Polskie-Forum.pl | Polskie Forum Dyskusyjne | Niezależne Forum Dyskusyjne | Niezależne opionie polityczne | aktywność obywatelska | wolna dyskusja | wybory prezydenckie • Zobacz wątek - Zabory

Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 74 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 06 wrz 2016, 09:40 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historykon.pl/19-grudnia-1805-ro ... ienieckie/

19 grudnia 1805 roku, powstało Liceum Krzemienieckie
19 grudnia 2015 00:04

Obrazek

Była to polska szkoła, istniejąca w latach 1805 – 1831 w Krzemieńcu, na Wołyniu. Jej założycielem był Tadeusz Czacki, a jej pierwszym dyrektorem został Józef Czech. Pełniła nie tylko rolę oświatową, ale także i kulturalną. Do 1819 roku funkcjonowała pod nazwa Gimnazjum Wołyńskie, później wraz z wzrostem jej rangi zmieniła swoją nazwę na Liceum Krzemienieckie. Liceum Krzemienieckie było ważnym ośrodkiem kultury na Wołyniu, zwanym także Atenami Wołyńskimi. Po upadku powstania listopadowego zostało ono zamknięte przez władze carskie. Placówkę tą reaktywowano ponownie w 1922 roku. Niestety i tym razem liceum szybko zostało zamknięte, bo już w 1939 roku. Tradycje Liceum Krzemienieckiego kontynuuje dzisiaj XXVII Liceum Ogólnokształcące im. Tadeusza Czackiego w Warszawie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 12 wrz 2016, 10:22 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://prawy.pl/36913-grob-ideologa-end ... alickiego/

Przykład żydowskiej nienawiści do Polaków - profanacja zwłok taka sama, jak w przypadku żołnierzy niezłomnych.

Kopia artykułu:

Grób ideologa endecji sprofanowali bolszewicy. Setna rocznica śmierci Zygmunta Balickiego
Paweł Brojek Opublikowano 12 września 2016

Obrazek
Zygmunt Balicki


Dziś przypada rocznica śmierci Zygmunta Balickiego, obok Romana Dmowskiego i Jana Ludwika Popławskiego, jednego z czołowych ideologów endecji, który w początkach swej działalności politycznej miał również epizod socjalistyczny.
Zygmunt Balicki urodził się 30 grudnia 1858 r. w Lublinie w rodzinie urzędnika ze szlacheckim rodowodem. Po ukończeniu lubelskiego Gimnazjum Męskiego rozpoczął w 1875 r. studia na Wydziale Prawa Uniwersytetu Petersburskiego. Zaangażował się wówczas w działalność środowisk socjalistycznych, zostając członkiem konspiracyjnej Gminy Socjalistów Polskich, reprezentującej kierunek patriotyczny w socjalizmie.
Po ukończeniu studiów powrócił do Polski i osiadł w Warszawie, gdzie pracował jako aplikant sądowy, prowadząc jednocześnie działalność polityczną wśród robotników. W 1881 r., wskutek śledztwa władz carskich, struktury Gminy zostały rozbite, a Balicki w obawie przed aresztowaniem wyjechał do Lwowa. Tu powołał socjalistyczno-niepodległościowe ugrupowanie „Lud Polski”.
W dalszym ciągu zagrożony aresztowaniem wyemigrował do Szwajcarii, gdzie kontynuował studia w Zurychu i Genewie, uzyskując w 1896 r. stopień doktora i stając się członkiem-korespondentem Międzynarodowego Instytutu Socjologicznego.
W Szwajcarii nawiązał współpracę z Zygmuntem Miłkowskim, politykiem i działaczem niepodległościowym od lat działającym na emigracji, początkowo biorąc udział w organizowaniu Ligi Polskiej, a następnie współtworząc jej koncepcje polityczne.
W latach 1886-1887 przebywał w Krakowie i w Warszawie, gdzie prowadził działalność konspiracyjną wśród młodzieży. W styczniu 1887 r. założył Związek Młodzieży Polskiej „Zet”, który rok później został podporządkowany Lidze Polskiej. W krótkim czasie stał się on kuźnią kadr obozu narodowo-demokratycznego.
W 1893 r. we współpracy z Romanem Dmowskim założył Ligę Narodową, organizację o programie bardziej jednolitym i nacechowanym ideą nacjonalizmu. Obok Romana Dmowskiego i Jana Ludwika Popławskiego, był on jednym z jej najważniejszych działaczy, stając się jednocześnie jednym z czołowych ideologów endecji.
W latach 1896-1898 mieszkał w Monachium, następnie powrócił do kraju i osiadł w Krakowie. Zajmował się publicystyką, był jednym z głównych autorów „Przeglądu Wszechpolskiego”.
Na Górnym Śląsku i w Poznańskiem organizował od podstaw struktury Ligi Narodowej oraz założonego w 1897 r. wraz z Dmowskim Stronnictwa Narodowo-Demokratycznego. Pracował także w Towarzystwie Szkoły Ludowej i w Towarzystwie Gimnastycznym „Sokół”.
W 1905 r. przeniósł się do Warszawy, gdzie stworzył i redagował „Przegląd Narodowy”, pozostający w latach 1908-1914 głównym organem prasowym Narodowej Demokracji.
Po wybuchu I wojny światowej opowiedział się po stronie państw Ententy, z ramienia Komitetu Narodowego Polskiego zajmował się organizacją polskich legionów (Legion Puławski) przy armii rosyjskiej. Pod koniec życia trafił jeszcze do Petersburga jako korespondent narodowo-demokratycznych gazet.
Zygmunt Balicki zmarł 12 września 1916 r., pochowany został w miejscowym kościele św. Katarzyny. W czasie rewolucji bolszewicy sprofanowali grób, zabierając metalową trumnę i grzebiąc szczątki w zbiorowej mogile. Działania jego małżonki, mające na celu sprowadzenie ich już do wolnej Polski, zakończyły się niepowodzeniem.

Źródło: polskietradycje.pl

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 07 lis 2016, 21:14 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://prawy.pl/40452-210-lat-temu-wybu ... 1806-roku/

210 lat temu wybuchło powstanie wielkopolskie 1806 roku
Paweł Brojek Opublikowano 6 listopada 2016

Obrazek

O powstaniu tym niemal całkowicie już zapomniano, mimo że był to pierwszy wygrany przez Polaków zryw niepodległościowy. Kilka dni temu Sejm przyjął przez aklamację uchwałę upamiętniającą to doniosłe wydarzenie.
W XIX w. Francja prowadziła szereg wojen, w których brały udział, w zmiennych koalicjach, wszystkie państwa europejskie. Konflikt zbrojny, który zaistniał pomiędzy Francją a Prusami, dał nadzieję mieszkańcom Wielkopolski na odzyskanie niepodległości.
Dostrzegał to Napoleon, który we wrześniu 1806 r. dla wybadania nastrojów Polaków zamieszkujących obszar południowych Prus zaczął wysyłać w tym celu swoich emisariuszy. Pozytywny odzew sprawił, że 20 września wydał rozkaz tworzenia legii z polskich dezerterów z pruskiej armii. Liczba ochotników była tak duża, że dwa dni później wydał rozkaz powołania kolejnej legii.

Do zorganizowania powstania Napoleon wyznaczył przebywającego wówczas we Włoszech gen. Jana Henryka Dąbrowskiego, który cieszył się w Wielkopolsce szczególnym szacunkiem od czasów powstania 1794 r., będącego zbrojnym wystąpieniem zorganizowanym dla wsparcia insurekcji kościuszkowskiej.
22 października 1806 r. Dąbrowski otrzymał polecenie wyjazdu do Poznania i stworzenia tam regularnych oddziałów polskich. Towarzyszył mu przyjaciel Józef Wybicki, pisarz i polityk, który miał odpowiadać za sprawy cywilne. Ich wjazd do miasta 6 listopada 1806 r. przerodził się w manifestację patriotyczną.
W tym samym dniu wydali odezwę do narodu wzywającą do walki z zaborcą, która spotkała się z entuzjastycznym odzewem, przede wszystkim ze strony mieszczaństwa. Dodatkowo duży wpływ na morale Polaków miało rozgromienie armii pruskiej przez wojska napoleońskie pod Jeną i Auerstedt. Oddziały powstańcze formowano głównie w dużych ośrodkach miejskich, takich jak Poznań czy Kalisz, gdzie stacjonowały pruskie garnizony.
Oddziały powstańcze oraz wojska składające się z rekrutów powołanych przez Dąbrowskiego systematycznie oczyszczały Wielkopolskę z oddziałów pruskich. Jeszcze w listopadzie zajęto twierdzę na Jasnej Górze, a działania stopniowo przenosiły się na sąsiednie tereny.
Dzięki działaniom Wybickiego prowadzono w zorganizowany sposób przekształcanie oddziałów powstańczych w regularną armię zorganizowaną na wzór francuskiej. Na początku stycznia 1807 r. oddziały te liczyły 23 tys. żołnierzy.
Z początkiem 1807 r., w departamentach poznańskim i kaliskim sformowano po jednej brygadzie. Obydwie brygady stworzyły dywizję, dowodzoną przez gen. Dąbrowskiego. Przed przystąpieniem do planowanej kampanii pomorskiej główne siły ponownie przeorganizowano, tworząc trzy legie: poznańską, dowodzoną przez gen. Dąbrowskiego, kaliską gen. Józefa Zajączka oraz warszawską dowodzoną przez księcia Józefa Poniatowskiego.
Jeszcze w styczniu rozpoczęła się kampania pomorska, podczas której toczyły się walki m.in. o Bydgoszcz i Gniezno. Po bitwie pod Tczewem, w trakcie której Dąbrowski został ranny, dowództwo nad legią poznańską objął gen. Kosiński. W maju powstańcy zajęli Gdańsk, a po jego zdobyciu oddziały polskie wzięły jeszcze udział w walkach na Mazurach, między innymi w bitwie pod Frydlandem.
Kampanię zakończyła kapitulacja Królewca 15 czerwca 1807 r. W następnym miesiącu podpisano traktat tylżycki, do którego postanowień należało między innymi uznanie przez Rosję Księstwa Warszawskiego, formalnie niepodległego, chociaż podporządkowanego Francji, państwa polskiego.

Na zdjęciu: Obraz „Wjazd Jana Henryka Dąbrowskiego do Poznania” autorstwa Jana Gładysza

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 08 lis 2016, 01:21 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2570
szanowny @Asindzieju :)

"O powstaniu tym niemal całkowicie już zapomniano, mimo że był to pierwszy wygrany przez Polaków zryw niepodległościowy. Kilka dni temu Sejm przyjął przez aklamację uchwałę upamiętniającą to doniosłe wydarzenie."

masz rację,
Młodzi już nawet nie wiedzą,ze było takie Zdarzenie w naszej Historii,nie żyje również drogi nasz Nauczyciel,ś.p
Bloger Pan Michał St. de Zieleśkiewicz -
serdeczne dzięki za przypomnienie i za zachowanie pięknych esei nieżyjącego już Pana Michała,które są kopalnią wiedzy i serca Polaka,Wielkopolanina
nocne ukłony


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 29 gru 2016, 18:05 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://www.slawoslaw.pl/oskar-kolberg- ... a-postaci/

Oskar Kolberg – sylwetka postaci
Opublikowano Luty 22, 2016, autor: Kamila Łabędzka

Oskar Kolberg należał do pokolenia ludzi, których całe życie upłynęło pod zaborami. Rok 1795 przekreślił istnienie Rzeczpospolitej Polskiej na mapie świata. Nadzieje społeczeństwa budziły między innymi powstania narodowo-wyzwoleńcze, jednak zarówno to z roku 1830, jak i późniejsze z 1863 roku zakończyły się klęską. A skutki buntu były jeszcze długo odczuwane poprzez liczne represje i prześladowania. Czas życia Oskara Kolberga to także epoka napoleońska, wielki wódz z Francji miał przynieść Polsce wolność i niezależność. Jednak na braterską pomoc nie było co liczyć, gdyż była ona tylko jednostronna. Wprawdzie w 1807 roku Napoleon Bonaparte zgodził się na utworzenie niewielkiego tworu państwowego nazwanego Księstwem Warszawskim, lecz istniało ono tylko do 1815 roku, czyli do Kongresu Wiedeńskiego, który zakończył epokę napoleońską, a wraz z nią wszystkie jej zmiany. Przebieg historii miał wpływ na losy rodziny Kolberga, tak jak i na losy wielu XIX wiecznych polskich rodzin.
Ceneo
Oskar Kolberg był synem pruskiego urzędnika i Polki spod Warszawy. Ojciec Oskara, Krzysztof Juliusz Henryk Kolberg przyszedł na świat w roku 1776 jako syn radcy sądowego w mieście Woldegk w Meklemburgii. Na tereny Polski Krzysztof przybył w 1796 roku. Będąc dwudziestolatkiem, został zatrudniony, jako topograf w ekipie zajmującej się pomiarami Prus Południowych, czyli terenów zyskanych przez Prusy po roku 1791. Po klęsce Prus z wojskami napoleońskimi w 1806 roku Juliusz postanowił zostać w nowym dla siebie kraju. Osiedlił się w Warszawie, podjął pracę inspektora przy komorze celnej na Solcu i poślubił Karolinę Fryderykę Mercoeur.

Obrazek

Kolbergowie początkiem 1810 roku przenieśli się z Warszawy do Przysuchy. To tutaj w 1810 roku przyszedł na świat Henryk Oskar Kolberg. W 1817 roku Kolbergowie ponownie przeprowadzają się do Warszawy. Tutaj zawierają przyjaźnie z wieloma cenionymi polskimi rodami i artystami, mile widziani w ich domu byli pisarze, malarze oraz inni ludzie kultury. Na ukształtowanie się osoby Oskara miała zapewne przyjaźń i sąsiedztwo z rodziną Chopinów, gdyż od małego słuchał muzyki, wydobywającej się spod palców przyjaciela brata, Fryderyka. Ten podziw dla wirtuozerii i talentu Chopina prawdopodobnie sprawiły, że młody Kolberg sam postanowił w dorosłym życiu zostać muzykiem i kompozytorem. W roku 1879 pisał w liście do jednego ze szkolnych kolegów Chopina: A wtedy staje mi często na myśli jakoby wspomnienie dnia wczorajszego nasze uczone kadeckie koszary i ów długi pawilon przy Liceum, gdzieśmy mieszkali, i ćwiczenia Fryderyka przy fortepianie, i nasze na dziedzińcu, postać starego Chopina wołającego wieczorem z okna drugiego piętra na swoich elewów bawiących się na dole w piłkę: rentrez, messieurs, rentrez!

Obrazek
Oskar Kolberg – drzeworyt A. Regulskiego; źródło: Instytut im. Oskara Kolberga


Liceum warszawskie zostało zamknięte wraz z upadkiem powstania listopadowego, dlatego Oskar, mając siedemnaście lat, podjął pracę jako bankier. Mimo zamknięcia polskich ośrodków naukowych Kolberg nie przerwał studiów muzycznych i kontynuował je w latach 1832-1834 u Ignacego Dobrzyńskiego. Następnie w 1834 roku udał się do Berlina, gdzie mieszkał i pobierał nauki jego młodszy brat Antoni i przez dwa lata uczęszczał na kursy buchalterii w akademii handlowej, a także studiował muzykę u Karla Friedricha Girschnera i Karla Rungenhagena. Umiejętności zdobyte podczas studiów muzycznych z pewnością wpłynęły pozytywnie na rzetelność pracy Kolberga, jako zbieracza pieśni gminnych a później folklorysty.

Oskar Kolberg jako zbieracz pieśni ludowych
Obecność wątków ludowych nie jest w literaturze romantycznej zjawiskiem nowym, wystarczy wspomnieć renesansową pieśń Jana Kochanowskiego „Pieśń świętojańska o sobótce”, czy całą serię „Sielanek” Szymona Szymonowica. W czasach Oświecenia postulowano badania kultury ludowej, przewidując poznanie jej przede wszystkim dla wykorzenienia przesądów i zabobonów, gdyż z chłopów chciano uczynić świadomych obywateli. Pokolenie romantyków, a do niego należał Oskar Kolberg, z folkloru uczyniło jeden z najważniejszych przejawów życia narodowego. W prostocie gminnej romantycy dopatrywali się prawdy o świecie, uważali, że tylko nieskalane wpływami cywilizacji wiejskie chaty są godne ich uwagi. Niektórzy w prostocie ludu odszukiwali cech wspólnych dla całej Słowiańszczyzny. Wierzono, że bez wciągnięcia chłopów do czynu zbrojnego nie uda się odzyskać straconej wolności. Wieś była także źródłem inspiracji dla wielu literatów, malarzy, pieśniarzy. Fascynację folklorem w skrócie najlepiej scharakteryzował Cyprian Norwid mówiąc: Czy pamiętasz te czasy, kiedy po roku 1830 całe prawie polskie piśmiennictwo w góry i lasy poszło gminnych poszukiwać podań – kiedy wyraz bajka nabrał powagi, wyraz gawęda stał się między stylu rodzaje policzonym nazwiskiem, wyraz nieznany pierwej klechda od-nie-pomniał się, kiedy przysłowie Salomonową nieledwie koronę filozoficzną wdziało, kiedy w kraju Wójcicki Kazimierz Władysław akcenta nieznane salonom świetnym bez fraka wprowadził w towarzystwo, a w Paryżu Chopin grał mazurki i obertasa […] Po listopadowego powstania upadku, po upadki powstania, które gminnych elementów objąć i uhistorycznić współdziałaniem nie mogło, czy nie umiało, czy nie chciało, nastąpiło przecież lat kilkanaście literatury wyłącznie gminnej […].
Owe kilkanaście lat, o których mówił Norwid, to czas od powstania listopadowego do 1846 roku, czyli rabacji galicyjskiej. To wydarzenie historyczne znacznie wpłynęło na stosunek warstw ziemiańskich i mieszczańskich do ludu i do ludowości. Jak podaje badaczka Agata Skrukwa, wynikiem romantycznego zainteresowania twórczością ludową były utwory literackie, nawiązujące w różny sposób do wiejskich pieśni, bajek, obrzędów i wierzeń, a także coraz liczniejsze zbiory pieśni ludowych i bajek ukazujące się bądź w czasopismach, bądź jako samodzielne druki. Do najważniejszych zbiorów pieśni powstałych i wydanych w owych kilkunastu latach między rokiem 1830 a 1846 należą Pieśni polskie i ruskie ludu galicyjskiego zebrane i wydane przez Wacława Zaleskiego w 1833 roku, Pieśni ludu Białochrobatów, Mazurów i Rusi znad Bugu wydane przez Kazimierza Wojciecha Wójcickiego w roku 1836 i dwa zbiory Żegoty Paulego Pieśni ludu polskiego w Galicji z roku 1838 i Pieśni ludu ruskiego w Galicji, te ostatnie wydane w dwu tomach w 1839 i 1840 roku. Oskar Kolberg swoje Pieśni ludu polskiego wydał w 1857 roku.

Obrazek

Już w pierwszym folklorystycznym zbiorze Kolberga (mowa o wspomnianych Pieśniach ludu polskiego), można zauważyć pewną cechę, która będzie charakterystyczna także dla jego następnych publikacji. A mianowicie współistnienie w nich pieśni genetycznie ludowych i utworów pochodzących z innych środowisk, włącznie z tekstami utworów poetyckich. Taki przykład stanowi choćby obrzędowe pieśń weselna Chmiel, która pod różnymi wariantami znana była zarówno wśród chłopów, jak i szlachty i mieszczaństwa, a w dawniejszych czasach bywało, że śpiewano ją także podczas oczepin na dworach królewskich.
Kolbergowi najbardziej zależało na materiale, który byłby przez niego własnoręcznie zebrany. Toteż często w gronie przyjaciół udawał się na wycieczki za miasto, aby dotrzeć do prostego, wiejskiego ludu. Jednak w państwie policyjnym, a takim było Królestwo Polskie niechętnie były widziane takie wyjazdy. Także chłopi, którzy byli przede wszystkim niepiśmienni, odnosili się z duża dozą nieufności do obcych, a zwłaszcza do tych osób, które podczas rozmowy starały się coś zapisywać. Tę nieufność chętnie także podsycała miejscowa władza, bowiem płacono za doprowadzenie na policję obcych ludzi, pojawiających się na wsi. Zaborcza władza obawiała się krążących po kraju emisariuszy. Lekceważenie tego zarządu, czyli zgłaszania obcego we wsi często wiązało się z wymierzeniem kary na mieszkańców wioski. Kolberga także spotkało kilka nieprzyjemności podczas badań terenowych, dlatego też zaczął w inny sposób organizować swoje wyprawy. Najlepiej o tym dowiadujemy się z jego słów: Więc podróże moje były obmyślane i uplanowane z góry, do przyjaciół i znajomych obywateli w różnych mieszkających okolicach (lub do innych, za tychże listem rekomendacyjnym). Przybywszy tam, badałem najprzód i kaptowałem sobie ludzi dworskich, którzy ośmieleni w służbie dworskiej, byli skorsi do pogawędki i śpiewu, a zrozumiawszy, o co rzecz chodzi, namawiali i sprowadzali innych ze wsi, iż za napitek i wynagrodzenie udawali się w tym celu do dworu lub pozwalali do swojej przychodzić chaty.
Dzięki częstym pobytom na wsi i bliskim kontaktom z chłopami Kolberg mógł coraz wnikliwiej poznawać ich kulturę i obyczaje. To sprawiło, że zapragnął być kimś więcej niż tylko zbieraczem pieśni ludowych. Dzięki tym doświadczeniom zobaczył w sobie zbieracza, archiwistę, dokumentalistę kultury ludowej, czyli po prostu etnografa. W ten sposób pojawił się pomysł stworzenia dzieła życia, które czytelnikom zostało ukazane pod tytułem Lud. Jego zwyczaje, sposób życia, mowa, podania, przysłowia, obrzędy, gusła, zabawy, pieśni, muzyka i tańce.

Obrazek

Założenie „Ludu”
W 1857 roku zostały wydane Pieśni Ludu Polskiego według założeń Kolberga miał to być pierwszy tom serii wydawniczej. Folklorysta uznał pieśni za materiał niewystarczający, gdyż nie oddawały w pełni ducha danej prowincji. Stwierdził, że bardziej właściwym będzie zebranie, opracowanie i wydanie całościowego materiału poruszającego takie problemy jak: pieśni, obyczaje, obrzędy, życie codzienne, język itp. Według tych założeń każdy tom miał dotyczyć innego regionu ówczesnej, choć na mapie świata nieistniejącej Polski.
Latem 1862 roku na łamach „Biblioteki Warszawskiej” było można przeczytać, że: Oskar Kolberg, zasłużony zbieracz pieśni ludowych i melodyj, przygotował wysokiej wartości pracę nową do druku pn. Lud w jego zwyczajach, obrzędach, zabawach, pieśniach, muzyce i tańcach. Seria I. Okolice Sandomierza. W dziele tym daje nam szanowny badacz opis wesel, obrzędów ludu, z głównie zwróconą uwagą na melodie. W przypisach pomieści o ile się nadarzy opis guseł, gier itp., równie jak objaśni każdy obrzęd przywiedziony”. Warto zaznaczyć, że w XIX wieku „Biblioteka Warszawka” była pismem bardzo ważnym i cenionym wśród pism poświęconych kulturze i literaturze.
Oskar Kolberg program swoich badań etnograficznych ogłosił w 1865 roku na łamach „Biblioteki Warszawskiej”. List otwarty rozpoczął apelem do społeczeństwa: Zajmując się od wielu lat zbieraniem pieśni, podań i zwyczajów, robiłem w tym celu nie bezowocne po kraju podróże, gdyż podróże te, nagromadziły już do mej teki mnóstwo nader ważnych szczegółów etnograficznych. Nieprzebrana wszakże ilość ciekawych tego rodzaju zabytków, rozproszonych wszędzie po rozległych kraju błoniach, wskazując pojedynczej osobie niepodobieństwo bytności w każdym jego zakątku, a tym mniej zebrania wszystkiego, co zebrać można, wymaga udziału w tej czynności i innych osób, a w szczególności pomocy łaskawych współobywateli, która z łatwością udzieloną by mi pomóc mogła drogą listownego porozumienia się (…). Z masy pozbieranych w ten sposób, a nawet i bez ładu nakreślonych zapisek, łatwo da się potem ułożyć całość i wypracować obraz ludu ogólny (…). Źródło, z którego wiadomość jakakolwiek nadesłane mi zostaną, to jest: nazwisko miejsca jej rodzinnego oraz nazwisko sprawę zdającej osoby, o ile takowa sprzeciwić się temu nie zechce, z wdzięcznością zawsze wymienione będą.
Po czym w 11 punktach wymienił interesujące go problemy badawcze. Uważam, że wskazanym jest przypomnienie ich w tej części pracy.
Wieś i chata. Opis szczegółowy i nazwa w mowie ludowej (jeśli istnieje) części jej zewnętrznych i wewnętrznych, mianowicie ścian, węgłów, dachu, drzwi, okien, strzechy, sieni i przedsionka, izby, komory i znajdujących się tu części, sprzętów i naczyń, a zarazem podwórza, studni, płotu, ogrodu, różnych budynków gospodarskich, jak: stodoły, obory, chlewa itd. z wykazaniem, z jakiego drzewa każda rzecz się obrabia. Oczywiście, typ tu ma stanowić najdawniejszy i najpowszechniejszy niegdyś sposób stawiania, o ile się zachował. Do opisu przydałby się rysunek, plan lub widok. Jakie zwyczaje przy budowaniu lub zwaleniu chałupy, jakie zabobony? (może podania lub zaklęcia w narzeczu ludowym). Jakie są ulice wioskowe i jakie chat rozpołożenie względem siebie i ulicy. Jakie kościoły, smentarze i ogrodzenia?
Praca i zajęcia domowe i gospodarskie wieśniaków. Jaki pod tym względem tryb życia? Przysłowia. Wady i nałogi (powiastki o tym). Cera ciała i barwa włosów. Charakter ludu; jego skłonności i temperament. Sposób myślenia i ruchy.
Żywność. Co zwykle jadają i piją? O jakiej porze, wiele i przy jakich ceremoniach lub zabobonach?
Ubiór mężczyzn, kobiet i dzieci, odświętny i codzienny. Materia. Krój i koszt krawiecczyzny i materiału. Ozdoby i barwa. Czy był dawniej inny ubiór i jakim ulegał odmianom?
Mowa, czyli narzecze prowincjonalne. Jej właściwości i odmiany gramatyczne (niezwykłe). Sposób wymawiania i wysłowienia się miejscowy. Wyrazy oryginalne (prowincjonalizmy) tam używane lub obce przyswojone. Próbka takowej mowy. Słowniczek miejscowych wyrazów.
Przysłowia, zdania, bajki, powiastki, klechdy, legendy, podania itp. o ile możności (lubo niekoniecznie) w mowie potocznej, miejscowej, oddane.
Zabobony, gusła (zaklęcia), przesądy (lekarskie, myśliwskie, pasterskie o zwierzętach i ptakach, karczemne, domowe, gospodarskie itp.), dykteryjki o czarach, diabłach, czarownicach, wiedźmach, upiorach, strzygach, zmorach, wilkołakach, duchach i duszach pokutujących. Przesądy odnoszące się do pór roku, klimatu, zasiewu, zbioru, przy dożynkach, wesele, chrzcinach i pogrzebach.
Pieśni, o ile możności z nutą, a choćby i bez niej, oddane mową miejscową. Pieśni nabożne i dziadowskie.
Tańce. Opis tychże i nuta, jeśli można.
Obrzędy, mianowicie:
a) Wesela, szczegółowo ze wszystkimi opisane ceremoniami, igraszkami i żartami. Jakie przy tym stroje, przystrojenia i ozdoby (młodej pary, gości, wozów, koni, naczyń itd.), pieśni, muzyka, tańce, przygotowania młodych, druhen i rodziców, oświadczyny, zaprosiny, zaręczyny, mowy, rozplatania warkocza, ślub, zabawa w karczmie, oczepiny, uczty, podarunki, pożegnanie; jak długo, kiedy i u kogo co się odbywa? Posag, czyli wiano. Koszta wesela.
b) Chrzciny. Zaprosiny. Przybycie kumów i ich wzięcie się i położnicy. Uczty. Śpiewy. Sposób przygotowania z dzieckiem. Jego wychów.
c) Pogrzeby. Ubranie ciała lub mycie. Zwyczaje (zabobony) zaraz po śmierci nieboszczyka tak w chacie, jak i przed nią, i przy wyprowadzeniu z niej ciała przyjęte oraz nad grobem. W jakiej asystencji, liczbie i w jaki sposób ciało prowadzą? Śpiewy i mowy. Stypy. Koszta. Z jakiego drzewa trumna?
d) Sobótki, zapalane w wigilią św. Jana lub na Zielone Świątki. Pieśni sobótkowe. Zwyczaje.
e) Obchód różnych świąt uroczystych i niedziel w ciągu roku. Kolędy, szopki, zabawy mięsopustne, przebierania się itp. Wielkanoc. Gaik, kogutek, konik itp., z pieśniami. Zabawy i przesądy w dni obchodu pamiątki różnych świętych pańskich.
f) Dożynki. Zwyczaje w czasie żniw w polu. Sposób żęcia i czas jego. Zwyczaje w czasie ich rozpoczęcia i zakończenia. Jakiego kształtu wiją wieńce i z czego? Kto go przynosi do dworu i przy jakich ceremoniach? Jakie przy tym koncepta i zabawy? Toż przy siewie zboża.
11. Zwyczaje i piosnki przy różnych zatrudnieniach, jak: przy lnie i przędzeniu, kośbie, sianożęci, pasterstwie, robotach gospodarskich i rzemieślniczych (młócce, órce, bronowaniu, praniu bielizny, dojeniu, kołysaniu dzieci, przy kowalce, ciesielce, ścinaniu drzewa, zwózce chrustu, gnoju itp.). Wieczorne pogadanki (w ziemie i w lecie), hulanki w karczmie i w domu, zalecanki, zwyczaje na jarmarkach, przy targu i różnych umowach, przy stosunkach z bydlętami (wołami, końmi, owcami, drobiem itd.). Do wszystkich tego rodzaju wiadomości, nader pożądanymi byłyby i rysunki (gdzie się nadają) i o ile takowe pozyskać się dadzą.

Obrazek

Badaczka twórczości i życia Oskara Kolberga, A. Skrukwa zauważa, że Kolbergowska lista problemów badawczych nawiązuje do oświeceniowego programu Hugona Kołłątaja. Który to w 1802 ogłosił pierwszy pełny program badań ludoznawczych w Polsce. Zarówno program Kołłątaja, jak i list otwarty Kolberga nie zostały przyjęte z entuzjazmem. Bowiem w korespondencji folklorysty zachowały się tylko cztery listy z 1865 roku, w których autorzy odpowiedzieli na apel nadawcy. Sam Kolberg, z wyksztalcenia muzyk, nigdy nawet nie przypuszczał, że zostanie etnografem. Początkowo upatrywał siebie tylko i wyłącznie, jako zbieracza pieśni ludu polskiego. Jednak doświadczenia nabyte w ciągu kilkunastoletniej pracy terenowej, lepsze poznanie kultury ludowej sprawiło, że badacz same pieśni uznał za materiał niewystarczający i niekompletny.
Wydane w 1857 roku Pieśni ludu polskiego nie odniosły, niestety, sukcesu wydawniczego, co pogarszało sytuację finansową Kolberga. Romantyczne zainteresowanie pieśnią gminną zaczynało stopniowo maleć. Wzrost zaciekawienia kulturą wsi można zauważyć w czasie bezpośrednio poprzedzającym Powstanie Styczniowe, czyli w około roku 1863. Zaczęto też inaczej postrzegać przedsięwzięcia zbierackie i badawcze, gdyż przestano traktować kulturę ludową tylko, jako inspirację dla sztuki i literatury. Druga połowa XIX wieku to czas, kiedy na polskiej prowincji zaczęły się dokonywać powolne przemiany cywilizacyjne i obyczajowe. Od etnografów wymagano, aby gromadzili bogatą dokumentację dotycząca życia wsi, rejestrowania i opisu ówczesnego stanu jej kultury. W 1859 roku w Bibliotece Warszawskiej pisano: W pobliżu Warszawy i innych miast większych lud traci właściwą charakterystykę, zrzuca ubiór dawny, zapomina melodii piosnek swoich. Obowiązkiem zbierania materiałów etnograficznych obarczano nie tylko „zawodowych” etnografów – ludoznawców, chciano do tej akcji zachęcić jak największą liczbę osób, a zwłaszcza polskie ziemiaństwo, gdyż to oni byli najbliżej ludu i najwięcej mogli powiedzieć o jego obyczajach.

Lata krakowskie i realizacja programu „Lud”
W 1871 roku Oskar Kolberg podjął decyzję o tym, aby na stałe zamieszkać w podkrakowskiej wsi Modlnica. To do tej małej podkrakowskiej wioski serdeczniej zapraszał go i oferował gościnę Józef Konopka. To właśnie przeniesienie się w okolice Krakowa otworzyło przed Kolbergiem możliwość spokojnej pracy nad planowanymi monografiami etnograficznymi. Dodatkową stabilizację zapewniła przyrzeczona przez Krakowskie Towarzystwo Naukowe zapomoga, która w znacznej części pokrywała koszty druku książek. Zamieszkanie w zaborze austriackim miało jeszcze jeden niezwykle ważny walor, bowiem uzyskanie przez Galicję autonomii wiązało się z przywilejami obywatelskimi, nastąpiła polonizacja szkolnictwa i swoboda życia naukowego i kulturalnego. Krakowskie środowisko naukowe, skupione w Towarzystwie, którego członkiem był Kolberg od 1868 roku starało się o utworzenie nowej instytucji, która mogłaby skutecznie organizować i wspomagać finansowo polską naukę. W efekcie tych prób w 1872 roku została powołana Akademia Umiejętności. Już w 1874 roku w ramach Akademii powstała Sekcja Etnologiczna, której kierownictwo powierzono właśnie Oskarowi Kolbergowi.
Podczas krakowskich lat Kolberga nastąpił druk Krakowskiego oraz Poznańskiego. Te dwa opracowania, czyli czterotomowe Krakowskie i siedmiotomowe Poznańskie są modelowymi przykładami etnograficzno-folklorystycznych monografii regionalnych Kolberga. To właśnie w Krakowskiem został ustalony merytoryczny zakres poszczególnych rozdziałów. Odtąd każda monografia miała się rozpoczynać rozdziałem „Kraj”, w którym miał być ukazany ogólny zasięg regionu ukazanego w publikacji, informacje o najważniejszych miejscowościach, a także legendy i podania związane z różnymi miejscami i miejscowościami. W tym rozdziale Kolberg także wyjaśniał pochodzenie nazw lokalnych, czy zwyczajów i przysłów używanych w regionie.

Obrazek

Rozdział następny zatytułowany został „Zwyczaje doroczne”. Zamieszczane w nim były opisy obrzędów, uroczystości obchodzonych w określone dni roku. Opisy obrzędów zawsze rozpoczynały się uroczystościami adwentowymi, a kończyły się na zwyczajach związanych ze świętem zmarłych. Najwięcej miejsca Kolberg poświęcał obrzędom bożonarodzeniowym, wielkanocnym i wielkopostnym, przedstawiane były potrawy, świąteczne rekwizyty i zabawy. Przykład takiej zabawy stanowi np. wielkopolski podkoziołek. Osobno zamieszczał Kolberg materiały dotyczące świąt i obrzędów związanych z cyklem prac rolniczych. Oczywiście z uwzględnieniem roku wegetacyjnego, bowiem nie możemy zapominać, że jeszcze w XX wieku polska wieś rządziła się swoimi prawami. I nie był dla ludu najważniejszy kalendarz miesięczny, ale ten związany z naturalnym cyklem rolniczym i rozpłodowym ziemi. Do takich charakterystycznych zwyczajów żniwnych należą między innymi zasiewki, strojenie przepiórki, wieniec, zażynki, czy znany tylko na ziemiach Wielkopolski zwyczaj wyzwolenia na kośnika nazywany wilkiem.
W opisach obrzędów rodzinnych królowały przede wszystkim wesela. Stosunkowo mało miejsca Kolberg poświęcał na obyczaje związane z narodzinami, chrztem oraz pogrzebom. Za to przy opisie wesel przedstawiał badacz każdy, nawet najmniejszy szczegół, począwszy od zrękowin, a kończąc na przenosinach. Z obrzędami zarówno rodzinnymi, jak i dorocznymi wiązało się śpiewanie przeróżnych pieśni okolicznościowych, które autor Ludu z wielką skrupulatnością zamieszczał. Te niezwiązane z żadnym konkretnym obrzędem czy też obyczajem publikował w osobnym rozdziale, najczęściej zatytułowanym „Pieśni i dumy”. W pracach Oskara Kolberga nie zabrakło tez miejsca na rozdział poświęcony twórczości ludowej. Etnograf zamieszczał w nim przede wszystkim bajki, legendy i facecje. Sam Kolberg, jako bajki traktował teksty ze zwierzętami, jako postaciami działającymi, a gadkami lub powieściami zarówno utwory mieszające świat wierzeń z codziennością, jak i zbliżone do realistycznych nowelek opowieści i zbójcach czy głupich babach. W czasach życia i twórczości Kolberga twórczość ludowa nie podlegała żadnym podziałom gatunkowym właściwym dla literatury. Folklorystyka ówczesna nie wytworzyła jeszcze własnych narzędzi. Można powiedzieć, że mistrz Kolberg utorował drogę późniejszym zbieraczom bajek.
W kolbergowskich monografiach nie zabrakło tez miejsca dla rozdziału zatytułowanego „Świat nadzmysłowy”. To tutaj umieszczane były wszelakie wierzenia, przesądy, informacje o magicznych cechach poszczególnych roślin i zwierząt. Jest to rozdział bardzo zróżnicowany, bowiem istnieją w nim fragmenty bardzo rozbudowane fabularnie obok streszczeń, skrótów i sygnałów, które tylko wzmiankują o istnieniu wątku podaniowego związanego np. z powstaniem danej miejscowości. Rozdział ten obejmował wierzenia kosmologiczne i demonologiczne, medycynę ludową oraz wierzenia i przesądy dotyczące przyrody, zwierząt i roślin. Była to strefa życia ludu, do której najtrudniej było badaczowi dotrzeć. Należy pamiętać o tym, że dawniej występowało tabu językowe ochraniające pewne sfery egzystencji ludzkiej. Już samo mówienie o czarach, ciotach, demonach, zmorach itp. mogło przyciągnąć nieszczęście na osobę, która odważyła się głośno mówić o niebezpiecznym, niedostępnym dla zwykłego śmiertelnika świecie istot nadprzyrodzonych czy magicznych.

Obrazek

Do każdego tomu Ludu starał się dołączać Kolberg różne, wielobarwne ilustracje, co oczywiście wiązało się z większymi kosztami druku, jednak bez tego aspektu nie wyobrażał sobie prekursor polskiej etnologii, aby jego dzieło mogło zostać uznane za ukończone. Na kartach całej Serii czytelnik mógł podziwiać plansze przedstawiające kobiety i mężczyzn w odświętnych, a także codziennych strojach lub rysunki chat i sprzętów gospodarskich. Ogólnego planu monografii regionalnej, ustalonego w trakcie pracy nad Kujawami i Krakowskiem, Kolberg już później nie zmieniał. Różnice między poszczególnymi opracowaniami wynikały ze stopnia zebranego materiału, czyli z jego charakteru i zasobności, a także z odmienności kultury ludowej różnych grup etnicznych, z dostępności literatury dotyczącej interesującej go problematyki i w pewnym stopniu z doskonalenia warsztatu etnografa i folklorysty wraz z narastającym doświadczeniem.

Kolbergowski sposób gromadzenia materiałów i źródła inspiracji
Dla Kolberga podstawowym źródłem informacji były zapisy zebrane podczas badań terenowych. Oczywiście wzbogacał je dzięki notatkom przyjaznych mu osób, czasami był to tylko zarys jakiejś problematyki, ale bywały też przekazywane Kolbergowi rękopisy wcześniej sporządzone do innych celów. Ważnym źródłem była też literatura i to zarówno zbiory folkloru, jak i opracowania etnograficzne, nierzadko korzystał też z literatury naukowej, pięknej, popularnej a także jarmarcznej. O metodach pracy Kolberga wiemy przede wszystkim z zachowanej części rękopisów i relacji. Jednak są to tylko wybiórcze informacje. Gdyż sam autor pod koniec życia usunął część zapisków wykorzystanych w poszczególnych monografiach. Po śmierci Kolberga, a dokładnie w latach 1890-1939 podejmowano próby porządkowania rękopisów i wydania drukiem materiałów do monografii pozostawionych w rękopisach. Niestety, spowodowało to przemieszanie kart, a niekiedy także ich zaginięcie. Liczne listy i karty zostały też zniszczone podczas drugiej wojny światowej. Dlatego wnioskowanie o terenowej pracy Kolberga musimy opierać na nielicznych relacjach i listach. Nie zachowały się też rękopisy nadesłane badaczowi przez współpracowników, więc trudno dzisiaj określić, które materiały są efektem pracy terenowej Kolberga, a które innych osób.
Oskar Kolberg prawie nigdy nie notował danych osobowych swoich rozmówców. Do wyjątków należą rękopisy z odnotowanymi nazwiskami informatorów, wykonawców pieśni, gawędziarzy, instrumentalistów. Prawdopodobnie uważał ich za ludzi utalentowanych, ale celem jego pracy nie było ukazanie twórców ludowych, tylko stworzenie ogólnego obrazu polskiej warstwy chłopskiej, więc anonimowy człowiek z ludu lepiej się do tego nadawał niż konkretny człowiek z imieniem i nazwiskiem. Inaczej rzecz się miała miejsca, którego dana relacja dotyczyła. Swoje notatki zawsze opatrywał notą lokalizacyjną, czyli nazwą miejscowości, z której pochodził rozmówca. Kolberg korzystał z każdego spotkania z ludnością chłopską, zdarzało się, że zbierał relacje od osób, które w danym momencie przebywały poza miejscem swojego zamieszkania. Tak się rzecz miała np. z góralami z Podhala, którzy przybywali do Modlnicy w trakcie żniw jako pracownicy najemni lub ze słowackimi druciarzami wędrującymi po Warszawie. Kolberg bardzo cenił swoich rozmówców, a rozmówcy także darzyli sympatią osobę badacza. W Suplemencie do Dzieł Wszystkich – Krakowskie czytamy:

Ciesy się pan Kolbr,
Ze idziemy z pola,
Ciesy się i Gacka,
Maryna, Antola.


Obrazek
Oskar Kolberg – drzeworyt A. Regulskiego; źródło: Instytut im. Oskara Kolberga


Kolberg jeszcze rzadziej niż dane personalne informatorów zapisywał w rękopisach datę przeprowadzonych badań. Jednak data roczna bardzo często pojawiała się w druku. Kolberg przywiązywał wielką wagę do chronologii przedstawianych faktów kulturowych. We wstępie do monografii podawał lata, w których prowadził badania, czyli daty roczne pozyskania materiału. Na pewno nie byłoby monografii Kolberga bez pomocy wielu osób, które przyczyniły się do pozyskania wielu cennych informacji. Jednak należy pamiętać, że to właśnie badania terenowe autora stanowią najważniejszą część Dzieł wszystkich, gdyż bez tej dokumentacji nigdy nie byłoby możliwe opracowanie i wydanie tylu monografii regionalnych.

Źródła:
„Biblioteka Warszawska” 1862, T. III, Warszawa.
Skrukwa A., Oskar Kolberg 1814-1890, Poznań 2014.
Norwid C. K., O Balladynie [w:] Dzieła wszystkie, red. J. Gomulicki, T. 6, Warszawa 1971.
Kolberg O., Korespondencja Oskara Kolberga, cz. II, T. 65, Wrocław-Poznań 1965.
Kolberg O., Korespondencja Oskara Kolbera, cz. III, T. 66, Wrocław-Poznań 1969.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 08 sty 2017, 19:56 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historykon.pl/27-lutego-1861-rok ... warszawie/

Jak widać, rosyjski zaborca z premedytacją prowokował wybuch powstania w Kongresówce.

Kopia artykułu:

27 lutego 1861 roku, miała miejsce manifestacja patriotyczna w Warszawie
27 lutego 2016 00:00

Obrazek

W rocznicę bitwy pod Olszynką Grochowską zostało odprawione nabożeństwo w kościele karmelitów na Lesznie. Po mszy ruszył pochód na Stare Miasto. Na Placu Zamkowym doszło do starć z wojskiem i policją rosyjską. Podczas tych zajść życie straciło 5 osób.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 12 kwi 2017, 19:19 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://prawy.pl/49089-sprawa-polska-w-r ... konieczny/

Sprawa polska w rosyjskiej Dumie. Józef Nakonieczny
Paweł Brojek Opublikowano 11 kwietnia 2017

Obrazek

Za działalność narodową, którą podjął jeszcze jako nastolatek, trafił na zesłanie. Był przeciwnikiem socjalistów, którzy zorganizowali nieudaną próbę zamachu na jego życie. Zginął 11 kwietnia 1915 r. w wypadku samochodowym.
Józef Nakonieczny przyszedł na świat 19 marca 1879 r. we wsi Miesiące na Lubelszczyźnie w rodzinie chłopskiej. Jego rodzice pracowali okresowo u właściciela majątku Garbów, hrabiego Aleksandra Jezierskiego. Był samoukiem, korzystał z domowej biblioteki Jezierskich. Szczególnie interesowała go historia i literatura polska.
Działalność narodową podjął jeszcze jako nastolatek. Będąc kurierem, sprowadzał do Królestwa Polskiego zakazaną literaturę i konspiracyjne czasopisma np. „Polak”. Pomagał prześladowanym przez carat unitom, przeprowadzał rodziny przez zieloną granicę na tereny Galicji.

Jako publicysta poruszał aktualną tematykę społeczną i polityczną. Współpracował z redakcjami pism związanych z ruchem narodowym, ale nie tylko. Interesował się też etnografią, kulturą i obyczajami ludowymi.
W 1903 r. aresztowany za działalność antypaństwową, został zesłany na 3 lata do Wołogdy. Pracował przy budowie linii kolejowej. W rodzinne strony wrócił po kilkunastu miesiącach w wyniku amnestii.
Należał do tajnej Ligi Narodowej, a także do działającego legalnie Stronnictwa Narodowo-Demokratycznego (SND). W 1905 r. wziął udział w zjeździe chłopskim w Warszawie, podczas którego przemawiał obok Romana Dmowskiego, domagając się m.in. autonomii dla Królestwa Polskiego i swobód narodowych.
Po wybuchu rewolucji ostro przeciwstawiał się akcjom ugrupowań lewicowych. Z tego powodu sam stał się celem bojówek socjalistycznych. W sierpniu 1906 r. zorganizowano nieudaną próbę zamachu na jego życie.
W 1906 r. z ramienia SND zdobył mandat poselski do pierwszej Dumy Państwowej. W czasie trwającej tylko 73 dni kadencji krytykował projekt reformy rolnej, bronił własności prywatnej, postulował utworzenie banku udzielającego kredytów włościanom.
Później działał w Centralnym Towarzystwie Rolniczym, Towarzystwie Oświaty Narodowej oraz coraz bardziej represjonowanej przez carat Macierzy Polskiej. Z jego inicjatywy w regionie powstawały tajne szkoły oraz towarzystwa i kółka rolnicze.
W latach 1909-1911 był posłem trzeciej i czwartej Dumy. Po wybuchu I wojny światowej popierał inicjatywy polityczne SDN, zmierzające do odbudowania suwerennej Polski. Był sygnatariuszem Komitetu Narodowego Polskiego. Współpracował z czasopismami, które były związane z ruchem narodowym i ludowym.
Józef Nakonieczny zginął 11 kwietnia 1915 r. pod Kurowem w wypadku samochodowym. W jego pogrzebie wzięło udział kilka tysięcy ludzi.

Źródło: naszgarbow.pl

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 02 maja 2017, 13:51 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historykon.pl/7-lipca-1807-roku- ... -varsovie/

7 lipca 1807 roku, na mocy traktatu z Tylży utworzono Księstwo Warszawskie (fr. Duché de Varsovie)
7 lipca 2016 01:30

Obrazek

Obejmowało ono w momencie utworzenia 104 tys. km kwadratowych i posiadało około 2,6 mln obywateli. Władcą dziedzicznym został nowy sojusznik Napoleona, król Saksonii Fryderyk August I, co, jak na ironię, zgadzało się z Ustawą Rządową z 1791 r., która przewidywała objęcie tronu Polski przez Wettyna po Stanisławie Auguście.
Najdobitniej cały ten twór państwowy opisał chyba Franciszek Ksawery Dmochowski:
„- Cóż to za kraj? – Księstwo Warszawskie.
– Któż tu panuje? – Król saski.
– Jakież tu wojsko? – Polskie.
– Jakież prawa? – Francuskie.
– A jakież pieniądze? – Pruskie.”

Obrazek
Obraz – „Nadanie Konstytucji Księstwu Warszawskiemu przez Napoleona” Marcello Bacciarelli, źródło – wikipedia.org


Zrujnowany kraj po wojnie 1807 r., dodatkowo obciążony rekwizycjami francuskimi i wielkimi wydatkami na armię poszerzył swe granice w 1809 r. prawie dwukrotnie po wygranej wojnie z Austrią. Na kampanię 1812 r. wystawił około 90 tys. ludzi, czego nie dokonała jeszcze nigdy wcześniej dysponująca znacznie większymi zasobami ludzkimi Rzeczpospolita. Po klęsce w śnieżnych zaspach Rosji, nadeszła kampania saksońska 1813 r. Ostatecznie, Księstwo Warszawskie i marzenia o suwerennej Polsce utonęły wraz z ich największym propagatorem, gen. dyw., Księciem Józefem Poniatowskim 19 października 1813 r.
Choć ta ” Rzeczpospolita Jeden i Pół” istniała faktycznie tylko 6 lat, to i tak na przeszło 100 lat stanowiła dla wielu namiastkę polskości i co najważniejsze, umocniła nas, Polaków, w przekonaniu, że „jesteśmy w stanie wybić się na niepodległość”.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 14 lip 2017, 18:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historia.org.pl/2016/09/11/rozwo ... -zaborami/

Rozwój prasy na ziemiach polskich pod zaborami
Artykuły, XIX wiek | Aleksandra Czyż | 11 września 2016 18:49

W XVIII w. rozpoczęła się modernizacja prasy i zaczęto jej używać w celach politycznych, czego przykładem był „Monitor”. Wtedy też pojawiły się pierwsze czasopisma literackie, takie jak „Zabawy Przyjemne i Pożyteczne”. Upadek państwa, którego dopełnieniem był trzeci rozbiór, oczywiście znalazł też odzwierciedlenie w życiu kulturalnym, w tym w funkcjonowaniu rynku prasowego, który do wybuchu I wojny światowej i odzyskania przez Polskę niepodległości różnie rozwijał się na terenie trzech zaborów. Możliwe jest wyodrębnienie kilku okresów, podczas których doszło do modernizacji, upowszechnienia i specjalizacji prasy polskiej.

Obrazek
Merkuriusz Polski Dzieje Wszystkiego Świata w Sobie Zamykający dla Informacji Pospolitej


Prasa polska do końca XVIII w. rozwijała się podobnie jak w pozostałej części Europy. Pierwsze polskie gazety zamawiane przez dwór królewski i bogatą szlachtę pochodzą z przełomu XV/XVI w. Najstarsze czasopismo w języku ojczystym, czyli „Merkuriusz Polski Dzieje Wszystkiego Świata w Sobie Zamykający dla Informacji Pospolitej„ z 1661 r., ukazywało się tylko przez pół roku, ale jego powstanie było ważną cezurą i początkiem kształtowania się prasy w dzisiejszym tego słowa znaczeniu. Aby wydawany druk można było uznać za prasę „(…) po pierwsze, musi zawierać wiadomości i komentarze o tym, co się ostatnio wydarzyło społecznie ważnego; po drugie, musi być przygotowywana z myślą o możliwie szerokim jej rozpowszechnieniu wśród potencjalnie zainteresowanych czytelników, po trzecie (…), musi należeć do ciągu podobnych publikacji przygotowywanych w regularnych odstępach czasu”1 .

Ze względu na utratę niepodległości nasz rynek prasowy musiał pełnić inną rolę niż zachodni. Podczas gdy tam starano się uatrakcyjniać czasopisma i dostosowywać je do profilu odbiorcy, u nas skupiano się na sprawach politycznych. Podejmowano też próby unowocześnienia i upodobnienia prasy do wzorców zachodnich, ale nie udało się osiągnąć tak wysokiego poziomu. Duży wpływ na to miał brak poparcia za strony państwa, na które zazwyczaj mogły liczyć zagraniczne gazety. Na ziemiach polskich było wręcz przeciwnie ‒ zaborcy dążyli do ograniczenia znaczenia prasy narodowej przez cenzurę, potrzebę uzyskania koncesji i wydawanie własnych gazet. Kiedy angielska Agencja Reutera czy niemiecka Agencja Wolffa były już ogromnymi i opłacalnymi przedsiębiorstwami, na naszych terenach dopiero podejmowano próby organizacji takiego przedsięwzięcia, co udało się nie wcześnie niż w 1918 r., gdy powołano Polską Agencję Telegraficzną. Czasopisma wydawano w małych nakładach, zazwyczaj obejmujących tylko konkretny zabór. Ich oddziaływanie nie ograniczało się jednak tylko do nabywców, bo często jeden egzemplarz czytało wiele osób, a informacje były dalej przekazywane drogą ustną. Umasowienie prasy również nastąpiło u nas później niż na Zachodzie, bo dopiero na początku XX w. Czasopisma zajmowały pierwsze miejsce w przekazywaniu bieżących informacji, natomiast ich rola kulturalna i rozrywkowa była mniejsza niż za granicą. Wciąż ważniejsze w tej sferze były tradycyjne środki przekazu ‒ głównie książki. Charakterystyczny dla naszego narodu był też rozwój prasy emigracyjnej, który nastąpił po powstaniu listopadowym.

Ze względu na przewagę pewnych treści gazety i czasopisma wychodzące na ziemiach polskich można podzielić na: informacyjne, polityczne i kulturalno-rozrywkowe. W odniesieniu do ówczesnej sytuacji Polski największą rolę pełniła prasa polityczna. W jej rozwoju wyróżnia się kilka etapów: od 1795 r. do powstania listopadowego, następnie do powstania styczniowego oraz do wybuchu I wojny światowej.

Po trzecim rozbiorze nastąpił upadek prasy, która musiała przyzwyczaić się do funkcjonowania
w nowych warunkach ograniczonej wolności. Do kongresu wiedeńskiego i powstania Królestwa Polskiego rozwój był dosyć słaby ‒ pojawiały się głównie czasopisma informacyjne. Podczas krótkiego okresu istnienia Księstwa Warszawskiego także panowała cenzura, a w prasie propagowano kult napoleoński. Gwałtowną zmianę możemy zauważyć po 1815 r., kiedy z większości jego ziem utworzono Królestwo Polskie. Na trzy lata zniesiono cenzurę prewencyjną i można było mówić o względnej wolności wypowiedzi. Czasopisma informacyjne zaczęły określać swoje oblicze ideologiczne ‒ „Gazeta Warszawska”, założona już w 1774 r., stała na dość lojalistycznym stanowisku. Powstała w opozycji „Gazeta Codzienna Narodowa i Obca”, głosząca hasła liberalne, została zamknięta po roku działalności. Równie krótki żywot miał „Orzeł Biały” wydawany przez Brunona Kicińskiego, jedną z czołowych postaci na rynku prasowym w tamtym okresie, współpracownika prawicowego „Polaka Sumiennego” i uczestnika powstania listopadowego. Pisma takie jak: „Gazeta Polska”, „Dziennik Warszawski” czy „Powszechny Dziennik Krajowy” były organami romantyków i przekazywały Polakom informacje o sytuacji w Europie, m.in. o rewolucjach we Francji i Belgii. Przyczyniały się do umocnienia przekonania o rozpadzie porządku wiedeńskiego i możliwości odzyskania niepodległości, co przełożyło się na wybuch powstania listopadowego. Podczas tego zrywu Rząd Tymczasowy zlikwidował Wydział Cenzury i można mówić o wolności prasy. Ukazywały się więc czasopisma patriotyczne, np. „Kurier Polski”, w których wzywano do walki, ale też krytykowano niezdecydowanie generałów. Wspomniany już „Polak Sumienny” i „Zjednoczenie” miały charakter bardziej ugodowy, publikował tam m.in. Aleksander Wielopolski. Po upadku powstania zaczęły powstawać pierwsze czasopisma emigracyjne, choć były dość prowizoryczne i rzadko docierały na ziemie polskie. Wiązały się głównie z działalnością Towarzystwa Demokratycznego Polskiego („Demokrata Polski”) i konserwatystów („Trzeci Maj”). Królestwo Polskie dominowało wówczas pod względem liczby tytułów prasowych. Stosunkowo dużą swobodę miała prasa galicyjska, mimo że nie pojawiały się tam jeszcze czasopisma o charakterze stricte politycznym, ponieważ wydawcy narzucili sobie pewien rodzaj autocenzury w obawie przed konfiskatą nakładu. Liberalne idee lansowała m.in. „Pszczółka Krakowska”. W Wielkim Księstwie Poznańskim też nie nastąpił jeszcze rozwój gatunku, skupiano się na przekazywaniu informacji. Najsilniejsza cenzura panowała w zaborze rosyjskim, przez co prasa nie pełniła tam dużej roli politycznej. Jak można zauważyć, głównymi czynnikami, dzięki którym czasopisma Królestwa Polskiego nabrały charakteru ideologicznego, były: silny ruch patriotyczny, którego ośrodkiem była m.in. Warszawa, nowy prąd umysłowy – romantyzm, powstanie antyrosyjskie i początkowe złagodzenie cenzury.

Kolejnym okresem w rozwoju prasy politycznej był czas między dwoma powstaniami. W Królestwie Polskim nastąpił wtedy regres ze względu na zaostrzenie cenzury prewencyjnej podczas rządów Iwana Paskiewicza i wykorzystanie prasy do celów propagandy carskiej. Rozpoczął się też proces unifikacji tych ziem z zaborem rosyjskim. Ukazywały się głównie pisma lojalnościowe, np. „Dziennik Powszechny” czy „Dziennik Warszawski”, a zorientowane inaczej tytuły nie miały szans na legalne zaistnienie. Pewnym ośrodkiem intelektualnym od 1841 r. stała się „Biblioteka Warszawska”, czasopismo naukowe ukazujące różne punkty widzenia, choć w wyraźnie określonych przez cenzurę granicach. Rozwój czasopism politycznych nastąpił za to w dwóch pozostałych zaborach. W Krakowie w 1848 r. powstał „Czas”, założony m.in. przez Pawła Popiela, główny organ konserwatystów, później kojarzony ze stańczykami i krakowską szkołą historyczną. Poglądy liberalno-demokratyczne były głoszone w „Jutrzence”. W 1848 r. zniesiono cenzurę prewencyjną w zaborze pruskim, co przyczyniło się do powstania m.in. „Gazety Polskiej” Hipolita Cegielskiego, lansującej hasła pracy organicznej, czy „Dziennika Polskiego” Karola Libelta, w którym pojawiały się wizje niepodległej Republiki Polskiej. Wprowadzony w 1850 r. obowiązek uzyskania zezwolenia na działalność wydawniczą spowodował pewne załamanie rynku, ale w 1859 r. zaczęła wychodzić kolejna ważna gazeta pozytywistyczna ‒ „Dziennik Poznański”. Warte uwagi jest też pojawienie się w Królestwie Polskim podczas powstania styczniowego prasy konspiracyjnej, niespotykanej nigdzie dotąd na taką skalę. Rząd Narodowy miał własne czasopismo „Ruch”, oprócz niego wychodziły m.in. „Wiadomości z Pola Bitwy” i „Strażnica”. Lata 1831‒1863 charakteryzowały się rozwojem prasy w zaborach austriackim i pruskim. Gorzej sytuacja wyglądała na ziemiach pod władzą rosyjską, ale ważną rolę spełniły czasopisma z okresu powstania styczniowego, które stały się prototypem późniejszych tajnych druków w Polsce i na świecie.

Obrazek
Strona tytułowa gazety z 28 października 1931 r.


Po upadku powstania styczniowego warunki dla rozwoju rynku prasowego ponownie były najmniej korzystne w zaborze rosyjskim. Czasopisma polskie zostały zupełnie zlikwidowane, a w Królestwie Polskim zaostrzono cenzurę prewencyjną. Zmieniło się to po 1905 r., gdy stała się ona dobrowolna, nakład jednak mógł być skonfiskowany po druku. Czasopisma zmieniały się w organy ruchów politycznych. Od 1894 r. ukazywał się tajny „Robotnik” – pismo PPS. Endecy skupili się wokół „Gońca Porannego”, „Gazety Porannej 2 Grosze” i „Przeglądu Narodowego”. „Słowo” i „Kurier Polski” były kojarzone z konserwatystami. Najswobodniej prasa mogła się rozwijać w Galicji, gdzie nie było systemu koncesji, cenzury prewencyjnej i panowała autonomia. Konserwatywni podolacy założyli w 1884 r. „Przegląd Polityczny, Społeczny i Literacki”, wciąż działał stańczykowski „Czas”, z którym polemikę toczyli demokraci na łamach „Reformy” i „Nowin”. W stolicy Galicji pojawił się „Przegląd Lwowski” głoszący hasła ultramontańskie. Rozwijał się ruch socjalistyczny, którego organem był dziennik „Naprzód” Ignacego Daszyńskiego. Ludowcy czytali „Przyjaciela Ludu”, chadecy ‒ „Ruch Katolicki” czy „Przedświt”. Charakterystyczne jest też pojawianie się pism młodzieżowych oddziałujących na kształtowanie się postawy politycznej, m.in. niepodległościowego „Promienia” czy „Skauta”. Podobnie sytuacja prasy wyglądała na ziemiach pod zaborem pruskim, gdzie panowała cenzura represyjna. Wydawany od 1872 r. „Kurier Poznański” miał oblicze lojalistyczne, ale pojawiły się też czasopisma reprezentujące inne nurty. Hasła „obrony wiary i narodu” wysuwał ludowy „Orędownik”. PPS wydawała „Gazetę Robotniczą”, a konserwatyści zgromadzili się wokół „Dziennika Poznańskiego”. Wychodziło też wiele pism endeckich, jak np. „Kurier Poznański” i „Praca”. W tym zaborze ukazywały się także pisma lokalne, które reprezentowały interesy konkretnych regionów. Były to np. „Gazeta Olsztyńska” na Warmii i Mazurach, „Gazeta Grudziądzka” na Pomorzu i Kujawach czy „Dziennik Górnośląski”. Okres 1864‒1914 możemy uznać za czas największego rozwoju prasy w XIX w. Przyczyniły się do tego: liberalizacja prawa prasowego, powstawanie masowych ruchów politycznych, wzrost wykształcenia i zamożności społeczeństwa, większe możliwości techniczne i dążenie do modernizacji prasy na wzór zachodni.

Oprócz prasy o profilu politycznym istniała też oczywiście taka, która skupiała się na przekazywaniu informacji oraz szeroko pojętej rozrywce. W 1796 r. w zaborze rosyjskim zaczął się ukazywać „Kurier Litewski”, a w austriackim „Gazeta Krakowska”. W pruskim dominowała „Gazeta Warszawska”, „Korrespondent Warszawski i Zagraniczny” oraz poznańska „Gazeta Południowo-Pruska”. Po kongresie wiedeńskim wydawano już więcej pism. W Królestwie Polskim informacje z Europy można było przeczytać w ukazującym się od 1821 r. „Kurierze Polskim„, który docierał do niższych warstw i upowszechniał oświatę. Ciekawym zjawiskiem był wychodzący tylko przez rok „Dostrzegacz Nadwiślański”, pierwsze czasopismo żydowskie redagowane po polsku i w jidysz. W zaborze rosyjskim pojawiły się pisma o charakterze satyrycznym ‒ w litewskich „Wiadomościach Brukowych” wyszydzano zacofanie części szlachty. W Galicji ośrodkiem myśli kulturalnej były „Gazeta Krakowska” i „Pamiętnik Lwowski”. Mieszkańcy Wielkiego Księstwa Poznańskiego informacje czerpali z „Gazety WKP”. Przed powstaniem listopadowym zaczęły się też ukazywać pierwsze czasopisma fachowe, rozpoczynające proces specjalizacji prasy.

W okresie 1831‒1863 cenzura dotyczyła głównie treści politycznych, ale też doboru informacji z zagranicy. Prasy używano m.in. do ogłaszania zarządzeń i nakazów władzy. W 1851 r. Henryk Rzewuski utworzył lojalistyczny „Dziennik Warszawski”, prowadził go jednak na wysoki poziomie, wzorując się na gazetach zachodnich, co wywołało u innych wydawców potrzebę modernizacji i korzystnie wpłynęło na sytuację rynku prasowego. Rolę kulturotwórczą pełniły „Przegląd Naukowy” oraz „Tygodnik Ilustrowany”. W zaborze austriackim ukazywało się pierwsze czasopismo kobiece „Dziennik Mód Paryskich”. W pruskim natomiast działalność rozpoczął „Tygodnik Literacki”, do którego pisali m.in. Juliusz Słowacki i Zygmunt Krasiński. W okresie największego rozwoju prasy, po powstaniu styczniowym, wydawano też skupiający inteligencję „Przegląd Poznański”. W Galicji pojawiło się wiele czasopism kulturalnych, np. „Tydzień Literacki”, „Miesięcznik Artystyczny i Literacki” czy „Rydwan”. Funkcję rozrywkową spełniały satyryczne „Liberum Veto” oraz „Szczutek”. Pojawiały się też pisma dla ludu, np. „Wieniec” i „Pszczółka” ks. Stanisława Stojałowskiego. W zaborze rosyjskim działały dzienniki informacyjne, jak np. „Kurier Warszawski”. Czasopisma były też organami pozytywistów, którzy skupiali się m.in. wokół „Prawdy” i „Przeglądu Tygodniowego”. Pojawiły się pisma dla kobiet ‒ „Bluszcz” i satyryczne ‒ „Mucha”. Grono odbiorców poszerzono o mieszkańców wsi, dla których przeznaczono „Zaranie” i „Zorzę”. Stworzono specjalistyczne naukowe publikacje, takie jak „Przegląd Filozoficzny” i „Przegląd Historyczny” oraz pierwszą ekonomiczną „Gazetę Handlową”. Jak widzimy, prasa informacyjna i rozrywkowa także przeżywały największy rozkwit w drugiej połowie XIX w. Dostęp do aktualnych wiadomości był najbardziej ograniczony w zaborze rosyjskim, zwłaszcza po upadku powstań. Bardzo prężnie rozwijał się rynek prasy kulturalnej w Galicji, w Poznaniu był zdominowany przez środowiska pozytywistyczne. Można zauważyć też decentralizację w zaborze pruskim, podczas gdy w rosyjskim i austriackim główne ośrodki prasowe były tożsame z centrami kultury ‒ Warszawą, Krakowem, Lwowem. Przełom XIX/XX w. to czas specjalizacji czasopism i bardziej szczegółowego określania profilu czytelnika – adresatami stają się kobiety, młodzież, sympatycy nurtów politycznych czy przedstawiciele określonych zawodów.

Obrazek
„Czas”


Prasa polska pod zaborami, podobnie jak zagraniczna, pełniła różne funkcje, ale z powodu formalnego braku państwowości główny nacisk kładziono na jej znaczenie polityczne. Przede wszystkim służyła upowszechnianiu poglądów i idei ‒ w ten sposób wykorzystywali ją zarówno liberałowie, jak i konserwatyści, socjaliści, narodowcy. Dzięki niej mogli dotrzeć do masowego odbiorcy, co ważne – także do ludności wiejskiej i młodzieży. Czasopisma propagowały idee niepodległościowe i nie dopuszczały do zapomnienia o potrzebie walki (wzywanie do powstania) i pracy organicznej (apele pozytywistów). Pozwalały też na prowadzenie rzeczowych analiz i polemik politycznych, zarówno na ziemiach polskich, jak i na emigracji. Dzięki tajnej prasie możliwa była działalność konspiracji, np. podczas powstania styczniowego. Czasopisma polskie przyczyniły się do uniezależnienia od informacji czerpanych ze źródeł państwa zaborczego i wyrażały sprzeciw wobec germanizacji i rusyfikacji. Na ich łamach możliwy był protest przeciwko działaniom antypolskim, np. w krakowskim „Czasie” opublikowano listy Henryka Sienkiewicza potępiające postępowanie władz pruskich wobec dzieci we Wrześni. Oprócz tych najważniejszych funkcji prasa oczywiście zajmowała się też informowaniem o wydarzeniach lokalnych i światowych oraz kształtowaniem gustów kulturalnych odbiorców. Była również kierowana do określonych grup specjalistów, którzy mogli czytać fachowe artykuły, do mniejszości czy do mieszkańców danych regionów. We wszystkich zaborach jednak funkcja polityczna była najistotniejsza.

Dziewiętnasty wiek był bardzo ważnym okresem w dziejach prasy polskiej, która przeżyła wtedy gwałtowny rozwój. Działała nie tylko w opozycji do zaborcy i pod stopniowo łagodzoną cenzurą, lecz także próbowała nadążyć za wydawnictwami zachodnimi, które znajdowały się w nieporównanie lepszych warunkach politycznych. Niemożliwe było ujednolicenie rynku prasowego ze względu na rozbicie narodu na trzy oddzielne zabory. Próby podejmowane na emigracji nie zakończyły się sukcesem. Myślę jednak, że pomimo tych przeciwności, wydawcy prasy polskiej funkcjonowali wyjątkowo sprawnie, na co wskazuje duża liczba tytułów ukazujących się przed I wojną światową (ok. 1100). Część z nich była dość efemeryczna, ale np. „Kurier Warszawski” czy „Czas” przetrwały do 1939 r., a konspiracyjna prasa powstania styczniowego dała wzorzec dla późniejszych wydawnictw z II wojny światowej i czasów PRL-u. W XIX w. zaczęły się też wyodrębniać gatunki czasopism, które rozwinięte przez kolejne stulecie, stały się podstawą dzisiejszego rynku prasowego.

Bibliografia:

1. Jarowiecki J., Prasa na ziemiach polskich XIX i XX wieku, Wrocław 2013.
2. Łojek J., Myśliński J., Władyka W., Dzieje prasy polskiej, Warszawa 1988.
3. Pisarek W., Wstęp do nauki o komunikowaniu, Warszawa 2008.



Korekta: Edyta Chrzanowska

1. W. Pisarek, Wstęp do nauki o komunikowaniu, Warszawa 2008, s. 210. [↩]


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 09 sie 2017, 19:04 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://prawy.pl/40452-210-lat-temu-wybu ... 1806-roku/

210 lat temu wybuchło powstanie wielkopolskie 1806 roku
Paweł Brojek Opublikowano 6 listopada 2016

Obrazek
Powstanie Wielkopolskie 1806


O powstaniu tym niemal całkowicie już zapomniano, mimo że był to pierwszy wygrany przez Polaków zryw niepodległościowy. Kilka dni temu Sejm przyjął przez aklamację uchwałę upamiętniającą to doniosłe wydarzenie.
W XIX w. Francja prowadziła szereg wojen, w których brały udział, w zmiennych koalicjach, wszystkie państwa europejskie. Konflikt zbrojny, który zaistniał pomiędzy Francją a Prusami, dał nadzieję mieszkańcom Wielkopolski na odzyskanie niepodległości.
Dostrzegał to Napoleon, który we wrześniu 1806 r. dla wybadania nastrojów Polaków zamieszkujących obszar południowych Prus zaczął wysyłać w tym celu swoich emisariuszy. Pozytywny odzew sprawił, że 20 września wydał rozkaz tworzenia legii z polskich dezerterów z pruskiej armii. Liczba ochotników była tak duża, że dwa dni później wydał rozkaz powołania kolejnej legii.

Do zorganizowania powstania Napoleon wyznaczył przebywającego wówczas we Włoszech gen. Jana Henryka Dąbrowskiego, który cieszył się w Wielkopolsce szczególnym szacunkiem od czasów powstania 1794 r., będącego zbrojnym wystąpieniem zorganizowanym dla wsparcia insurekcji kościuszkowskiej.
22 października 1806 r. Dąbrowski otrzymał polecenie wyjazdu do Poznania i stworzenia tam regularnych oddziałów polskich. Towarzyszył mu przyjaciel Józef Wybicki, pisarz i polityk, który miał odpowiadać za sprawy cywilne. Ich wjazd do miasta 6 listopada 1806 r. przerodził się w manifestację patriotyczną.
W tym samym dniu wydali odezwę do narodu wzywającą do walki z zaborcą, która spotkała się z entuzjastycznym odzewem, przede wszystkim ze strony mieszczaństwa. Dodatkowo duży wpływ na morale Polaków miało rozgromienie armii pruskiej przez wojska napoleońskie pod Jeną i Auerstedt. Oddziały powstańcze formowano głównie w dużych ośrodkach miejskich, takich jak Poznań czy Kalisz, gdzie stacjonowały pruskie garnizony.
Oddziały powstańcze oraz wojska składające się z rekrutów powołanych przez Dąbrowskiego systematycznie oczyszczały Wielkopolskę z oddziałów pruskich. Jeszcze w listopadzie zajęto twierdzę na Jasnej Górze, a działania stopniowo przenosiły się na sąsiednie tereny.
Dzięki działaniom Wybickiego prowadzono w zorganizowany sposób przekształcanie oddziałów powstańczych w regularną armię zorganizowaną na wzór francuskiej. Na początku stycznia 1807 r. oddziały te liczyły 23 tys. żołnierzy.
Z początkiem 1807 r., w departamentach poznańskim i kaliskim sformowano po jednej brygadzie. Obydwie brygady stworzyły dywizję, dowodzoną przez gen. Dąbrowskiego. Przed przystąpieniem do planowanej kampanii pomorskiej główne siły ponownie przeorganizowano, tworząc trzy legie: poznańską, dowodzoną przez gen. Dąbrowskiego, kaliską gen. Józefa Zajączka oraz warszawską dowodzoną przez księcia Józefa Poniatowskiego.
Jeszcze w styczniu rozpoczęła się kampania pomorska, podczas której toczyły się walki m.in. o Bydgoszcz i Gniezno. Po bitwie pod Tczewem, w trakcie której Dąbrowski został ranny, dowództwo nad legią poznańską objął gen. Kosiński. W maju powstańcy zajęli Gdańsk, a po jego zdobyciu oddziały polskie wzięły jeszcze udział w walkach na Mazurach, między innymi w bitwie pod Frydlandem.
Kampanię zakończyła kapitulacja Królewca 15 czerwca 1807 r. W następnym miesiącu podpisano traktat tylżycki, do którego postanowień należało między innymi uznanie przez Rosję Księstwa Warszawskiego, formalnie niepodległego, chociaż podporządkowanego Francji, państwa polskiego.

Na zdjęciu: Obraz „Wjazd Jana Henryka Dąbrowskiego do Poznania” autorstwa Jana Gładysza

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 10 sie 2017, 17:49 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://prawy.pl/40751-jozef-chociszewsk ... kopolanin/

Józef Chociszewski – „najpracowitszy Wielkopolanin”
Paweł Brojek Opublikowano 11 listopada 2016

Obrazek
Józef Chociszewski


Redaktor, wydawca, pisarz. Znany ze swej pracowitości i nieugiętej postawy wobec zaborcy, był oddanym sprawie polskiej działaczem narodowym, której pozostał wierny do końca. Powszechnie szanowany i ceniony, ostatnie chwile życia spędził w osamotnieniu i niedostatku.
Józef Chociszewski przyszedł na świat 28 lutego 1837 r. w Chełście w Wielkopolsce, w rodzinie nauczyciela ludowego. Uczył się w gimnazjum w Trzemesznie, gdzie organizował tajne kółka samokształceniowe, był członkiem Towarzystwa Tomasza Zana. Pracował jako korektor w redakcji „Dziennika Poznańskiego”.
Później wyjechał na Śląsk do Cieszyna, gdzie współredagował lokalne gazety, m.in. „Gwiazdkę Cieszyńską”. Zmuszony przez władze austriackie do opuszczenia miasta, zamieszkał w Pielgrzymowicach u Karola Miarki. Po przeprowadzce do Chełmna objął redakcję „Nadwiślanina” i „Przyjaciela Ludu”.

Za zamieszczenie artykułu o Janie Kilińskim został w 1863 r. skazany na 2 lata więzienia. Po wyjściu na wolność powrócił do pracy jako redaktor, założył też własną księgarnię. W 1868 r. zainicjował wydawanie czasopisma „Katolik”, które rok później odstąpił Karolowi Miarce.
W 1969 r. osiadł w Poznaniu, początkowo prowadził tu własną księgarnię wysyłkową i wydawał popularne książki. Wśród wydawanych przez niego wtedy czasopism można wymienić: „Przyjaciel Dzieci i Młodzieży”, „Dzwon Wielkopolski”, „Przegląd Słowiański”, „Wielkopolanin”, „Gawędziarz Poznański” czy „Staszyc”.
W 1893 r. objął redakcję „Dziennika Kujawskiego” w Inowrocławiu. 2 lata później osiadł na stałe w Gnieźnie, gdzie został redaktorem naczelnym „Gazety Gnieźnieńskiej”. Po kilku miesiącach został zmuszony opuścić redakcję ze względu na antyniemiecki kurs, jaki nadał gazecie. Po raz kolejny założył swoją własną księgarnię i rozwinął na szeroką skalę działalność wydawniczą.
Prócz działalności wydawniczej zajmował się też pisaniem. Był autorem wielu popularnych książek, utworów teatralnych i artykułów. Opracował kilka elementarzy i podręczników. Wydawał książki z zakresu historii i literatury polskiej, a także liczne zbiory wierszy, pieśni i podań ludowych, a nawet gry towarzyskie i patriotyczne pocztówki.
Prowadził też ożywioną działalność społeczną jako organizator wielu stowarzyszeń kulturalno-oświatowych. Wygłaszał odczyty i przemówienia na zebraniach i wiecach. Jego dzieła podlegały częstym konfiskatom, jego samego zaś karano wielokrotnie grzywną lub aresztem – w sumie za murami więzień spędził 6 lat.
Powszechnie ceniony przez społeczeństwo, zyskał sobie miano „najpracowitszego Wielkopolanina”. Mimo to ostatnie chwile życia spędził w osamotnieniu i niedostatku. Zmarł 11 listopada 1914 r. w Gnieźnie, spoczął na tamtejszym Cmentarzu św. Krzyża.

Źródło: Wielkopolski Słownik Biograficzny, PWN, 1981, Edward Pieścikowski
WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 27 wrz 2017, 18:46 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://rudaweb.pl/index.php/2017/09/20/ ... -narodowi/

LUDZIE PONAD: WŁADYSŁAW ZAMOYSKI – WSZYSTKO NARODOWI
WRZESIEŃ 20, 2017RUDAWEB 5 KOMENTARZY

Obrazek

Potomek jednego z największych rodów Rzeczpospolitej Szlacheckiej przez całe życie każde działanie i każdy grosz poświęcał zachowaniu polskości. W Wielkopolsce przekazał narodowi kórnicki zamek z bezcennymi zbiorami bibliotecznymi, a w Małopolsce ziemie wokół Morskiego Oka i w samym Zakopanym, które wcześniej odkupił od obcych. Dzięki jego staraniom mamy dzisiejszą granicę państwa w Tatrach.
Wysoki (miał prawie dwa metry wzrostu), ubrany w wyświechtany, ciemny surdut hrabia, który jadał tylko z głębokiego talerza, sypiał na twardej ławie lub biurku, jeździł wyłącznie pociągami trzeciej klasy (mawiał: „Trzecią jeżdżą ci, od których tylko czegoś nowego mogę się dowiedzieć, a poza tym nie ma czwartej”). Według Stanisława Małeckiego, pracownika kórnickiego zamku i świadka ostatnich lat życia Władysława, hrabia wystrzegał się mięsa, jadał tylko jarskie potrawy: „Przy przyjęciach, żeby nie robić trudności, jadł wprawdzie mięso, ale bardzo mało. W kuchni nie mogli patrzeć na to jego codzienne odżywianie się, więc żeby jedzenie było pożywniejsze, dodawano do rosołu zmielone mięso z kur. Spostrzegł to jednak i nie pozwolił tak robić. […] Porcje dla siebie wyznaczał sam, bo twierdził, że mu zawsze za dużo dają. W ogóle jadał nieregularnie, bo jak się zajął jakąś sprawą, zapominał o jedzeniu”. Zamoyski udając się w podróż zabierał w torbie kaszę i w butelce herbatę, by oszczędzić na wydatkach. Zaś wszystko co oszczędził oddawał Polsce. Dziś jednak on oraz dzieła, których dokonał, są często zapomniane.
Władysław hrabia Zamoyski pochodził z jednego z najznamienitszych rodów Rzeczpospolitej Szlacheckiej, był też spokrewniony z Działyńskimi i Czartoryskimi. Sam prowadził życie bardzo skromne, które z czasem przyjęło wymiar niemal ascetyczny. Ten styl bycia wynikał z dwóch powodów – z wychowania w duchu franciszkańskim oraz z poczucia, że służba zniewolonej Ojczyźnie jest ważniejsza od jego potrzeb. Salon w wielkopolskiej rezydencji Zamoyskiego został przez niego nazwany „pokojem skazańców”, ponieważ większość wiszących w nim portretów rodzinnych przedstawiała osoby skazane za udział w powstaniach narodowych. W 1881 r. przejął majątek w Kórniku w myśl testamentu pozostawionego przez wuja Jana Działyńskiego, ostatniego męskiego przedstawiciela rodu, z którego pochodziła matka Władysława. Początki gospodarowania młodego hrabiego w wielkopolskiej rezydencji nie należały do łatwych. Musiał uregulować zobowiązania podatkowe matki i wdowy po poprzednim właścicielu. Była też pilna potrzeba remontu zamku w Kórniku, w murach którego mieściła się wielka, bezcenna biblioteka i kolekcja pamiątek narodowych. W Wielkopolsce wspierał finansowo walkę z germanizacją. Hrabia zaangażował się w działalność społeczno-gospodarczą, a jednym z jej najważniejszych przejawów było wykupywanie polskich majątków zagrożonych przejęciem przez Niemców. Wspierał też matkę w tworzeniu Szkoły Domowej Pracy Kobiet, zwanej Zakładem Kórnickim. Rozwój dalszej działalności rodziny Zamoyskich w Wielkopolsce został przerwany przez tzw. rugi pruskie, czyli zmuszenie obcokrajowców do opuszczenia Prus. W październiku 1885 r. wyjechali z Kórnika. Zakaz powrotu do wielkopolskiego majątku obowiązywał Władysława aż do końca I wojny światowej.


CHCEMY POLAKA, A NIE NIEMCA

O Wielkopolsce jednak nie zapomniał. Po tym jak papież Leon XIII mianował nowym arcybiskupem gnieźnieńskim i poznańskim Niemca Juliusa Dindera, hrabia wraz z Zygmuntem Skórzewskim i Józefem Mielżyńskim stanął na czele delegacji, która udała się w tej sprawie do Rzymu. Papież przyjął delegację, lecz nie na raz wszystkich trzech, tylko pojedynczo, po starszeństwie. Zamoyski był ostatni. Od pierwszego, gdy wyszedł od papieża, dowiedział się, że trzeba uklęknąć przed papieżem, ucałować go w trzewiki i klęcząc rzecz wyłuszczać. Przyszła kolej na Zamoyskiego, wszedł, uklęknął, ucałował papieża w pierścień i powstał, czekając na pytanie od papieża. Leon XII zdziwiony, że petent stoi, rozpoczął pytaniem: „Gniewacie się na swojego papieża? Chcielibyście mieć biskupem szlachcica, a nie syna bednarzy, ks. Dindera? Jesteście zarozumiali i pyszni arystokraci”. Zamoyski spokojnie odpowiedział: „Przychodzimy poinformować Ojca Świętego dobrze, bo został źle poinformowany; chcemy arcybiskupa Polaka, a nie Niemca, w danym wypadku prosimy o mianowanie syna stróża”. Po tej audiencji Leon XIII nie życzył sobie więcej widzieć hrabiego.
Znana też była odpowiedż Zamoyskiego, gdy jeden z ministrów francuskich dziwił się Polakom, że tak zabiegają o miasto, którego nazwa świadczy o niemieckości – Danzig. Zamoyski wówczas spytał: „Czy pan minister uważa też za niemieckie miasto Strasburg?”
Zamoyski zaangażował się także w inicjatywę wspierania Banku Ziemskiego w Poznaniu. Na terenie Królestwa i w Galicji skutecznie zachęcał do zakupu akcji, co znacząco przyczyniło się do rozwoju ważnej dla Polaków w Wielkim Księstwie Poznańskim instytucji gospodarczej.


„SŁONECZKO PRZYGRZAŁO” – WSZELKIE ZABIEGI DLA RODAKÓW

W 1889 r. – z myślą o ratowaniu lasów tatrzańskich przed rabunkowym wyrębem – nabył dobra zakopiańskie w drodze licytacji za 460 tys. złotych reńskich i 2 centy, przebijając o jeden cent ofertę przedsiębiorcy drzewnego Józefa Goldfingera. W sądzie międzynarodowym w Grazu uzyskał w 1902 r. wyrok włączający okolice Morskiego Oka w granice ziem polskich i kończący spór o ziemie tatrzańskie. Do części jeziora, wraz z położonymi na wschód terenami rozciągającymi się aż po Rysy, rościł sobie pretensje pruski książę Christian Hohenlohe, właściciel sąsiednich dóbr w Jaworzynie. Równolegle do konfliktu prywatnego, odżył spór o te tereny między dwoma państwami tworzącymi Austro-Węgry. Po zakończeniu tego procesu, dzięki staraniom Zamoyskiego powstała linia kolejowa Chabówka – Zakopane i szosa do Zakopanego. Jako pan Zakopanego, podobnie jak w Wielkopolsce, również na Podhalu dbał o zachowanie polskości.
Do legendy przeszły jego niekonwencjonalne działania przeciw nieuczciwym żydowskim przedsiębiorcom czy austro-węgierskim władzom. Wiele z takich akcji opisał Jan Łuczak w książce „Władysław Zamoyski w anegdotach”.
Zmagania o Morskie Oko trwały przez osiemnaście lat. Jeden z austriackich rzeczoznawców powiedział do hrabiego z niesmakiem po obejrzeniu akt sprawy: „Dla tych kilku nieużytków robić tyle hałasu…”. Zamoyski na to wyjął mu z rąk kapelusz i usiadł na nim. Ekspert krzyknął, żałując tak potraktowanego nakrycia głowy. Wówczas hrabia wyjaśnił: „Pan krzyczy o kapelusz wartości kilku koron, a Polska nie ma krzyczeć o najpiękniejszy zakątek swej ziemi”.
Będąc już właścicielem Zakopanego, nie mógł znieść na budynku stacji w Nowym Targu napisu Neu Markt. Posłał swego człowieka do „szczególnych poruczeń”, Słowaka Blachę na nocną akcję. Napis został zamalowany. Kiedy Austriacy przywrócili niemiecką nazwę stacji, Blacha poszedł jeszcze raz. Gdy po raz trzeci wymalowano Neu Markt, zginęła cała tablica. Znalazła się we Lwowie jako wyrzut dla lokalnych władz polskich za ich obojętność wobec urzędowego szerzenia niemczyzny.
Kiedy zaś Węgrzy zaczęli budować domek myśliwski na wzgórzu nad Rybim Potokiem, cieślom tam pracującym ktoś przedziurawił blaszanki na mleko i wodę. Natomiast pewnego dnia zaczęły wokół budowy świstać kule. Kiedy jednak „utrudnienia” nie przerwały budowy, do akcji wkroczyli górale pod komendą leśniczych Zamoyskiego – w ruch poszły siekiery – w mig porąbali ściany, a ich kawałki wrzucili do potoku. W końcu schronisko powstało, bo zamieszkali w nim żandarmi węgierscy. Jednak pewnego razu odbywały się w Białce u zamożnego gazdy chrzciny, na które zaproszono także i żandarmów. Suto zakrapiana impreza przeciągnęła się do późnej nocy. W tym czasie schronisko doszczętnie spłonęło. Węgrzy dali sobie spokój z kolejną próbą budowy, a Zamoyski wypytywany przez jednego z wysokich dygnitarzy galicyjskich, kto spalił schronisko, odpowiedział: „Górale mówią, że słoneczko przygrzało”.
Kiedy zaś hrabia przejeżdżał przez Śląsk, spotkał niemieckiego sierżanta mówiącego płynnie po polsku.
– Toś pan Polak – stwierdził potomek Zamoyskich.
– Nie, Niemiec.
– Jak pan się nazywa?
– Nowak, ale ja urodziłem się we Wrocławiu.
– A rodzice mówią po polsku?
– Tak.
– Ja mam źrebną kobyłę polskiej rasy – rzekł na to hrabia Władysław. – Jak ją zamknę w chlewie, czy urodzi się z niej świnia?
Innym razem doszły do uszu Zamoyskiego skargi na nieuczciwość jednego z jego żydowskich dzierżawców. Hrabia zatrudnił się więc u Żyda. Nowo przyjęty parobek okazał się nie tylko chętny do pracy, ale też sprytny. Żyd zaczął powierzać mu więc różne „delikatniejsze” sprawy. Po jakimś czasie parobek znikł, a dzierżawca dostał wezwanie, aby zgłosił się w Zakopanem u hrabiego Zamoyskiego. Tam, ku wielkiemu zdziwieniu i przerażeniu, usłyszał z ust hrabiego dokładne sprawozdanie o wszystkich swoich sprawkach kolidujących z prawem i uczciwością, a następnie dostał natychmiastowe wypowiedzenie dzierżawy. Rozpacz Żyda nie miała granic, ale ponad nią górowała ciekawość, kto tak dokładnie poinformował pana hrabiego? A wtedy hrabia z uśmiechem spytał go: „A cóż to nie poznajesz swego parobka, który tak wiernie służył ci przez cały tydzień? Przecież ja nim byłem”.


SPEŁNIENIE ŻYCIA – DOBRA RODOWE DLA NARODU

Po „odbiciu” Zakopanego dla Rodaków, Zamoyski musiał stoczyć jeszcze jedną, ostatnią bitwę w swoim życiu. Ponieważ strategiem był dobrym, to i ona zakończyła się zwycięstwem. Hrabia nie dowierzał ustawodawstwu odradzającego się państwa, ani rządowi czy swojej rodzinie. Wiedział, że testament można obalić, a prawo zmienić. Najtrudniej to jednak zrobić z aktem najwyższego rzędu, jakim jest ustawa sejmowa. Jeśli zaś roztoczy nad nią patronat Prezydent Rzeczpospolitej, to sprawa staje się jeszcze trudniejsza. 16 lutego 1924 r. Władysław i Maria Zamoyscy podczas audiencji u prezydenta Stanisława Wojciechowskiego podpisali akt donacyjny, zwracając się w nim do Sejmu, Senatu i rządu RP z prośbą o opiekę nad powstającą fundacją. Trzy miesiące później, 20 kwietnia 1924 r. aktem podpisanym w Śremie, hrabia z kórnickich i zakopiańskich dóbr utworzył fundację.
1 października 1924 r. rada ministrów postanowiła akt fundacyjny skierować do Sejmu. Dwa dni później, 3 października, oficjalnie wiadomość ta dotarła do Kórnika. Po południu Władysław Zamoyski już nie żył. Odszedł spokojny o los dóbr przekazanych na zawsze Narodowi.

NA ZDJĘCIU: Władysław hrabia Zamoyski w Zakopanem, FOT: wikimedia.org


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 16 lis 2017, 12:24 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niezlomni.com/czolem-ojczyznie-s ... ego-sokol/

„Czołem ojczyźnie, szponem wrogowi”. 150. rocznica powstania Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”
Opublikowane 2017/02/07 w I RP/Polska pod zaborami



Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół”, które powstało 7 lutego 1867 r. we Lwowie, było bez wątpienia najbogatszą i najbardziej wpływową organizacją II RP. Społeczeństwo polskie doceniło ponad 50 lat niestrudzonej pracy organicznej, organizacji wielkich i niezwykle inspirujących obchodów patriotycznych, imprez kulturalnych i sportowych. Doskonale zdawano sobie sprawę, że to dzięki tej trudnej pracy tysięcy Sokołów udało się w dużej mierze zachować polskość i w konsekwencji odzyskać niepodległość w 1918 r.

Ze swoja spuścizną w postaci powołania i organizacji Błękitnej Armii, zorganizowania Harcerstwa Polskiego, powszechnego udziału członków „Sokoła” w Powstaniu Wielkopolskim oraz powstaniach śląskich, a także zapoczątkowaniem polskiego sportu (któż jeszcze nie słyszał o strzelcu pierwszej bramki w historii polskiej piłki nożnej?) oraz przede wszystkim wychowaniem całych zastępów działaczy polskich, Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół” pozostaje organizacją, z którą nie może się równać żadna inna.

To właśnie do tej dumnej historii starają się nawiązywać współcześni działacze „Sokoła”.

Powstanie

Walka Polaków o odzyskanie niepodległości nie skończyła się wraz z upadkiem powstania styczniowego, ponieważ nie wszyscy pogodzili się z porażką. Jednak dla wielu było jasne, że od teraz należy szukać innej drogi do odzyskania wolności. Powoli pojawiały się nowe pomysły i inicjatywy, z których najwcześniej wyłoniło się Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół”, które powstało we Lwowie już 7 lutego 1867 r. Nowe stowarzyszenie utworzyli studenci lwowscy, którzy do współpracy zaangażowali wielu znanych, wpływowych i szanowanych obywateli Lwowa. Wśród nich nie zabrakło byłego powstańca styczniowego Jana Żalplachty-Zapałowicza – majora wojsk powstańczych z 1863 r. Przypadek Żalplachty-Zapałowicza nie był odosobniony. Regułą było, że uczestnicy styczniowego zrywu aktywnie włączali się w budowę gniazd „Sokoła”, nawet na tak odległych obszarach jak Kanada i USA. Także sokole mundury – czamary, były zainspirowane obrazami Artura Grottgera, przypominając mundury noszone przez powstańców.

Walka trwa dalej


Przemarsz oddziałów konnychPrzemarsz oddziałów konnych


Polem pracy pierwszego gniazda „Sokoła” stała się praca organiczna, skierowana do całego społeczeństwa polskiego, która miała umożliwić narodowi przetrwanie. Godłem nowego stowarzyszenia był sokół w locie trzymający ciężarki, którego Towarzystwo używa po dziś dzień.

Wsparcia rodzącemu się Towarzystwu udzielili Czesi, którzy własnego „Sokoła” założyli kilka lat wcześniej. Polski „Sokół” starał się jak najskuteczniej budzić uczucia patriotyczne, co miało ogromne znaczenie dla kultury polskiej w warunkach zaborów. Dla wielu ówcześnie żyjących Polaków było czymś oczywistym, że „Sokół” pod oficjalnym szyldem gimnastyki, prowadzi wielokierunkową działalność narodową i niepodległościową.

Sport

Sport zawsze odgrywał bardzo ważna rolę w działalności „Sokoła”, wspólne ćwiczenia, wyjazdy i zawody sportowe integrowały i podnosiły sprawność fizyczną druhów, początkowo nie budząc większego zainteresowania zaborców. Warto jednak dodać, że liczba druhów aktywnie uprawiających gimnastykę nie była zbyt wysoka i wynosiło średnio 25-30%.

Jednak przede wszystkim Sokoli starali się szukać takich rozwiązań, które w sposób łatwy i przyjemny przyciągną ogół społeczeństwa i wpłyną na podniesienie poziomu jego sprawności, do czego podchodzono jednak w pełni profesjonalnie (wykwalifikowani instruktorzy, baza szkoleniowa, nowoczesny sprzęt). Chodziło o wszechstronny rozwój fizyczny członków, dlatego w wielu Towarzystwach w pierwszej kolejności propagowano uprawianie gimnastyki, która zyskała dużą popularność w XIX w.

Cytuj:
Jednak już w momencie powstania pierwszego gniazda „Sokoła” coraz większą popularność zaczęły zdobywać inne dyscypliny sportu m.in. lekka atletyka, pływanie, zapasy, kolarstwo, tenis, boks, a nawet narciarstwo, szermierka, wioślarstwo i wiele innych dyscyplin, które od początku pojawiały się w „Sokole”. Wychowanie fizyczne w „Sokole” oparto również na grach i zabawach ruchowych. Zapewne ta forma działalności stała się inspiracją dla dr. Henryka Jordana, jednego z założycieli TG „Sokół” w Krakowie, dzięki któremu zaczęły powstawać „Ogrody Jordanowskie”, w których dzieci, młodzież i dorośli mogli aktywnie spędzać czas. Nie powinno zatem nikogo dziwić, że część historyków sportu uznaje datę rejestracji pierwszego Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” za początek rozwoju sportu w Polsce. Zresztą podobnie uważali komuniści, którzy zlikwidowali Towarzystwo w 1947 r., co nie przeszkodziło im świętować 100-lecia sportu w Polsce w 1967 r. – nawiązując tym samym do powstania pierwszego gniazda „Sokoła” we Lwowie.


W sportowej historii „Sokoła” miały nawet miejsce wydarzenia tak symboliczne jak pierwszy polski udokumentowany mecz piłki nożnej, który odbył się 14 lipca 1894 r. we Lwowie podczas II Zlotu Sokolstwa Polskiego. W trakcie pierwszego oficjalnego meczu piłki nożnej, pomiędzy drużynami Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” z Krakowa i Lwowa, Włodzimierz Chomicki strzelił bramkę, która jest pierwszym udokumentowanym golem w historii polskiego sportu.


Pokaz ćwiczeń



Zwycięskie rocznice

Sokół” różnił się zasadniczo od wszystkich istniejących w historii Polski stowarzyszeń. Jako jedno z nielicznych za cel stawiał sobie kształtowanie w społeczeństwie polskim dumy narodowej, m.in. poprzez organizację imprez upamiętniających najwybitniejsze osiągnięcia narodu polskiego. Stąd większość największych obchodów i zlotów Sokolstwa była organizowana dla upamiętnienia wielkich polskich zwycięstw wojennych. Za przykład niech posłużą obchody 500. rocznicy bitwy pod Grunwaldem w 1910 r. w Krakowie, które były dużym wydarzeniem politycznym tego czasu, o ogromnym znaczeniu dla przyszłości „Sokoła” i harcerstwa.


Zlot Grunwaldzki z okazji 500. rocznicy zwycięstwa – odsłonięcie Pomnika Grunwaldzkiego na placu Matejki, Kraków 1910 r.


Skauting

„Sokół” szybko zainteresował się harcerstwem, o którym po raz pierwszy publicznie dyskutowano podczas Zlotu Grunwaldzkiego w 1910. Kilka miesięcy później działacze „Zarzewia”, „Eleusis” i „Eleuterii” zostali zaproszeni na spotkanie w sali „Sokoła-Macierzy” we Lwowie. Podczas spotkania przemawiał Andrzej Małkowski, który przekonał władze „Sokoła” o wartości nowego ruchu. Decyzja o utworzeniu skautingu polskiego została potwierdzona przez zarząd „Sokoła” 28 lutego 1911 r. Od tego momentu „Sokół” udzielił niezbędnego wsparcia rodzącemu się ruchowi w postaci instruktorów, kursów, pieniędzy, boisk, sokolni, a nawet opieki prawnej – bez tego wszystkiego trudno wyobrazić sobie polski skauting. Co więcej, do wybuchu I wojny światowej skauting był nieodłączną częścią „Sokoła”, za sprawą Naczelnej Komendy Skautowej, a następnie Związkowego Naczelnictwa Skautowego, które będąc częścią struktur „Sokoła” kierowały rodzącym się polskim ruchem skautowym aż do wybuchu I wojny światowej w 1914 r.

Przygotowania wojskowe

W krótkim czasie po wsparciu skautingu zarząd „Sokoła” we Lwowie uchwalił zorganizowanie Polowych Drużyn Sokolich (znanych też jako Stałe Drużyny Sokole) w każdym sokolim okręgu, co udało się zrealizować już w pierwszej połowie 1912 r. W tym celu gniazda zakupiły karabiny i rozpoczęły ćwiczenia strzeleckie. Organizowano kursy zbrojmistrzów, ćwiczenia w zakresie musztry i służby polowej, wprowadzono obowiązkowe strzelanie do tarczy oraz ćwiczenia nocne. Inicjatorem i najbardziej zaangażowanym w akcję wojskową był Józef Haller, który przeszedł na emeryturę w 1912 r., co pozwoliło mu na aktywną działalność w Galicji wśród sokołów i skautów.


Ćwiczenia z karabinami, Kraków 1910 r.


W wyniku tej pracy w 1914 r., przed wybuchem I wojny światowej było w Galicji około 150 Polowych Drużyn Sokolich, skupiających od 7 do nawet 15 tys. członków. Punktem kulminacyjnym tych przygotowań były wielkie manewry przeprowadzone 18 października 1913 r., podczas których umundurowani sokoli zademonstrowali różne rodzaje broni: piechotę, oddziały konne i strzeleckie.

Błękitna Armia

Swoje zasługi „Sokół” miał również w utworzeniu Błękitnej Armii, której powstanie zapoczątkował dekret prezydenta Francji z 4 czerwca 1917 r. Gdyby nie sokoli-ochotnicy pochodzący z USA i Śląska, idea powstania tej najbardziej wartościowej jednostki Armii Polskiej najprawdopodobniej by nie przetrwała. Formowanie Błękitnej Armii rozpoczęło się dopiero w początkach 1918 r., czyli w momencie przybycia ochotników polskich z USA, wśród których prym wiedli działacze miejscowego „Sokoła”. Duże znaczenie miało również zaangażowanie Polaków, przebywających w obozach jenieckich państw alianckich, wśród których największą aktywność przejawiali rodowici górnoślązacy.

https://www.youtube.com/embed/ScGSHljBRyw

Błękitna Armia, Francja 1918 r.

Dzięki wielkiemu wysiłkowi Polonii i Polaków udało się do kwietnia 1919 r. pod dowództwem gen. Józefa Hallera zorganizować 70 tys. oficerów i żołnierzy. Błękitna Armia była najlepiej wyposażoną jednostkę polską w okresie wojny polsko-bolszewickiej. Posiadała czołgi, samoloty, wojska inżynieryjne, instrukcyjne, kawalerię, artylerię, szpitale polowe, jednolite umundurowanie (niebieskie mundury francuskie) i pełne uzbrojenie, które dostarczyli Francuzi. Nie bez znaczenia było bardzo wysokie morale ochotników.

W Wielkopolsce i na Śląsku

Sokoli mieli swoje zasługi także dla przebiegu powstania wielkopolskiego, które wybuchło 27 grudnia 1918 r. Przed wybuchem wojny na terenie Niemiec istniało prawie 300 gniazd „Sokoła” zrzeszających około 12 tysięcy członków, które swoim zasięgiem objęły wszystkie środowiska polskie, także na emigracji (Nadrenia i Westfalia). W okresie powstania druhowie objęli wiele kluczowych stanowisk w Naczelnej Radzie Ludowej, Policji Państwowej i Straży Ludowej. Ponadto wielu sokołów zasiadało w radach robotniczych i żołnierskich oraz w radach ludowych najważniejszych miast i powiatów.

Jak się miało okazać, nie mniej istotna była inicjatywa ruchu sokolego na Śląsku, gdzie za sprawą działaczy narodowych z Poznania, zostały założone pierwsze sokole gniazda. Dzięki trudnej, ale zdecydowanej i konsekwentnej pracy, udało się przed wybuchem III powstania śląskiego zorganizować Dzielnicę Śląską „Sokoła” składającą się z 12 okręgów, z blisko 270 gniazdami i 20 tys. druhów, o ogromnym znaczeniu dla wyniku walk.

https://www.youtube.com/embed/3Gzl1w2ap-k

VIII Zlot Sokolstwa Polskiego w Katowicach – owacyjnie witane Sokolstwo przez mieszkańców Śląska

ZTG „Sokół”

W wolnej Polsce idea Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” szybko się odradzała. Powstał Związek Towarzystw Gimnastycznych „Sokół”, zorganizowano także pierwszy zlot, który odbył się w dniach 8-10 lipca 1921 r. i był wielkim sokolim świętem. W zjeździe uczestniczyło około 8-10 tys. „Sokołów”. Pokazy ćwiczeń i zawody pod kierunkiem prof. Wyrobka oglądali m.in. marszałek Sejmu RP Wojciech Trąmpczyński, minister spraw wojskowych Kazimierz Sosnkowski, kardynał Aleksander Kakowski i Wojciech Korfanty. I Zlot w wolnej Polsce był niewątpliwie wielkim wydarzeniem dla „Sokoła” i jego druhów. Był ukoronowaniem ponad półwiekowej pracy całych pokoleń Sokołów oraz spełnieniem marzeń i oczekiwań, po wielu latach wytężonej pracy. Warto dodać, że w okresie II RP obecność „Sokołów” na uroczystościach zawsze dodawała splendoru i podnosiła rangę imprezy.

Ruch narodowy



wSokolePolski ruch narodowy utożsamiany jest przede wszystkim z Obozem Narodowo-Radykalnym i Młodzieżą Wszechpolską, które jednak w żaden sposób nie mogły, pomimo swojej niewątpliwej wartości, równać się z „Sokołem”.

Niewielu zdaje sobie sprawę z dominującego wpływu TG „Sokół” na kształtowanie się polskiego ruchu narodowego i całej polskiej przedwojennej prawej strony sceny politycznej. Legitymacje członkowskie posiadało wielu wybitnych polityków narodowych m.in. Roman Dmowski, który w latach 1895-1897 był członkiem „Sokoła” we Lwowie i gniazda w Poznaniu.

Z „Sokołem” związany był Zygmunt Balicki, który z Władysławem Turskim tworzyli gniazda w środowisku wiejskim, a Zygmunt Miłkowski zachęcał do wstępowania w szeregi sokole w Paryżu. Ponadto do grona polityków narodowych związanych z „Sokołem” należeli Stanisław Głąbiński, Marian i Władysław Seydowie, Wojciech Trąmpczyński, Stanisław Grabski, Leopold Skulski, Maurycy Zamoyski oraz bardzo wielu innych.

Dla późniejszych działaczy narodowych zetknięcie się z „Sokołem” w okresie młodości było pierwszym impulsem do podjęcia pracy narodowej. Często aktywność w „Sokole” była pierwszym etapem działalności młodych endeków, którzy następnie rozwijali swoje umiejętności w strukturach politycznych. Wiele elementów idei „Sokoła” można odnaleźć w programie Związku Ludowo-Narodowego z 1919 r., który fragmentami przypomina deklarację ideową „Sokoła” tzw. „X Przykazań Sokolstwa” z początku XX w.

XX wojna światowa

Niemcy mieli świadomość roli jaką „Sokół” odegrał w okresie powstania wielkopolskiego i powstań śląskich, a także o znaczeniu, szacunku i prestiżu jakim cieszyli się działacze „Sokoła” w społeczeństwie polskim. Niemcy niezwłocznie po zajęciu terytorium Polski przystąpili do likwidacji „Sokoła”, a wielu działaczy zostało zamordowanych już w październiku 1939 r. w ramach operacji Tannenberg, która miała na celu likwidację polskiej warstwy inteligenckiej i przywódczej. Nie inaczej sytuacja wyglądała na terenach opanowanych przez Sowietów. Bardzo ogólne szacunki mówią, że w okresie wojny zniszczeniu uległo co najmniej 89% Towarzystw.

Po wojnie działacze „Sokoła”, którym udało się przeżyć, niezwłocznie przystąpili do odbudowy struktur. Niestety w nowych, komunistycznych warunkach okazało się to niemożliwe. Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół” zostało definitywnie rozwiązane w 1947 r. Jednak działacze sokoli nigdy nie pogodzili się z utratą swojej organizacji i przez cały okres PRL zabiegali o możliwość wznowienia działalności (m.in. 1956 i 1980), część przeszła do podziemia, gdzie starała się podtrzymać ideę „Sokoła” do momentu, w którym wznowienie działalności będzie możliwe.

Współcześnie

W 1989 r. „Sokół” odrodził się w dużej mierze za sprawą przedwojennych działaczy oraz ich rodzin, chociaż nie brakowało osób wcześniej z „Sokołem” niezwiązanych. Przez pierwsze 20 lat o obliczu „Sokoła” stanowili działacze z okresu przedwojennego oraz ich rodziny, jednak w ostatnich kilku latach powstało wiele nowych Towarzystw, które w swoje szeregi przyciągnęły młodszych działaczy, którzy tchnęli nowego, ożywczego ducha w organizację.

Na przestrzeni ostatnich kilku lat „Sokół” wyraźnie się zmienia. Jednak przyszli i obecni działacze nie zapominają o wielkie spuściźnie oraz trzech podstawowych elementach, które stanowią o obliczu „Sokoła” – sportu, współpracy z Kościołem oraz patriotyzmu. Gniazdo, w którym zabraknie chociażby jednego z tych pierwiastków nie może uchodzić za Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół”.

Współcześnie w ramach „Sokoła” działa wiele Towarzystw o różnych profilach. Jedne gniazda prowadzą szeroką działalność paramilitarną , inne odwołują się do tradycji Powstania Wielkopolskiego (Leszno, Poznań) lub organizują imprezy sportowe (Sanok, Tarnów, Kraków), jeszcze inne inicjują uroczystości kulturalne i obchody patriotyczne (m.in. Perkowo i wiele innych).

https://www.youtube.com/embed/U0XO4Ty7VUE

Widowiskowa uroczystość reaktywacji TG „Sokół” w Perkowie, 2012 r.

Obecnie w Polsce i na świecie (Litwa, Kanada, Ukraina) działa około 60 gniazd sokolich, a ich liczba systematycznie wzrasta. Tylko w styczniu tego roku powstały dwa kolejne Towarzystwa w Obornikach i Szczecinie. Powstanie każdego nowego Towarzystwa jest wielkim wydarzeniem dla wszystkich działaczy „Sokoła”, którzy wiadomość o powstaniu nowego gniazda przyjmują z wielką radością. Co więcej, młode gniazda mogą liczyć na wsparcie pozostałych Towarzystw w organizacji imprez i uroczystości, mogą także liczyć na ich obecność oraz wsparcie w organizowanych przez siebie uroczystościach. Dzieje się tak dlatego, że wszystkich druhów łączy silne poczucie braterstwa, świadomość historycznej ciągłości i zwycięska idea.

Media i polityka

Działacze „Sokoła” zdają sobie sprawę ze znaczenia mediów we współczesnym świecie, dlatego tak jak ich poprzednicy, bardzo zabiegają o to, aby ich działania były odpowiednio nagłośnione i prezentowane po to, aby jak najlepiej mogły dotrzeć z przesłaniem do społeczeństwa. Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół” działało wyłącznie dzięki społecznej pracy swoich członków, nie inaczej jest również dziś. W niemal każdym gnieździe ciężar funkcjonowania Towarzystwa spoczywa na prezesie, który inicjuje, angażuje druhów i kieruje stowarzyszeniem. Jego zadaniem jest także nagradzanie i odpowiednie uhonorowanie zaangażowanych druhów.

https://www.youtube.com/embed/3i2ObMpsetI

Pokaz musztry w wykonaniu Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” z Rymanowa, Sanok 2014 r.

„Sokół”, tak jak dawniej, pozostaje organizacją apartyjną, co wcale nie oznacza, że zabrania swoim członkom działalności politycznej. Wręcz przeciwnie, działalność polityczna sokolich druhów jest rzeczą wskazaną i pożądaną, do czego nierzadko gniazdo stara się zachęcać swoich druhów. Bez względu na to, w jakiej partii, ugrupowaniu, inicjatywnie czy ruchu społecznym się znajdą. Wynika to z głębokiego przekonania, że Sokoli jako jednostki najlepiej uświadomione, powinni brać na siebie ciężar trudnej i bardzo wymagającej działalności politycznej.

Pozostaje mieć tylko wiarę, że za dwa lata, kiedy przypadać będzie 150. rocznica założenia Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”, będziemy mogli, tak jak dawniej, ujrzeć na ulicach polskich miast tysiące dumnie maszerujących sokolich druhów.

Czołem!

Damian Małecki

wSokole.pl
http://wsokole.pl/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 20 gru 2017, 12:03 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niezlomni.com/polak-ktory-zostal ... nad-wisla/

Polak, który został bohaterem narodowym Węgrów. Bardziej kochany i pamiętany nad Dunajem niż nad Wisłą
Opublikowane 2017/03/15 w Historia Węgier

Maszerował na czele wojsk w różnych zakątkach Europy i poza nią, mając zawsze na względzie sprawę polską. Polak, który obronił Aleppo przez atakiem Beduinów. Polak, który bardziej kochany i pamiętany jest nad Dunajem niż nad Wisłą. Urodzony i ochrzczony w Tarnowie, umierał jako muzułmanin w Syrii. Często osamotniony i pogardzany. Bohater – Józef Zachariasz Bem.

Miał rok, gdy I Rzeczpospolita ostatecznie zniknęła z mapy Europy. Po ojcu matematyku (tarnowskim nauczycielu i adwokacie) odziedziczył ścisły umysł i już jako nastolatek kształcił się na inżyniera w oficerskiej Szkole Elementarnej Artylerii i Inżynierii w Warszawie. Nie musiał długo czekać na zdobycie pierwszych szlifów na polu bitwy – jako 18-latek zasłużył się w obronie Gdańska podczas kampanii Napoleona przeciwko Rosji i sprzymierzonymi zeń Prusakami.

Jego wielką pasją była artyleria. Był pionierem w przeprowadzaniu doświadczeń z racami kongrewskimi na terenie Polski. Były to rakiety o wiele lżejsze od dawniejszych armat, a dzięki temu – bardziej mobilne. Wiedza ta była przyczynkiem do wydania publikacji pt. Uwagi o rakietach zapalających.

Dzięki jego doświadczeniom utworzono pierwsze oddziały artylerii rakietowej w armii Królestwa Polskiego. Nowa broń siała popłoch wśród rosyjskiego wojska (a szczególnie ich koni), gdy wykorzystano ją w bitwie pod Olszynką Grochowską w czasie Powstania Listopadowego.

Rosjanie zetknęli się wtedy z tego rodzaju uzbrojeniem po raz pierwszy.

W życiu Bema okresy pracy organicznej przeplatały się z losem żołnierza. Bem, jako dowódca, wsławił się szaloną odwagą i niezachwianą wiarą w możliwość zwycięstwa polskiej sprawy, a zarazem oskarżany był o to, że dbał tylko o swoje życie, nie szczędząc swych żołnierzy. „Żądam bezwzględnego posłuszeństwa!” – mówił do swych wojskowych jako nowo przybyły wódz, aby na „ dzień dobry” zyskać szacunek. Wiedział, że musi ryzykować, żeby odnieść zwycięstwo.

Bem miał też w swoim życiu epizody mniej chwalebne, jak chociażby aresztowanie za ukrywanie przynależności do loży wolnomularskiej, udział w pojedynku oraz źle prowadzone rozliczenia finansowe podczas służby w wojsku w Królestwie Polskim.

Po roku więzienia wyjechał do Galicji, gdzie postanowił pracować dla kraju, udoskonalając gospodarkę.

Zajmując się dobrami Potockich, wprowadzał nowe techniczne rozwiązania. Zbudował cukrownię, gorzelnię, fabrykę papieru i nowe systemy ogrzewania w pałacach. Zafascynowany najnowszymi zdobyczami techniki, analizował działanie maszyny parowej i wydał na ten temat małą publikację O machinach parowych.

Planował także napisanie dużej, ale już nie zdążył, ponieważ nadeszła wyczekiwana noc listopadowa. Bem przerwał swe pozytywistyczne życie na galicyjskiej wsi i udał się do Warszawy, by – po przywdzianiu munduru –znów stanąć w szeregu romantyków.

W bitewnym szale

Polacy, jak zwykle, byli podzieleni. Już pierwszej nocy – 29 listopada 1830 r. – nie wszyscy rzucili się do walki. Rozgorączkowana młodzież ze szkoły oficerskiej, po zdobyciu Belwederu, skierowała się do centrum stolicy, nawołując „Polacy do broni!”, a jej mieszkańcy zamykali przed nimi okna i drzwi. Generalicja sprzeciwiła się, powstał chaos, nie wszystkie jednostki wojskowe przeszły na stronę powstańców.

Bem dotarł do polskich oddziałów dopiero w lutym 1831 r., nazajutrz, po krwawej bitwie na przedpolach Warszawy – pod Olszynką Grochowską. Został majorem baterii lekkokonnej, lecz dowódców powstania nie darzył zaufaniem. Najpierw Józef Chłopicki, potem Jan Skrzynecki – obaj zasłużeni w wojnach napoleońskich – nie byli gorącymi zwolennikami insurekcji. Pierwszy z nich chciał układać się z carem, a drugi wolał zwlekać z atakiem do ostatniej chwili, zamiast stanąć oko w oko z wrogiem. Kiedy jednak ostatecznie (acz praktycznie niespodziewanie) armie stanęły na przeciwko siebie, głównie Bem był opowiadał się za natychmiastowym atakiem. Awansowany teraz do stopnia majora, podczas bitwy zachowywał się jak w szale. Przewodził ruchliwej baterii lekkokonnej, której sprawna taktyka zaskoczyła Rosjan i spektakularnie ich rozbiła. Tak oto Bem wsławił się podczas zwycięskiej bitwy pod Iganiami.

Drugim jego dokonaniem była brawurowa szarża podczas słynnej bitwy pod Ostrołęką. Bitwa, chociaż przegrana, stała się osobistym zwycięstwem Bema, bowiem uchronił on Polaków przed całkowitą klęską. Został mianowany pułkownikiem, a następnie generałem brygady.
Koniec końców Warszawa nie utrzymała się pod naporem Rosjan. Dziwnym epizodem obrony miasta było spóźnienie się generała na bitwę o Wolę. Tłumaczył się potem, że to nie z własnej winy, po prostu nikt go nie poinformował. O początku walk oznajmił mu huk armat. Gdy przybył na miejsce, jego baterie, mające pozostać w rezerwie, zostały już rozproszone.

Wieczny outsider

„Bem znał jedynie pojęcie przegranej bitwy, a nie przegranej kampanii” – tak ocenia bohatera biograf i były węgierski dyplomata w Warszawie i Krakowie, Istvan Kovacs. Bem nie poddał się nawet po upadku Powstania i zaraz po nim aktywnie działał na rzecz polskich żołnierzy, którzy szukali schronienia w Europie. Szukał środków finansowych na sprowadzenie ich do Francji – przychylnej im, drugiej ojczyzny pobitych Polaków, gdzie pragnął stworzyć polskie wojsko, które nadal mogłoby walczyć o wolność kraju. Oczekiwał wielkiego europejskiego konfliktu, który pomógłby polskiej sprawie. Nie wiedział jednak, że na takowy trzeba będzie czekać jeszcze prawie cały wiek. Był ideowym fantastą. Emigracja była tak podzielona, że nie było mowy o jedności i obieraniu jednego, wspólnego celu. Dołączył do obozu księcia Adama Jerzego Czartoryskiego ufając, że ten wesprze (szczególnie finansowo) jego ideę stworzenia 10-tysięcznego wojska polskiego na emigracji, choć nie zgadzał się z umiarkowanym podejściem księcia do reform. Czartoryski – wpływowy arystokrata – uważał, że władza powinna pozostać w rękach arystokracji, przy zachowaniu systemu pańszczyźnianego.

Bem natomiast, którego rodzina otrzymała szlachectwo dopiero po jego urodzeniu, wyznawał idee społeczno-wyzwoleńcze. Uważał, że wyzwoleni chłopi wesprą działania niepodległościowe. Tym samym pasował bardziej do Towarzystwa Demokratycznego Polskiego.

Jego członkowie jednak, po okresie działalności Bema w Hotelu Lambert, nie chcieli już z nim współpracować.

Analizując historię życia Bema porusza fakt, że z większością swoich fantastycznych idei i działań pozostawał sam, za co dodatkowo spotykał go ostracyzm. Tak było ze sprawą formowania polskich legionów w Portugalii. Bem zapalił się do tego pomysłu ufając własnej myśli, iż Polacy powinni brać czynny udział w każdym konflikcie europejskim, ponieważ każdy z nich może się rozwinąć do międzynarodowego. A poza tym uważał, że Polacy nie powinni wychodzić z bitewnej wprawy. Pomysł ten spotkał się z całkowitą krytyką. Polacy, mając w pamięci wojny napoleońskie, nie chcieli już walczyć o nie swoją sprawę. Dodatkowo nasz bohater zaczął mieć poważne kłopoty finansowe, ponieważ nie mógł wyegzekwować od Portugalczyków uregulowania wydatków poniesionych przez Czartoryskiego podczas tworzenia polskiego oddziału. Wyzwał jednego z ministrów na pojedynek, przez dwa miesiące przebywał nawet w portugalskim areszcie, po czym wydalono go z kraju.

Wzgardzony i w dodatku z długami musiał nieco odsunąć się od środowiska emigracyjnego. W konsekwencji swoje wysiłki ponownie skierował w stronę działalności pozytywistycznej. Założył towarzystwo techniczne, mające kształcić Polaków na emigracji i pomagać w znajdowaniu dlań pracy.

Uważał, że powinni oni studiować przede wszystkim najnowsze technologie, takie jak nowoczesna broń, nowe techniki budowania dróg i mostów oraz użytkowanie maszyny parowej.

Marzył, by potem tę wiedzę i umiejętności rodacy przenieśli do ojczyzny i pracowali na jej rzecz, o czym świadczą jego słowa: „ (…) Polacy mający teraz sposobność doskonalenia się za granicą we wszystkich częściach nauk, sztuk, zawodów i rzemiosł, powinni uważać za święty obowiązek przysposabiać dla ojczyzny synów zdatnych i utalentowanych (…)”.

Za wolność waszą i naszą

Obrazek
Józef Bem w powstaniu 1848 roku udekorowany węgierskimi odznaczeniami.


Czas jego największych sukcesów właśnie się zbliżał. Nadchodził rok 1848 – europejska Wiosna Ludów, czyli szereg zbrojnych wystąpień na tle wyzwoleńczym, zarówno spod władzy obcej monarchii, jak i władzy feudalnych panów. Idee reform społecznych, takich jak uwłaszczenie chłopów i równość wobec prawa mieszały się z myślą narodowo-wyzwoleńczą. Józef Bem trafił w końcu na przychylny sobie i w ogóle Polakom grunt – na Węgry. Uciekł tam po przegranej rewolucji wiedeńskiej, w której także brał udział. Okazało się, że Lajos Kossuth – przywódca węgierskiego powstania – już u początków swej kariery rozumiał Polaków i ich wysiłki w walce o wolność. Mówił wówczas, że Polacy walczą „nie tylko za własną ojczyznę, ale i za wolność Europy, której kolos północy kajdanami grozi. (…) Sprawa Polaków jest sprawą całej Europy. (…) Ten kto Polaka nie szanuje (…), nie kocha własnej ojczyzny”.

Bem został bohaterem narodowym Węgrów. Pod jego dowództwem armia węgierska zwyciężyła Austriaków ponad 30 razy!

Przez chwilę wydawało się, że Węgrom uda się wyzwolić spod jarzma Habsburgów. Zimowe kampanie Bema z przełomu lat 1848/49 pozwoliły zdobyć Siedmiogród. Jednak tę serię zwycięstw zakończyło niepowodzenie związane ze wsparciem Rosjan, które przybyło na mocy porozumienia austriacko-rosyjskiego. Powstańcy stracili wszelkie szanse w zetknięciu z kilka razy liczniejszym wrogiem. Generał Bem – teraz dowódca armii węgierskiej – trafił wraz z innymi jeńcami do obozu dla uchodźców w Turcji.

https://www.youtube.com/embed/46_oBvPSSdc

W służbie muzułmańskiego imperium

Los uchodźców był jednak niepewny, bo zarówno rządy Austrii, jak i Rosji domagały się ich wydania. Turecki podpułkownik wystosował wówczas propozycję wstąpienia żołnierzy do tureckiego wojska, co dałoby im ochronę, ale wiązało się z przejściem na islam. Bem nie był specjalnie wierzącym katolikiem, a dodatkowo ufał, że rychło nadejdzie wojna turecko-rosyjska, zatem bez namysłu przystał na propozycję – jako jeden z nielicznych. Jak zwykle w swoim życiu, i teraz spotkał się z ostrą krytyką rodaków, jednak byli i tacy, którzy ten czyn rozumieli. W tak niezwykły sposób ocenił go w prywatnym liście poeta, Zygmunt Krasiński: „Bem był tylko żołnierzem i w chwili, w której zanosiło się na wojnę, porwał za półksiężyc, jakby za lont nowy do świeżego działa.”

Mimo tego zabiegu naciski, szczególnie ze strony Rosji, nie ustąpiły. Car żądał od Stambułu przeniesienia Bema jak najdalej od stolicy. Znał jego niezachwianą ambicję i wolał uniknąć potencjalnego wpływu polskiego generała na tureckie wojsko. Przesiedlono go wówczas do Aleppo, na tereny dzisiejszej Syrii, a ówczesnego Imperium Osmańskiego. „Aleppo stało się dla Bema tym, czym wyspa Świętej Heleny dla Napoleona” – pisze Istvan Kovacs. Uchodźcy nie mogli kontaktować się z mieszkańcami miasta, a na ulice pozwalano im wychodzić tylko pod strażą.

Obrazek
Bem jako dowódca armii siedmiogrodzkiej namalowany przez węgierskiego artystę Józsefa Tyrolera.


Mimo kolejnych poniżeń i niedogodności Józef Bem nie próżnował i na powrót stał się pozytywistą. Czas pokoju wykorzystywał do obmyślania nowych planów i wdrażania nowych działań. Tym razem czas spędzał na projektowaniu nowej organizacji armii tureckiej oraz na budowie fortyfikacji, mając wciąż na względzie zbliżający się konflikt z carską Rosją (nie pomylił się tak bardzo – wojna krymska rozpoczęła się cztery lata później). Z działań namacalnych udało mu się zbudować kopalnię saletry, której złoża podobno sam odkrył, a którą wykorzystywano do produkcji materiałów wybuchowych. Do pracy ściągnął również Polaków. W ten sposób w końcu wkradł się w łaski tureckiej Porty, od której otrzymał stopień generała.

Jego ostatni wojskowy wyczyn to bezdyskusyjna wygrana ze zbuntowanymi Beduinami, którzy zaatakowali Aleppo, prawdopodobnie w celu splądrowania miasta. Dobrze zaplanowana przez Bema obrona, wykorzystująca oczywiście artylerię, całkowicie odepchnęła buntowników.

Józef Bem zmarł niespodziewanie z końcem roku 1850 na malarię azjatycką. Został pochowany na syryjskim cmentarzu, niesiony przez internowanych Węgrów. Jeden ze świadków uważał, że „weteranowi należało się więcej uwagi”, pisał, że „pogrzeb nie był wojskowy. (…) Turcja straciła w nim swą największą opiekę, której nie potrafiła wykorzystać. Aleppo straciło natomiast wybawcę”.

Grobowiec na korynckich kolumnach

Jego cichy pogrzeb wydaje się smutnym zakończeniem żywota tego wiecznego buntownika, którego wielkie wizje tak rzadko spotykały się z poparciem. Jednak po wielu latach postanowiono oddać właściwe honory bohaterowi. W 1926 r. rozpoczęto starania o przeniesienie ciała Polaka z Syrii do jego, niepodległej już, ojczyzny. Udało się to trzy lata później. Ciało ekshumowano i przetransportowano przez całą Europę do rodzinnego Tarnowa, gdzie został pochowany z wszelkimi honorami. Szczególnie w stolicy Węgier hucznie witano ciało bohatera.

Mauzoleum, w którym pochowano Józefa Bema, jest niezwykłym pomnikiem. To sarkofag wsparty na sześciu korynckich kolumnach, ustawiony nad powierzchnią stawu w Parku Strzeleckim w Tarnowie. Na każdej ściance sarkofagu wypisane jest nazwisko bohatera językach: polskim, węgierskim i tureckim. Mauzoleum otaczają kamienne kule symbolizujące kule armatnie. Połączone są łańcuchami przetopionymi z armat. To nietypowe miejsce pochówku wiąże się z legendą. Podobno muzułmanin nie może być pochowany na nie-islamskiej ziemi, dlatego jego ciało nie mogło spocząć na żadnym z polskich cmentarzy. Bem leży nie dość, że nad ziemią, to jeszcze nad wodą. Unosi się wysoko w powietrzu tak samo, jak unosiły się jego fantastyczne wizje, które przez wielu były nierozumiane.

Józef Bem nigdy się nie ożenił, nie miał także dzieci. Niewiele wiadomo o jego życiu osobistym. Ze wspomnień i listów można wyczuć, że był umysłem wizjonerskim, ale i samotnikiem. Nie zrażały go porażki i liczne rany poniesione podczas bitew. Był odważny, ale i bezwzględny, nie liczył się z ofiarami, ryzykował. Najważniejszym było osiągnięcie celu – odzyskanie przez Polskę niepodległości. A to, co miało być środkiem do niego, czyli wspieranie innych narodów w walce przeciwko ciemiężycielom, okazało się jego największym dokonaniem. Los sprawił, że człowiek ten stał się bohaterem ważniejszym dla narodu znad Dunaju, niż dla tego znad Wisły.

Barbara Szewczyk, źródło: jagiellonski24.pl
http://jagiellonski24.pl/2016/10/04/pol ... il-aleppo/


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 74 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /