Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 85 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Polscy duchowni i ich dzieła
PostNapisane: 25 sty 2015, 12:13 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.prawy.pl/8185-wyzwoliciele-z ... hmielewski

Ksiądz wyzwolony przez Armię Czerwoną.

Kopia artykułu:

„Wyzwoliciele” z Armii Czerwonej zakłuli go bagnetami. Ks. Paweł Chmielewski

Obrazek

Był kapłanem w warmińskich parafiach. Opiekował się wiernymi, wspierał najbiedniejsze rodziny. Przeżył okupację niemiecką, niedane mu jednak było przetrwać nadejścia sowietów. Zmarł śmiercią męczeńską 22 stycznia 1945 r.

Paweł Chmielewski urodził się 5 stycznia 1889 r. w Unieszewie pod Olsztynem, w rodzinie wiejskiego nauczyciela. Po ukończeniu szkoły powszechnej uczęszczał do gimnazjum w Braniewie. W 1909 r. zdał maturę i rozpoczął studia w tutejszym seminarium duchowym. Święcenia kapłańskie przyjął 28 lutego 1915 r.

Został skierowany do Biesowa, gdzie przez 13 lat był wikariuszem w tamtejszej parafii. W międzyczasie pod koniec I wojny światowej został wcielony do armii niemieckiej. Pracował w wojskowej służbie sanitarnej i jako kapelan wojskowy w Gąbinie.

Wiosną 1928 r. został proboszczem parafii Klebark Wielki. Angażował się w życie parafian, zwłaszcza tych najbiedniejszych i potrzebujących. Wspomagał młodych, którzy zakładali rodziny. Dzieciom z ubogich rodzin kupował buty i ubrania do Pierwszej Komunii. Starał się łagodzić antagonizmy między Polakami i Niemcami.

W styczniu 1945 r. na tereny Warmii i Mazur wkroczyła Armia Czerwona, a wraz z nią terror, gwałty i grabieże. Zagrożeni byli także duchowni, a wśród nich ks. Chmielewski, który wszystkie cenne naczynia liturgiczne ukrył na terenie jednego z gospodarstw.

22 stycznia sowieci wtargnęli na plebanię. Chcąc zdobyć informacje o ukrytych przedmiotach, rozpoczęli tortury, przebijając kapłana bagnetami. Po długotrwałych męczarniach wyrzucono go jeszcze żywego przez okno na schody, gdzie zastrzelił go jeden z czerwonoarmistów.

Mieszkańcy Klebarka Wielkiego pochowali go obok figury Matki Boskiej, stojącej naprzeciw domu parafialnego. Nastąpiło to dopiero po kilku dniach, bo sowieci nie wyrażali zgody na pogrzeb.

W 2007 r. metropolita warmiński arcybiskup Wojciech Ziemba otworzył proces beatyfikacyjny dotyczący męczenników drugiej wojny światowej - ofiar hitleryzmu i komunizmu. Wśród 28 księży warmińskich, jednej siostry zakonnej oraz 5 osób świeckich, znalazł się ks. Paweł Chmielewski.

Paweł Brojek
Źródło: klebarkwielki.pl

© WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polscy duchowni i ich dzieła
PostNapisane: 27 sty 2015, 14:19 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.prawy.pl/historia/7394-zaslu ... -witkowski

Zasłużony w walce o polskość Kaszub. Ks. Bolesław Witkowski
Paweł Brojek wtorek, 04, listopad 2014 05:37

Obrazek

Zakładał towarzystwa młodzieżowe, krzewił polską oświatę, domagał się praw narodowościowych i gospodarczych dla Polaków. Jego zasługi na polu walki z germanizacją nie uszły uwadze niemieckiego okupanta – został zamordowany w zbiorowej egzekucji w lasach piaśnickch w pierwszych dniach listopada 1939 r.

Bolesław Witkowski urodził się 14 marca 1873 r. we wsi Wałycz na Kujawach. Uczęszczał do Collegium Marianum w Pelplinie, a następnie do gimnazjum w Chełmnie. Po zakończeniu nauki w szkole średniej wstąpił do seminarium duchownego w Pelplinie, gdzie ukończył studia teologiczne. Po przyjęciu święceń kapłańskich w 1895 r. pełnił posługę jako wikariusz i administrator w parafiach w Wejherowie i okolicach.

W 1905 r. został proboszczem parafii w Mechowej koło Pucka. Jednocześnie dał się poznać jako zaangażowany w obronę polskości społecznik stawiający opór zapędom germanizacyjnym pruskiego zaborcy.

W ramach Towarzystwa Czytelni Ludowych na terenie powiatu puckiego zorganizował kilkanaście tego rodzaju placówek. Dzięki niemu powstały też liczne kółek rolnicze. W 1907 r. zainicjował utworzenie polskiego Banku Ludowego w Pucku i wszedł w skład jego pierwszego zarządu. Był także założycielem i prezesem Towarzystwa Rolniczego w powiecie puckim.

Dzięki swej wszechstronnej działalności i pracy na rzecz Polaków ks. Witkowski szybko zyskał popularność wśród miejscowej ludności kaszubskiej. Wybrany z polskiej listy w latach 1913–1918 był posłem na Sejm Pruski, gdzie występował w obronie praw narodowościowych i gospodarczych ludności polskiej. W 1918 r. został prezesem Rady Ludowej w powiecie puckim, przejmującej władzę z rąk Niemców.

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości był posłem na Sejm Ustawodawczy z ramienia Związku Ludowo-Narodowego oraz zajmował stanowisko zastępcy starosty puckiego. Ponadto pełnił funkcję dziekana dekanatu puckiego oraz piastował godność kanonika honorowego Kapituły Chełmińskiej w Pelplinie. Za zasługi na rzecz odrodzonej ojczyzny został odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Polonia Restituta.

Wkrótce po wybuchu II wojny światowej ks. Witkowski stał się jednym z celów Intelligenzaktion przeprowadzanej przez Niemców na Pomorzu. Aresztowany w drugiej połowie września 1939 r. pod zarzutem rozpowszechniania pogłosek o rzekomym przełamaniu przez aliantów Linii Zygfryda, trafił do więzienia w Wejherowie.

W nocy z 4 na 5 listopada 1939 r. został wraz z grupą skazańców wywieziony na stracenie do lasów piaśnickich. Według jednego ze świadków ubrany w szaty liturgiczne kapłan skonał powieszony na drzewie za ręce zawiązane nad głową. Jego ciała nigdy nie odnaleziono.

opr. Paweł Brojek
Źródło: mechowo.pl


© WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polscy duchowni i ich dzieła
PostNapisane: 23 mar 2015, 13:46 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.prawy.pl/historia/787-wspomi ... go-granata

Wspominamy Sługę Bożego ks. Wincentego Granata
Paweł Brojek czwartek, 11, grudzień 2014 10:33

Obrazek

Pisarz, pedagog, teolog, rektor KUL. Jeden z najwybitniejszych polskich teologów dogmatyków. W 1978 r. odmówił komunistycznej Radzie Państwa PRL przyjęcia Orderu Odrodzenia Polski.

Wincenty Granat urodził się 1 kwietnia 1900 r. w Ćmielowie koło Ostrowca Świętokrzyskiego, w głęboko religijnej i patriotycznej rodzinie. W latach 1914-1918 uczęszczał do Męskiej Szkoły Filologicznej w Sandomierzu, a następnie odbył studia filozoficzno-teologiczne w tamtejszym Wyższym Seminarium Duchownym, które ukończył uzyskując dyplom i święcenia subdiakona.

Jeszcze przed święceniami kapłańskimi rozpoczął w 1923 r. studia na Papieskim Uniwersytecie Gregorianum w Rzymie, gdzie w 1925 r. uzyskał stopień doktora filozofii, a trzy lata później doktora teologii.

Po powrocie do kraju został mianowany prefektem szkół powszechnych i średnich w Radomiu. Prowadził szeroką działalność społeczną i charytatywną. Od 1931 r. był dyrektorem Stowarzyszenia Pań Miłosierdzia Świętego Wincentego a Paulo, które niosło pomoc osobom będącym w trudnej sytuacji materialnej i moralnej.

W 1933 r. został profesorem Seminarium Duchownego w Sandomierzu, gdzie do 1958 r. wykładał m.in. teologię, logikę i psychologię. W okresie okupacji działał w tajnym nauczaniu. Pracę pedagogiczną i badawczą łączył z wykładami oraz publikacjami artykułów i skryptów.

W 1952 r. zaczął prowadzić wykłady i seminaria na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, godząc to z dotychczasowymi zajęciami w sandomierskim seminarium. Będąc kierownikiem katedry teologii dogmatycznej, pracował także w Towarzystwie Naukowym KUL, gdzie w latach 1963-1970 pełnił funkcję prezesa, był też członkiem komitetu redakcyjnego Encyklopedii Katolickiej.

Od 11 czerwca 1965 r. pełnił funkcję rektora KUL, której zrzekł się ze względów zdrowotnych w kwietniu 1970 r. W tym samym roku zamieszkał w Niezdowie w domu Sióstr Służek NMP Niepokalanej jako rezydent, poświęcając się pracy naukowej i duszpasterskiej. Tam też obchodził swój złoty jubileusz kapłański.

W czasie wydarzeń marcowych 1968 r. występował w obronie represjonowanych studentów KUL i innych uczelni Lublina, dzięki czemu żaden z nich nie został wydalony z uczelni mimo nacisków komunistycznej władzy. Aresztowanym studentom pomógł zapłacić kary grzywny z własnej kieszeni i dokonanych zbiórek pieniężnych przez co uniknęli aresztu.

W sierpniu 1977 r. wrócił do swej diecezji, zamieszkał w Domu Kapitulnym w Sandomierzu gdzie prowadził działalność duszpasterską. W tym samym roku Zarząd Towarzystwa Naukowego KUL przyznał mu Nagrodę im. ks. Idziego Radziszewskiego za całokształt działalności naukowej w duchu humanizmu chrześcijańskiego, a rok później otrzymał medal „Za Zasługi dla Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego”.

W 1978 r. nie przyjął Orderu Odrodzenia Polski nadanego mu przez Radę Państwa Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej.

Zmarł 11 grudnia 1979 r. w Sandomierzu, pochowany został w grobowcu Kapituły Sandomierskiej na Cmentarzu Katedralnym. W 1995 r. rozpoczął się jego proces beatyfikacyjny.

Z okazji 40. rocznicy Marca '68 za obronę represjonowanych studentów został pośmiertnie odznaczony przez prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

Ks. Wincenty Granat przez całe życie prowadził intensywną pracę naukową, której owocem jest około 330 publikacji. Jest autorem szeregu prac o charakterze filozoficzno-teologicznym m.in. Dogmatyki Katolickiej. Jego publikacje miały ogromny wpływ na kształt naszej kultury narodowej; przez kilka dziesięcioleci pełniły i dalej pełnią funkcję pionierskich i niezastąpionych, a zarazem niemal jedynych pomocy w wykształceniu polskiego duchowieństwa oraz inteligencji katolickiej.

Paweł Brojek


© WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polscy duchowni i ich dzieła
PostNapisane: 24 mar 2015, 17:58 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.prawy.pl/historia/8888-70-ro ... szwajnochy

70. rocznica śmierci ks. Stefana Szwajnochy
Paweł Brojek wtorek, 24, marzec 2015 12:39

Obrazek

24 marca 1945 r. w niemieckim obozie koncentracyjnym Bergen-Belsen zmarł ks. Stefan Szwajnoch – przedwojenny proboszcz parafii św. Marii Magdaleny w Chorzowie, kanonik Kapituły Katedralnej w Katowicach, działacz społeczny i narodowy.

Przyszedł na świat 31 sierpnia 1886 r. w Bielszowicach pod Rudą Śląską, w rodzinie górnika. Po ukończeniu szkoły ludowej uczył się w bytomskim gimnazjum. W 1908 r. zdał maturę i podjął studia na Wydziale Teologii Katolickiej Uniwersytetu Wrocławskiego. Należał wówczas do wrocławskiego Koła Braterskiego „Zet”.

Święcenia kapłańskie przyjął w czerwcu 1912 r. Swoją pierwszą pracę duszpasterską podjął w Chróścicach pod Opolem, następnie przeniesiono go do św. Jadwigi w Królewskiej Hucie, gdzie kierował Kongregacją Mariańską. Z propolską działalność został w 1916 r. przeniesiony do Berlina.

Rok później powrócił na Śląsk do Kluczborka. Podczas powstań śląskich oraz plebiscytu pracował w parafii św. Anny w Zabrzu. Zorganizował tam Towarzystwo Oświaty im. św. Jacka oraz Towarzystwo Czytelni Ludowych. Z jego inicjatywy powstała sieć bibliotek obejmująca wszystkie miejscowości powiatu.

Po zamachu bojówkarzy niemieckich na probostwo w czerwcu 1922 r. opuścił parafię i osiadł w Królewskiej Hucie. Organizował tam polskie szkolnictwo, był wizytatorem szkół przy Wydziale Oświecenia Publicznego w Katowicach oraz przez pewien czas dyrektorem Państwowego Gimnazjum im. Odrowążów.

W marcu 1925 r. został proboszczem parafii św. Marii Magdaleny w Chorzowie Starym. Z jego inicjatywy kościół parafialny wzbogacił się o nowe organy i polichromię oraz główny ołtarz. Wiele uwagi poświęcał organizacjom kościelnym, m.in. Caritasowi, Akcji Katolickiej oraz Krucjacie Eucharystycznej.

Aktywny w polityce, był członkiem Zarządu Głównego oraz wiceprezesem Zarządu Wojewódzkiego Polskiego Stronnictwa Chrześcijańskiej Demokracji. Pełnił też rozliczne funkcje kościelne, m.in. jako referent Kurii Diecezjalnej w Katowicach. W uznaniu zasług otrzymał tytuł tajnego szambelana papieskiego i nominację na kanonika Kapituły Katedralnej.

Po wybuchu II wojny światowej aresztowany przez gestapo, na początku lutego 1940 r. został wydalony do Generalnego Gubernatorstwa. Początkowo przebywał w Krakowie, od sierpnia 1940 był kapelanem biskupa Czesława Kaczmarka w Kielcach oraz tłumaczem w tamtejszej kurii diecezjalnej.

Ponownie aresztowany we wrześniu 1942 r., został osadzony w obozie koncentracyjnym w Auschwitz, gdzie pracował jako cieśla oraz prowadził działalność duszpasterską. W 1944 r. trafił do obozu w Oranienburgu pod Berlinem a stamtąd do Bergen-Belsen.

Zmarł 24 marca 1945 r., trzy tygodnie przed wyzwoleniem obozu przez Brytyjczyków. Dziś mija 70. rocznica jego śmierci.

opr. Paweł Brojek
Źródło: poczetchorzowian.pl

© WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polscy duchowni i ich dzieła
PostNapisane: 23 kwi 2015, 23:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.prawy.pl/historia/8064-ks-an ... robotnikow

Ks. Antoni Stychel – opiekun robotników
Paweł Brojek wtorek, 13, styczeń 2015 05:51

Obrazek

Wybitny działacz narodowy i społeczny związany z Poznaniem, w odrodzonej Polsce wicemarszałek Sejmu Ustawodawczego, a następnie wicemarszałek senatu. Uważany jest za jednego z pionierów katolickiego ruchu społecznego w Polsce. Zmarł 80 lat temu.

Antoni Stychel urodził się 13 czerwca 1859 r. w Krasnym Dłusku w rodzinie urzędnika sądowego. Uczęszczał do gimnazjum Marii Magdaleny w Poznaniu, był członkiem Towarzystwa Tomasza Zana. W 1880 r. zdał maturę i rozpoczął naukę na politechnice w Berlinie, które porzucił na rzecz studiów teologicznych w Würzburgu.

Po przyjęciu święceń kapłańskich w 1889 r. pełnił szereg funkcji w archidiecezji poznańskiej. Był m.in. kanclerzem kurii i prepozytem kolegiaty Św. Marii Magdaleny oraz nauczycielem języka polskiego w seminarium.

Związany z endecją, był jednym z pionierów katolickiego ruchu społecznego w Polsce. W 1892 r. założył w Poznaniu Katolickie Towarzystwo Robotników Polskich, wokół którego w ciągu kilku lat skupił jeszcze kilka mniejszych organizacji. Prezesem utworzonego w ten sposób Związku Katolickich Towarzystw Robotników Polskich był aż do śmierci.

Był posłem na sejm pruski (1898-1914) i do Reichstagu (1904-1918). W niemieckich parlamentach występował jako obrońca interesów polskich. Podczas I wojny światowej wchodził w skład założonego w Poznaniu tajnego Komitetu Międzypartyjnego. Z jego ramienia prowadził w Szwajcarii rozmowy z Komitetem Narodowym Polskim Romana Dmowskiego.

W 1918 r. znalazł się w składzie Naczelnej Rady Ludowej, która przejmowała władzę z rąk niemieckich w Wielkopolsce. W 1919 r. działał w ramach Komitetu Obrony Górnego Śląska, a po sukcesie III powstania śląskiego w Związku Obrony Kresów Zachodnich.

W 1919 r. został wybrany posłem na Sejm Ustawodawczy, w którym pełnił też funkcję wicemarszałka. Zasiadał w komisji konstytucyjnej i oświatowej. W latach 1923–1927 był wicemarszałkiem Senatu.

Po roku 1927 wycofał się z czynnego życia politycznego, ale do końca życia pozostał członkiem Stronnictwa Narodowego. Zmarł 13 stycznia 1935 r., spoczął na Cmentarzu Zasłużonych Wielkopolan w Poznaniu.

opr. Paweł Brojek
Źródło: Jerzy Pietrzak, Antoni Stychel, w: Wielkopolski słownik biograficzny, Warszawa-Poznań 1981

© WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polscy duchowni i ich dzieła
PostNapisane: 01 sie 2015, 15:09 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30608
Trwa Festiwal „Polonia Cantans”

Obrazek
Zdjęcie: Fundacja „ Polskie Gniazdo”/ Nasz Dziennik


Wrocławianie licznie uczestniczyli we wczorajszym koncercie słowno-muzycznym pt „ Dar i tajemnica - pontyfikat Jana Pawła II” zorganizowanym w ramach trwającego w kościele pw. Najświętszej Maryi Panny na Piasku V Letniego Festiwalu Kultury „ Polonia Cantans”. Gromkimi brawami nagrodzono twórców i wykonawców tego przedsięwzięcia : Jerzego Zelnika (recytacje) i Roberta Grudnia (fortepian).

Pytany przez portal NaszDziennik.pl aktor Jerzy Zelnik, czym dla niego jako katolika, aktora jest twórczość ks. Karola Wojtyły, pontyfikat św. Jana Pawła II, podkreślił, że „poezja Karola Wojtyły jest przede wszystkim modlitwą”. Jego zdaniem, księża poeci przez swoją twórczość nawiązują dialog z Panem Bogiem. Jan Paweł II jako poeta miał bardzo pokorny stosunek do pojęcia „ksiądz artysta”. Śmiał się, że gdyby nie był Papieżem, to pewnie nikt nie wydałby jego dzieł. Mamy tutaj do czynienia z manifestowaniem takiej pokory, która być może jest dla wielu nadmierna, ale wiersze Karola Wojtyły – można powiedzieć – stoją na szczytach poezji. Dodał, że Pan Bóg obdarzył św. Jana Pawła II talentem poetyckim, aktorskim, a przede wszystkim wielkim powołaniem, którego doświadczaliśmy.

Z kolei prezes Fundacji „Polskie Gniado”, organizator festiwalu Jerzy Ziomek wskazał, że głównym zadaniem tego przedsięwzięcia jest przypominanie, że naród to są wszystkie minione pokolenia oraz te, które są i będą. Należy bowiem pamiętać o tych, którzy pięknie wpisali się w naszą codzienność, kulturę. Dodał, że Fundacja „Polskie Gniazdo” ma w swoim statucie zapis o podejmowaniu działań w ramach mecenatu nad kulturą narodową na fundamencie nauczania Ojca Świętego Jana Pawła II.

– Chciałbym bardzo serdecznie podziękować wszystkim osobom i instytucjom, dzięki którym ten festiwal cieszy się tak dużym zainteresowaniem, a szczególnie patronowi honorowemu metropolicie wrocławskiemu abp. Józefowi Kupnemu, ks. prałatowi Stanisławowi Pawlaczkowi i obecnemu proboszczowi parafii pw. Najświętszej Maryi Panny na Piasku ks. Grzegorzowi Michalskiemu, „Naszemu Dziennikowi”, Radiu Maryja, Telewizji Trwam, Katolickiemu Radiu Rodzina, występującym artystom i poetom, a także wspaniale prowadzącej koncerty Jadwidze Zubilewicz – powiedział Jerzy Ziomek.

Wyraził przy tym ubolewanie, że wyrazów wdzięczności nie może skierować pod adresem władz samorządowych Wrocławia, które nie udzieliły wsparcia dla tegorocznej imprezy, odmówiły także wpisania przyszłorocznego festiwalu na listę imprez przygotowywanych w ramach przedsięwzięcia „Wrocław – Europejska Stolica Kultury”.

Dzisiaj o godz. 19.15 organizatorzy zapraszają na wieczór pieśni i poezji poświęcony 70. rocznicy zakończenia II wojny światowej i 71-wybuchu Powstania Warszawskiego przygotowany przez znanego dolnośląskiego twórcę Wojciecha Popkiewicza. Jutro natomiast o godz. 12.30 sprawowana będzie uroczysta Msza św. w intencji uczestników i organizatorów „Polonii Cantans”, a tegoroczny festiwal zakończy o godz. 19.15 koncert pt. „Twoją na zawsze jestem Panie” przygotowany z okazji 500-lecia urodzin św. Teresy z Àvila w wykonaniu Zespołu Muzyki Sakralnej „Lumen” z Poznania pod kierownictwem Zbigniewa Małkowicza.

Marek Zygmunt

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... ntans.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polscy duchowni i ich dzieła
PostNapisane: 08 sie 2015, 21:16 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.prawy.pl/historia/9317-ks-mi ... na-bojowke

Ks. Michał Rapacz – zamordowany przez komunistyczną bojówkę
Paweł Brojek wtorek, 12, maj 2015 05:54

Obrazek

W nocy z 11 na 12 maja 1946 r. do budynku plebanii w Płokach w Małopolsce wtargnęła grupa kilkunastu uzbrojonych mężczyzn. Wyprowadziwszy z niej proboszcza, ciągnęli go na sznurze, każąc czołgać się na klęczkach, a następnie zabrali go do pobliskiego lasu i z zimną krwią zastrzelili. O planach jego zamordowania mówiono podczas jednego z zebrań PPR.


Michał Rapacz przyszedł na świat 16 września 1904 r. w małopolskiej wsi Tenczyn. Jego rodzice byli rolnikami. Uczęszczał do miejscowej szkoły powszechnej, a później do Gimnazjum im. Tadeusza Kościuszki w Myślenicach. W 1926 r. wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego Archidiecezji Krakowskiej, równocześnie studiował na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. W 1931 r. przyjął święcenie kapłańskie z rąk abp. Adama Stefana Sapiehy.

Jego pierwszą placówką była parafia w Płokach kolo Trzebini, gdzie pracował jako wikariusz i katecheta. Były to obszary przemysłowe, zamieszkałe w większości przez robotników, gdzie silne wpływy miała lewica komunistyczna, nastawiona wrogo do Kościoła i tradycyjnych wartości.

Nie zniechęcony trudnymi warunkami pracy nowy kapłan szukał sposobów, by przyciągnąć ludzi do Kościoła. Poza posługą duszpasterską opiekował się stowarzyszeniami młodzieży, założył amatorski zespół teatralny, wiele czasu poświęcał chorym i ubogim. W 1933 r. został przeniesiony do parafii Rajcza koło Żywca.

W nowym miejscu dalej udzielał się społecznie. Założył Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Męskiej oraz prowadził Koła Żywego Różańca. Swoimi działaniami zaskarbił sobie sympatię wiernych do tego stopnia, że gdy kardynał Sapieha odwołał go z Rajczy, spontanicznie napisali list do krakowskiej kurii, w którym prosili o pozostawienie wikariusza.

W listopadzie 1937 r. powrócił ponownie do Płok, tym razem jako proboszcz. W czasie okupacji niemieckiej nie angażował się w politykę, głosząc kazania o treści czysto religijnej. Nie odmawiał jednak potrzebującym pomocy materialnej, współpracował z Armią Krajową, a później pomagał partyzantom poszukiwanym przez bezpiekę i NKWD.

Koniec wojny nie przyniósł upragnionego spokoju. Po zajęciu Polski przez Armię Czerwoną w powiecie chrzanowskim i w samych Płokach komuniści wzmocnili swoje wpływy. Stąd rekrutowali się pracownicy UB i aktywiści lokalni. Miejscowa organizacja partyjna postulowała nawet przyłączenie Polski do ZSRR.

Ks. Rapacz nie godził się z taką powojenną rzeczywistością, czemu dawał otwarcie wyraz. Jego niezłomna postawa obrońcy wiary i duszpasterska gorliwość nie spodobała się części parafian. Kapłan stał się celem ataków komunistów, zaczął otrzymywać pogróżki.

Ataki na jego osobę nasiliły się przed referendum w 1946 r. O planach jego zamordowania mówiono nawet podczas jednego z zebrań PPR w Trzebini. Doradzano mu, by jak najszybciej opuścił parafię. Mimo ostrzeżeń i gróźb nie posłuchał on przestróg, odpowiadając: „Choćbym miał trupem paść, nie zaprzestanę tej Ewangelii głosić i nie wyrzeknę się własnego krzyża”.

W nocy z 11 na 12 maja 1946 r. do budynku plebanii wtargnęła grupa kilkunastu uzbrojonych mężczyzn, podających się za partyzantów. Świadkiem napadu była Katarzyna Kutryba, siostra księdza, która była jego gospodynią. Zamknięta w oddzielnym pomieszczeniu przez napastników słyszała głośniejsze wypowiedzi księdza i napastników, którzy mieli mu odczytać wyrok śmierci.

Zaraz potem kapłana wywleczono na zewnątrz i ciągnięto na powrozie wokół kościoła. Kazano mu czołgać się na klęczkach, bijąc go cały czas. Ostatecznie oprawcy zaciągnęli go do pobliskiego lasu i postawili twarzą do drzewa. Jeden z nich uderzył go w tył głowy tępym narzędziem, drugi zaś oddał strzał w głowę na wysokości oczu, z boku.

Gdy jeszcze żywy kapłan upadł na plecy, dobito go kolejnym strzałem w głowę. Ciało zamordowanego proboszcza rano znaleziono rankiem następnego dnia. Kilka dni później zwłoki odwieziono do parafii Lubień i pochowano na tamtejszym cmentarzu.

Wszczęte formalnie śledztwo z powodu niewykrycia sprawców zostało umorzone kilka miesięcy później. Prowadził je funkcjonariusz UB oskarżany później o udział w morderstwie krakowskiego działacza PSL Narcyza Wiatra. Mimo nieujęcia sprawców przedstawiciele Kościoła i miejscowi parafianie nie mieli wątpliwości, że za morderstwem stali miejscowi funkcjonariusze UB i lokalni działacze partyjni.

W 1996 r. w sprawie śmierci ks. Rapacza wszczęto nowe śledztwo na podstawie doniesienia otrzymanego przez Komisję Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Zdołano ustalić nazwiska funkcjonariuszy UB, ale nikomu nie postawiono zarzutów. W 2002 r. śledztwo umorzono, podobnie jak pół wieku wcześniej, z powodu „niemożności wykrycia sprawców”.

Na początku lat 80. szczątki ks. Rapacza zostały ekshumowane i pochowane przy kościele w Płokach. Dziś do jego grobu zdążają pielgrzymki. W lesie, miejscu męczeńskiej śmierci, gromadzą się wierni, by stąd w uroczystej procesji 12 maja każdego roku przejść drogę, którą przed laty prowadzono kapłana na śmierć.

W 1993 r. w Kurii Metropolitalnej w Krakowie zostało przeprowadzone kanoniczne dochodzenie w sprawie życia i męczeńskiej śmierci ks. Michała Rapacza. Akta sprawy beatyfikacyjnej Sługi Bożego zostały przekazane do Kongregacji ds. Świętych w Rzymie.

Paweł Brojek

© WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polscy duchowni i ich dzieła
PostNapisane: 15 sie 2015, 15:19 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.prawy.pl/historia/9421-ks-ka ... a-homo-dei

Ks. Kazimierz Smoroński - założyciel czasopisma „Homo Dei”
Paweł Brojek czwartek, 21, maj 2015 05:25

Obrazek

Był absolwentem rzymskiego Biblicum i wykładowcą w seminariach redemptorystów. Pełnił także funkcję redaktora miesięcznika „Chorągiew Maryi” i był założycielem czasopisma dla duchowieństwa „Homo Dei”. Zmarł 21 maja 1942 r. w niemieckim obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu.


Kazimierz Smoroński urodził się 18 lutego 1889 r. w Nowym Rybiu pod Limanową w Małopolsce. Uczęszczał do gimnazjów w Nowym Sączu, a następnie w małym seminarium oo. redemptorystów w Tuchowie.

W 1905 rozpoczął nowicjat w Mościskach, rok później złożył śluby zakonne. W polskiej prowincji redemptorystów w Maksymówce studiował teologię i filozofię. W 1911 r. otrzymał święcenia kapłańskie. Edukację kontynuował w Papieskim Instytucie Biblijnym.

Po wybuchu I wojny światowej udał się do Wiednia, gdzie służył jako kapelan w szpitalach wojskowych. Był także wolnym słuchaczem na Uniwersytecie Wiedeńskim, uczęszczając na wykłady z zakresu Pisma Świętego. W połowie 1915 r. powrócił do kraju. W seminarium redemptorystów w Maksymówce wykładał biblistykę, język hebrajski i grekę.

W 1921 r. został przeniesiony do seminarium w Tuchowie, gdzie pracował jako profesor-wykładowca. W roku akademickim 1923/1924 r. dokończył studia w Rzymie, uzyskując stopień licencjata nauk biblijnych.

Po powrocie do Tuchowa, prócz pracy duszpasterskiej i naukowej, rozpoczął działalność publicystyczną i wydawniczą. Jego artykuły pojawiały się w m.in. „Przeglądzie Katolickim”. Od 1927 r. był redaktorem czasopisma „Chorągiew Maryi”. W 1932 r. został założycielem i pierwszym redaktorem czasopisma dla duchowieństwa „Homo Dei”.

Prowadził bibliotekę seminaryjną. Dzięki jego zaangażowaniu księgozbiór wzbogacił się o dalsze cenne dzieła, wydawnictwa i czasopisma. Organizował bractwa i stowarzyszenia religijne oraz propagował liczne dzieła misyjne.

Po wybuchu II wojny światowej brał udział w akcji ratowania Żydów z Siedlisk koło Tuchowa. Prowadził w tym czasie liczną korespondencję ze współbraćmi i uczonymi z zagranicy, w której informował o trudniej sytuacji w Generalnym Gubernatorstwie.

Działalność ta sprowadziła na niego konsekwencję w postaci aresztowania przez gestapo, które nastąpiło na początku lutego 1942 r. Początkowo więziono go w Tarnowie, gdzie został ciężko pobity. W połowie kwietnia został wywieziony do Oświęcimia.

W obozie przydzielono go do ciężkiej pracy. Razem z innymi więźniami musiał ciągnąć biegiem wielki walec do ubijania drogi. Ponownie pobity, trafił do obozowego szpitala. Zmarł w nocy z 21 na 22 maja 1942 r. „z powodu dojścia wody do serca”. Ciało spalono w krematorium.

Ks. Kazimierz Smoroński jest jednym z 122 Sług Bożych, wobec których w 2003 r. rozpoczął się proces beatyfikacyjny drugiej grupy polskich męczenników z okresu II wojny światowej.

opr. Paweł Brojek
Źródło: meczennicy.pelplin.pl

© WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polscy duchowni i ich dzieła
PostNapisane: 29 wrz 2015, 09:38 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.prawy.pl/historia/10787-40-l ... -komunizmu

40 lat temu zmarł bp Lucjan Bernacki – zagorzały wróg komunizmu
poniedziałek, 28, wrzesień 2015 05:10 Paweł Brojek

Obrazek

Zanim wstąpił do seminarium duchownego, jako ochotnik brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej. W czasach PRL, ze względu na swoje antykomunistyczne przekonania, których nie obawiał się głośno wyrażać, należał do najbardziej szykanowanych biskupów w Polsce.

Lucjan Bernacki urodził się 12 lipca 1902 r. w Gościeradzu na Kujawach w rodzinie inteligenckiej. Uczęszczał do szkół ludowych w Chełmży i Grudziądzu, w 1913 r. wstąpił do gimnazjum państwowego w Grudziądzu. Cztery lata później przeniósł się wraz z rodziną do Gdańska. Jako uczeń tamtejszego gimnazjum działał w Towarzystwie Filaretów i tajnym harcerstwie.

Gdy wybuchło powstanie wielkopolskie, przeniósł się wraz z rodzicami do Gniezna. W 1920 r., będąc w ostatniej klasie gimnazjum, wstąpił ochotniczo do Wojska Polskiego, by wziąć udział w wojnie z bolszewikami.

Po powrocie z wojska zdał maturę i wstąpił do seminarium w Poznaniu. Praktyczne przygotowanie do kapłaństwa w Gnieźnie. Po otrzymaniu święceń kapłańskich w 1926 r. pracował jako wikariusz w Inowrocławiu, a później w Trzemesznie. W 1928 r. został wikarym przy archikatedrze poznańskiej oraz prefektem w żeńskim seminarium nauczycielskim.

W 1930 r. wyjechał do Strasburga, gdzie kontynuował studia. Po powrocie do Poznania był wykładowcą teologii w tamtejszym seminarium.

Po wybuchu II wojny światowej na polecenie prymasa Augusta Hlonda opuścił kraj i przedostał się do Francji, by podjąć tam posługę duszpasterską wśród Polaków. W czerwcu 1941 r. wyjechał z tym samym zadaniem do Lizbony, a pod koniec 1942 r. do Wielkiej Brytanii, gdzie był prefektem w polskiej szkole.

Na początku 1946 r. powrócił do Polski. We wrześniu tego roku został mianowany biskupem pomocniczym archidiecezji gnieźnieńskiej. Dwa lata później mianowano go wikariuszem generalnym i kapitulnym archidiecezji. Należał do najbliższych współpracowników prymasa Hlonda. Po jego śmierci kierował diecezją do czasu objęcia prymasowskiej stolicy przez bpa Stefana Wyszyńskiego.

Jako zagorzały krytyk komunizmu stał się obiektem zainteresowania ze strony UB. W swych kazaniach potępiał reżim oraz tych, którzy mu służyli dla swych doraźnych korzyści. Szczególnie zwalczał tzw. księży patriotów, kolaborujących z władzą ludową, którym powierzono zadanie rozbijania Kościoła katolickiego od wewnątrz.

We wrześniu 1953 r., po aresztowaniu prymasa Wyszyńskiego, podczas wizyty w parafii Łagiewniki wygłosił płomienne kazanie w jego obronie. Zaraz potem został aresztowany przez UB, przewieziony do Poznania i przesłuchany. Deportowany z terenu archidiecezji pod groźbą aresztu, przebywał w Częstochowie, Zaniemyślu i Poznaniu.

Do Gniezna mógł powrócić dopiero jesienią 1956 r., po uwolnieniu prymasa Wyszyńskiego. Podjął wówczas na nowo obowiązki wikariusza generalnego archidiecezji. Ponadto pełnił szereg innych funkcji kościelnych, m.in. notariusza Sądu Metropolitalnego. Mimo inwigilacji ze strony bezpieki do końca życia pozostał zagorzałym krytykiem komunizmu.

Zmarł nagle 28 września 1975 r. w Rzymie, gdzie przebywał z pielgrzymką. Jego ciało zostało sprowadzone do Polski i pochowane na cmentarzu w Gnieźnie. W 2012 r. szczątki przeniesiono do krypty biskupów pomocniczych archidiecezji gnieźnieńskiej kościoła św. Piotra i Pawła.

opr. Paweł Brojek
Źródło: katolicy1844.republika.pl

© WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polscy duchowni i ich dzieła
PostNapisane: 02 paź 2015, 15:33 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.prawy.pl/historia/10834-ks-p ... kun-dzieci

Ks. prałat Henryk Szuman – opiekun dzieci
piątek, 02, październik 2015 05:55 Paweł Brojek

Obrazek

Organizował ruch abstynencki na Pomorzu, duszpasterstwo bezrobotnych i pomoc dla ubogich. Szczególną opieką otoczył dzieci osierocone w wyniku I wojny światowej oraz wojny bolszewickiej. Zginął z rąk niemieckiego Selbstschutzu w drugim miesiącu wojny.

Henryk Szuman przyszedł na świat 13 czerwca 1882 r. w Toruniu wielodzietnej rodzinie lekarza i społecznika Leona oraz Eugenii z Gumpertów. W miejscowym gimnazjum był przewodniczącym tajnej organizacji filomackiej, za co był sądzony w słynnym procesie filomatów pomorskich w Toruniu 1901 r. Po zdanej maturze w 1904 r. wstąpił do Seminarium Duchownego w Pelplinie. Również podczas studiów działał w organizacjach patriotycznych.

W 1908 r. otrzymał święcenia kapłańskie. Jako wikariusz pracował kolejno w Brodnicy nad Drwęcą, Lubichowie i Dobrczu. W latach 1911-1912 studiował na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Później był duszpasterzem w Nidzicy, a następnie w Wielu. W 1915 r. skierowano go do Trzebcza w powiecie chełmińskim, gdzie objął obowiązki proboszcza.

Brał udział w polskich organizacjach patriotycznych i oświatowych, m.in. w latach 1918-1920 należał do Powiatowej Rady Ludowej w Chełmnie. Był członkiem Towarzystwa Naukowego w Toruniu, przez kilka lat zasiadał w jego zarządzie. Działał w Komitecie Towarzystwa Czytelni Ludowych na powiat chełmiński.
Organizował ruch abstynencki na Pomorzu, duszpasterstwo bezrobotnych i pomoc dla ubogich w ramach „Caritasu”. Poruszony losem dzieci osieroconych wskutek I wojny światowej i towarzyszącym jej wysiedleniom ludności, powołał w 1918 r. w Toruniu Pomorskie Towarzystwo Opieki nad Dziećmi, któremu przez długi czas prezesował.

W 1919 r. stworzył dwa nadmorskie ośrodki kuracyjno-wypoczynkowe w Gdyni, w których organizował pierwsze w Polsce kolonie dziecięce. Dla bezdomnych dzieci i sierot wojennych w 1920 r. założył sierocińce w Lubiczu i w Ostrowitem pod Golubiem oraz zakłady wychowawcze w Otłoczynie, Chojnicach, Bydgoszczy i Grudziądzu.

W 1920 r. został proboszczem małej parafii w Nawrze koło Torunia. Założył tam szereg katolickich organizacji i stowarzyszeń, m.in. Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży, Towarzystwo Misyjne, Bractwo Czci Najświętszego Sakramentu, Trzeci Zakon św. Franciszka. Rozwinął także istniejące już wcześniej Bractwo Różańca, Bractwo Trzeźwości i Apostolstwo Modlitwy.

W 1932 r. otrzymał nominację na proboszcza parafii św. Mateusza w Starogardzie Gdańskim, gdzie kontynuował rozpoczęte przez swego poprzednika starania o budowę nowej świątyni. Kościół św. Wojciecha został otwarty w 1939 r. Działalność dobroczynną prowadził w Zarządzie Głównym Związku Towarzystw Charytatywnych, które zajmowało się m.in. zakładaniem kuchni dla ubogich i dożywianiem dzieci z biednych rodzin.

W latach 1937-39 był dziekanem dekanatu starogardzkiego. W uznaniu zasług uhonorowany został przez rząd polski Orderem Polonia Restituta, a papież Pius XI nadał mu tytuł prałata.

Po wybuchu II wojny światowej i zajęciu Stargardu przez Niemców nakazano mu opuszczenie miasta. Aresztowany 2 października 1939 r., jeszcze tego samego dnia został zastrzelony w publicznej egzekucji pod murem kościoła św. Mikołaja w Fordonie koło Bydgoszczy. Przed rozstrzelaniem wzniósł okrzyk: „Niech żyje Chrystus Król, niech żyje Polska”.

Po wojnie prochy ks. Henryka Szumana sprowadzono do Starogardu i uroczyście pochowano. Jest jednym ze 122 Sług Bożych, wobec których 17 września 2003 r. rozpoczął się proces beatyfikacyjny drugiej grupy męczenników z okresu II wojny światowej.

opr. Paweł Brojek

Źródła: ipn.gov.pl, katolicy.eu
© WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polscy duchowni i ich dzieła
PostNapisane: 18 cze 2016, 09:01 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://prawy.pl/32796-falszywie-oskarzo ... r-oborski/

Fałszywie oskarżony i skazany na dożywocie. Ks. Piotr Oborski
Paweł Brojek Opublikowano 18 czerwca 2016

Obrazek
Piotr Oborski

W tzw. procesie wolbromskim, który toczył się w styczniu 1951 r. przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Krakowie, ks. Piotr Oborski, fałszywie oskarżony o działalność antypaństwową, został skazany na dożywocie. Maltretowany przez obsługę więzienia przetrwał rok.
Przyszedł na świat 10 lutego 1907 r. we wsi Jastrzębiec koło Stopnicy na Kielecczyźnie, w wielodzietnej rodzinie rolniczej. W rodzinnej miejscowości ukończył szkołę powszechną, później uczęszczał do prywatnego gimnazjum w Stopnicy, a następnie szkoły średniej w Równem na Wołyniu. Po uzyskaniu świadectwa dojrzałości w 1926 r. wstąpił do Seminarium Duchownego w Kielcach.
Święcenia kapłańskie przyjął w czerwcu 1931 r., po czym rozpoczął pracę duszpasterską jako wikariusz, kolejno w Sułoszowej, Miechowie i Kijach. W 1935 r. podjął studia filozoficzne na Uniwersytecie Warszawskim, zakończone cztery lata później obroną pracy doktorskiej, po czym powrócił do Kielc.
Na początku okupacji niemieckiej w kieleckim seminarium wykładał psychologię empiryczną, kosmologię i historię filozofii, był też prefektem kleryków. Po reorganizacji zarządu seminarium i zniesieniu stanowiska prefekta wiosną 1941 r. na własną prośbę objął probostwo w Bolminie koło Chęcin.
Tu nawiązał kontakt z miejscowymi partyzantami, pełniąc posługę wśród żołnierzy AK, którzy ukrywali się w pobliskich lasach. W ramach działalności w podziemiu wykładał na powstałym w Kielcach konspiracyjnym Uniwersytecie Ziem Zachodnich. Tajne nauczanie prowadził również w samym Bolminie.
Po wojnie, w czerwcu 1945 r. powrócił do Kielc, a rok później udał się do Warszawy, gdzie przyjął stanowisko asystenta na tamtejszym uniwersytecie. Dał się wówczas poznać jako przeciwnik komunizmu, gdy na rozpoczęcie roku akademickiego 1947/48 wygłosił w jednym z kościołów kazanie dla studentów, za co spadła na niego krytyka ze strony władz.
W lipcu 1948 r. został mianowany administratorem parafii w Wolbromiu i prefektem miejscowego gimnazjum i liceum. W krótkim czasie zdobył zaufanie i szacunek u parafian za wierność zasadom wiary i za nieukrywany opór wobec komunistycznej ateizacji. Dla przykładu, podczas procesji w uroczystość Wszystkich Świętych nie dopuścił do udziału w niej osób niosących sztandary PPS i PPR.
Pod koniec lat 40. w Wolbromiu powstała tajna organizacja antykomunistyczna „Armia Podziemna”, w której skład wchodziła przede wszystkim miejscowa młodzież. Prócz akcji na placówki spółdzielcze i państwowe, mające na celu pozyskanie środków na prowadzenie działalności podziemnej, jej członkowie wykonali również trzy wyroki śmierci, w tym na 14-letniego Waldemara Grabińskiego, który chciał zdekonspirować organizację.
Organizacja została rozbita w pierwszej połowie 1950 r., zatrzymano około 400 osób, akt oskarżenia przedstawiono 80. W gronie aresztowanych znaleźli się ks. Oborski oraz jeden z jego wikariuszy, ks. Zbigniew Gadomski, fałszywie oskarżeni o „dążenie do zmiany przemocą ustroju Polski Ludowej oraz podżeganie do zabójstwa czternastoletniego chłopca”. W czasie śledztwa przetrzymywani byli w więzieniu przy ul. Montelupich w Krakowie.
W tym czasie funkcjonariusze UB terrorem nakłaniali matkę zamordowanego, by w zeznaniach obciążyła współwiną ks. Oborskiego. Pokazowy proces odbył się przed miejscowym Wojskowym Sądem Rejonowym w styczniu 1951 r., przewodniczącym składu sędziowskiego był ppłk Julian Polan-Haraschin, oskarżycielem – mjr Henryk Ligięza. Sądzono łącznie 10 osób, w tym dwóch księży.
3 osoby zostały skazane na karę śmierci, 5 spośród oskarżonych na dożywocie, 46 otrzymało kary pozbawienia wolności do lat 15. Ks. Oborski, jako jeden ze skazanych na dożywocie, w czerwcu 1951 r. trafił do zakładu karnego w Rawiczu.
Przebywał w ciężkich warunkach, często bez żadnego powodu zamykano go w karcerze. Zmarł 18 czerwca 1952 r. w szpitalu miejskim w Rawiczu. Zarząd więzienia w oficjalnym dokumencie wymienił jako przyczynę śmierci zapalenie otrzewnej. Świadkowie ostatnich dni życia kapłana twierdzą, że został brutalnie pobity.
W 2013 r. Sąd Okręgowy w Krakowie stwierdził nieważność wyroku byłego WSR w Krakowie, dokonując tym samym rehabilitacji ks. Piotra Oborskiego oraz ks. Zbigniewa Gadomskiego.

opr. Paweł Brojek

Źródło: mtrojnar.rzeszow.opoka.org.pl

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polscy duchowni i ich dzieła
PostNapisane: 06 lip 2016, 08:51 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30608
Wzbudzał ducha prawości

Metropolita katowicki ks. abp Wiktor Skworc odprawił Mszę św. w 135. rocznicę urodzin ks. kard. Augusta Hlonda, po której pobłogosławił pomnik, znajdujący się między katedrą Chrystusa Króla, Wydziałem Teologicznym Uniwersytetu Śląskiego oraz Wyższym Śląskim Seminarium Duchownym.

Prymat Boga i Boże prawo stały się motywem przewodnim homilii metropolity katowickiego. Temat ten wynika z motta umieszczonego z tyłu pomnika: „Kto z Bogiem pracuje, kładzie fundament pod dzieła, które przetrwają wieki, bo tylko opierając się na Bożym prawie można dokonać wielkich dzieł!”.

– Prawo naturalne poprzedza nasze prawa i powinno być fundamentem prawa stanowionego przez człowieka – mówił metropolita katowicki, opierając się na myśli ks. kard. Hlonda oraz filozofa Leszka Kołakowskiego.

Ks. abp Skworc dodał, że aby zrozumieć zależność między prawem naturalnym a prawem stanowionym, trzeba sięgnąć do relacji pomiędzy prawem a etyką i moralnością. – Trzeba przypomnieć, że to nie prawo działa. Nie jest ono samoczynnym automatem. To ludzie działają zgodnie z prawem lub wbrew prawu. Prawo powinno iść zawsze razem z prawością; z prawością prawodawcy i prawością obywateli. Dzieje się tak, jeśli przed prawem idzie etyka i obyczaj; bez etosu prawo jest pozbawione fundamentu – powiedział.

Hierarcha zauważył także, że prawo ma chronić i promować wartości, które są uprzednie względem niego. – Samo prawo nie stanowi wartości, gdyż one muszą istnieć wcześniej. Dlatego przed prawodawcą postępuje prorok; on wzbudza ducha prawości, przygotowuje grunt pod prawo – mówił metropolita. Zaznaczył także, że takim prorokiem w Europie jest chrześcijaństwo i Kościoły, które są najbardziej powszechną i elementarną szkołą więzi i prospołecznych postaw.

– W tym prorockim nurcie jest miejsce na szkolną ewangelizację; jest miejsce na obecność w przestrzeni publicznej, w mediach, aby przed prawem szła prawość i etyka wszystkich obywateli; bez nich mało skuteczne będą nawet restrykcyjne normy prawne, kodeksy, penalizacja, itd.; bo człowieka bez moralnego kręgosłupa łatwiej skorumpować, odebrać mu czystość i pokój sumienia nie tylko finansowymi instrumentami, aby go ostatecznie uzależnić. Przed takim rozwojem sytuacji ostrzega autentyczny prorok – mówił ks. abp Skworc.

Przybliżając wiernym postać kardynała Hlonda, metropolita katowicki zwrócił uwagę na jego dokonania na polu działalności kościelnej. – Wpisał się administrator apostolski, a potem pierwszy katowicki biskup, złotymi zgłoskami w dzieje diecezji i w historię Górnego Śląska. Możemy go nazywać fundatorem diecezji, bo kładł jej fundamenty, budując na tradycji archidiecezji wrocławskiej. Razem ze światłymi współpracownikami podjął działania: tworzenie nowoczesnych struktur nowej diecezji i dynamiczne duszpasterstwo – mówił w czasie homilii metropolita katowicki o pierwszym katowickim biskupie.

Hierarcha zacytował również fragment nauczania księdza kardynała, który zadedykował zebranym w katowickiej katedrze: „Życie polskie należy uleczyć z nienawiści… W życiu prywatnym i społecznym nienawiść jest siłą rozsadzającą i niszczącą, której katolikowi posługiwać się nie wolno… Naczelnym prawem Chrystusowym jest miłość wzajemna, która nikomu ani żadnej sprawie nie szkodzi, a nawet ludzi różnych zapatrywań zbliża i prowadzi do zgody… Przyszła Polska – to społeczność ludu, w której całkowitej jednomyślności poglądów wprawdzie nie będzie, ale w której jak najprędzej nastąpić musi bratanie i twórcze pogodzenie się co do istotnych zasad współżycia i ich urzeczywistnienia”.

Abp Skworc zwrócił się także do działaczy Stowarzyszenia kard. Augusta Hlonda, dzięki którym powstał pomnik w Katowicach. Podziękował im za tę szlachetną inicjatywę. Słowa wdzięczności skierował także do władz samorządowych za przychylność wobec tego projektu.
Po Eucharystii uczestnicy uroczystości zgromadzili się na placu pomiędzy Wydziałem Teologicznym, seminarium, kurią i katedrą, gdzie miało miejsce pobłogosławienie pomnika.

Tę część poprowadził Wojciech Sławik, a głos zabrał m.in. Marcin Krupa, prezydent Katowic, który przybliżył historię powstania pomnika. Zaznaczył, że idea postawienia pomnika powstała w 2011 roku podczas spotkania opłatkowego Klubu Inteligencji Katolickiej. Podkreślił, że jednym z pomysłodawców budowy pomnika był Michał Luty, który zwrócił się do ówczesnego arcybiskupa katowickiego Damiana Zimonia z prośbą o błogosławieństwo dla tego dzieła.

Pomnik kard. Hlonda został wyrzeźbiony z jednej bryły hiszpańskiego piaskowca Luna sprowadzonego spod Barcelony. Pracował nad nim przez blisko półtora roku artysta Zbigniew Mikielewicz. Cały pomnik waży 23 tony i został wykonany pod Toruniem, skąd w nocy z poniedziałku (27 czerwca) na wtorek (28 czerwca) został przywieziony do Katowic.

RS, KAI

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... wosci.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polscy duchowni i ich dzieła
PostNapisane: 03 sie 2016, 06:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30608
Dostrzegał Chrystusa w ludziach

Z ks. prof. dr. hab. Janem Machniakiem, kierownikiem Katedry Teologii Duchowości na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Obrazek

Zmarł ks. kard. Franciszek Macharski, wielki Polak, wybitny człowiek Kościoła – napisał dziś na Twitterze prezydent Andrzej Duda. Można powiedzieć, że wraz z odejściem kard. Macharskiego zamknęła się pewna epoka…
– Ks. kard. Franciszek Macharski rzeczywiście należał do najwybitniejszych przedstawicieli Kościoła katolickiego w Polsce, był też przyjacielem Ojca Świętego Jana Pawła II. Z Karolem Wojtyłą poznali się jeszcze podczas II wojny światowej w Sodalicji Mariańskiej. Co więcej, do tej grupy modlitewnej należał także ks. kard. Andrzej Maria Deskur. I ci ludzie przez całe życie wzajemnie się wspierali.

Kim był ks. kard. Franciszek Macharski?
– Kard. Macharski urodził się 20 maja 1927 r. w Krakowie w rodzinie mieszczańskiej, kupieckiej. Rodzice kard. Macharskiego byli właścicielami sklepu kolonialnego Hawełki w samym centrum Rynku w Krakowie, mieli własny dom na terenie parafii pw. św. Szczepana. Wojna dokonała rewizji planów, jakie rodzice mieli wobec młodego Franciszka. W czasie wojny trzeba było pracować, aby móc się utrzymać – tak było też w przypadku Franciszka Macharskiego. I właśnie wówczas w sercu młodzieńca zrodziło się powołanie czy może bardziej odkrywanie tego powołania. Zaraz po wojnie wstąpił do krakowskiego seminarium, gdzie spotkał się ze starszym od siebie Karolem Wojtyłą. 2 kwietnia 1950 r. został wyświęcony na kapłana, a więc cztery lata później niż jego przyjaciel Karol Wojtyła. Był wikariuszem w parafii pw. Świętych Szymona i Judy Tadeusza w Kozach k. Bielska-Białej, a następnie został posłany na studia w szwajcarskim Fryburgu, gdzie w 1961 r. uzyskał doktorat z teologii pastoralnej. Później był wykładowcą teologii pastoralnej i homiletyki, był także ojcem duchownym Wyższego Seminarium Duchownego w Krakowie, a w latach 70. kard. Wojtyła powierzył mu bardzo ważną funkcję rektora tej uczelni. 30 grudnia 1978 r., a więc po wyborze kard. Wojtyły na Stolicę Piotrową, Ojciec Święty nominował ks. Macharskiego na metropolitę krakowskiego.

Jak następcę ks. kard. Wojtyły przyjęli mieszkańcy Krakowa?
– W Krakowie nie było zdziwienia, zwłaszcza że wszyscy wiedzieli, że ks. rektor Macharski jest bliskim współpracownikiem Ojca Świętego Jana Pawła II. Dlatego ta nominacja została przyjęta z wielkim uznaniem i przekonaniem, że stolica arcybiskupia, że Kościół krakowski zostaje w dobrych rękach. Kard. Macharski został wyświęcony na biskupa 6 stycznia 1979 r. w Bazylice św. Piotra w Rzymie przez Jana Pawła II i sprawował urząd arcybiskupa metropolity krakowskiego do czerwca 2005 r., kiedy przeszedł na emeryturę, a Papież Benedykt XVI mianował nowym metropolitą ks. kard. Stanisława Dziwisza.

W swoim zawołaniu biskupim ks. kard. Macharski umieścił słowa „Jezu, ufam Tobie”. Można powiedzieć, że idea Miłosierdzia była mu szczególnie bliska…
– Idea Bożego Miłosierdzia była znana ks. kard. Macharskiemu – a wiem to od niego – jeszcze z czasów II wojny światowej. Właśnie we wspomnianym wcześniej kręgu Sodalicji Mariańskiej Karol Wojtyła, Andrzej Maria Deskur i Franciszek Macharski poznali Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Potwierdził to także ks. kard. Andrzej Maria Deskur. To dowodzi, że ci trzej wielcy późniejsi książęta Kościoła Koronką do Bożego Miłosierdzia modlili się już w czasie niemieckiej okupacji. Stąd to nabożeństwo do Jezusa Miłosiernego było głęboko w sercu ks. kard. Macharskiego. Dlatego nikogo w Krakowie nie dziwiło zawołanie „Jezu, ufam Tobie”, jakie przyjął ksiądz kardynał. Proszę zwrócić uwagę, że zwykle nowo mianowani biskupi za swoje zawołanie biorą fragment Ewangelii, Starego czy Nowego Testamentu, natomiast ks. kard. Macharski za swoje wziął właśnie słowa, które Pan Jezus podyktował Siostrze Faustynie Kowalskiej i które kazał umieścić na obrazie Jezusa Miłosiernego. Przez całe swoje biskupie posługiwanie ks. kard. Franciszek Macharski praktycznie realizował jako program duszpasterski te właśnie słowa „Jezu, ufam Tobie”. Przypomnę tylko, że to ks. kard. Macharski jako metropolita krakowski kończył proces beatyfikacyjny, a potem prowadził proces kanonizacyjny Siostry Faustyny. Papież Jan Paweł II beatyfikował Siostrę Faustynę w 1993 r., ale to ks. kard. Macharski od 1979 r. prowadził starania najpierw o beatyfikację, a następnie o kanonizację Siostry Faustyny. Potem ks. kard. Macharski troszczył się o kult Bożego Miłosierdzia. W krakowskich Łagiewnikach rozpoczął budowę sanktuarium Bożego Miłosierdzia, tej wielkiej bazyliki, którą zaprojektował wybitny krakowski architekt prof. Witold Cęckiewicz. Tę bazylikę konsekrował Jan Paweł II 17 sierpnia 2002 r., w czasie swojej ostatniej pielgrzymki do Ojczyzny. Ks. kard. Macharski ma niewątpliwe zasługi w rozszerzaniu kultu Jezusa Miłosiernego. Ponadto był zawsze bardzo bliski siostrom ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia z Łagiewnik. I to całkowite zaufanie i całkowite oddanie się Jezusowi Miłosiernemu było jednym z najbardziej istotnych elementów posługi duszpasterskiej ks. kard. Macharskiego.

Ks. kard. Macharski był księciem Kościoła, ale tak jak Ksiądz wspomniał – był przede wszystkim duszpasterzem. Czym było kapłaństwo dla ks. kard. Macharskiego?
– Tak jak powiedziałem wcześniej, ks. kard. Macharski był wychowawcą w krakowskim seminarium duchownym, a następnie jego rektorem i już wówczas dał się poznać jako kapłan głębokiej wiary i bardzo głębokiego wnętrza kapłańskiego. Dla niego zawsze najważniejsza była Eucharystia sprawowana z wielkim skupieniem. Jeszcze jako kleryk uczestniczyłem we Mszach św. odprawianych przez ks. kard. Macharskiego i pamiętam to jego wielkie skupienie, zapatrzenie w Chrystusa Eucharystycznego. Pamiętam, jak wielkie wzruszenie przeżywał w czasie Eucharystii. To była wielka mistyka ks. kard. Macharskiego, który był zanurzony w Bogu, a szczególnie zjednoczony z Chrystusem Najwyższym Kapłanem. I tym swoim kapłaństwem służył księżom jako pasterz, jako ojciec, którym był dla kapłanów. Szczególnie starał się o kapłanów chorych, kontynuował program duszpasterski ks. kard. Karola Wojtyły. To za jego czasów został ukończony Dom Księży Emerytów w Makowie Podhalańskim, a następnie drugi – Dom Księży Chorych w Swoszowicach. To pokazuje wielką troskę ks. kard. Franciszka o księży, także o księży chorych. Wszyscy wiedzieli, że jeśli ksiądz jest chory, to wystarczy pójść do ks. kard. Macharskiego, a on będzie starał się pomóc choćby swoimi znajomościami w szpitalach czy klinikach, co miało duże znaczenie zwłaszcza w czasach PRL. Zawsze starał się, aby każdy kapłan miał możliwie najlepszą opiekę medyczną.

To chyba najlepiej pokazuje, kim dla ks. kard. Macharskiego był drugi człowiek…
– Był człowiekiem spotkania nie tylko z kapłanami, ale w ogóle z wiernymi, do których wychodził i ich szukał. To jego człowieczeństwo było widoczne szczególnie w okresie stanu wojennego w Polsce. Może ks. kard. Macharski nie był wybitnym mówcą czy pogromcą komunistów – tak jak ks. abp Ignacy Tokarczuk – ale bardzo pomagał. Pomagał poprzez ludzi krakowskiej kurii, którzy dostarczali paczki dla internowanych czy ich rodzin, ale także dla innych inwigilowanych, prześladowanych przez komunistyczny aparat represji. Wiemy, że stan wojenny miał też swoje ofiary, że wielu ludzi zginęło czy zmarło na skutek prześladowań i ks. kard. Franciszek Macharski zawsze starał się być blisko tych wszystkich ludzi ciemiężonych. Sam też udawał się do obozów internowania, bo uważał, że już nawet sama jego obecność będzie wielkim wsparciem duchowym.

Jan Paweł II zmarł o godz. 21.37, a ks. kard. Macharski o godz. 9.37… Nawet w tym zestawieniu czy odwróceniu godzin odejścia można się doszukiwać bliskości obu przyjaciół…
– Przede wszystkim ci wielcy mężowie stanu, kapłani byli sobie bardzo bliscy. Już to, że Ojciec Święty Jan Paweł II wybrał na swojego następcę ks. Macharskiego, bo była to – jak pamiętamy – jego osobista nominacja, tylko potwierdza, że byli sobie bardzo bliscy duchowo. Mam tu na myśli także wnętrze i zaufanie do Jezusa Miłosiernego, które również dla św. Jana Pawła II było ogromnie ważne, bo to on rozpropagował przesłanie Bożego Miłosierdzia na całym świecie, zawierzył świat Bożemu Miłosierdziu. Natomiast ks. kard. Franciszek Macharski realizował ten program w archidiecezji krakowskiej. I może to zestawienie godzin odejścia jest zbiegiem okoliczności, a może Bożym darem, że o tej samej godzinie odchodzą do Domu Ojca, tyle że Jan Paweł II wieczorem o godz. 21.37, a ks. kard. Macharski rano o 9.37. Ponadto dziś obchodzimy święto Matki Bożej Anielskiej, w którym wspominamy też św. Franciszka z Asyżu, który był patronem ks. kard. Macharskiego i do którego zmarły miał szczególne nabożeństwo. Zresztą ks. kard. Franciszek Macharski był głęboko przekonany, że imię, które nosi, zobowiązuje i to wyrażało się w wielkiej prostocie życia. Będąc księciem Kościoła – kardynałem, żył bardzo skromnie, żył bardzo prosto. Ta jego franciszkowa prostota wyrażała się także w wielkim otwarciu się na ludzi – na chorych, niepełnosprawnych. Tak jak św. Franciszek, również ks. kard. Franciszek Macharski dostrzegał Chrystusa w ludziach chorych, ubogich, potrzebujących.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... ziach.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polscy duchowni i ich dzieła
PostNapisane: 04 sty 2017, 11:46 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.niedziela.pl/artykul/122884/ ... kich-ludzi

Na trudne czasy Bóg daje wielkich ludzi
2016-02-03 08:47

Powojenna, komunistyczna rzeczywistość była dla Kościoła w Polsce trudnym czasem. Boża Opatrzność dała nam jednak Wielkiego Prymasa Tysiąclecia – kard. Stefana Wyszyńskiego, dała nam Papieża Polaka, który „wydostał nas z czerwonej niewoli” (por. Hołd górali polskich Papieżowi z 1999 r.). W polskiej historii znajdujemy jeszcze wielu innych ludzi, którzy nie szczędzili zdrowia i własnego życia w służbie Bogu, Ojczyźnie i Kościołowi

Obrazek
Fot. Archiwum Kurii Diecezjalnej w Radomiu


Z pewnością do wielkich ludzi należy bp Piotr Gołębiowski, którego proces beatyfikacyjny prowadzi już na szczeblu watykańskim diecezja radomska. W ubiegłym roku, dokładnie 2 listopada, minęła 35. rocznica jego śmierci. Jest to okazja do przypomnienia tej postaci, bo przecież rodzą się i wzrastają kolejne pokolenia, dla których bp Piotr Gołębiowski to tylko ktoś z przeszłości.

Biskup z Jedlińska

Wszystko zaczęło się w Jedlińsku – niewielkim podradomskim miasteczku. Tu na świat 10 czerwca 1902 r. przyszedł Piotr Gołębiowski. Jego rodzice to prości ludzie. Ojciec był szewcem, wraz z żoną prowadził także gospodarstwo rolne. Piotr był drugim z dziewięciorga dzieci. Rówieśnicy i rodzeństwo już u młodego Piotra dostrzegali sygnały powołania kapłańskiego. Po zakończeniu edukacji w Jedlińsku i Radomiu, w 1919 r., Piotr wstąpił do Seminarium Duchownego w Sandomierzu. Ówczesny proboszcz napisał wtedy w liście do rektora seminarium, że „... dotąd nie ma żadnego żyjącego kapłana rodem z Jedlińska i najstarsi nie pamiętają, by kto rodem z Jedlińska otrzymał święcenia kapłańskie”.

Po pięciu latach seminaryjnych studiów, 12 października 1924 r., w sandomierskiej katedrze przyjął święcenia kapłańskie. Cztery lata później ks. Piotr Gołębiowski ukończył studia na słynnym rzymskim Uniwersytecie Gregorianum, wieńcząc je dwoma doktoratami: z filozofii i teologii. Obrona doktoratu z teologii odbyła się w obecności papieża Piusa XI. Niewątpliwie świadczyło to o nieprzeciętnych zdolnościach naukowych kapłana z Jedlińska.
Reklama

Gdy powrócił do Sandomierza, został najpierw wikariuszem w katedrze, a po roku wykładowcą teologii moralnej w seminarium. Niedługo potem powierzone mu zostały obowiązki ojca duchownego alumnów. W 1941 r., na własną prośbę, został zwolniony z obowiązków w seminarium i mianowany proboszczem w parafii Baćkowice. Od 1945 r. był rektorem kościoła pw. Świętej Trójcy w Radomiu, a od 1947 r. – proboszczem i dziekanem w Koprzywnicy. W 1950 r. ponownie podjął wykłady w seminarium sandomierskim.

Nowy okres życia i działalności ks. Gołębiowskiego rozpoczął się 3 czerwca 1957 r., kiedy to papież Pius XII mianował go biskupem pomocniczym sandomierskim. W pierwszym biskupim przemówieniu nakreślił program swej pasterskiej posługi: „Służyć Bogu, Kościołowi, służyć pomocą Najdostojniejszemu Pasterzowi, służyć braciom kapłanom, służyć wiernym... Z hasłem «Maria spes nostra» pragnę codziennie wypełniać swe obowiązki biskupie. I na tej drodze proszę o wsparcie radą, modlitwą, sercem”. Przez dziesięć następnych lat biskup Piotr wspomagał w pasterskiej posłudze biskupa sandomierskiego Jana Kantego Lorka. Rok po jego śmierci, 20 lutego 1968 r., papież Paweł VI mianował bp. Piotra Gołębiowskiego administratorem apostolskim diecezji sandomierskiej. Przez 12 lat, do śmierci w 1980 r., jako pełnoprawny biskup diecezji był „Dobrym Pasterzem”, który troszczył się o dobro duchowe wszystkich wiernych.

Nadzieja w Maryi

Maryjność biskupa Piotra ma swój początek w religijnej atmosferze rodzinnego domu. Jako szesnastoletni chłopiec został cudownie uzdrowiony z tyfusu za wstawiennictwem Matki Bożej Pocieszenia ze Starej Błotnicy. Rodzice, gdy wydawało się, że już nie ma szans na jego wyzdrowienie, zamówili Mszę św. w tamtejszym sanktuarium. Po niej stan zdrowia zaczął się poprawiać. Sześćdziesiąt lat później w Błotnicy biskup Piotr w podzięce za powrót do zdrowia ofiarował jako wotum dla Maryi swój biskupi pierścień.

Lata biskupiej posługi zapisały się w historii poprzez wiele ważnych wydarzeń powiązanych z Matką Bożą w życiu diecezji sandomierskiej. Już na samym początku, w 1968 r., Sandomierz przeżywał Dni Maryjne. Lata pasterzowania biskupa Piotra to dar trzech koronacji obrazów Matki Bożej: Studzianna (1968 r.), Wysokie Koło (1974 r.) i Błotnica (1977 r.). To czas, kiedy po diecezji po raz pierwszy peregrynował obraz Matki Bożej Częstochowskiej (18 czerwca 1972 –10 czerwca 1973 r.). Orędzie fatimskie było natchnieniem do troski o trzeźwość w diecezji. Stanowiło to konsekwentne wypełnianie słów biskupiego zawołania: „Maryja naszą nadzieją”. Maryja była jego nadzieją w planowaniu kolejnych prac duszpasterskich. Do Niej uciekał się w różańcowej modlitwie, prosił Ją o wsparcie, wezwaniem do Niej kończył swe homilie i przemówienia.

Obrońca jedności Kościoła

Bp Gołębiowski był pasterzem niezłomnym, z konsekwencją i wytrwałością bronił jedności Kościoła, gdy w Wierzbicy zaczęto tworzyć tzw. parafię niezależną przy współudziale komunistycznej Służby Bezpieczeństwa. W 1968 r., udając się do Wierzbicy, wyznał, że gotów był poświęcić życie dla sprawy jedności. W czasie, kiedy bp Gołębiowski celebrował liturgię Wielkiego Tygodnia, rzucano kamienie i wyzwiska. Swoją wytrwałą postawą i modlitwą obronił jedność parafii. Kard. Stefan Wyszyński w swych prywatnych zapiskach zanotował: „Bp Gołębiowski jest zdania, że zwyciężyła tu Matka Najświętsza, do której Biskup modlił się dzień i noc, nie opuszczając kaplicy, w której tkwił i tam przyjmował posiłki. (...) Wysłuchałem uważnie wrażeń, które Biskup przeżył”.

Niezłomna postawa w obronie jedności Kościoła spowodowała falę szykan i upokorzeń ze strony władz komunistycznych. Odmawiano bp. Gołębiowskiemu wydania paszportu, stąd też nie uczestniczył w obradach Soboru Watykańskiego II. Dopiero w listopadzie 1973 r. otrzymał paszport i zgodę na wyjazd do Rzymu.

Wierny sługa Eucharystii

Obraz rozmodlonego przed Najświętszym Sakramentem ks. Gołębiowskiego pozostał na trwałe w pamięci mieszkańców jego rodzinnego Jedlińska, w pamięci alumnów seminarium, parafian z Baćkowic i Koprzywnicy. Taki sam obraz pozostał w pamięci wielu kapłanów i wiernych, świadków pasterskich wizytacji w parafiach diecezji. Jest to także obraz ostatnich chwil jego ziemskiego życia – odszedł bowiem do wieczności w czasie sprawowania Eucharystii, podczas udzielania Komunii św. Kiedyś miał powiedzieć, że największą łaską dla księdza jest śmierć w czasie sprawowania Eucharystii, ale po przyjęciu Komunii św.

Dobry Pasterz

Trudno ocenić to wielkie duchowe dobro, które stało się udziałem sandomierskiej i radomskiej ziemi przez posługę biskupa Piotra. Zwięzłym, ale jakże wymownym znakiem jest Księga czynności biskupich. Pozostał w niej ślad wielkiej troski o Kościół i jego rozwój wyrażony konkretnymi liczbami: 313 250 bierzmowanych, 484 wizytacje kanoniczne, 29 konsekrowanych kościołów, 242 wyświęconych kapłanów. Trzeba tu wspomnieć, że Sługa Boży był szafarzem święceń kapłańskich obecnego metropolity częstochowskiego – abp. Wacława Depo. Jest wiele jeszcze innych zapisów, dzień po dniu, miesiąc po miesiącu, rok po roku – widać w nich ogromne poświęcenie i troskę o Chrystusową owczarnię.

Doceniony przez papieży

Gorliwa biskupia posługa bp. Gołębiowskiego w diecezji sandomierskiej została zauważona przez papieży. Papież Paweł VI w czerwcu 1977 r. nie przyjął rezygnacji złożonej przez biskupa Piotra, a kiedy w lutym 1980 r. ponowił on swą prośbę o zwolnienie z obowiązków, papież Jan Paweł II odpisał: „Proszę mi darować, że na tę ponowną prośbę odpowiem również i ze swej strony gorącą prośbą, aby Ksiądz Biskup zechciał jeszcze nadal pozostać na czele tej wybranej części Owczarni Chrystusowej, jaką jest Diecezja Sandomierska”.

Po latach biskupa Piotra wspominał papież Jan Paweł II w czasie swej wizyty w Radomiu, 4 czerwca 1991 r.: „Pragnę wspomnieć tu w sposób szczególny bp. Piotra Gołębiowskiego i jego niezłomną postawę w sprawie Wierzbickiej; inicjatywy, które podejmował dla ratowania jedności Kościoła. Kiedyś, przed laty, jako metropolita krakowski dziękowałem mu osobiście za pasterską troskę i dziś to podziękowanie ponawiam”. Podobne wspomnienie kilka lat później, 12 czerwca 1999 r., Papież uczynił w Sandomierzu: „Pragnę w szczególny sposób wspomnieć sługę Bożego bp. Piotra Gołębiowskiego, który strzegł powierzonej mu owczarni z cichością i łagodnością, i wytrwałością. Obecnie, jak wiemy, trwa proces beatyfikacyjny tego dobrego Pasterza diecezji sandomierskiej”.

W drodze ku beatyfikacji

Proces beatyfikacyjny biskupa Piotra rozpoczął jego bezpośredni następca – bp Edward Materski w 1994 r. W chwili obecnej proces toczy się już w Watykanie, trwają prace nad przygotowaniem tzw. Positio – dokumentu na temat życia i heroiczności cnót Sługi Bożego. Diecezja radomska pamięta o swym biskupie Piotrze. W jego rodzinnym Jedlińsku co roku na początku listopada sprawowana jest Eucharystia w intencji rychłej beatyfikacji. O ten dar proszą także uczniowie Publicznego Gimnazjum w Jedlińsku, którego patronem jest bp Piotr Gołębiowski.

Warto pochylać się nad życiem Sługi Bożego, aby odkrywać na nowo bogactwo jego życia i pasterskiej posługi. Powstało już wiele opracowań poświęconych bp. Gołębiowskiemu, jednak nie są one już dziś powszechnie dostępne, gdyż nakład ich szybko się wyczerpał. Z pomocą przychodzi nam internetowa strona: www.bppiotr.pl , na której nie tylko znajdziemy treść modlitwy o beatyfikację, ale także wiele ciekawych artykułów, opracowań czy pomocy w przeżywaniu np. modlitwy różańcowej. Niech artykuł wydrukowany w „Niedzieli” stanie się zachętą do odwiedzenia tej internetowej strony i podjęcia modlitwy o dar beatyfikacji, by cnoty biskupa Piotra zajaśniały dzisiejszemu Kościołowi, jego pasterzom i wszystkim wiernym.

Ks. Andrzej Wąsik


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polscy duchowni i ich dzieła
PostNapisane: 03 lut 2017, 11:37 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://prawy.pl/45391-obronca-robotniko ... zef-wajda/

Obrońca robotników i gorliwy patriota. Ks. Józef Wajda
Paweł Brojek Opublikowano 3 lutego 2017

Obrazek

Proboszcz polskich parafii na Opolszczyźnie. Bronił praw robotników przed niemieckimi pracodawcami, walczył o renty dla wdów i sierot po zmarłych górnikach. Zasłynął mową w parlamencie w Berlinie, w której bronił prawa Górnoślązaków do używania języka polskiego.
Józef Wajda urodził się 18 marca 1849 r. w Nieboczowach koło Raciborza na Górnym Śląsku, w biednej chłopskiej rodzinie. Kształcił się w Raciborzu, skąd przeniósł się do gimnazjum we Wrocławiu, a później do Poznania. Po wybuchu wojny Prus z Francją w 1870 r. został wcielony do wojska i wysłany na front.
W 1872 r. zdał egzamin dojrzałości, po czym rozpoczął studia, początkowo prawnicze w Poznaniu, a potem teologiczne na Uniwersytecie Wrocławskim. Po ukończonych w 1875 r. studiach ze względu na prowadzony przez Niemców kulturkampf nie mógł otrzymać święceń kapłańskich we Wrocławiu, dopiero rok później przyjął je w Pradze.

Z tego samego powodu nie mógł podjąć obowiązków duszpasterskich, więc został kapelanem oraz domowym nauczycielem rodziny hrabiów Chłapowskich w Czerwonej Wsi koło Kościana. Stamtąd wyjeżdżał w podróże do krajów Europy Zachodniej.
Po powrocie na Śląsk w 1883 r. został mianowany wikariuszem parafii w Wodzisławiu. Od 1885 r. był administratorem w Żędowicach, wsi należącej do parafii Kielcza na Opolszczyźnie, gdzie wybudował kościół. Od 1888 r. przez 37 lat był proboszczem w Kielczy, spełniając jednocześnie posługę kapłańską w Żędowicach i w Zawadzkim.
Tam też rozwinął szeroką działalność społeczną. Zajmował się sprawami polskich robotników, broniąc ich praw przed niemieckimi pracodawcami. Pomagał w załatwianiu skarg, walczył o renty dla wdów i sierot po zmarłych robotnikach. Wspierał materialnie biedne rodziny z własnych środków.
Był założycielem i przewodniczącym Związku Katolickich Robotników w Kielczy, wspierał Związek Pomocy Chrześcijańskich Robotników Górnośląskich w Zawadzkiem. Zakładał polskie czytelnie, wspierał chóry kościelne i świeckie, powołał Bank Ludowy w Strzelcach.
W 1908 r. został wybrany z okręgu pszczyńsko-rybnickiego do parlamentu pruskiego. W marcu 1911 r. wygłosił słynną mowę w parlamencie w Berlinie, w obronie prawa Górnoślązaków do używania języka polskiego. Protestował przeciwko pozbawianiu wiernych prawa do wyznawania wiary w języku ojczystym.
Mocno zaangażowany w czasie plebiscytu, działał w Komitecie Polskim dla Górnego Śląska w Bytomiu. Po podziale Śląska, gdy Kielcza została po stronie niemieckiej, był prześladowany przez Niemców i w obawie o własne życie musiał uciekać. Przeniósł się wówczas do parafii pw. Wniebowzięcia NMP w Wielkich Hajdukach (dziś dzielnica Chorzowa).
W styczniu 1923 r. wygrał wybory do pruskiego Landtagu z ramienia Polsko–Katolickiej Partii Ludowej. Udał się do Berlina na sesję, której z racji swego wieku przewodniczył jako marszałek.
Wkrótce podupadł na zdrowiu. Zmarł 3 lutego 1923 r. w Wielkich Hajdukach, gdzie został pochowany. Po wojnie szczątki kapłana ekshumowano i przeniesiono na cmentarz parafialny w Kielczy.

Źródła: jankowice.rybnik.pl, lubomia.pl

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 85 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 6 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /