Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 89 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Patriotyzm
PostNapisane: 31 paź 2012, 11:28 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30980
Nowoczesny patriota

Filip Frąckowiak

Jest sobotnie popołudnie 29 września 2012 roku. Jestem na warszawskim Starym Mieście, w izbie pamięci pułkownika Kuklińskiego i od godziny 9.00 pokazuję mapy planów ataku Układu Warszawskiego na Zachód. Tego dnia otworzyłem wcześniej. Przyszły tłumy - kilkaset osób do południa. Przyjechali oddać cześć bohaterowi Polski - pułkownikowi Kuklińskiemu, oraz wspomnieć założyciela muzeum, zmarłego na początku września Józefa Szaniawskiego - mojego Ojca. W pewnym momencie cisza. Nie ma już nikogo. Są na marszu "Obudź się, Polsko!". Nagle ktoś wbiegł do muzeum. Czterdziestoletni mężczyzna zapytał: "Czy będzie później otwarte? Nie zdążę teraz obejrzeć muzeum, spieszę się na marsz patriotów, ale przyjdę po południu. Pan nie idzie?", i wybiegł. "Muszę zostać na warcie w muzeum" - pomyślałem.

Sformułowanie "marsz patriotów" i fakt, z jaką radością powiedział to ów mężczyzna, skłoniły mnie do zastanowienia, czy jestem patriotą i dlaczego powszechnie skazuje się ludzi na tak zwany nowoczesny patriotyzm. Bezrefleksyjny, mały patriotyzm, którego uczy się dzieci. Jego głównym zaleceniem jest płacenie podatków i sprzątanie śmieci pod własnym domem. Pamiętam, jak uczono mnie w szkole, że to jest podstawa patriotyzmu. Uczono, że ci, którzy zagłębiają się w sprawę podtrzymania pamięci narodowej, powinni skupić się na tak ważnych sprawach jak przestrzeganie podstawowych przepisów. Tym sposobem mnie i moim kolegom dawano zawoalowaną alternatywę: albo wybieracie oszołomstwo i będziecie ciągle krzyczeć o Katyniu, o ofiarach komunizmu w PRL czy choćby o zwycięstwach polskiego oręża, albo zajmiecie się dbaniem o małe ojczyzny - o sprzątanie po psie, o nieprzeklinanie albo integrację europejską - tak zwane bycie dobrym obywatelem.

Pytam więc siebie, siedząc w muzeum Kuklińskiego, czy jestem jakimś typem staromodnego patrioty, bo wyliczam zasługi pułkownika w walce ze starym porządkiem? Ponieważ wspominam wyroki śmierci wydane w kapturowych procesach? Czy nie dążę do nowoczesnej Polski, bo nie ufam Rosjanom w sprawie katastrofy smoleńskiej? Ja wiem, że trudno jest się stawiać tym, którzy łamali kręgosłupy moralne przez wieki. Ci Polacy, którzy tego zaufania nie mają, oni właśnie chcą uciec spod cienia Rosji padającego na Polskę.

Tym, którzy nowoczesność widzą w związkach małżeńskich jednej płci, mówię, że to już dawno nie jest nic nowoczesnego. Liberalizm obyczajowy pojawił się wraz z awangardą, w latach dwudziestych, a potem sześćdziesiątych XX wieku, i dawno już nie robi na nikim wrażenia. A malarstwo, literatura polska i historia obyczajowości są tak bogate w te treści, że prowokacje tych, którzy ukradli dzieciom tęczę, są po prostu mdłe. Proszę nie wmawiać, że to nowoczesna Polska! To kłamstwo! Bądźmy uczciwi ze swoją nowoczesnością i dajmy równy dostęp obywatelom do mediów. Obrona prawa do emitowania Telewizji Trwam to obrona medium, które wychowuje patriotów, między innymi w duchu pamięci narodowej i w duchu chrześcijańskim. Telewizja ta, w przeciwieństwie do zmiennie prowadzonej przez kolejne partie polityczne TVP, trwa w swoich założeniach programowych i słowie honoru, jakie dała Polakom. Odmowa prawa do nadawania na multipleksie Telewizji Trwam to nie jest odmowa dla jednej grupy, lecz odmowa budowania w Polsce pluralizmu. Na marginesie tego powiem tym, którym tak na sercu leży empatia, że żadna telewizja nie zrobiła tyle dla niepełnosprawnych, ile Telewizja Trwam, dając miejsce na antenie pani Magdalenie Buczek.

Mijają dekady, a Polacy są ciągle głęboko podzieleni. I z taką straszną zaciekłością skaczą sobie do ideologicznych gardeł. W tym wszystkim jedno jest pewne. Tak jak wezwał ojciec Tadeusz Rydzyk: "(...) mamy być braćmi i siostrami, nawet jeśli mają inne poglądy. (...) Rozmawiajmy (z tymi posłami, którzy głosowali przeciwko nam), to są też nasi rodacy". Taka postawa jest niezmiennie nowoczesna - patriotyczna. Bądźmy patriotami, zachowujmy pamięć.

http://www.naszdziennik.pl/wp/13784,now ... riota.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patriotyzm
PostNapisane: 08 lis 2012, 08:24 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30980
Pielęgnować patriotyzm

Z Filipem Frąckowiakiem, dyrektorem Izby Pamięci Pułkownika Ryszarda Kuklińskiego, rozmawia Marcin Austyn

Skąd pomysł, by przekazanie archiwów Szarych Szeregów ze zbioru Zygmunta Głuszka odbyło się właśnie w Izbie Pamięci Pułkownika Ryszarda Kuklińskiego?

- Izba współpracuje z Archiwum Akt Nowych, mamy wzajemnie się wspierać merytorycznie, wymieniać dokumentami. Pułkownik Kukliński jest szeroko znany ze swojej antykomunistycznej misji, ale już jako kilkuletni chłopiec pomagał kolegom w getcie, działał w organizacjach konspiracyjnych podczas IIwojny światowej. Dlatego zaproponowaliśmy, by Izba Pamięci gościła przy tej okazji kombatantów z Szarych Szeregów.

W Izbie będzie można zobaczyć choćby część przekazanych materiałów?

- Na razie nie jest to możliwe, chociażby z tego powodu, że obecnie wszystkie te materiały są w AAN i teraz to archiwiści, historycy będą nad nimi pracować. Ale oczywiście mamy na uwadze takie rozwiązanie. Jest też pomysł, aby w Izbie Pamięci znalazła się elektroniczna prezentacja tych dokumentów. To pozwoli zainteresowanym osobom na zapoznanie się z nimi.

Uroczystość przekazania dokumentów to sygnał, że Izba Pamięci intensyfikuje swoją działalność, że tego rodzaju inicjatyw będzie więcej, że Izba będzie "żyła"?

- Dokładnie tak. Izba żyje - to właściwe określenie - i rozszerza swoją działalność o kolejne tematy dotykające dziedziny patriotyczno-narodowej. 13 grudnia bieżącego roku w Izbie Pamięci otwarta zostanie wystawa "Solidarność w stanie wojennym w dokumentach", przygotowana przez Archiwum Akt Nowych i wystawiana w ubiegłym roku z okazji rocznicy wprowadzenia stanu wojennego. Wystawa będzie gościć w Izbie na pewno do końca grudnia. Oczywiście podjęcie tego rodzaju inicjatyw nie oznacza, że Izba zmienia profil swojej działalności. Chcę tu mocno podkreślić, że Izba Pamięci Pułkownika Ryszarda Kuklińskiego w żadnym stopniu nie rezygnuje, nie zmniejsza swojego zaangażowania w dotychczasową misję, jaką jest popularyzowanie dokonań płk. Kuklińskiego. Każda dodatkowa działalność może przyprowadzić nową publiczność, a więc i informacje o pułkowniku Kuklińskim dotrą do szerszej widowni. Zatem przy okazji ważnych rocznic, ważnych dat w kalendarzu w Izbie Pamięci odbywać się będą różne interesujące wydarzenia. Mogę zasygnalizować, że mamy już pewne pomysły związane z rocznicą wybuchu Powstania Warszawskiego, ale na szczegóły jeszcze za wcześnie.

Dziękuję za rozmowę.

http://www.naszdziennik.pl/wp/14460,pie ... otyzm.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patriotyzm
PostNapisane: 10 lis 2012, 13:56 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30980
Jak być dziś patriotą

Anna Kołakowska

Kilka dni temu podczas spaceru moja szesnastoletnia córka powiedziała: „Najbardziej lubiłam wieczory, kiedy tata czytał nam »Pana Tadeusza« albo »Trylogię«. Do tej pory pamiętam niektóre zdania i atmosferę, jaka wtedy panowała w domu”. Rzeczywiście były to wspaniałe wieczory, kiedy dzieci wyciszone i skupione leżały w łóżkach, wsłuchując się w narodową epopeję. Już sama zapowiedź wieczornego czytania powodowała, że ścielenie łóżek i mycie przebiegały niezwykle sprawnie. Rozbudzone we wczesnym dzieciństwie uczucia spowodowały, że dziś nasze dzieci chętnie sięgają po książki o tematyce historycznej. Niedawno poszłyśmy do kina na film „Bitwa pod Wiedniem”, który zresztą bardzo nam się spodobał, a najlepszą jego recenzją były dla mnie słowa córki: „Mamo, jaka ja byłam dumna, gdy zobaczyłam Sobieskiego, który nie kłaniał się cesarzowi, ale była w nim siła, powaga i majestat. Jak my bardzo różniliśmy się od reszty Europy. My – rycerze, oni – faceci w pończochach”. Tym razem reżyser trafił w czuły punkt młodego człowieka, który nie zawsze potrafi zrozumieć, co takiego jest w Polsce, że niektórzy stawiają ją wyżej od innych, być może piękniejszych państw w Europie.
Przy okazji przypomniało mi się, jak w ubiegłym roku Marysia poszła do kina ze swoją drużyną harcerską na „Bitwę Warszawską”. W czasie szarży na czerwonoarmistów dziewczęta głośno krzyczały: „Bij bolszewików”, a potem, jak opowiadała, razem z ułanami śpiewały piosenki. I choć film nie był najlepszy, a nawet wymagał wielu krytycznych komentarzy, to w sercach młodych ludzi wywoływał jak najlepsze uczucia, które są impulsem do zainteresowania się historią. Słusznie ktoś zauważy, że to tylko emocje, uczucia, które przemijają. Ale to właśnie one prowadzą ludzi do czynów. Matka z miłości poświęca się dla dziecka, człowiek poruszony nieszczęściem jest skłonny do uczynków miłosierdzia, święci z miłości, a nie z pragmatyzmu oddawali życie za bliźnich. Uczucia skłaniają człowieka do bezinteresowności, a pragmatyzm łączy się z chęcią osiągnięcia wymiernych korzyści (co oczywiście nie oznacza, że nie powinien on towarzyszyć naszym działaniom). Nie powinniśmy więc ich lekceważyć ani odżegnywać się od emocjonalnej więzi z Ojczyzną i jej historią, bo po głębszym poznaniu historia ta okazuje się szkołą życia, a nauczycielami jej bohaterowie.

Dom i szkoła jednym głosem

Przewodnikami oraz pierwszymi i najważniejszymi wychowawcami są z pewnością rodzice. To ich zadaniem jest kształtowanie właściwych postaw moralnych dzieci, przekazywanie im odpowiednich wzorców postępowania, czuwanie nad formacją religijną i intelektualną. Rodzice przez swoją codzienną pracę, troskę i poświęcenie dla bliskich są najbardziej wiarygodnymi nauczycielami, dlatego też ich stosunek i zaangażowanie w sprawy Ojczyzny będzie najważniejszą wskazówką dla młodego człowieka. W kształtowaniu właściwych postaw religijnych, moralnych czy patriotycznych autentyczność „nauczyciela” ma ogromne znaczenie. Sam musi być przykładem uosabiającym prawdziwość swoich słów.
Nie tylko dom rodzinny powinien być miejscem wychowania młodzieży, ten obowiązek spoczywa także na szkole, instytucjach państwowych, Kościele i każdym z nas. Niestety, współczesne państwo polskie jest rażącym zaprzeczeniem właściwych wzorów. Ale to także trzeba uświadamiać młodym ludziom i pokazywać im to, co w Polsce było najlepsze, najbardziej wartościowe, co wielkie i godne podziwu, aby ich stosunek do Ojczyzny nie był wynikiem obserwacji współczesności, a wzorem do naśladowania cwaniactwo, egoizm, oszustwo i zdrada. Ucząc patriotyzmu, uczymy też uczciwości, gotowości do poświęceń, wierności i wielu cnót, które są potrzebne zarówno w życiu publicznym, jak i prywatnym.
Jako nauczyciel historii zawsze starałam się tak ukierunkować moją pracę, aby budzić patriotyzm i wrażliwość na sprawy ojczyste. Jeśli uczestniczyliśmy w uroczystościach patriotycznych, zawsze przygotowywałam młodzież, aby ich udział był w pełni świadomy. Wiele godzin kółka historycznego poświęcałam na lekcje o żołnierzach wyklętych, zbrodniach komunistycznych, martyrologii i bohaterstwie Polaków, cierpieniu i zwycięstwach. Pokazywałam im postacie młodych ludzi, którzy tak jak Danka Siedzikówna „Inka” zachowali się „jak trzeba”. Budziłam w nich poczucie dumy wtedy, gdy opowiadałam o Polsce Piastów, gdy uczyłam o Polsce Jagiellonów czy o II Rzeczypospolitej. Słowa są tylko słowami i choć nierzadko bardzo ich poruszało to, co usłyszeli na lekcjach historii, najwięcej osiągnęłam tym, że poświęcałam im i sprawom Ojczyzny czas po lekcjach. Traktowali to jako autentyczne zaangażowanie. Szczególnie podczas wspólnych wyjazdów i przygotowywania wieczornic patriotycznych, gdy rozmawialiśmy o zwykłych ludzkich sprawach, a ja wysłuchiwałam ich problemów. W efekcie tej pracy niektórzy moi byli, już często dorośli uczniowie przychodzą na organizowane przez nas uroczystości patriotyczne.
Najwspanialszą nagrodą za tę pracę była dla mnie postawa jednej z moich uczennic – Hani. Polonistka, chcąc zaskarbić sobie sympatię bardzo zdemoralizowanej i ordynarnej uczennicy, zaproponowała jej, aby wystąpiła w konkursie poezji patriotycznej. Wzburzona tą propozycją Hania powiedziała, że pani Kołakowska nigdy by czegoś takiego nie zrobiła, bo żeby recytować wiersze patriotyczne, trzeba prezentować właściwą postawę moralną. To było najpiękniejsze uwieńczenie mojej pracy.
Ale nie mam też wątpliwości, że nauczyciel tylko wspomaga wychowanie, jakie młodemu człowiekowi dają rodzice, przy czym jeśli nauczyciel, który spędza z uczniami tylko kilka godzin w tygodniu, może mieć na nich wpływ, to jak nieporównywalnie większy jest wpływ rodziców. Wystąpienie Hani było przede wszystkim efektem wychowania, jakie wyniosła z domu rodzinnego. Nie oznacza to oczywiście, że praca wychowawcza nauczyciela nie przynosi efektów – przynosi, ale gdyby szkoła i dom wychowywały w tym samym duchu, moglibyśmy „zjadaczy chleba w aniołów przerobić”.

Naród potrzebuje wielkości

Choć współczesne państwo polskie cechuje zaniedbanie edukacji i wychowania patriotycznego, a nawet odrzucenie go jako niezgodnego z ideą bezstresowego wychowania dzieci, to potrzeba poczucia wspólnoty narodowej i świadomości własnej tożsamości są tak silne, że młodzi ludzi bardzo chętnie garną się do grup rekonstrukcji historycznych, fascynują się muzyką tożsamościową, tworzą prezentacje multimedialne o żołnierzach wyklętych (na YouTube jest ich bardzo dużo), odszukują mogił powstańców i partyzantów, organizują akcje stawiania zniczy na grobach bohaterów i podejmują przez nikogo niezachęcani wiele innych, pięknych patriotycznych inicjatyw. I choć nie jest to zjawisko powszechne, pokazuje, że patriotyzm ciągle jeszcze może być czymś atrakcyjnym, dzięki czemu młodzi ludzie odrzucają egoizm, zastępując go poczuciem wspólnoty i bezinteresowną służbą. Jakże bardziej powszechne byłyby takie postawy, gdybyśmy przejęli się wołaniem wielkiego Polaka, Prymasa Tysiąclecia ks. kard. Stefana Wyszyńskiego: „Bądźcie odpowiedzialni za ład społeczny i moralny, ład myśli i uczuć, odpowiedzialni za przyjęte na siebie obowiązki, za miejsce, jakie zajmujecie w Ojczyźnie, w Narodzie, w państwie, w życiu zawodowym. Tą drogą idzie się do wielkości. A Narodowi potrzeba wielkości. Nie myślcie, że Naród może wypełnić swoje zadanie tylko z pomocą ludzi bez wyrazu, którzy żyją byle jak, aby przeżyć, aby jakoś się odkuć, aby wykręcić się tanim kosztem; dzisiaj na uczelni profesorowi, a jutro na urzędzie czy stanowisku podjętym obowiązkom. Łatwizna życiowa jest największym wrogiem współczesnej Polski. Nie tylko niekompetencje, ale i nieuczciwość ludzi kompetentnych, wykształconych, znających swoje zadania, nawet dobrze uposażonych, może doprowadzić do straszliwej katastrofy naszej Ojczyzny”.

Autorka jest nauczycielem historii.

http://www.naszdziennik.pl/wp/14657,jak ... riota.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patriotyzm
PostNapisane: 12 lis 2012, 07:54 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30980
Nie wstydzę się być patriotą

Z mjr. pil. Matthew Spearsem, dowódcą stałego pododdziału Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych w Polsce, rozmawia Piotr Falkowski

Czym różnią się obchody Święta Niepodległości w Polsce i w USA?

- Po pierwsze, wypadają w innej porze roku. U nas Dzień Niepodległości jest w środku lata. Mamy więc dużo imprez na powietrzu, okolicznościowe przyjęcia urządza się przy grillu albo basenie. A w Polsce jest strasznie zimno. To fantastycznie, że ludzie mimo tego zimna biorą udział w uroczystościach publicznych organizowanych na dworze. Po drugie, można zaobserwować, że często Polacy ze względu na swoją historię świętują niepodległość z większym napięciem, zaangażowaniem uczuciowym. Dla Amerykanów jest ona czymś oczywistym, pewnym. Myślę, że dla Polaków nie tak bardzo, kwestia niepodległości jest dużo bliżej osobistych niepokojów.

Może to lepiej, gdy można świętować z odrobiną beztroski?

- Nie sądzę, żeby warto było we wszystkim naśladować Stany Zjednoczone. Kiedy obchodzicie święto waszej niepodległości, jest ono takie jak wy, wasza historia, wasze myślenie o sobie, o wolności. Myślę, że wspólna polskim i amerykańskim obchodom jest troska o zachowanie naszego życia, naszej niezależności. Ważne, żeby Polska wciąż zachowywała swoją tożsamość.

W pewnych kręgach mówi się, że wyrażanie uczuć narodowych to przeżytek w jednoczącym się i zglobalizowanym świecie. Niektórzy naprawdę czują się zakłopotani, gdy mają mówić o swoim patriotyzmie. Do Ameryki to chyba nie dotarło?
- Ja nie mam takich obaw. Zresztą w Polsce też nie widzę, żeby ktoś był zakłopotany z powodu swojego patriotyzmu. Ale może to dlatego, że obracam się niemal wyłącznie w środowisku sił zbrojnych. Myślę, że moi polscy koledzy są naprawdę dumni z Polski. Historia to jedno, ale teraz żyją w wolnym kraju, któremu służą. Kiedy wykonują swoją pracę w wojsku, to wzmacniają swój kraj. Nie można mówić, że to coś nieodpowiedniego, że przyczyniają się do bezpieczeństwa i wolności swoich rodaków. To powód do satysfakcji, do wyrażenia której jest okazja podczas świąt państwowych.

Takie świętowanie ma też znaczenie wychowawcze?

- W mojej młodości Dzień Niepodległości był wyjątkowy, bo wtedy spędzaliśmy go w rozszerzonej rodzinie. Poza moimi braćmi, siostrami i rodzicami obecni byli dziadkowie i wszyscy kuzyni. To miało na pewno wpływ na moje przyszłe życie, bo obaj dziadkowie także byli wojskowymi. I zupełnie naturalnie mówili o służbie ojczyźnie. Nasiąkałem takim myśleniem, że to jest coś właściwego. Mój ojciec też był wojskowym, tylko służył najpierw w wojskach lądowych, a potem w siłach powietrznych. Zawsze interesowałem się tym, co robi. Walczył w Wietnamie. Służba wojskowa była dla mnie jedną z opcji, aż w pewnym momencie, gdyż przyszedł czas wyboru szkoły, zdecydowałem się też pójść tą drogą. W ten sposób kolejne pokolenie w naszej rodzinie wnosi wkład w zabezpieczenie niepodległości Stanów Zjednoczonych.

Dziękuję za rozmowę.
Mjr pil. Matthew Spears od 2009 r. służył jako instruktor polskich pilotów F-16 w bazie w Krzesinach

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... riota.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patriotyzm
PostNapisane: 22 lis 2012, 09:55 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30980
Podłością obecnych czasów jest to, że sprawy tak oczywiste jak np. patriotyzm musimy wciąż oczyszczać od chwastów bolszewickich podczepianych pod to proste i rozumiane jako miłość do Ojczyzny, do narodu pojęcie, ... uczucie.

Patriotyzm to nie ekstremizm!

Nigdy nie powinniśmy godzić się na to, żeby określać patriotyzm mianem ekstremizmu. Każdy z nas rodzi się w kulturze, w narodzie, który go wychowuje, uczy, każdy z nas ma duszę i serce, tego nie zmienimy. Wierność własnemu krajowi jest czymś absolutnie normalnym i zdrowym – mówi Ferenc, węgierski uczestnik Marszu Niepodległości w Warszawie.

W Polsce patrioci często zyskują etykietę “ekstremistów”. Nasiliło się to szczególnie ostatnio. Czy z podobnym zjawiskiem mają Państwo do czynienia na Węgrzech?

Myślę, że skuteczność posługiwania się tego typu określeniami jest silniejsza niż kiedykolwiek wcześniej. Pierwszym krokiem powinno być sprecyzowanie definicji patriotyzmu. Nigdy nie powinniśmy godzić się na to, żeby określać go mianem zjawiska negatywnego czy ekstremizmu. Możemy w tym aspekcie naśladować Amerykanów. Każdy z nas rodzi się w kulturze, w narodzie, który go wychowuje, uczy, każdy z nas ma duszę i serce, tego nie zmienimy. Wierność własnemu krajowi jest czymś absolutnie normalnym i zdrowym. Nacjonalizm czy radykalizm jest natomiast czym innym. Wiem, że brzmi to może jak pewne uproszczenie, ale różnica między patriotą a nacjonalistą zawiera się w tym, iż patriota kocha swoją kulturę, dziedzictwo, swój naród. Nacjonalista natomiast definiuje się w opozycji do innych, mając do nich z założenia negatywny stosunek.

Jak Pan sądzi, gdzie leży źródło używania wobec patriotów epitetów o negatywnym zabarwieniu? Czy ich stosowanie może być skuteczne?

Funkcjonują pewne siły polityczne i medialne, którym zależy na tym, żeby mieszać te kategorie. Istnieje już nawet teoria psychologiczna na ten temat i odpowiednia definicja tego zjawiska. Jest to doskonałe narzędzie służące do niszczenia przeciwnika. Jego mechanizm jest prosty: jeśli bronisz swojego kraju, jego suwerenności (na płaszczyźnie politycznej bądź ekonomicznej), jeśli definiujesz pewne symptomy jako społecznie szkodliwe (jeśli sprzeciwiasz się, na przykład, przyznawaniu niepracującym emigrantom nielimitowanych funduszy socjalnych), masz już "zbyt patriotyczne" poglądy, w związku z czym jesteś nazwany nacjonalistą. A skoro jesteś nacjonalistą, oznacza to, że jesteś ekstremistą. W dalszej kolejności zostajesz nazwany antysemitą, rasistą, następnie gra się starą wypróbowaną metodą – używając określeń w stylu „nazista”. Jest to zabieg świadomy i stosowany z premedytacją. Nikt nie powinien godzić się na coś takiego, musimy się przed tym bronić. Dla dobra rodzaju ludzkiego, a przynajmniej dla dobra naszych społeczeństw, powinniśmy zwalczyć politycznie poprawną nowomowę.

Istnieje jednak na Wegrzech partia posługująca się hasłami o charakterze rzeczywiście ksenofobicznym. Czy Jobbik stanowi obecnie duże zagrożenie dla Fideszu?

Fidesz jest partią będącą obecnie u władzy, prawicową, patriotyczną, mającą oczywiście wrogów, jak każda normalna partia gdziekolwiek na świecie. Fidesz radzi sobie raczej dobrze, chociaż musi zmagać się z postsocjalistyczną częścią społeczeństwa i słabą gospodarką - trudną spuścizną po socjalistach. Mam nadzieję, że ludzie będący obecnie u władzy mają ku temu odpowiednie kwalifikacje.

Jobbik natomiast to partia skrajnie prawicowa, zrzeszająca grupę rasistów, antysemitów i ksenofobów. Nie proponują oni żadnych rozwiązań, robią jedynie dużo szumu i powodują kłopoty. Chcę w tym miejscu zaznaczyć, że tę partię popiera jedynie 10 procent Węgrów. Pamiętajcie o tym proszę, kiedy na zdjęciach z 11 listopada zobaczycie węgierskie flagi w tłumie chuliganów.

W naszym kraju nadal działa także partia socjalistyczna, o której nie umiem powiedzieć niczego dobrego - to katastrofa. Socjalistów wspierają ludzie niepracujący, którzy liczą na zapomogi społeczne. Nie mają oni żadnej motywacji, aby cokolwiek zmienić. Partia socjalistyczna od czasu do czasu gra oczywiście także kartą „ekstremistyczną”. Między Fideszem na Jobbikiem nie ma żadnego szczególnego związku. Jobbik nienawidzi Fideszu - chociaż trzeba zaznaczyć, że nie jest to niczym szczególnym, myślę, że Jobbik w podobny sposób nienawidzi także innych. Fideszowi udało się jednak rozwiązać wiele problemów, które stanowiły wcześniej postulaty w kampaniach Jobbiku – dotyczy to na przykład problemu podwójnego obywatelstwa.

Liderzy polskiej opozycji przywołują Budapeszt jako model, z którego możemy czerpać inspirację. Na jakich wspólnych wartościach warto budować wspólnotę polsko-węgierską?

Według mnie, jedyna droga, jaka stoi przed Europą w globalnym sensie jest to wspólnota w ramach Unii Europejskiej. Nie jestem szczególnie szczęśliwy z tego powodu, ale musimy sobie uświadomić, że w pojedynkę jesteśmy tylko niewielkimi graczami na globalnej scenie politycznej. Dotyczy to nawet Polski, która jest czterokrotnie większa od mojego kraju. Na naszych politykach spoczywa umotywowany historycznie obowiązek nawiązania współpracy w regionie Europy Środkowej i Środkowo-Wschodniej, ponieważ należymy do tego samego kręgu kulturowego, a historia naszych krajów była niekiedy ściśle ze sobą związana. Rozumiemy się nawzajem.

Myślę, że jeśli zwykły Węgier, taki jak ja, którego kraj stracił po I wojnie światowej 2/3 swojego terytorium i 1/3 swojej populacji, może podać rękę swoim sąsiadom, nasi przywódcy są w stanie zrobić to samo. Nie jest możliwe przetrwanie bez współpracy, nie zapominajmy, że jesteśmy narodami chrześcijańskimi. Fundamentami naszych społeczeństw – polskiego i węgierskiego – są, moim zdaniem, solidarność oraz szacunek dla rodzin i dla dziedzictwa narodowego. Geopolitycznie należymy do tej samej części Europy, nadal borykamy się z dziedzictwem bólu, jaki zadał nam komunizm i inne dyktatury. Myślę, że dość już wycierpieliśmy. Mam tu na myśli Polaków, Węgrów, ale także Czechów czy Słowaków (a zatem kraje z grupy Wyszehradzkiej), a w szerszym rozumieniu – wszystkie narody w krajach Europy postsocjalistycznej. Pamiętajmy - my w Europie Środkowej umiemy się porozumieć. Wierzę w istnienie wspólnoty europejskiej składającej się ze wszystkich narodów zamieszkujących nasz kontynent, ale w sposób naturalny głos Warszawy jest lepiej słyszalny niż głos Marsylii czy Nottingham.

Wspomniał Pan o istnieniu wspólnoty chrześcijańskiej, która łączy nasze narody. Dla wielu Polaków przykład Węgrów, którzy umieścili w swojej Preambule do Konstytucji odwołanie do Boga, jest bardzo inspirujący.

Myślę, że odwołanie do Boga w preambule konstytucji było symbolicznym krokiem podjętym przez rząd. Doceniam każdy gest, który wzmacnia tożsamość społeczeństwa. Mam jednak, niestety, wrażenie, że ten gest okazał się ważniejszy dla lewicowych sił w krajach europejskich niż dla samych, dla Węgrów. Polska – z tego, co wiem, jest najbardziej katolickim krajem w Europie, podczas gdy u nas religijna część społeczeństwa to zaledwie 20 procent (mam tu na myśli tych, którzy praktykują na co dzień). Nie widzę pozytywnych zmian w tym obszarze, komunizm skutecznie zniszczył Kościół na Węgrzech po II wojnie światowej. Ludzie zwracają się w kierunku ezoteryki bądź zwyczajnie stają się ateistami. Uważam, że jest to niebezpieczne. Myślę jednak, że za taki stan rzeczy są odpowiedzialni także duszpasterze. Bez uświadomienia sobie konieczności odpowiedniej komunikacji i odnowy wizerunku chrześcijaństwa, najbliższe dekady mogą przynieść zmiany na gorsze.

Uczestniczył Pan razem z Polakami w Marszu Niepodległości 11 listopada. Co Pana do tego skłoniło?

Powody były trzy. Zawsze czułem istnienie słynnego braterstwa pomiędzy naszymi narodami. Owa uwarunkowana historycznie przyjaźń jest czymś wyjątkowym, z czego powinniśmy być dumni. Chciałem doświadczyć tego osobiście w Polsce, a przynajmniej sprawdzić, czy Polacy wierzą w ten rodzaj braterstwa równie mocno jak ja. Drugi powód, dla którego zdecydowałem się przyjechać wiąże się właśnie z tą szczególną datą, jaką jest 11 listopada. Nigdy wcześniej nie byłem w Polsce i miałem poczucie, że obchody Święta Niepodległości to najlepszy moment na wizytę, doskonała okazja do tego, aby wyrazić swoją sympatię dla polskiego narodu. Trzeci powód mojego przyjazdu wiąże się ściśle z drugim – dobry przyjaciel z Warszawy zaprosił nas już kilka miesięcy wcześniej.

Jakie są Pana wrażenia z Marszu Niepodległości?

Hm... Kiedy myślę o tym, mam dziwne, a może lepiej: mieszane uczucia. Skandaliczne zachowanie, jakiego dopuścili się w czasie Marszu chuligani nie było niczym zaskakującym – było ono tym, czym żyją oni na co dzień i co nimi kieruje. Jako Węgier odczuwam głęboki wstyd z powodu zachowania węgierskich aktywistów przybyłych do Polski w imieniu radykalnej węgierskiej partii Jobbik. Uczestniczyli oni w walce chuliganów z policją, a media zinterpretowały ich jako „Węgrów, którzy przyjechali po to, żeby wywołać zamieszki i zniszczyć miasto.” Jest jeszcze jedna sprawa, która mnie niepokoi i której nadal nie rozumiem. Mój kolega Piotrek powiedział mi jeszcze przed 11 listopada, że na Marsz Niepodległości wybierają się do Polski grupy antyfaszystów, radykalnych liberałów i anarchistów i że dwa tysiące ich przedstawicieli zamierza przyjechać z Niemiec. Kolega powiedział mi, że – podobnie jak chuligani i radykałowie – dążą oni do wywołania zamieszek i do walki z polskimi radykałami. Jest to dla mnie niewiarygodne! Jakim prawem jakikolwiek Niemiec ma czelność jechać do Warszawy tylko po to, żeby zakłócić polskie Święto Niepodległości?! Przypomina mi to dzień, kiedy Rumuni demonstrowali maszerując ulicami Budapesztu 20 sierpnia – w dniu, w którym obchodzimy rocznicę powstania Królestwa Węgier.

A pozytywny aspekt Święta Niepodległości?

Bardzo podobali mi się uczestnicy Marszu skupieni wokół środowiska „Gazety Polskiej”. Maszerowałem właśnie w tej grupie, ponieważ chciałem poznać ludzi, którzy zaprosili zorganizowaną grupę Węgrów - mam tu na myśli normalnych obywateli węgierskich, nie chuliganów z Jobbiku. Zdaję sobie sprawę z tego, że pewnie jest to po części zabieg propagandowy, ale Polacy oklaskiwali nas za każdym razem, kiedy dowiadywali się, skąd przyjechaliśmy, byli bardzo mili i przyjacielscy. Pamiętam, że kiedy skandowali „Kto nie skacze, ten za Tuskiem, hop hop hop!” czy coś w tym rodzaju, skakali wszyscy – starsze panie, dziadkowie razem z wnukami... Nie do mnie należy ocena politycznej działalności Tuska, ale uważam, że jest to dobra forma wyrażania opinii. Było to pełne wdzięku.

Czy węgierskie media wspomniały o Marszu w Polsce?

Niewiele, ale jednak. Mówiono głównie o akcjach małych grup z Jobbiku, trochę o walce chuliganów z policją. Wspomniano oczywiście o marszu Komorowskiego i o demonstracji „Gazety Polskiej”.

Podczas Marszu pojawiały się także hasła dotyczące Smoleńska. Czy którekolwiek z węgierskich mediów poddaje pod wątpliwość raport MAK-u?

Mogę powiedzieć, że węgierskie media obserwują polską politykę wewnętrzną właśnie przez ten pryzmat. Wiemy, jak wielką wagę symboliczną ma ta tragedia dla narodu polskiego.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Agnieszka Żurek

http://www.pch24.pl/patriotyzm-to-nie-e ... z2CwERWCZH


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patriotyzm
PostNapisane: 22 lis 2012, 10:51 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Aerolit napisał(a):
Patriotyzm to nie ekstremizm!

Nie wystarczy być osobnikiem "homo sapiens" by być człowiekiem - dopiero miłość do ojczyzny czyni nas ludźmi.

Aerolit napisał(a):

Nacjonalizm czy radykalizm jest natomiast czym innym. Wiem, że brzmi to może jak pewne uproszczenie, ale różnica między patriotą a nacjonalistą zawiera się w tym, iż patriota kocha swoją kulturę, dziedzictwo, swój naród. Nacjonalista natomiast definiuje się w opozycji do innych, mając do nich z założenia negatywny stosunek.

To jest typowe myślenie bolszewika - czerwoni wpakowują nam do głów kłamliwe pojęcie nacjonalizmu jako nienawiści do innych narodów, utożsamiając z faszyzmem (tu od razu komory gazowe i ludobójstwa jako skojarzenie ma ostatecznie zabarwiać negatywnie pojęcie nacjonalizmu). Jest to obrzydliwe kłamstwo, kalumnia, kompletne przeinaczenie prostego w swej istocie pojęcia.

Patriotyzm to miłość do ojczyzny, czyli własnego państwa, które daje mojemu narodowi szansę na wszechstronny rozwój. Nacjonalizm natomiast to miłość do własnego narodu. Tak jak człowiek, który nie kocha siebie, nie potrafi kochać innych, bo nie da się kochać innych bardziej niż siebie samego, tak samo człowiek, który nie kocha swego narodu, nie potrafi kochać też innych narodów. Dlatego nacjonalizm jest obowiązkiem wszystkich Chrześcijan i jest on propagowany przez Kościół Katolicki od zarania dziejów. Twórcami nacjonalizmu są Rzymianie - Kościół Katolicki przejął to pojęcie i przefiltrował przed sito własnych dogmatów. I w tej formie nacjonalizm istnieje do dziś jako uczucie miłości do własnego narodu będące takim samym obowiązkiem, jak miłość do rodziców. Polacy byli i są nacjonalistami od zarania dziejów, czyli na pewno od chwili chrztu. Dlatego potrafią zrozumieć przedstawicieli innych narodów, ich uczucia i stąd bierze się szacunek dla innych nacji, a nawet i miłość, jak np. do Węgrów.

Np. przedrozbiorwa Polska po unii była państwem wielonarodowym - patrioci wszystkich nacji kochali państwo polskie, a nacjonaliści kochali swój naród, czyli Polacy Naród Polski, Litwini Naród Litewski, a Rusini Naród Ruski.

Środowiska żydowskie wypaczają nam pojęcie nacjonalizmu, ponieważ absolutnie jest ono im obce. Ludzie cywilizacji żydowskiej nie potrafią kochać swojego narodu, więc identyfikują się poprzez szowinizm, czyli nienawiść do innych narodów. Ten szowinizm utożsamiają w swej propagandzie z nacjonalizmem i stąd większość ludzi, mając pomieszane w głowie, mówiąc "nacjonalizm" ma na myśli "szowinizm".

Czy III RP jest naszym państwem? Oczywiście że tak, jest to nasza własność, ale zawłaszczona przez naszych wrogów. Patriotyzm nakazuje odzyskanie naszego państwa z rąk naszych wrogów. Nakazuje to także nacjonalizm, bo państwo w rękach naszych wrogów niszczy Polaków, co widać ewidentnie w każdej dziedzinie. Dlatego nasi wrogowie tępią pojęcia patriotyzmu i nacjonalizmu, bo powszechność tych uczuć w Polsce stanowi zagrożenie dla ich dominacji.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patriotyzm
PostNapisane: 12 kwi 2013, 16:49 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://marucha.wordpress.com/2013/03/29 ... triotyzmu/

Szanse patriotyzmu
Posted by Marucha w dniu 2013-03-29 (piątek)

Mamy już za sobą jako Polska 68 lat bez wojny – najdłuższy okres w całej historii naszej państwowości. Patriotyzm polski kształtował się ustawicznie w ogniu walki w obronie całości państwa i wiary rzymsko-katolickiej. Powstaje pytanie – czy taki patriotyzm jest nadal aktualny, a jeżeli tak, to co z nim się działo w ciągu tych 68 lat?
Atrakcyjność patriotyzmu dla Polaków nie powinna budzić wątpliwości, bo stanowi on emanację cywilizacji łacińskiej, a więc europejskości w najpełniejszym tego słowa znaczeniu. To, co mogło mieć decydujący wpływ na jego zachowanie lub utratę, to tradycja rodzinna i środowisko.
Otwartą wojnę z rodziną Centralne Siły Polityczne rozpoczęły już w XIX w. w rozprawce Fryderyka Engelsa „O pochodzeniu rodziny, własności prywatnej i państwa” i prowadzą ją nieprzerwanie na różne sposoby przez kolejne pokolenia.
Mieliśmy w tej wojnie sojuszników na czele z nauką Kościoła Rzymsko-Katolickiego. Paradoksalnie sprzyjała nam wiejska struktura społeczna, różnorodność metod wynaradawiania, a także sposobów walki z Kościołem i ciągłość lokalnej tradycji. W XX w. te czynniki ratowały naszą egzystencję. Trudno było totalnym atakiem czołgów i Luftwaffe zniszczyć naród rozproszony po wsiach i miasteczkach. Podobnie trudno było oczekiwać totalnego upadku ducha w wyniku realizacji Paktu Ribbentrop-Mołotow, w ramach działań eksterminacyjnych, takich jak „Intelligenzaktion” czy Katyń.
Dlaczego? Bo naród polski, ukształtowany przez cywilizację łacińską był i powinien pozostać wspólnotą inteligencji wrodzonej, niezależnie od statusu społecznego, wykształcenia czy majątku.
Czy jednak pozostanie? Nie można tego być pewnym, ponieważ od dawna jest już wdrażana w życie kosmopolityczna, destrukcyjna polityka społeczna, której ukoronowaniem jest tzw. rewolucja „gender”. Rzecz sięga korzeniami Napoleona, którego Kodeks Cywilny upowszechnił w Europie rozwody. CSP w ciągu następnych 150 lat powielały w konstytucjach obłudne hasło „troski” państwa o matkę i dziecko, pomijając milczeniem rolę ojca rodziny. Potem przyszła kolej na aborcję, a jeszcze wcześniej w Niemczech na eugenikę i eutanazję.
Dziś Unia Europejska jawnie popiera całkowite „wyzwolenie” człowieka, a więc także i z jego płci, z którą przychodzi na świat i popiera wszelkie możliwe manipulacje w tej dziedzinie.
Wreszcie CSP sięgnęły po atrybut Boży, jakim jest stworzenie człowieka, promując badania nad „stworzeniem” człowieka w probówce. Elementarna wiedza z zakresu nauk ścisłych łatwo demaskuje te manipulacje perspektywą jakiegoś pozornie bardziej ludzkiego świata.
Ziemia jest wielkim Bożym wychowawcą, strefa umiarkowana wychowała człowieka do pracowitości, oszczędności, zapobiegliwości oraz pokory. Jeżeli inżynierowie antykościoła planują uwolnienie człowieka od pracy w pocie czoła, to szykują mu unicestwienie nie tylko duchowe, ale i biologiczne. Dziś człowiek uczy się bardziej miłować siebie niż ziemię ojczystą.
Czy wytrwamy, zanim ostatnie orzełki patriotyzmu znikną z koszulek sportowców? Cóż wobec tego myśleć o tych naszych Rodakach, którzy ze zdziwieniem dowiadują się, że do 13.12.1927 r. Orzeł Biały – nasze godło narodowe miał zwartą koronę, zwieńczoną Krzyżem, a jego skrzydła były wolne od pięcioramiennych gwiazdek?
Ci nasi Rodacy bardziej kochają kosmopolityzm niż patriotyzm, ale nie widzą, że ten kosmopolityzm, to, co buduje w Polsce, to właśnie dzięki Polakom-patriotom. Gdyby rewolucji „gender” udało się dokonać swojej zbrodni, to Polska przestanie istnieć.
Można odnieść bolesne wrażenie, że im więcej „solidarności” w mediach, tym mniej miłości między Polakami. Do końca XX w. znany był piękny przejaw Prawa Naturalnego: uszanowanie ciał zmarłych (św. Wojciech), uszanowanie ostatniej woli niewolników (św. Maksymilian), wykup jeńców z niewoli, wymiana jeńców (ks. abp Jan Cieplak).
Cóż zatem myśleć o wolnej, demokratycznej Polsce, w której Kodeks Wykroczeń ogranicza możliwość uiszczenia kary pieniężnej do osób bliskich skazanemu? Doświadczyliśmy tego, gdy pos. Anna Sobecka została ukarana za uiszczenie grzywny, wymierzonej o. Tadeuszowi Rydzykowi. Kto wprowadził ten zapis, pomawiający nas Polaków o mściwość, a de facto o antysolidarność? Czy nie jest to nowa, potężna ofensywa antypatriotyzmu?

Andrzej J. Horodecki

http://sol.myslpolska.pl/2013/03/szanse-patriotyzmu/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patriotyzm
PostNapisane: 21 cze 2013, 05:07 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30980
Kresowy patriotyzm

Z ks. kanonikiem Andrzejem Stopyrą, proboszczem parafii św. Stanisława BM w Lubaczowie, współorganizatorem XIII Polskiego Festiwalu Pieśni, Piosenki i Poezji Patriotycznej „Bogu i Ojczyźnie” im. ks. kard. Władysława Rubina, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Mariusz Kamieniecki

Przed nami XIII Polski Festiwal Pieśni, Piosenki i Poezji Patriotycznej „Bogu i Ojczyźnie” im. ks. kard. Władysława Rubina. Skąd pomysł na tego typu imprezy i dlaczego Lubaczów?
– Lubaczów to miasto kresowe, które ciągle musiało walczyć o swoją polską tożsamość, szczególnie w XX wieku. Istnieje tu wiele organizacji kombatanckich, społecznych i kościelnych, pielęgnujących pamięć o pięknych kartach polskiej historii, o polskiej tradycji i kulturze. To ci ludzie, zaangażowani w społeczną działalność, zebrani w Biurze Rodziny Radia Maryja, postanowili przed 15 laty zorganizować w Lubaczowie koncert religijno-patriotyczny pod nazwą „A to Polska właśnie”. Po dwóch latach ten jednodniowy koncert przerodził się w dwudniowy Festiwal Pieśni, Piosenki i Poezji Patriotycznej „Bogu i Ojczyźnie”. Do organizacji festiwalu powołano Stowarzyszenie Narodowo-Patriotyczne „Rota”, którego prezesem od początku działalności jest Wojciech Mamczur. Festiwal został związany z parafią św. Stanisława BM.

Są środowiska, które w imię źle pojętego postępu chciałyby słowo „patriotyzm” wymazać z naszego języka, a przede wszystkim ze świadomości Polaków. Dlaczego patriotyzm nie jest w modzie?
– Sam się często zastanawiam, dlaczego tak jest. Dlaczego wielu ludzi z tzw. elit nie jest zainteresowanych promowaniem patriotyzmu, postaw miłości Ojczyzny. Dlaczego rządzący robią wszystko, aby nasi rodacy o przekonaniach narodowo-patriotycznych musieli dobijać się o swoje prawa do obecności w przestrzeni publicznej, dlaczego szkoła nie ma programów, które podejmowałyby edukację patriotyczną. Żyjemy w czasach globalizacji nie tylko gospodarczej, w czasach ogólnoświatowych tendencji liberalizmu i relatywizmu, dla których patriotyzm, czyli miłość do Ojczyzny, jest przeżytkiem, reliktem przeszłości. Tendencje te bardzo się nasiliły, gdy rozpoczęto kampanię promującą wstąpienie Polski do Unii Europejskiej, gdy w programach szkolnych i medialnych zaczęto promować otwarcie na Europę, na świat, na inne wartości niż te, które były pielęgnowane w naszej polskiej tradycji, a są zakorzenione w nauce Kościoła i w Dekalogu. Wiele środowisk, tzw. nowoczesnych i postępowych, rozpoczęło propagandę mówiącą, że ci, którzy stoją na straży tradycji i wartości takich jak patriotyzm, to ludzie zacofani, niepostępowi, zamknięci na nowoczesny świat, stanowiący ciemnogród. Takie opinie, nieprawdziwe i nieetyczne, muszą boleć i ranić.

Co można zrobić, żeby jeszcze bardziej spopularyzować ideę patriotyzmu?
– Bogu dzięki, że mamy jeszcze sporą grupę nauczycieli, katechetów i pedagogów, którzy w szkołach troszczą się o przygotowywanie akademii patriotycznych w święta narodowe, którzy prowadzą młodzież na uroczystości religijno-patriotyczne pod pomniki i do świątyń, którzy uczą polskich pieśni narodowych i patriotycznych.

Festiwal od lat nawiązuje do ważnych wydarzeń z historii Polski.
– W tym roku uczcimy 150. rocznicę Powstania Styczniowego oraz 600-lecie unii horodelskiej. Cały festiwal poświęcony jest tym wydarzeniom mocno związanym z historią Kresów Wschodnich. Horodło leży na terenie naszej diecezji, zaś jedna z ostatnich bitew Powstania Styczniowego rozegrała się pod Kobylanką, niedaleko Lubaczowa.

Kto może wziąć udział w festiwalu?
– Tematy i regulamin udziału w festiwalu są znane zaraz po zakończeniu poprzedniej edycji imprezy. Zgłosić swój udział może każdy artysta lub zespół, którego repertuar jest zgodny z naszymi propozycjami i ma odpowiedni poziom artystyczny. W zaproszeniach nie ograniczamy się tylko do środowiska lokalnego, ale wychodzimy do wszystkich artystów i twórców, naszych rodaków w kraju i za granicą.

Cieszę się, że festiwalowi towarzyszy opinia, że jest to jedna z największych imprez o charakterze patriotycznym. Zorganizowany pod patronatem „Naszego Dziennika” i Radia Maryja cieszy się renomą i odpowiednim poziomem. Mamy satysfakcję, że nasz wysiłek jest zauważany i doceniany, że możemy w ten sposób tu, na Kresach, coś dobrego zrobić dla Ojczyzny.

Od 2010 r. przyznawane są statuetki „Bogu i Ojczyźnie” im. Kardynała Władysława Rubina. Kto może otrzymać taką nagrodę?
– W 2010 r., gdy świętowaliśmy 10-lecie festiwalu, postanowiliśmy, idąc za sugestią ówczesnego biskupa zamojsko-lubaczowskiego, a obecnego arcybiskupa częstochowskiego Wacława Depo, nadać temu wydarzeniu imię ks. kard. Władysława Rubina, którego szczątki spoczywają w podziemiach lubaczowskiej świątyni, oraz ustanowić kapitułę, która będzie nadawała honorowe wyróżnienia dla osób i instytucji mających szczególny wkład w krzewieniu kultury polskiej i wartości chrześcijańskich, działalności narodowo-patriotycznej. Pierwszym laureatem nagrody był ks. kard. Marian Jaworski. W kolejnych latach otrzymali ją: Radio Maryja, Caritas Polska, Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, artysta rzeźbiarz Maksymilian Biskupski, twórca m.in. pomnika Poległym i Pomordowanym na Wschodzie w Warszawie, a w ubiegłym roku Jan Pietrzak i Tygodnik Katolicki „Niedziela”.

Kto otrzyma nagrodę w 2013 roku?
– W tym roku kapituła postanowiła przyznać nagrodę w kategorii instytucja Ojcom Paulinom z Jasnej Góry, a w kategorii osoba – wielkiemu kompozytorowi Wojciechowi Kilarowi.

Dziękuję za rozmowę.

http://www.naszdziennik.pl/wp/36331,kre ... otyzm.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patriotyzm
PostNapisane: 14 lut 2014, 08:12 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30980
Chcesz walczyć i zwyciężyć w obronie Ojczyzny?

Z Jarosławem Wróblewskim z Grupy Historycznej Zgrupowanie „Radosław” rozmawia Marta Milczarska

Najnowsze sondaże pokazują, że aż 41 proc. badanych Polaków mówi, iż dla obecnej Polski nie poświęciłoby niczego. Jakie są tego przyczyny?

– Niestety, przykład idzie z góry. Skoro rządzący nie potrafią dawać świadectwa o miłości do własnej Ojczyzny, skoro ich działania nie są działaniami dla dobra wspólnego wszystkich obywateli, to takie też postawy tworzą się w społeczeństwie. Polakom coraz ciężej żyje się we własnym kraju. Młodzi ludzie, którzy są siłą i tożsamością kraju, muszą wyjeżdżać za granicę w poszukiwaniu pracy i tam zakładają rodziny.

Niestety, bardzo bolesne jest także to, że mało znane jest dziedzictwo naszych przodków. Młodzi nie znają dziedzictwa żołnierzy Armii Krajowej, na której wychowywane było moje pokolenie.

Jednakże chciałbym także podkreślić, że mimo takich wyników sondażu widzę w młodym pokoleniu swego rodzaju głód historii. Młodzież interesuje się życiem bohaterów Powstania Warszawskiego, życiem i działalnością żołnierzy niezłomnych. Młodzi chcą poznawać historię.

Może ten głód powodowany jest też tym, że ruguje się z polskich szkół lekcje historii, że promuje się filmy, które zakłamują historię i ośmieszają narodowych bohaterów...

– Niestety, to też powoduje, że młodzi ludzie nie identyfikują się z Polską. Co więcej, próbuje się poprzez takie działania wmówić Polakom, że nie mamy powodów do dumy, że jesteśmy nieudacznikami i wszystko, czego się podejmowaliśmy, kończyło się klęską. Próbuje się dzielić Polaków, mówiąc, że nie umiemy się porozumieć między sobą, że nie potrafimy rozmawiać. Cały system edukacyjny i medialny wmawia nam, że nie warto się poświęcać dla drugiego człowieka, a tym bardziej dla „jakiejś” Polski. Podczas narodowych świąt media serwują nam szereg informacji, że wszystkie narodowe zrywy były nieudane i nie warto było ryzykować, że wszystko to było szaleństwem. Słyszymy chociażby te dywagacje nad sensem Powstania Warszawskiego, w których „eksperci” mówią, że nie warto było się poświęcać. Mówią, że nie mamy powodów do dumy, a tak naprawdę jest ich bardzo dużo. Zobaczmy jednak, że takie postaci, jak mjr Zygmunt Szendzielarz ps. „Łupaszko”, gen. Emil Fieldorf „Nil”, płk Witold Pilecki czy Danuta Siedzikówna „Inka”, fascynują swoim życiem młodych ludzi. Nie możemy pozwolić, aby zniechęcono nas do miłości do naszego kraju. Środkiem, by do tego nie dopuścić, jest poznawanie dziejów naszego kraju, niepozwolenie na odcięcie od naszych korzeni.

Jest wiele inicjatyw, jak chociażby Katyński Marsz Cieni Grupy Historycznej Zgrupowanie „Radosław”, które zapalają do poznawania historii...

– Tak. Nie można tego sondażu, w którym rzekomo 41 proc. badanych Polaków nie identyfikuje się z Polską, brać tak mocno do siebie. Zauważmy chociażby patriotyczne inicjatywy kibiców, grup rekonstrukcyjnych, zobaczmy, ilu jest pasjonatów historii, ile powstaje bardzo ciekawych publikacji historycznych. Jednak poznawanie historii wymaga czasu i wysiłku. A teraz chce się wmówić młodym, że miłość do Polski kosztuje zbyt wiele, że trzeba poświęcać dla niej zbyt wiele czasu. Mimo tak niesprzyjających warunków jest cała masa ludzi, który „oddychają historią”, który w domach pielęgnują poszanowanie dla dziedzictwa narodowego.

Młodzi ludzie, z którymi się Pan spotyka w Grupie Historycznej Zgrupowanie „Radosław”, mają odwagę poświęcić się dla Ojczyzny?

– Myślę, że 100 proc. w naszej grupie odpowiedziałoby, że jest w stanie poświęcić się dla kraju. Kiedy spotykam młodych na lekcjach historii, widzę, że są oni bardzo zainteresowani narodowym dziedzictwem. Chcemy także w sposób ciekawy przedstawiać historię, by młodzież mogła niemal jej dotknąć. Zobaczmy, ile młodych osób uczestniczy w lokalnych inscenizacjach, ile osób uczestniczy w Katyńskim Marszu Cieni, ilu jest zafascynowanych Międzynarodowym Motocyklowym Rajdem Katyńskim, to pokazuje, że jest wielu, którzy kochają Polskę. Jednocześnie staram się zrozumieć tych, który mają wątpliwości, czy byliby w stanie poświęcić się dla obecnej Polski. To przecież jakby zadać pytanie: Czy w tym momencie umarłbyś za Ojczyznę? Trudno jest zadeklarować jednoznacznie, że jeśli będzie taka potrzeba, to zginę. Każdy chce żyć. Może trzeba postawić pytanie: Czy chcesz walczyć i zwyciężyć w obronie Ojczyzny? Nie skazujmy się od razu na porażkę. Jest wielu ludzi tak gorliwych, że jeśli byłaby taka potrzeba, to dalibyśmy radę obronić naszą Ojczyznę. Chcę mocno podkreślić, że w tym momencie musimy walczyć o dobre imię naszych narodowych bohaterów, m.in. Powstania Warszawskiego, ponieważ chce się im to odebrać.

Dziękuję za rozmowę.

Marta Milczarska

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... zyzny.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patriotyzm
PostNapisane: 24 mar 2014, 12:46 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.polishclub.org/2014/01/23/wa ... i-korpusu/

Waldemar Glodek – Mazowsza dzieci młode dzisiaj śpiewają: Bo my żołnierze II Korpusu….
23 STY 2014 O 23:34

Obrazek
Młodzież z Ryk śpiewa Marsz II Korpusu. Fot. TK


Na terenach przepięknych puszcz i lasów rozpostartych w rejonach środkowej Wisły i rzeki Wieprz przez wieki w trudnych momentach organizowali się Polacy, w tym również młodzież do walki przeciwko antypolskim rządom sprawującym na przestrzeni wieków władzę w Warszawie z poręki różnych okupantów, pruskiego czy ruskiego albo też sowieckich żołdaków spod gwiazdy Kominternu.
To z nadwieprzańskich lasów wyszły odziały do walki z bolszewickim najeźdźcą wg planów strategicznych opracowanych przez gen. Tadeusza Rozwadowskiego, która zakończyła się triumfem Wojsk Polskich i wielką chwała dla marszałka Józefa Piłsudskiego.
Te lasy, to w czasie trwania okupacji niemieckiej a później sowieckiej były miejscem aktywnej działalności partyzantki pod dowództwem majora Mariana Bernaciaka „Orlika” urodzonego w Zalesiu pod Rykami. To jego odział leśnych utrudniał Niemcom okupacyjne swawole na tych terenach i wyzwolił spod niemieckiej okupacji Ryki i okolice. Polacy byli panami na tej ziemi krótko, bo zbrodnicze oddziały KBW pod dowództwem takich ludzi jak w ostatnim czasie uwielbiany przez min. Zdrojewskiego prof. Zygmunt Bauman rozwinęły swoje dobrze uzbrojone oddziały i rozbili bohaterskich żołnierzy „Orlika”.
W tym samy czasie, kiedy polskie dzieci, często wnuki żołnierzy II Korpusu Wojska Polskiego, zmuszane są w polonijnych szkołach nad Pacyfikiem do uczestniczenia w zajęciach i konkurasach poświęconych twórczości stalinistki i antykatoliczki Wiesławy Szymborskiej, na Mazowszu ich rówieśnicy ćwiczą piosenki II Korpusu.
Poniżej video z nagraniem Chóru Grupy Rekonstrukcji Historycznych Żołnierze Września 1939 roku Garnizonu Dęblin przy Stowarzyszeniu Regionalnym „Małe Mazowsze” w Rykach.

http://www.youtube.com/watch?v=DjL01FJYkUE

Mało tego, kiedy ta dziatwa w patriotycznym nastroju uczy się historii, namiestnicy okrągłostołowi na Wiejskiej jeden przez drugiego robią dobre miny i umizgują się do Polaków chcąc przechwycić na własność, sprywatyzować – tak jak to już zrobili z prawie całym wieloletnim dorobkiem Polaków – zniszczyć jak Stocznie, huty i kopalnie ostatni kawałek Ojczyzny – Polskie Lasy. Te puszcze i kniej, w których w czasie II wojny światowej istniała największa armia podziemna Europy.
Grubymi nićmi szyte plany bankierów, którzy podsuwają zza węgła nuty sobie uległym wasalom zajmującym się polityką nad Wisłą wskazują, że to tylko kwestia czasu, kiedy to Polacy nawet w lesie nie będą mieli możliwości się zorganizować żeby stawić opór totalitarnej władzy.
W ramach maskujących zabiegów mających na celu nic innego jak zdezorientowanie Polaków, wrzucane są sztuczne problemy do rozwiązywania przez rozgorączkowanych w walce, żyjących za pieniądze wyciągnięte z kieszeni ubogiego polskiego podatnika, rycerzy sitwy magdalenkowej zalegalizowanej przy okrągłym stołe. Okres pookrągłostołowy to chyba najskuteczniejsza w swych osiągnięciach okupacja w historii naszej Ojczyzny.
Powróćmy jeszcze do „Orlika”. Kiedy pełniący rolę prezydenta Polski historyk Bronisław Komorowski, nie tak dawno, zajechał do Ryk w swej politycznej pielgrzymce dla uczczenia żołnierzy AK ominął miejsce, pomnik poświęcony majorowi Marianowi Bernaciakowi „Orlikowi”, a miał do tego miejsca nie dalej jak 1000 metrów. „Orlik” nadal Wyklęty a zbrodniarzom z Ludowego Wojska Polskie i Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, którzy za operację zlikwidowania mjr. Bernaciaka otrzymało Krzyże Virtuti Militari V klasy do tej pory nikt tego odznaczenia nie cofnął! Mimo takiego wniosku przesłanego już dawno przez weteranów, żołnierzy AK i WiN do Belwederu.
Kiedy przed laty przekroczyłem progi biblioteki Domu Polskiego w San Francisco nad Pacyfikiem doznałem szoku widząc wśród zbiorów książek dziesiątki publikacji wydawnictwa Ministerstwa Obrony Narodowej LWP serii Żółty Tygrys. Wydawnictwa, które miało na celu indoktrynację historyczną Polaków. Wydawnictwem MON dyrygował Zarząd Polityczny Wojska Polskiego (Ludowego). Szefem Zarządu był gen. Wojciech Jaruzelski, którego wielkim mentorem jest Adam Michnik & ska.
W tej istniejącej od 1926 roku bibliotece, wśród propagandowych agitek była również książeczka Zenona Strześniewskiego >„Orlik” zostawia ślad< paszkwil na majora Bernaciaka. I nie sam problem tego, że te ksiązki tam były jest najistotniejszy, ale źródło skąd pochodziły, czyli któż to był tak obcesowy, że w taką literaturę zaopatrywał między innymi żołnierzy II Korpusu i Armii Krajowej korzystających z tych zbiorów. Można domniemać, że są to te same źródła skąd pochodzą dzisiaj wytyczne do nauki polonijnych dzieci poezji autorstwa Wisławy Szymborskiej.
Wśród prezentowanego chóru niewątpliwie są wnuki, czy prawnuki żołnierzy oddziału mjr. Mariana Bernaciaka „Orlika”. One dzisiaj pełną piersią śpiewają Marsz II Korpusu, i w ich postawie jest nadzieja…

Waldemar Glodek
http://www.polishclub.org
Modesto, CA

POLISH CLUB ONLINE, 2014.01.23


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patriotyzm
PostNapisane: 29 mar 2014, 12:02 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://narodowcy.net/kultura/9360-film- ... -wykletych

Film G.H. ,,Niepodległość'' o Żołnierzach Wyklętych
Opublikowano: czwartek, 27, marzec 2014 15:21

Grupa historyczna Niepodległość powstała by wzmacniać świadomość historyczną każdego Polaka.

Obrazek

Młodych chcemy inspirować do zainteresowania się historią, pokazać, że kryzys braku pozytywnych wzorców spowodowany jest jedynie brakiem chęci ich poszukiwania. Starszym osobom chcemy przypomnieć, że byli świadkami niezwykle ważnych chwil w historii Polski i Europy. A kombatantom chcemy oddać cześć starając się jak najwierniej opowiedzieć ich historie, tak by bohaterowie na zawsze pozostali bohaterami.

"Jest tylko jedna rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenną . Tą rzeczą jest honor."
Józef Beck

LINK DO STRONY
http://www.niepodleglosc.org.pl/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patriotyzm
PostNapisane: 17 kwi 2014, 06:48 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30980
Patriotyzm polskich kapłanów

Z JE ks. abp. Andrzejem Dzięgą, metropolitą szczecińsko-kamieńskim, rozmawia Sławomir Jagodziński

„Kapłaństwo domaga się szczególnej niepodzielności życia i służby. Ta właśnie niepodzielność stanowi najgłębiej o naszej kapłańskiej tożsamości” – te słowa napisał Jan Paweł II 35 lat temu w swoim pierwszym po wyborze na Papieża Liście do kapłanów na Wielki Czwartek. Czy nie z tego właśnie powodu mówienie „zawód – ksiądz” jest wielkim nieporozumieniem?

– Dotykamy tu jednej z najpiękniejszych rzeczywistości ludzkiego życia, jaką jest pełne miłości zaangażowanie się w sprawy drugiego człowieka i w sprawy wspólne. Rzeczywistość ta w polskim języku określana jest terminem „służba”. Może to być służba wojskowa, służba zdrowia, służba człowiekowi, służba Ojczyźnie, służba Panu Bogu. Niektórzy dzisiaj próbują już z tego określenia rezygnować, np. ze służby zdrowia czyniąc zwykłą pracę zarobkową lekarzy, pielęgniarek i innych grup, zaangażowanych przecież faktycznie w służbę zdrowiu i życiu ludzkiemu. Pojęcie „służba” odnosi się do rzeczywistości pięknych i dobrych, a jednocześnie trwałych i niezmiennych. Z tych racji są to wartości istotne dla człowieka, dla rodziny, dla narodu. Do tych wartości, oprócz życia i zdrowia, należy także życie duchowe, życie Boże w człowieku. Właśnie w tej służbie są ustanowieni w sposób najbardziej szczególny kapłani – głosiciele Bożego Słowa i szafarze sakramentalnej łaski Bożej. Ilekroć mówimy o służbie, w odróżnieniu od zwyczajnej pracy zawodowej, mówimy o pełnym zaangażowaniu całej osoby, bez liczenia czasu, kosztów i siły. To jest ta niepodzielność życia i służby. Takiej właśnie niepodzielności – na wzór samego Jezusa Chrystusa – rzeczywiście wymaga służba, jaką podejmują kapłani Jezusa Chrystusa – prezbiterzy Kościoła Chrystusowego.

Czasem słyszy się postulat, aby kapłani „dostosowali się” do współczesnych czasów. Odniósł się do tego we wspomnianym liście z 1979 r. Papież Polak. Wskazując na świętych kapłanów z różnych czasów, jak choćby na św. Wincentego à Paulo, św. Jana z Ávili, św. proboszcza z Ars czy św. Jana Bosko, podkreślił, że każdy z nich był „dostosowany” do swoich czasów. Ale dostosowanie to polegało na daniu właściwej w tamtym czasie odpowiedzi światu w „świętości i gorliwości”. „Z pewnością nie są takim dostosowaniem różne próby i projekty zeświecczenia życia kapłańskiego”, pisze Papież. Czy dostrzega dziś Ksiądz Arcybiskup takie pokusy zeświecczenia kapłanów?
– Wolałbym nie mówić o zeświecczeniu, ale o niektórych, dla zewnętrznego obserwatora zaskakujących, skutkach otwartości Kościoła i kapłanów na świat współczesny. Zeświecczenie musiałoby oznaczać utratę pewnej duchowości. Natomiast otwarcie może wprawdzie pociągać za sobą zewnętrzne formy funkcjonowania, wyglądające na świeckość (np. kwestia stroju, codziennego funkcjonowania), przy jednoczesnym zachowaniu głębi życia duchowego. Jest też jednak faktem, że księżom naszego pokolenia może grozić również prawdziwe zeświecczenie, jeżeli np. czysto świeckie metody zarządzania zechcą potraktować we wspólnocie Kościoła jako ważniejsze od duchowego oddziaływania na ludzi łaską Boga, czyli od ścisłego duszpasterstwa. Metody zarządzania warto znać, ale trzeba je traktować jedynie jako dopełnienie metod ściśle duszpasterskich, a nie jako samodzielne duszpasterstwo. Proszę mi jednak wierzyć, że gdy obserwuję ogół kapłanów naszego pokolenia, to widzę wyraźnie, że potrafią zachować należyte proporcje. Zresztą, sam świat, z jednej strony zachęcający ich do stosowania tzw. świeckich metod w działaniach duszpasterskich, gotów jest za chwilę skutecznie im wypominać zbytnie odchodzenie od ściśle pastoralnego charakteru kapłańskiej aktywności. To jest taki cichy regulator społeczny różnych aspektów kapłańskich relacji ze światem.

W zbliżającej się kanonizacji Jana Pawła II ukazany zostanie po raz kolejny ten specyficzny polski wzór kapłana, oddanego Bogu i Kościołowi, ale jednocześnie kochającego swą Ojczyznę i działającego na jej rzecz. Ten patriotyzm polskich księży przez niektórych ukazywany jest jako „wtrącanie się do polityki”. To chyba wielkie nieporozumienie?
– Proszę spojrzeć tylko na niektóre postaci wielkich kapłanów, wpisanych w duchowe dzieje naszej Ojczyzny. To św. Wojciech, który przez swoich bliskich w Pradze został odrzucony z racji upominania się o ewangeliczne wartości w sposobie sprawowania władzy, a potem wniósł pochwałę tego modelu sprawowania władzy do młodego polskiego państwa. Zostało to u nas zaakceptowane poprzez późniejszy trwały kult świętego Wojciecha (Czechy zresztą powróciły także do jego postaci i przesłania). To św. biskup Stanisław, męczennik z racji na wołanie o ewangeliczną sprawiedliwość w rządzeniu państwem. To bł. Wincenty Kadłubek, który w swojej kronice umiejętnie literacko nazwał i wypromował mądrze otwarty, ewangelicznie sprawiedliwy sposób organizacji życia państwowego, nazwany Rzeczpospolitą. To ks. Skarga, wołający w okresie silnej Rzeczypospolitej o duchowych pęknięciach, odczuwalnych już wtedy w strukturach państwa, mogących pokruszyć całe państwo. Nie słuchano go i pół wieku później był już dramat państwa. To o. Kordecki, który rycerzy uczył miłości Ojczyzny w zaufaniu do Pana Boga i Maryi. To ks. Wawrzyniak w zaborze pruskim, który uczył Polaków zgodnej i cierpliwej współpracy gospodarczej z uwagi na interes naszego Narodu i Ojczyzny. To św. Rafał Kalinowski, niosący Polskę w sercu poprzez kolejne lata życia wygnańca, ale szukający metod duchowej odbudowy polskich serc. To ojciec Kolbe, z Niepokalaną budujący silne serca Polaków dla Boga i Ojczyzny. To kardynał Wyszyński, który po Bogu wskazywał Ojczyznę jako największą swoją miłość.

Do tych bohaterskich wzorów dla kapłanów dołącza teraz Ojciec Święty Jan Paweł II…
– Tak. Jan Paweł II, który jak nikt wcześniej mówił o sobie jako o synu naszej Ojczyzny. Pamiętam, jak wołał: To moja Matka ta Ojczyzna. On czuł się wraz z nami współdziedzicem tych duchowych dziejów Ojczyzny. On je przepięknie interpretował w swoich homiliach. Z tych racji jego nauczanie dla naszego Narodu to także wielka lekcja patriotyzmu. On też pokazał dobitnie, wobec całego świata, że głęboka miłość do własnej Ojczyzny w niczym nie przeszkadza w miłości także do innych narodowości, kultur czy języków.

Z dużą przykrością słucham dzisiaj opinii na temat potrzeby nowego zdefiniowania w Polsce pojęcia „patriotyzmu”. Ojczyzna jest przecież ta sama. I patriotyzm ma tę samą treść. Obecność w strukturach Unii Europejskiej niczego tu nie może zmieniać. A jeśli ktoś oczekuje takiej zmiany, to oznacza, że nie ma w sobie czystych intencji. Polski patriotyzm jest ze swojej natury ewangelicznie sprawiedliwy i dlatego jest możliwy do zaakceptowania przez wszystkich ludzi dobrej woli. Jeśli w jakimś ujęciu patriotyzmu w Polsce tego spojrzenia brakuje, to znaczy, że coś jest źle ujęte i nazwane. Kapłani Jezusa Chrystusa o tym tylko przypominają. Oby przez kanonizację Jana Pawła II takie mądre, otwarte, ale też patriotyczne postawy kapłanów przeniknęły dzisiejszy świat. W nas samych musi jednak wybrzmieć pytanie: jacy jesteśmy dzisiaj my, polscy kapłani? Jacy będą polscy kapłani następnych pokoleń?

Można do tego dodać pytanie, czy uda się określonym środowiskom tak rozbudzić antyklerykalizm w Polsce, że autorytet kapłana uda się zniszczyć.
– Autorytet z natury rzeczy przysługuje jakiejś osobie, konkretnie rozpoznawalnej. W przypadku kapłanów mamy do czynienia z autorytetem podwójnym, niejako na dwóch poziomach: jest to autorytet Boga, w którego imieniu kapłan mówi lub działa, ale jest też osobisty autorytet samego kapłana, wyrastający (lub nie) z wiarygodności jego świadectwa wiary. W innych, tzw. świeckich sprawach, określony kapłan też może być dla kogoś autorytetem, np. w sprawach nauki, polityki, budownictwa, sportu, kultury itp. Kapłani potrafią doskonale orientować się w bardzo różnych, często zaskakujących dziedzinach. Najważniejszą jednak przestrzenią zawsze pozostaje dla nich przestrzeń prawdy wiary i prawdy moralności. Autorytet kapłana najbardziej atakowany jest właśnie w tej przestrzeni.

Czym to grozi?
– Jeszcze nie raz i nie dwa będziemy świadkami ataków medialnych na kapłanów z jednej strony właśnie z uwagi na tę podwyższoną granicę ich autorytetu, ale z drugiej strony także z uwagi na swoisty głód autorytetu moralnego w dzisiejszym społeczeństwie. Jestem przekonany, że zarówno te bardzo głośne, jak i bardzo prywatne głosy krytyki w dalszej perspektywie tylko pomogą nam, kapłanom, w pogłębieniu teologicznego spojrzenia na samych siebie i w jeszcze pełniejszym związaniu się z Jezusem Chrystusem – Najwyższym Kapłanem, który samego siebie złożył Ojcu w ofierze za ludzi. Jego Męka i Śmierć Krzyżowa stały się otwarciem bram Życia i triumfu Zmartwychwstania. Taki przykład kapłaństwa służebnego, a jednocześnie wyrazistego, oddanego Chrystusowi, Kościołowi i ludziom, otrzymujemy po raz kolejny w nadchodzącej kanonizacji Papieży Jana XXIII oraz Jana Pawła II. Warto, byśmy my, kapłani, rozpoznali i właściwie odczytali także ten wymiar kanonizacji. Rozpoczęte dni paschalne oraz nadchodząca radość kanonizacji mogą więc stać się dodatkowym źródłem nadziei na owocność duchowej posługi kapłanów w naszym pokoleniu.

Dziękuję za rozmowę.

Sławomir Jagodziński

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... lanow.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patriotyzm
PostNapisane: 02 maja 2014, 06:38 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30980
Warto być patriotą

Z Wiktorem Węgrzynem, komandorem Rajdu Katyńskiego, rozmawia Krzysztof Losz

Czy Polacy są patriotami?
– Mam to szczęście, że spotykam na swojej drodze wielu gorących polskich patriotów. Ludzie, którzy jadą na Rajd Katyński, to osoby, które znają naszą historię, kochają Polskę. Ci, którzy nie kochają Ojczyzny, z nami nie jadą. Zdaję sobie sprawę, że żyję trochę w takim kokonie, bo stykam się głównie ze wspaniałymi Polakami.

Nauczyciele, media jednak alarmują, że mamy do czynienia z pogłębiającym się kryzysem patriotyzmu.
– Proszę pana, obecnym władzom zarzuca się nieudolność. Moim zdaniem, to nie jest nieudolność, to jest celowe działanie. Chodzi o to, aby osłabić polskość, bo celem elit jest budowa „europejskiego państwa, społeczeństwa”. Wielu Polaków przestaje się utożsamiać ze swoją Ojczyzną, myślą tylko o tym, jak szybko wyemigrować. Tym postawom sprzyja polityka gospodarcza państwa, której najbardziej widocznym efektem jest wysokie bezrobocie.

Ale jak ma być w Polsce praca, skoro nie mamy polskiego przemysłu, banków, stoczni, cementowni i wielu innych fabryk? I z Polski wyjeżdżają miliony ludzi, czują się niejako usprawiedliwieni, bo mówią, że w kraju nie mogą się rozwijać, nie mają perspektyw, środków na utrzymanie rodziny. Dzisiaj już nie trzeba Polaków wywozić na Syberię ani wysyłać za granicę z paszportem w jedną stronę, jak to robiono w stanie wojennym. Dzisiaj Polacy sami wyjeżdżają. Za to na pewno trzeba winić władze naszego kraju, które nie robią nic, aby tę falę emigracji powstrzymać.

Bo musimy być przede wszystkim Europejczykami.
– Codziennie telewizja narzuca nam tematy, o których mamy rozmawiać w domu, w pracy, a te tematy często są infantylne, prymitywne, płytkie, antypolskie. Jesteśmy totalnie ogłupiani, manipulowani. Gazety, stacje radiowe i telewizyjne wykrzywiają patriotyzm, wypaczają go, robią z niego jakąś karykaturę. A przecież patriotyzm wykształca w ludziach bardzo dobre cechy. Patriotyzm to miłość do własnej Ojczyzny, do rodziny, do słabszych Polaków, którym powinniśmy pomagać. Czy takie wartości są złe, czy one szkodzą społeczeństwu, czy też czynią z nas lepszych ludzi, obywateli? Nie mam wątpliwości, że patriotyzm przynosi same korzyści i dlatego trzeba go rozbudzać w Polakach, pielęgnować, a nie z nim walczyć.

Postawa mediów nie powinna nas jednak dziwić, bo poza nielicznymi wyjątkami – jak „Nasz Dziennik”, Radio Maryja i Telewizja Trwam – media są w większości w obcych rękach. Niemcy wykupili prawie całą prasę lokalną, zagraniczne media wydają dziesiątki innych tytułów, mają stacje radiowe i telewizyjne. A im nie zależy na kształtowaniu polskości. Tak ukształtowani Polacy głosują potem w wyborach tak, jak tego oczekują media „głównego nurtu”.

Dziesiątki lat życia w kłamstwie da się odwojować w tym pokoleniu?
– Jestem optymistą, bo widzę to, co dzieje się choćby podczas Rajdów Katyńskich. Zdarzają się młodzi, którzy jadą dla przygody, a wracają już jako inni ludzie. Te dwa, trzy tygodnie spotkań z Polakami na Wschodzie, odwiedzania naszych narodowych nekropolii, zmieniają ludzi. Podczas rajdu dowiadują się wiele o naszej najnowszej historii i inaczej już patrzą na Polskę.

Podobne procesy widać w całym polskim społeczeństwie. Ludzie coraz szerzej interesują się historią, czytają czasopisma historyczne, książki, popularne są programy telewizyjne poświęcone naszym dziejom. Szkoda, że te materiały zawierają sporo nieprawdy, co czasami wynika ze złej woli autorów, a czasami z ich niewiedzy. Na pewno łatwiej byłoby prowadzić akcję edukacyjną, gdyby nam się udało odzyskać telewizję, media. Dobrze, że Telewizja Trwam jest na multipleksie, ale nie można wszystkiego zrzucać na barki jednej telewizji. W mediach potrzeba jak najwięcej programów o polskiej historii, kulturze. Mamy wspaniałych naukowców, kapłanów, nauczycieli, których trzeba wykorzystać w pracy nad odbudową naszych narodowych wartości. Ten trud na pewno się opłaci. Jestem o tym głęboko przekonany.

Ale czy polska szkoła chce wychowywać następców „Zośki”, „Alka”, „Rudego”?
– To jest skutek szerszego procesu. W 1945 roku została przerwana ciągłość historyczna, kulturowa Narodu Polskiego. Ojciec nie mówił w domu dzieciom o historii Polski, zwłaszcza tej najnowszej, bo się bał. Byłem świadkiem, gdy chłopak opowiedział w szkole kolegom o tym, co usłyszał w domu o Katyniu i wojnie, a potem cała rodzina została wywieziona na Wschód. Prawdziwej historii nie poznawał potem wnuk, bo dziadek też bał mu się mówić prawdę. A w szkole była pełna indoktrynacja, fałszowanie historii. Ja uczyłem się z kłamliwego podręcznika do historii, który napisała Helena Michnik, matka Adama Michnika.

I nauczyciele też nic nie wiedzieli o Katyniu, komunizmie albo wiedzieli tylko tyle, co przeczytali w komunistycznych książkach, podręcznikach, które były jednym wielkim kłamstwem. Kilka pokoleń Polaków żyło w totalnym kłamstwie. Ono trwa, czasami się nawet nasila, więc nie można oczekiwać, że nie zostawia śladu w umysłach ludzi. Wielu Polaków nie zna swojej historii, tradycji, kultury, kanonu polskiej literatury. Dlatego nie dziwią mnie takie obrazki, jak ten sprzed kilku dni, gdy jedna z telewizji robiła ludziom na Starówce „test” z historii. Zadawali pytania np. o to, kiedy wybuchło Powstanie Warszawskie. Jakieś młode kobiety zaczęły się śmiać, potem uciekły, bo nie znały odpowiedzi na tak proste pytanie. Ten proces – oby nie – może się nasilać, bo w szkole uczy się coraz mniej historii.

Zawsze to rodzina była pierwszym i najważniejszym nauczycielem.
– Tak, ale rodzina nie ma czasu na edukowanie, wychowanie dzieci, krzewienie w nich patriotyzmu. Bo rodzice są zapracowani, mało kto może sobie pozwolić z powodów ekonomicznych na to, aby matka została w domu i zajęła się wychowaniem dzieci. Ona musi pracować, aby miała za co swoje dzieci ubrać, wyżywić, posłać do szkoły. Wychowanie przejęło przedszkole, szkoła, a tu nauczyciele, wychowawcy przesiąkli już nową ideologią i przekazują ją dzieciom i młodzieży. Przykładem są choćby eksperymenty z gender.

Pan jest jednak żywym przykładem, że można skutecznie iść pod prąd.
– Ja miałem – tak mogę to teraz ocenić – to szczęście, że w latach 70. znalazłem się w Stanach Zjednoczonych. A tam uzyskałem nieskrępowany dostęp do literatury zakazanej w Polsce. Mogłem czytać emigracyjną prasę, gdzie swoje teksty zamieszczali wybitni polscy dziennikarze, pisarze. Mogłem rozmawiać, spotykać się z żołnierzami II Korpusu i innymi wybitnymi polskimi patriotami. Zastanawiam się, czy gdybym został wtedy w PRL i jadł codziennie porcję tego kłamstwa, to byłbym taki sam.

Myślę, że jeszcze bardziej by Pan nosił w sercu Kresy.
– Oczywiście, tam w sercach Polaków jest gorący patriotyzm, tam zawsze są łzy na widok biało-czerwonej chorągiewki. I to dotyczy zarówno starszych, jak i młodszych osób. Ci młodzi są dumni z tego, że ich matka, ojciec, babcia czy prababcia byli i są Polakami. Ich postawa nie wynika wcale z chęci wyemigrowania do Polski, chcą zostać tu, gdzie jest ich rodzinne gniazdo. Polskość jest w ich sercach, nie jest związana z geograficznymi granicami.

Naszą rolą jest utrzymywanie kontaktu z Polakami na Kresach. To jest nasz obowiązek wobec Ojczyzny. Pielęgnowanie pamięci o dawnej Rzeczypospolitej jest jak najbardziej potrzebne, to jest też czyn patriotyczny. I to nie jest nacjonalizm, to nie jest żadne wzywanie do rewizji granic – a czasami takie zarzuty pod swoim adresem słyszymy. My przecież o żadnych zmianach granic nie mówimy, coś takiego jest niemożliwe, ale i byłoby niezgodne z polską racją stanu. Polacy odwiedzają Kresy i tylko chcą mieć dostęp do polskich narodowych miejsc, które są ważne dla nas, dla naszej historii. Chcielibyśmy, żeby Cmentarz Łyczakowski wyglądał tak jak kiedyś, ale to nie oznacza, że chcemy przywrócić „polski Lwów”.

Zresztą, moim zdaniem, to, że akurat Łyczaków nie wygląda tak, jak powinien, że tam nie ma jeszcze Szczerbca, to głównie skutek nieudolności polskich władz. Polacy mają z Ukraińcami dobre kontakty, ja miałem przyjaciół na Majdanie, z którymi cały czas utrzymywałem kontakt. Ale oczywiście jednocześnie pamiętamy o zbrodni wołyńskiej, o Polakach zamordowanych przez Ukraińców. Bo to część naszej historii, której nie można się wyprzeć, zapomnieć o niej.

Dziękuję za rozmowę.
Krzysztof Losz

http://www.naszdziennik.pl/mysl/76150,w ... riota.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patriotyzm
PostNapisane: 08 sie 2014, 15:04 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30980
Dorównać Polakom.

matka trzech córek.

Nic nie poradzi jazgot lewackiej hołoty, ani wredne poszczekiwanie zawistnych „współobywateli”. Na darmo szczuje się Polaków przeciw sobie, posiłkując się pseudonaukowymi wywodami różnych historyków od siedmiu boleści. Alternatywne wizje, przesiąknięte tchórzostwem i zdradą, za nic nie miałyby racji bytu w czasach, kiedy honor droższy był od krwi.
Myli się ten, kto sądzi, że to tylko kwestia wychowania, dryl narzucony przez piłsudczykowskie zastępy sprawił, iż młodzież tamtych, wojennych lat, była inna niż dzisiaj.

My – Polacy, jesteśmy waleczni i oddani swoim ideom. Rzecz w tym jedynie, jakie idee się nam wpoi. Z wielkim wysiłkiem, przeto, z determinacją i zacięciem, od lat wmawia się Polakom, że nie ma większego bezsensu niż walka skazana na porażkę, a szczytem rozwoju cywilizacyjnego jest umiejętność dostosowania się do każdej sytuacji bez względu na straty moralne. Bo czym są te patriotyczne, wzniosłe dyrdymały , które tylko szkody przynoszą i straty? Czy nie są przypadkiem kulą u nogi, utrudniającą lekkie, bezpieczne lawirowanie wśród profitów i zysków?
Jeden z Powstańców – „Zośkowców”, po wyzwoleniu z niemieckiego obozu, spotkał znajomego, który wojnę spędził w bezpiecznej Anglii. Po długich opowiadaniach o tym, jak wyglądała okupacja w Polsce, usłyszał pytanie, które wytrąciło go z równowagi: „I dlaczego wy wszyscy nie zrobiliście się volksdeutschami?”
Powstaniec odpowiedział słowami, których się zawstydził, ale tak, nie inaczej, wtedy zareagował:
„Czy nie szkoda jednak, że twoja matka nie poszła na prostytucję, a i siostra twoja mogła przecież to zrobić”.

Kolaboracja, zdrada, zaprzaństwo, zawsze były u nas najhaniebniejszymi z przewinień. Dopuszczano się ich na szczęście rzadko, a napiętnowane przynosiły wstyd nie tylko delikwentowi, ale całej jego rodzinie i nawet potomnym. Tak już jesteśmy genetycznie skonstruowani. Tak patrzymy na zdrajców.
Nawet teraz, kiedy naród podzielony w sprawie Ukrainy, siecze się nawzajem mocnym słowem i kruszy kopie w ostrych dyskusjach, ręczę, że kiedy Moskal zagrozi Rzeczypospolitej zbrojnie, my – Polacy, w jedności staniemy przeciwko agresorowi.
W 1944 roku, żołnierz Wehrmachtu, niejaki Schumann, z obserwacji Polaków wyciągał wnioski:
"...Niemcy mogliby się z warszawskiego powstania czegoś nauczyć - pisze Schumann do ojca: "wszak my nie staliśmy się jeszcze tym narodem, który ucieleśnia w sobie odpowiednią postawę, poczucie narodowe, gotowość do ofiar oraz siłę. Mimo wszystko to, czego dowiedli Polacy, "prawdę mówiąc - nie jesteśmy jeszcze w stanie dokonać". W dniach Powstania Warszawskiego Polacy ujawnili takie przymioty, jakich będzie się w "końcowej fazie walki" oczekiwać także od Niemców: męstwo, ofiarność, poczucie narodowe. Przyznać takie wartości przeciwnikowi, oznacza, że się człowiek w końcu sam z nimi utożsamia - z cnotami, których posiadanie naród niemiecki musi jeszcze sobie udowodnić..."

Kiedy osiem lat temu, po raz pierwszy zebrali się mieszkańcy Warszawy, by uczcić mijający dzień Rocznicy śpiewaniem powstańczych pieśni, nikt nie przypuszczał, że z roku na rok będzie coraz więcej chętnych do tej formy upamiętnienia.

Co przyciąga te tłumy? Jaki fenomen sprawia, że stawiamy się wszyscy, i nie bacząc na to, czy to dzień świąteczny, czy roboczy, ciepło, czy zimno – jesteśmy!
Może świadomość, że to koniec dnia, że kończy się 1 sierpnia, że ulatuje na długo atmosfera panująca w mieście? Może zachłannie chcemy wyczerpać cały ten czas, aż do ciemnej nocy?
Chcemy być z Nimi. Do końca.
Schumann:
W zachwyt na widok tego marszu popadł także Schumann. Ale on już wcześniej mówił o "bohaterskiej walce Polaków". Swój pogląd na kapitulację powstania wyraził w podobnie pochlebnym tonie w dwóch długich listach. Pisał do ojca i do matki: "Równym krokiem, czwórkami przechodziły kobiety ze śladami zmęczenia i bólu na twarzach (...), bez cienia rozpaczy i z wyrazem nieugiętej dumy narodowej! Co za obraz! Jakże sprawiedliwe są honorowe warunki kapitulacji, na które Polacy zasłużyli sobie prawdziwie bohaterską walką. Są one w pełni uprawnione. Bądź co bądź, walczyli oni - Boże przebacz - lepiej od nas". Poruszyła go także niezliczona liczba cywilów, którzy zebrali się na ulicy, by pożegnać żołnierzy. "Pozostała w mieście ludność żegna swoich mężczyzn" - opisuje autor widzianą scenę.

Tego roku telewizja pokazała naszą doroczną inicjatywę. Już dłużej trudno było udawać, że nic takiego nie ma. Kamery pokazały tłumy i rozśpiewaną scenę z redaktorem Orłosiem na czele. Mikrofony skierowane w stronę estrady nagłaśniały fachowo wykonane utwory.
Nas, niestety, słychać nie było! Z żalem spoglądam na gwiazdki popularności pod każdą piosenką powstańczą, zarejestrowaną na stronie TVP. Niewiele tu „piątek” Nie podoba się zbytnio. Cóż, koncert jakich wiele, a że tłumy liczne? 40 tysięcy? Co to wielkiego, kiedy na Woodstocku, tego lata, było 700 tysięcy uczestników! To dopiero liczba!
Sarkazm przeze mnie przemawia, bo zawiodła mnie telewizja. Kolejny raz. Nie oddała prawdy. Nie tak było!
Mikrofony, drodzy redaktorzy, powinny być skierowane we wszystkie strony, bo tylko wtedy szklane okienko oddałoby entuzjazm jaki ogarnia zgromadzonych na placu „śpiewaków”, a proszę mi wierzyć, że wielki jest i autentyczny.
http://www.tvp.pl/historia/rocznice-i-w ... awskie-1...
Kiedy wyłączono już kamery, dwa utwory zabrzmiały dodatkowo i to tak, że ciarki chodziły ludziom po plecach, a łzy cisnęły się do oczu. Na życzenie zgromadzonych, przy dźwiękach orkiestry zaśpiewano „Warszawiankę”, a już przy pustej scenie, na pożegnanie, rozległ się Mazurek Dąbrowskiego. A cappella. Jeszcze nigdy w życiu nie słyszałam tak zaśpiewanego Hymnu Narodowego. To nie był śpiew, to manifest niepodległości.
Spokojna jestem zatem co do losów Polski. Nie zginie!

Propaganda kolejnych rządów, a to komunistycznych, a to lewackich, czy liberalnych, zawsze na pierwszym miejscu stawiała zadanie uporania się z narodową cechą Polaków. Wolny duch niepodległości drażni naszych wrogów od stuleci i robią wszystko, by zniszczyć go i wyplenić. Pod pozorem demokracji i tolerancji tak dobiera się klasy rządzące, by poprzez działania odgórne, miały jak największy wpływ na kształtowanie postaw obywatelskich.
Sposobów mają krocie, bo czymże innym, jak nie zdławieniem niezależności obywatelskiej są zadłużenia bankowe, które poprzez pokrętną politykę, doprowadziły miliony Polaków do zniewolenia, trzymającego w ryzach skuteczniej niż najgorszy szantaż. Kolejnym, poza widmem bankructwa, jarzmem jest bezrobocie, wymuszające na Polakach uległość i bezkrytyczny stosunek do narzucanych praw i obyczajów, choćby te, przyjmowane były z obrzydzeniem i niechęcią.
Łatwo jednak zauważyć, że pozorne to tylko i połowiczne. Wymuszone i nieszczere.
Wszystkie te pęta i kagańce szlag trafi, kiedy system zachwieje się w posadach, a wróg odsłoni przyłbicę.
I jeszcze raz o Schumannie:
A jednak przykład Powstania Warszawskiego uświadomił Schumannowi, iż mimo wysokiego morale, zwyciężyli w końcu ci, co mieli "materialną", techniczną przewagę. W przypadku powstania byli to jeszcze Niemcy. W obliczu coraz bardziej przygniatającego ich wroga - jeśli nie uda im się dogonić przeciwnika w dziedzinie materialnej - będą musieli w "końcowej walce" na podobieństwo Polaków dokonać tego, czego oni dokonali.
Marzenia ściętej głowy. Wiemy, jaki był koniec. A dlaczego? Bo my z innej gliny jesteśmy, panie Schumann i zawsze, wcześniej, czy później, dajemy temu świadectwo.

http://www.rzeczpospolita.pl/specjal_04 ... _a_18.html

http://niepoprawni.pl/blog/5734/dorownac-polakom


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patriotyzm
PostNapisane: 27 paź 2014, 11:03 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.myslkonserwatywna.pl/spolecz ... triotyzmu/

Dwa czynniki patriotyzmu
redakcja | 19 lipca 2014 | 0 Komentarzy

Obrazek
Stanisław Mackiewicz


Z serii temat miesiąca prezentujemy serię artykułów dotyczących Stanisława Mackiewicza.
Dużo zapewne przewinień i grzechów ciężkich wytknie jeszcze historia naszemu państwu dawnemu, ale jako zasługę mu poczytać należy to, że powstało w nim pojęcie Rzeczypospolitej. Dwa tłumaczenia tego samego wyrazu, pojęcia Republika i Rzeczpospolita mają znaczenia odmienne.
Republika to pojęcie wyłącznie negatywne. To jest brak monarchii. Teoria polityczna nie stworzyła jeszcze formy, która by wyróżniała republikę pomiędzy innymi państwami. Ustawodawstwo, władza wykonawcza, swoboda obywateli, samorząd — wszystkie te objawy życia społecznego, ich kierunek, ich tendencje, ich treść są zupełnie niezależne od tego czy dane państwo jest, czy nie jest republiką. Republika oznacza tylko to, że jako reprezentant państwa występuje członek jednej partii, a nie człowiek odseparowany od życia partyjnego.
Kiedy Polska w dniu 3 Maja 1791 r. zamieniła swój ustrój w monarchię dziedziczną nie skreśliła tytułu „Rzeczpospolita". I miała rację. W Polsce wytworzyło się pojęcie Rzeczpospolitej — jako rzeczy, jako własności wszystkich. Pojęcie to nie było abstrakcyjne. Życie każdego obywatela dawnego naszego państwa miało momenty publiczne, tak samo intensywne i niezbędne, jak epoki życia prywatnego. Wybory i sejmiki dla szlachcica polskiego to chwila tak samo konieczna, jak chrzciny, zaręczyny, małżeństwa i pogrzeby. Życie państwa i jego życie to nie są kategorie, które się sobie przeciwstawiają, to jest jedna kategoria, której na mię życie ludzkie.
Przez pierwsze lata wieku XIX-ego tam, gdzie Polacy nie mają form życia publicznego, stwarzają przynajmniej pozory, tak silna jest ich potrzeba. Dziadowie nasi nie mogą się obejść bez swych obrad, chociażby pozbawionych treści, bez swych urzędów i urzędników, chociażby pozbawionych pracy. To jest zorzą, gdy słońce zgasło, odblask państwa, które umarło.
Rozdział pomiędzy państwem a obywatelem – Polakiem w wieku XlX-ym jest tak wyraźny, że możemy go śmiało uważać za diametralne przeciwieństwo stanu poprzedniego. Zanim Galicja dostanie samorząd, przejdzie twardą szkołę policyjną; tak samo jak za naszych dni żołnierza, aby się oduczył bać nieprzyjaciela, tresują w nerwowym strachu przed przełożonemu W zaborze rosyjskim państwo utożsamia się z potencją nie tylko obcą, ale i wrogą do tego stopnia, że żaden czyn chociażby najbardziej w istocie swej karygodny, nie uchodził za niemoralny, o ile przeciwko państwu był skierowany.
W latach 1916—21 możemy się liczyć tylko ze stanem psychicznym okresu ostatniego, w którym Państwo realne było wrogiem dla obywatela; państwo zaś jako Rzeczpospolita, było zabytkiem pojęciowym dostępnym drobnej liczbie historyków. Na tym tle odbywa się cała ta komplikacja pojęć, której świadkami jesteśmy.
W duszy każdego Polaka w chwili obecnej rozgrywa się dramat, w którym udział biorą dwie strony: „państwo" oraz „Państwo Polskie”. „Państwo" to suma wszystkich pojęć realnych, wiadomości nabytych, doświadczeń życiowych oraz odruchów podświadomych. „Państwo Polskie” to sanctuarium jego sentymentu. Ponieważ „słowo się stało ciałem", a obywatel umie żyć tylko w takim Państwie z krwi i kości, w jakim żył dotychczas, więc co chwila spotykamy kolizje sentymentu z interesem, frazesu z praktyką. Najpospolitszym przykładem tego stanu jest, że funkcjonariusz, który kradnie po staremu, tonem podniesionym poucza interesanta o poszanowaniu należnym „władzy polskiej".
Kontaktu z życiem dawnej Polski nigdzie nie widzimy. Natomiast spotykamy cechę, która była charakterystyczną dla Rzeczypospolitej szlacheckiej. Oto obecnie człowiek, który się nie nauczył jeszcze być obywatelem Polski, ale uważa się po dziś dzień za poddanego 'polskiego, swój stosunek do państwa uważa za sumę uprawnień i żądań. Żołnierz życzy sobie aby dla niego odbierano ziemię, robotnik żąda ustaw nigdzie nieznanych, chłop żąda zapłaty za to, że teraz uznaje się za Polaka.
Stan taki jest niezdrowy. Agitacja którą się dla miłości Polski prowadzi pod hasłem „do ut des" jest grabem nieporozumieniem. Patriotyzm może być tylko kategorią etyczną i uczuciową. Wszystkie inne względy mogą być dyskontowane przez kierowników nawy państwa, ale to, że ktoś jest za Polską dla jakiegoś materialnego lub moralnego interesu, nie oznacza jeszcze, że ten ktoś jest patriota. Idealny stosunek do państwa określamy, jako stosunek do Rzeczypospolitej, do rzeczy wszystkich. Ale to nie oznacza aby Rzeczpospolita mogła istnieć dla korzyści wszystkich. Przeciwnie, dlatego jest Rzeczpospolitą, że wszyscy składają dla niej ofiary i poświęcenia.
Pierwszą cechą patriotyzmu jest to, że stanowi on wyłącznie kategorię etyczną i uczuciową.
W samym uczuciu patriotycznym widzimy dwa momenty, które nazwiemy patriotyzmem podświadomym i świadomym. Patriotyzm podświadomy to suma wszystkich uczuć, istniejących w człowieku niezależnie od dydaktyki społecznej. Składa się na to:
Przywiązanie do rodzinnej gleby, do otaczającego od dzieciństwa krajobrazu, do charakteru okolicy, do lasów i jezior, czy gór i rzek, do klimatu wreszcie.
Przywiązanie do otaczającego środowiska, do ludzi mówiących tym a nie innym dialektem, do takich a nie innych obyczajów i form.
Przyzwyczajenie do stosunków, do porządków, do pojęć prawnych i zapatrywań społecznych.
Przywiązanie do wszystkiego co nosi cechę swojskości.
Przywiązanie do języka ojczystego.
Patriotyzm taki nie jest udziałem wszystkich. Ponieważ istotą jego jest miłe wrażenie otrzymywane przy zetknięciu się z czymś, co nosi cechę swojską, więc ludzie, którym w dzieciństwie było źle, w których rzeczy swojskie mogą budzić tylko odrazę, są patriotyzmu, którego nazywamy podświadomym, pozbawieni. Zupełny jednak zanik patriotyzmu podświadomego jest zjawiskiem rządkiem. Podobno Bakunin, anarchista rosyjski, gdy po długiem więzieniu w Austrii, został wydany władzom ojczystym, które mu miały wymierzyć karę śmierci, objął żandarma rosyjskiego i pocałował go. Był to zrozumiały zupełnie objaw patriotyzmu podświadomego.
W dzieciństwie patriotyzm powstaje w rodzinie. Dlatego tak ważną jest dla narodu kwestia życia rodzinnego. W Polsce gdzie patriotyzm świadomy wśród klas ludowych był rzeczą albo nieznaną albo przynajmniej nową, kształcenie go powinno się odbywać przez szkoły powszechne. Szkoła powinna wydrzeć dziecko wpływom innym, a wpoić mu patriotyzm. Dlatego trzeba, aby dziecku w szkole było dobrze, bardzo dobrze, aby wrażenia, które w niej odnosi przezwyciężały inne. Szkoła powszechna w Polsce to teren naszego imperializmu.
Jeżeli używamy terminu patriotyzm podświadomy, to nie dlatego, aby oznaczać to miało nieuświadomiony. Przeciwnie, jedną z form patriotyzmu podświadomego jest dla nas świadomy, zupełnie patriotyzm prowincjonalny. W określeniu podświadomy nawiązujemy jedynie do formy, w jakiej dane uczucie patriotyczne rodzi się, powstaje; ale nie istnieje i działa.
Ludzie którzy nie posiadają patriotyzmu podświadomego, z oburzeniem podają fakt, że niektórym obywatelom polskim przede wszystkim chodzi o to, aby ich miasteczko, ich okolice, ich wieś dostała się pod panowanie polskie. Oczywiście państwo nasze kierować się powinno własnym interesem, ale w żądaniu rakiem nic niema zdrożnego. Jest to zupełnie zdrowy objaw patriotyzmu prowincjonalnego. Gdy zgromadzenie w Bordeaux w r. 1871 musiało przyjąć warunki niemieckie i gdy musiało głosować za oddaniem Alzacji i Lotaryngii, nikt się nie dziwił i nie oburzał, że deputowani z Alzacji głosowali za odrzuceniem tych warunków.
Patriotyzm świadomy powstaje jako teoria, jako przekonanie człowieka, że kraj jest mu drogi i przezeń kochany. Dlatego spotykamy go wśród ludzi na emigracji, którzy nigdy Ojczyzny nie znali. Dzieci Adama Mickiewicza są wielkimi patriotami, chociaż urodziły się w Paryżu. Wchodzą tu następujące momenty:
Ukochanie dziejów ojczystych;
Sentyment do całokształtu literatury i sztuki narodowej, do charakteru twórczości artystycznej; w Polsce to Mickiewicz, Matejko, Sienkiewicz, Wyspiański; Sentyment do istoty cech charakterystycznych danego narodu.
Wreszcie moralna wartość stosunku narodu do form życia zbiorowego, a więc przede wszystkim do państwa.
Patriotyzm świadomy najtrwalej i najłatwiej powstaje na gruncie patriotyzmu podświadomego. Dla zdrowia patriotyzmu najlepiej jest, jeżeli obydwa czynniki się równoważą.
Obyczajowa treść instytucji królewskiej w Rzeczypospolitej polega na tym, że jest klamrą pomiędzy patriotyzmem podświadomym, a świadomym,
Rodzina królewska, ta jedyna żywa instytucja narodowa, jest pojęciem barwnym łatwo zrozumiałem, trafia do pojęć każdego dziecka. Przez niezmiernie istnienie rodziny królewskiej na czele narodu, naród cały upodabnia się w pewnych podniosłych momentach do jednej rodziny. Jednocześnie król reprezentuje związek z przeszłością żywy, a nie sztuczny i abstrakcyjny związek z historią narodu. Dlatego król tak łatwo może się podjąć roli owej siły dośrodkowej, która skupia naród w jedno, w momentach dla życia narodowego groźnych.
W Anglii król jest pryzmatem, jednoczącym światła uczuć z różnych pochodzące ognisk. Znaczenie króla w agitacji narodowej, jako żywego obrazu i symbolu oraz środka agitacyjnego, jest niepowszednie. Należy żałować, że w Polsce jesteśmy go pozbawieni.
Granice narodowości od chwili deklarowania zasady samostanowienia wyznaczamy na podstawie nie cech antropologicznych lub językowych, lecz według samookreślenia się ludności, według jej uczuć patriotycznych.
Wychodząc z naszego dualistycznego pojmowania patriotyzmu, umożliwiamy pewne korektywy do pojęć ogólnych. Zdarza się teraz, że człowiek waha się kim jest. Zdarza się to u nas, zdarza się wszędzie gdzie narody żyją w pomieszaniu.
Wielki beletrysta angielski, Rudyard Kipling jest tym, co byśmy na kontynencie nazwali nacjonalistą angielskim. Jednakże niewątpliwie podświadomy patriotyzm tego człowieka jest indyjski. Mamy tu do czynienia z rozdwojeniem patriotyzmu, podświadomego i świadomego, narodowego i prowincjonalnego. Wielki kolorysta gry świateł w dżunglach, tygrysów, słoni, braminów, tysiąca i jednej barw dalekiego wschodu jest niewątpliwie podświadomym patriotą indyjskim. Przemawia za tym każde słowo jego książek.
Natomiast świadomie i narodowo Kipling jest patriotą angielskim, to znaczy, że kocha historię narodową Anglii, armię i instytucje angielskie. Na takim rozdwojeniu spoczywa też tajemnica powodzenia imperializmu angielskiego.
Gdyby Anglicy kolonizatorowie nie kochali krajów przez siebie zamieszkałych; Australii i Nowej Zelandii, Kapstadu, Indii, Kanady, kraje te nie rozwijałyby się, nie bogaciły, nie byłyby chlubą cywilizacji, jak obecnie. W każdej pracy najważniejszym jest sentyment do pracy, radość pracy.
Gdyby Anglicy nie byli zachowali swego sentymentu do łączności ze starą Anglią, związek krajów kolonizowanych z metropolią dawno by uległ zerwaniu.
My, Polacy, również możemy c sobie powiedzieć, że asymilujemy przez miłość. Istnieje u nas cała literatura, która asymilowała dla Polski, która sprzyjała zrastaniu się w naszych pojęciach i sentymencie różnych ziem Rzeczypospolitej. Sienkiewiczowski Bohun jest niewątpliwie Polakiem. Wielki nasz poeta narodowy włożył w niego tyle kolorów i akcentów sentymentu, że mimo dydaktyki powieści historycznej, postać posępnego mołojca egalizuje się wśród naszych sympatii ze Skrzetuskim, Kmicicem, Wołodyjowskim. A sienkiewiczowski opis stepów? Czy dziś jeszcze nie leci po nich i za niemi tęsknota cywilizowanej Polski? A sienkiewiczowski stosunek rycerzy polskich do stepów których bronią!
Zgodnie z tym przykładem literackim układał się nasz stosunek do ziem wschodnich. Nikt w Polsce nikomu nie tłumaczył, że chociaż mieszka na Ukrainie zadnieprzańskiej, to kochać tą ziemię powinien mniej niż krakowską lub mazowiecką. Przez stulecia cale krew polska lała się w obronie stepów ukraińskich i lasów wschodnich równie szczerze, a bardziej obficie, niż później w obronie Warszawy i Wilna. Dawna Rzeczpospolita Polska najmniejszej nie czyniła różnicy między ziemiami, nad którymi roztaczała swą władzę — chociaż mi cenzor niemiecki twierdzenie powyższe w roku 1916-ym wykreślił czerwonym atramentem.
Z takim dawnym stanem rzeczy nie harmonizuje się we wszystkich szczegółach ustawa z 17 grudnia 1920 r., o osadnictwie wojskowym, chociaż chodzi w niej nie o kresy oddalone, ale prawie zupełnie polskie.

Stanisław Cat Mackiewicz
„Polska”, nr 7 z 6 lipca 1921

http://www.polishclub.org/2014/10/26/ml ... riotyczni/



Młodzi, niezależni i patriotyczni
26.10.2014

Obrazek

Patriotyczne postawy młodzieży widzimy na stadionach, na miejskich murach, w muzyce, w niezależnej od mainstreamu młodzieżowej popkulturze, w różnego rodzaju patriotycznych marszach – mówi dla portalu PCh24.pl ks. Jarosław Wąsowicz SDB, dyrektor Archiwum Salezjańskiego Inspektorii Pilskiej, organizator pielgrzymek kibicowskich na Jasną Gorę.

Obrazek
Ks. dr Jarosław Wąsowicz, dyrektor Archiwum Salezjańskiego Inspektorii Pilskiej.
Fot. swietarodzina.pila.pl


70 lat temu zastępy warszawskiej młodzieży chwyciły za karabiny i pistolety, by przeciwstawić się hitlerowskiemu okupantowi. Jak Ksiądz sądzi, czy współczesna polska młodzież także rozpoczęłaby walkę z okupantem w sytuacji zagrożenia?
Myślę, że tak, chociaż ze wszystkich stron słyszy się sporo narzekania na młodych ludzi, że są niby nieodpowiedzialni, beztroscy, koncentrują się na mało istotnych rzeczach, nie są skłonni do poświęceń, gonią za szybkim sukcesem itd.

A nie jest tak?
Po części może jest to prawda, ale młodość ma to do siebie, że w przypadku niemal każdego człowieka jest okresem, w którym próbuje się przysłowiowo chwycić życie, jak byka za rogi, czyli korzystać z niego pełnymi garściami, poznawać wszystko bez ograniczeń. To jest prawo młodości, z którego się po jakimś czasie wyrasta i wtedy nadchodzi czas na dojrzałe wybory.
Badałem kiedyś bardzo intensywnie prasę religijną okresu dwudziestolecia międzywojennego. To co mnie początkowo w pewnym sensie zszokowało, to wypowiedzi dotyczące ówczesnej młodzieży, bardzo zbliżone do narzekania, które możemy i dziś odnotować w stosunku do dorastającego pokolenia Polaków. Pomimo tych samych „błędów młodości” wytykanych im przez świat dorosłych i zatroskanych o losy ojczyzny seniorów, to właśnie ci młodzi ludzie w godzinach próby stanęli do walki z niemieckim i sowieckim okupantem. Byli niezwykle dzielni i zdeterminowani, zaskoczyli wrogów gotowością do wyrzeczeń i poświęceń, nawet po złożenie w ofierze swojego życia. Tak było również po zakończeniu wojny, kiedy procentową większość oddziałów żołnierzy drugiej konspiracji niepodległościowej tworzyli bardzo młodzi ludzie.
Wśród ofiar Poznańskiego Czerwca i Grudnia 1970 r. na Wybrzeżu odnajdziemy ludzi dopiero co wchodzących w dorosłe życie. Młodych widzimy także w szeregach tzw. opozycji demokratycznej lat 70 – tych, wreszcie w społecznym ruchu „Solidarności”. Ostatni etap walki z systemem komunistycznym, czyli społeczne protesty w maju i sierpniu 1988 r. oraz walki uliczne, często bardzo radykalne, okupacje budynków PZPR w 1989 r. też były dziełem nastolatków ze szkół średnich i młodzieży studenckiej. Wierzę, że dzisiaj byłoby podobnie i młodzież, jeśli byłaby taka potrzeba, stanęłaby do walki w pierwszych szeregach. Mam jednak nadzieję, że takiej potrzeby nie będzie.

Tylko w szkole dwudziestolecia międzywojennego patriotyzm przekazywany był na każdym kroku. Nic dziwnego zatem, że tak ukształtowani młodzi ludzie w chwili próby chwycili za broń.
Tak, oczywiście inną rzeczą jest klimat wychowawczy, jaki towarzyszył wspomnianym pokoleniom młodych Polaków, zaangażowanych później w walkę o naszą wolność. W dwudziestoleciu międzywojennym wychowanie patriotyczne było priorytetem. Sprzyjały mu wszystkie ówczesne stronnictwa polityczne, poza marginalnym zresztą wówczas środowiskiem komunistów spod sztandarów Komunistycznej Partii Polski. One różniły się nieraz bardzo, toczyły ze sobą bezpardonową walkę, ale co do wychowania w duchu miłości do ojczyzny, potrzeby jej obrony, kultywowania tradycji narodowych, szerzenia wiedzy historycznej, promocji polskiej literatury, poszanowania bohaterów walki o niepodległość, były zgodne. Taki klimat wychowawczy na pewno miał znaczny wpływ na postawę młodzieży w czasie okupacji i po jej zakończeniu.

A dzisiaj?
Dzisiaj mamy zgoła odmienną sytuację, w której główni decydenci wspierają swoimi decyzjami, chociażby w przypadku programów szkolnych i akademickich, i propozycjami skierowanymi w stosunku do młodzieży postawy hedonistyczne i kosmopolityczne. To jest bardzo niebezpieczne i powinniśmy z taka polityką zdecydowanie walczyć. Z wielką satysfakcją odnotowuję jednak, że w ostatnim czasie jesteśmy świadkami buntu młodego pokolenia, które podświadomie nie chce takiego stylu życia. Stąd się biorą chociażby oddolne inicjatywy młodych upamiętniających swoich rówieśników walczących w czasie II wojny światowej i po jej zakończeniu z okupantami. Widzimy takie postawy na stadionach, na miejskich murach, w muzyce, w niezależnej od mainstreamu młodzieżowej popkulturze, w różnego rodzaju patriotycznych marszach itp. W tych wszystkich inicjatywach uczestniczy bardzo dużo młodzieży. Czasem sobie myślę, że gdyby manifestacje antykomunistyczne w drugiej połowie lat 80–tych były tak liczne, jak dzisiaj marsze ku czci Żołnierzy Wyklętych czy z okazji Święta Niepodległości, które są dzisiaj w pewnym sensie nie tylko upamiętnieniem naszej historii, ale również wyrazem sprzeciwu wobec mentalności i polityki współczesnych władz, to komuna by została by wówczas naprawdę zmieciona raz na zawsze z naszej historii. A tak się nie stało. Było nas za mało, pewnie zabrakło determinacji.

Czy czasem jednak nie jest tak, że wśród współczesnych młodych ludzi znaczny odsetek to tacy, którzy chętnie wyjdą w marszu na ulicę i pokrzyczą: „Raz sierpem, raz młotem, czerwoną hołotę!” czy „Cześć i chwała Bohaterom”, ale już niechętnie sięgną po jakąś historyczną książkę popularnonaukową, spłycając nieco patriotyzm do roli wyrazu buntu i chęci – nawet legalnej – rozróby?
Wydaje mi się, że tak nie jest. Pokazują to zresztą fakty. Proszę zobaczyć, że ci młodzi ludzie, którzy stanowią często trzon manifestacji patriotycznych nie tylko wykrzykują swoje poglądy czy bunt wobec rzeczywistości na ulicach. Równolegle organizują kluby dyskusyjne, na które najczęściej zapraszani są historycy, promocje książek czy pokazy filmów. Żeby zrobić dobrą i trafną oprawę meczową dedykowaną polskim bohaterom wbrew pozorom też trzeba się trochę znać na historii. A kto dzisiaj w sposób zorganizowany opiekuje się kombatantami, także poza granicami naszego kraju, na ziemiach utraconych po II wojnie światowej? Znam wielu młodych ludzi, m.in. ze środowiska kibicowskiego, którzy z oddaniem od lat organizują wypoczynek dla polskiej młodzieży z Kresów. Te praktyczne działania i ich skala pokazuje, że nie o okrzyki tu chodzi ani rozróbę, ale mamy do czynienia z programowym działaniem. I to napawa nadzieją, że młodzież nie odczytuje patriotyzmu tylko w kategoriach pustych haseł i sloganów, ale idą za tym konkretne wybory i niezwykle cenne inicjatywy.

Zajmuje się Ksiądz naukowo antykomunistycznymi organizacjami młodzieżowymi, również działającymi pod koniec PRL-u. Jak się domyślam, wypływa to także z Księdza doświadczeń. Jak Ksiądz wspomina te czasy?
Był to w moim przypadku czas dorastania do dorosłości. Dobre doświadczenia wyniesione z rodzinnego domu i Kościoła (byłem ministrantem, należałem do Oazy, chodziłem też corocznie od piętnastego roku życia na pielgrzymki piesze z Gdańska na Jasna Górę) zostały wówczas ubogacone poprzez możliwość zaangażowania się w działalność Federacji Młodzieży Walczącej w Gdańsku. Dane mi było poznać wielu wspaniałych ludzi, uczestniczyć w historycznych z dzisiejszej już perspektywy wydarzeniach, jak Msza św. i spotkanie z Janem Pawłem II w 1987 roku na gdańskiej Zaspie, strajki w maju i sierpniu 1988 roku, pielgrzymki ludzi pracy na Jasna Górę, Msze św. odprawiane przez śp. ks. Henryka Jankowskiego w kościele św. Brygidy w intencji Ojczyzny, antykomunistyczne manifestacje na ulicach Gdańska i stadionie Lechii, redakcja podziemnych wydawnictw FMW, happeningi, koncerty, protesty przeciwko budowie Elektrowni Jądrowej w „Żarnowcu”… Było tego naprawdę wiele. Dużo się działo i szybko się żyło.
Po latach widzę, że ówczesna aktywność młodzieży była niezwykłą i skuteczną szkołą ideowego zaangażowania się w ważne sprawy. Byli kolejną sztafetą pokoleń walczących o naszą niepodległość. Oni nie angażowali się z pobudek politycznych, ale patriotycznych. To warto podkreślać. Większość po 1989 roku nie pchała się do polityki, chociaż szkoda, bo może Polska wyglądałaby dzisiaj inaczej. Potrafią się w wielu przypadkach mobilizować po dziś dzień, kiedy upominać się trzeba o wartości, z których wyrośli, o prawdę historyczną, kiedy wolności wokół nas, w niektórych obszarach, jest jakby mniej.
Rzeczywiście, po kilku latach mogłem się zająć opozycją młodzieżową lat osiemdziesiątych z perspektywy historycznej, poświęcając temu zagadnieniu wiele lat mojej pracy badawczo-naukowej. Za to jestem Panu Bogu wdzięczny, że mogłem w ramach mojej posługi salezjańskiej także zająć się i tym zagadnieniem. Pracuję jednak nadal, ponieważ wiele spraw nie zostało jeszcze przebadanych i opisanych, wiele prawdziwie ofiarnych młodych ludzi czeka jeszcze na historyków, którzy opowiedzą o ich zaangażowaniu.

Nie ma Ksiądz wrażenia, że w latach osiemdziesiątych zdecydowana większość młodzieży chciała zmian, upadku ustroju komunistycznego? Tymczasem teraz, patrząc nawet na pokolenie obecnych dwudziestolatków, zdecydowanej większości dobrze tak, jak jest.
Upadku komuny chcieli niemal wszyscy młodzi wówczas ludzie. Oczywiście istniał margines klakierów i karierowiczów, którzy przy boku partii wspinali się po szczeblach aparatczykowskiej kariery. I dobrze na tym wyszli – vide przykład Kwaśniewskiego. Ale większość była zdeterminowana, bo nie miała na horyzoncie żadnych perspektyw. Wszystko wokół było szare i beznadziejne. I do tego wszechobecne zakazy i nakazy. Stąd po wprowadzeniu stanu wojennego taki wysyp młodzieżowych organizacji niezależnych, młodzież stanowiła większość uczestników manifestacji ulicznych, bunt pokolenia wybrzmiewał w muzyce, antysystemowe były wówczas subkultury o wiele bardziej widoczne w środowisku młodzieżowym niż dzisiaj, w latach 80–tych rozpędu nabierał także ruch kibicowski. To wszystko prawda, ale trzeba pamiętać, że sytuacja była nieco inna niż dzisiaj. Czterdzieści lat komunistycznej degrengolady zrobiły swoje i system zła był już wówczas zupełnie obnażony. Nikt normalny nie wiązał z nim już żadnych nadziei, tylko Jaruzelski i beton partyjny wciąż powtarzali, że będą „socjalizmu bronić jak niepodległości”. Dzisiaj większość społeczeństwa uwierzyła, że w 1989 roku doszło do demokratycznych zmian, że żyjemy w kraju pełnym wolności. Dopiero od niedawna zaczęło się przecieranie oczu, bo postokrągłostołowy system zaczął pokazywać swoją prawdziwą twarz. Wprawdzie wciąż jeszcze trzyma się dobrze, m.in. dlatego, że kontroluje media, ale wyłomy już widać. Duża w tym zasługa mediów niezależnych, w przypadku młodzieży zwłaszcza elektronicznych, bo z takich najczęściej ona korzysta. Myślę, że jeszcze mamy przed sobą bunt tego pokolenia. Widać już tego wyraźne symptomy, mówiliśmy o nich już powyżej. Jeszcze nadejdzie ich czas.

Bóg zapłać za rozmowę!

Rozmawiał Kajetan Rajski

POLISH CLUB ONLINE, 2014.10.26




http://nsz.com.pl/index.php/aktualnosci ... ach-kosach

Nadanie imienia Żołnierzy Wyklętych szkole w Borkach Kosach

Obrazek

Dnia 5.10.2014 r. w gimnazjum w Borkach Kosach (gmina Zbuczyn) odbyła się uroczystość nadania i poświęcenia sztandaru szkoły imienia Żołnierzy Wyklętych.
Uroczystości rozpoczęła Msza święta, po której proboszcz parafii Zbuczyn, ksiądz Stanisław Chodźko poświęcił sztandar szkoły, a następnie młodzież złożyła uroczyste ślubowanie. Na zakończenie uczniowie zaprezentowali program artystyczny składający się z wierszy i pieśni poświęconych żołnierzom powstania antykomunistycznego.

Jest to druga w Polsce szkoła imienia Żołnierzy Wyklętych (obie znajdują się na Podlasiu, pierwsza powstała w miejscowości Biała koło Radzenia Podlaskiego). Uroczystość zakończył pokaz siedleckiej Grupy Rekonstrukcji Historycznej NSZ XII Okręgu Podlasie ZŻNSZ (zdobycie posterunku UB i odbicie więźniów).

Tekst i fotografie: Jacek Łopaciuk


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 89 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /