Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 47 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Człowieczeństwo bez światła
PostNapisane: 17 sie 2012, 06:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31058
Życie bez wiary traci sens

W uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny księża biskupi przestrzegali przed pokusą prywatyzacji wiary. Wykluczenie zasad wiary z życia publicznego prowadzi nie tylko do ateizacji społeczeństwa, ale również do głębokich przemian kulturowych, cywilizacyjnych i moralnych. Dlatego jeśli Naród Polski odrzuci Boga, to nie będzie to już ten sam Naród i w ogóle to już nie będzie Naród Polski.

Odrzucenie Boga to nie jest to samo, co odrzucenie takiego czy innego polityka, a odrzucenie Dekalogu co odrzucenie programu jakiejś partii. Wiara zawiera najbardziej podstawowe prawdy dotyczące racji i sensu ludzkiego istnienia. Bez wiary życie ludzkie staje się bezsensowne.

Ten, kto nas pcha w niewiarę, wyraźnie dąży do tego, żebyśmy stali się istotami bezmyślnymi i niemoralnymi, bo przecież w prawdach wiary zawarte są również podstawowe zasady postępowania. Ich odrzucenie kończy się skrajnym libertynizmem, a jedynym prawem staje się prawo silniejszego.

To powrót do stanu ludzi dzikich, tyle że uzbrojonych w nowoczesne środki technologiczne, ale w środku, wewnątrz, ci nowocześni a bezbożni politycy, dziennikarze, biznesmeni to są bardzo niebezpieczni barbarzyńcy.

Propagując, coraz bardziej nachalnie, świat bez Boga i bez wiary, chcą zwykłych ludzi uczynić bezbronnymi, bo przecież bez Boga zwykły człowiek nie znajdzie sił, by oprzeć się złu i by w ogóle rozeznać, co jest dobre, a co złe, ponieważ wszystkie pojęcia i słowa są celowo mieszane (subiektywizm, relatywizm).

W takim zamieszaniu ludzie wierzący mogą zwrócić się do Objawienia, do nauczania Kościoła, by odnaleźć porządek i ład, prawdę i dobro. A co będzie, gdy od wiary odejdą? Kto będzie dla nich wyrocznią? Kto pomoże im się odnaleźć? Stalin, Hitler, a może upadła piosenkarka?

Musimy w tym wszystkim zachować zdrowy rozum, który wyraźnie nam podpowiada, że inną rangę posiada potwierdzone autorytetami dziedzictwo liczące tysiące lat, a inną doraźna propaganda, której źródeł ani autorów tak naprawdę do końca nie znamy.

Na pewno jednak dobrze nam nie życzą, raczej chcą nas mocniej zniewolić, dlatego właśnie chcą nas pozbawić najważniejszego dla nas oparcia, jakim jest wiara w Boga.

prof. Piotr Jaroszyński

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... -sens.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Człowieczeństwo bez światła
PostNapisane: 20 sie 2012, 16:59 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31058
Ludzie chwasty - adekwatne określenie

Margaret Sanger – życiorys patologiczny

Najnowsza biografia Margaret Sanger - niezmordowanej propagatorki „kontroli urodzeń”, zwłaszcza wśród tych, których określała mianem „ludzkich chwastów” - choć rozczarowująca, wnosi coś nowego do poznania tej niezwykle wpływowej kobiety.

Jak wcale nie ukrywa autorka Joan H. Baker, celem napisania książki „Margaret Sanger. A Life of Passion” (2011) było oczyszczenie wizerunku Sanger, służącego - całkiem słusznie - do atakowania jej dzieła, czyli założonej przezeń aborcyjnej fabryki śmierci: organizacji Planned Parenthood. Ta ma ostatnio złą passę, bo w różnych stanach traci fundusze publiczne, zresztą w atmosferze coraz liczniejszych oskarżeń o łamanie prawa. Z tym wybielaniem wizerunku nie do końca wyszło tak, jak powinno, gdyż nie wszyscy czytając książkę, patrzą na Sanger oczyma autorki: bagatelizując poglądy, zaburzenia i zachowania jej bohaterki.

Baker pisze o Sanger z wyrozumiałością, usprawiedliwiając jej eugeniczne i rasistowskie poglądy kontekstem historycznym. Według pisarki, eugenika była wtedy na porządku dziennym i fascynowała nawet amerykańskich prezydentów (Theodore’a Roosevelta czy Woodrowa Wilsona), a także sędziów Sądu Najwyższego. To oczywiście kiepskie tłumaczenie, tym bardziej że wcale nie wszyscy byli wtedy rasistowskimi arogantami, otwarcie głoszącymi hasła eliminacji „ludzkich chwastów” czy kontroli ich urodzeń. Nie wszyscy, w przeciwieństwie do Sanger, popierali przymusową sterylizację i chwalili stalinowskie metody aborcyjne. Ponadto ciekawe jest, czy w ten sam sposób można usprawiedliwiać Hitlera - tłumacząc, że miał on szerokie poparcie Niemców?

Autorka wyraźnie wpadła w sidła zastawione przez swoją znaną z manipulacji bohaterkę i przedstawia ją taką, jaką ona sama chciałaby być widziana. Właściwie mogłaby to być prawie jej trzecia „autobiografia”, z których dwie Sanger zamówiła u ghostwriterów za życia i wydała pod własnym nazwiskiem. Widać to już po zdjęciu z okładki najnowszej książki, przedstawiającej piękną i młodziutką Sanger, pełną niewinności, delikatności i kobiecości. Baker powinna była wiedzieć, że podobnej manipulacji jej bohaterka dopuściła się przed swoim procesem sądowym, fotografując się celowo w typowo kobiecym stroju wraz z dziećmi, aby ukryć swój radykalny anarchistyczno-feministyczny wizerunek wyzwolonej kobiety. W tym samym celu ukrywała m.in. własny rozwód i licznych kochanków. W rzeczywistości była jedną z osób, jakie obecnie określa się niekiedy mianem kobiecej hieny. Za to „krwiopijczymi hienami rasy ludzkiej smarującymi się cuchnącym miodem dobroczynności, aby przyciągnąć ohydne religijne muchy rozprzestrzeniające skażenie na ziemi” nazwała Rockefellerów, do których milionów sama chętnie się z czasem przyssała.

Jej paskudne postępowanie egoistki, która podeptała miłość pierwszego męża i własnych dzieci, praktycznie ich porzucając, nie zasługuje na nic więcej prócz krytyki. Zresztą, grzechy Sanger nie dotyczyły wyłącznie osób jej najbliższych. Uważała bowiem na przykład, że kobiety chore na gruźlicę nie powinny mieć dzieci, no chyba, że… nazywają się Margaret Sanger. Nie ma się więc co dziwić, że bynajmniej nie była podziwiana przez swoich najbliższych. Wielu członków jej rodziny, w tym jeden z jej wnuków, opisał ją jako nimfomankę, domagającą się częstego seksu. Oprócz zaburzeń natury erotycznej samej Sanger, Baker opisuje również urofilię jej kochanka i guru Havelocka Ellisa (znanego w środowisku niektórych psychologów i seksuologów), który lubił obserwować kobiety… oddające mocz. Witamy w świecie patologii, zboczeń i dewiantów, którzy roszczą sobie pretensje do zmieniania świata!

Nimfomania była tylko jednym z problemów Sanger, na które złożyła się również śmierć jej kilkuletniej córki. Peggy zmarła na zapalenie płuc, którego nabawiła się w szkole z internatem, gdzie spała w nieogrzewanym pomieszczeniu. Jej brat winił za to swoją matkę, która ją tam wysłała. Prawdą jest, że sama Sanger nie mogła się po tej śmierci otrząsnąć i całkiem możliwe, że obwiniała się za nią. Corocznie odprawiała swój żałobny rytuał w rocznicę urodzenia i śmierci Peggy. Chodziła do astrologów i na seanse spirytystyczne, aby nawiązać kontakt z duchem córki. Nawet już w podeszłym wieku, trzymając w ramionach prawnuczkę, zwracała się do niej: „moja malutka Peggy”. Oprócz tego poszukiwała własnego grobu z poprzedniego wcielenia, gdyż jedno z medium poinformowało ją, że była kiedyś Scotią, córką egipskiego faraona!

Gdyby Sanger nie potrafiła tak skrzętnie ukrywać swojego prawdziwego oblicza, stałaby się raczej komiczną postacią popularnych brukowców. I nie tylko w czasie, w którym żyła, ale nawet obecnie. Jej niepohamowane seksualne przygody z „podstarzałymi mężczyznami” opisywane byłyby tam raczej z obrzydzeniem. Była kolejnym przypadkiem osoby, której za życia nie były potrzebne oklaski, ale poważna pomoc psychologiczna.

Trzeba być ślepym lub zakłamanym, by nie widzieć, jak bardzo zaburzone i chore było życie Margaret Sanger. Pozytywnie o niej mogą pisać tylko fanatyczki oraz fanatycy antykoncepcji i aborcji, których, niestety, nie brakuje. Co ciekawe, Sanger była członkiem Amerykańskiego Stowarzyszenia Eutanazji, ale według relacji swojego syna, sama trzymała się kurczowo życia. Zmarła jako osoba ubezwłasnowolniona, nosząc w podbrzuszu dużego guza, który uniemożliwiał jej kontrolę potrzeb fizjologicznych. O tym wszystkim pisze Joan H. Baker, profesor historii, jakoś bez większego zażenowania. Taki był więc smutny kres smutnego życia i zakończenie nie najlepszej książki.

Zainteresowanych postacią Sanger odsyłam do bardziej obiektywnej „Margaret Sanger. A Biography of the Champion of Birth Control” Madeline Gray albo do “Margaret Sanger. Father of Modern Society” Elasah Drogin, przedstawiającej ją z katolickiej perspektywy. Warto poczytać jej publikacje zarchiwizowane tutaj: http://www.ldi.org/library/. A można również poczekać na analizę osobowości tej sławnej eugeniczki, napisaną przez dobrego psychologa.

Natalia Dueholm

http://www.pch24.pl/margaret-sanger---z ... z23soPvVwi


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Człowieczeństwo bez światła
PostNapisane: 31 sie 2012, 08:36 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31058
Konferencja wokół egzorcyzmów – ksiądz Bronisław Kryłowski

Największym zwycięstwem Szatana jest przekonanie współczesnych ludzi o jego nieistnieniu. – Nic bardziej błędnego! – mówił ksiądz Bronisław Kryłowski, egzorcysta Diecezji Legnickiej podczas niedzielnej konferencji w Bazylice Mniejszej pw. śś. Erazma i Pankracego w Jeleniej Górze. Kapłan – przedstawiając mocne świadectwo własnych doświadczeń z walki ze złym duchem – przestrzegał przed wpływami diabła i radził, jak się przed nim bronić: żywą wiarą w Boga i modlitwą, choćby Różańcem Świętym.

Polecam do wysłuchania:

http://egzorcyzmy.katolik.pl/multimedia ... -krylowski


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Człowieczeństwo bez światła
PostNapisane: 20 lis 2012, 10:15 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31058
Koniec ludzkiego świata

Marek Czachorowski

Myślenie o końcu świata - aktualnie intensywniejsze z powodu zbliżającego się nowego roku liturgicznego, otwieranego okresem Adwentu - nie powinno pogrążać nas w jakiejś eschatologicznej apatii, ale jeszcze bardziej angażować na rzecz pozytywnej przemiany przemijającego świata. Nie przeminą bowiem uczłowieczający go ludzie. Według św. Pawła, jednym ze znaków zbliżania się do jego końca miałoby być szerokie rozpowszechnienie postaw buntu wobec rodziców. Jeśli pierwsze przyjście Chrystusa realizowało obietnicę zawartą w ostatnim zdaniu Starego Testamentu "skłonienia serca ojców ku synom, a serce synów ku ich ojcom", to drugie Jego przyjście ma nastąpić w czasie wzajemnego zamknięcia tych serc.

Akurat minione stulecie zapisało się na trwałe w dziejach nie tylko sukcesem dwóch straszliwych totalitarnych systemów, ale także tzw. rewolucją młodzieżową, fenomenem nieznanym w poprzednich epokach. Nie widać końca tego buntu synów przeciwko ojcom. Synowie są wciąż zagrzewani do ojcobójstwa przez intelektualistów, media i polityków. Popierają tę akcję także sądowe wyroki, zakładające, że relacja rodzic - dziecko to wyłącznie interesowny układ, z miłością niemający nic wspólnego. W niedawnym orzeczeniu Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w głośnej sprawie "Agaty z Lublina" możemy przeczytać, że sama polska minister zdrowia - a dzisiaj aż marszałek Sejmu Rzeczypospolitej - wysłała do Lublina służbowy samochód, aby dowiózł ciężarną nastolatkę do Gdańska, gdzie już czekał zamówiony aborter. Ta zbrodnia zyskała aprobatę większości sędziów Trybunału. Tę zbrodnię ostatnio usprawiedliwiał także nasz premier twierdzący na partyjnym spotkaniu PO, że obowiązkiem moralnym rodzica jest niekiedy zabić własne dziecko. Polska młodzież usłyszała zatem od sędziów i polityków, że relacja rodzic - dziecko to coś różnego od bezwarunkowej miłości, bo tylko wykalkulowany interes. Jeśli nie służysz temu interesowi swoich rodziców, mogą oni ciebie nawet "sprawiedliwie" zabić. Jeśli trzeba, to pomoże im w tym sam minister zdrowia lub marszałek Sejmu. Cóż zatem mogą szykować swoim rodzicom przekonane przez tych polityków dzieci, iż niczym się ci rodzice nie różnią od wilków? Nie trzeba więc urywającego się w 2012 roku kalendarza Majów, aby wiedzieć, iż świat już się kończy: świat pokolenia bez przyszłości, sędziów Trybunału "Praw Człowieka", polityków i dziennikarzy zachwalających zbrodnię dzieciobójstwa.

Jeśli klasyczni etycy uważali (jak np. Arystoteles), iż relacja rodzic - dziecko jest obustronną, szczególną formą przyjaźni, czyli wzajemnego życzliwego traktowania się, to nowożytni klasycy filozofii są pomysłodawcami przedłużającej się "rewolucji młodzieżowej". Zdaniem bowiem Kartezjusza, relacja mężczyzny do kobiety nigdy nie może osiągnąć poziomu przyjaźni. Wynika stąd, iż także zaistnienie ich dziecka ze swojej istoty nie może być na tym poziomie, bo jest owocem tylko instrumentalnego wzajemnego traktowania. Tym samym szlakiem myślowym poszedł Thomas Hobbes, jeszcze bardziej stanowczo traktujący relacje erotyczne (włącznie z małżeństwem) jako formę wyrachowanego egoizmu. Jego owoc musi zidentyfikować swój bytowy początek nie jako "miłość" czy "wolę męża" - jak rozróżnia się w Prologu Ewangelii według św. Jana - ale "egoizm". Ludzki świat zatem już tutaj, w rodzinie, niczym nie różni się od świata tylko wilków. Z tego też powodu Hobbes (tak jak i JohnLocke) przemodelował IV przykazanie Dekalogu: zamiast bezwarunkowej czci .wobec rodziców postulował tę "cześć" tylko pod warunkiem wywiązywania się przez nich ze swojego obowiązku opieki nad dzieckiem. Jeśli ten warunek nie jest spełniony, to należy się owa "cześć" tym tylko, którzy o ten wikt i opierunek zadbali. Tak oto zamyka się serca synów względem ojców, bo jakoby muszą być zamknięte serca tych ostatnich. To prawdziwy koniec ludzkiego świata i na własne oczy widzimy ten koniec.

http://www.naszdziennik.pl/wp/15543,kon ... wiata.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Człowieczeństwo bez światła
PostNapisane: 09 gru 2012, 12:56 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31058
Profanacja Cudownego Obrazu Matki Bożej

Niedziela, 9 grudnia 2012 (10:53) Cudowny Obraz Matki Bożej w Kaplicy Jasnogórskiej został dziś rano sprofanowany przez mieszkańca Dolnego Śląska. Ikona jest chroniona szybą, więc nie uległa uszkodzeniu.

O godzinie 12.00 odbędzie się dziś na Jasnej Górze Msza św. ekspiacyjna. Ojcowie Paulini zapraszają wszystkich do włączenia się w modlitwę osobiście bądź w łączności duchowej.

Aktu profanacji, który miał miejsce po porannej Mszy św. w kaplicy Cudownego Obrazu, dokonano dzień po uroczystości Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny.

"W dniu dzisiejszym, tj. 9 grudnia br. miała miejsce próba zniszczenia Cudownego Obrazu Królowej Polski na Jasnej Górze poprzez oblanie go czarną substancją. Obraz, dzięki specjalnemu zabezpieczeniu, nie został w żaden sposób uszkodzony" - napisał w specjalnym oświadczeniu o. przeor Roman Majewski OSPPE. Jak czytamy dalej w oświadczeniu, "wraz z Biskupami częstochowskimi, Ojcowie i Bracia Paulini odprawili modlitwy ekspiacyjne. Prosimy wszystkich o włączenie się do tej modlitwy. Kaplica Matki Bożej zostanie otwarta dla wiernych o godz. 11.45. Pierwszym nabożeństwem będą Suplikacje i modlitwy wynagradzające".

- Mężczyzna lat 58, mieszkaniec województwa dolnośląskiego, który próbował uszkodzić Cudowny Obraz, został natychmiast zatrzymany przez Straż Jasnogórską, następnie został przekazany policji. Teraz sprawdzamy, jakiego były jego motywy działania. W tym momencie mogę jedynie powiedzieć, że może odpowiadać za znieważenie uczuć religijnych – powiedziała w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl podinsp. mgr Joanna Lazar, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie.

Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że mężczyzna próbował zniszczyć obraz bliżej nieokreśloną substancją. Katolicka Agencja Informacyjna informowała o zbezczeszczeniu Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej farbą.

Jak dodała podinspektor, mężczyzna został zatrzymany. Przebywa w tym momencie w areszcie i jest przesłuchiwany przez policję.

MM

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... bozej.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Człowieczeństwo bez światła
PostNapisane: 14 gru 2012, 22:48 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31058
Bolszewia wraca na UMCS

Dodał: Mariusz Szumilo

UMCS rozstrzygnął konkurs na stanowisko dyrektora Akademickiego Centrum Kultury Chatka Żaka. Od 2 stycznia 2013 r. funkcję tę pełnić będzie Barbara Wybacz.
Barbara Wybacz pokonała 10 kandydatów, starających się o fotel dyrektora. Jest absolwentką Kulturoznawstwa UMCS oraz Dyplomacji Kulturalnej w Collegium Civitas w Warszawie.

Pracowała m.in. przy tworzeniu aplikacji Lublina o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury oraz przy realizacji projektu Centrum Spotkania Kultur.

Jest prezeską Stowarzyszania Kulturalnego Grupa Projekt oraz pomysłodawczynią i koordynatorką akcji fotograficznej O-Twórz Lublin! Jest także przewodniczącą Lubelskiej Fundacji Wolność od Religii, która była współorganizatorem pierwszej w Polsce billboardowej kampanii ateistycznej. Plakaty z hasłami “Nie wierzysz w Boga? Nie jesteś sam” i “Nie zabijam, Nie kradnę. Nie wierzę…” pojawiły się w Lublinie jesienią.

No i mamy jasność . Na “staraniach” miasta o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury obłowiła się całkiem spora grupa lewackich urzędasów i o to tylko chodziło , bo nikt nie wierzył w możliwość zwycięstwa,za to w łatwy szmal -wszyscy . Nowa dyrektorka była w tym gronie bardzo aktywna i za to spotyka ją nagroda – będzie mogła publicznie i bezkarnie krzewić bolszewicką nienawiść do katolicyzmu wśród studentów Lublina , bo “Chatka Żaka” służy studentom wszystkich uczelni Miasta PKWN .

Poseł Palikot zaciera łapki -wprowadził “klacz trojańską ” w bardzo newralgiczne miejsce. Po 1989 r . nigdy jeszcze bolszewia nie miała się w Polsce tak dobrze , jak za Donalda Tuska i jego kompanów .

PAP/AMSZ

http://polscott24.com/bolszewia-wraca-na-umcs/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Człowieczeństwo bez światła
PostNapisane: 07 sty 2013, 08:47 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31058
Gwoli przypomnienia...

Szokujące słowa rabina. "Goje jak zwierzęta pociągowe - mają służyć Żydom"Szokujące słowa rabina. "Goje jak zwierzęta pociągowe - mają służyć Żydom"
2010-10-22

Rabin Owadia Josef, duchowy przywódca partii Szas wchodzącej w skład koalicji rządzącej Izraelem oznajmił, że "goje rodzą się po to, by służyć Żydom". – Po co goje są tak naprawdę potrzebni? Będą pracować, będą orać, będą zbierać plony. My zaś będziemy tylko siedzieć i jeść jak panowie - zapowiedział rabin podczas przemówienia w synagodze. Potem porównał osoby, które nie są Żydami do... zwierząt pociągowych - pisze "Rzeczpospolita".

Zdaniem rabina, gdyby goje nie mogli służyć Żydom "nie mieliby po co istnieć". Tłumacząc zaś długowieczność ludzi pochodzenia nie-Żydowskiego rabin Josef użył plastycznej metafory porównując takich ludzi do... osłów. – Wyobraźcie sobie, że zdechł wam osioł. Stracilibyście w ten sposób pieniądze. To jest taki sam sługa. Właśnie dlatego goj otrzymuje długie życie. By dobrze pracować dla Żyda - mówił rabin.

Rabina potępiły już organizacje żydowskie z USA. - Judaizm naucza czegoś zupełnie innego - oburzał się szef Amerykańskiego Kongresu Żydów David Harris. Od radykała odcinają się też niektórzy ortodoksyjni Żydzi. - Jako ortodoksyjny rabin czułem się zażenowany, słysząc jego ostatnią wypowiedź – przyznał rabin Mosze Jakow Poupko z Jerozolimy w rozmowie z "Rzeczpospolitą".
Josefa jednak prawdopodobnie nie spotkają żadne poważne konsekwencje mimo iż jego słowa mogłyby być ścigane na podstawie ustawy o zakazie szerzenia rasizmu. - Od tego człowieka zależy istnienie rządu. Dlatego władze nie kiwną palcem – tłumaczy "Rzeczpospolitej" Uri Huppert, specjalista ds. judaizmu z Jerozolimy.
"Rzeczpospolita", arb

http://www.wprost.pl/ar/214629/Szokujac ... zyc-Zydom/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Człowieczeństwo bez światła
PostNapisane: 20 lut 2013, 15:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31058
Genderjugend

Ktoś powiedział o nich, że to dzieci z dobrych domów buntujące się za pieniądze rodziców. Nie do końca prawda, zwłaszcza z tym buntem. Byłoby to mocno absurdalne zjawisko, coś na kształt organizacji pozarządowych, co to egzystują dzięki rządowym dotacjom, ale z groteskową powagą utrzymujących, że są niezależne. Wiele bowiem przemawia za tym, iż te symboliczne „dzieci” raczej spełniają oczekiwania rodziców-sponsorów i za to przez nich są finansowane. W końcu kto płaci ten zamawia muzykę, jak to celnie ujął klasyk. W tym sensie to są po prostu resortowe wnuki, żeby już pozostać przy metaforze.

Robią często za tłum, nabijają frekwencję w akcjach prowokowanych przez ich rodziców i starszych kolegów. Tak było pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu, gdy na komendę sprawnie wychynęli z klubów, pubów i zwyczajnych melin. Jako licealiści siedem lat temu skandowali, żeby wór z faszystowskim ministrem wrzucić do jeziora, bo taką potrzebę etapu wyartykułowali wówczas prorocy postępu. Dzisiaj starsi o zaliczone studia i doświadczenie, ale zawsze posłuszni i gotowi, zaczepieni w jakichś redakcjach i studiach telewizyjnych, być może promują tego samego człowieka, jako konstruktywną prawicę. Też z potrzeby etapu, tylko już następnego. A kiedy zmienią się okoliczności, to z identyczną skwapliwością ponownie go zgnoją.

Ich protesty są równie żarliwe, jak bolszewicka krucjata ich rodziców oraz dziadków. I równie intratne. Gdy się prześledzi zmiany programów ich kolejnych jedynie słusznych partii, to wręcz uderza umiejętność asymilacji haseł potomków do programów antenatów. Dziadkowie w imię dyktatury proletariatu mordowali wrogów ludu pracującego; rodzice w imię demokracji socjalistycznej; młodzi praktykują na wrogach postępu ludzkości, czyli przeciwnikach aborcji, eutanazji i dewiacji seksualnych. Wszystko to czynią w imię „nowoczesnej europejskiej wolności”.

I jak w poprzednich pokoleniach, także ich głównym przeciwnikiem są Bóg, naród, polskość. Natomiast pojęciem uwielbionym, co prawda zmieniającym formę, lecz nie treść, jest hasło kameleon: bolszewizm, internacjonalizm, europeizm. Rzygają natomiast Smoleńskiem, katolicyzmem, patriotyzmem. Otwarcie przyznają, a nawet się chlubią swoją dezynwolturą, że w razie czego za żadną ojczyznę, czy wartości narodowe nie będą nadstawiać głowy ani tym bardziej umierać. Od razu deklarują, że gdy się w Polsce coś ściśnie, jakiś tumult zacznie, czy też obcy jacyś się agresywnie przysuną, to oni zaraz wyjeżdżają z „tego kraju”. Żeby nie było, że nie mówili.

Są etatowymi uczestnikami wszelkich parad równości, marszów homoseksualnych, tańców wolności oraz każdej maskarady antypolskiej. Dziadkowie wielbili Stalina, rodzice Trockiego, dzieciom patronuje równie krwiożerczy Guevara. Potomek flagowej obecnie feministki usprawiedliwiał mord katyński, bo według niego sowietów nie było stać na wyżywienie 20 000 darmozjadów. Takich rzeczy nie można nauczyć się w szkole lub na uczelni, w atmosferze przyzwolenia na zbrodnię trzeba się wychować.

Powstanie Warszawskie było niepotrzebne, polskość to nienormalność, normalność to zabijanie starców i nienarodzonych dzieci. Matka, która z rozmysłem zabija półroczną córeczkę jest dla nich ofiarą. Czterdziestoletni stary byk upozowany na zbuntowanego młodzieńca, z premedytacją okradający prowadzoną przez siebie fundację, tłumaczy się z zabójczą infantylnością, że to woda sodowa uderzyła mu do głowy i przepalił mu się bezpiecznik przyzwoitości. Obsceniczny błazen rzygający nihilizmem był dla nich wzorem przez długie lata, dopóki nie upadł na głowę i nie ugryzł ręki, która go karmiła.

Kończą bardzo imponujące w ich mniemaniu kierunki - politologię, integrację europejską, florystykę i gender studies. Zdobywają równie egzotyczne sprawności społeczne, jak historyk idei, filozof przyrody, socjolog wartości albo lider opinii. Ważne dla nich, żeby te dyplomy nic nie znaczyły, niewiele mówiły i do niczego konkretnego nie zobowiązywały. Tego bowiem unikają niczym diabeł święconej wody. Wszak konkret ich zabija. Z wiekiem rośnie ich kawiorowa wrażliwość społeczna na wzór rodziców i starszych kolegów.

Obejmują więc posady w organizacjach pozarządowych, fundacjach, agencjach państwowych. Celebrują, zasiadają, są wyrazicielami, zajmują stanowiska w jedynie słusznych sprawach, a nade wszystko hołdują postępowi ludzkości. Nie znoszą sprzeciwu, ponieważ każdy sprzeciw to faszyzm. Zresztą to nie ma znaczenia - dzisiaj co prawda należy do nich jedynie słuszność, ale jutro cały świat.

Z czasem dorabiają się osiągnięć i wynajdują różne wynalazki społeczne. Dziadkowie wynaleźli schizofrenię bezobjawową; rodzice spółkę jednoosobową i homofobię. Wnuki już mają na koncie transfobię, dyskryminację pozytywną oraz przejezdność ustawową. A w głowach mają płeć.

http://seaman.salon24.pl/488218,genderjugend


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Człowieczeństwo bez światła
PostNapisane: 02 kwi 2013, 06:21 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31058
Pokonać niewolę zła

Sebastian Karczewski

Zmartwychwstanie Chrystusa oznacza, że Boża miłość jest silniejsza od zła oraz śmierci i może przemienić nasze życie, sprawiając, iż zakwitną obszary pustyni naszych serc – wskazał Ojciec Święty Franciszek w swoim pierwszym orędziu wielkanocnym. Apelując w Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego o pokój i sprawiedliwość, Papież podkreślił, że aby mogły one objąć konkretne obszary geograficzne, potrzeba przemiany serc i postaw ludzkich.

W wygłoszonym z centralnego balkonu bazyliki watykańskiej orędziu Ojciec Święty zwrócił uwagę, że o ile Chrystus umarł i zmartwychwstał raz na zawsze i dla wszystkich, to przejście z niewoli zła do wolności dobra musi dokonywać się zawsze, w konkretnych przestrzeniach naszego istnienia, w naszym codziennym życiu. – Zwracam się do wszystkich z zachętą: przyjmijmy łaskę Zmartwychwstania Chrystusa! – mówił Ojciec Święty. Wzywał, abyśmy pozwolili odnowić się miłosierdziu Boga, aby moc Jego miłości przemieniła nasze życie. Apelując o pokój na świecie, Następca św. Piotra wskazał na szczególnie potrzebujące tego pokoju „bardzo konkretne obszary naszej planety”: Izrael i Palestynę, Irak, Syrię, Mali, Nigerię, Demokratyczną Republikę Konga, Republikę Środkowoafrykańską oraz Półwysep Koreański.

Orędzie poprzedziła uroczysta Msza św. rezurekcyjna na placu św. Piotra. Liturgia rozpoczęła się starożytnym rytem „Resurrexit”, polegającym na odsłonięciu ikony Zmartwychwstałego. Akt ten przypomina o pierwszym spotkaniu Piotra z Chrystusem po jego Zmartwychwstaniu. Podczas Eucharystii Papież Franciszek nie wygłosił homilii, którą zastąpiło wielkanocne orędzie. Po wygłoszeniu przesłania i złożeniu życzeń wielkanocnych Ojciec Święty udzielił wszystkim błogosławieństwa Urbi et Orbi. Przed orędziem, zaraz po zakończeniu Mszy św., Franciszek, przez ponad dwadzieścia minut przemierzając w otwartym samochodzie plac św. Piotra, pozdrawiał zgromadzonych pielgrzymów.

O mocy płynącej ze Zmartwychwstania Pańskiego mówił Ojciec Święty także wczoraj podczas rozważania przed modlitwą „Regina Caeli”. Papież podkreślił, że Chrystus zwyciężył zło w sposób pełny i definitywny, jednak to „do nas, ludzi każdego czasu, należy przyjęcie tego zwycięstwa w naszym życiu i w konkretnych realiach dziejów oraz życia społecznego”. – Chrzest, który nas czyni dziećmi Bożymi, Eucharystia jednocząca nas z Chrystusem powinny stać się życiem, to znaczy przekładać się na postawy, zachowania, gesty, wybory – mówił, przemawiając w Poniedziałek Wielkanocny z okna Pałacu Apostolskiego w Watykanie. Papież zwracał uwagę, że łaska zawarta w sakramentach wielkanocnych jest ogromnym potencjałem odnowy w życiu osobistym, rodzinnym, odnowy stosunków społecznych.

Natomiast w Wielką Sobotę Następca św. Piotra przewodniczył Liturgii Wigilii Paschalnej w bazylice watykańskiej. W homilii Ojciec Święty wzywał, abyśmy nie zamykali się w sobie, nie tracili ufności, nigdy nie ulegali zniechęceniu. – Nie ma takich sytuacji, których Bóg nie mógłby odmienić, nie ma takiego grzechu, którego nie mógłby nam przebaczyć, jeśli się na Niego otworzymy – mówił Franciszek. Wskazał, że jeśli Chrystus jest Życiem, należy Go przyjąć z ufnością. Pierwszą w swoim pontyfikacie Liturgię Wigilii Paschalnej Ojciec Święty rozpoczął w atrium bazyliki watykańskiej, gdzie dokonał poświęcenia paschału symbolizującego zmartwychwstałego Chrystusa. Po tym akcie nastąpiło procesyjne wejście do wnętrza pogrążonej w mroku świątyni, która po trzykrotnym zawołaniu „Światło Chrystusa!” rozbłysła pełnym blaskiem. W trakcie Liturgii, po błogosławieństwie wody chrzcielnej, Biskup Rzymu udzielił sakramentu chrztu i bierzmowania czterem młodym osobom pochodzącym z Albanii, Rosji, Włoch i Stanów Zjednoczonych.

Przed wieczorną Liturgią Wigilii Paschalnej włoska telewizja RAI zaprezentowała przesłanie Następcy św. Piotra z okazji nadzwyczajnego, trwającego zaledwie półtorej godziny wystawienia Całunu Turyńskiego w związku z przeżywanym Rokiem Wiary. Papież Franciszek zauważył, że Oblicze z Całunu podobne jest do oblicza ludzi zranionych i skrzywdzonych. – A jednak to Oblicze z Całunu emanuje wielkim pokojem; to Ciało, które przeszło przez tortury, wyraża władczy majestat, jakby mówiło do nas: miej ufność, nie trać nadziei, moc miłości Bożej, moc Zmartwychwstałego wszystko zwycięży – podkreślił Ojciec Święty.

http://www.naszdziennik.pl/wp/28459,pok ... e-zla.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Człowieczeństwo bez światła
PostNapisane: 18 kwi 2013, 06:48 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31058
Strzeżmy się wpływu złego

Z s. Angelą Musolesi, tercjarką Zakonu św. Franciszka, wieloletnią asystentką o. Gabriele Amortha, współautorką książki „Egzorcysta Watykanu”, rozmawia Agnieszka Gracz

Siostro, jak poważny jest problem zagrożeń duchowych? Czy przypadki zniewoleń i opętania są częste?
– Jest to niestety powszechny problem. Często nie zdajemy sobie sprawy, nie wierzymy, że wszystko to, co wiąże się z brakiem radości z życia, kiedy nasze sprawy źle się mają, ma związek z wpływem złego ducha. Nie musi to oznaczać opętania, ale jest przejawem wpływu szatana. Kościół przez wiele wieków nie mówił o tej kwestii, począwszy od wieków średnich, przechodzono z jednej skrajności w drugą, w pewien sposób na pewno wpłynęło to na rozprzestrzenianie się siły złego w świecie. Można wyodrębnić tutaj dwa faktory. Z jednej strony za mało wierzymy w działanie Ducha Bożego, o którym mówił Jezus w Ewangelii, że prowadzi do prawdy, pomaga czynić Jego dzieła. Z drugiej strony nie ma studiów, np. w seminariach duchownych, nad działaniem demona. Bardzo się cieszę, kiedy mogę pójść do seminarium duchownego, by rozmawiać o wpływie złego ducha. Byłoby dobrze, gdyby w programie formacji i nauczania pojawiły się wykłady z tej materii. Ważne znaczenie ma też praktyka. Kapłani, by mogli nabrać doświadczenia, powinni towarzyszyć egzorcystom. Dziś często ksiądz otrzymuje nominację na egzorcystę bez wcześniejszej praktyki. Przykro mi to mówić, ale jest to prawda, jak mówi o. Amorth, iż są biskupi, którzy nie wierzą w działanie złego ducha, mówią, że nie jest ono tak rozpowszechnione. Niestety jednak jest. Tam gdzie jest nienawiść, przemoc, zazdrość, tam nie ma działania Boga.

W czym tkwi przyczyna szerzenia się zagrożeń duchowych?
– Dziś chcemy sami sprostać życiu, nie z pomocą Ducha Świętego, Ducha Bożego. Ile razy w ciągu roku kapłani wzywają Ducha Świętego? Oczywiście Msza Święta pomaga kapłanom, ale jeśli nie proszą Ducha Świętego, by przemieniał ich serca i umacniał, to tak, jakby w świecie działali swoim ludzkim duchem, a nie siłą, jaka pochodzi od Boga. Święty Paweł mówił, że od Ducha Bożego czerpiemy odwagę, umocnienie. Przypominał także, że z Ducha Świętego, którego otrzymujemy podczas sakramentu chrztu św., pochodzą wszelkie charyzmaty i dary, a one się pomnażają, jeśli są praktykowane. Święty Paweł mówi nam, że Bóg dał Kościołowi moc i władzę. Gdzie ona jest? Nie manifestujemy jej ani też nie manifestujemy siły Jezusa, którą wszyscy mamy od chrztu świętego. Jezus powiedział: „Czyńcie to, co Ja czyniłem, a nawet więcej”. Widzimy te cuda? Są one sporadyczne. Nie ma wielu kapłanów, którzy celebrują Msze Święte uwolnienia, uzdrowienia, a Jezus powiedział: „Idźcie na cały świat i nauczajcie, uzdrawiajcie, wypędzajcie złe duchy”. Dlatego świat nie wierzy, ponieważ my nie manifestujemy siły Boga, demon natomiast oferuje swoją moc, mówiąc człowiekowi: dam ci władzę, bogactwo, pieniądze. Niestety wiele osób jemu wierzy bardziej.

W jaki sposób człowiek może się bronić przed złym duchem i jego działaniem?
– Skuteczną obroną są wiara i sakramenty, ale nie powinniśmy obawiać się np. modlitwy uwolnienia, poproszenia kapłana o pomoc. Ojciec Amorth mówi, że poza egzorcystą jakikolwiek kapłan czy siostra mogą wypowiadać modlitwę uwolnienia z bezpośrednim zwróceniem się do demona. „W imię Jezusa Chrystusa, za Wstawiennictwem Najświętszej Maryi Panny, św. Michała Archanioła, wszystkich świętych Archaniołów i wszystkich świętych rozkazuję każdemu złu (…) wyjście z tej osoby, jego domu, rodziny, życia, z jej małżeństwa, od jej dzieci i niepowrócenie już nigdy więcej”. Takie proste modlitwy uwolnienia, które nie są obecne w rytuale egzorcysty, każdy kapłan może wypowiadać. Także każda osoba może prywatnie za siebie, swoją rodzinę odmawiać te modlitwy napisane przez kapłanów dla wiernych. Przede wszystkim jednak nie trzeba się bać. To demon boi się osoby, która ma wiarę. Asystując przy egzorcyzmach czy wypowiadając modlitwę uwolnienia, obserwuję, że prawdą jest to, co mówi o. Gabriele, iż już same inwokacje do Ducha Świętego przeszkadzają złemu duchowi. Kiedyś nad jedną z osób odmówiłam wezwanie do Ducha Świętego, aby sprawdzić, czy jest poddana demonowi. Wówczas on ujawnił się, krzycząc: „Boli mnie, krzywdzisz mnie”. Często wiele osób jest ofiarą przekleństw i nawet o tym nie wie. Każda osoba może zrobić wiele dla swojej rodziny, dzieci, by wyzwolić i złamać każdą formę nienawiści, zazdrości, przekleństwa, każdego działania diabelskiego, którego jest ofiarą. Może to czynić w imię Jezusa Chrystusa każdego dnia.

Co jest najważniejsze w tej szczególnej posłudze egzorcysty i w modlitwach o uwolnienie?
– Przede wszystkim trzeba powiedzieć, że Bóg jest miłosierdziem i jest hojny! Spotkałam wiele cierpiących osób, które zostały odesłane, ponieważ sądzono, że mają trudności w sferze psychicznej. Kiedyś w obecności kilku osób odmówiłam modlitwę nad pewną kobietą i ujawnił się zły duch. Kiedy posłałam ją do egzorcysty, zły duch się nie ujawnił. Bardzo wiele zależy więc od naszej wiary. Demon jest przebiegły i nie zawsze się ujawnia. Ojciec Amorth podkreśla, że czasami podczas pierwszego egzorcyzmu nie uda się stwierdzić, czy konkretna osoba jest dręczona przez ducha, czy też nie. Ojciec Gabriele przypomina nam wszystkim, że Katechizm Kościoła Katolickiego mówi, iż jeśli zauważa się manifestację złego ducha, można przeprowadzić egzorcyzm, nawet jeśli nie dostrzega się opętania. Niestety wielu kapłanów, także egzorcystów, nie przeprowadza egzorcyzmu, jeśli nie ma opętania. Mówię to z bólem, ponieważ widzę, jak wiele osób pozostaje bez pomocy, jaką Kościół potwierdza, iż zapewnia. Papież Franciszek mówi, że wzajemnie musimy dawać sobie Miłosierdzie Boże. A my nie wierzymy wystarczająco, że Miłosierdzie Boże jest nieskończone. Nawet święci doświadczali dręczenia złego ducha.

To zło może dotknąć człowieka, nawet jeśli się modli?
– Osoby, które się nie modlą, są bardziej narażone na zagrożenia. Poza tym można otworzyć się na zło np. poprzez jogę. Niestety jest też wiele osób, które chodzą do wróżbitów, a skutki tych wizyt są odczuwalne najczęściej później. W świadectwach wiele osób podkreślało złą kondycję zdrowotną czy zły bieg spraw np. po rozpoczęciu ćwiczeń jogi. Poza tym niektórzy nawet dla żartu uczestniczą w seansach spirytystycznych. Dzieci, młodzież bawią się w tego typu z pozoru niewinne zabawy.

Jakie niebezpieczeństwa czyhają na dzieci i młodzież?
– Zły duch posługuje się różnymi środkami komunikacji, np. grami dla najmłodszych, rysunkami na ubraniach, również muzyką rockową, która czasem prowadzi młodych nawet do popełnienia samobójstwa. W tej muzyce są ukryte treści nawołujące do samobójstwa. Przypomnę też, że w każdy czwartek sataniści poświęcają szatanowi młodzież, która zginie w najbliższą sobotę i niedzielę. Wiele nieświadomych wejść w świat zniewolenia odbywa się poprzez mass media.

Co wobec tego mogą zrobić rodzice?
– Rodzice w imię Jezusa Chrystusa i za wstawiennictwem Najświętszej Maryi Panny poprzez modlitwę mogą zerwać łańcuchy, jakie szatan założył na ich dzieci. Wszyscy musimy bardziej wierzyć i działać. Rodzice powinni przede wszystkim codziennie błogosławić swoje dzieci.

Niewielu rodziców dziś to robi. Jakie znaczenie ma ich błogosławieństwo?
– Błogosławienie dzieci przez rodziców jest bardzo ważne. To jak gdyby silny impuls światła, jaki dzieci otrzymują. Błogosławieństwo jest niczym płomień dobra, który pali i niszczy zło, którego są ofiarami. Możemy błogosławić swoich bliskich, ale i tych, którzy wyrządzają nam zło, możemy błogosławić swoje domy, pokoje. To błogosławieństwo jest ogniem palącym demona. Kiedy błogosławiłam osobę zniewoloną, zły duch krzyczał: „Nie rób tego, bo płonę bardziej”.

Jakie znaczenie ma pomoc grup modlitewnych w modlitwie o uwolnienie?
– Ich modlitwa jest bardzo ważna. Grupy modlą się nad małżeństwami. Na przykład w przypadku, jeśli mąż opuścił żonę, modlą się nad żoną, ale i za męża, prosząc o oddalenie zła od nich i ich małżeństwa. Niewielu o tym wie, że oddalając złe duchy od żony, także męża uwalniają od tych samych duchów, które go uciskają. Pomoc tych grup jest bardzo istotna dla kapłanów i egzorcysty. O tym też często mówi o. Gabriele. Mogą one też wspierać modlitwą kapłana podczas egzorcyzmu.

Imię Matki Bożej i Jej macierzyński płaszcz często pojawiają się w tematyce dotyczącej egzorcyzmów i uwolnień…
– Kiedy odmawiam modlitwę o uwolnienie, zły duch często potwierdza pewne rzeczy. Kiedyś powiedział, że o. Amorth zwycięża ich, ponieważ całkowicie zawierzył się Dziewicy Maryi. Kiedy odmawiam „Zdrowaś Maryjo”, zły duch agresywnie reaguje. Nie chce słyszeć o Maryi.

Jakie są nadzieje na zmianę świadomości ludzi, że zły duch realnie istnieje?
– Obserwuję tę zmianę od siedmiu, ośmiu lat. Wśród młodych można zaobserwować poszukiwania życia duchowego, Boga i pragnienie poznania, co się dzieje w sferze duchowej. Wierzę, że z pomocą Ducha Świętego i kapłanów prowadzonych przez Niego ta sytuacja się zmieni. Musimy przede wszystkim wzajemnie siebie błogosławić, w rodzinach, matki swoje dzieci i żony swoich mężów. Pomocą są też, jak mówiłam, grupy charyzmatyczne.

Dziękuję za rozmowę.
Agnieszka Gracz

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... zlego.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Człowieczeństwo bez światła
PostNapisane: 22 maja 2013, 06:02 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31058
Zatrute idee

Małgorzata Rutkowska

W Księdze Honorowych Obywateli Miasta Stołecznego Warszawy niebawem pojawią się podpisy kolejnych osób wyróżnionych tym zaszczytnym tytułem. Czy znajdzie się wśród nich prof. Maria Janion, czołowa przedstawicielka Nowej Lewicy, czyli marksizmu w nowych szatach? Jej kandydaturę zgłosił Klub Radnych Platformy Obywatelskiej.

Oddech Lenina

Komunizm rzekomo skończył się już dawno, ale jego wyznawcy zachowali wpływy w polityce, gospodarce, mają dostęp do grantów, stoją przed nimi otworem media, piastują katedry w ośrodkach uniwersyteckich. A przede wszystkim otacza ich nimb autorytetów. Z wysokości pouczają „ciemne” społeczeństwo, które nie nadąża za asymilacją wtłaczanych mu w głowy postępowych idei. Sami nie rozliczyli się z win zaciągniętych w poprzednim systemie. I to jest właśnie przypadek Marii Janion.

– PO nie dysponuje własnymi elitami intelektualnymi, więc sięga po zasłużonych marksistów z czasów PRL, którzy gdy władza każe chwalić Marksa, to chwalą marksizm, a gdy na topie jest feminizm, to chwalą związki jednopłciowe, w piosenkach, w serialach, ale również w tzw. nauce. O autorytetach mowy tu być nie może, gdy dzieła tworzone są na zamówienie, a prawda ma wyłącznie postać ideologiczną. Dalej brniemy w PRL, którego kadry i elity usadowiły się w III RP jeszcze wygodniej niż przed rokiem 1989 – mówi prof. Piotr Jaroszyński, kierownik Katedry Filozofii Kultury KUL.

1951 r. – magisterium na Uniwersytecie Warszawskim, 1954 – zastępca profesora w Instytucie Badań Literackich PAN, 1957 – docent, 1963 – profesor nadzwyczajny, 1973 – profesor zwyczajny. Samo przywołanie faktów z błyskawicznej kariery naukowej Janion nie wyjaśni wszystkiego, jeżeli nie wypełni się suchej biografii opisem, klimatem lat, gdy rewolucja marksistowska rozpędzała się coraz szybciej.

Może więc dwa cytaty z twórczości „najmłodszego profesora” w PRL, przywołane w „Kolaborantach” przez Jacka Trznadla. 1957 r., Janion o współpracy Boya z sowieckim okupantem we Lwowie: „Porwany był wizją świata, reprezentującego ’najszlachetniejsze ideały pracy, twórczości, międzynarodowego braterstwa’, wzywał do tworzenia ’na gwałt nowego życia, gdy mury starego świata, jego odwieczne porządki-nieporządki chwieją się i walą’”.

1952 r., Janion o swoim guru Stefanie Żółkiewskim, czołowym stalinizatorze polskiej humanistyki: „Postępowa polonistyka (…) zdołała wypełnić rzucone przed laty wezwanie Bolesława Bieruta (…) ’wydobyć, odsłonić i uwypuklić rzeczywiste, demokratyczno-ludowe podłoże społeczne i ideologiczne twórczości Lenina’ (…) Żółkiewski w swojej książce zastosował do warunków polskich przyjętą w nauce radzieckiej (…) znakomitą periodyzację Lenina”.

Po wojnie nad Polskę „ex Oriente” nadciągnęła noc ideologii komunistycznej. Resztki autentycznych elit polskich, te niedobite przez Niemców i Sowietów, poddane zostały nowej fali eksterminacji. Aktywiści w czerwonych krawatach lustrowali szeregi wykładowców, tropiąc „kułaków nauki”, „upiory polonistyki” (tak nazwano wybitnego literaturoznawcę prof. Stanisława Pigonia), „zoologicznych antysemitów” (inwektywa pod adresem prof. Władysława Konopczyńskiego, znakomitego historyka), pozbawiając ich stanowisk i warsztatu pracy. Miejsce niepodległych duchem naukowców, opierających się musztrowaniu przez akolitów ideologii komunistycznej miały zająć nowe kadry – posłuszne, konformistyczne. „My sowieckimi kolbami nauczymy ludzi w tym kraju myśleć racjonalnie, bez alienacji” – groził Tadeusz Kroński, filozof, i zapowiadał, że musi zostać „zdławiony polski romantyzm i katolicyzm”. Tego zadania podjęła się właśnie „nowa polonistyka”, wykuwana w „Kuźnicy”.

Agitator

Urodzona w 1926 r. w Mońkach na Wileńszczyźnie Janion po opuszczeniu rodzinnych stron znalazła się w Łodzi, gdzie rozpoczęła studia na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Łódzkiego. Entuzjastycznie zaciągnęła się pod czerwone sztandary – wstąpiła do Akademickiego Związku Walki Młodych „Życie” – komunistycznej organizacji, a potem do PZPR. Została asystentką Stefana Żółkiewskiego, który w jednym z numerów „Kuźnicy” stawiał Janion za wzór „krytyków literackich nowego rodzaju”, czyli marksistowskich. Profesor Jerzy Pelc kilka lat temu przywołał ze swoich wspomnień scenę, gdy na zjeździe polonistów w 1950 r. prof. Wacława Borowego, jednego z tych, którzy nie zginali karku przed hunwejbinami marksizmu, zaatakowała „drużyna, której przewodził Stefan Żółkiewski ze swoimi przybocznymi, radykalniejszymi odeń: żarliwą stalinistką Marią Janion (…) i nieco łagodniejszą Marią Żmigrodzką”.

Janion nigdy nie rozliczyła się ze swego zaangażowania w komunizm, z odpowiedzialności za udział w ideologii zła, która niszczyła polską kulturę. Już w III RP, zasłaniając się pojęciami z arsenału agitatora, mówiła: „Chodziło przede wszystkim o pokój. Na każdych warunkach”. Dlatego usprawiedliwiała represje, dialektycznie przekonując, że „zmiany wprowadza się przemocą”. W PZPR była do 1979 r., do czasu, gdy podpisała akt założycielski Towarzystwa Kursów Naukowych. Przewodniczącym Rady Programowej „latającego uniwersytetu” był prof. Jan Kielanowski, od 1975 r. członek loży „Kopernik”, a w latach 1981-1986 jej wielki mistrz.

Jak część „nawróconych komunistów” związała się w latach 70. i 80. z tzw. opozycją demokratyczną i „Solidarnością”, by ten chrześcijańsko-narodowy ruch zawrócić z drogi „religijnej egzaltacji” i zamienić w czysto intelektualną propozycję. Z jakim programem? To stało się jasne po 1989 r., gdy Kościół przestał być potrzebny jako parasol (w stanie wojennym Janion występowała w kościele Świętego Krzyża w Warszawie z wykładem o patriotyzmie) dla lewicy laickiej. Na początku lat 90. prowadziła działalność w lewackich odłamach „Solidarności”, w Solidarności Pracy i w Unii Pracy, które wprowadzały do debaty publicznej stare hasła komunistyczne w nowym „opakowaniu”.

– Nowa Lewica odchodzi od szorstkiego, a nawet prymitywnego marksizmu na rzecz marksizmu wyrafinowanego intelektualnie, w którym nazwisko Marksa rzadko albo w ogóle się nie pojawia, ale cele są te same. Tamten marksizm stawiał na komunizm, czyli odebranie własności prywatnej, i to siłą, ten marksizm stawia na odebranie człowiekowi godności, gdzie najprostszą drogą jest właśnie demoralizacja, poprzez promocję anty-Dekalogu w mediach, w edukacji i w nauce czy raczej pseudonauce – wskazuje prof. Jaroszyński.

Janion stanęła w pierwszym szeregu feministek, aplikując polskim uczelniom ideologię gender. – Pamiętajmy, że tak jak marksistowskie pojęcie nauki było „klasowo uwarunkowane”, tak obecnie obowiązujące jest w coraz większym stopniu uwarunkowane „płciowo”, stąd przed „genderystami” droga kariery naukowej stoi otworem. Taka sytuacja jest faktycznie upiorna – podkreśla Piotr Jaroszyński.

W „Kuźnicy” starannie została wyselekcjonowana przez Żółkiewskiego grupa młodych aktywistów partyjnych do rozprawy z tradycyjną, „zacofaną” polonistyką. W latach późniejszych taką samą rolę odgrywało seminarium Marii Janion w Instytucie Badań Literackich i na Uniwersytecie Gdańskim oraz powstałe pod jej patronatem pierwsze studia genderowe na Uniwersytecie Warszawskim. Promowała 40 doktorów i 400 magistrów, którzy zapatrzeni w swą „mistrzynię” niosą zatrute idee w nowe pokolenia. Nie było chyba żadnej kampanii firmowanej przez środowisko „Wyborczej”, której Janion nie wsparłaby swoim akcesem. Po „nocnej zmianie” 4 czerwca 1992 r., gdy Wisława Szymborska wierszem „Nienawiść” deklarowała swoje antylustracyjne fobie, Janion jako współzałożycielka Stowarzyszenia na Rzecz Humanizmu i Etyki Niezależnej, m.in. razem z Ewą Łętowską, Zofią Kuratowską – towarzyszkami bojów o „świeckość państwa”, protestowała przeciwko „wyrządzaniu krzywdy moralnej” ludziom na podstawie dokumentów UB i SB.

Pogrom rozumu

Zmurszałe i tchnące naftaliną refleksje Janion o „polskich mitach”, „romantycznym paradygmacie”, transgresjach, dekonstrukcji, cała ta bełkotliwa nowomowa dla wtajemniczonych znajduje rozwinięcie w formie „dla mas” na łamach „Gazety Wyborczej”. Z „GW” związana jest na różnych płaszczyznach, przede wszystkim jako dyżurny „autorytet”, przywoływany w walce z „ciemnogrodem” katolickim i patriotyzmem, który jest „jak rasizm”. Od 1997 r. Janion zasiadała w jury Nagrody Literackiej Nike fundowanej przez Agorę, nagradzając np. skandaliczną książkę Wojciecha Kuczoka „Gnój”. Czytelnikom „GW” pomaga wyzwolić się z polskiego mitu bohaterskiego, z pojęcia narodu, który jest dla niej wyłącznie „wspólnotą wyobrażoną”, a tworzy ją w zasadniczy sposób „czytanie gazet” (sic!). Dlatego deprecjonowała pomysł budowy Muzeum Powstania Warszawskiego, bo dominuje w nim „mesjanistyczna apologia hekatomby krwi”.

– Nie ma w tym nic dziwnego – komentuje jej bezkrytyczną afirmację dla środowisk lewicowych i jednoczesne zaciekłe atakowanie Telewizji Trwam prof. Jaroszyński. – Jest to konsekwencja zajętej postawy ideologicznej, którą potwierdza wstąpienie do PZPR w czasach stalinowskich, a więc w czasach największego terroru i mordu dokonywanego na Narodzie Polskim przez sterowanych z Moskwy komunistów. NKWD i ubecy niszczyli Naród fizycznie, a tzw. inteligencja ideologicznie poprzez destrukcję polskiej humanistyki. Jak widać, program, a właściwie pogrom ten jeszcze się nie skończył.

Tak, dla Marii Janion obudzenie patriotyzmu wśród młodzieży jest spełnieniem się złego snu. „Wszystko jest bezproblemowe, jednoznaczne, bohaterskie. Obawiam się, że wzięła w łeb nasza praca po 1989 r. zmierzająca do ukazania całej złożoności tej tragedii” – utyskiwała.

Charakterystyczne, że odznaczana jest i przez lewicę, i przez prawicę – np. w 2007 r. otrzymała z rąk ministra Kazimierza M. Ujazdowskiego Nagrodę Gloria Artis, w 2009 r. Nagrodę „Hiacynt” przyznawaną przez lewacką Fundację Równości. Została też laureatką Nagrody Specjalnej Kongresu Kobiet, na którym była fetowana razem z Marią Kaczyńską i Jolantą Kwaśniewską. Bliskie afiliacje Janion z Francją (wielbi Jana Rousseau, prototyp europejskiego intelektualisty, pedagoga, który własne dzieci oddał do przytułku) przypieczętowało przyznanie jej w 2012 r. Narodowego Orderu Zasługi m.in. za postawę „bez uprzedzeń”.

http://www.naszdziennik.pl/wp/33384,zatrute-idee.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Człowieczeństwo bez światła
PostNapisane: 27 lip 2013, 06:57 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31058
To nie zabawa

Ks. Andrzej Finc SDB

Tomek we wczesnej młodości i na studiach słuchał ostrej muzyki heavymetalowej. Nierzadko nawet satanistycznej. Ale nie dlatego, że wyznawał satanizm, po prostu lubił taką muzykę, odpowiadała w jakiś sposób jego temperamentowi. Na początku wszystko było dobrze. W piątki i soboty bywał na koncertach, w niedziele obowiązkowo przychodził do kościoła na Mszę Świętą. Na studiach poznał dziewczynę, która została później jego żoną. Monika była bardzo mocno zaangażowana w duszpasterstwo akademickie, dzięki niej Tomek też chciał mocniej włączyć się we wspólnotę, przecież nigdy nie wyparł się Jezusa. Jednak im bardziej pragnął Boga, tym silniej odczuwał niechęć do modlitwy, miał bluźniercze myśli w czasie Eucharystii, szczególnie podczas Przeistoczenia. Pojawiły się kłopoty ze snem, lęki i napady agresji wobec najbliższych, zwłaszcza żony. Jednocześnie cały czas słuchał heavy metalu.

W pewnym momencie jakoś intuicyjnie – bo wcześniej nikt mu o tym nie powiedział – zaczął zauważać, że istnieje sprzeczność między słuchaniem ostrej muzyki a wyznawaniem Jezusa Chrystusa jako jedynego Pana. Ktoś mu poradził, żeby udał się do mnie. Za łaską Bożą odkrył źródło swoich problemów, chociaż trudno było mu przyjąć, że być może jego trudności płyną ze słuchania takiej muzyki i uczestnictwa w koncertach, że być może tam otworzył się na świat, który jest przeciwny Bogu. Po długiej modlitwie Pan Bóg mu to pokazał. Tomek zgodził się zrezygnować ze słuchania muzyki metalowej, wyrzucił płyty, przestał chodzić na koncerty.

Ale to nie był koniec. Zjawiska, których wcześniej doświadczał w stopniu umiarkowanym, nasiliły się. Zdarzało się, że słyszał głosy, które go dręczyły, kazały mu zrobić krzywdę żonie. Jeszcze mocniej bluźnił Jezusowi i Maryi.

Mimo dręczenia modlił się o pokój serca. Pan Bóg wysłuchał jego próśb – problemy Tomka skończyły się po paru modlitwach o uwolnienie. Czasem jednak odczuwa pokusę powrotu do heavy metalu, gdyż – jak wiadomo – diabeł jest jak lew ryczący i krąży wokół nas, szukając słabego punktu człowieka.

Jeżeli ktoś popełnia grzech albo wchodzi w sferę działania szatana, a niewątpliwie jest nią muzyka metalowa, w szczególności satanistyczna, gdzie dokonuje się deprawowanie człowieka, diabeł uderza w to miejsce. Z pewnością Pan Bóg stworzył muzykę, ale szatan nie byłby sobą, gdyby nie chciał wszystkiego, co Bóg stworzył, przemienić, by mu służyło. W ten sposób zawładnął niektórymi rodzajami muzyki. Nie jest tajemnicą w środowisku egzorcystów, że przyczyną zniewoleń, dręczeń czy opętania może być też bierne słuchanie czy uczestniczenie w koncertach, na których wykonuje się heavy metal czy inne rodzaje agresywnej muzyki. Jej twórcy czerpią nierzadko inspirację z mroków ludzkiej duszy, posługują się ideologią wrogą chrześcijaństwu. Mamy dowody, że w czasie koncertów intencjonalnie przyzywa się diabła, niektórzy wykonawcy zapraszają także widownię do oddania się szatanowi. Teksty do tej muzyki są często bluźniercze, bałwochwalcze, mówią o krwi, zabijaniu, niszczą wiarę katolicką. Dlatego jeżeli ktoś mówi, że słucha tylko samej muzyki, bo podoba mu się rytm, a na słowa nie zwraca uwagi, myli się, myśląc, że jest bezpieczny. Wszystko, co słyszymy, wchodzi do naszej duszy, wszystko dotyka wnętrza człowieka i może otwierać na treści, których nie chcemy. To jest trucizna, której nie widać. Z reguły młodzi ludzie nie zdają sobie sprawy z zagrożenia, słuchają bezkrytycznie toksycznej muzyki; dopiero po jakimś czasie, gdy chcą się nawracać, wejść w prawdziwą relację z Bogiem, zło się ujawnia.

Trzeba też patrzeć na osoby, które wykonują muzykę rockową, dyskotekową – kim są, jak się prowadzą. Jeżeli ktoś żyje niemoralnie, to wiadomo, że teksty do jego muzyki będą odzwierciedleniem jego życia. Będą rozbudzać egoizm, seksualność, niskie instynkty. Taka muzyka w ogóle nie otwiera na prawdę, nie wychowuje do miłości ani do dobra.

http://www.naszdziennik.pl/wp/49230,to-nie-zabawa.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Człowieczeństwo bez światła
PostNapisane: 02 wrz 2013, 07:15 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31058
Hołota, wata i miernota

Ktoś się żachnie, że przy niedzieli i to w dodatku 1 września zebrało mi się na pisanie o hołocie, ale czy to znamy dzień i godzinę, kiedy nam wena odpali? Nadchodzi chwila („nadejszła chwila”) i człowiek musi, inaczej się udusi. Ale mówiąc serio przeczytałem właśnie taką informację, że jakaś firma promująca sposoby odchudzania wykorzystuje zdjęcie zaginionej od 3 lat Iwony Wieczorek. No i właśnie pierwszą moją myślą na temat tej firmy było określenie „hołota”.

Na wszelki wypadek zajrzałem do internetowego słownika i podaję synonimy tego określenia – chamstwo, męty, motłoch, pospólstwo. Tak - pomyślałem sobie, utwierdzony w swoim domniemaniu - wszystko się zgadza, mamy do czynienia z hołotą. Owszem, ta konkretna hołota jest wykształcona, pachnąca dobrymi perfumami i wodami po goleniu, pod krawatami i garsonkami, zna trudne słowa i jest inteligentna ponad przeciętną miarę. Pracuje w modnej firmie reklamowej, często w eleganckim gabinecie, może ubiera się u Prady, zarabia masę forsy. Ale pozostaje hołotą, czyli mętem społecznym. To nie ulega wątpliwości.

Hołota zatem niejedno ma imię i postać, bynajmniej nie tylko obskurną i chamską, a nawet częściej gładką niż chamską. Takie czasy, chociaż to nie jest żaden precedens. 1 września 1939 roku niemiecka hołota napadła na Polskę. Była świetnie wyposażona, nowoczesna w każdym calu na owe czasy, najwyższa technika i myśl wojskowa najwyższej klasy. Tamta hołota miała wielkie tradycje, także w dziedzinie kultury i wszelkich nauk, nie wyłączając humanistycznych. W jej historii roiło się od wielkich poetów, muzyków i pisarzy, uczonych noblistów i romantycznych bohaterów. Ale cóż z tego? Dzisiaj największym pomnikiem niemieckiej kultury jest miejsce, które świat zna pod nazwą Auschwitz. I tak już pozostanie, być może po wsze czasy. Tak to bywa z hołotą, że zawsze z butów wyjdzie, jak słoma.

Media przypominają, że za kilka dni będziemy mieli pierwszą rocznicę słynnej rozmowy telefonicznej pewnego sędziego, Prezesa Sądu Okręgowego. Już sama nazwa piastowanego stanowiska brzmi nobliwie i wręcz budzi respekt. Ale cóż po tej nobliwości czy respekcie, skoro znowu mamy do czynienia z pospólstwem i miernotą? No, bo jak inaczej nazwać delikwenta, który przeświadczony, iż rozmawia z pracownikiem kancelarii premiera Tuska, dał pokaz podłej służalczości, wręcz gogolowskiej uniżoności i serwilizmu? Wysoki przedstawiciel trzeciej władzy, na co dzień aż do mdłości obnoszący się z rzekomą niezawisłością, płaszczy się w obrzydliwy sposób przed pierwszym lepszym urzędnikiem. W białym kołnierzyku pod sędziowską togą, wysoko wyniesiony w swojej profesji; wypucowany i wykształcony, ale po trzykroć hołota.

Poseł Jarosław Sellin udzielił się „Rzeczpospolitej” w wywiadzie. Na koniec takie stwierdzenie: - „Klasyczna polityka z ideami, wartościami i czytelnym programem nie umarła. Zabawa w postpolitykę to jest pomysł na jedną, góra dwie kadencje. Potem zostaje w rękach wata”. Jest sporo na rzeczy w tym określeniu. Ja bym nawet poszedł dalej i powiedział, że to mokra wata, bo w postpolityce jest także bezmiar wodolejstwa, czyli wody.

Weźmy jako przykład sztandarowe hasła i tematy rządu Donalda Tuska z kolejnych etapów walki o trwanie przy władzy. Jedno okienko, druga Irlandia, trzecia fala nowoczesności, cztery płaszczyzny inteligentnego rozwoju, siedem dźwigni...uff! A przecież mamy jeszcze i politykę miłości, jesienną ofensywę legislacyjną, nie róbmy polityki, Polska 2030, stymulacja budżetowa, konsolidacja finansów publicznych i tak dalej, i tak dalej...Potem jeszcze te wszystkie symulowane akcje, kastracja pedofilów, eksterminacja jednorękich bandytów, krucjata przeciwko dopalaczom, kołomyja ze związkami partnerskimi, wojna z kibicami, deregulacja, którą trzeba cofać...

A teraz, po półtora kadencji uprawiania tej postpolityki przez Tuska, ściśnijmy to wszystko razem, te 6 lat w garści i popatrzmy co nam pozostało po otwarciu dłoni? Jakaś bezkształtna grudka, strzępek niczego, mokra plama... Mniej niż zero, bo stracony czas liczy się in minus.

http://seaman.salon24.pl/530727,holota-wata-i-miernota


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Człowieczeństwo bez światła
PostNapisane: 20 lis 2013, 08:53 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31058
Egzorcyzm o uwolnienie z homoseksualizmu

MJ

W dniu podpisania ustawy legalizującej związki tej samej płci ks. bp Thomas Paprocki poprowadzi dziś w katedrze Niepokalanego Poczęcia w Springfield modlitwę egzorcyzmu wynagradzającą za grzech sodomii.

Zgodnie zapowiedziami w tym samym czasie gubernator stanu Illinois Pat Quinn podpisywać będzie prawo zmieniające definicję małżeństwa, dając tym samym parom homoseksualnym te same przywileje, co małżonkom. Mający polskie korzenie ks. bp Thomas Paprocki, ordynariusz diecezji Springfield, podkreśla, że do odprawienia rytuału egzorcyzmu skłoniła go jedna z wypowiedzi ks. kard. Bergoglio z 2010 roku, kiedy w Argentynie planowano zmienić definicję małżeństwa. Wówczas metropolita Buenos Aires stanowczo potępił homozwiązki, nazywając je „destrukcyjnym roszczeniem wymierzonym w Boży plan”. „Nie chodzi tu o zwykłą ustawę, ale raczej o knowania ojca kłamstwa, który szuka sposobów, by zamieszać i oszukać dzieci Boga”. Przywołując te słowa, ks. bp Paprocki przegłosowaną 5 listopada br. w Izbie Reprezentantów stanu Illinois ustawę nazwał „niedopuszczalną i grzeszną”. Dodał również inne słowa Papieża Franciszka, który mówi, że związki jednopłciowe „pochodzą od diabła i jako takie powinny być potępione”.

Ksiądz biskup Paprocki w specjalnym oświadczeniu skrytykował postawy katolickich polityków popierających prawo, które stoi w sprzeczności z nauczaniem Kościoła i prawem naturalnym. Politycy, wyjaśniając swoje stanowisko, odwoływali się do opacznie tłumaczonych słów Franciszka: „Kim jestem, by osądzać innych?”. Ordynariusz diecezji Springfield napisał, że politycy ci ponoszą współodpowiedzialność za propagowanie ciężkiego grzechu. Wezwał wiernych do modlitwy „za uwolnienie od tego zła, które przenika nasz stan i nasz Kościół”. Podkreślił jednocześnie, że związki między osobami jednej płci sprzeciwiają się Bożemu planowi, a każdy, kto wchodzi w taki związek, popełnia grzech ciężki.

http://www.naszdziennik.pl/wp/60063,egz ... lizmu.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Człowieczeństwo bez światła
PostNapisane: 02 maja 2014, 07:58 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31058
Jan Paweł II wobec totalitaryzmów: dawnych i obecnych

Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński, Dr Imelda Chłodna

Niedzielę Miłosierdzia Bożego byliśmy świadkami kanonizacji błogosławionego Jana XXIII oraz Jana Pawła II. W nawiązaniu do tej uroczystości w całej Polsce, a także poza jej granicami organizowane były i są rozmaite wydarzenia o charakterze naukowym, kulturalnym i religijnym, mające na celu przybliżenie sylwetek oraz nauczania obu Papieży.

Jedną z tego rodzaju inicjatyw jest sympozjum, które odbędzie się 12 maja 2014 roku (poniedziałek) na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II. Organizatorami tego wydarzenia są Katedra Filozofii Kultury KUL oraz Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej, a także Fundacja Lubelska Szkoła Filozofii Chrześcijańskiej oraz International Gilson Society i Adler Institute (USA). Będzie to już XIII Międzynarodowe Sympozjum z cyklu „Przyszłość cywilizacji Zachodu”, na jakże aktualny temat: „Jan Paweł II wobec totalitaryzmów”. Organizatorzy chcą w ten sposób wyrazić wdzięczność i radość z faktu, iż profesor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego został ogłoszony świętym.

Błędna wizja człowieka
Podczas tegorocznego sympozjum analizie poddane zostanie nauczanie Papieża na temat totalitaryzmu. Okazuje się bowiem, że święty Jan Paweł II nie tylko odegrał olbrzymią rolę w procesie, który doprowadził do upadku Związku Sowieckiego, ale również sformułował szereg bezcennych spostrzeżeń na temat istoty, źródeł i skutków totalitaryzmów różnego rodzaju, nie tylko komunistycznego; totalitaryzmów, które ciągle stanowią zagrożenie dla ludzkości. Niezwykle cenne są jego spostrzeżenia zawarte m.in. w encyklikach: „Centesimus annus”, „Redemptor hominis”, „Veritatis splendor”, „Evangelium vitae”, a także w orędziach przygotowywanych na Światowy Dzień Pokoju. Odwołując się m.in. do filozofii, Papież celnie wskazywał, iż za fasadą totalitaryzmu ukrywa się błędna wizja człowieka i społeczeństwa. Przestrzegał, iż ma to swoje poważne konsekwencje, jak chociażby zafałszowane rozumienie ludzkiej wolności, deformacja prawa, zmonopolizowanie władzy politycznej. W pełni świadomie i z bardzo głębokim rozumieniem zagrożeń podejmował refleksję nad tym trudnym tematem. Podkreślał aktualność tej refleksji, m.in. z tego powodu, iż nadal istnieją państwa budujące swe systemy polityczne w oparciu o idee totalitarne. W wielu z nich dominuje polityka nastawiona na konsumpcję, deprecjonowanie roli osoby, krzewienie tzw. cywilizacji śmierci. Zatem widmo totalitaryzmu nadal krąży nad światem, przywdziewając coraz to nowe maski, stosując coraz bardziej przemyślane metody, działając czasem globalnie, a czasem lokalnie. W tym miejscu należy podkreślić fakt, że Jan Paweł II nie poprzestawał jedynie na ukazywaniu zagrożeń, ale także pokazywał drogi wyjścia z tych kryzysowych sytuacji.

Wielostronne spojrzenie
Dlatego warto jak najczęściej wracać do tych przemyśleń, aby lepiej rozumieć to, co dzieje się wokół nas. Dobrą okazją do tego jest właśnie zbliżające się sympozjum, w którym udział wezmą ciekawi prelegenci zarówno z wielu polskich ośrodków akademickich, jak i z zagranicy. Dzielić się oni będą swoim doświadczeniem, wiedzą i przemyśleniami. Wśród nich znajdą się: prof. Peter Redpath i prof. Richard Fafara z USA, a z Polski m.in.: ks. prof. Andrzej Maryniarczyk, ks. prof. Paweł Bortkiewicz, prof. Piotr Jaroszyński, prof. Mieczysław Ryba, prof. Henryk Kiereś, ks. prof. Tadeusz Guz, ks. prof. Jan Sochoń, rektor WSKSiM o. dr Zdzisław Klafka, dr Marek Czachorowski.

Poruszone zostaną rozmaite aspekty dotyczące motywu przewodniego, jakim jest totalitaryzm. Wszyscy prelegenci odniosą się do tego tematu, analizując poglądy Karola Wojtyły zarówno przed wyborem na Papieża, jak i w trakcie tak długiego pontyfikatu. Wykłady wygłaszane będą zarówno w ramach bardziej ogólnych paneli dyskusyjnych, jak również w obrębie szczegółowych trzech sekcji zatytułowanych: Kultura a totalitaryzm, Ideologia czy religia? oraz Kryzys Zachodu. Wśród tematów, które będą omawiane podczas sympozjum, na uwagę zasługują choćby następujące: „Jan Paweł II wobec sowieckiego komunizmu”, „Karola Wojtyły i Jana Pawła II sztuka i myśl o sztuce jako apologia personalizmu”, „Priorytet osoby przed rzeczą w nauczaniu Karola Wojtyły i Jana Pawła II a niektóre próby urzeczowienia człowieka”, „Dlaczego demokracja w post-chrześcijańskiej Europie coraz bardziej przypomina totalitaryzm?”, „Kryzys współczesnej etyki a totalitaryzm. Diagnoza Jana Pawła II”, „Totalitarna koncepcja człowieka w świetle nauczania Jana Pawła II”, „Prymat etyki nad techniką? Technika a budowanie systemu totalitarnego”, „Media a totalitaryzm”, „Jan Paweł II wobec ideologii. Argumenty filozoficzne i teologiczne”, „Filozoficzno-kulturowe źródła totalitaryzmów XX wieku w ujęciu Jana Pawła II”.

Przemyślenia Papieża związane z totalitaryzmem dotyczyły wszystkich bez wyjątku dziedzin kultury, co znajdzie swe odzwierciedlenie również w prezentowanych podczas sympozjum wystąpieniach. Wygłoszone wykłady, nawiązujące do kwestii związanych z nauką, moralnością, sztuką i religią, stanowić będą integralne spojrzenie na totalitaryzm w świetle nauczania świętego Jana Pawła II. Zapraszamy zatem wszystkich zainteresowanych tematyką totalitaryzmu, chcących poznać i zrozumieć jego genezę, postaci i prawdziwe cele.

Zgłoszenia na sympozjum przyjmujemy pod numerem telefonu: 506 152 982, od poniedziałku do piątku w godz. 9.00-15.00; e-mail: azytek@wp.pl.

http://www.naszdziennik.pl/wp/76114,jan ... cnych.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 47 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /