Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 75 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Krzyż - symbol naszej wiary i naszej kultury.
PostNapisane: 26 wrz 2010, 17:41 
Offline
Redaktor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 paź 2009, 19:11
Posty: 808
Obrazek

Kapliczka NMP przy drodze powiatowej Kraczkowa–Malawa
W odległości 100 m od krzyżówki, po północnej stronie drogi powiatowej Kraczkowa-Malawa, przed domem Bronisława Kunysza stoi słupowa kapliczka. W przeszklonej gablocie umieszczonej na betonowym postumencie ustawiono figurkę NMP. Kapliczkę ufundował w 1978 r. Bronisław Kunysz.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Krzyż - symbol naszej wiary i naszej kultury.
PostNapisane: 26 wrz 2010, 17:45 
Offline
Redaktor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 paź 2009, 19:11
Posty: 808
Obrazek

Ten Dą liczy sobie kilkaset lat. W 1987 r. został on zaliczony do zabytków przyrody i wpisany do państwowego rejestru. Na dębie wisi kapliczka, XIX-wieczna pasyjka z ponadstuletnimi figurkami Chrystusa, Matki Boskiej i św. Marii Magdaleny.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Krzyż - symbol naszej wiary i naszej kultury.
PostNapisane: 07 paź 2010, 20:49 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
Jan Paweł II - Ave Crux



Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Krzyż - symbol naszej wiary i naszej kultury.
PostNapisane: 07 paź 2010, 20:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
BROŃCIE KRZYŻA - JAN PAWEŁ II



Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Krzyż - symbol naszej wiary i naszej kultury.
PostNapisane: 30 lis 2010, 08:09 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
O krzyżu i Katyniu - publikacje na cenzurowanym

Wydawca podczas dystrybucji albumu o krzyżu słyszy od księgarza odpowiedź: "Za taką pozycję dziękujemy", i tłumaczenie: "Bo krzyż to sprawa polityczna". Pierwsze uczucie to szok, zaraz potem jednak pojawia się żal i pytanie, co stało się z Polską. Niektóre księgarnie odmawiają przyjęcia do sprzedaży dzieła zatytułowanego "Krzyż Polski" - nowości na rynku wydawniczym zaproponowanej przez krakowską oficynę Biały Kruk.

Celem serii czerech albumów jest ukazanie krzyża w historii Polski, pokazanie, jak szczególne miejsce ten święty znak zajmował zawsze w naszej przestrzeni publicznej, nawet wówczas, gdy komunistyczne władze prowadziły z nim nieustającą walkę. Nie chodzi jednak o to, aby bronić tu pewnych pozycji wydawniczych, bo o ich wartości świadczą zawarte w nich treści i fotografie, które same się obronią. Nie można jednak milczeć, gdy mamy do czynienia z odgórną cenzurą. Bo jak inaczej nazywać sytuację, kiedy księgarz nie chce przyjąć do sprzedaży książki o krzyżu, tłumacząc, że krzyż to sprawa polityczna. Nie zgadzając się na jej dystrybucję, swoje przekonania narzuca innym.
- Jak się okazuje, dzisiaj działa ukryta cenzura i księgarze czy hurtownicy sami zaczynają dawkować to, co inni mogą przeczytać, do czego mogą mieć dostęp. W sytuacji gdy księgarnie odmawiają w ogóle wzięcia do sprzedaży pewnych publikacji, kiedy my oferujemy im bardzo dobre warunki handlowe, to tak naprawdę bronią dostępu do pewnych wartości - mówi Jolanta Kochniarczyk, dyrektor ds. marketingu wydawnictwa Biały Kruk. - Mamy tutaj do czynienia z cenzurą w najczystszej postaci, bo ktoś nie pozwala skorzystać innym z pewnych treści ze względu na prywatne poglądy - dodaje. Podobna sytuacja wydarzyła się przy dystrybucji książki zatytułowanej "Hołd Katyński", która jest formą uczczenia pary prezydenckiej Marii i Lecha Kaczyńskich.
Komu przeszkadza krzyż? Tak postawione pytanie niepokoi, wręcz napawa strachem, zwłaszcza gdy stawiane jest w chrześcijańskiej Polsce. Nasza Ojczyzna od wieków ukochała krzyż - znak zbawienia, nadziei i miłości. Niestety wydarzenia z Krakowskiego Przedmieścia, głosy prominentnych polityków o usuwaniu symboli religijnych z przestrzeni publicznej mają bardzo negatywne oddziaływanie, ale chyba właśnie o to chodzi wrogom krzyża, przeciwnikom wszystkiego, co kojarzy się z Kościołem, wiarą w Chrystusa. Kolejną odsłoną walki z krzyżem jest odmawianie dystrybucji książek o znaczeniu tego znaku w historii i teraźniejszości naszej Ojczyzny. Sytuacja, w której księgarnie odmawiają wzięcia do sprzedaży wspaniałego dzieła zatytułowanego "Krzyż Polski", jest przykładem bardzo niebezpiecznej cenzury, która działa w ukryciu.
Pierwszy tom albumu ukazał się w zeszłym tygodniu. Kompletna publikacja ma się składać z czterech - tomy I i II noszą podtytuł: "Przybytek Pański". Wszystkie ukażą się mniej więcej w miesięcznych odstępach: tom II pod koniec stycznia 2011 r., tom III "Krajobraz i sacrum" w lutym 2011 r., a tom IV "Patriotyzm i męczeństwo" w drugiej połowie marca 2011 roku. Autorami tego dzieła są wybitni przedstawiciele polskich elit intelektualnych, jak np. ks. kard. Stanisław Nagy, ks. prof. Waldemar Chrostowski czy Adam Bujak. Podczas promocji albumu obecni byli profesorowie Andrzej Nowak i Krzysztof Ożóg, którzy także tworzyli teksty do poszczególnych tomów.
Wydawnictwo, proponując sprzedaż albumu w co najmniej kilku hurtowniach na terenie całej Polski, spotkało się z jego odrzuceniem, bo krzyż kojarzy się teraz z polityką. Dlatego księgarze nie chcą dystrybuować publikacji o krzyżu. Stwierdzenie, że krzyż to najświętszy symbol naszej wiary, zostało odsunięte na boczny tor, a hurtownik stał przy swoim stanowisku. - W niektórych miejscach usłyszeliśmy negatywną odpowiedź, i to tam, gdzie wydaje się, że przede wszystkim sprzedawane są książki o tematyce religijnej i patriotycznej. Krzyż jest dzisiaj dla wielu osób sprawą niewygodną - podkreśla Jolanta Kochniarczyk. Jak zaznacza, dopiero od kilku dni prowadzona jest dystrybucja tej najnowszej publikacji, i dlatego tym bardziej niepokoi podejście księgarzy do tematyki krzyża.
Po wykonaniu telefonów do kilku księgarni, w których nie ma w sprzedaży albumu "Krzyż Polski", na nasze pytanie, dlaczego brak w dystrybucji tej pozycji, księgarze odpowiadali, że nie ma nią żadnego zainteresowania. Zapewniali, że jeżeli klienci będą o nią pytać, to na pewno pojawi się u nich w sprzedaży. Drążąc temat, zapytaliśmy, czy to nie jest tak, że książka, która jest dostępna w księgarni, może kogoś zainteresować, usłyszeliśmy, iż klienci zazwyczaj pytają o konkretne tytuły. Narzekano także na brak kupujących.
- Przecież jest wielkie zapotrzebowanie na tę książkę o krzyżu. Zwracają się do nas setki klientów indywidualnych, którym bardzo zależy na tej pozycji. Dzwonią do nas i ze wzruszeniem dziękują za ten album - zapewnia jednak Leszek Sosnowski, prezes wydawnictwa Biały Kruk. - To nas bardzo cieszy, gdyż widzimy, że krzyż i chrześcijaństwo nadal nam towarzyszą w życiu, nie są wcale zepchnięte na bok i stanowią o polskości Narodu, który się nie chce ugiąć przed propagandą wymierzoną przeciw krzyżowi - tłumaczy.
Jednak faktem jest, że album o krzyżu okazał się niechcianą w wielu miejscach publikacją. Podobnie było przy dystrybucji książki zatytułowanej "Hołd Katyński" (także wyd. Biały Kruk), która jest formą hołdu i podziękowania dla pary prezydenckiej Marii i Lecha Kaczyńskich. W sprzedaży tej publikacji również pojawiły się problemy. Wówczas niektórzy księgarze tłumaczyli: "nie wezmę książki, bo to nie był mój prezydent". Dawniej ludzie bronili się przed cenzurą, bo wiedzieli, że funkcjonuje ona na każdym kroku, teraz... mamy o wiele gorzej, jak się okazuje, cenzura jest, choć o niej nawet nie wiemy.
Małgorzata Bochenek

http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=wi02.txt


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Krzyż - symbol naszej wiary i naszej kultury.
PostNapisane: 23 kwi 2011, 09:22 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
Drzewo wolności

Dwa teksty. Niby inne a jednak o tym samym. Krzyż i religijni hegemoni. Oba wynikające z intencji zrozumienia, tego, czego nie można opisać jednym słowem, jedną frazą. Które wymagają w odpowiedzi powrotu do źródła: do Biblii, do życia Jezusa Chrystusa. Czy też kanonów innych religii.

Lestat krótkimi przypowieściami wymownie pokazuje jak bardzo człowiek potrafi odejść od zasad i znaczenia Krzyża. Za każdym z przykładów stoi żądza człowieka: bogactw, zaszczytów, alkoholu (wpisać dowolne). To ona wprowadza dysharmonię pomiędzy symbolem Krzyża, a uczynkami człowieka.

Rozum idzie dalej, wyciąga wnioski z tej dysharmonii i prawi o konieczności kompletnego odejścia od religii w życiu państwowym. Bez względu na to, czy kraj w zdeklarowanej większości jest krajem wyznawców danej religii bądź nie.

A to nie kanony religii są zagrożeniem, są nim jej interpretacje, stworzone przez ludzi i wypaczone na ich własny użytek. I przeciwko takim wypaczeniom powinniśmy się sprzeciwiać.

Wiktor Hugo powiedział „"Pierwsze drzewo wolności zostało zasadzone przed 18 wiekami na Golgocie. Pierwszym drzewem wolności - krzyż". Krzyż symbolizuje potęgę miłości: Chrystusa, który z miłości do ludzi dał się Ukrzyżować za ich grzechy. To także drogowskaz dla człowieka, „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje" (Mt 16,24). Byłoby dziwne, gdyby Chrystus tak wielkie cierpienia poniósł za grzeszników, a ci za własne grzechy nie chcieliby pokutować”.Krzyż nie zwalnia nas od życia wg Dekalogu, tak jak spowiedź nie uwalnia nas od zadośćuczynienia grzechów i pokuty.

Krzyż stał się inspiracją do stworzenia pierwszego, ogólnoświatowego systemu pomocy ludziom. Warto o tym przypomnieć.

Młody protestant, Henri Dunant, który założył Stowarzyszenie Młodych Chrześcijan w Paryżu (YMCA) trafił na pole bitwy pod Solferino, gdzie trzy armie: austriacka francuska i włoską w 1859 starły się i pozostawiły krwawe żniwo w postaci tysięcy zabitych i rannych. Henry Dupont próbował pomóc rannymi zwerbował do pomocy okoliczne kobiety, namawiając je do ratowania rannych, bez względu na narodowość. Potem opisał straszne sceny, jakie widział na polu bitw. Ta broszura pomogła mu w utworzeniu organizacji Czerwonego Krzyża. W 1864 roku delegaci 16 państw podpisują słynną ”Konwencję Genewską o polepszeniu losu rannych żołnierzy”. Konwencja genewska uznała, że znakiem ochronnym dla wojskowych służb medycznych będzie właśnie czerwony krzyż.”. *. Ma jednak dalsze wizje poprawy sytuacji ludzi na świecie: „Proponował europejskim rządom: - Utwórzmy międzynarodowy trybunał sprawiedliwości! Powołajmy światową organizację zdrowia! W tamtych czasach nikt go jednak nie rozumiał.”

Kiedy sytuacja materialna Duponta pogorszyła się, opuścili go znajomi. Trafił do przytułku. Tam, w 1895 roku znalazł go pewien dziennikarz i napisał o nim kilka artykułów. W efekcie świat przypomniał sobie o nim. W 1901 roku Henri Dupont otrzymał 1-ą Nagrodę Nobla. Dla Dunant chwała przyszła za późno. „Henri nie chciał już jednak żadnych zaszczytów. Umarł w skromnym pokoiku przytułku w 1910 roku.”

Henri Dunant właściwie rozumiał symbolikę Krzyża z Golgoty.



P.S.

Wspaniałych Świąt!



* W ślady Europy poszły później także kraje islamskie - z tą różnicą, że w czasie wojen umieszczają na szpitalach czerwone półksiężyce. Izrael z kolei ma swoją Czerwoną Gwiazdę Dawida.
Kiedy trwa pokój, prawo do używania tego znaku przysługuje jednak tylko organizacjom wywodzącym się z ruchu Czerwonego Krzyża. Z tego powodu przed kilku laty czerwone krzyże zniknęły z polskich szpitali, przychodni i karetek pogotowia. Zastąpił je pochodzący z greckiej mitologii wąż Eskulapa. Ten wąż owinięty wokół laski był już wcześniej symbolem służby zdrowia wielu krajów Zachodu.

http://lubczasopismo.salon24.pl/pieknem ... 0503,krzyz

http://lubczasopismo.salon24.pl/pieknem ... i-hegemoni

http://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_Solferino

http://1maud.salon24.pl/300755,drzewo-wolnosci


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Krzyż - symbol naszej wiary i naszej kultury.
PostNapisane: 19 lip 2011, 07:44 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
Wojciech Wencel

Kompleks klęczenia

W 1993 r. Paweł Hertz pisał na łamach „Debaty”: „Nie widzę żadnej degradacji dla człowieka czytającego Maritaina w tym, że on razem z ludźmi, na wiejskiej drodze czy na ulicy w mieście, uklęknie. Co więcej, przypuszczam, że intelektualista, który dostrzega w tym jakąś degradację, Maritaina nigdy w życiu nie przeczytał albo go nie zrozumiał”.

Felieton z cyklu "Listy z podziemia", "Gazeta Polska" 6 lipca 2011

Oczywiście, o tym, że Donald Tusk nie czytał Maritaina, było wiadomo już przed konwencją PO w Gdańsku, na której padły słowa: „Nie będziemy klęczeli przed księdzem”. Obecnego szefa rządu można posądzać o różne rzeczy, ale nie o bycie intelektualistą. Nie zmienia to faktu, że wielu spośród tych, którzy twórczość Maritaina poznali na studiach, ma problem z klęczeniem. Nie wiadomo, czy bolą ich stawy, czy spodnie brudzą się do tego stopnia, że później trudno je doprać. Z katedry potrafią uczenie mówić o teologii, ale gdy podczas procesji Bożego Ciała mija ich ksiądz ze wzniesioną monstrancją, stopami zapierają się o krawężnik, a dłońmi chwytają się najbliższej futryny. Byle nie zgiąć kolan.

Powodem takiej postawy jest nie tyle agnostycyzm, ile pogarda dla wspólnoty wiernych, w której salonowi intelektualiści widzą bezwolną masę. Chrześcijaństwo jest dla nich do przyjęcia jako doświadczenie mistyczne lub estetyczne, dzielone z garstką przyjaciół w duszpasterstwie środowisk twórczych. Nie podoba im się jednak jego powszechność. Od swoich salonowych znajomych wielokrotnie słyszałem opinię, że ludzie klęczący w wiejskich kościołach są świetnym materiałem dla totalitarystów, bo życie na kolanach mają we krwi.

Kilka dni temu minęła setna rocznica urodzin Czesława Miłosza, który przez całe życie miał problem nie tylko z klęczeniem, ale i ze wspólnotą narodową. Już w tomie „Trzy zimy” z 1936 r. wyznaczał poecie miejsce ponad śpiącym tłumem, akcentując rozdarcie między wyniosłym pięknem a wrażliwością na ludzkie cierpienie. Gdy w Warszawie szalała wojna, tworzył „poema naiwne” o ziarnku maku, na którym stoi mały dom. Szukał „poezji innej niż bezustanny lament nad przegraną honoru”. Tropił „ziarno obłędu” w środowisku „Sztuki i Narodu”, a fascynował się postacią Tadeusza Krońskiego – cynicznego komunisty, który obiecywał mu w liście: „My sowieckimi kolbami nauczymy ludzi w tym kraju myśleć racjonalnie bez alienacji”. Nawet służbę w komunistycznej dyplomacji uzasadniał potrzebą duchowego rozwoju: „Być we właściwym obozie: wyrachowanie, ale wyższego rzędu”. Dopiero w jesieni życia poddał to wszystko autoironicznej refleksji, choć głównie w poezji. W życiu publicznym pozostał ulubionym autorytetem Adama Michnika, skłonnym podpisywać listy otwarte w obronie praw gejów.

Jubileusz noblisty przysłonił dziesiątą rocznicę śmierci innego wybitnego pisarza. Paweł Hertz – jak sam przyznawał – „do roku 1949 świeczkę palił diabłu” w PPR i miesięczniku „Kuźnica”. Podobnie jak Miłosz, był literackim parnasistą. Aż do głębokiego nawrócenia, dzięki któremu duchowej pustce własnego środowiska przeciwstawił mądrość prostych ludzi. W książkach „Patrzę się inaczej” i „Gra tego świata” podważył roszczenia przedstawicieli „samomianującej się elity” do funkcjonowania w roli autorytetów moralnych. Twierdził, że „są tylko dwie siły, z którymi należy się liczyć: Kościół i wieś”, a inteligencja może działać jedynie wtedy, gdy uzna ich prymat. Wbrew politycznej poprawności przekonywał że „naszym obowiązkiem jest być polonocentrycznymi”. Zauroczony polską prowincją, gdzie przetrwała tradycyjna hierarchia wartości, podkreślał: „Patrząc na świat zredagowany [...] przez środki masowego przekazu, oglądamy zwykle te jego obszary, na których rozpad jest już daleko posunięty. Ale to fałszywy obraz rzeczy”.

W jednym z wywiadów Miłosz ironicznie powiedział o Hertzu, że zrobił się z niego „ojciec Polak”. Pytanie, który z pisarzy naprawdę wyzwolił się z alienacji i dostrzegł rzeczy takimi, jakimi są. Hertz pozbył się kompleksu klęczenia, bo zrozumiał, że klęka się przed Bogiem, a nie przed księdzem. Oj, przydałby się dziś taki „ojciec Polak” całej polskiej kulturze. Może przestałaby wreszcie klęczeć na grochu i odzyskała metafizyczną głębię

http://wojciechwencel.blogspot.com/2011 ... zenia.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Krzyż - symbol naszej wiary i naszej kultury.
PostNapisane: 19 lip 2011, 21:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://ekai.pl/wydarzenia/ostatnia_chwi ... y-fenomen/

Pielgrzymki do Częstochowy to ewenement na skalę światową. Pierwsza zorganizowana pielgrzymka do Częstochowy miała miejsce w 1434 roku (wyruszyła z Krakowa).

Światowy fenomen

Piesze pielgrzymowanie na Jasną Górę wciąż pozostaje światowym fenomenem. Rocznie przybywa do Częstochowy ponad 300 dużych grup, a w nich ok. 250 tys. osób. Do słynnego w świecie sanktuarium wiedzie ponad 55 szlaków pątniczych, którymi przybywa rocznie ok. 350 pielgrzymek.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Krzyż - symbol naszej wiary i naszej kultury.
PostNapisane: 28 lip 2011, 07:49 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
Ks. Małkowski komentuje…

Jest legendarnym kapelanem Solidarności. Przyjaciel bł. ks. Jerzego Popiełuszki, wraz z którym znalazł się na liście niewygodnych księży, wyznaczonych do skrytobójczej zagłady. Za swoje poglądy wielokrotnie nękany, zatrzymywany, przesłuchiwany i poddawany rewizjom przez Służbę Bezpieczeństwa. Choć czasy PRL-u oficjalnie minęły, ks. Stanisław Małkowski nadal dla wielu środowisk jest niewygodny. Dlaczego? Bo ma odwagę mówić prawdę!

Na naszym portalu rozpoczynamy cykl rozmów z tym wybitnym kapłanem, bardzo mocno zatroskanym o losy Polski. Niezwykle celne spostrzeżenia, logiczna argumentacja i przede wszystkim wielka wiara - to czyni ks. Małkowskiego wyjątkowym duchownym. Jego bezcenne komentarze i obserwacje są niewyczerpalnym źródłem niewygodnej prawdy o tym, co dzieje się w naszej Ojczyźnie.

Zachęcamy do śledzenia wypowiedzi duchownego oraz rozpowszechniania ich w Waszych mediach. Wypowiedzi ks. Stanisława Małkowskiego rejestruje red. Agnieszka Piwar, przewodnicząca Oddziału Warszawskiego KSD.

zob.: http://www.ksd.media.pl/component/conte ... komentuje-

http://www.katolickie.media.pl/index.ph ... Itemid=128


Nagranie I:
- Intronizacja Chrystusa na Króla Polski!
- Dlaczego Bronisław Komorowski nie ma prawa przyjmować Komunii św.?
- Krucjata różańcowa szansą dla Naszej Ojczyzny!

cz. 1.


cz. 2.





Nagranie II:
- Kontrowersje wokół ks. Natanka (rozmowa została zarejestrowana przed wypowiedzeniem posłuszeństwa przez ks. Natanka)





Nagranie III:
- Komentarz do szykowanej ustawy o tzw. „mowie nienawiści”





Nagranie IV:
- O inicjatywie obywatelskiej dot. zmiany w ustawie o zabijaniu nienarodzonych




Nagranie V:
- O Liturgii - w rycie trydenckim i w języku narodowym





Nagranie VI:
- O „zsyłce” ks. Małkowskiego za Wólkę Węglową.

Pytanie: Tajemnicą Poliszynela jest fakt, że obecność Księdza na Wólce Węglowej jest pewnego rodzaju zsyłką, karą lub tak przynajmniej często jest to postrzegane. Księdza brat w kapłaństwie, a także towarzysz duszpasterstwa na Krakowskim Przedmieściu także szykowany jest... na Wólkę. Jak Ksiądz to postrzega?

Pod tym linkiem można rozmów z ks. Małkowskim wysłuchać.

http://www.ksd.media.pl/component/conte ... komentuje-


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Krzyż - symbol naszej wiary i naszej kultury.
PostNapisane: 01 sie 2011, 00:50 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3235
Aerolit napisał(a):
Ks. Małkowski komentuje…

Nagranie I:
- Intronizacja Chrystusa na Króla Polski!
- Dlaczego Bronisław Komorowski nie ma prawa przyjmować Komunii św.?
- Krucjata różańcowa szansą dla Naszej Ojczyzny!

http://www.ksd.media.pl/component/conte ... komentuje-
bardzo wyczerpujące wypowiedzi ks. Małkowskiego.


Krzyż, symbol chrześcijan
Ks. Andrzej Rojewski


Krzyż ma długą historię. Już w czasach przed Chrystusem, a także w pozachrześcijańskich kulturach, symbolika krzyża była trwale ugruntowana.
U najstarszych ludów był znakiem astronomicznym. Oznaczał słońce lub strony świata.
Spotykany u ludów azjatyckich i pierwotnych Germanów był symbolem cyklu rocznego oraz zdrowia i życia.
U Celtów czteroramienny krzyż wpisany w koło symbolizował światło i słońce.
W Irlandii spotyka się kamienne krzyże, o których trudno powiedzieć czy są celtyckie, czy chrześcijańskie.
U chrześcijan znaczenie tego znaku narzucało się samo przez się. Krzyż łączy belkę pionową z poziomą, co odczytywali oni także jako znak szukania przez człowieka związku z Bogiem i ludźmi, jako znak wskazujący na kierunek życia: ku Bogu i ku człowiekowi.

Krzyż chrześcijański jest podstawowym znakiem wiary uświęconym przez śmierć Chrystusa. Jest świętym znakiem odkupienia. Nie jest wyłącznie symbolem cierpień Chrystusa, ale przede wszystkim mówi o zbawczym połączeniu nieba z ziemią. Greccy Ojcowie Kościoła widzieli w krzyżu symbol Chrystusa, który ramionami rozpiętymi na drzewie męki, z miłością obejmuje cały wszechświat, jego wysokość i głębokość, szerokość i długość. Chrystus przenika swoim bóstwem wszechświat i harmonijnie łączy Stwórcę i stworzenie.

Święto Podwyższenia Krzyża, które obchodzimy w dniu 14 września kieruje uwagę na krzyże ustawione w licznych miejscach ziemi, pomaga je odkryć w życiu ludzi doświadczonych cierpieniem i trudami życia. Wzywa do przyjścia im z pomocą kierując uwagę na stację, w której Cyrenejczyk dźwigał ciężar krzyża razem ze Zbawicielem. Głosi nie tylko zbawczą śmierć Chrystusa, ale także Jego i ludzi zmartwychwstanie.

http://plock.gazeta.pl/plock/1,46361,70 ... cijan.html

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Krzyż - symbol naszej wiary i naszej kultury.
PostNapisane: 19 wrz 2011, 09:27 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wirtualnapolonia.com/2011/09/19/ ... do-piekla/

Intronizacja Jezusa Chrystusa ma odwrócić kurs Polski, by stał się on odwrotny od obecnego, wiodącego wprost do piekła.

Kopia artykułu:

Pociąg do piekła
Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2011-09-19

Ks. Stanisław Małkowski: …chodzi o zagrożone życie Polski: trzeba wysiąść z socjalistycznego pociągu, bo on jedzie do piekła i poddać się władzy i prowadzeniu Jezusa Chrystusa Króla
Pociąg do piekła – a Polska i Intronizacja
Cztery lata temu Benedykt XVI beatyfikował Franza Jägerstättera – austriackiego rolnika, skazanego na śmierć i ściętego toporem 9 sierpnia 1943 roku za odmowę służenia w wojsku III Rzeszy. Błogosławiony Franz – męczennik sumienia, postąpił wbrew usilnym radom i namowom krewnych, przyjaciół, znajomych, kapłanów i biskupów, uznających nakaz posłuszeństwa wobec legalnej władzy i obowiązek troski o rodzinę.
Błogosławiony Franz odniósł do siebie przesłanie, które otrzymał we śnie latem 1943 roku. Zobaczył piękne okolice i wspaniały, lśniący pociąg, do którego wsiadało wielu pasażerów. Usłyszał głos: „Nie wsiadaj, a jeżeli wsiadłeś – wyskocz, bo ten pociąg jedzie do piekła.” Franz zrozumiał znaczenie obrazu i głosu: sen jest ostrzeżeniem przed narodowym socjalizmem III Rzeszy. W tym śnie wolno nam dzisiaj widzieć przestrogę przed innymi postaciami socjalizmu aż po ideologię Związku Socjalistycznych Republik Europejskich, czyli UE.
Gdyby błogosławiony Franz poddał swój sen pod osąd ówczesnych biskupów, pewnie otrzymałby radę, aby korzystając z komunikacji kolejowej, bacznie obserwował rozkład jazdy. Znakiem dla Polski i świata jest wezwanie do intronizacji Jezusa na Króla Polski, które zawiera się w przesłaniu danym słudze Bożej Rozalii Celakównie w latach trzydziestych ubiegłego wieku. To przesłanie zgodne jest z Pismem Świętym, tradycją i nauką społeczną Kościoła, zawartą w encyklikach papieży Leona XIII, Piusa XI i Piusa XII. Społeczne panowanie Chrystusa Króla zależy od wiary i posłuszeństwa ludzi, którzy w swojej wolności mogą powiedzieć Jezusowi „tak” albo „nie”. Chociaż to przesłanie jeszcze nie jest oficjalnie zaaprobowane przez kościelną hierarchię, to jednak jest ono naglącym wezwaniem dla nas Polaków.
Gdyby św. Józef, wezwany we śnie: „Weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu” oznajmił to arcykapłanom i czekał na ich opinię, naraziłby Boże Dzieciątko na śmierć z rąk siepaczy Heroda. Teraz chodzi o zagrożone życie Polski: trzeba wysiąść z socjalistycznego pociągu, bo on jedzie do piekła i poddać się władzy i prowadzeniu Jezusa Chrystusa Króla, który chce być Królem Polski. Podobnie Matka Boska Królowa, Pani nieba i ziemi oznajmiła swoją wolę na początku XVII stulecia – „Chcę być Królową Korony Polskiej” i doczekała się po pięćdziesięciu latach intronizacji – 1 kwietnia 1656 roku we Lwowie. Czy Pan Jezus odczeka się intronizacji w Warszawie lub w Krakowie?

Ks. Stanisław Małkowski, „Warszawska Gazeta” z końca sierpnia

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... &Itemid=46


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Krzyż - symbol naszej wiary i naszej kultury.
PostNapisane: 19 wrz 2011, 19:01 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
Będziemy bronić każdego krzyża

Rozważanie ks. bp. Kazimierza Ryczana, krajowego duszpasterza ludzi pracy, wygłoszone w czasie Apelu Jasnogórskiego 17 września 2011 r.

Maryjo, Królowo i Matko Polski, świat pracy melduje się przed Twoim tronem. Przed Tobą meldowali się wielcy i mali. Tu zginali kolana hetmani i klerycy rezerwiści powracający z wojska podziękować za opiekę w czasie próby, na jaką wystawili ich wrogowie Kościoła. Wierzyli, że dobro i prawda zwyciężą, chociaż w tunelu komunistycznego triumfu trudno było szukać światełka nadziei. Ty dla Polaków zawsze byłaś światłem w tunelu. Pielgrzymujący polski świat pracy po raz 29. melduje się przed Tobą. Przynosimy Ci naszą przeszłość dumną i bolesną także. Solidarnie z inteligencją i rolnikami wywalczyliśmy dla przyszłych pokoleń wolną i suwerenną Polskę. Pod przywództwem Ewangelii i Kościoła Naród nasz zwyciężył bez wystrzału, bez rozlewu krwi. Nie wybaczono Janowi Pawłowi II modlitwy z placu Zwycięstwa: "Niech zstąpi Duch Twój" - na placu św. Piotra padły strzały. Nie wybaczono ks. Jerzemu Popiełuszce wołania: "Zło dobrem zwyciężaj". Czcimy Go jako błogosławionego męczennika, Ojca naszej robotniczej pielgrzymki. Nie wybaczono Polsce "Solidarności". Obchodzimy w tym roku 30. rocznicę stanu wojennego. Razem z rodzinami płaczemy nad pomordowanymi robotnikami, kapłanami, nad rodakami zesłanymi na banicję.
Tu rozumiemy, że nie ma wielkich rzeczy bez krzyża. Może dlatego na Kalwarii pod krzyżem stałaś się Matką ludzkości. Meldujemy Ci, Matko, że nie zdołaliśmy obronić naszych zakładów pracy. Ukarano Stocznię Gdańską, kolebkę "Solidarności". Potężne dźwigi upadły. Czarne chmury zbierają się nad kluczowymi zakładami pracy pozostającymi jeszcze w rękach Polaków. Nie widać nadziei na zmniejszenie rozmiaru bezrobocia. Młodzi wykształceni ludzie spoglądają na Zachód.
Meldujemy Ci, Matko i Królowo, że mamy świadomość UE, której gmach postawiono na piasku, nie na skale. W dokumencie podstawowym nie tylko odrzucono Jezusa, nawet nie wspomina się o korzeniach chrześcijańskich naszego kontynentu. Zawiało kryzysem. Zachwiało się euro. Chwieje się gmach Unii na piasku postawiony. Decydenci europejscy uznają za to tolerancję rzeczy świeckich, grzesznych, sprzecznych z Dekalogiem i uprzywilejowują sekularyzm. Nie uznają tolerancji dla religii, dla tradycji chrześcijańskiej.
Meldujemy Ci, że na naszej ziemi bronić będziemy każdej świątyni, każdego krzyża, każdej lekcji religii. W rodzinach, w szkole i na pielgrzymkach wyznawać będziemy Imię Jezusa. To jest nasza ziemia, nasza Ojczyzna. Bądź Panią naszego ojczystego domu.
Meldujemy Ci, Matko i Królowo, że zapadamy na chorobę znieczulicy wobec Ojczyzny. Nie wszyscy mówią o Ojczyźnie, nie wszyscy potrafimy mówić o niej. Liczą się bardziej europejskie standardy aniżeli ojczyźniana tradycja. Ojczyzna się wyludnia. O rodziny wielodzietne troszczy się jak tylko może nieprzerwanie Caritas. Sądy sofistycznie uznają profanację rzeczy świętych za przejaw normalności. Środki społecznego przekazu przestały być sumieniem w Polsce. Naród, który w 90 proc. czuje się związany z Kościołem, reprezentowany jest w ciałach ustawodawczych przez ludzi obojętnych na wartości, przez postkomunistów, liberałów i indyferentnych przedstawicieli.
W październiku decydować się będzie przyszły kształt Rzeczypospolitej. Prosimy, ulecz nasze serca ze znieczulicy i daj nam ducha troski o Ojczyznę, Twoje królestwo. Meldujemy Ci, że się nie poddajemy.
Modlimy się za ofiary tragedii pod Smoleńskiem. Oni tu byli kiedyś obecni. Wracamy do naszych domów, do rodzin, do ojców i matek, do parafii, by głosić życiem, że rzeczy duchowe są przed materialnymi, że pierwsza jest osoba, jej prawa, potem praca, grupa czy partia. Daj nam siły siać ziarna dobrej wiary, które przyniesiemy z pielgrzymki. Spraw, byśmy byli świadkami Jezusa Chrystusa i prawymi dziećmi Ojczyzny - Polski.

http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=wi11.txt


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Krzyż - symbol naszej wiary i naszej kultury.
PostNapisane: 05 paź 2011, 15:41 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wsercupolska.org/joomla/index.ph ... d&Itemid=1

To Rozalia Cielakówna przekazała nam informację, że jeśli chcemy przetrwać jako naród, musimy przeprowadzić intronizację Jezusa Chrystusa. Zresztą, dotyczy to każdego narodu, nie tylko Polaków.

Kopia artykułu:

Mistycyzm Rozalii Celakówny
Poniedziałek, 03 Październik 2011 01:13

Wrzesień jest szczególnym miesiącem dla ukazania życia duchowego Sługi Bożej Rozalii Celakówny – prostej dziewczyny z Podhala, która może być wzorem dla współczesnych katolików. Rozalia Celakówna przyszła na świat 19 września 1901 r. i w tymże miesiącu – w dniu 13 września 1944 r. zmarła w opinii świętości. Zaledwie sześć lat po śmierci, bliskie jej środowisko rozpoczęło starania o wyniesienie Rozalii do chwały ołtarzy. W dniu 17.04.2007 r. proces kanonizacyjny S.B. Rozalii Celakówny został zakończony na szczeblu diecezjalnym i przekazany do Kongregacji do Spraw Świętych w Watykanie. Czym zasłużyła sobie Rozalia na pamięć u potomnych? Jakie myśli zapisała w liczących 922 strony „Pismach” skompletowanych i opublikowanych przez ostatniego spowiednika Rozalii, ojca paulina Kazimierza Dobrzyckiego?

Życie i wypowiedzi świątobliwej Rozalii mogą być bliskie wielu katolikom, gdyż prowadziła zwyczajne, świeckie życie. Pracowała wśród chorych w szpitalu Św. Łazarza w Krakowie. Od dzieciństwa zasłuchana w słowa Pana Boga, świadomie podjęła się ciężkiej pracy na oddziale weneryczno-skórnym. Na oddziale tym ludzkie wady, słabości i niesprawiedliwości szczególnie dawały się we znaki.
Osoby duchowne, które zetknęły się z Rozalią poznały nadzwyczajną głębię jej życia wewnętrznego i nakazały jej prowadzić notatki. W ten sposób powstało 1122 stron rękopisów o ascetyczno-mistycznym charakterze. Warto zaczerpnąć z tej skarbnicy duchowości, w której dominuje myśl, że prawdziwy sens życiu nadaje miłość do Jezusa Chrystusa oraz krzyż dźwigany z Jego woli i z Jego pomocą. Rozalia Celakówna najstarsza z ośmiorga rodzeństwa pobożnych rolników z Jachówki koło Makowa Podhalańskiego, mając zaledwie sześć lat „doznała myśli”, żeby nie dochodzić swego, a przykrości ofiarowywać Panu Jezusowi. Było to podczas zabawy z koleżanką, kiedy niesprawiedliwie została osądzona przez swoją mamę, która uwierzyła kłamstwom koleżanki. Wtedy po raz pierwszy poprosiła Jezusa, żeby pomógł jej stawać się lepszą. Mając lat 13 zastanawiała się co ma czynić, żeby zostać świętą. Wspomina: „Czytałam różne książki i „Żywoty Świętych”. W Żywotach Świętych spotykałam rzeczy nadzwyczajne, np. surowe życie, posty, umartwienia… To wszystko nie przemawiało do mej duszy. Więc co mam czynić, o mój Jezu?… I wtedy Pan Jezus oświecił moją duszę słowami – Kochaj mnie bez zastrzeżeń, do nieskończoności, prosto, szczerze, jak małe dziecko kocha swoich rodziców; Świętość – to miłość!! Nic więcej nie potrzeba do świętości”. O miłości do Jezusa powiedziała opisując swoją Pierwszą Komunię Świętą: „Cóż to za szczęście przechodzące ludzki rozum, gdy dusza łączy się z Umiłowanym!…Jest to wymiana miłości dwóch istot: Jezusa – Boga i człowieka – nicości”. Modlitwa była środkiem, który pozwalał Rozalii rozumieć życie i zbliżyć się do Boga. „Modlitwie wszystko zawdzięczam” – zanotowała – „Podwajałam moje modlitwy prosząc Pana Jezusa o światło, co mam czynić, czy mam pozostać przeciętną duszą, czy też mam iść za wezwaniem Pana Jezusa i stać się przy Jego pomocy doskonałą… Głos Pana Jezusa był silniejszy nad miłość własną, świat i szatana”. Rozalia wymienia trzy „lektury” które uczyły ją miłości do Jezusa: „1) Najświętszy Sakrament, 2) Najświętsza Panna Maryja, 3) Krzyż Pana Jezusa. To jest moja ukochana lektura. Musimy ją czytać w świetle Łaski Bożej i żywej wiary”. Nie ma człowieka, który nie doznawałby cierpienia. Umieć cierpieć jest sztuką, którą opanowała Rozalia do perfekcji: „Czasem chce mi się płakać, lecz nie chcę tego czynić, by nie sprawić Panu Jezusowi przykrości. Chcę wobec Jezusa mieć pogodną twarz mimo cierpień i udręczeń ducha. …Jezus mój uczył mnie całe życie, bym cierpienia pokrywała najgłębszym milczeniem”, „Krzyż jest moim Uniwersytetem, gdzie Pan Jezus kształci moją duszę, z którego przez cierpienie i miłość ku Jezusowi mam pociągnąć dusze ku Niemu.” Rozalia ubolewała nad małą ilością „Kapłanów świętych”: „Panie mój, czyż to możliwe, by Kapłani, Twoi przyjaciele byli tak obojętni na sprawy Twoje? By tak mało starali się o uświęcenie własne i dusz powierzonych ich pieczy?… Odnów ducha gorliwości w Twoich Kapłanach… Stwórz ich całe zastępy i ukształtuj na modłę Twoją, którzy by z miłości ku Tobie wszystko opuścili, nie teoretycznie, lecz praktycznie, by swoim przykładem pociągnęli wszystkie dusze ku Tobie”.

Ulubiona Patronka Rozalii
Rozalia Celakówna podobna jest w swojej duchowości do Świętej Teresy od Dzieciątka Jezus. Nazywała Ją swoją patronką, opiekunką i mistrzynią. Zanotowała: „Pan Jezus dał mi to zrozumienie przez Nią, że wartość czynów nie zależy od wielkości, lecz od miłości, że kto więcej kocha Pana Jezusa, będzie większym świętym. …Należy oddać się Jezusowi całkowicie i bez zastrzeżeń – ślepo Mu zaufać – nie analizować Jego zamiarów względem nas. Kochać Go za radość i za krzyż, i tak samo dziękować – z największą radością wypełniać obowiązki nam nałożone, zawsze miłośnie obejmować te, które nas najwięcej upokarzają i które nie mają żadnego uznania i wartości w oczach ludzkich”. Od Świętej Karmelitanki z Lisieux przejęła pojęcie „małej drogi„ która objawiała się dziecięcą miłością do Boga. Rozalia ujęła to słowami: „mój stosunek do Pana Jezusa był taki jak dziecka do ojca, nigdy niewolniczy… Gdy mnie spotkała radość, dzieliłam ją z Panem Jezusem, gdy cierpienie, ofiarowałam Mu je, by w ten sposób okazać mą miłość. Gdy miałam trudne sprawy do zrozumienia, szłam przed Najświętszy Sakrament. Pan Jezus wszystko wyjaśniał mej duszy”. Jeżeli Rozalia tak pojmowała swoją misję na ziemi, nie dziwi fakt, że tak cierpliwie posługiwała wśród chorych. Pracując niemal dwadzieścia lat w szpitalu, nigdy nie skarżyła się na złe traktowanie przez pacjentów i współpracowników. Nie upominała się o swoje, a każdą doznawaną szykanę oddawała Panu Bogu jako wynagrodzenie za grzechy bliźnich. W notatkach Rozalia zapisała słowa: „Pan Jezus żąda, bym ratowała nie jedną, ale setki i tysiące dusz… Nie wygłaszaniem całego szeregu argumentów lecz cierpieniem, wzgardą, poniżeniem, zapomnieniem o sobie; nie na placówce znanej ludziom, lecz w zupełnym ukryciu się… Ja muszę być apostołem cichym, o którym wie tylko Jezus”.

Apostolstwo wśród chorych
Rozalia pracowała w większości wśród osób zarażonych wenerycznie. Miała do czynienia z osobami upadłymi, wulgarnymi i agresywnymi. Tylko miłość do Boga pozwalała jej wykonywać te obowiązki z poświęceniem i cierpliwością. Posługę tą opisała słowami: „Całe moje życie, modlitwa i praca w szpitalu wraz z krzyżowymi cierpieniami stanowi apostolstwo wśród chorych… Przez cierpienie miłośnie przyjęte mam ratować dusze upadłe, przy których pracuję”, „Dzisiaj grzech rozpusty stał się ‘konieczny’ do życia większości ludzi”, „Dzisiaj lekarze uświadamiają, jak trzeba grzeszyć, by się nie nabawić choroby”. „Dusza szukająca Jezusa szczerze i prawdziwie, wszędzie Go znajdzie, nawet wśród nawału pracy… I aby słyszeć Pana Jezusa, trzeba z naszej strony uwagi. Trzeba się zupełnie oderwać od rzeczy stworzonych”. Rozalia otrzymywała pouczenia od Chrystusa drogą mistyczną. Słyszała i widziała Go, po czym opowiadała o tym swoim kierownikom duchowym. Widzenie piekła tak opisała: „Zobaczyłam piekło otwarte, którego grozy nie potrafię opisać. Olbrzymia ilość szatanów masami wtrącali dusze do tej otchłani z iście szatańską radością… Męczarnie zadawali im podług grzechów. Najwięcej było potępionych za grzechy przeciw szóstemu przykazaniu, następnie za zbrodnie i nienawiść. Te trzy rodzaje grzechów w szczególny sposób były widoczne”.

Przesłanie dla Ojczyzny i Świata
Półtora roku przed wybuchem II Wojny Światowej wizje Rozalii zaczęły wykraczać poza granice jej osobistego życia. Objęły Polskę oraz inne narody i państwa. Wtedy jej ostatni kierownik sumienia – ojciec paulin Kazimierz Dobrzycki postanowił zwierzenia Rozalii dotyczące Intronizacji poddać ocenie swemu zwierzchnikowi, Generałowi Zakonu Ojców Paulinów – Ojcu Piusowi Przeździeckiemu. Ten uznał, że „digitus Dei est hic” czyli, że w Rozalii jest działanie Boże i przedłożył sprawę Kardynałowi Prymasowi Hlondowi. Ksiądz Prymas, przed zbadaniem sprawy kazał poddać Rozalię badaniom neurologa, aby wykluczyć chorobę psychiczną. Gdy badania okazały się korzystne dla Rozalii, duchowni spokojnie kontynuowali swoją opiekę duchową nad Rozalią. Wizje dotyczące kultu Serca Bożego i Jego Intronizacji można podzielić na cztery działy: – na inicjatywę idei Intronizacji Serca Jezusowego w każdej duszy, – apel do Polski o przeprowadzenie uroczystej Intronizacji, – ten sam apel do wszystkich narodów i państw, wreszcie nowe „Dzieło Osobistego Poświecenia się Najświętszemu Sercu Jezusowemu”. W akcie osobistego poświęcenia Sercu Bożemu Rozalia powiedziała: „…Spraw to, błagam Cię Jezu, bym Ci oddała miłość za miłość, życie za Twoje życie złożone za mnie w ofierze… Niech moja miłość ku Tobie pociąga ku Tobie wszystkie narody ziemi. Panie Jezu wyniszczaj mnie przede wszystkim za Kapłanów, którzy się okazali niegodnymi tej łaski… za naszą Ojczyznę – Polskę, za Rosję Hiszpanię, Meksyk, Niemcy…”. W wizjach dotyczących Intronizacji, Jezus wypowiedział do Rozalii słowa: „ Jedynie całkowite odrodzenie duchowe i oddanie się pod panowanie Mego Serca może uratować od całkowitej zagłady nie tylko Polskę, ale i inne narody”, „Ja chcę niepodzielnie panować w sercach ludzkich…Tylko te państwa się ostoją, które mnie uznają swym Królem. Zniszczenie będzie wielkie wskutek grzechów, które się rozlały jak potop na ziemi”. Apel do Polski przekazany przez Rozalię nie pozostał bez echa. Zostali o nim powiadomieni wszyscy polscy Ordynariusze. Po trzech latach przygotowań, przez osobiste poświecenie, Naród nasz w Święto Chrystusa Króla dnia 28.X 1951 roku poświecił się na Jasnej Górze Najświętszemu Sercu Zbawiciela. W akcie tym uczestniczył m.in. Kardynał Prymas Wyszyński.

Szerszy wymiar idei Chrystusa Króla
Oddanie się władzy Chrystusowi nie jest nową ideą w Kościele Katolickim. Już Święty Ludwig Maria Grignion de Monford zapowiedział: „Niebieska Pani uczyni w świecie wielkie cuda, aby zniszczyć grzech i na ruinach zepsutego świata założyć Królestwo Jezusa Chrystusa”. Święty Maksymilian Maria Kolbe wzywał katolików słowami: „Naszym celem jest podbój wszechświata pod władzą Chrystusa Króla za pośrednictwem Niepokalanej”. O królestwie Chrystusa mówili również papieże. Papież Pius XI w Encyklice „Quas Primas” zapisał: „ Niechaj więc rządcy narodów nie odmawiają oddania Królestwu Chrystusa publicznych oznak czci i posłuszeństwa od samych siebie i od ludów, jeśli pragną bezpieczeństwa swej władzy, wzrostu i pomyślności ojczyzny”. Papież Pius XII w Encyklice „Summi Pontifikatus” ostrzegał: „Ratunek i zbawienie dla współczesnego człowieka znajduje się tylko w czci Chrystusa jako Króla”. Papież Jan Paweł II wielokrotnie wskazywał na potrzebę uznania Chrystusa za swojego króla: „ Nie lękajcie się przyjąć Chrystusa i Władzę Chrystusa!”, „Świat i historia nie są podporządkowane zrządzeniom losu czy też ślepej konieczności, lecz przeciwnie: znajdują się w rękach Boga – Pana i Króla” (7 XI 2001 r. ). Polsce i światu grozi zagłada. Charles Riandey, wielki mistrz Wielkiej loży Narodowej Francji już 1946 r. zapowiedział, że „Przyszły świat stworzy coś nowego po zasymilowaniu chrześcijaństwa… da początek odmianie panteizmu, w którym stopią się wszystkie obecne myśli i poglądy, odmłodzone, skierowane ku jeszcze w tej chwili niepojmowanym celom”. Brzmi to groźnie. Upadek chrześcijańskich wartości w życiu społecznym i rodzinnym pokazuje, jak dalece zostały już zrealizowane cele postawione przez wrogów Kościoła. Trzeba zatem za słowami Kardynała Stefana Wyszyńskiego : „Zacząć od prawdy! Trzeba uwierzyć, że Chrystus jest Królem!”.

Autor: Marcin Keller, Za: „Aspekt Polski” – wrzesień 2011, nr 167.

Za: http://www.ngopole.pl/2011/10/02/mistyc ... celakowny/

Nadesłał: Jacek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Krzyż - symbol naszej wiary i naszej kultury.
PostNapisane: 21 paź 2011, 17:51 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
Sejmowy krzyż na tle historii

Historia polskiego parlamentu, podobnie, jak historia Polski związana jest ściśle z Kościołem Katolickim. Na początku były rady składające się z dostojników duchownych i świeckich, u których książęta (czasy rozdrobnienia feudalnego) zasięgali opinii w podstawowych sprawach. W miarę jednoczenia się państwa zaczęto zwoływać zjazdy prowincjonalne oraz ogólnopaństwowe, które po koronacji Łokietka (1320r.) zaczęto nazywać sejmami walnymi. Podczas obrad główną rolę odgrywała rada królewska złożona z arcybiskupów, biskupów, wojewodów, kasztelanów i innych najwyższych dygnitarzy. Od połowy XV w. sejm walny zbierał się, zwykle co roku. Na przełomie XV/XVI w. wykrystalizowała się procedura zwoływania sejmu i sejmików. doszło do wyodrębnienia Izby Poselskiej. Sejmiki obradowały w kościołach bądź pod gołym niebem; sejmy odbywały się przeważnie na zamku królewskim. Sejm rozpoczynał się od uroczystego nabożeństwa.

W większości państw europejskich zgromadzenia stanowe traciły od XVI w. znaczenie, w monarchiach absolutnych przestały być zwoływane. W Rzeczypospolitej sejm odgrywał coraz ważniejszą rolę w życiu publicznym: uchwalał ustawy i podatki, kontrolował skarb, wpływał na główne linie polityki zagranicznej, nadawał szlachectwo. W 1573 r. Sejm zagwarantował pokój religijny i zapewnił różnowiercom opiekę państwa.
Po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku, do najważniejszych zadań odrodzonego państwa należało uchwalenie konstytucji. Ustawa zasadnicza z 17 marca 1921 roku zawierała siedem rozdziałów poprzedzonych preambułą. Preambuła nawiązywała stylistycznie do wstępu Konstytucji 3 Maja. Rozpoczynało ją invocatiodei, a z treści samej preambuły wynikała zasada ciągłości państwa polskiego...
W imię Boga Wszechmogącego!
My, Naród Polski, dziękując Opatrzności za wyzwolenie nas z półtorawiekowej niewoli, wspominając z wdzięcznością męstwo i wytrwałość ofiarnej walki pokoleń, które najlepsze wysiłki swoje sprawie niepodległości bez przerwy poświęcały, nawiązując do świetnej tradycji wiekopomnej Konstytucji 3 Maja, dobro całej, zjednoczonej i niepodległej Matki-Ojczyzny mając na oku, a pragnąc jej byt niepodległy, potęgę i bezpieczeństwo oraz ład społeczny utwierdzić na wiekuistych zasadach prawa i wolności, pragnąc zarazem zapewnić rozwój wszystkich jej sił moralnych i materialnych dla dobra całej odradzającej się ludzkości, wszystkim obywatelom Rzeczypospolitej równość, a pracy poszanowanie, należne prawa i szczególną opiekę Państwa zabezpieczyć - tę oto Ustawę Konstytucyjną na Sejmie Ustawodawczym Rzeczypospolitej Polskiej uchwalamy i stanowimy
."
-tak dokładnie brzmiała preambuła Konstytucji Marcowej, konstytucji, która w rozdziale mówiącym o prawach i obowiązkach obywateli, zadbała o przedstawicieli wszystkich wyznań/Art.111/:

"Wszystkim obywatelom poręcza się wolność sumienia i wyznania. Żaden obywatel nie może być z powodu swego wyznania i przekonań religijnych ograniczony w prawach, przysługujących innym obywatelom.
Wszyscy mieszkańcy Państwa Polskiego mają prawo wolnego wyznawania zarówno publicznie jak i prywatnie swej wiary i wykonywania przepisów swej religii lub obrządku, o ile to nie sprzeciwia się porządkowi publicznemu ani obyczajności publicznej
.”

A potem była II wojna światowa i sowiecka okupacja trwająca do 1989 roku. W Sejmie nie było dla krzyża miejsca. Jego powrót nastapił dopiero w 1997 roku. Może stało się to nie do końca z zachowaniem obowiązujących form, ale bez złej woli. Jeden z inicjatorów powrotu krzyża do parlamentu, Czesław Sobierajski tak wspomina tamte wydarzenia:

W 1992 r. zainicjowałem zbieranie podpisów w sprawie zawieszenia krzyża w sali plenarnej Sejmu RP. Pod wnioskiem podpisało się 50 posłów z różnych klubów poselskich.
26 listopada 1992 r. ów wniosek skierowaliśmy na ręce marszałka Sejmu RP prof. Wiesława Chrzanowskiego. Prezydium Sejmu w dniu 25 lutego 1993 r. zwróciło się do klubów poselskich o opinię w sprawie zawieszenia krzyża w sali obrad. Do klubów, które poparły inicjatywę zawieszenia krzyża w sali obrad Sejmu RP, należały: Porozumienie Centrum, Zjednoczenie Chrześcijańsko-Narodowe, Ruch dla Rzeczypospolitej, Porozumienie Ludowe, NSZZ „Solidarność”, Chrześcijańsko-Demokratyczne Stronnictwo Pracy, Partia Chrześcijańskich Demokratów, Konfederacja Polski Niepodległej. Projekt poparły także osoby z PSL i z Klubu Niezależnych Posłów. Do klubów, które wyraziły zdecydowany sprzeciw wobec zawieszenia krzyża w sali obrad Sejmu RP, należały: Sojusz Lewicy Demokratycznej, Unia Demokratyczna i Polski Program Liberalny, do którego wówczas należeli m.in.: Donald Tusk, Mirosław Drzewiecki, Jan Krzysztof Bielecki, Michał Boni i Janusz Lewandowski. (...) 14 maja 1993 r. skierowaliśmy do Laski Marszałkowskiej projekt uchwały poparty przez ponad 230 posłów, przynaglający Prezydium Sejmu do natychmiastowej realizacji wniosku z dnia 26 listopada 1992 r. o zawieszeniu krzyża w sali obrad Sejmu obok godła Polski. (…) Mimo że niepokoiła nas dziwna zwłoka ze strony Marszałka i Prezydium Sejmu, byliśmy ufni i spokojni, że wkrótce dojdzie do tej podniosłej uroczystości, przecież był to dopiero drugi rok Sejmu RP I kadencji. Nikt z nas, gdy składaliśmy ponownie projekt uchwały w dniu 14 maja 1993 r., nie mógł przewidzieć rozwiązania Sejmu RP w dniu 30 maja1993 r.
Wybory w 1993 r. wygrała lewica postkomunistyczna i w sposób oczywisty nie było już wówczas miejsca dla krzyża. W 1997 r., po wygraniu wyborów przez Akcję Wyborczą „Solidarność”, można było wrócić do zrealizowania uchwały z lat 1992-93, tj. zawieszenia krzyża w sali obrad Sejmu RP obok godła Polski. Szkoda, że wtedy z takim pośpiechem dokonano aktu zawieszenia Krzyża w sali obrad Sejmu RP, nad bocznymi drzwiami wejściowymi



Dziś, poseł z Biłgoraja przy wsparciu środowiska Gazety Wyborczej domaga się usunięcia z Sejmu symbolu uświęconego mocą wielowiekowej tradycji.
Chce to zrobić, mimo iż Konstytucja III RP mówi wyraźnie, że /Art.53, punkt 2/:

Wolność religii obejmuje wolność wyznawania lub przyjmowania religii według własnego wyboru oraz uzewnętrzniania indywidualnie lub z innymi, publicznie lub prywatnie, swojej religii przez uprawianie kultu, modlitwę, uczestniczenie w obrzędach, praktykowanie i nauczanie. Wolność religii obejmuje także posiadanie świątyń i innych miejsc kultu w zależności od potrzeb ludzi wierzących oraz prawo osób do korzystania z pomocy religijnej tam, gdzie się znajdują.”

Za krzyżem w Sejmie przemawia treść przytoczonego paragrafu oraz fakt, że w niepodległej Polsce krzyż w Sejmie zawsze był obecny, ale – przekonana przez Rolexa – upierać się nie będę, niech Palikot zrobi co zamierza, mam tylko jedna sugestię - usuwając krzyż, niech za jednym zamachem zdejmie godło i wyprowadzi sztandar. Po co się oszukiwać.


Korzystałam z:
http://edukacja.sejm.gov.pl/historia-se ... zez-wieki/
http://www.trybunal.gov.pl/wszechnica/a ... arcowa.htm
http://www.niedziela.pl/artykul_w_niedz ... 1011&nr=49
http://www.sejm.gov.pl/prawo/konst/polski/kon1.htm

http://mampytanie.salon24.pl/355953,sej ... e-historii


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Krzyż - symbol naszej wiary i naszej kultury.
PostNapisane: 25 paź 2011, 18:51 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
Kościół i Polska widziane oczami Kapłana-Polaka

Książkę „W blasku Krzyża” można dostać w niewielu księgarniach. Księgarze się jej boją. Nie chcą jej przyjąć do sprzedaży. Ks. Jacek Bałemba, salezjanin, kapłan, który od sierpnia 2010 roku prowadzi każdego wieczora modlitwy na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie przed Pałacem Prezydenckim mówi w niej o polskim Kościele i Polsce, patrzy na to co dzieje się w naszym kraju przez pryzmat Krzyża, oczami kapłana-Polaka, który pragnie Polski Chrystusowej, Polski wielkiej i wspaniałej, Polski, która jest Polską. Jest to najbardziej „mocna” i odważna książka napisana przez polskiego kapłana jaką znam. Jest w niej ewangeliczne „tak, tak, nie, nie”. Jest w niej gorąca miłość do Chrystusa, Kościoła i Polski. Warto by ta książka dotarła do wielu Polaków. Jedyną drogą jest Internet. Wszystko zależy od tych jego użytkowników, którym dobro polskiego Kościoła i Polski leży na sercu. Prosimy Was o upowszechnianie informacji o tej książce.

Stanisław Krajski

oraz 1000 LAT KRZYŻA
W POLSCE

"Krzyż Polski"

http://www.bialykruk.pl/article.php?aid ... ac2e016eeb


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 75 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /