Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 48 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Ekologia
PostNapisane: 16 mar 2019, 16:36 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31706
Pseudo ekologom pod zastanowienie. Tu jest pole dla waszej działalności, a nie czepianie się o Mierzeję Wiślaną, czy o ratowanie Puszczy Białowieskiej od kornika.
Ale tego wam nikt palcem nie nakazał, żaden polityk nie wysłał was na ten front, więc siedzicie jak myszy pod miotłą i czekacie na kolejne zlecenie.


Katastrofa ekologiczna na Bałtyku

Docierające do mnie informacje wskazują na niespotykany dotychczas drastyczny spadek populacji dorsza – napisał minister gospodarki morskiej Marek Gróbarczyk w liście do unijnego komisarza Karmenu Velli.

„Jesteśmy świadkami postępującej katastrofy ekologicznej w basenie Morza Bałtyckiego. Docierające do mnie informacje wskazują na niespotykany dotychczas drastyczny spadek populacji dorsza. Naukowcy alarmują, że rekrutacja młodych osobników dorsza znajduje się obecnie na poziomie kilku sztuk, co będzie powodowało brak całych roczników tego gatunku, a w nieodległej perspektywie zmierza do jego wyginięcia” – napisał Gróbarczyk w liście do komisarza UE ds. Środowiska, Gospodarki Morskiej i Rybołówstwa.

Minister poinformował, że w związku z tą sytuacją polski rząd podjął działania ratunkowe w postaci: utrzymania okresów i obszarów ochronnych dla tarlisk dorsza; wprowadzenie zakazu trałowania w obszarze 6 mil morskich od polskiego Wybrzeża; wprowadzenie kwot połowowych dla dobijaka i tobiasza – gatunków ryb będących jednym z podstawowych źródeł pokarmu dla dorsza. Ponadto dokonane zostały zmiany procedur kontrolnych wykonywania rybołówstwa.

Gróbarczyk zaznaczył, że Polska od 2015 r. domaga się wprowadzenia radykalnego obniżenia kwot połowowych dorsza w Morzu Bałtyckim, wskazując na fatalną strukturę ilościową i jakościową tego gatunku.

Zdaniem resortu, podnoszenie kwot połowowych gatunków pelagicznych, m.in. śledzia i szprota, potęguje problem, doprowadzając do załamania łańcucha pokarmowego dorsza.

„Jest dla nas zdumiewające, że państwa skandynawskie, a w szczególności Szwecja wielokrotnie odrzucały nasze starania o wprowadzenie wspólnych okresów i obszarów ochronnych tarlisk dorsza. Tożsame stanowisko wyrażane było także przez Radę Państw Morza Bałtyckiego (BALTFISH), które argumentowano brakiem związku przyczynowego pomiędzy okresami ochronnymi tarlisk dorsza a stanem jego populacji, co było z gruntu nieprawdziwe” – czytamy w liście przesłanym w piątek do PAP.

„Na sugestie strony polskiej dot. wprowadzenia jednolitej dla całego akwenu Morza Bałtyckiego polityki ochronnej, polecono stosowanie instrumentów ochronnych jedynie na obszarze polskim, bez ingerencji w strefy ekonomiczne innych państw. Polityka ta jest wyrazem skrajnej nieodpowiedzialności bądź przemyślanych działań, obliczonych na krótkoterminowy zysk wybranych grup interesu” – ocenił Gróbarczyk.

„Jednym z elementów nowej polityki UE powinno być radykalne obniżenie połowów obejmujące wszystkie państwa regionu Morza Bałtyckiego, przy jednoczesnym zabezpieczeniu finansowym rybaków, poprzez wykorzystanie środków z obecnej oraz kolejnej perspektywy finansowej Europejskiego Funduszu Morskiego i Rybackiego. Rekompensaty powinny być udzielane za czasowe wstrzymanie działalności połowowej do momentu odbudowania zasobów żywych Morza Bałtyckiego” – podkreślił w liście Gróbarczyk.

RP, PAP

https://naszdziennik.pl/ekonomia-gospod ... ltyku.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ekologia
PostNapisane: 30 wrz 2019, 19:04 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31706
Ukrócić ekoterroryzm

Rolnicy chcą ochrony przed bezprawnymi działaniami aktywistów „ekologicznych”.

Hodowcy wielokrotnie zwracali uwagę na problem skandalicznych nadużyć ze strony ekoterrorystów. Dochodziło do sytuacji, w których przedstawiciele tzw. organizacji ekologicznych wchodzili na prywatną posesję i rekwirowali zwierzęta pod rzekomym zarzutem ich zaniedbywania. – Nie tylko rolnicy, ale wszyscy posiadacze zwierząt – głównie tych rasowych – mają problemy z tzw. organizacjami prozwierzęcymi. Nasze propozycje idą w tym kierunku, aby zwierzęta, które są odbierane – jeśli zostanie stwierdzone, że dokonało się to bezpodstawnie – wracały do swoich prawowitych właścicieli na podstawie decyzji administracyjnej, a nie długotrwałego i kosztownego procesu cywilnego – mówi „Naszemu Dziennikowi” Jarosław Sachajko (ruch Kukiz’15), przewodniczący sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, jeden z inicjatorów projektu ustawy mającej chronić rolników przed bezprawnymi działaniami ekoterrorystów.

Zabranie zwierzęcia rolnikowi lub hodowcy obecnie jest bardzo proste. Wystarczy decyzja „upoważnionego przedstawiciela organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt”. Gdy uzna on, że inwentarz jest przetrzymywany w niewłaściwych warunkach bytowania, rolnikowi jest odbierana jego własność. – Takie poważne narzędzie dano tzw. ekologom. Ale jeżeli właściciel walczy o swoje prawa i udowodni, że odebrano mu zwierzęta bezpodstawnie, to zaczyna się dla niego droga przez mękę. Musi wejść na ścieżkę cywilną, wiąże się to z dodatkowymi kosztami i długotrwałym procesem – zwraca uwagę Jarosław Sachajko.

Problem z nadużyciami ze strony ekologicznych aktywistów zauważa także Krzysztof Przedpełski z Krajowej Rady Izb Rolniczych.

W ocenie Krzysztofa Przedpełskiego, system powinien być uszczelniony. Dzisiaj podstawą do uzyskania możliwości odebrania zwierzęcia jest status organizacji prozwierzęcej. – Zastanawiającym i dyskusyjnym jest brak w ustawie jakichkolwiek wymogów dla organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt. Praktycznie każda organizacja może wpisać sobie taką działalność – zaznacza w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” przedstawiciel KRIR.

Rafał Stefaniuk

https://naszdziennik.pl/ekonomia-polska ... oryzm.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ekologia
PostNapisane: 27 lis 2019, 20:05 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31706
Ekologizm, jakby nie patrzeć, to ideologia, ale to też kultura, kultura idiotów.
Bo tylko idiota może uwierzyć w czyste intencje tzw. ekologów troszczących się o korniki w Puszczy Białowieskiej, czy o zwierzątka z Doliny Rospudy, czy o ilość posiadanych dzieci, czy też o gazy pochodzące z układów pokarmowych, itd.
Tylko gdzie są ci ekolodzy gdy trzeba mówić, gdy trzeba głośno krzyczeć, gdy trzeba protestować, gdy trzeba zabraniać np. przemysłowego zatruwania żywności, chemizacji lecznictwa, masowej produkcji odzieży ze szkodliwych materiałów, szczepienia niemowląt substancjami celowo zawierającymi związki wysoce szkodliwe, itd.
Tylko idiota może dostrzegając problemy wskazane mu przez media nie dostrzegać problemów przemilczanych przez te same media.


Ruch ekologiczny – współczesna pseudoreligia?

Ekologizm to całościowy światopogląd noszący znamiona religii. Jego zwolennicy oferują własną wizję raju i upadku, a także kodeks moralny, rytuały i proroków, a nawet obraz końca świata.

Ekologizmu nie należy mylić z ekologią, czyli nauką badającą funkcjonowanie przyrody i jej strukturę. Ekologizm bowiem w swej skrajnej postaci jawi się wręcz jako ruch quasi‑religijny. Co więcej, wiele jego aspektów dotyka kwestii obecnych także w chrześcijaństwie, choć postawionych na głowie. Znajdziemy tu wszak miejsce na moment upadku niszczącego pierwotny raj – acz chodzi w nim o coś zupełnie innego niż u chrześcijan, jako że dla ekologistów korzeń wszelkiego zła stanowi industrializacja. Przemysł, nowoczesna technologia, wzrost liczby ludności – a więc to, co rozumiemy przez czynienie sobie ziemi poddaną (Rdz 1, 28) – w ich optyce oznacza odwrót od rzekomej złotej ery harmonii z naturą. To, co powszechnie nazywa się postępem cywilizacji, dla wyznawców ekoreligii stanowi regres.

Ekologistyczne grzechy
Ekologiści mają nie tylko swój raj utracony, lecz również system nakazów i zakazów o charakterze moralnym. Do tych ostatnich coraz częściej należy choćby latanie samolotem czy spożywanie mięsa. Za szczególnie poważny grzech uznają ekologiści posiadanie dzieci, a w każdym razie licznego potomstwa. To zaś nic innego jak odwrócenie Bożego nakazu z Księgi Rodzaju: Bądźcie płodni (Rdz 1, 28).

Jeden z guru radykalnej ekologii, Paul Ehrlich mówił o zagrożeniu bombą P, czyli bombą populacyjną. Mawiał on, że Ziemia ma raka, tym rakiem jest człowiek. Z kolei w Programie ekologii głębokiej Arne Naessa i George’a Sessionsa z roku 1984 czytamy, że rozwój ludzkiego życia jest zgodny z substancjalnym obniżeniem ludzkiej populacji. Rozwój nieludzkiej populacji wymaga takiego obniżenia. Polityka musi zostać zmieniona.

Czyż więc można się dziwić, że – zdaniem wyznawców ekoreligii – dzieci to najgorsza rzecz, jaką można zrobić dla środowiska (jak deklaruje Verena Brunschweiger, była posłanka niemieckiej SPD, a obecnie nauczycielka)? Przecież jedno dziecko mniej – jak twierdzi Sarah Harper z Uniwersytetu w Oxfordzie – ogranicza ślad węglowy powstały wskutek działań rodzica o 58 ton dwutlenku węgla rocznie…

Jakie środki posłużą do realizacji tych planów radykalnych ekologistów? Bezsprzecznie grzeszne z chrześcijańskiego punktu widzenia. Trudno wszak wyobrazić sobie dążenie do radykalnego obniżenia populacji ludzkiej bez uciekania się do aborcji czy choćby antykoncepcji.

Tymczasem – jak zauważa w książce Świadek wieku Alain Besancon – dwie wielkie ideologie XX wieku stawiały sobie cele eksterminacyjne: nazizm dążył do zniszczenia narodu żydowskiego, a następnie Słowian, natomiast komunizm – tych, których posiadł duch kapitalizmu, a to mogli być dokładnie wszyscy. Myśl o masowym ograniczeniu liczby ludności nie była od razu oczywista. Wynikało to raczej logicznie z rozwoju tych ideologii. Tymczasem skrajni Zieloni, owi wyznawcy „głębokiej ekologii”, mówią po prostu, iż skoro Ziemię zamieszkuje sześć miliardów ludzi, to jest ich zdecydowanie za dużo. Powinno bowiem być sześćset milionów. Oznacza to, że należałoby zabić dziewięćdziesiąt procent ludzkości lub pozwolić im umrzeć. Aby, rzecz jasna, oswobodzić Ziemię.

Nakazy i rytuały
Ekologizm to jednak nie tylko zakazy, lecz także nakazy, rytuały. Używanie ekologicznych środków transportu czy jedzenie ekoproduktów to „dobre uczynki” ekologistów. Wśród ekonakazów (i rytuałów zarazem) kluczową rolę odgrywa segregacja śmieci. Nie chodzi tu jedynie o samo segregowanie – może słuszne, a może i nie. Sęk w tym, że recycling staje się swego rodzaju papierkiem lakmusowym moralności. Osoby niespełniające tego nakazu narażają się na moralne oburzenie ze strony purytańskich strażników nowej moralności. W Nowym Wspaniałym Świecie Ekologicznym kluczowym probierzem etyki staje się śmietnik. Kto nie segreguje, niech lepiej przemyka się czarną nocą, najlepiej w masce chroniącej przed złym okiem sąsiada (i śmietnikowych kamer)!

Ekologistyczny ascetyzm
Religia ekologizmu wzywa więc do postawy quasi-ascetycznej, polegającej na ograniczeniu się do konsumpcyjnego minimum. Chodzi o ascetyzm w pełni altruistyczny (dla planety!), a tym samym beznadziejny (niewiele zmienia i nie daje wiecznej nagrody). Ascetyzm ten oferuje człowiekowi poczucie moralnej wyższości, lecz w istocie poniża go i wykorzystuje. Jednostka zerem, jednostka bzdurą – skądś już to znamy. A skąd? Z poematu Włodzimierz Iljicz Lenin Władimira Władimirowicza Majakowskiego.

Wizja końca
Ekologiści – podobnie jak wyznawcy tradycyjnych religii – wierzą również w wizję końca. Ten zaś – jak przekonują – nastąpi już wkrótce. Myślenie w kategoriach bliskiej „apokalipsy” – jeśli nie miarkowane chrześcijańską nadzieją i miłością – sprzyja postawie fanatycznej i rzeczywistemu oddzielaniu się od ludzi. Krótko mówiąc: sprzyja mentalności sekciarskiej. To także stanowi antytezę katolicyzmu (katolicki – znaczy powszechny!). Oto kolejna ponura pieśń dobiegająca z głębin Mordoru.

A Pan Bóg?
Na koniec jeszcze jedna kwestia – gdzie we współczesnej ekoreligii miejsce dla Boga? Odpowiedzmy krótko: a czyż Ziemia nie pełni Jego roli? Już samo określenie „Matka Ziemia” świadczy o jej personifikacji, prostą drogą zmierzającej ku deifikacji.

Nie, to zbyt daleko posunięte twierdzenie – ktoś zaoponuje, dowodząc, że ekologizm to raczej zastępcza forma kultu dla niewierzących, słabo wierzących bądź wierzących nietradycyjnie. Czyż nie skłaniają się ku niemu często ludzie powtarzający za bohaterem Tako rzecze Zaratustra Fryderyka Nietzschego: wreszcie, abym wam, przyjaciele, całkowicie me serce objawił: jeśliby bogowie byli, jakżebym ja zniósł, abym bogiem nie był! A więc nie ma bogów?

W pewnym sensie tak – ekologizm staje się kultem dla tych, którzy kultem gardzą i nie chcą go praktykować. Problem w tym, że religijność stanowi część ludzkiej natury. Odrzucając Boga, człowiek z miejsca zaczyna czcić pieniądze, gwiazdy rocka, gwiazdy na niebie, ideologie polityczne, siebie samego, albo… Ziemię. Chętniej nazwie się ateistą, gdyż to brzmi dumniej niż poganin. Niewiele to jednak zmienia.

Marcin Jendrzejczak – dziennikarz, publicysta, doktor historii myśli politycznej. Autor książki Kulturowe korzenie demokratycznego kapitalizmu według Michaela Novaka.

https://www.pch24.pl/ruch-ekologiczny-- ... 7,pch.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 48 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /