Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 65 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Wychowywanie młodych
PostNapisane: 12 lip 2014, 06:18 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31457
Barbaryzacja świata dziecięcego

Temida Stankiewicz-Podhorecka, krytyk teatralny

Formacja dziecka rozpoczyna się w domu rodzinnym. To rodzice jako pierwsi formują dziecko poprzez własne zachowania, sposób bycia, wysławiania się, poprzez postawę swojego życia. Potem dochodzą Kościół, szkoła, otoczenie, środowisko, w którym mały człowiek przebywa, dorasta. I choć córki, synowie zazwyczaj dziedziczą wartości, którymi żyją ich rodzice, to niemały wpływ na formowanie dziecka ma także kultura dziecięca, w tym teatr. Niestety, w większości współczesne inscenizacje teatralne przeznaczone dla dzieci odbierają im dzieciństwo, brutalizują je i przedwcześnie narzucają dzieciom modele zainteresowań i zachowań dorosłych.

Rewolucja obyczajowa ideologii genderowej (m.in. seksualizacja dzieci) jest sprytnie wprowadzana do bajek, przedstawień teatralnych. Genderowy plan, jak wiemy, realizowany jest na różne sposoby. Także pod pozorem dobra w przedstawieniach dla dzieci. Ideologia relatywizmu prawdy, etyki, moralności, dobra, piękna atakuje dziś przestrzeń kultury dziecięcej. Toteż sfera duchowości w kulturze dziecięcej jest już prawie nieobecna.

Dzisiejsza brutalizacja życia społecznego przekłada się na przedstawienia teatralne dla dzieci: brak dbałości o ładną, poprawną polszczyznę, „szorstkość” w relacjach między postaciami, byle jaka scenografia albo w ogóle jej brak i zamiast dekoracji odsłonięta maszyneria i brudne ściany kulis, itd., itd. O agresji, przemocy, wulgaryzmach i tematyce już nie wspomnę.

Spotkanie z Calineczką
Ostatnio obejrzałam kilka przedstawień bajkowych dla dzieci. Do omówienia wybrałam trzy warszawskie spektakle: „Calineczka”, „Pinokio” i „Jak zostałam wiedźmą”. Wszystkie diametralnie różnią się między sobą nie tylko tematyką, ale też estetyką, kształtem inscenizacyjnym i przede wszystkim celem, jakiemu zostały podporządkowane.

Najbardziej komunikatywne i przyjazne dzieciom jest przedstawienie „Calineczki” w Teatrze Kamienica w Warszawie w reżyserii Hanny Kochańskiej i Jacka Zawady, którzy zarazem są autorami scenariusza napisanego według znanej i bardzo kochanej przez dzieci baśni Jana Christiana Andersena. To wersja uwspółcześniona. Akcję umieszczono na plaży, którą sygnalizuje ogromnej wielkości leżak. Bohaterami są turyści: Ropuch, Chrabąszcz, Krecik, Korneliusz i inni. Dzieci, zapraszane przez dwoje aktorów: Hannę Kochańską (Calineczka) i Jacka Zawadę (Krecik, Ropuch, Chrabąszcz, Korneliusz i in.) na scenę, nie miały żadnych oporów, by z tego skorzystać. Gorzej było z zejściem ze sceny, niektóre dzieci tak sobie upodobały to miejsce, że nie chciały go opuścić. Dziecięca publiczność jest urocza. Tylko dzieci potrafią z taką ufnością przyjmować świat sceniczny i identyfikować się z losami bohaterów przedstawienia.

Spektakl Hanny Kochańskiej i Jacka Zawady został zrealizowany w ramach cyklu „Bajki – twórcze spotkania z wyobraźnią”. Wprawdzie Hanna Kochańska dwoiła się i troiła, mówiła, śpiewała, tańczyła, ale jakoś trudno mi było zobaczyć w niej Calineczkę.

Genderowy Pinokio
Jeśli zaś chodzi o spektakl „Pinokio” w reżyserii Anny Smolar w Nowym Teatrze w Warszawie, to nie sądzę, by ta inscenizacja na tyle pociągała dzieci, aby identyfikowały się ze scenicznym światem. Spektakl jest zbyt wychłodzony z emocji, tworzy dystans między widownią i sceną, a grany w postindustrialnej przestrzeni nie wyzwala dziecięcej wyobraźni. Anna Smolar wykorzystała tekst „Pinokia” będący współczesną adaptacją klasycznej baśni Carlo Collodiego dokonaną przez francuskiego autora Joëla Pommerata. Dialogi, przetykane muzyką i piosenkami na żywo, nie tworzą spójnej całości artystycznej. Spektakl w wielu miejscach „pęka” stylistycznie, chwilami jest wprost bełkotliwy i właściwie nie wiadomo, do kogo tak naprawdę jest adresowany. Niektóre postaci, w wykonaniu m.in. Magdaleny Cieleckiej, Macieja Stuhra (do przesady eksponującego siebie, a nie postać, którą gra), Zygmunta Malanowicza czy Piotra Polaka, nie są dość czytelne dla dziecięcego odbiorcy. A piosenki nie są przystosowane do percepcji dzieci. To nie jest świat dziecięcej wyobraźni. Takie uwspółcześnianie i udoroślanie na siłę małego widza odbiera mu dzieciństwo i jest przez to niemoralne. Propagandziści ideologii gender, wbrew prawom natury, psychologicznemu i biologicznemu rozwojowi dziecka przyspieszając jego dorosłość, degradują umysł i osobowość małego człowieka. Niszczą tę delikatną tkankę jego dziecinnego postrzegania świata i relacji międzyludzkich.

Natomiast spektakl „Jak zostałam wiedźmą” Doroty Masłowskiej w reżyserii Agnieszki Glińskiej w Teatrze Studio w Warszawie to, najkrócej mówiąc, humbug. Literacki i inscenizacyjny. Nagromadzenie rozmaitości, posługiwanie się językiem zdigitalizowanym, używanie skrótów SMS-owych, nadzwyczaj głośna muzyka, niedocieranie wszystkich słów na widownię, mimo iż aktorzy mają mikroporty. Jak można wypowiadać kwestie, stojąc tyłem do publiczności? No i ten bełkot treściowy. Spektakl pozbawiony sensu.

I jeszcze jedno: tutaj główną bohaterką jest wiedźma (Kinga Preis). W każdej bajce bohater negatywny powinien być rozpoznawalny i zawsze w tle. Nigdy jako postać wiodąca, dyrygująca całością świata przedstawionego i będąca wciąż w pierwszym planie. Dziecko nie może identyfikować się ze złem, z bohaterem negatywnym. Bajka powinna być tak skonstruowana, by prowadzić dziecko do wyboru dobra, a nie zła, choćby było najbardziej atrakcyjnie podane.

--------------------------------------------------------------------------------

„Calineczka” Jana Christiana Andersena, scen. i reż. Hanna Kochańska i Jacek Zawada, Teatr Kamienica, Warszawa. „Pinokio” Carlo Collodiego, adapt. Joëla Pommerata, reż. Anna Smolar, Nowy Teatr, Warszawa. „Jak zostałam wiedźmą” Doroty Masłowskiej, reż. Agnieszka Glińska, Teatr Studio, Warszawa.

http://www.naszdziennik.pl/wp/85066,bar ... ecego.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wychowywanie młodych
PostNapisane: 12 lip 2014, 06:21 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31457
Rozwijanie procesów poznawczych

Ewa Hanter

Tempo współczesnego życia, nadmiar bodźców, przeżyć, informacji, których umysł dziecka nie jest w stanie przyswoić i należycie przemyśleć, przyczyniają się do tego, że jest ono zbyt podniecone, działanie jego staje się chaotyczne, a myślenie powierzchowne. Kontakt z literaturą, filmami i grami fantastycznymi, wyprowadzającymi z myślenia realistycznego, przyczynia się do rozwoju chorobliwej wyobraźni i agresji.

W czasie zajęć w pracowni rodzinnej dążymy do wytworzenia dobrego kontaktu z rzeczywistością przez planowe rozbudzanie zainteresowań oraz rozwijanie logicznego myślenia przez obserwowanie, porównywanie, segregowanie, klasyfikowanie – przy układaniu i wykonywaniu różnych loteryjek, gier, pomocy naukowych itp.

Myślenie realistyczne i logiczne
Pragniemy nauczyć dzieci myśleć logicznie i samodzielnie, bo to jest konieczny warunek poznania prawdy i dobrych wyborów życiowych. Niestety, dzisiaj spotykamy (zarówno u dzieci, jak i dorosłych) postawę biernego, mechanicznego przyjmowania opinii i sądów narzucanych przez media i środowisko. Zadajmy więc sobie pytanie: czy rozrywki, literatura, gry, które proponujemy naszym dzieciom, uczą logicznego myślenia, czy odwrotnie.

Zapewne czytelnicy „Naszego Dziennika” orientują się, jakie niebezpieczeństwa kryją w sobie współczesne bajki, fantastyka (magia, agresja), ale z zaufaniem przyjmują tzw. klasykę. Tymczasem tutaj także potrzebna jest refleksja. Przeanalizujmy je, kierując się światopoglądem katolickim. Czy one ukazują prawdę o świecie, czy też mieszają pojęcia?

Jeżeli chcemy uczyć dziecko logicznego, obiektywnego myślenia, powinniśmy pomóc mu poznawać świat realny. W budowie mikro- i makrowszechświata panują ład, porządek, logika.

Poznawanie prawdy w dziedzinie przyrody pozwala nam odkryć Prawdę – Boga. To On zostawił nam w stworzeniu ślady swojej mądrości, swojej Opatrzności, piękna.

Przyroda jest przedszkolem religii objawionej – mówił św. Bazyli.

Jeżeli chcemy pobudzić dziecko do myślenia i celowego czynu, dobrze jest mu dać do ręki konkret. Zajęcia powinny być tak zorganizowane, aby zainteresowały, skoncentrowały uwagę i by przy ich pomocy rozwinąć spostrzegawczość, umiejętność obserwowania, porównywania, klasyfikowania, segregowania i wnioskowania.

Ćwiczenie spostrzegawczości
Pierwszym etapem w rozwijaniu procesów poznawczych jest umiejętność celowego obserwowania.

Współczesne dzieci często patrzą, ale nie widzą, słuchają, ale nie słyszą, z trudnością zauważają szczegóły w przyrodzie. Uwagę ich zwraca to, co jest w ruchu, samochody, samoloty, sceny w telewizji.

Kącik przyrodniczy w pracowni rodzinnej daje możliwość ćwiczenia się w dokładnej obserwacji – najpierw w terenie, a później przy układaniu i wykonywaniu loteryjek.

Podczas wycieczek stosujemy gry Kima ćwiczące spostrzegawczość (wykorzystywane w harcerstwie). Na przykład poprzez zadawanie pytań sprawdzamy, co dzieci zaobserwowały i zapamiętały po przejściu pewnej trasy: jakie budynki, drogi, gatunki drzew, kwiatów, zbóż, ptaki, zwierzęta, czy teren jest podmokły, czy suchy, rzeczy, które mogą służyć jako punkty orientacyjne itp. Pytania można zadawać po uprzedniej zapowiedzi przedmiotu obserwacji lub przez zaskoczenie (co innego zapowiadamy, a o co innego pytamy, np. nie co widzieli, lecz co słyszeli).

Zabawy ruchowe łączymy z obserwacjami przyrodniczymi, opowiadaniem ciekawostek, aby obudzić zainteresowanie, które powinno być punktem wyjścia do zdobywania szerszej wiedzy w danej dziedzinie i bodźcem do utrwalenia jej w formie układanki, loteryjki, albumu.

Na przykład po ćwiczeniach spostrzegawczości, podczas spaceru po łące, zadajemy pytanie: „Czy wiecie, że w tej chwili każdy nasz ruch śledzą tysiące oczu?”. Stworzenia ukryte w trawie, liściach obserwują nas uważnie. Jest to okazja, żeby zwrócić uwagę, jak wielka jest twórczość Boga w jednym tylko zagadnieniu „budowa oczu”.

Oczy ptaków drapieżnych są jak lornetki. Widzą z dużej wysokości, ale tylko to, co się rusza. Natomiast pająk dostrzega ostro to, co znajduje się w odległości do 10 cm, a wszystko inne jakby przez mgłę. Także ślimak, który ma oczy na górnych różkach, patrzy na listki jak przez lupę i to mu wystarcza. Pszczoła widzi dużo więcej – kwiaty świecą dla niej w promieniach pozafioletowych. Nad powierzchnią stawu unosi się chmurka maleńkich, lśniących chrząszczy pływaków. Ich oczy składają się z dwóch połówek. Dolna, zanurzona w wodzie, patrzy na ryby, a górna – obserwuje ptaki. Gdy ujrzą zbliżającą się rybę, wyskakują z wody, a gdy ptaka – chowają się pod jej powierzchnią. Są zwierzęta, które nie mają oczu (ślepiec, termity, bezokie żuczki, ślepe raczki). Żyją tam, gdzie nie dochodzi światło: w norach, drewnie, podziemnych grotach, rzekach. Natomiast niektóre owady mają wiele oczu: pająk – 8, każde oko muchy zbudowane jest z 4 tysięcy małych oczek, mrówki – z kilkuset, a ważki – z 28 tysięcy!

Wiadomości zdobyte na wycieczce wykorzystujemy do zaprojektowania i wykonania różnych „pomocy naukowych”. Mogą to być albumy (zdjęcie czy kalkowany rysunek + opis) lub loteryjki. Uczymy dzieci poszerzać wiadomości, szukać ich w książkach, encyklopediach (nie tylko w internecie). Jest to okazja do nauczenia się robienia notatek, poprawnego pisania itp. Gdy zastanawiamy się, jaki prezent kupić dziecku na imieniny lub święta, pomyślmy o książkach popularnonaukowych, z których mogłyby czerpać wiadomości do swoich opracowań, czy atlasach przyrodniczych, z których kopiowałyby rysunki przez kalkę techniczną (ćwiczenia wyrabiające umiejętność dokładnego obserwowania i zdolności manualne).



Wnioskowanie
Obserwowanie, porównywanie, segregowanie, klasyfikowanie przy układaniu i wykonywaniu różnych loteryjek pomaga nam wyciągać wnioski.

W każdym szczególe w świecie przyrody dostrzegamy ład, celowość, piękno. Wszystko jest ze sobą zharmonizowane. Czy to jest możliwe (jak chcą twierdzić niektórzy), że tak zachwycające, mądre rzeczy powstały przez przypadek? Czy siły fizyczne, chemiczne, nieświadomie działające jedne na drugie, mogą to robić w poczuciu jakiegoś celu?

Ślepe siły przyrody są równie niezdolne do urządzenia świata jak kierowca, któremu zawiązano oczy i nie jest w stanie prowadzić samochodu do określonego celu. Aby zbudować dom lub skonstruować samolot, potrzeba rozumu (i to nie jednego człowieka, ale zespołu wielu ludzi). Jedynie istnienie jakiegoś rozumu może wyjaśnić ład panujący we wszechświecie. A Rozum ten – to nie jest coś, tylko Ktoś – Wszechmogący, nieskończenie mądry i dobry, Który rozsiał swoje piękno w stworzeniu i podtrzymuje je w istnieniu.

Wykonując loteryjkę, dzieci dowiedziały się, że istnieją stworzenia, które nic nie widzą, inne widzą tylko z bliska, a są takie, które widzą dookoła i daleko. To nasuwa refleksję, że jeśli czegoś nie widzę, to nie znaczy, że tego nie ma. Istnieje rzeczywistość nadprzyrodzona. Aby ją poznać, trzeba patrzeć oczami wiary. My także możemy dostrzegać bardzo mało, tylko to, co doczesne, a nie poznać rzeczywistości duchowej. Są ludzie, którzy mówią: „Nie wierzę w Boga, bo Go nie widzę”, a raczej powinni powiedzieć: „Nie widzę, bo nie umiem patrzeć”. Czy ja dostrzegam „ślady” Stwórcy, które zostawił mi we wszechświecie?

Z rzeczywistości widzialnej do niewidzialnej
Rodzice pomagają starszym dzieciom wyszukiwać w Piśmie Świętym fragmenty łączące się z tematem prac – w tym wypadku zmysłem wzroku. Wybierają fakty cudownych uzdrowień, w których wyjaśniane są przyczyny chorób, sens cierpienia ofiarowanego z miłością Bogu. Poruszamy problem duchowej ślepoty: „Patrzeć będziecie, a nie zobaczycie. Bo stwardniało serce tego ludu, […] oczy swe zamknęli, żeby oczami nie widzieli […] ani swym sercem nie rozumieli: i nie nawrócili się, abym ich uzdrowił (Mt 13,14-15). Zastanawiamy się również, co wpływa na to, że można odzyskać wzrok duszy. Czytamy o nawróceniu św. Pawła, któremu „jakby łuski spadły z oczu” (Dz 9,18); o uczniach w Emaus, którzy rozpoznali Chrystusa „przy łamaniu chleba”.

W ten sposób, wychodząc od obserwacji konkretu, kształtujemy pojęcie wzroku ciała i duszy oraz robimy analogię do życia wewnętrznego. Możemy poruszyć takie zagadnienia moralne jak:

* Co znaczy grzeszyć wzrokiem?

* Czy ćwiczę się w prowadzeniu samoobserwacji, jakie mam myśli, uczucia, pragnienia – dobre czy złe?

* Czy dziękuję Bogu za dar wzroku i wiarę, która pozwala mi widzieć Go we wszystkim?

http://www.naszdziennik.pl/wp/85058,roz ... czych.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wychowywanie młodych
PostNapisane: 19 lip 2014, 06:59 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31457
W co jesteśmy w stanie wyposażyć nasze dzieci na ich przyszłą wędrówkę przez życie? Czy damy im szlachetne, sprawdzone wzorce i rozwiniemy w nich szacunek i głębię rozumienia, czy raczej nauczymy je masturbacji i antykoncepcji?
To pytanie nie dotyczy tylko systemu oświaty, to pytanie dotyczy każdego z nas.


Tu dzieci dostają skrzydeł

Świetlica Środowiskowa „Dom Ojca Ignacego” na warszawskiej Pradze, którą prowadzą Siostry Loretanki, tętni życiem nie tylko w czasie roku szkolnego, ale i w wakacje.

„Nasz Dziennik” odwiedził świetlicę w środku wakacji. Przekonaliśmy się, że jest pełna wychowanków, choć wydawać by się mogło, iż w tym czasie dzieci mają tyle atrakcji w Warszawie, że zajęcia prowadzone przez siostry nie będą dla nich zajmujące. Nic bardziej błędnego! Do świetlicy przychodzi około 35 dzieci w wieku od 5 do 15 lat. Jedni są tu codziennie, inni kilka dni w tygodniu. Siostry Loretanki przygotowały dla nich specjalny program na wakacje pt. „Wzleć jak Orzeł”. To jeden z czterech programów, jakie w tym roku opracowano z myślą o podopiecznych świetlicy – są one realizowane także w wakacje.

„Wzleć jak Orzeł” to praskie półkolonie tematyczne zorganizowane dla uczniów szkół podstawowych i gimnazjów, szczególnie z rodzin niewydolnych wychowawczo i dotkniętych skutkami alkoholizmu. Akcja jest częścią rocznego sportowego programu profilaktycznego „Orły Ignacego”, który współfinansuje mazowiecki kurator oświaty. Pozostałe projekty: „Orły Ignacego w Radosnej Nowinie” (17 kwietnia – 31 sierpnia 2014) i „Odkryj swoją moc” (15 maja – 31 października 2014) współfinansuje Mazowieckie Centrum Polityki Społecznej, zaś projekt „Do nas świat należy” (1lipca – 31 grudnia 2014) – wojewoda mazowiecki. Dofinansowanie tych ważnych i wartościowych projektów sięga 80 procent wydatków, jakie muszą ponieść siostry. Resztę przekazują z potrzeby serca ludzie dobrej woli, którzy doceniają to, co opiekunowie i wychowawcy robią dla dzieci. – Pragniemy podziękować wszystkim osobom, które wspierają naszą świetlicę, bo także dzięki ich ofiarności mogą działać nasze programy – podkreśla siostra Nikola, koordynator Świetlicy Środowiskowej „Dom Ojca Ignacego”.

Trening charakteru
Siostra zauważa, że program „Odkryj swoją moc” łączy socjoterapię z elementami sportu. – To swoisty trening charakteru. Starsze dzieci pracują w mniejszych grupach, ucząc się i poznając siebie nawzajem. Praca ta ma na celu wzmocnienie w nich poczucia wartości – tłumaczy. Dzieci mają okazję poznać podczas tego projektu 12 różnych dyscyplin sportowych. W jego ramach prowadzone są np. treningi piłki nożnej, organizowany jest turniej piłkarski, w którym dzieci biorą udział jako drużyna „Orły Ignacego”.

Odbywają się też spotkania z rodzicami, jak to w maju w Loretto czy podczas czerwcowego pikniku w parku Skaryszewskim. Siostry mają wówczas okazję, by szczerze porozmawiać na trudne tematy z rodzicami dzieci. – Padają wtedy pytania o wychowanie, trudności w domu, nauce i wierze. Choć jest niewiele mam, które pytają się o swoje dzieci. To my zazwyczaj dzwonimy do rodziców, by powiadomić ich, że dziecko ma jakieś kłopoty czy nie przychodzi na zajęcia do świetlicy – stwierdza siostra Nikola.

– W ramach projektu „Orły Ignacego w Radosnej Nowinie” wybieramy się na akcję kolonijną do Piekar koło Krakowa. Mamy nawet więcej chętnych, niż planowałyśmy, i potrzeby finansowe okazały się też większe. Każdy grosz dany z serca jest nam teraz bardzo potrzebny –wskazuje siostra Nikola. Po zakończeniu kolonii od września trwać będą projekty „Odkryj swoją moc” i „Do nas świat należy”. Ten drugi obejmuje warsztaty profilaktyczno-rozwojowe dla dzieci oraz Punkt Konsultacyjny dla rodziców (poradnictwo indywidualne oraz warsztaty psychoedukacji). – Tu też potrzebujemy wsparcia, bo te programy nie są w 100 procentach dofinansowywane – zauważa siostra Nikola.

Wszyscy z promocją
Dzieci chętnie przychodzą do świetlicy w wakacje, bo czują się tu dobrze przez cały rok. Nawet jeśli początkowo mogą nie podobać im się wymagania stawiane przez wychowawców. Siostry kładą przede wszystkim nacisk na naukę, starają się dopilnować dzieci, aby odrabiały lekcje. – Były takie przypadki w tym roku, że dziewczynki z piątej klasy trzeba było z wielkim trudem motywować do nauki, bo nie chciały odrabiać lekcji. Na koniec roku szkolnego, gdy otrzymały świadectwa, same przyszły do pani wychowawczyni z podziękowaniem za pomoc w nauce. Podkreśliły, że tylko dzięki niej zdały do następnej klasy. To jest piękne – mówi nam siostra Macieja, która pomaga w świetlicy wychowawcom. Jak podkreśla, sama wychowała się na Pradze i zna tutejsze środowisko. Siostra Nikola dodaje, że wszystkie dzieci, które tutaj przychodzą, zdają do następnej klasy, choć wcześniej część z nich była zagrożona brakiem szkolnej promocji. Sukcesem wychowawców jest też to, że dzieci zmieniają swoje zachowanie, przestają być agresywne. Nie przeklinają. Ważnym elementem misji sióstr jest także pogłębianie wśród dzieci wiary. Dlatego dzieci są uczone codziennej modlitwy, biorą udział w uroczystościach religijnych, bo to także jest element ich wychowania. Siostra Margaret, wychowawczyni najmłodszej grupy, opowiada, że na początku dzieci wstydziły się np. modlić przed i po posiłku. Teraz już takich reakcji nie ma.


--------------------------------------------------------------------------------

Pomóż „Orłom Ignacego”!
Świetlica Środowiskowa
„Dom Ojca Ignacego”
ul. Sierakowskiego 6
03-718 Warszawa
NUMER KONTA BANKOWEGO
BANK PEKAO SA
05 1240 6074 1111 0000 4992 3726
DAROWIZNA NA DZIAŁALNOŚĆ
CHARYTATYWNO-OPIEKUŃCZĄ
DOMU OJCA IGNACEGO

Piotr Czartoryski-Sziler

http://www.naszdziennik.pl/mysl/86413,t ... zydel.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wychowywanie młodych
PostNapisane: 02 sie 2014, 09:30 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31457
Wychowanie to nie paragrafy

Dr Marek Dobrowolski

Stwierdzenie minister edukacji Joanny Kluzik-Rostkowskiej, jakoby Deklaracja Wiary nauczycieli łamała Konstytucję, gdyż szkoła publiczna powinna być neutralna światopoglądowo, a kuratorzy mają obowiązek strzec tej neutralności, rodzi poważne zastrzeżenia. Odniósł się do niego również ks. abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Episkopatu Polski.

Konstytucja RP gwarantuje wolność uzewnętrzniania religii, a rodzice mają prawo do nauczania i wychowania moralnego i religijnego dzieci pozostającego w zgodzie z ich przekonaniami (art. 48 i 53 ust. 3 i 4). Nie ma też w Konstytucji słowa o neutralności światopoglądowej; jest natomiast – o bezstronności władz publicznych wobec przekonań religijnych, filozoficznych i światopoglądowych (art. 25 ust. 2). Zwróćmy uwagę, że artykuł ten wskazuje, że to władze publiczne mają zachowywać bezstronność; minister edukacji, jednostki prowadzące szkoły publiczne oraz ich dyrektorzy sprawują władzę publiczną, to oni zgodnie z Konstytucją mają zachowywać bezstronność religijną i światopoglądową. Groźba o karaniu nauczycieli, którzy otwarcie przyznają się do swojej wiary, pozostaje w sprzeczności z tym obowiązkiem.

Na zagadnienia związane z kwestiami światopoglądowymi zwracał już uwagę Trybunał Konstytucyjny. Wskazał, że minister edukacji narodowej posiada ogólną kompetencję do określania treści programów szkolnych, jednak nie ma „pełnej swobody w kształtowaniu tych programów”. Działalność instytucji oświatowych „w sposób konieczny uwzględniać musi konstytucyjne prawa rodziców do wychowywania dzieci zgodnie z określoną hierarchią wartości i wyznawanym światopoglądem”, szczególnie gdy odnosi się ona do „kwestii aksjologicznych, których nie można sprowadzić do wiedzy czysto empirycznej i nie podlegającej wartościowaniu moralnemu” (K 26/96). Trudno więc zgodzić się z tezą, że w świetle Konstytucji polska szkoła ma być neutralna światopoglądowo. Tym bardziej że można zasadnie kwestionować trafność tej koncepcji państwa, gdyż w istocie owa „neutralność światopoglądowa państwa” jest też pewnym światopoglądem określającym to, czym powinno zajmować się państwo (np. przyjmować ideologię gender), a czego bezwzględnie nie powinno robić (odwoływać się do chrześcijaństwa). W efekcie dochodzi do sytuacji paradoksalnej, z jednej strony próbuje się zakazać nauczycielom odwoływania się do własnego światopoglądu, z drugiej – nakłada się na nich obowiązek realizowania koncepcji edukacyjnych bezpośrednio związanych z określoną wizją światopoglądową. To dopiero jest demoralizujące.

Poza tym, jeżeli nauczyciel ma być autorytetem, osobowością pociągającą swoich wychowanków, a więc kimś więcej niż tylko „przekaźnikiem wiedzy”, to musi w pewnym sensie być „autentyczny”, „otwarty”, „prostolinijny”, sam musi być przekonany do tego, co robi. Jeśli zaś będzie urzędnikiem ukrytym za ministerialnymi ideologicznymi dyrektywami, to nie będzie pedagogiem. Nie będzie też wychowawcą, gdy będzie próbował narzucić swoje przekonania. W procesie wychowania nie da się schować za paragrafy.

Autor jest adiunktem w Katedrze Prawa Konstytucyjnego KUL.

http://www.naszdziennik.pl/wp/89061,wyc ... grafy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wychowywanie młodych
PostNapisane: 13 sie 2014, 09:33 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31457
Odpowiedzialne wychowanie dające dziecku możliwość (narzędzie serca i umysłu) w przyszłości wyraziście odróżniać Prawdę od fałszu, Piękno od brzydoty, Dobro od zła, czyni człowieka niepodatnym na ideologiczne brednie, które są oparte na wyobrażeniach, a nie na faktach.
Chora wyobraźnia ideologów wytwarza nierealną rzeczywistość, równolegle współistniejącą z realną rzeczywistością i wskazuje ludziom, że w niej jest miejsce dla ich realizacji. W ideologiach fałsz staje się obowiązująca prawdą, brzydota wzorem piękna, a zło zasadami współżycia.
Człowiek właściwie wychowany i wyedukowany jest umysłowo i duchowo niedostępny dla ideologicznych dyrdymałów.
Taki człowiek nie przyjmie bezmyślnie do świadomości, że jest np. jakaś płeć kulturowa. Dla niego płeć w odniesieniu do człowieka jest wyznacznikiem rodzaju żeńskiego, bądź męskiego.


Dzieci a rzeczywistość

Jadwiga Zamoyska

Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

Zdarza się często, że dzieci, powodowane rozbujałą wyobraźnią, opowiadają rzeczy i zdarzenia, które nigdy nie zaszły, ale które im się tak żywo wyobraziły, że dla nich stały się jakby rzeczywistymi. Zdaje się nawet, że dzieci istotnie czasami nie umieją dostrzec różnicy między rzeczywistością a wytworami swej wyobraźni. Trzeba w takim razie wykazać im, że się mylą, że mówią bez zastanowienia albo przesadzają. To się zwykle zdarza dzieciom, które od maleńkości zabawiano opowiadaniem baśni i nadzwyczajności.

Należy dzieci kształcić, zabawiać, zajmować rzeczywistością i prawdą, opowiadać im tylko rzeczy prawdziwe – z historii świętej, dziejów narodowych lub zjawisk przyrody – a unikać wszelkich opowiadań, które wyobraźnię wykolejają, w szczególności zaś tych, co wytwarzają tak szkodliwą i niebezpieczną dla dzieci bojaźliwość. Nie opowiadać o duchach, gusłach, czarownicach, zbójach, wilkach, którymi dzieci straszą. Nie trzeba trwożyć urojonym niebezpieczeństwem, za to z doskonałym skutkiem można wykazać, że niektóre przewinienia, nawet dziecinne, ściągają kary sądowe, policyjne
.

Fragment pochodzi z: „O wychowaniu”

--------------------------------------------------------------------------------

Rzeczywistość jest na wyciągnięcie ręki, ale poczucie rzeczywistości nie jest w nas wcale zbyt mocne. To oznacza, że do prawidłowego rozpoznawania tego, co realne, trzeba być odpowiednio wychowywanym już od najmłodszych lat. W innym bowiem wypadku nawet dorosły człowiek będzie poruszał się po omacku, łatwo będzie nim manipulować, a on wyrządzić może wiele krzywdy, sobie i innym. Beztroskie słuchanie lub czytanie wydumanych historyjek, a dziś zwłaszcza oglądanie telewizyjnych kreskówek o zaświatach i potworach – to wszystko oddala dzieci od rzeczywistości, z którą nie będą potrafiły się zmierzyć, gdy przyjdzie czas podejmowania własnych decyzji.

http://www.naszdziennik.pl/wp/91089,dzi ... stosc.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wychowywanie młodych
PostNapisane: 16 sie 2014, 08:06 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31457
Rozwijanie talentów

Ewa Hanter

Każdy człowiek obdarowany jest przez Boga jakimiś talentami, które zgodnie ze słowami Ewangelii powinien rozpoznać i rozwijać. Naturalna radość, jaka towarzyszy rozwojowi, to jeszcze za mała motywacja dla katolika, tym bardziej ambicja bycia lepszym od innych, najlepszym… Stwórca nie po to daje nam zdolności, abyśmy wpadali w pychę, ale w tym celu, abyśmy rozwijając je we współpracy z Nim, mogli się wzajemnie obdarowywać tym, co każdy posiada. Nasz Pan chce te swoje dary przyjmować od nas w drugim człowieku, tak jakbyśmy Jemu dawali coś własnego, i jeszcze nas za to wynagradza.

Jak to wytłumaczyć dzieciom, które często mają skłonność do zazdrości? Pretekstem do rozmowy o tym może być wykonywanie prostej loteryjki o warzywach. Dla dzieci 4-5-letnich wykonujemy z tektury szablony warzyw do obrysowywania. (Można wybrać z kolorowych reklam zdjęcia: ogórków, pomidorów, buraków, marchewki itp., nakleić na tekturę i wyciąć). Po obrysowaniu szablonów w dwóch egzemplarzach na kwadratowych kartonikach i pokolorowaniu otrzymujemy karty do gry: „znajdź drugi taki sam”.

Dzieci uczące się czytać wykonują domino sylabowe. Na ilustracji ukazany jest przykład domina trzysylabowego na figurach geometrycznych.

Podczas pracy zadajemy pytanie: „Co jest ważniejsze, czy wykopany z ziemi burak, czy piękny czerwony pomidor?” Staramy się doprowadzić do zrozumienia, że zarówno jeden, jak i drugi mają swoją wartość, pod jednym warunkiem. Jakim? Że nie są zepsute, robaczywe. Wtedy nadają się tylko do wyrzucenia. Czy więc burak może „zazdrościć” pomidorowi, że jest taki ładny, rośnie wysoko, widać go z daleka na krzaku, a on wyciągnięty z gruntu nie sprawia tak miłego wrażenia? Jednak po wyszorowaniu sporządzamy z niego cenne dla zdrowia potrawy, latem i zimą. Na tym przykładzie dzieci zrozumieją, że nie wygląd świadczy o wartości człowieka, ale jego czyste serce. Gdyby dostał się do niego robak zazdrości, próżności, złych myśli… wtedy psuje się, jak te warzywa. Na tle obrazowego myślenia dzieci przeżywają porównanie i lepiej zrozumieją, że niemądrze być zazdrosnym, chwalić się. Tak jak każde z warzyw musi dojrzewać na swoim miejscu – fasolka piąć się po tyczce, marchewka rosnąć w ziemi, tak każdy człowiek powinien cieszyć się z tego miejsca i takiego wyglądu oraz zdolności, jakie Pan Bóg zaplanował dla niego w swojej Mądrości. On wszystko stworzył z miłością i wszystko jest dobre.

Podczas gry zespołowej, która polega na dobieraniu w pary takich samych obrazków, dzieci nie ciągną od siebie kart, tak jak w „Piotrusiu”, lecz podają sobie. „Co ci potrzeba?”, „Czego sobie życzysz?”, „Proszę, co wybierasz?” – pytają siebie. Sposób gry także wyraża ideę wzajemnego obdarowywania się, utrwala postawę myślenia o innych, a nie o sobie – co potrzeba bratu, siostrze, koledze… Usuwa niezdrową rywalizację. Przypominamy sobie słowa Pana Jezusa: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40); „Darmo otrzymaliście – darmo dawajcie” (Mt 10,8).

Rozwijanie talentów jest zadaniem dzieci i młodzieży, a rodzice i wychowawcy mają obowiązek pomóc im rozpoznawać zdolności i stworzyć warunki do ich rozwoju. Powinni mieć świadomość, że Pan Bóg ma wobec każdego człowieka swój plan, który możemy nazwać indywidualnym powołaniem. Talenty, jakie posiadamy, to jeden ze znaków, po których poznajemy, do czego powołuje nas Stwórca. On oczekuje od nas pomnożenia tych talentów na swoją chwałę i pożytek bliźnich. Nie możemy ich zakopywać w ziemi, jak człowiek z przypowieści ewangelicznej, który otrzymał naganę.

Temperamenty – ich zalety i wady
Pracownia rodzinna stwarza warunki do rozpoznawania indywidualnego powołania. Dużym ułatwieniem w pracy wychowawczej jest znajomość temperamentów dzieci i w związku z tym stosowanie różnych sposobów oddziaływania.

Mały, rozkoszny, wesoły sangwinik to ulubieniec otoczenia. Bystry, spostrzegawczy, błyskotliwy, łatwo nawiązujący kontakt, serdeczny, szczery jest radością rodziców. Jeśli jednak w tej powierzchownej naturze do 7. roku życia nie zostaną zaszczepione głębsze naukowe zainteresowania, zamiłowanie do systematycznej pracy, obowiązkowość, będzie chciał się tylko bawić i straci wiele ze swych zdolności. Zostanie człowiekiem niestałym w swoich uczuciach, postanowieniach, sądach, łatwo zniechęcającym się i niedoprowadzającym zadań do końca, osobą o słomianym zapale.

Inny problem jest z melancholikiem, który przeważnie jest bardzo inteligentny i ma możliwości twórcze, ale tak wiele samokrytycyzmu i brak wiary w swoje siły nie pozwalają mu zabrać się do realizacji swoich pomysłów. Tutaj potrzebna jest na początku pomoc rodziców, łagodne przejście od pracy odtwórczej do własnej aktywności, aż pozbędzie się swoich zahamowań.

Cholerykowi posiadającemu duże zdolności intelektualne połączone z energią czynu wystarczy podsunąć pomysł, a od razu zabierze się do pracy i wkrótce powie: „Ja to zrobię inaczej, lepiej”. Trzeba tylko uważać, aby przy pewności siebie i małej wyrozumiałości dla innych nie pogardzał nimi i nie sprawiał przykrości słabszym.

Flegmatyk, jak powszechnie wiadomo, ma skłonność do lenistwa i bezmyślności. Ponieważ nie znajduje silniejszych podniet w swoich władzach zmysłowych, jego woli może zabraknąć zapału i rozmachu do czynu. W tym wypadku należy dążyć do obudzenia w nim zainteresowań naukowych i zamiłowania do pracy. Gdy uda się to osiągnąć, jest systematyczny i wytrwale doprowadza zadania do końca. Trzeba jednak pilnować, aby nie wpadał w rutynę, zaskakując go coraz to nowymi formami zajęć.

Indywidualne powołanie
Zwykle każdy człowiek dostrzega w sobie przewagę jednego z czterech temperamentów i pewne cechy pozostałych. Każdy temperament ma swoje zalety i wady. To jakby gleba, która została nam dana do uprawy, aby na niej mogła wyrosnąć szlachetna roślina. Tak jak nie na każdej glebie można posiać wszystkie rośliny – pszenica potrzebuje żyznej ziemi, owies rośnie na bardziej ubogiej – podobnie jest z człowiekiem. Każdy ma odmienną naturę i swoje jedyne, niepowtarzalne powołanie. Ważne jest więc, aby poznać swój temperament z jego zaletami i wadami i wytrwale pracować nad usunięciem „kamieni” grzechów i „chwastów” wad, aby drogocenne „ziarno” Słowa Bożego, z pomocą „rosy” łaski, mogło wzrosnąć i wydać plon stokrotny.

Dzieci powinny zrozumieć, że człowiek jest wtedy szczęśliwy, gdy współpracując z Duchem Świętym, realizuje swoje indywidualne powołanie. Nie trzeba porównywać się z innymi, chcieć im dorównać, wpadać w kompleksy lub unosić się pychą. Nasza praca i energia powinny być skierowane na rozpoznanie i realizację planu, jaki Bóg ma w stosunku do nas.

Oprócz talentów i zainteresowań innym ze znaków rozpoznawczych jest nasz temperament, bo łaska buduje na naturze. Można to ukazać dzieciom, zbierając w małych pojemniczkach (np. w pudełeczkach po czekoladkach) próbki różnych gleb. Dzieci podpisują je i dowiadują się, do jakich upraw najlepiej się nadają. Zbierają ziarna zbóż, kalkują z atlasów kłosy, jakie z nich wyrastają. Zajęcia te są wprowadzeniem do rozważania przypowieści o siewcy i o ziarnie.

Podczas pracy dzieci zastanawiają się: „Jaką jestem glebą? – Czy zatwardziałą w uporze skałą, czy zarośniętą wadami cierni, pełną niedobrych przyzwyczajeń i nawyków, czy udeptaną drogą, gdzie ziarno Boże nie ma szans zakorzenić się, bo niszczą je, nadlatując jak ptaki, pokusy złych myśli. Co zrobić, aby rozpoznać ziarna natchnień obficie spadające na ziemię mojej duszy i jak pielęgnować wschodzące szlachetne rośliny”. Im wcześniej zaczniemy uprawiać naszą glebę, nie dopuszczając do rozplenienia się chwastów, tym plon będzie obfitszy.

--------------------------------------------------------------------------------

Drodzy Czytelnicy, kończąc ten cykl artykułów, proszę Was, napiszcie na adres redakcji:


„Nasz Dziennik”
ul. Żeligowskiego 16/20, 04-476 Warszawa
publicystyka@naszdziennik.pl


czy udało się Wam zorganizować pracownię rodzinną, jakie napotkaliście trudności, czy macie jakieś pytania. Chętnie nawiążę z Wami kontakt, będę służyć radą, pomogę rozwiązać problemy. Proponowane przeze mnie zajęcia można prowadzić także w kole biblijnym, w pracowni ministranckiej czy przy duszpasterstwie rodzin. Z zainteresowanymi współpracą ze mną podzielę się pomysłami i opracowaniami.

Drodzy Czytelnicy, kończąc ten cykl artykułów, proszę Was, napiszcie na adres redakcji: czy udało się Wam zorganizować pracownię rodzinną, jakie napotkaliście trudności, czy macie jakieś pytania. Chętnie nawiążę z Wami kontakt, będę służyć radą, pomogę rozwiązać problemy. Proponowane przeze mnie zajęcia można prowadzić także w kole biblijnym, w pracowni ministranckiej czy przy duszpasterstwie rodzin. Z zainteresowanymi współpracą ze mną podzielę się pomysłami i opracowaniami.

http://www.naszdziennik.pl/wp/91661,roz ... entow.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wychowywanie młodych
PostNapisane: 23 sie 2014, 09:51 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31457
Sposób na gender

Katarzyna Cegielska

Jaka szkoła? – to pytanie znów nabiera znaczenia przy okazji ponawiających się dyskusji nad instrukcjami w stylu „Lekcja równości”. Wygląda to z dnia na dzień groźniej z uwagi na coraz mocniejsze poparcie rządowych struktur i narzucanie przez nie niebezpiecznych treści jako obowiązkowych w szkołach. Dotąd mogliśmy z przymrużeniem oka traktować sugestie, że bal studniówkowy jest przejawem dyskryminacji i wrogości wobec gejów i lesbijek, ale nakaz podejmowania tematyki LGBT podczas każdych zajęć – z literatury, historii, wiedzy o społeczeństwie, biologii, muzyki, plastyki, a nawet matema- tyki powinien wzmóc czujność rodziców i nauczycieli.

Narzucanie nauczycielowi poprawnego politycznie słownictwa, sugerującego np. mówienie, że „książę Wiliam był obiektem westchnień nastolatek i nastolatków”, staje się niebezpieczne. Bo gdzie jest prawda? Dlaczego pomija się ją i kiedy chora jest głowa, zamiast ją leczyć, każe się okaleczać ciało? Każdemu człowiekowi należy się szacunek, ale nie może mały odsetek społeczeństwa terroryzować większości. Nauczyciele, a także rodzice dzieci przedszkolnych i szkolnych muszą okazać czujność i bezkompromisowość.

Osobowość tolerancyjna?
Niebezpieczne i jednocześnie nieprawdziwe treści „schodzą” coraz niżej. Najpierw globalni ideolodzy narzucili je poprzez międzynarodowe agencje, jak ONZ i jej organy (UNESCO, WHO). Ich opracowania nowych „norm” dotarły do poszczególnych krajów na szczeblach rządowych, teraz to one – na razie na podstawie instrukcji – narzucają je w urzędach, szkołach i przedszkolach. Promowane i finansowo wspierane są organizacje szerzące ideologię gender, czego dobitnym przykładem jest warszawski magistrat dotujący genderowe organizacje.

Teraz w Polsce wprowadza się gender pod przykrywką równości. Jak mówi dr Monika Kacprzak, wykładowca WSKSiM w Toruniu, programy równościowe zakładają wychowanie do egalitaryzmu, niczym nieskrępowanej wolności i tolerancji wobec wszelkiego rodzaju postaw, zachowań i wartości.

– Według ideologów gender, jako przeszkody stojące na drodze do wychowania człowieka przedstawiane są: kształtowanie postaw patriotycznych, szacunku do historii, kultury i tradycji narodowej. To wszystko ma rzekomo rodzić nacjonalizm, rasizm i ksenofobię. Nauczanie, że istnieje wyraźna aksjologia zakładająca istnienie prawdy absolutnej, ma być źródłem fundamentalizmu, który prowadzi rzekomo do terroryzmu – wyjaśnia dr Kacprzak. I dodaje, że pożądanym efektem nowego wychowania ma stać się osobowość tolerancyjna. – Tolerancja jednak przestała być kategorią pedagogiczną, mającą swe źródła w wychowaniu i dobrych obyczajach, a stała się kwestią polityczną, regulowaną prawnie przez wskazywanie, wobec czego lub kogo człowiek powinien być tolerancyjny. Jednocześnie nie ma tolerancji dla takich wartości jak patriotyzm, odpowiedzialność czy prawość – mówi dr Monika Kacprzak.

Zamiast wychowywać dzieci i młodzież do dojrzałości, integralnego rozwoju, programy genderowe wielokrotnie zajmują się walką z chrześcijańskim systemem wartości. Przykładem może być zaznaczenie we wspomnianej publikacji „Lekcja równości”, że w debacie na temat „Czy homoseksualizm jest grzechem” razem z osobą homoseksualną w żadnym razie nie może uczestniczyć ksiądz, gdyż według autorów instrukcji, taka próba konfrontacji „jest sytuacją replikującą opresje społeczne, jakim poddane są osoby LGBT, a nie edukacyjną sytuacją równościową”.

Mechanizmy obronne
Co należy zatem robić, by dać opór natarczywej ideologii? Odpowiedzi na to pytanie jest wiele, bo dużo jest możliwości działania. Najważniejsze to zacząć od siebie i swojego lokalnego środowiska. Na portalu internetowym www.niedlagender.pl znajdziemy informacje o zadaniach, jakie należy podjąć. Przedstawia je Piotr Zajkowski, koordynator krajowy inicjatywy Nie dla Gender w Polsce. Przede wszystkim trzeba informować swoich znajomych o zagrożeniach płynących z ideologii. Ale do tego potrzebna jest wiedza, którą wcześniej należy zgłębić.

W ostatnim czasie pojawiło się wiele publikacji omawiających zagrożenia ideologią gender, jak książki Marguerite Peeters, Marka Czachorowskiego czy pozycja „Rewolucja genderowa” wydana przez Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu.

Ponadto rodzice nie mogą być bierni wobec treści, jakie są obecne w szkołach ich dzieci na każdym jej szczeblu. Muszą kontrolować, czego nauczane jest ich dziecko. Sprawdzanie podręczników, rozmowy z nauczycielami i dyrekcją powinny wejść w nawyk dorosłych, a jeśli zajdzie potrzeba, warto tworzyć grupy rodziców gotowych bronić swoich dzieci. Najprostszym sposobem jest włączenie się do trójek klasowych czy rad rodziców.

Jeśli rodzice zauważą, że treści genderowe jednak są w szkole wprowadzane, należy tworzyć lokalne struktury, koła lub stowarzyszenia sprzeciwiające się ideologii. W grupie łatwiej jest przeciwdziałać zagrożeniu.

Trzeba także naciskać na władze samorządowe i rządowe, aby dbały o zdrową edukację dzieci. Jeśli nie będzie z ich strony pomocy w tym względzie, należy protestować w kuratoriach, pisać petycje do Ministerstwa Edukacji Narodowej i władz niższego szczebla, sprzeciwiając się demoralizacji dzieci w szkołach.

Formą szerszego zaangażowania jest organizacja wykładów i konferencji na temat zagrożenia gender czy rozdawanie ulotek informacyjnych w szkołach, parafiach, wspólnotach i społecznościach lokalnych.

Wybór dobrej szkoły
Najlepszym sposobem na przeciwdziałanie gender jest wybór szkoły, do której nie ma wstępu zgubna ideologia. Takich szkół jest wiele, trzeba się rozejrzeć w swoim środowisku. O instrukcję „Lekcja równości” pytam Henryka Guta, dyrektora Gimnazjum i Liceum Klasycznego w Ostrołęce.

– W naszej szkole nie ma zgody na to, by w ten sposób deprawować młodzież. Jak można występować przeciwko naturze i przekazywać takie treści młodzieży? – pyta zdumiony dyrektor. – Jestem temu zdecydowanie przeciwny – dodaje z mocą, podkreślając, że w szkole, którą prowadzi, jest to nie do przyjęcia. – Dziecko musi czuć się bezpieczne. Szkoła, nauczyciele i rodzice są odpowiedzialni za bezpieczeństwo moralne młodego człowieka – zaznacza dyrektor Henryk Gut i podkreśla, że propozycja, jaką przedstawia pełnomocnik rządu ds. równego traktowania, nie ma do ostrołęckiej szkoły wstępu.

Warto dodać, że w ubiegłym roku Rada Miasta Ostrołęki wystosowała apel w sprawie obrony dzieci i młodzieży przed ideologią gender. Radni tym samym zamanifestowali odrzucenie presji ideologicznej i zażądali wycofania nakazów gender jako kryterium dotacji unijnych oraz zwrócili się do wszystkich, by przeciwstawić się ustawom, okradającym dzieci i młodzież z ich godności i okaleczającym moralnie i psychicznie.

Wielu nauczycieli oburzyła instrukcja „Lekcja równości”, wzbudza sprzeciw przemycanie treści o tematyce genderowej.

– W ramach jednego z kursów dla nauczycieli, w którym uczestniczyłam kilka lat temu, próbowano wmówić uczestnikom, że w ich szkołach na pewno występuje zjawisko dyskryminacji ze względu na płeć. Kazano podać konkretne przykłady takich zachowań i zaproponować sposoby przeciwdziałania funkcjonującym w szkołach „stereotypom płciowym w edukacji”. Nie wykonałam tego kursowego zadania, ponieważ ani w mojej szkole, ani w żadnej innej znanej mi placówce oświatowej nikt nikogo nie dyskryminuje z powodu płci ani z żadnego innego powodu – mówi Małgorzata Sagan, doradca metodyczny i nauczyciel języka polskiego w Gimnazjum nr 16 im. Fryderyka Chopina w Lublinie.

– Imputowana obecnie społeczeństwu polskiemu z coraz większą natarczywością ideologia gender, wspomagana ostatnio publikacją „Lekcja równości”, opiera się na tym samym apriorycznym i niedorzecznym założeniu, że w każdej polskiej szkole powszechnie występuje dyskryminacja płciowa, że środowiska LGBT są obecne we wszystkich polskich szkołach i zasługują na szczególną afirmację. Absurdalność tych założeń jest tak porażająca, że nie sposób uwierzyć, iż formułują je ludzie posługujący się rozumem – dodaje Małgorzata Sagan. Jak podkreśla, dedykowanie tej publikacji (wraz z odpowiednią stroną internetową) nauczycielom z sugestią zastąpienia stereotypów rzetelną wiedzą jest niegodziwe, ponieważ insynuuje, że polscy nauczyciele nie odwołują się w pracy dydaktyczno-wychowawczej do wiedzy popartej rzetelnymi badaniami naukowymi.

Nauczyciele w trosce o dobro swoich uczniów muszą być świadomi realnego zagrożenia dla szkolnego środowiska ze strony ideologów gender.

– Ostatecznym kryterium weryfikującym posiadaną wiedzę specjalistyczną, jak i wiedzę ogólną o człowieku i świecie, jest prawda – zaznacza Małgorzata Sagan. – Uczniowie w większości prezentują w różnych sytuacjach dydaktycznych naturalną ciekawość i dociekliwość, pomimo medialnej propagandy, pomimo promowania opcjonalności zachowań, różnorodności równościowej i innych niedorzeczności, chcą wiedzieć, jak jest naprawdę, czyli kto ma rację, a kto się myli albo świadomie trwa w błędzie w danej kwestii – dodaje nauczycielka języka polskiego.

Zaznacza, że nauczyciel powinien zatem zawsze mówić uczniom prawdę, np. w sprawie domniemanych skłonności homoseksualnych pisarzy, artystów, ludzi nauki, o ile ma to jakieś znaczenie w szkolnym kursie historii literatury, muzyki, matematyki czy historii. – To sfera prywatności i intymności, której nie powinna akcentować podręcznikowa biografia, bo nie ma takiej potrzeby – konstatuje.

Utopia pozostanie utopią
W ciągu wieków upadło wiele utopijnych wizji. Tak musi się stać również z ideologią gender, która stoi w sprzeczności z naturą. Jak dowodzi Marguerite Peeters, dyrektor Instytutu na rzecz Dynamiki Dialogu Międzynarodowego w Brukseli, nawet jeśli wszystko wskazuje na to, że sekularystyczny program nowej etyki zdobył uznanie większości podmiotów zarządzania sprawami świata, patrząc na jego owoce, można zauważyć utopijny charakter jego propozycji.

– Wytwory postmodernistycznego radykalizmu, zbudowane, jak się przekonaliśmy, na ruchomych piaskach, mogą się zawalić w ten sam sposób jak mur berliński, a prawdopodobnie nawet szybciej – na skutek cichego samozniszczenia – podkreśla Peeters.

Żeby tak się stało, trzeba włożyć sporo pracy. Ale należy to zrobić dla dobra dzieci, by w szkole, mediach i wszelkich miejscach, w których przebywają, nie były osaczone przez demoralizujące treści.

http://www.naszdziennik.pl/wp/93043,spo ... ender.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wychowywanie młodych
PostNapisane: 26 sie 2014, 08:21 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31457
Złe skłonności

Jadwiga Zamoyska

Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

Ósme przykazanie zakazuje oszczerstwa i obmowy. Greckie przysłowie mówi, że z dzikich zwierząt najniebezpieczniejszy jest oszczerca, a ze swojskich – pochlebca. Trzeba dzieci strzec od tych dwóch skłonności bardzo między nimi pospolitych, a objawiających się u nich oskarżaniem drugich i przymilaniem się, które to skłonności nie zwalczane w dziecinnych latach doprowadzają do obmowy, oszczerstwa i pochlebstwa. Dzieci, dość pospolitym instynktem wiedzione, przymilają się, ażeby otrzymać to, do czego prostą drogą nie dochodzą. Oskarżają, czy to dla zrzucenia własnych przewinień na innych, czy też po prostu z usposobienia do plotkarstwa, nie zdając sobie sprawy, że przymilanie się i łaszenie jest upodlające, że donoszeniem i oskarżaniem popełniają rzecz wprost niegodziwą. Rzeczą jest rodziców kierować się roztropnością, sprawiedliwością, dobrocią, nie ulegając schlebianiu; a skądinąd powinni nie dopuszczać do oskarżania, chyba żeby skarga miała na celu, jak zostało powiedziane wyżej, przeszkodzenie rzeczy złej lub niebezpiecznej.

Fragment pochodzi z: „O wychowaniu”

--------------------------------------------------------------------------------

Choć dzieci są dla rodziców największym szczęściem, a bywa też, że uznawane są za symbol niewinności, to jednak musimy pamiętać, że dzieci bardzo podatne są na różnego rodzaju wady, które mogą szybko się zagnieździć i rozwinąć, jeśli starsi w porę nie zareagują. Wyjątkowo niebezpieczne jest rozpieszczanie, które zachęca dzieci do sprytu i utwierdza w egoizmie. A przecież dzieci mają wyrosnąć na ludzi skromnych i roztropnych, którzy potrafią być uczynnymi, ofiarnymi i dyskretnymi.

http://www.naszdziennik.pl/wp/93527,zle-sklonnosci.html

Dlatego lewactwo wręcz zabrania wychowywać dzieci


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wychowywanie młodych
PostNapisane: 30 sie 2014, 10:13 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31457
W naszej pracowni rodzinnej

Katarzyna Czeczelewska

Wszyscy wiemy, jak wiele trudności napotyka rodzina. Jak trudno w obliczu współczesnych zagrożeń radzić sobie z zadaniem, jakim jest wypełnianie indywidualnego powołania do świętości i prowadzenia do niej naszych dzieci.

Dzięki bogactwu opracowań, książek, gier i propozycji, z którymi wychodzi nam naprzeciw Ewa Hanter i współpracujące z nią autorki, otrzymaliśmy wielką pomoc w realizacji zadania powierzonego nam przez Boga – wychowania naszej czwórki dzieci. Propozycja pracowni opisana przez Ewę Hanter na łamach „Naszego Dziennika” jest jedną z wielu form pomocy współczesnej rodzinie. W naszej biblioteczce udało się nam zgromadzić około 30 książek Ewy Hanter, Teresy Danielewicz, Anny Koźmińskiej, wiele artykułów i opracowań w postaci płyt. To wielkie bogactwo treści, form i metoda pracy z dziećmi.

Wizyta w ogrodzie
Proponowane przez Ewę Hanter zajęcia rozwijają fizycznie, umysłowo, ale także duchowo – łącząc zabawę, naukę i pracę z treścią religijną. Wszystkich rodziców, którzy poszukują pomysłów do takich zajęć, odsyłam do publikacji Ewy Hanter, a zwłaszcza do książek: „Młode wino w nowych bukłakach”, „Zabawa, nauka, praca”, „Drewniane stemple z figurami geometrycznymi”.

W pracowni rodzinnej można wykorzystać wiele codziennych sytuacji do przeprowadzenia rozmów o najważniejszych sprawach. Przywołam jeden przykład.

Wyjaśniając dzieciom w ogródku zjawisko heliotropizmu i geotropizmu, zapytałam, co nam może przypominać zależność i harmonia między korzeniami i częścią nadziemną rośliny? Jaką w tym dostrzegamy analogię do życia ludzkiego?

Człowiek jako istota posiadająca duszę i ciało żyje również na dwóch „poziomach” – duchowym i materialnym. Duchem dąży wzwyż do wiekuistego światła, do Boga, który jest jego celem. Ciałem natomiast zakorzeniony jest w ziemi. Życie na poziomie wyłącznie materialnym nie zadowala nas. Nie możemy też oderwać się całkowicie od ziemi i lekceważyć spraw doczesnych. Człowiek osiąga pełny rozwój tylko na drodze harmonijnego współdziałania duszy i ciała. Po takim wstępie wyrwałam kilka roślin, zwracając uwagę na ich korzenie. Następnie, siłując się z maluchami z wyrwaniem drzewa, zapytałam: „Jak wyglądają korzenie twojej wiary? Czy są one głębokie i nikt nie może ich wyrwać?”.

Potem podeszliśmy do pomidorów. Odwiązaliśmy roślinę od patyka. Oczywiście powaliła się natychmiast. Potem ją wyrwaliśmy. Co należy zrobić, gdy wiara jest tak słabo zakorzeniona w duszy jak pomidor w ziemi? Pomidor ma podpórkę, bo słabe korzenie nie utrzymują grubej i kruchej łodygi i roślina nie wydałaby owoców. A co może być podporą dla człowieka? Dla nas Przykazania Boże, dobrzy ludzie, rodzice. Czy jest krzywdą dla pomidora, że przywiązują go do kija? Czy można powiedzieć, że Dekalog jest ograniczeniem wolności człowieka? Czy posłuszeństwo rodzicom nie zabezpiecza nastolatka, aby nie załamał się pod ciężarami i przyniósł „dobry owoc” swojego życia? Dalej rozmawialiśmy o korzeniach kultury polskiej i europejskiej (por. „Młode wino w nowych bukłakach”, s. 81).

Po powrocie z ogrodu zrobiliśmy układankę obrazkową „korzenie roślin”, która wzbogaciła naszą rodzinną biblioteczkę (propozycja zeszyt II – „Młode wino w nowych bukłakach”). Do dziś pozostało mi w pamięci przerażenie Karolka (6 lat), kiedy obserwował walący się krzak pomidora.

Rozmowy przy smażeniu konfitur
Podczas wspólnego robienia zapasów na zimę także udało mi się przeprowadzić ciekawe zajęcia, które w połączeniu z treścią religijną stały się okazją do pogłębienia naszej wiary. Gdy robiliśmy przetwory na zimę, wszyscy zauważyli, że jest przy tym wiele pracy i wysiłku. Zapytałam wówczas, czy równie dużo czasu i wysiłku poświęcamy na zbieranie dóbr niewidzialnych, duchowych. Jakie to możemy gromadzić zapasy, z których będziemy korzystać przez całą wieczność? Podczas rozmowy mówiliśmy o odpustach, z których możemy korzystać codziennie, i warunkach koniecznych, aby je uzyskać. Zapytałam, z czego możemy jeszcze robić „zapasy” na życie wieczne. Wszyscy zgodnie odpowiedzieli, że z dobrych uczynków. Przy tej okazji wykonaliśmy grę „owoce widzialne i niewidzialne” (propozycja s. 22) oraz inne loteryjki o owocach. Wszystkie dzieci były zaangażowane. Dziewczynki pisały, chłopcy obrysowywali owoce i kolorowali. Zepsuty owoc na obrazku i zgniłe jabłko przekrojone na pół utrwaliło się w pamięci małego Antka jako symbol czegoś złego, brzydkiego – a u starszych, grzechu. Marysia (10 lat) pobiegła na piętro i przyniosła pomalowany farbkami kolorowy słoik z napisem: „Gromadzimy dobre uczynki”.

Od lat korzystam z publikacji Ewy Hanter, ucząc dzieci modlitwy do Anioła Stróża i modlitwy różańcowej. Autorka proponuje sposób nawiązania kontaktu z Aniołem w życiu codziennym, a nie tylko wtedy, gdy zagraża niebezpieczeństwo. Myślą przewodnią książeczki „Aniele Boży, Stróżu mój” jest: „Jeśli dobrze nauczysz się przeżywać dzień, to dobrze przeżyjesz całe życie”. Kolorując obrazki, ucząc się wierszyków, dzieci zapamiętują, że pomaga nam Anioł Stróż, który jest zawsze przy nas, jeśli nie odsuwamy Go przez złą wolę, myśli, słowa, czyny.

Poznając modlitwę różańcową, wykonywaliśmy z dziećmi książeczki z obrazkami i rozważaniami, układanki z tajemnicami różańcowymi w czterech kolorach róż.

Nie sposób jest opisać bogactwa tych pomocy. Cieszy mnie fakt, że moja najstarsza córka, Tereska (15 lat), ma szczere pragnienie podjąć się razem z koleżanką od września współtworzenia kółka różańcowego przy naszej parafii. Przygotowując się do tego zadania, odszukała własne pomoce z dzieciństwa oraz książki i opracowania Ewy Hanter związane z modlitwą różańcową.

Rok z Bogiem
Propozycje Ewy Hanter nie dotyczą jedynie przekazywania treści religijnych. Wielokrotnie korzystamy z metody nauki czytania, gier ortograficznych, robimy loteryjki matematyczne, wykorzystując gotowe materiały. Karolek z Antkiem bardzo chętnie wykonują układanki z pocztówek. Poprzez zabawę dzieci poznają świat, obserwują, podejmują konkretne działania, rysują, czytają, wycinają, wyciągają wnioski, segregując, uczą się porządku.

Moje dzieci bardzo lubią obdarowywać innych, więc dzielą się z rodzeństwem, kolegami, rodziną swoimi wytworami. Karol zrobił układanki z pocztówek w postaci flag. W czasie mistrzostw piłki nożnej zaniósł swoje prace do przedszkola. To jego małe apostolstwo zaowocowało tym, że duża grupa dzieci zaczęła samodzielnie kopiować flagi, wykonywać do nich podpisy z nazwami państw, doskonaląc w ten sposób naukę czytania i wiele szkolnych umiejętności, jak rysowanie przy linijce, kolorowanie, wycinanie.

Propozycje Ewy Hanter zawierają pomoce, jak pracować z dziećmi przez cały rok. Książki na Adwent i Boże Narodzenie, życiorysy świętych i Biblia pomagają całej rodzinie w przeżywaniu ważnych świąt i uroczystości kościelnych.

Mój staż bycia mamą to 15 lat – wiele sytuacji mogłam przeżyć i doświadczyć. Obserwując dorastanie moich starszych dzieci, dostrzegam owoce korzystania z pomocy proponowanych przez Ewę Hanter. Cykl artykułów w „Naszym Dzienniku” stał się inspiracją do realizowania nowych pomysłów i tworzenia gier rodzinnych. Nie znaczy to, że zawsze nam się wszystko udaje. Wiedza, jaką posiadam na temat typów dzieci i ich temperamentów, pomaga mi organizować zajęcia. Cieszę się, kiedy widzę, jak starsze córki organizują zajęcia młodszym braciom.

http://www.naszdziennik.pl/wp/94423,w-n ... innej.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wychowywanie młodych
PostNapisane: 26 wrz 2014, 08:18 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31457
Trud wychowania

Jadwiga Zamoyska

Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

Jeżeli rodziców i nauczycieli dzieci nie szanują, nie miłują, nie są im posłuszne, to chyba dlatego, że w ich wychowaniu jest coś chybionego. Przeszkodę w wychowaniu tworzą nie tylko złe skłonności dzieci, ale i wady rodziców: niedbalstwo, brak czujności, liczenie na wyręczycieli, nie zawsze godnych zaufania, zostawianie dzieci bez opieki, w nieodpowiednim towarzystwie, pozwalanie na szkodliwe przyjaźnie, na czytanie złych książek, na korespondencję bez kontroli, prowadzenie przed nimi niewłaściwych rozmów. Tu zauważymy, że wypraszanie dzieci z pokoju dla prowadzenia takich rozmów bynajmniej złemu nie zaradza, bo to rozbudza tylko ciekawość i wytwarza przeświadczenie, że mówienie rzeczy niewłaściwych jest przywilejem starszego wieku, a stąd niecierpliwe wyczekiwanie chwili, kiedy to się stanie możliwe.

Fragment pochodzi z: „O wychowaniu”

--------------------------------------------------------------------------------

Dziecko, choć nie jest do końca „czystą i niezapisaną tablicą”, bo posiada swoje naturalne predyspozycje do dobra, ale i do zła, jest w dużej mierze pewnym materiałem, który otaczające je środowisko może odpowiednio ukształtować. Nadrzędną rolę odgrywają tu rodzice, którzy muszą mieć świadomość swojego miejsca w procesie formowania własnych dzieci. Muszą wiedzieć, że ich zaniedbań nie naprawi szkoła, która zresztą dziś staje się instytucją coraz bardziej podejrzaną, bo poddana jest presji różnych szkodliwych ideologii. Zaniedbania lub deformacje okresu młodości będą ciągnęły się za człowiekiem przez całe życie, dlatego warto wcześniej podjąć trud wychowania, by później zbierać zdrowe i piękne owoce, patrząc na człowieka, na którym zawsze można polegać.

http://www.naszdziennik.pl/wp/99779,tru ... wania.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wychowywanie młodych
PostNapisane: 30 wrz 2014, 09:39 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31457
Trzeba wymagać

Jadwiga Zamoyska

Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

Dla otrzymania właściwego posłuszeństwa trzeba rozkazywać tylko o tyle, o ile tego potrzeba, a przynajmniej o ile to istotnie jest z pożytkiem, rozkazywać tylko rzeczy roztropne, sprawiedliwe i do wykonania możliwe. Rozkazywać należy tylko o tyle, o ile się ma pewność, że rozkaz będzie wykonany, albo o ile się ma możność do wykonania go doprowadzić. W przeciwnym razie stokroć lepiej rozkazu nie dawać, choćby się rozkaz zdawał pożytecznym, bo takimi właśnie nie wypełnionymi rozkazami uszanowanie dla władzy się obala. Trzeba rozkazywać w sposób dobitny, dokładny i zrozumiały dla tych, co rozkaz otrzymują; nie przerywać wykonania jednego rozkazu wydaniem drugiego, nie rozkazywać raz po raz rzeczy, nie dających się jednocześnie wykonać .

Fragment pochodzi z: „O wychowaniu”
--------------------------------------------------------------------------------

Praca zespołowa, jeśli ma przynieść konkretny pożytek, musi być odpowiednio zorganizowana, a to oznacza istnienie hierarchii, w tym przełożonych, do których należy wydawanie poleceń, czyli rozkazywanie. A choć dziś słowo „rozkaz” ma dla nas często wydźwięk negatywy, bo kojarzy się z łamaniem czyjejś woli lub narzucaniem cudzego zdania, to jednak rozkaz jest niezbędny, jeśli ma nastąpić współdziałanie, sprawne i skuteczne. Musi to być rozkaz zrozumiały i sensowny, dla dobra całości, wtedy podjęty będzie chętnie.

http://www.naszdziennik.pl/wp/100553,tr ... magac.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wychowywanie młodych
PostNapisane: 02 paź 2014, 10:13 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31457
Warto rozmawiać

Jadwiga Zamoyska

Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

Jeżeli nie trzeba pozwalać dzieciom na bezmyślne szczebiotanie, to trzeba je zachęcać do roztropnych rozmów i roztropnie odpowiadać na roztropne pytania. Poważne rozmowy, przed dziećmi przez starszych prowadzone, bardzo korzystnie wpływają na wykształcenie zdrowego sądu u młodych i na ich podniesienie umysłowe i duchowe. Niechaj się młodzi uczą słuchać rozmów ludzi poważnych o sprawach narodowych, państwowych. Chłopcy łatwiej się do tego skłaniają, od dziewcząt trudniej to otrzymać; a wszakże dziewczęta nie są i być nie mogą obojętne na sprawy, które cały kraj i społeczeństwo obchodzą, na poglądy, od których w znacznej części los kraju zależy. Niech się uczą słuchać tego, co się o tym mówi, z zajęciem i uszanowaniem, bo i one nieraz roztropnym lub niedorzecznym wpływem na losach kraju zaważyć mogą – czy to na korzyść, czy na szkodę.

Fragment pochodzi z: „O wychowaniu”

--------------------------------------------------------------------------------

Jednym z powodów, dla których dorośli powinni ciągle się dokształcać w zakresie humanistyki, a w tym w takich dziedzinach jak kultura, historia, teologia czy filozofia, jest właśnie to, że rozmawiając na takie tematy, będą równocześnie wdrażać dzieci do głębszego spojrzenia na człowieka i sens jego życia. Rozrywka i interesy to stanowczo za mało, trzeba jeszcze być otwartym na miłość do Ojczyzny, na piękno poezji, na urodę przyrody, na miłość do Boga. Wtedy człowiek prawidłowo się rozwija, i to od najmłodszych lat. Więc trzeba rozmawiać poważnie, nawet z dziećmi.

http://www.naszdziennik.pl/wp/100945,wa ... awiac.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wychowywanie młodych
PostNapisane: 06 paź 2014, 08:47 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31457
Słowo łączy

Jadwiga Zamoyska

Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

Niechaj rodzice nie przypuszczają, że rozmowy o drobnych rzeczach są małej wagi. Dzieci, niezwykłe mówić z rodzicami o rzeczach małych, nie nauczą się mówić o większych; nie mówiąc o wszystkim, nie powiedzą o tym, co dla nich najważniejsze być może. Dzieci, tak jak i dorośli ludzie stworzeni do życia towarzyskiego, nie mogą się obyć bez wymiany myśli, wrażeń; cały zaś owoc wychowania zależy od tego, z kim ta wymiana myśli zachodzi. Jakże ważną jest rzeczą, ażeby rodzice zdobyli dla siebie zaufanie i zwierzenia swych dzieci. Chcąc miłość w sercu dzieci rozwijać, trzeba się z nimi delikatnie obchodzić; nigdy ich zaufania nie zdradzać, nie powtarzać ich zwierzeń; nie lekceważyć tego, co je martwi; nie okazywać zdziwienia, a tym bardziej zgorszenia wobec ich pytań. Trzeba mieć dla nich wyrozumiałość, życzliwy wyraz twarzy, łagodne obejście, zajmować się tym, co je dotyczy i obchodzi, a skądinąd unikać przesadzonej czułostkowości, przesady w opowiadaniach i sposobie oceniania rzeczy i zdań, unikać plotkarstwa, obmowy, próżnego gadulstwa.

Fragment pochodzi z: „O wychowaniu”

--------------------------------------------------------------------------------

Rozmowa z dziećmi to nie tylko wydawanie poleceń, karcenie lub nawet pochwała. Rozmowa z dziećmi to coś więcej, to próba zajrzenia do tej maleńkiej duszy, w której zawiązują się pierwsze wrażenia, spostrzeżenia, uczucia, myśli, a którym trzeba nadać postać słowa, co jest nie lada wysiłkiem. Potrzebna jest atmosfera szczerości, czułości i zaufania, a taki depozyt posiadają tylko rodzice. Potrzebny jest czas, brak pośpiechu i dużo słońca. Za to później nie będziemy narzekać na to, że dzieci nie chcą rozmawiać, że są w sobie zamknięte, poddenerwowane lub wręcz agresywne, że godzinami oglądają telewizję, z czego nic dobrego nie wynika. Bo czas na rozmowę został zmarnowany, czas bezcenny.

http://www.naszdziennik.pl/wp/101673,slowo-laczy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wychowywanie młodych
PostNapisane: 17 lis 2014, 08:28 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31457
Pilnujmy dzieci

Jadwiga Zamoyska

Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

Co do zabaw dziecięcych można istotnie przyznać, że szatan nigdy nie śpi, a dodać by można, że sam czuwając ciągle, czyha na chwilę, w której śpią ci, co czuwać powinni. Rozumie się, że taki ścisły dozór jest głównie potrzebny w naszym dzieciństwie, a że ostatecznym celem wychowania jest, aby się dzieci bez dozoru obywać mogły, rządząc się sumieniem i roztropnością. Rodzice i nauczyciele rozpamiętywać powinni przypowieść ewangeliczną o dobrym pasterzu, który życie daje, ażeby owce swoje od wilka ustrzec. Nie mniej niż owce od wilka, dzieci strzec trzeba od złego wpływu innych dzieci. W istocie wystarcza, aby jakieś dziecko czegokolwiek złego się dowiedziało, a już spieszy innym dzieciom udzielić swojej wiedzy, o ile brak dozoru na to pozwala.

Dalej trzeba młodych nauczyć, że zdrowie dane im jest przez Boga do służby i chwały Jego i że grzeszą przeciwko piątemu przykazaniu, ile razy bezmyślnie zdrowie narażają i przez własną winę stają się niezdolne do spełnienia tego, na co im Bóg życie dał; że choroby sprawiają zmartwienie, kłopoty i koszty dla otaczających i że samolubnym jest, kto je lekkomyślnie powoduje. Niech młodzi, sobie nie folgując, siebie nie pieszcząc, jak najmniej o zdrowiu myśląc i mówiąc, czynią to, co dla utrzymania go roztropność wymaga.


Fragment pochodzi z „O wychowaniu”

Wyidealizowany obraz dziecka może fatalnie wpływać na proces wychowawczy. Dziecko, odpowiednio uczesane i ubrane, wygląda jak aniołek, a grupka takich dzieci jak chórek anielski. A jednak rzeczywistość bywa mniej budująca, bo dzieci posiadają wszystkie zalążki wad, jakie w życiu dorosłym mogą wybujać w całej okazałości. Dlatego tak jak dobry ogrodnik musi wcześnie zabrać się do pracy, żeby cieszyć się zdrowym plonem, tak do pracy muszą zabrać się i rodzice, jeśli ich pociechy mają wyrosnąć na ludzi sumiennych i prawych, pięknych nie tylko na zewnątrz, ale i w duszy.

http://www.naszdziennik.pl/wp/113529,pi ... zieci.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wychowywanie młodych
PostNapisane: 23 lis 2014, 13:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31457
Wychowujmy ludzi sumienia

Z ks. Łukaszem Kadzińskim, opiekunem duchowym Fundacji Dobrej Edukacji Maximilianum, rozmawia Izabela Kozłowska

„Co wychowujemy: sumienie czy ego?” to tytuł konferencji, która wczoraj odbyła się na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Czego dowiedzieli się jej uczestnicy?

– Chcieliśmy pokazać, w jaki sposób z przestrzeni wychowania i edukacji człowieka: dziecka, ale i dorosłego – bo przecież wychowanie trwa cały czas – zostały usunięte aspekty duchowe, a zastąpiono je naturalizmem oraz psychologią. Chcieliśmy pokazać to z jednej strony jako proces historyczny: od subiektywizmu Marcina Lutra, który zniszczył odniesienie człowieka do obiektywnej Prawdy, do Autorytetu oraz sparaliżował rozum, wynosząc subiektywne odczucia i emocje do rangi kryterium moralnego. Dalej przez filozofię Kanta i Hegla dojdziemy do materializmu, gdzie przestrzeń życia duchowego znika kompletnie. W to miejsce wejdzie psychologia, która będzie uważała, że opisuje całego człowieka, a nie tylko jakąś jego część. Równocześnie chcieliśmy pokazać, że dusza w wychowaniu człowieka oraz jej władze – intelekt i wola – są kluczowe w rozwoju człowieka. Staraliśmy się też ukazać, jak ważny jest w wychowaniu człowieka aspekt grzechu oraz sprawa działania łaski. Droga uformowania człowieka wiedzie przez Najświętszą Maryję Pannę i odkrycie tajemnicy Eucharystii.

Współczesny świat zdominowany przez wiedzę i to tylko tą pragmatyczną oraz zanurzony w materializmie zupełnie nie uznaje i neguje przestrzeń życia duchowego. Rolę duszy, sumienia, łaski – przejmują stany świadomości, uczucia, emocje oraz konwenanse, które ograniczają człowieka. Zaś rolę grzechu – czyli zła, które niszczy człowieka, przejmuje koncepcja determinantów, mechanizmów i zranień.

Szukając odpowiedzi na pytanie postawione w temacie konferencji, należy rozważyć, co ma wpływ na kształtowanie sumienia, a co wpływa na wychowywanie ego. Często słyszymy o potrzebie zrównoważonego rozwoju…

– To jest kolejny slogan współczesności: rozwój zrównoważony. To znaczy jaki? Zrównoważony między czym a czym? Między łaską a grzechem? Między złem a dobrem? Między pokutą a libido? Koncepcja zrównoważonego rozwoju przypomina tylko koncepcję prawdy leżącej w połowie między prawdą a fałszem – tylko po to, by nie uznawano nas za radykałów. Współczesne ideologie będą ludzi wierzących nazywać fanatykami, oszołomami, ekstremistami – i to jest największe możliwe dziś przestępstwo. I ci będą głosić rozwój zrównoważony – daleki od skrajności. Nie ważne jest, czy prawdziwy, słuszny, mądry – byle „bez przesady”, wszystkiego po trochu.

Jakie zagrożenia niesie ze sobą zbyt wygórowane ego?

– Koncepcję „ego” stworzył Zygmunt Freud. Odpowiada ona świadomości oraz nieuświadomionej świadomości, ukrytej. Ego, ludzka podmiotowość się staje, jest wypadkową oddziaływania ludzkich popędów (z których największym i najważniejszym według Freuda jest libido – czyli pociąg seksualny) oraz ograniczeń i konwencji narzuconych przez świat (super ego). Wyjście na ten świat, pomiędzy jedną a drugą przestrzenią, tworzy ego, a w nim różne mechanizmy obronne, determinanty etc. Człowiek jest niemal bezradny i bezwolny w tej koncepcji. A największą siłą i najbardziej własną, której powinien słuchać, jest libido. Koncepcja ego jest antychrześcijańska. Wyklucza ona przestrzeń wiary – relacji z Bogiem, działania Jego łaski oraz nie uznaje zła, grzechu i jego skutków.

Jak uniknąć błędów, by młodzi ludzie nie byli wychowywani z nastawieniem jedynie na ich „ja”?

– Jedynie współpraca z łaską Bożą pozwala wychować człowieka z sumieniem, czyli kogoś, kto jest zdolny, by odrzucać zło i wybierać dobro. Ale do tego potrzeba ukształtowanego rozumu i silnej, wolnej woli. Droga do tego wiedzie przez adorację Boga obecnego w Najświętszym Sakramencie oraz uczynienie Matki Bożej swoją nauczycielką. W konkretnym, codziennym życiu oznacza to życie oparte na posłuszeństwie – prawdzie, autorytetowi: rodziców, Kościoła, na obowiązkach – wychowanie do ofiarności i służby oraz na uczeniu panowania nad sobą i swoimi popędami.

Rodzicom edukującym w domu łatwiej kształtować sumienie swych dzieci?

– Sumienie kształtuje się, kiedy człowiek rozpoznaje i wybiera dobro. Potrzebuje też autorytetu. Dzieci wychowywane i uczone w domu mają ciągły dostęp do autorytetu rodziców, których zadaniem jest ukazanie prawdziwej hierarchii wartości. Rodzice mają nauczyć dzieci szukania i posłuszeństwa Prawdzie, a więc tak naprawdę Bogu. A sumienie kształtuje się przez konkretne wybory moralne. W obecności rodziców, rodzeństwa i rodziny dokonują się w życiu dziecka pierwsze decyzje moralne. Jest to stabilny, ukształtowany świat, w którym dziecko może się poruszać. Kiedy doświadcza zła, grzechu, w sobie i u innych – może z nim się zmierzyć, bo ma doświadczenie bliskości i akceptacji. Rzucone w świat internetu, często bezwstydu, niemoralności, podważania autorytetu, ma sytuację o wiele, wiele trudniejszą. Często rodzice nie wiedzą, kiedy sumienie ich dziecka zostało zdeformowane czy po prostu zdemoralizowane.

Dziękuję za rozmowę.

Izabela Kozłowska

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... ienia.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 65 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 6 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /