Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 63 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Matka Boska w życiu Polski i Polaków
PostNapisane: 12 sty 2013, 08:52 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31047
Kiedy w przestrzeni społecznej nie ma miejsca na ład moralny, kiedy zamyka się ludziom świat do "tu i teraz", kiedy namawia się ich do nihilizmu mówiąc "róbta co chceta" itp. to w świecie pojawia się coraz więcej dewiacji i dewiantów.

W sercach rodzi się potrzeba ekspiacji

Ks. Czesław Wala, twórca sanktuarium maryjnego w Kałkowie-Godowie w diecezji radomskiej:

Podczas mojego długiego posługiwania w Kościele Bożym jako ksiądz i duszpasterz zawsze towarzyszyła mi głęboka myśl połączona z wiarą, że wszystko, co Boże i polskie, ma niepowtarzalną wartość i stanowi duchowe dziedzictwo, które wspomaga i ubogaca polskie serca ludzi wierzących i niewierzących.

Takim miejscem jest Jasna Góra, gdzie na przestrzeni wieloletniej historii gromadzą się serca polskiego Narodu. Cudowny Wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej jest łącznikiem pomagającym w zjednoczeniu wszystkich serc w polskim Narodzie.

Przyjeżdżając często na Jasną Górę, dostrzegałem, jak ludzie zapatrzeni w oblicze Cudownej Madonny z wielką życzliwością i żywą wiarą powierzali Jej troski i radości. Tutaj w serca wkracza ufność, że nasza Matka w Cudownym Wizerunku Jasnogórskim pozostanie Matką każdego polskiego serca.

We współczesnym czasie Ojczyźnie i Narodowi nie brakuje wielorakich cierpień i upokorzeń. Ale czyn mający miejsce na Jasnej Górze, którego dopuścił się człowiek, by sprofanować Cudowny Wizerunek Matki Bożej, dotarł do umysłów i serc prawdziwych Polaków kochających Boga i Ojczyznę. Trudno też w ludzkich wymiarach go wytłumaczyć. Przecież są ludzie niewierzący, niepraktykujący, ale umiejący uszanować uczucia, wiarę i kulturę oraz głęboką miłość do naszej Matki i Pani Częstochowskiej.

W nas, Polakach, ludziach wierzących, rodzi się duchowa potrzeba, aby dokonywać ekspiacji za ten haniebny czyn, ale równocześnie potrzebna jest autentyczna, żywa wiara w Boga.

Dobry Bóg, który wie, że Matka Boża tak bardzo kocha Naród Polski, pragnie dyskretnie przypomnieć o potrzebie sumiennego wypełniania X Przykazań Bożych. A kiedy człowiek ze słabości popełni grzech, aby umiał wyznać i żałować za popełnione czyny. Przez Miłosierdzie Boże Jezusowa Matka będzie nadal czynić wszystko, aby Polska pozostała Polską, wierna Krzyżowi, Ewangelii, bogata miłością do Matki, naszej Pani Jasnogórskiej, która pomoże autentycznie okazać świadectwo życia, że kocha się Boga i Ojczyznę jedyną, której na imię Polska.

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... iacji.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Matka Boska w życiu Polski i Polaków
PostNapisane: 16 lut 2013, 09:17 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31047
Jasnogórskie bitwy

Anna Zechenter IPN Oddział Kraków

Jesteśmy świadkami zaciętej walki między państwem Bożym a państwem szatana – mówił w roku 1948, roku swojej śmierci, Prymas Polski ks. kard. August Hlond. – Nowoczesne pogaństwo, opętane jakby kultem demona, odrzuciło wszelkie idee moralne, wymazało pojęcie człowieczeństwa. Upaja się wizją społeczeństwa, w którym już nie rozbrzmiewa imię Boże, a w którym pojęcia religii i moralności chrześcijańskiej są wytępione bezpowrotnie”. Minęło ponad pół wieku, niektórzy twierdzą, że komunizm upadł – a słowa te brzmią, jakby wypowiedziane zostały dzisiaj.

Z postkomunistycznego chaosu wyłania się nowy świat – agresywnie antykatolicki, żywiący się kompleksami swoich twórców, negujący odwieczny porządek rzeczy. Świat niby nowy, ale korzeniami sięgający starych, sprawdzonych ideologii lewicowych. Inżynieria społeczna, która w państwach komunistycznych spotykała się z silniejszym bądź słabszym oporem „materiału ludzkiego”, wkracza dziś do Polski przy akceptacji medialnych autorytetów, pod hasłem walki przeciwko zaściankowości, wspierana nachalną reklamą „związków partnerskich” głoszoną z uniwersyteckich katedr genderyzmu oraz propagowaniem eugeniki.

Na sejmowym targowisku próżności każdy antyklerykalny głos zyskuje poklask lewicy, bo uderza w poczucie tożsamości narodowej Polaków, którzy powinni rozpłynąć się w zunifikowanej masie „Europejczyków” – cokolwiek to pojęcie dziś znaczy. Antykatolicka propaganda nieustannie zalewa Polaków informacjami o wszeteczeństwach popełnianych przez Kościół i jego kapłanów, urządzając sobie w imię tolerancji pośmiewisko z chrześcijaństwa. Dzień po dniu przybiera na sile walka o duszę Narodu, a w istocie o odebranie mu duszy.

Na słowach się nie kończy. Ręka podniesiona na Wizerunek Jasnogórskiej Pani w grudniu zeszłego roku ugodziła w sam nerw polskości i człowieczeństwa. Bo Jasna Góra jest „sanktuarium Narodu” – jak powiedział Jan Paweł II podczas pierwszej pielgrzymki do Polski w 1979 roku. Czy ktokolwiek mógł wyobrazić sobie wówczas, że w Polsce, z nazwy przynajmniej niepodległej i wolnej, poseł do Sejmu wydrwi tę profanację, nazywając publicznie Ikonę „bohomazem na Jasnej Górze”?

„Ciebie za Patronkę obieram”

Uderzono w najczulsze miejsce, do którego Polacy od stuleci udają się w chwilach zamętu, niepewności i zagrożenia bytu narodowego. Tam przecież w 1655 r., podczas wojny ze Szwedami, prawa do własnego państwa oraz wiary bronili rycerze Rzeczypospolitej wraz z zakonnikami pod duchowym przywództwem przeora paulinów o. Augustyna Kordeckiego. Oblężenie Jasnej Góry oznaczało dla Polaków zamach na katolicyzm, dlatego do walki przystąpili również chłopi. W manifeście wojska zaciężnego ogłoszonym już po odparciu wroga czytamy, że król szwedzki chciał zniszczyć „jedyną Polski pociechę, klasztor Najświętszej Panny Częstochowskiej, w którym chowany po całym chrześcijaństwie sławny obraz Bogu Rodzicy, ręką świętego Łukasza malowany… aby zgładzić cześć Świętej Panny Marii w kraju katolickim i lud polski tem łatwiej na luterską sektę nawrócić”.

Jasna Góra stawiła opór, gdy szwedzki monarcha Karol X Gustaw opanował w krótkim czasie prawie całe terytorium Korony i część Litwy, a król Jan Kazimierz, porzucony przez wojsko i możnych, osamotniony, wyjechać musiał na Śląsk, skąd wezwał wszystkie stany do walki. Po odparciu oblężenia trwającego prawie czterdzieści dni – do odstąpienia wroga w grudniu 1655 roku – król, dotarłwszy do Lwowa, złożył 1 kwietnia 1656 r. Matce Bożej śluby, które przez ponad trzy i pół wieku, do dzisiaj trwają w tradycji polskiego chrześcijaństwa jako zaczyn każdej odnowy życia społecznego w Polsce.

„Historycy mówią, że w pewnym okresie w Senacie katolicy, katoliccy senatorowie, mieli tylko lekką przewagę – powiedział Jan Paweł II w 1993 r. – Potem to wszystko zaczęło się odkształcać i obrona Jasnej Góry stała się tutaj momentem przełomowym. W jednym wydarzeniu dokonały się równocześnie dwa procesy, to znaczy obrona naszej suwerenności jako narodu i państwa i obrona naszej tożsamości w wielkiej wspólnocie Kościoła katolickiego, związanego z Piotrem. To jest początek, to jest pierwszy znak”.

Pod wrażeniem częstochowskiego zwycięstwa i w przekonaniu, że po zdradzie sojuszników los Ojczyzny powierzyć może tylko Matce Bożej, Jan Kazimierz zwrócił się do Niej w lwowskiej katedrze: „Wielka Boga Człowieka Matko, Najświętsza Dziewico”. I mówił: „Do Najświętszych stóp Twoich przypadłszy, Ciebie dziś za Patronkę moją i za Królową państw moich obieram”. Tak dokonała się elekcja Maryi na Królową Polski, której „pomocy i zlitowania w tym klęsk pełnym i opłakanym Królestwa mojego stanie przeciw nieprzyjaciołom Rzymskiego Kościoła” wzywał ziemski monarcha.

Pod zawołaniem „Jezus – Maryja”

Gdy po stu latach Polska znów stanęła nad przepaścią, zagrożona przez rosyjską potęgę, schronienie obrońcom „wiary i wolności”, konfederatom barskim, dała w 1770 r. Jasna Góra – tam, po dwóch latach walk z wojskami Katarzyny II, znaleźli ostatni szaniec ci, którzy nie zgodzili się, by Sejm pod strażą moskiewskich bagnetów podpisał traktat z Rosją, przewidujący, że gwarantem ustroju Rzeczypospolitej będzie car.

Wtedy to po raz pierwszy rozpętała się w Europie propaganda szkalująca Polskę jako kraj ciemny, katolicki, ciemiężący przedstawicieli innych wyznań – za pieniądze carycy Katarzyny II, które dodawały natchnienia francuskiemu filozofowi Wolterowi i innym krzewicielom postępu.

Podczas gdy wojska Katarzyny Wielkiej plądrowały kraj i rekwirowały majątki przeciwników oddania Polski pod rosyjską kontrolę, ci zgromadzili swoje siły w Barze na Podolu, gdzie w 1768 r. zawiązali konfederację w obronie wolności i wiary pod zawołaniem „Jezus – Maryja”. Przeciwstawili się Sejmowi i królowi Stanisławowi Augustowi Poniatowskiemu – faworytowi Katarzyny. Przepłaceni posłowie i król podpisali traktat z Rosją tuż przed zawiązaniem się konfederacji, która była pierwszym – i najdłuższym, bo trwającym cztery lata – powstaniem narodowym.

Rosjanie postanowili szturmem zdobyć Jasną Górę. W obronie sanktuarium brali udział paulini wraz z przeorem – o. Pafnucym Brzezińskim. Atak rosyjski został odparty w styczniu 1771 r., lecz nie mogło to już zmienić położenia kraju – konfederaci przetrwali na Jasnej Górze aż do sierpnia 1772 r., negocjując w obliczu rozbioru kraju warunki kapitulacji.

A kiedy nastały czasy zaborów, Polacy gromadzili się wokół Matki Bożej Częstochowskiej, zwłaszcza z okazji wielkich rocznic, pomni przeszłych wydarzeń, które otoczyły to miejsce „blaskiem potęgi i chwały”. Mons Clara z Cudowną Ikoną stała się duchową stolicą nieistniejącego państwa.

wbrew szyderstwu elit

W II Rzeczypospolitej, po odzyskaniu niepodległości, ton życiu kulturalnemu nadawać zaczęła inteligencka lewica kawiarniano-literacka, zdecydowanie antyklerykalna. W odpowiedzi na te tendencje 24 maja 1936 r., w 280. rocznicę ślubów Jana Kazimierza, z pielgrzymką do Częstochowy przybyło około 20 tys. studentów, a więc trzecia część słuchaczy wyższych uczelni. Podczas Mszy św. celebrowanej przez Prymasa Augusta Hlonda młodzi ludzie złożyli przyrzeczenie, że będą: „wiary naszej bronić i według niej rządzić się (…) w życiu (…) osobistym, rodzinnym, społecznym, narodowym i państwowym”, inicjując tradycję Akademickich Ślubów Jasnogórskich, kontynuowaną później w corocznych peregrynacjach. Prasa lewicowa, m.in. wpływowe „Wiadomości Literackie”, nie pozostawiła na tym przedsięwzięciu suchej nitki, a drażniło ją zwłaszcza zobowiązanie młodzieży, że dochowa wierności Kościołowi i Stolicy Apostolskiej – kreowano więc powielany do dziś obraz „ludowego”, płytkiego, a także upolitycznionego, faszyzującego oraz antysemickiego katolicyzmu.

Czas wielkiej próby

Nie powstrzymała wielkiego pielgrzymowania Narodu do Częstochowy ani niemiecka okupacja podczas II wojny światowej, ani sowiecka, która nastała w 1944 roku. W Generalnym Gubernatorstwie docierały tam potajemnie grupki delegowane przez środowiska katolickie – jednym z reprezentantów krakowskiej społeczności akademickiej był młody Karol Wojtyła.

W kraju pod rządami komunizmu – wroga Kościoła oraz narodowej tradycji – Prymas August Hlond świadom, że nadchodzi czas wielkiej próby, postanowił zawierzyć Naród Niepokalanemu Sercu Maryi. „Niepokalana Dziewico, Boga Matko Przeczysta! – mówił na Jasnej Górze 8 września 1946 roku, a jego słowa powtarzał milionowy tłum oraz biskupi. „W tę dziejową chwilę my, dzieci narodu polskiego (…) Tobie i Twojemu Niepokalanemu Sercu poświęcamy siebie, naród cały…”.

O milionowym zgromadzeniu mogły jeszcze wówczas swobodnie informować nieliczne katolickie tytuły. „Niedziela” pisała: „Był to milion serc, pałających miłością do Matki Bożej, milion dusz, oddanych Panu Bogu, milion mózgów, zatroskanych myślą o losach Ojczyzny i szukających u swojej Matki i Królowej – pociechy, ratunku i mocy wiary w nadejście dnia, w którym zapanuje na świecie Sprawiedliwość, Pokój i Miłość, i Prawda, i Dobro, i Piękno!”. Oficjalne gazety nie poświęciły temu wydarzeniu ani jednej linijki.

„To były Śluby”

Rozprawiwszy się do końca lat 40. z podziemiem niepodległościowym, totalitarne państwo uderzyło w Kościół. Więziono i skazywano księży oraz biskupów, usuwano religię ze szkół, likwidowano katolickie pisma i organizacje. Aresztowany w 1953 r. przez UB następca Prymasa Augusta Hlonda, ks. kard. Stefan Wyszyński, przetrzymywany w odosobnieniu przez trzy lata, przekonany, że w obliczu komunistycznego zniewolenia Naród powinien podjąć wysiłek odnowy moralnej i skupić się znów wokół swojej duchowej stolicy, opracował koncepcję obchodów Milenium Chrztu Polski, mającego przypaść w 1966 roku. W tym samym czasie powziął myśl o kolejnym odnowieniu ślubów Jana Kazimierza. „Ojciec [Prymas Wyszyński] odprawił Mszę św. o 7.30 – wspominała dzień 16 maja 1956 r. Janina Michalska, członkini Instytutu Pomocnic Maryi Jasnogórskiej, która dostała od władz zezwolenie na odwiedziny w Komańczy. – Wchodząc do zakrystii (…) położył przed nami zapisane ręcznie kartki. Tekst zaczynał się od słów: ’Boga Człowieka Matko! Królowo świata i Polski Królowo’… To były Śluby…”.

Spodziewając się sprzeciwu ze strony władz, Prymas przekazał paulinom list, prosząc, by ślub odczytał przed Wizerunkiem Matki Bożej „choćby i kucharz jasnogórski, ale żeby Maryja Jasnogórska te Śluby usłyszała i przyjęła”. W głębokiej tajemnicy tekst został przemycony na Jasną Górę. 26 sierpnia 1956 r. przybyło tam około półtora miliona wiernych.

Pusty tron, puste ramy

Na tronie przeznaczonym dla wciąż więzionego Prymasa leżała wiązanka biało-czerwonych kwiatów. W obecności półtora tysiąca kapłanów nieprzebrane rzesze składały Jasnogórskie Śluby Narodu. W 300-lecie ślubów lwowskich, po czasie terroru, represji, przymusowej ateizacji i prześladowań Kościoła oraz Narodu przez komunistów, dwa miesiące po powstaniu poznańskim, gdy wśród rządzących trwała walka o władzę, Polacy ponownie uznali za swoją Królową Matkę Bożą, błagając: „Pomnij, Matko Dziewico, przed Obliczem Boga na oddany Tobie Naród, który pragnie nadal pozostać Królestwem Twoim, pod opieką Najlepszego Ojca wszystkich narodów ziemi”, i przyrzekali „uczynić wszystko (…), aby Polska była rzeczywistym Królestwem Twoim i Twojego Syna, poddanym całkowicie pod Twoje panowanie w życiu naszym osobistym, rodzinnym, narodowym i społecznym”.

Praca nad duchowym odrodzeniem rozpoczęła się w sierpniu 1956 roku. Przez wszystkie parafie pielgrzymowała kopia Cudownego Obrazu Matki Bożej, ożywiając wiarę. Gdy latem 1966 r. milicja zatrzymała samochód z Obrazem i „uwięziła” Wizerunek, dalej przez Polskę podróżowały puste ramy – przejmujący wyraz brutalności władz i symbol niezłomności wiernych, którzy przed oczyma wciąż mieli Najświętsze Oblicze.

Na Jasnej Górze pierwszy polski Papież mówił milionom Polaków: „Trzeba przykładać ucho do tego świętego miejsca, aby czuć, jak bije serce narodu w Sercu Matki”. I przypominał: „Tutaj nauczyliśmy się tej podstawowej prawdy o wolności narodu: naród ginie, gdy znieprawia swojego ducha – naród rośnie, gdy duch jego coraz bardziej się oczyszcza; tego żadne siły zewnętrzne nie zdołają zniszczyć!”.

http://www.naszdziennik.pl/wp/24187,jas ... bitwy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Matka Boska w życiu Polski i Polaków
PostNapisane: 02 maja 2013, 06:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31047
Maj szczególnym miesiącem czci Matki Bożej

Rozpoczęliśmy powszechnie uważany za najpiękniejszy miesiąc maj. Tradycja dedykuje ten miesiąc szczególnej czci Matki Bożej, a w Polsce w tym właśnie miesiącu obchodzimy uroczystość Matki Bożej Królowej Polski.

Polacy jako „naród maryjny” bardzo ukochali różne formy czci dla Matki Bożej. Jedną z nich jest bardzo rozpowszechnione nabożeństwo majowe. Bardzo piękny i wzruszający jest, gdy przemierza się zwłaszcza wiejskie tereny Polski, widok spontanicznych grup ludzi gromadzących się w tym miesiącu przy ozdobionych kwiatami i wstęgami kapliczkach przydrożnych, krzyżach i figurach, by wspólnie odmówić lub zaśpiewać Litanię loretańską i piękne polskie pieśni maryjne. Pierwsze nabożeństwa majowe zaczęto odprawiać w Polsce w połowie XIX wieku w Płocku, Toruniu, Nowym Sączu i Krakowie, a od 1852 r. uroczyście w kościele Świętego Krzyża w Warszawie. Po 30 latach stało się ono bardzo popularne i znane w całym kraju.

Rodowód tych nabożeństw jest jednak znacznie wcześniejszy. Gromadzenie się i śpiewanie pieśni na cześć Matki Bożej było znane już na Wschodzie w V wieku. W Kościele zachodnim w I tysiącleciu maj jako miesiąc Maryi święcono raczej sporadycznie. Dopiero na przełomie XIII i XIV w. powstała myśl, aby ten miesiąc poświęcić Maryi. Pierwszy był król hiszpański Alfons X (+ 1284). Władca ów zapraszał do udziału w nabożeństwach majowych, sam często brał w nich udział i swoim poddanym zalecał gromadzenie się w porze wieczornej na modlitwy wokół figur Matki Bożej.

Dominikanin bł. Henryk Suzo (+ 1366) wyznawał, że jako dziecko zbierał w maju kwiaty i niósł je do stóp Matki Bożej. Lubił z kwiatów pleść wieńce i kłaść je na głowę figur Bożej Rodzicielki. Matka Boża nagrodziła go za to wizją chwały, jaką odbiera od Aniołów. W roku 1549 ukazała się w Niemczech książeczka pod tytułem: „Maj duchowy”, w której po raz pierwszy maj został nazwany miesiącem Maryi. W żywocie św. Filipa Nereusza (+ 1595) czytamy, że gromadził on dziatwę przy figurach i obrazach Matki Bożej, śpiewał z nimi pieśni, zbierał kwiaty oraz zachęcał do składania ku Jej czci kwiatów, duchowych ofiar i wyrzeczeń. Nowicjusze dominikańscy we Fiesole (w latach 1677-1709) w maju gromadzili się przed wizerunkiem Najświętszej Maryi i czcili ją muzyką, śpiewem, a także składaniem duchowych wyrzeczeń. Jednakże za autora właściwych nabożeństw majowych historycznie uważa się jezuitę, o. Ansolani (1713). On to w kaplicy królewskiej w Neapolu codziennie w maju urządzał koncert pieśni ku czci Bożej Matki, który kończył się błogosławieństwem Najświętszym Sakramentem.

Centralną częścią nabożeństwa majowego jest Litania loretańska, jeden ze wspaniałych hymnów na cześć Maryi, w którym wysławiane są Jej wielkie cnoty i przywileje, jakimi obdarzył Ją Bóg. Litania loretańska powstała w XII wieku, prawdopodobnie we Francji, a zatwierdził ją oficjalnie Papież Sykstus V. Nazwę „loretańska” otrzymała od miejscowości Loretto we Włoszech, gdzie była szczególnie propagowana i odmawiana. Do jej odmawiania przywiązane są odpusty nadawane kolejno przez kilku Papieży obowiązujące po dziś dzień.

Pierwsze nabożeństwo majowe na ziemiach polskich zostało odprawione w roku 1838 w Tarnopolu. Początkowo większość nabożeństw majowych – zwłaszcza na wsiach – było odprawianych bez udziału księdza. Do okresu II wojny światowej Msze Święte odprawiano wyłącznie rano, a wieczorem okoliczni mieszkańcy gromadzili się pod przydrożnym krzyżem lub pod figurą Matki Bożej i śpiewali Litanię loretańską.

Dopiero z czasem nabożeństwa przeniesiono do kościołów, gdzie zaczęły się odbywać przed wystawionym Najświętszym Sakramentem. Kończyło je uroczyste błogosławieństwo. Z biegiem lat do nabożeństwa dołączono jeszcze jeden element: tzw. czytanki majowe. Najczęściej koncentrują się one wokół osoby Matki Bożej lub świętych, którzy byli szczególnymi Jej czcicielami. Mniej więcej w tej formie znamy nabożeństwo majowe obecnie.

Dziś trudno byłoby sobie wyobrazić maj bez nabożeństw majowych, pięknie przyozdobionych kapliczek maryjnych, atmosfery umiłowania Matki Bożej, odczuwalnej w polskich kościołach. Zachęcajmy się nawzajem do uczestnictwa w tych nabożeństwach, zwłaszcza odważmy się zaprosić na nie młodzież i dzieci.

Myślę, że wskazane byłoby ich zaangażowanie i przyozdobienie miejsc kultu oraz prowadzenie modlitw i śpiewów w czasie ich trwania. Przyczyniłoby się to z pewnością do ożywienia tych nabożeństw i wdrożenia w ich rytm młodego pokolenia.

O. dr Piotr Andrukiewicz CSsR

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... bozej.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Matka Boska w życiu Polski i Polaków
PostNapisane: 11 maja 2013, 06:06 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31047
Przed Polską trudny czas

Agnieszka Gracz

Z ks. Luciano Guerrą, byłym rektorem sanktuarium Matki Bożej w Fatimie, rozmawia Agnieszka Gracz

Na ile orędzie Maryi przekazane pastuszkom w Fatimie jest aktualne w XXI wieku?

– Zasadnicza część orędzia fatimskiego tak jak każdego przesłania chrześcijańskiego jest dogłębnie teologiczna, wskazuje na obecność Boga w historii, a więc i w stworzeniu, podkreśla potrzebę i konieczność modlitwy i pokutowania za grzechy. Powiedziałbym, że to przesłanie jest bardziej aktualne dziś niż w czasie, kiedy zostało dane. O jego aktualności mówił już Jan Paweł II w 1982 roku, kiedy pierwszy raz przybył do Fatimy. Sądzę, że nadal ważny jest zwłaszcza rdzeń historyczny orędzia dotyczący Rosji. Uważam, że dziś nie tyle chodzi jednak o to państwo, ile raczej o ateizm, który cały czas próbuje zawładnąć światem. Są przecież jeszcze państwa oficjalnie deklarujące komunizm.

W wielu regionach świata toczą się konflikty zbrojne, zapowiadany przez Maryję czas pokoju nie nadchodzi. Wezwanie do nawrócenia jest dziś silniejsze niż w 1917 r.?

– Tak, poza tym jest wiele niebezpieczeństw, spójrzmy na kwestie zbrojeń nuklearnych. Ta poważna sprawa pozostaje nierozwiązana. Już Sobór Watykański II wskazał na nią jako na kwestię najbardziej niebezpieczną, zagrażającą ludzkości wojną światową. Wydaje się, że zbliżamy się do tego, czego ludzkość doświadczyła w historii. W minionym wieku wybuchły dwie wojny w Europie, które z naszego kontynentu rozprzestrzeniły się na cały świat. W orędziu fatimskim Maryja wskazała na jedną z dwóch łask, których udzieli za nawrócenie Rosji. Będzie nią „pewien czas” pokoju dany ludzkości i światu. „Pewien czas” – tych samych słów Matka Boża użyła, mówiąc do Łucji podczas jednego z objawień: „Zostaniesz tutaj jeszcze przez pewien czas”. Ten czas trwał dla Łucji ponad kilkadziesiąt lat. Co więc oznaczają słowa „pewien czas” dla kwestii pokoju, nie wiemy, ale w mojej opinii są bardzo ważne. Opinia światowa jest zaniepokojona sprawą rozprzestrzeniania się broni atomowej. Spójrzmy na obecne problemy z Koreą Północną, Iranem, poruszenie w państwach arabskich, dysproporcje społeczne, trudności ekonomiczne w Europie. Wydaje mi się, że Matka Boża kieruje naszą uwagę na możliwą w przyszłości wojnę. Nie chcę powiedzieć, że ona nastąpi, ale zawsze musimy być przygotowani, ponieważ nie możemy twierdzić, że z międzynarodowego punktu widzenia sprawy układają się pokojowo. Musimy więc być uważni na słowa i ostrzeżenia Matki Bożej, mieć cały czas przed oczami Boga, ale także świadomość i przekonanie, że On jest Stwórcą, Zbawicielem, Panem historii i Sędzią, który na końcu przybędzie, aby sprawiedliwie nas osądzić.

Powiedział Ksiądz w sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej w Zakopanem, że Polskę czeka czas katakumb. Jeszcze kilka lat temu te słowa mogły wydać się przesadą. Ale eskalacja zła postępuje w szaleńczym tempie. Walka z krzyżem, sprofanowanie Cudownego Obrazu Matki Bożej na Jasnej Górze, bluźniercze traktowanie Pisma Świętego, rugowanie Boga z przestrzeni publicznej to już niestety codzienność w naszym kraju. Stoimy w obliczu jawnego prześla- dowania Kościoła?

– Wydaje mi się, że Polska przeżywa obecnie moment pewnego „nadmiaru” liberalizmu. W zachodniej Europie od ponad dwóch wieków agnostycy i ateiści walczą z Bogiem, z Kościołem i religią. Do tej walki gotowe są nawet rządy krajów, widać to w dzisiejszych zabiegach o zmianę praw. Być może wcześniej Polska nie doświadczyła tej inwazji mentalności modernistycznej, która trwa od czasu rewolucji francuskiej, ale teraz dociera i do was. Będąc w Polsce, zaobserwowałem, że podczas prześladowań wykazaliście niezwykłą siłę działania, nawet jeśli było to w tzw. podziemiu. Widziałem kapłanów, którzy posługiwali, katechizowali prawie cały dzień. Doświadczyliście wiele i być może macie jeszcze do przejścia ten moment laicyzacji, walki o autonomię Kościoła. Niech was to jednak nie przeraża, Pan jest zawsze obecny, nawet w momentach cierpienia i w czasie, kiedy trzeba nieść krzyż Chrystusa.

Gdzie szukać ratunku w sytuacji tak potężnego naporu agresywnego laicyzmu? Na czym powinno dziś polegać nasze świadectwo wiary?

– To, co możemy uczynić, to być dobrymi, „poważnymi” chrześcijanami. To kwestia powagi chrześcijaństwa. Ojciec Święty w liście apostolskim „Porta fidei” wzywa nas do postawy, w której będzie wyrażać się jedność i zgodność tego, w co wierzymy, z tym, co robimy, co czujemy. To będzie również czytelne świadectwo dla świata, wskazujące, że Bóg jest z nami, jest Panem naszego działania. Trzeba więc realizować naszą wiarę w życiu, a dziś chrześcijanie mają wiele możliwości. Widzimy, że panuje materializm praktyczny, o którym mówił już Jan Paweł II. Ta rzeczywistość łatwo dotyka każdego z nas, nawet kapłanów. Chrześcijaństwo z tym walczy, bo czas nagli. Trzeba, aby chrześcijanie, katolicy, wszyscy ci, którzy są powołani przez Pana, żyli według zasad Ewangelii. To jedyna droga, która może nas doprowadzić do pokoju i nadziei na uzdrowienie świata.

Jakie najważniejsze zadanie czeka „nowe pokolenie Maryi”, które podejmie ten trud przemiany?

– Sam fakt, że Matka Boża w tym minionym czasie ukazuje się tak często, tak wiele razy prosi nas o codzienne odmawianie Różańca, że pragnieniem Boga jest, by czczono Niepokalane Serce Maryi – stanowi przesłanie dla nas wszystkich. To również przesłanie dla wszystkich kobiet. Niestety dziś np. feminizm dokonuje zmian w posłannictwie kobiety na świecie, widać to np. w coraz mniejszej liczbie rodzących się dzieci. Kobiety w państwach ubogich przyjmują dar życia, podczas gdy w państwach zamożnych – nie. Jest to niezgodne z planem Boga. W tym znaczeniu potrzebne jest uzdrowienie i odnowienie serca, odzyskanie delikatności i znaczenia naszej obecności na świecie, miłosierdzia wobec innych, sprzeciwu wobec indywidualizmu i materializm. To pragnienia Matki Bożej, która prosi nas o codzienną przemianę i pobożność, ponieważ tylko w ten sposób formujemy nasze serca według Serca Maryi, Serca, które żyje dla innych, żyje dla Boga.

Dziękuję za rozmowę.

http://www.naszdziennik.pl/wp/32244,prz ... -czas.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Matka Boska w życiu Polski i Polaków
PostNapisane: 27 cze 2013, 06:24 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31047
Objawienia gietrzwałdzkie

Piotr Szubarczyk

Gietrzwałd to wieś w południowej części województwa warmińsko-mazurskiego, 20 km od Olsztyna. W roku 1877 stała się znana najpierw wśród Polaków, a potem w całym katolickim świecie. W środę, 27 czerwca tego roku, Matka Boża objawiła się tu dwu dziewczynkom: 13-letniej Justynie i 12-letniej Barbarze. Dziewczynki pochodziły z niezamożnych, polskich, katolickich rodzin.

Obrazek
Obraz Matki Bożej w bazylice Narodzenia NMP w Gietrzwałdzie (M. BORAWSKI)


Według relacji Justyny i Barbary, Matka Boża wezwała do codziennego odmawiania Różańca i do gorliwej modlitwy, która położy kres prześladowaniom Kościoła w Polsce, przywróci kapłanów osieroconym parafiom na Warmii, skąd władze usunęły polskich duszpasterzy.

Prusacy odnosili się do objawień z najwyższą niechęcią i wrogością. Był to czas prześladowania polskiego Kościoła katolickiego – z jednej strony przez Rosjan, jeszcze w ramach represji po Powstaniu Styczniowym (kilka lat wcześniej wojsko rosyjskie zamordowało 13 męczenników podlaskich), z drugiej strony przez pruski antykatolicki kulturkampf kanclerza Ottona von Bismarcka. Jego apogeum przypadło właśnie w tym czasie.

Gietrzwałd stał się natychmiast celem pielgrzymek Polaków ze wszystkich dzielnic. Objawienia trwały do 16 września 1877 roku. Umocniły wiarę i zawierzenie Maryi – na Warmii i w całej Polsce.

Obecnie przybywa tam co roku około miliona pielgrzymów. W roku 1967 Prymas Tysiąclecia Stefan kardynał Wyszyński koronował wizerunek Matki Bożej Gietrzwałdzkiej. W roku 1970 Papież Paweł VI nadał kościołowi Narodzenia NMP w Gietrzwałdzie tytuł bazyliki mniejszej. Warto pamiętać, że ten kościół był od wieków miejscem kultu Maryi. Otrzymał swoje wezwanie już w XVI wieku. Zaraz po objawieniach, jeszcze w roku 1877, powstała kapliczka wotywna św. Józefa.

Na 100-lecie objawień Kościół ostatecznie potwierdził ich autentyczność i treść. Rok później Biskupem Rzymu został kardynał Karol Wojtyła.

http://www.naszdziennik.pl/wp/40057,obj ... dzkie.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Matka Boska w życiu Polski i Polaków
PostNapisane: 20 sie 2013, 06:29 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31047
Świątynia dla pokoleń

W Toruniu trwa kolejna faza budowy świątyni pw. Najświętszej Maryi Panny Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i Błogosławionego Jana Pawła II – wotum wdzięczności za życie i działalność Papieża Polaka. W tej chwili na ziemi montowane są poszczególne elementy kopuły, która będzie zwieńczona koroną.

– Świątynia w swojej konstrukcji żelbetowej w tej chwili czeka na zamontowanie kopuły. To obecnie nasze podstawowe zadanie, które we wrześniu będzie wykonane. Dla nas, konstruktorów, a także dla wykonawców to jest piękny czas – podkreśla inż. Andrzej Ryczek, autor projektu kościoła. Jak dodaje, równolegle toczą się prace przy organizowaniu placu celebry otaczającego świątynię. Już na koniec listopada na tym placu stanie mający prawie 4 tys. m ogrzewany namiot mogący pomieścić blisko 10 tys. osób. W nim 30 listopada odbędą się uroczystości rocznicowe Radia Maryja. – Podczas tej uroczystości poświęcimy także kamień węgielny – ujawnia o. Tadeusz Rydzyk CSsR, dyrektor Radia Maryja. – Tego dnia zaśpiewa także zespół Śląsk – dodaje o. Tadeusz Rydzyk.

Budowana świątynia docelowo pomieści 500 osób na górnym poziomie i 350 na dolnym. – Ale uznaliśmy, że plac celebry to będzie wtórny, powiększony kościół. Stworzymy zamkniętą przestrzeń ograniczoną z góry powłoką namiotu, natomiast otaczające ramy składać się będą z 20 stacji Drogi Różańcowej – po 5 stacji z każdej strony w kształcie neoklasycystycznych, dość wysokich portali, które stworzą naturalną granicę placu. Będziemy się w niej czuli jak w przestrzeni sakralnej – podkreśla inż. Andrzej Ryczek.

Architekt przedstawia także inne założenia nowej świątyni. Pielgrzymów witać będzie muzyka carillonów, czyli 32 dzwonów odlanych z brązu, po 16 z każdej strony. Na obecnym etapie jest już prawie gotowa piękna dwumetrowa statua Matki Bożej Niepokalanej, a także podstawa ołtarza z białych marmurowych róż. – Ten kościół będzie mówił przez pokolenia. Wznoszący kościół budują przyszłość w sercach i umysłach ludzi – następnych pokoleń – mówi o. Tadeusz Rydzyk. – Chcemy, żeby ten kościół był wyrazem miłości do Pana Boga, ale też Ojczyzny, dlatego np. w witrażach chcemy umieścić różne wydarzenia z historii Polski, jak Ponary, Palmiry, Katyń, Cud nad Wisłą, zwycięstwo pod Wiedniem – dodaje dyrektor Radia Maryja.

Przed wejściem do świątyni oraz z tyłu będą fontanny jako symbol życia i wiary. Przednia będzie miała formę pomostu, przez który będzie można przejść, a na nim będzie stała naturalnej wielkości figura Jana Pawła II witającego przechodzących. Z tyłu zaś będzie znajdował się podobny zbiornik wodny, ale z postacią apostoła Piotra. – Efekt fontanny będzie skierowany na rzuconą przez Piotra sieć – podkreśla inż. Andrzej Ryczek.

Wiele elementów świątyni czeka jeszcze na swoich fundatorów. Wszyscy, którzy chcą dołożyć swoją cegiełkę do budowy kościoła, mogą kontaktować się z Radiem Maryja.

Katarzyna Cegielska, Toruń

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... kolen.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Matka Boska w życiu Polski i Polaków
PostNapisane: 26 sie 2013, 05:53 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31047
Jasnogórskie Śluby Narodu Polskiego

Piotr Szubarczyk

13 kwietnia 1904 r. św. Pius X, Papież, spełnił prośbę biskupa włocławskiego Stanisława Zdzitowieckiego i polskich paulinów, ustanawiając święto Matki Bożej Częstochowskiej z oktawą dla Jasnej Góry. Po raz pierwszy było ono uroczyście obchodzone 29 sierpnia 1906 roku. W 1931 r. Papież Pius XI zatwierdził 26 sierpnia jako dzień tego święta. 26 października 1956 r. uroczystość liturgiczna została przyznana wszystkim diecezjom w Polsce.

Najważniejszy w ponadstuletnich obchodach święta był rok 1956. Polska wychodziła wtedy z najbardziej opresyjnego wobec Narodu i Kościoła okresu komunizmu sowieckiego, narzuconego nam po wojnie przez Stalina, z aprobatą „aliantów”.

Śluby Jasnogórskie to szczególna modlitwa – zapisana w formie ślubów złożonych Najświętszej Maryi Pannie Królowej Polski. Została napisana przez Stefana kardynała Wyszyńskiego, nazwanego przez Jana Pawła II Prymasem Tysiąclecia, podczas uwięzienia w Komańczy. Były one nawiązaniem do pamiętnych ślubów króla Jana II Kazimierza w katedrze lwowskiej, dokładnie w ich 300-lecie (1 kwietnia 1656 r.).

Śluby zostały uroczyście wygłoszone w święto Matki Bożej Częstochowskiej – 26 sierpnia 1956 r. na Jasnej Górze, w obecności około miliona wiernych. Czytał je biskup Michał Klepacz – w okresie uwięzienia Prymasa Wyszyńskiego pełniący jego obowiązki.

Była to jednocześnie demonstracja narodowa wobec sowieckich komunistów. Na fotelu przeznaczonym dla ciągle więzionego Prymasa Polski leżały tylko biało-czerwone kwiaty. Prymas składał Śluby w miejscu swojego uwięzienia w Komańczy, kilka minut wcześniej.

„(…) Przychodzimy, Maryjo, znów do Tronu Twego, Pośredniczko Łask wszelkich, Matko Miłosierdzia i wszelkiego pocieszenia. Przynosimy do stóp Twoich niepokalanych całe wieki naszej wierności Bogu i Kościołowi Chrystusowemu (…)”.

http://www.naszdziennik.pl/wp/52024,jas ... kiego.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Matka Boska w życiu Polski i Polaków
PostNapisane: 27 sie 2013, 06:15 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31047
Naród z Maryją

Na Jasnej Górze zostały wczoraj uroczyście odnowione Jasnogórskie Śluby Narodu, których autorem jest Sługa Boży ks. kard. Stefan Wyszyński, Prymas Tysiąclecia. Aktowi temu towarzyszyła myśl, że Polsce potrzebna jest odbudowa na fundamencie maryjnym.

Rolę, jaką pełniła Matka Boża Częstochowska w historii Polski, przypomniał już w niedzielę wieczorem ordynariusz radomski ks. bp Henryk Tomasik, inaugurując uroczystości odpustowe ku czci Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej.

– Podziwiamy męczenników z pierwszych wieków chrześcijaństwa, ale podziwiamy także tych, którzy dzisiaj bronią Chrystusa, krzyża, szacunku dla Matki Bożej, miejsca Chrystusowego Kościoła w życiu publicznym – mówił ksiądz biskup. Prosił, by Maryja „pomogła nam dostrzec podstawowe prawdy wiary, fundamenty, byśmy się nie zagubili”. – Nasz Naród w różny sposób naśladował św. Jana – wziął Matkę Bożą do siebie. W szczególny sposób to przywiązanie do Matki Najświętszej wyrażaliśmy tu, na Jasnej Górze, w tej stolicy duchowej naszej Ojczyzny. Naród wziął Ją do siebie, wyśpiewywał piękne hymny, klękał przed Maryją i wyznawał swoją wiarę w Chrystusa, ale i w opiekę Matki Bożej. Tym głębiej przyznawał się do Matki Bożej, im bardziej przeżywał trudną sytuację – mówił ks. bp Henryk Tomasik.

Właśnie w duchu zawierzenia Matce Bożej zostały odnowione wczoraj Jasnogórskie Śluby Narodu. Wagę tego aktu podkreśla ks. prof. Waldemar Chrostowski z UKSW w Warszawie. Zwraca uwagę, że ma on szczególne znaczenie, gdyż w ten sposób nawiązujemy do dzieła odnowy narodowo-religijnej podjętego przez wielkiego Prymasa Tysiąclecia ks. kard. Stefana Wyszyńskiego. Jednocześnie też wybiegamy myślami ku 1050. rocznicy chrztu Polski, która za 3 lata ma być uroczyście obchodzona. – Chodzi o to, by przypomnieć sobie i odnowić świadomość tego, co w naszym życiu społecznym, ale także osobistym, indywidualnym należy zmienić na korzyść. Istotne jest także, by otworzyć Polaków na nowe horyzonty – wyjaśnia w wypowiedzi dla Radia Maryja. – W związku z tym, zwłaszcza w naszych czasach, gdy pojawiają się rozmaite tendencje, które zmierzają do zbudowania Polski bez chrześcijańskiego rodowodu, trzeba otwarcie i jasno powiedzieć, że byłaby to Polska inna niż ta, która istnieje od ponad tysiąca lat. Właśnie dlatego odnowienie ślubów to akt nie tylko bardzo uroczysty, ale bardzo ważny i zobowiązujący dla wszystkich – dodaje.

Miłość społeczna

Wczorajszą Mszę św. na Jasnej Górze koncelebrowało blisko 50 kardynałów, arcybiskupów i biskupów, a także liczni kapłani. Z 70 tysięcy wiernych uczestniczących we Mszy św. wielu przybyło w pieszych pielgrzymkach. – Dostrzegamy niezwykłość i wyjątkowość miejsca, gdzie znajduje się ikona Tej, którą Polacy od wieków nazywają swoją Matką i Królową. (…) Tu chcemy odpowiedzieć sobie, w Roku Wiary, na pytanie, czy rzeczywiście jesteśmy wierzącym ludem Bożym – mówił w homilii ks. abp Józef Kowalczyk, który przewodniczył Eucharystii. Prymas Polski zauważył, że dziś tysiące ludzi żyje w Polsce w biedzie, pozbawionych jest pracy i dostępu do służby zdrowia. Stąd też apelował, aby powrócić do ideału miłości społecznej. Skrytykował także pogłębiające się dysproporcje pomiędzy bogatymi i biednymi w Polsce. Zwracając uwagę na trudną sytuację Polski, podkreślił, że dziś wiele problemów wynika z tego, że Polacy przyjmują niebezpieczne mody, które płyną do nas z Zachodu i z USA.

Obrady ordynariuszy

Po południu księża biskupi, którzy wzięli udział w uroczystościach ku czci Matki Bożej Częstochowskiej, spotkali się na Jasnej Górze na sesji Rady Biskupów Diecezjalnych. Jak poinformował w rozmowie z KAI ks. abp Józef Michalik, przewodniczący Episkopatu Polski, głównymi tematami obrad były: duchowe przygotowanie Polaków do zbliżającej się kanonizacji bł. Jana Pawła II, przygotowania Światowych Dni Młodzieży w Krakowie oraz tematyka przyszłych listów społecznych Episkopatu. Ważnym zagadnieniem jest także wizyta „ad limina Apostolorum” polskich biskupów w Watykanie, która odbędzie się od 3 do 7 lutego 2014 roku.

Światowe Dni Młodzieży w Krakowie są wielką szansą dla Kościoła w Polsce, jak i dla samej Polski – uznali biskupi diecezjalni. Postanowili, że na czele ogólnopolskiego zespołu ds. wizyty Ojca Świętego w czasie ŚDM w 2016 r. stanie ks. kard. Stanisław Dziwisz, a krakowskim komitetem organizacyjnym pokieruje ks. bp Damian Muskus, pomocniczy biskup krakowski. W skład ogólnopolskiego zespołu ds. wizyty Ojca Świętego wejdą także: przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski ks. abp Józef Michalik, Prymas Polski ks. abp Józef Kowalczyk, metropolita warszawski ks. kard. Kazimierz Nycz, metropolita poznański ks. abp Stanisław Gądecki, metropolita częstochowski ks. abp Wacław Depo, ks. bp Wojciech Polak, sekretarz Episkopatu, i biskup radomski Henryk Tomasik, który od lat jest krajowym delegatem Episkopatu ds. Światowych Dni Młodzieży.

Najbardziej prawdopodobnym terminem ŚDM 2016 w Krakowie jest druga połowa lipca. Wyznaczeni też zostaną diecezjalni koordynatorzy przygotowań do Światowych Dni Młodzieży. Ich pierwsze spotkanie odbędzie się we wrześniu. Ksiądz arcybiskup Stanisław Budzik w rozmowie z KAI, pytany, jakie jeszcze polskie miasta odwiedzi Papież Franciszek w 2016 r., odpowiedział, że Episkopat zaproponuje, aby z racji obchodów jubileuszu chrztu Polski było to Gniezno oraz Poznań, Częstochowa i zapewne Warszawa.

Małgorzata Pabis

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... aryja.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Matka Boska w życiu Polski i Polaków
PostNapisane: 12 paź 2013, 07:34 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31047
Ukryte nawiedzenie

Figura Matki Bożej Fatimskiej peregrynowała po Polsce przez dwadzieścia siedem lat, towarzysząc prowadzonej przez Księży Pallotynów ukrytej Krucjacie Różańca Rodzin. Działo się to w czasach komunistycznego reżimu, kiedy Różaniec był skuteczną bronią przed duchowym zniewoleniem przez bezbożny system.

Poświęcenie Polski Niepokalanemu Sercu Maryi, dokonane przez polskich biskupów w 1946 roku na Jasnej Górze, oraz nabożeństwo pierwszych sobót miesiąca w częstochowskim sanktuarium zapoczątkowały wypełnianie orędzia Matki Bożej Fatimskiej w naszej Ojczyźnie. Jego rozpowszechnieniem zajęli się przede wszystkim pallotyni, którzy w 1951 roku zbudowali w Zakopanem na Krzeptówkach kaplicę, poświęconą później przez metropolitę krakowskiego ks. abp. Eugeniusza Baziaka. Choć nie mieli nawet figury fatimskiej, to dzięki maryjnym nabożeństwom oraz kazaniom zachęcali wiernych do spełniania próśb przekazanych przez Maryję trojgu pastuszkom z Fatimy.

Za ciasna kaplica Prymasa

W Polsce, podobnie jak w innych państwach bloku sowieckiego, niemożliwe było pielgrzymowanie słynnej figury Matki Bożej z Fatimy, która wędrowała już po krajach zachodnich. Co prawda na początku lat sześćdziesiątych XX wieku biskup Fatimy podarował drugą figurę pielgrzymującej Madonny ks. kard. Stefanowi Wyszyńskiemu, ale Prymas Polski nie mógł od razu wysłać jej na wędrówkę po parafiach. Dlatego cenny dar z Fatimy ksiądz kardynał postawił na razie w swojej kaplicy.

Już jednak wkrótce figura powędrowała do Zakopanego, do Księży Pallotynów. Sobie tylko znanym sposobem wyprosił ją u Prymasa rektor domu na Krzeptówkach ks. Stanisław Czapla. W swoich wspomnieniach zapisał, że „Matce Bożej na pewno było za ciasno i samotnie, chociaż w prymasowskiej kaplicy. Matka Boża Fatimska to przecież Matka Boża Wędrująca, nawiedzająca dziś cały świat… Matka Boża widać kocha góry. Ostatnie wielkie objawienia Niepokalanej prawie wszystkie miały miejsce w wysokich górach: La Salette, Lourdes, Fatima. Zapewne będzie też stąd błogosławić Podhalanom, a może i innym okolicom Polski”.

Figurka dotarła do sanktuarium 6 października 1961 roku, a pięć dni później, w święto macierzyństwa Maryi, została poświęcona przez biskupa z Krakowa Karola Wojtyłę, który poproszony przez ks. Czaplę zgodził się przybyć pod Tatry, mimo że tego samego dnia musiał wracać pod Wawel na godzinę drugą po południu. Przyszły Papież przewodniczył procesji różańcowej, a w homilii powiedział m.in., że „trzeba odmawiać Różaniec stale i niemal uparcie. On jest pewnym zadośćuczynieniem za grzechy”.

Krucjata Różańcowa

Ksiądz Czapla nie zamierzał zatrzymywać Maryi w Zakopanem. Wiedział też, że nie otrzyma zezwolenia na oficjalne nawiedzenie, dlatego wymyślił rekolekcje z figurą Matki Bożej Fatimskiej. W opracowaniu specjalnego programu rekolekcyjnego wykorzystał doświadczenia amerykańskiego duchownego, ojca Patryka Peytona, założyciela Krucjaty Różańca Rodzin, który mówił: „Walczę o Różaniec nie jak fanatyk czy szaleniec, lecz wiedząc, że jeżeli ręka Maryi puka wraz z moją, jeżeli Jej oczy szukają wraz z moimi, wtedy drzwi się otworzą i znajdę to, czego mi trzeba. Bóg nie może tego zlekceważyć. A Ona nie byłaby człowiekiem, gdyby nam nie pomagała wtedy, kiedy o to prosimy”. Tak właśnie postanowił postąpić ks. Czapla – zawierzyć Maryi.

Natchnienie przyszło bardzo szybko. Z niego zrodziła się idea przeprowadzenia ukrytej Krucjaty Różańcowej, wspartej także ukrytą peregrynacją fatimskiej figury. Jak zapisano w kronikach zakopiańskiego sanktuarium: „Ks. Stanisław Czapla zgromadził wokół siebie elitę młodych księży pallotynów, którzy zapaleni miłością do Matki Bożej przez swojego ’ojca’ zapragnęli wyruszyć z Krzeptówek w teren polskich parafii z figurą Matki Bożej Fatimskiej i z Jej fatimskim orędziem”. Do tych rekolekcjonistów różańcowych należeli księża: Stanisław Kuraciński, Józef Kołodziejczyk, Stanisław Piaskowy, Józef Stecz, Stanisław Jojczyk, Józef Krzeski, Stanisław Wojtyła i inni.

Jeszcze w 1961 roku zawitali do pobliskich parafii, gdzie rekolekcje głosił sam ks. Czapla. Potem ruszyli dalej do innych zaprzyjaźnionych kościołów i wspólnot prowadzonych przez Księży Pallotynów. Dotarli do Doliny Miłosierdzia w Częstochowie, do parafii św. Józefa w Chełmnie i Niepokalanego Serca Maryi w Warszawie, do pallotynów w Gdańsku i Poznaniu, do Będzina oraz Witowa koło Zakopanego. Następnie przyszła kolej na diecezję tarnowską i sandomierską.

Z rekolekcjonistami szła zawsze cudowna figura Matki Bożej Fatimskiej. Noszono ją w specjalnej drewnianej skrzyni z uchwytami. Jeździła zwykłym rejsowym autobusem lub furmanką, a także motocyklem w przyczepie obok kierowcy. Po trzech latach została umieszczona w starym volkswagenie garbusie, ale kupionym specjalnie dla niej.

Jedyny, najdroższy skarb

Tematem pallotyńskich rekolekcji był „Różaniec w rodzinie”. Po intronizacji figury w kościele rekolekcjoniści głosili nauki dla wiernych, pokazując przede wszystkim wielką miłość Maryi do swoich dzieci i zachęcając rodziny do wspólnego odmawiania Różańca. „Jeśli mąż i żona wezmą do ręki różaniec i codziennie wraz z dziećmi uklękną i podniosą wzrok do Boga, prosząc o błogosławieństwo, to wtedy umocni się jedność rodziny. Powiększy się zrozumienie, cierpliwość, zespolenie. To utrzyma w rodzinie wzajemną miłość” – zapewniali pallotyni. „Bóg jest po waszej stronie. Właśnie wam dał Różaniec – pewność, przekonanie, prawdę – że Bóg Wszechmogący jest z wami. Człowiek, który sercem w to uwierzy, nie musi się niczego obawiać… Różaniec trzymany w ręku wydaje się bardzo prosty, ale trzymacie moc odmieniającą życie. Trzymacie jedyny, najdroższy skarb w swoich rękach” – dodawali.

Po całonocnym czuwaniu przy figurze Matki Bożej Fatimskiej, na zakończenie rekolekcji wierni odmawiali akt poświęcenia Niepokalanemu Sercu Maryi i tworzyli w nawiedzanej parafii Rodzinę Różańcową. Tym, którzy przyjmowali moralne zobowiązanie do odmawiania Różańca w rodzinach, wręczano uroczyście dyplomy wzorowane na ślubowaniach ułożonych przez ojca Peytona. I ci, jak mówił amerykański kapłan, a za nim ks. Czapla, mogli być pewni jednego – że „rodzina, która modli się zjednoczona, zjednoczona pozostaje”.

Szturm do Nieba

Dla księży, którzy zdecydowali się prowadzić apostolat różańcowy w swoich parafiach, ksiądz Stanisław Czapla przygotował specjalny program duszpasterski. Zapraszał ich na Krzeptówki, gdzie organizował odpowiednie kursy, wygłaszał referaty i konferencje. Zależało mu przede wszystkim na tym, żeby Krucjata Różańcowa była ciągłym, zdecydowanym i wytrwałym modlitewnym szturmem do Nieba, a nie tylko jednorazowym, krótkotrwałym zrywem. Zapewne dzięki temu jeszcze dzisiaj są rodziny, które odmawiają Różaniec rozpoczęty pół wieku temu przed wędrującą wtedy cudowną figurą Matki Bożej Fatimskiej.

W ciągu dwudziestu siedmiu lat figura nawiedziła wiele parafii w prawie każdej diecezji w całej Polsce. Ostatnie rekolekcje różańcowe wraz z nawiedzeniem Matki Bożej odbyły się w Adwencie 1987 roku w Poroninie. Piel- grzymująca figura miała już wtedy koronę, którą 21 października 1987 roku włożył na jej głowę Ojciec Święty Jan Paweł II, aby stanowiła „przypomnienie tego, co Matka Boża uczyniła dla swego ludu”.

Dr Joanna Wieliczka-Szarkowa

http://www.naszdziennik.pl/mysl/56610,u ... zenie.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Matka Boska w życiu Polski i Polaków
PostNapisane: 07 gru 2013, 09:38 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31047
Apel Jasnogórski

Piotr Szubarczyk

To już 60 lat. We wtorek, 8 grudnia 1953 r., w kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej wybrzmiał po raz pierwszy Apel Jasnogórski – niezwykłe nabożeństwo, zrodzone z odwiecznej pobożności maryjnej Polaków, potwierdzonej przez Jasnogórskie Śluby Narodu Polskiego ułożone przez Prymasa Tysiąclecia. Tego dnia w Stoczku Warmińskim ks. kard. Stefan Wyszyński oddał się w macierzyńską niewolę miłości Matce Najświętszej.

Obrazek
Prymas Tysiąclecia ks. kard. Stefan Wyszyński w godzinie Apelu Jasnogórskiego powierzał Maryi Kościół i Polskę


Dziś nie wyobrażamy sobie wieczoru bez transmisji Apelu przez Radio Maryja i Telewizję Trwam, bez duchowej łączności z Jasną Górą. To nie przypadek, że pierwsze sygnały z Radia Maryja poszły w eter 8 grudnia 1991 roku. Tamten wtorek 1953 r. też nie był przypadkowy. Jedną i drugą datę łączy w kalendarzu liturgicznym uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP.

Pierwszemu Apelowi przewodniczył o. Jerzy Tomziński – rówieśnik odrodzonej Rzeczypospolitej [!], wieloletni przeor klasztoru na Jasnej Górze i generał paulinów. Jako kustosz bazyliki jasnogórskiej przygotował uroczystość poświęcenia Narodu Polskiego Niepokalanemu Sercu Maryi 8 września 1946 roku. Plurimos annos, Ojcze!

Papież Pius XII ogłosił rok 1953 Rokiem Maryi. Modlitwy Kościoła powszechnego do Matki Bożej zwielokrotniły nasze prośby do Królowej Polski. A było o co prosić! Czas był podły. Mimo śmierci sowieckiego dyktatora Stalina (5 III 1953), terror komunistyczny nie zelżał. Prymas Tysiąclecia był uwięziony i nic nie zapowiadało rychłego uwolnienia. Ksiądz biskup kielecki Czesław Kaczmarek cierpiał w więzieniu za rzekomą „kolaborację z Niemcami”. Trzej księża skazani niewinnie na śmierć w prowokatorskim „procesie” kurii krakowskiej, „ułaskawieni” przez Bieruta, mieli przed sobą perspektywę dożywotniego więzienia. W więzieniu mokotowskim i w innych miejscach mordowano polskich patriotów. Doprawdy, kiedy patrzymy na dalszą historię Narodu Polskiego z perspektywy roku 1953, możemy powiedzieć w zdumieniu: cuda się dokonały!

Maryjo, Królowo Polski, jesteśmy przy Tobie. Pamiętamy. Czuwamy! Trwamy!

http://www.naszdziennik.pl/wp/61783,ape ... orski.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Matka Boska w życiu Polski i Polaków
PostNapisane: 24 gru 2013, 09:55 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31047
Obrona Jasnej Góry

Piotr Szubarczyk

W listopadzie i w grudniu 1655 roku trwało oblężenie Jasnej Góry. Stało się przełomem w wojnie obronnej Rzeczypospolitej przeciwko Szwecji. Wieści o zwycięstwie Matki Bożej wlały otuchę w polskie serca.

Najeźdźcze oddziały bezwzględnie łupiły kościoły z bezcennych dzieł sztuki i skarbów kultury, taki sam los miał też spotkać Jasną Górę. Dlatego o. Augustyn Kordecki przezornie zamienił Cudowny Wizerunek na kopię, a oryginał kazał wywieźć do klasztoru Ojców Paulinów w Mochowie koło Głogówka. Cały czas trwała wielka modlitwa. Jednocześnie ojcowie ściągali żołnierzy i wzmacniali wały.

Oblężenie zaczęło się 18 listopada, gdy przybył korpus gen. Burcharda Müllera. Sam widok ponad 3 tysięcy żołnierzy miał przerazić obrońców, jakże nielicznych – załoga twierdzy jasnogórskiej wynosiła około 300 ludzi. 11 grudnia Szwedzi sprowadzili wielkie armaty. Obsługiwało je 200 Niemców. Te armaty kruszyły mury, sytuacja stawała się dramatyczna.

20 grudnia obrońcy pod dowództwem Stefana Zamojskiego dokonali wypadu i zagwoździli dwa wielkie działa! W Wigilię Bożego Narodzenia o. Kordecki odrzucił ultimatum Müllera. Szwedzi bombardowali wściekle jeszcze w Boże Narodzenie, ale wszystko na nic.

W nocy z 26 na 27 grudnia Müller zebrał swych zbójców i odszedł. Stracił wiarę w zwycięstwo. Bał się także nadciągających polskich partyzantów. Po całym kraju szły już bowiem wieści o cudownej obronie.

Brońmy dziś twierdzy Matki Bożej w naszych sercach – w każdym miejscu i o każdej porze.

http://www.naszdziennik.pl/wp/63396,obr ... -gory.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Matka Boska w życiu Polski i Polaków
PostNapisane: 12 kwi 2014, 09:29 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31047
Matka Boża Kozielska

Piotr Szubarczyk

W kaplicy Katyńskiej katedry polowej Wojska Polskiego w Warszawie przy ulicy Długiej 13 znajdziemy wiele cennych obiektów, które można nazwać relikwiami katyńskimi. Długo szukałem w myślach odpowiedniego słowa, zanim użyłem z konieczności tych „obiektów” z języka muzealników, ale ani „pamiątki”, ani tym bardziej „przedmioty” tu nie pasują. Jest więc ziemia wymieszana z prochami ofiar z Lasu Katyńskiego, Charkowa i Miednoje – miejsc kaźni i pogrzebania jeńców obozów specjalnych NKWD w Kozielsku, Ostaszkowie i Starobielsku. Jest czaszka zamordowanego w Lesie Katyńskim mjr. Ludwika Szymańskiego, przechowywana przez 65 lat w Instytucie Medycyny Sądowej w Kopenhadze. W kruchcie kaplicy jest ziemia z miejsca tragedii smoleńskiej roku 2010.

Jest się nad czym modlitewnie zamyślić.

Dla mnie najserdeczniejszą, niezmiennie wzruszającą relikwią jest mała, nieregularna w kształcie deseczka sosnowa wycięta z sowieckiej pryczy, z jakąś dziurą po gwoździu, na której jeniec Kozielska wyrzeźbił scyzorykiem – trochę niezdarnie, tak jak umiał – znany każdemu Polakowi wizerunek Matki Bożej Ostrobramskiej – Matki Miłosierdzia. Rzeźbił ją swymi dłońmi i swym sercem, bo w tym samym Kozielsku NKWD więziło jego 18-letniego syna! Podarował mu Matkę Miłosierdzia na 19. urodziny, które przypadły w Kozielsku 28 lutego 1940 roku…

Obrazek
Matka Boża Kozielska porucznika Henryka Gorzechowskiego


Ułan z Bydgoszczy
„Eleganccy, wszędzie znani, to bydgoscy są ułani” – głosiła kawaleryjska żurawiejka. Ułani z 16/2 Pułku Ułanów Wielkopolskich byli nie tylko eleganccy, nie tylko znani, ale i zasłużeni dla Polski. Krwawą służbę dla Świętej Sprawy niepodległości odrodzonej Rzeczypospolitej rozpoczęli w czasie Powstania Wielkopolskiego. Niewielki oddział kawalerii stawał się z dnia na dzień sławnym pułkiem kawalerii. W styczniu 1920 r. mieli zaszczyt obejmować we władanie Rzeczypospolitej – na mocy postanowień traktatu wersalskiego – miasto Bydgoszcz. I tam już zostali, w koszarach „ułańskich” przy Szubińskiej 1. Ale od wschodu szła nawała bolszewicka i trzeba było bronić odzyskanej niepodległości. To wtedy polała się ułańska krew: w walkach z konarmią Budionnego, z Litwinami wspierającymi bolszewików przeciwko Polsce, w pościgu za uciekającym wrogiem – aż do października 1920 roku.

Służbę w sławnym pułku rozpoczął w sierpniu 1921 r. ułan Henryk Gorzechowski – syn Henryka, szczęśliwy mąż Julii z Prachnickich i ojciec półrocznego synka, także Henryka, potomek posła na Sejm Wielki. Rozpoczynały się najpiękniejsze lata w jego życiu – gorliwej służby i szczęśliwego życia rodzinnego. Dosłużył się w pułku stopnia porucznika.

Po częściowej mobilizacji w marcu 1939 r. porucznik Gorzechowski gotów był do obrony Ojczyzny. Trzeba tu dodać, że 47-letni już wtedy porucznik nie podlegał tej marcowej mobilizacji, był oficerem w stanie spoczynku. Przystąpił do niej ochotniczo. Jego jedyny syn skończył właśnie 18 lat, był już ułanem z cenzusem, i nie wyobrażał sobie, że w razie wojny mógłby pozostać domu. Ojciec w stanie spoczynku, syn jeszcze gołowąs, bez doświadczenia w wojennym rzemiośle – idą na wojnę, bo inaczej się nie godzi, bo tego żądają od nich przodkowie. Nieoczekiwanie spotkają się w sowieckiej niewoli – najpierw w Szepietówce, potem w obozie specjalnym NKWD w Kozielsku!

Dawaj otiec!
Ojcowski podarunek na 19. urodziny miał dla młodego Henryka wielkie znaczenie moralne. Od tej pory nie rozstawał się z sosnową deseczką, modląc się do Matki Miłosierdzia o szczęśliwy powrót z ojcem do domu. Ale oprawcy z NKWD mieli inne plany. Kilka dni po urodzinach Henryka juniora Stalin i jego pomocnicy w zbrodni wydali rozkaz o „rozładowaniu” kozielskiego obozu i wymordowaniu polskich jeńców.

Któregoś majowego dnia 1940 r. wywołano do transportu Henryka Gorzechowskiego. – Ojciec czy syn? – zapytał enkawudzisty junior. – Wsio rawno, dawaj otiec!

Dzień lub dwa dni później ciało porucznika Gorzechowskiego stoczyło się do haniebnego dołu w Lesie Katyńskim. W dołach Katynia umierali od strzałów w głowę koledzy oficerowie Henryka z 16/2 Pułku Ułanów Wielkopolskich: mjr Stefan Przeradzki, mjr Wilhelm Światołdycz-Kisiel, kpt. Fryderyk Honzatko, por. Adam Brudnicki, por. Janusz Górski, ppor. Franciszek Przytarski. W ohydnej piwnicy NKWD w Charkowie umierali rtm. Stanisław Świderski, por. Mieczysław Kwilecki, ppor. Emil Penno. Na „nieludzkiej ziemi”, do dziś dokładnie nie wiadomo gdzie, zginęli mjr Stefan Czarnecki, mjr Jan Ślaski, rtm. Wojciech Mycielski, rtm. Kornel Stasiewicz, por. Stefan Łaszewski, por. Franciszek Przyłuski. Chwała ułanom z Bydgoszczy, którzy „oddali życie w darze” za Ojczyznę!

Matka Miłosierdzia czuwa
Młody Henryk Gorzechowski ocalał! Być może enkawudziści uznali, że tak młodego człowieka da się jeszcze zsowietyzować… Ale to raczej modlitwy ojca i Matka Miłosierdzia go obroniły! Trafił do obozu przejściowego, skąd uwolni go umowa Sikorski – Majski z lipca 1941 roku. Henryk służył na brytyjskim krążowniku „Trinidad”, który w roku 1942 został zatopiony niemiecką torpedą. Młody Gorzechowski po raz drugi ocalał! Miał przy sobie ojcowski dar. Skromna sosnowa deseczka jawiła mu się już wtedy jako rodzinna relikwia, która go chroni. Dziś to relikwia narodowa.

Henryk junior po wojnie zamieszkał w Gdyni.

Halinka sybiraczka
Kiedy w roku 1989 Halina Młyńczak ze Szpilewskich – córka zamordowanego w Katyniu por. Gustawa Szpilewskiego, dowiedziała się, że w „jej” Gdyni mieszka ocalony jeniec Kozielska, najpierw nie uwierzyła! Potem kazała to sobie trzy razy powtórzyć. – Przecież on mógł się zetknąć z moim tatusiem! Miała sześć lat, gdy widziała go po raz ostatni. Porucznik rezerwy, nauczyciel, kierownik szkoły w Żuchowiczach Wielkich w powiecie stołpeckim.

– Pamiętam, jak tatusia żegnaliśmy. Przed szkołę zajechała bryczka, taki powozik. Po jednej stronie siedział mój tatuś, a po drugiej mój ojciec chrzestny, obaj nauczyciele. Chrzestny dostał się do niewoli niemieckiej i przeżył… Mój tatuś umierał w Lesie Katyńskim… Ja z mamą i braciszkiem Waldkiem jechaliśmy bydlęcym wagonem „w Sibir”. To był kwiecień 1940 roku. Dokładnie w tym czasie mordowano w Katyniu mojego tatusia i porucznika Gorzechowskiego… – wspomina Halina Młyńczak. Dodaje, że potem były długie rozmowy z Henrykiem juniorem, już wtedy dobiegającym siedemdziesiątki. Umarł w październiku 1989 roku. W październiku urodził się jego ojciec, w październiku miał swoje święto 16. Pułk Ułanów Wielkopolskich, październik jest miesiącem różańcowym…

Syn Henryka juniora i wnuk Henryka katyńczyka, urodzony w roku 1967 Henryk Gorzechowski dowiedział się od ojca o niezwykłym Wizerunku. Zrozumiał, że to już nie jest tylko pamiątka rodzinna. Wielkie wrażenie zrobiła na nim Halinka sybiraczka. Po długim namyśle uznał, że w jej godne ręce powinien przekazać katyńską relikwię, choć rozstanie z nią nie było dla niego łatwe.

Halina Szpilewska-Młyńczak była głęboko wzruszona i do głębi przejęta. Najmłodszy z Henryków przyniósł jej Wizerunek 7 kwietnia 1990 r. – w dniu urodzin jej córki i jej wnuczka… On o tym nie wiedział.

Peregrynacja
Matka Boża Kozielska przebywała w gdyńskim mieszkaniu Haliny jeszcze przez wiele miesięcy. Świadoma znaczenia Wizerunku i pełna obaw co do jego dalszych losów postanowiła zrobić wierną replikę. Wykonał ją Alfred Szczepiński z Gdyni. – Mówił mi, że kiedy odtwarzał Wizerunek, czuł jak nigdy nadzwyczajne ciepło bijące spod rylca i trudny do opisania pokój, ład serca…

– A co ty, Piotrze, czujesz? – zapytała mnie, gdy się dowiedziała, że mam tym skromnym artykułem przypomnieć Matkę Kozielską?

Czuję, Halinko, że nie jestem godny, ale że trzeba przy każdej okazji katyńskiej przypominać tę Relikwię i czynić starania, by ten Wizerunek wisiał na ścianie w każdym polskim domu. To szczególny pomnik katyński. Na razie wspólnie z moim przyjacielem Ireneuszem Kaczmarkiem wydrukowaliśmy tysiąc kartek pocztowych z Matką Boską Kozielską porucznika Gorzechowskiego. Natchnęła nas ku temu pocztówka z Wizerunkiem rozprowadzana przy każdej okazji przez Rodzinę Katyńską w Gdyni, kierowaną dziś przez dr Barbarę Pytko. Niech idzie w świat! Niech nas chroni przed złem – tak jak uchroniła młodego Henryka Gorzechowskiego!

To „poczwórne” imię Henryk będzie mi się zawsze kojarzyło z bohaterem dramatu naszego narodowego wieszcza Zygmunta Krasińskiego „Nie-Boska komedia”. Dramatu w niezwykły, wizjonerski sposób pokazującego zbrodnie rewolty bolszewickiej, które się dopiero wydarzą – prawie sto lat później!

Halina Szpilewska-Młyńczak postanowiła poradzić się prof. Jacka Trznadla, a pan profesor poszedł po radę do ówczesnego biskupa polowego Wojska Polskiego, dziś księdza arcybiskupa metropolity gdańskiego Sławoja Leszka Głódzia. Z jego woli skromna kozielska deseczka trafiła do ołtarza kaplicy Katyńskiej w katedrze polowej Wojska Polskiego!

– Sercem pisałam o niej obszerne świadectwo dla celów historycznych, do archiwum katedry, by opowiedzieć jej niezwykłą peregrynację wojenną i tę powojenną przez moje miasto Gdynię i moje niegodne, lecz wybrane ręce – mówi dziś wzruszona Halina Szpilewska-Młyńczak. – Ilekroć jestem w Warszawie, zaglądam do kaplicy Katyńskiej i serce mi rośnie. Bywam tam oczywiście z wnukami, którzy potrafią natychmiast odszukać tabliczkę z nazwiskiem zamordowanego w Lesie Katyńskim pradziadka Gustawa Szpilewskiego. Ta deseczka z Kozielska to jakby ostatni dotyk mojego ojca. Może spał na sąsiedniej pryczy, z której porucznik Gorzechowski wyciął ten kawałek deseczki? A może patrząc w ukryciu przed enkawudowską strażą na Matkę Bożą Miłosierdzia, modlił się o cud powrotu do rodziny? Tak nas powrócisz cudem na Ojczyzny łono… Przecież on był chory na Polskę. Tak jak większość z nich… To dlatego Beria napisał Stalinowi, że są zatwardziali i że nic się innego nie da z nimi zrobić, jak tylko zabić…

Nad Katyńskim lasem – miesiąc,

nad Katyńskim piaskiem szelest,

zeszła tam Pani Niebios (…).

Pyta się Jej księżyc biały,

na co Jej ten piasek krwawy?

Mówi mu Pani Niebios:

Uleczę nim świat cały

Miłość poległa w bitwach:

Potrzebna wielka Relikwia…

(fragment wiersza Kazimiery Iłłakowiczówny)

Kozielska, Katyńska, Jeniecka…
Profesor Trznadel był za tym, aby nazywać Wizerunek Matką Bożą Kozielską lub Katyńską. Dla Haliny Szpilewskiej-Młyńczak będzie to zawsze Matka Boża Jeniecka.

Kaplica Katyńska w katedrze polowej Wojska Polskiego powstała z inspiracji biskupa polowego Wojska Polskiego gen. dyw. Sławoja Leszka Głódzia. Poświęcił ją 15 września 2002 r. Prymas Polski śp. ks. kard. Józef Glemp. Matka Boża Jeniecka została umieszczona w ołtarzu kaplicy. Deseczka z Wizerunkiem ma kształt nieregularnego prostokąta o wysokości 13,4 cm (z lewej) i 13,2 cm (z prawej), szerokości 8,4 cm (góra) i 8,35 cm (dół), grubości około 6,5 milimetra. Drewno sosnowe. Na rewersie napis upamiętniający 19. urodziny Henryka juniora: „Kozielsk, 28 lutego 1940”.

Matko Boża Jeniecka, uchroń nas, nasze dzieci i nasze wnuki przed Katyniami, Palmirami, Kuropatami, Piaśnicami… Maryjo, Królowo Polski. Módl się z nami!

http://www.naszdziennik.pl/wp/74373,mat ... elska.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Matka Boska w życiu Polski i Polaków
PostNapisane: 07 lip 2014, 07:23 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31047
Nie wstydźmy się prosić Maryi

Homilia ks. bp Ignacego Deca, pasterza Kościoła świdnickiego, wygłoszona do uczestników XVI Pielgrzymki Rodziny Radia Maryja ze Stanów Zjednoczonych i Kanady do sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej w Doylestown, zwanego Amerykańską Częstochową

Stany Zjednoczone, 6 lipca 2014 r.

Najczcigodniejszy Ojcze Prowincjale!

Czcigodny i drogi Ojcze Tadeuszu, Dyrektorze Radia Maryja i Telewizji Trwam wraz z o. Janem i całą ekipą techniczną;

wszyscy czcigodni bracia kapłani: diecezjalni i zakonni; drogie siostry zakonne;

droga Rodzino Radia Maryja i Telewizji Trwam oraz wszyscy pielgrzymi ze Stanów Zjednoczonych, Kanady i innych krajów świata,

drodzy radiosłuchacze i telewidzowie łączący się z nami w tej modlitwie w różnych częściach świata, zwłaszcza w naszej Ojczyźnie,

umiłowani Rodacy, bracia i siostry w Chrystusie, czciciele Matki Bożej Królowej Polski!



Wysłuchaliśmy z uwagą Słowa Bożego. Jest to pierwszy wielki dar, jaki otrzymujemy podczas każdej Mszy św. Zanim przejdziemy do Liturgii Eucharystycznej i przyjmiemy dar Komunii Świętej, pochylmy się nad tym, co mówi do nas Bóg. Gdy jesteśmy w naszym narodowym sanktuarium maryjnym na Jasnej Górze, czytana jest tam zazwyczaj Ewangelia o cudzie Pana Jezusa na weselu w Kanie Galilejskiej. Dzisiaj także tutaj – w Amerykańskiej Częstochowie, usłyszeliśmy tę maryjną Ewangelię. Rozważmy, jakie jest jej przesłanie dla współczesnego świata i Kościoła, w tym także dla nas, Polaków w kraju i na emigracji.

W ewangelicznym opisie wesela w Kanie dadzą się wyróżnić trzy główne wątki: dialog Maryi z Jezusem o braku wina, dialog Maryi ze sługami oraz dialog Jezusa ze sługami.

Bolączki dzisiejszego świata, które widzi Maryja

„A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa rzekła do Niego” (J 2,3). Maryja odkrywa prawdę o sytuacji, w której są nowożeńcy. Dostrzega brak czegoś, co powinno być. Przedstawia potrzebę Jezusowi: „Nie mają wina”. Z pewnością Jezus wiedział o tym braku, jednakże nie chciał działać sam, ale w dzieło przyjścia nowożeńcom z pomocą włączył Maryję. Chciał, by między ludźmi a Nim zawsze była Ona – Matka, którą nam wszystkim podarował. Tak zaczęło się w Kanie i tak trwa to do dzisiaj i tak będzie do końca świata. Maryja jest z nami, przygląda się nam. Maryja pielgrzymuje przez wieki z Kościołem jako Jego Matka. Pierwsza zauważa braki i staje w naszych sprawach przed swoim Synem. Chrześcijanie wszystkich wieków byli o tym przekonani.

W takie wstawiennictwo Maryi bardzo mocno wierzył św. Jan Paweł II. Podczas drugiej pielgrzymki do Ojczyzny, dnia 19 czerwca 1983 roku, modlił się do Maryi Jasnogórskiej: „O Maryjo, któraś wiedziała w Kanie Galilejskiej, że wina nie mają (por. J 2,3). O Maryjo! Przecież Ty wiesz o wszystkim, co nas boli. Ty znasz nasze cierpienia, nasze przewinienia i nasze dążenia. Ty wiesz, co nurtuje serce narodu oddanego Tobie na tysiąclecie w »macierzyńską niewolę miłości…«. Powiedz Synowi! Powiedz Synowi o naszym trudnym »dziś«”.

Maryja wie dobrze, co nas boli, zna nasze braki i zagrożenia. Interesuje się nami. Po prostu jako Matka kocha nas. Że tak jest, świadczą o tym Jej słowa wypowiedziane podczas objawień w Lourdes, w Fatimie, w La Salette i w innych miejscach, gdzie się ukazywała ludziom. Z tych przesłań Maryi wiemy, jak bardzo martwi się o współczesny świat, który podjął w czasach nowożytnych walkę z Bogiem i Kościołem. W takim wyjątkowym miejscu, jak to, w którym jesteśmy, przypomnijmy sobie, jak ta walka wyglądała, jak dzisiaj przebiega i do czego prowadzi. Nazwijmy po imieniu to trudne dziś, owe braki, które nam dzisiaj doskwierają.

Niedawno jeden z polskich historyków filozofii i kultury zestawił i zinterpretował cztery wymowne daty z epoki nowożytnej z ostatnich 500 lat. Wyszczególnił poszczególne lata: 1517, 1717, 1917 i 2017 – dwa odstępy czasowe po dwieście lat i ostatni odstęp – 100 lat. Rok 1517 był rokiem wybuchu reformacji – drugiego wielkiego rozłamu chrześcijaństwa i narodzin protestantyzmu. Protestantyzm odrzucił Boga tradycji i Kościoła w imię Boga Biblii. Uznał Pismo Święte za jedyne źródło wiary. Odrzucił sakramenty i Tradycję Kościoła.

Dwieście lat później, w roku 1717, powstała pierwsza loża masońska w Londynie i zapowiedź narodzin filozofii oświecenia, w której odrzucono Boga objawiającego się w Biblii na rzecz Boga rozumu, Wielkiego Architekta. Wiek ten stworzył podłoże do rewolucji francuskiej i rozpoczęcia ostrej walki z religią objawioną i Kościołem. Trzecim etapem w tej układance był rok 1917 (200 lat później), czyli rok objawień Matki Bożej Fatimskiej, ale także rok wybuchu rewolucji bolszewickiej w Rosji, kiedy to odrzucono Boga jako takiego w imię rzekomo wyzwolonego człowieka. Na tronie Pana Boga posadzono człowieka. Fala bezbożnego bolszewizmu miała ogarnąć całą Europę. Została ona częściowo zahamowana w roku 1920 pod Warszawą, ale idee rewolucyjne i hasła antyreligijne rozszerzyły się na cały kontynent europejski, a także na część ówczesnej Ameryki. W roku 1917 w Portugalii zaczęły się na dobre prześladowania duchowieństwa, napady na kościoły i szykanowanie wiernych. We Włoszech masoneria od lutego 1917 r. organizowała antykościelne i antypapieskie manifestacje, zapowiadające bliskie już panowanie Lucyfera na Watykanie. Kilka lat później zaczęły się krwawe prześladowania Kościoła w ogarniętej wojną domową Hiszpanii, a także w dalekim od Europy Meksyku.

Dzięki znakomitemu filmowi „Cristiada” mogliśmy ostatnio dowiedzieć się, jaką cenę trzeba było nieraz zapłacić za wiarę. Przypomnijmy, że najmłodszy uczestnik Cristiady, dziś bł. José Luis Sánchez, w chwili śmierci miał zaledwie 14 lat. Zanim został dobity strzałem w głowę, oprawcy przygotowali dla niego prawdziwą drogę krzyżową. Zdarli mu skórę ze stóp i tak okaleczonego pędzili w kajdanach przez miasto do wykopanego dla niego grobu. Przed śmiercią chłopiec zawołał: „Niech żyje Chrystus Król”. Ten film jest ostrzeżeniem przed demokracją wyzutą z szacunku dla religii i ewangelicznych wartości, o której mówił św. Jan Paweł II, że taka demokracja przeradza się w „jawny lub zakamuflowany totalitaryzm”. Wiek XX wyraziście potwierdził historyczną prawidłowość, że wrogowie i niszczyciele Boga i religii stają się z czasem wrogami i niszczycielami człowieka. Bowiem najczęściej zaczynali oni od walki z Bogiem i religią, a kończyli na walce z człowiekiem.

Drodzy bracia i siostry, historia w naszych czasach nabrała przyspieszenia i może się okazać, że na kolejny etap nie trzeba będzie czekać kolejnych dwieście lat. Oto dzisiaj – patrząc na to, co dzieje się – możemy zauważyć, że po odrzuceniu Boga tradycji w imię Boga Biblii w XVI wieku, Boga Biblii w imię Boga rozumu w XVIII wieku i wreszcie po odrzuceniu Boga jako takiego w imię człowieka w XX wieku, zbliżający się rok 2017 przynosi nam próbę odrzucenia człowieka – samej jego natury – obiektywnych wartości (prawdy, dobra, piękna) w imię fałszywie pojętej wolności, tolerancji, demokracji.

Moi drodzy, gdy runął mur berliński i rozpadł się blok sowiecki, gdy wojska radzieckie opuściły Polskę, wydawało się nam, że upiory bezbożne i antykościelne już nie powrócą, że nie wróci już komunistyczne zakłamanie, że przestanie obowiązywać poprawność polityczna, że nie odżyją bezbożne ideologie i utopie.

Jednakże obserwacja bieżących wydarzeń wskazuje, że tak się nie stało. Walka z dobrem i prawdą nie ustała. Szatan nie wyjechał na urlop. Wcielił się w nowych ludzi, którzy pod pozorem wzniosłych haseł chcą budować nowy świat, nowy porządek bez Boga, którzy obrali sobie za cel zdechrystianizować Europę – kontynent, z którego pochodzimy. Dzisiaj już widać gołym okiem, że w świecie ma miejsce zaplanowana i zorganizowana akcja zmierzająca do zniszczenia naszej cywilizacji chrześcijańskiej – zwłaszcza łacińskiej, a poniekąd i całej kultury euroatlantyckiej. Widzimy, jak są ostro atakowane trzy główne filary tej cywilizacji i kultury, którymi są: filozofia grecka, religia judeochrześcijańska i rzymskie prawo.

Moi drodzy, od czasu oświecenia i pozytywizmu ośmiesza się i atakuje filozofię klasyczną, która narodziła się w starożytnej Grecji. Wiemy, że z tej filozofii wywiodła się nauka europejska, że była ona fundamentem uniwersytetów średniowiecznych. Naczelną wartością w tej filozofii i ufundowanej na niej nauce była prawda i moralnie silny człowiek – przyjaciel Boga i ludzi. W XIX wieku zmieniono paradygmat filozofii i nauki. Nowa filozofia pozytywistyczna, a potem fenomenologiczna i egzystencjalistyczna przestała wyjaśniać rzeczywistość i odkrywać świat transcendentny, a skupiła się głównie na opisywaniu świata, na ujmowaniu związków między zjawiskami, nie wychodząc poza to, co doświadczalne, ponad to, co daje się zmierzyć i zważyć.

Z pola minimalistycznej filozofii zniknął Bóg. W Europie XX wieku pojawiła się nowa filozofia postmodernistyczna i wszelkiej maści dzisiejsze liberalizmy odeszły od obiektywnych kategorii prawdy, dobra, piękna. Owe kierunki przekształcają się często w ideologie i utopie. Typowym przykładem tego jest dzisiaj lansowana w krajach Unii Europejskiej ideologia gender. Zmierza ona do zniszczenia rodziny przez podstępne hasła równości i tolerancji, przez wmawnianie nam, że płeć nie jest sprawą natury, a kultury.

Nie udało się zniszczyć rodziny przez aborcję i antykoncepcję. Podejmuje się przeto próbę zniszczenia tradycyjnej rodziny przez legalizację związków partnerskich, przez seksualizację dzieci i młodzieży. Marksistowską walkę klas zamieniono na walkę płci. To, co dotąd było uważane za dewiację i patologię, usiłuje się uznawać za obowiązującą normę. Zdrowa rodzina, jak wiemy, zawsze była ostoją narodów – gdy upadała rodzina, upadały cywilizacje. W dyskusjach medialnych panuje wielki chaos. Nie przestrzega się zasad klasycznego, logicznego myślenia. Odchodzi się od zdrowego rozsądku. Odrzuca się argumenty racjonalne i zamienia się je często na inwektywy, epitety w rodzaju ksenofobia, homofobia, fundamentalizm, fanatyzm religijny.

Z nauki, kultury, polityki i gospodarki eliminuje się etykę, głos sumienia. Widzieliśmy to ostatnio w brutalnej napaści na lekarzy, którzy w ostatnim czasie podpisali Deklarację Wiary i opowiedzieli się za respektowaniem w posłudze lekarskiej klauzuli sumienia. Kazus prof. Bogdana Chazana każe nam wyrazić sprzeciw, by nie karano nikogo za dobro i nie nagradzano nikogo za zło. Powiedzmy jasno, że niektóre działania i zachowania pewnych osób publicznych niegodne są kraju, z którego pochodzi św. Jan Paweł II.

Drugim filarem naszej cywilizacji chrześcijańskiej, który jest dziś niszczony, jest religia chrześcijańska, zwłaszcza katolicka. Oszczędza się judaizm, islam, ale nie przepuszcza się Kościołowi katolickiemu. Nasza religia stała się dziś przedmiotem przeróżnych ataków, wyszydzania, kpin, a nawet bluźnierstw. Jednym z ostatnich przykładów takiej postawy w naszym kraju jest bezpardonowe forsowanie bluźnierczego spektaklu „Golgota Picnic”. Tak wiele protestów przeciwko temu bluźnierstwu napawa nas jednak nadzieją, że nasz Naród potrafi się bronić przed złem. Ksiądz profesor Waldemar Chrostowski dał do tego następujący komentarz w „Naszym Dzienniku”: „Nie ulega wątpliwości, że mamy do czynienia z długo przygotowywaną i sowicie opłaconą akcją skierowaną przeciwko Kościołowi i wierze katolickiej… Teatr, zamiast bawić i uczyć – stał się areną wyzywającej światopoglądowej konfrontacji” („Nasz Dziennik” nr 148 z 28-29 czerwca 2014 r., s. 2).

Trzecim filarem naszej cywilizacji łacińskiej, który dzisiaj się podważa i podcina, jest dziedzina prawa. W dziedzinie tej podważa się istnienie prawa naturalnego, a lansuje się tzw. pozytywizm prawny, w którym podtrzymuje się tezę o prymacie prawa stanowionego przed prawem Bożym: naturalnym i objawionym. Odrywa się moralność od prawa. Lansuje się tezę, że prawda jest do ustalenia przez głosowanie, a my przecież wiemy, że prawda jest dana przez Boga. Człowiek nie jest kreatorem prawdy, ale jej lektorem.

My wiemy dobrze z niedawnych lat, że w imię prawa stanowionego przez niektórych przywódców czy niektóre rządy, nawet demokratycznie wybrane, poniżano i niszczono ludzi. Papież Benedykt XVI przypomniał niemieckim parlamentarzystom, gdy ich odwiedzał w Berlinie, cytując św. Augustyna, że wszelka władza, która nie respektuje prawa Bożego, staje się bandą złoczyńców.

Drodzy bracia i siostry, są trzy sektory społeczne, w których i poprzez które ma miejsce owa walka z cywilizacją chrześcijańską: media, placówki oświatowe na czele z uniwersytetami oraz gremia stanowiące prawo. Większość mediów publicznych w naszym kraju jest wprzągniętych do walki z Kościołem. Prawda i dobro przegrywają tam z finansjerą. Gdy pieniądze są na stole, prawda milczy.

Dlatego tak bardzo cenimy Telewizję Trwam i Radio Maryja. Są to media niezależne od wszelkich grup nacisku, aprobują prawdę, dobro i inne wartości ewangeliczne. Dzięki nim otrzymujecie tutaj, w swojej drugiej Ojczyźnie, nie tylko informacje z życia Kościoła, ale także obiektywne spojrzenie na życie publiczne w Polsce, które często bywa zniekształcane przez mainstreamowe media. Telewizja Trwam i Radio Maryja potrzebują naszego wsparcia poprzez modliwę i ofiarę.

Drodzy bracia i siostry, Matka Boża, która jest w Niebie, ale która jest także z nami tu, na ziemi, zna lepiej niż my to, o czym mówimy, i z pewnością rozmawia o tym z Jezusem. Maryja zna dobrze także nasze osobiste i rodzinne dramaty, potrzeby i niedomagania. Wolno nam się domyślać, iż mówi do Jezusa, że potrzebna jest nam silna wiara, niezłomna nadzieja, ofiarna miłość, że potrzebni są nam ludzie kształtowani na Ewangelii.

Nie wstydźmy się prosić Maryi w naszych trudnych sprawach osobistych, rodzinnych, narodowych. Ona potrafi je przedłożyć swojemu Synowi, który jest mocen obdarzyć nas światłem i mocą Ducha Świętego. On naprawdę wszystko może. Dla Niego nie ma nic niemożliwego. Nasze zwycięstwo, jak mawiali nasi wielcy Prymasi – ks. kard. Hlond i ks. kard. Wyszyński – przychodzi przez Maryję.

Dlatego nie zapominaj o tej Matce. Kiedyś, gdy byłeś dzieckiem, gdy cię coś zabolało, gdy cię spotkała jakaś przykrość, jakieś nieszczęście, przybiegałeś do swojej mamy. Przytuliła cię, pogłaskała i co mogła, to zrobiła, by ci pomóc, byś przestał płakać. Dzisiaj jest może już schorowana, nie może cię już pocieszyć i wesprzeć i może sama zdana jest na twoją opiekę. Może jednak modli się za ciebie, cierpi, o czym ci nie mówi. A jeśli jest już w wieczności, to także pamięta o tobie! Prawdziwa miłość sięga poza grób. Jakkolwiek jest z twoją mamą ziemską, ważne jest to, abyś pamiętał, że jest wspólna Matka dla tych, którzy wierzą w Jezusa i są ochrzczeni w Duchu Świętym. Jest to Matka Kościoła, która nigdy się nie starzeje i nigdy nie umiera. Co cię z Nią łączy? Może zapomniałeś, że jesteś w Kościele, który jest twoim domem, w którym jest Matka, która jest także twoją Matką – Matką kochającą, zatroskaną o ciebie? Jezusowe słowa z krzyża „Oto Matka twoja” (J 19,27 ) są po wsze czasy aktualne i odnoszą się także do ciebie, do wszystkich nas!

Drodzy bracia i siostry, przypomnijmy jeszcze to, co Maryja powiedziała w Kanie do sług, gdy zgłosiła Jezusowi potrzebę nowożeńców, brak wina.

Jezus Chrystus chce nam dać na nowo Ducha Świętego, by nas uzdrowić

„Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: »Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie«” (J 2,5). Zauważmy, że są to ostatnie słowa Maryi, jakie mamy zanotowane w Ewangeliach. Trzeba je więc traktować jak testament Maryi wobec nas: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Zwróćmy uwagę na to słowo „wszystko”. Jezusa warto i trzeba słuchać we wszystkim, nie tylko w tym, co łatwe, co nam się podoba, co jest nam na rękę, ale wszystkie Jego wskazania trzeba brać sobie do serca, do nich się stosować i je wypełniać. Ubolewamy, że mamy dzisiaj takich katolików, którzy wybierają z nauki Jezusa to, co jest dla nich wygodne, a wskazania i wymogi trudne przemilczają albo wprost odrzucają.

Umiłowani w Panu, gdy w czasie wspomnianej już drugiej pielgrzymki do Ojczyzny św. Jan Paweł przypomniał te słowa Maryi: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”, modlił się do Niej przed Obrazem Jasnogórskim: „Wypowiedz te słowa i do nas! Wypowiadaj je wciąż! Wypowiadaj je niestrudzenie! O Matko Chrystusa, który jest Panem przyszłego wieku... Ty spraw, abyśmy w tym naszym trudnym »dziś« Twojego Syna słuchali! Żebyśmy Go słuchali dzień po dniu. I uczynek po uczynku. Żebyśmy Go słuchali także wówczas, gdy wypowiada rzeczy trudne i wymagające! Do kogóż pójdziemy? On ma słowa życia wiecznego” (por J 6,68) (Częstochowa, 19 czerwca 1983).

Drodzy bracia i siostry, czy naprawdę słuchamy Jezusa? Czy słuchasz Jezusa i czynisz to, co mówi? To nie tylko Maryja zalecała słuchać Jezusa, mówiąc: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. To także sam Ojciec niebieski na Górze Przemienienia oznajmił: „To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie” (Mk 9,7). Jeszcze nikt z ludzi nie żałował, że był posłuszny Jezusowi. Pomyśl, czy czynisz wszystko, co poleca Jezus. Czy modlisz się, aby Jezus był słuchany przez dzisiejszych ludzi, aby świat nie odwracał się od swojego Zbawiciela? Nawet wielki niemiecki filozof Martin Heidegger, patrząc na okropności świata XX wieku, wypowiedział zdanie, że tylko Bóg może nas uratować.

„Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Powtórzmy jeszcze raz: Jezusa trzeba słuchać we wszystkim. Popatrz, jak wygląda świat, gdzie się nie słucha Jezusa. W takim świecie interes własny czy interes swojej partii jest ważniejszy niż dobro wspólne społeczności, narodu. W takim świecie szerzy się egoizm, korupcja, pazerność na władzę i pieniądz; gra się tu propagandą i kłamstwem. W takim świecie burzy się porządek ustanowiony przez Stwórcę, rozbija się rodzinę, zabiera się jej dzieci i często się je deprawuje. W takim świecie nie broni się tego, co służy człowiekowi, jego rozwojowi, jego pomyślności duchowej i materialnej. W takim świecie, gdzie ludzie odwracają się od Boga, odwracają się także od człowieka. W takim świecie nie kocha się ojczyzny, swojej tradycji i kultury. W takim świecie za hasłami: wolność, tolerancja, postęp, nowoczesność, kryje się chaos społeczny, permisywizm i relatywizm moralny, co powoduje, że obiecywany raj okazuje się wierutnym kłamstwem i czystą utopią.

Przesłanie Jezusa dla nas

„Jezus rzekł do sług: »Napełnijcie stągwie wodą«. Potem powiedział do nich: »Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu« (J 2,7-8). Udzielając nam pomocy, Jezus zaprasza nas do współpracy. Każe nam coś wykonać, spełnić jakiś warunek – ”Napełnijcie stągwie wodą„. I wysyła nas z tym, co w swoich dłoniach przemienił, wysyła nas ze swoim darem do innych ludzi: ”Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu„. Jezus posyła nas do ludzi z tym, co nam daje, z tym, co od Niego otrzymujemy. To, co mamy od Niego, nie jest tylko dla nas. To jest do podzielenia się z drugimi. ”Zaczerpnijcie i zanieście„. Zanoście moje słowo do ludzi, Nieście moją miłość, moją nadzieję, moją radość do tych, za których też umarłem, których też przez was chcę mieć w mojej owczarni. Niech zechcą skosztować i się duchowo ubogacić.

”Napełnijcie stągwie wodą„. Co znaczą te słowa? Chodzi o to, abyś spełniał solidnie swoje obowiązki, wykonywał solidnie swoją pracę – nie byle jak. Przypomnij sobie, w Kanie słudzy wypełnili stągwie aż po brzegi, a więc nie byle jak, ale w sposób najlepszy. Gdy polecenie Chrystusa wykonujemy dokładnie i wielkodusznie, wtedy On nam błogosławi, uświęca nasze działanie i owoce naszej pracy. Swoimi Bożymi dłońmi błogosławi i przemienia wszystko, co jest wodą naszego życia, w to, co lepsze, w wyborne wino owoców naszego wysiłku, nadaje naszemu dziełu nową jakość. I to właśnie, co przez nas wykonane i przez Niego pobłogosławione, każe nam nieść innym, którym jest to potrzebne. ”Zaczerpnijcie i zanieście„. Jeśli umiemy się dzielić tym, co otrzymujemy od Boga, i tym, co zdziałamy przy Jego pomocy, to faktycznie żyjemy wtedy rzeczywiście nie dla siebie, ale dla drugich, tworzymy na ziemi przedsionek Nieba.

Opis wesela w Kanie kończy się zdaniem: ”Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie„ (J 2,11). To końcowe zdanie jest przypomnieniem i zarazem wezwaniem, abyśmy z każdej Eucharystii rozchodzili się do naszych domów z odnowioną wiarą w Jezusa, z przekonaniem, że jest On dla nas w życiu najważniejszy, że jest Drogą, Prawdą i Życiem.

Czym możemy Maryi sprawić radość? Przyrzeknijmy jej w duszy, że będziemy pielęgnować codzienną więź z Bogiem, będziemy pamiętać nie tylko o swoich potrzebach, ale także o potrzebach Kościoła i Ojczyzny. Świat na lepszy zmieniają nie tylko politycy, ale także modlący się ludzie, którzy ofiarują swoje cierpienie za innych. Czujcie się wszyscy potrzebni! Nie jesteś zwykłym człowiek. Jesteś wielki, gdy się modlisz, gdy cierpisz i wiesz, dla kogo to czynisz. Spotykajmy się bardzo chętnie w niedzielę i święta na Eucharystii. Bez Jezusa nic nie uda nam się zrobić dobrego. ”Beze mnie nic nie możecie uczynić„.

Święty Paweł powie: ”Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia„. Na każdej Eucharstii jest nam dawana światłość Ducha Świętego, byśmy mogli wszystkie nasze krzyże unieść. Trzymajmy się zatem Eucharystii, to jest nasze źródło. Czujmy się uczniami Chrystusa oraz córkami i synami naszej Ojczyzny-Matki, której na imię Polska. Zachowajmy miłość do naszego ojczystego domu.

Drodzy bracia i siostry, kochani Rodacy, w zakończeniu naszego rozważania zwróćmy się do Jasnogórskiej Matki, którą tu czcicie na amerykańskiej ziemi, w nowej ojczyźnie waszego powołania. Maryjo, oddajemy Ci ludzkość, wszystkie ludy i narody. Oddajemy Ci Europę i wszystkie kontynenty. Oddajemy Ci naszą Ojczyznę. Oddajemy Ci Amerykę, Kanadę i inne kraje świata, gdzie żyją Polacy. Matko, przyjmij! Matko, nie opuszczaj! Matko, prowadź! Matko, bądź z nami w każdy czas, wspieraj i ratuj nas. Amen!

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... maryi.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Matka Boska w życiu Polski i Polaków
PostNapisane: 12 sie 2014, 07:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31047
U Matki Bożej Łaskawej

Sylwia Rejmentowska

Tysiące pielgrzymów przybędzie do Matki Bożej Łaskawej w Krzeszowie, aby modlić się i wspólnie świętować. W czwartek rozpocznie się tam wielki odpust, który potrwa cztery dni.

– Tradycyjnie odpust krzeszowski przeżywamy kilka dni. W tym roku zaczynamy obchody już 14 sierpnia i będziemy świętować do niedzieli, 17 sierpnia. W czwartek powitamy pielgrzymkę pieszą, która będzie szła z Legnicy do Krzeszowa. Wieczorem po Apelu Jasnogórskim pójdziemy w procesji ze światłami, z cudowną ikoną Matki Bożej Łaskawej po Kalwarii Krzeszowskiej. Jest to niesamowite przeżycie, bo będziemy szli polnymi drogami, lasem, śpiewając pieśni krzeszowskie. Po procesji, o godz. 24.00, będziemy uczestniczyli w Pasterce maryjnej, która corocznie gromadzi tysiące ludzi – zwraca uwagę w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl ksiądz prałat Marian Kopko, kustosz krzeszowskiego sanktuarium Matki Bożej Łaskawej.

Główna uroczystość odbędzie się 15 sierpnia br., w święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Rozpocznie się ona o godz. 11.00 procesją z cudowną ikoną Matki Bożej Łaskawej z Kalwarii Krzeszowskiej do bazyliki mniejszej pw. Wniebowzięcia NMP. Centralną Mszę św. odpustową odprawi Prymas Czech ks. kard. Dominik Duka z Pragi. Koncelebrować ją będą m.in. ks. bp Zbigniew Kiernikowski, ordynariusz legnicki, oraz ks. bp Stefan Cichy.

Po Eucharystii odbędzie się agapa na placu klasztornym oraz koncert patriotyczny muzyczno-poetycki zorganizowany z okazji wybuchu Powstania Warszawskiego „Gaude Mater Polonia”. – W tym roku szczególnie będziemy się modlić za JE Zbigniewa Kiernikowskiego, nowego biskupa legnickiego, oraz za poległych w Powstaniu Warszawskim – dodaje ks. Marian Kopko.

Każdego roku na Wielki Odpust Krzeszowski przybywa coraz więcej osób. Są to pielgrzymki zorganizowane, ale również rodziny i osoby indywidualne. Ksiądz prałat Kopko mówi, że w tym roku w uroczystościach odpustowych może wziąć udział od 5 do 7 tysięcy osób. – W organizacji i zachowaniu porządku pomaga nam policja z Kamiennej Góry, straż pożarna i wolontariusze. Wielu ludzi przyjeżdża samochodami i tutaj cieszymy się, że także droga z Kamiennej Góry do Krzeszowa już w połowie jest zrealizowana. Na czas odpustu prace drogowe zostaną wstrzymane, aby piel- grzymi mogli dotrzeć do Krzeszowa – podkreśla kustosz sanktuarium.

W Krzeszowie pielgrzymi czują obecność Matki Bożej Łaskawej. Po odnowieniu bazyliki – jak mówi ks. prałat Kopko – można poczuć, że wchodzi się do przedsionka Nieba. – Organizujemy też procesję pokutną dookoła ołtarza i ci, którzy mogą, idą na kolanach, przechodzą, modlą się, polecają swoje intencje, swoje smutki i dziękczynienia – zaznacza ks. prałat Marian Kopko.

http://www.naszdziennik.pl/wp/90853,u-m ... kawej.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Matka Boska w życiu Polski i Polaków
PostNapisane: 25 sie 2014, 07:35 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31047
Zwycięstwo idzie przez Maryję

Sebastian Karczewski

Zwyciężać można tylko z Bogiem, bez Niego skazani jesteśmy na porażkę – przypomniał ks. abp Henryk Hoser w piątek wieczorem w Radzyminie. W święto Najświętszej Maryi Panny Królowej biskup warszawsko-praski zawierzył Niepokalanemu Sercu Maryi rodziny tamtejszej parafii św. Jana Pawła II.

– Z Bogiem, naszym Królem Jezusem Chrystusem i naszą Królową Najświętszą Maryją Panną możemy zawsze zwyciężać. Bez Nich będziemy przegrywać. Przegrywać swoje życie, swoje szanse; dary, które Bóg nam dał; umiejętności, w które nas wyposażył. I możemy to życie zmarnować – mówił ks. abp Henryk Hoser. Ordynariusz warszawsko-praski przypomniał, że Królestwo Boże oparte jest na zasadach zapisanych w Ewangelii, które niewiele mają wspólnego „z tym, co jest zapisane w ludzkich ustawach i konstytucjach, tak często kulawych, niemrawych, niepełnych, a niejednokrotnie również nieprawdziwych”.

Nawiązując do objawień maryjnych, kaznodzieja przypomniał, że są one wyrazem troski Boga o człowieka, poprzez nie Matka Boża pragnie przypomnieć nam o obecności Stwórcy w historii ludzkości. – On jest nie tylko w teraźniejszości i był w naszej historii, ale jest również obecny w przyszłości, która nas czeka. Bóg ją widzi, dlatego Najświętsza Maryja Panna tak często pojawia się na ziemi, by nas przywrócić do bliskości Boga, do wejścia na drogę zbawienia. Nie na darmo Maryja ukazała pastuszkom z Fatimy wizję piekła. Ono niestety istnieje naprawdę – mówił ks. abp Hoser. Zachęcając rodziny do uciekania się do Matki Bożej w trudnościach, biskup warszawsko-praski życzył, by zawierzenie Najświętszej Maryi Pannie było „programem życia” rodzin.

Na zakończenie Liturgii ks. abp Henryk Hoser zawierzył rodziny opiece Matki Bożej. Następnie z kaplicy sanktuarium św. Jana Pawła II wyruszyła procesja różańcowa z figurą Matki Bożej Fatimskiej, przywiezioną z portugalskiego sanktuarium do Radzymina w 2011 roku. Jak podkreślił ks. Krzysztof Ziółkowski, proboszcz radzymińskiej parafii św. Jana Pawła II i kustosz powstającego tu sanktuarium Papieża z Polski, uroczystość zawierzenia rodzin jest kolejnym elementem realizacji duchowego testamentu św. Jana Pawła II, wpisującym się w Wielką Nowennę Fatimską.

http://www.naszdziennik.pl/wp/93335,zwy ... aryje.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 63 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 16 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /