Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 10 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Pierwsza pomoc
PostNapisane: 25 cze 2011, 13:55 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3191
601 100 100 lub bezpośrednio z komórki 112

Pierwsza pomoc w przypadku uczucia silnego bólu w klatce piersiowej promieniującego w górę, wówczas można spodziewać się

ZAWAŁU SERCA...


zostało Ci 10 sekund przytomności...

musisz od razu nabierać głębokie oddechy i mocno kaszleć,

oddech...kaszel...głęboki wdech ...kaszel...

głęboki wdech ...kaszel

itd przez kilka minut


Jak przeżyć atak serca gdy jesteś sam?

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Ostatnio edytowano 25 cze 2011, 15:13 przez Jacenna, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pierwsza pomoc
PostNapisane: 25 cze 2011, 14:15 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3191
Zakrztuszenia - pierwsza pomoc



Przy okazji opowiem jak moja mała córcia połknęła dwa złote i chciała oddać potem.
Bawiła się w pokoju, gdzie był starszy braciszek. Miała ok 1,5 roku.
Synek przebierał spodnie i wyleciało mu dwa złote, czego nie zauważył.
Niunia była sprytniejsza i łaps do buzi. Chodziła jeszcze wówczas na czworaka, bo tak jej było wygodnie.
Ja z mężem i koleżanką siedzieliśmy w drugim pokoju i rozmawialiśmy.
Córcia nie bardzo mogła połknąć te dwa złote, bo utkwiło jej w przełyku.
Idzie więc do nas na czworaka i dziwnie jakoś tak zacharczała. Wcale nie było widać, żeby się krztusiła.
Podbiegłam do niej i łaps ją do góry, a ona się dusi.
To ja ciach ją głową w dół, poklepałam po plecach i spowrotem do góry.
Widzę, że dalej zatkana.
To ja ją głową w dół, dwa razy w plecki i krzyczę "nie ruszaj się"
Powolutku wkładam swój palec do jej ust i poczułam pod paznokciem pieniądz.

Ciało głową w dół. Klepnęłam ją kilka razy w plecki.
Jeszcze raz ją do góry i mówię do niej: "nie ruszaj się"!
Głowa w dół i jeszcze raz już z rozwagą wkładam głębiej palec do ust, z wyczuciem przechylam monetę na skraju tak, że się obróciła, palec idzie głębiej i wyciągam dopiero wtedy monetę.
Prawie mdleję, ale dziecko łapie oddech i wszystko gra.

Po prostu wkładając bezmyślnie palec można popchnąć dalej to co utkwiło w gardle.
A tkwiło już daleko.

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Ostatnio edytowano 14 lis 2017, 20:29 przez Jacenna, łącznie edytowano 2 razy

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pierwsza pomoc
PostNapisane: 25 cze 2011, 14:50 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3191
601 100 100 lub bezpośrednio z komórki 112

Pierwsza pomoc ( na drodze...nad wodą)



Ktoś upada na drodze...
podchodzimy, szturchamy i pytamy czy nas słyszy
obserwujemy kolor ciała, bezwładność,
wołamy kogoś do pomocy, Każemy zadzwonić po pogotowie lub dzwonimy sami
nachylamy się, nasłuchujemy oddechu, obserwujemy klatkę.

NIE RUSZA SIĘ, NIE ODDYCHA, SINIEJĄ USTA

Klękamy i uciskamy do 30 razy mostek, robiąc masaż serca.
Unosimy brodę w górę, czoło nasuwamy w dół
Uchylamy usta i sprawdzamy, czy tam coś jest
wdmuchujemy dwa oddechy
powracamy do ucisków na serce
itd. aż przyjedzie karetka

TO MOGĄ BYĆ "OSTATNIE" CHWILE TWOJEGO DZIECKA, MĘŻA, SIOSTRY ITD...

DZIŚ ZROBISZ TO TY, JUTRO KTOŚ POMOŻE TOBIE



Podobnie zachowujemy się w przypadku wyciągnięcia kogoś z wody, ale po stwierdzeniu, że nie oddycha

ROBIMY NAJPIERW 5 WDMUCHNIĘĆ POWIETRZA,
a następnie wykonujemy 30 ucisków na serce w okolicy mostka na przemian z 2 wdmuchnięciami powietrza do płuc

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Ostatnio edytowano 25 cze 2011, 15:17 przez Jacenna, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pierwsza pomoc
PostNapisane: 25 cze 2011, 15:08 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3191
Moja córcia troszkę podrosła, ale nadal chodziła na czworaka.
Znalazła nakrętkę na śrubkę, chyba szóstkę.
Jak to dziecko włożyła do noska.

Ups...kręci paluszkiem w nosie, ale nakrętka już była wciśnięta głębiej.
Kiedy to zauważyłam, ciach ją głową w dół i kilka razy po pleckach. Nic to nie dało, bo się nakrętka już zablokowała głębiej.
No to położyłam ją i patrzę jak tu się do tego dobrać.
Mąż poleciał po pęsetkę, taką od overloka z cienkimi końcówkami.
Wsuwam ją powoli do noska, ale córcia ruszyła ustami i się nakrętka schowała.
Mąż przyniósł duży magnes, ale szkoda było na to czasu, bo nakrętka już była ledwo widoczna.
Wziął pęsetkę i niestety tylko popchnął nakrętkę tak, że już całkiem nie była widoczna.
Zdenerwowałam się i ruszyłam znowu do akcji.
I wtedy do córci " Nie ruszaj się!", a ona leży w bezruchu i patrzy na mnie tymi swoimi wielkimi niebieskimi oczkami...i ani drgnie...

Rozszerzyłam końcówki pęsetki( są zakrzywione, cienkie i długie ok 2 cm :) )i wsuwam delikatnie do noska rozszerzając ścianki, by objąć nakrętkę...powolutku, żeby nie popchnąć dalej, rozszerzam pęsetkę i wreszcie czuję lekki chrzęst i opór, czyli, że mam ją między końcówkami.
Powolutku ją zaciskam i równie powolutku staram się wyciągnąć.
Córcia ani drgnie, wychodzi wszystko razem z nakrętką.

Uff...znowu mam ciarki ...

A z tą moją córcią, to ho ho ...ciekawą książkę bym napisała...
ale musielibyście wziąć przed czytaniem dobry środek na uspokojenie...
:lol:

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pierwsza pomoc
PostNapisane: 25 cze 2011, 16:49 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3191
601 100 100 lub bezpośrednio z komórki 112

Poparzenia



Poparzenie polewamy zimną wodą kilka minut, zakładamy jałowy opatrunek i jedziemy do szpitala.
Obowiązkowo z dziećmi do lat trzech.

Żadnego smarowania olejem, białkiem jaj, maściami tłustymi, które podtrzymują temperaturę.

TYLKO ZIMNA WODA.


Ale opowiem też taką sytuację, która opowiadała mi taka poparzona kobieta.

Postawiła taką dużą bańkę na mleko, ale z wodą, by bańkę wyparzyć na płycie pieca.
Bańka była zamknięta, ale chyba niezbyt dokładnie.
Kobieta ściągając bańkę postawiła ją na podłodze.
Lekki dodatkowy wstrząs bańką spowodował, że widocznie bardzo gorąca woda wybuchnęła otwierając bańkę i oblewając wrzątkiem twarz, ręce, biust kobiety.

Ale kiedy z nią rozmawiałam, jej twarz była gładziutka jak u niemowlęcia :shock:

Opowiadała, że kiedy ją dowieziono do szpitala, jej mąż zdobył gdzieś pół litra spirytusu i przywiózł do szpitala. ( zza czasów PRLu, wiadomo, że spirytus był na wagę złota i trudno dostępny).
Jak się nie mylę, to lekarz polewał tym spirytusem tylko twarz, dekolt, ręce.
Na reszcie ciała, gdzie już nie starczyło spirytusu niestety widać dopiero różnicę.
Skóra była na brzuchu pomarszczona i zbliznowaciała.

Ale dekolt, ręce i buźka gładziutkie. :mrgreen:

Tak nawiasem mówiąc to ja też stosowałam właśnie spirytus albo na rany, albo wokół ran.

Pamiętam, jak mąż jakoś dotknął nogą do gorącej rury wydechowej w motorku i oparzył nogę, że miał ok 4x4 cm ranę.
Zrobiłam mu wieczorem opatrunek i myślał, że się będzie samo goić.
Zrobił się duży strup, ale widać było, że pod strupem wszystko się gotuje.

No to ja do niego ze spirytusem.
Mąż ołówek w zęby a ja polewam tym spirytusem.
(Oczywiście znając historię już tej oparzonej kobiety :mrgreen: ).
Polałam, piekło... potem ładnie owinęłam, ale podłożyłam tak tamponiki, żeby nic nie dotykało rany i wówczas zabandażowałam.

Bo w ranach i oparzeniach najgorsze jest właśnie zrywanie opatrunków. :cry: .

Ładnie się wszystko zasuszyło, ale noga bolała, nie pozwalała chodzić.

W poniedziałek poszedł na trzeci bodajże dzień do lekarza zakładowego, a lekarka omal nie zemdlała, jak zobaczyła samą ranę. A rana była czyściutka, suchutka, zadbana, więc pani doktor pomyliła kierunki kształcenia, skoro nie mogła patrzeć na rany.
Mąż dostał zwolnienie. a pani pielęgniarka nasączyła tampon rivanolem i przyłożyła do rany, zabandażowała grubo i dopiero po południu mąż przyjechał z pracy.

Kręciło mnie to, że tak sobie dał zabandażować tą ranę.

Wieczorem namówiłam go, aby ją obejrzeć i oczyścić.
Jak zdjęłam opatrunek, to mąż prawie zemdlał.
Wszystko jakby się gotowało, cały strup zgrubiał i z boków wyciekała ropa.

Nie było tego jak ruszyć. Ale gdzieś poczytałam, że dobrze goi maść cynkowa.
Kupiłam maść i posmarowałam tego wielkiego strupa.

Owinęłam znowu tak, by nic nie dotykało rany.
Rano strup zmiękł, popękał tak, że można go było oczyścić i po prostu zdjąć.
Ale pod spodem było pełno ropy.
Pytam więc: Lejemy spirytus?
Lejemy.
Ołówek w zęby i polane.
Potem już z dnia na dzień widać było, jak ładnie strupek się coraz to zawęża i rana szybko się zmniejszała. :mrgreen:

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Ostatnio edytowano 02 lip 2011, 20:29 przez Jacenna, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pierwsza pomoc
PostNapisane: 01 lip 2011, 17:12 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3191
Ukąszenie węża - pierwsza pomoc

Węże stanowią nierozłączny element fauny zwłaszcza w górach, lasach i na polanach.
Lubią miejsca nasłonecznione i nagrzane, np. brzegi lasów, łąki, kamienie nad rzeką i skały.
Chowają się także w zaroślach i mchach.
Urażone i niechcący przestraszone, bronią się, m.in. poprzez ukąszenie ofiary.

W Polsce nie mamy z wężami tak dużych problemów, jak mieszkańcy Australii i krajów egzotycznych. U nas występuje jedynie kilka gatunków, z których tylko jeden jest jadowity.

Do zupełnie nieszkodliwych węży, zaliczamy

gniewosza plamistego,
Obrazek
Obrazek


węża Eskulapa,

Obrazek
Obrazek


zaskrońca zwyczajnego
Obrazek
Obrazek


zaskroniec rybołów
Obrazek
Obrazek



Jadowitą jest żmija zygzakowata.



Żmija zygzakowata

Obrazek


Żmija zygzakowata jest to nieprzekraczający metra długości wąż, żyjący na obrzeżach lasów, polanach i podmokłych łąkach.
Jej główne kryjówki to szczeliny międzyskalne, kamienie (lubi się schować pod ciepłe kamienie), korzenie drzew oraz krzaki.
Poznamy ją po zygzaku na grzbiecie i spłaszczonej głowie, kształtem zbliżonej do trójkąta o zaokrąglonych wierzchołkach.
Żmije mogą posiadać rozmaite ubarwienie, np. czarne, na której grzbiecie raczej nie zauważymy zygzaka; miedziane i jasne (brązowe, szarawe, niebieskoszare, żółtawe, stalowe, oliwkowozielone), z wyraźnym zygzakiem.

Żmija ostrzega przed ukąszeniem głośnym syczeniem, ale niezbyt często kąsa, a raczej ucieka.
Jad tego węża jest jedynie groźny dla dzieci i osób starszych oraz uczulonych na toksyny jadowe. Dla osób dorosłych, nieuczulonych i zdrowych, nie jest zagrożeniem dla życia, ale przysparza mnóstwa nieprzyjemnych objawów. Żmija zygzakowata w naszym kraju podlega ochronie prawnej.

Jak wyglądają ślady ukąszenia?

Uwagę przyciągają maleńkie ślady na skórze, jakby po wbiciu dwóch szpilek w odległości kilku milimetrów. Z tych otworów może wyciekać krew lub płyn surowiczy.
Osoba ukąszona, jeśli jest wrażliwa na jad żmij, zaczyna
odczuwać drętwienia, mrowienia, zawroty i bóle głowy.
Występują też obrzęki i ból w miejscu ukąszenia, pojawiające się gwałtownie, a najbliższa okolica ukąszenia sinieje. Mogą pojawić się mdłości oraz krwawa biegunka, wymioty i mocz (na skutek zaburzeń krzepnięcia, wywołanych jadem), zaburzenia sercowe oraz duszności i poważne reakcje uczuleniowe.

Jak udzielić pomocy osobie ukąszonej przez żmiję?

Założyć opaskę uciskającą powyżej miejsca ukąszenia, jednak zacisnąć na tyle mocno, by wyczuć tętno na kończynie.
Nie dopuszczać do poruszania się poszkodowanego, ponieważ usprawnia to przepływ jadu w dalsze partie ciała. Uspokoić dziecko, by nie płakało i panikowało. Zalecana pozycja: na boku lub plecach.
Nie zakładamy opatrunku na ranę, pozwalamy by krew swobodnie wyciekała. Być może jakaś część wstrzykniętego przez żmiję jadu, także wypłynie.

Być gotowym do podjęcia działań ratujących życie - masaż serca wdmuchanie powietrza - w razie wstrząsu

(U dorosłych 30 uciśnięć klatki piersiowej po środku linii między sutkami i następnie 2 wdechy;
u dzieci na początek pięć wdechów ratujących, następnie 30 uciśnięć mostka po środku linii między piersiami i 2 kolejne wdechy; uciśnięcia klatki i wdechy przeprowadzamy cyklicznie;
możemy jednak zrezygnować z wykonywania oddechów)

Wezwać służby medyczne (dlatego zawsze wybierając się na wycieczkę w góry lub inne tereny, warto zaznajomić się z numerem

GOPR i TOPR (601 100 300) oraz pamiętać europejski numer alarmowy 112),

Mają oni apteczki wyposażone w antidotum i lekarz ma możliwość szybkiego podania poszkodowanemu, tzw. antytoksyny końskiej i zabrania go do szpitala, w celu dalszej obserwacji.
Kontrolować stan poszkodowanego i pomagać według potrzeb. Pamiętajmy, że nie wysysamy jadu z rany i jej nie nacinamy. Nie pozostawiamy poszkodowanego bez opieki.

Jak zapobiegać ukąszeniom?

Aby zapobiec ukąszeniom żmii warto zastosować się do poniższych wskazówek:

unikać chodzenia w miejsca, gdzie węże lubią bytować,
zakładać wysokie obuwie, na twardej podeszwie i spodnie z grubszej tkaniny, jeżeli planujemy wycieczkę górską,
unikać zaglądania pod kamienie i poruszania małymi krzakami,
zrezygnować z wycieczki, jeżeli rejon, w który się wybieramy, aktualnie jest „żmijowym rajem”,
mieć oczy i uszy szeroko otwarte podczas spacerów po lasach i górskich wycieczkach.

http://www.we-dwoje.pl/ukaszenie;weza;- ... 22738.html

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pierwsza pomoc
PostNapisane: 28 lut 2012, 17:13 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3191
Policjant pomógł przez telefon w reanimacji dziecka
28.02.2012 15:35

Obrazek

Dwutygodniowa dziewczynka ze Sztumu żyje dzięki reanimacji przez telefon, którą przeprowadził Marek Gussmann, oficer dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Sztumie. Policjant instruował matkę niemowlęcia tak skutecznie, że dziecko zaczęło oddychać przed przyjazdem karetki.

- Usłyszałem w telefonie przerażony głos kobiety: "Ratunku, dziecko umiera! Karetka!"- opowiada podkomisarz Marek Gussmann z komendy policji w Sztumie. - A w tle lamenty, harmider, bieganina. Za chwilę krzyk, że dziecko sinieje.
Sinieje - to znaczy, że zaczyna się niedotlenienie i mam cztery minuty, żeby przywrócić oddech, zanim zaczną się nieodwracalne zmiany w mózgu. Trzeba działać natychmiast.

- Nie widziałem, czy matka wykonuje to, co mówię, jak należy, nie widziałem dziecka, nie pytałem już o akcję serca, bo było za mało czasu - relacjonuje policjant. - Ale kiedy dziecko sinieje, wiem, że jak nie pomogę w przywróceniu oddechu, może umrzeć. Emocje poszły na bok; rzeczowo powtarzając raz za razem, mówiłem matce, co ma robić. Uspokoiła się, krzyknęła nawet do lamentującego męża: "Pan nam powie, co robić".

Policjant już w trakcie rozmowy wezwał karetkę pogotowia, z braku czasu nie zapytał rodziców nawet o nazwisko, ratownikom podał adres Gościszewo (6 km od Sztumu) i miejsce, gdzie będą czekać rodzice.

- Byłam przy tej rozmowie - mówi Karolina Gastoł-Zwicka, oficer prasowy komendy w Sztumie.
- To było niesamowite, jak kolega spokojnie i rzeczowo instruował zrozpaczoną kobietę. Czuć było, że jego opanowanie jej się udzieliło i że wykonuje jego polecenia już spokojniej.

Zanim do Gościszewa dojechała karetka, dziecko złapało oddech. Obecnie przebywa w szpitalu w Sztumie, lekarze jako powód utraty oddechu niemowlaka podają zakrztuszenie się treścią pokarmową, a stan dziecka określają jako średni.

Podkomisarz Gussmann służy w policji 21 lat, skuteczna reanimacja niemowlaka to kolejny przypadek w jego karierze. Kilka lat temu, kiedy pracował w komendzie w Malborku, razem z kolegą przywrócił oddech samobójcy.

- Najgorsze w takich sytuacjach jest to, że rodzina, bliscy czy znajdujący się obok ludzie tracą zimną krew - dodaje Gussmann. - Albo - co jeszcze gorsze - nie robią nic, tylko się przyglądają. A jak widać, reanimacja czy w ogóle udzielenie pierwszej pomocy może uratować czyjeś życie.
Mama dziewczynki zadzwoniła do mnie z podziękowaniami, stwierdziła też, że już do końca życia zapamięta, jak przeprowadza się sztuczne oddychanie.

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... iecka.html

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pierwsza pomoc
PostNapisane: 11 cze 2012, 17:02 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3191
Zanim zaczniesz ratować

Dobrze byłoby, gdyby każdy z nas znał podstawy udzielania pierwszej pomocy, aby umieć zachować się w różnych przypadkach, które spotykamy w swoim życiu. Oto garść porad, które nam w tym pomogą.

Jeśli masz do czynienia z ofiarą tragicznego wypadku, zawsze stosuj się do poniższych zasad.

Najpierw ostrożnie zbadaj ofiarę. Podchodząc do poszkodowanego należy ocenić jego miejsce pod kątem bezpieczeństwa dla siebie i chorego (główna zasada to: bezpieczeństwo ratownika jest zawsze najważniejsze). Również ze względu bezpieczeństwa do leżącej ofiary podchodź od strony głowy.

Sprawdź jego reakcję. Spytaj się "Co się stało?", jeśli nie odpowie - uszczypnij go pod nosem.

Sprawdź: czy język, wydzieliny lub jakieś obce ciało nie blokuje dróg oddechowych ofiary? Jeśli drogi oddechowe nie są drożne, oczyść je. Delikatnie odchyl jego głowę do tyłu - często ten ruch przywraca normalny oddech.

Czy ranny oddycha? Jeśli nie, zastosuj sztuczne oddychanie.

Czy ma tętno? Jeśli nie ma, serce nie pracuje. Zastosuj reanimację.

Czy ma krwotok? Jeśli jest, staraj się go zatamować.

Jeśli przestało pracować serce, poszkodowany nie oddycha trzeba natychmiast wezwać pogotowie. W tym czasie druga osoba musi bez zwłoki rozpocząć ratowanie ofiary. Tak samo należy postąpić, kiedy mamy do czynienia z poważnym krwotokiem lub poważnym urazem głowy - patrz: kiedy i jak wzywać pomoc.

Jeśli jesteś sam, chwilę czasu na wezwanie pogotowia będziesz miał po wykonaniu pierwszych 4 serii reanimacji.

W niektórych przypadkach można bezpiecznie zmieniać położenie ciała rannego. Gdy jednak ofiara ma poważne obrażenia szyi lub pleców, nie wolno jej ruszać - chyba że ratujemy ją przed pożarem, wybuchem itp.

Sprawdź, czy ofiara nie ma uszkodzonego kręgosłupa.

U ofiar wypadków samochodowych zawsze musisz podejrzewać uszkodzenie kręgosłupa.

Dopilnuj, by ranny leżał i był spokojny.

Jeśli wymiotował - a masz pewność, że nie uszkodził kręgosłupa - ułóż go na boku w pozycji bocznej ustalonej, by się nie udusił.

Okryj go kocami lub płaszczami, by nie tracił ciepła.

Jeśli to konieczne, rozetnij ubranie. Nie zdzieraj ubrania z poparzonych miejsc, chyba że wciąż się tli.

Uspokój ofiarę i sam zachowaj spokój. To pozwoli rannemu opanować strach, dzięki czemu nie wpadnie w panikę.

Nie podawaj płynów osobie nieprzytomnej lub półprzytomnej, jak też osobie skarżącej się na ból brzucha ( obrażenia narządów wewnętrznych ).

Nie próbuj jej cucić, poklepując bądź potrząsając nią, ponieważ osoba taka po dojściu do siebie w pierwszym odruchu może spróbować ci oddać.

Wśród rzeczy ofiary poszukaj informacji o szczególnych jej problemach zdrowotnych - alergiach lub chorobach wymagających specjalnego postępowania - ewentualnie bransoletki lub wisiorka, które by o tym informowały.

Nie zabieraj ze sobą dokumentów poszkodowanego. Przekaż je lub lepiej wskaż gdzie leżą osobie upoważnionej (rodzina, policja).

http://www.ratownictwo.win.pl/zanim

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pierwsza pomoc
PostNapisane: 14 lis 2017, 20:42 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3191
Jak postępować w przypadku zadławienia
Rękoczyn - -chwyt Heimlicha


_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pierwsza pomoc
PostNapisane: 14 lis 2017, 22:31 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3191
Pierwsza pomoc - bezdech i zakrztuszenie.



Wiecie, że nie wolno unosić dziecka za nogi podczas bezdechu? Czy wiecie, jakie informacje trzeba na wstępie przekazać, dzwoniąc pod 999? Jak możemy sami udzielić pierwszej pomocy niemowlakowi podczas zakrztuszenia i bezdechu, zanim nadjedzie karetka? To najczęstsze przypadki, w których potrzebne nam są wiedza i umiejętności ratownicze.
Martę Leleniewską odwiedził ratownik medyczny Michał Lisiak z Kampanii Bezpieczny Maluch.
Rozwiał jej największe obawy, co do czynności, które możemy wykonać w domu, czekając na przybycie pogotowia. Pokazał mamie, jak wykonywać działania ratujące życie dziecka, kiedy się zakrztusiło lub przestało oddychać. Michał Lisiak rzeczowo, jasno i zwięźle podał Marcie najważniejsze informacje oraz zwrócił uwagę, czego nie wolno robić i dlaczego.
Warto obejrzeć fachowy instruktaż od ratownika medycznego.
Zapraszamy również na stronę http://bezpieczny-maluch.com.pl/ gdzie możecie przyłączyć się do Kampanii.

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 10 ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /