Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 331 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 19, 20, 21, 22, 23  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: In Vitro, sluzba medyczna i Bog.
PostNapisane: 02 sie 2015, 07:52 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31345
Obłęd Edwardsa

Joanna Bątkiewicz-Brożek

To nie Edwards, a prof. Petrucci pierwszy doprowadził do pozaustrojowego zapłodnienia. Ale kiedy Watykan ostro zareagował, włoski naukowiec wycofał się z badań. Brytyjczyk zaś brnął na ślepo: „Musiałem sprawdzić, czy to Bóg, czy naukowcy mogą stwarzać człowieka. I okazało się, że to my!” – mówił. Kim był i jak powstawało pierwsze dziecko z probówki? Czym okupiona jest ideologia in vitro?

Obrazek
STRINGER /REUTERS/EAST NEWS
Profesor Robert Edwards, twórca in vitro, i Louise Brown – pierwsze dziecko urodzone w wyniku zastosowania tej metody


Robert Edwards, uważany za ojca in vitro, był rozpalony żądzą zapanowania nad ludzkim życiem. W laboratorium chwytał się niemal wszystkiego, próbował mieszać tkanki ludzkie ze zwierzęcymi, zapładniał pacjentki własną spermą, w setkach niszczył życia ludzkie.

Nie prowadził badań nad płodnością ludzką, bo go to nie interesowało. Brytyjski biolog (nie był lekarzem!) chciał dowieść światu, że jest większy od Boga. To był jego cel. Sam się do tego przyznał. W rozmowie z brytyjską prasą dwukrotnie powiedział: „W stworzeniu ludzkiego embrionu w laboratorium chodziło mi o coś więcej niż przeskoczenie ludzkiej niepłodności. Chciałem wiedzieć dokładnie, kto tu jest odpowiedzialny za dawanie życia, czy sam Bóg, czy naukowiec. I dziś nie mam wątpliwości, że to my. Ależ zaskoczyłem totalnie papieża. A teraz tyle samo katolików co i protestantów bez problemów przychodzi do nas po dziecko”.

Od początku jego badania budziły ostry sprzeciw lekarzy, embriologów, biologów, studentów. „Atakowali go nie religijni fanatycy, ale koledzy po fachu. Byłem asystentem Boba, na uczelni wypraszano nas nawet z pokoju, gdzie piło się w czasie przerwy herbatę” – opowiada Martin Johnson w wywiadzie dla brytyjskiego „The Guardian”. Edwards nic sobie z tego nie robił, ślepo brnął do celu. Medical Research Council w 1971 roku nałożył na niego kary i odciął od środków na badania. Dotacji odmówił mu także brytyjski rząd. A kiedy urodziła się Louise, pierwsze dziecko z probówki, na dwa lata zakazano mu badań. Edwardsa to jedynie zapaliło, zdobył środki z prywatnego źródła z Ameryki. Nie miał przypisywanej mu intencji uszczęśliwienia ludzkości. Sterowała nim pycha, by osiągnąć sukces naukowy. Ale kiedy 25 lipca 1978 r. wyszedł przed Oldham Hospital z Louise na ręku, świat powoli zaczął bić mu pokłony.

Od chomika do człowieka

Robert Edwards rodzi się w 1925 r. w Anglii. Rodzice zaszczepiają w nim pęd do nauki. Oboje pracują w Yorkshire, ojciec przy budowie torów kolejowych, matka jako maszynistka. Dwóch synów, w tym Boba, posyłają do Manchester Central High School dla chłopców. Bob musi przerwać edukację i w 1943 r. wstępuje do armii. Służy w oddziałach w Palestynie. Po powrocie idzie najpierw na rolnictwo w Walii, ale zawiedziony brakiem „naukowego rygoru na uczelni” zmienia kierunek na zoologię w Edynburgu. Pasjonuje go genetyka. U prof. Conrada Waddingtona, słynnego wówczas na Wyspach genetyka, zdobywa dyplom na Edinburgh University. Pracuje tu nad eliminacją genetycznych defektów u zwierząt. Tu poznaje swoją przyszłą żonę, Ruth Fowler, wnuczkę laureata Nagrody Nobla z chemii i fizyki Ernesta Rutherforda. Pochodzący z Nowej Zelandii naukowiec jako pierwszy w świecie potwierdził istnienie jądra atomowego. Ruth i Robert biorą ślub w 1954 roku. Wkrótce urodzą się ich córki: Caroline, Jenny, Sarah, Meg i Anna (dziś Edwardsowie oboje nie żyją, ale mają 12 wnucząt). Ruth pomaga Bobowi w pracy nad indukcją owulacji najpierw u myszy i królików, potem u kobiet. Bo Bob już wtedy myśli o stworzeniu ludzkiego embrionu pod mikroskopem. Podaje myszom hormony, by pobudzić je do owulacji. Pewnego dnia idzie do kolegi ginekologa: „Daj mi ludzkie komórki od jakiejś pacjentki” – prosi bez ogródek. „A po co?” – pyta lekarz biologa. Edwards kluczy. Kiedy wydusza z siebie, że chce z ludzkich komórek rozrodczych zabrać tkankę, która pomoże dojrzeć komórkom zwierzęcym, kolega wyrzuca go za drzwi. „Więcej do mnie nie przychodź”. Edwards nie daje za wygraną. Spotyka dr Molly Rose. To ona jest przy porodach jego córek, przyjaźnią się. Lekarka zgadza się by pod pretekstem badań pobrać od pacjentki komórki jajowe dla Edwardsa. Ale pobrane jajeczka są niedojrzałe. Edwards hoduje je i odżywia najpierw przez 12, a w kolejnych próbach 25 godzin. Do zapłodnienia u zwierząt z użyciem ludzkich tkanek na szczęście nie dochodzi.

W laboratorium za ścianą pracuje dr Bavister. Opracowuje technikę odżywiania spermy chomików, by móc zapłodnić nią pod mikroskopem jajeczka samic. „Przyszedł do mnie Bob – relacjonuje dr Bavister – i pyta: »Barry, czy nie moglibyśmy spróbować twojego sposobu z chomików na ludziach?«. Miał ogień w oczach. Spróbowaliśmy. I to działało. Odkrył, że dotąd nic mu nie wychodziło m.in. z powodu niskiej kwasowości podłoża, na którym miało dojść do przeniknięcia plemników do komórek jajowych. »Eureka!« – krzyczał Robert, kiedy się udało”.

W 2008 r. na jednym z kongresów medycznych Edwards wrócił do tamtej chwili. To, co powiedział, dowodzi, że miał świadomość, że nie pracuje tylko na komórkach, ale ma przed sobą człowieka: „Nigdy nie zapomnę dnia, kiedy spojrzałem w mikroskop i zobaczyłem coś przezabawnego w tworzących się kulturach…Ludzka blastocysta gapiła się prosto w moje oczy. Mały człowieczek. Pomyślałem: dokonałem tego!”.

To jeszcze nie jest pełen sukces. Teraz trzeba ludzką blastocystę sztucznie odżywić, pozwolić jej dojrzeć, musi ulec podziałom (to, co dzieje się dotąd tylko w ukryciu, w organizmie matki, po raz pierwszy zostaje odarte z tajemnicy i sprowadzone do szkła i mikroskopu). Na początku Edwards hoduje embriony, nawet do dziesięciu, na tzw. szalce Petriego (tak w klinikach in vitro opisuje się ten proces: hodowla embrionów ludzkich). Po czym selekcjonuje te najsilniejsze, gotowe do transferu do macicy kobiety. Wiele nie przeżywa nawet kilku godzin na szalce. Edwards wylewa je do ścieków. Po kilkunastu razach udaje mu się embriony doprowadzić do takiej postaci, by przenieść je do macicy kobiety. Do tego kroku Edwards potrzebuje już medycznego wsparcia. Patrick Steptoe, ginekolog, pionier chirurgii laparoskopowej, jako jedyny daje się wciągnąć w ten obłęd.

Edwards i Steptoe podejmują 100 nieudanych prób, niszcząc ponad tysiąc ludzkich istnień (na każde nieudane zapłodnienie przypadało ponad dziesięć wyrzuconych embrionów). Po setnej próbie pierwsza pacjentka zachodzi w ciążę. Ale dziecko trzeba usunąć, bo zaczyna rozwijać się poza macicą, w jajowodzie.

Dr Bavister relacjonuje dla „New York Timesa”: „Każdy inny naukowiec dawno by się poddał, ale on nie odpuszczał”.

Edwards pracuje dalej. Steptoe podrzuca mu jajeczka kobiet, które wcześniej pobiera od swoich pacjentek w czasie zabiegów laparoskopowych w Oldham Hospital (niektóre nie były nawet tego świadome). Edwards zaś łączy je z własnym materiałem genetycznym, czyli swoją spermą, pod mikroskopem kilkadziesiąt kilometrów od szpitala Oldham. Ale panowie mają za mało żeńskich komórek. Podają więc pacjentkom drastyczne dawki hormonów. Do badań włącza się Jean Purdy, technik pielęgniarz. Ta trójka doprowadza do narodzin Louise Brown. Jej rodzice Lesley i John Brown starają się o dziecko przez 15 lat. Nikt jednak nie diagnozuje u nich przyczyn niepłodności. W listopadzie 1977, po pięciu latach niepowodzeń, Edwards wsiada w pociąg z ludzką blastocystą utworzoną pod mikroskopem z materiału genetycznego od Brownów. Tworzący się ludzki embrion wiezie w naczyniu, w kieszeni marynarki do Oldham. Transfer się udaje. Dziewięć miesięcy później, w nocy z 24 na 25 lipca, przed Oldham Hospital kłębi się tłum fotoreporterów. Edwards i Steptoe po raz pierwszy się boją. Nie ma wtedy dokładnego usg. Naukowcy są świadomi ryzyka, że dziecko może urodzić się chore. Edwards wychodzi więc wieczorem przed szpital i odprawia dziennikarzy. „Nic nie będzie się w najbliższych godzinach działo” – mówi. Po czym skręca w boczną uliczkę i tylnym wejściem wraca do szpitala. Steptoe nie wytrzymuje napięcia. Podejmuje decyzję o cesarskim cięciu. Lepiej, aby zobaczyć dziecko bez obecności prasy. Lekarz i biolog są przygotowani na ewentualną "aborcję postnatalną", czyli po prostu zabicie dziewczynki, gdyby urodziła się z defektami. Mogłoby to zakończyć badania nad in vitro. Louise jest jednak zdrowa. Sensacja obiega świat. I niemal natychmiast jest reakcja Watykanu: urodzenie się Louise to „wydarzenie, które może mieć poważne konsekwencje dla ludzkości”, gdyż m.in. „rozdziela małżeński akt seksualny od prokreacji”. „Gdyby to było złem, chyba Bóg nie dałby nam dr. Steptoe i Edwardsa” – komentuje reakcję Watykanu ojciec Louise.

Edwards po kolejnych nieudanych próbach sprowadza na świat następne dziecko Alastair Montgomery oraz Natalie, siostrę Louise.

Logika z piekła

Mimo sukcesu Edwards i Step- toe nie stają się bohaterami. Naukowcy dosłownie linczują ich obu. James Watson, odkrywca DNA, zdobywca Nagrody Nobla, kilkakrotnie ostrzega Edwardsa: igrasz sobie z człowiekiem, to, co robisz, to czyste ludobójstwo! Naukowiec, ojciec najważniejszego odkrycia w medycynie XX wieku, przestrzega Edwardsa, że in vitro to brama do genetycznych defektów nie tylko u urodzonych po sztucznym zapłodnieniu dzieci, ale dla przyszłych pokoleń. Watson już wtedy mówi, że u wielu dzieci choroby dadzą znać w późniejszym okresie ich życia (potwierdzają to dzisiaj pediatrzy). Kto przytacza te słowa? Watson mówił tym samym głosem co Kościół katolicki. Ówczesny rzecznik Watykanu jasno określa stanowisko Stolicy Apostolskiej: to, co robią naukowcy przy sztucznej prokreacji, to mordowanie ludzi. Watykan przypomina wtedy historię prof. Daniela Petrucciego. To on dokonał pierwszej próby sztucznego zapłodnienia w 1961 r. Włoski embriolog ludzki płód hodował przez 60 dni w tzw. szklanej macicy. Przerwał doświadczenie, kiedy dziennik „L’Osservatore Romano” stanowczo potępił jego działania i zarzucił mu „ingerencję w to, co jest wyłącznym prawem i przywilejem Boga”. Petrucci wycofał się natychmiast ze swoich badań. Edwards brnął dalej, bo właśnie o odebranie Bogu prawa do stwarzania mu chodziło.

Edwardsa nie powstrzymują ani reakcja kolegów, ani nakaz rządu, który na dwa i pół roku zawiesza biologa w pracy. „Steptoe i Edwards rozważali emigrację do USA” – wspomina dr Macnamee. Byli studenci Edwardsa mówią dziś: „Mieliśmy poważne wątpliwości co do słuszności działań dr. Edwardsa. Takich eksperymentów z człowiekiem się po prostu nie robi. Ze względu na godność”.

Ciekawe, że naukowiec zaślepiony swoją ideą po 20 latach sam przyznał, że obaj ze Steptoe nie byli co prawda pewni, jakie będą konsekwencje zdrowotne dla populacji ich eksperymentów, „ale tak nas to pociągało, że musieliśmy iść dalej”. W wywiadzie dla „Nature Medicine” w 2001 r. mówił, że już na początku wszystkiego „etycy bili na alarm, że sprowadzimy tak na świat dziesiątki chorych dzieci, że oszukujemy niepłodnych rodziców, dając im złudne nadzieje”. Dziś okazuje się, że krytycy Edwardsa mieli rację. Według danych brytyjskiego Departamentu Zdrowia z 3 milionów 800 tysięcy poczętych in vitro dzieci w latach 1992–2006 urodziło się żywych tylko 122 tysiące, czyli tylko 3,21 proc. poczętych tą metodą istot ludzkich.

Edwards był świadomy, że w in vitro wpisana jest śmierć. Mówił o towarzyszącej jej aborcji. To ciekawy szczegół, bo dzisiaj wykonujący in vitro lekarze wypierają to określenie. A używał go sam ojciec in vitro! Edwards szukał sojuszników i poparcia w Kościele anglikańskim. Niczego nie wskórał. Presja i krytyka były na tyle ostre, że naukowiec zaczął skarżyć kolegów za zniesławienie do sądu. Bywało, że wnosił po osiem spraw dziennie.

W rozmowie z „Corriere della Sera” w 1999 r. mówił: „Wrogiem in vitro nie jest ani polityka, ani religia, a ewolucja i postęp. To one skomplikowały reprodukcję człowieka, przyczyniły się do męskiej bezpłodności, do tego, że kobieta w czasie cyklu produkuje już tylko jedno jajeczko; w przeciwieństwie do tego, co dzieje się u zwierząt, zdolności implantacji embrionów w macicy są ograniczone”. I dodał: „Ale najważniejsze, że in vitro się udało …”.

Włoskiej gazecie Edwards opowiada o swoim poparciu dla klonowania ludzi, dla eksperymentów na komórkach macierzystych pobranych z ludzkich embrionów. Popiera handel ludzkim materiałem genetycznym i „sprzedaż brzuchów”, czyli surogatki. Trudno brnie się przez taki gąszcz niedorzecznych wręcz i niehumanitarnych twierdzeń.

Kiedy w 2010 r. Edwards dostał za in vitro Nagrodę Nobla (nota bene lekarze wstrzymywali przez ponad dekadę przyznanie mu tego trofeum), przewodniczący Papieskiej Akademii Życia, abp Ignazio Carrasco de Paula, powiedział: „Z punktu widzenia nauki to jest osiągnięcie. Ale jakie? Kto na nim zyska i straci? Bez Edwardsa nie byłoby m.in. rynku oocytów, zamrażarek pełnych embrionów ludzkich, czekających na przeniesienie do macicy, na wykorzystanie do badań lub na śmierć, w opuszczeniu i zapomnieniu przez wszystkich. Nie byłoby tylu morderstw”.

Aż trudno uwierzyć, że z czasem wielu ginekologów zaczyna wpatrywać się w Edwardsa jak w boga. Przypisują mu ideę, której nie miał, że „jego celem było niesienie nadziei niepłodnym rodzicom”. Edwards konsekwentnie temu zaprzeczał. Powtarzał, że „osiągnął coś, co tylko Bóg potrafi”. I to jest jego sukces… Logika rodem z piekła. Na niej medycyna zbudowała wielki przemysł in vitro.

http://gosc.pl/doc/2569238.Obled-Edwardsa


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: In Vitro, sluzba medyczna i Bog.
PostNapisane: 02 sie 2015, 16:39 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7560
Lokalizacja: Podlasie
Czy Komorowski jest świadomy tego co mówi Kościół na temat in vitro ? I czy dociera do niego, że popierający in vitro nie mogą przystępować do Komunii Świętej ?


Ks. prof. Góralski o casusie Komorowskiego: "Mamy obowiązek przypominania tym co poparli in vitro, że nie mogą przystępować do Komunii św."



Co ma zrobić ksiądz, który zobaczy, że w jego kościele na mszy jest prezydent Komorowski i ma zamiar przystąpić do Komunii św. „Nasz Dziennik” zamieszcza wykładnię na ten temat ks. prof. Wojciecha Góralskiego z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Głosowanie za ustawą in vitro i podpisanie jej przez prezydenta, to ewidentny publiczny grzech ciężki. (…) W tej sytuacji mamy obowiązek przypominania tym co poparli in vitro, że nie mogą przystępować do Komunii św. Może to także zrobić ksiądz przed Mszą św., widząc, że osoba która publicznie poparła in vitro, a nie zmieniła swoich poglądów i trwa w grzechu ciężkim, może chcieć przystąpić do Komunii św

— mówi kanonista.

Podstawowym warunkiem, aby znów móc przystąpić do Komunii św. jest przystąpienie do sakramentu pojednania - przypomina ks. Góralski.

A warunkiem dobrej spowiedzi jest żal za grzechy, postanowienie poprawy, zadośćuczynienie. Musi być pewność, że ktoś zmienił zdanie, przyznaje się do błędu. Spowiednik może wskazać różne formy tego naprawienia szkód wynikających z grzechu ciężkiego

— podkreśla profesor.

Idealnie byłoby, gdyby publicznie taka osoba oznajmiła, że popełniła błąd, głosując za in vitro, czy w przypadku prezydenta, podpisując ustawę

— tłumaczy ks. Góralski.

Forma zadośćuczynienia i pragnienie poprawy musi dawać pewność, że ta osoba szczerze żałuje, zmieniła poglądy i więcej by tak nie postąpiła

— konkluduje kanonista.

AM/PAP

autor: Zespół wPolityce.pl

http://wpolityce.pl/kosciol/260952-ks-p ... komunii-sw

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: In Vitro, sluzba medyczna i Bog.
PostNapisane: 11 sie 2015, 23:12 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7560
Lokalizacja: Podlasie
Prawo boskie i ludzkie. „Kościół ma prawo i obowiązek nauczać swoich wiernych, że procedura in vitro jest niedopuszczalna”



Spór o in vitro ukazał istniejące w społeczeństwie pomieszanie języków i pojęć. Przepraszanie byłego prezydenta Bronisława Komorowskiego przez kilku duchownych – jego starych znajomych – za słowa „ludzi Kościoła” padające w reakcji na jego rozmijanie się z kościelnym nauczaniem, niczego nie załatwia. Przenosi pomieszanie języków do środka Kościoła.

Wiadomo już, że nowy prezydent, ani nowy parlament też nie wprowadzi całkowitego zakazu in vitro. Możliwa jest jednak korekta obecnej ustawy. Potrzeba więc zaangażowania wszystkich ludzi dobrej woli, aby odnaleźć płaszczyznę wzajemnego zrozumienia i ocalić tyle, ile jeszcze ocalić się da.

Nawet wielu konsekwentnych katolików nie chce, żeby obowiązujące ich normy moralne miały bezpośrednie przełożenie na literę prawa państwowego. Kto chciałby, żeby za cudzołóstwo groziło u nas kamienowanie, a za nieobecność na niedzielnej Mszy – grzywna? Głos Kościoła, szczególnie w sprawach bioetycznych i społecznych, trzeba jednak odczytywać na dwóch płaszczyznach: religijnej i obywatelskiej.

Na płaszczyźnie religijnej Kościół ma prawo i obowiązek nauczać swoich wiernych, że np. procedura in vitro jest całkowicie niedopuszczalna, ponieważ każda zabawa w Stwórcę jest wchodzeniem w prawa zastrzeżone Bogu. Stąd nawet gdyby w procedurze tej nie dochodziło do niszczenia ludzkich zarodków i do wielu innych patologii, to i tak będzie ona na gruncie naszej wiary grzeszna. Ale to nie powód, aby była prawnie zakazana.

Co innego, gdy chodzi o prawa człowieka, o których Kościół jako uczestnik życia społecznego ma prawo i obowiązek wyrażać swoje zdanie. Szczególnie zaś, gdy chodzi o obronę praw tych istot ludzkich, które z rozmaitych względów nie mają prawa głosu albo mają je mocno ograniczone. Dlatego w debacie publicznej Kościół musi podnosić kwestie, jak poniżej wymienione, od których politycy i komentatorzy próbują uciekać.

Czy słuszne jest bowiem odmawianie niektórym istotom ludzkim prawa do życia? Bo przecież tylko nieliczne spośród sześciu zarodków powstałych podczas każdej procedury in vitro będą miały szansę na wszczepienie w kobiece łono i na narodziny. Pozostałe będą zamrażane w ciekłym azocie na 20 lat, a potem „utylizowane”. O tym, które się narodzą, a które trafią do azotu, zdecyduje laborant. Czy mamy prawo do takiej selekcji? Czy wreszcie mrożenie i utylizacja ludzkich zarodków odpowiada ich ludzkiej godności?

Dalej, idąc tropem zapisów ustawy podpisanej przez Prezydenta RP: czy sprawiedliwe jest pozbawianie dziecka prawa do poznania jego biologicznych i genetycznych rodziców? Przecież jest to podstawowe prawo człowieka! W ubiegłym roku Sąd Najwyższy w Niemczech uznał prawo dwudziestokilkuletniej kobiety do poznania jej biologicznego ojca, stawiając je ponad prawem do anonimowości dawcy nasienia. Dlaczego w polskiej ustawie prawo to jest negowane?

Czy możemy odbierać drugiemu człowiekowi prawo do urodzenia i wychowania w pełnej rodzinie, złożonej w ojca i matki? Bo uchwalona właśnie ustawa nie dba o stabilność związków, w których mają przychodzić na świat dzieci z in vitro. Przed skutkami wychowania dzieci w niepełnych rodzinach przestrzegał niedawno na łamach „Gazety Wyborczej” (sic!) światowej sławy ekspert prof. Philip Zimbardo. Czy aby poddać się procedurze in vitro – jak to precyzuje uchwalona właśnie ustawa – wystarczy deklaracja jakiejś pary, że od roku pozostaje we wspólnym pożyciu? Może to być nawet homoseksualna para! Czy naprawdę wszystkim można powierzać dziecko, jego miłość i przyszłość? Przecież więcej ostrożności towarzyszy powierzaniu ludziom bezdomnych zwierząt ze schroniska.

Czy wreszcie uważamy, że to nie jest wbrew prawom dziecka, jeśli sztucznemu zapłodnieniu mogą się mogły się u nas poddawać kobiety bez żadnych ograniczeń wiekowych? Dotąd europejski rekord wieku matki z in vitro należy do 67-latki. Czy „babciom”, których materiał genetyczny jest słabszy niż młodych kobiet i które mają mniejsze od młodych szanse na dochowanie swego potomstwa do dorosłości, naprawdę trzeba fundować dziecko? Czemu nie pomyśleć o innym lekarstwie na ich samotność?

Na te pytania muszą sobie odpowiedzieć również ludzie niewierzący i ci, których stosunek do Bożych przykazań jest ambiwalentny. Bo tu nie chodzi tylko o prawa Boże, ale także o prawa człowieka. Potrzeba więc jakieś nowej solidarności i wspólnego języka w społeczeństwie, żeby się o te prawa skutecznie w Polsce upomnieć.

Tekst pochodzi z tygodnika „Idziemy”

autor: Ks. Henryk Zieliński

http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/26203 ... puszczalna

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: In Vitro, sluzba medyczna i Bog.
PostNapisane: 20 sie 2015, 06:08 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7560
Lokalizacja: Podlasie
Polityk – katolik a metoda In vitro. Komorowski nie powinien przystępować do komunii świętej dopóty, dopóki publicznie nie zmieni swojego stanowiska



W ostatnich dniach na nowo rozgorzała dyskusja dotycząca In vitro i postawy polityków-katolików, którzy popierają lub dopuszczają taki sposób poczęcia.

Szczególnie burzliwą dyskusję wywołał Prezydent Komorowski, który w ostatnich godzinach swojego urzędowania podpisał ustawę dotyczącą In vitro, czego konsekwencją była wypowiedź biskupa Dzięgi, na którą z kolei zareagowało szereg środowisk i osób, zarówno duchownych, jak i świeckich.

Dyskusje ogniskują się wokół pytania, czy polityk-katolik będąc za In vitro może przystępować do komunii świętej. I tu nie chodzi o „jakiegoś” polityka, ale o głowę państwa, i nie tylko o pogląd, ale o decyzję wyrażoną podpisem pod ustawą, czyli uruchomieniem aktu prawnego, który będzie miał praktyczne i długotrwałe konsekwencje.

W takich sytuacjach zawsze zastanawiam się, dlaczego osoba nie akceptująca norm (nakazów i zakazów) wspólnoty, do której przynależność nie jest obowiązkowa (a taką jest Kościół katolicki), nie występuje z tej wspólnoty, tylko udaje, że nic się nie stało.

W tym konkretnym przypadku nauka Kościoła, której wykładnię znajdujemy w Prawie kanonicznym, a przypomina ją i interpretuje nie jakaś osoba świecka czy duchowna, ale Prezydium Konferencji Episkopatu Polski, jest jednoznaczna. Polityk, który chce w pełni uczestniczyć w życiu Kościoła, musi pozostawać w zgodzie z nauką Kościoła. Pozostawanie w jedności z Kościołem zależy od tego, czy jest przeciw In vitro i przepisom, które na taką metodę poczęcia zezwalają, albo nie może przystępować do komunii świętej.

Oczywiście można się nie zgadzać z takim stanowiskiem Kościoła, ale nie oznacza to, że ta niezgoda cokolwiek zmienia. Nie ma miejsca na kompromisy czy inne interpretacje.

Bronisław Komorowski nie powinien przystępować do komunii świętej dopóty, dopóki publicznie nie zmieni swojego stanowiska, a to, że znajdują się tacy, którzy go usprawiedliwiają, publicznie rozgrzeszają czy udzielają mu sakramentu komunii, jedynie im samym wystawia niedobre świadectwo.

Tekst zamieszczony na łamach gazety Patria

autor: Piotr Strzembosz

http://wpolityce.pl/polityka/262628-pol ... stanowiska

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: In Vitro, sluzba medyczna i Bog.
PostNapisane: 21 sie 2015, 16:20 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31345
Kosciół o in vitro

O in vitro Episkopat Polski mówi jednym głosem z papieżem Franciszkiem i biskupami Europy – wynika z analizy dokumentów Kościoła powszechnego oraz konferencji Episkopatów europejskich i Episkopatu Polski.

Ostatnio papież Franciszek mówił do lekarzy: „Dominująca myśl proponuje czasem »fałszywe współczucie«, które uważa, że pomocą dla kobiety jest ułatwienie aborcji, aktem godności zapewniać eutanazję, zdobyczą naukową »produkować« dziecko (…). – Ale, powiedz mi, dlaczego Kościół przeciwstawia się np. aborcji? Czy to jest problem religijny? – Nie, nie. To nie jest problem religijny. – Czy jest to problem filozoficzny? – Nie, to nie jest problem filozoficzny. To jest problem naukowy, ponieważ tam jest życie ludzkie, i nie jest dozwolone unicestwianie życia ludzkiego, aby rozwiązać problem. (…) Grzech wobec Boga Stwórcy. Przemyślcie to dobrze” (15.11.2014 r.).

Samo wyrażenie in vitro pojawia się w dokumentach Stolicy Apostolskiej już 19 maja 1956 r. Pius XII zdecydowanie powiedział, że próby in vitro są „do odrzucenia jako niemoralne i absolutnie niedozwolone”.

Św. Jan Paweł II w 1982 r. napisał: „Potępiam, w sposób najbardziej jednoznaczny i formalny, eksperymentalne manipulowanie ludzkim embrionem”.

Biskupi Austrii wskazują na to, że ofiarami metody in vitro są głównie dzieci, których prawo o znajomości ojca i matki nie jest szanowane. Te dzieci stają się produktem przemysłu reprodukcji i środkiem do osiągnięcia wyznaczonego celu (10.06.2015 r.).

W Szwajcarii biskupi od lat ostrzegają przed fascynacją technologiami wspomagania prokreacji, ponieważ zapłodnienie in vitro prowadzi do eksploatowania i niszczenia zarodków.

Ówczesny przewodniczącego Konferencji Episkopatu Anglii i Walii kard. Cormac Murphy-O’Connor napisał specjalny List Pasterski, w którym skrytykował badania na embrionach ludzkich oraz tworzenie hybryd zwierzęcych i ludzkich embrionów. Ponadto zwrócił uwagę na to, że niejednokrotnie przez in vitro niweluje się w dziecku potrzebę więzi z ojcem (19.02.2008 r.). Podobnie wypowiadali się biskupi innych krajów, nawiązując – podobnie jak biskupi polscy – do dokumentów Kościoła powszechnego (m.in. Donum Vitae, Dignitatis Personae czy Evangelium Vitae).

Prezydium Konferencji Episkopatu Polski wyjaśniło, dlaczego in vitro nie powinno być stosowane: „(...) podobnie jak w przypadku aborcji – katolicy nie mogą stosować »in vitro«, m.in. dlatego, że kosztem urodzin jednej osoby ludzkiej niszczone są inne nienarodzone dzieci. W tej sytuacji zwracamy się do katolików oraz do wszystkich ludzi dobrej woli, aby chronili każde życie ludzkie od chwili poczęcia, otaczając również opieką osoby narodzone przy zastosowaniu metody »in vitro«. (…) Zachęcamy małżonków, którzy pragną potomstwa, aby podjęli metody leczenia niepłodności, które są godziwe z punktu widzenia moralnego” (22.07.2015 r.)

www.episkopat.pl

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... vitro.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: In Vitro, sluzba medyczna i Bog.
PostNapisane: 09 wrz 2015, 12:25 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7560
Lokalizacja: Podlasie
Pomyłka w banku spermy, dziecko jest czarnoskóre

Obrazek

Jennifer Cramblett walczy o odszkodowanie. Zamiast nasieniem niebieskookiego blondyna została zapłodniona nasieniem Afroamerykanina. Choć sama jest biała, urodziła czarnoskórą dziewczynkę.

Jennifer Cramblett zaszła w ciążę w grudniu 2011 roku za pomocą zapłodnienia in vitro. Według ustaleń Washington Post pracownik miał źle odczytać wniosek kobiety i zamiast dawcy nr 380 - białego, niebieskookiego blondyna, podał nasienie dawcy nr 330 - afroamerykanina. Gdy odkryto błąd, bank wystosował przeprosiny i zwrócił część kosztów. Cramblett postanowiła jednak skierować sprawę do sądu.

Jennifer Cramblett i jej partnerka Amanda Zinkon mieszkają w społeczności złożonej niemal wyłącznie z osób białych i obawiają się, że dziewczynka będzie się czuła wyobcowana, szczególnie gdy pójdzie do szkoły. Kobiety zaznaczają w pozwie, że przez błąd banku okres ciąży był wyjątkowo stresujący i przez to Cramblett podupadła na zdrowiu. Powódka żąda co najmniej 50 tysięcy dolarów za poniesione szkody.

Kobieta domagała się, by bank poniósł odpowiedzialność za szkodę z tytułu tzw. "wrongful birth" (złego urodzenia), czyli skargi przeciwko personelowi medycznemu, który nie ostrzegł, że dziecko może urodzić się z wadami genetycznymi. Szkoda z tytułu "wrongful birth" nie mogła być jednak uznana, ponieważ dziecko urodziło się zdrowe.

Sędzia odrzucił pozew, ale jednocześnie podkreślił, że Cramblett może wnieść kolejny, tym razem z zarzutem zaniedbania ze strony banku.

MT/wyborcza.pl

http://www.fronda.pl/a/pomylka-w-banku- ... 56620.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: In Vitro, sluzba medyczna i Bog.
PostNapisane: 03 gru 2015, 07:37 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31345
Rząd, który po prostu myśli

Minister zdrowia Konstanty Radziwił poinformował, że zapadła decyzja o wygaszaniu programu refundacji in vitro. Program ten potrwa do połowy przyszłego roku.

Gdy przeczytałem o tym informacje w internecie, bardzo się ucieszyłem. Nareszcie mamy rząd, który po prostu myśli. Od zawsze wiadomo, że in vitro nie leczy, a mimo to próbowano nas wszystkich oszukiwać, że jest inaczej. Odejście od tej metody, a rozpoczęcie badań nad metodami, które rzeczywiście mogą pomóc walczyć z niepłodnością, jest najlepszą drogą, którą Polska mogła sobie wyznaczyć.

Cieszę się, że mamy normalnych ludzi w rządzie, którzy słuchają społeczeństwa, a przede wszystkim kierują się zdrowym rozsądkiem. Do tej pory rządowy program in vitro kosztował podatników wiele milionów złotych, a pieniądze te wpompowano w placówki in vitro. Dzięki tej dotacji mają się bardzo dobrze. Przyszedł więc czas zakończenia tej chorej sytuacji.

Twierdzili, że in vitro leczy, a nie raczono nas poinformować, jaką skuteczność ma ten program. Nie wiemy, jak po kolejnym roku wdrażania rozporządzenia i finansowaniu in vitro wygląda sytuacja, ile wynosi skuteczność tej metody. W pierwszym roku programu skuteczność wyniosła 3 proc., a reszta zarodków umierała. Teraz już widzimy, że to było dopłacanie do zabijania dzieci.

Teraz zacznie się czas prawdziwego leczenia. Kobiety będą właściwie diagnozowane i kierowane na taką terapię, która sprawi, że dziecko będzie poczęte w naturalny sposób. Ta naprawa służby zdrowia musi rozpocząć się na etapie edukacji przyszłych lekarzy. Nie chodzi o to, aby uczyć ich trendów płynących z Zachodu, ale by ich edukację oprzeć na prawdzie.

Jacek Kotula

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... mysli.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: In Vitro, sluzba medyczna i Bog.
PostNapisane: 21 gru 2015, 10:00 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://gloria.tv/media/USrDuL9LeoC

Polska nie będzie finansować in vitro – pierwsze owoce zwycięstwa konserwatywnej partii
14 godzin temu

Od nowego roku rząd Polski postanowił zakończyć finansowanie programu sztucznego zapłodnienia in vitro z pieniędzy podatników. Ta wiadomość rozradowała wszystkie organizacje pro – life na całym świecie. Na mocy działań rządów PiS program finansowania zapłodnienia pozaustrojowego, który w ciągu trzech lat miał na celu przekazanie sumy około 75 milionów dolarów na zabiegi in vitro, został anulowany.

„To dobra wiadomość, ale to jest tylko pierwszy krok. Musimy walczyć o to, aby zapłodnienie in vitro stało się nielegalne” - powiedział pan Mariusz Dzierzawski z Fundacji Prawo do Życia.

W zeszłym tygodniu Konstanty Radziwił, Minister Zdrowia, powiedział przed komisją parlamentarną, że rząd chciał odnieść się do kwestii prokreacji z szerszym programem. Wskaźnik urodzeń w Polsce jest bardzo niski.

Poprzedni Minister Zdrowia Marian Zembala ogłosił, że pierwszy program rządowy dotyczący in vitro rozpoczął się w 2013 roku i będzie nadal finansowany przez następne trzy lata.

„Cieszymy się, że pieniądze podatników nie będą finansowały zabiegów in vitro. Sprzeciwiamy się przeciwko zapłodnieniu pozaustrojowemu, ponieważ narusza godność człowieka, a większość płodów stworzonych podczas in vitro umiera” - dodał pan Dzierzawski.

John Smeaton, przewodniczący organizacji London – based Society for the Protection of Unborn Children, ucieszył się z kroku, jaki podjęła Prawo i Sprawiedliwość. „Cieszymy się z decyzji rządu Polski, ponieważ ona zakończy finansowanie zabiegów in vitro i tym samym ograniczy liczbę zabiegów sztucznego zapłodnienia w Polsce. Dzięki temu wiele embrionów zostanie ocalonych. Pragniemy wyrazić naszą solidarność z tymi politykami, którzy popierają te ustawy, które mają na celu ocalenie życia nienarodzonych dzieci. Liczba dzieci urodzonych w wyniku sztucznego zapłodnienia jest zdecydowanie niższa od liczby embrionów, które zostały zabite podczas całego procesu sztucznego zapłodnienia” - powiedział pan Smeaton podczas konferencji prasowej.

Organizacja London – based Society for the Protection of Unborn Children donosi na swojej stronie internetowej, że od 1978 roku w Wielkiej Brytanii urodziło się 68 000 dzieci w wyniku zapłodnienia in vitro, co stanowi zaledwie jeden procent wszystkich urodzeń. Jednak tylko jeden na pięć zabiegów in vitro kończy się porodem, a za tymi udanymi zabiegami kryją się zamrożone embriony przetrzymywane w laboratorium, a także nienarodzone dzieci, które zostały zabite podczas aborcji. „Ten zabieg jest nienaturalny i nieetyczny dla kobiet i embrionów. Bardziej korzystnym rozwiązaniem jest Naprotechnologia, która jest skuteczniejsza niż sztuczne zapłodnienie. Podczas tej procedury problemy związanie z płodnością są monitorowane i rozwiązywane w sposób naturalny” - dodał pan Smeaton.

Obecny Minister Zdrowia w Polsce zgadza się z powyższym stwierdzeniem: „Zabieg in vitro nie jest jedyną możliwą opcją leczenia bezpłodności. Nigdzie nie jest powiedziane, że tylko ten zabieg należy finansować z funduszy publicznych”.

Pan Dzierzawski powiedział w wywiadzie dla LifeSiteNews, że media i międzynarodowe lobby pro – aborcyjne wywierało presję na rząd tak, aby nie zajmował się kwestią aborcji. Jednak działacze pro – life rozpoczął kampanię obywatelską. W ciągu ostatnich kilkunastu lat zebrano ponad 100 000 wymaganych podpisów w celu wprowadzenia pełnoprawnego zakazu przeprowadzania aborcji „bez żadnego wyjątku”. Niestety w tym czasie Prawo i Sprawiedliwość stanowiło mniejszość w Sejmie i z tego powodu żadne prawo w kwestii aborcji nie weszło w życie. „Mamy nadzieję, że mamy większość w Sejmie, która wprowadzi całkowity zakaz przeprowadzania aborcji” - powiedział pan Dziersawski.

Tłumaczenie z j.ang. na j.pol. moje: Militem Jesu et Mariae

Źródło:
https://www.lifesitenews.com/news/polan ... ection-win


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: In Vitro, sluzba medyczna i Bog.
PostNapisane: 18 lut 2016, 12:57 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7560
Lokalizacja: Podlasie
Przyjdzie czas że Pan Bóg ukróci w końcu te niecne praktyki. Nie ujdzie im to płazem.


„Designer babies” – czeka nas produkcja nadludzi

Obrazek

Diagnostyka wykrywająca wady genetyczne przed zapłodnieniem, dzieci z trojgiem rodziców i w końcu modyfikowanie genów. Co łączy te metody? Po pierwsze, technologia in vitro. Po drugie, to kroki do stworzenia designer babies – dzieci na zamówienie. „Lepszego” potomstwa o cechach pożądanych przez rodziców, a może nawet przez państwo. Czy czeka nas powstanie rasy zmodyfikowanych genetycznie nadludzi?

Mianem designer babies określa się dzieci powstałe w wyniku zastosowania różnych technik – zarówno znanych od lat, jak i najnowszych, jeszcze nie w pełni wprowadzonych. Jedna z tych metod polega na selekcji plemników prowadzącej do poczęcia się dziecka konkretnej płci. W niektórych krajach jest ona legalna pod warunkiem, że służy leczeniu chorób genetycznych. Część spośród schorzeń – na przykład hemofilia – ujawnia się bowiem wyłącznie w męskich zarodkach.

Kolejny sposób to tzw. diagnostyka preimplantacyjna PGD (PGS). Przed transferem do macicy zarodki są poddawane badaniu mającemu na celu wykrycie wad genetycznych. Jeśli zarodek okaże się „nieuszkodzony”, przenosi się go do macicy. W przeciwnym razie zostaje zniszczony (zabity) – niczym kalekie dzieci w krajach pogańskich.

Jeszcze bardziej kontrowersyjna jest tzw. technika trzeciego rodzica. Polega ona na wykorzystaniu nie tylko plemnika i (pozbawionej jądra) komórki jajowej pierwszej matki, lecz także jądra komórkowego drugiej matki. Metoda ta stosowana jest w przypadkach, gdy „główna” matka cierpi na choroby mitochondrialne. To dość rzadkie zaburzenia genetyczne. Przychodzi z nim na świat jedno na kilka tysięcy dzieci.

Modyfikacja genomu

Szczególnie niebezpieczny eksperyment polegający na przemianie ludzkiego genomu przeprowadzili Chińczycy. Wyniki opublikowali w ubiegłym roku na łamach pisma „Protein&Cell”. Efekt ich zabiegów uznany został za najbardziej przełomowe odkrycie stulecia. Chodzi o modyfikację genetyczną embrionu dokonaną przez naukowców na Uniwersytecie Sun Yat-sen w Guangzhou. Konkretnie chodziło o gen odpowiedzialny za śmiertelną chorobę krwi – talasemię.

Do przedsięwzięcia wykorzystano technikę CRISPR opracowaną na amerykańskim Massachusetts Institute of Technology. Jak informuje „The Telegraph”, metoda polega na wykorzystaniu bakteriopochodnej proteiny do usunięcia konkretnego genu. Ten jest zastępowany przez nową molekułę.

Eksperyment wywołał liczne kontrowersje wśród naukowców. Prestiżowe pisma, takie jak „Science” i „Nature” odmówiły publikacji artykułu prezentującego dokładny przebieg zabiegu. Wyrażano obawy, że chińscy naukowcy przyczynią się do upowszechnienia eugeniki i tworzenia zaprojektowanych na życzenie dzieci (designer babies). Chiński eksperyment pokazał, iż zmiana ludzkiego genomu jest możliwa - chociaż akurat „biorące udział” w nim embriony były niezdolne do dalszego rozwoju.

Jednak na obecnym etapie masowe zastosowanie tej technologii na ludziach byłoby zbyt ryzykowne. Zmiana genomu udała się bowiem jedynie u zdecydowanej mniejszości embrionów poddanych eksperymentowi. Podobnie niska jest skuteczność technologii CRISPR stosowanej na zwierzętach.

Zdaniem cytowanego przez „Business Insider” Guopinga Fenga z MIT's McGovern Institute, poziom pewności wystarczający do podjęcia decyzji o zastosowaniu technologii na ludziach będzie możliwy do osiągnięcia za 10-20 lat. Wówczas skuteczna zmiana genomu embrionu zupełnie przestanie być problemem technicznym, a „produkcja” designer babies stanie się wyłącznie kwestią etyczną i prawną.

Designer babies - do czego to może prowadzić ?

Zwolennicy procederu projektowania „dzieci na zamówienie” wskazują na medyczne korzyści z tym związane. Chodzi głównie o likwidację chorób genetycznych, a także spodziewane wydłużenie życia. Nie brakuje jednak także argumentów typowo eugenicznych – na plus przemawiać mają wyższa inteligencja oraz wzrost szans na życiowy sukces „poprawianych” dzieci. Ale wskazuje się także na problemy wynikające z zakazu stosowania inżynierii genetycznej.

Stanowisko pośrednie zajęli naukowcy, którzy spotkali się w grudniu 2015 r. na International Summit on Human Gene Editing. Zaaprobowali oni przetwarzanie genów w celach klinicznych i badawczych. Jednocześnie podkreślili, że „zmodyfikowane komórki nie mogą być wykorzystywane do zainicjowania ciąży”. Tym samym sprzeciwili się tworzeniu designer babies.

Zdaniem uczestników wspomnianej konferencji, zagrożenia wiążące się z nowymi ścieżkami nauki w tym zakresie mają charakter zarówno biologiczny jak i społeczny. Do tych pierwszych należą między innymi ryzyko błędnej lub niekompletnej modyfikacji genów czy trudności w przewidywaniu negatywnych konsekwencji zmian genetycznych.

Naukowcy zauważają, iż raz wprowadzone zmiany nie będą mogły zostać usunięte bez poważnych problemów a ich wpływ będzie miał zasięg globalny. Uczeni podkreślają, że ingerencja w genom to ni mniej ni więcej tylko „zmiana ewolucji człowieka”, a to wymaga poważnego etycznego namysłu.

Biorący udział w konferencji zwrócili także uwagę na konsekwencje innego jeszcze rodzaju. Istnieje bowiem niebezpieczeństwo, że zmiany genów zwiększą nierówności społeczne oraz, że dokonywane będą pod przymusem.

Genetyczny supermarket czy państwowa kontrola

Warto rozważyć te argumenty. Jeśli zmiana genomu dzieci pozostawiona zostanie wolnemu rynkowi, to z pewnością nie każdy będzie mógł sobie na nią pozwolić. Gdy te zaprojektowane dzieci dorosną, same zaczną zamawiać ulepszone genetycznie potomstwo. W ten sposób podziały społeczne będą się pogłębiać. Choć same w sobie nierówności są usprawiedliwione, to w tym przypadku mogą przekroczyć wszelkie proporcje. Krótko mówiąc – grozić nam będzie podział na zwykłych ludzi i nadludzi.

„Genetyczny supermarket” miał już swoich zwolenników w latach 70. ubiegłego stulecia, gdy o obecnych możliwościach technologicznych nie było jeszcze mowy. Libertariański filozof Robert Nozick postulował w trzeciej części swej pracy zatytułowanej „Anarchia, państwo i utopia” sztuczne powoływanie do życia ludzi o cechach pożądanych przez rodziców. Miała to być alternatywa dla scentralizowanego systemu, w którym to naukowcy decydowaliby o idealnym modelu człowieka. Nozick nie dostrzegł jednak wspomnianego niebezpieczeństwa podziału ludzkości na dwie kasty: genetycznie ulepszonych oraz pozostałych. Co ciekawe, członkowie owej „lepszej” kasty – prawdopodobnie wszyscy podobnie inteligentni, silni i dostosowani do panującej mody w wyglądzie – zatracaliby swą indywidualność. Zamiast wolności i różnorodności „genetyczny supermarket” prowadziłby więc do tyranii ujednoliconych nadludzi nad resztą.

Nie znaczy to iż lepsze było rozwiązanie drugie, czyli ingerencja państwa. Wręcz przeciwnie – tutaj jednolitość sankcjonowana byłaby odgórnie a w imię dobra społecznego do modyfikacji genetycznych zmuszano by zapewne także osoby pragnące pozostać zwykłymi, „nieulepszanymi” ludźmi. Włącznie z osobami z racji swych przekonań sprzeciwiającymi się procedurze in vitro.

Projektowanie „dzieci na życzenie” to efekt faustowskiej postawy podporządkowywania sobie natury za wszelką cenę i przekraczania wszelkich ograniczeń. To także wynik wiary w zbawienie przez naukę i uwolnienie się dzięki niej od skutków grzechu pierworodnego. Czy nade wszystko nie jest to zatem kolejna utopia wyrosła z ludzkiej pychy?

Marcin Jendrzejczak

http://www.pch24.pl/designer-babies---c ... 292,i.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: In Vitro, sluzba medyczna i Bog.
PostNapisane: 01 lip 2016, 09:17 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://kontrrewolucja.net/wiadomosci/ko ... tu-panstwa

Koniec finansowania in vitro z budżetu państwa
Opublikowany: 18:05 30 Czerwiec 2016 (czwartek) przez Kontrrewolucja.net

Dzisiaj kończy się okres finansowania procedury in vitro z budżetu państwa, a co za tym idzie – z pieniędzy podatników. Trzyletni program wprowadził rząd PO-PSL. Efektem tego zabiegu mylnie określanego mianem leczenia niepłodności były narodziny niespełna 5,3 tys. dzieci. 30 tysięcy istot ludzkich nie miało szansy się urodzić.

Zgodnie z informacjami, jakie przekazało Ministerstwo Zdrowia, łącznie wykonano 37,6 tys. transferów zarodka, w wyniku czego klinicznie potwierdzono 11,8 tys. ciąż. Urodziło się 5 tys. 285 dzieci. Przedstawiając w 2013 r. założenia programu, resort szacował, że w ciągu trzech lat z skorzysta z niego ok. 15 tys. par. Tymczasem do 28 czerwca br. w programie zostało zarejestrowanych 22,6 tys. par, a zakwalifikowanych było niemal 17,9 tys. W trakcie procedury nadal jest 17,5 tys. par.
W październiku ubiegłego roku ówczesna premier Ewa Kopacz zapowiedziała rozszerzenie i kontynuację programu w kolejnych latach. Minister zdrowia Marian Zembala przedłużył program do 2019 r., jednak jego następca Konstanty Radziwiłł zadecydował o unieważnieniu kolejnej edycji. Jako alternatywę dla par, które nieskutecznie starają się o dziecko, resort zdrowia podjął decyzję „o konieczności rozpoczęcia realizacji programu polityki zdrowotnej nakierowanego na dofinansowanie rozwoju działań związanych z diagnostyką i wcześniejszym leczeniem niepłodności oraz umocnienie zdrowia prokreacyjnego w populacji”. Więcej o tragicznych statystykach związanych z in vitro TUTAJ.

miecz/dziennik.pl, gazetaprawna.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: In Vitro, sluzba medyczna i Bog.
PostNapisane: 02 lip 2016, 08:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31345
Cisza, która dużo mówi

Skończył się rządowy program refundacji in vitro. Od tej pory każdy, kto chce skorzystać w z tej procedury, będzie musiał finansować ją z własnych środków.

Cieszę się, że doczekaliśmy się tego dnia. W ostatnich miesiącach o programie nie mówiło się dużo. Dziś Ministerstwo Zdrowia poinformowało, że w sumie wykonano 37,6 tys. transferów zarodka, a to przełożyło się na 11,8 tys. ciąż. Jednak dzieci urodziło się tylko 5 tys.! Pokazuje to, jak mała jest skuteczność tej metody.

Przejdźmy do kosztów. Zaplanowano, że w latach 2013-2016 program kosztować będzie 247 mln zł! Ile zapłaciliśmy więc za jedno dziecko, które urodziło się tą mało skuteczną metodą? Matematykę zostawiam Czytelnikom… Widać, że skutki są takie, że nie ma się czym pochwalić.

W kwestii in vitro sprawy ekonomiczne są drugorzędne. Ważniejsza jest moralność. Gdy urodziło się 5 tys. osób, liczbę tę trzeba pomnożyć razy 20, bo mniej więcej tyle osób musiało stracić życie bądź zostać zamrożonym. Wiele dzieciom nie dano się urodzić ani umrzeć. Składowane w klinikach in vitro czekają, jakie ktoś wymyśli rozwiązanie tej sytuacji.

Rządowy program in vitro jest ciężką skazą na historii naszego Narodu; przez 3 lata jego trwania za publiczne pieniądze uśmiercano i zamrażano dzieci, a nazywano to szczytnym celem. In vitro jest ukrytą aborcją i niestety na jedno urodzone dziecko przypada około 20 „wyprodukowanych”, którym nigdy nie będzie dane przyjść na świat.

Ministrowie zdrowia Bartosz Arłukowicz i prof. Marian Zembala oraz premierzy Donald Tusk i Ewa Kopacz mają na sumieniu każde z tych dzieci. Osoby te na siłę forsowały program, ulegając lobby in vitro. Instytut Globalizacji podawał, że rynek in vitro w Polsce jest wart około 20 mld zł.

Wizyty u lekarzy kosztują. Są też koszty badań, procedury, leków.

Problemem jest również to, że dzieci poczęte w procedurze in vitro mają problemy ze zdrowiem. Częściej chorują czy obarczone są wadami genetycznymi.

Gdyby rządowy program in vitro okazał się sukcesem, od rana do wieczora trąbiono by, jak wielki jest to sukces. Temat ten nie schodziłby z pierwszej strony „Gazety Wyborczej” i innych mediów uporczywie przekonujących o rzekomych dobrodziejstwach procedury. Ta cisza mówi dużo. Jest też dowodem na to, co Kościół i organizacje pro-life mówią od dawna – in vitro jest pułapką zastawioną na bezpłodne pary.

Jacek Kotula

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... -mowi.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: In Vitro, sluzba medyczna i Bog.
PostNapisane: 24 sty 2017, 09:13 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.bibula.com/?p=93219&utm_sour ... medium=rss

Kliniki in vitro z lukratywnymi kontraktami. Środki z budżetu państwa poprawiają ich kondycję
Aktualizacja: 2017-01-23 2:07 pm

Prywatne kliniki in vitro, które nie mogą już liczyć na refundowanie pozaustrojowego zapłodnienia z budżety państwa, mają zapewniony „drugi obieg krwi”, poprawiający ich kondycję. To szereg drogich badań zakontraktowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia.

Sprawę opisuje „Nasz Dziennik”, który dotarł do klinik działających w Warszawie, Gdańsku, Gdyni i Wrocławiu, oferujących „kompleksowe leczenie kobiet w każdym wieku”. To obok specjalistycznej diagnostyki także in vitro, opisywane zresztą jako procedura „leczenia” niepłodności.
Choć zapłodnienie pozaustrojowe nie jest finansowane z państwowych środków, to jednak klinika ma zakontraktowane środki na profilaktykę raka piersi i raka szyjki macicy oraz badania prenatalne. „W zakres badań prenatalnych finansowanych z puli NFZ wchodzi: USG, badania biochemiczne, komputerowa ocena ryzyka choroby genetycznej, konsultacja genetyczna, badania inwazyjne, w tym amniopunkcja, oraz badania genetyczne dziecka” – podał „Nasz Dziennik”.
To kosztowne procedury, za którymi idą pieniądze z NFZ. Dla przykładu, klinika w Gdańsku od 1 stycznia do końca czerwca tego roku „na realizację programów profilaktycznych, wśród których znajdują się profilaktyka raka piersi, szyjki macicy i badania prenatalne, dostanie 771 tys. złotych”. Do tego dochodzi kontrakt na świadczenia ambulatoryjnej opieki specjalistycznej i badania genetyczne. To dodatkowo ponad 1,1 mln zł.
NFZ wyjaśnił dziennikowi, że tego rodzaju są bardzo potrzebne. Ponadto umowy na badania prenatalne były zawarte w 2012 roku i wygasną w połowie tego roku. „Nasz Dziennik” wskazał jednak, że sprawa ma jeszcze jeden aspekt – na bezpłatne badania prenatalne znajdujące się w ofercie klinik in vitro, kierowane są kobiety, które zaszły w ciążę po procedurze zapłodnienia pozaustrojowego. Dzięki temu mają dodatkowe środki.

Źródło: „Nasz Dziennik”

MA

Za: PoloniaChristiana - pch24.pl (2017-01-23)
http://www.pch24.pl/kliniki-in-vitro-z- ... 926,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: In Vitro, sluzba medyczna i Bog.
PostNapisane: 24 lut 2017, 11:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/32875 ... jnowsze%29

Niepokojące doniesienia z Gdańska. Miejscy radni przyjęli uchwałę o dofinansowaniu zabiegów in vitro


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: In Vitro, sluzba medyczna i Bog.
PostNapisane: 04 mar 2017, 09:31 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7560
Lokalizacja: Podlasie
Samorządy będą decydować o in vitro. Polska wyrasta na eugeniczne eldorado

Obrazek

In vitro nie jest w Polsce zabronione, ale nie będziemy go finansować ze środków publicznych – we wrześniu 2016 roku powiedział minister zdrowia Konstanty Radziwiłł. Mimo, iż rząd wycofał się z finansowania in vitro, minister Radziwiłł zapowiedział, że nie będzie ingerował w programy zdrowotne samorządów. A to oznacza to, że refundacja eugenicznego zabiegu nadal jest realna… Tylko tym razem z budżetów miast.

Minister Zdrowia rządu PO-PSL Marian Zembala, „na odchodnym” podjął decyzję przedłużającą program in vitro do 2019 roku. Prawo i Sprawiedliwość wycofało decyzję poprzednika, ale to nie wystarczyło w zaprzestaniu eugenicznego procederu, który bez wątpienia jest in vitro. Kilka tygodni temu w mediach pojawiły się informacje, jakoby ministerstwo zdrowia miało ingerować w programy zdrowotne samorządów. W sprawie interweniował Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar, pytając resort zdrowia, na ile doniesienia dziennikarzy są prawdziwe. Ingerencja ministerstwa zdrowia mogła oznaczać zawieszenie programów polityki zdrowotnej prowadzonych przez niektóre gminy, powiaty i samorządy województwa, a dotyczących finansowania procedury in vitro, a to dla Bodnara byłoby nie do zaakceptowania. Konstanty Radziwiłł zaprzeczył, jakoby zamierzał ingerować w programy samorządów, dając tym samym zielone światło, by samorządy finansowały nieetyczne zabiegi in vitro.

Samorządy głosują nad ludzkim życiem

W związku z tym, że zabieg in vitro nie jest już finansowany z budżetu państwa, sprawą refundacji zajęły się samorządy. Częstochowa finansuje zabiegi in vitro już piąty rok, jednak w ostatnim czasie, najwyraźniej w obliczu zbliżających się wyborów samorządowych w 2018 roku oraz decyzji ministra Radziwiłła, w wielu innych gminach trwają głosowania nad projektem refundacji z budżetu miasta. Prędko po 30 czerwca 2016 roku, kiedy zakończyło się finansowanie in vitro z budżetu państwa, łódzcy radni przegłosowali miejski program in vitro, z którego skorzystało już 125 par. Podobne uchwały przegłosowali radni z Bydgoszczy, Poznania oraz Sosnowca.

Dwa tygodnie temu o finansowaniu in vitro decydowali radni z Wrocławia. Przygotowany projekt uchwały przez koalicjantów prezydenta Rafała Dutkiewicza, czyli polityków z .

Nowoczesnej, zakładał wprowadzenie dofinansowania zabiegów in vitro na lata 2017-2019. Jego realizacja kosztowałaby miasto 2,1 mln zł. W czasie obrad, przed wrocławskim ratuszem oraz w samym budynku protestowali członkowie organizacji pro-life oraz Oddziału Polski Niepodległej.

– Absurdalnym jest obciążanie budżetu gminy tak drogimi zabiegami o skrajnie niskiej skuteczności. Poza tym, z punktu widzenia katolika i zwykłego przyzwoitego człowieka, popieranie zabiegów in vitro jest niemoralne, ponieważ nieuniknionym elementem tej procedury jest zabójstwo – mówi Marcin Bogucki, dowódca OPN.

Na szczęście, podczas głosowania podzielił się klub Rafała Dutkiewicza i projekt został odrzucony.

– Wartość życia nie może być różnicowana ze względu na fazę rozwoju człowieka. Żadne racje naukowe, czy ludzkie trudności, nie uprawniają do łamania natury i niszczenia ludzkiego życia – przekonywał radny Jan Chmielewski. Podczas swojego wystąpienia cytował papieża Jana Pawła II: „Zapłodnienie in vitro jest niemoralne”.

Podobnie jak wrocławianie, radni z Opola, Tychów oraz Krakowa odrzucili projekt refundacji in vitro. Jednak podobnych głosowań szykuje się w Polsce o wiele więcej. Do głosowania nad finansowaniem in vitro przygotowuje się Warszawa oraz Gdańsk, gdzie 23 lutego zostanie podjęta decyzja. Protesty w Gdańsku zapowiada organizacja Human Life International Polska, która wystosowała oficjalny list.

Metoda zapłodnienia pozaustrojowego „in vitro” jest bardzo kontrowersyjna. Wiele ludzkich embrionów ginie podczas tej procedury. Można postawić wiele pytań i zarzutów. Jest też mało skuteczna i bardzo kosztowna. Projekt tej uchwały dyskryminuje osoby, które mają problemy z płodnością i leczą się prywatnie, stosując naprotechnologię – napisała Ewa Kowalewska z HLI.

Głosowania nad finansowaniem eugenicznego procederu w samorządach to odpowiedź na słuszną decyzję ministra Konstantego Radziwiłła, tj. likwidację rządowego projektu finansowania in vitro oraz tę niesłuszną, czyli brak ingerencji w decyzje samorządów jeśli chodzi o realizację samorządowych projektów zdrowotnych. W związku z tym obywatele muszą brać sprawy w swoje ręce i przekonywać radnych samorządów, by nie podejmowali decyzji o finansowaniu zabiegów in vitro.

Turystyka in vitro w Polsce

Poza zmasowanymi głosowaniami w samorządach na temat refundacji in vitro, z zabiegiem wiąże się „turystyka”, która rozwija się w Polsce w zawrotnym tempie. W celu implantacji zarodka, do Polski przybywają pacjenci niemal z całego świata. Z zabiegu korzystają najczęściej Niemcy, Brytyjczycy, Amerykanie, Rosjanie, a od niedawna także obywatele Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Nigerii czy Tanzanii. Powód jest banalny – procedura jest u nas o wiele tańsza. Według danych PwC w Europie Środkowo-Wschodniej rynek ten rozwija się w tempie 12-15 proc. rocznie, co sprawia że biznes in vitro w Polsce jest jednym z najbardziej rozwojowych w Europie. Polskę rocznie odwiedza ponad 400 tys. zagranicznych pacjentów.

Z zabiegów in vitro zaczyna korzystać coraz więcej osób. Z jedne strony jest to rezultat wielkiego przemysłu in vitro, który przedstawia zabieg jako zupełnie bezpieczny i zgodny z uniwersalnymi zasadami etycznymi. Z drugiej strony to efekt propagandy takich celebrytek jak Małgorzata Rozenek czy Beyonce, które chwalą się przeprowadzonym in vitro oraz dzielą się z jakimi dylematami zmagały się przy wyborze „odpowiedniego zarodka”.

Z metodą in vitro, nad którą prowadzonych jest obecnie mnóstwo debat, a której turystyka znacząco w Polsce wzrasta, czyniąc z nas eugeniczne „Eldorado”, wiąże się mnóstwo kontrowersji. Rozwój tego biznesu nie został zatrzymany radykalnym stanowiska ministerstwa zdrowia, które zważywszy na katolicką praktykę szefa resortu, moglibyśmy oczekiwać. Polacy mają wiele do powiedzenia, zwłaszcza w związku z głosowaniami w samorządach nad refundacją in vitro, tylko czym dokładnie jest ten zabieg dlaczego nie wolno go popierać?

Fakty i mity in vitro

Biorąc pod uwagę fakt, że ilość bezpłodnych par na świecie wynosi ponad 15%, metoda zapłodnienia in vitro, czyli metoda zapłodnienia polegająca na doprowadzeniu do połączenia gamety żeńskiej i męskiej w warunkach laboratoryjnych, wydaje się być właściwą odpowiedzią na problem społeczny, a zarazem zdrowotny. Tak twierdzą eugeniczni lobbyści oraz propagandziści odpowiedzialni za ogromny przemysł związany z zabiegami in vitro. Nic z tych rzeczy. Po pierwsze, in vitro nie jest odpowiedzią na problem zdrowotny, ponieważ nie leczy niepłodności, a po drugie nie odpowiada na problem społeczny, ponieważ nie dość że jego skuteczność – w najbardziej optymistycznych statystykach – wynosi zaledwie 20%, to w wyniku jego przeprowadzania więcej istnień ludzkich po prostu ginie aniżeli pozostaje przy życiu.

Najczęściej procedura in vitro polega na implantacji do organizmu matki kilku zarodków, których liczbę „redukuje” się najczęściej do jednego. Niebezpieczeństwo związane z ciążą mnogą, która traktowana jest powszechnie jako dysfunkcja, próbuje się usunąć poprzez „selektywną aborcję”, eufemistycznie nazywaną przez eugeników „redukcją embrionalną”. Po co takie słowotwórstwo? Po to by uśpić sumienie potencjalnego klienta, a społeczeństwu wmówić, że in vitro to „błogosławiony zabieg” rozwiązujący problem niepłodności na świecie. Podobnie, zamiast mówić o istocie ludzkiej, a nawet o embrionie, niektórzy eugenicy mówią o pre-embrionie.

Ponadto przy procedurze in vitro, zarodki zwykle są zamrażane, by potem mogły zostać wykorzystane przez tę samą lub inną parę rodziców, użyte do doświadczeń, które kończą się ich śmiercią, do przemysłu farmaceutycznego, budowlanego (sic!) albo by zostały wykorzystane jako komórki macierzyste, na przykład przy leczeniu mięśnia sercowego. Ot tak, zarodek w istocie posiadający wszelkie prawa, które przysługują istocie ludzkiej, traktowany jest gorzej niż rybki w akwarium.

Z in vitro wiąże się jeszcze jeden kardynalny problem – rodzicielstwo. W skrajnych przypadkach, dziecko może mieć nawet pięcioro (sic!) rodziców: biologiczni rodzice (2), kobieta, która „doniosła ciążę” (1) i rodzice adoptujący dziecko, czyli rodzice społeczni (2). Świadczy to o tym, że in vitro nie tyle nie odpowiada na problemy społeczne, jak głoszą to eugeniczni propagandziści, ale działa destrukcyjnie, niszcząc więzi rodzinne.

Głosowanie nad prawem do życia

Niestety, w świecie zapanował subiektywizm moralny, który doprowadził do absurdalnej sytuacji, kiedy możni tego świata na drodze demokratycznego głosowania decydują o człowieczeństwie i prawie do życia setek tysięcy nienarodzonych dzieci, które albo technicznie zostaną implantowane do organizmu matki, albo zostaną eksterminowane. Być może wymagam od pana ministra Konstantego Radziwiłła zbyt wiele, ale powinien zrobić wszystko co w jego mocy, aby zastopować ten w rzeczywistości zbrodniczy (sic!) proceder, a w zamian finansować naprotechnologię, której skuteczność sięga nawet 80% i jest realną odpowiedzią na problem zdrowotny i społeczny jakim jest niepłodność.

Kto z nas chciałby żyć w kraju, w którym w samorządach głosuje się nad prawem do życia tysięcy nienarodzonych dzieci oraz prawem do poczęcia w wyniku, naturalnego, miłosnego aktu seksualnego? Kto z nas chce żyć w kraju, gdzie zamiast realnego leczenia niepłodności, finansuje się mało skuteczną i nieetyczną procedurę in vitro?

Procedura in vitro wiąże się z licznymi kontrowersjami. Poza znacznym nadwyrężaniem budżetu miasta, które nie idzie w parze z mizerną skutecznością zabiegu, finansowanie sztucznego zapłodnienia z pieniędzy podatników jest nie do przyjęcia, ze względu na jego – zaprzeczający prawu naturalnemu – eugeniczny charakter. Poza tym, czy Polska, która dla zagranicy staje się eugenicznym Eldorado, daje dobry przykład na arenie międzynarodowej? Czy taką iskrę miał na myśli Jezus w rozmowie ze Świętą Siostrą Faustyną? Liczę na radykalne decyzje ze strony ministerstwa zdrowia oraz radnych samorządów, którzy będą decydować o losie tysięcy niewinnych istnień ludzkich.

http://jacekmiedlar.pl/2017/03/02/samor ... kim-zyciu/

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: In Vitro, sluzba medyczna i Bog.
PostNapisane: 05 wrz 2017, 09:12 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7560
Lokalizacja: Podlasie
W dzisiejszej akcji "Klatka po klatce" lewaki opowiedziały się przeciwko sztucznemu zapłodnieniu świń.
Za to wszyscy z nich są za in vitro 😎

Obrazek

https://twitter.com/KOW_z_KOD/status/904442640569118720

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 331 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 19, 20, 21, 22, 23  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /