Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 130 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 5, 6, 7, 8, 9
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Rozważania o nas samych
PostNapisane: 19 lut 2017, 15:49 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30739
Tyś nas zrobił Polakami

Czytając Trylogię Sienkiewicza, natrafiamy na sformułowania, które dzisiaj z pewnością zostałyby poddane cenzurze politycznej poprawności. Dziś rzadko mówimy chłop, a tym bardziej cham w odniesieniu do tych, którzy mieszkają na wioskach.

Raczej posługujemy się słowem rolnik (bo pracuje na roli), a nawet producent (bo to brzmi nowocześnie). Gdybyśmy dziś powiedzieli do rolnika «ty chłopie», lub co gorsza «ty chamie», to murowane, że by się obraził, zdzielił nas kłonicą albo pozwał do sądu.

A przecież powieść na miarę ówczesnej nagrody Nobla, opisująca mentalność mieszkańców wsi, nosi tytuł «Chłopi», i przez długi czas nikomu to nie przeszkadzało. Ale kto wie, co będzie niedługo? Może trzeba będzie ten tytuł zweryfikować na skutek protestu kółek rolniczych albo związku producentów mleka w Brukseli. Zamiast «Chłopi» pojawi się tytuł «Rolnicy» albo «Producenci rolni».

Jeszcze większy problem będzie z Sienkiewiczem. Oto jak na przerażone chłopstwo wykrzykuje Zagłoba: skurczybyki, psie chwosty, rebelizanty, łajdaki, pieskie dusze bezecne, szelmy... I potem następuje ta przesmaczna scena: «Ale pan Zagłoba nie rozchmurzył się od razu – nawet, gdy mu dano kwartę miodu, mruczał jeszcze z cicha: A szelmy! a łajdaki! Nawet gdy już wąsy zanurzył w ciemnej powierzchni napitku, brwi jego nie rozmarszczyły się jeszcze; pod-
niósł głowę i mrużąc oczy, mlaskając wargami, począł smakować trunek – następne zdziwienie, ale i oburzenie odbiło się na jego twarzy. – Co to za czasy! – mruknął – chamy taki miód piją! Boże, Ty to widzisz i nie grzmisz?»

Jest to jedna z najkomiczniejszych scen w «Ogniem i mieczem», a przecież dziś nie można byłoby jej napisać nie narażając się na zarzut dyskryminacji. Podobnych scen jest więcej, Sienkiewicz nie boi się używania słów dosadnych. Gdyby jednak obedrzeć naszego pisarza z takiego języka, miejsce kolorowej szaty zajęłoby wyblakłe płótno.

Co ciekawsze, zdumiewa popularność, jaką cieszył się Sienkiewicz właśnie wśród naszych chłopów, którzy wcale nie mieli mu za złe, że używa tak ostrych słów. A jeszcze ciekawsze, że chłopi dzięki Sienkiewiczowi uświadomili sobie, że mają być Polakami! Mimo że tak mocnego używał języka, wyzywając ich ustami Zagłoby od psich chwostów, szelm i łajdaków, chłopi kochali autora Trylogii.

W jednym z listów do Adama Krechowieckiego Sienkiewicz tak pisze: «Jutro jadę do Lublina, a 27 [stycznia 1904] jest odczyt w Warszawie. W ogóle mają one świetne powodzenie. [...] Jest mimo wszelkiego umęczenia jedna w tym dla mnie pociecha: oto wszędzie spotykają mnie chłopi i wszędzie mówią mi: «Tyś nas zrobił Polakami. Wszędzie! To mi opłaca wszelkie owacje, wszelkie przemówienia, wszelkie pochwały...».

Można sobie wyobrazić, jak barwne musiały to być spotkania i jak autentyczny szacunek okazywali sobie zebrani uczestnicy, a to za sprawą tego drobnego człowieka, który potrafił rozpalić we wszystkich duszach miłość do Polski. Bo przecież zaborcy na różne sposoby wbijali klin w nasze społeczeństwo, zwłaszcza między szlachtę i chłopów, wyolbrzymiając wady szlachty, a kokietując chłopów. A tu nagle pojawia się pisarz, który chłopów wcale nie kokietuje, a tym bardziej im się nie podlizuje, lecz mówi ostro i dosadnie; i to zdobywa mu uznanie.

Sienkiewicz kontynuował: «Oto rząd przez lata całe per fas et nefas zjednywał sobie chłopów i przegrał sprawę na głowę, tak bajecznie, że trudno zrozumieć, jak się to mogło stać. Miliony ludu budzą się nagle i uświadamiają narodowo do tego stopnia, że trzeba je hamować. Jest to żywiołowy, niczym nie powstrzymany ruch». Sienkiewicz wygrał z propagandą zaborczą, trafił do serc ludzi, z których większość była przecież niepiśmienna, ale chcieli słuchać tych, którzy umieli czytać. «Trochę do tego dopomogły niezawodnie moje powieści historyczne – ale teraz to jest po prostu lawina. Patrzę na to własnymi oczyma – i muszę wierzyć, bo tak jest. Obóz polski to teraz nie tylko inteligencja, to kilkanaście milionów jednolitego pod względem uczuć narodu».

Kilkanaście milionów! W czasach, gdy nie było jeszcze masowych mediów takich jak radio czy telewizja. W tej skali żaden z polskich pisarzy przełomu XIX i XX w. nie może poszczycić się aż takim wpływem. I co najdziwniejsze, jest to wpływ, który trwa po dziś dzień. Nie dlatego, że Sienkiewicz jest czytany po wioskach, ale dlatego że raz rozbudzony patriotyzm polskiego ludu przetrwał obie wojny i komunizm, a dziś daje sobie nawet radę z liberalizmem.

Piotr Jaroszyński

Magazyn Polski nr 10 (130) październik 2016

http://www.piotrjaroszynski.pl/felieton ... l-polakami


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rozważania o nas samych
PostNapisane: 04 kwi 2017, 17:03 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30739
Marne widoki na przyszłość

Czyżby groził nam powrót na drzewo ? Bo zachowania obserwowane w przestrzeni publicznej na coś takiego zdają się wskazywać.
Ewolucjoniści twierdzą, że nie jest możliwy powrót do wcześniejszej fazy ewolucji. Ewolucja polega bowiem na dostosowaniu zachowań i wyposażenia genetycznego do warunków. Warunki się zmieniają , zmieniają się zachowania, więc jest mało prawdopodobne, że powtórzą się warunki wcześniejsze, a następnie cofną się adaptacje, czy to kulturowe czy genetyczne, wracając do uprzedniej wersji. Tak więc nie możemy liczyć na to, że prymitywizacja form zachowania, jaką obserwujemy, skończy się czymś innym niż totalnym upadkiem. Model cywilizacyjny jaki wypracował Zachód, jest tak złożony, że niewielkie nawet zakłócenie może wytrącić go ze stanu kruchej równowagi.

U człowieka prymitywnego, homo heidelbergensis, ok. 400 tys lat temu, wyewoluowały pewne adaptacje do współpracy i komunikacji pozwalające mu, w kontaktach z partnerami, na ocenę skłonności innych do współpracy, a także, dzięki mechanizmowi rozpoznawania intencjonalności, na wykształcenie umiejętność symulowania tego jak oceniać mogą go inni i dostosowywania się do oczekiwań partnera.

Wykształciły się więc oceny stanowiące zapowiedź późniejszych norm spolecznych i swoisty grupowy ranking dobrych współpracowników. Był to znaczny postęp w zakresie umiejętności samokontroli w stosunku do tego co widzimy u człowiekowatych, które prowadziły samokontrolę jedynie w odniesieniu do swoich zachowań ukierunkowanych na cele związane ze zdobywaniem pożywienia czy rozmnażaniem. Człowiekowatym takim jak naczelne wystarcza prosty umysł zdolny do odczytywania intencji innych członków stada odnośnie osiągania celów instrumentalnych w sytuacjach rywalizowania o pokarm czy samice.

Celem człowieka jest natomiast komunikowanie się z innymi, nie w celu osiągnięcia jakichś wyłącznie osobistych celów, lecz w celu wskazania partnerom jakie korzyści mogą osiągnąć oni podejmując jakieś działania. Widzimy tu zdolność do posługiwania się dwiema perspektywami, swoją osobistą jaki i partnera. Widać to nawet w fizjologii oczu – tylko u ludzi wyewoluowały białka oczu, w których białe twardówki pozwalają śledzić partnerom, w jakim kierunku zwrócony jest mój wzrok. W ten sposób partnerzy otrzymują automatyczny i bezgłośny komunikat o moich intencjach, dający obustronne korzyści w podejmowanych działaniach.

Od razu więc widać, jaką rolę w tak wczesnej epoce rozwoju człowieka pełniła prawda i jej komunikowanie. Jak wielokrotnie podkreślałem – prawda, miłość i wolność to trzy podstawowe relacje stanowiące fundament społeczeństwa.

W następnym etapie, człowiek homo sapiens, ok. 200 tys temu zrobił kolejny krok do przodu i zamiast dwóch osobistych perspektyw – mojej i twojej wypracował perspektywę trzecią, bezstronną, obiektywną, będącą owocem ocen całej grupy co do sposobu postępowania. W grupie zaś pojawiła się u jednostek ją stanowiących troska o reputację wspomagana przez takie elementy samokontroli jak sumienie, wina i wstyd.

Popatrzmy pod tym kątem na czasy współczesne i na nasze społeczeństwo. Gdzie tu sumienie, wina i wstyd ? Widać ewidentny regres. Antropolodzy twierdzą, że wielkość mózgów obecnych pokoleń maleje. Trudno miarodajnie oceniać jakie to może mieć konsekwencje, ale można zaryzykować twierdzenie oparte na powszechnie obserwowanych zjawiskach, że realna troska o reputację zanikła w pewnych środowiskach. Co najwyżej widać troskę jedynie o zewnętrzny wizerunek, zupełnie nie związany z jakąkolwiek pracą nad sobą i samokontrolą. Najwyraźniej widać to u polityków, ale objawy widać też codziennie u internautów. Zmniejszyła się też, w efekcie, skłonność do wspólpracy. Jeżeli dodamy do tego wpływ internetu na relacje międzyludzkie, to marne są nasze widoki na przyszłość.

Jedna rzecz jest zadziwiająca – ten optymizm w głoszeniu jakie to świetlane perspektywy zapowiadają niektóre wynalazki. Ten ton prorokowania pozostaje w rażącej dysroporcji do pogarszającego się nieubłaganie stanu relacji międzyludzkich. Żeby móc przełożyć pomysły na wynalazki techniczne a wynalazki wdrożyć do masowej produkcji, trzeba dyskonować kapitałem, społecznym. A ten własnie ulega rozpadowi. Miejmy nadzieję, że to tylko rozpad demoliberalizmu, po którym powstanie ustrój zbliżony do normalnej, bezprzymiotnikowej demokracji.

http://zetjot.salon24.pl/768707,marne-w ... przyszlosc


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rozważania o nas samych
PostNapisane: 25 cze 2017, 14:49 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30739
Piłsudski, myśli godne przypomnienia

Porządkując bibliotekę domową wpadła mi w ręce książeczka „Józef Piłsudski, Myśli i Wypsknięcia” (Wyd. MG W-wa 2010).
Kiedy czytałem kolejne jej frazy zdumiałem się ich dzisiejszą aktualnością w „erze” rządów PiS. Przypominam więc niektóre w imię refleksji na temat „przekleństwa” naszych wad polskich, które cały czas trzymają nas w stalowym uścisku nieuleczalnej polsko-mentalnościowej niewoli.

O Polsce i Polakach:

„W Polsce wszyscy krzyczą, że posiadają większość”.

„Tylko dzięki zaiste niepojętej, a tak wielkiej i niezbadanej litości bożej, ludzie w tym kraju nie na czworakach chodzą, a na dwóch nogach udając człowieka”.

„Polacy nie są zorganizowanym ludem , wobec czego więcej znaczy u nich nastrój aniżeli rozumowanie i argumenty; sztuką rządzenia Polakami jest zatem wzniecanie odpowiednich nastrojów”.

„Polskie społeczeństwo chętnie wierzyło kłamstwu, dając tym dowód swej słabości. Jest to rzecz niebezpieczna dla bytu naszego jako państwa i narodu”.

„W Polsce za mało obchodzi się rocznic wielkich zwycięstw odniesionych w naszej historii, a za dużo sentymentalizmu łączy nas z rocznicami tragicznymi.”

„Plotka, żart czy wymysł ma w naszym kraju niezwykle sugestywną siłę”.

„Mamy orła białego, szumiącego nad głowami, mamy tysiące powodów, któremi serca nasze cieszyć możemy. Lecz … czy mamy dość wewnętrznej siły? Czy mamy dość potężnego ducha?

„Obłudą jest nam wszelka nienawiść plemienna i narodowościowa. Bojownicy wolności wszystkich krajów i narodów są naszymi braćmi. Umiemy hołd oddać wszelkiej wielkiej myśli, w jakimkolwiek języku się zrodziła, umiemy uczcić wielkiego poetę i myśliciela jakikolwiek naród go wydał”.

Nasuwa mi się parę przykładów pasujących dzisiaj jak ulał do cytowanych myśli Piłsudskiego jak i takie /nienawiść plemienna/, które ostatnio gdzieś wyparowały. Nie będę ich jednak przytaczał pozostawiając czytelnikowi dowolność własnych refleksji.

Opublikowano: 25.06.2017 12:48.

http://foltynowicz.salon24.pl/788697,pi ... ypomnienia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rozważania o nas samych
PostNapisane: 12 lip 2017, 14:04 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30739
Dla dziczy lewackiej to nawet określenie Polak, nie potrafi przejść przez usta bez szyderczych epitetów, a co dopiero katolik.
Ale przecież nie oni nam tworzyli przez ponad 1000 lat naszą kulturę.
Oni jedynie nam tę kulturę niszczyli przez ostatnie 70 lat, a szczególnie od roku 1989.


Polak-katolik to jedno

Przemówienie ks. kard. Augusta Hlonda podczas pielgrzymki Katolickiego Związku Mężów, Częstochowa, 18 września 1937 r. (streszczenie)

Od Redakcji:

Katoliku, poznaj swoją godność – to synteza przesłania Prymasa Augusta Hlonda do współczesnych mężczyzn. Wysoko stawia przed nimi poprzeczkę wymagań, bo nic tak nie kształtuje charakteru jak trud i wyrzeczenie. Mężczyzna katolik musi być mężny i stawiać sobie wielkie cele, bo nie jest obywatelem drugiej kategorii. Więcej, tylko katolicy powinni cieszyć się największymi przywilejami w państwie, bo są najlepszą częścią Narodu – mocno podkreśla Prymas Hlond. Budują swoją pracą „najtrwalsze podwaliny życia moralnego i społecznego”. Czy dziś usłyszelibyśmy takie słowa? Ksiądz kardynał zachęca, by zachowując szacunek dla praw innych, zawsze upominać się o poszanowanie praw katolików w państwie. Katolicy muszą więc podjąć prawdziwą ofensywę, także dla dobra innych.

Obrazek

Stajecie dziś na Jasnej Górze, by złożyć hołd Matce Najświętszej i by podkreślić swoje najgłębsze przekonania trwania wiernie przy Chrystusowych zasadach.

Zgromadziliście się tutaj, przed szczytem jasnogórskim, na akademię organizacyjną. Dawniej w sprawach religii katolickiej mówili tylko księża; dziś Kościół Was dopuszcza do głosu, powołuje do wielkiej misji apostolskiej. Dlatego akademię dzisiejszą zagaił nie biskup, nie duchowny, lecz świecki, Wasz Prezes p. mec. Domański. I dlatego o zadaniach współczesnego mężczyzny-katolika będzie mówił nie ksiądz, lecz człowiek świecki. Bo dziś, obok kapłanów, muszą stanąć do budowy życia na zasadach Chrystusowych ludzie świeccy, apostołowie-laicy.

Z zagadnieniem laikatu jednak wiąże się ściśle konieczność zdawania sobie sprawy ze swych wielkich zadań i posłannictwa. Przejmijcie się głęboko duchem Chrystusowym. Ta wielka rzecz, jaką jest Wasze apostolstwo, niech będzie silnie przejęte duchem pokory chrześcijańskiej. Ale pokora to nie zapominanie o swej godności katolika, członka Ciała Mistycznego Chrystusa. Przeciwnie! Wzorem apostoła-laika niech będzie św. Paweł.

Ten wielki Apostoł Narodów, kiedy stanął przed setnikiem Festusem w Cezarei, widząc natarczywie nastających na siebie Żydów, powołał się na swoją godność obywatela rzymskiego: „Civis Romanus sum” – jestem obywatelem rzymskim, a więc jako obywatel mam szczególne uprawnienia. Nie wahał się, mimo głębokiej swej pokory, powoływać się na swoją godność, umiał doceniać swoją rzetelną wartość.

Wielką swoją wartość jako katolicy i obywatele Państwa i wy doceniać powinniście. Mężczyzna-katolik powinien mieć ambicję odegrania wielkiej roli w życiu społecznym i państwowym. Trzeba to silnie podkreślać, że katolik jest pełnowartościowym obywatelem, świadomym nie tylko swoich uprawnień, ale i swoich zadań i obowiązków. Miejcie tę głęboką świadomość, że jako katolicy nie jesteście obywatelami drugiego gatunku! Jeśli kto w Polsce może być uprzywilejowanym – to tylko my, katolicy, bo przez własną pracę stwarzamy dla Państwa najlepsze i najtrwalsze podwaliny życia moralnego i społecznego.

Mężczyzna-katolik będzie najlepszym obywatelem, nie pójdzie więc na zgubne hasła destrukcyjne komunizmu, nie będzie działał przeciw własnemu Państwu, ale będzie je budował swą pracą i ofiarą.

Katolicy w Polsce stanowią olbrzymią większość ludności. Muszą więc żądać, by ich postulaty były spełniane, ich ideały urzeczywistniane. Katolicy umieją cierpieć, ale też umieją walczyć i pracować. Dziś, gdy komunizm i bezbożnictwo wszędzie szerzyć się zaczyna, tym bardziej musimy wołać głośno, że jedynym czynnikiem równowagi społecznej, budującym wielkość i potęgę Państwa, są katolicy. Wszyscy muszą uznać tę wielką rolę, jaką świadomy katolik odegra w życiu państwowym. Musimy, szanując prawa innych, żądać poszanowania swoich praw i silnie zawsze przeciwstawiać się wszelkim zakusom.

Polak-katolik to jedno. Katolik jest i zawsze będzie najlepszym obywatelem, odpowiedzialnym za swoje postępowanie, za swoje czyny. Życzyć należy Polsce, aby miała jak najwięcej takich obywateli, jakimi są katolicy. Aby takimi obywatelami byli wszyscy.

http://www.naszdziennik.pl/mysl/185293, ... jedno.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rozważania o nas samych
PostNapisane: 27 lip 2017, 13:26 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://kierunki.info.pl/2016/09/leon-sk ... -biernosc/

Leon Skrodzki: Demoralizująca bierność
30 WRZEŚNIA 2016 O 09:00 / KOMENTARZY (0)

Ważną i często podkreślaną cechą działalności nacjonalistów w Polsce jest aktywizm. Pozytywne skutki czynów działaczy narodowych są widoczne gołym okiem, ale odciskają one także swoje piętno w sferze duchowej aktywistów.
O powiedzeniu „praca uszlachetnia” słyszał niemal każdy. Praca rozwija pozytywne cechy naszego charakteru takie jak odpowiedzialność, punktualność czy wytrwałość. Dodatkowo, jeśli nie służy tylko temu, aby zaspokoić nasze potrzeby, a nakierunkowana jest na pomoc bliźniemu czy na chwałę narodu uczy poświęcenia i pokory. Jest jednym z najważniejszych aspektów ludzkiej egzystencji. Nie bez powodu sentencja „Ora et labora” (łac. módl się i pracuj) jest dewizą zakonu benedyktynów. Jak ważna jest to dziedzina życia, może ilustrować fakt, że w polskich więzieniach praca uchodzi za przywilej, gdyż obecnie w naszym kraju pracuje trzech na dziesięciu osadzonych. Skoro praca uchodzi za kratami za coś prestiżowego, to skazani sami muszą odczuwać negatywne skutki jej braku. Nie bez powodu skupiam się na więźniach, a nie np. na ludziach bezrobotnych, którzy nie mogą znaleźć zajęcia zarobkowego. Osadzeni maja zapewnione wyżywienie i podstawową opiekę, potrzeba pracy wynika z ich wewnętrznych pobudek. Pod wpływem bezczynności sami przekonują się, że aktywność wpływa na człowieka dodatnio, a jej brak – bierność, nie jest dla natury ludzkiej neutralna.
Z historii można by przytoczyć wiele przykładów tego, że bierność jest źródłem upadku. Pismo Święte również daje przestrogi przed nią, jak choćby w osobie Dawida. Romans króla Izraela z Batszebą rozpoczął się od tego, że osiadł na laurach i oddał się lenistwu. Na wojnę wysłał żołnierzy, sam natomiast próżniaczył i odzwyczajony od wysiłku uległ słabości ciała. Bierność jest przyczyną upadków nie tylko jednostek, ale i całych narodów o czym pisał szerzej Roman Dmowski w „Myślach nowoczesnego Polaka”. Dlatego też należy być zaniepokojonym tym, że próżniactwo staje się modne i lansowane w kulturze masowej, szczególnie w jego wytworach płynących zza oceanu. Praca ukazywana jest w niej jako przykra konieczność, która wykonywana jest zawsze interesownie i jak najmniejszym wysiłkiem. Cwaniactwo jest traktowane jako dobra cecha charakteru, posiadana przez jednostki zaradne, natomiast sumienność uchodzi za frajerstwo. Minimum pracy, maksimum przyjemności. Jak najmniej dla kogoś, jak najwięcej dla mnie. Pokolenie wychowane na takich przykazaniach składać się musi z jednostek roszczeniowych i miękkich, niezdolnych do bezinteresownej pracy dla narodu.
O szerokim wachlarzu form bezproduktywnego spędzania wolnego czasu wiemy wszyscy. Rozwinięta elektronika, towarzyskie spotkania. Nie jest problemem, gdy rozrywki te wypełniają nam niewielką lukę w codziennym grafiku. Każdy potrzebuje chwili relaksu i naładowania akumulatorów. Gorszym jest, gdy na tych czynnościach spędzamy większą część dnia, wtedy oprócz nudy zaczynają one powoli zabijać ludzką duszę. Na pewno znamy osoby, które niezagospodarowanego czasu mają nadmiar. Częstą formą, na jaki go trwonią jest gadulstwo i plotkarstwo. Oprócz świństwa, które popełniamy drugiej osobie obmawiając ją, robimy krzywdę samym sobie. Plotkarstwo jest źródłem pychy, jest sposobem dowartościowywania się przez porównywanie się z ludźmi, którzy popełnili domniemane błędy. Często „na języki” trafiają osoby odznaczające się aktywizmem, które próbują zrobić coś społecznie. Ludzie bierni nie lubią aktywnych, ponieważ nie wpisują się w ich schematy. Wszelkie działanie jest poddawana krytyce, zwykle zakończonej frazesem „sam bym to lepiej zrobił”. Plotkarstwo przypisuje się głównie kobietom, ale mężczyźni także od niego nie stronią, szczególnie tego okraszonego alkoholem. Im więcej czasu spędzamy na takich rozrywkach, tym trudniej nam się od nich oderwać i zmobilizować do czegoś pożytecznego, choćby sportu. Życie duchowe także w konsekwencji odstawiane jest na margines, bo do jego prowadzenia potrzeba sporego wysiłku. Zmagazynowanej energii jednak prędzej czy później należy dać jakiś upust. Nieukierunkowana w sposób prawidłowy przeradza się w patologiczne wybuchy. Człowiek nie spożytkowujący swoich sił w odpowiedniej formie, zwykle jest sfrustrowany i skory do kłótni. Nadmuchane przez Internet, telewizję i plotki ego w zderzeniu z rzeczywistością rodzi konflikty i spory. Sprawy, którymi człowiek aktywny nie przejąłby się, są dla ludzi biernych tymi wielkiej wagi, uwagi i rady zdają się być dla nich atakami.
Cudownie jest widzieć ludzi, którzy ze swojej bierności byli w stanie się otrząsnąć. Najbardziej cieszy widok tych, którzy do aktywności powracają po latach. Szczególnie osoby starsze, które wstają sprzed telewizorów by włączyć się w działalność społeczną napawają optymizmem. Radość odkrywają na nowo i zaczynają rozumieć, że mogą ją znaleźć tylko w dawaniu z siebie innym.
Uważajmy zatem, aby nie popaść w pułapkę lenistwa, z której bardzo trudno wyjść. Sygnałem niepokojącym niech będzie nuda, która nie powinna dopadać aktywnego członka narodu. Wśród nas jest wciąż wiele do zrobienia, wystarczy tylko chcieć to zauważać.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rozważania o nas samych
PostNapisane: 19 sie 2017, 16:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30739
Nie jesteśmy zwierzętami. Kilka słów o obscenicznych zabawach weselnych

Polskie wesela to temat na wiele tomów rozpraw. Z jednej strony są tak różne, że trudno o zabawę na dwóch takich samych; z drugiej jednak strony mają coś, co łączy zbyt wiele z nich – często zmieniają się w festiwal żenady nieprzystającej do rozumu i godności człowieka.

Wesele. Do mało której sytuacji tak bardzo pasuje powiedzenie nie szata zdobi człowieka. To właśnie tutaj pięknie wystrojone kobiety uczesane jak w żadnej innej sytuacji i ubrani w najlepsze garnitury mężczyźni przekraczają normy, które poza obszarem weselnej sali nie są akceptowane przez jakiekolwiek środowisko pragnące uchodzić za wysmakowane lub po prostu przyzwoite.

Ciotki i przyjaciółki jeszcze przed kilkudziesięcioma minutami robiły wszystko, by łzy wzruszenia nie zniszczyły ich mozolnie przygotowywanego makijażu. Technik jest wiele, od przygryzania warg przez wznoszenie oczu ku górze, aż po nieśmiertelne wachlowanie ręką twarzy. Te, którym się ta trudna sztuka nie udała ocierają chusteczką kąciki oczu i policzki zostawiając na niej tym samym brązowe ślady fluidu mającego zakryć niedoskonałości cery. Trudno dziwić się ich emocjom, przecież właśnie w tym momencie, w tej oto przecudnej chwili nasza ukochana, tak niewinna – dajmy na to – Krysia składa przysięgę miłości, wierności i uczciwości na wieki.

Dlatego tym bardziej trudno się nie dziwić, że ta podniosła, spowita niesamowitą estymą chwila odchodzi w zapomnienie niczym zeszłoroczna choinka w momencie przekroczenia progu sali weselnej. Tam dochodzi do scen, w których żaden dojrzały człowiek w innych okolicznościach nie brałby udziału. A jednak jest w weselach coś takiego, że ludzie pozwalają sobie na więcej, ich granice wstydu i poczucia żenady niebezpiecznie się poszerzają uwypuklając głęboko skrywane atawizmy.

Któż nie widział na własne oczy (choćby przeglądając YouTube) niezwykle „śmiesznych” zabaw polecających na tym, że kobieta przeciąga surowe jajko z jednej nogawki swojego partnera do drugiej? Albo kto choćby nie słyszał o niesamowicie „zabawnej” konkurencji weselnej, kiedy to panowie rywalizują ze sobą w przepychaniu pomarańczy za pomocą banana uwieszonego między nogami? Kogo nigdy nie przeszły ciarki żenady wywołane widokiem weselnych wujków oraz bliższych i dalszych kuzynów stających w szranki w zawodach picia wódki na czas?

Czy wątpliwej jakości nagroda (zazwyczaj butelka wódki) lub kilkuminutowa tania popularność są warte podeptania własnej godności? Skąd wzięła się powszechność wszędobylskiej weselnej obsceniczności? I dlaczego mało kto na to reaguje?

Jest coś demonicznego w tych wulgarnych zabawach, mających miejsce chwilę po przepięknym i niezwykle głębokim akcie składania przez samym Bogiem przysięgi bezwarunkowej miłości do końca życia. Jakby sam szatan już w pierwszych chwilach starał się splugawić tę niesamowitą rzeczywistość miłości sprowadzając ją jedynie do sfery seksualnej, mało tego – przejawiającej się w najbardziej plugawy sposób.

Ruchy frykcyjne, symulacje stosunków seksualnych, niedwuznaczne nawiązania do erotyki, „łamanie tabu”, a to wszystko przy donośnym rechocie i afirmacji zgromadzonych gości. Czy można sobie pozwolić na większą niestosowność?

Jak do miłości ma się „taniec” w pozycji leżącej, który w wykonaniu pijanych już najpewniej gości kończy się na udawanej kopulacji? Co wspólnego z wiernością ma bieganie po sali w celu rozebrania losowych mężczyzn z poszczególnych, wskazanych przez wodzireja, elementów garderoby? Czy uczciwe ze strony Pana Młodego jest uprzedmiatawianie swojej świeżo poślubionej żony i wskakiwanie pod jej suknię w ramach tzw. oczepin?
Dlaczego tak mało jest osób, które wprost potrafiłyby powiedzieć stanowcze „nie”? Dlaczego nawet mężowie i ojcowie Panien Młodych przyzwalają na te wszystkie obsceniczne gesty i ruchy w ich kierunku?

Winny jest przede wszystkim strach przed ostracyzmem. Lęk przed reakcją bliskich (najczęściej pełną presji i wyrzutu) potrafi być paraliżujący, dlatego instynkt stadny nie pozwala na interwencję nawet osobom z gruntu przekonanym o naganności bezwstydnych zabaw.

Warto jednak pamiętać, że nie jesteśmy zwierzętami żyjącymi w stadach, dającymi ponosić się atawizmom, tylko ludźmi osadzonymi w konkretnym, cywilizowanym – zdawałoby się – społeczeństwie.

Mateusz Ochman

http://www.pch24.pl/nie-jestesmy-zwierz ... 860,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rozważania o nas samych
PostNapisane: 10 paź 2017, 08:40 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30739
Poczucie wspólnoty

Ponad tysiąc osób zgromadziło się w sobotę na plaży Stogi w Gdańsku, aby włączyć się w modlitwę różańcową na granicach Polski i zawierzyć naszą Ojczyznę Matce Przenajświętszej. Jest to jedna z najpiękniejszych plaż Trójmiasta i czasami, poza sezonem, spotyka się tu spacerowiczów idących z różańcem w ręku wzdłuż linii brzegowej, ale tak pięknie jak w sobotę nie wyglądała ona nigdy dotąd, bo nigdy nie modliło się tu tak wiele osób.

Uroczystość rozpoczęła się Mszą św. w kościele pw. Świętej Rodziny na Stogach. Koncelebrowało ją dziesięciu kapłanów, w tym także księża, którzy wraz ze swoimi wiernymi przybyli z głębi Polski. Pielgrzymi przyjechali na wspólną modlitwę u granic Polski z Bydgoszczy, z Bądkowa w diecezji włocławskiej, z Ostrowa i Polanowic w diecezji gnieźnieńskiej, a także z nieodległych parafii na Kaszubach.

Podczas rozważania poprzedzającego Eucharystię ks. Karol Wnuk – wikary stogowskiej parafii, przypomniał słowa z Apokalipsy św. Jana i podkreślił potęgę Maryi, Matki Boga, która pokonała szatana, mimo że ten ma moc strącić z firmamentu niebieskiego jedną trzecią gwiazd. Przywołał też słowa nunc­jusza apostolskiego Antonio Pignatelliego, późniejszego Papieża Innocentego XII, który powiedział do hetmana Stani­sława Jabłonowskiego: „Szczęśliwe narody, które mają taką historię, jak Polska, szczęśliw­szego od was nie widzę państwa, gdyż wam jedynym zechciała być Królową Maryja, a to jest zaszczyt nad zaszczyty i szczęście niewymow­ne; obyście to tylko zrozumieli sami”. Podczas wspólnej modlitwy kapłan zachęcał wiernych do praktykowania nabożeństwa pierwszych sobót miesiąca i przypomniał obietnice Maryi związane z tym nabożeństwem.

Po Mszy św. i adoracji Najświętszego Sakramentu wierni procesyjnie, ze śpiewem maryjnych pieśni, udali się na oddaloną o ponad kilometr od świątyni plażę, aby nad morzem, u granic Polski, włączyć się w ogólnonarodową modlitwę różańcową. Liczba wiernych uczestniczących w procesji i wspólnej modlitwie była bardzo duża, choć Stogi są dzielnicą oddaloną od centrum, leżącą na uboczu Gdańska, na wyspie pomiędzy Wisłą i jej odnogami a zatoką. Dzięki doskonałemu nagłośnieniu wierni mogli poprzez Radio Maryja łączyć się w modlitwie z całą Polską, a transmisję słychać było w promieniu ponad kilkuset metrów. Nigdy dotąd ani Gdańsk, ani Stogi , ani ta tak chętnie odwiedzana przez turystów plaża nie była świadkiem równie pięknego wydarzenia i tak żarliwej , choć przecież bardzo wymagającej modlitwy. Modlitwy kilku pokoleń, bo oprócz ludzi starszych zebrało się na niej bardzo wiele osób w młodszym wielu, w tym także młodzież i dzieci. Jedna z zakonnic, siostra Prakseda, spotkała młodą dziewczynę, która przyjechała do Gdańska na rozgrywki sportowe w ping ponga. Jej udział w zawodach był bardzo udany, ale decydujący mecz oddała walkowerem i wsiadła w tramwaj, który jechał na Stogi, aby wraz z innymi Polakami w modlitwie różańcowej zawierzyć Polskę Bogu i Maryi. Czternastoletnia Marta przyszła, pomimo że rodzice wyjechali na urlop. Nikt jej nie namawiał i nie zachęcał, choć pewnie gdyby rodzice nie wyjechali, też byliby tu z nią. Arkadiusz Kowalina, który na modlitwę przyszedł z żoną i dorastającym synem, nie krył wzruszenia: – Gdy wkoło niepewność my, Polacy, potrafimy się modlić: w intencji naszych bliskich, naszej Ojczyzny i całego świata. I nie ma obecnie ani nigdy nie było takiej siły, radości i poczucia wspólnoty, którą mogłyby zastąpić jakiekolwiek nowe ideologie. Polska przetrwa, a nawet będzie zwyciężać dopóty, dopóki wytrwa w chrześcijańskiej tradycji. Prawdziwa radość to wtedy, gdy możemy choć przez chwilę zbliżyć się do prawdy i matczynego serca pełnego najczystszej miłości. Kto był, ten poczuł tę fantastyczną jedność od Bałtyku aż do Tatr.

Niektórzy mówią, że Polacy są smutni i mrukliwi. Może nie chodzi im o Polaków, może pomylili nas z kimś innym, bo ci, z którymi modliłam się na jednej z granic naszej Ojczyzny, emanowali radością, wzajemną życzliwością, nadzieją na szczęśliwą przyszłość swoich dzieci, przekazywali sobie nawzajem uśmiech i radość, bo przecież jesteśmy jedynym narodem, którego królową sama ogłosiła się Matka Przenajświętsza. Wiele narodów i państw obrało Ją sobie za Królową, ale tylko o nas, o Polakach, powiedziała, zwracając się do włoskiego jezuity ks. Juliusza Mancinelliego „…nazywaj mnie tu, na ziemi, Królową Polski. Umiłowałam to królestwo i do wielkich rzeczy je przeznaczyłam, ponieważ szczególnie wielbią mnie jego synowie”.

Anna Kołakowska

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... lnoty.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rozważania o nas samych
PostNapisane: 07 lis 2017, 22:48 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3195
Aerolit napisał(a):
Piłsudski, myśli godne przypomnienia


Chyba > MYŚLI GŁODNE PRZYPOMNIENIA<
;)

O Polsce i Polakach:

„W Polsce wszyscy krzyczą, że posiadają większość”.

CHYBA MANIĘ WIELKOŚCI ;)
(Jacenna)

„Tylko dzięki zaiste niepojętej, a tak wielkiej i niezbadanej litości bożej, ludzie w tym kraju nie na czworakach chodzą, a na dwóch nogach udając człowieka”.

CIEKAWE, JAK TO LUDZIE MOGĄ UDAWAĆ CZŁOWIEKA?
RACZEJ SĄ TO ISTOTY CZŁEKOKSZTAŁTNE ;)
(Jacenna)

„Polacy nie są zorganizowanym ludem, wobec czego więcej znaczy u nich nastrój aniżeli rozumowanie i argumenty;
sztuką rządzenia Polakami jest zatem wzniecanie odpowiednich nastrojów”.

POLACY SĄ DEZORGANIZOWANYM LUDEM, WIĘC NASTRÓJ JEST SPRAWĄ OCZYWISTĄ.
WZNIECANIE ODPOWIEDNICH NASTROJÓW JAK ZWYKLE
MARCHEWKĄ I KIJEM.
NIC PROSTSZEGO! ;)
(Jacenna)

„Polskie społeczeństwo chętnie wierzyło kłamstwu, dając tym dowód swej słabości.
Jest to rzecz niebezpieczna dla bytu naszego jako państwa i narodu”.

OOOOOOOOOOOOOO! :o
TUŚ PANIE PIŁSUDSKI GRUBO SIĘ MYLIŁ.
WŚRÓD TYLU KŁAMSTW ŁATWO SIĘ ROZMINĄĆ Z PRAWDĄ!
ALE SŁABOŚCI TO PAN NARODOWI NIE ZARZUCAJ!

NIECHAJ NARODY WŻDY POWSZECHNIE ZNAJĄ
IŻ POLACY NIE WRÓBLE
TWARDE PIĘŚCI MAJĄ.
;)
(Jacenna)

„W Polsce za mało obchodzi się rocznic wielkich zwycięstw odniesionych w naszej historii,
a za dużo sentymentalizmu łączy nas z rocznicami tragicznymi.”

NO CÓŻ, ZAMIAST ZAŚMIECAĆ PRZESZŁOŚCIĄ GŁOWY ,
LEPIEJ PATRZEĆ POD NOGI I SZYKOWAĆ TWARDE PRZYSZŁOŚCIOWE DROGI.
(Jacenna)

„Plotka, żart czy wymysł ma w naszym kraju niezwykle sugestywną siłę”.

ALE I TAK WSZYSCY WIEMY, ŻE SIĘ TO SZYBKO MIĘDZY BAJKI WKŁADA. ;)
(Jacenna)

„Mamy orła białego, szumiącego nad głowami,
mamy tysiące powodów, któremi serca nasze cieszyć możemy.
Lecz … czy mamy dość wewnętrznej siły?
Czy mamy dość potężnego ducha?

I PAN SIĘ JESZCZE PYTA ?????????????????????? :o
(Jacenna)

„Obłudą jest nam wszelka nienawiść plemienna i narodowościowa.
Bojownicy wolności wszystkich krajów i narodów są naszymi braćmi.
Umiemy hołd oddać wszelkiej wielkiej myśli, w jakimkolwiek języku się zrodziła,
umiemy uczcić wielkiego poetę i myśliciela jakikolwiek naród go wydał”.

TAK JEST!
WIDZIMY WIELKOŚCI WSZELAKIE WSZĘDZIE
A W ZANADRZU POLAKÓW SCEPTYCYZM WCIĄŻ BĘDZIE.
:(
(Jacenna)

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Ostatnio edytowano 07 lis 2017, 23:24 przez Jacenna, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rozważania o nas samych
PostNapisane: 07 lis 2017, 23:23 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3195
Jak mówić, żeby nas słuchano? - Prof. Jerzy Bralczyk

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Rozważania o nas samych
PostNapisane: 16 maja 2018, 06:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30739
Mocne przesłanie do świata

Żyjcie z Bogiem i Duchem Świętym jako waszą tarczą, z Chrystusem jako waszym mieczem – tak zwrócił się do amerykańskich studentów w Chicago Jim Caviezel, odtwórca roli Chrystusa w „Pasji” Mela Gibsona.



W blisko 15-minutowym wystąpieniu Caviezel entuzjastycznie przyjęty przez studentów przypomniał im postać Szawła i jego nawrócenie. Dał receptę na bycie świętym: „To wymaga od nas bycia małym, jeśli chcemy być wielcy”.

Aktor mówił dalej: „Powołanie przychodzi, kiedy go się nie spodziewamy. Dobrze pamiętam moje własne. Miałem takie doświadczenie, kiedy siedziałem w kinie jako 19-latek w moim rodzinnym mieście Mount Vernon w stanie Waszyngton. Film się skończył, siedziałem w ciemności. Znałem się tylko na koszykówce. Ale poczułem w sercu takie pragnienie, że może powinienem zostać aktorem. Zastanawiałem się, czy to jest to, co dla mnie Bóg przygotował. Czy to jest to, czego On ode mnie oczekuje”.

Jim Caviezel opowiadał o wątpliowościach, jakie rodziły się w jego głowie i sercu. „Ale miałem głębokie przekonanie, że zostałem wezwany” – wyznał.

Aktor mówił o pierwszej swojej roli w filmie „Hrabia Monte Christo”. Wspominając tamten czas, mówił do zebranych: „Bóg kocha każdego z nas osobno i jest z nami nawet w najciemniejszych momentach naszej rozpaczy”.

Caviezel opowiedział także o tym, jak otrzymał rolę Jezusa w „Pasji”.

Wypowiedział też niezwykle mocne słowa, które można wręcz nazwać przesłaniem do świata:

„Może niektórzy z was są teraz nieszczęśliwi, zagubieni, niepewni przyszłości, zranieni. To nie jest czas na poddawanie się lub wycofywanie. [...] Każdy z nas musi nieść swój własny krzyż. [...] Przed i po zmartwychwstaniu było wiele bólu i cierpienia. Wasza droga nie będzie inna. Obejmij zatem swój krzyz i podążaj do swojego celu. [...] Chcę, abyście mieli odwagę wyjść do tego pogańskiego świata i bez wstydu – publicznie – wyrazić swoją wiarę. Świat potrzebuje dumnych wojowników, ożywionych wiarą”.

Małgorzata Pabis

https://naszdziennik.pl/wiara-kosciol-n ... wiata.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 130 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 5, 6, 7, 8, 9

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /