Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 27 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Piękna nasza Polska cała....
PostNapisane: 14 cze 2011, 20:12 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30608
BIAŁOWIESKI PARK NARODOWY

Intensywnie (raczej) podróżuję po Polsce. Ostatnio przebywałem w Morągu, Elblągu, Malborku i Tczewie. Piękna pogoda. Uchylone okno w samochodzie, klimatyzacja. Wszędzie utrudniające przejazdy remonty dróg. Interesujący, dobrzy ludzie. Najciekawsza podróż do Bielska Podlaskiego z oczywistym zwiedzaniem Białowieskiego Parku Narodowego.

Puszcza Białowieska. Rezerwat. Coś pięknego. Żubry, żubronie, jelenie, wilki, sarny, dziki. Szczebiot ptaków. Zapach przyrody. Leśne krajobrazy. Bardzo interesująca wizyta w Muzeum Przyrodniczo-Leśnym Białowieskiego Parku Narodowego. To najstarsze muzeum w polskich parkach narodowych. A w nim piękna ekspozycja prezentująca charakterystyczne dla Puszczy Białowieskiej zbiorowiska leśne, zachodzące w niej procesy ekologiczne oraz zjawiska przyrodnicze zarówno w chwili obecnej, jak i czasach historycznych. Zwiedzanie Muzeum z Przewodnikiem trwa nieco ponad godzinę. To mądrze spędzony czas. Można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy. Na chwilę oddalić od siebie kwestie dnia bieżącego, wczorajszego. Poczuć swoją obecność w dawnych wiekach. Z zainteresowaniem Przewodnika słuchają też dzieci. Podróże kształcą. Warto w ten sposób inwestować w dzieci. Uczyć ich miłości do tradycji i ziemi ojczystej, do najpiękniejszych krajobrazów i zjawisk.

Cudze chwalicie, swego nie znacie. Planując wakacje warto na to zwrócić uwagę. W Polsce jest wiele pięknych miejsc, które zasługują na obowiązkowe odwiedziny.

http://rafal.zgorzelski.salon24.pl/3150 ... k-narodowy


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Piękna nasza Polska cała....
PostNapisane: 18 lis 2011, 16:28 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30608
Policzone kozice

929 kozic żyje w całych Tatrach - poinformował Polska Agencję Prasową dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego Paweł Skawiński.
Polscy i słowaccy przyrodnicy podsumowali jesienne liczenie tych prawnie chronionych zwierząt po obu stronach granicy.
Odbywa się ono dwa razy w roku: wiosną i jesienią od 1954 roku, a wspólnie ze Słowakami od 1957 roku.
Wyniki ostatniego liczenia są bardzo precyzyjne dzięki sprzyjającej, słonecznej pogodzie. Po polskiej stronie Tatr doliczono się 224 kozic, w tym 29 młodych, a po słowackiej 705 sztuk, w tym 70 młodych. Podczas ubiegłorocznego, jesiennego liczenia oszacowano ich liczebność na 841 sztuk.
- Przychówek wiosenny przetrwał lato. Jesteśmy spokojni o los naszych kozic, bo jest ich niemal tysiąc, a to oznacza duże zróżnicowanie genetyczne – powiedział PAP Skawiński.
„Przyrodnicy twierdzą, że duża liczba kozic pozwala podczas rozmnażania się uniknąć krzyżowania genów blisko spokrewnionych ze sobą osobników, co często powodowało choroby genetyczne potomstwa. Przez dziesiątki lat zaobserwowano, że liczebność kozic w Tatrach podlega dużym wahaniom. Na przełomie 1999 i 2000 r. odnotowano w całych Tatrach zaledwie 270 kozic. Gwałtowny wzrost pogłowia kozic w Tatrach nastąpił w 2007 roku.” - czytamy w depeszy PAP.
To charakterystyczne zwierzę jest symbolem zarówno polskiego, jak i słowackiego Tatrzańskiego Parku Narodowego. Mimo że należy do gatunków chronionych zdarza się, że polują na nie kłusownicy.
„Kozice żyją w niewielkich stadach, zwanych kierdelami, które mają określoną strukturę, na czele stoi zawsze doświadczona samica z młodym, tzw. licówka. W skład kierdela wchodzą też inne samice z młodymi oraz tzw. roczniaki i dwulatki. Samce żyją najczęściej samotnie lub tworzą grupy kawalerskie, dołączając do stad jesienią, na czas godów” – napisała w depeszy Polska Agencja Prasowa.

http://bukojer.salon24.pl/365285,policzone-kozice


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Piękna nasza Polska cała.
PostNapisane: 13 sty 2014, 13:17 
Offline
Stażysta

Dołączył(a): 09 lis 2012, 17:23
Posty: 165
Proponuję zamieszczać w tym temacie : zdjęcia, filmy, informacje o pięknych zakątkach naszej Ojczyzny : przyrody, zabytków, pięknych widoków, miejsc, zjawisk ...

Dziś rano sfilmowałem i sfotografowałem piękny wschód słońca - zapraszam do obejrzenia tego przemijającego cudu :



Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Piękna nasza Polska cała.
PostNapisane: 13 sty 2014, 17:24 
Offline
Stażysta

Dołączył(a): 09 lis 2012, 17:23
Posty: 165
Ińsko

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Piękna nasza Polska cała.
PostNapisane: 13 sty 2014, 20:33 
Offline
Stażysta

Dołączył(a): 09 lis 2012, 17:23
Posty: 165


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Piękna nasza Polska cała.
PostNapisane: 20 sty 2014, 08:18 
Offline
Stażysta

Dołączył(a): 09 lis 2012, 17:23
Posty: 165
IŃSKO 2013

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Piękna nasza Polska cała.
PostNapisane: 30 sty 2014, 09:45 
Offline
Stażysta

Dołączył(a): 09 lis 2012, 17:23
Posty: 165
Lubicie piękne ptaki ?
To oglądajcie :



Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Piękna nasza Polska cała.
PostNapisane: 21 lut 2014, 11:21 
Offline
Stażysta

Dołączył(a): 09 lis 2012, 17:23
Posty: 165
Wczoraj zarejestrowałem kaczuszki - zapraszam do obejrzenia bardzo dobry obraz :

Kaczki zimą - część 1
https://www.youtube.com/watch?v=0f86ngm9K78

Kaczki zimą - część 2
http://www.youtube.com/watch?v=4fg4ZcuVD2Q


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Piękna nasza Polska cała.
PostNapisane: 27 lut 2014, 17:50 
Offline
Stażysta

Dołączył(a): 09 lis 2012, 17:23
Posty: 165
KACZE GODY



KACZKI NA UROCZYSKU



Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Piękna nasza Polska cała.
PostNapisane: 04 mar 2014, 18:21 
Offline
Stażysta

Dołączył(a): 09 lis 2012, 17:23
Posty: 165
Zapraszam do obejrzenia zapracowanych pszczół na krokusach, jeszcze zima a owady uwijają się jak w pełni wiosny



Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Piękna nasza Polska cała.
PostNapisane: 19 maja 2014, 19:39 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niezlomni.com/?p=12102

Poznaj piękno Ziemi Kłodzkiej. Malownicze krajobrazy, piękne budowle, urokliwe uliczki… [galeria]
mar 18, 2014 Mateusz Dolny Śląsk 0

Ziemia Kłodzka, region obejmujący część Sudetów Środkowych i Zachodnich. Prawdopodobnie w X wieku należało do rodu Sławnikowców, z którego pochodził m.in. św. Wojciech.

Kościół w Ząbkowicach Śląskich, fot. Tomasz J. Kostyła.

Kościół w Ząbkowicach Śląskich, fot. Tomasz J. Kostyła.
Obrazek
Ząbkowice Śląskie, fot. Tomasz J. Kostyła.

Obrazek
Ratusz w Ząbkowicach Śląskich, fot. Tomasz J. Kostyła.


Ziemia Kłodzka, fot. Tomasz J. Kostyła.

Ziemia Kłodzka, fot. Tomasz J. Kostyła.

U wrót Ziemi Kłodzkiej, fot. Tomasz J. Kostyła.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Piękna nasza Polska cała.
PostNapisane: 01 sie 2014, 13:30 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niezlomni.com/?p=16106

Zapierający dech w piersiach klip, prezentujący Tatry. Przenieś się na chwilę w magiczny świat polskich gór [wideo]


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Piękna nasza Polska cała.
PostNapisane: 06 sie 2014, 13:04 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://bialobloty-gizalki-grodziec.blog.onet.pl/?p=991

Gwara okolic Białobłot



http://marucha.wordpress.com/2014/05/07 ... ca-warmii/

Frombork – duchowa stolica Warmii
Posted by Marucha w dniu 2014-05-07 (środa)

Jeszcze do niedawna każdego lata zjeżdżały tutaj tłumy turystów zwabionych legendą Mikołaja Kopernika oraz harcerze biorący udział w wielkich zlotach. Dziś zainteresowanie postacią wielkiego astronoma osłabło, podobnie ruch skautowski. Frombork – miasteczko zamieszkane jedynie przez ok. 2,5 tys. mieszkańców żyje własnym, spokojnym rytmem.

Obrazek

Nie zmienia to jednak faktu, że jest to jeden z najciekawszych zakątków Warmii. Malowniczo położona nad brzegiem Zalewu Wiślanego, pomiędzy rzekami Baudą i Narusą, rybacka osada była niegdyś stolicą tej pięknej ziemi.

Gród Naszej Pani
Frombork powstał w II połowie XIII wieku, kiedy to po podbiciu przez Zakon Najświętszej Maryi Panny ziem pruskich Warmów, na terenach przez nich zamieszkanych zostało utworzone biskupstwo warmińskie. Dokument z roku 1278 ustanawiający nową siedzibę biskupstwa właśnie we Fromborku mówi o nim jako o już istniejącym mieście zwanym z niemiecka Frauenburg czyli „Grodem Pani”, skracając zapewne w ten sposób pierwotną łacińską nazwę Castrum Dominae Nostrae (Gród Naszej Pani) nadaną osadzie na cześć Maryi Panny. Tutaj właśnie, na rozległym wzgórzu, wzniesiona została katedra wraz z kompleksem obronnym, umożliwiającym odpieranie ataków wciąż jeszcze wojowniczych Prusów.
Chociaż świecką stolicą Warmii, cieszącej się autonomią w ramach państwa zakonu krzyżackiego, stał się w połowie XIV wieku Lidzbark, to Frombork pozostał ważnym centrum władzy – główną siedzibą kanoników warmińskich.

Miasto Kopernika
Kiedy w 1466 cała Warmia w wyniku wojny trzynastoletniej stała się częścią Królestwa Polskiego jako autonomiczne księstwo biskupie, nastąpiły czasy dynamicznego rozwoju gospodarczego tego terenu. Nie znaczy to jednak, że zapanował całkowity spokój. Podczas wojny 1520-1521 spustoszyły Warmię wojska zakonu krzyżackiego, którego wielki mistrz nie chciał wywiązywać się z obowiązków lennych wobec polskiego króla, narzuconych mu wraz z II traktatem toruńskim. Wówczas to właśnie Olsztyna – głównej twierdzy Warmii – bronił kanonik Mikołaj Kopernik.
Wielki astronom został kanonikiem warmińskim już w 1495 r., jednak do Fromborka przybył dopiero w piętnaście lat później, tutaj tworząc swoje najważniejsze dzieła z zakresu astronomii, ekonomii i geometrii i pozostając tu już do końca swego życia w 1543.
Spustoszony podczas XVII-wiecznych wojen ze Szwecją Frombork podupadł i wraz z innymi ziemiami północnej Polski po pierwszym rozbiorze znalazł się w granicach królestwa pruskiego. Nadal pozostał duchową stolicą Warmii, zwłaszcza gdy w 1839 na nowo przeniesiono tu siedzibę biskupów warmińskich. Postępująca germanizacja zmieniła oblicze miasta, które dopiero po 173 latach, po zakończeniu II wojny światowej powróciło do Polski.
Pomimo niemal całkowitego zniszczenia Starego Miasta w wyniku ofensywy wojsk sowieckich, jakby w cudowny sposób ocalał cały kompleks ufortyfikowanego Wzgórza Katedralnego.

Katedra
Gotycka bazylika archikatedralna Wniebowzięcia NMP i św. Andrzeja Apostoła to trójnawowa, bezwieżowa ośmioprzęsłowa hala z wydłużonym prosto zamkniętym prezbiterium, przykryta sklepieniami gwiaździstymi. Ta duża, posiadająca piękne proporcje świątynia powstała w latach 1329-1388 w miejscu dawnego drewnianego kościoła, pełniącego wcześniej rolę katedry.
Rzeźba portalowa zachodniej kruchty, choć nie jest wysublimowana, wzbudza zainteresowanie znawców sztuki, gdyż zawiera rzadko występujące przedstawienia idei Kościoła misyjnego.
We wnętrzu katedry uwagę zwraca bogate wyposażenie, pochodzące w większości z XVII wieku. Z pierwotnego, gotyckiego – zniszczonego lub zrabowanego w czasie wojen szwedzkich – przetrwał piękny późnogotycki poliptyk, ufundowany przez biskupa Watzenrodego. Warto poświęcić też czas na dokładne przyjrzenie się malowanemu epitafium kanonika Bartłomieja Boreschowa z 1426, płytom nagrobnym biskupów warmińskich oraz organom pochodzącym z końca XVII wieku. W kaplicy św. Jerzego z pocz. XVI w. zwanej polską od 1639 do połowy XIX w. odprawiano nabożeństwa dla ludności polskiej. Dziś można tam oglądać piękne, barokowe sprzęty. Zabytkowe ambony, chrzcielnice, szafy, przedmioty liturgiczne zgromadzone we wnętrzu katedry powodują, że jest ona jednym z najbogatszych zbiorów dzieł sztuki sakralnej na północy Polski.
Zainteresowanie turystów wzbudza oczywiście pochodzące z XVIII w. epitafium Mikołaja Kopernika. Przez wieki nie było wiadome, gdzie dokładnie znajduje się jego grób, choć kilkakrotnie podejmowano próby zidentyfikowania jego szczątek pośród licznych doczesnych resztek ciał osób pochowanych w kryptach. W 2006 r. poszukiwania te ostatecznie zakończyły się sukcesem.

Wzgórze
Poza katedrą zespół architektoniczny wzgórza tworzy wiele innych obiektów położonych zarówno wewnątrz zbudowanych w XIV i XV w. kurtynowych murów obronnych, jak i poza nimi. Dawne budynki kurialne, a także pałac biskupi i Wieżę Kopernika, w której prawdopodobnie pracował wielki astronom, zajmuje dziś muzeum poświęcone jego życiu i dziedzictwu. Warto je odwiedzić, a następnie wyjść na wysoką Wieżę Radziejowskiego, z której rozciąga się piękny widok na całe Wzgórze Katedralne i położone u jego stóp miasteczko.
Poza murami mieszczą się piękne, głównie XVII i XVIII-wieczne budynki kanonii: św. Ignacego, św. Michała. św. Ludwika. Łącznie było ich 13, jednak nie wszystkie dotrwały do naszych czasów.

Stare Miasto
W zniszczonym podczas II wojny światowej centrum Fromborka nie zachowało się wiele zabytków, nie odtworzono też dawnego układu urbanistycznego, zaś budynki powstałe w latach 70-tych w większości szpecą miasto. Około 1/3 dawnego obszaru Starego Miasta pozostaje niezabudowana, od czasu jak usunięto gruzy pozostałe po dawnych domach. W całym mieście przetrwało zaledwie kilka niskich kamieniczek z XVIII i XIX wieku. Natomiast dawny kościół parafialny św. Mikołaja, gotycka, ceglana trójnawowa hala z XIV wieku, po zniszczeniach 1945 r. został odbudowany w latach 70, pełniąc później rolę miejskiej kotłowni!
Nie oznacza to jednak, że samo miasto nie ma zwiedzającym nic do zaoferowania. Nad miastem górują dwie wieże – Wieża Wodna z XVI w, wzniesiona na fundamentach dawnej Bramy Młyńskiej, przebudowywana w późniejszych wiekach, oraz Baszta Rybacka z XV w. będąca dawniej ważnym elementem fortyfikacji miejskich.
Na Przedmieściu Braniewskim dominuje ufundowany przez kapitułę XV-wieczny gotycki zespół poszpitalny św. Ducha z kaplicą św. Anny, jeden z najciekawszych obiektów tego typu w Polsce. Część szpitalna, posiadająca układ trzynawowej bazyliki, wykorzystywana była nie tylko do potrzeb medycznych, ale również jako przytułek dla pielgrzymów i ubogich. Do budowli tej, w której umieszczono cele mieszkalne, aptekę, kuchnię i jadalnię, przylega kaplica, której ściany pokrywają cenne malowidła z lat 1426-1433.
Choć Frombork założony został przez przybyszów z Niemiec, a później przez niemal dwa wieki pozostawał w granicach obcego państwa, znaczenie tego miasta dla kultury Polski trudno przecenić. Tym bardziej więc warto pamiętać o nim podczas wytyczania wakacyjnych szlaków.

Jan Tarnawa
Tekst ukazał się w nr. 3 dwumiesięcznika „Polonia Christiana”.

http://www.pch24.pl/frombork---duchowa- ... 448,i.html




http://marucha.wordpress.com/2014/08/12 ... ylacznosc/

Osetnik (dawne Stilo) niedaleko Łeby – plaża na wyłączność
Posted by Marucha w dniu 2014-08-12 (wtorek)

Gajowy zamieszcza ten artykuł, bo lubi takie miejsca. – admin
Tu za­wsze jest przed se­zo­nem lub po nim. W szczy­cie urlo­po­we­go sza­leń­stwa kil­ka­na­ście ki­lo­me­trów od za­tło­czo­nej Łeby ma­lut­ka wio­ska Oset­nik roz­ko­szu­je się ciszą. Z tą pust­ką jej do twa­rzy.



O dzie­wią­tej wie­czo­rem Oset­nik ogar­nia­ją ciem­no­ści. Są tu może ze dwie, trzy przy­droż­ne la­tar­nie – za mało, by oświe­tlić wszyst­kie za­kąt­ki. Widać za to blask ognisk, sły­chać ciche plum­ka­nie gi­ta­ry.
Wieś ma co praw­da długą hi­sto­rię, ale od za­wsze le­ża­ła na od­lu­dziu. Rol­ni­cy nie mieli po­żyt­ku z nad­bał­tyc­kich wydm. Tylko w jed­nym miej­scu rósł las, lecz pod ko­niec XVIII wieku jego nie­le­gal­ny wyręb za­mie­nił się w praw­dzi­wą plagę. Zde­spe­ro­wa­ne wła­dze ucie­kły się więc do for­te­lu – od­da­ły część lasu w dzier­ża­wę miesz­kań­co­wi nie­da­le­kie­go Bar­gę­dzi­na i po­wie­rzy­ły mu nad­zór nad po­zo­sta­łym drze­wo­sta­nem.
Był nim Mi­cha­el Sty­low. Par­ce­lę, na któ­rej wy­bu­do­wał dom, od na­zwi­ska wła­ści­cie­la, za­czę­to na­zy­wać Stie­lo­wem. A potem Stilo. Morze było tu za­wsze zdra­dziec­kie, a w po­bli­żu Stilo wciąż roz­bi­ja­ły się stat­ki. Jak to wten­czas okre­śla­no – „ude­rza­ły w kra­jo­braz”. Tylko w 1899 roku fale wy­rzu­ci­ły na brzeg pięć jed­no­stek: ża­glow­ce, szku­ne­ry, pa­row­ce.

Obrazek

Je­dy­nym ra­tun­kiem mógł być mon­taż bucz­ków mgło­wych oraz bu­do­wa la­tar­ni mor­skiej. W 1906 roku na od­da­lo­nym o ki­lo­metr od morza wzgó­rzu sta­nę­ła wresz­cie wy­so­ka wieża. To jedna z dwóch w Pol­sce i trzech na świe­cie ta­kich kon­struk­cji: w ca­ło­ści zbu­do­wa­na z że­liw­nych płyt skrę­co­nych śru­ba­mi i uszczel­nio­nych oło­wiem.
La­tar­nię można zwie­dzać, choć spa­cer po wień­czą­cej ją me­ta­lo­wej ga­le­ryj­ce przy­pra­wia co stra­chliw­sze osoby o drże­nie nóg. Na górze za­zwy­czaj mocno wieje, tu­ry­ści trzy­ma­ją się więc kur­czo­wo po­rę­czy. U wielu drże­nie serca wy­wo­łu­je też widok. Jak okiem się­gnąć – zie­lo­ne ka­la­fio­ry so­sno­wych koron i bez­kres morza.
Lu­dzie przy­zwy­cza­je­ni do życia w ści­sku miast mają tu prawo do lęku. Oczy­wi­ście lęku prze­strze­ni. Bo do­pie­ro gdzieś w od­da­li ry­su­ją się mgli­ście kon­tu­ry cy­wi­li­za­cji. Wcze­śniej wzrok na­po­ty­ka błysz­czą­cą taflę je­zio­ra Sarb­sko i wy­ra­sta­ją­ce z oce­anu drzew żółte wyspy ru­cho­mych wydm. Choć roz­mia­ra­mi ustę­pu­ją one wy­dmom w Łebie, są jed­nak ła­twiej do­stęp­ne, a włó­czę­ga po nich jest wciąż bez­płat­na.
Sa­me­go Oset­ni­ka z la­tar­ni nie widać. Drze­wa za­sła­nia­ją kilka domów, jeden sklep i dwie se­zo­no­we sma­żal­nie ryb. Oraz pół­to­ra kem­pin­gu. Pół­to­ra, bo jeden ma węzeł sa­ni­tar­ny, kuch­nię, skle­pik, bar, świe­tli­cę i 120 miejsc. Drugi to po pro­stu stary sad.

Obrazek

Wła­ści­ciel udo­stęp­nia przy­jezd­nym ka­wa­łek ziemi. Za­trzy­mu­ją się tu nie­licz­ni – wygód brak. Ale za to nad ich gło­wa­mi ko­ły­szą się na ga­łę­ziach jabł­ka i mi­ra­bel­ki, pod sto­pa­mi zie­le­ni się so­czy­sta trawa, szumi rzeka Chełst, a rano wsta­ją nad łą­ka­mi mgły. At­mos­fe­ra ro­dzin­na. Bi­wa­ko­wi­cze po­ma­ga­ją sobie na­wza­jem, ich psy razem ba­rasz­ku­ją i ob­szcze­ku­ją nowo przy­by­łych, a dzie­ci śpią w ha­ma­kach roz­wie­szo­nych mię­dzy drze­wa­mi.
Do Oset­ni­ka przy­by­wa­ją go­ście, któ­rzy nie po­trze­bu­ją do szczę­ścia gło­śnej mu­zy­ki, stra­ga­nów z chińsz­czy­zną ani budek z go­fra­mi, lo­da­mi czy za­pie­kan­ka­mi. Choć aku­rat gofry można we wsi zjeść. Sprze­da­ją je obok skle­pu, któ­re­go asor­ty­ment, de­li­kat­nie mó­wiąc, po­zo­sta­wia nieco do ży­cze­nia.
Od lat swoje na­mio­ty roz­bi­ja­ją w Oset­ni­ku har­ce­rze, jest budka z droż­dżów­ka­mi i par­king na łące. I tyle.
Więk­szość pra­cu­ją­cych we wsi osób do­jeż­dża z od­le­głe­go o trzy ki­lo­me­try Sa­si­na, gdzie dzia­ła wię­cej skle­pów, knaj­pek oraz kwa­ter. Bo w daw­nym Stilo tylko jedna ro­dzi­na wy­naj­mu­je latem pokój. Jeden pokój. W swoim miesz­ka­niu w bu­dyn­ku z czer­wo­nej cegły.
Ilu miesz­kań­ców zo­sta­ło we wsi? „Dwóch, trzech, sied­miu. Ósmy sie­dzi w wię­zie­niu – wy­li­cza na pal­cach Mi­chał. – Ja je­stem je­de­na­sty”. W dzie­ciń­stwie wy­je­chał ze wsi z ro­dzi­ca­mi, ale po la­tach emi­gra­cji przy­wia­ło go z po­wro­tem. Cho­ciaż o pracę jest trud­niej niż kie­dyś. „Cięż­ko tu – przy­zna­je. – Gmina nie przyj­mu­je, tylko zwal­nia. Tu­ry­stów jak na le­kar­stwo”.
Wró­cił, bo odzie­dzi­czył po dziad­kach dom. Dziś go re­mon­tu­je. Dzia­dek był z po­bli­skiej Bia­łej Góry, bab­cia Niem­ka – tu­tej­sza. Ich dom to dawna le­śni­czów­ka. Ku­pi­li ją w la­tach 50. „Jesz­cze nie wiem, co z nią zro­bię, ale wielu moż­li­wo­ści nie widać. Nie to, co kie­dyś – Mi­chał wpada w re­flek­syj­ny na­strój. – Za ko­mu­ny mie­li­śmy przy­naj­mniej mle­czar­nię. Mleka i sera nigdy nie bra­ko­wa­ło. Ho­do­wa­ło się też gęsi. Teren na­le­żał do woj­ska, a żoł­nie­rze gra­bi­li plażę, żeby było widać ślady ucie­ki­nie­rów. Mój oj­ciec też gra­bił i tak po­znał mamę, która też jest stąd. Zna­czy z oko­lic Stilo. Bo daw­niej tak na­zy­wa­ła się wieś. Teraz Oset­nik. Po­dob­no od ostów, któ­rych pełno na oko­licz­nych łą­kach”.
Mi­chał do­da­je, że w oko­li­cy jest także smol­ny las: „Z ży­wi­cy ta­kich drzew po­wsta­je bursz­tyn. A morze u nas wy­jąt­ko­wo zja­dli­we, zjada dużo plaży. Odkąd żyję, za­bra­ło ze sto me­trów”. W cza­sie sztor­mów fale pod­cho­dzą pod sam klif. To na jego grzbie­cie, kilka lub kil­ka­na­ście me­trów ponad plażą, roz­cią­ga­ją się wydmy i ro­śnie nad­mor­ski las.
„Kie­dyś ni­ko­go tu nie było. Kilku rol­ni­ków i la­tar­nik. Potem za­czę­li przy­jeż­dżać let­ni­cy, ale w po­rów­na­niu z tym, co dzie­je się w oko­licz­nych miej­sco­wo­ściach, w Oset­ni­ku nadal jest pusto” – ko­men­tu­je Mi­chał. Pew­nie dla­te­go że na dział­kach wokół wsi nie można ni­cze­go bu­do­wać.
Oset­nik leży przy gra­ni­cy Nad­mor­skie­go Ob­sza­ru Chro­nio­ne­go Kra­jo­bra­zu. A poza tym do plaży trze­ba iść około dwóch ki­lo­me­trów. Da­le­ko, ale pięk­nie. Naj­pierw drogi, bo jest ich kilka, wspi­na­ją się na piasz­czy­ste wznie­sie­nia, potem wiją się mię­dzy pa­gór­ka­mi i po­wy­krę­ca­ny­mi od wia­trów drze­wa­mi. Jedna sosna ma konar wy­gię­ty w kształt sło­nio­wej trąby. Bu­ja­ją się na nim wszyst­kie dzie­ci. Od lat.
Spo­tkać tu można ludzi, któ­rzy huś­ta­li się na trą­bie w dzie­ciń­stwie, a teraz robią to ich dzie­ci. A nawet wnuki. Bo jak ktoś tu raz przy­je­dzie – wraca. Od Łeby pro­wa­dzi do Oset­ni­ka ma­low­ni­cza ścież­ka ro­we­ro­wa: bie­gnie mię­dzy wy­dma­mi oraz mrocz­nym lasem, od­gra­dza­ją­cym je­zio­ro Sarb­sko od Bał­ty­ku.
Droga wiodąca z latarni Stilo nad Bałtyk Droga wiodąca z latarni Stilo nad Bałtyk Foto: Wojciech Druszcz/REPORTER / East News
Zie­leń jest ja­skra­wa, prze­ty­ka­na bia­ło-czar­ny­mi pnia­mi brzóz, które wy­ra­sta­ją z pu­cha­te­go mchu. Czę­sto trze­ba zsiąść z ro­we­ru, by po­ko­nać głę­bo­kie ko­le­iny, śród­le­śne wydmy. Cza­sa­mi czeka na cy­kli­stów sla­lom mię­dzy drze­wa­mi. Przez li­ście prze­świe­ca­ją od­bla­ski na je­zio­rze Sarb­sko. W od­da­li widać żagle wind­sur­fin­go­we. Ale sły­chać tylko sze­lest szu­wa­rów. Pach­nie bagno.
Do sa­me­go Oset­ni­ka do­cie­ra nie­wie­lu ro­we­rzy­stów. W se­zo­nie kur­su­ją z Łeby busy. Po to, by do­wieźć ludzi nad morze. Bo plaża jest tu ni­cze­go sobie. Mię­dzy Łebą a Oset­ni­kiem – i dalej, aż do Lu­bia­to­wa – nawet w szczy­cie se­zo­nu można zna­leźć nie­tknię­te miej­sca. Jest tylko pia­sek, uło­żo­ny przez wiatr w za­kład­ki i zmarszcz­ki albo po­dziur­ko­wa­ny przez cięż­kie kro­ple desz­czu.
Leżą na nim ga­łąz­ki morsz­czy­nu, który pra­wie w Bał­ty­ku wy­gi­nął, wy­po­le­ro­wa­ne przez wodę ko­rze­nie drzew, widać też po­je­dyn­cze ślady stóp. Jak na bez­lud­nej wy­spie. Pusta prze­strzeń po­tra­fi bu­dzić lęk; po­tra­fi też fa­scy­no­wać. Po­zo­sta­je nadal nie­od­kry­ta. Na szczę­ście. Dzię­ki temu wciąż można zna­leźć tutaj ka­wa­łek pia­sku tylko dla sie­bie.

http://poznajpolske.onet.pl/pomorskie/o ... nosc/yk3jc




http://marucha.wordpress.com/2014/06/25 ... -roztocza/

W lasach Roztocza
Posted by Marucha w dniu 2014-06-25 (środa)

Obrazek

Roztocze to nie tylko sielskie panoramy, ale i bogactwo tradycji.
Kiedy staniemy pośród wspaniałych zabytków Zamościa, wyniesionych geniuszem wielkiego hetmana i umiłowaniem renesansowej harmonii, musimy mieć świadomość, że oto właściwa Lubelszczyzna powoli się kończy. Od południa ograniczają ją już blisko pokryte lasem wzgórza Roztocza, opadające po drugiej stronie ku nizinom Podkarpacia – kraina odrębna i fascynująca. Roztocze zaklęło w sobie czar przysadzistych wzniesień, rozległych borów, małych wodospadów – „szumów” na Tanwi, Jeleniu i Sopocie oraz stukot kopyt dzikich koników polskich, które stały się jego symbolem. Zaklęło w sobie też piękne drewniane cerkiewki i inne pozostałości dawnego, barwniejszego świata.

Obrazek
Kamienica pod Madonną w Zamościu


Kraina jak z baśni jest jednak również krainą smutnej zadumy, jeśli wspomnimy niemiecki terror i zbrodnie Ukraińskiej Powstańczej Armii, straszliwy los miejscowych Żydów i dramat Polaków, bratobójcze polsko-polskie walki „mundurowych” z „leśnymi”, niesprawiedliwe (bo stosujące zasadę odpowiedzialności zbiorowej) wysiedlenia Rusinów (nawet tych terroryzowanych i zastraszanych przez UPA), a w końcu przecięcie zielonego wału Roztocza brutalną granicą, która rozdzieliła od siebie Zamość i Lwów – wspaniałą perłę w roztoczańskiej koronie, wypełnioną zabytkami, kulturowymi tradycjami i ozdobioną najwyższym wzniesieniem pasma – Wysokim Zamkiem z Kopcem Unii Lubelskiej.
Polacy rzadko używają słowa „okupacja” na określenie rządów Ukraińców we Lwowie, Białorusinów w Grodnie i Litwinów w Wilnie (choć te narody nie wahały się sięgać po nie kiedy nieumiejętnie nazywały sytuacje dużo bardziej błahe), co byłoby pewnie dla nas powodem do dumy z własnej szlachetności i iście chrześcijańskiej pokory w nadstawianiu drugiego jeszcze policzka, gdyby nie drobny szczegół: jest to policzek nie nasz, ale udręczonych kresowych Polaków, przepędzonych lwowskich Ormian i Tatarów z Wileńszczyzny…
Polityka jest jednak materią ohydną, brutalną i okrutną, toteż względy moralne musimy tutaj pominąć, skupiając się na logicznych: skoro nie ma obecnie na Kresach litewskiej, białoruskiej ani ukraińskiej okupacji, to w oczywisty sposób nie było tam i okupacji radzieckiej, a w konsekwencji – także niemieckiej w Polsce centralnej (!).
Więcej nawet: Litwa z Wileńszczyzną, Białoruś z ziemią nowogródzką i grodzieńską oraz Ukraina z Galicją Wschodnią, północną Bukowiną i Rusią Zakarpacką, które narodziły się w latach 1939-1945, muszą pozostać pełnoprawnymi sukcesorami stalinowskiego imperium, tak samo jak Rosja z zagrabioną w podobny sposób fińską Karelią i w tym samym co ona stopniu odpowiadać za radzieckie zbrodnie! Logika jednak nie zastąpi realiów, w których ustanowiona przez Józefa Stalina granica pokrywa się mniej więcej z linią trzeciego rozbioru, a w których mówiąc o polskim Roztoczu nie możemy już niestety mówić o Rawie Ruskiej i Lwowie… Choć musimy pamiętać…
Roztocze to nie tylko sielskie panoramy, ale i bogactwo tradycji. Tradycji arystokratycznych, które w urokliwym Zwierzyńcu bardziej były niezobowiązujące niż w reprezentacyjnym Zamościu. Tradycji uzdrowiskowych, jakimi szczycił się od dawna kameralny i elegancki Horyniec. Tradycji ludowego rzemiosła, w jakie wpisał się kunszt kamieniarzy z Józefowa i Starego Brusna oraz garncarzy i wytwórców skrzyń z Krasnobrodu. Tradycje spotkania kultur i dawnej różnorodności, o jakich przypominają wzniesione przez prawych gospodarzy roztoczańskiej ziemi czarowne drewniane cerkwie Chotyńca, Gorajca i Radruża oraz wiejskie kościółki.

Obrazek
Zwierzyniec – Kościół „Na Wodzie” pw. św. Jana Nepomucena


A skoro drewniana architektura sakralna, zarówno rzymsko- jak i greckokatolicka, nie tylko świetnie ilustruje tradycyjny polsko-ruski etnicznie charakter Roztocza, ale przede wszystkim nadaje mu na równi z rozległymi lasami niezwykły smak, to zwróćmy uwagę na dwie kaplice, wyciosane wprawnymi dłońmi miejscowych cieśli w pachnącym, roztoczańskim drewnie w pobliżu Zwierzyńca i dzisiejszego matecznika koników polskich – Roztoczańskiego Parku Narodowego. Tym bardziej, że obie umieszczone zostały „na wodzie”… Czyż zresztą i w Zwierzyńcu największą atrakcją nie pozostaje zasłużenie wzniesiony na wyspie Stawu Kościelnego i przeglądający się w jego tafli piękny barokowy kościół św. Jana Nepomucena fundacji Tomasza Zamoyskiego?
Kiedy wyruszymy z centrum Górecka Kościelnego w stronę bystrego Szumu piękną dębową aleją, rychło odnajdziemy stacje urokliwej Drogi Krzyżowej. Nad samą rzeczką kusi z kolei „nasza” Kapliczka na Wodzie. Uroczy drewniany budynek, spoczywający na palach wbitych w dno Szumu, wzniesiono w 1668 r., choć obecna „wersja” pochodzi z XX stulecia. Nosi wezwanie świętego Stanisława, który objawić się miał Janowi Sosze w ponurym roku 1648. Woda nie jest tutaj przypadkowa, albowiem Socha otrzymać miał od biskupa-męczennika zapewnienie, że kto zaczerpnie jej w tym miejscu ‘od wszelkiej choroby będzie wolny’.
Informujący o tych wydarzeniach kronikarz Mikołaj Stworzyński przypominał również o wielkim zaniepokojeniu zamojskiego duchowieństwa, które z ogromną rezerwą odniosło się do owego cudu. Przekonały go dopiero dalsze wydarzenia, kiedy przysłany dla sfalsyfikowania objawień kanonik nie mógł ruszyć z miejsca swych koni. Konie oddać miały również hołd świętemu miejscu gdy przybył tutaj ordynat Marcin Zamoyski, który postanowił w końcu wznieść kapliczkę. A kiedy nadeszły straszliwe dla Zamojszczyzny czasy niemieckiej okupacji (bardzo „niepoprawne” to określenie, ale zechce Czytelnik wybaczyć piszącemu te słowa „Ciemnogrodzianinowi” jego uprzedzenia do hitleryzmu i „nazifobię”, do których przyznaję się bez cienia wstydu) na poddaszu kapliczki schroniło się dziewięciu mężczyzn. Przetrwali, mimo że przebywali tuż obok niemieckich stanowisk artyleryjskich… Można więc śmiało mówić o kolejnym cudzie, znacznie bardziej namacalnym…
Udajmy się zatem i do Krasnobrodu, który słynie jako letnisko nad zalewem i uzdrowisko, a za sprawą licznych obiektów sakralnych znacznie dłużej cieszy się mianem „małej Częstochowy”. Jak wspomniano, miasto było również istotnym centrum ludowego rzemiosła, a jego ozdobę stanowiły piękne domy z podcieniami, które nie przetrwały niestety pożogi I wojny światowej. „Mała Częstochowa” sławna jest dzięki sanktuarium Matki Boskiej Krasnobrodzkiej z klasztorem dominikanów, za którym rozciąga się kalwaria z drewna lipowego. Ale małe kapliczki i przydrożne figury napotkać można w Krasnobrodzie na każdym kroku, po kilka przy każdej ulicy! To właśnie zagęszczenie lepiej niż cokolwiek jest nam w stanie wyjaśnić fenomen „małej Częstochowy”. Warto też dodać, że w mieście znajdował się onegdaj również zbór kalwiński (w XVII w. odbyły się tutaj trzy synody protestantów). Zaś na południowo-zachodnim krańcu miejscowości, gdzie uliczki przechodzą już w leśne ścieżki, ukryła się w cieniu drzew drewniana kaplica św. Rocha, przy której stoczyli bój powstańcy styczniowi.
My skierujmy się jednak gdzie indziej. Ruszając od sanktuarium ulicą Najświętszej Marii Panny, ocienioną kasztanowcami, zaraz trafimy do zespołu czterech sympatycznych kaplic, o mniejszym splendorze, ale tym większym uroku. Stanowią one pozostałość rozleglejszego kompleksu, który obejmował niegdyś osiem obiektów, a wyróżniają się unikalnymi kształtami. Kaplice, które wzięli pod swoją opiekę święci Anna i Antoni są do siebie dość podobne, a charakteryzuje je niezwykłe ciepło, tak typowe dla drewnianej architektury. Natomiast kaplica, której patronuje święty Roch jest bardziej wysublimowaną murowaną budowlą barokową na intrygującym planie czteroliścia.
Wreszcie ostatnia z istniejących do dziś, to „nasza” Kaplica na Wodzie. Pod drewnianym pawilonem przybytku na palach szemrze beztrosko roztoczańskie źródełko, które uleczyć miało późniejszą królową Marysieńkę Sobieską (podówczas Marię Zamoyską), a które wskazać miała Madonna Jakubowi Ruszczykowi. To właśnie od owych objawień rozpoczął się kult Matki Boskiej Krasnobrodzkiej. W pobliżu zaś znajdują się kolejne kapliczki, których krasnobrodzianom zawsze było mało. Ilustrują one tajemnice różańcowe, a powstały dzięki inicjatywie księdza Romana Marszalca i pracowitości miejscowego rzeźbiarza – Andrzeja Gontarza.
Obie kaplice „na wodzie” – górecka i krasnobrodzka – pozostają świadectwem głębokiej pobożności roztoczańskiego ludu oraz niezwykłego urodzaju objawień, które w obu przypadkach wiązały się z uzdrawiającymi właściwościami miejscowych źródełek i potoków. O ile jednak przybytek z Krasnobrodu pozostaje uznaną atrakcją, nawiedzaną przez rzesze pielgrzymów i turystów, o tyle kaplica tkwiąca na obrzeżach Górecka Kościelnego wciąż pozostaje miejscem ciszy i zadumy…
Górecko Kościelne i Krasnobród łączą też tradycje kościelno-muzyczne. Pierwsze z nich gości bowiem latem Ogólnopolski Festiwal Piosenki Religijnej, podczas gdy w drugim uznanie zdobyły sobie znacznie ambitniejsze koncerty muzyki organowej. No i Przegląd Orkiestr Dętych… Z obu miejscowości wreszcie wyruszyć można na niezwykłe roztoczańskie szlaki…
Warto pamiętać o wielokulturowości dawnej Polski, która nie ominęła niemal żadnego z jej regionów (choć naturalnie najwspanialej prezentowała się na wschód od Bugu), od której nie było wolne i Roztocze, o czym najlepiej świadczą polskie kościółki i rusińskie cerkiewki, a w samym Krasnobrodzie – dawny zbór kalwiński i cmentarz żydowski. Albowiem Polska jest bardziej ciekawa i różnorodna niż się to wielu wydaje. Ale jednocześnie warto pamiętać i o tradycjach rdzennie polskich i rzymskokatolickich, ani lepszych, ani gorszych od innych, równie fascynujących, a przecież w pogoni za egzotyką tak często lekceważonych. Zwykle doceniają je bowiem jedynie obcokrajowcy (wszak dla nich to jest właśnie egzotyka!), my zaś sami – znacznie rzadziej. A warto zacząć, abyśmy nie musieli wkrótce za nimi tęsknić, tak jak dziś tęsknimy za smakiem żydowskiego świata sprzed Zagłady i za cerkiewnym czarem sprzed utraty Kresów… Bo dopiero połączenie różnych elementów tworzy pełen obraz kulturowego dziedzictwa, jakie nie byłoby pełnym bez któregokolwiek z nich…
Roztocze zaś, owe zalesione „małe Bieszczady”, szczęśliwie jest powoli „odkrywane” przez wielbicieli piękna. A równie szczęśliwą jest okoliczność, że owo „odkrywanie” nie jest nachalne, ekspansywne. Że wciąż zobaczyć można tutaj miejsca zatrzymane w czasie, lasy dziewicze, wioski niemal odcięte od świata (w tym przypadku – chwała fatalnym drogom!), wypełnione reliktami dawnego życia, zapomnianego dziedzictwa. Bo wyprawa na Roztocze to – mimo istnienia kilku miejscowości wypoczynkowych – nie wczasy, ale prawdziwa przygoda…

Wezmę na Roztocze w plecak byle co,
Wezmę na Roztocze dobry żart,
Wezmę na Roztocze myśl palącą
By ją studził wiatr.


Bartłomiej Grzegorz Sala

http://konserwatyzm.pl/artykul/12263/w-lasach-roztocza

Kto chce obejrzeć więcej fotek z tych okolic, może zajrzeć np. tu:
http://marucha.wordpress.com/2012/08/29 ... -roztocza/
http://marucha.wordpress.com/2012/08/30 ... -zamoscia/
Admin


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Piękna nasza Polska cała.
PostNapisane: 03 maja 2016, 15:49 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://blogmedia24.pl/node/74637

A TO POLSKA, WŁAŚNIE!
Morsik, pon., 02/05/2016 - 13:36



PROSZĘ ROZSYŁAĆ TO PIĘKNO!!!

Z NAJLEPSZYMI ŻYCZENIAMI !!!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Piękna nasza Polska cała.
PostNapisane: 28 cze 2016, 09:51 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://kopalniawiedzy.pl/Trzesacz-kosci ... alek,24771

Wykonano trójwymiarową dokumentację słynnego kościoła w Trzęsaczu
27.06.2016, 14:02 | Humanistyka

Obrazek

Trójwymiarową dokumentację słynnych, nadbałtyckich ruin kościoła św. Mikołaja w Trzęsaczu (woj. zachodniopomorskie) wykonali archeolodzy z Uniwersytetu Warszawskiego.

To pierwsza naukowa dokumentacja unikatowego zabytku - wyjaśniła PAP Martyna Sałek z Gminnego Ośrodka Kultury w Rewalu, który sprawuje merytoryczną pieczę nad kościołem. Dzięki temu - jeśli konstrukcji cokolwiek by się stało - dla potomnych dostępny będzie ślad naukowy, który po nich pozostanie - dodała.

Do tej pory nie prowadzono żadnych prac naukowych na terenie zabytku - analiz architektonicznych czy archeologicznych.

Poza szczegółowymi planami i inwentaryzacją uszkodzeń ściany, zrobiliśmy również szereg zdjęć panoramicznych, które gmina może wykorzystać przy promocji obiektu - powiedziała PAP kierownik pracowni skanerów 3D w Instytucie Archeologii UW, Marta Bura.

Do ostatniej katastrofy w obrębie kościoła doszło w 1994 roku - morze zabrało kolejny fragment ściany. Wtedy podjęto decyzję o profesjonalnym zabezpieczeniu klifu, które do dzisiaj zapewnia zabytkowi skuteczną ochronę.

Jak wyjaśniła Martyna Sałek, gmina Rewal obecnie zamierza dokonać hydrofobizacji ścian ruiny - czyli zabezpieczyć cegły od rozpadu w wyniku zasolenia. Z uwagi na to, że jest to proces kosztowny, poszukiwane będą zewnętrzne środki na ten cel.

Niezbędna w wielu konkursach jest szczegółowa dokumentacja obiektu - dlatego trójwymiarowe skany mogą przyczynić się w ten sposób do uratowania zabytku - dodała.

Ruiny kościoła św. Mikołaja w Trzęsaczu obecnie znajdują się nad samym Morzem Bałtyckim - na klifie. W średniowieczu położony był jeszcze w centrum wsi, prawie 2 km od brzegu. Z czasem Bałtyk coraz bardziej wcinał się w ląd.

W 1750 r. dystans dzielący morze od zabytku wynosił 50 m, a w 1806 - już 15 m. W 1874 r. w kościele odprawiono ostatnie nabożeństwo i budynek został zamknięty, gdyż groził zawaleniem. W 1900 roku nastąpiły pierwsze, małe osunięcia, a w 1901 roku runęła już cała północna ściana. Przez następne lata morze powoli porywało kościół. Ostatnie osunięcie miało miejsce w 1994 roku, kiedy runęła połowa ściany południowej. Od tego czasu długa na 12 metrów ściana stoi na stromym klifie i skutecznie opiera się zgubnemu działaniu warunków atmosferycznych.

Źródło: PAP - Nauka w Polsce
http://naukawpolsce.pap.pl/


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 27 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /