Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 111 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 4, 5, 6, 7, 8
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Kazania do narodu
PostNapisane: 10 sie 2017, 06:09 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31041
Narodowe odrodzenie w Chrystusie

Wskazania ks. kard. Augusta Hlonda dla pisarzy polskich w USA, Lourdes 1941 r.

Obrazek

Od Redakcji:

Trzeci rok II wojny światowej. Jeszcze nie przeważyły się szale strasznego konfliktu, ale światowe gremia już w zaciszu gabinetów wykuwają zręby nowego porządku. Na jakich zasadach budować światowy ład, by ludzkość nie powtórzyła błędów prowadzących do kolejnych wojen? Recepta na pokój jest tylko jedna: powrót do Boga, do wiary i nauki katolickiej, do zasad Ewangelii. W tym duchu Prymas August Hlond zwraca się do pisarzy polskich w Stanach Zjednoczonych, kreśląc wizję powojennego świata i miejsca w nim Polski. Wskazanie brzmi dobitnie: mamy dokonać narodowego odrodzenia w Chrystusie i na tym gruncie organizować życie państwowe, społeczne i układać swoje relacje z sąsiadami. Ksiądz kardynał przypomina, że Polska ma szczególne posłannictwo wobec państw ościennych – jak mogą pomóc ją wypełnić pisarze, a także ludzie mediów? Wsłuchajmy się w prorocze słowa.

Świat musi zrozumieć istotny sens swego kataklizmu. Musimy go i my zrozumieć. Myślimy o wojnie, nie pamiętamy o pokucie. Wyglądamy zwycięstwa orężnego, nie dbamy o triumf dobra w duszach i w życiu. Wyczekujemy pokoju, nie myślimy o poprawie. Chcielibyśmy się przez okres walk prześlizgnąć, by następnie trwać w dawnej duchowej niemocy i wygodzie. A tymczasem wolą Opatrzności jest, by pod ciosami piekielnych sił, które się w łonie ludzkości rozpętały, padły zastarzałe grzechy, rozluźnione zasady, laicyzacja życia, uparta niewiara, apostazja, barbarzyństwo. Celem przewrotów jest totalne odrodzenie ludów, wyzwolenie ich z fałszu i zakłamania, wyrwanie ich z upadku, zwrot do Boga. Tylko wtedy narody przeżywać będą nowe czasy w godności, pokoju i braterstwie, gdy dokonają w sobie totalnego odrodzenia duchowego.

Wojna i powojenne wstrząsy skończyć się powinny nie zagładą świata, lecz zagładą zła w świecie. A zło broni się chytrze i rozpaczliwie. Broni się dekadentyzm moralny, broni się zawzięcie niewierząca zarozumiałość ducha, broni się wykrętnie niesprawiedliwość i krzywda, bronią się grzechy i nałogi, broni się piekło i jego najemnicy. Trzeba przeciw tym siłom i wbrew nim mobilizować zwycięstwo sił Bożych. Trzeba gotować triumf ducha Chrystusowego i to nie w myśl owej modnej dziś, ale jakże nieuchwytnej proklamacji nieokreślonych zasad chrześcijańskich, lecz w znaczeniu ścisłego urządzenia całego życia ludzkiego zgodnie z całą treścią objawionej nauki Boskiego Zbawiciela. Na gruzach win, ucisku, nienawiści, pychy, tyranii, zbrodni ma zakwitnąć pod tchnieniem Bożym ta era błogosławiona, którą wieszcze nasi i ojczenaszowi filozofowie nieco mętnie, ale w istocie trafnie przepowiadali. Te nowe czasy nie ziszczą się bez nas niby cudowne objawienie, lecz zostaną wykute i zbudowane prężnym wysiłkiem ludzkiego ducha, uskrzydlonego porywem odrodzenia. Wtedy apokaliptyczna ekspiacja, spełniwszy swe straszliwe, ale dobroczynne zadanie, objawi się i nam jako pokutna wigilia największego w dziejach święta naszego.

Wierzę, że na rachunek tych przyszłych, jasnych a wielkich dni Miłosierdzie Boże policzy nam cichą, nieopisaną mękę, którą naród bohatersko przeżywa w kraju, w katowniach obozowych, na niewolniczych robotach, w azjatyckich koczowiskach. Wierzę, że Duch Święty za wstawiennictwem przepotężnym naszej Królowej zleje na polskie serca łaski niezliczone i światła, by nas umocnić i do najwyższych wzlotów uzdolnić. Wierzę, że zbudujemy Królestwo Boże w sobie i naokoło siebie i że Polska nowa, swobodna, młoda, twórcza imponować będzie światu swym dostojeństwem i duchową powagą swych dzieci.

W tym duchu proszę pisać, działać, apostołować, aż się z popiołów przeszłości, ze słabości, próżnego fasonu i konwenansu, z wygody, samolubstwa, błędu, upadku, waśni, obłudy i zalewu pogaństwa dźwigać zacznie ta wielkość, która jest naszym przeznaczeniem, a dla której obecnie przechodzimy poniżenie unicestwienia. Gdy się dokona narodowe odrodzenie w Chrystusie, jakżeż proste będą w odbudowanej Rzeczypospolitej różne zagadnienia, które nas w owych dwudziestu latach połowicznego zmartwychwstania tak paradoksalnie męczyły. Nie wątpię, że wtedy zrozumiemy się znowu i z braćmi […], i z innymi. Polska zorganizowana na zasadach chrześcijańskich stanie się naturalnym i pociągającym ośrodkiem ładu i bezpieczeństwa, w którym niejeden sąsiad z zaufaniem szukać będzie oparcia pewnego i braterskiego. Wszak tylko w duchu chrześcijańskim ziścić się może naprawdę trwałe braterstwo ludów, które tak sromotnie zawiodło, gdy je oprzeć chciano na wolnomularstwie, jego sloganach i konspiracjach, a które następnie zostało tak bezwstydnie wyszydzone i okrutnie pogrzebane przez krwawą herezję rasizmu.

http://www.naszdziennik.pl/mysl/187233, ... tusie.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kazania do narodu
PostNapisane: 16 sie 2017, 10:18 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niedziela.pl/artykul/30586/Polsc ... odlitwy-za

Polscy biskupi: potrzeba modlitwy za Ojczyznę i obrony wartości chrześcijańskich
2017-08-15 19:29

O potrzebie modlitwy w intencji Ojczyzny, obrony wartości chrześcijańskich i dawania - na wzór Maryi - świadectwa zaufania Bogu, przypominali polscy biskupi w homiliach wygłaszanych z okazji uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i obchodzonego 15 sierpnia święta Wojska Polskiego.

Fot. Archidiecezja Łódzka

Polub nas na Facebooku!

Główne uroczystości obchodzonego 15 sierpnia święta Wojska Polskiego, w 97. rocznicę zwycięstwa nad Armią Czerwoną w 1920 r. nazywanego Cudem nad Wisłą, odbyły się we wtorek w katedrze polowej Wojska Polskiego w Warszawie. Mszy świętej z udziałem prezydenta Andrzeja Dudy, przedstawicieli rządu, parlamentu i dowództwa wojsk lądowych, przewodniczył biskup polowy WP Józef Guzdek.

Biskup polowy przypomniał w homilii, że kolejna rocznica Cudu nad Wisłą to okazja do modlitwy w intencji Ojczyzny, ale i postawienia istotnych pytań: Czy mamy wystarczającą ilość „szabel”, odpowiadających wymaganiom współczesnego pola walki? Jaki duch panuje w narodzie i w polskiej armii? Co należy uczynić, aby siła oręża i siła ducha były na tyle mocne, byśmy czuli się bezpiecznie? – zachęcał do refleksji. Przywołał słowa Marszałka Piłsudskiego: "Z wojskiem naszym trzeba obchodzić się bardzo ostrożnie. Jest to jeden z tych skarbów, który, jak uczą przykłady współczesne, łatwo jest utracić".

Jak podkreślił ordynariusz wojskowy naszym podstawowym obowiązkiem jest myśleć i mówić prawdę. – Jeśli nie zlekceważymy rad wielkich strategów i ojców zwycięskiej bitwy z 1920 roku, polska armia, a w konsekwencji nasza Ojczyzna będzie silną nie tylko w słownych deklaracjach, ale w codziennej pracy i służbie – powiedział.
Reklama

Dzień wcześniej podczas Mszy w sanktuarium Matki Bożej Zwycięskiej na warszawskim Kamionku, będącym wotum za Cud na Wisłą, metropolita białostocki Tadeusz Wojda zwrócił uwagę, że święto 15 sierpnia koncentruje uwagę na to, co ważne dla życia wiary, jak i dla narodowej tożsamości.

– Dziękujemy Bogu za tych którzy z miłości do ojczyzny oraz dumy, iż są Polakami oddali swoje życie, by po latach niewoli narodowej Polska zmartwychwstała. Oni pokazują nam, że są takie wartości które trzeba bronić nawet za cenę krwi, za cenę życia - powiedział hierarcha.

Zwrócił uwagę, że Polski żołnierz w 1920 roku nie pytał i nie kalkulował: czy warto?, czy się opłaca?, czy to ma sens? - Może dlatego iż pamiętał, że przodkowie od wieków szli do walki ze słowami wyszytymi na chorągwiach i sztandarach ”Bóg, Honor, Ojczyzna” – podkreślił abp Wojda.

Metropolita białostocki odniósł się również do aktualnej sytuacji politycznej. - Klęską dzisiejszego życia publicznego jest nienawiść, która dzieli obywateli państwa na nieprzejednane obozy, postępuje z przeciwnikami politycznymi jak z ludźmi złej woli, poniewiera ich bez względu na godność człowieczą i narodową, zniesławia i zabija moralnie. Zamiast prawdy panoszy się kłamstwo, demagogia , oszczerstwo, nieszczery i niski sposób prowadzenia dyskusji i polemiki. Żądza władzy i prywata prowadza bezwzględną walkę o rządy i stanowiska, a pozorują ją troską o państwo, które zwykłe odłamy polityczne utożsamiają ze sobą – mówił abp Wojda, cytując słowa kard. Augusta Hlonda z roku 1932.

"Nie wystarczą pokojowe traktaty"

Do historycznego wydarzenia „Cudu nad Wisłą” oraz bohaterskiej walki Powstańców Warszawskich nawiązał z kolei na Jasne Górze metropolita częstochowski abp Wacław Depo. - Polska Matka i Ojczyzna jest jednością na fundamencie chrztu świętego. Bez tej prawdy nie byłoby Polski - mówił arcybiskup.

Kaznodzieja ubolewał nad utratą w Europie pamięci o tożsamości chrześcijańskiej. Za prymasem Wyszyńskim przypominał, że „nie wystarczy ubezpieczyć naród, jego byt i wolność traktatami pokojowymi i aliansami międzynarodowymi, bo nic to nie pomoże, gdy młodzież polska nie będzie zdolna do ofiary i poświęcenia”.

Hierarcha wzywał do modlitwy, by ukoronowana Maryja wypraszała nam odkrywanie sensu i wartości życia. - Matko, pomóż nam żyć w prawdzie, która jest fundamentem jedności budowanej na Chrystusowym fundamencie zmartwychwstania, a jednocześnie, abyśmy przez codzienne zawierzenie Chrystusowi wzrastali w łasce i odkrywali sens i wartość życia – mówił abp Depo podczas sumy na wałach jasnogórskich.

Maryja znakiem niezawodnej nadziei

Natomiast podczas uroczystości 50-lecia koronacji obrazu Matki Bożej Bolesnej w Licheniu Starym abp Wojciech Polak, prymas Polski zwrócił uwagę na wymowną symbolikę wizerunku Matki Bożej Licheńskiej przygarniającej do piersi białego orła. - Może chciałaby nas przestrzec, byśmy tej Ojczyzny przez kłótnie i spory nie narażali na marginalizację czy ośmieszenie w oczach świata - stwierdził metropolita gnieźnieński.

„Święto Wniebowzięcia wyostrza jedynie naszą perspektywę. Apeluje do naszej wolności i odpowiedzialności. Skłania do zaangażowania i jasnego opowiedzenie się po stronie dobra. Czyni nas uważnymi i czujnymi. Wyrywa z ogarniającej rutyny i obojętności. Pozwala podejmować niełatwe wyzwania” – wyliczył abp Polak. Dodał, że w tych ziemskich trudach właśnie w Maryi mamy znak niezawodnej nadziei i dlatego tak licznie i w tylu miejscach na świecie garniemy się do Niej.

Szczególną rolę Matki Bożej w historii narodu polskiego przypomniał również biskup płocki Piotr Libera. Wskazał, że jej obecność „zawsze była i wciąż jest obecnością Królowej”, która z troską pochyla się nad losem swoich poddanych i robi wszystko, aby wspierać ich w wędrówce przez ziemię.

- To Ona była pod Grunwaldem, pod Jasną Górą w czasie potopu szwedzkiego, pod Wiedniem, kiedy polski król Jan III Sobieski złamał pychę islamu zagrażającego chrześcijańskiej Europie, nad Wisłą, gdy dokonała cudu, zatrzymując bolszewicką nawałę, to Ona opiekowała się swoim sługą św. Maksymilianem Kolbe i trwała przy Nim, kiedy dobrowolnie w bunkrze głodowym niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz oddawał życie za bliźniego. Wierzymy głęboko, że płaszczem matczynej opieki Maryja zawsze otaczała i nadal otacza cały polski naród. Ale wierzymy też, że pochyla się Ona nad każdym z nas z osobna i każdego traktuje, jak swoje najbardziej umiłowane dziecko - powiedział biskup płocki.

– Maryja Matka Jezusa jest Tą, której macierzyństwo przez testament krzyża – ogrania całą ludzkość bez wyjątku - powiedział z kolei biskup kielecki Jan Piotrowski. Podczas Mszy w katedrze biskup przypomniał Jej rolę w początkach Kościoła, przywołując scenę w Wieczerniku, nazwał ją „patronką dojrzałej wiary”, podkreślając szczególnie Jej „pośrednictwo” do Boga, który jest „dawcą łask” - Jako chrześcijanie przez dar odkupienia jesteśmy uczestnikami tych samych wydarzeń, jak Maryja, Matka Jezusa – stwierdzał biskup kielecki.

Modlitwa za obrońców polskiej wolności

Podczas uroczystości odpustowych w gdańskiej bazylice mariackiej abp Sławoj Leszek Głodź nawiązał do nurtu polskiej tradycji, co trud zapewnienia bezpieczeństwa domowi ojczyzny, wiązał z imieniem Maryi, Tej pod której obronę uciekały się polskie pokolenia.

- Włączmy w modlitwę dzisiejszego dnia obrońców polskiej wolności, którzy wtedy, w sierpniu 1920 roku, osłonili murem żołnierskich piersi Warszawę i Europę - stwierdził metropolita gdański. Zastrzegł jednak, że byli w naszym narodzie i tacy, co zaprzedali polską duszę, tradycje, tożsamość i poszli na służbę najeźdźcom.

Przypomniał słowa Stefana Żeromskiego: „Kto na ziemię ojczysta, a chociażby grzeszną i złą wroga odwiecznego naprowadzi, zdeptał ją, splądrował, spalił, (...) ten się wyzuł z ojczyzny. Nie może ona być już nigdy dla niego domem, ni miejscem spoczynku”. - Niech je odczytają ci nasi rodacy, którzy dla naszych polskich spraw szukają obcych arbitrów. Przyklaskują tym – a nawet honorują nagrodami – którzy chcieliby Polskę ukrzywdzić, postawić po pręgierzem opinii, sankcji, krytyki bez znajomości rzeczy - wskazał abp Głódź.

Metropolita gdański odniósł się także do ekshumacji ciał ofiar katastrofy smoleńskiej, a zwłaszcza ciała związanego z Trójmiastem Andrzeja Karwety, o której szczegółach opowiadała kilka dni temu żona zmarłego, Mariola Karweta. - Wstrząsająca relacja o tym, co zawierała trumna oznakowana nazwiskiem jej męża. Ile jeszcze takich wstrząsów doznamy? Ile jeszcze postawimy pytań, na które nie usłyszymy satysfakcjonującej odpowiedzi - pytał arcybiskup.

Do budowania miłości i zgody w ojczyźnie zachęcał na Jasnej Górze metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz podczas wtorkowej Mszy dla pielgrzymów warszawskich pielgrzymek pieszych. Purpurat przekonywał że będzie to możliwe, jeśli każdy, niezależnie od tego kim jest i jaką pełni funkcję, "zacznie od samego siebie".

- To jest droga do budowania społeczeństwa braterskiego, gdzie troska o dobro wspólne jest pierwsza i troska o człowieka i jego godność jest najważniejszym zadaniem – podkreślił kardynał.

Chrześcijanin musi być apostołem

Z kolei podczas Mszy świętej w sanktuarium Matki Bożej Starowiejskiej w Starej Wsi abp Adam Szal podkreślił, że bycie chrześcijaninem oznacza bycie apostołem. – Być apostołem przez świadectwo życia, które składamy na co dzień, począwszy od pierwszych kontaktów z nowo narodzonym dzieckiem, kiedy w jego obecności się modlimy, kiedy idziemy z nim do kościoła, poprzez tę pierwszą katechezę, której udzielamy naszym dzieciom, czy wnukom. To jest pierwszy i podstawowy obowiązek i prawo rodziców – wskazał.

Abp Szal zaznaczył, że największą nauką jest nie słowo, ale przykład życia, ponieważ dziecko patrząc na rodziców odczytuje, co dla nich jest najważniejsze. Przyznał, że jest to trudne zadanie i potrzeba pomocy od Pana Boga, aby mu sprostać.

Przed zalewającą świat szaleńczą doktryną, promującą związki partnerskie i ideologię gender, przestrzegał natomiast w podhalańskim Ludźmierzu metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski. Hierarcha wskazał, że zwycięstwem nad nią jest tylko imię Maryi i różaniec w ręku. - Oto ziemia spotyka się z niebem. Oto Maryja jeszcze raz i to bardzo mocno uczy nas miłości do Chrystusa, do drugiego człowieka - mówił abp Jędraszewski.

Nowa Bitwa Warszawska

O współczesnych wyzwaniach, będących walką o człowieka i duchowe oblicze Ziemi, mówił z kolei biskup sandomierski Krzysztof Nitkiewicz, podczas maryjnego odpustu w Pustelni Złotego Lasu w Rytwianach. Toczącą się walkę nazwał wręcz "nową Bitwą Warszawską".

"Ona rozpoczyna się w naszym sercu i przenosi się na rodzinę, szkolnictwo, środki masowego przekazu. Jest obecna w każdej dziedzinie życia. Rządy, politycy, działacze społeczni i religijni opowiadający się za tradycyjnymi wartościami, doświadczają medialnej nagonki. Presja i groźba sankcji mają wymusić łatwy dostęp do aborcji i eutanazji, zmienić pojmowanie płciowości, nadać status małżeństwa związkom homoseksualnym. To jest nowa Bitwa Warszawska, którą z Bożą pomocą musimy wygrać" - mówił hierarcha, apelując, aby za przykładem Maryi być wrażliwym i otwartym na innych ludzi, podkreślał, że będzie to służyło umacnianiu wzajemnych więzi oraz osiągnięciu consensusu w sprawach istotnych dla dobra wspólnego.

Zdaniem ordynariusza, należy szukać porozumienia u siebie na miejscu, bez odwoływania się do zagranicznych arbitrów, gdyż smutne precedensy z historii Polski uczą, że w ten sposób można stracić wszystko.

"Jako katolicy chcemy dalej wspierać naszą ukochaną Ojczyznę. Polska jest bowiem symbolem i zapowiedzią Ojczyzny niebieskiej, do której prowadzi nas Chrystus" – podkreślał bp Krzysztof Nitkiewicz.

KAI


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kazania do narodu
PostNapisane: 19 wrz 2017, 08:04 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31041
Mój Bóg jest dobry jak chleb

Kazanie JE ks. bp. Józefa Zawitkowskiego wygłoszone na prezydenckich dożynkach w Spale w obecności pana prezydenta RP Andrzeja Dudy, w niedzielę, 17 września 2017 r.

Obrazek

Panie Prezydencie

Rzeczpospolitej Polskiej!

Chylę czoło przed Osobą

Pana Prezydenta,

tak składając hołd

Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Polskiej,

Ojczyźnie mojej rodzonej,

co mnie zbożami swoich pól

jak mlekiem wykarmiła (M. Konopnicka).



Dostojna Pani Starościno!

Dostojny Panie Starosto Spalskich Dożynek!

Czcigodni Goście i Domownicy Spały,

Wszyscy Kochani moi!



Jacy piękni jesteście,

Ludzie Dożynkowi!

Bądźcie dumni, bo żniwa już pokończone,

są dożynki w Spale – z Panem Prezydentem!



Tylko ta dzisiejsza Ewangelia Święta.

Mam przebaczyć bratu

siedemdziesiąt siedem razy?

Jestem słaby.

Nie dam rady!



Boże, z Twoich rąk żyjemy,

Choć naszemi pracujemy,

My ci damy trud i poty,

Ty nam daj urodzaj złoty

(Fr. Karpiński).

Boże, Ojcze, który jesteś w Niebie!

Ciebie codziennie proszę o chleb powszedni,

a Ty otwierasz swoją dłoń

i karmisz nas do syta

(Ps 145,16).



Chleb nam na polach cudem rozmnożyłeś,

aby starczyło dla ptaków niebieskich

i dla synów ludzkich.



Matko Boska Częstochowska w Spale!

moja Siewna, Zagrzewna, Jagodna i Zielna,

moje Uzdrowienie!

Pozwoliłaś mi doczekać

Prezydenckich Dożynek w Spale

w Roku Pańskim 2017.

Dziękujemy Ci, Królowo,

a Łowicka Księżno!



Panie Prezydencie!

Oraczem jestem z Boczek od Chełmońskiego.

Woły ujarzmione ciągną sochę.

Dziadziuś wołał:

Tylko delikatnie za rękojeść trzymaj,

żebyś ziemi nie skaleczył,

bo ją boli, i wtedy ziemia płacze.

A kiedy przyjdzie czas na „Ojcze nasz”,

to niech Anioły orzą,

a ty odpocznij!



Dziadziuś!

Bociany odleciały!

Ale powrócą, wnusiu, wrócą,

bo ptaki i ludzie

wracają do gniazd.



Pamiętaj, wnusiu,

abyś ty orał pola i niwy

tak jak orali rodacy,

bo serce ojca by zapłakało

gdybyś Ty orał inacy (od Krobii).



Może dlatego Królestwo Boże

podobne jest do oracza,

który wyorał z ziemi skarb.

Sprzedał całą swoją gospodarkę

i kupił ten kawałek ziemi.

I to wystarczy?

Wystarczy.



*



Jaśnie Pani Prezydentowa!

Siewcą jestem

z Lipiec Reymontowych,

od pracowitych Borynów.

Więc językiem Reymonta

opowiem Pani o sobie.



Już dnieje, pora wstawać, pora…

Żegnał się Maciej po wielekroć razy

zaczynając pacierz…

Kto me woła?

Łapa zaskomlał cosik…

A juści piesku, pora siać!



Boryna przyklęknął na zagonie,

i jął w zgrzebną koszulę

nabierać ziemi,

niby tego ziarna z wora

naszykowanego do siewu.

I siał wzdłuż zagonów…



A gdy ziemi zabrakło,

pustą ręką siał,

jakby samego siebie

rozsiewał na te praojcowe zagony.

Kuba, puszczaj brony, a letko!



Gospodarzu, Gospodarzu!

– Ostańcie z nami! Ostańcie!

A dyć jezdym, cegój?







Nagle wszystko przycichło i stanęło…

niebo się rozwarło,

a tam w jasnościach Bóg Ojciec,

siedzący na tronie ze snopów,

wyciąga ręce i woła dobrotliwie:

Pódźiże do mnie, duszyczko człowiecza,

pódźiże, utrudzony parobku!



Boryna roztworzył ręce

jak w czas Podniesienia w kościele

i odrzekł po łowicku:

Panie Boże Wielki zapłać!

I runął na twarz przed tym

Majestatem Najświętszym.

Padł i pomarł

w onej łaski Pańskiej godzinie…

Tylko Łapa wył długo i żałośnie

(Wł. Reymont, „Chłopi”).



Taki jest los siewcy.

Gdy ziarna braknie,

trzeba samego siebie

rozsiewać na te praojcowe zagony,

aż do końca.

Rodzice, Nauczyciele,

Księdze i Biskupy,

pora siać!

Matka Boska Siewna przypomina.



*



Kingo, Córo Prezydencka.

Żniwiarzem jestem!

Dobrze kosiłem, jak dziadek nauczył,

ale babci było mi żal.

Jaka to była ciężka praca,

podbierać garście, snopek zrobić,

zawiązać i w mendel postawić.

Oj mamo, mamo,

oj babciu kochana!



Zmieniło się dużo na wsi.

Dobrze, że ludziom jest lżej,

ale bizony wypłoszyły mi

wierne kuropatwy

i przepiórki już nie wołają:

Pójdźcie żąć, pójdźcie żąć!



Kingo, nie ma już prawdziwych

żniwiarzy – kosiarzy i podbieraczek.

Nie ma już prawdziwych chłopów,

są tylko producenci,

a ci już nie modlą się w polu

i nie proszą:

Chleba naszego powszedniego

daj nam dzisiaj.

Stracili chłopi chłopski rozum.

Nawet ci spod zielonych sztandarów

chodzą w procesjach bez krzyża po Warszawie

i mówią, że bronią demokracji.

Oj, serce ojca by zapłakało!

A żniwa będą wielkie

tylko chłopów mało (por. Mt 3,37).



*



Pani Starościno

i Panie Starosto Spalskich Dożynek!



Czy Wy jeszcze pamiętacie,

co to był przednówek?

Pamiętamy!

To dobrze.

To był czas, kiedy już nie było

starego chleba,

a nie było jeszcze nowego.

Wtedy na wsi była bieda,

ale ludzie byli dobrzy!

Dzielili się chlebem

jak opłatkiem.

Zaś pieczenie chleba w domu

było nabożeństwem i świętem.



Mama w dzieży zaczyniała chleb.

Zaczyn chlebowy, woda i trzy miary mąki.

Zmieszała wszystko, krzyżem przeżegnała.

Okrywała dzieżę pierzyną,

żeby było ciepło i prosiła:

Dzieci,

teraz bądźcie cicho, bo chleb rośnie!

I myśmy słyszeli, jak rośnie,

naprawdę!



Potem mama formowała bochenki,

a tata łopatą z liściem chrzanowym

sadzał bochny posypane makiem

do rozgrzanego pieca.

W domu pachniało wtedy świeżym chlebem.

Myśmy czekali na podpłomyki,

takie małe chlebki dla dzieci.

Łakoma ślinka leciała.

Minęło sześć pacierzy

i był już świeży chleb,

ale mama nie dała podpłomyków,

tylko łakomym dzieciom powiedziała kazanie:



Dzieci!

Chleba nie je się samemu.

Pierwszy chleb zanieście sąsiadom,

bo tam są dzieci, tam jest bieda.

Potem będą podpłomyki.



Mama!

Skąd Ty miałaś takie uniwersytety?

Patrz, a dziś uczeni, ekonomiści

i bogaci, a drapieżni kapitaliści

nie potrafią rozwiązać problemu głodu.

Bo oni dranie,

nie potrafią dzielić się chlebem.

Oni nie łamią się opłatkiem,

bo oni nie chodzą do Komunii Świętej!

To są dzicy ludzie,

co drażnią głodnych chlebem,

a ja tęsknię:



Do kraju tego,

gdzie kruszynę chleba

podnoszą z ziemi przez uszanowanie

dla darów nieba,

Tęskno mi, Panie

(C.K. Norwid).



Nie tęsknij, Panie Norwid,

już i w dożynkowej, pobożnej Spale

rzucają ludzie

chleb do śmietników.

Będzie głód, panowie,

będzie głód!



Panie Prezydencie!



Dożynki w Spale,

ale dziś 17 września!

O, jak bardzo boli!

Podli, bagnetem w plecy?

Coś ty uczynił

najgłupszy z siepaczy!

Nawróci się

i Bóg mu przebaczy!

(por. A. Mickiewicz)

Siedemdziesiąt siedem razy.



Taką wolnością nas przebodli. (por. Zb. Herbert)



A na Westerplatte?



Prosto do nieba czwórkami szli,

gdy przyszło ginąć latem. (K.I. Gałczyński)

Ach Ty trudna Polsko! (H. Sucharski)



A pod Kutnem?



Jezus, Maryjo! Boże! Polecieli.

Ojczyzno czuwaj!

O Najświętsza Panno,

Serce przestało bić samo.

Jakieś usta nieprzytomne, smutne,

cicho żalą się bezgłośnie, mamo!

(por. A. Pietkiewicz)





A Lwowskie Orlątko?



Mamo, czy jesteś ze mną?

Nie słyszę Twoich słów…

W oczach mi jakoś ciemno…

Odchodzę dumny w dal.

Tylko mi Ciebie, mamo,

Tylko mi Polski żal.

(Orlątko)



A mama Powstańca?



Zanim padłeś, jeszcze ziemię

Przeżegnałeś ręką.

Czy to była kula, synku,

Czy to serce pękło?

(K.K. Baczyński)



Serce pękło.

Musiało pęknąć!



Taką Ojczyzną nas przebodli.

Na taką miłość nas skazali.

(Zb. Herbert)



Proszę księdza,

to tak smutno się skończą nasze dożynki?

Nie, nie!

Przyjdzie nowych ludzi plemię,

jakich dotąd nie widziano!

(Z. Krasiński)



Jeszcze o Was, Czcigodni,

bezbożny świat powie:

Vivat Polonus!

Unus defensor Mariae! (A. Mickiewicz)

Niech żyje Polak,

jedyny obrońca Matki Bożej!

Matko Boska!

Przecież Ty jesteś Królową Korony Polskiej!

A stąd słychać echo

Hubalowej modlitwy:



Która jesteś nad czarnym borem

blask pogody słonecznej – kościół,

nagnij pochmurną dłoń naszą,

gdy zaczniemy walczyć miłością.

(K.K. Baczyński)



Kiedy tak się stanie?



Już niedługo,

kiedy trochę zmądrzejemy

i przyjdzie z Łowicza dziewczyna

i uniesie biało-czerwoną wysoko,

a flaga będzie piękna

jak ballada Szopenowska

bo ją tkała sama Matka Boska.

Uniesie flagę wysoko, aż ku samym obłokom.

Jeszcze wyżej, gdzie się wszystko zapomina,
i jeszcze wyżej, gdzie jest tylko sława
i Warszawa, moja Warszawa!
Warszawa, jak piosnka natchniona,
Warszawa – biało-czerwona,
biała jak śnieżna lawina,
czerwona jak puchar wina…
I nigdy nie będziesz biała

i nigdy nie będziesz czerwona,

zostaniesz biało-czerwona, moja najukochańsza, najmilsza

Biało-Czerwona
(por. K.I. Gałczyński).



Tak będzie!

A ja we Mszy dożynkowej w Spale

podniosę biały chleb

i wino jak krew czerwone.

O, żebyście wiedzieli,

jaki ciężki jest ten chleb,

owoc ziemi

i pracy rąk moich braci,

chłopów rodzonych.



A ten chleb

stanie się Ciałem,

co krwawi,

a wino Krwią,

co krzyczy.

I zawołam wtedy:

Pan mój i Bóg mój!



*



Panie Prezydencie!

Niech się Pan nie zamartwia,

Polityczni bankruci poszli

na usługi totalnej opozycji.

Inteligenci patrzą obojętnie.

A chłopi żywią i bronią.

Na tych można liczyć!



Niechaj narodowie

wżdy postronni znają:

że chłopi Pana szanują,

że chłopi Panu ufają!

A ziemia w Spale zawoła:

Panie, dobry jak chleb!

I las spalski zawoła

Hubalowym echem:

rano słońce się wzniesie,

jutro będzie lepiej!



Niech zadrży Spała,

i zagra róg,

że Nic nad Boga (W. Poll)

i Któż jak Bóg!



O graj mi ziemio – organistko!

Zasłuchaj się!

I to wszystko (K. Wierzyński).

Amen.



*



Chłopi Kochani,

Ludzie Dożynkowi.

Wobec Królowej Polskiej Korony

Was pytam.

Pytam Was wobec

Prezydenta Rzeczypospolitej.

Powiedzcie mi głośno,

niech słyszy Warszawa i Bruksela,

ale powiedzcie mi prawdę,

jak pod przysięgą:

Czy Wy wierzycie w Boga Ojca Wszechmogącego,

Stworzyciela nieba i i ziemi?



Wierzymy…



To Bogu niech będą dzięki!

Za to więcej Was kocham…

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... chleb.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kazania do narodu
PostNapisane: 07 mar 2018, 11:13 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31041
Kościół a polityka

Homilia ks. abp. Stanisława Gądeckiego wygłoszona w sanktuarium św. Józefa w Kaliszu 1 marca 2018 r.

Z uwagi na liczne nieporozumienia i błędy panoszące się w przestrzeni publicznej warto wyjaśnić – właśnie tutaj, w Kaliszu, w duchowej obecności św. Józefa, patrona spraw wszelkich – niektóre podstawowe zasady dotyczące stosunku Kościoła do polityki, odwołując się przy tym do Ewangelii i nauczania kościelnego.

Stosunek ten wymaga zastanowienia się nad czterema sprawami: nad odniesieniem się do polityki Pana Jezusa, Kościoła, duchowieństwa wreszcie wiernych świeckich.

Jezus
Najpierw Jezus. Na początku należy podkreślić rzecz zasadniczą, a mianowicie to, iż Pan Jezus nie angażował się w żaden ruch polityczny i udaremniał wszelkie próby łączenia Go ze sprawami politycznymi. W opisie Jego pobytu na pustyni ziemska władza jawi się tam jako jedna z pokus: „Jeszcze raz wziął Go diabeł na bardzo wysoką górę, pokazał Mu wszystkie królestwa świata oraz ich przepych i rzekł do Niego: »Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon«. Na to odrzekł mu Jezus: »Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz«” (Mt 4,8-10). Po cudownym rozmnożeniu chleba: „Gdy więc Jezus poznał, że mieli przyjść i porwać Go, aby Go obwołać królem, sam usunął się znów na górę” (J 6,15). Narodowi żydowskiemu – do którego należał i który kochał – nigdy nie obiecywał wyzwolenia politycznego, którego wielu Żydów spodziewało się wówczas po Mesjaszu. Państwo Boże, które przyszedł założyć – mówił – nie jest z tego świata (J 18,36). On przyszedł przede wszystkim po to, aby ludzkości żyjącej w niewoli grzechu przynieść wyzwolenie duchowe (J 8,34-36); (por. Jan Paweł II, Prezbiter wobec społeczności świeckich. Audiencja generalna – 28.07.1993).

Lecz jednocześnie Jezus uznał konieczność istnienia władzy doczesnej i jej porządek: „Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara” (Mt 22,21). Spodziewał się możliwości istnienia uczciwych urzędników państwowych: „Przychodzili także celnicy, żeby przyjąć chrzest, i pytali Go: »Nauczycielu, co mamy czynić?« On im odpowiadał: »Nie pobierajcie nic więcej ponad to, ile wam wyznaczono«. Pytali go też i żołnierze: »A my, co mamy czynić?« On im odpowiadał: »Nad nikim się nie znęcajcie i nikogo nie uciskajcie, lecz poprzestawajcie na swoim żołdzie«” (Łk 3,12-14). Znał jednak dobrze kuszenie, jakie zazwyczaj towarzyszy władzy: „Wiecie, że ci, którzy zdają się przewodzić narodom, panują nad nimi przemocą, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak jednak jest wśród was; lecz kto wśród was chciałby zostać wielkim, będzie waszym służącym, a kto chciałby wśród was być pierwszym, będzie niewolnikiem wszystkich” (Mk 10,42-44; por. Mt 20,25-27; Łk 22,24-26).

Był w pełni świadom tego, że władza polityczna tak długo służy człowiekowi, jak długo pozostaje w relacji do Boga. Od kiedy jednak władza polityczna zaczyna twierdzić, że ziemski porządek nie ma nic wspólnego z Bogiem, a człowiek może tego porządku używać bez odnoszenia go do Stwórcy, „to każdy uznający Boga wyczuwa, jak fałszywe są tego rodzaju zapatrywania. Stworzenie bowiem bez Stworzyciela zanika” (Gaudium et spes, 36).

Kościół
Drugi podmiot to Kościół. Kościół ze swej strony – starając się podążać po śladach Zbawiciela – pragnie spełniać w dziedzinie polityki tylko taką rolę, jaką wyznaczył mu Chrystus. Nie utożsamia się zatem ze wspólnotą polityczną ani w ogóle z żadnym systemem politycznym. Kościół nie jest po stronie prawicy, lewicy ani po stronie centrum, ponieważ Kościół ma swoją własną stronę; Kościół winien stać po stronie Bożej.

Obie wspólnoty, Kościół oraz wspólnota polityczna – z uwagi na swój kształt i cele – mają zupełnie inną naturę. Autonomia i niezależność tych dwóch wspólnot widoczne jest przede wszystkim w porządku celów ich istnienia. Wspólnoty polityczne służą temu, co wchodzi w zakres doczesnego dobra wspólnego, stąd zadaniem państwa jest dbałość o doczesne sprawy obywateli. Kościół natomiast zorganizowany jest w taki sposób, aby odpowiedzieć na potrzeby duchowe swoich wiernych; aby troszczyć się o duchowe dobro doczesne i wieczne człowieka, a także społeczeństwa.

„Kościół – uczy konstytucja soborowa „Gaudium et spes” – z racji swej uniwersalnej misji, kierując swoje przesłanie do ludzi z wszystkich opcji politycznych, nie może utożsamiać się z żadną konkretną opcją polityczną” (por. Gaudium et spes, 76), byłoby to bowiem szkodliwym wypaczaniem misji Kościoła. Ze względu na swoje zadanie i kompetencje Kościół nie może być na usługach stronnictw politycznych. Winien wystrzegać się włączania się do sporów na korzyść tego lub innego odłamu politycznego, bo odstręczałoby to od Kościoła ludzi innych przekonań politycznych. Winien też nie dać się zinstrumentalizować przez partie polityczne dla ich własnych, partykularnych interesów. „Kościół respektuje słuszną autonomię porządku demokratycznego i nie ma tytułu do opowiadania się za takim albo innym rozwiązaniem instytucjonalnym czy konstytucyjnym. Nie ma też upoważnienia do wkraczania w meritum programów politycznych, chyba że mają one związek z religią i moralnością” (Kompendium Nauki Społecznej Kościoła, 424). Dzięki temu Kościół może pozostać niezastąpionym znakiem i obrońcą transcendentnego wymiaru osoby ludzkiej, czyli zdolności osoby ludzkiej do otwarcia się na Boga i wejścia w relację z Nim.

Misja Kościoła ma cel religijny, lecz mocą Ewangelii sobie powierzonej Kościół głosi prawa ludzi. Jego obowiązkiem jest „głoszenie wiary i pouczanie na temat swojej doktryny społecznej, efektywne wykonywanie swojego zadania wśród ludzi, a także wydawanie osądu moralnego, również o sprawach, które dotyczą porządku politycznego, zwłaszcza gdy wymagają tego fundamentalne prawa osoby albo zbawienie dusz; przy zastosowaniu tych wszystkich środków pomocniczych, które zgodne są z Ewangelią i dobrem wszystkich, stosownie do czasu i zmieniających się warunków” (Gaudium et spes, 42, 76).

Natomiast pierwszym i podstawowym zadaniem Kościoła jest wychowanie sumienia tak w dziedzinie etyki indywidualnej, jak i publicznej. Kościół bowiem jest przekonany, że także polityka nie może być wolna od zasad moralnych. Polityka wolna od zasad moralnych jest prostą drogą do samowoli i anarchii w życiu publicznym, która zamienia niezbędną instytucję państwa – stworzoną dla dobra i pomyślności ludzi – w piekło. Biskupi i kapłani – zgodnie z właściwą sobie misją – zobowiązani są do kształtowania i oświecania sumienia wiernych, tych zwłaszcza, którzy poświęcają się działalności politycznej, tak aby ich wysiłki przyczyniały się zawsze do integralnego postępu człowieka oraz do dobra wspólnego.

Duchowieństwo
Trzeci temat to duchowieństwo. Kościół hierarchiczny – jako nauczyciel zasad moralnych, odnoszących się także do wymiaru publicznego i politycznego – rezerwuje dla siebie nie „polityczną”, lecz „metapolityczną” rolę. Formułuje katalog fundamentalnych zasad, które obowiązywać muszą w każdej sferze życia, także w sferze polityki. Z tym związana jest funkcja „krytycznego sumienia”, dzięki której Kościół hierarchiczny ma prawo, a nawet obowiązek zabierania głosu (krytyki) wtedy, kiedy w życiu publicznym pomijane są podstawowe zasady etyczne bądź łamane są prawa człowieka.

Stąd stosunek kapłana do działalności społecznej i politycznej jest inny aniżeli człowieka świeckiego. Celem kapłana jest szerzenie Królestwa Chrystusowego tak, aby wszyscy ludzie zostali zbawieni, aby świat został rzeczywiście poddany Chrystusowi. Podobnie jak Jezus, duchowny winien zrezygnować z włączania się w aktywne uprawianie polityki, zwłaszcza wtedy, gdy wyraża ona interesy jednej grupy, aby – w duchu braterstwa – pozostać człowiekiem wszystkich oraz człowiekiem ojcostwa duchowego.

„Nie należy do pasterzy Kościoła bezpośrednie angażowanie się w działalność polityczną oraz w organizowanie społeczeństwa. To zadanie wiąże się z powołaniem wiernych świeckich, którzy działają z własnej inicjatywy wraz ze swymi współobywatelami” (KKK 2442). To chrześcijanin świecki powołany jest do bezpośredniego zaangażowania się w tę działalność i przyczyniania się do tego, by społeczeństwo kierowało się coraz bardziej zasadami Ewangelii.

Duszpasterze winni być jak najdalej od ideologii właściwych partiom politycznym, która mogłyby warunkować kryteria ich ocen i postawy. Żadna partia polityczna nie może pretendować do reprezentowania wszystkich wiernych, dlatego że każdy konkretny program nie może mieć waloru absolutnego dla wszystkich. Tylko w ten sposób prezbiterzy „będą posiadać wolność ewangelizowania rzeczywistości politycznej jak Chrystus, wychodząc od Ewangelii, bez partyjnictwa lub ideologizacji. Ewangelia Chrystusa nie miałaby takiego oddźwięku w historii, gdyby On nie proklamował jej jako przesłania religijnego”.

Kapłan natomiast zachowuje prawo do osobistych poglądów politycznych oraz do korzystania – zgodnie z sumieniem – z prawa głosu. „W okolicznościach, w których uprawnione są różne opcje polityczne lub społeczne, prezbiterzy – podobnie jak wszyscy obywatele – mają prawo do własnych wyborów. Biorąc jednak pod uwagę, że opcje polityczne jako takie mają ograniczony zakres i nie interpretują nigdy Ewangelii w formie całkowicie adekwatnej i trwałej, prezbiter jako świadek przyszłej rzeczywistości powinien zachować pewien dystans wobec jakiejkolwiek funkcji lub pasji politycznej” (Enchiridion Vaticanum, IV, 1195). W szczególności powinien pamiętać o tym, że partii politycznej nie można nigdy utożsamiać z prawdą Ewangelii, dlatego też żadna partia – w odróżnieniu od Ewangelii – nie może stać się nigdy przedmiotem absolutnego wyboru. Kapłan winien więc pamiętać o tej względności również wtedy, gdy obywatele wyznający wiarę chrześcijańską tworzą w sposób godny pochwały partie inspirujące się w sposób otwarty Ewangelią; powinien starać się o to, by światło Chrystusa oświeciło także inne partie i grupy społeczne (por. Jan Paweł II, Prezbiter wobec społeczności świeckich…).

Z konieczności prawo kapłana do ujawniania własnych wyborów są ograniczone przez wymogi jego posługi kapłańskiej. Czasem musi on powstrzymać się od korzystania z tego prawa, aby być skutecznym znakiem jedności i głosić Ewangelię w całej jej pełni. Dlatego powinien unikać ukazywania swojego wyboru jako jedynie słusznego, szanując dojrzałość ludzi świeckich, co więcej, musi pomagać im w osiąganiu tej dojrzałości poprzez formację sumień. Winien uczynić wszystko, co możliwe, by nie przysparzać sobie wrogów na skutek zajmowania takich stanowisk w dziedzinie polityki, które pozbawiałyby go wiarygodności i powodowały oddalenie się wiernych powierzonych jego pasterskiej misji.

Ze względu na swoją posługę, która jest posługą jedności wobec wszystkich – w normalnych okolicznościach – prezbiter winien unikać jakiegokolwiek publicznego wyznawania swojej „wiary” politycznej. Mogłoby to zagrozić jego kontaktowi z każdym człowiekiem, niezależnie od jego sympatii politycznych. Jednocześnie jednak „prezbiterzy, razem z całym Kościołem, są zobowiązani do wyboru, na miarę wszystkich swoich sił, określonej linii działania, jeśli chodzi o obronę fundamentalnych praw człowieka, integralną promocję rozwoju osób, wspieranie sprawy sprawiedliwości i pokoju. Zawsze, co powinno być dobrze zrozumiane, za pomocą środków, które są zgodne z Ewangelią. Wszystko to odnosi się do przestrzeni nie tylko indywidualnej, ale także społecznej.

Obowiązujące w Kościele zasady są na tyle rygorystyczne, że duchowni zobowiązani są do samoograniczenia swoich praw obywatelskich, rezygnując z możliwości korzystania z biernego prawa wyborczego, z prawa do członkostwa w partiach politycznych oraz obejmowania jakichkolwiek urzędów państwowych czy samorządowych. Mówi o tym wyraźnie Kodeks Prawa Kanonicznego. Kanon 285 par. 3 głosi, że „duchownym zabrania się przyjmowania publicznych urzędów, z którymi łączy się udział w wykonywaniu władzy świeckiej”.

Kapłan winien jednocześnie unikać postawy neutralności lub obojętności na tragiczne i palące problemy związane z nędzą i niesprawiedliwością. Przede wszystkim – jako świadek, a zaraz potem jako głosiciel Ewangelii – ma być pełen troski i dyspozycyjny wobec tych dojrzałych w wierze chrześcijan, którzy podjęli decyzję o życiu w pełni chrześcijańskim i z miłości do swych braci wydziedziczonych, gnębionych lub prześladowanych angażują się w walkę o sprawiedliwość, wolność i ludzką godność. Kościół, a więc także wyświęceni szafarze winni wskazywać i potępiać nadużycia, niesprawiedliwości, wykroczenia przeciw wolności, gdziekolwiek by do nich nie dochodziło i niezależnie od tego, kto byłby ich sprawcą. Za pomocą właściwych sobie środków mają także walczyć w obronie praw człowieka, szczególnie człowieka ubogiego, oraz na rzecz ich promocji. Kapłani służą „wyzwalaniu”, proklamując Ewangelię, głosząc naukę społeczną Kościoła, towarzysząc ludziom dobrej woli w ich wysiłkach na rzecz nawrócenia i wspierając wiernych świeckich w ich zaangażowaniu w sprawy tego świata.

Tylko w zupełnie wyjątkowych przypadkach – gdy tego wymagała obrona praw Kościoła albo promocja dobra wspólnego – kapłani służą „wyzwalaniu”, biorąc aktywny udział w partiach politycznych lub w kierowaniu stowarzyszeniami. W tych przypadkach zawsze jednak i wyłącznie za zgodą władz kościelnych i wobec zaistnienia „konkretnych i wyjątkowych okoliczności”. Okoliczności takie mogą zaistnieć tylko w sytuacjach skrajnie krytycznych. Zaangażowanie polityczne i związkowe prezbitera może być w takich wypadkach jedynie czasowe; dopóki trwają uzasadniające je okoliczności. Powinien on wtedy działać za zgodą biskupa, po zasięgnięciu opinii Rady Kapłańskiej a – jeśli się okaże to konieczne – Konferencji Episkopatu (Enchiridion Vaticanum, IV, 1197). Istnieje więc możliwość odstępowania od prawa ogólnego; jednak przypadki te usprawiedliwiają jedynie nadzwyczajne okoliczności i należy uzyskać wówczas odpowiednią zgodę.

Prezbiterom, którzy czują potrzebę zaangażowania się w działalność polityczną, by przyczynić się skuteczniej do uzdrowienia życia politycznego i usuwać niesprawiedliwości, wyzysk i wszelkie formy ucisku, Kościół przypomina, że na tej drodze łatwo jest uwikłać się w stronnicze walki, co pociąga za sobą ryzyko współpracy nie tyle w budowaniu sprawiedliwszego świata, którego pragną, lecz w tworzeniu nowych i jeszcze gorszych form wyzysku ubogich. W każdym wypadku winni oni pamiętać, że dla tego rodzaju zaangażowania w działalność polityczną nie otrzymali ani misji, ani charyzmatu z wysoka (por. Jan Paweł II, Prezbiter wobec społeczności świeckich…).

Wierni świeccy
Gdy idzie o wiernych świeckich, to łatwo zauważyć, że wielu mężczyzn i kobiet służyło do tej pory Panu Bogu przez udział w działalności politycznej i sprawowaniu rządów. Do tej rzeszy należał np. św. Tomasz More, ogłoszony patronem rządzących i polityków, który potrafił świadczyć o niezbywalnej godności sumienia nawet za cenę męczeństwa. A chociaż był poddawany różnym formom nacisku, nie zgodził się na żaden kompromis, lecz dochowując niezłomnej wierności prawowitym władzom i instytucjom, swoim życiem i śmiercią potwierdził, że „człowiek nie może oderwać się od Boga ani polityka od moralności” (por. Kongregacja Nauki Wiary. Nota doktrynalna o niektórych aspektach działalności i postępowania katolików w życiu politycznym). Z nauczania Soboru Watykańskiego II (Apostolicam actuositatem, 7; Lumen gentium, 36, Gaudium et spes, 31 i 43) wypływa wniosek, że świeccy – jako obywatele swego państwa – jeśli się do tego nadają, nie tylko mogą, ale wręcz powinni uczestniczyć w działalności politycznej, czyli w różnego rodzaju działalności gospodarczej, społecznej i prawodawczej, która w sposób organiczny służy wzrastaniu wspólnego dobra. W działalności, która obejmuje umacnianie i obronę takich dóbr, jak porządek publiczny i pokój, wolność i równość, poszanowanie życia ludzkiego i środowiska, sprawiedliwość, solidarność itd. W tym względzie ani „oskarżenia o karierowiczostwo, o kult władzy, o egoizm, o korupcję, które nierzadko są kierowane pod adresem ludzi wchodzących w skład rządu, parlamentu, klasy panującej czy partii politycznej, ani dość rozpowszechniony pogląd, że polityka musi być terenem moralnego zagrożenia, bynajmniej nie usprawiedliwiają sceptycyzmu i nieobecności chrześcijan w sprawach publicznych” (Christifideles laici, 42).

Jest sprawą oczywistą, iż działalność polityczna katolików świeckich nie może się ograniczać jedynie do transformacji widzialnych struktur państwa. Jeśli bowiem podstawą zmian nie będzie kultura – zdolna przyswoić sobie, uzasadnić i ująć w formę projektu postulaty płynące z wiary i moralności – wszelkie transformacje będą zawsze nietrwałe.

Wierni świeccy – biorąc udział w określonych partiach politycznych i organizowanych przez nie inicjatywach – winni pamiętać o tym, że busolą dla nich powinno być prawidłowo ukształtowane sumienie w świetle zasad wynikających z Ewangelii. „Autonomia sfery doczesnej”, z której korzystają, może dotyczyć wyboru konkretnej strategii działania w polityce, nie dotyczy jednak autonomii w sferze wyborów moralnych. Świecki nie może zatem opowiadać się za rozwiązaniami sprzecznymi z nauką Kościoła, sprzecznymi z zasadami etycznymi bądź godzącymi w godność człowieka.

Dobrze ukształtowane sumienie katolika nie pozwoli mu przyczyniać się do realizacji programu politycznego bądź też konkretnej ustawy, które podważają podstawowe zasady wiary i moralności. Nie pozwoli mu uczestniczyć w kampaniach propagandowych na rzecz tego rodzaju ustaw ani popierać ich, oddając na nie swój głos. Gdy zaś nie jest absolutnie możliwe odrzucenie lub całkowite zniesienie ustawy przeciwnej sumieniu – już obowiązującej lub poddanej pod głosowanie – wówczas polityk katolicki winien zmierzać do ograniczenie szkodliwości obowiązującej ustawy i zmniejszenia jej negatywnych skutków.

Różne czynniki wpływają na to, że w pluralistycznym społeczeństwie istnieje możliwość istnienia wielu różnych partii, w których katolicy mogą podejmować swoją działalność, jeśli te partie nie są sprzeczne z etyką katolicką. Do tych różnych czynników należą np.: doraźny charakter niektórych decyzji w sprawach społecznych, fakt, że często istnieje wiele moralnie dopuszczalnych sposobów realizacji lub ochrony tej samej istotnej wartości, możliwość interpretowania na różne sposoby pewnych podstawowych zasad teorii politycznej, a także techniczna złożoność znacznej części problemów politycznych. W Kompendium Nauki Społecznej Kościoła stwierdza się w sposób jednoznaczny, iż założenie „że jakaś partia lub ugrupowanie polityczne w pełni odpowiadają wymogom wiary i życia chrześcijańskiego, powoduje niebezpieczne nieporozumienia. Chrześcijanin nie może znaleźć partii w pełni odpowiadającej wymaganiom etycznym zrodzonym z wiary i przynależności do Kościoła” (KNSK, 573).

Tej sprawy nie wolno jednak mylić z bezkrytycznym pluralizmem w wyborze zasad moralnych i podstawowych wartości, które mają stanowić punkt odniesienia. Uprawniony pluralizm doczesnych opcji nie podważa bynajmniej zasad, z których wynika zobowiązanie katolików do zaangażowania w politykę, a odwołujących się bezpośrednio do chrześcijańskiej nauki moralnej i społecznej. Do tego nauczania katolicy świeccy winni nieustannie się odwoływać, aby mieć pewność, że ich udział w życiu politycznym wyraża – zgodnie z wyznawanymi zasadami – poczucie odpowiedzialności za rzeczywistość doczesną. Właściwie dobrze ukształtowane chrześcijańskie sumienie nie pozwala katolickiemu politykowi przyczyniać się – przez oddanie głosu – do realizacji programu politycznego lub konkretnej ustawy, które podważają podstawowe zasady wiary i moralności przez propozycje alternatywne wobec tych zasad lub z nimi sprzeczne.

Gdy dochodzi do prawdziwej konfrontacji polityki z zasadami moralnymi – które nie mogą być uchylone i nie dopuszczają wyjątków ani żadnych kompromisów – zadanie katolików staje się szczególnie doniosłe i odpowiedzialne. W obliczu bowiem fundamentalnych i niezbywalnych nakazów etycznych muszą oni sobie zdawać sprawę, że w grę wchodzi sama istota ładu moralnego, od którego zależy integralne dobro ludzkiej osoby (por. Kongregacja Nauki Wiary. Nota doktrynalna o niektórych aspektach działalności i postępowania katolików w życiu politycznym). Jan Paweł II zdefiniował tutaj katalog wartości nienegocjowalnych, czyli takich, które nie mogą podlegać demokratycznemu kompromisowi, a katolicy muszą zawsze ich bronić. Zaliczył do nich m.in.: ochronę życia od poczęcia do naturalnej śmierci, godności i dobra osoby ludzkiej, ochronę rodziny opartej na małżeństwie między osobami odmiennej płci, wolność wychowywania własnych dzieci, prawo do wolności religijnej, przeciwdziałanie współczesnemu niewolnictwu.

W celu rozeznania prawdziwego dobra i wyboru środków odpowiednich dla jego urzeczywistnienia katolickiemu politykowi potrzebna jest nade wszystko cnota roztropności. Chrześcijańscy radykałowie – stawiając sprawy na ostrzu noża – są zazwyczaj przekonani, że tylko oni nie zdradzają Jezusa, a wszyscy inni pertraktują z diabłem. Skutki takiego radykalizmu bywają często opłakane, przynosząc często więcej zła aniżeli dobra. Katolickim politykom niezbędnie potrzebna jest roztropność, zwłaszcza w świetle tego, co mówił o naszym narodowym charakterze Bismarck: „Dajcie Polakom rządzić, a sami się wykończą” oraz „Polacy są poetami w polityce, a politykami w poezji”.

Zakończenie
Niech św. Józef – Opiekun Kościoła powszechnego – czuwa nad kapłanami, formatorami ludzkich sumień. Nad wiernymi świeckimi, podejmującymi odpowiedzialność na polu polityki w zgodzie z dobrze uformowanym sumieniem.

Nade wszystko jednak prośmy Boga, abyśmy przywiązali się coraz mocniej do pragnienia ojczyzny niebieskiej. „W ten sposób nasza dusza będzie mniej wzburzona wskutek zamieszania pochodzącego od rzeczy doczesnych. Spraw, aby we wszelkich niepokojach zewnętrznych wznosiła się ponad wszystkie rzeczy zmienne i w ciszy swojego pokoju niech pozostaje w świecie i poza światem” (Grzegorz Wielki).

Konferencja Episkopatu Polski

https://naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w ... ityka.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kazania do narodu
PostNapisane: 22 maja 2018, 07:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31041
Królową teraz jesteś, Warecka Pani!

Kazanie ks. bp. Józefa Zawitkowskiego wygłoszone na Mszy Świętej podczas koronacji Matki Bożej Szkaplerznej w Warce 20 maja 2018 r.

Obrazek

Eminencjo,

Najdostojniejszy Księże Kardynale,

Metropolito Warszawski!

Dostojni Księża Biskupi!

Czcigodni Bracia Kapłani

Przedstawiciele Szkaplerznych Karmelitów,

Dominikanów i Franciszkanów,

Przewielebne Siostry i Zakonni Bracia.

Panowie Marszałkowie,

Przedstawiciele Parlamentu RP,

Władz Państwowych i Samorządowych.

Żołnierze, Strażacy, Harcerze,

Królewski Korowodzie procesyjny,

Pielgrzymi Czcigodni,

Mieszkańcy Warki,

Wszyscy – Kochani moi, którzy będziecie świadkami,

gdy koronowaną będzie Matka Boska Szkaplerzna,

Warecka Pani.

Każdego z Was chcę do serca przygarnąć

i majowo pozdrowić.



Jestem od pracowitych Borynów,

Więc po łowicku wołam:

bądź pozdrowiona, o Najświętsza Matko!

Jesteś Szkaplerzną Panią Warecką,

od dziś będziesz Królową!



Moja Zorzo Poranna

Rzeko Błękitna

Lipo Pachnąca

Brzozo Dziewicza

Opiekunko Skowronków

Jaskółek Matko. (J. Ejsmond)

Najpiękniejszy Kwiecie Wareckich Jabłoni,

Boski Owocu Wieczystej Paschy,

Bądź pozdrowiona!



***



Bojaźnią przejmuje mnie to miejsce.

Tu zstępują i wstępują Anioły.

Tu jest mój święty namaszczony kamień.

Tu jest moje Betel,

mój Dom Boży i Brama Niebios! (Rdz 28,19)



Tu jest moje Penuel,

bo tu walczyłem z Bogiem,

a On ocalił mi życie. (Rdz 32,31)



Tu będą koronować Bogurodzicę,

Matkę Boga – Człowieka,

Niewiastę obleczoną w słońce,

która zdepcze głowę węża

i zmiażdży moc szatana.

Która perły masz od królów

złoto od rycerzy,

w którą wierzy nawet taki,

który w nic nie wierzy. (J. Lechoń)



Tu staną się wielkie rzeczy.

Ukoronowaną będzie Ta,

która jest pełna łaski,

którą Bóg wybrał, aby z Niej

Słowo wcielone stało się ciałem,

przez której fiat

Bóg stał się człowiekiem (por. J 1,14).

Grom – błyskawica

Stań się – stało

Matka – Dziewica

Bóg – Ciało. (A. Mickiewicz)



Koronacja jest wyrazem

najgłębszej czci dla Tej, która jest

Świętą Bożą Rodzicielką – Bogurodzicą.

Jestem Polakiem, więc wiem,

że Bogurodzica

to pieśń moich Ojców.

To pierwszy hymn mojego Narodu.

Zwycięska modlitwa spod Grunwaldu,

Częstochowy, Wiednia i Warszawy.

Niech zadrży ziemia i zagra róg,

bo nic nad Boga. (W. Pol)

i któż jak Bóg?



Zanim stanie się koronacja,

niech pośród nas będzie

jedna myśl i jedno serce (Dz 4,32),

a my stańmy na ordynansach

Wareckiej Pani i Królowej.



***



Szkaplerz!

Musimy myślą wrócić aż do czasów proroka Eliasza.

Zmęczony ucieczką Eliasz mówił Bogu:

Raczej mnie zabij,

bo nie jestem lepszy od innych proroków.

Anioł obudził proroka

dał mu chleb i wodę.

Posil się,

bo przed Tobą jeszcze kawał drogi,

aż do świętej góry Horeb (zob. 1 Krl 19,1-14).



W dalszej ucieczce, w czasie posuchy i głodu

Eliasz ukrył się w jaskini na górze Karmel,

oczekując deszczu – Bożego zmiłowania.

Achab, sługa Eliaszowy, miał wychodzić

przez siedem dni, wyczekując deszczu,

a niebo było wciąż pogodne,

bezchmurne, czyste.



Za siódmym razem Achab

przyniósł prorokowi wieść,

że na niebie pojawił się obłok

wielkości dłoni.

Prorok powiedział: Uciekajmy!

Będzie ulewny deszcz (1 Krl 18,41-46).

Bóg się zmiłował!

Zapamiętajcie ten obłok.

Będzie On znakiem i naszych spełnionych nadziei.



W Nowym Testamencie

na górze Karmel osiedlili się

pobożni eremici,

których nazwano karmelitami.

Do Europy przyszli w XIII wieku.

Już w 1254 roku w Anglii, w Aylesford,

wybudowali karmelitański klasztor.

Wśród tamtejszych zakonników był wielki syn

karmelitańskiego zakonu,

misjonarz Europy,

człowiek modlitwy i umartwienia,

dziś święty Szymon Stock.

Ten wielki karmelita w nocy z 15 na 16 lipca 1251 r.

wołał do Matki Bożej,

do Eliaszowego Obłoku:

Kwiecie Karmelu

Wspomożycielko moja

Orędowniczko nasza

Matko Królowo

i Ozdobo Karmelu!

Przecież od początku

byłaś nam Patronką

teraz okaż, że jesteś

Matką i Królową!

Podczas tej modlitwy

Matka Boża w otoczeniu

Aniołów i Świętych

dała mu szatę dla zakonu – szkaplerz.

Przyjmij, Najmilszy Synu,

szkaplerz dla Twego zakonu.

To znak mojej nad Wami opieki…

Kto w nim umrze, będzie zbawiony.

To znak zbawienia

i znak mego z Wami przymierza.

Stąd mamy szkaplerz

I Szkaplerzną.



A z Anglii do Polski

to kawałek drogi,

a do Warki zewsząd blisko.



***

Jeszcze raz powtarzam w radości serca:

O, jak Was tu dużo!

Tak mi tu Polską powiało

i zapachniało Mazowszem.

Bo najmilsze i najzdrowsze

właśnie człeku, jest Mazowsze! (W. Pol)



Bo Ojczyzna moja, Bracia,

to ta ziemia droga,

gdziem ujrzał słońce

i uwierzył w Boga.

Gdzie ojciec, bracia

i gdzie matka miła

w polskiej mnie mowie

pacierza uczyła. (M. Konopnicka)



Patrzę w niebiosów błękit przeczysty

i tu jest Bóg,

I Polska.

I Dom Ojczysty! (J. Tuwim)



Całuję poczty sztandarowe

Mazowsza, województwa mazowieckiego,

powiatów, gmin,

zwłaszcza powiatu grójeckiego

i sztandar Warki,

gospodarza dzisiejszej uroczystości.



Cześć oddaję sztandarom policji,

wojska, straży, szkół i harcerzy.

Ze wzruszeniem do serca przytulam

sztandary tych, co Żywią i Bronią

– rolników, sadowników i warzywników

i każdy sztandar, gdzie jest krzyż, orzeł

i biało-czerwona.

To Polska, to moja Ojczyzna rodzona!



I nigdy nie będziesz biała,

I nigdy nie będziesz czerwona.

Zostaniesz biało-czerwona.

Najukochańsza, najmilsza

biało-czerwona! (por. K.I. Gałczyński)



***



Ważniejszymi od nas

niech dziś będą goście,

którzy byli przed nami,

co Warkę budowali,

co ją szlachetnym imieniem ochrzcili,

co z nią przeżywali dni chwały,

co z nią cierpieli i płakali,

co tworzyli szlachetne jej oblicze,

siedmioma kościołami zdobione.



Przyjdziecie, święci Dominikanie

z Jackiem Świętym i Czesławem

z pobożnymi różańcami

i modlicie się dziś z nami.



Bracia Franciszkanie czarni i brązowi

Przybądźcie z siostrą biedą i wilkiem z Gubio.

Wołajcie do Ojca Franciszka z Asyżu

i do Papieża Franciszka:

Franciszku, ratuj Kościół!



Zapraszam szkaplerznych Karmelitów,

bosych i trzewiczkowych,

okryjcie nas płaszczem

Matki naszej Szkaplerznej,

byśmy byli zbawieni.



Bądźcie z nami, pierwsi książęta mazowieccy.

książe Trojdenie, Ziemowicie, Januszu.

księżna Anno z litewskich Kiejstutów,

Bóg nawet z wyschniętych kości

może wskrzesić sobie naród doskonały. (Ez 37,1)



Zasiądź pośród nas

zwycięski królu spod Pskowa,

Stefanie Batory.

Tak spowinowaciłeś Węgrów i Polaków

jako dwóch bratanków.



Królu Zygmuncie,

zejdź z warszawskiej kolumny,

ale z krzyżem i mieczem,

i strzeż, aby Polska

była chlebem bogata

i Bogu zawsze wierna!



Zasiądźcie w stallach królewskich

Władysławie IV – dzielny Warneńczyku

i królu Janie Kazimierzu.

Twej królewskiej ustawy

nikt z zaborców, okupantów i reżimów

nie odważył się odwołać.

Ty ślubowałeś:

A Ciebie za Matkę i Królowę

mego opłakanego Królestwa obieram! (śluby J. Kazimierza)



Przemija postać tego świata. (1 Kor 7,31)

Mijają lata i wieki przeminą

zmieniają się rządy, partie, orientacje,

a Ty jesteś tu Królową,

Wielka Boga Człowieka Matko.

I tak będzie zawsze.



Przybądź, smutny Królu Stasiu,

Stanisławie Auguście Poniatowski!

To Ty byłeś niestety świadkiem pogrzebu Rzeczypospolitej.

Dziś zatrzymaj się w gościnnym Kaniowie.



Panie Naczelniku – Tadeuszu Kościuszko!

Stań koniecznie z odezwą do Polaków,

Na wareckim Rynku

I przysięgnij przed Królową:

Nie spocznę

aż będzie wolny każdy próg!

Tak mi dopomóż Bóg! (por. M. Konopnicka)



Na starościńskich ławach niech zasiądą

Czcigodni, Jaśnie Wielmożni Państwo

Marianna i Józef Puławscy.

To wy tak bogato wywianowaliście

swoich synów: Franciszka, Kazimierza i Antoniego

wiarą w Boga i miłością do Ojczyzny.

Wszyscy wstąpili do Konfederacji Barskiej.

Kazimierz z ryngrafem św. Kazimierza

i ojcowym szkaplerzem

wyruszył bronić Częstochowy,

a z Kościuszką aż do Stanów Zjednoczonych,

aby walczyć za Naszą i Waszą wolność.



Oj Polacy, Polacy!

I warto było?

Warto, bo wolność krzyżami się mierzy! (F. Konarski)



Panie Czarniecki, wracaj przez morze

dla Ojczyzny ratowania!

Królową w Warce koronują,

A Ty w tarabany bijesz?



Wołam 34 żaków z Akademii Krakowskiej.

Przecież staliście się wykształconą elitą Warki.

Stańcie więc na ordynansach u Królowej!



Wołam was, Cechy Wareckie,

słynnych szewców i piwowarów.

Król Zygmunt Waza chodził w wareckich butach

a pocieszni makaroniarze śpiewali

w litanii do Wszystkich Świętych:

– O piwo di Warka – ora pro nobis!

Piwo wareckie – módl się za nami.

Ale od dziś niech śpiewają inaczej

– Sancta Maria di Warka – ora pro nobis!

Święta Maryjo z Warki – módl się za nami!



Jeszcze jednego na pociechę zapraszam

siłacza Stanisława Ciołka.

Czterdziestu Krakusów, księże kardynale,

nie zdołało wciągnąć

spiżowego dzwonu na wieżę Mariackiego kościoła,

a pan Stanisław zrobił to sam.

Za to strażak z wieży

codziennie o godz. 12.00

srebrną trąbką woła nas na Anioł Pański.



Wołam bohaterów Warki

pułkownika Władysława Kononowicza,

z oddziałem styczniowych powstańców.

Księdza Piotra Grodzickiego i Piotra Wysockiego

bohaterów Powstania Listopadowego.

Krzyżem żegnam kapelana Agrypina Konarskiego

skazanego na śmierć na stokach warszawskiej cytadeli.

Święty Rafale Chyliński – pokorny jałmużniku,

opiekuj się nami,

jak wtedy w Warce opiekowałeś się biednymi.



Na koniec tej litanii do ponad wiecznych

przywołam jeszcze wielką dobrodziejkę

wareckich kościołów,

gościnną Jaśnie Wielmożną Panią na Boglewicach

Katarzynę Trzebińską ze słoneczną parasolką,

a niech towarzyszy jej

królewski muzyk, architekt, pedagog

Adam Jarzębski z Warki.

Z połączonymi chórami Aniołów,

z orkiestrami i chórami Warki

niech zagra swojej Wareckiej Królowej

Królewską Intradę z pieśnią: Chwalcie łąki umajone!

A co czuje i co żyje

niech z nami chwali Maryję! (K. Antosiewicz)



***



Kochani moi,

Miejcie cierpliwość.

Jest setna rocznica

odzyskanej przez nas Niepodległości.

Tego wydarzenia pominąć nie mogę

przy koronacji

obrazu Matki Boskiej Wareckiej.



Ludzie rozbiorów pytali

i my współcześni pytamy:

Dlaczego Polska tak

bogata i pobożna straciła wolność

i wymazano ją z mapy Europy?

Przez naszą głupotę!



Przecież upominał nas Pan Bóg

przez proroka z Grójca

wielkiego jezuitę – księdza Piotra Skargę:





Panowie!

Ustawicznie się mury

Rzeczpospolitej Waszej rysują,

a Wy mówicie: Nic to, nic!

Nierządem Polska stoi!

Lecz gdy się nie spodziejecie,

upadnie i Was wszystkich pogruchoce…

jako ten garniec…



Gdy okręt tonie,

a wiatry go przewracają

głupi tłomoczki swoje opatruje…

a do ratowania okrętu nie bieży…



Owo jest demokracyja Wasza!

Prawa piszem,

karty mażem,

a papier ukazujem,

a po staremu w nierządzie żyjem!



Gdybym zapomniał Ciebie,

Ojczyzno moja,

moje święte Jeruzalem,

niech przywrze język do mego podniebienia…

a Ty Boże, zapomnij o mnie (por. Ks. Piotr Skarga)



Stało się!

Przyszły 123 lata niewoli.

Na szczęście, za Bożą łaską:



Ten naród jak lawa,

z wierzchu zimna i twarda

sucha i plugawa,

lecz wewnętrznego żaru

w sto lat nie wyziębi.

Plwajmy na tę skorupę

i zstąpmy do głębi. (A. Mickiewicz)



***



W tym smutnym czasie niewoli

wyrośli ludzie, co ich talenty

stworzyły największe dzieła

polskiej kultury.



Panno Święta, co Jasnej bronisz Częstochowy

i w Ostrej Świecisz Bramie…

jak mnie dziecko do zdrowia

przywróciłaś cudem…

tak nas przywrócisz na Ojczyzny łono! (A. Mickiewicz)

To był pacierz Polaków Wielkiej Emigracji.



Chopin!

Rodem Warszawianin,

sercem Polak

a talentem świata obywatel…

Umiał pozbierać łzy ludu polskiego…

w diadem piękna!…

Panowie kapelusze z głów!

Oto geniusz! (C.K. Norwid)



Maryjo, Pani Aniołów,

u Ciebie, o Twej Korony

prosim zmartwychwstanie

i niech się litość

Syna Twego stanie

na ziemi naszej

tak jako jest w niebie…

Od Góry Jasnej

ku biegunom nocy

i Elloi Lamma wołamy

– pomocy! (C.K. Norwid)



Zmartwychwstańcy:

Jański, Kajsiewicz, Semenenko

wołali do Polaków:

Chrystus zmartwychwstał

i Polska zmartwychwstanie!

Nasze siostry: Borzęckie, Truszkowska,

Darowska, Siedliska, wymodliły nam niepodległość.



***



Powstała z martwych na Twe władne słowo

Polska, wolności narodów chorąży,

Pierzchnęły straże, a ponad Jej głową

znowu swobodnie Orzeł Biały krąży.



Niedługo cieszyliśmy się wolnością.

Odwieczny wróg stanął nam aż pod Warszawą (1920 r.).

Nuncjusz papieski – Achilles Ratti

kardynał Kakowski – klęczeli przed

Kolumną Zygmunta.

Księża rozgrzeszali warszawiaków.

Ich śpiewy mieszały się

z wybuchem bomb spod Radzymina.

Od powietrza, głodu, ognia i wojny

– zachowaj nas!



A tam za Wisłę poszedł

ksiądz Ignacy Skorupka.

Za Boga i Ojczyznę!

I poszła młodzież Oddziałów Ochotniczych.

Nie zauważyli, że ksiądz został

przy rozgrzeszaniu rannego.

Na drugi dzień po odparciu bolszewików

pułkownik Dobrowolski mówił:

Pośród niezebranych snopów

zobaczyłem ciało księdza.

Był w komży, we fioletowej stule,

w ręku trzymał krzyż

i miał z tyłu roztrzaskaną głowę.

Za Boga i Ojczyznę.

Oj, Polsko,

ile Ty mnie kosztujesz? (s. Faustyna)



***



I przyszło gorsze.

Pogasły nam wszystkie gwiazdy

i śmierć się stała!

Westerplatte!

Prosto do nieba czwórkami szli.

Żołnierze z Westerplatte… (K.I. Gałczyński)



Szarża pod Kutnem

Jezus, Maria, Boże!

Polecieli!

Ojczyzno czuwaj!...

Serce przestało bić samo.

Jakieś usta nieprzytomne, smutne,

cicho żalą się bezgłośnie:

Mamo! (A. Pietkiewicz)







Płonęła Warszawa.

Zanim padłeś jeszcze ziemię

przeżegnałeś ręką.

Czy to była kula synku,

czy to serce pękło? (C.K. Baczyński)

Musiało pęknąć!



Generale Józefie Bemie

taki Węgierski, a taki Polski,

stań z wareckimi rakietnikami

w krwawą niedzielę okupacji (1943 r.),

kiedy na Rynku wareckim hitlerowcy rozstrzelali

dwunastu tutejszych patriotów,

a oni, trzymając w ręku różaniec,

wołali: Jeszcze Polska nie zginęła!...

Niech życie nasze Anielska Królowo

będzie różańcem i ostatnim zdrowaś.

Rakietnicy strzelali aż do nieba,

aby pokazać drogę

Męczennikom z Warki,

co wybielili swoje szaty

we krwi Baranka. (Ap 7,13-15)



Przyczułek Magnuszewski walczy!

Warka legła w gruzach.

Została tylko Pieta Warki,

Płacząca Szkaplerzna,

a Pilica płynęła Jej łzami,

z modlitwą Hubala i wyklętych.



***



Na trudne czasu przejście przez Morze Czerwone

dał nam Pan Bóg wielkich Mojżeszów.

W niedzielę, 30 maja 1946 r.,

na gruzach Warszawy

rektor Uniwersytetu Warszawskiego

arcybiskup Antoni Szlagowski

witał Prymasa Polski

Augusta Hlonda słowami:

Interrex in aeternum vive!

Spowinowaciłeś pracowity Śląsk

z historyczną Warszawą.



W święto Matki Bożej Dobrej Śmierci,

22 października 1948 r., w szpitalu

u sióstr Elżbietanek na Mokotowie umierał Prymas!



Panowie, co wy powiecie światu, na co ja umarłem?

Pytał Prymas lekarzy.

– Ależ Eminencjo!

Nil desperandum!

Żebyście nie zwątpili!

Zwycięstwo przyjdzie.

Będzie to ostatnie zwycięstwo

i będzie to zwycięstwo Maryi.

Maryjo, Częstochowska, Warszawska i Warecka

słyszysz to?

Po mnie przyjdzie mocniejszy

Ja w niebie będę się za Was modlił.

Więc o cud prosimy,

Warecka Królowo,

o cud nad Pilicą:

abyśmy byli jedno! (zob. J 17,26)



Przyszedł ten Mocniejszy.

Władza Ludowa okrzepła.

Pierwsi sekretarze partii

mieli wprowadzać na urząd

biskupów i proboszczów.



Wtedy ten, co zdarza się

raz na tysiąc lat,

Prymas Tysiąclecia Stefan Wyszyński powiedział:

Non possumus!

Więcej nie możemy!

Między Bogiem a ołtarzem

nie będzie siadał żaden car!



Księże Prymasie!

Za to się siedzi w więzieniu.



Wiem!

Gdy będą Wam mówić,

że Prymas zdradził Polskę…

że Prymas nie kocha Polski,

powiedzcie im:

Kocham Polskę więcej

niż własne serce!

O, jaki on był wielki

a Pan w majestat Go przyodział. (Ps 93,1)



I wtedy, gdy najwytrwalsi zwątpili w to,

że Polska kiedyś będzie wolna,

w bezbożnym Polskim Radiu

poleciał komunikat:

Habemus Papam!

Niemożliwe!

Kiedy do nas przyjedzie?

Nie przyjedzie, bo nie ma paszportu!

Zielone Świątki 1979 r.

Co on powie komunistom?

Nie można zrozumieć tego człowieka

bez Chrystusa.

Niech zstąpi Duch Twój

i odnowi oblicze ziemi,

Tej Ziemi!

I stało się!



***



Dziś 39 lat od tamtych Zielonych Świątek.

Kończy się czas wielkanocny.

Muszę przypomnieć te wydarzenia

naszej wiary i historii,

bo gdyby Chrystus nie zmartwychwstał

próżna byłaby nasza wiara. (1 Kor 15,14)

i nie zawracałbym Wam głowy

długim kazaniem i koronacjami.



Szanowni

Cóż to za rozmowy prowadzicie

między sobą i jesteście smutni?

Jak to, nie wiesz, biskup,

co się w tych dniach stało?

– Nie wiem!

Nie słyszałeś nic o Jezusie,

co był potężny w czynach i w mowie?

– Słyszałem i co z tego?

Patrz, myśmy się spodziewali,

że On przywróci królestwo,

że uporządkuje tę naszą demokrację,

a tymczasem trzeci dzień jest w grobie!



Ale wy jesteście głupi

i wałkonie w uwierzeniu.

Przecież mówił, że będzie cierpiał

i tak wejdzie do chwały.

– No, rzeczywiście mówił,

ale kto by w to wierzył?



Słuchaj, Nieznajomy!

Tak się dobrze z Tobą rozmawia.

Dzień się nachylił

i ma się ku wieczorowi.

Zostań z nami.

Zjemy kolację.

Jutro pójdziesz dalej, dokąd zamierzasz.

I poznali Go po Łamaniu Chleba.



Wrócili do stolicy.

– Wyznali uczniom:

On żyje!

Poznaliśmy Go po Łamaniu Chleba (por. Łk 24,13-35)



U nas był też – mówili zatrwożeni.

Uspokoił nas przerażonych.

Nie bójcie się!

To Ja jestem!

Odtąd ludzi rozgrzeszać będziecie! (por. J 20,22)



Tylko ten Tomasz, niedowiarek.

Chodzi teraz po wszystkich rozgłośniach

i redakcjach i sieje propagandę:

Dokąd nie włożę ręki w Jego bok

i palca w Jego przebite ręce,

nie uwierzę!





Więc chodź, Tomaszu, tu w Warce

i włóż palec w Moje przebite ręce,

i rękę w Mój przebity bok,

i nie bądź niedowiarkiem (J 20,27),

bo to dziś mówić, że nie wierzę w Boga,

to albo rozum stanął,

albo sumienie zardzewiało!



Nie pójdę

i nie będę sprawdzał,

ale gdy będzie Podniesienie,

to runę na bruku,

na wareckim Rynku

i powiem Warszawie, Brukseli i bezbożnym:

Pan mój i Bóg mój! (J 20,28)

A za mną niech krzyczą światu świadkowie

Jego śmierci i zmartwychwstania.



Rabbuni! (J 20,16)

On naprawdę był Synem Bożym! (por. Łk 23,47)

Panie, Ty wszystko wiesz

Ty wiesz, że Cię kocham! (J 21,17)

Panowie!

Raczej Boga trzeba słuchać

aniżeli ludzi! (Dz 5,29)

Galilejczyku, zwyciężyłeś. (Z. Krasiński)



A teraz wy będziecie Mi świadkami

w Jeruzalem, w Samarii, w Warce,

aż po krańce ziemi. (Dz 1,8)



Oni zaś trwali na modlitwie,

Z Maryją, Matką Jezusa,

na Rynku w Warce,

oczekując spełnienia obietnicy (por. Dz 1,12-14)



***



To dziś Zielone Świątki.

Zapachniało tatarakiem!

A wtedy stał się szum gwałtownego wiatru

I języki ognia zstąpiły na nich. (Dz 2,1-5)

A Piotr głosił kazanie.

Wszyscy pielgrzymi, cudzoziemcy

rozumieli Go

jakby mówił w ich języku.

– Ale co mówił?

Mówił jak świadek:

Mężowie, Bracia!

Tego Jezusa, którego wyście zabili

rękami bezbożnych, ja widziałem żywego.

On z nami jadł chleb i rybę.

On mnie pytał,

czy Go kocham więcej niźli wy? (por. J 21,1)



Piotrze, to co my mamy czynić?

Ludzie, nawróćcie się!

To znaczy zacznijcie inaczej myśleć,

inaczej mówić, inaczej postępować!

Duch Święty przypomni wam

i nauczy was wszystkiego

o czym wam mówił Pan. (J 14,36)

I przyjęło wtedy chrzest

około trzech tysięcy ludzi. (Dz 2,41)



Dziś ja wołam

na wareckich błoniach:

Zstąp Gołębico Twórczy Duch.

Spójrz na mędrców,

którzy ulepili sobie golema

na własne podobieństwo

i na własną zgubę.



Zstąp na rakowate miasta i wsie,

na trędowate domy,

na zatrute zboża, sady, ogrody,

na martwe rzeki i morza…



Wybaw nas od głupoty, kłamstwa…

od chamstwa, nienawiści i warcholstwa!

Przybywaj drogowskazie wbity

na rozstajnych drogach kosmosu (por. R. Brandstatter)



Maryjo Królowo!

Matko młodego Kościoła,

okaż dziś, że jesteś Matką!

***



Mądrzy Chłopi,

w Zielone Światki

świeciłem Wasze sztandary

ślubując Bogu, Matce Bożej Zagrzewnej,

Dożynkowej, Siewnej i Jagodnej,

że gdy będziemy wolni,

będziemy sobie życzliwi, pomocni,

jak dzieci jednej Matki.

I nie będzie obcy pluł nam w twarz! (M. Konopnicka)

Straciliście chłopski rozum.

Ach Ty trudna Polsko! (H. Sucharski)



Do Europy poszliśmy,

wlokąc za sobą miłość i zdradę.

Zawodny jest człowiek

i każdy człowiek jest kłamcą. (Ps 16,11)



Dokąd to ludzie,

Tak Was wielu podąża?...

Jak się zowie Wasza boleść sroga?

Nie mamy Boga!

Brak nam Boga! (L. Staff)

Wiem.

Poplątało się nam białe z czerwonym.



Korona, którą włoży Ksiądz Kardynał

na głowę Bogurodzicy, jest wotum,

jest ślubem, że odejdziemy stąd

mądrzejsi i lepsi. Niech tak będzie!

Dla Królowej korona ta jest ciężarem

naszych próśb i win przeklętych.



Daj nam uprzątnąć dom ojczysty

tak ze zgliszcz naszych, ruin świętych

jak z grzechów naszych, win przeklętych.

Niech będzie biedny, ale czysty!...



Daj nam rządy mądrych dobrych ludzi

mocnych mądrością i dobrocią.

Głupcom odejmij dar marzenia,

a sny szlachetnych ucieleśnij.



Lecz nade wszystko słowom waszym

chytrze zmienionym przez krętaczy

jedność przywróć i prawdziwość,

niech prawo zawsze prawo znaczy,

a sprawiedliwość – sprawiedliwość. (J. Tuwim)













Taką Polskę chciałbym w Warce zobaczyć,

gdzie ludzie patrzą na siebie życzliwie,

gdzie mówią sobie do ucha i do serca

życzliwe słowa,

gdzie wyciągają do siebie ręce,

jak dzieci jednej Matki – Ojczyzny,

Co nas zbożami swoich pól

jak mlekiem wykarmiła. (M. Konopnicka)



Polsko,

póki Ty duszę anielską

będziesz więziła w czerepie rubasznym,

puty kat będzie rąbał Twoje cielsko

póki miecz zemsty będzie ci straszny. (Z. Krasiński)



Matko Boska Szkaplerzna, obroń nas!

Przecież jesteś tu Królową!

Uczyń ład Boży

w tym naszym polskim piekiełku,

gdzie plwają na siebie

i żrą jedni drugich. (A. Mickiewicz)



Grzesiu,

Kustoszu Matki Bożej Szkaplerznej w Warce!

Nie zapomniałem o Tobie.

Teraz możesz sobie popłakać, ale tylko z radości.

Będziesz odtąd wołał do Niej: Królowo!

Złoty diadem przygotowałeś Królowej,

a z nim serce Twoje z Gołąbek,

Guzowa, Lewiczyna, Nadarzyna i z Warki,

i modlitwę majową:



Bądź pozdrowiona Szkaplerzna Pani

strojna koroną i diamentami.

Okaż, żeś Matką miastu i sadom

urzędom, szkołom, nam i sąsiadom.

I bądź Ukoronowaną!



Do Ciebie wołam, Grzesiu,

z uznaniem, czcią i wolnością

Mickiewicza strofą:

Vivat Polonus,

unus defensor Mariae!

Bo ja, Bracia, tym imieniem żyję!

Szczęśliwy jesteś

i Szczęść Ci, Boże!



***

Zmęczyłem Was.

Wybaczcie mi. To raz na 700 lat.

Ja tylko chciałem serce

przed Matką i przed Wami otworzyć.

Jam Sługa Służebnicy!

Zostawiam Ci, Królowo, mój biskupi krzyż.

Okryj mnie swym świętym szkaplerzem.



Zanim jednak niebo się otworzy

i święci padną przed Niebios Cesarzową,

powiedzcie mi prawdę,

Czcigodni Świadkowie wareckiej koronacji:



Czy Wy jeszcze wierzycie

w Boga Ojca Wszechmogącego

Stworzyciela nieba i ziemi?

…………………………………………………………………..

To Bogu niech będą dzięki.

Za to więcej Was kocham!

A teraz proszę:

Wiarą i modlitwą

podtrzymajcie ręce kardynała,

który ze drżeniem założy korony

Jezusowi Chrystusowi Królowi

i Jego Matce Szkaplerznej,

odtąd Wareckiej Królowej.



Niech się tak stanie!

Amen.

https://naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w ... -pani.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kazania do narodu
PostNapisane: 09 lip 2018, 19:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31041

XXVII Pielgrzymka RRM na Jasną Górę: Homilia ks. bp. Antoniego Pacyfika Dydycza


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 111 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 4, 5, 6, 7, 8

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /