Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 21 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Polska poza Polską
PostNapisane: 28 gru 2013, 10:37 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31516
Walczymy o przetrwanie

Tomasz M. Korczyński

Z Walerym Goławskim, Polakiem mieszkającym w Jasnej Polanie w Kazachstanie, rozmawia Tomasz M. Korczyński

W Kazachstanie żyje co najmniej 34 tys. Polaków. W Jasnej Polanie, gdzie Pan mieszka, około 2,5 tysiąca. To taka mała Polska. Gdzie się Pan urodził?
– Tu, w Kazachstanie, w 1961 roku.

Jak się tu dostała Pańska rodzina?
– Jako „wrogowie ludu” zostali wywiezieni w 1936 roku z wioski Tetirki w okolicach Nowogrodu Wołyńskiego w obwodzie żytomierskim, aktualnie na Ukrainie. Pozostawiono ich z małym dobytkiem gdzieś w stepie, żeby umarli. Musieli sobie wykopać w twardej ziemi jamy, w zimie robili ziemianki. Część Polaków od razu zmarła, ponieważ to było idealne więzienie, bez konieczności nadzoru, zasieków. Latem plus 40 stopni Celsjusza, w zimie minus 40 stopni Celsjusza, głód, chłód, wielkie odległości, przestrzenie, ból fizyczny nie do opisania. Moi mieli więcej szczęścia niż inni rodacy. Przeżyli.

Czy czuje się Pan Polakiem?
– Tak. Czuję się Polakiem.

Rozmawiamy jednak po rosyjsku. Czy nie jest Panu smutno, że nie pamięta Pan ojczystej mowy?
– Jest. Moi dziadkowie, rodzice w domu rodzinnym oczywiście mówili po polsku. Jednak z czasem wszyscy oni odeszli, ja byłem za mały. Tu nie ma nikogo, z kim można mówić w rodzinnym języku, nowe pokolenie. Zapomnieliśmy. Dlatego potrzebujemy polskich nauczycieli, których nikt do nas nie posyła. Kilkanaście lat temu przyjechali do nas nauczyciele, ale nie wytrzymali za długo warunków bytowych. Wyjechali. Zostaliśmy sami z naszą biedą.

Był Pan kiedykolwiek w Polsce?
– Tak. Z mamą, gdy żyła. Miałem wówczas 10 lat. Byliśmy u wujka w Gorzowie Wielkopolskim. Dostaliśmy zaproszenie od niego. Lecz trzeba było wracać.

Czy gdyby miał Pan taką możliwość, wróciłby Pan do Polski?
– Tak! Po śmierci żony czuję się jeszcze bardziej samotny.

Żona była Polką?
– Oczywiście.

Jak się żyje Polakom w Kazachstanie?
– Tak jak i innym. Ciężko. Wysokie bezrobocie, trudne warunki klimatyczne, chłodno, bieda. Trzeba sobie jakoś radzić, bo nikt nie pomoże. Żeby obniżyć liczbę bezrobotnych, władze każą się samozatrudniać – gdyby nie ten zabieg, to bezrobocie liczyłoby 70 procent.

Na czym polega samozatrudnienie?
– Jeśli masz kurę, świnię, krowę, to jesteś już przedsiębiorcą. Sprzedasz mleko, jajka, mięso, to przetrwasz. Jeśli ktoś ma szczęście, to miesięcznie może zarobić 200 dolarów – to dużo, ale i tak z wypłatami jest krucho.

Czy państwo polskie robi coś dla Was?
– Nic. Skoro u nas, gdzie jest bardzo dużo Polaków, albo w innych stronach, dokąd Sowieci deportowali Polaków, nie ma żadnych polskich nauczycieli, żadnych ośrodków kultury, które byłyby utrzymywane przez polskie państwo, to jak można twierdzić, że polski rząd coś dla nas robi? W dużych miastach, gdzie Polaków akurat nie ma, nauczyciele polscy są, owszem. W gazetach potem dużo piszą, że pomagają utrzymywać polską kulturę narodową. O tak, chwalą się. Przyjeżdżają też do nas czasem, odwiedzają, czy to w Jasnej Polanie, czy w Zielonym Gaju. Czujemy się jak rekwizyty w skansenie, gdy przybywają do nas wycieczki pokazowe. Rząd kazachski ma alibi, że się nami zajmuje, bo dyrektor kołchozu Polak, dyrektor szkoły Polak, sołtys Polak, a z kolei stronie polskiej jesteśmy potrzebni do zdjęć przedwyborczych. Wracają i chwalą się, mówiąc, że troszczą się o rodaków z Kresów Wschodnich. I jeszcze do tego każdy obiecuje, że nam pomoże. Przestaliśmy w to wierzyć. Nie jesteśmy nikomu potrzebni. Zapomniano o nas. Wszystkie te gesty są na pokaz. Jesteśmy wykorzystywani jako karta przetargowa, strona polska i kazachska grają nami. Budują Dom Polski w stolicy, a tu, gdzie w okolicy jest czternaście wiosek zesłańczych, czyli właściwie kolebka polskości w Kazachstanie, to o Dom Polski trzeba walczyć. W Astanie, gdzie żyje 30 Polaków, Dom Polski jest, a w wioskach, gdzie jest tysiąc Polaków, nie ma albo jest w budowie. Wiadomo, trzeba to tłumaczyć prestiżem, lepiej się pochwalić Domem Polskim w stolicy niż w wiosce, o której nikt nie słyszał. Jedynie Kościół katolicki robi coś dla nas w tej sprawie.

A jak są nastawione do Polaków władze kazachskie?
– Próbują wszędzie postawić swoich. Najpierw jest Kazach, potem inni. Polak ewentualnie może być zastępcą, jakimś sekretarzem. W urzędach, w milicji pracują Kazachowie. To oni sprawują władzę. U nas, w naszym powiecie, jest trochę inaczej. Tu nas zazwyczaj zsyłano i my jesteśmy większością, więc nie jest to tak mocno dostrzegalne. Jednak i u nas można to nieco odczuć. W naszej wiosce 54 procent to Polacy, oficjalnie, czyli ci, którzy mają wpisane w paszport, że są Polakami. Kazachowie przez lata zniechęcali do wpisywania narodowości do paszportu, żeby zaniżyć statystyki „obcych”, żeby polska strona nie mogła upominać się o sprawy Polaków.
Oprócz tego są trzy rodziny Kazachów, pozostali to Rosjanie, Ukraińcy, Białorusini, Czeczeni. Jeszcze rok temu sołtysem był Kazach, milicjantem był Kazach, teraz to się zmieniło, bo od roku sołtysem jest Polak. Ale ogólnie mówiąc, władze kierują się kluczem narodowościowym, a nie kwalifikacyjnym.
Poza tym są to ludzie przywożeni z zewnątrz, nieznający problemów i realiów lokalnych. Łatwiej jest się dogadać z Rosjaninem czy Ukraińcem, i nie musi być nawet katolikiem, na temat potrzeby przeprowadzenia procesji w Boże Ciało niż z Kazachem muzułmaninem, który nie rozumie tego, bo jest mu to kulturowo obce. Nakazy są takie, że z wiarą chrześcijańską nie można wychodzić na zewnątrz kościoła. Trzeba mieć konkretne i formalne pozwolenie na Drogę Krzyżową, procesję czy pielgrzymkę. Natomiast my jesteśmy pobożni. Ta pobożność jest gorliwa. Na Msze św. chodzi wiele osób, także dużo dzieci. I to nie tylko Polacy, również Rosjanie, Ukraińcy, są i Kazachowie. Ciekawe jest to, że dzieci polskie świetnie znają pacierz i modlitwy obecne na Mszy św. po polsku, chociaż nie rozumieją tego języka. One modlą się po polsku, bo tego nauczyli ich dziadkowie, rodzice, a na co dzień posługują się rosyjskim, który właściwie stał się tutaj podstawowym językiem.

Co robicie, żeby choć trochę mieć kontakt z Polską?
– Nasz ksiądz Krzysztof Kicka razem z nami remontuje Dom Polski. Tu będą warunki do mieszkania dla nauczycieli, jeśli się ich wreszcie sprowadzi. Nasza tożsamość powoli umiera. Nikt jej nie przekazuje. Ksiądz Krzysztof robi, co może, ale jest przede wszystkim kapłanem, człowiekiem od spraw duchowych.

A czy Polacy próbują wyjeżdżać z Kazachstanu?
– To bardzo trudne. Starsi ludzie boją się wciąż władzy, nawet urzędników z polskiej ambasady, odległości są duże, koszty potężne, brak aktywności ze strony polskiej nie zachęca, a młodzi nie znają języka. Widzę zatem dwie główne przeciwności. W wioskach nie ma dostępu do internetu, nowych technologii, a warunkiem, żeby pojechać do ambasady polskiej, jest to, że trzeba najpierw się zarejestrować przez komputer, większość w ogóle nie ma na ten temat wiedzy i możliwości. A druga sprawa to fakt, że wszystko warunkowane jest językiem polskim, którym większość Polaków stąd już się nie posługuje, bo nie zostało to zapewnione, jak w innych krajach, na Litwie czy Ukrainie.

Czego najbardziej dziś potrzebują kazachscy Polacy?
– Polski. Pamięci. Nauczycieli. Języka. Zainteresowania nami ze strony polskiej. Waszego zainteresowania i waszej świadomości, że jesteśmy. Niewiele osób wie, że my tutaj w ogóle żyjemy, że istniejemy. Wiele osób chciałoby pojechać chociaż raz do Polski. Zobaczyć ją. Jednak to za drogo i za daleko. Trzeba załatwiać tysiące dokumentów w stolicy, która leży 400 kilometrów od nas, przecież ambasady polskiej w Jasnej Polanie nie ma. Poza tym potrzebujemy zaproszenia z Polski. Gdyby władze polskie chciały zorganizować chociaż jakieś wycieczki dla dzieci… Pragnienie Polski u nas jest wielkie. Nasz ksiądz Krzysztof Kicka od trzech lat usiłuje sprowadzić nam tutaj nauczyciela polskiego.

Czyli jesteście w kleszczach paradoksu?
– Tak, z jednej strony nie ma warunków na naukę polskiego, których to warunków państwo polskie nie gwarantuje, nie mówiąc o kazachskim, a z drugiej, żeby wyjechać do Polski, wymagana jest znajomość języka polskiego. Gdy mowa jest szczególnie o Karcie Polaka, o repatriacji, wymóg języka polskiego jest bezwzględny. Starsze pokolenie, z 1936 roku, wymarło. Umarli na obcej ziemi. Nikt ich nie przygarnął.

To może warto przeskoczyć system? I nie zważając na bierność, lenistwo, ignorancję polskiego rządu, brak podstawowego poczucia obowiązku i zobowiązania wobec Was, może jakoś można Was odwiedzić? Jak mogą pomóc zwyczajni Polacy, których poruszy na przykład ta rozmowa?
– Zapraszamy do nas, do Jasnej Polany. Jest miejsce na nocleg, przyjedźcie chociaż na kilka miesięcy. Nauczcie nas języka polskiego, kultury polskiej, historii, zróbcie teatr, poczytajcie książki klasyków, poprowadźcie warsztaty dla dorosłych, młodzieży, dzieci. Z naszej strony ochota i potrzeby są, ale dziadkowie wymarli, pokolenie znające kulturę, historię umarło. Kto ma nas tego wszystkiego uczyć? Poza tym walczymy o przetrwanie, bo jest bieda.

Czyli gdyby przybyli jacyś zapaleńcy wolontariusze, nawet na kilka miesięcy, to mieliby miejsce na nocleg i przysłowiowy wikt i opierunek?
– Tak. Mamy tutaj warunki dla wolontariuszy, ci Polacy nie musieliby nawet znać rosyjskiego. Można się u nas zatrzymać w Domu Polskim. Jest na miejscu nasz polski ksiądz i siostra. Można przyjechać w zimie, gdy jest nieco spokoju, ludzie mają więcej czasu, bo wszystkie plony w kołchozie są zebrane, lub latem, pod koniec czerwca, gdy są wakacje. Serdecznie zapraszamy!

Dziękuję za rozmowę.

http://www.naszdziennik.pl/wp/63690,wal ... wanie.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska poza Polską
PostNapisane: 08 lis 2014, 08:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31516
Mała Polska w środku stepu

Adam Kruczek

Choć zainteresowana jest nimi Rosja, a także Niemcy i Białoruś, Polska od kilkunastu lat stawia zaporowe warunki powrotu rodzinom Polaków zesłanych do Kazachstanu. Po latach starań nasi rodacy z Jasnej Polany w Kazachstanie otwierają nowy Dom Polski, który – mają nadzieję – przybliży ich nieco do Ojczyzny.

– Trzeba walczyć o tych ludzi, jesteśmy im to winni jako rodacy, jako Polacy – przekonuje ks. Krzysztof Kicka, chrystusowiec, proboszcz parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy od czterech lat posługujący w Jasnej Polanie i szeregu „polskich” wiosek położonych w okolicy. – Oni nie przyjechali tutaj na wakacje czy za lepszym życiem, ale za wiarę, za miłość do Ojczyzny zostali wyrzuceni w stepie. Przez wiele lat byli całkowicie pozbawieni możliwości nauki języka, pozbawieni nadziei, traktowani jak ludzie gorszej kategorii, ciągle ideologizowani i karmieni propagandą.

Na nieludzkiej ziemi
Społeczność polska w Kazachstanie to żywy dowód sowieckich zbrodni na Narodzie Polskim. Znaleźli się tam i do dziś przebywają Polacy deportowani głównie w 1936 r. z zachodnich terenów przygranicznych ZSRS. Te represje stanowiły swoiste preludium do ludobójczej operacji NKWD przeprowadzonej w latach 1937-1938, w ramach której skazano na śmierć i wymordowano ponad 111 tys. Polaków, głównie mężczyzn będących obywatelami sowieckimi, a blisko 30 tys. ich najbliższych skazano na pobyt w gułagach. Masowe sowieckie deportacje dokonane jeszcze przed wybuchem II wojny światowej m.in. do Kazachstanu, na Syberię, w rejony Charkowa i Dniepropietrowska objęły ponad 100 tysięcy Polaków.

Zsyłki Polaków na Sybir Sowieci kontynuowali do wczesnych lat 50., lecz o ile zachowane przy życiu ofiary tych późniejszych deportacji powróciły do Polski w kilku falach tzw. repatriacji do końca lat 50., o tyle Polacy wywiezieni na „nieludzką ziemię” przed IIwojną światową pozostają tam w znacznej swojej części do dziś, żyjąc jako obywatele drugiej kategorii.

Najcięższe były pierwsze lata, gdy pozostawieni sami w stepie Polacy musieli zmierzyć się dosłownie gołymi rękoma z ekstremalnymi warunkami bytowymi. Pierwszej zimy masowo wymierały dzieci.

Pochodzących z Żytomierza przodków Wiktora Dubowika, studiującego na Uniwersytecie Warszawskim Polaka urodzonego w Jasnej Polanie w Kazachstanie, ominęła ta tragedia, gdyż jego prababcia i pradziadek poznali się i pobrali już na zesłaniu, a więc w najgorszym, początkowym okresie nie mieli jeszcze dzieci. Ale i tak w rodzinnej historii nie brakło dramatycznych momentów. – Podczas szalejącego głodu nie można było wyjeżdżać z miejsca zamieszkania bez pozwolenia, więc żeby nakarmić dzieci, moja prababcia wzięła z magazynu kołchozowego talerzyk ziarna – opowiada Wiktor. – Kradzież została wykryta, a prababcia trafiła do więzienia na trzy miesiące.

Wiktor zna z rodzinnych opowieści grozę pierwszych zim spędzonych przez Polaków w Kazachstanie, gdy temperatura sięgała -50 st. C, a polskie rodziny zamieszkiwały w namiotach i ziemiankach.

W Jasnej Polanie istnieje muzeum – izba pamięci, gdzie przechowywane są pamiątki z tego najcięższego okresu.

Doktor Robert Wyszyński, socjolog kultury z Uniwersytetu Warszawskiego i działacz Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” zabiegający od lat o powrót Polaków z „nieludzkiej ziemi”, wskazuje, że choć w znacznej mierze to Polacy w głodzie i nędzy w latach 1936-1956 w ramach niewolniczej pracy zagospodarowali ogromne tereny północno-kazachskiego stepu, pobudowali domy i całe wsie, które do dziś noszą polskie nazwy, zostali dziś nieomal zupełnie pozbawieni własności.

– To państwo staje się coraz bardziej kazachskie, a Polacy nie mają tego koloru skóry i nie są muzułmanami – podkreśla dr Wyszyński. – Mogą co najwyżej wegetować w działających jeszcze gospodarstwach rolnych wyłącznie jako tania siła robocza.

Wadliwa ustawa
Nic dziwnego, że wśród polskiej ludności w Kazachstanie panuje powszechna chęć wyjazdu, która stopniowo jest realizowana. Najchętniej wymienianym kierunkiem jest Polska, lecz paradoksalnie okazuje się, że to nie do niej płynie główny strumień wyjeżdżających.

– Polacy z Kazachstanu chcą przyjechać do Polski, ale niestety nie jest to takie proste –wskazuje Wiktor Dubowik. – Najpierw składa się wszelkie dokumenty, trzeba zdać egzamin i ambasada przyznaje status repatrianta. Wtedy trzeba czekać na swoją kolejkę, bo do Polski można przyjechać dopiero wtedy, gdy gdzieś znajdzie się dla rodziny z Kazachstanu mieszkanie. Niektórzy czekają już od 15 lat.

W Kazachstanie jest jeszcze co najmniej 34 tys. Polaków. Szansę na powrót do Polski miało umożliwić im i innym naszym rodakom dotkniętym sowieckimi deportacjami na Wschód specjalne ustawodawstwo, które okazało się barierą niemal nie do przejścia dla większości pragnących powrotu do Ojczyzny. Na jego mocy do Polski przesiedliło się ponad 7 tys. spośród prawie miliona Polaków rozsianych po byłym Związku Sowieckim, w tym z Kazachstanu ok. 4 tysiące. We wprowadzonym w 2000 r. programie „Baza Rodak”, gdzie zarejestrowani są Polacy deklarujący chęć powrotu do Ojczyzny, figuruje w tej chwili ok. 3 tys. osób. Wielu chętnych przestaje się rejestrować, gdyż stracili już nadzieję na repatriację.

Doktor Wyszyński wskazuje, że w okresie między ostatnimi spisami ludności w Kazachstanie ubyła około połowa Polaków, czego nie można tłumaczyć ani wymieraniem, ani procesami asymilacyjnymi, dla których zbyt silną barierę stanowią język, kolor skóry i wyznanie.

– Okazuje się, że Polacy z Kazachstanu stale wyjeżdżają, a krajami, które ich przyjmują, są Rosja, Białoruś i Niemcy – wskazuje socjolog. – Podkreślam: nie Polska!

Jego zdaniem, opracowany przez MSW system repatriacji Polaków ze Wschodu nigdy dobrze nie działał i do tej pory nie działa. W efekcie w repatriacji naszych rodaków zdecydowanie wyprzedza nas Rosja, która przyjęła już ok. 20 tys. Polaków, dużą liczbę wchłonęli Niemcy w ramach łączenia rodzin, a także Białoruś, gdzie władza zapewnia imigrantom pracę i mieszkanie, a na terenach wiejskich – domy.

Jednym z powodów tego stanu rzeczy jest przerzucenie przez polskiego ustawodawcę całego ciężaru przyjęcia repatriantów na samorządy, które nie są temu chętne.

– Zadziałał tu bardzo prosty mechanizm –wyjaśnia dr Wyszyński. – W niemal każdej polskiej gminie są biedni ludzie, którzy czekają na lokale komunalne. Trzeba naprawdę samobójcy burmistrza, by oddał mienie komunalne przybyszowi z Kazachstanu mówiącemu na dodatek po rosyjsku. Miałby automatycznie problemy przy kolejnych wyborach.

Zdaniem Andrzeja Jaworskiego, Polaka z Jasnej Polany, któremu udało się przyjechać do Polski w 1996 r., rząd Polski oszukał tysiące naszych rodaków w Kazachstanie, przyrzekając im wizy repatriacyjne i przez lata nie wywiązując się z tej obietnicy.

– To jest takie brudne, że szkoda gadać –mówi wzburzony. – Na ile znam sytuację w Kazachstanie, to ludzie wyjeżdżają stamtąd, gdzie tylko mają jakąś możliwość. Jak ich Polska nie chce, to jadą do Rosji albo na Białoruś. Proszę zobaczyć, ilu trafiło do obwodu kaliningradzkiego.

Potrzebni ludzie dobrej woli
Miejscowość Oziersk w obwodzie kaliningradzkim, położona tuż obok granicy z Polską, to najlepszy przykład, że Kresowianie z Kazachstanu nawet decydując się na skorzystanie z rosyjskiego programu repatriacyjnego, cały czas zachowują Polskę w sercu i osiedlają się jak najbliżej Ojczyzny. Znalazły tam swoje miejsce już setki polskich repatriantów z Kazachstanu, zwłaszcza z Jasnej Polany. W 2000r. przesiedleńcom z Kazachstanu udało się przy współudziale Wspólnoty Polskiej utworzyć w Oziersku Dom Wspólnoty Kultury Polskiej imienia Jana Kochanowskiego.

Podobne zadanie postawił sobie w 2012 r. ks. Krzysztof Kicka, proboszcz parafii w Jasnej Polanie.

– Dwa lata mojego pobytu sprawiły, że uzyskałem pewne rozeznanie w potrzebach ludzi zamieszkujących ten teren – wspomina. – Jedną z nich jest potrzeba kultywowania tradycji ojców i szukania swojej tożsamości narodowej.

Pomysł powołania Domu Polskiego w Jasnej Polanie nie był nowy. Przez wiele lat dom taki, utworzony przez pracującego w Jasnej Polanie w latach 1996-2002 proboszcza ks. Piotra Brotonia, z powodzeniem funkcjonował, lecz po wyjeździe kapłana zaprzestał działalności.

Jedną z głównych trosk ks. Kicki było sprowadzenie do Jasnej Polany nauczyciela języka polskiego, który w tej placówce znalazłby miejsce pracy i zamieszkania. Od bieżącego roku szkolnego już udało się zrealizować ten cel. Do Jasnej Polany został delegowany Stanisław Kamiński, który prowadzi zajęcia w szkole w Jasnej Polanie, Zielonym Gaju i Nowogreczanowce oraz zajęcia w Domu Polskiej Kultury w Jasnej Polanie. W sumie naucza około 150 osób – dzieci, młodzieży i dorosłych. – Znajomość języka przetrwała tu głównie w pieśniach religijnych i modlitwach – wskazuje ks. Krzysztof. – Kiedy pierwszy raz przyjechałem do Jasnej Polany jeszcze jako kleryk i po Mszy Świętej podszedłem do ludzi, aby się z nimi przywitać, jedna z babć powiedziała mi: Księże, będziemy rozmawiać po polsku. Dzisiaj niestety tych babć jest coraz mniej i ciężko z kimkolwiek porozmawiać po polsku. Ale mamy nadzieję, że to się zmieni dzięki obecności naszego nauczyciela pana Stanisława.

W realizacji nowego Domu Polskiego wydatnie pomógł dyrektor największej miejscowej firmy rolniczej Anatolij Rafalski, biznesmen o polskich korzeniach, który zakupił w tym celu dom w centrum Jasnej Polany i siłami fachowców ze swojej firmy dokonał jego remontu. Sprawą udało się zainteresować polską ambasadę w Astanie, która przekazała na ten cel 2 tys. euro, a także Wspólnotę Polską, która zwróciła koszty remontu domu.

Jeszcze Dom Polski nie rozpoczął działalności, a już w życiu społeczności polskiej w Jasnej Polanie nastąpiło poważne ożywienie. W tym roku Stowarzyszenie „Wspólnota Polska”, prezes Związku Repatriantów RP i władze miasta Wieliczki zorganizowały wakacyjny pobyt w Polsce dla 10 dzieci.

Duży efekt przyniosły artykuły w „Naszym Dzienniku” opisujące trudną sytuację rodaków w Kazachstanie.

– Po tych tekstach skontaktowała się ze mną pani Celina Martini z Poznania, która zadeklarowała przeprowadzenie warsztatów polskiej kultury w Jasnej Polanie –zaznacza ks. Krzysztof Kicka. – Potrafiła znaleźć środki na pokrycie kosztów, zorganizowała wolontariuszy i przyjechała na miesiąc do Jasnej Polany, aby poprowadzić zajęcia z dziećmi z młodzieżą oraz uczyć śpiewu polskich pieśni osoby starsze. Warsztaty zakończyły się pięknym koncertem.

W niedzielę (9 listopada) nastąpi uroczyste otwarcie Domu Polskiego w Jasnej Polanie z udziałem najwyższych przedstawicieli polskich placówek dyplomatycznych w Kazachstanie i kazachskich władz administracyjnych, a także prezesów organizacji polskich w Kazachstanie oraz nauczycieli języka polskiego delegowanych do pracy w Kazachstanie. Niestety, nikt z zaproszonych gości z kraju nie potwierdził swojego przybycia.

– Chcemy, aby było to miejsce przypominające nam Polskę i mówiące o Polsce, gdyż brakuje nam polskiej kultury, ciekawych spotkań z interesującymi ludźmi, którzy mogliby nam pokazać naszą Ojczyznę w nowoczesny sposób –wskazuje ks. Krzysztof. – Niestety, nie mamy środków, aby ich zaprosić, bo daleko, bo bilety drogie, bo problemy komunikacyjne. Dlatego zawsze pozostajemy otwarci na ludzi dobrej woli, których zapraszamy do Jasnej Polany. Bardzo Was tu potrzebujemy.

http://www.naszdziennik.pl/wp/107751,ma ... stepu.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska poza Polską
PostNapisane: 20 lis 2014, 09:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31516
Diaspora czy Polonia

Piotr Falkowski

Rządowy program współpracy z Polakami za granicą nie używa słowa „Polonia”, ale „Diaspora Polska”.

Dokument nosi tytuł „Program Współpracy z Polską Diasporą w latach 2015-2020”. Taka modyfikacja oburza senatorów z Komisji Spraw Emigracji i Łączności z Polakami za Granicą. Nowe rozwiązanie krytykują także środowiska polonijne. Organizacje Polaków na świecie zazwyczaj mają w nazwie słowo „Polonia” lub „Polacy”. – Przez wieki, odkąd Polacy byli zmuszani do opuszczania Ojczyzny, najdroższe dla nich były słowa „Polska”, „Polonia”, „Polacy”. I oto nagle proponujemy używanie słowa „diaspora”. W słowach „Polonia” i „Polacy” wyrażamy olbrzymi szacunek dla rodaków. Przy słowie „diaspora” zniknie ten element – mówiła senator Janina Sagatowska (PiS).

Słowo „Polonia” to łacińska nazwa Polski, tymczasem greckie słowo „diaspora” oznacza „rozproszenie” i pierwotnie odnosiło się do Żydów i innych narodów niemających własnego państwa lub których większość żyje poza ojczyzną (np. Ormian). Po raz pierwszy z propozycją używania terminu „diaspora” w odniesieniu do Polaków wystąpił Radosław Sikorski i już wtedy spotkało się to z oporem parlamentarzystów.

– Jak można mówić o „diasporze” w odniesieniu do Polaków na dawnych ziemiach Rzeczypospolitej? Przecież oni nigdzie nie wyemigrowali, nie „rozproszyli się” – to Polska od nich odeszła. Użycie słowa „diaspora” jest też niepolityczne, bo Naród w kraju i za granicami zawsze był skonsolidowany i zjednoczony we wspólnych celach – argumentuje Sagatowska. Takiego zdania są nie tylko senatorowie PiS, ale również PO, m.in. przewodniczący komisji Andrzej Person.



Różne kategorie Polaków

Wiceminister spraw zagranicznych Tomasz Orłowski próbował tłumaczyć motywy autorów dokumentu. – Mamy tak rozmaite kategorie Polaków mieszkających za granicą, że uznaliśmy za właściwe umieszczenie ich wszystkich w formie definicji w rządowym programie. Należałoby znaleźć do tego wspólną nazwę. Stąd powstał pomysł – powiedział. Nie wykluczył zmiany stanowiska. – Nie jesteśmy przywiązani do sformułowania. Jesteśmy przywiązani do potrzeby zdefiniowania rozmaitych warstw polskiego wychodźstwa. Jesteśmy cały czas w procesie konsultacji i nazwa, którą zaprezentowaliśmy, z całą pewnością może ulec zmianie – podkreślił.

Orłowski twierdzi, że nazwa „diaspora” cieszy się poparciem środowisk polonijnych. Senator Sagatowska powołała się tymczasem na cały szereg głosów przeciwnych, m.in. Europejskiej Unii Wspólnot Polonijnych zrzeszającej organizacje Polonii z całej Europy. Jej zdaniem, resortowi chodzi o oswajanie społeczeństwa z obcym terminem i przyzwyczajanie do jego użycia.

Projekt programu przygotowany przez departament współpracy z Polonią i Polakami za granicą będzie jeszcze konsultowany ze środowiskami polonijnymi i organizacjami pozarządowymi. Następnie, po akceptacji ministra, ma trafić pod obrady Rady Ministrów. Za strategiczne cele polityki rządu wobec Polaków za granicą uznaje wspieranie nauczania języka polskiego i wiedzy o Polsce, zapewnienie możliwości uczestniczenia w kulturze narodowej i umacnianie polskiej tożsamości, wzmacnianie pozycji środowisk polskich, wspieranie powrotów Polaków do kraju i tworzenie zachęt do osiedlania się w Polsce, a także rozwój kontaktów młodzieżowych, naukowych, kulturalnych, gospodarczych, sportowych oraz współpracy samorządowej.

Liczebność światowej Polonii szacuje się na 21 milionów, bez wliczania osób, które znalazły się za granicą w wyniku zmian granic. Największe fale emigracji miały miejsce z przyczyn ekonomicznych pod koniec XIX i na początku XX wieku, następnie wielu Polaków znalazło się za granicą po II wojnie światowej. Kolejni wyjeżdżali z powodu represji w PRL, w tym po stanie wojennym ponad milion osób. Jednak rekordowe okazało się ostatnie dziesięć lat, gdy do państw Unii Europejskiej wyjechało głównie w celach zarobkowych ponad 2 mln Polaków.

http://www.naszdziennik.pl/wp/114161,di ... lonia.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska poza Polską
PostNapisane: 25 lis 2015, 07:22 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31516
Największy wyrzut sumienia III RP

Sprawa Polaków, którzy żyją nie tylko na bliskich Kresach, a więc na Białorusi i Ukrainie, ale także tych w Kazachstanie, Azji Środkowej czy na Syberii to największy wyrzut sumienia dla III Rzeczypospolitej. Normalna byłaby sytuacja, gdyby tym ludziom stworzono wszelkie warunki, aby mogli najzwyczajniej w świecie wrócić do Polski w każdej chwili i żeby mieli zapewniony przyzwoity start.

To jest moralny obowiązek całego naszego Narodu. Musimy pomóc naszym braciom i siostrom wrócić do domu, jeżeli tylko wyraziliby takie życzenie. A jak można się domyślać, duża część z nich bardzo chciałaby wrócić do Ojczyzny ich i ich przodków.

Oczywiście to wymaga stworzenia pewnego programu. Ci ludzie początkowo będą wymagać opieki w Polsce, trzeba im zapewnić dach nad głową, pracę, także kursy językowe, bo są to często ludzie, którzy nie znają języka polskiego. Są to Polacy, oni noszą polskość w sercu, lecz niestety język polski został przez większość z nich zapomniany. Jest wiele problemów, ale musimy się nimi zająć.

Obawiam się, że za faktem, że nie zdecydowano się na masowy powrót naszych rodaków do kraju, stoi to, że zdecydowana większość naszych rządów po 1989 r. kierowała się jedynie chęcią przetrwania do następnych wyborów. Robiono wszystko, aby pozostać przy władzy, aby wyrabiać swój dobry image. Dlatego też rządzący politycy zajmowali się wszystkim, a nie osobami na Wschodzie.

Rodziny, które przyjechały do Polski, przejdą teraz 6-miesięczny proces adaptacyjny. Będzie to z pewnością dla nich trudne doświadczenie, ale przejdą je umocnieni. To są Polacy, to są osoby, które są częścią Narodu, który wielokrotnie zadziwił świat. Oni znają polską kulturę. Nawet jeżeli mają problem z językiem, to nauczenie się polskiego przez osobę posługującą się ukraińskim czy rosyjskim nie jest niczym trudnym. To są głównie katolicy, a katolicyzm jest jednym z najważniejszych wyróżników narodowości polskiej wśród innych narodów. Jest wiele przesłanek mówiących o tym, że proces adaptacyjny nie będzie trudny.

Pamiętajmy o tym, że repatrianci mogą nam wiele dać. Przyrost naturalny w Polsce jest minimalny, a momentami ujemny. Według badań, w przyszłości zabraknie nam rąk do pracy i nie będzie komu pracować na renty i emerytury. Wiem, że ekonomiczny punkt widzenia jest bardzo nieładny, ale jego też trzeba brać pod uwagę. A wnioski płynące z tego spojrzenia są jasne, opłaca się nam zapraszać Polaków do powrotu z zagranicy. Mam nadzieję, że wszyscy razem będziemy mogli budować wielkość naszej Ojczyzny.

Prof. dr hab. Wojciech Polak

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... ii-rp.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska poza Polską
PostNapisane: 01 kwi 2016, 05:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31516
Dziękuję za dbanie o dobre imię Polski

Prezydent Andrzej Duda podziękował Polonii w USA za „budowanie prawdy historycznej” dotyczącej dziejów Polski i dbanie o jej dobre imię. Dziękował też za „spokojne i rzeczowe” tłumaczenie elitom w Stanach Zjednoczonych rzeczywistego obrazu ostatnich zmian w naszym kraju.

Prezydent od wtorku przebywa w Stanach Zjednoczonych, gdzie m.in. weźmie udział w Szczycie Bezpieczeństwa Nuklearnego (w piątek). W czwartek wieczorem Andrzej Duda będzie natomiast uczestniczył w obiedzie wydanym w Białym Domu przez prezydenta Baracka Obamę dla wszystkich kilkudziesięciu przywódców przybyłych na szczyt.

W środę prezydent spotkał się w National Press Club ze środowiskiem ekspertów z waszyngtońskich think tanków, z którymi rozmawiał m.in. o polskiej koncepcji bezpieczeństwa międzynarodowego, w tym o lipcowym szczycie NATO i polskich oczekiwaniach wobec niego.

Andrzej Duda spotkał się też tego dnia z amerykańską Polonią; najpierw w jej młodymi reprezentantami, a wieczorem w polskiej ambasadzie z szerszym gronie.

Podczas wieczornego spotkania prezydent dziękował Polonii m.in. z Waszyngtonu, Chicago i San Francisco za kultywowanie polskiej tradycji i polskiego języka. – Chciałbym podziękować za dbałość o nauczanie języka polskiego; za to, co państwo czynią w kwestii wychowania następnych pokoleń w duchu poczucia łączności z Ojczyzną; to język, to znajomość naszej historii, to wszystko to, co wielu z państwa na co dzień czyni bardzo często całkowicie społecznie – mówił prezydent.

Jak zapewnił, razem z szefem MSZ Witoldem Waszczykowskim i premier Beatą Szydło czynią starania, aby ze strony państwa polskiego wzmocnić tę działalność, w tym zapewnić odpowiedni status nauczyciela polonijnego. – To wymaga zmian legislacyjnych; będziemy te zmiany czynili – stwierdził prezydent.

Podziękował też Polonii za „budowanie prawdy historycznej” dotyczącej dziejów Polski i dbanie o jej dobre imię w Stanach Zjednoczonych. – Wiemy wszyscy doskonale, że nie jest to łatwe zadanie. Nie chcę mówić, że ktoś specjalnie przedstawia informacje, które mają postawić Polskę w złym świetle. Chciałbym wierzyć w to, że wszelkie sytuacje, kiedy dochodzi do zakłamania historii, są po prostu efektem braku wiedzy – powiedział Duda.

Jak dodał, obrona dobrego imienia Polski to zadanie przede wszystkim dla polskiego rządu, ale także dla władz lokalnych. Pięknym przykładem tego – zaznaczył prezydent – jest niedawne otwarcie muzeum upamiętniającego Polaków ratujących Żydów w Markowej, „w miejscu, gdzie niemieccy naziści dokonali zbrodni na polskiej rodzinie Józefa i Wiktorii Ulmów, mordując ich, ich dzieci oraz ich żydowskich sąsiadów, których przyjęli pod swój dach w czasie, kiedy Niemcy dokonywali holokaustu na Żydach”.

Duda zaznaczył, że w instytucie Yad Vashem jest ponad 6 tys. drzew upamiętniających Polaków ratujących Żydów. – To jest nasza duma, coś, czym powinniśmy się szczycić, i co zadaje kłam wszelkiemu fałszowi historycznemu – podkreślił prezydent.

Podziękował amerykańskiej Polonii za to, że głoszą „niestrudzenie prawdę o naszej historii” i nie boją się „sprzeciwiać sytuacjom, kiedy w przestrzeni medialnej, publicznej w Stanach Zjednoczonych pojawiają się informacje szkodzące Polsce”. Prezydent zapewnił, że Polonia będzie miała w tej działalności wsparcie ze strony prezydenta i polskiego rządu.

Podziękował też za to, że Polonia „spokojnie i rzeczowo” przedstawia władzom USA i mediom „rzeczywisty obraz sytuacji, która ma miejsce obecnie w Polsce”. – Pojawia się na ten temat wiele nieprawdziwych informacji. Te sprawy trzeba spokojnie wyjaśniać. Polska naprawdę ma się dobrze, demokracja w Polsce ma się dobrze, wolność słowa ma się dobrze. Oczywiście są spory polityczne, czasem bardzo ostre. Mam nadzieję, że uda się je wyciszyć, uda się znaleźć rozwiązania, które będą mogły być zaakceptowane, które umocnią demokratyczność ważnych instytucji życia państwowego i publicznego i będą dobrym krokiem, jeżeli chodzi o tworzenie w Polsce demokratycznego ustroju – mówił Duda.

Jak dodał, spory są naturalnym elementem demokracji, „ważne, aby przebiegały w atmosferze myślenia o polskich interesach, które mają charakter nadrzędny.

RS, PAP

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... olski.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska poza Polską
PostNapisane: 13 maja 2019, 10:15 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31516
PROF. M. PIOTROWSKI: NA PARADĘ POLSKOŚCI W WILNIE NIE POFATYGOWAŁ SIĘ NIKT Z POLSKICH WŁADZ

W pochodzie wzięło udział około 10 tysięcy Polaków, radośnie i patriotycznie manifestując swoją polskość. (…) Niestety na tę wielką uroczystość nie pofatygował się nikt z polskich władz, ani przedstawiciel rządu, ani Senatu, ani Sejmu. Był tylko jeden poseł z Ruchu Narodowego (…). Nie widziałem też żadnych polskich dyplomatów, także z polskiej ambasady w Wilnie – mówił europoseł prof. Mirosław Piotrowski w niedzielnym felietonie z cyklu „Myśląc ojczyzna” na antenie TV Trwam.

Początek maja obfituje zawsze w rocznice – zwrócił uwagę prof. Mirosław Piotrowski.

– Pierwszego maja obchodzimy święto Józefa Robotnika (czyli Święto Pracy), święto Konstytucji 3 maja, a 2 maja świętujemy Dzień Flagi Rzeczypospolitej Polskiej oraz Dzień Polonii i Polaków za Granicą. Poza granicami naszego kraju mieszka 20 milionów Polaków. Rozsiani są po całym świecie. Wielu z nich tęskni za macierzą, mimo że wyjechali z Polski kilkadziesiąt lat temu. Przyjęli obywatelstwo innych krajów, ale wciąż czują się Polakami. Sami o sobie mówią, że są chorzy na polskość – akcentował europoseł.

Niedawno przedstawiciele Rady Polonii Świata, jak również Europejskiej Unii Wspólnot Polonijnych przyjechali na Litwę, do Wilna. Wzięli udział w Paradzie Polskości, która jak co roku przeszła ulicami grodu Mickiewicza, Słowackiego i Moniuszki – podkreślił polityk.

– W pochodzie wzięło udział około 10 tysięcy Polaków, radośnie i patriotycznie manifestując swoją polskość. Polacy na Litwie to grupa wyjątkowa. Oni bowiem stąd nie wyjeżdżali. Żyją tu z dziada pradziada. Przesunęły się tylko granice Polski. Dla Polaków na Litwie był to dzień szczególny. Oprócz wspomnianego święta Polonii i 3 maja świętowali bowiem 30. rocznicę powstania i funkcjonowania Związku Polaków na Litwie. W pochodzie tym zmierzającym do Ostrej Bramy, gdzie odbyła się uroczysta Msza Święta w ich intencji, kroczyli przedstawiciele organizacji polonijnych ze Stanów Zjednoczonych, Kanady, Wielkiej Brytanii, Szwecji i wielu innych krajów. Widziałem to z bliska, razem z żoną szliśmy z nimi. Niestety na tę wielką uroczystość nie pofatygował się nikt z polskich władz, ani przedstawiciel rządu, ani Senatu, ani Sejmu. Był tylko jeden poseł z Ruchu Narodowego, ale właściwie prywatnie. Nie widziałem też żadnych polskich dyplomatów, także z polskiej ambasady w Wilnie – mówił wykładowca akademicki.

Przed uroczystym pochodem, jak i po akademii i koncercie była okazja do mniej formalnych spotkań. Przysłuchiwałem się temu, co mówią Polacy mieszkający na Litwie, ale i też przedstawiciele Polonii przybyli z różnych krańców świata – zaznaczył prof. Mirosław Piotrowski.

– Muszę powiedzieć, że ich opinie wywoływały we mnie smutek i wstyd, za polskie władze niestety. Mówili oni bowiem z wielkim żalem, że od dziesięcioleci za granicami kultywują polskość, są chorzy na polskość. „Przez tyle lat – dodawali ze smutkiem – komunizm nie zdołał wyrugować z nas polskości, a obecna władza w Polsce czyni to skutecznie”. Cóż miałem mówić? Wielka duma, którą wywołał marsz polskości na ulicach Wilna, przeplatała się ze smutkiem. Z zażenowaniem słuchałem skarg Polaków mieszkających za granicą, w jaki sposób polskie władze ich traktują. To diametralnie odmienna wizja od tej lansowanej w publicznej telewizji, na temat poziomu której usłyszałem opinię. „Tej telewizji w Polsce nie da się już oglądać” – skarżyła się przedstawicielka Polonii z odległego kraju –akcentował polityk.

http://www.radiomaryja.pl/informacje/ty ... ich-wladz/


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 21 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 6 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /