Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 42 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Nasze korzenie
PostNapisane: 12 sty 2016, 08:56 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Wbrew temu, co podkreślają rodzące się tu i ówdzie ruchy neopogańskie w Polsce, nie były to wierzenia oparte jedynie na sielankowych tańcach i śpiewach w świętych gajach. Nie jest wykluczone, że bóstwa i demoniczne istoty, którym oddawano cześć, wymagały być może nawet ofiar ludzkich, co można dostrzec chociażby w legendarnych przekazach.

To już były czasy liczące stulecia po zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Na ziemi nie działały tylko demony, bo wiał także i Duch Święty tam gdzie chciał. Jedne ludy się temu poddawały, a inne nie. Faktem jest, że gdy święci Cyryl i Metody przybyli na ziemię Słowian, zdumieli się tym, że etyka tego ludu jest tak bliska Chrześcijaństwu. Podejrzewali nawet, że musiał tutaj dotrzeć święty Piotr. Słowianie słynęli z gościnności i dobroduszności. Rodzimowiercy kłamią, że Chrześcijaństwo zniszczyło najlepsze cechy Słowian, bo było wręcz przeciwnie. Wszystko wskazuje na to, że Słowianie sami wkroczyli na drogę do Jezusa Chrystusa i przyjęcie Chrześcijaństwa było logiczną konsekwencją. Odbyło się więc bez większych problemów tam, gdzie Słowianie nie graniczyli z Niemcami. Niemcy mordując w imię krzyża starali się odciągnąć Słowian od Chrystusa i osiągnęli tutaj sukces, przekonując Słowian, że Chrześcijaństwo to jakieś demoniczne wyznanie. Tą samą politykę prowadzili później pod mianem Krzyżaków wobec Litwy i gdyby nie Polska, Litwini pozostali by poganami i wyginęliby jak Prusowie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nasze korzenie
PostNapisane: 15 lut 2016, 11:00 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31055
„Zanim ochrzcił się Mieszko, misje wśród naszych przodków”

W ramach obchodów 1050. rocznicy chrztu Polski Muzeum Misyjno-Etnograficzne Księży Werbistów w Pieniężnie zorganizowało konkurs plastyczno-literacko-filmowy na temat: „Zanim ochrzcił się Mieszko, misje wśród naszych przodków”.

Obrazek

Jak podkreśla ks. Wiesław Dudar, celem konkursu, który ma charakter otwarty i adresowany jest do dzieci i młodzieży w wieku 6-18 lat, jest przypomnienie dzieciom i młodzieży poprzez twórczość plastyczną, literacką i filmową, o ważnej rocznicy chrztu Polski. – Ma on wskazywać na wspólnotowy wymiar Kościoła jako drogi wszystkich chrześcijan do zbawienia, rozbudzać w uczestnikach zainteresowania misjami oraz kierować ich uwagę na temat działalności misyjnej Kościoła od samych jego początków, czego wyrazem jest przyjęcie chrztu przez Polskę 1050 lat temu. Inne nie mniej ważne cele to: pobudzenie wyobraźni i rozwijanie kreatywności plastycznej, literackiej i filmowej oraz aktywizowanie wrażliwości artystycznej poprzez prezentowanie i honorowanie nadesłanych prac – wyjaśnia werbista.

Prace powinny przedstawiać wizję hasła konkursu: „Zanim ochrzcił się Mieszko, misje wśród naszych przodków”. Uczestnicy mogą pokazać, jak według nich wyglądała praca misjonarzy na terenach Polski w czasach, gdy byliśmy jeszcze nieochrzczeni (1050 lat temu).

Organizator pozostawia uczestnikom konkursu pełną swobodę interpretacji tematu w zakresie wizji artystycznej, lecz praca musi bezpośrednio nawiązywać do tytułu konkursu.

Prace można nadsyłać do 11 kwietnia 2016 r. do Muzeum Misyjno-Etnograficznego Księży Werbistów w Pieniężnie (Kolonia 19, 14-520 Pieniężno) z dopiskiem: „Zanim ochrzcił się Mieszko, misje wśród naszych przodków”.

Więcej informacji można uzyskać pod numerem telefonu: 604 112 123 (aktualny do 11 kwietnia 2016 r.). Możliwy jest także kontakt mailowy do dnia finału konkursu: konkurs@werbisci.pl

Małgorzata Pabis

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... odkow.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nasze korzenie
PostNapisane: 26 lut 2016, 07:56 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31055
Bądź sobą, odkryj swoje korzenie

Obrazek
W refleksji o Europie powinniśmy nieustannie odwoływać się do dziedzictwa św. Jana Pawła II Zdjęcie: / Reuters


Pielgrzymi wchodzący do katedry św. Jakuba w Santiago de Compostela zanurzają się w jej bogate wnętrze. Ostatecznie, po chwilach modlitw, po dziękczynieniu złożonym Bogu, docierają do ołtarza głównego, gdzie złożone są relikwie Apostoła. Zgodnie ze zwyczajem wchodzą wąskimi schodkami na galerię nad ołtarzem, gdzie umieszczone jest popiersie św. Jakuba. Obejmują to popiersie i składają na ramieniu Apostoła pocałunek szacunku, miłości, wdzięczności. A potem schodzą. Mogą wówczas zatrzymać się na poziomie posadzki katedry, ale mogą też wejść do małej krypty pod ołtarzem, do grobu i relikwiarza Apostoła. Obecnie jest tam tablica upamiętniająca pobyt, modlitwę i słowa wypowiedziane w Santiago przez św. Jana Pawła II 9 listopada 1982 roku.

Najbardziej chyba przemawiający fragment wypowiedzianego wtedy Aktu europejskiego zaczyna się od inwokacji: „Dlatego ja, Jan Paweł, syn polskiego narodu, który zawsze uważał się za naród europejski ze względu na swe początki, tradycję, kulturę i żywotne więzy, syn narodu słowiańskiego wśród Latynów i łacińskiego pośród Słowian, ja, następca Piotra na Stolicy Rzymskiej, stolicy, którą Chrystus zechciał umieścić w Europie i którą kocha za jej trud szerzenia chrześcijaństwa na całym świecie, ja, biskup Rzymu i pasterz Kościoła powszechnego, z Santiago kieruję do ciebie, stara Europo, wołanie pełne miłości: Odnajdź siebie samą! Bądź sobą! Odkryj swoje początki. Tchnij życie w swoje korzenie”.

Jest to fragment niezwykle przemawiający – nie tylko poprzez swoją ekspresję i walor osobisty, ale także poprzez treść. Zwraca on uwagę na wartość kultury, która określa tożsamość, buduje komunikację między narodami, ale pozwala też ocalić suwerenność własnego narodu.

Wspólny dom
Europa taka, jak postrzega ją Jan Paweł II, jest przede wszystkim wspólnotą religii i kultury. Te dwa aspekty: religijny i kulturowy – są znamienne dla polskich orędzi o Europie, jakie Jan Paweł II wygłosił w Gnieźnie. Religia i kultura są w myśli Papieża Polaka integralnie ze sobą powiązane. Fundamentem owego związku jest człowiek – osoba ludzka. Przez to Europa jest w tej myśli nie tyle Europą kupców czy Europą układów politycznych lub ekonomicznych, jest to nade wszystko ojczyzna ojczyzn, wspólny dom – przestrzeń na miarę człowieka. W Poznaniu w 1997 r. Jan Paweł II przypominał w przemówieniu do młodzieży, że podstawowym zadaniem kultury jest wychowanie człowieka, czyli działanie na rzecz tego, by człowiek stawał się coraz bardziej sobą. Dokładniej mówiąc, chodzi tu o taką formację osoby ludzkiej, zgodnie z którą człowiek bardziej „jest” niż więcej „ma”. A to, co „ma” i „posiada”, wykorzystuje, by bardziej być – nie tylko być „z drugimi”, ale być „dla drugich” (Homilia na placu Mickiewicza, Poznań, 3.06.1997, nr 4).

Myślenie o Europie, które próbuje podążać śladem myśli Jana Pawła II, winno zatem odczytać Europę jako rzeczywistość domu, jako poszukiwaną wartość samą w sobie, jako odkrywaną w tym poszukiwaniu i realizowaną wolność, jako wydarzenie kultury i świadectwa, wreszcie jako także swoistą świątynię, w której pełne prawo obecności ma Chrystus. Przywołajmy w tym miejscu wymowne słowa papieskie z drugiej wizyty w Gnieźnie: „Tu, z tego miejsca, powtarzam wołanie z początku mego pontyfikatu: otwórzcie drzwi Chrystusowi! W imię poszanowania praw człowieka, w imię wolności, równości, braterstwa, w imię międzyludzkiej solidarności i miłości, wołam: nie lękajcie się! Otwórzcie drzwi Chrystusowi! Człowieka nie można zrozumieć bez Chrystusa. Dlatego mur, który wznosi się dzisiaj w sercach, mur, który dzieli Europę, nie runie bez nawrotu ku Ewangelii. Bez Chrystusa nie można bowiem budować trwałej jedności. Nie można tego robić, odcinając się od tych korzeni, z których wyrosły [narody i kultury] Europy i od wielkiego bogactwa kultury duchowej minionych wieków. Jakże można liczyć na zbudowanie ’wspólnego domu’ dla całej Europy, jeśli zabraknie cegieł ludzkich sumień wypalonych w ogniu Ewangelii, połączonych spoiwem solidarnej miłości społecznej będącej owocem miłości Boga?” (Homilia w czasie Mszy św., Gniezno, 3.06.1997, nr 5).

Wartość Europy
Spróbujmy zatem w dalszej refleksji spojrzeć na owe kategorie papieskiej wizji Europy – dom, drogę poszukiwania, wartość wolności.

W tej chwili jednak zatrzymajmy się u samego początku, niejako w progach europejskiego domu. Za sprawą św. Jana Pawła II odkryliśmy, że niezależnie od punktu spojrzenia – Santiago de Compostela czy Gniezna, Europa jest ogromną wartością.

Współcześnie, pochylając się nad tą wartością, utworzoną przed wiekami i rozbudowywaną przez wieki, możemy odczuć pewne zakłopotanie albo pragnienie oddalenia od siebie niektórych pytań. Pierwsze z tych pytań to kwestia tożsamości.

Znawcy problemu, pisząc o tożsamości zbiorowej, wyróżniają pewne jej podstawowe elementy: to idea „ducha narodowego”, która wyraża się w swoistych formach życia i w zachowaniach zbiorowych, zwłaszcza w chwilach kryzysu. Ta idea dotyczy najpierw kondycji narodu, ale wyrażała się także w całości Europy dotkniętej kryzysem na przykład inwazją barbarzyńców, inwazją islamu… Ogromnie istotnym czynnikiem tożsamości jest pamięć historyczna. Niekiedy uzupełnia ona lukę, gdy naród zostaje pozbawiony języka. Dzieje narodów europejskich pokazują, że naród może utracić swój język, nie tracąc świadomości swej tożsamości. Ważnym elementem jest także zdolność do myślenia przyszłościowego – w sytuacji gdy pojawia się niepokój o to, co może się przydarzyć, konieczne są starania o utwierdzenie swojego bytu i zabezpieczenie przed ewentualnymi przeciwnościami losu, myślenie w kategoriach jutrzejszych interesów. Istotne są wreszcie w opisie tej tożsamości ciało i pamięć o przodkach. Pamięć o przodkach odwołuje do początku umiejscowionego w czasie – przekazów o akcie założycielskim lub pierwszych przodkach.

Dzieje Europy zawierają w sobie te elementy wyrażone językiem kultury i językiem wiary. Dzięki tej symbiozie Europa była sobą. Dziś staje przed wyzwaniem, by odkryć samą siebie i być sobą.

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

Ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr

http://www.naszdziennik.pl/mysl/152957, ... zenie.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nasze korzenie
PostNapisane: 04 kwi 2016, 08:18 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31055
Miejsce, gdzie wzrastała wiara Polaków

Obrazek

Z wojewodą świętokrzyskim Agatą Wojtyszek rozmawia Mariusz Kamieniecki

Pani Wojewodo, proszę powiedzieć, jakie intencje przyświecały organizatorom zakończonego wczoraj sympozjum „Dziedzictwo Świętego Krzyża. Sacrum – kultura – natura”?
– Podobnie jak w całym kraju, organizując sympozjum na Świętym Krzyżu, chcieliśmy uczcić 1050. rocznicę Chrztu Polski. Ponadto Święty Krzyż – miejsce kultu religijnego i najstarsze sanktuarium na ziemiach polskich, jest – można powiedzieć – sercem woj. świętokrzyskiego. Tu przed 80 przybyli Misjonarze Oblaci Maryi Niepokalanej, którzy w tym roku dodatkowo obchodzą 200. rocznicę istnienia zgromadzenia. Sympozjum w takim miejscu zorganizowane w jednym czasie miało niejako spinać te trzy ważne dla historii Polski wydarzenia. Sympozjum to wspólne przedsięwzięcie wojewody świętokrzyskiego, Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej ze Świętego Krzyża oraz Świętokrzyskiego Parku Narodowego. Warto podkreślić, że Święty Krzyż znajduje się w pięknym miejscu, w otoczeniu Świętokrzyskiego Parku Narodowego, a więc kultura i natura są to nieodłączne elementy, które towarzyszą temu miejscu.

Jakie są Pani refleksje i który z licznych referatów wygłoszonych podczas sympozjum zwrócił Pani szczególną uwagę?
– Sympozjum zgromadziło m.in. historyków, przyrodników, duchownych i samorządowców. Trudno wybrać jeden referat, który chciałabym czy też mogłabym wyróżnić. Tak naprawdę każdy wykład był wyjątkowy. Począwszy od wystąpienia prof. dr. hab. Krzysztofa Brachy z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach, który mówił o najstarszym dziedzictwie piśmienniczym poprzednich gospodarzy klasztoru Benedyktynów łysogórskich, wskazując, jak ważne było to miejsce dla polskich władców i naszego dziedzictwa kulturowego. To tam znajdowała się jedna z największych bibliotek średniowiecznych. To tam znajdował się jeden z najcenniejszych zabytków polskiej kultury piśmienniczej, słynne „Kazania Świętokrzyskie” – niekwestionowana relikwia języka ojczystego, czy chociażby „Pieśni Łysogórskie” – zbiór polskich średniowiecznych pieśni maryjnych uznawany za jeden z najstarszych tekstów w języku polskim, jakie powstały. Kolejni prelegenci wskazywali, że Święty Krzyż to również miejsce kaźni, gdzie w okresie międzywojennym, a także podczas II wojny światowej znajdowało się jedno z najcięższych więzień. Zginęło tam bardzo wielu jeńców wojennych, którzy byli przetrzymywani w tragicznych warunkach, gdzie miały miejsce nawet przypadki kanibalizmu.

Na wyróżnienie zasługuje też wykład o. Dariusza Malajki, który przypomniał genezę przybycia ojców ze Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej na Święty Krzyż. Przybyli tam, kiedy po czasach świetności benedyktyńskiej klasztor właściwie był zrujnowany, w opłakanym stanie. I krok po kroku stawiali to miejsce na nogi zarówno w wymiarze materialnym, jak i duchowym.

O Świętym Krzyżu mówił też św. Jan Paweł II?
– Ojciec Święty, który gościł w 1991 r. w Masłowie podczas spotkania z mieszkańcami ziemi świętokrzyskiej, apelował, aby nie zapominać o Świętym Krzyżu. To pokazuje, że jest to miejsce wyjątkowe. Myślę, że organizując to sympozjum, nie mogliśmy wybrać lepszego, bardziej zacnego miejsca.

List do uczestników skierował prezydent Andrzej Duda, wskazując m.in., że Święty Krzyż to miejsce, gdzie przez wieki wzrastała wiara Polaków oraz pomnażała się mądrość naszego Narodu…
– Święty Krzyż, gdzie znajdują się relikwie Drzewa Krzyża, na którym umarł Chrystus, to miejsce szczególne i ważne dla całego kraju – dawniej i dziś. Jak wcześniej wspomniałam, miejsce to nawiedziło wielu królów, którzy przybywali tu, aby czerpać siłę z relikwii Drzewa Krzyża Świętego. Wśród nich był król Władysław Jagiełło, który przybył tu przed bitwą pod Grunwaldem, prosząc o Boże błogosławieństwo. Jesteśmy też zaszczyceni, że prezydent Andrzej Duda skierował swoje słowo do ok. dwustu uczestników sympozjum.

Wczorajsze sympozjum zainaugurowało uroczyste obchody 1050. rocznicy Chrztu Polski w województwie świętokrzyskim. Czy możemy mówić o kolejnych wydarzeniach?
– Sympozjum „Dziedzictwo Świętego Krzyża. Sacrum – kultura – natura” to początek wydarzeń związanych z obchodami 1050. rocznicy Chrztu Polski. Oczywiście będzie ich więcej. Już w najbliższy wtorek będziemy gościć na terenie woj. świętokrzyskiego wicepremiera Piotra Glińskiego m.in. w Wiślicy. To kolejne miejsce związane z początkami chrześcijaństwa na ziemiach Polski. Planujemy też szereg imprez o zasięgu regionalnym organizowanych m.in. przez Muzeum Regionalne w Kielcach, jak też przez poszczególne powiaty tak, aby również w małych ojczyznach to wydarzenie wybrzmiało.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... lakow.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nasze korzenie
PostNapisane: 14 kwi 2016, 06:49 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31055
Polska istnieje dzięki Kościołowi

Państwo polskie przez wszystkie wieki istniało w gruncie rzeczy dzięki Kościołowi katolickiemu. Chcemy te więzi z chrześcijaństwem, obecnie nierzadko zapominane, bardzo mocno podkreślić poprzez wydarzenie państwowe – powiedział marszałek Sejmu Marek Kuchciński, zapraszając wspólnie z marszałkiem Senatu Stanisławem Karczewskim na posiedzenie Zgromadzenia Narodowego w Poznaniu z okazji 1050. rocznicy chrztu Polski i początków polskiej państwowości.

Marszałek Sejmu Marek Kuchciński określił planowane na piątek, 15 kwietnia, w Poznaniu posiedzenie Zgromadzenie Narodowe jako jedno z najważniejszych wydarzeń, w jakich parlamentarzyści wezmą udział w tym roku.

– Parlament niepodległej Rzeczypospolitej po raz pierwszy w dziejach sięga do najstarszych fundamentów polskiej państwowości, nierozerwalnie związanej od ponad tysiąca lat z chrześcijaństwem, przypominając decyzje polityczne, jakie zostały podjęte przez ówczesnych władców Polski w 966 r. – podkreślił marszałek Sejmu.

Przypomniał, że Polska poprzez chrzest Mieszka I weszła w skład państw chrześcijańskiej Europy. – Nastąpił wtedy początek polskiej państwowości. Miało to wpływ na następne dzieje wszystkich naszych pokoleń. I chcieliśmy bardzo mocno podkreślić tę wielką więź z chrześcijaństwem – dodał marszałek Kuchciński.

Dalej wyjaśnił, że przez wszystkie wieki istnienia polskiego państwa, od X w. do czasów obecnych, istniało ono i rozwijało się „w gruncie rzeczy dzięki instytucji Kościoła katolickiego”. Kościół zarówno w wiekach średnich, jak i w czasach nowożytnych był ostoją polskości. – O tych więziach z chrześcijaństwem obecnie nierzadko są zapominane. Chcemy je bardzo mocno podkreślić poprzez wydarzenie państwowe, jakie jako marszałkowie Senatu i Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej podjęliśmy – powiedział, tłumacząc powody zwołania Zgromadzenia Narodowego.

Podczas posiedzenia Zgromadzenia Narodowego uroczyste orędzie wygłosi prezydent Andrzej Duda.

We wspólnym posiedzeniu Sejmu i Senatu – jak poinformował marszałek Kuchciński – wezmą udział członkowie rządu z premier Beatą Szydło na czele, delegacje korpusu dyplomatycznego oraz przedstawiciele episkopatów wszystkich państw europejskich. – Można powiedzieć: od Kaukazu po Gibraltar – dodał marszałek Sejmu.

Do Poznania zaproszeni zostali także przedstawiciele władz parlamentów państw z całej Unii Europejskiej. Spodziewane są 23 państwowe delegacje. Zaproszenie do udziału w uroczystych obradach wystosowano także do przedstawicieli największych organizacji polonijnych na całym świecie.

Marszałek Senatu Stanisław Karczewski przypomniał, że będzie to pierwsze w historii posiedzenie Zgromadzenia Narodowego zwołane poza Warszawą. – To historyczna data i chwila, wydarzenie niespotykane. To wydarzenie rozpoczynamy już jutro od Mszy św. w Gnieźnie, a później jesteśmy razem w Poznaniu – dodał marszałek Senatu.

Obydwaj marszałkowie zaprosili także do śledzenia przebiegu uroczystości w Gnieźnie i Poznaniu wszystkich rodaków w kraju i zagranicą.

RS, KAI

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... olowi.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nasze korzenie
PostNapisane: 15 kwi 2016, 06:46 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31055
Trwajmy w wierze przodków

Przemówienie prezydenta Andrzeja Dudy wygłoszone 14 kwietnia podczas uroczystej Mszy św. w gnieźnieńskiej katedrze z okazji Jjubileuszu 1050-lecia Chrztu Polski

Eminencjo, czcigodny księże kardynale legacie, eminencjo czcigodny księże prymasie, gospodarzu tej katedry, szanowni panowie marszałkowie, szanowna pani premier, eminencje księża kardynałowie, ekscelencje księża arcybiskupi i biskupi, wszyscy zgromadzeni czcigodni duchowni, siostry, księża i bracia, szanowni państwo, drodzy rodacy. Wszyscy czcigodni także i goście.

To wzruszający i niezwykle podniosły moment, kiedy stajemy tutaj 1050 lat po dniach, kiedy zapewne w uroczystej oprawie władca tych ziem wtedy, książę Mieszko, przyjmował chrzest. Kronikarz Gall napisał później, że światłość rozświetliła te ziemie. Światłość rozświetliła Polskę. Bo ten chrzest, początek rzeczywistości naszej polskiej historii miał dwa wymiary. Miał wymiar duchowy, niezwykły, bo przyniósł tutaj nową religię. Religię, w której większość Polaków trwa do dzisiaj. Bo dał podwaliny dla tworzenia nowoczesnego państwa. Nowoczesnego, jak na tamte czasy na pewno, bo przyniósł coś zupełnie nowego. Ale przyniósł taką nowoczesność, która ma charakter trwały, która ma charakter uniwersalny.

Te dwa elementy, ten duchowy i ten państwowy, zaplotły się i trwają. Trwają, choć były w historii momenty, kiedy ten element państwowy znikał. Znikał na skutek gniewu, znikał na skutek wojny, znikał na skutek agresji, jaka przychodziła na polskie ziemie, jaka dotykała Polaków. Ale właśnie dzięki temu, co przyniósł chrzest w dusze, w dusze ludzi tu mieszkających, pokolenia nigdy nie pozwoliły wydrzeć sobie polskości. Nigdy nie pozwoliły sobie odebrać tego, dzięki czemu budowana była tradycja, kultura, wspólnota.

I Polska, nawet jeżeli znikała z mapy, to wracała. Wracała siłą Polaków i wracała siłą ducha, którego dawała im wiara i chrzest, i którego pomagał im chronić Kościół. I dlatego jestem ogromnie wdzięczny eminencjom, ekscelencjom, że możemy te obchody 1050-lecia chrztu mojej Ojczyzny rozpocząć właśnie od tego elementu duchowego. Rozpocząć od modlitwy, rozpocząć od podziękowania Panu Bogu za 1050 lat opieki nad polskim Narodem. Podziękować za świętych, którzy przez te 1050 lat z naszego Narodu wyszli.

I aby chyląc głowę tu, w Gnieźnie, gnieździe naszego Narodu i naszej Ojczyzny, na ziemi, po której stąpał kiedyś Mieszko, a potem jego syn, pierwszy król Polski Bolesław Chrobry, złożyć hołd tym wszystkim, którzy się przez te wszystkie stulecia dla naszej Ojczyzny zasłużyli.

Złożyć hołd tym wszystkim, którzy umierali z okrzykiem „Niech żyje Polska” na ustach. I Bogu podziękować za opiekę nad Ojczyzną. I prosić św. Wojciecha tu, u stóp jego konwersji, gdzie są jego relikwie, prosić św. Stanisława ze Szczepanowa, biskupa z mojego rodzinnego miasta, prosić św. Andrzeja Bobolę, mojego patrona i patrona naszej Ojczyzny, i prosić św. Faustynę, orędowniczkę Miłosierdzia Bożego, o błogosławieństwo i wstawiennictwo u Pana Boga za naszą Ojczyzną, za naszym Narodem i za tym wszystkim, co dla nas ważne.

Abyśmy trwali w tradycji przodków, w wierze, w tym wszystkim, co zawsze powodowało i powoduje, że jesteśmy mocni. Niech Pan Bóg błogosławi mojej Ojczyźnie, niech Pan Bóg błogosławi Polakom, niech Pan Bóg błogosławi Kościołowi.

RP, PAP

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... odkow.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nasze korzenie
PostNapisane: 15 kwi 2016, 11:01 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://blogmedia24.pl/node/74292

CHRZEST POLSKI
michael, czw., 14/04/2016 - 04:18

*
Nosimy Naszą Ojczyznę w sobie.
Taką Ona jest, jaką Ją tworzymy w Naszym sercu.

Obrazek


Proszę Boga, aby obecne i przyszłe pokolenia Polaków pozostawały wierne łasce chrztu, dając świadectwo miłości Chrystusa i Kościoła.
Ojciec Święty Franciszek, Audiencja Generalna, 13.04.2016 Watykan link
http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... zieja.html

Nie dozna łaski zbawienia, kogo nie wesprze miłość. Ona jedna nie działa marnie, promienna sama w sobie, gasi zawiści, uśmierza swary, użycza wszystkim pokoju, skupia co się rozpierzchło, podźwiga, co upadło, wygładza nierówności, prostuje krzywe, wszystkim pomaga, nie obraża nikogo, a ktokolwiek się schroni pod jej skrzydła, ten znajdzie bezpieczeństwo i nie ulegnie niczyjej groźbie. Miłość tworzy prawa, włada państwami, urządza miasta, wiedzie stany Rzeczypospolitej ku najlepszemu końcowi, a kto nią pogardzi, wszystko utraci.
Dlatego też my wszyscy zebrani: prałaci, rycerstwo i szlachta, chcąc spocząć pod puklerzem miłości i przejęci pobożnym ku niej uczuciem, niniejszym dokumentem stwierdzamy, że łączymy i wiążemy nasze domy i pokolenia, nasze rody i herby”.
Unia Horodelska, Preambuła, 2 pażdziernika 1413. link
http://plock.gosc.pl/doc/1730582.Spadko ... Wlodkowica

Strona tytułowa "Unii Horodelskiej" - "tekst z pergaminu oryginalnego – będącego własnością książąt Radziwiłłów i wydobytego spod pieczęci w marcu 1924 roku – z zachowaniem pisowni i z rozwiązaniem jedynie skrótów, do litografii odpisał i na kamieniu iluminował Adam Półtawski. Brzmienie łacińskie uzupełnione przekładem polskim według książki Unia Litwy z Polską Żerbiłły Łabuńskiego." link
http://kwadryga.blox.pl/2014/01/Jan-Str ... e-cz2.html

"Polska Uwierzyła" Maciej Pawlicki - "W sieci" Wydanie nr 15/2016 (176). Jest w tym artykule mały akapit, zatytułowany "Patriotyzm jak modlitwa". Proszę o zwrócenie uwagi na ten akapit. link
http://www.wsieci.pl/aktualne-wydanie-sieci.html

Historia i pamięć jest splątaniem wielu kultur i tradycji, nieustającym starciem ludzkich myśli i interesów. Historia i pamięć jest zapisem istnienia narodów i cywilizacji, świadectwem ich wspólnoty i konfliktów. Nasza Historia i Pamięć to Millenium w Chrystusie, dar Boży łączący kultury, narody i ich tradycje, w którym Sprawiedliwość była i może znów będzie ostoją mocy i trwałości Rzeczypospolitej Obojga Narodów.

michael - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nasze korzenie
PostNapisane: 15 kwi 2016, 11:05 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://myslkonserwatywna.pl/prof-bartyz ... wlasnie-2/

Prof. Bartyzel: Mieszko I to Polska własnie
Arkadiusz Jakubczyk | 14 kwietnia 2016 | 1 Komentarz



To, co wyprawiają siły Mordoru w związku z rocznicą chrztu Polski jest powtórką takiej samej kampanii, która masoneria we Francji prowadziła 20 lat temu, w 1500 rocznicę chrztu Chlodwiga. Chwyty erystyczne są w zasadzie te same: albo błahe, czepiające się niepewności daty samego wydarzenia (tak jakby nieścisłość w datowaniu przyjęcia chrztu przez jakiegoś księcia mogła mieć jakiekolwiek znaczenie wobec faktu, że sam Pan Nasz na pewno nie przyszedł na świat w swojej ludzkiej naturze w roku 0, tylko kilka lat wcześniej, też w przybliżeniu, i jakoś nam ta pomyłka w datacji Dionizego Małego wiary nie osłabia); albo zupełnie idiotyczne, bo "demaskujące" fakt oczywisty, iż faktyczna chrystianizacja ludu była i musiała być procesem rozciągniętym mocno w czasie. Właściwie brakuje tylko jednego elementu, czyli analogii do stawiającego kropkę nad i hasła masonów nadsekwańskich "Chlodwig to nie Francja", a co wynika z tego, że oni mogą wskazać wyraźną cezurę w historii Francji, jaką jest rewolucja, inaugurująca inną, a faktycznie 'anty-Francję", uznając zatem, że "Francja to Rewolucja i Prawa Człowieka" przeciwko Prawu Bożemu i Królom Francji, w Polsce natomiast takiej "Bastylii" dzielącej mieczem historię państwa na dwie nieprzystające do siebie połowy nigdy nie było. Skutek jest taki, że nie mogąc powiedzieć wprost "Mieszko I to nie Polska", bo przecież nawet mit założycielski Okrągłego Stołu nie może być poważną alternatywą, gdyż wiadomo, że w Magdalence obalano kolejne półlitrówki, a nie więzienia, to w takim razie chwytają się jak brzytwy najcudaczniejszych pomysłów, jak neobolszewicka "Krytyka Literacka", która wychodzi naprzeciw "rodzimowiercom" i etnonacjonalistom plemiennym, wyrażając żal, iż Mieszko otworzył kraj na wpływy "obcych kultur".
Wszystko to jednak jest w swojej esencji, mniej lub bardziej jawnie, działaniem cywilizacji przeciw-chrześcijańskiej, która nie może pogodzić się z faktem, iż chrzest księcia Polan nadał niezmywalne piętno całej naszej historii minionej i tej, która jeszcze będzie trwała, aż po czasy ostateczne. To zatem po prostu Książę Tego Świata, szalejący z nienawiści, iż ten połeć ziemi został wyrwany spod jego mocy, mobilizuje wszystkie swoje sługi.
Albowiem od tego czasu, od momentu wszczepienia polskiej gałązki w krzew winny Res Publica Christiana, nasz pierwszy chrześcijański władca przyjął w imieniu wszystkich swoich następców także i to zobowiązanie, wynikające z uznania, iż od Odkupienia żadna ziemska władza nie może być prawowita, jeżeli nie uznaje Panowania Chrystusa. Władza, która to panowanie choćby ignoruje, może być co najwyżej legalna, a więc tolerowana jako zło konieczne do karania innych występków, ale nie prawowita.

Profesor Jacek Bartyzel


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nasze korzenie
PostNapisane: 19 kwi 2016, 19:43 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7534
Lokalizacja: Podlasie
Plemiona słowiańskie, które nie przyjęły chrześcijaństwa, nie tylko straciły swoją tożsamość, ale i byt - Kornel Morawiecki o korzeniach Polski

Obrazek

Kornel Morawiecki, marszałek senior Sejmu VIII kadencji oraz Roman Kowalczyk, Dolnośląski Kurator Oświaty, a także dyrektor Ośrodka Pamięć i Przyszłość – Wojciech Kucharski i o. Michał Legan - dyskutowali w auli Papieskiego Wydziału Teologicznego na temat tego, czym jest polska tożsamość i jakie wartości są nierozerwalnie związane z naszą Ojczyzną. Debatę zorganizowało Obserwatorium Społeczne z okazji 1050. rocznicy Chrztu Polski.

Dyskusję rozpoczął Kornel Morawiecki, podkreślając, że polska tożsamość istniała nawet wtedy, kiedy nie było Polski jako państwa.

Mieliśmy jednak swój język, który żył, którym się posługiwali nasi przodkowie
—mówił, dopowiadając:
Pierwszą formą tożsamości i potrzebą każdego podmiotu jest istnienie. My, dzięki chrześcijaństwu, istniejemy
Legendarny działacz „Solidarności Walczącej” zaznaczył także, że te plemiona słowiańskie, które nie przyjęły chrześcijaństwa, nie tylko straciły swoją tożsamość, ale i byt. Przyznał również, że słowem, które ma wiele wspólnego z tożsamością, jest „ziemia”.

Dla nas największym wyzwaniem teraz jest budowanie przyszłej tożsamości, nie tracąc tej, którą wypracowaliśmy
—zakończył swoją wypowiedź K. Morawiecki.

W kontekście historycznym temat podjął kolejny prelegent, Roman Kowalczyk. Najpierw przypomniał potęgę Rzeczypospolitej Obojga Narodów, by następnie wskazać na czasy zaborów i związaną z nimi próbę wyzucia Polaków z ich tożsamości.

Co zaborcy usiłowali zniszczyć, żeby polskość pogrzebać?
—pytał dolnośląski kurator oświaty i tłumaczył:

Uderzali w trzy filary, które budują tożsamość narodu: język, ziemię i wiarę. Dodałbym jeszcze, w kontekście zaborów, niszczenie autorytetów. Polacy mieli być bezkształtną masą, siłą roboczą, pozbawioną wartości i tych, na których mogliby się wzorować.

Wojciech Kucharski z kolei oświadczył, że tożsamość jest tym wszystkim, co nas definiuje, a we Wrocławiu mamy do czynienia z czymś szczególnym.

To u nas znajduje się Księga Henrykowska z pierwszym zdaniem zapisanym po polsku, ale zwróćmy uwagę na całą jego otoczkę. Zdanie to bowiem zapisał niemiecki mnich, a wypowiedział je czeski chłop do Polki. I to nam mówi, czym jest Wrocław
—stwierdził dyrektor Ośrodka Pamięć i Przyszłość, dopowiadając, że w 1475 r. we Wrocławiu (wówczas nie polskim mieście) wydrukowana została pierwsza książka w języku polskim, bo biskupstwo wrocławskie było częścią metropolii gnieźnieńskiej.

Pamiętajmy, że naród też jest pewnym procesem, którzy cały czas się tworzy. Trudno sobie wyobrazić przyszłość, bez zrozumienia swojej historii. Proces samoświadomości i samo-poznawania się ciągle trwa
—mówił historyk.

O swoim problemie z tożsamością mówił o. Michał Legan, paulin z Jasnej Góry.
Mój ojciec był Bułgarem, moja mama urodziła się na terenie ZSRR, mój dziadek miał trzech braci, a każdy z nich służył w innej armii
—rozpoczął kapłan.

Przywołał swoje wspomnienie z dzieciństwa.

Pierwszego maja pochód, megafon, przemawia gen. Jaruzelski, potem wyśpiewują hymn polski. Brykam, jako mały chłopiec. Nagle dostaję od mojej mamy otwartą dłonią w twarz. Za to, że biegałem podczas hymnu, a nie stałem na baczność, jak należało. Wtedy zostałem nauczony szacunku i miłości do tego konkretnego znaku polskości
—mówił o. Michał Legan.

Jak stwierdził, jest Polakiem i kocha Polskę, ale bycie Polakiem to nie kwestia genów, czy rasy, lecz w jego przekonaniu kwestia wyboru.

To jest tak, jak z miłością i wiarą: żeby była prawdziwa, musi być wybrana. I wielu wybiera polskość, bo docenia jej wartość
—spuentował paulin.

Fundacja Obserwatorium Społeczne została powołana do istnienia w ubiegłym roku przez abp. Józefa Kupnego. Zgodnie z ideą wyznaczoną przez metropolitę wrocławskiego ma ona stanowić chrześcijański think-tank, analizujący rzeczywistość społeczną, pojawiające się nowe prądy kulturowe oraz tendencje polityczne i gospodarcze, stawiając diagnozy oraz rozpoznając nowe wyzwana i zagrożenia, a także formułując sposoby reagowania Kościoła na współczesne zmiany w duchu spotkania ze światem. Debata „Tożsamość Polski” to kolejna inicjatywa podjęta przez Fundację. W swoim dorobku ma zorganizowanie kilku konferencji naukowych, m.in.: „Kościół – Komunikacja – Wizerunek” oraz poświęconej ekologicznemu nauczaniu papieża Franciszka czy zapewnienie bezpieczeństwa uczestników zgromadzeń religijnych oraz debaty na temat dziedzictwa Soboru Watykańskiego II.

ann/KAI

autor: wSumie.pl
Nazywamy rzeczy po imieniu!

wpolityce.pl/spoleczenstwo/289378-plemiona-slowianskie-ktore-nie-przyjely-chrzescijanstwa-nie-tylko-stracily-swoja-tozsamosc-ale-i-byt-kornel-morawiecki-o-korzeniach-polski

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nasze korzenie
PostNapisane: 10 lis 2016, 15:20 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.pch24.pl/sarmackie-portrety,40623,i.html

Sarmackie portrety
Data publikacji: 2016-01-16 07:00
Data aktualizacji: 2016-01-20 20:50:00

Obrazek

Dobre cechy mieszkańców I Rzeczypospolitej umożliwiły nam przetrwanie nocy okresu porozbiorowego. W życiu publicznym, w szkole, w urzędzie trzeba było stosować się do woli zaborców, ale w polskich domach obecna była Polska – mówi Joanna Puchalska, autorka książki pt. „Kresowi Sarmaci”.

Sporządziła Pani czternaście literackich portretów osób bardzo różnych. Wszystkich tych bohaterów łączą dwie tytułowe cechy: kresowe pochodzenie i sarmacki duch. Jak Pani natrafiła na te postaci, jakiego klucza użyła, by wybrać je do swojej pracy?
Zaczęło się od moich artykułów do miesięcznika „wSieci Historii”. Pracując nad nimi dotarłam do wielu bardzo ciekawych materiałów, dla których ramy prasowego tekstu były zbyt wąskie. Szkoda mi było tych historii, które musiałam skracać. Pomyślałam, że może udałoby się wydać na ich podstawie książkę. W rozmowie z prezesem wydawnictwa „Fronda” zrodził się tytuł będący zarazem podstawowym kryterium doboru bohaterów.
Książka powstała dosyć szybko, sukcesywnie wysyłałam wydawnictwu kolejne rozdziały nie wiedząc do końca, o kim jeszcze ostatecznie napiszę w tych ostatnich.

Poszczególne postaci łączy pochodzenie - herbowe i terytorialne, obejmujące obszar Wielkiego Księstwa Litewskiego. Głównie Nowogródczyznę, Wileńszczyznę i Mińszczyznę. Wspólny jest dla nich też z pewnością patriotyzm i sarmatyzm rozumiany jako zespół cech kulturowych, religijnych, obyczajowych, społecznych. To spadek po I Rzeczypospolitej, po kulturze szlacheckiej, kontuszowo-szablowej, sejmowej. Najważniejsze dla tego sarmatyzmu i wspólne dla moich bohaterów jest umiłowanie wolności, które - jak pamiętamy - w czasach saskich zdegenerowało się i przerodziło w nadużycia, w anarchię.

Kim jest typowy bohater „Kresowych Sarmatów”?
Ci bohaterowie są różni – od pierwszej Rzeczypospolitej, przez XIX stulecie, powstania, walki o niepodległość, poprzez bardzo dla mnie interesujący konserwatyzm Wielkiego Księstwa Litewskiego, reprezentowany tu przez Edwarda Woyniłłowicza i Aleksandra Meysztowicza, aż po wiek XX. O drugim z wymienionych syn, Walerian Meysztowicz napisał, że kochał Polskę w podobny sposób jak Piłsudski. Różnica polegała na tym, że Piłsudski, panicz, stworzył PPS, wsiadł do czerwonego tramwaju i walczył zbrojnie. Meysztowicz z kolei wsiadł do dworskiej karety i zajął się polityką, między innymi jako członek Dumy. Dzięki temu walka o niepodległość Polski szła dwutorowo.

Gdy wybuchła I wojna światowa, jak ujął to Walerian Meysztowicz, jego ojciec wysiadł z tej dworskiej karety, przyjechał z ogarniętej rewolucją Rosji do Polski i zrobił wiele dla zbudowania Niepodległej. Brał m.in. czynny udział w przyłączeniu Litwy Środkowej do Polski. Był też krótko ministrem sprawiedliwości. Oczywiście, zawsze atakowany przez bardziej lewicowe stronnictwa. Przeciwnicy zarzucali mu udział w odsłonięciu pomnika Katarzyny II w Wilnie. Przedstawicieli polskich magnatów i szlachty uczestniczących w tym wydarzeniu nazywano „kataryniarzami”.

W rozdziale poświęconym Aleksandrowi Meysztowiczowi staram się przedstawić jego punkt widzenia. Wybory, jakich dokonywał nie były przecież jednoznaczne, miał sporo rozterek i wątpliwości. Nieustannie zadawał sobie pytania o słuszność tego, co robi, i szukał na te dylematy uczciwej odpowiedzi.

Poznajemy też w książce pierwowzór Mickiewiczowskiego księdza Robaka…
To moja ukochana postać. Przez zbieg okoliczności natrafiłam na XIX-wieczną powieść Ignacego Jackowskiego, pt. „Przygody litewskie albo powieść z czasu mojego”. Autor opisał tam dokładnie osobę autentyczną, księdza Fabiana Ignacego Bułhaka. To też prawdziwy szlachcic-Sarmata. Bardzo znana persona, o której z pewnością słyszał autor „Pana Tadeusza”. Sporo elementów z jego biografii odnajdujemy w postaci księdza Robaka, miał równie bujne życie przed wstąpieniem do zakonu. Był żołnierzem, politykiem, posłem na Sejm Czteroletni. Bronił Konstytucji 3 maja, potem, po rozbiorze, oskarżył Katarzynę II o gwałt i napaść na Polskę, a pozew wpłynął do sądu w Nowogródku. Brał też udział w zorganizowaniu formacji wojskowych dla powstania Jasińskiego w Wilnie. Nic dziwnego zatem, że pewnego dnia zjawili się u niego w domu żołnierze rosyjscy, zaś sam Bułhak trafił na Sybir. Kiedy wrócił, okazało się, że żona ze zgryzoty umarła, a majątek został rozgrabiony. Resztki swoich dóbr rozdał ubogim i wstąpił do zakonu bernardynów w Nieświeżu. Był kwestarzem, do czego się świetnie nadawał, gdyż wszyscy go znali. Jeździł po okolicznych dworach, zaściankach, zbierał na rzecz klasztoru gotówkę, żywność i żywy inwentarz. Przy okazji załatwiał różne sprawy polityczne, które opisuję. Jedna z nich znalazła swoje odbicie w „Panu Tadeuszu”. Mickiewicz pisze o przekradaniu się młodzieży szlacheckiej przez Niemen do Księstwa Warszawskiego, do armii Napoleona. Było to przez zaborcę traktowane jako zdrada, dezercja. Narażeni na karę byli nie tylko sami uciekinierzy, ale również ich rodziny, którym groziła konfiskata majątków. Otóż ksiądz Bułhak uratował rodziny takich młodzieńców przed karą. Namówił mianowicie sekretarza sądu w Nowogródku do rozesłania okólnych listów do tych rodzin z zapytaniem, gdzie przebywają owi młodzieńcy. Wszyscy zgodnie odpowiadali - a to, że syn wyjechał do rodziny, a to że na studia. Z odpowiedzi - do których nadawcy nie omieszkali dołączyć szynki, masła czy butelki starki - wynikało, że żaden z nieobecnych nie wyjechał do Księstwa. Sprawnik był zadowolony, bo miał na papierze, na użytek swoich władz podkładkę świadczącą o tym, że nie ma podstawy do jakichkolwiek represji.

„Ksiądz Robak” – ksiądz Fabian Ignacy Bułhak jest swego rodzaju łącznikiem pomiędzy różnymi „mikroświatami” Wielkiego Księstwa Litewskiego. Odwiedzał różnych ludzi, co daje czytelnikowi możliwość poznania rozmaitych „typów” zamieszkujących tamte tereny.

Czyli…?
Wojskowych, magnaterii, Tatarów…. Z „Powieści z czasu mojego” Jackowskiego wyraźnie wynika, iż ksiądz Bułhak swoim autorytetem ogarniał wszystkie narodowości i wyznania. Odwiedzał nie tylko katolików, ale i Żydów, i Tatarów, do których jeździł chętnie na kołduny. Mickiewicz nie był jedynym, który opisał księdza Bułhaka. Wykorzystał jego postać również Ignacy Chodźko w cudownej powieści „Pamiętniki kwestarza”, stylizowanej na szlachecki diariusz. Nasz bohater otrzymał nowe imię – brat Michał Ławrynowicz. Jeździ on po Litwie, odwiedzając różne ciekawe osoby, między innymi właśnie Tatarów. Dało mi to powód do napisania oddzielnej historii właśnie o nich. O tych „naszych” Tatarach – muzułmanach oswojonych słowiańszczyzną, bardzo zasłużonych dla Rzeczypospolitej, dla polskiego oręża, od czasów Witolda aż do kampanii wrześniowej 1939 roku.

Co jeszcze wyróżnia Pani bohaterów? Jaki jest ów kresowy Polak-Sarmata?
No, nie jest to „aniołek”, ale z pewnością patriota, człowiek rodzinny, głęboko wierzący. Wiara jest dla nich bardzo ważna, zarówno dla katolików, jak i wspomnianych Tatarów. Życie w zgodzie w wielokulturowym społeczeństwie, którego model nie był narzucany odgórnie, jak ma to miejsce dzisiaj, ale był naturalny, wynikał z życia i z naturalnej potrzeby. Po prostu trzeba było z sąsiadami dobrze żyć.

Sarmata nie ma na ogół dobrej prasy, Pani książka przeczy jego wizerunkowi, jaki utarł się w ciągu kilku wieków…
Czarna legenda sarmatyzmu została ukuta przede wszystkim przez pisarzy oświeceniowych, a później przez PRL. Wyciągano wówczas przypadki skrajne, karykaturalne i moralnie naganne, prezentując je w formie satyrycznej bądź jako pretekst do napiętnowania całego zjawiska sarmatyzmu. Owa literatura miała charakter propagandowy, służyła pewnym celom. Także w czasach komunistycznych bardzo sprytnie ukazywano ów margines jako normę. Pamiętajmy, że zło jest w formie literackiej bardziej atrakcyjne, po prostu lepiej się sprzedaje niż dobro. W związku z tym złe obrazy Sarmatów przetrwały, a te pozytywne niekoniecznie. Dobro zawsze mniej rzuca się w oczy.

Ten negatywny obraz sarmatyzmu bardzo się rozpowszechnił, dostrzegamy go na każdym kroku, w tekstach popularnych, w podręcznikach, encyklopediach.

To jednak dobre cechy mieszkańców I Rzeczypospolitej umożliwiły nam przetrwanie nocy okresu porozbiorowego. W życiu publicznym, w szkole, w urzędzie trzeba było stosować się do woli zaborców, ale w polskich domach obecna była Polska. We dworach była Polska, tam żaden sprawnik nie miał nic do gadania. W jakim języku się mówi, jaką literaturę się czyta, co się robi. Dzięki tym wartościom w kręgach rodzinnych, sąsiedzkich, przyjacielskich ten nasz patriotyzm i polskość mogły przetrwać. Przetrwały fantastycznie.

Czy dopatruje się Pani w dzisiejszych Polakach jakichś cech swoich bohaterów?
Z całą pewnością. Wmawia się nam, że powinniśmy wszystkiego się wstydzić i za wszystko przepraszać, ale jest też bardzo dużo wspaniałych inicjatyw kulturalnych pokazujących te dobre wzorce. Mam na myśli chociażby twórczość Jacka Kowalskiego czy działalność takich placówek jak Muzeum Powstania Warszawskiego. One pokazują te dobre, pozytywne cechy Polaków i wielkie, ważne wydarzenia z naszej historii, które bardzo podnoszą na duchu. My naprawdę mamy z czego być dumni.

Co zainspirowało Panią do zajęcia się tematyką kresową?
Pasja wzięła się stąd, że jestem genetycznie obciążona. Babka babki mojej babki była matką chrzestną Mickiewicza. Matka Mickiewicza i jego dziadek służyli u niej we dworze. Noblesse oblige, zaczęło się od Czombrowa, tego właśnie dworu pod Nowogródkiem, który prawdopodobnie był pierwowzorem Soplicowa. Moja poprzednia książka, „Dziedziczki Soplicowa”, traktowała właśnie o związkach Mickiewicza z Czombrowem i o późniejszych skutkach tych związków.

Zapewne nie wyczerpała Pani tematu fascynujących kresowian-Sarmatów?
Bardzo chciałabym wykorzystać kapitalne materiały, które udało mi się zgromadzić na temat kolejnych wspaniałych postaci. Jeżeli uda mi się wydać następną książkę, znajdzie się w niej więcej o bardzo ciekawych kulturalnych związkach polsko-białoruskich. W „Kresowych Sarmatach” poświęciłam rozdział Władysławowi Syrokomli, o którym mało kto wie, że pisał wiersze także po białorusku. Jest kilku innych pisarzy i poetów, którzy tworzyli w kilku językach – na przykład Jan Barszczewski, uważający się za Białorusina. Jego książka pt. „Szlachcic Zawalnia, czyli Białoruś w fantastycznych opowiadaniach” powstała w języku polskim po to, by objąć szerszy krąg czytelników. To kapitalne opowiadania grozy. Bardzo chciałabym kiedyś napisać i o nich, i o ich autorze jako człowieku.

Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Roman Motoła


Joanna Puchalska, „Kresowi Sarmaci”, wyd. Fronda, Warszawa 2015.

Obrazek

Rozmowa PCh24.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nasze korzenie
PostNapisane: 24 kwi 2017, 07:35 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31055
Strzec chrześcijańskich korzeni

Potrzeba zaangażowania katolików świeckich, aby strzec chrześcijańskich korzeni Polski. Na tym polu ogromne znaczenie ma działalność Akcji Katolickiej założonej w Polsce przez Sługę Bożego ks. kard. Augusta Hlonda i reaktywowanej dzięki św. Janowi Pawłowi II.

I Kongres Akcji Katolickiej Archidiecezji Gdańskiej odbył się w sobotę w Gdańsku-Oliwie. W spotkaniu uczestniczyło ponad trzysta osób.

Kongres zainaugurowała Msza św. celebrowana w archikatedrze oliwskiej pod przewodnictwem ks. bp. Wiesława Szlachetki, biskupa pomocniczego gdańskiego. Hierarcha odwołał się w homilii do encykliki „Ubi arkano Dei” Papieża Piusa XI mówiącej o tym, że „pokoju Chrystusowego należy szukać w Królestwie Chrystusowym”.

Za Papieżem, który powołał do istnienia Akcję Katolicką w Kościele powszechnym, biskup przypomniał, że powodem szerzącego się w świecie zamętu jest odrzucenie Boga, Stwórcy i Pana jako źródła prawa i władzy. W tym też kontekście wskazał, jak ogromne zadania zostały powierzone Akcji Katolickiej, której działalność w Polsce została przerwana z powodu II wojny światowej. Zwrócił też uwagę, że impuls do reaktywacji – tego największego przed wojną stowarzyszenia zrzeszającego świeckich – dał Ojciec Święty Jan Paweł II.

Biskup, odwołując się do statutu Akcji Katolickiej w Polsce, przypomniał cele jej działalności i w jaki sposób je realizuje m.in. poprzez: przenikanie wartościami ewangelicznymi życia społecznego; kształcenie działaczy katolickich i przygotowywanie ich do aktywności w życiu społecznym, gospodarczym, kulturalnym i politycznym.

Ratunek dla Polski
– Kongres ma nas intelektualnie przygotować w dobie relatywizacji sumień, dyktatury relatywizmu do wypełniania misji, której celem jest zachowanie chrześcijańskiego oblicza tej ziemi – podkreśliła, witając przybyłych po Mszy św. uczestników kongresu, Joanna Olbert, prezes Diecezjalnego Instytutu Akcji Katolickiej AG, organizatorka Kongresu.

O aktualność przesłania Sługi Bożego ks. kard. Augusta Hlonda w liście pasterskim „Na 950-lecie śmierci męczeńskiej św. Wojciecha” mówił ks. prof. dr hab. Stanisław Wilk SDB (Lublin). Z kolei ks. dr Krzysztof Czapla SAC, dyrektor Sekretariatu Fatimskiego w Zakopanem na Krzeptówkach, podjął temat „Niepokalane Serce Maryi ratunkiem dla Polski. Fatimska droga Prymasa Augusta Hlonda”.

– Gdy kard. August Hlond poświęcił Polskę Niepokalanemu Sercu Maryi, miał świadomość, że nie może to być tylko jednorazowe wydarzenie. Zastanawiano się, co zrobić, aby ten akt został ugruntowany w duchowości polskiego Narodu. Prymas August Hlond zarządził, aby Polska podjęła codzienny Różaniec, nie tylko w październiku, ale przez cały rok. Pojawił się też zamysł wprowadzenia nabożeństwa pierwszych pięciu sobót miesiąca, które wynika z treści orędzia. Już wówczas uznano, że poprzez to nabożeństwo najbardziej owocnie, najpełniej ugruntuje się poświęcenie, które dokonało się 8 września 1946 roku – podkreślał ks. dr Krzysztof Czapla.

Rechrystianizować świat
W czasie kongresu o. prof. dr hab. Jacek Salij OP poruszył kwestię postawy katolików wobec moralnego relatywizmu.

Hasło kongresu „Strzec chrześcijańskiego znamienia tej ziemi” zaczerpnięte z listu ks. kard. Augusta Hlonda „Na 950-lecie śmierci męczeńskiej św. Wojciecha” stało się podstawą rozważań ks. prof. dr. hab. Tadeusza Guza z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

– Kardynał Hlond wezwał Polskę, aby była stróżem chrześcijańskiego znamienia tej ziemi, żeby utrwalała wiarę chrześcijańską także poza swoimi granicami, aby opowiedziała się przeciwko procesom ideologicznym prowadzącym wojnę z Bogiem. Światło upatrywał w katolickości Polski – podkreślił ks. prof. Tadeusz Guz.

– Kardynał August Hlond głosił w swojej proroczej misji, że przeniknięcie Polski w szerokim tego słowa znaczeniu duchem Chrystusowym będzie zapowiedzią rechrystianizacji świata – dodał prof. Tadeusz Guz.

Jak ocenił, słowa Sługi Bożego kard. Hlonda dotyczące tego, aby Polska była hetmanką sprawy Bożej, spełniają się na naszych oczach, w osobie Prymasa Tysiąclecia czy Ojca Świętego Jana Pawła II, który cały świat zapalał do Chrystusa i katolickiej kultury.

– Nasze pokolenia muszą też sprostać tym wyzwaniom i kontynuować tę wielką tradycję misji Polski dla świata i dla zbawienia całej ludzkości –zaznacza ks. prof. Tadeusz Guz.

Aby jednak tak się stało, Polska musi odeprzeć wszystkie próby negacji Chrystusa i Jego Kościoła. Dlatego tak bardzo potrzeba ludzi świeckich, katolików, którzy na wszystkich płaszczyznach życia będą przenikać je swoją wiarą. Do nich należą członkowie Akcji Katolickiej.

Na potrzebę zakładania jej parafialnych oddziałów zwrócił uwagę ks. prof. dr hab. Tadeusz Borutka z Bielska-Białej, który jest autorem materiałów formacyjnych dla Akcji Katolickiej w Polsce. Na kongresie mówił o zadaniach świeckich w dziele nowej ewangelizacji.

Kongres odbył się z okazji 1020. rocznicy śmierci św. Wojciecha, patrona Akcji Katolickiej w Polsce, oraz na okoliczność 20-lecia odrodzenia Akcji Katolickiej na Pomorzu. Wzięła w nim udział również Urszula Furtak, prezes Akcji Katolickiej w Polsce, oraz ks. Zbigniew Cichon, asystent kościelny DIAK AG.

Małgorzata Bochenek

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... rzeni.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nasze korzenie
PostNapisane: 04 kwi 2018, 13:17 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31055
Co to są chrześcijańskie korzenie Polski?

Dla człowieka, wszystkich kultur, epok i religii, najważniejsze to odszukać Boga – stwierdza ks. prof. Tadeusz Guz.

Nowa Dęba w sobotę, 4 listopada 2017 r., gościła ks. prof. Tadeusza Guza, który wygłosił wykład pt. „Co to są chrześcijańskie korzenie Polski?”.

– Nie wystarczy odszukać Boga, trzeba odnaleźć Boga prawdziwego. To, co my otrzymaliśmy podczas chrztu naszego praojca Mieszka I, to jest to właśnie dostęp do prawdziwego Boga: objawionego w Synu Bożym – Jezusie Chrystusie – podkreśla ks. prof. Tadeusz Guz.




https://naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w ... olski.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 42 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /