Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 11 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Czy medycyna jeszcze leczy, czy zajmuje się już zabijaniem?
PostNapisane: 14 gru 2013, 21:40 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30917
Fluor a trucie ludzi

nadmiar fluoru: cukrzyca u młodocianych, zaburzenia ilorazu inteligencji, łamliwość kości, czy wzrost umieralności na raka

dr Jerzy Jaśkowski

Błądzić jest rzeczą ludzką, kłamać demokratyczną. N.G.Davila

Od lat 40-tych ubiegłego wieku wciska się społeczeństwu mit skuteczności podawania fluoru, jako profilaktyki próchnicy. Jak stwierdził to już John F. Kennedy, to nie bezpośrednie kłamstwo jest problemem. Kłamstwo można skutecznie obalić. Najgorszy jest mit prawdy; nie ma jasnego początku ani osoby. Trudno więc z nim walczyć, tym bardziej, że jest on, jak każdy mit, powtarzany bez końca. Oczywiście za tym przypominaniem mitu stoją określone grupy nacisku, mające jednoznaczną korzyść z głoszenia mitu.

W minionych latach 40-tych, po produkcji aluminium do samolotów oraz sześciofluorouranku do bomb atomowych powstawały olbrzymie „góry” odpadów kwasu fluorowego. Kwas fluorowy należy do zdecydowanych trucizn. Nawet szkło trawi bez problemu. Przechowywanie takich ilości trucizn jest kosztowne i wymaga specjalnych „przechowalni”. Po namyśle więc DOE, wykorzystując twórcę pijaru, Edwarda Bernaysa, siostrzeńca psychoanalityka Sigmunda Freuda, opracowało „naukowy” program usuwania odpadów.

http://energy.gov/

http://www.energy.gov.za/

http://niewiarygodne.pl/gid,15378001,im ... aid=611d47

http://pl.wikipedia.org/wiki/Departament_Energii_Stanów_Zjednoczonych

http://www.eduteka.pl/temat/Departament ... dnoczonych

Program ten polegał na takim przedstawieniu problemu, aby mniej wartościowy ludek sam chciał korzystać z fluoru. Wymyślono więc na poczekaniu związek braku fluoru z próchnicą zębów. Autor tego odkrycia doszedł do prawidłowego wniosku, że każda głupota, podana przez służbę zdrowia w odpowiednim opakowaniu, jest skuteczna w wyciąganiu pieniędzy od podatnika. W dodatku ten podatnik, jest na tyle ogłupiony, że jest stuprocentowo przekonany o słuszności swojego postępowania.

Co prawda każdy jako tako rozwinięty intelektualnie człowiek powinien wiedzieć, że „ludź”, to nie zęby i nawet jeżeli fluor zapobiega próchnicy, co nie jest prawdą, to niestety może działać negatywnie na inne narządy.

Najczęściej droga wchłaniania fluoru wygląda następująco: jama ustna, żołądek, wątroba, układ krwionośny roznoszący fluor po całym ciele, gruczoły hormonalne, mózg i kości.

Twórcy pijaru o pozytywnym działaniu fluoru, poprzez użytecznych idiotów oraz agentów wpływu, a wiadomo, że wojsko, działając na zasadzie bezpieczeństwa kraju, dużo może, wmówili, że fluor można stosować w pastach do zębów, a nawet w postaci specjalnych tabletek, roztworów. Skuteczność takiego rozprowadzania w środowisku tak olbrzymich ilości trucizny jest możliwa w przypadku zaangażowania dużej ilości ludzi jako odbiorców tego odpadu. Jak mówią handlowcy, nie od razu, łyżeczką po malutku, grosik do grosika, a zbierze się miarka.

Wiadomo, że duże ilości fluoru są toksyczne i mogą spowodować zgony. Co zrobiono? Rozdzielono! Podzielono fluor na małe porcje i zmieszano z pastami do zębów. Potem wystarczyło wmówić społeczeństwu, że częste mycie, po każdym jedzeniu albo i częściej jest najlepszym sposobem dbania o zdrowe zęby.

Dla dilerów fluorkowych bez znaczenia był fakt, że nie przeprowadzono żadnych badań potwierdzających taką hipotezę. Także inny fakt, a mianowicie zdrowe, białe zęby stwierdzane u murzynów w Afryce, czy u Hindusów, nie czyszczących sobie zębów pastami z fluorem, nie zaburzały handlarzom odpadami spokoju.

Wypada przypomnieć, że dobowe zapotrzebowanie organizmu na fluor zaspokaja wypicie dwu szklanek herbaty lub jednej kawy. Tak więc o niedoborze fluoru mówić w żadnym przypadku nie można. Wręcz przeciwnie, w medycynie zarówno dziecięcej jak i dorosłych, mamy cały czas problem z nadmiarem fluoru.

Wypada podkreślić, że ten nadmiar fluoru uwidacznia się m.in. w takich chorobach jak: cukrzyca u młodocianych, zaburzenia ilorazu inteligencji, łamliwość kości, czy wzrost umieralności na raka w regionach, gdzie występuje nadmiar fluoru. Takie otrzymaliśmy wyniki z badania ludności, także dzieci, w rejonie skażenia fluorem Trójmiasta przez Gdańskie Zakłady Nawozów Fosforowych.

W piśmiennictwie naukowym można znaleźć prace potwierdzające związek skażenia fluorem z takimi chorobami jak:

obniżenie ilorazu inteligencji większe aniżeli przez ołów,

demencja u osób starszych,

choroby mięśni,

nadpobudliwość lub senność,

choroby tarczycy /obniżenie czynności tarczycy,

rak kości/osteosarkoma,

wzrost wchłaniania ołowiu,

artretyzm,

poważne problemy z oczami w tym ślepota,

zaburzenia syntezy kolagenu,

unieszkodliwienie ok. 300 enzymów/konkurencja dla magnezu /prof. M.Gumińska/,

hamowanie powstawania przeciwciał/zaburzenia odporności.

W Polsce zaprzęgnięto do procesu sprzedaży medycynę, tj. głównie Zdrowie Publiczne, stomatologów i pediatrów. Wprowadzono, jak zwykle w trosce o zdrowie populacji, a szczególnie dzieci, nachalną, kłamliwa reklamę, że mycie zębów pastami zawierającymi fluor jest dbaniem o zdrowie dzieci. W szkołach stosowano i stosuje się nadal, a to podawanie tabletek z fluorem, a to fluorkowanie zębów, a to różne inne formy nacisków.

Niewyedukowane społeczeństwo w dobrej wierze łykało te nowości. Jak wiadomo, dostęp do prac naukowych jest limitowany przez rozmaitego rodzaju wydawnictwa, które drukują tylko te prace, które nie przeszkadzają działowi marketingu.

Znane wydawnictwo Elsevier w Polsce pod nazwą Urban & Partner, wydawca większości czasopism medycznych, doszło nawet do takiego stopnia zakłamania, że wydało 6 numerów czasopisma z nieistniejącymi pracami.

W ten prosty sposób nie tylko usuwa się bardzo szkodliwy odpad, ale jednocześnie zarabia olbrzymie kwoty.

Były jeszcze bardziej idiotyczne pomysły, jak np. dodawanie fluoru do wody. W Polsce wprowadzono to w roku 1967 we Wrocławiu. Oczywiście, mieście uniwersyteckim. Być może dlatego ostatni ranking szkół wyższych uplasował Politechnikę Wrocławską na 19 tysięcznym którymś miejscu na 21000 ocenianych szkół wyższych.

A tymczasem w ostatnich latach pojawiła się cała masa prac naukowych podających jeszcze więcej szkodliwych efektów działania kwasu hydrofluorosilikowego, czy też silikofluorku sodu, nagminnie stosowanych w pastach do zębów. Praktycznie inne pasty zniknęły ze sprzedaży. Jak mi powiedział jeden z hurtowników, nie miał wyjścia. Duży koncern zagroził mu, że jak będzie miał pasty bez fluoru to oni zrezygnują z umieszczania w jego hurtowni czegokolwiek. Dla jednej pasty nie mógł poświęcić firmy.

A tymczasem badania przedstawione w czasopiśmie Fluor Action Network 2013, wykazały, że podanie go już w stężeniu 0.38 ppm [tj. ok. 20 mikromoli na litr] powodowało istotne statystycznie zmniejszenie ruchliwości plemników, wraz z innymi zmianami, które bez wątpienia wpływają na fizjologiczne funkcje nasienia, czyli na zapłodnienie.

FDA natomiast podała już w 1994 roku, że jeżeli stężenie fluoru w wodzie pitnej było wyższe aniżeli 3 ppm to współczynnik dzietności był istotnie niższy!

Dla porównania w Polsce dopuszczalne jest stężenie 1.5 i uważane za bezpieczne.

Ale w podręcznikach medycznych po cichu zmieniono zawartość ejakulatu. Dawniej, tj. jeszcze w latach 70-tych uważano, że w jednym ejakulacie powinno być ok. 300 - 350 milionów plemników. A w przypadku poniżej 50 milionów plemników w ejakulacie, uznawano chłopa za bezpłodnego. Obecnie przyjmuje się, że normalnie zawartość plemników wynosi ok. 50 milionów, a bezpłodność występuję dopiero poniżej 10 milionów.

"http://rynekzdrowia.pl" w wydaniu z 2 sierpnia 2012 roku podaje: „Coraz więcej kobiet w Polsce nie zostaje matkami”. I co ciekawsze, ani słowa o możliwościach tzw. jatrogennych uszkadzania płodności. Generalnie temat powodowania bezpłodności przez lekarzy, głównie pediatrów, nie istnieje. Dlaczego? Musisz sobie sam na to pytanie odpowiedzieć Szanowny Czytelniku.

Podpowiem. Raport tzw. Klubu Rzymskiego bodajże w 1971 roku podał, że w Kraju nad Wisłą powinno być nie więcej jak 15 300 000 ludzi. I powinni oni stanowić zaplecze pracowników fizycznych dla reszty kontynentu. „Polskę” reprezentował w tym Klubie niejaki prof. Kołakowski, biegający jeszcze w latach 40-tych ubiegłego wieku z TT-ką za „bandami”.

Stąd mamy też takie naciski na zapłodnienia in vitro. Jest interes do zrobienia dla wybranych.

Jak zwykle najciekawsze na końcu.

Pojawiły się prace, np. w American Dental Association 2013, mówiące, że pasty zawierające naturalny ekstrakt z kakao, tj. teobrominę, o wiele lepiej zapobiegają próchnicy aniżeli jakikolwiek inny preparat.

Autorzy dokonali prostej analizy. Porównali pasty zawierająca aż 5000 ppm fluorku z pastami bez fluorku, ale za to zawierającymi ekstrakt z kakao. Okazało się, że w przypadku uszkodzenia szkliwa, ekstrakt z kakao działał o wiele lepiej i skuteczniej, aniżeli tak nachalnie wpychany ludziom fluor.

Przypomnę, że zanotowano zgony po zażyciu pasty z fluorem przez dzieci. Na przykład badania prof. Ganowiaka i Nabrzyskiego z AMG wykazały, że dziecko potrafi połknąć nawet 5 gramów pasty. Przypuszczam, że po spożyciu kakao zgony są niemożliwe.

I to by było na tyle. Aha, nasz umiłowany przywódca [wg. S. Michalkiewicza], powołał pełnomocnika do spraw fluoryzacji dzieci.

PS.

W ostatnim okresie Elsevier „zatuszował” w zmowie z CDC fakt wzrostu o 4250 % poronień u kobiet szczepionych szczepionką przeciwko grypie H1N1.

Nie podawał także, że szczepionka przeciwko grypie zawiera rtęć.

Elsevier kontroluje ponad 2450 czasopism na świecie. Ponad 1000 naukowych z zakresu medycyny.

W lutym 2012 roku wydawca ogłosił, że wycofuje swoje poparcie dla aktu prawnego, obligującego do publikacji darmowej wszelkich prac finansowanych ze źródeł publicznych. Innymi słowy trwa walka o monopolizację wiedzy. Jest to niezbędne w systemie patentowym, narzuconym społeczeństwu.

Taki system ubezwłasnowolnia każdego naukowca i uniemożliwia konkurencję. Bogaty koncern wykupuje istotne wynalazki i zamraża je tak długo, jak produkcja starego jest opłacalna. Uniemożliwia to jakikolwiek rozwój społeczeństw i uzależnia od starszych i mądrzejszych. Służy temu także system grantów, reklamowany szeroko przez rozmaitej maści urzędników i system publikacji FI. Tak więc jeszcze długo będą ludzie truci fluorem, ponieważ produkcja aluminium i materiału do elektrowni atomowych będzie trwałą. Liczy się tylko MONOPOL.

PS.2

Bardzo ciekawym jest fakt, pominięcia całkowitym milczeniem preparowania prac, rzekomo naukowych, o braku związku pomiędzy szczepieniami a autyzmem. A tymczasem amerykańska prokuratura oficjalnie postawiła zarzut niejakiemu dr Thorsenowi, tzw. naukowcowi do wynajęcia, który na zamówienie skorumpowanych urzędników CDC produkował lawinowo tzw. raporty o braku związku szczepień z autyzmem. Dr Thorsen jest twórcą szeroko nagłaśnianego w Polsce raportu duńskiego o rzekomym braku takiego związku. Facet zainkasował za ten „raport” ponad milion dolarów. Czyli umiał się sprzedać, a polscy lekarze sprzedają się za wycieczkę statkiem do Holandii na zjazd kardiologów.

http://naszeblogi.pl/30431-dr-jerzy-jas ... hy-zabojca

http://gazetawarszawska.com/2012/07/01/ ... -medycyna/

http://odkryj.wolnemedia.net/story.php? ... z-ii-fluor

http://forum.gazeta.pl/forum/w,99957,14 ... a.html?v=2

http://forum.gazeta.pl/forum/w,44,13796 ... bojca.html

http://www.polishclub.org/2012/12/01/dr ... ka-cz-iii/

http://www.vismaya-maitreya.pl/teorie_s ... video.html

http://www.polishclub.org/2013/04/27/dr ... alej-cz-1/

http://okropny.wordpress.com/2012/06/30 ... y-zabojca/
KONTAKT : jjaskow@wp.pl

Rozpowszechnianie wszelkimi sposobami jak najbardziej wskazane.

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... &Itemid=53


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czy medycyna jeszcze leczy, czy zajmuje się już zabijaniem?
PostNapisane: 27 gru 2013, 17:49 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30917
CEL: odmowa tolerancji dla masowego okaleczania dzieci dla zysków

Maria Majewska

Szanowni Państwo,

Bardzo dziękuję za ciepłe słowa. Ja również składam Państwu najserdeczniejsze życzenia z okazji Świąt Bożego Narodzenia wraz z życzeniami zdrowego, pomyślnego, szczęśliwego Nowego Roku 2014.

Zazwyczaj w tym okresie wyznaczamy sobie jakieś cele i tworzymy plany ich realizacji. Myślę, że naszym wspólnym dążeniem powinna stać się odmowa tolerancji dla masowego okaleczania dzieci dla zysków.

Kartele farmaceutyczne, skorumpowani lekarze, pielęgniarki, urzędnicy medyczni i politycy są wspólnie odpowiedzialni za bezprecedensowe w historii ludzkości okaleczenia całych generacji w krajach, gdzie szczepienia są obowiązkowe bądź wymuszane.

Jedni dokonują szczepionkowych zbrodni z premedytacją dla profitów, inni z ignorancji czy naiwności, co nie umniejsza ich winy, gdyż ich obowiązkiem jest znać prawdę o szkodliwości szczepień (która jest dostępna).

Jako społeczeństwo zostaliśmy masowo zmanipulowani przez ludzi, którzy powtarzali i nadal powtarzają niczym nie podparte mity o szczepieniach, że jakoby uchroniły one ludzkość przed dewastującymi chorobami zakaźnymi. Dane demograficzne i rządowe statystyki wielu krajów pokazują, że szczepienia miały bardzo ograniczony, lub żaden, wpływ na zmniejszenie zachorowalności i umieralności z powodu chorób zakaźnych.

Decydujące znaczenie miały: rozpowszechnienie kanalizacji i dostępu do czystej wody, higiena, lepsze odżywienie, wprowadzenie do medycyny antybiotyków i środków dezynfekcji, powszechna edukacja. Zachorowalność na choroby zakaźne radykalnie się zmniejszyła na wiele lat lub dekad przed wprowadzeniem masowych szczepień. Co więcej, szczepienia wielokrotnie stawały się źródłem zachorowań, nawet epidemii. Tak było w przypadku ospy, polio, odry, krztuśca, grypy, świnki, różyczki.
Propagandyści szczepionkowi przekonują, że masowe szczepienia są niezbędne dla zdrowia, że stanowią pancerz ochronny przed chorobami. Nic dalszego od prawdy. Mamy dziś dostatecznie dużo dowodów, że jest odwrotnie, że są one główną przyczyną wielu poważnych chronicznych chorób i trwałych okaleczeń, i powodują miliony przedwczesnych zgonów. Wiemy, że dzieci nieszczepione są znacznie zdrowsze od szczepionych, że w krajach gdzie niewielki procent rodziców szczepi swe dzieci, ich umieralność jest znacznie mniejsza niż w tych, gdzie dzieci są intensywnie szczepione. W krajach rozwiniętych mało osób umiera dziś od chorób zakaźnych, mimo że ludzie nadal na nie czasami chorują.

Nie można liczyć na to, że szczepionkowi producenci i handlarze sami zrezygnują z wielomiliardowych zysków i zaprzestaną proszczepiennej propagandy. Rodzice, którzy chcą mieć zdrowe dzieci, nie mogą się poddawać się naciskom medycznych urzędników-dealerów. Powinni się dokształcać i sami decydować jak bezpiecznie i skutecznie chronić dzieci przed chorobami. Powinni pamiętać, że chroniczne poszczepienne choroby takie jak autyzm, padaczka, upośledzenie umysłowe, astma, cukrzyca, alergie, rozmaite choroby autoimmunologiczne, nowotworowe i inne są znacznie cięższe, często nieuleczalne, niż łatwe do wyleczenia, stosunkowo łagodne, i przejściowe choroby zakaźne.

Dlatego młodym rodzicom życzę przede wszystkim odwagi i rozwagi w podejmowaniu decyzji o szczepieniu swych dzieci. Załączona petycja dotycząca powikłań poszczepiennych pokazuje, jak osamotnieni są rodzice, których dzieci zostały okaleczone lub zabite przez szczepienia, i jak zbywalne dla farmaceutyczno-medycznych dealerów oraz polityków są cudze dzieci ( http://www.petycje.pl/petycjePodglad.php?petycjeid=9970 ).

Łączę serdeczne pozdrowienia,

MDM

nonnocere3@gmail.com

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... &Itemid=53


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czy medycyna jeszcze leczy, czy zajmuje się już zabijaniem?
PostNapisane: 16 lip 2014, 06:55 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30917
Prof. Wolniewicz: Śmierć mózgowa to ludożerczy szwindel

Prof. Wolniewicz: Śmierć mózgowa to ludożerczy szwindel Ja tzw. śmierć mózgową uważam za ludożerczy szwindel. Zmieniono definicję śmierci, żeby dostosować ją do tych praktyk medycznych - twierdzi prof. Bogusław Wolniewicz, filozof i publicysta, w rozmowie z portalem Stefczyk.info.

Stefczyk.info: W ostatnich dniach głośno było o 17-letnim Kamilu, którego wbrew woli matki chciano odłączyć od respiratora a narządy wykorzystać do przeszczepu. Czy według Pana istnieje coś takiego jak śmierć mózgowa, która uzasadniałaby takie postępowanie?

Prof. Bogusław Wolniewicz: Ja tzw. śmierć mózgową uważam za ludożerczy szwindel. Gdy 50 lat temu pojawiła się sprawa przeszczepów, zaczęło się od przeszczepu serca, to wtedy pojawiła się też kwestia, że to ludzkie mięso, żeby się nadawało się do przeszczepu, musi być świeże i trzeba się do niego jak najszybciej dobrać. Zaczęto kombinować, jak to zrobić, żeby ten moment uznania człowieka za zmarłego przesunąć jak najwcześniej. I wymyślono nową definicję śmierci, bo przedtem definicja śmierci była po prostu taka, że człowiek nie żyje wtedy, kiedy się w nim skończy krążenie krwi. A to z przeszczepowego punktu widzenia, który ja uważam za ludożerczy, było za późno, wtedy ten organ się nie nadaje. I dlatego zmieniono definicję śmierci, żeby dostosować ją do tych praktyk medycznych. Dlatego mój stosunek do całej tej sprawy jest całkowicie negatywny. Podzielam tutaj stanowisko prof. Talara z Poznania.

Jest Pan całkowicie przeciwny transplantacji organów?

Czy całkowicie, tego bym nie powiedział. Uważam tylko po pierwsze, że to jest praktyka ludożercza zmieniająca człowieka w surowiec i po drugie, że właśnie tego ludożerczego aspektu sprawy nie bierze się w ogóle pod uwagę. Bierze się tylko pod uwagę, że komuś przedłużono trochę życie, że to wszystko inne wyjaśnia, natomiast nie bierze się pod uwagę tego, że to całkowicie zmienia nasz stosunek do ludzkiego ciała, życia i śmierci. Ciało ludzkie staje się surowcem i to musi zupełnie i w nieobliczalny sposób zmienić naszą postawę moralną. Dlatego mój stosunek tutaj nie powiedziałbym, że jest totalnie negatywny, ale jest głęboko krytyczny. Ja w każdym razie nigdy bym się na coś takiego nie zgodził, ani w stosunku do siebie, ani w stosunku do nikogo z moich bliskich.

Co Pan sądzi o tym, że jeśli ktoś jasno nie wyrazi swojego sprzeciwu, to jego organy mogą zostać pobrane do przeszczepu?

Ta tzw. domniemana zgoda na przeszczep to drugi szwindel. Jeżeli ktoś nie wyraził wyraźnie sprzeciwu, to znaczy, że wolno mu zabrać organy i wobec tego zwłoki stają się własnością państwa. Państwo jest właścicielem zwłok i ich dysponentem, czemu jestem absolutnie przeciwny. Dysponentem zwłok jest wyłącznie rodzina.

Rozmawiał Bogusław Rąpała

Czytaj oryginalny artykuł na: http://www.stefczyk.info/publicystyka/o ... z37bkuh5ep

http://www.stefczyk.info/publicystyka/o ... 1158500337


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czy medycyna jeszcze leczy, czy zajmuje się już zabijaniem?
PostNapisane: 21 sie 2014, 10:34 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30917
Projekt najgorszy z możliwych

Dr hab. Piotr Kieniewicz MIC

Dnia 16 lipca 2014 r. rząd przyjął projekt Ustawy o leczeniu niepłodności i skierował go do tzw. konsultacji społecznych. Mało kto o tym usłyszał, jako że był już okres urlopowy i ludzi bardziej zajmowała pogoda i perspektywa zasłużonego wypoczynku niż śledzenie zmian na stronie internetowej Rządowego Centrum Legislacji. Te „konsultacje” skończyły się 18 sierpnia, przy niemal całkowitym milczeniu mediów.

Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że rząd usiłuje przepchnąć projekt – najbardziej liberalny z dotychczas przedstawianych na forum publicznym – w czasie wakacyjnym, po cichu. Argumentuje się, że pośpiech jest wymuszany przez prawo unijne, gdyż Polska jest ostatnim krajem UE, który nie ma stosownej legislacji odnośnie do leczenia niepłodności. Bo niewątpliwie projekt powstał w pośpiechu, o czym może się przekonać każdy, kto jednak zechce poświęcić swój czas jego uważnej lekturze. Poza tym przecież wszyscy wiemy, że pośpiech jest złym doradcą…

Rozmawiałem na temat tego projektu z lekarzami (ginekologami i endokrynologami) zaangażowanymi w leczenie niepłodności w Instytucie Rodziny w Warszawie i w innych ośrodkach naprotechnologicznych. Na bieżąco śledzę ich dyskusję nad tym projektem. I podobnie jak oni, jestem z jednej strony rozczarowany jego treścią, a z drugiej zasmucony jego wymową.

Projekt zawiera wiele błędów, zarówno merytorycznych, jak i formalnych. Jest niespójny wewnętrznie i zewnętrznie, czyli stoi w sprzeczności z już obowiązującym ustawodawstwem.

Zmarły przed ośmiu laty ks. prof. Janusz Nagórny zapewne by go opisał następująco: poszczególne artykuły i paragrafy łączy w nim tylko kartka papieru, na którym go wydrukowano. Choć może nie do końca – łączy go chęć zalegalizowania obecnego stanu rzeczy i zagwarantowanie państwowej ochrony i finansowania ośrodkom sztucznego rozrodu.

„Leczenie”
Pierwszą i zasadniczą wadą tego projektu jest niemal całkowite ograniczenie leczenia niepłodności do stosowania procedur sztucznego rozrodu, a nade wszystko zapłodnienia pozaustrojowego (por. art. 1, p. 2). Należy przypomnieć, że techniki te nie są leczeniem niepłodności, gdyż niepłodne pary pozostają niepłodne po ich zastosowaniu. Oczywiście, w jakimś stopniu in vitro może rozwiązać problem bezdzietności pary małżeńskiej, jednakże używanie w tym zakresie terminu „leczenie” jest zwykłą manipulacją.

Co prawda projektodawca zamieścił uwagę, że procedury pozaustrojowe mają być stosowane tam, gdzie inne działania terapeutyczne zawiodły, jednakże w żaden sposób nie określa ani zakresu, ani czasu trwania diagnostyki, tudzież terapii, które musiałyby być podjęte, by skierować parę do owej „ostatecznej instancji”. Zgodnie z art. 6 leczenie niepłodności (w rozumieniu ustawy) musi obejmować procedury sztucznego rozrodu. Podmioty lecznicze, które zajmują się leczeniem niepłodności, ale nie przeprowadzają zabiegów sztucznej inseminacji lub in vitro, nie mogą posiadać statusu centrum leczenia niepłodności. Jest to bardzo poważne nadużycie prowadzące do zawłaszczenia w sposób nieuprawniony przychylności państwa i finansowania przez ośrodki in vitro.

Dla solidnej diagnostyki i terapii niepłodności w zgodzie z logiką dobrej medycyny ukierunkowanej na przywrócenie zdrowia prokreacyjnego małżonków nie ma w tym projekcie miejsca. Innymi słowy, ustawa przekreśla cały wysiłek lekarzy naprotechnologów, którzy swoje życie i kunszt lekarski poświęcili rzeczywistemu leczeniu niepłodności.

In vitro dla par homoseksualnych
Projektodawca przez leczenie niepłodności rozumie także stosowanie in vitro wobec osób samotnych i par homoseksualnych. Z logicznego punktu widzenia jest to zabieg absurdalny, gdyż pary homoseksualne właśnie ze względu na swoją jednopłciowość są niepłodne. Płodność zawsze dotyczy konkretnej pary: mężczyzny i kobiety. Ze względu na naturę tej relacji, ale też ze względu na dobro dziecka konieczne jest, aby ów związek miał stabilny, trwały charakter, czego wyrazem jest formalny akt zawarcia małżeństwa.

Zresztą twórcy tego projektu zdają się w ogóle nie brać pod uwagę interesu poczętego drogą in vitro dziecka. Przyjmują za dopuszczalne pobieranie komórek rozrodczych od anonimowych dawców i niemal nieograniczone nimi dysponowanie (por. art. 13-16). Zgadzają się na implantację znajdujących się w stadium zarodkowym dzieci kobietom, których nie łączy z nimi żaden związek. Urodzone w wyniku takiej adopcji prenatalnej dzieci będą miały od samego początku problem z tożsamością, gdyż nie będą w stanie określić, czyimi są dziećmi.

I nie chodzi tu o brak informacji. Kogo bowiem dziecko ma nazwać swoją matką: kobietę, z którą łączy je pokrewieństwo genetyczne, czy tę, która je fizycznie urodziła? Kto będzie ojcem – ten, kto wychowuje, czy mniej lub bardziej anonimowy dawca nasienia?

Doświadczenie z anonimowymi dawcami nasienia z państw zachodnich dobitnie pokazuje, że problem jest bardzo poważny. Dodatkowo, zgoda na takie rozwiązania pociągnie za sobą liczne problemy natury prawnej, takie jak dziedziczenie lub zdolność do zawierania małżeństw. Nie można bowiem wykluczyć sytuacji, że genetycznie spokrewnione osoby (nie wiedząc o tym fakcie) będą chciały zawrzeć małżeństwo.

Nad kwestią anonimowości dawstwa komórek rozrodczych warto się na moment zatrzymać, jako że wiele uwagi poświęcono jej w projekcie, ograniczając ją w zasadzie wyłącznie do dostępu biorców do danych dawców (i vice versa), w żaden sposób nie odnosząc się do zagadnienia dostępu do informacji przez urodzone w wyniku procedur in vitro dziecko. Zresztą, gdyby jakikolwiek zakaz w tym zakresie był wprowadzony, ograniczałby fundamentalne prawa osoby, w tym do informacji na własny temat, prawa chronione konstytucyjnie. Brak takich zapisów sprawia jednak, że gwarantowana projektowaną ustawą anonimowość jest tymczasowa i iluzoryczna i może pęknąć jak bańka mydlana przy pierwszej okazji – czyli po osiągnięciu pełnoletniości przez narodzone z in vitro dziecko.

Mordowanie w imię genetycznej selekcji
Trzeba też zauważyć, że przedstawiony do konsultacji projekt ma swój wymiar eugeniczny. Znajdujący się w art. 19 zapis zabrania co prawda „testowania zarodków” w celu wyboru płci dziecka, ale dopuszcza już taki test (wyboru płci) w celu wykluczenia genetycznej choroby dziedzicznej.

Cóż jednak oznacza możliwość wyboru płci dziecka ze względu na możliwe choroby dziedziczne? Ano to, że jeśli chłopcy byliby zagrożeni daną chorobą, to w wyniku takich badań prenatalnych zostaną poddani „terminacji”, a więc zabici na najwcześniejszym etapie swojego życia. Podobnie zresztą jak wszystkie dzieci niespełniające założonych norm. Ponieważ przywołany art. 19 projektu jest jedynym odnoszącym się do diagnostyki preimplantacyjnej (zapis jest powtórzony w art. 67), proponowany zapis należy interpretować jako przyzwolenie (lub wręcz zachętę) do prowadzenia badań określających genetyczną jakość poczętych w laboratorium dzieci celem eliminacji tych, które są obciążone wadami.

Swoją drogą, jest rzeczą znamienną, że projektodawca nie określił w żaden sposób, co rozumie przez „ciężką, nieuleczalną chorobę genetyczną” i nie przewidział trybu sporządzenia takiej listy, choćby przez stosowne rozporządzenie ministra zdrowia. Oznacza to wprowadzenie do projektu płynnej klauzuli, która w łatwy sposób może się stać przedmiotem manipulacji i nadużyć.

W interesie lobby in vitro
To nie są wszystkie wady projektu. Nie mam żadnych wątpliwości, że przedstawiony do konsultacji społecznych projekt rządowy Ustawy o leczeniu niepłodności jest najgorszym z dotychczasowych projektów ustawy bioetycznej. Jest próbą zabezpieczenia interesów lobby in vitro kosztem lekarzy rzeczywiście starających się o przyczynowe leczenie niepłodności oraz samych pacjentów.

To prawda, że ustawodawstwo unijne domaga się od Polski natychmiastowego wprowadzenia uregulowań w zakresie bioetyki, w tym kwestii wspomaganego rozrodu. Zaniedbania minionych lat przynoszą owoce. Wystarczyłoby jednak, zamiast tworzyć kolejny gniot prawny, ponownie podjąć prace nad już istniejącymi projektami. Albo jeszcze lepiej – nad jednym z nich, obywatelskim projektem „Contra in vitro”.

Problem w tym, że obecna ekipa rządząca, choć może lepiej powiedzieć: obecna klasa polityczna, nie słucha głosu społeczeństwa, czego dowodem jest odrzucenie obywatelskich projektów ustaw o delegalizacji in vitro i o delegalizacji aborcji eugenicznej. Sposób przeprowadzenia tzw. konsultacji społecznych nad projektem Ustawy o leczeniu niepłodności doskonale wpisuje się w tę logikę autorytarnego sprawowania władzy.

Głębi dramatu dodaje fakt, że ustawa o leczeniu niepłodności naprawdę jest potrzebna, ale nie byle jaka. Potrzebna jest ustawa dobra. Potrzebują jej pacjenci, małżeństwa, które borykają się z problemem niepłodności. Potrzebują jej lekarze, aby móc prowadzić solidną diagnostykę istniejących schorzeń i ich skuteczną terapię. Pozostaje mieć nadzieję, że parlamentarzystom, posłom i senatorom nie zabraknie odwagi, by stanąć w obronie zdrowego rozsądku i odrzucić rządowy projekt ustawy już w pierwszym czytaniu.

Autor jest dyrektorem Ośrodka Wsparcia Płodności „NaProTechnologia” w Licheniu Starym.

http://www.naszdziennik.pl/wp/92525,pro ... iwych.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czy medycyna jeszcze leczy, czy zajmuje się już zabijaniem?
PostNapisane: 03 gru 2014, 08:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30917
Uśmiercanie dla organów

Grupa lekarzy w Holandii pracuje nad schematem pozyskiwania większej liczby organów, które mogłyby ocalić życie ciężko chorym pacjentom – chcą je pobierać od osób poddawanych eutanazji.

Autorami tego makabrycznego pomysłu są przedstawiciele dwóch ośrodków: Centrum Medycznego Erasmus w Rotterdamie oraz Szpitala Uniwersyteckiego w Maastricht. Lekarze przygotowali już nawet dokładne wytyczne w tej materii, które następnie przesłali do krajowej fundacji transplantologicznej. Jeśli to ciało zatwierdzi pomysły „postępowych” lekarzy, wówczas staną się one oficjalnymi wytycznymi dla wszystkich szpitali i specjalistów w całej Holandii.

Czytając przygotowany przez grupę z Rotterdamu i Maastricht projekt, możemy się dowiedzieć, że holenderscy transplantolodzy są zgodni, iż ogromna liczba zdrowych organów od osób poddawanych eutanazji jest „marnowana”. Z takim stanowiskiem wydaje się także zgadzać Holenderskie Królewskie Stowarzyszenie Medyczne (KNMG). – Około 5 do 10 proc. osób, które są poddawane eutanazji, mogłoby być potencjalnymi dawcami organów. Pięć procent to wydaje się niedużo, ale jednak oznacza to ok. 250-500 organów każdego roku – stwierdza Gert Van Dijk z KNMG. W praktyce wygląda to na ogromną manipulację mającą na celu wymuszenie na chorych zgody na transplantację, ponieważ odkąd zalegalizowano w Holandii eutanazję, tylko sześć osób zgodziło się na oddanie swoich narządów po przeprowadzeniu „wspomaganego samobójstwa”.

Zwolennicy takiego wykorzystania osób zabijanych w szpitalach argumentują, że „technicznie” transplantacja od takich osób ma znaczną przewagę, jeśli chodzi o jakość pobieranych organów. Pozyskane narządy są bowiem świeższe i bardziej żywotne niż od osób, które np. dotknęła tzw. śmierć mózgowa, lub od kogoś, kto bardzo długo był sztucznie podtrzymywany przy życiu. Ta argumentacja jest także mocno zafałszowana i w praktyce ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. Większość chorych, którzy poddawani są uśmierceniu, cierpi zazwyczaj z powodu nowotworu, a więc ich organy i tak nie nadają się do przeszczepu.

Ponadto aby technicznie umożliwić pobranie organów od takiego chorego, należałoby uczynić to w specjalistycznej sali szpitalnej w odosobnieniu. Tymczasem większość chorych, którzy decydują się na przyjęcie śmiertelnego zastrzyku, chce ostatnie godziny swojego życia spędzić w swoich własnych domach. Także i ta kwestia w dużym stopniu uniemożliwia więc realizację planów holenderskich lekarzy.

Przez eutanazję do transplantacji

Tymczasem twórcy projektu chcą utworzyć kilka furtek, które umożliwiłyby zrealizowanie ich celu, a jednocześnie ukrywały fakt, że pacjenci będą uśmiercani dla pobrania organów. Bioetycy ostrzegają, że pomimo że nie jest to nowy pomysł, to po raz kolejny jest podejmowana próba przemycania pod niebezpiecznymi pozorami troski o dobro pacjenta. Dominic Wilkinson napisał w prestiżowym magazynie „Bioethics”: „Eutanazja w celu pobrania organów kłóci się z ideą donacji narządów oraz z zakazem zabijania pacjentów przez lekarzy”.

Jak podkreślają komentatorzy, pomysł ten budzi nie tylko sprzeciw ze względów etycznych, ale i z uwagi na fakt, że jego następstwa są nie do odgadnięcia. Przede wszystkim ostrzegają, że jeżeli wytyczne weszłyby w życie, doprowadziłyby do wywierania niesamowitej presji na osoby nieuleczalnie chore, aby skróciły swoje życie i dzięki temu przedłużyły je innym osobom. Wówczas ich życie zrównane byłoby z życiem bohaterów powieści Kazuo Ishiguru „Nie opuszczaj mnie”, gdzie dzieci są klonowane i wychowywane od maleńkości ze świadomością, że będą tylko i wyłącznie dawcami organów. Ponadto w związku z tym, że prawodawstwo w Holandii coraz bardziej skłania się ku temu, aby umożliwić eutanazję „osobom zmęczonym życiem”, otwiera to kolejne pole do manipulacji takimi osobami, poprzez zachęcenie ich do „oddania swojego życia za innych”. I mało kto zwraca w tym kontekście uwagę na to, że transplantacje to bardzo dochodowy „biznes”, więc projekt holenderskich lekarzy służy jego rozwijaniu.

Łukasz Sianożęcki

http://www.naszdziennik.pl/swiat/116495 ... ganow.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czy medycyna jeszcze leczy, czy zajmuje się już zabijaniem?
PostNapisane: 12 gru 2014, 07:13 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30917
Patologia pod hasłem medycyny

Już prawie 8 tys. osób podpisało protest przeciwko „usłudze” ubezpładniania kobiet oferowanej w niektórych placówkach jednej z sieci medycznych zamieszczony na stronie Citizengo.org.

Oferta obejmuje „wszczepianie implantów antykoncepcyjnych”, czyli czasowe długotrwałe (do 3 lat) ubezpłodnienie, tj. w istocie hormonalną sterylizację (!). Uświadomienie sobie tego faktu, pozwala ocenić ciężar proponowanego zła. Dla oceny moralnej nie ma żadnego znaczenia, że czasowe ubezpłodnienie dokonywane jest na drodze hormonalnej, tj. farmakologicznej, a nie trwałej chirurgicznej. Odnosząc się natomiast do skutków, dla wielu kobiet ten czas będzie bezpowrotnie stracony, a przywrócenie płodności po usunięciu implantu mocno niepewne.

Sztyft pod skórę – patologiczna oferta

Implant, którego nazwy nie podano, w postaci sztyftu wszczepianego pod skórę, uwalnia hormon – progestagen, długotrwale zaburzający płodność kobiety. Oprócz hamowania owulacji środek tego typu ma także działanie wczesnoporonne, uniemożliwiające zagnieżdżenie się zarodka, jeśli dojdzie do zapłodnienia. Wprowadza kobietę w stan patologii także pod wieloma innymi aspektami. Na drodze innej niż estrogeny prowadzi do zwiększenia krzepliwości krwi, będąc czynnikiem ryzyka zakrzepicy żylnej i innych działań niepożądanych. Tymczasem informacja, że preparat zawiera „jedynie progestagen” (tj. nie zawiera estrogenów szkodliwych w innym mechanizmie), ma być chyba chwytem reklamowym. Dlaczego strona sieci nie informuje o groźnych powikłaniach, zabezpieczając się jedynie formułą, że „Szczegółowych informacji na temat zabiegu, działania implantu, przeciwwskazań i działań niepożądanych udziela lekarz”?

Poza jednoznaczną moralną oceną oferty należy pamiętać, że lekarz może zapomnieć o wymienieniu wszystkich przeciwwskazań, a tym bardziej powikłań. Do tego zdziwiłbym się, gdyby osoba w białym fartuchu dokonująca ubezpłodnienia chciała mówić o powikłaniach swoich wątpliwych działań.

Ubezpłodnią, potem zaoferują in vitro?

Propozycja wszczepienia implantów antykoncepcyjnych w świetle „porad antykoncepcyjnych”, które zamieszczono na innej stronie tej sieci, pisząc o… „kontaktach przygodnych” (SIC!), ma w założeniu kryć skutki rozwiązłości i promiskuityzmu. Z drugiej strony, z małżeństwa ma czynić jałową atrapę. W proteście postawiono pytanie, czy kobiety zachęcane dziś do zapłaty za implanty antykoncepcyjne już za parę lat będą szukać środków na zabiegi in vitro?

Ponadto „oferowanie implantów antykoncepcyjnych to nieuczciwość wobec kobiet, które często nie zdają sobie sprawy z długofalowych konsekwencji ich stosowania. […] Oferta ta uderza w zdrowie kobiet i uwzględnia jedynie krótkowzroczne interesy wielkich korporacji, z niechęcią odnoszących się do kobiet w stanie błogosławionym”. Z pewnością wielu klientów sieci to klienci korporacyjni. Czy do nich skierowana ma być ta uwłaczająca oferta?

Usługi niemedyczne sprzeczne z logiką

Skutki ubezpładniania nie tylko wykraczają poza indywidualne konsekwencje zdrowotne i psychologiczne, ale przenoszą się na skalę społeczną. Skandaliczna oferta uderza w oficjalną politykę rządu odnośnie do demografii, który zapewniał o trosce o rozwój demograficzny (tak przynajmniej rząd oficjalnie argumentował przyjęcie dofinansowania in vitro) i co podnosi protest: „Naraża to Skarb Państwa na trudne do wyobrażenia straty w związku z późniejszym leczeniem powikłań refundowanym następnie przez NFZ”.

Błędne koło nieetycznych działań, pozostających w specyficznej biznesowej symbiozie, napędzane jest za publiczne pieniądze. Już dziś polskie społeczeństwo sponsoruje sumą ponad 250 mln zł „kliniki” bawiące się ludzkim życiem w ramach procederu zapłodnienia in vitro.

Z drugiej strony nasze pieniądze przeznaczane są na refundację wielu specyfików antykoncepcyjnych. Trudno nie wspomnieć o powikłaniach ich stosowania, jak grożąca śmiercią zatorowość płucna u młodych kobiet, a w późniejszym wieku nowotwory, nadciśnienie, zawały i udary, choroby wątroby i dróg żółciowych i innych. Obowiązkiem ministra zdrowia jest racjonalne wydatkowanie publicznych środków na ochronę zdrowia, a nie na działania sprzeczne z tym celem.

Obławy sterylizacyjne w krajach Trzeciego Świata

Praktyki ubezpładniania kobiet znane są z krajów Trzeciego Świata. W kampanie sterylizacyjne w Afryce i Azji uwikłane są międzynarodowe koncerny farmaceutyczne oraz agendy ONZ jak Fundusz Ludnościowy ONZ (UNFPA). Wydawać się może to niewiarygodne, ale działania przestępcze nierzadko wychodzą od oficjalnych poważnych instytucji, wspieranych przez potentatów finansowych.

Przypadki „obław sterylizacyjnych” (trzeba to nazwać po imieniu) w Indiach obejmują najbardziej brutalne opisy, według których kobiety „operowano” brudnymi narzędziami, pozostawiając wijące się z bólu na ziemi. 13 z nich zmarło, o czym donosiły media w listopadzie br. Rządy niektórych państw krajów Afryki obawiają się również podstępu pod pretekstem np. szczepień ochronnych. Poddanie się kampaniom antynatalistycznym w krajach Afryki jest często elementem szantażu przy udzielaniu „pomocy gospodarczej”.

Próby kliniczne pierwszego hormonalnego implantu przeciwpoczęciowego (Norplant) prowadzone były w latach 70. w Chile i 80. w Bangladeszu. W USA do roku 1996 przeciwko producentowi, firmie Wyeth, wytoczono 50 tysięcy skarg sądowych z powodu działań ubocznych. Wyeth w ramach ugody zobowiązał się wypłacić 36 tysiącom kobiet po 1500 dolarów. Rozwiązanie zaakceptowały 32 tysiące poszkodowanych. Implant wycofano, niestety zastępując go innym produktem. Tymczasem implanty hormonalne wszczepiono bez wiedzy rodziców 13-letnim dziewczynkom w Southampton w Anglii, z co najmniej 9 gimnazjów, jak doniósł The Telegraph w 2012 roku. (http://www.telegraph.co.uk/health/healt ... chool.html).

Więzienie za przestępcze praktyki

W Polsce obowiązuje art. 156 § 1 kodeksu karnego, zgodnie z którym: „Kto powoduje ciężki uszczerbek na zdrowiu w postaci: 1) pozbawienia człowieka […] zdolności płodzenia, 2) […] ciężkiej choroby nieuleczalnej lub długotrwałej, choroby realnie zagrażającej życiu […] podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10”. Ekspertyzy prawnej wymaga sprawdzenie, dlaczego nie wszczyna się postępowań karnych wobec tych, którzy proponują długotrwałe ubezpłodnienie, także metodami innymi niż chirurgiczne, tj. metodami chemicznymi i hormonalnymi. Osoba odpowiedzialna za dopuszczenie do obrotu na terenie Polski oferowanego specyfiku powinna również ponieść prawne konsekwencje.

O ile przestępcze akcje sterylizacyjne w krajach Trzeciego Świata odrażają brutalnością, kampania socjotechniczna ruchów antynatalistycznych i feministycznych prowadzona w krajach Europy, przy jednoczesnej mentalności hedonistycznej zlaicyzowanych społeczeństw, osiągnęła swój cel. Zmiana mentalności jest punktem kluczowym rewolucji obyczajowej. Ta stosuje obecnie „europejskie” metody – zamiast fizycznego przymusu skuteczniejsza jest demoralizacja i zobojętnianie na zło obłóczone mirażem utylitarnych korzyści, aż do pełnej jego akceptacji. Wtedy niczego nie trzeba narzucać, a społeczeństwo, pod pretekstem dobrodziejstw techniki, samo przyjmie zgubne praktyki ideologii „praw reprodukcyjnych”, posuniętych do aborcji, antykoncepcji, sterylizacji, kastracji oraz in vitro.

Odzew na protest „Ubezpładnianie kobiet to działanie niemedyczne!” na portalu www.citizengo.org niewątpliwie określa naszą świadomość i wrażliwość na dobro i zło, w sytuacji gdy niektórym wydaje się, że wszystko można sprzedać pod hasłem medycyny.

@PRZYPISY O AUTORZE:Autor jest lekarzem specjalistą chorób wewnętrznych i doktorem habilitowanym nauk chemicznych.

Dr hab. Andrzej Lewandowicz

http://www.naszdziennik.pl/mysl/118237, ... ycyny.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czy medycyna jeszcze leczy, czy zajmuje się już zabijaniem?
PostNapisane: 17 kwi 2015, 06:55 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30917
Produkt socjotechniki

Jak obiecali, tak zrobili. Naczelna Rada Lekarska złożyła wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie zgodności pakietu onkologicznego z Konstytucją.

Prawda jest taka, że pakiet onkologiczny powinien być zaskarżony w momencie wprowadzenia. On nie jest niczym innym, jak tylko hasłem, formą marketingu, nowego rodzaju reality show, z akcentem na show. Inaczej mówiąc, są to igrzyska medialne bez chleba.

Czy podjęcie sprawy przez Trybunał oznacza koniec pakietu? Niekoniecznie. Nie zawsze bywało tak, że TK wydawał decyzje przyjazne dla pacjenta. Przepisy prawa w Polsce bardzo często nie czują ducha funkcjonalności.

Z kolei sam pakiet rozbudził nadzieje wielu osób. Te nadzieje potem mogą skończyć się w bardzo bolesny sposób. Zawsze się tak kończą sytuacje, kiedy bałagan wchodzi do systemu służby zdrowia. Niewydolność pakietu jest konsekwencją, nie tylko pisanego na kolanie prawa, ale także braku zabezpieczenia w środki. System finansowania, który wychwalał minister Arłukowicz, nie zdaje egzaminu w służbie zdrowia… tzn. w ochronie zdrowia, bo służby już nie ma, jest działalność lecznicza.

Przykro to mówić, ale tego pakietu nie było od początku. On funkcjonował tylko w sferze medialnej. Nie był też zaakceptowany przez gremia naukowe czy towarzystwa onkologiczne. Jeszcze na kilka dni przed wprowadzeniem pakietu środowisko medyczne ostro protestowano i apelowało do ministra o gruntowne przebudowanie pakietu i o próbę jego urealnienia.

Premier Ewa Kopacz i minister Bartosz Arłukowicz podporządkowani są ściśle marketingowi. Ich sposób prowadzenia rządów jest daleki od pracy od podstaw oraz nakierowany na socjotechnikę. A w tym są naprawdę dobrzy. Wiele osób ciągle im wierzy, bo chce to robić. Przecież my wszyscy chcielibyśmy, żeby służba zdrowia działała w taki sposób, aby pomóc jak największej liczbie osób. Rzeczywistość bywa jednak okrutna. Gdy przyjęta przez rząd forma się zużywa, to wtedy pacjentów spotyka rozczarowanie…

Czesław Hoc

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... hniki.html

Kogo z rządzących Polską poddanych UE interesuje dziś zdrowie Polaków?
Czy możemy samodzielnie wskazać kogoś z rządzących autentycznie zatroskanego naszym zdrowiem? Choćby jedną osobę?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czy medycyna jeszcze leczy, czy zajmuje się już zabijaniem?
PostNapisane: 22 mar 2016, 09:59 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30917
Najwyższym nakazem etycznym lekarza jest dobro chorego

List otwarty Środowiska Medycznego Świętej Rodziny, Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich, Katolickiego Stowarzyszenia Pielęgniarek i Położnych Polskich, Polskiego Stowarzyszenia Nauczycieli Naturalnego Planowania Rodziny.

Warszawa, 19.03.2016

Jesteśmy jako lekarze i pielęgniarki wstrząśnięci sposobem potraktowania małego pacjenta przez zespół medyczny Szpitala św. Rodziny 7 marca 2016 r. Płacz dziecka niedobitego w trakcie aborcji szokuje wszystkich, bo jest wynikiem wyszarpania z macicy żywego człowieka po to, by umarł samoistnie. Takie jest założenie aborcji późnej – nie dopuścić do osiągnięcia dojrzałości życiowej przez płód. W innych krajach robią to skuteczniej, mordując płód w łonie matki lub jej kroczu. Nagłośnienie tego przypadku uwidacznia całe barbarzyństwo aborcji eugenicznej – ale jest ona konsekwencją przyjętego przez Sejm i podpisanego przez Prezydenta prawa. Fakty dotyczące tego zdarzenia są przerażające. Wypowiedzi kolegów lekarzy z tytułami profesorskimi – porażające. Twierdzą, że to działanie zgodne z procedurami. Prawo dopuszcza aborcję eugeniczną do 22. tyg. ciąży. Dziecko miało 24 tygodnie. Była po drodze jakaś zmiana prawa?

To barbarzyństwo
Ubolewamy wobec dwukrotnej próby pozbawienia życia malutkiego chłopca podejrzanego o chorobą genetyczną! Wstyd nam, że to lekarz wystawił skierowanie na aborcję, a konsylium lekarskie zgodziło się na wywołanie porodu przedwczesnego odbierającego dziecku szansę na życie. Trudno uwierzyć, że skrajnie niedojrzały noworodek, który przeżył aborcję, nie uzyskał pomocy lekarskiej należnej wcześniakowi. Nie zgadzamy się, aby tak funkcjonował jakikolwiek szpital w Polsce, a zwłaszcza szpital imienia Świętej Rodziny. Oczekujemy zmiany prawa, które dopuszcza aborcję przy stwierdzaniu nieuleczalnej wady płodu, bo w praktyce prowadzi to do postępowania barbarzyńskiego, najczęściej wobec dzieci z zespołem Downa. Nie tylko lekarzowi nie wolno zabijać – przedstawiciele społeczeństwa uchwalający ustawy pozwalające lekarzowi w wyjątkowych sytuacjach przerwać życie płodu, także nie mają prawa zabijać. Boli nas sprzeczność polskiego prawa; w podobnym zagrożeniu, przy tej samej wadze płodu, w tym samym szpitalu, prawo umożliwia działanie na rzecz ratowania życia wcześniaka lub bierne zgodzenie się na jego agonię w zależności od decyzji i woli kobiety. Ta zbrodnia pokazuje, jak dwuletni brak dyrektora o zdrowym sumieniu, człowieka, który ceni każdego pacjenta i każde życie, przyczynił się w warszawskim Szpitalu na ul. Madalińskiego do upadku moralnego i wielkiej ignorancji wobec Przysięgi Hipokratesa i Kodeksu Etyki lekarskiej. Kodeks Lekarski precyzyjnie określa, że:

Powołaniem lekarza jest ochrona życia i zdrowia ludzkiego, zapobieganie chorobom, leczenie chorych oraz niesienie ulgi w cierpieniu; lekarz nie może posługiwać się wiedzą i umiejętnością lekarską w działaniach sprzecznych z tym powołaniem (Art. 2 pkt 1).

Tłumaczenie, że ta aborcja była zgodna z prawem, bo rozpoznano ciężkie upośledzenie zdrowia płodu, nie zwalnia nas z przestrzegania zasad KEL, który nas obowiązuje; Lekarz powinien zawsze wypełniać swoje obowiązki z poszanowaniem człowieka bez względu na wiek, płeć, rasę, wyposażenie genetyczne (Art. 3).

Lekarz nie może zabijać
Jako przedstawiciele zawodu lekarskiego występujemy przeciw wykorzystywaniu lekarzy do procedur niemających nic wspólnego z obowiązkiem chronienia i ratowania życia ludzkiego. Nie wybieraliśmy zawodu kata. Żadne przepisy prawa nie zwalniają lekarza z przysięgi lekarskiej. A zwłaszcza przepisy prawa, które są sprzeczne; pozwalają zabić dziecko w łonie matki, gdy podejrzewany jest zespół Downa, i zapewniają jednocześnie wysokiej jakości opiekę medyczną, wysokospecjalistyczną, łącznie z operacjami wad serca na dalszych etapach rozwoju chorego dziecka. Żaden lekarz nie ma prawnego obowiązku zabijania dziecka, którego rozwój jest inny. Skoro zabito dziecko z zespołem Downa, to jaki los spotka dziecko z wrodzona głuchotą czy ślepotą i innymi. Być lekarzem, pielęgniarką, położną było zawsze w świadomości społeczeństwa równoznaczne z niesieniem pomocy człowiekowi, niezależnie od wieku, statusu społecznego, rasy. To było i jest sensem i wyznacznikiem naszego działania. To również jest naszym obowiązkiem, jeśli chcemy być uczciwi wobec siebie i naszych pacjentów. Mały człowiek nowo narodzony, bezbronny został osądzony przez lekarzy jako niegodny życia – jest to zaprzeczeniem sensu naszego powołania. Chronić człowieka to przeciwstawiać się temu, co mu zagraża. Nikt nie zwolni nas z tego obowiązku. Nikt nie zwolni nas z myślenia i podejmowania decyzji zgodnie z sumieniem, które jest najsurowszym naszym sędzią. Ochrona życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci to podstawowa zasada etosu naszej pracy. Wierność tej zasadzie świadczy o naszym człowieczeństwie. W mrocznych czasach wojny, w obozach koncentracyjnych polscy lekarze i położne okazywali niezłomną postawę wierności swemu powołaniu i pacjentowi, nawet za cenę swojego życia. A pacjentem był z zasady człowiek skazany na śmierć. My, lekarze, zrzeszeni w Środowisku Medycznym Świętej Rodziny i Katolickim Stowarzyszeniu Lekarzy Polskich, wyrażamy swój sprzeciw i ból wobec śmierci dziecka nowo narodzonego, które świadomie skazano na śmierć w placówce medycznej, która jest powołana do przyjmowania i ochrony nowego życia. Pragniemy, aby synonimem lekarza Polaka był człowiek, którego sumienie odmawia pozbawienia życia swojego pacjenta. Chcemy działać zgodnie z Kodeksem Etyki Lekarskiej. Z tego nie zwalnia nas żadne prawo. To jest nasz obowiązek jako lekarzy, a także jako ludzi. Każdy ma ludzkie sumienie. Klauzula sumienia pozwala odmówić udziału człowieka w zbrodni. Bardzo dziękujemy położnym i innym lekarzom ze Szpitala św. Rodziny, którzy odmówili udziału w tym morderstwie i pokazali potęgę ludzkiego sumienia, tak jak głosi KEL (Art. 74):

Lekarz nie może uczestniczyć w akcie pozbawiania życia, asystować w torturowaniu lub innym poniżającym traktowaniu człowieka. Nie może też wykorzystywać swej wiedzy i umiejętności dla ułatwienia stosowania jakichkolwiek form okrutnego postępowania.

Oczekujemy przywrócenia pana prof. Bogdana Chazana na stanowisko dyrektora placówki na ul. Madalińskiego, aby znów mogła nazywać się Szpitalem św. Rodziny. Domagamy się całkowitego zakazu aborcji w Polsce i szacunku dla dzieci z zespołem Downa. Twórcza obecność tych chorych wnosi w nasze życie wiele radości, empatii i szacunku dla drugiego człowieka.

W imieniu Lekarzy Środowiska Medycznego Świętej Rodziny, KSLP i PSNNPR oraz pielęgniarek KSPiPP:

lek. med. Grażyna Rybak, specjalista chorób dzieci, ŚMŚR, KSLP

lek. med. Zofia Grażyna Rojek, lekarz internista specjalista reumatologii, ŚMŚR, KSLP

lek. med. Marzanna Koszańska, specjalista chorób dzieci, KSLP

dr Alicja Moszczyńska, specjalista okulistyk

piel. Krystyna Starosta, Prezes Zarządu Głównego KSPiPP

piel. Elżbieta Murawska, Prezes Oddziału Warszawskiego KSPiPP

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... orego.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czy medycyna jeszcze leczy, czy zajmuje się już zabijaniem?
PostNapisane: 31 sty 2017, 09:18 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://strajk.eu/polska-w-ogonie-swiata ... ch-dawcow/

Jak widać Polacy jeszcze mają szacunek dla ludzkiego życia, więc odsetek transplantacji niski. Tylko w krajach, gdzie pacjentów przedwcześnie uznaje się za umarłych i dokonuje się ordynarnych morderstw, odsetek ten jest wysoki. Nie dziwi wysoka pozycja Holandii, słynącej z tego, że przoduje w mordowaniu ludzi, nazywając to eutanazją.

Polscy chirurdzy nie raz udowodnili, że są w czołówce światowej jeśli chodzi o umiejętności. Jednocześnie przewyższają chirurgów z innych krajów poziomem etycznym. Dzięki temu Polska jest w ogonie światowej tabeli nowoczesnego kanibalizmu.

Kopia artykułu:

Polska w ogonie świata w przeszczepach od żywych dawców
Kraj / Wiadomości — autor: TJ — 30/01/2017

Odsetek transplantacji nerek od żywego dawcy to w Polsce zaledwie 5 proc., podczas gdy w Stanach Zjednoczonych 30 proc., a w Holandii – 50 proc. W 2016 r. polscy lekarze przeszczepili jedynie 50 tych tak pobranych organów. Podobnie było w latach poprzednich. Jak dobrze pójdzie to w 2020 r. znajdziemy się na poziomie, jaki Białoruś i Ukraina osiągnęły w 2013 r.

Obrazek
pixabay.com/pl/


– Przeszczepianie nerek od żywych dawców jest wciąż piętą achillesową polskiej transplantologii – powiedział PAP dyrektor Instytutu Transplantologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego prof. Artur Kwiatkowski.
Centrum Organizacyjno-Koordynacyjnego ds. Transplantacji „Poltransplant”, policzyło, że w 2016 r. przeszczepiono 78 narządów od żywych dawców, w tym 50 nerek oraz 28 fragmentów wątroby.
W 2015 r. odbyły się 82 przeszczepy od żywych dawców, wymieniono 60 ofiarowanych nerek i 22 fragmenty wątroby. W 2014 r. wykonano 85 takich zabiegów – najwięcej jak do tej pory. Przeszczepiono wtedy 55 nerek i 30 fragmentów wątroby.
Po pięciu latach funkcjonowania Narodowego Programu Rozwoju Medycyny Transplantacyjnej wskaźnik przeszczepień nerki od żywego dawcy tylko zmienił się nieznacznie. W 2010 r. na 1 mln mieszańców przypadało u nas 1,31 takich przeszczepów, a w 2015 r. – zaledwie 1,57.
Program zakłada, że w 2020 r. w naszym kraju powinno być wykonywanych 2,9 transplantacji nerek od żywych dawców w przeliczeniu na 1 mln mieszkańców. – Nawet jeśli uda się nam to spełnić, to w 2020 r. znajdziemy się na poziomie, jaki Białoruś i Ukraina osiągnęły w 2013 r. – zauważa prof. Kwiatkowski. – W wiodących pod tym względem krajach wskaźnik ten przekracza wskaźnik 30 przeszczepów na 1 mln mieszkańców.
Winne jest polskie prawo. Nie pozwala, na przykład, na pobranie i przeszczepienie nerki od tzw. dawcy altruistycznego. Art. 13 Ustawy Transplantacyjnej dopuszcza możliwość przekazania narządów osobie niespokrewnionej jedynie w przypadku „szczególnych względów osobistych”. Tymczasem na świecie anonimowe dawstwo altruistyczne narządów nie budzi już kontrowersji. Prof. Kwiatkowski uważa, że w ustawie tej należałoby wprowadzić zmiany umożliwiające przeszczepianie narządów pobranych od anonimowych dawców altruistycznych, nie ukierunkowanych na biorcę. Jego zdaniem, nie należy się obawiać, że ułatwi to handel narządami. A u nas funkcjonuje choćby w przypadku szpiku kostnego, kiedy biorca zwykle nie zna ofiarodawcy tych tkanek.
Zmiana prawa umożliwiłaby wymiany nerek między parami, co ułatwiłoby wykonywanie tzw. przeszczepień krzyżowych i łańcuchowych. Polegają one na tym, że pary wymieniają się między sobą nerkami, kiedy nie mogą tego zrobić bezpośrednio z powodu niezgodnej grupy krwi lub niezgodności immunologicznej. Takie przeszczepy są ogromną szansą dla osób, dla których bardzo trudno jest znaleźć odpowiedniego dawcę. Gdy brak możliwości znalezienie nerki od dawcy zmarłego i nie można jej znaleźć wśród najbliższych.
W Stanach Zjednoczonych program wymiany nerek między parami uruchomiono w 2000 r.. Podobny program realizowany jest również w Kanadzie i Australii. W Unii Europejskiej przewiduje się rozwijanie przeszczepiania łańcuchowego między poszczególnymi krajami. Bez Polski.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czy medycyna jeszcze leczy, czy zajmuje się już zabijaniem?
PostNapisane: 26 sie 2017, 00:44 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3224
Wynalazki farmacji _ trucizny na receptę

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czy medycyna jeszcze leczy, czy zajmuje się już zabijaniem?
PostNapisane: 19 kwi 2018, 11:31 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30917
Co dzieje się z Aliksandrem Haretskim?!



Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 11 ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 6 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /