Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 68 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Między nami Polakami...
PostNapisane: 12 lis 2013, 08:24 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
Podzielona rocznica

Z dr. Bogdanem Więckiewiczem, socjologiem z WSKSiM, rozmawia Marcin Austyn

Te same miejsca, inne terminy – tak w skrócie wyglądały obchody Święta Niepodległości. Skąd wziął się ten podział?
– Widać wyraźnie, że ma on swoje źródło w podziale politycznym, z jakim mamy do czynienia w Polsce. Są dwa, nawet trzy obozy, które może nie tyle się zwalczają, ile są przeciwnikami politycznymi, jak PO i PiS oraz SLD. Każdy z tych obozów chce zaznaczyć swoją aktywność, swoje uczestnictwo w manifestowaniu niepodległości. Podłożem, na którym doszło do takiego podziału, są wydarzenia ostatnich lat związane z demokracją, zwalczaniem niektórych inicjatyw, zamieszkami, konfliktami na tym tle. W efekcie nie ma jedności, nie ma wspólnoty, by zgodnie manifestować tę niepodległość. Ona sama też często ma charakter polityczny i na tym tle powstają konflikty. Bo różni ludzie inaczej rozumieją patriotyzm, następuje wręcz pewna jego redefinicja. To także jest istotny czynnik podziałów.

Mówi Pan o polityce, tymczasem podziały bardzo mocno przełożyły się na społeczeństwo.
– Stało się tak, gdyż ten podział coraz mocniej akcentowany jest w mediach i społeczeństwo wyraźnie podzieliło się na zwolenników poszczególnych opcji politycznych. Można nawet odnieść wrażenie, że komuś zależy na tym, by dzielić ludzi. To ma swój głębszy wymiar, nie tylko w aspekcie krajowym, ale i międzynarodowym, bo ów podział na tej scenie osłabia nasz kraj. Im społeczeństwo bardziej poróżnione, tym łatwiej wpływać na rządzących. To szczególnie niebezpieczne i przykre dla Polski, że taki podział wciąż postępuje. Jednak na pewno nie możemy zakładać, że ten proces się nie zatrzyma i Polacy znowu, nie bacząc na poglądy polityczne, będą wspólnie, pokojowo manifestować.

Patrząc z innej strony, można uznać, że to dobrze, że jest wiele społecznych inicjatyw, które pozwalają na uroczyste świętowanie niepodległości, także poza oficjalnymi obchodami.
– Oczywiście, nikomu nie można odmawiać prawa do takich inicjatyw i dobrze, że są organizacje, które mają swój pomysł na godne uczczenie Święta Niepodległości. Tu trzeba jednak pamiętać o istocie sprawy: by na tle tych podziałów nie dochodziło do konfliktów, nawet związanych z użyciem przemocy. W tym jest ryzyko. A wiemy z doświadczenia, że przyjeżdżały do Polski bojówki zagraniczne, które nie pozwalały manifestować patriotyzmu. W takich ekscesach upatruję niebezpieczeństwo. Bo każdy z nas ma prawo do uczczenia Święta Niepodległości na swój sposób, ale te uroczystości muszą mieć charakter pokojowy, a nie przeradzać się w agresję.

Takie niepokojowe zachowania mogą być efektem postaw władzy, która nie chce zrozumieć osób myślących inaczej? Niby Niepodległa jest domem wszystkich Polaków, tylko czy w tym domu wszyscy czują się dobrze?
– Rzeczywiście, można odnieść wrażenie, że na siłę próbuje się podzielić Polaków na tych, którzy np. popierają inicjatywy prezydenta, a każdy, kto chce organizować uroczystości poza prezydentem, jest tym złym i przedstawia się go w negatywnym świetle, jako osobę szukającą konfliktu. Wszyscy ci zaś, którzy „na rozkaz” prezydenta wraz z nim świętują, to osoby dobre, pokojowe, łagodne, które najlepiej rozumieją patriotyzm. To zjawisko jest złe, bo nikomu nie można zabronić świętowania niepodległości na swój sposób. W tym świętowaniu przecież najważniejsza powinna być Ojczyzna, patriotyzm, przywiązanie, szacunek dla Polski, dla wartości narodowych, dla tradycji, kultury. To bardzo istotny element patriotyzmu, a zarazem czczenia świąt narodowych. Na pewno nie można nikogo zmuszać do tego, by czynił tak, jak życzy sobie tego któryś z przywódców.

Wśród tych inicjatyw mamy też przejawy „nowoczesnego patriotyzmu”, jego wyznawcą jest Donald Tusk, który wziął udział w Biegu Niepodległości. Tylko czy premier, z racji pełnionego urzędu, nie powinien też zaznaczyć swej obecności podczas oficjalnych obchodów?
– Mamy tu do czynienia z pewnymi przejawami kultury postmodernistycznej, która wdziera się do polskiego społeczeństwa – odchodźmy od tradycji, spróbujmy zamanifestować w sposób inny, bardziej nowoczesny, bardziej pomysłowy. Nie wiem, czy do końca jest to trafiony pomysł. Bo owszem, można to robić, ale nie należy odchodzić od pewnej tradycji, która utrwaliła się na przestrzeni lat, że pewne święta są obchodzone w sposób właściwy, tzn. że jest część oficjalna, z udziałem przedstawicieli najwyższych władz państwowych, a następnie odbywają się różne imprezy okolicznościowe i towarzyszące. Jednakże ta oficjalna część obchodów powinna być szczególnie podkreślona.

Dziękuję za rozmowę.
Marcin Austyn

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... znica.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Między nami Polakami...
PostNapisane: 16 lis 2013, 10:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
Priorytety młodych

DR Tomasz M. Korczyński

My, dorośli, narzekamy na młodych. Oskarżamy ich o posiadanie najgorszych przymiotów, stereotypowo wciskamy młodzież w wypracowane stwierdzenie, traktowane już jako dogmat, że z biegiem lat kolejne pokolenia są coraz gorsze, zepsute, egoistyczne, że gorzej być już nie może.

Pisząc te słowa, przebywam w Bydgoszczy na zaproszenie organizatorów XXXII Tygodnia Kultury Chrześcijańskiej. Jak opowiadali mi uczestnicy oraz prelegenci występujący z rozmaitymi referatami podczas tego wydarzenia, głównymi odbiorcami prezentowanych treści są ludzie młodzi. Co tam robią? Co sprawia, że interesuje ich temat np. bydgoskich męczenników z okresu 1939-1945, albo co skłania ich do udziału w recitalu pieśni patriotycznych? Nikt ich tu przecież siłą nie zaciągnął, aby przybywali tak licznie i słuchali opowieści o polskiej „prehistorii” lub uczestniczyli w kontemplowaniu narodowej tradycji. Młodzi bardzo mocno przeżywają ten czas, który w centrum ustawia pogłębianie więzi narodowej.

Inny przykład: 11 listopada ulicami Warszawy przeszedł Marsz Niepodległości, w którym uczestniczyli przede wszystkim młodzi ludzie, także młode rodziny z dziećmi. Marsz, pomimo propagandy szerzonej przez mainstream, był wydarzeniem radosnym i świątecznym, wspólnotą patriotyczną, pozytywną.

Rodzina
Czy rzeczywiście z młodymi jest tak źle? W przeszłości rodzina była bardziej samodzielnym bytem, niezależnym chociażby od państwa. Była niejako celem samym w sobie. Dziś rodzina jest zależna od wielu czynników, od polityki, jaką prowadzi dane państwo, od władz, od ich decyzji, od kryzysów, od zmian społeczno-gospodarczych, zmian stylów światopoglądowych, dużej mobilności w sensie geograficznym, przestrzennym, migracji za granicę. Z badań socjologicznych nad polską młodzieżą, także z moich, wynika, że rodzina w życiu codziennym jest wartością priorytetową. Młodzi mocno podkreślają jej istotę, znaczenie i postrzegają ją jako pozytywną wartość. Najważniejszym autorytetem wcale nie są dla nich celebryci i salonowi prezenterzy, ale rodzice, a oprócz rodziny wartością jest także małżeństwo, oparte na wzajemnej miłości, zaufaniu i przyjacielskich relacjach, które w przyszłości będzie otwarte na dzieci.

Wiara a wartości
Badając polską młodzież akademicką i gimnazjalną, staram się uzyskać informacje na temat zmian, jakie zachodzą w światopoglądzie i religijności, aby skonfrontować to następnie z wyznawanymi przez nią wartościami. Młodzi ludzie zdecydowanie odrzucają zdradę w małżeństwie, a także rozwody. Wierność jest dla nich podstawą trwałości małżeństwa, a trwałość małżeństwa priorytetem. Istnieją oczywiście różnice w sferze etycznej i obyczajowej pomiędzy młodymi wierzącymi a niewierzącymi. Osoby religijne deklarują przestrzeganie chrześcijańskiego systemu wartości zgodnie z zasadami: „nie zabijaj” – widać tu zdecydowane odrzucenie aborcji i eutanazji, „nie cudzołóż”, „nie kłam”, „nie krzywdź innych” – a więc brak akceptacji rozwodów, zdrady małżeńskiej, w końcu „pomagaj bliźniemu swemu” – większe zaangażowanie społeczne, pomoc innym ludziom.

Osoby niereligijne akceptują antychrześcijańskie zachowania, szczególnie zabijanie w łonach mam dzieci poczętych i dokonywanie eutanazji. Natomiast rzadko znajdują czas na pomaganie innym ludziom.

Patriotyzm
Istnieje także związek pomiędzy religijnością a deklarowanym patriotyzmem. Osoby religijne są bardziej niż niereligijne przywiązane do obyczajów i tradycji, są związane w pierwszej kolejności niemal w równym stopniu z Polską, co z miejscowością swego zamieszkania, najrzadziej zaś z Europą i światem.

Patriotów należy szukać przede wszystkim wśród osób religijnych, są one bardziej tolerancyjne, postrzegające Polskę jako Ojczyznę i wartość. Natomiast osoby niereligijne są bardziej krytyczne wobec kraju, odczuwają związek głównie z miejscowością, w której mieszkają, a także z Europą, rzadziej zaś z Polską, jednak większość młodych czuje się i tak dumna z bycia Polakiem.

W badaniach wartości interesującym zagadnieniem jest to, jakie – zdaniem respondentów – istnieją główne kryteria oceny patriotyzmu i poczucia dumy ze swojej Ojczyzny.

Bardzo nisko natomiast plasują się dokonania sportowe, naukowe i te na arenie politycznej. Szczególnie ostatnia kwestia budzi niechęć badanych, można nawet powiedzieć, że polscy politycy są tymi reprezentantami naszej Ojczyzny, których ludzie młodzi się wstydzą.

Ludzie młodzi są również przywiązani do symboli i świąt narodowych. W moich badaniach z 2010 r. 80 proc. respondentów wyraziło przekonanie, że wywieszanie flagi narodowej w święta państwowe jest potrzebne, a niemal tyle samo, tj. 79 proc., uznało, że w każdej sali wykładowej powinno być godło państwowe. Oprócz tego pozytywnym przejawem patriotyzmu jest fakt, że zaledwie 6 proc. badanych przyznało się, że nie przywiązuje żadnej wagi do obchodzenia uroczystości związanych ze świętami narodowymi.

Kto jest winny?
Nie jest zatem tak źle, a krytyczne uwagi na temat młodych, powinny zostać skorygowane. Nie twierdzę, że wszystko podąża we właściwym kierunku, a rzeczywistość jest różowa. Pamiętajmy jednak, że dzieci i młodzież są zawsze bezbronnymi ofiarami świata dorosłych. Brzemienny w skutkach jest brak czasu dla wychowanków, który zamiast im, przeznaczany jest albo na realizację kariery, albo na walkę o przetrwanie. Państwo polskie bowiem nie jest żadną bajką o zielonej wyspie i to ono stanowi główną przyczynę zaniedbań i poszerzania przepaści niezrozumienia i poluzowywania relacji międzypokoleniowych.

Dodatkowo rozbite rodziny, zdrady, nałogi, emigracja, moda na rodzinę nuklearną (2+1), a nawet jej konieczność, w wyniku braku perspektyw na powiększenie rodziny w związku z antyrodzinną polityką aktualnego rządu polskiego, oddalanie się od siebie pokoleń mają bezpośredni (i zgubny) wpływ na dzieci.

Ponadto za promowanie rozwiązłości, ukierunkowanie trendów na zaspokajanie przyjemności i potrzeb, zachęcanie do egoizmu, dążenia za wszelką cenę do osiągnięcia sukcesu (najlepiej spektakularnego), odpowiadają media, oczywiście niekatolickie.

Państwo zaś jest odpowiedzialne za edukacyjną katastrofę. Obserwujemy wyrugowanie historii ze szkół, systematyczne okrajanie programu edukacyjnego z elementów narodowych, patriotycznych, wartościowych, jak chociażby odzieranie lekcji języka polskiego z narodowego kanonu lektur.

Jaka przyszłość?
Ludzie młodzi, a mam z nimi od dawna sporo do czynienia na uczelniach, to ludzie wrażliwi i otwarci, chłonni wiedzy, próbujący dociekać prawdy. Nawet jeśli pomylą kierunek albo wiedzą, że są na złej drodze, w gruncie rzeczy dążą do autokorekty. To od nas zależy, czy wyciągniemy do nich pomocną dłoń.

W czasach kryzysu małżeństwa i rodziny jest to priorytet i zadanie dla nas, dorosłych, rodziców, wychowawców, nauczycieli, duszpasterzy, polityków, dziennikarzy. Szansa na wychowanie według fundamentalnego systemu wartości jest znacząca, ponieważ dla młodych dom rodzinny to miejsce, gdzie czują się kochani, otaczani opieką, bezpieczni, w którym mają ostoję. Dla wielu nadal najważniejsze miejsce zajmuje Bóg, a co za tym idzie również Kościół. Dlatego nie zmarnujmy tego potencjału.

Autor jest socjologiem, pracownikiem naukowym Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

http://www.naszdziennik.pl/wp/59754,pri ... odych.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Między nami Polakami...
PostNapisane: 19 lis 2013, 08:36 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
Paczka jak manna z nieba

Nasi rodacy, którzy pozostali na Kresach, przeżyli koszmarne czasy, a dziś są prawdziwą ostoją polskości na tych terenach. Niech w święta Bożego Narodzenia mają świadomość, że nie tylko oni tęsknią za Ojczyzną, ale i Polska o nich pamięta

Już po raz 14. na Lubelszczyźnie, w Krakowie i w wielu innych polskich miastach, a nawet w Paryżu ludzie dobrej woli w ramach Akcji „Polacy – Rodakom” zbierają prezenty dla Polaków na Kresach. Do przygotowania świątecznych paczek potrzebne są produkty spożywcze o długim okresie przydatności, takie jak: słodycze, kakao, konserwy, makaron, cukier, kasza, ryż, a także książki z polską literaturą piękną i dziecięcą oraz małe przytulanki.

Z darów tych młodzież będzie formować ujednolicone, zapakowane w kartony opatrzone barwami narodowymi paczki świąteczne, które za pośrednictwem placówek dyplomatycznych oraz parafii katolickich trafią do polskich rodzin na Ukrainie i Białorusi.

Akcja „Polacy – Rodakom” zapoczątkowana przez senatora Stanisława Gogacza pod koniec lat 90. i do dziś nieprzerwanie prowadzona to już nieomal instytucja. W ubiegłym roku w jej ramach udało się przekazać rodakom na Ukrainie i Białorusi 1600 ważących od 13 do 15 kg świątecznych paczek. Dziesiątki listów, jakie senator Gogacz otrzymuje po każdej akcji, świadczą nie tylko o ogromnej wdzięczności kresowych Polaków, ale także o ich trudnym położeniu oraz przeżytej gehennie.

„Nasza czteroosobowa rodzina (dwoje dorosłych i dwóch chłopaków w wieku 12 i 14 lat) utrzymuje się praktycznie wyłącznie z jednej pensji ojca, który pracuje w państwowym zakładzie przemysłowym (produkcja betonowych słupów dla elektrycznych sieci przesyłowych). Nie są to duże pieniądze, nawet jak na warunki miejscowe, ale pozwalają z trudem ’wiązać koniec z końcem’. A takich rodzin jest wiele, w tym niepracujących lub emerytów, którym jest szczególnie trudno” – pisze w liście do senatora rodzina Jeleniewiczów z Baranowicz na Białorusi, dziękując za paczkę.

„Aż łza się w oku kręci, gdy się ma świadomość, że niby ’daleko, daleko za Bugiem…’, a jednocześnie bardzo blisko, tuż obok biją gorące serca Polaków” – czytamy.

„Ta paczka dla nas jest jak manna z nieba” – pisze pani Janina Ślebik z Brześcia.

Gdy śmierć zagląda w oczy

W wielu listach, zwłaszcza nadchodzących z Ukrainy, pojawiają się reminiscencje ogromu zbrodni, jakie dotknęły ludność polską na Wschodzie.

„Na naszym terenie mieszka ponad 2855 ludzi z korzeniami polskimi, wśród nich są rodziny, w których dziadkowie czy pradziadkowie zostali rozstrzelani za (jak to ujęto w dokumentach) szpiegostwo na rzecz Polski lub udział we wrogich organizacjach wojskowych, są rodziny, które wróciły z zesłania w Kazachstanie, a wielu jest takich, którzy przeżyli lata Wielkiego Głodu na Ukrainie” – pisze pani Ludmiła Korbut, prezes Kulturalno-Oświatowego Towarzystwa Polaków im. Jana Pawła II w Jemilczynie na Żytomierszczyźnie.

Zbrodnia, o której wspomniała w liście pani Korbut, to nieomal nieznana w Polsce masowa ludobójcza operacja NKWD, w której na postawie rozkazu Jeżowa nr 00485 z 11 sierpnia 1937 r. „skazano” 139 tys. 835 Polaków, z których 111 091 zamordowano, a 28 744 zesłano do gułagów. Około 100 tys. Polaków deportowano wówczas m.in. do Kazachstanu, na Syberię, w rejony Charkowa i Dnietropietrowska. Była to największa liczebnie operacja NKWD dotycząca członków konkretnej narodowości.

Do 5 grudnia

W tym roku produkty niezbędne do przygotowania świątecznych paczek zbierane są w stałych punktach w Lublinie, Łukowie, Puławach, Dęblinie, Lubartowie, Bychawie, Świdniku, Łęcznej, Krakowie i Leżajsku. Organizatorzy liczą również – tak jak to było w latach poprzednich – na przesyłki z innych miast i miejscowości, a także na środowiska polonijne. Polonia z Paryża już zadeklarowała zbiórkę pluszowych zabawek. Zbiórka darów trwa do 5 grudnia 2013 roku.

– Jak mogę nie zareagować, gdy dostaję takie listy, jak ten od ks. Michała Bajcara, proboszcza parafii w Gródku Jagiellońskim: „W tym roku Polacy czekali na paczki i modlili się w tej intencji. W sposób szczególny na paczki czekają dzieci, osoby starsze, jak również ci Polacy, dla których ta paczka jest jakimś sposobem nobilitacji ich polskości, jakby pieczątką dla ich życia na Ukrainie, lecz trzymania się i pielęgnowania polskiej tradycji, kultury, religii” – tłumaczy swoje zaangażowanie w organizację Akcji „Polacy – Rodakom” senator Stanisław Gogacz.

Jak dotąd w zbiórce darów każdego roku udało się przekroczyć wynik uzyskany rok wcześniej. Czy uda się to również w 14. Akcji „Polacy – Rodakom”?


--------------------------------------------------------------------------------

Wszelkie informacje o akcji można uzyskać pod numerem tel. 509 714 966. Adres do korespondencji: Biuro Senatora Stanisława Gogacza, ul. Wilczyńskiego 4 M, 21-400 Łuków.

Sztab akcji znajduje się w siedzibie NSZZ „Solidarność” w Lublinie pod adresem: ul. Królewska 3/17, I piętro i działa w każdy poniedziałek, wtorek, środę i czwartek od godz. 11.00 do godz. 15.00.

Wsparcie finansowe można kierować na konto współorganizatora akcji: Towarzystwo Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich Oddział Lubelski, ul. Radziwiłłowska 11, 20-080 Lublin

PKO BP oddz. Lublin

44 1020 3150 0000 3202 0027 7392

z dopiskiem „NA AKCJĘ POLACY – RODAKOM”

Adam Kruczek, Lublin

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... nieba.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Między nami Polakami...
PostNapisane: 24 gru 2013, 09:09 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
Po katolicku myśleć, mówić, działać

Z ks. Michałem Dłutowskim, współorganizatorem pierwszopiątkowych czuwań w intencji Ojczyzny na warszawskich Siekierkach, rozmawia Sławomir Jagodziński

Jest Ksiądz współorganizatorem wielu inicjatyw modlitewnych w intencji naszej Ojczyzny. Co najbardziej jest dziś niepokojące w polskim życiu społecznym i państwowym?
– Jest wiele niebezpiecznych wydarzeń i zjawisk. Szczególnie przerażający jest brak czujności sumienia, by bronić się przed powszechną promocją i akceptacją grzechu. Taka postawa powoduje postępujący rozkład moralny społeczeństwa widoczny w skłóconych i rozbitych rodzinach oraz licznych uzależnieniach młodzieży. Wielu naszych rodaków nie zdaje sobie sprawy z tego, co się dzisiaj dzieje. Obecnie trwa zaplanowana zażarta walka, by zniszczyć Kościół rzymskokatolicki, rodzinę, Polskę. Widzimy to np. w nieuzasadnionym ataku na księży, których chce się zniszczyć przez odebranie im dobrego imienia w społeczeństwie. To może spowodować oderwanie ludzi od Kościoła, a w dalszej kolejności od Boga. Takim społeczeństwem będzie o wiele łatwiej manipulować, uwikłać w trwałe zniewolenia, doprowadzić do ruiny nie tylko moralnej, ale i materialnej. Wielu niestety temu ulega i daje się nabrać na przemyślane prowokacje podobne do tych z czasów komuny.

Dlatego przede wszystkim potrzebna jest modlitwa przebłagalna za grzechy, jakie dokonują się w naszej Ojczyźnie. To jest bardzo ważne i temu służą nasze czuwania pierwszopiątkowe w sanktuarium maryjnym na warszawskich Siekierkach (najbliższe 3 stycznia, godz. 21.00). Są one kontynuacją modlitw przebłagalnych, które trwają już od trzech lat, od czasu katastrofy smoleńskiej. Najpierw były to comiesięczne czuwania w parafii św. Józefa na Woli, potem była nowenna w różnych sanktuariach maryjnych w Polsce. A teraz, w związku z 70. rocznicą objawień Matki Bożej na Siekierkach, jesteśmy tutaj. W tym miejscu w czasie upokorzenia Polaków przez niemieckiego okupanta w 1943 r. Maryja wezwała nas do szczerego nawrócenia, modlitwy i pokuty. Jakże to orędzie Matki Bożej przekazane w stolicy Polski jest aktualne w naszych czasach. Te czuwania wpisują się też w nasze duchowe przygotowania do kanonizacji bł. Jana Pawła II.

Czy my nie liczymy za bardzo na innych, na polityków, władzę? A przecież bez aktywnego zaangażowania każdego z nas, katolików, w życie państwa nie stanie się ono bliższe ideałom Ewangelii…
– Ojciec Święty Franciszek w swojej pierwszej adhortacji „Evangelii Gaudium” zwraca uwagę, żeby przejąć inicjatywę, aby ludzie wiary gdzieś tam się nie chowali po kątach, nie mieli kompleksów, tylko kształtowali świat, w którym żyją. Ktoś powie: nie damy rady! Sami nie, ale z Bogiem nasze możliwości nie znają granic! Dlatego pełne zaufania zwrócenie się do miłosierdzia Boga, nasza np. obecność na czuwaniach w intencji Ojczyzny, to otwarcie się na interwencję Łaski z Wysoka. Obyśmy nie zapominali o naszej sile ducha, jaką jest modlitwa. Wtedy czasu miłosierdzia nie zmarnujemy. Przekażemy od Chrystusa naszym rodakom iskrę wiary, nadziei i miłości, tak potrzebną w mroku niewiary, beznadziei i obojętności.

Modlitwa za Ojczyznę jest tu zatem kluczem do zwycięstwa…
– Tak, bo dzięki niej Bóg z naszych serc i umysłów usuwa kłamstwo grzechu. Jezus mówił, że szatan jest ojcem kłamstwa. Dopóki diabelskie zakłamanie prawdy jest w naszym życiu społecznym, narodowym, osobistym i rodzinnym, to nie ma szansy na uzdrowienie. Wciąż będziemy zatruci i nie rozróżnimy, co jest dobre, a co złe. Tylko Jezus ma moc i taką siłę, aby nam otworzyć oczy i wyzwolić ze ślepoty duchowej. Czasem otwiera je przez bolesne wydarzenia, których doświadczamy w życiu osobistym i narodowym. Niestety, gdy się nie nawrócimy szczerze i całkowicie, mogą przyjść jeszcze gorsze chwile, bo każde zło, którego się nie powstrzyma, rodzi następne i następne… Dlatego tak ważna jest zmiana sposobu naszego myślenia i postępowania, aby była zgodna z wolą Boga.

Zaproponował Ksiądz niedawno, aby w ramach przygotowania do kanonizacji bł. Jana Pawła II w każdą niedzielę odmawiać z całą rodziną Koronkę do Miłosierdzia Bożego w intencji Ojczyzny. Skąd taka inicjatywa?
– Tutaj tkwi tajemnica zwycięstwa. Nasza rodzina, nasz dom to taka nasza mała Ojczyzna i kochana Polska. Ojciec i matka tworzą atmosferę domu, ustalają pewne reguły, zasady, wskazują dzieciom, co jest najważniejsze, przekazują hierarchię wartości. Możemy jeszcze na szczęście decydować o tej przestrzeni naszego życia rodzinnego, o losach naszej małej Ojczyzny. Najważniejsze, aby w naszej rodzinie na pierwszym miejscu był Bóg. Jak bez Niego uchronimy się przed takimi ideologiami jak gender, relatywizm światopoglądowy, materializm, konsumpcjonizm, które uderzają wprost w rodzinę? Dlatego wspólna modlitwa i odwoływanie się do wszechmocy Boga w Jego miłosierdziu to jest coś bardzo istotnego. Odmawianie Koronki do Miłosierdzia Bożego razem, przez całą rodzinę i to w takim dniu jak niedziela – dzień dla Boga i najbliższych – ma wartość nie do przecenienia. Wspólna modlitwa jednoczy rodzinę, tworzy pewną tradycję, jest czytelnym przekazem dla dzieci i młodzieży. Ona sprawia, że jesteśmy jednego ducha, mamy wspólny sposób myślenia, wartościowania. Stajemy się przez to silni i zdolni przemieniać Polskę i świat w duchu Ewangelii.

Podkreślam: bez wspólnej modlitwy w rodzinach nie da się ich ochronić przed tymi wszystkimi duchowymi zagrożeniami, które niesie współczesny świat. Dlatego kieruję do wszystkich Czytelników zaproszenie tworzenia Domowych Ognisk Miłosierdzia. Polega to na systematycznej modlitwie rodzinnej. Więcej informacji na www.swfaustyna.eu. Główna intencja Domowych Ognisk Miłosierdzia to: „Aby Polska była wierna Bogu, a On wywyższył Ją w potędze i świętości”. Nauczmy się być razem, modlić razem, wspólnie zanosić przed Oblicze Boga sprawy osobiste i sprawy naszej Ojczyzny, a wtedy zostaniemy wysłuchani. Otrzymamy potrzebne dary Ducha Świętego, by mądrze działać i nie lękać się niczego i nikogo.

Czy od budowania silnej rodziny może zacząć się budowanie silnej Polski?
– Rodzina to domowe ognisko, to Kościół domowy. Tam jest siła. To jest bardzo ważne. Jeżeli zgaśnie w naszych rodzinach wiara, nadzieja, miłość, to co będziemy mieli w zamian? Doświadczymy tego, że ktoś nas okradł z tego, co najpiękniejsze, co daje szczęście, poczucie bezpieczeństwa, jest źródłem miłości ofiarnej, uczy leczyć rany i przygarniać synów marnotrawnych. Trudno sobie wyobrazić szczęśliwą przyszłość Polski, Ojczyznę taką, jakiej pragniemy w naszych marzeniach, gdy nie będzie w niej świętych rodziców wychowujących dzieci do miłości Boga i Ojczyzny.

Kanonizacja Papieża Polaka to kolejna okazja do przebudzenia duchowego nas wszystkich. Od czego zacząć?
– Droga jest zawsze ta sama – to szczere nawrócenie, które dokonuje się przez przybliżanie do Boga w sakramentach, które są źródłami świętości narodu. Błogosławiony ks. Michał Sopoćko w swych pismach bardzo wyraźnie wskazywał: Polska się odrodzi, kiedy ludzie zaczną się spowiadać, podejmą rachunek sumienia. Błogosławiony Honorat Koźmiński w czasach zaborów znalazł sposób, by odrodzić Ojczyznę. Godzinami spowiadał, co przyczyniło się do odrodzenia duchowego i moralnego ludności w centralnej Polsce.

Sam Pan Bóg wzywa nas do rachunku sumienia i w wymiarze osobistym, i w narodowym. Przypomnijmy sobie, że Jan Paweł II odszedł do Domu Ojca w wigilię Święta Miłosierdzia Bożego, w to święto został beatyfikowany, a teraz także w tym dniu będzie kanonizowany. Czy to do nas nie przemawia? W Święto Bożego Miłosierdzia Bóg udziela największych swoich łask, odpustów Bożych, przebacza grzechy. Jego Miłosierdzie nie zna granic. Nie przegapmy tego.

Początkiem drogi przebudzenia jest zawsze zwrócenie się do Boga, który jest miłosierny, który chce nam przebaczać. Ale nasze życie na trwałe się zmieni tylko wtedy, jeśli będziemy konsekwentni, jeśli nie będziemy mieli dwóch twarzy. Ludzie czasem mówią, że są wierzący, że są katolikami, ale ich poglądy są całkiem sprzeczne z nauką Kościoła. I o jakim chrześcijaństwie mówimy? Przecież chodzi o chrześcijaństwo, które jest przejrzyste, jasne, konsekwentne. Jeśli wygrywa w nas jakieś „kombinowanie” z przykazaniami Bożymi, nauczaniem Kościoła, to do niczego nie dojdziemy.

Bycie konsekwentnym w swej wierze nie jest dziś w modzie. Nie tylko politycy są tego przykładem…
– Ostatecznie chodzi o to, aby być człowiekiem, który zachował w sobie bojaźń Bożą. Lęka się zgrzeszyć, by nie obrazić Boga. Dziś ludzie lękają się opinii innych osób, a z Bogiem i Jego przykazaniami się nie liczą. Jeśli się jest katolikiem, to trzeba po katolicku myśleć, mówić, działać. To łączy się także z cierpieniem, wyrzeczeniem, a coraz częściej z jakąś formą dyskryminacji czy nawet prześladowania. Widzimy to po atakach na duchownych, ale też ośmieszaniu i dyskredytowaniu wiernych świeckich. Obrona sacrum w kościele przez zachowanie tradycji, miejsca dla Krzyża Chrystusowego w życiu społeczeństwa, wartości chrześcijańskich w rodzinie staje się dziś wyzwaniem. Nie możemy zdezerterować, bo co nam zostanie? Jak spojrzymy kolejnym pokoleniom Polaków w oczy, kiedy zapytają, co nam przekazaliście?

Dziękuję za rozmowę.
Sławomir Jagodziński

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... ialac.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Między nami Polakami...
PostNapisane: 29 gru 2013, 21:58 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
Wojciech Wencel

Bohaterstwo i zdrada - słowa, które wyszły z użycia

W ankiecie miesięcznika „Nowe Państwo” wzięli udział m.in. Zbigniew Romaszewski, Andrzej Gwiazda, Antoni Macierewicz, Jan Pietrzak, Jerzy Zelnik oraz niżej podpisany.

Zachęcając do lektury całości (nr 10/2013), przytaczam moje odpowiedzi na cztery pytania zadane przez Magdalenę Michalską.

– Czym jest bohaterstwo? Kim jest bohater?

– Bohaterstwo jest, w moim odczuciu, urzeczywistnieniem cnoty męstwa. Bohater to człowiek odważny, który dobrowolnie i bez cierpiętniczej pozy poświęca się dla swojej wspólnoty. Kieruje nim raczej instynkt niż kalkulacja – w przypadku patriotów miłość ojczyzny i pragnienie „przełamania losu”, a nie polityczny pragmatyzm. Broni zagrożonych wspólnych wartości, bo „tak trzeba”. I idzie tą drogą do końca, nie bacząc na konsekwencje, stawiając na szali relacje rodzinne, karierę, nawet własne życie. Swoją postawę początkowo traktuje jako oczywistą i powszechną. Wydaje mu się, że kiedy wyjdzie na pole walki, zgubi się w milionowym tłumie rodaków. Fakt, że na miejscu spotyka garstkę osób, bywa dla niego zaskoczeniem, ale rzadko go to załamuje. Stara się błyskawicznie dostosować do nieoczekiwanej sytuacji i robić swoje. Najczęściej angażuje się w sprawy uznawane przez świat za przegrane. Stąd ma zazwyczaj wielu wrogów, jest wyszydzany, przedstawiany jako szaleniec lub niebezpieczny radykał. Czasem współpracuje z ludźmi podobnymi do siebie, częściej działa równolegle do nich. Wspólnota, której broni, ceni jego wysiłki, ale większość jej członków pozostaje bierna. Mają nadzieję, że wola i konsekwencja w działaniu bohaterskiej mniejszości wystarczą do rozwiązania wspólnego problemu. Z reguły nie wystarczają, choć zdarzają się cuda.

– Czy w czasach współczesnych istnieje dla Pana ktoś, o kim z całym przekonaniem można powiedzieć „bohater”?

– Na pewno wielu spośród poległych w Smoleńsku. Znamiona bohaterstwa miało osobiste zaangażowanie prezydenta Lecha Kaczyńskiego w sprawę niepodległości Gruzji i Janusza Kurtyki w przywracanie godności Żołnierzom Wyklętym. Wielką polską bohaterką z pewnością jest Anna Walentynowicz – świadczy o tym cały jej życiorys. Bohaterska jest też postawa kobiet, które po 10 kwietnia 2010 r. mężnie podjęły walkę o prawdę i honor swoich najbliższych, m.in. Ewy Błasik, Zuzanny Kurtyki, Magdaleny Merty, Małgorzaty Wassermann. Ten sam bohaterski duch był zresztą wyczuwalny pod wyszydzanym krzyżem pamięci na Krakowskim Przedmieściu, a do dzisiaj uobecnia się w warszawskiej archikatedrze podczas smoleńskich miesięcznic. Polacy, którzy się tam gromadzą, nie są w większości „osobami publicznymi”, nie mają głośnych nazwisk, a jednak stojąc w Dzień Zaduszny nad grobami swoich rodziców, będą mogli wyszeptać, że w chwili dziejowej próby „zachowali się, jak trzeba”. Na koniec jeszcze jedno nazwisko, o którym nie mogę zapomnieć. Dawno temu, gdy pracowałem jeszcze w redakcji „Nowego Państwa”, przynosił tam swoje maszynopisy człowiek, o którym pomyślałem bez ironii: bohater romantyczny. To był Piotr Skórzyński. Jego tragiczna śmierć w 2008 r. mocno wpłynęła na mój odbiór III RP. Uświadomiła mi, że opresyjne państwo niekoniecznie musi nasyłać na nas swoje psy. Wystarczy standaryzacja nikczemności, masowe kolportowanie kłamstw, dyktatura błaznów. Dla wrażliwego moralnie człowieka ten wszechobecny fałsz okazał się nie do zniesienia.

– Czym jest zdrada? Kim jest zdrajca?

– Choć przykro to pisać, idealną formacją potencjalnych zdrajców jest współczesna kultura masowa, przekaz głównych mediów, kult celebrytów, konsumpcjonizm, postmodernistyczna literatura, film, antychrześcijańska propaganda. Zdrada to radykalne postawienie własnego, egoistycznego interesu ponad dobrem wspólnoty. Zdrajca rzadko widzi w sobie czarny charakter. Uważa się raczej za cwaniaka, człowieka bardziej przebiegłego, pozbawionego złudzeń lub inteligentnego od innych. Wydaje mu się, że największą wartością w sytuacji zagrożenia jest zachowanie własnego życia, zdrowia, pieniędzy, domu, rodziny, wybrnięcie z opresji za wszelką cenę. Z tajemniczych względów uznaje to za zasadę obowiązującą wszystkich ludzi i w tej projekcji szuka usprawiedliwienia dla swoich czynów. Jego motto brzmi: „Świat jest brutalny i trzeba sobie jakoś radzić”. W rodakach poświęcających się dla wspólnoty dostrzega nieudaczników, naiwniaków lub hipokrytów, którzy dla przyszłych korzyści wkładają maskę świętoszka. Jest więc głęboko zdemoralizowanym cynkiem i materialistą. W warunkach wojny aktywność zdrajcy, prowadząca do eksterminacji patriotów lub okupacji kraju, powinna być karana śmiercią. W czasie pokoju za zdradę polityczną, ułatwiającą objęcie państwa strefą obcych wpływów, należy się długoletnie więzienie i odsunięcie od funkcji publicznych. Działalność agenturalna w polityce, mediach i kulturze musi skutkować co najmniej wydaleniem z kraju. Takie sankcje są niezbędne dla zabezpieczenia niepodległości państwa. Nie mam wątpliwości, że w dzisiejszej Polsce na stanowiskach publicznych działają setki zdrajców. Przede wszystkim chodzi o agentów wpływu.

– „[…] i nie przebaczaj zaiste nie w twojej mocy/ przebaczać w imieniu tych których zdradzono o świcie” – pisał Zbigniew Herbert w „Przesłaniu Pana Cogito”. Co oznaczają te słowa? Czy stosuje się Pan do tej herbertowskiej zasady?

– Polska jest wspólnotą żywych i umarłych. Od naszych poległych bohaterów czerpiemy natchnienie, siłę do działania, wzór miłości ojczyzny. Nie jesteśmy jednak ich impresariami, z którymi dawni kaci będą mogli ubić jakiś interes. Byłoby groteską, gdybym np. wybaczał Czesławowi Kiszczakowi w imieniu górników z kopalni „Wujek”. Nie tylko dlatego, że w 1981 r. bawiłem się klockami, lecz przede wszystkim dlatego, że nie mam prawa wcinać się z tanimi moralizmami w tajemnicę czyjejś śmierci i tragedię nieznanych mi rodzin. Jeśli komuniści, ich dzieci czy ideowi spadkobiercy czują potrzebę oczyszczenia, niech modlą się za dusze ofiar i proszą Boga o miłosierdzie. Nie zdejmie to jednak ze sprawców zbrodni odpowiedzialności przed narodem i historią. W cywilizacji europejskiej czyny mają, a przynajmniej powinny mieć konsekwencje. Szerzona w głównych mediach propaganda „dobrego serca” jest radykalnie sprzeczna z chrześcijaństwem. To diabelska sztuczka, podobne do ideologii gender barbarzyństwo, które ma wprowadzić miliony bezwolnych, głupawo uśmiechniętych Polaków do postmodernistycznego łagru. A naszych bohaterów zamienić w nawóz historii.

http://wojciechwencel.blogspot.com/2013 ... szy-z.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Między nami Polakami...
PostNapisane: 18 sty 2014, 10:40 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
Wysłuchaj i pomyśl

Paweł Pasionek

Już za tydzień, 25 stycznia, z okazji wspomnienia św. Franciszka Salezego, patrona dziennikarzy, w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu odbędzie się sympozjum naukowe z cyklu „Oblicza”. W tym roku znakomici prelegenci będą zgłębiać istotę wolności.

Współcześnie o wolności wiele się mówi, lecz niestety zazwyczaj opacznie się ją pojmuje. Fałszywe rozumienie wolności wypływające z niewłaściwego odczytania ludzkiej natury i odrzucenia prawdy wpływa nie tylko negatywnie na życie pojedynczych osób, ale również całych narodów, gdyż konsekwencją nieprawidłowo realizowanej wolności jest nawet spodlenie systemów politycznych wielu współczesnych państw. Jak bowiem podkreśla bł. Jan Paweł II w „Evangelium vitae”, „oderwanie wolności od obiektywnej prawdy uniemożliwia oparcie praw człowieka na solidnej bazie racjonalnej i stwarza sytuację, w której w społeczeństwie może zapanować anarchiczna samowola jednostek albo zabójczy totalitaryzm władzy”. A przecież wolność, będąc nieodłącznym elementem natury człowieka, jest dla nas wielkim darem, ale i – o czym się dziś zapomina – także życiowym zadaniem, gdyż stawia przed nami wyzwanie, byśmy ją właściwie rozpoznali i nauczyli się z niej rozumnie korzystać.

W poemacie „Myśląc Ojczyzna” Karol Wojtyła zauważył: „Wolność stale trzeba zdobywać, nie można jej tylko posiadać. Przychodzi jako dar, utrzymuje się poprzez zmaganie”. To codzienne zmaganie, jak konstatuje poeta Leopold Staff, jest „trudem wielkości”. Jednakże współcześnie wpływ na to, jak człowiek wolność pojmuje i ją realizuje, zależy w dużym stopniu od wpływu otoczenia, w którym żyjemy. Chociażby tak zmasowane obecnie ataki na Kościół dążące do oderwania ludzi od Boga powodują, iż człowiek, wypierając się swego Stwórcy i Jego przykazań, nieświadomie traci głównego obrońcę swej wolności.

Zgubna swawola
Niestety, obecnie Polacy coraz bardziej zatracają pojmowanie wolności jako troski o dobro wspólne – Ojczyznę. Możemy nawet zaobserwować, że bardzo często, zwłaszcza w liberalnych mediach, wolność przedstawiana jest w krzywym zwierciadle jako swawola i całkowita dowolność w dokonywanych wyborach.

Tak pojmowana wolność wprowadza w życiu człowieka chaos i wiedzie do upadku, bowiem wolność bez ram moralnych, bez dbania o innych, zważająca co najwyżej na formalne przepisy prawa, powoduje, że człowiek koncentruje się na używaniu rzeczy i coraz częściej uprzedmiotawia innych, gdyż szczęścia szuka w używaniu życia. Jednakże uleganie zachciankom, niepohamowanej konsumpcji to nie przejaw wolności, ale zniewolenia. Prawdziwa wolność objawia się w wytrwałym dążeniu do rozwoju własnego człowieczeństwa z uwzględnieniem prawdy, dobra i powinności, które na siebie przyjęliśmy. Niestety, coraz częściej współczesnego człowieka celowo wpędza się w zniewolenia i ogranicza się mu obszar wolności jedynie do swobody wyboru konsumowanych dóbr i usług. Skrzętnie wykorzystują to różnej maści manipulatorzy, którzy zamiast wolnych obywateli chcą mieć łatwo sterowalne żywe „narzędzia” do realizacji swoich interesów.

W mediach, w prawie i w sztuce
Aby nie dać się zmanipulować i sprowadzić do roli niewolnika, warto podjąć refleksję nad istotą wolności i nauczyć się z niej właściwie korzystać. Wyjątkową szansą na to będzie sympozjum naukowe „Oblicza wolności”, które rozpocznie się 25 stycznia o godz. 10.00 w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu.

W tematykę spotkania wprowadzi uczestników twórca wolnych mediów i wielki orędownik wolności słowa o. dr Tadeusz Rydzyk CSsR. Następnie głos zabierze wybitny znawca świata mass mediów ks. bp dr Adam Lepa, który poruszy temat „Wzorce wolności w polskich mediach”. Kolejnym prelegentem będzie prof. dr hab. Michał Seweryński, senator RP, były minister edukacji narodowej oraz minister nauki i szkolnictwa wyższego, który przedstawi zagadnienie wolności w polskim prawie.

Niezmiernie ważną kwestią, jaką jest wolność religijna, zajmie się ks. prof. dr hab. Jan Machniak, kierownik Katedry Teologii Duchowości Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie. Ksiądz profesor poruszy ten temat w oparciu o myśl bł. Jana Pawła II. Natomiast do zagadnienia wolności w czasach totalitaryzmu komunistycznego odniesie się dr hab. Sławomir Cenckiewicz, profesor WSKSiM w Toruniu. Podczas sympozjum nie zabraknie też analizy współczesnej wolności artystycznej, której dokona Temida Stankiewicz-Podhorecka, krytyk teatralny.

http://www.naszdziennik.pl/wp/65626,wys ... omysl.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Między nami Polakami...
PostNapisane: 12 lut 2014, 07:31 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
Polsce nie ofiaruję niczego…

Najnowszy wpis prof. Krystyny Pawłowicz na blogAiD

Najnowsze sondaże pokazują, że aż 41% badanych Polaków mówi, iż dla obecnej Polski nie poświęciłoby NICZEGO. To oznacza, że niemal co drugi Polak żadnej ofiary, żadnego najmniejszego wyrzeczenia dla swej Ojczyzny nie chce ponosić. Tzn., że odmawia także poświęcenia nawet jakiegokolwiek czasu w sprawie dla Polski ważnej. Ilość Polaków odmawiających czegokolwiek Polsce odpowiada mniej więcej ilości

Polaków odmawiających udziału w wyborach, ale odmowa Polsce, swej Ojczyźnie „wszystkiego”, jakiejkolwiek ofiary, jest jeszcze bardziej dramatyczna niż nieuczestniczenie w wyborach. Oznacza bowiem zerwanie więzi duchowej i emocjonalnej ze swym państwem, z rodzinnym krajem. Oznacza, że lewackim władcom PRL-bis udało się przez ostatnie ćwierć wieku skutecznie wykorzenić nas, zniechęcić, przygnębić, udało się odebrać nam poczucie narodowej przynależności, tożsamości, poczucie dumy i radości.

Odbierano kolejno młodzieży lekcje historii i ograniczano ilość lekcji języka polskiego. Ośmieszano bohaterów i sukcesy Polaków. Lewackie po-PRL-owskie rządy ostatniego ćwierćwiecza zawłaszczyły Polskę materialnie i duchowo. Wielu z nas zgnębiły. Pokomunistyczno-liberalne rządy, które większość z nas wybierała, prowadziły i prowadzą politykę pełną kompleksów wobec sąsiadów i innych państw. Lewackie rządy III RP, czyli PRL-bis nie dbają o swych obywateli, nie liczą się z nimi ani z ich opiniami. W 2013 r. ruszyła więc kolejna fala ucieczek (ok. 500 tys.) młodych ludzi z Polski, którzy we wszystkich badaniach mówią, iż nie mając w Polsce szansy na pracę, mieszkanie, założenie rodziny ani uczciwą karierę zawodową, muszą z Polski uciekać. I to z najbardziej podstawowych powodów bytowych.

Degradacja materialna i duchowa polskiego społeczeństwa, która dokonuje się w działaniach (czyżby celowych?) wymierzonych przeciwko Państwu Polskiemu i polskiemu społeczeństwu, która wydaje się nawet, iż posiada cechy zdrady Ojczyzny, jest miarą i owocem dalszego ciągu trwania rządów postkomunistów, których my Polacy nie jesteśmy w stanie odsunąć od władzy. A chociaż TO jedno jesteśmy jednak Polsce winni.

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... czego.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Między nami Polakami...
PostNapisane: 13 lut 2014, 08:59 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
„Rycerze” i „tygrysy”

Z por. pil. Marcinem Zołotucho z 22. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Malborku rozmawia Piotr Falkowski
Piotr Falkowski

Czy skoczek narciarski to też lotnik?
– Myślę, że kawałek tej duszy lotnika w sobie ma. Zresztą czasami na te skoki mówi się „loty”. To jest zresztą zupełnie poważna nazwa, bo skoczek nie leci tylko siłą rozbiegu, ale działa na niego przez pewien czas siła aerodynamiczna tego samego rodzaju, co siła unosząca samolot. W każdym razie odrywa się od ziemi i ląduje, a nie spada, prawda?

Kamil Stoch umieścił na swoim kasku biało-czerwoną szachownicę i wojskowe barwy maskujące. Już po zdobyciu medalu powiedział: „W końcu ma się tych dobrych lotników. Co nie, Polsko?”. To na pewno wyrazy wielkiej sympatii naszego mistrza olimpijskiego do lotnictwa.
– To bardzo miłe. Wiadomo, że interesuje się lotnictwem. Te symbole go z nami łączą i my też czujemy się z nim związani jak z lotnikiem. Zapraszamy go do nas. Oczywiście wszyscy mu kibicowaliśmy, dopingowaliśmy go, żeby skoczył jak najlepiej, najdalej. I wygrał, zdobył złoty medal. Wiem, że koledzy wysyłali też sobie SMS-y z tą nowiną, bo niektórzy byli na służbie i nie widzieli relacji.

Lotnicy często przyozdabiają swoje samoloty czy hełmy według własnych projektów. Skąd taka popularność tego rodzaju twórczości?
– Samolot to część lotnika. Każdy bardzo utożsamia się ze swoim typem samolotu. I my w lotnictwie bojowym, i piloci samolotów transportowych, i śmigłowców. To są inicjatywy pilotów, osób związanych z lotnictwem. Chcemy zaznaczyć przynależność do swojej jednostki, związek z jej historią, osiągnięciami, tradycjami, cechami regionu, w którym jest baza. Czasami nawiązuje się do jednostek, które brały udział w drugiej wojnie światowej, na przykład w Bitwie o Anglię. Chodzi o wyróżnienie się, bycie lepiej rozpoznawalnym wśród innych jednostek. Często pojawiają się takie nieformalne nazwy jak „tygrysy”, „rycerze” itp. W ten sposób działają barwy zespołów akrobacyjnych, na przykład polskich Biało-Czerwonych Iskier, których maszyny są biało-czerwone. Dla nas jest to również silniejsze utożsamienie się z czymś ważnym. To daje zawsze większą siłę, energię, czujemy się trochę jakby lepsi i ważniejsi. Tak robią lotnicy na całym świecie, bo naprawdę jesteśmy bardzo podobni, przywiązani do tradycji. Przy okazji wspólnych ćwiczeń albo pokazów można zobaczyć bardzo oryginalne zdobienia samolotów, hełmów, godła eskadr itp.

Taki własny niepowtarzalny kask, który samemu się zaprojektuje, pomaga?
– Tak, każdy ma jakiś charakter, osobiste emocje, jakieś własne dziedzictwo, które stara się uzewnętrznić. Ja też mam hełm pomalowany według własnego pomysłu zgodnie z pewną tradycją. Jestem również współautorem koncepcji malowania naszych MiG-29 nawiązującej do tradycji rycerstwa i husarii. Latanie to szczególna pasja, która dotyczy całego życia. Myślę, że to jest pewien sposób wyrażenia siebie. Stąd te symbole. Muszę powiedzieć, że to się bardzo mocno czuje podczas misji zagranicznych albo ćwiczeń międzynarodowych. Wtedy zaznacza się w ten sposób również nasz patriotyzm. Sportowcy na pewno też to czują, przecież reprezentują Polskę na zewnątrz.

Dziękuję za rozmowę.

http://www.naszdziennik.pl/wp/68071,ryc ... grysy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Między nami Polakami...
PostNapisane: 30 kwi 2014, 07:17 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
Ile Polski w Polsce?

Filip Frąckowiak

Przed narodowym świętem ustanowionym na pamiątkę Konstytucji 3 maja i przed Dniem Flagi 2 maja administracja państwowa oraz samorządowa przygotowuje się do obchodów tych bardzo państwowych świąt. Jedni, traktując to zupełnie powierzchownie, zawieszą flagę na budynku, bo taki jest obowiązek. Inni zagłębią się w atmosferę nieco bardziej, odwiedzając miejsca pamięci lub okolicznościowe wystawy poświęcone ustawie rządowej z 1791 roku lub biało-czerwonej chorągwi. Jeszcze inni wymyślą coś nowocześnie alternatywnego, żeby tylko było inaczej i żeby uciec od tradycji. Przykładem tego był czekoladowy biały orzeł. Podejrzewam, że największa część polskiego społeczeństwa skupi się na wydłużaniu długiego weekendu oraz zakupie wszystkiego, co da się „zgrillować”. Zapewne nieświadomie przytakując tezie, że „Polska to nienormalność”. To jednak nie dotyczy tylko tych świąt, tak bardzo państwowych, ale i innych tradycji. Gdzie zatem jest miejsce na polską tradycję i ile jest jeszcze Polski w naszych domach oraz otaczającym je środowisku?

W filmie reklamującym dziesięć lat Polski w Unii Europejskiej, tym słynnym, który kosztował 7 milionów złotych, nie ma nic o Polsce. Są zdjęcia Polski w budowie zestawione z obrazami biedy początku lat 90. Czy kraj w budowie, który tam zobaczyliśmy, to Polska? Most, stadion, boisko na teledysku świadczą o tym, że od kiedy weszliśmy do Unii Europejskiej, budujemy nowe państwo, bez tradycji, bez historii, o architekturze nic nieznaczącej i bez wspólnego mianownika dla mieszkańców tego państwa. Autorzy wykorzystali piosenkę Paula McCartneya, która nie ma nic wspólnego z Polską. Nie ma też nic wspólnego z Unią Europejską. Czy gdyby „wyjąć” z naszego krajobrazu architekturę lat dawnych, a pozostawić jedynie to, co wybudowano dziesięć lub dwadzieścia lat temu, wiedzielibyśmy, gdzie stoimy? Czy gdybyśmy przyjrzeli się temu, jak spędzamy nasz wolny czas, to znaleźlibyśmy coś, co charakteryzuje nas jako Polaków? Jak wielu jest obywateli państwa polskiego, których praca definiuje ich jako osoby pochodzące z Polski? Fala bezideowej kultury zalewa wszelkie dziedziny naszego życia. Czy podkreślana przez wielu polityków, szczególnie w filmach reklamowych za pieniądze z UE, kreatywność Polaków w biznesie i sztuce prowadzi do stworzenia czegoś naprawdę nowego i odkrywczego? Tylko wyważamy na gruncie polskim drzwi dawno otwarte przez obywateli lepiej zarządzanych państw. Nawet w epoce budżetu Unii Europejskiej Polska „buksuje w miejscu”. Tak jakby unijne projekty na wszelkiego rodzaju projekty były alternatywą dla polskości.

Na straży polskiej tradycji stoi Kościół. Być może ostatnie, co jest polskie, to Wigilia Bożego Narodzenia, Święta Wielkanocne, wiara w to, że cudownym zrządzeniem opiekuje się Polską Matka Boża, jej Królowa. Tak bardzo polskie przydrożne kapliczki – rozsiane w krajobrazie modlitwy ludu polskiego. Próżno doszukiwać się w tej polskości nacjonalizmu. Ci, którzy nie godzili się na upamiętnienie Jana Pawła II w sejmowej uchwale, proponują Polakom nowe państwo – bez Polski, bez tradycji. Niebezpiecznie podobne w wielu wymiarach do państwa totalitarnego. A dzisiejszego Polaka konstruują niczym nowego człowieka z nieznoszących sprzeciwu ideologii totalitarnych XX wieku. „Czym byłaby Polska i kim bylibyśmy my bez Jana Pawła II?” – pytanie zdaje się z początku naiwne, bo powtarzane tysiące razy. Ale czy ktokolwiek potrafi odpowiedzieć na nie całościowo? Czy ktoś potrafi zamknąć to zagadnienie? Święty Jan Paweł II wypowiedział w 1979 roku w Krakowie słowa: „Proszę was, abyście całe to duchowe dziedzictwo, któremu na imię Polska, raz jeszcze przyjęli z wiarą, nadzieją i miłością. (…) abyście nie podcinali sami tych korzeni, z których wyrastamy”. Czy ktoś dał w ostatnich dekadach Polakom alternatywę dla takiego nauczania?

http://www.naszdziennik.pl/wp/75951,ile ... olsce.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Między nami Polakami...
PostNapisane: 05 maja 2014, 07:41 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
Polsko, umiej być wdzięczna!

Pod patronatem „Naszego Dziennika”

Kanonizacja Jana Pawła II, proroka Bożego Miłosierdzia, to wielki dar dla naszej Ojczyzny, ale jednocześnie wezwanie do podjęcia Jego dziedzictwa i przemiany siebie i swego środowiska w świetle nauczania Papieża Polaka. W sanktuarium Matki Bożej Nauczycielki Młodzieży na warszawskich Siekierkach modlono się o owoce ogłoszenia świętym Jana Pawła II.

To było ostatnie z dziewięciu przebłagalnych czuwań w intencji Ojczyzny, które w każdy pierwszy piątek miesiąca gromadziły setki wiernych. Rozpoczęło się ono w czasie szczególnym, kilka dni po kanonizacji Jana Pawła II i w wigilię uroczystości Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski, która w tym roku wypadła w pierwszą sobotę miesiąca. – To jakby pieczęć z Nieba po wielomiesięcznej modlitwie czcicieli Bożego Miłosierdzia i duchowym przygotowaniu się do kanonizacji – zwrócił uwagę ks. Mariusz Bernyś, kapelan warszawskiego szpitala przy ulicy Banacha, jeden z organizatorów czuwań. Modlitwa, którą zainaugurował Apel Jasnogórski, łączyła się też z 71. rocznicą objawień Matki Bożej na Siekierkach.

Bardzo wymowne były rozważania w czasie Drogi Krzyżowej, które miały charakter świadectwa związanego z trudami pielgrzymki ok. 100-osobowej grupy czcicieli Bożego Miłosierdzia do Rzymu na kanonizację Jana Pawła II i Jana XXIII. Była to próba odczytania znaków, którymi pątników prowadził do Rzymu Bóg bogaty w miłosierdzie. – To nasze pospolite ruszenie do Rzymu na kanonizację ukazało silną Polskę – podkreślał ks. Michał Dłutowski.

Z kolei ks. Bernyś wskazywał, że między kanonizacją św. s. Faustyny a kanonizacją Jana Pawła II zamyka się pewien okres, w którym Ojciec Święty „załatwiał za nas wszystko”. – Ale teraz przychodzi czas wierności Bogu! Teraz przychodzi czas, żebyśmy wzięli sprawy polskie w swoje ręce my, chrześcijanie, my, wyznawcy Chrystusa, do których serca przemawia przesłanie orędzia o Bożym Miłosierdziu. Aby Polska była wierna, bo wtedy Bóg ją wywyższy w potędze i świętości, wtedy powstanie z każdego kolejnego upadku – mówił kapelan warszawskiego szpitala. Zwracał jednocześnie uwagę, że w przesłaniu o Bożym Miłosierdziu jest wszystko i że teraz czas na nas. – Powstańmy! Polsko, przebudź się, bądź dumna, umiej być wdzięczna i weź ten wielki dorobek dziejowy, który Jan Paweł II nam pozostawił, w swoje ręce. To ty, bracie, i ty, siostro, jesteś tą Polską, to twoja rodzina i twoi znajomi, przyjaciele. To twoje świadectwo wierności – apelował ks. Bernyś.

Na tę odpowiedzialność za dziedzictwo Jana Pawła II zwracali uwagę uczestnicy czuwania. – Chyba jak wszyscy Polacy tę kanonizację przeżyłem z dumą. Jednocześnie każdy, kto dostrzega dzieła, jakich dokonał Jan Paweł II, kto dostrzega, jak wielką był osobowością i jako człowiek, i jako wysłannik Boga, jest pewien, że to nie koniec – zauważa w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” pan Artur z Hornówka k. Izabelina. – Kanonizacja to nie dojście do celu, ale raczej pewien początek drogi, wezwanie dla nas, aby kontynuować dzieło Jana Pawła II i wprowadzać Jego nauczanie w życie – dodaje. Podkreśla, że Papież Polak był człowiekiem modlitwy i Jego podejście z wielkim sercem do każdego bliźniego wynikało z tego, że był bliski Bogu, a Bóg był bliski Jemu.

Czuwanie, na które złożyły się Koronka do Miłosierdzia Bożego, Różaniec, procesja maryjna ze śpiewem Litanii loretańskiej, zwieńczyła o północy Msza Święta. W homilii ks. Michał Dłutowski przypomniał słowa proroctwa Sługi Bożego ks. kard. Augusta Hlonda, że zwycięstwo, jeśli przyjdzie, to przyjdzie przez Maryję. – Boża Rodzicielka jako pierwszy człowiek odnosi całkowite zwycięstwo nad szatanem i pozostałymi aniołami, które zbuntowały się przeciw Bogu. Również każdy, kto jest złączony przez miłość z tak wielką Królową, otrzymuje w nagrodę triumf nad siłami osobowego zła – wskazywał ks. Dłutowski. Zwracał uwagę, że Polska obecnie przeżywa potop bezbożności przejawiającej się w niszczeniu wartości chrześcijańskich, Kościoła, polskości. – Ale nie możemy ulec panice i trwodze – mówił. – Ci, którzy drwią z Boga, Maryi i Polski, zostaną zmiażdżeni mocą ramienia Bożego, które wymierzy karę za niesprawiedliwość, jakiej się dopuścili, a którą dostrzegamy w trudach naszej codzienności – dodał.

Sławomir Jagodziński

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... eczna.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Między nami Polakami...
PostNapisane: 09 cze 2014, 07:26 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
Lekarstwo na wady

Jadwiga Zamoyska

prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

Wstrzemięźliwość wyrabia się umartwieniem tego wszystkiego, co duszy staje na przeszkodzie do umiłowania Boga, służenia Mu i połączenia się z Nim. Wstrzemięźliwością człowiek się uduchowia, a uduchowiając, nawiązuje stosunek z Bogiem, zabezpiecza sobie światło, łaski, cnoty od Boga płynące i potrzebne do pokierowania życiem osobistym i narodowym. Brak wstrzemięźliwości sam przez się mógłby wystarczyć do wytłumaczenia w znacznej mierze klęsk naszych narodowych i tak pospolitego u nas niepowodzenia jednostek. Ze wszystkich cnót moralnych wstrzemięźliwość, czyli umiarkowanie, jest dla nas, Polaków, najtrudniejsza, i to we wszystkich wymiarach. Trudno nam o wstrzemięźliwość w jedzeniu i piciu, trudno o nią w mowie, w zabawach, w zbytkach, nawet w pracy. Wstrzemięźliwość wymaga karności, panowania nad sobą; że ich u nas braknie, dowodem choćby to, że jako jedyne tłumaczenie tego, co się robi lub zaniedbuje, coraz to się słyszy: „bo mi się chce” lub „bo mi się nie chce”, słowa prostej zachcianki, nie zaś woli opartej na poczuciu obowiązku, na wstrzemięźliwości i męstwie.

Fragment pochodzi z: „O wychowaniu”

--------------------------------------------------------------------------------

Charakter jednostki kształtuje się nie tylko pod wpływem środowiska, w jakim aktualnie wzrasta i żyje, ale również pod wpływem złej tradycji, która może zakażać kolejne pokolenia. Trudno dokładnie wskazać, kiedy niektóre z naszych wad narodowych umocniły się na tyle, że stały się nieomal dziedziczne. Wśród nich na pierwszy plan wybija się to beztroskie powiedzenie: „a bo mi się nie chce”. Beztroskie dlatego, że nie ma względu na obiektywną potrzebę lub na moralny obowiązek zadziałania. „Nie chce mi się i koniec, a świat, Polska, rodzina mogą się zawalić”. Dopóki z takiej postawy się nie wyleczymy, niczego na dalszą metę nie osiągniemy jako ludzie i jako Naród.

http://www.naszdziennik.pl/wp/81634,lek ... -wady.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Między nami Polakami...
PostNapisane: 05 wrz 2014, 15:48 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
Dzieją się w Polsce takie rzeczy, a my jesteśmy wciąż bezradni wobec nich.
Władza cieszy się gdy jest nam gorzej, gdy się boimy. Taką mamy władzę....
Sami już nie potrafimy tak się zorganizować, aby to wszystko co złe, co nas gnębi od 70 lat przegnać we wszystkie świata strony, ukarać, i odnowić (odświeżyć) Oblicze Ziemi, Tej Ziemi...


Ks. Małkowski: po pobiciu nie otrzymałem żadnego wsparcia z Kurii

Jestem przekonany, że to była zemsta diabła, który wstąpił w napastnika, za moją działalność, która się diabłu nie podoba

— mówi ksiądz Stanisław Małkowski tygodnikowi „Najwyższy czas”.

Duchowny został ostatnio napadnięty we własnym domu, pobity i okradziony przez byłego więźnia, któremu pomagał.

Ksiądz Małkowski liczy, że służby znajdą sprawcę.

Czy kryją się za tym jeszcze inni słudzy diabła, wyżej umocowani? Tutaj nie mam żadnych dowodów ani poszlak. Poszlaki byłyby, gdybym stwierdził za jakiś czas, że organa ścigania służą do umorzenia tej sprawy. Gdyby umorzenie nastąpiło z powodu niewykrycia sprawcy czy niemożliwości zatrzymania go, czy jakichś innych forma gmatwania. To byłaby poszlaka mówiąca, że on albo wcześniej, albo później, gdy sprawa nabrała rozłogu, został przez którąś ze służb specjalnych zwerbowany na moją szkodę

— tłumaczy ksiądz.

Pytany, czy otrzymał jakieś wsparcie od przełożonych, wskazuje, że jego pobicie nikogo w Kurii nie zainteresowało.

Zainteresowanie okazali ci księża, z którymi się spotykałem bezpośrednio. Sygnałów z Kurii czy od moich przełożonych nie miałem, chociaż zgłosiłem sprawę pośrednio, przez kolegę. Jestem księdzem archidiecezji warszawskiej i podlegam księdzu kardynałowi Kazimierzowi Nyczowi i Kurii Archidiecezji, która się mieści przy ul. Miodowej w Warszawie. Tam są moi przełożeni

— tłumaczy duchowny.

Pytany kiedy dojdzie do siebie ksiądz Małkowski wyjaśnia:

Za jakiś czas siniak pod okiem zniknie, przestanie mnie boleć prawa ręka i wróci do sprawności. Żadnych innych dolegliwości nie mam. Psychicznie czuję się nie najgorzej. Nie ma czegoś takiego jak załamanie. Jest pewna bezsenność. Funkcjonuję, odpowiadam na listy więźniów. Pisałbym więcej, gdyby nie telefony. Są to jednak kontakty od ludzi życzliwych, którzy wciąż proponują jakąś pomoc.

Ks. Stanisław wskazuje, że wiele osób radzi mu, by był ostrożniejszy. Zapowiada jednak, że nie zrezygnuje ze swojej aktywności duszpasterskiej prowadzonej wśród więźniów.

Postawa ks. Małkowskiego jest znów godna pochwały. Dziwi w tej sprawie bierność warszawskiej Kurii. Czyżby pobicie zasłużonego księdza nie było dla hierarchów niczym szczególnym?

wrp

http://wpolityce.pl/polityka/212167-ks- ... ia-z-kurii


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Między nami Polakami...
PostNapisane: 16 wrz 2014, 08:31 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
Kupujmy polskie

Izby rolnicze apelują do konsumentów o kupowanie w sklepach polskiej żywności, co ma poprawić sytuację rolników i zakładów sektora spożywczego.

Rosyjskie embargo uderzyło nie tylko w eksporterów, ale przyczyniło się także do spadku cen wielu produktów rolnych na rynku krajowym. Taką opinię wyraził Wiktor Szmulewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych. Szmulewicz wyjaśnił, że spadają ceny przetworzonej żywności, a to powoduje też obniżanie się cen skupu płodów rolnych. Jego zdaniem, dużym problemem jest praktyka dużych sieci handlowych, które naciskają na firmy spożywcze o obniżanie cen zbytu, wykorzystując trudną sytuację rolników i przetwórców z powodu rosyjskiego embarga. Jako przykład takich działań prezes KRIR wskazał sektor mleczarski – na mleczarniach wymusza się obniżanie np. cen serów, które w dużej ilości wywoziliśmy do Rosji, ale w sierpniu eksport został przez Moskwę zablokowany.

Dlatego Wiktor Szmulewicz zaapelował do konsumentów, aby ze względu na obecną sytuację rolników i przetwórni rezygnowali z zakupów importowanej żywności i nabywali polskie owoce, warzywa, sery, wędliny i inne produkty. – Całe społeczeństwo musi się zmobilizować, żeby pomóc grupie, która najbardziej na tym cierpi: rolnikom i przetwórcom rolno-spożywczym – powiedział Wiktor Szmulewicz. Gdyby te apele poskutkowały, to dzięki większemu popytowi na krajowym rynku na polską żywność sektor rolno-spożywczy łatwiej przetrwałby wojnę gospodarczą, którą wywołała Rosja. Tymczasem nasi rolnicy nie mogą póki co liczyć na znaczące wsparcie finansowe ze strony Komisji Europejskiej, która przeznaczyła na pomoc rolnikom w całej UE tylko 125 mln euro i te pieniądze już się wyczerpały.

KL

http://www.naszdziennik.pl/ekonomia-gos ... lskie.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Między nami Polakami...
PostNapisane: 12 lis 2014, 06:14 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
Wolność wymaga ofiary

Nie ma wolności bez ofiar. Wolność jest niezwykle cenną wartością, za którą trzeba płacić wysoką cenę. Wymaga wielkoduszności i gotowości do ofiary – mówił ks. abp Stanisław Gądecki.

W 96. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski przewodniczył Mszy św. w bazylice Świętego Krzyża w Warszawie. W niezwykle poruszających słowach, nagradzanych gromkimi brawami, ks. abp Gądecki wskazywał, jak ocalić i umocnić naszą wolność. – Ofiarę na rzecz wolności ponoszą tylko ci, którzy zgadzają się ponieść straty, które będą oszczędzone innym, narażając nieraz na szwank własne zdrowie i życie – wskazywał przewodniczący Episkopatu Polski.

Ostrzegał jednocześnie, że wolność jest w niebezpieczeństwie, tam gdzie ludzie ograniczają się jedynie do przeżyć z własnego życia i nie są gotowi angażować się bezinteresownie na rzecz drugich. – I ponieważ wielu z nas żyje według czysto pragmatycznych standardów przyjemności bogactwa i władzy, ciągle nam zagraża utrata moralnych i duchowych podstaw, na jakich opiera się nasza wolność – podkreślił ks. abp Gądecki. Jak wskazał, „wolność, o którą walczyli nasi praojcowie”, możemy wzmocnić, dbając najpierw o wolność osobistą, a następnie zabiegając o wolność społeczną. – Gdyby nauka miała być wolna od zasad moralnych, to nie byłoby żadnego tytułu, aby oskarżać lekarzy niemieckich, przeprowadzających doświadczenia na więźniach obozów koncentracyjnych – zaznaczył ksiądz arcybiskup. Ocenił, że za mitem o łatwej wolności kryje się tchórzostwo wobec prawdy o człowieku, a także lenistwo w obliczu wymagań płynących z korzystania z wolności w odpowiedzialny sposób.

Jak podkreślił ks. abp Gądecki, „wolność zewnętrzna” – społeczna – uwarunkowana jest wolnością wewnętrzną. Bowiem, paradoksalnie, w systemach totalitarnych, mimo braku wolności zewnętrznej, niektórzy ludzie potrafili uchronić swoją wolność wewnętrzną, natomiast „w liberalnych demokracjach wielu popadło w uzależnienia i zniewolenia”.

Wolność społeczna, zewnętrzna, jak wskazał przewodniczący Episkopatu, to sprawa o wiele poważniejsza niż zmiana rządu czy poprawa warunków życia. – Jeśli nadrzędnym celem nie będzie odzyskanie suwerenności Polaka, to wszystkie inne reformy sprowadzą się do zmiany haseł lub sztandarów – przestrzegał.

Ksiądz arcybiskup Gądecki wskazał na zasady, które powinny obowiązywać w dziedzinie polityki. Wymieniał: uczciwość, jawność w administracji publicznej, sprawiedliwe i uczciwe korzystanie z pieniędzy publicznych, odrzucanie niegodziwych metod zdobywania, utrzymania i poszerzania władzy za wszelką cenę, bezstronność w rozstrzyganiu spraw publicznych, poszanowanie praw przeciwników politycznych, ochronę praw ludzi oskarżonych w procesach. Podkreślił, że te zasady są głęboko osadzone w transcendentnej wartości osoby i w obiektywnych nakazach moralnych dotyczących funkcjonowania państwa. I jeśli nie są one „przestrzegane, zanika sam fundament politycznego współistnienia, a całe życie społeczne wystawione jest stopniowo na ryzyko zagrożenia i na rozkład”.

Ksiądz arcybiskup Gądecki dziękował Bogu za odzyskaną wolność. Modlił się za tych, którzy ją wywalczyli. Przypomniał również o wielkich świętych i błogosławionych, którzy w okresie niewoli narodowej pomagali nam „zrzucać z siebie okowy niewoli duchowej”.

Małgorzata Bochenek

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... fiary.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Między nami Polakami...
PostNapisane: 15 lis 2014, 20:00 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
Co to jest polskość ?

Jesteśmy tymi, za których się uważamy. Polakiem jest każdy, któremu bliskie są rycerskie ideały. Kolor oczu ani nawet skóry, nie wspominając o jakiejś tam „słowiańskości”, nie ma tu nic do rzeczy. I odwrotnie, dla kogo „polskość to nienormalność”, ten jest oczywistym wrogiem Polski i powinien być zwalczany wszędzie, i na każdym polu.
Wmawianie Polakom braku tolerancji jest wyjątkową perfidią. Kiedy Europa płonęła stosami nietolerancji, jedynym schronieniem była Rzeczpospolita i tak jest po dzień dzisiejszy.
Naszą wadą jest nadmiar tolerancji i wielkoduszność wobec tych, którzy na nią nie zasługują. Kiedy Europa tonęła w mrokach absolutyzmu, nasza szlachta wybierała króla w demokratycznych wyborach. Kto więc tu kogo ma prawo pouczać czym jest demokracja? A zatem, jeśli ktoś czuje się kundlem Europy, to marsz do budy i stulić pysk.
11 listopada władza PRL-u bis znowu posłużyła się prowokacją i znowu mieliśmy do czynienia z „ustawką”. Wystarczyło przejść się bocznymi ulicami, żeby nie móc wyjść z podziwu nad liczebnością i uzbrojeniem policyjnej armii. Może więc nie jesteśmy tacy całkiem bezbronni? Tyle, że w razie inwazji Putina nie wiadomo po czyjej stronie ta armia by się opowiedziała.
A wracając do Marszu Niepodległości, to nie pomogła zmiana trasy na taką, na której nie było co podpalać. Policyjni przebierańcy upozorowali atak na swoich kolegów „dziwnym zbiegiem okoliczności” akurat tam, gdzie wcześniej zostały zainstalowane kamery TVN.

Ciekawe, jak długo jeszcze pozwolimy tak się traktować.

Małgorzata Todd

www.mtodd.pl lub http://sklep.mtodd.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 68 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /