Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 24 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Stefan Wyszyński Prymas Tysiąclecia
PostNapisane: 01 cze 2011, 19:19 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.stkostka-rypin.plock.opoka.o ... dynal1.htm
http://www.stkostka-rypin.plock.opoka.o ... dynal2.htm

Po Janie Pawle II najwyższy czas, by w jego ślady beatyfikować Prymasa Tysiąclecia Stefana Wyszyńskiego.

Kopia artykułu:

Obrazek

Sejm ogłosił rok 2001 rokiem kard. Stefana Wyszyńskiego. Przyjmując przez aklamację 25 października specjalną uchwałę w tej sprawie uczcił 100. rocznicę urodzin Prymasa Tysiąclecia. – „Rzeczpospolita istnieje dzięki takim obywatelom jak kard. Wyszyński” – uzasadniała potrzebę uchwały poseł sprawozdawca Grażyna Sołtyk.

Posłanka podkreśliła m.in., że chociaż głębia duchowa i bogactwo wewnętrzne kard. Wyszyńskiego jako kapłana i biskupa fascynują przede wszystkim ludzi wierzących – katolików, to jego kultura osobista i polityczna była i jest doceniana nawet przez jego ideowych przeciwników. Prymas jest i pozostanie symbolem człowieka dialogu – podkreśliła.

Zaznaczyła również, że kard. Stefan Wyszyński jest wybitną postacią nie tylko Kościoła rzymskokatolickiego, ale także wielkim Polakiem, którego życie, działalność i twórczość miały wielki wpływ na polską historię, kulturę i myśl społeczno-polityczną XX wieku. „Chociaż od chwili śmierci Prymasa Tysiąclecia wiele się w Polsce zmieniło – zauważyła pos. Sołtyk – to mimo szybkich przemian nauka kard. Wyszyńskiego zachowała swoją uniwersalną wymowę i ponadczasową mądrość humanisty podążającego drogami prawdy o człowieku i o świecie”.

Uzasadniając projekt uchwały, pos. Sołtyk podkreśliła, iż Prymas Wyszyński był jednym z niewielu zmagających się z trudną rzeczywistością komunistyczną, którzy jej nie ulegli. Wraz z polskimi biskupami był inicjatorem bezprecedensowego aktu pojednania Polaków z Niemcami. „Wtedy w 1965 roku biskupi polscy i niemieccy kładli prawdziwe podwaliny pod ideę nowej Europy opartej na suwerenności, współpracy i przyjaźni narodów” – argumentowała.

Pos. Sołtyk w wystąpieniu przypomniała także wypowiedzi Jana Pawła II o kard. Wyszyńskim, który nazwał Prymasa Tysiąclecia nieustraszonym rzecznikiem człowieka, jego nienaruszalnych praw w życiu osobistym, rodzinnym, społecznym i narodowym, a także „przykładem żywej miłości Ojczyzny, który musi być policzony jako jeden z największych mężów w jej dziejach”. Po tych słowach na sali sejmowej rozległa się burza oklasków. Grażyna Sołtyk kontynuowała wystąpienie, przypominając wypowiedź samego kard. Wyszyńskiego, który sam kiedyś wyznał, iż kochał Polskę bardziej niż własne serce. „Swoim ofiarnym i aktywnym życiem dla Ojczyzny współtworzył polski etos obywateli” – podkreśliła poseł sprawozdawca.

Gdy skończyła, posłowie przez aklamację wyrazili aprobatę i bez głosowania – tak, jak przypuszczał wcześniej marszałek Sejmu Maciej Płażyński – przyjęli uchwałę w sprawie uczczenia 100. rocznicy urodzin kard. Stefana Wyszyńskiego.

– To bardzo dobra decyzja Sejmu – skomentował dla KAI poseł Jan Maria Jackowski, przewodniczący sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu. Dzięki niej w roku 2001 odbędzie się bardzo wiele uroczystości i spotkań, które będą popularyzowały i przypominały w Polsce postać kard. Wyszyńskiego. Poseł AWS uważa, że w dzisiejszych czasach, w których wiele mówi się o pragmatyzmie i skuteczności i kiedy króluje moda na konsumpcjonizm, przypomnienie tak wybitnej postaci, która często szła pod prąd i nie układała stosunków z możnymi tego świata, tak jak by oni tego chcieli, jest wskazaniem wzoru postępowania nie tylko dla ludzi sprawujących funkcje publiczne.

Uchwała w sprawie uczczenia 100. rocznicy urodzin Stefana kard. Wyszyńskiego była inicjatywą poselską, lecz jej inspiracją było żywe zainteresowanie szerokich kręgów społecznych osobą i dziełem zmarłego przed 20 laty Prymasa. W dniu przyjęcia uchwały na sejmowej galerii dla gości pojawili się m.in.: ksiądz prałat Zdzisław Peszkowski, przedstawiciele Instytutu Prymasowskiego zajmującego się dokumentacją spuścizny kard. Wyszyńskiego, Kręgu Przyjaciół Prymasa Tysiąclecia oraz założonego przez kardynała instytutu świeckiego Pomocnic Maryi Jasnogórskiej Matki Kościoła.

Obrazek

Stefan Wyszyński urodził się w dniu 3 sierpnia 1901 r. w miejscowości Zuzela nad Bugiem, na pograniczu Podlasia i Mazowsza. Polska rozdarta była wówczas między trzech zaborców. Zuzela pozostawała pod panowaniem rosyjskim. Stefan zatem od dziecka poznał smak niewoli i ukochał Polskę. Nad jego dzieciństwem zaciążyło dramatyczne wydarzenie śmierci matki. Umarła, kiedy miał zaledwie 9 lat. Przez całe życie tęsknił za nią. Ta tęsknota skierowała jego serce ku Matce Niebieskiej - ku tej, "która nie umiera", na Nią będzie też często wskazywał w swojej późniejszej pracy duszpasterskiej. Po ukończeniu gimnazjum w Warszawie i Łomży wstąpił do Seminarium Duchownego we Włocławku, gdzie 3 sierpnia 1924 roku został wyświęcony na kapłana. Z powodu choroby święcony był sam, wkrótce po wyjściu ze szpitala. Z mszą świętą prymicyjną pojechał na Jasną Górę. Po czterech latach studiów na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim na Wydziale Prawa Kanonicznego i Nauk Społecznych uzyskał stopień doktora na podstawie prac: "Prawa Kościoła do szkoły". Po studiach udał się w podróż naukową po krajach Europy Zachodniej.(...). Po powrocie do kraju został profesorem nauk społecznych w Wyższym Seminarium Duchownym we Włocławku, jednocześnie prowadził intensywną działalność społeczną wśród robotników Włocławka (...).

Podczas wojny jako znany profesor-społecznik był imiennie poszukiwany przez Niemców. Błogosławiony biskup Kozal kazał księdzu Wyszyńskiemu opuścić Włocławek. Ukrywał się między innymi we Wrociszewie i w Laskach pod Warszawą. W okresie Powstania Warszawskiego ksiądz Wyszyński pełnił obowiązki kapelana grupy "Kampinos" AK działającej w Laskach i okolicy oraz szpitala powstańczego w Laskach. Oprócz obowiązków duszpasterskich zbierał rannych, towarzyszył przy operacjach, podtrzymywał na duchu dotkniętych skutkami wojny. Z płonącej Warszawy pewnego dnia wiatr przyniósł mu nadpalona karteczkę ze słowami "Będziesz miłował". Zaraz po zakończeniu działań wojennych ks. Wyszyński wrócił do Włocławka i zaczął organizować Seminarium Duchowne zniszczone w czasie wojny. W 1945 r. został rektorem Seminarium. Podjął też obowiązki redaktora tygodnika diecezjalnego "Ład Boży"; czynił starania o wznowienie czasopisma "Ateneum Kapłańskie"

W 1946 r. Ojciec Święty Pius XII mianował księdza profesora Wyszyńskiego biskupem, ordynariuszem diecezji lubelskiej. Sakry biskupiej udzielił nominatowi na Jasnej Górze Prymas Polski August kardynał Hlond dnia 12 maja 1946 roku (...).Po jego śmierci 22 października 1948 ks. Biskup Wyszyński został wybrany Arcybiskupem Gniezna i Warszawy i Prymasem Polski. W swoim liście duszpasterskim pisał wtedy: "Nie jestem ci ja ani politykiem, ani dyplomatą , nie jestem działaczem, ani reformatorem. Natomiast jestem ojcem waszym duchownym, pasterzem i biskupem dusz waszych, jestem apostołem Jezusa Chrystusa...".

Przyszły dla Kościoła czasy bardzo trudne. Zaczęło się nasilać jawne prześladowanie. W tej sytuacji, aby chronić Kościół i Naród od napięć i rozlewu krwi Prymas Wyszyński podjął decyzję zawarcia "Porozumienia" podpisanego przez przedstawicieli Episkopatu i Władz Państwowych (14 II 1950).Wobec braku Konstytucji była to jedyna deklaracja prawna określająca sytuację Kościoła w Polsce.
12 stycznia 1953 ks. Wyszyński został Kardynałem, nie mógł jednak pojechać do Rzymu po kapelusz kardynalski, ponieważ nie otrzymał paszportu. Osiem miesięcy później (25 IX 1953) Stefan kardynał Wyszyński został aresztowany i wywieziony z Warszawy. Przebywał kolejno w Rywałdzie Królewskim koło Grudziądza, w Stoczku Warmińskim, w Prudniku koło Opola, w Komańczy w Bieszczadach. Dopiero w ostatnim miejscu internowania zostały złagodzone rygory - właśnie tam też został napisany tekst odnowionych Ślubów Narodu (wygłoszone na Jasnej Górze 26 sierpnia 1956 roku jako Jasnogórskie Śluby Narodu). Dnia 26 października 1956 r. Kardynał Wyszyński został uwolniony.
Wrócił do Warszawy wśród wielkiej radości i nadziei Kościoła w Polsce. W latach 1957-65 prowadził Wielką Nowennę przed Jubileuszem Tysiąclecia Chrztu Polski - niezwykłe, narodowe rekolekcje, które były jednocześnie aktem zawierzenia Polski Maryi. Na główne uroczystości milenijne (3 V 1966) pragnął przyjechać Ojciec Święty Paweł VI, jednak władze polskie pod wpływem decyzji z Moskwy odmówiły papieżowi prawa przyjazdu. Uroczystości milenijne, symbol wielkiego duchowego zwycięstwa Kościoła, przełamały w społeczeństwie polskim "barierę strachu". Ludzie poczuli się wewnętrznie wolni, zjednoczeni, odnaleźli swoją tożsamość. W latach sześćdziesiątych Prymas Polski czynnie uczestniczył w pracach Soboru Watykańskiego II, na jego prośbę również Ojciec Święty ogłosił (21 XI 1964) Maryję Matką Kościoła.(...) W okresie rodzącej się "Solidarności" Prymas Tysiąclecia pozostawał ośrodkiem równowagi i spokoju społecznego. Zatroskany o pokój w Ojczyźnie i dobro ludzi ustawicznie wzywał do odpowiedzialności.

Odszedł do Boga 28 maja 1981 r. w uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego. Na pogrzeb Stefana kardynała Wyszyńskiego w Warszawie 31 maja przybyło tysiące ludzi. Przyszli wierzący i niewierzący. Był to prawdziwie królewski pogrzeb, wyrażający szacunek i cześć dla Prymasa Tysiąclecia, którego nazywano ojcem Narodu. W 1986 roku rozpoczął się proces kanonizacyjny Sługi Bożego Stefana Kardynała Wyszyńskiego.

W 1999 roku został nakręcony Film "Prymas - Trzy lata z Tysiąca", poświęcony postaci Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Informacje na temat filmu znajdują się na oficjalnej stronie (http://www.prymas.bestfilm.pl) oraz w recenzjach Radia Maryja (http://www.radiomaryja.pl/pokoj/kino/prymas.htm).


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Stefan Wyszyński Prymas Tysiąclecia
PostNapisane: 04 sie 2011, 10:13 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://blogmedia24.pl/node/50751

110 rocznica urodzin (3 sierpnia 1901) Prymasa Tysiąclecia Stefana Wyszyńskiego.

Kopia artykułu:

O Polsce w rocznicę urodzin Prymasa Tysiąclecia (polonicus )
Maryla, śr., 03/08/2011 - 22:47

Dziś 110 rocznica urodzenia i 87 rocznica święceń kapłańskich kardynała Stefana Wyszyńskiego. Po obchodzonym pod koniec maja 30-leciu od jego śmierci, to kolejna rocznica stanowiąca okazję do przypomnienia postaci Prymasa Tysiąclecia. Z perspektywy ponad wieku widać lepiej drogę jaką przeszedł nasz naród od rozbicia politycznego i niewoli czasów zaborów poprzez dwie bezprecedensowo wyniszczające wojny, półwiecze krasnoarmiejskiej okupacji i dwa dwudziestolecia politycznej niepodległości. Historia XX wieku wystawiała Polaków na próbę, hartując męstwo, wierność własnej tożsamości i ducha walki o wolność. I póki dysponowali duchowym przewodnictwem, pomimo czasem ekstremalnych warunków zewnętrznych, wewenętrzną walkę o wolność wygrywali. Duchowe ojcowstwo Prymasa Wyszyńskiego w czasach bolszewickiej okupacji narodu, dalece bardziej budowało w Polakach wolność niż polityczna konspiracja zbuntowanych frakcji komunistycznych wobec frakcji rządzącej. Wiara Prymasa i wypływający z niej program Wielkiej Nowenny przed Milenium Chrztu Polski, poprzez swe rzeczywiste oddziaływanie w skali całego narodu, o wiele więcej stały się ziarnem odnowy morale narodu niż wszelkie inicjatywy polityczne. Walka Wyszyńskiego o odbudowę duchową i moralną Polski była też ostatnim w historii systematycznym i konsekwentnym, a przede wszystkim gruntownym programem pracy nad sobą, jaki został postawiony przed Polakami. A to od wewnętrznej zmiany uzależniona jest zmiana zewnętrzna. Próba pójscia na skróty, działania z pominięciem odnowy moralnej, na przykładzie ostatniego ćwierćwiecza budowania tzw. wolności i dobrobytu, dobitnie pokazuje, że brak walki o wartości, o fundamenty porządku społecznego rodzi fasadę wolności. Wołaniem Jana Pawła II z lat 90-tych coraz więcej Polaków przejmowało się tak jak Herodiada wołaniem Jana Chrzciciela, a posłani przezeń do wiernych biskupi nazbyt często gubili się pomiędzy samozadowoleniem z powodu zniesienia uciążliwości z czasów PRL, a pokusą stawania się gwiazdami salonu... sukcesywnie rozbrajając się z narzędzi walki o dusze, tożsamość i wolność wewnętrzą narodu.
Polska z czasów narodzin przyszłego Prymasa, pomimo braku państwowości i rozbicia pomiędzy trzech zaborców w swej kulturowej i duchowej tożsamości pozostawała wolna. Sługami tej wolności byli również ludzie na różnych frontach zaangażowani w walkę o wartości, pozwolę sobie wymienić noblistę Sienkiewicza na froncie kultury, Adama Chmielowskiego na froncie społecznym czy niezłomnych pasterzy kościoła (Feliński, Ledóchowski, Bilczewski) na froncie duchowości. Czas wojen światowych i II RP przyniósł Polsce kolejne pokolenie rycerzy wewnętrznej wolności. Wymieńmy choćby przywódców walki o Polskę niepodległą od zagrożenia niemieckiego jak i bolszewickiego, biskupów z ks. Sapiehą i abpem ormiańskim J. Teodorowiczem, wreszcie pokolenie, które zbudowało państwo podziemne, a za Polskę oddawało życie w sierpniowych dniach 1944 r. i przez lata stalinowskiego terroru jak Łukasz Ciepliński, dający świadectwo, że wolność Polski ma źródło w duchowej wolności. Mimo, że zginął skazany na zapomnienie, podobnie jak wielu towarzyszy walki począwszy od tych z Katynia, pozostawił wołanie o Polskę opartą na prawdzie, o Polskę zbudowaną na trwałym fundamencie zgodnym z jej tożsamością. To właśnie duchowe dziedzictwo, te wartości stały się przedmiotem pracy, dążeń i nauczania Prymasa Wyszyńskiego, a następnie Papieża Polaka i ks. Jerzego Popiełuszki. Czyż bez ich walki Polska uwolniłaby się od sowieckiej dominacji? Czyż bez ich walki naród pozostałby wewnętrznie wierny swej tożsamości ludzi wolnych? Wzorem współczesnych elit społeczno-politycznych, a nawet hierarchii, mógłby Wyszyński, Wojtyła czy Popiełuszko pozostać adwokatem status quo, mówić miłe okrągłe zdania, nikomu się nie narażając i nikomu nie stawiając wymagań. Tylko o ile gorzej byśmy funkcjonowali jako naród? Nie potrafię powiedzieć gdzie byśmy byli dziś bez Ojca i Proroka. Ale obawiam się, że lata kiedy jego i jego następców w tej duchowej walce zabrakło, dostatecznie pokazują kierunek i skalę spustoszenia.
A może jedynym pomnikiem jakiego domaga się pamięć Prymasa Tysiąclecia jest podjęcie na nowo walki o duchową wolność Polski, o jej tożsamość i fundamenty porządku społecznego, na wzór narodowego programu Wielkiej Nowenny?

http://polski.salon24.pl/330228,o-polsc ... ysiaclecia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Stefan Wyszyński Prymas Tysiąclecia
PostNapisane: 26 sty 2012, 08:41 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30916
O beatyfikację Prymasa

Nauczanie ks. kard. Stefana Wyszyńskiego to bogactwo, z którego powinniśmy cały czas czerpać, powinniśmy do niego wracać, zgłębiać je i nim żyć. Jest ono trwałe i aktualne. W nocy z 27. na 28. każdego miesiąca na Jasnej Górze w narodowym sanktuarium organizowane jest czuwanie w intencji wyniesienia do chwały ołtarzy Prymasa Tysiąclecia. Tradycyjnie również 28. dnia każdego miesiąca czciciele Sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego gromadzą się na Eucharystii (godz. 19.00) w bazylice archikatedralnej w Warszawie. W najbliższą sobotę również zostanie tam odprawiona Msza św. o beatyfikację Prymasa Tysiąclecia. Następnie zgromadzeni będą się modlić przy jego sarkofagu. Podczas modlitwy o wyniesienie do chwały ołtarzy Sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego polecane są Bogu sprawy Kościoła oraz Ojczyzny.

MB

http://www.naszdziennik.pl/index.php?ty ... 26&id=main


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Stefan Wyszyński Prymas Tysiąclecia
PostNapisane: 28 maja 2012, 07:05 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30916
Temu, który odważył się nie bać

Obchodzimy kolejną rocznicę śmierci Wielkiego Prymasa Polski Kardynała Stefana Wyszyńskiego, człowieka, którego na trudne czasy dała Opatrzność polskiemu Kościołowi i Narodowi. Możemy do niego odnieść słowa, które "Przewodnik Katolicki" przed prawie stu laty odniósł do ks. kard. Stanisława Hozjusza, wielce zasłużonego dla całego Kościoła i dla Polski: "(...) dla wyjątkowych, przełomowych epok Bóg zsyła i wyjątkowych, przełomowych ludzi, którzy podobni latarniom morskim dookoła oświetlają ciemności, tak iż zagrożeni falami rozhukanymi żeglarze szczęśliwie przybyć mogą do portu". Dziś z perspektywy czasu jaśniej widzimy i lepiej możemy docenić rolę, jaką Prymas Wyszyński odegrał dla Kościoła i Narodu Polskiego w trudnych czasach komunizmu. Rocznica ta jest nie tylko okazją do wspomnień, ale także do poszukiwań światła i inspiracji dla naszych działań w czasach dzisiejszych, które również można nazwać czasami próby dla Kościoła, dla Narodu i dla państwa.


Siła odwagi

Poszukując jakiegoś punktu odniesienia, na którym można by oprzeć całą działalność Prymasa Wyszyńskiego, zarówno dla dobra Kościoła, Narodu, jak i poszczególnych ludzi, wskazałbym (obok zawierzenia Bogu i Maryi) jeden: odważył się nie bać. Systemy totalitarne budowane są na terrorze i opierają się na strachu. Kiedy ktoś, a za nim inni, przestaje się bać, wtedy rozpoczyna się upadek systemów totalitarnych, i tak stało się z polskim (a także sowieckim) komunizmem. Pod datą 25 września1953 r. (piątek), a więc datą aresztowania Prymasa Wyszyńskiego, kiedy przedstawiciele służb bezpieczeństwa po północy wdarli się do kurii biskupiej, ksiądz Prymas z całą mocą - jak czytamy w "Zapiskach więziennych" - oświadczył aresztującemu go oficerowi: "(...) protestuję (...) przeciwko gwałtowi, przeciwko sposobom postępowania z obywatelem, którego państwo mogło dosięgnąć w inny sposób, zgodny z Konstytucją. Protestuję przeciwko uniemożliwieniu mi sprawowania rządów nad diecezjami gnieźnieńską i warszawską. Protestuję przeciwko pogwałceniu jurysdykcji Stolicy Świętej, którą wykonywałem na mocy uprawnień specjalnych. (...) Protestuję przeciwko zakazowi spoglądania przez okno" (s. 14). Ta postawa odwagi, która znosi strach, opisana na pierwszych stronach "Zapisków", będzie towarzyszyć cały czas Prymasowi i okaże się jego wielką siłą, a zarazem zagrożeniem dla komunistycznego systemu. Odwaga, świadomość własnych praw obywatelskich, domaganie się prawa do prowadzenia misji duszpasterskiej, niepozwolenie na zastraszenie siebie, na zamknięcie ust - to cechy bardzo potrzebne dzisiejszemu polskiemu Kościołowi: zarówno duchownym, jak i świeckim.
Dziś, kiedy kierujemy nasz wzrok w stronę państw komunistycznych, takich jak Chiny, Kuba, Korea Północna czy Wietnam, w których dokonuje się przymusowej ateizacji - widzimy, że tym, co utrzymuje w tych państwach komunizm, jest właśnie strach napędzany państwowym terrorem. W ostatnich tygodniach pojawiły się nowe informacje na temat życia chrześcijan w tych państwach, a mianowicie, że grupy katolików podejmują próby przełamywania strachu przed komunistycznym reżimem, szczególnie w Wietnamie, a także w Chinach. Katolicy tych państw domagają się prawa do wolności wyznawania wiary, gromadzenia się w świątyniach i życia religijnego, co budzi oczywiste niezadowolenie reżimu i prowadzi do zaostrzenia państwowych restrykcji.

Prymas Wyszyński wiedział, że swoją nieustraszoną postawą wobec przedstawicieli komunistycznych władz państwowych, tajnych służb czy milicji daje przykład odzyskiwania sił ducha dla duchowieństwa i ludzi świeckich, zgodnie z ewangelicznym przesłaniem, by nie lękać się tych, którzy ciało zabijają, ale duszy zabić nie mogą. Warto tu przypomnieć, że kiedy władze komunistyczne próbowały podporządkować sobie Kościół, ks. kard. Wyszyński pisał w Liście Episkopatu Polski do Rządu (8 maja 1953 r.): "Rzeczy Bożych na ołtarzu cesarza składać nam nie wolno. Non possumus". Uczył, jak żyć, mimo biedy i ideologicznego zniewolenia, z podniesioną głową, z godnością, z wewnętrzną wolnością. Strach współczesnego Polaka ma nieco inny charakter, ale dalej pozostaje elementem władzy rządzenia. Strach ten uzewnętrznia się na różne sposoby. Strach przed suwerennością myśli i własnym zdaniem przejawia się w poprawności politycznej; strach przed prawdą przejawia się w ucieczce w relatywizm; strach przed otwartym wyznawaniem wiary przechodzi w udawaną religię; strach przed przestrzeganiem zasad moralnych ujawnia się w tolerancji zła; strach przed zachowaniem patriotyzmu i tradycji narodowych przejawia się w nihilizmie.
Prymas Wyszyński wiedział, że Polak, który boi się tylko Boga, który wie, że należy bardziej słuchać Boga niż ludzi, okaże się obywatelem bardzo niebezpiecznym dla komunistycznego totalitaryzmu. I dziś warto o tym pamiętać, że człowiek głęboko wierzący, prawdziwy katolik, wyzwolony od strachu wobec władzy, jest i będzie niebezpieczny dla każdego totalitaryzmu.

Budzić świadomość podmiotowości

Jednym z głównych celów komunizmu było dążenie do ubezwłasnowolnienia podstawowych podmiotów społecznych: rodziny, organizacji kościelnych, a także samych obywateli, i poddanie ich totalnej kontroli ze strony państwa. Prymas Wyszyński jako znawca katolickiej nauki społecznej, prawnik, teolog i filozof wiedział, że podstawą suwerenności Kościoła i Narodu jest suwerenny w swoim istnieniu i działaniu człowiek. Suwerenność zaś to nic innego jak wolność samostanowienia o sobie, o własnej rodzinie, własnym życiu i działaniu, a także o państwie. W tym też przejawia się autentyczna podmiotowość zarówno człowieka, jak i całych społeczeństw. Świadomość chronienia tego w polskim społeczeństwie, przypominania o tym, walki o to, od początku towarzyszyła Prymasowi Wyszyńskiemu. Wystarczy przywołać temat rozprawy doktorskiej, który brzmiał: "Prawa rodziny, Kościoła i państwa do szkoły". Świadomość praw rodziny, świadomość praw katolików, praw Kościoła katolickiego, świadomość praw ludzkich - to było fundamentem budowania autentycznej podmiotowości polskiej rodziny, polskiego Kościoła i Polaka. Nic więc dziwnego, że Prymas Wyszyński do budzenia świadomości własnej podmiotowości Polaka, polskiej rodziny, polskiego Kościoła, polskiego katolika przywiązywał wielką wagę. W tym widział ochronę najcenniejszych wartości rodzinnych, religijnych, patriotycznych i ludzkich, dzięki którym Polska i Polacy mogli zachować w czasach komunistycznego zniewolenia własną wolność i suwerenność. Obronić własne Westerplatte.

Po czasach tzw. transformacji ustrojowej rozpoczętej w 1989 r. wydawało się, że polskie społeczeństwo odzyskało na nowo swoją podmiotowość, że może samostanowić o sobie, o swojej religii, kulturze, polityce, wychowaniu, że jesteśmy społeczeństwem obywatelskim. Włączenie w struktury Unii Europejskiej miało tę suwerenność i podmiotowość jeszcze bardziej umocnić, zaś wybrany demokratycznie rząd miał zrobić wszystko, by tego strzec. Tymczasem analizując suwerenność gospodarczą, a także polityczną Polski, obserwując ostatnie społeczne protesty różnych grup zawodowych, w tym także ludzi wierzących domagających się swoich niezbywalnych praw w związku z blokowaniem dostępu do multipleksu dla katolickiej Telewizji Trwam, uświadamiamy sobie, że znowu stajemy przed problemem ubezwłasnowolnienia społeczeństwa przez rządzące partie, ubezwłasnowolnienia katolików, ubezwłasnowolnienia Kościoła katolickiego. W Polsce, w której wyznanie katolickie deklaruje 94 proc. społeczeństwa, chce się to społeczeństwo pozbawić podmiotowości i ubezwłasnowolnić. Okazuje się, że dziś musimy na nowo walczyć o prawa rodziny, o prawa katolików do własnych środków przekazu, o prawa do nauczania historii, o prawa ludzi pracy do godnej pracy i płacy, walczyć o prawo stanowienia o sobie, o swą podmiotowość. I tu znowu staje przed nami postać Wielkiego Prymasa Polski, który jak morska latarnia rzuca światło, w którym kierunku iść, przed czym się bronić, czego unikać, o co walczyć i w walce tej nie ustawać.

Odnaleźć siłę w Bogu

Komunizm walczył może nie tyle z Bogiem, ile z ludźmi wierzącymi w Boga. Stąd państwo komunistyczne podejmowało wszelkie działania, aby wykorzenić Boga z serc ludzkich. Poczynając od przedszkoli, poprzez szkoły podstawowe, zawodowe, licea, technika, szkoły wyższe ideolodzy komunistyczni środkami administracyjnymi przeprowadzali przymusową ateizację. Wyrzucenie religii ze szkół, zdejmowanie krzyży ze ścian szpitali, instytucji państwowych, szkół i urzędów było nagłaśniane jako proces oddzielania Kościoła od państwa i budowania państwa neutralnego, czyli ateistycznego.
Prymas Wyszyński widział w tym niebezpieczeństwo nie tylko dla społeczności ludzi wierzących, lecz dla wszystkich obywateli Polski, co później w dobitnych słowach wyraził Jan Paweł II, przestrzegając przed straszliwymi skutkami rugowania Boga z życia ludzi i społeczeństw ludzkich, a czego świadkami byliśmy w niedalekiej historii. "Skoro człowiek sam, bez Boga, może stanowić o tym, co jest dobre, a co złe - przypominał Papież Polak - może też zdecydować, że pewna grupa ludzi powinna być unicestwiona. Takie decyzje na przykład były podejmowane w Trzeciej Rzeszy przez osoby, które po dojściu do władzy na drodze demokratycznej uciekały się do nich, aby realizować przewrotny program ideologii narodowego socjalizmu, inspirującej się przesłankami rasowymi. Podobne decyzje podejmowała też partia komunistyczna w Związku Radzieckim i w krajach poddanych ideologii marksistowskiej (...). Chodziło tu zazwyczaj o eliminację w wymiarze fizycznym, ale czasem także moralnym: mniej lub bardziej drastycznie osoba była pozbawiana przysługujących jej praw (...). Po upadku ustrojów zbudowanych na "ideologiach zła" wspominane formy eksterminacji w tych krajach wprawdzie ustały, utrzymuje się jednak nadal legalna eksterminacja poczętych istnień ludzkich przed ich narodzeniem. Również i to jest eksterminacja zadecydowana przez demokratycznie wybrane parlamenty i postulowana w imię cywilizacyjnego postępu społeczeństw i całej ludzkości. Myślę na przykład o silnych naciskach Parlamentu Europejskiego, aby związki homoseksualne zostały uznane za inną postać rodziny, której przysługiwałoby również prawo adopcji. Można, a nawet trzeba się zapytać, czy tu nie działa również jakaś inna jeszcze "ideologia zła", w pewnym sensie głębsza i ukryta, usiłująca wykorzystać nawet prawa człowieka przeciwko człowiekowi oraz przeciwko rodzinie" ("Pamięć i tożsamość", s. 19-20). Prymas Wyszyński w odpowiedzi na te zagrożenia formułuje program nowenny dla uczczenia tysiąclecia chrztu Polski oraz przygotowuje tekst odnowienia ślubów jasnogórskich, by w ten sposób umacniać wiarę w swoich braciach. Z drugiej strony domaga się praw dla ludzi wierzących, którzy są obywatelami państwa, które ma być miejscem, gdzie ludzie wierzący powinni także mieć możliwość realizować się jako jego obywatele. Państwo jest przecież dla obywatela, a nie odwrotnie. Ponadto państwo jest dla takiego obywatela, jakim jest Polak w rzeczywistości, a nie jakiegoś wypreparowanego, a w Polsce 94 proc. obywateli to ludzie wierzący, i w dodatku katolicy.

Dziś polski Kościół i polscy katolicy stają przed podobnymi problemami, z jakimi w latach pięćdziesiątych mierzył się ks. kard. Stefan Wyszyński. Powracają próby rugowania religii ze szkół, walki z krzyżami wiszącymi w szkołach, szpitalach i instytucjach państwowych, ośmieszania księży, podważania autorytetu Kościoła, ograniczania praw ludzi wierzących. Nierzadko robią to ci sami ludzie, którzy w czasach prześladowań komunistycznych szukali schronienia w kościołach, na plebaniach i w salkach katechetycznych. Wielu z nich zapomina dziś, że zwycięstwo "Solidarności", podobnie jak te wcześniejsze pod Grunwaldem i Wiedniem, pod Chocimiem i Warszawą, dał nam Bóg. Widząc to wszystko, przychodzą na myśl słowa modlitwy Prymasa Wyszyńskiego, której tekst znajdujemy w "Zapiskach więziennych" pod datą 10 października 1956 r., w dniu dziękczynienia za zwycięstwo chocimskie. "Wielbię Twoją zwycięską rękę, Ojcze!

Dziękuję Ci za tę siłę wiary, która oparła się sile. Dziękuję za ten szczytny idealizm, który poniósł rody całe na pola bitew i ofiarował wszystkich niemal synów niejednej rodziny. Dziękuję za tę potęgę, którą wlałeś w skrzydła husarii. Słyszę jej śpiew i czuję pęd zwycięski. Niech to wszystko śpiewa Tobie, Ojcze Narodów. - A gdy dziękuję za przeszłość, proszę - wspomnij na bój, który dziś toczymy, by Polska nie była zalana przez obcą przewrotność, przez materialistyczną brutalność, przez półinteligencką pychę i wyniosłość. To straszna siła, która zwycięża, ogłupiając trwogą nawet mężnych i dobrych. Upomnij się o Naród Twój, którego jesteś Ojcem i Panem. Daj odpocząć odrobinę ludziom znużonym przez nieustanny ucisk i walkę" (s. 252).

Jakże aktualna jest ta modlitwa i jakże nam dziś potrzebna.

Ks. prof. Andrzej Maryniarczyk SDB,
kierownik Katedry Metafizyki KUL

http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=my07.txt


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Stefan Wyszyński Prymas Tysiąclecia
PostNapisane: 19 cze 2012, 07:02 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30916
Internowanie w Komańczy

Klasztor Zgromadzenia Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu (Congregatio Sanctae Familiae de Nazareth - CSFN) w Komańczy w powiecie sanockim był ostatnim miejscem internowania ks. Prymasa Stefana Wyszyńskiego. Przeniesienie Prymasa z Prudnika Śląskiego do klasztoru w Komańczy było efektem starań Episkopatu Polski.

O tym przeniesieniu Prymas dowiedział się wieczorem 28 X 1955 roku. Wyjazd z Prudnika nastąpił nazajutrz, 29 października - w przeddzień uroczystości Chrystusa Króla - o godz. 6.00 rano. Droga wiodła przez Katowice, Kraków, Tarnów, Jasło, Krosno i Sanok. O godz. 15.30 samochód wiozący Prymasa dotarł do położonej ok. 40 km na południe od Sanoka wsi Komańcza. Operacja przewiezienia kard. Wyszyńskiego do klasztoru w Komańczy była pilnie strzeżoną tajemnicą aparatu bezpieczeństwa. Siostry Nazaretanki zostały o tym poinformowane zaledwie kilka godzin wcześniej.

Na początku lat pięćdziesiątych władze komunistyczne planowały usunąć z klasztoru zakonnice i przejąć dom zakonny na sanatorium dla partyjnych dygnitarzy. Klasztor utrzymał się głównie dzięki temu, że mieszkał w nim miejscowy proboszcz ks. Stanisław Porębski, zaś kaplica domowa Sióstr Nazaretanek pełniła od września 1944 r., gdy spłonął drewniany kościół parafialny pw. św. Józefa, funkcję świątyni parafialnej.
W 1955 r. w klasztorze mieszkały 23 siostry (przełożoną domu była matka Fidelisa Targońska). Oprócz zakonnic i ks. Porębskiego przebywały w nim osoby, które przyjechały na wypoczynek. Jak czytamy w jednym z ubeckich raportów, byli to "księża lub inne osoby w starszym wieku (niewiasty i mężczyźni wałęsający się po lesie lub wokół wilii - domu zakonnego). (...) Z wyglądu tych osób zorientować się można, że wywodzą się [one] z wrogiego nam środowiska, tzn. zawodów wolnych jak doktorzy, inżynierowie itp.". Ponadto w domu zakonnym mieszkało kilka osób pracujących w miejscowym nadleśnictwie.

Zmiana miejsca i formy izolacji Prymasa - przede wszystkim brak ochrony żołnierzy Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego i funkcjonariuszy bezpieki (przynajmniej oficjalnie) w klasztorze oraz możliwość spacerów i kontaktów z osobami z zewnątrz - nie oznaczały bynajmniej rezygnacji z jego inwigilacji przez funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa. Wkrótce po przyjeździe kardynała do klasztoru Sióstr Nazaretanek rozszerzono strefę nadgraniczną na obszar Komańczy (od 23 XI 1955 r.), wzmacniając w okolicy placówki Wojsk Ochrony Pogranicza. W położonej obok klasztoru willi "Wiera" stacjonowali żołnierze WOP. Na drodze prowadzącej do klasztoru postawiono szlaban i budkę strażniczą. Aby się dostać do Komańczy potrzebne było pozwolenie na pobyt w strefie nadgranicznej. Osoby bez stosownej przepustki były zatrzymywane w strażnicy WOP do czasu odjazdu najbliższego pociągu. Parafia Komańcza należała do dekanatu sanockiego. Ksiądz prałat Antoni Porębski, dziekan sanocki, został upoważniony przez ks. bp. Franciszka Bardę, ordynariusza diecezji przemyskiej, do opieki nad Prymasem. Zabezpieczaniem "obiektu" krypt. "Wrona" - bo tak w oficjalnej terminologii ubeckiej nazwano klasztor Sióstr Nazaretanek w okresie internowania w nim Prymasa - zajmowała się specjalna Grupa Operacyjna Departamentu VI Komitetu ds. Bezpieczeństwa Publicznego, działająca przy Powiatowym Urzędzie ds. BP w Sanoku. Grupą tą kierował kpt. mjr Józef Karkoszka. Rola struktur sanockiej bezpieki, której szefem był wówczas kpt. Tadeusz Paulukiewicz, ograniczała się w zasadzie tylko do zadań pomocniczych i współdziałania z Grupą Operacyjną (np. udostępniania własnej agentury i materiałów operacyjnych). Podobnie rzecz się miała z antykościelnym Wydziałem VI Wojewódzkiego Urzędu ds. BP w Rzeszowie. Jesienią 1955 r. agentura bezpieki na terenie gromady Komańcza (dwóch informatorów) oraz ta wykorzystywana do rozpracowywania Kościoła w powiecie sanockim (czterech informatorów) były stosunkowo słabe. Jak pisano w jednym z ubeckich dokumentów, "agentura ta nie tkwiła w żadnych rozpracowaniach i spełniała rolę sieci ogólno-informacyjnej", a zatem nie nadawała się do inwigilacji kard. Wyszyńskiego.

Grupa Operacyjna Departamentu VI musiała więc zbudować własną siatkę agenturalną, dokonując nowych werbunków wśród osób mających lepsze "dotarcie" do internowanego Prymasa. Pół roku później - w końcu kwietnia 1956 r. - Grupa Operacyjna posiadała już 13 informatorów - trzech na "obiekcie "Wrona"", trzech na linii kolejowej Zagórz - Komańcza, pięciu w Komańczy i okolicznych wioskach oraz dwóch w Sanoku. Wykorzystywała również 10 kontaktów poufnych (6 w Zagórzu oraz po jednym w Komańczy, Szczawnem, Rzepedzi i Łupkowie). Najcenniejszym informatorem Grupy Operacyjnej była bez wątpienia s. Bogumiła - Janina Aleksandrowicz, używająca pseudonimu "B". Była ona dyplomowaną pielęgniarką. Do jej obowiązków należała opieka medyczna nad Prymasem, do którego miała stały dostęp. Od wiosny 1956 r. towarzyszyła mu również w spacerach. Mogła w miarę regularnie opuszczać teren klasztoru, gdyż odwiedzała w Komańczy oraz okolicznych miejscowościach pacjentów, którym robiła zastrzyki. W czerwcu 1956 r. s. Bogumiła decyzją matki przełożonej została odsunięta od opieki medycznej nad Prymasem i zastąpiona przez s. Bernadettę. Od listopada 1955 r. ppor. Genowefa Bońska z Grupy Operacyjnej spotykała się z "B" w umówionym miejscu i o określonej godzinie, gdy ta szła z wizytą do pacjentów. Do spotkań dochodziło również w Sanoku, gdy "B" przyjeżdżała do dentysty leczyć zęby. Podporucznik Bońska otrzymywała od siostry Bogumiły pisemne doniesienia, na podstawie których sporządzała notatki służbowe. Początkowo "B" miała opory przed składaniem Bońskiej doniesień pisemnych. Na jednym ze spotkań powiedziała jej wprost: "To, co pani napisze, ja zawsze mogę się wyprzeć, a to, co ja napiszę, to jest dokument". Ostatecznie ustalono, że Bońska po przepisaniu doniesień będzie je zwracać "B" na kolejnym spotkaniu, aby ta mogła je zniszczyć. Od końca lutego 1956 r. kontakt z informatorką był utrudniony, gdyż matka przełożona - być może podejrzewając ją - ograniczyła jej możliwości opuszczania klasztoru. Do kolejnego spotkania z ppor. Bońską doszło dopiero na początku maja. "B" żaliła się Bońskiej, że matka przełożona nie zezwoliła jej pracować w ośrodku zdrowia i wyjeżdżać z Komańczy. Stwierdziła także, że nie będzie już mogła dłużej spotykać się z Bońską, gdyż jest kontrolowana i śledzona przez przełożoną. Wobec obaw informatorki ppor. Bońska zaproponowała jej, że od tej pory będzie ona przekazywała doniesienia mieszkającej w klasztorze Hannie Gubernat, "zalegendowanej" byłej (?) pracownicy zajmującego się zwalczaniem Kościoła Wydziału V Departamentu V MBP, która jako sekretarka była zatrudniona w nadleśnictwie w Komańczy. Siostra Bogumiła miała ją odwiedzać w pokoju pod pretekstem zrobienia jej zastrzyku.

Gubernat ps. "Hanka" pełniła więc rolę skrzynki kontaktowej dla informatora ps. "B". Pierwsze doniesienie Gubernat, jako "Hanka" przejęła od "B" 18 V 1956 r., ostatnie 30 X tego roku, tj. dwa dni po wyjeździe Prymasa z Komańczy. "Hanka", oddając ppor. Bońskiej - z którą kontaktowała się przynajmniej raz w tygodniu - doniesienia s. Bogumiły, uzupełniała je z reguły własnymi informacjami i notatkami z rozmów przeprowadzonych z zakonnicą. Kilkakrotnie również dołączała listy "B" do Bońskiej. Od sierpnia 1956 r. s. Bogumiła, która towarzyszyła Prymasowi w spacerach i - jak to wyznała "Hance" - nie miała czasu na pisanie doniesień, przekazywała informacje ustnie. Również ustnie otrzymywała od "Hanki" zadania do wykonania. W sumie od listopada 1955 r. do października 1956 r. s. Bogumiła przekazała najpierw bezpośrednio ppor. Bońskiej, a później za pośrednictwem Gubernat ponad trzydzieści doniesień agenturalnych. Informowała w nich m.in. o nastrojach panujących wśród zakonnic, sporządzając ich charakterystyki, podawała dokładny rozkład dnia Prymasa, donosiła o jego samopoczuciu i stanie zdrowia, o tym, co robi w wolnych chwilach, o odwiedzających go gościach - zarówno duchownych, jak i świeckich (w tym członkach jego rodziny).

Do inwigilacji Prymasa w Komańczy Grupa Operacyjna używała także podsłuchu pokojowego. Instalacji urządzeń podsłuchowych dokonała grupa funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa, która przyjechała do klasztoru jeszcze w sierpniu 1955 r., udając ekipę filmową, i wyjechała stąd 4 listopada. Rzekomo przybyła ona do klasztoru z zamiarem nakręcenia filmu o gen. K. Świerczewskim pt. "Błękitny Krzyż".
Nasłuchem pokoju zajmowanego przez kard. Wyszyńskiego oraz nagrywaniem jego rozmów zajmował się ppor. Stefan Nowaczek, który "zalegendowany" jako pracownik nadleśnictwa w Komańczy mieszkał wraz z żoną Urszulą w klasztorze w pokoju nr 16, usytuowanym bezpośrednio nad pomieszczeniami zajmowanymi przez Prymasa. Nowaczkom w prowadzeniu nasłuchu pomagała Gubernat. Jednak już na przełomie 1955/1956 r. Nowaczkowie i Gubernat zostali de facto zdekonspirowani przez zakonnice. Już w grudniu 1955 r. matka przełożona nabrała podejrzeń, że Nowaczkowie "są na usługach UB". W tym przekonaniu utwierdzało matkę Targońską zachowanie Nowaczkowej, która nigdzie nie pracując, większą część dnia spędzała zamknięta w swoim pokoju. Zainteresowanie wzbudzała również ciężka walizka w pokoju Nowaczków (znajdował się w niej magnetofon) i częste wyjazdy Nowaczkowej do Sanoka. O swoich podejrzeniach matka przełożona niezwłocznie poinformowała Prymasa. Poleciła też siostrom, aby obserwowały Nowaczkową. Od stycznia 1956 r. matka Targońska zaczęła również o kontakty z UB podejrzewać Gubernat. Wielokrotnie przestrzegała przed nią i Nowaczkami swoje zakonnice. Prymas, mając świadomość, że jest podsłuchiwany, ilekroć przyjmował gości w swoim pokoju, rozmawiał szeptem. Inną formą działań operacyjnych aparatu bezpieczeństwa była perlustracja całej korespondencji kierowanej na adres klasztoru. Obawiając się kontroli korespondencji, matka przełożona Fidelisa Targońska wysyłała z pocztą i po jej odbiór do Krakowa (tj. do przełożonej prowincji Zgromadzenia Sióstr Nazaretanek) zaufaną s. Narcyzę (Stanisławę Stankiewicz). Ksiądz Prymas natomiast utrzymywał korespondencję listowną, korzystając z pośrednictwa odwiedzających go gości. Prymas Stefan Wyszyński przebywał w Komańczy równy rok. Tutaj napisał tekst Jasnogórskich Ślubów Narodu Polskiego oraz przygotował program Wielkiej Nowenny przed obchodami Millenium Chrztu Polski. Decyzję uwolnieniu Prymasa, jako jedną z pierwszych, podjął Władysław Gomułka zaraz po VIII Plenum KC PZPR (19-21 X 1956 r.). 26 października o godz. 9.00 rano do Komańczy przyjechali wysłannicy Gomułki i jego ówcześni najbliżsi współpracownicy: Zenon Kliszko, wiceminister sprawiedliwości, i poseł Władysław Bieńkowski. Podczas dwugodzinnej rozmowy z Prymasem ustalone zostały główne warunki porozumienia i normalizacji stosunków między państwem a Kościołem. Kardynał Wyszyński opuścił Komańczę przed południem 28 X - w dniu święta Chrystusa Króla. Około godz. 21.00 przyjechał do pałacu prymasowskiego przy ul. Miodowej, owacyjnie witany przez tłumy mieszkańców stolicy.

Dr Krzysztof Kaczmarski historyk
--------------------------------------------------------------------------------

WYSTAWA
Więzienne lata Prymasa Stefana Wyszyńskiego 1953-1956
Muzeum Diecezjalne w Rzeszowie ul. Zamkowa 4
20 czerwca - 6 lipca

http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=my05.txt


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Stefan Wyszyński Prymas Tysiąclecia
PostNapisane: 28 maja 2013, 06:42 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30916
Prymas Tysiąclecia

Piotr Szubarczyk

Przed 32 laty zmarł Prymas Tysiąclecia Stefan kardynał Wyszyński (3 VIII 1901 – 28 V 1981). To był trudny czas. Oczekiwaliśmy wiadomości o stanie zdrowia Jana Pawła II po zamachu na placu św. Piotra. I wtedy przyszła wiadomość o śmierci Prymasa. Odchodził człowiek, który przeprowadził Polaków przez czerwone morze komunizmu sowieckiego, który był przez komunistów więziony; który zachowując realizm wielkiego męża stanu – by nie doprowadzić do ponownego przelewu polskiej krwi – potrafił jednak powiedzieć: „Non possumus!”.

Nie byłoby dziś nawet namiastki wolnej Polski, gdyby nie Prymas Tysiąclecia, jego uwięzienie – wbrew intencjom prześladowców, błogosławione! Gdyby nie Wielka Nowenna Narodu przed Millennium chrztu Polski i Jasnogórskie Śluby Narodu. To był polski „interreks” w czasach zniewolenia. Był duchowym rzecznikiem Narodu, przechowującym ideę niepodległości i oddania się Polaków Chrystusowi i Jego Matce. Taką rolę wyznaczył mu Bóg w naszej historii!

Wielkie znaczenie dla formacji duchowej Prymasa miał osobisty kontakt z błogosławionym biskupem Michałem Kozalem, zamęczonym przez Niemców w KL Dachau, wyniesionym na ołtarze przez Jana Pawła II (1987). Przekonanie o nierozdzielności życia duchowego Kościoła i Narodu umocnił ks. Wyszyński ps. „Radwan III” jako kapelan grupy AK „Kampinos” i kapelan powstańczego szpitala w Laskach.

Prymas uczestniczył w konklawe czterech Papieży: Jana XXIII, Pawła VI, Jana Pawła I i Jana Pawła II. To ostatnie, w październiku 1978 r., okazało się jego opus vitae. To dlatego homagium 22 października 1978 r. wyglądało tak, jak wielu z nas pamięta do dziś.

Wielka Boga-Człowieka Matko! Bogarodzico Dziewico, Bogiem sławiona Maryjo! Królowo Świata i Polski Królowo! Przez pamięć na wielkiego Prymasa składamy dziś ponownie u stóp Twoich siebie samych i wszystko, co mamy…

http://www.naszdziennik.pl/wp/34009,pry ... lecia.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Stefan Wyszyński Prymas Tysiąclecia
PostNapisane: 05 cze 2013, 12:07 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.fronda.pl/a/cud-za-sprawa-pr ... 28477.html

Cud za sprawą Prymasa Tysiąclecia?
Dodane przez: Sebastian Moryń | 29.05.2013, 12:30 | komentarzy: 16 | odsłon: 1366

Obrazek
Kardynał Stefan Wyszyński (Fot. Wikimedia Commons)


W Szczecinie zamknięto wczoraj diecezjalny proces uznania cudu uzdrowienia kobiety za wstawiennictwem śp. kard. Stefana Wyszyńskiego. Miało to miejsce w 32 rocznicę śmierci Prymasa.
Wszelka dokumentacja zostanie teraz przekazana do Watykanu. Proces o cudownym uzdrowieniu zapoczątkował 27 marca zeszłego roku ks. abp Andrzej Dzięga, metropolita szczecińsko-kamieński.
Cud uzdrowienia dotyczy chorej na raka tarczycy kobiety, która po operacji w Szczecinie 17 lutego 1988 roku, mającej na celu usunięcie zmian nowotworowych, początkowo powracała do zdrowia. Jednakże, radość nie trwała długo. W gardle wykryto guz wielkości 5 cm. Lekarze nie dawali kobiecie więcej jak trzech miesięcy życia. Na skutek modlitw sióstr zakonnych, zanoszonych do Boga za wstawiennictwem Sługi Bożego ks. kard. Stefana Wyszyńskiego, jej stan zdrowia zaczął się nagle poprawiać, aż wyzdrowiała.
Choć zakończenie procesu o domniemanym cudzie zbliża nas do beatyfikacji, to jeszcze nie koniec. Potrzeba naszych modlitw, ale także ciągłego powracania do nauczania kardynała, o czym przypomina ks. abp Wacław Depo.
Proces beatyfikacyjny Prymasa Tysiąclecia trwa od 29 maja 1989 roku, W 2001 r. akta trafiły do Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych w Warszawie. Obecnie trwa opracowywanie potrzebnej dokumentacji - potwierdzenia heroiczności cnót - tzw. Positio. Prace są bardzo zaawansowane, a równoległy proces o uznanie cudu powinien przyspieszyć moment ogłoszenia Kardynała błogosławionym.

MCC/radiomaryja.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Stefan Wyszyński Prymas Tysiąclecia
PostNapisane: 26 sie 2013, 19:52 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wpolityce.pl/artykuly/59467-pami ... tyce.pl%29

"Pamiętajcie, że jesteście z pokolenia orłów!". 112 lat temu urodził się Prymas Tysiąclecia. 23 lata później przyjął święcenia kapłańskie
opublikowano: 3 sierpnia, 11:20

Obrazek

Święcenia kapłańskie otrzymałem w kaplicy Matki Bożej w bazylice katedralnej włocławskiej w roku 1924. Byłem święcony sam – 3 sierpnia. Moi koledzy otrzymali święcenia 29 czerwca, a ja w tym dniu poszedłem do szpitala. Była to jednak szczęśliwa okoliczność, gdyż dzięki temu mogłem otrzymać święcenia w kaplicy Matki Bożej. Gdy przyszedłem do katedry, stary zakrystianin pan Radomski, powiedział do mnie: Proszę księdza, z takim zdrowiem to chyba raczej trzeba iść na cmentarz, a nie do święceń. Tak się wszystko układało, że tylko miłosierne oczy Matki Najświętszej patrzyły na ten dziwny obrzęd, który miał wówczas miejsce. Byłem tak słaby, że wygodniej mi było leżeć krzyżem na ziemi niż stać
- tak kardynał Stefan kardynał Wyszyński wspominał swoje pierwsze chwile kapłaństwa ("Człowiek niezwykłej miary").

Urodził się 3 sierpnia 1901 r. w miejscowości Zuzela nad Bugiem, na pograniczu Podlasia i Mazowsza. Polska była wtedy rozdarta pomiędzy trzech zaborców. Zuzela należała do zaboru rosyjskiego. Jego dzieciństwo nie było łatwe. Kiedy miał 9 lat, zmarła mu matka. Przez całe życie tęsknił za nią. Ta tęsknota skierowała jego serce ku Matce Niebieskiej - ku Tej , "która nie umiera", na Nią będzie też często wskazywał w swojej późniejszej pracy duszpasterskiej. Ukończył gimnazjum w Warszawie i Łomży, wstąpił do Seminarium Duchownego we Włocławku.
3 sierpnia 1924 r. został wyświęcony na kapłana. Z powodu choroby święcony był sam, wkrótce po wyjściu ze szpitala. Z Mszą świętą prymicyjną pojechał na Jasną Górę.
Po trzech latach studiów w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim na Wydziale Prawa Kanonicznego i Nauk Społecznych uzyskał stopień doktora na podstawie pracy: "Prawa Kościoła do szkoły". Po studiach wyjechał w podróż naukową po krajach Europy Zachodniej. Po powrocie do kraju został profesorem nauk społecznych w Seminarium we Włocławku, a także zajął się redagowaniem miesięcznika "Ateneum Kapłańskie", jednocześnie prowadził intensywną działalność społeczną wśród robotników Włocławka.
Podczas wojny jako znany profesor - społecznik był imiennie poszukiwany przez Niemców. Błogosławiony biskup Kozal kazał księdzu Wyszyńskiemu opuścić Włocławek. Ukrywał się między innymi we Wrociszewie i w Laskach pod Warszawą.
W okresie Powstania Warszawskiego ksiądz Wyszyński pełnił obowiązki kapelana grupy "Kampinos" AK działającej w Laskach i okolicy oraz szpitala powstańczego. Oprócz obowiązków duszpasterskich opiekował się rannymi, towarzyszył przy operacjach podtrzymywał na duchu dotkniętych skutkami wojny.
Z płonącej Warszawy pewnego dnia wiatr przyniósł mu karteczkę, na której były słowa: "Będziesz miłował". Po zakończeniu działań wojennych ks. prof. Wyszyński wrócił do Włocławka i zaczął organizować Seminarium Duchowne zniszczone w czasie wojny. W 1945 r. został rektorem Seminarium, podjął też obowiązki redaktora tygodnika diecezjalnego "Ład Boży", czynił starania o wznowienie swojego starego pisma.
W 1946 roku Ojciec Święty Pius XII mianował ks. prof. Wyszyńskiego biskupem, ordynariuszem diecezji lubelskiej. Sakry biskupiej udzielił nominatowi na Jasnej Górze Prymas Polski August kardynał Hlond dnia 12 maja 1946 roku (...). Po jego śmierci 22.10.1948 ks. Biskup Wyszyński został wybrany Arcybiskupem Gniezna i Warszawy i Prymasem Polski. W swoim liście duszpasterskim pisał wtedy:

Nie jestem ci ja ani politykiem, ani dyplomatą , nie jestem działaczem, ani reformatorem. Natomiast jestem ojcem waszym duchownym, pasterzem i biskupem dusz waszych, jestem apostołem Jezusa Chrystusa...

W okresie nasilenia komunistycznych represji wobec Kościoła i społeczeństwa stanął w obronie chrześcijańskiej tożsamości narodu, inicjując zarazem politykę rozważnego układania stosunków z władzami państwowymi. W tej sytuacji, aby uchronić Kościół i Naród od napięć i rozlewu krwi, Prymas Wyszyński podjął decyzję zawarcia "Porozumienia". Podpisali je przedstawiciele Episkopatu i władz Państwowych 14 kwietnia 1950r. Wobec braku Konstytucji była to jedyna deklaracja prawna określająca sytuację Kościoła w Polsce. Władze komunistyczne nie zamierzały jednak dotrzymać zobowiązań. Ciągle były łamane punkty "Porozumienia". Prymas Wyszyński z wielką roztropnością, a jednocześnie wielka odwaga bronił praw wierzącego Narodu.
12 stycznia1953 ks. Wyszyński został Kardynałem, nie mógł jednak pojechać do Rzymu po kapelusz kardynalski, ponieważ nie otrzymał paszportu. Osiem miesięcy później (25.09. 1953) Stefan kardynał Wyszyński został aresztowany i wywieziony z Warszawy. Przebywał kolejno w Rywałdzie Królewkim koło Grudziądza, w Stoczku Warmińskim, w Prudniu koło Opola, w Komańczy w Bieszczadach. Dopiero tam zostały złagodzone rygory. Tam właśnie w dniu 16 maja 1956 roku napisał tekst odnowionych Ślubów Narodu. Zostały one złożone uroczyście na Jasnej Górze 26 sierpnia 1956 r. jako Jasnogórskie Śluby Narodu przez milionową rzeszę pielgrzymów z Episkopatem Polski na czele. Dnia 26.10.1956r. Wyszyński został uwolniony; wrócił do Warszawy wśród wielkiej radości i nadziei kościoła w Polsce.
W latach 1957-1965 prowadził wielką Nowennę przed Jubileuszem Tysiąclecia Chrztu Polski. Były to niezwykłe, narodowe rekolekcje prowadzone pod opieką Matki Najświętszej. Prymasowe zawierzenie: "Wszystko postawiłem na Maryję" stało się udziałem całego Kościoła w Polsce. W 1957 roku zaczęło się Nawiedzanie kopii Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej.
Na głównej uroczystości milenijne pragnął przybyć Ojciec Święty Paweł VI , jednak władze polskie pod wpływem decyzji Moskwy, nie zgodziły się na to. Pomimo przeciwności u stóp Jasnej Góry stanęła ponad milionowa rzesza pielgrzymów. Prymas polski wraz z arcybiskupem Krakowa - Karolem Wojtyłą i całym episkopatem oddali Polskę i " wszystko, co ją stanowi " Matce Bożej na wieczystą własność, w Jej macierzyńską niewolę miłości. Uroczystości milenijne, symbol wielkiego duchowego zwycięstwa Kościoła, przełamały w społeczeństwie polskim "barierę strachu". Ludzie poczuli się wewnętrznie wolni, zjednoczeni, odnaleźli swoją tożsamość.
W latach 60-tych Prymas czynnie uczestniczył w pracach Soboru Watykańskiego II wnosząc cenne doświadczenie Kościoła w Polsce. Wyszyński uczestniczył we wszystkich sesjach Soboru Watykańskiego II, odegrał wielką rolę w organizacji polskich struktur kościelnych na Ziemiach Zachodnich i Północnych, doprowadzając 1972 do ustanowienia nowych diecezji. Cieszył się on wielkim uznaniem. Na ręce Ojca Świętego Pawła VI złożył memoriał o ustanowienie Maryi Matką Kościoła. 21 listopada 1964 r. Ojciec Święty ogłosił Maryję Matką Kościoła. Uwieńczeniem dzieła życia Wyszyńskiego, zwanego Prymasem Tysiąclecia, stał się wybór 16 października 1978 r. jego bliskiego współpracownika kardynała Karola Wojtyły na papieża. To wydarzenie było największą radością Prymasa Tysiąclecia i Kościoła w Polsce.
W czerwcu 1979 roku przyjął w Ojczyźnie po raz pierwszy od tysiąca lat widzianą głowę Kościoła - Ojca Świętego Jana Pawła II - Papieża rodu Polaków. W 1980–81 odegrał rolę mediatora między Solidarnością a władzami państwowymi, zwłaszcza przy rejestracji NSZZ „Solidarność” Rolników Indywidualnych. Wyszyński zdecydowanie przeciwstawiał się marksistowskiej koncepcji życia społecznego, bronił godności i praw człowieka, w tym prawa do wolności religii, prawa Kościoła do swobodnej działalności duszpasterskiej, jednocześnie dążył do moralnego odrodzenia społeczeństwa. W warunkach totalitarnego zniewolenia przyczynił się do tworzenia klimatu duchowej wolności, w którym mogły dojrzewać demokratyczne inicjatywy społeczne.

Stefan kardynał Wyszyński odszedł 28 maja 1981 r. w Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego. Na pogrzeb Stefana kardynała Wyszyńskiego w Warszawie 31 maja przybyło tysiące ludzi. Przyszli wierzący i niewierzący. Był to prawdziwie królewski pogrzeb, wyrażający szacunek i cześć dla Prymasa Tysiąclecia, którego nazywano ojcem Narodu.
W 1989 roku rozpoczął się proces kanonizacyjny Sługi Bożego Stefana kardynała Wyszyńskiego.

Prymas Tysiąclecia zostawił Polakom przesłanie całego swojego życia. Przypominał, by zawierzyć Polskę opiece Matce Bożej i dochować wierności Ślubom Jasnogórskim.
Ze szczególną troską pochylał się nad młodzieżą. W Gnieźnie podczas uroczystości 1000 rocznicy Chrztu Polski, zwrócił się do niej z następującym apelem, który pozostaje w naszych sercach do dziś:

Jesteście pokoleniem milenijnym, przełomowym, które żyje na grani dwóch Tysiącleci. Wiecie jak trudno jest utrzymać się na grani. Wieją tam potężne wichry i szaleją burze... Trzeba mocno trzymać się „pazurami” rodzimej skały, aby nie spaść na dno przepaści. Trzeba nie lada wysiłku i bohaterskiego męstwa, aby się ostać... Tylko orły szybują nad graniami i nie lękają się przepaści, wichrów i burz. Musicie mieć w sobie coś z orłów! - serce orle i wzrok orli ku przyszłości. Musicie ducha hartować i wznosić, aby móc jak orły przelatywać nad graniami w przyszłość naszej Ojczyzny. Będziecie wtedy mogli jak orły przebić się przez wszystkie dziejowe przełomy, wichry i burze, nie dając się spętać żadną niewolą. Pamiętajcie – orły to wolne ptaki, bo szybują wysoko. (...)

Pamiętajcie, że i Wy jesteści z pokolenia orłów. Niech to będzie dla Was znakiem, programem i ukazaniem drogi. „Wylęgajcie się” wszyscy na ziemi polskiej, która jest „gniazdem orłów” dla wszystkich pokoleń. W ramionach Jasnogórskiej Pani, Waszej Najlepszej Matki i Królowej Polski, szybujcie wysoko ku przyszłości Ojczyzny i Kościoła.


mall / kardynal-stefan.republika.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Stefan Wyszyński Prymas Tysiąclecia
PostNapisane: 25 wrz 2013, 06:57 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30916
Uwięzienie Prymasa

25 września 1953 r. Sowieci uwięzili Prymasa Polski ks. kard. Stefana Wyszyńskiego. Preludium do tego zamachu był „proces” i „wyrok” (22 IX 1953) na księdza biskupa kieleckiego Czesława Kaczmarka za to, że ośmielił się powołać komisję do zbadania tzw. pogromu kieleckiego.

Ksiądz Prymas został „internowany” – w Rywałdzie Królewskim (do 12 X 1953), w Stoczku Warmińskim (do 6 X 1954), w Prudniku Śląskim (do 26 X 1955) i w Komańczy (do 28 X 1956).

Klasztor Sióstr Nazaretanek w Komańczy przeszedł do historii Polski. W maju 1956 r. Prymas Tysiąclecia napisał tu Jasnogórskie Śluby Narodu Polskiego, będące odnowieniem ślubów Jana Kazimierza sprzed 300 lat, z czasów potopu szwedzkiego. Teraz cierpieliśmy potop bolszewicki. Polacy ślubowali 26 sierpnia 1956 r. na Jasnej Górze, powtarzając śluby za ks. bp. Michałem Klepaczem, gdyż Prymas był ciągle więziony. Mimo szykan, jakie towarzyszyły wiernym w drodze na Jasną Górę, ślubowało ponad milion pątników!

Komuniści musieli uwolnić Prymasa. Przegrali walkę o narzucenie Kościołowi katolickiemu w Polsce modelu sowieckiego. Nigdy nie zaniechali jednak walki z Kościołem. Wiele lat później przygotowaniom do Okrągłego Stołu towarzyszyła tajemnicza śmierć niepokornych kapłanów.

Ksiądz kardynał Stefan Wyszyński przygotował Naród Polski poprzez Wielką Nowennę (1957-1966) do Milenium Chrztu Polski. Nowenna zakończyła się 3 maja 1966 r. Aktem Oddania Polski w macierzyńską niewolę Maryi, Matki Kościoła, za wolność Kościoła Chrystusowego.

Błogosławiony Jan Paweł II powiedział (22 X 1978): „Nie byłoby na stolicy Piotrowej tego Papieża Polaka (…), gdyby nie było Twojej wiary, nie cofającej się przed więzieniem i cierpieniem; Twojej heroicznej nadziei; Twojego zawierzenia bez reszty Matce Kościoła”.

Sługa Boży ks. kard. Stefan Wyszyński czeka na naszą modlitwę.

Piotr Szubarczyk

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... ymasa.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Stefan Wyszyński Prymas Tysiąclecia
PostNapisane: 26 wrz 2013, 06:58 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30916
Był mężem opatrznościowym

Z o. Gabrielem Bartoszewskim OFMCap, wicepostulatorem w procesie beatyfikacyjnym ks. kard. Stefana Wyszyńskiego, rozmawia Małgorzata Pabis

Na jakim etapie znajduje się obecnie proces beatyfikacyjny Sługi Bożego ks. kard. Stefana Wyszyńskiego?
– Proces jest na etapie opracowywania Positio, czyli dokumentacji historyczno-kanonicznej. Opracowaliśmy już zeznania świadków, opinię cenzorów teologów o pismach Sługi Bożego. Teraz pracujemy nad biografią ks. kard. Wyszyńskiego, dopracowując pewne szczegóły, których zażyczył sobie relator o. Zdzisław Kijas OFMConv. Jak długo to jeszcze potrwa, dziś trudno powiedzieć. Na pewno potrzebny jest czas, żeby to wszystko dograć, dokładnie opracować, bo dziś te dokumenty znajdują się w dwóch grubych tomach.

Jednocześnie mamy już cud…
– To prawda. Cała dokumentacja z nim związana została złożona w Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. Teraz leży na półce i oczekuje na dekret o heroiczności cnót. Jest bowiem taka zasada w Kościele, że cud rozpatrywany jest dopiero wówczas, gdy ten dokument jest ogłoszony, czyli gdy zyskujemy pewność, że dany kandydat cieszy się już chwałą błogosławionych.

Obchodzimy właśnie 60. rocznicę uwięzienia Prymasa Tysiąclecia. Co na ten temat znajduje się we wspomnianym już Positio?
– W dokumencie jest jeden rozdział, który w całości jest poświęcony aresztowaniu Księdza Prymasa oraz jego uwięzieniu. Przedstawiamy w nim szczegóły tych wydarzeń w porządku chronologicznym, począwszy od uwięzienia na Miodowej w Warszawie. Nie ma tam jednak jakichś szczegółów, bo wówczas Positio musiałoby być dużo większe. Jest jednak załącznik – dokument Rady Ministrów mówiący o usunięciu Prymasa Wyszyńskiego z Warszawy.

Jakie przesłanie z tamtych wydarzeń płynie dziś do nas?
– Sam fakt aresztowania ks. kard. Stefana Wyszyńskiego oznacza, że jego osoba była niewygodna dla władz komunistycznych. Trzeba przypomnieć, że kiedy przyjechał do Warszawy, wysunął propozycję porozumienia pomiędzy rządem a Episkopatem Polski. Doszło do podpisania tego porozumienia i wywołało to bardzo dużo szumu. Prymas wiedział, że jest ono niewygodne dla władz, ale obiecywał sobie, że będzie ono jakimś punktem odniesienia. Jednocześnie wiedział, że rządzący nie dotrzymają tego, co podpisali. I tak się stało. Był to jednak heroiczny akt dla ocalenia Kościoła.

Prymas Tysiąclecia opowiadał się zawsze za prawem moralnym, za prawem Bożym, za wolnością Kościoła. I tu jest jego wskazówka dla nas wobec nowatorskich ideologii, jakie nas zewsząd zalewają, a mówię tu choćby o związkach homoseksualnych czy ideologii gender. Uczył, że jeżeli upadnie rodzina, to upadnie społeczeństwo. To jest chyba najbardziej nośny punkt jego nauczania. Kardynał Wyszyński był mężem opatrznościowym, prorokiem, przewodnikiem kochającym Boga, Kościół i Ojczyznę. „Po Bogu największą miłością jest dla mnie Ojczyzna – Polska”, podkreślał. Prymas jest wciąż postacią bardzo nośną i żywą. Wydaje się, że zawsze będzie, ale ciągle trzeba o nim mówić, propagować jego nauczanie, które jest bardzo aktualne.

Dziękuję za rozmowę.
Małgorzata Pabis

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... iowym.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Stefan Wyszyński Prymas Tysiąclecia
PostNapisane: 17 paź 2013, 14:17 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://trybunalscy.pl/node/6175

Obyśmy wrócili do ducha Prymasa Tysiąclecia!
Jacek Łukasik, sob, 2013-09-07 08:25

Obrazek

Tyle mówi się o bł. Janie Pawle II, o bł. Księdzu Jerzym Popiełuszko, a postać Wielkiego Prymasa Kardynała Stefana Wyszyńskiego, ostatniego niekoronowanego Króla Polski pozostaje niejako w cieniu. Jan Paweł II już czeka na kanonizację, a Prymas Wyszyński do tej pory, po ponad 30 latach nawet nie został beatyfikowany. Czyżby na to nie zasłużył?
W żadnym wypadku i żadną miarą! Wielki Człowiek, który przez 32 lata kierował walką Kościoła i Narodu Polskiego o wiarę i wolność, który wycierpiał wiele z rąk komunistów (a mam tu na myśli nie tylko krwawe czasy stalinowskie, ale i wściekłą propagandę antykościelną, wyjątkowo brutalną ateizację i niezliczone szykany antykościelne w czasach gomułkowskich – nie kto inny tylko Władysław Gomułka kazał podczas Millennium Chrztu Polski w 1966 r. aresztować Matkę Bożą Częstochowską). Prymas, który z ogromnym szacunkiem wypowiadał się o kolejnych Papieżach: Piusie XII, Janie XXIII, Pawle VI, Janie Pawle I i Janie Pawle II. Prymas na wskroś oddany Matce Bożej. Prymas niechętny nowinkom w Kościele katolickim (bardzo krytyczny, a jednocześnie wielkoduszny wobec środowisk „Znaku” i „Tygodnika Powszechnego”, które nie zawsze były lojalne wobec Niego), a jednocześnie zwolennik ekumenizmu. Przypuszczam, że Prymas rozumiał, że komuniści uderzają we wszystkich chrześcijan, nie tylko w katolików. Kościoły protestanckie wtedy nie były jeszcze tak „postępowe” jak dzisiaj. Dzięki Prymasowi Tysiąclecia uniknęliśmy w Polsce zachodnich ekscesów liturgicznych, ponieważ Kardynał Wyszyński rozumiał, że zmiany posoborowe należy wprowadzać ostrożnie i powoli. A dbałość Prymasa o godność kobiet (ale z bardzo wysokimi wymaganiami moralnymi wobec nich, a nie jak dzisiaj w większości mediów – schlebianiem ich najniższym instynktom), a troska o polską rodzinę, jej szczęście, trwałość i dzietność)? A jego dzieło – Społeczna Krucjata Miłości?
Zastanawiam się, co przeszkadza w rychłej beatyfikacji Prymasa? Jego opór wobec nowinkarstwa, olbrzymie umiłowanie Papieża Piusa XII? Krytycyzm wobec tzw. katolewicy (dzisiaj mającej niestety wielu sympatyków wśród polskich hierarchów)? A może przywiązanie do Matki Bożej Jasnogórskiej? A może patriotyzm i duch narodowy? A może antykomunizm? (Prymas miał wg jednej z relacji być bardzo niezadowolony, iż Sobór Watykański II nie wydał dokumentu potępiającego komunizm. Czyżby obecna popularność marksizmu kulturowego też powstrzymywała wielu ludzi Kościoła od energiczniejszych starań o beatyfikację?

Jacek: http://cenzurzenie.blog.onet.pl/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Stefan Wyszyński Prymas Tysiąclecia
PostNapisane: 24 gru 2013, 09:46 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30916
Radość w świetle ,,Zapisków więziennych” Prymasa Stefana Wyszyńskiego

Najnowszy wpis dr Gabrieli Masłowskiej opublikowany na blogAID

Szanowni Państwo!

Warto często, zwłaszcza w sytuacjach różnych trudnych doświadczeń, przypominać sobie treść "Zapisków więziennych" Prymasa Stefana Wyszyńskiego.

W Wigilię, 24 grudnia 1954 roku, Prymas Wyszyński w Prudniku Śląskim pisał: "Wszyscy nasi przeciwnicy, pomimo swej woli, współdziałają z nami, przyczyniają się do dzieła wyzwolenia w nas Bożych sił. Może i nie przypuszczają, jak wielką przysługę okazują człowiekowi, który umie korzystać z łaski Bożej, który chce korzystać z łaski cierpienia. Cóż to znaczy, że chcą mi być "wrogami", kiedy ja widzę w nich przyjaciół i współpracowników w dziele mojego odkupienia?

A najskuteczniejszą drogą do zwalczenia w sobie smutku jest wspomnienie na mądrość, dobroć, miłość i doskonałość Boga, którego wszystkie dzieła są doskonałe. – A więc i te, które mnie dotyczą. W każdym czynie Boga jest tylko mądrość, tylko dobroć, tylko miłość. Może nie rozumiem ich do końca, może myślę zaledwie promykami świateł. Ale pełna światłość objawia się, gdy rozumiem sens działania Bożego.

Nie można uwolnić się od myśli, co zrobiłby święty Paweł dziś, gdyby chodził po moim korytarzu? Może wziąłby opłatek i poszedł na dół, by powiedzieć dozorcy: "Bracie!". Czy pytałby o światopogląd? Czy lękałby się przekroczenia "regulaminu"? – A tak by człowiek pragnął mieć tyle wolności, by przynajmniej każdemu mógł powiedzieć: "Bracie mój!". Chyba nie byłaby to "niedozwolona propaganda".

Z okazji zbliżających się świąt Bożego Narodzenia pragnę złożyć Państwu życzenia.

Niech ten wyjątkowy czas, gdy Słowo ciałem się stanie, napełni każdego z nas ufnością i otuchą, byśmy z sercem rozradowanym wkroczyli w Nowy Rok.

Życzy Poseł Gabriela Masłowska oraz Pracownicy Biura Poselskiego

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... kiego.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Stefan Wyszyński Prymas Tysiąclecia
PostNapisane: 28 maja 2014, 10:05 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30916
Prymas na tysiąc lat

Postać Prymasa Tysiąclecia Stefana Kardynała Wyszyńskiego nie przeszła jedynie do historii. Trwa w pamięci i świadomości Polaków, chociaż od śmierci Wielkiego Pasterza mijają 33 lata. Wyjątkowa osobowość, osobista świętość i szerokie pole dokonań nie mogą zostać zapomniane, przeciwnie – wciąż inspiruje nauczaniem i przykładem kapłana, który stał się ojcem Narodu, mężem stanu.

Jego posługa jako Prymasa Polski w czasach komunistycznych przywoływała historyczną instytucję interreksa – prymasa stojącego na czele państwa w czasie bezkrólewia. – Dziś szczególnie młodym ludziom brakuje takiej wyrazistości, która była właściwa Prymasowi. Młodzi tęsknią za wolnością, określonymi precyzyjnymi zasadami, kochają Ojczyznę i chcą jej służyć. Niezłomność, wierność Chrystusowi, Ewangelii, odpowiedzialność Prymasa za Kościół nadal fascynuje. Był człowiekiem, który mimo różnych prześladowań nie złamał się, był wierny Bogu i ideałom – mówi ks. Bogdan Bartołd, proboszcz parafii katedralnej św. Jana w Warszawie.

Dla członków Akademickiego Stowarzyszenia „Soli Deo” Prymas Wyszyński jest wzorem w codziennych wyborach i społecznym zaangażowaniu. – Nauczanie i przykład życia Prymasa były i są inspiracją w naszej działalności, a zewnętrznym tego wyrazem jest nazwa naszego stowarzyszenia, które nawiązuje do biskupiego zawołania Księdza Prymasa – wskazuje prezes Stowarzyszenia Bartłomiej Gortych.

Źródłem mocy dla Prymasa było życie modlitwy i praktyka zawierzenia, oddania wszystkiego „Bogu samemu” („Soli Deo”), którą uczynił zasadniczym życiowym drogowskazem. Członków „Soli Deo” można spotkać na comiesięcznych Mszach św. w warszawskiej katedrze 28. dnia miesiąca, na których wierni modlą się o beatyfikację Sługi Bożego. Na te Msze św. szczególnie licznie przychodzą kapłani wyświęceni przez Prymasa, panie z Instytutu Prymasowskiego, ale i zwykli wierni.

Wyprasza łaski
Wyjątkowym miejscem w warszawskiej katedrze św. Jana jest grób Prymasa Tysiąclecia, przy którym codziennie trwa modlitwa. – Gdy widzę osoby wchodzące do katedry, zawsze znajdą się ludzie zatrzymujący się przy grobie Prymasa. Obok kaplicy z sarkofagiem Prymasa jest świecznik, jeszcze się nie zdarzyło, żebym nie widział tam zapalonych świec. Są także karteczki, na których wierni zapisują intencje, które polecają wstawiennictwu Prymasa, i są także dziękczynienia za otrzymane łaski – opowiada ks. Bartołd.

W setki liczone są listy opisujące doznane łaski, które napływają do kurii. – Prymas jest mocno obecny w sercach wiernych. Jest to oczywiście duży przyczynek do beatyfikacji – mówi o. Gabriel Bartoszewski OFMCap, wicepostulator procesu beatyfikacyjnego ks. kard. Wyszyńskiego, odpowiedzialny za przygotowanie „Positio super virtutibus”, czyli dokumentacji o heroiczności cnót Prymasa Tysiąclecia.

Ojciec Bartoszewski jest autorem książki „Wyprasza nam łaski z Nieba”, w której przedstawił jedynie promil łask otrzymanych za wstawiennictwem Prymasa, którymi dzielą się wierni w listach do kurii. Szczególne wrażenie robi historia poparzonej dziewczynki, której lekarze nie dawali szans na przeżycie. Stan zdrowia dziecka uległ radykalnej poprawie po modlitwie matki za wstawiennictwem Prymasa w dniu jego pogrzebu. Niestety nie zachowała się dokumentacja medyczna tego przypadku.

– Kult Prymasa ujawnia się także szczególnie we wszystkich miejscach uwięzienia, począwszy od Rywałdu przez Stoczek, Prudnik Śląski, Komańczę – zaznacza o. Bartoszewski. – Sama jestem zaskoczona tym, jak wiele osób nawiedza celę Prymasa w Komańczy. Są to zarówno piel- grzymi indywidualni, rodziny, jak i zorganizowane grupy. Wszyscy przybywają tu, by być w tym miejscu, gdzie był Prymas w tak trudnym dla siebie czasie, i aby prosić go o wstawiennictwo. W ludziach jest duża wiara, że Prymas wyprasza nam u Boga potrzebne łaski – mówi s. Bożena Gładysz, nazaretanka z Komańczy.

Dla wszystkich grup organizowane są prelekcje okolicznościowe, a spotkania te kończą się w kaplicy wspólną modlitwą o wstawiennictwo Sługi Bożego za Ojczyznę i prośbą o jego beatyfikację. W Izbie Pamięci Księdza Prymasa w Komańczy siostry zgromadziły przedmioty używane przez ks. kard. Wyszyńskiego podczas uwięzienia i jego tu powrotów. W kaplicy, u podstawy ołtarza soborowego umieszczono napis: „W tej kaplicy modlił się i składał Bogu Najświętszą Ofiarę Ołtarza JE ks. kardynał dr Stefan Wyszyński, Prymas Polski, w latach 1955-1956”. W roku 1993 zamontowano w kaplicy witraż przedstawiający Prymasa Tysiąclecia w geście zawierzenia Narodu Polskiego Matce Bożej Królowej Polski.

Kult Wielkiego Prymasa w Komańczy nasilił się w roku 2001, ogłoszonym Rokiem Prymasowskim. – Wyraźnie wzrosło zainteresowanie jego osobą. Wiele szkół obrało Sługę Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego za patrona. Od 2006 roku w każdą rocznicę uwięzienia Księdza Prymasa swoje spotkanie w Komańczy mają przedstawiciele szkół prymasowskich, dzieci wraz z nauczycielami – opowiadają siostry nazaretanki.

Liczni księża odprawiają w Komańczy swoje kapłańskie rekolekcje. W wakacje w klasztorze sprawowanych jest nawet kilka Mszy św. dziennie dla grup rekolekcyjnych, oaz, pielgrzymek parafialnych. Wszyscy proszą o wstawiennictwo Sługę Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego, modlą się za Ojczyznę.

We wszystkich miejscach uwięzienia Prymasa zachowane są cele, w których przebywał. W Rywałdzie Ksiądz Prymas, jak sam to opisywał, „erygował” drogę krzyżową na ścianach celi, pisząc ołówkiem nazwy stacji Męki Pańskiej i oznaczając je krzyżykiem. Ta prosta droga krzyżowa robi ogromne wrażenie na pielgrzymach. Potwierdzają to wpisy zostawione w księgach pamiątkowych, które przytacza o. Bartoszewski w swojej pracy „U pocieszycielki strapionych w Rywałdzie”. „Ta cela, a szczególnie Droga Krzyżowa wykonana przez więźnia, emanuje duchową siłą Prymasa Tysiąclecia” – czytamy. I inny: „Każdy zwiedzający to miejsce na pewno wychodzi podniesiony na duchu –zwłaszcza przechodząc stacje Drogi Krzyżowej erygowanej przez uwięzionego Prymasa”.

Wyjątkowy kult Prymasa trwa także w Zuzeli, miejscu urodzenia przyszłego Ojca Narodu. Co roku 3 sierpnia, we wspomnienie urodzin Prymasa, w jego rodzinnej parafii odprawiana jest uroczysta Msza Święta. Przybywający pielgrzymi modlą się przy chrzcielnicy, przy której został ochrzczony Prymas. W zrekonstruowanej szkole w Zuzeli, do której uczęszczał Stefan Wyszyński, mieści się Muzeum Prymasa.

Znak z Nieba
Od śmierci ks. kard. Wyszyńskiego 28 maja 1981 roku niezliczone rzesze wiernych modlą się o jego beatyfikację. Kościół wymaga dla potwierdzenia tego, co czuje lud Boży, znaku z Nieba – cudu za wstawiennictwem Sługi Bożego. Właśnie pojawiła się szansa na uznanie szczególnej łaski za cud, gdy 27 marca 2013 roku metropolita szczecińsko-kamieński ks. abp Andrzej Dzięga otworzył proces kanoniczny w sprawie domniemanego cudownego uzdrowienia 42-letniej dziś kobiety, która w wieku 19 lat zachorowała na raka tarczycy. W lutym 1988 roku wykonano u niej w Szczecinie rozległą operację, usuwając zmiany nowotworowe oraz dotknięte przerzutami węzły chłonne. Po początkowym polepszeniu stan zdrowia pacjentki pogorszył się. Rok później kobietę leczono radioaktywnym jodem w Instytucie Onkologii w Gliwicach, lecz i to było bezskuteczne. W gardle wytworzył się guz wielkości 5 cm, który dusił pacjentkę i zagrażał jej życiu. Nagle 14 marca 1989 roku, po intensywnych modlitwach za wstawiennictwem Prymasa Tysiąclecia, stwierdzono przełom. Kolejne badania potwierdzały dobry stan kobiety. W ciągu 23 lat nie stwierdzono u niej nawrotu choroby nowotworowej i jest całkowicie zdrowa.

Bóg nie bez powodu wybrał swojego sługę Stefana Wyszyńskiego na pasterza i nauczyciela czasów zagrożenia, kryzysu i niepokoju. „Taki Prymas zdarza się raz na tysiąc lat” – powiedział po jego śmierci Papież Jan Paweł II. Nie po to, żeby wspominać, lecz wskazywać. Przecież i teraz, choć w innych okolicznościach, zagrożenia są niezliczone, kryzys dosięga ludzkiej egzystencji, targa nami niepokój o przyszłość kolejnych pokoleń Polaków.

Do Prymasa Wyszyńskiego można i trzeba wracać, by odnaleźć właściwy kierunek na każdym kolejnym zakręcie dziejów, zawsze gdy zło wydaje się tryumfować, gdy lekceważone jest dobro wspólne, a rządzi prywata. Słowa Prymasa w jasny i przekonujący sposób prostują wątpliwości w naszych czasach pogmatwanych celów i środków.

Beata Falkowska

httpwww.naszdziennik.plmysl78565,prymas-na-tysiac-lat.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Stefan Wyszyński Prymas Tysiąclecia
PostNapisane: 28 maja 2014, 10:08 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30916
Prymas na tysiąc lat

Postać Prymasa Tysiąclecia Stefana Kardynała Wyszyńskiego nie przeszła jedynie do historii. Trwa w pamięci i świadomości Polaków, chociaż od śmierci Wielkiego Pasterza mijają 33 lata. Wyjątkowa osobowość, osobista świętość i szerokie pole dokonań nie mogą zostać zapomniane, przeciwnie – wciąż inspiruje nauczaniem i przykładem kapłana, który stał się ojcem Narodu, mężem stanu.

Jego posługa jako Prymasa Polski w czasach komunistycznych przywoływała historyczną instytucję interreksa – prymasa stojącego na czele państwa w czasie bezkrólewia. – Dziś szczególnie młodym ludziom brakuje takiej wyrazistości, która była właściwa Prymasowi. Młodzi tęsknią za wolnością, określonymi precyzyjnymi zasadami, kochają Ojczyznę i chcą jej służyć. Niezłomność, wierność Chrystusowi, Ewangelii, odpowiedzialność Prymasa za Kościół nadal fascynuje. Był człowiekiem, który mimo różnych prześladowań nie złamał się, był wierny Bogu i ideałom – mówi ks. Bogdan Bartołd, proboszcz parafii katedralnej św. Jana w Warszawie.

Dla członków Akademickiego Stowarzyszenia „Soli Deo” Prymas Wyszyński jest wzorem w codziennych wyborach i społecznym zaangażowaniu. – Nauczanie i przykład życia Prymasa były i są inspiracją w naszej działalności, a zewnętrznym tego wyrazem jest nazwa naszego stowarzyszenia, które nawiązuje do biskupiego zawołania Księdza Prymasa – wskazuje prezes Stowarzyszenia Bartłomiej Gortych.

Źródłem mocy dla Prymasa było życie modlitwy i praktyka zawierzenia, oddania wszystkiego „Bogu samemu” („Soli Deo”), którą uczynił zasadniczym życiowym drogowskazem. Członków „Soli Deo” można spotkać na comiesięcznych Mszach św. w warszawskiej katedrze 28. dnia miesiąca, na których wierni modlą się o beatyfikację Sługi Bożego. Na te Msze św. szczególnie licznie przychodzą kapłani wyświęceni przez Prymasa, panie z Instytutu Prymasowskiego, ale i zwykli wierni.

Wyprasza łaski
Wyjątkowym miejscem w warszawskiej katedrze św. Jana jest grób Prymasa Tysiąclecia, przy którym codziennie trwa modlitwa. – Gdy widzę osoby wchodzące do katedry, zawsze znajdą się ludzie zatrzymujący się przy grobie Prymasa. Obok kaplicy z sarkofagiem Prymasa jest świecznik, jeszcze się nie zdarzyło, żebym nie widział tam zapalonych świec. Są także karteczki, na których wierni zapisują intencje, które polecają wstawiennictwu Prymasa, i są także dziękczynienia za otrzymane łaski – opowiada ks. Bartołd.

W setki liczone są listy opisujące doznane łaski, które napływają do kurii. – Prymas jest mocno obecny w sercach wiernych. Jest to oczywiście duży przyczynek do beatyfikacji – mówi o. Gabriel Bartoszewski OFMCap, wicepostulator procesu beatyfikacyjnego ks. kard. Wyszyńskiego, odpowiedzialny za przygotowanie „Positio super virtutibus”, czyli dokumentacji o heroiczności cnót Prymasa Tysiąclecia.

Ojciec Bartoszewski jest autorem książki „Wyprasza nam łaski z Nieba”, w której przedstawił jedynie promil łask otrzymanych za wstawiennictwem Prymasa, którymi dzielą się wierni w listach do kurii. Szczególne wrażenie robi historia poparzonej dziewczynki, której lekarze nie dawali szans na przeżycie. Stan zdrowia dziecka uległ radykalnej poprawie po modlitwie matki za wstawiennictwem Prymasa w dniu jego pogrzebu. Niestety nie zachowała się dokumentacja medyczna tego przypadku.

– Kult Prymasa ujawnia się także szczególnie we wszystkich miejscach uwięzienia, począwszy od Rywałdu przez Stoczek, Prudnik Śląski, Komańczę – zaznacza o. Bartoszewski. – Sama jestem zaskoczona tym, jak wiele osób nawiedza celę Prymasa w Komańczy. Są to zarówno piel- grzymi indywidualni, rodziny, jak i zorganizowane grupy. Wszyscy przybywają tu, by być w tym miejscu, gdzie był Prymas w tak trudnym dla siebie czasie, i aby prosić go o wstawiennictwo. W ludziach jest duża wiara, że Prymas wyprasza nam u Boga potrzebne łaski – mówi s. Bożena Gładysz, nazaretanka z Komańczy.

Dla wszystkich grup organizowane są prelekcje okolicznościowe, a spotkania te kończą się w kaplicy wspólną modlitwą o wstawiennictwo Sługi Bożego za Ojczyznę i prośbą o jego beatyfikację. W Izbie Pamięci Księdza Prymasa w Komańczy siostry zgromadziły przedmioty używane przez ks. kard. Wyszyńskiego podczas uwięzienia i jego tu powrotów. W kaplicy, u podstawy ołtarza soborowego umieszczono napis: „W tej kaplicy modlił się i składał Bogu Najświętszą Ofiarę Ołtarza JE ks. kardynał dr Stefan Wyszyński, Prymas Polski, w latach 1955-1956”. W roku 1993 zamontowano w kaplicy witraż przedstawiający Prymasa Tysiąclecia w geście zawierzenia Narodu Polskiego Matce Bożej Królowej Polski.

Kult Wielkiego Prymasa w Komańczy nasilił się w roku 2001, ogłoszonym Rokiem Prymasowskim. – Wyraźnie wzrosło zainteresowanie jego osobą. Wiele szkół obrało Sługę Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego za patrona. Od 2006 roku w każdą rocznicę uwięzienia Księdza Prymasa swoje spotkanie w Komańczy mają przedstawiciele szkół prymasowskich, dzieci wraz z nauczycielami – opowiadają siostry nazaretanki.

Liczni księża odprawiają w Komańczy swoje kapłańskie rekolekcje. W wakacje w klasztorze sprawowanych jest nawet kilka Mszy św. dziennie dla grup rekolekcyjnych, oaz, pielgrzymek parafialnych. Wszyscy proszą o wstawiennictwo Sługę Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego, modlą się za Ojczyznę.

We wszystkich miejscach uwięzienia Prymasa zachowane są cele, w których przebywał. W Rywałdzie Ksiądz Prymas, jak sam to opisywał, „erygował” drogę krzyżową na ścianach celi, pisząc ołówkiem nazwy stacji Męki Pańskiej i oznaczając je krzyżykiem. Ta prosta droga krzyżowa robi ogromne wrażenie na pielgrzymach. Potwierdzają to wpisy zostawione w księgach pamiątkowych, które przytacza o. Bartoszewski w swojej pracy „U pocieszycielki strapionych w Rywałdzie”. „Ta cela, a szczególnie Droga Krzyżowa wykonana przez więźnia, emanuje duchową siłą Prymasa Tysiąclecia” – czytamy. I inny: „Każdy zwiedzający to miejsce na pewno wychodzi podniesiony na duchu –zwłaszcza przechodząc stacje Drogi Krzyżowej erygowanej przez uwięzionego Prymasa”.

Wyjątkowy kult Prymasa trwa także w Zuzeli, miejscu urodzenia przyszłego Ojca Narodu. Co roku 3 sierpnia, we wspomnienie urodzin Prymasa, w jego rodzinnej parafii odprawiana jest uroczysta Msza Święta. Przybywający pielgrzymi modlą się przy chrzcielnicy, przy której został ochrzczony Prymas. W zrekonstruowanej szkole w Zuzeli, do której uczęszczał Stefan Wyszyński, mieści się Muzeum Prymasa.

Znak z Nieba
Od śmierci ks. kard. Wyszyńskiego 28 maja 1981 roku niezliczone rzesze wiernych modlą się o jego beatyfikację. Kościół wymaga dla potwierdzenia tego, co czuje lud Boży, znaku z Nieba – cudu za wstawiennictwem Sługi Bożego. Właśnie pojawiła się szansa na uznanie szczególnej łaski za cud, gdy 27 marca 2013 roku metropolita szczecińsko-kamieński ks. abp Andrzej Dzięga otworzył proces kanoniczny w sprawie domniemanego cudownego uzdrowienia 42-letniej dziś kobiety, która w wieku 19 lat zachorowała na raka tarczycy. W lutym 1988 roku wykonano u niej w Szczecinie rozległą operację, usuwając zmiany nowotworowe oraz dotknięte przerzutami węzły chłonne. Po początkowym polepszeniu stan zdrowia pacjentki pogorszył się. Rok później kobietę leczono radioaktywnym jodem w Instytucie Onkologii w Gliwicach, lecz i to było bezskuteczne. W gardle wytworzył się guz wielkości 5 cm, który dusił pacjentkę i zagrażał jej życiu. Nagle 14 marca 1989 roku, po intensywnych modlitwach za wstawiennictwem Prymasa Tysiąclecia, stwierdzono przełom. Kolejne badania potwierdzały dobry stan kobiety. W ciągu 23 lat nie stwierdzono u niej nawrotu choroby nowotworowej i jest całkowicie zdrowa.

Bóg nie bez powodu wybrał swojego sługę Stefana Wyszyńskiego na pasterza i nauczyciela czasów zagrożenia, kryzysu i niepokoju. „Taki Prymas zdarza się raz na tysiąc lat” – powiedział po jego śmierci Papież Jan Paweł II. Nie po to, żeby wspominać, lecz wskazywać. Przecież i teraz, choć w innych okolicznościach, zagrożenia są niezliczone, kryzys dosięga ludzkiej egzystencji, targa nami niepokój o przyszłość kolejnych pokoleń Polaków.

Do Prymasa Wyszyńskiego można i trzeba wracać, by odnaleźć właściwy kierunek na każdym kolejnym zakręcie dziejów, zawsze gdy zło wydaje się tryumfować, gdy lekceważone jest dobro wspólne, a rządzi prywata. Słowa Prymasa w jasny i przekonujący sposób prostują wątpliwości w naszych czasach pogmatwanych celów i środków.

Beata Falkowska

http://www.naszdziennik.pl/mysl/78565,p ... c-lat.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Stefan Wyszyński Prymas Tysiąclecia
PostNapisane: 30 lip 2014, 18:49 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://gloria.tv/?media=603233

„Kiedyś mnie zabraknie, ale wy to sobie przypomnicie”
Weronika231 2014-04-28 10:00:56

To są słowa Prymasa Polski, Sługi Bożego, Kardynała Stefana Wyszyńskiego.
I następne:

„Jeżeli najbardziej niewinne i bezbronne dziecko , nie może czuć się bezpieczne w jakimś społeczeństwie, wówczas już nikt bezpiecznie czuć się w nim nie może”.
„Nie Kościół ma się dostosować do świata, lecz świat do Ewangelii”
Bez Miłości człowieka, bez zrozumienia jego wysokiej godności i posłannictwa, nie ma mowy o dobrym rządzeniu ludźmi w narodzie, czy państwie.
„Nie tylko człowiek ma być Boży, nie tylko rodzina ma być Boża, Boży ma być także naród”.
„Najważniejsze jest zwycięstwo nad małym, czymś niesłychanie małym – nad sobą”.
„Naród, który nie wierzy w wielkość i nie chce wielkich ludzi, kończy się”
„Szkoła musi być narodowa! Musi dać dzieciom i młodzieży miłość do Ojczyzny, do kultury domowej, rodzinnej i narodowej. I musi wychować w tym duchu”.
„Tylko religijne wychowanie w szkole da naszej młodzieży te cnoty, bez których nie można skutecznie umacniać sprawiedliwości społecznej”.
„Naród ma prawo do własnego języka, nie zniekształconego i nie pobrudzonego przez naloty śmierci”.
„Nie istnieje „niemożliwe”, gdy prowadzi i wspiera Maryja, która pierwsza uwierzyła w to, co „niemożliwe”.
„Im bardziej Polska będzie kochać, tym więcej będzie miała wrogów”.
„Wskazanie dla was, moi drodzy, nie dać sobie wydrzeć ziemi”.
„Naród musi być mocno oparty o rzeczywistość, która trzyma pazurami serca każdy kawałek ziemi ojczystej”.
„Krzyż jest dla współczesnego świata wyrzutem sumienia, bo przypomina wywyższenie poniżonego dziś człowieczeństwa”.

Jest to część myśli, wybranych z :
http://www.kskp.szczecin.opoka.org.pl/cytaty_swysz.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 24 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /