Polskie-Forum.pl | Polskie Forum Dyskusyjne | Niezależne Forum Dyskusyjne | Niezależne opionie polityczne | aktywność obywatelska | wolna dyskusja | wybory prezydenckie • Zobacz wątek - Wojna informacyjna

Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 98 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 7  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Wojna informacyjna
PostNapisane: 19 paź 2009, 22:19 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.blogmedia24.pl/node/20165

Wojna informacyjna zawsze miała ogromne znaczenie, jednak nigdy w dziejach nie miała takiej wagi jak w czasach dzisiejszych. Obecnie żydokomunofaszyzm z zajadłością toczy agresywną wojnę informacyjną ze wszystkim, co wytworzyła ludzkość. Ośmiesza i opluwa każdą cenną myśl, każdy szlachetny odruch. Stara się ubabrać w błocie najpiękniejsze perły ludzkiego ducha. Po zniszczeniu wszelkich wartości nie będzie już ludzi, lecz jedynie bezduszne masy, które równie bezduszne potwory będą mogły kształtować wedle swych chorych wizji.

Kopia artykułu:

Dziennikarze, którzy służą obcym bogom
Portret użytkownika michaelmichael, ndz., 18/10/2009 - 21:49

Wojna informacyjna od tysięcy lat jest jednym z oczywistych sposobów prowadzenia działań wojennych. Pisał o tyn już Sun Tzu w VI wieku (http://pl.wikipedia.org/wiki/Sztuka_wojenna_Sun_Zi) przed naszą erą. Przed setkami lat broń informacyjna spełniała rolę pomocniczą, służyła przygotowaniu działań zbrojnych, była także bardzo użyteczna jako narzędzie utrwalenia sukcesu militarnego.
Komunistyczna tradycja wrogości do religii, która pojawiła się razem z narodzinami nowożytnego totalitaryzmu w czasie rewolucji francuskiej, jest niezłym przykładem ciekawego mitu dotyczącego sposobów prowadzenia wojny informacyjnej. Okazuje się, że identyczny stosunek do religii można było zauważyć w imperialnej Rosji od czasów Piotra Wielkiego, w królestwie Prus od samego początku jego historii, w filozofii francuskiego Oświecenia jako ideologii rewolucji francuskiej w końcu XVIII wieku, a także w naukowym marksiźmie, leniniźmie, hitlerowskim naziźmie lub radzieckim staliniźmie, aż do współczesnej poprawności politycznej.
Religie są o tyle dobre, o ile mogą być skutecznym narzędziem w rękach agresora prowadzącego działania wojenne. Totalitarni wodzowie akceptują wolność i "tolerancję" religijną tak długo, jak mogą konkretną religię i jej wyznawców traktować instrumentalnie. Aż dziw, ale tak było już w azjatyckim imperium Dżyngiz Chana, które Feliks Koneczny ukazywał jako pierwotny przykład cywilizacji turańskiej, współcześnie zwanej totalitarną.
WNIOSKI
1. Współczesna wojna informacyjna jest wojną aksjologiczną toczoną przeciwko wszelkim wartościom atakowanej cywilizacji. Celem jest całkowite zniszczenie wartości moralnych, etycznych, tradycji, histori i kultury, łączne z wartościami kultury materialnej, zniszczone ma być wszystko, co należy do tożsamości cywilizacyjnej atakowanej społeczności. Ani religia, ani rodzina nie są specjalnymi, ani wyróżnionymi celami tej agresji. Zniszczone musi być wszystko, co należy do atakowanej kultury. Wynika to z pierwszej i piątej zasady sztuki wojennej Sun Tzu:
# jedność moralna ludu z władcą.
# dobrze wyszkolone i moralnie zwarte wojsko.
Czyli, aby zwyciężyć w wojnie, należy zdemoralizować lud i wojsko przeciwnika.
2. Współczesna wojna informacyjna w XXI wieku wyposażona jest w tak skuteczne narzędzia zniszczenia, że faza militarna na ogół nie jest już potrzebna. Wrogą cywilizację można całkowicie zniszczyć i zupełnie sparaliżować jej wolę obrony bez jednego wystrzału. Wtedy całe społeczeństwa dobrowolnie, z dumą i entuzjazmem, tłumnie wkraczają na szafot samozagłady.
Linki:
Rafał Brzeski "Wojna Informacyjna" Cz. 1
http://aspiracje.salon24.pl/89804,rafal ... pt-czesc-1
Rafał Brzeski "Wojna Informacyjna" Cz. 2
http://aspiracje.salon24.pl/89803,rafal ... pt-czesc-2

WNIOSEK EMOCJONALNY
W oryginalnej dyskusji na blogu Katarzyny, udział wzięli Stanisław Remuszko, Czarna Limuzyna, Michał Tyrpa i oczywiście Katarzyna. Mają oni oczywistą rację. W szóstym dziesięcioleciu, a może już trzecim stuleciu systematycznej wojny aksjologicznej prowadzonej przeciwko polskiemu Narodowi, bardzo wielu stało się ofiarami tej wojny, bardzo wielu, to ludzie o skutecznie zatrutych umysłach, ludzie którym wojna odebrała wiarę, nadzieję i miłość. Są to także ludzie, którzy pisząc, nie wiedzą co czynią. Dziennikarze. To jest już wynik tej wojny.
Wojna toczy się jednak nadal i nie uważam, że jest przegrana. Przeciwnie. Jest to wojna, którą powinniśmy wygrać i mamy ku temu poważną szansę, istnieje możliwość, którą powinniśmy wykorzystać.
Pinxit.
Przypisy:
1) O jednym z aspektów tej szansy mówiła 4 czerwca Barbara Fedyszak-Radziejowska
http://www.polityczni.pl/20_lat_temu_,a ... ,3820.html
2) Dyskusja na blogu Katarzyny: "Miara rzetelności dziennikarskiej pracy."
http://mamakatarzyna.salon24.pl/131550, ... kiej-pracy
3) Michał Tyrpa "Przypomnijmy o Rotmistrzu... medialnym patriotom"
http://mementomori.salon24.pl/132112,pr ... -patriotom
4) Free Your Mind "O nowym rozumieniu komuny", czyli "Kto jest kim" we współczesnym komuniźmie.
http://freeyourmind.salon24.pl/132462,o ... niu-komuny

Oczywiście, komunizm nigdy nie upadł, a jego współczesnymi kontynuatorami jest PO & PSL, intensywnie przywracając totalitarny system sprawowania władzy, przy czym robią to dużo gwałtowniej od deklarujących swoją lewicowość postkomunistów z SLD. Można zaryzykować twierdzenie, że PO & PSL to po prostu prawdziwi komuniści, a SLD i podobne im lewackie twory "to zaledwie i tylko postkomuniści".
michael - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna informacyjna
PostNapisane: 17 lis 2009, 01:44 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://tekstowisko.com/sergiusz/60527.html

Tu również cenny tekst o wojnie informacyjnej - wiedza ta szczególnie ważna jest dla Polaków, którzy po 1989 poddawani są bardzo ostrej i wyrafinowanej informacyjnej agresji ze strony koalicji złożonej z Niemiec, Rosji i Żydów.

Opisowa definicja wojny informacyjnej:
Jeśli Kali palnąć kogoś maczugą, zgruchotać mu czaszkę i zabrać jego krowy, to jest to wojna energetyczna, ale jeśli Kali przekonać kogoś, żeby sam mu przyprowadził swoje krowy, to jest to wojna informacyjna.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna informacyjna
PostNapisane: 19 mar 2010, 08:24 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30845
Na Forum Frondy znalazłem taki wpis;

jak się wpisze w okienko "polacy" to wyświetla mi się kilka podpowiedzi co do szczegółowego wyszukiwania: "to złodzieje","pijacy", "debile","w uk", "na Haiti","to naród idiotów", "na frontach ii wojny światowej", "w niebie", "to idioci".
Analogicznie wpisując "żydzi" - pięknie i czysto.
"ruscy" to:studenci, na wakacjach, studenci robią sobie kawały, kierowcy,..
"niemcy":wikipedia, streszczenie mapa, to skurwysyny,praca, leon kruczkowski, zabytki,...

sprawdziłem i niestety potwierdzam.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna informacyjna
PostNapisane: 30 sty 2011, 13:41 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.polishclub.org/2011/01/29/ma ... -trudniej/

Autor artykułu zauważył, że człowieka wytresować jest łatwiej, niż małpę czy inne zwierzęta, gdyż człowiek sam sfinansuje zakup narzędzia do tresury (odbiornik TV), zapłaci za energię i za abonament, by móc poddawać się jeszcze bardziej wyrafinowanej tresurze. Ta cecha ludzi sprawia, że wojna informacyjna w dzisiejszym świecie jest głównym rodzajem wojny który przy minimalnych kosztach agresora przynosi maksymalne zyski, gdy wytresowane społeczeństwo z entuzjazmem oddaje swe dobra.

Kopia artykułu:

Małpę wytresować trudniej
WALDEMAR GLODEK, 29 STY 2011 O 11:56

Ludzi można tresować jak małpy. Ba, nawet jeszcze prościej! Żeby było jeszcze śmieszniej – ludzie sami zapłacą
za własną tresurę. Jak to? Po prostu odbiornik telewizyjny czy gazetę kupią za własne pieniądze.
Za „paliwo” do telewizora doliczone zostanie im w rachunku za prąd, a treści opłacone zostaną abonamentem lub też przy okazji zakupu reklamowanych towarów. Dzieciaki są indoktrynowane w szkołach, za które pobierane są podatki od rodziców, którzy nie maja najmniejszego wpływu na tok nauczania. Wracając do tytułowej małpy, to musi ona dostać nagrodę za posłuszeństwo (Koko chce banana!), a ludziom nawet dziękować nie trzeba.
Normalnie perpetuum mobile. Spójrzmy na to bliżej.
Jestem na tyle starym grzybem, że pamiętam lekcje (bodajże była to wiedza o społeczeństwie), kiedy to nauczycielka wmawiała nam, że komunizm jest super i hiper i że wszyscy tam dojdziemy, nawet wredni kapitaliści z zachodu. No i że my już jesteśmy bliżej celu, bo jesteśmy na etapie socjalizmu. Mówiła to jednak bez większego przekonania, więc wyczułem, że sprawa śmierdzi.
Co się dzieje z tresowanym dzisiaj narybkiem? Jeśli wychowawczyni w szkole mówi, że Unia jest super i hiper, to można rzeczywiście w to uwierzyć. Zresztą jak tu nie wierzyć w unijne dobrodziejstwa, co to spadają na nas niczym kasza manna z nieba? Przecież w „Ranczu” bohaterowie non stop chwalą się jak to Unia „dała” kasę na kompjutry, na lepienie pierogów i dojenie kóz też. Skąd Unia ma pieniądze, tego jednak w „Ranczu” nie zobaczymy. Zapewne wzięła z drzewa, bo tam właśnie pieniądze rosną.
Dobrze, zostawmy może Unię, bo konającego nie wypada kopać. Unia albo się rozpadnie (z powodu braku forsy) albo Niemcy złapią wszystkich za mordy i zostanie w końcu zrealizowany plan budowy IV Rzeszę (oczywiście w wersji „lajt”). Innych opcji nie ma.
Inny przykład. Tuż po wyborach w 2007 czytałem w jednym z portali komentarz redakcyjny (cytuje z pamięci) „po wygraniu wyborów zaczęły pojawiać się żarty z PO, z oczywistych powodów łagodniejsze w formie niż te skierowane do PiS”. Dlaczego? Jakież to są „oczywiste powody”? Tego już nie dane było się dowiedzieć.
Lekcje historii. Uczono mnie, że król X najechał w roku ABCD króla Y, a król Y najechał króla X pięć lat później. Tyle. Żadnej ciągłości, wyjaśnienia czy też umiejętności logicznego łączenia faktów. Dziś wiem, że nie było to bezcelowe. Inaczej ludzie nie przyjmowaliby wydarzeń jako oderwanych od siebie rzeczy dziejących się tu i teraz, ale jako logiczną część procesów zapoczątkowanych przed laty, a nawet przed wiekami. Poznanie całego procesu utrudnia manipulację człowiekiem.
Powyższe przykłady można mnożyć i łączy je w całość brak pytania „dlaczego”. Uczy się ludzi bezwładnego przyjmowania faktów podawanych niejako do wierzenia, jako dogmaty. Nie można zadać pytania, bo… bo nie i już.
Nie od dziś wiemy, że ludzie w swej zbiorowości to bezkształtna masa, którą należy kształtować – batem i perswazją.
Szukałem modelowego przykładu dla moich rozważań i długo nie musiałem tego robić. Czy można tresować zwierzęta wmawiając im, że to wstyd i obciach? Ludzi można i to bardzo skutecznie. Ponoć na festiwalu Opener 2010 tłumy młodych ludzi bawiących się na festiwalu waliły do lokalu wyborczego. Proszę zajrzeć na stronę http://tiny.pl/hc4h2. Co my tam czytamy?
„- My tutaj to dusimy się we własnym sosie, ale warto poczytać zagraniczne portale – dodaje Paweł Kurtasz, doktorant na Wydziale Elektrotechniki, Automatyki i Informatyki na Politechnice Opolskiej. – Np. Niemcy piszą, że Polacy właśnie wybierają pomiędzy podejściem proeuropejskim a ksenofobicznym. Nie chciałbym być postrzegany jako ksenofob.”
Zapytałbym pana doktoranta – gdzie tu interes narodowy, ale nie zapytam. Skoro „elity” (pisze jako cudzysłowów, bo nad Wisłą elit nie ma) nie potrafią zdefiniować tego pojęcia i określić na czym ma ono polegać, to cóż wymagać od doktorantów na Politechnice Opolskiej. Media niemieckie napisały w ten sposób, a posłuszne małpki.. (tfu, małpy by się na to nie nabrały) niewolnicy w podskokach biegną do urny, aby zdjąć z siebie fatum ksenofobii.
Samo działanie jest niesłychanie proste. Wmawiamy kompleksy, a następnie podsuwamy cudowne antidotum – pokaż, że nie jesteś ksenofobem, faszystą, antysemitą, kołtunem, moherem…. Pokażesz w ten sposób, że zagłosujesz tak, jak my tobie wmówimy. Działanie typowe dla marketingu – kreujemy sztucznie popyt, a następnie go zaspokajamy. Panie doktorancie Kurtasz, niech Pan pomyśli chwilę. Czy Niemcy biegliby do urn z przeświadczeniem, że jak źle zagłosują, to ich polskojęzyczne portale obsmarują jako ksenofobów? Jak Pan myśli?
Warto także zauważyć, że ksenofobia, podobnie jak „homofobia” to śmieszne pojęcia, wymyślone tylko po to, aby wmawiać ludziom różne rzeczy, a przez to ich kontrolować. Co, jak widać po panu doktorancie, udaje się. Zdrowe odruchy obrzydzenia na samą myśl o praktykach homoseksualnych i nieufność wobec obcych pomagały ludziom po prostu przetrwać. Tyle dygresji.
Zastanówmy się także nad źródłem wiadomości w „niemieckich portalach”. Za komuny praktykowany był następujący zwyczaj. Zamawiano w „prasie zagranicznej” artykuł na wybrany temat, oczywiście zgodny z linią partii. Tenże materiał był następnie przedrukowywany w „Trybunie Ludowej” jako bardziej wiarygodny (bo niby zza granicy). Co prawda nie ma już „Trybuny Ludu” i naczelna siła narodu nie jest już „robotnicza”, ale „obywatelska”, ale co to przeszkadza? Czy dziś nie można złożyć podobnego zamówienia? Nawet najgorszy paszkwil z wyzwiskami, a następnie omawiać jako sposób postrzegania Polaków przez „normalniejsze” kraje. Oczywiście dowodów nie mam, ale poszlaki wskazują na taki właśnie sposób działania.
Ludzie spośród wszystkich istot żywych (tych co skaczą i fruwają i na mój blog zapraszają) mają najbardziej rozwinięta wyobraźnię. Stąd też rzeczywistość rozgrywa się w ich umysłach i nie musi wcale mieć wiele wspólnego z tym co się dzieje naprawdę.
I o to właśnie chodzi!

Piana • niepoprawni.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna informacyjna
PostNapisane: 26 paź 2011, 15:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30845
Fotokody



Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna informacyjna
PostNapisane: 26 paź 2011, 16:41 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3210
Aerolit napisał(a):
Fotokody
Wszystko było by fajne w normalnym świecie i z normalnymi ludźmi...

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna informacyjna
PostNapisane: 26 paź 2011, 16:48 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30845
Jacenna napisał(a):
Wszystko było by fajne w normalnym świecie i z normalnymi ludźmi...

A gdzie oni są?
Są jeszcze, ale żyją już głównie na obrzeżach głównego postempowego nurtu.
Świat z fotokodami prędzej czy później się zawali. Ale co będzie po nim?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna informacyjna
PostNapisane: 26 paź 2011, 19:51 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3210
Aerolit napisał(a):
Świat z fotokodami prędzej czy później się zawali. Ale co będzie po nim?
Świat się nie zawali, Areolitku, tylko my odejdziemy całkiem zgnuśnieni i sfrustrowani, przybici tempem rozwoju cywilizacji, która zapomniała zabrać swoich pasażerów na pokład i poleciała w kosmos.
A po nas...
oby nie deptali...

Poza tym, jest jeszcze nasz rodzinny dom, z którego wyszliśmy i do którego musimy wrócić, chociaż z bagażem marnotrawnego syna.

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna informacyjna
PostNapisane: 10 sty 2014, 20:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.pch24.pl/jezykowa-inzynieria ... 212,i.html

Językowa inżynieria społeczna
Data publikacji: 2013-11-16 21:00
Data aktualizacji: 2013-11-21 07:14:00

Obrazek
Fot. Daino 16/sxc.hu


Trwa wojna i słowa te nie są wyolbrzymione. Jak długo istnieją inżynierowie pracujący nad zmianami w zakresie słownictwa, tak długo mamy prawo mówić o wojnie. Słowo engigneor, od którego wywodzi się „inżynier”, oznacza bowiem tyle, co konstruktor machin wojennych. Trwa wojna o słowa, a my, katolicy, daliśmy się zepchnąć do pozycji obronnej.

Nie ma wątpliwości co do tego, że pomiędzy językiem a myśleniem i postrzeganiem istnieją związki przyczynowe. Pisało na ten temat wielu lingwistów i socjologów (E. Sapir, B. L. Whorf, Ch. W. Mills, P. Hamond). Benjamin Lee Whorf podkreśla, że język, „nie jest po prostu pewnym reproduktywnym narzędziem wyrażania idei, lecz czynnikiem owe idee kształtującym, programem i przewodnikiem aktywności umysłowej, analizy doznań i syntezy intelektualnej każdego z nas.” Język jest czymś więcej niż tylko środkiem wyrażania myśli. W gruncie rzeczy stanowi on główny czynnik kształtujący myślenie. Znajomość prawideł rządzących językiem stała się przyczyną manipulacji językowych, które są tym niebezpieczniejsze, im mniej są uświadomione. „Wojnę o słowa” można nazwać inaczej „językową inżynierią społeczną”, ponieważ jest to działalność w pełni zaprojektowana, pieczołowicie konstruowana, systematycznie wdrażana i utrzymywana w celu przemiany społeczeństwa.

Na początku lat siedemdziesiątych XX w. Kurt Biedenkopf, niemiecki polityk partii chrześcijańsko-demokratycznej (CDU) interesująco opisał to, czego doświadczamy dziś, w medialnej przestrzeni – „walkę o słowa”. Biedenkopf powiedział: „Język jest nie tylko środkiem komunikacji. Jak na to wskazują polemiki z lewicą, język jest też ważnym instrumentem strategii. To, co się dzieje w naszym kraju, jest nowym rodzajem rewolucji. Jest to rewolucja społeczna dokonywana za pomocą języka. Zajmowanie siłą cytadel (...) nie jest już dziś warunkiem rewolucyjnej zmiany porządku w państwie. Dziś rewolucje odbywają się inaczej: zamiast budynków należących do rządu zajmuje się pojęcia, za pomocą których opisujemy porządek państwowy, nasze prawa, obowiązki i nasze instytucje. Nowoczesna rewolucja obsadza je treściami, które uniemożliwiają opis wolnego społeczeństwa, a na dłuższą metę — życie w nim. Dziś przeżywamy rewolucję, która zagarnia nie środki produkcji, lecz pojęcia. Zagarnia pojęcia, a wraz z tym informację w wolnym społeczeństwie, okupując mass media, tj. te punkty, w których wytwarza się najważniejsze produkty wolnego społeczeństwa: informację polityczną”.

Czy niemiecki polityk miał świadomość, że opisuje strategię działania kreatorów nowej rzeczywistości, trudno orzec. Dostrzegł on jednak to, co umyka wielu innym działaczom sceny politycznej (lub jest przez nich świadomie pomijanym), że język jest jednym z ważniejszych narzędzi prowadzenia „wojny”.

Operacje na języku

Można wyróżnić trzy główne operacje na języku, jakie cechują styl inżynierii językowej. Pierwsza, to usuwanie pewnych słów i zastępowanie ich innymi, o wyraźnie odmiennym odcieniu albo w ogóle innego rodzaju. Druga polega na nadawaniu starym wyrażeniom odmiennego sensu lub przynajmniej kontekstu, tak by kojarzyły się z czymś innym, niż przedtem. Trzecia operacja to tworzenie nowych słów, których desygnowanie jest bardzo rozmyte, niedookreślone, zmienne.

Główna zasada tworzonego języka opiera się na przeświadczeniu, że nieużywanie słowa skaże rzecz przez nie oznaczaną na nieistnienie. Tak ma być w przypadku mówienia o aborcji jako o zabiciu dziecka nienarodzonego. Zwolennicy politycznej poprawności nie mówią o zabijaniu, dla nich jest to bowiem tylko zabieg, który służy wyrównaniu praw między kobietami i mężczyznami. W Polsce stało się to nawet kwestią rozważaną przez polityków. Już w 2005 roku Magdalena Środa, ówczesna pełnomocnik ds. wyrównywania statusu zaproponowała, by zmienić słowo „aborcja” na inny, mniej negatywnie nacechowany wyraz.

Konsekwencją tego rodzaju operacji językowych staje się dehumanizacja nienarodzonej istoty ludzkiej. Jeśli bowiem człowieka w tym stadium rozwoju określać będziemy jak rzecz – „zygota”, „zlepek komórek”, to pozostawimy pole do traktowania go jak rzeczy. Prowadzi to w końcu do uśpienia wrażliwości i akceptacji zła.
Językowa polityczna poprawność wdarła się także do literatury. Na przykład tytuł wydanej w 1939 roku powieść Agaty Christie „Dziesięciu małych Murzynków”, na prośbę wnuka autorki został zmieniony na „Dziesięciu małych żołnierzyków”. W każdym miejscu utworu słowo „Murzyn” zostało zamienione na „żołnierz”. W Polsce książka ta publikowana jest pod jeszcze innym tytułem: „I nie było już nikogo”.

Dekonstrukcja słów „niepoprawnych” jest procesem charakterystycznym dla środowisk homoseksualnych. Na przykład ściśle medyczne określenie „pederasta” w wyniku długofalowej kampanii zostało wyparte przez słowo „gej” (ang. gay) – „wesołek”. Przedstawiciele amerykańskiego stowarzyszenia osób LGBT – „The Gay & Lesbian Alliance Against Defamation” (GLAAD) stworzyli aktualizowany co roku przewodnik, skierowany przede wszystkim do dziennikarzy – „Media Reference Guide” w którym zebrali słowa i wyrażenia rzekomo opresyjne. Według przewodnika należy zaprzestać określania homoseksualisty jako „kochającego inaczej”, gdyż zawiera skojarzenie z odstępstwem od normy. Nawet określenie „homoseksualista” spotyka się z krytyką i bywa uznawane za obraźliwe, gdyż posiada wydźwięk kliniczny i jest szczególnie chętnie używane przez środowiska antygejowskie. W to miejsce proponowane są mające ponoć mniej negatywny wydźwięk określenia „osoba homoseksualna” i „osoba o orientacji homoseksualnej”, które podkreślają podmiotowość osoby, o której mowa. Nie powinno się także używać zwrotu „gejowski styl życia”, gdyż sugeruje on, że orientacja homoseksualne jest wolnym wyborem i może zostać zmieniona, zamiast niego należy stosować wyrażenie „gejowskie życie”.

Nowe znaczenie starych słów

Wymownym przykładem inżynierii językowej, która istniejącemu wyrażeniu nadała inne znaczenie, jest funkcjonowanie terminu "homofobia". Powszechne rozumienie homofobii zostało oderwane od jego właściwego znaczenia i stosowane jest dziś w bardzo szerokim kontekście, pozostawiając bezpośrednią konotację z zaburzeniem psychicznym. Brak spójności między współczesnym użyciem pojęcia „homofobia” i kryteriami stosowanymi do wyznaczenia prawdziwej fobii stało się nagminne i nie ma nic wspólnego z definicją naukową. Zjawisko to, jest opisywane, jako „niechęć i negatywne emocje odczuwane wobec osób bi- lub homoseksualnych, nadmiernie uogólnione przekonania o cechach, najczęściej negatywnych, rzekomo charakterystycznych dla wszystkich przedstawicieli tej grupy oraz wynikające z tych emocji i przekonań zachowania polegające na odmiennym, najczęściej gorszym traktowaniu osób postrzeganych jako należących do tej grupy” (Sytuacja społeczna osób biseksualnych i homoseksualnych w Polsce. Raport za lata 2005 i 2006). Jest to przekłamana, niezgodną z prawdą definicją fobii.

David Haaga określa pięć podstawowych cech różniących współcześnie rozumianą homofobię, obejmującą „wiele negatywnych emocji, postaw i zachowań wobec osób homoseksualnych” od prawdziwej fobii. Zwraca on uwagę na to, że klasycznie związaną z fobią emocją jest strach, podczas gdy homofobię częściej cechuje nienawiść lub złość. Fobia wiąże się z doświadczaniem nadmiernego i nieuzasadnionego lęku, lecz reakcje homofobiczne bardzo często należy uznać za zrozumiałe, uzasadnione i dopuszczalne. Działaniem, które automatycznie wyzwala fobia, jest unikanie, podczas gdy homofobia często objawia się jako wrogość i agresja. W przeciwieństwie do osób ulegających homofobii, osoby cierpiące na inne fobię unikają wywołujących ją przyczyn, a lęk, który im towarzyszy utrudnia funkcjonowanie w społeczeństwie. Znane powszechnie fobie nie odnoszą się w żadnym przypadku do porządku politycznego, homofobia zaś ma wymiar polityczny, gdyż odwołując się do uprzedzeń i dyskryminacji, dąży do zmiany prawa. Dziś pojęcie to używane jest powszechnie w odniesieniu do jakichkolwiek zachowań, które nie popierają homoseksualizmu, w stopniu zdecydowanie zbyt szerokim niż na to pozwala jego pierwotna definicja.

Wojna o słowa

O ile języki naturalne w swym systemie posiadają obok schematów i norm również uzusy, rozumiane jako zespół zwyczajów językowych w danej społeczności, o tyle w inżynierii językowej system tworzony jest odgórnie – określone słowa, zawiązki frazeologiczne, zwroty są dyktowane odbiorcom. Powstaje więc nowy język, w którym nie ma większego znaczenia, co dane słowo rzeczywiście oznacza, ale jakie kwalifikatory się z nim wiążą (dobry/zły, nasz/obcy, postępowy/zacofany). Pozwoliliśmy narzucić sobie sofizmaty i demagogie wojujących grup. Walczymy z ideologami ale za pomocą słów stworzonych przez inżynierów. I z tego powodu jesteśmy już na przegranej pozycji, ponieważ w tak skonstruowanych wyrażeniach pewnych treści już nie ma.

Na naszych oczach dzieje się to, co w swej utopii opisał George Orwell. „(…) nadrzędnym celem nowomowy jest zawężenie zakresu myślenia. W końcu doprowadzimy do tego, że myślozbrodnia stanie się fizycznie niemożliwa, gdyż zabraknie słów, żeby ją popełnić (...). Z roku na rok będzie coraz mniej słów i coraz węższy zakres świadomości (...). Rewolucja zostanie zakończona, kiedy język stanie się doskonały.”

dr Monika Kacprzak


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna informacyjna
PostNapisane: 06 mar 2014, 13:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niepoprawni.pl/blog/6078/faszysci-kontra-sloiki

Faszyści kontra słoiki
Rafał Brzeski - 1 Styczeń, 2014 - 13:45

Mechanizm propagandy zasadza się najczęściej na podziale na obozy „my” i „oni”, przy czym nadawca propagandy na różne sposoby zachęca odbiorców do przyłączenia się do obozu „my”. Przekonuje, że jest to lepszy wybór niż pozostanie w grupie „oni”, albowiem przykładowo „my” to rosnąca stale społeczność ludzi mądrych, światłych, postępowych i rozsądnych. Natomiast „oni”, to wstecznicy zamknięci w zapyziałym ciemnogrodzie i wyznający dawno zmurszałe idee.
Istnieje wiele sposobów namawiania, przekonywania i skłaniania do przyłączenia się do obozu „my”, ale w większości są to warianty kilku podstawowych metod:
• kategoryzacja – są to ataki ad personam, polegające na przypisywaniu konkretnym osobom z grupy „oni”określonej ideologii (np. „faszysta” lub „komunista”), zaliczaniu ich do nie skonkretyzowanej, specyficznej społeczności (np. „określonych sił” lub „grupy nacisku”), a także na podważaniu ich umiejętności zawodowych (np. „pozbawiony profesjonalizmu” w odróżnieniu od „autorytetu” lub „propagandysta” w odróżnieniu od „wybitnego” znawcy przedmiotu).
• etykietowanie – czyli ataki ad personam wykorzystujące fakt, że łatwiej jest atakować niż się bronić (trudno jest udowodnić, że nie jest się wielbłądem). Etykieta ma przy tym wyrzucać atakowanego poza obóz „my”. Ulubionymi etykietami są „ekstremista” lub „radykał”, które w założeniu wykluczają obdarzonego taką etykietką z umiarkowanej większości ludzi światłych i rozsądnych oraz skłaniają do ignorowania jego argumentów. Podobną funkcję eliminacji spełniają etykiety „wstecznik”, „oszołom”, itp. Przylepiający komuś etykietę żeruje na tym, że bez względu na swą rzeczywistą wartość, ludzie chcą być postrzegani jako lepsi, a nie gorsi i boją się etykiet uważanych za negatywne. Również odbiorcy chętniej sympatyzują z ludźmi postrzeganymi, jako lepsi.
• generalna pochwała – to znaczy werbalna prezentacja obozu „my” w pozytywnym świetle z użyciem kojarzących się dobrze określeń w rodzaju: demokracja, tolerancja, postęp, cywilizacja, sprawiedliwość, równość, pokój, itp. Terminy te wykorzystuje się obficie, ale bez precyzyjnego wyjaśniania o co konkretnie chodzi. Interpretację pozostawia się w zamyśle odbiorcom, u których użyte określenia mają rozbudzić, niekoniecznie logiczne, ale zawsze pozytywne emocje. Zaczerpnięty z propagandy handlowej, czyli marketingu, przykład to napisy na środkach spożywczych „w zgodzie z naturą”, „w pełni naturalne” lub „100% organiczne”. Wprawdzie terminy te odnoszą się w równym stopniu do łajna, co do konfitur, ale zazwyczaj budzą raczej delikatesowe skojarzenia.
• przeniesienie skojarzeń – wykorzystanie w danym obszarze pojęć różnorodnych, pozytywnych lub negatywnych, symboli, określeń, haseł, itp. skrótów myślowych od dawna zakorzenionych w innym obszarze. Przykładem jest eksploatacja barw narodowych, konturu Polski z uśmiechem mającym świadczyć, jakie szczęście ją spotyka, gwiazdy Dawida, swastyki, lub obdarzanie etykietkami „kibol” wszystkich maszerujących pod narodowym sztandarem.
• przeniesienie prestiżu – eksploatacja popularności lub autorytetu znanych postaci/organizacji/terminów do promowania określonych treści. Metody są różne. Od pojawiania się znanego aktora w towarzystwie polityka na wiecu wyborczym, poprzez szermowanie mniej lub bardziej otwartym poparciem grupy społecznej cieszącej się powszechnym szacunkiem, aż po teksty obfitujące w wyrazy obce i ładnie brzmiące sformułowania naukowo-techniczne. Celem pierwszego zabiegu jest przeniesienie popularności aktora na polityka. Zadanie drugiego to legitymizacja przez grupę ludzi obdarzonych społecznym zaufaniem. Lingwistyczna ekwilibrystyka trzeciego rozwiązania ma skłonić odbiorców do przyjęcia podsuwanego wniosku końcowego bez zastanawiania się nad tokiem rozumowania prowadzącym do tego wniosku.
• selektywna prezentacja – wykorzystywanie i uwypuklanie wygodnych faktów i pomijanie niewygodnych. Jest to jedna z najpopularniejszych metod propagandowych, chociaż z prawnego punktu widzenia mieści się w kategorii „oszustwo”.
• budowanie obozu – skłanianie odbiorców do utożsamienia się z nadawcą. Od powszechnie stosowanego przez mówców wiecowych sformułowania „my” zamiast „ja” po mniej lub bardziej subtelne wabienie do wskoczenia na tę samą platformę postępowej większości w odróżnienie od zaściankowej mniejszości, albo do dołączenia do nowoczesnej awangardy w odróżnieniu od wstecznych szowinistów.
Powyższe metody mają skłonić odbiorców propagandy do szybkiej decyzji. Do błyskawicznego wyboru obozu „my” albo „oni”. Propaganda nie zostawia pola do manewru stawiając odbiorców przez wyborem „albo-albo”. Albo pełen entuzjazmu jesteś „z nami”, albo idziesz „przeciwko nam” drogą, która jest „zła” i „mylna”. Pewną odmianą jest prezentacja rzeczywistości skłaniająca do wyboru „mniejszego zła”, co jednak w konsekwencji prowadzi do dołączenia do obozu „my”.
Sefton Delmer, wirtuoz brytyjskiej propagandy z lat II wojny światowej, podkreślał, że działania i kontr-działania informacyjne, to „wojna intelektów”. Wygrywa bardziej pomysłowy i błyskotliwy, ten, kto ukuje bardziej chwytliwy slogan i barwniejszą etykietkę. Możliwości techniczne i finansowe nie odgrywają decydującej roli. Przede wszystkim liczy się dowcip, jak intelektualna brzytwa, bowiem jedną celną ripostą można rozłożyć szeroko zakrojoną i kosztowną kampanię propagandową.
Przemyślenia brytyjskiego profesjonalisty sprzed kilku dziesięcioleci sprawdzają się w zupełności podczas lektury lub oglądania współczesnych polskich mediów. Dwa obozy, nieustanne zmuszanie do wyboru, pełna gama przedstawionych wyżej metod, slogany, etykietki, inwektywy i połajanki. Obozy różni jednak wigor i poczucie humoru. Jeden musuje intelektem, drugi powiela propagandową sztampę. Jeden produkuje spontanicznie nowe slogany lub etykiety, drugi monotonnie powtarza zwietrzałe hasła lub pojęcia jeszcze sprzed II wojny światowej: faszysta, antysemita, rasista, szowinista, ciemnogród i dwie nowości „pisior” oraz „moher”. A po drugiej stronie? „POlszewiki”, „bufetowa”, „lemingi”, „słoiki”, „pancerna brzoza”, „seryjny samobójca” niemal każdy tydzień dopisuje jakąś nowość, a skutki widać w sondażach.

Rafał Brzeski - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna informacyjna
PostNapisane: 10 mar 2014, 11:44 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niepoprawni.pl/blog/6078/jak-wymozdzac-–-krotki-kurs

Jak wymóżdżać – krótki kurs
Rafał Brzeski - 4 Styczeń, 2014 - 19:43

W naszych czasach „epoki informacyjnej” znaczenie propagandy urosło do niebywałego poziomu. Stała się podstawowym instrumentem zniewalania całych grup społecznych i narodów.
„Propaganda jest narzędziem agresji” – pisali już w 1939 roku Alfred McLung Lee i Elizabeth Bryant Lee, para amerykańskich socjologów, autorów znakomitej pracy „Delikatna sztuka propagandy”. Dzisiaj głównym zadaniem propagandy jest przede wszystkim osłabienie woli sprzeciwu i chęci oporu. Redukowanie samodzielnego myślenia do pełnego rezygnacji przyzwolenia „trzeba płynąć z prądem”.
Doświadczenia wyniesione z konfliktów ubiegłego stulecia (dwóch wojen gorących i jednej zimnej) skutkowały i skutkują pracami nad teorią propagandy, przy czym brzydko pachnące słowo „propaganda” zastępuje się bardziej strawnym terminem „marketing”. Od prawie stu lat teoretycy i praktycy propagandy podkreślają przy tym, że gra spreparowaną informacją wymaga bardzo umiejętnego stosowania. Tak zwane przedobrzenie może spowodować generalną klapę propagandowej kampanii.
Do podstawowych zasad zalicza się:
• utrzymanie w tajemnicy źródła powstawania propagandy i jeśli to możliwe kanałów jej rozpowszechniania,
• dokładne rozpracowanie podatności przeciwnika na działania propagandowe,
• przygotowanie dobrze przemyślanej strategii propagandowej,
• zapewnienie jednolitego i konsekwentnego nadzoru nad realizacją tej strategii.
Przestrzeganie ostatniej zasady jest koniecznym warunkiem powodzenia, bowiem chcąc oddziaływać propagandowo na odbiorcę należy mówić jednym głosem. Współpraca różnych grup propagandystów jest imperatywem. Ideałem jest, żeby wszystkie media, wszystkie kanały komunikacji społecznej rozpowszechniały ten sam przekaz. Rozbieżność w przekazie i sprzeczność argumentacji może bowiem doprowadzić do powstania wątpliwości u odbiorców, rozbudzić chęć dotarcia do prawdy i w konsekwencji może spowodować zawalenie się misternej strategii propagandowej. Chęć uniknięcia tego zagrożenia leży zapewne u źródła porozumienia ACTA oraz trudności Radia Maryja i TV Trwam, która ma koncesję, ale nie ma miejsca.
Do propagandy, zwłaszcza agresywnej, sięga się zazwyczaj w sytuacjach konfliktowych i z biegiem lat stała się ona „kulturalnym” substytutem przemocy fizycznej. We współczesnych sporach, zwłaszcza politycznych, nie daje się już przeciwnikowi po pysku, ale dokonuje się „mordu reputacji”, oczerniając, opluwając, pomawiając, insynuując i bezczelnie kłamiąc. Zamiast wysyłać zbrojne hufce prezentuje się opinii międzynarodowej zmanipulowany „wizerunek” danego kraju. Spreparowany obraz propagandowy podsuwa się, a jeśli można to wręcz narzuca, wybranemu do zniewolenia społeczeństwu.
Liczbę koncepcyjnych rozwiązań agresywnych działań propagandowych ograniczają w zasadzie tylko możliwości techniczne i pomysłowość propagandystów. Istnieją jednak sprawdzone kanony. Do nich należą między innymi:
• uwypuklanie własnych sukcesów i prawdziwych lub domniemanych porażek przeciwnika,
• przesadna prezentacja własnych możliwości,
• podkolorowywanie własnego potencjału,
• przedstawianie moralnej wyższości swojej strony,
• straszenie przywództwa przeciwnika odpowiedzialnością, zwłaszcza po przegranych wyborach,
• wzbudzanie w społeczności przeciwnika wątpliwości w sprawność i uczciwość jej przywódców,
• prowokowanie niesnasek i podziałów w obozie przeciwnika,
• wpajanie w społeczność przeciwnika przekonania, że jest oszukiwana przez swoich przywódców,
• kreowanie w społeczności przeciwnika wrażenia, że jest nieuczciwie wykorzystywana przez swoich sojuszników.
Pierwszym etapem niszczącej kampanii propagandowej jest zdobycie zaufania odbiorców, wykreowanie autorytetów i otwarcie świadomości odbiorców na ich argumenty. W tej fazie korzysta się jeszcze z informacji prawdziwych lub mieszaniny informacji prawdziwych i lekko podkolorowanych.
W drugiej fazie atakuje się powszechnie szanowane instytucje przeciwnika, tradycyjne przekonania, porządek wartości i przestrzegany przez pokolenia ład moralny. Unikać przy tym należy podsuwania jakichkolwiek „zamienników”. Celem działań „rozmiękczających” jest bowiem nie tyle przeorientowanie ustalonego porządku, co wywołanie chaosu myślowego i pustki moralnej prowadzących do cynizmu i wątpliwości we własną zdolność dokonania oceny rzeczywistości.
Trzecie stadium zdominowane jest przez fałsz. „We mgle kłamstwa i fałszu toną i gubią się rzeczywiste wartości człowieka – odwaga, heroizm, dzielne znoszenie cierpienia, uczciwość, rzetelność. Kłamstwo je minimalizuje i czyni nieistotnymi. Plami je i bezcześci” – pisał jeszcze w latach 20-tych ubiegłego stulecia brytyjskich badacz propagandy Arthur Ponsonby. W propagandzie dozwolone jest rozpowszechnianie każdego kłamstwa pod pewnymi warunkami: musi być wpisane w generalną strategię, łatwe do przełknięcia i brzmieć wiarygodnie. „Mózg” brytyjskiej „czarnej” propagandy lat II wojny światowej Sefton Delmer zalecał współpracownikom z naciskiem: „Nie wolno nam kłamać przypadkowo lub z niechlujstwa, kłamiemy wyłącznie zgodnie z planem!”
W propagandzie wysoko notowane są zwłaszcza kłamstwa kreujące psychozę lęku. Najlepiej jakiegoś nieokreślonego lęku, gdyż obawa przed konkretnym zagrożeniem może skłonić odbiorców do zwarcia szeregów, natchnąć ich patriotyzmem i zmobilizować do obrony.
Celem trzeciego stadium niszczącej kampanii propagandowej jest sianie psychologicznej dywersji, deprecjonowanie autorytetów i podżeganie do buntu. Mniejsza o to, czy przeciwko aparatowi władzy, starszemu pokoleniu, instytucjom religijnym, odwiecznym zwyczajom i powszechnie przyjętym zasadom dobrych obyczajów, rodzicom, nauczycielom, innej płci, itd., itd. Ma to być prowadzony w imię postępu bunt przeciwko temu co istnieje.
Finał kampanii sprowadza się do utrzymania stanu chaosu, wpajania przekonania o bezcelowości oporu, likwidowania w zarodku wszelkich inicjatyw, promocji cynizmu prowadzącego do korupcji oraz paraliżowania prób organizacji życia społecznego.
I jeśli uda się skutecznie sponiewierać intelektualnie i otumanić atakowane społeczeństwo, to już tylko jedno zostaje do zrobienia - nałożyć wymóżdżonym jarzmo i pognać knutem do niewolniczej pracy.

Rafał Brzeski - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna informacyjna
PostNapisane: 02 kwi 2014, 10:21 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niezlomni.com/?p=12496

O zniewoleniu seksualnym, psychologicznej kontroli społeczeństwa i szczególnej roli Polski
kwi 01, 2014 MK Bez kategorii, Idee 0

Obrazek
dr. Michael Jones


WITOLD ARASZKIEWICZ: Co to znaczy „libido dominandi”?

dr. MICHAEL JONES: Zwrot pochodzi z dzieła św. Augustyna „Państwo Boże”. Augustyn opisuje historię człowieka jako wybór pomiędzy państwem Bożym a państwem człowieka. Państwo Boże zasadza się na miłości Boga aż do wygaszenia własnego „ja”, a państwo człowieka polega na miłości własnej aż do wygaszenia Boga. Konstytucją państwa Bożego jest zasada miłości bliźniego i wzajemna służba, zaś w państwie człowieka zasada jest przeciwna. Jest nią właśnie libido dominandi, a więc pragnienie dominacji nad drugim człowiekiem dla własnej korzyści. Jeśli kultura chrześcijańska odwraca się od państwa Bożego, co miało miejsce m.in. podczas rewolucji francuskiej, to jedyne miejsce, do którego można się udać, to państwo człowieka. Stając się obywatelem w państwie człowieka, nabywa się nową zasadę funkcjonowania, którą jest właśnie libido dominandi.
Ludzi można zdominować na różne sposoby, mniej lub bardziej subtelne. Weźmy Polskę po II wojnie światowej. Poddano ją barbarzyńskim formom kontroli w sowieckim stylu; jej przejawem było wprowadzenie czołgów i Armii Czerwonej. Skutkowało to oczywistym przekonaniem Polaków o dokonanym podboju. Jednak wraz z upadkiem komunizmu zasada kontroli nie uległa zmianie, zmienił się tylko sposób jej stosowania. Tym razem z Zachodu przyszła bardziej wyrafinowana forma kontroli, która polega na manipulacji namiętnościami człowieka.
Do najbardziej subtelnych oddziaływań tego rodzaju należy tzw. wyzwolenie seksualne. W tym przypadku człowiek nie ma świadomości manipulacji, a raczej przekonanie, że zaspokaja własne pragnienia. Tego właśnie zagadnienia dotyczy moja książka. Jest to ważne szczególnie teraz, w czasie kryzysu związanego z wychowaniem seksualnym, a więc z wdrażaniem polityki genderyzmu. Unia Europejska, która jest dziś wrogiem nadchodzącym z Zachodu, stara się narzucić Polsce niezwykle wyrafinowaną formę kontroli. Czasem nazywa się ją „wychowaniem seksualnym”, czasem „wolnością słowa” i wieloma innymi określeniami. Nie zmienia to jednak faktu, że jest to forma kontroli.

Jak w praktyce wykorzystuje się tego rodzaju kontrolę? W jaki sposób wyzwolenie seksualne służy temu celowi?
Przede wszystkim nie jest to rzeczywiste wyzwolenie, ale jego przeciwieństwo. Na wykładach posługuję się tu przykładem izraelskiej okupacji palestyńskiego miasta Ramallah w 2002 roku. Kiedy izraelskie siły opanowały miasto, zajęły także stacje telewizyjne i rozpoczęły emisję programów pornograficznych. W myśl zasad kultury amerykańskiej, w której dostępność pornografii uważana jest za przejaw wolności, to rzecz zupełnie niezrozumiała.

Dlaczego Izraelczycy mieliby fundować Palestyńczykom wolność?
Aby sprawę lepiej zrozumieć, trzeba cofnąć się do św. Augustyna, który w „Państwie Bożym” napisał, że człowiek ma tylu panów, ile wad. Augustyn rozumiał, że popełniając grzech, stajemy się niewolnikami. Według niego jeśli niewolnik postępuje moralnie, jest wolny, zaś król, który nie postępuje moralnie, jest niewolnikiem. W tym sensie status społeczny, władza czy stan majątkowy nie mają znaczenia, a jedyne kryterium to postępowanie człowieka według prawa moralnego. Naruszając prawo moralne, stajemy się niewolnikami.

Obrazek
Wilhelm Reich


Na czym polega to zniewolenie?
We współczesnym świecie posługujemy się pojęciem „uzależnienie”, które jest powszechnie zrozumiałe. Oczywistym rodzajem uzależnienia jest narkomania, ale można także uzależnić się od pornografii, tym bardziej jest ona powszechnie dostępna. To tylko jeden z przykładów zniewolenia w sferze życia, która w naszej kulturze niekoniecznie kojarzona z brakiem wolności. Przebieg uzależnienia bywał różny w różnych epokach.
Rozumiał to zjawisko markiz de Sade w czasie, kiedy ważył się los rewolucji francuskiej. Wówczas napisał on traktat, w którym postulował, by w teatrach występowały nagie kobiety. Mężczyźni oglądając takie spektakle, doznawaliby podniecenia, a kiedy podniecenie staje się zjawiskiem powszechnym, mamy do czynienia z rewolucją. W ten sposób rewolucja rozgrzałaby na nowo i poradziłaby sobie z powstaniem w Wandei.
W tamtych czasach istniał jednak pewien problem natury technicznej. Mianowicie teatry mogły być małe – wówczas kobiety byłyby dobrze widoczne, lecz dla niewielkiej liczby mężczyzn, lub duże – wówczas mężczyźni w ostatnim rzędzie nie mogliby wyraźnie widzieć kobiet. Jednak technika rozwiązała tą kwestię. Najpierw pojawiła się fotografia, później kino, telewizja i internet. Dzisiaj istnieją możliwości przesyłania obrazów i wywoływania podniecenia w domowym zaciszu. Celem pornografii jest masturbacja, której rzecznikiem był Wilhelm Reich, również „ojciec” edukacji seksualnej. Reich był galicyjskim Żydem, który zamieszkał w Wiedniu i studiował u Zygmunta Freuda. Głosił marksizm i toczył wojnę z katolicką społecznością Austrii, a swoją wiedzę psychologiczną wykorzystywał jako broń w tej walce.
Reich stwierdził, że nie ma sensu dyskutować o istnieniu Boga ze studentami. Jeśli jednak uda się zmienić ich obyczaje seksualne, skłonić do masturbacji, wówczas pojęcie Boga samoczynnie wyparuje z ich umysłów. Celem więc nie była debata, lecz zmiana obyczajowości seksualnej i taki jest też cel edukacji seksualnej.

Obrazek
Protest Femen


Jeśli zatem nie można kogoś przekonać, należy wpłynąć na jego zachowanie, a wówczas…
Wówczas jego myślenie automatycznie ulegnie zmianie. Reich rozumiał, że jeśli ktoś się masturbuje, nie może się modlić. Dlatego celem edukacji seksualnej jest zachęcenie do masturbacji po to, by uniemożliwić modlitwę. Jeśli zaś człowiek się nie modli, przestaje chodzić do kościoła, wówczas Kościół katolicki traci wiernych i tym samym wpływ na politykę, a wtedy komunizm opanowuje kraj.
Reich był bohaterem rewolucji seksualnej w latach 60. XX w. – on ukuł to pojęcie. Dzisiaj Zachód jest nośnikiem przewrotu seksualnego, który dokonuje się nie tylko w Polsce, lecz także w innych miejscach na świecie, np. w Iranie, gdzie byłem w ubiegłym roku. Również w Rosji, z udziałem zespołów takich jak Pussy Riot, który jest klasycznym przykładem reichowskiego oddziaływania, co sugeruje sama nazwa zespołu. Albo Femen – kobiety z obnażonymi piersiami powalające krucyfiksy za pomocą pił łańcuchowych. To są właśnie przykłady seksualizowanych ataków na porządek społeczny. Dodam na marginesie, że wyzwolenie seksualne i perwersje t także kluczowe elementy praktyk okultystycznych.
Wróćmy do rewolucji, poświęca jej Pan sporo uwagi w swojej książce. Czy demoralizacja jest warunkiem wstępnym rewolucji, czy też jej skutkiem?
Pornografia odegrała kluczową rolę w rewolucji francuskiej. Zezwolono wówczas na publikacje książek pornograficznych, które w szczególności przedstawiały rodzinę królewską w aktach seksualnych. Był to przykład manipulacji politycznej wykorzystującej popęd seksualny człowieka, czego celem, jak mniemam, było podważenie sakralnej natury monarchii oraz ośmielenie ludzi do manifestowania wobec niej pogardy. Takiej, jaką człowiek odczuwa wobec siebie samego, kiedy oddaje się pornografii. W tym kontekście przenoszono ją na rodzinę królewską.
Wiele rewolucji miało motywy seksualne. Należała do nich rewolucja husycka w Czechach, podczas której dochodziło do orgii seksualnych, kobiety z obnażonymi piersiami obwożono na osłach, a krucyfiksy smarowano fekaliami. Reformacja w Niemczech również przejawiała cechy rewolucji seksualnej. Luter był w istocie rewolucjonistą seksualnym, człowiekiem niezdolnym do opanowania namiętności, gniewu, nieumiarkowania w jedzeniu czy seksualności. Ostatecznie wypracował teologię, która dała uzasadnienie dla wszystkich tych rzeczy. Oczywiście charakter rewolucji seksualnej miała także rewolucja z lat 60. XX wieku. Było to programowe działanie polegające na wykorzystaniu seksualności do osiągnięcia konkretnych celów.

Obrazek
Zygmunt Freud


Jaką rolę odegrała tu współczesna psychologia? Czy Zygmunt Freud doprowadził do przemiany postrzegania ludzkiej duszy?
Freud klasyczną triadę definiującą ludzką duszę: Patos – Etos – Logos zastąpił pojęciami Id – Ego – Superego. Jednak odwrócił ten porządek w taki sposób, że zdrowy człowiek powinien przeprowadzić w sobie rewolucję, która polega na tym, że Id ma zdetronizować Superego. To jest właśnie ten moment rewolucyjny.
Freud ostatecznie zaczął działać tak, jak większość rewolucjonistów dochodzących do władzy: zmieniając zasady gry w taki sposób, by móc wyzyskiwać innych rewolucjonistów. Robił to na szczeblu indywidualnym, a wykorzystywał przede wszystkim bogatych Amerykanów, którzy przyjeżdżali do niego z problemami – zwykle natury seksualnej, na przykład uzależnieniem od prostytutek.
Carl Gustav Jung działał podobnie. Istniała wyraźna konkurencja pomiędzy Freudem a Jungiem w pozyskiwaniu pacjentów wśród bogatych Amerykanów. Należy do nich Medill McCormick, spadkobierca fortuny The International Harvester Foundation w Stanach Zjednoczonych, który cierpiał na uzależnienie seksualne. Jung powiedział mu, że może robić nadal to, co robi, pod warunkiem, że będzie Jungowi płacił – ten go rozgrzeszy i wszyscy skorzystają. Jest to spaczenie idei konfesjonału i rachunku sumienia. Jest to także przykład wykorzystania wyzwolenia seksualnego jako instrumentu kontroli – nie kontroli politycznej całego narodu, lecz indywidualnej, dotyczącej konkretnego człowieka, a prowadzącej kontrolującego do wzbogacenia się na kontrolowanym. Pod tym względem Jung i Freud odnosili podobne korzyści.
To znaczyłoby, że psychologia zamiast pomagać ludziom rozwiązać ich problemy, stała się techniką ich wykorzystywania…
Po rewolucji Francuskiej psychologia staje się nie tyle nauką, co inżynierią społeczną, a więc instrumentem kontroli nad ludźmi. Tak działa freudyzm, behawioryzm (J.B. Watson przeszedł z uniwersytetu do agencji reklamowej) czy psychologia „trzeciej fali”, której przedstawiciel Carl Rogers wykorzystywał trening wrażliwości w celu zwalczania wartości katolickich.
Wyzwolenie seksualne działa niszcząco na społeczeństwo, osłabiając je demograficznie. Dlaczego rządzący się na to godzą? Jaką widzą w tym korzyść?
To prawda, trudno zrozumieć, dlaczego rządzący godzą się na kontrolę urodzeń, skoro osłabia ono społeczeństwo. W Polsce sprawa jest jeszcze mniej zrozumiała, ponieważ polskie społeczeństwo jest jednolitym pod względem etnicznym i religijnym. W Ameryce jednak rzecz wygląda zupełnie inaczej. Są u nas trzy grupy rywalizujące o rządy w kraju: protestanci, katolicy i Żydzi. Od II wojny światowej toczy się u nas walka o supremację kulturową. W pierwszych dekadach XX wieku protestanci podjęli próbę ograniczenia wpływu Żydów w Hollywood, usiłując ustanowić cenzurę w kinie poprzez zakaz posługiwania się nagością i bluźnierstwem. Ponieważ nie udało się to, do akcji włączyli się katolicy, którzy odnieśli zwycięstwo: w roku 1933 narzucono Hollywood kodeks etyczny, dzięki któremu przez trzydzieści jeden lat w filmach nie pokazywano nagości, obsceniczności, bluźnierstwa, nie wyśmiewano kleru i nie promowano homoseksualizmu.
Jednak w roku 1965 słabszy już Kościół katolicki stanął wobec sojuszu żydowsko – protestanckiego i od tego momentu przegrywa każdą bitwę. Dotychczasowa klasa rządząca, tzw. WASP (White Anglo -Saxon Protestants – Biali Protestanccy Anglosasi), zaczęła odchodzić w niebyt, a po prymat w kulturze sięgnęli Żydzi i dziś go faktycznie sprawują. W maju ubiegłego roku wiceprezydent Joe Biden pochwalił Żydów za działania na rzecz legalizacji małżeństw homoseksualnych. Jeśli wiceprezydent tak powiedział, jest to zapewne prawda. Jak widać, nie można zrozumieć sensu wojny o kulturę, nie rozumiejąc podziałów etnicznych w kulturze takiej, jak amerykańska. Pod tym względem Ameryka nie przypomina Polski.

Obrazek
Henry Kissinger


Pod kierownictwem Henry`ego Kissingera opracowano w 1974 roku dokument NSSM 200 mówiący o konieczności wyludnienia innych krajów.
Tak, pod wpływem lobbingu Johna D. Rockeffelera III. W końcu lat 60. kontrola populacji stała się jednym z celów polityki zagranicznej USA
To jeszcze da się zrozumieć: im mniej ludzi na świecie, tym więcej surowców do podziału. Ale kontrola urodzeń, a tym bardziej rewolucja seksualna, we własnym kraju?
Wracamy do batalii, o których mówiłem wcześniej. Wojna o antykoncepcję była starciem protestantów z katolikami. Katolicy pokonali protestantów w sporze o rządową politykę kontroli urodzeń w roku 1933, ale w latach 60. Przegrali kolejną odsłonę tej samej bitwy. Od tej pory katolicy nie odzyskali w Ameryce władzy politycznej.
Twierdzi Pan, że wyzwolenie seksualne poprzedza rewolucje. Czy zważywszy na aktywność zwolenników ideologii gender można zaryzykować twierdzenie, że zbliża się kolejna rewolucja?
W państwach takich jak Niemcy rewolucja już się dokonała. Kraj został pokonany w II wojnie światowej i te same osoby, które sprawowały kontrolę nad kulturą amerykańską zastosowały ją wobec kultury niemieckiej. Mój najnowszy projekt badawczy dotyczy grupy Baader – Meinhof w Niemczech na początku lat 70. XX wieku. Sprawa jest dla mnie tym ciekawsza, że sam mieszkałem w Niemczech między rokiem 1973 a 1976 i widziałem te wydarzenia na własne oczy. Jednak nigdy nie mówi się o tym, że właśnie w tym czasie Niemcy zalegalizowały pornografię. Pierwszym krokiem w tym kierunku była nie „twarda” pornografia, ale dosyć osobliwa kategoria filmów erotycznych zawierających typowo niemieckie wątki, na przykład stroje ludowe. Dostrzegam cel wojny psychologicznej: ośmieszyć niemiecką tradycję, poddać ją seksualizacji i w ten sposób odciągnąć ludzi od Grupy Baader – Meinhof, która miała wielu zwolenników. Badania opinii publicznej pokazywały, że 40% Niemców zgadzało się z zasadniczym przesłaniem tej grupy. To ogromna rzesza ludzi – i nagle pornografia pojawiająca się w tym samym czasie. Moje badania pokazują, że jednym z inicjatorów tego faktu był austriacki Żyd o nazwisku Mariska, który podczas wojny przebywał w obozie internowania w Anglii. Tuż po wojnie podjął pracę dla brytyjskiego wywiadu i nie sądzę, by był to przypadek, że akurat on odegrał taką rolę w rozpowszechnianiu pornografii w Niemczech.

Obrazek
George Soros


Kto Pana zdaniem zawiaduje wyzwoleniem seksualnym w Polsce?
Nie mam pojęcia, ale zakładam, że jest to jakaś organizacja pozarządowa. Takie organizacje otrzymują pieniądze od zamożnych ludzi, takich jak na przykład George Soros, którym zależy na opanowaniu Europy Środkowej i wykorzystaniu jej dla własnych celów finansowych. Podczas pobytu w Estonii miałem okazję rozmawiać z pewną artystką. Zasugerowałem, że w nowych czasach, po ustąpieniu komunizmu, artystom żyje się lepiej. Odpowiedziała mi, że wręcz przeciwnie, pieniądze można uzyskać od Sorosa tylko na projekty zawierające pornografię lub bluźnierstwo. To się właśnie dzieje po upadku komunizmu: wszystkie niejawne techniki znane służbom na Zachodzie są dziś stosowane w katolickiej Europie Środkowej. Polska jest największa i ma kluczowe znaczenie. Może nie pod względem gospodarczym – oczywiście największą gospodarkę mają Niemcy - ale z punktu widzenia jednorodności kultury, oddziaływanie Kościoła katolickiego, tożsamości duchowej, politycznej i etnicznej Polska jest głównym celem.

Obrazek

Jak powinniśmy się bronić?
Po pierwsze, trzeba zrozumieć działanie tego mechanizmu, czemu ma służyć moja książka. Jeśli każdy Polak dowie się, kim jest Wilhelm Reich i że to on jest „ojcem” edukacji seksualnej oraz, że wychowanie seksualne to swoista wojna psychologiczna przeciwko podbitym narodom – kto zagłosuje na jego propagatorów? Jest to program narzucony przez nomenklaturę Unii.

Sugeruje Pan, że Polska ma do odegrania szczególną rolę?
Tak. We „Władcy Pierścieni” J.R.R. Tolkiena jest moment, w którym Denethor poddaje się rozpaczy. Mówi: Zachód ginie! – po czym rzuca się na stos. Co się dzieje gdy wypowiada te słowa? Nadjeżdża kawaleria Rohanu. Rohan to Polska, kawaleria to husaria Jana III Sobieskiego pod Wiedniem. Na tym polega historyczna rola Polski jako kraju głęboko chrześcijańskiego.
Dowiedziałem się niedawno, że projekt rezolucji ONZ uznającej aborcję za element zdrowia reprodukcyjnego został odrzucony. Polityka wychowania seksualnego na Zachodzie słabnie, na wschodzie Europy rośnie świadomość Polaków. Ten proces jest nie do zatrzymania. Jak tylko Polacy zrozumieją prawdziwe intencje tej polityki, dadzą jej odpór, a kiedy odrzuci ją jeden kraj, inne zrobią to samo i napór ustąpi. Jak podczas bitwy: albo się napiera, albo ustępuje. Sądzę, że historia zwraca się w naszym kierunku, to znaczy nie w stronę wojny, lecz pokoju, pełniejszego zrozumienia, współpracy i solidarności.

Obrazek

Wróćmy na koniec do ideologii gender, która próbuje opanować Polskę. Jest to wyrafinowana polityka prowadzona na wielu obszarach: w przedszkolach, na uniwersytetach, w mediach…
W USA nikt nie traktuje gender studies poważnie, z wyjątkiem samych uczestników programów Genderowych. Nie znam ani jednego profesora, który poważnie traktowałby te studia, nikt przy zdrowych zmysłach nie porównuje ich rangi do matematyki, historii czy filozofii. Jest to czysto ideologiczny wytwór feminizmu, pozbawiony wewnętrznej spójności. W pewnych przypadkach wyznawcy tej ideologii twierdzą, że płeć nie ma żadnego znaczenia, choćby wtedy, gdy chcą zatrudniać kobiety w policji, a z drugiej strony płeć okazuje się arcyważna na przykład w odniesieniu do homoseksualistów - wówczas trzeba stanąć na głowie, by uwzględnić problem Genderowy. Jeśli mężczyzna osadzony w więzieniu stwierdza, że wewnętrznie czuje się kobietą i że w związku z tym chodzić do damskiej toalety, wtedy prawo ma to umożliwić. To absurd, którego w Ameryce nikt nie bierze poważnie; powtarzam: nikt poza ideologami genderyzmu. Dlaczego mielibyście w Polsce sądzić inaczej?
Ci ideolodzy to nowe siły okupacyjne dla podbitych narodów. To nowa klasa komisarzy. W czasach sowieckich do oddziałów wojskowych przydzielano oficerów politycznych i jeśli ktoś nie stosował się do linii partii komunistycznej, był likwidowany. Taka jest rola kierunków Genderowych na uczelniach. Pełnią one rolę komisarzy wymuszających jedynie słuszne myślenie wśród studentów i pracowników naukowych.

Obrazek

Źródło: miesięcznik „Egzorcysta”, nr 3 (19) marzec 2014, autor: Witold Araszkiewicz, tłumaczenie: Andrzej Grządkowski.

E. Michael Jones, Libido dominandi. Seks jako narzędzie kontroli społecznej, Wektory, Wrocław 2013.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna informacyjna
PostNapisane: 16 kwi 2014, 19:53 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.kurierpieninski.pl/component ... owani.html

Jak jesteśmy manipulowani

W większości przypadków „system” ma większą kontrolę nad obywatelami, niż obywatele nad sobą. Inaczej mówiąc, obywatele nie zdają sobie sprawy, że „system” nimi manipuluje.


Jak jesteśmy manipulowani ? Elektrownia jądrowa, kopalnie uranu, składowiska odpadów radioaktywnych… Musimy ? Nie ma innej alternatywy ? Będzie super? Jak ONI to robią?
Kryzys ekonomiczny, bezrobocie, walka z katastroficznym ociepleniem klimatu, redukcja wytwarzania dwutlenku węgla, niedostatek energii elektrycznej, przymusowe wyłączenia prądu, jednostronna kampania rządowa, wyciszanie głosów sprzeciwu, nie liczenie się z głosem ludzi i ich majątkiem, agresywne działania. Zastanówcie się, czy to co się od kilku lat dzieje wokół Was, pasuje do poniższych opisów?
Zachęcamy do zapoznania się z oryginałem autora. Obrazy są bardziej sugestywne.
10 sposobów na manipulację społeczeństwem
1. Odwróć uwagę
Kluczowym elementem kontroli społeczeństwa jest odwrócenie uwagi od istotnych spraw i zmian dokonywanych przez polityczne i ekonomiczne elity, poprzez technikę ciągłego rozpraszania uwagi i nagromadzenia nieistotnych informacji - „Spraw, by społeczeństwo było zajęte, zajęte, zajęte, bez czasu na myślenie " (cyt. tłum. za „Silent Weapons for Quiet Wars").
2. Stwórz problemy, po czym zaproponuj rozwiązanie
Tworzy się sztucznie problem „sytuację" pobudzającą obywateli, aby domagali się podjęcia działań zapobiegawczych, na które normalnie sami by się nie zgodzili. Na przykład: pozwala się na rozprzestrzenienie się przemocy lub aranżuje się krwawe ataki, tak aby społeczeństwo przyjęło zaostrzenie norm prawnych i przepisów za cenę własnej wolności albo kreuje się kryzys ekonomiczny, aby usprawiedliwić radykalne cięcia praw społeczeństwa i zmniejszanie świadczeń społecznych.
3. Stopniuj zmiany
Przesuwa się granicę zmian stopniowo, krok po kroku, przez kolejne lata. W ten sposób przeforsowano radykalnie nowe warunki społeczno-ekonomiczne (neoliberalizm) w latach 80. i 90. XX wieku: minimum świadczeń społecznych, prywatyzację, niepewność jutra, „elastyczność”, masowe bezrobocie, niski poziom płac, brak gwarancji godnego zarobku — zmiany, które wprowadzone naraz wywołałyby rewolucję.
4. Odwlekaj zmiany
Wymusić zaakceptowanie niemile widzianej zmiany jako „bolesnej konieczności" i otrzymanie przyzwolenia społeczeństwa na wprowadzenie jej w życie w przyszłości. Społeczeństwo – masy - ma zawsze naiwną tendencję do zakładania, że „wszystko będzie dobrze" i że być może uda się uniknąć poświęcenia. Taka strategia daje czas na oswojenie się ze świadomością zmiany, a także na akceptację tej zmiany w atmosferze rezygnacji, kiedy przyjdzie czas.
5. Mów do społeczeństwa, jak do małego dziecka
Większość wypowiedzi dla opinii publicznej wysławia się, argumentuje albo używa tonu protekcjonalnego, jakby mówili do dzieci lub umysłowo chorych. Nie traktują szarych obywateli poważnie. Im bardziej chcą zamglić obraz sytuacji, tym chętniej się to robi. Dlaczego? „Jeśli będziesz mówić do osoby tak, jakby miała ona 12 lat, to z powodu sugestii, osoba ta odpowie lub zareaguje bezkrytycznie, tak jakby rzeczywiście miała 12 lub mniej lat" (zob. Silent Weapons for Quiet War).
6. Skup się na emocjach, nie na refleksji
Pobudzić emocje społeczeństwa, aby odwrócić od racjonalnej analizy i zdrowego rozsądku. Użycie mowy nacechowanej emocjonalnie sprzyja podświadomie zaszczepieniu danych idei, pragnień, lęków i niepokojów, impulsów i wywołania określonych zachowań.
7. Utrzymaj społeczeństwo w ignorancji i przeciętności
Sprawić, aby społeczeństwo było niezdolne do zrozumienia technik oraz metod kontroli i zniewolenia. „Edukacja oferowana niższym klasom musi być uboga i przeciętna, na ile to możliwe, aby przepaść ignorancji pomiędzy niższymi a wyższymi klasami była dla niższych klas niezrozumiała" (zob. Silent Weapons for Quiet War).
8. Utwierdź społeczeństwo w przekonaniu, że dobrze jest być przeciętnym
Media masowe lubują się w pokazywaniu rzeczywistości bardziej absurdalnej niż jest naprawdę. To coraz mniej skłania nas do angażowania energii, by chcieć zmieniać to, co nam nie pasuje. Media masowe to dziś konglomeraty gospodarcze, zaangażowane w najróżniejsze przedsięwzięcia biznesowe. Nie w tym bowiem rzecz, że telewizja podaje informacje nieprawdziwe, lecz w tym, że podaje informacje wyselekcjonowane według klucza interesów jej właścicieli i czołowych reklamodawców. A ten wyselekcjonowany obraz jest jedynie karykaturą rzeczywistości.
Spraw, aby społeczeństwo uwierzyło, że to „cool" albo „trendy” być głupim, wulgarnym i niewykształconym.
9. Zamień bunt na poczucie winy
Niech ludzie uwierzą, że są jedynymi winnymi swoich niepowodzeń, a to przez niedostatek inteligencji, zdolności, starań. Tak więc zamiast buntować się przeciwko systemowi ekonomicznemu, ludzie będą żyli w poczuciu winy, co prowadzi do depresji, a ta do zahamowania działań. A bez działań nie ma rewolucji!
10. Poznaj ludzi lepiej, niż oni samych siebie
Szybki postęp w nauce przez ostatnie 50 lat wygenerował rosnącą przepaść pomiędzy wiedzą dostępną szarym obywatelom i tą, zarezerwowaną dla wąskich elit. Dzięki biologii, neurobiologii i psychologii stosowanej „system" osiągnął zaawansowaną wiedzę na temat istnień ludzkich, zarówno fizyczną, jak i psychologiczną. Obecnie system zna lepiej jednostkę niż ona sama siebie. W większości przypadków „system” ma większą kontrolę nad obywatelami, niż obywatele nad sobą. Inaczej mówiąc, obywatele nie zdają sobie sprawy, że „system” nimi manipuluje.
Zachęcamy do źródła: Noam Chomsky, 10 strategii manipulacji,

http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,9571 ,
Dziękujemy autorowi artykułu za zwarte podsumowanie problematyki.

http://www.niedlaatomuwlubiatowie.pl/ja ... owani.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna informacyjna
PostNapisane: 05 maja 2014, 20:01 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://wolna-polska.pl/wiadomosci/piec ... zebudzenia

Pięć etapów przebudzenia
OPUBLIKOWANO MARZEC 5, 2014PRZEZ A303W NWO

Myślenie to najcięższa praca jaka istnieje, co prawdopodobnie jest powodem tego, że tak niewielu w nią się angażuje. – Henry Ford
aJednym z największych wyzwań, aby stać się całkowicie wolnym jest umiejętność myślenia niezależnie od wszystkich innych. Wiesz instynktownie, że nikt nie zatroszczy się o ciebie tak jak ty sam. Jednak ciągle słuchamy innych, którzy mówią nam co jest dla nas najlepsze, zamiast pomyśleć o tym sami, co jest dla nas najlepsze. To dlatego, że żyjemy w świecie, w którym każdy mówi, co powinno się myśleć, ale nikt nie mówi, jak. Codziennie bombarduje się nas reklamami, sloganami finansowymi, polityczną propagandą medialną, nakazami religijnymi i coraz większą presją społeczną na konformizm. Przez większość naszego życia nie podejmujemy prawdziwych decyzji, a tylko wpadamy w rodzaj pewnej rutyny. Widzisz, kiedy nie myślisz naprawdę, zostawiasz swój umysł otwarty dla tych, którzy myślą. Prawdziwym i najczęściej niezauważalnym niebezpieczeństwem jest klasa drapieżników manipulująca społeczeństwami dla własnych egoistycznych korzyści. Jeśli zgadzasz się na konformizm i nie myślisz poza pudłem, ryzykujesz wciągnięcie w wir z góry skazanego społeczeństwa lub jeszcze gorzej.
W naszych marzeniach, ludzie poddają się z doskonałą uległością naszym formującym dłoniom. Obecne konwencje edukacyjne kształcenia intelektualnego i charakteru znikają z ich umysłów i nieskrępowani przez tradycję, pracujemy z własnej dobrej woli nad wdzięcznym i wrażliwym ludem. Nie będziemy starać się z tych ludzi, ani z ich dzieci, robić filozofów, czy ludzi nauki. Nie musimy z nich robić autorów, nauczycieli, poetów czy pismaków. Nie będziemy szukać wśród nich ani wielkich artystów, malarzy, muzyków, ani prawników, lekarzy, kaznodziejów, polityków, mężów stanu – których mamy duży zapas. Zadanie jest proste. Będziemy organizować dzieci i uczyć je w sposób doskonały tego, co ich ojcowie i matki robią w sposób niedoskonały. – John D. Rockefeller
Jest dużo pieniędzy i władzy biorących się z pojęcia frajer rodzi się codziennie. Nasza elita kształtuje społeczeństwa poprzez edukację ludzi na tyle, by system funkcjonował, ale nigdy na tyle by zapytać, czy ten system jest najlepszy dla nas. Pomyśl o tym, nasz kontrolowany system edukacji uczy o seksie, narkotykach i wielokulturowości w trzeciej i czwartej klasie, ale nawet w szkole średniej nie tego jak posługiwać się książeczką czekową. Elita chce mieć całkowicie uzależnionych ludzi by nimi rządzić i osiągać zysk. Nie chcą w pełni świadomych ludzi, którzy dostrzegają kłamstwa w mediach, systemy Ponzi na Wall Street, czy nadużycia Banku Federalnego. Z pewnością nie chcą, by ludzie uświadamiali innych w kwestii naszej wspólnej sytuacji pełnej złudzeń.
Nasz nieszczęsny gatunek jest tak stworzony, by ci, którzy chodzą wydeptaną ścieżką zawsze obrzucali kamieniami tych, którzy pokazują nową drogę. – Voltaire
Twoje myśli nie są własnymi myślami. Lubię pytać całkowicie zindoktrynowanych ludzi: Czy twoje pomysły służą temu byś był wolny, czy tylko byś służył? A następnie kto dał ci te pomysły? I zawsze dostaję dwie odpowiedzi, pierwsza to ziewające Och … Druga to Ja – zaprogramowany mechanizm samoobrony własnego ego. Smutne jest widzieć ludzi kłamiących w ogóle, ale widzieć ludzi okłamujących siebie, to absolutnie łamie serce. Jeśli kiedykolwiek zastanawiasz się dlaczego większość Amerykanów nie ma pieniędzy, jest przygnębiona i drętwa, spójrz tylko na tych, którzy myślą myśleniem innych. Jeśli słuchają elitarnych oszustów finansowych, ciągle są okradani z majątku przez rozliczne programy. Jeśli słuchają elitarnych MSM, są załamani, ponieważ problemy krajowe są zbyt duże i eksperci twierdzą, że nie ma nadziei, lub jeszcze gorzej, mówią że ona pojawi się… kiedyś. Jeśli słuchają elitarnej społeczności medycznej, złapią się na leki psychotropowe i nigdy nie odzyskają iskry zajmując się ich problemami życiowymi.
Rywalizacja jest grzechem. – John D Rockefeller
Elita daje nam złudzenie wolności, ale kontroluje nasz każdy wybór. Elita daje nam wybór 500 stacji kablowych, ale z każdej z nich wychodzi ten sam komunikat. Daje nam wielki wybór żywności, ale w 90% jest to tylko kukurydza i produkty uboczne soi. Daje nam do wyboru setki kandydatów politycznych, ale nic się nie zmienia, ponieważ obie strony są zakupione i opłacone przez elitę. Dają nam wybór inwestycji w akcjach, obligacjach i nieruchomościach, ale gdy to wszystko idzie w dół, to zobaczysz, że to wszystko stanowi część tego samego złudnego dolara. To oczywiście jest kontrolowane przez elitę. Jeśli nie myślisz za siebie samodzielnie, nie możesz pomóc, ale dajesz się kontrolować, czy wiesz o tym czy nie.
Każdy aspekt twojego życia jest monitorowany, regulowany, opodatkowany i kontrolowany, nie dlatego by żyło ci się lepiej, ale by lepiej żyło się innym. Wykonywanie najlepiej płatnej pracy wymaga zaświadczenia lub zezwolenia. Większość posiadanych przez ciebie “aktywów” nie jest twoją własnością. (Spróbuj nie płacić podatku od posiadanego przez ciebie domu i pokażę ci kto jest jego prawdziwym właścicielem.) Wszelka twoja komunikacja jest monitorowana i rejestrowana. Teraz rząd federalny chce, by te rejestry prowadzono w nieskończoność. Myślisz że jesteś właścicielem swoich zarobków? Spróbuj pobrać swoje pieniądze. Chcesz zrobić coś w swoim domu? Lepiej dostań pozwolenie od stowarzyszenia właścicieli czy lokalnej rady zagospodarowania przestrzennego. Wszystkie te przykłady, plus wiele, wiele innych, nie mają nic wspólnego z polepszeniem twojego życia. One są po to, by kreować władzę, zysk i pasożytnicze życie dla innych.
Dopóki nie połączy ich świadomość, nigdy się nie zbuntują; dopóki się nie zbuntują, nie staną się świadomi. – George Orwell (1984)
Kiedy jesteś świadomy, możesz się przygotować. – Chris Duane
Zanim przyjmiesz pozycję embrionalną i zaczniesz ssać swój kciuk, kiedy zdasz sobie sprawę, że być może jesteś niewolnikiem, nie martw się. Jest na to ratunek. Moja Sons of Liberty Academy [Akademia Synów Wolności] opiera się na prostej zasadzie – Kiedy jesteś świadomy, możesz się przygotować. Wierzę, że kiedy zobaczysz duży obraz i zrozumiesz, jak jesteś manipulowany, znalezienie najlepszej drogi dla ciebie stanie się proste. Nie możesz być świadomym, jeśli nie zbuntujesz się przeciwko wszystkiemu, kim jesteś teraz. Zaczyna się to tupnięciem i powiedzeniem “nigdy więcej!” Musisz sobie obiecać, że nigdy nie będziesz grał głupka dla kogoś innego. Zaczniesz robić to, co jest najlepsze dla ciebie i tych, których kochasz. Będziesz szukał prawdy tam gdzie jest i niech to poszukiwanie stanie się twoim światłem przewodnim. Ten prosty, mały bunt twojego umysłu jest tylko iskrą w znacznie większym ogniu oświecenia. Będziesz odrodzonym człowiekiem, który jest w pełni świadom, całkowicie wolny i pełen życia.
Człowieka oceniaj nie na podstawie jego pytań, ale odpowiedzi. – Voltaire
Zidentyfikowałem 5 etapów procesu przebudzenia, lustrzanego odbicia Five Steps of Grief [Pięć etapów żałoby] Elizabeth Kubler Ross. Powodem lustrzanego odbicia jest to, że jest to dosłownie zgon dawnego siebie. Twoje ciało będzie reagowało fizycznie i psychicznie, jakby to był przypadek prawdziwej śmierci w twoim życiu. Identyfikujemy się przez to, co robimy, co nosimy, i czym jeździmy. Kiedy się przebudzisz, to wszystko nie będzie już miało znaczenia. Wykroczysz poza obecny porządek konsumencki i będziesz w pełni przygotowany na nowy paradygmat. Czuję, że jest niezwykle pomocne w zrozumieniu tego procesu, by nie tylko określić gdzie jesteś, ale dokąd powinieneś pójść. Nie mogę wystarczająco podkreślić, jak ważny i konieczny jest ten proces. Jeśli sam nie zaczniesz myśleć, nie będziesz mógł przetrwać w post-dolarowym świecie.

Żaden płatek śniegu nie czuje się odpowiedzialny za lawinę. – Voltaire

1. Negacja – Na tym etapie odrzucasz wszystko, co jest sprzeczne z mądrością konwencjonalną i uznawane za bzdurne gadanie czy teorię spiskową. Jest to naprawdę własny mechanizm obronny używany przez mózg do ochrony ego. Nikt nie lubi przyznać się, że nie ma racji, a tym bardziej przyznać, że dał się nabrać. Więc jest nieskończenie łatwiej negować prawdę, niż ją akceptować. Łatwiej jest szydzić niż debatować. Łatwiej jest ukryć się w pościeli i udawać, że w pokoju nie ma potwora. To tu utkwiła większość naszego społeczeństwa. Uważa, że cokolwiek powiedzą im “władze” [autorytety] jest prawdą. Idą razem z tłumem bojąc się by nie postrzegano ich za dziwaków lub szaleńców.
Z mojego doświadczenia wynika, że negacja przybiera dwie formy. Pierwsza jest najbardziej popularna i najmniej niebezpieczna. Jest to po prostu brak chęci na poznanie prawdy, która może zakłócić ich szczęśliwe życie. Ta niewinna negacja mentalności, że niewiedza jest błogosławieństwem, występuje u tak wielu Amerykanów, którzy uważają, że wszystko u nich jest “dobrze,” więc dlaczego zepsuć je prawdą. Pracowałem z pewną kobietą, która zamykała się na mnie w konfrontacji z prawdą. Powiedziała mi dosłownie: Nie chcę wiedzieć, że 11 września to własne dzieło, gdyż dla mnie ta rzeczywistość jest zbyt straszna. Ktoś inny powiedział: to byłoby jakby dowiedzieć się, że jego ojciec był gejem. (Nie, że jest w tym coś złego… cytat z bardzo zabawnego społecznego inżyniera Jerry Seinfelda.) Ta forma negacji jest najłatwiejsza do pokonania, bo gdy coś pójdzie nie tak w ich idealnym małym świecie, nie będą mieć żadnych wymówek, aby nie szukać przyczyny, dlaczego ich świat się rozpadł. Według nich nie ma większego szczęścia niż trwanie w niewiedzy. Ten kryzys gospodarczy i niepowodzenia polityczne zarówno Busha jak i Obamy już otrząsnęły wielu z tej negacji.
Dopóki ludzie będą wierzyć w idiotyzmy, będą nadal popełniać okrucieństwa. – Voltaire
Druga forma odmowy jest dużo bardziej szkodliwa. Postrzegam ją jako winną negację. Jest to negacja tych, którzy rzeczywiście odnoszą korzyści z iluzji naszego paradygmatu. Występuje wśród właścicieli firm, pracowników administracji lub innych, których utrzymanie wywodzi się z obecnego modelu długu. Osoby te aktywnie walczą z prawdą poprzez dezinformację lub mówienie: nie można tego utrzymywać w tajemnicy lub, że jest to po prostu szalony spisek. Oni raczej kreują wiarygodną negację by zdystansować się od rzeczywistości ich działań / zaniechań. Ich agresywna obrona iluzji pokazuje mi, że wiedzą, że to co robią, jest złe. Zbyt bardzo się boją żyć poza tym paradygmatem, więc lepiej jest, by trwać przy nim bez względu na koszty ludzkie.
Złość jest tylko tchórzliwym przedłużeniem smutku. Jest dużo łatwiej być złym na kogoś, niż powiedzieć, że cię skrzywdzono. – Thomas Gates

2. Złość – Kiedy zaczniesz postrzegać, że dałeś się nabrać, gwałtownie reagujesz na to, że zrobiono z ciebie głupka i wpadasz w szał. Dużo tego ma Freedom Movement [Ruch na rzecz Wolności] obecnie, poprzez mówienie “po prostu zastrzelić drani.” Ta akcja jest bezskuteczna w doprowadzeniu do pozytywnych zmian dla Ruchu. (Ci którzy zaproponowali mi tę przemoc, jestem pewien, pracowali dla rządu starając się znaleźć i usidlić frajera). Złość to bardzo naturalna reakcja i musisz przez nią przejść, a nie tłumić. Wiedza na temat jak naprawdę działa świat jest tak jakby dowiedzieć się, że druga połowa cię zdradza. Być może pozostałeś wierny swojemu krajowi, podczas gdy za twoimi plecami popełniał zbrodnie. Złość jest tylko ukrywaniem faktu, że naprawdę zrobiono ci krzywdę, gdyż cię wykorzystano. Ten etap jest często najkrótszy, ale także pochłania większość energii. Na moim etapie złości, przekierowałem złość tak, by stała się paliwem do intensywnych badań, by upewnić się, że nigdy nie pozwolę się oszukać ponownie. To w końcu doprowadziło do utworzenia Akademii Synów Wolności.

3. Targowanie – Kiedy się uspokoisz, dotrzesz do każdego, kto chce słuchać i powiesz mu, co się naprawdę dzieje. Jest to najbardziej denerwujący etap procesu przebudzenia. (Pamiętaj, że docierasz do ludzi, którzy są na etapie 1 Negacji). Rujnujesz przyjęcia świąteczne opowiadając ludziom o WTC7, czy grę w koszykówkę dzieci mówiąc o Rezerwie Federalnej. Poprzez docieranie i dzielenie się, nie próbujesz naprawdę przebudzić ludzi, ale naprawdę szukasz pomocy. Wychodząc naprzeciw szukasz wskazówek lub struktury w poszukiwaniu prawdy. Wiesz, że coś jest nie tak. Wiesz, że nie możesz wrócić do ignorancji. Bez jasności, nie możesz iść naprzód. To oczywiście prowadzi do kolejnego etapu depresji.

4. Depresja – Teraz, gdy już dotarłeś do wszystkich i nic się nie dzieje, zaczyna się depresja. Zaczynasz mówić to jest zbyt duże lub co mogę zrobić. Najgorszy rodzaj depresji, która przenika Ruch na rzecz Wolności to arogancka postawa wszystko wiem lub pieprzyć wszystkich, to mnie nie obchodzi. Jest to najbardziej bolesny etap i najtrudniejszy do pokonania. Szczęście ludzkie pochodzi z postępu, ale postęp w tym przypadku wydaje się wpychać cię w dziurę. Niestety, nie ma sposobu na obejście tego problemu, ale jest konieczne by przez niego przejść.
Nie wolno mi się bać. Strach to zabójca umysłu. Strach to mała śmierć powodująca unicestwienie. Stawię mu czoło. Nie pozwolę by przeszedł po mnie i przeze mnie. A kiedy go pokonam, spojrzę wewnętrznym okiem by zobaczyć jego ścieżkę. Dokąd poszedł strach, tam nie ma nic. Tylko ja pozostanę. – Frank Herbert

5. Akceptacja – Punkt w którym teraz czujesz się komfortowo wobec nadchodzącej rzeczywistości i podejmujesz aktywne, pozytywne kroki by się do niej przygotować. Ten proces podejmowania mądrych wyborów dla siebie ale nie dla innych, nie przyniesie ci ogromnych pozytywnych osobistych wyników. Te pozytywne wyniki wzmocnią twoje działania i przyniosą więcej pozytywnych zmian w twoim życiu. Kiedy powróci pewność siebie, ludzie zaczną dostrzegać iskrę w twoich oczach. Teraz zaczną pytać co ci się stało, a ci, którzy kiedyś nie chcieli słuchać prawdy, będą gotowi ją usłyszeć. To jest ostateczny punkt, do którego musimy dotrzeć, zarówno osobiście, jak i z Ruchem.
Większość ludzi prowadzi życie w cichej rozpaczy i idzie do grobu z piosenką wciąż w nich. – Henry David Thoreau
Naprawdę uważam, że powodem takiego sukcesu w przebudzaniu ludzi jest to, że nie staram się ich wystraszyć i doprowadzić do rozpaczy. (Zaufaj mi, najlepszym z nich mogę przedstawiać wszystko w czarnych barwach.) Staram się motywować, zachęcać i oświecać ludzi by zrobili pierwszy krok wewnątrz najwyższego siebie. Droga ta jest najważniejsza w jaką kiedykolwiek wyruszysz i jest jedyną nadzieją na to byś zawsze był tym kim miałeś być – wolnym i niezależnym.

Myślę więc jestem wolny. – Chris Duane

Silver Shield, tłum. z j. ang. Ola Gordon

Źródło: http://therebel.org/opinion/nwo/655754- ... -awakening


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna informacyjna
PostNapisane: 14 maja 2014, 17:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://marucha.wordpress.com/2014/03/15 ... sna-wojna/

Nowoczesna wojna
Posted by Marucha w dniu 2014-03-15 (sobota)

Wiele osób uważa, że wojna to wymysł przemysłu filmowego, brednie facetów w mundurach, czy wspomnienia dziadka. Niewiele jednak osób zdaje sobie sprawę z tego, że powszechne wyobrażenie o wojnie jakie wynosimy z domu, szkoły, czy z mediów, jest tylko złudzeniem i omamem.
Jak pisał wieszcz: „Język kłamie głosowi, a głos myślom kłamie”, tym bardziej, że w sprawie samego pojęcia „wojny” język też stał się jednym z obszarów działań wojennych. Na czym polega owa „nowoczesność” wojny? Bynajmniej nie jest nią nowoczesna technika wojskowa, istotna sama w sobie, choć nie ona jest decydująca dla zrozumienia w czym wszyscy bierzemy udział. Istotne jest wskazanie metod obecnie prowadzonych wojen, choć nie mam na myśli tutaj technik wojskowych.
Moje przemyślenia w tym względzie starałem się ująć ściśle i krótko, by rozwlekłością wywodu nie zaburzyć samej koncepcji. Zwłaszcza w myśl ogólnej zasady, że „dezinformacja wypiera informację” łatwo przychodzi akceptacja tezy, że dzisiaj prawdziwych wojen już nie ma, bo … nastąpił koniec cywilizacji, wojna jest tylko z terroryzmem, wojnę prowadzą wojskowi i na wojnie giną tylko żołnierze, bo to tylko oni walczą, a cywile już nie.
Zamiar prowadzenia wojen humanitarnych jest niestety pomysłem książkowym, bo dzisiaj na wojnach giną przede wszystkim cywile, a sami żołnierze rzadko. Proporcje są szokujące i wynoszą 95% wszystkich ofiar działań wojennych to cywile, a jedynie 5% to wojskowi.
Tak jak już pisałem, nowoczesność wojny dotyczy metod jej prowadzenia, bo cel jest zawsze ten sam – pokonanie przeciwnika i jego unicestwienie. Gdzie zatem dzisiaj należy szukać śladów wojny, gdyby przystąpić do tego zadania sine ira et studio i o jakich metodach należy pisać? Moje typy, to:
dezinformacja społeczeństw,
demoralizacja ludzi,
deindustrializacja państw,
dezintegracja społeczna,
degrengolada etyczna,
defetyzm postaw,
demilitaryzacja państw,
depolityzacja narodów,
depopulizacja narodów i grup etnicznych.
Dopiero przez pryzmat powyższych metod widać, gdzie jest dzisiaj prawdziwy teatr działań wojennych i kto prowadzi wojnę, a kto jest na niej obiektem polowań; gdzie należy skoncentrować swoje wysiłki i starania, aby nie zostać zjedzonym. Jak mawiał książę biskup warmiński Ignacy Krasicki „Wśród samych przyjaciół, psy zająca zjadły”.

http://naszeblogi.pl/38934-nowoczesna-wojna


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 98 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 7  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /