Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 500 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 29, 30, 31, 32, 33, 34  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: SPORT
PostNapisane: 07 sty 2017, 10:56 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://kuprawdzie.pl/tak-sie-przechodzi-do-historii/

Tak Się Przechodzi Do Historii Polskiego I Światowego Sportu! Gratulacje!
Posted By: Stanisław Olsztyn 6 stycznia 20176 stycznia 2017

Obrazek

Turniej Czterech Skoczni − najbardziej prestiżowy turniej w skokach narciarskich. Zawody rozgrywane są na skoczniach w Niemczech (Oberstdorf, Garmisch-Partenkirchen) i Austrii (Innsbruck, Bischofshofen), na przełomie roku. Konkurs w Ga-Pa rozgrywany jest zawsze 1 stycznia. Zwycięzcą zostaje zawodnik, który zdobył największą liczbę punktów we wszystkich czterech konkursach łącznie.
Turniej roz­gry­wany jest od 1953 i dzisi­aj zakończyła się jego 65-ta edy­c­ja. Do dzisi­aj — z pol­s­kich skoczków nar­cia­rs­kich — zwycięst­wo w TCS miał wpisane w sportowym CV, tylko Adam Małysz w sezonie 2000/2001. W edy­cji 2002/2003 Adam Małysz zajął 3 miejsce i to były wszys­tkie medalowe pozy­c­je wywal­czone na niemiecko-aus­tri­ac­kich skocz­ni­ach.



Konia z rzędem temu, kto przewidzi­ał, że w tej edy­cji dwóch Polaków zajmie dwa pier­wsze miejs­ca! O ile zwycięst­wo Kami­la Stocha moż­na było prog­no­zować, to drugie miejsce Pio­tra Żyły jest… super niespodzianką! Mało tego. Maciej Kot zajął czwarte miejsce! A wszys­tko to, oczy­wiś­cie zasłu­ga samy­ch skoczków, ale tym razem naszym skoczkom pomogła… waleczność Daniela Tande. Chłopak postaw­ił wszystko na jed­ną kartę i popełnił błąd, który omal się nie zakończył upad­kiem. Ten skok zepch­nął go na trze­cie miejsce, i to moż­na określić jego szczęś­ciem w nieszczęś­ciu.
Kamil Stoch zwycięża­jąc w TCS dołączył do eli­tarne­go grona skoczków, którzy zdobyli Wielkiego Szle­ma w skokach nar­cia­rs­kich. Zdoby­ciem mis­tr­zost­wa świata, mis­tr­zost­wa olimpi­jskiego i krysz­tałowej kuli za Puchar Świata wraz z tryum­fem w TCS, doty­chczas mogło się szczy­cić tylko czterech skoczków.
Tak się przechodzi do historii polskiego i światowego sportu! Gratuluję postawy w Turnieju Czterech Skoczni wszystkim polskim skoczkom. Prowadzimy w Pucharze Narodów i oby tak do końca sezonu. No i tegoroczne Mistrzostwa Świata mogą być pod nasze dyktando! Oby! Czego Wam i sobie życzę ��


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: SPORT
PostNapisane: 11 sty 2017, 08:58 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wpolityce.pl/sport/322715-fifa-r ... jnowsze%29

FIFA rozszerza liczbę uczestników mundialu. Od 2026 roku zagra 48 drużyn
opublikowano: 2017-01-10 12:19:30+01:00

Obradująca w Zurychu Rada Międzynarodowej Federacji Piłkarskiej (FIFA) powiększyła liczbę uczestników mistrzostw świata z 32 do 48 drużyn. Pierwszy mundial w nowej formule odbędzie się w 2026 roku.
Po reformie turnieju 48 uczestników zostanie w pierwszej rundzie podzielonych na 16 grup po trzy drużyny. To oznacza zwiększenie łącznej liczby meczów z 64 do 80. Wtorkowa decyzja zapadła jednomyślnie.
Szczegóły dotyczące podziału miejsc w turnieju dla poszczególnych kontynentów mają zostać przyjęte w maju podczas Kongresu FIFA w Bahrajnie. Obecnie Europa dysponuje 13 (najwięcej ze wszystkich kontynentów).
W pierwszej edycji MŚ - w 1930 roku w Urugwaju - wystąpiło 13 reprezentacji. W kolejnych trzech mundialach liczba uczestników się zmieniała (kolejno 16, 15, 13). W latach 1954-78 regularnie grało po 16 drużyn. Od 1982 do 1994 roku w turnieju uczestniczyły 24 drużyny. Obecna formuła - z udziałem 32 zespołów - obowiązuje od MŚ 1998 we Francji.
Tak pozostanie również w 2018 roku podczas mundialu w Rosji oraz w 2022 roku w Katarze.

lap/PAP


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: SPORT
PostNapisane: 19 sty 2017, 12:03 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historia.org.pl/2017/01/18/stani ... yk-kurier/

Stanisław Marusarz – narciarz, olimpijczyk, kurier
Dzieje sportu i wychowania fizycznego w Polsce, Historia najnowsza, Historia sportu, Olimpizm i historia ruchu olimpijskiego | Artur Kolęda | 18 stycznia 2017 12:02

Stanisława Marusarza określano wieloma przydomkami - „Stani„, „Król nart„, „Legenda„, ”Dziadek”, ”Marusar”. Wszystkie brały się z sympatii i podziwu. Nie sposób znaleźć też człowieka, który był jego wrogiem, nie sposób znaleźć o nim opinii negatywnej. Czy mamy do czynienia ze świętym? Nie – to był prosty góral, który stał się jednym z najwybitniejszych polskich narciarzy, a jego życie to gotowy scenariusz na wysokobudżetowy film hollywoodzki.

Obrazek
Stanisław Marusarz

Urodził się w Małym Żywczańskim w Zakopanem 18 czerwca 1913 r. jako drugi syn gajowego Jana Marusarza i Heleny z domu Tatar. Pierworodny, zgodnie z góralskim zwyczajem, otrzymał imię ojca. Po Stanisławie przyszły na świat jeszcze cztery dziewczynki, w tym najbardziej dzisiaj znana i pamiętana - Helena. Całe rodzeństwo z zapałem uprawiało wszelkie możliwe rodzaje aktywności fizycznej, adaptując do tych celów sprzęty domowe i gospodarskie jak chociażby bednarki, wygięte deski z beczek, które – jak odkryli mali Marusarzowie – świetnie się sprawdzały w zjazdach ze stoku na mokrej trawie bądź śniegu. Pierwsze swoje narty wykonywali ze zgiętego drzewa przeznaczonego na płozy do sań, a za wiązania służyły... kawałki sznurka przywiązane do wbitych gwoździ. Na takim właśnie sprzęcie młody „Staszek„ wygrał swoje pierwsze zawody (w zjeździe) zorganizowane przez lokalne ognisko Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół„ w podhalańskich Lipkach. Tam też znajdowała się juniorska skocznia narciarska, gdzie w wieku lat dziewięciu uczył się narciarskiego ”latania”. Wiedział już wtedy, że to jest właśnie ta dyscyplina, która go najbardziej pociąga (pasję musiał ukrywać przed rodzicami uważającymi skoki narciarskie za zajęcie bardzo niebezpieczne, wręcz samobójcze)1.

Oglądał też „prawdziwe” skoki na zakopiańskiej Jaworzynce (Krokiew była dopiero w budowie), gdzie mógł wychwytywać i oceniać różnice w ówczesnej technice lotów. Za styl klasyczny uważano wtedy wyjście z progu do pozycji pionowej całego ciała, wyprostowane ręce wykonywały ruchy przypominające pracę wiatraka, dzioby nart opuszczone łapały powietrze na górne swoje płaszczyzny. Już wtedy jednak swoich zwolenników zdobywał tzw. styl norweski z nartami uniesionymi do góry i ciałem skoczka wychylonym do przodu ze zgięciem w biodrach.

Marusarza pasjonowało też obserwowanie powstającej wtedy skoczni Wielka Krokiew – przysłuchiwanie się rozmowom i dyskusji budowniczych. Nie mógł nawet przypuszczać, jak bardzo ta wiedza mu się kiedyś przyda...


Pierwsze sukcesy

Pierwsze swoje zawody w skokach wygrał jeszcze na małej skoczni w dolinie Jaworzynki w 1926 r., osiągając „zawrotną” odległość 14 metrów, skacząc w... odświętnym góralskim stroju. Nagrodą były piękne narty z rzemiennymi wiązaniami, a także notka prasowa z nazwiskiem młodego zwycięzcy. Na dzień konkursu możemy chyba datować początek kariery zawodniczej Marusarza. Wtedy rozpoczął teoretyczne i praktyczne treningi w Sekcji Narciarskiej Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego pod okiem Ignacego Bujaka. Mógł też przyglądać się z bliska zajęciom profesjonalnych skoczków zarówno z Sekcji, jak i zakopiańskiego ogniska „Sokoła”.

Obrazek
Wielka Krokiew - miejsce sukcesów Marusarza

Rok po juniorskim zwycięstwie wystartował po raz pierwszy w zawodach seniorów na Wielkiej Krokwi mając... 14 lat! Zapewnił sobie 3 miejsce skokiem na odległość 44 m. Zwycięzca, słynny Bronisław Czech, był tylko o 4 m lepszy od nowicjusza.

Dwa lata później przyszedł czas na chrzest zagraniczny młodego skoczka – w czeskim Starym Smokowcu wygrał wszystkie konkurencje - bieg płaski na 8 km, bieg zjazdowy oraz konkurs skoków. W 1930 r., w wieku 17 lat, po raz pierwszy wygrał seniorski konkurs skoków na Wielkiej Krokwi, pokonując wszystkich zawodników krajowych.

Kolejne sukcesy posypały się jak z rękawa: czterokrotne Mistrzostwo Polski w skokach (w latach: 1932, 1933, 1936, 1937), trzykrotne w kombinacji klasycznej (1932, 1935, 1936), trzykrotne w zjeździe (1931, 1933,1939) również trzykrotne w biegach sztafetowych (1932, 1933, 1936), a także Mistrzostwo Polski w kombinacji alpejskiej w 1933 r2.

Dwukrotnie reprezentował Polskę na Igrzyskach Olimpijskich: w 1932 r. w Lake Placid oraz w 1936 r. w Garmisch-Partenkirchen. Zdobyte w 1938 r. wicemistrzostwo świata w skokach w fińskim Lahti zaowocowało tytułem najlepszego sportowca Polski roku w plebiscycie „Przeglądu Sportowego” oraz zdobyciem Wielkiej Honorowej Nagrody Sportowej przyznawanej wtedy przez Państwowy Urząd Wychowania Fizycznego i Przysposobienia Wojskowego (w 2009 r. nagroda została reaktywowana).


Czas największych wyzwań

Po Kampanii Wrześniowej 1939 r. Zakopane i Tatry zaroiły się od polskich patriotów chcących przedostać się na Węgry, a stamtąd do Francji, do odtwarzającego się Wojska Polskiego. Powstała cała grupa przewodników – kurierów tatrzańskich przeprowadzających ludzi, przenoszących materiały konspiracyjne, tajną pocztę i pieniądze. Stanisław Marusarz stał się jednym z nich3.

Niestety, wiosną 1940 r. został dwukrotnie schwytany przez współpracującą z Niemcami słowacką Straż Graniczną. Za pierwszym razem wyskoczył przez okno z posterunku Straży w Szczyrbskim Plesie, wyleczył rany u znajomego Słowaka i dostał się do Zakopanego. W drugim przypadku dosłownie metry dzieliły Marusarza i jego żonę Irenę od osiągnięcia celu - bezpiecznych dla Polaków Węgier. Na moście granicznym na rzece Hornad zostali złapani i oddani w ręce hitlerowców. Po ciężkim przesłuchaniu w siedzibie zakopiańskiego gestapo – osławionym „Palace” - został przewieziony do więzienia przy ulicy Montelupich w Krakowie.

W tym samym czasie Słowacy schwytali siostrę Stanisława, Helenę, podobnie jak on – kuriera tatrzańskiego. Trafiła również na Montelupich i niestety została rozstrzelana 12 września 1941 r. pod Tarnowem.

Taki sam los czekał Stanisława, z czego ten zdawał sobie sprawę. Jedyną szansą ratunku była ucieczka. 2 lipca 1940 r. więźniowie z celi wygięli kraty nogami od taboretu, po czym starali się przecisnąć na zewnątrz. Musieli wyskoczyć z drugiego piętra, pokonać wewnętrzny dziedziniec, wdrapać się na czterometrowy więzienny mur, przebiec jego grzbietem żeby zeskoczyć w końcu na ulicę. Marusarz utknął pomiędzy kratami, zwisając głową w dół. Współwięźniowie wypchnęli go, a ten, spadając, zdołał okręcić ciało i wylądować na obie nogi amortyzując uderzenie ugięciem kolan. Wykonał więc coś w rodzaju narciarskiego telemarku. Jego towarzysz z celi złamał przy upadku nogę, co oznaczało koniec jego ucieczki i śmierć. Tylko dwóm więźniom udało się uciec: Stanisławowi Marusarzowi i Aleksandrowi Bugajskiemu – podoficerowi Wojska Polskiego. Dla Marusarza był to skok, który uratował mu życie4.


U węgierskich przyjaciół

Przez Zakopane przedostał się do Budapesztu – jako Stanisław Przystalski – gdzie musiał już pozostać w licznym gronie polskich uchodźców. Natknął się na niego znajomy z przedwojennych zawodów, Gyula Belloni. Był on zaprzyjaźnionym z Polakami węgierskim biegaczem narciarskim. Do 1941 r., reprezentując węgierski Czerwony Krzyż, w zajętym przez Sowietów Lwowie, organizował przerzuty Polaków na Węgry jako sanitariuszy Czerwonego Krzyża bądź nawet jako żołnierzy węgierskiej armii.

Dzięki jego wstawiennictwu Stanisław Marusarz (a raczej Przestalski) został zatrudniony w Węgierskim Związku Narciarskim jako trener skoczków i zjazdowców, a także konsultant i budowniczy skoczni w Koszycach5.

Po ponownym przyłączeniu Zakarpacia i Północnego Siedmiogrodu w latach 1939-1940 Węgry znów dysponowały terenami wysokogórskimi. Władze w Budapeszcie postanowiły stworzyć Narodowe Centrum Sportów Zimowych, „węgierskie Garmisch”, które umożliwiłby organizację międzynarodowych zawodów sportowych, a nawet Zimowych Igrzysk Olimpijskich. Na lokalizację wybrano miejscowość Borsafüred w Górach Rodniańskich. W 1941 r. ruszyły roboty budowlane, w 1943 r. rozpoczęto budowę największej w Europie skoczni narciarskiej. W tych pracach ekspertem był właśnie Stanisław Marusarz, któremu przydały się przemyślenia i doświadczenie zdobyte w czasie obserwacji powstającej skoczni krokiewskiej.

20 lutego 1944 r. nadszedł czas na zawody inauguracyjne z udziałem znanych niemieckich zawodników. Chociaż Marusarz nie wystąpił w oficjalnych zawodach, swoim rozpoczynającym konkurs skokiem ustanowił rekord skoczni – 88 m. Jeden z niemieckich skoczków – Sepp Weiler – rozpoznał swojego dawnego rywala, ale zdobył się na ludzki gest, podał mu rękę i nie wydał go niemieckiej służbie bezpieczeństwa.

Po wojnie przywrócone do Rumunii Borsafüred zmieniło nazwę na Borşa Complex i utraciło swoje znaczenie, Węgry zaś straciły szansę na zorganizowanie zimowych igrzysk.

Życie Stanisława Marusarza jeszcze raz zawisło na włosku, kiedy tuż przed zdobyciem Budapesztu przez Sowietów SS – mani schwytali ukrywającego się Polaka i prowadzili go już na rozstrzelanie. Nagły wybuch pocisku artyleryjskiego spowodował zamieszanie, z którego skorzystał Marusarz, skrywając się w okolicznych ruinach6.


Wyczekiwany powrót

W 1945 r. powrócił do Zakopanego i do ukochanych sportów zimowych. Został pierwszym po wojnie mistrzem Polski w kombinacji norweskiej i skokach. Sukces z 1946 r. powtórzył jeszcze czterokrotnie.

Obrazek
Cezary Chlebowski przeprowadza wywiad z Marusarzem w czasie Mistrzostw Polski w 1952 roku

Tak jak wielu mających wtedy „kłopoty” ze Służbą Bezpieczeństwa wyjechał na tzw. Ziemie Odzyskane, do Karpacza, gdzie podobnie jak w czasie wojny pomagał w przejściu przez góry ludziom chcącym wydostać się z Polski na Zachód. Projektował też trasy zjazdowe i... skocznię narciarską na Orlinku, która otrzymała później jego imię.

Reprezentował Polskę na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Sankt Moritz (1948) i w Oslo (1952), nie tylko w skokach, ale również podczas ceremonii otwarcia Igrzysk niosąc polską flagę jako chorąży ekipy.

W 1957 r. postanowił zakończyć karierę. Pod jego okiem przygotowywano Wielką Krokiew do mistrzostw świata w 1962 r., które potem otworzył jako przedskoczek. Cztery lata później organizatorzy Turnieju Czterech Skoczni poprosili go, aby wykonał to samo w Garmisch -Partenkirchen. Zrobił to, skacząc... w garniturze. Ostatni skok wykonał w 1979 r. w wieku 66 lat!

Doczekał się nadania Wielkiej Krokwi jego imienia w 1989 r. Był trzynastokrotnie odznaczany – w tym Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari za swoje dokonania wojenne.

Zmarł na zawał serca 9 października 1993 r. na Pęksowym Brzysku – Cmentarzu Zasłużonych w Zakopanem. Odbywał się tam wtedy pogrzeb Wacława Felczaka - dowódcy Marusarza z okresu „kurierskiego”. Stąd obecność na uroczystości ówczesnego ambasadora Węgier w Polsce - Akosa Engelmayera. To na jego rękach zmarł Stanisław Marusarz, kiedy stracił przytomność w czasie wygłaszania mowy pożegnalnej dla swego wojennego przyjaciela. Na tym samym cmentarzu został też pochowany.

Oprócz wyliczonych powyżej osiągnięć Marusarza, pozostanie też po nim określenie czerwonej czapeczki, w której miał zwyczaj startować - „marusarka”.

***

„Miałem szczęście poznać osobiście Stanisława Marusarza w 1986 roku, kiedy przebywając wraz z moimi rówieśnikami na koloniach w Zakopanem, wziąłem udział w zorganizowanym przez opiekuna naszej grupy spotkaniu z „ciekawym człowiekiem” - jak to wtedy nazywano. Chodziło się na takie spotkania raczej niechętnie, jednak tym razem już po kilku minutach na sali była cisza jak makiem zasiał, a my wszyscy słuchaliśmy jego wspomnień wojennych z szeroko otwartymi oczami i rozdziawionymi buziami. Udało mi się zdobyć autograf i zrobić wspólne zdjęcie ze Stanisławem Marusarzem. Nigdy sobie nie wybaczę, że gdzieś to zapodziałem.”



Bibliografia :

1. Gawkowski R., Sport w II Rzeczpospolitej, Warszawa 2012.
2. Łożański J., Orzeł z Budapesztu. Wspomnienia kuriera KG AK, Warszawa 2012.
3. Marusarz S., Na skoczniach Polski i świata, Warszawa 1974.
4. Marusarz S., Skok, który uratował i życie, Warszawa 1974.
5. Szatkowski W., Stanisław Marusarz król nart, Zakopane 1999.
6. Zieleśkiewicz W., Encyklopedia sportu. Gwiazdy zimowych aren, Warszawa 1992
7. Żak P., Historia polskiego sportu, Bielsko-Biała 2015.


Strony internetowe:

1. www.olimpijski.pl [dostęp:19.12.2016]
2. www.skijumping.pl [dostęp:19.12.2016]


Korekta: Klaudia Orłowska

1. S.Marusarz, Na skoczniach polski i świata, Warszawa 1974, s. 2-14. [↩]
2. W. Zieleśkiewicz, Encyklopedia sportu. Gwiazdy zimowych aren, Warszawa 1992, s. 139. (http://skijumping.pl/artykuly/dodatki/m ... l_wyn.html [dostęp:19.12.2016) [↩]
3. Realia i codzienność kurierską opisuje m. in. Jan Łożański w swoich wspomnieniach Orzeł z Budapesztu. Wspomnienia kuriera KG AK, wydanych w Warszawie w 2012 r. [↩]
4. S.Marusarz, art. cyt., s. 121-123. [↩]
5. J. Łożański, Orzeł z Budapesztu. Wspomnienia kuriera KG AK, Warszawa 2012, s. 352 [↩]
6. S.Marusarz, art. cyt.,. s. 121-123. [↩]


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: SPORT
PostNapisane: 26 sty 2017, 10:36 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wpolityce.pl/sport/324714-z-gadz ... +Najnowsze)

Z gadżetów Realu Madryt znika krzyż. Kompromitująca umowa z państwami Bliskiego Wschodu stała się faktem

Kolejnym logicznym krokiem winno być wycofanie klubu z rozgrywek ligi hiszpańskiej i start w lidze Arabii Saudyjskiej.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: SPORT
PostNapisane: 03 lut 2017, 09:39 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wpolityce.pl/sport/325865-chiny- ... jnowsze%29

Chiny futbolową potęgą? Do końca roku Chińczycy będą mieć 20 tys. szkółek piłkarskich
opublikowano: 2017-02-02 10:07:10+01:00


fot.youtube.pl

Popularność piłki nożnej w Chinach rośnie z roku na rok i jak grzyby po deszczu powstają szkółki dla dzieci. Obecnie jest ich 13 tys., a do końca roku ma pojawić się kolejnych siedem tysięcy. W 20 tysiącach akademii będzie wówczas trenować 30 milionów adeptów futbolu.
Działacze planowali, iż liczbę 20 tysięcy szkół najczęściej związanych z kształceniem na poziomie podstawowym - w każdej 1500 uczniów - osiągną w 2020 r. Zainteresowanie programem, który rozpoczął się trzy lata temu i rozwija się dynamicznie, przeszło jednak ich najśmielsze oczekiwania.
Kolejnym celem jest powołanie do 2025 roku 50 tysięcy szkółek piłkarskich. Fanem najbardziej popularnej dyscypliny na świecie jest prezydent Chin Xi Jinping.
Chińska liga przyciąga coraz więcej znanych piłkarzy i trenerów, kusząc ich ogromnymi pieniędzmi. Pracują tam m.in. były szkoleniowiec Chelsea Londyn i Tottenhamu Hotspur Portugalczyk Andre Villas-Boas, który jest trenerem zespołu Szanghaj SIPG. Występują w niej m.in. Brazylijczycy Hulk i Oscar, Belg Axel Witsel, Ghańczyk Asamoah Gyan czy Argentyńczyk Carlos Tevez.
Pod koniec grudnia jeden z klubów zaproponował Realowi Madryt 300 milionów euro za Portugalczyka Cristiano Ronaldo, a jemu samemu pensję w wysokości 100 mln rocznie. Oferta nie została jednak przyjęta.
Szkoleniowcem reprezentacji Chi, która jest klasyfikowana na razie na odległym 81. miejscu w rankingu FIFA, jest słynny Włoch Marcello Lippi.

ann/PAP

autor: wSumie.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: SPORT
PostNapisane: 05 lut 2017, 10:31 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wpolityce.pl/sport/326139-justyn ... jnowsze%29

Justyna Kowalczyk wygrała w Pucharze Świta bieg łączony w PjongCzang! To 50. zawody PŚ wygrane przez Polkę
opublikowano: 2017-02-04 09:19:26+01:00


fot.PAP/EPA


Justyna Kowalczyk wygrała bieg łączony 2x7,5 km narciarskiego Pucharu Świata w południowokoreańskim PyeongChang. Drugą Amerykankę Elizabeth Stephen wyprzedziłą o 56 s. Trzecia Japonka Masako Ishida straciła do Polki 1.14,8.
To 50. w karierze i pierwsze od ponad trzech lat pucharowe zwycięstwo podopiecznej trenera Aleksandra Wierietielnego. Poprzednio ze zwycięstwa cieszyła się 19 stycznia 2014 roku w Szklarskiej Porębie, gdzie triumfowała na 10 km techniką klasyczną.
Do PyeongChang, które w przyszłym roku będzie gospodarzem zimowych igrzysk olimpijskich, nie przyjechały czołowe zawodniczki m.in. z Norwegii, Finlandii oraz Szwecji, które w tym czasie rywalizują w mistrzostwach swoich krajów.
Przed zawodami Kowalczyk zapowiadała, że znaczenie ma dla niej tylko pierwsza część biegu, rozgrywana techniką klasyczną. „Łyżwy” bowiem praktycznie nie trenowała, gdyż z powodu problemów z kolanem oraz bólu piszczeli swojej przyszłości z nią już nie wiąże.
Zgodnie z przewidywaniami najlepsza polska narciarka od początku prowadziła. Systematycznie powiększała przewagę i na półmetku aż o 54,7 s wyprzedzała Ishidę. Niespodziewanie jednak, kiedy zaczęła biec techniką dowolną rywalki straty wcale nie zmniejszały.
Jestem bardzo zaskoczona tym, że utrzymywałam przewagę. Nogi mnie dziś niosły, miałam też świetnie przygotowane narty. Trasy olimpijskie nie są trudne, ale za rok na pewno będzie tu ciężko
—powiedziała na mecie Kowalczyk.
Na niedzielę zaplanowano sprint drużynowy, w którym jednak nie wystartuje, bo jest w Korei jedyną reprezentantką Polski. Wraca teraz do Soczi na ostatnie zgrupowanie przed rozpoczynającymi się za niespełna trzy tygodnie mistrzostwami świata w Lahti. Wcześniej (19 lutego) czeka ją jeszcze pucharowy bieg na 10 km techniką klasyczną w estońskiej miejscowości Otepaeae. To właśnie w tej konkurencji 34-letnia zawodniczka z Kasiny Wielkiej liczy na sukces w Finlandii.
W klasyfikacji generalnej PŚ prowadzi Norweżka Heidi Weng, która ma 316 pkt przewagi nad Finką Kristą Parmakoski. Kowalczyk jest 20., ale ona w większości biegów w obecnej edycji nie rywalizowała. Podobnie jak szósta w zestawieniu słynna Norweżka Marit Bjoergen.

ann/PAP

autor: wSumie.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: SPORT
PostNapisane: 04 mar 2017, 08:19 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historia.org.pl/2017/03/03/nie-z ... paszewski/

Nie żyje Raymond „Kopa” Kopaszewski

Bez kategorii, Ciekawostki, Dzieje sportu i wychowania fizycznego w Polsce, Powszechne dzieje sportu i wychowania fizycznego | Wojciech Cywiński | 3 marca 2017 19:47

Dziś żegnamy Raymonda „Kopę” Kopaszewskiego – piłkarską gwiazdę lat 50. XX wieku, jednego z najbardziej rozpoznawalnych sportowców polskiego pochodzenia na Zachodzie. W czasie swojej kariery zdobył m.in. trzy Puchary Europy oraz brązowy medal na MŚ w 1958 r. w Szwecji. W tym samym roku został uhonorowany Złotą Piłką, prestiżową nagrodą magazynu France Football.

Jego dziadkowie urodzili się w Krakowie, wyemigrowali jednak z biednej Galicji do Niemiec, gdzie urodził się jego ojciec, Franciszek. Sam Raymond urodził się jednak we Francji, gdzie jego rodzina przeprowadziła się po I wojnie światowej, w Nœux-les-Mines, 13 października 1931 r. Co ciekawe, jego matka również była polską imigrantką.

Obrazek

Kopaszewski staje się „Kopą”

Skrócenie nazwiska nastąpiło w czasach jego nauki w szkole podstawowej. Ze względu na trudności, jakie z wymową oraz pisownią nazwiska Kopaszewski mieli Francuzi, do Raymonda przylgnęła jego skrócona forma – Kopa – i została z nim już do końca życia. Od 14 roku życia pracował w kopalni, podobnie jak dziadek, ojciec i brat, gdzie w wyniku wypadku stracił palec.

Początki kariery

Pierwszym profesjonalnym klubem, w którym grał Raymond, było drugoligowe SCO Angers, gdzie zadebiutował w wieku 17 lat. Już dwa lata później trafił do Stade Reims i francuskiej Ligue 1. Strzelił tam łącznie 45 bramek w pięć sezonów, co pozwoliło składowi na zdobycie mistrzostw Francji w 1953 i 1955 r. Dodatkowo, w Reims udało się Kopaszewskiemu wygrać Puchar Łaciński (prestiżowy turniej, w którym brały udział czołowe drużyny z Hiszpanii, Francji, Portugalii i Włoch, którego rozgrywanie przerwano po rozpowszechnieniu się Pucharu Europy) oraz zagrać w finale tego ostatniego, gdzie musiał uznać wyższość Alfredo Di Stefano i jego Realu Madryt w 1956 r.

Złote lata

Do tego samego Realu, trafił kilka tygodni później. W zespole z Madrytu rozegrał tylko (?) trzy sezony, łącznie strzelając 30 goli, co pomogło drużynie w zdobyciu dwóch mistrzostw Hiszpanii, Pucharu Łacińskiego oraz trzech Pucharów Europy. W tym samym czasie Raymond Kopa wraz z kolegami z reprezentacji Francji wywalczył brązowy medal na Mistrzostwach Świata w Szwecji, co zapewniło mu Złotą Piłkę magazynu France Football.

Powrót do Francji

Po fantastycznej przygodzie, jaką na pewno była dla Raymonda gra u boku Alfredo Di Stefano czy Ferenca Puskasa, powrócił do Stade Reims, gdzie rozegrał jeszcze 8 sezonów, zaliczając wzloty – 2 mistrzostwa Francji – i upadki – spadek do drugiej klasy rozgrywkowej. Sam Kopaszewski w pierwszym sezonie po powrocie strzelił 14 bramek, ale kolejne lata były już dużo szczuplejsze – nie wyszedł ponad 5 bramek, a sezon 1962/1963 zakończył z tylko jednym golem. Występy w reprezentacji zakończył w roku 1962, ostatecznie zatrzymując swój „licznik” na 45 występach i 18 bramkach.

Życie prywatne

Raymond Kopaszewski ożenił się z siostrą swojego klubowego kolegi z Angers, Christiane, która stała się jego wspólnikiem w działalności biznesowej, którą rozwinął po zakończeniu kariery piłkarskiej. Miał własną gazetę, sklep tytoniowy, a także był współwłaścicielem jednego z hoteli w Reims. W dłuższej perspektywie Kopaszewski zajął się jednak produkcją sprzętu sportowego, tworząc własną markę. Drugą połowę swojego życia spędził na Korsyce, zajmując się także komentatorstwem sportowym w radiu France Inter oraz Monte Carlo, udzielając się mocno w środowisku tenisowym.

Raymond Kopa a Polska

Pomimo tego, że Kopaszewski znał język polski (służył tłumaczeniem dla graczy ze Europy wschodniej podczas meczu Anglia-Reszta Świata w 1963 r.), to zawsze czuł się Francuzem i nigdy nie okazywał zbytniego przywiązania do Polski. W zasadzie to nie można się temu dziwić, całe życie mieszkał we Francji, z tamtą reprezentacją odnosił sukcesy i, poza rodziną, nic go z Polską nie łączyło.

Uznanie w świecie

Raymond „Kopa„ Kopaszewski został uznany jednym ze 100 najlepszych piłkarzy XX wieku podczas uroczystej gali z okazji stulecia FIFA. Wyróżnił go także Pele w 2004 r., jednego ze 125 najlepszych żyjących graczy. W 1970 r. za zasługi dla Francji został wyróżniony Orderem Narodowym Legii Honorowej. Ten niewielki wzrostem ”Napoleon Futbolu” odszedł dziś, 3 marca 2017 r. w wieku 85 lat. Jego postać zostanie uhonorowana minutą ciszy podczas najbliższej kolejki Ligue 1 oraz Ligue 2.



Bibliografia:

Andrzej Gowarzewski i inni, Encyklopedia piłkarska FUJI: Herosi Złotej Nike, Katowice 2014, s. 146.

Andrzej Gowarzewski, Encyklopedia piłkarska FUJI. Europejskie finały od A do Z, GiA, Katowice 1999

Andrzej Gowarzewski, Encyklopedia piłkarska FUJI. Mistrzostwa świata, GiA, Katowice 1994

Football bids farewell to French legend Raymond Kopa, dostęp w Internecie (03.03.2017r.): http://www.fifa.com/news/y=2017/m=3/new ... 69243.html

Raymond Kopa, Paul Katz, Piłka i ja, Warszawa 1975.

Kopa, Raymond, dostęp w Internecie (03.03.2017r.): http://www.national-football-teams.com/ ... _Kopa.html

Redakcja merytoryczna i korekta: Grzegorz Antoszek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: SPORT
PostNapisane: 05 mar 2017, 10:08 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niezalezna.pl/94863-zloto-polski ... zalezna.pl)&utm_content=FeedBurner

Złoto polskich skoczków na mistrzostwach świata! WIDEO
Dodano: 04.03.2017 [18:16]

Obrazek
foto: Tomasz Hamrat/Gazeta Polska


Polacy wygrali drużynowy konkurs skoków narciarskich na mistrzostwach świata w Lahti! Biało-czerwoni, w składzie: Piotr Żyła, Dawid Kubacki, Maciej Kot i Kamil Stoch, wyprzedzili Norwegów i Austriaków.

Podopieczni trenera Stefana Horngachera prowadzili od pierwszej grupy skoczków. Żaden z czwórki Polaków nie zepsuł swojej próby, co przytrafiło się wszystkim najgroźniejszym rywalom.

Polska zdecydowanie prowadziła po pierwszej serii drużynowego konkursu skoków narciarskich w mistrzostwach świata w Lahti. Na drugiej pozycji znalazła się Austria ze stratą 17,4 pkt, a na trzeciej Niemcy - 18,8 pkt za biało-czerwonymi. W ekipie trenera Stefana Horngachera wszyscy spisali się bardzo dobrze. Prowadzenie w konkursie Polakom zapewnił skaczący w pierwszej grupie Piotr Żyła, który osiągnął 130,5 m. W drugiej grupie Dawid Kubacki uzyskał 129 m i po jego skoku Polska wyprzedzała o 7,7 pkt Norwegię. Jako trzeci z Polaków skakał Maciej Kot - uzyskał 130,5 m i biało-czerwoni mieli już 18,2 pkt przewagi nad Niemcami. Ostatni w polskiej ekipie Kamil Stoch osiągnął 130,5 m.

Brawo Piotr Żyła!!! Brązowy medalista MŚ poszybował na 130,5 m i dał nam prowadzenie po pierwszych skokach! pic.twitter.com/gZd1LHiqSA
— Eurosport Polska (@Eurosport_PL) 4 marca 2017


"I niech to trwa jak najdłużej!!!" Maciej Kot także daleko! Jest dobrze! Jest pięknie! pic.twitter.com/21G0rZ72GK
— Eurosport Polska (@Eurosport_PL) 4 marca 2017


Oto Mistrzowie Świata #Lahti2017 #skijumping #skijumpingfamily #Żyła #Kot #Stoch #Kubacki pic.twitter.com/iOSoCPqcNf
— Sycylia(@sycylia6_) 4 marca 2017


Kamil Jeeeeeeest 124m Mamy złoto pic.twitter.com/gKzlyWn7ZA
— Chlodny (@Chlodnyodcien) 4 marca 2017


Dalej w jego grupie poszybował tylko podwójny mistrz świata z Lahti Austriak Stefan Kraft, który wynikiem 134 m wyrównał rekord skoczni i zapewnił swojemu zespołowi awans na drugą pozycję.

Po drugiej serii Polacy zdecydowanie wygrali rywalizację!

Wcześniej w tym sezonie biało-czerwoni wygrali dwa drużynowe konkursy Pucharu Świata, a raz uplasowali się na drugiej pozycji.

Po zwycięstwie skoczków w konkursie drużynowym Polska awansowała na siódme miejsce w klasyfikacji medalowej mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym w Lahti. Oprócz złota w drużynie, brąz indywidualnie na dużym obiekcie wywalczył Piotr Żyła. Na prowadzeniu umocniła się Norwegia. Siódmy złoty medal dla tego kraju zdobyła w sobotę Marit Bjoergen w biegu na 30 km techniką dowolną.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: SPORT
PostNapisane: 06 mar 2017, 09:46 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wpolityce.pl/sport/330193-wielki ... jnowsze%29

Wielki sukces Polski w lekkoatletyce! Nasi reprezentanci wygrali klasyfikację medalową w Mistrzostwach Europy!
opublikowano: 2017-03-05 21:14:30+01:00



Wielki sukces Polaków podczas Halowych Mistrzostw Europy w lekkoatletyce! Reprezentacja naszego kraju okazała się najlepszą drużyną w klasyfikacji generalnej! Polacy zdobyli aż siedem złotych medali, łącznie sięgając po dwanaście krążków!

Ostatniego dnia biało-czerwoni stawali pięć razy na podium, w tym czterokrotnie na najwyższym stopniu.

Fenomenalnie zaprezentował się w Serbii Sylwester Bednarek. Skoczek wzwyż RKS Łódź pojechał na zawody jako lider europejskiej listy wyników. Zaimponował nie tylko formą fizyczną, ale i odpornością psychiczną.

To jego największy sukces od 2009 roku, kiedy jako 20-latek zdobył w Berlinie brązowy medal lekkoatletycznych mistrzostw świata. W tym sezonie wrócił do życiowej formy. Po latach kontuzji i kilku zabiegach zmienił trenera na Michała Lićwinko. Odkąd znalazł się pod jego opieką, odrodził się. W niedzielę wysokość 2,27 pokonał w trzeciej próbie, 2,30 w drugiej, a decydującą o złotym medalu 2,32 w pierwszej.

„W finale znów się na chwilę zaciąłem, ale najważniejsze, że okazałem się najlepszy na tych deskach - dość specyficznych. Moja głowa dobrze pracuje i nie poddaje się w trakcie konkursu. Bardzo mocno wspierała mnie Kamila Lićwinko, za co jej dziękuję. Adrenalina skoczyła. Jestem szczęśliwy” - podkreślił.

„Planowane” złoto wybiegał na 800 m Adam Kszczot, uzyskując 1.48,87. Klubowy kolega Bednarka przyjechał jako faworyt i nie zawiódł. Wygrał pewnie - po raz trzeci w karierze. Wcześniej triumfował w 2011 i 2013 roku. Dwa lata temu do Pragi nie pojechał z powodu choroby, a pod jego nieobecność złoto wywalczył… Marcin Lewandowski (CWZS Zawisza Bydgoszcz SL), który w Belgradzie triumfował na… 1500 m.

Złote w niedzielę były także dwie polskie sztafety 4x400 m. Najpierw Patrycja Wyciszkiewicz (OŚ AZS Poznań), Małgorzata Hołub (KL Bałtyk Koszalin), Iga Baumgart (BKS Bydgoszcz) i Justyna Święty (AZS AWF Katowice) nie dały szans rywalkom, a później ich sukces powtórzyli: Kacper Kozłowski (AZS UWM Olsztyn), Łukasz Krawczuk (WKS Śląsk Wrocław), Przemysław Waściński (Kadet Rawicz) i Rafał Omelko (AZS AWF Wrocław).

„Brązowa” i bardzo szczęśliwa była Ewa Swoboda. Rekordzistka świata juniorek w biegu na 60 m wywalczyła swój pierwszy medal w seniorskiej imprezie. W finale uzyskała najlepszy swój czas tego sezonu - 7,10 i popłakała się ze wzruszenia.

„Stawiam przed sobą ambitne cele. Teraz będziemy w Spale ciężko trenować. Nie ma potrzeby nigdzie wyjeżdżać. Muszę zgubić kilka kilogramów, bo chcę biegać na 60 m poniżej siedmiu sekund, a na 100 m jedenastu. Wszystko jest możliwe. Tak powtarza moja trenerka Iwona Krupa” - powiedziała zawodniczka AZS AWF Katowice.

Najszybszą Europejką została Brytyjka Asha Philip - 7,06.

Wiele emocji wzbudziła rywalizacja siedmioboistów. Kibice zgromadzeni w hali dopingowali Kevina Mayera, który do ostatnich chwil walczył o rekord Europy. Francuzowi się udało, bo uzyskał 6479 pkt.

W trójskoku triumfował mistrz olimpijski z Pekinu (2008), obrońca tytułu Portugalczyk Nelson Evora - 17,20.

Podwójny sukces w Belgradzie świętowała rewelacyjna Brytyjka Laura Muir. W sobotę zwyciężyła w biegu na 1500 m, a w niedzielę wygrała rywalizację na dystansie 3000 m, deklasując rywalki. Wynikiem 8.35,67 poprawiła rekord mistrzostw, a drugą na mecie Turczynkę Yasemin Can wyprzedziła o 7,79 s. Wśród mężczyzn na tym dystansie najszybszy był Hiszpan Adel Mechaal - 8.00,60.

Pod nieobecność najszybszej w tym sezonie Europejki Joanny Jóźwik (AZS AWF Warszawa) w biegu na 800 m najlepsza była Szwajcarka Selina Buechel. Czasem 2.00,38 poprawiła rekord kraju i do ostatnich metrów odpierała atak Brytyjki Shelayny Oskan-Clarke - 2.00,39.

Ku uciesze miejscowych kibiców konkurs skoku w dal wygrała Ivana Spanovic. Największa gwiazda serbskiej lekkoatletyki poprawiła rekord kraju wynikiem 7,24. Tak daleko w tym roku nikt nie wylądował.

Polacy zdominowali imprezę. Jako jedyni zdobyli siedem złotych krążków i zajęli pierwsze miejsce, zarówno w klasyfikacji medalowej, jak i punktowej. Dwanaście razy stawali na podium w halowych mistrzostwach Europy także w 1973 roku, ale wówczas z najcenniejszego kruszcu były tylko dwa medale.

Poza niedzielnymi zwycięzcami, Mazurek Dąbrowskiego zabrzmiał także dla 19-letniego kulomiota Konrada Bukowieckiego (PKS Gwardia Szczytno), Lewandowskiego na 1500 m i tyczkarza Piotra Liska (OSOT Szczecin).

autor: Zespół wPolityce.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: SPORT
PostNapisane: 08 mar 2017, 11:17 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.kuprawdzie.pl/polacy-potega- ... a-europie/

Polska potęgą lekkoatletyczną w Europie!
7 marca 2017 8 marca 2017 Stanisław Olsztyn

Obrazek

Po Mistrzostwach Europy w Lekkoatletyce 2016, które były rozgrywane w Amsterdamie, wieszczyłem narodziny Wunderteamu XXI wieku. To moje proroctwo, niestety nie potwierdziło się — z różnych względów — na Igrzyskach Olimpijskich w Rio.

Polacy potęgąW niedzielę zakończyły się Halowe Mis­tr­zost­wa Europy w Lekkoatle­tyce 2017, roz­gry­wane w Bel­gradzie. Pol­ska reprezen­tac­ja powtórzyła sukces z ME na otwartym sta­dion­ie i wygrała klasy­fikację medalową, zdoby­wa­jąc w Bel­gradzie jeden medal zło­ty więcej, niż w Ams­ter­damie. Także klasy­fikac­ja punk­towa — odd­a­ją­ca lep­iej siłę reprezen­tacji — padła łupem pol­s­kich sportow­ców. Nie bez znaczenia dla medalowej miary sukce­su pol­skiej reprezen­tacji, pozosta­je fakt, że na hali nie są roz­gry­wane rzu­ty młotem. Konkurenc­ja, która w ostat­nich lat­ach była bard­zo “medalo­da­j­na” dla Pol­ski.

Sukces w hali potwierdza, że zwycięst­wo na otwartym sta­dion­ie w 2016 roku nie było przy­pad­kowe. Pol­ska lekkoatle­tyka weszła na świa­towy poziom! Za tym idą spon­sorzy, i moż­na mieć nadzieję, że ta dobra pas­sa będzie kon­tyn­uowana. Oczy­wiś­cie, jako optymis­ta — real­is­ta wiem, że będą i chud­sze lata. Jed­nak z pewnoś­cią już nie zejdziemy do mize­roty lat przeło­mu ustro­jowe­go, gdy z takich imprez wracal­iśmy z medalami lic­zonymi na pal­cach jed­nej ręki.
Polska potęgą lekkoatletyczną w Europie! A skoro w Europie jesteśmy najlepsi, to można śmiało twierdzić, że polscy lekkoatleci wywalczyli w Belgradzie wstęp do lekkoatletycznych światowych potęg! Jak zwał, tak zwał. Ja obwieszczam, że mamy Wunderteam XXI wieku!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: SPORT
PostNapisane: 08 mar 2017, 11:22 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historia.org.pl/2017/03/06/zmarl ... ostrowski/

Zmarł piłkarz Marek Ostrowski. Były reprezentant Polski
Wiadomości | Michał Zborowski | 6 marca 2017 18:04

Obrazek

W nocy, z niedzieli na poniedziałek, zmarł były piłkarz reprezentacji Polski Marek Ostrowski. Miał 57 lat.

W 1986 roku uczestniczył w mistrzostwach świata w Meksyku, a w reprezentacji Polski zadebiutował 25 stycznia 1981 roku . W barwach narodowych rozegrał 37 meczów i strzelił jednego gola. Jako zawodnik grał w Wiśle Płock, Stoczniowcu Gdańsk, Zawiszy Bydgoszcz i Pogoni Szczecin, a pod koniec kariery w klubach austriackich m.in. w SV Stockerau.

- Kilka tygodni temu Marek, który był moim przyjacielem, miał operację serca w jednym z austriackich szpitali. Wydawało się, że ze zdrowiem jest lepiej, niedawno opuścił szpital. Niestety, jego żona Hanna przekazała nam wiadomość o śmierci - powiedział Polskiej Agencji Prasowej mieszkający w Linzu Adam Kensy, który wraz z Ostrowskim grał w Pogoni Szczecin.

Ostrowski uważany jest dziś za jednego z najlepszych zawodników w historii szczecińskiego klubu. Rozegrał w jej barwach dwieście dwa mecze. - To był bardzo dobry piłkarz, nieustępliwy, twardy - mówi o nim inny były piłkarz szczecińskiego klubu Henryk Wawrowski.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: SPORT
PostNapisane: 03 kwi 2017, 09:27 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niezalezna.pl/96420-polacy-pokon ... zalezna.pl)

Polacy pokonali na żużlu Resztę Świata
Dodano: 02.04.2017 [17:20]

Obrazek
foto: Tomasz Hamrat/Gazeta Polska


W Zielonej Górze reprezentacja Polski na żużlu pokonała 46:44 ekipę Reszty Świata. Był to pierwszy sprawdzian triumfatorów drużynowego Pucharu Świata 2016 w tegorocznym sezonie.

Dla Polski najwięcej punktów – 12 zdobył Piotr Pawlicki, a dla reszty świata – 10 Duńczyk Nicki Pedersen, który w niedzielę miał 40. urodziny.

Mecz zaplanowany był na październik 2016 roku, ale z powodu złych warunków atmosferycznych został przełożony.

Biało-czerwoni, prowadzeni przez trenera Marka Cieślaka, wystąpili w składzie: Patryk Dudek, Grzegorz Zengota, Bartosz Zmarzlik, Krzysztof Kasprzak, Piotr Pawlicki oraz kapitan zespołu Piotr Protasiewicz.

Resztę Świata reprezentowali Nicki Pedersen, Grigorij Łaguta, Niels Kristian Iversen, Jason Doyle, Andriej Karpow oraz Fredrik Lindgren.

Po 11. wyścigach w zawodach prowadziła 35:31 ekipa Reszty Świata. W następnym jednak pięć punktów zdobyli Protasiewicz i Zengota i doprowadzili do wyrównania 36:36, a następnym objęli prowadzenie 40:38.

Przed ostatnim 15. wyścigiem Polska prowadziła 43:41, w decydującym starciu triumfował Pawlicki i zapewnił ekipie zwycięstwo.

W zespole Reszty Świata wyróżnili się Andriej Karpow i Nicki Pedersen. Obaj uzyskali po 10 pkt.

Autor: plk

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: SPORT
PostNapisane: 06 kwi 2017, 10:16 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wpolityce.pl/sport/334461-zbigni ... +Najnowsze)

Zbigniew Boniek wybrany do Komitetu Wykonawczego UEFA!
opublikowano: 2017-04-05 13:23:27+02:00 · aktualizacja: 2017-04-05 16:20:34+02:00


autor: fot.PAP/EPA


Zbigniew Boniek został wybrany na czteroletnią kadencję do Komitetu Wykonawczego UEFA. W głosowaniu prezes PZPN zebrał 45 głosów.
Obradujący w Helsinkach 41. Kongres Zwyczajny UEFA wyłonił ośmiu nowych członków Komitetu Wykonawczego. W gronie dwunastu kandydatów był prezes PZPN Zbigniew Boniek. Został drugim w historii Polakiem w ścisłym kierownictwie tej organizacji.
Uczestnicząc w pracach Komitetu Wykonawczego UEFA, chciałbym pokazać, że nasza europejska piłka nie może być Europą kilku prędkości. Działając w najwyższej strukturze UEFA, chciałbym zadbać o podmiotowość wszystkich federacji i ich reprezentacji. Niech każdy cieszy się piłką, ale też niech każdy ma równe szanse w rozwoju. Szanując wielkie, historyczne i zasłużone dla europejskiej piłki nożnej krajowe federacje, musimy pamiętać o tych, którzy ze względów politycznych i historycznych nie mogli się tak wspaniale rozwijać. Futbol obroni się przed różnymi niebezpieczeństwami, które mu grożą, jeśli tu - w UEFA - będziemy razem i jeśli głos każdej federacji będzie traktowany z należytą powagą
—oświadczył Boniek, cytowany na oficjalnym portalu PZPN „Łączy nas piłka”.
W 2011 roku o jedno z siedmiu wówczas wolnych miejsc bezskutecznie ubiegał się Grzegorz Lato, a siedem lat wcześniej kandydował Michał Listkiewicz.
Dla Zbyszka awans do tego gremium byłby, mówiąc językiem piłkarskim, przejściem z ‘uefowskiej’ Ligi Europejskiej do Ligi Mistrzów. Bardzo prawdopodobne, że tam się dostanie. Ma duże poparcie
—mówił już kilka dni temu PAP Listkiewicz, działający od lat w strukturach FIFA i UEFA.
W skład Komitetu Wykonawczego UEFA wchodzi prezydent i 15 członków. Do ich obowiązków należy np. wybór organizatorów najważniejszych imprez, w tym mistrzostw Europy, finałów Ligi Mistrzów i Ligi Europejskiej, ale także m.in. rozdział środków pomocowych.
Komitet Wykonawczy jest „uprawniony do przyjmowania rozporządzeń i podejmowania decyzji we wszystkich sprawach, które nie należą do ustawowej jurysdykcji Kongresu UEFA ani innego organu”. Komitet Wykonawczy UEFA zarządza tą organizacją, chyba że takie zarządzenie zostało przekazane prezydentowi lub administracji UEFA.
Czteroletnia kadencja połowy składu tego gremium kończy się co dwa lata. Na zmianę wybieranych jest ośmiu lub siedmiu członków. Tym razem do obsadzenia było osiem miejsc.
Boniek został drugim Polakiem w historii Komitetu Wykonawczego. W latach 50. i 60. był nim Leszek Rylski.
W 2011 roku o jedno z siedmiu wówczas wolnych miejsc bezskutecznie ubiegał się Grzegorz Lato. Siedem lat wcześniej kandydował Michał Listkiewicz, któremu do szczęścia zabrakło trzech głosów w dogrywce.

ann/PAP

autor: wSumie.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: SPORT
PostNapisane: 22 kwi 2017, 11:09 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://kuriergalicyjski.com/historia/po ... ef-garbien

Józef Garbień – piłkarz z dyplomem lekarza
27/06/2016 13:25 autor Jan Jaremko

Obrazek
Garbień na zdjęciu – górny rząd, czwarty od prawej (laczynaspilka.pl)


Józef Garbień, ur. 11 grudnia 1896 r. – zm. 3 maja 1954 r. Napastnik Pogoni Lwów, mistrz Polski w piłce nożnej (1922, 1923, 1925, 1926), 8 meczy rozegranych w reprezentacji Polski (2 strzelone gole). Lekarz z wykształcenia – absolwent w 1924 r. Wydziału medycznego Uniwersytetu Lwowskiego im. Jana Kazimierza.

Był potężnym zawodnikiem (180 cm wzrostu i 82 kg wagi), silny jak tur, a jednocześnie z dużą szybkością i celnym strzałem był centralnym napastnikiem w angielskim stylu. Nie obawiał się gry siłowej, ale czasami za długo przetrzymywał piłkę, chcąc osobiście, bez partnerów, obejść przeciwnika i strzelić gola. W rozgrywkach finałowych mistrzostw Polski w latach 20. był główną siłą ataku drużyny, mając do pomocy dwóch kolegów z reprezentacji olimpijskiej z 1924 roku – Wacława Kuchara i Mieczysława Batscha – w 39 rozegranych spotkaniach strzelił 32 gole. W Pogoni przezwano go „Tank”.

Urodził się koło Sanoka, do szkoły uczęszczał w Stryju i tu zaczął kopać piłkę w miejscowej Pogoni (1910-1914). Studia wyższe ukończył we Lwowie i stał się znanym piłkarzem i dobrym specjalistą – pracował jako chirurg w klinice. Pierwsza wojna światowa mogła zniszczyć nie tylko jego karierę sportową, ale i życiową. Powołany do wojska już 2 sierpnia 1914 roku, walczył w brygadzie Legionów, później trafił na front włoski, a powróciwszy do Lwowa został ciężko ranny w walkach o to miasto.

Jeszcze w roku 1915, będąc w okopach pod Przemyślem stworzył niezłą drużynę, ale kilkakrotnie przyjeżdżał na przepustki do Lwowa, aby pograć za swoją Pogoń.

Obrazek

Podleczywszy kontuzję, został bombardierem Pogoni. Zasłużył tym na uwagę selekcjonera reprezentacji Polski i został powołany do niej. W 1922 roku rozegrał za reprezentację dwa mecze (ze Szwecją i Jugosławią) i strzelił w każdym po bramce. Ten do bramki Szwecji był nie tylko jego debiutem, ale i przyniósł drużynie Polski pierwsze jej zwycięstwo w historii – 2:1.

Studiował długo i obronił dyplom dopiero w wieku 28 lat. Zdobyć dyplom lekarza wówczas nie było lekko, bo pomimo wyjazdów na mecze i treningi trzeba było zaliczyć wszystkie egzaminy. Interesującą jest opowieść Bronisława Laskownickiego, znanego lwowskiego urologa, a w okresie gimnazjalnym również piłkarza Pogoni. W swych wspomnieniach „Szpada, bagnet, lancet” opisuje on jak Garbień składał egzamin z pediatrii u prof. Franciszka Groëra:

- Z kim mam przyjemność – zapytuje Garbienia, który był rzadkim gościem na wykładach profesora.
- Ależ to Garbień, mistrz Polski – wykrzykują z audytorium koledzy.
- Toż mam wielką przyjemność pana egzaminować. Cóż to za choroba, która skacze po ciele jak piłka po polu?
- Reumatyzm, panie profesorze – odpowiada Garbień swoim barytonem.
- Wspaniale. A jakiż to organ broni organizmu przed mikroorganizmami jak bramkarz drużyny?
- Migdałki, panie profesorze.
- Wspaniale.

Obrazek
Pogoń Lwów, mistrz Polski z 1926 r., Garbień stoi pośrodku (pl.wikipedia.org)


Było jeszcze kilka podobnych pytań, na które znany piłkarz dawał prawidłowe odpowiedzi. Przedmiot został zaliczony. W 1925 roku Garbień przyszedł do kliniki chirurgicznej i od tej chwili więcej czasu poświęcał pracy niż piłce. Mając doświadczenie sportowca Józef Garbień podał projekt organizacji opieki medycznej sportowców, a w 1932 roku opracował dla Rady Naukowej Wychowania Fizycznego projekt takiej opieki na poziomie państwowym. Był autorem wielu prac o tematyce medycznej. W 1933 roku został lekarzem naczelnym w Chrzanowie, gdzie pracował do wybuchu II wojny światowej. Działania wojenne spotkał w mundurze majora (z I wojny był oficerem artylerii). Podczas okupacji niemieckiej aktywnie działał w podziemiu, za co aresztowało go gestapo i przetrzymywano go w słynnym więzieniu na Montelupich w Krakowie. Przez siedem tygodni był osadzony w karcerze. Skutki tego odczuwał później i nie mógł już operować.

Był niezłomnym patriotą Polski, za co wrzucono go do więzienia też w czasach stalinowskich. Może dlatego przez długi czas jego nazwisko pozostawało zapomniane w komunistycznej Polsce. Dziś mamy możliwość dowiedzieć się więcej o tym pierwszym wybitnym bombardierze lwowskiej piłki nożnej.

Jan Jaremko
Tekst ukazał się w nr 11 (255) 17-29 czerwca 2016


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: SPORT
PostNapisane: 22 maja 2017, 08:19 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7482
Lokalizacja: Podlasie
Teraz kiedy islam się panoszy w Europie ? Kiedy Europa ma tyle problemów z islamistami, ten tutaj angażuje się w promocje islamu ?? :roll:
KONIEC ŚWIATA ! Dno i wodorosty ...



Wszystko dla pieniędzy? Cristiano Ronaldo zaangażował się w promocję islamu

Obrazek

Kilkukrotny zdobywca „Złotej piłki”, zawodnik Realu Madryt (klubu znanego m.in. z tego, że usunął krzyż ze swojego herbu, żeby nie urażać uczuć muzułmanów) Cristiano Ronaldo po raz kolejny pokazał, że to pieniądze są najważniejszym wyznacznikiem jego życiowej drogi. Tym razem piłkarz wziął udział w kampanii reklamującej… ramadan w Egipcie, przywdziewając z tej okazji tradycyjny muzułmański strój.

Ramadan to święty miesiąc muzułmanów. Według ich tradycji to właśnie w nim rozpoczęło się objawienie Koranu, kiedy to, archanioł Gabriel (arab. Dżibril) miał objawić się Mahometowi i przekazać kilka wersów Koranu - świętej księgi islamu.

W promocję tegorocznego „świętego miesiąca” postanowił włączyć się portugalski piłkarz Cristiano Ronaldo. Na billboardach reklamujących wydarzenie widać jednego z najdroższych piłkarzy świata przebranego w tradycyjny arabski strój: garabiję i agal. Wielu fanów piłkarza początkowo myślało, że to tak zwany „fake”, a więc fotomontaż mający wprowadzić odbiorców w błąd. Wątpliwości rozwiał sam zawodnik, który opublikował zdjęcia z kampanii i potwierdził informacje o promowaniu ramadanu.

Kampania jest finansowana przez Ahmeda Abou Hashima, milionera i szefa korporacji Egyptian Steel. Sam piłkarz najprawdopodobniej uznał, że nie ma żadnego konfliktu między noszeniem różańca, co Ronaldo czynił do niedawna, a promowaniem święta islamistów.

Źródło: niezalezna.pl

TK

https://www.pch24.pl/wszystko-dla-pieni ... 718,i.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 500 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 29, 30, 31, 32, 33, 34  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 8 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /