Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 65 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Wychowywanie młodych
PostNapisane: 02 lut 2015, 19:40 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31467
Chrońmy młodzież przed demoralizacją

Jeśli tak cenny jest Chrystus dla młodych dusz, jeśli On oczyszcza nasz wzrok, daje nam piękność, siłę przeciw pokusom — proszę was, Bracia, rodzice, wychowawcy, sędziowie, profesorowie, wielcy politycy, wszyscy, którzy macie wpływ na dzisiejsze stosunki, nie pozwalajcie odebrać Jezusa Chrystusa młodzieży!

Odebrać Chrystusa: kto Go odbiera?

a) Dzisiejszy dom i rodzice, którzy się nie modlą i nie trzymają na wodzy języka, przeklinają, używają plugawych wyrazów, albo (niestety, są i tacy) swoje dzieci zdają na opiekę służby.

„Dzisiaj dzieci nie chcą słuchać rodziców" — słyszymy skargi. A, wy rodzice, czy słuchacie Boga! Czym jest majestat rodzicielski? Odzwierciedleniem Majestatu Bożego na twarzy rodziców. Jak ma dziecko zachować IV. Przykazanie, jeśli rodzice nie zachowują Dziesięcioro Bożych Przykazań! Oczy dziecka nie tylko mają piękny blask, ale i głębokie wejrzenie! Rodzice! Nie uwierzycie, ale wszystko widzi u was dorastające dziecko! Zauważy, że matka nie zachowuje praw Bożych, zauważy, że ojciec nie spowiada się i nie komunikuje od lat, że z zimnej wiary rodziców wieje i na jego duszę chłód, który zamraża Chrystusa. Rodzice! Nie pozwólcie oderwać od młodzieży Chrystusa!

b) Zabierają młodzieży Chrystusa przyjaciele, lektura, ulica, teatr, kino, plakaty, obrazy na wystawach. Niedawno ukazało się rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych, które ma na celu uregulować nadzór nad moralnością ulicy. Wszyscy troskliwi rodzice, wychowawcy, każdy wierny chrześcijanin z wdzięcznością powinien je przyjąć, byle tylko nie pozostało na papierze, ale zostało spełnione, bo to już przechodzi wszelkie pojęcie, co się działo na ulicach naszego miasta! W domu, gdzie mieszkam, jest kino — nie gorsze od innych. Co dzień z przerażeniem patrzę, jak grupy młodzieży szkolnej pożerają szeroko rozwartymi oczyma, często skandaliczne zdjęcia filmowe.

Prawo chroni na ulicy drzewka, ławki, słupy telegraficzne, chodnik, ostatnią budę, tylko nikt nie strzeże młodzieńczej czystości duszy! W teatrach, w kinach, pokazują największe bezeceństwa i nikt nie ma prawa się temu sprzeciwić. Jeśli areszt i szubienica grozi tym, którzy jakieś stare zamczysko oddali w ręce nieprzyjaciela, to powinna być kara i na tych, którzy wkradają się do świętego zamku niewinnej duszy młodzieży przez piśmidła, prowadzące do grzechu. W kinach wypisują: „tylko dla dorosłych" po to, żeby więcej garnęło się na widowisko młodzieży niżej lat 16.

Najznakomitsi wychowawcy oddają się pracy syzyfowej, bo ich kilkunastoletni rzetelny wysiłek niweczy jedna książka, film, sztuka teatralna i muszą patrzeć, jak szerzy się szatańskie oblicze grzechu, a jego śladem: ginie ziemia, marnieją pączki, znika rumieniec z twarzy, załamuje się jasny wzrok młodzieży, choroba wysysa szpik z kości, i upada charakter. Nie wystarczy w szkole, czy w kościele obrzydzić dziecku błoto, jeśli na ulicy, w teatrze, towarzystwie, wszędzie będzie rozbrzmiewać hosanna na cześć rozpusty! […]

Kochani Bracia! Kończę dzisiejsze przemówienie tak, jak rozpocząłem: „Małe dziecko — mały kłopot, duże dziecko — duży kłopot". Pan Bóg postawił przed bramą raju anioła z ognistym mieczem i nakazał: nikogo nie wpuszczać! Dusza dziecka jest rajem. Bóg ciebie postawił u jego bram: weź ognisty miecz do ręki i nie pozwól wejść złu!

„Drogie Córki naszej ojczyzny! Przyjdźcie z pomocą naszej ojczyźnie, by miała lepszą i jaśniejszą przyszłość, prowadźcie, jak niegdyś matki Spartanki, swoich synów na pole chwały i cnoty! Rozwijajcie od zarania, od młodości piękne i szlachetne pragnienia! Wychowujcie młodzież, żeby była odważna, miłująca prawdę, żeby dotrzymywała słowa, żeby wyrosła na prawdziwych mężów!"
.
Potrzeba nam młodzieży, która by nie szukała przyjemności w rozpuście, ale która by upajała się poczuciem swoich młodych sił i gotowa była do czynu!

Potrzeba nam młodzieży, która by się upajała siłą woli, pulsującą jej we krwi i chęcią do czynu!

Młodzieży, która by mężnie broniła całości swojej duszy przed zakusami nieprzyjaciół i wszelkich brudów niemoralności, która by dumnie potrafiła rzucić hasło moralnej wyższości: „Nie, nie, nigdy!"

Młodzieży, która niezachwianie, z nadzieją patrzy w przyszłość i która ma silne muskuły, gładkie czoło, odblask gwiazd w spojrzeniu, po co mówić dalej? -młodzieży, której Królem jest Chrystus! […]

Ks. dr Tihamér Tóth, Chrystus-Król, Kraków 1935, s. 108-111.

http://www.pch24.pl/chronmy-mlodziez-pr ... 196,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wychowywanie młodych
PostNapisane: 13 cze 2017, 07:46 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31467
Miłość podstawą wychowania

Bez miłości między rodzicami dziecko nie wychowuje się harmonijnie – powiedział w niedzielę ks. abp Henryk Hoser. Biskup warszawsko-praski przewodniczył uroczystej Mszy św. w parafii Najczystszego Serca Maryi na warszawskim placu Szembeka podczas dorocznego Diecezjalnego Dnia Wspólnoty Domowego Kościoła – gałęzi rodzinnej Ruchu Światło-Życie. W tym roku na rekolekcje wakacyjne w dziewiętnastu grupach pojedzie ok. 400 małżeństw wraz z dziećmi. Z roku na rok liczba ta wzrasta.

W homilii ks. abp Hoser przypomniał o znaczeniu sakramentu małżeństwa, podkreślając, że rodzina jest Kościołem w miniaturze i stanowi dla człowieka źródło głębokiej radości. – Największym dramatem wszystkich bezdomnych, żyjących na ulicy, jest właśnie rozpad ich rodzin powodujący, że są sami niczym „Adam przed stworzeniem kobiety”, która jest sercem każdej wspólnoty – zwrócił uwagę ksiądz arcybiskup.

Podkreślił, że rodzina jest obrazem Trójjedynego Boga, w którym Ojciec, Syn i Duch Święty żyją w głębokich, pełnych miłości relacjach. Przyznał przy tym, że międzyludzkie związki są właśnie jedną z najtrudniejszych płaszczyzn życia rodzinnego.

– Bardzo często małżonkowie chcą, by druga strona była identyczna, tymczasem jest to jeden z podstawowych błędów, ponieważ nie tylko mężczyzna jest inny niż kobieta, ale również nie ma dwóch osób identycznych. Wszelkie relacje, w tym zwłaszcza rodzinne i społeczne, polegają na komplementarności, a więc na wzajemnym uzupełnianiu się – powiedział ks. abp Hoser.

Kaznodzieja zwrócił również uwagę na znaczenie odmiennych ról ojca i matki w życiu dziecka. – Bez ich obecności nie wychowuje się ono w sposób zrównoważony. Nie ma bowiem dwóch stabilizatorów swojego życia – zauważył ks. abp Henryk Hoser.

Podkreślił, że glebą, na której młody człowiek może harmonijnie wzrastać i dojrzewać, jest wzajemna miłość małżonków. – Rozpad rodziny naznacza dziecko na całe życie – ostrzegł kaznodzieja.

Ksiądz abp Henryk Hoser przypomniał, że małżeństwo jest sakramentem trynitarnym. – To nie tylko przymierze męża i żony, ale również ich obojga z Chrystusem Panem, zaś jego pełnia wyraża się w Komunii Świętej. W związku z tym, jeśli dochodzi do rozpadu małżeństwa, wówczas przymierze zostaje zerwane nie tylko między ludźmi, ale również z Bogiem, który pozostaje do końca wierny. W konsekwencji brak komunii z Jezusem wyraża się w niemożności przystąpienia do Stołu Pańskiego – tłumaczył kaznodzieja.

Hasło nowego roku pracy formacyjnej członków Ruchu Światło-Życie nawiązuje do postaci założyciela ks. Franciszka Blachnickiego – „Sługa Niepokalanej”.

RS, KAI

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... wania.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wychowywanie młodych
PostNapisane: 12 gru 2018, 19:16 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31467
Polskie wychowanie

Obrazek
Rola rodziców w procesie wychowania jest najważniejsza (fot. Irena Waluś Magazyn Polski)

Podróżując po Polsce i świecie, mamy okazję poznawać nie tylko obce państwa i narody, miasta i dziewicze obszary, ale również polskie rodziny.

Już pobieżna obserwacja pozwala na niezbyt optymistyczną konstatację: niełatwo jest dziś zachować polskość poza granicami ojczystego kraju. Praca, szkoła, plac zabaw, ulica, sklepy, telewizja, kino – to wszystko tętni obcą mową, obcymi zwyczajami. Zwłaszcza dzieci szybko nasiąkają tym, co niesie ze sobą otoczenie.

Podczas gdy rodzice długo jeszcze męczą się z opanowaniem nowego języka, który nie bardzo chce się ułożyć i brzmi «jakoby kto orzechy gryzł» (porównanie Sienkiewicza), dzieci chwytają w lot obcą mowę zarówno pod względem artykulacji, jak i gramatycznych reguł. Coraz niechętniej przy tym mówią po polsku, nawet w domu, między sobą i do rodziców. Co robić, aby dom nie stał się dla nich obcy, aby nie stracił polskiego charakteru?

Są domy, które zachowały polskość i to w sposób zdecydowany. Widać, że rodzice z całą świadomością postanowili, że dzieci będą Polakami. Na czym to polega, z czego składa się polskie wychowanie? Spróbujmy zwrócić uwagę na niektóre aspekty tego zagadnienia.

Oczywiście, w większości domów naszych rodaków wszyscy mówią do siebie po polsku. Starają się wyrażać sensownie i ładnie, nie mówią byle jak, niechlujnie, a nie daj Boże, używając wulgarnych słów. Wrażliwi i wyczuleni na poprawność języka rodzice wyłapują każdy błąd lub niestaranność. Dziecko wie, że popsuje mamie humor, jeśli zlekceważy mowę ojczystą rodziców. A cóż może być cenniejszego dla dziecka niż ciepło, przychylność i serdeczność mamy? Cóż może być ważniejszego niż pochwała ojca? Dom polski rozbrzmiewa piękną polską mową,
składają się na nią i modlitwa przed posiłkiem, i dyskusja przy stole, i wieczorne opowieści przy kominku, poranny i wieczorny pacierz. Są też polskie pieśni i piosenki, okazji przecież nie brakuje, święta, imieniny, urodziny, wizyta krewnych, sąsiadów czy przyjaciół. O ileż to ciekawsze i bogatsze niż ślęczenie przed telewizorem.

Co jest szczególnego u polskich dzieci, jeśli wychowane są po polsku? Chyba najpiękniejszą cechą jest długo trwający szacunek dla rodziców i dziadków. Dzieci niewychowane bardzo szybko lekceważą starszych albo tylko udają posłuszeństwo. Dzieci polskie, dobrze wychowane, nie tylko kilku-, ale również kilkunastoletnie patrzą na rodziców z respektem, umieją słuchać i stosować się do ich zaleceń czy rad. Jest to znak dobrego wychowania, jak również prawidłowego rozwoju. To, co szlachetne, rozwija się długo, pod troskliwym okiem ludzi dojrzałych. Bunt młodości, chęć usamodzielnienia
się utrzymane są w rozsądnych ryzach przez rodziców. Dzieci zaś mają większe zaufanie do ludzi sobie najbliższych (takimi są rodzice!) niż do niewiadomej proweniencji edukatorów.

Wielu z nas napotkało w swoich podróżach (zresztą nie tylko zagranicznych, ale odbywanych również w Polsce) piękne rodziny kultywujące dawną, polską tradycję. Jest w tym coś szlachetnego i wyróżniającego, co należy z pewnością naśladować. Bo czyż nie warto ładnie i starannie odnosić się do siebie po polsku, czyż nie budzi podziwu okazywanie szacunku rodzicom czy dziadkom? W zawiłościach i podłościach świata ostoją oraz schronieniem musi być prostota wzajemnych relacji i uczuciowe ciepło naszych rodzin.

Kolejną cechą, którą wyróżnia polskie wychowanie, jest umiejętność niemówienia źle o innych ludziach, czy to najbliższych sąsiadach, czy o członkach najbliższej rodziny, czy o osobach publicznych. Jakże często dziś zasiadają przy stole dorośli wraz z dziećmi i zaczyna się obgadywanie: ten to taki, a tamten owaki, a tamta to... W takim zapamiętaniu trudno czasem znaleźć kulturalne słowo, więc gdy brak słów kulturalnych, lecą słowa ostre jak szczapy. Co za ulga! Wszyscy są okropni, a my tacy wspaniali.

W dobrych polskich domach pielęgnowana była atmosfera
życzliwości, a nawet serdeczności. O nieobecnych nie mówi się źle. Jakże łatwo popuścić wodze języka, jak trudno za to nad językiem zapanować. Owszem, są postawy ludzi naganne, czasem nawet godne surowej krytyki, ale na ocenę musi być stosowny i poważny moment, gdy cudzym kosztem nie wybielamy samych siebie. Gdy natomiast spotkanie przy stole jest okazją do obmowy i plotek, to wówczas znika czar polskiego domu, staje się to dom zwykły, nudny, prymitywny. Szczególnie zaś źle obmowa i plotka wpływa na dzieci. Oswajają się ze światem, w którym jest więcej zła niż dobra. Co w takim razie powstrzyma je same przed złem? Przecież człowiek usprawiedliwiając swoje niewłaściwe postępowanie, najchętniej odwołuje się do postępowania innych. Może i źle zrobił, ale inni też źle robią. Nie jestem jedyny, a jeśli inni też, to widocznie tak wolno. Sięgając do wspomnień o Sienkiewiczu, natknąć się można na ten charakterystyczny rys polskiego domu: otóż słynny nasz pisarz pilnował, aby zasiadając do stołu, nie mówiono o nikim źle. To nie jest łatwe, ale jakże oczyszczające!

W skarbcu naszej wielowiekowej tradycji mamy jeszcze wiele pięknych wzorów, są one jednak porozrzucane niczym okruchy
drogocennej wazy. Gdy je z pietyzmem poskładamy, szperając z zamiłowaniem tu i tam, odtworzymy jakże bogaty obraz polskości, kultury, która nie może zaginąć.

Piotr Jaroszyński

Magazyn Polski, NR 9, WRZESIEŃ 2018

http://www.piotrjaroszynski.pl/felieton ... wychowanie


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wychowywanie młodych
PostNapisane: 10 kwi 2019, 13:55 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31467
Pedagogika – nauka czy ideologia?

Antypedagogika wyciąga ręce po nasze dzieci.

Sympozjum „Pedagogika – nauka czy ideologia?”, które odbędzie się 10 kwietnia na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II, dotyczy kluczowych kwestii, do jakich należy sens i cel wychowania, zwłaszcza dzieci i młodych ludzi, których przyszłość w znaczącej mierze będzie zależała od tego, kto, jak i po co ich wychowuje czy wychowywał. Prelegentami będą profesorowie z Polski i ze Stanów Zjednoczonych, którzy w większości zajmują się filozofią kultury i wychowania, posiadają więc wiedzę nie tylko z zakresu wąsko pojętej pedagogiki, ale szerszą, bo obejmującą kulturę, cywilizację i etykę. Pytając o pedagogikę w procesie wychowania, musimy zadać pytanie: jaka pedagogika, ponieważ są różne pedagogiki uwikłane w różne systemy filozoficzne czy nawet ideologie, które mogą przynieść młodemu człowiekowi więcej szkody niż pożytku. Szczególnie groźne są różne odmiany ideologii lewicowych, w tym LGBT. Dlatego ważne jest, aby bez gorączki polemik światopoglądowych, na chłodno przeanalizować rolę pedagogiki w procesie wychowania, dostrzegając w niej nie tylko bezkrytyczne szanse, ale również narastające zagrożenia. Sympozjum to powinno zainteresować wszystkich, którym leży na sercu troska o prawidłowe wychowanie i rozwój naszej młodzieży.

Zagrożone wychowanie
Przyjście dziecka na świat to nie tylko wielka radość, ale i wielka odpowiedzialność. Rodzice stają przed wieloma pytaniami, z których jedne wydają się banalne, a inne dość trudne. Pojawia się wiele różnych odpowiedzi, czasem tak dużo, że rodzice czują się zdezorientowani. Pierwsze pytanie to: czy w ogóle dziecko wychowywać? Nie jest to pytanie wymyślone, bo przecież nie tylko niektórzy rodzice niezbyt troszczą się o swoje dziecko, ale pojawił się nurt w pedagogice zwany wprost antypedagogiką, a więc nawołujący do nie-wychowywania dzieci. Inne pytanie to: kto ma wychowywać? Coraz rzadziej słyszymy, że rodzice, a częściej że specjaliści, którzy są odpowiednio „wyszkoleni” – specjalista w żłobku, specjalista w przedszkolu, specjalista w szkole. Ale przecież dzisiejsza edukacja dokonuje się wedle pewnych założeń, nie tylko naukowych, ale również ideologicznych – na naszych oczach środowiska LGBT chcą wtargnąć do placówek edukacyjnych – czy im rodzice chcą powierzyć swoje dzieci?

Kolejne pytanie, jakie się pojawia, to: jak wychowywać dzieci? Czy zgodnie z tradycją utrwaloną przez wieki, gdzie pierwszym i najważniejszym środowiskiem jest własna rodzina, która otacza dziecko miłością w perspektywie całego życia, czy też wedle ciągle zmieniających się schematów lub wręcz eksperymentów, tak jakby dziecko było królikiem doświadczalnym dla wybranej grupy naukowców.

Inne pytanie to: po co właściwie dziecko wdrażać w system przedszkolny lub szkolny? I znowu pojawić się mogą dość zaskakujące odpowiedzi. Wcale nie musi chodzić o to, żeby dziecko miało lepsze możliwości prawidłowego rozwoju, tylko żeby dziecko czymś… zająć, żeby nie przeszkadzało innym, zwłaszcza dorosłym. Bo dziecko potrafi dokuczać, potrafi mieć różne pomysły, więc trzeba je jakoś uciszyć, gdy zajmie się oglądaniem bajki w telefonie komórkowym albo na dużym ekranie HD. Ale jest też jeszcze inna odpowiedź: chodzi nie o to, żeby dziecko stopniowo zdobywało nowe umiejętności czy poszerzało wiedzę, ale żeby dziecko socjalizować. To znaczy, żeby dziecko umiało funkcjonować w grupie i żeby w całości w grupie się roztopiło. Ma to miejsce w zachodnich przedszkolach lub szkołach wieloetnicznych.

I kolejne pytanie: dla kogo dziecko jest edukowane? Tutaj pojawia się wachlarz możliwych odpowiedzi. W naszej tradycji polskiej chodziło o to, żeby dziecko dojrzało do bycia integralnie rozwiniętym człowiekiem, który potrafi być dobrym zarówno dla najbliższej, jak i dalszej rodziny, ale także dla społeczności lokalnej, jak i narodu, dla państwa i Kościoła. Wychowanie było więc integralne i harmonijne, ale dostrzegające ważne i konieczne różnice, choćby różnice między kobietą i mężczyzną. Niestety, pojawiły się i dalej pojawiają nowe modele edukacji, w których chodzi o formowanie egoistów albo karierowiczów, ludzi, którzy będą obojętni na losy własnego państwa i narodu, a nawet nieczuli na perspektywę założenia własnej rodziny. A także obojętni lub wrogo nastawieni do wiary, bo i przecież na to są metody. Jednym słowem, mając do dyspozycji odpowiednie środki, instytucje, specjalistów, programy – można człowiekowi pomóc, ale i można mu poważnie zaszkodzić.

Pomoc dla rodziców
W obecnej sytuacji rodzice muszą dobrze przemyśleć, rozpatrzeć i skonsultować, co właściwie zamierzają zrobić ze swoim dzieckiem, gdyż sama miłość nie wystarcza. Istnieje wręcz niebezpieczeństwo zmęczenia się dzieckiem (dziećmi), którego wychowanie staje się coraz bardziej uciążliwe, czasochłonne i żmudne, a nade wszystko staje się konkurencją dla pracy zawodowej, głównie matki. Pojawia się pokusa, by iść z falą, robić to, co inni, czyli oddać dziecko do jakiejś placówki edukacyjnej, zaczynając od żłobka.

Ale właśnie wtedy trzeba sobie zadać przedstawione wcześniej pytania. Odpowiedzi mogą być wiążące, a nawet nieodwracalne. Wiadomo bowiem, że bardzo agresywne dziś środowiska dążą do jak najwcześniejszego naruszenia ludzkiej płciowości, by ją trwale uszkodzić i by nie była zdolna w przyszłości spełnić misji prokreacyjnej. Chodzi też o to, by tak chłonny dziecięcy mózg został zatrzymany w rozwoju przez nadmiar ruchomych obrazów, o jaskrawych i ostrych kolorach, płynących z ekranu telefonu lub monitora, co sprawia, że spowolniony lub zatrzymany zostaje proces intelektualizacji i werbalizacji tego, co dziecko widzi lub słyszy. Wówczas dzieci nie potrafią lub mają wielkie trudności, by pojąć lub oddać za pomocą słów to, co do nich dociera lub co w sobie odczuwają.

Problemy tu zasygnalizowane są wyjątkowo ważne, bo w zasadzie obejmują całe pokolenia dzieci i młodzieży. Kto te problemy ma podjąć, kto ma pomóc rodzicom? Wydawać by się mogło, że pedagog. Dobrze, ale czy pedagog ma dystans do swojej wiedzy i umiejętności? Czy dokładnie zdaje sobie sprawę, że pedagogika to jest zlepek bardzo wielu różnych nauk, tak różnych, że pojawić się może wątpliwość, czy sama pedagogika w ogóle jest nauką. A gdy do tego dodamy wpływ różnych ideologii na pedagogikę, z ideologią LGBT na czele, to czy do takiej pedagogiki można mieć zaufanie? Na pewno nie całkowite i bezkrytyczne. Przy czym chodzi tu o pedagogikę jako pewien system, a nie konkretnych pedagogów, którzy osobiście mogą być cudowni i odpowiedzialni, chodzi o system, który może być groźny. System, który działa niezależnie od tego, kto aktualnie jest przy władzy.

Mając na uwadze tyle pytań i tyle wątpliwości w kwestii tak fundamentalnej jak wychowanie i edukacja naszych dzieci, postanowiliśmy zorganizować sympozjum, które może pomóc wszystkim włączonym w proces edukacji, a więc rodzicom (dziadkom), nauczycielom, pedagogom i starszej młodzieży, a także osobom duchownym zaangażowanym w proces wychowywania człowieka, przyjrzeć się z dystansem tej rzeczywistości, jaką jest wychowywanie, by utwierdzić się w tym, co słuszne, ale też być czujnym w obliczu szeregu zagrożeń, na czele z pseudonauką i różnej maści ideologiami.

Prof. Piotr Jaroszyński

https://naszdziennik.pl/mysl/207597,ped ... logia.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wychowywanie młodych
PostNapisane: 11 maja 2019, 13:35 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31467
Disney w okowach tęczy

Było to bynajmniej nie dawno, dawno temu. Niemalże wczoraj. Gdy w telewizji czy w kinach ukazywał się film bądź bajka amerykańskiej wytwórni Disneya, rodzice wiedzieli, że ten film na pewno mogą pokazać swoim dzieciom. Ba! Mieli poczucie, że mogą te dzieci zostawić same przed ekranem, zupełnie bezpieczne od wszelkich złych czy nieodpowiednich treści. Niestety, te czasy już bezpowrotnie minęły…

Niejeden raz krytykowano filmy Disneya za to, że ich treści i bohaterowie bywały przesłodzone do mdłości, a gdy adaptowano jakąś historię o gorzkim zakończeniu – choćby Małą syrenkę Andersena – to wyczarowywano happy end, który niszczył urok oryginału, a nieraz wprost niweczył całe przesłanie. Właściwie każde literackie dzieło przenoszone na ekran przez tę wytwórnię było wprost zasypane cukrem.

Ale cóż – dawne bajki Disneya można porównać do deserów lodowych. Czy lody szkodzą? Tak, oczywiście, jeśli ktoś będzie je traktował jako podstawowy składnik diety, pochłaniając ich nadmierne ilości. Co innego, jeśli lody serwujemy jak należy, jako mały dodatek na deser. I w takiej deserowej formie przesłodzone filmy Disneya mają swoje słuszne i cenne miejsce w kulturze.

Rakotwórcza słodycz
Tymczasem jednak, kontynuując naszą analogię, trzeba stwierdzić, że od jakiegoś czasu do lodów zaczęto dodawać sztuczne słodziki o właściwościach rakotwórczych. Co gorsza, robi się to z premedytacją, wychodząc z założenia, że należy jak najwięcej ludzi albo zarazić rakiem, albo przynajmniej nauczyć „akceptować” raka u innych.

Jednym z takich nowotworów jest choroba homoseksualizmu. Przez długi czas w wytwórni Disneya obowiązywało niepisane moratorium względem treści promujących homoseksualizm. Nie wynikało to jednak bynajmniej z moralnych przekonań twórców, a z obaw o finansowe koszty takiej deprawacji. Disney mógł sobie pozwolić na unikanie tego typu wątków bez krytyki ze strony homolobby, ponieważ w pewnym sensie firma sama wydaje się być częścią homolobby. Swego czasu portal LifeSiteNews udostępnił nagranie z roku 1998, na którym pewna homoaktywistka opowiada, jak ówczesny szef Disneya miał jej powiedzieć, że czterdzieści procent jego pracowników stanowią homoseksualiści. Oczywiście, homolobby jest znane z rozdmuchiwania stanu swojej liczebności, więc należy podchodzić do tych słów ostrożnie; niemniej, wśród czołowych pracowników wytwórni można znaleźć jawnych homoseksualistów. Co więcej, firma już w roku 1995, na wiele lat przed wprowadzeniem w Stanach Zjednoczonych legalnych homozwiązków, oferowała ubezpieczenia zdrowotne „partnerom” swoich pracowników, a w późniejszych latach aktywnie działała na rzecz narzucenia homozwiązków.

Obecnie Disney nadal – do czasu – kryguje się z otwartym epatowaniem zboczeniami w wiodących rolach. Przez długi czas chodziło wyłącznie o złe postacie. Na przykład, jeszcze w głębokich latach dziewięćdziesiątych, zły lew Skaza w Królu lwie (1994) był wyraźnie zniewieściały, a Dżafar w Aladynie (1992) miał być wprost wzorowany na manierze homoseksualnych mężczyzn – a na tym Andreas Deja, jawnie homoseksualny główny animator tego filmu, na pewno się świetnie znał. O takich przypadkach można stwierdzić, że mimo wszystko mamy tu do czynienia z klasycznym i zupełnie normalnym w kinie skrótem narracyjnym: aby zasygnalizować widzowi, iż dana postać, choć udaje dobrą, jest zła, można pokazać w jej zachowaniu jakieś rażące odstępstwa od normy. Na pierwszy rzut oka Le Fou, wyraźnie (co potwierdzają twórcy) homoseksualny pomocnik złego Gastona z nowej, „żywej” wersji Pięknej i bestii (2017) wydaje się pasować do tej tradycji. Ale tu uwaga: pod koniec filmu, to właśnie Le Fou w kluczowym momencie zmienia strony, pomagając bohaterom…

Coraz więcej „tęczowych”
Z pewnością homoseksualni pracownicy Disneya, jak wspomniany już Deja, nie mogli być zadowoleni z nadawania „gejowskich” cech tylko złym postaciom; Le Fou symbolizuje więc zmianę podejścia: zboczenie przestało symbolizować zło, a „nawrócony” Le Fou mógł nawet pojawić się na wieńczącym film balu – tańcząc z przebranym za kobietę mężczyzną.

Choć symboliczny, Le Fou bynajmniej nie był pierwszy. Proces zaczął się dawno: już w roku 2011 Deja w wywiadzie deklarował, że homozwiązki w filmach Disneya to tylko kwestia czasu. I faktycznie: już w roku 2013, w Krainie lodu jedna z bohaterek na swojej drodze napotyka handlarza Oakena, który prezentuje swoją rodzinę: gromadkę dzieci i mężczyznę. Podobnie w Zwierzogrodzie (2016) bohaterka; wprowadzając się do nowego mieszkania, spotyka homoparę sąsiadów, których kłótnie parokrotnie słyszy przez ścianę. W tych przypadkach firma zastosowała ostrożną zasadę widoczną również w Pięknej i bestii: sugerować, prezentując dwóch mężczyzn czy dwie kobiety w sposób co najmniej dwuznaczny, ale nie mówić wprost. Jednak coraz częściej poza filmem twórcy naruszają tę zasadę, chwaląc się w mediach społecznościowych, że oto znowu się udało przemycić homozwiązek.

Poza filmami kinowymi, Disney ma własne kanały telewizyjne i co roku produkuje lub zleca wielką ilość seriali animowanych i „żywych”. Tu widać jeszcze wyraźniej, jak narasta częstotliwość i eksponowanie homoprzypadków. Zarazem widzimy, w jaki sposób „urabia się” publiczność.
W familijnym serialu Powodzenia, Charlie (2010–2014) śledzimy losy rodziny Duncanów. Jest to w miarę normalna rodzina (choć, oczywiście, nie obyło się bez obowiązkowego dzisiaj dokopywaniu ojcu w żartobliwych werbalnych potyczkach z matką). Gdy w przedostatnim odcinku serialu do jednego z dzieci przychodzi na zabawę koleżanka wraz ze swoimi dwiema „matkami”, nasi normalni bohaterowie reagują swobodnym, miłym powitaniem bez cienia zażenowania. Tak, widzu, masz reagować, gdy do twych drzwi pukają zboczeńcy. Podobną sytuację widzimy w serialu animowanym Klinika dla pluszaków (2012–2019): w odcinku z roku 2017 bohaterka pomaga „rodzinie” składającej się z dwójki kobiet i dwójki dzieci. Aby zaś hołd dla bożka różnorodności był tym wyraźniejszy, jedna z kobiet jest biała, a druga czarna – tak samo ich dzieci. Warto przy tym dodać, że docelową widownią tego serialu są… przedszkolaki. Wreszcie, w animowanym serialu dla nastolatek Star Butterfly kontra siły zła (2015–), w jednym z odcinków widzimy koncert, podczas którego wiele par na widowni się całuje, a twórcy zadbali, aby wśród pokazywanych par było „różnorodnie”…

O ile w pierwszej fali serialowej propagandy widzieliśmy tylko epizodyczne sceny, teraz już da się zaobserwować drugi etap: pozycjonowanie „gejów” wśród głównych bohaterów. Takie przypadki widzimy w serialu The Lodge (2017–) oraz jeszcze wyraźniej w nieemitowanym jeszcze w Polsce serialu Andi Mack (2017–). Tu homoseksualistą jest kolega bohaterki w wieku lat… dwunastu. Oczywiście, inni bohaterowie z uśmiechem akceptują jego wyznanie, po raz kolejny wmawiając widzom, że zboczenia są normą, którą trzeba obowiązkowo akceptować. Nawet wśród dzieci. Zresztą tu już wszystko jest zupełnie pomieszane: Andi Mack na początku serii dowiaduje się, że kobieta, którą uważała za siostrę jest tak naprawdę jej matką, a ona jest nieślubnym dzieckiem. Bynajmniej nie można wykluczyć, że właśnie w tym serialu w przyszłości pojawi się też odpowiednio radośnie przedstawiony temat „zmiany płci”.

Andi Mack po ujawnieniu homowątku ponoć bardzo zyskał na oglądalności w Stanach. Ale południowoafrykańska filia Disney Channel musiała natychmiast usunąć serial z ramówki, gdyż w większości z pięćdziesięciu afrykańskich i bliskowschodnich krajów, w których ta filia nadaje, wątek ów wywołał powszechne oburzenie. W Polsce najwyraźniej też nie jesteśmy wystarczająco „tolerancyjni”– i dobrze! Ale przecież to kwestia czasu…

Czy czas na homoksiężniczkę?
Warto jeszcze na moment powrócić do Krainy lodu. Wspomniany Oaken i jego „rodzina” to przecież kilka sekund filmu. Co innego Elsa, jedna z dwóch głównych bohaterek‑księżniczek. Dla niej w filmie bynajmniej nie przewidziano żadnego księcia, a niektórzy konserwatywni widzowie zauważyli, że jej piosenka Let it go (Mam tę moc) brzmiała (acz tylko w wersji anglojęzycznej) jak homoseksualny coming out. Cóż – z jednej strony, jeśli faktycznie tak było, to podtekst był zbyt subtelny dla większości widzów, ale z drugiej strony, czy nie tak właśnie działał Disney w innych opisanych przypadkach? Tak czy inaczej, gdy ruszyła produkcja drugiej części – premiera już w listopadzie 2019 – w internecie rozpętano akcję pod tytułem Dajcie Elsie dziewczynę. Firma pomysłu bynajmniej nie zestrzeliła. Czy więc w listopadzie zobaczymy pierwszą „tęczową” księżniczkę? Raczej nie – znając finansową cenę otwartości, Disney chyba ograniczy się jedynie do puszczania oka do tamtej strony widowni. Chyba…

Wspomniane tu produkcje stanowią ułamek twórczości Disneya, w której nadal można też odnaleźć świetne dzieła. Ale truciznę stosuje się coraz częściej i coraz więcej. A przecież omówiliśmy tu zaledwie jeden aspekt zmian. Na boku pozostają inne, jak epatowanie brzydotą i niejasnością moralną – chociażby w Maleficent (2014) czy w Vampirinie (2017–), albo jak feministyczny zwrot disneyowskich księżniczek.

Swego czasu Walt Disney bardzo dbał o „rodzinność” w firmowych produkcjach. Dziś byłby wielce zdumiony tym, co wyprawia jego firma. Przesłodzone? Owszem. Niewinne? Zdecydowanie już nie.

Jakub Majewski – twórca i badacz gier komputerowych, miłośnik historii i teologii.

https://www.pch24.pl/disney-w-okowach-t ... 6,pch.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 65 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /