Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 10 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Niestosowności w liturgii
PostNapisane: 09 lip 2018, 06:38 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7524
Lokalizacja: Podlasie
Niestosowności w liturgii (1)

„Głoś naukę, nastawaj w porę, nie w porę,
w razie potrzeby wykaż błąd”
(2 Tm 4, 2).


W czasach pomieszania powszechnego szaleje kult bożka tolerancji. Co oznacza między innymi całkowity zakaz oceniania, wskazywania błędu, upominania, odwoływania się do obiektywnych kryteriów prawdy. Upadek intelektu i uwiąd sumienia. Już niektórzy katolicy bez własnej winy zainfekowani nową religią – new religion – zaczynają się oskarżać, że zło nazywają złem i zło odróżniają od dobra, i że kogoś tam upomnieli. Niesłusznie się oskarżają!

Budowniczy nowego porządku – new order – niedwuznacznie dają do zrozumienia, że nie tolerują i nie będą tolerować braku tolerancji. Nie ma tolerancji dla braku tolerancji. Paradoks? Tragicznie aktualne realia!

Te problemy od kilkudziesięciu lat z impetem wtargnęły w sam środek Kościoła, a zwłaszcza w najświętszą rzeczywistość kultu Bożego, świętej liturgii, oddawania czci Panu Bogu w Trójcy Jedynemu. Wpływowe środowiska – sprytnie bądź bezczelnie, dyplomatycznie bądź prostacko, jawnie bądź skrycie – doprowadziły i nadal prowadzą do tego, że zaciera się wszelka różnica między kultem a profanacją, między teocentryzmem a antropocentryzmem, między cultus latriae należnym tylko Bogu a kultem człowieka (ipso facto bluźnierczym, poza podporządkowanym Bogu uprawnionym kultem Matki Bożej cultus hyperduliae i kultem świętych cultus duliae). Liturgia jest w wielu wydaniach i wielu środowiskach rewią samouwielbienia przed ołtarzem Pańskim. Aberracje, uzurpacje, profanacje, bezprawne koncesje, kreacje, oklaski, układy choreograficzne, zabawa i inne „atrakcje” to tragiczne przejawy kompletnego zagubienia istotnego sensu i celu liturgii. Kardynał Joseph Ratzinger stwierdzał jeszcze w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku z przenikliwością i realizmem: „Kościół po soborze przypomina wielki plac budowy. (…) na tym placu zagubiono projekt budowy i każdy teraz ją kontynuuje wedle swego upodobania” (Raport o stanie wiary).

Kategoria spontaniczności i kreatywności jest radykalnie sprzeczna z istotą liturgii, która właśnie z istoty swojej jest uroczystym powtórzeniem rytu danego z góry. „Dlatego nikomu innemu, choćby nawet był kapłanem, nie wolno na własną rękę niczego dodawać, ujmować ani zmieniać w liturgii” (Sacrosanctum Concilium, 22 §3).

Krótki cykl artykułów, zainicjowany kilkoma powyższymi refleksjami wstępnymi, zaledwie wskaże na niektóre – powiedzmy oględnie – niestosowności w zakresie świętej liturgii Kościoła.

Miłość współweseli się z prawdą congaudet veritati (1 Kor 13, 6). Wskazywanie błędu nie jest możliwością – optional. Wskazywanie błędu jest obowiązkiem. Wskazywanie błędu jest obowiązkiem pasterza. Wskazywanie błędu jest obowiązkiem miłości. Wskazywanie błędu jest przejawem odpowiedzialności i miłości pasterskiej. Wskazywanie błędu odsłania prawdę i jest punktem wyjścia do korekty, poprawy, obrania drogi właściwej.

Św. Grzegorz Wielki w Regule pasterskiej Regula pastoralis wyjaśnia: „Słowa skarcenia są jakby kluczem, który odsłania winę, nierzadko nie znaną nawet temu, kto ją popełnił”.

A św. Jan Bosko pisał: „Nikt dla zaspokojenia własnych wygód nie zaniedba najściślejszego obowiązku czujności; nikt też dla próżnego względu ludzkiego nie powstrzyma się od upomnienia tego, kogo upomnieć należy. Jeżeli będzie panować prawdziwa miłość, nie będzie się szukało niczego innego, jak tylko chwały Bożej i zbawienia dusz” (List z Rzymu).

c.d.n.

https://sacerdoshyacinthus.com/2012/06/ ... iturgii-1/

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Niestosowności w liturgii
PostNapisane: 10 lip 2018, 06:16 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7524
Lokalizacja: Podlasie
Niestosowności w liturgii (2): niechęci i zakazy wpływowych środowisk

Roboczo sformułujmy: Msza Święta w tradycyjnym rycie rzymskim czy Msza Święta w rycie posoborowym (Novus Ordo Missae Pawła VI)?
Nie do utrzymania jest rozpowszechniony, z nie do końca jasnych powodów, pseudodogmat: to, co nowsze, jest lepsze.

Kompetentni hierarchowie i teologowie katoliccy, m. in. Kard. Alfredo Ottaviani i Kard. Antonio Bacci, w swojej pracy komparatywno-analitycznej klarownie wykazują doskonałość tradycyjnego rytu rzymskiego oraz braki i deformacje, jakie zawiera ryt Novus Ordo Missae Pawła VI. Na ten temat pisał także Kard. Alfons Maria Stickler SDB.

Msza Święta w tradycyjnym rycie rzymskim jest doskonalszym aktem kultu niż Msza Święta w rycie posoborowym.
Msza Święta w rycie posoborowym jest mniej doskonała niż Msza Święta w tradycyjnym rycie rzymskim.

Msza Święta w tradycyjnym rycie rzymskim jest najdokonalszym aktem kultu. W pełni odpowiada katolickiej wierze i katolickiemu rozumieniu Mszy Świętej jako Ofiary. W pełni odpowiada katolickiej wierze i katolickiemu rozumieniu kapłaństwa.

Panu Bogu należy ofiarować to, co najlepsze. Zatem, mając wybór – a mamy takowy! – składamy Panu Bogu doskonalszy akt kultu. To oczywiste. Szlachetna powinność!

Jakiż bowiem poważny argument można przedłożyć, aby dać pierwszeństwo aktowi kultu mniej doskonałemu?

Ze strony Stolicy Apostolskiej mamy koncesję jednoznaczną, wspaniałomyślną i hojną, i zobowiązanie – bullę św. Piusa V Quo primum. Prawodawstwo zobowiązujące dla Kościoła. Prawodawstwo jednoznaczne, wspaniałomyślne i hojne.

W kontekście powyższego postawmy pytania:

Czym uzasadnić niechęć niektórych wpływowych środowisk wobec najdoskonalszego aktu kultu, jakim jest Msza Święta w tradycyjnym rycie rzymskim?
Czym uzasadnić opozycję niektórych wpływowych środowisk wobec najdoskonalszego aktu kultu, jakim jest Msza Święta w tradycyjnym rycie rzymskim?
Czym uzasadnić mające miejsce – także w Polsce – zakazy, restrykcje i skąpe dozowania celebrowania najdoskonalszego aktu kultu, jakim jest Msza Święta w tradycyjnym rycie rzymskim?

Konstruktywna konkluzja lapidarna – na czasy pomieszania powszechnego:

Podejmując, w posłuszeństwie Tradycji i Ojcu Świętemu Św. Piusowi V, wszelkie godziwe starania, aby w Kościele – w diecezjach, parafiach, wspólnotach – odradzała się codzienna praktyka celebracji najdoskonalszego aktu kultu, jakim jest Msza Święta w tradycyjnym rycie rzymskim, przyczyniamy się do ocalenia i przekazania następnym pokoleniom czystej katolickiej wiary, katolickiego rozumienia Mszy Świętej, katolickiego rozumienia kapłaństwa, w zgodzie z Tradycją, w jedności z Następcą św. Piotra. Wyborna i zaszczytna służba eklezjalna! Nagląca!

https://sacerdoshyacinthus.com/2012/07/ ... srodowisk/

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Niestosowności w liturgii
PostNapisane: 11 lip 2018, 08:24 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7524
Lokalizacja: Podlasie
Niestosowności w liturgii (3): pomylone oklaski

„Klaskaniem mając obrzękłe prawice,
Znudzony pieśnią, lud wołał o czyny”
Tak pisał Cyprian Kamil Norwid.

Liturgia jest w wielu wydaniach i wielu środowiskach rewią samouwielbienia przed ołtarzem Pańskim. Aberracje, uzurpacje, profanacje, bezprawne koncesje, kreacje, nadmiar gadulstwa i „komentarzowania”, podkreślanie ludzkich zasług, powitania, pożegnania, pozdrowienia, życzenia, zabawa, układy choreograficzne i inne „atrakcje” – niejednokrotnie oklaskiwane – to przejawy kompletnego zagubienia istotnego sensu i celu liturgii.

Są mody różne. Nastała w ostatnich kilkudziesięciu latach moda na oklaski w kościołach. Klaskać można z motywów różnych. Klaskaniem można wyrazić nastawienia i sentymenty. Klaskanie może mieć cele różne.

Sprecyzujmy: nastała w ostatnich kilkudziesięciu latach moda na oklaski podczas liturgii. Ściślej: oklaskuje się w liturgii ludzkie dokonania. Pomylone oklaski.

Liturgia jest przede wszystkim aktem kultu, celebrowanym na chwałę Boga w Trójcy Jedynego – ad maiorem Dei gloriam. Na ten fundamentalny cel liturgii wskazują słowa samej liturgii, m. in. te wypowiadane przez wiernych do kapłana: „Suscipiat Dominus sacrificium de manibus tuis ad laudem et gloriam nominis sui…” – „Niech Pan przyjmie ofiarę z rąk twoich na cześć i chwałę swojego Imienia…”.

Papież Pius XII w encyklice Mediator Dei naucza:

„Liturgia święta stanowi więc kult publiczny, jaki Zbawiciel nasz, Głowa Kościoła, żywi dla Ojca Niebieskiego, i jaki społeczność wiernych oddaje Założycielowi swojemu, a przezeń Ojcu Przedwiecznemu. Krótko mówiąc, liturgia obejmuje całkowity kult publiczny Ciała Mistycznego Jezusa Chrystusa, a więc jego Głowy i członków”.

W świetle powyższego oklaskiwanie ludzkich dokonań podczas liturgii jest całkowitym zaprzeczeniem sensu i celu liturgii. Manowce.

Kard. Joseph Ratzinger odnosząc się do pewnych nadużyć polegających na „uatrakcyjnianiu” liturgii m. in. przez taniec czy pantomimę, oklaskiwanych przez zgromadzonych, stwierdza klarownie:

„Jeśli w liturgii oklaskuje się ludzkie dokonania, to jest to zawsze ewidentny znak tego, iż całkowicie zagubiono istotę liturgii i zastąpiono ją rodzajem religijnej rozrywki. Atrakcyjność taka nie trwa długo; na rynku ofert spędzania wolnego czasu, gdzie rozmaite formy religijności coraz częściej funkcjonują jako rodzaj podniety, konkurencja jest nie do pokonania. Sam doświadczyłem sytuacji, w której akt pokuty zastąpiony został przedstawieniem tanecznym, co oczywiście nagrodzono brawami; czy można się jeszcze bardziej oddalić od tego, czym rzeczywiście jest pokuta?” (Kard. J. Ratzinger, Duch liturgii).

W kontekście powyższego postawmy pytania:

Czym uzasadnić wprowadzanie w niektórych środowiskach praktyki oklaskiwania ludzkich dokonań podczas liturgii?
Czym uzasadnić akceptowanie w niektórych środowiskach praktyki oklaskiwania ludzkich dokonań podczas liturgii?
Czym uzasadnić podtrzymywanie w niektórych środowiskach – także w Polsce – praktyki oklaskiwania ludzkich dokonań podczas liturgii?

Konstruktywna konkluzja lapidarna – na czasy pomieszania powszechnego:

Podejmując w posłuszeństwie Tradycji wszelkie godziwe starania, aby w Kościele – w diecezjach, parafiach, wspólnotach – rozkwitała codzienna praktyka świętej liturgii, Mszy Świętej w tradycyjnym rycie rzymskim, celebrowanej digne, attente ac devote, świadomie i rozumnie na chwałę Boga w Trójcy Jedynego, przyczyniamy się do ocalenia i przekazania następnym pokoleniom czystej katolickiej wiary, katolickiego rozumienia Mszy Świętej jako Ofiary i jako najdoskonalszego aktu kultu, w zgodzie z Tradycją. Wyborna i zaszczytna służba eklezjalna. Nagląca!

https://sacerdoshyacinthus.com/2012/07/ ... e-oklaski/

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Niestosowności w liturgii
PostNapisane: 12 lip 2018, 14:52 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7524
Lokalizacja: Podlasie
Niestosowności w liturgii (4): zagubiony kierunek

„Istotną kwestią jest (…) wspólne zwrócenie się na Wschód w czasie Modlitwy eucharystycznej. Nie chodzi tu o coś przypadkowego, lecz o rzecz zasadniczą”

(Kard. J. Ratzinger, Duch liturgii).


Nadużywany dzisiaj termin orientacja pochodzi od łacińskiego słowa oriens – wschód, wschodzące słońce. Orientacja zatem to zwrócenie się ku wschodowi, skierowanie się na wschód. Kierunek wschodni jest związany z Chrystusem i Jego powtórnym przyjściem. W Ewangelii czytamy słowa odnoszące się do Chrystusa: „visitabit nos oriens ex alto” „nawiedzi nas z wysoka wschodzące Słońce” (Łk 1, 78).

Liturgia jest kultem skierowanym ku Bogu, jest kultem zorientowanym. „W obliczu rozwoju i przekształceń trzeba oczywiście postawić pytanie o to, co odpowiada istocie kultu Bożego, a co od niego oddala. (…) Niezależnie jednak od wszelkich zmian, aż do początku drugiego tysiąclecia czymś oczywistym dla całego chrześcijaństwa jest modlitwa skierowana na Wschód, która od zarania stanowi tradycję i podstawowy wyraz chrześcijańskiej syntezy kosmosu i historii, syntezy zakorzenienia w jednorazowości historii zbawienia oraz zbliżania się do przychodzącego Pana. (…)

Kosmiczny symbol wschodzącego słońca wyraża uniwersalność przekraczającą wszystkie miejsca, zachowując jednak konkretność Bożego objawienia. Nasza modlitwa włącza się w pochód narodów zmierzających do Boga. (…)

Profesor Cyrille Vogel dowiódł, że jeśli w ogóle przywiązywano do czegoś wagę, to do tego właśnie, czy kapłan powinien odmawiać Modlitwę eucharystyczną oraz inne modlitwy skierowany na Wschód” (Kard. J. Ratzinger, Duch liturgii).

Liturgia jest dzisiaj w wielu wydaniach i wielu środowiskach rewią samouwielbienia przed ołtarzem Pańskim. Staje się aktem antropocentrycznym. „Najświętszą” regułą staje nieusuwalny wymóg wzajemnego patrzenia na siebie kapłana i wiernych. Jak się mówi tu i tam: liturgia jest dla człowieka. Stąd niedorzeczne – bo ignorujące teocentryczne zorientowanie liturgii – określenia: celebrowanie do ściany, odprawianie tyłem do ludzi.

„Tak naprawdę doszło tutaj do klerykalizacji, której wcześniej w tym miejscu nigdy nie było. Kapłan – jako przewodniczący liturgii (jak się go teraz chętnie nazywa) – staje się teraz właściwym punktem odniesienia dla całości. Wszystko zależy od niego. To jego trzeba widzieć, to w jego działaniu brać udział, jemu odpowiadać – to jego kreatywność podtrzymuje całość. W sposób uzasadniony podejmowana jest próba zredukowania tej dopiero co powołanej do życia roli poprzez rozdzielenie różnorodnych czynności i powierzenie «twórczego» opracowania liturgii grupom wiernych przygotowujących nabożeństwo, które powinny, a przede wszystkim chcą «włączyć siebie» w przebieg Mszy. Coraz mniej widać tu Boga, coraz ważniejsze staje się to, co czynią ludzie, którzy spotykają się tutaj i którzy wcale nie chcą się już poddać «danemu z góry schematowi». Zwrócenie się kapłana czyni ze wspólnoty zamknięty krąg. Wspólnota w swoim kształcie nie jest już otwarta ani do przodu, ani do góry, lecz zamyka się w sobie samej. Wspólne zwrócenie na Wschód nie oznaczało ani tego, że «celebruje się do ściany», ani tego, że kapłan «odwraca się plecami do ludu» (nie był on po prostu uważany za aż tak ważnego). Albowiem tak jak w synagodze wspólnie patrzono w stronę Jerozolimy, tak i tutaj wspólnie patrzy się «na Pana». Jak wyraził to J. A. Jungmann (…), chodziło raczej o ten sam kierunek zwrócenia się kapłana i ludu, którzy wiedzieli, iż wspólnie zmierzają do Pana. Nie zamykają się w kręgu, nie przyglądają się sobie wzajemnie, lecz jako wędrujący lud Boży kierują się na Wschód, w stronę Chrystusa, który wychodzi nam naprzeciw” (Kard. J. Ratzinger, Duch liturgii).

Istotnym celem liturgii jest Pan Bóg w Trójcy Świętej Jedyny. Istotnym celem liturgii jest najdoskonalsze oddanie chwały Panu Bogu w Trójcy Świętej Jedynemu.

Powszechną praktyką od ponad pięćdziesięciu lat stało się celebrowanie versus populum – w kierunku ludu. Uczciwość nakazuje przypomnieć: żaden z dokumentów Soboru Watykańskiego II nie nakazywał, ani nawet nie sugerował, aby rezygnować z celebrowania versus Deum – ku Bogu.

„Istotną kwestią jest (…) wspólne zwrócenie się na Wschód w czasie Modlitwy eucharystycznej. Nie chodzi tu o coś przypadkowego, lecz o rzecz zasadniczą. To nie spojrzenie na kapłana jest ważne, lecz wspólne spojrzenie na Chrystusa. Nie chodzi tutaj o dialog, lecz o wspólną adorację, o wyjście naprzeciw Temu, który nadchodzi. To nie zamknięty krąg odpowiada istocie wydarzenia, lecz wspólne wyruszenie w drogę, wyrażające się we wspólnym kierunku” (Kard. J. Ratzinger, Duch liturgii).

W poruszanej problematyce orientacji Modlitwy eucharystycznej „nie chodzi bynajmniej o romantyczną ucieczkę w przeszłość, lecz o ponowne odkrywanie istoty, w której liturgia chrześcijańska wyraża swój obowiązujący kierunek” (Kard. J. Ratzinger, Duch liturgii).

W kontekście powyższego postawmy pytania poważne:

Czym uzasadnić powszechne i pospieszne przyjęcie „najświętszej” reguły – nieusuwalnego wymogu wzajemnego patrzenia na siebie kapłana i wiernych?
Czym uzasadnić radykalną niechęć większości środowisk do celebrowania ad orientem, versus Deum?
Czym uzasadnić powszechne – także w Polsce – opór, niechęć, bunt i agresję przeciwko odwróceniu się kapłana w stronę tabernakulum i Krzyża?
Czym uzasadnić dyscyplinowanie, pacyfikowanie, dezawuowanie i karanie kapłanów, którzy – także w Polsce – bez ubocznych motywów pragną zachować katolickie zorientowanie celebracji Mszy Świętej?

By zakończyć pozytywnie:

Są w Kościele i w Polsce miejsca ważne – można powiedzieć: strategiczne – w których Opatrzność Boża zachowała katolicką orientację kultu. Oto kilka z nich: kaplica papieska i kaplica Sykstyńska na Watykanie, kaplica Cudownego Obrazu na Jasnej Górze, kaplica św. Józefa w sanktuarium w Kaliszu. Szlachetne przykłady. Wołające przykłady.

„Istotną kwestią jest (…) wspólne zwrócenie się na Wschód w czasie Modlitwy eucharystycznej. Nie chodzi tu o coś przypadkowego, lecz o rzecz zasadniczą” (Kard. J. Ratzinger, Duch liturgii).

Powrót do Mszy Świętej w tradycyjnym rycie rzymskim porządkuje w liturgii Kościoła i ten aspekt istotny.

Obrazek

https://sacerdoshyacinthus.com/2012/07/ ... -kierunek/

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Niestosowności w liturgii
PostNapisane: 13 lip 2018, 14:31 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7524
Lokalizacja: Podlasie
Niestosowności w liturgii (5): fałszywie rozpoznany paradygmat topograficzny

Kilka refleksji w uzupełnieniu poprzedniego wpisu o celebracji zorientowanej.

Niektóre środowiska odwołują się do początków, do źródeł. Postulat metodologicznie uprawniony i słuszny, domagający się jednak spojrzenia integralnego, nie cząstkowego i punktowego. Sługa Boży Papież Pius XII w encyklice Mediator Dei przestrzegał przed „archeologizmem”. Ta ważna przestroga ukierunkowuje i poszerza nasze spojrzenie, by uwzględniało cały historyczny proces doskonalenia i rozwoju kultu, nie ograniczając się tylko do punktu wyjścia. Jest to stricte katolickie spojrzenie na Kościół, na teologię, na rozwój kultu. Gdybyśmy bowiem popadli w „archeologizm”, moglibyśmy podnosić absurdalne zarzuty typu: Pan Jezus nie robił wystawienia Najświętszego Sakramentu w monstrancji, więc i my nie powinniśmy robić. Rozumiemy niedorzeczność takiej argumentacji.

Do integralnego spojrzenia – w perspektywie historycznej – na proces rozwoju katolickiego kultu, można bez obawy błędu zastosować słowa św. Pawła: „omnia autem probate, quod bonum est tenete” „Wszystko badajcie, a co szlachetne – zachowujcie!” (1 Tes 5, 21). W tej perspektywie umieszcza się katolicka reguła, którą klarownie wyartykułował Benedykt XVI w Liście do Biskupów z dnia 7 lipca 2007 roku: „To, co przez poprzednie pokolenia było święte, również dla nas pozostaje święte i wielkie, i nie może być nagle całkowicie zabronione albo potraktowane jako szkodliwe”.

W tej problematyce jest jeden wątek szczegółowy, który możemy sformułować w formie pytania: czy nasze rozpoznanie początków i źródeł jest adekwatne, poprawne, zgodne za stanem faktycznym, zgodne z prawdą?

W tym kontekście weźmy pod uwagę jeden aspekt: kierunek modlitwy liturgicznej oraz usytuowanie celebransa względem wiernych. Środowiska lubujące się w „ucztowaniu”, w których wymóg wzajemnego patrzenia na siebie celebransa i wspólnoty jest traktowany jako najświętszy i nieusuwalny dogmat, z zapałem powołują się na początki, na źródła. Ale tu właśnie pojawia się problem metodologiczny: czy to powoływanie się jest adekwatne, poprawne, zgodne ze stanem faktycznym, zgodne z prawdą?

Oto co na ten temat pisał Louis Bouyer:

„Pomysł, iż celebracja Mszy św. versus populum jest formą pierwotną, a w sposób szczególny formą Ostatniej Wieczerzy, polega po prostu na błędnym wyobrażeniu starożytnej chrześcijańskiej bądź niechrześcijańskiej uczty. W czasach wczesnego chrześcijaństwa przewodzący uczcie nigdy nie zajmował miejsca naprzeciw innych uczestników. Wszyscy siedzieli lub leżeli po wypukłej stronie stołu w kształcie sigmy lub też podkowy […]. Nigdzie w chrześcijańskiej starożytności nie mogła pojawić się myśl, że przewodzący uczcie powinien zajmować miejsce versus populum. Wspólnotowy charakter posiłku był podkreślony właśnie przez porządek przeciwny, czyli fakt, że wszyscy uczestnicy znajdowali się po tej samej stronie stołu” (Louis Bouyer, cyt. za: Kard. J. Ratzinger, Duch liturgii).

Ważny szczegół. Kwestia uczciwości metodologicznej. Nieodzownej!

Msza Święta w tradycyjnym rycie rzymskim i w tym aspekcie okazuje się liturgią o katolickim porządku.

https://sacerdoshyacinthus.com/2012/07/ ... graficzny/

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Niestosowności w liturgii
PostNapisane: 15 lip 2018, 21:13 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7524
Lokalizacja: Podlasie
Niestosowności w liturgii (6): smętne zjawiska

Jeśli chodzi o Mszę Świętą w tradycyjnym rycie rzymskim, niestosowności przejawiają się na różne sposoby. Mamy oto między innymi:

– milczenie,
– ignorowanie tej tematyki w duszpasterstwie,
– całkowite (lub prawie całkowite) pomijanie milczeniem tej tematyki przez media, które określają siebie jako katolickie (?),
– nieodpowiedzialne wypowiedzi na ten temat,
– nieuczciwe wypowiedzi w optyce establishmentowej poprawności, z pominięciem rzetelnego merytorycznego wglądu w tematykę,
– wyznawanie fałszywego dogmatu „nowe jest lepsze” (w przypadku rytów mszalnych fałsz tego „dogmatu” wyjątkowo zgrzyta),
– dezaprobata (w różnej formie – subtelnej bądź bezczelnej) wyrażana wobec kapłanów, którzy na ten temat mówią publicznie,
– dezaprobata (w różnej formie – subtelnej bądź bezczelnej) wyrażana wobec kapłanów, którzy celebrują Mszę Świętą w tradycyjnym rycie rzymskim,
– dezaprobata (w różnej formie – subtelnej bądź bezczelnej) wyrażana wobec wiernych, którzy kompetentnie wypowiadają się na ten temat,
– dezaprobata (w różnej formie – subtelnej bądź bezczelnej) wyrażana wobec wiernych, którzy proszą o celebrację Mszy Świętej w tradycyjnym rycie rzymskim,
– traktowanie celebracji tradycyjnej Mszy Świętej jako zła koniecznego i proponowanie niewygodnych godzin i miejsc na jej celebrowanie,
– uzurpacyjny zakaz celebrowania tejże Mszy Świętej,
– separowanie kapłanów odprawiających tradycyjną Mszę Świętą od wiernych,
– wygórowane wymogi (wobec kapłanów i osób świeckich), od których spełnienia uzależnia się zgodę na celebrację,
– opór,
– bojkot,
– sabotaż.

Oto smętne realia. Sytuacja, w jakiej znajduje się dzisiaj Msza Święta w tradycyjnym rycie rzymskim budzi najwyższe zdumienie, niepokój i niezgodę: tak być nie może! Problem dotyczy przecież najdoskonalszego aktu kultu, dzięki któremu kształtowały się rzesze Świętych i rzesze uczciwych katolików, pokolenia, które poprzedziły nas – także na polskiej ziemi. Pytamy dzisiaj: „«Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swej roli? Skąd więc wziął się na niej chwast?» Odpowiedział im: «Nieprzyjazny człowiek to sprawił»” (Mt 13, 27-28). Chwast niechęci i pogardy dla Tradycji posiał nieprzyjazny człowiek!

Można sobie wyobrazić uprawniony opór, bojkot i sabotowanie takich rozporządzeń papieża, które zaprzeczałyby Tradycji, czyli wierze katolickiej.

Natomiast opór, bojkotowanie i sabotowanie zawartych w bulli Quo primum rozporządzeń papieża Św. Piusa V, będących wprost na linii wierności Tradycji, jest działaniem antyeklezjalnym, idącym w kierunku niekatolickim. Robi się nieciekawie, destrukcyjnie, dziwnie i niebezpiecznie.

Konstruktywna konkluzja lapidarna – na czasy pomieszania powszechnego:

Podejmując, w posłuszeństwie Tradycji i Ojcu Świętemu Św. Piusowi V, wszelkie godziwe starania, aby w Kościele – w diecezjach, parafiach, wspólnotach – rozkwitała codzienna praktyka liturgii Mszy Świętej celebrowanej w tradycyjnym rycie rzymskim na chwałę Boga w Trójcy Jedynego, przyczyniamy się do ocalenia i przekazania następnym pokoleniom czystej katolickiej wiary, katolickiego rozumienia Mszy Świętej jako Ofiary i jako najdoskonalszego aktu kultu. Wyborna i zaszczytna służba eklezjalna! Możliwa. Nagląca!

https://sacerdoshyacinthus.com/2012/07/ ... -sabotazu/

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Niestosowności w liturgii
PostNapisane: 17 lip 2018, 09:42 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7524
Lokalizacja: Podlasie
Niestosowności w liturgii (7): satanistyczny gest

„dicentes ligno: «Pater meus es tu» et lapidi: «Tu me genuisti».
Verterunt ad me tergum et non faciem”.
„Ci, którzy mówią do drzewa: «Ty jesteś moim ojcem»,
a do kamienia: «Ty mnie zrodziłeś»,
do Mnie zaś obracają się plecami a nie twarzą”
(Jr 2, 27).

Bezczelnie szybko, nachalnie i bezproblemowo znalazł sobie drogę do polskich kościołów i kaplic satanistyczny gest: wypinanie się tyłem do Pana Jezusa obecnego w Najświętszym Sakramencie. Takie zachowanie nie ma precedensu w historii Kościoła Katolickiego! Rozpowszechnia się gest kłaniania się do drzewa i do kamienia (pomijamy tutaj kwestię uprawnionych i należnych znaków rewerencji wobec konsekrowanego ołtarza z relikwiami, np. przez ucałowanie, co Kościół czyni od wieków).

Pan Jezus mówi prawdę: „Et ecce ego vobiscum sum omnibus diebus usque ad consummationem saeculi” „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28, 20).

To słowo realizuje się w sposób najpełniejszy i najzupełniejszy w Najświętszym Sakramencie. Transsubstantiatio – przeistoczenie – podczas Mszy Świętej to istotowa przemiana: nie ma już chleba i wina, jest Ciało i Krew Chrystusa obecne vere, realiter, substantialiter – prawdziwie, rzeczywiście, substancjalnie.

Kościół zawsze otaczał najwyższym szacunkiem i czcią Ciało i Krew Chrystusa. Już sama nazwa Sanctissimum Sacramentum – Najświętszy (!) Sakrament – odzwierciedla obiektywną rzeczywistość: hic est Deus – tutaj jest Bóg. Stąd Najświętszemu Sakramentowi oddawana jest cześć boska, najwyższy kult: cultus latriae.

Jednym z istotnych i integralnych elementów kultu jest zwrócenie się w kierunku Pana Jezusa, postawa klęcząca i przyklęknięcie – pełne szacunku, pokory, uniżenia przed majestatem Boga skrytym w Hostii tej. Klęczymy w momencie przeistoczenia, klęczymy przyjmując Komunię Świętą, klęczymy podczas wystawienia Najświętszego Sakramentu, podczas adoracji wspólnej i prywatnej, przyklękamy kiedy wchodzimy do kościoła, przyklękamy kiedy wychodzimy z kościoła, przyklękamy kiedy przechodzimy przez środek kościoła.

Tu oto jesteśmy w samym centrum Kościoła. Tu oto jesteśmy w samym centrum spraw Kościoła. Tu oto jesteśmy w samym centrum życia Kościoła jako wspólnoty kultu, adoracji i czci Pana Jezusa Chrystusa, naszego Pana i Króla.

I oto w tę delikatną dziedzinę, w tę centralną dziedzinę życia Kościoła wpływowe środowiska w ostatnich kilkudziesięciu latach nachalnie wprowadziły zamęt i doprowadziły do umniejszenia czci wobec Pana Jezusa obecnego w Najświętszym Sakramencie. Ten destrukcyjny proces trwa nadal w najlepsze i wiele wskazuje na to, że jeśli nie postawimy uprawnionego katolickiego oporu – za wzorem Świętych! – staniemy się współwinni umniejszenia czci wobec Pana Jezusa obecnego w Najświętszym Sakramencie. Straszliwy grzech przeciwko czci Bożej! Destrukcja Kościoła. Destrukcja wiary katolickiej.

Jeden z duchownych niedawno mówił: „W liturgii stracono wymiar wertykalny, podobnie zresztą, jak w etyce czy życiu społecznym. A zatem liturgia przestała być rozumiana jako prawo Boga do bycia czczonym tak, jak On sam to ustalił. I stała się naszą uzurpacją do swobodnego tworzenia kultu i sprawowania go według naszych zwyczajów. Jak mówił prorok Izajasz: zamieniliście mój kult na własny, sklecony z waszych zwyczajów. Liturgia stała się (…) swoistą formą rozrywki, spędzania wolnego czasu. (…)

Wielu pojęło reformę jako rewolucję. Czyli wszystko wywracamy do góry nogami, w centrum liturgii stawiamy człowieka zamiast Boga, człowieka ze swymi uzurpacjami, pragnieniami, a także z jego – trzeba to powiedzieć – nieodpartą wolą dominacji, zapominając przy tym, że główną postacią w liturgii jest kto inny: nasz Pan, Bóg. (…)

Tabernakulum, na co żali się wielu świeckich, chowa się do kąta, że nie można go w ogóle znaleźć, a w miejscu centralnym stawia się tron dla kapłana. Na to Sobór nigdy nie pozwolił. Doszło do tego na zasadzie stopniowych ustępstw: najpierw usunęliśmy z centralnego miejsca Pana Boga w Najświętszym Sakramencie, a Jego miejsce zajęliśmy my, duchowni. I to w okresie, gdy my, kapłani, nie mamy się czym chwalić. Będzie lepiej, jeśli pozostaniemy z boku, jak słudzy”.

Czy staliśmy się ateistami? Staliśmy się religijnymi egoistami. Ważniejsze dla nas jest nasze „ja”, nasze wspólnoty, nasze ucztowanie, nasze świętowanie, nasze klaskanie, nasze choreografie, nasze sprawy, nasze prawa, nasze powodzenie, nasze inicjatywy, nasze przedsięwzięcia, nasze pomysły, nasze przepisy i przepisiki, nasze ustalenia, nasze „posługi”, nasze struktury, nasze środowiska, nasz dobrobyt, nasza ekologia, nasze bezpieczeństwo i co tam jeszcze… Sprawa czci wobec Pana Jezusa jest dzisiaj w Kościele marginalna! Człowiek i jego sprawy są nadmuchane do niebotycznych rozmiarów (o czym można się przekonać obserwując niektóre „celebracje”, a cześć wobec Pana Jezusa obecnego w Najświętszym Sakramencie jest nieobecna lub zdawkowa, bądź traktowana marginalnie. Nadmuchana pycha!

W tym kontekście wskażmy tylko na jeden grzech umniejszenia czci wobec Pana Jezusa. Chodzi o zaprzestanie lub sprowadzenie do minimum praktyki klękania i przyklękania przed Najświętszym Sakramentem. Co gorsza: wypinanie się tyłem do Pana Jezusa obecnego w Najświętszym Sakramencie. Tak się dzieje i w Polsce, w coraz większej ilości parafii! Ideologów nie brakuje – z mądrą miną bezczelnie indoktrynują wiernych, że tak powinno być. Nikt nie protestuje! Tak się ateizuje dzieci, młodzież, lektorów, ministrantów, wiernych. Antyduszpasterstwo! Prosta droga do ateizmu, do wykasowania powołań kapłańskich, do pustych kościołów.

W większości kościołów katolickich Tabernaculum jest umieszczone w centralnym miejscu, na środku, jako istotny element ołtarza, dobrze widoczne już przy wejściu do kościoła. Wieczna lampka – żywy, podtrzymywany z troską ogień! – przypomina o obecności Pana Jezusa i zagrzewa do oddawania Mu czci, do adoracji, do uniżenia się, do ugięcia kolan. Żaden człowiek, choćby trochę wierzący, żaden człowiek o używalności rozumu, nie będzie odwracał się tyłem bądź wypinał się tyłem do Pana Jezusa obecnego w Najświętszym Sakramencie. W nowej Mszy kapłan niemal przez cały czas stoi tyłem do Tabernaculum.

W kościołach katolickich po Soborze Watykańskim II postawiono stoły, błędnie nazywane ołtarzami soborowymi. Błędnie, ponieważ sam Sobór ani w żadnym dokumencie, ani w żadnym sformułowaniu nie nakazywał, ani nawet nie sugerował odwracania kapłana tyłem do Pana Jezusa i stawiania stołów versus populum. Klasyczny układ pięknie ocalał w jasnogórskiej kaplicy i u św. Józefa w Kaliszu!

Co się dzieje w nowej Mszy – novus ordo missae? Weźmy sytuację praktyczną. Czas poza Mszą Świętą albo w czasie Liturgii Słowa podczas Mszy Świętej. Ktoś ze służby liturgicznej (ministrant, lektor) ma przejść z jednej strony prezbiterium na drugą. Idąc przez prezbiterium, ma po drodze Tabernaculum po jednej stronie a stół posoborowy po drugiej. Powszechnie wprowadzaną i obowiązującą podczas nowej Mszy Świętej modą staje się totalne ignorowanie Tabernaculum, w którym stale jest obecny Pan Jezus, a kłanianie się stołowi posoborowemu i ludziom. I oto mamy sytuację taką: kłaniając się stołowi posoborowemu jednocześnie wypina się tyłem do Tabernaculum, do Najświętszego Sakramentu. Satanistyczny gest! Czy nikt tego nie widzi?

Benedykt XVI przypomniał o Tabernaculum, przypomniał, że „w kościołach miejscem najświętszym jest to, w którym przechowuje się Eucharystię”.

Pan Jezus na czas Mszy Świętej nie ulatnia się z Tabernaculum. I nie ma żadnego konfliktu obecności, o którym perorowali niektórzy liturgiści. Transsubstancjacja (przeistoczenie), która zachodzi podczas celebracji liturgicznej (actio), nie stoi w żadnym konflikcie z trwałą obecnością Pana Jezusa w Tabernaculum. Jakiż tu mógłby być konflikt? Przez wieki Kościół celebrował Mszę Świętą na ołtarzach, na których na stałe było umieszczone Tabernaculum. Tak się nadal dzieje, gdzieniegdzie. Przez wieki Kościół celebrował niektóre uroczyste Msze Święte przed wystawionym Najświętszym Sakramentem – coram Sanctissimo. Nie było tu żadnego konfliktu obecności.

Gesty uszanowania, czci, pokory, uniżenia – do kogo przede wszystkim, do kogo najpierw, do kogo nieodzownie chcemy je kierować? Ołtarz czy stół posoborowy, z drewna bądź z kamienia, jest tylko przedmiotem. W Tabernaculum jest żywa OSOBA – NASZ PAN JEZUS CHRYSTUS. BÓG!

Dokąd więc chcemy kierować wyrazy najwyższego szacunku, czci, uniżenia?
Czy można pomyśleć, żeby człowiek mający choć odrobinę wiary i używalności rozumu do Pana Jezusa wypinał się tyłem?
Obyśmy nie należeli do tych, o których Słowo Boże mówi:
„Et non audierunt nec inclinaverunt aurem suam, sed abierunt in voluntatibus et in pravitate cordis sui mali factique sunt retrorsum et non in ante”.
„Ale nie usłuchali ani nie chcieli słuchać i poszli według zatwardziałości swego przewrotnego serca; odwrócili się plecami, a nie twarzą” (Jr 7, 24).
Czas się obudzić. Czas budzić innych. Największym skarbem Kościoła jest Pan Jezus utajony w Najświętszym Sakramencie. Nie ma w Kościele ważniejszej sprawy, niż najwyższa troska o godne uczczenie Pana Jezusa utajonego w Najświętszym Sakramencie.
„A kto się przejmuje Jego losem?” (Iz 53, 8).

I w tej kwestii Msza Święta w tradycyjnym rycie rzymskim ujawnia katolicki porządek.

https://sacerdoshyacinthus.com/2012/07/ ... czny-gest/

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Niestosowności w liturgii
PostNapisane: 19 lip 2018, 11:53 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7524
Lokalizacja: Podlasie
Niestosowności w liturgii (8): Wyrzucony Krzyż

Nie jest trudno mówić o zewnętrznych siłach wrogich Kościołowi Katolickiemu. Jeśli przeakcentuje się takie widzenie, grozi nam pominięcie najistotniejszych sił wrogich Kościołowi. A są nimi te, które rujnują Kościół Katolicki od środka.

Papież św. Pius X w encyklice Pascendi Dominici gregis pisał:

„Zwolenników błędów należy dziś szukać nie już wśród otwartych wrogów Kościoła, ale w samym Kościele: ukrywają się oni – że tak powiemy – w samym wnętrzu Kościoła; stąd też mogą być bardziej szkodliwi, bo są mniej dostrzegalni. Będziemy więc mówić, Czcigodni Bracia, nie o niekatolikach, lecz o wielu z liczby katolików świeckich, oraz – co jest boleśniejsze – o wielu z grona samych kapłanów, którzy wiedzeni pozorną miłością do Kościoła, pozbawieni silnej podstawy filozoficznej i teologicznej, przepojeni natomiast do gruntu zatrutymi doktrynami, głoszonymi przez wrogów Kościoła, zarozumiale siebie mienią odnowicielami tego Kościoła”.

Centralnym problemem Kościoła jest błąd i grzech.
Centralnym problemem Kościoła jest zdrada Prawdy i zdrada łaski.
Centralnym problemem Kościoła jest herezja i grzech.
Centralnym problemem Kościoła jest zdrada Pisma Świętego i Tradycji.
Centralnym problemem Kościoła jest zdrada Jezusa Chrystusa.

Drogą Kościoła jest Prawda i łaska.
Drogą Kościoła jest wierność Prawdzie i łasce.
Drogą Kościoła odrzucenie herezji i grzechu.
Drogą Kościoła jest wierność Pismu Świętemu i Tradycji.
Drogą Kościoła jest wierność Jezusowi Chrystusowi.
Drogą Kościoła jest Jezus Chrystus – ukrzyżowany i zmartwychwstały!

Obrazek

Jednym z przejawów błędu i grzechu jest wyrzucenie Krzyża z centralnego miejsca ołtarza, na którym składana jest Najświętsza Ofiara.

Od wieków Krzyż towarzyszył Mszy Świętej. A dzisiaj? Co się stało? Dlaczego wyrzuciliśmy Krzyż z centralnego miejsca ołtarza? Dlaczego nie chcemy, aby Krzyż tam powrócił?

Ileż wykrzywień! Krzyż wieszany jest na ścianach, nad drzwiami zakrystii, stawiany jest z boku, z tyłu, poza ołtarzem, a jeśli już na ołtarzu to z boku, bokiem itd…. Jak to się dzieje, że kapłan katolicki celebrując Ofiarę Mszy Świętej nie chce mieć przed oczami wizerunku Chrystusa Ukrzyżowanego?

Ileż problemów z Krzyżem! Kapłani, którzy bez ubocznych motywacji chcą stawiać Krzyż w centrum, pasyjką przed oczy celebransa, są dyskryminowani, pouczani, dyscyplinowani, marginalizowani, wprost zakazuje się im stawiania Krzyża na środku ołtarza.

Niesłychaną zuchwałością jest usunięcie Krzyża z centralnego miejsca ołtarza. Do czegośmy doszli? Jakiż w ogóle może być problem z Krzyżem? Dla kogo to jest problem? Dlaczego to jest problem?

Wyartykułujmy to klarownie:

Kapłani, którzy bez ubocznych motywacji chcą stawiać Krzyż w centrum, przed oczy celebransa, pełnią dzisiaj wybitną rolę eklezjalną: ocalają czystą katolicką wiarę, ocalają katolickie rozumienie Mszy Świętej jako Ofiary. Bezcenna służba.

A postawienie Krzyża w centrum ołtarza nie jest problemem. Jest przywilejem!

Liturgia jest dzisiaj w wielu wydaniach i wielu środowiskach rewią samouwielbienia przed ołtarzem Pańskim. Staje się aktem antropocentrycznym. „Najświętszą” regułą staje nieusuwalny wymóg wzajemnego patrzenia na siebie kapłana i wiernych. Jak się mówi tu i tam: liturgia jest dla człowieka. Stąd niedorzeczne – bo ignorujące teocentryczne zorientowanie liturgii – określenia: celebrowanie do ściany, odprawianie tyłem do ludzi, Krzyż przeszkadza.

„Tak naprawdę doszło tutaj do klerykalizacji, której wcześniej w tym miejscu nigdy nie było. Kapłan – jako przewodniczący liturgii (jak się go teraz chętnie nazywa) – staje się teraz właściwym punktem odniesienia dla całości. Wszystko zależy od niego. To jego trzeba widzieć, to w jego działaniu brać udział, jemu odpowiadać – to jego kreatywność podtrzymuje całość. W sposób uzasadniony podejmowana jest próba zredukowania tej dopiero co powołanej do życia roli poprzez rozdzielenie różnorodnych czynności i powierzenie «twórczego» opracowania liturgii grupom wiernych przygotowujących nabożeństwo, które powinny, a przede wszystkim chcą «włączyć siebie» w przebieg Mszy. Coraz mniej widać tu Boga, coraz ważniejsze staje się to, co czynią ludzie, którzy spotykają się tutaj i którzy wcale nie chcą się już poddać «danemu z góry schematowi». Zwrócenie się kapłana czyni ze wspólnoty zamknięty krąg. Wspólnota w swoim kształcie nie jest już otwarta ani do przodu, ani do góry, lecz zamyka się w sobie samej. Wspólne zwrócenie na Wschód nie oznaczało ani tego, że «celebruje się do ściany», ani tego, że kapłan «odwraca się plecami do ludu» (nie był on po prostu uważany za aż tak ważnego). Albowiem tak jak w synagodze wspólnie patrzono w stronę Jerozolimy, tak i tutaj wspólnie patrzy się «na Pana». Jak wyraził to J. A. Jungmann (…), chodziło raczej o ten sam kierunek zwrócenia się kapłana i ludu, którzy wiedzieli, iż wspólnie zmierzają do Pana. Nie zamykają się w kręgu, nie przyglądają się sobie wzajemnie, lecz jako wędrujący lud Boży kierują się na Wschód, w stronę Chrystusa, który wychodzi nam naprzeciw” (Kard. J. Ratzinger, Duch liturgii).

W kontekście powyższego postawmy pytania poważne:

Czym uzasadnić powszechne i pospieszne usunięcie Krzyża z centrum ołtarza?
Czym uzasadnić powszechne – także w Polsce – opór, niechęć, bunt i agresję przeciwko umiejscowieniu Krzyża w centrum ołtarza?
Czym uzasadnić dyscyplinowanie, pacyfikowanie, dezawuowanie i karanie (łącznie z pozbawianiem możliwości odprawiania Mszy Świętej) kapłanów, którzy – także w Polsce – bez ubocznych motywacji pragną, odprawiając Mszę Świętą, mieć przed oczami Krzyż?

Konstruktywna konkluzja lapidarna – na czasy pomieszania powszechnego:

Podejmując, w posłuszeństwie Tradycji wszelkie godziwe starania, aby w Kościele – w diecezjach, parafiach, wspólnotach – Krzyż powrócił na centralne miejsce ołtarza, przyczyniamy się do ocalenia i przekazania następnym pokoleniom czystej katolickiej wiary, katolickiego rozumienia Mszy Świętej jako Ofiary, katolickiego zorientowania akcji liturgicznej versus Deum. Ku Bogu!

W tej kwestii powrót do tradycyjnej Mszy Świętej w rycie rzymskim okazuje się decyzją zbawienną – przywracaniem katolickiego porządku.

https://sacerdoshyacinthus.com/2012/07/ ... ony-krzyz/

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Niestosowności w liturgii
PostNapisane: 20 lip 2018, 12:39 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7524
Lokalizacja: Podlasie
Mody dziwne niszczące liturgię – cz. 1: Moda kwiatowa.

„Któż więc, Boże, stanie w obronie tego łagodnego Baranka,
który nigdy nie otworzył ust swoich w swojej sprawie,
lecz zawsze tylko w naszej?”
(o. Pio z Pietrelciny)


Destrukcja kultu Najświętszego Sakramentu postępuje. Od kilkudziesięciu lat dzieją się w Kościele sprawy dziwne, które mają jeden wspólny mianownik: stopniowe rugowanie oznak czci, pokory, wiary, pietyzmu i szacunku dla największej świętości, jaką pozostawił nam Jezus Chrystus, czyli dla Najświętszego Sakramentu. O tym najpoważniejszym problemie Kościoła pisałem w artykule Adagium kapłańskie, opublikowanym z datą 12 maja br.. Polecam ten artykuł z pełną odpowiedzialnością za każde pomieszczone tam słowo.

Rozpowszechniają się pewne mody. Ktoś gdzieś coś zapoczątkuje a potem znajduje wielu bezmyślnych lub świadomych naśladowców.

Dzisiaj o dziwnej modzie kwiatowej. Przez całe wieki architektura katolickich kościołów wyrastała z wiary i prowadziła do wiary. Szczegóły były ważne i celowe. Balaski (balustrada) miały na celu między innymi umożliwienie wiernym godne przyjmowanie Komunii Świętej w szlachetnej królewskiej postawie klęczącej. Elementem podkreślającym wzniosłość wydarzenia było przykrywanie balustrady na czas rozdzielania Komunii Świętej pięknym białym obrusem (zaszczytne zadanie ministrantów).

Destrukcja: dzisiaj w wielu kościołach balustrady nie ma, a jeśli jest, nie przykrywa się jej pięknym białym obrusem, pozbawiając ministrantów zaszczytnego zadania przygotowania miejsca do godnego przyjmowania Komunii Świętej przez wiernych.

Zapanowała moda: w coraz większej liczbie kościołów, w których ostały się balaski, stawia się na nie kwiaty. Bywa, że kwiaty stawia się także na mensie ołtarza, na którym przez dziesięciolecia czy przez wieki kapłani katoliccy składali Bogu Najświętszą Ofiarę w tradycyjnym rycie rzymskim. Są różne aranżacje: na balustradzie kładzione są bukiety kwiatów, stawia się na niej flakony, bądź doniczki z kwiatami. Ta moda dziwna uniemożliwia wiernym przyjmowanie Komunii Świętej przy balustradzie.

Elementarne pytania, jakie stawia filozofia klasyczna (realistyczna), obnażają absurdalność wspomnianej mody kwiatowej. Patrząc na balustradę stawiamy pytania: Co to jest? Po co to jest? Byt i jego celowość. I jedno i drugie zostają zaprzeczone przez modę dziwną – kwiatową.

Jak długo jeszcze będziemy milczeć, gdy stopniowo – element po elemencie – ruguje się oznaki czci, pokory, wiary, pietyzmu i szacunku dla największej świętości, jaką pozostawił nam Jezus Chrystus, czyli dla Najświętszego Sakramentu? Kogo to obchodzi? Sposób potraktowania tych kwestii to papierek lakmusowy naszej wiary w rzeczywistą obecność Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie. Serce wiary katolickiej!

Uczynimy rzecz piękną i dobrą, gdy podejmiemy wszelkie godziwe starania, aby przywrócić w naszych kościołach i parafiach zwyczaj przyjmowania Komunii Świętej przy balaskach nakrytych białym obrusem.

Kilka dni temu pytali mnie ludzie o pewne szumnie zapowiadane masowe wydarzenie z nurtu pneumatyków afroamerykańskich. Dawałem jedną odpowiedź: Idźcie przed Tabernaculum! Tam jest WSZYSTKO. BÓG.

W swoim wystąpieniu na XI Zwyczajnym Zgromadzeniu Ogólnym Synodu Biskupów w Watykanie, w październiku 2005 roku, Abp Jan Paweł Lenga, Ordynariusz Karagandy (Kazachstan) mówił:

„Prośmy Ducha Świętego, aby rozpalił w naszych sercach «gorliwość o dom Pański» i o jego największy skarb, którym nie jest jakiś przedmiot czy teoria, lecz Ciało i Krew naszego Boga i Zbawiciela. Być może moglibyśmy uczyć się tego od św. Ojca Pio z Pietrelciny, świętego czciciela Eucharystii żyjącego w naszych czasach. Oto jego słowa: «O Ojcze święty, ile profanacji, ile świętokradztw musi znosić Twoje łaskawe serce! Któż więc, Boże, stanie w obronie tego łagodnego Baranka, który nigdy nie otworzył ust swoich w swojej sprawie, lecz zawsze tylko w naszej?» (Epist. II, s. 344)”.

Powtórzmy: „Któż więc, Boże, stanie w obronie tego łagodnego Baranka, który nigdy nie otworzył ust swoich w swojej sprawie, lecz zawsze tylko w naszej?”

Msza Święta w tradycyjnym rycie rzymskim ujawnia katolicki porządek rzezy. Wyciągnijmy wnioski i podejmijmy decyzje Bogu miłe.

Adoremus in aeternum Sanctissimum Sacramentum!

https://sacerdoshyacinthus.com/2013/07/ ... -kwiatowa/

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Niestosowności w liturgii
PostNapisane: 22 lip 2018, 22:20 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7524
Lokalizacja: Podlasie
Mody dziwne niszczące liturgię – cz. 2: Moda zabawowa.

Scriptum est: “Et erit domus mea domus orationis”.
Vos autem fecistis illam…
„Napisane jest: Mój dom będzie domem modlitwy,
a wy uczyniliście z niego…”
(Łk 19, 46)

„Któż więc, Boże, stanie w obronie tego łagodnego Baranka,
który nigdy nie otworzył ust swoich w swojej sprawie,
lecz zawsze tylko w naszej?”
(Św. Pio z Pietrelciny)


Destrukcja kultu Najświętszego Sakramentu postępuje. Od kilkudziesięciu lat dzieją się w Kościele sprawy dziwne, które mają jeden wspólny mianownik: stopniowe rugowanie oznak czci, pokory, wiary, pietyzmu i szacunku dla największej świętości, jaką pozostawił nam Jezus Chrystus, czyli dla Najświętszego Sakramentu. O tym najpoważniejszym problemie Kościoła pisałem w artykule Adagium kapłańskie, opublikowanym z datą 12 maja br.. Polecam tę publikację z pełną odpowiedzialnością za każde pomieszczone tam słowo.

Rozpowszechniają się pewne mody. Ktoś gdzieś coś zapoczątkuje a potem znajduje wielu bezmyślnych lub świadomych naśladowców.

Dzisiaj o dziwnej modzie zabawowej. Przez całe wieki zachowanie się katolików w kościele wynikało z prawdziwościowego odczytania bytu i jego celowości: kościół jest domem Bożym, przeznaczonym do modlitwy, do kultu. Zachowanie się katolików w kościele wynikało z wiary i prowadziło do wiary. Szczegóły były ważne i celowe. Godne obrzędy, przyklęknięcia, postawa klęcząca, skupienie, milczenie, modlitwa, godny śpiew, miały na celu przede wszystkim umożliwić wiernym pełne szacunku uczczenie Pana Boga.

Św. Jan Bosko był kapłanem rzymskokatolickim, który z największą czcią traktował Najświętszy Sakrament. Biografowie piszą, że odprawiał Mszę Świętą z pobożnością, naturalnie, bez pośpiechu i bez sztucznych rozwlekłości. Jako katolicki wychowawca uczył młodzież najwyższego szacunku i czci dla Najświętszego Sakramentu, co zakładało także właściwe i godne zachowanie się w kościele i kaplicy. Święty wychowanek św. Jana Bosko, Dominik Savio, spędzał wiele czasu przed Panem Jezusem utajonym w Najświętszym Sakramencie w Tabernaculum – w ciszy i skupieniu. I święty Wychowawca i jego wychowankowie otrzymywali wiele łask w kontakcie z Panem Jezusem utajonym w Najświętszym Sakramencie, a do ich przyjęcia usposabiało ich godne zachowanie się w miejscu świętym.

Destrukcja: dzisiaj w wielu kościołach rozpowszechnia się nachalnie modę zabawową. Celują w tym grupy i wspólnoty o orientacji judeoprotestanckiej, bądź proweniencji pneumatyków afroamerykańskich. Obce naszej kulturze!

Zapanowała moda: w coraz większej liczbie kościołów – wbrew rzymskokatolickiej i polskiej kulturze – wprowadza się atmosferę zabawową, pogaduszki, głośne rozmowy, serwowanie żartów, pokrzykiwania, krzyki, tańce, podrygiwania, oklaski, chodzenie i bieganie po kościele, pantomimy, teatry, gimnastykę, piłkę, obcą nam bądź prostacką muzykę i teksty, odwracanie się tyłem do Tabernaculum, eliminację postawy klęczącej, nachalne pchanie się świeckich do prezbiterium i nieuprawnione zabieranie przez nich głosu, i inne niestosowności. Ta moda dziwna uniemożliwia wiernym – dorosłym, młodzieży i dzieciom – skupienie i godne uczczenie Pana Jezusa utajonego w Najświętszym Sakramencie – w Tabernaculum oraz na ołtarzu podczas Mszy Świętej i podczas adoracji. W miejsce Chrystusa centralną kwestią staje się nasze i moje wesołe przeżycie.

Dają się słyszeć głosy trywializujące i nonszalanckie wobec największej świętości – Sanctissimum Sacramentum – oraz wobec miejsc, gdzie Najświętszy Sakrament jest przechowywany. Co więcej, oświeceni prekursorzy zabawowości w bezczelnym tonie pouczają katolików, że Pan Bóg jest wszędzie, a więc nie jest ważna Jego obecność w skrzyneczce (sic!).

Jak długo będziemy w Kościele Katolickim znosić bezczelnych pouczaczy pozbawionych wiary? Jak długo będziemy znosić w Kościele Katolickim nachalnych rozwalaczy kultu Eucharystycznego?

Tych, którzy niszczą naszą największą świętość (obiektywnie największą świętość!) – Eucharystię i kult Eucharystyczny – należy za wzorem Chrystusa (J 2, 14-17!) przepędzić ze świątyni Pańskiej!

Elementarne pytania, jakie stawia filozofia klasyczna (realistyczna), obnażają absurdalność wspomnianej mody zabawowej. Patrząc na kościół i kaplicę stawiamy pytania: Co to jest? Po co to jest? Byt i jego celowość. I jedno i drugie zostają zaprzeczone przez modę dziwną – zabawową.

Najprościej i poprawnie: kościół jest od modlitwy. Szkoła jest od nauki. Podwórko jest od zabawy.

Jak długo jeszcze będziemy milczeć, gdy stopniowo – element po elemencie – ruguje się oznaki czci, pokory, wiary, pietyzmu i szacunku dla największej świętości, jaką pozostawił nam Jezus Chrystus, czyli dla Najświętszego Sakramentu? Kogo to obchodzi? Sposób potraktowania tych kwestii to papierek lakmusowy naszej wiary w rzeczywistą obecność Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie. Serce wiary katolickiej!

Uczynimy rzecz piękną i dobrą, gdy podejmiemy wszelkie godziwe starania, aby przywrócić w naszych kościołach, parafiach i kaplicach zwyczaj godnego zachowania się, skupienia i modlitwy – w miejscach naznaczonych obecnością Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie.

A jeśli trzeba, jasno i odważnie powiedzmy, komu trzeba: nie wolno!

W swoim wystąpieniu na XI Zwyczajnym Zgromadzeniu Ogólnym Synodu Biskupów w Watykanie, w październiku 2005 roku, Abp Jan Paweł Lenga, Ordynariusz Karagandy (Kazachstan) mówił:

„Prośmy Ducha Świętego, aby rozpalił w naszych sercach «gorliwość o dom Pański» i o jego największy skarb, którym nie jest jakiś przedmiot czy teoria, lecz Ciało i Krew naszego Boga i Zbawiciela. Być może moglibyśmy uczyć się tego od św. Ojca Pio z Pietrelciny, świętego czciciela Eucharystii żyjącego w naszych czasach. Oto jego słowa: «O Ojcze święty, ile profanacji, ile świętokradztw musi znosić Twoje łaskawe serce! Któż więc, Boże, stanie w obronie tego łagodnego Baranka, który nigdy nie otworzył ust swoich w swojej sprawie, lecz zawsze tylko w naszej?» (Epist. II, s. 344)”.

Powtórzmy: „Któż więc, Boże, stanie w obronie tego łagodnego Baranka, który nigdy nie otworzył ust swoich w swojej sprawie, lecz zawsze tylko w naszej?”

Adoremus in aeternum Sanctissimum Sacramentum!

* * *

Po Soborze Watykańskim II Pan Bóg nie zmienił poglądów.

* * *

Jeżeli nie klękniemy przed Panem Bogiem,
Rok Wiary będzie mnożeniem słów i oklasków.


https://sacerdoshyacinthus.com/2013/08/ ... -zabawowa/

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 10 ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /