Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 54 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Kto tu wariat???
PostNapisane: 25 sie 2012, 11:03 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30964
Kto i dlaczego nasz świat postawił na głowie? Sam świat przecież nie byłby w stanie tego zrobić. Więc kto za tym stoi?
Kto burzy logikę naturalnego ładu?


Tupet i Huc­pa a prawo w Ameryce - nagrody

(huc­pa, określenie żydowskie, definio­wane jest następująco: zabić ro­dziców i prosić sąd o łagodną ka­rę ze względu na sieroctwo)

W USA odbyła się corocz­na nominacja laureatów nagrody Stella Awards. Została ona utworzona na cześć 81-let­niej staruszki Stelli Liebeck, któ­ra poparzyła się gorącą kawą z McDonalda. Stella zdjęła plastikową po­krywkę z kubka i umieściła go mię­dzy nogami po czym ruszyła w po­dróż autem. Bar musiał zapłacić jej wysokie odszkodowanie.

Stella Awards premiuje cha­rakterystyczne dla amerykańskiej mentalności tupet i hucpę (huc­pa, określenie żydowskie, definio­wane jest następująco: zabić ro­dziców i prosić sąd o łagodną ka­rę ze względu na sieroctwo).

Na siódmym miejscu w gronie laureatów uplasowała się Kath­leen Robertson z teksańskiego Austin. Sąd przyznał jej 80 tys. dol. odszkodowania, bo potknęła się o dziecko pałętające się po sklepie meblowym i złamała rękę. Dzieciak był jej produkcji.

Carl Truman, 19-latek z Los Angeles (miejsce szóste), oskarżył sąsiada, że przejechał mu hon­dą po ręce; sąd nakazał sąsiado­wi zabulić 74 tys. plus koszty me­dyczne. Truman kradł właśnie de­kle na kola i nie zauważył, że są­siad jest w aucie i rusza.

Miejsce piąte:

Na swym przestępstwie wzbo­gacił się w aureoli amerykańskie­go prawa także Terrence Dick­son z Pensylwanii. Wychodził przez garaż z domu, do którego był łaskaw się włamać, i automa­tyczne drzwi nic chciały się otwo­rzyć, a drzwi do domu pochop­nie zatrzasnął. Pan Dickson spę­dził w garażu tydzień, odżywiając się przechowywaną tam coca-co­lą i chrupkami dla psów. Wyto­czył proces okradzionym właści­cielom z tytułu doznanych cier­pień psychicznych. Sąd zaaprobo­wał jego punkt widzenia i firma ubezpieczająca dom musiała za­płacić pół miliona.

Miejsce czwarte w poczcie na­grodzonych zajął Jerry Williams z Little Rock w Arkansas: pies sąsiada ukąsił go w tyłek. Sąd wy­cenił ból na 14 500 dol. plus koszty leczenia. Pies był za ogrodze­niem, przez które Williams prze­lazł. Dostałby wyższe odszkodowa­nie, gdyby nie to, że sąd uznał, iż pies miał prawo się wnerwić, bo... powód strzelał doń z wiatrówki.

Amber Carson z Lancaster w Pensylwanii - miejsce trzecie. Wy­chodząc z restauracji, pośliznęła się na rozlanym napoju i złamała kość ogonową. Knajpa musiała wypłacić jej 113 500 dol. odszkodowania. Skąd się wziął płyn na podłodze? Tuż przed wypadkiem pani Amber chlu­snęła nim w twarz swego przyjacie­la, z którym się właśnie kłóciła.

Na drugim miejscu uplasowa­ła się Kara Walton, mieszkanka Claymont w stanic Delaware. Oskarżyła klub nocny o stratę dwu siekaczy. By uniknąć opłaty za wstęp (3,5 dol.), Kara wspinała się przez okienko klozetowe i wybiła je, spadając. Właściciel klubu za karę musiał jej zapłacić 12 tys. plus koszty dentystyczne.

Na pierwszym miejscu mamy ro­daczkę, panią Mery Grazinski z Oklahoma City. Niewiasta naby­ła nowy autobus campingowy Win­nebago. Podczas pierwszej podróży ustawiła prędkość na 120 km/godz., wstała zza kierownicy i udała się na tył pojazdu, by przyrządzić so­bie kanapkę. Niestety, autostrada zdradziecko skręciła, pojazd zjechał, rozbił się i przekoziołkował. Oburzona pani Grazinski stwierdza w po­zwie, że wytwórca nie ostrzegł w in­strukcji obsługi, iż nic można od­dalać się od kierownicy podczas jaz­dy.

Sąd odniósł się do tego z peł­nym zrozumieniem - Grazinski do­stała milion 750 tys. dol. l nowy au­tobus. Od tego czasu firma Winne­bago uświadamia amerykańskich użytkowników, że podczas jazdy trze­ba siedzieć za kierownicą.

JF

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... &Itemid=47


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kto tu wariat???
PostNapisane: 27 sie 2012, 12:55 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30964
Nieśmiertelny „błąd pilota”

Chyba się powtarzam z tą anegdotką, ale cóż poradzić, skoro za sprawą Umiłowanych Przywódców powtarzają się sytuacje, które anegdotka ta znakomicie ilustruje? Zresztą, przekonajcie się Państwo sami. Oto mąż powraca do domu i zastaje żonę w sytuacji wskazującej na zdradę. Rzuca się tedy na poszukiwanie gacha, a otwierając i zatrzaskując drzwi do poszczególnych pokoi, głośno oznajmia: „tu go nie ma!”. Wreszcie otwiera szafę, a tam gach wprawdzie stoi, ale w pistoletem w ręku. Mąż gwałtownie zatrzaskuje drzwi szafy z okrzykiem: „i tu go nie ma!”

Czyż nie identycznie zachował się najpobożniejszy poseł i minister sprawiedliwości III Rzeczypospolitej Jarosław Gowin? Zleciwszy surową kontrolę niezależnej prokuratury i niezawisłych sądów w sprawie Marcina Plichty, prezesa Amber Gold oznajmił, że niepojęta pobłażliwość tych wszystkich organów w tej sprawie była następstwem „ludzkiego błędu”. Znaczy się - znowu zawinił stary, poczciwy „błąd pilota” - a poza tym wszystko jest gites tenteges. Kto chce, niech oczywiście wierzy, że te wszystkie zdumiewające rzeczy są efektem niezwykłego spontanu i odlotu. Niektórzy zresztą nawet specjalnie nie chcąc, będą musieli w to uwierzyć z płaczem i zgrzytaniem zębów, ponieważ w przeciwnym razie musieliby przyjąć, że ta cała nasza młoda demokracja, to tylko taka atrapa, za osłoną której, nasz nieszczęśliwy kraj nie tylko okupują bezpieczniackie watahy, ale w dodatku zachowują się jak okupant, niepewny trwałości okupacji.

Weźmy taką okupację niemiecką w Polsce. Jeśli nawet któryś Niemiec, to znaczy pardon - jaki tam znowu „Niemiec” - żadnych „Niemców” podczas okupacji w Polsce, jak powszechnie wiadomo, nie było, natomiast nasz nieszczęśliwy kraj okupowali „naziści” - wymarłe plemię, po którym nie pozostało ani śladu, to znaczy - nie pozostało ani śladu w Niemczech - bo w Polsce delatorskie organizacje, a nawet sam świątobliwy Cadyk, co i rusz wykrywają jakichś pojedynczych „nazistów” pod każdym krzakiem, a nawet całe gromady - zwłaszcza na sierpniowych pielgrzymkach do Częstochowy. Wracając tedy do „nazistów” okupujących nasz nieszczęśliwy kraj, to pozostawili oni po sobie sporo śladów wskazujących, że zamierzają pozostać tu dłużej. Na przykład - w licznych miasteczkach Lubelszczyzny pozakładali na rynkach skwerki - obsadzając dawne błotniste majdany drzewami wzdłuż alejek tworzących - tak jak np. na rynku w Bełżycach - swastykę.

Tymczasem bezpieczniackie watahy okupujące nasz nieszczęśliwy kraj dzisiaj, nic a nic o niego nie dbają. Patrzą tylko, jakby tu go jak najprędzej rozkraść, a potem z ukradzionym łupem schronić się w jakimś bezpieczniackim, to znaczy - bezpiecznym azylu, by spokojnie wszystko przetrawić. Ponieważ nasza niezwyciężona armia nie tylko nie broni naszego nieszczęśliwego kraju przez rozkradaniem, ale nawet - za pośrednictwem bezpieki wojskowej przed którą Umiłowani Przywódcy skaczą z gałęzi na gałąź - w tym procederze uczestniczy w pierwszym szeregu, między narodem i niezwyciężoną armią pogłębia się przepaść. Naród, jeśli nawet nie wie wszystkiego - a nie wie - to intuicyjnie czuje, co się tutaj święci - i do żadnej więzi z niezwyciężoną armią się nie poczuwa. Ot choćby i teraz; zapowiedziane są na Pomorzu Zachodnim ćwiczenia z udziałem „nazi...” to znaczy tfu!, pardon - oczywiście z udziałem Bundeswehry - a założeniem jest „tłumienie lokalnego konfliktu”. Ciekawe, jaki to „lokalny konflikt” mógłby rozgorzeć w scenerii podobnej do Pomorza Zachodniego, skoro wokół nas - sami przyjaciele, do których 17 sierpnia, za pośrednictwem Patriarchy Cyryla doszlusował nawet zimny rosyjski czekista Putin? W tej sytuacji „lokalny konflikt” bardziej przypomina tłumienie rozruchów, jakie ewentualnie mogłyby wybuchnąć przeciwko naszym okupantom. Wiadomo zaś, że nasza niezwyciężona armia byłaby w takim konflikcie po jednej stronie, to znaczy - po stronie naszych okupantów, zaś my, to znaczy - obywatele naszego nieszczęśliwego kraju - po stronie przeciwnej. Szkoda, że nie spojrzał na to z tego punktu widzenia Jego Ekscelencja bp polowy Józef Guzdek, bo może mówiłby przy święcie nieco inaczej, a w każdym razie - tak by się nie dziwował.

Skoro tak się sprawy mają, to cóż innego po surowej kontroli mógł powiedzieć najpobożniejszy poseł i minister Jarosław Gowin? Przecież nie mógł zdradzić największej tajemnicy państwowej III RP i dajmy na to, powiedzieć, że zdumiewająca pobłażliwość niezależnej prokuratury wobec Marcina Plichty, podobnie jak wcześniej - bezradność niezależnej prokuratury i niezawisłych sądów w sprawie zabójstwa Krzysztofa Olewnika brała się stąd, że zarówno w jednym, jak i drugim miejscu roi się od konfidentów, zwerbowanych już w „wolnej Polsce”, więc całkowicie zabezpieczonych przed jakąkolwiek lustracją, którzy w podskokach wykonują polecenia oficerów prowadzących, dla niepoznaki ubierając je w pozory legalności. Żeby ułatwić im to zadanie, nasi okupanci w 2011 roku zainspirowali Umiłowanych Przywódców, by uchylili art. 585 Kodeksu spółek handlowych, przewidujący karalność członka zarządu działającego na szkodę spółki.

Zresztą pan Plichta działał tylko na szkodę klientów, których pieniądze już w fazie wybuchu afery bez jakichkolwiek przeszkód z niczyjej strony spokojnie wyprowadził w nieznanym kierunku. Ale bo też jestem przekonany, że nie obracał żadnymi swoimi pieniędzmi, tylko pieniędzmi bezpieczniackich watah, które właśnie takich szubieniczników do prowadzenia swoich interesów potrzebują. Jestem tedy przekonany, że już tam odpowiednie rozkazy dotarły gdzie trzeba, a skrzydlate wieści na ten temat mogły przy okazji surowej kontroli jakoś przedostać się do wiadomości najpobożniejszego posla i ministra III RP Jarosława Gowina. W tej sytuacji lepiej rozumiemy przyczyny, dla których tradycyjnie zwalił wszystko na „błąd pilota” i teraz będzie musiał trzymać się tej wersji już choćby ze względu na miłość własną, no i oczywiście - instynkt samozachowawczy.

Stanisław Michalkiewicz

http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=2597


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kto tu wariat???
PostNapisane: 02 paź 2012, 15:59 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30964
Bo pomyłki mogą się zdarzyć… każdemu.

Niestety, lemingi w swojej głupocie, aroganci i zwykłym, pospolitym chamstwie nie znają żadnych granic. Ot, mondry, wykrztałcony z dórzego miasta zwolennik platformy, nie widzi nic złego w fakcie, że gdyby uległ wypadkowi i w efekcie zamiast ręki przyszyto by mu nogę, na miejscu nogi rękę, a du*ę pomylono z głową, to nasz wykształciuch – fajnopolak jedyne co by stwierdził, że tak jak można pomylić ciała w grobach, tak samo można mu kończyny pozamieniać. Nic się nie stało, nikt nie zawinił. Ot, pomyłki każdemu mogą się przydarzyć. On przecież i tak odszkodowanie dostał, więc sam może sobie drugą operację zasponsorować. Poza tym, po co drugi raz wydawać pieniądze? Szkoda kasy! Przecież można żyć z du*ą zamiast głowy! Błąd w sztuce, błąd lekarski, niedziałające państwo i nadzór nad nim!? Nic z tych rzeczy! Tu pomylą kończyny, tam pomylą ciała w grobach. Nic się nie stało. Państwo zdało egzamin. POlactwo nic się nie stało!

http://wokulski.salon24.pl/450230,bo-po ... yc-kazdemu


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kto tu wariat???
PostNapisane: 22 paź 2012, 16:29 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30964
Antysemicki terroryzm

Céline: polemika wokół pisarza-antysemity

Kto mógł przypuszczać, że banalny, urzędniczy okólnik może wywołać taką burzę? Francuskie ministerstwo kultury na początku każdego roku wydaje rodzaj katalogu rocznic umieszczając w nim ok. pięciuset postaci lub wydarzeń z odpowiednimi notami - na użytek informacji bądź celebracji. W tym roku, obok 50 rocznicy pierwszego koncertu mało znanego u nas piosenkarza Johnny’ego Hallydaya, umieszczono tam 50 rocznicę śmierci Louisa-Ferdinanda Celine’a, słynnego na całym świecie autora Podróży do kresu nocy. Dwa tygodnie później katalog poszedł na przemiał, z powodu protestu jednego z rzeczników społeczności żydowskiej we Francji, „łowcy nazistów”, adwokata Serge’a Karlsfelda: Celine był antysemitą.

Karlsfeld zwrócił się ze swoim protestem bezpośrednio do rządu i jego żądanie wycofania Celine’a z listy zostało natychmiast spełnione; specjalne oświadczenie na ten temat wygłosił minister kultury Frederic Mitterrand. Ale, zanim okaże się, co się działo potem, wróćmy do Celine’a.

Antysemityzm z miłości?

Jest to - po Prouście - najczęściej tłumaczony na świecie pisarz francuski. Czyta się go oczywiście również w Izraelu. W jego dziele literackim nie sposób natknąć się na jakiś rasizm – jeśli zatrzymać się na „izmach”, to można z grubsza powiedzieć, że jego książki była przeciwne militaryzmowi, kolonializmowi i kapitalizmowi, ale nie to jest w nich najważniejsze. Celine wywarł olbrzymi wpływ na światową literaturę ze względu na niebywałe nowatorstwo swojej prozy, zarówno pod względem stylu jak i ironicznej myśli – prekursorsko egzystencjalistycznej. Nie wgłębiam się w to, bo nie to kwestionował Karlsfeld.

Celine, oprócz powieści, napisał też cztery pamflety polityczne i jeśli coś je łączy z powieściami, to najwyżej szczerość. Pierwszy był antystalinowski i antysemicki, a trzy pozostałe już tylko antysemickie.

Trudno jednoznacznie określić jak to się stało, że Celine zmienił się w obsesyjnego antysemitę, ale zdaje się, że sporą rolę odegrała w tej historii Elisabeth Craig, amerykańska tancerka, w której pisarz był zakochany do szaleństwa (to jej zadedykował Podróż do kresu nocy). W 1933 roku piękna Elisabeth niespodziewanie rzuciła go i uciekła do Kalifornii. Zrozpaczony Celine pojechał jej szukać, ale tylko po to, by odkryć w końcu, że wyszła ona za mąż za bardzo bogatego mężczyznę, który był jednocześnie Żydem. Można powiedzieć, że od tej pory pisarz z całą pewnością nienawidził Żydów i gardził kobietami, z tym, że pierwsze uczucie zdecydowanie przewyższało drugie. Pamięci o swojej tancerce nie pozbył się do końca życia.

Wkrótce po powrocie z Ameryki pojechał do Związku Radzieckiego, by odebrać pieniądze za wydanie Podróży (często klepał biedę). Po powrocie napisał antystalinowski pamflet Mea culpa, w którym ZSRR nazywał „państwem debilnej biurokracji i barbarzyństwa”. W tym samym roku (1936) wyszła w Paryżu książka Andre Gide’a Powrót z ZSRR.Gide pojechał do Moskwy z delegacją francuskich pisarzy na pogrzeb Maksyma Gorkiego. Wygłosił tam odpowiedni hołd, ale wrócił pozbawiony złudzeń: stalinizm nie był w stanie ukryć swego totalitarnego oblicza. Świadectwa Celine’a i Gide’a kontrastowały z pismami Louisa Aragona, dla którego ZSRR ciągle symbolizował „wspaniałą przyszłość ludzkości.”

Histeryk i wariat

Antysemityzm pisarza wyraził się w pełni w dwóch przedwojennych pamfletach Bagatelles pour un massacre (1937) i L'École des cadavres (1938). Były to dosłownie wściekłe (i obsceniczne) teksty. W pierwszym Celine podejmował liczne tematy, jak głupota i kłamstwo reklam („Reklama! Czego pragnie współczesny tłum? Chce klękać przed złotem i gównem! Uwielbia lipę!”), kino, teatr, literatura i surrealizm, ale kpiny z Żydów bądź otwartą nienawiść można znaleźć w każdym rozdziale. W drugim, już właściwie monotematycznym, przestrzegał przed moralnym „zażydzeniem” świata i proponował zbliżenie z Niemcami, jakby w nich tkwiła „ostatnia nadzieja”.

W czasie wojny, w 1941 roku, wyszła jego ostatnia antysemicka książka Les beaux draps, szybko zresztą zakazana przez reżim Vichy marszałka Petaina. Celine’a trudno nazwać nazistą, bo najwyraźniej za własnym narodem nie przepadał, kpił na całego. Nie przystąpił do żadnych ugrupowań kolaboracyjnych, nie wydał żadnego Żyda, ale czasem pisał do proniemieckich gazet. Hitlerowcy z początku go cenili, bo nie miał nic przeciw okupacji, ale mało brakowało, by został jedynym człowiekiem na Ziemi, którego ukaraliby za… antysemityzm. Mianowicie w pewnym momencie zaczął rozgłaszać, że sam kanclerz Hitler jest Żydem. Z dokumentów pozostawionych w Paryżu wynika, że uznano go za „histeryka” i „wariata”, Niemcy po prostu machnęli ręką.

Po wojnie pisarz przesiedział ponad rok w więzieniu. Doszedł do wniosku, że Hitler „skompromitował antysemityzm” i zabronił wydawania swoich pamfletów. Wkrótce zresztą weszły w życie odpowiednie zakazy i odtąd nie wyszła żadna z jego antysemickich książek, pozostały tylko powieści. Zmarł jako człowiek zmarginalizowany, w rozlatującym się podparyskim domu. Do końca pisał i leczył (był dyplomowanym lekarzem) jako „doktor ubogich”.

Perwersja moralności

Trzy lata temu prezydent Sarkozy, nota bene Francuz pochodzenia żydowskiego, powiedział „Można przecież wielbić Celine’a nie będąc antysemitą, tak jak można wielbić Prousta nie będąc homoseksualistą”. Powiedzmy, że ta myśl, być może mimowolnie, ilustrowała dotychczasowy stosunek do Celine’a: oddzielano jego artystyczne zasługi od politycznych grzechów, choć nikt o nich nie zapomniał. Słowa Serge’a Karlsfelda o „Celinie-łajdaku” wznowiły debatę na temat czy „literacki geniusz” może usuwać w cień „amoralność publicysty” itd., ale polemika poszła w wielu, dość zaskakujących kierunkach.

Po pierwsze, dostało się ministrowi kultury. Ledwo skończył mówić o niemoralnym Celinie podniosły się głosy kwestionujące jego kwalifikacje jako nauczyciela moralności. W 2009 roku musiał się publicznie tłumaczyć z turystyki seksualnej do Tajlandii, gdzie miał utrzymywać stosunki z nieletnimi chłopcami (sprawa rozeszła się po kościach, gdy wyjaśnił, że kochał się wyłącznie z 40-letnim bokserem), a teraz prasa oskarża go o sprowadzanie b.młodych chłopców do swej okazałej, tunezyjskiej rezydencji (F. Mitterrand był wielkim admiratorem obalonego właśnie dyktatora Ben Alego).

Po drugie, dyskusję o moralności zastąpiła dyskusja o roli lobby proizraelskiego we Francji, która wybuchła po wygłoszonych w telewizji słowach znanego krytyka literackiego Erica Naulleau „To skandal, że pewne lobby etniczne dyktuje postępowanie państwu francuskiemu”. Czy to prawda, że Francja nigdy nie miała tak proizraelskiego rządu, jak w aktualnej epoce rządów Sarkozy’ego? Chyba tak, skoro zgadzają się w tej kwestii zarówno ci, którzy to popierają jak i ci, którzy są przeciw. To nie jest zjawisko nadzwyczajne czy odosobnione, w końcu w Polsce też nigdy nie było tak proizraelskiej administracji, jak rząd Donalda Tuska, ale to oddaliło debatę od Celine’a. Pytania „czy popieranie otwarcie rasistowskiego, gwałcącego niemal wszystkie prawa międzynarodowe rządu izraelskiego ma coś wspólnego z moralnością?” były, co najmniej, nie na miejscu.

Po trzecie, wróciła sprawa tzw. kreowania antysemityzmu. Czy Serge Karlsfeld przemyślał perwersyjne skutki swojej głośnej interwencji? Problem w tym, że choć nazwisko Celine’a znalazło się w obszernym katalogu rocznic, właściwie nie przewidziano żadnych celebracji. Ale teraz to się może zmienić. Nie chodzi o karygodne, „celinowskie” tytuły artykułów, które pojawiły się w internetowej publicystyce (w stylu „Pierdolę Serge’a Karlsfelda”), ale o pojawienie się w sieci, po dziesięcioleciach, zakazanych tekstów Celine’a. Pewnie mało kogo mogą one dziś przekonać, ale ich wysyp świadczy o przekorze, którą dałoby się, szczególnie we Francji, przewidzieć.

Philippe Sollers, pisarz i krytyk, który sporo o Celinie pisał, nie jest zachwycony taką reklamą pisarza: „Ta afera jest absurdalna. Zebrałem moje teksty o Celinie w książce, która wyszła w 2009 roku, ale to nie czyni ze mnie notorycznego nazisty! On powiedział coś definitywnego: „Jestem anarchistą do szpiku kości”. Dwaj nasi najwięksi pisarze XX wieku to Proust i Celine. Koniec i kropka.”

http://lubczasopismo.salon24.pl/aelita/ ... antysemity


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kto tu wariat???
PostNapisane: 30 lis 2012, 12:04 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30964
Powaga urzędu, zdrowy rozsądek, dociekliwość śledcza, to cechy ludzi, którzy rekonstruując przebieg zdarzenia próbują odkryć istotne fakty, tymczasem nasza prokuratura wciąż bawi się w tę samą bajkę, z której już nawet co niektóre lemingi wyrosły.

Ścięto brzozę w Smoleńsku

Jeden z najważniejszych dowodów w śledztwie został bezpowrotnie zniszczony przez polską prokuraturę. „Pancerna brzoza", w którą według rządowej wersji katastrofy miał uderzyć Tu-154M, została właśnie ścięta – ustaliła „Gazeta Polska Codziennie".

Piłą motorową obcięto solidne fragmenty pnia brzozy w miejscu złamania drzewa. Informacje „Codziennej" potwierdziła prokuratura wojskowa, która prowadzi śledztwo. – W trakcie ostatniego pobytu prokuratury oraz biegłych w Smoleńsku zabezpieczono do badań dwa fragmenty brzozy – po 1,60 m długości – wraz ze znajdującymi się w drzewie metalowymi częściami – przyznał pułkownik Zbigniew Rzepa, rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej. Oprócz tego zabezpieczone zostały liczne fragmenty gałęzi, które rzekomo miały mieć kontakt ze skrzydłem.

Jeżeli w przyszłości dojdzie do wszczęcia międzynarodowego, niezależnego śledztwa ws. wyjaśnienia przyczyn katastrofy z 10 kwietnia 2010 r., eksperci nie będą dysponowali jednym z najważniejszych dowodów.

– Kluczowe są bowiem nie tylko próbki pobrane z brzozy, ale miejsce, w które rzekomo miał uderzyć tupolew, ustawienie drzewa względem trajektorii lotu czy kąt wbicia odłamków względem ziemi – mówi „Codziennej" Antoni Macierewicz.

Stanisław Piotrowicz, poseł PiS i zarazem prokurator w stanie spoczynku, zwraca uwagę na sukcesywne niszczenie dowodów w śledztwie smoleńskim. – Zaczęło się tuż po katastrofie od wybijania szyb w tupolewie, później przez pozostawienie go na dwa lata na działanie warunków atmosferycznych – tłumaczy.

W październiku „Codzienna" ujawniła, że polska prokuratura dopiero po 2,5 roku od katastrofy badała za pomocą promieni Roentgena „pancerną brzozę".

http://niezalezna.pl/35317-scieto-brzoze-w-smolensku


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kto tu wariat???
PostNapisane: 24 gru 2012, 13:22 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30964
Dzień po końcu świata

No nie, panie Piperman, tego już za wiele! Ja już nie mogę słuchać te rzeczy, co ony mówią, tak samo, jak pani Monika Olejnikówna. Ona też nie mogła słuchać, jak ten - wi hajst der goj? - a -o - ten Terlikowski, zaczął jej mówić, że aborcja to tak jak morderstwo. No, powiedz pan sam - czy można spokojnie słuchać takie rzeczy? Pan może myślisz, że wszystko można słuchać? Jakże „można”, kiedy przecież nie można - i ta Olejnikówna zaczęła na tego, jakże mu tam? - a - na tego Terlikowskiego krzyczeć, że ona nie może już słuchać takie rzeczy. No i słuszna jej racja, - bo po co ona go wezwała do telewizora? Ona wezwała go do telewizora, żeby zwyczajnie - przesłuchać go i zawstydzić, a on, zamiast się przesłuchać i zawstydzić, to on zaczął mówić takie rzeczy. Ja myślę, panie Piperman, że ona już go więcej nie wezwie, bo jak on ma mówić takie rzeczy, to lepiej będzie, jak Olejnikówna przesłucha się sama. Sama się zapyta i sama się odpowie i to będzie git - bo któż może lepiej od niej wiedzieć, jak trzeba odpowiadać? Tego nie wie nawet Niesiołowski, bo on tylko skalibrowany jest ogólnie - ale na szczegóły już musi być naprowadzony. Jak on zostanie naprowadzony, to on już wie, co ma robić; on się pieni, on krzyczy o nienawiść - a jak już się wypieni i wykrzyczy, to on idzie do kasy i tam jemu wypłacają dietę. I powiedz pan sam - po co tu jeszcze jakiś Terlikowski, co to zamiast się przesłuchać i zawstydzić, on mówi takie rzeczy jak jakiś bezwstydnik?

Panie Biberglanz, pan aby na pewno dobrze się czujesz? Jak ja bym nie wiedział, że pan jesteś dobry kupiec, to ja bym panu zapytał, od kiedy pan masz tych objawów. Co mnie pan zawracasz głowę tym całym Niesiołowskim z Olejnikówną? Pan rozumisz - te bezpieczniaki, to ony się nudzą i ony dla rozrywki każą urządzać w telewizorze takie walki kogutów; biorą Niesiołowskiego pokazują mu, dajmy na to, Terlikowskiego i on zaraz się na niego rzuca, gdacze, pióra lecą we wszystkie strony - ale co ja mam z tego za interes? A pan? Pan też nie masz z tego żaden interes. To co mnie pan zawracasz głowę, że pan nie możesz słuchać takie rzeczy? Jak pan nie możesz, to po co pan słuchasz? Pan słuchasz, jakbyś pan nie wiedział, że to są takie makagigi dla głupich gojów. Goje - ony patrzą, ony słuchają, ony potem nawet dzwonią, albo w gazecie u Michnika głosują, który wygrał - ale żeby pan, taki poważny człowiek, bawił się w takie rzeczy? Ja panu nie poznaję!

Oj, panie Piperman, ja nie bawię się w te rzeczy, pan masz rację, ja nie mam w tym żaden interes! Ja co innego chciałem pana powiedzieć, tylko widzisz pan, ja jestem taki zmartwiony, że ja się boję, czy mi się nie zaczyna gonitwa myśli, jak temu prezydentu, co to jest za, a nawet przeciw.

A czego pan jesteś zmartwiony? Kto panu martwi?

Mnie nikt nie martwi, ja sam się martwię. Przecież pan wiesz - goje, ony teraz mają święta, ony kupują choinki, ony kupują bombki na te choinki i wszystko takie - a jak ony kupują, to jak pan myślisz - kto im sprzedaje?

Nu, ja myślę, że to pan im to wszystko sprzedajesz, panie Bibelrglanz - i ja to rozumię. Ale ja nie rozumię, czegoś pan taki zdenerwowany, że pan się zapominasz, co pan chcesz mnie powiedzieć.

A co tu jest do rozumienia, to znaczy - do nierozumienia, panie Piperman? Pan nie masz interes żeby słuchać Olejnikównej - i tu masz pan recht - ale ja widzę, że pan nic nie słuchasz. A jak pan nic nie słuchasz, to jak pan chcesz wiedzieć, co w trawie piszczy? Pan nic nie wiesz o koniec świata?

Jak to ja nic nie wiem, kiedy ja o koniec świata wiem wszystko? Koniec świata to jest koło Witebska. Tak mnie mówił mój dziadek, jak on tam kiedyś poszedł z towarem do jednej wsi, spotkał babę i pyta ją, którędy iść dalej. A ona jemu powiada: dalej? Od nas dalej? Od nas dalej już nie można, od nas można tylko z powrotem. Znaczy się, panie Biberglanz, tam jest koniec świata. Ale po co panu ten koniec świata? Pan tam chcesz robić jakiś interes?

Jaki tam znowu interes, to znaczy tak; koniec świata to jest git interes - ale nie ten, co mnie pan mówisz. Jakiego tam Witebska? Tu nie chodzi o Witebska, tylko o Majów. Ony, uważasz pan, te Maje, ony miały taki kalendarz i ony obliczyły, że koniec świata będzie 21 grudnia tego roku.

A co to za Maje? To jakieś goje?

Zgadłeś pan. To goje, tylko amerykańskie, znaczy się - indiańskie.

Panie Biberglanz - od kiedy pan się przejmujesz, co sobie myślą goje, niechby nawet amerykańskie? Ony nawet jak myślą, to ony przecież nic nie wymyślą. Wymyślić to możesz pan, to mogę ja, to może, dajmy na to, Rotszyld, a nawet z ostateczności Michnik - ale przecież nie goje. A pan mi opowiadasz o jakichś Majach. Co ony robią, te Maje, ony coś sprzedają?

Ony nic nie sprzedają, ony nic nie kupują, bo ich nie ma.

Panie Biberglanz, co pan mnie mówisz takie rzeczy? Pan chcesz mnie powiedzieć, że ony, znaczy się - te Maje - rządzą światem?

A czego jak ja mówię, że ich nie ma, to pan zaraz myślisz, że ony rządzą światem?

No a co ja mam myślić, jak pan tak mówisz? Weź pan Michnika; on mówi, że nie ma Żydów. A znowu goje mówią, że nie ma Wojskowych Służb Informacyjnych. A pan mnie mówisz, że Majów też nie ma. To sam pan powiedz - co ja mam myślić? Jak ich nie ma, to dlaczego ony mają kalendarz? Jak ich nie ma, to kto nakazał końcu świata?

Ony nakazali, ale to było dawno. Ony wszystkie powyginali, ale zostawili kalendarz i ten kalendarz ktoś znalazł i zobaczył, że tam jest koniec świata. 21 grudnia tego roku.

No i co? Panie Biberglanz, ja widzę, że pan masz zegarek. A kalendarz też pan masz? Jakbyś pan miał kalendarz, to byś pan wiedział, że dzisiaj jest już 22 grudnia.

Pan myślisz, że ja nie wiem? Ja wiem - ale widzisz pan - jak dzisiaj jest 22 grudnia, to znaczy, że końcu świata został odwołany. A jak on jest odwołany, to już nie można robić na nim żaden interes. I teraz pan sobie wyobraź, co te głupie goje wymyśliły. Zamiast ogłosić koniec świata najdalej za rok - ony powiedziały, że Maje się pomyliły, ale za to Newton na pewno się nie pomylił, więc koniec świata na pewno będzie, tyle, że dopiero w roku 2060. I pan się dziwisz, że ja nie mogę słuchać takie rzeczy? Jak ja mam robić interes na koniec świata, jak on ma być dopiero w 2060 roku? Panie Piperman, powiedz pan sam, czy to nie jest gewałt, czy to nie jest rozbój? Pan mógłbyś tego słuchać, jak pan byś był na moim miejscu? Czy to prawda, co mówią, że pan masz znajomości w rządzie? To powiedz im pan, żeby ony zrobiły koniec świata wcześniej, bo ja tak długo czekać nie mogę!

x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x x

Wesołych Świąt! Jak mówi się w sferach kupieckich - a dlaczego ony nie mają być wesołe, skoro koniec świata został odwołany? A Boże Narodzenie nie zostało odwołane, przynajmniej na razie - chociaż oczywiście nieubłagany postęp nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Zatem - dlaczego nie mielibyśmy się weselić? Tedy weselmy się - bo komuż weselić się z okazji Bożego Narodzenia, jeśli nie nam - starym kontrrewolucjonierom?

Stanisław Michalkiewicz

http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=2703


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kto tu wariat???
PostNapisane: 03 sty 2013, 12:51 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30964
Bolszewizm to system który nie pozostawia obywatelom nic a nic z dawnej znanej z przeszłości swobody.
Jak sądzę w przyszłości regulacje pójdą dalej w ślad za swoimi dotychczasowymi regulacjami i będą również dotyczyły: spraw sanitarnych, intymnych i wstydliwych. Np. ze względu na konieczność oszczędzania ważnego dobra jakim jest woda, każdy będzie miał prawo do jednego w ciągu dnia użycia spłuczki w ubikacji. Problem kto po kim może korzystać z ubikacji też wydaje się moim zdaniem kluczowy dla dobra ogólnego, gdyż nie powinno się preferować człowieka ze względu na płeć, czy wiek. Być może dygnitarze europejscy i bogaci masoni zachowali by przywilej pierwszeństwa, ale to nie jest istotny problem dla publicznej dyskusji.


Murzynek Bambo - sprzeczne z modelem społeczeństwa unijnego

Unia Europejska pracuje nad nowymi zakazami. Tym razem dotyczyć będą bajek, które są niepoprawne politycznie i sprzeczne z modelem społeczeństwa unijnego.

Murzynek Bambo w Afryce mieszka, czarną ma skórę ten nasz koleżka – ten popularny w Polsce wierszyk Juliana Tuwima może wkrótce trafić na indeks ksiąg zakazanych w Unii Europejskiej.

Dlaczego? Bo euro-urzędasy szykują kolejny głupi pomysł – chcą zakazać bajek, w których jest mowa o murzynach. Główną inspiratorką jest niemiecka minister ds. rodziny Kristina Schröder (36 l.).

Pani minister przyznaje, że swojej niespełna dwuletniej córeczce nie czyta klasycznych bajek. Nie przejdzie jej przez usta na przykład fragment z bajki o Pippi Langstrump, w którym jest mowa o jej ojcu jako o "królu czarnych".

Ale nie tylko bajki o Pippi, czy murzynku Bambo są zagrożone. Cenzorska łapa Unii Europejskiej może spaść także na bajki braci Grimm, uważane przez Niemców za świętość literacką. Dla feministek bajki te są "niepoprawne politycznie", bo nie ma w nich "pozytywnych kobiecych postaci".

W swoim zapędzie pani minister dotarła nawet do Boga. Jej zdaniem nie powinien On być rodzaju męskiego, lecz nijakiego. Czyżby chciała też ocenzurować Pismo Święte?

To jednak nie koniec krucjaty przeciwko książkom. Komisja Praw Kobiet w Parlamencie Europejskim zaapelowała o zakazanie książek, w których mężczyzna zarabia na dom, a kobieta wychowuje dzieci i dba o rodzinne ognisko. Podobno taki model społeczeństwa jest sprzeczny z równością płci, jaka obowiązuje w UE.

Szkoda, że nie wszyscy jej politycy zostali równo obdarzeni rozumem.

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... Itemid=119


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kto tu wariat???
PostNapisane: 03 sty 2013, 16:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niepoprawni.pl/blog/6558/skonczm ... a-nowomowa

Skończmy z lewacką nowomową!

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kto tu wariat???
PostNapisane: 08 sty 2013, 11:07 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30964
Młodzi, wykształceni i z wielkich ośrodków

Kochani, chcieliśmy wczoraj coś Wam napisać o mamie Madzi, ale na osobistą prośbę PDT (dhogie osoby, dziękuję, ale tehaz hobimy inne wrzutki) publikujemy dotąd niepublikowany list od Richiego.

Kochani,

To ja, Richie. Chciałem Wam przekazać, że zim na Podkarpaciu jest dla mnie ciężki. Wprawdzie śniegi trochę stopniały i miejscowi fashyści zrezygnowali z odśnieżania bitych dróg i traktów leśnych dziećmi przymocowanymi do polonezów, ale skostniałe przesądy wciąż gnębią podjasielskie osady. Brodate waginoplusy z dziećmi uczepionymi gruczołów wciąż jeszcze wyśpiewują sprośne kolędy i zupełnie nie dało się tutaj odczuć tej wspaniałej atmosfery Winter Holidays, jakiej doświadcza osoba ulokowana w korporacyjnym, wrażliwym społecznie kolektywie, gdzie można założyć jarmułkę i zapalić Chanukową świecę.

Tymczasem tubylcy po masowych mordach rytualnych dokonanych na karpiach postanowili ogrzać się w ciepełku kolejnej zbrodni nienawiści i wywlekli z gminnej biblioteki Żakowskiego, Środę, Gretkowską, a także książki innych OSOM autorów zakupione dzięki unijnemu dofinansowaniu. Rozpaliwszy ognisko bojówkarze Kaczor-eltern dokładali jeszcze do pieca Lisem i Michnikiem. Zdobyłem się wtedy na heroiczną odwagę i zapytałem wąsatego pisowskiego sołtysa, który widłami wpychał w płomienie „Europejkę” i „Małą książkę o tolerancji”, dlaczego to czynią i czy wiedzą, że dotowanych przez Unię książek nie wolno palić, a dotowanego mleka - nie wolno gotować. Ten nieokrzesany prostak wyśmiał mnie jednak i odparł, że we wsi zgasł ostatni płomyk Betlejemskiego Światełka Pokoju, dlatego muszę rozpalić Ogień Boży na nowo.

Kochani, czuję się tutaj strasznie wyobcowany i zaszczuty, szykanowany przez wszystkich – od dzieci aż po starców. Moje duchowe wsparcie to Bono. Nucę sobie smutno „New Year’s Day” i trochę też z nadzieją „Where the streets have no name” - myśląc ciepło o koledze-geju. Mam plan, śmiały plan ucieczki, jednak jest on tak śmiały, że aż boje się o nim pisać.
Naprawdę uważam jednak, że każda kulturalna osoba powinna mieć możliwość wyboru czy chce być Polakiem-cebulakiem i czy chce uczestniczyć w codziennych seansach nienawiści organizowanych przez ten wielowymiarowo nieudany naród. Jak napisał niegdyś Paulo Coehlo: „każdy zasługuje na to by mieszkać w Beneluksie, być obywatelem Rosji i klientem Starbusia - bo każdy zasługuje na szczęście”.
Mnie jednak odebrano wszystko: pracę w korpo, tożsamość płciową, sushi, Raybany i prostownicę. W zamian dali mi obrazek Kaczafiego.

Tak mało mi zostało.

Wasz Richie.

https://www.facebook.com/MWizWO?ref=stream


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kto tu wariat???
PostNapisane: 26 sty 2013, 11:10 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30964
Ustawka

W sejmie miała dzisiaj miejsce ustawka.
Ustawka, czyli zaaranżowane dla osób postronnych przedstawienie.
Poseł-minister Gowin i jego "konserwatyści" "przeciwstawili się" "żelaznej woli" premiera.
Po pierwsze sam problem, czyli ekstra prawa dla sodomitów i innych dewiantów jest, był i będzie przykrywką dla nieporadnosci tego rządu w innych kwestiach.
Na przykład takie drobiazgi jak wzrost bezrobocia, spadek produkcji przemysłowej oraz inne, są sprawami, o których się powinno mówić w mediach, a się nie mówi.

Jestem skłonny postawić nawet taką tezę, że Donald T. i Jarosław G. odstawili szopkę do kwadratu. Było to po prostu umówione, że tylu a tylu posłów ma zagłosować przeciw tym projektom, a nawet przeciw projektowi własnego klubu.

Uzasadnienie:

Gdyby któryś z tych projektów przeszedł, na przykład ten firmowany przez klub PO. Wtedy sprawa by spadła z pierwszych stron mediów. Projekt procedowany przez komisję, pies z kulawą nogą by się tym przez dłuższy czas nie zajmował - nie było by tematu.

Natomiast odrzucenie tych projektów w pierwszym czytaniu daje od razu całe tony amunicji do dalszego bicia piany oburącz.
Pierwsze głosy już słychać: "Gowin do dymisji", "ciemnogród i oszołomy podnoszą głowy", "wstecznictwo i obskuranctwo górą".
Nikt się jeszcze na dulszczyznę nie powołał, ale spokojnie, całe tygodnie rozwodzenia się nad tym wydarzeniem przed nami. Na dulszczyznę to się pewnie Paradowska powoła - to będzie jej rola i jej poziom. A może jakiś Hartman czy inny tego typu osobnik.

To będzie taki sam serial jak z "małą Madzią i jej matką".
Ilekroć coś istotnego będzie wypływało lub będzie miało szansę wypłynąć, natychmiast ktoś przywoła "haniebne" zachowanie 49 posłów i posła-ministra Jarosława G. w szczególności.

Najbardziej to mnie bawią w tym momencie "prawicowe portale i media". Wygraliśmy, rozsadek zwyciężył.
Nic nie wygraliśmy, żaden rozsądek, to była zwykła hucpa, przemysł przykrywkowy podniesiony na wyższy poziom, a wy tego nawet nie widzicie.

Gdyby Donald T. był rzeczywiście wściekły na posła-ministra Jarosława G., to wtedy obejrzelibyśmy scenę analogiczną do tej gdy Donald T. rugał marszałek sejmu, niejaką Ewę K., a ta bidula stała ze spuszczoną głową i tylko potakiwała. Ponieważ takiej sceny nie było, to wszystko to, co dzisiaj obejrzeliśmy w relacjach z sejmu jest ustawką.

This world is totally fugazi
Andrzej.A

http://niepoprawni.pl/blog/64/ustawka


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kto tu wariat???
PostNapisane: 29 sty 2013, 08:35 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30964
Obsesje z Czerskiej

Paulina Gajkowska

„Gazeta Wyborcza” niezmiennie od 10 kwietnia 2010 roku snuje własną, niezależną od prawdy i faktów opowieść na temat tego, co wydarzyło się w Smoleńsku. Określając – delikatnie mówiąc – odmienne punkty widzenia mianem spisków, oszołomskich teorii czy histerii pisowskich, buduje narrację, w której główną winą za tragedię obarcza –w zależności od koniunktury – prezydenta Lecha Kaczyńskiego, pilotów, generała Andrzeja Błasika, a i zdarza się od czasu do czasu, że odpowiedzialnym za katastrofę w jakiejś mierze i między wierszami okazuje się – według dziennikarzy „Gazety Wyborczej” – Jarosław Kaczyński. Generalnie na Czerskiej niezmiennie od dwóch i pół roku panuje obsesja (tak, wiem, że to słowo przypisuje się zazwyczaj ludziom nieidącym pod rączkę z mainstreamem, jednak niestety właśnie ono najlepiej pasuje do omawianego zjawiska). Obsesja ta polega, krótko mówiąc, na przyjęciu za przyczynę tragedii smoleńskiej presji. Oczywiście, sami dziennikarze na pewno żadnej presji nie odczuwają. Ot, piszą różne prorządowe i prorosyjskie teksty, ponieważ taką percepcję samodzielnie obrali.

I tak w przypływie troski o społeczeństwo dzień po wyemitowaniu przez stację telewizyjną National Geographic pełnego przekłamań i manipulacji filmu „Śmierć prezydenta” „Gazeta Wyborcza” rusza do obrony go przed fanatycznymi węszycielami spisków. Warto dodać, że celem dokumentu jest uwiarygodnienie szeregu nieprawdziwych tez na temat przyczyn i okoliczności katastrofy smoleńskiej, znanych dobrze również z przekazów „Gazety Wyborczej”. Agnieszka Kublik może już spać spokojnie, ponieważ to właśnie ten film, który nie powiedział nic, co mogłoby się nie spodobać Moskwie, ku uciesze zarówno dziennikarki, jak i jej redakcyjnych kolegów – „opowie światu, jak doszło do katastrofy 10 kwietnia 2010 roku”. Autorka tekstu o „nudnej prawdzie” nie artykułuje absolutnie żadnej negatywnej oceny filmu. Czytając jej tekst, można odnieść wrażenie, że chce tak naprawdę wykrzyknąć: ten dokument jest ratunkiem przed niepokojącymi hipotezami, spiskami zagrażającymi naszej pozycji międzynarodowej i wystawiającymi nas na pośmiewisko Europy, ba, świata, pełnymi nienawiści wobec polskiego i rosyjskiego rządu supozycjami! Tak, na pewno wszyscy wyznawcy teorii naciskowej po raz kolejny mogą odetchnąć z wielką ulgą. Wbrew jątrzycielom ma się ona dobrze i jej żywotność w umysłach tych, którzy „rzetelnie rekonstruują fakty”, nie powinna nas już zaskakiwać. A jednak cały czas zadziwia. I to nie tylko fakt, że Agnieszka Kublik w groteskowy sposób broni tez dawno obalonych i nietrzymających się żadnej logiki. Dziennikarze tak bardzo zaangażowani w legitymizowanie indolencji obecnego rządu, który – wbrew płonnym deklaracjom niektórych jego przedstawicieli – pogrzebał śledztwo w sprawie katastrofy, oddając całkowicie pole manewru służbom i organom rosyjskim, zaślepieni tym zaangażowaniem, nie widzą już, jak daleko zabrnęli w jednoczesnym legitymizowaniu kłamstw. Czy to naprawdę nie nosi już znamion obsesji?

http://www.naszdziennik.pl/wp/22312,obs ... skiej.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kto tu wariat???
PostNapisane: 31 sty 2013, 12:26 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30964
PANI PROFESOR PAWŁOWICZ I PROJEKT "GRODZKA"

Grodzka jest tak właśnie pomyślana: jako istota o aparycji boksera i były mężczyzna, do której TRZEBA odnosić się jak do osoby żeńskiej.

Im bardziej Grodzka wygląda jak przebrany facet, tym lepiej. Im bardziej projekt "Grodzka" odbiega od biologicznego standardu kobiety, tym lepiej
.

Bo tu nie chodzi o biologię. Jak mówi profesor Krystyna Pawłowicz - kod genetyczny o przynależności płciowej decyduje (a nie czyjeś urojenia czy tym bardziej mistyfikacje - dodam. Ani tzw. operacje).

Tu chodzi o kod kulturowy, który jest.

Zuchwalcy chcą złamać odwieczny kod kulturowy człowieka. Świętość jedyną nadaną człowiekowi przez Boga.

Niech próbują. Nawet podpowiem: Grodzka na marszałka sejmu to mało. Grodzka na prezydenta! Niech świat ma wreszcie korzyść z istnienia tej całej Polski. Niech ci wszyscy politycy i kamery całego świata widzą jak postępowo postąpiliśmy do przodu.
I tego tym politykom światowym życzę. No, Władimir, Dmitrij - uściśnijcie rączkę pani prezydent:)) Anielka też!

A wy Polaczki nie tłumaczcie się przed sobą, że jesteście tacy śmacy nietolerancyjni i że tak zaraz na szybko zniesmaczacie się jak profesor Pawłowicz powie coś w stylu tak-tak, nie-nie.

I nie popisujcie się, że tak strasznie kulturalną wrażliwość na POZIOM KULTURALNEJ DYSKUSJI macie.

http://aspiryna.salon24.pl/482768,pani- ... kt-grodzka


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kto tu wariat???
PostNapisane: 04 lut 2013, 11:15 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30964
Człowiek w sukience na czele postępu

Grodzka na wicemarszałka! – krzyknął Tomasz Lis. A Monika Olejnik zacytowała statystyki, które dowodzą, że transseksualny człowiek w sukience jest bardzo pracowitym posłem. I tylko jeden lewicowy profesor trochę się wyłożył stwierdzeniem, że po rozpatrzeniu sprawy Grodzkiej Sejm powinien zabrać się do roboty.

Zaczęło się od głosowania nad związkami partnerskimi. Wszystkie projekty ustaw Sejm odrzucił, co oburzyło rzeczników postępu. Polska znów – być może na całe lata – stać się ma przecież bastionem wstecznictwa na tle modernizującej się Europy. Zupełnie tak, jak gdybyśmy nie mieli innych problemów do rozwiązania, tylko takie, czy para osób tej samej płci, którym coś poprzestawiało się w głowach, będzie mogła zawierać formalny związek i czy żyjący na „kocią łapę” leserzy będą mieli takie same prawa jak rodzina, nie biorąc na siebie żadnej odpowiedzialności.

Winnych porażki ustawy o związkach partnerskich znaleziono bardzo szybko. Pierwszym i największym winowajcą był Jarosław Gowin. Liberalne media postawiły więc sobie za cel, by cały ubiegły tydzień minął pod znakiem ministra sprawiedliwości i nie było dnia, by nie domagano się jego dymisji. Szczytów głupoty sięgnęli dziennikarze radia TOK FM, pytający premiera Tuska podczas piątkowej konferencji prasowej, czy… skarcił ministra Gowina.

Drugą osobą, którą obwiniano za fiasko związków partnerskich była oczywiście poseł PiS Krystyna Pawłowicz. Jakkolwiek nie oceniać jej sejmowych przemówień, przyznajmy, że list napisany przez tzw. ludzi nauki, atakujący impulsywną posłankę za słowa krytykujące homoseksualistów to istny kabaret. Może trochę mniej kabaretowe jest to, że owi „naukowcy”, którym – jak można wywnioskować – lepiej wychodzi pisanie listów niż książek, zarzucają poseł Pawłowicz… antysemityzm (!). Jak inaczej można to skomentować, jeśli nie spuszczając zasłonę milczenia na ten okaz niepełnosprawności intelektualnej, prezentowanej przez część polskich akademików.

Szybko jednak, jeszcze chwilę wcześniej załamane polskim grajdołkiem, lewicowo-liberalne elity rozpromieniały! Oto bowiem pojawił się on: człowiek w sukience, czyli… poseł Anna Grodzka. Janusz Palikot – nie zapominajmy o tym, że polityk ów jest pospolitym chamem – postanowił, że jego partia właśnie owego człowieka, przebranego w sukienkę, uczyni marszałkiem Sejmu. Chciałoby się złośliwie napisać, że w historii nie takich już czyniono ważnymi postaciami w ciałach kolegialnych, ale nie warto powracać do przykładu cesarza Kaliguli i jego niechlubnej, senackiej nominacji. O zmarłych nie mówi się w Polsce źle i niech tak zostanie.

Faktem jest, że wokół kandydatury człowieka w sukience zrobiło się głośno i hucznie. Wiadomo, jakie media gardłują, że o to czas, by właśnie ów człowiek dał, niczym hetman, znak kolorową buławą, że w Polsce wcale nie jest tak prowincjonalnie, jak wskazywał na to wynik głosowania nad ustawami o związkach partnerskich. Co bardziej pyszni publicyści – komentatorzy, postanowili nawet zmusić niektórych posłów PO szantażem, by poparli kandydaturę Grodzkiej. Zagłosowaliście przeciwko związkom partnerskim, to teraz nie możecie nie poprzeć człowieka w sukience, który staje na czele postępu.

Od kilku dni Grodzka odprawia też rytualną wędrówkę po mediach. Stanowisko wicemarszałka to w końcu nie byle co. U Moniki Olejnik człowiek w sukience tubalnym głosem zaznaczał, że wprowadza poważną debatę do Sejmu i bardzo się w nią angażuje. Następnie zaś jął łypać pomalowanymi oczyma, wyzierającymi spod okazałej peruki.

Nie wiadomo, jak wielu posłów kupi ten politycznie poprawny spektakl. Wiadomo natomiast, że jego główną, sejmową część fundujemy z własnych pieniędzy my – podatnicy. Czy naprawdę musimy być skazani na zalewanie nas głupimi hasłami o postępie, na czele którego ma stać człowiek w sukience? To absurd przypominający skecze Monty Pythona. Tylko, że angielscy komicy robili je za własne pieniądze.

Krzysztof Gędłek

http://www.pch24.pl/czlowiek-w-sukience ... 150,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kto tu wariat???
PostNapisane: 04 lut 2013, 14:34 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Sama ta propozycja to zwyczajna, z premedytacją przeprowadzona, akcja dalszego plugawienia Polski - naszego parlamentaryzmu, całej jego wielowiekowej tradycji. To dalszy ciąg poniżania nas od czasu, gdy wsadzono naszą flagę w g..no.

Okupant chce przekonać Polaków, by wyrzekli się polskości - stąd takie akcje.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Kto tu wariat???
PostNapisane: 05 lut 2013, 08:06 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30964
Kiedy płeć rzuca się na mózg

Możecie mi oczywiście nie wierzyć, ale kiedy pierwszy raz ujrzałem posłankę Grodzką, to od razu sobie pomyślałem, że płeć można mieć w głowie. Od pierwszego, jeszcze pobieżnego rzutu okiem nie miałem co do tego wątpliwości. Tymczasem okazuje się, że w tej kwestii moje intuicje były wręcz minimalistyczne, gdyż gwiazda ruchu swojego poparcia Palikota idzie znacznie dalej w intymnych zwierzeniach.

Płeć mamy w głowie, w duszy, w sercu” - wyznaje Anna Grodzka. Nie wiem jedynie, dlaczego używa liczby mnogiej mówiąc w pierwszej osobie, ale być może ten gramatyczny feblik to pozostałość po działalności w partiach postkomunistycznych SdRP i SLD. W każdym razie można powiedzieć, że płeć niepodzielnie panuje nad posłanką, skoro ma ją i w głowie, i w sercu, i w duszy. Rzadka dominacja nad osobowością.

Dominację płci w swoim życiu – również politycznym - potwierdziła także w niegdysiejszym wywiadzie z Robertem Mazurkiem sprzed półtora roku. Wówczas wyznała, że jej misją jest "oswajanie ludzi z transseksualnością(...) odmienność była ważnym powodem kandydowania(...)z tą misją poszłam do Sejmu". Tutaj więc nie ma dwóch zdań, że także kandydowanie na wicemarszałka ma w podtekście misję(promocję?!) transseksualności, cokolwiek to dziwaczne sformułowanie miałoby znaczyć.

To jest ważne o tyle, że Grodzka deklaruje dzisiaj, iż jej kandydatura na wicemarszałka nie jest żadną prowokacją, tak jak nie byłaby prowokacją kandydatura kogoś leworęcznego, czy rudego. To są cechy osobiste, mówi Grodzka. Niestety, Grodzka nie pamięta już o swojej transseksualnej misji, z którą, jak sama głośno deklarowała, szła do Sejmu.

Rozmowa z Grodzką w Gazecie Wyborczej zatytułowana jest „Robię swoje”. Bardzo dobrze, każdy powinien robić swoje. Ale co ona teraz uważa za swoje – misję transseksualności, czy merytoryczną pracę parlamentarną? I właśnie tu jest pies pogrzebany, bo te dwie różne deklaracje kwestionują jej wiarygodność. Dzisiaj mówi, że zmiana płci to jej sprawa osobista, ale półtora roku temu to była misja niesiona wysoko na sztandarze.

To jak to w końcu jest? Czy Grodzka będzie wicemarszałkiem merytorycznym, wyrzeknie się swojej transpłciowej misji? Jeśli tak, to niech się jasno wypowie. Nie można tworzyć precedensu, gdyż to zaraz wykorzystają jacyś obsesjonaci. A bo to mało mamy różnych transów - transformersi, translatorzy, transglobaliści, czy choćby transportowcy. Każdy odłam teraz będzie chciał mieć swojego wicemarszałka. Nie można do tego dopuścić, niech więc Grodzka odszczeka tę misję, albo zrezygnuje z kandydowania.

Ja osobiście muszę szczerze wyznać, że nigdy nie zastanawiałem się, gdzie mam swoją płeć, bo jakoś to chyba wiedziałem „od małego”, że się tak wyrażę. Ale być może, nie wykluczam, jestem bezrefleksyjnym bucem, który przeżyje życie nie głowiąc się specjalnie nad wieloma rzeczami, w tym także nad swoją płcią. Jedno wiem na pewno, że ją mam i to mi wystarcza. A ponieważ moja płeć mi nie nie przeszkadza, więc myślę, że jest dobrze umiejscowiona. W każdym razie z Grodzką bym się nie zamienił.

Dawno temu, w zamierzchłych czasach, kiedy studiowałem w Wyższej Szkole Morskiej, studenci młodszych lat, po kilkanaście osób w grupie, mieli wielomiesięczne praktyki na statkach. Jak to zwykle bywało w siermiężnej komunie, państwo ludowe nie mogło pozostawić dwudziestolatków samym sobie na tak długi okres. Stworzono więc instytucję opiekunów praktyk. W opiekunów wcielali się kolejno różni wykładowcy, dla których to była frajda spędzić pół roku w egzotycznej podróży, nic kompletnie nie robiąc, a jeszcze dostając za to nieliche pieniądze.

Jeden z takich wykładowców, świeżo po powrocie z podróży stał się obiektem naszych kpin, podpytywaliśmy go z małpią złośliwością, jak sobie radził z brakiem kobiety. Mieliśmy bowiem po dwadzieścia kilka lat, prawie skończone studia, więc wszystko albo prawie wszystko kojarzyło nam się z seksem. Chyba przesadzam, jednak nie tak znowu wiele. Każdy, dla kogo młodość to wspomnienie dość odległe, chciałby zapewne wrócić do tamtych czasów. Ja również, ale pod pewnym warunkiem – kiedy wspomnę moje szczeniackie wygłupy, to włos mi się jeży na głowie na myśl, że miałbym wrócić do takiego stanu umysłu.

W każdym razie ów wykładowca cierpliwie przeczekał nasze durne śmichy chichy i potem powiedział coś, co stało się dla mnie pewnym punktem odniesienia w życiu. Krótkie zdanie: mężczyzna panuje nad swoją męskością. Ja w każdym razie starałem się swoją płeć trzymać w ryzach. A muszę dodać, że nie jestem pruderyjny i podobnie jak Leopold Tyrmand uważam, iż erotyzm jest klejnotem naszej egzystencji.

Ale klejnot musi mieć wdzięk, styl, szlif i oprawę. Nie mówię tu o fizycznej urodzie. Ja wierzę Grodzkiej, że miała, czy ma nadal problem ze swoją seksualnością. To jest dla mnie oczywiste, że skoro homoseksualiści mają problem z płcią odmienną, to można mieć i ze swoją. Jednak nie można być na serio obrońcą jakiejkolwiek płciowości czy seksualności, jeśli się to czyni z wdziękiem wilka przebranego za babcię Czerwonego Kapturka. W tym sensie posłanka Grodzka jest chodzącą prowokacją wobec tradycyjnego erotyzmu.

Ciekawa historia zresztą z tą płcią w głowie, bo dotychczas spotykałem się z twierdzeniem środowisk feministycznych i homoseksualnych, że płeć jest w mózgu. To jest istotna różnica, bo taka płeć mózgowa nikomu nie wadzi, siedzi sobie w mózgu, jak każda inna kolonia szarych komórek. Natomiast płeć sąsiadująca w głowie z mózgiem może z nim rywalizować, walczyć o dominację, a nawet mogą się nawzajem atakować w celu zawładnięcia jak największym terytorium. A chyba wszyscy wiemy, że nie ma nic gorszego, jak płeć, która się rzuca na mózg.

http://wyborcza.pl/1,75478,13341234,Gro ... swoje.html

http://www.rp.pl/artykul/938000.html?print=tak&p=0

http://seaman.salon24.pl/484267,kiedy-p ... ie-na-mozg


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 54 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /