Polskie-Forum.pl | Polskie Forum Dyskusyjne | Niezależne Forum Dyskusyjne | Niezależne opionie polityczne | aktywność obywatelska | wolna dyskusja | wybory prezydenckie • Zobacz wątek - Między nami Polakami...

Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 69 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Między nami Polakami...
PostNapisane: 18 lis 2014, 07:16 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30846
Pamięć o tworzącej nas przeszłości

Marek Czachorowski

Radość z wyników ostatnich wyborów mącona jest niepokojem o wciąż drzemiącą połowę rodaków tworzących wrażenie albo sierot pozbawionych własnej ojczyzny, albo jej wyrodnych dzieci. Rodzą nas przecież nie tylko rodzice, ale także ojczyzna. Stąd też na samym czele wszystkich moralnych obowiązków znajdujemy obowiązek czci nie tylko wobec rodziców, ale także własnej ojczyzny. Czwarte przykazanie Dekalogu umiejscowione jest tuż po obowiązkach wobec Boga, a przed wszystkimi pozostałymi moralnymi obowiązkami. Nieprzypadkowo. Początek w każdej sprawie jest najważniejszy, a u „początku” naszej osobowej biografii znajdują się nasi rodzice i ojczyzna, wspólnie obdarzający nas życiem i człowieczeństwem.

Znakomicie to rozumieli także stuprocentowi poganie, bo obowiązek czci rodziców i ojczyzny znany jest ludzkiemu rozumowi bez pomocy Objawienia. Dawali temu wyraz zarówno Sokrates, jak i Arystoteles, a w filozofii rzymskiej – Cyceron. Do tych starożytnych, przedchrześcijańskich filozofów nawiązywał św. Tomasz z Akwinu, analizując w „Sumie teologicznej” cnotę pietas, czyli właśnie cnotę czci wobec rodziców i ojczyzny. Sokrates nawet przypieczętował własną śmiercią powagę obowiązków wobec ojczyzny. Przyjął niesprawiedliwy wyrok – mając możliwość ucieczki – bo „gwałtu zadawać się nie godzi ani matce, ani ojcu, ani tym mniej ojczyźnie”. Trzeba nam zatem to myślenie sobie przypomnieć, bo nowożytność relatywizuje obowiązki wobec rodziców i ojczyzny, uzależniając je od otrzymywanych od nich korzyści.

Autentyczni chrześcijanie zawsze pieczołowicie dbali o dobre pouczenie przez przeszłość. Wrogowie i grabarze chrześcijaństwa zaś mówią, że przeszłość nie jest ważna („Po cóż o tym, Sokratesie i Arystotelesie?”) albo tą przeszłością manipulują. Dość tu przypomnieć wieki chaosu w Europie po upadku Cesarstwa Zachodniorzymskiego. Chrześcijanie od razu zrozumieli, że ich zadaniem jest ocalić, zabezpieczyć i przyswoić sobie duchowy skarb pozostawiony przez Greków i Rzymian. Średniowiecze to długa epoka najpierw uczenia się od przeszłości.

Zadanie zrozumienia, uratowania przed ideologizacją oraz rozwinięcia tego skarbu wziął na swoje barki między innymi św. Albert Wielki, a zwłaszcza zrodzony przezeń jego najwybitniejszy uczeń – św. Tomasz z Akwinu. Szybko jednak ośrodki antyewangelizacyjne ruszyły do niszczenia tej recepcji greckiej realistycznej filozofii. Nadeszła wkrótce „jesień średniowiecza”, a nowożytni ideolodzy gremialnie wyśmiewają Arystotelesa i Tomasza z Akwinu, w ogóle ich nie znając. Owocem tych wysiłków jest rozpowszechnione dzisiaj zapoznanie obowiązków wobec rodziców i ojczyzny, w tym także całej rodzącej nas przeszłości. Trzeba zatem poszerzyć umysłowe horyzonty współczesności, zadbać o odkopanie skarbu przeszłości. Wtedy też kolejne wybory nie będą nas napełniały lękiem przed przyszłością.

http://www.naszdziennik.pl/wp/113675,pa ... losci.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Między nami Polakami...
PostNapisane: 04 gru 2014, 08:13 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30846
Trudna rozłąka

Co piąte polskie dziecko doświadcza rozłąki z rodzicem, który jest zmuszony do wyjazdu za granicę w poszukiwaniu pracy.

Analizy dla Rzecznika Praw Dziecka przeprowadziła Wyższa Szkoła Nauk Społecznych Pedagogium. Zbadano grupę ponad 4,1 tys. uczniów ze starszych klas szkół podstawowych, gimnazjów i pierwszych trzech klas szkół ponadgimnazjalnych; w sumie badaniu poddano uczniów ze stu szkół oraz grupę blisko 300 nauczycieli z całego kraju. Jak wynika z raportu „Dziecko, rodzina i szkoła wobec migracji rodzicielskich: 10 lat po akcesji do Unii Europejskiej”, rozłąki z przynajmniej z jednym z rodziców, w ciągu trzech lat poprzedzających badanie, a więc od 2011 r., doświadczyło co piąte polskie dziecko.

Są to migracje głównie zarobkowe, te krótkie, trwające do dwóch miesięcy, i te dłuższe, dobiegające nawet roku i więcej. Wyjazdy długotrwałe były udziałem co ósmej matki i niemal co piątego ojca. Najwięcej rodziców migruje z regionów Polski najbardziej zagrożonych bezrobociem, a więc z województwa warmińsko-mazurskiego, zachodniopomorskiego i podkarpackiego. Oraz z województwa wielkopolskiego, co – jak podkreślali prelegenci konferencji w biurze RPD – jest konsekwencją otwarcia rynku pracy w Niemczech.

Pierwsze badania na temat sytuacji dzieci i rodzin doświadczających problemu rozłąki z powodu emigracji przeprowadzono na zlecenie Rzecznika Praw Dziecka w roku 2008. Obecne badanie zostało wykonane w maju i pierwszym tygodniu czerwca tego roku. Jak wynika z najnowszego raportu, maleje liczba dzieci, których rodzice (jedno lub oboje) wyjeżdżają za granicę w poszukiwaniu pracy. W stosunku do 2008 r. liczba ta spadła o całe 7 procent. Jak jednak zauważył prof. Marek Konopczyński, rektor Wyższej Szkoły Nauk Społecznych Pedagogium, w grupie tej znajdują się te dzieci, które wyemigrowały razem z rodzicami. Najczęściej rodziny wyjeżdżają do takich krajów jak Szwecja, Niemcy czy Norwegia, które zapewniają emigrantom atrakcyjne zaplecze socjalne. Najczęściej za granicę emigrują ojcowie – do rozłąki z ojcem przyznało się aż 68 proc. badanych. Rzadziej migrują matki, 7 procent to przypadki migracji obojga rodziców, przy czym mają one często charakter naprzemienny: raz wyjeżdża ojciec, raz matka.

Konsekwencje takiej rozłąki są często bardzo niepokojące, zwłaszcza kiedy migruje matka. Dzieci gorzej się uczą, częściej sięgają po używki takie jak alkohol, narkotyki czy papierosy. Długa rozłąka powoduje też, że zatraca się zupełnie kontakt z rodzicami, zdarzają się sytuacje, że takie dzieci pozostają pod opieką starszego rodzeństwa, zniedołężniałych dziadków, a nawet trafiają do placówek opiekuńczo-wychowawczych.

– Wyjazd kogoś z rodziców, ale przy założeniu, że utrzymuje on kontakt z rodziną, powoduje – szczególnie w ciągu pierwszych trzech miesięcy, wzrost niepokoju u dzieci, próby szukania samodzielności na siłę. Potem to się lekko stabilizuje – zaznaczył prof. Konopczyński, podkreślając, że analizując ogólną sytuację dzieci migrantów, nie można definitywnie mówić o przeważającej ich patologizacji.

– Można mówić o pewnym niepokoju, ale nie ma dramatu – uspokajał prelegent.

Czynnikiem, który istotnie wpływa na specyfikę migracji, jest struktura rodzin: najczęściej migrują osoby samotnie wychowujące dzieci, najrzadziej rodzice tworzący rodzinę wielopokoleniową. Na decyzję o wyjeździe – zwłaszcza ze strony kobiety – wpływa wiek dziecka. Z badań wynika, że im młodsze dziecko, tym migracja matki jest mniej prawdopodobna. Niepokojącym zjawiskiem jest natomiast to, iż coraz więcej dzieci deklaruje, że chce w przyszłości mieszkać poza Polską. Wśród dzieci ze szkół ponadgimnazjalnych, których rodzice wyemigrowali, odsetek ten wynosi prawie 44 procent.

– Wychowywanie się w rodzinie transnarodowej uprawdopodabnia taką decyzję – mówił dr Bartłomiej Walczak, autor raportu, zaznaczając, że prawdopodobieństwo, iż dziecko będzie chciało w przyszłości mieszkać poza granicami kraju, maleje, gdy rozłąka z rodzicami jest długa lub gdy migruje matka. Rozłąka z rodziną zawsze będzie złem. Żadna instytucja nie jest w stanie zastąpić rodziny w budowaniu tożsamości dziecka – konkludowali prelegenci.

Anna Ambroziak

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... zlaka.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Między nami Polakami...
PostNapisane: 12 lut 2015, 08:03 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30846
Natalia Niemen: Marzę o Polsce ludzi odważnych

Jako obywatel, żona i matka mam dość rozmiękczania tkanki polskiej w kontekście patriotyzmu oraz ponadczasowych w moim przekonaniu wartości takich jak Bóg i rodzina - mówi Natalia Niemen w rozmowie z Gazetą Polską Codziennie.
"Jak na razie nie jestem zwolenniczką żadnej opcji politycznej, ale wspieram polityków, którzy pragną by Polska pozostała wierna odwiecznym prawom. Jestem chrześcijanką, a raczej - Chrystusowcem - wyznaje artystka.

"Wedle Pisma Św, to nie chrzest czyni chrześcijanina, lecz bycie uczniem Chrystusa i nieustające próby naśladowania Go" - tłumaczy.
"I w związku z tym, nie widząc na arenie politycznej innych opcji deklarujących w sposób jasny i wyrazisty potrzeby powrotu do uniwersalnych wartości" - zdecydowałam się, ze moją obecnością, łowem i muzyką wesprę pana Dudę.

Ale zastrzega. Nie zapśpiewałam dla Dudy, ale dla ludzi.

Natalia Niemen tłumaczy też, że chciałaby żyć w Polsce w której zarówno rządzący, jak i zwykli ludzie liczyliby się z Bogiem. Gdzie państwo w mądry sposób rodziną się opiekuje i ja chroni. Gdzie naród zna swoją historię i zamiast uginać kark przed okupantem ugina go w pokorze przed Bogiem. Marzy mi się Polska ludzi odważnych, niosących żwawo i wytrwale ogień naszego słynnego ducha polskiej odwagi - podkreśla artystka.

Mówiąc o samym kandydacie PiS Niemen mówi: Andrzej Duda wydaje mi się najlepszym kandydatem na urząd prezydenta. Brakuje nam silnych, wyrazistych i tak - staroświeckich w poglądach polityków. Nie boję się użyswać słowa "staroświecki". Sama taka jestem - dodaje.
ansa/GPC

http://www.stefczyk.info/publicystyka/o ... 2980890795


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Między nami Polakami...
PostNapisane: 01 gru 2015, 22:49 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30846
Prawo i naród (Lisom i Kwasom)

Wobec całej masy (świetnych i mniej świetnych) tekstów, tyczących samego sedna obecnego kryzysu konstytucyjnego pozwolę sobie skręcić na pobocze. I zająć się sprawą, co jak mało która ostatnio (choć czas niespokojny i wiele wielu bulwersuje) sięga istoty tego, co nam się należy i do nas zależy.

Ja oczywiście wiem, że za tym o czym napiszę stoi przemożna chęć ordynarnego, nazwę to tak, jak powinienem, dop***lenia PiS i jego „cichemu wspólnikowi” ale nawet w takim amoku istnieje pewna granica, której należy usilnie się starać nie przekraczać. Choćby ból paraliżował nam mięśnie a pot zalewał oczy.

Nie, nie mam na myśli logiki, której admiratorem jako matki wszelkich dysput jestem, ani też przyzwoitości. Chodzi mi raczej o śmieszność. Przyznam szczerze, że chyba stokroć bardziej wolałbym wyjść na idiotę niż na błazna. Może tylko ja tak mam.

Pisze to na kanwie oburzenia, które wywołał i nadal wywołuje sejmowe wystąpienie Kornela Morawieckiego podczas którego wyraził on opinię że wola narodu więcej znaczy niż obowiązujące prawo.

To oczywiście wdzięczny temat do poważnej dysputy. Tyle, że nasza światła i demokratyczna elita intelektualna chyba nie widzi potrzeby dyskutować o prawie i narodzie i na pewno nie zamierza dyskutować z Kornelem Morawieckim. Jeśli już to o Kornelu Morawieckim. Który jakoby mówi dziś coś, co stoi w sprzeczności z tym, co robił, kiedy bił się o naszą (i waszą szanowni krytycy) wolność. Polemikę z Morawieckim skomentuję za chwilę. Zacznę od jej przywołania. Pierwszym głosem, który zarejestrowałem było twierdzenie Tomasza Lisa, że to są słowa stanowiące cytat z klasyków III Rzeszy. Po raz kolejny zdumiewa mnie jak świetnie są obeznani w historii, tradycji i hasłach NSDAP adwersarze PiS, którzy tej partii zarzucają prawienazizm, kryptonazizm czy wprost nazizm. Tak bardzo jestem zdumiony, że chyba zwrócę się do właściwego sądu by przemyślał swój wyrok, skazujący za okładkę., na której Tomasz Lis był w mundurze jednoznacznie kojarzącym się z cytatami, w których jest tak oblatany.

W przypadku Lisa, którego dziwny stan z zapartym tchem obserwuję na podstawie jego coraz bardziej zakręconych wpisów w mediach społecznościowych nie wykluczam ostrego problemu z psyche. W przypadku innych recenzentów mamy do czynienia z ocierającą się o groteskę bezczelnością.

Na przykład taki Aleksander Kwaśniewski. Sugerujący, że mówiąc o prymacie narodu nad prawem Kornel Morawiecki łamie konstytucję.

Ja oczywiście wiem, że, mimo niedzielnego eventu, jest całkiem możliwe, iż Kwaśniewski do konstytucji nigdy nie zaglądał a już o jej łamaniu ma takie pojęcie jak ja o japońskiej kaligrafii.

Krytyka ze strony jego czy też kolegi z tego samego, czerwonego korzenia to oczywiste kabotyństwo. I z tym dyskutować w ogóle szkoda. Można się tylko śmiać pamiętając jak na relacje między obywatelami, prawem i konstytucją zapatrywali się Kwaśniewski oraz Cimoszewicz wraz z ich politycznymi „ojcami chrzestnymi”.

Wszystkim innym, którzy nie pobrudzili się jakąkolwiek funkcją na straży konstytucyjnego porządku ustanowionego w 1952 r. chcę wyjaśnić prostą rzecz.

Twierdzić, że Kornel Morawiecki, mówiąc o pryzmacie woli narodu nad prawem sprzeniewierzył się swoim dawnym ideałom jest niczym innym jak przyznać, że ma się poważne braki w, że tak powiem, „wiedzy o Polsce i świecie współczesnym” bądź też wykazać się posunięta ponad dopuszczalne granice głupotą.

Bunt 1980 r., który przekształcił się w rewolucję Solidarności opierał się na niczym innym tylko na niezgodzie obywateli na tamten konstytucyjny porządek i wynikające z niego prawa. Ten bunt oznaczał czasem mozolne wyrywanie z tego antyobywatelskiego monolitu kolejnych kęsów a czasem pałkę na plecach przykładaną rękami ówczesnych stróżów prawa.

Tym wszystkim, którzy uważają, że wola narodu nie może oznaczać sprzeciwu wobec prawa zwrócę uwagę, że wedle takiej logiki powinniśmy ciągle być praworządnymi obywatelami Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Czekającymi aż ówczesny prawodawca i strzegący go stosowny trybunał bardziej jakby dopasują prawo do oczekiwań obywateli.

Nie jesteśmy nimi bo w pewnym momencie obywatele uznali, że tego prawa więcej nie będą szanować.

I na tym to wszystko polega.

Trudno znaleźć kogoś, kto konsekwentniej od Morawieckiego był wierny przekonaniu o tym, że to prawo musi pozostawać zgodne z wolą narodu a nie naród zgadzać się na każde narzucone mu prawo.

http://rosemann.salon24.pl/683320,prawo ... m-i-kwasom


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Między nami Polakami...
PostNapisane: 05 cze 2016, 14:06 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30846
Brudna bolszewicka sfora w akcji.....

Dzieci III RP, czyli myśli .nowoczesnego Polaka

Obrazek

Dziesiątki tysięcy młodych Polaków nie wstydzą się publicznie manifestować swego patriotyzmu, religijności i tradycyjnych wartości. Gotowi są przejechać pół Polski, by maszerować 11 listopada w stolicy, angażują się w Marsze dla Życia i Rodziny, wspierają katolickie media. Wielu z nich możemy rozpoznać na ulicy, choćby po ubraniach z wizerunkami polskich bohaterów, husarzy, czy Żołnierzy Wyklętych. Jednak nie wszyscy młodzi Polacy są tacy. Żyje nad Wisłą nie mała grupa dzieci III RP. 4 czerwca, rocznica kontraktowych wyborów, to także ich święto. Radują się wraz ze swoimi ideologicznymi mentorami. I wspólnie ubolewają nad tym, co stało się z ich rówieśnikami, którzy zamiast III RP wybierają… Polskę.

Przesiąknięci unijną, prawoczłowieczą, liberalno-demokratyczną i postępową ideologią młodzi ludzie zaangażowani obecnie w życie publiczne weszli w pełnoletniość w czasach przedreferendalnej propagandy Unii Europejskiej, a w czasach rządów PO-PSL zaczynali życie zawodowe. Wtedy, jak każdy młody człowiek, nie chcieli być odrzuceni. Potrzebowali zrozumienia, akceptacji, a nawet swego rodzaju chwały, blasku. Pragnęli przed rówieśnikami wypadać dobrze, być modnymi. Były to czasy, gdy pobożnej babci zabierano dowody, gdyż – demokracja demokracją, ale „sprawiedliwość” (czyli władza) musi być po właściwej stronie. Po stronie salonu.

Szeroka grupa .nowoczesnych Polaków sprawiała, że Adamowi Michnikowi było ciepło na sercu. Doczekał się pokolenia realizującego jego ideologiczne przykazania. Wychował ich. Nie mówili o suwerenności, a zamiast tego w każdej sprawie zerkali na potężnych orędowników zza granicy. Nie chcieli rozliczeń z mroczną przeszłością PRL - woleli kontynuację polityki „grubej kreski”. Wszystkie ich przekonania ograniczały się do naczelnej zasady: „Niech sobie źródło wyschnie w górach, Byleby mi płynęła woda w miejskich rurach”. Polityka miłości, polityka pod słupki sondażowe, puste słówka o 25-leciu wolności, najlepszych latach w historii Polski.

Dzieci III RP realizowały swoje ambicje w rozmaitych instytucjach europejskich lub na Unię Europejską nastawionych. Kończyli modne kierunki, robili staże w jedynie słusznych think-thankach, zarabiali na promowaniu dialogu, postępu, nowoczesności, otwartości, tolerancji. W końcu przyszedł i czas na kariery polityczne w biurach poselskich, a niekiedy własne elekcje.

Każda myśl, każde słowo .nowoczesnych Polaków wypowiedziane na forum publicznym stanowiło syntezę myśli Michnika, Geremka, Kuronia, Bartoszewskiego czy Mazowieckiego. Oczywiście w nieco młodszej oprawie, luźniejszej retoryce, ale z tym samym, pysznym tonem samozwańczego autorytetu. Unia Wolności, chociaż formalnie nie istnieje, przetrwała właśnie w nich.

Jedna z symboli tego pokolenia, poseł Kamila Gasiuk-Pihowicz, po wyborze na urząd posła RP została zapytana przez – a jakże - „Gazetę Wyborczą” o to, co czuła gdy odbierała mandat odpowiedziała:

- Że tędy chodził Tadeusz Mazowiecki, Bronisław Geremek, Jacek Kuroń. Moje autorytety. Zresztą pierwsze posiedzenie naszego klubu mieliśmy właśnie w sali im. profesora Geremka. I poczucie ogromnej odpowiedzialności. Jak temu sprostać?

Już ponad dekadę temu swoją twarzą widniejącą na plakatach wyborczych firmowała Unię Wolność. „Polonistka – ateistka – euroentuzjastka” – głosiło hasło Gasiuk-Pihowicz, które niedawno zostało przypomniane. To swoista synteza poglądów dzieci III RP, poglądów postępowych, nowoczesnych, światłych, brukselskich. O swoich korzeniach poseł wybrana z list Ryszarda Petru nie zapomina, mimo iż dzisiaj przyznaje, że jednak jest katoliczką. Wciąż jest to jednak katolicyzm w wersji light, katolicyzm zamknięty w domu, nieobecny w działalności politycznej.

Katolicyzm dzieciom III RP nawet nie przeszkadza. Jako folklor jest przez nich akceptowany. Ale żądania wiernych, by prawo opierało się na Dekalogu to już za dużo. Wtedy „katol” zapomina o swoim miejscu w szeregu i trzeba mu o nim przypomnieć. Chociaż dzieci III RP na wszystkie strony świata głoszą, że chamstwem się brzydzą, to jednak zbyt głośni katolicy zasługują w ich oczach na uzasadnione i potrzebne chamstwo, na profanacje, których świadkiem byliśmy podczas „bitwy o krzyż” w 2010 roku przed Pałacem Prezydenckim.

Moralność w życiu publicznym owe dzieci salonu widzą bowiem tylko jako obronę trwającego porządku. Gdy rządzą ich starsi koledzy, a oni sami czerpią z tego wymierne korzyści, wtedy jest dobrze, demokratycznie, europejsko. Ich wyznaniem wiary jest kwaśniewska konstytucja i unijne dyrektywy. Okrągły stół jest stworzeniem świata. Autorytetami aktywiści UW, „światła” część neo-Solidarności i ich negocjacyjni partnerzy, stare komuchy w demokratycznym opakowaniu.

Symbolem dzieci III RP jest również poseł PO Agnieszka Pomaska, a w zasadzie to co zrobiła z „uchwałą o suwerenności Polski”. Potarganie tego dokumentu obrazuje co o niepodległej Rzeczpospolitej myślą .nowocześni Polacy. Spór polityczny jest w naszym kraju dość ostry, rząd i opozycja spierają się o wszystko, jednak suwerenność zawsze pozostaje suwerennością. Do tego posłankę zobowiązuje tekst przysięgi poselskiej: „Uroczyście ślubuję rzetelnie i sumiennie wykonywać obowiązki wobec Narodu, strzec suwerenności i interesów Państwa, czynić wszystko dla pomyślności Ojczyzny i dobra obywateli, przestrzegać Konstytucji i innych praw Rzeczypospolitej Polskiej”. Pomaska za nic ma jednak to, co przysięgała nieco ponad pół roku temu. Ważniejsze są właśnie owe michnikowe dogmaty o III RP jako czystym dobru.

4 czerwca jest w tym roku dniem innym niż poprzednie rocznice wyborów do Sejmu „kontraktowego”. Święto mocno napompowano w latach światłych rządów UWackich towarzyszy (tym razem występujących pod szyldem Platformy Obywatelskiej). Teraz jednak ster władzy jest w rękach tych niedobrych, nieeuropejskich i nienowoczesnych, którzy śmieją podważać nienaruszalność konstytucji Kwaśniewskiego i importowanego z Zachodu stylu myślenia. Wraz z zaostrzaniem się walki politycznej rośnie frustracja dzieci III RP. Co jeszcze potargają?

Michał Wałach

http://www.pch24.pl/dzieci-iii-rp--czyl ... 718,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Między nami Polakami...
PostNapisane: 05 cze 2016, 14:28 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2570
mój mąż ,ten dzień nazywa Dniem kabla :) a ma prawo do tego,bo gdy myliśmy sita drukarskie w toulenie ;)to dzisiejsi tzw "opozycjoniści" ,lub ich ojcowie ...ganiali nas po naszych polskich ulicach...nie w zabawie zwanej "berkiem" lecz dużo grożniejszej...bo kończącej się z reguły ciężkim pobiciem...lub aresztem...
ukłony dla Ludzi z dawnych lat i znicza na groby,tych,którzy ...dawno już odeszli...bez emerytur,bez pomocy lekarskiej i bez orderów... i tylko my ,ich starzy przyjaciele pamiętamy,gdzie ich groby


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Między nami Polakami...
PostNapisane: 25 sie 2017, 11:51 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30846
Ludzie się jednoczą

Rozmowa z ks. dr. Januszem Chyłą, proboszczem parafii Matki Bożej Królowej Polski w Chojnicach

Obrazek

Mieszkańcy Chojnic i okolic poszkodowani przez nawałnicę dziękują za pomoc. Jednocześnie podkreślają wielkie wsparcie, które otrzymują z całej Polski. Jest Ksiądz Doktor zaskoczony reakcją społeczeństwa?
– Zaskoczenie jest zawsze. Patrzę na to dwojako. Wtedy gdy niesiemy pomoc, to jest to oczywiste. Jednak gdy ją otrzymujemy, wzbudza to onieśmielenie, wzruszenie i wdzięczność. Myślę, że to, co się dzieje w Chojnicach i okolicach, jest to wielki zryw ludzkiej solidarności i życzliwości. Kilka dni temu wróciłem z pieszej pielgrzymki na Jasną Górę. To, co się teraz dzieje, jest to kontynuacja pielgrzymowania. Wtedy otrzymywaliśmy życzliwość od ludzi, którzy nas gościli w domach, a teraz my mamy możliwość tę dobroć przekazać dalej. W minioną niedzielę w całej diecezji pelplińskiej była organizowana zbiórka do puszek na rzecz ofiar kataklizmu. Moja parafia – Matki Bożej Królowej Polski w Chojnicach – zebrała ponad 25 tys. zł. Nie pamiętam, aby jakakolwiek akcja była aż tak mocno wsparta. Codziennie odbieram telefony z całej Polski. W poniedziałek przyjechał pan z Łodzi, przez tydzień będzie mieszkał na plebanii i będzie pomagał mieszkańcom Lotynia w remontach. Odbieram telefony z Warszawy. Ludzie chcą pomóc całym rodzinom, przekazując pieniądze. Zadzwonił do mnie także mój kolega ks. Maciej Słyż, który jest misjonarzem w Peru. Prosił o numer konta, bo też chciał pomóc. Przekazałem mu, że jesteśmy mu wdzięczni, ale Polska jest bogatszym krajem niż Peru i jakoś sobie poradzimy.

Ile razy dziennie odbiera Ksiądz Doktor zgłoszenia z ofertami pomocy?
– Przynajmniej kilkanaście. Co więcej, są to bardzo konkretne telefony. W niedzielę dzwonił do mnie pan, że przekaże liny asekuracyjne do pracy na dachach, a w poniedziałek już je wysłał. Otrzymałem też telefony, że ktoś może przekazać świece. Na szczęście w wielu miejscowościach przywrócone zostały dostawy prądu, a tam, gdzie jeszcze go brakuje, ludzie radzą sobie agregatami. Fundacja Tauron zakupi sprzęt dla harcerzy. Będą to głównie pilarki i opakowania na żywność oraz agregaty. Przy mojej parafii działa jadłodajnia, która codziennie wydaje 170 posiłków. Teraz gotujemy też dla 400 wolontariuszy. Również w tym zakresie otrzymamy wsparcie Fundacji Tauron. Odzew jest potężny.

Czego poszkodowani najbardziej potrzebują?
– W pierwszej kolejności modlitwy. Kapłani posługujący na tym terenie także to podkreślają. Poszkodowane osoby chcą poczuć wsparcie, to, że ktoś z nimi jest. Kolejne pilne potrzeby to wsparcie ludzkich rąk i środki finansowe. Usuwanie szkód jest działaniem długoterminowym. Pośpiech jest racjonalny wtedy, gdy ratuje się życie ludzkie lub mienie, np. w czasie pożarów. Teraz jesteśmy już w fazie działań długoterminowych. Powtarzam ludziom, że do benedyktyńskiej zasady „Ora et labora” trzeba dodać: odpocznij. Nie można funkcjonować w stanie podwyższonej adrenaliny przez dłuższy czas. Pewne rzeczy zostały już zrobione – i chwała Bogu za to – ale teraz już musimy działać racjonalnie. Dlatego potrzebne są pieniądze oraz ludzie, którzy potrafią się posługiwać specjalistycznym sprzętem.

Poszkodowani i służby porządkowe mają możliwość uczestniczenia we Mszy św.?
– W wielu miejscach istnieje taka możliwość. Są to głównie Msze św. polowe. W niedzielę o godz. 8.00 była odprawiona Msza św. w Rytlu, a więc tam, gdzie swoje centrum dowodzenia mają harcerze. Natomiast ja o godz. 20.00 odprawiałem Mszę św. w jednej z małych wiosek położonych w lesie. Uczestniczyli w niej mieszkańcy oraz wolontariusze.

W chwilach trudnych ludzie zwykle pytają o Boga i Jego plan. Co Ksiądz Doktor mówi osobom poszkodowanym przez kataklizm?
– W naszej historii sierpień jest miesiącem wielkiego bólu, ale też wielkiej solidarności. Kolejna karta, którą zapisujemy w tym roku, też taka jest. Z tego bólu płynie wielkie błogosławieństwo w postaci tego, że ludzie się jednoczą. Wychodzą ze swojego wirtualnego świata i wchodzą w świat realny. Cała Polska zna historię mieszkańców Lotynia, którzy choć sami byli ofiarami, ruszyli na pomoc harcerzom. Podczas niedzielnej Eucharystii wsłuchiwaliśmy się w Ewangelię o kobiecie kananejskiej. Jej historia pokazuje, jak wielkie znaczenie ma wiara. Zawsze musimy pamiętać, że z wysokości Golgoty najlepiej widać Boga i człowieka. Papież Benedykt XVI mówił, że naszej małej nadziei nie możemy lokalizować tylko w porządku ziemskim, ale musimy patrzyć na tę wielką, którą jest Chrystus Ukrzyżowany i Zmartwychwstały. Nie znajduję innej odpowiedzi jak tylko ta Paschalna, patrząca przez pryzmat krzyża i Zmartwychwstania.

W weekend Chojnice odwiedziła premier Beata Szydło. Jakie ma Ksiądz Doktor refleksje po tym spotkaniu?
– W spotkaniu uczestniczyły osoby poszkodowane, wolontariusze, mieszkańcy Chojnic i Rycerze Kolumba. Celowo nie było kamer i dziennikarzy. W tym czasie media produkują różne rzeczy – nie zawsze zgodne z prawdą – dlatego pani premier poza spotkaniem sztabowców chciała być dla tych ludzi. Chciała ich wysłuchać i z nimi być. Poruszono też niezwykle istotną sprawę: wolontariatu i koordynacji działań. Przekaz informacji i zarządzanie siłami ludzkimi lekko szwankuje. W takich sprawach zarządzanie musi być w pełni profesjonalne, mądre i racjonalne. Sytuacja jest specyficzna, bo harcerze współpracują ze strażakami, a strażacy z wojskiem itd. Musi być ktoś, kto koordynuje wszystkie działania. Tutaj tego brakuje.

A od strony czysto ludzkiej, mieszkańcy Chojnic i okolic potrzebowali tego spotkania?
– Oczywiście. Uczestnicy spotkania poczuli, że premier była u nich po to, aby im pomóc oraz ich wspierać. To nie był „medialny lans”, o którym tyle się mówi. Gdy rozmawiałem z nimi po spotkaniu, to podkreślali, że są podbudowani postawą premier Beaty Szydło. To spotkanie było potrzebne i cieszę się, że do niego doszło.

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... nocza.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Między nami Polakami...
PostNapisane: 02 cze 2018, 11:55 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30846
Żeby emerytura nie upokarzała

Z Januszem Olewińskim, przewodniczącym Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Internowanych i Represjonowanych z siedzibą w Siedlcach, rozmawia Adam Kruczek

Ogólnopolskie Stowarzyszenie Internowanych i Represjonowanych z siedzibą w Siedlcach powstało w 1998 roku, a więc prawie dekadę po Okrągłym Stole i pamiętnych wyborach czerwcowych. Co się stało, że po 10 latach trwania III RP postanowili Państwo zrzeszyć się jako osoby represjonowane?
– Właśnie chodzi o to, że nic się nie stało. Stowarzyszenie zostało powołane przez działaczy pierwszej „Solidarności”, którzy po Okrągłym Stole zostali niejako skazani na zapomnienie. Czas płynął, a wielu z nas na skutek swojej działalności opozycyjnej pozostawało w bardzo trudnej sytuacji zdrowotnej i materialnej, znikąd nie otrzymując pomocy. Chodziło o to, żeby tych ludzi doświadczonych komunistycznymi represjami wspierać i wspomagać.

W 1991 roku Sejm podjął uroczystą uchwałę potępiającą system komunistyczny. Nie odczuwali Państwo satysfakcji?
– Oczywiście, ale to była tylko uchwała, która nie pociągała za sobą żadnych zmian w naszej sytuacji. W 1998 roku przyjęto zresztą kolejną wzniosłą uchwałę, mówiącą już o naprawieniu krzywd wyrządzonych przez władze komunistyczne. Tylko że i za tym nie szły konkretne działania. Od 1989 roku w rocznicę powstania „Solidarności” i wprowadzenia stanu wojennego co roku w parlamencie podejmowano uroczyste uchwały, zupełnie zapominając, że wzniosłe słowa nie poprawią bytu ludziom, którzy za swoją ponoć wygraną walkę cierpieli teraz niedostatek.

Na czym polega ogólnopolski charakter stowarzyszenia?
– Od razu zachęcaliśmy kolegów, aby albo zakładali na swoim terenie podobne struktury, albo przystępowali do nas. Najważniejsze, żeby zaczęli coś robić. Do dziś działamy na takiej zasadzie, że niezależnie od miejsca zamieszkania ci, którzy chcą do nas wstąpić, wstępują, a ci, którzy sami chcą się organizować, tworząc koła czy inne stowarzyszenia, sami się organizują. My nikomu dyrektyw nie wysyłamy. Uważamy, że działacze na swoim terenie sami muszą decydować. Do naszego stowarzyszenia należy ok. 180 osób z całej Polski, a nawet z zagranicy.

Ile takich organizacji udało się stworzyć?
– W Urzędzie ds. Kombatantów jest ich zarejestrowanych ok. 40, ale tych naprawdę aktywnych można policzyć na palcach jednej ręki. Cieszymy się, że od niedawna trochę bardziej uaktywniają się niektórzy działacze, bo dotychczas robiliśmy to nieomal sami.

O co się Państwo upominali?
– Zajmowaliśmy stanowiska nieomal we wszystkich najistotniejszych sprawach społecznych III RP, a jeśli chodzi o nasze środowisko, to najważniejszą rzeczą podnoszoną przez nas od początku i praktycznie do dziś było to, że wobec ludzi, którzy utracili zdrowie lub ponosili inne trwałe negatywne skutki powstałe z powodu komunistycznych represji, państwo polskie powinno sprawować ustawową opiekę powodującą w jakimś stopniu naprawienie tych krzywd. Powoływaliśmy się na Konstytucję RP z 1997 roku, a w niej na art. 19, który wyraźnie nakładał na państwo obowiązek „otoczenia specjalną i stałą opieką i troską osób, które na wcześniejszym etapie swojego życia aktywnie uczestniczyły w walce o niepodległość Polski”. Konstytucja mówi, że pomoc tym osobom powinna mieć wymiar specjalny i zapewniać im godny poziom życia.

Dlaczego byłych opozycjonistów nie stać dziś na „godny poziom życia”?
– Działacze opozycji, którzy w tamtych czasach pracowali, bo przecież nie byli to ludzie bezrobotni, i często nieźle zarabiali – ja np. miałem dochody rzędu 4-5 ówczesnych średnich krajowych – wskutek prześladowań, represji, zwolnienia z pracy, uwięzienia, często utraty zdrowia, dostają najniższe renty i emerytury i żyją często w bardzo trudnych warunkach. Najprościej operować własnym przykładem, więc powiem, że od 1983 roku po utracie zdrowia w czasie internowania jestem stale na rencie inwalidzkiej, która wynosi obecnie 855 zł. Duża część ludzi z solidarnościowej opozycji to dzisiaj renciści. Wielu ledwo się porusza. To są przecież skutki prześladowań, jakie przeszli.

Jak koledzy z opozycji, będący u władzy, tłumaczyli bezczynność w tej sprawie?
– Koronnym argumentem był zawsze brak pieniędzy w budżecie. Choć na esbeków szły miliardy, dla nas nie było. Stosowano też szantaż moralny, że przecież nie walczyliśmy z komuną dla pieniędzy. To było takie granie na naszej ambicji. Po prostu nie było woli politycznej.

A jak do tych postulatów odnosił się NSZZ „Solidarność”?
– To jest odrębny temat. Związek w naszej sprawie nic nie uczynił, a nawet ustami ówczesnego przewodniczącego Janusza Śniadka na moje pytanie, czy wykona uchwałę Komisji Krajowej dotyczącą pomocy represjonowanym działaczom „Solidarności”, która to uchwała została dosłownie wymuszona przeze mnie i kilku kolegów na zjeździe krajowym, Śniadek odpowiedział, że związek się sprawami politycznymi nie zajmuje. To było w czerwcu 2005 roku. Dlatego bardzo się zdziwiłem, że to właśnie Śniadek już jako parlamentarzysta był posłem sprawozdawcą przy procedowaniu nowelizacji ustawy o działaczach opozycji antykomunistycznej oraz osobach represjonowanych z powodów politycznych z ubiegłego roku.

O ilu ludziach w Polsce można powiedzieć, że byli represjonowani przez system komunistyczny?
– Takich rzeczywiście represjonowanych to wątpię, by było więcej niż 12 tys. Gdy w 2015 roku wprowadzono ustawę o działaczach opozycji antykomunistycznej oraz osobach represjonowanych z powodów politycznych, to zaraz podniosły się głosy w parlamencie, że może chodzić o kilkaset tysięcy takich osób, co zrujnuje budżet. Dzisiaj widać, że status działacza opozycji czy osoby represjonowanej uzyskało raptem kilka tysięcy osób.

Przyjęte w ubiegłym roku dożywotnie świadczenie w wysokości 402 zł dla działaczy opozycji antykomunistycznej uznali Państwo za krok w dobrym kierunku, choć niewystarczający. Jakie świadczenie byłoby, Pana zdaniem, właściwe?
– Sądzę, że aby było to godne uhonorowanie, powinno ono wynosić tyle, żeby razem z dotychczasowym świadczeniem tego działacza wychodziła średnia krajowa emerytura czy renta. Wtedy moglibyśmy podziękować za te wszystkie ulgi, dopłatę do biletów, rachunków za prąd itp., gdyż byłoby nas na to stać.

Dwadzieścia lat działalności to dobra okazja do podsumowań. Aktywność stowarzyszenia nie ograniczała się do starań na rzecz represjonowanych.
– Tak, to jest bardzo istotne, ale to tylko część naszych inicjatyw. Staramy się podtrzymywać, dokumentować, upowszechniać wartości i tradycje ruchu solidarnościowego i niepodległościowego w naszym mieście.

W 2012 roku wspieraliśmy osoby prowadzące głodówkę w Siedlcach w obronie nauki lekcji historii w szkołach, a w 2017 roku wystąpiliśmy do ministra edukacji narodowej o odznaczenie tych osób Medalem KEN. Uroczystość wręczenia medali odbyła się 17 maja 2017 roku w siedzibie MEN. Występowaliśmy do IPN z wnioskiem o ściganie byłych komendantów wojewódzkich MO za zbrodnie komunistyczne, co zostało uwieńczone częściowym sukcesem. Protestowaliśmy przeciwko szkalowaniu ks. abp. Stanisława Wielgusa, uczestniczyliśmy w marszach w obronie Telewizji Trwam i wolnych mediów.

Już 2 czerwca wraz z Urzędem ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych organizują Państwo w Siedlcach uroczyste obchody jubileuszowe pod patronatem prezydenta Andrzeja Dudy. Z jakim odzewem spotkała się zapowiedź tego wydarzenia?
– Zainteresowanie przerosło nasze oczekiwanie do tego stopnia, że lista osób chętnych do wzięcia udziału w tych uroczystościach została zamknięta już dwa tygodnie wcześniej. W obchodach będzie uczestniczyć ponad 200 osób, w tym 130 represjonowanych ze wszystkich zakątków Polski. Zapraszamy wszystkich, którzy potwierdzili swój udział.

Dziękuję za rozmowę.
Adam Kruczek

https://naszdziennik.pl/mysl/197895,zeb ... rzala.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Między nami Polakami...
PostNapisane: 10 lip 2018, 08:15 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30846
Wolność zależy od nas

Głośne wołanie, aby w Polsce nie zabijano dzieci poczętych, rozległo się wczoraj z Jasnej Góry – tam gdzie „zawsze byliśmy wolni”.

– Pomóż, by w naszym kraju szanowano podstawowe prawo każdego człowieka do życia od poczęcia do naturalnej śmierci, by nie zabijano dzieci nienarodzonych – prosił Jasnogórską Maryję ks. kard. Zenon Grocholewski w czasie 27. Pielgrzymki Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę.

To bardzo ufne wezwanie pomocy Królowej Polski wybrzmiało szczególnie wymownie w kontekście blokowania w komisji sejmowej od pół roku ustawy „Zatrzymaj aborcję”. Tym bardziej że stało się to wczoraj w obecności premiera, ministrów i wielu polityków obozu rządzącego, od którego zależy ochrona życia chorych lub podejrzewanych o chorobę poczętych dzieci.

Trudno mówić dziś o budowie sprawiedliwego, ale i nowoczesnego państwa, bez zagwarantowania jego wszystkim obywatelom prawa do życia. Trudno też mówić o darze wolności Ojczyzny, gdy nie uczy się godziwie z niej korzystać, bez łamania Dekalogu.

Dlatego długoletni prefekt Kongregacji Edukacji Katolickiej, mówiąc w homilii o wychowaniu do wolności, przestrzegał przed zniewoleniem w dziedzinie moralnej i zniewoleniem żądzą władzy. W rozmowie z „Naszym Dziennikiem” podkreślał, że w formacji człowieka ogromną rolę odgrywa wiara. – Ona ma wielkie znaczenie. Wiara daje najbardziej głęboką i najbardziej skuteczną motywację. Człowiek, który naprawdę wierzy, nie ugnie się wobec różnych teorii i demagogii – akcentował ks. kard. Grocholewski.

Nie tylko politykom potrzebne jest to ciągłe przypominanie, że „najgorszą rzeczą jest fakt, że obecnie często broni się tego zniewolenia moralnego jako czegoś dobrego, jako prawa subiektywnego, je się faworyzuje”. – To nie jest droga do budowania dobra, to nie jest droga do rzeczywistego szczęścia, to nie jest droga do prawdziwego postępu – ostrzegał ks. kard. Grocholewski.

Dlatego trzeba się modlić za władzę. Za ks. kard. Grocholewskim błagamy zatem Tę, którą obraliśmy za Królową: – Polecamy Ci trudne i odpowiedzialne zadanie tych, którzy sprawują władzę na naszej ziemi. Umacniaj ich swoją matczyną miłością.

Ale trzeba się modlić też o przemianę tych wszystkich, którzy określają się naszymi wrogami. Także w intencji mediów w naszym kraju, aby nie były „w służbie kłamstwa, zniewalania i deprawowania sumień”. Siłą każdego z nas jest wolność wewnętrzna, która jest niezależna od tego, co się dzieje wokoło. – Człowiek wewnętrznie wolny to ten, który potrafi wybierać i realizować obiektywne dobro niezależnie od tego, w jakich warunkach się znajduje, i nie pozwala się od tego odwieść ani strachem, ani jakimś nałogiem, ani nawet groźnymi konsekwencjami – wskazywał ks. kard. Grocholewski. Tak autentycznie wolni Polacy nie tylko są nadzieją swych bliskich i rodzin, ale i gwarantem suwerenności państwa. Bo – jak nauczał św. Jan Paweł II – „naród ginie, gdy znieprawia swojego ducha – naród rośnie, gdy duch jego coraz bardziej się oczyszcza; tego żadne siły zewnętrzne nie zdołają zniszczyć”.

Sławomir Jagodziński

https://naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w ... d-nas.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 69 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /