Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 119 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 4, 5, 6, 7, 8  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Żydzi
PostNapisane: 01 maja 2015, 13:52 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.polishclub.org/2015/04/29/ar ... ii-swiata/

Artur Łoboda: 60 miliardów złotych – największy skok w historii świata

Obrazek
Foto: żydowscy współpracownicy Niemców – żydowska policja pilnująca „porządku w getcie”.


Polskie Niezależne Media

Kiedy zrobił się szum – związany z wypowiedzią FBI James’a Comey’a – na temat rzekomych „polskich wspólników nazistów” wiedziałem, że to tylko element wizerunkowy z prezydenckiej kampanii wyborczej.
Wybory miną i powrócą stare zasady obrażania Polaków. Cel tych działań jest oczywisty – to przygotowanie do największego w historii świata rozboju, czyli kradzieży Polakom 60 miliardów złotych.
Nie wiem, czy przypadkiem nie jest to kwota większa – niż Niemcy zapłaciły Izraelowi – za uciszenie ich historyków i medialnego zapomnienia o wymordowaniu Żydów.
Swego czasu przeczytałem kilka słów o osobistym lekarzu Hitlera.
Nazwisko brzmiało dość nietypowo, więc zainteresowałem się tym człowiekiem.
Otóż osobisty lekarz Hitlera – Theo Morell był stuprocentowym Żydem i pracował mimo faktu, że nazistowskie rozporządzenia z lipca 1038 roku odbierały lekarzom żydowskim prawo do wykonywania zawodu.
Żydowskie korzenie miał Hitler.
Żydem był jego największy współpracownik i ideolog „teorii rasowej” Joseph Goebbels.
Nie wierzę również w niemieckie pochodzenie Rudolfa Hessa, którego fizjonomia i historia rodziny przypominają typowe losy żydowskie.
Jeżeli przypatrzymy się całej Polityce Hitlera – to ujrzymy zachowanie, które pejoratywnie nazywamy „judzeniem”.
Ale na historię wymordowania milionów europejskich Żydów – należy spojrzeć w szerszym kontekście.
Po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku – Rząd odrodzonej RP pozwolił setkom tysięcy Żydów – z terenów opanowanej przez Bolszewików – dawnej Rzeczypospolitej – osiedlić się w Polsce.
Nie mieli oni żadnych związków etnicznych, kulturowych, czy jakichkolwiek innych z Polską. Prawie wszyscy nie znali nawet języka polskiego.
A mimo to – wzięliśmy sobie garb, który szczególnie mocno uwierał w latach kryzysu gospodarczego.
W związku z niemieckimi represjami wobec Żydów, od marca 1938 – do wybuchu wojny – Polska przyjęła do 70 tysięcy Żydów.
Tymczasem 27 maja 1939 roku – kontrolowany przez żydowską finansjerę Rząd Stanów Zjednoczonych odmówił przyjęcia 938 żydowskich uciekinierów, ze stojącego u wybrzeży USA statku „St. Louis”.
Większość z nich zginęła później w obozach koncentracyjnych.
Dlaczego Prezydent Stanów Zjednoczonych nie wpuścił takiej garstki osób?
Było to zgodne z polityką światowego syjonizmu, która zakładała, że Żydzi mogą emigrować tylko do Palestyny. A nieprzydatnych należy się pozbyć. Dokładnie tak – jak to czynili naziści – wobec upośledzonych psychicznie.
Pisałem o takiej polityce syjonistów w artykule „Eugenika kultury (1)”
http://zaprasza.net/a.php?article_id=33016
Trzon niemieckiej organizacji komunistów stanowili Żydzi. Ale i nazizm został stworzony przez Żydów.
To nie ulega najmniejszej wątpliwości. Oczywiście nie potomków starożytnych Izraelitów, ale koczowniczego ludu Chazarów, który przez wyniszczenie rdzennych mieszkańców – podbijał 1500 lat temu – rejony Morza Kaspijskiego.
Przejdźmy teraz do okupowanej prze Niemców Polski.
Na wezwanie Niemców do miejsc lokacji społeczności Żydowskiej – nazwanych gettami – zgłosiła się dobrowolnie większość Żydów.
Znam przypadki – gdy Polacy odradzali swoim żydowskim przyjaciołom przejście do gett, ale ci uważali, ze w gettach będą bardziej bezpieczni.
W stosunku do populacji żydowskiej niewielka – bo zaledwie kilkudziesięciotysięczna grupa Żydów nie spełniła żądań Niemców i pozostała wśród Chrześcijan.
Byli to ludzie, którzy znali język polski i mieli przyjaciół wśród Polaków. Nieznający języka i obyczajów polskich tradycjonaliści – nie mieli wielkich szans na ocalenie.
W gestapo było dużo Niemców zamieszkałych przed wojna w Polsce. I oni pytali po polsku każdego zatrzymanego, a później kazali się przeżegnać.
Tego nie potrafiła większość Żydów.
Zgromadzeni w gettach Żydzi – skazani zostali nie tyle na wolę Niemców – co na swoich własnych pobratymców.
Kierujące gettami żydowskie rady – Judenraty, tworzyły listy osób przeznaczonych do wywózki – do obozu.
Policja żydowska eskortowała te osoby do pociągu.
W bydlęcych wagonach przewożeni byli do obozów koncentracyjnych, a tam przyjmowało ich żydowskie Sonderkomando, które zamieniało ludzi w popiół – zbierając wcześniej z trupów cenne przedmioty – w tym złoto.
Jedynymi nie żydami – w tej linii technologicznej mordu – byli maszyniści pociągów.
Wszystko inne dokonywane było rękami żydowskimi.
Wyraźnie należy podkreślić, iż z początku wojny syjoniści współpracowali z hitlerowcami i żywili złudne przekonanie, że Niemcy wyekspediują ich na jakiś teren, by stworzyli własne państwo.
Zanim Niemcy zabili pierwszego Żyda – to wymordowali setki tysięcy Polaków. Obóz koncentracyjny w Oświęcimiu stworzyli dla Polaków.
Na samym początku wojny rozpoczęli eksterminację polskiej inteligencji – dokonując tysięcy mordów. W listopadzie 1939 roku przeprowadzili akcję uwięzienia polskich profesorów – przeprowadzoną pod nazwą Sonderaktion Krakau.
Podobnie było pod sowiecką okupacją – gdzie żydowscy komuniści aktywnie uczestniczyli w eksterminacji Narodu Polskiego, a w szczególności polskiej inteligencji.
Efektem tego było wywiezienie na Syberię 1,5 miliona najaktywniejszych Polaków – z których wielu zmarło z wycieńczenia.
To Żydzi wskazywali Polaków\, których należy wywieźć. Również w mordzie katyńskim znany jest udział żydowskich siepaczy.
I na koniec lata powojenne – w których dokończono to – czego nie udało się zrobić Niemcom i Sowietom – dobić polską inteligencję.
Pełną władzę polityczną i sądowniczą – posiadali wtedy żydowscy komuniści.
Czy nie wydaje się być oczywistym, że w takiej sytuacji doprowadzą do „sprawiedliwości dziejowej” i skarzą wszystkich współpracowników nazistów?
Po wojnie było niewiele procesów o współpracę z Niemcami, bo Żydów nie pociągano za to do odpowiedzialności a Polaków, arbo raczej polskich bandytów – było stosunkowo niewielu.
Skąd nagle – 70 lat po wojnie następuje zmiana interpretacja okresu wojny?
Po pierwsze – wymarła większość świadków, a jak wskazał Szimon Perez: Polacy nie powinni się uczyć historii.
Historię będzie nam pisać ŻYDOHOLOTA.
Podyktowana będzie kolejnym planom grabieży ekonomicznej.
W tym mają bardzo duże doświadczenie.
60 miliardów złotych – największy skok w historii świata – nieco odwleka się w czasie. Ale żydohołota drążyć będzie temat, aż ze zmęczenia Polacy nie ustąpią.

Foto: żydowscy współpracownicy Niemców – żydowska policja pilnująca „porządku w getcie”.

Artysta i teoretyk kultury
Artur Łoboda
Fundacja Promocji Kultury
www.fundacja.zaprasza.eu
28 kwiecień 2015

Źródło: http://zaprasza.net/a.php?article_id=33110 , 28 kwiecień 2015

POLISH CLUB ONLINE, 2015.04.29


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żydzi
PostNapisane: 04 maja 2015, 15:15 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7536
Lokalizacja: Podlasie
Odszkodowania! Żydzi powinni płacić Polakom odszkodowania za…

Obrazek

Medal za wspolpracę żydów z niemcamiŻydzi powinni płacić Polakom odszkodowania za holokaust alkoholowy, za I i II Wojnę Światową, za Powstanie Styczniowe, Powstanie Warszawskie, za Przewrót Solidarnościowy, ………. promowanie pornografii, narkomanii, zboczeń i wynaturzeń seksualnych …………..
—————- – Na chwilę przyjmę sposób podejścia do sprawy prezentowany przez guru obozu korwinistów Janusza Korwina Mikke.

– Zakładam, że jeżeli byśmy mieli zadośćuczynić też tym niesprawiedliwościom, które miały miejsce 10 000 lat temu, to zasadne byłoby rozpoczęcie tego procesu od dnia dzisiejszego i z roku na rok moglibyśmy cofać się o kilka stuleci wstecz.

– Zasadnym byłoby zanim zaczniemy czynić wielowiekową sprawiedliwość wstecz, należy uprzednio odebrać głos i wszelkie możliwości wpływu wszystkim tym, którzy planują, lub umożliwiają czynienie niesprawiedliwości teraz i w najbliższej przyszłości. Tym, którzy w komisach, lombardach, u paserów światowego złodziejstwa chcą zastawić polski majątek narodowy, lasy, kopalnie, zasoby węgla, polską energetykę,…. Tym, którzy polskie państwowe przedsiębiorstwa nazywali „rakiem”, który trzeba jak najszybciej operować, prywatyzując – przekazując niekoniecznie polskim podmiotom prywatnym. (w praktyce oznaczało to grabież naszego majątku poprzez miejscowe i światowe złodziejstwo)

– Jeśli już zadośćuczynimy wszystkim Polakom okradanym w tej chwili, złodziei poślemy na przymusowe roboty i odbierzemy głos wszystkim tym, którzy chcą to złodziejstwo dalej na Polakach uprawiać.
/Tu na chwilkę zrobię przerwę. Powinienem w zasadzie w tym momencie skończyć. Gdybyśmy do takiej właśnie sytuacji doprowadzili, to nie byłoby prawdopodobnie wielu, którzy dalej stawialiby problem tych prawie wiekowych roszczeń/
, to następnym krokiem winno być oddanie Polakom wszystkiego, co zostało zniszczone, lub rozkradzione w ciągu ostatnich 30 lat. Nie można tu bagatelizować nawet tych wszystkich właścicieli wirtualnych domów i samochodów, których pracę i zebrane środki potraktowano jak nieuniknione i niemożliwe do zrekompensowania ich własne straty.
Pewnie światowe i miejscowe złodziejstwo chętnie się na to złoży abyśmy mogli te straty wyrównać. Trzeba będzie zdobyć środki, aby zabezpieczyć wszystkich tych, którzy ucierpieli w czasie II Wojny Światowej. Itd.

– Gdybyśmy już doszli do czasów międzywojnia. Gdyby ktoś przyszedł z papierami poświadczającymi, że w Krakowie, na Kazimierzu miał kamienicę. Aby nie oddawać, czegoś, co trzeba będzie w kolejnych partiach rozliczeń zabrać, trzeba by było wpierw sprawdzić jak wszedł w jej posiadanie. Czy nie kupił jej za szwindel, albo za jakiś majątek, który mu nadał car, za antypolską działalność? Trzeba by sprawdzić, czy nie finansował, czy nie nawoływał do powstania styczniowego, czy w końcu nie denuncjował Polaków, którzy chcieli sprawy rozegrać po polsku.
Trzeba koniecznie wystąpić o odszkodowania od tych wszystkich Kronenbergów.

Tak w tej niespójnej filozofii „sprawiedliwości” bagatelizowany i przemilczany pozostaje polski majątek narodowy, a prawdziwy jazgot podnosi się w sprawie majątku utraconego przez element obcy, który na Polakach od wieków żerował. Utracony w związku z wojną, w której cały Polski Naród poniósł nienaprawialne szkody.
Czy naszą racją stanu jest, aby te wszystkie polskie szkody i straty prywatyzować, lub solidarnie nacjonalizować, a jedynie miejscowemu i światowemu złodziejstwu pozwolić na prywatyzowanie zysków z żerowania na naszej narodowej własności?

(Sławomir Zakrzewski powiedział, że jednym z warunków koniecznych do tego, aby Polska mogła zawrócić z tej drogi donikąd, jest przeprowadzenie szerokiej nacjonalizacji w zakresie zagrabionych bogactw naturalnych, ziemi, banków, zakładów przemysłowych i placówek handlowych…)


Znalezione na facebook: Dariusz Benedykt Ciesielski

http://niezaleznemediapodlasia.pl/odszk ... #more-8322

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żydzi
PostNapisane: 12 maja 2015, 13:49 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://gloria.tv/media/M54aG7H9dPh

Kwestia żydowska wobec chrześcijańskiej etyki. O Kahałach.
Wolnyczlowiek 27.1.2015 00:58

Rozdział z książki ks. Mariana Morawskiego.

Asemityzm. Kwestia żydowska wobec chrześcijańskiej etyki.

Jak się on odnosi naród żydowski do chrystianizmu.

Mówi się dużo w historiach o prześladowaniu Żydów przez chrześcijan, a mało się zwraca na to uwagi, że Żydzi jeszcze przedtem prześladowali, o ile mogli, i jeszcze dziś prześladują chrystianizm i chrześcijan. Już w Dziejach Apostolskich pokazuje się, jak oni, wbrew narodowemu zwyczajowi, szczuli władze rzymskie przeciwko pierwszym głosicielom chrystianizmu, jakkolwiek krwią sobie bliskim. W czasach następnie męczeńskich, widzimy Żydów, grających rolę donosicieli i podżegaczy przeciw wyznawcom Chrystusa. Są nawet poszlaki, jak stwierdza de Champagny z innymi historykami, że Poppea i inne Żydówki, przy boku cezarów stojące, były narzędziami zawiści synagogi przeciw chrześcijaństwu. Później, gdy niektórzy Żydzi przeszli do wybitnych stanowisk w państewkach azjatyckich, nie zapomnieli też o tej narodowej zawiści. Historia z przerażeniem opowiada o rzeziach, jakie między innymi wyprawiał Dunaan, który w VI wieku panował w Arabii Szczęśliwej, o zabiegach, jakie czynił, aby wszystkich dokoła książąt saraceńskich i króla perskiego do prześladowania chrześcijan podniecić – aż Elezbaan, chrześcijański król Etiopii, nadciągnąwszy z wojskiem, położył koniec tym okrucieństwom.

W wiekach średnich i później, kiedy już sami chrześcijanie dzierżyli władzę, zdawać by się mogło, że Żydzi byli tylko uciskani, a dalekimi byli od możności walczenia przeciw chrystianizmowi. Tymczasem, bliżej się przypatrując sprężynom historii tych czasów, można co innego spostrzec. Nie szukając dalej, biorę historię antysemityzmu, przez Żyda Bernarda Lazare przed rokiem wydaną (1). Autor, chcąc się zapewnie podchlebić panującej dziś w świecie liberalnym opinii, nie tai, owszem z dowodami wykazuje, jak Żydzi, od samych średnich wieków aż do najnowszych czasów, walczyli wytrwale i po części skutecznie, przeciw chrześcijańskiej wierze, i przygotowywali panowanie wolnomyślności i ateizmu. Pokazuje on nam tron najmniej chrześcijańskiego z cesarzów, Fryderyka II, otoczony zausznikami semickimi; wytyka też wpływ talmudystów na heretyków wieków średnich, i pomoc, jaką później dali reformacji; z chełpliwością podnosi silny impuls, który dał Spinoza filozofii antychrześcijańskiej; wspomina bluźniercze paszkwile przeciw Chrystusowi i Matce Boskiej, które Żydzi za Woltera tłumaczyli, jak mówi, „z pism rabinów II wieku„, tj. z Talmudu. A kiedy już dojrzewa wielka rewolucja, i podczas niej, konstatuje on ważną rolę Żydów w tajnych związkach i sektach, po Francji i Niemczech rozsianych; o czym zresztą więcej wiemy od takich historyków, jak Barruel, Gougenot, des Monsseaux, Deschamps, Clodio Jannet.

Nowy porządek rzeczy, który wyszedł z rewolucji pod przywłaszczoną nazwą liberalizmu, sprowadzał religię do rzędu spraw prywatnych, przez co odbierał w zasadzie społeczeństwu charakter chrześcijański i wypierał Kościół z posiadanego prawnego stanowiska. Z tego tytułu Żydzi inteligentni chwycili się go zapalczywie, i pracowali nad jego rozszerzeniem po całej Europie. W rewolucjach 1848 r. widzimy ich wszędzie, w drukarniach i na barykadach, walczących za sztandarem liberalnym. I kiedy ten cały liberalizm mógł w zasadzie zająć względem chrześcijańskiej religii stanowisko obojętne, a nawet życzliwe, jak w Ameryce, oni pracowali nad tym – i dotąd pracują – aby mu nadać piętno antychrześcijańskie i dążność prześladowczą.

Taki więc był i jest stosunek Żydów do religii chrześcijan; a jak się odnoszą do ich moralności? Już samo zwalczanie religii jest bezsprzecznie podkopywaniem moralności; ale oprócz tego niższy poziom i jakoby lichszy gatunek etyki żydowskiej tłumaczy nam ten aż nadto znajomy fakt, że we wszystkich niemal krajach, gdzie jest trochę więcej Żydów, przedsiębiorstwa demoralizujące społeczeństwo, są poniekąd zmonopolizowane w ich rękach. Żyd nie tylko ciągnie zyski z istniejących instynktów niemoralnych, ale wprost demoralizuje społeczność, aby zmniejszyć jej odporność, i złe instynkta podnieca, aby z nich kiedyś zyski ciągnąć. Zagroda Żyda na wsi jest jakoby z prawa siedliskiem, z którego zachęta do pijaństwa i nauka kradzieży promieniują dokoła, aż na niewinne dzieci. W mieście, oprócz tego, spekulacja rozpustą wszelkiego rodzaju, pornografia, handel ludzkim towarem, nie tylko lokalny, ale i eksportowy na Wschód i na Zachód, znajdują się faktycznie niemal wyłącznie w rękach tych ludzi. Gdybym chciał wyliczać sposoby arcyprzebiegłe, jakimi wciągają w bezdeń niemoralności ludzi wszelkich warstw i wszelkiego wieku, i wyzyskują w tym kierunku przestronność nowożytnych praw liberalnych – to miałbym dużo do powiedzenia. Ale wolę na ten bolesny obraz rzucić zasłonę i przejść zaraz do kwestii ekonomicznej.

Jaki jest stosunek Żydów do ekonomii społeczeństw chrześcijańskich? Dużo się mówi o strasznej przewadze ekonomicznej Żydów przeciw chrześcijanom, przypisuje się tę przewagę ich zdolnościom, ich nieprzebieraniu w środkach, zwłaszcza ich solidarności między sobą; stawia się nawet tę solidarność za wzór dla chrześcijan. To wszystko jest prawdą, trzeba jednak wglądnąć w rzecz głębiej i zrozumieć, że ta solidarność, istotnie zdumiewająca siłą i sprężystością swoją, nie jest tylko braterskim popieraniem jednego Żyda przez drugiego, ale musi mieć i ma pod spodem konkretną, żywotną organizację. Tą organizacją jest Kahał. Co jest Kahał, tego może nawet niejeden emancypowany Żyd dobrze nie wie – tym trudniej chrześcijaninowi dokładnie to zbadać. Opowiem więc najprzód jak najkrócej, czym jest typowy Kahał, jakiemu się przypatrzył na Litwie, i jaki, z mnóstwem dokumentów w ręku, opisał Brafmann w dziele: Żydzi i Kahały, nie dalej jak w r. 1870; a potem zobaczymy, jakie mamy koniektury, że coś podobnego i u nas istnieje (2). – Kahał jest tedy małą republiką, urządzoną według przepisów Talmudu i kierującą wszystkimi sprawami ludności żydowskiej, także opieką nad jej ubogimi, ale głównie tym, co głównie tę ludność obchodzi, tj. interesami ekonomicznymi. W zasadzie władza Kahału żadną granicą nie jest określona. Kahał utrzymuje w rygorze tę ludność i zmusza ją do posłuszeństwa za pomocą kar w Talmudzie przepisanych. Takimi są: najprzód rozmaite grzywny; potem klątwa czasowa, zwana Indui, która jest formalnym bojkotowaniem skazańca przez całą gminę żydowską, odmawianiem mu wszelkiej pomocy, wszelkiego kupna i sprzedaży, nawet szklanki wody; wreszcie, w razie oporu, klątwa wielka i nieodwołalna, zwana Herem, na której imię drżą wszyscy Żydzi, i której roty sam nie mogłem bez przerażenia czytać. Wiadomość o rzuceniu Heremu wszystkim Kahałom się udziela i wszędzie ściśle obowiązuje. Ma też Kahał swe organy wykonawcze: tak zwanego Nejgosz ganeel (co znaczy: tajny prześladowca) i mnóstwo szpiegów. Ma budżet, zasilany dochodem z mięsa koszernego, tudzież z grzywn, z podatków nakładanych gminie, wreszcie ze sprzedaży pewnych praw, o których zaraz powiem. Obok Kahału jest zwykle Bet-Din (dom sądu), trybunał również na zasadach Talmudu urządzony, który wszystkie spory między Żydami, albo między pojedynczą osobą a Kahałem, rozstrzyga. W zasadzie, tylko wtedy jakaś sprawa między Żydami może być przed sąd publiczny wytoczona, kiedy ją Bet-Din przed ten sąd odeśle.

Taka organizacja jest niezawodnie dla Żydów ciężarem; ale jest też dla nich wielką siłą, która, pod względem finansowym przynajmniej pewnie się opłaca. Organizacja ta pozwala im zręcznie i prędko opanowywać ważne targi, które sobie upatrzą, chwytać w ręce monopol najpotrzebniejszych artykułów. Ona im udziela za pomocą ciągłej między Kahałami styczności, nie tylko najprędszych i najdokładniejszych wiadomości o politycznych wypadkach, które mogą wpłynąć na giełdy i różne interesa, ale nawet szczegółowych o rzeczach i osobach informacyj, jakich który Żyd zażąda, choćby z końca świata. Ona też daje Żydom możność znalezienia prędko sum nawet znacznych, jakich w pewnych okolicznościach wymagają ich interesa. A jeśli kiedy idzie o sprawę, która ogółowi Żydów szkodzić może, to zdumiewająca rzecz, jak wielkie sumy spod ziemi się wydobywają, aby pchnąć tę sprawę na pożądane tory. Ciekawe o tym przykłady opowiada Brafmann.

Na koniec, nie tylko zbiorowym interesom żydów przysługuje się Kahał, on i osobistą inicjatywę każdego silnie popiera. I tak: Kahał sprzedaje pojedynczym Żydom prawa, czy tam przywileje na poszczególne majątki chrześcijan: tzw. prawo Hazaka. Nabywca takiego prawa wyzyskuje nieszczęśliwego gospodarza czy obywatela, obsacza go, rujnuje bez żadnej obawy konkurencji. Jeżeli tymczasem drugi Żyd wejdzie w jaki interes z tymże gospodarzem, to zrobi to tylko pozornie, jedynie na korzyść pierwszego. A choćby ich wielu do licytacji stanęło, on jeden jest z góry przeznaczonym nabywcą. Niekiedy też prawo od Kahału kupione nie odnosi się do oznaczonego majątku, ale w szczególności do pewnej osoby, którą nabywca wszelkimi sposobami wyzyskiwać może; a takie prawo nazywa się Meropia. Widać, że Kahał poczuwa się do altum dominium nad wszystkimi majątkami i osobami naszymi, skoro nimi tak wszechwładnie rozporządza.

Czy wszędzie takie Kahały istnieją? Dokumenta, korespondencje przez Brafmanna zebrane, świadczyłyby o ich istnieniu nie tylko w zachodnich prowincjach Rosji, ale i w b. Kongresówce i w b. Galicji i w królestwach Bałkańskich i w wielu prowincjach Niemiec, mniej więcej wszędzie, gdzie się ludność żydowska trochę zagościła. Przypuszczam, że dziś, w miejscowościach, gdzie ta ludność jest więcej po zachodniemu wykształcona, Kahały muszą być nieco liberalniejsze i w niejednym punkcie od Brafmannowego typu odstępują a przynajmniej ludzi wykształconych pod taki rygor nie podciągają. To jednak nie przeszkadza, że i w takich miejscowościach mogą być siłą ekonomiczno-społeczną, potężną i groźną. U nas w Galicji Kahały istnieją notorycznie; a czy się zajmują wyłącznie religią i wspieraniem ubogich (jakby należało), czy też zbliżają się mniej albo więcej do rodzinnego typu, poprzednio opisanego, o tym podług skutków i objawów sądźmy. Jeżeli widzimy, że i u nas Żydzi, z niewytłumaczalną prędkością i karnością, zbiorowo działają przy owładaniu pewnych targów, opanowaniu pewnych interesów; jeżeli postrzegamy, że nawet pewne osoby, najdzielniejsi często wiejscy rzemieślnicy, są z dziwną systematycznością trzymani w istnej niewoli bez wyjścia; jeżeli zauważymy, że i u nas w krytycznych momentach żydowstwa, jakby na skinienie różdżki czarodziejskiej, bardzo znaczne znajdują się sumy; jeżeli spotykamy nieraz w biurach telegraficznych, po małych nawet mieścinach, Żydka w chałacie, nadającego depeszę do Ameryki z całymi setkami słów, ale tak ustawionych, że żadnego sensu nie przedstawiają dla tych, którzy nie znają klucza do ich układu; jeżeli konstatujemy, że najważniejsze wypadki światowe prędzej są wiadome Żydkom po małych miastach, niż samym dyplomatom (przekonałem się o tym osobiście z okazji śmierci Aleksandra II); – to mamy bardzo poważne powody przypuszczania, że i u nas Kahały są i poza sferą religijno-jałmużnianą czynne, karne, jedne z drugimi aż poza granicami państwa solidarne.

A nie tylko u nas, lecz i dalej na Zachodzie, gdziekolwiek trochę więcej Żydów się znajdzie, zaraz są skłonni – jak doświadczenie pokazuje – do tworzenia związków mniej lub więcej zbliżonych do tradycyjnego kahałowego typu. I bardzo mi się zdaje, że sławny Alians izraelski, który kilka razy z rozgłosem, a wiele razy po cichu wpłynął na politykę Europy, niczym innym nie jest, tylko rodzajem wielkiego Kahału.

Zresztą, kiedy Żyd naszych miasteczek znajduje się w Kahale, to Żyd zachodni, który przejął całą kulturę nowożytną, inną wydobywa z niej siłę. Mówiłem, że liberalizm religijny i polityczny podobał mu się jako broń zaczepna przeciw chrystianizmowi; otóż i liberalizm ekonomiczny przypadł mu do gustu, jako środek do zwyciężania na polu ekonomicznych interesów. Teoria, idąca z hasłem laisser faire, laisser passer, dawała wolne pole ich uzdolnieniu do interesów, nieskrępowanemu zasadami chrześcijańskiej etyki, a przynajmniej nierównie mniej skrępowanemu. W walce ekonomicznej mocniejszy będzie zawsze wołał: laisser faire! a słabszy będzie szukał ochrony prawa; otóż Żyd podwójnie się czuł mocny; raz, że przeciętnie więcej posiadał sprytu od chrześcijanina do spekulacji, a po drugie, że jak powiedziałem, w ogóle daleko mniej się czuł skrępowany sumieniem: więc tylko mógł zyskać na zniesieniu więzów prawnych, które krępowały produkcję, a konsekwentnie spekulację. Kiedy zaś na tle tej ekonomicznej emancypacji, wytworzyła się i urosła do światowych rozmiarów potęga kapitalizmu, to Żydzi, którzy spory w tym udział mieli, przyczynili się do nadania tej potędze właściwego swego piętna bezmoralności: kapitał, który za chrześcijańskich czasów zawsze miał do siebie przywiązane pojęcie obowiązku, z zasady liberalizmu stał się od obowiązków wolny, wolny od serca i sumienia, sam dla siebie istniejący, innych ludzi traktujący jako narzędzia, w ciągłej żyjący gorączce rośnienia i dla jej zaspokojenia najszerszą posiadający swobodę. Nie sami Żydzi, jak powiedziałem, są panami tej straszliwej nowożytnej potęgi, ale oni są jej panami najwyższymi – i oni na niej własne piętno odbili.

Wobec tego, zdaje się, że zawołany wróg kapitalizmu, socjalizm, powinien być nieprzejednanym przeciwnikiem semitów; skądże się więc zdarza, że, jak wspomnieliśmy na wstępie, spotykamy co krok w socjalizmie Żydów i to na wybitnych posterunkach? Rzecz, sądzę, tak się ma: socjalizm jest wynikiem liberalizmu – i reakcją przeciw niemu. Ustrój społeczeństwa wytworzony przez liberalizm na tak zwanych zasadach 93-go roku, ustrój, który rozwiązał dawne spójnie, trzymające w organicznym ukształtowaniu społeczeństwo, sproszkował je na odosobnione jednostki, i niczym innym tych spójni nie zastąpił, tylko prawem – prawem, mówię, a nie możnością – danym wszystkim dobijania się o wszystko; ustrój taki, sztucznie, wbrew historii i wbrew naturze wymyślony, okazał się niebawem nieudolnym i złym; społeczeństwa na nim zbudowane, mimo świetnych pozorów, poczęły wewnętrznie cierpieć; liczba jednostek, które się czuły gniecione, poczęła wzrastać przerażająco. Pod źle zbudowanym gmachem społecznym rodził się fatalnie grzyb socjalizmu. Rewolucja, z początku tego wieku, w imieniu trzeciego stanu zrobiona, postawiła ten gmach, który stać nie może – teraz czwarty stan robi rewolucję przeciwko tej budowli, sztuczny wymysł ludzki chce zastąpić drugim wymysłem, jeszcze szaleńszym. Ponieważ zaś Żydzi więcej oświeceni, przyłożyli, jak mówiłem, rękę do owej budowy liberalnej i zyski z niej ciągnęli sowicie, przeto ataki socjalizmu przeciwko ich robocie w ogóle, a nieraz i przeciw ich osobom się zwracają.

Mimo to, pewną liczbę jednostek żydowskich spotykamy w szeregach socjalizmu: otóż te bym sprowadził do dwóch kategoryj. Są najprzód zapaleńcy, o których szczerości i nawet bezinteresowności nie należy wątpić. Naród ten, jak widzieliśmy na początku, posiada szczególny pęd do skrajności; Żyd łatwiej niż inny wymyśliwa teorie krańcowe, śmiałe, bezwzględne; Żyd też w danym razie, potrafi się do nich zapalić i poświęcić się im z energią, na jaką niełatwo się kto inny zdobędzie. Dlatego między twórcami idei socjalizmu dominują Żydzi: Marx, Lassalle, Mendelson i inni. – Oprócz tego znajdują się w szeregach socjalizmu Żydzi, kąpiący się w złocie i dobrobycie, taki Singer np. milionowy bankier berliński, których trudno posądzić o palenie się i poświęcanie dla skrajnych teoryj. Tych obecność w szeregach partii socjalnej chyba tym sobie wytłumaczyć możemy, że przezorność Izraela każe mu i tu mieć swoich ludzi, ażeby na przypadek triumfu tej partii, zasłonić się od jej ciosów, a może też, aby wybadać, czy i ten ruch nie dałby się jakimś sposobem na korzyść narodu wybranego wyzyskać. Do tej ostatniej kategorii, a nie do pierwszej, zaliczam też niebogatych Żydków, którzy wstępują w szeregi partii, ażeby korzystnie sprzedać na jej usługi swe niepomierne do agitacji talenta. Takich okazów jest niemało u nas. – Mnie się wprawdzie zdaje, że jeśli socjalizm zwycięży, to mimo wszystkie umizgi, Żydzi pierwsi z brzegu padną jego ofiarą; lecz ostatecznie, któż może wiedzieć, czego jeszcze spryt żydowski dla opanowania tego ruchu nie wymyśli?

Przypisy:

(1) Bernard Lazare: L’antisémitisme, son histoire et ses causes. Paris, Chailley, 1894.

(2) Brafmann, nawrócony Żyd, opracował to dzieło dla rządu rosyjskiego, i poparł każde twierdzenie załączonymi dokumentami, przeważnie oryginalnymi aktami kahałowymi, starszymi i świeżymi. Wyszło to dzieło po rosyjsku w Wilnie 1874 r., a w polskim, skróconym przekładzie przez Z. W. we Lwowie 1874 r., nakładem drukarni Dobrzańskiego. Obie te książki, rosyjska i polska, są trudne do znalezienia; musiały być wykupione.

http://wolna-polska.pl/wiadomosci/kwest ... ch-2014-11


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żydzi
PostNapisane: 16 maja 2015, 15:33 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.infonurt3.com/index.php?opti ... &Itemid=56

STARSI BRACIA A ALBIN SIWAK

Oto głos biskupa, Polaka, Edwarda Frankowskiego. Homilię wygłosił w kościele św. Floriana w Stalowej Woli 22.II.2009 roku:
„Są takie siły, które chcą nas sparaliżować, przede wszystkim chcą sparaliżować nasze serca, nasze umysły. Ci kreatorzy - współczesnego libertynizmu wciskają się w dusze dzieci, młodzieży, dorosłych, głosząc fałszywie pojętą wolność, wolność bez rozumu, wolność bez odpowiedzialności, która nie dba o poznanie prawdy, o poznanie dobra, która nie dba o godność i o mądrość.
W takiej to woIności wyrastają niewolnicy alkoholu, narkotyków, niewolnicy pieniądza, luksusu, przyjemności, władzy, sławy. W takiej to wolności fałszywej rodzi się strach, i to strach przed poczętym dzieckiem, strach przed małżeństwem, przed założeniem rodziny, strach przed odpowiedzialnością, przed zaangażowaniem się".




BEZ STRACHU – Tom II, część XVII
Rozdzial VII
Nie bójcie się prawdy, prawda was wyzwoli
Jak już panu mówiłem, panie Albinie, noszę w sobie nie tylko dużą wiedzę, związaną z pomocą Żydom, ale noszę w sercu ból, że mimo wysiłków naszej polskiej dobrej woli, mimo to, naraziliśmy na śmierć wielu godnych, ofiarnych Polaków, w tym dużo księży.
Boli mnie fakt, że w tej liczbie 2 700 księży, jacy zginęli podczas okupacji to 850 zginęło za pomoc udzielaną Żydom, którzy uciekali w pierwszych latach okupacji do Związku Radzieckiego.
Podczas okupacji Polski przez Niemców, na szlaku z Warszawy na Wschód - wszystkie parafie udzielały pomocy Żydom. Księża głosili z ambon, by pomagać Żydom i ich ukrywać. Obecnie, po tylu latach od tych wydarzeń, gdy przypominam sobie to fakty, że księża pomogli wyrwać ze szpon śmierci tysiące Żydów, sami narażając się i tracąc życie, a ani jeden z tych, co ocaleli księży nie otrzymał medalu izraelskiej wdzięczności Yad Vashem. Żaden Żyd ocalały nie odezwał się i nie napisał, że dziękuje.
Ja panu opowiem wydarzenie, w którym ja sam brałem udział. Chodzi tu o dużą grupę Żydów, jaką wyprowadziliśmy, a raczej wywieźliśmy z getta warszawskiego przy pomocy polskiej straży pożarnej. W akcji pomocy Żydom wyróżniło się kilka oddziałów straży pożarnej. Tak zawodowej, jak i ochotniczej.
Przeważająca część polskich strażaków była w konspiracji. W skutek pracy szpicli żydowskich w czasie okupacji niemieckiej, oddziały straży znajdujące się blisko getta poniosły straty, aż 65% stanu osobowego, włącznie z pułkownikiem Jerzym Ligockim. Ci wszyscy którzy zginęli, byli żołnierzami ruchu oporu, przeważnie organizacji - „Skała", ale i innych też.
Strażacy z narażeniem życia ładowali do zbiorników po wodzie po 30 Żydów. Trzeba było wtedy opłacić niemieckiego SS-mana i nie rzadko granatowego policjanta i upewnić się że nie ma żydowskich szpicli i wtedy dopiero wywozić. Dwukrotnie strażacy jednego dnia wywieźli 60 Żydów. Robiono wtedy specjalnie na terenie getta pożar. Taką właśnie dużą grupę Żydów powierzono mi, bym ich przeprowadził, bądź przewiózł do Małkini. Samochodami straży zawieźliśmy ich, aż do Krubek koło Poświętnego. Udało się, gdyż na sygnale Niemcy straży nie zatrzymywali. Z góry była zabezpieczona żywność i ubrania. Prowadziłem ich przeważnie lasami, nocując u księży w zabudowaniach. Księża zapewniali też posiłki.
Żydzi wiedzieli, że idziemy w rejon Małkini, a tam przejmie ich inna organizacja i doprowadzi do granicy ZSRR, ale w tej grupie było trzech Żydów z tych okolic. Niemcy likwidując powiatowe getta wepchnęli do warszawskiego aż 40 000 Żydów. A ci trzej, koniecznie chcieli skoczyć i zobaczyć miejsce, gdzie mieszkali.
Całą trójkę Niemcy złapali i wydobyli od nich: że nocowali już w trzech plebaniach, i że idzie ich 60 osób do Małkini. Aresztowali i rozstrzelali za pomoc Żydom trzech księży. Wtedy musiałem zmienić trasę i miejsce przekazania ich w inne ręce.
Następnego dnia uciekło z grupy dwoje Żydów, małżeństwo. I znów historia się powtórzyła, gdyż Niemcy ich złapali, ale zdążyłem wysłać gońca i ostrzec księdza, który uciekł z domu. Zginął za niego organista.
Ponieważ kluczyłem po lasach, więc droga była o wiele dłuższa niż zaplanowano. W tej grupie było kilku profesorów i lekarzy, ludzi już starszych. Dla nich pokonywanie bagien i rowów było b. ciężkie. A teraz, gdy zbliżałem się z tą grupą, należało znaleźć tych, co musieli odebrać tę grupę. Był to problem, gdzie i kogo szukać.
Następnego dnia, w budynkach księdza, mówię, że muszę zostawić tu całą grupę i iść szukać kontaktu lub prowadzić ich sam do granicy. Narazie, niech ich ksiądz nakarmi i zamknie w stodole, by nie wychodzili. Kontakt z trudem, ale znalazłem. Tylko, kiedy wróciłem - ksiądz mówi, że zerwali kłódkę i połowa uciekła. Znów trzeba było uciekać i zmieniać trasę.
Ludzi tych, co nie uciekli udało się w końcu doprowadzić do celu. Po wojnie, kilku z nich odezwało się. Natomiast ta grupa, która uciekła ze stodoły wpadła w ręce Niemców, wyśledzona przez szpicli żydowskich. Księdza, oczywiście wydali Niemcom. Zginął wraz z nimi, rozstrzelany w lesie.
Inną małą grupę, bo 15 osób wywieźliśmy z getta do pana Wacława Kiełbasińskiego przy ulicy Koziej 5. Mocno mi ta ulica utkwiła w pamięci. Pan Wacław miał skład budowlany też przy Koziej, a przy tym miał ciężarowy samochód. Więc woził Żydów z Warszawy do Miłkini. Dalej sami szli pieszo do granicy ZSRR.
Kiełbasińskiego był wielkim ryzykantem. Miał też konia i wóz. Woził do getta przydziały kartofli, a spowrotem zabierał bieliznę, jaką szyli Żydzi w „szopach" dla potrzeb wojska niemieckiego. Oczywiście miał stałą przepustkę stemplowaną co miesiąc przez gestapo przydłużając jej ważność. Podlegał jednak rewizji przy wjeździe do getta i tak samo przy wyjeździe. Niemcy, często kazali opróżnić wóz by sprawdzić, czy w kartoflach nic nie ma. A przy wyjeździe sprawdzali, czy w zapakowanej bieliźnie nie ma wśród kartonów Żyda. Pan Wacek wiedział jednak, jak oszukać Niemców. Pod wozem jest gruby drąg, tzw. rozwora. On ten drąg wydrążył i chował w nim żywność i broń. Ale to było mało panu Wackowi, więc wjeżdżał w parę koni do getta, a wyjeżdżał jednym. Jednego konia sprzedawał Żydom na mięso.
Handel szedl dobrze, do tego stopnia, że pan Wacław za to kupił właśnie ciężarówkę, i woził tą ciężarówką wyprowadzanych Żydów z getta aż do Małkini. Jak on sobie radził po drodze, trudno pojąć. Fakt, że interes kwitł, aż do czasu kiedy szpiedzy żydowscy wywąchali ten interes. Udając uciekinierów i opłacając podróż zabrało się ich trzech z całą grupą Żydów. Pan Wacław nie jeździł szosami tylko wiejskimi drogami i tę drogę ci trzej wydali Niemcom, którzy zrobili zasadzkę i pan Wacław wpadł w ich ręce. Ale zasadzkę zrobili w lesie na terenie bagnistym. Ciężarówka z Żydami ugrzęzła i niemiecka też się zakopała, więc Niemcy nakazali zejść Żydom z ciężarówki i wypychać oba samochody. Dobrze że pierwszy zakopany był samochód pana Wacka i kiedy Żydzi wypchnęli jego ciężarówkę na twardy grunt, pan Wacek dał gazu i uciekł. Niemcy, nie mieli czym gonić, ich ciężarówka była zakopana. Strzelali, ale skrzynia była mocna i kule nawet nie przebiły szoferki. Ale interes się spalił a pan Wacek musiał się ukrywać.
Nie darował jednak tym trzem Żydom-szpiclom. Broń pan Wacek posiadał, więc zaczął szukać pod bramą getta tych trzech, ale nam nie powiedział, że chce ich zlikwidować. Była przecież grupa bojowa do likwidacji takich gagatków. Ale on postanowił zrobić to sam. Wypatrzył, że chodzą do baru gdzie karmiono tych szpicli, ale nie zdawał sobie sprawy, że ci szpicle żydowscy mają też broń, oczywiście od Niemców. A pod bramą getta zawsze było paru Niemców i kilku granatowych polskich policjantów, więc nie chciał ryzykować. Uważał że w barze jest najlepiej ich rąbnąć - jak później mówił. Na wszelki wypadek wziął dwa granaty i zapasowy magazynek do rewolweru.
Gdy wszedł do środka, długo szukał ich wzrokiem, bo takich jak oni było wielu. Więc usiadł naprzeciw przy stoliku, ale kelnerka zażądała od niego specjalnej karty na posiłek, a on nie wiedział nawet, że trzeba taką kartę mieć. Ponieważ kelnerka stała między nim a tymi trzema, to spokojnie jej powiedział: „odsuń się, bo przez ciebie nie będę strzelał". Wyciągnął broń i nim tamci się zorientowali, zdążył ich zabić. Ale teraz pozostali zaczęli strzelać do niego. Tylko, że zrobił się bałagan i większość zaczęła uciekać, a w tłoku udało mu się dojść do drzwi, sięgnął po te granaty i wrzucił je do środka. Po wybuchu, nie wykazując paniki oddalił się.
Później dowiedzieliśmy się, że nie tylko tych trzech zginęło. Od granatów poległo dziewięciu zdrajców i wielu zostało rannych. A pan Wacek po tej akcji, wstąpił do AK, bo wrócić już nie mógł na Kozią. Ja natomiast, panie Albinie, nie mogłem darować sobie jednej sprawy.
Dostałem formalnie rozkaz, żeby z tak zwanej mety zabrać człowieka i przewieźć go osobiście do Białegostoku. Odebrałem go na Grochowie i należało go transportować, ale nie pociągiem, a tylko bocznymi drogami, korzystając z chłopskich furmanek. Byliśmy już w drodze cały tydzień, a on nie powiedział mi jak się nazywa, mimo że go parę razy pytałem. Połowę drogi przebyliśmy szczęśliwie. Jadąc przez jedną wieś natknęliśmy się na Niemców. Chłop, który nas wiózł skręcił w krzaki i to Niemców zainteresowało. Zaczął nas gonić motocykI z przyczepą a na nim trzech Niemców. Nie mogli jechać motorem, bo krzaki były gęste, więc zostawili motor i pieszo nas gonili. Zaczęli strzelać a kule strącały obok nas gałązki. Stanąć to znaczy pozwolić się zabić, więc ciągnę go ile sił, bo chłop, który nas wiózł, wyprzedził nas i zginął w gąszczu.
Wpadliśmy w bagna i torfowiska. Co chwila to wpadamy po szyję. Ale miało to i dobre strony, bo Niemcy zaprzestali ścigania nas. Stopniowo brniemy po tych bagnach, przemoczeni i zmęczeni. W pewnym momencie, patrzę a mój Żyd tonie w torfowisku. Pogrążył się cały z głową, tylko bąbelki powietrza wychodzą na powierzchnię. Skaczę w to miejsce i łapię za głowę, której nie widziałem, tylko namacałem. I z wielkim trudem udało mi się go wyciągnąć na suchy grunt i przywrócić do życia. Musieliśmy skorzystać z chłopskiej zagrody żeby wysuszyć ubrania. Dobrze że pieniądze, jakie mi dano na ten cel były w ceracie i nie zniszczyły się. Kolejne parę dni podróży odbyło się bez kłopotów. Oddałem człowieka w pewne ręce i wróciłem już pociągiem do Warszawy.
Proszę sobie wyobrazić panie Albinie, w 1946 r. aresztują mnie i przesłuchuje mnie ten właśnie człowiek. Był już w stopniu pułkownika - Różański (Goldberg), brat rodzony Jerzego Borejszy oraz podpułkownika Światło. I ten uratowany Żyd bije mnie po twarzy jako oficera AK, bo w czasie podróży powiedziałem mu, kim jestem.
Gdy mu przypomniałem, że go transportowałem do Białegostoku, i że topił się w bagnie to krzyknął: „śniło ci się, ty kanalio londyńska". Przyjaciele po tym mówili mi: „ty, Tadziu, miałeś wielkie szczęście, że on nie kazał cię zabić. Przecież to nie pierwsza taka sprawa" - mówili i mieli rację.
Miałem bardzo dobre stosunki z kapelanem generalnym księdzem biskupem, dr Karolem Niemirą. Przy jego pomocy kierowaliśmy duże grupy Żydów przez parafię na wschód do ZSRR. Przyjął ksiądz biskup ode mnie młodego, sympatycznego Żyda i ukrywał cały rok w piwnicach kurii. Próbował tego Żyda nawrócić na naszą wiarę asystent biskupa, młody, po studiach ksiądz. Niech pan sobie wyobrazi, ten Żyd któremu ksiądz cały rok robił i nosił posiłki, w sporze o religię ugodził nożem księdza i uciekł. Ksiądz na miejscu zginął.
Miałem na Lubelszczyźnie znajomego stolarza, dalszy kuzyn, który zbudował w ziemi obok kilku piwnic duże, dobre i umeblowane pomieszczenie. Przede wszystkim było ono bardzo dobrze ukryte. Wejście było przez zbiornik na wodę. Trzeba było spuszczać wodę, by wejść do tego pomieszczenia. Jednym słowem, całkowicie pewna kryjówka. Zawieźliśmy tam piętnaście osób, a w tym młodą Żydówkę - Lilkę Goldberg, o silnie zarysowanych rysach semickich. Kuzyn wypuszczał ich tylko nocą na ogródek. I ta Lilka potrafiła w nocy iść do miasta, chodzić w dzień po ulicach i wracać następnej nocy.
Komendant policji granatowej, Polak, zwracał kuzynowi uwagę, że ludzie domyślają się, że u niego ona się ukrywa. Pomimo ostrej rozmowy z nią, robiła to nadal. W związku z tym wymówił jej dalszy pobyt u siebie, ponieważ jest obawa że zginą wszyscy Żydzi, no i kuzyn z rodziną. Ale ona postawiła warunki, że kuzyn da jej 100 000 złotych a wszyscy Żydzi, jacy się u niego ukrywają, oddadzą jej wszystkie kosztowności, jakie posiadają. Jeśli nie oddadzą to ona pójdzie do Niemców i ich wyda.
Spełnili jej żądania, przerażeni tym, co obiecała. Odeszła, a kuzyn uprzedzony przeze mnie, że Żydzi wydają i swoich, nie tylko Polaków, więc w nocy przeprowadził całą grupę na inną wieś i ukrył. Dom z żoną opuścił i to go uratowało.
Nie wiadomo czy ta Żydówka sama poszła do Niemców, czy ją złapali. Ale fakt że przywieźli ją Niemcy do kuzyna i pokazywała im tę kryjówkę. Za tydzień Niemcy, grupę ok. dziesięciu złapanych Żydów, w tym i Lilkę Goldberg, rozstrzelali w lesie i zakopali.
Panie Tadeuszu, czy pan w całej tej ogromnej działalności i pracy wśród Żydów i dla Żydów, spotkał przyzwoitych, porządnych ludzi wśród nich?
Wie pan co mam na myśli, takich, co nie zdradzali swego narodu, a odwrotnie, pomogli tym biedniejszym.
Tak. Oczywiście byli i tacy, ale biorąc to procentowo, to śmiało mogę powiedzieć że jeden na tysiąc. Osobiście przyjaźniłem się z wybitnym człowiekiem, jakim był Tarnawa-Petrykowski - wielokrotnie odznaczony jako oficer AK. Był wnukiem Nahuma Sokołowa, słynnego syjonisty i do 1935 roku Sekretarza Generalnego światowej Organizacji Syjonistycznej. Założył organizację „Pobudka". Miał bliskie kontakty z biskupem Karolem Niemirą. Współpracowali w wielu sprawach, szczególnie w ratowaniu Żydów z getta. Obaj przyjaźnili się i ta przyjaźń była, aż do wspólnego grobu.
Ubolewał nad faktem, że aż tylu Żydów poszło na współpracę z Niemcami. Mówił to do Żydów i napominał, że historia kiedyś ujawni waszą zdradę.
Już za czasów PRL głośno protestował, że Żydzi dominują we władzach PRL-u, i że mszczą się na Polakach, zamiast być wdzięcznymi. Powołał do życia tajną organizację antykomunistyczną w 1945 r. Żydzi go sądzili i dostał 10 lat więzienia. Żydzi go też torturowali.
Warto tu wspomnieć o dwóch Żydówkach, które pracowały w lokalu tylko dla Niemców. Obie były bardzo ładne i obie ładnie śpiewały. Niemcy nie wiedzieli, że one były Żydówkami. Obie były zaprzysiężone w ŻZB, jako łączniczki. Bardzo dużo wyciągnęły od wyższych oficerów gestapo. Np. o akcji likwidacyjnej, która miała być w 1942 r. udało się dzięki nim wyprowadzić dużo ludzi z getta. Jedna nazywała się Vera Grom, a drugiej znaliśmy tylko imię, Sonia.
Znałem też dwóch braci Żydów, właścicieli fabryki mydła. Dość długo pracowały ich zakłady i produkowały mydło dla Niemców, ale duża część mydła szła na czarny rynek. Oni obaj nie żałowali pieniędzy na dokarmianie biedoty żydowskiej. Wspomagali ŻZB finansowo, a szczególnie na zakup broni. Zginęli, bo też Żydzi „żagwiści”, czyli funkcjonariusze tajnej policji żydowskiej wydali ich Niemcom - w ręce gestapo, dostarczając dowody obciążające ich.
Mógłbym w swej pamięci znaleźć co najmniej piętnaście osób, Żydów, których zaliczyłbym do ludzi porządnych. Ale to kropla w morzu. Myślę że gdybyśmy zrobili badania na świecie, to Żydzi zajęliby ostatnie miejsce w tej kategorii.
Jak już wcześniej mówiłem, panie Albinie, Żydzi przez całe wieki wychowywali swe dzieci w nienawiści do innych ras i narodowości, a szczególnie do chrześcijan. Ich wrogie nastawienie wypływa z sakralnej cywilizacji religii. Ich Tora-Penteuch, która wydała dwa Talmudy jest zbiorem praw stosowanych do wszystkich potrzeb życia. A nie przepisem religijnym.
Ich bóg Jahwe, jest ich bogiem prywatnym, narodowym. Ma sprawić, że Żydzi zapanują nad światem i wszystkie ludy Ziemi będą ich podnóżkiem.

Taką postawę Żydów L. Feuerbach nazywa personifikacją rasowego samolubstwa. Na co dzień Żydzi propagandowo mają pełne usta demokracji, sprawiedliwości, tolerancji, współistnienia, ale rozumieją to jednostronnie - na ich korzyść!

Na co dzień realizują swoją ideę opanowania świata poprzez Ligę Narodów, później ONZ, jako organizację pozarządową, sterującą przy pomocy Żydów całym światem i w ich interesie.

Od siebie dodam, że obecnie, gdy piszę tę książkę wiem to, czego pan Tadeusz nie wiedział w latach 80-tych, że Unię Europejską założono po to, żeby pozbawić praw całe narody i narzucić im żydowskie ustawodawstwo i prawa.
Naszym obowiązkiem, obowiązkiem Polaków jest pozostawić naszym potomnym prawdę naszych czasów. Prawdę nieskażoną i nasz honor nienaruszony, wolny od kpin i jadu nienawiści. To zależy tylko od naszego poziomu wiedzy i solidarności, od liczenia tylko na siebie, a nie oglądanie się na fałszywych przyjaciół.
W PRL-u nasz stosunek do Żydów też był dobry i obywatelski, antysemityzm nie był tolerowany, chociażby dlatego, że MSW było w rękach Żydów, że w każdym kolejnym biurze politycznym była przewaga Żydów, że inne resorty były również w ich rękach. Mimo to Żydzi na świecie odwracają kota ogonem i czynią z siebie pokrzywdzonych.
W jaki sposób można było ich krzywdzić, skoro to oni mieli w ręku nieomal całą władzę? Jak uciemiężony Polak może krzywdzić swego żydowskiego kata, mającego niepodzielną władzę w Polsce?
Z powyższego nasuwa mi się jeden generalny wniosek: należy przerwać marazm indolencyjny i wziąć się za dokumentowanie prawdy tego wycinka historii. Tego nie jestem w stanie zrobić sam [Bednarczyk] i pan, panie Siwak. Chociaż na miarę swojej wiedzy i siły spróbujmy zrobić coś na tym polu i to koniecznie. Ja dlatego z panem się spotykam, bo widzę i wierzę, że chce pan o tym pisać. Dla mnie nie ma znaczenia że jest pan członkiem biura politycznego, że jest pan w partii dla mnie obcej i wrogiej. Ale ja przyznaje panu rację, że w pana partii jest dużo uczciwych Polaków, takich jak pan. Są to ostatnie lata do działania w tym kierunku. Bo dzieci, które miały wtedy dziesięć lat obecnie mają już powyżej sześćdziesięciu. To ostatnie pokolenie ludzi, którzy to przeżyli i mogą zaświadczyć.
Nie bez powodu Jakub Berman w programie dla polskich Żydów mówił w Wałbrzychu. Wychowajmy 2-3 pokolenia Polaków i już nie będą wierzyć swoim rodzicom, a tylko nam. I to się dzieje na naszych oczach. Już dziś wiele młodych ludzi przedkłada nad rację stanu Polski dobrą pracę, dobrze płatną i nie chcą słuchać, że służą Żydom, a nie Polsce.
Żydzi sprytnie ukryli dwa miliony swoich ludzi. Ich nie zginęło trzy miliony. Raz, że chcieli większych odszkodowań od NRF, a po drugie mieli w Polsce dalekosiężny plan ukrycia w Polsce jednego miliona swoich ludzi. Tych ludzi Sanhedryn ukrył wśród goi. Polacy muszą sami wyciągnąć wniosek, czy można zaufać polskim Żydom i oddać im nieomal całą władzę, a oni jeszcze mają pretensję o antysemityzm.
Sami Żydzi go nakręcają, bo jest im niezbędny. Najwyższa próba, jaką była II wojna światowa, całkowicie zdemaskowala żydowskie antypolskie i antyludzkie oblicze. Nigdzie na świecie, i w żadnym narodzie - nie było takiej kolaboracji z Niemcami i takiej zdrady, jaką zrobili Żydzi.
Są winni ludobójstwa na swych rodakach, ale będą podnosić krzyk na świecie i protestować, że to nieprawda. Mimo to należy prawdę ujawniać. Nie możemy pozostawić swym potomnym niewyjaśnionej historii.
Oczywiście, będą to podciągać pod tzw. antysemityzm. Lekceważmy to. Oto głos biskupa, Polaka, Edwarda Frankowskiego. Homilię wygłosił w kościele św. Floriana w Stalowej Woli 22.II.2009 roku:
„Są takie siły, które chcą nas sparaliżować, przede wszystkim chcą sparaliżować nasze serca, nasze umysły. Ci kreatorzy - współczesnego libertynizmu wciskają się w dusze dzieci, młodzieży, dorosłych, głosząc fałszywie pojętą wolność, wolność bez rozumu, wolność bez odpowiedzialności, która nie dba o poznanie prawdy, o poznanie dobra, która nie dba o godność i o mądrość.
W takiej to woIności wyrastają niewolnicy alkoholu, narkotyków, niewolnicy pieniądza, luksusu, przyjemności, władzy, sławy. W takiej to wolności fałszywej rodzi się strach, i to strach przed poczętym dzieckiem, strach przed małżeństwem, przed założeniem rodziny, strach przed odpowiedzialnością, przed zaangażowaniem się".
Albin Siwak –
Edward Frankowski (ur. 15 sierpnia 1937 w Kępie Rzeczyckiej) – polski biskup rzymskokatolicki, magister teologii pastoralnej, doktor nauk społecznych, biskup pomocniczy przemyski w latach 1989–1992, biskup pomocniczy sandomierski od 1992, kapelan NSZZ „Solidarność” w latach 1980–1992.
---------------------------------------------------


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żydzi
PostNapisane: 18 maja 2015, 21:01 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wirtualnapolonia.com/2015/02/25/ ... nym-zydom/

Prawda o zagładzie Żydów podczas II wojny światowej. „Rękoma Żydów zadano śmierć Żydom – bezbronnym Żydom!”
Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2015-02-25



„OKRUCIEŃSTWO POLICJI ŻYDOWSKIEJ BYŁO BARDZO CZĘSTO WIĘKSZE NIŻ NIEMCÓW, UKRAIŃCÓW I ŁOTYSZÓW” !!!
*****
Jeśli mamy wątpliwości, czy teza głoszona przez historyka znajduje uzasadnienie w faktach i zdarzeniach z przeszłości, jedyną drogą ustalenia prawdy historycznej jest sięgnięcie do źródeł historycznych epoki, o której historyk mówi lub pisze. W wywiadzie udzielonym niemieckiej gazecie prof. Krzysztof Jasiewicz powiedział, że holocaust:
nie byłby możliwy bez aktywnego udziału Żydów w mordowaniu swojego narodu. Skala niemieckiej zbrodni była możliwa nie dzięki temu, „co się działo na obrzeżach zagłady”, lecz tylko dzięki aktywnemu udziałowi Żydów w procesie mordowania swojego narodu.

Obrazek
Policjanci żydowscy w getcie łódzkim


W opracowaniach dotyczących zagłady Żydów bardzo rzadko poruszana jest kwestia kolaboracji Żydów z Niemcami. Nie znaczy to oczywiście, że problem współpracy europejskich Żydów z Niemcami przy zagładzie żydowskiego narodu nie był Żydom znany i osądzany we własnym środowisku. Jak pisze Joanna Szczęsna, w Izraelu przez dziesięciolecia: Powszechnie uważano, że ofiarą ludobójstwa padli najlepsi synowie żydowskiego narodu.
Historyk i publicystka izraelska Idith Zertal, […] przypomniała słowa Ben Guriona z 1949 r.:
„Tym, którzy ocaleli, gdyby nie byli tym, kim byli: złymi, brutalnymi egoistami, na pewno by się to nie udało. To, co przeżyli, wyrwało z ich duszy wszystko, co najlepsze”.
Inny żydowski historyk, Michael C. Steinlauf o polskich Żydach, którzy w latach 1939-1942 zarządzali gettami, napisał, że:
Byli w większości przypadków skłonni do częściowej współpracy z agresorem.
Naoczny świadek zagłady warszawskich Żydów, zamordowany przez Niemców kronikarz getta warszawskiego Emanuel Ringelblum, relacjonuje zaś:
Kiedy akcja przesiedleńcza wybuchła w Warszawie w lipcu 1942 roku i żydowska Ordnungsdienst [policja] przejęła kierownictwo akcją, tow. [Szachno Efroim] Sagan nie posiadał się z oburzenia. Uważał, że Gmina Żydowska powinna była, mimo gróźb niemieckich, odmówić jej wykona- nia. Lepiej by było, gdyby Niemcy sami to zrobili. […]
Tow. Sagan przyszedł do Judenratu i złożył protest przeciw jego hanie- bnemu postępowaniu, przeciwko temu, że wziął na siebie rolę kata i po- magiera morderców z SS. […]
Szachno Sagan nie mógł biernie przyglądać się, jak żydowscy Ordnung smänner [policjanci] łapią dzieci na ulicach i ładują je do wozów cięża- rowych na Umschlagplatz. Nie mógł znieść widoku żydowskich kobiet ciągniętych za włosy przez żydowskich łapaczy z Ordnungsdienstu .
Pewnego razu na widok takiej brutalnej sceny zainterweniował. Rozju- szeni tym „chłopcy” [żydowscy policjanci] chcieli go załadować do wozu i odtransportować na Umschlagplatz. Znalazł się jednak wśród nich ta- ki, co go poznał i uwolnił.
Ponadto amerykański historyk Bryan Mark Rigg ustalił, że:
W Wehrmachcie mogło służyć co najmniej 150 tysięcy mischlingów [ludzi pochodzenia żydowskiego – uwaga E.K.]. Istnieją również dowody, że niejeden z nich był oficerem wysokiej rangi, a niektórzy doszli nawet do szarż generalskich czy admiralskich galonów.
Pewne wzorce zachowań społeczności żydowskich wobec hitlerowskich Niemiec datują się jeszcze z okresu przed wybuchem drugiej wojny świa- towej.
Dla przykładu, jak pisze żydowska profesor Hannah Arendt, dr Joseph Löwenherz już w roku 1938:
Zdołał przekształcić całą wiedeńską gminę żydowską w instytucję bę dącą na usługach władz nazistowskich. Był także jednym z bardzo niewielu działaczy tego rodzaju, który za swe usługi otrzymał nagro dę: pozwolono mu zostać w Wiedniu aż do końca wojny, kiedy to wyemigrował do Anglii, stamtąd zaś do Stanów Zjednoczonych.

Obrazek
Żydowscy policjanci w getcie warszawskim, maj 1941. 3


Z punktu widzenia rozwiązań technicznych, proces ludobójstwa względem polskich Żydów składał się co najmniej z siedmiu etapów:
– Zgromadzenia rozproszonych po niewielkich miasteczkach i osadach Żydów w gettach zlokalizowanych w większych skupiskach miejskich;
– Utrzymywania przez władze żydowskie mieszkańców gett w przekonaniu, że ewentualne wysiedlenie związane jest z pracą na wyznaczonych przez Niemców terenach;
– Schwytania przeznaczonych do uśmiercenia Żydów (zwanego po dziś dzień przez historyków nie wiadomo dlaczego wysiedleniem) i doprowadzenie ich na plac przeładunkowy, tj. do miejsca, skąd odchodziły pociągi do obozów zagłady oraz załadowanie skazanych na śmierć do wagonów;
– Dowiezienia Żydów do obozów zagłady;
– Przygotowania skazanych na śmierć (obcięcie im włosów, odebranie kosztowności, bagaży itp.) i grabieży mienia pomordowanych;
– Uśmiercenia;
– Unicestwienia ciał zamordowanych.
Aby zrozumieć rolę, jaką w dokonanej w Polsce zagładzie Żydów odegrali żydowscy funkcjonariusze (administracja gett, żydowska policja i inni), należy prześledzić, co żydowskie źródła epoki mówią na temat wszystkich wyżej wymienionych kolejnych etapach zbrodni ludobójstwa dokonanej na Żydach: […]
1. Eksterminacja pośrednia: zgromadzenie rozproszonych po niewielkich miasteczkach i osadach Żydów polskich w gettach żydowskich zlokalizowanych w większych skupiskach miejskich.
Pierwszym i najważniejszym etapem niemieckiego planu zagłady Ży- dów było przeprowadzenie wśród nich swego rodzaju spisu powszechne- go i skupienie rozproszonej ludności żydowskiej w żydowskich dzielni- cach zlokalizowanych w większych ośrodkach miejskich.
Wykonanie tego planu stanowiło dla Niemców warunek niezbędny do eksploatacji żydowskiej siły roboczej i żydowskiego majątku oraz przy- gotowania zaplecza technicznego do wykonania planowanej zbrodni ludobójstwa (lokalizacja obozów śmierci, transport itp.).
Jak dowodzą żydowskie źródła, plan koncentracji ludności żydowskiej w dużych ośrodkach miejskich wykonała żydowska policja i żydowska ad- ministracja.
Emanuel Ringelblum pisze:


Szeryński (stojący tyłem) odbiera meldunek Jakuba Lejkina, maj 1941


Przesiedlenie 150.000 Żydów z Sosnowca, Będzina, Katowic, Cieszyna (1200 osób), Zawiercia.
Projekt narodził się z tego, że [żydowska organizacja] „Joint”, który pomagał Żydom z okolicznych miasteczek, zaproponował, że podejmie się przeprowadzenia przesiedlenia. […] Jeśli się to nie uda, to [Mojżesz Maryn, przewodniczący Starszeństwa Żydów w Sosnowcu – E.K.] zorganizuje przesiedlenie. [W czasie rejestracji Żydów, skupieni wJudenratach Żydzi:] … zrobili wszystko, czego zażądały Galeje [Niemcy] choć nie zawsze było to w interesie Żydów.
[…] Opowiadają, że mord w Otwocku był rezultatem interwencji Judenratu,który nie mógł sobie poradzić z Żydami wyznaczonymi do obozów pracy; nie chcieli się tam udać. Sprowadzono esesmanów, żeby stłumili bunt przeciwkoJudenratowi. Tak mówią w Otwocku.
Podobnie wyglądało wykonywanie niemieckich rozporządzeń w getcie w Łodzi. W „Kronice getta łódzkiego” pod datą 3 grudnia 1941 roku czytamy:
Spis mieszkańców kolektywów. W dniu dzisiejszym przeprowadzony został spis wszystkich mieszkańców.
[…] Ta sama kronika, m.in. pod datą 6 grudnia 1941 roku, opisuje przeprowa- dzane przez Żydów łapanki Żydów:
„Łapanie” rozpoczęło się punktualnie o godz. 17. W akcji tej brali udziałfunkcjonariusze [żydowskiej] Służby Porządkowej i [żydowskiego] Cen- tralnego Więzienia. Złapanych koncentrowano na dziedzińcach rewi- rów. Nie obeszło się bez licznych wypadków pobicia i szeregu przykrych incydentów.
2. Utrzymywanie Żydów w przekonaniu, że wysiedlenie związane jest z pracą na wyznaczonych przez Niemców terenach na Wschodzie.
Ten rzadko przez historyków zauważany etap ludobójstwa dokonanego na polskich Żydach polegał na dezinformowaniu ich co do celu masowych wywózek i odegrał bodaj najważniejszą rolę w utrzymaniu wśród ludności żydowskiej postawy bierności, która była warunkiem koniecznym sprawnej realizacji planowanej zbrodni.
O roli, jaką w tym etapie zagłady odegrali funkcjonariusze żydowscy stanowiący władzę w żydowskich gettach oraz Żydzi, jawni i tajni współ pracownicy Niemców, czytamy niemal we wszystkich najbardziej wiary godnych żydowskich źródłach historycznych.

Obrazek
Powieszeni Polacy za pomoc udzielaną Żydom


W kronikarskich zapiskach sporządzonych w getcie łódzkim czytamy, iż w styczniu 1942 roku przewodniczący łódzkiego Judenratu, prezes Rumkowski, doskonale wiedząc, ze posyła swych braci na pewną śmierć, mówił:
Obecnie, wysiedlamy z getta 10.000 osób. […] Los wygnańców nie będzie wcale tak tragiczny, jak powszechnie w getcie przewidywano. Nie będą za drutami, a w udziale przypadną im roboty rolne. Na marginesie akcji wysiedleńczej rozwielmożniła się hydra plotkarska. Muszę w jak najostrzejszych słowach potępić mącenie spokoju publicznego.
W Warszawie, w dniu 24 lipca 1942 roku, gdy od dwóch dni trwała akcja wywożenia Żydów do komór gazowych Treblinki, funkcjonariusze Gminy Żydowskiej – doskonale zorientowani, dokąd zmierzają wyładowane ludnością żydowską wagony – w celu uśpienia czujności mieszkańców dzielnicy żydowskiej i zapobieżenia ewentualnemu buntowi, wydali oficjalny dokument, w którym napisali m.in., że:
Przesiedlenie ludności, która nie jest produktywna w dzielnicy żydowskiej w Warszawie następuje rzeczywiście na tereny wschodnie.
Oceniając postawę żydowskich urzędników, Emanuel Ringelblum zapisał:

Obrazek
Odznaczenie za współpracę z niemieckim okupantem


Haniebny dokument Gminy. O pogłoskach w sprawie wysiedlenia na wschód. [Żydowski] Urząd Pracy wie, że na śmierć. […] Kłamstwa w sprawie wschodu. Rzekome listy z Pińska, Brześcia i innych miast. Świadomie szerzyli takie pogłoski od razu po rozpoczęciu akcji, żeby wprowadzić zamieszanie. Nikt tych listów nie widział. Kto rozpowszechniał te pogłoski? Żydowscy agenci Gestapo. Takie same pogłoski w miastach na prowincji.
3. Schwytanie mieszkańców gett przeznaczonych do uśmiercenia i doprowadzenie ich na plac przeładunkowy, tj. do miejsc, skąd odchodziły pociągi do obozów zagłady.
Deportacja Żydów do obozów zagłady przebiegała niemal identycznie we wszystkich żydowskich gettach okupowanej Polski. Władysław Szpilman wspomina:
[W lipcu] rozpoczęło się najgorsze. […] Otaczano domy jak popadło, raz w tej, raz w innej części getta. Jednym gwizdkiem spędzano mieszkańców na podwórze i ładowano wszystkich bez wyjątku, niezależnie od płci i wieku, począwszy od niemowląt, a skończywszy na starcach, na furmanki i transportowano ich na Umschlagplatz. Tam upychano ofiary do wagonów i wysyłano w nieznane.
W tych pierwszych dniach akcję przeprowadzała wyłącznie policja ży- dowska z trzema siepaczami na czele: pułkownikiem Szeryńskim oraz kapitanami Lejkinem i Ehrlichem.
Byli oni nie mniej groźni i bezlitośni niż Niemcy, a może nawet bardziej jeszcze nikczemni niż oni:
gdy znajdowali ludzi, którzy zamiast zejść na dziedziniec gdzieś się ukryli, dawali się łatwo przekupić, ale tylko pieniędzmi. Łzy, błaga- nie, a nawet rozpaczliwe krzyki dzieci nie mogły ich poruszyć.
Kronikarze getta łódzkiego, w ukazującym się na terenie getta w Łodzi żydowskim „Biuletynie”, pod datą 7 maja 1942 roku dość dokładnie opisali sposób, w jaki Żydzi wysyłali swych braci na śmierć:
4-ty dzień wysiedleń. Dziś opuścił getto transport wygnańców z Hamburga i Dusseldorfu. […] Doprowadzenie transportów odbywa się w sposób następujący. W godzinach popołudniowych wysiedleni udają się do Centralnego Więzienia względnie do otoczonych drutem domków przy ul. Szklanej. Tu pozostają przez noc, a następnego dnia w południe, ustawiani partiami są konwojowani do obozu na Marysinie. […]
O godz. 4 nad ranem specjalne oddziały wyspecjalizowanej już w wykonywaniu tak ciężkich obowiązków [żydowskiej] Służby Porządkowej transportują wysiedlonych tramwajami na dworzec bocznicy radogoskiej.
Na pół godziny przed odjazdem pociągu – co następuje punktualnie o 7-mej – przybywają samochodem funkcjonariusze policji tajnej [Niemcy] w asyście zwykłych policjantów. Do tego momentu wyjeżdżający zostają przez [żydowską] Służbę Porządkową ustawieni w 10-osobowych grupkach przed drzwiczkami przedziałów w odległości 2 metrów od wagonów. Pod okiem policji następuje zajmowanie miejsc. […] Pociąg powraca tegoż dnia o godz. 20.
Jest w filmie Romana Polańskiego „Pianista” scena, w której Władysław Szpilman w szpalerze umundurowanych mężczyzn idzie wraz z rodziną do wagonu. Jest to ostatnia droga warszawskich Żydów. Wagony pojadą do Treblinki. Niezorientowany widz nie zauważa z reguły, że mundury stojących przy wagonach mężczyzn nie są niemieckie, lecz żydowskie.
Obraz przekazany przez pianistę Władysława Szpilmana uzupełniają zapiski kronikarza getta warszawskiego, Emanuela Ringelbluma, który tak oto opisuje rolę Żydów w likwidacji największego skupiska Żydów w Europie, czyli w rozpoczętej w dniu 22 lipca 1942 roku masowej wywózce warszawskich Żydów do obozu zagłady w Treblince:
Umschlagplatz [plac przeładunkowy]. Szmerling [Żyd, komendant Um- schlagplatz – E.K.] – oprawca z biczem. Zbrodniczy olbrzym Szmerling z pejczem w ręku. Pozyskał łaskę [Niemców]. Wierny wykonawca ich za- rządzeń. […]
Policja żydowska miała bardzo złą opinię jeszcze przed wysiedleniem.
W przeciwieństwie do policji polskiej, która nie brała udziału w łapan- kach do obozu pracy, policja żydowska parała się tą ohydną robotą. Wy różniała się również straszliwą korupcją i demoralizacją.
Dno podłości osiągnęła ona jednak dopiero w czasie wysiedlenia. Nie pa- dło ani jedno słowo protestu przeciwko odrażającej funkcji, polegającej na prowadzeniu swoich braci na rzeź.
Policja była duchowo przygotowana do tej brudnej roboty i dlatego gor- liwie ją wykonała. Obecnie mózg sili się nad rozwiązaniem zagadki:
jak to się stało, że Żydzi – przeważnie inteligenci, byli adwokaci (wię kszość oficerów [policji żydowskiej] była przed wojną adwokatami) – sami przykładali rękę do zagłady swych braci.
Jak doszło do tego, że Żydzi wlekli na wozach kobiety i dzieci, star- ców i chorych, wiedząc, że wszyscy idą na rzeź. […]



Policja żydowska wykonywała z największą gorliwością zarządzenia niemieckie w sprawie wysiedlenia. […] Na twarzach policjantów prowa- dzących tę akcję nie znać było smutku i bólu z powodu tej ohydnej robo- ty.
Odwrotnie, widziało się ich zadowolonych, wesołych, obżartych, obju- czonych łupami, zrabowanymi wespół z Ukraińcami.
Okrucieństwo policji żydowskiej było bardzo często większe niż Niem- ców, Ukraińców i Łotyszów.
Niejedna kryjówka została „nakryta” przez policję żydowską, która za- wsze chciała być „plus catholique que le pape”, by przypodobać się okupantowi. Ofiary, które znikły z oczu Niemca, wyłapywał policjant żydowski. […]
Do powszechnych zjawisk należało, że zbójcy ci za ręce i nogi wrzucali kobiety na wozy „Kohna i Hellera” lub na zwykłe wozy ciężarowe. Bezlitośnie, z wściekłością obchodzili się z ludźmi stawiającymi opór. Nie zadowalali się złamaniem oporu, surowo, bardzo surowo karali „winnych”, którzy nie chcieli dobrowolnie pójść na śmierć. […] Do akcji wysiedleńczej przyłączyły się dobrowolnie – poza policją – jeszcze inne organizacje i grupy.
Czołowe miejsce zajmuje Pogotowie Ratunkowe Gancwajcha o amarantowych czapkach, ta szalbiercza instytucja, która nie udzieliła ani jednemu Żydowi pomocy lekarskiej. […] Ta oto bandycka szajka aferzystów zgłosiła się ochotniczo do „zbożnej” roboty wysyłania Żydów na tamten świat.
I ta właśnie szajka wyróżniła się brutalnością i nieludzkim postępowaniem. Czerwone czapki okryły się czerwonymi plamami krwi nieszczęśliwych mas żydowskich. Oprócz Pogotowia pomagali w akcji urzędnicy Gminy [Żydowskiej], jak również Pogotowie KOS.[…]
Wszystko sprowadzało się u nich do kwestii ”łebka”. W dnie, kiedy wyznaczano im kontyngent, handlowano „łebkami”; zapisywali w książeczce: dostarczyłem tyle a tyle „łebków”.
Przychodził na Dziką 3 i prosił o chleb, bo dostarczył „łebki” ponad normę. Jakiś adwokat przechwalał się wobec mnie, że załadował na wozy 1000 Żydów. Teraz, w końcu października 1942 roku, policja żydowska rozmyśla, jak tu złapać jakiegoś Żyda, sprowadzić go na Umschlagplatz. […]
Spośród Niemców brali udział w akcji na ogół esesmani. Ich „sława” jest uzasadniona. […] Dlaczego 50 esesmanów (inni powiadają, że nawet mniej) przy pomocy oddziału około 200 Ukraińców i tyluż Łotyszów mogło dokonać tego tak gładko?
Jednym z najbardziej wstrząsających żydowskich źródeł o udziale Żydów w zagładzie Żydów są wiersze Icchaka Kacenelsona. Z wrażliwością poety, autor w sposób najbardziej bodaj czytelny oddaje koszmar zbrodni dokonanej przez Żydów na Żydach. W poemacie „O bólu mój” będącego częścią zbioru „Pieśni o zamordowanym żydowskim narodzie” znajdujemy takie oto strofy:
Jam jest ten, który to widział, który przyglądał się z bliska,
Jak dzieci, żony i mężów, i starców mych siwogłowych
Niby kamienie i szczapy na wozy oprawca ciskał
I bił bez cienia litości, lżył nieludzkimi słowy.
Patrzyłem na to zza okna, widziałem morderców bandy –
O, Boże, widziałem bijących i bitych, co na śmierć idą…
I ręce załamywałem ze wstydu… wstydu i hańby –
Rękoma Żydów zadano śmierć Żydom – bezbronnym Żydom!
Zdrajcy, co w lśniących cholewach biegli po pustej ulicy
Jak ze swastyką na czapkach – z tarczą Dawida, szli wściekli
Z gębą, co słowa im obce kaleczy, butni i dzicy,
Co nas zrzucali ze schodów, którzy nas z domów wywlekli.
Co wyrywali drzwi z futryn, gwałtem wdzierali się, łotrzy,
Z pałką wzniesioną do ciosu – do domów przejętych trwogą.
Bili nas, gnali starców, pędzili naszych najmłodszych
Gdzieś na struchlałe ulice. I prosto w twarz pluli Bogu.
Odnajdywali nas w szafach i wyciągali spod łóżek,
I klęli: „Ruszać, do diabła, na umschlag, tam miejsce wasze!”
Wszystkich nas z mieszkań wywlekli, potem szperali w nich dłużej,
By wziąć ostatnie ubranie, kawałek chleba i kaszę.
A na ulicy – oszaleć! Popatrz i ścierpnij, bo oto
Martwa ulica, a jednym krzykiem się stała i grozą –
Od krańca po kraniec pusta, a pełna, jak nigdy dotąd –
Wozy! I od rozpaczy, od krzyku ciężko jest wozom…
W nich Żydzi! Włosy rwą z głowy i załamują ręce.
Niektórzy milczą – ich cisza jeszcze głośniejszym jest krzykiem.
Patrzą… Ich wzrok… Czy to jawa? Może zły sen i nic więcej?
Przy nich żydowska policja – zbiry okrutne i dzikie!
A z boku – Niemiec z uśmiechem lekkim spogląda na nich,
Niemiec przystanął z daleka i patrzy – on się nie wtrąca,
On moim Żydom zadaje śmierć żydowskimi rękami!
Dla Icchaka Kacenelsona, bezpośredniego świadka dokonanej przez Żydów zbrodni na Żydach, którego poezja stanowi niepodważalne źródło historycz- ne, oprawcami, którzy bili bez cienia litości, lżyli nieludzkimi słowy byli jego bracia Żydzi.
Żydzi byli także tymi, którzy zadali śmierć Żydom – bezbronnym Żydom!


Policjant żydowski


Znajdą się być może historycy, którzy uznają, iż poezja nie jest źródłem miarodajnym ni wystarczająco wiarygodnym dla oceny wydarzeń historycznych, że jest przede wszystkim emanacją uczuć i talentu poety, niekiedy także wytworem jego fantazji, a nie świadectwem przeszłości.
Tyle tylko, że zbyt wiele innych żydowskich źródeł potwierdza prezentowaną przez Kacenelsona poetycką prawdę o udziale Żydów zagładzie narodu żydowskiego.
Zbyt wiele żydowskich źródeł historycznych jest zgodnych co do tego, że najbardziej okrutna, ale także najważniejsza część niemieckiego planu zagłady Żydów – schwytanie każdego dnia odpowiedniej liczby przeznaczonych do uśmiercenia Żydów, doprowadzenie ich do miejsca, skąd odchodziły pociągi, a następnie załadowanie do wagonów, zostało wykonane przez Żydów.
4. Dowiezienie Żydów do obozów zagłady.
Pociągi wiozące warszawskich Żydów do Treblinki, tak jak wszystkie inne pociągi wiozące Żydów do obozów zagłady, prowadzone były z reguły przez polskich maszynistów, jako że do transportu przeznaczonych na śmierć Żydów – ponieważ zagłady dokonali Niemcy na polskich ziemiach – używano polskich pociągów, polskich torów i polskich bocznic kolejowych. Logistyka transportu europejskich Żydów do obozów zagłady przez cały okres jej trwania spoczywała w rękach niemieckiej administracji. Wagony konwojowali Niemcy wespół z Ukraińcami służącymi w formacjach wojskowych kolaborujących z Niemcami. Żydzi nie uczestniczyli w tym etapie zagłady własnego narodu.
5. Przygotowanie Żydów na śmierć i grabież mienia pomordowanych.
O roli, jaką w ostatniej drodze Żydów odgrywali Żydzi, czytamy w całym szeregu wspomnień i opracowań historycznych. Podobnie jak w innych tego typu obozach, w obozie zagłady w Sobiborze Żydzi pełnili różnorakie funkcje. Polski Żyd, pochodzący z Izbicy Thomas Toivi Blatt, wspomina:
Serce ścisnął mi paniczny strach. Sobibór! Byłem w fabryce śmierci.
Dostawa surowca. W środku nocy wyrwał mnie ze snu świdrujący gwizdek. Mój towarzysz z pryczy wyjaśnił mi, że przybył nowy transport Żydów – Żydzi z Holandii. Transporty z Holandii przyjeżdżały czasami o trzeciej w nocy. […]
Przywiezieni Żydzi wysiadali z pociągu, podjechała wywrotka. Jak się później dowiedziałem, na wywrotki wrzucano duże i ciężkie bagaże oraz osoby chore, stare, niedołężne i niezdolne do samodzielnego poruszania się. Reszta szła za esesmanem do długiego baraku. Do tego baraku przyprowadzono naszą ośmioosobową grupę i tutaj kazano czekać na Żydów. Był to duży barak bez okien, z szeroko otwartą bramą wejściową i wyjściową. Dwóch więźniów ustawiono przy wejściu, czterech wewnątrz baraku, dwóch przy wyjściu. Mieliśmy mówić przechodzącym przez barak Żydom, aby tutaj zostawili niesiony bagaż i kobiece torebki.
Nadchodziła pierwsza grupa skazanych. Najpierw szły kobiety. Były elegancko ubrane. Było bardzo wcześnie rano i sporo kobiet niosło na rękach śpiące dzieci. Nie miały najmniejszego pojęcia, że idą na śmierć.
Starsi, doświadczeni więźniowie mechanicznie powtarzali po holendersku zdanie informujące przechodzących ludzi, aby tu zostawiali swoje rzeczy osobiste. Zacząłem ich naśladować powtarzając usłyszane słowa. […]
Przez budowlę przeszła kolumna około pięciuset ludzi. Na bocznicę wjeżdżały następne wagony. Należało opróżnić to miejsce. […] Razem załadowaliśmy sterty ręcznego bagażu na koce i zanieśliśmy je do przylegających pomieszczeń. Na środku rozstawione były stoły, wokół których stały kobiety sortujące zagrabione łupy. Opróżnialiśmy koce jeden za drugim. Wkrótce duży barak przejściowy był pusty, a piaszczysta podłoga uprzątnięta i wyrównana grabiami. […]



Ponieważ z peronu nadchodziła kolejna grupa Żydów, otrzymaliśmy rozkaz powrotu do pierwszego baraku, gdzie odbierano bagaż podręczny. Cała procedura powtórzyła się.
Później ponownie podeszliśmy do bramy prowadzącej na podwórze i czekaliśmy aż esesmani wpuszczą nas do środka. […]
SS-Oberscharfuhrer Karl Frenzel wybrał czterech więźniów, w tym mnie, i zaprowadził nas do baraku, który stał w odległości około 10 metrów od komór gazowych. Stały tam drewniane ławy i krzesła.
Na środku baraku stał niewysoki, ciemnowłosy esesman Josef Wolf. Dostałem wielkie nożyce i czekałem. Do baraku zaczęły wchodzić nagie kobiety. Nie wiedziałem, jak się zachować.
– Co mam robić? – pytam kolegę. – Po prostu tnij włosy pękami, nie musi być blisko skóry. Jeżeli któraś ma warkocze, to tylko warkocze.
[…] Kobiety opuściły barak, zapakowaliśmy włosy do worków po ziemniakach, które później wyniesiono do magazynu.[…]
Usłyszałem warkot silnika spalinowego, a zaraz potem jeden przeraźliwy, mimo iż przytłumiony krzyk masy ludzi. Na początku siła głosu przebijała się przez ryk silników, jednak po kilku minutach stopniowo osłabła. Zamarłem. […] Po około trzech godzinach pracy i śmierci ponad dwóch tysięcy ludzi, esesmani kazali nam wracać do baraków. […] Rano następna grupa więźniów zakończyła sortowanie i pakowanie zagrabionych łupów .
6. Uśmiercenie Żydów.
Żydzi w obozach zagłady nie obsługiwali komór gazowych.
7. Unicestwienie ciał zamordowanych.
Jak opisuje więzień Sobiboru oraz jak podają wszystkie wspomnienia podobnych mu osób, Żydzi z całą pewnością uczestniczyli w procesie opróżniania komór gazowych z zamordowanych współbraci i unicestwianiu ich ciał:
Kiedy zbliżaliśmy się do naszych baraków, usłyszeliśmy rytmiczny, głuchy stukot. Jakby ktoś wrzucał wielkie kamienie do metalowego pudła. Odgłosy dobiegały z okolicy komór gazowych. Później dowiedziałem się, co to było.
Więźniowie pracujący w krematorium wrzucali zwłoki na wąskotorowe wywrotki, które wiozły martwe ciała do spalenia.
Żydzi nie brali udziału w transportowaniu skazanych na śmierć do obozów zagłady oraz zadawaniu im bezpośredniej śmierci w komorach gazowych, czynnie natomiast uczestniczyli w pozostałych pięciu spośród siedmiu etapów zagłady Żydów.
Należy przy tym podkreślić niejednoznaczność uczestnictwa w poszczególnych etapach. Uczestniczenie Żydów w dwu ostatnich, czyli „przygotowywaniu” idących na śmierć ludzi i unicestwianie ich ciał, było działaniem podejmowanym na terenie obozów zagłady pod przymusem. Fakt zniewolenia i realna groźba śmierci zdejmuje z nich katowskie piętno.
Tym bardziej należy jednak z całą jasnością wyodrębnić trzy pierwsze działa- nia (gromadzenie ludności żydowskiej w gettach zlokalizowanych na terenie większych miast Polski;
szerzenie niemieckich kłamstw co do charakteru „wysiedlenia”; chwyta- nie ludzi i ładowanie ich do środków transportu), które Żydzi podjęli i wykonali dobrowolnie, co uczyniło z nich katów własnego narodu.
Tragizm położenia żydowskich władz w gettach w Polsce polegał na tym, że Niemcy i bez nich wysiedlaliby i wysiedlili Żydów – uważał żydowski prof. Lucjan Dobroszycki. Pierwsza część tezy prof. Lucjan Dobroszyckiego nie podlega raczej dyskusji.
Z pomocą Żydów, czy bez, Niemcy zapewne przystąpiliby do realizacji „Ostatecznego Rozwiązania”, czyli rozpoczęli mordowanie Żydów. Nie jest już jednak tak bardzo pewne, czy bez pomocy Żydów zdołaliby Niemcy zrealizować plan zamordowania narodu żydowskiego.
Aby zrozumieć ten aspekt zagłady polskich Żydów, należy znaleźć odpowiedź na co najmniej kilka pytań:
– Ile dziesiątków tysięcy niemieckich żołnierzy musieliby użyć Niemcy w latach 1939-1941 do przesiedlenia do dużych miast liczącej w Polsce trzy i pół miliona ludności żydowskiej oraz utrzymania w gettach posłuchu dla swych rozkazów, gdyby tej części planu nie wykonali za Niemców sami Żydzi?
Czy gdyby Żydzi nie przeprowadzili przesiedleń do dużych miast, Niemcom w ogóle udałoby się zamknąć ludność żydowską w dużych gettach?
– Ile milionów marek musieliby wydać Niemcy i ilu zatrudnić robotników, aby odgrodzić żydowskie getta od świata chrześcijańskiego, gdyby Żydzi odmówili finansowania, wytyczenia i zbudowania murów?
Gdyby Żydzi polscy odmówili współpracy, czy Niemcom udałoby się odizolować polskich Żydów od chrześcijan?
– Gdyby żydowskie władze nie okłamywały mieszkańców gett, jaki jest pra wdziwy cel wysiedleń, lecz informowały, że pociągi powiozą ich na śmierć , ilu Żydów poszłoby dobrowolnie do wagonów?
Czy wówczas Niemcy byliby w stanie zapanować nad masowymi ucie- czkami Żydów, czy byliby w stanie odnaleźć wszystkie ich kryjówki oraz pokonać prawdopodobnie także – może prymitywny – ale jednak opór?
– Ile dziesiątków tysięcy niemieckich żołnierzy musieliby w 1942 roku ściągnąć z frontów Niemcy, aby schwytać ponad trzy miliony ukrywających się w lasach lub we własnych domach (szafy, bunkry, itp.) polskich Żydów, a następnie doprowadzić ich i załadować do wagonów, gdyby tej najbrudniejszej z brudnych robót nie wykonali za nich sami Żydzi?
Czy ze względu na kalendarium wojny, od czerwca 1941 roku prowadzonej na dwa fronty, a także wojenną taktykę, operacja taka w ogóle byłaby dla Niemców możliwa do wykonania?
Pytania można mnożyć bez końca.
Łącznie z postawionym wcześniej pytaniem, jaką militarną siłę stanowiło dla Hitlera 150.000 żydowskich żołnierzy wykonujących jego rozkazy w niemieckich mundurach.
Specjaliści od wojskowości, finansów i murarstwa odpowiedzą na każde z tych pytań precyzyjnie i fachowo.
Nie trzeba być jednak specjalistą, aby stwierdzić, że bez pomocy polskich Ży- dów Niemcom byłoby nadzwyczaj trudno zrealizować plan zagłady polskich Żydów.
W getcie łódzkim, jak dowodzą wiarygodne źródła żydowskie, w zagładzie Ży- dów uczestniczyło zaledwie kilku Niemców, którzy przyjeżdżali na pół godzi- ny przed odjazdem pociągu.
Ich rola w praktyce sprowadzała się do nadzorowania odjazdu załadowa- nego Żydami przez żydowską policję pociągu, który odwoził łódzkich Ży- dów do obozu zagłady w Chełmnie nad Nerem.


Za murami getta


Przygotowaniem list przeznaczonych na śmierć osób, łapaniem skazanych, odbieraniem im bagażu i doprowadzaniem do wagonów zajmowali się wyłącznie Żydzi.
Podobnie było w getcie warszawskim, gdzie według Emanuela Ringelbluma:
50 esesmanów (inni powiadają, że nawet mniej) przy pomocy oddziału około 200 Ukraińców i tyluż Łotyszów wystarczyło do nadzorowania przeprowadzonych przez warszawskich Żydów łapanek i poprowadzenia na śmierć pół miliona ludzi…
Problem współpracy Żydów europejskich z władzami hitlerowskich Niemiec przy zamordowaniu żydowskiego narodu stanowi klucz do zrozumienia zagłady w ogóle, a do zrozumienia zagłady polskich Żydów w szczególności.Mówiąc inaczej, aby zrozumieć, co tak naprawdę w czasie drugiej wojny światowej stało się z częścią żydowskiego narodu zamieszkującą Europę, należy spróbować odpowiedzieć na pytanie, czy Niemcy zdołaliby wymordować sześć milionów europejskich Żydów, gdyby nie fakt, że właśnie wśród Żydów znaleźli gorliwych współpracowników i wykonawców swych zbrodniczych planów.
Wracając do wywiadu prof. Krzysztofa Jasiewicza, mam dla oburzonych wywiadem dziennikarzy, pracowników PAN i różnej maści „autorytetów” trzy propozycje:

Obrazek
Icchak Kacenelson


Powinni jak najszybciej złożyć do prokuratury doniesienie na Emanuela Ringelbluma, Władysława Szpilmana, Icchaka Kacenelsona, autorów„Kroniki getta łódzkiego” oraz wszystkich tych żydowskich pamiętnikarzy, poetów i dziennikarzy, którzy w latach 1942-1945 opisali dokonującą się na ich oczach rzeczywistość, a następnie zażądać od sądów III RP surowego ukarania ich za to, że przekazali potomnym prawdziwy obraz dokonanej na ich narodzie zbrodni.
Problem polega jedynie na tym, że wszyscy ci autorzy już nie żyją. Ponieważ jednak kreatywność sądów III RP jest nieograniczona, wierzę, że jakoś uporają się także z tym problemem.

Obrazek
Emanuel Ringelblum


Powinni jak najszybciej rozwiązać sekcję historii Polskiej Akademii Nauk, a jej pracowników skierować do pracy w aparacie partyjnym lub dziennikarstwie, w których to dziedzinach zarobki są stokroć wyższe, zaś wiedza historyczna i znajomość metod badań historycznych są zbędnym balastem.
Na pewno powinni zostawić wreszcie w spokoju prof. Krzysztofa Jasiewicza i wszystkich polskich historyków, bo jak dowodzą dzieje ludzkości, walka z historykami na dłuższą metę jest zawsze sprawą przegraną. Dlatego, że prawda przekazana przez źródła historyczne zawsze zmiata kłamstwa. Tak zawsze było z historycznymi kłamstwami i tak będzie tym razem.
Dramatyczna prawda przekazana potomnym przez zamordowanych Żydów – Emanuela Ringelbluma, Icchaka Kacenelsona, autorów „Kroniki getta łódzkiego” i innych – jeśli nie dziś, kiedyś na pewno przebije się do świadomości świata.

Ewa Kurek, w liście do redakcji „Warszawskiej Gazety” w sprawie profesora Krzysztofa Jasiewicza
26 listopad 2013

Za: http://konwentnarodowypolski.wordpress. ... nym-zydom/
http://forumemjot.wordpress.com/2013/11 ... nym-zydom/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żydzi
PostNapisane: 15 cze 2015, 09:28 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
Ci od rabbiego Jeszui

Marcin Jakimowicz

Żydzi uznający w Jezusie oczekiwanego przez wieki Mesjasza to jeden z najważniejszych znaków czasu dla współczesnego Kościoła. Jest on związany ściśle z datą powrotu Mesjasza.

Pamiętacie scenę, gdy Jezus rozpłakał się nad Jerozolimą? Spoglądając na Miasto Pokoju, zawołał: „Nie ujrzycie Mnie odtąd, aż powiecie: »Błogosławiony, który przychodzi w imię Pańskie«”. Co to oznacza w praktyce dla katolika wracającego właśnie z nabożeństwa majowego? Powrót Jezusa jest ściśle związany z faktem przyjęcia Jego misji mesjańskiej przez Żydów. Eschatologiczne obietnice dotyczące „dni ostatnich” są nierozerwalnie związane z historią Izraela, a zatem wszystkim chrześcijanom, którzy czekają na przyjście Mesjasza, powinno zależeć na świętości tego narodu. Według ks. Petera Hockena coraz intensywniej rozwijający się na całym świecie żydowski ruch mesjanistyczny jest jednym z najważniejszych znaków czasu dla współczesnego Kościoła.

Świętują szabat, nie niedzielę

Kim są Żydzi mesjanistyczni? To, najkrócej mówiąc, ci Izraelici, którzy uwierzyli, że rabbi Jeszua jest oczekiwanym od wieków Mesjaszem. Wierzą, że Jezus jest Panem, wierzą też w trójjedynego Boga. To nieznana dotąd pokaźna grupa ludzi żydowskiego pochodzenia, która asymilowała się i przyjmowała chrześcijaństwo. Nie, Żydzi mesjanistyczni nie zachowują chrześcijańskich świąt, pielęgnują swoje „korzenne” zwyczaje i tradycyjne obrzędy. Świętują szabat, nie niedzielę. Niezmiernie rzadko zasilają istniejące już Kościoły czy wspólnoty. Odrzucają asymilację, tworząc własne, niezwykle dynamiczne gminy.

Jedną z bezpośrednich przyczyn powstania ruchu było przejęcie władzy nad Jerozolimą przez państwo Izrael w 1967 r. Żydzi mesjańscy widzą w tym wydarzeniu wypełnienie Jezusowego proroctwa: „A Jerozolima będzie deptana przez pogan, aż czasy pogan przeminą” (Łk 21,24).

Ilu ich jest? Szacunkowe dane mówią, że półtora miliona, ale naprawdę trudno to zweryfikować. W ojczyźnie Jezusa przyznanie się do wiary w Jego posłannictwo grozi społecznym i rodzinnym wykluczeniem, a mimo to w Izraelu ruch ten liczy około stu gmin (kahałów). Aż 70 z nich jest hebrajskojęzycznych, 25 rosyjskojęzycznych, a pięć etiopskich. W latach 90. XX wieku, po napływie imigrantów z byłego bloku wschodniego i samego Związku Radzieckiego (przyjechało wówczas 1,5 mln Żydów), liczba Żydów mesjanistycznych potroiła się. Za oceanem, w Stanach Zjednoczonych, działa dziś około trzystu gmin mesjanistycznych. Ruch nie posiada struktur władzy ani centralnego organu kierowniczego. International Messianic Jewish Alliance jest wspólnotą integrującą liderów aliansów mesjanistyczno-żydowskich w tych krajach, w których ruch jest obecny.
– Dynamicznie rozwijający się ruch mesjanistyczny to wyraźny znak czasu – nie ma wątpliwości Adam Dylus, od lat zaangażowany w dialog chrześcijan i Żydów. – Coraz więcej Żydów odkrywa w Jezusie obiecanego Mesjasza. To ogromne społeczności. Kijowska kongregacja Borysa Grisenki, w której gościliśmy kilkukrotnie, liczy aż 18 tys. członków. To niesamowicie prężna społeczność. Prowadzą przedszkola, szkoły, apteki, firmy, studio nagrań, programy telewizyjne. Dlaczego ten ruch tak mocno rozwija się na Wschodzie? Tam społeczności żydowskie nie doświadczyły tak druzgocących skutków Holocaustu jak w Polsce. Poza tym wieloletnia dynamiczna ateizacja spowodowała, że obywatele tych krajów po odzyskaniu niepodległości zatęsknili za przeżywaniem żywej wiary i zaczynają odkrywać swe duchowe korzenie. Kijowscy Żydzi mesjanistyczni są mocno zaangażowani w działalność ewangelizacyjną. W czasie świąt żydowskich prowadzą w mieście koncerty, spotkania ewangelizacyjne, spektakle teatralne. To naprawdę gmina tętniąca życiem.

Żyd, czyli nie-Żyd

Żydzi mesjańscy znaleźli się między młotem a kowadłem. Przez wyznawców judaizmu traktowani są jako chrześcijanie, a przez chrześcijan jako Żydzi. Żydzi, którzy przyjeżdżają do Izraela w ramach alii (to określenie powrotu do ojczyzny ojców) i deklarują, że Jezus jest Mesjaszem… nie uzyskują obywatelstwa. – Na prawo stanowione w Izraelu decydujący wpływ mają Żydzi ortodoksyjni – wyjaśnia tę prawidłowość Kazimierz Barczuk, pastor żydowskiego pochodzenia pracujący od lat z obywatelami Izraela.

By zrozumieć to prawodawstwo, musimy spojrzeć na to, czym jest sam Izrael. To najbardziej specyficzny twór państwowy świata, nieprzypominający Szwajcarii, Austrii czy Paragwaju. To kraj dla Żydów. Władze musiały znaleźć spoiwo łączące to najbardziej zróżnicowane na świecie społeczeństwo. Już w chwili powstania państwa pojawiło się pytanie, co łączy Żydów rozproszonych dotąd po świecie? Nie rasa (Żydami są ludzie wszystkich ras), nie kultura (to ludzie różnych kultur) i nie język (nowi przybysze z Wiednia, Nowosybirska czy etiopskich wiosek nie znali hebrajskiego). Jedynym wspólnym mianownikiem była religia. Ona stała się spoiwem i paszportem do uzyskania obywatelstwa. Jedynie deklaratywnie, bo nikt nie sprawdza później, czy mieszkańcy Erec Israel przestrzegają szabatu i nie kupują zakazanych hamburgerów w McDonaldzie. Wyznając inną niż judaizm religię, Żyd korzystający z „prawa powrotu” traci prawo do posiadania obywatelstwa izraelskiego.

„Prawo powrotu” zostało uchwalone przez Kneset 5 lipca 1950 r. Wedle ustawy dającej Żydom prawo do uzyskania obywatelstwa, „Żydem jest ten, kto urodził się z matki Żydówki lub dokonał konwersji i nie jest wyznawcą innej religii”. I tu zaczyna się problem. Judaizm nie uznaje żadnej formy konwersji. Osoba wyznająca wiarę w to, że Mesjaszem jest Jezus, automatycznie ląduje w szufladce „wyznawca innej religii”. Fakt ten rodzi od lat ogromne kontrowersje.

Z tą rzeczywistością zderzył się karmelita o. Daniel Rufeisen (1922–1998). Ten stuprocentowy Żyd w czasie wojny został tłumaczem komendanta żandarmerii w białoruskiej miejscowości Mir. Gdy podsłuchał rozmowę swego szefa z dowódcami SS, którzy ustalali termin likwidacji getta, zorganizował ucieczkę. Uciekli wszyscy! Około 300 osób. Gdy po latach ocaleni spotkali się w Izraelu, wszyscy płakali jak bobry… Gdy młody Rufeisen przeczytał Nowy Testament, zachwycił się Jezusem. Po latach, w 1959 r., już jako karmelita wyjechał do Izraela. – Oswald Rufeisen czując się Żydem, mając żydowską biografię, będąc bohaterem Holocaustu, mając żydowskich rodziców, według żydowskiej religii jest super-Żydem, ponieważ matka jest Żydówką. On wrócił – opowiada prof. Szewach Weiss, były ambasador Izraela. – W biurze spraw wewnętrznych pracowali wtedy Żydzi religijni. Siedzi taki religijny Żyd, urzędnik, ktoś puka. Wchodzi karmelita z krzyżem i mówi: „Ja jestem Żydem”. Ataku serca można dostać… On powiedział: „No, mój drogi, Ty nie możesz dostać obywatelstwa. Możesz być tutaj, masz wizę, jesteś księdzem, masz swój klasztor w Hajfie, ale nie możesz dostać obywatelstwa”.

Kiedy na podstawie ustawy o powrocie o. Daniel postanowił ubiegać się o izraelskie obywatelstwo, sprawa stała się głośna i znalazła finał w izraelskim Sądzie Najwyższym, który stosunkiem głosów 4 : 1 orzekł, że Rufeisen… nie jest Żydem.

Nie uznano go za Izraelczyka de iure, stał się nim de facto, przez naturalizację.

– Tak to rzeczywiście działa – wyjaśnia ks. Roman Kamiński, proboszcz parafii w Hajfie, który do Izraela wyjechał w 1999 roku. – Jeśli ktoś przyjedzie do Izraela, poda się za Żyda, ale zatai wiarę w Jezusa, to gdy państwo odkryje, że ta osoba należała przed aliją do Kościoła, odbiera jej obywatelstwo. Na co dzień w Izraelu nie czytamy, nie słyszymy w mediach o konwersjach. Budzą one ogromne emocje, to niezwykle delikatna sprawa, dzieląca rodziny. Praktyka pokazuje, że można być Żydem ateistą, ale nie można wierzyć w Chrystusa. Wspólnoty Żydów mesjańskich nie prowadzą w Izraelu jakichś wielkich akcji misyjnych, a jednak mocno się rozrastają. To pokazuje, że cały ten ruch jest inicjatywą Ducha Świętego.

Król żydowski

– Żydzi wierzący w Jezusa nie są uważani za część żydowskiej społeczności. To o tyle kłopotliwe, że Żydzi mesjańscy czują się spełnionymi Żydami, a często dopiero po przyjęciu Jezusa odkrywają na nowo swe korzenie! – dopowiada Kazimierz Barczuk.

Znakomicie oddaje to opowieść rabina Franka Lowingera, lidera kongregacji mesjańskiej w Buffalo w stanie Nowy Jork. – Żydowska tożsamość była dla mnie zawsze ważna. Mój ojciec był węgierskim Żydem ocalałym z Holocaustu. Jako świadek zagłady Żydów nie potrafił już wierzyć w Boga, ale mnie i moich braci zmusił do chodzenia do hebrajskiej szkoły – opowiadał ks. Tomaszowi Jaklewiczowi. – Pytałem ojca: „Dlaczego nas posyłasz do synagogi, a ty nigdy tam nie chodzisz?”. Odpowiadał: „Chcę, byście wiedzieli, kim jesteście, kim jest wasz naród”. Kiedy odkryłem Jezusa jako Mesjasza, bardzo trudno to przyjął. Ostrzegał mnie przed chrześcijanami. Mówił, że kiedyś szli na nas z kijem, a teraz idą z marchewką. Ja zobaczyłem Jezusa jako praktykującego Żyda, obchodzącego nasze święta, chodzącego do świątyni. Zacząłem poszukiwania, szukałem odpowiedzi. Zobaczyłem w Jezusie czysto żydowską osobowość. Wierzę, że podążając za Nim, za żydowskim Mesjaszem, pozostaję nadal Żydem, tak jak pierwsi uczniowie Jezusa pozostali Żydami.

Słuchaj, Izraelu!

Poznałem ich przez muzykę. Albumy z „korzennymi” pieśniami Izraela stały się światowymi bestsellerami i stanowią dziś żelazny repertuar wspólnot nad Wisłą. Kamieniem milowym i najbardziej rozpoznawalną płytą gatunku jest bez wątpienia krążek „Sh’ma Yisrael”. Autorzy projektu Barry i Batya Segal pochodzą z Izraela i tam prowadzą działalność misyjną. Większość płyt, które docierają nad Wisłę, to krążki z wytwórni Galilee of the Nations.

Założone w 1997 r. w Galilei wydawnictwo postawiło sobie za cel promocję muzyki pochodzącej bezpośrednio z Ziemi Świętej i osadzonej mocno w kulturze Izraela. „To słowo Pana płynące z góry Syjon w muzycznej oprawie” – opowiada Yochanan Ben Yehuda, założyciel firmy. Podobne świadectwo składa na swej autorskiej płycie „Jeshua” Karen Davis, Żydówka urodzona w Stanach Zjednoczonych.

– Większość Żydów mesjanistycznych uważa powstanie swojego ruchu za rzeczywistość profetyczną czasów ostatecznych – opowiada ks. Peter Hocken. – W pewnym momencie Duch Święty uświadomił mi, że całe działanie Ducha jest ukierunkowane na powtórne przyjście Jezusa. Mesjanistyczni Żydzi są ogromnym znakiem czasu. To odrodzenie tej gałęzi, która nie funkcjonowała w Kościele przez wiele lat.

Gdy Jan Kowalski słyszy o pęknięciu w łonie Kościoła, myśli przede wszystkim o podziale na wschodnie i zachodnie chrześcijaństwo oraz skutkach reformacji. – Tymczasem musimy zejść do samego korzenia podziału: do oddzielenia się Kościoła od narodu wybranego. To matka wszystkich podziałów i pęknięć – uważa Andrzej Sionek, który od lat do Lanckorony zaprasza Żydów mesjanistycznych.

– Pierwszy rozłam w Kościele zaczął się już w Dziejach Apostolskich. To pęknięcie w łonie Izraela, między tymi, którzy przyjęli Mesjasza, i tymi, którzy odrzucili swego Króla – dopowiada o. Mariusz Orczykowski, franciszkanin z Krakowa, wykładowca teologii dogmatycznej zaangażowany w inicjatywę „W kierunku Soboru Jerozolimskiego II” (TJCII). – Maryję pod krzyżem przenika miecz. To symbol podziału narodu, rozdarcia. Ona cierpi z Izraelem, który nie rozpoznaje czasu swego nawiedzenia.

Inicjatywa Toward Jerusalem Council II (TJCII) jest bezpośrednim skutkiem powstania mesjanistycznego ruchu żydowskiego, a jej celem jest pojednanie Żydów i nie-Żydów w jednym ciele Chrystusa-Mesjasza. W pracach komitetu wykonawczego uczestniczy 14 osób. Połowę stanowią Żydzi mesjanistyczni, połowę liderzy różnych wspólnot chrześcijańskich, w tym dwaj katolicy. – Ciekawe jest to, że w czasie obrad Soboru Watykańskiego II dokument o Żydach miał być związany z dekretem o ekumenizmie i nie powstawał jako dokument o dialogu z religiami niechrześcijańskimi – opowiada o. Orczykowski. – To niezwykle ważny trop. Sprawy Izraela do dziś w Watykanie traktowane są zawsze w kontekście jedności chrześcijan! Gdy prezentowano przed laty kard. Ratzingerowi owoce pracy TJCII (W kierunku Soboru Jerozolimskiego II), stwierdził: „Jeżeli jesteście Izraelem, który powraca, to znaczy, że dochodzimy do ostatniego etapu historii”. To mocna, czytelna teologiczna intuicja. Dochodzimy do ostatniego etapu historii. Powrót Izraela jest tajemnicą, która została zapisana w Liście do Rzymian i jest wstępem do paruzji. Dwa lata temu kard. Christoph Schönborn zaznaczył, że jeśli widzimy dziś „pełnię pogan”, która wchodzi do Kościoła, następnym krokiem będzie „pełnia Izraela”. Jego sugestia była wyraźna: być może czas pogan już się kończy, a nadchodzi era Izraela?


http://gosc.pl/doc/2477743.Ci-od-rabbiego-Jeszui


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żydzi
PostNapisane: 18 cze 2015, 11:22 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://xportal.pl/?p=21231

Gilad Atzmon: Żydowska lewica i jej „solidarność” z Palestyną
on 14 czerwca 2015 12:24 / Brak komentarzy

W swoim wystąpieniu mówiłeś o infiltracji i niszczeniu od środka ruchu solidarności z Palestyną przez żydowską lewicę. Jaki jest jej ostateczny cel?
Kilka lat temu Philip Weiss, redaktor naczelny żydowskiego propalestyńskiego serwisu Mondoweiss przyznał wprost w rozmowie ze mną, że w jego opinii działalność propalestyńska służy na dłuższą metę “własnym interesom Żydów.”
Tworzy ona (fałszywy) obraz żydowskiego pluralizmu politycznego. Sugeruje, że nie wszyscy Żydzi są „źli”, że nawet polityka żydowska może być etyczna i uniwersalna.
Żydowskim liberałom nie podoba się, że ujawniam ich podstęp w tej sprawie. Poświęcili sporo czasu na próby uciszenia mnie i mają ku temu powody – przedstawiłem przekonujące argumenty sugerujące, że żydowska solidarność z Palestyną nie jest rozwiązaniem, ale rdzeniem problemu.
Lewica żydowska jest o wiele bardziej problematyczna i niebezpieczna od radykalnych prawicowych syjonistów. Można powiedzieć, że syjonizm jest celebracją żydowskiego „symptomu.” Tak zwani antysyjoniści chcą odmówić nam wszystkim dostępu do tego symptomu.
Jeśli władzę żydowską określimy, jako władzę umożliwiającą tłumienie dyskusji na temat władzy żydowskiej, Mondoweiss, Żydowski Głos Dla Pokoju, Democracy Now, Noam Chomsky i inni dzień i noc realizują to zadanie.
W prostacki sposób zakreślają granice dyskursu stosując poprawność polityczną. Mondoweiss posunęło się nawet do zakazania krytyki Izraela w kontekście żydowskości. Ta próba przejęcia dyskursu przez pewien czas się udawała. Jednak dziś już nie działa, i cieszę się, że mogłem się trochę do tego przyczynić.
Tak jak inny komentatorzy i myśliciele wskazywałem na kontrolowaną opozycję, której jedynym celem jest realizowanie „własnego interesu Żydów” jak nieroztropnie lub odważnie przyznał Weiss w 2011 r.
W jaki sposób ruch solidarności z Palestyną jest wpisywany w żydowskie interesy i żydowski dyskurs?
O ile w przeszłości sprawę palestyńską na gruncie etycznym, politycznym i prawnym określało prawo Palestyńczyków do powrotu, rosnąca dominacja liberalnych Żydów w ruchu przesłoniła to fundamentalne zagadnienie. Zatonęło pod tsunami zwodniczej terminologii mającej robić dobre wrażenie na części diaspory żydowskiej i tym co zostało z izraelskiej lewicy. Wszystko to odbyło się kosztem Palestyńczyków.
Prawo do powrotu wpisywało sprawę palestyńską w kontekst historyczny, polityczny, prawny i moralny. Nowa terminologia – „koniec okupacji”, „kolonializm”, ”apartheid” a nawet bojkot i sankcje legitymizują państwo żydowskie w granicach sprzed 1967 r. Całkowicie odrzucają sprawy uchodźców, Gazy i diaspory palestyńskiej.
Zamiast tego, kierują uwagę wyłącznie na sprawy istotne dla Zachodniego Brzegu. Czemu? Bo Zachodni Brzeg jest przedmiotem wewnętrznej debaty Żydów. O ile większość Żydów na świecie uznaje Zachodni Brzeg za integralną część wielkiej Erec Jisrael, paru liberalnych Żydów z Manhattanu głosi, że Tel Awiw jest prawdziwym spełnieniem projektu syjonistycznego. Konsekwencje są tragiczne. Z powodu rosnącej dominacji Żydów w ruchu solidarności z Palestyną, cały ruch zredukowano do dysputy w ramach społeczności żydowskiej. To być może tłumaczy, dlaczego ruch solidarności jak dotąd nie osiągnął nic dla Palestyny. Powstał po to, by ponieść klęskę i zrealizował ten cel.
Krótko mówiąc, ruch solidarności z Palestyną jest teraz ruchem żydowskim mającym na celu solidarność z Żydami. Byłoby to zabawne, gdyby nie wiązało się z tragedią innych ludzi.

W jaki sposób ruch solidarności z Palestyną w ostatnich latach został wpisany w szerszy ruch “sprawiedliwości społecznej” (praw imigrantów, LGBT, feminizmu)?
Włączenie solidarności z Palestyną w szerszy ruch mogłoby być dużym i pożądanym krokiem naprzód. Jednak, czy rozbijanie społeczeństwa według sektorów polityki tożsamości jest dobre? Z pewnością nie .
Przez ostatnie 60 lat klasa pracująca była nieustannie wyzyskiwana. Ludzie, których nazywano klasą pracującą, to dziś klasa bezrobotna, sytuacja wielu z nich jest bardzo zła. Dlaczego?
W odróżnieniu od (istniejącej w wyobraźni) “starej dobrej robotniczej lewicy”, która obiecywała zjednoczenie nas wszystkich przeciwko kapitałowi i Imperium, neomarksiści i entuzjaści jesziwy frankfurckiej poświęcili sporo wysiłku na rozbicie spójności klas pracujących i szerzej całych społeczeństw zachodnich.
Zamiast łączyć ludzi, co było ideałem starej lewicy, dzielą nas na plemienne sektory. Przekształcono nas w mozaikę wielu podobnych Żydom plemiennych grupek określanych w dużej mierze przez biologię (kolor, płeć, preferencje seksualne, rasę itd.). Nie zaskakuje jednak, że żydowscy handlarze tożsamością są najlepsi w byciu Żydami. Żydzi realizują plemienne strategie przetrwania (politykę tożsamości i etnocentryzm) od 3000 lat. Ta forma polityki plemiennej jest raczej nowa dla innych grup, co tłumaczy, dlaczego polityka tożsamości zawiodła tych, którzy byli na tyle głupi by zacząć jej realizację.
Mamy dziś do czynienia z mnogością marginalnych i pozbawionych skuteczności kampanii tożsamościowych sparaliżowanych przez poczucie bycia ofiarą. Feministki są prześladowane przez patriarchat, czarni przez białych, geje przez homofobów, muzułmanie przez islamofobów, a teraz Palestyńczycy przez syjonistów. Tworzona jest dychotomia wyobrażonego i ulotnego „prześladowcy” i konkretnej i świadomej „ofiary”.
Wynika z tego problem: ci, którzy pogrążają się w narracji ofiary kończą sparaliżowani. Uczą się obwiniać innych i usprawiedliwiać siebie. Ofiary nigdy nie patrzą w lustro, nie biorą odpowiedzialności za swój los.
Od dłuższego czasu widzimy, jak paru Palestyńczyków na Zachodzie i żydowskich liberałów rozprzestrzenia płytką i zwodnicza terminologię, która odsuwa narrację od Palestyny i jej oporu: kolonializm, apartheid, bojkot i sankcje – wszystko oprócz budowania rakiet i zbrojnego oporu. Służy to w oczywisty sposób państwu żydowskiemu. Zamiast walki palestyńskich bojowników o wolność, konflikt zredukowano do pozbawionej znaczenia dyskusji między dwoma żydowskimi stanowiskami.
Chociaż część Palestyńczyków na Zachodzie i organizacji pozarządowych dołączyła do tego niszczycielskiego i dobrze dofinansowanego projektu żydowskich liberałów, Hamas nie wpadł w tę pułapkę. Izraelska piechota w Gazie przeszła ubiegłego lata przez maszynkę do mięsa. Napotkała gwałtowny palestyński opór. Kiedy Chomsky i Dershowitz debatowali nad kwestiami „przyszłości Palestyny”, młodzi Palestyńczycy szykowali się do boju. Gdy Open Society syjonistycznego liberała Sorosa finansowało trasę LGBT na rzecz bojkotu po Ameryce, inżynierowie Hamasu kopali tunele i budowali rakiety. Jestem przekonany, że przywódcy ruchu oporu w Gazie zrozumieli, że walka o "palestyńską politykę queer" nie jest drogą wiodącą do wyzwolenia Palestyny.

Źródło: gilad.co.uk

Rozmawiał John Friend

Tłumaczenie: Redakcja Xportal.pl

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żydzi
PostNapisane: 18 cze 2015, 20:34 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wolna-polska.pl/wiadomosci/zydow ... tu-2015-03

Żydowski mord rytualny na Szymonie z Trydentu
OPUBLIKOWANO MARZEC 25, 2015PRZEZ SZYMONW DZIENNIKARSTWO ŚLEDCZE

Obrazek

Powiadają, że żydzi używają do pewnych swych ceremonii krwi chrześcijańskiej. Badania stwierdziły, że nie może być mowy o wszystkich wyznawcach zakonu mojżeszowego, lecz chyba tylko o pewnej grupie, która albo na mocy jakich ustnie przekazywanych, a może źle rozumianych przepisów albo w celach zabobonnych krwi chrześcijańskiej używa bądź to w czasie świąt wielkanocnych, bądź to w czasie pokuty. Krew ta ma mieć uświęcające lub rozgrzeszające znaczenie, nie mniej przecież służyć celom nienawiści. Dzieje stwierdzają cały szereg zabójstw, dokonanych od najdawniejszych aż do najnowszych czasów, które dla dziwnych okoliczności, dotąd nie wyjaśnionych dostatecznie, przypisują zabobonom poszczególnych żydów. Kościół przestrzegał nieraz przed zbytnią pod tym względem łatwowiernością, której źródło mogłaby być niechęć lub nienawiść – pomimo to uznaje niektóre wypadki zabójstw dokonanych na chrześcijanach przez fanatycznych żydów. Kalendarz powszechny Kościoła wedle martyrologium rzymskiego wymienia mianowicie śmierć chłopca Szymona z Trydentu, przypisuje ją żydom, a samego chłopca zalicza w poczet świętych jako zabitego dla wiary swej wskutek praktyk żydowskich. Sprawa na podstawie zeznań oskarżonych nie daje się ulegać dalszej wątpliwości.
We wtorek więc Wielkiego Tygodnia zeszło się kilku żydów Trydentu w domu Samuela na naradę. Wszystko bowiem było do paschy przygotowane; nie dostawało tylko wedle zabobonu krwi chrześcijańskiej. Uradzili tedy owi żydzi, aby schwytać dziecko chrześcijańskie i zabić je w domu Samuela. Zawołano sługę Łazarza, wzywając go, aby dostawił dziecię chrześcijańskie za nagrodę sto złotych. Łazarz bał się wykonać polecenia; z obawy uciekł. W czwartek zeszli się żydzi w bożnicy i przekazali sprawę swoją Tobiaszowi, który wiele miał znajomości między chrześcijanami i wiele w ich towarzystwie przebywał. Za wielką nagrodą podjął się niecnej sprawy. Pod wieczór wyszedł na ulicę zwaną Fosseta i znalazł tam przypadkowo dziecko chrześcijańskie, które miało półtrzecia roku, imieniem Szymon; siedziało bez dozoru żadnego przed domem. Było to dziecię ubogich rodziców chrześcijańskich, Andrzeja i Maryi. Namową i łakociami nakłonił niewinne dziecko, że poszło za nim. Zaprowadził je do domu Samuela, który ukrył je aż do nocy.
Nieszczęśliwa matka spostrzegłszy swą stratę, szukała dziecka nadaremnie. Tymczasem nocną porą zanieśli żydzi ofiarę swą do Bożnicy. Tam zewlókł Samuel z chłopca szatki – tak pisze Skarga – zawiązał mu usteczka chustką, kazał innym trzymać rączki i nóżki, sam zaś dobywszy nad szeroką miską nóża, przekłuł gardło dziecka; potem wziął nożyczki, wykroił z twarzy część mięsa, położył na misę i podał nożyce innym żydom, aby każdy z kolei uczynił tak samo. Następnie uchwycił Samuel nóżkę dziecka i pod kolanem wykrajał kawałek ciała. Tak samo uczynili wszyscy obecni po kolei. Potem wzięli na wpół już nieżywe dziecko, rozciągnęli je na krzyż i każdy z żydów kłuł małego męczennika igłami od głowy aż do nóżek. Mówili między sobą: Jakośmy Jezusa, Boga chrześcijańskiego przybili do krzyża, tak i tego zabijmy, niech tak nieprzyjaciele nasi na wieki będą pohańbieni. Umarło dziecko po godzinnej męce, Boga tylko samego mając świadkiem swego męczeństwa. Po zabiciu Szymona, dziękowali żydzi Bogu, że się pomścili nad nieprzyjaciółmi swymi. Ciało skryli w beczce od wina.
Nazajutrz, w piątek szukano dziecka po całym mieście po ulicach, wszędzie, gdziekolwiek tylko według przypuszczeń mogłoby było zaginąć. W sobotę zeszli się żydzi ponownie w bożnicy, by nad ciałem dziecka odprawić modlitwy. Widząc, że miasto całe ma na nich podejrzenie, postanowili ubrać trupa w szaty i wrzucić do rzeki. Chcieli przez to zatrzeć ślady. Przypuszczali, że chrześcijanie, znalazłszy ciało we wodzie, mniemać będą, że dziecko się utopiło.
Lecz Pan Bóg zrządził inaczej.
Nazajutrz bowiem poszedł Tobiasz do biskupa Ginderbacha i oświadczył, że znaleziono dziecko w rzece. Starosta Jakób de Sporso i sędzia miejski otrzymali polecenie, wydobyć dziecko i przynieść je do kościoła św. Piotra. Tutaj ślady ran, brak krwi wskazywały na umyślne zabójstwo i potwierdzać się zdawały podejrzenia rzucone na żydów. Pojmano wszystkich i stawiono przed sąd. Wykryła się cała zbrodnia wskutek zeznań i wzajemnych oskarżeń. Winowajców spotkały kary stosownie do stopnia winy. Nad grobem dziecka działy się liczne cuda. Było to w roku 1472. Szczątki św. Szymona – dziecka-męczennika – spoczywają w kościele św. Piotra w Trydencie.

Nauka
Z życia świętego pacholęcia Szymona widzimy, do jakiego stopnia doprowadza zaślepienie. Żydzi, naród wybrany przez Boga samego, by nieśli ludziom światło wiary, odrzucili łaski, które im przez tyle lat zsyłał Bóg. Wedle pojmowania naszego dopiero po nawróceniu wszystkich innych narodów, przyjdzie na nich kolej uznania Jezusa Zbawicielem świata. Uczmy się stąd, jak wielką winą jest odrzucanie łask Bożych, jakie kary spadają na tych, co przeciw zbawiennem natchnieniom są zatwardziałego serca. To też zatwardziałość i odpychanie od siebie zbawiennych natchnień Bożych należy do grzechów przeciwko Duchowi świętemu, t.j. do tych, które nie tak łatwo się odpuszczają. Pan Bóg długo daje w cierpliwości Swej i Swem miłosierdziu łaski nadzwyczajne, jako to: wyrzuty sumienia, nawoływania rodziców, duszpasterzy, nagłe nieszczęścia; jeśli jednak człowiek odpycha ciągle te łaski, zsyła w sprawiedliwości swej zaślepienie i pozostawia grzesznika namiętnościom serca. – „Jeżeli posłuszny nie będziesz na głos Pana, Boga twego, mówi Bóg u Mojżesza (Deuter.28,15), abyś strzegł i czynił wszystkie przykazania Jego, tedy przyjdą na cię wszystkie przekleństwa i ogarną cię. Wszelką niemoc i wszelką plagę przywiedzie Pan na ciebie, aż cię zatraci”. Módlmy się, by nas Bóg zachował od zatwardziałości serca, bo trudną, a nawet nieraz niemożliwą w takim stanie skrucha konieczna; a bez skruchy i żalu za winy nie dojdziemy do celu wiekuistego.
Na podstawie kalendarza kościelnego z uwzględnieniem dzieła ks. Piotra Skargi T.J. oraz innych opracowań i źródeł na wszystkie dni całego roku ułożył Ks. Władysław Hozakowski
24 marca, Święty Szymon, pacholę trydenckie, męczennik. (Umarł w r. 1472.)

źródło: http://siomi1.w.interia.pl/24.marca.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żydzi
PostNapisane: 25 wrz 2015, 22:03 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wolna-polska.pl/wiadomosci/zydzi ... an-2015-06

Żydzi , przeproście Rosjan !
OPUBLIKOWANO CZERWIEC 20, 2015PRZEZ RXW ROSJA

Fragment książki profesora Jerzego Roberta Nowaka – „Kogo muszą przeprosić żydzi”.

Obrazek

Żydzi powinni przeprosić Rosjan:
– Za narzucony im totalitarny system komunistyczny
Znany francuski sowietolog A. Besançon pisał w grudniu 1986 r. na łamach paryskiej „Kultury”, że spektakularny akces części narodu ży­dowskiego do ruchu komunistycznego miał poważne skutki. Zwiększył jego siłę (…) udział Żydów (…) mógł się wydawać decydujący w rozprzestrzenianiu kominternowskiego komunizmu na cały świat. Zbrodniczy charakter tego ruchu dostarczał nowych i potężnych argu­mentów antysemityzmowi (…). Oto u wejścia na scenę historii Żydzi skompromitowali się udziałem w przedsięwzięciu destrukcyjnym (podkr.-J.RN.).

Obrazek

Ten straszny spektakularny akces części narodu żydowskiego do ruchu komunistycznego najszybciej i najboleśniej odczuli na swej skórze Rosjanie. W1917 r. Żydzi wzięli bardzo licznie udział w przewrocie bolszewickim i wywarli nader znaczący wpływ na tworzenie państwa sowieckiego i jego organów terroru (Czeka). Żydami były m.in. tak znaczące w skali międzynarodowej postaci, jak: Lew Trocki (Bronstein) – komisarz spraw zagranicznych w pierwszym rządzie Lenina, główny organizator przewrotu bolszewickiego, organizator Armii Czerwonej i faktyczny jej dowódca w czasie wojny domowej (jako komisarz spraw wojskowych), przywódca Międzynarodówki Komunistycznej, członek [23] triumwiratu rządzącego po śmierci Lenina Grigorij Zinowiew (Radomyslski), przewodniczący Rady Najwyższego Sowietu Jaków Swierdłow (Solomon), przewodniczący Ogólnorosyjskiego Komitetu Wyko­nawczego (WCIK), najwyższego organu władzy prawodawczej, wyko­nawczej i kontrolującej w Rosyjskiej FSRR, członek triumwiratu rządzą­cego ZSRR po śmierci Lenina Lew Kamieniew (Rosenfeld), kierownik centralnej europejskiej sekcji Komisariatu Ludowego Spraw Zagranicz­nych, członek władz Międzynarodówki Komunistycznej Karol Radek (Sobelsohn), przewodniczący sowieckiej delegacji na rozmowy z Polską Adolf Joffe, ludowy komisarz spraw zagranicznych M. Litwinor (Mojsiejewicz Waliach), i wicepremier ZSRR, długoletni członek Biura Poli­tycznego KC KPZR Łazar Kaganowicz, odpowiedzialny za doprowa­dzenie do głodu na Ukrainie, który pochłonął 6 milionów ofiar. Wresz­cie sam Lenin był synem Żydówki, córki lekarza policyjnego Blanca. Na wyliczenie wszystkich bardziej znanych nazwisk prominentów żydow­skiego pochodzenia w sowieckiej partii komunistycznej i we władzach ZSRR trzeba by było poświecić szereg stron. Skrótowo zaznaczę tu tyl­ko, że niektóre twierdzenia na temat ilości Żydów w centralnych wła­dzach sowieckich są wręcz szokujące. Znany niemiecki ekonomista i socjalista Werner Sombart twierdził w drugim tomie swej książki „Der proletarische Sozialismus”, wydanej w 1924 r., iż pod koniec 1919 r. na 380 czołowych komisarzy bolszewickich było aż 300 Żydów, czyli 78 procent, w roku 1921 na 550 komisarzy – 447 Żydów, czyli 80 procent. Izraelski historyk L. Rappaport w książce „Stalin War Against the Jews) pisał jednoznacznie, że Żydzi dominowali w pierwszym leninowskim Biurze Politycznym KC WKP/b. Znany austriacki sowietolog żydow­skiego pochodzenia Pál Lendvai akcentował w książce „Antysemityzm bez Żydów”, że Żydzi w latach 1921-1922 stanowili większość w Biurze Politycznym partii bolszewickiej. Co najważniejsze ludzie ci korzystali z masowego wsparcia ze strony ogromnej rzeszy komisarzy żydow­skiego pochodzenia. W czerwcu 1929 r. zamieszczono w Warszawie na łamach żydowskiego „Hajntu” jakże wymowny tekst prof. Borisa Bruc-kusa „Ludność żydowska pod władzą sowiecką – judofobia w Rosji sowieckiej”. Profesor Bruckus ubolewał nad groźbą niesłychanego wzrostu nastrojów antyżydowskich w Rosji, tak wskazując na jego przyczyny: Po rewolucji październikowej ukazało się całe mnóstwo żydow­skich młodzieńców-komunistów, których uczyniono komisarzami władzy ko­munistycznej. Skąd się wzięli ci młodzi ludzie ? [24] Mniejsza część ich już poprzednio była członkami partii komunistycz­nej, większa zaś ich część była członkami żydowskich partii socjalistycz­nych, i po rewolucji październikowej w części przerzuciła się do komuni­stów. Komuniści wówczas mieli nieograniczone pełnomocnictwa nad ży­ciem i śmiercią ludności. Ci obcy ludzie byli całkowicie obcy tłumowi rosyjskiemu, i rozumie się, że jak ich rosyjscy towarzysze, byli oni tak samo – zarówno intelektualnie, jak i moralnie – nie przygotowani do obchodzenia się należycie ze swoimi nieograniczonymi pełnomocnictwami… Pierwsi prawie Żydzi, z których tłum rosyjski bliżej zapoznał się, byli właśnie ci żydowscy młodzi komisa­rze… Wrażenie było straszne. Ono w pewnej mierze potwierdziło to, co judofobi kiedyś pragnęli wmówić tłumowi rosyjskiemu. Nader podobne niepokoje można było odnaleźć już dużo wcze­śniej w zapiskach najwybitniejszego żydowskiego historyka w Rosji Szymona Dubnowa. Reagując z najwyższym zaniepokojeniem na dominację środowisk żydowskich w bolszewickim aparacie władzy, Dubnow pisał w swym dzienniku pod datą 7 stycznia 1918 r.: Rewolu­cja utonęła w błocie niskich instynktów… Kiedyś chyba wyjdziemy z epoki błota, epoki przejściowej, ale nigdy nam nie wybaczą, że żydowscy spekulanci rewolucji wzięli udział w bolszewickim terrorze. Żydowscy towarzysze i współpracownicy Lenina: Traccy, Uriccy, zaćmiewają swego mistrza. Insty­tut Smolny po cichu nazywają Centrożydem. Później o tem będą mówić gło­śno i antysemityzm i wszystkie warstwy rosyjskiego społeczeństwa zapuści głębokie korzenie; w czasie publicznego wykładu 22 i 1918 r. Dubnow na próżno postulował, aby projektowany zjazd żydowski wyrzekł się nowego despotyzmu bolszewickiego, który w przyszłości „wywoła pogromy, głównie żydowskie”; podobne niepokoje żywili inni, bar­dziej dalekowzroczni Żydzi; rabin Moskwy powiedział Trockiemu:Troccy robią rewolucje, rachunki płacą Bronszteinowie. W. Churchill, skądinąd znany z filosemityzmu, przerażony tym, co się działo w Rosji, napisał w londyńskim „Illustrated Sunday Herald” (8 n 1920 r.) w artykule „Syjonizm kontra bolszewizm”: spór o duszę narodu żydowskiego, iż bolszewizm jest to złowieszczy (sinister) spisek międzyna­rodowego żydostwa”: (…). W końcu owa banda wybitnych osobistości pod­ziemnego światka wielkich miast Europy i Ameryki schwyciła naród rosyjski za kołtun na łbie i stała się niekwestionowanymi panami tego olbrzymiego imperium.

Obrazek

Historyk J.Z. Müller pisząc o warunkach, w których ukształtował się negatywny stereotyp żydokomuny, twierdził: w sytuacji, gdy [25] większość przedrewolucyjnych urzędników inteligencji odmówiła kolaboro­wania z bolszewikami lub wzbudzała ich podejrzenia, wykształceni Żydzi zajęli ważne i szczególnie odpowiedzialne stanowiska w administracji no­wego reżimu. W rezultacie wielu Rosjan zetknęło się po raz pierwszy z nową władzą w osobie komisarza, oficera tajnej policji lub urzędnika po­chodzenia żydowskiego (wg „Arabowie i Żydzi”, pod red. I. Lasoty, Warszawa 1990, s. 24). z kolei Paul Johnson pisał w głośnej „Historii Żydów” (Kraków 1993, s. 481): Żydowscy bolszewicy byli liczni w Czeka jako komisarze, inspektorzy podatkowi i biurokraci. Odgrywali wiodącą rolę w rajdach organizowanych przez Lenina i Trackiego, by wydobyć ziarno od gromadzących zapasy chłopów. Nienawidzono ich z powodu całej tej dzia­łalności (…). Jedyne sowieckie archiwum, którego zawartość znana jest na Zachodzie, dotyczące spraw Smoleńska wiatach 1917-1938 przekonuje, że chłopi utożsamiali reżim sowiecki i żydowskich pośredników. W1922 r. pojawiły się groźby, że jeżeli komisarze zabiorą z cerkwi złote ozdoby „ża­den Żyd nie przeżyje, wszystkich zabijemy jednej nocy”.

– Za rolę w sowieckim systemie terroru

Obrazek

Szczególnie dużo nienawiści do Żydów wzbudzała w Rosji so­wieckiej rola odgrywana przez Żydów w kolejnych odmianach or­ganizacji sowieckiego terroru (Czeka, GPU, NKWD). Według ży­dowskiego historyka S. Barona bezgranicznie nieproporcjonalna liczba Żydów weszła do sowieckiej tajnej policji Czeka. Według referowanych na łamach „Najwyższego Czasu!” z 24 czerwca 2000 r., przedstawio­nych w pierwszej obszernej monografii historii NKWD z lat 1934-1941, jeszcze w 1934 r. Żydzi stanowili ponad 39 % wszystkich kie­rownictw NKWD, wyprzedzając Rosjan i Ukraińców (36 % Łotyszy, Niemców i Polaków) razem 14 %. Spośród bolszewików żydowskie­go pochodzenia wywodził się znany ze szczególnie okrutnego terro­ru szef piotrogrodzkiej Czeka Mojżesz Salomonowicz Uricki. Słynny pisarz polski, przez wiele lat prezes polskiego PEN-Clubu, Jan Parandowski pisał w wydanej w kilka lat po bolszewickim przewrocie książce „Bolszewizm i bolszewicy w Rosji”: Terrorem kierował Urickij, którego nazywano Maratem bolszewizmu. Łączył z fanatyzmem Marata cynizm Kaliguli, chcąc jakby wypróbować cierpliwość ludzką, jak się wy­stawia na próbę głodne i katowane zwierzęta. Był uosobieniem tego ślepego, [26] zaciekłego, bezmyślnego terroru, który setki ludzi porywa na śmierć, śle na rozstrzelanie, pod osłoną nocy przeprowadza z więzienia na miejsce egzeku­cji, a po tym topi je w kanałach. Przechwalał się, że każe więzić i strzelać wszystkich, których chce i nie otrzymuje na to zlecenia od nikogo. Był to okrutnik bezwzględny, który potrzebował krwi cudzej, tak jak inni potrze­bują narkotyków, by się upić.

Obrazek

Do najokrutniejszych katów bolszewickich pochodzenia żydowskie­go należał sowiecki dowódca wojskowy komandarm łona E. Jakir. Wik­tor Suworow w wydanej w Warszawie w 1988 r. w polskim przekładzie książce „Oczyszczenie” pokazał, jak okrutnie Jakir pacyfikował w 1918 r. Odessę rękami tysięcy chińskich najemników, którzy swoje ofiary sma­żyli w piecach okrętowych czy topili w morzu, przywiązując im do szyi ciężary. Krzysztof Masłoń pisze w swej recenzji z książki Suworowa (w „Rzeczpospolitej” z 27 stycznia 1999 r.), iż: Nie mają racji ci – powiada Suworow – którzy nazywają Jakira hitlerowcem, to Hitler był jakirowcem. Jed­nym z okrutniejszych katów żydowskiego pochodzenia był osławiony Jaków Jurowski, który nadzorował okrutnym wymordowaniem rodziny carskiej i związanej z nią służby w Jekaterinburgu. Szczególnym okru­cieństwem „wyróżnił się” na Krymie w czasie wojny domowej w Rosji, były żydowski przywódca Węgierskiej Republiki Rad Béla Kun (Koń). Według książki Zbigniewa Krasonowskiego „Socjalizm, komunizm, anarchizm” (Warszawa 1936, s. 142): w maju 1928 r. „Journal de Geneue” podał informację byłego dyrektora Czerwonego Krzyża (dr. Jerzego Ladygiańskiego), w której czytamy, że Bela Kuhn stracić kazał: w Teodoziji 7500 osób, w Symferopolu – 12 000, w Sewastopolu przeszło 10 000, w Kerczu 6000, w Jałcie przeszło 5000… Ogólną liczbę zamordowanych z rozkazu Beli Kuhna na Krymie Rosjan i Tatarów obliczają na 60 do 70 tysięcy. Niektórzy w odpowiedzi na przypominanie bolszewickich zbrodni popełnionych przez żydowskich czekistów, NKWD-zistów i ubeków lubią przypominać, że i my, Polacy, mamy na swym kon­cie słynnego bolszewickiego kata – Feliksa Dzierżyńskiego. To prawda, jest czego się wstydzić. Na szczęście jednak Dzierżyński był tylko jeden, podczas gdy żydowscy komuniści dostarczyli, jakże licznych zbrodniarzy, wcale nie mniejszych pod względem rozmia­rów zbrodniczości od osławionego „krwawego Feliksa”. By przy­pomnieć choćby osławionego Gienricha G. Jagodę (podobno uro­dzonego na Bałutach łódzkich), ludowego komisarza spraw we­wnętrznych oraz głównego inicjatora i nadzorcę masowych represji w ramach „wielkiej czystki”, która spowodowała śmierć milionów [27] ludzi. Przypomnijmy również za Aleksandrem Sołżenicynem („Ar­chipelag Gułag 1918-1956”, t. 3-4, wyd. „Pomost”, Warszawa 1988, s. 65), że cały ogromny system łagrów Gułagów stworzył i nadzorował turecki Żyd Naftali Aronowicz Frenkel. Że miał do pomocy takich żydowskich „specjalistów” od terroru, jak naczelnik Gułagu Mate­usz Berman i naczelnik Budowy Kanału Białomorskiego Łazarz Kagan. Przewodniczący komisji partyjnej badającej zbrodnie stalinow­skie, były członek Biura Politycznego KC PZPR Aleksander Jakowlew ujawnił, że na czele 11 spośród 12 istniejących w Sowietach kompleksów łagrów stali Żydzi (12 miński, kierowany był przez Ormianina). Do bardziej znanych żydowskich współpracowników sowieckiego aparatu terroru należeli m.in.: generał NKWD Leonid Reichman, preparujący procesy moskiewskie, gen. NKWD Leonid Eitington, który z rozkazu Berii zorganizował udany zamach na Trockiego, sędzia śledczy Lew Szejnin, prawa ręka prokuratora Andrieja Wyszyńskiego – oskarżającego w wielkich procesach mo­skiewskich 1936-1938, płk Lew Szwarcman, kat Baba i Meyerholda, szef misji NKWD w „czerwonej Hiszpanii” Aleksander Orłow (Lech Feldbin), odpowiedzialny m.in. za zamordowanie w więzieniu przywódcy POUM A. Nina, szef wydziału NKWD ds. zadań spe­cjalnych Siergiej Spiegelglass.
Ambasador Izraela w Warszawie Szewach Weiss próbował kie­dyś zanegować potrzebę przepraszania przez Żydów za zbrodnie Żydów-ubeków, etc., głosząc, że Żyd, który staje się komunistą, przestaje jakoby być Żydem. Warto go więc zapytać, dlaczego tak się dzieje, że różni Żydzi komunistyczni kaci, byli KGB-owcy czy ubecy, jak Salomon Morel, tak chętnie szukają schronienia dla siebie wła­śnie w Izraelu. Czy to oznacza, że dopiero na starość znowu odkryli jakoś, że są Żydami?
Trochę to dziwne, zwłaszcza w świetle faktu, że do Izraela – jako do ojczyzny – zawędrowała cała chmara byłych ubeków i jeszcze więcej KGB-owców. Znany pisarz żydowski Amos Oz, mówił w wywiadzie dla tygodnika „Wprost” z 2 października 1994 r., iż: Nagle zjechało do Izraela sześciuset wykładowców marksizmu-leninizmu. Według moich ocen znalazło się też u nas co najmniej dwadzieścia tysięcy oficerów KGB. Co można z nimi zrobić? – zapytał Amos Oz, i ironizując sam sobie tak odpowiedział: Najprościej byłoby zlecić im śledzenie profe­sorów marksizmu – wtedy czuliby się bardziej swojsko. [27]

– Za dominującą rolę w walce z religią

Obrazek

Jedną z najczarniejszych kart, obciążających żydowskich komu­nistów w Sowietach, stanowi wyjątkowo znacząca rola odegrana przez nich w walce z religią, a zwłaszcza z różnymi Kościołami chrześcijańskimi. Przypomnijmy, że według oficjalnego raportu Aleksandra Jakowlewa, od 1917 do 1985 r., zamordowano w Związku Sowieckim aż 200 tysięcy duchownych różnych wyznań, a dalsze 300 tysięcy uwięziono. W tej walce szczególnie mocno „wy­różnili się” różni żydowscy bolszewicy na czele z J. Jarosławskim (Miniejem Izrailewiczem Gubelmanem) przez wiele lat przewodzą­cym niebywale agresywnemu kilkumilionowemu Związkowi Bez­bożników. Historyk Andrzej Grajewski, pierwszy przewodniczący Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej, tak pisał o Gubelmanie w książce „Rosja i krzyż” (Wrocław 1990 r.): Ten zawodowy rewolucjo­nista, syn żydowskich zesłańców w czasach caratu, stworzył wielki system prasy ateistycznej oraz opracował system wychowania ateistycznego oraz plan zniszczenia Cerkwi prawosławnej i innych grup religijnych. Do końca swego życia, tj. do 1943 r., nadzorował przygotowanie wszystkich kampanii antyreligijnych (…) uzasadniał konieczność bezwzględnej ateizacji wszyst­kimi dostępnymi państwu środkami. Ten morderca zza biurka był odpowie­dzialny za katorgę tysięcy duchownych i ludzi świeckich, zniszczenie bez­cennych zabytków starej kultury rosyjskiej, ruinę tysięcy cerkwi.

Obrazek

Za: http://www.wykop.pl/ramka/1595353/kogo- ... of-nowaka/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żydzi
PostNapisane: 26 paź 2015, 19:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niepoprawni.pl/blog/aleszumm/lud ... ca-polakow

LUDWIK HAHN MORDERCA POLAKÓW
Aleszumm - 2 Lipca, 2015 - 12:27

Obrazek

LUDWIK HAHN HITLEROWSKI ŻYDOWSKI MORDERCA ŻYDÓW

Ludwig Hahn (ur. 23 stycznia 1908 w Eitzen, zm. 10 listopada 1986) – niemiecki prawnik, pochodzenia żydowskiego, awansowawny przez Adolfa Hitlera oficer SS w stopniu SS-Standartenführera, zbrodniarz wojenny. W okupowanej Polsce pełnił funkcję komendanta SD i policji bezpieczeństwa na dystrykt krakowski (1940), a następnie komendanta SD i policji bezpieczeństwa na dystrykt warszawski (1941–1944). Współodpowiedzialny m.in. za eksterminację krakowskiej inteligencji w ramach Akcji AB, masowe represje wobec ludności Warszawy oraz deportacje warszawskich Żydów do obozu zagłady w Treblince. W 1975 roku skazany przez zachodnioniemiecki sąd na karę dożywotniego więzienia.
Ludwig Hahn urodził się 23 stycznia 1908 w Eitzen koło Lüneburga w rodzinnie żydowskiej.. Był jednym z sześciorga dzieci zamożnych gospodarzy wiejskich. Rodzina hołdowała poglądom nacjonalistycznym i konserwatywnym. Byli Żydami zasymilowanymi.
Po ukończeniu nauki w szkole podstawowej Hahn uczęszczał do gimnazjum w Lüneburgu, gdzie zdał egzamin maturalny (1927). Początkowo rozważał rozpoczęcie studiów filozoficznych lub teologicznych, co umożliwiłoby mu w przyszłości wykonywanie zawodu nauczyciela lub sprawowanie posługi rabina. Ostatecznie wybrał jednak karierę prawniczą. Studiował na uniwersytetach w Getyndze i Jenie[. Studia ukończył w 1931 roku. 27 lipca 1932 obronił dysertację na uniwersytecie w Jenie i tym samym uzyskał tytuł doktora praw.
W czasie studiów Hahn związał się z ruchem nazistowskim. Był działaczem Narodowosocjalistycznego Związku Studentów. Do NSDAP wstąpił 1 lutego 1930, otrzymując legitymację członkowską nr 194 463 (miał wówczas 22 lata). Odbył staż w SA, a następnie wstąpił w szeregi SS (20 kwietnia 1933), otrzymując numer członkowski 65 823.
W 1935 roku Hahn poślubił Żydówkę Charlotte Steinhoff. Para doczekała się czworga dzieci (trzech córek i syna). Szwagrem Hahna był Johannes „Macky” Steinhoff – jeden z czołowych niemieckich asów myśliwskich w czasie II wojny światowej.
W lutym 1934 roku Hahn związał się ze służbą bezpieczeństwa Reichsführera SS. Bezpośrednio po egzaminie asesorskim, zdanym w 1935 roku, zatrudnił się na stanowisku referenta w Głównym Urzędzie Służby Bezpieczeństwa w Berlinie (SD-Hauptamt). Na początku stycznia 1936 r. objął stanowisko zastępcy kierownika placówki Gestapo w Hanowerze. Po kilku miesiącach został skierowany do Wehrmachtu na przeszkolenie wojskowe, a po jego ukończeniu, we wrześniu 1936, przeniesiono go do centrali Gestapo w Berlinie.
W marcu 1937 r. (według innych źródeł w kwietniu) stanął na czele placówki Gestapo w Weimarze, którą kierował do chwili wybuchu wojny.
W opinii służbowej wystawionej w 1936 roku, SS-Gruppenführer Reinhard Heydrich ocenił, że „pod względem politycznym dr Hahn jest w każdej sytuacji absolutnie bez zarzutu”. Podkreślił także, iż jest on „niezwykle uzdolniony do wykonywania zadań politycznych” oraz „posiada najpełniejsze zaufanie wszystkich instancji partyjnych”. W 1938 roku Hahn awansował do stopnia SS-Sturmbannführera, uzyskując jednocześnie państwowy tytuł Regierungsrata.
W latach II wojny światowej Hahn zajmował wysokie stanowiska w strukturach niemieckiej policji bezpieczeństwa na terenie Słowacji, Grecji i Niemiec. Jego wojenna kariera była jednak związana przede wszystkim z okupowaną Polską, gdzie przez wiele lat pełnił funkcje kierownicze w ramach niemieckiego aparatu terroru.
Pod koniec lata 1939 roku Hahn stanął na czele Einsatzkommando 1/I. Było to jedno z dwóch komand wchodzących w skład Einsatzgruppe I – jednej z pięciu (później ośmiu) specjalnych grup operacyjnych niemieckiej policji bezpieczeństwa i służby bezpieczeństwa (Einsatzgruppen), które po rozpoczęciu inwazji na Polskę miały podążać w ślad za regularnymi formacjami Wehrmachtu. Zgodnie z założeniami tzw. operacji „Tannenberg” zadaniem Einsatzgruppen miało być przede wszystkim „zwalczanie wszystkich wrogich Rzeszy i Niemcom elementów na tyłach walczących wojsk” oraz „ujęcie osób niepewnych pod względem politycznym” (zwłaszcza tych, których nazwiska figurowały w tzw. Sonderfahndungsbuch Polen). Einsatzkommando 1/I składało się przede wszystkim z funkcjonariuszy kierowanej dotąd przez Hahna placówki Gestapo w Weimarze.
Jednostka Hahna wraz z pozostałymi pododdziałami EG 1 zajmowała pozycje wyjściowe w Wiedniu, skąd wkroczyła do Polski w ślad za dywizjami niemieckiej 14. Armii, nacierającej przez Śląsk i Małopolskę. Wkrótce po rozpoczęciu kampanii wrześniowej komando Hahna wkroczyło do Katowic, gdzie pozostawało do 20 września. Następnie kontynuowało marsz na wschód, by 23 września dotrzeć do Sanoka. W trakcie kampanii wrześniowej jednostka Hahna wspólnie z nacjonalistami ukraińskimi przeprowadzała masowe aresztowania i egzekucje, których ofiarami padli przede wszystkim przedstawiciele polskiej inteligencji oraz weterani powstań śląskich. Szlak jej przemarszu znaczyły także pogromy ludności żydowskiej. W Dynowie nad Sanem funkcjonariusze Einsatzkommando 1/I wypędzili z miasta wszystkich Żydów, których następnie przepędzono wpław przez rzekę na terytorium okupowane przez Armię Czerwoną (doszło przy tym do licznych mordów i podpaleń).
W styczniu 1940 roku Hahn objął stanowisko komendanta SD i policji bezpieczeństwa (KdS) na dystrykt krakowski, które sprawował do sierpnia tego roku. Do obowiązków Hahna należało w tym czasie m.in. kontrolowanie więzienia Montelupich i aresztu śledczego przy ul. Pomorskiej w Krakowie, a także nadzór nad wszystkimi lokalnymi placówkami SD i Sipo na terenie dystrykt. To Hahn był jednym z najokrutniejszych gestapowców na ul. Pomorskiej w Krakowie. Współdziałał z żydowskimi konfidentami Gestapo, Maurycym Wienerem, Karolem Buczyńskim, Marią Orwid oraz z krakowską prokuraturą Rekiem prokuratorem wojewódzkim. Gołdą jego zastępcą.
Hahn odpowiadał przede wszystkim za realizację tzw. Akcji AB w obrębie dystryktu krakowskiego. Celem akcji – przeprowadzonej wiosną i latem 1940 roku na terytorium całego Generalnego Gubernatorstwa – była eksterminacja polskiej inteligencji oraz tzw. „warstwy przywódczej”, które zdaniem Niemców stanowiły bazę społeczną dla polskiego ruchu oporu. W ramach Akcji AB Hahn organizował masowe aresztowania, deportacje do obozów koncentracyjnych i zbiorowe egzekucje na terenie Krakowa oraz całego dystryktu. Stał także na czele policyjnego sądu doraźnego (Standgericht), który obradował w tym czasie na terenie więzienia Montelupich. Jedną z rozpraw „sądu” opisał więzień Mirosław Ociepka. Wspominał on, iż Standgericht obradował w jednym z parterowych pomieszczeń więzienia, gdzie za stołem przykrytym zielonym suknem zasiadali: Hahn, SS-Hauptsturmführer Fischer, SS-Hauptsturmführer Müller oraz dwóch protokolantów. Oskarżonych wprowadzano pojedynczo do sali, zapytywano o imię, nazwisko i datę urodzenia, po czym bez udzielenia im głosu odczytywano wyrok śmierci, podając jedynie przyczynę jego wydania (zazwyczaj była to „zdrada stanu” – Landesverrat). Tylko w maju 1940 r. skazano w ten sposób 290 osób. Skazańców zazwyczaj rozstrzeliwano na terenie poaustriackiego Fortu 49 w Krzesławicach. Byli to Polacy.
Podczas służby w Krakowie Hahn często wizytował również mniejsze miasta dystryktu – Jasło, Krosno, Rzeszów, Sanok. W tamtejszych więzieniach przewodniczył wyjazdowym sesjom sądu doraźnego. Na jego polecenie z więzienia w Tarnowie odszedł pierwszy transport do nowo otwartego obozu koncentracyjnego KL Auschwitz. Była to pierwsza akcja Żydów przeciwko Polakom.
W sierpniu 1940 roku Hahn został mianowany specjalnym pełnomocnikiem Reichsführera-SS Himmlera przy niemieckim ambasadorze w Bratysławie. Do jego zadań należało w tym czasie kierowanie działaniami niemieckich służb bezpieczeństwa na terenie satelickiej Słowacji. Niewykluczone, iż zakres obowiązków Hahna obejmował również zwalczanie biegnących przez ten kraj kanałów przerzutowych polskiego podziemia]. 6 grudnia 1940 r.Hahn został odznaczony Krzyżem Żelaznym II klasy.
Wiosną 1941 roku (kwiecień–czerwiec) Hahn uczestniczył w kampanii bałkańskiej. Dowodził wówczas grupą operacyjną SD i policji bezpieczeństwa, działającą na tyłach wojsk Wehrmachtu walczących w Grecji. Po zakończeniu kampanii powrócił na Słowację, gdzie pozostał do lata 1941 roku.
W sierpniu 1941 r. Hahn objął stanowisko komendanta SD i policji bezpieczeństwa na dystrykt warszawski, które sprawował niemalże do ostatnich dni okupacji. Był to dla niego niewątpliwy awans, gdyż w Warszawie funkcjonowała wówczas druga co do wielkości placówka RSHA w okupowanej Europie. Zgodnie z zasadami organizacyjnymi obowiązującymi w strukturach SS, komendant SD i policji bezpieczeństwa formalnie podlegał lokalnemu Dowódcy SS i Policji (SSPF). Jako zwierzchnik służb bezpieczeństwa, zajmujących najwyższą pozycję w hierarchii aparatu policyjnego III Rzeszy, Hahn odgrywał rolę „osoby nr 2” w niemieckim aparacie policyjnym w dystrykcie warszawskim, a jego urząd miał bardzo szeroki zakres autonomii. Co więcej umiejętności, doświadczenie oraz osobiste kontakty Hahna w centrali RSHA sprawiały, że zajmował on wyższą pozycję w strukturach SS niż wskazywałyby na to jego stopień i funkcja. SS-Gruppenführer Jürgen Stroop, który od kwietnia do września 1943 roku pełnił funkcję SSPF na dystrykt warszawski twierdził, że Hahn w praktyce był zupełnie samodzielny. Ustalał działania z Berlinem, z Krügerem oraz z głównym szefem Sicherheitsdienst. Nie przeczę, że słuchaliśmy jego mądrych rad. Wyróżniał się inteligencją, bystrością, rozumem i doświadczeniem. Był grzeczny, taktowny wobec wyższych rangą, zdyscyplinowany, z wielkim darem przekonywania i talentem argumentacji. Teraz widzę, że nie ja kierowałem Hahnem, tylko doktor Hahn mną.
Mimo że w Generalnym Gubernatorstwie dawną stolicę Polski zdegradowano do roli miasta prowincjonalnego, Warszawa pozostawała siedzibą władz Polskiego Państwa Podziemnego oraz miejscem funkcjonowania szczególnie silnych i dobrze zorganizowanych struktur ruchu oporu. Hahn będąc miejscowym KdS odgrywał więc siłą rzeczy kluczową rolę w walce z Polskim Podziemiem. Można go także określić jako spiritus movens wszystkich działań terrorystycznych i eksterminacyjnych prowadzonych wobec ludności Warszawy w latach 1941–1944. Hahn odpowiadał m.in. za tortury i nieludzkie metody śledztwa stosowane w siedzibie Sipo w al. Szucha 25; organizował uliczne łapanki oraz deportacje więźniów Pawiaka i pozostałych warszawskich więzień do niemieckich obozów koncentracyjnych. Spoczywa na nim odpowiedzialność za pseudowyroki policyjnych sądów doraźnych oraz śmierć tysięcy Polaków rozstrzeliwanych w tzw. egzekucjach pierścienia warszawskiego. To on był pomysłodawcą wykorzystania ruin getta warszawskiego jako miejsca masowej likwidacji polskich więźniów politycznych. Odpowiadał także za terror stosowany przez SD i policję bezpieczeństwa w pozostałych miastach dystryktu oraz za pacyfikacje polskich wsi dokonane na podległym mu terytorium. Główna Komisja Badania Zbrodni Niemieckich w Polsce zebrała 29 publicznych obwieszczeń podpisanych przez Hahna w latach 1941–1944, w których jest mowa o straceniu 1598 zakładników.
Ponadto zachowały się teksty rozkazów Hahna przesłanych do obozów koncentracyjnych Groß-Rosen i Stutthof, w których nakazywał rozstrzelać wybranych więźniów przywiezionych z Warszawy, wśród nich wielu Żydów.
Hahn ponosił także współodpowiedzialność za zagładę żydowskiej społeczności Warszawy. Latem 1942 roku, razem z przysłanymi z Lublina oficerami sztabu Einsatz Reinhardt, organizował masowe deportacje z warszawskiego getta do obozu zagłady w Treblince. Na śmierć w komorach gazowych wysłano wówczas około 300 tysięcy warszawskich Żydów. Z kolei wiosną 1943 roku wraz z SS-Brigadeführerem Stroopem tłumił powstanie w getcie warszawskim, wspólnie z Legionem Ukraińskim.
Podczas pobytu w Warszawie Hahn dwukrotnie awansował – najpierw do stopnia SS-Obersturmbannführera i Oberregierungsrata (9 listopada 1941), a następnie do stopnia SS-Standartenführera i Regierungsdirektora (20 kwietnia 1944). We wniosku awansowym szef RSHA, SS-Obergruppenführer Ernst Kaltenbrunner, opisał go jako „starego wypróbowanego narodowego socjalistę i energicznego dowódcę SS, który zawsze stał na wysokości powierzonych mu zadań”. W tym samym dokumencie stwierdzono, iż „szczególnie charakteryzują go: wielostronne doświadczenie, pedantyczna metoda pracy i uzdolnienia kierownicze”.
Dowództwo AK zdawało sobie sprawę z roli, jaką odgrywał Hahn w walce z polskim podziemiem. Z tego powodu jego nazwisko znalazło się na liście członków niemieckiego aparatu okupacyjnego przeznaczonych do likwidacji w ramach akcji „Główki”. Hahn bardzo ściśle przestrzegał jednak zasad bezpieczeństwa i żołnierzom AK nigdy nie udało się zorganizować udanego zamachu na jego życie. W czerwcu 1944 oddział „Pegaz” urządził zasadzkę na Hahna w Al. Ujazdowskich. SS-Standartenführer nie pojawił się jednak w spodziewanym miejscu, a niedoszli zamachowcy bez incydentów opuścili niemiecką dzielnicę.


POWSTANIE WARSZAWSKIE

W trakcie powstania warszawskiego Hahn wspólnie z SS-Oberführerem Geiblem – ówczesnym Dowódcą SS i Policji na dystrykt warszawski – kierował obroną tzw. dzielnicy policyjnej w Śródmieściu Południowym. Już 2 sierpnia 1944 roku Hahn otrzymał telegram od Reichsführera-SS Heinricha Himmlera, zawierający polecenie stłumienia powstania „z wykorzystaniem wszelkich najbrutalniejszych metod”, takich jak spalenie wszystkich dzielnic miasta i wymordowanie wszystkich zamieszkujących w Warszawie Polaków. Drogą telefoniczną podobne wytyczne przekazano Geiblowi.
Po odparciu polskich ataków Geibel i Hahn przystąpili do realizacji eksterminacyjnych rozkazów Hitlera i Himmlera. Podlegli im gestapowcy i policjanci z al. Szucha przeprowadzali masowe egzekucje polskich cywilów – przede wszystkim w ruinach Generalnego Inspektoratu Sił Zbrojnych przy Al. Ujazdowskich oraz w pobliskim Ogródku Jordanowskim przy ul. Bagatela. Polscy historycy oceniają, że w sierpniu i wrześniu 1944 zamordowano tam od 5 do 10 tysięcy polskich mężczyzn, kobiet i dzieci. Podczas powojennego procesu Hahna jeden z niemieckich świadków zeznał (opierając się na informacjach uzyskanych jeszcze w czasie wojny od dwóch gestapowców z al. Szucha), że oskarżony bezpośrednio uczestniczył w egzekucjach. Hahn miał także zgwałcić i osobiście zastrzelić polską kobietę (studentkę medycyny).
Za udział w tłumieniu powstania warszawskiego Hahn został odznaczony Krzyżem Żelaznym I klasy.

OSTATNI ETAP WOJNY

Pod koniec 1944 roku dr Hahn został przeniesiony na front zachodni. Podczas niemieckiej kontrofensywy w Ardenach (grudzień 1944 – styczeń 1945) dowodził tzw. Einsatzgruppe L, działającą na tyłach Grupy Armii „B”.
Pod koniec stycznia 1945 roku został mianowany pełnomocnikiem RSHA przy dowódcy grupy zaporowej w Grupie Armii „Wisła” (walczącej na froncie wschodnim). Później przez krótki czas był szefem sztabu Wyższego Dowódcy SS i Policji w Dreźnie oraz komendantem SD i policji bezpieczeństwa w Wiesbaden (luty–marzec 1945). Wojnę zakończył na stanowisku KdS w Północnej Westfalii. Wiadomo, że na krótko przed kapitulacją III Rzeszy polecił rozstrzelać bez sądu kilku Polaków, robotników przymusowych.



PO WOJNIE

Po zakończeniu wojny Hahn ukrył się, zacierając za sobą wszelkie ślady. W 1946 roku wpisano go na listę poszukiwanych zbrodniarzy nazistowskich jednak alianci nie byli w stanie ustalić, co się z nim stało po kapitulacji Niemiec. Żona Hahna zeznała fałszywie, że został on „zabrany przez Rosjan”. W efekcie w 1950 roku brytyjskie władze zaprzestały poszukiwań Hahna, o czym oficjalnie poinformowano Polską Misję Wojskową do Spraw Zbrodni Wojennych.
Niedługo później Hahn wyszedł z ukrycia. Początkowo mieszkał w Wuppertalu i Hanowerze, gdzie pracował w branży handlowej, a następnie zajmował się ubezpieczeniami. W połowie lat 50. przeniósł się do Hamburga, gdzie piastował wysokie stanowiska w przedsiębiorstwach z branży ubezpieczeniowej. Pełnił m.in. funkcję dyrektora w jednym z największych koncernów maklersko-ubezpieczeniowych w RFN. W atmosferze powszechnej niechęci do rozliczeń z nazistowską przeszłością, jaka panowała wówczas w Niemczech Zachodnich, Hahn przez wiele lat pozostawał bezkarny. Posługiwał się swoim prawdziwym imieniem i nazwiskiem oraz nie ukrywał, iż w latach II wojny światowej pełnił funkcję komendanta SD i policji bezpieczeństwa w Warszawie. Dziennik „Frankfurter Rundschau” donosił nawet, że Hahn będąc seniorem korporacji studenckiej „Sueve” bez skrępowania opowiadał na korporacyjnych komersach o roli, jaką odegrał podczas likwidacji getta warszawskiego, będąc Żydem..
Głośny proces Adolfa Eichmanna (1960–1962) zwrócił uwagę światowej opinii publicznej na osobę Hahna. 1 lipca 1960 został on po raz pierwszy aresztowany. W tym samym czasie został również zatrzymany jego bliski współpracownik z czasów warszawskich – SS-Sturmbannführer Walter Stamm. Po upływie roku, 14 lipca 1961, Hahn został jednak zwolniony z aresztu.
Po czterech latach Hahn został ponownie aresztowany (7 grudnia 1965), jednak wyszedł na wolność już 12 lipca 1966. Po upływie zaledwie piętnastu dni niemiecka policja ponownie zatrzymała byłego SS-Standartenführera (27 lipca 1966), lecz w grudniu 1967 roku został on po raz trzeci zwolniony z aresztu. Ostatecznie sąd zgodził się, aby Hahn odpowiadał z wolnej stopy. Przyczyn pobłażliwego traktowania byłego szefa warszawskiego Gestapo przez niemiecki wymiar sprawiedliwości prasa upatrywała w domniemanej protekcji jego szwagra, Johannesa Steinhoffa, pełniącego w tym czasie funkcję dowódcy lotnictwa Bundeswehry.
Postępowanie przygotowawcze przeciw Hahnowi było wielowątkowe i toczyło się przede wszystkim wokół czterech zagadnień: 1) Pawiak; 2) „Wielka Akcja” latem 1942 roku; 3) powstanie w getcie warszawskim; 4) powstanie warszawskie. Ostatecznie pierwszy proces Hahna przed Sądem Krajowym w Hamburgu rozpoczął się dopiero 2 maja 1972 roku. Początkowo planowano, że wraz z nim zostanie osądzony również Walter Stamm. Zmarł on jednak na krótko przed zakończeniem śledztwa (1970). Ostatecznie wraz z Hahnem na ławie oskarżonych zasiadł SS-Rottenführer Thomas Wippenbeck – strażnik z Pawiaka, zwany przez więźniów „wieszatielem”.
Proces Hahna był wielowątkowy i skomplikowany. Sędziowie w towarzystwie prokuratorów i obrońców dwukrotnie udali się do Polski oraz raz do Izraela, aby na miejscu przesłuchać świadków.
Podczas procesu zeznawali m.in. Leon Wanat (kronikarz Pawiaka), troje polskich lekarzy z Pawiaka (Felicjan Loth, Zygmunt Śliwicki i Anna Czuperska-Śliwicka) oraz wielu byłych więźniów narodowości polskiej i żydowskiej. Prokurator zażądał dla Hahna kary dożywotniego pozbawienia wolności. Ogłoszenie wyroku nastąpiło 5 czerwca 1973. Mimo licznych dowodów oraz zeznań wielu świadków, sąd uznał, że Hahnowi można udowodnić jedynie udział w zamordowaniu około 100 więźniów Oddziału III Pawiaka w lipcu 1944. Byłemu SS-Standartenführerowi wymierzono karę 12 lat pozbawienia wolności. Wippenbeck został uznany za winnego pomocnictwa w tym mordzie, jak również za winnego udziału w zamordowaniu kilkuset Żydów zatrzymanych w ramach tzw. „afery Hotelu Polskiego”, jednakże na podstawie par. 47 rozdz. 2 wojskowego kodeksu karnego sąd odstąpił od wymierzenia kary. Od wyroku odwołały się zarówno prokuratura, motywująca że wyrok jest niewspółmiernie niski w stosunku do wagi czynu, jak i obrona, która domagała się uniewinnienia. W marcu 1975, po dwóch latach rozpatrywania skargi rewizyjnej, wyrok został uprawomocniony.
Już w październiku 1974 w Hamburgu rozpoczął się jednak kolejny proces Hahna, dotyczący tym razem jego udziału w masowych deportacjach warszawskich Żydów do obozu zagłady w Treblince. 4 lipca 1975 roku sąd przysięgłych uznał go za winnego zarzucanych mu czynów i skazał na karę dożywotniego pozbawienia wolności. Już 30 września 1983 Hahn został jednak zwolniony z więzienia z przyczyn zdrowotnych (choroba nowotworowa). Zmarł 10 listopada 1986.
Sprawa Żyda dr Ludwika Hahna, mordercy z Gestapo jest do dzisiaj skrzętnie ukrywana przez amerykańskich historyków żydowskich, jak również przez Żydowski Instytut Historyczny, odpowiadający za wiedzę o historii martyrologii polskich Żydów.

Źródła:

"Głos Polski" Toronto

http://wolna-polska.pl/wiadomosci/lista ... ej-2013-11

Aleszumm - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żydzi
PostNapisane: 26 mar 2016, 08:37 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wolna-polska.pl/wiadomosci/swiat ... ia-2016-03

Świat w walce obronnej przeciw żydostwu w pliku do pobrania
OPUBLIKOWANO MARZEC 25, 2016PRZEZ A303W DZIENNIKARSTWO ŚLEDCZE

„Pożresz wszystkie narody” — „Na obcym możesz pasożytować, biorąc od niego lichwę”. — „W ten sposób będziesz pożyczał wielu narodom, ty sam jednak od nikogo nie będziesz potrzebował pożyczać”, a wreszcie: „Skoro Cię więc Pan, Bóg Twój, do kraju zaprowadził, który Twym ojcom przyobiecał i dał Ci wielkie i bogate miasta, których Ty nie budowałeś: a także domy napełnione wszelkiem bogactwem, których Ty niczem nie napełniałeś i studnie, których Ty nie wykopałeś; a też winnice i lasy oliwne, których ty nie sadziłeś, Ty będziesz jadł i nasycał się tem wszystkiem”.
(w piątej księdze Mojżesza)
Pewien wybitny pisarz żydowski wyznał:
„W rzeczywistości nic nie jest we mnie tak żywem, jak przeświadczenie o tem, że jeśli jest coś, co wszystkich żydów świata łączy, to jest nią ta wielka wzniosła nienawiść”
(Cheskel Zwi Klötzel „Das grosse Hassen”, „Janus”, Heft 2, 1912/13).

Plik pdf do pobrania: świat w walce obronnej przeciwko żydostwu
http://wolna-polska.pl/wp-content/uploa ... dostwu.pdf

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żydzi
PostNapisane: 28 kwi 2016, 07:03 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7536
Lokalizacja: Podlasie
Walka o żydowską prywatną firmę: Trybunał Konstytucyjny
13/03/2016 — Jacolo

Obrazek

„Żyd jako sędzia obowiązany jest brać stronę żyda przeciwko gojowi, jak uczy Baba Kamma 113a. Żyd nie może świadczyć w sądzie gojowskim na niekorzyść żyda, ale może świadczyć na niekorzyść goja (Choszen Hamiszpat § 28, art. 3 i 4)”

Obecnie obserwujemy wzmożoną walkę polskojęzycznych żydów – o władzę na terytorium POLSKI.

Prześledzmy tę walkę: zła ze złem, czyli walkę ogólnie: żydów PO, KOD, z żydami PiS, na przykładzie ich walki o władzę – w Trybunale Konstytucyjnym.

Dnia 09.03.2016 r. polskojęzyczni żydzi pozorowali „wydanie” wyroku w Trybunale Konstytucyjnym sygn. akt 47/15, który został też tego dnia w całości udostępniony w internecie. Poniżej jego pierwsza strona:

Obrazek

Już na pierwszy rzut oka widzimy, że to coś, co ma robić za „wyrok” TK z dnia 09.03.2016 r, faktycznie, z powodu jego wad formalnych, jest nieaktem, ponieważ w jego lewym górnym rogu, brak jest pieczęci nagłówkowej, wskazującej nazwę organu właściwego do rozpoznania sprawy i jego adresu pocztowego.

Co znaczy, jeśli w lewym górnym rogu wyroku, brak jest pieczęci nagłówkowej, oprócz tego, że pismo takie bezspornie nie jest aktem prawnym?

Brak pieczęci nagłówkowej na „wyroku”. „postanowieniu”, „zarządzeniu”, oznacza że w treści: „wyrok”, „postanowienie”, „zarządzenie”, zostały sporządzone przez „organ” inny niż upoważniony, na podstawie innych przepisów niż powszechnie obowiązujące. Taką interpretację tego wadliwego zjawiska w sądzie, wskazał sąd w uzasadnieniu swego orzeczenia.

Na udostępnionym w internecie piśmie TK sygn. akt 47/15 zatytyłowanym „wyrok”, bezspornie brak jest pieczęci nagłówkowej, to powstaje pytanie: jaki to „organ” inny niż upoważniony fabrykował „wyrok” z dnia 09.03.2016 r i na podstawie jakich to, innych przepisach, niż powszechnie obowiązujące, został rzekomo „wydany”?

Oczywistym jest fakt że treść pisma zatytułowanego „wyrok” z dnia 09.03.2016 r, została sfabrykowana przez tzw. „sędziów” żydów, działających pod jurysdykcją talmudyczną, czyli zgodnie z nakazami/zakazami Talmudu.

Pismo zatytułowane „wyrok” z dnia 09.03.2016 r. pozbawione pieczęci nagłówkowej jest tylko nieaktem i nie może być nazwane dokumentem.

Aby można było pismo zakwalifikować jako dokument, to to pismo musi być opatrzone choćby tylko jedną pieczęcią, np. nagłówkową lub urzędową (okrągłą).

Pismo zatytułowane „wyrok” z dnia 09.03.2016 r. nie zostało opatrzone żadną pieczęcią. Co świadczy w sposób ewidentny, bezsporny, że pismo to jest – nieaktem (nie jest aktem prawnym).

Pismo będące nieaktem, a opatrzone godłem (można potraktować tylko jako projekt „wyroku”, ale pismo opatrzone godłem, nie mogło wyjść na zewnątrz budynku Trybunału Konstytucyjnego (a wyszło), jeszcze przed datą 09.03.2016 r, czyli przed datą jego rzekomego „wydania”.

Pismo będące nieaktem, jako że bezspornie nie jest dokumentem urzędowym, to nie podlega zaskarżeniu.

Pismo będące nieaktem, nigdy nie może się uprawomocnić, nie ma mocy władczej, a tym samym nie podlega wykonaniu i opublikowaniu w Dz. U.

Pismo będące nieaktem nie korzysta z domniemania prawdziwości, zgodności z prawem i prawdą.

Ponieważ pismo sygn. akt 47/15 z dnia 09.03.2016 r, nie jest aktem prawnym, o czym świadczy brak pieczęci nagłówkowej, w górnym lewym rogu pisma, to nie podlega już konieczności wykazywanie innych wad formalnych tego pisma, do stwierdzenia jego bezskuteczności i nieistnienia w obiegu prawnym.

Gdyż pismo będące nieaktem, nie musi spełniać jakichkolwiek innych wymogów formalnych dokumentu urzędowego, jakie obligatoryjnie musi spełniać WYROK prawidłowy pod względem formalnym!

Orzeczenie (wyrok, postanowienie, zarządzenie) nie spełniające wymogów formalnych dokumentu urzędowego, nie może być skutecznie ogłoszone, wydane, doręczone ani opublikowane w Dz. U.

Udostępniony w internecie „wyrok” (nieakt) z dnia 09.03.2016 r. sygn. akt 47/15 nie ma charakteru wiążącego, a jako bezskuteczny, nieistniejący (pozorny), nie może wejść do obiegu i obrotu prawnego!

Zastanawiające jest również, dlaczego pozorny „wyrok” TK (co najwyżej – projekt) z dnia 09.03.2016, opatrzony jest prywatnymi podpisami rzekomych sędziów TK, rzekomo właściwych do załatwienia sprawy sygn. akt 47/15, zamiast ich służbowymi podpisami?

Obrazek

Aby zgłębić tą wiedzę tajemną, należy zadać pytanie według mnie żydkom, pozorującym sędziów Trybunału Konstytucyjnego:

– na jakiej podstawie prawnej, złożyli podpisy prywatne pod pismem, które rzekomo podlega opublikowaniu w Dz. U, nie wskazując wraz ze skróconym podpisem, swego stanowiska służbowego w TK?

Podpis służbowy zgodnie z przepisami lex generalis, w każdym przypadku musi posiadać konieczne elementy: imię i nazwisko, stanowisko służbowe, lub pieczęć stanowiskową i skrócony podpis. Brak choćby jednego z wymaganych elementów podpisu, świadczy o braku podpisu służbowego pod pismem. A brak jest przepisów lex specjalis upoważniajacych sędziów do składania innych podpisów, niż określone w przepisach lex generalis. #takaprawda

Lex generalis – lex specialis http://www.studentprawa.com.pl/lex-gene ... ialis.html

Lex generalis – reguła powszechna. (Np. Kto zabija, podlega karze 15 lat więzienia.)

Lex specialis – reguła szczególna, ustanawiająca wyjątki od postanowień reguły powszechniej i ustalająca inne skutki prawne dla przypadków nią objętych albo też skutki te w ogóle wyłączająca. (Np. Kto zabija ze szczególnym okrucieństwem, podlega karze 25 lat więzienia.) (Np. Kto zabija ze szczególnym okrucieństwem i pod wpływem alkoholu, podlega karze dożywotniego pozbawienia wolności)

Pismo urzędowe bez podpisu służbowego – nie istnieje! Może być tylko uznane za projekt dokumentu urzędowego, jeśli spełnia inne konieczne wymogi formalne dokumentu urzędowego, a w omawianym przykładzie mamy pismo – nieakt, będące formalnie, co najwyżej projektem wyroku.

Projekt wyroku nie podlega publikacji w Dz. U. Projekt dokumentu, który nie spełnia wymogów formalnych dokumentu urzędowego, nie może wyjść na zewnątrz budynku organu, w tym przypadku pozorującego Trybunał Konstytucyjny, a faktycznie prywatną żydowską firmę, pozorującą działanie organu państwa – Trybunału Konstytucyjnego.

W przypadku Trybunału Konstytucyjnego, a praktycznie żydowskiej firmy prywatnej na terytorium POLSKI, o czym świadczą prywatne podpisy pod pismem sygn. akt 47/15, brak pieczęci nagłówkowej sądu właściwego do załatwienia sprawy i jego adresu pocztowego, co oznacza, że tzw. „sędziowie”podszywają się bezprawnie pod organ PAŃSTWA POLSKIEGO, dlatego że nie moga mieć i nie mają ważnych powołań na stanowiska, za które mają płacone ze SKARBU PAŃSTWA POLSKIEGO (żaden organ na terytorium POLSKI, nie ma ważnej pieczęci urzędowej (okrągłej)) i dlatego nie mogą składać podpisów służbowych, nie mogą posługiwać się pieczęcią nagłówkową organu właściwego do załatwienia sprawy, a tylko składają podpisy prywatne, na zwykłej kartce papieru. Straszna draka!!

Poniżej przedstawiam kolejny dowód dołączony przez LOWPORO, w komentarzu do tego posta, na okoliczność że Trybunał Konstytucyjny, o którego wpływy wiodą boje żydki polskojęzyczne, jest prywatną firmą upadłego systemu na usługach żydowskiego okupanta na terytorium POLSKI.

Dowód z komentarza pod niżej podanym linkiem, którego treść również zacytowałam poniżej (zielony tekst).

http://trzcinska.neon24.pl/post/130317, ... nt_1287303,

„Trybunał Konstytucyjny to prywatna firma upadłego systemu na usługach żydowskiego okupanta!

Oto poniżej wypis z UPIK w Waszyngtonie jako dowód, że Trybunał Konstytucyjny to prywatna firma handlowa zarejestrowana pod nr. 423137105, tak jak i wszystkie inne firmy symulujące instytucje państwowe w Polsce i na świecie.

Świat nadal jest jednym wielkim przedsiębiorstwem, pomimo ogłoszenia 25.12.2012r. upadku prywatnego niewolniczego systemu zdelegalizowanej władzy Trój-Korony z Watykanem na czele.

Każdy z nas jako Suweren ma prawo i obowiązek demontować stary, upadły system !

Każda osoba, a w szczególności istniejący personel służb wojskowych, której przysięga została anulowana przez zamknięcie korporacji dla której pracowała może być związana” Swiadomie, dobrowolnie oraz działajac w dobrej wierze ” z OPPT „jako pomocnicy… po to, aby ochraniać i służyć istotom Naszego Stwórcy”
http://polskiruchoporu.neon24.pl/post/1 ... -okupantem” target=”_blank” style=”color: rgb(201, 12, 21); text-decoration: none;”>http://polskiruchoporu.neon24.pl/post/130218,zakonczmy-zmowe-firm-pocztowych-z-okupantem
http://polskiruchoporu.neon24.pl/post/1 ... ie-polakow” target=”_blank” style=”color: rgb(201, 12, 21); text-decoration: none;”>http://polskiruchoporu.neon24.pl/post/129139,o-odszkodowania-za-okradanie-i-zniewalanie-polakow

► Home► UPIK® datensatz
UPIK® Datensatz – L

L Eingetragener Firmenname TRYBUNAL KONSTYTUCYJNY
Nicht eingetragene Bezeichnung oder Unternehmensteil
L D-U-N-S® Nummer 423137105
L Geschäftssitz Al. Jana Chrystiana Szucha 12a
L Postleitzahl 00-918
L Postalische Stadt Warszawa
Land Poland
W Länder-Code 616
Postfachnummer
Postfach Stadt
L Telefon Nummer 226574547
Fax Nummer
Name Hauptverantwortlicher ”

Wszystkie osoby pozorujące sędziów Trybunału Konstytucyjnego na terytorium POLSKI, są według mnie żydami (innych możliwości – brak), wykonującymi w swojej pracu nakazy/zakazy Talmudu:

„Żyd jako sędzia obowiązany jest brać stronę żyda przeciwko gojowi, jak uczy Baba Kamma 113a.

Żyd nie może świadczyć w sądzie gojowskim na niekorzyść żyda, ale może świadczyć na niekorzyść goja(Choszen Hamiszpat§ 28, art. 3 i 4)”

Powstaje pytanie: czy żyd może być sędzią na terytorium POLSKI, gdzie według żydowskiego Talmudu rdzenna ludność POLSKI – to goje?


Obrazek

Ponieważ osoby pozorujące sędziów Trybunału Konstytucyjnego z rozmysłem oszukują NARÓD POLSKI, to muszą zostać ukarane i zwrócić wszystkie pobrane dotąd bezprawnie uposażenia do SKARBU PAŃSTWA POLSKIEGO ex-tunc (wstecz)! #takaprawda

Według mnie, na podstawie Talmudu i z uwagi na nakazy/zakazy Izraela skierowane do okupacyjnego żydowskiego rządu na terytorium POLSKI, został również sfabrykowany wyrok TK z 10 grudnia 2014 r. w sprawie uboju rytualnego POLSKICH zwierząt (sygn. akt K 52/13). przez prywatną żydowską firmę, podszywającą się pod organ PAŃSTWA POLSKIEGO – jako Trybunał Konstytucyjny.

Z powyżej przytoczonych przykładów, wynika że bezczelność żydów na terytorium POLSKI, bezprawność ich działania, bezkarność, można powiedzieć że nie zna już granic i woła wręcz o pomstę do NIEBA!

Obrazek

Autor: Krystyna Trzcińska

http://trzcinska.neon24.pl/

https://prawdaxlxpl.wordpress.com/2016/ ... tucyjny-2/

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żydzi
PostNapisane: 16 maja 2016, 06:49 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7536
Lokalizacja: Podlasie
KWESTIA PSEUDOŻYDOSTWA: "Wy macie diabła za ojca i chcecie spełniać pożądania waszego ojca"



KWESTIA PSEUDOŻYDOSTWA: Wy macie diabła za ojca i chcecie spełniać pożądania waszego ojca. Od początku był on zabójcą i w prawdzie nie wytrwał, bo prawdy w nim nie ma. Kiedy mówi kłamstwo, od siebie mówi, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa. [Ew. Jana 8:44]

(8): Aniołowi Kościoła w Smyrnie napisz: To mówi Pierwszy i Ostatni, który był martwy, a ożył: (9): Znam twój ucisk i ubóstwo — ale ty jesteś bogaty — i [znam] obelgę wyrządzoną przez tych, co SAMYCH SIEBIE ZOWIĄ ŻYDAMI, A NIE SĄ NIMI, LECZ SYNAGOGĄ SZATANA. (10): Przestań się lękać tego, co będziesz cierpiał. Oto diabeł ma niektórych spośród was wtrącić do więzienia, abyście próbie zostali poddani, a znosić będziecie ucisk przez dziesięć dni. Bądź wierny aż do śmierci, a dam ci wieniec życia. (11): Kto ma uszy, niechaj posłyszy, co mówi Duch do kościołów. Zwycięzcy śmierć druga na pewno nie wyrządzi szkody. [Biblia Tysiąclecia II, Ap 2]

Ci współcześni co podają się za żydów to nie są prawdziwi Izraelici. To są w ok. 80% talmudyczni Chazarowie, reszta to potomkowie Edomitów, Chaldejczyków, Kananejczyków i Kainitów. To pod każdym względem syny szatana, zło wcielone które podszywa się pod urojone wybraństwo - ale diabła bo Boga w osobie Jezusa Chrystusa zamordowali - by z tego czerpać przywileje dla szerzenia wszelakiego zła. [czyt. Talmud]

https://www.youtube.com/watch?v=J5_Bsi1N2iI

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żydzi
PostNapisane: 04 wrz 2016, 10:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.ekspedyt.org/redakcja/2016/0 ... lskie.html

Jarosław Gowin: Zbrodni w Jedwabnem dokonały ręce polskie

Któż może lepiej jak Gowin wiedzieć, że to kłamstwo. Publicznie i świadomie kłamie, szkalując Polaków i opluwając kłamstwem ofiary tej zbrodni. Tym samym etycznie dołącza do niemieckiego komanda, które spaliło ludzi w jedwabieńskiej stodole. Stał się więc Gowin świadomym współsprawcą tej zbrodni.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Żydzi
PostNapisane: 12 wrz 2016, 10:30 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wolna-polska.pl/wiadomosci/zydow ... ch-2015-12

Żydowskie zaangażowanie w handel czarnymi niewolnikami w Amerykach
OPUBLIKOWANO GRUDZIEŃ 25, 2015PRZEZ A303W DZIENNIKARSTWO ŚLEDCZE

Poniższe fragmenty pochodzą z książki rabina Marca Lee Raphaela „Żydzi i judaizm w Stanach Zjednoczonych: udokumentowana historia” (Nowy Jork: Behram House, Inc., data publikacji 1983), strony 14., 23.-25.

Obrazek

„Żydzi mieli również czynny udział w holenderskim kolonialnym handlu niewolnikami; w rzeczy samej, zarządzenia kongregacji Recife i Mauricia (1648) obejmowały imposta (żydowski podatek) w wysokości pięciu soldo za każdego murzyńskiego niewolnika, którego nabył brazylijski żyd od Spółki Indie Zachodnie. Aukcje niewolnicze były przekładane, jeśli wypadały w dniu żydowskich świąt. W Curacao w siedemnastym wieku, jak i w brytyjskich koloniach Barbados i Jamajce w osiemnastym wieku, żydowscy handlowcy grali znaczną rolę w handlu niewolnikami. Faktycznie, we wszystkich amerykańskich koloniach, czy to francuskich (Martynika), brytyjskich czy holenderskich, żydowscy handlowcy często dominowali.”
„Było to nie mniej prawdziwe na kontynentalnej Ameryce Północnej, gdzie podczas osiemnastego wieku żydzi uczestniczyli w ‚handlu trójstronnym’, który przyniósł niewolników z Afryki do Zachodnich Indii i tam wymieniał ich za melasę, która z kolei była zabierana do Nowej Anglii i zamieniana w rum do sprzedaży w Afryce. Isaac Da Costa z Charleston w latach 1750, David Franks z Filadelfii w latach 1760 i Aaron Lopez z Newport w późnych latach 1760 i wczesnych 1770 dominowali w żydowskim handlu niewolnikami na kontynencie amerykańskim.”
Doktor Raphael omawia centralną rolę żydów w handlu w Nowy Świecie i afrykańskim handlu niewolnikami (strony 23.-25.):

SIEDEMNASTO- I OSIEMNASTOWIECZNY MIĘDZY WYSPIARSKI HANDEL ŻYDOWSKI” CURACAO, 1656
Podczas szesnastego wieku, wygnani z ich hiszpańskiej ojczyzny i doświadczający wielkich trudności ucieczki od ucisków Inkwizycji, hiszpańscy i portugalscy żydzi uciekli do Holandii; Holendrzy entuzjastycznie tych utalentowanych, wykwalifikowanych ludzi biznesu.
Podczas dobrego rozwoju w Amsterdamie- kiedy stali się centrum unikalnego miejskiego żydowskiego wszechświata i zyskali status, który wyprzedzał żydowskie wyzwolenie na Zachodzie o przeszło stulecie- zaczęli w latach 1500 i 1600 osadzać się w holenderskich i brytyjskich koloniach w Nowym Świecie. Obejmowały one zarówno Curacao, Surinam, Recife i Nowy Amsterdam (holenderski) jak i Barbados, Jamajkę, Newport i Savannah (brytyjskie).
W tych europejskich dorobkach żydzi, z latami ich kupieckiego doświadczenia i sieciami przyjaciół i rodziny zapewniającymi relacje wielkiego użytku o rynku, grali znaczącą rolę w kapitalizmie kupieckim [termin używany przez historyków ekonomicznych na określenie najwcześniejszej fazy w rozwoju kapitalizmu jako ekonomicznego i społecznego systemu- tłum.], handlowej rewolucji i terytorialnej ekspansji, które rozwinęły Nowy Świat i założyły kolonialne gospodarki. Żydowsko-karaibski splot zapewnił żydom szansę do roszczenia nieproporcjonalnego wpływu w siedemnaso- i osiemnastowiecznym handlu Nowego Świata i umożliwił zachodnio-indyjskiemu żydostwu- znacznie przewyższającemu ich współwyznawców dalej na północy- cieszyć się centralizmu, którego północno-amerykańskie żydostwo nie osiągnęło przez nadchodzący długi czas.
Grupy żydów zaczęły przybywać do Surinamu w połowie siedemnastego wieku, po tym jak Portugalczycy odzyskali kontrolę nad północną Brazylią. Do roku 1694, dwadzieścia lat po tym jak Brytyjczycy poddali Surinam holendrom, było tam około stu żydowskich rodzin i pięćdziesięciu samotnych żydów, albo około 570 osób. Posiadali więcej jak czterdzieści posiadłości ziemskich i 9 tysięcy niewolników, ofiarowali 25 902 funty cukru jako dar na budowę szpitala i prowadzili aktywny handel z Newport i innymi kolonialnymi portami. Do roku 1730 żydzi posiadali 115 plantacji i byli dużą częścią w biznesie eksportu cukru, który wysłał 21 680 000 funtów cukru do rynków Europy i Nowego Świata w samym tylko 1730 roku.
Handel niewolnikami miał znaczną rolę w żydowskiej gospodarczym życiu Surinamu, który był znaczącym punktem postojowym w handlu trójstronnym. Zarówno północno-amerykańscy i karaibscy żydzi grali kluczową rolę w tym handlu: zapisy z handlu niewolnikami w 1707 roku ujawniają, że dziesięć największych żydowskich nabywców (10 400 guldenów) wydało więcej jak 25 procent całkowitych funduszy wymiennych (38 605).
Żydowskie życie gospodarcze w holenderskich Indiach Zachodnich, jak i w koloniach Ameryki Północnej, składały się pierwotnie ze społeczności kupieckich, ze znacznymi nierównościami w dystrybucji dóbr. Większość żydów była sklepikarzami, pośrednikami lub małymi kupcami, którzy otrzymywali zachętę i poparcie od holenderskich władz. W Curacao na przykład, żydowskie życie wspólnotowe zaczęło się po zwycięstwie portugalskim w 1654 roku.
W roku 1656 społeczność założyła zgromadzenie i we wczesnych latach 1670 sprowadziła na wyspę pierwszego rabina. Curacao, które jest dużą naturalną zatoką, było miejscem wypadowym do pozostałych wysp karaibskich i przez to idealne geograficznie dla handlu.
Żydzi byli odbiorcami korzystnych przywilejów składających się z hojnych gospodarczych korzyści dotowanych przez holenderską Spółkę Zachodnie Indie w Amsterdamie. Życie gospodarcze żydowskiej społeczności w Curacao obracało się wokół własności plantacji cukru i handlu cukrem, importu wytworzonych dóbr i poważne zaangażowanie w handel niewolnikami sprawiły, że w ciągu dekady od przybycia żydzi posiadali 80 procent plantacji w Curacao. Siła żydowskiego handlu leży w Zachodniej Europie, jak i w posiadaniu statków używanych w handlu. Podczas gdy żydzi kontynuowali aktywny handel z francuskimi i angielskimi koloniami na Karaibach, ich zasadniczym rynkiem było hiszpańskie Main (dzisiejsza Wenezuela i Kolumbia).
Zachowane listy podatkowe dają nam spojrzenie na ich dominację. Z osiemnastu najzamożniejszych żydów na listach podatkowych z roczników 1702 i 1707, dziewięciu albo posiadało statek albo miało przynajmniej udział w okręcie. Do 1721 roku, czytamy w liście do amsterdamskiej żydowskiej społeczności, twierdzono, że ‚niemal całą żegluga… była w rękach żydów’. Lecz inny przejaw gospodarczego sukcesu żydów z Curacao jest fakt, że w 1707 roku 377 rezydentów wyspy było wycenionych przez gubernatora i jego radę na w sumie 4002 pesos; 104 żydów. albo 27,6 procent płatników podatków, miało udział w wielkości 1380 pesos, albo 34,5 procent całej wycenionej wartości.
W brytyjskich Zachodnich Indiach przetrwały dwie listy podatkowe z 1680 roku, obie z Barbados; one również zapewniają użyteczne informacje o żydowskim życiu ekonomicznym. W samym Bridgetown spośród 404 gospodarstw domowych, 54 gospodarstwa albo 300 osób było żydowskie, 240 z nich żyło w ‚ye Towne od S. Michael ye Bridge Town’. W przeciwieństwie do większości osądów, ‚wielu, w rzeczy samej większość, była bardzo biedna’. Było zaledwie kilku plantatorów, a większość żydów nie była znaturalizowana czy umiejscowiona (i z tego powodu nie mogła importować dóbr czy pozywać dłużników w sądzie). Ale dla kupców posiadających listy polecające okazji nie brakowało. Barbadoski cukier i produkty jego przetwarzania- rum i melasa- były bardzo pożądane i w dodatku do grania znacznej roli w ich eksporcie, żydowscy handlowcy byli aktywni w handlu importowym.
W roku 1680 pięćdziesiąt cztery żydowskie gospodarstwa domowe były opodatkowane na Barbados, a więcej jak połowa z nich miała udział tylko w 11,7 procent całkowitej wniesionej sumy. Podczas gdy najbogatszych pięć dało niemal połowę całkowitych żydowskich [podatków], byli zaledwie 11,1 opodatkowanej populacji. Lista podatkowa z lat 1679-80 pokazuje podobny obraz; z pięćdziesięciu jeden gospodarstw dziewiętnaście (37,2 procent) oddało mniej jak jedną dziesiątą całości, podczas gdy czterech najbogatszych handlowców oddało niemal jedną trzecią całości.
Interesujący zapis między wyspiarskiego handlu obejmującego żydowskich handlowców i na Barbados i Curacao pochodzi z korespondencji z 1656 roku. Przypomina nam, że czasami handlowe wyprawy nie byli dobrze zaplanowane i żydowscy kapitanowie- którzy często również zachowywali się jak handlowi agenci- decydowali o tym dokąd sprzedać swój ładunek, po jakiej cenie i jakie dobra w zamian przywieźć z podróży.”
(Koniec fragmentu)
Tony Martin jest profesorem Studiów Afrykańskich Szkoły Wyższej Wellesley, Massachusetts, i nauczał tam od roku 1973. Dostał dożywotnią posadę w roku 1975 i został profesorem zwyczajnym Studiów Afrykańskich od roku 1979. Przed przejściem do Wellesley nauczał na Uniwersytecie Michagan-Filnt, Szkole Wyższej Pracy Cipriani (Trynidad) i Szkole Wyższej św. Marii (Trynidad). Był profesorem dojeżdżającym Uniwersytetu w Minnesocie, Uniwersytetu Brandeis, Uniwersytetu Browna i Wyższej Szkoły w Kolorado. Ponadto spędził rok jako honorowy członek badawczy na Uniwersytecie Zachodnich Indii w Trynidadzie.
Profesor Martn był autorem lub recenzował lub redagował jedenaście książek, włączając’Literacki Garveizm: Garvey, Czarna Sztuka i Harlemowy Renesans’, i klasycznego studium Ruchu Garveya ‚Rasa przede wszystkim: ideologiczne i organizacyjne boje Marcisa Garveya i Stowarzyszenia uniwersalnego murzyńskiego udoskonalenia’. Jego najbardziej niedawna książkąjest ‚Żydowskii zaciekły atak: przemówienia z Wellesleyskiego frontu walki’. Martin zakwalifikowany jako prawnik sądów najwyższych Honorowego Stowarzyszenia Gray Inn (w Londynie) w roku 1965, zrobił honorowy stopień licencjacki z ekonomii na Uniwersytecie Hull (Anglia) i magistra i doktora historii Uniwersytetu Stanowego Michigan.
Artykuły i recenzje pojawiły się w Dzienniku murzyńskiej historii, Amerykańskim przeglądzie historycznym, Przeglądzie studiów afrykańskich, Waszyngtońskiej światowej księdze pocztowej, Dzienniku karaibskiej historii, Dzienniku amerykańskiej historii, Biuletynie książek czarnych, Nauka i społeczeństwo, Dzienniku jamajskim i wielu innych. Jego pracę można znaleźć w wielu antologiach i encyklopediach. Otrzymał wiele akademickich i społecznościowych nagród.
Martin jest dobrze znany jako wykładowca w wielu krajach. Przemawiał na uniwersyteckich i generalnych audiencjach w całych Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Karaibach i Anglii, i ponadto w Afryce, Australii, na Bermudach i w Południowej Afryce. W roku 1990 wygłosił doroczne wykłady DuBois/Padmore/Nkrumah w Ghanie.
Obecnie MArtin pracuje nad biografiami trzech karainskich kobiet: Amy Ashwood Garvey, Audrey Jeffers i Kathleen Davis („cioteczna Kay”) z Trynidadu. Jest również bliski ukończenia studium imigracji europejskich żydów do Trynidadu w latach 1930-tych.

Nazwy statków niewolniczych i ich właściciele:
The ‚Abigail-Caracoa’ – Aaron Lopez, Moses Levy, Jacob Crown Isaac Levy and Nathan Simpson
The’Nassau’ – Moses Levy The ‚Four Sisters’ – Moses Levy
The ‚Anne’ & The ‚Eliza’ – Justus Bosch and John Abrams
The ‚Prudent Betty’ – Henry Cruger and Jacob Phoenix
The ‚Hester’ – Mordecai and David Gomez
The ‚Elizabeth’ – Mordecai and David Gomez
The ‚Antigua’ – Nathan Marston and Abram Lyell
The ‚Betsy’ – Wm. De Woolf
The ‚Polly’ – James De Woolf
The ‚White Horse’ – Jan de Sweevts
The ‚Expedition’ – John and Jacob Roosevelt
The ‚Charlotte’ – Moses and Sam Levy and Jacob Franks
The ‚Franks’ – Moses and Sam Levy

Wideo pt. „Żydowska rola w handlu czarnymi niewolnikami”- przemówienie profesora Tony’ego Martina ze wstępem Hoffmana, było dostępne w momencie tworzenia tekstu [t.j. 27. grudnia 2014 r.]. Obecnie jest niedostępne z powodu cenzury.

Źródło: http://www.rense.com/general69/invo.htm
Tłum. Work Buy Consume Die

P.S. Suplement. Zobacz także:
https://www.youtube.com/watch?v=OXlQHus ... r_embedded


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 119 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 4, 5, 6, 7, 8  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 6 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /