Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 90 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Patriotyzm
PostNapisane: 07 paź 2010, 18:11 
Offline
Dziennikarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 30 wrz 2009, 17:48
Posty: 398
Lokalizacja: CANADA'S OCEAN PLAYGROUND
Krystian napisał(a):
Okej ja się już na temat patriotyzmu tradycji i religii na tym forum nie wypowiem, nie muszę.
Po prostu chciałem pokazać coś innego : )

Dziękuję Shamal, Dobrej nocy :)

Krystian, zanim "dobrej nocy"
przeczytaj to:


http://zb.eco.pl/zb/132/postacie.htm

_________________
Obrazek
**Ars longa, vita brevis**


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patriotyzm
PostNapisane: 07 paź 2010, 18:19 
Offline
Stażysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 14 wrz 2010, 21:36
Posty: 157
eee nie interesuje mnie intelektualna sfera życia, nauki i myśli są mało znaczące

_________________
nie wiem nic


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patriotyzm
PostNapisane: 07 paź 2010, 18:33 
Offline
Dziennikarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 30 wrz 2009, 17:48
Posty: 398
Lokalizacja: CANADA'S OCEAN PLAYGROUND
Krystian napisał(a):
eee nie interesuje mnie intelektualna sfera życia, nauki i myśli są mało znaczące

A wiec - Jaka sfera zycia Ciebie najbardziej absorbuje?


No i pamietaj,ze:

"Cała nasza nauka, w porównaniu z rzeczywistością, jest prymitywna i dziecinna
- ale nadal jest to najcenniejsza rzecz, jaką posiadamy."

Albert Einstein

_________________
Obrazek
**Ars longa, vita brevis**


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patriotyzm
PostNapisane: 07 paź 2010, 18:42 
Offline
Stażysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 14 wrz 2010, 21:36
Posty: 157
Cytuj:
A wiec - Jaka sfera zycia Ciebie najbardziej absorbuje?


Duchowa

_________________
nie wiem nic


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patriotyzm
PostNapisane: 07 paź 2010, 19:01 
Offline
Dziennikarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 30 wrz 2009, 17:48
Posty: 398
Lokalizacja: CANADA'S OCEAN PLAYGROUND
Hmmm, o sferze duchowej to troche trudno polemizowac.
Sa wierzacy i agnostycy. I tu klania sie Sokrates - "„Wiem, że nic nie wiem” .
Mysle ,ze duchowość to ta sfera, w której człowiek stawia sobie pytanie - kim jest i po co żyje.
Młode polskie pokolenie zatraca funkcję poznawczą i oceniającą. Staje się zwierzęciem tucznym miejskiej dżungli kultury masowej.
Krystian,do takiej mlodziezy ,wiem, ze nie należysz... ;)

_________________
Obrazek
**Ars longa, vita brevis**


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patriotyzm
PostNapisane: 10 lis 2010, 12:17 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31578
Rosja Sowiecka i Niemcy nie pogodziły się z polską niepodległością. Potrzebna była jeszcze "dogrywka" II wojny światowej, a potem klęska Związku Sowieckiego w zimnej wojnie, by Polska stała się znów niepodległa

Czas nowoczesnych patriotów

Na mapie Polska mogła się pojawić tylko w wypadku klęski wielkich mocarstw, które dokonały jej rozbiorów. W pełni niepodległa mogła stać się tylko w wypadku jednoczesnej klęski wszystkich trzech imperiów.

Taka sytuacja wydawała się całkowicie nieprawdopodobna. Dlatego główne polskie siły polityczne działające na początku XX wieku podzieliły się na dwie orientacje, zgodnie z podziałem mocarstw na dwa coraz bardziej wrogie sobie obozy. Część polskich partii, z lewicą niepodległościową kierowaną przez Piłsudskiego, wybrała orientację antyrosyjską, oznaczającą oparcie się na Austro-Węgrach i Niemczech. Ich celem było odbudowanie państwa polskiego na terenach odebranych Rosji. Druga orientacja, reprezentowana przez Narodową Demokrację i jej lidera Romana Dmowskiego, miała charakter antyniemiecki. Głównego wroga wskazywała w Rzeszy, a nadzieje polskie chciała oprzeć na próbie lojalnej współpracy z Rosją i pozyskaniu dzięki temu poparcia jej zachodnich sojuszników: Anglii i Francji.
Postawienie na dwie orientacje przyniosła w czasie wojny światowej rezultaty. Od 1916 roku na terenie zajętego przez Niemcy i Austro-Węgry Królestwa Polskiego tworzyły się legalne zawiązki polskiej administracji, policji i wojska. Orientacja na ententę dała sprawie polskiej reprezentację dyplomatyczną wobec zwycięskich ostatecznie w wojnie mocarstw, ale także uformowane u ich boku jednostki wojskowe: we Francji i w Rosji.

Nie drażnić Niemców i Rosji
Walka o kształt całej Europy Środkowej i Wschodniej miała się jednak rozstrzygnąć dopiero po przewrocie komunistycznym w Rosji i zakończeniu I wojny światowej na zachodzie. Brali w tej walce udział geopolityczni spadkobiercy mocarstw rozbiorowych: Rosja Sowiecka, Niemcy, a także... Czechosłowacja, która stała się ostatnią namiastką imperium Habsburgów. Uczestniczyły w niej także te siły, które wspierały programy narodowo-polityczne konkurujące z polskim o miejsce na wschodnich Kresach dawnej Rzeczypospolitej: ukraiński, litewski i - najsłabszy z nich - białoruski. W dużym stopniu wpływały na bieg i rezultat tej walki także zwycięskie w I wojnie mocarstwa zachodnie - przede wszystkim Wielka Brytania i Francja - które miały ambicje podyktowania nowego porządku europejskiego na zasadzie kompromisu między głoszonymi przez siebie pryncypiami (prawa narodów do samostanowienia) i swoimi strategiczno-ekonomicznymi interesami.
Mimo początkowych prób kompromisu siłą rozstrzygnięty został spór o kształt południowej granicy Polski. W styczniu 1919 roku wojska czechosłowackie zajęły sporny obszar Śląska Cieszyńskiego. Dyplomacja czeska wyczekała na stosowny moment, by usankcjonować ten zabór. Ta chwila przyszła w lipcu 1920 roku, kiedy Polska walczyła o życie z najazdem Rosji sowieckiej. Czesi przekonali wtedy Radę Najwyższą Ententy do korzystnego dla siebie podziału Śląska Cieszyńskiego.
Dlaczego aspiracje terytorialne Pragi zostały poparte przez liderów ententy, a racje Warszawy, mimo że były oparte w tym wypadku na zasadzie woli zainteresowanej ludności, zostały w 1920 roku odrzucone przez zachodnie mocarstwa? Odpowiedź jest prosta. Czechosłowacja powstawała wyłącznie na gruzach monarchii habsburskiej, której zagłada została w pełni zaakceptowana przez zwycięskie mocarstwa. Ewentualny rewanżyzm ze strony Austrii, Węgier, a tym bardziej Polski nie był z punktu widzenia Paryża czy Londynu wielkim problemem. Polska natomiast musiała być odbudowana przede wszystkim kosztem i Niemiec, i Rosji imperialnej. Czy można zapewnić w Europie trwały porządek międzynarodowy, jeśli wyalienuje się z niej i Niemcy, i Rosję - jeśli oba te mocarstwa będą zdeterminowane, by ten porządek podważyć? To pytanie stawiali sobie przywódcy zwycięskich mocarstw, stawiają je post factum także historycy dyplomacji tego czasu. I wskazują najczęściej "nienasycone polskie apetyty", "polski imperializm" - jako jedną z istotnych przyczyn niepowodzenia systemu wersalskiego. Polska "wzięła" za dużo. Komu "wzięła"? Oczywiście Niemcom i Rosji (już sowieckiej), przez co te dwa mocarstwa nie pogodziły się nigdy z układem wersalskim i doprowadziły ostatecznie do jego zniszczenia. Z tej perspektywy patrzyli - i działali przeciw polskim aspiracjom terytorialnym po I wojnie - przywódcy anglosascy ententy, z najbardziej konsekwentnym pod tym względem premierem brytyjskim Davidem Lloydem George'em.
Dyplomatyczna aktywność Romana Dmowskiego oraz Ignacego Paderewskiego na konferencji pokojowej w Paryżu, a z drugiej strony fakty dokonane, tworzone przez kolejne polskie powstania: najpierw Wielkopolskie, potem trzy Śląskie (w 1919, 1920 i 1921 r.), wpłynęły na ostateczny kształt granicy polsko-niemieckiej, ograniczając skutki zdecydowanej woli brytyjskiego premiera, by "nie rozdrażniać Niemców" ustępstwami terytorialnymi wobec Polski. Gdańsk, mimo że był częścią I Rzeczypospolitej, nie został jednak włączony do nowej Polski, choć część Pomorza udało się Polsce uzyskać. Plebiscyt na Śląsku oraz polskie powstania doprowadziły do podziału, z którym (tak jak z utratą pomorskiego "korytarza") Niemcy się nie pogodziły. Tu kompromis nie był możliwy. Z kalkulacji prowadzonej w imię "wyższego", europejskiego porządku wynikało, że można go było osiągnąć tylko kosztem słabszego - by zaspokoić silniejszego.

Dwie wizje polityki wschodniej
W latach 1919-1920 jednak mocarstwa zachodnie nie decydowały same o biegu granic na wschodzie Europy. Rozstrzygały o nich relacje sił, interesów, determinacji politycznych i społecznych aktorów tej części kontynentu, a także... granice wyobraźni politycznej ich elit. Polska i jej elity polityczne odgrywały w tej grze rolę współdecydującą. Czy był w owej grze możliwy kompromis? Pytanie to powraca najboleśniej w historii rozstrzygającego się w latach 1918-1920 sporu polsko-litewskiego i polsko-ukraińskiego. Najczęściej przedstawia się ten spór i próbuje odpowiedzieć na owo pytanie, przeciwstawiając dwa programy, czy dwie wizje polskiej polityki wschodniej: "federacyjną" (Józefa Piłsudskiego) oraz "inkorporacyjną" (Romana Dmowskiego), i szukając w tej pierwszej szansy na kompromis ze wschodnimi sąsiadami.
Koncepcja Dmowskiego opierała się na nadziei osiągnięcia kompromisu z Rosją poprzez podział ziem Ukrainy i Białorusi należących dawniej do Rzeczypospolitej. Hasło federalizmu, dobrze zakotwiczone już we wcześniejszych koncepcjach Piłsudskiego, oznaczać miało praktycznie chęć oderwania od Rosji ziem zabranych I Rzeczypospolitej, odbudowania wspólnoty politycznej dawnego Wielkiego Księstwa Litewskiego - obejmującej współczesną Litwę i Białoruś - oraz zbudowania silnej Ukrainy, sprzymierzonej z Polską. I tę politykę będzie Piłsudski próbował realizować - bo to on, a nie Dmowski, praktycznie zdobył władzę w Polsce jesienią 1918 roku.
Litwy nie udało się Piłsudskiemu przekonać do koncepcji federacji. Politycy litewscy chcieli budować swoje państwo narodowe - ze stolicą w Wilnie. Przeciw Polsce, a nie w sojuszu z Polską. Z Ukrainą już od listopada 1918 roku trwała lokalna wojna o Lwów i całą Galicję Wschodnią. Ta walka zakończyła się w czerwcu 1919 roku zwycięstwem strony polskiej. I tu nie udało się osiągnąć kompromisu granicznego, co skomplikuje także plany nawiązania przez Polskę sojuszu z ośrodkiem państwowym Ukrainy w Kijowie.

Polska jak przepierzenie
Od początku 1919 roku trwała także wojna z Rosją bolszewicką. Kiedy tylko Niemcy przegrały wojnę, Armia Czerwona ruszyła na zachód. Cel tej pierwszej wielkiej sowieckiej ofensywy sformułowany był jasno: dotrzeć do Niemiec, do Berlina - by tam pobudzić rewolucję. Miejsce Polski w tych planach precyzyjnie określił Stalin, pełniący wtedy rolę komisarza do spraw narodowości. W swoim artykule z listopada 1918 roku nazwał Polskę "przepierzeniem", ścianką działową, którą rewolucyjna Rosja musi jak najszybciej przebić, by połączyć się z proletariatem niemieckim. Armia Czerwona zajęła szybko większą część Ukrainy i Białorusi, a 1 stycznia 1919 roku także - po walce z miejscowymi oddziałami polskimi - Wilno. To był początek wojny sowiecko-polskiej. Już w lutym 1919 roku gotowy był sowiecki rząd dla Polski. Jednak ofensywa Armii Czerwonej została zatrzymana przez wojsko polskie. Pierwsza próba przebicia polskiego "przepierzenia" w drodze do Europy się nie udała. Rosja sowiecka musiała przerwać swą ofensywę nie tylko z powodu polskiego oporu, ale przede wszystkim wskutek wojny domowej. Walka z "białą" Rosją od wiosny do jesieni 1919 roku była absolutnym priorytetem dla Lenina i Trockiego. To dało stronie polskiej szansę próby realizacji własnej polityki wschodniej w postaci kontrofensywy Piłsudskiego na Wilno. Ta próba, próba realizacji koncepcji polityki federacji z Litwą, przyniosła Polsce sukces tylko militarny. Politycznie zakończyła się porażką: Piłsudskiemu nie udało się pozyskać polityków litewskich do programu zgody z Polską. Pozostawał w tej sytuacji odcinek ukraiński polskiej polityki wschodniej. Zwolennicy niepodległej Ukrainy z Kijowa zostali w 1919 roku zepchnięci przez Armię Czerwoną na zachód - w objęcia polityki Piłsudskiego. Owocem tej sytuacji stał się ostatecznie sojusz zawarty przez Piłsudskiego z ich liderem Symonem Petlurą. Został on podpisany formalnie w kwietniu 1920 roku.
Rosja sowiecka rozstrzygnęła w tym czasie na swoją korzyść losy wojny domowej. Mogła zająć się znowu aktywnie polityką wobec swoich zachodnich sąsiadów. Miała do wyboru trzy opcje. Jedną stanowiła tymczasowa ugoda z mocarstwami ententy, która pozwoliłaby Rosji sowieckiej na odbudowę gospodarczą i umocnienie się jako państwa, by przygotować się lepiej do następnej okazji do walki o rewolucję światową. Tę linię realizował Lenin poprzez rokowania podjęte w kwietniu 1920 roku w Londynie z inicjatywy brytyjskiego premiera Lloyda George'a. Drugą linię, wynikającą z samej doktryny komunistycznej, wytyczał szlak ofensywy Armii Czerwonej na Berlin, do centrum Europy - by jak najszybciej pomóc rewolucji w Niemczech i ponieść ją dalej, na południe i zachód Europy. Trzecią linię sowieckiej polityki zagranicznej stanowiła możliwość współpracy z Niemcami niekomunistycznymi, z każdymi właściwie Niemcami - niepogodzonymi z warunkami traktatu wersalskiego. To była linia współpracy przeciw nowemu porządkowi europejskiemu - współpracy tych mocarstw, które czuły się przez ten porządek upośledzone. Na tej linii, tak samo jak na poprzedniej, rewolucyjnej, także idącej z Moskwy do Berlina, główną przeszkodą była Polska. Stąd właśnie wzięło się najważniejsze znaczenie niepodległości Polski dla całej Europy w roku 1920.

Na zachód marsz
Od stycznia 1920 roku Armia Czerwona szykowała się intensywnie do nowej ofensywy na Polskę. Przygotowania do wielkiego ataku poprzez Białoruś miały być zakończone w końcu kwietnia. Piłsudski uprzedził je swoją ofensywą na Kijów rozpoczętą 25 kwietnia. Polska ofensywa, podjęta w sojuszu z Ukraińcami Petlury, nie zakończyła się sukcesem. Choć Kijów został zajęty, po miesiącu wojsko polskie musiało się stamtąd wycofać. Mocarstwa zachodnie polskiej ofensywy nie popierały, przeciwnie - zwłaszcza Anglia krytykowała ją jako przejaw "polskiego imperializmu", nie dostrzegając w ogóle imperializmu sowieckiego. Tymczasem własne błędy militarne Piłsudskiego, sowieckie uderzenie na północy, a przede wszystkim brak istotnego wsparcia ludności ukraińskiej dla próby budowania własnej państwowości w oparciu o polskie bagnety - wszystko to złożyło się na niepowodzenie polskiego planu zmiany sytuacji geopolitycznej w Europie Wschodniej.
W miarę odzyskiwania militarnej inicjatywy w wojnie z Polską i postępów Armii Czerwonej na zachód Lenina korciło rzucenie rękawicy całemu systemowi wersalskiemu w Europie: z pomocą Niemiec nacjonalistycznych lub komunistycznych. Lenin uległ w tym momencie chorobie, którą sam nazwał przy innej okazji "zawrotem głowy od sukcesów". Chciał już tylko od swych kolegów z kierownictwa bolszewickiej partii sugestii, w którą stronę po zalaniu Polski powinna być skierowana fala sowietyzacji. 23 lipca Lenin pisał do Stalina: "Zinowiew, Bucharin i także ja uważam, że należałoby w tej chwili pobudzić rewolucję we Włoszech. Uważam osobiście, że należy w tym celu sowietyzować Węgry, a być może także Czechy i Rumunię". Stalin był wówczas, przypomnijmy, komisarzem politycznym Armii Czerwonej nacierającej na południu - w kierunku Lwowa i Krakowa. Na pytania Lenina odpowiedział następnego dnia: "Teraz, kiedy mamy Komintern, pokonaną Polskę i solidną Armię Czerwoną (...) byłoby grzechem nie pobudzić rewolucji we Włoszech. (...) Należy postawić kwestię organizacji powstania we Włoszech i w takich jeszcze nie okrzepłych państwach, jak Węgry, Czechy (Rumunię przyjdzie rozbić). (...) Najkrócej mówiąc: trzeba podnieść kotwicę i puścić się w drogę". Podniecony otwierającymi się perspektywami Lenin jeszcze 12 sierpnia nawoływał ze zniecierpliwieniem: "Z politycznego punktu widzenia jest arcyważne, aby dobić Polskę".
Polska jednak dobić się nie dała. Próba sowietyzacji Polski rozbiła się o dojrzałą świadomość narodową, o nowoczesny patriotyzm, którym przesiąknęły już nie tylko elity, ale także masy polskich chłopów i robotników. Ta właśnie świadomość tak korzystnie wyróżniła Polskę od anomii społecznej, na której bolszewicy zbudowali swój sukces w Rosji, na Ukrainie czy na Białorusi. System wersalski został na 20 lat ocalony w Bitwie Warszawskiej stoczonej zwycięsko przez wojsko polskie w sierpniu 1920 roku. Wraz z nim ocalała szansa niepodległego rozwoju Europy Środkowo-Wschodniej. Przynajmniej jej części i przynajmniej na pewien czas.

Pokusa rewizji historii
Dzięki ocaleniu polskiej niepodległości nie było już mowy - przez następnych 20 lat - o sowieckiej Czechosłowacji, Węgrzech, Rumunii ani tym bardziej o rewolucji we Włoszech. To był najważniejszy rezultat polskiej walki o granice: granice Europy Wschodniej. Zmęczone sześcioletnią wojną społeczeństwo polskie, przy braku wsparcia dla jakiejkolwiek samodzielnej akcji polskiej ze strony mocarstw zachodnich, gotowe już było przyjąć ten kompromis graniczny, jaki tylko zaoferuje pokój, a zarazem da Polsce minimum strategicznego bezpieczeństwa na najbliższe lata. Piłsudski ten werdykt zaakceptował - werdykt, którego podsumowaniem stały się ustalenia polsko-sowieckiej konferencji pokojowej w Rydze w marcu 1921 roku, oznaczające faktycznie podział Białorusi i Ukrainy.
Wskutek klęski pod Warszawą Rosja sowiecka musiała wrócić do koncepcji tymczasowego układu z "kapitalistycznym okrążeniem". Musiała go zawrzeć na znacznie gorszych warunkach aniżeli te, jakie rysowały się w propozycji lorda Curzona z lipca 1920 roku. Symbolicznie niemal zbiegło się w czasie - w marcu 1921 roku - podpisanie pokoju ryskiego z Polską i sowieckiego układu handlowego z Wielką Brytanią. Lenin wiedział już jednak na pewno, że ma w dyspozycji pewne narzędzie swej strategii, które zapewni mu w dłuższej perspektywie możliwość rozprawienia się z Polską i zburzenia krępującego ekspansję bolszewizmu systemu wersalsko-ryskiego. Zachowując w pamięci wydarzenia późniejsze, symbolizowane datą 23 sierpnia 1939 roku i paktem Ribbentrop - Mołotow, warto przypomnieć na koniec prorocze słowa Lenina, wypowiedziane dokładnie 19 lat wcześniej. Lenin skierował je we wrześniu 1920 roku do szwajcarskiego komunisty Jules'a Humberta-Droza, członka ścisłego kierownictwa III Międzynarodówki. Oddajmy więc na koniec głos samemu Leninowi: "Polskę opanujemy i tak, gdy nadejdzie pora. (...) Przeciwko Polsce możemy zawsze zjednoczyć cały naród rosyjski i nawet sprzymierzyć się z Niemcami. (...) Niemcy są naszymi pomocnikami i naturalnymi sprzymierzeńcami, ponieważ rozgoryczenie z powodu poniesionej klęski doprowadza ich do rozruchów i zaburzeń, dzięki którym mają nadzieję, że rozbiją żelazną obręcz, którą jest dla nich pokój wersalski. Oni pragną rewanżu, a my rewolucji. Chwilowo interesy nasze są wspólne. Rozdzielą się one i Niemcy staną się naszymi wrogami w dniu, kiedy zechcemy się przekonać, czy na zgliszczach starej Europy powstanie nowa hegemonia germańska czy też komunistyczny związek europejski".
Rosja sowiecka i Niemcy nie pogodziły się z polską niepodległością. Potrzebna była jeszcze "dogrywka" II wojny światowej, a potem klęska Związku Sowieckiego w zimnej wojnie, by Polska stała się znów niepodległa. W nowych, o ileż lepszych warunkach - z niepodległą Litwą i Ukrainą, a także - mimo wszystko - Białorusią za swoją wschodnią granicą. I z Niemcami na zachodzie - jako częścią wspólnoty europejskiej, której Polska także jest członkiem.
Historia jednak się nie skończyła. I nie wszyscy są zadowoleni z jej ostatniego werdyktu. Szukają wciąż jego rewizji. Dlatego lekcja historii, historii polskiej niepodległości w wieku XX, wydaje się nadal ważna i godna przypomnienia.

Prof. Andrzej Nowak

http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=my71.txt


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patriotyzm
PostNapisane: 12 lis 2010, 13:30 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.radiomaryja.pl/artykuly.php?id=108488

92 rocznica niepodległości przyczynia się do rozważań o patriotyzmie. Czy w 100 rocznicę, czyli w 2018 roku, będziemy jeszcze mogli obchodzić Święto Niepodległości? Być może wszystko zależeć będzie od tego, na kogo Polacy postawią - czy dadzą się zwieść antypolskiej propagandzie opluwającej Polaków mianem "faszystów", czy też pójdą wreszcie za głosem serca, tak jak dawno powinni już to zrobić.

Kopia artykułu:

Czy umiemy kochać Ojczyznę?
Nasz Dziennik, 2010-11-11
Narodowe Święto Niepodległości w sposób naturalny sprzyja refleksji na temat naszej historii ojczystej, państwa polskiego i kondycji moralnej naszego społeczeństwa. W całym kraju odbywają się uroczystości, które przywołują nasze dziedzictwo narodowe. Przez jednych ukazywane jako powód do dumy, przez innych ośmieszane i pomniejszane. Na szczęście głosy nawołujące do porzucenia naszej narodowej tożsamości w imię bycia ludźmi nowoczesnymi - "Europejczykami" lub "obywatelami świata" - stają się coraz cichsze i słabsze. Żyjemy w kraju wolnym, ale czy możemy zapomnieć o tym, że wolność trzeba wciąż na nowo zdobywać i potwierdzać? Czy cieszymy się wolnością ofiarowaną nam przez pokolenia naszych szlachetnych przodków i wywalczoną, wymodloną, wycierpianą przez nich? Czy nauczyły nas czegoś tragedie, które dotknęły naszą Ojczyznę w tym roku?

Miłość do Ojczyzny nakazuje nam troskę o nią. W czym wyraża się współczesny patriotyzm? Przede wszystkim w szacunku dla historii narodowej, tradycji, języka, wiary, kultury. Ten, kto kocha Polskę, nie może godzić się na to, aby była "byle jaka" - wyzuta z wartości takich jak miłość i sprawiedliwość w sferze społecznej, solidarność i prawda. Dużo się mówi o kryzysie politycznym i gospodarczym. Brakuje jednak niepokoju o sprawy równie ważne. Wydaje się, że wielu lekceważy śmiertelne zagrożenia wynikające z powszechnego upadku autorytetów moralnych, zaniku zaufania społecznego, braku solidarności międzypokoleniowej. Staliśmy się egoistyczni i wygodni. Dusze wielu ludzi zostały zatrute przez propagandę zła i umiejętnie sączony fałsz. Ośmieszono wiele wartości narodowych, a przeciwko Kościołowi, który przez wieki uczył, by Ojczyznę kochać jak matkę, prowadzona jest medialna nagonka, mająca na celu zagłuszenie jego głosu.
Jakże zawstydzają nas ci wszyscy, którzy w czasie niewoli żyli wielkimi ideałami i gotowi byli swe młode życie oddać za Boga, honor i Ojczyznę. Bohaterscy powstańcy, harcerze, duchowni, a także ci, którzy poprzez pracę organiczną kładli fundamenty pod wolną Polskę.
Naszym obowiązkiem patriotycznym jest modlitwa za Ojczyznę. Nikogo z nas nie może zabraknąć na uroczystych Mszach św. sprawowanych w naszych parafiach z okazji Święta Niepodległości. To nasz święty obowiązek wobec tych pokoleń Polaków, którym zawdzięczamy to, że możemy żyć w wolnej Polsce. W modlitwie za Ojczyznę bł. ks. Jerzy Popiełuszko widział obowiązek patriotyczny i skuteczny sposób przeciwstawienia się złu, które niszczyło Polskę. Ksiądz Jerzy wybrał modlitwę jako narzędzie walki o lepsze jutro, jako sposób pokonywania zła i zdobywania uwikłanych w nie serc dla Chrystusa. "Bóg bowiem z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra" (Rz 8, 28). Gorliwa i pokorna modlitwa za Ojczyznę, jak nigdy, dzisiaj jest potrzebna. Tylko z Bożą pomocą wyhamujemy uprzedzenia i przezwyciężymy niechęci.
Modlitwa pomoże nam odnaleźć na nowo poczucie narodowej jedności i siły. Tej jedności nam dzisiaj bardzo potrzeba. W tym roku przeżyliśmy wiele narodowych nieszczęść. Był to rok trudny, naznaczony dramatem smoleńskim, tragicznymi wypadkami na drogach, powodzią, której skutki nadal boleśnie odczuwają tysiące rodzin. Ale te wydarzenia jakby niczego dobrego nas nie nauczyły. Nie przyczyniły się do trwałego umocnienia naszej wspólnoty, pokoju i pomagania sobie. Choć obudziły w nas ducha solidarności i braterstwa, to rychło został on stłumiony waśniami i manipulacją medialną. To, co powstało na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie w długie dni żałoby narodowej, zostało szybko zapomniane i zniszczone. I dzisiaj jesteśmy dalej siebie niż bliżej. Dlatego potrzeba modlitwy o mądrość i jedność naszego Narodu.
Trzeba też czuwać, aby naszego bytu narodowego nie zamienić w wegetację nastawioną na zysk, przyjemność, egoistyczne korzyści. Zaniżenie oczekiwań wobec siebie i innych, rezygnacja ze stawiania sobie i innym wymagań moralnych, porzucenie wartości ludzkich i chrześcijańskich jest największym zagrożeniem dla pomyślności Ojczyzny. Zemści się utratą wolności ducha. Dlatego musimy z troską podjąć dzieło wychowania młodych pokoleń w duchu wartości chrześcijańskich. Inaczej za kilka lat zatracimy znaczenie takich pojęć, jak: obowiązek, miłość, wierność, uczciwość, prawda, poświęcenie, wyrzeczenie, służba. Staniemy się może bogatsi materialnie, ale będziemy ludźmi o nędznych sercach.
Inną naszą patriotyczną powinnością jest dbanie o dobre imię naszej Ojczyzny. Nie możemy zgodzić się na to, by je szargano zarówno w kraju, jak i za granicą. Niech każdy z nas w przeddzień święta narodowego wywiesi flagę, a w dniu uroczystości weźmie udział we Mszy św. za Ojczyznę i pomodli się z wdzięcznością za tych, którym zawdzięczamy wolność.

ks. Zbigniew Sobolewski


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patriotyzm
PostNapisane: 16 lis 2010, 18:30 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31578
Dwa patriotyzmy

Kto z młodych ludzi powstrzymujących 11 listopada Marsz Niepodległości wie, czym były "Termopile polskie"? Kto zdaje sobie sprawę, że za ich bezrozumną "wolność" od patriotyzmu w wojnie 1920 r. oddało życie 200 tys. polskich żołnierzy, niejednokrotnie młodszych od nich?

Patrząc z dzisiejszej perspektywy - nie ma dziś chyba książki równie fałszywej jak "Dwie ojczyzny, dwa patriotyzmy" śp. Jana Józefa Lipskiego. Z przesłanki przyjętej przez Lipskiego jako założenie - jakoby o kształcie patriotyzmu rozstrzygał przede wszystkim stosunek do "obcych", a nie do "swoich" - wynika rozpętane dziś w Polsce szaleństwo antypolonizmu, wznoszony rękami Polaków pomnik hańby i niesławy Narodu Polskiego. Jak dla mnie miarą patriotyzmu jest ta, zdefiniowana niegdyś przez o. Innocentego Bocheńskiego: określa mnie najpierw stosunek do swoich, bez cudzysłowu, potem dopiero - do obcych.

Z nansenowskim paszportem

W 92. rocznicę odzyskania niepodległości prezydent Najjaśniejszej Rzeczypospolitej dekoruje najwyższym odznaczeniem - Orderem Orła Białego - człowieka, który w potężnej gazecie na 50. rocznicę Powstania Warszawskiego zafundował rodakom nowinę, jakoby AK-owcy w powstaniu... mordowali Żydów. Człowieka, którego medialny organ uznał niedawno dramat Jedwabnego za... najważniejsze wydarzenie w historii współczesnej Polski. Stosownie do tego jury Nagrody Nike - pracujące z nadania tejże gazety i jej fundacji - nagrodziło jawnie polakożerczy, kłamliwy, wyzbyty jakiejkolwiek wartości artystycznej dramat "Nasza klasa" Tadeusza Słobodzianka. Nie wiem, czy z bezpośredniej inspiracji tego człowieka, czy tylko z racji "promieniowania duchowego", Seweryn Blumsztajn z tejże gazety organizuje w przeddzień Święta Niepodległości prowokacyjną nagonkę na planowany dopiero Marsz Niepodległości, określając go z góry jako "marsz faszystów". Prowokacja starannie wyreżyserowana. Panienki-idiotki, których nigdy nie brak, przebierają się w obozowe pasiaki i w towarzystwie gejów oraz wszelkiego lewactwa spod ciemnej (czerwonej) gwiazdy manifestują pod hasłem: "Stop faszyzmowi". Zapewne "nasze telewizje" zadbały już o to, aby w świat poszedł przekaz: Świętowanie niepodległości to w Polsce powrót faszyzmu pod biało-czerwonymi sztandarami!!! Nieważne, że "antyfaszyści" biją młodzież manifestującą swoją dumę z Niepodległej, ważne, że "biją w słusznej sprawie". Jakiej - nietrudno dopowiedzieć - internacjonalnej postkomuny, która żadnej ojczyzny - poza ideologią nienawiści - nie ma. Samo posłużenie się pojęciem "faszyzm" uświadamia, kim są "dzieci Blumsztajna". W języku polskim mianem "faszyzmu" określa się włoską odmianę totalitaryzmu. Tylko Sowieci dla obu odmian brunatnego totalitaryzmu mają jedno pojęcie: "faszist". Pod sztandarem "SmiertŐ faszistam" szły do walki stalinowskie pułki. No, ale jak tu napisać na banerach w Polsce: "Precz z hitlerowcami"? Może "patrioci internacjonalizmuŇ, żyjący na tej polskiej ziemi, opłacani przez jej obywateli - uświadomiliby sobie nareszcie, co znaczy prosta lojalność, jeśli polski patriotyzm ich bodzie. A jeśli ich tak bardzo bodzie - niech jawnie wybiorą "europejskość" (jako walkę z chrześcijaństwem, promocję homoseksualizmu, walkę o cywilizację śmierci). Z nansenowskim paszportem. Ale niech nam w naszym kraju nie narzucają, co wolno nam świętować, i nie nauczają, że manifestowanie polskości jest tożsame z hitleryzmem.
Miary goryczy dopełnia mało znaczący, zdawałoby się, fakt. Oto pani prezydent Litwy Dalia Grybauskaite z emfazą krzyczy na placu Piłsudskiego: "Wiwat, Polacy!", gdy w jej ojczyźnie od lat odmawia się Polakom prawa do własnej pisowni nazwisk i topografii, likwiduje się polskie szkoły w imię zapiekłego (tak!) litewskiego szowinizmu. A prezydent Najjaśniejszej przyjmuje tę najjaśniejszą hipokryzję za znak przyjaźni litewsko-polskiej... W dniu 92-lecia swojego święta Polska i Polacy zostali obrażeni w swoim świętym prawie do godności, stali się - jak wielekroć w dziejach - chłopcem do bicia już nie tylko dla mocarstw, ale także dla małych sąsiadów, niepomnych na to, ile w dziejach własnych zawdzięczają związkom z matką Rzecząpospolitą Obojga Narodów. Kto ich dopuścił do herbów, indygenatów i przywilejów, jakich wcześniej nie znali?


"Ojczyzna ocalona"

Szczęściem przetrwała jeszcze w Polsce inna miara patriotyzmu. Spokojna i godna, świadoma, czym jest dla Narodu pamięć własnych dziejów. Historia to nie tylko nauczycielka życia, pamięć historii decyduje o sumieniu narodu, jest wieczystym zobowiązaniem wobec tych, którzy naród konstytuowali w biegu dziejów - swoimi zwycięstwami i klęskami. Historia każdego narodu jest zobowiązaniem jego potomków do obrony jego najświętszych wartości. Dla Francuza będzie nią walka Joanny dŐArc, bohaterska Wandea i Wolna Francja CharlesŐa de GaulleŐa, czy się to dzieciom RobespierreŐa i Thoreza podoba, czy nie. Dla nas są to najczęściej krwawe ofiary, ponoszone nie tylko dla dobra własnego, ale także i dla owych "obcych", których - zdaniem Lipskiego - mamy szanować przed swoimi. Ukazała się właśnie w postaci albumu piękna i mądra książka profesora Andrzeja Nowaka "Ojczyzna ocalona" o wojnie polsko-bolszewickiej 1919--1920. Niby znamy kulisy tej wojny, zdradziecką politykę Wielkiej Brytanii i jej premiera Davida Lloyda GeorgeŐa, który w obliczu nadciągającej na Europę bolszewickiej nawały nie godził się na militarną pomoc Polsce. Tej samej Wielkiej Brytanii, za którą umierali także polscy lotnicy w Bitwie o Anglię. Niby znamy, a przecież pamiętamy tylko słowa lorda Edgara dŐAbernona, który określił Bitwę Warszawską jako jedną z 18 najważniejszych w dziejach świata. Andrzej Nowak precyzyjnie ukazuje, jak dalece Anglia i jej premier chciały Polskę rzucić na kolana przed bolszewizmem, uznając krótkowzrocznie, że Rosję carską dla świętej równowagi "koncertu mocarstw" może zastąpić Rosja sowiecka. Ze skutkami tej obłędnej filozofii politycznej Europa zmaga się do dziś, zwłaszcza w odradzającym się mutancie komunizmu. W kilku rozdziałach, z nerwem rasowego dramaturga, Nowak odsłania przebieg dyplomatycznych konferencji, cytuje niezliczone bezwstydne deklaracje sowieckich władców, którym marzył się pierwotnie tylko marsz na "rewolucyjny" Berlin przez trupa "białej" Polski, a z biegiem czasu nabrali apetytu i na Włochy, i na całą Europę, także południową. Ot, taki list Lenina do Stalina z lipca 1920 r.: "Zinowiew, Bucharin, a także ja uważam, że należałoby w tej chwili pobudzić rewolucję we Włoszech... zsowietyzować Węgry, a być może także Czechy i Rumunię". Na szczęście dla Polski, na szczęście dla Europy te marzenia się nie spełniły. Za sprawą nie tylko wielkiego, charyzmatycznego przywódcy Józefa Piłsudskiego, ale także ogromnej determinacji całego Narodu, który dopiero co ogarnął się w swojej rozbitej przez rozbiory jedności. Narodu, którego armia liczyła w 1918 r. 50 tys. żołnierzy, by w 1920 r. zwiększyć swój stan do ponad 900 tysięcy. Przeciwko ponad 4 milionom wojsk sowieckich! A przeszkodami w tej wojnie, decydującej na 20 lat o przyszłości Europy, były oprócz krótkowzroczności dyplomacji Zachodu także małość i niechęć do współpracy najbliższych sąsiadów, w tym Litwy. Krótkotrwały sojusz Piłsudskiego z Semenem Petlurą nie dotrwał do rozgrywki decydującej. A był i wróg wewnętrzny - prosowiecki "rząd" z Julianem Marchlewskim na czele, który gotował się do przejęcia władzy w podbitej przez bolszewików Polsce, najpierw w Białymstoku, potem w miarę postępu ofensywy bolszewików - w mazowieckim Wyszkowie (szkoda, że z lektur w polskiej szkole zniknęło dziś opowiadanie Stefana Żeromskiego "Na plebanii w Wyszkowie").


Bohaterowie naszej pamięci

Na tym zakręcie historii "patrioci internacjonalizmu" nie doczekali przejęcia władzy na sowieckich bagnetach. Zadecydował o tym wielki triumf polskich żołnierzy w bitwie o Warszawę, toczonej na jej przedpolach - w Radzyminie i Ossowie. W tym Ossowie, gdzie do boju szła - jak uświadamia nam Andrzej Nowak - przede wszystkim młodzież, postępująca za swoim młodym, 27-letnim kapelanem, ks. Ignacym Skorupką. W tym samym Ossowie, w którym poległ bohaterski ksiądz, Kancelaria Prezydenta i (o ironio!) Rada Pamięci Walk i Męczeństwa miały odwagę w rocznicę Bitwy Warszawskiej próbować odsłonić pomnik najeźdźcom!
Bitwa Warszawska miała znaczenie decydujące. Ale na niej wojna się nie skończyła - po drodze do zwycięstwa była jeszcze krwawa hekatomba walki o Lwów pod Zadwórzem, gdzie - jak pisze Nowak - "Sowieci jeńców nie wzięli". Polacy pod dowództwem kpt. Bolesława Zajączkowskiego bili się w 6 odpartych atakach do wyczerpania amunicji. Aby nie wpaść w ręce wroga, kapitan Zajączkowski wraz z kilkoma żołnierzami popełnił samobójstwo. Ilu z nas, szczycących się imieniem Polaka, pamięta dziś o tych nieśmiertelnych spod "Termopil polskich"? Ilu wie, że największa kawaleryjska bitwa tej wojny, utrwalona na płótnie przez Jerzego Kossaka, rozegrała się pod Komarowem?
I czy panienki przebrane w pasiaki obozowe w dniu Święta Niepodległości mają świadomość, że za ich wyuzdaną, bezrozumną "wolność" od patriotyzmu oddało w tamtej wojnie życie 200 tys. polskich żołnierzy, wielekroć młodszych od nich?
Aby pokolenia następne nie wstydziły się swego patriotyzmu, aby miały świadomość długu i powinności, książki takie jak "Ojczyzna ocalona" Andrzeja Nowaka powinny się znaleźć w każdej domowej bibliotece. W przeciwnym razie jedynym "świadectwem" polskości pozostanie dramat w Jedwabnem i "Nasza klasa" Słobodzianka.

Elżbieta Morawiec

Autorka jest krytykiem teatralnym i literackim, publicystką, członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich.
http://www.radiomaryja.pl/artykuly.php?id=108583


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patriotyzm
PostNapisane: 26 lis 2010, 17:37 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.katolickie.media.pl/index.ph ... Itemid=128

Autor wyjaśnia różnicę między patriotyzmem, nacjonalizmem a szowinizmem. W dzisiejszych czasach, przy totalnym zakłamywaniu rzeczywistości przez główne media, gdzie znaczenie podstawowych pojęć rozmyślnie wywracane jest do góry nogami, takie wyjaśnienie jest nadzwyczaj cenne.

Kopia artykułu:

Dariusz Kowalczyk SJ - Patriotyzm, nacjonalizm, szowinizm
PostDateIconpiątek, 26 listopada 2010 00:16 | PDF | Drukuj | Email
Jest takie włoskie powiedzenie: „Poche idee, ma ben confuse”, czyli: „Niewiele myśli, za to nieźle poplątanych”. Przypomniałem sobie o nim, kiedy rzuciłem okiem na wpis pewnego internauty, który tak oto skomentował obchody Święta Niepodległości 11 listopada: „Wspólnota narodowa, historyczna, językowa jest ważniejsza, lepsza od innych… A dlaczego? […] Dla mnie patriotyzm nie jest pojęciem jednoznacznie pozytywnym. Co innego, gdy np. wynika z rywalizacji sportowej, a co innego, gdy budowany jest na niechęci do innej nacji, tylko dlatego, że nasi pradziadowie podrzynali sobie kiedyś gardła. […] Świat byłby znacznie lepszy, gdyby ludziom przyświecał humanitaryzm, a nie patriotyzm”.
Warto znać i rozróżniać pojęcia, by opisywać właściwie rzeczywistość. Pomieszanie pojęć to jeden ze sposobów ogłupiania ludzi. Dziś miesza się takie pojęcia jak patriotyzm, nacjonalizm, szowinizm. Tymczasem wystarczy zajrzeć do opracowanych naukowo słowników… Możemy tam wyczytać, że patriotyzm to miłość do ojczyzny i gotowość poświęcenia dla niej. Patriotyzm jest tak samo naturalny i logiczny jak to, że kochamy przede wszystkim własne dzieci i czujemy się za nie odpowiedzialni. Nie znaczy to oczywiście, że inne dzieci uważamy za gorsze. Jednak ojciec kocha bardziej swego Jasia niż Grzesia, syna kolegi z pracy, ponieważ Jaś to jego syn. I to dla syna w pierwszym rzędzie się poświęca, a nie dla Grzesia. Analogicznie Polska jest dla mnie ważniejsza niż np. Paragwaj, bo jest moją ojczyzną. Ale w pełni akceptuję to, że dla Paragwajczyka ważniejszy jest Paragwaj niż Polska. I to nie tylko podczas zawodów sportowych. Nie uważam Paragwaju za gorszy kraj. Po prostu nie jest to mój kraj, nie jest to moja ojczyzna. Nacjonalizm to pogląd polityczny uznający interes własnego narodu za wartość przynależącą do wartości najwyższych. Niewątpliwie władzom Stanów Zjednoczonych przyświeca interes narodu amerykańskiego i uważają go na nadrzędny wobec interesów innych narodów. Podobnie postępują inne kraje, jak np. Niemcy czy też Francja. Nasuwa się tutaj pytanie o to, czym jest naród. Wśród wielu alternatywnych określeń narodu znajdujemy sformułowanie E. Renana, który uważał, że naród tworzy wola tych, których łączy „pamięć przeszłych dokonań (historia, kultura, dziedzictwo) i chęć dokonania jeszcze większych przedsięwzięć w przyszłości”. Nacjonalizm jest dość powszechnym poglądem w Izraelu. Do tego stopnia, że pewien rabin miał stwierdzić, iż jeśli agentka Mosadu dopuszcza się w celach operacyjnych na rzecz Izraela cudzołóstwa, to jest to usprawiedliwione. Nacjonalizm jest – wbrew pozorom – rozpowszechnioną w świecie postawą, choć – przyznajmy – samo pojęcie „nacjonalizmu” nabrało negatywnego zabarwienia z powodu manipulacji polegającej na utożsamianiu go m.in. z faszyzmem hitlerowskim. Nacjonalizm moderowany przez odniesienie do innych wartości, jak np. wiary w Boga i wartości absolutnych, przekraczających polityczną doczesność, jest pełnoprawnym poglądem politycznym. Poglądem godnym potępienia jest natomiast szowinizm, czyli postawa bezkrytycznego uwielbienia dla własnego narodu oraz jednoczesnej pogardy i nienawiści do innych narodów. Szowinizm często łączy się z rasizmem.
Zacytowany internauta woli „humanitaryzm” niż „patriotyzm”. Problem polega na tym, że w imię dobra człowieka, czyli humanitaryzmu właśnie, dokonano wielu odrażających zbrodni. Czyż rewolucja francuska nie ścinała tysięcy głów głosząc hasła wolności, równości i braterstwa? Komuniści, od Lenina poczynając, też z zapałem budowali nowy świat i nowego człowieka. To w imię dobra tego właśnie człowieka wymordowali miliony ludzi. Dziś cywilizacja śmierci stroi się w szatki humanitaryzmu. Aborcja na życzenie, eutanazja, eksperymenty na ludzkich embrionach – wszystko to tłumaczy się dobrem nowoczesnego człowieka. Pozwólcie więc, że w tej sytuacji pozostanę przy patriotyzmie i katolicyzmie.

za: "Idziemy" nr 48/2010 (xwk)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patriotyzm
PostNapisane: 15 gru 2010, 18:56 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31578
Nie dać zginąć poległym

Z Lechem Makowieckim, pieśniarzem, scenarzystą, rozmawia Agnieszka Żurek

"Katyń 1940 - ostatni list" to płyta wyjątkowa - 10 utworów, które opisują najważniejsze dla Polski epizody II wojny światowej. "Słucham w kółko. Zastygam z bólu, bardzo boli. Tak jakbym to sam przeżywał, ten brzozowy lasek..." - napisał ktoś w internecie...
- Na pierwszych koncertach musiałem się mocno kontrolować; ludzie płakali, a wyzwalane emocje były tak wielkie, że i mnie czasami odbierało głos... Myślę, że to nie ja, to tematyka tych ballad potrafi wzruszyć największych "twardzieli".

Jak powstawały utwory na ten krążek?
- Zbierałem je chyba ze 30 lat. Ale same piosenki pisałem bardzo szybko, pod wpływem impulsu - książki, filmu - swoistego "déj? vu". Ballada "Katyń 1940" powstała w kilka minut. Tyle, ile normalnie trwa pisanie listu. Bez poprawek i skreśleń.

Zatem to konkretne wydarzenia i emocje były twórczym impulsem?
- Tak właśnie. Na przykład utwór o Monte Cassino - "Klasztor" - to pokłosie mojej studenckiej, samotnej wyprawy autostopem po Europie. Udało mi się dotrzeć na Monte Cassino na skróty, wspinając się na wzgórze szlakiem polskich żołnierzy. W sierpniowym upale, przytłoczony dużym, czerwonym plecakiem z naszytym białym orłem, spocony i umorusany jak nieboskie stworzenie - stanąłem wreszcie u bram klasztoru. Tam natknąłem się na dwóch Niemców stojących obok "wypasionego" mercedesa. Musiałem wyglądać komicznie, bo obaj ryknęli gromkim śmiechem.

Myśli Pan, że katastrofa smoleńska stała się takim bodźcem dla nas, Polaków - wyrwała z letargu, rozbudziła uczucia patriotyczne?
- Zdecydowanie tak. Wbrew wszelkim usiłowaniom ten "zaściankowy", ckliwy sentymentalizm narodowy wymknął się naszym "postępowym autorytetom" spod kontroli.
Pamięta pani te bezmyślnie podskakujące "główki" przy krzyżu... To mnie poraża. Ale ja wiem, że to jest tylko tysiąc, dwa tysiące zmanipulowanych, niedojrzałych, nieświadomych tego, co się wokół nich dzieje małolatów. Znakomita większość jest zupełnie inna. Mam taką nadzieję. Widziałem rzesze wspaniałej młodzieży w Krakowie, pod Sukiennicami, podczas pogrzebu pary prezydenckiej. Czytam codziennie nowe, emocjonalne wpisy nastolatków pod teledyskiem "Katyń 1940" na YouTube. Prawie 350 tys. odwiedzin! Co najmniej drugie tyle wchodzi na filmiki spontanicznie tworzone w sieci przez nieznanych mi ludzi do moich piosenek patriotycznych.

Pana płyta wyłamuje się z nurtu muzyki lekkiej, łatwej i przyjemnej. Czuje się Pan outsiderem, twórcą z podziemia?
- W konwencji mainstreamowych mediów nie ma miejsca na poważną refleksję. Pomijam już to, że do napisania przejmującej ballady patriotycznej nie wystarczy samo rzemiosło; potrzebna jest też pewna wrażliwość. Inaczej zdryfujemy w kierunku festiwalu kołobrzeskiego lub taniego sentymentalizmu.
Załóżmy jednak, że powstanie już jakiś wartościowy projekt patriotyczny (scenariusz filmu wojennego, płyta z balladami wolnościowymi, widowisko historyczne). Bez wsparcia instytucjonalnego, sponsorskiego, promocji w mediach przedsięwzięcie to pozostanie w szufladzie jego twórcy. Wiem, co mówię; wygrałem konkurs na scenariusz filmu fabularnego i siedmiu odcinków serialu telewizyjnego o wysiedleniach Polaków przez Niemców w czasie II wojny światowej. Gotowy scenariusz od roku zalega na półkach Agencji Filmowej TVP.
Napisałem musicalowe, jubileuszowe widowisko pt. "Grunwald" i - pomimo udanej inauguracji - żadna z instytucji kultury czy samorządu nie zdecydowała się na sfinansowanie wystawienia go na Polach Grunwaldzkich w lipcu br.
Reasumując: trzeba być pasjonatem, by zajmować się tego typu twórczością. Bo patriotyzm w sztuce stał się działalnością niszową, spychaną do kręgów Radia Maryja i TV Trwam.

Jesteśmy wyjątkiem czy może dzieje się tak na całym świecie?
- W Stanach Zjednoczonych Bruce Springsteen utworem "Born In The USA" okupował tygodniami listy przebojów. Spychany u nas do kruchty repertuar religijny w Ameryce bez problemów wykonywany jest przez największe gwiazdy - że przypomnę wielki przebój "Why my, Lord" Krisa Kristoffersona czy nieśmiertelne "Amazing Grace" w interpretacji coraz to nowych wykonawców z samego topu.
U nas śpiewanie o Ojczyźnie czy Bogu jest obciachem. Dlatego "Katyń 1940 - ostatni list" nigdy nie pojawi się na żadnej liście przebojów. Chociaż codziennie piszą lub telefonują do mnie nabywcy płyty, dziękując mi za chwile autentycznego wzruszenia.
Na szczęście jest internet; tam nie ma - jeszcze? - żadnych ograniczeń.

Stworzył Pan projekt widowiska "Wolność" opartego na pomyśle połączenia 21 Postulatów Porozumień Sierpniowych z Dekalogiem. Jakie były losy tego projektu?
- Na 25-lecie "Solidarności" przedstawiłem "Wolność" Honorowemu Komitetowi Obchodów. Tenże Komitet uznał, że mój projekt godny jest wystawienia pod Trzema Krzyżami - o ile sam znajdę sobie sponsorów. Jestem twórcą, nie marketingowcem. Machnąłem na to ręką. Ale ze zdziwieniem patrzyłem potem, jak za ogromne pieniądze powstają kolejne "fety" sławiące powstanie NSZZ "Solidarność".

Trudno wygrać z Kylie Minogue.
- Przed ostatnimi sierpniowymi obchodami próbowałem nawet dostać się do organizatora - Europejskiego Centrum Solidarności - by odświeżyć ofertę. Kiedy usłyszałem o słynnym brytyjskim reżyserze, gwiazdach zagranicznych - dałem sobie spokój. Jak było i czym się to skończyło - widzieliśmy wszyscy.

Co może być dla nas największym wsparciem w walce o tożsamość?
- Rodzina. Tak zawsze bywało. Jeśli rodzice znajdą czas dla swoich dzieci - zakładam, że mimo egoizmu i wygodnictwa zdecydują się je mieć - jeśli będą z nimi dużo rozmawiać, wychowają je w duchu tradycji, poszanowania i znajomości historii, rozumienia i stosowania w życiu praw Dekalogu - ciągłość pokoleniowa zostanie zachowana.
Na szkołę nie ma co liczyć. Nie jest to nawet wina nauczycieli, tylko "dewastacji" programu nauczania. Z polityków też nie radzę brać przykładu. To już w większości "celebryci". Mój optymizm zasadza się na rodzinie.

Dziękuję bardzo za rozmowę.

Płytę Lecha Makowieckiego "Katyń 1940 - ostatni list" można nabyć wysyłkowo w fundacjach "Lux Veritatis" i "Nasza Przyszłość".

PATRIOTYZM
Pytasz mnie: "Co to jest Patriotyzm?
Na co komu potrzebna Ojczyzna?..."
Roztapiamy się w tyglu Europy,
A ja tylko o ranach i bliznach...

Dziwisz się, po co ten cały bagaż:
Te sztandary... Historia... I wiersze...
Jak objaśnić to komuś, kto czasem
Czyta tylko instrukcję playstation?...

Wiem... Tak długo nie było tu wojen...
Jest internet, McDonalds i stringi...
Mądrych ludzi obrzuca się błotem...
Na przywódców ogłasza castingi...

Rządzą chłopcy w przykrótkich spodenkach,
Chleb drożeje, tanieją igrzyska...
Rozszczekała się w mediach nagonka;
Lepkie kłamstwo wylewa się z pysków...

Złodziej dzierży dziś klucze do banku...
Błazen mieni się dumnie Stańczykiem...
"Autorytet" wystawia na sprzedaż
Swe poparcie - za euro-srebrniki...

Mówisz mi: "To jest chyba normalne!
Cały świat przecież 'jedzie po bandzie'...
Dla nas, wiesz... Liczy się tu i teraz...
Taki czas... Bawmy się w Eurolandzie!"

"Wolność mamy... Więc 'róbta, co chceta!'
Kto nie umie się bawić, niech spada!..."
Ja coś mówię o tańcu Chochoła,
Ty nie kumasz nic z tego, co gadam...

Masz licencjat, brak zasad i power.
Chamski PR pozwoli wyjść z cienia...
Nauczyli cię prawie wszystkiego,
Odebrali zaś zdolność myślenia...

"Miałeś, chamie, złoty róg, (...)
ostał ci się ino sznur..."
A mury rosną, rosną, rosną...
Sięgają prawie białych chmur...
A mury rosną... Niewidzialnie...
Otacza wszystko szklany mur...

Pytasz mnie: "Co to jest PATRIOTYZM?"...
Wielu mędrków wciąż nad tym się trudzi...
Patriotyzm na dziś - to mieć dzieci...
I wychować je... Na dobrych ludzi...


Lech Makowiecki

http://www.radiomaryja.pl/artykuly.php?id=109192

Wiersz "Patriotyzm" jest również tu: viewtopic.php?f=7&t=169&start=15


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patriotyzm
PostNapisane: 17 gru 2010, 19:44 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31578
Urząd Cenzury Kazań: patriotyzm jest grzechem ciężkim

W PRL istniała taka instytucja, której wysłannicy stali pod głośnikami w kościołach dyskretnie trzymając magnetofony. Po powrocie do biura i odsłuchaniu taśm, robili specjalne raporty, które trafiały do kogo trzeba. Opisywali w nich, co księża mówili w kazaniach, specjalnie odnotowując sytuacje, w których kapłani odchodzili od spraw czysto liturgicznych i zajmowali się pojemnym wówczas pojęciem "polityka".
Zupełnie nie wiem, dlaczego przypomniało mi się to dzisiaj. Jest to zupełnie bez związku z faktem, że „Gazeta Wyborcza” po raz kolejny w ostatnich tygodniach zaczęła lustrować kazanie księdza podczas patriotycznej mszy świętej.
Mogę zrozumieć oburzenie, gdy kapłan podczas Święta Przemienienia Pańskiego zamiast o Ewangelii mówi o sprawach publicznych. Ale jeśli odprawia msze świętą z okazji rocznicy historycznej, wymagać od niego, by nie wspomniał ani słowem o wydarzeniach, z okazji których mszę zamówiono, to tak, jak wymagać od księdza odprawiającego pogrzeb, by nie mówił o nieboszczyku, lecz o sprawach wyłącznie religijnych.
Miesiąc temu lustrowano homilię ks. Sławomira Żarskiego, który mówił do wiernych z okazji rocznicy odzyskania niepodległości. Ośmielił się w obecności prezydenta RP podkreślić, że elity polityczne III RP nie zawsze były dość patriotyczne. Bronisław Komorowski się oburzył (no bo jak można zarzucić brak patriotyzmu np. jego doradcy Wojciechowi Jaruzelskiemu). Jak skończył ks. Żarski, wiemy wszyscy. Dziś "Gazeta" opisuje mszę w Lublinie z okazji 29. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego i homilię ks. Leona Pietronia. Najpierw wstawił się za ks. Żarskim a potem, dosłowny cytat: "opowiadał wiernym o władzy - jak ułomna jest, gdy nie liczy się z Bogiem. Mówił o komunistach, a potem przeszedł do prezydenta i rządu Donalda Tuska". Co mówił o rządzie dokładnie - tego niestety nie dowiemy się z relacji „GW”.
Rzeczywiście skandalem jest, że duchowny mówi o komunistach na mszy z okazji wprowadzenia Stanu Wojennego. To nie wprowadzili go komuniści?
Skandalem jest, że ks. Pietroń mówił o tym, że rządzący powinni się liczyć z Bogiem. Czyżby było to sprzeczne ze społecznym nauczaniem Kościoła? Wzywając, by Pietroń nie mówił o polityce, kazanie przerwał legendarny dominikanin ojciec Ludwik Wiśniewski, którego list do Nuncjusza Apostolskiego wczoraj ujawniła, zgadnijcie Państwo, właśnie „Wyborcza”. Szacowny o. Wiśniewski opisywał w nim, jak to 50 proc. kleru to antysemici i ksenofobi (jak podejrzewam, sam się do tej kategorii nie zalicza).
Finał kazania ks. Pietronia? Sprawą zajął się znany z tolerancji dla inaczej niż on myślących metropolita lubelski ks. abp Józef Życiński. "Według nieoficjalnych informacji ks. Pietroń zostanie zawieszony na pół roku w głoszeniu kazań" - sufluje rozwiązanie metropolicie lubelskiemu "Gazeta".
Oczywiście media powinny pełnić rolę kontrolną, patrzeć na ręce władzy i rozliczać polityków. Ale jak widać niektórym tego nie dość i postanowili patrzyć na ręce również władzy kościelnej, cenzurować kazania i pilnować, by wszyscy, którzy mają inną wizję świata, religii, katolicyzmu, Kościoła i jego obecności w życiu społecznym, zostali surowo ukarani. Co gorsza, te media odnoszą ostatnio sukcesy. Wygląda więc na to, że trzeba będzie nie tylko troszczyć się o wolność słowa, ale również o wolność Słowa Bożego. Czy już niedługo będziemy walczyć o wolność głoszenia kazań w polskich kościołach?
Cóż, wierzącym dam tylko jedną radę: trzeba się modlić za ks. Żarskiego, za ks. Pietronia, za o. Wiśniewskiego i abp. Życińskiego. A także za kolegów z Czerskiej.
Dla niewierzących niestety żadnej dobrej rady nie mam, może czytelnicy mają jakieś propozycje?
rp.pl

http://www.rp.pl/artykul/9158,579167.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patriotyzm
PostNapisane: 30 gru 2010, 19:35 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.nacjonalista.pl/2010/12/29/c ... -jest.html

Tu autor przybliża nam pojęcie Narodowego Radykalizmu, który żydowskie media obrazują w naszych umysłach jako coś nieomal zbrodniczego.

Kopia artykułu:

Adrian Rajski: Czym Narodowy Radykalizm nie jest?
Dodane przez Ex- FalangaNY , dnia 29 grudnia 2010 | 6 Komentarzy | 499 Odsłon

Jako iż wielu ludzi nadal ma dziwną awersję do książek i innych wydawnictw, poniżej chciałbym zaprezentować prosty i czytelny schemat (“NR w pigułce”) tego, czym według mnie polski NR NIE jest:
Narodowy radykalizm:
- NIE jest mutacją, wersją czy formą innej ideologii; NR był i jest rodzimą (czyt. polską) myślą nacjonalistyczną,
- NIE jest narodowym socjalizmem, narodowym kapitalizmem, narodowym katolicyzmem czy innym narodowym-’czymś’; jest po prostu narodowym radykalizmem,
- NIE opowiada się gospodarczo ani za kapitalizmem ani za socjalizmem odrzucając w obu ich bezbożny charakter; NR opowiada się za nacjonalizacją strategicznych sektorów gospodarki (np. ciężki przemysł) a także nacjonalizacją zawłaszczonego majątku narodowego przez rodzimych zdrajców i zagranicznych wyzyskiwaczy. Rodzima prywatna działalność gospodarcza jest oczywiście dopuszczalna lecz tylko w momencie jej charakteru pro-narodowego. Nie ma mowy o gromadzeniu ogromnego kapitału w rękach prywatnych na rzecz dorobku osobistego kosztem wyzysku własnego Narodu,
- NIE jest myślą (skrajnie) lewicową ani (skrajnie) prawicą; mając korzenie ideologiczne w obu jest ruchem Trzeciej Pozycji. Terceryzm odrzuca szufladkowanie ideologiczne, twierdząc, że bardziej adekwatnym do opisania sceny politycznej jest podział na demoliberalny “System” i jego wrogów. Podział sceny na lewo i prawo jest już przestarzały i nieaktualny, a ponadto ‘lewo’ i ‘prawo’ są dla nas, nacjonalistów, tym samym Systemowym złem,
- NIE zna rasizmu, antysemityzmu i innych uprzedzeń rasowo-etnicznych. NR nie dąży do eksterminacji i prześladowań nikogo z pobudek teorii pseudo-rasowych. Wszystkie rasy zostały stworzone na podobieństwo Boga i nie wolno nam o tym zapomnieć (= Bóg stworzył RÓŻNE rasy). Wolno nam przy tym pamiętać ze każdy naród ma prawo i obowiązek stać na straży własnych interesów narodowych i zachowania własnego istnienia, dlatego NR popiera koncepcje rasowego separatyzmu gdzie każdy człowiek pracuje i żyje na rzecz własnego Narodu w swoim kraju. Odrzucamy anty-Boski plan społeczeństwa wielokulturowego:
To, że rodzaj ludzki składa się z mozaiki ras i kultur jest istotą wspólnego instynktu. I choć jest to niewiarygodne, to są tacy, którzy chcieliby zniszczyć to bogactwo ras ludzkich dlatego tylko, aby zastąpić je pozbawionym korzeni i tożsamości konformizmem, gdzie pojęcia rasy, narodu i kultury będą bez znaczenia. Innymi słowy, taka wielorasowość próbuje zniszczyć żywy grunt, w którym zakorzenione są wszystkie narody i gdzie zawarty jest ich byt i tożsamość. Trzecia Pozycja stwierdza, że zdecydowanie odrzuca wszelkie zamiary wprowadzenia tego nieludzkiego konformizmu. Odrzuca również wszelkie próby rasowego i kulturowego ludobójstwa niezależnie od tego, czy jest popełniane za pomocą rewolweru, czy odbiornika telewizyjnego. Trzecia Pozycja stwierdza, że prawdziwa miłość własnej rasy musi być zrównoważona przez szacunek dla tych, którzy choć różnią się od nas, to jednak w miłości do swej rasy są tacy sami.
Trzecia Pozycja popiera koncepcję rasowego separatyzmu, dzięki któremu różniące się grupy rasowe współpracują ze sobą dla wzajemnego dobra, szanując się wzajemnie. Osiedlenie ras w krajach ich pochodzenia jest pierwszym krokiem do pokojowego świata.
- NIE toleruje zachowań sprzecznych z naturalnym stanem rzeczy jak i prawem Boskim; nie można być katolikiem występując przeciwko jasnemu stanowisku Kościoła Świętego wobec takich zachowań jak aborcja, eutanazja, homoseksualizm (i pokrewne) czy kara śmierci. Kto nie zgadza się z jasnym, klarownym i zgodnym z prawem Boskim i naturalnym, nie może nazywać się katolikiem (ks. kard. Stanisław Nagym). Wiedząc o tym iż nie wszyscy Narodowcy są katolikami owi muszą kierować się w ocenie problemów społecznych moralnością, logiką myślenia jak i znajomością zasad cywilizowanego świata. Osobom dotkniętym zboczeniami seksualnymi musi zostać udzielona pomoc w ich powrocie na normalną drogę życia. Pomoc musi zostać udzielona także osobom dotkniętym problemem moralnym – m.in. aborcją i eutanazją. NR wie ze gdy jego Naród potrzebuje pomocy to tą pomoc ma mu udzielić – w każdej kwestii,
- NIE jest myślą “fanatycznie katolicką” i nie każdy NR “musi być” katolikiem. Nie rozpisując się w temacie po prostu przypomnijmy słowa Romana Dmowskiego, działacza endeckiego (z którego to zdaniem w tej kwestii zgadzali się przedwojenni NRzy) :
Państwo polskie jest państwem katolickim.
Nie jest nim tylko dlatego, że ogromna większość jego ludności jest katolicką, i nie jest katolickim w takim czy innym procencie. Z naszego stanowiska jest ono katolickim w pełni znaczenia tego wyrazu, bo państwo nasze jest państwem narodowym, a naród nasz jest narodem katolickim.
To stanowisko pociąga za sobą poważne konsekwencje. Wynika z niego, że prawa państwowe gwarantują wszystkim wyznaniom swobodę, ale religią panującą, której zasadami kieruje się ustawodawstwo państwa, jest religia katolicka, i Kościół katolicki jest wyrazicielem strony religijnej w funkcjach państwowych.
Mamy w łonie naszego narodu niekatolików, mamy ich wśród najbardziej świadomych i najlepiej spełniających obowiązki polskie członków narodu. Ci wszakże rozumieją, że Polska jest krajem katolickim i postępowanie swoje do tego stosują. Naród polski w znaczeniu ściślejszym, obejmującym świadome swych obowiązków i swej odpowiedzialności żywioły, nie odmawia swoim członkom prawa do wierzenia w co innego, niż wierzą katolicy, do praktykowania innej religii, ale nie przyznaje im prawa do prowadzenia polityki, niezgodnej z charakterem i potrzebami katolickimi narodu, lub przeciw katolickiej.
- NIE będzie prowadzić polityki zewnętrznej ku uciesze zmiennej gawiedzi bądź interesów poszczególnych grup kapitałowych. NR występuje przeciwko USraelskim planom dominacji nad światem; “pokojowym wojnom” jak i “demokratyzacji” już wolnych narodów. Antyimperializm i antyglobalizm NIE oznacza anty-amerykanizmu. Amerykański naród jak każdy inny ma prawo istnieć, decydować o własnych prawach i losach w granicach swojego terytorium. Sprzeciwiamy się także ludobójczej polityce państwa Izrael i stojącej za nią szowinistycznej myśli syjonizmu. Muzułmanie jak i chrześcijanie maja takie samo prawo zamieszkiwać Ziemie Świętą jak Żydzi. Zbrodnicze działania państwa Izrael wobec mniejszości chrześcijańskiej jak i narodu palestyńskiego muszą zostać stanowczo potępione. Tereny owe były zamieszkiwane przez wyznawców trzech wielkich religii od setek lat – do momentu powstania szowinistycznej polityki państwa Izrael. Wiedząc o tym jakie krzywdy spotkały Żydów z rąk niemieckich nazistów, nie odmawiamy im prawa do posiadania własnego kraju czy obronności lecz nie pozwolimy na stosowanie nazistowskiej polityki eksterminacji wobec mniejszości na terenie tego państwa (czy niczym nieuzasadnionej, agresywnej polityki wobec sąsiednich Narodów)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patriotyzm
PostNapisane: 21 sty 2011, 19:59 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31578
PATRIOTYZM - Lech Makowiecki



PATRIOTYZM.sł. muz.Lech Makowiecki


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patriotyzm
PostNapisane: 10 lut 2011, 11:05 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31578
Tak niemodny patriotyzm
Ach ci prostaccy, patriotyczni Amerykanie...


Nie dość, że KAŻDY mecz sportowy czy koncert muzyki rockowej zaczynają hymnem, to jeszcze największą imprezę sportową w kraju - finał rozgrywek o mistrzostwo ligi futbolu amerykańskiego tzw. Superbowl - zawsze rozpoczyna wykonanie hymnu w specjalnej oprawie.

W tym roku rekordowa ilość widzów w historii amerykańskiej telewizji (aż 163 miliony widzów) i ponad sto tysięcy na stadionie oglądały Christianę Aguilerę, jak śpiewała "Gwiaździsty sztandar". Co prawda z drobnymi błędami w tekście, ale było mocno, szoczyście zaśpiewane:



A do tego tysiące amerykańskich flag, entuzjazm widzów, płaczący na hymnie zawodnicy a nawet cztery myśliwce przelatujące nad stadionem.

Ach, ci amerykańscy prostaczkowie, nic nie rozumieją, że czasy post-heroiczne, internacjonalne i takie emocjonowanie się hymnami, flagami, jest po prostu niemodne.
Żeby chociaż Aguilera pocałowała się podczas tego hymnu - jak onegdaj na innej imprezie - z Madonną...
Żeby - aby zademonstrować ironiczny dystans prawdziwego artysty współczesnego - choć pokazała "faka"...
Żeby jakaś inna demonstracja sarkazamu, dystansu, zgrywy, ja wiem... flaga w kupie czy jak?
A tu nic z tych rzeczy. Po prostu prostacki pokaz patriotycznych wzruszeń.

http://pawelburdzy.salon24.pl/277173,ta ... patriotyzm


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patriotyzm
PostNapisane: 10 lut 2011, 11:30 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 lip 2009, 16:38
Posty: 1932
Tekst tylko trochę pomyliła.

_________________
"Ponieważ żyli prawem wilka,historia o nich głucho milczy..."


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 90 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 6 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /