Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 60 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Gloryja Maryja
PostNapisane: 14 kwi 2015, 06:09 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Światło, które zmieni historię

Obrazek

Najważniejszy znak cudownej interwencji Nieba

Znać Fatimę to coś więcej niż poznać treść wypowiedzianych tam słów. Fatima to nie tylko one. Miejsce, czas, wybór wizjonerów, nawet barwy, w których przychodzi Maryja – nic nie jest tu przypadkowe. Najmniejszy szczegół w objawieniach ma swój sens. Mamy go odkryć, by pełniej zrozumieć orędzie, które ocali świat.

Gdy pytamy, jaki znak fatimski jest najważniejszy, w odpowiedzi jest mowa o świetle. To ono jest podstawowym elementem najważniejszej w historii interwencji z Nieba, które Bóg umieścił pod datą 1917.

Wysłannicy „utkani” ze światła

W Fatimie światło jest wszędzie. Po raz pierwszy pojawia się przy spotkaniach dzieci z Aniołem: „Zobaczyliśmy […] młodzieńca podobnego do światła…” – pisze Siostra Łucja. Potem przychodzi Maryja „cała ze światła”, a wizjonerka dodaje, że „to światło było Bogiem”. Jest ono znakiem, że orędzie pochodzi od Boga, a jego treść jest „jak Ewangelia” (św. Jan Paweł II).

Przynoszący orędzie do Fatimy są „światłem”. Wszystko jest w nich ze światła. Nawet lamówka płaszcza Maryi jest ze światła. To światło dotyka dzieci, przenika je i przemienia. Wypisuje ono w ich sercach i umysłach treść niebieskiego przesłania. Łucja pisze, że już „słowa Anioła wryły się w nasze umysły jak światło, które pozwoliło nam zrozumieć, kim jest Bóg, jak On nas kocha i jak pragnie być przez nas kochany”.

Cała Fatima jest inicjatywą i działaniem Boga! Tu jest strefa nadprzyrodzoności, miejsce, w którym jest Bóg, w którym działa Bóg, w którym Bóg przenika wszystko.

Światło świętości Maryi

Światło i jego moc ukazują się przede wszystkim w Maryi. Ona cała jest „utkana” ze światła, „tożsama” w swoim jestestwie z jestestwem Boga (ulubiony termin Siostry Łucji). Myśli Boga są Jej myślami. Nieprzypadkowo światło wskazuje więc na Jej Serce – istotę tego, czym jest człowiek przed Bogiem. W Maryi jest ono doskonale zjednoczone z Panem, stąd Jego moc i świętość.

To dlatego Łucja z zachwytem pisze, że „Niebieska Posłanniczka jest otoczona światłem Boga, który Ją przemienia”.

Światło przemienia wizjonerów

Z dziećmi dzieje się coś podobnego, co oglądamy w Maryi. Światło dotyka je i przemienia. Najpierw Łucja pisze, że „światło dotarło do naszego wnętrza, do najgłębszej głębi duszy i spowodowało, że widzieliśmy siebie w Bogu, który jest tym światłem, wyraźniej niż w najlepszym zwierciadle”. Potem dodaje, że zanurzenie dzieci w świetle zmieniło w nich wszystko.

W obecności światła w Fatimie dostrzegamy Bożą pedagogię. Jego pierwsze działanie czyni z dzieci zwiastunów „nowego pokolenia”. „Światło miało utwierdzić w nas poznanie i szczególną miłość do Niepokalanego Serca Maryi” – pisze Łucja. Dzieci stają w pierwszym szeregu tych, którzy „najbardziej znają i kochają” Maryję. „To łaska, która oznaczyła nas na zawsze w sferze światła nadprzyrodzonego” – pisze Łucja i dodaje: „Od tego dnia czuliśmy w sercu bardziej płomienną miłość do Niepokalanego Serca”.

Światło i tajemnica Jezusa

W świetle przekazywanym przez Maryję dzieci widzą Jezusa. „Pewnego dnia – wspomina Łucja – Franciszek powiedział do mnie: ’Cieszyłem się na widok Anioła, ale jeszcze większą radość odczuwam na widok naszej Pani. Ale najpiękniejszy był Pan Jezus w tym świetle, które nasza Pani włożyła nam do serca’”.

Łucja wspomina: „Kiedy powiedziałam mu, że w październiku ukaże się nam także Nasz Pan, ucieszył się bardzo. ’Ach jak dobrze. Dopiero dwa razy Go widzieliśmy. Tak bardzo Go kocham’”. Jednak wizja z 13 października okaże się niczym w porównaniu z oglądaniem Zbawiciela w świetle. Franciszek mówi: „Cieszyłem się, zobaczywszy Chrystusa, ale wolałbym Go widzieć w tym świetle, w którym myśmy się znajdowali”. Bo gdy oglądał Jezusa w świetle płynącym z rąk Maryi, widział Jezusa w Bogu, a więc w pełni Prawdy. Znamienne, że wówczas widzi Go smutnego…

Światło dla świata

Tylko Bóg może zmienić historię opanowaną przez siły ciemności. Dlatego w Fatimie mamy pedagogię światła działającego „na zewnątrz”. Łucja pisze, że Maryja, odchodząc do Nieba, wznosiła się „na skrzydłach światła, nie pozwalając, by ateizm ugasił światło wiary, nadziei i miłości”. To pierwszy sygnał roli światła w wymiarze historii. Ludzkość, by przetrwać atak szatana, musi zanurzyć się w „morzu Boskiego światła”.

Koniec objawień sugeruje ostatni etap Boskiej pedagogii. Dzieci nie oglądają już Bożych tajemnic w swoich sercach, ale tam, gdzie patrzą wszyscy inni zebrani w Fatimie. Spoglądają na coś zewnętrznego. W słońce. Maryja odchodzi. Zanim skończą się fatimskie objawienia, „Jej blask odbija się w słońcu” i… uruchamia je. To dotyk Boga przez Maryję, działanie łaski potężniejszej od najbardziej stałych praw natury. Wizjonerzy oglądają w Bożym świetle Maryję, Jezusa, św. Józefa – autorów zmian w historii. Reszta widzi cud Słońca, który ma ich nawrócić. To nawrócenie ma mieć ciąg dalszy: uczynienie ludzi „wizjonerami z Fatimy” – nie w sensie oglądania wizji, ale przyjęcia orędzia w całej pełni aż po świętość. Ludzkie serca staną się jak Niepokalane Serce Maryi – będą żyć nabożeństwem do niego, jak prosił w Fatimie sam Bóg! Zacznie się zwycięstwo Niepokalanego Serca. A wtedy przywołamy swoją modlitwą i cierpieniem światło „na zewnątrz”. Ono odbierze złu jego panowanie. I nastanie czas pokoju. Siostra Łucja dodaje: Po triumfie Serca Maryi nadejdzie czas panowania Serca Jezusowego. Zbawiciel nie będzie już „smutnym Jezusem”.

Dr Wincenty Łaszewski

http://www.naszdziennik.pl/mysl/135161, ... torie.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gloryja Maryja
PostNapisane: 21 kwi 2015, 06:21 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Przesłanie ukryte w Cudzie Słońca

Obrazek

Wielki znak na niebie wzywa do przymierza z Bogiem i Maryją

Kto nie słyszał o Cudzie Słońca w Fatimie? A jednak, choć za chwilę minie 100 lat od dnia, w którym oglądało go tysiące ludzi, wcale nie jest on tak dobrze znany, jak się powszechnie wydaje. Dość przypomnieć, że każdy cud jest nam dany od Boga jako „znak” – zadanie do odczytania i wprowadzenia w życie.

Nie wystarczy więc drobiazgowa znajomość faktów ani nawet umiejętność ich wytłumaczenia, skoro cud został nam ofiarowany przede wszystkim po to, byśmy odczytali zawarte w nim przesłanie wpisane w najważniejszy wymiar: w Jezusowe „dla nas i naszego zbawienia”. Z tym elementem omawianego cudu wciąż nie jesteśmy zadowalająco obeznani. Jeśli Cud Słońca pozostaje dla nas informacją (zazwyczaj fragmentaryczną, a nawet błędną) i nie jest dla nas Bożym znakiem, to pytanie o sens wydarzeń z 13 października w Fatimie pozostaje w nas bez odpowiedzi. Nie zmienia naszego życia.

Znak wzywający do życia, jak chce Bóg
A przecież Bóg nic nie robi bez zbawczego celu. Z pewnością nie dokonał On Cudu Słońca bez powodu. Wpisał weń swój wielki zamysł i pragnął, by odmienił on świat.

Pierwszy cel Cudu Słońca znamy z treści samych objawień fatimskich, ale może słowa, w których jest on podany, wciąż traktujemy tylko jako informację, a nie miejsce, w którym ujawnia się treść znaku…

Maryja ogłasza w lipcu: „Uczynię cud, aby wszyscy uwierzyli”. W tym zdaniu są obecne dwa pierwsze znaki. Jednym jest wskazanie na celowość cudu: ma on przekonać ludzi o istnieniu Boga, nawet więcej – pokazać im, że trzeba zmienić życie, bo skoro Bóg istnieje, tylko Jego drogowskazy mają sens.

„Aby wszyscy uwierzyli…” Dzisiaj znak Cudu Słońca staje się jeszcze bardziej oczywisty i naglący, ponieważ Bóg nie ograniczył się do „solarnej manifestacji” tylko raz – w dniu 13 października 1917 r. On ten znak zwielokrotnia i z pewnością to również czyni celowo. Wiemy, że drugi cud miał miejsce niedaleko Fatimy, w Torres Novas, już 20 października 1917 roku, a trzeci w samej Fatimie 13 czerwca 1920 r.

Miejscem Cudu Słońca były też miejsca objawień maryjnych: włoskie Tre Fontane, wenezuelska Finca Betania, słowacka Turzovka, rwandyjskie Kibeho, Medjugorie w Bośni i Hercegowinie… Oddzielnie musimy wspomnieć Cud Słońca oglądany przez Piusa XII w przededniu ogłoszenia dogmatu o Wniebowzięciu w 1950 r. Te powtarzające się cuda słoneczne, wpisane jako ilustracja apeli Matki Bożej w tylu miejscach świata, przynoszą z sobą donośne wezwanie: „Nawróćcie się!”. Mamy uwierzyć i zmienić życie i to już dziś, mówi tym znakiem Bóg. A ponieważ miejscami cudu są miejsca kultu Matki Bożej, znak Cudu Słońca wskazuje też na konieczność wpisania Maryi w naszą duchowość.

Znak, że Bóg potrzebuje naszej współpracy
O tym za chwilę, teraz pozostańmy przy wątku „uwierzenia w Boga i uwierzenia Bogu”. W świetle pewnej wypowiedzi bł. Hiacynty słowa Maryi o „cudzie, by wszyscy uwierzyli”, mają jeszcze jedno znaczenie. Hiacynta powiedziała, że cud w październiku „będzie mniejszy”. Dlaczego? Okazuje się, że wystarczył jeden zły człowiek, by Bóg zmienił swoje plany! Czyn Artura de Oliveira Santos, który 13 sierpnia porwał wizjonerów z miejsca objawień, miał tak daleko idące konsekwencje, że cud zamiast nawrócić „wszystkich ludzi”, dotknął łaską nawrócenia tylko siedemdziesiąt tysięcy, bo tylu oglądało lokalną manifestację nadprzyrodzoności. To rzeczywiście nie byli „wszyscy”.

W taki oto sposób wielki Cud Słońca w Fatimie pokazuje, że Bóg pragnie czynić jeszcze więcej, ale nie pozwalają Mu na to ludzie, którzy Go obrażają. Cud Słońca kolejny raz okazuje się znakiem mówiącym o konieczności nawrócenia. Mamy odwrócić się plecami do zła i powiedzieć „tak” na Boże zamiary.

Znak, że trzeba być z Maryją
Matka Najświętsza mówi też o tym, że to Ona sprawi Cud Słońca. Ogłasza: „W październiku uczynię cud”. Ona, nie Bóg? – pytamy. Wiemy, że w Fatimie obecność Pięknej Pani była manifestacją samego Boga, że Maryja była „cała ze światła, a to światło było Bogiem”. I tak, jak Bóg chciał przynieść nam swe orędzie właśnie przez Nią, tak i cuda, i łaski dzieją się wśród nas przez Nią! Tak uczyli przez wieki najwięksi święci. Oznacza to, że musimy odnaleźć Maryję, a nasza pobożność powinna stać się maryjna. Czy nie o tym mówią przytoczone w Fatimie słowa Jezusa: że chce On, by Maryja była „lepiej znana i bardziej miłowana”?

Teologowie wskazują na dwa kolejne znaki Cudu Słońca. Pierwszy mówi o władzy Boga okazanej tamtego dnia nad Słońcem. To dowód na to, że Bóg jest Panem natury i potrafi zmieniać lub zawieszać jej prawa według swej woli. Czyli może On nie dopuścić do zachwiania harmonii świata i do obudzenia demonów naturalnych katastrof! Znak ten jest jednak wpisany w kontekst ostatniego słowa Fatimy, poprzedzającego bezpośrednio znak Cudu Słońca: „Niech ludzie więcej nie obrażają Boga, już i tak został bardzo obrażony”. Bóg nas ocali, ale będzie to możliwe tylko wtedy, gdy przestanie być „Bogiem obrażanym”.

Czy nie o tym mówił bł. Franciszek, kiedy podkreślał konieczność pocieszania „smutnego Jezusa”? Czas, by samemu odwrócić się od grzechu i wynagradzać za zło popełniane przez naszych nienawróconych braci.

Drugi wymiar znaku Cudu Słońca jest ostrzeżeniem, że świat jest zagrożony „wybuchem Słońca”, czyli wojną atomową. Tak odczytał go św. Jan Paweł II, który wołał w 1984 r.: „Od wojny atomowej, od nieobliczalnego samozniszczenia, wybaw nas!”. Wiemy, że jego zawierzenie dziejów świata Niepokalanemu Sercu Maryi ocaliło świat od planowanej przez Moskwę na rok 1985 globalnej wojny atomowej. Mówią o tym ujawnione dokumenty, opowiadała też o tym przed śmiercią Siostra Łucja…

Dr Wincenty Łaszewski

http://www.naszdziennik.pl/mysl/135575, ... lonca.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gloryja Maryja
PostNapisane: 16 cze 2015, 05:55 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Czwarta tajemnica fatimska

Obrazek
Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik


Prorocka misja Fatimy nie jest jeszcze wypełniona.

Kościół w roku 2000 ujawnił zapis trzeciej i ostatniej części tajemnicy fatimskiej. Wszystko, co przekazała światu Matka Boża w Fatimie, stało się znane i dostępne dla wszystkich. Po tym wydarzeniu Siostra Łucja zwróciła się do Jana Pawła II z prośbą o pozwolenie na wydanie książki, która zawierałaby odpowiedzi na pytania, jakie przez wiele lat ludzie z całego świata kierowali do fatimskiej wizjonerki. Nie będąc w stanie indywidualnie odpowiadać na każdy list, pragnęła uczynić to poprzez książkę, która ukazała się w 2001 r. pod tytułem: „Apele Orędzia Fatimskiego”.

Konsultor Kongregacji Nauki Wiary po zweryfikowaniu jej zawartości wyraził opinię, że mamy tu do czynienia z duchowym testamentem Siostry Łucji, który można by określić mianem Ewangelii według Fatimy.

Bóg chce nas ratować

Poznaliśmy zatem nie tylko treść fatimskiego przesłania, ale również sama wizjonerka dała nam do ręki konkretną pomoc w jego zrozumieniu. Trudno oczekiwać czegoś więcej, mając już tyle, a jednak jest jeszcze coś, co można by nazwać „czwartą tajemnicą fatimską”. Wiemy – i potwierdził to Kościół – że rzeczywiście Matka Boża Różańcowa ukazała się w 1917 r. w Fatimie trójce pastuszków. Nie tylko się ukazała, ale też przekazała konkretne orędzie. Również znamy je w całości, łącznie z trzema częściami fatimskiego sekretu.

I tu pojawia się pytanie: dlaczego dziś tak wiele osób znających Fatimę zatrzymuje się na samym fakcie objawień, czy też czeka na jeszcze jakieś nowe, domniemane sensacje? Znamy pełną treść orędzia. Wskazuje ono bardzo konkretne źródło wszelkiego zła na świecie – to pierwsza część tajemnicy. Mówi ponadto, że Bóg ofiarowuje nam pomoc przez Niepokalane Serce Maryi – to druga część sekretu. Jeśli jednak dalej będziemy trwać w grzechu, jeśli nie podejmiemy wskazanej przez Niebo drogi, doświadczymy strasznego oczyszczenia i cierpienia – o czym mowa w ostatniej części tajemnicy.

Recepta na świat bez wojen

Benedykt XVI w Fatimie w 2010 roku wypowiedział słowa, które lotem błyskawicy obiegły cały świat, a mianowicie: „Łudziłby się ten, kto sądziłby, że prorocka misja Fatimy została zakończona”. Wypowiedź ta obudziła w wielu przekonanie, że Fatima jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa, a zatem musi istnieć jeszcze inny tekst fatimskiego sekretu. I znów pojawia się pytanie: dlaczego nikt nie zwrócił uwagi na kolejne zdanie Papieża w tej samej homilii, który wszystko wyjaśnia w następujący sposób: „Człowiek może rozpętać cykl śmierci i terroru, ale nie może go zatrzymać… W Piśmie Świętym często widać, że Bóg poszukuje sprawiedliwych, aby ocalić miasto ludzkie, i to samo czyni tutaj, w Fatimie, kiedy pyta: ’Czy chcecie ofiarować się Bogu, by znosić wszelkie cierpienia, które On zechce na was zesłać w akcie zadośćuczynienia za grzechy, przez które jest obrażany i jako błaganie o nawrócenie grzeszników?’”.

Prorocka misja Fatimy nie jest wypełniona – uczy Papież. Co jest jednak prorocką misją Fatimy – czy zapowiedzi katastrof i apokalipsy? Fatima przepowiada nawrócenie Rosji, czas pokoju i nadejście triumfu Niepokalanego Serca Maryi. Czy te zapowiedzi stały się faktem? Nie! Zatem Fatima nie jest wypełniona. Stanie się to jednak wówczas, gdy odpowiemy czynem na wezwanie Boga, który, tak jak czytamy w Piśmie Świętym, poszukuje sprawiedliwych. Również w Fatimie Bóg pyta i wzywa do wynagrodzenia za grzechy, do modlitwy za grzeszników.

O jakiej tu modlitwie jest mowa? Przecież Maryja w Fatimie jednoznacznie pouczyła, że Bóg, aby ratować dusze biednych grzeszników, pragnie ustanowić nabożeństwo do Niepokalanego Serca Maryi. Więcej! Aby nie było wojen, głodu, prześladowań sprawiedliwych itd., wskazane zostało, w sposób niebudzący żadnych wątpliwości, konkretne lekarstwo. „Żeby temu zapobiec, przyjdę, by żądać poświęcenia Rosji memu Niepokalanemu Sercu i ofiarowania Komunii Świętej w pierwsze soboty na zadośćuczynienie. Jeżeli ludzie me życzenia spełnią, Rosja nawróci się i zapanuje pokój, jeżeli nie, Rosja rozszerzy swoje błędne nauki po świecie, wywołując wojny i prześladowania Kościoła. Sprawiedliwi będą męczeni, Ojciec Święty będzie bardzo cierpieć, wiele narodów zostanie zniszczonych, na koniec zatriumfuje moje Niepokalane Serce. Ojciec Święty poświęci mi Rosję, która się nawróci, a dla świata nastanie okres pokoju”.

Podejmijmy wezwanie Maryi

Dlaczego tyle mówimy o Fatimie, a ciągle jeszcze nie zauważamy jednoznacznego wezwania do wynagrodzenia w pierwsze soboty miesiąca? Doniosłość tego pytania jest na tyle znacząca, że można tu, przez analogię, mówić o „czwartej tajemnicy fatimskiej”. Czekamy na kolejne „sensacje”. Niejednokrotnie zajmujemy nasze serca i umysły spekulacjami, które niby wskazują na to, iż jest jeszcze jakiś sekret. Pamiętajmy: Fatima to konkretne wezwanie! To, co jest nam znane, pozwala na działania mogące realnie zmienić świat, dokonać duchowej rewolucji. Nie dajmy się zaślepić ciekawości, ale z wiarą podejmijmy to, co już jest znane, wskazane przez Kościół, i realnie przyczyńmy się do tego, jak powiedział Benedykt XVI w Fatimie: „Oby te siedem lat, które dzielą nas od stulecia Objawień, przyspieszyło zapowiadany triumf Niepokalanego Serca Maryi ku chwale Trójcy Przenajświętszej”.

Rok 2017, setna rocznica objawień, jest już niemal na wyciągnięcie ręki. Bądźmy razem, by czynem wypełnić prośbę Maryi. Nie dajmy się zwodzić tym, którzy podsycają ludzką ciekawość. Bądźmy razem przy Niepokalanym Sercu Maryi. Pomoże nam w tym Wielka Nowenna Fatimska.

Ks. dr Krzysztof Czapla SAC

http://www.naszdziennik.pl/mysl/138833, ... imska.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gloryja Maryja
PostNapisane: 15 sie 2015, 18:58 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Maryja uosabia bliskość Boga

Obrazek

Z o. dr. Andrzejem Zającem OFM Conv, rektorem WSD Franciszkanów w Krakowie, rozmawia Małgorzata Pabis.

Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, obchodzona dzisiaj przez Kościół katolicki, sięga V wieku. Jednak w Piśmie Świętym nie ma informacji ani o ostatnich dniach życia, ani o śmierci i o wniebowzięciu Matki Bożej...
- Nie wszystko, w co wierzymy i czym żyjemy w Kościele, ma swoje bezpośrednie, dosłowne źródło w Biblii. Ważna jest również Tradycja (przez duże T), której istotnym elementem jest sensus fidei, czyli zmysł wiary ludu Bożego. Ten zmysł wiary uprzedza sformułowania dogmatyczne. Sam dogmat o Wniebowzięciu został ogłoszony przez Papieża Piusa XII dopiero w 1950 roku, jednak wiara w prawdę o tym wydarzeniu była żywa i kultywowana w Kościele od wieków. Świadczy o tym niezwykle bogata ikonografia, podobnie też teksty wielu wielkich autorów chrześcijańskich, by wspomnieć tylko św. Jana Damasceńskiego czy chociażby franciszkanów: św. Antoniego z Padwy, św. Bonawenturę, św. Bernardyna ze Sieny, cytowanych przez Piusa XII w Konstytucji apostolskiej Munificentissimus Deus. Piękny jest też opis śmierci czy zaśnięcia Maryi w trzynastowiecznej „Złotej Legendzie” dominikanina Jakuba de Voragine, w tekście przypisanym na dzień 15 sierpnia, bazującym na wczesnochrześcijańskim, apokryficznym dziele „Zaśnięcie i wniebowstąpienie Maryi”. Czytamy tam między innymi, jak przed wzięciem do Nieba swojej Matki, z której wyszła już dusza, pojawia się Jezus z orszakiem aniołów i mówi do Niej: „Wstań, najbliższa moja, gołębico moja, domu chwały, naczynie życia, świątynio niebieska – jak za życia ciało Twoje nie zaznało zmazy, tak i w grobie nie ulegnie zniszczeniu. Wtedy dusza Maryi wstąpiła w ciało, wyszła z grobu pełna chwały i wzniosła się do niebiańskiej siedziby, prowadząc za sobą chóry anielskie”.

W Polsce i wielu innych krajach europejskich dzień ten jest często nazywany świętem Matki Bożej Zielnej lub Korzennej. W Kościele święcimy w tym dniu kwiaty i zioła. Dlaczego?
- Chrześcijaństwo w niezwykle mądry sposób łączy obrzęd liturgiczny z kalendarzem naturalnym, z porami roku; oczywiście różnie to może wyglądać w odmiennych klimatycznie zakątkach ziemi. W naszym kręgu geograficznym to święto zbiega się ze zbiorem wielu plonów, stąd też staje się okazją, by razem z Maryją dziękować Bogu na płody ziemi, ofiarując symbolicznie i święcąc zebrane snopy zbóż oraz kwiaty, które wielością barw bez wątpienia upiększają rytuał.

Są też różne podania i tradycje, które wiążą Maryję z kwiatami. Ona sama jest najpiękniejszym Kwiatem. We wspomnianej „Złotej legendzie” możemy przeczytać, jak do Maryi tęskniącej za Synem przychodzi w końcu anioł z gałązką palmy z rajskiego ogrodu, obwieszczając rychły koniec Jej ziemskiego życia. Tę gałązkę uczniowie mają nieść przed marami, na których będą nieśli Jej ciało. Gałązka palmy w naszym obrzędzie staje się wiązką kwiatów, w których można dojrzeć – obok tego dziękczynnego – jeszcze inny sens: kwiaty ofiarowane przez nas Bogu wyprzedzają nas w drodze ku Niemu.

Celebrując święto Maryi Wniebowziętej, możemy uprzytomnić sobie na nowo – szczególnie dziś, w dobie wszechobecnej technicyzacji – ten niezwykły organiczny związek człowieka z ziemią, z naturą, z przyrodą, z jej wytworami, którym należy się szacunek. Co więcej, można też przypomnieć sobie na nowo, że całe stworzenie uczestniczy w wielkim powrocie do Boga, do miejsca, z którego wszyscy wyszliśmy. A Maryja, uprzedzając nas, przez Wniebowzięcie wskazuje nam drogę, miejsce naszego przeznaczenia. Dla mnie wymowna jest ta tęsknota Maryi za Jezusem, który jest już w Niebie. Kwiaty na Matkę Bożą Zielną, i w ogóle kwiaty, mogą więc być wołaniem czy pytaniem o moją tęsknotę.

To święto pięknie obchodzone jest w Polsce, nie tylko na Jasnej Górze, ale na Kalwarii Pacławskiej. Dlaczego ludzie tak garną się w tym dniu do Maryi?
- Pobożność maryjna ma swoją dynamikę, w której sierpniowe świętowanie jest szczególnie ważne. Nawet święty Franciszek swój szczególny czas odosobnienia i postu, pod koniec którego otrzymał stygmaty, rozpoczął właśnie od Wniebowzięcia. Maryja jako człowiek, jako kobieta uosabia bliskość Boga. W tajemnicy Wcielenia ta bliskość zyskała dosłowny, fizyczny, materialny wymiar. Człowiek potrzebuje bliskości, a bliskości Boga w sposób szczególny. U boku Maryi – znając historię Jej życia – człowiek może nabrać jeszcze większej pewności co do bliskości Boga. Tak to widzę i czuję. Chyba nie zawsze tłumaczymy sobie i argumentujemy nasze postawy i zachowania, często są one intuicyjne. Wniebowzięcie ponadto daje nadzieję, i to tę ostateczną, bo świętujemy w nim zwycięstwo nad śmiercią. Świętujemy też – jeśli tak można powiedzieć – rehabilitację ludzkiego ciała, które ma swoją wartość i godność. Maryja w sposób uprzywilejowany – ze względu na Boże macierzyństwo – znalazła się w Niebie z ciałem i duszą. Mając tam Maryję, łatwiej nam przyjmować tę prawdę wiary, żyjąc z niewzruszoną nadzieją, że i nasze ciało powstanie z martwych, by ostatecznie jak Maryja w bliskości Boga cieszyć się życiem bez końca.

Dziękuję za rozmowę.

Małgorzata Pabis

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... -boga.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gloryja Maryja
PostNapisane: 08 sty 2016, 13:14 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.niedziela.pl/artykul/17370/C ... ebowziecia

Co było przyczyną Wniebowzięcia?
2015-08-11 11:47 Abp Stanisław Gądecki

Obrazek
Fot. ARKADIUSZ BEDNARCZYK


Co było przyczyną Wniebowzięcia? Pierwszą przyczyną była wiara Dziewicy z Nazaretu. To ona była podstawą wielkości Maryi. „Błogosławiona [jest], która uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Jej od Pana”.

Drugą przyczyną Wniebowzięcia było jej Niepokalane Poczęcie. Skoro Matka Chrystusa była poczęta bez grzechu, to w konsekwencji nie podlegała też prawu śmierci; śmierć bowiem jest skutkiem grzechu pierworodnego. Między innymi z tego powodu św. Efrem Syryjczyk opisuje Maryję jako ideał piękna: „Jest Ona święta w swym ciele, piękna w swym duchu, przejrzysta w swych myślach, szczera w swojej inteligencji, doskonała w swych uczuciach, czysta, wytrwała w swych postanowieniach, niepokalana w swoim sercu, nadzwyczajna, pełna wszelkich cnót” (Hymny do Dziewicy Maryi 1, 4).

Trzecią przyczyną Wniebowzięcia było jej Boże macierzyństwo. Jej ciało zostało w szczególny sposób uświęcone, ponieważ Maryja poczęła, nosiła i wydała na świat Syna Bożego. Do nikogo z ludzi - tak jak do Maryi - nie odnoszą się słowa św. Pawła z Listu do Galatów: „Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (Ga 2,20). „Niemożliwym było, aby Twoje ciało, to naczynie godne Boga, w proch się rozsypało po śmierci” (św. German, patriarcha Konstantynopola + 732). Jan Damasceński dopowie: „Wypadało, aby Ta, która w swym łonie nosiła Stwórcę, gdy był Dziecięciem, została przyjęta do Boskich przybytków” (Homilia II o Zaśnięciu, 14).

Czwartą przyczyną Wniebowzięcia było też całe życie Maryi ściśle zjednoczone ze swoim Synem. „Matka i Syn są głęboko zjednoczeni w walce z piekielnym wrogiem, aż do całkowitego zwycięstwa nad nim. Wyrazem tego jest w szczególności przezwyciężenie grzechu i śmierci, a zatem pokonanie tych wrogów, których św. Paweł wymienia zawsze razem (por. Rz 5, 12. 15-21; 1 Kor 15, 21-26). Dlatego tak jak chwalebne zmartwychwstanie Chrystusa było ostatecznym znakiem tego zwycięstwa, tak uwielbienie Maryi, także w dziewiczym ciele, stanowi ostateczne potwierdzenie Jej pełnej solidarności z Synem, zarówno w walce, jak i w zwycięstwie (Benedykt XVI, Światło Maryi rzuca blask na dzieje całej ludzkości. Rozważanie przed modlitwą ‘Anioł Pański’. Castel Gandolfo - 15.08.2007).

Wiara we Wniebowzięcie - kiedy się ją oczyści z wszystkich doczesnych lub materialnych wyobrażeń - odpowiada utajonemu życzeniu naszego rozumu. Nasz umysł jest przecież przekonany, że nie świadczyłoby dobrze o mądrości Stwórcy, gdyby miał On unicestwić to, co sam uczynił, zwłaszcza w tak kluczowym punkcie swojego dzieła, jakim jest jedność duszy i ciała. Dlatego też Bóg - po pewnym okresie próby i rozdzielenia - wykończył swoje dzieło na wyższym poziomie, podobnie jak malarz, który - pewny swego kunsztu - poprawia swoje pierwsze płótna.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gloryja Maryja
PostNapisane: 09 sty 2016, 09:41 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://marucha.wordpress.com/2016/01/0 ... pokalanej/

Rycerze Niepokalanej – Apostołami Fatimy
Posted by Marucha w dniu 2016-01-08 (piątek)

Drodzy Rycerze Niepokalanej!
Jak już często mówiono: rok 2017 jest ważnym rokiem dla Kościoła. Gdy sto lat temu bestia z Apokalipsy rozpoczęła swój triumfalny pochód przez cały świat, przeciwstawił się jej „znak wielki na niebie: Niewiasta obleczona w słońce…”. Na komunizm Maryja odpowiada w Fatimie, wolnomularstwu założeniem Rycerstwa Niepokalanej!
Dzisiaj, po stu latach, obie bestie apokaliptyczne praktycznie zakończyły swój zwycięski pochód: porządek naturalny i nadprzyrodzony są w większości zrujnowane. To, co Chrystus zapowiedział przez apostołów, stało się rzeczywistością: Wszystkie ludy i narody podporządkowały się ideologiom smoka, pozostała tylko niewielka reszta tych, którzy jeszcze nie skłonili głowy przed nowym Baalem.
Tą resztę nazywa św. Ludwig Maria „apostołami Maryi w czasach ostatecznych”, a św. Maksymilian „Rycerzami Niepokalanej”.
W Fatimie Niebiańska Matka ukazała się we własnej osobie, aby objawić światu, że JEJ NIEPOKALANE SERCE zatriumfuje nad wszelkimi atakami złego wroga. W tych czasach jest ONA nie tylko naszą ostatnią nadzieją, „naszą ucieczką i drogą, która prowadzi do Boga”, lecz ONA życzy sobie również – bardziej niż kiedykolwiek – spuścić duszom pełnię łask, których jest pośredniczką. A do tego potrzebuje narzędzi, które poddadzą się Jej kierownictwu i będą wypełniać posłusznie Jej życzenia. To jest szczególnie widoczne u dzieci z Fatimy, u św. Bernadety z Lourdes itd.
Dla nas oznacza to, że mamy całkowicie pójść w ślady dzieci z Fatimy: To, o co Matka Boża prosiła je sto lat temu, o to samo prosi ONA nas dzisiaj! ONA przyszła sto lat temu, żeby przez swoje posłannictwo niezliczoną ilość ludzi nawrócić i uświęcić. Dzisiaj chce ONA z całą pewnością tego samego. Rok 2017 musi stać się rokiem nawróceń i dlatego nas nawołuje, abyśmy stali się Jej apostołami. Nawracanie dusz oznacza wypowiedzenie wojny złemu wrogowi! Tak jak sto lat temu, tak również i rok 2017 będzie rokiem walki – być może decydującej walki.
Niewielka armia naszej Pani z Fatimy powinna udać się na bitwę w pełnym rynsztunku i dobrze przygotowana pod Jej potężnym przewodnictwem, żeby każdego dnia coraz bardziej umacniać Jej królowanie w naszych sercach i każdego dnia wyrywać wiele dusz śmiertelnemu wrogowi. Tak więc rok 2016 jest rokiem przygotowania: Przed rozstrzygającą grą drużyna musi być dobrze wytrenowana, przed wystawieniem sztuki teatralnej aktorzy muszą przejść wiele prób, w przeciwnym razie nie powiedzie się.
Ponadto ONA sama pokazała w Fatimie, jak ważne jest takie przygotowanie. Dlatego też w roku 1916 posłano z nieba aż trzy razy anioła, który miał nastawić dzieci na wielkie wydarzenia roku 1917. Tak właśnie rozpoczyna się jubileusz 100-lecia w tym Nowym Roku. Razem ze świętymi aniołami, szczególnie z „Aniołem Stróżem Portugalii”, świętym Archaniołem Michałem chcemy wkroczyć w te wielkie tematy Fatimy.

Jak ma wyglądać to przygotowanie?
Musimy najpierw przyswoić sobie głęboką wiedzę o wydarzeniach w Fatimie, ponieważ „nikt nie może dawać tego, czego sam nie posiada”. Uwaga, istnieje ogromna oferta literatury o Fatimie, niestety często skażona ideami modernistycznymi, częściowo również sentymentalna czy też powierzchowna. Dlatego przygotujemy dla Państwa listę pism, które rzeczywiście wprowadzają w głębię objawień fatimskich.
Później musimy wyćwiczyć się w sztuce walki: żeby walczyć z wrogiem i go pokonać, musimy nauczyć się właściwie wykorzystywać naszą broń. Musimy osiągnąć taką sprawność, która nam ułatwi trwałe i skuteczne jej zastosowanie. Znają Państwo tę broń: „Módlcie się i ofiarujcie, tak wiele dusz idzie na stracenie, bo nikt za nie się nie modli ani nie ofiaruje!”.
W końcu musimy kiedyś sprawdzić się w walce, tzn. konkretnie wyjść do świata i spróbować prowadzić ludzi do Boga: To będą nasze pierwsze działania apostolskie.
Teraz należy wbić sobie do głowy i do serca postanowienie na ten rok, żeby każdego dnia wciąż stawać się na nowo apostołem naszej Pięknej Pani z Fatimy. Przy tym nie możemy się zniechęcać, jeśli nie od razu będzie nam się udawało. Rozpoczynajmy każdego ranka ochoczo i w ufności do NIEJ. Wieczorem zdajmy sobie krótko sprawozdanie z wykonania zamiaru i odnówmy go, z mocnym postanowieniem, żeby następnego dnia wykonać go jeszcze lepiej.

POSTANOWIENIE NOWOROCZNE 2016
1. INTELEKT:
a) Jeśli to możliwe codziennie kilka minut – jednak co najmniej tygodniowo jedną godzinę – czytać dobrą książkę o Fatimie.
b) Jeśli to możliwe, raz w miesiącu przeczytać opublikowane na stronie teksty o Fatimie.
2. WOLA I SERCE:
a) Jak najczęściej odmawiać akty strzeliste o nawrócenie grzeszników, szczególnie: „Jezusie, Maryjo, kocham Was, ratujcie dusze.”
b) Codziennie przynajmniej trzy razy odmawiać Modlitwę Anioła Fatimskiego.
c) Codziennie różaniec w intencjach Naszej Pani z Fatimy.
d) (Jeśli możliwe) raz w miesiącu post w intencjach Maryi, a mianowicie w środę, przed 13. danego miesiąca.

Poza tym:
e) Sobotnie nabożeństwa wynagradzające są dla apostołów Fatimy święte, tzn. jak tylko to możliwe uczestniczą w nich.
f) Apostołowie Fatimy ofiarowują możliwie często Komunię św. w duchu Fatimy jako wynagrodzenie za zniewagi Niepokalanemu Sercu Maryi.
3. DZIAŁANIE:
a) Starać się rozdawać Cudowny Medalik gdzie tylko to możliwe. Jeśli możliwe, brać udział w akcjach apostolatu MI.
b) Starać się pozyskać jak najwięcej wiernych dla MI.
Tym samym mamy bardzo głęboki i pobłogosławiony przez Niepokalaną program, jak konkretnie być JEJ rycerzami w roku 2016 .

Na koniec jedna prośba: Proszę zaprosić w roku 2016 jak najwięcej ludzi do udziału w tym przedsięwzięciu. Proszę zachęcić ich, żeby stanęli pod sztandarem Niepokalanego Serca Maryi i żeby zostali RYCERZAMI NIEPOKALANEJ.
Nawet jeśli ci ostatni zgłoszą się 31.12.2016, to przecież „ostatni będą pierwszymi”. Proszę pamiętać, że chcemy w roku 2017 Niepokalanej położyć u stóp 100 000 rycerzy – tym samym czeka nas niemała praca.
Z okazji Nowego Roku życzę Państwu z całego serca przeobfitych łask Bożych i opieki Niepokalanego Serca Maryi! Niech w naszych sercach, na naszych ustach, a przede wszystkim w naszym działaniu wciąż rozbrzmiewa hasło: CZEŚĆ NIEPOKALANEJ!

x. Karl Stehlin FSSPX [Były przełożony FSSPX na Polskę – admin]
Madras, Boże Narodzenie 2015

* * *

POLECANE LEKTURY (lista będzie uaktualniana):
Historia objawień w Fatimie
http://militia-immaculatae.org/fatima/


ROZWAŻANIA ,,KU FATIMIE 2017″:
Ku Fatimie 2017 cz. I
http://militia-immaculatae.org/ku-fatim ... -09-2015r/
Ku Fatimie 2017 cz. II
http://militia-immaculatae.org/ku-fatimie-2017-cz-2/
Ku Fatimie 2017 cz. III
http://militia-immaculatae.org/aktualno ... 2017-cz-3/
Ku Fatimie 2017 cz. IV
http://militia-immaculatae.org/aktualno ... 2017-cz-4/


PUBLIKACJE:
Książki dotyczące objawień Fatimskich do nabycia w Te Deum
http://www.tedeum.pl/szukaj?q=Fatima+
Na temat Fatimy pisze ks. K. Stehlin w książce – Kim jesteś Niepokalana?
http://www.tedeum.pl/tytul/736,Kim-jestes-o-Niepokalana
o. Ludwik Kondor SVD, Siostra Łucja mówi o Fatimie, wyd. Fatima Press


ARTYKUŁY z Zawsze Wierni dotyczące Fatimy:

Fatima i wielka kara
http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/1221

Fatima wzgardzona. Poświęcenie Rosji wciąż nie dokonane.
http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/311

Ekumenizm w świetle objawień Matki Bożej w Fatimie
http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/259

Fatima i kryzys w Kościele
http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/9

Trzecia Tajemnica Fatimska – dwa manuskrypty siostry Łucji
http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/328


WYKŁADY NA YOUTUBE:

WIelka Tajemnica Fatimska – wykłady z pielgrzymki do Częstochowy 2014
https://www.youtube.com/playlist?list=P ... kPhN5mJhPH

Maksymilian Kolbe, Fatima i osobiste poświęcenie się Matce Boskiej
https://www.youtube.com/watch?v=14_ooeunNEU

Trzecia Tajemnica Fatimska
https://www.youtube.com/watch?v=mE6h2gtsUV4

http://militia-immaculatae.org/ku-fatimie-2017/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gloryja Maryja
PostNapisane: 20 cze 2016, 09:40 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.bibula.com/?p=56621

Nawrócenie jest jedyną nadzieją ludzkości – Plinio Corrêa de Oliveira
Aktualizacja: 2016-05-13 6:30 am
Dodano: 2012-05-12 9:30 pm

Najciekawszy bodaj aspekt orędzia fatimskiego stanowi zagadnienie wojny i pokoju, zwłaszcza rozważane z pozycji okrutnego dylematu: czy lepiej ulec komunizmowi niż zginąć, czy wręcz odwrotnie – lepiej paść trupem do ostatniej krwi walcząc z czerwoną zarazą.
W roku 1917 ­– na kilka miesięcy przed przejęciem władzy w Rosji przez komunistów oraz na dwadzieścia osiem lat przed wybuchem pierwszej bomby atomowej w Hiroszimie – w fatimskim orędziu Boża Opatrzność z nadprzyrodzoną przejrzystością przedstawiła plan rozwiązania tego przerażającego problemu. W Cova da Iria za pośrednictwem trojga pastuszków Matka Boża przekazała jasne wskazówki dotyczące postępowania w tej – jakże przecież poważnej – kwestii. Po pierwsze, Jej orędzie mówi o rozprzestrzenieniu się błędów Rosji, ukazując komunizm jako wielką karę, na którą narażona jest ludzkość z powodu swego religijnego i moralnego upadku. Najwyraźniej zatem komunizm to swoisty bicz Boży, którym wychłostane mają zostać narody, zwłaszcza zachodnie. Ludzkość może jednak uniknąć takiego losu, o ile powróci do prawdziwej wiary i moralności chrześcijańskiej oraz porzuci bagno bezbożności i niemoralności.
Ściślej rzecz ujmując, nawet znaczna liczba nawróceń osobistych nie wystarczy, by spełnić prośbę Matki Bożej. Każdy naród spustoszony przez agnostycyzm i swobodę seksualną musi się w całości nawrócić i powrócić do nieprzemijających praw Ewangelii (dotyczy to zwłaszcza krajów Zachodu).
Niepokalane Serce Maryi Zwycięży!
Fatimskie orędzie nie ogranicza się do ukazywania zagrożenia. Mówi także, w jaki sposób go uniknąć: nie umierając, ani tym bardziej nie zostając komunistą, lecz wypełniając wolę Boga i rozważając przesłanie Jego Matki. Nie zapominajmy także, iż jednym z warunków jest poświęcenie Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi na warunkach, o jakie Ona sama prosiła.
Jeśli tak się nie stanie – ostrzega fatimskie orędzie – sprawiedliwości Bożej nic już nie powstrzyma: Jeżeli moje prośby zostaną wysłuchane, Rosja nawróci się i nastanie pokój. Jeżeli nie, rozpowszechni ona swe błędy po świecie, wywołując wojny i prześladowania Kościoła Świętego. Dobrzy będą umęczeni, Ojciec Święty będzie musiał wiele wycierpieć, różne narody będą unicestwione. Na koniec moje Niepokalane Serce zatriumfuje.
Orędzie fatimskie sugeruje zatem cudowne ingerencje Bożej Opatrzności w dzieje świata, które zapewnią zwycięstwo, prawdopodobną pozostawiając jednocześnie hipotezę, iż ludzie sami będą musieli się do tego zwycięstwa przyczynić poprzez bohaterskie uczestnictwo w wielkich bitwach, o wyniku których zadecyduje pomoc Niepokalanej Dziewicy. Orędzie fatimskie z całą pewnością wyklucza ostateczne zwycięstwo komunizmu, jako że istnieją jedynie dwie możliwości: albo ludzie usłuchają orędzia Maryi i komunizm zostanie pokonany nie zdążywszy poczynić żadnych szkód, albo ludzie nie usłuchają, a wówczas doświadczą komunizmu, który i tak ostatecznie zostanie przezwyciężony. Zarówno w jednym, jak i drugim przypadku Matka Boża zwycięży.
Należy podkreślić, iż za pomocą samej tylko broni, choćby najpotężniejszej, nie zdołamy się przed komunizmem obronić, jakkolwiek zdecydowana polityka odstraszania oparta silny o zachodni system obrony stanowi uprawniony i konieczny środek zapobiegania wojnie. Matka Boża przedstawia bowiem rozprzestrzenienie się komunizmu jako karę za grzechy. Kara ta z pewnością nastąpi, jeżeli ludzie się nie nawrócą.
Jednym ze sposobów, w jaki gniew Boży spadnie na nieżałującą za grzechy ludzkość może być szerzenie się bezwarunkowego pacyfizmu o czysto emocjonalnym, a więc krótkowzrocznym charakterze. A przecież taka postawa zawsze prowokuje drapieżnego przeciwnika. Zważmy jednakże, iż wojna absolutnie nie jest preferowanym przez Opatrzność sposobem powstrzymania komunizmu. Bóg pragnie odnowy rodzaju ludzkiego, zastosowania się ludzi do orędzia z Fatimy oraz nawrócenia Rosji. Wyłącznie militarne lub polityczne zwycięstwo nad Rosją w żadnym razie nie rozwiąże problemu. Bóg chce czegoś więcej: pragnie nawrócić Rosję, a do tego – bez wątpienia – nie potrzebuje się uciekać do jakiejkolwiek wojny. Zasadniczym jednak warunkiem nawrócenia Rosji jest nawrócenie Zachodu. Jeżeli Zachód się nawróci, to możliwe, że Rosja zostanie nawrócona na drodze pokoju, perswazji i środków religijnych, bez konieczności działań wojennych – a tego właśnie pragnie Niepokalana Dziewica.
Tylko wiara może być odpowiedzią na kryzys
Doskonale zdaję sobie sprawę, iż niniejsze rozważania mogą się spotkać z pogardą i sceptycyzmem. Ludzie bez wiary czy też małej wiary uśmiechną się i orzekną, że refleksje te są dziecinnym uproszczeniem problemów, które popychają kraje Zachodu ku komunizmowi, a być może – ku wojnie. Zda im się śmiesznym, może nawet szalonym, szukać rozwiązania owych kwestii w na przesłaniu ogłoszonym przez troje niepiśmiennych pastuszków. Nie przeczę, że problemy współczesnego świata są wysoce skomplikowane. Przeciwnie, uważam, że są one aż tak złożone, iż po ludzku rzecz biorąc wydają się wręcz nie do rozwiązania. Tym bardziej, że dodatkowo je komplikują debaty ludzi bez wiary lub małej wiary, którzy usiłują owe problemy rozwiązać.
Jestem przekonany o powierzchowności obserwacji i opinii, jednak nie w naszym obozie, lecz po stronie sceptyków. W większości mają oni bowiem w najwyższym stopniu prymitywne i powierzchowne pojęcie o religii i jej roli w życiu zarówno społeczeństw jak i jednostek, o oferowanym przez nią ogromnym potencjale rozwiązywania problemów, które sceptycy daremnie usiłują rozwikłać. Nie potrafię się oprzeć pragnieniu umożliwienia sceptycznym czytelnikom spojrzenia, jakby przez dziurkę od klucza, na ogromny wachlarz atutów religii.
Spójrzmy, jak święty Augustyn przedstawia społeczeństwo prawdziwie chrześcijańskie – Państwo Boże – ukazując wszelkie korzyści płynące dla państwa z nauki Jezusa Chrystusa: Niech ci, którzy twierdzą, że nauka Chrystusa jest szkodliwa dla państwa, stworzą sami taką armię, jaką Jezusowe słowa powołują do istnienia; niech stworzą takich zarządców prowincji, takich mężów i żony, takich rodziców i dzieci, takich panów i sług, takich królów, takich sędziów, takich poborców podatków i podatników, jakich czyni chrześcijańskie nauczanie, i dopiero wtedy niech mają czelność powiedzieć, że nauczanie to jest szkodliwe dla państwa. Nie, raczej nie zdecydują się oni przyznać, że to właśnie ono, należycie stosowane, stanowi opokę u fundamentów republiki.
Z powodu nieszczęsnej kondycji upadłej natury ludzkiej oraz działań szatana i jego ziemskich agentów skłonność człowieka do sprzeciwiania się wierze narasta aż do stopnia całkowitego jej odrzucenia – naucza doktryna katolicka. Im bardziej się człowiek od wiary oddala, tym większy popełnia grzech. Przypomina to nieco prawo Newtona i znajduje potwierdzenie w doświadczeniu. Jeżeli społeczeństwo – powodowane rozwojem niewiary i korupcji – dochodzi do całkowitego wykroczenia przeciw zasadom augustyńskiego Państwa Bożego, jaka nauka polityczna, społeczna czy ekonomiczna jest w stanie zapobiec jego upadkowi?! Jeśli ludzie nie zdołają powrócić do zbawiennych zasad chrześcijaństwa, nic nie zapobiegnie ich upadkowi, który stanie się tym straszniejszy, im dłużej będzie trwał i im głębiej sięgnie proces degeneracji.
Narodom w mniejszym stopniu zaatakowanym zepsuciem pozostaje zatem ze wszech miar słuszne odpieranie ataków ze strony narodów bardziej upadłych, na drodze zbrojenia się, zachowywania pełnej pokojowego nastawienia czujności i stosowania środków odstraszających. Poprzestając jednak wyłącznie na tym nie zdołają stłumić trującego fermentu współczesnego neopogaństwa kryjącego się w głębi ich tkanek. Wynika to jasno z orędzia fatimskiego.
W świetle powyższego możemy lepiej zrozumieć inny aspekt kary, a mianowicie jej oczyszczający, odnawiający i porządkujący charakter. Boża kara – przerywając niosący największe zagrożenie dla zbawienia niezliczonej ilości dusz proces degradacji, zarówno indywidualnej jak i zbiorowej – otworzyłaby ludziom oczy na ciężar ich grzechów, prowadząc ich do skruchy i poprawy, aby wreszcie obdarzyć ich prawdziwym pokojem. Better dead than red – lepiej umrzeć niż stać się komunistą. Ale jeszcze lepiej – żyć. Tak właśnie: wieść nadprzyrodzone życie łaski tutaj, na ziemi, aby później żyć wiecznie w chwale Bożej.
Orędzie fatimskie wymaga wypełnienia
Orędzie fatimskie krąży po świecie już od siedmiu dekad, a nie zdołało jeszcze przyczynić się do nawrócenia rodzaju ludzkiego. Ściślej rzecz ujmując, nie zdołało przyczynić się do nawrócenia katolików, na których modlitwy, pokutę oraz poprawę życia Maryja najbardziej liczy, jako na skuteczne narzędzie powstrzymania gniewu Jej Syna, aby mogło nastać Jej panowanie nad światem. Orędzie nie wspomina, w jaki sposób w czasie strasznych dni kary Bóg będzie wspierał tych, którzy uwierzyli w obietnice złożone przez Matkę Bożą; nie mówi także, czego się od nich będzie wówczas oczekiwać. Zagłębiając się w hipotezę kary Bożej możemy stwierdzić, że kontekst orędzia fatimskiego prowadzi do wniosku, iż okaże się ona przynajmniej dwojakiego rodzaju. Mogą się na nią złożyć wojny (nie tylko międzynarodowe, ale i domowe) oraz kataklizmy naturalne.
Czy wojny owe będą miały podłoże ideologiczne? Czy będą to konflikty pomiędzy wiernymi i niewiernymi (jawnymi lub zakamuflowanymi heretykami i schizmatykami, poganami, ateistami itp.) czy też nie będą miały żadnych oficjalnych konotacji ideologicznych, jak na przykład konflikt francusko-pruski z roku 1870 albo pierwsza wojna światowa?
W roku 1917, kiedy orędzie zostało przekazane ludziom, rozróżnienie pomiędzy wojnami i kataklizmami naturalnymi zdawało się bardzo przejrzyste. Niemożliwym wszak wydawało się wówczas, by człowiek mógł wywołać katastrofy przyrodnicze; postrzegano je raczej jako konsekwencję Bożej sprawiedliwości, dokonującej się za pośrednictwem żywiołów. Rozróżnienie owo pozostaje wciąż aktualne, musimy jednak wziąć pod uwagę, iż od tamtej pory człowiek posiadł zdolność wywołania kataklizmu o nieobliczalnych rozmiarach za pomocą broni jądrowej. Możliwe także, iż skutkom atomowej hekatomby towarzyszyć będą zesłane przez Boga anomalia całkowicie przyrodnicze.
Pozostaje jeszcze jedno spostrzeżenie: z punktu widzenia orędzia fatimskiego, rzeczywista gwarancja zabezpieczenia ludzkości przed katastrofą leży nie tyle w polityce rozbrojenia, traktatach pokojowych i tym podobnych, ale w nawróceniu. Innymi słowy – zgodnie z zapowiedzią Matki Bożej – jeżeli ludzie nie przestaną obrażać Boga, kara z pewnością nadejdzie, bez względu na to, jak bardzo będziemy się starali jej uniknąć za pomocą innych sposobów. Z drugiej strony, jeżeli się poprawimy, Bóg nie tylko powstrzyma pełnię swego gniewu, ale także obdarzy nas wszelkimi okolicznościami potrzebnymi do zachowania trwałego pokoju. Będzie to pokój Chrystusowy za panowania Chrystusa – pokój Maryi za Jej panowania.

Plinio Corrêa de Oliveira

Tekst jest fragmentem książki Plinia Corrêi de Oliveira pt.: “Fatima commented”



Triumf Maryi

Obrazek

– Matka Boska odegra szczególną rolę w triumfie Kościoła nad procesem rewolucyjnym – mówi dr Antonio Borelli Machado, badacz objawień fatimskich, członek Akademii Maryjnej w Aparecida, autorem bestsellerowej książki Fatima – Orędzie tragedii czy nadziei? w rozmowie z Piotrem Doerre i Leonardem Przybyszem.
Ojciec Święty Benedykt XVI już wkrótce weźmie udział w uroczystościach w Fatimie. Czego należy się po nich spodziewać?
– Po wizycie papieża Benedykta XVI w Fatimie możemy oczekiwać przede wszystkim tego, że przesłanie fatimskie będzie ponownie przeżywane i zostanie zrozumiane przez wiernych. Mamy nadzieję, że papieska wizyta obok wymiaru protokolarnego i duszpasterskiego, połączonego z głębokimi wykładami, właściwymi dla Benedykta XVI, będzie się wiązała również z ożywieniem przesłania samych objawień – w pierwszej kolejności w Portugalii, ale też na całym świecie. Módlmy się, albowiem dokonać się mają wielkie ­rzeczy.
Dlaczego? Na czym polega aktualność orędzia fatimskiego dzisiaj?
– To bardzo dobre pytanie, gdyż wielu ludzi sądzi, że skoro objawienia Matki Bożej w Fatimie miały miejsce w 1917 roku, i upłynęły już od nich 93 lata, to ich przesłanie odnosi się tylko do wydarzeń dwudzistego wieku. Jednak mój pogląd na tę kwestię jest inny: otóż Matka Boża objawiła się w Fatimie, aby powiedzieć, że ludzkość żyje w coraz większym oddaleniu od Boga – i wydarzyło się to już w roku 1917. Począwszy od lat sześćdziesiątych – słynny maj ’68, manifestacje studentów, masowy bunt – upadek moralny społeczeństwa tylko się pogłębił. Można więc powiedzieć, że Matka Boża nie objawiłaby się w roku 1917, aby ostrzec ludzi przed tym ogólnym zepsuciem, nie podpowiadając przy tym, w jaki sposób mu ­zaradzić.
Taka jest właśnie treść Tajemnicy Fatimskiej: na ludzkość spadnie kara i dobrzy ludzie zginą śmiercią męczeńską, lecz – jak mówił Tertulian – krew męczenników jest zasiewem nowego chrześcijaństwa. Stąd bierze się uzasadnienie naszej tezy o tzw. Grand Retour: Wielkim Powrocie ludzkości do Boga. Wierzymy, że dzięki łaskom otrzymanym za pośrednictwem Matki Bożej ludzkość nawróci się, powracając na drogę wyznaczoną przez Jeden, Święty, Powszechny i Apostolski Kościół oraz cywilizację chrześcijańską. Nie wystarczy posługa kapłanów, jeśli życie świeckiej części społeczeństwa stoi w zupełnej niezgodzie z normami Ewangelii.
Trzeba tutaj przypomnieć naukę o posłudze świeckich, którą Kościół sformułował w ciągu XX wieku, a którą prof. Plinio Corrêa de Oliveira obszernie skomentował w swoich artykułach na łamach „Catolicismo”. Na Niemieckim Kongresie Katolickim, Katholikentag papież Pius XII wygłosił dwa wykłady, w których dowodził, że zadaniem ludzi świeckich jest działanie w sferze doczesnej w celu uświęcenia tej sfery. Nauka owa została nie tyle ogłoszona, co – jak mówi papież Benedykt – zatwierdzona przez Sobór Watykański II, który stwierdza, że zadaniem ludzi świeckich jest wprowadzenie zasad Ewangelii do sfery doczesnej oraz dostosowanie życia społeczeństwa doczesnego do ewangelicznych zasad.
Orędzie fatimskie głosi, że nastąpi odrodzenie porządku chrześcijańskiego w sferze doczesnej i w łonie Kościoła. To jest właśnie wielka obietnica z Fatimy, złożona w roku 1917 i dotychczas jeszcze niespełniona. Na razie obserwujemy proces wręcz przeciwny. Matka Boża jednak zapewniła o triumfie swego Niepokalanego Serca. To znaczy, że pełna odnowa Kościoła, w jego prawach i w jego misji, oraz dostosowanie społeczeństwa doczesnego do zasad Jednego, Świętego, Powszechnego i Apostolskiego Kościoła, dokonają się. To sprawia, że orędzie fatimskie – mimo iż zostało wygłoszone niemal wiek temu – jest obecnie bardziej aktualne niż kiedykolwiek wcześniej.
Wspomniał Pan o koncepcji Wielkiego Powrotu. Czy znajduje ona jakieś potwierdzenie w tradycji Kościoła, w dziełach świętych katolickich?
– Jest ona w pełni zgodna z opisem dokonanym przez świętego Ludwika Marię Grignion de Montfort w paragrafie 217. Traktatu o Prawdziwym Nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny. Pisze on: Kiedyż nadejdą owe czasy szczęśliwe, kiedy Maryja królować będzie jako Pani i Władczyni w sercach, by je zupełnie poddać panowaniu swego wielkiego i jedynego Jezusa? Kiedyż będą dusze tak oddychać Maryją, jak ciało oddycha powietrzem? Wtedy to staną się rzeczy cudowne na tym padole, gdy Duch Święty, znajdując ukochaną swą Oblubienicę niby odzwierciedloną w duszach, zstąpi na nie z całą obfitością i napełni je swymi darami, zwłaszcza darem mądrości, by dokonać cudów łaski. Drogi bracie, kiedyż nadejdą owe czasy szczęśliwe, ów wiek Maryi, kiedy dusze wybrane i przez Maryję wyproszone u Najwyższego, zatapiając się w przepaścistych głębiach wnętrza Maryi, staną się żywymi Jej obrazami, by kochać i wielbić Jezusa Chrystusa? Czasy te nadejdą dopiero wtedy, gdy ludzie poznają i praktykować będą nabożeństwo, którego nauczam: „Niech przyjdzie królestwo Maryi, Panie, aby przyszło królestwo Twoje”. Mamy tu zatem opis dwóch idei: Wielkiego Powrotu i Królestwa Maryi.
W jaki sposób objawienia fatimskie potwierdzają tę tezę?
– Druga część Tajemnicy Fatimskiej, dokładnie samo jej zakończenie, zawiera słowa, które często cytujemy: Na koniec moje Niepokalane Serce zatriumfuje. A czym jest triumf? Triumf to zwycięstwo pełne chwały. Maryja zakróluje w duszach, co znajdzie swoje odbicie zarówno w Kościele, jak i w sferze doczesnej. Triumf Maryi to jej Królestwo. W Tajemnicy Fatimskiej odnajdujemy zatem uzasadnienie koncepcji Wielkiego Powrotu i Królestwa Maryi.
Jak można sobie wyobrażać ów triumf Maryi?
– Matka Boża odegra szczególną rolę w triumfie Kościoła nad procesem rewolucyjnym, który od kilku stuleci niszczy cywilizację chrześcijańską. Zaowocuje to klęską tejże Rewolucji i wszystkich jej błędnych założeń, które obecnie opanowały niemal cały świat. Wszystkie one stoją w opozycji do nauki Kościoła.
Dzisiejszy świat kompletnie oddalił się od przykazań Prawa Bożego. Uważamy, że orędzie fatimskie zapowiada całkowity powrót świata do owych przykazań, które wszak są również przykazaniami Kościoła. Wiele zjawisk, którym dziś się przyglądamy – aborcja, homoseksualizm, plaże pełne niemal nagich ludzi – jest sprzecznych z nauką Kościoła, dlatego nie będą one istniały w Królestwie Maryi.
Można sobie w ogólnym zarysie wyobrazić, jak będzie wyglądało Królestwo Maryi, będące równocześnie Królestwem Chrystusa. Bardzo ważną wskazówką wydaje się tu ostatnie zdanie z paragrafu 217 Traktatu o Prawdziwym Nabożeństwie: Ut adveniat regnum Tuum, adveniat regnum Mariae – Aby przyszło królestwo Twoje, Panie, niech przyjdzie Królestwo Maryi. Oznacza to w swej podstawowej treści przyjęcie zasad Kościoła, zarówno w sferze doczesnej, jak i duchowej. Ludzie będą oczywiście grzeszyć dalej – ale po to właśnie istnieje sakrament pojednania, za pośrednictwem którego spełniony zostanie warunek żalu za grzechy.
Królestwo Maryi pojmujemy jako triumf dobra nad złem. Nie jako całkowite wyeliminowanie złych – źli ludzie nadal będą istnieć, ale podczas gdy dziś dobrzy ludzie stanowią mniejszość, w Królestwie Maryi będzie na odwrót. I będą musieli poddać się prawom wynikającym z nakazów Ewangelii, przykazaniom Bożym. Wizja takiej przyszłości została ogłoszona w Fatimie.
Moją uwagę szczególnie przykuwa fakt, że w pierwszej scenie trzeciej części Tajemnicy Fatimskiej to Matka Boża ukazuje się ludzkości. Nie Jezus, ale Jego Matka przewodzi wydarzeniom. Upatruję tu zatem pełnej zbieżności ze wspomnianą teorią.
Jest tam również anioł trzymający ognisty miecz, którym zamierza podpalić świat. I tu Matka Boża interweniuje, powstrzymując wychodzące z miecza płomienie. Wtedy anioł ukazuje się światu i przemawia mocnym głosem (według słów Łucji): Matka Boża wydaje rozkaz, więc Jej usłucham, ale pod jednym warunkiem – Pokuta, Pokuta, Pokuta!
Oznacza to, że warunkiem koniecznym, aby zapobiec spełnieniu wizji z trzeciej części Tajemnicy Fatimskiej, jest pokuta. Jednak, jako że ludzkość nie odbyła pokuty, w drugiej scenie ukazane jest praktycznie całkowite zniszczenie świata. Męczeńską śmiercią giną wówczas ludzie dobrzy: papież, biskupi, kapłani, zakonnicy i zakonnice, ludzie ze wszystkich warstw społecznych – a więc także świeccy. Ich krew zostaje przelana pod drewnianym krzyżem stojącym na szczycie góry. Krew tę anioły zbierają do kryształowych konewek, po czym skrapiają nią dusze tych, którzy ponownie zbliżają się do Boga. Co znaczy „ponownie się zbliżyć”? Można się tak wyrazić o czymś, co było daleko, ale powraca. Oto właśnie Powrót ludzi do Boga i wykształcenie się społeczeństwa katolickiego – dzięki krwi męczenników, którzy uzyskali łaskę dla ludzkości. Odnajdujemy tu całkowite potwierdzenie wizji przedstawionej przez profesora Plinio Corrêa de Oliveira – wizji bagarre (wielkiego zamętu), Wielkiego Powrotu i wreszcie Królestwa Maryi (wszak to Matka Boża przewodzi scenie z trzeciej części Tajemnicy).
Nie znam żadnego innego objawienia, w którym Matka Boża stawałaby przed ludzkością w podobny sposób. Ukazuje to bardzo jasno, że to Ona kieruje mającymi się dokonać wydarzeniami.
Wynika stąd więc, że odwrócenie obecnego stanu rzeczy musi nastąpić w sposób nadprzyrodzony, że będzie to swoista kara dla ludzkości związana czy to ze straszliwymi katastrofami naturalnymi, czy wojnami wywołanymi przez ludzi…
– Tak. Bez interwencji sił nadprzyrodzonych, bez nadzwyczajnej interwencji Opatrzności, to się nie stanie. Widzimy bowiem, jak ludzie coraz mocniej skłaniają się ku złu – bez Bożej interwencji nie da się ich od tego odwieść. Ale pamiętajmy, że owa interwencja ma dwa oblicza: jedno to kara, lecz drugie to łaski Ducha Świętego. Pojmujemy bowiem Wielki Powrót jako coś w rodzaju drugiego Zesłania Ducha Świętego, które nastąpi dla ludzkości. Oczywiście Zesłanie Ducha Świętego jest jedynym takim wydarzeniem w historii, które już się w ten sam sposób nie powtórzy. Będzie jednakże tak, jak mówi święty Ludwik Maria Grignion de Montfort: Wtedy to staną się rzeczy cudowne na tym padole, gdy Duch Święty, znajdując ukochaną swą Oblubienicę niby odzwierciedloną w duszach, zstąpi na nie z całą obfitością i napełni je swymi darami, zwłaszcza darem mądrości, by dokonać cudów łaski. Bez działania Ducha Świętego nie ma Wielkiego Powrotu. Kluczowym jego elementem jest wszak działanie Ducha Świętego na ludzkie dusze. I to również składa się na triumf Matki Bożej. Triumf oznaczający całkowitą transformację ludzkości, która powróci na drogę praw Bożych.
Wydaje się, że kryzys cywilizacji chrześcijańskiej nie byłby tak głęboki, gdyby nie kryzys wewnątrz Kościoła?
– Kryzys w Kościele jest oczywisty, ostatnio nagłośnione przypadki pedofilii i ich powody są nad wyraz wymowne, nikt nie może temu zaprzeczyć. Incydenty te są oczywiście wyolbrzymiane przez znajdujące się w rękach sił Rewolucji media, które rozpętały prawdziwą nawałnicę propagandy przeciw Kościołowi, zwłaszcza przeciw papieżowi.
W wizji prześladowań zawartej w trzeciej części Tajemnicy Fatimskiej zostało to opisane. Ojciec Święty pada od strzałów żołnierzy, ginąc męczeńsko u stóp krzyża. Zastanówmy się, co jest gorsze: kula, która dosięgła Jana Pawła II przed laty czy obecna kampania propagandowa wymierzona przeciw jego następcy? W pewnym sensie gorsze jest oczernianie, ten cały potok obelg, to błoto, jakim obrzuca się Benedykta XVI. To ­gorzej, niż gdyby do niego strzelano. Bo odebranie godności jest gorsze niż odebranie życia.
Minęła właśnie setna rocznica urodzin a zarazem dziewięćdziesiąta rocznica śmierci błogosławionej Hiacynty. Jaką rolę odegrała najmłodsza z trójki wizjonerów w historii objawień fatimskich?
– Role Hiacynty i Franciszka różnią się od roli odegranej przez Łucję, która pozostała, aby zagwarantować ujawnienie Tajemnicy i upowszechnić nabożeństwa ustanowione przez Matkę Bożą: nabożeństwo pierwszych sobót miesiąca, nabożeństwo do Niepokalanego Serca Maryi. Franciszek i Hiacynta natomiast przeżyli skierowane ku nim przesłanie w sposób, który powinien być dla nas przykładem. Franciszek był przepełniony ideą pocieszania Pana Boga, którego ludzkość ciężko obraża swoimi grzechami. Hiacynta z kolei skłaniała się bardziej ku modlitwie i poświęceniu, prosząc o nawrócenie grzeszników, o to, aby ludzie nie skazywali się na wieczną śmierć, lecz by czynili to, czego chce od nich Bóg, aby byli wiernymi katolikami.
Hiacynta więc była w większym stopniu przepełniona misją naprawy grzechów i modlitwy za grzeszników niż Franciszek, który skłaniał się bardziej ku idei pocieszania udręczonego Pana. Postawa tych dwojga dzieci dostarcza przykładu dzisiejszemu człowiekowi. Powiedziałbym, że Hiacynta była tak wierna orędziu fatimskiemu, że wiele razy to ona musiała pociągnąć za sobą swą kuzynkę Łucję, kiedy tę ogarniała słabość, prześladowała ją bowiem matka i siostry, niechcące, by dziewczynka była świadkiem kolejnych objawień. To właśnie wierność Franciszka i Hiacynty skłoniła Łucję, aby jednak poszła z nimi, nie żadna specjalna łaska udzielona samej Łucji.
Pewnego razu, w przeddzień objawienia, Łucja nie chciała pójść na spotkanie z Maryją wskutek rozmowy, którą pastuszkowie odbyli z proboszczem leżącego nieopodal miasteczka Olival. Ksiądz ów powiedział do Łucji: Równie dobrze może to być oszustwo demona. Na te słowa Łucję ogarnęło przerażenie, uwierzyła bowiem, że to demon sobie z niej zakpił. Wtedy Hiacynta z całą niewinnością siedmioletniej dziewczynki rzekła prosto: Ależ to nie jest żaden demon. Demon jest brzydki, wszyscy tak mówią. A tamta Pani, która się nam ukazuje, jest taka piękna, jakżeby Ona mogła być demonem? Łucja jednak nadal obstawała przy swoim, zarzekając się, że nie pójdzie.
Nazajutrz Łucja, dotknięta łaską Matki Bożej, udała się do domu Franciszka i Hiacynty, gdzie zastała dzieci na kolanach, pogrążone w modlitwie i zapłakane. Co wy tutaj robicie? – zapytała. Odrzekły: Modlimy się i płaczemy, bo ty z nami nie idziesz. Wtedy Łucja zmieniła zdanie i poszli we trójkę. Tak więc rola Hiacynty polegała przede wszystkim na zapewnieniu wierności Łucji w uczęszczaniu na objawienia. Jest to także przykład dla nas, abyśmy pozostali wierni wszystkiemu, co Matka Boża przekazała nam w orędziu ­fatimskim.
Mówi się, że objawienia fatimskie były najważniejszym wydarzeniem dwudziestego wieku. Dlaczego Matka Boża tak ważne przesłanie powierzyła zwykłym, prostym pastuszkom, małym dzieciom, a nie jakimś ważnym osobom, przywódcom politycznym czy hierarchom Kościoła?
– Zapewne dlatego, że dzieci są bliższe niewinności nowo ochrzczonych niż dorośli. Z wiekiem ludzie praktykują cnoty, ale też dopuszczają się nieprawości i popełniają grzechy, czego efektem jest pewne „zaciemnienie” duszy. To dlatego często świadkami objawień są dzieci. Dlatego że są bliższe wczesnej niewinności, a zatem bardziej zdolne do wiernego pojęcia przekazywanego im przesłania.
Dlaczego świadkiem objawień nie był jakiś hierarcha kościelny? Kościół to nie tylko kler, nie tylko hierarchia – Kościół to my wszyscy. Matka Boża więc może wybrać kogokolwiek. I wybiera dzieci, gdyż one są wierniejsze i bardziej otwarte na zrozumienie głębi objawienia niż osoby, które już w swoim życiu popełniły grzechy.
Ostatnie pytanie będzie dotyczyć Polski, która od wieków sąsiaduje i ściera się z Rosją. Tarcia owe spowodowane są przede wszystkim tym, że Rosjanie, choć stosunkowo bliscy nam językowo, należą pod względem religijnym i cywilizacyjnym do zupełnie innego świata. Dlatego słowa Matki Bożej o nawróceniu Rosji są dla nas tak ważne i w sposób szczególny nas poruszają. Jak dzisiaj je interpretować?
– Nawrócenie Rosji, o którym mówi przepowiednia fatimska, można rozumieć na dwa sposoby. Z jednej strony jako całkowite obalenie panującego tam systemu komunistycznego, z drugiej – powrót Rosji na łono prawdziwego Kościoła, czyli ponowne wcielenie do jedności Kościoła, co zakłada nawrócenie. To dlatego Matka Boża powiedziała: Rosja się nawróci. Nawrócenie jest wzbogaceniem Kościoła i powinno być powszechne, czyli katolickie, powinno rozprzestrzenić się po całym świecie. W tym sensie cały świat odniesie z niego korzyści, a zatem także Polacy, którzy tyle wycierpieli na przestrzeni wieków z powodu bliskości Rosji. Dlatego to Polakom przypada w udziale doniosła rola upowszechniania orędzia fatimskiego i przyczyniania się do zapowiedzianego triumfu Matki Bożej, który nastąpi równocześnie z nawróceniem Rosji. Odrodzi się wtedy prawdziwe, czyli katolickie chrześcijaństwo, do czego każdy lud przyczyni się za sprawą swego powołania, które dla każdego narodu jest inne.
Na koniec drobna uwaga o łaskach Wielkiego Powrotu, o którym mówiliśmy wcześniej. Mogą one zacząć płynąć niczym deszcz, który zaczyna się łagodnie, aby stopniowo wzmagać się aż do stanu powodziowego. Wielki Powrót to powódź łask Ducha Świętego, bez których niczego się nie dokona. Nie można ograniczyć wydarzeń przepowiedzianych przez Matkę Bożą tylko do wielkiego zamętu. Owszem, nastąpi on, ale po to, aby złamać wszystko, co błędne, natomiast powódź łask Ducha Świętego zaleje świat, by zbudować to, co powinno zostać zbudowane, zgodnie z zasadami nauki Kościoła. Miejmy nadzieję, że wizyta Papieża Benedykta XVI w Fatimie zapoczątkuje tę powódź łask Ducha Świętego, której zwieńczeniem będzie Królestwo Maryi.
Dziękujemy za rozmowę.

Tekst ukazał się w nr. 14 dwumiesięcznika “Polonia Christiana”

Za: Polonia Christiana – pch24.pl (2012-03-19)
http://www.pch24.pl/triumf-maryi-,527,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gloryja Maryja
PostNapisane: 15 sie 2016, 15:11 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
O! Matko najmiłościwsza! o! Matko dobroci nie­
przebranej! bądź na zawsze błogosławioną, i błogo­
sławionym niech będzie Bóg, który Cię dał nam za
Matkę i za bezpieczną ucieczkę we wszystkich przy­
godach tego nędznego życia. Sama przenajświętsza
Panna objawiła świętej Brygidzie, że jest tak jak matka,
która widząc syna pod mieczem wrogów, wysila się
jak tylko może aby go wyratować. „Tak czynię rzekła
i tak zawsze czynić będę dla moich dzieci, chociażby
to byli najwięksi grzesznicy, skoro wzywać będą mo­
jego ratunku *)." Otóż środek do przezwyciężania pie­
kła, i do przezwyciężania go niechybnie w każdej jego
na nas napaści: nic innego nie trzeba jak tylko ucie­
kać się wtedy do Tej, która jest i Bożą i naszą Matką,
wołając i powtarzając: Pod Twoją obronę uciekamy
sie święta Boża Rodzicielko. Pod Twoją obronę ucie-
kamy sie święta Boża Rodzicielko
. O! ileż to, ile zwy-
cięstw odnieśli wierni nad piekłem, tą krótką lecz
potężną modlitwą walcząc! Tym to sposobem wielkiej
świątobliwości służebnica Boża, siostra Marianna od
krzyża benedyktynka, zwalczała zawsze szatanów.


Św. Alfons de Liguori "Uwielbienia Maryi"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gloryja Maryja
PostNapisane: 08 paź 2016, 08:37 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Objawienie na Muranowie

Obrazek

Mija 57. rocznica objawień Matki Bożej Muranowskiej Współczującej Opiekunki Polski, które miały miejsce w październiku 1959 roku na wieży kościoła pw. św. Augustyna w Warszawie.

W niedzielę, 9 października, o godz. 10.00 w tym kościele zostanie odprawiona Msza św. w intencji błagalnej o wstawiennictwo i pomoc Matki Bożej Muranowskiej i umocnienie ducha narodowego.

Objawienia Matki Bożej rozpoczęły się 7 października 1959 roku i trwały nieprzerwanie do 29 października. Świadkowie wydarzeń wspominają o jasnej postaci Matki Bożej w długich świetlistych szatach, z aureolą nad Jej głową i wyciągniętymi rękoma. Udokumentowano 40 relacji na temat wydarzenia. Tysiące ludzi z całej Polski gromadziły się przed kościołem. Postać Matki Bożej poruszała się co pewien czas w lewą, a następnie prawą stronę, co wzmagało modlitwy i pieśni zgromadzonych, ludzie padali na kolana.

Nie obeszło się bez interwencji milicji. Funkcjonariusze utrudniali ludziom wejście na teren przylegający do kościoła św. Augustyna, przez megafony wzywali do rozejścia się, a cywilni agenci starali się wmawiać, że światła na wieży nie mają charakteru nadprzyrodzonego. A kiedy to okazywało się nieskuteczne, mundurowi otaczali ludzi kordonem. Ówczesnemu proboszczowi zabrali nawet klucze do kościoła. Na wieżę wciągnięto malarzy, którzy ciemną farbą zamalowywali złotą kulę, na tle której ludzie widzieli Matkę Bożą. Jej postać jednak nadal była widoczna dla zgromadzonych.
Miejsce objawień było wyjątkowe, związane z cierpieniem i śmiercią mieszkańców Muranowa, całkowicie zniszczonego w pożodze wojennej. Kościół stał samotnie pośród gruzowiska i popiołów pozostałych po doszczętnie zniszczonych domach.

Małgorzata Jędrzejczyk

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... nowie.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gloryja Maryja
PostNapisane: 07 maja 2017, 11:46 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niepoprawni.pl/blog/jacek-mruk/c ... -szkaplerz

Czym jest szkaplerz
Jacek Mruk - 13 Lipca, 2016 - 19:48

Czym jest szkaplerz
Początki szkaplerza karmelitańskiego sięgają XII stulecia.
Duchowi synowie proroka Eliasza prowadzili życie modlitewne na górze Karmel w Palestynie.
Nazywali się Braćmi Najświętszej Maryi Panny z góry Karmel.
Z powodu licznych prześladowań przenieśli się do Europy.
Kościół, uznając regułę ich życia, dał prawny początek Zakonowi Karmelitańskiemu.
Rozwijał się on szybko i promieniował przykładnym życiem swoich członków.
W Anglii szczególną świątobliwością odznaczał się św. Szymon Stock.
Kiedy dostrzegł niebezpieczeństwa grożące zakonowi, błagał Najświętszą Dziewicę o pomoc.
W nocy z 15 na 16 lipca 1251 roku ujrzał Najświętszą Maryję Pannę w otoczeniu aniołów,
która podała mu szkaplerz koloru brązowego.
Usłyszał wtedy następujące słowa Maryi: "Przyjmij, synu najmilszy, Szkaplerz twego Zakonu
jako znak mego braterstwa, przywilej dla Ciebie i wszystkich karmelitów.
Kto w nim umrze, nie zazna ognia piekielnego.
Oto znak zbawienia, ratunek w niebezpieczeństwach, przymierze pokoju i wiecznego zobowiązania".
W XIV stuleciu Najświętsza Maryja Panna ukazała się papieżowi Janowi XXII
i poleciła szczególną opiekę nad "Jej Zakonem Karmelitańskim".
Obiecała obfite łaski i zbawienie należącym do Zakonu,
którzy wiernie wypełniają swe śluby, a także należącym do Bractwa Szkaplerznego,
którzy zachowują cnotę czystości według swego stanu i modlą się za Kościół święty.
W końcu Matka Boża obiecała wszystkim nadzwyczajną łaskę,
znaną w historii pod nazwą tzw. "przywileju sobotniego":
"Ja, ich Matka, w pierwszą sobotę po ich śmierci,
wyzwolę ich z czyśćca i zawiodę na górę życia wiecznego".
Stolica Apostolska zaliczyła szkaplerz święty do sakramentaliów.
Swoją władzą potwierdziła przywileje szkaplerza,
opierając ich skuteczność na modlitwach całego Kościoła.
Szkaplerz święty, obok Różańca, stał się jednym z podstawowych nabożeństw maryjnych.
Obecnie nabożeństwo szkaplerzne znane jest nie tylko na starym kontynencie,
ale i na całym świecie.
Warto w tym miejscu przypomnieć, że Ojciec Święty Jan Paweł II
od lat wczesnego dzieciństwa nosi święty szkaplerz.
Przywileje szkaplerza karmelitańskiego są następujące:
1. Kto umrze odziany szkaplerzem świętym, nie zostanie potępiony;
2. Noszący szkaplerz jako czciciel Matki Bożej zapewnia sobie Jej opiekę,
co do duszy i ciała w tym życiu i szczególną pomoc w godzinie śmierci;
3. Każdy, kto pobożnie nosi szkaplerz i zachowuje czystość według stanu,
zostanie wybawiony z czyśćca w pierwszą sobotę po swojej śmierci;
4. Ci, którzy należą do Bractwa Szkaplerznego, są duchowo złączeni
z Zakonem Karmelitańskim i mają udział w jego dobrach duchowych
za życia ziemskiego i po śmierci, a więc we Mszach świętych,
Komuniach św., umartwieniach, modlitwach, postach itp.
A oto obowiązki należących do Bractwa Szkaplerznego:
1. Przyjąć szkaplerz karmelitański z rąk kapłana;
2. Wpisać się do księgi Bractwa Szkaplerznego;
3. W dzień i w nocy nosić na sobie szkaplerz;
4. Odmawiać codziennie modlitwę zaznaczoną w dniu przyjęcia do Bractwa
(zazwyczaj jest to modlitwa: "Pod Twoją obronę...");
5. Naśladować cnoty Matki Najświętszej i szerzyć Jej cześć;
Praktyki zalecane członkom Bractwa Szkaplerznego:
1. Przez nieskazitelne życie stawać się godnymi macierzyńskiej miłości Królowej Karmelu;
2. Przynajmniej raz w miesiącu, a zwłaszcza z okazji świąt maryjnych,
przystępować do sakramentu pojednania i Komunii świętej;
3. Przy sposobnej okazji nawiedzać kościół i modlić się do Matki Najświętszej;
4. W trzecią niedzielę miesiąca brać udział w procesji szkaplerznej
w kościele karmelitańskim (jeśli to oczywiście jest możliwe do zrealizowania)
i szerzyć nabożeństwo szkaplerzne;
5. Co pewien czas praktykować dobrowolne wyrzeczenie (małe umartwienie);
6. Wzywać opieki Maryi aktami strzelistymi, np. "Królowo Szkaplerza Świętego,
weź mnie pod płaszcz Twej opieki";
7. Interesować się Zakonem Karmelitańskim: jego historią,
rozwojem i obecną działalnością.
Wspomagać go modlitwą, jałmużną, zjednywać mu przyjaciół
oraz dobre i święte powołania kapłańskie i zakonne.
Warto dodać, że szkaplerz ma być wykonany z sukna wełnianego koloru brązowego.
Na jednym płatku ma być wizerunek Matki Boskiej Szkaplerznej,
a na drugim Serce Pana Jezusa.
Szkaplerz powinien być poświęcony przez kapłana lub diakona.
Należy go nosić tak, by jego jedna część spadała na plecy a druga na piersi.
W roku 1910 papież Pius X zezwolił na zastąpienie szkaplerza płóciennego
medalikiem szkaplerznym.
Tak szkaplerz, jak i medalik powinny być noszone w sposób jak najdogodniejszy.
Osoby noszące szkaplerz i przynależące do Bractwa Szkaplerznego
mają udział w dobrach duchowych całego Zakonu Karmelitańskiego,
nazywają się braćmi i siostrami - i są nimi faktycznie w sposób duchowy.

Głównym ośrodkiem szerzenia kultu Matki Bożej Szkaplerznej w Polsce
jest Czerna koło Krakowa:

Ojcowie Karmelici Bosi,
32-064 Czerna 79.
Szerszych informacji osobom zainteresowanym udzieli,
a także wyśle szkaplerz bądź medalik:
Ośrodek Duchowości Karmelitańskiej, ul. Liściasta 9, 91-357 Łódź.

ks. Jan Augustynowicz

http://www.katolik.pl/czym-jest-szkaple ... 16,cz.html

Jacek Mruk - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gloryja Maryja
PostNapisane: 10 maja 2017, 19:07 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://wobroniewiaryitradycji.wordpres ... wiedziach/

Święto MB Szkaplerznej. Wszystko o szkaplerzu – w pytaniach i odpowiedziach
Opublikowano 15 lipca 2016 by wobroniewiary

Najświętsza Maryja Panna z góry Karmel.
Szkaplerz karmelitański

Obrazek


Dzisiejsze wspomnienie zwraca nas ku Maryi objawiającej się na górze Karmel, znanej już z tekstów Starego Testamentu – z historii proroka Eliasza (1 Krl 17, 1 – 2 Krl 2, 25). W XII wieku po Chrystusie do Europy przybyli, prześladowani przez Turków, duchowi synowie Eliasza, prowadzący życie kontemplacyjne na Karmelu. Również w Europie spotykali się z niechęcią. Jednakże Stolica Apostolska, doceniając wyrzeczenia i umartwienia, jakie podejmowali zakonnicy, ułatwiała zakładanie nowych klasztorów. Szczególnie szybko zakon rozwijał się w Anglii, do czego przyczynił się m.in. wielki czciciel Maryi, św. Szymon Stock, szósty przełożony generalny zakonu karmelitów.

Obrazek

Wielokrotnie błagał on Maryję o ratunek dla zakonu. W czasie jednej z modlitw w Cambridge, w nocy z 15 na 16 lipca 1251 r., ujrzał Bożą Rodzicielkę w otoczeniu Aniołów. Podała mu Ona brązową szatę, wypowiadając jednocześnie słowa: Przyjmij, synu, szkaplerz twego zakonu, jako znak mego braterstwa, przywilej dla ciebie i wszystkich karmelitów. Kto w nim umrze, nie zazna ognia piekielnego. Oto znak zbawienia, ratunek w niebezpieczeństwach, przymierze pokoju i wiecznego zobowiązania. Szymon Stock z radością przyjął ten dar i nakazał rozpowszechnienie go w całej rodzinie zakonnej, a z czasem również w świecie. W XIV wieku Maryja objawiła się papieżowi Janowi XXII, polecając mu w opiekę „Jej zakon” karmelitański. Obiecała wówczas obfite łaski i zbawienie osobom należącym do zakonu i wiernie wypełniającym śluby. Obiecała również wszystkim, którzy będą nosić szkaplerz, że wybawi ich z czyśćca w pierwszą sobotę po ich śmierci. Cały szereg papieży wypowiedziało się z pochwałami o tej formie czci Najświętszej Maryi i uposażyło to nabożeństwo licznymi odpustami. Wydali oni około 40 encyklik i innych pism urzędowych w tej sprawie. Do spopularyzowania szkaplerza karmelitańskiego przyczyniło się przekonanie, że należących do bractwa szkaplerza Maryja wybawi z płomieni czyśćca w pierwszą sobotę po ich śmierci. Tę wiarę po części potwierdzili papieże swoim najwyższym autorytetem namiestników Chrystusa. Takie orzeczenie wydał jako pierwszy Paweł V 29 czerwca 1609 r., Benedykt XIV je powtórzył (+ 1758). Podobnie wypowiedział się papież Pius XII w liście do przełożonych Karmelu z okazji 700-lecia szkaplerza. Nie ma jednak ani jednego aktu urzędowego Stolicy Apostolskiej, który oficjalnie i w pełni aprobowałby ten przywilej. O przywileju sobotnim milczą najstarsze źródła karmelitańskie. Po raz pierwszy wiadomość o objawieniu szkaplerza pojawia się dopiero w roku 1430. Nabożeństwo szkaplerza należało kiedyś do najpopularniejszych form czci Matki Bożej. Jeszcze dzisiaj spotyka się bardzo wiele obrazów Matki Bożej Szkaplerznej (z Góry Karmel), ołtarzy i kościołów. We Włoszech jest kilkaset kościołów Matki Bożej z Góry Karmel, w Polsce blisko setka. Wiele obrazów i figur pod tym wezwaniem zasłynęło cudami, tak iż są miejscami pątniczymi. Niektóre z nich zostały koronowane koronami papieskimi. Szkaplerz w obecnej formie jest bardzo wygodny do noszenia. Można nawet zastąpić go medalikiem szkaplerznym. Z całą pewnością noszenie szkaplerza mobilizuje i przyczynia się do powiększenia nabożeństwa ku Najświętszej Maryi Pannie. Szkaplerz nosili liczni władcy europejscy i niemal wszyscy królowie polscy (od św. Jadwigi i Władysława Jagiełły poczynając), a także liczni święci, również spoza Karmelu, m.in. św. Jan Bosko, św. Maksymilian Maria Kolbe i św. Wincenty a Paulo. Sama Matka Boża, kończąc swoje objawienia w Lourdes i Fatimie, ukazała się w szkaplerzu, wyrażając przy tym wolę, by wszyscy go nosili. Na wzór szkaplerza karmelitańskiego powstały także inne, jednakże ten pozostał najważniejszy i najbardziej powszechny. W wieku 10 lat przyjął szkaplerz karmelitański także Jan Paweł II. Nosił go do śmierci. Święto Matki Bożej z Góry Karmel karmelici obchodzili od XIV w. Benedykt XIII (+ 1730) zatwierdził je dla całego Kościoła. W Polsce otrzymało to święto nazwę Matki Bożej Szkaplerznej. Szkaplerz początkowo był wierzchnią szatą, której używali dawni mnisi w czasie codziennych zajęć, aby nie brudzić habitu. Spełniał więc rolę fartucha gospodarczego. Potem przez szkaplerz rozumiano szatę nałożoną na habit. Pisze o nim już reguła św. Benedykta w kanonie 55 dotyczącym ubrania i obuwia braci. Wszystkie dawne zakony noszą po dzień dzisiejszy szkaplerz. Współcześnie szkaplerz oznacza strój, który jest znakiem zewnętrznym przynależności do bractwa, związanego z jakimś konkretnym zakonem.

Obrazek

Tak więc istnieje szkaplerz: brunatny – karmelitański (w. XIII); czarny – serwitów (w. XIV), od roku 1860 kamilianów; biały – trynitarzy, mercedariuszów (w. XIV), Niepokalanego Serca Maryi (od roku 1900); niebieski – teatynów (od roku 1617) i Niepokalanego Poczęcia Maryi (w. XIX); czerwony – męki Pańskiej; fioletowy – lazarystów (1847) i żółty – św. Józefa (w. XIX). Ponieważ było niewygodnie nosić szkaplerz taki, jaki nosili przedstawiciele danego zakonu, dlatego z biegiem lat zamieniono go na dwa małe kawałki płótna, zazwyczaj z odpowiednim wizerunkiem na nich. Na dwóch tasiemkach noszono go w ten sposób, że jedno płócienko było na plecach (stąd nazwa łacińska scapulare), a druga na piersi. Taką formę zachowały szkaplerze do dnia dzisiejszego. W roku 1910 papież św. Pius X zezwolił ze względów praktycznych na zastąpienie szkaplerza medalikiem szkaplerznym.
W przypadku szkaplerza karmelitańskiego na jednym kawałku powinien być umieszczony wizerunek Matki Bożej Szkaplerznej, a na drugim – Najświętszego Serca Pana Jezusa. Jedna część powinna spoczywać na piersiach, a druga – na plecach. Szkaplerz musi być poświęcony według specjalnego obrzędu. Szkaplerz, będący znakiem maryjnym, zobowiązuje do chrześcijańskiego życia, ze szczególnym ukierunkowaniem na uczczenie Najświętszej Maryi Dziewicy potwierdzanym codzienną modlitwą Pod Twoją obronę.


Pytania i odpowiedzi dotyczące szkaplerza świętego

1. Jakie są warunki przyjęcia szkaplerza?
Istnieje jeden zasadniczy warunek: niewymuszone, szczere i świadome pragnienie przyjęcia szkaplerza oraz zawierzenia siebie Maryi w tym znaku. Zawierzenie to obejmuje decyzję dzielenia z Maryją własnej codzienności i naśladowania Jej stylu życia.
2. Jak przygotować się do przyjęcia szkaplerza?
Przygotowanie powinno wyrazić się odbyciem sakramentalnej spowiedzi, aby w czasie przyjmowania szkaplerza znajdować się w stanie łaski uświęcającej. Umożliwi to Maryi skuteczniejsze oddziaływanie i pomoc oddanemu Jej człowiekowi.
3. Czy do przyjęcia szkaplerza koniczna jest spowiedź?
Jeżeli spowiedź jest możliwa i nie ma żadnej przeszkody, by ją odbyć, powinna poprzedzić przyjęcie szkaplerza. Istnieją jednak sytuacje, w których spowiedź nie jest możliwa: np. związek niesakramentalny, którego stanu nie da się obecnie uregulować z powodu istniejącej przeszkody kanonicznej. W takich okolicznościach można przyjąć szkaplerz wyrażając pragnienie, by Maryja w tym znaku pomogła wytrwać w dobrym i – gdy ustanie przeszkoda – uregulować życie sakramentalne.
4. Czy szkaplerz trzeba przyjąć osobiście?
Tak, szkaplerz trzeba przyjąć osobiście. Domaga się tego powaga samego znaku jak i charakter relacji z Maryją, która pragnie nawiązać z każdym z nas indywidualną, intymną i niepowtarzalną relację.
5. Czy osoba świecka może ważnie przyjąć do szkaplerza?
Osoba świecka nie może ważnie przyjąć innej osoby do szkaplerza.
6. Kto może mnie przyjąć do szkaplerza?
Do szkaplerza może ważnie przyjąć każdy kapłan zakonny lub diecezjalny oraz diakon, posługując się zatwierdzonym przez Stolicę Świętą obrzędem.
7. Czy mogę nałożyć szkaplerz osobie starszej lub chorej?
Można nałożyć szkaplerz osobie starszej lub chorej. Trzeba jednak pamiętać, że nie jest to oficjalne przyjęcie do szkaplerza. Gdy ustanie przeszkoda choroby, osoba powinna udać się do kapłana z prośbą o nałożenie szkaplerza. Jeśli z powodu starości nie może tego uczynić, trzeba poprosić kapłana do domu, aby takiego nałożenia dokonał.
8. Gdzie mogę znaleźć obrzęd nałożenia szkalperza?
Tekst obrzędu można znaleźć na stronie internetowej http://www.karmel.pl. Znajduje się on również w Nowennie Szkaplerznej, którą można zamówić w karmelitańskim Wydawnictwie, pisząc na adres: Wydawnictwo Karmelitów Bosych, ul. Z. Glogera 5, 31-222 Kraków, lub dzwoniąc na numer tel. (012) 416 85 00.
9. Skąd wziąć szkaplerz?
Szkaplerz można nabyć w każdym klasztorze karmelitów bosych i karmelitanek bosych udając się tam osobiście lub pisząc na adres któregoś z tych klasztorów.
10. Co to jest księga szkaplerzna?
Księga Szkaplerzna to dokument zawierający wykaz osób, które przyjęły szkaplerz.
11. Czy muszę wpisać się do księgi szkaplerznej?
Księga Szkaplerzna to dokument świadczący o ludzkiej wierze w pośrednictwo Maryi. Wszyscy przyjmujący szkaplerz zachęcani są do pozostawienia w niej swych podstawowych danych: imię i nazwisko, wiek, miejsce zamieszkania. Wpis do Księgi Szkaplerznej nie jest jednak warunkiem przyjęcia szkaplerza i jeśli ktoś nie chce, nie musi takiego wpisu dokonywać.
12. Jak wpisać się do księgi szkaplerznej?
Jeśli osoba przyjmuje szkaplerz w innym miejscu niż klasztor karmelitański, który posiada Księgę Szkaplerzną, a chce do takiej Księgi być wpisana, wystarczy, że prześle informację o fakcie przyjęcia szkaplerza na adres: Karmelici Bosi, Czerna 79, 32-065 Krzeszowice. Informacja powinny obejmować dane: a) miejsce i datę przyjęcia szkaplerza; b) imię, nazwisko i wiek osoby, która przyjęła szkaplerz; c) imię i nazwisko kapłana, który szkaplerz nakładał.
13. Co zrobić ze zniszczonym szkaplerzem?
Jeśli osoba nosiła szkaplerz sukienny, który uległ zniszczeniu i chce założyć nowy, stary szkaplerz najlepiej spalić. Nie powinno się go wyrzucać do śmieci ze względu na szacunek dla Maryi, od której ten znak otrzymaliśmy.
14. Czy ponownego nałożenia szkaplerza musi dokonać kapłan?
Osoba, która zmienia stary szkaplerz na nowy czyni to sama. Nie potrzeba prosić o to kapłana. W sytuacji, gdy szkaplerz został odrzucony z pogardy, ponowne nałożenie go, po dobyciu spowiedzi, powinno dokonać się rękami kapłana.
15. Czy potrzebny jest obrzęd nałożenia szkaplerza?
Forma noszonego szkaplerza (z sukna czy medalik) jest osobistym wyborem konkretnego człowieka. Natomiast uczestnictwo w łaskach z nim związanych wymaga przyjęcia według obrzędu zatwierdzonego przez Stolicę Świętą. Oczywiście każdy może sobie założyć medalik szkaplerzny na szyję i z pewnością Maryja będzie mu w życiu towarzyszyć. Jednak uczestnictwo w łaskich związanych z szkaplerzem karmelitańskim wymaga pełnej formy przyjęcia tego znaku.
16. Kiedy mogę przyjąć szkaplerz?
Szkaplerz można przyjąć w dowolnym, wybranym przez siebie dniu. Szczególnej jednak wymowy nabiera jego przyjęcie w jakieś święto maryjne. Wówczas związek z Maryją staje się jeszcze bardziej wyraźny.
17. Czy przyjęcie szkaplerza można co jakiś czas odnawiać?
Raz dokonanego obrzędu przyjęcia szkaplerza z rąk kapłana nie trzeba powtarzać. Istnieje natomiast piękny zwyczaj ponawiania swego oddania się Maryi każdego roku, w rocznicę przyjęcia szkaplerza. Zwyczaj ten nie ma określonej formy. Najczęściej wyraża go nawiedzenie kościoła, podziękowanie Maryi za łaskę przyjęcia Jej znaku oraz ponowienie w sercu aktu zawierzenia się Jej.

Opracował: Jerzy Zieliński OCD

Za: www.szkaplerz.pl
http://szkaplerz.pl/szata/index.php?go= ... rz_pytania


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gloryja Maryja
PostNapisane: 14 maja 2017, 10:14 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://ewangeliadlanas.wordpress.com/2 ... imskiej-2/

13 maja – Najświętszej Maryi Panny Fatimskiej
Opublikowano 13 maja 2017 by ewangeliadlanas

PIERWSZE CZYTANIE
Dz 13, 44-52
Apostołowie zwracają się do pogan
Czytanie z Dziejów Apostolskich
W następny szabat, po kazaniu Pawła w synagodze w Antiochii Pizydyjskiej, zebrało się niemal całe miasto, aby słuchać słowa Bożego. Gdy Żydzi zobaczyli tłumy, ogarnęła ich zazdrość, i bluźniąc, sprzeciwiali się temu, co mówił Paweł. Wtedy Paweł i Barnaba powiedzieli odważnie: «Należało głosić słowo Boże najpierw wam. Skoro jednak odrzucacie je i sami uznajecie się za niegodnych życia wiecznego, zwracamy się do pogan. Tak bowiem nakazał nam Pan: „Ustanowiłem cię światłością dla pogan, abyś był zbawieniem aż po krańce ziemi”». Poganie, słysząc to, radowali się i wielbili słowo Pańskie, a wszyscy, przeznaczeni do życia wiecznego, uwierzyli. Słowo Pańskie szerzyło się na cały kraj. Ale Żydzi podburzyli pobożne a wpływowe niewiasty i znaczniejszych obywateli, wzniecili prześladowanie Pawła i Barnaby i wyrzucili ich ze swoich granic. A oni, strząsnąwszy na nich pył z nóg, przyszli do Ikonium. A uczniowie byli pełni wesela i Ducha Świętego.
Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY
Ps 98 (97), 1bcde. 2-3b. 3c-4 (R.: por. 3cd)
Refren: Ziemia ujrzała swego Zbawiciela.
albo: Alleluja.
Śpiewajcie Panu pieśń nową, *
albowiem uczynił cuda.
Zwycięstwo Mu zgotowała Jego prawica *
i święte ramię Jego.
Refren.
Pan okazał swoje zbawienie, *
na oczach pogan objawił swą sprawiedliwość.
Wspomniał na dobroć i na wierność swoją *
dla domu Izraela.
Refren.
Ujrzały wszystkie krańce ziemi *
zbawienie Boga naszego.
Wołaj z radości na cześć Pana, cała ziemio, *
cieszcie się, weselcie i grajcie.
Refren.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
J 8, 31b-32a
Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.
Jeżeli trwacie w nauce mojej,
jesteście prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę.
Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA
J 14, 7-14
Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca
Słowa Ewangelii według Świętego Jana
Jezus powiedział do swoich uczniów: «Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście». Rzekł do Niego Filip: «Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy». Odpowiedział mu Jezus: «Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie widzi, widzi także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: „Pokaż nam Ojca”? Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. To Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł. Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie – wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła! Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, a nawet większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca. A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu. O cokolwiek prosić Mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię».
Oto słowo Pańskie.
http://cdneu.modlitwawdrodze.pl/get/pra ... 13_Sob.mp3



ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

Dzień powszedni
„Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz jeszcze znieść nie możecie…” Poznanie Jezusa zawsze wiąże się z jakimiś obrazami, pojęciami i wyobrażeniami, które pod wpływem życiowych doświadczeń podlegają zmianom. Jednak najważniejsze zmiany przychodzą od Ducha Prawdy, nieustannie korygującego nasze pojmowanie Boga. Prowadzeni przez Niego, tracimy nasze wyobrażenia o Bogu, by Boga na nowo odzyskać.
Tomasz Zamorski OP, „Oremus” Okres Wielkanocny 2009, s. 153
Najświętszej Maryi Panny Fatimskiej
Dzisiejsze wspomnienie upamiętnia objawienia Matki Bożej w Fatimie, które rozpoczęły się 13 maja 1917 roku. Maryja prosiła wówczas o nawrócenie i przestrzegała przed złem, które miało dotknąć świat. W tym kontekście mocno brzmią słowa Ewangelii o trwaniu w winnym krzewie. Czas wydać owoce, czas dojrzeć w wierze, czas dać świadectwo. Nie da się do Chrystusa i Jego Kościoła przynależeć bez zobowiązań, tak na niby, bez kosztów.

Tomasz Zamorski OP, „Oremus” Okres Wielkanocny 2009, s. 130


Życie Maryjne

O Panie, spraw, abyśmy za przyczyną Najświętszej Maryi Panny zasłużyli osiągnąć pełnię Twojej łaski (MP: msza [5] o NMP).
Wielkie miejsce, które Maryja jako Matka zajmuje w dziele uświęcenia wierzących, usprawiedliwia w pełni pragnienie ścisłego z Nią współżycia. Jak dziecko obcuje chętnie z matką swoją, tak chrześcijanin chętnie obcuje z Maryją i dlatego posługuje się licznymi, drobnymi sposobami, by utrzymać w swojej duszy żywy Jej obraz. Stara się na przykład mieć przed oczyma Jej podobiznę i pozdrawiać Ją z miłością, ilekroć na Nią spojrzy. Lecz okiem wiary sięga o wiele dalej, ponad obrazy, bo aż do Maryi żyjącej w chwale, która dzięki błogosławionemu widzeniu patrzy na niego, towarzyszy mu, zna wszystkie jego potrzeby, wspomaga go swoją matczyną pomocą. „Istotnie Maryja — poucza Sobór — wzięta do nieba, nie zaprzestała zbawczego zadania, lecz przez swoje wielorakie wstawiennictwo ustawicznie zjednywa nam dary zbawienia wiecznego” (KK 62). I tak, dzięki wierze, chrześcijanin może żyć w ciągłej łączności z Matką Bożą, która czuwa nad nim jak matka. Spontanicznie więc mnoży w ciągu dnia praktyki pobożne na Jej cześć, wezwania, akty strzeliste i wszystko, co może ożywić obcowanie z Nią. Święta liturgiczne Maryi, soboty, miesiąc maj, to właśnie okazje, by pamiętać o Maryi szczególnie, rozważać Jej przywileje, podziwiać piękność i rozmiłowywać się w Niej coraz więcej. Istotnie, nie można chować w myśli i w sercu słodkiej postaci Maryi, a nie czuć się pociągniętym do miłowania Jej. Musimy odczuwać potrzebę udowadniania Matce Bożej, że Ją naprawdę kochamy, że staramy się sprawiać Jej przyjemność, czyli żyć jak prawdziwe Jej dzieci. W ten sposób życie maryjne, czyli ścisłe współżycie z Maryją, może przeniknąć całe nasze życie chrześcijańskie i uczynić nas wierniejszymi w wypełnianiu obowiązków. Nic nie może sprawić większej przyjemności Matce jak świadomość, że dzieci spełniają z miłością wolę Jej Jezusa. W ten sposób życie chrześcijańskie, przeżywane pod matczynym wejrzeniem Maryi, nabiera szczególnej słodyczy i delikatności. Rodzi się ona z ciągłego obcowania z najsłodszą Matką, która nie przestaje troszczyć się o tych, co Ją kochają i uciekają się do Niej z ufnością.
O Matko najmiłościwsza, Ty mówisz: błogosławieni ci, którzy przy pomocy łaski Bożej praktykują moje cnoty i idą
śladami mojego życia. Tak, o Matko, oni są szczęśliwi na tym świecie w ciągu życia, dzięki obfitości łask i słodyczy, jakich im udzielasz ze swojej pełności. Szczęśliwi w chwili śmierci, która jest słodka i spokojna. Jesteś bowiem wtedy obecna, aby ich zaprowadzić do radości niebieskich. Szczęśliwi na koniec w wieczności, bo nigdy nie zginął Twój wierny sługa, który naśladował Twoje cnoty.
O Najświętsza Panno Maryjo, moja dobra Matko, jak są szczęśliwi ci, powtarzam to z gorącym uniesieniem serca, jak są szczęśliwi ci i te, co nie dając się zwodzić fałszywej pobożności ku Tobie, idą wiernie Twoimi śladami, słuchają Twoich rad, są posłuszni Twoim rozkazom! (Sw. Ludwik Grignon de Montort: Traktat o prawdziwym nabożeństwie 6, 1)
Miłość ku Tobie, o Maryjo, wnosi cudowną delikatność w nasze życie duchowe… Sprowadza do serca poczucie ufności i uległości. Miłość ku Tobie niespostrzeżenie przygotowuje nas, abyśmy znosili z radością, uznawali i kochali liczne przykrości i krzyże. Z powodu Ciebie, o Maryjo, jestem dłużnikiem wielu rzeczy, dłużnikiem wszystkiego. Bóg w Tobie dał mi wszystko. Czyż więc mógłbym pozostać niewdzięcznym? O Maryjo!… Kocham Cię…
Kto Cię miłuje, Maryjo, idzie dobrą drogą. Kto Cię nie kocha, choćby nawet czynił cuda, nie zasługuje na wiarę. Jak może lękać się ten, kto szczerze Cię miłuje, o Maryjo? Kto pozwolił się schwytać w Twoje sieci, pozostaje bezpieczny na wieki, o Matko Boga. Im więcej szatani mię kuszą i chcą pociągnąć, tym mocniej sieć Twoja, o Maryjo, oplata mnie. Nie znam żadnej innej matki, podobnej do Ciebie, o Maryjo. Matko przedziwna, módl się za nami.
Quam suavis es! Dlaczego Twoi słudzy są tak prości, o Maryjo, i posłuszni z tak wielką radością? Jak się to dzieje, że Twoi słudzy, o Maryjo, odznaczają się czułością dziecięcą w obcowaniu z Bogiem i odnoszą się z niezwykłą uprzejmością i słodyczą nawet do ludzi najgorszych? Powód jest ten, że obcując z nimi, o Maryjo, czynisz ich rzeczywiście, chociaż nieświadomie, uczestnikami Twojej najgłębszej pokory i niezrównanej łagodności (E. Poppe)

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 530


Najświętsza Maryja Panna Fatimska

Obrazek
Trójka dzieci z Fatimy: Hiacynta, Franciszek i Łucja


W 1916 r. w niewielkiej portugalskiej miejscowości o nazwie Fatima trójce pobożnych dzieci: sześcioletniej Hiacyncie, jej o dwa lata starszemu bratu Franciszkowi oraz ich ciotecznej siostrze, dziewięcioletniej Łucji, ukazał się Anioł Pokoju. Miał on przygotować dzieci na przyjście Maryi.
Pierwsze objawienie Matki Najświętszej dokonało się 13 maja 1917 r. Cudowna Pani powiedziała dzieciom: „Nie bójcie się, nic złego wam nie zrobię. Jestem z Nieba. Chcę was prosić, abyście tu przychodziły co miesiąc o tej samej porze. W październiku powiem wam, kim jestem i czego od was pragnę. Odmawiajcie codziennie różaniec, aby wyprosić pokój dla świata”. Podczas drugiego objawienia, 13 czerwca, Maryja obiecała zabrać wkrótce do nieba Franciszka i Hiacyntę. Łucji powiedziała, że Pan Jezus pragnie posłużyć się jej osobą, by Maryja była bardziej znana i kochana, by ustanowić nabożeństwo do Jej Niepokalanego Serca. Dusze, które ofiarują się Niepokalanemu Sercu Maryi, otrzymają ratunek, a Bóg obdarzy je szczególną łaską. Trzecie objawienie z 13 lipca przedstawiało wizję piekła i zawierało prośbę o odmawianie różańca.
Następnego objawienia 13 sierpnia nie było z powodu aresztowania dzieci. Piąte objawienie 13 września było ponowieniem prośby o odmawianie różańca. Ostatnie, szóste objawienie dokonało się 13 października. Mimo deszczu i zimna w dolinie zgromadziło się 70 tys. ludzi oczekujących na cud. Cudem słońca Matka Boża potwierdziła prawdziwość swoich objawień. Podczas tego objawienia powiedziała: „Przyszłam upomnieć ludzkość, aby zmieniała życie i nie zasmucała Boga ciężkimi grzechami. Niech ludzie codziennie odmawiają różaniec i pokutują za grzechy”.

Obrazek
Św. Jan Paweł II przed figurą Matki Bożej Fatimskiej

Chociaż objawienia Matki Bożej z Fatimy, jak wszystkie objawienia prywatne, nie należą do depozytu wiary, są przez wielu wierzących otaczane szczególnym szacunkiem. Zostały one uznane przez Kościół za zgodne z Objawieniem. Dlatego możemy, chociaż nie musimy, czerpać ze wskazówek i zachęt przekazanych nam przez Maryję.
Z objawieniami w Fatimie wiążą się tzw. trzy tajemnice fatimskie. Pierwsze dwie ujawniono już kilkadziesiąt lat temu; ostatnią, trzecią tajemnicę, wokół której narosło wiele kontrowersji i legend, św. Jan Paweł II przedstawił światu dopiero podczas swojej wizyty w Fatimie w maju 2000 r. Sam Ojciec Święty wielokrotnie podkreślał, że opiece Matki Bożej z Fatimy zawdzięcza uratowanie podczas zamachu dokonanego na jego życie właśnie 13 maja 1981 r. na Placu Świętego Piotra w Rzymie.

Zobacz także:
• Święty Serwacy, biskup
http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/05-13b.php3
• Święta Maria Dominika Mazzarello, dziewica
http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/05-13c.php3


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gloryja Maryja
PostNapisane: 01 lip 2017, 08:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Matka Boża jest naszą wolnością i mocą

Homilia prymasa Węgier ks. kard. Pétera Erdő wygłoszona podczas Mszy św., w bazylice św. Stefana w Budapeszcie, na której ukoronowano kopię obrazu Matki Bożej Częstochowskiej

Podczas dzisiejszej Mszy św. z radością dokonujemy koronacji kopii obrazu Matki Bożej Częstochowskiej – Czarnej Madonny w obecności przedstawicieli polskiego duchowieństwa, polskich władz państwowych oraz licznie przybyłych pielgrzymów.

Słynny cudowny obraz Czarnej Madonny zalicza się do szczególnego typu ikon maryjnych: jest to Hodegetria – piękny, klasyczny wizerunek Maryi. Była to jedna z najbardziej ulubionych bizantyjskich ikon Madonny. Matka Boża na lewym ramieniu trzyma Dzieciątko, dostojnym gestem prawej dłoni wskazuje na Jezusa, który wznosi prawą dłoń w geście błogosławieństwa, a w lewej trzyma zwój księgi. Dzieciątko nie patrzy na Matkę, ma głowę lekko przechyloną na lewo i – tak jak Maryja – spogląda prosto przed siebie, na patrzących na obraz, spogląda na nas.

Określenie „Hodegetria” wskazuje na to, że jest to obraz Matki Bożej w drodze. Jej pierwotny bizantyjski kult jest związany z cudownym źródłem, gdzie za wstawiennictwem Matki Bożej niewidomi doświadczyli uzdrowienia. Maryja była ich przewodniczką. Ale niedługo później w tym miejscu cesarz Michał III (842-867) wzniósł wspaniały kościół, który przetrwał aż do 1453 roku, dopóki Turcy nie zajęli miasta. W tym kościele była przechowywana ikona Matki Bożej, która stała się sztandarem wojennym całego cesarstwa. Zanim Węgrzy i inne narody chrześcijańskie wprowadziły obraz Najświętszej Panny na swoje chorągwie, w Bizancjum cesarze już wcześniej zabierali ze sobą tę świętą ikonę na wyprawy wojenne, a po zwycięstwie, podczas uroczystego wkraczania do miasta, zawsze nieśli przed sobą obraz Maryi.

Na podstawie takich historycznych okoliczności nie dziwmy się, że polscy królowie pielgrzymowali do tego miejsca, co więcej – Jan III Sobieski w 1683 roku, kiedy spieszył z pomocą oblężonemu przez Turków Wiedniowi, modlił się przed obrazem Matki Bożej Częstochowskiej. I właśnie to zwycięstwo pod Wiedniem 12 września 1683 roku katolicy jednoznacznie przypisywali wstawiennictwu Maryi. Były to dramatyczne czasy!

Żyjący wówczas jezuita István Csete w 1691 roku napisał, że podczas oblężenia Wiednia niektórzy Węgrzy z kpiną w głosie mówili: „Niech teraz Maryja wspomoże Wiedeń, niech pomogą »celli«” [związane z Maryją, świętymi węgierskimi i ojczyzną kazania wygłaszane z okazji uroczystych świąt]. W tym samym czasie cesarz Leopold I błagał Matkę Bożą o pomoc. Po zwycięstwie nad Turkami dowodzący połączonymi europejskimi armiami chrześcijańskimi polski król Jan III Sobieski pierwsze swe kroki skierował do kaplicy Matki Bożej Loretańskiej, ponieważ przypisywał Najświętszej Maryi Pannie zwycięstwo i wyzwolenie.

Możemy o tym przeczytać we wzruszającym, osobistym sprawozdaniu ojca jezuity Mártona Szentiványiego (1633-1705), który jako sekretarz Lipóta (Leopolda) Kolonicsa przeżył ciężkie dni oblężenia. Tak oto pisał: „Najjaśniejszy cesarz Leopold w każdą sobotę pościł o chlebie i wodzie i prosił w mieście Pasawie Matkę Bożą, by ocaliła Wiedeń […] Tak się stało, że tłum barbarzyńców wypędzili z powodzeniem z obozu wojennego, wygnali z miasta w niedzielę, w dniu narodzin Świętej Maryi. Wojsko przypisywało to Maryi Pannie, ponieważ dowódcy, wkraczając do miasta wraz z Janem III Sobieskim, najjaśniejszym królem polskim, najpierw zdążali do kościoła Matki Bożej Loretańskiej, aby podziękować Jej za zwycięstwo. Na wieczną pamiątkę tego wydarzenia Ojciec Święty Innocenty XI wprowadził w tym dniu w Kościele modlitwę dziękczynną do Matki Bożej. „Wielkie dzieła uczyniła Maryja siłą swego ramienia, rozproszyła pyszniących się zamysłami serc swoich”.

Niedługo później doszło do bitwy pod Parkanami i odbicia Ostrzyhomia. Trzy lata później, po ponad 150-letnim panowaniu Turków, wyzwolono Budę i w końcu cały kraj również odzyskał wolność, powrócił do chrześcijaństwa i krok po kroku odrodziła się w nim kultura węgierska. Wszystkie te zmiany jednoznacznie przypisywano wstawiennictwu do Boga Przenajświętszej Panny.

Częstochowa to także symbol naszego odrodzenia i wyzwolenia, ponieważ byli też tacy, którzy nie uznawali zjednoczenia Europy w walce przeciw Turkom. Myśleli, że współpracując z pogańskim pogromcą, pomszczą własne żale, ale spektakularnie ponieśli klęskę.

Kult Matki Bożej sprawia, że sąsiednie narody łączą się w braterskie wspólnoty. Pomoc Matki również dzisiaj przyczynia się do tego, by prowadzić nas po drogach pełnych wszelkich historycznych przeszkód i przeciwności. Ważne jest, byśmy mieli rzeczywisty, prawdziwy obraz naszej przeszłości, tożsamości narodowej i obecnych wartości. Ważne jest, byśmy byli świadomi, że kultura węgierska i to, co dzisiaj przez to rozumiemy, to nie jakaś niejasna pozostałość z przeszłości, ale jest to ta kultura, która dzięki ścisłemu związkowi z wiarą chrześcijańską osiągnęła taką postać, jaką dzisiaj widzimy.

Z wiary tej możemy czerpać siłę i ideały do naszego odnowionego życia. Wiara ta nie jest religią odosobnienia, ale miłością otwartą na innych, na drugiego człowieka. Jest zdolna do łączenia w jedną wspólnotę katolików pochodzących z różnych stron. W tej wierze i w tej miłości utworzyła się po czasach tureckich wspólnota ludzi, których nazywamy dzisiaj Węgrami.

Kiedy dzisiaj uroczyście dokonamy koronacji prastarego cudownego obrazu Matki Bożej z Dzieciątkiem Jezus w ramionach, publicznie wyznamy wiarę w Jej macierzyńskie wstawiennictwo. Uznamy Ją za Najświętszą Pannę i Królową. Prośmy Matkę Bożą Częstochowską, aby prowadziła nas po drogach historii, wskazywała kierunek w życiu każdego z nas, by ratowała, zmieniała w szlachetniejsze, pogodniejsze, bogatsze życie naszych narodów, które tak wiele wycierpiały, by chroniła je od rozczarowań, emigracji i rozdarcia przez podziały.

Najświętsza Matko Boża, Wielka Pani Węgier, Królowo Polski, Wspomożenie chrześcijan, módl się za nami! Amen.

RP, KAI

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... -moca.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gloryja Maryja
PostNapisane: 07 wrz 2017, 17:06 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.pch24.pl/zapowiedz-bitwy,125 ... z4KSWqgjBq

Zapowiedź bitwy
Data publikacji: 2016-09-13 07:00
Data aktualizacji: 2016-09-13 08:01:00

Obrazek
John Martin, Wielki dzień Jego gniewu (1852)


Kiedyż nadejdą owe czasy szczęśliwe, ów wiek Maryi – pytał w proroczym uniesieniu św. Ludwik Maria Grignion de Montfort, który przewidział nie tylko potężny ucisk, jaki ma spaść na dzieci Maryi, ale też widział już Jej przyszłe zwycięstwo nad szatanem i jego wspólnikami, mające się dokonać na tym świecie. Od wypowiedzenia tych proroczych słów minął wiek – wypełniony krwawymi prześladowaniami, które rozpoczęła Rewolucja Francuska – i Najświętsza Maryja Panna w samym oku antykatolickiego cyklonu, jako najlepsza Matka zaczęła przychodzić na ziemię, upominając się o swoje królestwa, napominając krnąbrne dzieci, wzywając do poprawy w obliczu nadciągającej kary, jaką Dobry Bóg Ojciec wymierzy zbuntowanej ludzkości. Od ofiarowania światu wspaniałej broni Cudownego Medalika podczas objawień w 1830 roku św. Katarzynie Labouré w Paryżu, przez wstrząsające proroctwa wypowiedziane przez Nią w La Salette, po pełne otuchy zapowiedzi zwycięstwa oraz niekończące się cuda w Lourdes, do tragicznych i pełnych nadziei tajemnic Fatimy oraz wiejących grozą nieuchronnej kary objawień w japońskiej Akita, Maryja nie przestaje wzywać świata do nawrócenia i przepowiada po karze zwycięstwo swego Niepokalanego Serca.

Maryja jako wybrana Córka Boga Ojca, Oblubienica Ducha Świętego i Najlepsza Matka Jezusa Chrystusa niczego bardziej nie pragnie, jak tylko tego, aby świat oddawał Bogu w Trójcy Jedynemu najwyższą cześć i chwałę. Pragnie, aby Jej Boski Syn odbierał należną mu cześć tak w sercach poszczególnych ludzi, jak i publicznie w porządku społecznym i państwowym jako Król królów i Pan panujących. A ponieważ sam Pan Jezus wisząc na krzyżu, dał nam Ją za Matkę, dlatego też jako najlepsza z Matek troszczy się Ona zarówno o panowanie swego Syna, jak i zbawienie Swoich dzieci. Zgodne w całej pełni z doktryną Kościoła nauki św. Ludwika odnoszą się nie tylko do wskazań, jak się uświęcić, ale zawierają również zapowiedź prześladowań Kościoła w czasie Rewolucji Francuskiej i po niej. Prześladowań, które w przyszłości wzmogą się jeszcze przeciwko ­dzieciom Maryi. Zapowiadają walkę Maryi z szatanem, który wkrótce użyje całej swej złośliwości i przewrotności, aby pogrążyć w piekle jak największą liczbę dusz i zagarnąć dla siebie władzę nad tym światem: Wreszcie musi
Maryja stać się groźną, jak wojsko gotowe do boju, prze­ciw szatanowi i jego wspólnikom, głównie w owych czasach ostatnich; gdyż szatan, wiedząc dobrze, że mało, o wiele mniej niż kiedykolwiek pozostaje czasu, by gubić dusze, podwajać będzie codziennie swe wysiłki i zakusy. Niezadługo rozpocznie okrutne prześladowanie i pocznie straszne zastawiać zasadzki na wierne sługi i na prawdziwe dzieci Maryi, których pokonać daleko mu trudniej, niż nad innymi odnosić zwycięstwa.

Ten sam św. Ludwik zapowiada jednak po tej strasznej walce zwycięstwo Maryi i Jej żołnierzy oraz nadejście wieku Maryi: Czasy te nadejdą dopiero wtedy, gdy ludzie poznają i praktykować będą nabożeństwo, którego nauczam: Niech przyjdzie królestwo Maryi, Panie, aby przyszło królestwo Twoje.

Broń z Rue du Bac

Prawdziwość słów tego wielkiego maryjnego apostoła, żyjącego niedługo przed okropnościami Rewolucji Francuskiej i nadchodzącymi po niej czasami ateizmu, zechciała potwierdzić sama Najświętsza Maryja Panna. W środku antychrześcijańskiej Rewolucji, która de facto trwa do dzisiaj, ukazała się świętej Katarzynie Labouré w paryskim klasztorze przy Rue du Bac w 1830 roku i zapoczątkowała szczególny ciąg objawień, które znamionowała dobroć i przebaczenie, wzbudzając zachwyt i uwielbienie. Ciąg ten był jednak pewną nowością, ponieważ od tej pory objawiała się jako Matka, która widzi, że z Jej dziećmi nie dzieje się dobrze. Na ulicy du Bac dała pierwsze ostrzeżenie. Jeśli ludzkość – a w pierwszej kolejności Francja – nie odprawi pokuty i nie nawróci się, nadejdą straszliwe kary. Przy okazji tego objawienia, jako czuła i kochająca Matka, podarowała ludziom narzędzie o potężnej i nadprzyrodzonej mocy, które nie tylko pomaga się nawrócić, lecz także dokonać głębokiej przemiany życia: Cudowny Medalik.

Jednak Francja, podobnie jak cała ludzkość, nie zmieniła kierunku, w jakim zmierzała, jeszcze bardziej pogrążając się w zatraceniu wiodącym do zguby...

Płacząca Pani
Szesnaście lat później, w 1846 roku w La Salette, Matka Boża ponownie dała wyraz swej życzliwej troskliwości. Jak matka, która widzi swe coraz bardziej pogrążające się dziecko, wzywa je i napomina z miłością, ukazując szczegółowo, gdzie zboczyło z właściwej drogi i ostrzegając przed nieszczęściami, które tym na siebie ściąga. Dlatego ukazała się oczom dwojga pastuszków, Melanii i Maksyminowi, jako płacząca Pani z twarzą ukrytą w dłoniach. Jej słowa dotyczące apostazji świata, zepsucia pośród duchowieństwa oraz zapowiedź przerażających kar, jakie spadną na świat, budzą grozę i wzywają do nawrócenia. Są jednocześnie obietnicą zwycięstwa Maryi i Jej wiernych dzieci oraz nadejścia czasów, w których Kościół zapanuje nad oczyszczonym światem.

Pokutujcie
W tym samym okresie Najświętsza Maryja Panna zechciała uczynić jeszcze jeden niewyobrażalny gest miłości i przebaczenia, obwieszczając nowy przypływ sił nadprzyrodzonych, które pomogą Jej zbłąkanemu dziecku powrócić na dobrą drogę. Ukazała się w Lourdes w tym samym roku, w którym świat poznał tajemnicę z La Salette: w 1858. W istocie te objawienia Matki Boga stanowią nierozerwalną całość. W La Salette przepowiedziała Ona przyszłość świata aż po kres czasów oraz powszechne kary, jakie spadną na ludzkość nieczyniącą pokuty. W Lourdes zapoczątkowała potop łask, aby sprowadzić na dobrą drogę tę samą ludzkość i dać jej siłę i zachętę do odsunięcia się od zła oraz od Rewolucji. Ustanowiła tam stale powtarzający się cud, aby grzesznicy zawsze odprawiali pokutę i mogli dostąpić nawrócenia oraz, aby ożywiły się siły Kościoła i nastąpiło odrodzenie chrześcijaństwa.

Objawienia z Paryża, La Salette i Lourdes jednak nie wystarczyły... Świat pogrążał się w niemoralności i sprzyjaniu antychrześcijańskim hasłom oraz rewolucyjnym programom. Najświętsza Maryja Panna ukazała się więc ponownie. Tym razem jednak już nie we Francji, a w Fatimie, w Portugalii. Jak Matka, która czuje, że Jej poprzednie napomnienia nie przyniosły efektu i nie zawróciły ze złej drogi Jej dziecka, przybrała ton o wiele bardziej stanowczy. Ukazała piekło. Ogłosiła, iż znikną całe narody. Zapowiedziała rozpowszechnienie po świecie błędów Rosji (czyli wszelkich przejawów komunizmu) i zażądała poświęcenia tego kraju Jej Niepokalanemu Sercu. Upomniała się o codzienne odmawianie Różańca, pokutę za grzechy i modlitwę za grzeszników, a także zaprowadzenie na świecie nabożeństwa wynagradzającego Jej Niepokalanemu Sercu –Pierwszych Sobót Miesiąca. Przestrzegła przed kolejnymi karami – II wojną światową i prześladowaniami Kościoła. Zapowiedziała również, że Jej Niepokalane Serce zatriumfuje, a ludzkość nawróci się. Na potwierdzenie swych słów dokonała cudu słońca, którego świadkiem był kilkudziesięciotysięczny tłum. Wszystko to jako kochająca i cierpiąca Matka, pragnąca dobra swych dzieci, które mimo to nie przestały obrażać Jej Syna…

Bliskość zwycięstwa
Wreszcie w 1972 roku Jej fatimski wizerunek cudownie zapłakał nad światem w Nowym Orleanie, mieście, które od dawna promowało homoseksualizm i wszelką demoralizację. Zanim doszło do zniszczenia tego amerykańskiego miasta (2005 r.) przez huragan Katrina, Matka Boża dała swoje ostrzeżenie…

Niemal równocześnie na drugim krańcu świata w Japonii, w miejscowości Akita podczas objawień danych japońskiej zakonnicy, raz jeszcze ostrzegła zbuntowaną ludzkość słowami: Wielu ludzi na tym świecie zasmuca Pana Jezusa. Szukam dusz, które Go pocieszą. Aby ugasić gniew Ojca Niebieskiego, pragnę wraz z mym Synem dusz, które podjęłyby się wynagrodzenia za grzeszników i za ludzi niewdzięcznych. Niech ofiarują one za tych ludzi swe cierpienia i ubóstwo. Aby świat poznał, jak straszny jest gniew Ojca Niebieskiego wobec współczesnego świata, Bóg przygotowuje wielkie oczyszczenie całej ludzkości. Wraz z mym Synem wielokrotnie starałam się powstrzymać gniew Ojca Niebieskiego. Powstrzymałam nadejście oczyszczenia, ofiarowując Ojcu cierpienia Jego Syna na Krzyżu, Jego bezcenną Krew i ofiarując Mu litościwe dusze, które pocieszają Ojca Niebieskiego – rzeszę ofiarnych dusz przepełnionych miłością.

13 października 1973 roku, 56 lat po ostatnim objawieniu w Fatimie, w Akita Matka Boża mówiła: Powiedziałam ci już, że jeżeli ludzie nie zaczną pokutować i nie poprawią się, ­Ojciec ześle na ludzkość straszliwą karę. Będzie to kara większa niż potop, nieporównywalna z niczym, co widział świat. Ogień spadnie z nieba i unicestwi większą część ludzkości, dobrych na równi ze złymi, nie oszczędzając ani kapłanów, ani wiernych. Ci, co ocaleją, będą czuć się tak samotni, że będą zazdrościć umarłym. Jedyną bronią, jaka wam pozostanie, to Różaniec i Znak pozostawiony przez Mego Syna. Codziennie odmawiajcie różańcowe modlitwy. Na różańcu módlcie się za papieża, biskupów i kapłanów. Działanie szatana przeniknie nawet Kościół, do tego stopnia, że będzie można zobaczyć kardynałów sprzeciwiających się innym kardynałom i biskupów występujących przeciwko innym biskupom. Kapłani, którzy Mnie czczą, będą wyszydzani i prześladowani przez swych współbraci... świątynie i ołtarze będą plądrowane; Kościół będzie pełen tych, którzy pójdą na kompromis, a szatan będzie kusił wielu kapłanów i osoby konsekrowane, by opuścili służbę Panu. Diabeł będzie występował szczególnie przeciwko duszom poświęconym Bogu. Powodem Mego smutku jest myśl o zatraceniu tak wielu dusz. Jeśli grzechy będą coraz liczniejsze i poważniejsze, nie będzie już dla nich przebaczenia. Ponad sto razy figura, za pośrednictwem której zwracała się Matka Boża do japońskiej zakonnicy Agnes Katsuko Sasagawa płakała. Oprócz tego pojawiały się pot i krew. Biskup Ito 22 kwietnia 1984 r. potwierdził nadprzyrodzony charakter objawień w Akita, zaś w liście pasterskim podkreślił: Orędzie to jest identyczne z tym, jakie Matka Boża przekazała w Fatimie. Nie sposób również nie zauważyć, że ostatnie trzęsienie ziemi w Japonii oraz fala tsunami najmocniej dotknęły właśnie okolice Akita… Boskie ostrzeżenie dla świata znowu zostało dane…

W końcu moje Niepokalane Serce zatriumfuje!
Klasztor przy ulicy du Bac w Paryżu, La Salette, Lourdes, Fatima i Akita stanowią nierozerwalną całość. To ogniwa jednego procesu, na jaki składają się pełne miłosierdzia apele Najświętszej Maryi Panny ostrzegającej, jako Matka, przed tą samą straszliwą tragedią. Przed kataklizmem wiszącym nad ludzkością, która nie chce zejść ze złej drogi. Niestety, ludzkość nadal wybiera grzech i podąża za antychrześcijańskim duchem wyrosłym z fałszywych ideałów Rewolucji Francuskiej i komunizmu, jakie znalazły swój najgłębszy wyraz w anarchistycznym i libertyńskim chaosie rozsiewanym po świecie od czasów rewolucji majowej 1968 roku na paryskiej Sorbonie.

Jaka winna być nasza odpowiedź dla Maryi, która płacze nad światem? To odpowiedź prawdziwych i wiernych Jej dzieci – pocieszanie swojej Matki, podejmowanie pokuty, wysiłek stałego nawracania się, wynagradzanie Niepokalanemu Sercu Maryi w Nabożeństwie Pięciu Pierwszych Sobót Miesiąca za grzechy świata, codzienna modlitwa różańcowa, częsta Komunia Święta, ofiarowanie cierpień i wyrzeczeń za grzeszników oraz szerzenie nabożeństwa do Niej. Tylko w ten sposób spełnimy wolę Pana Jezusa, który za pośrednictwem swej Matki, chce nas pociągnąć do siebie i dać udział w obwieszczonym przez Nią w Fatimie triumfie Jej Niepokalanego Serca oraz nadejściu zapowiadanego przez św. Ludwika Marię Grignion de Montfort Jej Królestwa i panowania Chrystusa Króla!


Luis Dufaur, Sławomir Skiba

Całość tekstu ukazała się w 58 nr. „Przymierza z Maryją”


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Gloryja Maryja
PostNapisane: 23 kwi 2018, 13:33 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Szafarka łask

Matka Boża w Gietrzwałdzie ukazuje się jako „uzdrowienie chorych” i pragnie rozdawać łaski wszystkim cierpiącym – podkreśla ks. prof. Tadeusz Guz.

W dniach od 7 do 11 lutego 2018 r. odbywała się pielgrzymka do Fatimy, której przewodniczył ks. prof. Tadeusz Guz.

– Kryzys wiary uzewnętrznia się w tym, że postawa człowieka, wewnętrzna i zewnętrzna, jest niewłaściwa – stwierdza kapłan.



https://naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w ... -lask.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 60 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /