Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 36 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: WIELKI POST
PostNapisane: 05 mar 2015, 12:00 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7422
Lokalizacja: Podlasie
Droga Krzyżowa

Poprowadzi Cię do Boga

Wyobraź sobie, że widzisz Człowieka prowadzonego ulicami dużego miasta. Na Jego twarzy niewyobrażalny ból. Tłum gapiów szydzi, opluwając Męczennika.

Policja pilnuje porządku, tworząc szczelny kordon wokół. Swoje stoiska rozłożyli drobni sprzedawcy. Zapach krwi Skazanego miesza się z wonią frytek i pieczonej kiełbasy. Festyn.

Ty stoisz w wiwatującym tłumie, dowiadujesz się, że choć nic nie zrobił, idzie na śmierć, bo wytypowali Go ludzie w programie telewizyjnym...

Jak zareagujesz? Co zrobisz? Czy pójdziesz za tłumem?

Być może moja wizja jest szokująca, ale czy nie tak dzisiaj wyglądałaby Droga Krzyżowa?

Właśnie dlatego zdecydowałem się napisać ten list. Sytuacja jest poważna, a my nie mamy dużo czasu.

Współcześnie nie ma chwili, by nie biczowano Jezusa. Jak inaczej nazwać to, co się dzieje?! Pozwolisz, że zacytuję kilka relacji:

Meksyk: Nieznani sprawcy włamali się do świątyni. Wyrwali i rzucili na posadzkę Tabernakulum z konsekrowanymi Hostiami, poprzewracali figury, zniszczyli krzyż...

Francja: Zbezczeszczono Kościół Świętego Mikołaja w niewielkim Neufchâteau. Zniszczono m.in. piękne sacramentarium, święte figury i obrazy, zdemolowano niemal każdy zakątek we wnętrzu świątyni. Wandale wdarli się do środka w nocy…

Włochy: Pięciu imigrantów z krajów arabskich wtargnęło do kaplicy w miasteczku St. Barnabas w Umbrii, chwyciło figurę Matki Boskiej i rozbiło ją o ziemię…


Takie informacje budzą ból, współczucie i jakże często poczucie bezsilności, że nie możemy nic z tym zrobić.

Czy jednak rzeczywiście nie możemy nic z tym zrobić?

Niestety nie da się zadziałać bezpośrednio, ale jesteśmy w stanie pocieszyć Jezusa naszą modlitwą, a także za jej pośrednictwem wybłagać łaskę wytrwałości w wierze dla naszych prześladowanych braci.

Pozwól teraz że przedstawię Ci mój plan.

W ubiegłym roku zapoczątkowaliśmy akcję propagowania Drogi Krzyżowej wśród Polaków. Do tego celu stworzyliśmy specjalną stronę http://www.drogakrzyzowa.org

Na potrzeby tej akcji przygotowaliśmy wyjątkową edycję rozważań Drogi Krzyżowej Via Crucis, autorstwa wybitnego myśliciela katolickiego Plinia Corrêi de Oliveira – właśnie na tej stronie możesz zamówić tę publikację.

W tym roku możemy pochwalić się pierwszymi sukcesami, bowiem Droga Krzyżowa Via Crucis dotarła do ponad 1500 polskich domów.

Dziś także Ty możesz otrzymać to wyjątkowe wydawnictwo!

Rozważania mogą być przez Ciebie czytane i towarzyszyć Twojej modlitwie. Możesz także ich wysłuchiwać, korzystając z nagrania umieszczonego na płycie CD, którą otrzymasz wraz z publikacją.

Tę książeczkę wzbogaciliśmy o piękne ilustracje Męki Pańskiej. Dołączyliśmy także płytę CD, która, oprócz słów lektora, zawiera specjalnie skomponowaną oprawę muzyczną.

Pamiętaj, z rozważaniami Drogi Krzyżowej wiążą się wielkie korzyści duchowe dla Ciebie w postaci łask i odpustów!

Kościół święty zalicza Drogę Krzyżową do najbardziej zalecanych nabożeństw.

Dlaczego rozważanie Drogi Krzyżowej jest takie ważne? Pan Jezus za pośrednictwem Br. Stanisława ze Zgromadzenia Braci Szkolnych z Hiszpanii - przekazał nam tyle obietnic, ile jest stacji Drogi Krzyżowej. Wspomnę o pierwszych pięciu:

- Wszystko, o co prosimy przy odmawianiu Drogi Krzyżowej, będzie wysłuchane.
- Obiecuję życie wieczne tym wszystkim, którzy częściej odprawiają Drogę Krzyżową ze współczuciem.
- Jestem przy nich w ciągu całego życia i szczególnie będę ich wspomagał w godzinę ich śmierci
- Choćby nawet miał ktoś tyle grzechów, ile źdźbeł trawy na polu i piasku na brzegu morskim, będzie mu to wszystko zmazane przez odprawienie Drogi Krzyżowej. Obietnica ta nie zwalnia od spowiedzi, szczególnie przed przyjęciem Komunii Świętej.
- Ci, którzy często odprawiają Drogę Krzyżową, otrzymają w Niebie szczególną chwałę.

A włoskiej mistyczce św. Marii Magdalenie de Pazzi Zbawiciel obiecał:

Kto w piątek, zwracając uwagę na godzinę Mojego skonania na Krzyżu, odprawi Drogę Krzyżową, otrzyma szczególne łaski od Mojego Ducha, którego w owej chwili oddałem, a chociażbyś i nie czuła wyraźnie tej łaski, ona wszakże w tobie bezustannie spoczywać będzie(...). Kto dłuższy czas codziennie odprawia Drogę Krzyżową, może zbawić całą parafię.

Te bezcenne przywileje mogą być Twoim udziałem, dlatego warto zamówić Rozważania Drogi Krzyżowej. Via Crucis.

Pamiętaj!

Oprócz tego, że Twoja modlitwa zadośćuczyni Jezusowi i wesprze Twoich prześladowanych braci w wierze, Ty również możesz odnieść osobiste korzyści z odprawiania Drogi Krzyżowej:

- Odpust.
- Duchowe oczyszczenie i wewnętrzną równowagę.
- Szereg łask.

Św. Ewagriusz z Pontu poucza nas, że ten, kto uzdrawia ludzi ze względu na Pana, nie zwraca uwagi na to, że i samego siebie leczy. Tak więc zamawiając rozważania Drogi Krzyżowej, pomagasz sobie, ale także swojej rodzinie, przyjaciołom. Aktywnie budzisz sumienia Polaków!

Jeśli chcesz wiedzieć więcej o naszej akcji, proszę, przeczytaj ten list do końca i wejdź na stronę http://www.drogakrzyzowa.org.

Pozwól, że jeszcze raz zachęcę Cię do zamówienia Rozważań Drogi Krzyżowej. Via Crucis. Twoje symboliczne 9 zł pozwoli pokryć koszty druku, produkcji płyty CD i wysyłki, ale zachęcam Cię do rozważenia dodatkowego wsparcia, które pozwoli nam rozpropagować to dzieło wśród większej liczby rodaków.

Zacząłem ten list od historii prowadzonego na kaźń Człowieka. Pozwolisz, że na koniec ją przywołam.

Ten umęczony Człowiek zauważy Twoją modlitwę, wyłowi Cię z tłumu i gdy zmartwychwstanie, w chwale wróci do Ciebie i Cię wynagrodzi.

Pozdrawiam Cię serdecznie i proszę o modlitwę w intencji powodzenia naszej akcji.

W Jezusie i Maryi

Sławomir Olejniczak
Prezes Instytutu
Ks. Piotra Skargi

P.S.Dołącz do naszej Wielkopostnej Kampanii. Jezus obiecał liczne łaski osobom, które będą wspominać Jego Mękę. Wejdź na stronę http://www.drogakrzyzowa.org i zamów Rozważania Drogi Krzyżowej. Via Crucis.

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: WIELKI POST
PostNapisane: 23 mar 2015, 07:46 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30436
Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię

Obrazek

Zamyślenia wielkopostne 2015 „Wiarą znudzonemu”

Tym wołaniem rozpoczął Pan Jezus swoje publiczne
nauczanie.
Co to znaczy nawrócić się?
Źle idziesz!
Nawróć się, idź inną drogą.
Po prostu zmień swój sposób
myślenia i postępowania.
Człowieku znudzony wiarą,
Ty nigdy tego nie zrobisz,
bo jesteś leniwy.
Tylko ludzie mocni porywają Królestwo.
Dziwne, że mój dziadek,
gdy mówił do zwierzątek:
nawróć się,
to biedactwo odwracało się w jego stronę.
Człowiek tylko taki krnąbrny,
udaje, że nie widzi,
nie słyszy,
że to nie do niego.
Wiarą znudzony!

Wszyscy są łakomi na królewskie stanowiska.
Nawet pobożna matka synów Zebedeuszowych
prosiła Pana Jezusa,
aby ci dwaj jej synowie
siedzieli po lewej
i po prawej stronie,
gdy Jezus będzie Królem.
Nie wiesz, o co prosisz (Mt 10,28).

Władcy tego świata podbijają narody
i panują nad nimi.
Pośród Was będzie inaczej,
kto chce być pierwszym,
niech będzie jako niewolnik,
a przełożony jako sługa
(Mk 10,42).
Minister to znaczy służący.

Gdyby to wiedzieli nasi rządzący,
gdyby się w szkole łaciny uczyli,
O daj Boże
rządy mądrych, dobrych ludzi! (J. Tuwim)

Pełnię tego królestwa osiągniemy wtedy,
gdy Chrystus przyjdzie w chwale.
I będzie to Królestwo prawdy,
sprawiedliwości i pokoju.

Kiedy to będzie?
Nie wiem.
Na pewno będzie.
To wy poczekajcie aż przyjdzie,
ja tymczasem odpocznę.
Wałkoń!
Prześpisz Królestwo,
wiarą znudzony.

Ks. bp Józef Zawitkowski

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... gelie.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: WIELKI POST
PostNapisane: 26 mar 2015, 09:38 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30436
Czy Kościół jeszcze jest misyjny?

Zamyślenia wielkopostne 2015 „Wiarą znudzonemu"

Jest, ale to też nie tak.

Przed Wniebowstąpieniem

Pan Jezus mówił do uczniów:

Jeszcze wiele rzeczy chciałbym

Wam powiedzieć, a wy teraz tego nie zrozumiecie,

ale gdy zstąpi na was Duch Święty Pocieszyciel,

On wam przypomni wszystko

i nauczy was wszystkiego,

cokolwiek wam mówiłem

(por. J 14,25).



A potem co?

Potem wy będziecie mi świadkami

w Jeruzalem, w Samarii,

aż po krańce ziemi

(Dz 1,8).



Świadek to ten, który w sądzie

zeznaje pod przysięgą

albo pod odpowiedzialnością prawną,

że to, co mówi, jest prawdą.

Można być fałszywym świadkiem?

Można, ale krzywoprzysięzcom

trudno jest zasnąć i trudno umierać.



Jeśli Pan Jezus żąda od Apostołów,

a przez nich od nas,

abyśmy byli Jego świadkami,

to znaczy: muszę światu powiedzieć,

że ja to widziałem na własne oczy,

że to słyszałem na własne uszy

i gotów jestem za to oddać życie.

To jest świadek!



Takim był Piotr po Zesłaniu Ducha Świętego:

Tego Jezusa, którego wyście

zabili rękami bezbożnych,

ja widziałem Go żywego

(por. Dz 2,14-36).

Piotrze, co my mamy czynić?

Przyjmijcie chrzest.

I trzy tysiące samych mężczyzn,

a kobiety są pobożniejsze, przyjęło chrzest.



Są święci misjonarze,

ale łatwiej jest być na misjach w Londynie, Paryżu,

gorzej w buszu,

tam, gdzie zabijają chrześcijan,

i to są świadkowie Boga.

Ks. bp JÓZEF ZAWITKOWSKI

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... syjny.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: WIELKI POST
PostNapisane: 28 mar 2015, 07:03 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30436
Obowiązek czy potrzeba

Zamyślenia wielkopostne 2015 „Wiarą znudzonemu”

Mój towarzysz wiarą znudzony

mówi: do Kościoła w niedzielę,

do spowiedzi na Wielkanoc i chrzest, i ślub, i pogrzeb to trochę za dużo.

Oczywiście, jeśli sobie wszystkiego nie uporządkujesz i nie wytłumaczysz, dlaczego ja to czynię,

to wszystko będzie nie do zniesienia,

ale jeśli odczujesz w sercu,

że ja nie mogę żyć bez Komunii Świętej, to zatęsknisz za każdą niedzielą.

Jeśli nie odczujesz w sumieniu,

że ja nie mogę nosić w sobie tego piekła, to się będziesz męczył i znudzisz się wiarą.

Ale jeśli wierzysz ze wszystkich sił

i kochasz z całego serca,

to wszystko będzie dla Ciebie radością, bo brzemię Chrystusa jest lekkie, a jarzmo Jego słodkie

(Mt 11,30). Trzy przeżycia są głęboką potrzebą serca w życiu człowieka wierzącego:

1) Modlitwa: każde przeżycie jest dla człowieka wierzącego okazją do modlitwy.

Dla mnie wszystko jest modlitwą.

Gdyby bezbożni w Sejmie, w rządzie, w domu modlili się, nie czyniliby błędów i nie mówiliby tylu głupstw.

2) Spowiedź, ale z całym przeżyciem sakramentu pokuty: rachunkiem sumienia, żalem i zadośćuczynieniem, jest pragnieniem każdego, aby uwolnić się od ciężaru grzechu.

Wy, Aniołowie, nie wiecie,

co to jest radość przebaczenia,

bo wy się nie spowiadacie.

3) Msza Święta. Czekam na niedzielę.

Dla mnie jest ona dniem świętym,

bo w niedzielę Pan Jezus zmartwychwstał i zesłał Ducha Świętego.

Idę do Komunii Świętej,

bo bez Tego Chleba nie mogę żyć,

bo jeżeli Bóg ze mną, to któż przeciwko mnie? (por. Rz 8,31)

Ks. bp JÓZEF ZAWITKOWSKI

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... rzeba.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: WIELKI POST
PostNapisane: 30 mar 2015, 22:09 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7422
Lokalizacja: Podlasie
Rzadka spowiedź nie przynosi owoców

Obrazek

Zaprawdę, są ludzie, którzy spowiadaliby się dopiero na łożu śmierci, gdyby Kościół nie nakazywał tego czynić co roku. Zresztą wielu spełnia ten obowiązek obojętnie, ze zwyczaju tylko. Nie miłość Boża, ani żal, ani chęć poprawy kierują nimi. Gdy Boga prawdziwie kochamy, nie popełniamy grzechu z taką łatwością, a nawet przyjemnością, jak się to często zdarza. Kto się prawdziwie obawia grzechu, nie będzie z nim chodził aż do Wielkanocy, zaraz po upadku wyspowiada się i będzie się starał poprawić.


Nie chcę dzisiaj mówić o tych nieszczęśliwych, którzy zatajają swe grzechy przed kapłanem, z obawy, że nie dostaną rozgrzeszenia, albo o tych, którzy pokrywają swe życie występne płaszczykiem cnoty i tak zbliżają się do Stołu Pańskiego, pożywają swe potępienie, oddają Boga na łup szatanowi, a swą duszę narażają na wieczne potępienie.

Sądzę, że wy, którzy się tylko raz na rok spowiadacie, lepsze przynosicie usposobienie, że spowiadacie się pokornie i szczerze, żałujecie nie tylko dla tego, że z powodu grzechów zasłużyliście na kary wieczne, ale i dlatego, że przez nie obraziliście najlepszego Pana i Stwórcę. Prawdziwy pokutnik z boleścią w sercu rzuca się do stóp Boga i oskarża się, aby uzyskać przebaczenie. Powiada z pokorą serca o sobie: Jestem grzesznikiem, niegodnym nazwy dziecka Bożego, gdyż żyłem dotąd zupełnie przeciwnie, jak nakazuje wiara święta; wstręt czułem do tego wszystkiego, co się odnosi do chwały Bożej; niedziele i święta były dla mnie dniami uciechy i rozpusty. Nic dotąd nie robiłem dla zbawienia duszy. Będę zgubiony i potępiony, jeżeli Bóg nie zlituje się nade mną. Takie powinno być usposobienie chrześcijanina, który prawdziwie brzydzi się grzechem.

Ale powiedz, czy oskarżają się w ten sposób ci, którzy zaledwie raz na rok, i to jeszcze niechętnie, idą do spowiedzi, usprawiedliwiają się, mówią, że do grzechu nieczystego drudzy ich nakłonili, że do gniewu pobudził ich sąsiad przykrym słowem, że opuścili Mszę Świętą z powodu towarzystwa, że raz w poście jedli mięso, ale nie uczyniliby tego, gdyby ich drudzy nie namówili, że źle się wyrażali o bliźnich, ale ludzie dali im sposobność do obmowy. Niestety, nie rzadka to rzecz, że przy spowiedzi mąż oskarża żonę, żona męża, brat siostrę, siostra brata, pan służącego, a służący pana. Przy Confiteor, czyli spowiedzi powszechnej, oskarżają się sami, mówiąc: moja wina; dwie minuty potem bronią się, zrzucając winę na drugich. Nie okazują żadnej pokory i skruchy.

Takie jest w znacznej części usposobienie tych, którzy się spowiadają raz do roku. Poznaje też kapłan, że trudno im dać rozgrzeszenie. Każe im więc przyjść później do spowiedzi, chcąc ich uchronić od świętokradztwa. Oni na to mruczą, że nie mają czasu, że później nie będą lepiej usposobieni, a nawet się odgrażają, że pójdą do innego spowiednika mniej surowego, który ich rozgrzeszy bez trudności. Sami sobie szkodzą ci ludzie zaślepieni. Spowiednik poznał z ich sposobu oskarżania się, że nie mają warunków potrzebnych do godnego przyjęcia tego sakramentu. Ich wyznanie grzechu było połowiczne, dlatego musiał zadawać im tysiączne pytania.

Przestawali na ogólnym wyznaniu, nie odróżniali wcale myśli od pożądliwości. Pyta ich spowiednik: Czy nie obraziliście kiedy Boga w myśli pychą, próżnością, zemstą albo nieczystością? Wszak wiecie dobrze, że i myślą można Boga ciężko obrazić, zwłaszcza, jeżeli myśl jest nieskromną, której się nie oddala? – Być może, odpowiada penitent, ale sobie tego nie przypominam. – Dalej spowiednik pyta choćby w przybliżeniu o liczbę grzechów. Tu mówi spowiadający się: Ach, mój ojcze, czy chcesz, abym pamiętał wszystkie myśli z całego roku? To niemożliwe! – Drogi Boże, ile z powodu tej lekkomyślności bywa świętokradzkich spowiedzi!

– Również i dlatego ludzie źle się spowiadają, że nie wymieniają okoliczności, które zmieniają naturę grzechu. Mówią np.: Upiłem się, przezywałem bliźniego, popełniłem grzech przeciw cnocie czystości, gniewałem się i mściłem. Gdyby spowiednik nie zadawał pytań, już by było po wszystkim; ale kapłan pyta: Ile razy to było? Czy popełniłeś te grzechy w kościele? Czy w obecności twych dzieci? Twych sług? Czy było przy tym wielu ludzi? Czy przez obmowę ucierpiała sława bliźniego? Czy nad pysznymi myślami długo się zastanawiałeś? Czy myśli przeciw cnocie czystości towarzyszyła chęć popełnienia grzechu? Czy ten lub inny grzech popełniłeś z nieuwagi, czy rozmyślnie i złośliwie? Czy nie popełniałeś jednego grzechu po drugim, sądząc, że wszystko jedno spowiadać się z małej ilości grzechów, czy z wielu? – O mój Boże, co pomyśleć o takim przysposobieniu! Gdzie są grzesznicy, którzy prawdziwie opłakują swe winy?

Trzeba przyznać, że są ludzie, którzy robią dokładny rachunek sumienia, skrupulatnie wyliczają swe grzechy, ale czynią to obojętnie, ozięble, nie westchną ani razu, nie uronią ani jednej łzy. W ogóle nie widać u nich boleści serca, że obrazili Boga najlepszego. Kapłan daje im rozgrzeszenie bo myśli, że mają lepsze usposobienie duszy, niż to na zewnątrz okazują. Wiem dobrze, że łzy i westchnienia nie są nieomylnymi znakami żalu i poprawy. Zdarza się bowiem bardzo często, że wcale nie zaliczają się do najlepszych chrześcijan ci, którzy płaczą przy spowiedzi. Trudno jednak nie wzruszyć się i nie zasmucić wewnętrznie, kto prawdziwie żałuje i pokutuje. Złym przeto jest znakiem zupełna obojętność i oziębłość przy konfesjonale. […]

Źle i rzadko się spowiadając, tylko koło Wielkanocy, nie stajecie się lepszymi i ostrożniejszymi i wracacie do dawnych grzechów.

Św. Jan Maria Vianney, Kazania, t. I, Sandomierz 2010, s. 16-18.

http://www.pch24.pl/rzadka-spowiedz-nie ... 044,i.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: WIELKI POST
PostNapisane: 04 kwi 2015, 07:27 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30436
Wigilia Paschalna - matka wszystkich wigilii

Obrazek

W Wielką Sobotę Kościół trwa przy Grobie Pańskim, w ciszy i skupieniu rozważając Mękę i śmierć Chrystusa i modli się, aby Jezus podźwignął nas z grobu grzechów, aby nas nawiedził i napełnił duchową mocą oraz ugruntował nas w wierze, nadziei i miłości. Kościół modli się, aby żaden człowiek, który wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Lud Boży, który obchodzi pamiątkę śmierci Pana Jezusa, oczekuje odpuszczenia grzechów, udzielenia pocieszenia, umocnienia w świętej wierze i zapewnienia wiecznego zbawienia.

W krzyku opuszczenia Chrystusa rodzi się Kościół

W Wielką Sobotę Kościół powstrzymuje się o sprawowania ofiary Mszy św., ołtarz główny pozostaje obnażony, a Komunii udziela się tylko chorym w formie Wiatyku. Po Liturgii Wieczerzy Pańskiej w Wielki Czwartek aż do uroczystego Alleluja Wieczerzy Wielkanocnej przy Grobie Pańskim panuje cisza, w świątyniach milkną organy i dzwony. W tej ciszy pragniemy usłyszeć ów krzyk opuszczenia Syna Bożego, który z krzyża popłynął do Ojca: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?”. Jezus w swoim cierpieniu na krzyżu, w swoim człowieczeństwie zjednoczył się z grzeszną ludzkością. Poprzez swoje cierpienie i dzięki temu cierpieniu spełnia to wszystko, co miał dokonać jako Mesjasz wobec Boga Ojca, dlatego woła: wykonało się! Chrystus wziął na siebie wszystkie grzechy całej ludzkości, poniósł je na krzyż. W każdym grzechu jest zawarte odwrócenie się od Boga, dlatego poprzez Boską głębię synowskiego zjednoczenia z Ojcem Jezus doznaje – sądząc po ludzku – niewyobrażalnego cierpienia, jakim na skutek grzechu jest odłączenie się i zerwanie relacji z Bogiem. Poprzez cierpienie Chrystusa dokonało się odkupienie całej ludzkości. Dzięki temu cierpieniu, przez które nastąpiło przez łaskę połączenie całego organizmu ludzkiego z Bogiem, ludzie stają się dziećmi Bożymi. W tym krzyku opuszczenia Chrystusa powstaje Kościół, rodzi się nowy Lud Boży zjednoczony w Duchu Świętym. Kiedy opuszczony Jezus czuje oddzielenie od Ojca, wtedy Odkupienie Ludzkości osiąga swój szczyt. Pan Jezus staje się Odkupicielem i dokonuje się pojednanie ludzkości z Bogiem Ojcem. Jezus staje się pośrednikiem, bo jednoczy dzieci z Ojcem, a dla nas staje się bratem w tej jednej, wielkiej rodzinie Bożej. „Tak bowiem Ten, który uświęca, jak ci, którzy mają być uświęceni, z jednego [są] wszyscy” (Hbr 2,11). Jezus oznajmił to w słowach: „Ja w nich, a Ty we Mnie! Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i żeś Ty ich umiłował tak, jak Mnie umiłowałeś” (J 17,22). W tym swoim opuszczeniu tworzy wspólnotę Kościoła. W tym krzyku samotności staje się bliski każdemu człowiekowi, którego całym sercem ukochał, a równocześnie w tym samym opuszczeniu jest tak blisko Ojca i z miłości do Niego umiera na krzyżu. W krzyku opuszczenia w niezgłębionym cierpieniu Boga człowieka rozjaśnia się i nabiera sensu każde ludzkie cierpienie, a głęboka jedność Ojca z Synem w Duchu Świętym ofiarowana właśnie w tym krzyku staje się wzorem jedności między ludźmi.

Chrystus zwycięża zło i śmierć

„Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?” (Mk 15,34) – to wołanie Jezusa płynie z samego dna ciemności. Jezus schodzi aż do samego dna bólu, odrzucenia, opuszczenia, wyszydzenia, osamotnienia. Można zapytać: Po kogo Pan Jezus schodzi aż tak nisko…? Odpowiedź jest oczywista: Schodzi po nas! Temu zejściu tam, na Golgocie, towarzyszyła duża grupa szyderców stojących pod krzyżem. Byli żołnierze wykonujący egzekucję, faryzeusze, byli też zwykli przechodnie, a na sąsiednich krzyżach konali złoczyńcy. Jednak Męka Chrystusa trwa nadal w cierpieniach ludzi, a to Jego konanie trwać będzie aż do skończenia świata. Wielki Piątek, który jest dniem pełnym smutku i żałoby, to jednocześnie czas, który sprzyja ożywieniu naszej wiary, umocnieniu naszej nadziei, dodaje odwagi w miłowaniu, abyśmy mogli dźwigać swój krzyż z pokorą, ufnością i zawierzeniem Bogu, niezłomnie przekonani o Jego wsparciu oraz o Jego zwycięstwie. Ta nadzieja umacnia nas w ciszy Wielkiej Soboty, w oczekiwaniu na Zmartwychwstanie Pana Jezusa. W tym dniu nie zdobi się Kościołów, nie są przewidziane szczególne obrzędy, bo Kościół jest skupiony w modlitewnym czuwaniu wraz z Matką Najświętszą, dzieląc Jej ból, pokładając całą ufność w Bogu. Kościół zachęca też do pokuty, abyśmy mogli uczestniczyć w Świętach Wielkiej Nocy radośnie, duchowo odnowieni, obmyci w sakramencie pokuty, pojednani z Bogiem i ludźmi. Wigilia Paschalna – matka wszystkich wigilii, obwieszcza, że Chrystus zwycięża zło i śmierć. To radosne orędzie rozbrzmiewa w tych dniach w sercu Kościoła. Zwyciężając śmierć, Chrystus obdarza nieskończonym życiem tych, którzy Go przyjmują i w Niego uwierzą. Jego Śmierć i Zmartwychwstanie stanowią fundament wiary Kościoła. Jakby znakiem obfitości darów od Zmartwychwstałego Pana jest święcenie pokarmów świątecznych z barankiem paschalnym w Wielką Sobotę.

Życzę, aby paschalny czas, dni Triduum Paschalnego odnowiły radość naszej wiary, abyśmy w codzienności życia owocniej i radośniej świadczyli o zwycięstwie Zmartwychwstałego Pana. Tak jak radowali się uczniowie ujrzawszy Chrystusa, który stanął pośród nich Zmartwychwstały i rzekł: Pokój wam!

Ks. bp. Edward Frankowski, biskup senior diecezji sandomierskiej

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... gilii.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: WIELKI POST
PostNapisane: 10 lut 2016, 16:46 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7422
Lokalizacja: Podlasie
Dzisiaj, w środę (10 lutego) rozpoczyna się Wielki Post.
W Środę Popielcową obowiązuje post ścisły (ilościowy i jakościowy).



Jak tracimy Wielki Post

Obrazek

Rok liturgiczny powodował, że kultura europejska zawsze była pełna życia. Miała w sobie tyle energii i świeżości. Po okresie Adwentu nadchodził radosny czas Bożego Narodzenia. Karnawał był zaś czasem ostatnich zabaw przed długim, pełnym pokuty i refleksji Wielkim Postem, po którym następowały najważniejsze i najradośniejsze Święta Wielkanocne. Niestety z tej niesamowitej atmosfery nie zostało w naszych czasach prawie nic! Podczas Wielkiego Postu odbywają się te same zabawy, społeczeństwo żyje takim samym życiem, jak w ciągu całego roku. Nie dziwią już nawet wesołe miasteczka działające w Wielkim Tygodniu. Poszczególni ludzie nadal przestrzegają reguł postnych, ale atmosfera Wielkiego Postu po prostu zanikła.

Nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, co utraciliśmy. Wyobraźmy sobie, jak inaczej wyglądałby nasz świat, gdyby nagle, wraz z nastaniem Postu, z repertuarów kin, oper i teatrów zniknęły komedie; witryny sklepów zmieniłyby dekoracje na bardziej stonowane – w odcieniach czerni, szarości i fioletu. Wyobraźmy sobie restauracje, z których menu zniknęły wyszukane dania mięsne, a ich miejsce zajęły postne potrawy, kawiarnie – w których zapanowała nieco poważniejsza atmosfera; radio, w którym słychać nieco smętną muzykę; telewizję, w której próżno szukać programów rozrywkowych. Wreszcie wyobraźmy sobie nasze place i ulice, na których zapanowała cisza i zaduma – widoczne w strojach i zachowaniach przechodniów. A teraz zastanówmy się, co by się działo, jakby nagle – wraz ze Świętami – do tego szarego i posępnego świata wlało się nowe życie! Wyobraźmy sobie to niecierpliwe oczekiwanie – aż do ostatnich godzin Wielkiej Soboty i wreszcie – tę eksplozję radości. Na nasze ulice powróciły kolory, witryny sklepów skrzą się od rozmaitości, a cukiernie prześcigają się w coraz to wykwintniejszych łakociach. W radio znów brzmi radosna muzyka, a do kin i teatrów powróciły zabawne spektakle. Czy jesteśmy sobie w stanie wyobrazić, jak zupełnie inaczej wyglądałoby wtedy życie?

Tymczasem w imię kultu zabawy pozbawiamy się zabawy właśnie. Prawdziwej zabawy, dla której rutyna i monotonia oznaczają śmierć. Ten, kto nie pości, nie potrafi również docenić prawdziwego smaku potraw, a kto nie pokutuje – prawdziwej radości świąt.

W imię niczym nieograniczonej wolności i uległości wszystkim zachciankom odebraliśmy naszym czasom to, co było najpiękniejsze. Przez cały rok na okrągło katujemy się zabawą i śmiechem, bawimy się, tańczymy i obżeramy, ale już dawno zapomnieliśmy, co to jest prawdziwa radość. Wydaje się, że dla wielu ów niekończący się karnawał jest tylko przykrywką dla ciągłej nudy i smutku, które wypełniają ich dusze. Ten stan dobrze ilustrują słowa, które wypowiedział Anatol France: „Gdybyście mogli czytać w mojej duszy, bylibyście przerażeni... Nie ma w całym wszechświecie istoty tak nieszczęśliwej, jak ja. Ludzie myślą, że jestem szczęśliwy. Nigdy nie byłem szczęśliwy, ani jednego dnia, ani jednej godziny”.

Prawdziwa radość bierze się z czystego serca, będącego w stanie łaski uświęcającej. Wielki Post to czas, w którym przez pokutę możemy to serce oczyścić i na nowo przygotować do przyjęcia radosnej wieści o Zmartwychwstaniu!

Co możemy zrobić, aby odzyskać tę niepowtarzalną atmosferę Wielkiego Postu? Odbudowywać ją w naszych rodzinach, w miejscu pracy, w gronie przyjaciół. Ale – co najważniejsze – musi ona być wynikiem autentycznej pokuty, a nie celem samym w sobie.

Filip Maria Muszyński

http://www.pch24.pl/jak-tracimy-wielki-post,887,i.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: WIELKI POST
PostNapisane: 11 lut 2016, 17:21 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7422
Lokalizacja: Podlasie
Post przygotowuje na śmierć

Obrazek

Post, czyli rezygnacja z pokarmu, ale także z rozmaitych dóbr materialnych, pozwala człowiekowi przygotować się do śmierci, która będzie ostatecznym oderwaniem się od tego, co materialne – mówi dla portalu PCh24.pl ks. dr hab. Janusz Królikowski, profesor UPJPII, wykładowca teologii dogmatycznej.


Czy mógłby Ksiądz wyjaśnić na czym polega różnica między postem ilościowym a jakościowym? Kiedy poszczególne z nich obowiązują?

W aktualnych normach katolickich dotyczącego obyczaju wiernych, ściśle biorąc, rozróżniamy wstrzemięźliwość i post. Wstrzemięźliwość oznacza powstrzymanie się od spożywania pokarmów mięsnych i innych pokarmów, natomiast post oznacza dodatkowo ograniczenie ilościowe przyjmowanego pokarmu (w ciągu dnia dwa razy lekki posiłek i raz do sytości). Wstrzemięźliwość obowiązuje w każdy piątek roku, chyba że w ten dzień wypada uroczystość liturgiczna. Post natomiast obowiązuje w środę popielcową i Wielki Piątek. Wstrzemięźliwość obowiązuje od czternastego roku życia, natomiast post od osiągnięcia pełnoletniości do sześćdziesiątego roku życia.

Choć nie jest on ściśle związany z Wielkim Postem, znamy jeszcze post eucharystyczny. Czego on z kolei dotyczy?

Post eucharystyczny oznacza powstrzymanie się przez jedną godzinę od przyjmowania pokarmu. Chodzi w tym przypadku o cielesne przygotowanie się do przyjęcia Komunii świętej.

W Wielkim Poście zachęceni jesteśmy do podjęcia większych umartwień niż te, o których mówią przykazania kościelne. W jakim celu Kościół przypomina w tym czasie o poście?

Post, czyli ograniczenie w przyjmowaniu pokarmu, ma duże znaczenie duchowe, które można rozpatrywać w dwóch perspektywach. Przede wszystkim post, czyli rezygnacja z pokarmu, ale także z rozmaitych dóbr materialnych, pozwala człowiekowi przygotować się do śmierci, która będzie ostatecznym oderwaniem się od tego, co materialne. Nie rezygnujemy z pokarmu i dóbr materialnych z tej racji, że są złe, ale przede wszystkim z tej racji, by przygotować się do tego, że pewnego dnia będziemy musieli z tego, co materialne, zrezygnować w sposób definitywny i nieodwołalny. Ponieważ to nie jest łatwe ani proste, dlatego domaga się odpowiedniego przygotowania. Aby nie było nam ciężko umierać! Po drugie, trzeba powiedzieć, że wstrzemięźliwość i post uświadamiają nam, że mamy stale wznosić się ponad świat materialny. Rezygnacja z tego, co materialne, w najbardziej bezpośredni sposób przypomina, że człowiek jest i powinien być „ponad”, i to być coraz bardziej ponad materią. Nie możemy dać się zniewolić pokarmowi, telewizji, komórkom, komputerom, samochodom itd.

W jaki sposób należy pościć, aby było to zgodne z Pismem Świętym i Tradycją Kościoła?

Post to rezygnacja z pokarmu i co do ilości, i co do jakości. Jednym słowem skromność w pokarmie, krótsze posiłki, mniej dogadzania sobie, pamięć o tych, którzy cierpią niedostatek. Myślę, że w naszych czasach bardzo ważna jest rezygnacja nie tylko z pokarmu, ale przede wszystkim z rozmaitych narzędzi technicznych. Przynajmniej częściowo ograniczyć korzystanie z nich jest bardzo korzystne, aby poczuć się wolnym.

Czy w niedziele Wielkiego Postu można także pościć?

Pościć można w każdy dzień i fundamentalnie taka była u swoich podstaw idea Wielkiego Postu. Pełne ograniczanie się w pokarmie w czasie czterdziestu dni Wielkiego Postu. Moja babcia opowiadała mi, że jeszcze w jej młodości, w ramach przygotowania do Wielkiego Postu, wyparzano sprzęty kuchenne, aby nie było na nich nawet śladu tłuszczu. Był to wymowny gest, który przypominał potrzebę życia opartego tylko na tym, co konieczne.

Przykładowo podejmujemy wyrzeczenie, że nie będziemy jeść słodyczy przez cały czas trwania Wielkiego Postu. Tymczasem odwiedzamy znajomych, a oni częstują nas czymś słodkim. Jak wówczas się zachować, aby z jednej strony nie uchybić ich gościnności, z drugiej nie złamać swojego postanowienia, a z trzeciej nie opowiadać o swoim wyrzeczeniu, aby nie być posądzonym o chwalenie się nim?

Są dwie szkoły proponujące rozwiązanie tego problemu. Pierwsza mówi, że w gościnie, aby uszanować gospodarzy, nie należy niczego odmawiać, ale po prostu przyjąć to, co nam podają, nawet jeśli kłóciłoby się to z naszymi pryncypiami. Jest to szkoła, chciałoby się rzec, bardzo humanistyczna. Pojawia się jednak problem zgorszenia – trzeba go uniknąć za wszelką cenę, bo jest to poważny grzech. Druga szkoła zatem mówi, że trzeba mieć odwagę otwarcie przyznać się do swoich przekonań i przyjętych postanowień. Osobiście jestem zwolennikiem tej drugiej szkoły, choć niekiedy zdarza mi się iść za pierwszą opcją.

Zdarza się niekiedy także, że wierni usiłują połączyć post z dietą. Czy takie połączenie jest w ogóle realne? Przecież post to nie odchudzanie się…

Post ma przede wszystkim swoją własną i niepodważalną motywację – pości się ze względu na Boga i wyraża się w poście takie postępowanie, które do Boga prowadzi. Post to nie jest zachęta do higieny i „dbania o linię”, jak modnie mówi się dzisiaj. Post to nie terapia cielesna, ale duchowa. Szukanie wyzwolenia od świata materii jest jego celem. Tak zwane dbanie o linię jest wiązaniem się ze światem materii, choć czyni się to w nieco subtelny sposób. Ostatecznie w poście chodzi o takie życie, które jest otwarte i otwiera się na Boga w tym, co najbardziej pospolite, czyli w dążeniu do wewnętrznego wyzwolenia.

Bóg zapłać za rozmowę!

Rozmawiał Kajetan Rajski

http://www.pch24.pl/post-przygotowuje-n ... 053,i.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: WIELKI POST
PostNapisane: 12 lut 2016, 10:06 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2565
Dobrego Dnia w ten piątkowy poranek,Każdemu TU piszącemu i zaglądającemu :)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: WIELKI POST
PostNapisane: 18 lut 2016, 16:46 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7422
Lokalizacja: Podlasie
Suche Dni Wielkiego Postu. Starajmy się o ducha prawdziwej pokuty

Obrazek

Suche dni to celebracja środy, piątku i soboty. Są to dni bardzo mocno związane z kultem Męki Pańskiej. Obchodzimy je jako dni modlitwy przebłagalnej i dziękczynnej oraz łączymy je z postem ścisłym – mówi w rozmowie z portalem PCh24.pl ks. Marcin Kostka z Bractwa Kapłańskiego Świętego Piotra.

Dziś zaczynają się obchody Suchych Dni Wielkiego Postu. Co to właściwie są Suche Dni?


Są to kwartalne dni postu, skupienia, pokuty. Suche Dni Przypadają cztery razy w roku. Począwszy od początku roku liturgicznego, pierwsze zaczynają się w trzecim tygodniu adwentu. Kolejne, rozpoczynają się po pierwszej niedzieli wielkiego postu. Następnie, w oktawie zesłania ducha Świętego oraz czwarte suche dni były obchodzone po święcie Podwyższenia Krzyża Świętego (w mszale św. Jana XXIII). Obejmują one zawsze trzy dni tygodnia: środę, piątek i sobotę. Są one ściśle związane z męką Jezusa Chrystusa. W środę Judasz zdradzi Zbawiciela, a przywódcy ludu odbyli naradę przeciwko Jezusowi postanawiając go zgładzić. Piątek to dzień ukrzyżowania i śmierci Pana Jezusa. Sobota z kolei to dzień gdy ciało Chrystusowe przebywało w grobie. Czwartek w tradycji chrześcijańskiej to dzień ustanowienia Najświętszej Ofiary i nigdy nie był obchodzony jako dzień pokuty, a jako dzień uwielbienia Boga za dar Eucharystii i kapłaństwa.

Od jak dawna w Kościele obchodzi się Suche Dni, jaka jest ich historia?

Suche Dni są jedne z najstarszych obchodów celebrowanych przez Kościół. Ich historia sięga starożytności chrześcijańskiej. Są starsze nawet niż sama celebracja czasu adwentu. Natomiast Wiosenne suche dni są obchodzone od VII wieku. Sam początek suchych dni należy upatrywać w świętach Starego Przymierza. Celebracja suchych dni miała duże znaczenie. były czasem zatrzymania się, dniami pokuty, postu.

W jaki sposób obchodzi się Suche Dni?

Ci, którzy dziś chcą żyć Tradycją Kościoła, która jest skarbnicą, z której rzesze ludzi przez wieki czerpało, muszą się dostosować do jej wymagań. Suche dni to celebracja środy, piątku i soboty. Są to dni bardzo mocno związane z kultem Męki Pańskiej. Obchodzimy je jako dni modlitwy przebłagalnej, dziękczynnej i błagalnej oraz łączymy je z postem ścisłym. Według Kodeksu Prawa Kanonicznego papieża Benedykta XV z roku 1917, w tych dniach wolno było spożywać jeden posiłek do syta oraz dwa lekkie, czyli tak jak to jest obecnie chociażby w środę popielcową. Obowiązywała całkowita wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych.

O co powinniśmy się modlić w Suche Dni?

Mają trzy cele ogólne: osobisty, czyli uprzytomnienie swojej ułomności, grzeszności, wzbudzenie poczucia swojego grzechu i pokutowanie za grzech poprzez podjęcie postu. Cel społeczny jest związany z prośbą do Boga, aby oddalał klęski żywiołowe, wypadki oraz nieszczęścia od człowieka, od jego rodziny i całego społeczeństwa. Cel eklezjalny (kościelny) to podejmowanie postu w intencji całego Kościoła powszechnego, a także kapłanów. Właśnie w Suche Dni Wrześniowe odbywały się święcenia kapłańskie, co jest tradycją starożytną.

Każde mają też intencje szczególne. W suche dni adwentowe modlimy się o życie chrześcijańskie rodzin. Kolejne po uroczystości zesłania Ducha Świętego były dni modlitw o powołania do służby w Kościele. Natomiast w Suche Dni Wrześniowe modlimy się za dzieci i młodzież oraz wychowawców. Wiosenne, obecnie przeżywane, Suche Dni, są modlitwami o ducha pokuty – wprowadzają wiernych katolickich w przeżywanie Wielkiego Postu. Pierwszym znakiem wchodzenia w czas Wielkiego Postu była środa popielcowa z postem i obrzędem posypania głów popiołem, a Suche Dni wprowadzają wiernych w ducha pokuty.

Czy w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego są obchodzone Suche Dni?


Po soborze watykańskim II obchody suchych dni w Kościele uzależniono od decyzji lokalnych ordynariuszy. W ten sposób ta starożytna tradycja kościelna zanikła. Katolicy związani z klasyczną liturgią rzymska, ale również wszyscy związani z zreformowanym rytem, powinni korzystać ze skarbnicy Kościoła dla własnego ubogacenia i uświęcenia. Musimy stawiać sobie poprzeczki, wymagania, jeżeli chcemy dojść do doskonałości.

Na co zwraca naszą uwagę liturgia Suchych Dni Wielkiego Postu?


Przede wszystkim ma na celu umocnienie ducha pokuty, który będzie towarzyszył chrześcijanom przez cały okres Wielkiego Postu. Ma pomóc w przeżyciu tego czasu w skupieniu i bliskości Pana Boga. Obchód suchych dni kończył się całonocnym czuwaniem. Pozostałością tej tradycji jest większa liczba czytań w sobotę Suchych Dni. Lekcje z Ksiąg Starego Testamentu, ksiąg prorockich, wprowadzają nas w przeżywanie tajemnicy pokuty, nawrócenia, przemiany, postu, które pomagają człowiekowi stanąć w prawdzie przed Bogiem. Czytania przypominają nam o przykazaniach, które ludzie mają przestrzegać, lecz je łamią i odchodzą od Przymierza z Bogiem - dlatego jest potrzebny czas pokuty. Kościół pokazuje także wierzącym wartość nawrócenia i przemiany stawiając nam przed oczy odpuszczenie grzechów i uzdrowienie chromego nad sadzawką. W sobotę natomiast usłyszymy w Ewangelii o przemienieniu Pana Jezusa. Post prowadzi do przemiany człowieka, do zmiany na lepsze. Jest wyzwaniem i zadaniem dla ludzi wierzących.

W okresie Wielkiego Postu dużo się mówi o nawróceniu. Czym jest nawrócenie dla wierzącego?

Niektórzy mówią, że jeżeli już się raz nawrócili, to nie potrzebują żadnego kolejnego nawrócenia. Każdy kto zna siebie i swoje ludzkie ułomności i słabości musi szczerze przyznać, stając w prawdzie przed Panem Bogiem, że ciągle potrzebuje nawrócenia, ciągle potrzebuje poprawy, ponieważ zawsze jest jakaś skaza, która zostaje. Wada charakteru, jakaś niedoskonałość, nad którą ciągle trzeba pracować. Okres Wielkiego postu jest takim szczególnym czasem, który powinien wzmóc w człowieku pragnienie poprawy, nawrócenia i stania w bliskości Chrystusa.

Okres Wielkiego Postu wprowadza nas w przeżywanie najważniejszych dla nas, katolików, tajemnic: męki śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. Tu dokonuje się całe misterium zbawienia człowieka. Jeśli popatrzymy na Rok Miłosierdzia, który obecnie przeżywamy, to musimy przyznać, że tym bardziej powinniśmy wykorzystać te dary, które Kościół w tym czasie nam daje dla naszego zbawienia i uświęcenia.

Co należy robić, aby dobrze przeżyć te szczególne dni?


Jeśli ktoś chce dobrze przeżyć nadchodzące Suche Dni powinien to zrobić w takim duchu, w jakim nam to Tradycja Kościoła Świętego dyktuje. Czyli w umartwieniu, pokucie, poście. Te akty pobożne pomagają człowiekowi oderwać się od doczesności, umartwić swoje serce i ciało oraz stanąć przed obliczem Pana Boga. Postu na zewnątrz nie widać. Tak jak mówi Pan Jezus: „Ty zaś, gdy pościsz, namaść sobie głowę i umyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu” (Mt 6, 17-18). Pan Bóg ma widzieć twój post. To jest wartość okresu pokutnego żeby człowiek w osobistym kontakcie z Bogiem uzyskał to, co ten okres ma mu dać, czyli przemianę i nawrócenie, bliskość z Panem Bogiem. Pan Bóg najlepiej zna człowieka którego sam stworzył z prochu ziemi. Wystarczy, że staniesz przed Ojcem i powiesz: zgrzeszyłem przeciwko Tobie, nie jestem godzien nazywać się Twoim synem (zob. Łk 15, 21). To jest istota postu. Człowiek w trakcie postu ma autentycznie stawać przed Bogiem. Wtedy przychodzi refleksja, że coś jest nie tak, trzeba coś naprawić, coś zmienić. Każdy kto chce dobrze ten czas suchych dni przeżyć może przyjąć to, co Tradycja Kościoła mu daje.

Bóg zapłać za rozmowę!

Rozmawiał Marcin Rdzak.

http://www.pch24.pl/suche-dni-wielkiego ... 281,i.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: WIELKI POST
PostNapisane: 14 mar 2016, 08:57 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7422
Lokalizacja: Podlasie
Gorzkie Żale, tak bliskie polskiej duszy

Obrazek

Nabożeństwo Gorzkich Żali bliskie jest polskiej duszy, która zawsze była bardzo wrażliwa i głęboko przeżywała cierpienia Chrystusa, jak i wszelkie inne cierpienia ludzkie. W ten oto sposób to rozważanie i uczczenie Męki Pańskiej mocno zakorzeniło się w polskiej religijności - mówi w rozmowie z pch24.pl ks. Piotr Rutkowski, duszpasterz parafii pw. Świętego Krzyża w Warszawie.

To z bazyliki św. Krzyża w Warszawie, ponad trzysta lat temu, po raz pierwszy popłynęły słowa „Gorzkie Żale przybywajcie…”. Jak powstało to piękne nabożeństwo?


Trzeba tu zaznaczyć, że jednym z charakterystycznych rysów polskiej pobożności, obok rysu maryjnego, jest oczywiście rys pasyjny. Jego przejawami są liczne pieśni, modlitwy ku czci Męki Pańskiej, także wizerunki, figury cierpiącego Zbawiciela i Jego Bolesnej Matki. To także Kalwarie. Te najbardziej znane, to Kalwaria Zebrzydowska, Pacławska, Wejherowska, Wielecka. I właśnie pośród wyrazów tej polskiej pobożności pasyjnej szczególne miejsce zajmuje nabożeństwo Gorzkich Żali. Jego powstanie wiąże się z Bractwem św. Rocha, istniejącym od 1688 roku przy parafii św. Krzyża w Warszawie. Bractwo to pomagało w kształtowaniu pobożności wśród parafian, a jego szczególnym zadaniem było wspieranie ubogich i chorych. Jego opiekunem był ks. Wawrzyniec Stanisław Benik i to on na polecenie ówczesnego wizytatora, czyli przełożonego polskiej prowincji Zgromadzenia Księży Misjonarzy (obecni w parafii od 1653 roku), opracował dla członków tegoż Bractwa nabożeństwo o Męce Pańskiej. Ono wówczas miało tytuł, dziś dość oryginalnie brzmiący: „Snopek mirry z ogrodu Getsemani, albo żałosne gorzkiej męki Syna Bożego rozpamiętywanie”. Obecnie nabożeństwo to powszechnie znane jest jako „Gorzkie Żale”.

Przez ponad te trzy wieki nabożeństwo ulegało zmianom?

Gorzkie Żale wzorowane są na jutrzni brewiarzowej i co istotne, odprawiane są wobec wystawionego Najświętszego Sakramentu. Składają się na nie charakterystyczne śpiewy. Dziś są one dzielone na trzy części, ale Gorzkie Żale dawniej śpiewano w całości. Na nabożeństwo składa się też kazanie pasyjne, które ma swój specyficzny kształt i jest integralną częścią nabożeństwa. W tych kazaniach odnosimy się do epizodów z Męki Chrystusa, odnosząc je do naszego życia i wyciągając wnioski oraz pouczenia dla nas. Nabożeństwo kończy błogosławieństwo eucharystyczne. Dawniej praktykowano także procesję eucharystyczną. Zgodnie z tradycją Gorzkie Żale odprawiane są we wszystkie niedziele Wielkiego Postu. W naszej Bazylice jest to czynione w sposób uroczysty o godz. 18.00, a nabożeństwo jest transmitowane na falach Radia Maryja.

To pomaga w rozpowszechnianiu tego nabożeństwa?

Z pewnością. Warto tu dodać, że nabożeństwo Gorzkich Żali przekroczyło granice Polski, bo wiemy, że pojawiły się jego przekłady na inne języki. Ponadto nasi księża misjonarze pracują wśród polonii, głównie w Stanach Zjednoczonych i Brazylii i tam w polskich parafiach Gorzkie Żale są odprawiane po dziś dzień.

Nabożeństwo dość szybko „opuściło” mury sanktuarium i stało się popularne w całej Polsce…

Rzeczywiście. Nabożeństwo, począwszy od 1707 roku, dość szybko się rozpowszechniało, a wszystko to dzięki temu, że księża Misjonarze prowadzili szeroką działalność misyjno – rekolekcyjną. Nie bez znaczenia był tu również fakt, że to nabożeństwo było bardzo bliskie polskiej duszy, która przecież zawsze była bardzo wrażliwa i głęboko przeżywała cierpienia Chrystusa, jak i wszelkie inne cierpienia ludzkie. W ten oto sposób to rozważanie i uczczenie Męki Pańskiej mocno zakorzeniło się w polskiej religijności.

To, że Gorzkie Żale śpiewano w języku polskim miało w tym kontekście duże znaczenie?

Sądzę, że tak. Gorzkie Żale są nabożeństwem rdzennie polskim, pięknie i przejmująco mówiącym o tajemnicy Męki Pańskiej. Mówimy, że Gorzkie Żale to wyśpiewana Męka Pańska. Cierpienia Chrystusa zawsze były bliskie doli ludzkiej i to trafiało do serca człowieka, poruszało. Jako ciekawostkę dodam, że Ambrogio Damiano Achille Ratti, późniejszy papież Pius XI, który był w okresie międzywojennym nuncjuszem papieskim w Polsce, uczęszczał na Gorzkie Żale do kościoła św. Krzyża i jak podają przekazy, ze wzruszeniem wsłuchiwał się w nieznane mu dotąd, ale jakże charakterystyczne i przejmujące melodie.

Dziękuję za rozmowę

Marcin Austyn

http://www.pch24.pl/gorzkie-zale--tak-b ... 722,i.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: WIELKI POST
PostNapisane: 23 mar 2016, 22:46 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7422
Lokalizacja: Podlasie
Przewodnik po "trydenckim" Wielkim Tygodniu

Obrazek

Przy pomocy rytów i obrzędów przypominamy sobie i uobecniamy najważniejsze momenty z historii naszego zbawienia – mówi dla portalu PCh24.pl ks. Grzegorz Śniadoch z Instytutu Dobrego Pasterza, moderator Duszpasterstwa Tradycji Katolickiej w Białymstoku.

Zanim porozmawiamy o liturgii w Triduum Paschalne i znaczeniu tych dni dla katolików chciałbym zapytać o to, co w liturgii w nadzwyczajnej formie przeżywaliśmy od Wielkiego Poniedziałku do Wielkiej Środy.

Cały Wielki Tydzień to jedno wielkie przygotowanie do Świąt Paschalnych. W tradycyjnym rycie podczas Wielkiego Tygodnia począwszy od niedzieli palmowej czyta się wszystkie cztery ewangeliczne opisy Męki Pańskiej. W Wielki Poniedziałek czytamy w Ewangelii jak Chrystus sześć dni przed Paschą przybył do Betanii do domu Szymona, gdzie spożywał wieczerzę wraz z uczniami i Łazarzem. Marta im usługiwała a Maria Magdalena namaściła Jezusa na dzień pogrzebu. W Wielki Wtorek czyta się Pasję wg św. Marka a w Wielką Środę wg św. Łukasza. Czytania z proroctw Izajasza i Jeremiasza wprowadzają nas dodatkowo w podniosły nastrój pasyjny.

Chrystus ustanowił w Wielki Czwartek dwa sakramenty: Eucharystii i kapłaństwa. Czy można stwierdzić, że rozumienie tych dwóch sakramentów we współczesnych czasach jest mocno zagrożone?

Sam nastrój Wielkiego Tygodnia wprowadza nas do wydarzeń, które odbyły się w wielkoczwartkowy wieczór. Pan nasz ustanowił Eucharystię, której nie można oddzielić od nadchodzącej Męki, ponieważ jest to nierozerwalna całość. Często wesoły nastrój współczesnej liturgii Mszy, zupełnie obcy dla tradycji łacińskiej, bardzo utrudnia uświadomienie sobie, że oto przed nami rozgrywa się dramat i kaźń Męki Pańskiej. Kapłaństwo zaś zostało ustanowione właśnie w kontekście Eucharystii. Dlatego podstawowym obowiązkiem kapłańskim jest sprawowanie ofiary Nowego Przymierza. Odnoszę wrażenie, że kult Boży u wielu współczesnym kapłanów nie znajduje się na należnym pierwszym miejscu.

Czy spotkał się Ksiądz podczas swego kapłaństwa z niechęcią lub nawet nienawiścią skierowaną wobec Księdza ze względu na to, że jest Ksiądz kapłanem?

Paradoksalnie nie spotkałem się z agresją za granicą, natomiast w Polsce wielokrotnie byłem publicznie znieważany. Tylko raz przyjaciele stanęli w mojej obronie, w pozostałych przypadkach nikt. Zaraz po wejściu do Sejmu RP ugrupowania pana Palikota ilość agresywnych zachowań jakby się zwiększyła. Podejrzewam, że wrogowie chrześcijan, a przede wszystkim katolików, poczuli się silniejsi, ale oni „karmią” się naszą biernością.

W Wielki Czwartek w niektórych kościołach sprawowany jest obrzęd mandatum, czyli obmycie nóg dwunastu mężczyznom. Jak wygląda on w starszej formie rytu rzymskiego?

Obrzęd umycia nóg nazwany jest Mandatum. Wyraz ten pochodzi od słowa „rozkaz”, czyli przykazanie. Słowo to rozpoczyna antyfonę, śpiewaną podczas tego obrzędu: „Mandatum novum do vobis, ut diligatis invicem, sicut dilexi vos” – „daję wam przykazanie nowe, abyście tak się wzajemnie miłowali, jak Ja was umiłowałem”. Zwyczaj umywania nóg praktykowany był także niekiedy poza liturgią, na przykład na dworze cesarza austriackiego czy króla hiszpańskiego. Tak było zresztą przed reformą obrzędów Wielkiego Tygodnia za pontyfikatu Piusa XII, gdzie obrzęd ów był wykonywany poza Mszą świętą i przede wszystkim w konwentach zakonnych, w których przełożony w ten sposób okazywał pokorę. Od 1955 r. obrzęd ten jest już ad libitum (według upodobania) elementem wielkoczwartkowej liturgii mszalnej i wygląda zupełnie tak samo, jak w nowym rycie Mszy. Przy czym zawsze podkreślało się jego związek z Eucharystią i sakramentem kapłaństwa.

Dlaczego Kościół nie sprawuje Najświętszej Ofiary w Wielki Piątek? Jaki przebieg ma dzisiejsza liturgia w nadzwyczajnej formie?

W Wielki Piątek na pamiątkę tej jednej jedynej Ofiary Chrystusa Kościół nie sprawuje ofiary Mszy. Przed rokiem 1955 tego dnia sprawowano starożytną formę tak zwanej Mszy z darów uprzednio konsekrowanych (w Wielki Czwartek), zupełnie podobnie jak to ma miejsce w rytach bizantyjskich. Po piusowej reformie liturgia Wielkiego Piątku jest bardzo podobna do nowego rytu z tą różnicą, że zachowano tradycyjne wezwania modlitwy powszechnej.

Chciałbym szczególnie zatrzymać się tutaj właśnie nad modlitwą powszechną. Za kogo kierowane są wezwania? Jaka była historia wezwania za wyznawców judaizmu?

Zaraz po motu proprio Summorum Pontificum rozgorzała dyskusja, w której poniekąd słusznie zarzucano, że stary mszał jest nieekumeniczny w posoborowym znaczeniu tego słowa. Powstał pewien paradoks, ponieważ papież Benedykt XVI powiedział, że stary mszał jest tym samym prawem wiary, co nowy. Przypomnijmy, że tradycyjna liturgia zachowuje tradycyjne dziewięć wezwań: 1) Za Kościół święty; 2) Za Ojca Świętego; 3) Za duchowieństwo i wiernych (wymieniając wszystkie stopnie wyższych i niższych święceń, co jest zupełnie logiczne, bo do tej pory ich się udziela w obrządku łacińskim i wschodnich); 4) Za rządzących państwami; 5) Za Katechumenów; 6) W potrzebach Wiernych; 7) O jedność Kościoła (aby heretycy i schizmatycy porzucili swoje błędy i wrócili do Kościoła Katolickiego); 8) O nawrócenie Żydów; 8) O nawrócenie pogan (aby porzucili swoje bałwany). Pod wpływem żydowskich nacisków papież Benedykt XVI zmienił treść starożytnej modlitwy o nawrócenie Żydów. Nie jest już ona tak precyzyjna przez swoje odniesienia do słów św. Pawła, ale nadal jest zachowana jej istotna intencja, że Żydzi mają się nawrócić do Chrystusa – jedynego zbawiciela wszystkich ludzi.

W Wielki Piątek przed krzyżem się przyklęka. W jaki sposób wizerunek krzyża świętego powinien być obecny w naszym życiu?

Dla chrześcijanina każdy wizerunek ukrzyżowanego Zbawiciela winien być otaczany należnym szacunkiem. Nie wyobrażam sobie domu katolickiego, w którym by nie było krzyża. To coś więcej, niż symbol naszego zbawienia. To nasz zwycięski sztandar! Sztandaru zaś każdy żołnierz ślubuje bronić nawet za cenę krwi.

W świętą noc, w czasie której Chrystus zmartwychwstał, Kościół wkracza w ciemności, którą rozświetla blask płonącego paschału. Śpiewa się przy nim wspaniały Exsultet. Jaka jest jego historia? O czym on mówi?

Znowu musimy się cofnąć do jego klasycznego umiejscowienia i znaczenia. Przed rokiem 1955 Exsultet, ten wspaniały hymn chwały i triumfu zmartwychwstania, był jednocześnie pieśnią poświęcenia paschału. Podczas jego śpiewania następowały obrzędy poświęcenia tej szczególnej świecy, która symbolizuje Zmartwychwstałego Chrystusa. Do kościoła zaś wnosiło się poświęcony ogień na tak zwanym triangule, który był bardzo podobny do trikirionu używanego we wschodniej liturgii. Właśnie podczas śpiewania Exsultetu paschał był uroczyście zapalany. Rozdzielenie poświęcenia od Exsultetu jest – moim zdaniem – dużym błędem, ale pamiętajmy, że reforma Wielkiego Tygodnia, aby posłużyć się słowami Pawła VI z Konstytucji ogłaszającej nowy mszał, „stanowiła pierwszy krok do zaadaptowania Mszału Rzymskiego do współczesnego sposobu myślenia”.
Warto podkreślać ustawicznie, że liturgia Wigilii Paschalnej rozpoczyna najdłuższe ze wszystkich świętowanie, ponieważ będzie ono trwało aż do niedzieli białej. To bardzo wyjątkowe święta. W wielkosobotnią noc paschalną świętujemy zstąpienie Chrystusa do otchłani, pokonanie śmierci i uwolnienie stamtąd wszystkich sprawiedliwych Starego Przymierza. W niedzielny ranek zaś będziemy świętować objawienie się zmartwychwstałego Chrystusa niewiastom i apostołom.

W Wigilię Paschalną odnawiamy swoje przyrzeczenia chrzcielne. Jaki jest tego sens?

To, co świętujemy w paschalną noc, to – jeśli można tak to ująć – narodziny sakramentu chrztu, który dla każdego chrześcijanina jest przejściem ze śmierci, w której się urodził, do życia w stanie łaski. Odnowienie przyrzeczeń nie ma być ich składaniem na nowo, ale raczej przypomnieniem co się ślubowało i o czym każdy chrześcijanin winien codziennie pamiętać.

W jaki sposób powinniśmy przeżywać liturgię Triduum Paschalnego? Jak w ogóle przeżyć te uroczyste dni, by przygotowania potraw i odpoczynek nie przesłoniły nam rzeczywistego wymiaru świąt?

Każda liturgia to pewnego rodzaju opowieść, która przenosi nas w inny wymiar. Przy pomocy rytów i obrzędów przypominamy sobie i uobecniamy najważniejsze momenty z historii naszego zbawienia. Tylko przy pomocy wiary i łaski możemy oczami duszy zobaczyć to, co się dzieje pod postacią obrzędów i symboli. Warto przeczytać wcześniej mszalik i przemyśleć i pomedytować nad tym, co się będzie się dziać w naszych kościołach w tę szczególną noc. Przyniesie to błogosławione owoce, gdy stojąc ze świecami będziemy otwierać naszą duszę na działanie łaski. Warto też odpowiedzieć samemu sobie na pytanie: czy liturgia jest dla ciebie tylko uciążliwym obowiązkiem, czy też czasem, który chętnie ofiarujesz dla Boga, aby On cię przemienił i ubogacił?

Bóg zapłać za rozmowę!

Rozmawiał Kajetan Rajski

http://www.pch24.pl/przewodnik-po--tryd ... 374,i.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: WIELKI POST
PostNapisane: 26 mar 2016, 17:45 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7422
Lokalizacja: Podlasie
Nowa modlitwa wielkopiątkowa za żydów

Zaledwie siedem miesięcy po ogłoszeniu motu proprio o Mszy trydenckiej Benedykt XVI usunął z mszału tradycyjną wielkopiątkową modlitwę za żydów i zastąpił ją nową wersją.

Manipulowanie przy modlitwach Wielkiego Piątku napełnia mnie głębokim smutkiem. Dlaczego poświęcono tę starożytną i czcigodną modlitwę? Skoro św. Teresa mówiła, że oddałaby życie za jedną jedyną rubrykę Mszy, czy nie powinniśmy ubolewać nad próbą zniesienia modlitwy liturgicznej uświęconej przez wielowiekowe jej używanie? Czy powinniśmy tak łatwo zaakceptować porzucenie kolejnego elementu naszego świętego dziedzictwa?

Wśród ilustracji możemy zobaczyć fotokopię modlitwy wielkopiątkowej z mszału wydanego w 1558 r. Mszał ten, opublikowany dwanaście lat przed ogłoszeniem przez św. Piusa V bulli Quo primum, zawiera dokładnie tę samą modlitwę za żydów, jaka używana była przez całe stulecia do czasu Jana XXIII1.

Tradycyjna modlitwa wielkopiątkowa za żydów ma starożytny rodowód. Jest częścią naszego katolickiego dziedzictwa, sięgającego co najmniej 700 lat, a prawdopodobnie czasów znacznie odleglejszych. Odmawiała ją św. Joanna d’Arc, św. Bernardyn ze Sienny, św. Karol Boromeusz, ojcowie Soboru Trydenckiego i św. Joanna Franciszka de Chantal. Odmawiał ją św. Ignacy Loyola, św. Alfons Liguori, św. Józef z Kupertynu, św. Jan Vianney, św. Teresa z Lisieux, ojcowie I Soboru Watykańskiego i św. Pius X.

W czasach bardziej normalnych niż nasze członkowie hierarchii uważali tę czcigodną modlitwę za nietykalną, za świętą. Na przykład za pontyfikatu Piusa XI grupa katolicka o nazwie Amici Israel wysunęła postulat, by z modlitwy wielkopiątkowej za żydów usunięte zostało słowo perfidis (‘wiarołomnych’), ponieważ żydzi twierdzili, że ma ono wydźwięk antysemicki. Jednak kard. Merry del Val, sekretarz Świętego Oficjum, zdecydowanie odmówił. Jak wyjaśnił, liturgia Wielkiego Tygodnia sięga „godnej szacunku starożytności”, co wyklucza wszelkie jej zmiany. Święte Oficjum wydało orzeczenie: Nihil esse innovandum – nie należy nic zmieniać2. Pius XI zatwierdził tę decyzję i uzupełnił ją licznymi wyjaśnieniami. Wnioskodawcy z Amici Israel zostali zobligowani do porzucenia swego celu i ostatecznie stowarzyszenie zostało rozwiązane3.

Jednakże przez ostatnich 40 lat, pod wpływem żądzy zmian i nowości, która jest cechą charakterystyczną ery Vaticanum II, nawet dobrzy katolicy zatracili zmysł świętości i nietykalności katolickiej liturgii. Utraciliśmy szacunek dla naszych świętych obrzędów, które są integralną częścią wiary naszych przodków. Od czasu soboru nieustanne aggiornamento stało się w tak wielkim stopniu elementem katolickiego życia, że obecnie nawet ludzie pozostający na szczytach hierarchii ulegli mrzonce, iż problemy w Kościele można rozwiązywać drogą kolejnych zmian w liturgii.

Kontrowersje wokół modlitwy wielkopiątkowej

Natychmiast po ogłoszeniu motu proprio o Mszy trydenckiej (a również kilka tygodni przed jego ogłoszeniem) środowiska żydowskie wyraziły ubolewanie z powodu ponownego pojawienia się tradycyjnej modlitwy wielkopiątkowej w strukturach diecezjalnych całego świata. Nie ma w tym nic dziwnego, biorąc pod uwagę, że na przestrzeni wieków liczni żydzi wyrażali się z pogardą o modlitwach Wielkiego Piątku.

Obecnie jednak żyjemy w erze dialogu, w epoce dzielenia się opiniami i wsłuchiwania w nie. I rzeczywiście – środowiska żydowskie „dzielą się” nimi z nami w bardzo krzykliwy sposób. Ze swej strony Rzym wydaje się okazywać gotowość do słuchania.

17 lipca 2007 r., dziesięć dni po ogłoszeniu motu proprio, sekretarz stanu kard. Bertone publicznie oświadczył, że być może tradycyjne modlitwy Wielkiego Piątku zostaną zastąpione modlitwą za żydów pochodzącą z obrzędów wprowadzonych w roku 19704. Przez kolejne miesiące pojawiały się coraz to nowe plotki o zmianie w modlitwie. (...) Jednak msgr Kamil Perl z Papieskiej Komisji Ecclesia Dei określił wywołane tym kontrowersje jako „sztuczny problem”, gdyż „dotychczas nie poczyniono żadnych zmian i prawdopodobnie nigdy to nie nastąpi”5.

Jak się okazało, kard. Bertone mylił się, ponieważ do tradycyjnego mszału nie dołączono modlitwy z roku 1970; mylił się również msgr Perl, przepowiadając, że prawdopodobnie w kwestii modlitw Wielkiego Piątku nie nastąpią żadne zmiany.

Stało się inaczej – Benedykt XVI ułożył nową modlitwę wielkopiątkową i nakazał, by zaczęto używać jej natychmiast, tj. już w Wielkim Tygodniu roku 2008. Ta nowa modlitwa, co jest charakterystyczne dla wielu działań Benedykta, ma swoje aspekty pozytywne i negatywne. Przyjrzyjmy się najpierw aspektom pozytywnym.

Pozytywne aspekty nowej modlitwy

— Wydaje się ona wyrażać tradycyjne katolickie nauczanie o konieczności nawracania żydów; jest to pierwszy tego rodzaju akt papieski w epoce posoborowej.
— Modlitwa Benedykta XVI nie przypomina bezbarwnej modlitwy z 1970 r., w której wyraża się pragnienie, by żydzi „wzrastali w miłości ku Niemu [Bogu] i w wierności Jego przymierzu”, ale nosi tytuł O nawrócenie żydów. Można śmiało powiedzieć, że jest to tekst, jakiego Jan Paweł II, którego uległość wobec żydów była legendarna, nigdy by nie opublikował.
— Wywołała wściekłość środowisk żydowskich, a niektóre z nich uznały, że dialog katolicko-żydowski, praktykowany od czasu soboru, został zawieszony.
— Włoskie Zgromadzenie Rabinów ogłosiło, że po modyfikacji modlitwy wielkopiątkowej za żydów konieczna jest „przerwa w dialogu w celu refleksji”. Zmiana modlitwy została określona jako „odstąpienie od samych warunków dialogu”. Stanowisko to wyrażono w nocie podpisanej przez przewodniczącego Zgromadzenia, rabina Józefa Lara6.
— Podczas zgromadzenia w Waszyngtonie (10–14 lutego 2008) Zgromadzenie Rabinów ma głosować nad szkicem rezolucji, zawierającej stwierdzenie, że grupa ta jest „bardzo zaniepokojona i głęboko poruszona informacją, iż Benedykt XVI zrewidował tekst łacińskiej Mszy z 1962 roku, zachowując rubrykę «Za nawrócenie żydów»”7.
— Główny rabin Rzymu Ryszard di Segni określił zmienioną modlitwę jako „poważny krok w tył, stanowiący zasadniczą przeszkodę” dla stosunków katolicko-żydowskich i „stawiający pod znakiem zapytania dekady postępu”8.
— Abraham Foxman z Ligi Przeciwko Zniesławianiu wyraził ubolewanie: „Doceniając to, że pewne sformułowania zostały usunięte z nowej wersji modlitwy wielkopiątkowej o nawrócenie żydów z mszału z roku 1962, jesteśmy równocześnie głęboko zaniepokojeni i rozczarowani, że zachowano nienaruszoną strukturę i intencję modlitwy za żydów, by uznali Jezusa za swego Pana. Modyfikacja języka modlitwy z 1962 roku bez zmiany intencji [nawracania] jest zmianą czysto kosmetyczną. (...) Nazywana w dalszym ciągu «Modlitwą o nawrócenie żydów», stanowi ona poważne odejście od nauczania i działalności Pawła VI, Jana Pawła II i ducha licznych dokumentów katolickich, w tym Nostra aetate”9.

W 1999 r. uczestniczyłem w spotkaniu katolicko-żydowskim w East Aurora w stanie Nowy Jork. Prelegentami byli wówczas Denis McManus z Konferencji Episkopatu USA oraz rabin Leon Klenicki z Ligi Przeciwko Zniesławianiu B’nai B’rith. Jeden z mówców wyrażał wówczas niezadowolenie z treści wielkopiątkowej modlitwy za żydów z roku 1970, twierdząc, że jest ona lepsza od wersji z 1962 roku, ale „jej podtekst jest nadal antysemicki”.

Również Instytut Studiów Chrześcijańsko-Żydowskich w Baltimore zorganizował w listopadzie 2000 r. sympozjum, podczas którego zajmowano się rzekomymi antysemickimi elementami Pasji według św. Jana J. S. Bacha. Jego tytuł brzmiał: „Kiedy słowa ranią: Ewangelia św. Jana, muzyka Bacha i nietolerancja religijna”. W trakcie sympozjum wygłoszono co najmniej cztery odczyty określające Pasję J. S. Bacha jako element „spuścizny nienawiści religijnej”10.

Przykłady te pokazują, że naprawdę nie trzeba się specjalnie wysilać, aby obrazić pewne środowiska żydowskie.
— Wydaje się stanowić odejście od nauczania Jana Pawła II, wedle którego żydzi mieliby swe własne ważne przymierze, różne od Przymierza z Chrystusem.

Z pewnością pozytywnym objawem jest wzburzenie środowisk żydowskich, zirytowanych faktem, że prosi się Boga, aby „przyjęli Jezusa jako Pana”, ponieważ podczas 26-letniego pontyfikatu Jana Pawła II nigdy nie sugerowano im czegoś podobnego. Nowa modlitwa przypomina żydom, że ich własne przymierze (które zgodnie z prawdziwym katolickim nauczaniem jest nieaktualne i zostało zastąpione Nowym Przymierzem) nie wystarcza dla ich zbawienia.

Reakcja na nową modlitwę może być dla Benedykta XVI dobrą lekcją o prawdziwej naturze dialogu katolicko-żydowskiego. Wystarczy tylko nieco poirytować żydowskie środowiska, a natychmiast pokazują pazury. Jeśli ten epizod pomoże papieżowi zrozumieć absurd dialogu międzyreligijnego, jeśli uzmysłowi mu, jak bardzo antychrześcijańskie są w istocie te grupy, wówczas będzie można mówić o jakichś plusach.

Trzeba w tym miejscu powiedzieć parę słów o gwałtownej reakcji ze strony środowisk żydowskich. Nie można mieć wątpliwości, że Benedykt XVI znajdował się pod ogromną presją ze strony tych organizacji, nalegających, by dokonać jakiejś zmiany w modlitwie za żydów. Jak silne muszą być te naciski, nie jesteśmy w stanie sobie nawet wyobrazić. Jeden z moich rozmówców w Watykanie, którego nazwiska nie wolno mi ujawnić, powiedział mi, że większość ustępstw na rzecz żydów za pontyfikatu Jana Pawła II była wynikiem jakiejś formy szantażu.

Również znany katolicki autor Jan Madiran pisał o „problemie żydowskim” wewnątrz Kościoła. W numerze „Itineraires” z marca 1986 r., komentując radykalnie prożydowski dokument wydany przez Rzym11, Madiran napisał: „W 1972 r. zwróciliśmy się publicznie do Pawła VI, wyrażając nasze przekonanie, że obecnie Kościół walczący wydaje się przypominać kraj okupowany przez obce wojska. Od tamtego czasu Kościół nieustannie sprawia wrażenie, że jest Kościołem okupowanym. Ale przez kogo? Obecnie coraz bardziej prawdopodobne wydaje się, że chodzi o judaizm”.

Tak więc niezależnie od tego, czy uważamy, że nowa modlitwa wielkopiątkowa to dobry pomysł, czy też nie, papież ma prawo do naszej sympatii i poparcia, jeśli w rezultacie jej opublikowania jest atakowany przez odwiecznych wrogów Chrystusa. Moglibyśmy zwrócić się do niego z apelem, aby zaczął stosować we wszystkich swych działaniach maksymę wielkiego XIX-wiecznego kontrrewolucjonisty msgr Henryka Delassusa: „Rolą duchowieństwa tak względem świata, jak i wiernych, jest kreowanie trendów wokół prawdziwych idei, bez względu na to, czy idee te są atrakcyjne dla tłumu. To właśnie czynili Apostołowie”12.

Przejdźmy teraz do rozważenia negatywnych aspektów nowej modlitwy. Jest ich wiele.

Negatywne aspekty nowej modlitwy

1. Dlaczego ta modlitwa musiała być zmieniona?
Modlitwa o nawrócenie żydów została uświęcona wielowiekowym używaniem. Czy zmiana ta była konieczna? Czy do zapowiadanej instrukcji, dotyczącej wdrażania w życie Summorum pontificum, nie można by dołączyć krótkiej teologicznej obrony tradycyjnej modlitwy? W ten sposób tradycyjne nauczanie zostałoby potwierdzone bez zmiany starożytnej modlitwy – co przyniosłoby wszystkie pozytywne skutki wspomniane powyżej. Mszał z 1558 r., opublikowany 12 lat przed Quo primum, zawiera dokładnie tę samą modlitwę za żydów, jakiej Kościół używał stale aż do czasów Jana XXIII. Modlitwa ta, doskonała pod względem doktrynalnym, stanowiła część świętych obrzędów Kościoła przez ponad 700 lat. Czy naprawdę chcemy zrezygnować z tej starożytnej i czcigodnej modlitwy ze względu na naciski ze strony środowisk jawnie antychrześcijańskich? Tradycyjna modlitwa ma zostać odebrana jedynym środowiskom, w których może mieć szansę na ocalenie.

2. Zakończenie nowej modlitwy stwarza możliwość błędnych interpretacji
Tradycyjna, używana przez stulecia modlitwa była jednoznaczna w swej intencji, którą stanowiło nawrócenie żydów. Obecnie, z powodu odniesienia pod koniec nowej modlitwy do „pełni narodów”, wielu się zastanawia, czy papież nie ma przypadkiem na myśli nawrócenia Izraela na końcu czasów. Nie twierdzę, że taka jest właśnie jego intencja, ponieważ w żaden sposób nie potrafię jej poznać. Wskazuję jedynie, że obecnie istnieje kontrowersja w kwestii, która aż do tej pory była jasna.

Komentując nową modlitwę, kard. Kasper powiedział: „Uważamy, że modlitwa ta nie może stanowić rzeczywistej przeszkody dla dialogu, ponieważ oddaje ona [jedynie] wiarę Kościoła, ponadto również żydzi mają w swych tekstach liturgicznych modlitwy, które nie podobają się nam, chrześcijanom”. Dodał również: „Muszę powiedzieć, że nie rozumiem, dlaczego żydzi nie mogą zaakceptować faktu, iż czynimy użytek ze swojej wolności do formułowania naszych własnych modlitw. (...) Kiedy papież mówi obecnie o nawróceniu żydów, należy rozumieć to we właściwy sposób. Przytacza on [jedynie] słowo w słowo jedenasty rozdział Listu św. Pawła Apostoła do Rzymian. Apostoł mówi tam, że jako chrześcijanie mamy nadzieję, że kiedy pełnia narodów wejdzie do Kościoła, wówczas cały Izrael się nawróci. Jest to nadzieja eschatologiczna, nadzieja końca czasów, nie oznacza więc, że mamy zamiar dążyć do nawracania żydów, tak jak dąży się do nawrócenia pogan”13.

To ostatnie stwierdzenie kard. Kaspera z jakiegoś powodu zostało usunięte ze strony internetowej gazety „Haaretz”, która początkowo je przytaczała. Jednak rozpoczęła się debata odnośnie do rzeczywistych intencji Benedykta XVI. Zostaliśmy przeniesieni od pewności do niepewności. Staje się to jeszcze bardziej niepokojące, kiedy przypomnimy sobie pewne stwierdzenia zawarte w książce kard. Ratzingera Wiele religii, jedno Przymierze, w dokumencie Papieskiej Komisji Biblijnej Naród żydowski i jego Pisma w chrześcijańskiej Biblii oraz wywiadzie-rzece z roku 2003 Bóg w świecie, w których nie wspomina się o konieczności nawrócenia żydów do jedynego prawdziwego Kościoła Chrystusowego.

3. Podziały wśród tradycyjnych katolików
W mowie poświęconej Benedyktowi XVI, jaką wygłosiłem zaledwie dwa tygodnie po jego wyborze, przepowiadałem, że jego pontyfikat doprowadzi do rozdźwięku w ruchu tradycyjnym. Wydaje się, że z tym właśnie mamy obecnie do czynienia. Chociaż rysujący się podział nie doprowadzi do zerwania długotrwałych więzi przyjaźni, jest jednak bardzo wyraźny. Niektórzy zastanawiają się nawet, czy nie doprowadzi to do wewnętrznego podziału w Bractwie Św. Piusa X. Jest to niewątpliwie powód do niepokoju, zwłaszcza jeśli uświadomimy sobie, że kard. Ratzinger był przez ponad 20 lat na różne sposoby powiązany z ruchem tradycyjnym. Spotykał się z przywódcami, zna nasze obawy, naszą psychikę, nasze lęki, nasze podejrzenia i temperamenty. Dobrze zna tajniki i niuanse ruchu tradycyjnego oraz różne osoby z nim związane. Jak mógłby nie przewidzieć konsternacji i podziału, który w nieunikniony sposób musiało wywołać w naszym obozie ogłoszenie nowej modlitwy wielkopiątkowej?

4. Tradycyjna liturgia Mszy św. została otwarta na zmiany
W niedawnym felietonie poświęconym nowej modlitwie wielkopiątkowej Jan Allen z „National Catholic Reporter” pisał o tradycyjnych katolikach, którzy zaniepokojeni są nie tyle samą nową modlitwą, co „precedensem, dzięki któremu stara Msza może być cenzurowana w wyniku zewnętrznych nacisków”. Allen zauważa dalej: „Nawiasem mówiąc, niektórzy eksperci liturgiczni uważają, że decyzja papieża może mieć trwałe skutki. Jak powiedział mi w tym tygodniu jeden z nich: «Pokazuje to, że mszał z 1962 roku może być rewidowany, że nie jest czymś nienaruszalnym czy niezmiennym»”14. Wielu katolików, którzy pamiętają taktykę stopniowych zmian zastosowaną do liturgii w latach 60., obawia się, że nowa modlitwa może okazać się klinem otwierającym drogę dla dalszych zmian. Wystarczająco wielu nadal pamięta lata 60., kiedy akceptowano stopniowo wprowadzane zmiany, ponieważ początkowo nie były one same w sobie heretyckie. Jak zastanawiał się w rozmowie ze mną pewien znany świecki tradycjonalista: „Czy obecnie popełnimy ten sam błąd?”.

5. Wpływ na katolicką ikonografię
W starożytnej sztuce sakralnej napotykamy wizerunek ślepej kobiety, wyobrażającej zaślepioną synagogę. Jednak od czasu II Soboru Watykańskiego „katoliccy” rzecznicy dialogu katolicko-żydowskiego starają się usunąć wszystkie tego rodzaju metaforyczne wyobrażenia, aby przyszłe pokolenia nie miały już pojęcia, co one oznaczają15. Nowa modlitwa Benedykta XVI, której brak tradycyjnego odniesienia do duchowej ślepoty żydów, jest pomocą dla tych, którzy pragną zniszczyć tę katechetyczną ikonografię.

6. Ciągłość przez zmianę?
Wiem, że wyrażam tu obawy wielu katolików, „kapłanów i świeckich”, zaniepokojonych tym, co się stało z modlitwami Wielkiego Piątku. Nawet jeśli nowa modlitwa nie jest heretycka, katolicy ci chcieliby wiedzieć, dlaczego kompromis ten był konieczny. Jaki jest powód tej „ciągłości przez zmianę”?

Niestety, stara zasada „Roma locuta est, causa finita est” straciła dla zmęczonych walką katolików wiele ze swego znaczenia, zwłaszcza w odniesieniu do wprowadzania rzeczy nowych. Nie jest to z ich strony przejaw buntu czy braku synowskiego oddania. Jest to raczej skutek tego, że przez minione 40 lat posoborowi papieże nadużywali swego autorytetu, działając bardziej jako apostołowie nowinkarstwa niż apostołowie Chrystusa.

Nawet Benedykt XVI ustanowił w tym roku kolejny ekumeniczny precedens, uczestnicząc w Rzymie w nabożeństwie z okazji Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan z sekretarzem generalnym Światowej Rady Kościołów u boku16. (...)

40 lat promowania działalności i idei potępionych uprzednio przez wieczne magisterium Kościoła doprowadziło do utraty zaufania ze strony wiernych. Nic nie trwa równie długo, co odbudowa utraconego zaufania. Nie można więc winić katolików, którzy pozostają nieufni wobec ostatniej zmiany w modlitwie wielkopiątkowej za ich ostrożność i obawy. Ich obawy są w pełni uzasadnione, jeśli tylko pamiętać będziemy o decyzji Świętego Oficjum za pontyfikatu Piusa XI, zgodnie z którą liturgia Wielkiego Tygodnia sięga „godnej szacunku starożytności”, co wyklucza możliwość jakichkolwiek zmian. „Niczego nie należy zmieniać”.

Tak więc ja – mówię tu za siebie – nie zamierzam wydrukować i wkleić do mojego mszalika małej kartki z poprawką modlitw Wielkiego Piątku – będę odmawiał modlitwy sprzed pontyfikatu Jana XXIII, jak to czynili św. Maksymilian Kolbe, św. Karol Boromeusz, św. Teresa z Avila, św. Franciszek Salezy, św. Izaak Jogue, św. Gerard Majella, św. Małgorzata Maria Alacoque, św. Dominik Sawio i wszyscy wierni katolicy przez ponad 700 lat. Ω

Jan Vennari

Za „Catholic Family News” tłumaczył Tomasz Maszczyk.

http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/1213

Było :

„Módlmy się za żydów wiarołomnych, aby Bóg i Pan nasz zdarł zasłonę
z ich serc, iżby i oni poznali Jezusa Chrystusa Pana naszego.
Módlmy się:
Wszechmocny wiekuisty Boże, który od miłosierdzia Twego nawet
Żydów wiarołomnych nie odrzucisz:
wysłuchaj modły nasze za ten lud zaślepiony, aby wreszcie, poznawszy światło prawdy,
którym jest Chrystus, z ciemności swoich został wybawiony.
Przez Tegoż Chrystusa Pana naszego. Amen.”

Jest :

Módlmy się także za Żydów. Aby Bóg i Pan nasz oświecił ich serca, by poznali Jezusa Chrystusa, Zbawiciela wszystkich ludzi.
Módlmy się. Klęknijmy. Powstańcie.
Wszechmogący, wieczny Boże, który chcesz, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy, spraw łaskawie, aby kiedy pełnia ludów wejdzie do Twojego Kościoła, cały Izrael został zbawiony. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.


https://gloria.tv/media/fKJtWT7BBCW

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: WIELKI POST
PostNapisane: 28 mar 2016, 18:56 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7422
Lokalizacja: Podlasie
Jak świat mógł nienawidzić Tego, który żył czyniąc dobro?

Obrazek

Ludu, mój ludu, cóżem ci uczynił? Czymem zasmucił albo czym zawinił? Słowa, które liturgia Wielkiego Piątku wkłada w usta naszego Pana, są centralnym punktem rozważań, które chcemy podjąć.

Fakt, że człowiek może nienawidzić tego, kto wyrządza mu zło, może zasługiwać na potępienie, ale to można jeszcze zrozumieć. Lecz jakże człowiek może nienawidzić tego, kto jest dobry, kto czyni dobro? Problem ten jest niemal tak stary jak świat. Dlaczego Kain nienawidził Abla? Dlaczego Żydzi prześladowali i częstokroć zabijali swoich proroków? Dlaczego Rzymianie prześladowali chrześcijan? A później, dlaczego krew tylu męczenników była przelana przez protestantów? Dlaczego tego samego dokonała rewolucja francuska lub rewolucja bolszewicka w Rosji? Jak wytłumaczyć nienawiść komunistów podczas wojny domowej w Hiszpanii, prześladowań w Meksyku, na Węgrzech, w Polsce i w Jugosławii?

Dobrze wiemy, że pytania w ten sposób sformułowane mogą wydać się wielu nazbyt uproszczone. Nienawiść wrogów Kościoła nie zawsze była nieuzasadniona. Nie brakowało czasami również ze strony katolików prowokacji i nadużyć, które pociągały za sobą reakcje. Z drugiej strony, w niektórych przypadkach miały miejsce nieporozumienia, pomyłki i niezrozumienie, które rodziły przemoc. (…) Zauważmy na wstępie, że o ile katolicy mogą mieć wady, Pan Jezus ich nie miał. (…) Nie dał On żadnego słusznego pretekstu, żadnego powodu do uzasadnionego zarzutu. Wręcz przeciwnie, dał powody jedynie ku temu, by Go uwielbiano i naśladowano.

Tymczasem i On był znienawidzony, nawet bardziej znienawidzony niż jego wierni na przestrzeni wieków. Jak to wyjaśnić? Otóż w synach ciemności istnieje nienawiść, która kieruje się właśnie przeciwko Prawdzie i Dobru. Na nic się zda przeto przypisywanie wszystkiego zwykłej grze pomyłek. One istniały, lecz fakt ten nie rozwiązuje problemu.

(…) Każdy grzech jest obrazą Boga. Lecz istnieją i tacy grzesznicy, którzy doświadczają pewnego smutku z racji popełnianego przez siebie zła i pewnego podziwu dla dobra, którego nie czynią. Dlatego opłakują życie, które prowadzą, doradzają innym nie brać z siebie przykładu i obdarzają szacunkiem tych, co dobrze postępują. Ta pokorna postawa sprawia często, że Pan Jezus udziela im wielkich łask i kierują się oni z powrotem na drogę zbawienia.

Gdyby w Izraelu istnieli tylko tacy grzesznicy, nie sądzę, aby Pan Jezus był prześladowany, a tym bardziej, aby został ukrzyżowany. Gdyby Kain był takim grzesznikiem, nie zabiłby Abla. Gdyby tacy byli wszyscy grzesznicy w historii świata, nie odnotowano by w niej tych straszliwych prześladowań, o których wcześniej wspominaliśmy. Jacy więc są grzesznicy, których dusze są przeklęte z racji prześladowań wymierzonych w Kościół? To właśnie jest sedno problemu.

Zasmucony i zawstydzony grzesznik, o którym była mowa wcześniej, nie może być nazywany po prostu bezbożnikiem. Skłania się on ku bezbożności, gdy uwikła się w grzech, do tego stopnia, że pozbywa się zasmucenia z powodu jego uprawiania i podziwu dla tych, co praktykują cnotę. Rodzi się z tego bezbożność pierwszego stopnia, jeśli można tak powiedzieć, która kończy się obojętnością wobec religii i moralności. Bezbożnika tego rodzaju obchodzą tylko jego własne osobiste sprawy. Bez znaczenia jest dla niego to, w jakim żyje środowisku: jeśli tylko zarabia i pnie się po szczeblach kariery lub ma pod dostatkiem rozrywki, wszystko mu jedno i zadowoli się byle czym.

Oczywiście taka bezbożność jest wielce naganna. Oskarżonymi o nią są ci wszyscy, którzy w Jerozolimie uczestniczyli w Męce Pańskiej jako zwykli ciekawscy. I ci, którzy poprzez wieki aż do dzisiaj, mając obowiązek uczestnictwa w walce między synami Światła i synami ciemności, nie opowiadają się po żadnej ze stron, pozostając jako pełna egoizmu „trzecia siła”. Lecz, raz jeszcze powtórzmy, tacy ludzie sami z siebie nie dokonaliby bogobójstwa.

Istnieją jednak dusze, które idą dalej. Poruszane zmysłowością, pychą czy inną jakąś wadą, niosą zło tak daleko, do tego stopnia identyfikują się z grzechem, że czują się w końcu dobrze tylko tam, gdzie wychwala się ich złe obyczaje i nawyki, i nie znoszą, aby przeszkadzało im się w tym lub choćby wyrażało zwyczajny sprzeciw wobec ich postępków. Stąd bierze się nienawiść do dobrych i Dobra, do palatynów prawdy i samej Prawdy, która jawi im się jako ideał negatywny. Wolter wyraził to bardzo dobrze swoją odezwą écraser l’infâme (zmiażdżyć „zhańbionego”, to znaczy Słowo Wcielone!). Uczynić z tego hasła obiekt dążeń w każdym momencie, „ideał” całego życia, oto kwintesencja bezbożności.

Tacy ludzie posiadają wszelkie predyspozycje, aby planować, knuć i dokonywać prześladowań. Gdyby w Izraelu nie było ludzi tego rodzaju, nasz Pan Jezus Chrystus nie zostałby ukrzyżowany. Bóg nie odmawia swojej łaski nikomu. Tacy bezbożnicy również mogą się nawrócić, nawet z całego serca. Jednak, należy dodać, że dopóki tego nie uczynią, już tutaj na ziemi są naznaczeni piętnem skazanych na ogień piekielny.
Uważa się często, że potępieni, gdyby tylko mogli, uciekliby wszyscy do Nieba, ale to nieprawda. Nienawidzą oni Boga tak, że gdyby nawet mogli uwolnić się od ognia piekielnego, w który zostali wtrąceni, nie uczyniliby tego, jeśliby musieli w tym celu uczynić wobec Boga jakiś akt miłości i posłuszeństwa. Taka jest siła tej nienawiści. I w świetle tego można dobrze zrozumieć to, co nazwalibyśmy bezbożnością drugiego stopnia. To właśnie ta głęboko zakorzeniona bezbożność była siłą napędową, która popchnęła Synagogę do buntu przeciwko Mesjaszowi. To ona była motorem walki bezbożnych przeciwko Kościołowi, przeciwko dobrym katolikom na przestrzeni wieków.

Synowie ciemności... to oni są bezbożnikami. A książę ciemności to sam szatan.Jaki związek istnieje między nimi? Judasz był synem ciemności. Mówi nam Ewangelia, że wszedł w niego diabeł (Łk 22, 3). Jako ludzie wierzący wiemy, że różne złe duchy krążą po świecie, aby popychać na zatracenie dusze. Kiedy diabłu udaje się dokonać w jakiejś duszy całości swego dzieła, doprowadza ją do takiego stanu bezbożności. I wzajemnie, taka dusza jest otwartym polem dla pokus diabelskich. Łatwo więc zrozumieć, że tacy bezbożnicy są najlepszymi pomocnikami piekła w walce z Kościołem.

Panie, w tej godzinie miłosierdzia, w której kontemplujemy Twoje Przenajświętsze Ciało, całe zakrwawione odkupieńczą Krwią, i łzy Twojej i naszej Matki, przez nieskończone zasługi tej samej Krwi i łzy Twojej i naszej Matki błagamy, trzymaj nas jak najdalej od jakiegokolwiek przejawu bezbożności: nie pozwól, abyśmy się od Ciebie oddalili. Z całego serca Cię o to błagamy…

Wszędzie tam, gdzie bezbożnicy prześladują synów Światła, a zwłaszcza w Kościele Milczenia, bądź siłą prześladowanych, nie tylko, aby nie opadli z sił, lecz także, aby powstali, połączyli się i zmiażdżyli Twego przeciwnika. Błagamy Cię o to przez Niepokalane Serce Maryi.

A jako że jeszcze w ostatniej godzinie przyrzekłeś Panie raj zbrodniarzowi, na zasługi Twej agonii błagamy Cię, w łączności z Maryją, niechaj Twoje miłosierdzie zstąpi aż do ukrytych przybytków bezbożności, aby zaprosić do wstąpienia na ścieżki cnoty nawet Twych najzacieklejszych wrogów.

I jeszcze miej miłosierdzie Panie i pomieszaj szyki, upokorz i zniwecz moc tych, co odrzucając największe wezwania Twej miłości, nie ustają w wysiłkach, by zniszczyć to, co zostało z cywilizacji chrześcijańskiej, a nawet – choć tego nie mogą uczynić – Twą mistyczną Oblubienicę, Święty Kościół.

Plinio Correa de Oliveira

Artykuł ukazał się w 54. numerze "Przymierza z Maryją".

http://www.pch24.pl/jak-swiat-mogl-nien ... 413,i.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: WIELKI POST
PostNapisane: 01 mar 2017, 16:51 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7422
Lokalizacja: Podlasie
Post uzdalnia do Miłości

Obrazek

Na początku Wielkiego Postu przypominamy uniwersalne reguły służące do zaprowadzenia ładu w jedzeniu. Post, w połączeniu z kontemplacją Męki Jezusa Chrystusa, ma nas uzdolnić do naśladowania Boskiego Mistrza w Jego Miłości:

Reguła 1.
Od chleba nie ma potrzeby tak bardzo się powstrzymywać, nie jest on bowiem pokarmem, na który miałoby się tak nieumiarkowaną chęć, albo ku któremu doznawałoby się tak uporczywych pokus, jak ku innym pokarmom.

Reguła 2.
Wstrzemięźliwość od napoju wydaje się bardziej wskazana niż od jedzenia chleba. Dlatego trzeba się bardzo zastanowić, co pomaga, żeby to zastosować, a co szkodzi, żeby to odrzucić.

Reguła 3.
Trzeba zachowywać większą i w większym zakresie wstrzemięźliwość od innych pokarmów, bo w tej dziedzinie i chęć do jedzenia ulega nieuporządkowaniu, i pokusa daje się bardziej odczuć. Dlatego dla uniknięcia nieładu można praktykować wstrzemięźliwość od innych pokarmów dwojako: Po pierwsze – przyzwyczajając się do jedzenia pokarmów bardziej prostych. Po drugie – jeśli pokarmy są wyszukane, jedząc je w małej ilości.


Reguła 4.
Im więcej ujmie się z normalnego pożywienia (uważając jednak, by nie popaść w chorobę), tym prędzej dojdzie się do słusznej miary, którą trzeba zachowywać w jedzeniu i w piciu. A to dla dwu racji: Po pierwsze – tak sobie pomagając i tak się usposabiając często odczuje się więcej wewnętrznego poznania, pocieszeń i natchnień Bożych, ukazujących nam tę słuszną miarę. Po drugie – jeśli człowiek widzi, że na skutek takiej wstrzemięźliwości nie ma już tych sił fizycznych ani tak dobrego usposobienia do odprawiania Ćwiczeń Duchownych, wtedy łatwo dojdzie do właściwego sądu o tym, co jest więcej pożyteczne do podtrzymania sił ciała.

Reguła 5.
Podczas jedzenia myśleć o Chrystusie, Panu naszym, jakby się Go widziało jedzącego z apostołami swymi, jak pije, jak spogląda, jak mówi, i starać się Go naśladować. W ten sposób umysł będzie głównie zajęty myślami o Panu naszym, a mniej pokrzepianiem ciała; i tak osiągnie się większą zgodność wewnętrzną i należyty ład w sposobie bycia i panowania nad sobą.

Reguła 6. Innym znów razem podczas posiłku można myśleć o innych rzeczach – o życiu świętych, o jakiejś pobożnej kontemplacji, albo o jakiejś sprawie duchowej, którą ma się załatwić. Bo zwracając uwagę na te sprawy mniej się człowiek zajmuje przyjemnością i zadowoleniem w jedzeniu.

Reguła 7.
Nade wszystko trzeba się strzec, żeby cały nasz umysł nie był zajęty jedzeniem, i żeby jedząc nie dać się porwać apetytowi, lecz żeby mieć panowanie nad sobą tak w sposobie jedzenia, jak i w ilości pokarmów.

Reguła 8.
Ażeby usunąć wszelki nieład w jedzeniu, wielce do tego pomaga po obiedzie albo po wieczerzy, albo w innej porze, kiedy się nie ma chęci do jedzenia, ustalić sobie na najbliższy obiad lub wieczerzę odpowiednią ilość pokarmów, i tak kolejno dzień po dniu; a jakakolwiek chęć jedzenia, ani też żadna pokusa nie powinna nas skłonić do przekroczenia tej ustalonej ilości. Przeciwnie, ażeby lepiej przezwyciężyć swoją nieuporządkowaną chęć jedzenia i wszelką pokusę nieprzyjacielską, jeśli jest się kuszonym do jedzenia więcej, właśnie jeść mniej.

za: http://www.wieden1683.pl/news/post-uzdalnia-do-milosci/

http://bialystok.tradycjakatolicka.pl/p ... o-milosci/

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 36 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /