Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 9 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Inspiracja rozwoju świadomości.
PostNapisane: 29 lis 2013, 09:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31706
Im większa świadomość społeczna, narodowa, tym większa jedność społeczna, czy narodowa. W pełni świadomości, tożsamości naród staje się organizmem, jednorodnym organizmem. Zjednoczony w pełni współdziała dla dobra wspólnego, które gwarantuje mu spokojne i dostatnie życie, jak, co jest najistotniejsze w naszej kulturze łacińskiej, rozwój moralny, duchowy i intelektualny. W naszej kulturze człowiek jest wolnym. Wolnym w dwójnasób, jako człowiek i jako naród (państwo). Nasza codzienność jest, czy też staje się, ale tak naprawdę może stać się prosta, gdyż nasza kultura nie buduje systemów administracyjnych przeciw człowiekowi, ale tworzy niezbędną administrację dla człowieka, dla społeczeństw, dla narodu. Pytanie do nas, czy chcemy żyć w niewoli psychopatycznych systemów, zorganizowanych poza naszym krajem, ale dla nas, czy chcemy żyć po swojemu, po naszemu, bez dopuszczania obcych antyludzkich trendów do naszego życia narodowego?
Czy jesteśmy wewnętrznie wolni i dojrzali do świadomej troski o nas samych, czy nadal jesteśmy pochylonymi, skłóconymi między sobą niewolnikami, cieszącymi się ochłapami jakie dostajemy od naszych okupantów.


Radio Maryja budzi społeczeństwo

Z Mirosławą Marcheluk, aktorką filmową, telewizyjną i teatralną, rozmawia Izabela Kozłowska

Jutro będziemy przeżywali uroczyste obchody 22. rocznicy powstania Radia Maryja. Jaką rolę odgrywa ono w polskim społeczeństwie?

- Radio Maryja, Telewizja Trwam, „Nasz Dziennik” to media podające prawdę o rzeczywistości, w której żyjemy. Dzięki nim polskie społeczeństwo zdobywa wiedzę, jakiej z innych środków masowego przekazu by nie poznało.

Jest to jedyny medialny bastion w walce o Polskę, o wolną Ojczyznę – sprawiedliwą dla wszystkich. Weźmy pod uwagę chociażby batalię o Telewizję Trwam. Powstają liczne inicjatywy świadczące o tym, że polskie społeczeństwo budzi się i nie daje sobą dłużej manipulować.

Coraz trudniej jest ukrywać pewnym środowiskom, że wiodącą rolę w tym procesie odgrywają właśnie Radio Maryja, Telewizja Trwam i „Nasz Dziennik”. Gdyby nie one, a w ślad za nimi nowe inicjatywy medialne, w dalszym ciągu bylibyśmy przytłaczani wyłącznie polityczną propagandą forsowaną w mediach tzw. głównego nurtu.

Radio Maryja przez wiele środowisk traktowane jest jako przeszkoda, jako medium niebezpieczne. Dlaczego? Właśnie dlatego, że przekazuje prawdę. A wielu siłom zależy na tym, by społeczeństwo było otumaniane i niedoinformowane. Ludźmi pozbawionymi wiedzy bardzo łatwo jest sterować. Ale – korzystając z metafory – całą tę sytuację można opisać tak: diamenty tworzą się w najtrudniejszych warunkach. Teraz przeżywamy te – wydaje się – najtrudniejsze momenty. Stąd możemy oczekiwać, że stworzą się owe diamenty tak potrzebne naszej Ojczyźnie.

Coroczne obchody rocznicy Radia Maryja to także czas na spotkanie członków Rodziny Radia Maryja...

– Zwróćmy uwagę, że tę wyjątkową Rodzinę tworzą różni ludzie. Przedstawiciele wszelakich stanów i zawodów. Ludzie, którzy potrafią stworzyć wspaniałą wspólnotę. To fenomen na skalę światową.

Niesamowite jest to, że przez tyle lat ci ludzie przybywają, by spotkać się i razem uczestniczyć w dziękczynieniu za kolejny rok istnienia Radia Maryja. Przyjazd na uroczystości wymaga zorganizowania, odpowiedzialności i wysiłku. A oni trwają i nie chcą rezygnować. To jest bardzo ważne. Rodzina Radia Maryja dzięki corocznym obchodom rocznicy powstania rozgłośni wzrasta i umacnia swoje więzi. W Polsce i na świecie.

Czego życzy Pani Radiu Maryja z okazji 22. rocznicy powstania?

– Życzę naszemu niezwykłemu Radiu Maryja, a przede wszystkim o. dr. Tadeuszowi Rydzykowi CSsR oraz wszystkim osobom tworzącym to wielkie dzieło – WSZYSTKIM – aby nigdy się nie poddali i zachowali siły do przetrwania wszelkich ataków. Niech Radio Maryja przeniesie Polskę przez ten najtrudniejszy – w mojej ocenie – czas, w którym przyszło nam żyć.

Dziękuję za rozmowę.
--------------------------------------------------------------------------------

Uroczystości rocznicowe odbędą się jutro w sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Toruniu. Szczegółowy program obchodów dostępny jest tutaj.

Izabela Kozłowska

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... nstwo.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Inspiracja rozwoju świadomości.
PostNapisane: 22 sty 2014, 09:28 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31706
Moje lektury

Co warto czytać

Zainspirowany artykułem pani Barbary Wachowicz („Wspaniałe lekcje polskości” – „Nasz Dziennik” z 15 lutego) postanowiłem napisać o kilku lekturach, które kształtowały moje spojrzenie na świat, na miejsce mojego Narodu w tym świecie, na to, co w życiu najważniejsze. Nie chodzi o prywatne wypominki.

Pani Barbara Wachowicz, cytując Williama Faulknera, przywołała kwestionowaną dziś prawdę, bliską, jak się okazuje, także amerykańskiemu nobliście: Sienkiewiczowskie „krzepienie serc” nie było „idealizowaniem przeszłości”. To jest najszlachetniejsze zajęcie dla piszącego. I najtrudniejsze, bo z morza zdarzeń chwalebnych i mniej chwalebnych trzeba wyłowić te, które pokazują człowieczeństwo, emanację miłości, szlachetności, poświęcenia, iskrę Bożą – właśnie dla „pokrzepienia serc” i po to, by pokazać młodzieży wzory pięknego życia, pięknych wyborów. Contra spem spero!

Mój „Potop” wzruszeń
Jaki byłby dziś mój stosunek do Polski, do mojego Narodu, gdybym nie sięgnął kiedyś po książki człowieka, który „krzepił serca” kilku pokoleń rodaków? Byłem uczniem V klasy Szkoły Podstawowej w Jagatowie pod Gdańskiem. Biblioteka wiejskiej szkoły była niebogata, wszystko dla pięcioklasisty już przeczytałem i pani mi wypożyczyła „Potop” – z nadzieją, że na jakiś czas dam jej spokój.

Pierwsze strony czytałem, bo czytałem, a potem coś mną poruszyło. Nie potrafię dziś odtworzyć, co to było. Pamiętam tylko moją rozbuchaną wyobraźnię. Czułem się jak w kinie. Ja to wszystko widziałem! Trochę pomogły tej wyobraźni zapamiętane sprzed paru lat sceny z filmu „Krzyżacy”, na który moja mama wspaniałomyślnie odstąpiła mi bilet i pojechałem do kina z ojcem. Teraz, w trakcie lektury „Potopu”, pojawiła się duma. I jakieś skojarzenia z obozu harcerskiego, z którego dopiero co wróciłem: „O rycerstwie spod kresowych stanic, o obrońcach naszych polskich granic”. Ból z powodu fałszywego oskarżenia pana Andrzeja i pragnienie doczytania do końca, bo na pewno to się wyjaśni. I Jasna Góra, i nowe cierpienia, ale i wzruszenia. A potem ta oszałamiająca scena w wąwozie, z cudem w postaci górali idących królowi na odsiecz. „Jam nie Babinicz, jam… Kmicic”… Jak bardzo mi to pomogło dwa lata później w zrozumieniu sceny umierania Jacka Soplicy z Mickiewiczowskiego „Pana Tadeusza”. To była wtedy lektura dla VII klasy! Od tego czasu znam na pamięć „Inwokację” narodowej epopei. Nie znają jej zeszłoroczni maturzyści. Sprawdzałem. Za mało miejsca na „twardym dysku”?

„Lauda wraca!”. Czytają list królewski! „A co, Oleńka, a co”… Wszystko, co było we mnie najpiękniejsze i najszlachetniejsze, wylało się łzami wzruszenia i radości. Kończyłem „Potop” następnego dnia przy świeczce, w nocy, po cichutku, by nie budzić ojca, który o dziesiątej stanowczo zażądał, żebym poszedł spać, bo jutro trzeba do szkoły…

Po latach wracam czasami do tej Kmicicowej sceny w kościele, gdy czuję, że nie jestem sobą, że robię źle. Wracam do tamtych wzruszeń. Do czego wrócą dzisiejsi 11-latkowie?

Lektura „Ogniem i mieczem” i „Pana Wołodyjowskiego” była niezbędnym dopełnieniem. Nieprzeczytanie tych powieści po tym, co przeżyłem, nie mieściło się w głowie.

Nauczyciel Mackiewicz
Czytało się w tamtych czasach różne rzeczy, co wpadło w ręce. Wyczytałem prawie wszystko, co było w serii z żółtym tygrysem – propagandowe książeczki kieszonkowe wydawane przez komunistyczne MON, po 5 zł za egzemplarz. W większości były to teksty zmanipulowane, z alowcami, geelowcami i pepeerowcami w rolach głównych, z szyderczymi uwagami pod adresem AK „stojącej z bronią u nogi” [!], z „bandytami z NSZ” i z powojennego podziemia antykomunistycznego. Poruszałem się w tym jak w labiryncie: za młody, by rozumieć mechanizmy manipulacji, ale dostatecznie „zaimpregnowany” na treści antypolskie. Czym? Żyły we mnie wzruszenia z lektury „Trylogii”! „Bandyta z lasu” to był dla mnie pan Kmicic! Nie mógł być zły! Bolszewik nie mógł być dobry! To wiedziałem od starego pana Malinowskiego, co pod lasem wypasał krowy.

A potem przyszła konkretna wiedza. W liceum koleżanka Hania Jarecka dała mi w wielkiej tajemnicy „Zbrodnię katyńską w świetle dokumentów”. Z przedmową gen. Władysława Andersa! Pierwsze wydanie ukazało się zaraz po wojnie, to moje było z roku 1963, wydawnictwo „Gryf”, Londyn. Na okładce nie było nazwiska autora. Dopiero później się dowiedziałem, że to Józef Mackiewicz. Najwybitniejszy polski pisarz polityczny XX wieku. Ale mi się trafiło! Ręka mi mdlała od przepisywania ponad stu stron przez wiele dni! To było nie tylko o Katyniu. Rozdział „Zbrodnia jako metoda sowieckich rządów” otworzył mi oczy i na „najazd jaśniepanów polskich na kraj radziecki”, i na „bandytów”, i na tajemnicę mojego stryjka Ludwika, którego UB wysłało w roku 1947 na Sybir „za peesel”, czego wcześniej pojąć w żaden sposób nie mogłem.

Ja, Marcin Borowicz
Jakoś niedługo po Mackiewiczu czytałem jako obowiązkową lekturę szkolną „Syzyfowe prace” Stefana Żeromskiego. Pierwsze rozdziały smutne, przygnębiające. Zatęchła, zabiedzona prowincja pod rządami rosyjskich czynowników. Bieda materialna i ubóstwo duchowe. Ale potem serce skacze do gardła, gdy „Figa” Walecki protestuje przeciwko antykatolickiej „lekcji” rosyjskiego nauczyciela, z plugawymi opowieściami o zakonnicach. Ileż tego jest dziś w internecie! Serce skacze mi do gardła, gdy kolega Marcina, wyrzucony z poprzedniego gimnazjum za „nieprawomyślność”, recytuje „Redutę Ordona”, a Marcin przymyka oczy i „już wie wszystko”. Już wszystko rozumie: opowieści starego strzelca, traumę Powstania Styczniowego, z którą się stykał od dziecka, ale której wcześniej nie rozumiał. Ten Marcinowy strzelec to pan Malinowski, były legionista, którego postawił na mojej drodze chyba sam Pan Bóg jako świadka historii. Śpiewał mi w lesie zakazane piosenki, na przykład jak to „Piłsudski rusza w pole, a z nim chłopcy nasze”! Na kogo ruszają? Na bolszewika! Bo to największa zaraza! Boże, już wszystko wiem, choć jeszcze rok temu nie rozumiałem tego wszystkiego, tak jak nie rozumiał Marcin Borowicz, choć żyliśmy w różnych czasach. Psu na buty wasz wysiłek, wasza propaganda i Lenin w Poroninie do spółki z Nadieżdą Krupską i Czapajewem! Ja jestem Marcin Borowicz!

Przeczytałem Haleckiego
Mackiewicz uświadomił mi, że muszę przeczytać coś równie odradzającego, ale odnoszącego się do całej historii Polski. Żeby się obmyć z podręcznikowych kłamstw! Więc szukałem właściwej lektury. Ale jak na nią trafić? I znów miałem szczęście. Profesor Oskar Halecki. Nie dość, że powojenny emigrant londyński, to jeszcze do tego przed wojną prezes Zjednoczenia Pisarzy Katolickich i wiceprezes Związku Polskiej Inteligencji Katolickiej. Tylko jak zdobyć jego „Historię Polski” z roku 1945? Byłem już wtedy studentem, miałem wstęp do czytelni naukowej gdańskiej biblioteki PAN. Ku mojej radości w katalogach znalazłem i Haleckiego, i innych „reakcjonistów” – po jednym egzemplarzu dla celów naukowych.

Notowałem gorączkowo, bo wszystko było dla mnie nowe. Ja, czytelnik tylu książek o tematyce historycznej, czułem się teraz jak analfabeta. Uczyłem się na nowo historii mojego Narodu i kraju. „Odkryłem” konfederację barską jako pierwsze powstanie narodowe. Do tej pory wiedziałem tylko z podręczników, że to był „ruch wsteczny” szlachty polskiej i atak na dobrego króla Stasia, co karmił biednych artystów na obiadach czwartkowych. Dowiedziałem się, że to nie my sami na sobie dokonaliśmy rozbiorów, z powodu naszych „wad” (co nam nachalnie powtarzała propaganda komunistyczna), tylko że zrobili to w zmowie nasi sąsiedzi. Poznałem miarę „wielkości” różnych Waryńskich, Marchlewskich, Dzierżyńskich, czczonych w nazwach peerelowskich ulic i zakładów pracy. Poznałem prawdziwe znaczenie Cudu nad Wisłą, co wcześniej docierało do mnie z peerelowskich książek i gazet tylko w kontekstach szyderczych, nienawistnych. Miałem od tej pory poczucie tragicznego rozdarcia i świadomość zniewolenia mojego Narodu, ale było mi lżej, bo już wiedziałem.

„To wszystko uznaję za swoje”
W tym samym numerze „Naszego Dziennika”, w którym pani Barbara Wachowicz rozważa fenomen „Trylogii”, znalazłem piękne myśli ks. prof. Mieczysława Krąpca z „Rozważań o narodzie” (2004), które doskonale dopełniają to, co niezdarnie starałem się w tym tekście tak naprawdę powiedzieć:

„Niezwykle ważnym czynnikiem tworzenia się narodowej kultury, a przez to całego narodu, jest wspólna historia i utożsamianie się z nią wszystkich pokoleń. Owo ’utożsamienie się’ we wspólnej historii bywa niekiedy nazywane ’duszą narodu’. Dlatego dla członka narodu nie są czymś obcym jego dzieje (…). To my dokonaliśmy unii horodelskiej z ludami Litwy, to my zwyciężyliśmy wojska tureckie pod Chocimiem (…), to my obroniliśmy Europę w 1920 roku przed bolszewicką nawałą (…). To wszystko uznaję za ’swoje’”.

I jeszcze stary Horacy: „Historia lux veritatis est” – historia jest światłem prawdy. Dajmy naszej młodzieży szansę poszukiwania światła prawdy i duszy Narodu, którego jest częścią. Co zrobić, by te nasze zagubione polskie dzieci – ofiary chorych „reform” edukacyjnych, internetowego zsypu nieczystości i powszechnie panującego wtórnego analfabetyzmu – mogły kiedyś powtórzyć za o. Mieczysławem Krąpcem: To wszystko uznaję za swoje.

Piotr Szubarczyk

http://www.naszdziennik.pl/mysl/65992,moje-lektury.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Inspiracja rozwoju świadomości.
PostNapisane: 07 lut 2014, 09:06 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31706
W życiu spotykamy nieskończoną ilość informacji, bodźców, oddziaływań, przekazów. Czy potrafimy dostrzec w tym chaosie nacierającym na nasze jestestwa, te które są najistotniejsze, jak i te które są dla nas najszkodliwsze?
Czy pielgrzymując przez czas swojego życia, z otaczającego nas chaosu wybieramy to co jest niezbędne, aby przy końcu swej ziemskiej drogi, odczuć szczęśliwość z godnie przeżytego człowieczeństwa?


Rozmowy, które uczą

Recenzja

Rozmowy niedokończone należą od wielu lat do stałej ramówki Radia Maryja i Telewizji Trwam. Gdy w innych mediach dominują programy rozrywkowe, i to zazwyczaj bardzo niskich lotów, przeplatane od czasu do czasu serwisem informacyjnym, w którym porusza się tematy dla Polski nieistotne, a na pewno służalcze wobec obecnej władzy, o tyle „Rozmowy niedokończone” otwierają się z całą troską na wszelkie problemy, które nas jako Polaków dotyczą.

Nie jest to jednak mentorskie popisywanie się dziennikarzy, ale przede wszystkim oddanie głosu zaproszonym gościom i wielomilionowej rzeszy słuchaczy. A goście bywają wyborni, zarówno specjaliści, pasjonaci, społecznicy, politycy, artyści, duchowni, jak i profesorowie. Na większość z tych osób jest w innych mediach swoisty zapis, nie można ich tam zobaczyć, a przynajmniej usłyszeć w całości tego, co chcieliby nam powiedzieć. „Rozmowy niedokończone” są fenomenem nie tylko w skali Polski, ale całego świata.

Mądrość przyciąga

Jednym z bardzo zacnych gości, który dość często pojawia się na antenie Radia Maryja, jest ks. prof. Tadeusz Guz. Należy do grona uczniów ojca profesora Mieczysława A. Krąpca, którzy podjęli twórcze wyzwanie pogłębiania mądrości, jaką oferuje filozofia klasyczna. A w dzisiejszych czasach wcale nie jest to łatwe, ponieważ nie tylko media, ale też system edukacji oraz kierunek rozwoju nauki dążą do spłycenia kultury humanistycznej, w tym kultury polskiej i kultury katolickiej, a nawet bywają do tych ostatnich nastawione wręcz wrogo.

Ośrodków, które promują mądrościową wizję kultury, było w czasach PRL niewiele, a i dziś sytuacja nie jest lepsza. A przecież człowiek potrzebuje mądrości, każdy człowiek, nawet ten, który z różnych powodów nie odebrał wykształcenia takiego, o jakim by marzył. Ale właśnie w Radiu Maryja podczas „Rozmów niedokończonych” nadarzają się takie okazje, żeby dowiedzieć się więcej. Szczególne miejsce zajmują tu wykłady i dyskusje z udziałem ks. prof. Tadeusza Guza, które cieszą się niezwykłą popularnością wśród słuchaczy, o czym świadczą liczne telefony i bardzo dorzeczne pytania.

Tematy aktualne

Ale wiadomo – „verba volant scripta manent”: słowa wypowiedziane ulatują, a zapisane pozostają. Przemijają audycje, a choć wiele z nich można jeszcze znaleźć w internetowym archiwum, to jednak słowo zapisane posiada dodatkową wagę, zwłaszcza jeśli jest to słowo przemyślane, wyważone, trafne. A takimi są właśnie wykłady i głos w dyskusji ks. prof. Guza. Dlatego celny wydaje się pomysł wydania drukiem spotkań z tym znakomitym myślicielem i kapłanem. Spisanie nagranych tekstów wymagało nie lada pracy (podjęła się tego trudu dr Aldona Ciborowska), a jednak wysiłek ten okazał się jak najbardziej owocny. Oto Czytelnik otrzymuje dwa pięknie wydane przez Siostry Loretanki tomy. Pierwszy tom to lata 2006-2007, a drugi to lata 2007-2010. Oba zostały pozytywnie zrecenzowane pod względem wartości naukowej.

W tomie pierwszym poruszany jest ciągle aktualny temat, jakim jest zagrożenie, które niesie ze sobą Nowa Lewica. Na jej celowniku znajdują się przede wszystkim Bóg, rodzina i małżeństwo. Atak na te wartości nie zelżał, ale ciągle przybiera na sile, dlatego warto głębiej spojrzeć na to, skąd Nowa Lewica się wzięła, jakie stosuje metody, jak potrafi się maskować. W tym tomie ks. prof. Tadeusz Guz porusza również luźne, ale ważne tematy, takie jak rola Heideggera w sekularyzacji kultury zachodniej czy do dziś bardzo tajemnicza sprawa zablokowanego ingresu ks. abp. Stanisława Wielgusa.

W tomie drugim Czytelnik może zapoznać się z bardzo ciekawą analizą tego fragmentu nauczania bł. Jana Pawła II, który dotyczy bycia darem dla człowieka jako jednej z ważnych miar świętości. Następnie badana jest chrześcijańska koncepcja czynu ludzkiego, a dalej ukazana jest filozofia jakże pięknego Hymnu o Miłości św. Pawła Apostoła. Jest też temat szalenie ważny w życiu chrześcijanina: być świadkiem miłości. A wreszcie przedstawiona jest skrupulatna analiza zła, jakim był hitlerowski nazizm, zła, które pod różnymi postaciami krąży nad Europą i nad światem, zła, które i dziś próbuje się zatuszować, zwłaszcza w jego wymiarze moralnym i filozoficznym. Ksiądz profesor Guz zna ten problem od podszewki dzięki wieloletniemu pobytowi na studiach w Niemczech.

„Rozmowy niedokończone” z udziałem ks. prof. Tadeusza Guza nie są suchym i męczącym dla niespecjalistów wykładem. To żywa myśl, która zderza się z dziejami, z otaczającą nas rzeczywistością, ale także ze słuchaczami, którzy zostali niejako „uwiecznieni” w obu tomach. Możemy przeczytać, jakie mieli pytania, jakie sugestie, jakie problemy i jak radził sobie z tym główny bohater tej publikacji. W końcu pamiętajmy, że forma dialogowa pojawia się nieraz w literaturze zachodniej, a dyskutantem nie musi być inny profesor, ale – tak jak w dziełach Platona – przypadkowo napotkany mieszkaniec Aten, który chciałby wiedzieć i rozumieć więcej. Oby te „Rozmowy niedokończone” trafiły tym razem do jak najszerszego grona Czytelników, bo to prawdziwa uczta duchowa.

--------------------------------------------------------------------------------

„Rozmowy niedokończone z ks. prof. Tadeuszem Guzem z lat 2006-2007” i „Rozmowy niedokończone z ks. prof. Tadeuszem Guzem z lat 2007-2010” można nabyć w księgarniach „Naszego Dziennika”:

w Warszawie,

al. Solidarności 83/89,

tel. (22) 850 60 20,

e-mail: ksiegarnia.wawa@naszdziennik.pl

w Krakowie,

ul. Starowiślna 49,

tel. (12) 431 02 45,

e-mail: ksiegarnia@naszdziennik.pl

e-mail: zamowienia@naszdziennik.pl

Prof. Piotr Jaroszyński

http://www.naszdziennik.pl/mysl/67533,r ... -ucza.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Inspiracja rozwoju świadomości.
PostNapisane: 11 kwi 2014, 07:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31706
Słowo i myśl

O. Jacek Woroniecki

Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

Nie można wszystkim naraz się zajmować i wszystkim jednakowo. Trzeba poskromić w sobie tę żądzę, aby wszystko wiedzieć i wszystko studiować, a zająć się specjalnością, do której każdy czuje najwięcej pociągu i zamiłowania. Trzeba sobie powiedzieć i zgodzić się z tym według zdania o. prymariusza, że umrzeć nam przyjdzie, a wielu rzeczy nie poznamy; czytać stale jakąś lekturę duchową; czytać dzieła klasyczne polskich autorów. O. prymariusz kładzie na to specjalny nacisk. Chodzi bowiem o wyszkolenie językowe, by poznać własny, rodzimy język, by umieć nim operować i używać bez trudności. To dać może tylko lektura. Dlatego w tym roku czytać będziemy na wakacjach dzieła B. Prusa, które nam o. prymariusz sprowadza w najnowszym wydaniu. Przy czytaniu zwracać uwagę nie tyle na fabułę, lecz na język, styl i myśl; oprócz tego każdy z braci będzie się musiał nauczyć na pamięć jednego kazania. W ubiegłym roku przekonał się o. prymariusz, że najgorszą stroną naszych kazań jest wypowiedzenie, czyli dykcja. By więc nauczyć się dobrze wygłaszać kazania z uwzględnieniem treści i ważniejszych miejsc z zaznaczeniem, z odrobiną patosu – czyli, by wykształcić w sobie dykcję, każdy nauczy się kazania już gotowego przez wakacje, tak, że po nich będzie można zacząć je wygłaszać (…); o. prymariusz podkreślał bardzo znaczenie wypisków. Z tych dzieł, które przeczytamy, robić sobie na kartkach wypiski i składać.

Fragment pochodzi z: s. Imelda Zofia Błeszyńska OP „O. Jacek Woroniecki. Dominikanin – Wychowawca – Patriota”, 2006

--------------------------------------------------------------------------------

Rozwój duchowy człowieka nie polega na tym, że wsysamy w siebie wszystko, co wpada w nasze oczy, by zaspokajać nie tyle ciekawość, co ciekawskość. Ta ciekawskość bywa szczególnie podrażniana przez media, które specjalizują się w podawaniu nadmiaru postrzępionych informacji i wygładzonych obrazków, by w głowach powstał chaos. Potrzebna jest jakaś racjonalna selekcja. Na pierwszym miejscu człowiek musi zapanować nad najważniejszym narzędziem komunikacji i rozumienia, jakim jest słowo, a zwłaszcza słowo ojczyste, którego nigdy dość, którego ciągle musimy się uczyć, czerpiąc wzory z największych arcydzieł mistrzów polskiego języka. Taką drogą szedł człowiek wyjątkowo skromny, ojciec Jacek Woroniecki, dominikanin, ostatni książę z rodu Jagiellonidów.

http://www.naszdziennik.pl/wp/74271,slowo-i-mysl.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Inspiracja rozwoju świadomości.
PostNapisane: 12 kwi 2014, 09:38 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31706
Więcej ambicji!

Ks. kard. Stefan Wyszyński

Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

Mówię do młodych, nie do starców! Miejcie więcej zdrowej, szlachetnej ambicji! Gdy naród się podniósł z niewoli i brudu, to wy, młode pokolenie, nie spychajcie go znów w brudy! Jeżeli widzicie, że ojcowie byli nietrzeźwi, to wy bądźcie trzeźwi! Jeżeli mówicie, że ojcowie byli zacofani i wsteczni, to wy bądźcie postępowi duchem i sercem! Zacznijcie kochać naród w ten sposób, że przestaniecie mu stawiać wymagania, a zaczniecie sami składać z siebie ofiary. Po wyjściu z więzienia powiedziałem wam i dziś powtarzam: Polsce nie trzeba teraz ofiar z krwi, tylko ofiar z rzetelnej pracy umysłowej, z moralnej pracy nad sobą, zwyciężającej w sobie złe popędy i skłonności. Dopiero taka praca da wam wiele radości. Nabierzcie szacunku dla natury człowieczej, którą wam Ojciec niebieski dał w waszym ciele, w waszej duszy, rozumie i sercu. Chciejcie patrzeć na siebie Bożymi oczyma, a wtedy dostrzeżecie wielką godność człowieka, zrozumiecie, co trzeba siać na ziemi polskiej, na niwie wypalonej ogniem burz dziejowych.

Fragment pochodzi z kazania wygłoszonego
we Wrocławiu 2 IV 1957 r.

--------------------------------------------------------------------------------

Najtrudniejsza i najważniejsza praca, jaką ma człowiek do wykonania, to nie jest praca fizyczna, choć to właśnie próbowano nam przez pół wieku wmówić, kreując robotnika na bohatera. Najważniejsza praca to praca nad sobą samym jako człowiekiem, a więc praca nad własną prawością, uczciwością i rozumnością. Taką pracę ma podejmować nie tylko inteligent, ale również robotnik, każdy, kto jest człowiekiem. Nikt z nas nie jest z tej pracy zwolniony, tu nie ma wymówek. Jest to zadanie na całe życie, bo całe życie musimy pracować nad tym, by jaśniała nasza godność osobista i narodowa.

http://www.naszdziennik.pl/wp/74366,wiecej-ambicji.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Inspiracja rozwoju świadomości.
PostNapisane: 08 lip 2014, 07:11 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31706
Najpotężniejszą siłą inspirującą człowieka do rozwoju, jest w obecnych czasach Radio Maryja i Telewizja Trwam.
Chylę czoła przed tą wielką pracą jakiej się te media podjęły. Chylę czoła przed Ojcem Rydzykiem, założycielem tych mediów.
W obecnych czasach, gdy wszystkie media współpracują nad redukowaniem człowieka, te media ubogacają go i wznoszą do poziomu należnego świadomości i godności ludzkiej.


Na straży depozytu wiary

Katarzyna Cegielska

Rodzina Radia Maryja z kontynentu północnoamerykańskiego po raz XVI spotkała się w niedzielę w sanktuarium Matki Bożej Królowej Polski w Doylestown w Amerykańskiej Częstochowie w stanie Pensylwania. Mszy św. dziękczynnej za toruńskie katolickie media i świętego Jana Pawła II przewodniczył ks. bp Ignacy Dec, pasterz Kościoła świdnickiego. Nie zabrakło także ojców z Radia Maryja, na czele z o. dyrektorem Tadeuszem Rydzykiem CSsR.



Rodzinę Radia Maryja w Amerykańskiej Częstochowie powitał o. Rafał Walczyk, przeor sanktuarium Matki Bożej Królowej Polski w Doylestown. W swym przemówieniu nawiązał do słów Jana Pawła II „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi”. – Jakże aktualne są dziś te słowa wypowiedziane przez naszego wielkiego świętego rodaka, niekonieczne tylko z polskiej perspektywy czy amerykańskiej Polonii, te słowa są bardzo aktualne w kontekście całego świata – podkreślił o. Rafał Walczyk i dodał, że dzisiejszy świat jest bardzo zapatrzony w siebie, w swoje potrzeby i pragnienia, a oferta, jaką przedstawiają rządzący państwami, nie ma nic wspólnego z życiem według przykazań.

– To podejście do życia potrzebuje odnowienia, dzisiejszy świat potrzebuje ponownego zesłania Ducha Świętego i odnowienia tej ziemi. Bo co to za świat, który nie szanuje prawa do życia dla każdego człowieka od momentu jego poczęcia do naturalnej śmierci? Co to za świat, który zamierza edukować seksualnie dzieci w wieku przedszkolnym? Co to za świat, który wmawia wszystkim, że rodzina to przeżytek, że sakrament małżeństwa jest staroświecki? Co to za świat, który zwalcza lekarzy tylko dlatego, że swoją postawą opowiadają się za Bogiem i sumieniem w prowadzeniu swojej praktyki lekarskiej? Co to za świat, który wmawia nam, że przykazania Boże to coś, co należy z życia wymazać? – pytał o. Walczyk. – Światu, mediom, osobom rządzącym nie podoba się, że my, kapłani, zabieramy głos na tematy społeczne. Mają pretensje o to i mówią, jakim prawem wypowiadamy się na te tematy? Jako odpowiedź na te zarzuty ja odpowiadam również pytaniem: „Jakim prawem polityk zabiera głos i chce decydować o życiu człowieka i chce decydować, czy człowiek ma się urodzić, czy nie powinien, jakim prawem? Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi – mówił przeor klasztoru w Doylestown. Zwrócił też uwagę na pomoc Polakom rozsianym po świecie, jaka płynie z Radia Maryja i Telewizji Trwam. – Te media nie mają lekko. Stają naprzeciw mediom mainstreamowym, muszą pokonywać wiele przeszkód, jak chociażby niedawna sprawa pojawienia się na multipleksie. Ciągle trwają na straży depozytu wiary i Bożych przykazań oraz innego niż propagandowy przekazu wiadomości – podkreślił o. Rafał Walczyk.



Obiektywne spojrzenie na życie

Wagę katolickich mediów z Torunia podkreślił także w homilii ks. bp Ignacy Dec, który przewodniczył uroczystej Eucharystii podczas spotkania Rodziny Radia Maryja w Amerykańskiej Częstochowie. – Są to media niezależne od jakichkolwiek grup nacisku – zaznaczył. – Z Radia Maryja i Telewizji Trwam otrzymujecie wielki dar na tym kontynencie, który stał się dla was drugą Ojczyzną, otrzymujecie nie tylko informacje z życia Kościoła, z życia Ojca Świętego, ale otrzymujecie poprawne, obiektywne spojrzenie na życie publiczne w naszej Ojczyźnie, które często bywa zniekształcane i zakłamywane w mediach publicznych i prywatnych. I dlatego w imię pluralizmu medialnego, ale przede wszystkim w trosce o promowanie wartości katolickich, narodowych jest wielką potrzebą wspomaganie tych mediów toruńskich naszą modlitwą i także naszymi ofiarami – podkreślił ks. bp Dec. W swoim rozważaniu analizował, jak uleczyć współczesny świat. Należy uczynić to poprzez Maryję, gdyż Ona – jak pokazała to w Kanie Galilejskiej – pragnie nieustannie pomagać człowiekowi.



Nowocześni świadkowie Chrystusa

Ojciec Tadeusz Rydzyk, dyrektor Radia Maryja, podkreślił w słowie do Polonii amerykańskiej, żeby każdy stał się świadkiem Chrystusa, bardzo nowoczesnym świadkiem Chrystusa. Zaznaczył, że Polska jest w sercu każdego Polaka. – To Polska od Mieszka I przez świętego Jana Pawła II do dzisiaj i jak długo Pan Bóg będzie chciał. My się w taką Polskę wpisujemy – mówił o. Tadeusz Rydzyk. – W Toruniu powstało Radio Maryja, żeby poruszać serca i sumienia ludzkie. Czy to nie są cuda? I my jesteśmy w ten cud włączeni. Niech każdy z was powie wszystkim, że jest takie radio i Polska się odrodzi, już się odradza – dodawał o. Tadeusz Rydzyk.



Dziękczynienie za świętego Papieża

Spotkanie w Amerykańskiej Częstochowie rozpoczął program muzyczno-religijny z udziałem orkiestry z Lombard. W jego trakcie wierni wysłuchali wielu fragmentów nauczania świętego Jana Pawła II – słów wypowiedzianych do Polaków. Słuchacze Radia Maryja z Kanady i USA podzielili się także świadectwami, czym dla nich jest Radio Maryja oraz kim był Ojciec Święty Jan Paweł II.

Danuta Wyszyńska z Perth Amboy w New Jersey, która w USA mieszka od 1949 roku, podkreśliła, że święty Jan Paweł II był dla Polaków ojcem „Solidarności” i podniósł Naród Polski. – On urzeczywistnił nadzieję wolnej Polski. Dla mnie to wielki święty – zaznaczyła Wyszyńska. Teresa Presz z Worcester w stanie Massachusetts odczytała świadectwo uzdrowienia z choroby nowotworowej za przyczyną Ojca Świętego Jana Pawła II 16-letniej Sylwii.

Zenon Grzywna z Barrie w kanadyjskim Ontario podzielił się świadectwem na temat roli Radia Maryja, którego słucha od 12 lat, w życiu swoim i swojej rodziny. Podkreślił, że toruńska rozgłośnia daje mu odwagę do mówienia o wierze katolickiej. – Radio Maryja wzmocniło mnie, by odważnie mówić, że jestem Polakiem i katolikiem – zaznaczył Zenon Grzywna.

Na spotkaniu Rodziny Radia Maryja w Doylestown obecny był także inż. Andrzej Ryczek, architekt budowanej w Toruniu świątyni pw. Maryi Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i świętego Jana Pawła II. Podkreślił, że kościół jest absolutną reprezentacją wszystkich, dzięki którym możliwa jest budowa. – To jest wielkie dzieło, które przy pomocy państwa cegiełek, obojętnie jakiej miary, się realizuje – mówił Andrzej Ryczek. Architekt wyjaśnił też, odpowiadając na pytanie ojca Jana Króla, dlaczego realizuje projekt bez honorarium. – Największą nagrodą dla mnie jest uhonorowanie mnie możliwością uczestniczenia w tak wspaniałym projekcie. Najwspanialszy okres w moim zawodowym życiu przypadł na czas, kiedy inni są już na emeryturze – podkreślił inżynier Ryczek.

http://www.naszdziennik.pl/wp/84348,na- ... wiary.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Inspiracja rozwoju świadomości.
PostNapisane: 16 sie 2014, 06:49 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31706
Poznawanie prawdy jest najlepszym sposobem na właściwy stosunek do przeszłości, do teraźniejszości i jest inspiracją do pracy nad przyszłością, własną i nad przyszłością narodu i państwa naszego.

Słynna mapa w Ossowie

Pod patronatem „Naszego Dziennika”

W obecności ambasadora Stanów Zjednoczonych zostanie dziś w Ossowie odsłonięta wystawa plenerowa poświęcona płk. Ryszardowi Kuklińskiemu.

Wystawa przygotowana wspólnie przez Izbę Pamięci Pułkownika Ryszarda Kuklińskiego i Archiwum Akt Nowych w Warszawie nosi tytuł: „Pułkownik Kukliński – polska samotna misja”. Składa się z 20 plansz (150 cm x 100 cm) związanych z życiem i działalnością bohatera oraz z sowiecką okupacją Polski. Znajduje się na niej ponad 120 dokumentów i fotografii. Między innymi materiały porównujące agresję sowiecką na Polskę do agresji na Gruzję i Ukrainę, a także te mówiące o negatywnych skutkach obecności wojsk sowieckich w Polsce.

Są także informacje biograficzne, o miejscach pamięci płk. Kuklińskiego i działalności muzeum jemu poświęconego. – Są tu mapy z prywatnymi drogami Armii Czerwonej na terytorium Polski. Są też dokumenty, z których wynika, że żołnierze Armii Czerwonej mordowali i porywali Polaków, a także ich więzili – już nie z powodów politycznych, ale po to, by konfiskować im różne rzeczy, np. łodzie rybakom – mówi Filip Frąckowiak, dyrektor Izby Pamięci Pułkownika Ryszarda Kuklińskiego.

Po raz pierwszy zostanie szerokiej publiczności udostępniona także słynna mapa planowanego ataku ZSRS na Europę Zachodnią, która dotąd była prezentowana jedynie w Izbie Pamięci Pułkownika Ryszarda Kuklińskiego. Ekspozycja zawiera również część poświęconą polsko-amerykańskim doświadczeniom w walce o wolność. – 16 sierpnia w Ossowie będzie odbywał się American Day w ramach 94. rocznicy zwycięstwa nad bolszewikami. W Bitwie Warszawskiej wzięli udział także amerykańscy lotnicy, stąd ambasador Stanów Zjednoczonych Stephen Mull będzie tego dnia odsłaniać tablicę im poświęconą. Nasza wystawa będzie dziś o godz. 12.00 również otwarta w jego obecności – informuje Filip Frąckowiak.

W lutym tego roku ambasador Stanów Zjednoczonych odwiedził wraz z małżonką Izbę Pamięci Pułkownika Ryszarda Kuklińskiego. – Spędził w niej 45 minut. Powiedziałem mu wtedy, że powstaje taka wystawa. Ucieszył się i zaproponował, żeby pojechała ona także do Stanów Zjednoczonych i znalazła się w jakichś amerykańskich instytucjach, nie tylko w środowiskach polonijnych – ujawnia dyrektor Izby Pamięci.

W księdze pamiątkowej gości ambasador Mull napisał m.in.: „Niech żyje wolna, demokratyczna Polska”, i stwierdził, że to ważne muzeum dla współpracy polsko-amerykańskiej. Już po wyjściu z Izby umieścił na Twitterze wpis, w którym powiadomił, że był właśnie w muzeum pułkownika Kuklińskiego i rozmawiał z synem prof. Józefa Szaniawskiego. – To ogromna satysfakcja dla mnie, że pan ambasador wspomniał także mojego tatę – zaznacza Filip Frąckowiak.

Wystawa ma dotrzeć do każdego zakątka Polski. Jest mobilna i wodoodporna, więc może stać na ulicach czy deptakach. Dodatkowym walorem jest to, że treści prezentowane są w dwóch językach – po polsku i angielsku, więc jest zrozumiała również dla odbiorców zagranicznych.

Już w tej chwili jest bardzo duże zainteresowanie ekspozycją, a terminy jej wypożyczenia są zarezerwowane do października. Trafi m.in. do Muzeum Archidiecezji Białostockiej, później najprawdopodobniej będzie pokazywana w IPN w Szczecinie, następnie ma pojechać m.in. do Nowego Sącza, Nowego Targu i Limanowej.

Piotr Czartoryski-Sziler

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... sowie.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Inspiracja rozwoju świadomości.
PostNapisane: 12 gru 2014, 08:28 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31706
Lektury mojego życia

Z ks. dr. Mariuszem Bernysiem, teologiem, poetą, kapelanem Centralnego Szpitala Klinicznego przy ul. Banacha w Warszawie, rozmawia Adam Kruczek

Jak by Ksiądz określił rolę i znaczenie czytania, literatury i słowa w swoim życiu?

– Dla mnie jest to rzecz absolutnie podstawowa. Wydaje mi się, że słowo w ogóle, tajemnica słowa, rola słowa, jego znaczenie, to, jak człowiek używa słowa, jak się posługuje słowem w swoim życiu, jak przez słowo również poznaje, jaką ma odpowiedzialność za słowo – to wszystko zaprowadziło mnie do Boga. Skończyłem filologię polską jeszcze przed seminarium i są mi bardzo bliskie rozważania Jana Pawła II, który też studiował polonistykę, zawarte w jego książce autobiograficznej „Dar i Tajemnica”. Samo poznawanie słowa, poruszanie się w przestrzeni słowa jest dla mnie podstawową sprawą w powołaniu kapłańskim. To zainteresowanie słowem, książką, poezją zaprowadziło mnie do tych głębszych tematów, już ściśle religijnych.

A obecne lektury? Co Ksiądz dziś czyta?
– W tej chwili czytam głównie publikacje, które mogą pogłębiać moją wiedzę o świecie, o chrześcijaństwie, o Polsce, o Bogu. Najbardziej lubię książki religijne, które mogą mnie jeszcze bardziej zbliżyć do Boga. Moją lekturą życia, którą czytam prawie codziennie po troszeczku, jest „Dzienniczek” św. Faustyny. Lubię czytać dzienniki świętych i dzienniki polskich pisarzy.



Co Ksiądz znajduje w tych lekturach?
– One mnie uczą zajmowania właściwych postaw życiowych, formułowania osądów rzeczy, dają mi największą wiedzę o życiu i człowieku, taki swoisty wgląd w człowieka. Tu na pierwszym miejscu stawiam „Dzienniczek” św. Faustyny, ale też dzienniki innych wielkich świętych, m.in. św. Teresy z Ávila i Teresy od Dzieciątka Jezus, Jana od Krzyża – tam jest ta najgłębsza wiedza o człowieku. Lubię też czytać polską klasykę, a najbardziej literaturę polskiego romantyzmu. I gdy sam piszę jakąś książkę, a głównie dotyczą one Bożego Miłosierdzia, to szukam natchnienia nie tylko w książkach o podobnej tematyce, ale np. w romantycznej poezji religijnej naszych wieszczów narodowych. Ta lektura pozwala rozsmakować się w słowie, które też mamy przecież przekazywać innym. Lubię też czytać książki pisane przez charyzmatycznych księży, którym naprawdę zależy na tym, żeby ocalić człowieka w dzisiejszej rzeczywistości. Pociągają mnie szczególnie te, w których kapłani zajmują rolę pasterzy i prowadzą ludzi. Wtedy sam staję się owcą i bardzo dużo uczę się z tych książek. Oczywiście Jan Paweł II jest tu na pierwszym miejscu, ale również i współcześnie żyjący kapłani. Takich twórczych i ciekawie piszących duszpasterzy jest dzisiaj wielu.



Rynek czytelniczy to nie tylko książki i wielka literatura, ale również prasa. Jak osoba wierząca powinna korzystać z tych dwóch domen?
– Uważam, że powinniśmy pogłębiać swoją ogólną wiedzę na temat naszej wiary. Do tego służą głównie książki, które dają czas na refleksję, pozwalają rozwinąć interesujące nas tematy. Natomiast nie wyobrażam sobie życia we współczesnym świecie i odpowiedzialności, chociażby w modlitwie, osób wierzących bez sięgania do prasy. Należy orientować się w bieżących wydarzeniach, rzeczywistości, w jakiej się żyje, w tym, co się dzieje w kraju i na świecie, by następnie włączać się poprzez modlitwę i swoje zaangażowanie w toczące się wydarzenia. W tym rozeznaniu pomaga właściwy dobór tytułu prasowego, z którego czerpiemy informacje.



Jak na polskim rynku informacji i opinii postrzega Ksiądz funkcjonowanie „Naszego Dziennika”?
– Oceniam bardzo dobrze, czego dowodem może być fakt, że sam chętnie współpracuję z „Naszym Dziennikiem”. A zbliżyli mnie do niego przed laty parafianie, ludzie, których bardzo cenię ze względu na ich wiarę, a także ciekawe poglądy. Zastanowiło mnie, gdy podkreślali: my zaczynamy dzień od lektury „Naszego Dziennika”. Po pierwszym zaskoczeniu zacząłem coraz częściej sięgać po niego i polubiłem go.

Co szczególnie Ksiądz preferuje w lekturze „Naszego Dziennika”?
– Cenię sobie szczególnie teksty sięgające do historii i kultury Polski, podejmujące obronę wiary i patriotyzmu, wskazujące zagrożenia płynące z narzucanych nam obcych ideologii. Ale interesują mnie również bieżące reakcje na wydarzenia w kraju i na świecie, a także komentarze. Wielu komentatorów, jak np. pana Wojciecha Reszczyńskiego, nie tylko wysoko cenię, ale się od nich uczę, jak patrzeć na pewne współczesne zjawiska. To są ludzie o doskonałej orientacji w bieżących wydarzeniach, którzy potrafią otworzyć oczy na pewne zgoła nieoczywiste ich aspekty. To, co cenię w „Naszym Dzienniku” i jest to też jeden z powodów mojej współpracy, to ogromna kultura słowa. Nie znajduję tutaj tych ogromnych manipulacji, jak w innych, nawet najbardziej poczytnych, tytułach. „Nasz Dziennik” jest, w moim odczuciu, bardzo przejrzysty w tym znaczeniu, że tytuł zapowiada to, o czym będzie mowa w danym materiale. Słowo w „Naszym Dzienniku” znaczy dla mnie „tak, tak, nie, nie”. Ponadto nie widzę w nim opluwania i ośmieszania człowieka. Jeden z pacjentów szpitala, profesor, z którym niedawno rozmawiałem, powiedział mi wręcz, że aż strach dzisiaj czytać prasę, bo człowiek przede wszystkim dowiaduje się z niej, kogo dziś opluwa się na pierwszych stronach. Tego nigdy w „Naszym Dzienniku” nie było. Nawet jeśli się czyjąś postawę lub poglądy bardzo krytykuje, to można zauważyć szacunek dla człowieka. To, co mnie odraża w wielu innych tytułach prasowych, to brak jakiejś miary w stosunku do człowieka i jego poglądów.

Dziękuję za rozmowę.
Książkę ks. Mariusza Bernysia można nabyć w księgarniach „Naszego Dziennika”: w Warszawie, al. Solidarności 83/89, tel. (22) 850 60 20, e-mail: ksiegarnia.wawa@naszdziennik.pl w Krakowie, ul. Starowiślna 49, tel. (12) 431 02 45, e-mail: ksiegarnia@naszdziennik.pl e-mail: zamowienia@naszdziennik.pl

http://www.naszdziennik.pl/wp/118163,le ... zycia.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Inspiracja rozwoju świadomości.
PostNapisane: 02 gru 2019, 16:17 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31706
Co tam, panie, w podręcznikach? Komuna trzyma się mocno

Przez trzydzieści lat po 1989 r. nie dorobiliśmy się modelu kształcenia i wychowania na miarę naszych oczekiwań. Zmieniają się ekipy rządzące, a przestarzały model, rodem z głębokiego PRL, nadal trwa i ma się całkiem dobrze. Pokazały to ostatnie strajki niektórych nauczycieli i ich żądania: wszystkim więcej, po równo, ale przy tym żadnych wymagań. Klasowe podejście, kultywowane przez Związek Nauczycielstwa Polskiego (powinien być imienia Wandy Lwownej Wasilewskiej), zasklepiło sprawy wychowania i nauczania narzucone przed dziesiątkami lat. Do tego biurokratyczna struktura: Ministerstwo Edukacji Narodowej jako bezwładny moloch, kuratoria, wydziały oświaty w samorządach.

Ale najważniejsze są programy nauczania, a w konsekwencji podręczniki, narzucane wraz z zawartymi w nich treściami. Mądry i dobry nauczyciel z tym wszystkim sobie poradzi, ale komu się chce i w imię czego? Nagród za takie podejście spodziewać się nie może, już prędzej spotkają go szykany. Mamy zatem to, co mamy, czyli po prostu strach się bać.

Zapaść w oświacie
Zacznijmy od podstawowej sprawy, czyli przyjętego systemu wartości. Otóż takiego nie ma! A skoro tak, to równolegle mogą funkcjonować podejścia całkowicie sprzeczne, przy czym tzw. po(d)stęp jest aktywny i wymagający, a olbrzymia większość jest bierna i na ogół milczy, dając się wodzić za nos. Co chcemy osiągnąć w takim modelu, czego oczekujemy od szkoły i jakie roczniki będą ją opuszczać, z jakim zasobem wiedzy i utrwalonych wartości? Nie miejsce tu na całościowe rozważania, warto zatem skupić się na podręcznikach ogólnorozwojowych, czyli do języka polskiego i historii.

Antybohaterowie na piedestale
Przykłady szokują. Oto w podręczniku do języka polskiego „Oblicza epok” (I klasa liceum, wyd. 2019) mamy noblistkę Wisławę Szymborską, ale bez choćby jednego zdania, że przez ponad dwie dekady była członkiem PPR-PZPR i gloryfikowała stalinizm w Polsce Ludowej. A czy dla równowagi nie powinno się dać jej wiersza o Leninie (z odpowiednim komentarzem):

Że w bój poprowadził krzywdzonych,

że trwałość zwycięstwu nadał,

dla nadchodzących epok

stawiając mocny fundament –

grób, w którym leżał ten

nowego człowieczeństwa Adam,

wieńczony będzie kwiatami

z nieznanych dziś jeszcze planet.

Jest Ryszard Kapuściński, komunista-stalinista, tu scharakteryzowany jako… „przywiązany do wartości wypracowanych przez cywilizację Zachodu, takich jak demokracja, prawa człowieka”. A gdzie ponad trzy dekady (!) działalności w PZPR? Gdzie jego służalcze, haniebne życiorysy, w których twierdził, że urodził się „w 1932 r. w Pińsku na Białorusi Zachodniej, czasowo zagrabionej przez sanację”.

Mamy cywilizację obrazkową. Ale to nie powód, aby np. Ostatnią Wieczerzę przedstawiać za pomocą… maszkar z klocków lego! Pieta podana w wersji Erica Slutsky’ego (Słuckiego, kanadyjsko-żydowskiego malarza figuratywnego) dla człowieka bardziej wrażliwego jest antysztuką, bohomazem. Po takich wrażeniach odechciewa się chodzić po wystawach „sztuki nowoczesnej”.

Jaką wiedzę o społeczeństwie ma wynieść uczeń ósmej klasy szkoły podstawowej z podręcznika do języka polskiego, jeśli ma czytać fragmenty twórczości Leszka Kołakowskiego, nie wiedząc, kim on był? Czy ponad dwie dekady działalności w PPR-PZPR, w tym jako stalinowski propagandysta i uczestnik zbrodniczych grup operacyjnych Urzędu Bezpieczeństwa, z którymi wyprawiał się „na bandy”, ma iść w zapomnienie? Tak samo jak jego przyjaźń ze stalinowską prokurator, ppłk Mindlą Fajgą Danielak (vel Heleną Wolińską).

Tenże podręcznikowy bohater przyznawał po latach, kim był: „W 1946 roku nie wierzyliśmy w prawdziwe referendum czy wybory. Ale był cel, który usprawiedliwiał. Myśmy nie uważali się za demokratów. Sądziliśmy, że społeczeństwo powinno być rządzone przez oświeconą elitę. […] Masom trzeba podawać jakieś kłamstwa do wierzenia. Trudno”. Dlaczego mamy to pomijać?

Walczmy o dobre podręczniki
W 1999 r. mieliśmy do czynienia z brutalną nagonką na dr. Leszka Szcześniaka za jego podręczniki do historii Polski dla klas VII i VIII. Rozpoczęła ją (a jakże) „Gazeta Wyborcza” piórami Anny Bikont i Marii Kruczkowskiej. Tytuł ich artykułu: „Nadal reprezentuję opcję polską. Autor podręczników szkolnych z lat 70. i 80. po kładce nacjonalizmu zwycięsko przebył szlak z PRL-u do III Rzeczypospolitej. Czego uczą podręczniki Andrzeja Leszka Szcześniaka” jako żywo przypominał politgramotę stalinowską. Autorki to córki Lei Horowitz (vel Wilhelminy Skulskiej-Kruczkowskiej z redakcji „Trybuny Ludu”, organu KC PZPR z okresu stalinowskiego), które zebrały wkrótce prawie trzystu sygnatariuszy pod apelem: „Nie chcemy podręczników Szcześniaka”. Był to niezwykły przegląd funkcjonariuszy PRL-owskich i ich rodzin, wśród nich m.in. Mieczysław Rakowski (ostatni I sekretarz KC PZPR), wyjątkowo zakłamana stalinowska propagandystka Maria Turlejska, Feliks Tych (zięć Jakuba Bermana), Jerzy Wiatr (funk PZPR, m.in. dyrektor Instytutu Podstawowych Problemów Marksizmu-Leninizmu), czy wspomniana wyżej… Wisława Szymborska (specjalistka od podpisywania tego typu apeli, wspomnijmy „Rezolucję Związku Literatów Polskich” z 1953 r., popierającą kary śmierci dla księży w sfingowanym tzw. procesie krakowskim). Czy tak wygląda przekrój polskiego społeczeństwa, czy to po prostu hucpa ciągle tych samych aktywistów, dających głos na odpowiednie zawołanie?

Nagonka okazała się skuteczna i podręczniki dr. Szcześniaka zostały całkowicie wycofane (czyli de facto zakazane). Może już czas, abyśmy nauczyli się takich metod. Nie musimy uciekać się do płaskich argumentów stosowanych przez takich „tropicieli”, obowiązują nas zasady etyczne, ale cóż byłoby złego w domaganiu się prawdy w podręcznikach?

Ponad cztery wieki temu hetman Jan Zamoyski, który tak wielką rolę odegrał w naszych dziejach i walnie przyczynił się do świetności I Rzeczypospolitej Polskiej, napisał prorocze słowa: „Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie”. Polska upadała, ale był polski dom, matka Polka, była w domu polska tradycja i historia. Przez 123 lata niewoli rozbiorowej potrafiliśmy utrzymać etos narodowy, co zaowocowało wspaniałym pokoleniem Polski niepodległej. Trudno sobie wyobrazić bez jego istnienia odzyskanie niepodległości po 1918 r., obronę przed zalewem bolszewickim w 1920 r., wojnę obronną 1939 r. oraz istnienie Polskiego Państwa Podziemnego i wreszcie długi i bolesny opór przeciwko zbrodniczemu komunizmowi po 1944 r.

A kogo dziś wychowujemy, na jakich wzorach i do czego te roczniki będą zdolne, poza konsumpcją najbardziej prymitywnych wzorców z mediów społecznościowych, odruchami stadnymi i uczestnictwem w paradach?

Leszek Żebrowski

https://naszdziennik.pl/mysl/215898,co- ... mocno.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 9 ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /