Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 119 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Żydzi
PostNapisane: 18 kwi 2013, 18:33 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://marucha.wordpress.com/2013/04/05 ... -o-zydach/

Sławni ludzie o Żydach
Posted by Marucha w dniu 2013-04-05 (piątek)

Artykuł pochodzi, jeśli się nie mylimy, z nieistniejącej już witryny Klimona Sołowieckiego:
http://solowiecki.boom.ru gdzieś z początku lat 2000-nych.
Kopie jego są jednak dostępne na Internecie. Poniższą zaczerpnęliśmy ze strony:
http://upadeknarodu.cba.pl/cytaty.html
Admin


Naród żydowski podlega, jak wiadomo, prześladowaniom, które trwają od tysięcy lat – antysemityzm istnieje od co najmniej czasów starożytnego Egiptu, a przejawiał się u Aleksandra Wielkiego, Cycerona, Franciszka Bacona, Marcina Lutra, Woltera, Denisa Diderota, George’a Washingtona, Tomasza Jeffersona, Napoleona Bonapartego itp. Lista jest bardzo długa i sięga głęboko w czasy najnowsze.
Oczywiście zjawisko zwane antysemityzmem jest wynikiem trwającego przez tysiąclecia spisku, spisku rozciągającego się na wszystkie epoki, przekraczającego zarówno granice państw i kontynentów, jak i ras i religii. Innego wyjaśnienia tego zjawiska być nie może, gdyż jak każdy rozumny i przyzwoity człowiek wie, w sporze między Żydem a antysemitą rację ma zawsze w stu procentach Żyd. Żyd reprezentuje bowiem zawsze prawdę, honor i uczciwość, a antysemita wyłącznie nienawiść, podłość i kłamstwo.
Aby wzbudzić u naszych czytelników szlachetne uczucie nienawiści i odrazy do antysemitów, pozwalamy sobie przytoczyć szereg podłych wypowiedzi pochodzących od ludzi znanych, a nawet sławnych. Oczywiście żaden z nich nie miał nawet krztyny racji.

Cycero: Żydzi należą do sił ciemności i zła. Wiadomo, jak liczna jest ich klika, jak się popierają i jaki wpływ wywierają. Jest to naród łobuzów i oszustów.

Seneka: Obyczaje tej najbardziej zbrodniczej nacji osiągnęły takie wpływy, że dosięgają wszelkich krajów.
Jezus Chrystus: Wy macie diabła za ojca i chcecie spełniać pożądania waszego ojca. Od początku był on zabójcą i w prawdzie nie wytrwał, bo prawdy w nim nie ma.

Voltaire: Dlaczego Żydzi są znienawidzeni? Jest to nieuchronny skutek ich praw. Naród żydowski ośmiela się ujawniać nieprzejednaną nienawiść do wszystkich innych narodów.

Denis Diderot:Ty zły i brutalny narodzie, podły i wulgarny ludzie, niewolnicy godni jarzma… Idźcie, weźcie swoje księgi i odejdźcie!
Maria Teresa: Nie znam gorszej zarazy dla państwa od narodu, który poprzez oszustwa doprowadził lud do stanu żebraczego.

Johann Wolfgang von Goethe: Naród żydowski nigdy nie był wiele wart… Mało posiada cech szlachetnych, a wszystkie wady razem wziąwszy innych narodów.

Franciszek Liszt: Nadejdzie dzień, gdy wszystkie narody, pośród których mieszkają dziś Żydzi, będą musiały stanąć przed problemem całkowitego ich wypędzenia – problemem życia i śmierci, zdrowia lub chronicznej choroby, pokojowej egzystencji albo nieustających niepokojów społecznych.

Stanisław Staszic: Żydostwo to letnia i zimowa szarańcza dla Polski, która zaraża powietrze zgnilizną, roznosi próżniaczego ducha swoich ojców… tam tylko się gnieździ i mnoży, gdzie próżniactwo ma ochronę.

Napoleon Bonaparte: Nie możemy skończyć pod rządami najlichszego z narodów. Żydzi to główni rabusie doby współczesnej, to sępy ludzkości.

George Washington: Oni [Żydzi] działają przeciwko nam skuteczniej, niż armie wroga… Należy żałować, iż każdy stan, dawno temu, nie przegonił ich jako dżumę społeczną i największych wrogów szczęścia dla Ameryki.

Helmut von Moltke: Żydzi zawsze i wszędzie tworzą państwo w państwie, a w Polsce stali się głęboko jątrzącą raną na ciele tego pięknego kraju.
Benjamin Franklin: W jakimkolwiek kraju by się osiedlili w większej liczbie, Żydzi demoralizowali go, niszczyli integralność ekonomiczną, segregowali się od reszty społeczeństwa, wyszydzali i podkopywali chrześcijańską wiarę, na jakiej oparty jest kraj.

George Sand: Żydzi bogactwo zawdzięczają swej prymitywnej chciwości. Ze swym hardym sercem w stosunku do innych ras chcą uczynić siebie królami świata.

Ryszard Wagner: Żydzi zdobyli wpływ na nasze życie umysłowe, co objawia się w załamaniu i sfałszowaniu naszych najwyższych tendencji kulturowych.

Jan Matejko: Wy hebrajczycy, żyjąc w naszym kraju od wieków, nie poczuwacie się do szlachetniejszych dla kraju uczynków, wynoście się!

Otto von Bismarck: Bezmyślność charakteru polskiego pod względem dóbr doczesnych czyniła zawsze z Polski eldorado dla Żydów.

Wilhelm II: Żyd nie może być prawdziwym patriotą. On jest jak złośliwy owad. Trzeba go trzymać z dala od miejsc, gdzie może czynić szkody. Nawet za pomocą pogromów.

Henry Ford: Żydzi zawsze kontrolowali biznes. Wpływ kina amerykańskiego jest pod wyłączną kontrolą Żydów, manipulujących umysłami obywateli.

Roman Dmowski: Antysemityzm to protest przeciw potędze Żydów i ich zabójczemu wpływowi na społeczeństwo europejskie.

Michał Bakunin: Marks jest Żydem, otacza go tłum zręcznych Żydów, z jedną nogą w banku, z drugą w ruchu socjalistycznym, z tyłkami usadowionymi w prasie.

Charles Lindberg: Irytują nas bardzo wpływy żydowskie na kino, prasę i radio.
Norman Davies: Wśród kolaborantów i donosicieli, jak i personelu sowieckich sił bezpieczeństwa, był szokująco wysoki procent Żydów.
Marcin Luter, The Jews and Their Lies, brw., s. 28. Cyt. za: G. W. Armstrong, The Zionists, br. i mw., s. 15. Armstrong podaje liczne cytaty ukazujące stosunek Lutra do Żydów: “Żydzi nie pracują, nie zarabiają uczciwie pieniędzy; nie pracują a my dajemy lub darujemy im je. I mają nasze dobra i pieniądze, stają się panami naszej ziemi, pomimo tego, że są na wygnaniu”; “Oni trzymają w niewoli chrześcijan w naszym kraju; (…) rozkoszują się pieniędzmi i dobrami, siedząc leniwie za piecem, żrąc i chlejąc, żyją sobie dobrze z naszej pracy, utrzymują nas i nasze gospodarstwa w niewoli przez ich przeklętą lichwę, kpią z nas i plują nam na głowy, ponieważ musimy pracować; pozwalamy im czuć się lepszymi od nas dzięki naszej pracy. Są naszymi panami i władcami, my zaś ich niewolnikami, służącymi im swoją własnością, potem i pracą! A oni zamiast dziękować nam, przeklinają naszego Pana!”. Ibidem, s. 15-16. (Czyżby za taką opinię obdarzyli go mianem heretyka? – T.K.)

Napoleon Buonaparte: “Niedawno dopiero minął ten czas, w którym rząd widział się zmuszonym położyć tamę działalności czynnej tej nieużytecznej dla francuskiej społeczności kasty żydowskiej która byłaby doszła do zupełnego zawładnięcia majątkami i nieruchomościami całych departamentów przez wzrastającą co godzina potęgę swą pieniężną środkami lichwy i z niej wypływających zastawów hypotecznych. Celem więc naszym będzie zniszczyć skłonności żydowskiej ludności, a przynajmniej wykorzenić o ile się tylko da tę niepohamowaną chęć do zatrudnień, szkodliwych nie tylko dla Francyi, ale dla całego świata, dla wszystkich krajów, dla cywilizacyi i dla porządków społecznego życia”, za: Brafmann, Żydzi i kahały, Warszawa 1914, s. 153.
M. Bakunin, Pisma wybrane, t. II, Warszawa 1965, s. 132-135: “Zauważ że wszyscy nasi wrogowie, wszyscy nasi prześladowcy są Żydami – Marks, Borkheim, Liebknecht, Jacoby, Weiss, Kuhn, Utin – należą wszyscy, z tradycji i instynktu, do tego ruchliwego i intryganckiego narodu wyzyskiwaczy i burżujów” – pisał Bakunin w liście do Richarda. Poglądy Bakunina w całej rozciągłości popierał Józef Proudhon. Zob. D. Grinberg, Ruch anarchistyczny w Europie Zachodniej1870-1914, Warszawa 1994, s. 329-330.
Prace L.Gumplowicza: Rasse und Staat z 1875, Der Rassenkampf z 1883, Soziologie und Politik z 1892: Gumplowicz, wyznawca poligenizmu, przeszedł z judaizmu na protestantyzm dopiero w wieku 40 lat. Żydowski badacz M.Mieses streszcza poglądy Gumplowicza słowami: Żydzi powinni zniknąć doszczętnie, gruntownie, bez śladu w otaczających ich społeczeństwach. M.Mieses, Z rodu żydowskiego. Zasłużone rodziny polskie krwi niegdyś żydowskiej, Wa-wa 1991, s. 93-97.

J. Trachtenberg, Diabeł i Żydzi. średniowieczna koncepcja Żyda a współczesny antysemityzm, Gdynia 1997. Praca rabina Trachtenberga, prezentująca dokładnie ten schemat myślenia, została napisana w latach 40 XX w. Trachtenberg pisze, kończąc swoją książkę: “Jakikolwiek jest ich [antysemitów przyp. H.H.] stosunek do nauk Jezusa i jego Kościoła, choćby ta jedna odrośl chrześcijańskiego, średniowiecznego fanatyzmu, jaką jest antysemityzm, decyduje o ich pokrewieństwie”; ibidem, s. 189. Z pracy Trachtenberga korzystał Goldhagen, Gorliwi kaci Hitlera. Zwyczajni Niemcy i Holocaust Wa-wa 1999. Kontynuacje opinii amerykańskiego rabina stanowi praca R. Modrasa, The Catholic Church and Antisemitism. Poland 1933-1939, SICSA 1994; Demonizing the Other: Antisemitism, Racism and Xenophobia red. R.S. Wistrich, SICSA 1999. Obie prace wydane zostały przez Vidal Sassoon International Center for the Study of Antisemitism. Studium rabina Trachtenberga jest podstawą prawie wszystkich holocaustycznych ataków na chrześcijaństwo.

Mamy nadzieję, iż nasi czytelnicy zgodnie potępią powyższe wypowiedzi i zwrócą swe oczy w kierunku prawdziwych autorytetów moralnych, jako to Władysław Bartoszewski, Bronisław Geremek, Michael Schudrich, Adam Michnik, Dawid Warszawski, Marek Edelman.

Zob. też:
http://www.polskawalczaca.com/viewtopic.php?t=4929


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żydzi
PostNapisane: 22 maja 2013, 21:09 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żydzi
PostNapisane: 25 cze 2013, 13:16 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://marucha.wordpress.com/2013/06/17 ... wahabitow/

Żydowskie pochodzenie wahabitów
Posted by Marucha w dniu 2013-06-17 (poniedziałek)

Obrazek

Amerykański departament obrony wydał tłumaczenie licznych irackich dokumentów wywiadowczych z czasów Saddama.
Jeden raport Generalnego Dyrektoriatu Wywiadu Wojskowego z września 2002r., zatytułowany „Powstanie wahabizmu i jego historyczne korzenie”, ukazuje że iracki rząd obawiał się nikczemnych celów wahabitów z Arabii Saudyjskiej, często zwanych salafistami, knujących z Zachodem w celu podminowania islamu.
Raport opiera się głównie na „Pamiętnikach Hemphera”, które szczegółowo opisują jak brytyjski szpieg na Bliskim Wschodzie, w połowie XVIIIw., nawiązał kontakt a Abdulem Wahhabem, w celu utworzenia wywrotowej wersji islamu, niesławnej wahabistycznej sekty, która stała się kamieniem węgielnym reżimu Saudów.
Ruch był czasowo zwalczany przez ottomańskie armie w połowie XIXw. Jednak z pomocą Brytyjczyków, wahabici i ich sponsorzy – Saudowie, powrócili do władzy i założyli własne państwo w 1932 r. Od tamtego czasu, Saudowie ściśle współpracowali z Amerykanami, którym winni byli ogromne bogactwa ropy za sponsoring różnych islamskich fundamentalistycznych organizacji i innych tajnych operacji, szczególnie „dzihadu” w Afganistanie. Lecz Saudowie jednocześnie używali swego potężnego bogactwa do promowania niszczycielskiej wersji islamu w różnych częściach świata, co stanowiło jedną z największych kampanii propagandowych w historii świata.
Wielu obrońców wahabitów, jako legalnego ruchu reformatorskiego islamu, próbowało zdyskredytować pamiętniki jako fałszywe. W tym np. Bernard Haykel, profesor Studiów Bliskowschodnich na Princeton University, który, bez jakiegokolwiek dowodu, zakłada iż pamiętniki napisał Ayyub Sabri Pasha.
Jednakże, gdy pamiętniki pojawiły się w latach 70. XXw., Pasha napisał swoją wersje historii już w 1888 r. Ayyub Sabri Pasha był dobrze znanym ottomańskim pisarzem i tureckim admirałem, który służył w ottomańskiej armii na Półwyspie Arabskim. Napisał kilka książek o tym regionie i jego historii, np. „Początki i rozprzestrzenianie się wahabizmu”, gdzie opisuje związki Abdula Wahhaba i jego spiski z Hempherem.
Ponadto, iracki wywiad odkrył kilka zaskakujących twierdzeń, pochodzących z prac w języku arabskim, które nie zostały przetłumaczone na angielski. Raport podsumowuje, że zarówno Abdul Wahhab i jego sponsor ibn Saud, który założył dynastię Saudów, mieli żydowskie pochodzenie.
Np. D. Mustafa Turan napisał w The Donmeh Jews [żydzi donmeh - Ussus], że Muhammad ibn Abdul Wahhab był potomkiem donmeh-żydowskiej rodziny z Turcji. Donmeh byli potomkami wyznawców fałszywego mesjasza, Sabbataja Cwi, który zaszokował żydowstwo w 1666r. przechodząc na islam. Upatrując to jako świętą tajemnicę, wyznawcy Cwiego naśladowali jego konwersję na islam, jednakże w skrytości trzymali się swoich kabalistycznych doktryn.
W Europie sabiatianom, w następnym wieku, przewodził Jakub Frank, twierdzący że jest reinkarnowanym Cwi. I, według To Eliminate the Opiate [Wyeliminować narkotyk] rabina Antelmana, należeli do nich Rotshildowie, którzy przyłożyli rękę do ufundowania bawarskich iluminatów. Społeczność donmeh w Turcji była skupiona w Salonikach, które stały się masońską gawrą. Tutaj powstał ruch młodoturków, który przyczynił się do upadku imperium muzułmańskiego Turków Ottomańskich. Jest dowód na to, że sam Ataturk, założyciel nowoczesnego państwa tureckiego, był także donmeh.
Turan utrzymuje, że dziadek Abdula Wahhaba, Sulayman, był właściwie Shulmanem i należał do żydowskiej społeczności Bursy w Turcji. Następnie osiedlił się w Damaszku i symulował wiarę islamską, ale został podobno wygnany za praktykowanie czarów. Udał się do Egiptu, ale i tam spotkał się z potępieniem więc udał się do Hidżazu, gdzie się ożenił i spłodził Abdula Wahhaba. Według raportu te same informacje znajdują się w The Donmeh Jews and the Origin of the Saudi Wahabis [Żydzi donmeh i powstanie saudyjskich wahabitów], Rifata Salima Kabara.
Twierdzenie iż rodzina Saudów ma żydowskie pochodzenie zostało opublikowanie przez Mohammada Sakhera, o którym uważa się, że został zamordowany przez reżim za swoje rewelacje. W raporcie znajdują się podobne ustalenia, lecz z innych źródeł. Według The Wahabi Movement/The Truth and Roots [Ruch wahabitów/prawda i pochodzenie] Abdula Wahhaba Ibrahima Al-Shammari, np. ibn Saud był w rzeczywistości potomkiem Mordechaia bin Ibrahima bin Mushi, żydowskiego kupca z Basry. Wydaje się, że gdy został zaproszony przez członków arabskiego plemienia Aniza, oświadczył że jest jednym z nich i podróżował z nimi do Najadu, a jego nowym imieniem stało się Markhan bin Ibrahim bin Musa.
Ponadto, Abdul Wahhab pochodził z Wahib Al-Tamimi, więc jak powiedział al Said Nasir w The History of the Saud Family [historii rodzimy Saudów], ambasador Saudów w Kairze, Abdullah bin Ibrahim al Mufaddal, zapłacił Muhammadowi Al-Tamimi 35000 [jinee – nie mam pojęcia co to było] w roku 1943, aby stworzył drzewo genealogiczne rodziny Saudów i Abdula Wahhaba i połączył je w jedno, dowodząc jednocześnie ich pochodzenia od proroka Mahometa.
Trudne może być potwierdzenie tych rewelacji. Są one jednak interesujące w świetle roli jaką odgrywa Arabia Saudyjska w odniesieniu do wspierania sił Zachodu na Bliskim Wschodzie i wszędzie indziej. Szczególnie zadziwiająca i wątpliwa jest forma islamu, jaką reprezentują wahabizm i salafizm; obecnie zaprowadza to tylko zamęt do islamskich tradycji, dzieli muzułmanów – przez co zajmują się trywialnymi utarczkami – umożliwiając prowadzenie skutecznej wojny z wyznawcami tej religii.

3 VI 2013 r.

Źródło: David Livingstone, War is crime
http://wariscrime.com/new/the-jewish-or ... -wahhabis/

Przygotował: Ussus
http://ussus.wordpress.com/2013/06/12/z ... wahabitow/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żydzi
PostNapisane: 30 lip 2013, 11:46 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://mufti.polacy.eu.org/3977/-poklos ... -festival/

"Pokłosie" z nagrodą Yad Vashem na Jerusalem Film Festival
(poleca Mufti Turbanator) Linki, cytaty, nowiny 2013.07.15 12:00 12:02

"Pokłosie" to sugestywna podróż w głąb ciemnych mroków Holocaustu - napisało o filmie jury.

Nagroda jest drugim w ostatnim czasie prestiżowym wyróżnieniem dla filmu. W czerwcu twórcy filmu odebrali Orły Jana Karskiego.

Całość: +wyborcza.pl
http://wyborcza.pl/1,75475,14277913,_Po ... ashem.html

[Rzeczywiście, kolejna nagroda dla tego filmu to kolejna sytuacja pokazująca ciemne mroki holokaustu. MT]


Skoro żydzi z premedytacją kłamią w sprawie holokaustu, to tym samym zaprzeczają, by holokaust miał miejsce. Jedynym wiarygodnym źródłem, że holokaust miał miejsce był rotmistrz Pilecki. Ale żydzi go zamordowali, i to z wyjątkowym okrucieństwem, a dziś szydzą sobie z niego i oblewają jego pamięć błotem.

Skoro więc sami żydzi twierdzą, że holokaustu nie było, więc trzeba im wierzyć. Wiemy natomiast na pewno, że w czasie II wojny światowej Niemcy i żydzi wspólnie mordowali dziesiątki milionów Słowian, głównie Polaków, a obok tego Rosjan, Ukraińców i Białorusinów. Zapewne ludobójstwo na Słowianach było głównym celem rozpętania przez żydów i Niemców II wojny światowej. Dziś sprawcy mordów z siebie robią ofiary, a ofiary czynią winnymi. Dziś kontynuują wspólnie ludobójcze dzieło, tyle, że innymi, bardziej ukrytymi i wyrafinowanymi metodami.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żydzi
PostNapisane: 05 sie 2013, 10:54 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7536
Lokalizacja: Podlasie
Antysemityzm po żydowsku

Współczesne oskarżanie Polaków o antysemityzm ma na celu ukrycie faktu, że rzeczywistą przyczyną konfliktu polsko-żydowskiego jest żydowski rasizm. Przytoczmy definicję antysemityzmu: ANTYSEMITYZM – nienawiść do Żydów, prześladowanie ich, jedna z form rasizmu, szowinizmu i nietolerancji; (W. Kopaliński, „Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych”, Wydanie XX, Wiedza Powszechna, Warszawa 1990)

Obrazek

Trzeba przypomnieć, że nastroje antyżydowskie, pojawiające się w I Rzeczypospolitej i w czasie rozbiorów, były powodowane uprawianą przez Żydów lichwą, rozpijaniem i wyzyskiem chłopów, a także przedostającymi się do wiadomości publicznej antykatolickimi bluźnierstwami rabinów. Później, także w okresie II Rzeczypospolitej, nastroje antyżydowskie miały podłoże współzawodnictwa ekonomicznego. Były prowokowane dążeniem żywiołu żydowskiego do całkowitego opanowania pewnych zawodów, a także antypolskimi działaniami określonych grup żydowskich (w tym także komunistów) w kraju i za granicą, przeciwstawiających się idei odzyskania przez Polskę niepodległości. Nastroje te nie miały jednak bynajmniej wydźwięku rasistowskiego, który nierzadko był przyczyną prześladowania Żydów w wiekach średnich w krajach Europy Zachodniej. Polska była na tym tle oazą tolerancji i nieprzypadkowo stała się państwem, w którym, w pewnym okresie żyło 75% wszystkich Żydów. Paradisus Judeorum – jak pisał jeden z rabinów.

Można więc postawić tezę, że to, co potocznie nazywano polskim antysemityzmem, a zwłaszcza to, co Żydzi chcieliby obecnie określać tym mianem, nigdy w rzeczywistości nie miało charakteru niechęci rasowej, a więc nie odpowiadało podanej wyżej definicji. W czasie okupacji niemieckiej duża rzesza Polaków, w tym także księża katoliccy i zakonnice, brała udział w niesieniu pomocy i ukrywaniu Żydów, mimo że tylko w Polsce obowiązywała kara śmierci za pomoc Żydowi. W przypadku wykrycia, obok Żydów mordowano całe polskie rodziny łącznie z małymi dziećmi, jak to miało miejsce np. w przypadku rodziny Ulmów. I nieprzypadkowo największa liczba drzewek zasadzonych w Yad Vashem – poświęconych tym, którzy ratowali Żydów – należy do Polaków. Byli również ludzie wywodzący się z obozu politycznego Narodowej Demokracji, tradycyjnie niechętnego Żydom, którzy powodowani chrześcijańskim miłosierdziem angażowali się w niesienie pomocy współobywatelom żydowskiego pochodzenia, ryzykując życiem a czasami tracąc to życie.

Po zainstalowaniu na oswobodzonych od Niemców polskich ziemiach ustroju „Polski Ludowej” kluczowe pozycje w aparacie partyjnym i państwowym objęli z nadania Stalina Żydzi – komuniści. Stali się zarówno ideologami nowego ustroju, jak i bezwzględnymi wykonawcami terroru skierowanego przeciw wszystkim uznanym za „wrogów klasowych”. Do wrogów ustroju zaliczono także żołnierzy AK i NSZ, bohaterów walki zbrojnej z okupantem niemieckim, których w sfingowanych procesach oskarżano nierzadko o kolaborację z Niemcami. I nie jest przypadkiem, że w sprawach przeciwko największym polskim patriotom, jak generał E. Fieldorf czy płk S. Skalski, śledczymi, prokuratorami i sędziami byli prawie wyłącznie Żydzi, których aktywność w dążeniu do wydania jak największej liczby wyroków śmierci wskazywała na nie tyle klasową, co rasową nienawiść do oskarżonych. Nikt z tych zbrodniarzy, łącznie z jeszcze żyjącymi do dziś, nie został dotąd osądzony.

Podsumowując – z wyjątkiem jakichś de facto zupełnie marginalnych, patologicznych przypadków, nie istnieje nic takiego, jak „polski antysemityzm”. To, co jest obecnie realnie widoczne w Polsce, to „żydowski antypolonizm” mający wszystkie cechy rasizmu.
Perfidia nieustannie ponawianych oskarżeń Polski i Polaków o antysemityzm polega na kilku prostych manipulacjach.

Sam termin jest nieadekwatny. Jak to wyżej pokazano – nie odpowiada swemu znaczeniu słownikowemu, ale jest uporczywie używany w znaczeniu, jaki mu obecnie nadają redaktorzy „Gazety Wyborczej” i podobnych jej mediów, tzn. antysemitą jest każdy, kto się Żydom nie podoba. W szczególności nie podobają się ci, którzy mają odwagę przypominać zdradziecką rolę Żydów na wschodnich terenach Rzeczypospolitej po wkroczeniu wojsk sowieckich w 1939 r. oraz żydowskie zbrodnie na Narodzie Polskim popełnione przez Żydów – komunistów zajmujących kluczowe pozycje w PPR, PZPR, Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego, Informacji Wojskowej, prokuraturze i sądownictwie PRL-u.

Oskarżenia o antysemityzm formułowane są przy każdej nadarzającej się okazji przez dziennikarzy, polityków i pisarzy – obywateli polskich pochodzenia żydowskiego, którzy oficjalnie występują oczywiście jako „Polacy”. Towarzyszy temu rozpowszechnianie tezy, że w Polsce Żydów praktycznie nie ma, natomiast istnieje „antysemityzm bez Żydów”. Propagowanie tego typu pokrętnych kłamstw jest możliwe dzięki wieloletniej już praktyce większości środków przekazu, opanowanych przez postkomunistów i liberałów, polegającej na unikaniu w dyskusjach i publicystyce słowa „naród”, a w szczególności „Naród Polski”. Przypomnijmy: „naród to trwała wspólnota ludzi, utworzona historycznie, powstała na gruncie wspólnoty losów historycznych, kultury, języka, terytorium i życia ekonomicznego, przejawiająca się w świadomości narodowej jej członków” („Słownik Języka Polskiego” pod. red. prof. M. Szymczaka, PWN, Warszawa 1979)

Przed kilku laty w dyskusji telewizyjnej ówczesny docent P. Śpiewak postulował, że pojęcie narodowości w Europie traci sens istnienia i należy je zastąpić pojęciem obywatelstwa. Wynikałoby z tego, że jednostka może kilka lub kilkanaście razy w życiu zmieniać „świadomość narodową”. Jest to dość osobliwy wniosek wychodzący z ust bądź co bądź socjologa. Wydaje się jednak, że P. Śpiewak mimowolnie zdradził, że ma na myśli przede wszystkim – być może – siebie oraz tych ze swoich rodaków, z których wielu w najnowszych czasach wielokrotnie potrafiło zmieniać obywatelstwo bez potrzeby zmieniania świadomości narodowej. Pozostawali oni bowiem w dalszym ciągu Żydami w sensie, przytaczanej już poprzednio w tym artykule, definicji Herzla. Postulat Śpiewaka ilustruje też dobrze sposób, w jaki różni wychowani na marksizmie-leninizmie „naukowcy” generują chaos semantyczny, aby wyrugować z dyskusji i świadomości polskiej opinii publicznej pojęcie narodu i narodowości.

Pikanterii tym rozważaniom dodaje fakt, że w latach 90. ubiegłego wieku międzynarodowa społeczność żydowska uznała A. Michnika za „Żyda roku”. Stosując linię rozumowania Śpiewaka i uwzględniając opinie środowiska „Gazety Wyborczej” oraz Midrasz (którego współpracownikiem jest Śpiewak), że ogół Polaków to generalnie antysemici, można wyciągnąć logiczny wniosek, że Żydem roku został Polak-antysemita. Komizm sytuacyjny prowadzący do takiej konstatacji nie wymaga komentarzy.

Nikczemność współczesnego oskarżania Polaków o „antysemityzm” polega na tym, że ogół członków Narodu Polskiego, pomny wielowiekowych tradycji tolerancji, instynktownie wystrzega się dania pretekstu do tego, aby być posądzonym o coś, co nawet potencjalnie może mieć jakiś związek z rasizmem. Do tego dochodzi współczująca pamięć o ofiarach eksterminacji współobywateli–Żydów przez hitlerowskie Niemcy w czasie II Wojny Światowej. Dlatego duża część Polaków unika wszelkich dyskusji na temat stosunków polsko-żydowskich nawet w obliczu oczywistych kłamstw, oszczerstw i fałszowania historii. Jednocześnie dziennikarze większości mediów, nawet ci, których stać by było intelektualnie i moralnie na przedstawienie stosunków polsko-żydowskich w duchu prawdy, nie mogą tego uczynić ze względu na tendencyjność lub oportunizm swoich szefów. Wszystko to jest cynicznie wykorzystywane przez Żydów – rasistów, którzy doprowadzili terror medialny to takich granic absurdu, że już samo publiczne wymienienie słowa „Żyd” przez kogoś nie będącego przyjacielem Michnika czy wielbicielem Geremka jest kwalifikowane jako „antysemityzm” – aby uniemożliwić w zarodku jakąkolwiek rzeczową dyskusję. Nie powinno więc dziwić, że „niepoprawne politycznie” media, w których stosunki polsko-żydowskie mogą i są niekiedy omawiane w duchu prawdy – zgodnie z faktami, tzn. „Radio Maryja”, „Telewizja Trwam” i „Nasz Dziennik” są obiektem nieustannych, brutalnych ataków ze strony „Gazety Wyborczej”, TVN oraz wielu innych środków przekazu. Ostatnio stały się one dodatkowo ofiarami dyskryminacji ze strony niektórych ministrów rządu PO-PSL. Mowa tu o odebraniu wspomnianym mediom już wstępnie przyznanych funduszów z Unii Europejskiej na rozwój nowego kierunku studiów w toruńskiej Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej.

Uprawiany jawnie przez szowinistów żydowskich antypolonizm ma także – niestety – swoje przełożenie na sferę upamiętniania ofiar ostatniej wojny. Niedawno pani prezydent m.st. Warszawy odmówiła ustalenia ostatecznej lokalizacji Pomnika Ofiar Obozu Zagłady KL Warschau na skwerze im. A. Pawełka w stołecznej dzielnicy Wola. Pomnik ten, według projektu artysty rzeźbiarza Rajmunda Gazdy, miał upamiętnić męczeństwo 200 tys. polskich ofiar niemieckiego ludobójstwa na terenie bohaterskiej stolicy Polski w latach 1942-1944. Sejm Rzeczypospolitej Polskiej w uchwale z 27 lipca 2001 r. „W sprawie upamiętnienia Ofiar Konzentrationslager Warschau”, wskazując na granice czasowo-terytorialne kompleksu KL Warschau (na Kole, w Warszawie Zachodniej i na terenie zlikwidowanego Getta) wezwał do wzniesienia Ofiarom pomnika. Warto przypomnieć, że lokalizacja pomnika na skwerze im. A. Pawełka została wskazana w uchwale Rady m.st. Warszawy z 11 marca 2004 r., a jej realizacja została powierzona prezydentowi Warszawy. Obecne, negatywne stanowisko pani prezydent, przy jednoczesnym hojnym dotowaniu przez władze Warszawy przyszłego Muzeum Holocaustu, idzie po linii oszczerczych tez żydowskich szowinistów typu J.T. Grossa, jakoby w czasie okupacji niemieckiej ginęli tylko Żydzi. A Polacy…? Ci ostatni wg nich mieli się dobrze lub nawet uczestniczyli w eksterminacji współobywateli pochodzenia żydowskiego.

Pozostaje jeszcze do rozstrzygnięcia pytanie czy Żydzi-rasiści stanowią tylko wpływową, wysoko ustosunkowaną, bardzo silną medialnie i krzykliwą mniejszość wśród obywateli polskich żydowskiego pochodzenia, czy też kategoria ta obejmuje większość tej populacji. Jedynym bodaj plusem opublikowania w Polsce oszczerczej, antypolskiej książki Grossa jest to, że stanowi dogodną okazję do zbadania reakcji i wrażliwości tej grupy na zawarte tam kłamstwa i fałszywe uogólnienia. Środowisko „Gazety Wyborczej”, składające się w znacznym procencie z synów i córek, wnuków i kuzynów dawnych członków Komunistycznej Partii Polski, zajęło już dawno w stosunku do Grossa pozycję hagiograficzną. Ale to środowisko, wierne tradycji przodków, zawsze reprezentowało stanowisko niechętne lub wrogie wobec Narodu Polskiego i Kościoła Katolickiego. Jak dotąd brak jest głosów przeciwnych. Podobnie jest z reakcją, a raczej jej brakiem, na wystąpienie p. Całej. Czyżby nie było już Żydów-polskich patriotów? A może to milczenie jest powodowane obawami przed ostracyzmem ze strony swoich bogatszych braci lub zwykłym oportunizmem? Czy minęła już bezpowrotnie epoka wspaniałych postaci, takich jak Szymon Aszkenazy, który Żydom dążącym do utworzenia na ziemiach polskich Judeopolonii rzucił krótkie zdanie: „wara wam od mojej ojczyzny”. Czy nie ma już takiej indywidualności, jak Artur Rubinstein, który w czasie uroczystości inauguracji ONZ w 1945r., w której Polska nie mogła być jeszcze reprezentowana, upomniał się w krótkim wystąpieniu o miejsce dla swojej ojczyzny wśród narodów świata i zagrał Mazurka Dąbrowskiego? Czy nie znajdzie się już taki patriota, jak Marian Hemar, który chłostał z zagranicy piórem satyryka władców „Polski Ludowej” i ich służalców, nie wyłączając Żydów? Odpowiedzi na te pytania, które powinna przynieść najbliższa przyszłość, mogą mieć istotne znaczenie dla przyszłych stosunków polsko-żydowskich i polskiej opinii na temat całej grupy obywateli polskich żydowskiego pochodzenia.

http://www.kworum.com.pl/art2964,antyse ... owsku.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żydzi
PostNapisane: 14 sie 2013, 20:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.polishclub.org/2013/07/27/al ... storyczna/

Aleksander Szumański: Żydowska nagonka na prawdę historyczną
27 LIP 2013 O 0:01

Szczególne haniebną rolę w wysyłaniu żydowskich rodaków na śmierć odegrł Chaim Rumkowski, prezes Rady Żydowskiej w Łodzi, „król” getta łódzkiego na usługach Niemców. (…) Rumkowski urządził sobie harem w jednej willi i wciąż sprowadzał nowe piękne kobiety. W zamian za przyzwolenie Niemców na jego tyranię nad mieszkańscami getta gorliwie wykonywał wszystkie niemieckie rozkazy i wyekspediował olbrzymią większość swych żydowskich umęczonych poddanych do obozów zagłacy.

Jak po­da­ła PAP, dy­rek­tor In­sty­tu­tu Stu­diów Po­li­tycz­nych PAN prof. Eu­ge­niusz Ce­za­ry Król po­in­for­mo­wał, że z dniem 1 czerw­ca 2013 ro­ku prof. Krzysz­tof Ja­sie­wicz zo­stał od­wo­ła­ny z funk­cji kie­row­ni­ka Za­kła­du Ana­liz Pro­ble­mów Wschod­nich w In­sty­tu­cie Stu­diów Po­li­tycz­nych PAN.
Rze­ko­mą przy­czy­ną od­wo­ła­nia był wy­wiad z prof. Krzysz­to­fem Ja­sie­wi­czem, któ­ry na po­cząt­ku kwiet­nia opu­bli­ko­wał ma­ga­zyn „Fo­cus Hi­sto­ria Eks­tra” w do­dat­ku po­świę­co­nym 70. rocz­ni­cy Po­wsta­nia w War­szaw­skim Get­cie.

Za ja­kie sło­wa zwol­nio­no prof. Ja­sie­wi­cza?
W wy­wia­dzie pa­da py­ta­nie: „Jak wy­ja­śnić fakt, że Pol­skie Pań­stwo Pod­ziem­ne… prak­tycz­nie wy­łą­czy­ło się ze spra­wo­wa­nia swo­jej funk­cji wo­bec czę­ści oby­wa­te­li pol­skich Ży­dów?”…
Prof. Krzysz­tof Ja­sie­wicz: „Nie zga­dzam się z twier­dze­niem, że ten pro­blem umknął z po­la wi­dze­nia władz kon­spi­ra­cyj­nych. Wy­star­czy przy­po­mnieć Że­go­tę, je­dy­ną ta­ką or­ga­ni­za­cję w oku­po­wa­nej Eu­ro­pie, któ­ra by­ła agen­dą Pol­skie­go Pań­stwa Pod­ziem­ne­go i róż­ne in­ne sta­ra­nia. Od mi­sji Kar­skie­go po wy­stą­pie­nie pre­zy­den­ta Racz­kie­wi­cza do Piu­sa XII (3 stycz­nia 1943 ro­ku). Tak­że Ko­ściół w Pol­sce w oso­bie ar­cy­bi­sku­pa Sa­pie­hy upo­mi­nał się o Ży­dów, zwra­ca­jąc się do hr. Ro­ni­kie­ra, pre­ze­sa le­gal­nie dzia­ła­ją­cej Ra­dy Głów­nej Opie­kuń­czej ze sło­wa­mi: „Ko­niecz­na jest in­ter­wen­cja w spra­wie Ży­dów, któ­rzy przy­ję­li ka­to­li­cyzm i we­dług na­uki Ko­ścio­ła św. do jed­nej z na­mi wspól­no­ty wier­nych”… A już ku przy­po­mnie­niu – nie sły­sza­łem, by za Po­la­ka­mi w so­wiec­kiej stre­fie oku­pa­cyj­nej (1939-1941) na Kre­sach Wschod­nich wsta­wił się choć je­den ra­bin. A dzia­ły się tam strasz­ne rze­czy. Nie­ste­ty przy licz­nym udzia­le Ży­dów, co mia­ło w okre­sie póź­niej­szym wpływ na ak­cję ra­to­wa­nia te­go na­ro­du, bo wieść o po­sta­wach na­szych Ży­dów i ich nie­go­dzi­wo­ściach roz­la­ła się sze­ro­ko po ca­łym kra­ju, gdy Niem­cy w 1941 ro­ku od­bi­li So­wie­tom za­gra­bio­ne pol­skie zie­mie”.
„Lu­dzi, któ­rzy uży­wa­ją słów »an­ty­se­mi­ta«, »an­ty­se­mic­ki«, na­le­ży trak­to­wać jak lu­dzi nie­god­nych de­ba­ty, któ­rzy usi­łu­ją nisz­czyć in­nych, gdy bra­ku­je ar­gu­men­tów me­ry­to­rycz­nych” – kon­klu­du­je prof. Krzysz­tof Ja­sie­wicz.
„War­to jesz­cze do­po­wie­dzieć, że na po­pra­wę sto­sun­ków pol­sko-ży­dow­skich wy­ma­ga­ne jest pro­wa­dze­nie rów­no­le­gle dwóch wąt­ków, tak­że sto­sun­ku Ży­dów do Po­la­ków i Pań­stwa Pol­skie­go. To nie jest pro­ces jed­no­stron­ny po­le­ga­ją­cy na epa­to­wa­niu pol­ski­mi zbrod­nia­mi, przy jed­no­cze­snym blo­ko­wa­niu prze­do­sta­wa­niu się wie­dzy o zbrod­niach Ży­dów na Po­la­kach. Jesz­cze przed II woj­ną w okre­sie Wiel­kiej Czyst­ki w ZSRR za­mor­do­wa­no 111 ty­się­cy Po­la­ków głów­nie na Bia­ło­ru­si i Ukra­inie. Na tej pierw­szej Ży­dzi sta­no­wi­li po­nad po­ło­wę wszyst­kich funk­cjo­na­riu­szy NKWD, na tej dru­giej – aż dwie trze­cie (we­dług da­nych ofi­cjal­nych)…
Się­gną­łem do Tal­mu­du i uważ­na lek­tu­ra prze­ko­na­ła mnie, że ist­nie­je wie­le in­ter­pre­ta­cji sfor­mu­ło­wa­nych tam „prawd”. Na przy­kład słyn­ne zda­nie: „Kto ra­tu­je jed­no ży­cie, ra­tu­je ca­ły świat” nie pre­cy­zu­je, o czy­je ży­cie cho­dzi, i tak mo­że to być in­ter­pre­to­wa­ne nie tyl­ko w dys­ku­sjach ra­bi­nac­kich, lecz w gło­wach prze­cięt­nych Ży­dów. Mo­że to być ży­cie wła­sne al­bo człon­ka ro­dzi­ny, ży­cie Ży­da. Na­ród ży­dow­ski zo­stał po­noć „wy­bra­ny”, a to nie­sie wie­le kon­se­kwen­cji. To tal­mu­dycz­ny spo­sób my­śle­nia Ży­dów, nie­ko­niecz­nie re­li­gij­nych. W śro­do­wi­sku ży­dow­skim na­by­wa się ja­kiejś spe­cy­ficz­nej świa­do­mo­ści gru­po­wej.
Zna­ne są fak­ty en­tu­zja­stycz­ne­go wi­ta­nia pod­czas I woj­ny świa­to­wej Niem­ców w Kon­gre­sów­ce czy Ro­sjan w Ga­li­cji.
Ta­kie po­wi­ta­nia od­by­wa­ły się po klę­sce Na­po­le­ona i Księ­stwa War­szaw­skie­go, pod­czas wkra­cza­nia wojsk za­bor­czych po upad­ku Pol­ski…
Lecz wszy­scy ba­da­cze ży­dow­scy al­bo te­mu prze­czą, al­bo przy­da­ją nie­praw­do­po­dob­ne in­ter­pre­ta­cje…
Brzmi to fa­tal­nie, bo co po­wie­dzieć o Ży­dach, któ­rzy wi­ta­li Niem­ców (al­bo jak się – „na­ro­do­wo” mó­wi „na­zi­stów”) w ro­ku 1939 w Pol­sce? …
Ży­dów za­śle­pia nie­na­wiść i chęć od­we­tu. To jest pod­sta­wo­wy po­wód dla któ­re­go za­si­li­li oni apa­rat Bol­sze­wii, po­tem so­wiec­ki na Kre­sach i wresz­cie UB po woj­nie. Je­że­li ja­kiś ba­dacz nie po­dzie­la te­go po­glą­du na to, wca­le nie mu­si być an­ty­se­mi­tą po­zba­wio­nym em­pa­tii…
„I jesz­cze jed­no w kon­tek­ście »roz­li­cze­nio­wych« ksią­żek Gros­sa. Owe ży­dow­skie bzdu­ry i da­ne wzię­te z su­fi­tu o Ży­dach za­mor­do­wa­nych głów­nie przez pol­skich chło­pów to wła­śnie pro­jek­cja zmie­rza­ją­ca do ukry­cia naj­więk­szej ży­dow­skiej ta­jem­ni­cy”. W tym wy­wia­dzie prof. Ja­sie­wicz od­niósł się bez­po­śred­nio do fał­szo­wa­nia hi­sto­rii:
„Ska­la nie­miec­kiej zbrod­ni by­ła moż­li­wa nie dzię­ki te­mu, „co się dzia­ło na obrze­żach Za­gła­dy”, lecz tyl­ko dzię­ki ak­tyw­ne­mu udzia­ło­wi Ży­dów w pro­ce­sie mor­do­wa­nia swo­je­go na­ro­du. Tu kła­nia się bier­ność po­wszech­na sa­mych Ży­dów i po­sta­wy Ju­den­ra­tów (rad ży­dow­skich w get­tach za­ło­żo­nych w Pol­sce przez Niem­ców – do­pi­sek au­to­ra), okrut­ne ży­dow­skie po­li­cje w get­tach”.
Wy­wiad ów, któ­re­go frag­men­ty za­cy­to­wa­łem po­wy­żej, za­ty­tu­ło­wa­ny „ŻY­DZI BY­LI SA­MI SO­BIE WIN­NI?” spo­wo­do­wał fa­lę na­gon­ki na pol­skie­go hi­sto­ry­ka, łącz­nie z od­wo­ła­niem go z funk­cji kie­row­ni­czych w Pol­skiej Aka­de­mii Na­uk i skie­ro­wa­niem do pro­ku­ra­tu­ry je­go „an­ty­se­mic­kie­go” wy­wia­du ce­lem wsz­czę­cia po­stę­po­wa­nia przy­go­to­waw­cze­go.
Cy­tu­ję: „Wy­po­wie­dzi prof. Krzysz­to­fa Ja­sie­wi­cza do­ty­czą­ce Ży­dów „bez wąt­pie­nia na­wo­ły­wa­ły do nie­na­wi­ści” – uzna­ło Sto­wa­rzy­sze­nie „To­wa­rzy­stwo Dzien­ni­kar­skie” (Sto­wa­rzy­sze­nie „To­wa­rzy­stwo Dzien­ni­kar­skie” to Se­we­ryn Blumsz­tajn, Ma­ziar­ski, Wa­ra­kom­ska i Ża­kow­ski) i zło­ży­ło za­wia­do­mie­nie do Pro­ku­ra­tu­ry Re­jo­no­wej War­sza­wa-Mo­ko­tów:
„Za­wia­da­mia­my o uza­sad­nio­nym po­dej­rze­niu po­peł­nie­nia w War­sza­wie przez Krzysz­to­fa Ja­sie­wi­cza i in­ne oso­by prze­stępstw z art. 256 &1 i 257 Ko­dek­su kar­ne­go. Wno­si­my o wsz­czę­cie po­stę­po­wa­nia przy­go­to­waw­cze­go w tej spra­wie” – na­pi­sa­no w za­wia­do­mie­niu pod­pi­sa­nym przez pre­ze­sa To­wa­rzy­stwa Dzien­ni­kar­skie­go Se­we­ry­na Blumsz­taj­na, a tak­że Jac­ka Or­dyń­skie­go.
Prof. Krzysz­tof Ja­sie­wicz za­po­wie­dział od­wo­ła­nie się do są­du od de­cy­zji dy­rek­to­ra In­sty­tu­tu Stu­diów Po­li­tycz­nych Pol­skiej Aka­de­mii Na­uk.
W któ­rym miej­scu prof. Ja­sie­wicz na­wo­łu­je do nie­na­wi­ści?
Art. 256 &1 Kk. Kto pu­blicz­nie pro­pa­gu­je fa­szy­stow­ski lub in­ny to­ta­li­tar­ny ustrój pań­stwa lub na­wo­łu­je do nie­na­wi­ści na tle róż­nic na­ro­do­wo­ścio­wych, et­nicz­nych, ra­so­wych, wy­zna­nio­wych al­bo ze wzglę­du na bez­wy­zna­nio­wość, pod­le­ga grzyw­nie, ka­rze ogra­ni­cze­nia wol­no­ści al­bo po­zba­wie­nia wol­no­ści do lat 2.
Art. 257 Kk. Kto pu­blicz­nie znie­wa­ża gru­pę lud­no­ści al­bo po­szcze­gól­ną oso­bę z po­wo­du jej przy­na­leż­no­ści na­ro­do­wej, et­nicz­nej, ra­so­wej, wy­zna­nio­wej al­bo z po­wo­du jej bez­wy­zna­nio­wo­ści lub z ta­kich po­wo­dów na­ru­sza nie­ty­kal­ność cie­le­sną in­nej oso­by, pod­le­ga ka­rze po­zba­wie­nia wol­no­ści do lat 3.
W tej sy­tu­acji za­cho­dzi py­ta­nie, czy owo za­wia­do­mie­nie zło­żo­ne w Pro­ku­ra­tu­rze uza­sad­nia i wy­ka­zu­je – a je­że­li tak, to w ja­ki spo­sób – któ­re to frag­men­ty wy­po­wie­dzi prof. Krzysz­to­fa Ja­sie­wi­cza za­miesz­czo­ne w owym wy­wia­dzie uznać moż­na za na­wo­łu­ją­ce do nie­na­wi­ści ra­so­wej lub znie­wa­ża­ją­ce gru­pę na­ro­do­wo­ścio­wą.
Za­wia­do­mie­nie Se­we­ry­na Blumsz­taj­na do Pro­ku­ra­tu­ry Re­jo­no­wej War­sza­wa-Mo­ko­tów o po­peł­nie­niu prze­stęp­stwa przez prof. Krzysz­to­fa Ja­sie­wi­cza nie pre­cy­zu­je na ja­kim ak­cie nie­na­wi­ści po­le­ga­ją, cy­tu­ję: „Wy­po­wie­dzi prof. Krzysz­to­fa Ja­sie­wi­cza do­ty­czą­ce Ży­dów „bez wąt­pie­nia na­wo­ły­wa­ły do nie­na­wi­ści”.
– W ja­ki spo­sób prof. Krzysz­tof Ja­sie­wicz pu­blicz­nie pro­pa­gu­je fa­szy­stow­ski lub in­ny to­ta­li­tar­ny ustrój pań­stwa lub na­wo­łu­je do nie­na­wi­ści na tle róż­nic na­ro­do­wo­ścio­wych, et­nicz­nych, ra­so­wych, wy­zna­nio­wych al­bo ze wzglę­du na bez­wy­zna­nio­wość?
– W ja­ki spo­sób prof. Krzysz­tof Ja­sie­wicz pu­blicz­nie znie­wa­żył gru­pę lud­no­ści al­bo po­szcze­gól­ną oso­bę z po­wo­du jej przy­na­leż­no­ści na­ro­do­wej, et­nicz­nej, ra­so­wej, wy­zna­nio­wej al­bo z po­wo­du jej bez­wy­zna­nio­wo­ści lub z ta­kich po­wo­dów na­ru­sza nie­ty­kal­ność cie­le­sną in­nej oso­by?

Na­le­ży od­świe­żyć pa­mięć nie­któ­rym hi­sto­ry­kom
Jest rze­czą po­wszech­nie zna­ną, iż w get­tach ży­dow­skich w Pol­sce za­ło­żo­nych przez Niem­ców w cza­sie oku­pa­cji Pol­ski w la­tach 1939-1945 ist­nia­ła ŻY­DOW­SKA PO­LI­CJA W SŁUŻ­BIE GE­STA­PO.

Ta ko­la­bo­ra­cja czę­ści Ży­dów z Niem­ca­mi by­ła tym bar­dziej szo­ku­ją­ca i wsty­dli­wa ze wzglę­du na spo­łecz­ny cha­rak­ter jej uczest­ni­ków. W prze­ci­wień­stwie bo­wiem do Po­la­ków, wśród któ­rych z Niem­ca­mi go­dzi­li się na ogół ko­la­bo­ro­wać głów­nie lu­dzie z mar­gi­ne­su spo­łecz­ne­go, mę­ty, wśród Ży­dów na ko­la­bo­ra­cję po­szła du­ża część elit z tzw. Ju­den­ra­tów (rad ży­dow­skich).
Z ostrym po­tę­pie­niem tej ko­la­bo­ra­cji wy­stą­pi­ła naj­słyn­niej­sza ży­dow­ska my­śli­ciel­ka XX wie­ku Han­nah Arendt w książ­ce „Eich­mann w Je­ro­zo­li­mie” (Kra­ków 1987).
Na­pi­sa­ła tam m.​in. (s. 151): „Dla Ży­dów ro­la, ja­ką przy­wód­cy ży­dow­scy ode­gra­li w uni­ce­stwie­niu wła­sne­go na­ro­du, sta­no­wi nie­wąt­pli­wie naj­czar­niej­szy roz­dział ca­łej hi­sto­rii. Ule­głość Ju­den­ra­tów wo­bec na­zi­stów ozna­cza­ła skraj­ną kom­pro­mi­ta­cję ży­dow­skich elit w pań­stwach oku­po­wa­nych przez III Rze­szę”.
Arendt stwier­dzi­ła wprost: „O ile jed­nak człon­ko­wie rzą­dów ty­pu qu­islin­gow­skie­go po­cho­dzi­li za­zwy­czaj z par­tii opo­zy­cyj­nych, człon­ka­mi rad ży­dow­skich by­li z re­gu­ły cie­szą­cy się uzna­niem miej­sco­wi przy­wód­cy ży­dow­scy, któ­rym na­zi­ści nada­wa­li ogrom­ną wła­dzę do chwi­li, gdy ich tak­że de­por­to­wa­no” (tam­że, s. 151).
Arendt pi­sa­ła, że bez po­mo­cy Ju­den­ra­tów w za­re­je­stro­wa­niu Ży­dów, ze­bra­niu ich w get­tach, a po­tem po­mo­cy w skie­ro­wa­niu do obo­zów za­gła­dy zgi­nę­ło­by du­żo mniej Ży­dów. Niem­cy mie­li­by bo­wiem du­żo wię­cej kło­po­tów ze spi­sa­niem i wy­szu­ka­niem Ży­dów”.
W róż­nych kra­jach oku­po­wa­nej Eu­ro­py po­wta­rzał się ten sam per­fid­ny sche­mat:
Funk­cjo­na­riu­sze ży­dow­scy spo­rzą­dza­li wy­ka­zy imien­ne wraz z in­for­ma­cja­mi o ma­jąt­ku Ży­dów, za­pew­nia­li Niem­com po­moc w chwy­ta­niu Ży­dów i ła­do­wa­niu ich do po­cią­gów, któ­re wio­zły ich do obo­zów za­gła­dy.
Tak­że w Pol­sce do­szło do po­twor­ne­go skom­pro­mi­to­wa­nia du­żej czę­ści ży­dow­skich elit po­przez ich uczest­nic­two w Ju­den­ra­tach i po­słusz­ne wy­ko­ny­wa­nie nie­miec­kich roz­ka­zów go­dzą­cych w ich współ­ro­da­ków.
O tym wszyst­kim Jan To­masz Gross mil­czy w swo­ich książ­kach peł­nych tak wie­lu oszczer­czych ty­rad oskar­ży­ciel­skich prze­ciw Po­la­kom.
Mil­czy o tej zbrod­ni­czej ko­la­bo­ra­cji rów­nież Ży­dow­ski In­sty­tut Hi­sto­rycz­ny, prze­cież pań­stwo­wa pla­ców­ka „na­uko­wa” ze swo­im dy­rek­to­rem Paw­łem Śpie­wa­kiem i in­ny­mi pra­cow­ni­ka­mi „na­uko­wy­mi” tej pla­ców­ki, oskar­ża­ją­cy­mi Po­la­ków o do­ko­na­nie mor­dów na 3 mi­lio­nach Ży­dów.
Na­le­ży więc od­świe­żyć pa­mięć o spra­wach ko­la­bo­ra­cji z Ge­sta­po przez Ju­den­ra­ty i ży­dow­ską po­li­cję, od lat tak gor­li­wie prze­mil­cza­nych – wbrew praw­dzie hi­sto­rycz­nej – przez róż­ne wpły­wo­we dziś w Pol­sce me­dia i wy­daw­nic­twa.
Ży­dow­ski au­tor Ba­ruch Milch tak pi­sał w przej­mu­ją­cej re­la­cji o lo­sach Ży­dów na by­łych wschod­nich kre­sach Rze­czy­po­spo­li­tej (woj. lwow­skie i tar­no­pol­skie):
„W każ­dym ra­zie Ju­den­rat stał się na­rzę­dziem w rę­kach Ge­sta­po do nisz­cze­nia Ży­dów, a jak sa­mi człon­ko­wie póź­niej się wy­ra­ża­li, są „Ge­sta­po na ży­dow­skiej uli­cy”.
Po­wo­ła­no Ord­nungs­dienst (służ­bę po­rząd­ko­wą) ja­ko or­gan wy­ko­naw­czy skła­da­ją­cy się z naj­gor­szych ele­men­tów (…).
W grun­cie rze­czy Ju­den­rat za­czął pro­wa­dzić po­li­ty­kę ra­bun­ko­wą w ce­lu na­peł­nie­nia wła­snych kie­sze­ni, by ty­mi pie­niędz­mi prze­ku­pić wła­dze i Ge­sta­po, ale tyl­ko w ce­lu za­bez­pie­cze­nia lo­su swo­ich i naj­bliż­szej ro­dzi­ny.
Nie znam ani jed­ne­go wy­pad­ku, że­by Ju­den­rat bez­in­te­re­sow­nie po­mógł któ­re­muś Ży­do­wi (…).
Do wy­ko­na­nia swo­ich nie­cnych czy­nów, jak ścią­ga­nie ogrom­nych po­dat­ków i na­ło­żo­nych kon­try­bu­cji, ła­pa­nia do ła­grów i na­pa­dów na do­my ży­dow­skie, Ju­den­ra­ty uży­wa­ły swo­jej Ord­nungs­dienst, któ­rej da­wa­li pro­cent z łu­pu, a ci lu­dzie w licz­bie dzie­się­ciu-pięt­na­stu na­pa­da­li na lu­dzi, bi­jąc w okrut­ny spo­sób, nisz­cząc i ra­bu­jąc, co­kol­wiek się da­ło, i to ze strasz­ną bez­względ­no­ścią”. (Por. B. Milch: „Te­sta­ment”, War­sza­wa 2001, s. 106-107).
Py­ta­nie, cze­mu Gross na­wet jed­nym zda­niem nie wspo­mniał w swej prze­zna­czo­nej dla Ame­ry­ka­nów po­nad 300-stro­ni­co­wej książ­ce o ra­bun­kach na Ży­dach do­ko­ny­wa­nych przez ży­dow­ską po­li­cję na zle­ce­nie Ju­den­ra­tu?
Czyż to ko­lej­ne prze­mil­cze­nie nie jest ja­skra­wym do­wo­dem bra­ku u Gros­sa na­wet cie­nia ele­men­tar­nej uczci­wo­ści in­te­lek­tu­al­nej? Nie pi­szę o ży­dow­skiej po­li­cji, któ­ra na­wet jed­nym zda­niem nie zo­sta­ła wspo­mnia­na w „na­uko­wych dzie­łach” Gros­sa.
We wspo­mnia­nej wy­żej książ­ce Mil­cha czy­ta­my na s. 126-127:
„(…) Ju­den­rat za­ła­twił z ty­mi mor­der­ca­mi, że do trzech go­dzin do­star­czy im żą­da­ne trzy­sta osób. Sa­mi Ży­dzi mu­sie­li ła­pać i wy­da­wać bra­ci i sio­stry w rę­ce ka­tów, któ­rzy sta­li na pla­cu fol­war­ku, obok na­sze­go miesz­ka­nia i przy­pro­wa­dzo­nych przy­ję­li pał­ka­mi al­bo na­haj­ka­mi, a póź­niej wy­wieź­li na rzeź do Bełż­ca (…).
Ju­den­ra­tow­cy i Ord­nungs­dienst, przy po­mo­cy ukra­iń­skiej po­li­cji i kil­ku Niem­ców, któ­rym jesz­cze za­pła­co­no, by pręd­ko pra­co­wa­li, go­ni­li po uli­cach, jak wście­kłe psy czy opę­tań­cy, a pot się z nich lał stru­mie­nia­mi (…). Strasz­ny to był wi­dok, jak Żyd Ży­da pro­wa­dził na śmierć (…)”.
Szcze­gól­nie ha­nieb­ną ro­lę w wy­sy­ła­niu ży­dow­skich ro­da­ków na śmierć ode­grał Cha­im Rum­kow­ski, pre­zes Ra­dy Ży­dow­skiej w Ło­dzi, „król” get­ta łódz­kie­go na usłu­gach Niem­ców. Był on ab­so­lut­nym wład­cą get­ta, w któ­rym kur­so­wa­ły spe­cjal­ne pie­nią­dze „cha­im­ki” i „rum­ki” oraz znacz­ki pocz­to­we z je­go po­do­bi­zną.
Rum­kow­ski urzą­dził so­bie ha­rem w jed­nej wil­li i wciąż spro­wa­dzał no­we pięk­ne ko­bie­ty. W za­mian za przy­zwo­le­nie Niem­ców na je­go ty­ra­nię nad miesz­kań­ca­mi get­ta gor­li­wie wy­ko­ny­wał wszyst­kie nie­miec­kie roz­ka­zy i wy­eks­pe­dio­wał ol­brzy­mią więk­szość swych ży­dow­skich umę­czo­nych pod­da­nych do obo­zów za­gła­dy.
W koń­cu jed­nak i je­go Niem­cy wy­sła­li do Oświę­ci­mia.
Po­dob­no na­tych­miast padł ofia­rą swych ży­dow­skich współ­więź­niów, któ­rzy nie zwle­ka­jąc ani chwi­li, na­tych­miast po przy­wie­zie­niu go do obo­zu spa­li­li go żyw­cem w obo­zo­wym pie­cu (Por. E. Re­icher: „W ostrym świe­tle dnia. Dzien­nik ży­dow­skie­go le­ka­rza 1939-1945”, oprac. R. Ja­błoń­ska, Lon­dyn 1989, s. 29).
Ży­dow­scy po­li­cjan­ci by­li okrut­niej­si od Niem­ców.
Naj­słyn­niej­szy kro­ni­karz war­szaw­skie­go get­ta Ema­nu­el Rin­gel­blum dzi­siej­szy pa­tron Ży­dow­skie­go In­sty­tu­tu Hi­sto­rycz­ne­go tak pi­sał o ży­dow­skiej ro­li Ju­den­ra­tów w get­tach:
Dzie­ci wy­da­wa­ły na śmierć ro­dzi­ców, ro­dzi­ce dzie­ci.
Na­der bez­względ­ne świa­dec­two na te­mat po­czy­nań ży­dow­skiej po­li­cji w War­sza­wie do­star­czył Ba­ruch Gold­ste­in, przed woj­ną współ­or­ga­ni­za­tor bo­jó­wek Bun­du. Wspo­mi­na­jąc la­ta woj­ny, Gold­ste­in pi­sał bez ogró­dek:
„Z po­czu­ciem bó­lu i wstrę­tu wspo­mi­nam ży­dow­ską po­li­cję, tę hań­bę dla pół mi­lio­na nie­szczę­śli­wych Ży­dów w war­szaw­skim get­cie” (…).
Ży­dow­ska po­li­cja, kie­ro­wa­na przez lu­dzi z SS i żan­dar­mów, spa­da­ła na get­to jak ban­da dzi­kich zwie­rząt. Każ­de­go dnia, by ura­to­wać wła­sną skó­rę, każ­dy po­li­cjant ży­dow­ski przy­pro­wa­dzał sie­dem osób, by je po­świę­cić na oł­ta­rzu eks­ter­mi­na­cji.
Przy­pro­wa­dzał ze so­bą ko­go­kol­wiek mógł schwy­tać – przy­ja­ciół, krew­nych, na­wet człon­ków naj­bliż­szej ro­dzi­ny. By­li po­li­cjan­ci, któ­rzy ofia­ro­wy­wa­li swych wła­snych wie­ko­wych ro­dzi­ców z uspra­wie­dli­wie­niem, że ci i tak szyb­ko umrą” (Por. B. Gold­ste­in: „The Star Be­ar Wit­ness”, New York 1949, s. 66, 106, 129).
Kla­ra Mir­ska, Ży­dów­ka, któ­ra opu­ści­ła Pol­skę w 1968 ro­ku, nie mia­ła w swych wspo­mnie­niach dość złych słów dla od­ma­lo­wa­nia nie­go­dzi­wo­ści nie­któ­rych przed­sta­wi­cie­li śro­do­wisk ży­dow­skich w cza­sie woj­ny. Opi­sa­ła na­stę­pu­ją­cą hi­sto­rię:
„Syn prze­wod­ni­czą­ce­go Ju­den­ra­tu jed­ne­go z gett zo­stał ska­za­ny przez Niem­ców na śmierć. Przy­pro­wa­dził go na eg­ze­ku­cję je­go oj­ciec. On miał go po­wie­sić w cią­gu kil­ku mi­nut. Gdy­by te­go nie uczy­nił, miał sam zo­stać po­wie­szo­ny. Ta­ki nie­sa­mo­wi­ty żart wy­my­śli­li Niem­cy. Oj­ciec, któ­re­mu chęć po­zo­sta­nia przy ży­ciu przy­sło­ni­ła wszel­kie uczu­cia mi­ło­ści ro­dzi­ciel­skiej, za­czął po­ga­niać sy­na. Czy­nił to na oczach roz­ba­wio­nych Niem­ców i sto­ją­cych w mil­cze­niu przy tej sce­nie Ży­dów:
»No, pręd­ko roz­bie­raj bu­ty! No, po­śpiesz się, i tak ci nic nie po­mo­że« (Wg K. Mir­ska: „W cie­niu wiel­kie­go stra­chu”, Pa­ryż 1980, s. 447).
W sierp­niu 1942 r. ży­dow­ski po­li­cjant Ca­lel Pe­re­chod­nik w get­cie w Otwoc­ku wy­cią­gnął z bez­piecz­nej kry­jów­ki swo­ją żo­nę i có­recz­kę i od­pro­wa­dził je do trans­por­tu śmier­ci. Ca­lek Pe­re­chod­nik, „Spo­wiedź”, wyd. Kar­ta War­sza­wa 2004.
Pierw­sze wy­da­nie książ­ki „Ca­lek Pe­re­chod­nik” zo­sta­ło sfał­szo­wa­ne przez Ży­dow­ski In­sty­tut Hi­sto­rycz­ny. Fał­szer­stwo od­krył prof. Da­vid En­gel, miesz­ka­ją­cy w USA ba­dacz sto­sun­ków pol­sko-ży­dow­skich, (cza­so­pi­smo „Po­lin” nr 12, 1999 r.).
Cze­mu o ta­kich przy­pad­kach ze­zwie­rzę­ce­nia nie­któ­rych Ży­dów i fał­szer­stwach pu­bli­cy­stycz­nych nie in­for­mu­je Ame­ry­ka­nów Jan To­masz Gross, tak gor­li­wie roz­pi­su­ją­cy się na te­mat sa­dy­zmu Po­la­ków?
War­to przy­to­czyć, co ten sam Ca­lek Pe­re­chod­nik, ską­d­inąd nie­na­wi­dzą­cy bez resz­ty Po­la­ków, wy­pi­sy­wał na te­mat swych wła­snych ko­le­gów z ży­dow­skiej po­li­cji:
„Nie ma żad­ne­go uspra­wie­dli­wie­nia dla po­li­cjan­tów ży­dow­skich w War­sza­wie (…). Ska­mie­nia­ły im ser­ca, ob­ce sta­ły się wszel­kie ludz­kie uczu­cia. Ła­pa­li lu­dzi, na rę­kach zno­si­li z miesz­kań nie­mow­lę­ta, przy oka­zji ra­bo­wa­li”.
Nic też dziw­ne­go, że Ży­dzi nie­na­wi­dzi­li swo­jej po­li­cji bar­dziej niż Niem­ców, bar­dziej niż Ukra­iń­ców” (Ca­lek Pe­re­chod­nik, „Czy ja je­stem mor­der­cą?”, War­sza­wa 1993, s. 112-113).
Na­der bez­względ­ny jest osąd Ju­den­ra­tu i ży­dow­skiej po­li­cji, za­war­ty w dzien­ni­ku by­łe­go dy­rek­to­ra szko­ły he­braj­skiej w War­sza­wie Cha­ima A. Ka­pla­na. W swym dzien­ni­ku Ka­plan na­zwał wprost Ju­den­ra­ty „hań­bą spo­łecz­no­ści war­szaw­skiej”, wie­lo­krot­nie pięt­nu­jąc zbrod­ni­czą dzia­łal­ność po­li­cji ży­dow­skiej, pi­sząc:
„Ży­dow­ska po­li­cja, któ­rej okru­cień­stwo jest nie­mniej­sze od Niem­ców, do­star­cza­ła do punk­tu prze­no­sin na uli­cy Staw­ki wię­cej niż by­ło w nor­mie, do któ­rej zo­bo­wią­za­ła się Ra­da Ży­dow­ska (…) Niem­cy są za­do­wo­le­ni, że eks­ter­mi­na­cja Ży­dów jest re­ali­zo­wa­na z ca­łą nie­zbęd­ną efek­tyw­no­ścią. Czyn ten jest do­ko­ny­wa­ny przez ży­dow­skich sie­pa­czy (Je­wish slau­gh­te­rers)” (…). To ży­dow­ska po­li­cja jest naj­okrut­niej­szą wo­bec ska­za­nych (…). Niem­cy są usa­tys­fak­cjo­no­wa­ni ro­bo­tą ży­dow­skiej po­li­cji, tej pla­gi ży­dow­skie­go or­ga­ni­zmu (…). Wczo­raj, trze­cie­go sierp­nia, oni wy­rżnę­li uli­ce Za­men­ho­fa i Pa­wią (…). SS-owscy mor­der­cy sta­li na stra­ży, pod­czas gdy ży­dow­ska po­li­cja pra­co­wa­ła na dzie­dziń­cach.
To by­ła rzeź w od­po­wied­nim sty­lu – oni nie mie­li li­to­ści na­wet dla dzie­ci i nie­mow­ląt. Wszyst­kich z nich, bez wy­jąt­ku, za­bra­no do wrót śmier­ci” (Por. „Scroll of Ago­ny. The War­saw Dia­ry of Cha­im A. Ka­plan”, New York 1973, s. 384, 386, 389, 399).
Na s. 231 swej książ­ki Ka­plan cy­tu­je jak­że gorz­ki ów­cze­sny dow­cip ży­dow­ski. Miał on for­mę krót­kiej mo­dli­twy: „Po­zwól nam wpaść w rę­ce agen­tów go­jów, tyl­ko nie po­zwól nam wpaść w rę­ce ży­dow­skie­go agen­ta”.
Ży­dow­ski In­sty­tut Hi­sto­rycz­ny ob­rał za pa­tro­na Ema­nu­ela Rin­gel­blu­ma pol­skie­go hi­sto­ry­ka, pe­da­go­ga i dzia­ła­cza spo­łecz­ne­go po­cho­dze­nia ży­dow­skie­go, twór­cy pod­ziem­ne­go Ar­chi­wum Get­ta War­szaw­skie­go. Tak oto ich pa­tron pi­sze:
„Po­li­cja ży­dow­ska mia­ła bar­dzo złą opi­nię jesz­cze przed wy­sie­dle­niem. W prze­ci­wień­stwie do po­li­cji pol­skiej, któ­ra nie bra­ła udzia­łu w ła­pan­kach do obo­zu pra­cy, po­li­cja ży­dow­ska pa­ra­ła się tą ohyd­ną ro­bo­tą. Wy­róż­nia­ła się rów­nież strasz­li­wą ko­rup­cją i de­mo­ra­li­za­cją. Dno pod­ło­ści osią­gnę­ła ona jed­nak do­pie­ro w cza­sie wy­sie­dle­nia.
Nie pa­dło ani jed­no sło­wo pro­te­stu prze­ciw­ko od­ra­ża­ją­cej funk­cji, po­le­ga­ją­cej na pro­wa­dze­niu swych bra­ci ży­dow­skich na rzeź. Ży­dow­ska po­li­cja by­ła du­cho­wo przy­go­to­wa­na do tej brud­nej ro­bo­ty i dla­te­go gor­li­wie ją wy­ko­na­ła. Jak to się wy­da­rzy­ło, iż prze­waż­nie in­te­li­gen­ci, ży­dow­scy ad­wo­ka­ci, le­ka­rze, in­ży­nie­ro­wie (więk­szość ofi­ce­rów by­ła przed woj­ną ad­wo­ka­ta­mi) – sa­mi przy­kła­da­li rę­kę do za­gła­dy swych bra­ci.
Jak do­szło do te­go, że Ży­dzi wle­kli na wo­zach dzie­ci i ko­bie­ty, star­ców i cho­rych, wie­dząc, że wszy­scy idą na rzeź (…)?
Okru­cień­stwo po­li­cji ży­dow­skiej by­ło bar­dzo czę­sto więk­sze niż Niem­ców, Ukra­iń­ców, czy Ło­ty­szy.
Nie­jed­na kry­jów­ka zo­sta­ła »na­kry­ta« przez po­li­cję ży­dow­ską, któ­ra za­wsze chcia­ła być plus ca­tho­li­que que le pa­pe, by przy­po­do­bać się oku­pan­to­wi. Ofia­ry, któ­re zni­kły z oczu Niem­ca, wy­ła­py­wał po­li­cjant ży­dow­ski (…). Po­li­cja ży­dow­ska da­ła w ogó­le do­wo­dy nie­zro­zu­mia­łej, dzi­kiej bru­tal­no­ści. Skąd ta­ka wście­kłość u na­szych Ży­dów? Kie­dy wy­ho­do­wa­li­śmy ty­le se­tek za­bój­ców, któ­rzy na uli­cach ła­pią dzie­ci, ci­ska­ją je na wo­zy i cią­gną na Umschlag?
Do po­wszech­nych po pro­stu zja­wisk na­le­ża­ło, że ci zbój­cy za rę­ce i no­gi wrzu­ca­li ko­bie­ty na wo­zy (…).
Każ­dy Żyd war­szaw­ski, każ­da ko­bie­ta i dziec­ko mo­gą przy­to­czyć ty­sią­ce fak­tów nie­ludz­kie­go okru­cień­stwa i wście­kło­ści po­li­cji ży­dow­skiej” (E. Rin­gel­blum: „Kro­ni­ka get­ta war­szaw­skie­go wrze­sień 1939 – sty­czeń 1943”, War­sza­wa 1988, s. 426, 427, 428).

Ty­le pa­tron Ży­dow­skie­go In­sty­tu­tu Hi­sto­rycz­ne­go. Na­to­miast współ­cze­śnie po­wo­ła­ny przez mi­ni­stra kul­tu­ry i dzie­dzic­twa na­ro­do­we­go na sta­no­wi­sko dy­rek­to­ra ŻIH Pa­weł Śpie­wak oraz współ­pra­cu­ją­cy z nim „na­ukow­cy” Ali­na Ca­ła, czy Bar­ba­ra En­gel­king-Bo­ni, żo­na Mi­cha­ła Bo­nie­go obar­cza­ją bez do­wo­dów na­uko­wych Po­la­ków wi­ną za­mor­do­wa­nia 3 mi­lio­nów Ży­dów nie wspo­mi­na­jąc o dzia­ła­niach ży­dow­skiej po­li­cji w get­tach nie­miec­kich w Pol­sce i znę­ca­niu się i mor­dach na Po­la­kach po­cho­dze­nia ży­dow­skie­go.

Prof. Bar­ba­ra Te­re­sa En­gel­king jest pro­fe­so­rem i kie­row­ni­kiem Cen­trum Ba­dań nad Za­gła­dą Ży­dów In­sty­tu­tu Fi­lo­zo­fii i So­cjo­lo­gii Pol­skiej Aka­de­mii Na­uk. Spe­cja­li­zu­je się wzo­rem „Ma­lo­wa­ne­go pta­ka” Je­rze­go Ko­siń­skie­go w opi­sy­wa­niu róż­nych „mor­dów” rze­ko­mo do­ko­ny­wa­nych na Ży­dach przez pol­skich chło­pów („Jest ta­ki pięk­ny wio­sen­ny dzień. Lo­sy Ży­dów szu­ka­ją­cych ra­tun­ku na wsi pol­skiej 1942-1945” wyd. Sto­wa­rzy­sze­nie Cen­trum Ba­dań nad Za­gła­dą Ży­dów 2011). Po­słu­gu­jąc się kłam­stwem hi­sto­rycz­nym w PAN, Bar­ba­ra En­gel­king nie zo­sta­ła zwol­nio­na z pra­cy, w prze­ci­wień­stwie do prof. Krzysz­to­fa Ja­sie­wi­cza, któ­ry w wy­wia­dzie dla „Fo­cus Hi­sto­ria Eks­tra” po­wie­dział praw­dę, któ­rej w III RP nie wol­no ujaw­niać.

Do­ku­men­ty, źró­dła, cy­ta­ty
http://​jozefbizon.​files.​wordpress.​com/​2011/​06/​spotwarzona-przeszlosc-rom…
„Ju­den­ra­ty i ży­dow­ska po­li­cja w get­tach”.

Na pod­sta­wie prac i wspo­mnień: Han­nah Arendt, Ba­ruch Milch, Ema­nu­el Rin­gel­blum, Ba­ruch Gold­ste­in, Kla­ra Mir­ska, Cha­im A. Ka­plan „Nie­wi­niąt­ka z Ju­den­ra­tów” J.R. No­wak
Aleksander Szumański

Artykuł ukazal się pierwotnie na portalu Warszawska Gazeta: http://www.warszawskagazeta.pl/kraj/36- ... historyczn

Za: http://www.wicipolskie.org/index.php?op ... &Itemid=56

POLISH CLUB ONLINE, 2013.07.27


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żydzi
PostNapisane: 20 sie 2013, 19:00 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://marucha.wordpress.com/2013/07/31/narod-wybrany/

Dla "narodu wybranego" pasowałaby bardziej nazwa: "naród przebrany", bo wszędzie przebierają się za kogoś innego. W Rosji są Rosjanami, w Polsce Polakami, we Francji Francuzami, w Hiszpanii Hiszpanami itd.

Kopia artykułu:

Naród wybrany!
Posted by Marucha w dniu 2013-07-31 (środa)

Nic nowego, ale poczytajmy… – admin

Brak miłości do Żyda jest antysemityzmem a krytyka Żydów, to już holokaust. Można opluwać dowolny naród, ale krytyka narodu „wybranego” to antysemityzm!

Obrazek

Świat ma obowiązek kochać Żydów, natomiast Żydzi nie powinni kochać świata. Od zawsze z jakiegoś tylko Żydom nieznanego powodu, byli wszędzie i przez wszystkich prześladowani. Oni nie chcą znać powodów, nie przyjmują ich do wiadomości. A powód jest banalny, logiczny, do bólu prawdziwy i nie do podważenia. Trudno nadal kochać owieczkę, gdy odkrywamy, że to lis w skórze jagnięcia!
Nazwiska, narodowość, zmieniają ludzie, którzy chcą ukryć swoją prawdziwą tożsamość. Tak robią ścigani przez prawo, zbrodniarze, przestępcy, szpiedzy, oszuści, ludzie o złych intencjach wobec tych wszystkich, przed którymi ukrywają swoją tożsamość. Taki rodzaj podłej asymilacji, udawania kogoś innego, nazywa się zawszeniem lub zaszczurzeniem nacji. Nikt nie chce mieć nic wspólnego z kimś, kto przez lata udawał, że jest kimś innym niż rzeczywiście jest! Nie możemy ukryć naszej złości, niechęci a nawet nienawiści wobec osobników, którzy latami nas okłamywali, co do swojego pochodzenia i nazwiska. Tacy ludzie nie zasługują na szacunek. Ich istnienie pośród nas staje się zagrożeniem dla naszej jedności, własności i patriotyzmu.
Polacy nie zmieniają nazwisk osiedlając się poza swoim krajem, podobnie jak inne nacje Europy tego nie robią. Wtopić się pod fałszywą tożsamością w obcy naród potrafią tylko Żydzi. To nie wstyd przynależności narodowej każe im zmieniać tożsamość, udawać kogoś innego, podszywać się pod narodowość, pośród której zamieszkali. To chęć obrabowania, zawłaszczenia cudzej własności, zdominowania nacji, rozsadzenia jej od wewnątrz, zawłaszczenia jej majątku, objęcia nad nią przywództwa, dla swoich i tylko swoich korzyści!
Takim aktualnym przykładem żydowskiej asymilacji zaszczurzenia, jest obecny minister finansów w rządzie kosmopolitów udający Polaka „Jacek Rostowski”, który jest Żydem o nazwisku Vincent Rothfeld. Zjawił się w Polsce jako golas, z długiem 200 tysięcy funtów. W Polsce było co kraść, a bezkarność zapewniała i nadal zapewnia przynależność do słusznej przestępczej organizacji szumnie przezywanych partiami politycznymi. Rothweld Vincent – już jako „Polak,” Jacek Rostowski, zapisał się do partii słynącej „z uczciwości” w szeregach której był sam kwiat uczciwych inaczej. Zapisał się do KLD, słusznie zwanej partią aferałów, pod przywództwem Donalda T. znanego z wrodzonej uczciwości.
W pełnym toku był rabunek mienia narodu bez potrzeby zabijania. Pod hasłem prywatyzacji, to, co było nasze, stawało się moje. I tak golasy, z dnia na dzień stali się milionerami! Po czterech latach intensywnej „politycznej” działalności, „Jacek Rostowski” stał się zamożnym Żydem Vincentem Rothfeld!
Pod prawdziwym żydowskim nazwiskiem nie zrobiłby takiej „biznesowej” kariery nawet w Polsce. Wybór właściwych kosmopolitycznych organizacji przestępczych, KLD, UW, AWS, PO pozwolił mu dorobić się geszeftu i oto Żyd, z trybuny sejmowej instruuje okradanych przez siebie gojów, jak mają żyć! To Żyd, za sprawą kosmopolitycznego rządu PO – PSL decyduje o poziomie naszego bytu! To nienawidzący wszystkiego co polskie Żyd, decyduje losie milionów Polaków! Żyd rodzi się wrogiem Polaka,
Czy można kochać Żyda? Nie można! „Polak Rostowski” po zdarciu z niego szczurzego przebrania okazał się Żydem, o nazwisku Vincent Rothweld.
Wrzask o antysemityzm wywołują Żydzi, w naszym kraju z polskimi nazwiskami, w Niemczech z niemieckimi, na Węgrzech z węgierskimi itd., itp. Ten wrzask osobników sprawia wrażenie, że mają obrońców w innych nacjach, nie mają, ich nikt nie lubi, bo ich nie można lubić, nie da się ich lubić!
Łatwiej jest Żydowi w przebraniu Polaka, głosić potrzebę tolerancji wobec narodu żydowskiego, łatwiej jest potępić antysemityzm, łatwiej zwalczać antysemityzm! Do czasu, aż odkrywamy że ten postępowy „Polak” to Żyd, to Sralek Wajnberger, który 30 lat udawał Nowaka!
Odkrycie kłamstwa zawsze i wszędzie kończy przyjaźń. Gdyby Sralek nie udawał Polaka, nie byłoby powodu do nienawiści. W naszym kraju, co najmniej 80% tzw. polskich nazwisk należy do Żydów! Taka jest prawda i taka jest skala tego zjawiska. Polska jest zaszczurzona Żydami. Świat nie lubi Żydów i wg nich, to świat ma się zmienić, nie oni!
Jako Polak od zawsze tak lubię Żydów, jak oni Polaków, dokładnie i tak samo!

Stanisław Kot

http://szerszen.info/narod_wybrany


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żydzi
PostNapisane: 28 wrz 2013, 15:48 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://blogpress.pl/node/17357

Dlaczego Żydzi nie spłodzili w Polsce nawet jednego Kopernika w ciągu 1000 lat choć co drugi Żyd to potencjalny Noblista?
Blizna, pon., 26/08/2013 - 01:02

Dlaczego Żydzi nie spłodzili w Polsce nawet jednego Kopernika


"axiom1: Rok 2012, Polska 2.15 patenta na milion mieszkancow, Niemcy 168"
To skutek bezkarnego dojenia przez 1000 lat mojej Ojczyzny największą w świecie LICHWĄ (108 %) i demoralizującej okupacji przez Mądrych Żydów - z których ponoć co drugi to potencjalny laureat nagrody Nobla.
"W XIX wieku na ziemiach polskich żyło 4/5 wszystkich Żydów świata. Przed II wojną światową 3,5 miliona a odsetek Żydów był 14 razy większy niż w Niemczech!"
Jak widzimy, pomimo że Polskę zamieszkiwała największa w świecie liczba Mądrych Żydów, to do dzisiaj patentów niet.
Nawet jednego Kopernika nie spłodzili w Polsce ci geniusze z Ziemi Obiecanej
Tak genialny jest NARÓD WYBRANY... gdy nie ma komu podpierdolić patentów.
A nie ma komu, bo od 1000 lat destabilizowany, oszukiwany, zdradzany a do tego dojony gigantyczną LICHWĄ organizm żywiciela dogorywa trawiony tą gorączką od stuleci... I nieważne, że dałeś schronienie zachłannej samolubnej bestii.
Bezwzględny pasożyt pozbawiony litości, jakichkolwiek zasad i wartości nadal pastwi się z lubością nad rzuconą na kolana ofiarą, dalej starając się wyeliminować każdego wybijającego się ponad przeciętność Polaka który nie jest ich janczarem.
I tak jest od wieków. Gdy Polacy tracili najlepszy i najwartościowszy kwiat swego narodu w licznych powstaniach... Żydzi w tym czasie wznosili modły w bożnicach za pomyślność interwencji zbrojnej wojsk rosyjskich.
Gdy po latach niebytu Polska uzyskała niepodległość czyniąc wielki wysiłek by powstać z kolan, zdrajca ryjąc, judząc i skłócając naród robił wszystko by zdestabilizowany kraj uczynić kolejną republiką Stalina.
Mało tego. Zaledwie po 20 latach niepodległości, Żydzi z NKWD wymordowali większość elity odrodzonej Polski w Katyniu, Ostaszkowie, Starobielsku i innych miejscach kaźni. Koniecznie chcieli pozbawić naród polski "głowy". Ale nie koniec na tym.
Po odzyskaniu tzw. niepodległości w 1945 r. oprawcy żydowscy z UB robili wszystko by przy pomocy "kowalskich szczypiec" wymordować resztki ocalałych z pogromów polskich elit, resztki kadry naukowej jakie ostały się po wymordowaniu w czasie okupacji profesorów lwowskich, krakowskich, itd.
A czy coś się zmieniło po 1989 roku? Jest coraz gorzej. Destrukcja Polski i polskości coraz bardziej się nasila. Nawet schemat działania jest taki sam jak tysiąc lat temu gdy zło po zainfekowaniu organizmu natychmiast przystąpiło do zjadania od środka najwartościowszych tkanek nosiciela.
Przerażające jest to, że ten genetycznie zdegenerowany bezwzględny pasożyt wiecznie jest głodny. Ciągle mu mało i mało. I ciągle mu źle i źle... Dlatego uwija się jak w ukropie bez przerwy żrąc, ryjąc, judząc i skłócając... Niszcząc i demoralizując to co zostało. Te ostatnie zdrowe strzępki usiłującego powstać z kolan żywiciela...
Ale w tym wszystkim najbardziej SZOKUJĄCE i NIEPRAWDOPODOBNE jest to, że ten skrajnie bezczelny patentowany PASOŻYT potrafi bez najmniejszych problemów wmówić gojom... że to nie ON... ale np. Kościół i kler jest tym prawdziwym pasożytem:
Cytat: "Od 966 roku panoszący się po Polsce kler grabi, wyłudza, wymusza, zagarnia polski majątek narodowy i polskie ziemie." A tu mamy RIPOSTĘ na to bezczelne odwracanie kota ogonem przez prawdziwego pasożyta: Polska ziemia i narodowy majątek nigdy nie były i nie są prawowitą własnością Kościoła - Riposta
http://goo.gl/e3B3BV

I sami powiedzcie. Czy ten gigantyczny żydowski pic wszech-czasów nie zasługuje na najwyższej klasy NOBLA w historii świata? Na otarcie łez możemy się pocieszyć tym, że udało nam się w końcu znaleźć polskich Żydów noblistów.
Niestety, ci genialni nobliści są mistrzami świata tylko w wykradaniu pomysłów, nieuczciwym przejmowaniu majątków, stanowisk, odwracaniu kota ogonem, ryciu i judzeniu, skłócaniu narodów, społeczeństw; poczynając od grup społecznych, a kończąc na rodzinie i poszczególnych jej członkach.
O tym jak się UPADLA i SKUNDLA dumny NARÓD
http://goo.gl/WZDcn

- Kościół potrzebuje mniej więcej 8 mld zł rocznie
- Instytucja kolesi, Agencja Rynku Rolnego potrzebuje tylko 2 mld zł rocznie
- Ile kosztują Polaków emerytury esbeckie i ubeckie - PEŁNA LISTA NAZWISK
http://goo.gl/SQfWU

Płacz i płać
Inwestując 1 $ na 108 % LICHWY po 50 latach Żyd dysponował majątkiem 100 razy większym niż PKB całego świata! Link
Nie myli się tylko ten, kto myli się na własną korzyść... Jak stary Żyd...
Jeżeli Żyd chce robić DOBRO, winien on pójść do miasta, gdzie go nie znają i tam wyrządzić gojom DOBRO... Najlepiej od tyłu... Link
- "Jeżeli Żyd chce uczynić zło, winien on pójść do miasta, gdzie go nie znają i tam wyrządzić zło." (Moed Kattau 17a, s. 107.)
- "Jeśli goj uderzy Żyda, goja trzeba zabić." "Uderzyć Żyda to jest uderzyć Boga." (Sanhedrin 58b, s. 398.)
- "Jakież ogromne było nasze zdziwienie, gdy nazajutrz Żyd nic nie pamiętał i dalej opowiadał swoje skandaliczne bzdury, jakby nic się nie stało."
Cokolwiek Kościół by nie zrobił to i tak będzie poddane krytyce Żydokomuny - za mało, że źle, że zbyt mało ofiarnie. Po prostu szkoda czasu na dialog czy też tłumaczenie się przed lewakami - Żydokomuną. Link
http://goo.gl/86iRo

Kościół powinien wtrącać się w wewnętrzne sprawy państw tylko wtedy gdy trzeba bronić interesów Żydów i ich janczarów - lewaków
SZAMBO udające perfumerię. GW to SZAMBO gdzie gównem rzyga się non stop, gdzie gówno wypływa uszami i nosami przez 24 h/dobę Link

W święto Paschy życzę wszystkim Żydom aby dotarli bezpiecznie do Izraela
http://goo.gl/vqHNX


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żydzi
PostNapisane: 30 wrz 2013, 08:57 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://lustro-blizna.blogspot.com/2013/ ... 8Blizna%29

Lewactwo to zażydzeni goje. To osobnicy którym Żydzi całkowicie wyprali mózgi.
NIEDZIELA, 8 WRZEŚNIA 2013

Dzięki sprytnemu przyklejaniu etykietek namaszczających na oświeconych nadludzi... ruszyło z impetem kolejne żydowskie perpetuum mobile... kocące na potęgę nową rasę nieomylnych czerwonych panów.

Panów, będących tak naprawdę tylko bezmyślnymi żydowskimi janczarami.

Nie powinno więc dziwić... że każdy dyplomatołek i ciura z Koziej Wólki stawia sobie za punkt honoru by dostać się do tego elitarnego klubu nowych panów świata.

Ten kolejny genialny żydowski patent... umożliwił kupno za friko... i to w 100 % serca, dusze i umysły wczorajszych podludzi, dzisiaj awansowanych na "oświeconych" nadludzi... czyniąc z nich wiernopoddańczych szczekających hunwejbinów.

Czyli niedouczonych, nadmuchanych do niebotycznych rozmiarów balonów buty, pychy i żydowskiej pogardy dla podludzi... przy których ogłupiane od 2000 lat mohery... całkowicie bledną ze wstydu... Coraz bardziej łaknąc cymesu.

Oczywiście mohery ogłupiane są przez ponoć ciemny, niedouczony kler - który potrafi budować... a nie jak oni, przez żydokomuszych nauczycieli. Taka świadomość przynależności do wyższej rasy nadludzi mile łechta próżność głupich ciuli łaknących pochwal jak kania dżdżu.

A przecież dodatkowo żydokomuna obiecuje cymesom Raj na ziemi. Na ziemi, a nie w jakimś tam durnym niebie... I to bez konieczności spowiadania się z grzechów...

Żyć nie umierać w takim raju dla cymesów... Nie dziwi więc, że duplomatołki, ciury i inne nawrócone na "prawdę" rzygi z miejsca poczuli się z dużo lepsi i wartościowsi nawet od nadludzi Hitlera... Też niezłych cymesów.

W taki oto wyjątkowo tani sposób kupuje się serca, dusze i umysły tych niedowartościowanych i zakompleksionych ciuli z dyplomami. Z "najwyższej półki".

Za ten tani, nic nieznaczący pic pod publiczkę gotowi są lizać z wdzięczności dupy roznosicielom etykietek do usranej śmierci. Dla nich taka etykietka przedstawia wartość co najmniej dwóch medali otrzymanych z rąk samego Lenina w jednym dniu.

Pewnie dlatego marzeniem każdego niedouczonego "oświeconego" światowca jest posiadanie etykietki przedstawiciela nowej rasy nieomylnych czerwonych panów. Etykietki nieomylnych nadludzi którym do pięt nie dorastają ogłupiane od 2000 lat przez niedouczony kler mohery z Ciemnogrodu.

Mohery, czyli człekokształtne bydło na które czerwony nadczłowiek może do woli bezkarnie pluć, poniżać, obrażać, oczerniać, znęcać się... Traktować jak podludzi piątej kategorii. Co jest bardzo miłe sercu Żyda.

No bo przecież Żydzi nie dość, że nie zabili Pana Jezusa to jak na złość kochają zawzięcie i zażarcie wszystkich gojów. Nawet KATOLI... Dlatego o niczym innym nie marzą tylko o tym by KATOLOM robić ciągle "DOBRZE" razem ze swoimi janczarami, LEWAKAMI.

Na próżno by szukać u tego ludu (Żydów) łaskawości czy miłosierdzia (podobnie jak u Azteków).

Dotychczas żadna religia, żaden naród na Ziemi, oprócz Azteków... nie składał na taką skalę ludzi w ofierze (Żydzi odpowiadają nie tylko moralnie za wymordowanie 100 mln gojów w XX wieku).


Nienawiścią, którą wyssali z mlekiem matki, chcą za wszelką cenę zarazić gojów napuszczając jednych na drugich... Ta niespotykana w świecie nienawiść wylewa się z nich strumieniami ze wszystkich otworów.
Dla każdego postępowego człowieka jest oczywiste... że "o ile mordowanie arystokratów, chłopów, ziemian, kupców, księży może być słuszne, a nawet jedynie słuszne - o tyle mordowanie np. Żydów albo ich janczarów, w żadnym wypadku słuszne być nie może."

No, chyba że chodziłoby o mordowanie podludzi rasy SEMICKIEJ - czyli brudnych i głupich Arabów... Ale takimi głupstwami nie warto się przejmować. Na pewno nikt na świecie nie oskarży Żydów o ANTYSEMITYZM czy ludobójstwo.
Europa zaczęła przegrywać wyścig dopiero od drugiej połowy XX wieku... Czyli od czasu szybko postępującej laicyzacji... Jeszcze w latach 70. XX wieku Chiny były uważane za zacofany kraj Trzeciego Świata.
"Wielu wybitnych rabinów wciąż neguje [1803 r.] istnienie kontynentu amerykańskiego, twierdząc, że jest to "niemożliwe"."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żydzi
PostNapisane: 08 paź 2013, 23:02 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://marucha.wordpress.com/2013/09/06 ... e-gestapo/

Warszawa i żydowskie Gestapo
Posted by Marucha w dniu 2013-09-06 (piątek)

w samej Warszawie było ponad 5 tys. gestapowców żydowskich i ani jednego polskiego!

Za okres likwidacji czwartego rzutu „Żagwi” należy przyjąć czas od września 1942 r. do kwietnia 1943r. Niedobitki „Żagwi” trudniące się szmalcownictwem były likwidowane przez OW-KB nawet w czasie Powstania Warszawskiego. jak np. Bursztyn-Wiśniewski. dyrektor szopu Hoffmana.
Wypada dodać, że w tym okresie około 300 Żagwistów i agentów gestapo mieszkało stale na terenie budynku Gestapo w al. Szucha , skąd wychodzili „do pracy” w Warszawie, bądź na wyjazdy terenowe, gdzie pod szyldem prześladowanych Żydów wślizgiwali się do oddziałów partyzanckich dla ich rozpoznawania i wydawania; specjalizowali się oni w tropieniu Żydów w aryjskiej części Warszawy. Dostęp do nich i ich likwidacja były bardzo trudne. Spośród dzielnych wykonawców wyroków na żagwistach, wymienić należy: Zelwańskiego. który wraz z „Garbatym” brali udział w wykonaniu wyroku na Lejkinie, Ignacego Szmajerowica ps. „Plomba”, Stanisława Różewicza, Tadeusza Makowera, “Rudego” — Blum-Binsztoka, „Garbatego”, “Jadźkę”, Rotblita i Akermana. Wszyscy ci ludzie pracowali w wywiadzie ŻZW.
Wykonywanie wyroków odbywało się na podstawie materiału dowodowego. zebranego przez sekcję śledczą i dostarczanego sądów i ŻZW. Sąd ŻZW składał się z wybitnych prawników. był całkowicie niezawisły i samodzielny w ramach narodowej odrębności. W ten sposób Żydzi samodzielnie, we własnym zakresie walczyli o morale getta i usuwali zło. Jeśli zapadał wyrok śmierci, podlegał on jednak zatwierdzeniu przez komendanta ŻZW i dopiero wówczas mógł być wykonany. Autor uczestniczył w charakterze współorganizatora i obserwatora przy wykonywaniu kilku wyroków. Oto zapamiętane nazwiska zastrzelonych zdrajców:
Blumsztok — za zdradę Kosieradzkiego — czerwiec 1942r.
Brausztejn — na Elektoralnej — maj 1942r.
Chaia Blumberg — w czerwcu 1942r.
Na bazarze na Nowolipiu, ppor. policji żydowskiej z ul. Leszno 13. o nieustalonym nazwisku — czerwiec 1942r. — zabity na ul. Orlej, (niski, krępy),
Dwóch żagwistów — w czerwcu 1942r.
Jedenastu żagwistów, w tym trzy kobiety, schwytane latem 1942r. przy ul. Elektoralnej 6/8, przy rzekomym szmuglu żywności,
Blum, Cementowicz i Malewski — w sierpniu 1942r. — którzy przez Erlicha wydali Niemcom tunel przez ul. Okopową.
Voiksdeutsch o imieniu Stefan — w lutym 1943r. – przy ul. Leszno
Akcje ekspropriacyjne przeprowadzane w ostatnim półroczu istnienia getta, wymierzane były głównie przeciwko zdrajcom i kolaborantom, którym rekwirowano pieniądze na rzecz ŻZW i ŻOB. W getcie również nie każdego kolaboranta karano śmiercią, dlatego z tych ocenianych jako mniej szkodliwych. wyciskano tylko pieniądze. Kolaboranci i zdrajcy, którzy zajmowali kierownicze stanowiska w „szopach”, starali się niejednokrotnie robić sobie dobrą markę przez tworzenie pozorów pomocy niesionej wielu ludziom. Od nich Niemcy żądali przede wszystkim wyciskania resztek sil z Żydów, wydajności, węszenia i wydawania ludzi z ruchu oporu. To ostatnie starali się oni robić bardzo ostrożnie i bez rozgłosu, zaś akty rzekomego miłosierdzia, czy pomocy, miały zawsze odpowiednią reklamę robioną przez zgraję zauszników, walczących w ten sposób w upodleniu o własną głowę i byt. Akcje ekspropriacyjne poza doraźną korzyścią materialną, miały między innymi na celu zwrócenie uwagi społeczeństwa na poszczególnych zdrajców i na piętnowanie ich. Kładły one tamę kolaboracji, budziły sumienia i budziły do czynu. Często stosowana była też kara dotkliwej chłosty.
Chociaż akcje ŻZW i ŻOB mobilizowały ludzi zdrowych moralnie, to jednak nie przełamały otępienia i zastraszenia ogółu społeczności getta. Bazująca na takiej postawie Żydów „Żagiew”, nie została — niestety — rozbita doszczętnie. Wszelkiego rodzaju uderzenia ŻZW w tę organizację, miały szczególne nasilenie po akcji styczniowej 1943 r. i trwały aż do samego powstania w getcie. W czasie powstania udało się żołnierzom ŻZW i ŻOB dopaść i zlikwidować jeszcze kilku zdrajców, lecz dużo ich zostało, czego dowodem m.in. były wydane Niemcom bunkry bojowców, w tym i Anielewicza. co potwierdzili mi sami Żydzi. „Praca” ocalałych żagwistów nie zakończyła się z upadkiem powstania. Byli oni Niemcom nadal potrzebni. Tym razem do pomocy w wyłapywaniu Żydów ukrywających się nie tylko w Warszawie, ale i w całej Generalnej Guberni. Żagwiści byli też wykorzystywani przez gestapo. Jako prowokatorzy, wdzierający się podstępnie w szeregi polskich organizacji podziemnych. To właśnie m.in. żagwiści i inni żydowscy szmalcownicy i zdrajcy, byli winni większości śmierci ukrywających się Żydów, a tym samym winni byli śmierci ukrywających ich Polaków.
Dnia 21 lutego 1943 r.. wykonano na kilku żydowskich gestapowcach wyroki śmierci, na Leonie Skosowskim („Lolek” — został wtedy tylko ranny), Pawle Wlodowskim, Areku Weintraubie, Chaimie Mangelu i Lidii Radziejowskiej. Dnia 28 kwietnia 1943 r. na ul. Warmińskiej zlikwidowano Luftiga — Żyda, agenta gestapo, który pracował jako tłumacz w warsztatach kolejowych na Pradze.
Powszechnie znana afera Hotelu Polskiego (lipiec 1943 r.), też jest dziełem żydowskich zdrajców (główny agent — naganiacz Leon Skosowski i Adam Żurawin — żyje w USA). Wpajali oni w swych współwyznawców przekonanie o specjalnym propagandowym, wypuszczaniu ich do krajów neutralnych. Działali na polecenie gestapo — Hahna i Brandta — ściągnęli około 2000 bogatych Żydów mających za ogromne pieniądze kupić paszporty zagraniczne. Niemcy ich ograbili i pomordowali (część wysłali do obozów), nielicznych wypuścili, w tym kilkudziesięciu swoich agentów dla działań propagandowych na rzecz Niemiec —patrz C. Arch. sygn. 202/XV-2. tom 2. k. 158, przechodzili ci Żydzi przez luksusowy obóz w Bergcn Belsen i Vittel we Francji, oczekując na wymianę za towary z USA, byli internowani, ocaleli (a Rząd polski na emigracji posyłał im pomoc !!).
Ilość Żydów — agentów gestapo była tak duża, że działalność ich zaczęła obejmować nie tyłko dzielnicę aryjską Warszawy, ale i całą Generalną Gubernię. Stali się oni szczególnie niebezpieczni przez perfidne przybieranie maski ludzi prześladowanych i szukających pomocy u Polaków. Zdrajcy ci, szybko zaczęli zapełniać listy zdemaskowanych agentów gestapo, zestawiane przez Armię Krajową i inne organizacje polskie. Wyroki na nich zaczęły się sypać na terenie całej Generalnej Guberni. Wiadomo nam było o działaniu zdrajców we wszystkich skupiskach żydowskich. Np. w Krakowie działali dwaj znani agenci gestapo — Żydzi — Zeligncr i Forster. Forster zdołał nawet zmontować szeroko rozgałęzioną siatkę konfidentów. Po likwidacji getta krakowskiego (13 marca 1943 r.) pojawiły się jesienią 1943 r. w Krakowie, dwie zorganizowane grupy gestapo, rekrutujące się z Żydów. Specjalizowały się one w wykrywaniu ukrywającach się Żydów w tzw. aryjskiej części miasta. Pierwszą taką zbrodniczą grupę stanowili: Diamand, Julek Appel, Natan Weissman i Stefania Brandstatter-Poklewska, a drugą: Forster, Marta Purec-Porzecka, Rosen, Goldberg. Loffler. Kleinbcrger, Kerner, Pacanower, Rosen, Rotkopf, Taubman, Weininger i wielu innych. Większość z nich —jako w końcu bezużytecznych — zlikwidowało gestapo.
W Sosnowcu działał słynny agent gestapo. Żyd o nazwisku Meryn. Podobnie. jak w Warszawie. Żydzi — agenci gestapo działali również w getcie łódzkim. Słynni byli agenci lubelscy Hoflego, którzy jeździli z nim na akcje likwidacyjne w ramach akcji „Reinhard”. Wiele też słyszało się o żydowskim zdrajcy, SD-manie Jerzym Ryperze, który działał pod koniec 1943 r. na terenie Lidy. oraz wielu innych. Pamiętnikarze skupisk żydowskich, wzmiankują stale o ich haniebnej działalności, o roli Judenratów i policji żydowskiej (którym Niemcy zawdzięczają ułatwioną formę wywózki Żydów do obozów zagłady).
Wniosek nasuwa się przykry. Żydów — agentów gestapo, zdrajców, szmalcowników i kolaborantów, było dużo. Swoją ilością biją oni proporcje występujące w innych nacjach, okupowanej przez Niemców Europy. Było to następstwem najwyższego bestialstwa i niespotykanej w dziejach świata ekstermnacji, jaką wobec nich zastosowano. Pchał ich do lego instynkt samozachowawczy. Ale to ich nic usprawiedliwia. Czasem nieopatrznie zrobiony krok, czy złośliwy donos, odcinał ich od społeczeństwa i pchał na drogę zdrady, z której nie było powrotu. I jeśli mieli z tego powodu jakieś wyrzuty sumienia, to głuszyła je świadomość omalże absolutnej władzy nad ziomkami, władzy, która w dodatku miała dla nich arcyprzyjemne formy i ramy zewnętrzne. Cóż za buta i napuszenie biły z postawy eleganta Sternfelda czy Lejkina… To samo, tylko z dodatkiem wyjątkowej banalności obserwowało się u Szmerlinga i Brzezińskiego — zbirów z Umschlagplatzu. Rozsmakowali się w zdradzie oprawnej w luksusy i zbytek. Wiedzieli, że po ich łotrowskiej robocie, czekają na nich wymyślne rozrywki w Palais de Dance , Sztuce, Hotelu Brytania i restauracji ..Casanova” w towarzystwie prawdziwych, niemieckich gestapowców— Ubermenschów. Dawało im to poczucie zadowolenia, czasowego szczęścia i satysfakcji. Wiedzieli, że będą żyć raczej krótko, bo znali nienawiść do nich ich braci, ale w jakim luksusie.
Podaję nazwiska najbardziej znanych policjantów żydowskich i agentów gestapo: Komendantem był ppłk policji polskiej Szeryński, jego z-cami Michał Czapliński i adw. Jakub Lejkin — który w lipcu 1942r. został k-ntem z dodanym mu z-cą Józefem Erlichem. Marian Hendel był inspektorem policji, oficerowie Flirstenberg i First (zastrzeleni z wyroku podziemia w 1943 r.), dr Sierota syn znanego kantora zaufany Gancwcicha. kier. tzw. żydowskiego pogotowia ratunkowego przy ..13″, Sachsenhaus ojciec i syn, bracia Zachariasz. as agentów dr Alfred Nossig, Adier, Nuss, Orlean, Lesselbaum, Halber, Langier, Zelman, Bachrier, Anders, szef Umschlagplatzu krwawy Szmerling, Regina Just, Szpunt, Szajer, Hurwicz, Hcring, Beharier, Gurman, Milek Tine, Świeca, Estorowicz, Konerstein, Warszawiak, Blumsztajn, adw. Gleichweksler, adw. Bramerson, adw. Zajdłer, adw. Nowogródzki, adw. Palatyński, adw. Ćwiejko-Załęski i inni adwokaci, którzy mieli stopnie oficerskie w policji, kpt. Fleischman, Luftig, Chaim Mangel, Gumplowicz, Markowicz, Supp, Ulla Regina, Herc, Lutcnberg vel Laturski, Toffel Zofia, Turkas Doba, Żurawin, Skosowski, Wlodawski, Weinraub, Radziejowska i wielu innych. W końcu sami Niemcy mieli ich dosyć i 24 V 1942 r. urządzili nocną rzeź kierownictwu „13″. Szefowie Gancweich i Sternfeid uratowali się ucieczką, ale zabici zostali ich najbliżsi współpracownicy Lewin, Mendel, Gurwicz, kuzyn Gancweicha Szymonowicz. Po tym sprawa przycichła i policja żydowska nadal pełniła zdrajczą służbę. Dotarcie do takich z wyrokiem było b.trudne, dlatego przeważnie dożyli do 1943 r. Mniej ważni zdrajcy szybciej doczekiwali się kary. Np. b. bokserski mistrz Polski Rotholc — popularny „Szapsio” tak dokuczył ludziom swoją pałką policjanta, że na prośbę samych Żydów dostał karę ciężkiej chłosty, którą egzekwował na nim członek mojego oddziału Teodor Niewiadomski. W zestawieniu z nim, biedacy idący podczas akcji Hoflego dobrowolnie na śmierć, też dla mirażu chwilowego szczęścia, tylko w postaci bochenka chleba i kilograma marmolady, stanowili razem obraz z najkoszmarniejszych snów.
Zdrada i wydawanie Żydów przez samych Żydów miała nieraz akcent rozpaczy i złości za nieprzyjęcie ich do ukrywającej się grupy. Jako tego przykład podaję fakt wydania w samym lipcu 1944 r. około 20 Żydów ukrywających się na ul. Nowowiniarskiej 14 u Marczaka. Mieli oni luksusowe schowanie z łazienką, z telefonem, w piwnicy, pod mieszkaniem Marczaka. wejście do piwnicy było przez szafę. Jakaś Żydówka z 7-letnią dziewczynką przez zemstę za odmowę przyjęcia jej do wspólnoty wydala całą grupę. Niemcy wywieźli ich i pomordowali. Marczak dostał się w ich ręce następnego dnia i zginął. Powyższe dane potwierdziła mi po wojnie mieszkanka tego domu Danuta Wróblewska.
Pora na wstępne zbilansowanie ilości zdrajców z getta warszawskiego.
Było ich ca 10 000 osób. Z tego w policji było (rotacyjnie) ca 2 500. Specjalnych agentów Gestapo i „Żagwi” było ponad 1 000 osób. W kolaboracyjnej Gminie Żydowskiej było ponad 6 000 osób; z tego za szczególnie zdrajczych. biorących udział w specjalnym wyzysku i ekonomicznym wyniszczaniu narodu, w wyniszczaniu przesiedleńców i skazywaniu ich na śmierć głodową uważano co najmniej 2 500 osób. Te 10 000 stanowiło w 1941/42 r. ca 2% ogółu społeczności getta; zaś w skali krajowej dochodziło do tego dziesiątki tysięcy ludzi, gdyż byli oni w każdym getcie. Wywodzili się oni ze sfer zamożnych, plutokracji, inteligencji, dużo pracowników policji. Im mniejsze getto tym procent zdrajców był większy. Nie ma możności ustalenia ich liczby, skoro sami Żydzi i ŻIH ich ukrywają, skoro Kneset w 1950 r. uchwalił nie pociąganie ich do odpowiedzialności karnej. To jest niemoralne !
Im więcej lat upływa po wojnie, tym bardziej łagodnieją oceny przestępstw okupacyjnych i coraz mniej się o nich mówi. Ludzie odstępują stopniowo od ścigania nawet winnych przelewu bratniej krwi a nawet i krwi rodzinnej, znam takie wypadki. Wielu żydowskich zdrajców wojnę przeżyło. Wielu z nich zdołało szybko wyjechać z Polski wraz z nagrabionymi majątkami, jak np. dr Michał Weichert prezes Żydowskiej Samopomocy Społecznej z wyrokiem śmierci ŻOB, dziś żyjący w Izraelu; jak węgierski Żyd — dr Izrael Kastner. Nikt dziś już nie dochodzi ich przestępstw, bo zbyt mało pozostało świadków. Wielu sprawców w ogóle nie zostało do dziś zdemaskowanych, z uwagi na tajny charakter ich przestępczej służby. Jak trudno ich znaleźć, świadczą mozolne, długotrwale poszukiwania głównych inicjatorów przestępstw wojennych. Klasycznym tego przykładem była sprawa Eichmana. Niektórych zbrodniarzy i siewców nienawiści między ludźmi, ściga się jednak dalej dla celów wychowawczych, tak dla całych narodów, jak i dla niektórych polityków, którzy lubią wojenkę. Ale jak trudno to idzie, jak nikły ich procent staje przed tendencyjnie liberalnymi sądami w RFN czy Austrii, ilu wbrew obciążającym dowodom zwolniono od win i kary, bądź ograniczono im karę do fikcji. Tym niemniej trzeba o tym mówić i pisać, żeby złu zamykać drogę na przyszłość. Tu dużą rolę gra biuro Szymona Wiesenthala- choć żydowskich kolaboracjonistów chroni, nie ściga, będąc sam o to posądzony i oskarżony !
Odnośnie zasięgu kolaboracji wśród Żydów i akcji wykonywania wyroków na terenach południowych GG, przytoczę z wykazu zastrzelonych w okresie lipiec —październik 1943 r. wg danych „Drapacza”, następujące nazwiska o żydowskim brzmieniu:
Hirsch i Szapule — Częstochowa— 8 sierpnia: Nauman — rejon Piotrkowa — 23 sierpnia; Bother — Białobrzegi — 7 września; Józefa Kalan. Józef, Zygmunt i Władysław Geno, Józef Próchnik — Zemborzyce — 11 września; Sebze — Monesten — 10 sierpnia Krupę — Ciche k/Nowego Targu — 28 sierpnia; Sewinger — Błogie k/Sulejowa — 23 września; Fulner z rodziną —Chanowice koło Rozwadowa — 13 października; Piotr Hilger — Łęck — 18 września; Goldfield — Łososina Dolna— 17 września; Roman Hintz — Piotrków — 5 października.
Poza podaną już za Archiwum WIH — teczka Nr ill-43/6. listą osób likwidowanych za kolaborację w okresie VII-XII 1943 r. podaję drugą listę — dot. okręgu krakowskiego. Lista ta była w archiwum pik. Ludwika Muzyczki — Sulkowskiego. Szefa Oddziału VIII Sztabu Gl. K-ndy gł. AK. a obecnie będącej u jego córki dr Danuty Hoffman. Jest to sprawozdanie ..Stożka” z dnia 30.1.1944r.. podające drugą listę konfidentów (lub podejrzanych) Okręgu krakowskiego. Zaczyna się od uzupełnienia I listy konfidentów z dnia 28 XII 1943 r. dół. Okręgu krakowskiego, o 3 osoby:
Marta Panecka vel Puretz Marta, Ż.Kr.Taubman, Ignacy, Żyd Kr, Wiesner N.Ż.-N. Sącz. Na tych listach są podani Żydzi i to w znaczny cli ilościach, co wskazuje na wagę problemu i na ich ..zawodowy” charakter kolaboracji i szpiegostwa na rzecz Niemców, biorąc pod uwagę rok uchwycenia ich działalności 1943-44.
Oto druga lista: „Mieczysław Bielawski, Żyd, Kraków, Artek Bloch Żyd, Kr, Blodek. N., Żyd, Kr, Bochner L., Kr, Fertel N. Ż, Kr, były policjant gettowy, Filister. N.Ż.Kr, Forlig N.. Ż.. Kr, Aleksy Forster, Ż. Kr, Wilhelm Giemski, Ż.Kr., Grodman N. Ż. Kr, Anna Himlet, Ż.Kr, Immergluk N.Ż, Kr, Julian Korczyński vel Julek Appel, Ż, Kr, Herman Neigier. Ż, Kr, Obruch N.. Ż., Kr, działał na terenie fabryki obuwia „Sfinks”, Józef Pacanower, Ż, Kr, Peer, Ż, Kr, Pelcówna N, Lańcut, Romer vel Dobrowolski N, Ż, Kr, Schleifer N. Ż, Kr — Wola Duchacka, Seelingcr N., Ż, Kr, Szymon Spitz, Ż, Kr, Ludwik Stabryła, Ż, Kr, Ungeheuer N, Ż, Kr, Weininger N., Ż, Kr, Nie pisano Żyd tam, gdzie nie było 100% pewności, choć likwidowano Żyda.
Na zakończenic tej smutnej listy zdrajców i kolaborantów, szerzej poruszę dane życiorysowe wzmiankowanego już dr. Alfreda Nossiga. najstarszego wiekiem i stażem zdrady. Dane te czerpałem z „Judisches Lexicon” tom IV/1, szpalta 524. wydanie Berlińskie 1930 r., oraz z przedmowy Dawida Erdtrachta do książki Nossiga pt. „Polen und Juden”, Wydawnictwo „Renaissance” 1921 r.. Wiedeń-Berlin- -Warszawa-Londyn-N.York.
Alfred Nossig urodził się w 1864r. we Lwowie, mieszkał głównie w Berlinie. Napisał wiele dramatów, m.in. o Giordano Bruno (1885r.), o „Królu Syjonu” (1887. o Bar-Kochbie (l 901 r.). Był też malarzem i rzeźbiarzem figuralny m. cykl pt. Wieczny Żyd (Ewige Jude). król Salomon. Mechabeusze. Był również pisarzem naukowo-politycznym, zajmował się socjalizmem. Filozofował o „Rewizjonizmie socjalizmu” (1900r.) Zajmował się pisaniem o sprawach agrarnych, o światowym pokoju. Działalność publicystyczną na temat problemu żydowskiego rozpoczął w 1887r.. rozważając sprawy syjonizmu, realizmu polityki żydowskiej, sprawę Palestyny i jej kolonizacji, wiązały się z tym rozważania statystyczne. Założył w Berlinie w r. 1908/09 Żydowską Organizację Kolonizacvjną. Brał udział w ruchu syjonistycznym, i to dłuższy czas, choć stal w opozycji do Teodora Herzla. Po I wojnie św. poświęcił się propagowaniu światowego pokoju i w 1928r. założył Oddział „związku przyjaźni różnych religii”. Tyle „J.Lexicon”.
Dawid Erdtracht rozpływa się nad jego znawstwem problemu żydowskiego. nad znawstwem duszy polskiej i miłością ziemi polskiej. Uważa Nossiga za powołanego do przeprowadzenia porozumienia polsko-żydowskiego. Przy okazji podkreśla prześladowania Żydów w Polsce, podkreśla światowe protesty przeciw „pogromom Żydów” i organizowane z zewnątrz akty pomocy. Przy czym działalność taką Polaków uważa za pozbawioną sensu, gdyż Polska nie ma stanu kupieckiego poza żydowskim, istniejącym od wieków, i nie ma go kim zastąpić. A nowo powstałe państwo potrzebuje zdrowej gospodarki miejskiej i doświadczonego stanu kupieckiego. Dalej dywaguje Erdtracht. że „Polska powinna sobie brać za wzór Litwę, która pierwsza z państw nowo powstałych dała Żydom najrzetelnicj pełne prawa polityczne, za co żydówscy politycy w godzinie niebezpieczeństwa żadnej polityki nie prowadzili, jak tylko litewską, ba nawet stanęli na czele litewskiej polityki państwowej, a zagranicą szukali i znaleźli sympatię nie dla jakiejś specyficznie żydowskiej sprawy. a dla litewskiego państwa…” (Skoro było tak dobrze, to dlaczego w czasie II wojny św. Litwini wystąpili przeciw Żydom, ich wyzyskowi — uwaga T.B.).
No i oczywiście stąd wniosek, że gdyby Polacy po I wojnie św. zaczęli budować zgodę polsko-żydowską, to „mieliby sympatie całego kulturalnego świata, całego światowego żydostwa, a w pierwszej linii entuzjazm i zdolność ofiar dla polskich spraw wśród polskiego żydostwa…” (A tak — to musiało i było odwrotnie — T.B.). No. gdyby misja porozumiewawcza Nossiga udała się, wtedy obok naszych. napłynęłoby miliony Żydów do Polski, gdyż miałyby tu wg Erdtrachta „zabezpieczone, pewne i spokojne bytowanie na Wschodzie, Polacy pełną nadzieję, wspaniałą przyszłość, świat przedmurze porządku i kultury”! (No i powinszować!!). Ale tak ładnie i teatralnie akcje Nossigowi nie przebiegły. Jako płatny agent rządu niemieckiego, chciał spędzać Żydów z Niemiec (zatem oczyszczać z nich) na „Wschód” — do Polski. Szczęśliwie Polacy mieli na ten temat coś do powiedzenia i nie dali się uszczęśliwić tą masówką (choć dali obywatelstwo 600 000 Żydów rosyjskich). W tym duchu Nossig jeździł kilka razy do Turcji, pisał wywiady z wezyrami, z jednej strony jako agent germańskiego imperializmu, a z drugiej — jako agent syjonizmu i Herzla, by zdobyć Palestynę dla Żydów. Nikt nic nie wzmiankował o tego rodzaju jego roli, tajnego politycznego agenta, a także współpracownika policji, „przespali” to historycy żydowscy w PRL. W roli agenta policji niemieckiej błysnął w pełnym blasku gwiazdy pierwszej wielkości w czasie II wojny św. w Polsce i w Warszawie, budując pomnik swej niesławy.

http://infonurt3.com/index.php?option=c ... ie-gestapo


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żydzi
PostNapisane: 18 paź 2013, 17:13 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.kurierpieninski.pl/component ... i-usa.html

Nie tylko Polaków żydzi krzywdzili - praktycznie nie ma narodu na Ziemi, którego nie dotknęłaby co najmniej jedna żydowska zbrodnia.

Kopia artykułu:

Największa operacja tuszowania, jaka miała miejsce w historii

Przerwanie kręgu milczenia, dostanie się do sedna wydarzeń, wyciągniecie na światło dzienne oszustw i na siłę tuszowanych spraw. I jak to w historii bywa, im dłużej się ukrywa prawdę, tym potem łatwiej manipulować interpretacją wydarzeń. Zacieranie śladów przez kolejne administracje Białego Domu i rząd Izraela.

Wilhelm Głowacki
USS LIBERTY, 35 LAT PÓŹNIEJ.
Są rocznice i rocznice. Jedne obchodzone z pompą, drugie jakby zapomniane. Są też i takie, o których z rożnych względów, mimo oczywistych faktów, pamiętać nie należy. Ale bywają również rocznice, otoczone murem sztucznej tajemniczości, najczęściej obwarowanej stemplami "ściśle tajne", poprzedzone serią rożnych, de facto bezwartościowych raportów, głownie dla zamydlenia oczu, uspokojeniu tłumów, kosztem całkowitego zignorowania ofiar. Przerwanie kręgu milczenia, dostanie się do sedna wydarzeń, wyciągniecie na światło dzienne oszustw i na siłę tuszowanych spraw, urasta do rzeczy niemożliwych. I jak to w historii bywa, im dłużej się ukrywa prawdę, tym potem łatwiej manipulować interpretacją wydarzeń.
Biorąc do ręki dzisiejsze gazety, trudno nie znaleźć w nich fatum 11 września. Obojętnie pod jaką postacią. Czy to kolejna uroczystość, czy koncert, film, książka, albo i wywiad z kimś, kto widział, przeżył, stracił bliskiego. Zawsze też miedzy wierszami, znajduje się "nasze zdecydowane poparcie dla przetrwania państwa Izrael", tak jak gdyby ono było zagrożone śmiertelnym niebezpieczeństwem. Równocześnie, cokolwiek pojawi się krytycznego w temacie statusu nie quo Izrael Palestyna, tak długo jak dotyczy Arafata jest cacy. Bron Boże jednak, aby coś bąknąć źle o Sharonie, albo i IDF. Zaraz pojawia się anty-coś-tam, straszak nad straszaki i krotko po tym, przeprosiny sypią się jak z rękawa.
Zatem wydawać by się mogło, że między Izraelem a USA panuje niczym nie zmącona przyjaźń. Coś na wzór długoletniego małżeństwa, w którym żadna ze stron, nigdy, ale to nigdy drugiej połowy nie zawiodła.
Czasem zdarza się jednak inaczej.
Niepodważalne fakty.
8 czerwca 1967 roku, podczas Wojny Sześciodniowej, izraelskie siły zbrojne (Israeli Defence Force - IDF), zaatakowały na morzu w rejonie Gazy, amerykański okręt zwiadowczy USS Liberty. W wyniku niczym nie sprowokowanego ataku, zginęło 34 członków, zaś 171 zostało rannych. Do dnia dzisiejszego, grupa weteranów byłej załogi okrętu, domaga się od Kongresu pełnego, publicznego dochodzenia całego przebiegu wydarzeń. Jak na razie bez skutku. Według ich opinii, zeznań świadków, dokumentów, zdjęć, atak izraelskich samolotów, kutrów torpedowych i oddziału komandosów, wcale był zupełnie przypadkowym, a raczej dokonanym z premedytacją. Przemawia za tym także decyzja Lyndona Johnsona, wtedy prezydenta USA, który osobiście wydał rozkaz odwołujący amerykańskie myśliwce 6 Floty, lecące z pomocą. Izrael oficjalnie przeprosił za zajście, motywując "tragiczną pomyłką", zaakceptowane przez amerykańską administracje. Tel Aviv, w 1982 roku wypłacił 6-cio milionowe odszkodowanie ofiarom "pomyłki", de facto, z pieniędzy przyznanych przez Kongres.
Praktycznie, historię okrętu i tamtych wydarzeń można by uznać za zamkniętą, gdyby nie....zacieranie śladów przez kolejne administracje Białego Domu i rząd Izraela. Dlaczego? Skoro wszystko jest znane.
Trochę historii tamtych dni.
Rok 1967, od pierwszych dni nie zwiastował światu dobrych wieści. Państwo Izrael i kraje arabskie, coraz bardziej, głośniej i aktywnie domagały się rozwiązania spraw Bliskiego Wschodu. Egipt i Syria, były wspomagane dyplomatycznie i zbrojnie przez Sowietów, zaś po stronie izraelskiej były Stany Zjednoczone, które wyposażyły IDF w najnowszy sprzęt militarny. Jak silna była więź miedzy USA i Izraelem, niech tylko dowodem będzie moment uznania państwa Izrael przez USA za prezydentury Harry Trumana. Wystarczyło Kongresowi USA zaledwie 6 sekund glosowania, aby to uczynić.
Konflikt zbrojny miedzy stronami wydawał się nieuniknionym, kwestią było tylko - kiedy. W dosyć ciekawej politycznej sytuacji znalazł się królewski Jordan, kontrolujący wtedy Zachodni Brzeg i Wschodnią Jerozolimę. Król Hussein zdawał sobie sprawę, że jego armia nie ma żadnych szans z izraelską, dlatego zawsze starał się być pośrodku drogi. Chciał po prostu uniknąć wojny, ale również chciał zachować terytoria. Zdecydował się na dosyć śmiały ruch polityczny, równocześnie odrzucając apel Nassera o zjednoczenie się Arabów przeciwko Izraelowi i zwracając się do USA o udzielenie gwarancji nienaruszalności Jordanu. USA udzieliły gwarancji i właśnie USS Liberty, wtedy wyposażony w najnowocześniejszy sprzęt elektroniczny do śledzenia komunikacji, miał być jakby obserwatorem. Okręt miał patrolować na Morzu Śródziemnym, poza wodami terytorialnymi. Zresztą jak się później okaże, lista zadań załogi okrętu była bardziej detaliczna, niż tylko podsłuchiwanie Jordanu i Izraela.
Wybucha Tygodniowa Wojna, praktycznie wygrana przez Izrael w ciągu kilku godzin, głownie poprzez znienacka zbombardowanie egipskich sił powietrznych. Setki Migów, mogących ewentualnie zaszkodzić oddziałom pancernym Izraela, zostało rozbitych na lotniskach. Sporym, potencjalnym zagrożeniem, była eskadra rosyjskich bombowców Tu-95 (Bear w nomenklaturze NATO), stacjonujących w Aleksandrii i zdolnych do przenoszenia broni nuklearnej, ale ich użycie, prawdopodobnie równałoby się wywołaniem III WŚ, a to nie wchodziło w rachubę. Wszystkie zainteresowane strony pamiętały doskonale kryzys kubański. USS Liberty, jak się później okazało, również był na tropie elektronicznym tychże bombowców. Rosyjska machina propagandowa utrzymywała, że samoloty są własnością egipskich sił powietrznych, obsadzone ich załogami.
Wyszło także na jaw ostatnio, że okręt przechwycił transmisję radiową, sugerującą wyraźnie, że Izrael nosi się z zamiarem zaatakowania Jordanu, przejęcia Jerozolimy i Zachodniego Brzegu, a to już przekreślało znacznie wcześniej opracowane plany akcji izraelskich akcji militarnych. I z całkiem ostatnich już archiwalnych dokumentów, częściowo udostępnionych (cyt) "zbytnio ciekawskim anty-syjonistom i anty-semitom" wynika, ze załoga okrętu, choć w odległości do 14 mil od linii brzegowej, mogła doskonale widzieć przez silne lornety co się dzieje na brzegu. A tam, według dokumentów, trwała masowa egzekucja egipskich jeńców wojennych, strzałami w tył głowy, po uprzednim wykopaniu przez nich grobów. Zdecydowanie, USS Liberty znalazł się w złym czasie i złym miejscu, biorąc pod uwagę interesy armii izraelskiej.
Atak na USS Liberty.
USS Liberty AGTR-5 (Auxiliary General Technical Research #5), był praktycznie okrętem szpiegowskim, wchodzącym w skład Atlantyckiej Szóstej Floty, wtedy operującej częściowo na Morzu Śródziemnym. W tym czasie, amerykańska flota dysponowała 12 podobnymi okrętami, rozsianymi po całym świecie. Zimna wojna hulała w pełni, a rosyjskie strategiczne bombowce, uzbrojone w bron nuklearna, zaczynały pojawiać się masowo w rożnych częściach świata.
Okręt hierarchicznie podlegał bezpośrednio dowódcy VI floty, a techniczna kontrole sprawowała Narodowa Agencja Bezpieczeństwa w Waszyngtonie. Nie był wiec, jak to niektóre źródła sugerują, w tym także izraelskie, żaden okręt pomocniczy z cywilna załogą, zaczarterowany przez marynarkę. Wręcz przeciwnie, był stale pod załogą i dowództwem marynarki wojennej. Przerobiony na stoczni w Portland, OR w roku 1964 ze statku klasy Belfont(Victory), powszechnie używanego transportowca z okresu II WS, kosztem 40 milionów dolarów, został wyposażony w najnowszy sprzęt radiowo namiarowy, służący głownie do podsłuchiwania rozmów radiowych. Miał na pokładzie również urządzenia do wykrywania ewentualnej radiacji i łączności satelitarnej. Maksymalna szybkość to około 36 km na godzinę, najwolniejsza około 8. Załogę stanowiło 294 marynarzy, w tym 3 cywili z NSA i 3 z Marine Corp, tłumaczy języków rosyjskiego i arabskiego.
Dosłownie na kilka godzin przed atakiem, dowództwo operującej floty zapewniło Liberty o natychmiastowej pomocy na wypadek ataku (gwarantowane zresztą Wojskowym Kodeksem Marynarki Wojennej pod groźba kary śmierci albo długoletnim wiezieniu). Jak się okazało, nikt do tej pory nie został postawiony nawet w stan oskarżenia za nie udzielanie pomocy. Kiedy okręt znalazł się w sytuacji bez wyjścia, jeden z lotniskowcow(USS America) był w trakcie ćwiczeń i nie odpowiedział na wołania, drugi zaś (USS Saratoga) wysłał pomoc, która została prawie natychmiast odwołana rozkazem z Waszyngtonu. Oba lotniskowce znajdowały się w odległości zaledwie 10 minut lotu przez F-4 Phantoms.
Nadszedł 8 czerwiec. Dzień był piękny, widzialność doskonała. Załoga przystąpiła do normalnych zajęć, chociaż można było wszędzie wyczuć nerwowość. W nocy, nad okrętem pojawiły się izraelskie samoloty, które równie szybko odleciały. Urządzenia okrętu wykryły radary pilotów ustawione na poszukiwanie "przyjaciel- wróg". Po wymianie sygnałów rozpoznawczych, wszystko wróciło do normy, przynajmniej pozornie. Równie w ciągu dnia pojawiły się izraelskie samoloty, na tyle nisko, aby można było wzajemnie pomachać rękoma. Z przechwyconych rozmów radiowych wynikało, ze samoloty poinformowały o obecności amerykańskiego okrętu, którego zresztą znaki rozpoznawcze i flaga, były bardzo widocznymi.
Około 2 po południu, operatorzy radarów wykryli prawie równocześnie szybko poruszające się cele, zmierzające w kierunku Liberty. Było to kilka samolotów i kutrów torpedowych. Równocześnie, jeden z operatorów przechwycił rozmowę po rosyjsku miedzy dużym samolotem a dowództwem w Moskwie. Paradoksalnie do biegu wypadków, odkryto tajemnice załóg bombowców TU-95. Okazało się, ze wbrew rosyjskim zapewnieniom, TU-95 nie były obsadzone egipskimi załogami, a jedynie korzystały z bazy w Aleksandrii. Na okręcie ogłoszono natychmiast stan pogotowia i rozpoczęto robienie zdjęć samolotów, nagle bez znaków rozpoznawczych. Wszystkie środki prewencyjne okazały się bezużytecznymi, jako ze okręt został zasypany gradem kul, pocisków rakietowych i pojemników z napalmem. Zniszczone zostają częściowo urządzenia radiowe, odstrzelonym zostaje maszt z flaga. Jeden z członków załogi, rozpina natychmiast następna flagę, dwukrotnie większa od normalnej, równocześnie ginąc. W międzyczasie kutry torpedowe, z bliskiej odległości strzelają 5 torped. Jedna trafia zabijając na miejscu 25 marynarzy. Pozostali giną na pokładzie. Razem będzie ich 34. Nawiązana po paru minutach łączność z lotniskowcem, powoduje wysłanie myśliwców z pomocą, które jednak zostają zawrócone już podczas lotu. Po wydaniu rozkazu o opuszczeniu okrętu, cześć załogi znajduje się na tratwach ratunkowych, które zostają ostrzelane z kutrów. Cześć z nich tonie. Atak trwa ponad godzinę i ustaje tak nagle, jak się rozpoczął, chociaż jeszcze kilka razy pojawiają się izraelskie kutry torpedowe i znów samoloty. Z jakiś chyba bliżej nieznanych powodów, nie wykańczają ani okrętu, ani pozostałej przy życiu załogi. Okręt wiec utrzymuje się na wodzie i później zostaje odholowany na Maltę. Parę lat później wychodzi na jaw z dokumentów archiwalnych, ze Izraelczycy aż tak bardzo nie obawiali się reakcji okrętów VI Floty, wiedząc, ze "cicha dyplomacja" już działa i obie strony pracują nad zakamuflowaniem tragedii.
Zacieranie śladów.
Używając powszechnie znanego "ale to było kino", chociaż ze względu na tragedie najmniej pasującego, byłoby niczym. To co zaczęło się dziać poza kulisami, zostało uznane za największą operacje tuszowania, jaka miała miejsce w historii marynarki USA.
W kilka minut po ataku, prezydent Johnson poinformował w adresie telewizyjnym o "tragicznym wypadku na wodach śródziemnomorskich, w którym zginęło 6 amerykańskich marynarzy".
W ciągu mniej niż godziny, Izrael poinformował Waszyngton o "tragicznej pomyłce", aby zaraz później "wyjaśnić", ze USA Liberty został pomyłkowo uznany za egipski frachtowiec do przewożenia koni. Jak można uwierzyć tłumaczeniu, kiedy jeden rzut oka amatora, nie mającego absolutnie pojęcia o statkach, pozwala bez problemu rozróżnić obie jednostki. Statek egipski był czterokrotnie mniejsza jednostka, nie posiadająca żadnych wysokich masztów, nie mówiąc już o zestawie anten. Jak można było pomylić obie jednostki, widząc olbrzymia amerykańską flagę oraz napis GTR-5, na dziobie okrętu i dachu nadbudówki. To wszystko było dopiero początkiem całej sprawy, które mimo upływu 35 lat, końca nie widać. Przynajmniej po stronie poszkodowanych.
Dokładne opisanie tuszowania sprawy, zajęło by kilkaset stron. Tylko zupełnie skrótowo można nadmienić, ze oba rządy sporządziły 13 raportów, z których żaden nie odpowiada całej prawdzie. Absolutna treść dokumentów - raportów, nigdy nie została udostępniona publicznie. Ciągle są objęte klauzula "Top Secret". Oficjalnie zakończono sprawę w grudniu 1987 roku notami dyplomatycznymi miedzy USA i Izraelem. Do dnia dzisiejszego, weterani dopominają się pełnej interwencji Kongresu oraz wznowienia całej sprawy.
Wbrew tuszowaniu całej sprawy i manipulacji faktami, głownie przez administracje waszyngtońską, pozostali przy życiu weterani robią wszystko, aby "przykry incydent" z USS Liberty, nie poszedł w zapomnienie. Jim Ennes, były członek załogi USS Liberty, oficer, obecnie na emeryturze, jest autorem książki pt."Conspiracy Of Silence:Assault on the Liberty", napisanej w latach 1967-73. Pisana na gorąco, zawiera dokładny opis wydarzeń, zeznania załogi oraz fotografie. Faktycznie można ja zaliczyć jako korpus delicji, chociaż w pewnych kręgach została uznana za "wysoce krzywdzącą i anty-izraelska". Z jej wyjątkami można się zapoznać na Internecie pod http://www.ussliberty.org, swoja droga jedna z najlepiej opracowanych stron na całej wirtualii. Zresztą Internet jest wcale bogatym w informacje o okręcie. Można się doszukać około 50 rożnych stron opisujących tamtejsze wydarzenia, w tym i strony izraelskie.
Sporo miejsca Liberty, poświęcił także prof. Alfred M.Lilienthal w swojej książce pt. "The Zionist Connection II: What price peace", wydanej w 1982.
W rozdziale pt. "The attack on Liberty", jest opisane z detalami tuszowanie sprawy, łącznie z nazwiskami. Szkoda tylko, ze jak do tej pory, książka prof.Lilienthala nie została przetłumaczona na język polski. Bo oprócz sprawy Liberty, rzuca światło na inne sprawy w relacji Izrael-reszta świata.
W roku 2001, zostaje wydana książka pt."Body of secrets", autorstwa Jamesa Bamforda, eksperta w sprawach bezpieczeństwa, szpiegostwa i kontrwywiadu. "Konikiem" autora była i jest NSA(National Security Agency), praktycznie nieznana amerykańska super-agencja, potocznie zwana Never Say Anything(nigdy nie mów niczego). NSA zajmowała (i nadal czyni) się głownie wewnętrznym i zewnętrznym szpiegostwem na skale nieporównalną do żadnych CIA, KGB, Stasi, itp. Absolutnie poza kontrola Kongresu, absolutnie tajna. Chodzą słuchy, ze do prezydentów docierały tylko informacje, jakie NSA chciała, aby się dostały. Otóż podczas wojny sześciodniowej, zupełnie bez wiedzy Białego Domu, został wysłany EC-121,samolot szpiegowski, w barwach marynarki wojennej USA. Tenże samolot, lecąc poza zasięgiem przechwycenia, znalazł się nad USS Liberty w momencie ataku, który został elektronicznie nagrany. Z wyjątków nagrań wynika czarno na białym, ze atak został dokonany z premedytacja i piloci izraelscy doskonale wiedzieli, kogo, i co atakują. Wiedzieli również, ze okręt jest oflagowanym i posiada znaki rozpoznawcze na dziobie i rufie.
Napisałem na wstępie, ze są rożne rocznice i różnie obchodzone. Czekałem wiec na dzień 8 czerwca, aby cokolwiek się ukazało w prasie lub telewizji, poza płatnym ogłoszeniem na lamach Washington Post, które pozwalam sobie zamieścić w oryginale. Zamieszczam także oryginalne wystąpienie Cynthi McKinney, z dnia 6 czerwca tego roku, zapisane w katalogu wystąpień w Kongresie, oraz wystąpienie John E. Engelbergera,USCGR(Ret) podczas prywatnej ceremonii rocznicowej.
Pozwoliłem sobie napisać krotki list do wszystkich większych stacji telewizyjnych i gazet na Internecie. Jak do tej pory nie otrzymałem żadnej odpowiedzi i zapewne jej nie dostane. Nie dziwota, jako ze każda wypowiedz w kwestii USS Liberty, od razu zostaje zakwalifikowana do anty-izraelskich. Nie tylko zresztą w tej sprawie. Co jednak przemawia na pewien plus w całej tej historii, to fakt, ze są jeszcze ludzie, w tym i żyjący weterani, którzy nie pozwalają, aby sprawa ucichła na zawsze. Wydaje mi się, ze my Polacy, powinniśmy także dołożyć swoja cegiełkę ku pamięci zabitych i wyjaśnieniu całej prawdy.

Wilhelm Głowacki
http://www.ojczyzna.pl/Arch-

Teksty/GLOWACKI__USS-Liberty.htm


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żydzi
PostNapisane: 26 paź 2013, 23:39 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://rebelya.pl/post/4766/wincenty-wi ... e-o-zydach

Wincenty Witos krytycznie o Żydach
21.09.2013

Nakładem Muzeum Historii Polskiego Ruchu Ludowego i Instytut Pamięci Narodowej w Rzeszowie ukazała się doskonała praca Sławomira Mańko „Polski ruch ludowy wobec Żydów (1895-1939)”. Praca ta ukazuje zbieżność poglądów prawicowych ludowców z poglądami narodowców do do szkodliwości Żydów w II RP. Jednym z krytyków antypolskich działań społeczności żydowskiej był Wincenty Witos.

Jan Bodakowski

Wincenty Witos krytycznie o Żydach

Nakładem Muzeum Historii Polskiego Ruchu Ludowego i Instytut Pamięci Narodowej w Rzeszowie ukazała się doskonała praca Sławomira Mańko „Polski ruch ludowy wobec Żydów (1895-1939)”. Praca ta ukazuje zbieżność poglądów prawicowych ludowców z poglądami narodowców do do szkodliwości Żydów w II RP. Jednym z krytyków antypolskich działań społeczności żydowskiej był Wincenty Witos.
Wincenty Witos urodził się w 1874 roku, w ubogiej rodzinie chłopskiej, zmarł w 1945 roku. Karierę polityczną rozpoczął w zaborze austriackim. Był posłem do galicyjskiego Sejmu Krajowego, wójtem, posłem do austriackiej Rady Państwa. Od 1895 działał w Stronnictwie Ludowym. Od 1914 w Polski Stronnictwie Ludowy Piast. Od 1919 był posłem w polskim sejmie. Trzykrotnie był premierem w rządach tworzonych przez ludowców i narodowców. Jego rząd obalił w 1926 roku Piłsudski w zamachu majowym. Był w opozycji wobec dyktatury Piłsudskiego. Za obronę demokracji i wolności obywatelskich sanacyjna klika uwięziła go w 1930 roku. Podobnie jak i inni więźniowie polityczny był torturowany i upokarzany przez sanacyjnych bandytów. W twierdzy brzeskiej był więziony przez półtora roku. By uniknąć dalszych prześladowań wyemigrował do Czechosłowacji, gdzie kontynuował działalność polityczną. Do Polski powrócił w przeddzień II wojny światowej. Był internowany przez Niemców za odmowę kolaboracji. W czasie wojny pogorszył się jego stan zdrowia.
Już w 1896 na łamach „Przyjaciela ludu” Wincenty Witos oskarżał Żydów, że usuwają chłopów polskich z każdego dochodowego zajęcia, zmonopolizowali handel i dyktują wysokie ceny, w sojuszu z dziedzicami traktują włościan jak śmieci, sprzedają drożej tym chłopom którzy świadomi są swojej godności. Zdaniem Witosa „ludzi rozumnych, szanujących swoją godność, Żydzi prześladują we wszelki możliwy sposób, starając się ich zohydzić w oczach innych”.
Podczas I wojny światowej Wincenty Witos głosił, że „ludność jeszcze przed wojną miała dość powodów do niechęci, a nawet nienawiści przeciw Żydom, uważając ich zupełnie słusznie za pasożytów żyjących, jej kosztem, to w czasie wojny nagromadziło się tych powodów jeszcze więcej”. Zdaniem Witosa podczas I wojny światowej Żydzi „szpiegowali i donosili” na Polaków, działania Żydów często prowadziły Polaków „pod szubienicę”. Zdaniem lidera ludowców podczas I wojny światowej Żydzi na arenie między narodowej działali na szkodę Polski i Polaków, zwalczali aspiracje niepodległościowe Polaków, uchylali się od służby wojskowej, czerpali dochody z dostaw dla wojska.
Po odzyskaniu niepodległości, w czasie pierwszego kongresu PSL Piast Wincenty Witos stwierdził, że stanowiące 35% obywateli II RP mniejszości narodowe są wrogie Polsce i Polakom, Żydzi stanowią poważne zagrożenie dla Polski, groźna dla Polski jest monopolizacja kapitału w rękach żydowskich.
Wspomnienia Wincentego Witosa są doskonałą relacją świadka żydowskiej kolaboracji Żydów z sowietami w 1919 i 1920 roku. Przywódca PSL Piast opisywał jak w Siedlcach wszyscy Żydzi zaangażowali się w tworzenie sowieckiej administracji, wsparli zbrojnie działania Armii Czerwonej, manifestowali nienawiść do Polaków. Zdaniem Witosa w całej Polsce Żydzi uchylali się od wstępowania w szeregi Wojska Polskiego, nie chcieli bronić Polski przed sowiecką agresją. Zarabiali kosztem polskich chłopów na dostawach do wojska.
Po wygranej z sowietami Wincenty Witos na łamach „Włościanina” w 1923 roku krytykował Żydów za ich niewdzięczność. Zdaniem przywódcy ludowców Żydzi nie mieli podstaw by narzekać na swoją sytuacje w II RP. Witos sprzeciwił się temu by Żydzi cieszyli się przywilejami. Polskich chłopów, lider PSL Piast, zachęcał by tworzyli spółdzielnie i uniezależniali się od dyktatu żydowskich pośredników. Zdaniem Witosa Żydzi lichwą pasożytowali na Polakach, oszukiwali Polaków, doprowadzali Polaków do nędzy.
Po obaleniu demokracji przez Piłsudskiego w maju 1926 roku Wincenty Witos głosił, że: sanacja rozbija jedność Polaków by realizować swoje brudne interesy i preferuje Żydów kosztem polskich chłopów, oraz, że mniejszości narodowe a szczególnie Żydzi są wrogie Polsce.

Jan Bodakowski

tekst na ten temat ukazał się pierwotnie na portalu Prawy.pl http://www.prawy.pl/
http://www.prawy.pl/</p>

http://ipn.gov.pl/__data/assets/thumbna ... ies/v3.jpg


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żydzi
PostNapisane: 27 paź 2013, 10:47 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://solotruth.polacy.eu.org/4172/zydowscy-kaci-nkwd/

Żydowscy kaci NKWD
Linki, cytaty, nowiny 2013.09.21 02:37 02:38 (poleca MatiRani)

Nie Polacy, nie Eskimosi...

Negowanie znaczenia roli Żydów w służbie NKWD jest sprzeczne z podstawowymi faktami ustalonymi przez historyków

Prof. Andrzej Paczkowski sformułował tę tezę jako „nadreprezentacją Żydów w UB”. Jednoznacznie pisze o "nadreprezentatywności Żydów w UB" inny czołowy historyk IPN-owski dr hab. Jan Żaryn w swym opracowaniu "Wokół pogromu kieleckiego" (Warszawa 2006, s. 86).

O bardzo niefortunnych dysproporcjach, wynikających z nadmiernej liczebności Żydów w UB, pisali również niejednokrotnie dużo rzetelniejsi od Grossa autorzy żydowscy, np. Michael Chęciński, były funkcjonariusz informacji wojskowej LWP, w wydanej w 1982 r. w Nowym Jorku książce "Poland. Communism, Nationalism, Anti-semitism" (s. 63-64).

Żydowski autor wydanej w Paryżu w 1984 r. książki "Les Juifs en Pologne et Solidarność" ("Żydzi w Polsce i Solidarność") Michel Wiewiórka pisał na s. 122: "Ministerstwo spraw wewnętrznych, zwłaszcza za wyjątkiem samego ministra, było kierowane w różnych departamentach przez Żydów, podczas gdy doradcy sowieccy zapewniali kontrolę jego działalności".

Na szeregu stronach "Strachu" Gross stara się całkowicie zanegować wobec amerykańskich czytelników jakiekolwiek znaczenie roli Żydów w UB. Równocześnie jednak ten sam Gross całkowicie przemilcza istotne wpływy, wręcz dominację żydowskich komunistów w innych sferach władzy, takich jak sądownictwo, propaganda czy gospodarka. W ponad 50-stronicowej części książki poświęconej "żydokomunie" nawet jednym zdaniem nie wspomina o tym amerykańskim czytelnikom, cynicznie utrzymując ich w totalnej nieświadomości na ten temat.

Rola Żydów w bezpiece, jej wyjątkowość polegała nie tylko na nadmiernej liczebności, lecz także na splamieniu się przez bardzo wielu żydowskich funkcjonariuszy UB przykładami ogromnego okrucieństwa, brakiem jakichkolwiek skrupułów i brutalnym łamaniem prawa wobec polskich więźniów politycznych. Rzecz znamienna - złowieszcza rola żydowskich funkcjonariuszy jest widoczna w każdej bardziej znaczącej zbrodni UB, od ludobójczych mordów w obozie w Świętochłowicach począwszy, poprzez sądowe mordy na generale Fieldorfie "Nilu" i rotmistrzu Pileckim po proces gen. Tatara i współoskarżonych wyższych wojskowych.

główni winowajcy zabójstwa tego polskiego bohatera to w przeważającej części żydowscy komuniści. Była wśród nich czerwona prokurator Helena Wolińska (Fajga Mindla-Danielak), która zadecydowała o bezprawnym aresztowaniu gen. Fieldorfa, a później równie bezprawnie przedłużała czas jego aresztowania. Wyrok śmierci na generała w sfabrykowanym procesie wydała sędzina komunistka żydowskiego pochodzenia Maria Gurowska z domu Sand, córka Moryca i Frajdy z domu Einseman. Dodajmy do tego żydowskie pochodzenie trzech z czterech osób wchodzących w skład kolegium Sądu Najwyższego, które zatwierdziły wyrok śmierci na polskiego bohatera (sędziego dr. Emila Merza, sędziego Gustawa Auscalera i prokurator Pauliny Kern). Cała trójka później dożywała ostatnich lat swego życia w Izraelu. Przypomnijmy również, że wcześniej w rozprawie pierwszej instancji oskarżał gen. "Nila" jeden z najbezwzględniejszych prokuratorów żydowskiego pochodzenia Benjamin Wajsblech. Dodajmy, że prawdopodobnie sam Józef Różański (Goldberg) wręczał przesłuchującemu gen. Fieldorfa porucznikowi Kazimierzowi Górskiemu tzw. pytajniki, tj. odpowiednio spisane zestawy pytań, które miał zadawać więźniowi (wg P. Lipiński, Temat życia: wina, Magazyn "Gazety Wyborczej", 18 listopada 1994 r.).

Warto przypomnieć w tym kontekście fragment rozmowy Sławomira Bilaka z Marią Fieldorf-Czarską, córką zamordowanego generała.

Powiedziała ona m.in.: "Pytam się dlaczego nikt nie mówi, że w sprawie mojego ojca występowali wyłącznie sami Żydzi? Nie wiem, dlaczego w Polsce wobec obywatela polskiego oskarżali i sądzili Żydzi" (cyt. za: Temida oczy ma zamknięte. Nikt nie odpowie za śmierć mojego ojca, "Nasza Polska", 24 lutego 1999 r.).

Przypomnijmy teraz jakże haniebną sprawę wydania wyroku śmierci na jednego z największych polskich bohaterów rotmistrza Witolda Pileckiego i stracenia go w 1948 roku. Człowieka, który dobrowolnie dał się aresztować, aby trafić do Oświęcimia i zbadać prawdę o sytuacji w obozie, a później stał się tam twórcą pierwszej obozowej konspiracji. Oficera, którego wybitny angielski historyk Michael Foot nazwał "sumieniem walczącej przeciw hitlerowcom Europy" i jedną z kilku najwybitniejszych i najodważniejszych postaci europejskiego Ruchu Oporu. Otóż - jak pisał na temat sprawy rotmistrza Pileckiego i współoskarżonych z nim w procesie Tadeusz M. Płużański:

"Wyroki zapadły już wcześniej - wydał je dyrektor departamentu śledczego MBP Józef Goldberg Różański. Podczas jednego z przesłuchań powiedział Płużańskiemu: "Ciebie nic nie uratuje. Masz u mnie dwa wyroki śmierci. Przyjdą, wyprowadzą, pieprzną ci w łeb, i to będzie taka zwykła ludzka śmierć" (por. T.M. Płużański, Prokurator zadań specjalnych, "Najwyższy Czas", 5 października 2002 r.).

Warto przy okazji stwierdzić, że jednym z członków kolegium Najwyższego Sądu Wojskowego, który 3 maja 1948 r. zatwierdził wyrok śmierci na Pileckim, wykonany 25 maja 1948 r., był sędzia Leo Hochberg, syn Saula Szoela (wg T.M. Płużański, Prawnicy II RP, komunistyczni zbrodniarze, "Najwyższy Czas", 27 października 2001 r.).

Pominę tu szersze relacjonowanie jednej z najczęściej przypominanych zbrodni - ludobójczego wymordowania około 1650 niewinnych więźniów w ciągu niecałego roku przez Salomona Morela i podległych mu żydowskich oprawców z UB (zob. na ten temat szerzej książkę autora jakże rzetelnego żydowskiego samorozrachunku Johna Sacka "Oko za oko", Gliwice 1995).

Przypomnę tu tylko jedną z ulubionych "zabaw" ludobójczego "kata ze Świętochłowic" S. Morela, polegającą na ustawianiu piramid z ludzi, którym kazał się kłaść czwórkami jedni na drugich. Gdy stos ciał był już dostatecznie duży, wskakiwał na nich, by jeszcze zwiększyć ciężar. Po takich "zabawach" ludzie z górnych części stosu wychodzili w najlepszym wypadku z połamanymi żebrami, natomiast dolna czwórka lądowała w kostnicy.

Dużo mniej znane są późniejsze zbrodnie, popełnione przez Morela na młodocianych polskich więźniach politycznych "reedukowanych" w obozie w Jaworznie. Morel zastąpił tam na stanowisku komendanta kapitana NKWD Iwana Mordasowa. W książce Marka J. Chodakiewicza, Żydzi i Polacy 1918-1945 (Warszawa 2000, s. 410), czytamy:

"Między 1945 a 1949 rokiem w obozie w Jaworznie zmarło około 10 tysięcy więźniów". Te aż tak przerażające dane liczbowe brzmią wprost niewiarygodnie i wymagają gruntownego sprawdzenia, choć Chodakiewicz przytacza je za źródłową pracą M. Wyrwicha, (Łagier Jaworzno, Warszawa 1995).

Różne relacje potwierdzają w każdym razie wyjątkowe okrucieństwo okazywane wobec młodocianych polskich więźniów przez komendanta Morela. Począwszy od witania przez niego kolejnych transportów młodocianych więźniów typowym dlań powitaniem: "Popatrzcie na słońce, bo niektórzy widzą je po raz ostatni!". Czy słowami: "Jesteście bandytami, pokażemy wam tutaj, co znaczy wojowanie przeciwko władzy ludowej". (Oba cytaty za tekstem napisanego przez Mieczysława Wiełę "Listu otwartego do premiera rządu RP" ("Jaworzniacy" nr 2/29 z lutego 1999 r.).

Poza katuszami fizycznymi Morel lubił zadawać swoim ofiarom różne udręki psychiczne. Na przykład kazał pisać po tysiąc razy: "Nienawidzę Piłsudskiego" (wg M. Wyrwich, Łagier Jaworzno, Warszawa 1995, s. 90).

Ludobójczy zbrodniarz S. Morel dostaje wciąż polską rentę - mniej więcej 5 tys. zł. Czołowy historyk IPN dr hab. Jan Żaryn pisał niedawno: "

Doświadczenia z lat 1944-1945 jedynie utrwalały stereotyp żydokomuny. NKWD przy pomocy pozostałych Żydów urządza krwawe orgie' - meldował Władysław Liniarski „Mścisław”, komendant Okręgu AK w Białymstoku w styczniu 1945 r. do „polskiego Londynu” (...).

Polacy po wojnie, używając hasła „żydokomuna”, posługiwali się zatem stereotypem wytworzonym przez samych Żydów komunistów. Żydzi stawali się zatem współodpowiedzialnymi za cierpienia Polaków, w tym za utratę - po raz kolejny - niepodległości państwowej.

Do rodzin docierały szczegóły tortur, jakim byli poddawani w ubeckich kazamatach ich najbliżsi - często żołnierze podziemia niepodległościowego. „Gdy wyszedłem z karceru, zaraz wzięli mnie na górę i enkawudzista Faber [Samuel Faber - przypis J. Żaryna], (kto on był, nie wiem, czy to Polak, czy Rosjanin, na pewno Żyd) (...) kazał mnie związać. Zawiązali mi usta szmatą i między ręce i nogi wsadzili mi kij, na którym mnie zawiesili, po czym do nosa zaczęli mi wlewać chyba ropę. Po jakimś czasie przestali. Przytomności nie straciłem, więc wszystko do końca czułem. Dostałem od tego krwotoku (...)' - wspominał Jakub Górski „Jurand”, żołnierz AK” (...).

Inny działacz podziemia niepodległościowego, Mieczysław Grygorcewicz, tak zapamiętał pierwsze dni pobytu w areszcie NKWD i UB w Warszawie:

„(...) Na pytania zadawane przez Światłę - szefa Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa początkowo nie odpowiadałem, byłem obojętny na wszystkie groźby i krzyki, opanowała mnie apatia, przede mną stanęła wizja śmierci. Przecież jestem w rękach wroga, i to w rękach żydowskich, których w UB nie brakowało. Poczułem do nich ogromny wstręt, przecież miałem do czynienia z szumowiną społeczną, przeważnie wychowaną w rynsztoku nalewkowskim”.

„Światło - Żyd z pochodzenia, mając pistolet w ręku, oświadczył mi, że jeżeli nie podam swego miejsca zamieszkania, strzeli mi w łeb (...)”.

Światło przyprowadził Halickiego, kierownika sekcji śledczej, który również był Żydem, i ten rozpoczął śledztwo wstępne (...). Oficerowie ubowscy zmieniali się często (...). Szczególnie jeden z nich brutalnie i ordynarnie do mnie się odzywał, groził karą śmierci bez sądu. Jak się później dowiedziałem od śledczego porucznika Łojki - był to sam Różański, zastępca Radkiewicza, ministra bezpieczeństwa.

W takiej sytuacji i wśród tej zgrai żydowskiej byłem przygotowany na najgorsze, nawet na rozstrzelanie (...)". (cyt. za J. Żaryn, Hierarchia Kościoła katolickiego wobec relacji polsko-żydowskich w latach 1945-1947, we: "Wokół pogromu kieleckiego", Warszawa 2006, s. 86-88)”.

Przypomnijmy, że wymieniony tu Józef Różański (Goldberg), dyrektor Departamentu Śledczego w MBP zyskał sobie zasłużoną sławę najokrutniejszego kata bezpieki. Od byłego oficera AK Kazimierza Moczarskiego, który był jedną z ofiar "piekielnego śledztwa" prowadzonego pod nadzorem Różańskiego, wiemy, jakie były metody katowania więźniów przesłuchiwanych w MBP. Spośród 49 rodzajów maltretacji i tortur, którym go poddawano, Moczarski wymienił m.in.:

"1. bicie pałką gumową specjalnie uczulonych miejsc ciała (np. nasady nosa, podbródka i gruczołów śluzowych, wystających części łopatek itp.);

2. bicie batem, obciągniętym w tzw. lepką gumę, wierzchniej części nagich stóp - szczególnie bolesna operacja torturowa;

3. bicie pałką gumową w pięty (seria po 10 uderzeń na piętę - kilka razy dziennie);

4. wyrywanie włosów ze skroni i karku (tzw. podskubywanie gęsi), z brody, z piersi oraz z krocza i narządów płciowych;

5. miażdżenie palców między trzema ołówkami (...);

6. przypalanie rozżarzonym papierosem okolicy ust i oczu; (...)

8. zmuszanie do niespania przez okres 7-9 dni (...)" (cyt. za K. Moczarski, Piekielne śledztwo, "Odrodzenie", 21 stycznia 1989 r.).

Żydowski dygnitarz MBP - Józef Światło nadzorował tajne więzienie w Miedzeszynie, gdzie do metod wydobywania zeznań należało m.in. skazywanie na klęczenie na podłodze z cegieł z podniesionymi do góry rękami przez 5 godzin, przepędzanie nago korytarzami z jednoczesnym chłostaniem stalowymi prętami, bicie pałką splecioną ze stalowych drutów (wg T. Grotowicz, Józef Światło, "Nasza Polska", 22 lipca 1998 r.).

O tych wszystkich okrucieństwach i zbrodniach żydowskich katów z UB nie znajdziemy nawet jednego zdania informacji w książce Grossa, tak chętnie i obszernie rozpisującego się o zbrodniach popełnionych przez Polaków na Żydach.

Warto przypomnieć, że Różański (Goldberg) był odpowiedzialny za działanie tajnej grupy ubeckich morderców, którzy na jego polecenie potajemnie mordowali w lesie wybranych żołnierzy AK i porywanych z ulicy ludzi. Tak zamordowano m.in. formalnie zwolnionego z aresztu byłego kapelana 27. dywizji AK księdza Antoniego Dąbrowskiego.

Wśród skrytobójczo zamordowanych po wywiezieniu z więzienia do lasu był m.in. pułkownik AK Aleksander Bielecki, na którym bezpiece nie udało się wymusić oczekiwanych zeznań, oraz jego żona.

Warto przypomnieć, że żydowski komunista Leon Kasman, przez wiele lat redaktor naczelny organu KC PZPR "Trybuny Ludu", był tym działaczem, który najgwałtowniej nawoływał do zaostrzenia represji wobec przeciwników politycznych podczas obrad Biura Politycznego KC PPR w październiku 1944 roku.

"Wsławił się" wówczas powiedzeniem: "Przerażenie ogarnia, że w tej Polsce, w której partia jest hegemonem, nie spadła nawet jedna głowa" (cyt. za P. Lipiński, Bolesław Niejasny, Magazyn "Gazety Wyborczej", 3 maja 2000 r.).

I głowy polskich patriotów, głównie AK-owców, zaczęły spadać w przyspieszonym tempie na skutek rozpętanej wówczas pierwszej wielkiej fali terroru przeciw Narodowi.

I tak np. w grudniu 1944 r. doszło do rozstrzelania pięciu AK-owców w piwnicy domu przed Zamkiem Lubelskim. Ich sprawę prowadził prokurator wojskowy narodowości żydowskiej (wg. mgr Marek Kolasiński, sędzia Sądu Apelacyjnego w Lublinie, „Raport o sądowych morderstwach”, Warszawa 1994, s. 108).

Jaskrawe przykłady okrucieństwa żydowskich śledczych wobec przesłuchiwanych polskich oficerów znajdujemy w tzw. sprawie bydgoskiej.

Jerzy Poksiński opisał np., jak to "kpt. Mateusz Frydman chwytał przesłuchiwanych oficerów za gardło i tłukł ich głową o ściany, powiedział do majora Krzysika: "Zastrzelę cię, a grób zaorzę, aby ci Anders nie mógł pomnika wystawić" (por. J. Poksiński, TUN. Tatar - Utnik - Nowicki, Warszawa 1992, s. 38).

W sprawie bydgoskiej zmarł zamęczony płk Józef de Meksz. W toku innej sfabrykowanej sprawy niewinnych oficerów, tzw. sprawy zamojsko-bydgoskiej, zmarł zamęczony w więzieniu płk Julian Załęski. Stracił on życie jako ofiara okrutnych tortur nakazanych przez jednego z najbezwzględniejszych żydowskich oprawców - szefa Głównego Zarządu Informacji Wojska Polskiego płk. Stefana Kuhla, zwanego "krwawym Kuhlem" (por. A.K. Kunert - J. Poksiński, Płk Stefan Kuhl, "Życie Warszawy", 24 lutego 1993 r.).

Dyrektor departamentu V MBP żydowską komunistkę Lunę Brystygierową, wyspecjalizowaną w prześladowaniu Kościoła katolickiego i inteligencji patriotycznej, nazywano "Krwawą Luną" z powodu wyjątkowej bezwzględności, z jaką przesłuchiwała więźniów. Żołnierz AK i były więzień polityczny Anna Rószkiewicz-Litwinowiczowa pisała w swych wspomnieniach, iż:

"Julia Brystygierowa słynęła z sadystycznych tortur zadawanych młodym więźniom. W czasie przesłuchań we Lwowie wsadzała więźniom genitalia do szuflady, gwałtownie ją zatrzaskując. Była zboczona na punkcie seksualnym, i tu miała pole do popisu" (por. A. Rószkiewicz - Litwinowiczowa, Trudne decyzje. Kontrwywiad Okręgu Warszawa AK 1943-1944. Więzienie 1949-1954, Warszawa 1991, s. 106).

Do najhaniebniejszych spraw należało aresztowanie w 1947 r. na podstawie sfabrykowanych oskarżeń majora Mieczysława Słabego, byłego lekarza westerplatczyków, najsłynniejszej bohaterskiej formacji polskiej wojny obronnej 1939 roku.

Major Słaby już po kilku miesiącach przesłuchań zmarł w wieku zaledwie 42 lat na skutek ran odniesionych podczas śledztwa. Jego sprawę prowadził wiceprokurator mjr S.D. Mojsezon (Mojżeszowicz), Żyd z pochodzenia.

On to napisał własnoręczne rzekome "zeznania" mjr. Słabego, przyznającego się w nich do tego, jakoby "działał na szkodę państwa polskiego". Majora Słabego nakłoniono zaś odpowiednimi metodami do podpisania sformułowanych przez prokuratora Mojsezona zeznań. Skatowany major umarł przed skazaniem i wyrokiem.

Na wyjaśnienie ciągle czeka po dwukrotnych umorzeniach śledztwa (w 1993 i 1995 r.) sprawa kulisów śmierci w gmachu Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego jednego z bohaterów książki Aleksandra Kamińskiego z batalionu "Zośka" - Jana Rodowicza ps. "Anoda".

Był jedną z postaci słynnych z niewiarygodnej wręcz odwagi, poświęcenia i zdolności do ryzyka. Za swe wojenne zasługi był odznaczony Krzyżem Walecznych (dwukrotnie) i Krzyżem Virtuti Militari.

Wszechstronnie uzdolniony, studiował na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej, gdy padł ofiarą represji. Aresztowano go w wigilię Bożego Narodzenia 1948 r. i zabrano do ubeckiej katowni. Jego przesłuchiwaniami kierował naczelnik V Departamentu MBP major żydowskiego pochodzenia Wiktor Herer (później profesor ekonomii).

Zaledwie w dwa tygodnie po aresztowaniu legendarny "Anoda" zginął w gmachu MBP. Z informacji złożonych w prokuraturze przez innego członka batalionu "Zośka", uwięzionego w tym samym czasie, co "Anoda", Rodowicz został zastrzelony przez Bronisława K. z MBP.

Były naczelnik w MBP Wiktor Herer zaprzeczył wersji o zamordowaniu "Anody". Podtrzymał starą oficjalną wersję, jakoby "Anoda" popełnił samobójstwo, skacząc na parapet otwartego okna i wyskakując z czwartego piętra.

Wersja ta wydaje się dość nieprawdopodobna, choćby ze względu na to, że był wówczas środek zimy - 7 stycznia 1949 r. Jak więc wytłumaczyć twierdzenie, że w takim czasie w budynku MBP na czwartym piętrze było otwarte okno?

Generalnie ciągle za mało znane są liczne zbrodnie popełnione w różnych województwach na polecenie i pod dowództwem miejscowych żydowskich ubeków. Typowym przykładem pod tym względem jest sprawa zbrodni na 16 Polakach - zdemobilizowanych żołnierzach AK i NSZ dokonanej w Siedlcach 12 i 13 kwietnia 1945 roku.

W toku postępowania prokuratorskiego w latach 90. bezspornie udowodniono, że mordu dokonali pracownicy Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Siedlcach. W czasie zbrodni szefem ówczesnego UB w Siedlcach był por. Edward Słowik, oficer narodowości żydowskiej, mający za "doradcę" oficera NKWD - majora Timoszenkę.

W momencie zbrodni w całym ówczesnym siedleckim UB na około 50 pracowników, około 20 było narodowości żydowskiej. Według historyka Marka J. Chodakiewicza, większość uczestników porwań i zabójstw 16 byłych żołnierzy podziemia niepodległościowego w Siedlcach, a wśród nich Braun (Bronek) Blumsztajn i Hersz Blumsztajn, została przeniesiona służbowo do innych miejscowości (por. M.J. Chodakiewicz, op. cit., s. 466).

Spośród zbrodniczych oficerów śledczych żydowskiego pochodzenia warto osobno wymienić majora (Izaaka) Ignacego Maciechowskiego, zastępcę szefa Wydziału IV GZI w latach 1949-1951. Według raportu komisji Mazura prowadził on śledztwo wymierzone przeciw gen. Tatarowi, płk. Uziębło, płk. Sidorskiemu, płk. Barbasiewiczowi, płk. Jurkowskiemu i mjr. Wackowi przy użyciu bardzo brutalnych metod przesłuchań. Kilku z torturowanych przez Maciechowskiego oficerów po przyznaniu się do "win" zostało skazanych przez stalinowskie sądy na karę śmierci płk Ścibor, płk Barbasiewicz i płk Sidorski (por. T. Grotowicz, Ignacy Maciechowski, "Nasza Polska" z 10 lutego 1999).Osobny obszerny temat, który tu przedstawiam bardzo skrótowo, to sprawa rozlicznych odpowiedzialnych sędziów żydowskiego pochodzenia typu wspomnianej już prokurator Heleny Wolińskiej (Fajgi Mindla-Danielak) czy sędzi Marii Gurowskiej. Wymieńmy tu m.in. takie osoby, jak zastępcę prokuratora generalnego PRL Henryka Podlaskiego, zastępcę szefa Najwyższego Sądu Wojskowego i szefa Zarządu Wojskowego Oskara Szyję Karlinera (doprowadził on do takiego opanowania stanowisk w tym zarządzie przez oficerów żydowskiego pochodzenia, że instytucję tę złośliwie nazywano "Naczelnym Rabinatem Wojska Polskiego"), szefa Głównego Zarządu Informacji Wojska Polskiego płk. Stefana Kuhla, prokuratora Benjamina Wajsblecha, sędziego Stefana Michnika, ppłk. Filipa Barskiego (Badnera), kpt. Franciszka Kapczuka (Nataniela Trau), prokuratora Henryka Holdera, sędziego Najwyższego Sądu Wojskowego Marcina Danziga, sędziego płk. Zygmunta Wizelberga, sędziego Aleksandra Wareckiego (Weishaupta), prokuratora płk. Kazimierza Graffa, sędziego Emila Merza, płk. Józefa Feldmana, płk. Maksymiliana Lityńskiego, płk. Mariana Frenkla, płk. Nauma Lewandowskiego, prokuratorów w Prokuraturze Generalnej: Benedykta Jodelisa, Paulinę Kern, płk. Feliksa Aspisa, płk. Eugeniusza Landsberga, etc., etc. Dość przypomnieć, że tylko w 1968 r. wyjechało około 1000 osób z dawnego aparatu władzy, skompromitowanych udziałem w służbach specjalnych UB, etc. (według informacji podanej 12 marca 1993 r. w audycji telewizyjnej przez wybitnego badacza najnowszej historii płk. J. Poksińskiego). A przypomnijmy, że część żydowskich ubeków i morderców sądowych, najbardziej skompromitowanych działaniami w aparacie terroru, opuściła Polskę już wcześniej, w pierwszych latach po 1956 r. Porównajmy te dane ze skrajnie próbującym pomniejszyć rolę Żydów w aparacie represji J.T. Grossem, wypisującym na s. 236 uwagi o "paru tuzinach Żydów" (czy 67, 131, czy nawet 438), "działających jako pachołki Stalina".

Wspomnę tu tylko bardzo skrótowo o kilku mało świetlanych postaciach z kręgu sądownictwa. Do najbardziej bezwzględnych prokuratorów żydowskiego pochodzenia należał Kazimierz Graff, syn kupca Maurycego Graffa i nauczycielki Gustawy Simoberg, były przewodniczący Warszawskiego Akademickiego Komitetu Antygettowego w latach 1937-1938. 26 lutego 1946 r. jako wiceprokurator Wydziału do Spraw Doraźnych Sądu Okręgowego w Siedlcach podczas sesji wyjazdowej w Sokołowie Podlaskim doprowadził do skazania na karę śmierci 10 żołnierzy AK.

Już następnego dnia Graff wydał rozkaz rozstrzelania skazanych AK-owców, "aby nie zdążyli złożyć przysługującej im z mocy prawa prośby o ułaskawienie" (wg: T.M. Płużański, Przypadek prokuratora Graffa, "Najwyższy Czas", 6 lipca 2002 r.). Dzięki swej bezwzględności po serii mordów sądowych Graff szybko awansował do rangi zastępcy Naczelnego Prokuratora Wojskowego w randze pułkownika. Był głównym oskarżycielem w sprawie Konspiracyjnego Wojska Polskiego dowodzonego przez kpt. Stanisława Sojczyńskiego "Warszyca", doprowadzając do wydania wyroków śmierci na "Warszyca" i szereg innych współoskarżonych. Główna Komisja Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu ustaliła, że w sprawie tej "miało miejsce morderstwo sądowe" (por. tamże). Graff "zasłynął" m.in. jako współautor aktu oskarżenia w sfabrykowanym procesie gen. S. Tatara i innych wyższych wojskowych, mającym wykryć "spisek w wojsku" (por. tamże). Opracowany przezeń akt oskarżenia uznany został jednak za zawierający wiele oskarżeń "zbyt naiwnych i musieli go przerabiać dwaj dużo bardziej doświadczeni od Graffa spece od stalinowskich śledztw - A. Fejgin i J. Różański.

Morderca sądowy Stefan Michnik, brat obecnego redaktora naczelnego "Gazety Wyborczej" Adama Michnika, błyskawicznie awansował w wieku zaledwie 27 lat do rangi kapitana, mimo że nie posiadał matury. "Zasłużył się" tak swą gorliwością w sfabrykowanych procesach politycznych. Już jako podporucznik był sędzią wydającym wyroki w sfabrykowanych procesach mjr. Zefiryna Machalli, płk. Maksymiliana Chojeckiego, mjr. Jerzego Lewandowskiego, płk. Stanisława Weckiego, mjr. Zenona Tarasiewicza, ppłk. Romualda Sidorskiego, ppłk. Aleksandra Kowalskiego. 10 stycznia 1952 r. stracono w wieku 37 lat skazanego na śmierć przez S. Michnika mjr. Z. Machallę (został zrehabilitowany pośmiertnie 4 maja 1956 r.). 8 grudnia 1954 r. zmarł w niecały miesiąc po udzieleniu mu przerwy w wykonaniu kary więzienia skazany przez Michnika na karę 13 lat więzienia płk Stanisław Wecki. Na szczęście nie wykonano wyroków śmierci na skazanych przez S. Michnika na śmierć płk. M. Chojeckim i mjr. J. Lewandowskim. W 1951 r. został stracony z wyroku S. Michnika mjr Karol Sęk (w procesie podlaskiego NSZ). W tym samym procesie podlaskiego NSZ Michnik wydał jeszcze dwa wyroki śmierci: jeden wykonano (na Stanisławie Okunińskim), inny (na Tadeuszu Moniuszce) złagodzono na dożywocie. W "Życiu" z 11 lutego 1999 r. pisano, że według informacji redakcji S. Michnik wydał około 20 wyroków śmierci w procesach politycznych.

A swoją drogą, ciekawe, w jaki sposób Kieresowski IPN wycofał się po cichu, rakiem, z szumnie zapowiedzianej obietnicy wystąpienia do Szwecji o ekstradycję Stefana Michnika.

Prof. Witold Kulesza, ówczesny szef pionu śledczego IPN, szumnie zapowiadał, że Instytut Pamięci Narodowej będzie się domagał ekstradycji Stefana Michnika. Ciekawe, jakie to względy (czyżby troska o to, żeby nie osłabiać "autorytetu" Adama Michnika?) zdecydowały o wycofaniu się z tej zapowiedzi? Warto przy tym zapytać, dlaczego kieresowskim władzom IPN zabrakło elementarnej uczciwości i odwagi do publicznego poinformowania o motywach wycofania się z zapowiedzianych żądań ekstradycji S. Michnika?

Wśród innych morderców sądowych warto wspomnieć m.in. o przypadku szefa Prokuratury Wojskowej w Warszawie płk. Eugeniusza Landsberga. Został on uratowany w czasie wojny dzięki schronieniu danym mu przy kościele katolickim. Odpłacił się za nie licznymi wyrokami śmierci na polskich patriotów w sfabrykowanych procesach politycznych.

Obsadzenie bardzo wielu wpływowych stanowisk w UB, prokuraturze i sądach osobami żydowskiego pochodzenia, niezwiązanymi z polskością, z polskimi tradycjami narodowymi i patriotyzmem, stawało się dla sterujących sprawami w Polsce stalinowskich dygnitarzy sowieckich najlepszą gwarancją zdecydowania w walce z polskimi patriotami z podziemia niepodległościowego. I pod tym względem się nie zawiedziono.

Spośród ubeków, sędziów i prokuratorów żydowskiego pochodzenia wywodziła się szczególnie duża liczba najbardziej nieubłaganych "pogromców" polskiego AK-owskiego podziemia gotowych do konstruowania przeciw niemu najbardziej absurdalnych oskarżeń. Typowy pod tym względem był sędzia Dawid Rozenfeld, który uzasadniał wyrok skazujący tylko na dożywocie agentkę gestapo winną zadenuncjowania i śmierci wielu żołnierzy i oficerów AK, współwinną wydania gestapo gen. Stefana Roweckiego "Grota". Jako okoliczność łagodzącą sędzia Rozenfeld uznał w przypadku tej agentki to, iż:

"Zdaniem Sądu Wojewódzkiego oskarżona jest ofiarą zbrodniczej działalności kierownictwa AK, które jak wiemy obecnie, współpracowało z Gestapo, było na usługach Gestapo i wraz z Gestapo walczyło przeciw większej części Narodu Polskiego w jego walce o narodowe i społeczne wyzwolenie" (cyt. za: J. Piłek, Stalinowcy są wśród nas, w: "Gazeta Polska", 4 sierpnia 1994).

Adwo- kaci

Dodajmy do powyższych opisów jeszcze rolę niektórych adwokatów pochodzenia żydowskiego. Szczególny typ "obrońcy" w procesach politycznych reprezentował np. adwokat żydowskiego pochodzenia Mieczysław (Mojżesz) Maślanko. Tak "bronił" swych podopiecznych, że porównał grupę Moczarskiego do gestapo i Abwehry, twierdząc, że "wszystkie te instytucje zostały powołane przez klasy posiadające, które chcą zatrzymać koło historii" (wg: T.M. Płużański, Adwo-kaci, w: "Najwyższy Czas", 26 stycznia 2003 r.).

W podobny sposób Maślanko "bronił" - oskarżając szefa II Zarządu Głównego WiN płk. Franciszka Niepokólczyckiego, słynnego "Łupaszkę", czyli mjr. Zygmunta Szendzielarza, dowódcę V Wileńskiej Brygady AK, narodowca Adama Doboszyńskeigo, rotmistrza Witolda Pileckiego i współoskarżonych, gen. Augusta Emila Fieldorfa "Nila" (Maślanko zgodził się z większością rzekomych dowodów "winy" gen. "Nila").

Według ostatniego delegata Rządu w Londynie na Kraj Stefana Korbońskiego, w sprawie Pileckiego i współoskarżonych "Różański postawił sprawę jasno: obowiązkiem rady obrońców [której przewodniczył Maślanko - przypis T.M. Płużańskiego] jest gromadzenie dowodów przeciw oskarżonym" (por. tamże).

Niegodne zachowanie M. Maślanki, robiącego wszystko, by pogrążyć oskarżonych, których miał bronić, było tym bardziej oburzające, że on sam został uratowany od śmierci w Oświęcimiu przez słynnego narodowca Jana Mosdorfa.

Podobnym do Maślanki "obrońcą", a raczej "adwo-katem" w sprawach politycznych był inny adwokat żydowskiego pochodzenia, pracujący we wspólnej kancelarii z Maślanką - Edward Rettinger.

"Bronił" on Moczarskiego i jego kolegów słowami: "(...) to było bajoro zbrodni, którego miazmaty dziś nam trują jeszcze duszę. To było bajoro zbrodni, gdzie zastygła krew lepi się jeszcze do rąk" (por. tamże). Innym tego typu pseudoobrońcą był Marian Rozenblitt, który działał już w sądownictwie polskiej armii w ZSRS.

Należy przypomnieć zbrodnie wojenne:

Zbrodnia w Nalibokach - masakra polskich mieszkańców wsi Naliboki dokonana przez oddziały radzieckich i żydowskich partyzantów 8 maja 1943roku pod dowództwem Pawła Gulewicza z Brygady im. Stalina, w tym grupa składająca się z osób narodowości żydowskiej (trwa ustalanie czy była to część oddziału pod dowództwem Tewje Bielskiego czy Szolema Zorina).

Spalono kościół, szkołę, pocztę, remizę i część domów mieszkalnych, resztę osady ograbiono. Zginęło także kilku napastników. W sowieckich źródłach szacowano liczbę zabitych Polaków na 250 osób, 6 sierpnia 1943 roku wieś została ponownie spacyfikowana, tym razem przez oddziały niemieckie, w ramach tzw. "Akcji Hermann", a jej mieszkańców wywieziono w głąb Rzeszy na roboty przymusowe.

Zbrodnia w Koniuchach – zbiorowe morderstwo co najmniej 38 polskich mieszkańców (mężczyzn, kobiety i dzieci; najmłodsze miało 2 lata) wsi Koniuchy (dziś na terenie państwa litewskiego, dawniej w II Rzeczypospolitej w województwie nowogródzkim w powiecie lidzkim) dokonane 29 stycznia 1944 przez partyzantów radzieckich (Rosjan i Litwinów) i żydowskich. W czasie pogromu we wsi spalono większość domów, oprócz zamordowanych co najmniej kilkunastu mieszkańców zostało rannych, a przynajmniej jedna osoba z nich zmarła następnie z ran. Przed atakiem wieś zamieszkana była przez około 300 polskich mieszkańców, istniało w niej około 60 zabudowań. Partyzanci radzieccy wcześniej często rekwirowali mieszkańcom wsi żywność, ubrania i bydło, dlatego też tutejsi mieszkańcy powołali niewielki ochotniczy oddział samoobrony.

W sprawie masakry w Koniuchach prowadzone jest śledztwo IPN. Dotychczas ustalono, że napadu dokonały radzieckie oddziały partyzanckie stacjonujące w Puszczy Rudnickiej: „Śmierć faszystom” i „Margirio”, wchodzące w skład Brygady Wileńskiej Litewskiego Sztabu Ruchu Partyzanckiego, oraz „Śmierć okupantowi”, wchodzący w skład Brygady Kowieńskiej. Do oddziałów tych należeli Rosjanie i Litwini, większość oddziału „Śmierć okupantowi” tworzyli Żydzi i żołnierze Armii Czerwonej zbiegli z obozów jenieckich. Oddział żydowski liczył 50 ludzi, a oddziały rosyjsko-litewskie około 70 osób. Dowódcami byli Jakub Penner i Samuel Kaplinsky.

Według jednego z napastników, Chaima Lazara, celem operacji była zagłada całej ludności łącznie z dziećmi jako przykład służący zastraszeniu reszty wiosek. Według ustaleń Kongresu Polonii Kanadyjskiej, będących podstawą wszczęcia śledztwa, liczba zabitych była większa (ok. 130).

Atak na Koniuchy i wymordowanie tutejszej ludności cywilnej był największą z szeregu podobnych akcji prowadzonych w 1943 i 1944 przez oddziały partyzantki radzieckiej w Puszczy Rudnickiej i Nalibockiej (np. masakra ludności w miasteczku Naliboki).

W maju 2004 w Koniuchach odsłonięto pomnik pamięci ofiar, zawierający 34 ustalone nazwiska ofiar.

W powojennych opracowaniach, na podstawie m.in. relacji żydowskich uczestników ataku na wieś (np. Izaaka Chaima i Chaima Lazara) często podawano informacje o zamordowaniu wszystkich 300 mieszkańców, a także o walkach z oddziałem niemieckich żołnierzy (w innych źródłach litewskiej policji). Jednak późniejsze opracowania nie potwierdziły obecności Niemców czy policjantów w wiosce, a także zakwestionowały tezę, że zginęli wszyscy mieszkańcy wsi (część z mieszkańców uciekła z masakry i przeżyła wojnę). Informacja stwierdzająca, że wymordowani zostali wszyscy polscy mieszkańcy wsi Koniuchy pojawiała się także w ówczesnych meldunkach struktur Polskiego Państwa Podziemnego.

Dokumenty, źródła, cytaty:

prof. Jerzy Robert Nowak, („Nasz Dziennik”, 18 sierpnia 2006)

To byli ŻYDOWSCY KACI Polaków
+blogopinia24.pl
http://blogopinia24.pl/polityka/978-ydowscy-kaci-nkwd


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żydzi
PostNapisane: 27 paź 2013, 13:54 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7536
Lokalizacja: Podlasie
Debata Izrael, Żydzi, Polska

2 września odbyła się debata w Klubie Ronina, zorganizowana z inicjatywy Grzegorza Brauna.
Udział wzięli: Grzegorz Braun, Dawid Wildstein, Filip Memches, Tomasz Terlikowski, Piotr Gontarczyk oraz Leszek Żebrowski. Prowadził Józef Orzeł.



Wypowiedzi:
Grzegorz Braun -- 3,20
Dawid Wildstein - 18,40
Filip Memches - 27,10
Tomasz Terlikowski -- 32,15
Piotr Gontarczyk -- 39,25
Leszek Żebrowski -- 46,20
Grzegorz Braun -- 58,40
Tomasz Terlikowski -- 1.10,50
Filip Memches -- 1.20,20
Leszek Żebrowski -- 1.24,35
Piotr Gontarczyk -- 1.30,30
Pytanie/wypowiedź z sali -- 1.39,25
Pytanie/wypowiedź z sali -- 1.40,25
Pytanie/wypowiedź z sali -- 1.41,20
Pytanie/wypowiedź z sali -- 1.44,30
Pytanie/wypowiedź z sali -- 1.47,30
Pytanie/wypowiedź z sali -- 1.50,20
Leszek Zebrowski -- 1.52,50
Grzegorz Braun -- 1.55,30
Tomasz Terlikowski -- 2.10,40
Filip Memches -- 2.16,45
Piotr Gontarczyk -- 2.22,35
Dawid Wildstein - 2.26,05
Grzegorz Braun -- 2.35,40
Tomasz Terlikowski -- 2.38,15
Józef Orzeł -- 2.38,30

http://niepoprawni.pl/blog/3444/izrael- ... bie-ronina

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żydzi
PostNapisane: 14 lis 2013, 13:14 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7536
Lokalizacja: Podlasie
Żydzi i Arabowie

(Losy tych bratnich, ale tak wrogich do siebie narodów, są na razie tak mocno powiązane, że warto podać je razem).

Wiadomo, że Antychryst, nad ustanowieniem władzy którego, Żydzi trudnią się już parę dobrych tysiącleci, ma przyjść niebawem, a ma on usiąść w Świątyni Salomona, na razie – nie istniejącej. Rzecz jasna, Żydzi ją odbudują (mają już wszystko do tego przygotowane), ale przeszkadza im meczet Omar, więc Żydzi go wkrótce zburzą (testy w Moskwie 1999 i Nowym Jorku 2001 przeszły całkiem dla nich pomyślnie). Ale Arabowie – to nie Rosjanie, a nawet – nie Amerykanie (bo ci, owszem, zemścili się, z tym, że – nie na prawdziwych winowajcach, tylko – na wrobionych Czeczenach i Afgańczykach). Wściekli zaś Arabowie przejmą przemocą Jerozolimę i cały Izrael. Tym bardziej, że Amerykanie spisali go na straty.

Ale Arabowie, pogniewawszy Boga za zbezczeszczenie świątyń chrześcijańskich, będą mieli na głowie 200 mln armię Chin, mających apetyt na ich ropę, Rosjan i całą resztę. W rezultacie Żydzi swoje zwrócą, Świątynią odbudują (za 2 lata) i Antychrysta tam usadzą. Dokładnie, jak to jest opisane w Apokalipsie, włącznie z przyjściem do nich Henocha i Eliasza i ich zamordowaniem, trzydniowym leżeniem na ulicy, zmartwychwstaniem i wniebowstąpieniem. A wszystko to – na oczach całego świata, bo TV będzie nadawać to na żywo.

W rezultacie, już po wszystkich wojnach i kataklizmach (a zwłaszcza – po Trzech Dniach Ciemności), trochę Żydów zostanie, i przejdą oni wreszcie – jako naród – na Chrześcijaństwo. Skończy się jednak ich panowanie (tajne) na całym świecie, może wreszcie wszyscy naprawdę się zbiorą w Izraelu (inaczej tam w ogóle prawie nie będzie mieszkańców). Nie będą już tym razem płakać na cały świat, bo wiele narodów ucierpi o wiele więcej (w tym, ku ich radości – Niemcy i Arabowie).

Arabom zaś grozi całkowita zagłada (może zostanie tyle – i to ochrzczonych, ile teraz jest Asyryjczyków, też niegdyś tak potężnych). Bo jeśli ma zginąć do 4–5 mld ludzi, w tym wiele krajów i narodów, zaś przy tym wieloludne Afryka i Ameryka Łacińska będą ocalone (nie w całości, oczywiście), to ktoś, razem z Niemcami i Holendrami, musi dopełnić liczbę. Arabowie razem z Chińczykami (których Bóg trochę zostawi jako bicz dla ostatecznej walki – por. Ap 20.7-10.) byli by dla tego dobrymi kandydatami. Przestanie od razu istnieć zarówno „islamski terroryzm”, jak i „walka z nim” (niewiadomo jeszcze co jest dla normalnych ludzi gorsze!)

Nie wykluczone, że z czasem Żydzi tak znów się rozmnożą, że zasiedlą terytoria, obecnie należące do Arabów, zgodnie z obietnicą Biblii (choć Arabowie też pochodzą od Abrahama – Ismailia – ale nie okazali się godni danych jemu obietnic). Natomiast, tajnej dominacji Żydów w świecie już nie będzie, lecz role elity przyjmie na siebie Nowy Izrael – Słowianie. Może dlatego Żydzi i Słowianie – konkurenci obietnic – zawsze się nie lubili, a nawet nienawidzili się nawzajem. Opcja przekazania wybraństwa „innemu narodowi” w Biblii jest, z tym, że – w całej Biblii, tłumaczonej św. Ireneuszem, nie zaś współczesnymi „teologami”, którzy skrócili ją może nawet na zamówienie swoich szefów – kabalistów.

http://www.urbietorbi-apocalypse.net/Zydy-Araby.pl.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 119 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /