Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 45 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Świat postawiony na głowie.
PostNapisane: 17 kwi 2012, 06:07 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30793
Michnik zaskoczył

Wyznania zamieszczone w felietonie redaktora naczelnego "Gazety Wyborczej" musiały wstrząsnąć czytelnikami. Adam Michnik okazał się bezkompromisowym przeciwnikiem kłamstw! "Należę do tych, których to przeraża, wiem bowiem, że kłamstwo powtarzane wrzaskliwie i nieprzerwanie bywa skuteczne" - zwierzył się redaktor najbardziej opiniotwórczej gazety w kraju. W "Gazecie Wyborczej" szykują się rewolucyjne zmiany...?

Piotr Tomczyk

http://www.naszdziennik.pl/index.php?ty ... 17&id=main


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat postawiony na głowie.
PostNapisane: 21 maja 2012, 07:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30793
Rosiak, Desperat, Stankiewicz

Szaleniec chciał zabić jakiegoś polityka. Trafiło na biuro PiS, wcześniej był w biurze Niesiołowskiego lecz nie zastał posła.

Desperat podpalił się pod kancelarią premiera. Był bezrobotny, wcześniej wydeptywał w urzędach ścieżki obnażając rzekome afery. Wszystkie kontrole wykazały, że afery te były wymysłem desperata.

Pisowska działaczka sprowokowała impulsywnego S. Niesiołowskiego. Do rękoczynów nie doszło. Wcześniej obie postacie przyczyniły się do szerzenia atmosfery nienawiści.

Takie były fakty.

A taka prawda:
Ryszard Cyba, zdrowy na umyśle emeryt, działacz PO uwierzył swoim liderom i doszedł do wniosku, że winnym wszelkiego zła w Polsce jest Jarosław Kaczyński. Postanowił więc go zabić. Do zamachu przygotował się bardzo starannie, okazało się, że Kaczyński miał zbyt dobrą ochronę. Cyba postanowił więc zabić tylu pisowców ilu zdoła, udało mu się zabić Marka Rosiaka i poderżnąć gardło jego koledze z biura.

Rzekomy desperat został zwolniony z pracy pownieważ wykrył aferę korupcyjną w Urzędzie Skarbowym. Skargi i doniesienia b. urzędnika ignorowały wszystkie instytucje łącznie z kancelarią premiera. Pozostający bez środków do życia b. urzędnik i policjant podpalił się pod kancelarią premiera pozostawiając list w którym wszystko opisał. Śledztwo Rzeczpospolitej udowodniło, że opisywana afera była autentyczna.

Stefan Niesiołowski, b. wicemarszałek sejmu, szef Komisji Obrony Narodowej, frontmen, czołowy cham PO był wkurzony, że nie udało mu się przechytrzyć blokady związkowców, jak rónież włóczącymi się za nim dziennikarzami, których określał mianem pisowskich. Weszła mu przed nos znana dziennikarka Ewa Stankiewicz, dokumentalistka, ostanio znana z animowania ruchu smoleńskiego. Dziennikarka bezczelnie zadała pytanie, w związku z tym pan Stefan wyżył się na niej za wcześniejsze upokorzenia.

Dlaczego fakty nie są zgodne z prawdą? Bo partia miłości nie może być agresorem, a partia nienawiści ofiarą.
Tymbardziej, że naprzeciw można co najwyżej wystawić zestawienia: agent Tomek - Sawicka, agent Tomek - Weronika Marczuk, Z. Ziobro - doktor G. (ścigany również przez poziobrowską prokuraturę).


http://foros.salon24.pl/418268,rosiak-d ... tankiewicz


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat postawiony na głowie.
PostNapisane: 01 cze 2012, 06:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30793
"Dobre rady" Rady

Międzynarodowe organizacje znowu starają się wymusić na Polsce wprowadzenie praw, które zezwalałyby na aborcję na życzenie czy legalizację układów homoseksualnych. Tym razem Rada Praw Człowieka ONZ wydała rekomendację dla Polski, w której zaleca naszemu krajowi, aby skuteczniej walczył z rasizmem, dyskryminacją i promował związki partnerskie.

Te "standardowe" już od dłuższego czasu postulaty Rada wystosowała w ramach Powszechnego Przeglądu Okresowego Praw Człowieka (Universal Periodic Review, UPR). Przeglądowi temu średnio co cztery lata podlega każde ze 192 państw członkowskich ONZ. Polska po raz pierwszy została oceniona w 2008 roku. Pod płaszczykiem takich pojęć jak dyskryminacja czy prawa kobiet przemyca się bardzo niebezpieczną ideologię. I tak, kiedy czytamy np. uzasadnienie, dlaczego w Polsce kobiety nie mają zagwarantowanych podstawowych praw, dowiadujemy się, że jest to związane z brakiem ogólnodostępnej aborcji. ONZ ubolewa, że matki nie mogą bezproblemowo zabić dziecka w swoim łonie. Dalej Rada apeluje do Polski o zagwarantowanie przestrzegania praw mniejszości seksualnych i przyjęcie prawa umożliwiającego im zawieranie związków partnerskich. Proponuje się też uwzględnienie kategorii tożsamości płci (gender, płeć rozumiana w sensie psychologicznym, kulturowym, a nie fizycznym) i orientacji seksualnej ofiary jako okoliczności obciążających sprawcę w przypadku przestępstw z nienawiści.
- Takimi rekomendacjami Rada Praw Człowieka po prostu ośmiesza Organizację Narodów Zjednoczonych, ponieważ są one całkowicie oderwane od międzynarodowych paktów praw człowieka, które przecież w żadnym obszarze nie dotykają kwestii homoseksualnych czy aborcji - wyjaśnia europoseł Konrad Szymański (PiS). - Dodatkowego smaczku całej sprawie dodaje fakt, że ponad jedna trzecia państw zasiadających w tej Radzie łamie zupełnie podstawowe prawa człowieka, jak choćby wolności zgromadzeń czy wolności politycznej. Wydaje się więc, że lepiej by było, gdyby Rada po prostu milczała, zamiast wydawać takie ośmieszające ją dokumenty - dodaje parlamentarzysta.
Oenzetowska agenda nie poprzestaje jednak wyłącznie na dawaniu "dobrych rad". Rzuca w stronę naszego kraju niepoparte żadnymi przykładami oskarżenia o rasizm i antysemityzm. Zdaniem Rady, najbardziej prześladowani w naszym kraju są muzułmanie (sic!), Romowie i osoby przybyłe do nas z Afryki. Choć w przeglądzie nie podano żadnych konkretnych przykładów tego rodzaju naruszeń prawa nad Wisłą, zaleca on surowo, aby "wszystkie przestępstwa na tle rasowym były dogłębnie badane, a sprawcy karani". - Wypisywanie takich rzeczy pokazuje jasno, że prace nad rekomendacjami są prowadzone całkowicie w oderwaniu od rzeczywistości i bez przejmowania się tym, co się rzeczywiście w danym kraju dzieje. Dokumenty te są tworzone częstokroć na podstawie listów czy opinii internetowych formułowanych np. przez organizacje pozarządowe. Natomiast Rada nie zadaje sobie trudu, aby cokolwiek sprawdzać, stąd często rodzą się takie bzdury - wyjaśnia Konrad Szymański.
Nie myślmy jednak, że ONZ wyłącznie gani nasz kraj. Otóż przegląd ujmuje także postępy, jakie Polska poczyniła w ostatnim czteroleciu. Do najważniejszych z nich zaliczono m.in. "ułatwienie dostępu na imprezy w ramach mistrzostw Europy w piłce nożnej".

Łukasz Sianożęcki

http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=sw03.txt


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat postawiony na głowie.
PostNapisane: 15 cze 2012, 06:06 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30793
Komorowska patronuje sekswystawie

Gadżety erotyczne wystawione na widok dzieci na łódzkich targach Kobieta w Wielkim Mieście Problem został już dostrzeżony w lokalnych mediach i ma posmak skandalu. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że przedsięwzięciu patronuje prezydentowa Anna Komorowska

Organizatorem imprezy, która odbędzie się w dniach 15-17 czerwca, są Międzynarodowe Targi Łódzkie Spółka Targowa. Kobieta w Wielkim Mieście jest jednym z głównych wydarzeń miejskiego projektu Łódź Miastem Kobiet, nad którym honorowy patronat objęły m.in. pierwsza dama Anna Komorowska, małżonka prezydenta Bronisława Komorowskiego, oraz Hanna Zdanowska, prezydent Łodzi. Na trzy targowe dni nowoczesne Centrum Konferencyjno-Wystawiennicze MTŁ przy al. Politechniki 2 zamieni się w kobiecy bazar produktów, usług i wydarzeń stworzonych właśnie z myślą o nich. Specjalnymi gośćmi imprezy będą panie prezydent z różnych miast Polski, które na tę okazję wcielą się w rolę modelek - informuje Nasz Dziennik w przesłanym komunikacie organizator imprezy.
Jedna z ekspozycji będzie poświęcona promocji tzw. artykułów erotycznych dla kobiet. Niewątpliwie atrakcyjnie zapowiada się strefa erotyczna, gdzie Joanna Keszka, redaktor naczelny Barbarella.pl, poprowadzi konferencję pt. Zdrowy i radosny seks dla wszystkich kobiet, czyli seksualność z kobiecej perspektywy (...) Na odwiedzających czekać będą stoiska z gadżetami erotycznymi do podziwiania i kupowania - zapowiada w materiale informacyjnym Międzynarodowe Targi Łódzkie Spółka Targowa.
Problem w tym, że dalej umieszczono adnotację, że na teren targów dzieci do lat 10 wchodzą bezpłatnie. Czy będą one narażone na widok wulgarnych tzw. gadżetów erotycznych, którym patronuje pani prezydentowa Przynajmniej do takich wniosków można dojść na podstawie tego, co red. Keszka napisała na swojej witrynie internetowej. Nie wszystko nadaje się do zacytowania, ale m.in. zapowiada ona, że będzie czekała przy swoim stoliku z materiałami erotycznymi do obejrzenia i kupienia.

Na niestosowność organizacji takiej wystawy, której patronują panie prezydentowe, przy wolnym wstępie dla dzieci, zwróciły uwagę elektroniczne media łódzkie. Trudno bowiem nie odnieść wrażenia, że sytuacja zakrawa na skandal. Tymczasem organizator imprezy oficjalnie zaprzecza, żeby na targach miało dojść do takich sytuacji. - Nie do końca jest tak, że jest to wystawa erotyczna i będzie dostępna dla wszystkich dzieci - twierdzi Agata Szczepaniak, komisarz ds. promocji Międzynarodowych Targów Łódzkich Spółki Targowej. Jej zdaniem, na stoisku firm erotycznych nie zostaną wystawione przedmioty, które przypominają intymne części ciała. - Głównie będą tam żele do masażu, świece i kosmetyki, czyli rzeczy dostępne w każdych innych sklepach. Nie widać zresztą po nich, że mają charakter erotyczny. Jeśli natomiast chodzi o wystawę z muzeum erotycznego, ona będzie odgrodzona w ten sposób, że dzieci poniżej 18. roku życia nie będą mogły tam same się dostać - zapewnia Szczepaniak. Dodaje jednocześnie, że wykład pani Joanny Keszki odbędzie się w sali konferencyjnej w oddzielonej zupełnie przestrzeni. - I tam oczywiście dzieci nie będą miały wstępu - dodaje komisarz. Nie ma jednak wątpliwości, że dziś i jutro tę część Łodzi rodzice z dziećmi powinni omijać z daleka.

Jacek Dytkowski

http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=po03.txt


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat postawiony na głowie.
PostNapisane: 29 cze 2012, 08:05 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30793
Kanada: według polityka sprzeciw wobec homo-promocji jest „odpychający”

Justin Trudeau, popularny polityk Liberalnej Partii Kanady, odwiedzając szkołę stwierdził, że katolicka opozycja wobec nowego „tolerancyjnego” prawodawstwa jest… „odpychająca”. Religia powinna przecież służyć otwartości, akceptacji i przyjaźni…

Justin Trudeau, najstarszy syn Pierra Trudeau (premiera Kanady w latach 1986-1979 i 1980-1984) odwiedzając Jackson Secondary School, ocenił sprzeciw katolików wobec nowego „inkluzyjnego” prawa jako „odpychający”. W ten sposób odniósł się do sprzeciwu biskupów, duchownych i wiernych wobec ustawy wprowadzającej do szkół i uczelni obowiązkowe organizacje zwalczające „dyskryminację” ze względu na orientację seksualną.

- Nie ma na świecie religii, która mówiłaby „toleruj swojego bliźniego”. Nie, religie nakazują „kochaj swojego bliźniego”. Akceptacja, szacunek, budowanie przyjaźni, otwartość na drugiego człowieka – to powinniśmy budować w Kanadzie – stwierdził Trudeau. Polityk został zaproszony przez dyrekcję szkoły do dyskusji z uczniami, by uczcić pamięć ucznia - Jamie Hubleya.

15-letni Hubley popełnił samobójstwo w 2011 roku. Według liberalnych mediów, powodem targnięcia się na życie miało być „homofobiczne nękanie” ze strony innych uczniów. Środowiska promujące „antydyskryminacyjne” projekty uczyniły jego historię jednym z argumentów za wprowadzeniem nowych regulacji. Jak jednak tłumaczył ojciec młodzieńca, prawodawstwo mające chronić osoby deklarujące swój homoseksualizm bynajmniej nie chroniło jego syna; dało raczej podstawy do naznaczania go jako członka odróżnianej prawnie grupy.

Ojciec ucznia otwarcie podważał sens wprowadzania „Gay-Straight Alliances” do szkół i uczelni. Część odpowiedzialności za problemy Jamiego ojciec przypisywał propagatorom homoseksualnego stylu życia, zachęcającym nastolatków do publicznego manifestowania swojej orientacji seksualnej i do zaangażowania w „ruch” homoseksualny. Sprawiedliwe prawodawstwo powinno, zdaniem ojca nastolatka, chronić wszystkich a nie tylko ściśle wybrane grupy. Jak ujawnił, jego syn przed tragicznym zajściem cierpiał przez dłuższy czas na depresję i borykał się z zachowaniami autoagresyjnymi.

Justin Trudeau znany jest ze szczególnego zaangażowania w sprawy edukacji, szkolnictwa i amatorskiego sportu. – To przerażające, że polityk zaczyna lobbowanie idąc do szkoły, wykorzystując komentarze o akceptacji i tolerancji, którymi chce pozyskać wsparcie młodzieży w rywalizacji o przywództwo – ocenia Jim Hughes, przewodniczący Campaign Life Coalition. Jak zauważa, krytyka katolickiego stanowiska to także element toczącej się rywalizacji o przywództwo w Partii Liberalnej.

Źródło: lifesitenews.com

http://www.pch24.pl/kanada--wedlug-poli ... 727,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat postawiony na głowie.
PostNapisane: 10 sie 2012, 07:10 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30793
Historycy z Balnibarbi

Balnibarbi to w „Podróżach Guliwera” kraj, w którym w każdym mieście funkcjonuje akademia wynalazców, ciągle wynajdujących coś nowego, nowe sposoby budowy, uprawy roślin, nowe narzędzia, nowe pojęcia etc. W efekcie tego stanu rzeczy w ekspresowym tempie miasta i wsie pustoszeją, domy się walą, a „lud wszystek umiera z zimna, pragnienia i głodu”. Niestety, wynalazcom z Balnibarbi, dziwnym trafem i nie wiedzieć czemu znudziły się karty fantastycznej powieści Swifta i bez żalu porzucili je na rzecz prasowych łamów, internetowych portali i telewizyjnych studiów.

Akademie wynalazców pracują od tej pory pełną parą, a lud cierpi z pragnienia i głodu. Rzecz jasna, głównie z powodu pragnienia prawdy i jej nader widocznego deficytu w przestrzeni publicznej. Są takie sytuacje i zdarzenia, w których balnibarbiańscy wynalazcy szczególnie silnie odczuwają potrzebę burzenia porządku, deformacji faktów, zjawisk i pamięci. Z ostentacyjną demonstracją tej kompulsywnej potrzeby mieliśmy do czynienia przy okazji sporu, jaki rozgorzał i tli się do dzisiaj wokół 68. rocznicy Powstania Warszawskiego.

Czy wyobrażacie sobie Państwo sytuację, w której ktoś publicznie kwestionuje sens i potrzebę celebry rocznicy powstania w warszawskim getcie, z jego tragicznym akordem wysadzenia w powietrze synagogi? Czy wyobrażacie sobie Państwo scenariusz, w którym publicyści, historycy, internauci w okolicach 19 kwietnia nagle rozpoczynają swoisty dance macabre, ścigając się, kto szybciej i niżej zejdzie w licytacji wagi tego zdarzenia, nazywając jego uczestników mordercami i zbrodniarzami? Oczywiście, nie.

W jednej z gazet przeczytałam niedawno, że o Powstaniu Warszawskim napisano i powiedziano już chyba wszystko. Otóż nic bardziej mylnego. Koronnym tego dowodem jest głęboko zakorzeniona w przekazie publicznym, boleśnie uproszczona, a przez to nieprawdziwa i historycznie nieuprawniona próba opisu tego faktu w konwencji dychotomii insurekcyjno-konfederackiego zrywu i twardej Realpolitik.

W rzeczywistości Powstanie Warszawskie nie było aktem akcesji do projektu zbiorowego samobójstwa czy romantyczną erupcją emocji. Było fragmentem operacji militarno-politycznej, którego arcyważnym, jeśli nie najważniejszym gwarantem powodzenia było polityczne i wojskowe wsparcie sił alianckich (a więc jednak Realpolitik). Dlatego zamiast lamentów nad domniemaną głupotą powstańców, zanoszonych przez brytyjskiego historyka Normana Daviesa, należałoby raczej od niego oczekiwać prezentacji bilansu naukowej kwerendy archiwów nad Tamizą.

Może po przekopaniu kilometrów dokumentów mógłby odpowiedzieć Polakom choćby na pytanie, dlaczego brytyjskie władze nie zgodziły się na desant 1. Samodzielnej Brygady Spadochronowej. A przecież komandosi gen. Stanisława Sosabowskiego przechodzili mordercze szkolenia w Szkocji właśnie po to, by w odpowiedniej chwili - tak jak mieli w dewizie jednostki - „Najkrótszą drogą” (na spadochronach) wrócić i walczyć na terenie Rzeczypospolitej. Ale rozkaz desantu nie padł. W pierwszych dniach sierpnia w Brygadzie doszło z tego powodu do wybuchu niezadowolenia, żołnierze podjęli głodówkę. Alianci zagrozili rozbrojeniem. Do otwartego buntu nie doszło tylko przez wzgląd na autorytet, jakim cieszył się Sosabowski.

W tym samym czasie syn generała por. Stanisław Janusz Sosabowski walczył już na ulicach Warszawy jako dowódca plutonu „Stasinek” (w wyniku odniesionych ran stracił wzrok). Polscy komandosi nie polecieli nad Warszawę, bo byli potrzebni Londynowi do wrześniowego, zakończonego fiaskiem, desantu nad Renem. Na skutek fatalnych błędów brytyjskich sztabowców, pod Driel i Grave brygada straciła niemal 40 procent swojego stanu. Można rzec „tylko”, bo reszta ocalała dzięki talentowi wojskowemu i trzeźwemu umysłowi Sosabowskiego, który nie pozwolił przerobić swoich żołnierzy na mięso armatnie. Tyle szczęścia (ani dobrego dowódcy) nie miała BRYTYJSKA 1. Dywizja Powietrznodesantowa, niemal do nogi wybita przez Niemców. Historycy oceniają, że na skutek błędów Brytyjczyków popełnionych w operacji „Market Garden” wojna w Europie trwała o rok dłużej. Dlaczego sir Norman Davies nie zajmie się analizą tego problemu? To świetny temat dla historyka, zwłaszcza brytyjskiego. Naprawdę jest o czym pisać i nad czym lamentować.

Katarzyna Orłowska-Popławska

http://www.naszdziennik.pl/blogaid/brev ... ml#entry38


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat postawiony na głowie.
PostNapisane: 14 sie 2012, 12:22 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30793
Leon Zawodowiec czyli " kup pan cegłę"

W czasach realnego socjalizmu mogło się zdarzyć, że jakiś bandyta zaproponował nam w ciemnej uliczce kupno cegły. Nie do pomyślenia było jednak, żeby zupełnie się tego nie wstydząc, próbował nas oszukiwać znajomy profesor.

W jednej z prywatnych telewizji obejrzałam program interwencyjny piętnujący odrażający proceder firm i banków polegający na nakłanianiu osób w podeszłym wieku do zakupu rzekomo leczniczych, niezwykle drogich materaców na kredyt, spłacany potem z niskiej renty. Pikanterii dodaje fakt, że ta sama stacja godzinami reklamuje podobne produkty, a ponadto wyciąga od naiwnych pieniądze za pośrednictwem konkursów telefonicznych.

Przypomniał mi się cały ciąg podobnych wydarzeń.

Kilka lat temu zadzwoniła do mnie znajoma z czasów opozycji twierdząc, że musi się ze mną spotkać w niezwykle ważnej sprawie, o której nie chce mówić przez telefon. Na zasadzie konspiracyjnego odruchu zaproponowałam jej wycieczkę do Lasów Kabackich, ale wolała przyjść do domu. Okazało się, że usiłuje mi wepchnąć za 170 złotych butelkę jakiegoś świństwa, które rzekomo leczy wszystkie choroby poczynając od łupieżu a skończywszy na raku. Przez cały czas rozmowy wpatrywała się we mnie wzrokiem kota polującego na wróbelka, wyraźnie poszukując oznak jakiejś ciężkiej dolegliwości tak, że poczułam się naprawdę nieswojo. Pomimo wyraźnej deklaracji, że nie przyjmuję żadnych leków, a tym bardziej leków nieznanego pochodzenia, nie ustawała przez dwie godziny w marketingowych zabiegach, rozpaczliwie podtrzymując rozmowę wspomnieniami dawnych wspólnych spraw.

W tym samym okresie zgłosił się do mnie niewidziany od 40 lat kolega i poprosił o przyjście w niezwykle ważnej sprawie na Politechnikę, gdzie pracuje jako profesor zwyczajny. Trudno opisać złość na własną głupotę, jaką poczułam, gdy się okazało, że pan profesor w wolnych chwilach działa jako akwizytor firmy ubezpieczeniowej i usiłuje mnie namówić na jakąś idiotyczną polisę.

Z zażenowaniem obserwowałam, że niczym uliczny sprzedawca perfum, wykorzystuje w rozmowie ze mną, wielokrotnie opisywane w podręcznikach psychologii społecznej tanie chwyty marketingowe.

Pewna moja koleżanka przez wiele lat była postrachem instytutu naukowego, w którym pracowała, gdyż zwykła przybiegać na każdą ważną konferencję czy spotkanie z zagranicznymi gośćmi z torbą pełną produktów znanej sieciowej firmy kosmetycznej. Ten chwyt marketingowy okazał się wyjątkowo skuteczny - zawstydzeni koledzy, aby się jej szybko pozbyć, pokornie kupowali jakieś maści przeciwko komarom albo najdroższe na świecie proszki do prania.

Znajomy socjolog usiłował swego czasu( bezskutecznie) urządzić u mnie pokaz garnków pewnej firmy, a potem skruszony opisał mi podręcznikowy -w sensie sztuki manipulacji- mechanizm jej funkcjonowania. Otóż szanowana w swoim środowisku osoba urządza u siebie w domu późną kolację połączoną z pokazem. Wykorzystując późną porę, miłą atmosferę, a także naturalną skłonność niewiast do rywalizacji nakłania koleżanki do zamawiania niezwykle drogich garnków. Następnego dnia rano większość pań, przerażonych tym, co zrobiły, pędzi do lokalu firmy gdzie za relatywnie niewielką kwotę odstępnego można uzyskać rozwiązanie umowy. (Nie podaję nazwy firmy, bo oprócz zysków z odstępnego czerpie zyski z odszkodowań za straty wizerunkowe.)

Pojawiali się też różni znajomi, którzy zapominając, że wiem, co to jest ciąg geometryczny i umiem policzyć w ilu iteracjach wyczerpuje się cała populacja Polski, usiłowali wciągnąć mnie do sieci finansowych o charakterze łańcuszka Św. Antoniego.

Znalazła się osoba, która w ramach przyjacielskiej pomocy usiłowała sprzedać mi za 2000 złotych zupełnie mi nie potrzebny, gotujący mikser i nie zrezygnowała z ugotowania i przetarcia na moich oczach przyniesionej w tym celu marchewki. Skłonna była odstąpić od marketingowych czynności w zamian za listę telefonów potencjalnych ofiar, które mogłyby nabyć takie urządzenie. Ostatecznie odeszła z niczym, bardzo rozżalona.

Pomimo, że jak widać okazałam się całkowicie asertywna, każde z opisywanych wydarzeń uraziło moją miłość własną, gdyż nie lubimy, gdy nas traktują jak idiotów. Sprawa jest jednak znacznie poważniejsza.

Wykupując na poczcie paczkę niespodziankę, wpuszczając do domu domokrążców, zamawiając cudowne urządzenie polecane przez firmę Mango, albo uczestnicząc w pielgrzymce połączonej z promocją bielizny pościelowej, pozwalamy się oszukiwać na własne życzenie. Rozmawiając z profesorem politechniki mamy jednak prawo zakładać, że nie jest on zwykłym farmazonem, a fakt, że jest naszym prywatnym znajomym możemy traktować jako dodatkową gwarancję uczciwości. Przez wiele lat byliśmy oszukiwani i okradani przez komunistyczne państwo, natomiast rodzina i przyjaciele lojalnie nas wspierali. Nie do pomyślenia było kiedyś, żeby ktoś z rodziny czy przyjaciół świadomie wciągał nas w oszukańczy system finansowy.

To niestety należy już do przeszłości.

Swego czasu w nocnym klubie w Sopocie obserwowałam z niesmakiem przystojnego fordansera, w wyjątkowo zmysłowy sposób obtańcowującego wiekową, obwieszoną złotem panią. Towarzyszący mi znajomy, zdumiony moją dezaprobatą, usiłował mi wytłumaczyć, że w tym, co widzimy nie ma nic złego gdyż chłopak robi to tylko dla pieniędzy. Uświadomiłam sobie wówczas, że hierarchia wartości odwróciła się o 180 stopni. Przecież zawsze odróżniało się na niekorzyść -i dotąd w sądzie tak właśnie się odróżnia - morderstwo dla pieniędzy (czyli z niskich pobudek), od zabójstwa w afekcie, oraz prostytucję od romansu.

Teraz w oczach wielu ludzi motywy finansowe nadają niegodnym czynom rangę profesjonalizmu, całkowicie je w ten sposób usprawiedliwiając. Zawodowy kiler jest dla nich postacią pozytywną lub w najlepszym przypadku neutralną, a sponsoring czy praca w agencji towarzyskiej nie hańbi kobiety. Niewątpliwy wpływ na taką zmianę świadomości społecznej ma gloryfikacja przestępczego profesjonalizmu w sztuce. Zawodowy morderca czy prostytutka są przecież pozytywnymi bohaterami niezliczonej ilości powieści filmów i dramatów. Na przykład jedynym pozytywnym bohaterem dramatu Sartre’a „Przy drzwiach zamkniętych” jest prostytutka przeciwstawiona pełnym hipokryzji i zakłamania mieszczuchom. Zawodowy morderca Leon, bohater filmu pod tym właśnie tytułem, z oddaniem opiekuje się małą dziewczynką itp. itd.

W czasach realnego socjalizmu, które mimo woli zaczynamy postrzegać jako złoty wiek ludzkości, mogło się zdarzyć, że jakiś bandyta zaproponował nam w ciemnej uliczce kupno cegły. Nie do pomyślenia było jednak, żeby zupełnie się tego nie wstydząc, próbował nas oszukiwać znajomy profesor.

Pan profesor, mój były kolega, kiedy zarzuciłam mu świadome działanie na moją niekorzyść, odpowiedział jak filmowy Leon Zawodowiec: „Sorry, that’s my job”.

Iza Brodacka

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... Itemid=119


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat postawiony na głowie.
PostNapisane: 24 sie 2012, 07:22 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30793
Chesterton krótko i aktualnie o czyśćcu

„Nie życzymy sobie czyśćca” (...) słowa te oznaczają, ni mniej ni więcej, że kiedy sir William zapuka do wrót tamtego świata, zbliży się doń święty Piotr lub jakiś usłużny anioł i spyta, dyskretnie zniżając głos niczym dobrze wyszkolony kamerdyner:

„Czy życzy pan sobie, by przygotować panu czyściec?”


Fragment książki pt. OBRONA WIARY (Wydawnictwo FRONDA 2012)

Sir William Joynson-Hicks, minister spraw wewnętrznych w obecnym rządzie, kierując parę słów do mieszkańców Londynu oznajmił podobno: „Nie życzymy sobie, by księża się wtrącali, nie życzymy sobie czyśćca i nie zamierzamy pod przymusem chodzić do spowiedzi”.

Co za ulga! Doprawdy, kamień spadł ze wszystkich naszych serc. Już nigdy nie ujrzymy, jak policjant łapie za kołnierz Bogu ducha winnego przechodnia i przemocą wlecze do najbliższego konfesjonału. Nasze umiłowanie wolności nie będzie doznawać katuszy na widok ciężarówek z zakratowanymi oknami, zwożących, jak co dzień, przymusowych penitentów do Katedry Westminsterskiej. Najwięksi grzesznicy naszych czasów nie będą już siłą odziewani w białe płótna i kijami zapędzani przed oblicze księdza. Wszystko to nareszcie odejdzie w przeszłość. Obowiązek ustnej spowiedzi zniknie z konstytucji, a państwo nie będzie go odtąd wymuszać na ostrzach bagnetów. Spowiedź stanie się kwestią wolnego wyboru jednostki, by nie powiedzieć zachcianki, jak wszystkie decyzje światopoglądowe w prawdziwie nowoczesnym społeczeństwie. Będzie najzupełniej dobrowolna, jak dobrowolne jest dla ludzi ubogich zapisywanie dzieci do wyznaczonych szkół państwowych. Będzie w pełni zależna od woli obywatela, tak jak system ubezpieczeń zależy od woli ubezpieczonych. Prawo przestanie ją narzucać, tak jak nie narzuca teorii, głoszącej, że wyciąg z wirusów uodparnia przeciw chorobie. Od tej pory każdy człowiek, przez nikogo nie zmuszany, zdecyduje, czy się spowiadać, czy nie – podobnie jak przez nikogo nie zmuszany decyduje, czy posyłać dzieci do szkoły i poddawać je szczepieniom. Rządowi do głowy nie przyjdzie zmuszać wolnego obywatela, by wyznawał swe grzechy, jak nie przychodzi mu do głowy zmuszać go, by ubezpieczał pracowników. Co by nie mówić o owym protestanckim postępie, który doprowadził nas do nowoczesnego państwa, każdy wszak przyzna, że państwo to ma przynajmniej jedną zaletę: we wszystkich dziedzinach swej działalności odżegnuje się od jakiegokolwiek przymusu. Niektórzy nawet wątpią, czy wprowadzi zakaz palenia papierosów.

Zaiste wspaniała to nowina, że rząd planuje uchylić prawo, narzucające nam obowiązek spowiedzi. Mnie jednak bardziej ciekawią słowa, które poprzedziły tę rewelację. Pomijam frazes: „Nie życzymy sobie, by księża się wtrącali”. Materia ta była już poruszana tak często, że zdarła się z kretesem, a jej przetarte włókienka nie są w stanie utrzymać najbłahszej nawet myśli. Zatrzymam się nad innym interesującym fragmentem wypowiedzi pana ministra. „Nie życzymy sobie czyśćca” – powiada sir William. Można by poczynić płochą uwagę, że byli tacy, co minęli czyściec, poszli dalej i trafili gorzej, ale nie o to przecież chodzi. Nie zamierzam też pytać sir Williama, skąd u niego ta pewność, że nie potrzebuje żadnej fazy przejściowej. Logicznie biorąc, jeśli ktoś nie potrzebuje czyśćca, to albo nie ma nic do oczyszczenia, albo nie chce, żeby mu cokolwiek czyszczono. Ale nie tym się zajmujemy; nie naszą jest sprawą przenikać sekrety ministerialnej duchowości. Coś, co mnie w tych słowach intryguje, to nie religia, lecz filozofia i logika. „Nie życzymy sobie czyśćca.” Ciekawy jest stosunek do prawdy – niekoniecznie do prawd wiary, ale do prawdy jako takiej; do samej idei prawdy. Słowa te oznaczają, ni mniej ni więcej, że kiedy sir William zapuka do wrót tamtego świata, zbliży się doń święty Piotr lub jakiś usłużny anioł i spyta, dyskretnie zniżając głos niczym dobrze wyszkolony kamerdyner: „Czy życzy pan sobie, by przygotować panu czyściec?”.

Może celowe będzie tu użycie porównania. Ilekroć my, wyznawcy pewnego światopoglądu, znajdujemy w gazecie artykuł na temat przyszłości Kościoła, relacji między nauką a religią i tym podobnych kwestii, znamy z góry przebieg i treść wywodu. Oko nasze mknie szybko po kolumnach, dopóki nie napotka dużej litery „G” na początku słowa „Galileusz”. Ujrzawszy, że temat został uwzględniony jak przystoi, wracamy pogodni do naszych zwykłych zajęć. Można polegać na ludziach, którzy pisują takie artykuły; nigdy nas nie zawiodą. A ponieważ Galileusz to ewidentnie jedyny astronom, jakiego znają, a kara nałożona nań przez Inkwizycję to jedyna decyzja Kościoła, jaka kiedykolwiek obiła im się o uszy, jest naturalne, że osądzają wiele kwestii w świetle tego jednego wypadku, na ile, rzecz jasna, mają o nim pojęcie. Nie zamierzam tu absolutnie pogłębiać ich pojęć, choć mógłbym powiedzieć im o Galileuszu parę rzeczy nowych i interesujących. Na przykład, nie był on tym człowiekiem, którego podziwiają, to znaczy człowiekiem prześladowanym za odkrycie, że Ziemia krąży wokół Słońca. Paradoksalne jak to się może zdawać, teoria kopernikańska stanowi dzieło Kopernika, który wykładał astronomię w Rzymie, pod okiem władz kościelnych i za ich aprobatą, zaś nim jeszcze Kopernik przeprowadził jej dowód, została zasugerowana w samym środku wieków średnich przez Mikołaja z Kuzy, którego Kościół, ten znany prześladowca, ukarał w ten sposób, że uczynił go kardynałem. Prawda, jak mi się zdaje, wygląda odwrotnie niż jej popularna wersja. Galileuszowi nie zarzucano, że otworzył dyskusję, ale że ją zamknął. Ludzi drażniła jego pewność siebie, jego postawa Galileus locutus est, causa fi nita est, czy też, by użyć języka współczesnego, jego orzeczenie, że teoria kopernikańska nie jest hipotezą, lecz prawem. A już szczególnie działało ludziom na nerwy, że Galileusz podpierał swoje twierdzenia cytatami z Biblii; to okropna maniera, również u naukowca. Wszystkie te zajmujące szczegóły są znane każdemu, kto ma jakieś pojęcie o temacie, za wyjątkiem osób, które ciągle na ten temat piszą. Ale jeśli wspominam o tym wybitnym Włochu, to nie po to, żeby o nim dyskutować. Nie o to mi chodzi. Dziennikarze, wysławiający jego imię tak często i w tak luźnym związku z faktami, mają zwyczaj dorzucać znaną anegdotę, moim zdaniem też nie za bardzo opartą na faktach. Zgodnie z anegdotą, kiedy Galileusz odwrócił się w końcu od trybunału, przed którym wyparł się teorii o ruchu Ziemi, mruknął pod nosem: „A jednak się kręci”. Może to powiedział, a może nie, jedno jest w każdym razie pewne: i Galileusz, i inkwizytorzy byliby zgodni, że Ziemia albo się kręci, albo nie, i że tak czy owak oni sami nie mają na to najmniejszego wpływu.

Lecz kiedy sir William Joynson-Hicks oznajmia, że nie życzy sobie czyśćca, nie przychodzi mu do głowy, że brzmi to zupełnie, jakby katolicy, w odpowiedzi na artykuł gloryfikujący Galileusza, powstali i zakrzyknęli chorem: „Nie życzymy sobie Układu Słonecznego!”. Wówczas może sir Williamowi zaświtałoby mgliście, że Układ Słoneczny jest w stanie istnieć niezależnie od naszych pragnień, i że czyściec jest w stanie istnieć niezależnie od tego, czy on akurat życzy go sobie, czy nie. Wiem, że zabrzmi to dziwnie, ale potęgi władające kosmosem mogą uważać, że polityk czy prawnik, przekroczywszy prog śmierci, niekoniecznie osiąga tę doskonałą ekstazę czystości, która pozwala ujrzeć Boga w całej Jego chwale i przetrwać to doświadczenie. Kosmos może być tak urządzony, by uwzględniać ten paradoks – i do tego sprawa się sprowadza. Dla nas na ziemi nie ulega wątpliwości, że każdy polityk jest bezgrzeszny i stanowi stosowne towarzystwo dla świętych Pańskich. To oczywiste, że prawnik z natury swej jest przepełniony miłością Bożą i wyzbyty jakiegokolwiek egoizmu, a względy materialne nie mają dlań znaczenia. Lecz choć przekracza to naszą ludzką wyobraźnię, owej kosmicznej potędze nikt nie zabroni sądzić, że nawet prawnikowi, przy całej jego perfekcji, przyda się parę końcowych poprawek. A w takim razie z pewnością w kosmosie przewidziano coś na taką ewentualność. Gwiazdy przed Nim nieczyste i w aniołach braki dostrzega, więc jeśli Pan Bóg zdecyduje, że i w ministrze spraw wewnętrznych znajdzie się jeszcze miejsce dla jakichś ulepszeń, cóż możemy począć, jak tylko przyznać, że w Swej wszechwiedzy potrafi uleczyć zło, którego my nawet nie dostrzegamy.

Gilbert K. Chesterton

http://circ.nowyekran.pl/post/71913,che ... -o-czysccu


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat postawiony na głowie.
PostNapisane: 26 wrz 2012, 07:27 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30793
Planned Parenthood tuszowało nadużycia seksualne

Kierownictwo i personel kliniki aborcyjnej w Ohio nie wywiązały się z prawnego obowiązku poinformowania władz o przestępstwach seksualnych, których ofiarą padła „pacjentka”. To kolejny przypadek tuszowania przestępstw seksualnych i chronienia przestępców.

Denise Fairbanks była wykorzystywana seksualnie przez własnego ojca od 13 roku życia. W wieku 16 lat, mężczyzna zaciągnął dziewczynę do kliniki aborcyjnej, by personel Planned Parenthood przeprowadził aborcję na ich wspólnym dziecku. Dziewczynka przed zabiegiem poinformowała pracujących w klinice, że jest wykorzystywana seksualnie. Mimo tego, przestępstwo nie zostało zgłoszone, o nadużyciach policję zaalarmował dopiero nauczyciel nastolatki.

Dziewczyna wniosła prywatny pozew przeciwko Planned Parenthood, które w tej sytuacji nie wywiązało się z ciążących na tej organizacji wymagań prawnych. W myśl prawa stanowego, niepełnoletni padający ofiarą takich nadużyć, mają prawo do zaskarżenia osób, które nie wywiązały się z prawnych obowiązków udzielenia im pomocy.

- To tylko jeden z przypadków pokazujących gotowość Planned Parenthood do tuszowania przestępstw seksualnych – ocenia Dana Cody, dyrektor Life Legal Defense Foundation. – Co dla przechodzących to kobiet jest wystarczająco przerażające. Ona (Denise Fairbanks – przyp. red.) została zgwałcona, zapłodniona, poddana przymusowej aborcji a następnie odesłana do domu, gdzie doświadczała dalszej przemocy – to tragedia, której Planned Parenthood mogła zapobiec po prostu postępując zgodnie z prawem – dodaje Cody.

Pozew przeciwko Planned Parenthood, złożony Denise Fairbanks, zakończył się ugodą i zadośćuczynieniem.

Źródło: liveactionnews.org

http://www.bibula.com/?p=61281


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat postawiony na głowie.
PostNapisane: 08 lis 2012, 18:19 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30793
Dziecko, czyli „szkoda”?

Ewa Polak-Pałkiewicz

Koleje życia dzisiejszych społeczeństw, pozbawionych oparcia w Dekalogu, w prawie naturalnym, które nie jest respektowane przez państwo, są szczególnym polem obserwacji. Widać tu jak na dłoni, jak rozpada się wszystko, gdy erozji i zniekształceniu ulega samo pojęcie życia, człowieczeństwa. Kiedy pod naporem rewolucji, materializmu czy liberalnych dogmatów człowiek rezygnuje sam z uznania swoich ludzkich atrybutów, z przyjęcia swojej ludzkiej kondycji, w którą wpisana jest także choroba, cierpienie, śmierć.

Jednym z ważniejszych atrybutów ludzkiej kondycji była w naszej europejskiej, zbudowanej na chrześcijaństwie, cywilizacji, umiejętność przyjęcia przez małżonków każdego nowego życia, także życia obciążonego nieuleczalną chorobą, np. kalectwem. Wymagało to wielkiej pokory wobec wyroków Bożej Opatrzności i tajemnicy cierpienia wpisanej w ludzkie życie. Tylko poganie zrzucali ze skał kalekie dzieci, nie widząc w ich istnieniu łaski Boga, który doświadcza człowieka, by uczyć go zaufania, który sam udziela sił, by udźwignąć krzyż.
Ale nawet niektóre cywilizacje pogańskie – wychodząc z odmiennych założeń – widząc w chorobie czy niesprawności najbliższych znak od bóstw, z lękiem odnosiły się do tego znaku, otaczając dotkniętych chorobą rodzajem zabobonnej czci i roztaczając nad nimi opiekę.
Dziś „moderatorzy życia społecznego” – dawniej mówiło się: „inżynierowie ludzkich dusz” – hojnie udzielają nam wskazówek, jak radzić sobie w trudnych sytuacjach. I namawiają do szerokiego stosowania najbardziej wypróbowanego i uniwersalnego, ich zdaniem, środka, jakim jest uśmiercanie człowieka chorego przez najbliższych. Oczywiście, nie osobiście i wyłącznie w majestacie prawa. Rzecz w tym, by prawo za każdym razem odpowiednio przykroić lub zinterpretować tak, by pasowało do tej jakże prostej i pragmatycznej wizji. Należy do niej „dobroczynny” dla matki „zabieg”, względnie „humanitarna” strzykawka, w przypadku osób starszych (w Holandii – także chorych dzieci). A jak nie – to niech państwo zapłaci za to, że najbliżsi muszą się opiekować taką „nieudaną” istotą.

Ma miejsce właśnie w Polsce kolejna odsłona procesu wytoczonego polskiemu państwu przez małżonków z Łomży, państwa W., którzy, jak twierdzą – zapewne dobrze poinstruowani przez usłużnych doradców z humanitarnych organizacji – zostali „zmuszeni” do tego, by urodziło się ich drugie dziecko – dziewczynka chora na nieuleczalną chorobę stawów. Niestety, „dobroczynny zabieg”, który mógł rozwiązać wszystkie ich problemy, nie mógł się odbyć – lekarz, mimo usilnych starań rodziców, odmówił zgody. W pierwszej odsłonie batalii o odszkodowanie z tego tytułu (lekarz miał być sprawcą zła) zasądzono 60 tys. zł od szpitala. Społeczeństwo musi płacić, skoro matkę „zmuszono”, by urodziła dziecko. Pani W. miała już starszego syna, również cierpiącego na tę chorobę.

Rodzinie państwa W. należy się wiele miłości, współczucia i pomocy. Dawna organizacja „życia narodu”, zwana wspólnotą – i będąca wspólnotą – potrafiła pomagać takim rodzinom. Zostawienie ich samym sobie byłoby znakiem nieludzkiego i nie-chrześcijańskiego – całkowicie nieracjonalnego, bo negującego solidarność wspólnotową – zachowania. Dziś państwo W. nie oczekują jednak wsparcia moralnego, psychicznego i jakichś form naturalnej pomocy, by mogli godnie znosić swój los i dać jak najlepsze możliwości leczenia i rozwoju swoim dzieciom. Oni chcą uznania przez prawo swojej „krzywdy” – i pieniędzy, które zrekompensują im poniesione „straty”. Chcą, jednym słowem, na swoim nieuśmierconym w majestacie prawa dziecku zarobić. Chcą zarazem przez precedens prawny (o ile sąd uzna ich dziecko, które wcześniej skazali na śmierć, za „szkodę”, jakiej doznali) zmiany prawa, a co za tym idzie – zmiany mentalności, zmiany nastawienia wobec roszczeń ludzi w podobnej jak oni sytuacji.

9 lipca Sąd Najwyższy poinformował, że rozpatrzy skargę państwa W. w sprawie renty dla drugiego dziecka. Sądy dwóch kolejnych instancji jednak renty nie przyznały. Renta dożywotnia miałaby przypaść dziewczynce z powodu „złego urodzenia” – jak to ujmuje Gazeta Wyborcza (11 sierpnia 2005 r.): „urodziła się ciężko chora po tym, jak lekarze odmówili jej matce wykonania aborcji”. Urodziła się, a przecież byłoby stokroć lepiej, gdyby ją zabili. Ach, jacy źli, okrutni, bezmyślni lekarze. Skazywać człowieka na życie zamiast na śmierć? Skazywać rodziców, by cieszyli się życiem – chociaż ułomnym – a nie śmiercią (bezpieczną, z aparatury próżniowej!) swojego dziecka? Taka argumentacja nie zrodziła się, jak należy się domyślać, samoistnie, bez pomocy z zewnątrz, w głowach państwa W. „Sprawą W. zajęła się Helsińska Fundacja Praw Człowieka – pisze GW. – Napisała skargę kasacyjną. Podniosła w niej m.in., że sąd przyjął bezpodstawnie, że wady płodu nie dało się zdiagnozować. I że wszelkie wątpliwości rozstrzygnął na niekorzyść W., przerzucając na nich cały ciężar wydatków związanych z niedopełnieniem obowiązków przez szpital i lekarzy. Każde słowo tego, zaiste, kuriozalnego – ale nie w świetle ducha praw wynikających z politycznej poprawności – dokumentu brzmi tutaj jak ugodzenie sztyletem w serce. I jakże wtedy, po zamordowaniu serca, nie uznać tej żelaznej, zimnej, nieludzkiej logiki, że trzeba było zobaczyć te „wady płodu” – których lekarz nie dostrzegł – by go zabić w łonie matki. I że szpital, który tego nie dokonał, „zaniedbał obowiązki ” i jest winny.

Cóż, wciąż nie rozumieją – lekarze i szpitale – nowego ducha praw. Praw, które głoszą, że zbrodnia zabójstwa człowieka może być dobrem, że wręcz jest realizacją „praw człowieka”, że karać trzeba nie tych, którzy jej dokonują, ale tych, którzy tego nie czynią.

http://www.niedziela.pl/artykul_w_niedz ... 0535&nr=24


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat postawiony na głowie.
PostNapisane: 09 lis 2012, 19:00 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30793
Dziecko, czyli „szkoda”? (2)

Ewa Polak-Pałkiewicz

Zbliżający się proces w Sądzie Najwyższym rozstrzygnie, czy państwo W., rodzice chorej dziewczynki, otrzymają od państwa „odszkodowanie” za to, że ich dziecko jest żywe, a nie martwe, jak tego sobie życzyli. „Samo dopuszczenie do rozprawy jest sukcesem” – cieszy się Gazeta Wyborcza (11 sierpnia) – bo, według obowiązującego prawa, SN ma prawo wybierać sobie do rozpatrzenia te sprawy, które zawierają ciekawy problem prawny lub dotyczą przepisów różnie interpretowanych przez sądy”.
Fundacja Helsińska, która napisała skargę kasacyjną w sprawie wyroku niższej instancji – który renty nie przyznał – a także wszyscy agitatorzy rewolucji, czyli edukatorzy społeczni z mediów, zacierają ręce, że Sąd Najwyższy uznał sprawę za „ciekawą”.
A państwo W.? Zapewne oczekują, że ich osobisty dramat stanie się mniej dotkliwy, gdy prawo uzna ich roszczenia i przydzieli im pieniądze. Należą się pieniądze, skoro nie można było zabić dziecka. Śmierć albo pieniądze to hasło, które powinni sobie napisać na czołach wszyscy „obrońcy praw kobiet”, „obrońcy praw człowieka”, których prowadzi ślepy instynkt nienawiści do życia. Także państwo W. w pieniądzach pokładają swoją nadzieję. Od pieniędzy, tego „najbardziej drobiazgowego i najtwardszego z panów”, i od prawa oczekują wybawienia z pułapki, w jakiej – jak sądzą – się znaleźli. „Zasoby sił człowieka znajdują się w jego duszy, prawa nie są niczym więcej niż tylko hamulcem, związkiem zewnętrznym, niezdolnym do pobudzenia życia. „Życie pochodzi od Boga” – pisał w 1920 r. ks. Henri Delassus. Całe nieszczęście państwa W. zaczęło się z chwilą, gdy zanegowali tę prawdę. I tylko jej przyjęcie na powrót przyniesie im pociechę i uzdrowienie.
Fałszywi obrońcy człowieka, którzy jako rozwiązanie jego problemów promują śmierć, zawsze próbują wywołać u opinii publicznej uczucie litości wobec zdesperowanych ludzi, którzy rzekomo nie mają innego wyjścia: Muszą kogoś uśmiercić. Bez wątpienia każdy dramat rodzinny jest wyzwaniem dla społeczności katolickiej; każdej rodzinie, która przeżywa trudności związane z przyjściem na świat dzieci, należy się pomoc i opieka. Tymczasem media domagają się od sąsiadów państwa W. solidarności w złu.
Gdy roszczenia państwa W. stały się sprawą publiczną, mieszkańcy Łomży, ich sąsiedzi, potępili je, jak pisze z oburzeniem Gazeta Wyborcza.
Mieszkańcy Łomży, których tak łatwo osądza GW, stanęli po stronie życia. Udowodnili, że są wspólnotą. I że chcą tę swoją wspólnotę chronić, manifestując niezgodę na „humanitarne” prawo matek do uśmiercania własnych dzieci. Bez wątpienia będą nadal potępiani, wyśmiewani i na różne sposoby niepokojeni przez wysłanników śmierci – wysłanników ducha nowych praw, nowej ideologii, nowego społeczeństwa. Ich celem bowiem jest rozbijanie ludzkich wspólnot. „Masa ludzka jest jeszcze utrzymywana w pewnej spójności – pisał w 1920 r. ks. Henri Delassus – za pośrednictwem sieci funkcjonariuszy, która ją otacza ze wszech stron. Życie jednak zanika i jest niemożliwym nie bać się znaków śmierci, które się mnożą w ostatnich latach we wszystkich dziedzinach”.
Jest wspaniałym zwycięstwem, że społeczność Łomży nie milczy, że pragnie w ten sposób przezwyciężyć „znaki śmierci”, że zajmuje stanowisko. Milczenie – to oczywiste – byłoby rodzajem wspólnictwa w zbrodni, którą pragnie się uczynić normą prawną i powszechną praktyką.

http://www.niedziela.pl/artykul_w_niedz ... 0536&nr=20


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat postawiony na głowie.
PostNapisane: 02 gru 2012, 13:41 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30793
Pieniądze definiują naukową prawdę

Amerykański dziennik opisał niebezpieczne związki nauki i przemysłu farmaceutycznego.

„Washington Post” ustalił, że na 73 analizy nowych farmaceutyków opublikowane między sierpniem 2011 r. a sierpniem 2012 r. w najbardziej prestiżowym periodyku medycznym świata „New England Journal of Medicine” aż 60 było współfinansowanych przez koncerny farmaceutyczne, a w przypadku 50 publikacji współautorami byli pracownicy koncernów farmaceutycznych. Z kolei w 37 głównym autorem był naukowiec, który przyjął granty od producentów leków. „NEJM” jest czytany przez przeszło 600 tys. lekarzy na całym świecie i stanowi jedno z głównym źródeł wiedzy o nowych preparatach wprowadzanych na rynek.

Zależność finansowa od producentów nie przesądza z góry, że analiza jest zrobiona stronniczo. Bardzo zwiększa jednak ryzyko złamania podstawowych zasad etycznych. Justin Bekelman, profesor Uniwersytetu Pensylwanii, ustalił, że analizy sponsorowane aż 3,6 razy częściej pozytywnie oceniają badany lek niż takie, gdy zależności finansowej nie ma.

W niektórych przypadkach może to prowadzić do tragedii. „Washington Post” opisuje przypadek avandii, produkowanego przez GlaxoSmithKline leku na cukrzycę. Preparat był opisany w raporcie z 2006 r. w samych superlatywach. Tyle że każdy z 11 autorów analizy otrzymał gratyfikację od producenta: 4 było pracownikami koncernu i posiadało jego akcje, a 7 było naukowcami, którzy dostawali granty od firmy.

W tekście pominięto opis ryzyka, jakie wynika z przyjmowania leku. Dopiero kilka lat później amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków FDA ustaliła, że aż 87 tys. Amerykanów, którzy zażywali avandię, przeszło atak serca, niejednokrotnie ze skutkiem śmiertelnym. Wycofała niezwłocznie lek z obiegu, bo problemy sercowe były związane z jego przyjmowaniem. – Od początku sygnały o szkodliwości avandii były możliwe do ustalenia. Ale w momencie wprowadzenia leku na rynek nie zwrócono na to uwagi – wskazuje Steven Nissen, kardiolog z Clevelandu.

Inny skandal wybuchł z powodu vioxxu, leku na zapalenie stawów produkowanego przez koncern Merck. Jego opis opublikowany w „NEJM” i przygotowany przez dwóch pracowników koncernu także był niezwykle pozytywny. Dopiero pięć lat później amerykańskie władze ustaliły, że vioxx jest odpowiedzialny za 27 tys. ataków serca i zgonów.

Amerykańskie koncerny farmaceutyczne wydają na badania więcej (39 mld dol. rocznie), niż na ten cel przeznacza państwo. To powoduje, że większość analiz leków publikowanych w fachowych periodykach jest realizowana przez instytuty nastawione na zysk, a nie – jak jeszcze w latach 80. XX w. – przez placówki badawcze non profit.

83 tys. zawałów serca i zgonów stwierdzono w Stanach Zjednoczonych u osób zażywających avandię, lek na cukrzycę

82 proc. udział tekstów autorów związanych z koncernami farmaceutycznymi w „New England Journal of Medicine”

25 proc. więcej od państwa prywatne koncerny farmaceutyczne wydają w USA na badania i promocję leków

http://forsal.pl/artykuly/664987,pienia ... rawde.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat postawiony na głowie.
PostNapisane: 03 paź 2013, 18:37 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30793
Nie jest zadaniem człowieka zastąpić Boga. Bóg już dokonał swojego dzieła. Człowiek ma też wielkie pole do rozwoju poznając naturę, poznając i zgłębiając, (tworząc) filozofię, metafizykę, tworząc kulturę.
Ale wynaturzony człowiek, oderwany od rzeczywistości roi sobie, że potrafi poprawić dzieło Boże, naturę.
Pan Bóg się nie pomylił tworząc rodzaje męski i żeński. To człowiek się zagubił twierdząc że płeć jest uzależniona od kultury.
W przyszłości być może jak jej dożyjemy, to psychopatyczność i absurdalność osiągnie taki poziom ignorancji, że człowiek stwierdzi iż gatunki są uzależnione od kultury i zechce być wiewiórką, motylem, czy jakimś kwiatem ogrodowym.
To już nie jest absurdalna futurologia wizjonerów. To się już naprawdę dzieje. Coraz więcej idioty, a coraz mniej człowieka.
A nas zmusza się do akceptacji tych dewiacji, do zachwytu nad .... idiotami, degeneratami i zwykłymi cwaniakami.
Czas się przebudzić
.

Ofiara Gender. Zmieniła płeć, poprosiła o eutanazję

44-letnia Belgijka, aktualnie znana jako Nathan Verhelst, poddała się eutanazji po nieudanej – jej zdaniem – operacji zmiany płci z żeńskiej na męską. Nie odpowiadał jej nowy wygląd.
Przed śmiercią, w wywiadzie dla jednej z gazet, stwierdziła: „zmiany uczyniły mnie potworem”, powiedziała także, że „patrzy na siebie z obrzydzeniem”.

Verhelst poddała się eutanazji przez śmiertelny zastrzyk, ze względu na “nieznośne cierpienie psychiczne” – oświadczył jeden z lekarzy. Od 2002 roku, w Belgii eutanazja jest dozwolona.

„Ostatnie wydarzenia pokazują, że promowana przez liberalne media nowa wizja seksualności jest urojona i prowadzi człowieka do destrukcji” – powiedział ks. prof. Paweł Bortkiewicz.
- Jesteśmy wręcz bombardowani przez media liberalne bardzo optymistyczną i urojoną wizją wydarzeń związanych z promowaniem nowej wizji seksualności. Ta nowa wizja bazuje – z jednej strony na promowaniu homoseksualizmu jako jednej z alternatywnych form spełniania się płciowości; z drugiej strony – także na transseksualizmie, czyli możliwości dowolnej, rzekomej zmiany płci. W opozycji do tych bardzo optymistycznych i urojonych wizji, nieustannie podkreślamy z naszej strony, ze strony antropologii adekwatnej, antropologii na miarę godności człowieka, że te wizje mają charakter destrukcyjny, ponieważ one godzą w tożsamość człowieka, w jakieś manichejskie traktowanie ciała, które staje się tu przedmiotem zupełnie dowolnej manipulacji – wyjaśnia ks. prof. Paweł Bortkiewicz.

„Jest przykładem człowieka, który nie był w stanie unieść ciężaru rozdarcia i dezintegracji swojej tożsamości i skłania się ku autodestrukcji” – dodaje ks. prof. Paweł Bortkiewicz. Ten przykład nie jest jednak odosobniony; nowa ideologia genderyzmu opiera się na prowadzących do destrukcji człowieka eksperymentach.
- Eksperyment przeprowadzony przez dr Johna Moneya na jednym z dwojga bliźniaków (dzieci państwa Reinerów), urodzonych w 1965 r. Nie wnikając w szczegóły, warto wspomnieć, że właśnie metody zastosowane przez dr. Moneya, które polegały na zmianie płci jednego z tych chłopców i pewnej edukacji seksualnej, mającej doprowadzić do zaakceptowania tej zmiany płci, skończyły się tragicznie dla obu bliźniaków. Ten, który był przedmiotem manipulacji popełnił samobójstwo w 2004 roku poprzez zastrzelenie się, natomiast jego brat bliźniak, który cierpiał na schizofrenię i depresję z powodu obserwowania tego eksperymentu na jego bliźniaku, popełnił samobójstwo 2 lata wcześniej – powiedział ks. Profesor Bortkiewicz.
RIRM

http://www.radiomaryja.pl/informacje/of ... eutanazje/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat postawiony na głowie.
PostNapisane: 05 paź 2013, 09:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30793
Karani za normalność

Z Paulem Colemanem, prawnikiem z Alliance Defending Freedom, rozmawia Beata Falkowska

Brytyjscy chrześcijanie są dziś obywatelami drugiej kategorii?

– Regulacje antydyskryminacyjne są często reklamowane jako tarcza chroniąca obywateli, także chrześcijan. Jednak doświadczenie Wielkiej Brytanii pokazuje, że te przepisy są używane jako miecz do ataku na ludzi wierzących, o określonych przekonaniach na temat małżeństwa czy związków homoseksualnych. Dla przykładu, Susan Wilkinson i jej mąż prowadzą pensjonat w hrabstwie Berkshire. Za odmowę przyjęcia na nocleg pary dwóch mężczyzn do pokoju z podwójnym łóżkiem sąd skazał ją na grzywnę w wysokości 3600 funtów (ok. 18 tys. zł). Trwa sprawa w drugiej instancji. Zanim jednak niedoszli goście zdecydowali się pójść do sądu, Wilkinsonowie otrzymywali pełne nienawiści listy, w tym jeden z groźbą podpalenia domu. Na uwagę zasługuje fakt, że ten mały pensjonat, jest jednocześnie mieszkaniem właścicieli, a goście stają się de facto domownikami.

To niestety nieodosobniony przypadek…

– Podobnie państwo Peter i Hazelmary Bull zostali pozwani przez homoseksualną parę pozostającą w związku cywilnym za odmowę wynajęcia 2-osobowego pokoju z jednym łóżkiem. Państwo Bull także w życiu zawodowym byli wierni swoim życiowym zasadom i przekonaniom. W swoim pensjonacie konsekwentnie od 1986 roku informowali gości, że „jako chrześcijanie mają głęboki szacunek dla małżeństwa jako wyłącznego związku jednego mężczyzny z jedną kobietą, dlatego – choć wszystkich serdecznie witają – dwuosobowe pokoje z jednym łóżkiem nie są dostępne dla par niepozostających w związku małżeńskim”. W wyniku zaskarżenia przez parę homoseksualistów w 2011 roku sąd orzekł, że złamali prawo równościowe, i nakazał wypłatę odszkodowania w wysokości 3600 funtów. Wyrok został podtrzymany przez sąd apelacyjny. Sprawa państwa Bull jest obecnie rozpatrywana przez Sąd Najwyższy.

Czy mają oni jakiekolwiek szanse na wygraną?

– Mimo że prawa człowieka chronią wolność wyznania i wolność sumienia, brytyjskie sądy permanentnie utrzymują, że to fundamentalne prawo może być lekceważone i ignorowane, jeśli przeciwko chrześcijanom wysuwane są zarzuty dyskryminowania osób homoseksualnych. Zatem bardzo trudno jest używać narzędzi prawnych, aby chronić wolność religijną, mimo że zalicza się ona do katalogu fundamentalnych praw człowieka.

Jak państwo Bull prowadzą obecnie swój biznes?

– To starsze małżeństwo. W wyniku pozwu homoseksualistów ich pensjonat stoi przed groźbą zamknięcia, a oni sami otrzymują nienawistne e-maile, w których grozi im się śmiercią.

Chyba doświadczyli także jakichś gestów solidarności?

– Oczywiście. Także wiele osób opowiedziało się po ich stronie, a ich sprawa sądowa jest w pełni finansowana i wspierana przez dużą chrześcijańską organizację charytatywną.

Ktoś wygrał przed brytyjskim sądem z gejami proces o dyskryminację?

– Nie. W Wielkiej Brytanii mieliśmy kilka procesów, w których prawo do wolności religijnej zderzało się z zarzutem dyskryminacji i za każdym razem sądy orzekały przeciwko chrześcijanom. Pozywano przedsiębiorców, aresztowano obywateli, instytucje charytatywne traciły fundusze i były zmuszone zamknąć działalność.

Jak zatem możemy się bronić przed antydyskryminacyjną polityką w gejowskim wydaniu?

– Nie dopuszczać do wprowadzania legislacji, które prawa gejów stawiają ponad wolnością religijną i wolnością sumienia. Jeśli takie ustawodawstwo już funkcjonuje, obrona tych wolności odbywa się przed sądem, gdzie bardzo trudno o wygraną.

A pozaprawne działania o charakterze prewencyjnym?

– Myślę, że najważniejszą kwestią dla obrońców tradycyjnego małżeństwa i rodziny jest nieschodzenie ze swojej pozycji i niewybieranie różnych opcji pójścia na kompromis. Gdy tylko zaczniemy rezygnować z naszej klarownej postawy, odstępować od pryncypiów, których bronimy, momentalnie wzmacnia to drugą stronę, która i tak nie zacznie nas traktować jako mniejszych „fundamentalistów” i „radykałów”.

Może Pan podać przykłady podobnych kampanii gejów przeciw chrześcijanom w innych państwach?

– Wszędzie, gdzie władze uchwaliły daleko idące prawo antydyskryminacyjne, mamy do czynienia z takimi przypadkami. W USA homoseksualiści pozwali m.in. fotografa, który odmówił wykonywania zdjęć na uroczystości zawarcia przez nich związku, piekarnię, która nie przyjęła zamówienia na „weselny” tort, czy kwiaciarnię, która nie podjęła się dostarczenia kwiatów.

Brytyjczycy gremialnie popierają takie ustawodawstwo?

– Brytyjska opinia publiczna jest mocno podzielona, jeśli chodzi o podejście do homoseksualizmu. Ale sądzę, że większość ludzi obecne sprawy wszczynane przeciwko chrześcijanom i wyznawcom innych religii za zwyczajną wolę postępowania zgodnie z wyznawanymi przekonaniami uważa za złe i przeciwne zasadom wolności oraz prawdziwej tolerancji.

Jakie są główne obszary działania organizacji Alliance Defending Freedom?

– Jesteśmy sprawnie funkcjonującą organizacją broniącą praw człowieka. Współpracuje z nami ponad 2100 prawników i 200 organizacji. Byliśmy zaangażowani w ponad 20 spraw przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka i mieliśmy liczne okazje dostarczać ekspertyzy i stanowiska dla kilku komisji Parlamentu Europejskiego, a także parlamentów narodowych. Co więcej, ADF było zaangażowane w 55 spraw przed Sądem Najwyższym USA oraz kilka spraw przed Międzyamerykańskim Trybunałem Praw Człowieka.

Dziękuję za rozmowę.

Beata Falkowska

http://www.naszdziennik.pl/mysl/55884,k ... lnosc.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat postawiony na głowie.
PostNapisane: 08 paź 2013, 07:57 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30793
Aborcja to zabójstwo, ale…

Anna Ambroziak

Tomasz Terlikowski ma przeprosić Alicję Tysiąc i zapłacić 10 tys. zł tytułem odszkodowania – zdecydował wczoraj sąd.

Pozew Tysiąc przeciw publicyście trafił do Sądu Okręgowego w Warszawie w kwietniu ub.r. Tysiąc poczuła się dotknięta słowami Terlikowskiego, który – jej zdaniem – porównał jej postawę do postępowania niemieckiego zbrodniarza Adolfa Eichmanna. Poszło o słowa dziennikarza: „I zasłanianie tej prostej prawdy słowami o tym, że Alicja Tysiąc nie złamała prawa, a jedynie próbowała egzekwować przysługujące jej prawa – jest absurdalne. Adolf Eichmann też nie łamał hitlerowskich praw, czy to znaczy, że nie można go nazwać mordercą (w tym przypadku już nie niedoszłym, a jak najbardziej doszłym)?”. Tysiąc poczuła się też urażona sformułowaniami Terlikowskiego, które ukazały się w książce napisanej przez niego wraz z Joanną Najfeld pt. „Agata. Anatomia manipulacji”. O Tysiąc pada tam jedno zdanie. Dotyczy ono tego, że istnieje niebezpieczeństwo, że sprawa 14-letniej Agaty z Lublina będzie rozgrywana politycznie i finansowo, tak jak sprawa Alicji Tysiąc. Terlikowski nazwał to moralną obrzydliwością. Za te wypowiedzi kobieta zażądała od Terlikowskiego przeprosin na łamach „Rzeczpospolitej” i „Gazety Wyborczej” oraz rekompensaty finansowej w wysokości 130 tys. złotych.

Wczoraj Sąd Okręgowy w Warszawie uznał, że doszło do naruszenia dóbr osobistych w postaci naruszenia dobrego imienia oraz godności m.in. poprzez stwierdzenie, że Tysiąc chciała zabić swoje dziecko. Nie doszło natomiast do naruszenia prawa do prywatności – o co wnosiła w pozwie Tysiąc.

– Należy mieć okoliczności faktyczne w tej sprawie. Powódka była aktywna medialnie, niejednokrotnie wypowiadała się publicznie pod własnym imieniem i nazwiskiem, udzielała wywiadów, wielokrotnie wypowiadała się publicznie w sprawie aborcji. Sama de facto nie chroniła swego prawa do prywatności – uzasadniała sędzia Agnieszka Bedyńska-Abramczyk.

Sąd nakazał Terlikowskiemu oficjalne przeprosiny Tysiąc – mają być one opublikowane na stronie internetowej portalu Salon24. Sąd uznał jednak za bezpodstawne żądanie Tysiąc ich publikacji na stronie „Gazety Wyborczej” i „Rzeczpospolitej”, bo wypowiedzi publicysty odnoszące się do Tysiąc nigdy się tam bezpośrednio nie znalazły.

– Niewątpliwie według doktryny Kościoła katolickiego zabieg przer- wania ciąży jest równoznaczny z zabiciem człowieka. Z tych względów każdy katolik ma prawo do nazywania aborcji zabójstwem. Z drugiej strony mamy osoby, które mają na ten temat inne zdanie. Dla kogoś takiego stwierdzenie, że aborcja jest zabójstwem, jest krzywdzące – stwierdził sąd. Sędzia powołała się na wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, który uznał skargę na odmowę przeprowadzenia aborcji, orzekając, że Polska naruszyła prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, i przyznał kobiecie prawo do zadośćuczynienia w kwocie 25 tys. euro. Sąd uznał, że nazwanie przez Terlikowskiego „moralną obrzydliwością” czerpania przez Tysiąc korzyści finansowych z racji niemożności dokonania aborcji jest przekroczeniem z jego strony granic oceny krytycznej i dopuszczalnej krytyki prasowej, zaś porównanie Tysiąc do nazistów zostało dokonane wprost, a nie wynika jedynie z konstrukcji tekstu.

http://www.naszdziennik.pl/wp/56124,abo ... o-ale.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 45 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /