Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 63 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Wychowywanie młodych
PostNapisane: 12 paź 2013, 07:49 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31295
Chwasty w lekturach

Paulina Gajkowska

O tym, że resort kierowany przez Krystynę Szumilas ma własną, kompletnie oderwaną od klasycznych wzorów i standardów koncepcję edukacyjną, mogliśmy przekonać się niejednokrotnie. Idea upychania sześciolatków w pierwszych klasach, dodatkowo w placówkach nierzadko do tego zupełnie nieprzygotowanych, redukowanie lekcji historii i okrajanie lektur szkolnych, realizowany już od dawna pomysł, aby dzieci czytały tylko fragmenty książek, czy wreszcie przykładanie ręki do fatalnej w skutkach edukacji seksualnej. Nawet gdyby za działaniami ministerstwa szła jakaś strategia czy koncepcja, to i tak nie zawierają one w zamian za przewrót wartości żadnej oferty, która mogłaby dać pozytywne skutki. Czy można uformować młodego Polaka bez „Trylogii” czy „Pana Tadeusza”? Czy przyszłe pokolenie, które będzie decydować o losach naszego kraju, ma znać historię własnego Narodu – również najnowszą – na poziomie ledwie podstawowym, a raczej wybiórczym i okrojonym? Eksperci w dziedzinie pedagogiki i wychowania alarmują, że systemowe zaniżanie poziomu dramatycznie odbija się później na jakości kształcenia na poziomie akademickim, a ostatecznie również zawodowym. Resort edukacji jednak ma za nic protesty, nie tylko związkowców, którzy domagają się rozwiązań administracyjnych i budżetowych w systemie oświaty. Nie bardzo interesował się również głodówkami będącymi głosem sprzeciwu wobec redukowania w polskich szkołach lekcji historii. Presja jednak ma sens, dlatego cały czas są ludzie, którzy aktywnie działają i w jednoznaczny sposób wyrażają swój opór wobec polityki MEN. Sekcja Krajowa Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” pod hasłem „Lektury bez cenzury” inicjuje w Dniu Edukacji Narodowej akcję promującą klasyczne dzieła polskiej literatury. Po raz kolejny oddolna inicjatywa, w pewnym stopniu obywatelskie poruszenie i cisza ze strony ministerstwa. Ile już razy przerabialiśmy to przez ostatnie sześć lat… To, co powinno być priorytetem w formułowaniu ścieżki edukacyjnej dla resortu odpowiedzialnego za poziom i rozwój oświaty, staje się przedmiotem społecznych inicjatyw i zupełnie pozarządowych akcji. Jest kontrą wobec polityki rządu, który od lat skutecznie zaniżając wymagania, dezerteruje z obszaru, za który jest odpowiedzialny, bo przecież szkolnictwo w Polsce cały czas jest państwowe. Nie można dziwić się zatem coraz liczniejszym rodzinom, które decydują się na edukację domową albo posyłanie dzieci do prywatnych, profilowanych lub autorskich szkół. Rodzice szukają dla swoich dzieci tego, co najlepsze, a widząc spustoszenie ideowe i formacyjne, jakie dokonuje się w publicznych placówkach, coraz częściej nie chcą, aby ich dziecko stało się ofiarą eksperymentów wyjątkowo słabo zarządzanego resortu.

http://www.naszdziennik.pl/wp/56593,chw ... urach.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wychowywanie młodych
PostNapisane: 31 gru 2013, 10:20 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31295
Dzisiejszymi priorytetami wychowawczymi jest nauka masturbacji w przedszkolach, niszczenie tożsamości płciowej poprzez przebieranie chłopców w sukienki itp. Tyrani ideologiczni uznali, że polska kultura, polska pamięć historyczna, polska tożsamość, polska świadomość, są zakałą na drodze budowy Nowego Wspaniałego Świata nad Wisłą. Oni wiedzą lepiej czego nam trzeba "tu i teraz".
Jak mogło dojść do tego, że banda psychopatów lewackich stara się ujarzmić i terroryzować wspaniały i dumny naród europejski?
Tylko na tyle już nas stać, aby poddać się dyktatowi idiotów?


„Kamienie na szaniec” – bez gwiazdki!

Barbara Wachowicz

Podstawa programowa kształcenia ogólnego dla gimnazjów i szkół ponadgimnazjalnych”, sformułowana przez Ministerstwo Edukacji Narodowej, oznaczyła gwiazdką utwory i autorów, których nie można pominąć. „Kamienie na szaniec” Aleksandra Kamińskiego – pozycja widniejąca w lekturach gimnazjalnych – gwiazdki nie mają! To znaczy, że nauczyciel może tę pozycję pominąć.

Nieśmiertelni
Dobiegają podobno końca prace nad filmem na podstawie „Kamieni na szaniec”. Reżyser, udzielając wywiadu „Gazecie Wyborczej”, określił bohaterów książki Aleksandra Kamińskiego jako beztroskich chłopaczków „latających z pukawkami”! Przerażająca perspektywa, jeśli taki ma być filmowy wizerunek Tadeusza Zawadzkiego „Zośki”, Janka Bytnara „Rudego” i Alka Dawidowskiego. Ich rówieśnik, poeta, rozstrzelany przez Niemców w egzekucji ulicznej – Andrzej Trzebiński napisał o swych rówieśnikach, iż „ta młodość nie myśli o zgliszczach, lecz łunę myśli poniesie”. Ta łuna myśli bije z rozkazów „Zośki”, notatek „Alka”, rozważań „Rudego”. Towarzyszy im nieustająco myśl o przyszłej służbie w wymarzonej Polsce godnej szacunku.

Runęły imperia i zmieniły się ustroje, a młodzież polska czyta tę niezwykłą gawędę o swych rówieśnikach, „którzy w życie wcielić potrafili dwa wspaniałe ideały: braterstwo i służbę”, z takim samym napięciem i żarliwością od dziesiątków lat. Książka Kamińskiego była w latach stalinowskich zakazana tak dalece, że kiedy wykryto naszą szkolną konspirację, aresztowano obok 13- i 15-letnich „bandytów” naszą polonistkę pod zarzutem, że dała nam do czytania „Kamienie na szaniec”. W roku 1988 znamienity historyk polski prof. Janusz Tazbir w eseju „Kamienie milowe polskiej świadomości” obok hymnu, „Pana Tadeusza” i „Trylogii” umieścił na honorowym miejscu „opowieść o tragicznych losach narodowych diamentów wystrzelonych w walce o niepodległość” – „Kamienie na szaniec”.

W roku 2000 hm. Krzysztof Jakubiec z Łodzi, wzór harcerza i pedagoga, ogłosił w swej sławnej ogólnopolskiej akcji „Arsenał Pamięci” pytanie: „Czy chcesz mieć takich przyjaciół jak ’Rudy’, ’Alek’, ’Zośka’ i dlaczego?”. Oto cechy tych chłopców najczęściej wymieniane przez młodzież, która marzy o takich przyjaciołach: „Odwaga, koleżeństwo, poświęcenie, szczerość, odpowiedzialność”. „Dzięki Nim możemy wierzyć w siłę i szlachetność człowieka. Wzorce z książki Kamińskiego dodają otuchy w czasie nam współczesnym”. „Ich odwaga, odpowiedzialność, honor i przyjaźń są nieśmiertelne. Żyją po śmierci w nas, zostawiwszy po sobie testament – dla nich pomnik, dla nas przesłanie”. „Zawsze będziemy się kierować wartościami takimi jak oni. A są to: prawda, uczciwość, pomoc, tolerancja i patriotyzm”.

Ukochana książka
Młodzież polska odnajduje i dzisiaj w postawach bohaterów „Kamieni na szaniec” wzory do naśladowania. Oto fragmenty dziesiątków nadesłanych listów, których część cytuję w moim cyklu „Wierna rzeka harcerstwa”. W epoce SMS-ów i e-maili, po których nic nie zostanie, młodzi Polacy, wedle szlachetnej tradycji epistolarnej, piszą nie tylko komputerowo, lecz bardzo często odręcznie:

„Podziwiamy naszych rówieśników, którzy walczyli o ’ideał Polski godnej szacunku’, jak powiedział Aleksander Kamiński. Są dla nas nie tylko legendą i mitem, lecz wzorem. Ale i my – młodzi staramy się być małymi bohaterami w zwyczajnym szarym życiu. Też chcemy być ludźmi honoru, by Polska mogła na nas liczyć” – Joasia Szafraniec z Krakowa.

„Warto żyć dniem dzisiejszym, ale zawsze mając w sercu przeszłość. Ale nie chodzi o to, żeby tylko wspominać i wzruszać się. Ona ma budować nasze życie. To Krzyś Baczyński powiedział: ’Trzeba nam teraz umierać, by Polska umiała znów żyć’. Są wśród nas jego towarzysze broni, wspaniali Polacy, którzy pokazali, że umieją za Polskę walczyć i dla niej żyć. My nie musimy pięknie umierać jak oni, ale możemy pięknie żyć, za nich” – Ania Strzelec z Chorzowa.

„Kiedy czytamy ’Kamienie na szaniec’ i ’Zośkę i Parasol’ w gronie przyjaciół myślących tak jak ja – w naszych sercach ożywa przeszłość, ale nie rozpaczamy, że nie dane nam było stać w szeregu walczących o Polskę, przecież my możemy ją dzisiaj tworzyć, by była WIELKA, MĄDRA, DOBRA i SPRAWIEDLIWA – taka, o jaką Oni walczyli. Każdy ma swoją służbę” – Basia Majewska z Ostrowca Świętokrzyskiego.

„Możemy wołać do Niej, za którą oni polegli – Jeszcze nie zginęłaś, póki my żyjemy, a my nie zginęliśmy, póki Ty żyjesz w nas!” – Dominika Makówka z Piotrkowa Trybunalskiego.

„Ja o Nich myślę jak o moich przyjaciołach, którzy ciągle istnieją gdzieś i wierzę, że oni wiedzą, że my też zrobimy wszystko dla Polski. Prosto, zwyczajnie, jak trzeba” – Aneta Piskorz z Gorzkowic, lat 16.

„’Kamienie na szaniec’ są moją ukochaną książką i mają szczególne miejsce w moim sercu. Gdy czytam – żyję życiem bohaterów. Oni są moim ideałem, moją opoką, siłą i drogowskazem w życiu” – Hanna Kniołek, harcerka Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej, Poznań.

„Moją dewizą, moim credo, są słowa Aleksandra Kamińskiego: ’Bo nie dość jest myśleć i chcieć o Polsce i dla Polski. Trzeba samemu reprezentować Polskę’. Boli mnie, że pod tym trafnym zdaniem nie może się jeszcze podpisać każdy Polak, ale jestem optymistką i mam nadzieję, że kiedyś to nastąpi. Niedawno skończyłam studia. Gdy przeczytałam ’Kamienie na szaniec’ – ta książka zmieniła całe moje życie. I za to muszę podziękować wszystkim chłopcom i dziewczętom z Szarych Szeregów i tym, którzy popularyzują tę ’niepopularną’ dziś tematykę” – Karina Borula, Stargard Szczeciński.

„A oni wciąż żyją jak prawdziwi Przyjaciele, którzy wskazują drogę i wspierają. I to w każdej dziedzinie życia – dzielą się swoimi przemyśleniami dotyczącymi kwestii moralnych, wytrwałością i zaangażowaniem motywują do edukacji, są punktem odniesienia w moich zmaganiach dwudziestolatki wchodzącej w dorosłe życie. Często w różnych sytuacjach zastanawiam się, w jaki sposób oni by postąpili, co by mi poradzili?” – Agata Bogiel, studentka skandynawistyki, Gdynia.

„Dla mnie te czasy opisane w ’Kamieniach’ to nie prehistoria, ale czas z twarzami wspaniałych ludzi, których się zna, z którymi przeżywa się rozterki duchowe, dramaty, porażki, ale i raduje z sukcesów i powodzenia. Piszę ten list z potrzeby serca, jak Druh ’Kamyk’ swe książki. I wraca mi pytanie – jaka Polska by była, gdyby oni z nami byli? Myślę jednak, że dzielnie sekundują nam z góry i z troską patrzą na Ojczyznę, którą tak ukochali i za której wolność oddali swe życie” – Maria Teichert, Warszawa.

„Od sześciu lat pasjonuję się historią Państwa Podziemnego. Od sześciu lat poznaję bohaterskie czyny młodych ludzi, a wszystko to zawdzięczam właśnie ’Rudemu’, ’Alkowi’ i ’Zośce’, którzy pomogli mi odnaleźć cel w życiu i pokazali, że można pięknie żyć. Mam lat 18, nadal prowadzę pamiętnik w formie listów do ’Zośki’, ’Alka’, ’Rudego’. Kiedy mam gorszy dzień i nie mogę znaleźć siły, czytam fragmenty ’Kamieni’. Czuję się silniejsza, pełna ideałów, honoru, Ojczyzny i Boga. Odnalazłam siebie sprzed lat, która podnosi grosik z ziemi, dlatego że jest tam polski orzełek. Zbliża się 70. rocznica Akcji pod Arsenałem. Czy to nie piękne, że mimo 70 lat, mimo że dzieli nas czas, oni nadal są wśród nas? Jestem w grupie historycznej w moim III Liceum w Gdyni, która nazywa się Bractwo Poszukiwaczy Pereł, bo wyszukujemy perły historyczne i dbamy o ich pamięć. W 70. rocznicę poprowadzę w szkole wykład o historii Akcji pod Arsenałem i jej bohaterach, bo ich imion nie można zapomnieć” – Weronika Ofierska, Liceum im. Marynarki Wojennej Rzeczypospolitej, Gdynia.

Młodzi szukają ideałów
Zbliża się 70. rocznica Powstania Warszawskiego. Na barykadach Warszawy 1 sierpnia 1944 roku stanęła symbolicznie trójka przyjaciół z „Kamieni na szaniec” – Batalion „Zośka”, kompania „Rudy”, pluton „Alek”. Młodzież w wolnej Polsce nie ma w lekturach ani jednej pozycji o bohaterstwie ich rówieśników w Powstaniu Warszawskim. Żołnierze Batalionu „Zośka” – garstka tych, którzy przeżyli, śle od roku 1995 listy--apele do zmieniających się ministrów edukacji narodowej, żeby na lekturową listę wpisać opowieść druha Aleksandra Kamińskiego o dwóch harcerskich batalionach powstańczych Armii Krajowej „Zośka i Parasol”, znakomitą kontynuację „Kamieni na szaniec”.

W kolejnym liście skierowanym do ministerstwa żołnierze Batalionu „Zośka” piszą: „Prośbę naszą o wprowadzenie ’Zośki i Parasola’ do obowiązkowych lektur motywujemy nie tylko daniną pamięci, jaką winniśmy poległym kolegom, lecz także dowodami ogromnego zainteresowania młodzieży losami Bohaterów ’Zośki i Parasola’. Bardzo często otrzymujemy sygnały od młodzieży, która stale poszukuje tej pozycji. Wartości, które niesie nasza szaroszeregowa służba, niezmiennie trwają w kolejnych pokoleniach ku naszej radości, iż ofiara krwi naszych towarzyszy broni nie była i nie jest daremna. W archiwum Aleksandra Kamińskiego znajduje się bardzo wiele listów mówiących o tym, jak wielki i pozytywny wpływ na kształtowanie się postaw młodzieży wywarła ta książka. Są tam także listy matek mówiących, iż (cytujemy) angażują one Bohaterów ’Zośki i Parasola’ ’do współpracy w trudnej pracy wychowawczej dnia dzisiejszego, nie jako wzór książkowy, ale jako realnych orędowników dla wszystkich, którym nie obca jest sprawa wychowania młodego pokolenia’. W powodzi zła, jakie płynie z ekranów telewizyjnych, w zalewie kiczu, młodzież szuka drogi. Bohaterowie książki Kamińskiego reprezentujący postawę wierności i odpowiedzialności wobec losów Ojczyzny, walczący całym życiem o ’ideał Polski godnej szacunku’, mogą się zaiste stać przewodnikami na tej drodze i nieocenionymi sojusznikami pedagogów w pracy wychowawczej”.

Istnieje w Polsce bardzo wiele szkół i drużyn harcerskich, które wybrały na patronów bohaterów książek druha Kamińskiego. Mamy nadzieję, że należą one także do szlachetnych „poszukiwaczy pereł”.

http://www.naszdziennik.pl/wp/63890,kam ... azdki.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wychowywanie młodych
PostNapisane: 31 gru 2013, 13:40 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Aerolit napisał(a):
Dzisiejszymi priorytetami wychowawczymi jest nauka masturbacji w przedszkolach, niszczenie tożsamości płciowej poprzez przebieranie chłopców w sukienki itp. Tyrani ideologiczni uznali, że polska kultura, polska pamięć historyczna, polska tożsamość, polska świadomość, są zakałą na drodze budowy Nowego Wspaniałego Świata nad Wisłą. Oni wiedzą lepiej czego nam trzeba "tu i teraz".
Jak mogło dojść do tego, że banda psychopatów lewackich stara się ujarzmić i terroryzować wspaniały i dumny naród europejski?
Tylko na tyle już nas stać, aby poddać się dyktatowi idiotów?



Cel tych działań jest oczywisty - to cel ludobójczy. Naród polski ma zostać zamordowany, a stanie się tak, jeśli Polacy pójdą za głosem Palikota i przestaną chcieć być Polakami. Ludobójstwo nie musi polegać na fizycznej likwidacji narodu - można nie zabić żadnego człowieka, a mimo to zabić cały naród. I to będzie jak najbardziej czyn ludobójczy, największa zbrodnia znana na Ziemi.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wychowywanie młodych
PostNapisane: 14 lut 2014, 07:49 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31295
Tak wychowywać i edukować dzieci i młodzież, aby Polska niewiele z nich miała. Taki jest plan tuszczyzny. Bardziej deprawować niż wychowywać.

Jeden podręcznik, trzy socjalizmy

Edukacja w Polsce przechodzi istotne zmiany. Niektóre z nich budzą masowy sprzeciw rodziców. Od miesiąca uwagę społeczną zajmuje jednak nowy temat oświatowy: podręcznik dla pierwszoklasistów. Już nie przymus szkolny dla sześciolatków i demontaż programowy liceów, ale właśnie pomoc dydaktyczna dla pierwszaków rozpala dyskusję.

To dziwne. Przecież pisanie podręczników to zadanie dla znawców dydaktyki i innych odpowiednich dyscyplin wiedzy. Powinni realizować je w atmosferze nieskrępowanego poszukiwania prawdy i realizacji dobra. Gdyby państwo trzymało się swoich właściwych zadań, kontroli społecznej (nie politycznej) w zakresie treści kształcenia dokonywałyby gremia kompetentne intelektualnie, w zakresie wychowawczym – gremium będące rzecznikiem moralnych i religijnych fundamentów kultury narodowej. W technicznym i organizacyjnym wykonaniu rzeczy roztropnie powinno pomóc państwo. Proste i naturalne? Nic nie jest proste, gdy na scenę wchodzi socjalizm. Termin ten rozumiem na potrzeby artykułu jako ideologię społeczną przeciwstawną personalizmowi (a nie system gospodarczy przeciwstawny kapitalizmowi).

Socjalizm pierwszy. Wielki Wydawca
Słynny „jeden podręcznik” powstanie w Ośrodku Rozwoju Edukacji, centralnej instytucji oświatowej podległej bezpośrednio ministerstwu edukacji. Ośrodek jest kluczowym podmiotem w procesie toczących się nieustannie reform oświaty, takich jak zmiany programowe w szkołach czy „branka” sześciolatków. Jest też jedną z głównych instytucji biorących udział w dysponowaniu funduszami unijnymi na edukację. Te polityczno-finansowe realia sprawiają, że bezpośrednim punktem odniesienia w działaniach ORE są nie tylko ustalenia nauk pedagogicznych, ale nade wszystko określone przez unijnych i krajowych decydentów strategie w zakresie oświaty. Pragmatyczne, polityczne, nierzadko ideologiczne podstawy tam zawarte determinują działania Ośrodka.

Nie inaczej będzie przy pracy nad podręcznikiem. Obawy te graniczą z pewnością, gdy uświadomimy sobie sposób wprowadzania w życie pomysłu na „jeden podręcznik”. Błyskawicznie przeprowadzana (z pominięciem konsultacji społecznych) zmiana prawa usankcjonuje niejasną procedurę kontroli merytorycznej treści elementarza. Na etapie rządowym dopytywała o nią ABW, ale skoro ona nie dostała odpowiedzi, to cywile tym bardziej nie mogą na nią liczyć.

Przeciwnikiem rządowego projektu jest także czas. Elementarz Tuska, jeśli powstanie, zostanie ułożony w pośpiechu. Do ujawnienia jego pierwszej wersji pozostały cztery miesiące, bo 15 czerwca dyrektorzy szkół muszą ogłosić obowiązującą listę podręczników. Minister Joanna Kluzik-Rostkowska zapewnia, że błędów nie będzie. A jeśli jednak się pojawią, to czy pierwszaki będą korzystać przez najbliższe lata z erraty? Wszak książka ma być przekazywana z rocznika na rocznik. Nie przesadzajmy jednak z tymi pytaniami. Te problemy będą po wyborach do europarlamentu, w których (niewydrukowany jeszcze) podręcznik ma przysporzyć punktów partii rządzącej.

Donald Tusk, stając się wydawcą, Wielkim Wydawcą, nawiązuje do „osiągnięć” socjalizmu realnego (opartego na „naukowym”), do „dorobku” gospodarki centralnie planowanej, w której ceny biletów trolejbusowych w Lublinie określał budżet państwa w Warszawie. Na pewno nie czuje się swojo w tej roli, co widać po tłumaczeniach minister Kluzik-Rostkowskiej: „incydentalne, ale konieczne” jest, aby pierwszy podręcznik w życiu kilku najbliższych roczników pierwszaków redaktorzy pisali, mając za plecami ministra zaglądającego przez ramię. Od tego systemu polska oświata odeszła po roku 1990, gdy szkoła uzyskała słuszną autonomię. Dyrektor przestał być urzędnikiem wprost podległym centrali i czekającym na rozkazy. Ta zmiana, a nie wszystkie późniejsze reformy (nierzadko przywracające różne przejawy centralizmu), jest najcenniejszą zdobyczą polskiej szkoły po komunizmie.

Jednym z przejawów tej autonomii jest (niepełna co prawda) swoboda nauczyciela w kształtowaniu programu nauczania, wyborze podręcznika i pomocy dydaktycznych. „Incydent” z elementarzem Tuska ewidentnie idzie w poprzek tej zapisanej w prawie zasady. Powstaje wyłom, który może mieć daleko idące konsekwencje. Na razie nauczyciele i rodzice mogą np. zbojkotować podręcznik wydawnictwa Operon autorstwa Bogumiły Burdy, Bohdana Halczaka i in., w którym prof. Andrzej Nowak wskazał „przykłady absolutnie skandalicznej manipulacji” w prezentowaniu podstawowych faktów historycznych. Podręcznik dla pierwszaków za kilkanaście złotych będzie najlepszy z urzędu. Będzie doskonałym narzędziem manipulacji na polu wychowawczym, o czym mowa nieco dalej.

Warto podkreślić, że w wielu krajach, w których od lat funkcjonuje wprowadzany w Polsce sposób wyposażania uczniów w podręczniki, istnieje możliwość wyboru tytułu. Co więcej, w niektórych państwach nie ma konieczności zatwierdzania ich treści przez administrację rządową. Wielki Wydawca chce być jednak człowiekiem jednej książki. Tylko taka ekspresowa produkcja daje bowiem szansę udobruchania rodziców sześciolatków wcielonych na siłę do szkoły.

Socjalizm drugi. Podręcznikowy podatek
„Rynek” podręczników corocznie wart jest ponad 800 mln złotych. Ma on cechy rynku, ale tylko po stronie podaży. O pieniądze te ścigają się wielkie koncerny (także globalne podmioty gospodarcze) i mniejsze firmy wydawnicze. Popyt jest jednak zagwarantowany urzędowo. W obowiązkowej szkole podręczniki stanowią obowiązkowe wyposażenie. Rodzic ucznia, chcąc się wywiązać z tego obowiązku, płaci w księgarni swoisty podatek o średniej wysokości 380 złotych. Kilka miesięcy temu głośne stały się dzikie prawa rządzące tym „rynkiem”. Z założenia niezależny nauczycielski wybór podręczników bywał często „motywowany” przez wydawców ofertą niepłatnych dla szkół i nauczycieli dodatkowych materiałów, pomocy i szkoleń.

Ten sztucznie funkcjonujący dział gospodarki, mimo korporacyjno-konsumpcyjnej aury mu towarzyszącej, jest drugą odsłoną podręcznikowego socjalizmu. Nie tylko dlatego, że jest ukrytą formą fiskalizmu, ale także dlatego, że ekonomiczno-społeczne relacje stawia przed dobrem osoby. W tym socliberalnym systemie wolność handlowania ma prymat przed wolnością poznawania prawdy i moralnego doskonalenia się najmłodszego pokolenia Polaków.

Minister Kluzik-Rostkowska mówi o „jednym podręczniku” dla klas I-III. Dla kolejnych etapów edukacyjnych podręczniki mają powstać w innym trybie. Rząd, wchodząc w szkodę wydawcom (których punkt widzenia zadziwiająco obszernie referuje raz po raz „Gazeta Wyborcza”), przebąkuje już, że gotów jest do negocjacji z nimi. Gdyby roztropnie wywiązał się z tego zadania – porzuciwszy rolę Wielkiego Wydawcy – miałby niewątpliwą zasługę. Na przyszłość tańszych, lecz wciąż różnorodnych podręczników, pada jednak cień trzeciego socjalizmu.

Socjalizm trzeci. Mitologia „naturalnej rodziny”?
Kiedy 110 lat temu powstawała Polska Macierz Szkolna, państwo polskie nie istniało. Elementarną oświatę szerzyła świadoma kultury narodowej część społeczeństwa, gotowa do wielkiej, także materialnej, ofiarności. Dziś dyskutujemy o upaństwowieniu podręcznikowego minimum. Ponad nim rozciągać się będzie zapewne cała gama mniejszych i większych różnie ukierunkowanych ambicji edukacyjnych rodziców i dzieci.

Ta naturalna różnorodność budzi jednak niepokój miłośników równości (wolności i braterstwa). Ich zdaniem, podręcznik powinien „wyrównywać szanse edukacyjne”. Ale nie dajmy się zwieść. Ma wyrównywać nie tylko szanse, ale także naturalny porządek i zaburzenia rozwojowe, zapał do pieczenia sernika i u mamy, i u taty, ma być niepokorny wobec krytyków ideologii gender, no i musi rozstać się z pochwałą trwałego monogamicznego małżeństwa (które jest mitologią, a więc zapewne w ogóle nie istnieje; por. P. Pacewicz, „Nie wracajmy do Falskiego”, „Gazeta Wyborcza” z 25-26.01.2014). Ten trzeci socjalizm (Nowa Lewica) jest świeżą gałęzią twardo osadzoną w plątaninie korzeni swoich poprzedników. Dlatego najbardziej obawiać się należy sojuszu Wielkiego Wydawcy z Pacewiczową lewicowością. Doskonałą ilustracją, jak może on zaowocować, jest obowiązujący już urzędowy zakaz prowadzenia zajęć dodatkowych w przedszkolach. Państwo pilnuje, żeby w przedszkolnych murach nie pojawiały się nauczycielki baletu, tańca i sportowi trenerzy. Sztuczne wyrównywanie jest zawsze równaniem w dół.

Znów mamy zapracowanych urzędników. Tym razem piszą podręcznik. Ale mimo licznych wystąpień w prasie nic nie wiemy o sposobie zorganizowania całej sprawy w praktyce. W jaki sposób szkoły zostaną zaopatrzone w podręczniki? Czy pani minister wyśle je pocztą (może tą samą, którą idą pisma sądowe)? Czy po prostu jak zwykle posłuży się samorządami, tradycyjnie dając im mniej, niż naobiecuje obywatelom? Jak konkretnie będzie zorganizowany obieg używanych książek? Umiejętne, roztropne organizowanie środków do narodowych celów to robota dla rządu. Ale takie wysiłki są nieefektowne, a więc wyborczo nieefektywne. Poza tym z tego nie rozliczą Wielkiego Wydawcy unijni stratedzy od gender i dyskryminacji dyskryminujących (nowy wariant wojny o pokój z czasów Wielkiego Językoznawcy).

Na koniec życzę więc ze szczerego serca premierowi i pani minister (a także sobie), aby w naszej sprawie nie miała zastosowania siedemnastowieczna sentencja: „Chwałą jednych jest, że piszą dobrze, a innych, że się do tego nie zabierają”.

Radosław Brzózka

http://www.naszdziennik.pl/mysl/68149,j ... lizmy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wychowywanie młodych
PostNapisane: 17 lut 2014, 21:33 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Aerolit napisał(a):
Tak wychowywać i edukować dzieci i młodzież, aby Polska niewiele z nich miała. Taki jest plan tuszczyzny. Bardziej deprawować niż wychowywać.


To doskonalsza metoda mordowania narodu niż obozy koncentracyjne.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wychowywanie młodych
PostNapisane: 25 lut 2014, 09:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31295
Dlaczego wybrałam edukację domową

Z Agatą Rybczyk, prezes Fundacji Dobrej Edukacji Maximilianum, rozmawia Izabela Kozłowska
Izabela Kozłowska

Co sprawiło, że zdecydowała się Pani na domową edukację swoich dzieci?
– Zobaczyłam, że nie chcę posyłać dzieci do szkoły, bo wiem, że nie zostaną tam nauczone tego, na czym w wychowaniu mi najbardziej zależy – umiłowania Boga, prawdy, Ojczyzny, ofiarności i służby drugiemu człowiekowi.

Wiedza wydała mi się tu czymś wtórnym. Czułam, że współczesna szkoła konkuruje z wartościami, które wyznajemy w rodzinie. Katolickie wychowanie naszych dzieci stało się dla mnie i dla męża życiowym priorytetem. Oczywiście jest to wzięcie na siebie konkretnego trudu i kompletna zmiana stylu życia, ale codziennie się przekonujemy, że warto. Rodzina jest przecież naturalnym i najlepszym środowiskiem rozwoju dzieci, zwłaszcza tych małych.

Warto tu zatem zapytać, czemu tak często rezygnujemy z tej możliwości, by uczyć własne dzieci, i posyłamy je do szkoły. Dzisiejszy świat jest przeciw katolickiemu, a często też po prostu dobremu wychowaniu, widać to mocno w mediach, literaturze dziecięcej, zabawkach, podręcznikach, a nawet na billboardach. Nawet edukując w domu, trudno często opanować wpływ współczesnej kultury na dziecko. Posyłając je do szkoły, rodzic zaczyna mieć związane ręce, a walka toczy się o duszę.

Wielu rodziców zapewne obawia się, że nie podołają codziennym obowiązkom i uczeniu dzieci. Można pogodzić edukację domową z aktywnością zawodową rodziców?
– Znam takie rodziny, którym się udaje. W innych matki rezygnują z pracy zawodowej, by być z dziećmi w domu. To konkretny koszt, który ponoszą takie rodziny, choćby uboższego życia, ale pod względem wychowawczym obecność rodziców to zawsze niezaprzeczalny zysk. Znam wielu rodziców, którzy posyłając swoje pociechy do najlepszych szkół, płacili za naukę naprawdę duże pieniądze, tak duże, że jedno z nich pracowało tylko na pokrycie kosztów szkoły.

Część rodzin uczących w domu pomaga sobie nawzajem. Dla mnie wybór był prosty – rezygnuję z pracy, by uczyć dzieci w domu. Uważam, że nawet najlepsza szkoła nie zastąpi rodziców i nie jest w stanie dać dzieciom tego, co rodzice dają im w sposób naturalny. Dużym ułatwieniem w edukacji domowej jest elastyczna forma uczenia. Możemy uczyć w tramwaju, w samochodzie, na spacerze, w sklepie, możemy nie pracować z dzieckiem jednego dnia, a następnego pracować dwa razy więcej. Nie ma tu sztywnych ram.

Dostosowujemy tempo nauki i warunki do naszych potrzeb i do potrzeb dziecka. Zamiast czytać książki o Powstaniu Warszawskim czy bitwie pod Grunwaldem, możemy spędzić cały dzień w muzeum. Nie ma pośpiechu. Dzieci w domu uczą się dużo szybciej i w nauce są bardziej samodzielne. Dzieci rozwijają się, nie tylko siedząc nad książkami, ale także pomagając w obowiązkach domowych czy troszcząc się o rodzeństwo.

W jaki sposób przebiega nauka domowa?
– Można powiedzieć, że taka nauka w każdym domu wygląda inaczej. Potrzeba czasu na doskonalenie umiejętności: kaligrafii, czytania, liczenia. Choć dla mnie nauka domowa ukryta jest w codziennym życiu rodziny, w rozmowach, w obecności, w modlitwie.

Zdobywanie wiedzy jest drogą wspólną. Uczą i rozwijają się i rodzice, i dzieci. Jeśli rodzina katolicka uczestniczy w życiu Kościoła, które ma swój rytm, dzieci wchodzą w to naturalnie. Chłoną treści żywe i obecne w rodzinie. Mają żywy kontakt z rodzicami i z rodzeństwem, bo nie widują się tylko popołudniami po szkole. Rodzice mają tu większy wpływ na dziecko, szybciej też wyłapują trudności czy problemy pociech, bo spędzają z dziećmi dużo czasu.

Szkoła przygotowuje do współistnienia w społeczeństwie. Dzieci uczące się w domu nie mają problemów z nawiązywaniem kontaktów z rówieśnikami?
– Mają znacznie mniej trudności niż większość dzieci chodzących do szkoły. W kontaktach międzyludzkich, a zatem we współistnieniu w społeczeństwie, nie chodzi o ilość, ale o jakość relacji. Nie mierzymy przecież czyjegoś rozwoju społecznego liczbą znajomych na Facebooku.

Grupa rówieśnicza za to jest wytworem sztucznym i w społeczeństwie naturalnie niespotykanym. Dużo większą wartością jest umiejętność uszanowania osoby starszej czy zatroszczenia się o młodszą lub słabszą. Taki trening wychowania domowego dzieci mają na co dzień.

Jak zachęciłaby Pani rodziców, którzy zastanawiają się nad edukacją domową swoich dzieci, by się na nią zdecydowali?
– To decyzja niełatwa, związana z koniecznością podjęcia wielu trudów. Największą zaletą jest to, że razem z edukacją dzieci rozwijają się i rodzice. Nie uda nam się wychowywać dzieci po katolicku bez ciągłego pytania o własną wiarę, bez nawracania się i pogłębionej pracy nad sobą. Jednocześnie przechodzimy tę drogę razem, całą rodziną, rodzice są świadectwem dla dzieci, a dzieci dla rodziców. Powstają bardzo bogate i mocne relacje spajające rodzinę.

Fundacja Dobrej Edukacji Maximilianum podejmuje wiele szkoleń dla rodziców. Na czym one polegają i czego rodzice mogą się z nich dowiedzieć?
– Prowadzimy warsztaty „Edukacja domowa bez kompleksów” wprowadzające w to, czym jest katolicka edukacja domowa, zarówno od strony prawnej, jak i merytorycznej. W ramach warsztatów można także usłyszeć rodziców uczących w domu oraz zadać nurtujące pytania. Najbliższe takie spotkanie odbędzie się 15 marca. W lutym chcielibyśmy także zorganizować pierwsze z cyklu spotkanie rodziców uczących w domu, będzie to doskonała okazja do wymiany doświadczeń.

W każdy czwartek w siedzibie fundacji w Warszawie przy ulicy Wilczej 9 prowadzimy zajęcia dla rodziców z dziećmi w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym, a także dla maluchów, tematycznie związane z rokiem liturgicznym. Na stronie internetowej www.fundacjamaximilianum.pl znajdą Państwo więcej informacji o inicjatywach, które podejmujemy, i możliwościach wzięcia w nich udziału. Zachęcamy zatem do odwiedzania naszej strony.

Dziękuję za rozmowę.

http://www.naszdziennik.pl/wp/69287,dla ... omowa.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wychowywanie młodych
PostNapisane: 04 mar 2014, 08:42 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31295
Idea harcerska

Ks. kard. August Hlond

Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

Dziś troskam się o ciebie. Lękam się o twoje katolickie prawa w harcerskich szeregach i obawiam się, by cię nie pokłócono z innymi. Bo podobno dla harcerstwa masz się wyrzec swobody religijnej i prawa do swych wierzeń i do swej modlitwy. Podobno praktyka wiary ma być wzbroniona jako grzech przeciw duchowi harcerskiemu, a głębsze przekonanie katolickie stanowić ma dowód twej harcerskiej niezdatności. Podobno idea harcerska stanie w poprzek myśli Chrystusowej, a ty, drogi Harcerzu, będziesz musiał wybierać między ideałem ewangelicznym a ideą harcerską, między etyką katolicką a nową zasadą skautowską, między dzisiejszym poziomem polskiego ducha harcerskiego a harcerstwem sprowadzonym do antykościelnych haseł masońskich. Wiem, że gdy pustym, zwodniczym frazesem przemówi do ciebie pokusa, nie znieprawisz się ani fałszem, ani słabością. Wiem, że w każdej rozterce wewnętrznej szukać będziesz rozwiązania wątpliwości w swym katolickim sumieniu Polaka. Napór laicyzmu na twe drużyny wzmocni ich ducha i zbliży je jeszcze więcej do Kościoła. A gdyby ci nawet ostateczność narzucono, dowiedziesz, że Harcerstwo katolickie ani w szlachetności ani w tężyźnie, ani w służbie dla Narodu nikomu nie ustąpi.

Fragment pochodzi z: „W służbie narodu”

--------------------------------------------------------------------------------

Młodość to najpiękniejszy, ale i najtrudniejszy okres w życiu człowieka. Wtedy właśnie nabiera się tężyzny fizycznej i duchowej albo... się nie nabiera. By wyprowadzić młodego człowieka na prostą, nie wystarczy troska rodziców ani zapobiegliwość szkoły, potrzebna jest jeszcze specjalna formacja, zwana harcerstwem. Harcerstwo polskie posiada wspaniałe tradycje, ale pamiętajmy, że nie tylko w PRL próbowano je przechwycić na rzecz groźnej ideologii, bo i w okresie międzywojennym krążyła nad nim anglosaska masoneria (skauting). Jedno i drugie łączył ateizm, więc uważajmy. Harcerstwo tak, ale nie za cenę utraty wiary.

http://www.naszdziennik.pl/wp/70049,idea-harcerska.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wychowywanie młodych
PostNapisane: 14 kwi 2014, 07:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31295
Dobre wychowanie

Jadwiga Zamoyska

Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

Niektórzy rodzice starają się odwracać od dzieci swoich wszystko, co by im jakąkolwiek przykrość sprawić mogło. To ich nie kształci do walk życiowych; a trzeba przeciwnie, wprawiać młodych do pracy mimo trudów do niej przywiązanych, do wytrwałości w obowiązki mimo niepowodzenia, do spokoju ducha wobec niebezpieczeństw i zawodów. Tak jedynie wykształcić można charakter mężny i samodzielny.
Inni znowu rodzice, chcąc dzieci hartować, rozmyślnie je wystawiają na przykrości, od których zwykła roztropność ustrzec by je mogła. Jedno i drugie mija się z celem, bo się mija z prawdą i rzeczywistymi warunkami życia. Mądrość i cnota nie polegają na cierpieniach, jak nie polegają na rozkoszach, polegają na mądrym, cnotliwym użytkowaniu tego, co Bóg daje. Ale że w życiu dużo jest więcej cierpienia niż radości, trzeba zawczasu umysł i duszę z tym oswoić, aby się cierpieniu nie dziwić, na nie się nie zżymać i nie upadać pod jego ciężarem. Drobne nieuniknione przykrości wieku dziecięcego mężnie znoszone wprawiają do męstwa w późniejszym wieku wobec większych przykrości
.

Fragment pochodzi z: „O wychowaniu”, 1903
________________________________________

Konsumpcyjny styl życia stał się dziś tak dominujący, a wręcz natrętny, że zarówno dorośli, jak i dzieci pragną przede wszystkim jak najwięcej mieć, prześcigając się, kto ma więcej. Niestety, dzieje się to kosztem prawidłowego rozwoju psychicznego i moralnego, a ponadto psuje atmosferę życia w każdej wspólnocie. Ludzie, którzy myślą tylko o sobie i o swojej przewadze nad innymi, nie są ani miłym, ani pożytecznym towarzystwem. A wszystko zaczyna się w domu, gdy zamiast wdrażać dzieci do panowania nad zachciankami, do wyrabiania hartu ducha, do ofiarności, zasypuje się, zalewa czy nawet przekupuje różnymi prezencikami, które bardziej uzależniają niż są potrzebne. Granica, gdy czegoś jest za dużo lub za mało, jest płynna, ale na tym właśnie polega dobre wychowanie, że za każdym razem jej się szuka i pilnuje.

http://www.naszdziennik.pl/wp/74535,dob ... wanie.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wychowywanie młodych
PostNapisane: 19 kwi 2014, 08:20 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31295
Wymagajcie od siebie

Ks. kard. Stefan Wyszyński

Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

Młodzieży! Nie zapominając o przeszłości, naucz się patrzeć ku przyszłości. Ale pamiętaj – przyszłości nikt na świecie pewny nie jest. Żadnemu narodowi nie można zagwarantować jakiegoś złotego wieku. I my także nie mamy żadnej gwarancji, że Polsce nie będzie trzeba składać ofiar, i to potężnych! Trzeba więc szkolić ducha ofiary. Nie da się wychować młodzieży dla przyszłości, bez żądania ofiary. Nie można stwarzać pupilarnych warunków dla młodego pokolenia i zwalniać go od wysiłku, trudu, walki z sobą i przezwyciężania samego siebie. Trzeba młodzieży stawiać twarde wymagania.

Droga młodzieży! Jeśli umiesz patrzeć w przyszłość – a my jesteśmy narodem ambitnym, który nie chce umierać! – musisz sobie postawić wielkie wymagania. Musisz wychowywać się w duchu ofiary i do ofiar się uzdalniać. Może bowiem przyjść taka chwila, w której tylko ofiarą będzie można zagwarantować wolność ojczyźnie! Gdyby w Polsce zniknęło pokolenie zdolne do ofiar, musielibyśmy już dzisiaj wątpić o zachowaniu niepodległości!


Fragment pochodzi z kazania wygłoszonego w Warszawie 16 VIII 1970 r.

--------------------------------------------------------------------------------

Kościół, Ojczyzna, rodzina są to dobra, które nierzadko wymagają ofiary, czasem bardzo wielkiej ofiary. Ale są to dobra, bez których człowiek się jakoś odczłowiecza, jakoś karłowacieje i zostaje w końcu sam, w próżni obojętności. Więc nie należy młodzieży rozpieszczać, by szła tylko na łatwiznę, ale raczej trzeba dawać jej szansę, by podejmowała trud, tak jak przystoi to ludziom dzielnym. A polska młodzież musi być dzielna.

http://www.naszdziennik.pl/wp/75054,wym ... iebie.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wychowywanie młodych
PostNapisane: 07 maja 2014, 07:30 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31295
Kary i nagrody

Jadwiga Zamoyska

Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

Rodzice czasami nie dosyć dzieciom okazują zadowolenia z dobrych postępków, a za złe więcej łają, niż karzą. Sąd i sumienie lepiej się kształci nagrodą i karą, niż gderaniem i łajaniem, których dzieci mało słuchają i które je więcej nudzą i nużą, niż do poprawy pobudzają. W Piśmie św. czytamy wyraźnie, że wielkim jest dobrodziejstwem nie dopuścić grzeszników, by długo grzeszyli, ale skarcić ich w odpowiednim czasie. Skuteczność kar pochodzi nie z ich srogości, ale z mądrego ich zastosowania. Kary są lekarstwem, i tak jak w porządku fizycznym lekarstwa mijają się z celem, jeżeli ich miara jest przesadzona lub jeżeli są źle zastosowane, tak samo kary szkodliwymi się stają, ile razy są niesprawiedliwe lub za ostre. W ogóle najmniejsze kary i najmniejsze nagrody są najodpowiedniejsze. Trzeba, o ile to możliwe, ażeby jedne i drugie wynikały z czynów, które je spowodowały.

Fragment pochodzi z: „O wychowaniu”, 1903

--------------------------------------------------------------------------------

W ostatnich latach od zbyt ostrych kar przeszliśmy do zbyt wielkiego pobłażania. Zbyt ostre kary miały efekt przeciwny do zamierzonego, ponieważ zamiast zachęcić do dobra, kierowały uwagę dziecka na to, jak kary uniknąć albo wręcz jak nie dać się przyłapać. Obecna moda na pobłażanie jest nie tylko modą, ale wręcz prawnym nakazem, zgodnie z którym rodzice swoich dzieci nie mogą karać. Jest w tym niebezpieczna pułapka aksjologiczna: jeśli nie ma kary, to nie ma różnicy między dobrem i złem, a więc wszystko wolno. W małych rzeczach niebezpieczeństwo to nie jest aż tak widoczne, ale w życiu dorosłym prowadzić może do fatalnych konsekwencji. Zło, czy małe, czy duże, jest zawsze złem, a więc lepiej zawczasu uczyć innego podejścia do dobra, a innego do zła, dzięki czemu każde zło będzie zawsze wielkim złem, którego należy unikać.

http://www.naszdziennik.pl/wp/76515,kary-i-nagrody.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wychowywanie młodych
PostNapisane: 13 maja 2014, 08:21 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31295
Mali egoiści

Jadwiga Zamoyska

Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

Niektórzy rodzice, ulegając dziwnemu zamętowi pojęć, zamiast, jak tego prawo Boże wymaga, wdrażać dzieci do uszanowania, jedynie o tym myślą, jak ich zachciankom dogadzać, ciężką tym wyrządzają dzieciom krzywdę, a dla siebie zdobywają tylko lekceważenie. I tak, srogo się mści ten przewrót porządku Bożego. Niewątpliwie, że póki dzieci są małe, rzeczą jest rodziców oddawać im usługi, których dzieci same sobie oddać nie mogą, ale w miarę jak one podrastają, stosunek ten powinien się zmienić.

Rodzice, jeśli nie chcą dzieci swoich na nieszczęśliwych samolubów wychować, powinni, nie nadużywając sił dziecięcych, nie zaprzątając im czasu ze szkodą dla nauki, wprawiać je po trosze, wedle możności, do oddawania maleńkich usług, do pomagania w rozmaitych zajęciach. Niech się dzieci wcześnie przekonają, że „szczęśliwszy jest ten, co daje, niż ten, co bierze”. Ucząc dzieci oddawania przysług, rozwija się najlepsze zasoby ich serca; przeciwnie, pozwalając im przyjmować usługi niezasłużone, rozwija się lenistwo, samolubstwo i pychę.


Fragment pochodzi z: „O wychowaniu”, 1903
--------------------------------------------------------------------------------

Ofiarność nie może być tylko jednorazowym gestem, lecz musi być efektem długiego procesu wychowania, w którym właśnie stopniowo przełamujemy naturalny u dzieci odruch posiadania wszystkiego tylko dla siebie. W wychowaniu nie chodzi o to, by naturę łamać, ale by ją nagiąć do dobrych celów. W zakresie ofiarności, która jest przecież tak charakterystyczna dla etyki chrześcijańskiej, osiągamy ten cudowny efekt dzięki odpowiedniemu wychowaniu, o czym rodzice poważnie podchodzący do swoich obowiązków powinni zawsze pamiętać. Pamiętać też powinni, że liberalizm opiera się na bezwzględnym egoizmie, dlatego tak obcy jest katolicyzmowi i dlatego wzorować się na liberalizmie nie wolno.

http://www.naszdziennik.pl/wp/77071,mali-egoisci.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wychowywanie młodych
PostNapisane: 20 maja 2014, 06:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31295
Dziecko to nie zabawka

Jadwiga Zamoyska

Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

Łatwo zrozumieć, że dobre wychowanie dzieci wymaga ze strony rodziców i nauczycieli nieustannej czujności, poświęcenia, trudu, zaparcia się siebie, a wreszcie nieustannego umartwienia, ażeby nie szukając własnego zadowolenia, własnej korzyści, rozrywki, mieć jedynie na celu dobro doczesne i wieczne dzieci, które się wychowuje. Trzeba umartwienia, aby tak się trzymać, tak się zachowywać, jak się tego od wychowanków swoich żąda; potrzeba umartwienia w mowie, ażeby to tylko mówić, co mówić wypada, tylko do tych i przed tymi, co słyszeć powinni, i to we właściwej chwili, we właściwy sposób i we właściwych słowach. Trzeba umartwienia, ażeby się wiernie trzymać rozkładu zajęć, czasu, godzin, ze względu na wychowanie ustanowionego. Trzeba umartwienia, ażeby przestrzegać sprawiedliwości i gdzie jest dzieci kilkoro, zawsze wszystkim okazywać równą miłość, równą pieczołowitość; ażeby w pewnych razach przezwyciężać wstręt, a w innych powstrzymywać przesadzone pieszczoty.

Fragment pochodzi z: „O wychowaniu”, 1903

--------------------------------------------------------------------------------

Wychowanie dziecka to ciężka praca, jeśli rodzicom zależy na takim wychowaniu, którego później nie będą się wstydzić, a które przed dzieckiem otworzy świat na odpowiednio wysokim poziomie. Jest to praca nieustanna, nie da się jej wykonać na skróty, ponieważ rodzice są nie do zastąpienia. Dziś rodzice najpierw dzieckiem się bawią, a gdy już im się znudzi albo potrzeba włożyć więcej wysiłku, to wysługują się telewizorem, komputerem, przedszkolem, szkołą, byle tylko być jak najdalej od własnego potomstwa. A potem? Potem dzieci są nieszczęśliwe, a rodzice już bezradni. Czas minął, czas zmarnowany.

http://www.naszdziennik.pl/wp/77769,dzi ... bawka.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wychowywanie młodych
PostNapisane: 07 cze 2014, 07:17 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31295
Wychowali do samodzielności

Beata Falkowska

Co zrobiłem, żeby każde z moich 12 dzieci same zapłaciło za swoje studia?” – tak brzmi tytuł artykułu Francisa L. Thompsona, ojca 12 dzieci, inżyniera w Northrop Grumman Corp. kierującego zespołami projektującymi pierwsze satelity telewizyjne i satelity obrony powietrznej. Choć u Thompsonów nigdy nie było problemów z finansami, a praca ojca była na tyle dochodowa, by finansować wszelkie potrzeby dzieci, zdecydowali, by tego nie robić.

Thompson kształtował z żoną postawy dzieci w obszarze przedsiębiorczości, odpowiedzialności i gospodarowania pieniędzmi, a jego doświadczenie może być pomocą dla wielu rodziców. Tym bardziej że w przypadku Thompsonów możemy już mówić o owocach wychowawczego trudu – wszystkie ich dzieci są dorosłe, wszystkie skończyły studia lub są w ich trakcie i wszystkie same finansowały swoją naukę. Rodzice jedynie dostarczali im wyczerpujących informacji, jak używać swoich umiejętności i zasobów do pomnażania bogactwa.

Thompsonowie nie dawali dzieciom rzeczy, ale informację i uczyli je „jak” te rzeczy zrobić. Podstawą dla wszystkich wychowawczych metod u Thomsonów była oczywiście miłość między małżonkami i przykład życia rodziców, którzy są wierni zobowiązaniom, od których nie ma kompromisu.

ZASADY THOMPSONÓW
Niejeden współczesny rodzic (o nowoczesnych psychologach nie wspominając) chwyci się za głowę, zapoznając się z zasadami, które obowiązywały małych Thompsonów. Dzieci były wdrażane do prac domowych od 3. roku życia.

– Trzylatek niezbyt dobrze czyści toalety, ale zanim skończy 4 lata, robi to już całkiem nieźle – konstatuje Thompson. Musieli sami prać swoje ubranie od 8. roku życia. Rodzice wyznaczali im na to dzień prania. Gdy zaczęli czytać, musieli zrobić obiad według przepisu. Musieli się też nauczyć podwoić wszystkie składniki. Kieszonkowe było wyznaczane w oparciu o wykonane w tygodniu prace domowe. Chłopcy i dziewczęta musieli nauczyć się szyć. Obszarem, do którego przykładano dużą wagę, była edukacja. Obowiązywał czas nauki od 18.00 do 20.00 każdego dnia tygodnia oprócz niedzieli.

Nie było telewizora, komputera, gier ani innych zajęć, zanim nie minęły te dwie godziny. Jeżeli dzieci nie miały zadania domowego, czytały książki. Ktoś czytał dla tych, którzy byli za mali, żeby uczyć się w szkole.

– Potem miały czas wolny, byle wróciły przed godziną policyjną – stwierdza ojciec w swoim tekście (w tygodniu szkolnym była to 22.00, w dni wolne północ). Nie pozwalali dzieciom „obwiniać” nauczyciela za nieuczenie się, ale zawsze odpowiedzialność za opanowanie materiału spoczywała na dzieciach. Rodzice towarzyszyli im przez dwie godziny codziennej nauki, aby mogli zawsze zwrócić się o pomoc. Wszystkie dzieci musiały uprawiać jakiś sport. Mogły wybrać jaki, ale nie można było nie wybrać żadnego. Wszystkie musiały także być w jakichś klubach: harcerzy, kole historycznym, teatrze itp.

Wzajemna pomoc
Podejmując wszelkie zabiegi wychowawcze stymulujące kreatywność i poczucie odpowiedzialności, rodzice muszą uważać, by nie wywołać niezdrowej rywalizacji i egocentryzmu. Thompsonowie wymagali, by dzieci pełniły służbę na rzecz wspólnoty.

– Byliśmy woluntariuszami w naszej społeczności i w kościele. Całą rodziną pomagaliśmy w wypełnieniu wymagań stopnia Eagle Scout [wyróżnienia harcerskiego w USA]. Raz zbieraliśmy stare ubrania, zabraliśmy je i rozdaliśmy w Meksyku. Dzieci zobaczyły, jak wygląda życie wielu rodzin, jak ta zbiórka je rozradowała i ile zmieniła – wspomina ojciec.

Mali Thompsonowie od początku byli uczeni życia razem, współpracy i wzajemnej pomocy. Starsi czytali młodszym, odrabiali z nimi lekcje etc. Oprócz obowiązków były oczywiście i przywileje. Dzieci miały pewien udział w ustalaniu rodzinnych zasad, miały prawo wyboru w zakresie niektórych decyzji dotyczących czasu wolnego, organizacji życia rodzinnego.

Kiedy dzieci Thompsonów kończyły 16 lat, każde otrzymywało do rodziców stary, używany samochód, który same musiały naprawiać (a nawet doprowadzić do stanu używalności!). W tym obszarze rodzice dawali im prawo do popełniania błędów.

– Nasze dzieci nie obawiają się robić czegoś nowego. Zostały wychowane tak, że jeżeli zrobią coś nie tak, nie zostaną ukarane. To często kosztuje więcej pieniędzy, ale my wychowywaliśmy dzieci, a nie oszczędzaliśmy pieniądze – stwierdza Thompson.

Prezenty były tylko na urodziny i Boże Narodzenie, a rodzinne wakacje nie oznaczały wylegiwania się na plaży w kurortach. Bynaj- mniej nie z powodu braku środków.

– Jeździliśmy pod namiot z plecakiem. Jeżeli padało, okazywało się, jak iść z plecakiem w deszczu i przeżyć. Rozbijaliśmy obóz bazowy z pięcioma albo sześcioma namiotami i zabierałem wszystkie dzieci w wieku od 6 lat na 3-5-dniowe wycieczki z plecakiem. Moja żona zostawała z młodszymi. Proszę pamiętać, że przez 15 lat ona była albo w ciąży, albo właśnie urodziła – zaznacza Thompson.

Rodzice byli z dziećmi podczas wszystkich trudnych doświadczeń, ale nie chronili ich przed konsekwencjami złych wyborów. Czytając wspomnienia Thompsona, które przedkłada nam jako zestaw dobrych rad, wielu może mieć mieszane uczucia i wątpliwość, czy czasem te zasady nie były za ostre. Każde dziecko i każda rodzina jest inna i z pewnością nie ma jednego wzoru na wychowanie odpowiedzialnego dziecka, w przypadku Thompsonów – jak zaznacza głowa rodziny – te sposoby przyniosły dobry owoc. – Nie byliśmy i nie jesteśmy dla dzieci dobrymi kumplami. Byliśmy ich rodzicami – podsumowuje swoje rozważania Thompson.

http://www.naszdziennik.pl/wp/81461,wyc ... nosci.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wychowywanie młodych
PostNapisane: 21 cze 2014, 06:30 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31295
Dom kuźnią charakteru

Z Ewą Hanter, autorką książek i pomocy dydaktycznych dla dzieci, rozmawia Beata Falkowska

Od lat zajmuje się Pani opracowywaniem pomocy dydaktycznych, metod pracy rozwijających zainteresowania dzieci, ćwiczących koncentrację, wolę i wy- trwałość. Pani prace to fantastyczna pomoc dla rodziców.

– Uczestniczyłam w opracowywaniu modeli do terapii uspokajającej i rozwijającej dla dzieci autorstwa Teresy Danielewicz, Anny Koźmińskiej i Janiny Magnuskiej. Pracowałam nad rozwijaniem ich myśli, wydałam wraz z nimi cztery książki stanowiące pomoce do nauki czytania, liczenia, historii, przyrody.

Jednocześnie nie jest Pani zorientowana przede wszystkim na rozwój umiejętności w procesie kształtowania osobowości dziecka i młodego człowieka. Kopie Pani głębiej.

– Trzeba sięgać do głębi. Tertulian powiedział, że dusza ludzka jest z natury chrześcijańska i każdy człowiek, także dziecko, ma w sobie naturalne pragnienie poznania prawdy, kochania i bycia kochanym. Celem edukacji jest zaspokojenie tego pragnienia dążenia do prawdy i wychowanie do miłości. Musimy od najmłodszych lat szukać takich sposobów, aby kształtować umysł dziecka. Dobre treści można podsuwać w naturalny sposób już dwulatkom. Każde wyjście na spacer, zbieranie kwiatów, owoców przyrody, zamysł rodzica przy wykonywaniu codziennych czynności będzie rozwijało zainteresowanie światem.

Publiczna szkoła zabija ten głód prawdy?

– Szkoła nie stwarza ani możliwości harmonijnego rozwoju, ani rozwoju talentów, opiera się na nagradzaniu za wykonanie pewnych rutynowych zadań. Może niektórzy się oburzą, ale nie mamy w Polsce szkół prawdziwie katolickich. Te, które są, mają swoje dobre strony, ale idą ogólnym programem, motywacją do nauki są stopnie, pobudzanie ambicji bycia lepszym od innych, a nam jako katolickim rodzicom nie o to chodzi. To nie jest cel edukacji. Nam chodzi o to, by poznawać prawdę, Boga, zamysły Boże względem dziecka, jego indywidualne powołanie. Naszym celem jest wychowanie człowieka, który będzie miał radość z czynienia dobra, dążenia do Boga i do miłości drugiego człowieka.

Stwierdzenie, że stopnie nie są naj- ważniejsze, to trudna mowa dla rodziców.

– To, czy w tej klasie dziecko będzie miało piątkę z przedmiotu, a w następnej trójkę, naprawdę nie jest najistotniejsze. Ważne jest, by dziecko dążyło do realizacji powołania. W tym jest prawdziwa radość, w mądrości Bożej, a nie w mądrości świata.

Miałyśmy rozmawiać o dzieciach, a zaczynamy o wychowaniu rodziców.

– Wychowanie dzieci to realizacja powołania rodzicielskiego. Wraz z rozwojem dziecka musi następować rozwój duchowy rodziców, umiejętność rozeznania, wyboru, rezygnacji z różnych pragnień na korzyść rozwoju dziecka.

Kult ocen pokazuje, w jakich schematach tkwimy, gdy chodzi o edukację i wychowanie?

– I rodzice, i polska szkoła tkwią w schematach, w myśl których celem nauki są stopnie, a rodzice są zadowoleni, gdy dziecko przyniosło same piątki. Przecież to nie jest żaden miernik procesu wychowawczego.

Pojawia się jednak coraz więcej uciekinierów z systemu publicznej oświaty. Rodzice odważnie wybierają np. edukację domową.

– Jest wiele zagrożeń, które definiujemy i staramy się robić wszystko, by ich uniknąć. Z jednej strony są to wchodzące do szkół ideologie typu gender, z drugiej niekorzystne środowisko wychowawcze skutkujące nerwicami dzieci, które niwelują cały wcześniejszy wysiłek wychowawczy rodziców. Taka sytuacja rodzi poszukiwania alternatyw dla państwowej oświaty. Jedną z nich jest edukacja domowa, inni rodzice szukają szkół katolickich.

Oczywiście pierwszy punkt to jest widzieć zagrożenia i wiedzieć, jak się przed nimi bronić, ale to jest tylko wstęp, bo trzeba przede wszystkim wiedzieć, dlaczego się uczymy. Edukacja domowa, która także ma zarówno blaski, jak i cienie, na pewno pozwala uchronić dziecko przed wspomnianymi zagrożeniami i wychować je zgodnie ze swoim katolickim światopoglądem. Daje także możliwość harmonijnego kształtowania osobowości dziecka, indywidualnego prowadzenia, wyrównywania defektów, pracy według indywidualnego tempa i zdolności.

Z drugiej strony jeśli rodzice nie potrafią silnie zmotywować dzieci do nauki, by same rozwijały zdolności, przy tak swobodnym modelu nauczania może rozwinąć się w nich lenistwo. Edukację domową warto podjąć szczególnie w okresie nauczania początkowego, gdy dziecko przygotowuje się do Pierwszej Komunii Świętej, aby uchronić je od tych złych wpływów. Na tym poziomie także nauka jest bardzo ważna, a w szkole w początkowych klasach dzieci często niewiele się uczą, a dużo bawią.

Wspomniała Pani o podsuwaniu dobrych treści dwulatkom. Często nie doceniamy tego wczesnego okresu życia dziecka, zakładając, że taki maluch niewiele rozumie.

– Jeśli w tym okresie pierwszych kilku lat życia nie rozwinie się pasji poznawania prawdy, później będzie to trudniejsze. Wbrew pozorom, gdy dziecko ma trzy, cztery latka, jest to bardzo łatwe, gdyż w tym wieku dziecko ma ogromny potencjał, naturalną chęć poszukiwania prawdy. Odpowiednio zmotywowane w tym wieku dziecko potem będzie łatwiej uczyć np. w domu.

Jakich zasad mają się trzymać rodzice, by harmonijnie kształtować osobowość dziecka?

– Na pewno potrzeba indywidualnego podejścia, określenia, jakie dziecko ma potrzeby na danym etapie rozwoju, jakie ma braki, umiejętności, zainteresowania, pytania. To pozwoli nam dobrać narzędzia pracy z dzieckiem tak, by jego rozwój był integralny, by np. emocje nie górowały nad intelektem, intelekt nad wolą, temperament nad wytrwałością w pracy etc.

W Polsce mamy bardzo dużo zdolnych dzieci, czasem genialnych, np. w kierunkach artystycznych, które jednak nie rozwijają się harmonijnie, bo np. nadmiernie rozwinięta wyobraźnia, emocje nie zawsze idą w parze z logicznym myśleniem, kontrolowaniem działania przez rozum. Dlatego część zajęć dydaktycznych w ramach wspomnianej terapii uspokajającej i rozwijającej łączy w sobie sztukę z matematyką, po to by to dziecko mogło harmonijnie rozwijać i logiczne myślenie, i potrzebę artystycznego wyżycia się.

Wszystkie propozycje zajęć z dziećmi, w których opracowaniu uczestniczyłam – wykonywanie loteryjek, gier, układanek – są pomyślane tak, że rozwijają różne sfery w człowieku. Konkretne zajęcia indywidualnie dostosowujemy do potrzeb dziecka. Jeśli dziecko jest np. nadpobudliwe, zajęcia odtwórcze, jak kopiowanie, wycinanie, wyciszają je, twórcze – pobudzają. Te proporcje dobieramy zatem indywidualnie.

Tytuł jednej z Pani książek z propozy- cjami zajęć dydaktycznych brzmi: „Młode wino w nowych bukłakach”. Jakie „stare bukłaki”, rzeczy powszechne, ale szkodliwe, powinniśmy przede wszystkim usunąć z wychowania naszych dzieci?

– Na pewno wymieniłabym tu rozbudzanie chorobliwej wyobraźni, wprowadzanie w świat magii, prymat fantastyki nad światem realnym, ponieważ to świat realny jest bazą do poznania prawdy. Dlatego musimy dbać o to, by nauka pobudzała postawę poszukiwania, rozbudzała zainteresowanie rzeczywistością, uczyła logicznego myślenia, wyciągania wniosków. To są nasze cele, których realizację możemy zacząć już od najwcześniejszych lat.

Zabawy nasycajmy dobrą treścią. Nie osadzajmy dzieci w nierealnym świecie. Często to, co najbardziej nielogiczne i głupie, dajemy dziecku, po to by je zabawić, a w ten sposób zatraca się ten naturalny zmysł szukania prawdy i miłości. Zamiast popularnej bajki w telewizji na dobranoc przed snem powinniśmy dziecko wyciszać i napełnić jego umysł dobrą treścią, szczególnie gdy mamy dziecko nadpobudliwe.

Ja proponuję wieczory rodzinne, czyli wspólne wykonywanie prac plastycznych, manualnych, które uspokajają. Nie zawsze da się to zrealizować, zachęcam zatem, by spróbować choćby raz w tygodniu, w niedzielę. A codziennie wieczorem ważne jest, aby dziecko miało choćby te 15 minut przed snem swój czas z mamą i tatą, gdy może zadawać pytania, gdy czytamy mu, opowiadamy, podajemy dobrą treść, tak aby jego sen także był dobry. Wieczór i poranek to bardzo ważne momenty, gdy zaczynamy i kończymy dzień. Wtedy także bardzo ważna jest modlitwa.

Podczas gdy sklepy pełne są gier, układanek etc., Pani proponuje ich samodzielne wykonywanie wraz z dziećmi. Z Pani książek przebija hasło „zrób to sam”.

– Dla dziecka niezmiernie ważne jest wykonywanie czegoś. Jednym z głównych błędów, jakie popełniają rodzice, jest to, że chcą dziecko rozwijać, ciągle dostarczają mu zatem różnych informacji, wrażeń, natomiast nie uczą go pracować. Psychika wówczas nie rozwija się harmonijnie. Dzieci mają potem ogromne zapotrzebowania intelektualne, potrzebę bodźców, wrażeń, ale nie ma równowagi emocjonalnej, bo nie wiedzą, co zrobić z tą wiedzą i przeżyciami. Ważne jest zatem włączanie dzieci zarówno w prace domowe, jak i zajęcia manualne. Ponadto drobne, precyzyjne ruchy uspokajają bardzo korę mózgową.

Takie zajęcia powinny być połączone z dobrą treścią. To szczególnie ważne dla nas, Polaków, gdyż większość z nas żyje w świecie wyobraźni, co skutkuje problemami z działaniem.

Czego dziecko uczy się, wynosząc systematycznie śmieci czy szorując podłogi? – myśli wielu rodziców i aby było szybciej, wykonują te czynności za dzieci. No właśnie, czego uczy się wtedy dziecko?

– Oprócz odpowiedzialności, gotowości do podejmowania trudu, włączanie dzieci w czynności gospodarcze procentuje lepszym kontaktem np. między matką i córką, docenianiem pracy rodziców i wszelkiej pracy przez dziecko. To ważny element harmonijnego rozwoju, który osadza dziecko w rzeczywistości. Dla małego dziecka to ogromna radość, że może uczestniczyć w życiu rodziców, gdy to zaniedbamy, później dziecko już nie będzie takie chętne, by pomagać. Warto z czegoś zrezygnować, uzbroić się w cierpliwość, czas i pozwalać dzieciom samym wykonywać domowe prace. Potem rodzice, zwłaszcza mamy, żałują, że nie podjęli tego wysiłku.

Propaguje Pani zakładanie „pracowni rodzinnych”. Co to takiego?

– Jeśli dziecko pójdzie do szkoły, wchodzi w pewien rytm, w którym zanika jego twórczość, zdolności, chęć do nauki i motywacja. Dom musi starać się przynajmniej częściowo to wyrównać. Olbrzymie możliwości do rozwoju indywidualnych talentów daje edukacja domowa. Wszystkim rodzicom zalecam zakładanie pracowni rodzinnych, czyli rodzaju warsztatów, podczas których dzieci, częściowo razem z rodzicami, wykonują różnego rodzaju prace manualne z podziałem na grupy wiekowe. Dzieci uczące się czytać mogą przygotowywać loteryjki do nauki czytania, układanki, rozsypanki sylabowe, literkowe.

Dzieci przygotowujące się do Pierwszej Komunii Świętej mogą wykonywać różne albumy związane z obecnością Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie. W tym czasie starsze dzieci mogą mieć pracownię historyczną, przyrodniczą czy biblijną, gdzie swoją wiedzę w danej dziedzinie przekładają na bogactwo takich form, jak właśnie gry czy albumy. Dużo robi się dla dzieci, jeździ po muzeach, dostarcza wrażeń, a często zaniedbuje się tę rzecz tak ważną: naukę pracy, wykonania małej rzeczy, ale do końca, celowo i z pożytkiem dla innych, co kształtuje wolę, ćwiczy w porządnym wykonywaniu zadań.

A co z dziećmi z różnymi trudnościami? Prace manualne, kształtowanie cierpliwości może przebiegać w ich przypadku z problemami?

– Każde dziecko trzeba jakoś zdiagnozować, aby zobaczyć, jakie ma zdolności, jakie braki, czy jest nadpobudliwe, czy ma trudności z koncentracją, jaką posiada analizę wzrokową, słuchową. Im szybciej wyrównuje się te braki, np. już na etapie przedszkola, tym efekty są lepsze, potem trzeba w to wkładać więcej pracy. Do każdego dziecka należy podchodzić indywidualnie.

Także dzieci bardzo zdolne mogą sobie „nie radzić”, gdy brakuje tego indywidualnego podejścia?

– Tak, wówczas gdy nie ma warunków do rozwoju, gdy nie jest odpowiednio pokierowane. Poznałam kiedyś dziewczynkę bardzo utalentowaną plastycznie, której nie stworzono szansy wyładowania się w twórczości, robiła to zatem w nieznośnym zachowaniu.

W pierwszych latach edukacji ważne jest rozwijanie zainteresowań we wszystkich kierunkach, z naciskiem na te sprawy, które dziecko bardziej interesują. Talentem trzeba pokierować, tak samo jak nauką wytrwałości i samokontroli. Gdy dziecku wszystko przychodzi łatwo, może popaść w lenistwo. Rodzice powinni podkreślać, kiedy dziecko zaczęło pracę, kiedy skończyło, uczyć samokontroli, dokładnego wykonania zadań, rozmawiać o zakończonej pracy. Edukacja domowa daje ogromne możliwości rozwoju indywidualnego talentów, nad tym trzeba jednak pracować.

Nauka czytania to ostatnio kontrowersyjny temat. Polska szkoła sztucznie opóźnia wprowadzanie dzieci w świat słowa pisanego. Istnieje jakiś uniwersalny wiek, w którym powinniśmy zaczynać uczyć dzieci czytać?

– Proces nauki czytania tak jak wszystkie inne wymiary edukacji powinniśmy indywidualizować. Dziecko samo zainteresuje się literkami, nie przyspieszajmy tego rozwoju. Dla jednego dziecka to będą trzy latka i już wtedy możemy podjąć z nim pewne ćwiczenia, ale dla innego będzie to sześć lat. Katolickim rodzicom nie chodzi o to, by jak najszybciej nauczyć dziecko czytać, ale żeby ta nauka czytania szła równolegle z rozwojem innych sfer osobowości, budową światopoglądu, sfery emocji.

Cennym wsparciem dla rodziców są pomoce dydaktyczne do nauki czytania i pisania, których jest Pani autorką lub współautorką.

– Polecałabym wszystkie książki, które noszą ten wspólny tytuł: terapia uspokajająca i rozwijająca dla dzieci. Muszę zaznaczyć, że to nie jest tylko terapia dla dzieci z trudnościami, ale ćwiczenia dla wszystkich dzieci, które kształtują harmonijną osobowość. W tej serii ukazały się pomoce dydaktyczne do nauki czytania, matematyki, przyrody i historii.

Bazą do tej wspólnej, bezcennej pracy rodziców z dziećmi są dobre relacje.

– Oczywiście te więzi trzeba kształtować i te wspólne zajęcia manualne w niedzielne wieczory będą je budować. Ten czas stwarza możliwość swobodnej rozmowy. Gdy robimy coś razem, rodzice przekazują dobre treści, dzieci zadają pytania, wychodzą problemy, w naturalny sposób rodzą się dyskusje, możemy poruszać najrozmaitsze zagadnienia, a w tym wszystkim jest radość wspólnej pracy i rozmowy. Rodzice stają się w ten sposób doradcami i powiernikami dzieci, które nie muszą szukać odpowiedzi na swoje pytania u rówieśników. Taki wieczór może być zakończony wspólną modlitwą.

Jaka refleksja dominuje, gdy patrzy Pani na polskie szkolnictwo?

– Życzmy sobie, by rodzice i szkoła wyszli ze schematów, by powstawały takie szkoły i grupy rodziców prowadzących edukację domową, by te cele, które nakreśliłam, były zrealizowane dla szczęścia naszych dzieci, całego społeczeństwa i naszej Ojczyzny.

Dziękuję za rozmowę.

Beata Falkowska

http://www.naszdziennik.pl/mysl/82788,d ... kteru.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wychowywanie młodych
PostNapisane: 28 cze 2014, 08:35 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31295
Kuźnia kadr dla Polski

dr Dorota Żuchowska

Ostatnie dni czerwca w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu to nie tylko intensywny czas sesji oraz egzaminów licencjackich, magisterskich i podyplomowych, ale także doskonała okazja dla kandydatów na studia, żeby poznać rzeczywistość toruńskiej uczelni. Rozpoczęło się także weekendowe szkolenie dla przyszłych samorządowców.

Po zmaganiach z egzaminami dyplomowymi mury WSKSiM opuszczają kolejne zastępy studentów z tytułem licencjata lub magistra. To już kolejny rocznik – jedenasty na studiach pierwszego stopnia, a siódmy na studiach drugiego stopnia – żaków, którzy prezentują przed komisjami swoje prace dyplomowe przygotowane pod okiem doświadczonych promotorów.

– Poziom prac licencjackich i magisterskich jest coraz wyższy, co bez wątpienia świadczy o podnoszeniu jakości kształcenia na wszystkich kierunkach – zauważa dr Maria Laska, prorektor WSKSiM. – Bardzo interesująca jest podejmowana przez studentów problematyka badawcza, obejmująca zarówno obszar nauk społecznych, jak i humanistycznych – dodaje.

Studenci chętnie sięgają po tematy z zakresu mediów i komunikacji społecznej, ale nie uciekają również od analiz dotyczących bieżących wydarzeń społeczno-politycznych oraz studiów literaturowych. Obok dobrego przygotowania merytorycznego członkowie komisji egzaminacyjnych podkreślają widoczne postępy studentów w zakresie autoprezentacji, sztuki argumentacji oraz sposobu formułowania wypowiedzi.

Nic więc dziwnego, że część absolwentów już przed ukończeniem studiów ma propozycje pracy w mediach oraz instytucjach życia społecznego. Przyczynia się do tego nie tylko kształcenie teoretyczne i praktyczne w toku studiów, ale też intensywne praktyki, bardzo dobrze przygotowujące do wykonywania tak odpowiedzialnych zawodów.

Nowe kompetencje zawodowe
Egzaminy kończące studia podyplomowe są także doskonałą okazją do prezentacji efektów dwusemestralnego kształcenia w WSKSiM. Studenci podyplomowego dziennikarstwa przygotowali m.in. audycje radiowe, interesujące reportaże, wywiady i recenzje, zaś kończący grafikę komputerową i techniki multimedialne mogli zaprezentować komisji swoje autorskie prace dotyczące animacji 2D, tworzenia witryn internetowych, modelowania trójwymiarowego obiektu z wykorzystaniem programu Blender czy gier komputerowych przygotowanych w programie Power Point. Takie praktyczne prace dyplomowe na wysokim poziomie świadczą o tym, że czas przeznaczony na zdobycie nowych kwalifikacji zawodowych w WSKSiM czy to w zakresie dziennikarstwa, czy technik informatycznych został bardzo dobrze wykorzystany.

Przygotowanie do wyborów
Instytut Politologii toruńskiej uczelni na ostatni weekend czerwca przygotował propozycję atrakcyjnego szkolenia dla kandydatów w wyborach samorządowych. Obejmuje ono między innymi zajęcia na temat kampanii wyborczej, funkcjonowania jednostek samorządu terytorialnego czy mienia komunalnego.

Nie zabraknie także warsztatów dotyczących sztuki wystąpień publicznych i zasad kontaktów z mediami oraz informacji na temat możliwości wykorzystania środków UE z różnych programów operacyjnych. Swoją wiedzę i doświadczenie słuchaczom z całej Polski przekazują zarówno wykładowcy, pracownicy mediów, jak i od lat aktywnie działający samorządowcy.

Drzwi otwarte dla kandydatów
Zainteresowani kształceniem w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej mogli ją zwiedzić podczas przygotowanego przez samorząd studencki wtorkowego Dnia Drzwi Otwartych, kiedy to można było z bliska przyjrzeć się rzeczywistości życia akademickiego: zapoznać się z ofertą kształcenia na dziennikarstwie, politologii, kulturoznawstwie i informatyce, a także bogatą działalnością studentów WSKSiM zaangażowanych w tworzenie audycji telewizyjnych, radia internetowego, projektów informatycznych, teatru studenckiego oraz wielu innych przestrzeni kulturalno-naukowo-sportowo-duszpasterskich.

Kto nie mógł w tym dniu przyjechać do Torunia, szczegółowe informacje na temat studiów może uzyskać w punkcie rekrutacyjnym przy ul. św. Józefa 23/35, w którym od poniedziałku do piątku przyjmowane są zgłoszenia kandydatów na studia. Cały czas jest również możliwość zwiedzenia kampusu akademickiego WSKSiM przy ul. Starotoruńskiej3 oraz skorzystania z elektronicznej rejestracji na studia na stronie www.wsksim.edu.pl. Przypominamy, że pierwszy termin składania dokumentów upływa już 15 lipca, a kandydaci na informatykę, którzy zarejestrują się w tym terminie, mogą zaoszczędzić na opłacie wpisowej na studia.

http://www.naszdziennik.pl/wp/83462,kuz ... olski.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 63 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 11 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /