Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 112 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Promieniowanie, skażenia, zagrożenia
PostNapisane: 12 mar 2012, 18:04 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31120
11 marca –rocznica Fukushima Dai-ichi. Zniszczone sześć reaktorów, w tym trzy - stopienie rdzeni, jeden - uwolnienie „tajnego” paliwa MOX (tlenki wyższych izotopów Pu) , miliony razy bardziej alfa-aktywnego, niż 239 Pu. Usunięcie skażeń i szkód - w nieokreślonej przyszłości. Wg. Banku Światowego - „Najkosztowniejsza katastrofa w dziejach ludzkości” - $ 235 miliardów. To niedoszacowanie. Jeden ze skutków - pierwszy od 31 lat deficyt handlowy Japonii. Rezygnują z EJ na zawsze. Jak Niemcy i inne rozsądne kraje.

Pozdrowienia dla „tutejszego” rządu oraz tych - nielicznych lecz wpływowych - szympansów, którzy w czarny piątek, 13 maja 2011 przegłosowali w sejmie nowe „prawo jądrowe”. Dwa miesiące po Fuku! A kampania dezinformacji w me®diach za nasze pieniądze - trwa. Trwa MAĆ.

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... e&Itemid=1


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Promieniowanie, skażenia, zagrożenia
PostNapisane: 23 kwi 2012, 16:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://blogmedia24.pl/node/57276

Jak wynika z artykułu, Fukushima to jakieś 1000 Czarnobyli w jednym - 40 mln ludzi do ewakuacji to największy exodus w dziejach ludzkości.

Kopia artykułu:

Fukushima - Kreml - Chiny - USA, a może nie ma się już czym przejmować ?
AdamDee, ndz., 22/04/2012 - 12:34

Wstrząsające doniesienia z teatru wyciszonej ostatnio katastrofy elektrowni atomowej w Japonii.

Zacznijmy od Kremla

Kreml, za pośrednictwem Ministerstwa Spraw Zagranicznych, został kilka dni temu wprawiony w osłupienie informacjami od rosyjskich dyplomatów. Twierdzą oni, że przedstawiciele Japonii naciskają na powrót do rozmów o Wyspach Kurylskich, ponieważ Japonia powoli staje w obliczu katastrofy humanitarnej spowodowanej zeszłoroczną tragedią.

Według rosyjskich informacji, kwestia wysp utraconych przez Japonię w wyniku II wojny światowej staje się dla Japończyków krytycznym problemem. Chodzi o potencjalną konieczność znalezienia bezpiecznych do zamieszkania dla ludzi miejsc, których to ludzi może być nawet około... 40 milionów.
Byłaby to praktycznie największa w historii ludzkości operacja migracji.

Chiny w grze

W toku rozmów z Rosjanami, Japończycy mieli rzekomo zadeklarować, że kwestia Wysp Kurylskich, priorytetowa dla Japonii, nie jest jedynym scenariuszem aranżowanym przez Tokio.
Opcja numer dwa zakłada porozumienie z Chinami, które od kilku lat metodycznie budują miasta, w których... nikt nie mieszka.
"Ghost cities" czyli "miasta widma" to metropolie zaprojektowane i wybudowane z myślą o zasiedleniu populacją rzędu 10 milionów na miasto. Rocznie w Chinach, powstaje około dziesięciu takich miast i nikt tak na prawdę nie wie po co. Dostępne w sieci filmy bądź zdjęcia satelitarne ukazują olbrzymie, nowoczesne miasta, na których ulicach... nie ma ludzi. Zlokalizowane są głównie w południowo-wschodniej części Chin kontynentalnych.

Specjaliści od gospodarki twierdzą, że jest to wynik osobliwego podejścia władz chińskich do polityki "pompowania" PKB. Pekin zarządził utrzymanie wysokiego PKB zatem każdy orze jak może, regiony i prowincje realizują wytyczne z typowo chińską skrupulatnością.
Że bez sensu ? Centralnie planowane ustroje tak mają, a przeciętnego Chińczyka nadal nie stać na własne lokum. Nie należą do rzadkości sytuacje, gdy młode małżeństwo na dorobku mieszka w jednej części Chin, ich dziecko z rodzicami jednego z nich w innej, co daje szansę na rodzinne spotkanie najwyżej raz do roku.
Chińczycy ponoć już zorientowali się, że centralne planowanie sobie, a matematyka sobie i powolutku stają przed groźbą wyprodukowania gigantycznej "bańki inwestycyjnej", która może mieć za nic dyrektywy Pekinu i pewnego dnia może po prostu pęknąć. Już teraz poziom spekulacji wywindował ceny wszelkich lokali w kosmos i mimo zwalającej z nóg podaży, ceny metra czegokolwiek są strawne jedynie dla bogatych obcokrajowców.

Zatem Chiny miały zaproponować japończykom zasiedlenie swoich "miast widm". To zapewne pociągałoby za sobą coś w rodzaju strategicznej unii, której rozmiar przyprawia o zawrót głowy nawet politologów i ekonomistów z wyobraźnią niezłego pisarza SF. Unia chińsko-japońska mogłaby stanowić potęgę gospodarczą większą niż amerykańska i europejska (włączając w to Rosję) razem wzięte. Dodatkowo dysponującą 200 milionową armią.

Trudno mi co prawda wyobrazić sobie, że Chiny z Japonią wejdą w idylliczną symbiozę, niemniej konieczny dla Japończyków kompromis tak czy inaczej może skończyć się źle.
Bo czy to będzie niewyobrażalna azjatycka hegemonia w niespotykanej dotąd skali, czy chińsko-japoński konflikt w bliskim sąsiedztwie Rosji, efekt końcowy może być tylko jeden. Świat stanie w obliczu przełomowych dla cywilizacji człowieka wydarzeń.

Fukushima - w czym problem ?

Jeśli telewizja i gazety o czymś nie piszą, nie znaczy, że tego nie ma.
Prawda niby prosta ale czy kto z nas wie co dzieje się z Fukushimą, która rok temu była na czołówkach gazet, kilka miesięcy później również, a ostatnio już wcale ? Czy to oznacza, że problem z japońską elektrownią zniszczoną przez tsunami przestał istnieć ?
Bynajmniej.

W zeszłym tygodniu, podobnie jak w Polsce, także i w USA trwały loty wynikające z porozumień "open skies" (otwarte niebo). Rosyjskie załogi patrolujące Pacyfik i zachodnie wybrzeże USA zarejestrowały podwyższone promieniowanie i miliony ton radioaktywnego śmiecia, które prądy oceaniczne roznoszą na wschód od Japonii. Rewelacje rosyjskich obserwatorów potwierdził między innymi amerykański Instytut Oceanografii Woods Hole, a u wybrzeży Kalifornii naukowcy już odnajdują ślady skażenia radioaktywnego wodorostów, pochodzące z japońskich reaktorów.

Armia amerykańska ponoć już od jakiegoś czasu zajmuje się gromadzeniem rezerw tabletek niwelujących efekty radioaktywnych opadów. Amerykanie jak na razie ponoć śpią spokojnie ponieważ zadbano o to by zbytnio nie alarmować opinii publicznej.

Zaraz, zaraz... radioaktywnych opadów ?
A z czego ?
O tym dalej.

Jeśli ktoś myśli, że to co opisałem dotąd to efekt katastrofy sprzed roku, niestety musi teraz zostać wyprowadzony z błędu.
22 marca tego roku, były ambasador Japonii w Szwajcarii, Mitsuhei Murata na posiedzeniu Komisji Budżetowej japońskiego parlamentu, zwrócił uwagę na fatalny stan budynku reaktora numer 4.
W siedmiopiętrowym budynku reaktora, na trzecim i czwartym piętrze znajdują się baseny magazynowe zużytego paliwa nuklearnego. Jest tam tego 1535 prętów, co w przeliczeniu na wagę daje ok 460 ton paliwa nuklearnego.
Problem w tym, ze podczas trzęsienia ziemi i tsunami w zeszłym roku, budynek ten został poważnie uszkodzony. Między innymi stracił dach, a jego konstrukcja została poważnie naruszona. Główne zagrożenie to dalsze pęknięcia w konstrukcji, przeciek i opróżnienie basenów oraz groźba reakcji łańcuchowej zużytego paliwa, pozbawionego chłodzenia.
Zawalenie się budynku nr 4 pociągnęłoby za sobą także natychmiastowe zatrzymanie wszystkich sześciu wciąż pracujących reaktorów, oraz trudną do przewidzenia interakcję ze składowanymi 50 metrów dalej prętami paliwowymi w liczbie 6375 sztuk - jeśli powyższy przelicznik prętów na kilogramy jest stałą, to mówimy o masie materiałów rozszczepialnych na poziomie 1910 ton !

Nie wiem jak się ma waga tych materiałów do masy materiału rozszczepialnego w "Fat Manie", który eksplodował nad Nagasaki. W tej bombie było około 6,2 kg plutonu, z czego rozszczepiło się około kilograma, czyli 17% materiału spowodowało zniszczenie części miasta.

Zakładany przez japońskie władze czarny scenariusz na wypadek zawalenia się budynku nr 4 i zainicjowania reakcji łańcuchowej, obejmuje konieczność bezwzględnej i natychmiastowej ewakuacji aglomeracji tokijskiej, która zawiera się w liczbie ok. 35 milionów ludzi.

Moim zdaniem to by jednak nie był wcale czarny scenariusz - to by był jasny scenariusz.
Gdyby doszło do tego do czego może dojść, a mianowicie do reakcji łańcuchowej, to przy tej ilości zmagazynowanych odpadów i pełnowartościowych materiałów nuklearnych, czarny scenariusz miałby rozmiary o zdecydowanie globalnym zasięgu.

No i co Państwo na to ?

Źródła:
http://www.readersupportednews.org/news ... n-revealed
http://akiomatsumura.com/2012/04/682.html
http://latimesblogs.latimes.com/lanow/2 ... study.html
http://mainichi.jp/english/english/pers ... 2000c.html
http://www.dailymail.co.uk/news/article ... erted.html

AdamDee - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Promieniowanie, skażenia, zagrożenia
PostNapisane: 06 cze 2012, 19:56 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3235
Związki aluminium natryskiwane w atmosferze grożą degeneracją neurologiczną ludzi
wt., 2012-06-05 18:15

http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/zwiaz ... czna-ludzi

Obrazek

Internet pełen jest sporów na temat tego czy smugi kondensacyjne mogą truć ludzkość. Większość osób w ogóle nie zauważa problemu a jeśli już stwierdza, ze to normalne, latają samoloty to zostawiają smugi. Jest w tym dużo prawdy, ale to, co nie jest normalne to skład chemiczny takich smug. Wiemy na podstawie wielu badań, że znajdują się tam niebezpieczne dla zdrowia związki aluminium.

Gdy wyrwani z codziennej prozy życia znajdziemy chwilę, aby w ogóle popatrzyć w niebo dostrzeżemy, że smugi układają się zwykle w siatkę i nie znikają od razu, ale rozprzestrzeniają się pokrywając niebo mgiełką.

Istnieją dowody na to, że w atmosferze są rozpylane związki aluminium w nanoskali a to dodatkowo zła wiadomość, ponieważ wchłanianie ich jest dla naszych organizmów dużo łatwiejsze. Odkładają się one szczególnie w mózgu i rdzeniu kręgowym, dlatego powodują problemy neurologiczne.

Wśród schorzeń ścisły związek z oddziaływaniem na środowisko związków aluminium mogą być miedzy innymi choroba Alzheimera i Parkinsona a także choroba Lou Gehringa (ALS). Nanocząstki aluminium wchłaniają nerwy węchowe. Literalnie wdychając powietrze wdychamy również małe ilości aluminium z kurzem i innymi aerozolami znajdującymi się w powietrzu

Poza inhalacją nanoaluminum może docierać do gleby i wody i roślinności. Zazwyczaj aluminium słabo się wchłania w organizmie poprzez przewód pokarmowy, ale wchłanianie nanoaluminium jest dużo łatwiejsze. Wdychanie tego powoduje często reakcje zapalne w płucach, które mogą się przeistoczyć w astmę.

Niektórzy twierdzą, ze opryski są konieczne, aby zatrzymać efekt cieplarniany poprzez tworzenie warstw ekranujących. Aluminium dobrze się do tego nadaje. Jednak zakładając dobrą wole naszych władców trzeba jednocześnie zadawać pytania o bezpieczeństwo geoinżynierii dla nas, mieszkających na powierzchni.

Gwałtowny wzrost ilości przypadków chorób neurodegeneracyjnych świadczy o tym, że skala problemu jest ogromna i czynnik atmosferyczny jest często pomijany.

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Promieniowanie, skażenia, zagrożenia
PostNapisane: 06 cze 2012, 20:01 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3235
(różne artykuły o CHEMITRAILS)

1. CO TO TAKIEGO?

Mianem oprysków typu "chemtrail" określamy oprysk, dokonywany przez samoloty, przelatujące najczęściej na pośrednim pułapie (5 000 – 10 000 m), bardzo charakterystyczny i dobrze widoczny z ziemi.

Coś, co początkowo wygląda jak nienaturalnie duża i gęsta smuga kondensacyjna, nie rozwiewa się jednak, w przeciwieństwie do tej ostatniej (trwałość smug kondensacyjnych, o ile w ogóle się pojawiają, do czego to niezbędna jest dostatecznie niska temperatura oraz odpowiednia wilgotność, nie przekracza, w ekstremalnych przypadkach, 2 minut).

W przeciwieństwie do chmur wiatr jej niemal nie przemieszcza (przemieszcza bardzo wolno), a jedynie "rozciąga", co można przyrównać do zjawiska rozciągania waty szklanej: oprysk, zupełnie inaczej, niż wszystkie znane ludzkości typy chmur, ma strukturę włóknistą, którą zachowuje nawet pomimo intensywnego rozrzedzenia. Również samoloty, dokonujące owych oprysków, latają zupełnie inaczej, niż maszyny pasażerskie: przeloty dokonywane są najczęściej nad obszarami gęsto zamieszkałymi, wielokrotnie powtarzane przez te same maszyny, które po dokonaniu przelotu zawracają i kontynuują. Samoloty stawiają swego rodzaju zaporę z oprysków w formie kratek, krzyży, siatek, czy rzadziej – półkoli. W ten sposób błękitne niebo nabiera mglistego, mleczno-szarego odcienia.

Co ciekawe, można łatwo to zaobserwować, używając bardzo silnie przyciemniających okularów (poziom IV w IV-stopniowej skali) w słoneczny dzień. Oczom naszym ukaże się wówczas w miejscu, gdzie niebo wydaje się "w sumie całkiem normalne" wzór bladych, przypominających rozciągniętą watę szklaną chmuro-podobnych włókien, rozciągających się w równoległych liniach na obszarze wielu kilometrów kwadratowych nieba. Słońce, świecące przez taką "polimerową mgłę" tworzy charakterystyczny efekt "halo", niespotykany na czystym niebie, a także inne zjawiska.

2. HISTORIA

2.1. WCZESNE EKSPERYMENTY

Zakładające m.in. użycie samolotów (i innych urządzeń, rozstawionych na ziemi/morzu – okrętów, rozpylaczy etc., w celu dokonywania oprysków niczego nie spodziewającej się ludności, które (przynajmniej częściowo) wyszły na światło dzienne, to te, dokonywane w Wielkiej Brytanii w latach 1940 – 1979. Brytyjskie Ministerstwo Obrony przyznało, co następuje:

Pod przykrywką oceny zagrożenia sowiecką bronią biologiczną, używając jako obligatoryjnego wyjaśnienia przed opinią publiczną badań nad pogodą i klimatem, rozpylano między innymi następujące czynniki:

a) związki kadmu w latach 1955 – 1963, na obszarze większej części Anglii (pomimo ówczesnych oficjalnych twierdzeń o jego nieszkodliwości, już w czasie II WŚ uznawany był za broń chemiczną; jest jednym z czynników, wywołujących raka płuc);

b) E. coli i B. globigii, w celu symulowania B. antracis (wąglika) w latach 1961 – 1968, na obszarze południowego wybrzeża, zamieszkanym przez ponad milion ludzi;

c) S. marcescens, fenol i symulant wąglika w latach 1971 – 1975, w południowym hrabstwie Dorset;

d) przyczepianie patogenów do sieci pajęczej i badanie ich rozprzestrzeniania się na terenach zamieszkanych w latach 1964 – 1973;

e) B. antracis (wąglika!) w latach 40. i 50. XX w., na Szkockim i Karaibskim wybrzeżu (wyspa Gruinard u wybrzeża Szkocji została tak poważnie skażona, że nie mogła być zamieszkana aż do lat 80-tych!);

W efekcie doszło do milionów przypadków problemów zdrowotnych, defektów genetycznych, chorób płuc i układu nerwowego o skali epidemii na przestrzeni lat. Pomimo to, ustami rzecznika prasowego, Ministerstwo Obrony stwierdza kategorycznie: „Niezależne raporty poważanych naukowców pokazują wyraźnie, że nie było żadnego zagrożenia zdrowia publicznego w wyniku owych testów, które przeprowadzano, by chronić społeczeństwo. (…)” W odpowiedzi na pytanie, czy obecnie podobne testy są przeprowadzane, Pani rzecznik stwierdza, co następuje: „(…) Nie należy do naszej polityki dyskutowanie aktualnie przeprowadzanych badań”.

2.2. TRAKTAT ENMOD

Powstawał w latach 1976–1978. Z założenia miał powstrzymać rozwój broni konwencjonalnych i niekonwencjonalnych. Był odpowiedzią na takie projekty, jak, zakończone pełnym sukcesem, sianie chmur w Wielkiej Brytanii czy Wietnamie (do dziś używa się np. jodku srebra w celu oczyszczania nieba z chmur – vide: Igrzyska Olimpijskie w Pekinie), masowe użycie śmiertelnie toksycznych defoliantów (vide: Agent Orange korporacji Monsanto) i in. Choć nie wymieniono w nim żadnego konkretnego systemu czy technologii, zobowiązywać miał on do nie używania “(…) technologii czy broni, które mogą mieć poważny i długotrwały wpływ na środowisko (…)”. Celem głównym traktatu było, jak je określono, zakazanie broni pogodowych. W związku z owym traktatem pojawiły się poważne wątpliwości: nade wszystko brak sprecyzowanych technologii stwarzał furtkę ku ich wykorzystaniu.

2.3. TRAKTAT TREATY ON OPEN SKIES

Powstał we wczesnych latach 90-tych XX w., ostatecznie wszedł jednak w życie dopiero 01.01.2002 r. Został ratyfikowany przez 34 państwa; obszarem zasięgu obejmuje niemal całą północną półkulę – Amerykę Północną, oraz północną część kontynentu Euroazjatyckiego. Jego celem było umożliwienie maszynom państw, które ratyfikowały traktat, na nieograniczone, nielimitowane korzystanie z przestrzeni powietrznej pozostałych krajów ratyfikujących. W praktyce oznacza to, iż samoloty USA mogą, bez żadnej kontroli i nadzoru, wkraczać w polską przestrzeń powietrzną. Lot taki nie musi być kontrolowany, monitorowany, zaś jego cel – weryfikowany. Oficjalnym jego celem jest umożliwienie wzajemnej kontroli przestrzeni powietrznych oraz działań naziemnych.

W związku z dokonywaniem oprysków chemicznych, pojawia się podejrzenie, iż traktat ów był czynnikiem, który umożliwił ich skuteczne wykonywanie (pojawienie się samego zjawiska i jego eskalacja pokrywają się jednoznacznie z wejściem w życie rzeczonego traktatu). Jako porównania można tutaj użyć polityki, stosowanej przez oddziały prewencyjne i ochrony w warunkach sytuacji ryzykownych – by zminimalizować czynnik psychologiczny relacji międzyludzkich, wynikający ze znajomości ludzi, z którymi ma się styczność, posyła się oddziały, by nawzajem pacyfikowały swoje regiony. Kolejnym ważnym argumentem, przemawiającym za taką rolą traktatu jest fakt, iż w dobie superprecyzyjnej obserwacji i komunikacji satelitarnej, dalece wykraczającej poza możliwości jakiegokolwiek systemu konwencjonalnego, zlokalizowanego w atmosferze (samoloty) tego typu porozumienie jest, z technicznego punktu widzenia, pozbawione sensu.

2.4. PROJEKT USTAWY HR 2977 IR

Zaproponowany przez Sen. Kucinicha Izbie Reprezentantów Kongresu USA w październiku 2001 roku. W wyniku ataków z 11 września, jak i zapowiadanej Wojny z Terroryzmem, a także szeregu odtajnionych jawnych pogwałceń prawa międzynarodowego, w tym ENMOD, w latach poprzednich jak i bieżących, pojawiła się konieczność precyzyjnego zakazania wykorzystania poszczególnych technologii. Projekt ustawy zobowiązuje instytucję Prezydenta USA do podjęcia radykalnych kroków w celu powstrzymania i anulowania bieżących programów, tak w USA jak i poza jego granicami, a także zapobieżenia ponownemu ich wykorzystaniu w przyszłości. Wśród postulowanych do zakazania technologii (których istnienie oficjalnie potwierdził Kongres USA (!!!), zaś nieoficjalnie – wielu senatorów), są:

a) “(…) Urządzenia, zdolne niszczyć obiekty w przestrzeni kosmicznej, nad ziemią i na Ziemi przy pomocy: wystrzeliwania w cel pocisków, detonacji w pobliżu owych obiektów ładunków wybuchowych, kierowania weń wiązek energii: molekularnej, atomowej, subatomowej, promieniowania elektromagnetycznego, plazmy, promieniowania ELF i ULF oraz innego nie wymienionego lub jeszcze nie rozwiniętego systemu (!!!);

b) (…) Bronie, mające na celu niszczenie, zabijanie, okaleczanie osób, życia biologicznego, zdrowia psychicznego i fizycznego, psychicznego i ekonomicznego dobrobytu osoby poprzez: ulokowane na ziemi, morzu lub w przestrzeni kosmicznej systemy, wykorzystujące szeroko pojęte promieniowanie (w tym elektromagnetyczne), psychotroniczne, dźwiękowe, laserowe lub inne energie, skierowane przeciwko osobom bądź populacjom w celach wojny informacyjnej, kontroli nastroju/samopoczucia, kontroli umysłów rzeczonych osób i populacji (!); systemy rozpylania czynników biologicznych i chemicznych w pobliżu osób – rzeczone terminy odnoszą się do takich egzotycznych systemów broni, jak: bronie psychotroniczne, elektroniczne i informacyjne, opryski typu ‘chemtrail’ (!!!), umieszczane na dużych wysokościach technologie ELF i ULF, plazmatyczne, dźwiękowe, ultradźwiękowe i elektroniczne systemy uzbrojenia, systemy broni laserowej, strategiczne, wizualne, taktyczne i pozaziemskie (!!!) oraz chemiczne, biologiczne, środowiskowe, klimatyczne i tektoniczne bronie (…)”.

Projekt ów cudownym zbiegiem okoliczności, po przerwie halloweenowo – świąteczno-noworocznej, w styczniu 2002 roku, przeobraził się w Projekt Ustawy HR 3616 IR, który w zasadzie różni się od poprzednika tylko tym, że nie ma w nim ani śladu po liście technologii, które mają być wycofane z użytku i zakazane… innymi słowy, podobnie jak ENMOD, zakazuje… tylko, że zasadniczo nie wiadomo, czego. Dzięki zachowaniu zaś klauzuli, że “(…) nie można uznać za zakazane tym traktatem przeznaczanie funduszy na : (1) eksplorację kosmosu (2) badania kosmosu i rozwój (…)” (rozwój czego?) “(…) (3) testowanie, wytwarzanie I produkcja, nie związana ze zlokalizowanymi w kosmosie systemami i broniami (…)” (czyli jeżeli bronie są zlokalizowane na Ziemi...? Swoją zaś drogą, o jakie bronie właściwie chodzi? “(…) (4) cywilną, komercyjną, obronną działalnością” (no cóż, obecnie też "bronimy się przed terroryzmem", III Rzesza broniła się przed "polską agresją", zaś powstanie Monsanto technologii kosmicznych to żaden problem…). Sam senator nabrał wody w usta, o niczym nie pamięta – ani o wersji oryginalnej, ani o nowej, która nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności od 8 lat krąży w mrocznych zakamarkach procesu legislacyjnego – ponadto także wszystkie pytania obywateli, zainteresowanych losem ustaw odsyła do… asystenta, który zaniósł wydruk dokumentu do urzędu i automatycznej sekretarki.

Warto pamiętać, iż nadmienione cztery punkty stanowią jedynie kilka spośród wielu wydarzeń, które wpisują się w historię, kryjącą się za pokrytym dziwną, szarą mgiełką oraz złowróżbnymi liniami niebie, które obserwujemy od kilku już lat nad naszymi głowami.

3. BADANIA WSPÓŁCZESNE

Dokonano współcześnie niewielu badań i pomiarów, ale istnieje dostateczna ich ilość, by można było dokonać analizy składu oprysków oraz postawić tyle wstępną, co jednoznaczną diagnozę nt. ich faktycznego składu chemicznego oraz, rzecz jasna: celu owych oprysków.

Doniesienia: Według doniesień z całego świata, zaobserwowano we wszystkich opryskach istnienie tajemniczych włókien (oraz zdającej się mieć z nimi powiązania tzw. chorobie morgellonów). Po odesłaniu zebranych w USA próbek do agencji rządowej (odpowiednik polskiej Agencji Ochrony Środowiska i Sanepidu), próbki owe… zaginęły, zaś w odpowiedzi na ponaglenia, instytucja… odmówiła badania, jak również zwrotu próbek.

Pośród niezależnej obserwacji samych włókien oraz zawartości opadów po opryskach znalazły się między innymi następujące: 1) olbrzymie ilości obumarłych czerwonych krwinek; 2) wielkie stężenia nietypowych metali, w tym aluminium, baru, żelaza i in.; 3) gwałtowny wzrost pleśni i mikroorganizmów, nawet na śniegu. Pośród efektów stale wymienia się: 1) powikłania i gigantyczny wzrost ilości zachorowań na przypadłości układu oddechowego, 2) ogólny spadek odporności połączony z bardzo złym samopoczuciem – dominuje ciągłe znużenie, bóle głowy, nudności, senność, zaniki pamięci.

Jednym z najważniejszych, współcześnie dokonanych pomiarów jest publicznie udostępniony pomiar stężeń poszczególnych jonów metali w zawartości filtra HEPA, dokonany w USA na prywatne zlecenie z próbek, zebranych w maju 2008 roku. Na jej podstawie możemy pokusić się o analizę składu takich oprysków (a przynajmniej tego, którego zawartość poddano analizie).

4. ANALIZA SKŁADU OPRYSKÓW

Jeżeli weźmiemy pod uwagę powyższe wyniki jako uśrednioną analizę składu oprysków (ponieważ niestety innych aktualnie nie posiadamy), a także doniesienia i dane, pochodzące z szeregu różnych badań, wykonanych na pozostałościach oprysków (m.in. olbrzymie ilości zaobserwowanych posklejanych, martwych czerwonych krwinek pomiędzy włóknami typu ‘morgellon’, wykorzystywanych p. podobnie jako czynnik do transportowania patogenów), to wówczas możemy pokusić się o prostą analizę ich składu.

4.1. ETAP 1

Spójrzmy, co można jednoznacznie wyciągnąć z powyższego wykresu: (pierwiastki, których stężenie jest wyraźnie podwyższone i wykraczające poza normę):

- Glin (Al), 5120% normy (!!); Ch
- Bar (Ba), 44 480% normy (!!!); Ch
- Bor (B), 1310% normy (!!); Ch
- Wapń (Ca), 16 600% normy (!!!); CK, Ch
- Chrom (Cr), trudne do ustalenia procentowo – 28.2 mg/kg wobec ilości śladowych w próbie kontrolnej (!!!); Ch
- Miedź (Cu), 7880% normy (!!); CK
- Żelazo (Fe), 33 600% normy (!!!); CK
- Potas (K), 3172% normy (!!); CK
- Magnez (Mg), 4320% normy (!!); CK
- Mangan (Mn), 11 240% normy (!!!); CK
- Sód (Na), 2548% normy (!!); CK
- Nikiel (Ni), 672% normy (!); Ch
- Ołów (Pb), 202% normy (!); Ch
- Krzem (Si), 408% normy (!); WM?
- Stront (Sr), 4900% normy (!!); Ch
- Wanad (V), 1248% normy (!!); Ch
- Cynk (Zn), 1186% normy (!!); CK

4.2. ETAP 2

Możemy teraz, mając dostępne dane liczbowe, skonfrontować je z istniejącymi doniesieniami. Możemy wysunąć na ich podstawie następujące podejrzenia:

1. Czerwone krwinki. Czynniki, oznaczone w powyższej kolumnie jako CK wskazują jednoznacznie na obecność pozostałości rozkładu czerwonych komórek i, prawdopodobnie innych komórek/organizmów jednokomórkowych (doniesienia o obserwowaniu m.in. w Polsce pleśni na śniegu i pomiędzy włóknami, a także badań oprysków z USA, które również sugerowały wysoką zawartość zarodników pleśni). Czerwone komórki stanowiłyby dla patogenów idealną pożywkę, tj zawierającą źródło cukrów i azotu (białka i cukry, zawarte w c.k., których jednak istnienia to badanie nie może potwierdzić – niezbadane stężenia węgla i azotu), a także, co równie ważne – kationów metali. I tak dowodami koronnymi są: a) stosunek stężenia potasu i sodu (1.24:1) – podstawowym elektrolitem wewnątrzkomórkowym jest potas, sód zaś – zewnątrzkomórkowym, co sugeruje, że możemy tu mieć do czynienia TYLKO z wylaną zawartością WNĘTRZA komórek; b) stężenie żelaza (z rozpadu hemoglobiny); c) stosunek stężenia żelaza i miedzi – białka szlaku przepływu elektronów oraz układów rozkładu wolnych rodników, niezwykle istotne dla działania c.k., zawierają kationy miedzi, obok kationów żelaza (stężeniowo jednak znacznie ustępując ilościom żelaza, zawartym w hemoglobinie, wypełniającej całą niemal c.k.); d) stężenia magnezu, manganu, cynku, a także część zaobserwowanej ilości wapnia – podstawowych kationów metali, obecnych w centrach aktywnych większości enzymów, jak i w cytoplazmie, niezbędnych dla funkcjonowania każdej żywej komórki.

2. Dodatkowe czynniki chemiczne (Ch), istniejące w określonych celach w owym chemicznym koktajlu. Wg kolejności:

a) glin – niezwykle toksyczny, przy trwałej ekspozycji powoduje zaburzenia pamięci oraz procesów myślowych, wynikiem długotrwałej akumulacji jest choroba Alzheimera (podstawa działania: symetryczne molekuły zdeprotonowanego pseudokwasu glinowego jako symetryczne, będą dążyć do substancji niepolarnych, jak środowisko osłonek neuronów, gdzie ich ładunek ujemny będzie hamował przepływ kationów (K+, Na+) i tym samym zaburzał przewodnictwo nerwowe);

b) bar – silnie reaguje z wodą; powoduje zaburzenia równowagi wapniowej, wypierając wapń z jego związków i wiążąc się trwalej od niego – prowadzi to do ogólnego osłabienia organizmu, szczególnie układu odpornościowego i układu ruchu – mięśni i kości (mechanizm działania: różnica elektroujemności); podobną rolę, lecz dużo mniej efektywnie, może pełnić stront, który jednak z kolei ma wyższy udział izotopu promieniotwórczego;

c) nikiel – silny alergen, podrażnia układ odpornościowy do gwałtownej reakcji – ostatecznie prowadzi to do jego osłabienia i ciągłych stanów nadaktywności (mechanizm działania: różnica elektroujemności i podobieństwo/jego brak do innych kationów metali);
d) ołów – powoduje ołowicę – szczególny przypadek zatrucia metalami ciężkimi; odkłada się głównie w kościach, m.in. wypierając wapń; podobnie, jak rtęć, wykazuje tendencję do tworzenia wysoce toksycznych związków, jego akumulacja prowadzi do wzrostu ilości poronień, urodzeń z ciężkimi efektami genetycznymi i obniżonym ilorazem inteligencji (vide: Huta Ołowiu w Miasteczku Śląskim); może pochodzić z już obecnych w atmosferze zanieczyszczeń, pociąganych za sobą przez opad ‘chemtraili’, co sugeruje jego stosunkowo niskie, względem pozostałych metali, stężenie; (mechanizm działania: różnica elektroujemności, tworzenie symetrycznych/niesymetrycznych molekuł, podobieństwo do innych kationów metali/jego brak);

e) wanad – ciekawy przypadek: w formie tlenków (głównie tlenku (V) wanadu) jest katalizatorem, utleniającym tlenki siarki, przede wszystkim (IV) -> (VI); może to prowadzić to jeszcze silniejszego zakwaszenia obecnego nad miastami smogu oraz tworzenia się większych ilości toksycznego i żrącego m.in. śluzówki i nabłonki, głównie płuc, kwasu siarkowego (VI);

f) wapń – olbrzymie stężenia sugerują, że jest także składnikiem (jednym z podstawowych) owego toksycznego koktajlu – w postaci nieorganicznej jest zasadniczo nieprzyswajalny dla organizmu, w środowisku i organizmach żywych będzie jednak odkładał się w olbrzymich ilościach, prowadząc do m.in.: przejściowego lub trwałego wyjaławiania gleb, zwapniania tętnic, mózgu i serca (miażdżyca, objawy toksoplazmozy i in.), a także, wraz z m.in. obecnym w nadmiernych ilościach w środowisku fluorem (teflon, pokrywający garnki i patelnie, zeskrobywany regularnie do pożywienia, fluorowana woda, pasty do zębów etc.), przyczyniał się do przetrwałego i nieodwracalnego otępienia jednostek i populacji oraz obniżenia ich inteligencji i świadomości poprzez udział w procesie zwapnienia szyszynki;

g) chrom – potencjalnie może chelatować składniki odżywcze (tj. wiązać je tak, by były nieprzyswajalne dla organizmu i przechodziły niewchłonięte przez jelita – dlatego m.in. jest jednym z podstawowych składników leków odchudzających);

3. Włókna typu ‘morgellon’ (WM) – jednym z ich składników może być krzem. Historia naszej współczesnej nauki sugeruje, że same włókna najprawdopodobniej posiadają szkielet oparty na węglu lub krzemie (lub obydwu), podstawionych różnymi, p.podobnie tlenowymi/azotowymi grupami funkcyjnymi; podobne rozwiązania wskazuje szereg prostych eksperymentów, wykonanych na włóknach i dla porównania.

Źródła:

Artykuł: "Projekt Deep Shield" - autor: GlobalnaSwiadomosc

Raport 1: "Globalne ocieplenie i Zlodowacenia: Perspektywy modulacji globalnej zmiany w oparciu o fizykę" - autorzy: E.Teller, L.Wood, R.Hyde z Lawrence Livermore National Laboratory / USA

Raport 2: "The Geoengineering Option" - autor: David G. Victor, M. Granger Morgan, Jay Apt, John Steinbruner, Katharine Ricke - CFR (Council for Foreign Relations)

Raport 3: "An overwiew of Geoengineering of Climate using stratospheric sulphate aerosols" (Przegląd Geoinżynierii Klimatu przy użyciu siarczanów rozpylonych w stratosferze) - Philosophical Transactions of The Royal Society



***

Projekt "Deep Shield"

Właśnie teraz, na naszych oczach spełnia się najbardziej ponury scenariusz filmu fantastycznego, koszmar o apokalipsie. Nie jest to wojna nuklearna, ani też inwazja obcych. Nie jest to też żaden meteoryt ani potop (jeszcze nie). Jest to tylko promieniowanie kosmiczne. Tylko? Jest śmiertelne dla życia biologicznego. To chyba wystarczy? Cichy i niezawodny zabójca. Alternatywą dla nas jest ... skażenie chemiczne powietrza, prowadzące do śmierci miliardów ludzi na ziemi. Dlaczego?

Dotychczas „bawiliśmy się” w przewidywania, prognozy i przepowiednie dot. końca świata. Spokojnie sobie dyskutowaliśmy, która z wersji zagrożenia jest bardziej lub mniej prawdopodobna. Teraz jednak nie ma już ani czasu ani powodu do dyskusji. Życie na ziemi jest poważniej niż kiedykolwiek zagrożone. To stało się FAKTEM!

Co się w takim razie dzieje ?
Można by powiedzieć że wszystko zaczęło się w roku 1988, od raportu Edwarda Tellera, nazywanego „Ojcem Bomby Wodorowej”. Wielu z Was już na pewno wie, że E. Teller był członkiem ekskluzywnego „zespołu” naukowego z Livermore (Lawrence Livermore National Laboratory’), a to oznacza, że bezpośrednio lub pośrednio był zaangażowany w większość najbardziej tajnych projektów rządu USA.

Otóż przedstawił on na "International Seminar on Planetary Emergencies" (Międzynarodowe Seminarium Planetarnych Zagrożeń) raport, w którym ostrzegł, że spadek poziomu ozonu w stratosferze i spowodowany tym wzrost promieniowania UV i kosmicznego spowoduje do ok. roku 2025 wyginięcie 89% życia biologicznego na ziemi, a w tym całej populacji ludzkiej !! Poza tym ostrzegł on też, iż z powodu zwiększonej aktywności słonecznej ziemia będzie się w najbliższych dziesięcioleciach poważnie nagrzewać, co tylko jeszcze poważniej skomplikuje, całkiem już trudną sytuację.

E.Teller zaproponował wtedy jako pierwszy program tworzenia podniebnej tarczy ze sztucznie tworzonych chmur, które miały by chronić ziemię przed promieniowaniem komicznym i zbytnim jej nagrzewaniem. Pomysł powstał na podstawie obserwacji zjawisk zachodzących po wybuchu wulkanu. Warstwy pyłu wulkanicznego tworzą wtedy w troposferze rozległą zawiesinę. Zwarty masyw chmuro-podobny, utrzymuje się przez wiele miesięcy, nie przepuszczając większości promieni słonecznych i schładzając dzięki temu duży obszar ziemi nawet do kilku stopni Celsjusza w skali roku. Sama tarcza z chmur nie wystarczyła by do ochrony ziemi, a tylko do jej schładzania.

W celu ochrony ziemi przed promieniowaniem niezbędne by też było rozpylenie cząsteczek odbijających promieniowanie z powrotem w przestrzeń kosmiczną. Sugerowane były różne składniki – w tym: cząsteczki aluminium i srebra. W końcu zdecydowano się na aluminium, ze względu na koszty i jego dostępność, ale o tym później.

Co skłoniło E. Tellera do sporządzenia takiego raportu? Jak doszedł do takich przerażających wniosków?

Już od lat 50-tych XX wieku prowadzone były badania zawartości ozonu w powietrzu. Ozon jest składnikiem powietrza absorbującym promieniowanie UV. Inaczej mówiąc dzięki niemu większość śmiertelnego promieniowania jest absorbowana, a ta resztka, która dociera na ziemię, pozwala nam się opalać i jest, lub raczej do niedawna była dla ludzi nieszkodliwa. Zawartość ozonu w powietrzu mierzona jest w „Jednostkach Dobsona”. Od 1978 roku, dzięki satelitom, są też badane najwyższe warstwy atmosfery. Wtedy to odkryto pierwsze dziury ozonowe nad biegunami. Wyniki tych badań były utrzymywane w tajemnicy, lecz mimo to kwestia dziur ozonowych została nagłośniona i stała się w latach 80-tych przedmiotem wielu dyskusji. Wtedy też zaczęła się, pamiętana jeszcze przez wielu z nas, wielka nagonka na wszelkiego rodzaju aerozole, które zawierały niszczący warstwę ozonową freon.

Badania satelitarne dziur ozonowych zostały, przynajmniej oficjalnie, przerwane w roku 1991. Jako powód podano awarię urządzeń pomiarowych na satelicie. Dopiero w raporcie powstałym po „Intergovernmental Panel for Climate Change” (IPCC 2005), który odbył się pod auspicjami ONZ, w Londynie (Międzyrządowy Panel na temat Zmian Klimatu), zapisano podjęcie się projektu zainstalowania nowego satelity z podobną aparaturą. Realizacja tego projektu ma być rozpoczęta jeszcze w roku 2007 i satelita ten powinien być w pełni operacyjny do roku 2011.

Dziwnym „zrządzeniem losu”, w latach 90-tych sprawa dziur ozonowych jakby ucichła. Zaczęto za to dużo mówić (zastępczo) o ocieplaniu się klimatu, nie ujawniając przy tym wyników badań wzrastającej aktywności słońca. Całą winą obarczono przemysł i udano się do Kyoto aby podpisać mało znaczący pakt o ograniczeniu emisji CO2 (bez USA).

Czy ta aparatura pomiarowa naprawdę się popsuła, czy też tylko utajniono wynik badań w następnych latach, tego nie można być pewnym. Mogę tylko podejrzewać, dlaczego nie mogę się nigdzie doszukać wyników badań zawartości ozonu w powietrzu po roku 1995. Jedyne dostępne informacje mówią o drastycznym spadku zawartości ozonu po roku 1998, nie podając przy tym żadnych konkretnych danych.

Nie trudno się jednak domyślić, że Ci co „uciszali” sprawę „ozonową” mieli ku temu całkiem poważny powód – te same wyniki badań i wnioski z nich płynące. Przypatrzcie się poniższej tabeli pomiarów:

Źródło: UNIVERSITY OF CAMBRIDGE – Centre for Atmospheric Science /

http://www.atm.ch.cam.ac.uk/tour/part1.html

Wynika z niej wyraźnie, że zawartość ozonu w powietrzu spadła do roku 1995 o ponad 60%, przy czym jej najgwałtowniejszy spadek przypada na lata 1980-1995. Nie znam wyników aktualnych badań, lecz mając wiedzę, iż nic nie wskazuje na poprawę sytuacji a wręcz odwrotnie i patrząc na trend wykazany w tabeli, obawiam się, że aktualna zawartość ozonu nie przekracza 30 jednostek Dobsona, czyli tylko 9% stanu z lat 60-tych XX wieku! Oznacza to, że codziennie jesteśmy wystawieni na śmiertelne promieniowanie! Promieniowanie, które zabija powoli ale skutecznie. Nie jest ono odczuwalne żadnymi naszymi zmysłami, więc do czasu, kiedy ciężko zachorujemy, nie zdajemy sobie w ogóle sprawy z tego faktu. Później, kiedy już chorujemy, też nie ma jak powiązać powodu naszego zachorowania z tym lub innym czynnikiem. Biorąc więc pod uwagę powyższe dane nie należy się dziwić, dlaczego zachorowalność na choroby nowotworowe w ostatnich latach drastycznie wzrasta. Choroba nowotworowa jest najbardziej rozpoznawalnym objawem wystawiania się na szkodliwe promieniowanie, ponieważ atakowane są bezpośrednio ludzkie komórki i geny. Następnym odczuwalnym efektem powinien być wzrost wszelkiego rodzaju mutacji biologicznych. Prawdopodobnie już podczas sporządzania swojego raportu E. Teller wiedział o tym wszystkim a najprawdopodobniej ... wiele więcej.



Wróćmy jednak do samego raportu Tellera i następstw wynikających z jego przyjęcia. W roku 1991, w Gacona na Alasce zostaje uruchomiony projekt HAARP. Podstawowym zadaniem tego projektu jest wysyłanie wiązek elektromagnetycznych w najwyższe warstwy atmosfery. Wiązek o mocy 3 gigawaty i więcej! Jak dotychczas podano wiele powodów oficjalnych i teorii na temat tego projektu (w tej kwestii odsyłam do innych artykułów na temat projektu HAARP), lecz ma on też swoją ważną role w innym projekcie, który powstał w tym samym roku. Projekcie o nazwie „Deep Shield” (Głęboka Tarcza).

Projekt „Deep Shield” to nic innego jak tworzenie już wspomnianej powłoki chmur oraz rozpylanie nad nią cząsteczek aluminium. Dzięki tej tarczy z chmur można odbijać z powrotem w kosmos promienie słoneczne i kosmiczne. Pytanie tylko jak stworzyć taką tarczę nad większością powierzchni ziemi? Jak ją tam utrzymać? Na drodze stoją przecież problemy natury technicznej i politycznej. Technicznej, ponieważ trzeba stworzyć trwałą tarczę z chmur do czasu odtworzenia gęstości ozonu w powietrzu, co samo w sobie jest bardzo trudnym zadaniem. Polityczne, ponieważ trzeba będzie zaangażować wiele krajów świata w ten projekt, co biorąc pod uwagę ówczesną i aktualną sytuację na świecie, samo w sobie jest też zadaniem niesamowicie trudnym. Nie można też wzbudzić paniki na świecie. Mogła by ona doprowadzić do załamania się struktur politycznych, społecznych jak i światowej ekonomii. Jest to też jednym z oficjalnych powodów tajemnicy otaczającej ten projekt, chociaż od początku wiadomo było, że uda się ją utrzymać tylko przez jakiś czas. Zastanawiający jest fakt, iż mimo wielu materiałów dostępnych w internecie, oraz codziennie tworzonych na niebie, nad wieloma krajami, najwyraźniej sztucznych pasów chmur, oficjalne media zachowują jak na razie jeszcze całkowite milczenie. Jestem pewien, że zmiana tego stanu rzeczy to tylko kwestia czasu. Internet jest już zawalony materiałami dotyczącymi chemtrails.

Zacznijmy więc najpierw od tego jak tworzone są sztuczne chmury (chemtrails):

Powstają one na skutek rozpylania mieszanki chemicznej o bliżej nieznanym składzie, na wysokościach pomiędzy 6 000 a 10 000 metrów. Mówi się, że w skład tej mieszanki wchodzi barek sodu, który absorbuje wodę i polimery (biologiczne – o szybkim stopniu degradacji), ponieważ służą one do wiązania struktur chmurzastych w stabilną powłokę. Oparto się tutaj na przykładzie z natury – pajęczej sieci, która jest lekka i wytrzymała. Poza tym polimer ma właściwości statyczne, dzięki czemu przyciąga i łączy się z innymi cząsteczkami, tworząc swoistego rodzaju zawiesinę, która dość długo może utrzymywać się w powietrzu, a raczej bardzo wolno opada.. Mieszanka ta rozpylana jest przez samoloty ze specjalnie do tego celu skonstruowanych zbiorników. Wygląda to na początku podobnie jak pas kondensacyjny (contrail) powstały po przelocie samolotu, tyle tylko że pas kondensacyjny znika po 20 sekundach do 2 minut, a pas po rozpylonej mieszance (chemtrail) utrzymuje się w powietrzu godzinami i rośnie, tworząc „pasiaste” chmury.

Chemtrails są już od kilku lat na co dzień tworzone na wszystkich kontynentach. Jest ich coraz więcej. Są też pierwsze meldunki zachorowań całych grup ludzi. Zachorowali oni poprzez skażenie chemiczne. Wszędzie są meldunki o powstrzymywaniu mediów przed nagłaśnianiem sprawy chemtrails, chociaż całkiem niedawno uczeni angielscy przyznali ich istnienie. (http://infowars.wordpress.com/2007/10/0 ... -spraying/ )

Kto bierze udział w projekcie? Projekt ten jest podobno realizowany „pod kontrolą” ONZ, przez takie kraje jak: USA, Kanada, Rosja, Unia Europejska i Australia. Kto jeszcze? Nie wiem. Wiem tylko, że mieszanka jest produkowana w różnych krajach, przesyłana do wspólnych składów w krajach „trzecich” i tam pod kontrolą międzynarodowych obserwatorów, rozsyłana jest metodą „na ślepo” (blind method) w różne części świata. Jak to się udaje, biorąc pod uwagę bardzo skomplikowaną sytuację polityczną na świecie ? Nie wiem. Można się tylko domyślać, że jest to jeden z powodów tak agresywnej polityki USA na świecie i tak intensywnie prowadzonej polityki globalizacji. Czy przy tym nie próbuje się stworzyć rządu światowego? Może...

Tak czy inaczej projekt ten rozpoczęto realizować na dużą skalę od roku 1998 (w Europie zaczęto od Szwajcarii w roku 2002) i ma być realizowany do roku 2025 –2050. Termin jego zakończenia jest zależny od stopnia jego skuteczności i czasu odnowy składu ozonu w atmosferze. W tym zadaniu ma najprawdopodobniej pomóc właśnie HAARP, który ma zacząć tzw. terraforming (odnowę życia), odtwarzając dzięki silnym wiązkom elektromagnetycznym ozon w wyższych partiach atmosfery.

Wszystko powyższe mogło by nas wciąż jeszcze napawać nadzieją, gdyby nie to, że tak naprawdę nie wiadomo, jakie będą ostateczne konsekwencje realizacji projektu „Deep Shield”. Chodzi tu przede wszystkim o wpływ używanych chemikaliów, systematycznie opadających na ziemię, na organizmy żywe, a w tym na człowieka. Oficjalne szacunki mówią, że z tego powodu, w ciągu najbliższych 30 lat zginie lub będzie trwale okaleczonych ok. 2 miliardy ludzi na ziemi. To oznacza ok. 60 milionów ofiar rocznie! Wykazując bezpośrednią szkodliwość używanych w rozpylaniu związków chemicznych, można się tutaj posłużyć przykładem aluminium, które zostało w ostatnich latach uznane za pierwiastek silnie toksyczny dla organizmu człowieka (niszcząc komórki mózgowe powoduje między innymi chorobę Alzheimera). Tak na marginesie, nie przeszkadza to jednak w ogóle np. producentom farmaceutycznym, którzy wciąż dużo produkowanych leków opierają na związkach z aluminium (np. zawiesiny aluminiowe w preparatach przeciw zgadze). Ale przecież rozpylana mieszanka zawiera inne, równie lub może nawet bardziej szkodliwe chemikalia, których nie znamy... Jakie skutki będą one wywoływać?

Dotychczas rozpoznanymi, bezpośrednimi objawami, często występującymi po przelotach samolotów rozpylających mieszankę do tworzenia tarczy są: objawy podobne do grypowych (bez gorączki), krótkie zaniki pamięci, chroniczne poczucie przemęczenia, duszności, reakcje alergiczne, stany depresyjne. Najbardziej zagrożeni są w pierwszym rzędzie astmatycy i ludzie z chorobami wieńcowymi. Z czasem skażenie będzie też wpływać na nas wszystkich, powodując schorzenia, których nawet nie potrafimy się domyśleć.

Jest jeszcze wiele pytań, na które nie znamy odpowiedzi i których nie chcą udzielić nam rządzący, uważając, że jeszcze nie dorośliśmy do planetarnej debaty. Traktują nas jak ślepe stado, któremu nic z wiedzy, że idzie na rzeż. Nie wiem czy dorośliśmy do poważnej debaty na temat przyszłości naszej planety, ale wiem że mamy prawo do samostanowienia i decydowania o własnej przyszłości, nawet jeśli czasem popełniamy błąd. Traktując nas w ten sposób zabrano nam to prawo. Nie bez powodu ukrywa się już 20 lat wyniki badań, wyraźnie wskazujące na zagrożenia, których jesteśmy właśnie świadkami. Dlaczego to ukrywano? Być może wtedy jeszcze moglibyśmy coś wspólnymi siłami zrobić. Tylko że wtedy musiało by się zbyt dużo na świecie zmienić i to nie my, ale rządzący nie byli na to gotowi.

Dzisiaj musimy sobie uświadomić, że udawanie, że nic się nie dzieje, w niczym nam nie pomoże.

Co więc robić? Na to pytanie każdy z nas osobno i wszyscy razem powinniśmy szukać odpowiedzi. Powinniśmy rozmawiać, szukać rozwiązań i domagać się od naszych rządów prawdy. Na pewno nie uda się nam przejść obok tego tematu obojętnie. To jest tylko kwestia czasu kiedy każdy z nas odczuje go na własnej skórze. Pamiętajmy o swojej osobistej odpowiedzialności za siebie i swoich bliskich. Jest to moment naszego prawdziwego egzaminu dojrzałości. Egzaminu z wiary i człowieczeństwa. Szansa i nadzieja zawsze jest. Kto szuka ten znajdzie.



Poniżej przykłady tworzonych chemtrails, w Australii, w Europie i USA:

Chemtrails w Baltimore (USA): http://www.rense.com/general34/balt.htm
Chemtrails w strefie pacyficznej, północno-zachodniej: http://www.lightwatcher.com/chemtrails/ ... ng_fh.html
Chemtrails w Australii: http://www.gaiaguys.net/chemtrailssouthaustralia.htm
Chemtrails w Amsterdamie: http://www.rense.com/general34/amst.htm
Chemtrails w Portland (USA): http://www.rense.com/general33/morechh.htm
Chemtrails w Wielkiej Brytanii: http://giza2012.www2.50megs.com/skypaint.html

A oto kilka linków odnoszących się do chemtrails i projektu „Deep Shield” :

http://www.holmestead.ca/chemtrails/shieldproject.html
http://www.lightwatcher.com/chemtrails/ ... eldII.html
http://www.lightwatcher.com/chemtrails/playing_god.html
http://lchx.wordpress.com/category/chemtrails/

http://infowars.wordpress.com/2007/10/0 ... -spraying/

Przyjrzyjcie się też chemtrails, które są już tworzone na polskim niebie. Jeśli dotychczas ich nie zauważyliście, to najwyższy czas codziennie chociaż kilka razy spojrzeć w niebo!

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Promieniowanie, skażenia, zagrożenia
PostNapisane: 06 cze 2012, 20:05 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3235
cd.

O ile dobrze pamiętam, jedna z przepowiedni mówi, iż u końca czasów wszystko co zakryte zostanie odkryte. Nie mogę stwierdzić, czy aby na pewno jesteśmy u końca czasów, choć wielu tak twierdzi. Mogę za to podzielić się z Wami spostrzeżeniem, że w ostatnich miesiącach bardzo wiele ukrywanych tajemnic jest ujawnianych. Niepokojąco dużo. Być może jest to tylko kwestia potęgi internetu. Być może coś innego..

Przekręt z pandemią nie wyszedł. Globalne ocieplenie też okazało się fałszywką. Poniżej wykażę, że także globalne oziębienie jest nieprawdą. Działania globalnych elit stają się, z dnia na dzień dla wszystkich coraz bardziej wyraźne. Fizyka kwantowa nadała nowy wymiar, wydawało by się, że już skostniałym - jednokierunkowym tematom, jak istota wszechświata, materii i samego człowieka. Można by sporo wymieniać. I to wszystko w kilka lat! Nawet archeologia i paleontologia przechodzą swoje wewnętrzne rewolucje.

Świadomość człowieka się gwałtownie zmienia i jesteśmy szczęśliwi, iż dana nam jest ta skromna możliwość brania w tym udziału.

Tym razem chcemy nie tylko napisać ale też przedstawić nowe dowody w temacie, który już od wielu lat uważany jest za teorię spiskową. Jest to jeden z najbardziej kontrowersyjnych tematów. Kontrowersyjny, ponieważ ilość faktów i dowodów jest przytłaczająca, skutki przerażające, lecz jednocześnie jest to najbardziej przez wszystkie media na świecie przemilczany temat, którego wypierają się także wszystkie elity polityczne i naukowcy. Globalna zmowa milczenia jest tutaj dużo silniejsza, niż te w przypadkach pandemii, czy też globalnego ocieplenia.

Być może jednym z powodów tego, iż mimo wielu publikacji demaskujących ten spisek, większość z ludzi wciąż jeszcze nie może uwierzyć w jego istnienie jest to, że sam temat jest bardzo trudny do zaakceptowania, tak przez wielu niewtajemniczonych naukowców, jak i przez zwykłych ludzi. Temat ten wydaje się być rodem z filmu SF.

Chodzi o, większości z Was już znane zjawisko Chemtrails.

Przekonanie wszystkich, iż chemtrails są faktem, jest bardzo ważną sprawą dla nas wszystkich, ponieważ program rozpylania związków chemicznych tworzących chemtrails, jest bardziej niebezpieczny i szkodliwy od wielu globalnych zagrożeń razem wziętych. Dlatego też uświadomienie wszystkim ludziom na ziemi, iż chemtrails jest realnym, sztucznie wytworzonym zjawiskiem, ogromnie niebezpiecznym dla ich życia i zdrowia, powinno być priorytetową sprawą wszystkich tych, którzy ten temat już znają.

W swoim artykule "Projekt Deep Shield", przed trzema laty napisałem:

"Można by powiedzieć że wszystko zaczęło się w roku 1988, od raportu Edwarda Tellera, nazywanego „Ojcem Bomby Wodorowej”. Wielu z Was już na pewno wie, że E. Teller był członkiem ekskluzywnego „zespołu” naukowego z Livermore (Lawrence Livermore National Laboratory’), a to oznacza że bezpośrednio lub pośrednio był zaangażowany w większość najbardziej tajnych projektów rządu USA.

Otóż przedstawił on na ‘International Seminar on Planetary Emergencies’ (Międzynarodowe Seminarium ds. Planetarnych Zagrożeń) raport, w którym ostrzegł, że spadek poziomu ozonu w stratosferze i spowodowany tym wzrost promieniowania UV i kosmicznego spowoduje do ok. roku 2025 wyginięcie 89% życia biologicznego na ziemi, a w tym całej populacji ludzkiej!! Poza tym ostrzegł on też, iż z powodu zwiększonej aktywności słonecznej, ziemia będzie się w najbliższych dziesięcioleciach poważnie nagrzewać, co tylko jeszcze poważniej skomplikuje, całkiem już trudną sytuację.

E. Teller zaproponował wtedy jako pierwszy program tworzenia podniebnej tarczy ze sztucznie tworzonych chmur, które miały by chronić ziemię przed promieniowaniem komicznym i zbytnim jej nagrzewaniem. Pomysł powstał na podstawie obserwacji zjawisk zachodzących po wybuchu wulkanu. Warstwy pyłu wulkanicznego tworzą wtedy w troposferze rozległą zawiesinę. Zwarty masyw chmuro-podobny, utrzymuje się przez wiele miesięcy, nie przepuszczając większości promieni słonecznych i schładzając dzięki temu duży obszar ziemi nawet do kilku stopni Celsjusza w skali roku. Sama tarcza z chmur nie wystarczyłaby do ochrony ziemi, a tylko do jej schładzania.

W celu ochrony ziemi przed promieniowaniem niezbędne by też było rozpylenie cząsteczek odbijających promieniowanie z powrotem w przestrzeń kosmiczną. Sugerowane były różne składniki – w tym: cząsteczki aluminium i srebra. W końcu zdecydowano się na aluminium, ze względu na koszty i jego dostępność, ale o tym później."

Kiedy 3 lata temu pisałem ten artykuł to nie wiedziałem, że Edward Teller napisał jeszcze jeden raport, który 9 lat później przedstawił na kolejnym "22 Międzynarodowym Seminarium ds. Planetarnych Zagrożeń"!

Nie wiedziałem też, że w międzyczasie zmieniło się nastawienie do tego tematu elit rządzących, które rozumiejąc jakie ma on znaczenie i potencjał, uczyniły z niego najbardziej priorytetową sprawę i najpilniej strzeżoną tajemnicę.

Jesteśmy w posiadaniu pełnej wersji tego raportu i jesteśmy przekonani, ze każdy kto go przeczyta, nie będzie miał już żadnych wątpliwości co do tego, iż chemtrails są realnym, sztucznie wytworzonym zjawiskiem.

Zwróćcie uwagę na sam tytuł - "Globalne ocieplenie i Zlodowacenia: Perspektywy modulacji globalnej zmiany w oparciu o fizykę" . Czyż nie jest on już sam w sobie aż nadto wymowny ?


Na następnej stronie tego dokumentu autorzy stwierdzają, iż dokument powstał na zlecenie rządu USA, który sponsorował cały projekt badawczy:

Na 3-ciej stronie tegoż dokumentu możemy przeczytać, iż "globalne zmiany klimatu, w tym też globalne ocieplenie, są wynikiem dużej emisji gazów cieplarnianych do atmosfery i powinno być redukowane poprzez zmniejszanie emisji tych gazów" (rezultat: międzynarodowy protokół z Kioto - przyp. redakcji).

Ze względu na bardzo wysokie koszty takiego rozwiązania, autorzy raportu proponują alternatywę, w postaci rozpylania drobnych cząsteczek różnych związków w stratosferze, które tworząc zawiesinę stratosferyczną na wzór podobnej, powstającej po wybuchach wulkanów, mają spowodować ochłodzenie ziemi. Według autorów raportu rozpylanie zaproponowanych związków w atmosferze ma swoje zalety: mogą one pozostawać w postaci stratosferycznej zawiesiny nawet do kilku lat (wliczono przy tym pewne straty wynikające z ucieczki cząsteczek w przestrzeń kosmiczną i częściowe ich opadanie) oraz koszta takiej (wieloletniej) operacji nie będą przekraczać 1% kosztów pierwotnego, ww. rozwiązania. Koszty te są nawet drobiazgowo wyliczone. Cała operacja rozpylania cząsteczek miałaby kosztować około 1 miliard dolarów rocznie.

Według autorów raportu niezbędne będzie rozpylanie odpowiednich mieszanek także w niższych warstwach atmosfery, choć jest to trochę bardziej kosztowne i mniej efektywne. Innym skutkiem takiego rozpylania jest prawie 100% opadanie rozpylonych drobinek na powierzchnię ziemi. Autorzy raportu wyrażają jednak nadzieję, że większość z tych opadów będzie miała miejsce w regionach morskich i nad oceanami.

Autorzy raportu zachęcają rząd do podjęcia odpowiednich kroków i rozpoczęcia tej operacji jak najszybciej jest to tylko możliwe (był to rok 1997!).

Oto 3-cia strona raportu:

Raport ten wymienia szczegółowo składniki, jakie powinny się znaleźć w rozpylonych mieszankach, takie jak: aluminium, tlenki siarki, trójtlenki siarki, a także kwas siarkowy (sic!). W dalszej części raportu są też wymieniane inne składniki. Rozpylanie każdego z nich jest odpowiednio motywowane.

Oto 9-ta strona raportu:

Ilości sugerowanych mieszanek potrzebne do rozproszenia w stratosferze i uzyskania globalnego efektu, to około 1 milion ton!

Poniżej część raportu o tym mówiąca (strona 13):

Szanowni Państwo !

Wystarczy tylko spojrzeć w górę, w nasze niebo, aby uzmysłowić sobie, że zawiesina o której mówi ten raport, już od dłuższego czasu rozciąga się nad nami. Już od dłuższego czasu, nawet przy (niby) dobrej pogodzie, można robić zdjęcia aparatem cyfrowym bezpośrednio w słońce, bez uzyskania czarnej plamy na zdjęciu, co jeszcze kilka lat temu było by niemożliwe. Ilość dni w pełni słonecznych drastycznie spadła i przejrzystość powietrza drastycznie zmalała. Temperatury się faktycznie obniżają, ale nie jest to efekt początku ery lodowcowej - to jest efekt realizacji programu proponowanego przez autorów powyższego raportu. Tak jak oni sami stwierdzili: zmniejszenie przejrzystości powietrza w wyższych partiach atmosfery spowoduje mniejszą przepuszczalność promieni słonecznych i promieniowania UV, a co a tym idzie, obniży temperatury na ziemi.

Projekt proponowany przez naukowców z Livermore Laboratory jest po prostu 100 razy tańszym rozwiązaniem dla rządu USA i wszystkich innych krajów, niż gdyby mieli redukować oni emisje gazów cieplarnianych, co wiązało by się z bardzo kosztownym przekształcaniem gospodarki światowej.

Nie oszukujmy się - geoinżynieria, czyli modyfikacja pogody na globalną skalę, została już wprowadzona w życie!

Raport nie wspomina jedynie o tym, jaki wpływ na zdrowie ludzi będą miały opadające ww. związki chemiczne i metale. W celu uzyskania tych informacji, każdego zainteresowanego odsyłam do mojego artykułu: Projekt Deep Shield.

Ja chciałbym tylko wspomnieć o jednym aspekcie tej sprawy, a mianowicie o wpływie mniej przejrzystego powietrza na zdrowie ludzi. Mniej przejrzyste powietrze oznacza silnie zwiększona zawartość różnego rodzaju drobnych pyłków w powietrzu. Pyłki te są przez nas wdychane. Wszyscy mniej lub więcej orientujemy się jaki wpływ na człowieka ma kilkuletnia praca w środowisku zapylonym. Taki człowiek zaczyna chorować. Jeśli są to micro - pyłki aluminium i różnych związków chemicznych, to efekt jest dużo gorszy. Poniższa tabela pokazuje, związek pomiędzy zapyleniem powietrza a śmiertelnością u ludzi. Już na pierwszy rzut oka widać, iż aktualne zanieczyszczenie powietrza pyłkami, pochodzącymi z chemtrails, w przeciągu kilku lat zwiększy śmiertelność o co najmniej 2,5%, co oznacza ponad 10 milionów ofiar rozpylania w samej tylko Europie. Ile tych ofiar będzie, jeśli dodamy do tego wpływ drobinek aluminium i używanych w rozpylaniu środków chemicznych? Poza tym nie wiemy, co jeszcze jest dodawane do tych mieszanek.

Być może właśnie dlatego, iż projekt Deep Shield jest już w zaawansowanym stadium, pozwolono aby afera z fałszywymi danymi dot. globalnego ocieplenia wyszła na jaw. Aktualnie rozpoczęto lansowanie groźby zlodowacenia ziemi. Taka zmiana jest dla nich korzystna, ponieważ w ten sposób będą mogli oni wytłumaczyć drastyczne obniżanie się temperatur w wielu regionach ziemi (np. aktualna zima w Polsce 2009-2010).

Ze strony szanownych specjalistów nie możemy oczywiście oczekiwać potwierdzenia tych faktów. Będą oni, jak zwykle, starać się ze wszystkich sił wykazać, iż to, co się aktualnie dzieje, ma tylko i wyłącznie związek z siłami natury. Kampania ośmieszania będzie jak zwykle trwać.

Zastanówcie się jednak, gdzie mogą być granice absurdu. Jeszcze niedawno wmawiano nam, ze czeka nas globalne ocieplenie. Teraz ci sami ludzie zaczynają nam wmawiać, że czeka nas globalne zlodowacenie. Czy trzeba być specjalistą żeby takie rzeczy stwierdzać w oparciu o zmiany pogody ?

O właśnie takich zmianach pogody na całym globie wspomina raport Królewskiego Towarzystwa (UK), w którym potwierdza się iż program rozpylania stratosferycznego wyraźnie wpłynie na oziębienie klimatu na ziemi.

Poniżej pierwsza strona raportu Towarzystwa Królewskiego oraz ustęp, w którym wspomina się o oziębianiu planety:

Autorzy tegoż raportu nie omieszkali wspomnieć, iż jednym z efektów stratosferycznego rozpylania będą dość wyraźne i czasami nawet gwałtowne zmiany klimatu w niektórych regionach ziemi:


Nie omieszkali przy tym załączyć schemat rozpylania stratosferycznego:

Do tego wszystkiego wtrącił się tez sam CFR (Council for Foreign Relations), który w gruncie rzeczy nieoficjalnie odpowiada za projekty międzynarodowe. CFR stworzyło własny raport w którym w trybie pilnym zalecają akcje oziębiania planety.

Wszystkie 3 raporty oparte są na założeniach, iż człowiek jest głównym sprawcą wydalania olbrzymich ilości CO2 do atmosfery ziemskiej. W międzyczasie okazało się to nieprawdą i autorzy wszystkich tych raportów dobrze o tym wiedzą. Jaki jest zatem prawdziwy powód przeprowadzania tych akcji? Czyżby ci, którzy twierdzą, ze trwa program depopulacji ludności ziemi, mieli rację?

Powyżej wykazaliśmy niezbicie, iż główni światowi naukowcy są od wielu lat zaangażowani w planowanie i realizacje programów geoinżynieryjnych, mających na celu globalną modulację pogody i ochładzanie klimatu, oraz że główne instytucje amerykańskie i angielskie są w nie także zaangażowane.

Czy istnieje jeszcze ktoś aż tak uparty, aby mimo to twierdzić, iż zjawisko chemtrails ma pochodzenie naturalne ?

Źródła:

chemtrails report (raport E.Tellera)
The_Geoengineering_Option

Geoingineering RaschPhilTrans

***

Czy kiedykolwiek udało się wam zobaczyć tęczę w nocy? Nie? No to możecie zacząć się szykować na to widowisko. Wygląda na to, że powoli zaczyna ono stawać się częścią naszej rzeczywistości.

Nie są to te tęcze do których jesteśmy przyzwyczajeni, ale są one nie mniej piękne, jak i niestety też ... bardzo niepokojące, ponieważ są one też zwiastunem zmian niosących nam nowe, poważne kłopoty.

Zostały nazwane tęczami księżycowymi, ponieważ ukazują się nam właśnie wtedy kiedy księżyc jasno świeci.

Tych "nowych" zjawisk zaczyna nam niestety przybywać. Niestety, ponieważ jakkolwiek nie można odmówić im piękności i niezwykłości, to przyczyny ich powstawania oraz to, co one naprawdę oznaczają są już mniej radosne.

Nie trzeba chyba dużego wysiłku aby zauważyć, iż nasze powietrze jest, już praktycznie na co dzień mniej przejrzyste. Jest ono tak samo mniej przejrzyste w niskich jego partiach jak i na dużych wysokościach. Ta właśnie "nieprzejrzystość" powietrza oraz zawarta w nim wilgotność, powoduje powstawanie nowych zjawisk optycznych, takich jak wyżej opisane nocne tęcze - księżycowe, słoneczne obwódki zwane "halo", czy też zjawiska świecących chmur, które można najlepiej zobaczyć, mając na nosie okulary przeciwsłoneczne. Uważny obserwator nie będzie miał problemu potwierdzić, iż zjawiska te stały się faktycznie niemalże naszą codziennością.

Problem w tym, iż nie wystarczy byle chmurka kurzu aby zjawiska te zaistniały. One powstają, ponieważ wysoko nad nami unosi się bardzo delikatna, ale rozciągająca się na całym niebie mgiełka, zawierająca wilgoć. Dzięki temu nasze niebo na co dzień nie jest już ciemnoniebieskie lecz jasnolazurowe. Wilgoć ta nie zamienia się jednak w większe chmury, ani też nie opada w postaci deszczu. "Coś" ją tam w górze trzyma i powoduje, ze mgła ta, wbrew dotychczasowym prawom natury, zachowuje swą konsystencję przez wiele godzin. Jedynym logicznym wytłumaczeniem powstawania tego właśnie zjawiska, są ostatnio powszechne nad niebem praktycznie wszystkich kontynentów, w tym także nad naszym - polskim niebem, niezwykle duże ilości smug pozostawianych przez samoloty.

Wciąż trwają zażarte dyskusje pomiędzy tymi co twierdzą, iż są to chemtrails (smugi chemiczne celowo rozpylane), a tymi co obstają przy wersji contrails (zwykle smugi samolotowe). Nie chcemy jednak kontynuować tych dyskusji tutaj.

Ważne jest to, iż rozpływając się po niebie, przyczyniają się one do powstawania tych zjawisk i że stanowią one dla nas poważne zagrożenie. Aby jednak smugi te mogły wchłaniać wilgotność z powietrza, zapobiegając tworzeniu się chmur, a w zamian tworząc długo utrzymującą się, na dużych wysokościach mgiełkę, musiały by one zawierać składniki zdolne do wytworzenia takiego procesu. Zwolennicy Chemtrails od dawna wymieniają takie składniki, a są nimi biologiczne polimery.

Przypatrzcie się tabelce obok. Już tylko jedno spojrzenie na nią wystarczy aby uświadomić sobie, iż stała, mniejsza przejrzystość powietrza, powstająca w dużej mierze dzięki tym właśnie smugom, oznacza stałą zmianę składu powietrza, a ta w określonym czasie przyczynia się do osłabienia organizmu i zwiększenia śmiertelności u ludzi. Tabelka ta pokazuje wyraźnie związek zmniejszania się przejrzystości powietrza ze wzrostem śmiertelności u ludzi.

Poniżej przedstawiamy zdjęcie przykładowej ograniczonej widoczności. Załączony opis wyraźnie wskazuje, ze wyniki badan nie obejmowały potencjalnej szkodliwości cząsteczek zawartych w powietrzu.

Distance to Mountain Range : Approximately 15 miles - 3 % of U.S. Population : Approximately 8 million people

A model has been developed to depict the estimated increase in the mortality rate as a function of the decrease in visibility. The results of this model in a graphical form are shown above. It can be observed that mortality increases as visibility decreases, and that the effect is highly significant. This model does not consider the additional negative health effects that occur from the toxic nature of particulate matter.

Jest to poważna sprawa, ponieważ już teraz mamy do czynienia z ciągłym ograniczeniem widoczności, jak widać poważnie wpływającym na nasze zdrowie, przy czym w ogóle jeszcze nie poruszyliśmy tematu składników zawartych w tych smugach samolotowych.

Niestety nie jest to problem popularny medialnie, mimo że na przestrzeni kilku lub kilkunastu lat może on stać się dla nas śmiertelnie groźny. Takie zagrożenie występuje już od wielu lat w dużych aglomeracjach. Chodzi o smog. Media nie mają problemu o tym pisać, dlatego ze cala winę można w takiej sytuacji spokojnie w całości zrzucić na składniki smogu, a nie sam fakt zmiany składu powietrza. Dzięki temu można obwinić za to .... ludzi, którzy się do powstawania tego smogu przyczyniają.

Wróćmy jeszcze na chwilę do powyższego zdjęcia tęczy. Zostało ono zrobione 1 listopada, w hrabstwie Yorkshire. Pan Christopher Walker, choć gołym okiem dostrzegał kolor czerwony w tęczy, ustawił aparat na 30 sekundowe naświetlenie, dzięki czemu udało mu się wydobyć z niej pełną gamę kolorów.

Poniżej przedstawiamy kilka interesujących zdjęć, obrazujacych skale "nowych" zjawisk. Zwróćcie uwagę na niebo, które taka jak w dzień jest bardziej ogólnie rozmazane, niż naprawdę pokryte chmurami. Jest to cienka mgła, przez którą prześwieca słońce i księżyc. Mgła, której jeszcze kilka lat temu ... po prostu nie było.

Zdjęcia poniżej: korona księżycowa (źródło: atoptics.co.uk)

Poniższy tekst wyjaśnia, ze korony księżycowe są częściej spotykane, niż te słoneczne oraz że powstają w sytuacji kiedy chmury, zawierające wilgotność są wystarczająco cienkie (sic!)< Szkoda że nie dodają przy tym, jak bardzo występowanie tego zjawiska ostatnio się nasiliło.

"Lunar coronae are much more familiar than those around the sun.

They are seen when the clouds are thin enough that each single corona light ray reaching the eye is scattered or diffracted by only one droplet. Of course, the whole corona is made by a great many droplets scattering the moonlight."

Zdjęcia poniżej: pierścień księżycowy (źródło: atoptics.co.uk)

Źródła :

- Spaceweather.com
- carnicom.com
- Niburu.nl

***

Były Burmistrz miasta Evergem w Belgii - Peter Vereecke, postanowił doprowadzić do szeroko zakrojonego śledztwa, w sprawie Chemtrails. Przy okazji żąda też wyjaśnienia wątpliwości dotyczących masowych szczepień i polityki żywnościowej (Codex Alimentarius).

Peter złożył już oficjalne doniesienie na Policje w sprawie Chemtrails. Policja rozpoczęła śledztwo, które nadzoruje on osobiście.

Jego celem jest doprowadzenie do czegoś w rodzaju "pospolitego ruszenia" obywateli Belgii.

Pierwsze zebranie zainteresowanych tym tematem już się odbyło! W hotelu Gent Belfort zebrało się ponad 200 osób.

W dniu 11 września tego roku organizowany jest pierwszy pochód protestacyjny, przeciwko Chemtrails, a pod koniec września Peter planuje dużą manifestacje, wraz z przemówieniami i odczytami na temat zjawiska Chemtrails.

"Jesteśmy masowo truci i do tego jeszcze mocno się nami manipuluje" - mówi Peter Vereecke (4.09.2009).

***

Naprawdę pora sie obudzić! Próbują nam robić wodę z mózgu a my śpimy. Orwellowski świat, opisany w książce: "Rok 1984" był uważany za futurystyczny wymysł. Niestety nasza codzienność jest bardziej do tego wymysłu podobna, niż większość z nas mogłaby sobie wyobrazić...

Poniżej prezentujemy jeden z wielu przykładów manipulacji i prania naszych mózgów, mających na celu pasywne przystosowanie naszej świadomości do nowej rzeczywistości. Pasywne, czyli bez wywoływania kontrowersji i możliwych negatywnych skutków.

Czy wiecie, ze właśnie "odkryto" kompletnie nowy rodzaj chmur? Są to chmury, które wyglądają na burzowe, lecz nie dają deszczu. Nie ma też żadnej burzy. Po prostu po jakimś czasie chmury te sie rozpływają. Najlepsze jest to, ze łagodniejsza wersje takich chmur obserwujemy tu w Holandii dość często. Tworzą sie one często z samego rana po bardzo gęstych przelotach samolotów w nocny, które pozostawiają smugi ...

Powstaje przy tym wszystkim tylko jedno pytanie: jak można odkryć nowy rodzaj, tak przecież masywnych i nisko wiszących chmur? Międzynarodowy rejestr chmur został ostatnio zmodyfikowany w 1953 roku!

Jak naukowcy mogli takie chmury aż przez 56 lat przeoczyć?
Oczywiście, że jest to niemożliwe.

Nie chodzi wiec tutaj o żadne odkrycie, ale o zidentyfikowanie nowo powstałego rodzaju chmur. Nie bez przyczyny jest to jednak inaczej sformułowane!!!

Kiedy mówimy o odkryciu, to w podtekście mowa jest o czymś, co mogłoby istnieć juz bardzo długo, a tylko teraz zostało odkryte. Automatycznie likwiduje to niewygodne pytania.

W drugiej wersji jednak jasno mówi sie o czymś nowym. Wtedy powstałoby automatycznie pytanie: a dlaczego tak sie teraz dzieje, a przedtem nie ?

Z tym naukowcy mieliby dużo więcej problemów, ponieważ musieliby podać jakieś wiarygodne przyczyny. Istniałaby możliwość, że zmieniły się ważne czynniki w naszym środowisku, które z jednej strony pozwalają teraz takim chmurom sie tworzyć, a z drugiej strony mogą stanowić zagrożenie dla nas. To oczywiście wywołałoby popłoch i sprowokowałoby dalsze pytania. Byłaby to niezręczna sytuacja dla niektórych. Dzięki jednak zastosowaniu słowa: ODKRYCIE, unika sie niepotrzebnych dyskusji i stwarza odczucie, ze wszystko jest w jak najlepszym porządku...

Czy juz dostrzegacie ta manipulacje ?

Następnym krokiem jest zadbanie, aby cały świat, w odpowiedni sposób sie o tym dowiedział.

Wiadomość ta jest więc rozprowadzana jako ważna, do wszystkich głównych mediów na świecie. I media te wiadomość taką natychmiast publikują (oh - jakie one są posłuszne). Jak sie przyjrzycie tekstom, to zauważycie, że teksty te merytorycznie praktycznie prawie w ogóle się od siebie nie różnią i wszystkie media prezentują te same zdjęcia, ktore zostały im centralnie dane do dyspozycji (poza włoskim portalem La Stampa).

Taka kampania medialna jest koniecznym zabiegiem, mającym na celu obleczenie dyskusji wokół Chemtrails w pseudo-naukowa powłoczkę.

Kiedy ktoś później wskaże dziwne chmury, ludzie będą mówić: przecież to jest asperatus - jeden ze znanych i oficjalnie istniejących rodzajów chmur.... każdy to przecież wie.

W ten sposób sankcjonuje i unormalnia się coś, co jeszcze przed chwilą było dziwne i dyskutowalne.

***

Wciąż wielu wątpi w zjawisko zwane: Chemtrails. Wielu tłumaczy, ze są to tylko smugi kondensacyjne, zostawione przez samoloty, których jest po prostu na niebie więcej niż kilka lub kilkanaście lat temu. Dlatego zdecydowaliśmy się... sami oceńcie, czy dalej tak to można tłumaczyć. Jak trzeba być upartym i ślepym, żeby obstawać przy takich tłumaczeniach.

Poniżej prezentujemy własnoręcznie zrobione zdjęcia, naszego przepięknego, holenderskiego nieba. Czy ktoś ma jeszcze ochotę podyskutować na temat pochodzenia i natury tego zjawiska ?

Pragniemy podkreślić, że wszystkie poniższe zdjęcia, zostały zrobione tego samego dnia i w tym samym mieście.

Jest to tutaj w Holandii raczej codzienne zjawisko. Tylko w niektóre dni weekendowe, lub święta, niebo jest mniej zasłane takimi smugami. Dziwnym trafem ostatnio było święto w Holandii, które nie jest obchodzone przez inne narody: Dzień Królowej. W tym dniu nagle nie było smug i była ładna pogoda, ale to przecież musiał być tylko przypadek i na pewno nikt tutaj nic nie miesza.....nieprawdaż nasi mili zwolennicy smug kondensacyjnych? Mimo to, ten sam przypadek sprawił, ze latało mniej samolotów i nie było żadnych smug.

Sceptykom w kwestii chemtrails radzimy rozważyć możliwość tłumaczenia takich przypadków współdziałaniem narodów, w kwestii zmniejszenia ruchu powietrznego, kiedy jeden z nich obchodzi święto narodowe...

Poniższe zdjęcia zostały zrobione przez nas 2 czerwca 2009r. w Holandii - prowincja: Noord Brabant, w pobliżu Eindhoven:

Ludzie sobie chodzą, zajęci swoimi sprawami i niczego nie widza.... bo przecież to normalne. No cóż, samolociki sobie latają. A to dopiero początek dnia !

... i tak sobie to rośnie i rośnie! I smug tez przybywa, a stare nie znikają!

... i mieszkamy sobie pośród zieleni! To przecież nie może nikomu szkodzić,

a uroku widokowi dodaje....

No słońce powoli znika.... ale czy za chmurami ?

***

Pod naciskiem opinii publicznej, niektóre stacje TV w USA odważyły się wreszcie poruszyć temat Chemtrails i zagrożeń z nimi związanych. A jest o co się martwic...

Stacja KSLA w swoim dzienniku, zamieściła program o Chemtrails, pokazując tam wyniki badan próbek z powietrza i ziemi, pobranych z miejsc gdzie zaobserwowano nasilenie występowania chemtrails. Badania laboratoryjne wykazały duże stężenie toksycznego pierwiastka BAR . Ponad 3 x więcej niż dawka uważana za groźną!!!

Zapytany w studiu specjalista wyraźnie stwierdził, że już tylko krótkotrwale działanie Baru na człowieka wywołuje problemy żołądkowe, a dłuższe działanie silnie osłabia odporność organizmu. Powinienem też wspomnieć o tym, że znajdowały się tam też inne toksyczne pierwiastki jak np. arszenik i kadm.

KSLA przedstawia tam pewien paradoks: Otóż pokazują oni ustawę kongresu oraz oficjalne pisma rządowe z 2001r., w których wymienia się Chemtrails dosłownie, oraz dopuszcza ich używanie (!), a przedstawiciele wojska wciąż twierdzą, że o czymś takim nigdy nie słyszeli. Gdzie są granice paranoi? Pytam o to, bo oficjalne dokumenty rządowe wg KSLA ukazują straszną prawdę, iż rząd amerykański regularnie prowadzi tajne testy środków chemicznych, nie pytając nikogo o zgodę. Nie pytają, bo ustawa zezwala im na to. A wojsko wciąż, uparcie nic nie wie...

Niebo w tzw. starej części Unii Europejskiej już prawie nigdy nie jest czyste, ze względu na codziennie, intensywne przeloty i pozostawiane setki smug. Z tego co wiem, w Polsce nie jest to jeszcze zjawisko występujące na masowa skale, ale jest coraz częstsze. Po jakimś czasie ludzie się tak do tego jednak przyzwyczają, że tak jak w innych krajach przestaną to zauważać.

Mnie osobiście nurtuje jeszcze kilka pytań. Otóż, regularnie osłabia się odporność organizmu człowieka, jednocześnie grzmiąc na temat możliwej pandemii. Czyż zbieżność czasowa obu tych "zjawisk" nie jest co najmniej zastanawiająca? Co jeszcze może się znaleźć w powietrzu w najbliższej przyszłości? W takiej sytuacji nasz organizm będzie słabiej reagować na bakterie i wirusy, które jeszcze do niedawna, wcale nie były groźne... Nie przypadkiem ilość alergików w ostatnich latach wzrosła dramatycznie. A kiedy zaatakuje zmutowany już wirus nowej grypy? Jak będziemy reagować wtedy?

Czyż nie powinniśmy dociekać prawdy i też grzmieć na lewo i prawo? No bo jeśli to prawda, to kiedy już będziemy mieli niezbite dowody, to być może, dla wielu z nas będzie na to za późno.

http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/zwiaz ... czna-ludzi

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Promieniowanie, skażenia, zagrożenia
PostNapisane: 22 cze 2012, 15:15 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31120
Ot do czego jest zdolny półgłupek wyhodowany na bazie modernizmu i postmodernizmu, i uważający siebie za pana tego świata.
I nie tylko homosovieticus jest tego przykładem. Wszelkie lewoskrętasy ideologiczne to tylko ... patologia ludzkości.


Morza pełne radiacji

Zakrawa to na horror, ale minister energetyki Rosji, Aleksandr Walentynowicz Nowak, oficjalnie przyznał, iż ZSRR i jej prawna następczyni - Rosja - aż w 25 tys. miejsc zatopiły swoje odpady nuklearne - informuje portal losy ziemi.
Podczas tej samej konferencji prasowej, odpowiedzialny w Ministerstwie Obrony Rosji za opiekę nad odpadami Oleg Kuzniecow, poinformował dziennikarzy, iż odpady promieniotwórcze zatopiono m.in. w Bałtyku, Morzu Czarnym, Morzu Białym, Morzu Barentsa, Morzu Karskim, a także w Morzu Ochockim i Morzu Japońskim.

W Bałtyku obok Tallina leżą na dnie reaktory okrętów podwodnych, w innych miejscach całe łodzie podwodne starszej generacji, torpedy i wszelkie chemikalia, potrzebne do funkcjonowania takich jednostek. Wszystko to promieniuje.

Dopiero ok. 15 lat temu rosyjska Marynarka Wojenna rozpoczęła monitoring podmorskich składowisk. Pojemniki z odpadami już przerdzewiały, stąd niewykluczone są wycieki substancji radioaktywnych.

Według opinii Kuzniecowa dopiero poniżej głębokości 500 m może nastąpić skażenie radioaktywne. Teoretycznie nie powinno to zagrażać napromieniowaniem ryb, które potem wędrują na nasze stoły.

Rosyjski specjalista jest zdania, iż największym niebezpieczeństwem są zatopione wraz z reaktorami u wybrzeży Nowej Ziemi atomowe jednostki podwodne (sama Nowa Ziemia była największym poligonem nuklearnym byłego ZSRR) i części reaktorów, spoczywające na dnie nieopodal Sachalina. Te ostatnie są od lat przedmiotem sporu z Tokio, które żąda unieszkodliwienia promieniotwórczych śmieci w akwenie, gdzie łowią japońskie kutry.

Oleg Kuzniecow starał się zapewnić, iż celem ekipy prezydenta Putina będzie eliminacja powstających zagrożeń.
Zimą tego roku Rosjanie oficjalnie przyznali się do posiadania przynajmniej jednego pływającego magazynu zużytych prętów paliwowych ze swoich elektrowni jądrowych.

Tradycyjna metoda to pozostawianie prętów w basenach na terenie elektrowni atomowej, gdzie poddawane są stałemu chłodzeniu do czasu, gdy da się je poprzecinać i wyjąć pastylki uranowe. Potem wędrują do podziemnych składowisk na tysiące lat. Widocznie statek Liespe, w lutym pływający po Morzu Północnym, używa jako chłodziwa wody morskiej.

Kto wie, czy naprawdę w obiegu zamkniętym Istnienie Liespe wyszło na jaw podczas skażenia północnej Europy (w tym Polski) jodem 138. Dokładnie w tym czasie załoga pływającego magazynu nuklearnych śmieci cięła pręty uranowe. Koniec końców o skażenie oskarżono Węgrów z instytutu badawczego w Budapeszcie i sprawa, jak zazwyczaj, dziwnie się rozmyła.

Rosjanie przynajmniej mówią już oficjalnie o podwodnych, bardzo prowizorycznych mogilnikach. Pozostali właściciele flot atomowych okrętów podwodnych (i nawodnych) od USA po Francję robią dokładnie to samo, co Moskwa, ale dyplomatycznie milczą.

Beata Traciak

http://interia360.pl/artykul/morza-pelne-radiacji,54913


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Promieniowanie, skażenia, zagrożenia
PostNapisane: 14 sie 2012, 17:05 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31120
Poważne zmiany genetyczne u motyli z Fukushimy

Promieniowanie radioaktywne z japońskiej elektrowni atomowej Fukushima przyczyniło się do mutacji motyli występujących w tamtych rejonach - informuje BBC powołując się na czasopismo naukowe "Scientific Reports". Zmiany dotyczą odnóży, czułek i skrzydeł owadów.

Dwa miesiące po katastrofie w elektrowni jądrowej w Fukushimie z marca 2011 roku japońscy naukowcy zebrali w 10 różnych regionach Japonii, w tym w okolicach Fukushimy, 144 dojrzałych motyli z rodziny modraszkowatych.

Obserwując mutacje wśród zebranych okazów naukowcy odkryli, że owady pochodzące z terenów o wysokim wskaźniku promieniowania mają znacznie mniejsze skrzydła, większe odnóża oraz nieregularnie rozwinięte oczy w porównaniu do innych osobników.

- Dotychczas uważano, że owady są bardzo odporne na radiację, dlatego wyniki badań są zaskakujące - powiedział kierujący badaniami Joji Otaki z uniwersytetu na japońskiej wyspie Okinawa.

Zespół naukowców rozmnażał motyle w laboratorium oddalonym o 1750 km od Fukushimy, gdzie promieniowanie było praktycznie niewyczuwalne. W rezultacie wykryto nowe mutacje, które nie występowały u wcześniejszej generacji owadów pochodzących ze skażonych obszarów. Zniekształceniu uległy czułki, które potrzebne są motylom do poznawania otoczenia.

Sześć miesięcy później ponownie zebrano motyle z różnych części kraju, aby jeszcze raz przyjrzeć się mutacji tych owadów. Badania pokazały, że zmiany u okazów z Fukushimy są jeszcze większe niż poprzednio.

Naukowcy uzasadniają ten wysoki wskaźnik mutacji spożywaniem skażonego pokarmu oraz przekazywaniem zmutowanego już materiału genetycznego rodziców.

- Zaobserwowane mutacje i morfologiczne nieprawidłowości u owadów wytłumaczyć można jedynie ich ekspozycją na radioaktywne promieniowanie - powiedział doktor Tim Mousseau z uniwersytetu w Karolinie Południowej, który badał wpływ radiacji na zwierzęta i rośliny po katastrofach w Czarnobylu i Fukushimie.

Nowe odkrycia są zgodne z wcześniejszymi badaniami, które wykazały, że długoterminowe oddziaływanie skażenia radioaktywnego na środowisko najlepiej obserwować można na przykładzie ptaków i motyli.

Przeczytaj więcej o: Fukushima, promieniowanie, zmiany genetyczne

http://www.rp.pl/artykul/325670,924754- ... shimy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Promieniowanie, skażenia, zagrożenia
PostNapisane: 23 sie 2012, 07:10 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31120
Fukushima, Japonia – Kazali osłonić czujniki promieniowania ołowiem, żeby ludzie mogli dłużej pracować w śmiertelnym zagrożeniu

Japońskie władze wszczęły śledztwo w sprawie celowego oszukiwania mierników promieniowania podczas usuwania skutków katastrofy w elektrowni Fukushima. Pracownicy mieli ochraniać swoje mierniki specjalnym płaszczem z ołowiu.

Ministerstwo Zdrowia, Pracy i Opieki Społecznej wszczęło śledztwo po tym jak doniesienie o nieprawidłowym postępowaniu złożyła firma TEPCO, właściciel elektrowni Fukushima I. Do TEPCO donos złożyła inna firma, wynajęta do usuwania skutków katastrofy, Tokyo Energy & Systems.

Czujniki w ołowiu

Według przekazanych TEPCO informacji, inny poddostawca, firma Build-Up, próbowała zmusić swoich pracowników do oszukiwania czujników promieniowania. Do incydentu miało dojść w grudniu 2011 roku, dziewięć miesięcy po potężnym trzęsieniu ziemi i tsunami, które poważnie uszkodziło elektrownię Fukushima I i doprowadziło do katastrofy nuklearnej.

Pracownicy mieli otrzymać specjalne ołowiane „opakowania” na swoje dozymetry, które wszyscy nosili w kieszeniach na piersi. Ołów świetnie izoluje od promieniowania, więc okryte nim urządzenia nie wykrywało żadnego zagrożenia. Normalnie robotnicy nie mogą przekroczyć pewnego poziomu napromieniowania, a kiedy do niego dotrą, muszą przerwać pracę.

Ludzie z „oszukanymi” miernikami mogli więc pracować dłużej na ruinach elektrowni i nie mogliby donieść o niebezpiecznych poziomach promieniowania.

Jak donosi niedzielne wydanie dziennika Asahi Shimbun, firma Tokyo Energy & Systems zapewniła ministerstwo, że pomimo wydania pracownikom „opakowań” na dozymetry, nikt ich nie użył. Dziennikarze twierdzą jednak, iż część robotników rzeczywiście odmówiła oszukiwania dozymetrów, jednak większość przez kilka godzin nosiła ołowiane opakowania.

Źródło: CNN, tvn24.pl

http://losyziemi.pl/fukushima-japonia-k ... agrozeniu/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Promieniowanie, skażenia, zagrożenia
PostNapisane: 25 lis 2012, 10:44 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31120
Katastrofa w Finlandii

Czy „tylko” ekolo?

Drodzy przyjaciele,

Nie wiem czy słyszeliście o katastrofie w Finlandii: W początku listopada zaczęły się wycieki z tamy zbiornika "wody poprodukcyjnej" dla kopalni Niklu i Uranu w Talvivaar'ze. Setki tysięcy metrów sześciennych toksycznej wody wydostało się do rzek i jezior. Pomimo nadziei rządu na zatrzymanie wycieków 14 listopada, teraz okazuje się że są nowe pęknięcia.

Działacze społeczni mówią o największej katastrofie ekologicznej Finlandii w historii.

Władze oświadczyły, że metale ciężkie, które wydostały się do środowiska zabiją ryby i dokonają innych zniszczeń. Poziom uranu w wodzie są 3 i pół raza powyżej "dopuszczalnych poziomów".

[Nie wiemy, co to znaczy... Nie podają w liczbach bezwzględnych. Whatever this means. M. Dakowski]

Jednakże prowadzący kopalnie i władze starają się zmniejszyć wydźwięk katastrofy. Wczoraj rząd musiał przyznać o kolejnym wycieku, po zaprzeczaniu mu przez szereg dni.

Proszę propagujcie tą informację, wesprzyjcie działających Finów w rozpowszechnianiu informacji i wywieraniu nacisku na firmę wydobywczą Talvivaara i rząd Fiński by dopuścić niezależnych obserwatorów.

Wysłaliśmy już kilka relacji międzynarodowym mediom od ludzi ze StopTalvivaara. Proszę zróbcie to samo, sprawdźcie wiadomości dostarczone w mediach i wyślijcie je na swoje kontakty medialne i do przyjaciół przeciwnych energetyce jądrowej na świecie. Mam stronę na temat wydarzenia w Talvivaara:

http://www.nuclearheritage. net/index.php/Talvivaara_mine :_environmental_disaster_in_Finland

Jeśli macie szanse na jakieś akcje solidarnościowe - po prostu je róbcie! Dotychczas „międzynarodowa społeczność” wydaje się nie traktować poważnie tej katastrofy

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... &Itemid=44


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Promieniowanie, skażenia, zagrożenia
PostNapisane: 25 lis 2012, 11:00 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
A Finlandia piękne jeziora miała.

Tak, gdy bolszewia przy władzy, każda zbrodnia jest możliwa, bo wypadki się zdarzają, ale zbrodnią jest zatajanie lub bagatelizowanie informacji o zagrożeniu.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Promieniowanie, skażenia, zagrożenia
PostNapisane: 21 gru 2012, 12:47 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31120
Czysta woda przestaje być czystą,

Czyli hormonalna antykoncepcja w wodzie

Z ostatnich badań wynika, że środki antykoncepcyjne - chodzi głównie tu o pigułki hormonalne - szkodzą nie tylko kobietom, ale także niszczą środowisko przyrody. Pierwszym naturalnym środowiskiem człowieka jest łono kobiety, drugim, środowisko przyrody w którym żyjemy. Zawarte w hormonalnych pigułkach składniki są nierozpuszczalne w wodzie, stąd wchodzą w obieg przyrody i ostatecznie drogą okrężną dostają się do organizmów zwierzęcych i ludzkich. Tam gdzie wody jest mało, stężenie ich w wodzie jest bardzo wysokie. Oczyszczalnie nie są w stanie tego wyeliminować. Z badań przeprowadzonych w niektórych krajach, zauważono, że istnieje ścisły związek pomiędzy zanieczyszczeniem tymi składnikami wody, a wzrastającą bezpłodnością nie tylko wśród kobiet, ale i u mężczyzn.

Ktoś słusznie zauważył, że w niedalekiej przyszłości, środków antykoncepcyjnych nie trzeba już będzie nawet kupować, wystarczy tylko wypić wodę z kranu. Jakie będą tego konsekwencje dla nas wszystkich, skoro hormonalna antykoncepcja staje się coraz bardziej powszechna? Środki masowego przekazu unikają tego tematu i ogół ludzi prawie nic o tej bombie z opóźnionym zapłonem nie wie. Dlaczego? Obiektywna prawda o antykoncepcji jest zagłuszana przez środki masowego przekazu, gdyż za nimi stoi wielki biznes i olbrzymie pieniądze ze sprzedawanych środków antykoncepcyjnych.

Do tego antykoncepcyjnego nurtu przyłączyła się też większość pracowników służby zdrowia. Nieczęsto się słyszy, żeby lekarz zachęcał do stosowania Naturalnej Regulacji Poczęć, obecna nazwa: Naturalne Metody Planowania Rodziny. Jakże może być inaczej skoro w ich interesie jest żeby mieć klientów i coś im sprzedawać. Nic więc dziwnego, że będą wprost narzucali różnego rodzaju preparaty antykoncepcyjne, ośmieszając przy tym, albo wykazując nieskuteczność naturalnych metod.

Naturalne metody polegają na znajomości comiesięcznych okresów płodności, względnie niepłodności występujących cyklicznie u kobiet. W okresie płodnym małżonkowie wstrzymują się od intymnego pożycia. Wymaga to pewnej wstrzemięźliwości i dyscypliny. Dzięki jednak takiej postawie małżeństwa umacniają się duchowo, dlatego w trudnych sytuacjach są już zahartowani, aby wychodzić z nich zwycięsko.

Po przeciwnej stronie są ci, którzy ulegli hedonistycznej kulturze. Jakie są tego konsekwencje? Obniżenie życia moralnego, traktowanie innych ludzi instrumentalnie; choroby psychiczne i fizyczne, gdyż wszystkie środki antykoncepcyjne są mniej lub więcej szkodliwe, nie mówiąc już o wczesnoporonnym działaniu. W chwilach kryzysowych tacy ludzie nie będą mieli, ani sił, ani motywacji do przezwyciężenia problemów, stąd aborcje i rozwody są naturalną konsekwencją takiego stylu życia. Na pomoc Bożą też nie mogą liczyć, gdyż Pan Bóg może odmówić swojej pomocy tym, którzy świadomie i dobrowolnie łamią ustanowiony przez Niego porządek. Tam jednak gdzie panuje nieświadomość tych grzechów, nieszczęścia, kłopoty i inne dopusty Boże mają niejako doprowadzić tych ludzi do zastanowienia się i przyjęcia Bożego planu wobec małżeństwa i rodziny.
Należy zauważyć, że naturalne metody również mogą stać się metodami antykoncepcyjnymi poprzez samą intencję wykluczenia potomstwa w swoim małżeństwie, chyba że są obiektywne przeciwwskazania do posiadania dzieci. Życie intymne skierowane ma być nie tylko na rekreację, ale także na prokreację. Całkowite unikanie potomstwa, nawet gdy stosuje się naturalne metody, mija się z celem małżeństwa.

Stanowisko Kościoła Katolickiego w sprawach antykoncepcji jest ogólnie znane. Kościół odrzuca wszelkie sztuczne metody planowania rodziny. Nie wymysł wyłącznie papieża i biskupów. Ich nauczanie jest potwierdzone autorytetem Chrystusa, który powiedział swoim apostołom: „Kto was słucha, Mnie słucha, kto wami gardzi Mną gardzi”. Następcami apostołów są biskupi z papieżem na czele.

Wnikliwe i niezależne od rządowych nacisków badania nad środkami antykoncepcyjnymi przyznają słuszność nauce Kościoła. Niestety obiektywna prawda o antykoncepcji nie wszystkich przekonuje. Z przeprowadzonych badań wynika, że znaczna większość małżeństw, w tym również małżeństwa katolickie, stosuje środki antykoncepcyjne. Okres Adwentu jest dobrym czasem refleksji i zastanowienia się nad tym problemem, czy żyjemy zgodnie z zamysłem Stwórcy wpisanym w naturę małżeństwa i rodziny. Czy w tym duchu wychowujemy naszą młodzież?

Diakon Franciszek

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... &Itemid=53


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Promieniowanie, skażenia, zagrożenia
PostNapisane: 15 sty 2013, 10:44 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31120
Na tej stronie można obejrzeć zdjęcia świadczące o konsekwencjach ludzkiej niefrasobliwości.

http://www.pbase.com/perrona/peoples_pl ... er_things_


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Promieniowanie, skażenia, zagrożenia
PostNapisane: 13 lut 2013, 18:51 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31120
Jak zwykle nic się nie stało....

Runął dach budynku elektrowni w Czarnobylu. Promieniowanie się nie zwiększyło.

Nie ma żadnego niebezpieczeństwa po zawaleniu się części dachu i ścian jednej z maszynowni nieczynnej elektrowni atomowej w Czarnobylu - przekazała Państwowa Inspekcja Regulacji Atomowej Ukrainy, zapewniając, iż poziom promieniowania nie uległ zmianie.

Dzień wcześniej pod ciężarem śniegu zniszczeniu uległy części ścian i fragment dachu o powierzchni około 600 metrów kwadratowych nad maszynownią przy czwartym reaktorze czarnobylskiej siłowni jądrowej.

- Promieniowanie wokół uszkodzonych konstrukcji budowlanych nie zmieniło się i stanowi 14-20 milirentgenów na godzinę - oświadczyła Inspekcja. W wyniku zdarzenia nikt nie ucierpiał - podano.

Władze wyjaśniły, że częściowo zniszczony we wtorek obiekt powstał już po katastrofie, do której doszło w Czarnobylu w 1986 roku, i nie należy on do sarkofagu zbudowanego nad czwartym reaktorem po eksplozji sprzed 27 lat.

Wybuch czwartego reaktora elektrowni atomowej w Czarnobylu, który nastąpił 26 kwietnia 1986 roku, doprowadził do skażenia ok. 100 tys. kilometrów kwadratowych powierzchni. Najbardziej ucierpiała Białoruś. Substancje radioaktywne dotarły też nad Skandynawię, Europę Środkową, w tym Polskę, a także na południe kontynentu - do Grecji i Włoch.

W 2012 roku w Czarnobylu rozpoczęto montaż nowego sarkofagu, który przykryje stare, betonowe zabezpieczenie zniszczonego przez wybuch czwartego reaktora tej siłowni. Nowe zabezpieczenie, które buduje francuski koncern Novarka, ma być gotowe w 2015 roku.

(msz, ula, ap, db)

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title, ... &_ticrsn=5


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Promieniowanie, skażenia, zagrożenia
PostNapisane: 15 lut 2013, 08:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31120
Elektrownia w Czarnobylu znów zagraża. Walą się jej ruiny

Ogromne fragmenty hali turbinowej w nieczynnej, lecz wciąż wysoko radioaktywnej elektrowni w Czarnobylu zawaliły się, wywołując obawy, że miejsce największej w historii katastrofy nuklearnej wciąż nie jest bezpieczne. Około 80 pracowników zostało ewakuowanych w obawie przed napromieniowaniem.

Dach pokrywający budynek o powierzchni 600 m2 zawalił się pod naporem świeżego śniegu. Hala znajduje się 70 metrów od uszkodzonego reaktora numer 4, który eksplodował w 1986 roku. Ukraińskie władze szybko zapewniły, że nie ma zagrożenia radioaktywnego.

- Nie ma czegoś takiego jak bezpieczny hazard - stwierdził Dmitry Bobro, stojący na czele rządowego organu, zajmującego się zarządzaniem ruinami elektrowni. Sytuacja nie została zakwalifikowana jako stan podwyższonej gotowości - zapewnił. W wyniku zawalenia elementów hali nikt nie odniósł obrażeń.

Wydarzenia w Czarnobylu były obserwowane przez przywódców państw z całego świata. Eksperci dyskutują, czy warto rozwijać energetykę nuklearną. Oprócz Czarnobyla od 2011 roku przeciwnicy budowania takich elektrowni zyskali kolejny argument - katastrofę w Fukushimie.

Grupa ukraińskich i zagraniczne firm zobowiązała się wybudować do 2016 roku nad pozostałościami elektrowni w Czarnobylu ogromną konstrukcję w kształcie igloo.

Reaktor numer 4 jest obecnie zalany warstwą betonu. Według obliczeń jest on w stanie zapobiec wyciekowi substancji radioaktywnych przez 30 lat. Czas ten dobiega końca. - Nie ma gwarancji, że betonowy sarkofag nie zawali się w najbliższej przyszłości - stwierdził przedstawiciel oddziału Greenpeace w Kijowie.

[Sarkofag jest niszczony od środka przez promieniowania, szczególnie przez, ciągle jeszcze obecne, neutrony. Temperatura roztopionego w 1986 roku rdzenia nie jest dokładnie znana. Dane pomiarowe są tajne – no, może „niedostępne”. MD ]

Pracownicy budowlani twierdzą, że nie istnieje duże ryzyko, mimo to zdecydowali, że lepiej się ewakuować. - Zawsze kiedy poruszy się choćby fragment (budowli) istnieje potencjalne ryzyko radioaktywnego pyłu. Stąd podejmujemy wszelkie środki ostrożności - stwierdził rzecznik francuskiej firmy Vinci, której pracownicy zajmują się pozostałościami po elektrowni.

Pracownicy, pochodzący z 17 różnych krajów, powrócą na teren dawnego zakładu dopiero po wykonaniu ekspertyz przez grupę fachowców.

- Chcemy mieć pewność, że pozostała część dachu się nie zawali i nie wzbije w powietrze radioaktywnego pyłu. Nie będziemy podejmować jakiegokolwiek ryzyka - podkreślił rzecznik francuskiej firmy.

Vinci oraz inna francuska firma Bouygues podjęły wspólną inicjatywę, której celem jest wybudowanie konstrukcji, ważącej 25 ton, która ma zapobiec wydostaniu się radioaktywnych substancji z reaktora. Ma ona kosztować 1,2 miliarda euro.

Większość ekspertów jest zgodna, że konstrukcja zapobiegnie w przyszłości radioaktywnym wyciekom. Ma ona zapewnić bezpieczeństwo na następnych sto lat. [Lubię takie Większości md]

Powodzenie przedsięwzięcia jest bardzo istotne. Ok. 190 ton paliwa wciąż znajduje pod warstwą cementu. Wyciek nawet niewielkiej ilości może być bardzo niebezpieczny.

http://www.polskatimes.pl/artykul/76169 ... l?cookie=1


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Promieniowanie, skażenia, zagrożenia
PostNapisane: 15 lut 2013, 09:37 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31120
Deszcz meteorytów spadł na Ural. Są ranni (WIDEO)

Eksplozja na wysokości 10 km

14 lutego gazetaprawna

Deszcz meteorytów spadł na Ural. W obwodach swierdłowskim i czelabińskim rozgrzane do czerwoności kosmiczne kamienie powybijały szyby i uszkodziły dachy. Cztery osoby raniło szkło z wybitych okien.

Mieszkańcy obwodu swierdłowskiego twierdzili, że w powietrzu eksplodował samolot. Dostrzegli na niebie błysk i usłyszeli huk. Fala uderzeniowa wybiła szyby w oknach i uszkodziła nadajniki telefonii komórkowej.

Deszcz kosmicznych kamieni uszkodził dachy i powybijał szyby. Odłamki szkła raniły cztery osoby. Jak informuje ministerstwo do spraw nadzwyczajnych sytuacji [ci bredzą jak zwykle.. md]

Deszcz kosmicznych kamieni uszkodził dachy i powybijał szyby. Odłamki szkła raniły cztery osoby. Jak informuje ministerstwo do spraw nadzwyczajnych sytuacji.. [Ci bredzą jak zwykle... md]

Видео падающего метеорита
meteor-nad-Uralem


Następna wiadomość, nie redaguję:

Rosja: deszcz meteorytów i tajemnicza eksplozja nad Uralem

15.02.2013 , aktualizacja: 15.02.2013 08:40

Wybuch poprzedziły liczne rozbłyski na niebie. Poszkodowanych jest 150 osób. Szpitale wypisują chodzących pacjentów, by zwolnić łóżka dla ofiar deszczu meteorytów. A Ministerstwo Spraw Nadzwyczajnych zapowiada, że wieczorem na całą Rosję może spaść kolejny deszcz meteorytów

Dramatyczne wiadomości przychodzą z południowego Uralu. Tam na ogromny obszar od Czelabińska, poprzez Jekaterynburg do Tiumienia (zachodnia Syberia), spadł dziś rano deszcz meteorytów. Są straty i poszkodowani.

Ognista kula nad Czelabińskiem

Mieszkańców Czelabińska około godz. 9.20 (w Warszawie - 4.20) przeraził potężny błysk na niebie, potem huk. Nad miastem przeleciała ognista kula, później na miasto spadło z nieba, jak określali ludzie, "coś" płonącego".

Błysk na niebie był widoczny i eksplozję słyszeli też mieszkańcy Jekaterynburga oraz Tumieni. "Coś" spadło również w położonym przy granicy regionie Kazachstanu. Odłamek meteorytu spadł też w Zlotouście w obwodzie czelabińskim.

Fala uderzeniowa była tak silna, że z wielu domów wyleciały szyby, cztery osoby zostały ranne. W mieście rozległ się dźwięk alarmów samochodowych, zakłócona została praca telefonów komórkowych.

Wybuchła panika, bo poszła plotka, że nad miastem eksplodował samolot wojskowy z pociskami na pokładzie.

Wybuch na wysokości 10 kilometrów

Służby ratunkowe przez kilka godzin milczały, najwyraźniej nie mogąc określić, co się stało.

Dopiero po kilku godzinach Ministerstwo Spraw Nadzwyczajnych, któremu podlegają ratownicy, poinformowało, że nad Uralem eksplodował jeden duży meteoryt albo spadł tam na ziemię deszcz drobniejszych meteorytów.

- Według pierwszych informacji mamy do czynienia z deszczem meteorytów - mówił agencji RIA Novosti urzędnik z grupy zarządzania kryzysem. - Wybuch nastąpił najpewniej na wysokości 10 tys. metrów, sprawdzamy te informacje - tłumaczył.


Panika w Czelabińsku

Najbardziej ucierpiał biurowiec czelabińskiej fabryki rur, "przestrzelony" przez spadające z nieba odłamki. W hali huty cynku zawaliły się dach i część ściany. Władze proszą, by rodzice zabrali dzieci ze szkół i przedszkoli i umieścili je w "bezpiecznych miejscach".

[Idiotyzm! Gdzie "bezpiecznych miejsce".

W samym Czelabińsku wybuchła panika. Około 100 osób zostało pokaleczonych przede wszystkim odłamkami szkła z szyb wybitych przez falę uderzeniową. Trwa ewakuacja z wielu uszkodzonych budynków.

Po Czelabińsku krążą plotki, że wkrótce ma nastąpić kolejne uderzenie.

W jej uspokojeniu nie pomaga Ministerstwo Spraw Nadzwyczajnych - zapowiada, że wieczorem na całą Rosję może spaść kolejny deszcz meteorytów i przygotowuje się, by udzielić pomocy ewentualnym poszkodowanym.

Panikę podsycają pogłoski, że w ślad za tym, co już spadło, przyleci tam asteroid 2012DA14 o masie 130 tys. ton, który dziś ma się przybliżyć do Ziemi, a wtedy cały region zostanie zniszczony.

[Też bzdura: Jeśli by większy meteoryt – to będzie „Pomachwaj po wsjem!!” siedzieć na miejscu, żadnych ruchów paniki. MD]

Ludzie próbują opuścić miasto. Na ulicach samochody stoją w potężnych korkach. W całym obwodzie czelabińskim zamknięto szkoły.

Nad Uralem krążą trzy samoloty obserwacyjne, szukające śladów meteorytów, które spadły na ziemię. Skutki katastrofy usuwa 20 tys. ratowników.

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... &Itemid=63


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 112 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 8 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /