Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 211 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8 ... 15  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Święci w dziejach Narodu Polskiego
PostNapisane: 19 wrz 2013, 15:19 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.niedziela.pl/artykul/107350/ ... ksymiliana

Korzenie św. Maksymiliana
Jan Maria Jackowski

Obrazek
[Fot. ARCHIWUM NIEPOKALANOWA]


Przeżywamy wspomnienie liturgiczne św. Maksymiliana Kolbego, który zginął 14 sierpnia 1941 r. w KL Auschwitz, w wigilię Wniebowzięcia Matki Bożej. Ten święty kapłan jest dla nas przede wszystkim obrońcą wolności człowieka w Chrystusie i nauczycielem miłości. Dzieło jego życia: ewangelizacja przy wykorzystaniu najnowocześniejszych środków technicznych stanowi dowód gorliwości apostolskiej. Natomiast jego męczeńska śmierć jest świadectwem pełni chrześcijańskiego dawania siebie innym: miłości człowieka w imię miłości Boga.
Żył w czasach przełomu. Urodzony u schyłku XIX wieku wzrastał duchowo, religijnie i społecznie w okresie dramatycznych wydarzeń związanych z I wojną światową i rewolucją bolszewicką. Jego dojrzała posługa kapłańska realizowana w Polsce i dalekiej Japonii oraz niezwykła działalność duszpasterska i ewangelizacyjna przypadły na okres międzywojenny. Męczeńska śmierć Świętego była zadana podczas II wojny światowej przez bezbożny hitlerowski totalitaryzm, który obok zbrodniczego stalinizmu i komunizmu naznaczył swe tragiczne piętno na całym dwudziestym stuleciu.
Tak się złożyło, że w moim okręgu wyborczym (Ciechanowskie) jednym z bohaterów powstania styczniowego był Tomasz Kolbe (1828-1863), waleczny naczelnik powstania w powiecie przasnyskim, który stracił życie w bitwie pod Rydzewem 5 maja 1863 r. Ponieważ jest to rzadkie nazwisko (dziś w Polsce nosi je 125 osób), zrodziło się oczywiste pytanie: czy Tomasz Kolbe miał wspólne korzenie ze św. Maksymilianem? Udało się ustalić, że Tomasz był synem Ferdynanda Kolbego (ur. 1794) w Cieślince w Wielkopolsce, majora Wojsk Polskich, który zmarł w wyniku ran odniesionych w bitwie pod Olszynką Grochowską w 1831 r., i Anastazji Komierowskiej oraz wnukiem Aleksandra Kolbego (ur. ok. 1760 r.) i Aleksandryny Klayit. Nie wiadomo, skąd się wywodzi jego rodzina.
Natomiast przodkowie św. Maksymiliana Kolbego ze strony ojca przybyli na ziemie polskie z Czech. Rajmund Kolbe (św. Maksymilian Maria) był synem Juliusza Kolbego (ur. ok. 1860 - zm. 1914) i (ślub 5 października1891 r. w Zduńskiej Woli) Marianny Dąbrowskiej (ur. 5 lutego1870 r. - zm. 17 marca 1946 r. w Krakowie), córki Franciszka Dąbrowskiego i Marianny Klinickiej. Juliusz Kolbe był z kolei synem Pawła Kolbego (ur. 1824 w Schtickendorf (?) w Czechach) i (ślub 17 sierpnia1846 r. w Korczewie, pow. zduńskowolski) Teresy Nisych (Nisyg? - niewyraźna pisownia w akcie ślubu), ur. 1820 w Einberg (?) w Czechach. Dziadek św. Maksymiliana Paweł Kolbe był synem Wawrzyńca Kolbego (ur. ok. 1790 r.) i Anny N. (ur. 1790 w Czechach, zm. 30 stycznia 1851 r. w Łodzi), natomiast babcia - Teresa Nisych (Nisyg?) była córką Jana Nisych i Apolonii N.
Tyle na razie wiadomo. Może ktoś z czytelników wie coś więcej o rodzinie i przodkach św. Maksymiliana, szczególnie z rodziny Dąbrowskich i Klinickich, oraz Tomasza Kolbego? Bardzo proszę o sygnał, najlepiej na maila: jmj@jmjackowski.pl lub pocztą na adres redakcji „Niedzieli”. Może wspólnie uda się wyjaśnić tę zagadkę z przeszłości. Badanie korzeni wybitnych Polaków w czasach PRL było na cenzurowanym. Przywracanie pamięci genealogicznej, zwłaszcza w czasach globalizacji, w których pozbawia się ludzi ich „swojszczyzny” oraz tożsamości kulturowej i narodowej, jest znakomitym remedium na homogenizację kultury.

* * *

Jan Maria Jackowski

Publicysta i pisarz eseista, autor 10 książek i ponad 1300 tekstów prasowych. W latach 1997 - 2001 poseł na Sejm RP; w latach 2002-2005 wiceprzewodniczący, a następnie przewodniczący Rady m.st. Warszawy; w latach 2005-2007 sędzia Trybunału Stanu; od 2011 r. jest senatorem RP.

http://www.jmjackowski.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Święci w dziejach Narodu Polskiego
PostNapisane: 23 wrz 2013, 06:10 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Błogosławiony kapelan

Przypominając bł. ks. Józefa Stanka, składamy hołd wszystkim kapelanom Polskiego Państwa Podziemnego, zwłaszcza tym, którzy w ekstremalnie trudnych warunkach sprawowali opiekę duchową nad powstańcami warszawskimi.

Urodził się 6 grudnia 1916 r. w Łapszach Niżnych, w archidiecezji krakowskiej. Szkołę średnią ukończył w Wadowicach. Po maturze odbył nowicjat i studia seminaryjne u Księży Pallotynów. Święcenia kapłańskie otrzymał już w czasie wojny. 13 kwietnia 1941 r. odprawił Mszę św. prymicyjną w rodzinnej parafii. Rozpoczął studia na tajnym Wydziale Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego.

Obrazek

1 sierpnia 1944 r. przebywał w Zakładzie Sióstr Rodziny Maryi na Koszykach w Warszawie – jako kapelan. Teraz jednak kapelani byli potrzebni na barykadach. Został kapelanem w Zgrupowaniu AK „Kryska” na Powiślu (Przyczółek Czerniakowski). Miał pseudonim „Rudy”.

Odprawiał Msze św. i spowiadał, odwiedzał powstańcze szpitale, niosąc duchową pomoc rannym. Przenosił ich, ryzykując śmierć na wysuniętych pozycjach. Miał możliwość przeprawienia się pontonem na Pragę, ale odmówił, pozostał z rannymi.

W środę, 23 września 1944 r., dostał się w łapy kuzynów Hitlera. Pobili go i zaprowadzili pod szubienicę. Wykazał heroizm, błogosławiąc z tego miejsca idących do niewoli powstańców.

Umierał powieszony przez oprawców na kapłańskiej stule. To była śmierć za wiarę i Ojczyznę. Proces beatyfikacyjny nie nastręczał przeszkód. Ksiądz kapelan został wyniesiony na ołtarze przez bł. Jana Pawła II 13 czerwca 1999 r. w Warszawie – w grupie 108 polskich męczenników II wojny światowej. Módlmy się za bł. ks. Józefa i o rychłą beatyfikację II grupy męczenników tego czasu – z postacią przewodnią Sługi Bożego ks. Antoniego Henryka Szumana, którego Niemcy zamęczyli 2 października 1939 r. w drzwiach kościoła. Umierał ze słowami: „Niech żyje Chrystus Król! Niech żyje Polska!”.

Piotr Szubarczyk

http://www.naszdziennik.pl/mysl/54626,b ... pelan.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Święci w dziejach Narodu Polskiego
PostNapisane: 01 paź 2013, 14:09 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.prawy.pl/historia/3734-nie-w ... drzejewski

Nie wyrzekł się kapłaństwa. Bł. ks. Dominik Jędrzejewski
Paweł Brojek czwartek, 29-08-13 06:24

Obrazek

Nie wyrzekł się kapłaństwa. Bł. ks. Dominik JędrzejewskiPracował w parafiach w całej Polsce, był kapelanem więziennym w Kaliszu, prowadził działalność charytatywną i oświatową. W czasie II wojny światowej osadzony w obozie koncentracyjnym w Dachau odrzucił możliwość uwolnienia pod warunkiem wyrzeczenia się kapłaństwa. Zmarł z wycieńczenia 29 sierpnia 1942 r.

Dominik Jędrzejewski przyszedł na świat 4 sierpnia 1886 r. w Kowalu na Kujawach, w rodzinie wielodzietnej. Uczył się w miejscowej szkole powszechnej, a później indywidualnie w domu brata mieszkającego w Działoszynie.

Od 1902 r. uczęszczał do Seminarium Nauczycielskiego w Łęczycy. Po zdaniu maturze w 1906 r. wstąpił do Seminarium Duchownego we Włocławku. Święcenia kapłańskie przyjął w czerwcu 1911 r.

Pracę duszpasterską rozpoczął jako wikariusz w Zadzimiu k. Sieradza. W lipcu 1912 r. otrzymał równoważne stanowisko w parafii Poczesna w dekanacie częstochowskim, po czym w 1917 r. przeszedł do parafii Najświętszej Maryi Panny w Kaliszu, gdzie był również kapelanem więziennym. W 1919 r. rozpoczął pracę jako prefekt gimnazjum w Turku.

Angażował się w pracę w instytucjach społecznych, charytatywnych i oświatowych. Był członkiem zarządu Powiatowego Czerwonego Krzyża, Towarzystwa Szkolnego, Koła Przyjaciół Harcerstwa, wiceprezesem Koła Polskiej Macierzy Szkolnej, sekretarzem zarządu Towarzystwa Dobroczynności. Prowadził bezpłatną stołówkę, organizował zbiórki żywności i odzieży.

Był miłośnikiem literatury teologicznej i społecznej. Posiadał bogatą bibliotekę, której gromadzenie rozpoczął jeszcze jako uczeń. Szczególnie interesowało go apostolstwo modlitwy w teorii i praktyce.

W 1925 r., z powodu pogarszającego się stanu zdrowia, odszedł ze szkolnictwa i podjął pracę w wiejskiej parafii w Kokaninie. W 1927 r. choroba nerek zmusiła go do poddania się operacji, którą przeszedł w Kaliszu. W następnym roku został mianowany proboszczem parafii Gosławice k. Konina.

W czasie II wojny światowej, w sierpniu 1940 r., został aresztowany przez Niemców i osadzony w obozie przejściowym w Szczeglinie, a następnie w niemieckim obozie koncentracyjnym Sachsenhausen. W grudniu tego roku trafił do Dachau.

Pracował przy kopaniu łąk na plantacjach w podobozie Liebhof. Z powodu wątłego zdrowia praca ta była dla niego wyjątkowo wyczerpująca. Latem 1942 r., gdy nie był już w stanie chodzić o własnych siłach, współwięźniowie nosili go do pracy na plecach.

Władze obozu zaproponowały mu wolność w zamian za wyrzeczenie się kapłaństwa, ale odmówił. Zmarł z wycieńczenia 29 sierpnia 1942 r. Ciało spalono w krematorium.

W 1999 r. ks. Dominik Jędrzejowski został beatyfikowany przez papieża Jana Pawła II w grupie 108 polskich męczenników.

Od 2006 r. błogosławiony jest patronem swojego rodzinnego miasta Kowal.

Paweł Brojek
źródło: kowal.eu


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Święci w dziejach Narodu Polskiego
PostNapisane: 16 paź 2013, 11:22 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.prawy.pl/historia/3774-do-sa ... zartoryski

Do samego końca trwał przy potrzebujących. Bł. o. Michał Czartoryski
Paweł Brojek piątek, 06-09-13 05:46

Obrazek

Z urodzenia książę, z wykształcenia inżynier architektury, z powołania dominikanin. W czasie powstania warszawskiego był kapelanem Armii Krajowej na Powiślu. Został rozstrzelany przez Niemców w szpitalu wraz z ciężko rannymi, których nie chciał pozostawić bez opieki.

Michał Czartoryski urodził się 19 lutego 1897 r. w Pełkiniach koło Jarosławia na Podkarpaciu, w rodzinnie arystokratycznej księcia Witolda i Jadwigi, z domu Dzieduszyckiej. Atmosfera domu była przesiąknięta głęboką wiarą, oboje rodzice należeli do Sodalicji Mariańskiej.

Pierwsze nauki pobierał w domu, a następne w prywatnej szkole w Starej Wsi pod Warszawą. Po zdaniu matury w Krakowie rozpoczął studia na Politechnice Lwowskiej.

W międzyczasie jako ochotnik walczył w wojnie polsko-bolszewickiej. Brał udział w obronie Lwowa w 1920 r., za męstwo na polu walki został odznaczony Krzyżem Walecznych. Następnie oddelegowany przez władze wojskowe brał udział w plebiscycie na Górnym Śląsku.

Po powrocie na uczelnię w 1921 r. był jednym z założycieli Stowarzyszenia Katolickiej Młodzieży „Odrodzenie”, organizacji zajmującej się życiem religijnym i pracą intelektualną.

W 1927 r. wstąpił do zakonu dominikanów w Krakowie, gdzie przyjął imię Michał. Śluby zakonne złożył w 1928 r., święcenia kapłańskie przyjął 3 lata później w Jarosławiu.

Po ukończeniu studiów teologicznych w 1932 r. został wychowawcą, najpierw braci nowicjuszy, a potem studentów, w kolegium filozoficzno-teologicznym dominikanów we Lwowie.

Po przeniesieniu kolegium do Warszawy, w latach 1937–1939 jako architekt brał udział w budowie klasztoru dominikańskiego na Służewie. Gromadził wokół siebie środowiska inteligencji, zajmował się III Zakonem św. Dominika, organizował rekolekcje.

Po wybuchu II wojny światowej w 1939 r. został przeniesiony do Krakowa, gdzie znowu zajmował się wychowaniem nowicjatu. Tam też spędził większą część okupacji.

Wiosną 1944 r. przyjechał do Warszawy. Drugiego dnia powstania zgłosił się jako kapelan do walczącego na Powiślu III Zgrupowania „Konrad” AK. Pracował w szpitalu powstańczym zorganizowanym przy zbiegu ulic Tamki i Smulikowskiego.

W nocy z 5 na 6 września 1944 r. powstańcy, personel medyczny i lekko ranni wycofali się do Śródmieścia. Namawiany do przebrania się w strój sanitariusza i ewakuacji o. Michał pozostał, jako jedyny z personelu szpitalnego, z grupą ciężko rannych nienadającą się do transportu.

6 września został rozstrzelany razem z rannymi powstańcami. Ich ciała wywleczono na barykadę, oblano benzyną i podpalono. Rok później przeprowadzono ekshumację, w celu przeniesienia ich do wspólnego grobu dla powstańców. Ciała o. Michała jednak nie zidentyfikowano.

Jan Paweł II wyniósł go na ołtarze 13 czerwca 1999 r. w Warszawie, razem ze 108 innymi męczennikami okresu II wojny światowej.

W 2005 r. radni Jarosławia, w którym Błogosławiony przyjął święcenia kapłańskie, ustanowili go patronem tego miasta.

Paweł Brojek
źródło: dominikanie.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Święci w dziejach Narodu Polskiego
PostNapisane: 18 paź 2013, 10:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.prawy.pl/historia/3786-bl-ks ... ross-rosen

Bł. ks. Władysław Błądziński - męczennik z Gross-Rosen
Paweł Brojek niedziela, 08-09-13 06:43

Obrazek

Aresztowany przez Niemców za tajne nauczanie, nie podpisał protokołu obciążającego odpowiedzialnością za zakazaną działalność swojego przełożonego, biorąc całą winę na siebie. Zginął 8 września 1944 r. w obozie koncentracyjnym Gross-Rosen podczas pracy w kamieniołomach, zepchnięty w przepaść przez SS-mana.

Władysław Błądziński przyszedł na świat 6 lipca 1908 r. w Myślatyczach na terenie dzisiejszej Ukrainy. Gdy miał 11 lat, trafił do zakładu wychowawczego dla sierot prowadzonego przez Zgromadzenie św. Michała Archanioła, czyli michalitów, w Miejscu Piastowym.

W 1924 r. wstąpił do michalitów i rozpoczął postulat, a potem nowicjat w Pawlikowicach k. Wieliczki, gdzie pobierał też nauki na poziomie gimnazjalnym.

W 1933 r. podjął studia teologiczno-filozoficzne w archidiecezjalnym Wyższym Seminarium Duchownym w Przemyślu. Święcenia kapłańskie przyjął w 1938 r.

Pracę duszpasterską rozpoczął w zakładzie wychowawczym michalitów w Pawlikowicach jako wychowawca ubogiej młodzieży. Prowadził zajęcia w gimnazjum oraz w szkole zawodowej. Pomagał też w pracy duszpasterskiej w miejscowej parafii.

W czasie II wojny światowej zorganizował tajne gimnazjum i liceum dla kleryków. Nauczycielami byli księża michalici oraz kilka osób świeckich. W zakładzie kolportowano też konspiracyjną prasę, ukrywano broń i pomagano uciekinierom.

Przez kilku lat okupacji Niemcy przeprowadzili kilka rewizji, nie znaleźli jednak żadnych dowodów obciążających księży.

W kwietniu1944 r., na wskutek denuncjacji jednego z wychowanków, gestapo przeprowadziło w Pawlikowicach kolejne przeszukanie. Ks. Błądzińskiego wraz z trzema innymi michalitami aresztowano i umieszczono w więzieniu na Montelupich w Krakowie.

Poddany 3-miesięcznemu ciężkiemu śledztwu nie podpisał zeznań obciążających przełożonych zgromadzenia, biorąc całą odpowiedzialność za nieudowodnione winy na siebie. Wkrótce wysłano go do obozu koncentracyjnego Gross-Rosen, zaś pozostałych księży zwolniono.

Trafił do komanda pracującego w kamieniołomach, gdzie zmuszany był do noszenia kilkudziesięciokilogramowych głazów. Według relacji świadków niósł zawsze współwięźniom słowa pociechy, dzielił się swoją racją żywnościową i wbrew surowemu zakazowi sprawował posługę duszpasterską.

8 września 1944 r., gdy osłabł podczas pracy, został skopany przez pilnującego go SS-mana i zepchnięty na dno urobiska w kamieniołomach.

Jan Paweł II wyniósł ks. Błądzińskiego na ołtarze podczas beatyfikacji 108 męczenników II wojny światowej w czerwcu 1999 r. w Warszawie.

Paweł Brojek
źródło: michalici.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Święci w dziejach Narodu Polskiego
PostNapisane: 21 paź 2013, 07:47 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Święci nie przemijają

Władza i wpływy wielkich tego świata kończą się zazwyczaj wraz z ich śmiercią. Inaczej jest z prorokiem, choć też umiera. On oddziałuje wtedy czasem nawet bardziej. Święci nie przemijają. Zwrócił na to uwagę w sobotę ks. bp Józef Guzdek, ordynariusz polowy Wojska Polskiego, w czasie uroczystości ku czci bł. ks. Jerzego Popiełuszki na warszawskim Żoliborzu.

W 29. rocznicę porwania i zabójstwa bł. ks. Jerzego Popiełuszki, a zarazem w liturgiczne wspomnienie męczennika, uroczystej Mszy św. w sanktuarium żoliborskim przewodniczył ks. kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski. Wśród licznie zebranych wiernych była rodzina ks. Jerzego.

Nawiązując w homilii do Ewangelii o Dobrym Pasterzu ks. bp Józef Guzdek wskazywał, że takim dobrym pasterzem, a nie najemnikiem był ks. Jerzy Popiełuszko.

– Bóg uczynił go narzędziem w walce o godność człowieka – podkreślił ordynariusz polowy WP i dodał, że ks. Jerzy Popiełuszko nie uląkł się prześladowców, ale z mocą proroka głosił, aby zło dobrem zwyciężać.

– Zakazy, a nawet groźby pozbawienia życia nie zatrzymały go w krypcie kościelnej. Poczucie głoszenia prawdy i obrony człowieka kazały mu podejmować walkę posuniętą do granic heroizmu – mówił.

Ksiądz biskup przypominał, że męczennik z Żoliborza wiele razy, klęcząc przed Najświętszym Sakramentem, przyrzekał Bogu: „Bronić prawdy nie przestanę. W obronie pokrzywdzonych zawsze będę stawał, a kiedy będzie trzeba, nie będę szczędził krwi ani własnego życia”.

– Ksiądz Jerzy nie uciekał przed trudnościami. Udawał się do różnych miejsc, by głosić Słowo Boże i podtrzymywać upadłych na duchu ludzi – wspominał.

Jak zwracał uwagę ks. bp Guzdek, ks. Jerzy i dziś stawia nam pytania o wierność Bogu. – Pyta: Czy w sytuacji zagrożenia potrafilibyśmy stanąć w obronie prześladowanych, a nawet oddać za nich życie? Czy nie usprawiedliwiamy zła? Stawia nam, duszpasterzom, pytanie o sposób przepowiadania Ewangelii – wyjaśniał.

Podkreślał też, że wezwanie do bycia dobrym pasterzem, a nie najemnikiem skierowane jest także do małżonków i rodziców. – Miłość wypowiedziana w sakramencie małżeństwa jest zobowiązaniem do wierności i odpowiedzialności. Ślubuję ci, znaczy biorę za ciebie odpowiedzialność – zaznaczył.

– Proszę postawcie dziś sobie pytanie o wierność. Dobrymi pasterzami są ci, którzy bez względu na przeszkody strzegą wiernie domowego ogniska. Tylko najemnicy dezerterują. Wychowujcie swoje dzieci tak, by były zdolne podjąć obowiązki dobrego pasterza, aby mogły dochować wierności przysiędze małżeńskiej, kapłańskiej czy wojskowej. Uczcie je miłości do Ojczyzny – apelował ordynariusz polowy Wojska Polskiego.

Na koniec Eucharystii ks. Tadeusz Bożełko, kustosz sanktuarium, powiedział, że kult męczennika rozwija się nie tylko w Polsce, ale także w wielu krajach całego świata. Kapłan podziękował wszystkim za liczną obecność, za to, że pamiętają o bł. ks. Jerzym Popiełuszce. W sposób szczególny podziękował Radiu Maryja i Telewizji Trwam za transmisję uroczystości.

Na koniec ks. bp Józef Guzdek wręczył sanktuarium ks. Jerzego specjalny medal im. ks. Jerzego Popiełuszki za to, że rozszerza pamięć o męczenniku. Uroczystości ku czci ks. Jerzego odbyły się też w wielu innych miastach, m.in. we Włocławku i Bydgoszczy.

Małgorzata Pabis

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... ijaja.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Święci w dziejach Narodu Polskiego
PostNapisane: 25 paź 2013, 09:42 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.prawy.pl/historia/3829-oddal ... munt-sajna

Oddał życie za prawdę. Bł. ks. Zygmunt Sajna
Paweł Brojek wtorek, 17-09-13 07:23

Obrazek

Oddał życie za prawdę. Bł. ks. Zygmunt SajnaProboszcz w Górze Kalwarii, w czasie okupacji hitlerowskiej wygłaszał kazania, w których piętnował zbrodnie niemieckie. W gestapowskich więzieniach był bity i torturowany. 17 września 1940 r. wraz z grupą ok. 200 osób został rozstrzelany w masowej egzekucji w Palmirach.

Zygmunt Sajna urodził się 20 stycznia 1897 r. w Żurawlówce na Mazowszu. Około 1909 r. wraz z rodziną przeniósł się do Mielnika na Podlasiu.

W 1918 r. zdał maturę w gimnazjum w Siedlcach i wstąpił do Seminarium Duchownego w Warszawie. Święcenia kapłańskie przyjął 1924 r.

Przez krótki czas pracował jako wikariusz w parafiach Jadów i Babice, po czym został skierowany na studia do Rzymu, gdzie studiował prawo na Uniwersytecie Gregoriańskim.

Po dwóch latach choroba serca i płuc zmusiła go do przerwania nauki. Po powrocie do Polski w 1926 r. został mianowany kapelanem w klasztorze Sióstr Niepokalanek w Szymanowie. W 1931 r. wyjechał na kurację do Zakopanego.

Po powrocie pracował jako wikariusz w parafiach warszawskich. W tym czasie dał się poznać jako społecznik i organizator działalności charytatywnej, niosąc pomoc najuboższym. W 1938 r. objął parafię Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Górze Kalwarii, gdzie zastał go wybuch II wojny światowej.

W czasie okupacji był wielokrotnie denuncjowany. Mimo świadomości zagrożenia nie skorzystał z możliwości ucieczki. W styczniu 1940 r., w związku z wygłaszaniem przez niego kazań, w których piętnował zbrodnie niemieckie, władze okupacyjne nałożyły na niego areszt domowy. Nie mógł opuszczać mieszkania, zabroniono mu pełnić kapłańskiej posługi.

Wkrótce przeniesiono go do koszar, a następnie do Domu Przytułku dla Starców i Kalek w Górze Kalwarii. Stamtąd w kwietniu 1940 r. trafił do siedziby gestapo na Aleję Szucha w Warszawie, a następnie na Pawiak. Podczas śledztwa był bity i torturowany.

Według relacji ocalałych współwięźniów ks. Sajna pełnił kapłańską posługę, m.in. spowiadał i udzielał komunii, korzystając z przemycanych z zewnątrz hostii. Pocieszał i zachęcał do modlitwy.

Rankiem 17 września 1940 r. wraz z grupą ok. 200 osób wywieziono go z Pawiaka i rozstrzelano w masowej egzekucji w Palmirach. Ciała zakopano we wcześniej przygotowanych dołach.

Po ekshumacji w 1946 r. szczątki kapłana złożono we wspólnej mogile na cmentarzu na Palmirach.

W 1999 r. ksiądz Zygmunt Sajna znalazł się w gronie 108 Błogosławionych Męczenników II wojny światowej, których wyniósł na ołtarze Jan Paweł II.

Jego imię nosi ulica, przy której stoi kościół parafialny w Górze Kalwarii pw. Niepokalanego Poczęcia NMP oraz liceum ogólnokształcące.

Paweł Brojek
źródło: zsogorakalwaria.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Święci w dziejach Narodu Polskiego
PostNapisane: 30 paź 2013, 16:27 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.prawy.pl/historia/3862-130-r ... -czempiela

130. rocznica urodzin bł. ks. Józefa Czempiela
Kamil Waćkowski, Aleksander Madej sobota, 21-09-13 14:34

Jednym z ważnych powodów rosnącej popularności Ruchu Autonomii Śląska jest pomijanie w polskiej pamięci górnośląskich bohaterów. Ludzie spoza regionu często nie mają świadomości, że na Górnym Śląsku takich postaci jest bez liku.

Ostatnie lata to czas szczególnej pamięci głównie o warszawskich i kresowych bohaterach. Właśnie teraz nadszedł idealny moment, aby przypomnieć o tym, że także w innych miejscach naszego kraju do wyjątków nie należeli ludzie gotowi ponieść najwyższą cenę za propolskie przekonania. Taką osobą był ksiądz Józef Czempiel.

Józef Czempiel przyszedł na świat 21 września 1883 roku w Józefce, znajdującej się w granicach obecnych Piekar Śląskich. W rodzinie przyswojono mu wartości katolickie, którym pozostał wierny do końca życia. W jego domu mówiło się po śląsku, była to jednak mowa zbliżona do języka polskiego. Mimo tego uczęszczając do niemieckiego gimnazjum w Bytomiu, w którym uczyło się wielu protestantów, nie był dyskryminowany.

Po zdaniu matury w 1904 przyszły duchowny wyjechał na studia teologiczne do Wrocławia. Istotnym wydarzeniem podczas pobytu w tym mieście była reakcja matki na napisany przez niego list. Matka odesłała go synowi z sugestią, że nie życzy sobie korespondencji w nieznanym przez nią języku niemieckim. Ta sytuacja bardzo wstrząsnęła młodym studentem. W późniejszym czasie zaangażował się w działalność w Kółku Polskim, którego był ostatnim przewodniczącym. Ciekawostką może być fakt obecności w grupie osób narodowości niemieckiej, co później doprowadziło do konfliktów. Kółko działało w konwikcie biskupim. Po zmianie dyrektora zaczęły się prześladowania, które zakończyły się rozwiązaniem. Józef Czempiel należał również do Związku Młodzieży „Zet".

Przyjęcie święceń kapłańskich miało miejsce 22 czerwca 1908 roku. Jego pierwszym miejscem pracy była parafia św. Józefa w Rudzie Śląskiej, w której prężnie działały propolskie organizacje min. „Sokół". W 1919 roku razem z księdzem Emilem Szramkiem wydał książkę „Das Recht auf die Muttersprache im Lichte des Christentums". Wyrazili oni w niej poparcie dla prawa do wychowania w języku ojczystym.

Podczas wikariatu w Żędowicach, w obecnym powiecie strzeleckim aktywnie działał na rzecz głosowania w plebiscycie na polski Śląsk. Dzięki jego agitacji oddano 1070 głosów za Polskę, a tylko 232 za Niemcami. Niestety przez późniejszy podział Górnego Śląska miejscowość ta została po stronie niemieckiej. Dlatego księdza Józefa przeniesiono do parafii WNMP w Wielkich Hajdukach(obecnie Chorzów Batory). W tym miejscu miała miejsce odwrotna sytuacja, wygrali Niemcy uzyskując dwukrotną przewagę.

W hajduckiej parafii nowego proboszcza czekało wiele wyzwań. Wśród wiernych nie brakowało osób narodowości niemieckiej. Stwarzało to pole do naturalnych konfliktów, które wymagały sprytnych rozwiązań. Ksiądz Czempiel dopuszczał do istnienia niemieckich organizacji przy parafii oraz zawsze dbał o to, aby mogli uczestniczyć we mszy w swoim języku. Nawet gdy później władze polskie domagały się by ich tego pozbawić, kapłan stanowczo się temu sprzeciwił.

1922 rok to czas wyborów, które w Hajdukach wygrał Blok Narodowy, co przy dzisiejszych stosunkach politycznych w Chorzowie i na Górnym Śląsku wydaje się nie do pomyślenia. Od 1926 roku wojewodą śląskim był Michał Grażyński, przeciwnik Wojciecha Korfantego. Józef Czempiel jako zadeklarowany „korfanciorz" popierał oczywiście tego drugiego. Dobrym tego przykładem jest obecność duchownego na pogrzebie dyktatora III powstania śląskiego, który odbył się 20 sierpnia 1939 roku w Katowicach. W okolicy silne wpływy miały grupy komunistyczne i socjalistyczne, które ksiądz starał się ograniczać. Uważał, że „katolik nie może być socjalistą, ani komunistą, ani masonem". Jednak górnośląscy działacze bardzo wyróżniali się na tle swoich kolegów z zachodu, często będąc praktykującymi katolikami.

Hajducki proboszcz walczył z alkoholizmem, organizując ruch trzeźwościowy oraz z ubóstwem poprzez wydawanie obiadów dla ubogich. Podejmował on także bezpośrednie interwencje związane z indywidualnymi przypadkami, np. mieszkaniem dla rodziny wielodzietnej. Dzięki tym działaniom władze Rzeczypospolitej w 1932 nagrodziły go Złotym Krzyżem Zasługi. Nowa parafia Czempiela to także miejsce powstania najbardziej utytułowanego klubu w Polsce (pierwsze miejsce w klasyfikacji medalowej Mistrzostw Polski w piłce nożnej), czyli Ruchu Chorzów. Został on założony 20 kwietnia 1920 roku, a już sama nazwa nawiązywała do ruchu powstańczego. Był on ważnym elementem życia Hajduczan, a warto podkreślić, że nie ma ani jednej wzmianki o chuligaństwie ówczesnych kibiców Ruchu.

Po agresji Niemiec na Polskę, propolskie nastawienie Józefa Czempiela nie uszło uwadze okupantów. 13 kwietnia 1940 roku w ramach akcji Maiaktion, mającej na celu zniszczenie polskiej inteligencji, został aresztowany przez Gestapo i jeszcze tego samego dnia wywieziony do Dachau. W obozie codziennością była praca w nieludzkich warunkach oraz znęcanie się SS-manów nad więźniami. Nie złamało to jednak księdza Czempiela, o czym świadczą pełne pogody ducha listy do siostry Marty. Zmarł męczeńską śmiercią 4 lub 5 maja 1942 roku. Jan Paweł II w 1999 roku beatyfikował go wraz ze 107 innymi ofiarami II wojny światowej.

Kamil Waćkowski, Aleksander Madej


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Święci w dziejach Narodu Polskiego
PostNapisane: 04 lis 2013, 13:33 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://prawy.pl/historia/3864-niemcy-po ... ek-ps-rudy

Niemcy powiesili go na własnej stule. Bł. ks. Józef Stanek ps. „Rudy”
Paweł Brojek poniedziałek, 23-09-13 05:04

Obrazek

Niemcy powiesili go na własnej stule. Bł. ks. Józef Stanek ps. „Rudy”W dniu wybuchu powstania warszawskiego posługiwał w jednym ze stołecznych szpitali. W drugiej połowie sierpnia 1944 r. trafił jako kapelan do zgrupowania Armii Krajowej walczącego na Czerniakowie. Wzięty przez SS do niewoli jako zakładnik został zamordowany 23 września 1944 r.

Józef Stanek przyszedł na świat 6 grudnia 1916 r. w Łapszach Niżnych w Małopolsce, w wielodzietnej rodzinie chłopskiej. Gdy miał 7 lat podczas epidemii tyfusu zmarli jego rodzice, opiekę nad nim przejęło wówczas starsze rodzeństwo.

W 1935 r. po zdaniu matury Collegium Marianum w Wadowicach wstąpił do pallotyńskiego nowicjatu w Sucharach k. Nakła. W 1937 r. rozpoczął studia w Wyższym Seminarium Duchownym Księży Pallotynów w Ołtarzewie, gdzie zastał go wybuch wojny.

W wrześniu 1939 r. wraz z innymi klerykami z seminarium został ewakuowany na wschód przed nadciągającym frontem. Trafił do sowieckiej niewoli, skąd uciekł i wrócił do Ołtarzewa.

W 1941 r. otrzymał święcenia kapłańskie i rozpoczął studia na tajnych kompletach na Wydziale Socjologicznym Uniwersytetu Warszawskiego. W tym czasie związał się z podziemiem niepodległościowym, wstępując w szeregi ZWZ-AK. Jednocześnie pełnił funkcję kapelana Zakładu Sióstr Rodziny Maryi na Koszykach przy ul. Hożej w Warszawie.

Od 1 sierpnia 1944 r. uczestniczył w powstaniu warszawskim. W drugiej połowie sierpnia został skierowany go do pracy kapelańskiej w Zgrupowaniu Armii Krajowej „Kryska”, działającym na odcinku czerniakowskiego Powiśla.

W trudnych warunkach odprawiał nabożeństwa i spowiadał. Nosił rannych, odgrzebywał zasypanych gruzami, podnosił na duchu załamanych mieszkańców. Miał możliwość uratowania swego życia, przeprawiając się pontonem na drugi brzeg Wisły, ale nie skorzystał z niej, odstępując miejsce rannemu powstańcowi.

23 września 1944 r. ks. Stanek brał udział w pertraktacjach z Niemcami w celu uratowania jak największej ilości powstańców. Zatrzymany przez SS w charakterze zakładnika był torturowany i jeszcze tego samego dnia został powieszony, wedle niektórych źródeł na własnej stule...

W 1945 r. zwłoki bohaterskiego kapelana zostały ekshumowane i złożone w zbiorowej mogile przy ul. Solec w Warszawie. Rok później przeniesiono je na Cmentarz Powązkowski, a w 1987 r. złożono w kwaterze zgrupowania AK „Kryska” znajdującej się na tym cmentarzu.

W 1999 r. ks. Stanek został ogłoszony przez papieża Jana Pawła II błogosławionym w gronie 108 męczenników II wojny światowej.

W 2004 r. błogosławionego pallotyna ustanowiono patronem kaplicy w Muzeum Powstania Warszawskiego.

Paweł Brojek
źródło: mtrojnar.rzeszow.opoka.org.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Święci w dziejach Narodu Polskiego
PostNapisane: 10 lis 2013, 12:09 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.prawy.pl/historia/3887-racze ... kostkowski

Odmówił Niemcom wyrzeczenia się kapłaństwa. Spalono go w krematorium
Paweł Brojek piątek, 27-09-13 07:19

Obrazek

Odmówił Niemcom wyrzeczenia się kapłaństwa. Spalono go w krematoriumAlumn seminarium we Włocławku, niedługo po wybuchu II wojny światowej został aresztowany przez Niemców. Po rocznym pobycie w więzieniach i obozach przejściowych ostatecznie osadzony w KL Dachau. Gdy zaproponowano mu wolność w zamian za wyrzeczenie się kapłaństwa, odmówił.

Bronisław Kostkowski przyszedł na świat 11 marca 1915 r. w Słupsku. W 1919 r. wraz z rodzicami przeprowadził się do Bydgoszczy. Po ukończeniu szkoły powszechnej, w 1926 r. wstąpił do Gimnazjum Humanistycznego. W szkole pełnił funkcję prezesa Sodalicji Mariańskiej.

W 1936 r. zdał maturę i rozpoczął naukę w Wyższym Seminarium Duchownym we Włocławku. W kwietniu 1939 r. przyjął dwa niższe święcenia kapłańskie, ale dalsze studia przerwał wybuch II wojny światowej.

7 listopada 1939 r. gestapo aresztowało biskupa diecezji włocławskiej Michała Kozala, rektora seminarium księdza doktora Franciszka Korczyńskiego oraz 22 alumnów, wśród których był Bronisław Kostkowski. Trafił do włocławskiego więzienia, w którym panowały bardzo ciężkie warunki.

Gdy Niemcy dowiedzieli się, że urodził się w Słupsku leżącym na terenach dawnej Rzeszy, zaproponowali mu wolność w zamian za wyrzeczenie się kapłaństwa. Matce, która przyniosła tę wiadomość do więzienia, odpowiedział: „Raczej śmierć wybiorę, niż sprzeniewierzę się powołaniu, którym Bóg mnie zaszczycił”.

W styczniu 1940 r. osadzono go w obozie przejściowym w Lądzie, skąd w sierpniu został wywieziony do Szczeglina. Jeszcze w tym samym miesiącu trafił do obozu zagłady w Sachsenhausen, a stamtąd w grudniu do Dachau.

Zdaniem współtowarzyszy obozowej niedoli wyjątkowo mężnie znosił wszelkie przeciwności i cierpienia, starał się każdemu spieszyć z pomocą. Latem 1942 r. został skierowany do wyczerpującej pracy na plantacji ziół.

Zmarł 27 września 1942 r. na gruźlicę, na którą zachorował wskutek głodu i wycieńczenia. Ciało spalono w krematorium.

W 1999 r. został beatyfikowany przez papieża Jana Pawła II w grupie 108 błogosławionych męczenników.

W 2004 r. Rada Miejska Słupska ustanowiła błogosławionego patronem miasta.

Paweł Brojek
źródło: diecezja.wloclawek.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Święci w dziejach Narodu Polskiego
PostNapisane: 14 lis 2013, 09:27 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Opiekun sierot

Piotr Szubarczyk

Służył sierotom, chorym, zaniedbanym. Wiedział, co to cierpienie. Miał głęboką potrzebę służby słabszym braciom i siostrom. 13 czerwca 1999 r. bł. Jan Paweł II wyniósł Sługę Bożego Edmunda Bojanowskiego na ołtarze.

Urodził się 14 listopada 1814 roku w Grabonogu koło Gostynia. Marzył o kapłaństwie. Studia przerwała choroba. Z tego powodu nie ukończył też studiów filozoficznych.

Choroby i wrażliwość na cierpienie skłoniły go do podjęcia służby dla sierot. Uznał, że pojedynczy ludzie nie pomogą wszystkim. 3 maja 1850 r. powołał do życia Zgromadzenie Sióstr Służebniczek NMP Niepokalanie Poczętej.

Zakon działa z pożytkiem do dziś. Celem wspólnoty apostolsko-charytatywnej jest służba bliźnim, pomoc biednym i chorym, wychowanie dzieci, zwłaszcza porzuconych, poranionych, przygotowanie dziewcząt do pełnienia obowiązków w życiu, odnajdywanie drogi do Boga.

Błogosławiony Edmund zakładał ochronki i domy dla sierot, apteki dla biednych. Dbał o ich edukację. Regułę zakonu opracował z pomocą ks. Hieronima Kajsiewicza – spowiednika Cypriana Kamila Norwida i Zygmunta Krasińskiego.

Poznański ksiądz arcybiskup Mieczysław Ledóchowski zatwierdził (1866) statuty i konstytucje zgromadzenia. Kościół utrwalił dzieło życia bł. Edmunda.

55-letni Edmund wstąpił jeszcze raz do seminarium duchownego. Tak silne było pragnienie kapłaństwa. Niestety, śmiertelna gruźlica sprawiła, że był to już kres jego życia. Odszedł do Boga w Górce Duchownej koło Leszna 7 sierpnia 1871 roku. Zostawił zgromadzenie gotowe do dalszej służby.

W Kościele wspomnienie bł. Edmunda przypada 7 sierpnia. Jest patronem Wyższej Szkoły Przymierza Rodzin w Warszawie, szkół integracyjnych i placówek opiekuńczych. Obszary biedy są dziś w Polsce boleśnie rozległe. Potrzebujemy sióstr służebniczek i modlitwy za wstawiennictwem ich patrona.

http://www.naszdziennik.pl/wp/59508,opiekun-sierot.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Święci w dziejach Narodu Polskiego
PostNapisane: 18 lis 2013, 14:53 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.prawy.pl/historia/3915-szyka ... kratochwil

Szykanowana przez Sowietów, torturowana przez Niemców. Bł. Maria Antonina Kratochwil
Paweł Brojek środa, 02-10-13 05:03

Obrazek

Nauczycielka i przełożona ze Zgromadzenia Sióstr de Notre Dame. W czasie okupacji była przetrzymywana w gestapowskim więzieniu w Stanisławowie, gdzie poddawano ją ciężkim przesłuchaniom. Wyniszczona torturami i zarażona tyfusem zmarła w szpitalu 2 października 1942 r.

Maria Anna Kratochwil urodziła się 21 sierpnia 1881 r. w Witkowicach k. Ostrawy na terenie dzisiejszych Czech, dokąd jej rodzina przeniosła się z Węgierskiej Górki w poszukiwaniu pracy. W 1885 r. powróciła wraz z rodzicami w rodzinne strony. Gdy osiągnęła wiek szkolny, została oddana pod opiekę Sióstr Szkolnych de Notre Dame w Bielsku-Białej.

W 1901 r. zgłosiła chęć pozostania w Zgromadzeniu. Została wysłana do Wrocławia, a następnie do seminarium nauczycielskiego Sióstr Notre Dame w Białej Wodzie koło Jawornika. W 1906 r. zdała maturę i rozpoczęła 3-letni staż nauczycielski w szkole prowadzonej przez siostry zakonne w Karwinie koło Cieszyna.

Po zakończeniu stażu wstąpiła do nowicjatu we Wrocławiu. W 1910 r. złożyła śluby zakonne, przyjmując imiona Maria Antonina.

Pracowała jako nauczycielka w szkołach Zgromadzenia w Karwinie, a od 1917 r. we Lwowie. W 1925 r. została przełożoną i kierowniczką internatu i szkoły podstawowej w Tłumaczu niedaleko Stanisławowa.

W 1932 r. powróciła do Lwowa, gdzie powierzono jej kierownictwo szkoły podstawowej i odpowiedzialność za formacje kandydatek do Zgromadzenia. Zjednywała sobie ludzi dobrocią i życzliwością, dzieci, szczególnie ubogie i opuszczone, otaczała miłością.

Po zajęciu Lwowa przez Armię Czerwoną we wrześniu 1939 r. szkołę Zgromadzenia przejęła administracja sowiecka. S. Maria Antonina została przełożoną zakonu w Mikuliczynie nad Prutem. W grudniu 1939 r. Sowieci upaństwowili dom sióstr i ich gospodarstwo, pozostawiono im jeden pokój, w którym musiały zamieszkać w dziewięć osób.

Wiosną 1940 r., gdy wyrzucono je całkowicie z klasztoru, znalazły tymczasowe schronienie u sióstr grekokatolickich. W czerwcu 1941 r., już pod okupacją niemiecką, odzyskały część domu.

9 lipca 1942 r. s. Maria Antonina wraz z siostrami ze wspólnoty została aresztowana przez gestapo i osadzona w więzieniu w Stanisławowie. Jako przełożoną poddawano ją najcięższym przesłuchaniom, podczas których była maltretowana. Do celi wracała pobita i sponiewierana.

Pod koniec września 1942 r. siostry zostały zwolnione. Wycieńczona i chora na tyfus s. Maria Antonina została umieszczona w stanisławowskim szpitalu. Zmarła 2 października 1942 r., pięć dni po opuszczeniu gestapowskiego więzienia.

Pochowano ją w grobowcu sióstr zakonnych na nieistniejącym już dziś cmentarzu w Stanisławowie.

W 1999 r. siostra Maria Antonina została beatyfikowana przez papieża Jana Pawła II w grupie 108 polskich męczenników.

Paweł Brojek
źródło: ssnd.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Święci w dziejach Narodu Polskiego
PostNapisane: 23 lis 2013, 12:23 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.prawy.pl/historia/3928-skato ... krzypczaka

Skatowali, zastrzelili, a zwłoki zbezcześcili. Historia bł. ks. Mariana Skrzypczaka
Paweł Brojek sobota, 05-10-13 07:23

Obrazek

Skatowali, zastrzelili, a zwłoki zbezcześcili. Historia bł. ks. Mariana SkrzypczakaBył kapłanem sprawującym posługę w parafiach archidiecezji gnieźnieńskiej. We wrześniu 1939 r. zorganizował nieudaną ucieczkę swoich parafian przed nadciągająca armią niemiecką. 5 października 1939 r. został pobity, a następnie zamordowany przez bojówkarzy z Hitlerjugend.

Marian Skrzypczak urodził się 15 kwietnia 1909 r. w Janowcu Wielkopolskim. Uczęszczał najpierw rok do szkoły powszechnej, a następnie dwa lata do szkoły przygotowawczej. W 1920 r. został przyjęty do gimnazjum męskiego w Gnieźnie. Po maturze wstąpił do tamtejszego seminarium duchownego. Święcenia kapłańskie otrzymał w 1935 r.

Po święceniach został skierowany na wikariat do miejscowości Rogowo. Tamtejszy proboszcz ciężko chorował i często przebywał w szpitalu, w związku z czym ciężar pracy duszpasterskiej oraz organizacyjnej spoczywał na barkach młodego wikarego.

Jesienią 1936 r. przeniesiono go na wikariat do Płonkowa, zaś dwa lata poźniej, w listopadzie 1938 r., został mianowany administratorem parafii pw. św. Antoniego w pobliskim Glinnie Wielkim. Jeszcze przed wybuchem wojny zdążył z pomocą parafian wybudować tu niewielką plebanię.

Był lubianym i szanowanym kapłanem. Organizował pomoc dla biednych, angażował się w pracę z dziećmi i młodzieżą w organizacjach religijnych takich jak Dziecięca Krucjata Eucharystyczna.

W pierwszych dniach września 1939 r. zorganizował z parafianami z Glinna Wielkiego i Płonkowa ucieczkę przed nadchodzącymi wojskami niemieckimi. Wkrótce jednak dopadli ich Niemcy i nakazali powrót do domu.

Po powrocie ks. Skrzypczak musiał pozostać w Płonkowie, ponieważ plebania w Glinnie Wielkim została zajęta przez Niemców. Niedługo potem zaczęły docierać do niego informacje o planowanym przez młodych hitlerowców zamachu. Pomimo świadomości grożącego niebezpieczeństwa zdecydował się pozostać ze swymi parafianami.

5 października 1939 r. grupa miejscowych członków Hitlerjugend wdarła się na plebanię, oskarżając księdza o namawianie do zabijania Niemców. Niemcy bili go kolbami karabinów, zranili bagnetem w nogę i zrzucili ze stromych schodów, a następnie kazali mu biec do wioski. Kiedy kulejący kapłan przebiegał tuż obok zakrystii, padły trzy strzały śmiertelne strzały.

Zwłoki kapłana Niemcy zaciągnęli do drogi prowadzącej na miejscowy cmentarz i rzucili do przydrożnego rowu, przysypując je liśćmi i słomą. Następnego dnia, po znalezieniu ciała zamordowanego księdza, parafianie urządzili mu pogrzeb na cmentarzu w Płonkowie.

W 1999 r. ks. Marian Skrzypczak został beatyfikowany w grupie 108 błogosławionych męczenników przez papieża Jana Pawła II.

W 2006 r. dokonana została rekognicja relikwii błogosławionego i procesyjne przeniesienie do kościoła w Płonkowie, gdzie umieszczono je w marmurowym ołtarzu.

Paweł Brojek
źródło: parafiaplonkowo.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Święci w dziejach Narodu Polskiego
PostNapisane: 25 lis 2013, 09:47 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Testament Matki

W czasie zakończonego wczoraj Roku Wiary pożegnaliśmy wielu wybitnych ludzi, którzy swym życiem zaważyli w jakimś stopniu na losach Polski i Kościoła w naszej Ojczyźnie. Ksiądz arcybiskup Ignacy Tokarczuk, ks. kard. Józef Glemp, ks. kard. Stanisław Nagy, Maria Okońska… Do tej grupy w ostatnich dniach Roku Wiary dołączyła śp. Marianna Popiełuszko. Każde odejście tak znaczącej postaci staje się jakimś wołaniem o podjęcie ideałów, którymi dana osoba się kierowała. Jaki testament zostawia nam mama bł. ks. Jerzego Popiełuszki, męczennika za wiarę?

Przede wszystkim musimy mieć świadomość, że święci, bohaterowie nie biorą się znikąd. „Dajcie nam świętych kapłanów, a święte będą rodziny, młodzież i dzieci, i przemieni się świat, na którym żyjemy”, powiedziała kiedyś bł. Matka Teresa z Kalkuty.

Dziś w kontekście pokornego, ewangelicznego życia śp. Marianny Popiełuszko, można przestawić te słowa i powiedzieć: Dajcie nam święte matki, świętych ojców, święte rodziny, a święci będą kapłani, małżonkowie, młodzież i dzieci. Iprzemieni się świat, w którym żyjemy. Bo święci rodzą świętych! To nie politycy będą decydować o obliczu Polski, ale takie święte matki.

Na uroczystościach pogrzebowych śp. Marianna Popiełuszko nazwana została współmęczennicą syna męczennika. Ojciec Święty Franciszek napisał, że jej życie to była świętość ukryta, która przynosi błogosławione owoce. Kto wie, czy za kilka lat nie doczekamy się wszczęcia procesu beatyfikacyjnego tej wielkiej, choć skromnej i cichej matki. Już w czasie pogrzebu opinia o jej świętości była niemal powszechna. A słowa ks. abp. Edwarda Ozorowskiego są jednoznaczne: „Pozwólmy więc pani Mariannie być naszą nauczycielką i orędowniczką u Boga”.

Świętość to nie przywilej niewielu, ale powołanie wszystkich. Święci, zanim dostąpili chwały Nieba, prowadzili normalne życie, z radościami, bólem, trudem, ale zawsze z nadzieją i bez nienawiści. Taka była mama bł. ks. Jerzego. Potrzebny nam wzór takich matek i żon, jak ona, aby Polacy byli dzielni, bohaterscy w wierze. „Pani Marianna uczy, iż polskość jest piękna. Brzydką się staje przez ludzi podłych”, usłyszeliśmy w czasie jej pogrzebu… „W mediach dziś pojawiają się ludzie, którzy drwią z Boga i wyszydzają wierzących, bezczeszczą krzyże i urągają Bożym przykazaniom”. Tak, to ludzie podli…

Jakże prawdziwe są słowa, które o mamie ks. Jerzego powiedział ks. abp Mieczysław Mokrzycki ze Lwowa: „Można powiedzieć, że przeszła ona w swoim życiu taką samą drogę jak Matka Najświętsza. Przeżywała radość z narodzin swojego syna, potem przeżywała radość z oddania go na służbę Kościołowi. Z pewnością z wielkim bólem przeżywała jego tragiczną śmierć. Ale jako matka głębokiej wiary wierzyła w zmartwychwstanie ciał”. I doczekała triumfu swego syna, gdy został włączony w poczet błogosławionych.

Do końca swych dni pozostała wierna tym ideałom, za które zamordowano ks. Jerzego. Nic więc dziwnego, że nad jej trumną najwięcej było sztandarów ze słowem „Solidarność”. Ta heroiczna w przyjmowaniu woli Bożej kobieta pozostanie w naszej pamięci i w naszych modlitwach. A ona u boku swego błogosławionego syna na pewno nie zapomni o swej ziemskiej Ojczyźnie.

Sławomir Jagodziński

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... matki.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Święci w dziejach Narodu Polskiego
PostNapisane: 10 sty 2014, 18:21 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
BOHATERSCY UNICI Z PRATULINA

o. Szczepan T. Praśkiewicz OCD

Styczeń jest każdego roku miesiącem, w którym przypada tydzień modlitw o jedność chrześcijan. Niechaj patronami naszej modlitwy za Ojczyznę będą w tym miesiącu nasi bracia w wierze, męczennicy uniccy z Pratulina na Podlasiu – bł. Wincenty Lewoniuk i Towarzysze, którzy 24 stycznia 1874 r. oddali życie w obronie swojej świątyni przed żołnierzami rosyjskimi usiłującymi narzucić im wiarę prawosławną. Najstarszym z nich był pięćdziesięcioletni Ignacy Frańczuk, najmłodszym zaś zaledwie 19-letni Anicet Hryniuk. Pozostali męczennicy to: wspomniany już Wincenty Lewoniuk (26 lat), Jan Andrzejuk (26 lat), Konstanty Bojko (49 lat), Łukasz Bojko (22 lata), Maksym Hawryluk (34 lata), Filip Greluk (44 lata), Daniel Karmasz (48 lat), Konstanty Łukaszuk (49 lat), Bartłomiej Osypiuk (30 lat), Onufry Wasyluk (21 lat) i Michał Wawrzyszuk (21 lat).

Obrazek
Walery Eljasz-Radzikowski, Męczennicy pratulińscy


Jako pierwszy śmierć poniósł bł. Wincenty, dlatego też on figuruje na czele grupy. Beatyfikacji męczenników 6 października 1996 r., w roku jubileuszu 400-lecia unii brzeskiej, dokonał w Rzymie bł. Jan Paweł II. W homilii papieskiej padły słowa: „Jako wierni słudzy Pana, pełni ufności w moc Jego łaski, Męczennicy z Pratulina dali świadectwo swojej przynależności do Kościoła katolickiego w wierności własnej tradycji wschodniej. Uczynili to z pełną świadomością i nie zawahali się złożyć ofiary z życia na potwierdzenie swego oddania Chrystusowi. Nie szczędząc siebie, bronili nie tylko świątyni, przed którą ponieśli śmierć, ale także Kościoła, który Chrystus zawierzył apostołowi Piotrowi; tego Kościoła, którego czuli się częścią jako żywe kamienie. Przelali swą krew zjednoczeni z Bożym Synem, wyrzuconym z winnicy i zabitym (por. Mt 21, 39) dla zbawienia i pojednania człowieka z Bogiem”. Natomiast w czerwcu 1999 r., w homilii podczas Mszy św. odprawianej w Siedlcach, Jan Paweł II mówił, że męczennicy z Pratulina, „ci prości ludzie, ojcowie rodzin, (…) pozostali wierni aż do końca, nie ulegli naciskom ówczesnego świata, (…) i w krytycznym momencie woleli ponieść śmierć, aniżeli ulec naciskom niezgodnym z ich sumieniem”.

Prośmy bł. Wincentego Lewoniuka i jego towarzyszy, abyśmy za naszych dni potrafili opierać się różnorodnym naciskom zmaterializowanego świata i wszelkim liberalistycznym ideologiom, które tak natrętnie na nas napierają, i byśmy dochowali wierności Bogu, Kościołowi i Ojczyźnie, zgodnie z głosem naszego sumienia, uformowanego w szkole Ewangelii.

http://www.naszdziennik.pl/wp/64794,boh ... ulina.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 211 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8 ... 15  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /