Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 85 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Człowiek wobec antykultury i wobec antycywilizacji.
PostNapisane: 30 lip 2016, 06:44 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30608
Cisza, która krzyczy

Papież Franciszek modlił się w byłym niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau. Była to bardzo poruszająca scena i wyjątkowo wzruszający moment tej wizyty. Przede wszystkim zapamiętamy to milczenie, które jest bardzo ważnym elementem obecności każdego człowieka w Auschwitz.

Często wspominając to miejsce, zastanawiamy się i pytamy o milczenie Boga. Tak naprawdę Bóg tam był i przemawiał w tamtym czasie m.in. poprzez świętość Maksymiliana Kolbego i Edyty Stein czy przez heroizm Stanisławy Leszczyńskiej. Tak naprawdę to my pozostajemy w milczeniu i bezradności wobec takich sytuacji. Jedynym naszym odruchem jest słowo i myśl skierowane ku Bogu i to wyraził Papież Franciszek.

Dodatkowym elementem tego milczenia było to, że dla Papieża Franciszka przybyłego z Ameryki Południowej sytuacja bezpośredniego zderzenia się z doświadczeniami traumy II wojny światowej i nazizmu jest czymś zupełnie nowym. Dla Ojca Świętego jest to coś zupełnie niepojętego. Człowiek wychowany w tamtej kulturze nie jest w stanie sobie tego wyobrazić tylko na bazie lektury książek czy publikacji prasowych. O ile Jan Paweł II i Benedykt XVI mieli odwagę wypowiedzenia słów i podjęcia refleksji, dzieląc się swoim doświadczeniem i doświadczeniem swojego pokolenia, to Papież Franciszek jedyne, co mógł zrobić, to milczeć i ofiarować ten czas Bogu podczas modlitwy. To uczynił i za to osobiście jestem mu wdzięczny.

W obozie Ojciec Święty spotkał się z krewnymi rodziny Ulmów z Markowej, którzy zginęli za pomoc Żydom, oraz św. o. Maksymiliana Kolbego.

To są spotkania z ludźmi, którzy stanowią symbol. Często podkreślam to, że przykład jednego tylko św. o. Maksymiliana potrafił obalić całą strukturę zła systemu nazistowskiego. Zauważmy, że przy całej potędze tego zła przykład jego miłości i heroiczne oddanie życia było wyrazem tego, że istnieje miłość silniejsza niż śmierć, istnieje miłość silniejsza niż zagłada. To jest niezwykle wymowne, że ze spadkobiercami życia św. Maksymiliana Kolbego i rodziny Ulmów Papież się spotkał. To jest też wydobycie z historii tych ludzi i ich postaw.

Rodzina Ulmów reprezentuje wielotysięczną rzeszę Polaków. Często mówimy o Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej, ale przypomnijmy sobie, że sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II w Toruniu zawiera nazwiska tysięcy Polaków, którzy oddali swoje życie za Żydów. To są Ulmowie tamtej epoki. To są ludzie, którzy byli krzykiem Boga, gdy świat milczał.

Ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... zyczy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Człowiek wobec antykultury i wobec antycywilizacji.
PostNapisane: 26 wrz 2016, 10:01 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30608
Fundament wszystkich praw

Ze Stanisławem Piotrowiczem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącym sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, rozmawia Mariusz Kamieniecki

W piątek Sejm odrzucił w pierwszym czytaniu obywatelski projekt „Ratujmy kobiety” całkowicie legalizujący aborcję, jednocześnie zdecydował o skierowaniu do prac w Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka projektu „Stop aborcji”, który zakłada wprowadzenie w Polsce pełnej ochrony życia już od poczęcia. Dlaczego projekt nie trafia do Komisji Zdrowia?
– Sejmowa Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka obejmuje kwestie dotyczące praw człowieka, a życie ludzkie to podstawowe prawo człowieka. Jeżeli dzisiaj słyszymy głosy, że kobiety mają prawo do wolności, prawo do decydowania o sobie, to oczywiście są to ważne prawa, ale jest przecież jeszcze hierarchia praw. I tym najważniejszym prawem, stojącym jeszcze przed wolnością, jest prawo do życia. Prawo do życia jest fundamentalnym, podstawowym prawem człowieka, a komisja, którą mam zaszczyt kierować, już w swoim tytule ma zapisane: sprawiedliwość i prawa człowieka.

Proszę powiedzieć, jak teraz będą wyglądały prace nad tym projektem, który opozycja nazywa super-, ultrakonserwatywnym?
– Tytuły są takie, jakie są, natomiast opozycja nie jest w stanie wykazać konsekwencji. Natomiast i logika, i konsekwencja w tworzeniu prawa są bardzo ważne. Jeżeli weźmiemy pod uwagę to, że prawo do życia jest podstawowym prawem człowieka – o czym wspomniałem już wcześniej, jeśli weźmiemy pod uwagę to, że w Konstytucji RP zapisano, że życie trzeba chronić od poczęcia do naturalnej śmierci, że już dziecko w łonie matki ma prawa do dziedziczenia, to chyba naturalną konsekwencją jest to, że skoro nienarodzone dziecko (nasciturus, a więc dziecko poczęte, ale nienarodzone) ma prawo dziedziczyć, być dziedzicem na gruncie prawa spadkowego, to chyba poza wszelkim sporem jest to, że ma prawo do życia. Myślę, że zostanie powołana podkomisja – taką propozycję zamierzam przedstawić na posiedzeniu Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, w której udział zapewne będą miały wszystkie siły polityczne reprezentowane w Sejmie.

Czy możemy mówić już o wstępnym terminie, kiedy sprawa ta będzie procedowana?
– Jeszcze nie został wyznaczony termin posiedzenia komisji w tej sprawie. Trzeba się jeszcze zastanowić, kto winien uczestniczyć w pracach tej podkomisji, bo obok polityków – jak sądzę – trzeba też zaprosić do prac ekspertów, którzy dysponują stosowną wiedzą, którzy mogą się w sposób konstruktywny włączyć w prace podkomisji. Uważam, że już w nieodległej przyszłości, być może, że jeszcze na najbliższym posiedzeniu Sejmu, taka podkomisja zostanie wyłoniona.

Czy możemy się spodziewać burzliwej dyskusji – wojny światopoglądowej w komisji i podkomisji, zważywszy, że zdecydowanymi przeciwnikami projektu „Stop aborcji” byli politycy Nowoczesnej i Platformy, którzy głosowali za odrzuceniem tego projektu?
– To, jak sądzę, nic nadzwyczajnego, że wszyscy posłowie Nowoczesnej i większość posłów Platformy głosowała za odrzuceniem projektu „Stop aborcji”. Przecież te ugrupowania głosują przeciwko wszystkiemu, co nie od nich pochodzi. Warto podkreślić, że ten projekt też nie pochodzi od Prawa i Sprawiedliwości, ale jest inicjatywą społeczną, obywatelską, pod którą podpisało się ponad 450 tysięcy Polaków.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że tematem ochrony życia znów zaczyna się grać, o czym świadczy przebieg piątkowej debaty na forum Sejmu. Jak ten problem powinien zostać rozwiązany?
– Ustawodawca nie może milczeć, jeżeli dzieje się coś, co godzi w podstawowe prawa człowieka. Jeżeli milczy, to znaczy, że na to przyzwala. A zatem powinno się też wytyczać pewne kierunki cywilizacyjne, a takim kierunkiem jest zapewnienie życia. Proszę też zwrócić uwagę na pewną niekonsekwencję, mianowicie jeżeli dziecko się urodzi i jest niepełnosprawne, to te same środowiska pochylają się rzekomo z wielką troską nad człowiekiem, który został dotknięty niepełnosprawnością, natomiast jeżeli jest tuż przed porodem – a w niektórych krajach aborcja jest dopuszczalna do momentu porodu, a więc do chwili porodu można zabić – to jakoś to akceptują. W takim podejściu brakuje konsekwencji. W mojej ocenie kształt tej ustawy powinien zmierzać w tym kierunku, żeby przede wszystkim stworzyć lepsze warunki dla tych kobiet, które spodziewają się dziecka, a niestety nie mają woli jego wychowywania, które nie czują miłości do swojego dziecka. Tym kobietom trzeba stworzyć godne warunki do tego, żeby mogły urodzić swoje dziecko, a nie myśleć o pozbyciu się problemu, zabijając własne dziecko.

Co ma Pan na myśli, mówiąco warunkach?
– Mam tu na myśli stworzenie takich warunków, które sprowadzałaby się do odpowiedniej opieki medycznej, również opieki psychologicznej, ale też warunki materialne kobietom w ciąży. Tu nie można czynić odpowiedzialnymi tylko kobiety, ale środowisko, w którym żyją, winno udzielać im wsparcia. Przecież i dziś widzimy różnego rodzaju sytuacje, że w przypadku tzw. niechcianej ciąży kobieta pozostaje sama. Bywa nieraz, że odsuwają się od niej najbliżsi. Dlatego trzeba zmienić klimat wokół tych kobiet, które spodziewają się narodzin dziecka, a wtedy, kiedy nie chcą go urodzić, trzeba otoczyć je szczególną troską, miłością, życzliwością, wsparciem materialnym i psychologicznym. I bardzo chciałbym, żeby udało się wypracować taki model ustawy, który stwarzałby kobietom, matkom warunki, które można streścić następująco: jeżeli nie chcesz dziecka, to my ci pomożemy, ale zachowaj się godnie, daj żyć swemu dziecku, a my zrobimy wszystko, żeby ulżyć twojemu cierpieniu psychicznemu, a często również fizycznemu. Nie chciałbym też, żeby kobiety, które znajdują się często w bardzo trudnych okolicznościach, w sytuacji, kiedy dopuszczą się zabójstwa swojego dziecka, ponosiły za to odpowiedzialność karną. Wiemy przecież z doświadczenia, że kobiety, które się dopuściły takiego czynu, choć w niektórych wypadkach nie było to karalne, to tym zabójstwem własnego dziecka ściągnęły na siebie wielką traumę, wielkie cierpienia psychiczne, wyrzuty sumienia, wielką udrękę, która będzie im towarzyszyć przez całe życie.

Jakie zatem powinno być postępowanie w takich sytuacjach?
– W takich wypadkach – wydaje się, że jakakolwiek kara dla tych kobiet jest mało istotna, a przynajmniej nie najważniejsza. Jako prawnik mam świadomość, że ilekroć prawo stanowi jakieś zakazy, to nierespektowanie ich winno obwarować sankcjami. W przeciwnym wypadku, np. w prawie administracyjnym czy jakimkolwiek innym, jeśli stosuje się nakazy i zakazy bez możliwości ich wyegzekwowania, obwarowania sankcjami, to o takim prawie można powiedzieć, że jest demoralizujące. Cóż bowiem z tego, że istnieje zakaz, jak i tak mogę postąpić tak, jak chcę. Sądzę jednak, że ta sprawa jest wyjątkowa, dlatego należy doprowadzić do takich rozwiązań, żeby odpowiedzialności podlegali ci wszyscy, którzy popychają kobietę w tym kierunku, którzy jej pomagają, doradzają, nalegają, zmuszają do tego. Natomiast chciałbym, aby kobieta pozostała przy swoim sumieniu. Myślę, że byłby to wielki krok w tym kierunku. Prawodawca wytyczyłby drogę, wskazując, że to jest moralne, a to jest niemoralne, i myślę, że nie wszystko w tej materii musiałoby się wiązać z sankcją. W szczególności nie chciałbym, ażeby konsekwencje natury karnej ponosiła kobieta. Myślę, że wytrąciłoby to również argument przeciwnikom zakazu aborcji, którzy mieniąc się wielkimi obrońcami praw kobiet, rozdzierają dziś szaty i posądzając nas o bezduszność względem kobiet. Chcemy podkreślić, że nie to jest najważniejsze, ale najistotniejsze jest to, żeby prawodawca wskazał, że niemoralnym, złym, haniebnym czynem jest pozbawianie życia bezbronnego dziecka.

Czy ten Sejm jest w stanie stanąć na wysokości zadania?
– To się okaże. W każdym bądź razie myślę, że ten problem trzeba będzie postawić bardzo jasno. Chciałbym też, ażeby w sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka udało się nad tym projektem i dobrymi rozwiązaniami sprawnie procedować. Trudno mi jednak w tym momencie wypowiadać się za cały Sejm. Dotychczasowe prace wskazywałyby na to, że jest większość za tym, aby procedować – chciałbym wierzyć, że nie tylko procedować, ale i doprowadzić do pozytywnych skutków.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... -praw.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Człowiek wobec antykultury i wobec antycywilizacji.
PostNapisane: 25 lut 2017, 21:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30608
Jak się przeciwstawić obecnej w życiu publicznym, w środkach przekazu, w antysztuce i antykulturze orgii bluźnierstw, kłamstw i zniewag?

Pamięć ku obronie katolickiej, narodowej tożsamości Polski

Demokracja bez prawdy przemienia się w totalitaryzm

Ks. Stanisław Małkowski

Warszawska Gazeta 23 lutego – 2 marca 2017 r. KOMENTARZ TYGODNIA

Wezwanie do zaufania w Bożą miłość i opiekę, zawarte w Ewangelii niedzielnej 26 lutego dobrze przygotowuje nas do wejścia w czas Wielkiego Postu, rozpoczynającego się w Popielec już po 3 dniach. Nie troszczcie się zbytnio (Mt 6,31) o sprawy materialne, pamiętajcie o Bogu, duszy i przyszłym zmartwychwstaniu ciała jako świątyni Ducha Świętego.
Jak się przeciwstawić obecnej w życiu publicznym, w środkach przekazu, w antysztuce i antykulturze orgii bluźnierstw, kłamstw i zniewag? Jak znieść słabość odwołania się do obrażanych uczuć i przekonań religijnych, podczas gdy demoniczne szaleństwo dotyczy Boga i człowieka w całej prawdzie, a nie tylko subiektywnych doznań i wrażeń? Czy demokratyczny pluralizm polega na zrównaniu dobra ze złem i odrzuceniu wszelkich obiektywnych kryteriów i rozróżnień? Przecież demokracja bez prawdy przemienia się w totalitaryzm. Kto tego chce?

Przyjmujmy słowa świętego Anioła Stróża Polski, powiedziane do Polaków wiernych Jezusowi Chrystusowi Królowi:
Święte Imię Jezusa – waszego Króla i Pana nad wami. Przynoszę wam błogosławieństwo w imieniu Jezusa. Nie lękajcie się, Bóg jest z wami. Nie lękajcie się zła, które atakuje największe wartości narodu poprzez swoje sługi. Czyż nie macie Króla? Czyż nie włada On ziemią i niebem? Zło musi pokazać swoją ohydną twarz i cel, ku któremu zmierza. Zło atakuje bo wie, że czas jego jest krótki. Módlcie się o nawrócenie niewierzących i ludzi zwiedzionych przez zło. Módlcie się o dobro dla waszej ojczyzny, za rządzących nią, o odwagę i bezkompromisowe stawanie w obronie wiary i kultury waszego narodu. Błogosławię wam w imieniu Króla Jezusa Chrystusa. Tron Baranka to wasza ojczyzna. Tron Baranka to miejsce wybrane przez Ojca dla Syna. Ojciec wybrał miejsce, Ojciec wybrał czas. Chwała i cześć. Atak na królestwo Syna Ojca Przedwiecznego jest i będzie daremny. Zło jest bezsilne. Kochani, módlcie się, bo jesteście wybrani do grona tych, którzy otwierają serca dla Króla. Zdobywajcie serca, otwierajcie je na miłość, otwierajcie je na chwałę Syna. Amen, Anioł Stróż Polski.

Chociaż szatan, korzystający ze wspólnictwa wraz ze swoimi sługami i podwykonawcami, zmierzającymi bezmyślnie ku własnej wiecznej zgubie, jest od ludzi silniejszy, to jednak od Chrystusa i Maryi jest zdecydowanie słabszy. Naszym zadaniem jest więc poddanie władzy ludzkiej liczącej się z dobrem władzy Boga, darowanej nam z wysoka po to, aby wieczne i powszechne królestwo prawdy i życia, świętości i łaski, sprawiedliwości, miłości i pokoju, stało się rzeczywistością Polski oraz innych państw i narodów w miejscu i czasie, tu i teraz.

W popielcowym kazaniu w roku 1970 w Warszawie ks. prymas Stefan Wyszyński powiedział: Wzywam was, umiłowane dzieci Boże, do odpowiedzialności za słowo. (…) W codziennym życiu często zapominamy, że mając prawo do prawdy innych, sami musimy być w prawdzie. Bo tylko za cenę prawdy przez nas wypowiadanej możemy oczekiwać prawdy od innych. Warto więc pomyśleć nad tym, czy żyjemy prawdą, czy żyjemy z prawdy, czy obdzielamy innych prawdą, czy szanujemy ich prawo do całej prawdy?

Nie ma wolności bez prawdy. Sprawcami nowej totalitarnej niewoli chcą stać się ci wrogowie prawdy i dobra, którzy swoim hałasem pragną nas przestraszyć i zniechęcić, abyśmy biernie pogodzili się z tymi nieszczęsnymi siewcami śmierci.
Odwagi, Polsko, ciężko doświadczona nienawiścią i zdradą, ale wybrana i wezwana do wierności Bogu w oparciu o pamięć, tożsamość i nadzieję. Nie daj się złu zwyciężyć, ale zło dobrem zwyciężaj!

http://dakowski.pl/index.php?option=com ... &Itemid=46


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Człowiek wobec antykultury i wobec antycywilizacji.
PostNapisane: 21 mar 2017, 17:15 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7462
Lokalizacja: Podlasie
Jak przetrwać w „chorym świecie”? Radzi Pius XI

Obrazek

Osiemdziesiąt lat temu powstały dwa wielkie dzieła katolickiej nauki społecznej będące wielkim potępieniem bezbożnych i ludobójczych ideologii oraz ustrojów totalitarnych, a jednocześnie pozostające wielką apologią katolickiej doktryny społecznej oraz prawa naturalnego. Aktualne po dziś dzień.

W marcu przypada osiemdziesiąta rocznica opublikowania dwóch encyklik papieża Piusa XI – przeciw niemieckiemu narodowemu socjalizmowi („Mit brennender Sorge” z 14 marca 1937) oraz przeciw bezbożnemu komunizmowi (tak dosłownie) – „Divini Redemptoris” z 19 marca 1937 roku. Pisałem już na ten temat na łamach magazynu „Polonia Christiana”. Tutaj chciałbym odnieść się do innego kontekstu związanego z tymi dokumentami, czyli ich aktualności dla nas, żyjących w epoce gorączkowych prac – w samym Watykanie i w zaprzyjaźnionych episkopatach – nad wypracowaniem „nowego paradygmatu Kościoła”, a raczej paradygmatu nowego Kościoła. Co aktualnego po osiemdziesięciu latach mówi do nas Pius XI? Jaka nauka płynie z antytotalitarnych dokumentów w epoce, gdy niektórzy kardynałowie stwierdzają, że „wymogi duszpasterskie” są ważniejsze niż „czystość doktryny”, a to ostatnie słowo ma się odtąd kojarzyć z „bezdusznym rygoryzmem”, który nie dostrzega, że „życie ludzkie jest o wiele bardziej skomplikowane aniżeli formułki prawne”?

Warto więc przyjrzeć się środkom zaradczym, o których mówi Pius XI w kontekście walki z ideologiami i ustrojami totalitarnymi. W encyklice „Mit brennender Sorge” wskazuje więc Ojciec Święty, że najskuteczniejszym remedium jest życie zgodne z wiarą, czyli z przekazem wiary ujętym w doktrynie (nauce) Kościoła. Pisał w tym dokumencie o konieczności (zarówno dla kapłanów, jak i osób świeckich), „by życie uzgodnić z wiarą w myśl tego, czego wymaga prawo Boże i co Kościół bezustannie podkreśla”. „I dzisiaj znowu powtarzamy z całą powagą: nie wystarczy być zaliczonym do Kościoła Chrystusowego; trzeba być żywym członkiem tego Kościoła w duchu i w prawdzie. A takimi członkami Kościoła są tylko ci, którzy w niewinności albo w szczerej, rzeczywistej pokucie są w łasce u Pana i żyją nieustannie w obecności Bożej. Jeżeli Apostoł narodów, „naczynie wybrane”, karcił swe ciało i umartwiał, by snać innych nauczając, sam nie został odrzucony (1 Kor 9, 27), czyż wobec tego dla tych, którym powierzone jest podtrzymanie i rozszerzanie Królestwa Bożego, może istnieć inna droga, jak droga najściślejszego zespolenia apostolstwa z własnym uświęceniem? […] Chrześcijaństwo wchodzące w siebie we wszystkich swych członkach, odrzucające czystą zewnętrzność i wszelkie zeświecczenie, zachowujące rzeczywiście przykazania Boskie i kościelne, praktykujące miłość Boga i czynną miłość bliźniego, będzie mogło i musiało być wzorem i przewodnikiem dla świata chorego w najgłębszych swych podstawach i szukającego oparcia i kierunku; inaczej nastąpi straszne nieszczęście i upadek, przechodzący wszelkie wyobrażenie” (MBS, 24).

„Świat chory w najgłębszych swych podstawach”
Jakże profetycznie brzmią dzisiaj słowa Piusa XI skierowane do kapłanów w Niemczech i przestrzegające ich przed fałszywie pojętą „miłością pełną litości”: „Ta miłość pełna zrozumienia i litości ku błądzącym, a nawet ku szydercom, nie oznacza i nie może oznaczać rezygnacji z głoszenia prawdy, z ukazywania jej wartości, z jej obrony, a ni też z jej zastosowania w życiu na odcinku wam powierzonym. Najpierwszym i najoczywistszym darem, jaki kapłan może złożyć ludziom, jest służenie prawdzie i to całej prawdzie, wykrywanie błędu i walka z nim, obojętnie w jakiej formie błąd ten się pojawia” (MBS, 54).

Dzisiaj z ust protagonistów „nowego paradygmatu Kościoła” słyszymy, że raczej należy obniżać poprzeczkę wymagań moralnych. Raczej należy tropić i piętnować „rygorystów” („współczesnych faryzeuszów”, „ludzi o zamkniętym sercu” – jak głoszą miłosierni i otwarci na wszystko zwolennicy „nowego paradygmatu”), aniżeli dewiacyjne zachowania. Wyrzeczenia – jak w przypadku powstrzymania się od współżycia płciowego w tzw. związkach niesakramentalnych – przez tych samych uczestników „słuchającego Magisterium” zbywane są jako jakaś infantylna niedzisiejszość. Tymczasem Pius XI przypominał, mobilizując Kościół w Niemczech (jakże profetyczny adresat!) do oporu przeciw narodowemu socjalizmowi, że „wszelka prawdziwa i trwałą reforma zawsze miała swe ostateczne źródło w świętości, wychodziła od ludzi pałających i pędzonych miłością ku Bogu i bliźnim. Wspaniałomyślni, gotowi posłuchać każdego wezwania Bożego i spełnić je najpierw w swym życiu, a przy tym pokorni i pewni swego powołania, stali się luminarzami i odnowicielami swego czasu. Gdzie gorliwość reformatorska nie zrodziła się z czystej intencji, lecz była wyrazem i wybuchem gwałtownych namiętności, tam zamiast światła wprowadzała zamieszanie, zamiast budować niszczyła i nierzadko stała się źródłem błędów, które były bardziej zgubne niż szkody, jakie rzeczywiście lub pozornie chciano naprawić” (MBS, 25).

Jakże aktualne są te słowa właśnie teraz, gdy każe się nam świętować jubileusz protestanckiej reformacji i gdy z ust niektórych wpływowych kardynałów (W. Kasper), ba, z ust samego papieża słyszymy, że „Luter chciał dobrze”. W ramach więc jubileuszowych rozważań nad „zasługami” reformacji przytoczmy i te słowa Piusa XI z jego antyhitlerowskiej encykliki, który piętnując „miraż narodowego kościoła niemieckiego”, przypominał, że „historia innych kościołów narodowych, ich martwota duchowa, ich skrępowanie i ucisk przez władze świeckie, wskazują na beznadziejną bezpłodność, jakiej ulega z konieczności każda latorośl oddzielająca się od żywego szczepu winnego Kościoła” (MBS, 28).

Święte obowiązki biskupów
Na zakończenie przypomnijmy sobie słowa Piusa XI, które choć kierowane do niemieckiego Kościoła (a konkretnie do niemieckich biskupów) jakże wymowne są także dla nas, gdy obserwujemy (w większości tylko obserwujemy) jak grasuje po naszych miastach powszechny teatr bluźnierstwa. Osiemdziesiąt lat temu Następca św. Piotra przypominał, że biskupi Kościoła Chrystusowego „muszą czuwać” i jest ich „świętym obowiązkiem pasterskim uczynić wszystko, co możliwe […] aby prawa Majestatu Bożego, Imię i słowo Boże nie były bezczeszczone, aby umilkły bluźnierstwa przeciwko Bogu – w słowie, w piśmie i w obrazach, na razie liczne jak piasek nad morzem” (MBS, 16).

W duchu tzw. hermeneutyki ciągłości, czyli obowiązującego po Vaticanum II jeszcze silniejszego wezwania do ludzi świeckich, by uczestniczyli w życiu Kościoła, należy te słowa odbierać dzisiaj jako skierowane do nas wszystkich. Podobnie jak przypomnienie w obliczu agresji wrogów Krzyża, czy to bluźnierców z teatralnych desek, czy – jak w przypadku epoki, w której rzeczone encykliki powstawały – bluźnierców w czerwonych lub brunatnych koszulach, że „Krzyż Chrystusowy jest nadal dla chrześcijanina świętym znakiem zbawienia, sztandarem moralnej wielkości, choćby nawet samo i imię stało się dla wielu głupstwem i zgorszeniem (1 Kor 1, 23). W cieniu jego żyjemy, całując go umieramy. Ma on stać na naszym grobie i głosić naszą wiarę, ma świadczyć o naszej nadziei skierowanej ku światłości wiekuistej” (MBS, 34). Ave Crux, spes unica!


Grzegorz Kucharczyk

http://www.pch24.pl/jak-przetrwac-w-cho ... 293,i.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Człowiek wobec antykultury i wobec antycywilizacji.
PostNapisane: 25 wrz 2017, 07:51 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30608
Odbudowa człowieczeństwa

Testament duchowy śp. ks. kard. Carlo Caffarry.

Swoją refleksję podzielę na dwie części. W pierwszej podejmę rozważanie nad tym, co stanowi o zniszczeniu człowieczeństwa, i nad niektórymi głównymi czynnikami tego zniszczenia. W części drugiej odpowiem na pytanie, kto odbudowuje człowieczeństwo.

Zniszczenie człowieczeństwa
Za punkt wyjścia obierzmy dramatyczną kartę Ewangelii: zdradę Piotra. Przeczytamy ją w wersji św. Marka (por. Mk 14,66-76).

Na czym polega zdrada Piotra? Pytanie służącej stawia go przed koniecznością wyboru, który dotyczy jego samego i jego tożsamości w relacji z Jezusem. Przed wolnością Piotra otwierają się dwie możliwości: potwierdzenie prawdy o samym sobie lub zaprzeczenie tej prawdzie. Piotr wybiera zaprzeczenie prawdzie: „Nie wiem i nie rozumiem, co mówisz” (Mk 14,68). Piotr sprzeniewierza się prawdzie. Tylko prawdzie czy również samemu sobie? Czyż nie zaprzecza, że jest tym, kim jest? Zdradzając Chrystusa, zdradza samego siebie. Ocaliłby siebie tylko wówczas, gdyby potwierdził prawdę, gdyby dał o niej świadectwo. Jest pełen lęku, i to takiego lęku, który doprowadza go do krzywoprzysięstwa: „Począł się zaklinać i przysięgać”. Potwierdzając prawdę, ocaliłby samego siebie, gdyż przekroczyłby siebie w dążeniu do prawdy, siebie, który jest tak pełen lęku. Ta ewangeliczna narracja jest paradygmatem wszelkiej autodestrukcji człowieczeństwa. Pytanie służącej jest tylko okazją daną Piotrowi, by na nowo odkrył swoją tożsamość, prawdę o samym sobie. To ponowne odkrycie jest aktem umysłu Piotra: w tejże chwili staje się on świadom faktu, iż jest uczniem Jezusa. I w tej samej chwili ta świadomość prowokuje, bada jego wolność w dawaniu świadectwa o prawdzie. To właśnie prawda rodzi pewien imperatyw, który dotyczy Piotra i tylko jego samego. Piotr nie prowadzi dyskusji o naturze bycia uczniem, naśladowcą Jezusa. Zostaje jakby uwięziony w poznanej prawdzie – w prawdzie o sobie samym. Wiemy, że Piotr zdradził i płacze. Stał się sprawcą, ofiarą i świadkiem sprzeniewierzenia się prawdzie. W analogicznej sytuacji Judasz uznał, że nie jest godny istnieć, i powiesił się. „Tak więc człowiek jest sobą poprzez prawdę. Stosunek do prawdy stanowi o człowieczeństwie, konstytuuje godność osoby”1. Możemy więc stwierdzić: zniszczenie człowieczeństwa polega na zaprzeczaniu – przy użyciu naszej wolności – temu, co nasz rozum rozpoznał jako prawdziwe dobro osoby. Teologia mówi tu o grzechu. Już Owidiusz napisał: „video meliora proboque et deteriora sequor” [„widzę i pochwalam lepsze, idę za gorszym”]. Zniszczenie człowieczeństwa jest zatem bolesnym rozdarciem własnej subiektywności. I jest kłamstwem: buduje takie człowieczeństwo – osobiste i społeczne – które jest fałszywe. Być może nikt z większą głębią i z większym tragizmem niż Pirandello nie opisał życia tak ukształtowanego ludzkiego społeczeństwa jako maskarady. Człowiek nie żyje w domu pozbawionym drzwi i okien; żyje wewnątrz określonej kultury, oddycha „duchem czasów”, one zaś, wspierane i propagowane dzisiaj potężnymi środkami wytwarzania konsensusu, nierzadko sprzyjają czynnikom niszczącym człowieczeństwo. Poprzestanę tu na omówieniu dwóch tylko spośród tych czynników: są to zafałszowanie świadomości moralnej i oddzielenie wolności od prawdy. Pierwszym czynnikiem niszczącym człowieczeństwo jest zafałszowanie, jakiemu została poddana świadomość moralna wewnątrz kultury Zachodu, ograniczając się stopniowo – co ponad sto lat temu zauważył już Newman – do prawa, by myśleć, mówić, pisać zgodnie z własnymi sądami czy nastrojami. Powiedzieć dzisiaj: „Sumienie mi mówi, że…” w codziennym języku znaczy po prostu: „uważam, że…”, „pragnę, żeby…”, „podoba mi się, że…”. Zadajmy sobie zatem dwa pytania. Na czym dokładnie polega to zafałszowanie? Dlaczego jest ono czynnikiem niszczącym człowieczeństwo?

• Polega na zamianie, przemieszaniu stwierdzenia, że moralna powinność wypływa ze świadomości i poprzez świadomość, oraz stwierdzenia, że moralna powinność rodzi się w świadomości. Polega na pomyleniu funkcji manifestacyjnej [prawdy w odniesieniu do dobra] świadomości z funkcją konstytutywną właściwą rozumowi, jako udziału w Bożej Mądrości.

• Zafałszowanie świadomości moralnej jest czynnikiem w najwyższym stopniu destrukcyjnym dla człowieczeństwa, gdyż niszczy u źródła pierwotną więź osoby ludzkiej z Bogiem Stwórcą. Przesłania blask pierwszego słowa, jakie Bóg Stwórca kieruje do człowieka, jako Jego przewodnik.

Aby zdać sobie sprawę z tego, że zafałszowanie świadomości moralnej jest deprawacją człowieczeństwa, na wstępie niezbędne jest zrozumienie jego prawdziwej natury. W tej dziedzinie było dwóch wielkich mistrzów: Sokrates i święty Paweł. Zacznijmy od stwierdzenia, że za pośrednictwem sądu – właśnie na nim bowiem polega świadomość – człowiek odkrywa nie jakąkolwiek prawdę moralną, lecz prawdę nierozerwalnie związaną z uczynkiem, jaki ma spełnić (albo już spełnił). Jest to prawda, która dotyczy osoby w jej jednostkowości, jako podmiotu, który ma spełnić jakiś uczynek: świadomość daje osobie poznać właśnie prawdę moralną o tym uczynku, czyli jego moralne dobro lub zło. W tym miejscu logiczne jest, że zadamy sobie pytanie: jak mogę poznać tę prawdę? Jak buduje się ten sąd, na którym polega świadomość moralna? Od tego, jakiej odpowiedzi udzielimy na to pytanie, zależy ostatecznie cała nasza koncepcja sumienia. Za punkt wyjścia musimy obrać nasze codzienne doświadczenie. Potwierdza ono, że sąd sumienia ma wyjątkową moc: bezwzględnie, a nie tylko hipotetycznie, zobowiązuje nasze decyzje, naszą wolność. Dla każdego człowieka sprawa jest nawet tak jasna, że mówienie o „sumieniu” to praktycznie to samo, co mówienie: „czuję się zobowiązany do…”. Nade wszystko ciekawe jest jednak zauważenie i zrozumienie natury, bardzo osobliwej formy tej powinności. Jest bowiem rzeczą pewną, że – w pewnym sensie – każdy sąd naszego rozumu wymaga określonego postępowania, a zatem określonych decyzji woli. Jeśli wiemy, że jakiś pokarm szkodzi naszemu zdrowiu, to zazwyczaj postanawiamy powstrzymywać się od niego; jeśli wiemy, że na dworze jest niska temperatura, to decydując się na wyjście z domu, logicznie jesteśmy zdecydowani ciepło się ubrać. I tak dalej. Te oraz inne sądy naszego rozumu wymagają jednak spójnego postępowania, ale tylko hipotetycznie: jeśli chcesz być zdrowy, wiedząc, że dany pokarm…, jeśli nie chcesz nabawić się bronchitu, wiedząc, że klimat… Jeśli jednak uważnie wsłuchujemy się w sąd sumienia, widzimy, że powinność z niego wynikająca ma w swej istocie odmienną naturę. Powinność nie jest zawieszona na jakimś „się”: nie jest zawieszona na niczym. Narzuca się wolności człowieka bezpośrednio, sama z siebie. Sumienie mówi bezwzględnie: musisz spełnić ten czyn, nie możesz spełnić tego czynu. Głos sumienia stawia wolność człowieka wobec pewnego absolutu: absolutnego obowiązku. W ten sposób mamy dość szczególną sytuację wewnętrzną. Z jednej strony bowiem osoba ludzka czuje się zobowiązana tylko za sprawą owego sądu sumienia: tylko wobec tego sądu, owego sądu sumienia, wolność czuje się zobowiązana w sposób bezwzględny. Z drugiej strony, sąd ten jest aktem jednostki, podmiotu: jest wyłącznie jej aktem. Jak to się dzieje, że osoba za sprawą swego własnego aktu czuje się zobowiązana tak głęboko, tak ściśle, że nie jest w stanie uwolnić się jakimś przeciwnym aktem? To jej akt – akt jej rozumu – związał jej wolność. Swoim aktem – aktem swego rozumu – ją rozwiązuje: Sancho Pansa uznaje, że zasługuje na karę, ale pyta, czy może wygrzmocić sam siebie! Wielki Cervantes doskonale pojął zafałszowanie sumienia. Rzeczywistość naszego wewnętrznego doświadczenia jasno nam pokazuje, że tak się nie dzieje. Człowiek nie może zwolnić się z powinności, do jakiej go przynagla sąd sumienia: świadczy o tym powszechne doświadczenie wyrzutów sumienia. Ta niemożność zmusza nas do podjęcia głębszej refleksji nad świadomością moralną. Fakt, że człowiek czuje, iż sam siebie nie może zwolnić z powinności własnego sumienia, dowodzi, że sąd sumienia daje poznać osobie prawdę, która poprzedza istnieniem samo sumienie. To znaczy prawdę, która nie jest prawdziwa dlatego, że nasze sumienie ją zna, lecz przeciwnie, nasze sumienie ją zna, ponieważ ta prawda istnieje. Krótko mówiąc, prawda nie jest zależna od sumienia, lecz sumienie jest zależne od prawdy. Od jakiej prawdy? Tej prawdy, w świetle której i na mocy której „ten czyn jest dobry i należy go spełnić” albo „ten czyn jest niedozwolony i należy go unikać”. Już więc dochodzimy do bardzo ważnego wniosku: skoro człowiek jest zobowiązany tylko za pośrednictwem sądu własnego sumienia (= auto-nomia), skoro sąd własnego sumienia zobowiązuje, gdyż daje poznać prawdę, w takim razie człowiek jest autonomiczny wtedy, kiedy jest podporządkowany prawdzie. Własna autonomia polega na własnym podporządkowaniu się prawdzie. Teraz jednak musimy zatrzymać się na chwilę nad prawdą poznaną za pośrednictwem sądu własnego sumienia. O jaką prawdę chodzi? Skoro sumienie jest sądem odnoszącym się do naszego czynu w wymiarze moralnym, chodzi o prawdę praktyczną (odnoszącą się do ludzkiego działania), o prawdę o dobru i złu naszego działania. Sąd naszego sumienia odkrywa w akcie, który mam spełnić (spełniłem) – bądź to z powodu samej jego struktury, bądź też z powodu okoliczności, w jakich został spełniony – odniesienie do ładu, na mocy którego „iustum est ut omnia sint ordinatissima”2: wewnętrznego ładu istniejącego świata. Jeśli odkryję, że akt, który mam spełnić, stoi w relacji sprzeczności, czyli jeśli sumienie widzi, że ten akt sprzeciwia się temu ładowi, że ten akt narusza ten ład i go niszczy, to tego aktu, właśnie ze względu na jego niezgodność, należy uniknąć. Świadomość moralna poznaje ten ład istnienia jako respektowany albo negowany przez akt, który mam spełnić. Niemniej jednak sąd sumienia – warto zwrócić na to baczną uwagę – to zbieżność, punkt styczności, synteza poznania wewnętrznego ładu istnienia z poznaniem aktu, jaki mam spełnić. Ów wewnętrzny ład istnienia to nic innego niż ład stwórczej Mądrości Boga, z którą i w której wszelkie stworzenie zostało stworzone. W jaki jednak sposób człowiek może poznać ów ład, ową „ontologiczną prawość”? Tę właśnie ludzką zdolność nazywamy ludzkim rozumem. A zatem to właśnie ona sprawia, że człowiek ma udział w tejże Bożej Mądrości: jest pieczęcią odciśniętą w człowieku – i tylko w człowieku – stwórczą dłonią Boga. Za pośrednictwem rozumu człowiek poznaje ten ład, jaki stanowi piękno, dobro istnienia. A w świetle tego poznania sumienie może odkryć, czy akt, jaki osoba ma spełnić, wpisuje się w ten ład: w to piękno, w to dobro. Powiedzieć, że ten ład jest stworzony, ukonstytuowany przez ludzki rozum, a nie po prostu przezeń odkryty, oznacza po prostu zanegowanie faktu, którego nasze doświadczenie stale jest świadkiem. Kiedy swoim rozumem odkrywamy to piękno, ten ład i jego niezmienne wymagania, „non examinator corrigit, sed tantum laetatur inventor”, jak przenikliwie pisze święty Augustyn, rozum „stwierdza […] tylko, że tak jest, i nie zabiera się, jak sędzia, do czynienia poprawek, lecz cieszy się ze znalezionej prawdy”3. Świadomość moralna, jak widać, to miejsce, w którym Bóg kieruje pierwsze, pierwotne, stałe słowo do człowieka: miejsce, w którym Bóg objawia się jako przewodnik człowieka. Zgaście to światło, a człowiek zacznie chodzić po omacku w ciemności. Teraz możemy lepiej zrozumieć, na czym polega zafałszowanie sumienia. Zostało ono wykorzenione z Bożej Mądrości, a jego sąd jest ostateczny i nieodwołalny. Krótko mówiąc, to Sancho Pansa, który sam siebie okłada kijem. Drugim czynnikiem jest rozbrat wolności i prawdy [w odniesieniu do dobra]. Na czym polega zadziwiający związek wolności z prawdą? Jaka jest natura tej więzi?

Na wstępie musimy pamiętać, że nie mówimy o prawdzie w ujęciu ogólnym. Jak już wspomnieliśmy, mówimy o prawdzie praktycznej, to znaczy o prawdzie w odniesieniu do dobra/zła osoby ludzkiej jako takiej. Kiedy mówię, że „dwa plus dwa równa się cztery”, mówię prawdę, ale nie jest to prawda praktyczna. „Praktyczna” znaczy, że chodzi o prawdę, która musi zostać urzeczywistniona, spełniona w akcie osoby i za pośrednictwem tego aktu. Prawda usilnie się domaga wprowadzenia w czyn, spełnienia. Jest we mnie; jeśli ją odrzucam, to odrzucam samego siebie. Nietrudno jest więc dostrzec związek między prawdą i wolnością: Prawda to projekt budowania człowieczeństwa; żadne jednak budowanie człowieczeństwa nie jest możliwe, jeśli nie dokonuje się w wolności. Z definicji byłaby to konstrukcja nieludzka. Osoba konstruuje się, „właściwa człowiekowi godność, ta, która jest mu dana i równocześnie zadana, wiąże się ściśle z odniesieniem do prawdy. Myślenie w prawdzie i życie w prawdzie stanowi o tej godności”4. Jezus powiedział: „Nie każdy, kto mówi Mi: ’Panie, Panie!’ […], lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca” [Mt 7,21]. Istnieje zatem istotna spójność między osobą, aktem osoby i prawdą: jest to wynikiem poznania moralnego. I istnieje egzystencjalna spójność, urzeczywistniana lub negowana przez wolny akt. W tym sensie Kierkegaard miał rację, gdy napisał, że prawda jest subiektywnością. Za sprawą długotrwałych i złożonych procesów kulturowych dzisiaj więź między prawdą i wolnością rozerwała się bądź to przez twierdzenie o prawdzie człowieka bez wolności, bądź też o wolności bez prawdy. To podwójne twierdzenie można by zweryfikować w ideologiach ekologistycznych, we współczesnej wizji seksualności, w doktrynach ekonomicznych, w redukcji prawa do czystej techniki normatywnej. Człowiek bez prawdy jest skazany na wolność i będzie zadowolony, oddając ją kolejnemu władcy (Legenda o Wielkim Inkwizytorze). Człowiek bez wolności staje się śladem na piasku, odciśniętym i zatartym przez nieubłagany i bezosobowy los, „który panuje ze szkodą dla wszystkich”, powiedziałby Leopardi.

Kto odbudowuje człowieczeństwo
Drugą część swojej refleksji zacznę od pewnej metafory. Dwóch ludzi idzie po tamie nad wezbraną rzeką. Jeden umie pływać, a drugi nie. Ten drugi poślizgnął się i wpadł do wody, porwał go nurt rzeki. Jego przyjaciel ma trzy możliwości: nauczyć go pływać; rzucić mu linę i krzyknąć, żeby ją mocno trzymał; skoczyć do wody, objąć tonącego ramionami i doholować do brzegu.

Którą z tych dróg obrało Wcielone Słowo, widząc człowieka popychanego ku samozniszczeniu? Pierwszą – odpowiedzieli pelagianie i odpowiadają ci wszyscy, którzy wydarzenie chrześcijańskie ograniczają do napomnień moralnych. Drugą – odpowiedzieli semipelagianie i odpowiadają ci wszyscy, którzy widzą łaskę i wolność jako dwie odwrotnie proporcjonalne siły. Trzecią – uczy Kościół. Słowo, nie uznając swej Boskiej kondycji za skarb, którego trzeba zazdrośnie strzec, rzuciło się w nurt zła, żeby objąć człowieka ramionami i doholować do brzegu. To jest wydarzenie chrześcijańskie. Zadajmy sobie pytanie: jak głęboko musi się zacząć odbudowa człowieczeństwa? W tym punkcie, gdzie krzyżują się ze sobą prawda i wolność. Zło osoby ludzkiej jako takiej jest złem moralnym, gdyż godzi w podmiot, jakim jest osoba. Odbudowa człowieczeństwa albo zacznie się na tym poziomie, albo zawsze będzie zwykłą chirurgią estetyczną. Odkupieńczy akt Chrystusa, który raz na zawsze dokonał się na Krzyżu, a sakramentalnie stale jest obecny i działa w Kościele, uzdrawia właśnie to bolesne rozdarcie podmiotu, w którym bierze początek zniszczenie człowieczeństwa. I po to istnieje Kościół: aby tu i teraz uobecniać odkupieńczy akt Chrystusa. „Pamiętaj na Jezusa Chrystusa, [który] powstał z martwych” (2 Tm 2,8), pisze Paweł do swego ucznia Tymoteusza. Biada, jeśli pamięć Kościoła ma inną treść! Na czym jednak dokładnie polega odbudowa człowieczeństwa, dokonana za pośrednictwem Kościoła w odkupieńczym akcie Chrystusa? Teologia nazywa ją „usprawiedliwieniem grzesznika”. Jest to działanie, jakie Bóg poprzez dar Ducha przeprowadza w człowieku, który uznaje się przed Nim za niesprawiedliwego. Posłuchajcie, co pisze błogosławiony Antonio Rosmini: „Działanie Boga we wnętrzu człowieka to działanie łaski, jest to dogmat chrześcijaństwa; właśnie na tym podstawowym dogmacie samo chrześcijaństwo wznosi się jako na swym fundamencie […], jest to istota tej nadprzyrodzonej religii”5. Kto odbudowuje człowieczeństwo? Łaska Chrystusa. Trzeba powrócić do mówienia o tym, i to jasno; do mówienia, że to właśnie jest chrześcijaństwo.

Zmartwychwstały Pan ma rzeczywistą więź ze światem, i ta więź domaga się od uczniów przełożenia na chrześcijańską praxis. Ta rzeczywista więź dokonuje się za każdym razem, gdy sprawujemy któryś z sakramentów wiary. Sakramenty bowiem sprowadzają – w wymiarze kultu – cielesną obecność Chrystusa do naszego świata. Teraz chciałbym zwięźle przedstawić ledwie sformułowaną myśl: przenieść do praxis więź Chrystusa z osobą i ze światem. Tylko kilka ogólnych refleksji.

• Jest rzeczą dramatycznie pilną, by Kościół przestał milczeć o tym, co nadprzyrodzone. Im dalej posuwa się globalizacja Kościoła, tym bardziej w świadomości ludu chrześcijańskiego zanika prawda o grzechu pierworodnym i wiara w konieczność odkupienia: dwa fundamenty, na których rozwija się cała propozycja chrześcijaństwa.

• Koniecznie trzeba nadać rozumowi jego królewską godność. Nie wystarcza wiara głośno wyrażana, ale o nic niepytana, wiara wypowiadana, ale nieprzemyślana. To, co nazwałem „przeniesieniem rzeczywistej więzi Chrystusa ze światem do praxis ucznia”, w znacznej mierze stanowi trudne zadanie dla prawego rozumu. Również i w tej kwestii przykładem są Ojcowie Kościoła.

• I jeszcze jedna sprawa wielkiej wagi: pilnie trzeba przedstawić jasną i rzetelną propozycję prawdziwej edukacji chrześcijańskiej dzieci i młodzieży.

Podsumowanie
Podsumowując, chcę stwierdzić jedno. To wszystko, co stanowi tak zwaną cywilizację zachodnią, prowadzi do ateizmu lub do usunięcia religii z horyzontu życia. Jednym słowem: jest to cywilizacja ateistyczna i immanentystyczna. Zafałszowanie, jakiemu uległo pojęcie i doświadczenie świadomości moralnej, jest patologicznym symptomem, jednoznacznie zdiagnozowanym.

Wychodząc od tego stwierdzenia, przedstawiam pierwszą refleksję podsumowującą. Pierwszym obowiązkiem całego Kościoła jest ujawnienie tego zniszczenia człowieczeństwa, spowodowanego usunięciem Boga z horyzontu życia. „Kościół musi wskazywać bunt [= budowanie osoby bez Boga. Przypis mój, C.C.] jako największe zło ze wszystkich. Kościół nie może wchodzić z nim w żadne układy, jeśli ma być wierny swemu Panu, musi go potępiać i wyklinać”6. Częste mówienie o czym innym i wielokrotne nawoływanie do czego innego, by zapewnić sobie poklask świata, byłoby poważnym uchyleniem się od swej misji. Druga refleksja podsumowująca. Pascal stwierdza, że nikt nie mówił tak źle o człowieku jak chrześcijaństwo, i nikt nie mówił tak dobrze. Nie wystarczy jednak podjęcie kroków zewnętrznych, takich jak głoszenie i nauczanie, choć są one niezbędne. Potrzeba regenerującej siły, płynącej z góry poprzez Kościół. Prawdziwa odbudowa człowieczeństwa musi wyjść z samych źródeł myśli i wolnego działania, czyli z samej substancji „ja”. Jednym słowem, przeżywamy czas walki, od której nikt nie może odstąpić, gdyż każdy dysponuje co najmniej jednym z trzech rodzajów broni: modlitwą, słowem, piórem. I trwać w pokoju: „cisi na własność posiądą ziemię”.

tłum. Agnieszka Kuryś

http://www.naszdziennik.pl/mysl/189559, ... nstwa.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Człowiek wobec antykultury i wobec antycywilizacji.
PostNapisane: 08 paź 2017, 10:41 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30608
13 października: polska premiera książki bł. bp Grzegorza Chomyszyna pt. „Dwa Królestwa”

Obrazek

Serdecznie zapraszamy na spotkanie z Panem prof. Włodzimierzem Osadczym, dyrektorem Ośrodka Badań Wschodnioeuropejskich - Centrum Ucrainicum KUL i autorem wstępu do polskiej edycji książki pt. „Dwa Królestwa” autorstwa błogosławionego biskupa męczennika - Grzegorza Chomyszyna.

Spotkanie odbędzie się 13 października o godzinie 13:00 w Sali Wystawowej Auditorium Maximum w Krakowie przy ul. Krupniczej 33. Po prelekcji prof. Osadczego odbędzie się dyskusja na temat książki. Obecni będą mieli również możliwość zakupienia jej pierwszych egzemplarzy.

Błogosławiony męczennik Grzegorz Chomyszyn - biskup stanisławowski - marzył o niezależnej i niepodległej Ukrainie, ale jako kapłan Chrystusowy i biskup nie przyjmował, odrzucał i otwarcie potępiał radykalny nacjonalizm i akty terrorystyczne, twierdząc, że ta droga jest przeciwna Bogu i może doprowadzić naród ukraiński do degradacji i samozniszczenia. Za swoją wierność Chrystusowi w Kościele Greckokatolickim został pojmany przez specjalny oddział komisariatu ludowego bezpieczeństwa państwa w rezydencji w Stanisławowie w nocy z 11 na 12 kwietnia 1945 roku, i odwieziony do wewnętrznego Więzienia Łukianiwskiego NKWD w Kijowie.

Po 36 dniach przesłuchań i tortur zmarł śmiercią męczeńską 28 grudnia 1945 roku. 27 czerwca 2001 roku we Lwowie został ogłoszony przez Ojca Świętego Jana Pawła II Błogosławionym Męczennikiem Unickiej Cerkwi Greckokatolickiej. Bp Chomyszyn jest jedynym hierarchą greckokatolickim, którego Sejm Rzeczypospolitej uczcił osobną uchwałą. Niestety, ukraiński męczennik nie doczekał się takiego uznania w swoim, wolnym już kraju, i w Kościele, za który oddał życie…

„Dwa Królestwa” to książka niezwykła ze względu na swoją treść, ale i na losy rękopisu, który cudem ocalał z zawieruch sowieckiej apokalipsy. Rękopis – nadpalony w ogniu, ponad 500 stronicowy manuskrypt – został cudem zachowany i całkiem niedawno odnaleziony. Po ukazaniu się „Dwóch Królestw” rozpoczął się ich nowy żywot, czasem nie mniej burzliwy i dramatyczny niż w czasach prześladowań, których doświadczył ich autor.

Nagonki i represje wobec książki i jej redaktorów – w szczególności ks. Ihora Pełechatego, postulatora procesu beatyfikacyjnego bp. Chomyszyna – w sposób cudowny przyczyniły się do popularyzacji dzieła błogosławionego biskupa i przybliżenia społeczeństwu polskiemu i ukraińskiemu jego celowo przemilczanej postaci.

„Zapiski bł. Grzegorza Chomyszyna są swoistym manifestem religijno-narodowym, a w szerszym kontekście także cywilizacyjnym. Autor, przedstawiając swe rozważania czytelnikowi, określa się jako katolicki biskup, dla którego depozyt wiary posiadany przez Kościół jest skarbem największym, nie podlegającym żadnym uwarunkowaniom i dyskusjom, a tożsamość ukraińska jest podstawą poglądów narodowo-politycznych. Ten fakt jest wart podkreślenia z racji na okoliczności historyczne, w których działał bp. Chomyszyn, które nie należą tylko do historii, ale w znacznej mierze kształtują obecne oblicze historyczno-cywilizacyjne Ukrainy”, podkreśla we wstępie prof. Włodzimierz Osadczy.

Portal PCh24.pl i magazyn „Polonia Christiana” objęły książkę patronatem medialnym.

http://www.pch24.pl/13-pazdziernika--po ... z4utxcWFSv


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Człowiek wobec antykultury i wobec antycywilizacji.
PostNapisane: 14 lis 2017, 13:17 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30608
Życie pod ochroną

Przygotowana przez Ordo Iuris opinia prawna, o której głośno w ostatnich dniach w lewicowych mediach (m.in. „Polityka”), to zwykły materiał informacyjny dotyczący stosowania art. 152 § 2 kodeksu karnego, który penalizuje przestępstwo pomocnictwa w nielegalnym pozbawieniu życia dziecka przed urodzeniem. Dokument systematyzuje jedynie obowiązujące przepisy prawne i przypomina o konieczności egzekwowania prawa chroniącego najsłabsze dzieci, które do tej pory pozostaje często martwą literą.

Tymczasem art. 38 Konstytucji gwarantujący prawną ochronę każdego życia nakłada na państwo obowiązek stworzenia odpowiednich warunków prawnych dla skutecznej ochrony każdego życia. Ordo Iuris w przekazanej opinii prawnej zwraca uwagę na wieloletnią bierność organów państwa wobec działań wypełniających znamiona przestępstwa z art. 152 § 2 k.k.

Instytut Ordo Iuris, zgodnie ze swoimi celami statutowymi, broni porządku prawnego i wartości konstytucyjnych, wśród których życie niewinnego i bezbronnego dziecka zajmuje miejsce centralne. Drastycznie narusza polski porządek prawny przykładowo niezakłócane przez organy Państwa od wielu lat zjawisko stałej obecności w prasie i Internecie ogłoszeń dotyczących możliwości dokonania nielegalnej aborcji w Polsce oraz organizowania tzw. „turystyki aborcyjnej”. Jest to dowód na to, że nawet ułomne gwarancje prawne dla życia najmniejszych dzieci nie są realnie stosowane.

Troska o przestrzeganie prawa była i jest podstawą działań Instytutu. Przygotowana przez Ordo Iuris opinia stwierdza oczywistość, jaką jest konieczność egzekwowania obowiązującego prawa, które stanowi skuteczny środek walki z istniejącymi i szeroko znanymi, lecz de facto całkowicie bezkarnymi, patologiami życia społecznego. Podobne opinie dotyczące stosowania i wykładni prawa Instytut przygotowuje od początku swojego istnienia i, jak podkreślają to również niechętni Instytutowi publicyści, nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Szereg organizacji społecznych przekazuje opinie administracji publicznej na temat istotnych dla nich kwestii i jest to ważna funkcja organizacji pozarządowych w społeczeństwie obywatelskim. Dlatego budowanie sensacji wokół działalności opiniodawczej Ordo Iuris ma charakter stygmatyzujący i dyskryminacyjny.

Warto przy tej okazji wspomnieć, że Ordo Iuris broni porządku prawnego oraz konsultuje obowiązujące oraz tworzone prawo także poza granicami Polski. Interwencje Instytutu są akceptowane i przyjmowane m.in. przez Europejski Trybunał Praw Człowieka oraz agendy ONZ, na forum której przyznano Instytutowi specjalny status konsultacyjny.

Źródło: strona internetowa Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... hrona.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Człowiek wobec antykultury i wobec antycywilizacji.
PostNapisane: 12 sty 2018, 16:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30608
Dzicz lewacka, co by o niej nie mówić, wie czego chce i jest zorganizowana w szerzeniu swojej degrengolady.
My nie bardzo wiemy czego chcieć i jesteśmy rozproszeni. Nie mamy wyrazistej wizji społeczeństwa, moralności, świadomości swojej godności, swojej człowieczej wyjątkowości.
Ta godność, ten honor, ta wyjątkowość to my.
A więc my to nie tylko ścigające się szczury, żarłoki, pijaki, bzduroklepy i rozbudzone egoizmy.
Jesteśmy przede wszystkim świadomością.
A jakim jesteśmy człowiekiem to jest uzależnione od tego jaka jest nasza świadomość.


Ratujcie nas

Sejmowe wystąpienie Kai Godek, przedstawiciela inicjatywy ustawodawczej „Zatrzymaj aborcję”.

Panie Marszałku, Wysoka Izbo!



Przychodzimy do Sejmu z największą w historii Polski inicjatywą ustawodawczą w obronie dzieci nienarodzonych. Ponad 830 tysięcy podpisów zebranych pod projektem „Zatrzymaj Aborcję” w całej Polsce i wśród Polonii za zagranicą nie może kłamać! Świadomi obywatele chcą tu i teraz zakazu zabijania chorych i podejrzewanych o chorobę dzieci. W tym samym czasie zwolennicy aborcji na życzenie, nieustannie promowani w mediach, zdołali zebrać pięć razy mniej podpisów. Pewni swojej przewagi, chcieli przeszkodzić w uchwaleniu zakazu zabijania dzieci, wyszli zapytać Polaków, czy poprą mordowanie nienarodzonych i ponieśli sromotną porażkę. Próbowali się ratować, zmyślając wynik, w mediach mówili o pół miliona, dokumenty sejmowe pokazały prawdę – zebrali najwyżej 200 tysięcy podpisów – mniej niż w ubiegłym roku. Trzy duże lewicowe partie z ogromnym zapleczem, rozbudowanymi strukturami terenowymi i wielkimi pieniędzmi przyniosły do Sejmu tak marny wynik. Ludzie nie chcieli podpisywać feministycznej ustawy! Ich porażka w połączeniu z największym w historii sukcesem prolajferów pokazuje, że w naszym kraju dyskusja na temat aborcji się skończyła. Polacy stoją twardo po stronie niewinnych nienarodzonych dzieci.



Obywatele przynoszą swój projekt do Sejmu, którego większość deklaruje przywiązanie do wartości obrony życia. Do Sejmu, który obiecał, że będzie słuchał ich głosu. Przychodzą znowu po latach odrzucania ich apeli przez polityków jawnie popierających zabijanie dzieci, polityków, którym nie zależało na dobru Polski i Polaków. Ci obywatele domagają się, żeby barbarzyństwo eugenicznych praktyk ostatecznie wyeliminować z polskiego prawa. Rekordowy wynik tegorocznej zbiórki jest tego najlepszym dowodem. Dziesiątki tysięcy Polaków, zorganizowanych i zmotywowanych, wyszło na ulice, do swoich rodzin i znajomych, żeby ostatecznie zebrać 830 tysięcy podpisów. Panie i Panowie Posłowie, nie pozwólcie, żeby ich poświęcenie i mobilizacja poszła na marne. Posłuchajcie głosu obywateli i zróbcie to, co należało zrobić już wiele lat temu.



Nie trzeba już nikomu tłumaczyć, jakim barbarzyństwem jest aborcja eugeniczna. Polska służba zdrowia zajmująca się kobietą w ciąży i jej dzieckiem jest obecnie zmuszana do polowania na chore dzieci. Idea badań prenatalnych przez sposób ich wykorzystania została całkowicie wypaczona. Zamiast służyć leczeniu i przygotowaniu rodziców i lekarzy na przyjęcie dziecka i udzielenie mu pomocy, ułatwia selekcjonowanie do eksterminacji. Liczba aborcji eugenicznych z roku na rok rośnie. Doszliśmy już do ponad tysiąca. Rozwój diagnostyki prenatalnej zamiast poprawiać opiekę nad poczętymi dziećmi i ich matkami, przyczynia się głównie do większej skuteczności aborcyjnych selekcjonerów. Panie i Panowie Posłowie, przyjmując projekt „Zatrzymaj Aborcję”, przywrócicie badaniom prenatalnym ich właściwy diagnostyczno-terapeutyczny charakter. Sprawicie, że postęp medyczny zamiast służyć zabijaniu – będzie znów służył ratowaniu ludzi.



Aborcje eugeniczne wykonuje się, kiedy dzieci zdolne są już do odczuwania bólu, ponieważ badania prenatalne odbywają się w drugim trymestrze ciąży. W Polsce późne aborcje przeprowadza się najczęściej poprzez sztuczne wywołanie porodu. Te maleństwa, które taki przedwczesny poród przeżyją, są pozostawiane bez opieki. Umierają z wyziębienia, głodu i pragnienia. Duszą się godzinami z powodu niewykształcenia płuc. Niektóre z nich mają jeszcze resztki sił, żeby kwilić. Inne umierają w męczarniach w milczeniu. W 2014 roku media informowały o dwóch takich przypadkach. Dziewczynka z Wrocławia umierała po nieudanej aborcji miesiąc, w Opolu żywo urodzone z aborcji dziecko krzyczało głośno wiezione z sali operacyjnej na oddział noworodkowy. Tam samotne i opuszczone po 4 godzinach zmarło. W roku 2016 podobny los spotkał chłopca w jednym z warszawskich szpitali. Statystyki z innych państw wskazują, że dzieje się tak z co szóstą ofiarą aborcji. Nie ma w tym nic dziwnego – niepełnosprawne dzieci zabija się nawet w 24. tygodniu ciąży. Dzieci te objęte odpowiednią opieką miałyby duże szanse na przeżycie. Dziś przychodzimy do Sejmu, bo nie chcemy szpitali zmieniających się w rzeźnie. Nie chcemy, aby w jednym inkubatorze ratowany był wcześniak, a w drugim umierał noworodek, który przeżył aborcję. Nie chcemy, aby polscy położnicy zamiast uczyć się ratować życie swoich małych pacjentów i ich matek, doskonalili się w technikach zabijania przez częściowe urodzenie, przez rozczłonkowanie ciała dziecka czy w technice aborcji przy użyciu próżniowych odsysaczek.



Obecna ustawa jest źródłem cierpienia nie tylko dzieci, ale i matek. To one zderzone z niepomyślną diagnozą zaczynają dźwigać ciężar nie tylko radzenia sobie z nową zaskakującą sytuacją, ale i ciężar dehumanizowania ich dzieci przez personel medyczny, ciężar namawiania do zabicia najbliższej im osoby. W tej sytuacji łatwo stracić rozsądek, a potem tragedia aborcji staje się ich udziałem. Zostają z nią same do końca życia. Niewielu jest w stanie zrozumieć, jak bardzo cierpią. Organizacje feministyczne z satysfakcją odnotowują, że mamy w Polsce 4 do 6 mln kobiet po aborcji. Na ich cierpienie feministki pozostają głuche, a nawet wołają: mordujmy jeszcze więcej dzieci! Co roku setki Polek zamiast doświadczać w szpitalach troski i wrażliwości, słyszą, że ich dzieci są bezwartościowe i zasługują na śmierć. Ze stygmatyzacją spotykają się także ciężarne, które ze względu na wiek albo historię medyczną znajdują się w tzw. grupie ryzyka.



Wysoki Sejmie!

830 tysięcy obywateli apeluje do polityków: zakończcie to barbarzyństwo! W Waszych rękach spoczywa los dzieci podejrzewanych o chorobę lub niepełnosprawność. Uchwalając projekt „Zatrzymaj Aborcję”, skierujecie medycynę na właściwe tory, tak żeby znów lekarze i pielęgniarki zajmowali się ratowaniem, a nie odbieraniem życia.



Często słyszymy, że Rzeczpospolita Polska nadal w wielu aspektach tkwi w PRL-u – od nazw ulic po instytucje prawne. Dekomunizacja instytucji i nazw ulic, jakkolwiek słuszna, to za mało. Czas najwyższy znieść najgorszy relikt komunizmu, jakim jest okrutne prawo przyzwalające na uśmiercanie niewinnych. W 1993 roku wykonano w tej sprawie pierwszy krok. Zniesiono nieograniczone prawo do zabijania dzieci i ograniczono możliwość przerwania ciąży do trzech powszechnie znanych przypadków. Postkomuniści po dojściu do władzy ponownie pozwolili na zabijanie małych Polaków. Wśród wielu zmian z ’96 roku znalazło się i poszerzenie przesłanki eugenicznej. Koalicja SLD – UP wprowadziła do niej możliwość dokonania aborcji ze względu na podejrzenie u dziecka nieodwracalnej choroby zagrażającej jego życiu. Pozbawianie prawa do życia człowieka śmiertelnie chorego zakrawa na absurd! Obecna ustawa w obowiązującej wersji z 1996 roku stanowi przyczynek do legalizacji w Polsce eutanazji. Skoro można zabić śmiertelnie chory płód, dlaczego nie zrobić tego samego ze śmiertelnie chorym noworodkiem albo osobą starszą? Tego typu rozwiązania prawne funkcjonują już przecież w Belgii, Holandii czy Kanadzie. Jeżeli nie chcemy, żeby legalna aborcja zamieniła się za parę lat w legalną eutanazję, musimy działać na rzecz obrony wszystkich chorych ludzi, nie tylko tych narodzonych. Dzisiaj obywatele przynoszą do Sejmu projekt ustawy, która zakłada dalszą dekomunizację prawa aborcyjnego. Po blisko ćwierć wieku obowiązywania obecnych przepisów nadszedł czas, żeby zrobić kolejny krok w stronę ochrony życia.



Panie i Panowie Posłowie!

Przyjmując projekt „Zatrzymaj Aborcję”, dokonacie w naszej Ojczyźnie naprawdę dobrej zmiany. To wielki krok w stronę moralnej naprawy polskiego społeczeństwa. Właśnie dlatego zostanie zaatakowany przez skrajną lewicę i liberałów, którzy chcą odbierać niewinnym prawo do życia i niszczyć Polskę. Na pewno protestować będą również ich sponsorzy z zagranicy, którzy chętnie wprowadziliby u nas prawo aborcyjne w zachodnim stylu. Chętnie zamknęliby usta obrońcom życia. Robią to dziś choćby w Kanadzie. Tam w imię tzw. praw kobiet dwie kobiety – Mary Wagner i Linda Gibbons, spędziły w więzieniach łącznie prawie 18 lat. Ich jedyną zbrodnią było zachęcanie matek w klinikach aborcyjnych do zrezygnowania z zabicia swojego dziecka. We Francji można trafić na dwa lata do więzienia za prowadzenie strony internetowej pokazującej prawdę o aborcji. W 2014 roku 85-letni pediatra został skazany na grzywnę w wysokości 5 tysięcy euro za rozdawanie dziecięcych bucików kobietom wchodzącym do kliniki aborcyjnej. To nie są odosobnione przypadki. Legalizacja aborcji to zawsze pierwszy krok do zamykania ust ludziom, którzy myślą inaczej. Nie trzeba zresztą daleko szukać – już teraz w Polsce skrajna lewica przyniosła do Sejmu ustawę, która wprost penalizuje antyaborcyjne protesty pod placówkami służby zdrowia. Cel aborcjonistów jest zawsze ten sam: całkowita dominacja w przestrzeni publicznej, manipulacja i cenzura myśli.



Choć to przerażające, w Polsce czyni się wysiłki, aby wprowadzić lewicowy totalitaryzm. Gdy przed kilkoma dniami daliśmy głos w debacie o aborcji niepełnosprawnym dzieciom, a więc osobom, które ten problem najbardziej dotyka, proaborcyjne media zaatakowały dzieci za narysowanie laurek dla polityków! Strategia aborcjonistów jest jasna: niepełnosprawnych zabić, a jeśli zabić się nie uda, to przynajmniej skutecznie uciszyć.



Panie i Panowie Posłowie, nie łudźcie się, że można zachować jakikolwiek status quo w sprawie aborcji. Lewica już w 1996 roku pokazała, że żadnych kompromisów nie uznaje i nie boi się żadnego mitycznego wahadła. Gdy tylko doszła do władzy, skorzystała z okazji i zmieniła ustawę na swoja modłę. Ludzie, którym zależy na życiu dzieci, muszą działać dokładnie tak samo, konsekwentnie dążąc do zmiany prawa – ale na lepsze. Przykład Hiszpanii, gdzie po bezczynności rządu konserwatystów przyszedł rząd Zapatero ze swoją rewolucją w prawodawstwie, pokazuje, jak przebiega wojna cywilizacji śmierci z cywilizacją życia. To nie działania na rzecz obrony życia powodują aktywność lewicy, ale wręcz przeciwnie: bierność polityków stwarza warunki do przyszłego sukcesu zbrodniczych ideologii. Pomyślcie dziś o przyszłości i w imię lepszej przyszłości – nie bądźcie bierni!



Wysoki Sejmie!

Stoi dziś w tym miejscu 830 tysięcy Polek i Polaków. Przed dwoma laty daliśmy Wam władzę, żebyście uczynili naszą wspólną Ojczyznę krajem lepszym i bardziej przyjaznym każdemu Polakowi. Nie bójcie się hałaśliwej lewicowej mniejszości ani ponadnarodowych instytucji pełnych lobbystów na pensjach koncernów aborcyjnych. Stańcie po stronie chorych dzieci, ich rodzin i przyjaciół, stańcie po stronie obywateli! Ratujcie nas przed ludźmi, którzy w sposób nieuprawniony podają się za naszych obrońców, a w rzeczywistości są naszymi wrogami. Ratujcie kobiety przed aborcją – córki przed śmiercią, a matki przed zostaniem morderczyniami.

Ratujcie nas!

Dziękuję za uwagę.

Tytuł i śródtytuły pochodzą od redakcji.

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... e-nas.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Człowiek wobec antykultury i wobec antycywilizacji.
PostNapisane: 19 sty 2018, 19:11 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30608
Doszło już do tego, że ulica zaczyna upominać się o moralność w dziedzinie traktowania człowieka.
Żyć mają prawo wybrani, pozostali muszą się liczyć z tym, że poprzez stresowanie ich, poprzez karmienie przemysłową padliną, zamiast jedzenia, poprzez chemiczne substancje zwane lekami, poprzez degenerację moralną, poprzez szczepienia, poprzez masowe mordowanie najsłabszych (aborcja, eugenika, eutanazja), wprowadza się w ich życie śmierć.


Tysiące Amerykanów w obronie życia

W Waszyngtonie już po raz kolejny przejdzie dzisiaj Marsz dla Życia. Organizatorzy spodziewają się, że weźmie w nim udział kilkaset tysięcy osób. Marsze organizowane są także między innymi w Chicago, Los Angeles czy San Francisco.

Wszystkie Marsze odbywają się w okolicach 22 stycznia, kiedy przypada niechlubna rocznica decyzji Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych z 1973 r. o legalizacji aborcji w całym kraju. Wtedy to Sąd Najwyższy głosami siedmiu sędziów przeciwko dwóm przeforsował ustawę zezwalającą na zabijanie dzieci poczętych w całym kraju.
Waszyngtoński marsz zakończy się modlitwą w narodowym sanktuarium Niepokalanego Poczęcia. Biskupi dwóch sąsiadujących ze sobą diecezji Waszyngtonu i Arlington ogłosili możliwość uzyskania odpustu zupełnego, pod zwykłymi warunkami, za uczestnictwo w marszu i modlitwie.

W ubiegłym roku do uczestników Marszu dla Życia przemawiał wiceprezydent USA Mike Pence i zapewnił obrońców życia, że Biały Dom zajmie się sprawą. W tym roku zapowiedział swoją obecność na marszu Paul Ryan, rzecznik Republikanów w Izbie Reprezentantów.

Tradycyjny Marsz dla Życia jest do dziś jedną z największych politycznych akcji protestacyjnych w Stanach Zjednoczonych. Mimo to medialne echo o tych demonstracjach jest niewielkie.

Temat aborcji pojawia się coraz częściej za rządów prezydenta Donalda Trumpa. Działacze pro-life mają nadzieję, że ustawa z 1973 roku wreszcie zostanie uchylona. Rzecznik Izby Reprezentantów Ryan jest wielkim orędownikiem prawa do życia, powiedziała w rozmowie z mediami Jeanne Monahan Mancini, główna organizatorka Marszu dla Życia. Podkreśliła, że Ryan wykorzystuje swoją pozycję polityczną, aby „bronić godności człowieka we wszystkich fazach jego życia”.

Natomiast demokraci nadal unikają bliższych kontaktów z ruchem pro-life. „Nasza partia ma więcej problemów z samą sobą niż z marszem” – stwierdziła Kristen Day, dyrektor ruchu „Democrats for Life”. Przyznała, że wielu Demokratów, zwłaszcza w regionach wiejskich, pragnie większej otwartości ich partii na problemy związane z ochroną życia.

Mancini ma nadzieję, że za pięć lat już nie będzie potrzeby obchodzenia 50. rocznicy ustawy o aborcji. „Chciałabym, abyśmy nie musieli wtedy maszerować, bo do tego czasu ustawa może będzie zdjęta, a i nasze zadanie zakończy się”, powiedziała podkreślając, że marzy się jej, aby „aborcja wreszcie była zabroniona i określona jako nielegalna”.

Według „Washington Post” trzydziestolatkowie stanowią połowę uczestników marszów pro-life.

RS, KAI

http://www.naszdziennik.pl/swiat/193671 ... zycia.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Człowiek wobec antykultury i wobec antycywilizacji.
PostNapisane: 25 sty 2018, 16:00 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30608
Projekt: życie

Obrazek

Czy PiS podejmie w mediach obiecaną promocję obrony życia?

Trwająca antyfutrzarska kampania Prawa i Sprawiedliwości to smutny szok dla Polaków, którzy wiążą z obozem rządzącym nadzieje na głęboką konserwatywną odnowę państwa.

Swoistą kulminacją tych zaskakujących działań jest zaangażowanie części posłów PiS w otwartą w Parlamencie Europejskim wystawę „Niech futra przejdą do historii”, na którą prezes PiS Jarosław Kaczyński wystosował specjalne przesłanie. Mówiąc w dramatycznym tonie o cierpieniu zwierząt, deklarował, że zakaz hodowli zwierząt futerkowych w Polsce wyeliminuje te „jedne z najgorszych cierpień, jakie w ogóle mają miejsce”.

Jednocześnie już 56. dzień Prawo i Sprawiedliwość pracuje nad projektem „Zatrzymaj aborcję”, który może powstrzymać niewyobrażalne cierpienia bezbronnych dzieci. Mając większość w Sejmie, PiS może błyskawicznie zakończyć szpitalne mordy i tym samym uczynić nasze państwo bardziej ludzkim.

– Taka akcja na forum międzynarodowym jest bardzo smutna. Część PiS chce poprawiać porządek stworzenia, który ustanowił sam Pan Bóg. Już w świetle naturalnego rozumu oczywistym jest, że człowiek nie może znęcać się nad zwierzętami, ale jednoznaczne jest, że Pan Bóg podarował człowiekowi świat zwierząt i roślin, aby mu służyły – mówi wybitny filozof ks. prof. Tadeusz Guz.

Działania PiS w obronie zwierząt futerkowych szokują także dlatego, że wciąż czekamy na kampanię społeczną ze strony partii rządzącej, dotyczącą ochrony życia ludzkiego. – Społeczeństwo obywatelskie w Polsce samo intensywnie prowadziło takie działania – wskazuje Kaja Godek, pełnomocnik Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej „Zatrzymaj aborcję”.

Doktor inż. Antoni Zięba, prezes Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka, w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” wyraża żal, ale i postulat wobec ludzi obozu dzisiejszej władzy, aby wreszcie podjąć szeroką akcję promującą ochronę życia od poczęcia. – Po odrzuceniu poprzedniego projektu ustawy w pełni chroniącej życie premier Szydło deklarowała przeprowadzanie kampanii edukacyjnej związanej z ochroną życia. Niestety ta obietnica pozostaje niezrealizowana – zaznacza dr inż. Zięba i apeluje: serce dziecka bije trzy tygodnie od poczęcia. Pochylmy się nad cudem życia i pokażmy to szerokim kręgom społeczeństwa.

Doktor inż. Antoni Zięba wskazuje, że przez całe dziesięciolecia ruchy obrony życia były blokowane przez cenzurę komunistyczną, natomiast po 1989 r. nie otrzymały należytego wsparcia ze strony państwa w promocji postawy pro-life. – To powinny być intensywne i masowe działania wspierane przez władze, bo wiadomo, że obrońcy życia dysponują skromnymi środkami. Trzeba ukazywać piękno rozwoju dziecka od poczęcia do narodzin – apeluje prezes Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka. W obliczu lewicowej propagandy dehumanizującej dziecko poczęte konieczne jest nieustanne ukazywanie prawdy, że nauka nie ma wątpliwości, że człowiekiem jest się od poczęcia.

– Mam w swoim archiwum zapis EEG mózgu nienarodzonego dziecka w szóstym tygodniu życia od poczęcia, wykonane 40 lat temu, a prominentni politycy lewicy są w stanie powiedzieć, że dziecko czteromiesięczne nie ma mózgu – wskazuje dr inż. Zięba. – Każdy z nas rozpoczął życie od pojedynczej komórki o wymiarze 0,1 mm – i ja, i pani, i każdy poseł. W tej komórce był zapisany precyzyjny plan całego naszego dalszego rozwoju. Pochylmy się nad cudem życia poprzez kampanię społeczną – dodaje.

W imię prawdy należy także pokazywać, czym jest aborcja oraz jej tragiczne skutki dla zdrowia fizycznego i psychicznego matki, następnych rodzonych przez nią dzieci, lekarzy.

Spoty pro-life teraz!
Oprócz ukazania w pierwszym telewizyjnym spocie piękna rozwoju dziecka od poczęcia do narodzenia, ważnym tematem drugiego byłaby deklaracja poparcia dla ochrony życia dzieci poczętych, a w tej chwili dla projektu procedowanego w Sejmie. W ten sposób prezes Jarosław Kaczyński miałby szansę podjąć pozytywny dialog z wyborcami, jak również ze wszystkimi Polakami.

– Kampanię PiS na rzecz ochrony zwierząt futerkowych odbieram jako temat zastępczy dla głównego tematu debaty w Polsce nad zwiększeniem prawnej ochrony życia ludzkiego, szczególnie dzieci, które podejrzewa się o niepełnosprawność – zaznacza ks. prof. Tadeusz Guz. – Zamiast organizować tę szokującą akcję w ochronie zwierząt, PiS i cała Zjednoczona Prawica powinni zdecydowanie jasno opowiedzieć się za ochroną życia od poczęcia na gruncie i nauki chrześcijańskiej, i zdrowego rozumu, w który Pan Bóg wpisał naturalne prawo, w tym także Dekalog – dodaje filozof prawa.

Slogany obrońców zwierząt w żaden sposób nie mieszczą się w oczekiwaniach odbudowy silnego państwa, troski o rodzinę i godność człowieka, a poprzez ich przyjęcie PiS samo wpisuje się w najbardziej radykalne lewicowe nurty. – To Herbert Marcuse, ideolog Nowej Lewicy, dążył do przemiany świadomości ludzkości w kierunku odwrócenia porządku stworzenia poprzez hołdowanie zakazowi zabijania zwierząt, przy jednoczesnym dopuszczeniu zabijania ludzi na życzenie – podkreśla ks. prof. Tadeusz Guz i zaznacza, że człowiek otrzymał od Boga Kreatora prawo podporządkowania w prawy sposób zwierząt. Relatywizacja tego prawa przez część polityków PiS to najbardziej niepokojący wymiar niezwykle zaskakującej postawy niektórych posłów obozu władzy.

Czas na legislację
Zdaniem Kai Godek, pełnomocnika Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej „Zatrzymaj aborcję”, Polacy są dziś gotowi na poszerzenie zakresu ochrony życia. – Projekt proaborcyjny zebrał w zeszłym roku minimalną liczbę podpisów, natomiast potężne poparcie w bardzo krótkim czasie zyskał projekt „Zatrzymaj aborcję”. Polacy chcą zmiany prawa, w tym momencie trzeba uchwalić ustawę, by zakończyć zabijanie dzieci – podkreśla Godek.

Wyborcy PiS oczekują od swojej partii i jej lidera jednoznacznej postawy w duchu konserwatywnej odnowy, a nie wprowadzania do swojej agendy tematów dopasowanych do dominujących w Brukseli lewicowych tendencji ideologicznych. W kwestii ochrony życia nie ma czasu na żadne polityczne kalkulacje. Codziennie w polskich szpitalach zabijanych jest troje dzieci.

Beata Falkowska

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... zycie.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 85 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 10 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /