Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 672 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 40, 41, 42, 43, 44, 45  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Nauka
PostNapisane: 30 sie 2017, 10:21 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://kopalniawiedzy.pl/Proxima-Centau ... ojny,25581

Dowiedziono powiązania Proxima i Alfa Centauri
30 listopada 2016, 13:10 | Astronomia/fizyka

Obrazek
Janella Williams, Penn State University


Astronomowie udowodnili to, co od dawna podejrzewano - Proxima Centauri stanowi część układu potrójnego. Ta najbliższa nam gwiazda została odkryta w 1915 roku. To czerwony karzeł, który świeci zbyt słabo, by można było zauważyć go gołym okiem. Proxima Centauri znajduje się w odległości 4,24 lat świetlnych od Ziemi. Nieco dalej, bo w odległości 4,37 lat świetlnych, świecą dobrze widoczne Alfa Centauri A i B. Bez teleskopu widać je jako jedną gwiazdę, trzecią najjaśniejszą na nieboskłonie. Jednak są to dwa obiekty okrążające się co 80 lat. Od kiedy odkryto Proximę Centauri, specjaliści podejrzewali, że jest ona powiązana grawitacyjnie z obiema Alfa Centauri. Jeśli prawdziwe byłyby przypuszczenia, że Proxima okrąża obie gwiazdy Alfa Centauri, to jej prędkość musiałaby być podobna do ich prędkości.
W ostatnich latach specjaliści nauczyli się bardzo precyzyjnie mierzyć prędkość gwiazd, co przydaje się przy poszukiwaniu planet je okrążających. Naukowcom z Obserwatorium Paryskiego udało się właśnie dowieść, że Proxima Centauri jest powiązana grawitacyjnie z Alfa Centauri. Co więcej określili też jej orbitę. Okazuje się, że Proxima Centauri okrąża obie Alfa Centauri po eliptycznej orbicie, a jednorazowa podróż zajmuje jej 550 000 lat. Minimalna odległość pomiędzy Alfa Centauri a Proxima Centauri wynosi 4300 jednostek astronomicznych, a odległość maksymalna, w której Proxima znajduje się teraz, to 13 000 j.a. Precyzyjne pomiary wykazały, że prędkość Proxima Centauri różni się od prędkości Alfa Centauri o zaledwie 270 metrów na sekundę. Gdyby była dwukrotnie większa, Proxima uciekłaby od Alfa.

Autor: Mariusz Błoński

Źródło: New Scientist
https://www.newscientist.com


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nauka
PostNapisane: 04 wrz 2017, 17:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://news.astronet.pl/index.php/2016/ ... -kuriozum/

Splątane włókna wiją się poprzez kosmiczne kuriozum
Posted on 5 grudnia 2016, 4:39 pm27 stycznia 2017 by Michał Wójcik 2k odsłon

Najnowsze obserwacje teleskopu Hubble’a pozwoliły zbadać budowę galaktyki NGC 4696 dokładniej niż było to wcześniej możliwe. Jest to galaktyka eliptyczna o niezwykłej budowie: jasne jądro otoczone jest poskręcanymi, ciemnymi włóknami materii.
NGC 4696 jest galaktyką w gromadzie w Centaurze, roju setek galaktyk utrzymywanych wzajemnie siłami grawitacji, w odległości około 150 milionów lat świetlnych od Ziemi.
Pomimo wielkości gromady, NGC 4696 udaje się wybić z tego tłumu – jest najjaśniejszą galaktyką w tym rejonie. Daje jej to miano najjaśniejszej galaktyki klastra, do którego zaliczają się największe i najjaśniejsze galaktyki w całym znanym Wszechświecie.
Galaktyka ta nie przestaje zaskakiwać. Kolejną cechą wyróżniającą jest jej rzadka budowa. Poprzednie obserwacje ujawniły kręcone włókna rozciągające się od jądra galaktyki, wyginając w ogromny, kosmiczny znak zapytania.

Obrazek
Zdjęcie NGC 4696 w Gromadzie CentauraESA / Hubble i NASA


Międzynarodowy zespół naukowców pod kierownictwem astronomów z Uniwersytetu w Cambridge przeanalizował najnowsze obserwacje zebrane za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble’a w celu głębszego zbadania struktury galaktyki. Odkryli, że włókna mają szerokość około 200 lat świetlnych i gęstość około 10 razy większą niż otoczenie. Struktury splątują się ze sobą łącząc centrum NGC 4696 z resztą otaczającego gazu.
Okazuje się, że to jądro galaktyki jest odpowiedzialne za powstanie oraz pozycję włókien. W środku NGC 4696 kryje się aktywna supermasywna czarna dziura, która zaopatruje wewnętrzne rejony w energię, podgrzewając gaz i wysyłając strumienie rozgrzanej materii na zewnątrz.
Obserwacje sugerują, że ten gorący gaz w drodze na zewnętrzne rejony galaktyki pociąga za sobą włókniste struktury. Poza tym, ruchy te rozciągają pole magnetyczne galaktyki, więżąc materię wewnątrz włókien. W samym środku NGC 4696 włókna zapętlają się i zakręcają do środka tworząc niezwykłe spiralne kształty, okrążając supermasywną czarną dziurę w takiej odległości, że są ku niej ściągane i pochłaniane.
Zrozumienie mechanizmów zachodzących w galaktykach włóknistych, takich jak NGC 4696, może pomóc nam zrozumieć, dlaczego wiele masywnych galaktyk blisko Drogi Mlecznej wydaje się być martwych. Nie tworzą nowych gwiazd korzystając z ogromnych zasobów gazu i pyłu i są wypełnione głównie starymi gwiazdami, tak jak NGC 4696. Może to być spowodowane polem magnetycznym przemieszczającym się przez galaktykę i hamującym formację nowych gwiazd.

Obrazek
Zbliżenie na NGC 4696 / Wyraźnie widać włókna orbitujące wokół środka galaktyki


Source : Science Daily
http://news.astronet.pl/index.php/2016/ ... 1105422970


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nauka
PostNapisane: 15 wrz 2017, 10:33 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/gigan ... e-ksiezyce

Gigantyczna asteroida 3122 Florence posiada dwa własne księżyce
autor: John Moll (2017-09-10 22:05)

Obrazek
Źródło: 123rf.com


1 września niedaleko naszej planety znalazła się wielka asteroida 3122 Florence. Agencja NASA wykorzystała moment zbliżenia się tego ciała niebieskiego do jego dokładnej analizy. Okazało się, że wokół planetoidy krążą dwa "małe" księżyce.

Odkryta 2 marca 1981 roku, 3122 Florence o średnicy 4,5 kilometra była postrzegana jako potencjalnie niebezpieczna dla Ziemi. Jednak ostatecznie minęła naszą planetę w bezpiecznej odległości około 7 milionów kilometrów, tj. 18 długości księżycowych i nie powinna stanowić zagrożenia przez kolejne kilkaset lat.

Obrazek
Źródło: NASA/JPL-Caltech


Z pomocą 70-metrowej anteny w Goldstone Deep Space Communications Complex w Kalifornii udało się ustalić, że planetoida 3122 Florence posiada dwa własne księżyce. Zdjęcia radarowe sugerują, że ich średnica wynosi od 100 do 300 metrów. Jeden z księżyców wykonuje pełny obrót wokół asteroidy w ciągu 24 godzin, drugi zaś potrzebuje na to tylko 8 godzin. Badania wykazały również, że średnica 3122 Florence jest nieco większa niż szacowano dotychczas - 4,5 kilometra średnicy zamiast 4,4 kilometra. Gdyby taki obiekt uderzył w Ziemię, mielibyśmy do czynienia z globalnym kataklizmem. Impakt mógłby obudzić liczne wulkany.

Obrazek
Źródło: NASA/JPL-Caltech


Spośród ponad 16 tysięcy obiektów NEO - planetoid, komet i meteoroidów, których orbity przechodzą bardzo blisko orbity Ziemi, tylko 60 z nich posiada księżyce. Spośród nich, 3122 Florence jest trzecią tzw. asteroidą potrójną, czyli posiada dwa księżyce. Ciekawostką jest, że w 2014 roku odkryto pierwszą asteroidę (Chariklo), która posiada własny system pierścieni niczym Jowisz czy Saturn.

Źródło:
http://newatlas.com/asteroid-florence-moons/51231/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nauka
PostNapisane: 23 wrz 2017, 10:26 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://kopalniawiedzy.pl/fale-grawitacy ... wiat,27076

Oscylujące fale grawitacyjne rozwiązaniem zagadki budowy wszechświata?
wczoraj, 11:56 | Astronomia/fizyka

Obrazek

W danych z odkrytych w ubiegłym roku fal grawitacyjnych znaleziono dowody, że oscylują one pomiędzy formami nazwanymi „g” oraz „f”. Fizycy wyjaśniają, że fenomen ten jest podobny do oscylacji neutrin, które przybierają formy elektronową, taonową i mionową.
Autorzy badań, Kevin Max ze Scuola Normale Superiore di Pisa, Moritz Platscher z Instytutu Fizyki Jądrowej im. Maxa Plancka oraz Juri Smirnov z Uniwersytetu we Florencji opublikowali wyniki swojej pracy na łamach Physical Review Letters. Wyjaśniają, że odkrycie może pomóc w odpowiedzi na pytanie, z czego składa się pozostałe 95% wszechświata. Niewykluczone, że odpowiedzią mogą być modyfikacje grawitacji, a nie nieznane cząstki. Rozumiemy jedynie 5% materii. Większość fizyków, zastanawiając się, z czego zbudowanych jest pozostałych 95% wszechświata dyskutuje o alternatywnym modelu fizyki cząstek z nowymi cząstkami. Jednak eksperymenty prowadzone m.in. w Wielkim Zderzaczu Hadronów (LHC), nie wykazały dotychczas istnienia nieznanych cząstek. To każe nam zapytać, czy nie powinniśmy raczej modyfikować grawitacyjnych części teorii – mówi Smirnov.
W naszej pracy zapytaliśmy się, czego możemy spodziewać się gdy zmodyfikujemy grawitację i okazało się, że grawitacja bimetryczna – bigrawitacja – charakteryzuje się własnymi cechami, można ją więc odróżnić od innych teorii. Niedawne odkrycie fal grawitacyjnych przez LIGO otworzyło nowe okno, przez które możemy zajrzeć do ciemnych zakątków wszechświata. Na końcu będziemy musieli odpowiedzieć na pytanie, czy natura wybrała ogólną teorię względności, bigrawitację czy jeszcze inną teorię. Nam pozostaje badań wszystkie możliwe sygnały, dodaje uczony.
Najlepszą teorią opisującą grawitację jest obecnie ogólna teoria względności, wedle której hipotetyczna cząstka zwana grawitonem przenosi oddziaływania grawitacyjne. Natomiast hipoteza o bigrawitacji mówi o dwóch elementach, „g” i „f”, z których pierwszy oddziałuje na materię, a drugi nie. Z bigrawitacji wynika zatem, że mamy dwa grawitony, z których jeden ma masę, drugi jej nie posiada. Grawitony te są stworzone z różnych superpozycji „g” i „f” i w różny sposób wchodzą w interakcje z materią. Istnienie dwóch grawitonów prowadzi do pojawienia się oscylacji.
Teoria Einsteina przewiduje istnienie jednego mediatora interakcji grawitacyjnych. Porusza się on z prędkością świata i nie ma masy. Pod koniec lat 30. próbowano opracować teorię, w której pojawiałby się mediator posiadający masę i poruszający się wolniej niż prędkość światła. To się nie udało. Opracowano ją dopiero w roku 2010, a bigrawitacja to odmiana tamtej teorii, która mówi nie o jednym, a o dwóch mediatorach, z których jeden ma masę, a drugi nie, wyjaśnia Max.
Fizycy wykazali, że fale grawitacyjne oscylują pomiędzy typem „g”, który można wykryć, oraz niemożliwym do wykrycia typem „f”. Już wcześniejsze badania sugerowały, że takie oscylacje mogą mieć miejsce, jednak wydawało się, że łamią one podstawowe prawa fizyki, jak na przykład zasadę zachowania energii. Nowe badania wykazały, że oscylacje takie są zgodne z zasadami fizyki jeśli uznamy, że masy grawitonu są wystarczająco duże, by wykryć je współczesnymi metodami.
Kluczem do zrozumienia fenomenu oscylacji neutrin jest przyjęcie, że neutrino elektronowe nie ma określonej masy, jest superpozycją masz wszystkich trzech neutrin. Z matematycznego punktu widzenia możemy powiedzieć, że funkcja falowa opisująca ich ruch w przestrzeni miesza je i dlatego neutrina oscylują. To samo ma miejsce w bigrawitacji. „G” jest mieszaniną grawitonu posiadającego masę i grawitonu, który masy nie posiada. Gdy fala grawitacyjne przemieszcza się po wszechświecie oscyluje pomiędzy falami typu „g” i „f”. Możemy jednak zarejestrować tylko formę „g”, gdyż nasze urządzenia są zbudowane z materii. Forma „f” nam umyka niezauważona. Jednak, jeśli hipoteza bigrawitacji jest prawdziwa, oscylacje pozostawią swój ślad w sygnale fali grawitacyjnej. I to właśnie wykazaliśmy, stwierdza Platscher.

Autor: Mariusz Błoński

Źródło: PhysOrg
https://phys.org


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nauka
PostNapisane: 25 wrz 2017, 08:57 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://pl.sputniknews.com/swiat/201701 ... -biologia/

Ludzie będą mogli regenerować swoje kończyny
19:40 07.01.2017

Amerykański naukowiec rosyjskiego pochodzenia Michael Levin pracujący na Uniwersytecie Tufts dokonał sensacyjnego oświadczenia o tym, że człowiek będzie mógł regenerować swoje kończyny.

Levin przeprowadził już taki eksperyment na żabach – informuje „Rossijskaja Gazieta” (https://rg.ru/2017/01/03/chelovek-nauch ... nosti.html). Podobne „cuda” naukowiec przeprowadza nie za pomocą manipulacji genetycznych, ale za pomocą bioelektryczności. Ponadto, w ten sposób udało się przemieścić oczy kijanek z głowy na brzuch.
Jak mógł się w ogóle pojawić taki niezwykły pomysł? Podczas badań Michael Levin zwrócił uwagę na to, że przy formowaniu zarodków kurcząt, między komórkami embrionów przepływają impulsy elektryczne. Może właśnie w tym momencie komórki podpowiadają sobie, w jakim kierunku mają rosnąć? Potem trzeba było wielu lat eksperymentów i na świecie pojawiły się sześcionogie żaby, dwugłowe robaki i inne zadziwiające stworzenia. Wreszcie przełom: gadom odrastały pełnowartościowe kończyny.

Teraz przyszła kolej na zwierzęta stałocieplne. Pojawiło się wiele problemów związanych z cechami typowymi dla ich organizmów. Jednak naukowiec jest przekonany, że najważniejsze jest prawidłowe rozpoznanie tych trudności i zadanie odpowiednich pytań, a wówczas uda się wybrać właściwą drogę prowadzącą do celu. Michael Levin twierdzi, że w ciągu najbliższych 20-30 lat ludzie nauczą się regenerować swoje kończyny nie korzystając z protezowania ani transplantacji.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nauka
PostNapisane: 30 wrz 2017, 16:52 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://nowaatlantyda.com/2017/01/10/atl ... karaibach/

Atlantyda na Karaibach
Published on 10 stycznia 201710 stycznia 2017By chrismiekina



Pod koniec XIX w. Heinrich Schliemann odnalazł ruiny legendarnej Troi. Dokonał tego po uważnej analizie legend a także antycznego tekstu Iliady, uważanego za fikcję literacką. Efektem było odkrycie zaginionego miasta, które miało istnieć tylko w legendach. To podpowiada, że legendy należy brać o wiele bardziej serio, bo mogą doprowadzić do wspaniałych odkryć. Mit Atlantydy jest największą taką legendą a jej śladem – wśród wielu innych – podąża Andrew Collins. Jest on autorem wielu książek, które rzucają wyzwanie oficjalnej, akademickiej historii. Jego najnowsza książka to “Atlantis in the Caribbean” (“Atlantyda na Karaibach”).

Obrazek

Collins jest jednym z wielu badaczy poszukujących mitycznego lądu, który wg legendy zamieszkany był przez zaawansowaną technologicznie cywilizację. Cywilizacja ta miała pogrążyć się w morskich odmętach po straszliwym katakliźmie jaki nawiedził wyspę i zniszczył jej populację a także wszystkie jej osiągnięcia. Historię Atlantydy znamy z dialogów Platona “Kritiasz” i “Timajos” i to właśnie te dwa starożytne pisma uznał Collins za podstawę do poszukiwań zaginionej cywilizacji.Uznał, że należy właściwie odczytać wskazówki zostawione przez Platona aby określić geograficzne położenie Atlantydy. Nie jest to proste bo na podstawie tych samych informacji umiejscawiano Atlantydę już chyba we wszystkich częściach naszego globu – włączając w to Antarktydę.
Collins doszedł do wniosku, że Atlantyda – jeśli istniała – nie mogła znajdować się dalej niż w zachodniej części Atlantyku. Studiując mapy lądów a także dna morskiego nabrał pewności, że jedynym logicznym położeniem Atlantydy mógł być obszar nazywany dziś Karaibami – zwłaszcza północne wybrzeże Kuby i Wyspy Bahama. Platon pisał, że Atlantyda była imperium morskim, które leżało na ogromnej wyspie, otoczonej wianuszkiem mniejszych. Wystarczył jeden dzień i jedna noc aby zatopić Atlantydę wraz z jej mieszkańcami. Dla Collinsa śladem istnienia takiej wyspy, która zapadłaby się na dno morskie byłaby duża ilość wodorostów, które musiały porastać jej wybrzeża. Te wodorosty istnieją do dziś i miejsce to nazywa się Morzem Sargassowym. Sargassy to wodorosty, których w tym miejscu Atlantyku jest tak dużo, że nadano mu osobną nazwę geograficzną. Obszar porośnięty wodorostami ciągnie się od środkowego Atlantyku aż po Bahamy.
Platon szczegółowo opisał wygląd głównej wyspy Atlantydy. Określił jej wielkość, wskazał na istnienie gór a także ogromną dolinę w jej południowej części. Andrew Collins zidentyfikował ten fragment wyspy jako dzisiejszą Kubę. Dzisiejsze wyspy Bahama i Kuba są pozostałością potężnego lądu, który zniknął wraz z podnoszeniem się poziomu morza. Do kataklizmu na tą skalę doszło wg Platona 9600 p.n.e. i jak się obecnie okazuje w tym właśnie czasie skończył się okres geologiczny nazywany Młodszym Dryasem. Doprowadziło do tego uderzenie komety, które opisał Graham Hancock w swojej książce “Magicy bogów”. Uderzenie komety (która rozpadła się na tysiące mniejszych kawałków) oprócz potwornych zniszczeń takich jak wywołane przez tsunami powodzie a także pożary, spowodowało gwałtowne topnienie lodowca. Dym, popioły i para wodna odcięły dostęp promieni słonecznych do naszej planety. Wywołało to tzw. małą epokę lodowcową która trwała 1200 lat. Największy fragment komety uderzył w region amerykańskich Wielkich Jezior, inne spadły do oceanu tworząc olbrzymie fale, które na kilka lat kompletnie zatopiły dzisiejsze Karaiby. Platon nawiązuje w w swoich dialogach do tych wydarzeń, mówiąc o lądzie na Atlantyku, który został pochłonięty przez ocean. Dialogi – “Timajos” i “Kritias” powstały ok. 300 r.p.n.e. i dały początek legendzie Atlantydy. Oczywiście pozostaje tu jeszcze jedno pytanie: skąd Platon wiedział o tym wszystkim? Nikt w tamtych czasach nie wiedział przecież o istnieniu Ameryki… Zresztą historycy mocno utwierdzają nas w tym przekonaniu.



Coraz więcej dowodów – także tych powstałych na gruncie naukowym wskazuje, że ludzie w antycznych czasach nie tylko wiedzieli o kontynencie po drugiej stronie Atlantyku, ale także odbywali tam regularne podróże. W epoce brązu miedź była podstawowym elementem technologicznego rozwoju całej ludzkiej cywilizacji. Kopalnie miedzi na południu Europy z pewnością nie były w stanie sprostać popytowi na ten metal, który w tych czasach był w powszechnym użyciu. Skąd w takim razie pojawiał się on w ogromnych ilościach w Europie i był powszechnie dostępny?
U wybrzeży Turcji odkryto szereg wraków antycznych dalekomorskich statków. Znaleziono tam rozmaite dobra w tym duże ilości tlenku miedzi, świadczące o tym, że podstawowym ładunkiem tych statków była właśnie miedź. W laboratorium okazało się, że miedź była niezwyklej czystości i mogla pochodzić z jedynego miejsca na świecie, gdzie taka miedź występuje w ogromnych ilościach. Tym miejscem jest obecny stan Michigan nad jeziorem o tej samej nazwie. Wiedza o takim źródle cennego kruszcu miała ogromną wartość i warto było utrzymywać ją w tajemnicy. Pierwsi miedź przywozili z Ameryki Minojczycy (to wraki ich statków znaleziono u wybrzeży Turcji) jednak po tsunami, które zniszczyło Kretę ich potęga rozsypała się i tajemnicę miedzi przejęli Fenicjanie a później Kartagińczycy. Dziś na Wyspach Kanaryjskich a także na Azorach znajdowane są pozostałości po fenickich osiedlach, które służyły jako punkty zaopatrzeniowe dla statków podążających do Ameryki i z powrotem. Być może niezwykle krwawe i zaciekłe wojny punickie jakie stoczyła Kartagina z Rzymianami dotyczyły kontroli nad amerykańską miedzią. Fenicjanie i Minojczycy docierając do Ameryki z pewnością docierali także do dzisiejszych Bahamów i tam mogli poznać historię zaginionego lądu Atlantydy, którą przenieśli do wszystkich kultur żywiołowo rozwijających się wokół Mare Nostrum. W taki sposób o Atlantydzie dowiedział się Platon. Mimo sugestii, że informacje te pochodzą od Solona, który wiele lat wcześniej odwiedził Egipt i tam miał usłyszeć o Atlantydzie, nie ma nic w pismach egipskich co sugerowałoby taką wiedzę. Wynika ona jednak z analizy rozmaitych pism semickich, którymi posługiwali się Fenicjanie i to właśnie wydaje się być właściwym źródłem informacji Platona na temat Atlantydy.



Istnienie nieznanej nam dziś cywilizacji na Karaibach sugerują rozmaite intrygujące odkrycia. Przede wszystkim jest to tajemnicza konstrukcja znaleziona w 1968 r. na dnie morza w okolicach wyspy Bimini. Nazywana jest drogą Bimini i zbudowana jest z ogromnych głazów ułożonych obok siebie w formie wskazującej, że nie powstała z pomocą sił natury. Podobna konstrukcja znajduje się pomiędzy Wyspami Bahama a Kubą, gdzie na głazach pod wodą znaleziono petroglify. Tereny te bada od 10 lat Gregory Little. Źródłem dla jego poszukiwań są wizje Edgara Cayce, śpiącego proroka, który umiejscawiał Atlantydę właśnie na Karaibach. Obecnie ogromne zainteresowanie wzbudzają tzw. Ruiny Browna, również odnalezione w okolicach wyspy Bimini. Para płetwonurków odnalazła tam szereg ogromnych sześciennych bloków skalnych. Ich położenie sugeruje, że budowla została rozbita przez potężne fale tsunami. To, co jest najbardziej niezwykle w odnalezionych ruinach, to że kamienie te nie pochodzą z tego regionu Karaibów! Musiały być wydobyte na Haiti, Kubie, Jamajce albo w Europie (!) – we Włoszech lub Turcji.… Na Bahama nie ma takich skał. Jedna z teorii mówi, że był to balast albo kotwice cumujących tutaj statków. Jednak kamienie wydają się zbyt ciężkie aby spełniać taką funkcję nie mówiąc o tym, że morze w tym miejscu jest dość płytkie – ma co najwyżej 3-5 m głębokości. Podobnych, trudnych do wytłumaczenia elementów wokół Bahama i Kuby jest znacznie więcej. Sama Kuba jest niezwykle zagadkowa i z pewnością kryje wiele tajemnic. Dostęp do tej wyspy nie jest łatwy, podobnie jak swoboda poruszania się po niej jest ograniczona. Jedyne co obecnie mamy do dyspozycji to opisy podróżników przedzierających się przez dżunglę Kuby w poprzednich wiekach. Opisywali oni tajemnicze jaskinie, posągi i inne artefakty, które wskazują na o wiele starszą historię cywilizacji na wyspie niż chcą tego historycy. W lipcu 2001 r. Rosjanka Paulina Zelitsky, pracująca dla kanadyjskiej firmy Advanced Digital Communications dokonała u wybrzeży Kuby (Guanahacabibes) szeregu pomiarów za pomocą zaawansowanego sonaru. Zdjęcia dna morskiego na głębokości ok. 700 m pokazały regularnie zabudowany, pocięty ulicami obszar na którym zidentyfikowano – wśród wielu budowli – także piramidy.

Written by chrismiekina


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nauka
PostNapisane: 02 paź 2017, 10:39 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30973
Maleje liczba młodych naukowców

Liczba młodych pracowników naukowych systematycznie maleje – alarmuje Najwyższa Izba Kontroli w raporcie opublikowanym w poniedziałek. Powodami tej sytuacji mają być m.in. zatrudnianie w powiązaniu z pracą dydaktyczną i nieprzejrzyste procedury nadawania stopni naukowych.

W latach 2012-2016 systematycznie malała liczba pracowników naukowych ze stopniem doktora oraz bez stopnia naukowego, a zarazem rosła liczba pracowników ze stopniem doktora habilitowanego oraz z tytułem profesora – wynika z kontroli przeprowadzonej przez NIK. W omawianym okresie liczba młodych pracowników spadła o 5,8 proc. W 2012 było ich niemal 78 tys., a w 2016 r. – 73,4 tys.

Jak donosi NIK, zmniejszył się również ich odsetek w grupie wszystkich pracowników naukowych: w uczelniach objętych kontrolą udział liczby adiunktów ze stopniem naukowym doktora zmniejszył się (między początkiem a końcem kontrolowanego okresu) z blisko 41 do 38 proc.

Spadek liczby młodych pracowników naukowych wynika w ocenie NIK z: nieadekwatnych mechanizmów motywacyjnych do rozwoju naukowego i szybkiego uzyskiwania kolejnych stopni naukowych, zatrudniania pracowników naukowych głównie w powiązaniu z pracą dydaktyczną oraz braku określonych minimalnych wymagań dla kandydatów do stopnia doktora habilitowanego.

Jak informuje NIK, jako główne bariery w uzyskiwaniu stopnia doktora habilitowanego oraz w pozyskiwaniu młodych osób do pracy naukowej ankietowani wskazywali: niskie płace, brak stabilności zatrudnienia w nauce, niskie nakłady na badania naukowe w ogóle. Za problem uznawano także powiązanie zatrudnienia nowych pracowników w uczelniach z koniecznością zapewnienia im pensum dydaktycznego, a tym samym z liczbą studentów – co powstrzymuje większość pracowników naukowych od pracy ściśle naukowej.

W powszechnie obowiązujących przepisach nie określono także minimalnych wymagań, jakie powinni spełniać kandydaci do stopnia naukowego doktora habilitowanego. Jak wskazywali respondenci, w konsekwencji oznacza to zróżnicowanie wymogów habilitacyjnych pomiędzy jednostkami naukowymi.

Kontrola NIK objęła również działalność Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów – instytucji odpowiedzialnej m.in. za prawidłowe funkcjonowanie systemu nadawania stopni naukowych. Izba doceniła rolę Centralnej Komisji w zapewnieniu jakości kadr systemu szkolnictwa wyższego i nauki, zwłaszcza przy znacząco rosnącej liczbie wdrożonych postępowań habilitacyjnych (z 1431 w 2014 r. do 2142 w 2016 r.) oraz terminowe i rzetelne ocenianie formalne wniosków o wszczęcie postępowania habilitacyjnego.

Równocześnie jednak Centralna Komisja nie zapewniła przejrzystości procesu nadawania stopni naukowych – wskazuje NIK. Komisja nie doprecyzowała procedur wyłaniania członków komisji habilitacyjnych. Nie prowadzi też wykazu osób, spośród których wybierani byliby recenzenci w postępowaniach habilitacyjnych. Jak podkreśla NIK, stanowi to naruszenie ustawy o stopniach naukowych i tytule naukowym. Nieterminowo powoływano również komisje habilitacyjne, odpowiedzialne za ocenę dorobku i osiągnięć kandydata do stopnia naukowego doktora habilitowanego. Postępowania habilitacyjne przeciągały się ponad sześć tygodni, a Komisja nie analizowała przyczyn ich przewlekłości.

Kontrolerzy pozytywnie ocenili natomiast weryfikację przez Komisję wniosków jednostek organizacyjnych o przyznanie uprawnień do nadawania stopnia doktora habilitowanego. W latach 2014-2016 odmowę w tej sprawie otrzymało 80 jednostek, co przekłada się na 27 proc. wnioskujących. Jak podkreśla NIK, takie podejście Komisji zapobiegało uzyskiwaniu uprawnień do nadawania najwyższego stopnia naukowego przez jednostki niespełniające wymogów.

Komisja nie gromadziła jednak podstawowych danych dotyczących nadanych stopni naukowych, m.in. o liczbie osób, którym w danym roku jednostki organizacyjne nadały albo odmówiły nadania stopnia naukowego doktora habilitowanego.

Z raportu NIK wynika również, że przez większość swojej 4-letniej kadencji Komisja niewystarczająco wypełniała jedno ze swoich najważniejszych zadań: ocenę spełniania przez uczelnie warunków do nadawania stopni naukowych. W latach 2014-2016 na 774 jednostki z uprawnieniami do nadawania stopni naukowych Komisja przeprowadziła zaledwie 42 takie oceny, przy czym 31 instytucjom (74 proc. wszystkich ocenionych) została wydana w 2016 r. na koniec czteroletniej kadencji. Po zakończeniu procedury aż 14 jednostkom zostały ograniczone lub cofnięte uprawnienia do nadawania stopni naukowych w zbadanych dyscyplinach, co – według NIK – wyraźnie wskazuje na potrzebę zintensyfikowania ocen.

Procedury oceniania przeprowadzano bez uchwalonych rocznych programów okresowej oceny spełniania warunków do nadawania stopni naukowych. Nie wprowadzono również jednolitej dla instytucji procedury przeprowadzania oceny okresowej.

NIK zwraca uwagę, że ograniczone możliwości finansowe i kadrowe Komisji utrudniają prowadzenie baz danych wskazanych w ustawie o stopniach naukowych i tytule naukowym, monitorowanie w sposób systemowy zdarzeń oraz gromadzenie danych dla prowadzenia ewaluacji.

Według NIK, można podjąć działania, aby usprawnić proces rozwoju kadr naukowych. Izba wnioskuje, by minister nauki i szkolnictwa wyższego dokonał pogłębionej analizy procedur dotyczących nadawania stopni naukowych w celu zapewnienia jakości, przejrzystości i terminowości procedur stosowanych w tym zakresie przez uprawnione instytucje. Minister powinien też rozważyć określenie minimalnych kryteriów oceny dorobku naukowego osób ubiegających się o nadanie stopnia naukowego doktora habilitowanego, poprzez dodanie progowych wskaźników ilościowych i jakościowych; może też zapewnić Komisji warunki organizacyjne i finansowe do realizacji zadań ustawowych, w tym do prowadzenia baz danych wskazanych w ustawie o stopniach naukowych i tytule naukowym.

Głównym celem kontroli NIK było ustalenie, czy system nadawania stopni naukowych pozwala na optymalny rozwój kadr naukowych. Kontrola objęła Centralną Komisję ds. Stopni i Tytułów, pięć uczelni publicznych, dwa instytuty naukowe PAN oraz dwa instytuty badawcze. Ponadto przeprowadzono badanie kwestionariuszowe w 77 uczelniach publicznych i 66 instytutach naukowych PAN oraz instytutach badawczych.

JG, PAP

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... owcow.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nauka
PostNapisane: 02 paź 2017, 13:35 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Dotąd liczba naukowców rosła, za to malała ich jakość. Teraz już maleje i ilość, i jakość. Nauka umiera na naszych oczach, ale to zrozumiałe, bo nauka musi opierać się na prawdzie i nie może przetrwać w królestwie powszechnego zakłamania.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nauka
PostNapisane: 03 paź 2017, 13:09 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/zwi ... -2827.html

Związki chemiczne w oceanie Enceladusa
Wysłane przez kuligowska w 2017-01-10 12:05

Obrazek

Jak wiele ciekawych z naszego punktu widzenia związków chemicznych ma w sobie zimny ocean pokrywający jeden z księżyców Saturna – Enceladusa? Musimy to wiedzieć, by móc oszacować, czy ten udekorowany gejzerami satelita może kryć w sobie obce formy życia.
Enceladus należy do dość słynnej rodziny lodowatych globów, w której skład wchodzi również jowiszowa Europa i inny satelita Saturna, Tytan. Księżyce te są zdaniem poszukiwawczy pozaziemskiego życia najbardziej obiecujące. Ze względu na to, że mogą być bogate w wodę, a od planet – olbrzymów przejmują dodatkowo „rozgrzewającą” energię pływów.
Sonda Cassini badała Enceladusa przez ponad dziesięć lat. Wiadomo, że jednym z kluczowych wyznaczników „zamieszkiwalności” planet jest ich skład chemiczny, a w szczególności kwasowość. Na Ziemi życie możliwe jest jeszcze przy maksimum i minimum skali kwasowości mierzalnej przez wskaźnik pH. Znając ten wskaźnik dla (przykładowo) Enceladusa, naukowcy mogą zidentyfikować zachodzące na nim reakcje geochemiczne, które wpływają na całe środowisko oraz to, czy faktycznie może ono sprzyjać rozwojowi jakichkolwiek organizmów. Wiadomo bowiem, że wiele takich reakcji wywołuje mierzalne i przewidywalne poziomy pH.
Nie jesteśmy jednak w stanie bezpośrednio pobrać próbki wody z oceanu Enceladusa do badań. Możemy tylko ocenić jego kwasowości metodami pośrednimi, przyglądając się związkom wyrzucanym przez wydobywające się z niego gejzery i tym, jak się one przeobrażają w odpowiedzi na zamianę kwasowości otoczenia. Chemik Christopher Glein dowodził zespołem, który opracował nowatorską metodę oceny pH w wodach Enceladusa, opartą na wykorzystaniu danych obserwacyjnych na temat obecności węglanów w wyrzucanym materiale. To klasyczne podejście w geochemicznych badaniach Ziemi (np. jej wody deszczowej), ale dziś naukowcy mogą stosować je także w odniesieniu do innego ciała niebieskiego. Jest to możliwe m. in. dzięki pomiarom ilości rozpuszczonego węgla nieorganicznego wykonywanym przez instrument Cosmic Dust Analyzer (Kosmiczny Analizator Pyłu) z pokładu sondy Cassini.
Celem zespołu Gleina było opracowanie obszernego i wiarygodnego modelu chemicznego oceanu. Ma on uwzględniać także zasolenie wód Enceladusa. Model ten wskazuje obecnie na to, że ocean zawiera w sobie sód, chlor i węgiel, wykazując przy tym kwasowości rzędu 11 do 12 pH. To wartości zbliżone do kwasowości wody z mydłem. Szacunkowa wartość pH jest nieco większa niż wcześniejsze oszacowania, ale wszystkie dotychczasowe modele są zgodne co do ogólnego składu chemicznego oceanu. Zgodność ta cieszy naukowców, bowiem ocena poziomu pH dla ciała tak odległego jak Enceladus nie jest prosta i spodziewano się raczej, że modele nie będą zgodne co do pewnych wartości.
Naukowcy podejrzewają też, że taki a nie inny skład oceanu jest wynikiem procesu znanego jako serpentynizacja. Ma on miejsce, gdy bogate w magnez i żelazo skały przeobrażają się w minerały gliniaste. Na Ziemi proces ten jest bardzo rzadki, ale jednocześnie jest on dokładnie tym, czego można spodziewać się na Enceladusie, gdzie ciekła woda zderza się ze skałami pod lub ponad oceanem. W połączeniu z wysokim wskaźnikiem pH proces ten produkuje wodór – gaz, który sprzyja formowaniu się molekuł organicznych. Nie wiadomo wciąż jednak, czy proces ten zachodzi tam miejsce nadal. Jeśli tak, mógłby on uczynić środowisko księżyca dużo bardziej „zamieszkiwalnym”. Jeśli nie – jeśli miał miejsce dawno temu – wysokie pH może być tylko jego pozostałością, a obecnie Enceladus jest martwym globem.

Czytaj więcej:
Cały artykuł w języku angielskim
http://www.astrobio.net/news-exclusive/ ... FxgOP.dpuf
The pH of Enceladus’ ocean, Glein et al., artykuł opublikowany w Geochimica et Cosmochimica Acta
http://www.sciencedirect.com/science/ar ... 3715002239

Źródło: astrobio.net

Zdjęcie: pióropusze wody wydobywające się spod skutej lodem powierzchni jednego z księżyców Saturna – Enceladusa. Źródło: NASA/JPL/SSI


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nauka
PostNapisane: 04 paź 2017, 11:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://tylkoastronomia.pl/wiadomosc/w-2 ... e-czerwona

W 2022 roku, na niebie zobaczymy nowę czerwoną
autor: John Moll (10 Styczeń, 2017 - 22:00)

Obrazek
Źródło: STScI


Naukowcy, którzy dokonali stosownych obliczeń zapowiadają, że w 2022 roku zobaczymy na niebie rzadkie zjawisko. W wyniku połączenia się dwóch gwiazd nastąpi potężna eksplozja, zwana nową czerwoną.

Gwiazdy o których mowa znajdują się w gwiazdozbiorze Łabędzia. Jest to układ podwójny kontaktowy, czyli ciasny układ składający się z dwóch gwiazd, które dosłownie stykają się ze sobą. Ciała niebieskie orbitują wokół siebie, lecz odległość między nimi nieustannie się zmniejsza.

Obrazek
Przykład układu podwójnego kontaktowego. Wizja artystyczna układu VFTS 352 - źródło: ESO/L. Calçada


W wyniku połączenia się gwiazd, powstanie nowa, jeszcze większa gwiazda. Naukowcy już nadali jej nazwę - KIC 9832227. Nowy obiekt eksploduje a jego jasność zwiększy się 10.000-krotnie. Na niebie zobaczymy nowę czerwoną. Jak nazwa wskazuje, będzie ona emitowała czerwony kolor. Światło widzialne po nowie czerwonej wygasa bardzo powoli, ciemniejąc przez tygodnie, a nawet miesiące, po czym obiekt zaczyna emitować silne promieniowanie podczerwone.

Naukowcy przewidują eksplozję na podstawie obserwacji nowy czerwonej V1309 Scorpii. Wybuch miał miejsce w 2008 roku. Jednak zanim do niego doszło, dwie gwiazdy okrążały się nawzajem co około 36 godzin, aż nastąpiło zderzenie, a po nim zaobserwowano gwałtowny wzrost jasności.

Jeśli badacze nie pomylili się w swoich obliczeniach, już za 5 lat, może trochę wcześniej lub nieco później, na niebie zobaczymy ciekawe widowisko i nie będziemy do tego potrzebowali żadnego sprzętu. Czerwona nowa będzie widoczna gołym okiem nawet przez 6 miesięcy i szacuje się, że będzie tak jasna jak Gwiazda Polarna.

Źródło:
http://www.astronomy.com/news/2017/01/2022-red-nova


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nauka
PostNapisane: 11 paź 2017, 10:42 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://news.astronet.pl/index.php/2017/ ... otografii/

Jak NASA odkrywa głęboki kosmos, bawiąc się powszechnymi technikami astrofotografii
Posted on 11 stycznia 2017, 5:31 pm12 stycznia 2017 by Redakcja AstroNETu 1k odsłon

Teleskop kosmiczny Chandra (ang. Chandra X-ray Observatory) zdołał uchwycić kawałek krawędzi widzialnego Wszechświata, używając metody „image stacking” (składania wielu zdjęć celem uzyskania poszerzonej głębi ostrości).

Obrazek
Najgłębszy rentgenowski obraz kosmosu jaki wykonano potrzebował ponad 7 milionów sekund czasu obserwacji.NASA / CXC / Penn State Univ. / B. Luo et al.


Jak wiemy, wypełnione po brzegi galaktykami zdjęcie Hubble Ultra Deep Field zostało wykonane przez Teleskop Hubble’a. Chandra ma teraz szansę zabłysnąć własnym. Na obszarze sfery niebieskiej porównywalnym do zaledwie 60 procent powierzchni Księżyca, Chandra zajrzał w kłębowisko starożytnych galaktyk i znajdujących się w ich centrach masywnych czarnych dziur.
Przez ponad 81 dni, Chandra obserwował 1,055 czarnych dziur w tym niewielkim rejonie nieba, którym towarzyszyły wysokoenergetyczne zderzenia środków galaktyk, widoczne jedynie w promieniowaniu rentgenowskim. Oznacza to, że do tej pory, teleskopy wyniesione na orbitę operują najlepszą metodą badania aktywnych jąder galaktyk. Zostawiają w tyle nawet najlepsze obserwatoria astronomiczne. Istnieje ponad miliard aktywnych galaktyk, które są dostrzegalne z kosmosu, ale znaczna ich część jest po prostu nie widoczna z Ziemi.
„Gęstość tych czarnych dziur jest największą, jaką kiedykolwiek widziałem na niebie.” W. Niel Brandt, profesor astronomii i astrofizyki na Uniwersytecie Stanowym w Pensylwanii wypowiedział się tak na temat obserwacji Chandry na konferencji podczas 229-tego zgromadzenia Amerykańskiego Towarzystwa Astronomicznego (ang. American Astronomical Society).
Jednak wszystkie informacje i dane z obserwacji Chandry byłyby niczym bez techniki wykorzystywanej przez astronomów podwórkowych, tak prostej i efektywnej.
„Musieliśmy trochę pomyśleć, aby osiągnąć taki efekt, a cały trik polegał na stacking’u”, mówił profesor Brandt.
Image stacking – polega na nakładaniu wielu ekspozycji danego obiektu i korzystaniu z pojedynczych klatek w obróbce cyfrowej, aby uzyskać lepszej jakości obraz złożony (np.: poszerzoną głębię ostrości). Podczas gdy jedna ekspozycja może pokazać tylko określoną ilość światła i niekompletny obraz, to przy większej liczbie możliwe jest budowanie większych i jaśniejszych obrazów. Dlatego metoda image stacking pomaga zapewnić przejrzystość danych dla obiektów obserwacji, poruszających się wolno (z perspektywy ziemskiego obserwatora).
W dodatku archiwalne dane z teleskopu Hubble’a pomogły uzupełnić obrazy jąder aktywnych galaktyk fotografowanych przez teleskop Chandry.
Podczas zestawienia danych pochodzących z obszaru Głębokiego Południowego Pola Chandry okazało się, że otrzymano jedne z najdokładniejszych analiz widmowych odległych supermasywnych czarnych dziur w historii, dla których przesunięcie ku czerwieni osiąga wartość 10. Są to galaktyki istniejące w zakresie od 3,5 mld do 12,5 mld lat, pozostawiając jeszcze miliard lat galaktyk jeszcze nie sklasyfikowanych w obszarze obserwacji. Jest to czas tzw. epoki rejonizacji, gdy z obłoków materii i zjonizowanej materii formowały się pierwsze gromady i galaktyki.
Podczas gdy Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba (ang. James Webb Space Telescope) będzie w stanie zobaczyć niektóre z aktywnych galaktyk, planowana misja o nazwie LYNX, przyszły następca Chandry, przyniesie jeszcze większą przejrzystość w obserwacjach wczesnego wszechświata. To może pomóc ustalić, w jaki sposób tworzą się supermasywne czarne dziury oraz jak materia przyciągana przez czarną dziurę formuje galaktykę. Istnieją dwie konkurencyjne teorie odnośnie samego procesu formowania: pierwsza mówi o „zbieraniu się małych ziarenek”, które w końcu rosną do rangi galaktyki; oraz druga, w której galaktyki miałyby powstawać bezpośrednio z zapadających się czarnych dziur, gdzie ogromne chmury gazu tworzą grawitacyjną studnię zanim utworzą gwiazdę.
„To daje nam realne szanse wykrycia tych pomniejszych ziarenek, każdego z osobna”, twierdzi profesor Brandt.
Jeżeli LYNX zostanie zatwierdzony, jedno będzie pewne: metoda image stacking będzie kluczem do dalszych odkryć.

Source :
Astronomy
http://news.astronet.pl/index.php/2017/ ... l-35702979

Artykuł napisała Daria Radomska.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nauka
PostNapisane: 13 paź 2017, 15:13 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://kopalniawiedzy.pl/wezel-molekula ... rial,25801

W Manchesterze uzyskano najściślej zawiązany węzeł molekularny
13 stycznia 2017, 12:08 | Ciekawostki

Obrazek
Robert W. McGregor

Na University of Manchester powstał najbardziej ściśnięty węzeł ze wszystkich dotychczas znanych. Uzyskanie takiej fizycznej struktury może doprowadzić do stworzenia nowej klasy zaawansowanych materiałów. Zespół prowadzony przez profesora Davida Leigha z Wydziału Chemii opracował sposób na splątanie licznych nici molekularnych tak, że powstał niezwykle mocno ściśnięty węzeł. Jest on zbudowany z przecinającej się w 8 miejscach pętli o długości około 20 nanometrów składającej się ze 192 atomów.
Możliwość tworzenia różnych typów węzłów molekularnych oznacza, że naukowcy będą mogli badać, w jaki sposób węzły te wpływają na wytrzymałość i elastyczność materiałów. Dzięki temu zaś mogą powstać nowe materiały o niespotykanych dotychczas właściwościach.
Wiązanie węzłów to proces podobny do tkania, więc powinno być możliwe zastosowanie technik wiązania molekuł w technikach tkania. Weźmy na przykład kamizelki kuloodporne. Wykonane są one z kevlaru, tworzywa sztucznego zawierającego sztywne molekularne pręciki ułożone prostopadle. Jednak przeplatanie nici polimerów może pozwolić na stworzenie bardziej wytrzymałych, lżejszych i elastycznych materiałów - mówi profesor Leigh. Niektóre polimery, takie jak pajęcza nić, są dwukrotnie bardziej wytrzymałe od stali, więc splatanie polimerowych nici to sposób na stworzenie lekkich superwytrzymałych elastycznych materiałów - dodaje.
Uczony zdradza, w jaki sposób uzyskano wspomniany na wstępie węzeł. Wykorzystaliśmy technikę samoorganizowania się, podczas której molekularne nici są plecione wokół jonów metali, tworzyliśmy skrzyżowania nici w odpowiednich punktach, a końce nici połączyliśmy za pomocą katalizatora otrzymując węzeł.

Autor: Mariusz Błoński

Źródło: University of Manchester
http://www.manchester.ac.uk


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nauka
PostNapisane: 14 paź 2017, 08:57 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://news.astronet.pl/index.php/2017/ ... adzilismy/

Księżyc jest starszy niż sądziliśmy?
Posted on 14 stycznia 2017, 2:31 pm16 stycznia 2017 by Kamil Serafin 1k odsłon

Niemal co dzień przekonujemy się, jak mało jeszcze wiemy o otaczającym nas Wszechświecie. Zazwyczaj odkrywamy niesamowite fakty dotyczące odległej przestrzeni, sądząc, że przynajmniej nasze najbliższe „kosmiczne podwórko” nie skrywa już przed nami znaczących tajemnic. Wiele już jednak razy okazało się, jak bardzo się w tej kwestii mylimy. Nie inaczej jest tym razem, bowiem najnowsze rewelacje dotyczą naszego naturalnego satelity – Księżyca.


Księżyc pięć dni przed pełnią, 8 stycznia 2017.
fot. Kamil Serafin


Naukowcy z University of California w Los Angeles przyjrzeli się minerałom dostarczonym na Ziemię przez misję Apollo 14 w 1971 roku. Ich szczególną uwagę zwróciły cyrkony. Geochemiczce Mélanie Barboni przewodzącej badaniom, udało się oddzielić aż osiem czystych próbek tego materiału, by zbadać zawarty w nich uran. Skupiła się również na występującym często z cyrkonem hafnem (Hf) oraz lutetem (Lu). Wraz z grupą pozostałych specjalistów udało jej się ustalić, że wiek naszego naturalnego satelity był jak dotąd zaniżany, o około 140 milionów lat. Oznaczałoby to, że Księżyc powstał zaledwie 60 milionów lat po narodzinach samego Układu Słonecznego. Jego uformowanie wiąże się ze zderzeniem niedorozwiniętej Ziemi z Theią – jednym z planetozymali krążących w owym czasie obok przyszłego globu.


Zderzenie z Theią - wizja artystyczna | National Geographic


Wedle przypuszczeń i badań, po kolizji, powierzchnia przyszłego satelity pokryta była w całości magmą. Ów gorący ocean uległ później ochłodzeniu i pozostawił po sobie skorupę, zawierającą cyrkon, oraz oczywiście lutet i hafn. Dzięki dokładnej analizie próbek tych substancji, możliwe było ponowne ustalenie wieku Księżyca, jeszcze zanim jego powierzchnia w pełni się uformowała. Jak twierdzi Kevin McKeegan, wykładowca na UCLA, próbki innych minerałów i skał poddawanych wcześniejszym badaniom, były zanieczyszczone przez liczne kolizje, jakich doznał nasz satelita. Pozwalały one na ustalenie daty wielu wcześniejszych wydarzeń z przeszłości Księżyca, ale nie jego prawdziwego wieku.
Zespół z Kalifornii będzie nadal poddawał cyrkon badaniom, w nadziei, że uda im się ustalić kolejne fakty na temat wczesnej młodości Księżyca lub samych jego narodzin. Nie pozostaje nam nic innego jak tylko im kibicować!

Source :
UCLA, Astronomy.com
http://news.astronet.pl/index.php/2017/ ... 1302766343
http://astronomy.com/news/2017/01/old-moon


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nauka
PostNapisane: 15 paź 2017, 12:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/czy ... -2844.html

Czy istnieją wulkany na kometach?
Wysłane przez tuznik w 2017-01-14 14:23

Obrazek

Komety jako ciała niebieskie krążące po orbitach między Marsem a Jowiszem, wydają się mieć swoje własne oznaki lodowej przeszłości, powiązanej z wulkanizmem, wyrzucając zamarznięty materiał zamiast gorącej lawy.

Wolna rotacja komety przyczynia się do osłabienia skorupy w ciągu dnia, podczas gdy tlenek węgla nagromadza się w ciągu nocy. Ostatecznie obiekt taki pod dużym ciśnieniem pod powierzchnią wybucha.

W przeciwieństwie do strumieni naniesionych na pozostałych kometach, tzw.zimna "lawa" wybucha nagle i gwałtownie, bez żadnych najmniejszych oznak stopniowego nagromadzenia. "Jest to nagłe zdarzenie,” mówi Richard Miles naukowiec z brytyjskiego Stowarzyszenia Astronomicznego, który przedstawił wyniki badań w Division for Planetary Sciences, podczas spotkania w Pasadenie w Kalifornii.

Kometa 29P/Schwassmann-Wachman jest, jak na razie, najaktywniejszym obiektem ze wszystkich znanych nam obecnie komet. Wkrótce po jej odkryciu 1927 roku, jasność tej komety zaczęła diametralnie się zmieniać.

Orbita 29P jest niemal idealnym kołem, utrzymując dość spójną odległości od gwiazdy. Pomimo swojej stabilnej orbity kometa ta może miewać niezwykłe zmiany jasności, co czyni ją jednych z ulubionych obiektów polecanych do obserwacji dla astronomów amatorów.

Miles i jego współpracownicy badali komety przez ponad dekadę, identyfikując 64 wybuchy tych na malutkich obiektach. Na podstawie tych badań stwierdzono, że lodowe ciała mogą mieć za mało wybuchów i oszacowano je na 3 do 57 wybuchów w ciągu roku, choć niektórzy uczeni do dziś twierdzą, że na tych małych ciałach niebieskich siedem do ośmiu wybuchów, powinno być normą. Śledząc dokładnie położenie erupcji na powierzchni komety naukowcy odkryli, że wiele z nich pochodzi z tego samego regionu.

Dziwna aktywność komet może być spowodowana wyjątkowo długim dniem lub nocą występującą w ciągu dobowego cyklu na kometach. W przeciwieństwie do większości innych znanych nam obecnie komet, które obracają się w skalach godzinowych, 29P obraca się tylko raz na 60 ziemskich dni. Podczas wystąpienia długiej nocy, materia może połączyć się w komorach głęboko pod powierzchnią.

Natomiast gdy kometa obraca się w ciągu długiego dnia, gaz rozpręża się, zginając tym samym powierzchnię. Dzięki wysokiemu ciśnieniu zgromadzony gaz może eksplodować na zewnątrz, i zamiast gorącej magmy, mamy zmrożony strumień gazu pochodzący prosto z komety.

Pomimo swej niezwykłej aktywności, kometa 29P otrzymała bardzo mało uwagi od naziemnych i kosmicznych obserwatoriów. Miles ma jednak nadzieję to kiedyś zmienić, prowadząc między innymi dalsze badania nad tą wyjątkową kometą. Wyniki prowadzonych badań zostały opublikowane w serii artykułów w czasopiśmie "Icarus" na początku tego roku.

Źródło: astronomy.com

Opracował:
Adam Tużnik

Więcej informacji:
Are there volcanoes on comets?
http://www.astronomy.com/news/2017/01/comet-volcanoes

Na ilustracji:
Kometa 29P/Schwassmann-Wachmann, obraz uzyskany dzięki Kosmicznemu Teleskopowi Spitzera. Źródło: NASA/JPL/Caltech/Ames Research Center/University of Arizona


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nauka
PostNapisane: 17 paź 2017, 09:49 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/ges ... -3675.html

Gęsta atmosfera dawnego Księżyca?
Wysłane przez kuligowska w 2017-10-15 18:39

Obrazek

Księżyc wyobrażamy sobie zwykle jako suchy, jałowy glob ze śladową atmosferą. Misje Apollo i liczne sondy kosmiczne potwierdzają ten obraz naszego satelity - jest to, oględnie mówiąc, pusty i martwy świat. Naukowcy podejrzewają jednak, że przed trzema do czterech miliardów lat mógł on wyglądać… nieco inaczej.
Portal Astronomy donosi o nowo opublikowanej pracy naukowców z NASA, dotyczącej dawnej atmosfery naszego satelity. Zakładamy, że Księżyc uformował się mniej więcej cztery i pół miliarda lat temu i byłwówczas bardzo rozgrzanym jeszcze obiektem. Był też aktywny sejsmicznie. Potężne wybuchu wulkanów, które przy mniejszej niż na Ziemi grawitacji mogły wyrzucać gorące skały na dalsze odległości, wypełniłyby wówczas księżycowe morza (łac. maria), czyli ciemne, widoczne gołym okiem, płaskie obszary.
Te intensywne procesy wulkaniczne mogły też doprowadzić do uwolnienia dużych ilości gazu - w tempie na tyle szybkim, że cały Księżyc zdążył się pokryć atmosferą, która przetrwała miliony lat. Powierzchnia naszego satelita wyglądała wtedy prawdopodobnie jak morze roztopionych skał. Sama atmosfera mogła z kolei przypominać żółtobrązową, gęsta mgiełkę - coś, czego nie obserwujemy w większości miejsc na Ziemi. Te niezwykłe barwy zawdzięczała dużemu stężeniu siarki w księżycowych skałach.
Jak uczeni doszli do tego zaskakujących wniosków? Pozwoliły na to pomiary szerokości i głębokości księżycowych mórz wykonane w ramach misji GRAIL, LRO i Moon Mineralogy Mapper. Dane te posłużyły do obliczenia całkowitej objętości lawy wyniesionej niegdyś na powierzchnię Srebrnego Globu podczas erupcji wulkanów. Zostały także uzupełnione wynikami bezpośrednich badań skał przywiezionych z Księżyca przez astronautów misji Apollo.
Okazało się, że duże ilości gazu zawartego kiedyś w tych próbkach gruntu z dużym prawdopodobieństwem musiały ulotnić się do dawnej atmosfery Księżyca. Naukowcy wywnioskowali to m. in. na bazie ich procentowej zawartości substancji lotnych (szczególnie podatnych na “ucieczkę” w postaci gazu), wciąż uwięzionych w księżycowych skałach. Oszacowano, że w okresie maksimum aktywności wulkanicznej Księżyca jego atmosfera mogła być nawet 1,5-krotnie grubsza niż obecna atmosfera Marsa. Mogła także zawierać znaczne ilości wody, która, jak wiadomo było już przedtem, jest obecna w skorupie satelity Ziemi. Woda ta mogła następnie ulegać skraplaniu i zbierać się w bardziej zacienionych obszarach.
Warunki te mogły utrzymywać się przez około 70 milionów lat. Gdy wnętrze Księżyca ochłodziło się następnie, jego aktywność wulkaniczna znacząco osłabła, a to wstrzymało dalszy wypływ materii gazowej do atmosfery. Co więcej, stosunkowo niewielka grawitacja nie była już dłużej w stanie utrzymać tej wcześniej powstałej atmosfery Księżyca, która ostatecznie uległa rozproszeniu w przestrzeni kosmicznej.

Czytaj więcej:
Cały artykuł na stronie astronomy.com
http://www.skyandtelescope.com/astronom ... ano-smoke/
Oryginalna publikacja naukowa: Needham et al. “Lunar Volcanism Produced a Transient Atmosphere Around the Ancient Moon.” Earth and Planetary Science Letter, wrzesień 2017
http://www.sciencedirect.com/science/ar ... 1X17304971
O wodzie na Księżycu
http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/now ... -3637.html

Źródło: Astronomy.com

Zdjęcie: sekwencja zmian rozkładu obszarów księżycowych skał bazaltowych w czasie. Skały te były wynoszone na powierzchnię Księzyca przez erupcje wulkaniczne. Powierzchnie zaznaczone kolorem czerwonym odpowiadają ostatnio wydostającym się na zewnątrz skałom głębinowym. Źródło: Planetary Science Letter


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 672 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 40, 41, 42, 43, 44, 45  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /