Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 12 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Kościół w świecie
PostNapisane: 08 gru 2012, 07:26 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31186
Dyplomacja świętego Józefa

Obrazek

Nasz Dziennik syberyjskim szlakiem

Diecezja św. Józefa z siedzibą biskupa w Irkucku jest największa na świecie. Ale tylko pod względem powierzchni, bo pozostałe wskaźniki statystyczne wyglądają inaczej. Pracuje tu 38 księży i 63 siostry zakonne. Średnia odległość między punktami duszpasterskimi wynosi blisko tysiąc kilometrów.

- To jest teren misyjny, czasami nawet bardziej niż Afryka, gdyż tam ewangelizacja trwa bez przerwy, a tu była na kilkadziesiąt lat zatrzymana - mówi ks. Włodzimierz Siek, werbista, proboszcz parafii katedralnej i wikariusz generalny diecezji. Jest w Irkucku od 8 lat, a na Wschodzie łącznie 17 lat.

Katolicy na Syberii są od XVI wieku. Było tu kilka drewnianych świątyń. Ostatnia spłonęła w XIX wieku i wówczas powstał kościół murowany. Stoi przy centralnym placu miasta - neogotycka perełka. Jest nazywany "polskim kościołem", bo powstał ze składek irkuckich Polaków. Czerwona cegła przypomina inne świątynie tego okresu, m.in. w Moskwie i Smoleńsku. Niemal identyczne są też jej losy. W podobnych okolicznościach w latach 30. kościół został odebrany katolikom.

Najpierw nałożono ogromny podatek, a następnie zabrano budynek, gdyż "katolików nie stać na jego utrzymanie". Niestety, ten stan trwa do dzisiaj, a świątynia jest salą organową.

Kapłan katolicki może odprawiać codziennie Mszę św. w małej kapliczce, pomieszczeniu prawie w piwnicy, a jedynie w największe święta władze pozwalają na Liturgię w głównej sali, czyli dawnej nawie kościoła.

Wnioski o zwrot świątyni spotykają się z oskarżeniami o "wrogość wobec Rosji" i "atak na kulturę". Niestety, administracja jest wrażliwa na polskość i stawia opór większy niż w podobnych sprawach gdzie indziej. Na wschodniej Syberii zachowało się 7 budynków kościelnych sprzed rewolucji bolszewickiej, z czego jedynie dwa zwrócono katolikom.

Pretekst zawsze się znajdzie
Z drugiej strony miejscowe władze traktują katolików stosunkowo dobrze jak na rosyjskie warunki. Nie stosuje się do nich dyskryminującego prawa wyliczającego tzw. wyznania tradycyjne. Nie ma wśród nich katolików.

W Irkucku przedstawiciel wspólnoty katolickiej należy nawet do Rady Międzyreligijnej przy gubernatorze obwodu. Przez to gremium da się czasem coś załatwić. W Irkucku ma skład bardzo pluralistyczny.

Do tego stopnia, że zasiada w niej nawet przedstawiciel szamanistów kultywujących religię sprzed europejskiej kolonizacji. - W kontaktach z władzą trzeba wiele taktu i dyplomacji, łatwo o nieporozumienia, narażenie się na problemy - zauważa irkucki proboszcz.

Najgłośniejszym wydarzeniem kładącym się cieniem na stosunkach z władzami publicznymi było wydalenie poprzedniego biskupa - Jerzego Mazura w 2003 roku. Poszło o tytulaturę. Część Rosji, która wcześniej należała do Japonii, zachowała przez dziesięciolecia formalną odrębność kościelną jako prefektura Karafuto.

W czasach ZSRS nie było tam ani parafii, ani księży, więc jednostka kościelnej administracji funkcjonowała tylko w dokumentach. Po odrodzeniu struktur kościelnych zarządzanie terytorium powierzono oczywiście hierarchii ustanowionej dla Rosji. A więc biskup urzędujący w Irkucku nosił też tytuł prefekta Karafuto.

Władze uznały to za prowokację i gest antyrosyjski. Księdza biskupa Mazura po którymś z wyjazdów po prostu nie wpuszczono do Rosji. Ksiądz Włodzimierz Siek uważa, że mogły zdecydować aktywność i szeroko zakrojone plany duszpasterskie hierarchy. Watykan zareagował zmianą nazwy prefektury z Karafuto na Jużnosachalińsk. Po tym problem w zasadzie ucichł, ale biskup już nie mógł wrócić do Rosji, został przeniesiony do diecezji ełckiej. Papież mianował nowym ordynariuszem ks. bp. Cyryla Klimowicza, który jest w Irkucku do dzisiaj.

Budujemy Kościół Boży
Trudno oszacować liczbę katolików we wschodniej Syberii. Oficjalnie jest zapisanych 50 tys., ale korzenie katolickie ma znacznie więcej mieszkańców. Byli często chrzczeni prywatnie, w tajemnicy, nigdzie nie było to notowane. Społeczność katolicka jest niesłychanie różnorodna. Są Polacy, Ormianie, Białorusini, Ukraińcy, Litwini, Mołdawianie, Koreańczycy, Chińczycy.

- W tych okolicznościach nie ma warunków do duszpasterstwa typowo polskiego czy innych wspólnot, jak to się dzieje na Białorusi czy Ukrainie - mówi proboszcz.

Kapłani odprawiają Msze św., głoszą kazania i katechizują zasadniczo w języku rosyjskim, ale uwzględnia się potrzeby narodowe. Z okazji świąt narodowych odprawia się Msze św. w językach mniejszości narodowych, takich jak polska, nasi księża włączają się w działalność społeczności polskiej, nawet w salce katechetycznej naucza się języka polskiego. Księża w diecezji św. Józefa także pochodzą z całego świata. Najwięcej jest Polaków, ale są też kapłani z innych państw, ze Słowacji, Stanów Zjednoczonych, Indii, Indonezji, Brazylii, Argentyny...

Kościołowi katolickiemu zależy na prawdziwych świątyniach, choćby bardzo małych. Katedra katolicka w Irkucku została wybudowana w stylu nowoczesnym, ale jest naprawdę okazała. Szybkość jej powstania na początku XXI wieku była źródłem obaw i protestów ze strony Cerkwi.

- W wielu miejscach mamy tylko mieszkania przerobione na miejsce kultu, ale chcemy, żeby były oddzielne budynki, choćby najskromniejsze, żeby stworzyć przestrzeń sacrum. Mieszkania są dobre, żeby wystartować, ale dopóki z nich gdzieś nie wyjdziemy, jesteśmy traktowani jak sekta - wyjaśnia ks. Siek.

Z drugiej strony podkreśla, że trzeba patrzeć realnie, uwzględniając potencjalną liczbę katolików, i nie ma sensu budować dużych kościołów, chociaż zasadniczo obecnie trudności administracyjne są do pokonania. Dobrym rozwiązaniem jest adaptacja innych budynków odpowiedniej wielkości, na przykład zamkniętego sklepu czy przedszkola.

Prawosławna hierarchia traktuje katolików z nieufnością. Dominuje lęk przed katolicką ekspansją. - Wyobrażano sobie tysiące księży z Polski masowo chrzczących Rosjan i odbierających ich Cerkwi. Dopiero niedawno zrozumieli, że taka groźba jest nierealna. Rzadko rdzenni Rosjanie o korzeniach prawosławnych przechodzą na katolicyzm. Nikt też ich nie przeciąga na siłę. Do Kościoła katolickiego zwracają się albo osoby mające co najmniej katolickich przodków, albo zupełnie religijnie wykorzenieni ateiści - tłumaczy ks. Włodzimierz Siek.

Aby nie powodować zadrażnień, Jan Paweł II, ustanawiając regularny podział administracyjny w Federacji Rosyjskiej, nie nazwał diecezji irkucką czy moskiewską, ale otrzymały one nazwy symboliczne: diecezja św. Józefa (w Irkucku), Matki Bożej (w Moskwie), św. Klemensa (w Saratowie) i Przemienienia Pańskiego (w Nowosybirsku).

Obecnie relacje z Cerkwią są dość poprawne. Co więcej, prawosławni kapłani zaczynają dostrzegać zalety katolickiego duszpasterstwa. Widzą, że nasi księża są lepiej wykształceni, bliżsi swoim wiernym, bardziej otwarci na ich codzienne problemy. Poza udzielaniem sakramentów i podstaw katechizmu podejmują ważne tematy moralne, społeczne, mają doświadczenie troski o rodzinę, młodzież, wychowanie.

Na razie byt Kościoła katolickiego na Syberii nie jest zagrożony, rozwija się i służy ludziom różnych narodów. Codzienność jest jednak trudna. Są ogromne odległości, ubóstwo wiernych. Olbrzymie oczekiwania i potrzeby przy skromnych możliwościach. Wierni to ludzie doświadczeni sowiecką rzeczywistością, żyjący bez zakorzenienia w wartościach chrześcijańskich, nierzadko w patologicznym środowisku. Trzeba dużo pracy i pokory, aby cokolwiek osiągnąć. Pamiętajmy o Kościele na Wschodzie, także gdy mamy w naszych parafiach możliwość wsparcia go własną ofiarą.

Piotr Falkowski, Irkuck

http://www.naszdziennik.pl/swiat/17449, ... ozefa.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kościół w świecie
PostNapisane: 11 sty 2013, 10:35 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31186
Wybrał krzyż, nie kompromis

Rozmowa z prof. Robertem de Mattei, historykiem z Uniwersytetu Europejskiego w Rzymie, autorem wydanej w bieżącym roku we Włoszech książki pt. „Pius IX a włoska rewolucja”

Wielkość bł. Piusa IX zawiera się w jego teologicznym ujęciu historii, w zrozumieniu istnienia walki pomiędzy Kościołem a jego wrogami. We właściwym świetle widział błędy nowoczesnego świata. Dostrzegał także związek pomiędzy rozprzestrzenianiem się błędnych filozofii a funkcjonowaniem w społeczeństwach tajnych stowarzyszeń w rodzaju masonerii i innych ‘lobbies’ laickich, działających już XIX stuleciu i aktywnych po dziś dzień – mówi w rozmowie z PCh24.pl prof. Roberto de Mattei, historyk, redaktor naczelny pisma “Radici Cristiane”.

Dzisiaj przypada 12. rocznica beatyfikacji papieża Piusa IX. Dziedzictwo jego pontyfikatu jest wciąż żywe…

- Od czasu beatyfikacji Piusa IX jego postać stała się bardziej znana. Stanowi ona inspirację życia duchowego także i dzisiaj – nie w wyobraźni masowej, ale wśród mniejszych grup wiernych, którzy rzeczywiście walczą w obronie Kościoła.

Pontyfikat Piusa IX łączy się z trzema bardzo istotnymi wydarzeniami w życiu Kościoła – ogłoszeniem dogmatu o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Marii Panny, wydaniem Syllabusa oraz zwołaniem Soboru Watykańskiego I.

- Ogłoszenie 8 grudnia 1854 roku dogmatu o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Marii było ogromnie istotnym faktem. Treść dogmatu mówiła, że Najświętsza Maryja Panna w chwili swojego poczęcia za sprawą Łaski Boga została zachowana od jakiejkolwiek skazy grzechu pierworodnego. Ogłoszenie tego dogmatu spotkało się z wielkim entuzjazmem wiernych. Trzeba podkreślić, że cztery lata później, 25 marca 1858 r., w Lourdes tajemnicza Piękna Pani, która już od pewnego czasu objawiała się Bernadecie, na pytanie dziewczyny o to, kim jest, odpowiedziała: „Jestem Niepokalanym Poczęciem”. W sposób cudowny, ponadnaturalny Madonna potwierdziła zatem dogmat ogłoszony przez Piusa IX. Jest on ważny także i dzisiaj, ponieważ przypomina nam, że skoro jedynie Maryja została zachowana od grzechu pierworodnego, wszyscy inni ludzie rodzą się nim obarczeni. Dzisiaj mamy do czynienia z tendencją do zapominania o tym fakcie. Tymczasem grzech pierworodny jest przyczyną całego zła występującego w świecie – wojen, rewolucji, chorób i każdego rodzaju cierpienia. To za sprawą grzechu śmierć przyszła na świat. Dogmat o Niepokalanym Poczęciu przypomina nam, że Ziemia jest doliną łez, a oddanie się Niepokalanej stanowi jedyną drogę ratunku dla ludzkości.

Kilka lat po ogłoszeniu dogmatu o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny Pius IX wydaje dokument zwany Syllabusem, w którym odnosi się do wszystkich właściwie współczesnych mu koncepcji budowania ładu społecznego.

- W ogłoszonym 8 grudnia 1864 Syllabusie papież mówił o głównych błędach nowoczesnego świata. Syllabus stał się dokumentem o charakterze profetycznym, ponieważ potępił relatywizm – zarówno w wymiarze moralnym, jak i kulturowym. Innymi błędami wymienionymi w Syllabusie były: socjalizm, komunizm, jak również indywidualistyczny liberalizm. Papież potępił także zasadę „neutralności religijnej” państw, czyli ich faktyczną laicyzację. Przeciwstawił się w ten sposób tendencjom nowoczesnych państw do abstrahowania od praw moralnych. W Syllabusie zostały zatem wymienione wszystkie błędne ideologie, jakie następnie rozprzestrzeniły się w XX wieku. Pius IX zatem z wyprzedzeniem ostrzegł ludzkość przed totalitaryzmami. W tym sensie Syllabus okazał się dokumentem profetycznym. Warto przypomnieć także, że Pius IX był pierwszym papieżem, który potępił socjalizm i komunizm. Uczynił to już w 1846 roku w encyklice „Qui Pluribus” ogłoszonej 9 listopada tego roku. Encyklika ta została opublikowana dwa lata przed manifestem partii komunistycznej.

W encyklice „Quanta Cura” błogosławiony Pius IX odniósł się też do problemu rozdziału państwa od Kościoła.

- Tak, w tej encyklice, która została ogłoszona jednocześnie z Syllabusem, Pius IX potępił oderwanie państwa od Kościoła, potwierdzając tym samym, że to Kościół jest jedynym depozytariuszem praw wiary i nauki moralnej. Głosi także prawdę o tym, iż nie istnieje moralność publiczna różna od moralności indywidualnej. Papież przeciwstawił się w tej encyklice próbom oderwania państwa liberalnego od fundamentów moralności chrześcijańskiej.

Ostrzegał przed „fałszywym ekumenizmem”. Jak to rozumieć?

- „Fałszywy ekumenizm” to próby stawiania na równi różnych religii bądź religijny indyferentyzm. Chodzi tu zatem o obronę prawdy absolutnej, zawartej tylko w jednej religii, to znaczy w katolicyzmie, religii Jezusa Chrystusa.

W 1863 roku, w czasie powstania styczniowego, Pius IX potępił rosyjską agresję i wezwał cały świat katolicki do modlitwy za Polskę.

- Tak, Pius IX bardzo kochał polski naród ze względu na jego katolickie korzenie. Warto w tym miejscu przypomnieć także, że jednym z najwybitniejszych biografów Piusa IX był właśnie Polak, święty biskup Józef Sebastian Pelczar. Napisał on trzytomową biografię Piusa IX. Warto byłoby ją opublikować na nowo.

Które aspekty pontyfikatu bł. Piusa IX stają się dzisiaj szczególnie aktualne?

- Wielkość bł. Piusa IX zawiera się w jego teologicznym ujęciu historii, w jego zrozumieniu istnienia walki pomiędzy Kościołem a jego wrogami. Błogosławiony papież we właściwym świetle widział błędy nowoczesnego świata. Dostrzegał także związek pomiędzy rozprzestrzenianiem się błędnych filozofii a funkcjonowaniem w społeczeństwach tajnych stowarzyszeń w rodzaju masonerii i innych lobbies laickich, działających już w jego czasach i aktywnych po dziś dzień. Od śmierci bł. Piusa IX minęło prawie 150 lat, ale Kościół jest dzisiaj prześladowany podobnie, jak miało to miejsce w jego czasach. Papież ten podjął wyzwanie i z otwartą przyłbicą stanął do walki ze światem. Zwyciężył – nie zgodził się na żaden kompromis proponowany przez wrogów Kościoła. Błogosławiony Pius IX rozumiał dobrze nieprzystawalność ducha świata i ducha Chrystusa, istnienie antagonizmu pomiędzy chrześcijańskim rozumieniem świata a jego relatywistyczną koncepcją, jaka rozprzestrzeniła się w wyniku rewolucji francuskiej. Jego pontyfikat był heroiczny.

Bywa on nazywany nawet „białym męczeństwem”.

- Nie słyszałem tego określenia, ale rozumiem, co ono znaczy. Białe męczeństwo to męczeństwo bez przelania krwi. Chodzi tu o heroizm dnia codziennego, podejmowanie wciąż na nowo trudu obrony wiary i Kościoła. Białe męczeństwo koresponduje dobrze z określeniem „papież Krzyża” – tak mówi się o bł. Piusie IX. Krzyż stał się symbolem jego pontyfikatu.

Pontyfikat Benedykta XVI w wielu aspektach przypomina pontyfikat bł. Piusa IX…

- Pontyfikat obecnego papieża trwa, a zatem nie należy próbować go podsumowywać. Nie sposób jednak nie dostrzec istnienia prześladowań Kościoła, z jakimi przychodzi mu się zmagać. Są one jeszcze poważniejsze niż te z czasów bł. Piusa IX, ponieważ dotyczą samego wnętrza Kościoła, a nie jedynie świata zewnętrznego. Benedykt XVI musi stawiać czoła nie tylko wrogom zewnętrznym, lecz także tendencjom „postępowym”, relatywistycznym w obrębie samego Kościoła, niszczącym go od wewnątrz. Dzisiejszy Kościół cierpi jeszcze bardziej niż w czasach bł. Piusa IX. Myślę, że powinniśmy modlić się za wstawiennictwem błogosławionego papieża i prosić go, żeby uczył nas tego, czym sam żył – miłości do Kościoła i poczucia świadomości, iż konieczne jest podjęcie walki w jego obronie. Błogosławiony Pius IX wybrał raczej krzyż niż kompromis z wrogiem.

Rozmawiała Agnieszka Żurek

za: www.pch24.pl

http://www.wieden1683.pl/news/wybral-kr ... kompromis/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kościół w świecie
PostNapisane: 02 lut 2013, 08:55 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31186
W trybach przekupnej popkultury

ks. Paweł Siedlanowski

Ludzie nie lubią, kiedy przemeblowuje im się rzeczywistość, ponieważ wtedy tracą pewność siebie. Są w stanie bronić swoich racji, jeżeli tylko dają im one namiastkę spokoju i zaspokajają ambicje. Dla Żydów najważniejszym składnikiem samoświadomości była duma, że są narodem wybranym, lepszym od innych nacji. Kiedy Jezus przedstawił im dwa obrazy miłosierdzia Boga pochylającego się nad nie-Żydami, zawrzeli. Tego było za wiele! Ośmielił się naruszyć ich poczucie dumy, zakwestionować wybraństwo. Dlatego chcieli Go zabić.

Ludzie gotowi są skazać się na miernotę, aby tylko nie zburzyło to ich wewnętrznego świata. Jesteśmy w stanie zaakceptować chrześcijaństwo, prawo moralne, orędzie Ewangelii w wersji light. Nie mamy zastrzeżeń do Pana Boga – pod warunkiem, że zbyt wiele od nas nie wymaga. Chrzest „na wszelki wypadek” i ślub „aby stało się zadość tradycji”. Nieświęty „święty” spokój i wybiórczość w traktowaniu dogmatów. To, owszem, akceptujemy. Łatwo jest przyjąć Chrystusa jako cudotwórcę, szafarza miłosierdzia – bunt pojawia się wówczas, gdy przychodzi ze swoim słowem „ostrym jak miecz obosieczny”. Gdy w duchu posłuszeństwa i zaufania trzeba oddzielić pozory od prawdy, samouwielbienie od rzeczywistej miłości, skorygować koncepcję życia skierowaną tylko na siebie. Wtedy zaczyna iskrzyć. Podobnie rzecz ma się z Kościołem. Do przyjęcia jest, gdy zajmuje się prowadzeniem akcji charytatywnych, domów opieki, nie zabiera głosu w sytuacjach wątpliwych moralnie, pozostaje niemy w debacie publicznej. Jest wówczas mile widzianym „partnerem” różnych gremiów w budowaniu tzw. lepszego świata. Uwiarygodnia go. Odwraca się to o 180 stopni, gdy zaczyna wymykać się spoza z góry zakreślonego kręgu przydzielonych mu zadań. Jego „non possumus” wywołuje agresję, falę krytyki i oszczerstw. Przypominając, kim jest człowiek, do czego jest powołany, gdzie leży źródło jego godności, jaką rolę społeczną pełni rodzina, naród itd., naraża się na oskarżenia o ksenofobię i nietolerancję. Staje się wrogiem numer jeden wolności.

Tak było, jest i pewnie będzie dalej. Jako wspólnota wiary przetrwamy, jeśli uda nam się uniknąć toksycznych kompromisów i nie pozwolimy się wkręcić w tryby przekupnej popkultury, a przede wszystkim, gdy nie utracimy zdolności słuchania Chrystusa.

http://www.naszdziennik.pl/wp/22728,w-t ... ltury.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kościół w świecie
PostNapisane: 14 maja 2014, 07:56 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31186
Współcześni męczennicy

Dr Tomasz M. Korczyński

Wyznawcy Chrystusa należą do najbardziej zwalczanej grupy religijnej na świecie. Jednocześnie jest to temat, o którym najmniej się dzisiaj mówi”, w ten sposób 7 maja br. włoski socjolog Massimo Introvigne podsumował badania ośrodka Obserwatorium Wolności Religijnej na konferencji w Grazu.

Introvigne powiedział, że każdego roku 105 tys. chrześcijan jest ofiarami prześladowań, tracąc życie za wierność Chrystusowi. Tych liczb często się nie publikuje, ponieważ są one dla wielu uciążliwe, zaś „o ich mordercach także się nie wspomina, ponieważ są potężni, niebezpieczni, wielu z nich posiada arsenał nuklearny, inni ropę naf- tową, inni w końcu kupują nasze produkty lub papiery wartościowe”. Zazwyczaj prześladowcami są muzułmańscy fundamentaliści, choć oczywiście nie wszyscy muzułmanie są fundamentalistami i nie wszyscy fundamentaliści mordują chrześcijan, twierdzi Introvigne, a tylko ograniczają się do dyskryminacji, jednak ekstremiści fundamentalizmu mordują rocznie tysiące chrześcijan.

Naukowiec wspominał masakry w Nigerii, w której zbrodnicza organizacja islamska Boko Haram w ciągu ostatnich 12 lat zamordowała 10 tys. chrześcijan. Inne kraje także występują dość często na tej liście hańby prześladowców wyznawców Chrystusa, można by je długo wyliczać, „od Somalii po Mali”.

Na całym świecie wzrasta liczba wyznawców Allaha, ma to swoje konkretne przełożenie na zjawisko prześladowania chrześcijan, można powiedzieć, że to korelacja dodatnia. To właśnie w krajach islamu dochodzi do najcięższych przypadków łamania praw człowieka w XXI wieku. Nie są to jakieś incydenty, ale stała tendencja, której mechanizm eksterminacji wyznawców Chrystusa pracuje coraz sprawniej i szybciej.

Głos w dyskusji o islamie
„Płakałem, kiedy dowiedziałem się o ukrzyżowaniu chrześcijan” – powiedział Ojciec Święty Franciszek podczas swego kazania w kaplicy Domu św. Marty 2 maja br., komentując tragiczne wydarzenia w Rakka (północna Syria). Islamiści z terrorystycznej organizacji Islamskie Państwo w Iraku i Lewancie (ISIL) ukrzyżowali tam w ubiegłych dniach syryjskich chrześ- cijan. Informację o ukrzyżowaniu wyznawców Chrystusa przez dżihadystów z grup rebelianckich grasujących po Syrii potwierdziło Obserwatorium Praw Człowieka z siedzibą w Londynie.

– Chrześcijaństwo jest nieodłącznie związane z oddawaniem życia za wiarę – powiedział Papież. – Cudem jest to, że chrześcijańscy męczennicy okazują radość z utrapień, jakie na nich spadają. Współcześni męczennicy, jak za czasów apostołów, cieszą się, że są godni znosić obrażanie i ucisk z powodu Imienia Jezus. Należy o nich pamiętać, o tych, którzy aresztowani za głoszenie Ewangelii niosą swój krzyż codziennie, a jednak ich serce pozostaje radosne – podkreślił.

Tymczasem tego samego dnia, 2 maja, w ataku terrorystycznym na dworcu Nyanya w nigeryjskiej stolicy Abudży zginęło 19 osób, a 80 zostało rannych. Najnowsza tragedia rozegrała się zaledwie 50 metrów od miejsca, w którym 14 kwietnia sekta Boko Haram zabiła 75 osób. Nigeryjska Caritas przypuszcza, że dobrze uzbrojona, wyposażona w najnowszy sprzęt i technologię oraz świetnie zorganizowana logistycznie sekta islamska nie działa samoistnie, ale jest wspierana i finansowana z zagranicy. Rząd, zdaniem Caritas, powinien przeprowadzić dynamiczne śledztwo, które wskaże jednoznacznie, jakie państwa, w czasie gdy zbliżają się wybory zapowiadane na rok 2015, mogą przyczyniać się do destabilizacji kraju.

W tym tragicznym kontekście, kiedy oprócz środowisk chrześcijańskich właściwie nie ma sił, które przeciwstawiałyby się dynamicznie i efektywnie wzrostowi islamskiego zagrożenia na świecie, na obszarze niemieckojęzycznym pojawiła się właśnie nowa książka Hameda Abdela el-Samada o prowokującym tytule „Islamski faszyzm”, która traktuje o przemocy islamizmu. Pozycja zebrała entuzjastyczne krytyki w „Zeit”, „Süddeutsche Zeitung” i „Der Spiegel”, wzbudzając tyle samo kontrowersji w świecie islamu, w każdym razie jest poczytna i budzi świadomość problemu wśród opinii publicznej.

Według głównej tezy autora, islamizm rozwijał się prężnie i paralelnie do włoskiego faszyzmu oraz narodowego socjalizmu. Te ideologiczne jego przejawy nie są jednak czymś nowym, gdyż zaistniały, zdaniem el-Samada, już w początkach pojawienia się islamu w historii ludzkości.

Hamed Abdel el-Samad przeprowadza analizę drogi islamu od jego początków aż po nasze czasy. Swoją krytyką islamu autor już naraził się na fatwę, która nakazuje islamistom zabicie go w imię Boga i dla dobra religii. Nazywany egipskim Salmanem Rushdiem, we wczesnych latach życia, Hamed Abdel el-Samad, pochodzący z rodziny sunnickiego imama, sam był islamistą. Urodzony w 1972 roku w Kairze, studiował później angielski, francuski, japoński oraz politologię. Pracował dla UNESCO, a także jako wykładowca nauk o islamie na uniwersytecie w Erfurcie, oraz w Instytucie Historii i Kultury Żydowskiej na uniwersytecie monachijskim. Abdel el-Samad jest członkiem Niemieckiej Konferencji Islamu i zaliczany jest do wybitnych muzułmańskich intelektualistów na obszarze niemieckojęzycznym.

O tym, czy tezy Samada są zgodne z rzeczywistością, można dyskutować, ale właśnie problem w tym, że tej dyskusji nie ma po stronie muzułmańskiej. W moim przekonaniu, w sytuacji, gdy agresywny i wojujący islam zaczyna dominować w przestrzeni światowej, bardzo potrzebny jest głos muzułmanów, którzy zaczęliby krytyczną i konstruktywną dyskusję o jego zagrożeniach, a także wskazywaliby i realizowaliby działania na drodze jego głębokiej reformy, która jest niezbędna nie tylko po to, aby zachować chrześcijańską kolebkę w Ziemi Świętej, na Bliskim Wschodzie czy w Afryce Północnej, ale aby obronić pokój światowy.

Autor jest socjologiem, publicystą, ekspertem ds. zjawiska prześladowań chrześcijan.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kościół w świecie
PostNapisane: 21 paź 2014, 12:19 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31186
Magisterium Kościoła jest niezmienne

Z ks. kard. Zenonem Grocholewskim, prefektem watykańskiej Kongregacji Edukacji Katolickiej, rozmawia w Rzymie Marcin Perłowski
Zakończył się synod biskupów poświęcony rodzinie. W jakim duchu przebiegały prace?
– Bardzo ważne było to, o co prosił Ojciec Święty na początku: aby każdy z nas mówił to, co myśli. Oczywiście, były różne głosy wynikające z różnych wrażliwości. Nie ma się co temu dziwić, bo na synodzie byli obecni ludzie z całego świata, wszyscy zatroskani o dobro małżeństwa i rodziny. Myślę zatem, że trzeba podziwiać tę otwartość na dyskusję. Sam Ojciec Święty ją chwalił. Zresztą, podczas dyskusji był zawsze obecny i słuchał. Potem w swoim ostatnim przemówieniu podkreślił, że musimy mieć zawsze na uwadze Magisterium Kościoła, które jest niezmienne.

Jakie jest, zdaniem Księdza Kardynała, główne przesłanie płynące z synodu?
– Przede wszystkim należy zastanowić się, w jaki sposób pomóc rodzinom. Trzeba rozważyć, jak wobec różnych trudności docenić rodzinę w jej wartościach pozytywnych i pokazać rodzinę dającą świadectwo, które jest wezwaniem dla ludzi. To przecież rodzina buduje społeczność i tworzy dobro, taką rodzinę musimy przede wszystkim uznać i jej bronić!

Z drugiej strony konieczne jest zwrócenie uwagi na ludzi, którzy żyją w trudnościach. Musimy się do nich zbliżyć i pomóc im, ale zawsze w świetle Ewangelii! Kościół nieustannie wzywa do skruchy, do szukania przebaczenia i do doskonalenia siebie. Ta myśl była podczas synodu bardzo mocna. Przesłanie synodalne zostało wyrażone w orędziu i końcowym „Relatio”. Wielkim plusem tych dokumentów jest także wezwanie władz politycznych do pomocy rodzinie. To jest bardzo ważne, aby legislacje nie rujnowały rodzin, ale by je budowały.

Jaka praca czeka Kościół przed następnym synodem?
– Będzie to w znacznej mierze czas refleksji dla nas: kardynałów, biskupów i ludzi Kościoła. Jest to rok, by przemyśleć i przestudiować pewne problemy, zwłaszcza poruszane podczas tej sesji. Namysł jest konieczny, by w przyszłym roku udzielić pozytywnych wskazówek: umocnić katolickie rodziny, a pomóc tym, które są skaleczone i doznają cierpienia.

Jestem pełen optymizmu co do tego, że uda nam się pokazać ważność rodziny dla budowania świata i ludzkości. Dzisiaj widzimy tyle zła, tyle potwornych wojen! Nie wystarczy technika, trzeba formować i wychowywać ludzi, którzy będą ludźmi pokoju, sprawiedliwości i dobra! W tej perspektywie właśnie rodzina ma ogromną rolę do spełnienia. Jestem przekonany, że ten synod, podobnie jak i przyszyły, przyczynią się do budowania, a nie niszczenia.

Na jakie problemy i trudności rodzin zwróciłby Ksiądz Kardynał uwagę w sposób szczególny?
– Widzimy wiele niesprawiedliwości i cierpień rodzin, jak choćby prześladowania czy wypędzania. W Polsce mówi się dużo o propozycji Rady Europejskiej, jakoby miała przeciwdziałać przemocy wobec kobiet. Myślę jednak – co też poruszono na synodzie – że jest wiele przypadków przemocy wobec dzieci, a nawet wobec ludzi starszych i ludzi niepełnosprawnych. Należy wziąć też pod uwagę problem dowartościowania kobiety, która „pracuje” dla rodziny, w domu. Dziś kobieta, która nie pracuje zawodowo, traktowana jest jak upośledzona i się nie liczy, ona musi pracować, by coś znaczyć. Niejednokrotnie oboje rodzice wracają do domu zmęczeni, zestresowani, nie mają sił ani czasu na należne zajęcie się sobą i dziećmi. Rodzi to nierzadko konflikty wśród samych małżonków, powoduje rozbicia i prowadzi czasem do rozwodów oraz skłania do ograniczania czy nawet wykluczania potomstwa. W tym kontekście ważną sprawą byłoby dowartościowanie pracy na rzecz rodziny ze strony samej rodziny, na rzecz tworzenia odpowiedniej atmosfery rodzinnej, wzajemnego ubogacania się autentycznymi wartościami. Rodzina jest skarbem dzisiejszego świata i musimy to dowartościować!

Dziękuję za rozmowę.
Marcin Perłowski

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolic ... ienne.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kościół w świecie
PostNapisane: 21 paź 2014, 12:43 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31186
Doświadczenie czy teoretyzowanie

Ks. bp Stanisław Stefanek TChr

Dyskusja w czasie pierwszej części synodu na temat rodziny odsłoniła cały szereg nowych wymiarów współczesnej obecności Kościoła w świecie, ale równocześnie dotknęła pewnych stale powtarzających się podziałów w podejściu do życia rodzinnego. Nowością jest fakt, że materiały robocze, które powstawały podczas obrad, zanim docierały na salę Zgromadzenia Ogólnego, trafiały do dziennikarzy. Funkcjonują grupy redakcyjne, jest koordynujący sekretariat. Zwykle ten etap pracy bywa bardzo ogólnie podawany do wiadomości publicznej, w formie komunikatu prasowego, i dopiero po wypracowaniu jakiegoś stanowiska, po zatwierdzeniu tegoż stanowiska przez Ojca Świętego otrzymujemy w Kościele owoce toczącej się narady. To wyprzedzenie dziennikarskie zaspakaja naszą ciekawość, ale ma podstawowy minus – niesie możliwość metodologicznego błędu. Środowiska medialne mają przecież własne preferencje, a nawet własne cele. W oparciu o materiał roboczy można doskonale ubierać osobiste poglądy redaktorów i właścicieli tytułów w szaty nauki czy duszpasterskich ustaleń pasterzy. Pojawił się też dawny podział w sposobie opisu rzeczywistości. Można zatrzymać się li tylko na zewnętrznym opisie faktu, zakomunikować procentowo występujące zjawiska, statystycznie określić częstotliwość występującego poglądu, ale można dotrzeć do modelu, a więc pier- wotnego ładu życia ludzkiego i tym modelem oświetlić rzeczywistość aktualnie prezentowaną, a także pokazać drogi rozwoju i postępu.

Z tym wiąże się drugi istotny podział. Troska pasterzy Kościoła ukierunkowana jest na to, aby rodziny żyły coraz lepiej, by dochodziły do trwałej więzi i przez poczucie bezpieczeństwa tworzyły też trwałe środowiska społeczne. Natomiast wielu populistycznych działaczy godzi się na to, by ludzie żyli byle jak i korzystali z satysfakcji chwilowego zaspokojenia potrzeby przyjemności czy ambicjonalnych pragnień. Różnica w tych postawach skutkuje tym, że pasterz troszczy się i trwa nawet przy błądzącym, i to głęboko błądzącym, pokazując ciągle drogę wyjścia w prawdzie, podczas gdy okazjonalny obserwator, opisując zjawisko, zadawala się prostą prezentacją, zostawiając człowieka razem z jego powikłanym życiem. Przy tym powołuje się często na to, że trzeba oprzeć się na doświadczeniu życia, a nie tylko prezentować teoretyczne, sztywne rozwiązania o rodzinie.

W tym kontekście zastanówmy się, co rozumiemy przez doświadczenie. To jest dotarcie do rzeczywistości, w jej pełnym wymiarze. Jeżeli mówimy o pragnieniu człowieka, który rozbił rodzinę, a w tej chwili odzywa się w nim potrzeba aprobaty społecznej, to również w ramach doświadczenia powinniśmy pokazać spowodowane zło, przede wszystkim cierpienia skrzywdzonego współmałżonka i pozostawionych dzieci. Doświadczenie powinno ukazać całość wydarzenia. Poza tym, przy tak generalnym podjęciu tematu sytuacji rodziny, trzeba sięgnąć do historii obyczajów. To też jest doświadczenie i bardzo łatwo udowodnić fakt, że rodziny oparte na modelu prawa Bożego są trwałe i szczęśliwe, a wszystkie rozwiązania przyjemnościowe są wyjątkowo kruche i sezonowe.

Doświadczenie ludzkiego życia nie ogranicza się tylko do relacji między mężczyzną i kobietą, współmałżonkami, ale jest również przedstawieniem odniesienia małżeństwa i rodziny do Pana Boga. Tu mamy jeszcze szersze pole obserwacji. Nie tylko chrześcijaństwo, ale każda religia dąży do stabilizacji relacji małżeńskich, a tylko Kościół katolicki trwale broni tejże stabilizacji, odnosząc się do faktu, iż rodzina jest dziełem Bożym, a nie wynikiem ludzkich umów. Tak więc ostatecznie nie metoda socjologicznej obserwacji, ale teologicznej formacji, wręcz pedagogiki, prowadzi do właściwego wsparcia zakłóconego, a nawet zniszczonego życia rodzinnego.

Stąd też dyskusja synodalna, której owoce będą nas w sposób szczególny zajmować przez najbliższy rok, do Zwyczajnego Zgromadzenia Synodu w Rzymie, jest równocześnie szkołą pedagogiki społecznej. W odniesieniu do zasad tejże pedagogiki powinniśmy, posługując się doświadczeniem i obserwacją życia, ustalać skuteczne sposoby wsparcia pełnego rozwoju dojrzałej, tzn. odpowiedzialnej osoby ludzkiej. Orędzie III Nadzwyczajnego Zgromadzenia Ogólnego Synodu Biskupów, opublikowane w sobotę, 18 października br., wskazuje na pierwszą zasadę tej pedagogiki: pójść za Chrystusem, który jest Drogą, Prawdą i Życiem. Przyjąć Chrystusa, który stoi i puka do drzwi domu, i stać się pochodnią, która wskazuje rodzinom drogę przejścia przez współczesne ciemności nagromadzonego zła i grzechu.

http://www.naszdziennik.pl/wp/104433,do ... wanie.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kościół w świecie
PostNapisane: 23 paź 2014, 07:51 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31186
Kościół stróżem prawdy

SJ

– Mamy zamieszanie, nad którym trudno jest zapanować. Bardziej słuchamy ludzi niż prawd wiary – powiedział o sytuacji, w jakiej znalazł się Kościół po synodzie biskupów na temat rodziny, ks. kard. Velasio De Paolis.

Włoski kardynał senior, który w przeszłości był m.in. sekretarzem Trybunału Sygnatury Apostolskiej oraz przewodniczącym Prefektury Ekonomicznych Spraw Stolicy Apostolskiej, podkreślił, że Kościół „musi przekazywać prawdę, którą otrzymał z wysoka, a nie podporządkowywać się opinii publicznej”. Ocenił, że zbyt duży wpływ na obrady ojców synodalnych miał lęk przed utratą popularności. Zbytni nacisk położono także na retorykę innowacyjności. – Nie może być wszystko nowe. Kościół, aby naprawdę zrobić krok naprzód, potrzebuje ciągłości – podkreślił ks. kard. De Paolis, cytowany przez Radio Watykańskie. Zaznaczył, że nie można wszystkiego kwestionować, a Kościół jest stróżem prawdy, którą nie może dysponować. – Stałym punktem jest Słowo Boże. Jest to skarb, którego nikt nie może zmienić, nawet Papież – zaznaczył ksiądz kardynał.

http://www.naszdziennik.pl/wp/104835,ko ... rawdy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kościół w świecie
PostNapisane: 24 paź 2014, 07:39 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31186
Biskupi słowaccy przeciw gender

MJ, KAI

Episkopat Słowacji zdecydowanie skrytykował projekt strategii na rzecz równości płci na lata 2014-2019 oraz związany z nią plan działania przedstawiony przez ministerstwo pracy, spraw socjalnych i rodziny. Protest został skierowany na ręce ministra Jana Richtera.

W specjalnym oświadczeniu biskupi wyrażają niepokój w związku z treścią obydwu dokumentów, zakładających między innymi ograniczenie praktycznych możliwości korzystania z klauzuli sumienia w dziedzinie tzw. zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego. Wdrażanie programów genderowych ma polegać na promowaniu ich w edukacji, poprzez inwestycje w programy szkoleniowe, programy studiów, podręczniki, broszury, podręczniki metodyczne. A wszystko jest związane ze sporymi wydatkami z budżetu państwa, kosztem obywateli znajdujących się w trudnej sytuacji finansowej. „Jest to dyskryminacja grup rzeczywiście upośledzonych (matki, osoby niepełnosprawne) i nieefektywne wydawanie środków finansowych z punktu widzenia pomocy kobietom ubogim i grupom zagrożonym” – czytamy w dokumencie podpisanym przez przewodniczącego Episkopatu ks. abp. Stanislava Zvolenskego.

Program skrytykowały także organizacje prorodzinne, które zażądały od rządu i kompetentnych władz zmiany polityki w tej dziedzinie i umożliwienia obywatelom korzystania z klauzuli sumienia.

http://www.naszdziennik.pl/wp/105077,bi ... ender.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kościół w świecie
PostNapisane: 28 paź 2014, 08:01 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31186
Przełomowy głos arcybiskupa

Na synodzie odegrał ważną, a może nawet przełomową rolę. Ksiądz arcybiskup Stanisław Gądecki, gdy zaczęto podważać nauczanie Kościoła o rodzinie, odważnie wskazał, że nie tędy droga.

Obszerny wywiad, jakiego udzielił przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski ks. abp Stanisław Gądecki „Naszemu Dziennikowi” i Radiu Watykańskiemu, jest ważną dokumentacją tego, co wydarzyło się w dniach 5-19 października br. w Watykanie. Opowiada, jak powstawały i co zawierają dokumenty końcowe. Zwraca także uwagę na te kwestie, które wzbudziły najwięcej zamętu.

Warto w tym miejscu zaznaczyć, że naciski medialne na ojców synodalnych, które nasiliły się w drugim tygodniu obrad, nie ustały wraz z ich zakończeniem. Cały czas środowiska liberalno-lewicowe obwieszczają rzekome wejście Kościoła na „właściwą” drogę, która ma oznaczać otwarcie na takie kwestie, jak Komunia Święta dla rozwodników żyjących w nowych związkach czy „otwarcie” na układy jednopłciowe. Ignorowany jest np. fakt, że jeden z punktów końcowego dokumentu synodalnego potępia nacisk organizacji międzynarodowych na wprowadzanie legislacji tzw. małżeństw homoseksualnych.

Niestety, naciski ze strony świata nie pozostawały bez wpływu na niektórych ojców synodalnych. Ogromną konsternację i zamieszanie, jakie wywołał roboczy dokument relacjonujący pierwszy tydzień obrad synodu, przerwała bezkompromisowa wypowiedź ks. abp. Stanisława Gądeckiego. Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski bardzo celnie wypunktował zawarte w tym tekście błędy oraz, co istotne, powiedział, że z tym dokumentem roboczym nie identyfikuje się większość obradujących. To okazało się momentem przełomowym w czasie synodu, kamieniem, który wywołał lawinę konstruktywnej i jakże potrzebnej negacji dokumentu. Uwagi, które wniósł ks. abp Gądecki, jak choćby te dotyczące pojęcia grzechu, zostały podjęte w dyskusji, a następnie uwzględnione w końcowym dokumencie. – Być może także dzięki mojemu skromnemu głosowi udało się to uzupełnić – mówi w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”.

Podsumowując w czasie spotkania z dziennikarzami swój udział w synodzie, ks. abp Gądecki podkreślił wczoraj, że nawet warunkowe dopuszczenie osób rozwiedzionych żyjących w nowych związkach do Komunii Świętej wprowadziłoby duży zamęt. – To wprowadza duży zamęt w trzy sakramenty – małżeństwo, Eucharystię i spowiedź. Te trzy sakramenty są w tym momencie mocno podważone, w takim sensie, jak do tej pory je rozumiemy – zwrócił uwagę. Jednocześnie przestrzegł, że jeśli dojdzie do zawieszenia obowiązującej obecnie reguły, „Kościół dozna potężnej protestantyzacji, rozmyje istotę nauczania Kościoła”.

Za tak zdecydowane słowa w obronie depozytu wiary metropolita poznański już zapłacił nagonką na swoją osobę nie tylko w Polsce, ale i w świecie. Lecz on sam koncentruje się na przełożeniu synodu na polską rzeczywistość. – Trzeba zapalić do tego w pierwszym rzędzie księży, katechetki i katechetów. Zaangażować stowarzyszenia prorodzinne, aby – według wskazań synodalnych – podjąć ścieżki duszpasterskie, które dźwigałyby duchowo nasze rodziny – podkreśla. Jednocześnie gasi tych, którzy uznają wydarzenia na synodzie za zmieniające „kurs Kościoła”, i konsekwentnie przedstawia niezmienne nauczanie Kościoła o małżeństwie i rodzinie oparte na Piśmie Świętym i Magisterium Kościoła. Swoją jednoznacznością wprowadza spokój, tak bardzo potrzebny do podjęcia pracy na rzecz polskich rodzin.

Marcin Perłowski

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... skupa.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kościół w świecie
PostNapisane: 31 paź 2014, 06:10 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31186
Kardynał studzi reformatorów

Jest tylko jedno prawdziwe małżeństwo – sakramentalne i nierozerwalne. Prefekt Kongregacji Nauki Wiary ks. kard. Gerhard Müller podkreśla: Kościół nie zrezygnuje z negatywnej oceny aktów homoseksualnych.

Po niedawnym synodzie biskupów na temat rodziny pojawił się ogromny zamęt. Liberalno-lewicowe media zaczęły prześcigać się w ogłaszaniu „rewolucji” w Kościele. Powołując się na to, że w czasie obrad niektórzy biskupi wyrażali poglądy inne niż nauczanie katolickie, zapowiadają rzekomą zmianę nauczania Kościoła, aby dopuścić do Komunii Świętej osoby rozwiedzione i żyjące w nowych związkach. Pojawiły się głosy, że po tym synodzie Kościół wkroczył na jakąś „drogę nowego otwarcia się na homoseksualistów”.

Stojący na czele watykańskiej kongregacji strzegącej depozytu wiary ks. kard. Gerhard Müller podkreślił w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”, że Kościół ani przed, ani w czasie, ani po synodzie nie może zmienić tego, co wypływa z nauczania Chrystusa. – W odniesieniu do małżeństwa określają to przede wszystkim słowa: „Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela” – przypomniał. Zwrócił jednocześnie uwagę, że osobom rozwiedzionym Kościół nie może zaoferować czegoś innego niż to, co jest zgodne z depozytem wiary, którego jest stróżem. – A to jest oferta, która musi się mieścić w ramach wymiaru sakramentalnego. Na bazie tego trzeba szukać rozwiązań. Nie można oferować czegoś, co nie wypływa z fundamentu Ewangelii i nie jest oparte na Jezusie Chrystusie – powiedział. Warto zwrócić uwagę, że – jak podkreślił to niedawno ks. abp Stanisław Gądecki, przewodniczący KEP – nawet warunkowe dopuszczenie osób rozwiedzionych do Komunii Świętej wprowadziłoby duży zamęt w trzy sakramenty: małżeństwo, Eucharystię i spowiedź.

Jak zatem zrozumieć to, że na synodzie pojawiły się głosy sprzeczne z nauczaniem Kościoła?

– Niestety, są przedstawiciele Kościoła, a nawet biskupi, którzy dali się w jakiś sposób oślepić, na których zlaicyzowane społeczeństwo tak wpłynęło, że odciągnęło ich od tego głównego tematu czy od nauki Kościoła opartej na objawieniu. Zaczęli się zastanawiać nad różnymi możliwościami, czy to albo to byłoby możliwe, zapominając o fundamencie – wskazuje w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” ks. kard. Gerhard Müller.

Odnosząc się do rzekomej nowej drogi otwarcia się Kościoła na homoseksualistów, prefekt Kongregacji Nauki Wiary potwierdza z całą wyrazistością negatywną ocenę przez Kościół aktów homoseksualnych.

– Czyli czynny udział w takim akcie homoseksualnym nie jest dopuszczalny! I Kościół nigdy z takiej oceny nie zrezygnuje. Są one sprzeczne z prawem naturalnym i jest to grzech – podkreśla ks. kard. Müller.

Sławomir Jagodziński

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolic ... torow.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kościół w świecie
PostNapisane: 21 lis 2018, 20:08 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31186
Ksiądz prof. Bortkiewicz: To dla Kościoła czas zakrętu, załomu

Na uniwersytecie katolickim rektorem jest człowiek, który podważa doktrynę moralną, ale i sakramentologię (zmienia sakrament kapłaństwa). Jego promotorami są: generał jezuitów i jeden z najbardziej wpływowych kardynałów. A Kongregacje i dykasterie watykańskie milczą… To więcej niż niepokój – to groza! W ten sposób ksiądz profesor Paweł Bortkiewicz TChr skomentował udzielenie kościelnego nihil obstat duchownemu negującemu naukę Kościoła o homoseksualizmie.

Chodzi o ks. prof. Ansgara Wucherpfenniga, niemieckiego jezuitę. Udziela on błogosławieństw parom jednopłciowym, domaga się uznania aktów sodomickich za bezgrzeszne. Jezuita neguje też fakt jednoznacznego potępienia homoseksualizmu przez Pismo Święte i marzy o dopuszczeniu kobiet do posługi w sakramencie pojednania.

Jak podkreśla Paweł Chmielewski, któremu dla portalu Fronda.pl udzielił wywiadu ksiądz profesor Bortkiewicz, ks. prof. Wucherpfennig otrzymał od Watykanu nihil obstat nie bez oporów, lecz dopiero po dyskusji, początkowej odmowie i interwencji kardynała Reinharda Marxa oraz o. Arturo Sosy Abascali. Jezuita będzie rektorem katolickiej uczelni we Frankfurcie nad Menem. Ten przykład to zresztą nie incydent, ale przejaw mocno rozpowszechnionej już praktyki tolerowania duchownych-homoseksualistów czy też przymykania oczu na zło sodomii.

- Stanowisko ks. prof. Ansgara Wucherpfenniga SJ potwierdza priorytety rewolucji seksualnej. Innymi słowy, autorytetem dla niemieckiego jezuity jest Marks, Mao Tse Tung i Marcuse, a nie Chrystus, Tomasz z Akwinu czy Jan Paweł II. Niemiecki teolog opowiada się zarazem za tym, by Kościół dostosował się do wizji współczesności kształtowanej przez lewacką kulturę w imię manifestów rewolty 1968 roku. Zatem Kościół nie ma być faktycznie Kościołem Chrystusa, ale instytucją lewackich bojówek lub lewackich deprawatorów – ocenia tę sytuację poznański profesor nauk teologicznych.

Czy obrona duchownego-heretyka jest jakimś wyjątkiem, incydentem? – Jest to raczej ilustracja tendencji widocznych w działaniach niemieckiego episkopatu. Działania te są z kolei aprobowane przez instytucje watykańskie. Trzeba powiedzieć bardzo wyraźnie: to do złudzenia przypomina strategię marszu przez instytucje, proponowanego przez lewacką szkołę frankfurcką – mówi ks. Bortkiewicz.

Rozmówca Fronda.pl ocenia też stosunek do postawy ks. Wucherpfenniga, zaprezentowany przez władze kościelne. – Mamy sytuację, w której milcząca aprobata towarzyszy działaniom fundamentalnie ważnym – na uniwersytecie katolickim jest rektorem człowiek, który podważa doktryną moralną, ale i sakramentologię (zmienia sakrament kapłaństwa). Jego promotorami są: generał jezuitów i jeden z najbardziej wpływowych kardynałów. A Kongregacje i dykasterie watykańskie milczą… To więcej niż niepokój – to groza! – czytamy w wywiadzie.

Obszerna rozmowa dotyczy szerokiego kontekstu rewolucyjnych działań w Kościele. Obejmują one dzisiaj – poza promowaniem homoseksualizmu – również między innymi: uzurpowanie prawa do przyjmowania Komunii świętej przez rozwodników w ponownych związkach oraz próby akceptacji środków antykoncepcyjnych.

- Dzisiaj obserwujemy oderwanie Kościoła od podstawowej substancji – od żywego Chrystusa. To, co dzisiaj próbuje się skonstruować to instytucja społeczno-charytatywna kierująca się normą opinii publicznej, normą ducha czasu, postępu, poprawności politycznej. (…). Niewielu pamięta dziś, że źródłem nowego dogmatu o normalności i powszechności zachowań homoseksualnych są badania dewianta Alfreda Kinseya wśród prostytutek i przestępców seksualnych. Niewielu próbuje wczytać się w zwięzłą i piękną encyklikę Humanae vitae, która przypomina, że skoro człowiek nie jest absolutem, nie ma zatem absolutnej władzy nad życiem i płodnością. Niewielu próbuje odczytać słowa św. Pawła o porównaniu małżeństwa do związku Chrystusa i Kościoła – zwraca uwagę ksiądz profesor.

- Niestety jestem przekonany, że jest to czas zakrętu, załomu… Papież próbuje zmieniać już nie tylko myślenie i przekonania, ale i struktury instytucjonalne i mechanizmy rządzące tymi instytucjami. Tak mogą świadczyć postulaty synodalności… Jakby echo demokratycznego głosowania nad prawdami w Kościele. Z tym, że nie są to głosowania nad budżetem (te akurat chyba są w kręgu bardzo wąskich centrów decyzyjnych), ale nad prawdami wiary i moralności. Gdybym patrzył na Kościół, jak na korporację zarządzaną tak fatalnie, to byłbym przerażony. Ale Kościół to dzieło Boga i to Mistyczne Ciało Chrystusa. Zapewne jest w tej chwili ranione, ale skoro bramy piekielne Go nie przemogą, to nie dadzą rady ani prominentni kardynałowie, czy przełożeni zakonni. Wraz z ich aktywnością, wzrasta też liczba „konserwatywnych” katolików, czyli po prostu ewangelicznych katolików. Oni są nadzieją Kościoła – ocenia profesor teologii.

Ksiądz Bortkiewicz na zakończenie odpowiada na pytanie dotyczące właściwej postawy katolika zdezorientowanego próbami podważania odwiecznej nauki Kościoła.

- Zasada centralna jest taka: „Trzeba bardziej Boga słuchać niż ludzi”. Nawet jeśli tymi ludźmi są biskupi, nie wyłączając biskupa Rzymu, którzy wolą podążać za poprawnością polityczną i popytem popularności, a nie za słowami Chrystusa. Nie potrafię inaczej na to pytanie odpowiedzieć. „Trzeba bardziej Boga słuchać niż ludzi”.

Źródło: Fronda.pl
RoM

https://www.pch24.pl/ksiadz-prof--bortk ... 298,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kościół w świecie
PostNapisane: 22 lis 2018, 11:49 
Online
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3244
Spójrzmy faktom w oczy.
"Słuchajcie co mówią, lecz ich nie naśladujcie"


Pedofilia w kościele katolickim szokujące fakty


_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 12 ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /