Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 9 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Ewolucjonizm czy kreacjonizm ?
PostNapisane: 22 gru 2014, 08:24 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7471
Lokalizacja: Podlasie
Dokument : Niezwykłe stworzenia które przeczą teorii ewolucji film USA




_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ewolucjonizm czy kreacjonizm ?
PostNapisane: 26 cze 2015, 19:08 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7471
Lokalizacja: Podlasie
Skąd się wzięły małpy i jak powstała teoria ewolucji

Zanim dojdziemy do odpowiedzi na to pytanie, może najpierw zapoznajmy się z kilkoma faktami z życia Darwina, o których głośno się nie mówi…

Obrazek

Najpierw 2 cytaty wyjęte z: http://creation.com/darwins-mystery-illness-polish

“Przez większość swego życia pracy Darwin cierpiał z powodu krańcowo złego zdrowia. The New Encyclopaedia Britannica(Nowa Encyklopedia Brytyjska) pisze: ‘Niektóre z symptomów – bolesne wzdęcia, wymioty, bezsenność, bicie serca – pojawiały się w nasileniu, gdy tylko rozpoczął prace nad pierwszym notatnikiem o transmutacji, w r. 1837. [Jest to rok, w którym powrócił do Anglii z pięcioletniej podróży na statku H.M.S. ] Choć w Południowej Ameryce był narażony na zakażenie chorobą Chagas’a, lub jakąś inną chorobą tropikalną, dogłębna analiza owych ataków w kontekście jego czynności wskazuje na źródło psychogeniczne. (Psychogeniczne oznacza pochodzące z umysłu, lub ze stanu umysłowego.) Inne symptomy włączały ‘nudności, bóle głowy… wrażliwy żołądek, okresy słabości, drgawki mięśniowe, zawroty głowy, plamy w oczach’. Dziś nazwalibyśmy to psychonerwicą spowodowaną przez obawy”.

(Darwin) …”określał swoje ‘O pochodzeniu (gatunków)’… jako ‘moja przeklęta książka’ i myślał o sobie jako o ’Kapelanie diabła’.”

Diabelskie kapelaństwo Darwina zostało potwierdzone w niedawno umieszczonym na Wolnej Polsce artykule pt.:

„Kulisy rządzenia światem przez Iluminatów”

http://wolna-polska.pl/wiadomosci/kulis ... ow-2015-06

W wyżej wymienionym artykule były Iluminata Roger Morneau, opowiada, czego dowiedział się na tajnym spotkaniu spirytystów właśnie na temat Darwina – z ust kapłana satanisty. A oto fragment wywiadu z nim:

D.H. – Jeszcze raz, jakie były te 3 wytyczne, Roger? Z tych trzech spraw pierwsze było: szatan nie chce, aby przeciętna rodzina miała świadomość, iż on i jego aniołowie istnieją.

R.M.- Zgadza się.

D.H. – Druga rzecz miała na celu przejęcie pod kontrolę umysły ludzi.

R.M. – Zgadza się.

D.H. – Jak brzmiał trzeci punkt?

R.M. – Zniszczyć autorytet Biblii bez wyrzucania jej w ogień.

D.H. – W porządku. Jaką przyjęto tu strategię?

R.M. – Przyjęto tu bardzo zaskakującą strategię. Po WIELKIEJ RADZIE zdecydowano, aby szatan natchnął Charlesa Darwina osobiście, by przekazał mu wytyczne własnej (szatana) teorii ewolucji. Charles był natchniony tą teorią przez samego jej twórcę, tj. upadłego Lucyfera. I w tym czasie szatan i jego aniołowie byli świadomi, że gdy zaoferują teorię ewolucji rodzajowi ludzkiemu, to ta teoria w ich życiu całkowicie zniszczy podstawową naukę o stworzeniu świata, znajdującą się w Biblii. A także teoria ta zniszczy naukę o upadku człowieka na skutek grzechu oraz zniszczy plan zbawienia. Ta teoria zniszczy to wszystko.

D.H. – Za jednym pociągnięciem?

R.M. – Tak. Następnie kapłan wygłosił niezwykłe oświadczenie: „Duchy przekazały mi, że każdy, kto będzie nauczał teorii ewolucji, poczytywany będzie przez duchy za pastora nowego wielkiego systemu religijnego”. Widzicie, on nazwał teorię ewolucji „wielką teorią religijną”. Uczynił tak, ponieważ to jest system nauczania ludzi ukierunkowany, by wyeliminować ludzi z Królestwa Jezusa. Powiedział: „Każdy propagator tej teorii jest przychylny duchom, stanowi dla nich wartość. Ponadto taka osoba otrzymuje bardzo specjalną zdolność od samego szatana. To jest, otrzymuje wielką moc, aby powodować duchową ciemnotę, siłę do przekonywania oraz wciągania ludzi w system wierzeń”. 3 zdolności są dane propagatorom teorii ewolucji. To nie wszystko. Kapłan powiedział, że szatan rozważa pewne aspekty teorii ewolucji, mające dla niego większą wartość, które w obliczu całego Nieba i galaktyk, ustanawiają go w miejsce Jezusa i Aniołów, jakby „Dydaktykiem”, za którym podążą ludzie w ostatnich dniach, które pozostały na Ziemi…

A teraz jaśniejszą odpowiedzią na pytanie zawarte w pierwszej części tytułu może być artykuł (znaleziony również w Internecie) pt.:

„Skąd się wzięły małpy?”

Źródło: http://gloria.tv/?media=624785&language=YiwzPCkSG6u

Tak się składa, że na to właśnie pytanie mamy odpowiedź w Starym Testamencie, jednak zanim do niej dojdziemy, trzeba zahaczyć jeszcze o kilka wątków.

Wszyscy znamy biblijny opis stworzenia świata. Jednak coraz częściej słyszy się już nawet w Kościele, że w Starym Testamencie są „bajki i mity” i że nie trzeba we wszystko wierzyć…

Dla mnie jedno jest pewne: i Stary Testament i Nowy Testament jest Słowem Bożym, a więc Prawdą.

Zwróćmy uwagę na pewne szczegóły, dotyczące stwarzania świata:

„…Bóg, widząc, że były dobre, rzekł: „Niechaj ziemia wyda rośliny zielone: trawy dające nasiona, drzewa owocowe rodzące na ziemi według swego gatunku owoce, w których są nasiona. I stało się tak”. (Rdz 1,10-11)

„Niechaj ziemia wyda istoty żywe różnego rodzaju: bydło, zwierzątka naziemne i dzikie zwierzęta według ich rodzajów!” I stało się tak”. (Rdz 1,24)

„I rzekł Bóg: „Oto wam daję wszelką roślinę, przynoszącą ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie nasienie: dla was będą one pokarmem. A dla wszelkiego zwierzęcia polnego i dla wszelkiego ptactwa w powietrzu, i dla wszystkiego, co się rusza po ziemi i ma w sobie pierwiastek życia, będzie pokarmem wszelka trawa zielona” I stało się tak. A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre”. (Rdz 1,29-31)

Zatrzymajmy się na chwilę przed potopem, gdzie jest mowa o zaistniałym wtedy zepsuciu:

„Ziemia została skażona w oczach Boga. Gdy Bóg widział, że ziemia jest skażona, że wszyscy ludzie postępują na ziemi niegodziwie, rzekł do Noego: „Postanowiłem położyć kres istnieniu wszystkich ludzi, bo ziemia jest pełna wykroczeń przeciw Mnie; zatem zniszczę ich wraz z ziemią”. (Rdz 5,11-13)

Wiemy, że potop wyniszczył wszystko. Został tylko Noe z rodziną i ze zwierzętami w arce. Jednak po potopie, po występku Chama, Noe przeklął jego syna (a swego wnuka, Kanaana) i co się z tym wiąże – przekleństwo to ogarnęło całe pokolenie. I znów zło szerzyło się na ziemi (tak jak przed potopem od Kaina). To właśnie oni zainicjowali po potopie budowę Wieży Babel, gdzie potem zaczął się Babilon… I właśnie to pokolenie nazywało się później w Starym Testamencie „poganami”. A z powodu oddawania przez nich czci fałszywym bożkom i uprawiania wszelkiego rodzaju bałwochwalstwa – nie wolno było Hebrajczykom w żaden sposób łączyć się z nimi, aby razem z nimi nie pobłądzić.

Po wyjściu Izraelitów z Egiptu (bo Izraelitami nazywali się dopiero od czasów Jakuba) i po otrzymaniu Dekalogu – Mojżesz oznajmił ludowi szczegółowe Przepisy Prawa. Jedno z nich brzmiało następująco:

„Zakaz łączenia dwóch różnych gatunków. Będziecie przestrzegać moich ustaw. Nie będziesz łączył dwóch gatunków bydląt. Nie będziesz obsiewał pola dwoma rodzajami ziarna”… (Kpł 19,19)

Ale jest również temat, któremu Mojżesz poświęcił aż cały rozdział (Kpł 11), a konkretnie chodzi o zwierzęta „czyste” i „nieczyste”. Co więcej: ze zwierząt „nieczystych” nie wolno było spożywać mięsa pod grzechem zaciągnięcia nieczystości.

Zatrzymajmy się jeszcze nad tą kwestią, bo ona ma znaczenie…

„Następnie Pan powiedział do Mojżesza i Aarona: „Tak mówcie do synów Izraela: Oto zwierzęta, które będziecie jeść, spośród wszystkich zwierząt, które są na ziemi: Będziecie jedli każde zwierzę czworonożne, które ma rozdzielone kopyta, to jest racice i które przeżuwa. Ale następujących zwierząt, mających rozdzielone kopyto i przeżuwających, nie będziecie jedli: wielbłąd, ponieważ przeżuwa, ale nie ma rozdzielonego kopyta – będzie dla was nieczysty; świstak, ponieważ przeżuwa, ale nie ma rozdzielonego kopyta – będzie dla was nieczysty; zając, ponieważ przeżuwa, ale nie ma rozdzielonego kopyta – będzie dla was nieczysty; wieprz, ponieważ ma rozdzielone kopyto, ale nie przeżuwa – będzie dla was nieczysty. Nie będziecie jedli ich mięsa, ani dotykali ich padliny – są one dla was nieczyste”. (Kpł 11,1-8)

„Będziecie jedli następujące istoty wodne: wszystkie istoty wodne w morzach i rzekach, które mają płetwy i łuski, będziecie jedli. Ale każda istota wodna, która nie ma płetw, albo łusek w morzach i rzekach, spośród wszystkiego, co się roi w wodzie i spośród wszystkich zwierząt wodnych, będzie dla was obrzydliwością”. (Kpł 11,9-10)

„Każde zwierzę, które ma kopyta, ale nie rozdzielone i nie przeżuwa, będzie nieczyste dla was. Każdy, kto się go dotknie, będzie nieczysty”. (Kpł 11,26)

„Każde zwierzę czworonożne, które chodzi, opierając się na stopach, będzie nieczyste dla was”. (Kpł 11,27)

– Czy widzimy, o jakim zwierzęciu (m.in.)jest tutaj mowa???????

Wcześniej celowo cofnęłam się do czasu przed potopem, bo jest tam mowa, że ziemia była skażona i pełna wykroczeń przeciwko Panu Bogu i tam też było wspomniane o „zwierzętach nieczystych”).

Przed potopem były również wielkoludy, a także (chociaż nie pisze o nich w Starym Testamencie), jednak wiemy, że równocześnie z wielkoludami żyły na ziemi – również dinozaury. O tym świadczą bardzo liczne odkrycia archeologiczne. Jeśli chodzi o wielkoludy, mają one powiązania z „synami Boga”. O kogoż znów chodzi?

My – ludzie, jesteśmy nazwani „dziećmi Bożymi”. Ale przed nami Pan Bóg stworzył najpierw niebo, a w nim aniołów. W Starym Testamencie to aniołowie są określani – jako „synowie Boga”.

Na samym początku oni również byli poddani próbie (jako istoty wolne tak jak i my)i część z nich zbuntowała się. Dlatego nazywają się „upadłymi aniołami”. Choć aniołowie są duchami i nie mają ciał – jednak potrafią ukazywać się w postaciach widzialnych i jak najbardziej realnych. Również te „upadłe” – i o nich będzie niżej mowa…

A pisze o nich tak:

„Synowie Boga, widząc, że córki człowiecze są piękne, brali je sobie za żony wszystkie, jakie tylko im się podobały” (Rdz 6,1-2)

„A w owych czasach byli na ziemi giganci, a także później, gdy synowie Boga zbliżali się do córek człowieczych, te im rodziły. Byli to owi mocarze, mający sławę w owych dawnych czasach”. (Rdz 6,4)

W tym wypadku: „w owych czasach” – znaczy: przed potopem (od pokolenia Kaina). „A także później” – znaczy: po potopie, po odłączeniu się pokolenia Chama i ich pójściu w bardzo grzeszne życie.

Po potopie pierwsza wzmianka o wielkoludach jest już w czasach Abrahama, gdy jest mowa o rozstaniu z Lotem i zabraniu go do niewoli. Nie będę wszystkiego cytowała, żeby nie przedłużać. Proszę sobie zajrzeć do:

Rdz 14,1-16 (a zwłaszcza zdanie w: Rdz 14,5),

Z wielkoludami do czynienia mamy również po niewoli egipskiej: Lb 13,22.28-29.31-33)

Pwt 2,10-11.20-21; Pwt 3,11.13; Pwt 9,2; Joz 15,13-14

I na pewno wszystkim znany jest tzw. Goliat, z którym walczył Dawid:1 Sm – rozdział 17.

Tutaj jest wymienionych jeszcze kilku innych: 1 Krn 20,4-8; 1 Krn 11,23

A także znani oni byli jeszcze w czasach Judyty, a więc po powrocie pokolenia Judy z niewoli babilońskiej, a konkretnie już w czasie panowania perskiego: Jdt 16,6.10

O upadku aniołów jest wspomniane także w Nowym Testamencie:

„Jeżeli bowiem Bóg aniołom , którzy zgrzeszyli, nie odpuścił, ale wydał ich do ciemnych lochów Tartaru, aby byli zachowani na sąd…” (2 P 2,4)

„… i aniołów, tych, którzy nie zachowali swojej godności, ale opuścili własne mieszkanie…”. (List Św. Judy Apostoła: Jud 6)

Jednak to nie wszystko, bo wspomniany wyżej Mojżesz przekazuje ludowi jeszcze pewne ciekawe przykazania:

„Nie będziesz obcował z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą. To jest obrzydliwość! Nie będziesz obcował cieleśnie z żadnym zwierzęciem, przez to stałbyś się nieczystym. Także i kobieta nie będzie stawać przed zwierzęciem, aby się z nim złączyć. To jest sromota!” (Kpł 18,22-23)

Wnioski wyciągnijcie sami…

Żeby do końca wyjaśnić temat zwierząt „nieczystych”, muszę koniecznie dodać pewną bardzo ważną rzecz:

Panu Jezusowi, Jego Męce, Śmierci i Zmartwychwstaniu, zawdzięczamy nie tylko uwolnienie nas od grzechu pierworodnego i otwarcie dla nas bram nieba, ale także to, że na ziemi dosłownie wszystko zostało oczyszczone, łącznie ze zwierzętami.

W Dziejach Apostolskich czytamy:

„Następnego dnia, gdy oni byli w drodze i zbliżali się do miasta, wszedł Piotr na dach, aby się pomodlić. Była mniej więcej szósta godzina. Odczuwał głód i chciał coś zjeść. Kiedy przygotowywano mu posiłek, wpadł w zachwycenie. Widzi niebo otwarte i jakiś spuszczający się przedmiot, podobny do wielkiego płótna, czterema końcami opadającego ku ziemi. Były w nim wszelkie zwierzęta czworonożne, płazy naziemne i ptaki powietrzne. „Zabijaj, Piotrze, i jedz!” – odezwał się do niego głos. „O, nie, Panie! Bo nigdy nie jadłem nic skażonego i nieczystego” – odpowiedział Piotr. A głos znowu po raz drugi do niego: „Nie nazywaj nieczystym tego, co Bóg oczyścił”. Powtórzyło się to trzy razy i natychmiast wzięto ten przedmiot do nieba”. (Dz 10,9-16)

Przed Swoim Wniebowstąpieniem Pan Jezus powiedział do Apostołów:

„Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nawracajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni aż do skończenia świata”. (Mt 28,19-20).

Na tym polega nieskończona miłość Pana Boga do nas, że otworzył Niebo i dał szansę zbawienia dla wszystkich ludzi bez wyjątku, ale pod warunkiem, że każdy przyjmie Chrzest św. i że dla każdego: tylko Pan Jezus będzie „Drogą, Prawdą i Życiem” – i tylko w założonym przez Niego Kościele Świętym.



Teraz powrócę jeszcze do sytuacji opisanych wcześniej…

Jak wiemy historia kołem się toczy… Czyż nie powtarza się to znów na naszych oczach?…

Bo jakie owoce jemy dzisiaj?…

Jak myślicie, skąd w ludziach znajduje się teraz tyle „skaz” genetycznych i tzw. „nieznanych” chorób? Może są to ślady genów po jakichś mieszankach wśród starych przodków, a może to już wynik skutków dzisiejszej nowoczesnej ”nauki” i nowoczesnej ”cywilizacji”?… Bo przecież tak pięknie nazywa się i tłumaczy te „osiągnięcia” – dla „dobra ludzkości”, a mianowicie: klonowanie, genetyczne modyfikowanie, in vitro itd…

Poza tym świat jest dzisiaj pełen okultyzmu i to w najrozmaitszych formach i dziedzinach.

Od dosyć sporego już czasu tak wiele mówi się o „obcych cywilizacjach”, które latają po niebie, a nawet zostawiają na ziemi jakieś ślady… Ktoś-tam, gdzieś-tam – miał jakiś kontakt – bardzo tajemniczy… Ktoś widział, a nawet nagrał statek kosmiczny – który za chwilę się rozpłynął… Czyż nie wydaje wam się to dziwne, że nigdy do tej pory nie dało się zauważyć od tych „obcych” żadnego gestu dobrej woli w nawiązaniu z nami jakichś normalnych kontaktów? … Ciągle jest tajemniczość i enigmatyczność… Przecież ktoś szczery nie postępuje w taki sposób…

Biorąc to wszystko pod uwagę, zastanawiam się nad jeszcze jednym: czy kobieta, która decyduje się na „in vitro” – tak naprawdę wie, w czyich jest rękach i kogo urodzi???????? Osobiście podziwiam te kobiety za odwagę!!!!!

Jednak wnioski wyciągnijcie już sami…

Kiedyś tak napisała Św. Barnadetta Soubirous:

„A oto treść piątej przepowiedni: „Wasza Świątobliwość, Święta Dziewica powiedziała mi, że na końcu XX wieku i na początku XXI wieku nadejdzie koniec nauki, która podważa wiarę. Miliony ludzi ponownie zwróci się ku Chrystusowi, a moc Kościoła będzie większa niż kiedykolwiek. Dla wielu ludzi powodem, dla którego odwrócą się od uczonych, będzie arogancka postawa uczonych, pracujących nad zrealizowaniem istoty powstałej ze skrzyżowania człowieka ze zwierzęciem” – czyli tak zwane hybrydy”…

A tutaj mamy potwierdzenie:

W Anglii krzyżowano ludzi ze zwierzętami

http://freeisoft.pl/2011/08/w-anglii-kr ... ierzetami/

Brytyjczcy krzyżowali ludzi ze zwierzętami. Wyhodowali 155 zarodków-hybryd

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... x=10047601

„Owoce” tego możecie już sami zobaczyć na You Tubie…

………………………………………….

Reasumując:

W Starym Testamencie widzieliśmy hybrydy anielsko-ludzkie, tzn. powstałe przy współudziale „upadłych aniołów”. Owocem tego byli „wielkoludy”. W domyśle mamy również dinozaury, które potem wyginęły z powierzchni ziemi w czasie potopu. Podobne sprawy powtórzyły się również po potopie. Śledząc Stary Testament, także w dalszym ciągu, mieliśmy okazję zetknąć się ze znów powtórzoną obecnością wielkoludów, a potem już z nowymi „bestiami” zwierzęcymi, tym razem typu: „behemot” i „lewiatan”.

Ponieważ w grę wchodziły również grzechy ludzkie, a nawet ludzko-zwierzęce, więc z tego powodu zostały zapoczątkowane także nowe gatunki zwierząt.

W artykule: „Skąd się wzięły małpy?” znajdujemy takie zdanie:

„Każde zwierzę czworonożne, które chodzi, opierając się na stopach, będzie nieczyste dla was”. (Kpł 11,27)

Proszę zwrócić uwagę: na czym chodzi małpa?… Czyż nie widzimy, że jest tutaj mowa właśnie o MAŁPIE?!…

A czy ktoś słyszał o tym, że w mózgu małpy znajdują się również „szare komórki”?… – Dzisiaj się o tym w ogóle nie mówi!!!…

Skoro jest zaliczona do kategorii zwierząt „nieczystych”, tzn., że jest hybrydą lub inaczej mówiąc, mutantem… I w żadnym wypadku nie została stworzona przez Pana Boga! A tym bardziej nie powstała przed człowiekiem! – tylko jest „owocem” ludzkich grzechów już po potopie… Teraz rozumiemy, skąd w czasach Mojżesza, który otrzymał 10 Przykazań Bożych, obok nich, znalazły się również przykazania – nie tylko zabraniające tworzenia ludzkich par tej samej płci, ale także wyszczególniane są grzechy popełniane przez mężczyzn i kobiety na… zwierzętach! Nowe gatunki zwierząt powstawały więc nie tylko z łączenia różnych ras zwierząt między sobą, ale także w wyniku łączenia się właśnie człowieka ze zwierzęciem. Taki początek miało wiele nowych gatunków, które istnieją do dziś – a które absolutnie nie były stworzone przez Pana Boga. Dlatego taki nacisk kładziono w całym Starym Testamencie, aby nie spożywać mięsa ze zwierząt „nieczystych”, ponieważ tylko to, co stworzył sam Bóg-Stwórca – „było dobre”…

Przechodząc teraz do drugiego artykułu, spotykamy się również z kwestią „upadłych aniołów”. Przyjrzyjmy się temu tematowi jeszcze z relacji wspomnianego wyżej byłego Iluminaty.

Oto kilka fragmentów, uzupełniających to, czego on się dowiedział na „tajnych” zebraniach:

R.M. – SZATANA. A my byliśmy zainteresowani, aby słuchać go dalej. Powiedział nam: „Słuchajcie, my czcimy istoty duchowe. My czcimy LUCYFERA i wszystkich jego aniołów. Oni wyglądają tak pięknie jak wówczas, zanim zostali wyrzuceni z NIEBA”. (…).

R.M. – Widzisz, kapłan wspominał, że na świecie są tysiące ludzi w podobnych stowarzyszeniach czczących demony. Powiedział: „Ale my w Montrealu jesteśmy elitą, my znamy niezwykłą prawdę. Prawdę o tym, kim jest w rzeczywistości nasz pan, wiemy o upadłych aniołach. (…).

(…). Na spotkaniach, w których brałem udział, kapłan poruszał sprawy RADY GENERALNEJ, zwołanej przez szatana. Przekazał nam 3-CZĘŚCIOWY PLAN SZATANA, który pozwoli odwieść ludzi od zbawienia z wiecznym skutkiem. Pierwszy z nich brzmiał: „CHRZEŚCIJAŃSKIE BAŁWOCHWALSTWO”. Kolejny miał tytuł: „NAJZNAKOMITSZE ZWIEDZENIA POD POSTACIĄ WSPANIAŁEJ NOWEJ ERY”. Odnosi się to do ery, którą mamy dzisiaj. Pamiętajmy, ja dowiedziałem się tego w roku 1946. Ostatni brzmi: „WIELKA RADA SZATANA I JEGO WYSOKO POSTAWIONYCH ANIOŁÓW-KANCLERZY Z ROKU 1700”. Tajemnicze informacje, które otrzymałem z tej narady OTWIERAŁY SZEROKO OCZY. Na wstępie kilka słów o „WIELKIEJ NARADZIE KANCLERZY”. (Uwaga: W apokryficznej Księdze Henocha również jest napisane, że upadłe anioły czyniły narady przed wyrządzaniem większego zła na ziemi. Jest o tym mowa w rozdziale 6,1-8 Księgi Henocha. Miało to miejsce już nawet przed potopem. Opisana przez Henocha sytuacja nawiązuje do grzechu upadłych aniołów z córkami ludzkimi, z których potem narodziły się hybrydy w postaci gigantów, czyli wielkoludów , o czym wspomina też Stary Testament (Rdz 6,1-4) i których to liczne szkielety znajdowane są obecnie przez archeologów. Jednak nie jest to podawane oficjalnie do wiadomości, a wręcz przeciwnie –tuszowane! (…).

R.M. – „Z początkiem roku 1700” – to mówi kapłan – „szatan i wszyscy jego mocni aniołowie, pełniący obowiązki kanclerzy, zwołali WIELKĄ RADĘ na skalę światową. Mieli jeden cel i byli jednomyślni. Celem było przygotowanie się na nadchodzącą wielką przemysłową erę, mającą wkrótce nastać na świecie. Lucyfer także przewidział inną erę, mającą nadejść po erze przemysłowej. Erę niezwykłych odkryć naukowych, dokonywanych przez ludzi. Mówił: „Wejdziemy w niezwykłą erę, która zmieni sposób życia każdego człowieka. Ta era poprzedzi koniec świata i zakończy WIELKI BÓJ między siłami dobra i zła”. Kapłan wspomniał, że Lucyfer studiuje Biblię, by poznać przyszłe wydarzenia. W Księdze Daniela 12,4 szatan przeczytał o czasach ostatecznych, gdzie wielu będzie to badać i wiedza wzrośnie. On to zrozumiał, iż nadchodzi czas na nastanie tej ery. Z tego powodu zwołano Radę, by zmienić ich sposób działania (zwiedzenia ludzi). Podjudzić, wpłynąć na ludzi tak, by każdy sam siebie zdyskwalifikował z bycia członkiem Królestwa Jezusa Chrystusa. (…).

D.H. – Jeszcze raz, jakie były te 3 wytyczne, Roger? Z tych trzech spraw pierwsze było: szatan nie chce, aby przeciętna rodzina miała świadomość, iż on i jego aniołowie istnieją.

R.M.- Zgadza się.

D.H. – Druga rzecz miała na celu przejęcie pod kontrolę umysły ludzi.

R.M. – Zgadza się.

D.H. – Jak brzmiał trzeci punkt?

R.M. – Zniszczyć autorytet Biblii bez wyrzucania jej w ogień.

Teraz widzimy nie tylko, że narady szatańskie zwoływane były od zarania dziejów, ale także jaką strategię obierał szatan dla niszczenia dzieła Bożego – z uniemożliwieniem zbawienia ludzkości! Do wykonywania swych planów szatan zawsze potrzebuje ludzi. A czyż dzisiaj nie słyszymy o tzw. „tajnych spotkaniach” np.: „Grupy Bildelberg”?… I czyż nie widać już wyraźnie, co się dzieje w świecie?…

Również obecnie dokonywana jest hybrydyzacja nie tylko zwierząt, ale wszelkich produktów roślinnych, m.in. owoców (tzw. „bezpestkowych”), które spożywamy, co na pewno nie przyniesie ze sobą żadnych dobrych konsekwencji.

W Piśmie Świętym czytamy: „A jak było za dni Noego, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Albowiem, jak w czasie przed potopem jedli i pili”… – Mt 24,37-38

I tu nie chodzi tylko o „jedzenie i picie”, ale o „powtórkę” całego zepsucia, z powodu którego był właśnie potop…

Spójrzmy znów na hybrydyzację. Żeby się bardziej rzucało w oczy, przekopiowałam trochę tytułów, znajdujących się tylko na jednej stronie internetowej. Proszę zwrócić uwagę: czyż to nie jest dziwne, że tematy hybryd i „in vitro” znajdują się „po sąsiedzku”?…

http://tematy.wiadomosci.gazeta.pl/szuk ... ydy+ludzko

…..

Brytyjczycy stworzą hybrydy ludzko-zwierzące

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... 46957.html

Europa boi się hybryd jak Frankensteina

http://m.wyborcza.pl/wyborcza/1,105226, ... teina.html

Brytyjczcy krzyżowali ludzi ze zwierzętami. Wyhodowali 155 zarodków-hybryd

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... owali.html

„Ryzykowna metoda kosztem zarodków”. PiS chce karać więzieniem za in vitro

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... karac.html

PO, PSL, SLD za projektem o in vitro; PiS, ZP chce głosować przeciw

http://wyborcza.pl/1,91446,18103669,PO_ ... _chce.html

MZ: wszystkie opinie do projektu ustawy o in vitro – za kilka dni

http://wyborcza.pl/1,91446,16493821,MZ_ ... vitro.html

18 sierpnia kończą się konsultacje społeczne projektu ustawy o in vitro

http://wyborcza.pl/1,91446,16487258,18_ ... jektu.html

Anglicy przesunęli granice nauki

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... 31115.html

In vitro tylko dla małżeństw

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... enstw.html

Można prowadzić badania na ludzko-krowich embrionach

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... 28516.html

Naukowcy stworzyli ludzko-zwierzęcy embrion

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... 83412.html

Zielone światło dla ludzko-zwierzęcych zarodków

http://wyborcza.pl/1,76842,4466105.html

…..

Jesteśmy świadkami, jak w każdej już dziedzinie tzw. „naukowcy” w sposób nieodpowiedzialny eksperymentują. Starają się być równi Panu Bogu. To wszystko dzieje się na naszych oczach. Jednak jest nadzieja, że właśnie ci diaboliczni „pseudonaukowcy”, na pewno dobrze opłacani przez rządzących tego świata, zostaną przepędzeni ze swoich laboratoriów.

Wspomnianą w drugim artykule przepowiednię Św. Barnadetty Soubirous – w tym miejscu – pozwolę sobie zacytować w całości, ponieważ na końcu zawiera ona optymistyczny wydźwięk: http://www.apokalipsa.info.pl/objawienia/bernadeta.htm

„A oto piąta, treść piątej przepowiedni: „Wasza Świątobliwość, Święta Dziewica powiedziała mi, że na końcu XX wieku i na początku XXI wieku nadejdzie koniec nauki, która podważa wiarę. Miliony ludzi ponownie zwróci się ku Chrystusowi, a moc Kościoła będzie większa niż kiedykolwiek. Dla wielu ludzi powodem, dla którego odwrócą się od uczonych, będzie arogancka postawa uczonych, pracujących nad zrealizowaniem istoty powstałej ze skrzyżowania człowieka ze zwierzęciem” – czyli tak zwane hybrydy, które już wiemy, że ustawa w Anglii na to pozwala – „Ludzie poczują się w głębi swoich serc, że jest coś, czego nie sposób usprawiedliwić. Przez jakiś czas nie będzie jak powstrzymać tworzenia tych monstrów, ale uczeni zostaną ostatecznie przepędzeni, jak przepędza się stado wilków”…

Jednak to jest tylko część problemu… Choć dzisiaj nie ma już jako potworów: wielkoludów, ani lewiatanów – ale mamy za to zupełnie inne „twory”…

Obecnie współpraca z szatanem zajęła o wiele większy zasięg… Posłuchajmy, co znów mówi były Iluminata:

K.H. – Roger, kiedy ja byłam nastolatką w latach 1970-tych, pamiętam piosenkę, która wówczas wyszła, mówiąca o „Wieku Wodnika”. I od tego czasu odnotowano na świecie powstanie i szerzenie się ruchu New Age. Zastanawiam się, czy gdy byłeś uwikłany w kult demonów, czy te osoby mówiły tam o ruchu New Age?

R.M. – O tak. To był ważny ruch, który się formował. To jest jedno z ważniejszych zwiedzeń w czasach końca. 3.Wspaniałe zwiedzenie „Chlubnej Nowej Ery”. Kapłan powiedział nam, przy jednej z dłuższych rozmów, kolejną fascynującą go rzecz. Mówił: „Wielki plan, wielki plan szatana przyniesie mu żniwo z każdego narodu za sprawą jego dzieła. Stanie się to zaraz przed zakończeniem „WIELKIEGO BOJU” pomiędzy „SIŁAMI DOBRA I ZŁA”. Rozmowa trwała, wyraziliśmy chęć poznania dalszych szczegółów dotyczących działalności duchów. Powiedział: „To stanie się w wyjątkowy sposób. Ten wielki plan sprawi, że ludzie zaczną się nim „ZAJADAĆ”. Ponieważ on mówił: ”Duchy demoniczne objawią się jako mieszkańcy dalekich planet galaktyki, którzy przybywają na naszą Ziemię, aby ostrzec jej mieszkańców przed rychłym jej zniszczeniem. Będą mówić o zbliżającym się zniszczeniu, przed którym można jeszcze się ustrzec, podejmując odpowiednie kroki. Coraz większa rzesza ludzi będzie miała doznania wyjścia z ciała”. Czy znany wam jest ten temat?…

Jeszcze raz: ”Duchy demoniczne objawią się jako mieszkańcy dalekich planet galaktyki, którzy przybywają na naszą Ziemię !!!

Czy teraz już wiemy, kto i co to jest UFO???…

Coraz więcej słyszy się o Astanie. Cytuję za Wikipedią: https://pl.wikipedia.org/wiki/Astana

„Astana (kaz. Астана; do 1961 Akmolińsk, do 1992 Celinograd, do 1998 Akmoła) – miasto w Kazachstanie, od 10 grudnia 1997 stolica tego kraju. Miasto położone jest w północnej części kraju na Pogórzu Kazachskim, na północny zachód od Karagandy nad rzeką Iszym”.

Może warto byłoby się przyjrzeć temu tematowi… Sama nazwa stolicy „Astana” – po przestawieniu literek, daje wyraz „Satana”, co w języku rosyjskim znaczy dosłownie: Сатана = Szatan.

Obecnie wybudowano tam „nowoczesne” miasto. Wiemy, dokąd zmierza ten świat i kto chce nad nim panować… Czyżby właśnie tam miała być „Stolica Iluminatów” – przewidziana jako centrum „Nowej Światowej Religii”?… A może zaplanowana jest jako miejsce przyjęcia tzw. „przybyszów” z tzw. „obcych planet”?… Na pewno miejsc takich jest więcej, jednak można się spodziewać, że przygotowują one świat na przyjęcie Antychrysta, czyli Szatana w ludzkim ciele…

Opracowanie: B.K.

http://wolna-polska.pl/wiadomosci/skad- ... ji-2015-06

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ewolucjonizm czy kreacjonizm ?
PostNapisane: 10 sie 2015, 18:26 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30680
Fałszywy dogmat neodarwinizmu

Obrazek

Podstawowe postulaty Darwina i ich późniejsze reinterpretacje są żywo dyskutowane na czołowych uniwersytetach. W środowisku naukowym nie ma zatem zgody nawet co do podstawowych postulatów neodarwinizmu. Sytuacji tej zupełnie nie oddają podręczniki, w których jest on prezentowany jako jedyna możliwa interpretacja danych. To nadużycie - mówi w rozmowie z PCh24.pl ojciec Michał Chaberek OP, doktor teologii fundamentalnej, autor m.in. książki pt. „Kościół a ewolucja”.

Ewolucjonizm traktowany jest przez wielu na polu nauki jako swego rodzaju dogmat, stanowi podstawową koncepcję nauczania o pochodzeniu życia, w tym pochodzeniu człowieka. Czy ta uprzywilejowana pozycja "opcji darwinowskiej" jest uzasadniona? Jakie są słabe punkty ewolucjonizmu?
Ewolucjonizm darwinowski nigdy nie wygrał debaty na polu akademickim. Do edukacji został wprowadzony wbrew wielu głosom sprzeciwu płynącym z samej nauki. Dlatego nie można porównać pozycji ewolucjonizmu darwinowskiego do, na przykład, statusu teorii heliocentrycznej Kopernika. W kontekście pytania o pochodzenie gatunków (na to pytanie próbuje odpowiedzieć teoria Darwina) nakłada się kilka problemów.

Po pierwsze, tradycyjne chrześcijaństwo głosi, że całej różnorodności biologicznej nie da się wyjaśnić bez odwołania do czynnika nadprzyrodzonego. Mówiąc ściślej, podstawowe formy życia zostały stworzone w sposób nadprzyrodzony przez Boga, a nie wyewoluowały w sposób naturalny. I tego nigdy nie uznają ateiści i materialiści. Dlatego, gdy materialiści biorą się za badanie pochodzenia gatunków, z góry są skazani na odpowiedź fałszywą. Sprowadzają bowiem pochodzenie różnorodności biologicznej wyłącznie do procesów przyrodniczych. Stąd właśnie dominacja ewolucjonizmu w nauce i świecie akademickim.

Po drugie, problem dotyczy samych chrześcijan, którzy z różnych powodów porzucili lub istotnie zmodyfikowali klasyczną naukę na temat stworzenia. Dokonało się to oczywiście pod wpływem rzekomych „dowodów naukowych”. W istocie nie są to dowody, lecz pewna interpretacja faktów. Te same fakty biologiczne można jednak zinterpretować inaczej – tak, aby zgadzały się z klasyczną nauką o stworzeniu. Zatem same dane naukowe nie dają nam powodu, tym bardziej nie zmuszają nas, do przyjmowania ewolucjonizmu. W końcu trzeci problem dotyczy tego, że pochodzenie gatunków jest zagadnieniem stojącym na pograniczu nauk przyrodniczych i teologii. W istocie zagadnienie to ma trzy płaszczyzny – naukową (w sensie nauk empirycznych), filozoficzną i teologiczną. Problem naszych czasów polega na fragmentaryzacji wiedzy. Biologowie nie znają teologii ani filozofii a teologowie mają nikłe pojęcie o faktach biologicznych i nie potrafią ich odróżnić od narzuconej interpretacji, czyli teorii (w tym przypadku ewolucjonizmu). Na tej niewiedzy ponownie żerują ideologowie ewolucjonizmu. Teologowie poddali się w tej walce, ponieważ uwierzyli materialistom, że makroewolucja została “naukowo udowodniona”.

Jakie są zatem mocne strony tej koncepcji?
Nie chcę stwarzać pozorów równowagi w tym, co mówię. Uważam, że koncepcja powstania gatunków, tak jak sformułował ją Darwin, jest po prostu błędna. Twierdzenie to mogę poprzeć wieloma argumentami, zarówno teologicznymi, filozoficznymi, jak i naukowymi. Darwin niewątpliwie był dobrym obserwatorem przyrody i sumiennym badaczem. W znikomym stopniu przyczynił się do postępu biologii poprzez sklasyfikowanie kilku organizmów i pozyskanie okazów wielu innych. Jednak nie mogę powiedzieć, żeby jego teoria była dobrze uzasadniona. Jego argumentacja w kilku punktach jest nielogiczna, wnioski nie wypływają z przesłanek. W kluczowych momentach wyraźnie przyznaje się do niewiedzy, jednak to nie powstrzymuje go od wyciągania daleko idących wniosków. Sam pisał, że swoją teorię sformułował głównie po to, aby wyrzucić „mnogość aktów stwórczych” z historii naturalnej. Zatem jego celem była modyfikacja teologii chrześcijańskiej poprzez rozszerzenie naturalizmu. Jako taka, teoria ta musiała być redukcjonizmem, to znaczy sprowadzeniem zjawisk wyższego rzędu do zjawisk rzędu niższego. Z perspektywy ponad 150 lat możemy powiedzieć, że teoria ta poważnie nadszarpnęła chrześcijański światopogląd, zwłaszcza rozumienie Księgi Rodzaju i początków człowieka.

Czy karierę ewolucjonizmu można porównać do - używając dziennikarskiego sformułowania - pisania artykułu „pod tezę”?
Aby zrozumieć intencje Karola Darwina musimy poznać klimat epoki, w której żył, a także osobistą sytuację rodzinną. Jego dziadek – Erazm Darwin – zasłynął tym, że jego dzieło Zoonomia trafiło na papieski Indeks Ksiąg Zakazanych. Karol Darwin miał wtedy osiem lat. Dla nobliwej rodziny anglikańskiej tamtego czasu było to raczej wyróżnienie niż zniewaga. A o czym pisał Erazm Darwin? Przedstawił ideę, że Bóg nie stworzył gatunków osobno, lecz tylko ustanowił pierwotne prawa przyrody, na mocy których wszystkie formy życia wyewoluowały z jednego pierwotnego włókna. Siłą prowadzącą taką ewolucję była siła rodzenia – zdaniem Erazma, dużo potężniejsza niż siła rozumu. Taka „teoria” doskonale wpisywała się w klimat oświeceniowego deizmu. Bóg nie był już postrzegany jako Ten, który stwarza i kształtuje świat, lecz jako Ten, który stwarza przyczyny przyczyn. W dodatku oświeceniowi naturaliści przekonywali, że taka wizja Boga jest teologicznie lepsza – lepiej ukazuje doskonałość Pierwszej Przyczyny. Karol Darwin wyrastał w kulcie dziadka, czyli, de facto, w kulcie oświeceniowego deizmu.

Z drugiej strony, absolutny literalizm anglikańskiego czytania Biblii nie pasował do znanych już wtedy danych naukowych. Na przykład już w początkach XIX wieku szacowano wiek ziemi na 100 milionów (a nie sugerowane przez Biblię sześć tysięcy) lat. Zatem Karol Darwin dokonał tego, co uważał za konieczne, zgodnie z teologicznymi założeniami, z których wychodził: wyrzucił Pana Boga z historii naturalnej i przedstawił czysto naturalną koncepcję powstania pierwszego życia i wszystkich gatunków. Tego oczekiwały sekularyzujące się społeczeństwa Europy i pozytywistyczny duch elit naukowych. I dlatego teoria Darwina po kilku dekadach odniosła przytłaczające kulturowe zwycięstwo.

Możemy mówić o swego rodzaju politycznej poprawności na gruncie sporu o pochodzenie życia?
W tym kontekście rozszerzyłbym pojęcie politycznej poprawności. O tym, że ktoś poddaje się fałszywej teorii mogą decydować dwa czynniki: ignorancja lub strach (nie zakładam złej woli). Jest oczywiście pokaźna grupa naukowców-materialistów, dla których darwinizm jest jedynym akceptowalnym sposobem wyjaśnienia pochodzenia gatunków. Z nimi dyskusje na ten temat są dość jałowe. Nie mogą bowiem dopuścić żadnej nadprzyrodzoności działającej realnie u początków istnienia świata, ponieważ to kłóciłoby się z fundamentami ich światopoglądu. Materialiści z zasady nie mogą więc być obiektywnymi uczestnikami tej debaty. Natomiast problem strachu lub ignorancji dotyka najbardziej teologów i naukowców katolickich. W Polsce jest to jednak głównie problem ignorancji. Na przestrzeni minionych dziesięcioleci ani teologowie, ani biologowie nie mieli dostępu do rzetelnej krytyki darwinizmu. Jedynymi otwarcie występującymi przeciwko tej teorii byli zwolennicy kreacjonizmu młodej Ziemi, czyli takiego poglądu, że Bóg stworzył wszystko w ciągu sześciu dni (rozumianych jako naturalne dni) i działo się to kilka tysięcy lat temu. Ten pogląd jawnie przeczy jednak przytłaczającym dowodom na to, że świat jest dużo starszy. A zatem kreacjoniści nie byli dobrymi sojusznikami w walce z darwinizmem. W Polsce dodatkowo darwinizm był wspierany instytucjonalnie przez komunizm. Zatem ideologia ewolucjonizmu dysponowała ogromnym zapleczem instytucjonalno-naukowym, któremu wierzący naukowcy nie byli się w stanie przeciwstawić. Z drugiej strony naukowcy katoliccy (jak i w ogóle zwykli wierzący) nie otrzymali wsparcia od teologów, którzy wybrali łatwe rozwiązanie w postaci teistycznego ewolucjonizmu. Pogląd ten można ująć w formule: “Bóg posłużył się ewolucją stwarzając ten świat”. Zatem i Darwin, i ewolucja – nie ma problemu. Jednak rozwiązanie to tylko bardzo powierzchownie zgadza się z chrześcijaństwem (w istocie nie jest zgodne również z biologiczną teorią ewolucji, w której odrzuca się jakąkolwiek celowość).

Jeżeli dopytamy o szczegóły koncepcji teistycznego ewolucjonizmu to pojawia się szereg problemów zarówno z punktu widzenia wiary jak i nauki. Dopiero od lat 90. ubiegłego wieku na polu naukowym pojawiła się rzetelna alternatywa dla neodarwinizmu – teoria inteligentnego projektu (IP). W ramach IP neodarwinizmowi przeciwstawia się argumenty naukowe płynące z najnowszych badań i odkryć biologicznych. Zatem dopiero od niedawna wierzący biologowie mają dostęp do danych i interpretacji danych, za pomocą których mogą skutecznie przeciwstawić się dominacji darwinizmu. Ostatnio wydana książka „Zbadaj ewolucję” ma pomóc przybliżyć tę problematykę nie tylko specjalistom, ale także uczniom szkół średnich i studentom. Biologowie muszą odważnie i mądrze pokazywać, że neodarwinizm nie jest jedyną możliwą teorią powstania biologicznej różnorodności. Kościół potrzebuje biologów z powołania, którzy nie ulegną politycznej poprawności.

Darwin potrafił przyznać, że w niektórych punktach jego hipoteza słabo się broni bądź wręcz, jest dziurawa. Czy jego dzisiejsi naśladowcy są skłonni do rzetelnej debaty na argumenty?
Takie debaty, choć się zdarzają, należą do rzadkości. Jak wiadomo, w przestrzeni publicznej teorii Darwina nie można krytykować. Jednak taki stan edukacji i kultury masowej jest zupełnie niezgodny z faktycznym stanem nauki. Jak pokazali autorzy książki “Zbadaj ewolucję”, podstawowe postulaty Darwina i ich późniejsze reinterpretacje są żywo dyskutowane na czołowych uniwersytetach. W środowisku naukowym nie ma zatem zgody nawet co do podstawowych postulatów neodarwinizmu. Sytuacji tej zupełnie nie oddają podręczniki, w których neodarwinizm prezentowany jest jako jedyna możliwa interpretacja danych. I to jest nadużycie. Jeżeli istnieje spór, to uczniowie i studenci powinni o nim wiedzieć. Podręczniki – jeżeli już muszą w ogóle mówić o ewolucji, to powinny informować zarówno o argumentach za, jak i przeciwko teorii Darwina.

Czy gorący i żywy za granicą - chociażby w Stanach Zjednoczonych - spór o ewolucjonizm toczy się również w Polsce? Jak Ojciec ocenia stan naukowej debaty w tej kwestii?
Jest kilka powodów, dlaczego w Polsce debata na temat ewolucji jest w powijakach. Wskazałem już na tło historyczne – materializm marksistowski przez całe dziesięciolecia wykluczał jakąkolwiek niedarwinistyczną interpretację początków. Z drugiej strony cierpiała teologia jako dyscyplina poznawcza. Komuniści odmówili jej jakiejkolwiek wartości, gdyż nie była naukowa (w sensie pozytywistycznym). Teologowie znaleźli się w trudnej sytuacji, chodziło o samo fizyczne przetrwanie. W tym kontekście nie było ani czasu ani zasobów intelektualno-instytucjonalnych, aby oprócz toczonych już zmagań na wielu odcinkach otwierać jeszcze jeden gigantyczny front walki o poprawną teorię początków (świata, gatunków). Formuła “Bóg mógł się posłużyć ewolucją” stała się swoistym “dajcie nam święty spokój” teologów. A jak wiadomo, prawda, której nie naucza się, zostaje zapomniana. I tak na przestrzeni ponad pięćdziesięciu lat klasyczna nauka o stworzeniu została niemal całkowicie zapomniana. Wyparły ją dość mgliste dywagacje na temat tego, jak to Pan Bóg uczestniczy w kosmicznym procesie ewolucji (vide prace śp. abpa Józefa Życińskiego). Tradycja Ojców Kościoła i św Tomasza z Akwinu została przeinterpretowana na potrzeby nowej ideologii (teistycznego ewolucjonizmu). Jak się wydaje, dopiero dzisiaj teologia w Polsce ma szansę odrodzić się i odnowić. Dzisiaj trzeba zacząć wreszcie odważnie nauczać o stworzeniu akceptując rzetelne dane naukowe a odrzucając nierzetelne interpretacje i teorie.

Najnowocześniejsze metody badawcze w różnych obszarach wiedzy pomagają uzyskiwać niedostępne wcześniej odpowiedzi na rozmaite kwestie. Czy w ostatnich latach również w dziedzinie badań nad pochodzeniem życia na Ziemi dokonał się wyraźny postęp?
Posłużę się jednym znamiennym przykładem. Anthony Flew (zmarł w 2010 r.) był brytyjskim filozofem, który spełniał rolę “dyżurnego ateisty” w różnych debatach popularnych i akademickich. Pod koniec życia zmienił poglądy, uznał istnienie Boga, a nawet możliwość nadprzyrodzonego objawienia. Twierdził, że ta ewolucja dokonała się pod wpływem argumentu na rzecz obecności projektu w przyrodzie. Mówił, że argument ten w ostatnich latach stał się dużo mocniejszy niż był wtedy, gdy zetknął się z nim po raz pierwszy. To bardzo ważne świadectwo ateisty. Argument na rzecz konieczności istnienia jakiegoś umysłu, który ewidentnie zadziałał przy budowaniu świata, a zwłaszcza świata biologii, dzisiaj jest o wiele mocniejszy niż kiedyś. Wynika to z dwóch faktów. Po pierwsze, dużo więcej wiemy o samej budowie komórek, o ich nieredukowalnej złożoności i informacyjnym charakterze kodu zawartego w DNA. Po drugie, obecnie dysponujemy o wiele precyzyjniejszymi metodami wykrywania projektu i odróżniania efektów działania inteligencji od koniecznych i przypadkowych działań samej przyrody. Przyczynili się do tego znacznie amerykańscy twórcy teorii inteligentnego projektu. Zatem na początku XXI wieku stoimy przed możliwością ponownego odkrycia klasycznej chrześcijańskiej nauki o stworzeniu w kontekście nowych danych naukowych. To pokazuje, jak Pan Bóg prowadzi nas po krętych ścieżkach historii ludzkich poszukiwań. Obyśmy tej szansy nie zmarnowali.

Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Roman Motoła

http://www.pch24.pl/falszywy-dogmat-neo ... 419,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ewolucjonizm czy kreacjonizm ?
PostNapisane: 19 kwi 2016, 06:41 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7471
Lokalizacja: Podlasie
Wokół sporu o teorię ewolucji

Obrazek

Dyskusja na temat ewolucji w zasadzie została wygaszona, a teoria Darwina uznana za swejgo rodzaju świecki dogmat. Studenckie Koło Nauk o Państwie i Prawie UW oraz Instytut im. ks. P. Skargi starając się wypełnić lukę w debacie naukowej w Polsce. Już wkrótce odbędzie się sympozjum naukowe oraz seminarium prowadzone przez profesora Nigela E. A. Cromptona. Trwa internetowa rejestracja na te unikatowe wydarzenia.

- Niektóre kręgi medialne i naukowe w Polsce upowszechniają narrację, w której mówiąc o pochodzeniu świata, życia, człowieka sugeruje się, że w zasadzie wszystko już zostało dowiedzione i zrobił do Darwin, a kolejni naukowcy reprezentujący czy to darwinizm czy neodarwinizm, w zasadzie tylko potwierdzili słuszność jego zasadniczych tez o ewolucji i pochodzeniu człowieka – podkreślił Arkadiusz Stelmach z Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im ks. Piotra Skargi.

Jak zauważył, próby zabrania krytycznego głosu wobec tej koncepcji spotykały się dotąd z lekceważeniem czy też wręcz wykpieniem adwersarza. W efekcie debata na temat ewolucji w zasadzie została wygaszona, a jeśli się pojawia, to jest jednostronna. Widać nawet trend, że mainstreamowe pisma, dość regularnie publikują w swoich działach naukowych uspokajające darwinistów materiały.

- Czytelnicy otrzymują informacje, a to o nowym odkryciu, a to znalezisku, które stanowią potwierdzenie, że wszystko pozostaje po staremu i darwinowska teoria ewolucji niezmiennie obowiązuje. Tymczasem, jeśli spojrzymy na to co się dzieje w świecie nauki, głównie w Stanach Zjednoczonych, to okazuje się, że funkcjonuje tam całkiem spora grupa naukowców, która wobec tych starych tez zgłasza szereg i to uzasadnionych zastrzeżeń – dodał Stelmach.

Jego zdaniem, można odnieść wrażenie, że im bardziej nauka postępuje, im mocniej rozwijają się jej różne dziedziny, to tym mocniej wątpliwości narastają. Takie głosy płyną m.in. od genetyków, chemików, biologów, paleontologów, geologów.

Organizatorzy konferencji naukowej starając się wypełnić lukę w debacie naukowej w Polsce postanowili zorganizować 19 maja 2016 (czwartek) konferencję pt. „Ewolucja i pochodzenie gatunków w świetle współczesnej nauki – spojrzenie interdyscyplinarne”.

To unikatowe wydarzenie będzie miało miejsce w budynku Zarządu Samorządu Studenckiego UW, ul. Krakowskie Przedmieście 24, pokój 200 – II piętro (przy małym dziedzińcu Kampusu Głównego UW) i rozpocznie się o godz. 16.00.

Ideą konferencji jest przybliżenie aktualnego stanu debaty dotyczącej pochodzenia świata, różnorodności biologicznej oraz ewolucji. Ukazane zostaną różne stanowiska w tej kwestii z punktu widzenia kilku dyscyplin naukowych. Zarysowane zostaną rozbieżności i wątpliwości, jakie przedstawiciele nauki stawiają dominującym koncepcjom.

Głos zabiorą: Prof. Nigel E.A. Crompton, Cornerstone University, Grand Rapids, USA; ks. Prof. Tadeusz Guz, KUL; dr hab. Krzysztof Wojcieszek, oraz Marzena Zajączkowska, doktorant na UKSW.

Udział w konferencji po wcześniejszej rejestracji na stronie.

Temu celowi przyświeca również zaplanowane na dni między 20 - 22 maja (piątek, sobota, niedziela) 2016 r. a seminarium naukowe pt. Wokół sporu o teorię ewolucji: Wiara, rozum, różnorodność biologiczna oraz pochodzenie świata, które odbędzie się na Uniwersytecie Warszawskiego, Sala Samorządu Studenckiego. Warunkiem uczestnictwa jest internetowa rejestracja.

- Każde społeczeństwo opiera się na pewnych wartościach, ma swoją aksjologię z której wypływają normy nim rządzące. Współcześnie często to właśnie nauka, zamiast być narzędziem pozwalającym nam lepiej opisać otaczającą nas rzeczywistość, staje się religią panującą i źródłem obowiązujących wszystkich dogmatów. Nad jednym z takich dogmatów - na ile jest on jeszcze teorią naukową, a na ile aksjomatem i jakie są tego skutki - chcieliśmy się pochylić podczas tej konferencji - mówi Prezes KN „Pro Patria" Jędrzej Jabłoński

- Gorąco zachęcamy do udziału w tych unikatowych wydarzeniach. Bez wątpienia w Polsce nie sposób znaleźć podobnej inicjatywy, umożliwiającej tak otwartą wymianę podglądów. Zapraszamy, szczególnie, że nie wiadomo kiedy pojawi się kolejna okazja do spotkania z tej klasy naukowcami – podkreśla w imieniu organizatorów Arkadiusz Stelmach.

luk

http://www.pch24.pl/wokol-sporu-o-teori ... 668,i.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ewolucjonizm czy kreacjonizm ?
PostNapisane: 04 maja 2016, 20:08 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7471
Lokalizacja: Podlasie
Czy teoria ewolucji może być kwestionowana?

Obrazek

Zanim spróbujemy odpowiedzieć na pytanie tytułowe, dobrze jest zapytać czy jest ono właściwie postawione lub nawet – czemu ono służy. Oczywiście, jako pytanie naukowe jest ono zupełnie właściwe – na tym polega natura teorii naukowych. Nie odwołuję się tu do żadnego skrajnego ujęcia – każda teoria naukowa powinna być kwestionowalna, a jeśli nie jest to możliwe, to trzeba się wtedy pytać czy oby na pewno jest teorią naukową. Karl Popper, jeden z mistrzów scjentyzmu, myśląc wewnątrz dyskursu naukowego, widział trzy punkty właściwego postępowania naukowego.

Po pierwsze powinniśmy postawić ogólną hipotezę, po drugie wydedukować z niej szczegółowe zadania empiryczne, tzw. zadania bazowe i po trzecie doświadczalnie sprawdzić, czy zadania pokrywają się z rzeczywistością. Nie jest tu naszym zadaniem rozstrzygać czy tak musi przebiegać droga do rozpoznania prawdy, z pewnością możemy powiedzieć, że ten schemat dość dobrze reprezentuje ścieżki odkrycia naukowego. W tym też sensie teoria ewolucji powinna podlegać sprawdzaniu tam gdzie deklaruje ona związek z rzeczywistością. Problem polega być może głównie na tym, że teoria ewolucji chce wyjaśniać procesy czy też wydarzenia, które miały miejsce w przeszłości i których nie da się udowodnić poprzez doświadczenie czy eksperyment. A o takich sytuacjach myślał Popper konstruując swoją filozoficzną koncepcję dobrej nauki.

Owszem, możemy laboratoryjnie obserwować mikroewolucję zachodzącą w ramach pojedynczych gatunków – szczególnie drobnoustrojów, których pokolenia wymieniają się i zmieniają w ciągu godzin, a w ciągu tygodni możemy mieć całe dziesiątki, setki a nawet tysiące pokoleń. Nic nam to jednak nie mówi o tym jak powstawały nowe funkcje, nowe gatunki, ani też o tym jak powstał człowiek – tego nigdy w laboratorium nie zaobserwowano. Pozostaje nam badanie pozostałości przeszłości, okoliczności z historii naturalnej pomagających zrozumieć kontekst przyrodniczy w jakich istniały te pozostałości, a wreszcie dobudowywanie teorii do tego co mamy w rękach z minionych wieków.

Słabość tak przeprowadzonego dowodzenia polega między inni na tym, że historia, szczególnie naturalna daje nam tylko statyczne świadectwa nie mówiąc nic o sposobach jej „dziania się”. Pozostajemy zatem w kręgu analogii, prawdopodobieństwa, a także przekonań uprzednich wobec działania w ramach pracy naukowej kiedy dokonujemy oceny materiału historycznego i nadajemy im wtórnie dynamikę.

Powtórzmy zatem pytanie – czy teoria ewolucji może być kwestionowana? Jeśli nie może – z takich czy innych względów – trudno ją nazwać teorią naukową. Wtedy bowiem trzeba ją określić jako światopogląd lub rodzaj filozofii tłumaczącej całość świata. Dobrze to widać w swoistej ekspansji ewolucji jako „klucza do świata”. Oto bowiem ewolucję biologiczną poprzedza w rozmaitych narracjach tajemnicza ewolucja chemiczna, zaś w czasach człowieka ewolucję biologiczną zastąpiła ewolucja społeczna znana pod mianem historii ludzkości. Nie chodzi tu rzecz jasne o ewolucję jako zmianę – rzeczy się zmieniają i trudno temu zaprzeczyć, chodzi raczej o powszechną zasadę sprawczą, wytwarzającą formy istnienia. Zasadę opartą na przypadkowym doborze elementów, który to dobór spowodował powstanie coraz bardziej skomplikowanych i przystosowanych istnień.

Czy zatem pytanie o możliwość kwestionowania ewolucjonizmu jest pytaniem źle postawionym? Nie, kwestionowanie ewolucjonizmu jest konieczne jeśli ma on być katalizatorem a nie hamulcem rozwoju nauki. A jednak to pytanie jest przeważnie źle stawiane, ponieważ nie służy rozpatrzeniu stosunku ewolucjonizmu do racjonalnie – filozoficznie i naukowo – poszukiwanej prawdy o przeszłości, ale społecznemu rozgraniczeniu za pomocą najzwyczajniejszej przemocy symbolicznej tego kto jest człowiekiem rozumnym i godnym szacunku, a kto takim człowiekiem nie jest, kto ma prawo należeć do socjety dobrze wykształconych, a kto wyklucza się z niej samodzielnie. To nakładanie dynamiki „politycznej” na etos naukowości stawia niestety samych naukowców poza ideałem, który chcieliby reprezentować – świata umysłów kierowanych prerogatywą jedynie intelektualnego ogląd świata bez tworzenia stojących w sprzeczności z tym ideałem hierarchii.

Porzucenie uniwersum świata, w którym każde pytanie jest warte uwagi i pozostaje aktualne tak długo, aż nie znajdzie zadowalającej odpowiedzi, stawia nas wobec trudnej do zniesienia opozycji, biorącej w nawias wszelkie argumenty, pomiędzy ewolucjonistami i kreacjonistami. Tak jakbyśmy mieli do czynienia ze starciem plemion zwolenników młodej ziemi z Księgi Rodzaju i zwolennikami równie cudownego zdarzenia jakim jest powstanie nieskończenie złożonego świata mocą przypadkowych zderzeń martwej, a potem ożywionej – choć bezdusznej i bezrozumnej – materii. W tym zderzeniu nie ma nic pomiędzy, nie bierze się tez jeńców.

Bardzo trafnie trudności z dyskusją o historii naturalnej (jeśli oczywiście jest ona po prostu „naturalna”) streścili autorzy niedawno książki „Zbadaj ewolucję” w słowie wstępnym:
O co właściwie chodzi w tym sporze? Nie łatwo odpowiedzieć na to pytanie. Debata w sferze publicznej często generuje więcej gorąca niż światła. Po obu stronach nie brakuje łowców gazetowych nagłówków, którzy pragną zaistnieć, ferując kontrowersyjne sądy. Media jeszcze czasem pogarszają sytuację. Zwłaszcza telewizyjne serwisy informacyjne preferują pikantne wypowiedzi lub ostro zarysowane opinie, które łatwo zaprezentować. […] Owo skupienie się na wykreowanych przez media „dobrych” i „złych” zupełnie pomija niektóre realne (i ciekawsze) naukowe kontrowersje wokół ewolucji.

To prawda, pytania o ewolucję są nieskończenie ciekawsze od zaciśniętych warg i wrogich spojrzeń tych, którzy bronią jej niczym własnego sensu życia. Ewolucja potrzebuje by ją kwestionować, ponieważ nie jest warte uwagi bronienie jakiejś naukowej teorii tylko dlatego, że jest ona nadbudową czyjego światopoglądu, natomiast jest ogromnie ciekawe jak się sprawy mają lub miały w świecie, w którym żyjemy. Medialny i popkulturowy podział na ewolucjonistów i kreacjonistów jest anachroniczny, podtrzymują go ci, którzy w gruncie rzeczy są chcą obrony jakiegoś rodzaju „dawnego porządku”, petryfikującego pozytywistyczny paradygmat nauk. Teorie-rówieśniczki z innych nauk szczegółowych – jak choćby w fizyce – dawno przestały odgrywać tak dominującą rolę w swoich dziedzinach. Wcale nie zniknęły zupełnie jako całkowicie bezsensowne, ale stały się teoriami mniejszego zasięgu, ponieważ okazały się niezdolne do całościowego opisu zjawisk lub ich funkcjonalność jest lokalna.

Ci którzy poważnie zajmują się badaniem naukowym ewolucji są dziś bardzo zróżnicowani, nie tworzą obozów, reprezentują różne obszary krytyki lub obrony, wzajemnie się nie zgadzają, ponieważ temat ten w żadnym zakresie nie jest zerojedynkowy, a oferuje liczne szczegółowe kontrowersje – czasem tak skomplikowane, że rozumieją je tylko mikrobiolodzy. A jednak ewolucja to nie działka biologów, którzy jeśli nie filozofują nie będą potrafili dać nam dobrych odpowiedzi tylko na podstawie aktualnych badań nad swoimi preparatami. Tam ich po prostu nie ma. Ewolucjonizm, którego radykalni obrońcy bronią jak teorii ścisłej, jest w rzeczywistości elementem poszukiwań z zakresu filozofii, nauk historycznych, etyki i wreszcie nauk biologicznych. Pełzający kryzys ewolucjonizmu, jest kryzysem nowoczesności jaką znamy – z jej totalitarną władzą, przemocą państwa i korporacji. Z jej pogarda dla człowieka, który staje się tylko materiałem biologicznym bądź zawodnikiem w wyścigu szczurów. Stawianie pytań może skruszyć korporację, odpornej na argumenty, wieży z kości słoniowej zbudowanej w imię ortodoksji będącej jedynie ciekawą hipotezą z coraz dłuższą brodą.

Oddajmy jeszcze głos autorom „Zbadaj ewolucję”:
No właśnie, krytycy. Kim są ci ludzie? […] Musisz przede wszystkim wiedzieć, że „krytycy” są niekoniecznie [zawsze] ci sami […]. Naukowiec cytowany […] w jednym rozdziale może równie dobrze występować jako krytyk dwa rozdziały dalej. […] Dwaj z nas są profesorami biologii prowadzącymi badania na tematy związane z ewolucją. Dwaj kolejni to filozofowie nauki, którzy specjalizują się w badaniu logiki argumentów ewolucyjnych. […] Tak się składa, że mamy zastrzeżenia względem różnych aspektów współczesnej teorii ewolucji.

Właśnie w różnorodności jest ukryta wolność nauki – czy nie powtarza się tego frazesu we wszystkich środowiskach akademickich? Co więcej dopiero dzięki różnorodności widzimy, że nie chodzi o żaden antyewolucjonizm ale o rzeczywistą swobodę poszukiwań prawdy o świecie.

Jak na razie teoria ewolucji nie może być kwestionowana. Taki jest mój praktyczny wniosek.

Tomasz Rowiński

http://www.pch24.pl/czy-teoria-ewolucji ... 011,i.html


Już 19 maja w Warszawie odbędzie się konferencja i seminarium naukowe zatytułowane:
Wokół sporu o teorię ewolucji.


Udział w konferencji po wcześniejszej rejestracji na stronie.

Między 20 a 22 maja (piątek, sobota, niedziela) 2016 r. odbędzie się także seminarium naukowe pt. Wokół sporu o teorię ewolucji: Wiara, rozum, różnorodność biologiczna oraz pochodzenie świata, które odbędzie się na Uniwersytecie Warszawskiego, Sala Samorządu Studenckiego. Warunkiem uczestnictwa jest internetowa rejestracja.

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ewolucjonizm czy kreacjonizm ?
PostNapisane: 19 maja 2016, 16:28 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7471
Lokalizacja: Podlasie
Czy Pius XII poparł ewolucjonizm, czyli o konsekwencjach „otwartych furtek”

Obrazek

Kwestia teorii darwinowskiej w pierwszej połowie XX wieku budziła coraz więcej napięć, nie omijały one także naukowców identyfikujących się z wiarą katolicką, odbijały się one również na kolejnych pracach apologetów i teologów.

Kulturowa ekspansywność ateistycznego wyjaśnienia pochodzenia człowieka jak i całego świata biologicznego zyskiwała coraz szerszą popularność – nadawała sens filozoficzny, a nawet parareligijny scjentyzmowi naukowemu dogmatycznie uczepionemu naturalistycznemu wyjaśnieniu świata. Pierwsza połowa wieku XX to okres silnej presji nauki na religię, presji budowanej przez wyznaczanie nieprzekraczalnej granicy pomiędzy tymi rzeczywistościami. Była to w skrócie granica pomiędzy tym co sensowne i bezsensowne, racjonalne i zabobonne. Dziś, kiedy kryzys XX wieczny osłabił i zmusił do autorefleksji dominujący typ postoświeceniowej racjonalności, trudno sobie wyobrazić intensywność tego starcia.

Wydaje się, że przełomowym momentem, który stał się punktem wyjścia dla powszechnej akceptacji w Kościele tzw. teistycznego ewolucjonizmu i odrzucenia tradycyjnej nauki o bezpośrednim utworzeniu przez Boga ciała Adama była encyklika Piusa XII „Humani generis”. Amerykański teologii Robert Stackpole w taki sposób charakteryzuje okoliczności i konsekwencje „Humani generis”:

W 1950 roku jedna linijka z encykliki papieża Piusa XII „Humani generis – jedno zdanie mówiące o możliwości ewolucji ludzkiego ciała z niższej „żywej materii” – doprowadziło do jednej z największych zmian w historii nauczania katolickiego. Nieważne, że zdanie to było zazwyczaj wyrywane z kontekstu całej encykliki. Nieważne, że papież w tej samej encyklice podkreślał, że katoliccy badacze nie powinni „pochopnie przekraczać granic wolności w debacie” poprzez twierdzenie, że proces ewolucji jest faktem, że nie powinni ignorować tego, że „w źródłach objawienia Bożego są rzeczy, które wymagają największego umiaru i rozwagi. Papieskie ostrzeżenia i zachęty zostały powszechnie zignorowane. Teraz istotne stało się to, że korek został wyjęty z butelki. Katoliccy teologowie, rozpaczliwie poszukujący uznania wśród swoich akademickich kolegów, nareszcie poczuli, że mogą z całą wolnością przyjąć ewolucję neodarwinistyczną jako najlepsze wyjaśnienie pochodzenia wszystkich żywych gatunków. W ten sposób zredukowali istotny moment napięcia między sobą a swoimi akademickimi kolegami z wydziałów nauk ścisłych. Odtąd wiara i rozum, Biblia i nauka mogły pozostać pojednane za pomocą prostego rozwiązania: Ewolucja neodarwinistyczna była mechanizmem, który Bóg wybrał od początku i wszczepił w prawa przyrody, aby wytworzyć wszystkie rodzaje istot żywych, jakie znajdujemy na Ziemi.

Można zrozumieć teologa, który broni papieża i jego intencji warto jednak przyjrzeć co Humani generis faktycznie mówi o ewolucji i na czym polega jej problem.

W roku 1941, w początkach swojego pontyfikatu, podczas przemówienia do Papieskiej Akademii Nauk Papież powtórzył tradycyjną naukę Kościoła na temat pochodzenia człowieka. Była to jego pierwsza wypowiedź na ten temat:

Człowiek został ukształtowany z prochu ziemi, a Bóg tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, i tak stał się człowiek istotą żyjącą. […] Tego samego dnia, którego Bóg ukształtował człowieka, ukoronował jego głowę swoim własnym obrazem i podobieństwem.

Co więcej Papież aluzyjnie odnosił się do ewolucjonizmu mówiąc, że „tylko od człowieka może pochodzić inny człowiek”. Podkreślał także niepewność ustaleń nauk szczegółowych i zwracał uwagę, że konieczne muszą one być oświecone i prowadzone przez Objawienie jeśli mają zbliżyć się do właściwiej odpowiedzi w kwestii genezy.
„Humani generis” opublikowana dziewięć lat później poświęca problemowi relacji pomiędzy antropologią i biologią jeden akapit. Choć jest on zbyt długi by przytoczyć go tu w całości to jednak i tak stanowił zupełnie niewielki ułamek całego tekstu encykliki. Przywołajmy najistotniejszy fragment:

Magisterium Kościoła nie zabrania uczonym i teologom badania doktryny ewolucjonizmu według dzisiejszego stanu nauk przyrodniczych i teologicznych, gdy się bada problem powstania ciała ludzkiego z już istniejącej i żyjącej materii.

Chociaż fragment ten nie zawiera żadnej wykładni dotyczącej pochodzenia ludzkiego życia to jednak nie jest on obojętny. Widzimy w nim także zmianę w stosunku do przemówienia z roku 1941, gdzie wyłożona została tradycyjna nauka. Przede wszystkim Pius XII dopuszczając możliwość odkrycia ewolucyjnego pochodzenia ciała człowieka sprawił implicite, że prawda ta przestała być odczytywana jako kwestia wiary. Wyjęcie jej spod ochrony wiary – opartej przecież na najstarszej tradycji Kościoła – oznaczało oddanie kompetencji naukowcom, działającym w paradygmacie ateistycznym, kwestii rozstrzygnięcia sprawy. Taka zmiana ontologii człowieka nie okazała się przypadkiem – Papież powtórzył swoją propozycję z „Humani generis” podczas przemówienia do uczestników Pierwszego Międzynarodowego Kongresu Genetyki Medycznej w roku 1953. To faktyczne odcieleśnienie nauczania Kościoła o powstaniu człowieka, odcieleśnienie jego nadprzyrodzonego charakteru w oczywisty sposób musiało stać się zachętą do mitologizacji (odrealnienia) pewnych elementów wiary w łonie samego Kościoła.

Mamy zatem dwie możliwości wytłumaczenia braku zakazu ze strony Papieża – co było nowością explicite – prowadzenia badań w nurcie ewolucjonistycznym. Pierwsze wytłumaczenie skłania nas ku przyjęciu tezy o faktycznym przekonaniu Papieża, że nauka może dotrzeć do ostatecznych rozstrzygnięć i że ewolucja biologiczna jest prawdopodobnym mechanizmem w jaki doszło do uformowania się człowieka. Drugie wytłumaczenie byłoby wyjaśnieniem z wolności prowadzenia badań. Kościół i tak wie jaka jest prawda dotycząca powstania człowieka, ale będzie z ciekawością przyglądał się ludzkim wysiłkom próbującym wywieźć ludzkie pochodzenie od zwierząt.

Drugie wytłumaczenie pozostawałoby w zgodzie z takimi istotnymi dla naszej kwestii dokumentami jak orzeczenie Synodu z Kolonii z 1860, encyklika „Arcanum” Leona XIII 1880 roku oraz dekretem Papieskiej Komisji Biblijnej z 1909 roku. I właściwie niezależnie od osobistych intencji Piusa XII tak należy czytać „Humani generis”, ponieważ nie jest ona prywatna opinią Papieża, ale dokumentem Magistrium. Co więcej jak widać nie da się jej prawidłowo czytać poza Magisterium. Interpretacja teologów poszła jednak tam gdzie było jej wygodniej, czyli ku zamienieniu niewielkiej furtki w szeroką bramę, w którą katolicy weszli z radością porzucając tradycyjną naukę Kościoła.

A przecież dwa miesiące przed publikacją tekstu encykliki kard. Ernesto Ruffini w „L’Osservatore Romano” oznajmiał:

Ewolucja była dotąd dyskutowana w szkołach i w książkach przez kilka dekad, niemniej katolicy nigdy nie uważali, że mogą podawać w wątpliwość nauczanie katechizmu, że człowiek został stworzony bezpośrednio przez Boga, również w odniesieniu do jego ciała.

Przypadek Piusa XII i encykliki „Humani generis” oczywiście można by potraktować znacznie szczerzej – nie poruszyliśmy tu nawet wszystkich aspektów zawartych w akapicie poświęconym biologii i antropologii. Nawet jednak na tym drobnym wycinku widzimy pewien proces, polegający na tym, że chociaż Papież choć nie ma kompetencji by zmieniać doktrynę, to jednak przez swoje nieprecyzyjne wypowiedzi lub też mieszanie prywatnych opinii nieuzgodnionych w pełni z nauczaniem Kościoła do wypowiedzi magisterialnych, może wpłynąć na rozpowszechnianie się zdeformowanej praktyki kościelnej. W tym wypadku chodziło o zaangażowanie katolików w rozwijanie fałszywej doktryny ukrywającej się pod autorytetem naukowości.
Nierzadko się zdarza (na zasadzie pewnego automatyzmu), że praktyka kształtuje faktyczne pojęcie o doktrynie dlatego tak istotne jest by wypowiedzi Kościoła były ścisłe i nie powodowały dwuznaczność, w której sytuacje nadzwyczajne zaczną być odbierane jako normy.

Problem genezy wielu czytelnikom może wydać się egzotyczny i mało ważny – co nie jest słuszne – jednak zwracam na niego uwagę także dlatego, że koresponduje on również silnie z dzisiejszymi problemami, które są czymś znacznie więcej niż spór wokół dyscypliny sakramentów. Uchylenie furtki pomiędzy ortodoksją i ortopraksją naraża całe obszary życia kościelnego na martwicę spowodowaną szerzeniem się - także w dobrej woli – nieprawdziwych nauk.

Tomasz Rowiński

www.pch24.pl/czy-pius-xii-poparl-ewoluc ... 340,i.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ewolucjonizm czy kreacjonizm ?
PostNapisane: 08 cze 2016, 09:08 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30680
Wiara, rozum, różnorodność biologiczna i pochodzenie świata

Trzeba mieć sporo wiary, żeby uwierzyć w ewolucję – powiedział prof. Nigel E.A. Crompton.

– Wygląda na to, że Pan Bóg zakodował różnorodność w DNA wszystkich gatunków od samego początku. Żadne mutacje nie są potrzebne, nawet jeśli następują. Człowiek jest wyjątkowym organizmem, nawet gdy wydaje się podobny do małpy – podkreśla profesor Nigel E.A. Crompton.

W czwartek, 19 maja 2016 r., odbyła się konferencja naukowa pt. „Ewolucja i pochodzenie gatunków w świetle współczesnej nauki – spojrzenie interdyscyplinarne” zorganizowana przez Instytut Edukacji Społecznej i Religijnej im. ks. P. Skargi na Uniwersytecie Warszawskim. Prelekcję pt. „Wiara, rozum, różnorodność biologiczna i pochodzenie świata” wygłosił prof. Nigel E.A. Crompton.

Cały wykład możesz zobaczyć TUTAJ: http://www.naszdziennik.pl/galeria/1593 ... wiata.html
lub: https://www.youtube.com/watch?v=YpQ5x-1PREk

RS

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... wiata.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ewolucjonizm czy kreacjonizm ?
PostNapisane: 09 cze 2016, 14:37 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30680
Techniki wspomaganego rozrodu a ewolucja

Najważniejszą cechą człowieka jest uczenie się na sposób analogii. Tym kompletnie różnimy się od zwierząt – powiedziała Marzena Zajączkowska.

W czwartek, 19 maja 2016 r., odbyła się konferencja naukowa pt. „Ewolucja i pochodzenie gatunków w świetle współczesnej nauki – spojrzenie interdyscyplinarne” zorganizowana przez Instytut Edukacji Społecznej i Religijnej im. ks. P. Skargi na Uniwersytecie Warszawskim.

Jednym z prelegentów była Marzena Zajączkowska, która wygłosiła wykład pt. „Techniki wspomaganego rozrodu a ewolucja człowieka – aspekt biologiczny i filozoficzny”.

Między zwierzęciem a człowiekiem jest nieprzekraczalna granica. Możemy ją zobaczyć nie tylko w sposób naukowy, ale w taki sposób, w jaki każdy z nas ma do czynienia. A więc gdy oprzemy je o własne doświadczenie bycia człowiekiem.

Cały wykład możesz zobaczyć TUTAJ: http://www.naszdziennik.pl/galeria/1595 ... lucja.html
lub: https://www.youtube.com/watch?v=egO9kSTr2H8

RS

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... lucja.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ewolucjonizm czy kreacjonizm ?
PostNapisane: 12 lut 2018, 15:23 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7471
Lokalizacja: Podlasie
Świecki dogmat przełamany. Naukowcy krytykują „teorię Darwina”

Obrazek

Co rusz można się spotkać w mediach głównego nurtu – skrzętnie pilnujących, by stale potwierdzać „prawdziwość” teorii ewolucji – że organizmy, w tym człowiek, poszczególne cechy, a nawet moralność powstały w wyniku niezaplanowanych, bezrozumnych i przypadkowych procesów ewolucyjnych. Ten neodarwinowski dogmat, opierający się na selekcji naturalnej, przypadkowych mutacjach i walce o byt, został oficjalnie zakwestionowany przez najstarsze towarzystwo naukowe na świecie.

• Konieczna jest nowa synteza do opisywania zjawisk występujących w przyrodzie. Tak orzekli uczestnicy spotkania w siedzibie Royal Society w Londynie.

• Podczas sympozjum znakomita część uczestników przyznała, że neodarwinizm nie wytrzymuje próby w zetknięciu z dowodami.

• Naukowcy przełamali laicki dogmat, w myśl którego kwestionowanie teorii Darwina jest nienaukowe a głosiciele odmiennych koncepcji powstania życia powinni być wykluczani z debaty.

• Zapewne jesteśmy świadkami kopernikańskiego wręcz przełomu. Oddziaływanie darwinizmu wykracza bowiem daleko poza nauki przyrodnicze. Sięga też np. nauk społecznych, a nawet wpływa na koncepcje dotyczące moralności.

• Dotychczas „jedynie słuszna” teoria broniona była na wszelkie możliwe sposoby, nawet z użyciem instytucji politycznych.

• Neodarwinowski model teorii ewolucji „od zawsze” rządził biologią żelazną ręką. Grupa zagorzałych ateistów przekształciła neodarwinizm w rodzaj popkultury.

Teoria Darwina i wynikający z niej „ewolucjonizm” – czyli neodarwinizm / Nowoczesna Synteza teorii Darwina przeniesiona do innych nauk i uznana za pewną zasadę, w oparciu o którą wyjaśnia się rzeczywistość – czyni wielkie spustoszenie w dzisiejszym świecie.

Sami jej zwolennicy właśnie doszli do wniosku, że nadszedł najwyższy czas na przedstawienie nowego modelu, który będzie adekwatniej opisywał to, co obserwujemy w przyrodzie. Spływające z różnych dziedzin dowody wręcz demolują teorię Darwina.

Gdy ponad 10 lat temu na dobre rozgorzał spór o to, czy człowiek jest wynikiem zamysłu Bożego czy też przypadku, „zwolennicy” neodarwinizmu przeżywali horror. Mobilizowali siły za pośrednictwem mainstremowych mediów liberalnych, drukowali specjalne dodatki (w Polsce np. „Gazeta Wyborcza”), w których powielali zdemaskowane wcześniej fałszerstwa ewolucji, chociażby teorię rekapitulacji Haeckla. Ośmieszano osoby kwestionujące neodarwinizm, zakładający, że zarówno najprostsze organizmy jednokomórkowe, jak i bardzo złożone, na przykład człowiek, powstały w wyniku przypadkowych, niekierowanych procesów biologicznych (dobór naturalny oraz mutacja). Organizmy rywalizują ze sobą. Przeżywają tylko te najsilniejsze, przekazując dobre cechy nowym pokoleniom, przez co powstają nowe gatunki, a wymierają stare. Tę właśnie „teorię”, jako udokumentowany, niepodważalny i niekwestionowany fakt, który wyjaśnia nam z punktu widzenia naukowego, jak powstało życie, neodarwiniści wykorzystują do… promowania ateizmu.

Jak bardzo ateiści i agnostycy (udowodniono, że 95 procent biologów ewolucyjnych to niewierzący w istnienie Boga) oraz wszelkiej maści liberałowie są zdeterminowani bronić dogmatu neodarwinowskiego, świadczą liczne, toczone przez nich w Stanach Zjednoczonych procesy przeciwko zwolennikom wprowadzenia do szkół nauczania o Inteligentnym Projekcie (ID).

Kolejnym przykładem jest przyjęta przez Radę Europy, obszerna rezolucja zabraniająca podnoszenia wątpliwości na temat ewolucji czy też podjęta przez naukowców z kilku uczelni europejskich i amerykańskich inicjatywa stworzenia platformy Evolutionary Knowledge for Everyone, powstałej w 2017 r. w celu popularyzowania w mediach i szkołach wiedzy o ewolucji.

Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy jeszcze w październiku 2007 r. przyjęło znaczną większością głosów rezolucję zatytułowaną „Niebezpieczeństwo kreacjonizmu w edukacji”, autorstwa posłanki Ann Brasseur z Luksemburga. Deputowana twierdziła, że prowadzona jest kampania przeciwko teorii Darwina, mająca swe korzenie w „religijnym ekstremizmie” i stanowiąca przykład ataku na wiedzę naukową.

W dokumencie podkreślono, że „kreacjoniści” wszelkich wyznań próbują doprowadzić do rozpowszechnienia swoich idei w Europie, a to stanowi „zagrożenie dla europejskiej edukacji oraz demokracji”. „Jeśli nie będziemy ostrożni – wskazano – kreacjonizm może zagrozić także prawom człowieka”.

Członkowie Zgromadzenia nie zgodzili się m.in. na podnoszenie w szkołach wątpliwości dotyczących „jedynie słusznej” koncepcji. Żądali wręcz „propagowania nauczania ewolucji, jako podstawowej teorii naukowej w programach edukacyjnych”.

„Kreacjonizm (...) przez długi czas był jedynie niemal wyłącznie fenomenem amerykańskim. Dziś idee kreacjonistyczne zdają się znajdować drogę do Europy, a ich rozpiętość oddziałuje na kilka krajów członkowskich Rady. Jesteśmy świadkami wzrostu sposobów myślenia, które rzucają wyzwanie utrwalonej wiedzy o naturze, ewolucji, naszym pochodzeniu i naszym miejscu we wszechświecie” – przeczytać można w dokumencie.

Autorzy uznali, że negowanie neodarwinizmu „może mieć poważne konsekwencje dla rozwoju naszych społeczeństw. Postęp w badaniach medycznych, mających na celu zwalczanie chorób zakaźnych, takich jak AIDS, jest niemożliwy, jeśli zaprzeczy się jakiejkolwiek zasadzie ewolucji. Nie można w pełni zdawać sobie sprawy z zagrożeń związanych ze znacznym zmniejszeniem różnorodności biologicznej i zmian klimatu, jeśli mechanizmy ewolucji nie są zrozumiałe”.

I dalej czytamy: „Nauczanie wszystkich zjawisk dotyczących ewolucji jako fundamentalnej teorii naukowej ma zatem kluczowe znaczenie dla przyszłości naszych społeczeństw i naszych demokracji. Z tego powodu musi zajmować centralną pozycję w programach nauczania."

W 2009 roku na łamach „Dziennika” Richard Dawkins, biolog, ateista i wielki obrońca ewolucjonizmu ubolewał, że „dziedzictwo Darwina jest dziś kwestionowane bardziej niż kiedykolwiek”. Skarżył się, że kreacjonizm zagraża szkołom publicznym.

Pod koniec stycznia tego samego roku francuski lewicowy „Le Nouvel Observateur” pisał: „Któż mógł przewidzieć jeszcze dekadę temu, że 200 lat po narodzinach Darwina i 150 po ukazaniu się jego dzieła O powstawaniu gatunków, które zburzyło na zawsze dotychczasowe dogmaty o genezie życia i miejscu człowieka we Wszechświecie, wojna rozgorzeje nagle ze zdwojoną siłą?”. I dalej: „Wielki paleontolog Stephen Jay Gould, który w 1999 roku w książeczce I Bóg powiedział: niech nastanie Darwin! szydził z raczkującego wówczas kreacjonizmu, przepowiadając niosącym te hasła na sztandarze religijno-politycznym ruchom sczeźnięcie na marginesie wszystkich oświeconych społeczeństw, przewracać się musi w grobie. Nie mógł podejrzewać jak szybko, za byle podmuchem lęku i demagogii, zgasnąć może świeca i jak żwawo, gdy gaśnie światło, rodzą się potwory”.

Autor artykułu Stefen Rieger zauważył, że ewangeliczne przesłanie kreacjonistów „działa na rzecz pro-life niemalże skuteczniej od islamu” i „nawet Francja, bastion świeckości, drży w posadach”.

W podobnym tonie wypowiadały się media w pozostałych krajach.

Kluczowe znaczenie sporu o teorię Darwina

Stale rośnie liczba biologów, chemików, fizyków, astronomów, paleontologów dystansujących się od teorii ewolucji i twierdzących, że jest ona błędną koncepcją, nie pozwalającą wyjaśnić wielu kwestii związanych z powstawaniem życia.

Pewna grupa uczonych ukuła termin nowej teorii tzw. Inteligentnego Projektu (ID), która – w ich przekonaniu – lepiej tłumaczy genezę życia. Koncentrując się na badaniu pojedynczych systemów biologicznych, np. oka czy ucha, wspomniani naukowcy starają się odpowiedzieć na pytanie, w jakim stopniu mogą one ewoluować przy udziale i bez udziału inteligencji. Ograniczona zdolność do ewoluowania w wyniku działania czynników naturalnych, stanowi dowód na ID.

Z kolei dla neodarwinistów ID to natomiast nowa forma kreacjonizmu, która „kryje się pod płaszczykiem naukowości”.

Jednak już pod koniec lat 70. grupa uczonych pod kierownictwem Scotta Gilberta, starając się rozwinąć nową teorię opisującą mechanizmy ewolucji, doszła do wniosku, że neodarwinizm nie jest w stanie adekwatnie wyjaśnić makroewolucji. Badacze napisali: „Od początku lat 70. ubiegłego wieku wielu biologów zaczęło kwestionować jego [neodarwinizmu] adekwatność w wyjaśnianiu ewolucji. Genetyka może być adekwatna do wyjaśniania mikroewolucji, ale mikroewolucyjne zmiany w częstości genów nie wydają się być w stanie zamienić gada w ssaka lub rybę w płaza. Mikroewolucja bada adaptacje, które dotyczą przetrwania najlepiej przystosowanego, a nie powstania najlepiej przystosowanego. Jak zauważył Goodwin: Powstawanie gatunków – problem Darwina – pozostaje nierozwiązany”.

Tak samo twierdzili w 2003 roku Gerd Müller i Stuart Newman. Co więcej, powiedzieli oni, iż nie jest prawdopodobny scenariusz neodarwinistyczny, zakładający, że źródłem nowych biologicznych struktur pojawiających się w historii życia może być zmienność genów.

Ewolucyjny genetyk Wallace Arthur ośmielił się powiedzieć, że „obecna ewolucyjna teoria, bazująca na doborze naturalnym i adaptacjach w obecnych liniach rodowych, jest co najmniej niekompletna”, skutkiem czego pojawia się „uczucie niezadowolenia, jakie wielu rozwojowych biologów odczuwa w związku z neodarwinizmem”.

Nawet zatwardziałemu ewolucjoniście Kevinowi Padianowi, zanim został kierownikiem National Center for Science Education – sztandarowej amerykańskiej organizacji broniącej nauczania teorii ewolucji w publicznym szkolnictwie – wyrwała się uwaga, iż problem powstawania nowych struktur pozostaje nierozwiązany. „Jak zaczynają się większe ewolucyjne zmiany?” – pytał on w 1989 roku. I dalej: „Chciałbym zobaczyć nową ewolucyjną syntezę, przybliżającą odpowiedź na pytanie, jak morfogeneza (procesy rozwojowe organizmu) tworzy nowe cechy i jak robi to tak dobrze, tak często i tak szybko”.

Czego obawiają się obrońcy teorii ewolucji?

Neodarwiniści wykorzystują teorię Darwina do uzasadniania wszelkich nieprawości. To właśnie teoria ewolucji dała „podstawę naukową” do odrzucenia Boga i zastąpiła Jego działanie naturalną selekcją oraz innymi procesami rzekomo wyjaśniającymi pochodzenia świata oraz wszystkich istot żywych.

Tak zwana etyka ewolucyjna zrodziła się po opublikowaniu dzieła Darwina „O powstawaniu gatunków” (1859). Potem koncepcję darwinizmu społecznego rozwijał m.in. Herbert Spencer, czy bliższy naszych czasów socjobiolog Edward Wilson. Etyka ta próbuje wypełnić lukę między filozofią a naukami przyrodniczymi, argumentując, że dobór naturalny niejako „wpoił” istotom ludzkim sens moralny. W związku z tym moralność interpretuje się jako przydatną adaptację, zapewniającą selektywną przewagę.

Pewni chrześcijańscy filozofowie próbowali za wszelką cenę połączyć teorię Darwina z myślą filozoficzno-teologiczną, np. Teilhard de Chardin. W 1948 r. na konferencji w Nowym Jorku naukowcy postanowili zainicjować nowe interdyscyplinarne badania pomiędzy zoologią a socjologią. Powstała więc „socjobiologia”, która ma na celu znalezienie powszechnie obowiązujących prawidłowości w zachowaniach społecznych zwierząt i ludzi. W 1975 r. Edward Wilson opublikował swoją „Socjobiologię: Nową Syntezę”. W opinii naukowca, nowa dyscyplina sprawia, że „​​filozofowie, przynajmniej czasowo są zbędni, jeśli chodzi o kwestie etyczne”. Uważa on, że etykę można wyjaśnić biologicznie. Idąc za tym tokiem rozumowania, etyka ewoluowała pod presją doboru naturalnego, więc nie potrzebujemy boskiego Objawienia ani silnej woli, by być dobrymi. To nie nasza wolna wola decyduje o tym, że jesteśmy dobrzy, ale dziedzictwo genetyczne.

Ta redukcjonistyczna etyka nie potrafi wyjaśnić np. szlachetnego postępowania Maksymiliana Kolbego czy innych świętych, którym przyświeca ideał prawdy, piękna i dobra. Po prostu ich decyzje o poświęceniu się nie mają nic wspólnego z darwinowską koncepcją walki o przetrwanie.

Jeden z najbardziej wpływowych teologów, który wywarł ogromny wpływ na ojców Soboru Watykańskiego II, Karl Rahner pisał w Naturwissenschaft und Theologie: „Myślę, że istnieją przedludzkie procesy biologiczne, ale rozwój ten jest nadal skierowany w kierunku człowieka. Dlaczego te zmiany nie mogą zostać przeniesione z filogenezy do ontogenezy?”.

Tym stwierdzeniem – jak zauważa Hugh Owen, autor bardzo ciekawego artykułu zatytułowanego: Evolved from a Can of Worms: Evolution and the Culture of Death na portalu onepeterfive.com – najbardziej wpływowy teolog w świecie niemieckojęzycznym sformułował podstawę dla uzasadniania stosowania antykoncepcji poronnej i aborcji (po co bowiem nadawać godność ludzką istotom od samego poczęcia, gdy te „zmiany w kierunku człowieka” dopiero następują?).

Teoria Darwina dała początek „etyce darwinowskiej”, która stanowiła podstawę socjalizmu narodowego, komunizmu, humanizmu ateistycznego, twierdzących, że skoro Bóg nie istnieje, a człowiek jest najbardziej inteligentną z istot, to sam ustanawia wszelkie normy. Humanizm uznaje, że nie istnieje żaden uniwersalny, ponadczasowy, niezmienny system wartości, w oparciu o który powinno być konstruowane prawo pozytywne. Człowiek będąc wynikiem przypadku, podlegając ewolucji, w sposób elastyczny ustanawia prawa o dopuszczalności profanacji, nudyzmu, homoseksualizmu, aborcji, eutanazji, narkotyków, rozwodów itp. Wszystkie normy mają odpowiadać na zapotrzebowanie danej społeczności. Mają służyć sukcesowi jednostki czy grupy ludzi je stosujących, a może on być osiągany wszelkimi dostępnymi środkami – walka o byt (a także makiawelizm).

Inną konsekwencją ewolucjonizmu jest traktowanie człowieka na równi ze zwierzętami (dlatego, że powstały w wyniku działania tych samych czynników naturalnych), stąd dopuszcza się manipulowanie przy genach ludzkich, klonowanie, in vitro, hybrydy zwierzęco-ludzkie itp.

Naukowy cios w neodarwinizm

Coraz nowsze odkrycia demolują teorię Darwina i zmuszają samych naukowców do szukania nowego modelu opisywania tego, co obserwują w przyrodzie – nowego „paradygmatu”, jak to zostało wyartykułowane podczas zupełnie przełomowej konferencji w Londynie w listopadzie 2016 r.

Bezsprzecznie epokowe sympozjum odbyło się w siedzibie Królewskiego Towarzystwa w Londynie (Royal Society, brytyjski odpowiednik elitarnej Akademii Nauk) z udziałem ponad 300 prominentnych i najbardziej doświadczonych naukowców zajmujących się szeroko pojętą teorią Darwina oraz jej reperkusjami we wszystkich dziedzinach nauki, począwszy od biologii przez fizykę, chemię, nauki społeczne, ekonomiczne, medyczne, a na filozofii kończąc. Zgromadzili się tam po połowie uczeni z Royal Society i British Academy.

Trzydniowe sympozjum zatytułowane: New trends in evolutionary biology: biological, philossophical and science perspectives („Nowe trendy w ewolucyjnej biologii: biologiczna, filozoficzne i naukowe perspektywy”) doszło do skutku mimo podejmowanych do ostatniej chwili prób storpedowania spotkania przez neodarwinistów. Jak relacjonowali tę konferencję niektórzy jej uczestnicy, atmosfera była niezwykła. Podekscytowaniu towarzyszyło napięcie, przerywane gromkimi brawami, przewracaniem oczami, sporadycznie przerywane histerycznym śmiechem. Wszyscy jednak starali się wymieniać poglądy w kulturalnej atmosferze. Po sympozjum Royal Society opublikowało raport (sierpień 2017 r.), zawierający 19 wykładów znanych uczonych – po połowie zwolenników neodarwinizmu i jego przeciwników Wykłady są – przynajmniej na razie – dostępne online w wydaniu czasopisma Royal Society, „Interface Focus”. Wstęp napisali organizatorzy konferencji: prof. Patrick Bateson (biolog etiolog z uniwersytetu w Cambridge, szef m. in. Towarzystwa Zoologicznego w Londynie), prof. Nancy Cartwright, filozof na uniwersytecie w Durham i Kalifornii, prof. John Dupré, filozof nauki z uniwersytetu w Exeter, prof. Kevin Laland, biolog behawiorysta z uniwersytetu St. Andrews i prof. Denis Noble, biolog fizjolog z uniwersytetu Oksford, a zarazem prezes Międzynarodowego Związku Nauk Fizjologicznych.

Autorzy zauważyli, iż „nie ma wątpliwości, że biologiczne idee ewolucji mają wielki wpływ na nauki społeczne i filozofię”. Uczestnikom spotkania przyświecało hasło Royal Society: Nullius In Verba („Nigdy nie wierz nikomu na słowo”): Zbadaj dowody, nie powołuj się tylko na autorytety, jakkolwiek wybitne. Dowody te mogą być różnego rodzaju: semantyczne, logiczne, matematyczne i eksperymentalne. Ich rola w przyczynianiu się do naszej wiedzy nie jest taka sama i idealnie uzupełniają się nawzajem.

Organizatorzy zwrócili też uwagę, że wszyscy uczeni działają jawnie lub niejawnie, w ramach pewnych założeń metafizycznych, które mogą prowadzić do różnic w interpretacji tego, co jest przyczynowo istotne.

Podczas sympozjum znakomita część uczestników przyznała, że neodarwinizm nie wytrzymuje próby w zetknięciu z dowodami. Pomimo pogardy zdeklarowanych ateistów i neodarwinistów – Richarda Dawkinsa i Jerry'ego Coyne'a – okazało się, że nie ma kontrargumentów przeciwko dowodom przedstawionym m. in. przez Lynn Margulis, Evę Jablonkę, Davida Prescotta i Mae-Won Ho.

Dowiedli oni eksperymentalnie, że komórki nie tylko wykonują adaptacje o zadziwiającej złożoności w czasie niezwykle krótkim, a nie jak twierdził Darwin, w ciągu wielu milionów lat. Co więcej, wskazano, że procesy te nie są przypadkowe. Organizmy mają cele i aktywnie ewoluują, aby je osiągnąć.

Uczeni podważyli darwinowską koncepcję doboru naturalnego. Przywołali prace Barbary McClintock, która prowadziła wieloletnie badania nad pewną rośliną, która miała uszkodzony chromosom. Roślina ta sama naprawiła DNA w krótkim czasie i zaczęła się rozmnażać.

Odkrycia tego typu były głównym tematem konferencji Royal Society, ale jak pośpiesznie zwracali uwagę neodarwiniści ze starej szkoły, żadne z nich nie są nowe. Wiele jest znanych od 10, 30, czy 50 lat i więcej.

Nowością w najstarszym towarzystwie naukowym świata było to, że po raz pierwszy publiczne kworum 300 naukowców uznało centralność tych odkryć dla ewolucji i nie było już miejsca na umniejszanie ich znaczenia.

To spotkanie nie miało precedensu. Taka konferencja nigdy nie wydarzyłaby się kilka lat wcześniej. Byłoby to zbyt politycznie niepoprawne. Eva Jablonka podkreśliła, że zadziwiające dane płyną z różnych dziedzin i nie da się podważyć tych dowodów.

Zatwardziali neodarwiniści od dziesięcioleci twierdzili, że dobór naturalny i selekcja są głównymi siłami napędowymi ewolucji. Jerry Coyne przez lata przekonywał, że liczy się jedynie naturalna selekcja.

Lynn Margulis udowodniła, że ewolucja jest o wiele bardziej kooperatywna niż konkurencyjna. Uczona przez lata była traktowana jak parias. Musiała walczyć o skromne fundusze na prowadzenie badań, a jej artykuł przełomowy na temat symbiogenezy został odrzucony przez redakcję 15 czasopism naukowych. Po jej śmierci Jerry Coyne straszliwie ją oczerniał i publicznie manifestował pogardę za to, że określiła swoich kolegów neodarwinistów mianem niewielkiej sekty religijnej XX wieku, mającej rozległy wpływ na anglosaską biologię.

W połowie XX wieku biolodzy zaktualizowali teorię ewolucji Darwina o nowe spojrzenie na genetykę i inne dziedziny. Powstała tzw. nowoczesna synteza ewolucyjna i od ponad 50 lat dominuje ona w biologii. Jednak od tego czasu naukowcy sporo się nauczyli – mogą na przykład sekwencjonować genomy.

W rezultacie Laland wraz z podobnie myślącą grupą biologów stwierdzili na londyńskiej konferencji, że „nowoczesna synteza” wymaga gruntownych zmian. Uczeni domagają się „rozszerzonej syntezy ewolucyjnej”, „nowego paradygmatu”.

„Bezkrwawa rewolucja” i co dalej?

Podczas sympozjum miały miejsce dwie szczególnie niezapomniane wymiany zdań. Naukowiec z University of St. Andrews David Shuker rzucił wyzwanie Denisowi Noble, który opisał eksperyment usunięcia genów z wici bakterii. Komórki ponownie wygenerowały wici w zaledwie cztery dni i wyhodowały nowe ogony. Ten przykład błyskawicznej ewolucji w czasie rzeczywistym Shuker próbował tłumaczyć oczywiście doborem naturalnym. „To piękny przykład szybkiej neodarwinowskiej ewolucji” – argumentował badacz, który podobnie jak Jerry Coyne, forsuje utrzymanie za wszelką cenę standardowej linii neodarwinistycznej, podkreślającej, że ​​ostatecznie wszystko sprowadza się do „selekcji, selekcji, selekcji”, czyli przypadkowego procesu.

W neodarwinowskim poglądzie celowa ewolucja każdej komórki jest nie do pomyślenia. Prof. Noble odpierał ten atak, ale Shuker usiłował mu przerwać. Noble w końcu stwierdził: „Nie, to Pan musi teraz posłuchać! Kiedyś myślałem dokładnie jak Pan. Od wielu lat przyjmowałem nastawienie redukcjonistyczne. Kiedy ukończyłem studia, byłem patentowanym zwolennikiem redukcjonizmu.

Redukcjonizm jest potężny i użyteczny. Nie zaprzeczam. Często go potrzebujemy. Ale to nie wszystko”.

Noble opisał, w jaki sposób bakteryjne sieci regulacyjne przebudowały te geny w ciągu czterech dni poprzez hipermutację, aktywnie poszukując rozwiązania, które dałoby im ogony i umożliwiło znalezienie jedzenia. „Selekcja naturalna tego nie osiągnęła. Zrobiła to naturalna inżynieria genetyczna” – dowodził Noble i kontynuował: „Nie doszedłem do takiego wniosku na podstawie odosobnionych danych. Zajęło mi to wiele lat analiz, prac i eksperymentów, by dojść do tej perspektywy”.

Noble stwierdził, że biologia to nie tylko oddolne podejście, że gen nie ma szczególnej roli przyczynowej. Od samego początku istnieją skomplikowane systemy z licznymi sprzężeniami zwrotnymi oraz hierarchiczną strukturą. Pięć lat temu taka „herezja” nie byłaby tolerowana na konferencji naukowej.

Inna gorąca wymiana nastąpiła pomiędzy Russellem Lande a Sonią Sultan, która przy okazji badań nad plastycznością roślin wykazała, jak straszliwe zakłamanie panowało od kilkudziesięciu lat w nauce. To było sedno tego spotkania. Gorszy, neodarwinowski model teorii ewolucji od zawsze rządził biologią żelazną ręką. Grupa zagorzałych ateistów przekształciła neodarwinizm w rodzaj popkultury.

W kolejnej wymianie zdań sir Patrick Bateson z Cambridge odpowiedział w sposób nie budzący wątpliwości: „dobór naturalny nie jest już sprawcą ewolucji”.

Neodarwinowski redukcjonizm po raz pierwszy został oficjalnie zakwestionowany. Dokonała się bezkrwawa rewolucja. Czy to znaczy, że pojawi się nowa teoria, lepiej wyjaśniająca genezę życia? Z pewnością tak, ale nie nastąpi to prędko.

W dniu inauguracji swojego pontyfikatu papież Benedykt XVI – żywo intersujący się teorią ewolucji – podkreślił: „Nie jesteśmy przypadkowym i pozbawionym znaczenia produktem ewolucji. Każdy z nas jest owocem zamysłu Bożego. Każdy z nas jest chciany, każdy miłowany, każdy niezbędny”.

Agnieszka Stelmach

https://www.pch24.pl/swiecki-dogmat-prz ... 218,i.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 9 ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 9 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /