Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 47 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Ekologia
PostNapisane: 12 paź 2010, 15:47 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://marucha.wordpress.com/2010/10/12 ... -przyrody/

Za odstąpienie od blokady budowy lotniska w Modlinie organizacja ekologiczna obrońców ptaków chce 7 mln zł – informuje „Dziennik Gazeta Prawna”.

Jeśli ktoś jeszcze miał jakieś złudzenia w tej materii, to tu dobitnie przekonał się, jakimi właśnie ideowcami są tzw. "obrońcy przyrody".


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ekologia
PostNapisane: 16 paź 2010, 13:18 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.bibula.com/?p=27445

Ile tak naprawdę znaczy ekologia w dzisiejszym świecie bezwstydnie obnażył Nord Stream. Okazuje się, że ci rzekomi obrońcy przyrody to zwykła banda szubrawców, hipokrytów, oszustów i łajdaków, i nic więcej. Inwestycja niosąca zagrożenie o niespotykanej w dziejach ludzkich skali niemal wcale ekologów nie interesuje. Nikt z wielkich tego świata nie zamówił protestów - więc protestów nie ma. I tyle.

Kopia artykułu:

Ekologia a gazociąg północny. Dlaczego ekolodzy milczą w sprawie Nord Stream?
Aktualizacja: 2010-10-15 2:57 pm

Na początku kwietnia konsorcjum Nord Stream rozpoczęło budowę Gazociągu Północnego, który drogą morską łączy Rosję i Niemcy. Jednak dla bardzo wrażliwego ekosystemu, jakim jest Morze Bałtyckie, inwestycja może być bardzo groźna, a jej skutki nieodwracalne. Organizacje ekologiczne w Polsce i na świecie wydają się milczeć w tej sprawie. Przyjrzyjmy się zatem jakie stanowisko na temat budowy Gazociągu posiadają i jak wyglądają ich działania.
Zagrożenia, jakie niesie Gazociąg
Morze Bałtyckie zostało uznane przez Międzynarodową Organizację Morską za „szczególnie wrażliwy obszar morski” i już teraz jest jednym z najbardziej zanieczyszczonych zbiorników wodnych. Sam proces budowy gazociągu może niebezpieczny dla populacji morświnów, która liczy obecnie tylko 600 osobników. Morświny posługują się echolokacją, a więc określają swoje położenie na podstawie fal ultradźwiękowych, odbijanych od przedmiotów. Obawy co do zagrożenia tego gatunku podczas prac budowlanych ma dr inż. Teresa Radziejewska z Instytutu Nauk o Morzu Uniwersytetu Szczecińskiego − Potencjalnie duże zagrożenie może występować na etapie budowy- układania gazociągu, z uwagi na generowanie hałasu pod wodą. – mówi Radziejewska – Nie prowadzono dotychczas szacowania skali tego zagrożenia – dodaje.
Poza tym jak opisuje Rezolucja Parlamentu Europejskiego z dnia 8 lipca 2008 roku, na dnie morza (głównie w Zatoce Fińskiej) ulokowane są duże pokłady broni z czasów II wojny światowej, sięgające 80 tys. ton amunicji bojowej. Pojemniki z amunicją w przeważającej części uległy korozji (w 80 procentach), a ich wnętrze kryje niebezpieczne substancje, takie jak gaz musztardowy, iperyt siarkowy, iperyt azotowy, luizyt, Clark I, Clark II i adamsyt. Część broni ma być usuwana poprzez podwodne eksplozje, a sama rura ma być czyszczona za pomocą toksycznej substancji – aldehydu glutarowego (Glutaraldehyde C5H8O2), która pozostanie w Bałtyku. Nietrudno się domyśleć jakie skutki dla morza może przynieść taka dawka chemikaliów. To tylko podstawowe problemy z jakimi możemy się borykać w związku z budową gazociągu. W tym wypadku powinnością organizacji ekologicznych wydaje się być wykazanie zainteresowania tą sprawą i próby wpłynięcia na losy gazociągu. Czy podjęły one jakieś działania i próbowały przeciwdziałać zagrożeniom, wynikającym z tej inwestycji?
Ekolodzy w Europie a Nord Stream
Jeżeli chodzi o europejskie organizacje ekologiczne, to rzeczywiście zareagowały one na plan budowy gazociągu. Jednak bezskutecznie, bo żadna nie zdołała zatrzymać przedsięwzięcia. Spójrzmy, jak sytuacja wyglądała w poszczególnych krajach, których dotyka problem budowy rurociągu, czyli państw Morza Bałtyckiego. Zacznijmy od naszych zachodnich sąsiadów. Niemieccy ekolodzy, skupieni w Związku na rzecz Środowiska i Ochrony Przyrody (BUND) oraz niemieckim oddziale WWF stanowczo wystąpili przeciwko budowie. Jednak w kwietniu tego roku organizacje zrezygnowały ze swoich żądań i wycofały pozew. Inwestor w zamian za zakończenie protestów zapewnił, że wydobywany podczas budowy margiel będzie składowany na lądzie i w miarę możliwości wykorzystywany, np. w budownictwie. Poza tym skutki wydobycia ma rekompensować kwota 10 mln dolarów, jaką koncern Nord Stream obiecał przeznaczyć na ochronę środowiska Bałtyku. Finowie przegrali z Nord Streamem w czerwcu. Fińskie Stowarzyszenie Ochrony Przyrody (SLL) wraz z trzema organizacjami ekologicznymi z Estonii, podważyło wiarygodność dokumentacji, która opisywała wpływ inwestycji na środowisko. Jednak fiński sąd uznał, że straty w przyrodzie są niewspółmierne do zysków, jakie przyniesie inwestycja. Z kolei Szwecja bardzo długo czekała z wydaniem samego pozwolenia na budowę. Zaproponowany przez Nord Stream raport był kilkakrotnie przez rząd i organizacje ekologiczne tego kraju odrzucany, ponieważ nie był kompletny i wyczerpujący.
Ostatecznie pozwolenie na budowę gazociągu wydano 5 listopada 2009, jednak towarzyszyło temu wiele kontrowersji i oskarżenia o lobbing. Litwa i Estonia od samego początku opowiadały się przeciwko gazociągowi. Kraje te już w 2007 roku wystosowały stanowisko, w którym wyraziły zaniepokojenie negatywnymi skutkami budowy i zaapelowały o przeprowadzenie analiz alternatywnych tras rurociągu. Dodatkowo Estonia nie wyraziła zgody na prowadzenie badań podwodnych na terenie swoich wód. Mimo sprzeciwu tych państw, nie udało im się powstrzymać rozpoczęcia budowy Gazociągu. Polska również staje po stronie opozycjonistów projektu, jednak warto sprawdzić, czy polscy ekolodzy poczynili działania w tym zakresie i w jakim stopniu dziś monitorują sytuację na Bałtyku.
Polskie organizacje ekologiczne
Tak więc szukając śladów gazociągu w działalności organizacji ekologicznych w Polsce dowiadujemy się, że właściwie wiele z nich w ogóle nie chce wypowiadać się w tej sprawie i nie posiada żadnego stanowiska. W odpowiedzi na pytanie o stanowisko w sprawie
Rzecznik prasowy Greenpeace sam przyznaje, że nie zna takich organizacji, które w Polsce zajmowałyby się Nord Streamem
gazociągu najczęściej słyszymy, że organizacje w ogóle nie zajmują się tą sprawą. − My jesteśmy na dolnym Śląsku, daleko od Bałtyku, nie monitorujemy tego − mówi Fundacja Ekologiczna „Zielona Akcja”. − Nie zajmowaliśmy się nigdy tego typu tematyką i myślę, że nie jesteśmy kompetentni do wypowiadania się w tej kwestii − mówi Fundacja Wspierania Inicjatyw Ekologicznych.
Organizacje często nie poczuwają się do odpowiedzialności za podjęcie dyskusji na ten temat tłumacząc się, że jest to kwestia bardziej polityków niż ekologów co wyraźnie podkreśla Radosław Gawlik, prezes stowarzyszenia Eko−Unia mówiąc − Cała sprawa aż cuchnie polityką i ciężko jest o merytoryczna dyskusję − twierdzi Gawlik.
Do sprawy dystansuje się Polskie Towarzystwo Ochrony Przyrody „Salamandra”− Nie wchodziliśmy w tą sprawę, ponieważ wiemy, że kwestią Gazociągu Północnego zajmuje się już co najmniej klika innych organizacji, – stwierdza Andrzej Kepel, prezes „Salamandry” -więc po prostu nie ma sensu, żebyśmy dublowali ich pracę i zajmujemy się innymi sprawami, którymi nikt inny się nie zajmuje.
Gazociąg – szkodliwy czy nie?
Z kolei te organizacje, które zdecydowały się zająć w sprawie Nord Stream konkretne stanowisko, posiadają zróżnicowane opinie dotyczące tej kwestii. Pojawiają się zarówno głosy popierające protesty zagranicznych organizacji, jak i bagatelizujące znaczenie inwestycji dla bezpieczeństwa Morza Bałtyckiego. Radosław Gawlik z Eko-Unii uważa, że są większe zagrożenia dla Morza Bałtyckiego niż położenie gazociągu. Według niego największe zagrożenia to w tej chwili niszczenie środowiska na wybrzeżu m.in. na Helu, w Karwi, zabudowa cennych terenów przymorskich, czasem wydm. − Jest to trwałe zniszczenie, dewastacja obszarów Natura 2000 i tu na lądzie trzeba szukać rozwiązania problemów, a nie gdzieś głęboko w morzu. − przekonuje Radosław Gawlik – Sądzimy, że inwestor będzie jednak dbał o to, żeby rura się nie rozszczelniła, bo wtedy będzie tracił pieniądze i odnotowywał straty − dodaje Gawlik.
Inaczej na tą sprawę patrzy Polski Klub Ekologiczny: − Stanowisko Klubu jest absolutnie negatywne − mówi Maria Staniszewska, wiceprezes tej organizacji − Nie ma takich zabezpieczeń, które gwarantowałyby bezawaryjność tego systemu. Żaden specjalista, ekspert ani inżynier mnie nie przekona, że ta konstrukcja nigdy nie ulegnie awarii, bo nie ma takich rzeczy które nigdy nie ulęgają awarii. Wolę sobie nie wyobrażać, co się stanie, gdy taka awaria nastąpi.
Również sprawa raportu opisującego wpływ gazociągu na środowisko, który spółka Nord Stream przedstawiła pięciu państwom (Rosji, Finlandii, Szwecji, Danii i Niemcom) w 2009 roku może podzielić organizacje. − Ocena oddziaływania była zrobiona bardzo „delikatnie”. Poza tym nikt nie wie, co może znajdować się na dnie Bałtyku − twierdzi Maria Staniszewska (Polski Klub Ekologiczny). Z kolei Eko−Unia ma zaufanie do raportu: − Zagrożenia dotyczyły przejścia gazociągu przez cenne siedliska podmorskie, może też zahaczyć o bronie, które są zatopione na dnie po wojnie. Jak rozumiemy, inwestor znał te zagrożenia, była ocena oddziaływania na środowisko i zminimalizowano te zagrożenia. − przekonuje Robert Gawlik. Greenpeace wypowiada się w podobnym tonie: − Po przeczytaniu tego raportu doszliśmy do wniosku, że ta ocena jest na tyle wiarygodna, że wydaje się, iż projekt ten nie będzie miał negatywnego wpływu na środowisko.
Bezczynni ekolodzy
Czy jednak oprócz wystosowania stanowiska, organizacje, które już zdecydowały się wypowiedzieć w tej sprawie, podejmowały jakieś czynne działania? Okazuje się, że tu urywa się dalsza dyskusja. Dwie największe organizacje ekologiczne w Polsce nie wykazują obecnie żadnych działań związanych z monitorowaniem sytuacji Gazociągu. Przedstawiciel WWF poleca skontaktować się z Greenpeace’em, a rzecznik Greenpeace’u proponuje z powrotem zapytać WFF, który tym razem odsyła do swoich zagranicznych oddziałów. − WWF Niemcy i WWF Szwecja prowadziły protest, mają swój kierunek działań. A u nas nic się nie dzieje, bo Gazociąg nie przebiega przez polskie wody terytorialne, więc nie ma żadnej możliwości wpływania na ten cały proces z perspektywy Polski. − mówi Paweł Średziński z WWF Polska − To jest decyzja polityczna. Została podjęta i jest realizowana. Ma to też związek ze strategią którą kraje uczestniczące w tej inwestycji przyjęły i to nie jest nasza kwestia − dodaje.
Natomiast Jacek Winiarski, rzecznik prasowy Greenpeace’u sam przyznaje, że nie zna takich organizacji, które w Polsce zajmowałyby się Nord Streamem, a sam Greenpeace zajmował się tą sprawą przeszło 2 lata temu. − Gdy dowiedzieliśmy się o pomyśle budowy Gazociągu, skonsultowaliśmy się z naukowcami i sprawdziliśmy niebezpieczeństwa wynikające z inwestycji. Rzeczywiście dużo było głosów, że nie sama eksploatacja gazociągu, ale jego konstrukcja może mieć destrukcyjny wpływ na ekosystem Bałtyku. Jednak po analizie otrzymanych planów oddziaływania na środowisko stwierdziliśmy, że niebezpieczeństwo nie jest na tyle istotne, aby rozpoczynać kampanię w Polsce. Miało to miejsce ponad 2 lata temu i od tego czasu nie monitorujemy sytuacji, więc nie mogę stwierdzić, jak wygląda ona obecnie. − mówi Jacek Winiarski.
Nord Stream wygrywa z ekologią
Gazociąg Północny wydaje się być dla polskich organizacji ekologicznych tematem wykraczającym poza ich kompetencje lub po prostu nieistotnym. Nie porusza się go i nie działa się w tej sprawie. Organizacje tłumaczą się kwestiami politycznymi i zasłaniają bezradnością. Może więc warto zadać sobie pytanie: czy nawet jeśli gazociąg nie przechodzi przez wody terytorialne Polski, nie przysługuje nam prawo do protestu? W końcu sprawa dotyczy uniwersalnych wartości, jakimi są globalna ochrona środowiska naturalnego i bezpieczeństwo przyszłych pokoleń. Czy zatem nie możemy występować przeciwko temu, co może zaszkodzić nam, jak i wszystkim, którzy korzystają z dobrodziejstw Bałtyku?
Sprawę podsumowuje ekolog Dominik Dobrowolski − Kwestia Gazociągu Północnego jest beznadziejna − mówi − To jest fakt. Myślę, że teraz trzeba maksimum uwagi skupić na kontrolowaniu inwestycji, pilnowaniu aby była realizowana w najlepszy dla środowiska sposób, a następnie zapewnić i monitorować, aby eksploatacja rurociągu była jak najbardziej bezpieczna – dodaje Dobrowolski.
Wygląda na to, że konsorcjum Nord Stream wygrało z ekologami, a polityka i biznes z naturalnym środowiskiem. O skutkach będzie można się przekonać już za rok, ponieważ pierwsza nić gazociągu ma być gotowa do użytku pod koniec 2011 roku, a druga w 2012. Czy Bałtyk ma jakąkolwiek szansę na pozostanie akwenem przyjaznym dla turystów i rybaków?
Ewelina Wojda


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ekologia
PostNapisane: 11 gru 2010, 21:01 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31678
Czy czeka nas "węgierska powtórka"?

Zdążyliśmy już zapomnieć o groźnej katastrofie przemysłowej na Węgrzech, która spowodowała śmierć ludzi i ogromne zniszczenia. Taka jest natura współczesnego świata – tracimy z pola widzenia te zagadnienia, o których zapominają media.

Nie oznacza to jednak, że temat przestał być ważny i aktualny. Ktoś, kto dokładnie wsłuchiwał się w relacje o ‘katastrofie ekologicznej” na Węgrzech wie, że nie było to żadne nadzwyczajne zdarzenie, a efekt zaniedbań i świadomego lekceważenia.

Ogrom zniszczeń, jakie spowodowały głupie oszczędności na zabezpieczenie składowiska jest niewyobrażalny. Oglądając obrazki z Węgier nachodzi refleksja, co jeszcze musiałoby się stać, by opinia publiczna zaczęła kategorycznie domagać się zwiększenia bezpieczeństwa ekologicznego w swoim kraju i gminach?

Tym bardziej, że omawiany przypadek nie jest tylko charakterystyczny tylko dla Węgier, ale i dla wszystkich krajów i samorządów, które podobne problemy po prostu lekceważą.

Swego czasu Newsweek ogłosił listę kilku miejsc, stanowiących potencjalne zagrożenie dla środowiska i ludzi. Wszystkie one to instalacje i miejsca wykorzystywane przemysłowo. Tarnowskie Góry to składowisko po zakładach chemicznych stanowiące zagrożenie dla wód gruntowych i ujęć wody dla śląskich miast. Składowisko odpadów chemicznych w Jaworzanie zostało uznane przez tzw. Komisję Ochrony Bałtyku, jako jedno z najgroźniejszych źródeł potencjalnego zatrucia Bałtyku. Koło Katowic znajduje się składowisko ze 150 tys. szlamu z zawartością metali ciężkich, co stanowi potencjalne zagrożenie dla kilku miast śląskich z Katowicami na czele. W Czechowicach-Dziedzicach znajduje się z kolei – na terenie rafinerii – zlewisko substancji ropopochodnych zagrażające ujęciom wody dla kilku miast. W Gorlicach nie do końca zrekultywowane składowisko substancji ropopochodnych w przypadku ulewnych deszczy może „wypłynąć”. Zakłady przemysłowe w Świeciu nad Wisłą posiadają zbiornik z dużą ilością żrących ługów, co może w przypadku awarii skazić kilkadziesiąt kilometrów tej rzeki. Znane Police to miejsca składowania odpadów z zakładów chemicznych i paliwa rakietowego – zagraża to wprost Bałtykowi. Zagrożenie dla ujęć wody pitnej dla Dębicy, Stalowej Woli i Rzeszowa stanowią zbiorniki z metalami ciężkimi w Stalowej Woli. Z kolei w Żelaznym Moście znajduje się gigantyczny rezerwuar, w którym podobnie jak na Węgrzech są składowane odpady po oczyszczaniu rud metalu. Kierownictwo zakładu zapewnia, że nic się stamtąd nie wyleje. Na Węgrzech uspokajano podobnie…

Oczywiście każde z tych składowisk i wylewisk powstawało w czasach, w których o ekologii w Polsce nie mówił nikt. Spodziewam się także, że w momencie, gdy zwiększała się świadomość ekologiczna społeczeństwa i decydentów, zwiększane były stany zabezpieczenia tych miejsc.

Jednak mini-raport Newsweeka nie pozostawia złudzeń: każda awaria, czy niekontrolowany wyciek to zagrożenie dla kilkuset tysięcy, a nawet milionów ludzi, o szkodach w środowisku już nie wspominając.

Po raz kolejny uświadamiamy sobie, że ochrona środowiska to nie fanaberia wąskiego grona przyrodników i naukowców, ale pewna dziejowa konieczność zapewniająca ochronę i środowisku przyrodniczemu, i naszemu otoczeniu – środowisku naszego życia i pracy. Czym szybciej to zrozumiemy, tym szybciej zaczniemy traktować sprawy ekologii poważnie, bez ideologicznego zadęcia.

http://kmaczkowski.salon24.pl/257445,cz ... a-powtorka


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ekologia
PostNapisane: 20 sty 2011, 16:53 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://jazon.polacy.eu.org/445/pszczoly ... -nam-zyc-/

Alarm - giną pszczoły. Czy niedługo miód znany będzie już tylko z podręczników historii?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ekologia
PostNapisane: 21 sty 2011, 21:52 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3317
Asindziej napisał(a):
http://jazon.polacy.eu.org/445/pszczoly-i-ludzie-alarmuja-pozwolcie-nam-zyc-/

Alarm - giną pszczoły. Czy niedługo miód znany będzie już tylko z podręczników historii?
Co tam miód. Możemy się jakoś bez niego obejść.
Problem jest z zapylaniem roślin, zbóż, drzew, kwiatów. Nie będzie owoców, witamin, mikroelementów itd...
W wielu krajach wyginęło już mnóstwo gatunków owadów zapylających niekiedy specyficzne rodzaje kwiatów, np trzmiele, wychowujące się głównie na nieużytkach i skarpach.

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ekologia
PostNapisane: 22 sty 2011, 09:46 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 lip 2009, 16:38
Posty: 1932
Pszczoły ,gdy zachorują to nie wracaja do swego ula,by nie zarazic innych.Dlatego zdarzają się przypadki,ze z dnia na dzien pasieki wymierają,a właściwie pustoszeją.Ponoc bez pszczół cywilizacja zginie.

_________________
"Ponieważ żyli prawem wilka,historia o nich głucho milczy..."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ekologia
PostNapisane: 22 sty 2011, 21:07 
Offline
Redaktor

Dołączył(a): 05 sie 2010, 17:08
Posty: 604
Dotąd naiwnie myślałam, że ekolodzy zajmują się każdym aspektem zagrożenia środowiska. W Polsce jak wiemy zaczęto nieśmiało napomykać o zagrozeniach środowiska naturalnego człowieka w latach siedemdziesiątych (o ile mnie pamięć nie myli). O jakichś zorganizowanych formach obrony środowiska nie słyszałam wtedy. Działalność Green Peace'u była znana na Zachodzie. Pewien profesor w Goeteborgu zapytany co sądzi o jakości wody pitnej w tym mieście, odpowiedział: pijecie własne siki. Niedługo potem oddano do użytku nowoczesną oczyszczalnię ścieków i woda się poprawiła. Ale i tak wielu mieszkańców miasta przywoziło w kanistrach wodę ze źródła. Jestem krótko mówiąc wkurzona promowaniem i reklamowaniem coraz to nowych środków czyszczących, piorących w takiej masie, że my sami przysparzamy naturze wielkie szkody. Wszystko to wróci do nas w postaci chorób czy schorzeń (alergie). Jeszcze raz odwołam się do doświadczeń szwedzkich - mają tam naturalny środek czyszczący tradycyjnie stosowany w gospodarstwie domowym. Jest to wyciąg z igliwia sosny czy innych drzew iglastych. Nieszkodliwy i bezpieczny, choć mniej skuteczny od agresywnych środków chemicznych.
Jestem ogromnie zaniepokojona alarmem na temat wymierania pszczół. Nie wiem co jest przyczyną tego, choć można chyba zgadywać: ogólne zanieczyszczenie wszystkiego co nas otacza. Benzyna używana do silników samolotów jest podobno jednym z poważnych czynników zanieczyszczenia powietrza, a jednak uzyskuje dyspensę i pewne ulgi ekonomiczne. Nie dla pasażerów oczywiście, ale dla przewoźników.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ekologia
PostNapisane: 23 kwi 2011, 08:41 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31678
Remigiusz Okraska

Drzewa i groby. Rzecz o ekologii ojczyźnianej

W kamieniu, krzewie i potoku
W źdźble trawy, w płatku białej lilii
Mieszkają duchy naszych przodków
Patrzące na nas w każdej chwili
Kształt, barwa, zapach, śpiew gałązki
Przypominają obowiązki
Wobec tych co przed nami żyli…”


Jacek Kaczmarski — „Japońska rycina”



Nie sposób kwestionować wagi i znaczenia ruchu ekologicznego oraz podnoszonych przez jego uczestników problemów. Spustoszenia dokonane w łonie ekosystemu ziemskiego są już widoczne gołym okiem i nawet najwięksi sceptycy muszą przyznać, że nasza postawa wobec przyrody nie jest pozbawiona wad. Chodzi zatem, we wszelkich rozważaniach dotyczących kryzysu ekologicznego, przede wszystkim nie o kwestię zasadniczą, lecz o szczegóły. Panuje zgoda co do tego, że należy chronić środowisko naturalne, natomiast istnieje wiele rozbieżności odnośnie tego jak to robić.

Wiele pomysłów i postaw ugrupowań ekologicznych budzi kontrowersje nie tylko u osób postronnych, które nie potrafią dostrzec wagi problemu lub lekceważą ją, lecz także u tych, którym bliskie są ideały ochrony przyrody i środowiska. Trudno się bowiem oprzeć wrażeniu, że większość uczestników ruchu „zielonych” tak naprawdę nie stanowi alternatywy wobec systemu niszczącego ekosystem, lecz jest doskonale do niego dopasowana, a ich wysiłki są wpisane w logikę takiego układu. Niewielu jest bowiem ekologów, których światopogląd różni się w istotnym stopniu od ich adwersarzy. Jak celnie zauważył Guido Ceronetti w swym eseju „Drzewa bez bogów”: „Ekologię dlatego czeka porażka, że jej horyzonty myślowe w głębszym sensie niewiele odbiegają od horyzontów myślowych niszczycieli”. Istotą większości działań podejmowanych przez obrońców środowiska jest eliminacja skutków, nie zaś przyczyn, a powody takiego postępowania są prozaiczne i nader przyziemne. Bogdan Kozieł-Salski trafnie podsumował w swym szkicu „Ekologia narodowa” takowe wysiłki pisząc, iż gros współczesnych ekologów zmaga się ze zniszczeniem środowiska, gdyż „(…) godzi to w ich materialne warunki życia, zakłóca ich hedonistyczny, konsumpcyjny styl bytowania. Ale w gruncie rzeczy mają taki sam barbarzyński, niszczycielski stosunek do przyrody jak ludzie odpowiedzialni za niszczenie środowiska”.

Wydaje się zatem, że nie sposób upatrywać w takiej, coraz popularniejszej, odmianie ekologii szans na powstrzymanie postępującego wyniszczania przyrody. Może ona doprowadzić do pewnych korekt dominujących trendów, nie sposób jednak spodziewać się jakichś naprawdę znaczących przemian na bazie proponowanych przez nią rozwiązań. Możliwe jest raczej w takim wypadku jedynie spowolnienie negatywnych procesów, jednak biorąc pod uwagę stan środowiska i dominujące względem niego postawy wydaje się, że to stanowczo za mało. Konieczne jest zatem wypracowanie i rozpropagowanie takiego modelu stosunku człowieka do sił przyrody i towarzyszących mu konkretnych rozwiązań, które nie tylko odsuną katastrofę w czasie, ale i zdołają przywrócić równowagę ekosystemu. Ekologia mogąca być rzeczywistą alternatywą wobec dzisiejszej, niszczącej środowisko cywilizacji powinna się charakteryzować zasadami odmiennymi od dotychczasowych.

Fundamentem rzeczywistej ochrony przyrody powinien być zupełnie inny stosunek do natury. Światopogląd współczesnej cywilizacji zdominowany jest przez materializm. Następstwem tego jest przekonanie o naturze jako magazynie surowców, z którego można czerpać do woli i bez żadnych ograniczeń. Nowożytność, zachodzące w niej procesy i trendy kulturowe odarły przyrodę z pierwiastka sacrum, jaki charakteryzował stosunek do niej we wszystkich wcześniejszych epokach i systemach religijnych. Sekularyzacja, materializm i wąsko pojmowany scjentyzm sprawiły, że przyroda traktowana jest dzisiaj jak mechanizm, w którym można dokonywać wszelkich manipulacji, nie zaś organizm, którego traktowanie winno być nader ostrożne i rozsądne. Wszystkie religie politeistyczne, niezależnie od stopnia rozwoju materialnego i duchowego ich wyznawców, a także wszelkie wielkie religie monoteistyczne traktowały przyrodę w sposób szczególny. Była ona postrzegana jako dzieło Stworzenia lub emanacja boskich sił. Dlatego też traktowano ją jako wartość samoistną, której należy się szacunek. Nie sposób było pozostawać w zgodzie z powszechnym etosem kulturowym, z zasadami religijnymi, niszcząc jednocześnie bez potrzeby zasoby przyrody. Nie oznacza to oczywiście, że takie przypadki się nie zdarzały, lecz trudno wszak człowiekowi przy zdrowych zmysłach wyobrazić sobie świat idealny, bez skaz i wad. Niemniej jednak takie postawy były albo potępiane, albo dominowały w epokach zamętu, zaburzeń etosu kulturowego i zatracenia równowagi przez daną zbiorowość.

Powrót do takiego traktowania natury jest niezbędny, jeśli chcemy poważnie mówić o ochronie przyrody. Dostrzeżenie w przyrodzie pierwiastka sakralnego wydaje się jedynym sposobem na zmianę naszego stosunku wobec niej, na porzucenie postawy eksploatatorskiej i uzurpatorskiej. Takie stanowisko staje się na szczęście coraz bardziej popularne w środowiskach ekologicznych, głównie za sprawą chrześcijańskich (zwłaszcza franciszkańskich) i pogańskich inspiracji a także w wyniku rosnącej popularności tzw. głębokiej ekologii i ekofilozofii. Używając słów prekursora tej ostatniej — Henryka Skolimowskiego, musimy zrozumieć, że świat jest sanktuarium, niezależnie od zróżnicowanych opinii dotyczących sił wyższych uzasadniających takowe przekonanie. Odejście od prymitywnego materializmu pozwoli na zmianę optyki dotyczącej postrzegania przyrody, pozwoli na powrót do postawy, którą Philippe Saint Marc wyraża następująco: „Człowiek ma być strażnikiem, nie właścicielem przyrody (…) Jakim prawem twór niszczy dzieło Stwórcy?”. Tak rozumiana postawa pozwoliłaby na znacznie większe dokonania w dziedzinie ochrony przyrody niż najbardziej nawet surowe przepisy i normy dotyczące emisji zanieczyszczeń czy pozyskiwania surowców. Dlatego też podstawą efektywnej i sensownej ochrony przyrody powinien być proces resakralizacji nowożytnego, zlaicyzowanego społeczeństwa.

***

Nie wystarczy jednak dokonanie procesu wyeliminowania światopoglądu materialistycznego. Wśród współczesnych ekologów przekonanie o przyrodzie jako elemencie sacrum jest stosunkowo popularne, jednak nie pociąga to za sobą istotnych dokonań. Każde działanie powinno być bowiem osadzone w konkretnych realiach, musi posiadać namacalne punkty odniesienia. Takie pojęcia, jak „przyroda”, „świat”, „środowisko”, „wszystkie gatunki” są w istocie abstrakcjami i dlatego nie posiadają dostatecznej mocy wywierania wpływu na postępowanie ludzi. Nie na darmo mówi się, że kto kocha wszystkich — w istocie nie kocha nikogo. Najpiękniejsze zasady potrafią nie przynieść żadnych rezultatów, a nawet doprowadzić do swego przeciwieństwa, jeśli realizując je abstrahuje się od konkretnych miejsc, ludzi i typowej dla nich kultury. Podobnie pozbawione sensu są rozważania o stawaniu się gospodarzem lub strażnikiem ziemi w oderwaniu od obszarów najbliższych człowiekowi, od terytorium, z którym jest on w naturalny sposób związany emocjonalnie i fizycznie.

Tym obszarem, ziemią najdroższą jest ojczyzna. Wydaje się zatem, że nie jest możliwa skuteczna, sensowna i przynosząca trwałe efekty ochrona przyrody bez odwołania się do patriotyzmu, umiłowania ojczyzny. Samo pojęcie ekologii ojczyźnianej jest truizmem, bowiem rdzeń pojęcia ekologia pochodzi od oikos oznaczającego dom i tak właśnie należy ją traktować — jako ochronę swego domu, rozumianego jako pielęgnacja terytorium, w którym osadzone są ludzkie siedliska. Oczywiście nie może oznaczać to egoizmu, czyli ochrony własnego terytorium kosztem innych obszarów przyrodniczych, co zresztą pozbawione jest sensu, gdyż cały ekosystem jest siecią wzajemnych powiązań i zależności, a zatem zniszczenie jego najbardziej choćby odległej części prędzej czy później odbije się negatywnie na pozostałych jego elementach. Jednak to właśnie rodzime terytorium powinno być punktem odniesienia w wysiłkach na rzecz ochrony przyrody, a ideałem byłaby ochrona środowiska realizowana niezależnie od siebie przez mieszkańców wszystkich terytoriów — wszystkich ojczyzn.

Przyroda powinna być chroniona nie tylko ze względu na jej rolę w trwaniu gatunku ludzkiego, nie tylko w imię uznania jej za wartość samoistną. Jest ona także przede wszystkim integralną częścią ojczyzny, tak samo cennym składnikiem danego miejsca, jak tradycja i etos. W takim samym stopniu jak one decyduje o niepowtarzalności i wyjątkowości ojczyzny, zasługuje na równie troskliwą opiekę, jak kultura materialna i pamięć o przeszłości. Wszak tylko barbarzyńcy zdolni są do niszczenia zabytków i grobów w imię doraźnych korzyści, podobnie jak tylko barbarzyńcy potrafią z podobnych pobudek bezmyślnie wycinać drzewa, zmieniać bieg rzek, kruszyć skały i zrównywać pagórki. Każde takie działanie nie motywowane rzeczywistą koniecznością lub mające mniej szkodliwą alternatywę jest ciosem wymierzonym ojczyźnie. Przyroda jest bowiem ważnym elementem tożsamości zbiorowej, nierozerwalnie związana jest ze zmitologizowanym obszarem ojczyzny noszonym w sercach jej mieszkańców.

Dziedzictwo przyrodnicze jest porównywalne z innymi składnikami tradycji, zaś miejscowy ekosystem kształtuje świadomość osób zamieszkujących w nim. Jak ważna może być dla patriotów przyroda świadczą słowa Rene Chara, który stwierdził: „Bijemy się o ten krajobraz, gdyż dla nas wart jest on więcej niż chleb. Nic go nam nie zastąpi”. Podobnie rzecz widzi jeden z rolników wywłaszczanych z ziemi pod budowę autostrady: „Moja rodzina uprawia tę ziemię od prawie czterystu lat, tak łatwo się stąd nie wyniesiemy. Chcą nam zapłacić jakieś marne grosze za to co przekazali nam nasi ojcowie. Żadne pieniądze nie są w stanie zrekompensować tej straty…”. Miłość do ojczystej przyrody i chęć jej ochrony przed bezmyślną eksploatacją składają się na samą istotę patriotyzmu, są bowiem niezwykle ważnym składnikiem przywiązania do ojczystej ziemi i działań dla jej dobra.

Rozważając kwestię ekologii ojczyźnianej nie sposób nie dostrzec, iż kryzys patriotyzmu i degradacja przyrody są współzależne. Rozprzestrzenienie się kosmopolitycznych wzorców, zohydzenie na różne sposoby miłości do ojczyzny i własnej kultury sprawiło, iż w miejsce dotychczasowego przywiązania do rodzinnych stron pojawiło się wyobcowanie, brak zakorzenienia i poczucia tożsamości. Nałożyła się na to kultura masowa, której ekspansja przyniosła zestandaryzowany i homogeniczny etos we wszystkie zakątki globu. Genius loci zastąpiono wszechobecnym Disneylandem, coca-colocaust zniszczył kulturową różnorodność. Pisaliśmy już, że współczesny etos kulturowy jest z zasady wrogi przyrodzie, jednak z drugiej strony jej degradacja przyczynia się do dalszego osłabiania poczucia patriotyzmu. Cóż bowiem ma skłaniać człowieka do miłości ziemi ojczystej, jeśli nie potrafi na niej odnaleźć ani specyficznych i przekazywanych z pokolenia na pokolenie wartości kulturowych, ani też niepowtarzalnej przyrody wyniszczonej w imię zysku i „postępu”? Jak trafnie zauważa w swej książce „Planeta nie tylko ludzi” Konrad Waloszczyk: „Pojęcie 'środowiska ludzkiego' wykracza poza zakres środowiska przyrodniczego. Zawiera nie tylko komponenty przyrodnicze, ale także kulturowe, takie jak ochrona zabytków kultury materialnej czy zwłaszcza folkloru. Wyniszczanie gatunków biosfery ma rzeczywiście swoją analogię w ginięciu gatunków folkloru i w ogóle różnorodności kulturowej, którą homogenizuje źle pojmowany globalizm kultury masowej”.

Wydaje się zatem, że działania na rzecz odrodzenia poczucia tożsamości i zachowania różnorodności kulturowej idą w parze z wysiłkami w imię ochrony przyrody. Istnieje zbyt wiele zależności między przyrodą a ukształtowaną w danym miejscu kulturą, by można je było lekceważyć. Jak pisał D.H. Lawrence: „Każde społeczeństwo kształtuje się w jakimś określonym miejscu, które jest jego domem — jego ojczyzną. Każde miejsce ma kuli ziemskiej innym emanuje życiem, inne ma wibracje (…) Duch miejsca jest czymś niezmiennie realnym”. Rene Dubos w swej „Pochwale różnorodności” dodaje zaś: „O indywidualnym charakterze każdego skrawka Ziemi decyduje system dynamicznych stosunków między Ziemią a życiem, które się na niej pleni, w szczególności między Ziemią a ludźmi”.

Nie niszczy się ziemi, którą się zamieszkuje i dlatego najlepszymi strażnikami przyrody będą patriotycznie nastawieni mieszkańcy danej okolicy. Ojczyzna jest bowiem miejscem szczególnym. Tu spoczywają prochy przodków, tutaj toczyli oni swoje codzienne życie, tutaj kształtowali jedyną w swoim rodzaju kulturę, z którą ich następcy się utożsamiają. Przodkowie ci wśród tych samych pól, lasów, łąk i pagórków pracowali, kochali się, modlili, wspominali przeszłość i rozważali dzień jutrzejszy. Tutaj formowały się zręby etosu. Cała ojczyzna jest w pewnym sensie ogromnym mauzoleum, a przyroda stanowi istotny punkt odniesienia mieszkańców danej okolicy, symbol i mityczne przesłanie zbiorowej przeszłości. Jak w swej książce „Przestrzeń i miejsce” zauważył Yi-Fu Tuan: „Pejzaż jest uwidocznieniem historii osobistej (…) W krajobrazie widzi on [człowiek] zapisaną (…) historię życia i czynów nieśmiertelnych istot, których sam jest następcą i którym oddaje cześć. Cały krajobraz jest jego drzewem genealogicznym”.

Stosunek do przyrody wydaje się zatem być miarą przywiązania do ojczyzny, szacunku dla niej, zakorzenienia w krajobrazie i w zamieszkującej go wspólnocie. Szacunek dla przyrody jest pochodną szacunku wobec domu własnego, domostw współbraci, wobec pamięci o przodkach. Nie sposób wyobrazić sobie autentycznego patrioty zubażającego przyrodniczą substancję ojczyzny, bowiem — jak zauważa przywoływany już P. Saint Marc: „Okaleczając krajobrazy, w których przyroda zespalała się z kulturą wykreśla on swą przeszłość, kruszy i rozmywa swą osobowość narodową, regionalną i lokalną”. Ochrona przyrody winna stać się zatem powinnością każdego obrońcy ojczyzny i różnorodności kulturowej. Natomiast ekolodzy, jeśli chcą rzeczywiście zachować bogactwo życia biologicznego, powinni się zwrócić w stronę tych, którzy są ich najbardziej naturalnymi sprzymierzeńcami: środowisk patriotycznych, obrońców swoistości i niepowtarzalności kulturowej, społeczności narodowych, regionalnych i lokalnych. Ten niepodważalny związek między dwoma środowiskami dostrzegli trafnie Niezależni Ekolodzy Niemiec, którzy głoszą hasło doskonale podsumowujące wspólnotę ich celów i interesów: „Ekolodzy i obrońcy ojczyzn płyną w jednej łodzi”. Pozostaje mieć nadzieję, że coraz więcej osób spośród obu opcji zacznie dostrzegać ten związek, a współpraca między ekologami i patriotami okaże się siłą zdolną powstrzymać degradację przyrody i narastający proces destrukcji identyfikacji z własną kulturą i terytorium.

http://www.legitymizm.org/drzewa-groby


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ekologia
PostNapisane: 16 cze 2011, 10:04 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://nauka.wiara.pl/doc/882793.W-Pols ... na-sekunde

W Polsce są niecałe 44 miliardy pszczół i z każdą sekundą ubywa ich 105. A to one odpowiadają za zapylanie dużej części roślin uprawnych - alarmują organizatorzy akcji "Pomagamy Pszczołom".


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ekologia
PostNapisane: 21 cze 2011, 19:05 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3317
Rzeźbiarz Jason de Caires Taylor stworzył eksponaty dla muzeum... pod wodą.
Celem tego projektu jest zwrócenie uwagi społeczeństwa na problemy ochrony środowiska, szczególnie, zanieczyszczenia oceanów.






http://www.meteoprog.pl/pl/news/23183/

Pomysł na rzeźby bardzo ciekawy, jednakże nie rozumiem tego typu walki o ekologię,
jeśli takimi rzeźbami zaśmieca się właśnie ocean.
Gdyby to było pokazane w jakimś ogromnym oceanarium i każdy mógłby sobie obejść, obejrzeć i wysnuć wnioski...
ta idea byłaby ciekawa, gdyby tak wpuścić plamę ropy, wrzucić trochę foliowych reklamówek, i różnych śmieci...

Ale taka forma jest tylko kolejną atrakcją dla tych, którzy będą przypływać, robić fotki i słono bulić za takie atrakcje...

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ekologia
PostNapisane: 20 paź 2011, 18:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://marucha.wordpress.com/2011/10/20 ... -na-alarm/

Brak pszczół = głód w Europie. Oto jeden z rezultatów napędzanej przez żydomasonów światowej rewolucji.

Kopia artykułu:

Grozi nam niedobór żywności? UE bije na alarm.
Posted by Marucha w dniu 2011-10-20 (czwartek)

„Puls Biznesu”: Zwiększona śmiertelności pszczół zagraża produkcji żywności i stabilności w środowiska w Unii Europejskiej. Bruksela przyjęła raport wzywający władze UE i rządy do zwiększenia wysiłków i nakładów na rzecz ochrony pszczół.
W Polsce pod tym względem nie jest dobrze, chociaż lepiej niż w innych krajach. Największy niedobór pszczół odczuwalny jest w Niemczech, Francji czy Włoch. U nas – jak poinformował gazetę Tadeusz Sabat, prezydent Polskiego Związku Pszczelarskiego – żyje obecnie ok. 890 tys. rodzin pszczelich, a powinno ich być 2 mln. Np. w Niemczech żyje ich tylko ok. 720 tys., a powinno być 5 mln.
Zdaniem ekspertów, najważniejszą przyczyną wymierania pszczół jest stosowanie w rolnictwie toksycznych dla nich typów pestycydów.
Szacuje się, że 84 proc. gatunków roślin i 76 proc. produkcji żywności w Europie zależy od zapylania przez pszczoły. 600 tys. mieszkańców UE żyje z sektora pszczelarskiego.
http://wiadomosci.onet.pl

Jedyna nadzieja w dobroczyńcach ludzkości, jak firma „Monsanto”. Mamy nadzieję, iż już niedługo opatentują i wdrożą do produkcji genetycznie modyfikowane pszczoły, niewrażliwe na pestycydy i produkujące wspaniały miód o smaku melasy buraczanej – admin.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ekologia
PostNapisane: 30 sty 2012, 23:19 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/20 ... e-pszczol/

Czy po wymordowaniu pszczół naturalnych zastąpią je te opatentowane przez koncern Mosanto? Czy odtąd rolnicy będą musieli słono płacić ogólnoświatowemu właścicielowi jedynych pszczół na Ziemi za zapylanie roślin?

Kopia artykułu:

Korporacja Monsanto planuje stworzenie specjalnie zmodyfikowanych genetycznie pszczół
30 Styczeń 2012Dodaj komentarzPrzeskoczenie do uwag

http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/korpo ... ie-pszczol

Znana korporacja biotechnologiczna Monsanto, lider w produkcji nasion i pestycydów potrzebnych do upraw GMO planuje nowy obszar działalności. Są nim specjalnie zmodyfikowane genetycznie pszczoły, które będą odpowiadać za zapylanie zbiorów.
Na łamach portalu zmianynaziemi.pl od jakiegoś czasu poruszamy kwestie tajemniczych śmierci całych kolonii pszczół. Zjawisko to występuje praktycznie na całym świecie. Objawia się to tym, że całą kolonia wylatuje z ula i nigdy nie wraca. Pszczelarze uważają, że winne temu mogą być opryski chemiczne na przykład rzepaku, ale też innych roślin. Zwykle powinny być one wykonywane po zmroku, kiedy owady nie latają jednak często są wykonywane w ciągu dnia i to przyczynia się do masowych śmierci tych pożytecznych owadów.

Są też teorie twierdzące, że przyczyną śmierci pszczół są same rośliny GMO, które potrafią produkować pestycydy. Taka roślina jest po prostu chemicznym mutantem, który poprzez zdolność produkowania trujących dla owadów środków może powodować masową śmierć pszczół. Oczywiście oficjalnie nikt tego nie przyzna, ale pszczelarze to właśnie sugerują.

Korporacja biotechnologiczna Monsanto podobno pracuje nad rozwiązaniem „problemu z pszczołami”. W ostatnich dniach w Internecie pojawiły się doniesienia na temat postępów w produkcji zmodyfikowanych genetycznie pszczół, które będą w stanie pełnić funkcje podstawowego zapylacza roślin bez ryzyka śmierci w wyniku zatrucia tym, co te rośliny emitują. Nie ma na ten temat potwierdzonych dowodów, są tylko przecieki, więc nie ma pewności ile jest w nich prawdy. To jednak wydaje się całkiem sensowne rozwiniecie palety produktów biotechnologicznych.

Podpisane przez Polskę 26 stycznia porozumienie ACTA również wiąże się z rynkiem biotechnologicznym. Tylko pozornie wydaje się, że dotyczy to tylko Internetu. Dotyczy to też rynku zamienników części samochodowych, rynku zamienników leków oraz rynku patentów biotechnologicznych takich jak te posiadane przez Monsanto.
Wiemy, że w USA detektywi i prawnicy tej korporacji nękają wielu rolników posądzając ich o nielegalne obsianie pól zabezpieczonymi patentami nasionami roślin. Gdy dołoży się do tego informację o skażeniu transgenicznym, jakiego dokonują te rośliny krzyżując się z niezmodyfikowanymi gatunkami staje się jasne, że uważane za przesadne stwierdzenie, iż korporacje tego typu wkrótce będą mogły powiedzieć „We own the food”, czyli „Jesteśmy właścicielem jedzenia” nie ma w sobie tak wiele przesady. Powstanie specjalnych transgenicznych pszczół może tą nierównowagę jedynie pogorszyć a ich wpływ na normalne ekosystemy może być katastrofalny.

Źródło:
http://beforeitsnews.com/story/1669/347 ... r-Bee.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ekologia
PostNapisane: 21 mar 2012, 08:04 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31678
Terminal na ekologicznej bombie

Otwarty wczoraj z wielką pompą przez rosyjski koncern Transnieft największy na Bałtyku terminal naftowy w porcie Ust-Ługa koło Petersburga jest wielkim zagrożeniem dla środowiska naturalnego.

Terminal zbudowano na terenie osuwiskowym, co w każdej chwili grozi uszkodzeniem instalacji transportujących ropę i skażeniem na niespotykaną skalę Morza Bałtyckiego. Alarm podnieśli naukowcy i ekolodzy z Niemiec, których zaniepokoiły duże osunięcia ziemi, jakie miały miejsce na terenie terminalu w listopadzie ubiegłego roku. Z tego powodu opóźniono nawet otwarcie naftowego portu. Kathrin Klinkusch, rzecznik prasowy Towarzystwa Ochrony Środowiska Naturalnego (Naturschutzbund Deutschland NABU), powiedziała w rozmowie z "Naszym Dziennikiem", że jej organizacja posiada informacje dowodzące, iż terminal Transnieftu stanowi poważne zagrożenie dla regionu Morza Bałtyckiego. W specjalnym oświadczeniu towarzystwo stwierdza, że otwarcie terminalu w Ust-Łudze odbywa się z pogwałceniem wszelkich zasad bezpieczeństwa, bowiem nastąpiły tam osunięcia ziemi, które uszkodziły dużą część instalacji terminalu. Fakt ten zaś ukrywa się przed opinią publiczną. NABU ostrzega, że w przypadku dalszych osunięć ziemi nastąpi niekontrolowane zburzenie infrastruktury portowej, co z kolei spowoduje gigantyczny wyciek ropy naftowej do morza. W takich okolicznościach Morze Bałtyckie uległoby całkowitej degradacji. Okazuje się, że przed takim ryzykiem ostrzega wielu naukowców wskazujących na to, że terminal zbudowano na bardzo niestabilnym gruncie i osunięcia ziemi nie są tam niczym wyjątkowym.
Lei Miller, prezes NABU, mówi, że Rosja lekceważy jakiekolwiek zasady bezpieczeństwa i nie zważa na zagrożenie dla środowiska naturalnego. - Otwierając bałtycki terminal, Moskwa chce jedynie wzmocnić swoją geopolityczną siłę jako eksportera ropy naftowej. To tylko interesy polityczne i nikt tam nie zwraca uwagi na bezpieczeństwo Morza Bałtyckiego - powiedział Miller. Dodał, że oczywisty jest fakt, iż budując terminal w Ust-Łudze, Rosja, tak jak w przypadku gazu, teraz dąży do całkowitej dominacji w eksporcie ropy naftowej. Zarzuty fuszerki budowlanej potwierdza Jens Siegert z Fundacji Heinricha Boella w Moskwie. - Rosjanie budowali ten terminal niefachowo i nieprofesjonalnie, czego skutkiem są liczne niedoróbki, na tyle poważne, że Bałtykowi grozi wielka katastrofa ekologiczna - powiedział Siegert. Powodem budowlanej fuszerki jest korupcja i niestosowanie odpowiednich materiałów budowlanych.
Polskie władze tym tematem się nie interesują, chociaż rosyjski dziennik "Kommiersant" opisał problem, twierdząc, że terminal w Ust-Łudze był budowany bez respektowania przepisów budowlanych. Rosjanom jednak się spieszyło, bo chcieli jak najszybciej uruchomić transport ropy do Niemiec tankowcami z całkowitym ominięciem ropociągu "Przyjaźń" biegnącego przez Białoruś i Polskę. Niemieckie władze oficjalnie tego nie mówią, ale po cichu przyznają, że w ten sposób Moskwa zamierza całkowicie wyeliminować Polskę z tranzytu tego surowca.

Waldemar Maszewski, Hamburg

http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=sw05.txt


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ekologia
PostNapisane: 03 kwi 2012, 09:44 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31678
Przydatne ekologiczne rozwiązania w domu

Powstający w podwrocławskiej Długołęce wysoko energooszczędny dom LUMINA HOUSE ma na celu propagowanie wśród indywidualnych inwestorów nowoczesnych rozwiązań w budownictwie. Łączy on działanie nowoczesnych systemów, które pozwalają oszczędzać energię, a także aktywnie ją pozyskiwać ze źródeł odnawialnych. O zagospodarowaniu wody deszczowej oraz zaletach przydomowej oczyszczalni ścieków opowiada Pan Jerzy Mikulski z Polskiej Wody Deszczowej Sp. z o.o.

ARCHIPELAG: Dlaczego warto zainwestować w system odzysku wody deszczowej? Jakie są największe korzyści z posiadania tego typu instalacji?

Jerzy Mikulski: Wodę deszczową mamy za darmo, jednak musimy zapłacić za odprowadzenie jej do kanalizacji. Woda pitna sukcesywnie drożeje, a w gospodarstwie domowym ponad połowę zużywanej wody możemy zastąpić pochodzącą z dachu odpowiednio przefiltrowaną i zgromadzoną wodą deszczową. To już podwójna korzyść. Taka woda (przysłowiowo „miękka”) świetnie nadaje się do spłukiwania toalet, prania, prac porządkowych, mycia samochodu i podlewania ogrodu. Ponadto pozostaje w miejscu opadu, co zapobiega m.in. obniżaniu się poziomu wód gruntowych, powodziom, czy przeciążeniom kanalizacji burzowej.

Jak przebiega proces odzysku wody deszczowej w domu LUMINA HOUSE?

W LUMINIE HOUSE, wykorzystując kompleksowe rozwiązania niemieckiej firmy GRAF, zastosowano dwojaki sposób odzysku wody deszczowej – z dachu i z parkingu (tzw. woda „szara”). Woda z dachu dostaje się do rynien i poprzez rury spustowe doprowadzana jest rurami ułożonymi pod ziemią, poprzez studnie rewizyjne do podziemnego zbiornika wody deszczowej, gwarantującego poprzez stałą, niską temperaturę i brak dostępu światła słonecznego wysoką jakość wody. Następnie deszczówka jest filtrowana za pomocą samoczyszczącego się filtra znajdującego się w zbiorniku i dzięki pompie umieszczonej w zbiorniku (brak hałasu w domu) doprowadzana zostaje przewodami tłocznymi do instalacji wewnątrz budynku, gdzie jest wykorzystywana do spłukiwania toalet i prania. W przypadku długotrwałej suszy, niedobór wody jest uzupełniany w zbiorniku wodą pitną w sposób automatyczny. W razie bardzo obfitych opadów nadmiar wody zostaje odprowadzony do przepompowni i stąd dalej do układu rozsączania.

Na czym dokładnie polega recykling wody „szarej”?

Woda z terenu parkingu poprzez wpusty uliczne trafia do separatora związków ropopochodnych, skąd po podczyszczeniu kierowana jest do zbiornika wody szarej. Zastosowanie separatora jest istotne, ponieważ w wodzie z parkingu mogą znaleźć się wycieki z samochodów. Separator wyłapuje je, filtruje wstępnie wodę i dopiero wtedy woda wpływa do zbiornika. Woda z tego zbiornika może być wykorzystywana do podlewania ogrodu, czy prac porządkowych. W przypadku niedoboru wody jest ona uzupełniana ze zbiornika wody deszczowej. Z nadmiarem wody postępuje się identycznie, jak przy zbiorniku wody deszczowej.

Jakie urządzenia wchodzące w skład systemu odzysku wody deszczowej zastosowano w domu LUMINA HOUSE?

W gruncie zostały umieszczone 2 zbiorniki typu CARAT firmy GRAF o pojemności 3750 litrów każdy, wyposażone w filtr i pompę. Zbiornik na wodę „szarą”, ze względu na jego usytuowanie (parking, przejazd), wykonany został w wersji przystosowanej do przenoszenia dużych obciążeń (ruch samochodów ciężarowych). Zbiorniki połączone są systemem rur ze studniami rewizyjnymi, przepompowniami i instalacją zasilającą wewnątrz budynku. Układ rozsączania jest zbudowany ze skrzynek rozsączających firmy GRAF typ 300. Są to skrzynki typu ciężkiego (przystosowane do przenoszenia dużych obciążeń) o wysokiej zdolności rozsączania (rozsączanie w trzech kierunkach), poprzez które nadmiar wody jest odprowadzany do gruntu. Obsługa instalacji jest bardzo prosta, gdyż dzięki zaawansowanemu sterowaniu wszystkie czynności odbywają się automatycznie (łącznie z czyszczeniem filtra i rezerwowym dopuszczaniem wody pitnej, a także ochroną pompy przed suchobiegiem). Dzięki wskaźnikowi poziomu wody w zbiorniku, możemy w sposób świadomy decydować o jej zużyciu. Układ automatyki posiada unikalną funkcję integracji z instalacją inteligentnego budynku.

Na jakim etapie budowy warto pomyśleć o instalacji systemu odzysku wody deszczowej i o czym należy pamiętać, decydując się na jego zastosowanie?

O zastosowaniu systemu odzysku wody deszczowej należy pomyśleć już na etapie projektowania budynku i zagospodarowania terenu. Najczęściej dysponujemy odpowiednią powierzchnią na działce tak, aby zmieściły się zbiorniki i system rozsączający, należy jednak znać poziom występowania wody gruntowej oraz rodzaj gruntu (ważne przy doborze układu rozsączania i typu zbiornika). Następnie projektuje się rozkład urządzeń w terenie i przewody doprowadzające deszczówkę do punktów poboru wewnątrz i na zewnątrz budynku. Wszystkie elementy systemu znajdują się pod ziemią, nie wpływają więc negatywnie na wygląd naszej posesji i jedynie w niewielkim stopniu ograniczają sposób ostatecznego zagospodarowania powierzchni działki. Wykorzystanie wody deszczowej w domu wymaga wykonania dodatkowej instalacji rozprowadzającej deszczówkę – nie wolno jej łączyć z instalacją wody pitnej.

Oprócz systemów zagospodarowania wody deszczowej w LUMINIE HOUSE zastosowano również biologiczną oczyszczalnię ścieków. Jakie są jej zalety?

Ścieki sanitarne z budynku będą odprowadzane do przydomowej biologicznej oczyszczalni ścieków, skąd po neutralizacji będą rozsączane w gruncie poprzez system tuneli rozsączających. Proces oczyszczania przebiega w sposób całkowicie biologiczny, bez użycia jakichkolwiek dodatkowych preparatów. Jest on w pełni kontrolowany, przyjazny w obsłudze i dający 99% oczyszczenia ścieków. W LUMINIE HOUSE zastosowana została oczyszczalnia również firmy GRAF typu MBBR PICOBELLL ze zbiornikiem typu CARAT o pojemności 3750 litrów oraz tunelami rozsączającymi typu 300. Jest to nowatorskie rozwiązanie (na bazie składanych zbiorników CARAT o dowolnie kształtowanych przegrodach wewnętrznych,) posiadające znak CE, który gwarantuje spełnienie rygorystycznych wymagań Unii Europejskiej w tym zakresie.

Inwestorzy coraz częściej wybierają domy wyposażone w ergonomiczny układ funkcjonalny, które oszczędzają energię, a przy tym są przyjazne dla środowiska naturalnego, czy potwierdza Pan te trendy?

Tak, my również cieszymy się, że świadomość ekologiczna w naszym kraju rośnie. Mamy nadzieję, że dom LUMINA HOUSE, dzięki zastosowanym w nim systemom, jeszcze bardziej zwiększy wrażliwość ludzi na konieczność wykorzystania odnawialnych źródeł energii oraz innych, równie cennych zasobów naturalnych m.in. wody.


Źródło i fot.: www.portal-prasowy.pl

http://www.ekonews.com.pl/pl/201,310,99 ... _domu.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ekologia
PostNapisane: 16 maja 2012, 13:47 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://nauka.wiara.pl/doc/1155241.Ziemi ... pazernosci

Jak można dbać rzetelnie o środowisko naturalne, gdy ludzkość obrzucana jest takim ekobełtkotem, jak ten wykazany w tym artykule.

Kopia artykułu:

Ziemia nie zniesie naszej pazerności
DODANE 2012-05-15 11:45

Ludzkość konsumuje dziś o 50 proc. więcej, niż Ziemia może nam zapewnić, Polacy - o ponad 100 proc., co stawia nas na 45. miejscu wśród 148 państw. Jeśli nic się nie zmieni, w 2030 r. ludzie będą potrzebowali ponad dwóch planet, aby przetrwać - ostrzega WWF.
Ziemia nie zniesie naszej pazerności JAKUB SZYMCZUK/GN
Jeśli nie ograniczymy konsumpcji i nie zmienimy codziennych nawyków, Ziemia nie będzie w stanie nas utrzymać - alarmuje organizacja ekologiczna WWF, która przygotowała kolejny raport nt. stanu środowiska na świecie, "Living Planet Report". Wynika z niego, że ludzkość konsumuje dziś o 50 procent więcej, niż Ziemia jest w stanie wyprodukować, a Polacy - o ponad 100 proc., co plasuje nas na 45. miejscu w grupie 148 państw. "Jeżeli ten trend zostanie utrzymany, w 2030 roku będziemy potrzebować więcej niż dwóch planet, aby ludzkość mogła przetrwać" - czytamy w informacji prasowej, przesłanej we wtorek PAP.
Efekty nadmiernej eksploatacji planety widać już dziś. Na podstawie danych zbieranych od 1970 r., a dotyczących stanu zachowania ponad 9 tys. populacji 2 688 gatunków ssaków, ptaków, gadów, płazów i ryb - wiemy, że ich liczebność zmniejszyła się w skali globalnej o jedną trzecią.
Wysokość strat zależy od części świata. Najgorzej jest w strefie tropikalnej, gdzie dramatycznie ubywa gatunków (dane mówią aż o 60 proc.), co wynika z ogromnej, ogólnej różnorodności biologicznej tych obszarów i z faktu, że w ostatnich dziesięcioleciach niszczenie lasów równikowych przyspiesza. Nieco inaczej jest w strefie umiarkowanej, gdzie niektórych gatunków przybywa, głównie dzięki działaniom ochronnym na rzecz zagrożonych zwierząt - informuje WWF.
Tym, co powoduje niszczenie siedlisk i związane z nim wymieranie gatunków, jest wzrost tzw. śladu ekologicznego, związanego z aktywnością ludzi. To, jak mocno odciska się ten ślad, zależy m.in. od wzrostu liczby ludności, poziomu konsumpcji na osobę i sposobu wykorzystania zasobów naturalnych. Liczą się też emisje dwutlenku węgla (związane z działalnością ludzi), wielkość pól przeznaczonych pod uprawy i hodowlę, ilość drewna pozyskiwanego z lasów oraz poławianych ryb i owoców morza, a także budowa infrastruktury.
Ekolodzy podkreślają, że można jeszcze odwrócić trendy, które grożą wyeksploatowaniem Ziemi. Można zmienić nasze codzienne zachowania w wielu dziedzinach życia, ucząc się oszczędnie korzystać z zasobów Ziemi. "Ograniczajmy czynności związane z emisją dwutlenku węgla, jedzmy żywność, które powstała w sposób przyjazny dla środowiska, kupujmy produkty z ekologicznym certyfikatem. Bez względu na to, pod jaką szerokością geograficzną mieszkamy, możemy mieć wpływ np. na obniżenie emisji gazów cieplarnianych i ocalenie tropikalnych lasów, nie kupując tropikalnego drewna bez certyfikatu FSC" - sugerują autorzy raportu.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 47 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 6 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /