Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 62 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Feminizm z bliska.
PostNapisane: 14 lip 2009, 11:21 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30310
Beata Zubowicz

Fetysz lewicowych kobiet

Za pomocą feministycznych postulatów lewica chce przeorać tradycyjne społeczeństwo. A kobiety, które na to się nie godzą, kwituje się określeniem „volkslista” – pisze publicystka „Rzeczpospolitej”

Dawno już polskie środowiska lewicowe nie popisywały się taką hipokryzją jak w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Odkąd w Warszawie odtrąbiono sukces Kongresu Kobiet Polskich, w mediach trwa festiwal zapewnień. Znane panie i znani panowie prześcigają się w zapewnieniach, jak bardzo leży im na sercu los kobiet i jak bardzo im ich brakuje – najbardziej w polityce i na najwyższych stanowiskach.

Profesor Wiktor Osiatyński w liście otwartym na Kongres Kobiet: „Jestem feministą, ponieważ wiem, iż nierówność i dyskryminacja płci są tak powszechne, że niemal niedostrzegalne”.

Profesor Magdalena Środa, współorganizatorka kongresu: „W polskim społeczeństwie ponad połowa to kobiety, które nie mają dostatecznej reprezentacji. Dotychczasowy system dyskryminuje nas, naruszając zasadę równości”.

Sławomir Sierakowski, lewicowy publicysta: „W imieniu »Krytyki Politycznej« deklaruję pełne wsparcie dla działań na rzecz wprowadzenia parytetu i ustanowienia skutecznego urzędu stojącego na straży równości płci”.

W najwyższe tony uderzyła „Gazeta Wyborcza”, obwieszczając na pierwszej stronie: „Naród za kobietami”.

Wrażenie, że kobiety w Polsce są uciskane niemal tak bardzo jak w Arabii Saudyjskiej, jest dojmujące. Podobnie jak to, że większość Polek nie marzy o niczym innym, jak tylko o tym, by znaleźć się na tej czy innej liście wyborczej. Ale zająć stosownych do ambicji miejsc nie pozwala im tradycyjny polski ustrój – patriarchat. Ten koronny argument podnoszony jest tak często, że już nikt nawet nie próbuje dociec, co tak naprawdę oznacza. Wiadomo, nieszczęsny patriarchat jest i przeszkadza.

Niewiele też wynika z prób dyskusji na temat udziału kobiet w życiu społecznym i politycznym. Bo też nie o rzeczywistą dyskusję tu chodzi, lecz o jej pozór. Nie o argumenty, lecz o propagandę. Na tym polu zaś środowiska lewicowe są nie do pokonania.


Propaganda sukcesu

Kongres Kobiet Polskich musiał więc zakończyć się sukcesem, a w każdym razie sukcesem medialnym. Wszyscy zdążyli już zostać poinformowani, że kobiety w Polsce są niedoceniane, niedowartościowane i zasługują na więcej. Wszystkie bez wyjątku. Ponieważ stwierdzenie to mile łechce miłość własną każdej z nas, kto by tam jeszcze chciał dopytywać, jakie środowiska firmowały imprezę.

Zresztą co to za różnica, skoro – jak wiadomo – kobiety nie mają poglądów ani przekonań politycznych, etycznych czy religijnych. Nie są zwolenniczkami prawicy czy lewicy, lecz w swoich decyzjach i działaniach kierują się odruchem plemiennym. Są kobietami i dlatego interesują je – albo powinny interesować – „kobiece sprawy”. A że te są zwykle zgodne z lewicowym kanonem, to oczywiście przypadek.

„Bez względu na to, czy mówiły feministki, czy ktoś inny, pewne tematy budziły szczególnie żywą reakcję sali: parytet, prawo do planowania rodziny, in vitro, ograniczenie wpływów Kościoła” – relacjonowano przebieg kongresu w „GW”.

Do mediów szczególnie przebił się jeden temat – parytet. Chyba żadne inne słowo nie zrobiło ostatnio tak oszałamiającej kariery. Parytet stał się fetyszem lewicy. Zaklęciem. Pewnikiem nie do podważenia. Pewnie niedługo zawojuje popkulturę, a wtedy jeszcze trudniej będzie tłumaczyć, że są lepsze sposoby na wyrównywanie szans.


Lewicowcy wiedzą lepiej

Zresztą już dziś dyskusja zwolenników parytetów i jego przeciwników toczy się w rytm przysłowia: gadał dziad do obrazu, a obraz ni razu. Można sto razy powtarzać, że parytety to skrajna niesprawiedliwość. Że jeżeli 50 procent miejsc rezerwuje się dla kobiet, to oznacza, iż o obsadzie stanowisk nie decydują kompetencje, zasługi, umiejętności, tylko płeć. Że przyznanie parytetowych protez tak naprawdę obraża kobiety, bo lekceważy ich talenty, wiedzę i pracowitość. Że inżynieria społeczna nigdy jeszcze nikomu nie wyszła na zdrowie.

Parytetowe protezy obrażają kobiety, lekceważą ich talenty, wiedzę i pracowitość. Inżynieria społeczna nigdy jeszcze nikomu nie wyszła na zdrowie
Na nieuczciwość takiego rozwiązania zwróciły też uwagę w liście otwartym „Nie chcemy parytetów!” kobiety ze środowisk akademickich, biznesowych i dziennikarskich. Apel przygotowały: trzy panie profesor, pięć pań ze stopniem doktora, jedna dyrektor, dwie właścicielki firm i cztery dziennikarki. Potem na forum „Rzeczpospolitej” poparcie dla apelu wyraziło prawie 200 osób, w tym tak znane i szanowane, jak prof. Jadwiga Staniszkis czy publicystka i tłumaczka Agnieszka Kołakowska.

I co? Nic. Sławomir Sierakowski, szef lewicowej „Krytyki Politycznej” i miłośnik praw wszystkich kobiet, był uprzejmy zbyć to w radiowej Trójce w minioną sobotę uroczym prychnięciem: „volkslista”.

Cóż, lewicowcy mają to do siebie, że zawsze wiedzą lepiej, czego ludziom naprawdę potrzeba.


Prymuski patriarchatu

Ale reakcja guru młodej polskiej lewicy pokazuje coś więcej. Chyba nikt tak dobrze nie oddał prawdziwego stosunku tego środowiska do osób niepodzielających zachwytu nad feministycznymi postulatami. Mimo górnolotnych frazesów o chęci poprawy losu wszystkich kobiet chodzi zawsze o to samo: o lewicową rewolucję, która przeorze tradycyjne społeczeństwo. A kto się temu sprzeciwia, traci prawo głosu. Niemal rację bytu.

Władza dla kobiet jest dla lewicowców o tyle interesująca, o ile dotyczy ich własnego podwórka. Bo czy ktoś kiedykolwiek zachwycał się przebojowością Sary Palin, republikańskiej kandydatki na wiceprezydenta USA w ostatnich wyborach? Choć piastowała ona stanowisko gubernatora stanu Alaska, dla lewicowców była głupią babą z prowincji, której bezkarnie można podliczać wydatki na kostiumy.

A czy ktoś zwrócił baczniejszą uwagę na fenomenalną karierę Condoleezzy Rice? Pierwszej czarnoskórej (a drugiej w ogóle) kobiecie na stanowisku sekretarza stanu w amerykańskiej administracji trudno było zarzucić ignorancję. Łatwiej zignorować. Podobnie jak o pokolenie starszą byłą konserwatywną premier Margaret Thatcher, najwybitniejszego obok Winstona Churchilla brytyjskiego polityka XX wieku.

Sukcesy kobiet, które robią karierę po prawej stronie sceny politycznej, miłośników parytetów obchodzą niewiele. Bo to ani poglądy nie te, ani ścieżka kariery. Nie warto więc o nich mówić ani tym bardziej stawiać za wzór. Ot, dziwadła, prymuski patriarchatu.


Złudzenie wspólnoty

Ale gdy trzeba postawić nośną tezę, środowiska lewicowe nie wahają się sięgać po przykłady niekoniecznie ze swojej bajki. Bez specjalnych oporów żonglują zdarzeniami i postaciami, układając na swój sposób historyczne puzzle. Na tym polu także odnoszą sukcesy.

Bo czyż sukcesem nie jest wmówienie ludziom, że Polska jest – i była – krajem ciemnym, tradycyjnym i zacofanym, w którym kobiety dyskryminuje się dla zasady?

A czy jakiekolwiek znaczenie ma to, że w katolickiej Polsce kobiety były bardziej dowartościowane niż na przykład w protestanckiej Wielkiej Brytanii? Że nie musiały zaciekle walczyć z mężczyznami o równouprawnienie? Że na równi z nimi dziedziczyły ziemię i majątki, a prawa wyborcze otrzymały już w 1918 roku, czyli wcześniej niż kobiety w Stanach Zjednoczonych (1920), Anglii (1928), Francji (1944), we Włoszech (1946) czy w Szwajcarii (1971)? Żadne.

W listopadzie ubiegłego roku feministki uczciły 90. rocznicę przyznania Polkom praw wyborczych. Do Sejmu przyszły ubrane w stroje przypominające ubiory posłanek pierwszego Sejmu II Rzeczypospolitej. W podłogę stukały parasolkami. Ale czy dowiedzieliśmy się przy tym, jakie ugrupowania reprezentowały pierwsze polskie parlamentarzystki? Nie zauważyłam, żeby jakoś specjalnie to eksponowano.

A do pierwszego Sejmu weszło osiem pań: Zofia Sokolnicka ze Stronnictwa Demokratyczno-Narodowego, Gabriela Balicka ze Związku Ludowo-Narodowego, Maria Moczydłowska z Narodowego Zjednoczenia Ludowego, Jadwiga Dziubińska oraz Irena Kosmowska z PSL „Wyzwolenie”, Anna Piasecka z PSL „Piast”, Franciszka Wilczkowiakowa z Narodowej Partii Robotniczej (ugrupowanie chadeckie) oraz Zofia Moraczewska z PPS.

Współczesne feministki wolą pogrywać iluzją wspólnoty. Bo przecież liczy się płeć. Dużo bardziej niż doświadczenie życiowe czy przekonania.


Równe mężczyznom

W ogóle o poglądach lepiej nie dyskutować, a wątpliwości zbywać ogólnikami. Ogólniki, zwłaszcza w mediach, dobrze się sprzedają, a poglądy bywają niebezpiecznie różne. Tak jak poparcie dla parytetu.

Bo czy nie jest tak, że najmniejsze poparcie parytet ma wśród inteligencji, kadry kierowniczej i osób z wyższym wykształceniem? Z ostatniego sondażu „GW” wynika, że za parytetem opowiada się więcej osób z wykształceniem podstawowym (72 proc.) i zawodowym (63 proc.) niż średnim (59 proc.) czy wyższym (42 proc.). Przed kilkoma laty zwróciła na to także uwagę czołowa polska feministka prof. Małgorzata Fuszara.

Polki uważają się za równe mężczyznom, dominuje nawet przekonanie, że są od nich lepsze i bardziej odpowiedzialne. Z badań Komisji Europejskiej wynika zaś, że Polki to najbardziej przedsiębiorcze kobiety w Europie (ustępują tylko Francuzkom). Według danych komisji 35 procent dyrektorów, menedżerów i właścicieli firm w naszym kraju to kobiety.

To są fakty. Ale w wypadku walki o władzę nie o nie przecież chodzi.

Rzeczpospolita

http://www.rp.pl/artykul/2,333722_Zubow ... obiet.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Feminizm z bliska.
PostNapisane: 14 lip 2009, 11:59 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Panuje powszechne przekonanie, że kobiety były szczególnie dyskryminowane w Średniowieczu. Toteż chyba niewielu zdaje sobie sprawę, że za czasów Kazimierza Jagiellończyka (środek XV wieku) około 50 % firm handlowych było prowadzonych przez kobiety (wedle dziesiejszej nomenklatury były to "businesswoman"). W Polsce, w odróżnieniu od innych krajów europejskich, kobiety brały udział w wojnach, często stojąc na czele własnych oddziałów. Nie było to częste, bo na ogół niewiasty nie przepadają za wojaczką, ale nie było to ani dziwne, ani zabronione. Emilia Plater to tylko najbardziej głośna polska dziewczyna-wojowniczka w naszych dziejach. Pod tym względem jesteśmy ewenementem. Uważa się, że udział naszych kobiet w wojnach to pokłosie naszych dawnych związków z Sarmatami, gdzie kobiety i mężczyźni na równi brały udział w wyprawach wojennych. W okresie wojen moskiewskich i z Tatarami niejedna bojowo nastawiona "pani na włościach" wystawiała swój oddział wojskowy i na jego czele ruszała w pole.

Dziś lewaki próbują Polakom wmawiać, jak to dyskryminowali w swych dziejach kobiety - podczas gdy prawda jest całkowicie odwrotna. Nigdzie w świecie pozycja kobiet nie była tak wysoka, jak w Polsce. To właśnie Europa Zachodnia bliższa była kulturze Islamu jeśli chodzi o pozycję niewiast - dlatego tam, a nie w Polsce narodził się ruch feministyczny jako reakcja na dotychczasową dyskryminację. Lewaki próbują narzucać nam parytet - idiotyzm obowiązujący już w państwach skandynawskich. Nie zdolności czy wiedza, ale płeć ma decydować, czy dana osoba może nas reprezentować w parlamencie. Parytet oznacza, że mężczyzn i kobiet ma być po 50% - obecnie teoretycznie kobiet może być w sejmie nawet 100%, jeśli taki będzie wybór społeczeństwa.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Feminizm z bliska.
PostNapisane: 14 lip 2009, 14:22 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30310
Asindziej napisał(a):
W Polsce, w odróżnieniu od innych krajów europejskich, kobiety brały udział w wojnach, często stojąc na czele własnych oddziałów. Nie było to częste, bo na ogół niewiasty nie przepadają za wojaczką, ale nie było to ani dziwne, ani zabronione. Emilia Plater to tylko najbardziej głośna polska dziewczyna-wojowniczka w naszych dziejach. Pod tym względem jesteśmy ewenementem.


Ewenementem światowym jest i to że czwarta pod względem wielkości armia koalicji antyhitlerowskiej czyli Armia Krajowa miała w swoich szeregach ok. 20% kobiet.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Feminizm z bliska.
PostNapisane: 14 lip 2009, 19:52 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30310
Asindziej napisał(a):
Emilia Plater to tylko najbardziej głośna polska dziewczyna-wojowniczka w naszych dziejach.


Obrazek

więcej:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Emilia_Plater


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Feminizm z bliska.
PostNapisane: 26 lip 2009, 14:57 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30310
http://www.rp.pl/artykul/2,339922_Brak_ ... ozgu_.html

Brak ojca widać w mózgu

Izabela Filc Redlińska

Umysły dzieci wychowywanych bez jednego z rodziców pracują inaczej — ustalili uczeni


Rola ojca jest niezastąpiona. Dziewczęta dorastające bez niego szybciej dojrzewają płciowo. Wcześniej też zaczynają być aktywne seksualnie i częściej zachodzą jako nastolatki w ciążę. Jak z kolei wynika z innych badań, chłopcy wychowywani przez samotną matkę mają niższe poczucie własnej wartości, a także problemy z wchodzeniem w intymne relacje.

Najnowsze internetowe wydanie pisma „New Scientist” przynosi kolejne dowody świadczące o wadze obecności ojca w życiu dorastającego człowieka. Dostarczył ich zespół Gabrielli Gobbi z kanadyjskiego Uniwersytetu McGill. Jak wynika z pracy naukowców, w mózgach potomstwa wychowanego bez ojca dochodzi do zaburzeń biochemicznych.

Swoje badania uczeni przeprowadzili na myszach kalifornijskich. Podobnie jak ludzie, zwierzęta te są monogamiczne i opiekują się swoimi małymi w parach. Eksperyment polegał na oddzieleniu samicy z potomstwem od samca. Rozłąka zaczęła się trzy dni po przyjściu na świat młodych i trwała do ukończenia przez nie 40 dni. Następnie naukowcy przebadali aktywność mózgu małych myszek. Interesowało ich szczególnie to, co dzieje się w korze przedczołowej. Jest to bowiem obszar odpowiedzialny za nawiązywanie społecznych relacji i ekspresję osobowości. Uczeni sprawdzili jaka jest reakcja tej części mózgu na oksytocynę (wywołuje poczucie przywiązana, stąd nazywana jest hormonem miłości) i inne neuroprzekaźniki.

Okazało się, że odzew był słabszy wśród młodych oddzielonych od ojca w porównaniu do tych, które spędziły z nim cały ten czas. W rezultacie zwierzęta chowane tylko przez samice były mniej zainteresowane relacjonowaniem się z innymi. – Kiedy włożysz dwie myszki do klatki, to zwykle nawzajem się one sobą interesują i dotykają – opowiada Gobbi. – W tym przypadku zwierzęta się ignorowały.

Czy wyniki tego eksperymentu można odnieść do ludzi? Michael Meaney, współpracujący z Gobbi, radzi zachować w tej kwestii ostrożność. Samce kalifornijskich myszy bardziej niż samice są zaangażowani w lizanie młodych. Stąd ich nieobecność może w większym stopniu odbić się na rozwoju myszek i pracy ich mózgu.

Trudno, by dzieci były odporne na te procesy, skoro zachodzą one w głowach samych rodziców. Udowodnił to z kolei zespół izraelskich uczonych, pracujących pod kierunkiem Ruth Feldman z Bar-Ilan Univeristy w Ramat-Gan. W ramach swoich badań odwiedziła ona 80 par, którym dopiero co urodziło się dziecko. Po pół roku udała się do nich z kolejną wizytą. Zauważyła, że przemiana z osób bezdzietnych w rodziców zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn wiązała się z wzrostem stężenia w ich mózgach oksytocyny. Przy czym u kobiet i mężczyzn objawia się to inaczej. Matki z wysokim poziomem tego hormonu częściej wpatrują się w swoje dziecko, czule je dotykają i śpiewają mu. Natomiast ojcowie częściej bawią się z dzieckiem, które z kolei wykazuje do nich większe przywiązanie, niż pociechy mężczyzn z niższym poziomem oksytocyny.

- Ojcowie i matki razem przyczyniają się do społecznego i emocjonalnego dojrzewania swojego dziecka, choć każde z nich w nieco odmienny sposób – komentowała Feldman prezentując wyniki badań podczas konferencji w Denver dotyczącej rozwoju najmłodszych. Mało tego, zdaniem badaczki mężczyźni są wręcz „biologicznie zaprogramowani” do tego, by brać udział w wychowywaniu dzieci.

„New Scientist”

Rzeczpospolita OnLine


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Feminizm z bliska.
PostNapisane: 27 paź 2009, 20:28 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 06 wrz 2009, 07:30
Posty: 1217
Lokalizacja: Polska
To jakieś lewicowe, masońskie, lesbijskie szaleństwo, które trzeba zatrzymać póki się da. Zawsze zadaniem samca było przynoszenie mięsa upolowanego do domowego ogniska przy którym biegała gromadka dzieci i krzątała się kobieta odkurzając zelmerem wyprawione skóry, zmywając naczynia w zmywarce potokowej itd Normalniejsza rodzina była milion lat temu, niż teraz...

To co się dzieje jest rozbijaniem rodziny i podważaniem sensu jej istnienia, a kobietę traktuje się tak samo jak mężczyznę zapominając że my nie urodzimy dzieci. NWO kreuje mechanizmy depopulacji ludzkości i sterowania ludźmi, bo dziecko wytresowane od żłobka będzie niczym automat w społeczeństwie matrixu. Niewolnicy systemu idealni.

Kobieta oczywiście może pracować, ale czy od szkoły do emerytury bite 42 lata gdyby poszła po zawodówce? Niech pracuje po kilka lat (to wymaga innego podejścia do świadczeń emerytalnych, byłoby to SENIORALNE bez związku ze składkami) po odchowaniu dzieci, wtedy dziećmi powinien się zająć na kilka lat facet próbując pracować jakoś dorywczo czy internetem, chałupniczo. Może aktywność lokalna, np w samorządzie, ngo żeby nie zgnuśnieć przy dzieciach, nie zniewieścieć.

Kobieta nie jest równa facetowi, równanie praw polega na czymś innym od ideologii feminizmu, np pomysłu na Partię Kobiet, przy czym patrząc jak kobiety wybierają "nowoczesne" SLD, Kwaśniewskiego i teraz TUSKA z PO, to zastanawiam się czy słusznie macie prawa wyborcze czy nie ;) Może powinny być dopiero po 60-tce ;)

Partia Kobiet, a może świat kobiet... to już było w jakimś filmie... podobnie jak kobiety do kopalni, wyrębu, na traktory, do wojska żeby zabijać i ginąć zostawiając swoje dzieci mądrzejszym mężom o ile są, bo po co facet? Kupi się nasienie od dawcy, in vitro i już, facet zbędny. Pod kołdrę jakąś maszynką ten teges na wysokich obrotach i luz.

Kobiety mają pretensje do niższych płac i mniejszej skłonności pracodawców do zatrudniania, ale faceci mniej chorują, nie rodzą dzieci, to jest specyfika płci, a ekonomia liberalna nie zna litości. Kobiety mają emerytury od 60 roku życia, dlaczego nie wołacie o zrównanie na 65 rok którego WIĘKSZOŚCI FACETÓW nie dożywa umierając wcześniej w pracy, czy tuż po 65 roku... żyją dłużej ludzie mniej zniszczeni pracą, albo emeryci od dekad na wczesnej emeryturze po 15-25 latach pracy np z MSW, MON, czyli ZOMO, WSI itd

Emerytura powinna być od 60 roku życia dla obu płci i zakres wyjątków powinien być niezwykle mały w skali liczb emerytów. Jeżeli praca jest szkodliwa, to po iluś latach powinien być jej zakaz wykonywania i wymuszenie przeniesienia na nowe stanowisko, np z dołu kopalni na górę do lżejszej pracy. Żołnierz może być wartownikiem, służba pomocnicza.

Mnie najbardziej boli że kobiety mają emeryturę wcześniej NAWET jeżeli nigdy nie rodziły, nie wychowywały dzieci, tylko dla matek emerytura powinna być wcześniejsza o rok na każde dziecko, ale maksymalnie 5.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Feminizm z bliska.
PostNapisane: 27 paź 2009, 20:35 
Offline
Stażysta

Dołączył(a): 10 wrz 2009, 14:29
Posty: 162
Co za bełkot, Panie Janie.


Ostatnio edytowano 27 paź 2009, 20:42 przez Arcus, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Feminizm z bliska.
PostNapisane: 27 paź 2009, 20:39 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Kobiety i mężczyźni nie mają żadnych pretensji - to feministki i feminiści mają pretensje. Ani kobieta mężczyźnie nie dorówna w byciu mężczyzną, ani mężczyzna nie dorówna kobiecie w byciu kobietą.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Feminizm z bliska.
PostNapisane: 27 paź 2009, 22:31 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 06 wrz 2009, 07:30
Posty: 1217
Lokalizacja: Polska
Arcus napisał(a):
Co za bełkot, Panie Janie.


Miło mi że zasłużyłem na komentarz, to już coś. Przypominam postulaty z sierpnia 1980, tam było sporo ciekawych pomysłów, w tym wiek emerytalny obniżony.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Feminizm z bliska.
PostNapisane: 24 sty 2010, 13:30 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30310
Artykuł którego celem zapewne jest ohydna manipulacja umysłami niedojrzałych ludzi:

Macierzyństwo jako źródło cierpień

Kobiety nigdy nie pozostają obojętne wobec tematu macierzyństwa. W pewnym momencie życia muszą określić swój stosunek do dzieci. Chcą je mieć, nie chcą, planują, zachodzą w ciążę, nie mogą mieć dzieci, tracą dziecko, wyczekują kolejnego. Dookreśleniem podmiotu kobieta, zawsze będzie dopełniacz dziecko, nawet jeżeli istnieje on w prywatnej opozycji. Pomiędzy te dwa słowa, wkrada się jeszcze jedno. Cierpienie.
Niejedokrotnie pierwszymi symptomami cierpienia z racji określenia się wobec tematu "dziecko", jest już moment, w którym pojawia się chęć zajścia w ciążę. Co będzie jak się nie uda. Co będzie jak okaże się, że nie mogę mieć dzieci. Jeśli moje dziecko będzie chore. Jeśli je znowu stracę.
Najoczywistszym bowiem przykładem cierpienia, mającego swe źródło w macierzyństwie, jest strata dziecka. Poronienie. Śmierć na skutek nieszczęśliwego wypadku czy choroby. Zaginięcie.
Najmniej oczywistym - urodzenie zdrowego niemowlęcia. Pomijając poród, który nawet jako najpiękniejsze przeżycie natury psychicznej, jest okrutnym cierpieniem fizycznym, narodziny dziecka to początek matki, która cierpi. Matki, która się boi. Matki którą przepełniają wątpliwości. Od kwesti ubioru własnego dziecka: czy mu nie za ciepło, czy mu nie za zimno, czy się nie rozchoruje, po kwestie podstawowych funkcji życiowych: czy nie za mało pije, czy nie za dużo śpi, czy nie za szybko oddycha. I nawet jeśli po kilku miesiącach życia dziecka, jego matka w sprawach codziennej opieki popada w sluszną rutynę, to na drodze jej macierzyństwa pojawiają się kolejne trudności. Pierwsze choroby dziecka. Strach. Pierwsze wypadki dziecka. Strach. Pierwsze samodzielne wyjście z domu. Strach. Pierwszy wyjazd na wakacje. Strach. Pierwsza miłość. Strach. Oby nie było wojny. Oby dziecko nie musiało jeszcze tego przeżywać.
Inną odsłoną cierpienia matki, mającego źródło bezpośrednio w jej rozrodczości, jest jej prywatna droga krzyżowa przez życie. Banalne niewyspanie. Banalne, bo niewyspanie matki małego dziecka, kwitowane jest najczęściej machnięciem ręką, a przecież chociażby w Chinach to jedna z najczęstszych metod tortur - pozbawianie snu. Wyrzeczenie się własnego ciała, umęczenie go drogą ciąży porodu, połogu, często również karmienia piersią. Wyrzeczenie się własnego ja - rezygnacja z pracy, często jej utrata, rezygnacja z własnych upodobań, zainteresowań, możliwości, seksu. A jesli nawet kobiecie uda się to wszystko zachować - od figury, po stanowisko pracy i kontakt z kulturą wysoką - najczęściej łączy się to z ostracyzmem społecznym, piętnem wyrodnej matki i co za tym idzie - wyrzutami sumienia.
I nawet jeżeli istnieją matki bezwzględnie szczęśliwe, to nie ma matek idealnych. Nie ma matek, które nigdy nie skrzywdziły własnego dziecka. Nie ma matek, które znalazłyby złoty środek na równowagę pomiędzy szczęściem własnym, a szczęściem dziecka. Realizowanie własnych pasji, praca zawodowa, wyjazdy na wakacje we dwoje z mężem - to wszystko zaważa na trwałości więzi matki i szczególnie malutkiego, dziecka.
Jestem matką dwójki małych dzieci. Sama sobie ukręciłam ten bicz. Ludzie ludziom zgotowali ten los. Macierzyńtwo jako źródło cierpień.

http://fjakfrustratka.blox.pl/2010/01/M ... rpien.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Feminizm z bliska.
PostNapisane: 24 sty 2010, 14:02 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Aerolit napisał(a):
Niejedokrotnie pierwszymi symptomami cierpienia z racji określenia się wobec tematu "dziecko", jest już moment, w którym pojawia się chęć zajścia w ciążę. Co będzie jak się nie uda. Co będzie jak okaże się, że nie mogę mieć dzieci. Jeśli moje dziecko będzie chore. Jeśli je znowu stracę.

Strach przed wyjściem z domu - a co będzie, jeśli złamię nogę? co będzie, jak samochód mnie przejedzie? A jak ktoś mnie napadnie? A jak mnie paraliż chwyci? A może zapomnę, jak się chodzi?

Itd. itp. - ot sofistyka ohydnych kłamców, prymitywnych manipulatorów myśli. To język sług bestii - bo strach jest językiem szatana.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Feminizm z bliska.
PostNapisane: 24 sty 2010, 14:10 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 lip 2009, 18:26
Posty: 1342
Pomimo wpisania w konstytucje, o braku dyskryminacji, ze względu na płeć, kobieta pracująca na tym samym stanowisku co mężczyzna, może iść na emeryturę 5 lat wcześniej! Czy to nie jest dyskryminacja? Polskie "sądy" uważają, że nie, że ustawa określająca wiek emerytalny, może łamać konstytucję!

_________________
Uśmiech i życzliwość łagodzi obyczaje.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Feminizm z bliska.
PostNapisane: 28 maja 2010, 21:48 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://blogmedia24.pl/node/30524

Autor słusznie określił feministki mianem kobietonów. Kobietony zrobiły na zebraniu sondaż - 46% dostał Komorra, a drugi był Napierdalalski - 33%. Jarosław Kaczyński otrzymał 6% głosów, co jak na to środowisko jest wynikiem superrewelacyjnym.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Feminizm z bliska.
PostNapisane: 27 cze 2010, 22:53 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://blogmedia24.pl/node/32232

Feministki głoszą, że chcą wolności dla kobiet. W rzeczywistości chcą ograniczyć kobiety jedynie do ich funkcji seksualnych. Darmowa aborcja bez ograniczeń ma sprawić, że kobieta w razie czego będzie mogła szybko odzyskać możliwość służenia swymi wdziękami. Kobieta w myśl feministycznych idei ma być albo seksmaszyną, albo maszyną do rodzenia - i na tym jedynie ma polegać wolność kobiecego wyboru. Kobieta "wyzwolona" ma być jedynie takim bardziej inteligentnym manekinem z seks-szopów, ciągle gotowym do użytku. Dla takich "wolnych" kobiet, które nie pragną słyszeć słów "kocham cię mamo", ale przedkładają nad to codzienne orgie seksualne, pełne alkoholu, narkotyków i towarzyszących im wulgaryzmów, "dzień cipki" jest jedynym świętem, jakie są godne obchodzić. Wolne od przyzwoitości, wolne od ludzkich uczuć, i ciągle gotowe, jak każda maszyna, do użytku. Czy kiedyś, w miarę postępującego postempu, będą miały zamontowane guziki? Guzik włączony - cipka działa, wyłączony - nie działa. W zależności od potrzeb użytkownika. Ku chwale wolności kobiet, by je wyzwolić od macierzyństwa.

I taka wyzwolona nie musi już wysilać umysłu, jak utrzymać dzieci, jak wychować je na mądrych ludzi, jak sprawić, by lepiej się uczyły etc. etc. Żadnych zmartwień, żadnych wysiłków umysłowych - 100% wolności, pełne wyzwolenie, wystarczy tylko umieć się rozebrać i ubrać. Ot cała wiedza - żadna szkoła nie jest wtedy potrzebna.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Feminizm z bliska.
PostNapisane: 28 cze 2010, 07:40 
Offline
Redaktor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 07 cze 2010, 02:35
Posty: 587
Parytetom mówię nie. To jest jakiś głęboko-socjalistyczno-głupkowaty wymysł. Jak pozwolimy tutaj na parytety, to tylko czekać aby w przyszłości domagali się ich np. homoseksualni itd.

A takie gadki, że kobiety tu są uciskane, czy nie mają reprezentacji, to kompletne bzdury.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 62 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 6 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /