Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 74 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 31 lip 2015, 21:09 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historykon.pl/25-kwietnia-1809-r ... adzyminem/

25 kwietnia 1809 roku, miała miejsce bitwa pod Radzyminem
25 kwietnia 2015 00:02



Było to starcie w ramach wojny polsko-austriackiej. Szwadron kawalerii z 3 pułku ułanów pod dowództwem Piotra Strzyżewskiego oraz batalion piechoty z 6-go pułku pod dowództwem Juliana Sierawskiego uderzyły na oddziały austriackie, które obsadziły Radzymin.
Austriacy bronili się w mieście jednak po zaciekłej walce, gdy został rozbity II batalion wołoski i pluton huzarów z dywizjonu Hoditza, poddali się.

Zwycięstwo pozwoliło dozbroić się oddziałom polskim oraz udaremniło plany przeprawienia się przez Wisłę Austriaków.

Zdjęcie autorstwa Piotra Rusiniaka


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 01 sie 2015, 12:36 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historykon.pl/30-kwietnia-1948-r ... loslawiem/

30 kwietnia 1848 roku, miała miejsce bitwa pod Miłosławiem
30 kwietnia 2015 00:01



Była to jedna z największych bitew powstania wielkopolskiego

W roku 1848 przez Europę przetoczyła się fala rewolucji. Później ten okres nazwano „wiosną ludów”. Nie ominęła ona i Polski, która znajdowała się pod zaborami.

Na wieść o tym, że pruski generał Blumen wyrusza ze swoimi wojskami spod Środy i Wrześni na znajdującego się w Miłosławiu Ludwika Mierosławskiego, owy dowódca rozpoczął pertraktacje pokojowe aby zapobiec rozlewu krwi. Dowiedziawszy się jednak, o spieszącym mu z pomocą oddziale Józefa Garczyńskiego oraz oddziału Feliksa Białoskórskiego przerwał rozmowy i rozpoczął przygotowania do bitwy.

W pierwszej fazie bitwy słabsze siły polskie zostały wyparte z Miłosławia i zajęły pozycje po obu stronach szosy. W pościg za cofającymi się Polakami Blumen rzucił jazdę. Pościg pruski został wstrzymany z chwilą nadejścia Garczyńskiego, a gdy nadszedł Białoskórski, Polacy ruszyli do kontrataku.
Kiedy przybyły posiłki, Polacy rozpoczęli kontruderzenie, wyprzedzając pruską jazdę i wdarłwszy się do miast wypędzili prusaków. Jednak jak większość zwycięstw polskiej armii w powstaniach, nie zostało ono wykorzystane taktycznie. Straty polskie wyniosły: 200 żołnierzy, natomiast pruskie to: 225 wojaków.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 03 wrz 2015, 14:46 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historykon.pl/12-czerwca-1809-ro ... gorzycami/

12 czerwca 1809 roku, miała miejsce bitwa pod Gorzycami
12 czerwca 2015 00:01



Było to starcie w ramach wojny Francji z V koalicją antynapoleońską, a udział w nim wzięły wojska polskie pod dowództwem ks. Józefa Poniatowskiego oraz wojska VII Korpusu Austriackiego arcks. Ferdynanda d’Este.

Polskie wojska podczas przeprawy zostały zaskoczone przez nieprzyjaciela. Poniatowski zdecydował o zaprzestaniu przeprawy i przyjęciu bitwy w widłach Wisły i Sanu. Mimo trzykrotnej przewagi wojskom austriackim nie udało się zwyciężyć. Ostatecznie bitwa nie została rozstrzygnięta, jednak ze strategicznego punkty widzenia wygrali ją Polacy. Dzielna postawa żołnierzy Poniatowskiego opóźniła oblężenie Sandomierza, który przez to mógł zostać wzmocniony.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 09 wrz 2015, 18:56 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historykon.pl/14-czerwca-1833-ro ... r-zawisza/

14 czerwca 1833 roku, został pojmany Artur Zawisza
14 czerwca 2015 00:00



Artur Zawisza pseudonim Czarny długich partyzanckich walkach wraz ze swoim oddziałem został otoczony przez Rosjan w lasach pod Krośniewicami. Po zaciętej walce oddział jego został rozbity a on wzięty do niewoli. Oddział ten walczył w Królestwie Polskim z Rosjanami od kwietnia 1833 r. wraz z szeregiem innych, które próbowały wzniecić powstanie przeciw zaborcy.
Sąd Wojenny skazał go na śmierć przez powieszenie. Egzekucję wykonano w Warszawie na placu, który dzisiaj nosi jego imię.

Przed egzekucją Artur Zawisza powiedział:
„Gdybym miał sto lat żyć, wszystkie bym ofiarował mojej Ojczyźnie.”


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 13 wrz 2015, 15:18 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historykon.pl/18-czerwca-1809-ro ... szczykami/

18 czerwca 1809 roku, miała miejsce bitwa pod Zaleszczykami
18 czerwca 2015 00:01



Stoczona została pomiędzy powstańcami galicyjskimi, a wojskiem austriackim w czasie wojny polsko-austriackiej
Od połowy maja, oddziały Piotra Strzyżewskiego aktywnie działały we wschodniej Galicji, mobilizując ludność do powstania przeciwko Austrii. W czerwcu rozłożył on swój obóz w Tarnopolu, gdzie przez kilka dni wzmacniał swój oddział. Wcześniej otrzymał bowiem informacje o stacjonującym w Zaleszczykach wojsku austriackim, które miało powstrzymać Polaków idących na Bukowinę. Po wzmocnieniu swojego oddziału o ok. 1500 ludzi ruszył w okolice świetnie umocnionych Zaleszczyk, których obroną kierował generał-major Bicking. Strzyżewski nie zdecydował się na szturmowanie miasta, zaproponował jednak jego kapitulację. Generał odrzucił propozycje Strzyżewskiego i wraz z armią wyruszył pod obóz powstańców by móc oszacować ich realną siłę. Polacy byli na to przygotowani i otworzyli do zaskoczonych Austriaków ogień, którzy nie zadając powstańcom większych strat wycofali się do miasta.
To drobne zwycięstwo podbudowało Strzyżewskiego, który wzmocniony niewielkimi siłami postanowił podjąć szturm na Zaleszczyki. Nie wiedział jednak, że w nocy przed rozpoczęciem działań zbrojnych do wojska Bickinga dołączono 3000 piechurów i dwa działa. 18 czerwca oddziały Lanckorońskiego stanęły na południe od Zaleszczyk, a Strzyżewski z głównym trzonem sił stanął od frontu miasta. Powstańcy zostali rozmieszczeni w dwóch liniach. Pierwszą stanowiło pospolite ruszenie, a drugą: strzelcy, piesi i ochotnicy konni. Regularna kawaleria natomiast stanęła po bokach.
Już wczesnym rankiem oddziały Lanckorońskiego zostały zaatakowane przez armię austriacką, którą bez większych problemów udało się mu odeprzeć. Jednak wobec nadciągających z miasta posiłków zmuszony był wycofać swój oddział do Skarżyńskiego. Na północy miasta trwały nieskuteczne ataki powstańców na umocnienia, które w połączeniu z artylerią zmusiły ich do wycofania się spod murów miasta.
Wieczorem do zbierających się pod Dźwiniaczem wojsk powstańczych dotarła informacja, o wycofaniu się Poniatowskiego na zachód, przez co oddziały Skarżyńskiego powróciły do Tarnopola.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 08 paź 2015, 22:13 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historykon.pl/24-czerwca-1905-ro ... zerwcowym/

24 czerwca 1905 roku, zostało stłumione powstanie łódzkie, często nazywane „czerwcowym”
24 czerwca 2015 00:03



Było to pierwsze zbrojne powstanie robotników w trakcie rewolucji 1905 roku w Imperium Rosyjskim.
22 czerwca wieczorem powstanie zbrojne wybuchło na ul. Wschodniej. Powstańcy podjęli się ataku na kompanię piechoty i część sotni kozaków. W nocy z 22 na 23 na ulicach miasta zostało wzniesionych około 100 barykad. Władze Imperium skierowały do pacyfikacji sześć pułków piechoty, dwa pułki kawalerii oraz pułk kozaków. Róg ulic Wschodniej i Południowej oraz okolice szosy Kokocińskiej, a także teren parku Źródliska są miejscami uznanymi za najbardziej krwawe w całym powstaniu, według źródeł jednego dnia zginęło tam blisko 160 osób. Jednocześnie ul. Wschodnia i park Źródliska były najdłużej utrzymanymi barykadami w mieście.
25 czerwca władze w powiecie łódzkim ogłosiły stan wojenny, jednak akcje strajkowe wybuchały aż do 1907 roku. 1 grudnia 1905 roku papież Pius X potępił wystąpienie robotników wbrew carowi, a już 10 października 1906 roku z wyroku sądu polowego w Łodzi stracono 5 robotników, co wywołało strajk protestacyjny w łódzkich fabrykach (strajkowało około 67 tys. robotników). Powstanie miało także pozytywny skutek. Umożliwiło powstanie pierwszej polskiej, oczywiście męskiej, szkoły średniej – obecnie II LO im. Gabriela Narutowicza w Łodzi.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 28 lis 2015, 15:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://justice4poland.com/2015/07/28/rugi-pruskie-1885/

Rugi Pruskie – 1885

26 lipca 1885 rozpoczęły się rugi pruskie – symbol antypolskiej polityki Cesarstwa Niemieckiego i Otto von Bismarcka

Obrazek
Obraz Wojciecha Kossaka z 1909 roku Rugi pruskie


26 lipca 1885 r. rozpoczęły się tzw. rugi pruskie.
Na podstawie rozporządzenia ministra spraw wewnętrznych rozpoczęto masowe wysiedlenia ludności nieposiadającej pruskiego obywatelstwa.
W ciągu dwóch lat wydalono około 30 tys. osób, głównie robotników najemnych z zaboru austriackiego i rosyjskiego.Równolegle prowadzono działania ułatwiające Niemcom nabywanie ziemi z rąk polskich.
Zajmowała się tym powołana do życia w 1886 r. Komisja Kolonizacyjna.
Władze prowincjonalne zostały zobowiązane do baczenia, aby w przyszłości na tych terenach nie osiedlali się “niepożądani cudzoziemcy”.
Rozporządzenie wykonano z całą brutalnością. Wysiedlenie objęło osoby, które przywykły uważać Prusy za miejsce stałego zamieszkania, niejednokrotnie od wielu lat, które niejednokrotnie odbyły służbę wojskową w Armii Pruskiej, niezależnie od stanu zdrowia, łącznie ze starcami, dziećmi i kobietami. Pędzono ich masowo w stronę wschodniej granicy pod ciosami kolb karabinowych eskortujących żandarmów


Obraz Konstantego Górskiego z 1915 roku Rugi pruskie


Pomimo ogromnego nakładu środków jej działalność nie przyniosła oczekiwanych efektów, ponieważ Niemcy niechętnie przenosili się na wschód.
Wobec braku zadowalających wyników sejm pruski uchwalił w 1908 r. ustawę wywłaszczeniową, która przewidywała przymusowy wykup ziemi będącej w posiadaniu Polaków. Starano się w ten sposób zlikwidować niekorzystną strukturę społeczną w zaborze pruskim, gdzie większość stanowiły osoby polskiego pochodzenia.
Od 1872 r. były realizowane założenia tzw. Kulturkampfu (dosł. „walka o kulturę”).
Przewidywała ona systematyczne odsuwanie Kościoła katolickiego, uważanego za ostoję polskości, od wpływu na szkolnictwo oraz uzyskanie przez rząd pruski kontroli nad kształceniem księży w seminariach duchownych i nad obsadą stanowisk kościelnych.
źródło: Muzeum Historii Polski, opublikowane na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 3.0 Polska

Te wysiedlenia były przeprowadzone w sposób niehumanitarny i na zasadzie dyskryminacji etnicznej. Odnotowano wiele wypadków śmiertelnych, gdyż wysiedlenie prowadzono także w okresie zimy. Wysiedlenia kontynuowano w następnych latach i do 1890 roku liczba wysiedlonych przekroczyła 30 000 osób.
Rugi Pruskie w polskiej tradycji stały się jednym z symboli antypolskiej polityki Rzeszy Niemieckiej i jej kanclerza Otto von Bismarcka. Pamięć o ciężkim życiu w trwającej 123 lata niewoli doprowadziła naród polski do heroicznej walki o wolność zakończonej głoszeniem niepodległości w 1918r. Trwająca przeszło wiek niewola oraz liczne represje trwale odbiły swoje piętno w świadomości Polaków.
============


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 04 gru 2015, 14:53 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historykon.pl/28-lipca-1826-roku ... -zajaczek/

28 lipca 1826 roku, zmarł gen. dyw. Józef Zajączek
28 lipca 2015 00:01



Urodził się w 1752r. w Kamieńcu Podolskim, a już w wieku 16 lat wstąpił do wojska. Konfederat barski, potem blisko związany z hetmanem Rzewuskim i opcją prorosyjską w polskim społeczeństwie, poseł na Sejm I RP, był ultraradykałem i jakobinem, co uwidoczniło się w 1789r. (tj. momencie wybuchu Wielkiej Rewolucji Burżuazyjnej we Francji), kiedy przeszedł również do stronnictwa patriotycznego. Dążył do rozbudowy armii i poprawy losu chłopów. Wziął udział w kampanii 1792r. w randze generał – majora, udekorowano go Virtuti Militari, po przystąpieniu króla Stanisława Augusta do konfederacji Targowickiej wziął dymisję. Powtórnie bronił kraju w 1794r., za co został generał – lejtnantem, po dostaniu się gen. Kościuszko do niewoli na krótko sprawował urząd Naczelnego Wodza. Był również dowódcą obrony Warszawy w tym samym roku, lecz jego nieudolne sprawowanie tej funkcji z pewnością nie pomogło podczas obrony Pragi.
Po przegranej kampanii Zajączek udał się na emigrację do Francji, gdzie szybko wkradł się w łaski samego gen. Bonaparte, z którym, zaraz po udziale w kampanii włoskiej, wyruszył do Egiptu. Pełnił tam funkcje gubernatora kilku prowincji, zaskarbił sobie przychylność tubylczej ludności, rozbijał pomniejsze oddziały Mameluków, walczył też z Anglikami i Turkami, awansował też na generała dywizji armii francuskiej. W 1802r. powrócił do Europy. W kolejnych latach zajmował różne funkcje inspektorskie czy dowódcze. W 1806r. na rozkaz Cesarza podjął się trudu formowania 1 Legii Północnej na Dolnym Śląsku, zaś potem, od stycznia 1807r. tworzył legię kaliską na części ziem Prus zajętych już przez Francuzów. Na czele własnego korpusu (obserwacyjnego) wziął udział w kampanii wiosennej 1807r. tzw. frydlandzkiej, podczas której to głośno krytykował swojego nominalnego dowódcę, czyli Ministra Wojny ks. gen. dyw. Józefa Poniatowskiego. Jego zachowanie było bezsprzecznie karygodne i całkowicie niezgodne z hierarchią panującą w wojsku jak i szacunkiem winnym przełożonemu. Zajączek śmiał nawet napisać listownie, że ton listów księcia jest nieodpowiedni (!) i najlepiej będzie, jak ich korespondencja umilknie (!), co nawet w oczach cywila budzi poruszenie. Co więcej, wyrzekał się on swojej polskości, pisząc, że jest generałem francuskim, a Polakami dowodzi jedynie z woli Cesarza. Chyba nie tak zachować się powinien przyszły namiestnik Królestwa Polskiego…
Zajączek brał udział w wojnie polsko – austriackiej i dowodził w czasie jedynej przegranej przez Polaków batalii – pod Jedlińskiem. W 1812 dowodził 16 DP w składzie V. Korpusu Wielkiej Armii. Brał udział w bitwie pod Smoleńskiem, nad Moskwą (tj. pod Borodino, czyli Możajskiem) i pod Tarutino oraz nad Berezyną. Po kontuzji gen. dyw. Poniatowskiego i ranieniu gen. dyw. Dąbrowskiego objął dowództwo nad całym korpusem, lecz jedynie na kilka godzin, bowiem w trakcie walk na lewym brzegu Berezyny stracił nogę, a amputację przeprowadzał sam naczelny chirurg Wielkiej Armii, Dominique Jean Larrey. Zaraz potem dostał się do niewoli rosyjskiej.
W latach 1815 – 1826, z nominacji cara Aleksandra I sprawował urząd namiestnika Królestwa Polskiego. Był nienawidzony ze względu na uległość wobec Rosjan, dzięki której w 1818r, dostał tytuł książęcy. Zmarł w 1826r. w Pałacu Namiestnikowskim, a po jego zgonie ogłoszono 3 – dniową żałobę.
Posiadał wymienione niżej ordery i odznaczenia:
-Order Orła Białego
-Krzyż Komandorski Orderu Virtuti Militari
-Order św. Andrzeja Powołańca
-Order Czarnego Orła
-Krzyż Komandorski Legii Honorowej
-Order św. Stanisława
-Order św. Anny.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 20 sty 2016, 12:24 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historykon.pl/18-sierpnia-1812-r ... -smolensk/

18 sierpnia 1812 roku, polscy żołnierze zajęli Smoleńsk
18 sierpnia 2015 00:02

Obrazek

Rozpoczęta 16 sierpnia bitwa pomiędzy wycofującymi się wojskami rosyjskimi pod dowództwem gen. Barclay’a de Tolly (ok. 60 tys. ludzi w walce) a sprzymierzonymi armiami Cesarza Napoleona I (również 60 tys.) rozegrała się w tym samym miejscu, co starcie sprzed przeszło 2 wieków. Tym razem walka wyglądała zupełnie inaczej, i po 2 dniach natarć Wielkiej Armii na miasto bronione przez Rosjan (w walkach wziął udział V Korpus Polski), z dawnych zabudowań pozostały jedynie zgliszcza, do których dotarli Polacy nazajutrz 18 sierpnia przeprowadzając rekonesans. Z taktycznego punktu widzenia bitwa była bezcelowa, bowiem Rosjanie i tak wycofali się w kierunku Moskwy. Straty obrońców były olbrzymie – 10 – 15 tys. Straty sprzymierzonych w zależności od źródeł wahają się od 4 do 9 tysięcy, w tym jeden generał (gen. bryg. Michał Grabowski, poległ 17 sierpnia). Gdy do miasta wkraczał Cesarz, nad horyzontem znikały ostatnie kolumny wycofujących się Rosjan. Smoleńsk, w wyniku zażartej walki i ostrzału artyleryjskiego stracił 85% zabudowań.

Pamięć bohaterskich czynów Polaków pod murami Smoleńska uhonorowano napisem na jednej z tablic na Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie.


Peter von Hess, Bitwa pod Smoleńskiem


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 20 lut 2016, 09:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://kmn.info.pl/?p=32345

Jakże łatwo żydzi i Niemcy potrafią wyszukiwać i organizować zbrodnicze szumowiny, by dokonać ludobójczych zbrodni na jakimś obszarze. Późniejszym przykładem takiej sprawności są banderowcy, a dziś dodatkowo Państwo Islamskie i Boko Haram.

Kopia artykułu:

Rzeź galicyjska – krew, której nie da się zmyć
Informację zamieścił MarkD
Współtwórca Niepoprawnego Radia PL

Strona www MarkD

Obrazek
Rzeź galicyjska - krew, której nie da się zmyć


Z pewnością wydarzenie to jest najtragiczniejszym w historii rozbiorowych dziejów Polski. Skala zjawiska rzezi poruszała umysły ówczesnych i nam żyjącym w XXI w. Nie dało się jej ukryć mimo chęci tak sugestywnie wyrażonej w „Weselu” Stanisława Wyspiańskiego: „Ręce myć, gębę myć, suknie prać – nie będzie znać”. Tej krwi zmyć się po prostu nie dało.

To co uderza, to nienawiść wsi do dworu, chłopów do szlachty, do Polaków, to wiernopoddańcze gesty morderców względem władzy, to szlacheckie otwarcie oczu – za późno.

Warto w tym miejscu zastanowić się nad kondycją świadomościową społeczeństwa galicyjskiego. Jak to się stało, że doszło do tej rzezi, okrutniejszej od wszystkich austriackich pacyfikacji w Galicji w ciągu 123 lat obecności tu Habsburgów. Także w innym, bo rosyjskim zaborze to samo pytanie stawiał zaledwie kilka dekad później Stefan Żeromski. „Wierna rzeka”, „Rozdziobią nas kruki i wrony” – to literackie klucze do odpowiedzi na to pytanie. Wreszcie pytanie ostatnie i tak samo ważne – jak społeczeństwo „organicznej pracy” mogło przepracować pozostałe pół wieku, by podczas wojny polsko – bolszewickiej ratowali nowo wywalczonej niepodległość właśnie … polscy chłopi?

Oto kilka refleksji dotyczących tych wydarzeń.

Powodów rzezi było wiele. W 1781 r. wyszedł w Galicji patent, oddający sprawy chłopskie w ręce dziedzica, chociaż chłop miał prawo składania skargi na pana – bezpośrednio władzy zaborczej. Szlachcic nie sprawował więc władzy samodzielnie. Sprawowanie jej daleko wykraczało poza zwyczajne ramy uczciwości, a słynny dowcip mówiący o korupcji w monarchii habsburskiej sprowadzał się niemal zawsze do konkretnej sytuacji i konkretnego urzędnika. Na pytanie, gdzie to zjawisko było najgorsze, opowiadano, że ani nie w zaborze pruskim, bo tam nikt „nie bierze”, ani w zaborze rosyjskim, gdzie z kolei „brali wszyscy” ale w zaborze austriackim, gdzie nigdy nie było wiadomo…

Pomijając cyniczny charakter tej dykteryjki problemy między dworem, chłopem a urzędnikiem władzy cesarskiej nasilały się przez dziesięciolecia austriackiej władzy. Dokładnie w odwrotnym kierunku zmierzały reformy, a właściwie ich ślimaczące się tempo, oznaczające brak zainteresowania w ich przeprowadzeniu przede wszystkim przez władzę państwową. Jeśli dodać, że dla chłopa bezpośrednim zagrożeniem był przede wszystkim ekonom dworski, fornal a dla jego finansów różne powinności dworskie a zwłaszcza pańszczyzna i serwituty to nie trudno zrozumieć, że to w dworze chłop upatrywał swej wielowiekowej krzywdy. Edukacja chłopa była nijaka – najczęściej jej po prostu nie było. Utyskiwali na to posłowie sejmu stanowego, później krajowego, a prawda o braku elementarnego wykształcenia stanu chłopskiego zabolała zwłaszcza wyjeżdżających za chlebem do Ameryki, gdzie powiedzenie „głupi jak Polak” doskwiera przecież do dziś, czemu nie przeszkadza fakt, iż to ci „głupi Polacy” w ogromnej mierze zbudowali potęgę Ameryki, a w panteonie dziesięciu najważniejszych bohaterów narodowych Ameryki znalazło się aż dwóch obywateli kraju nad Wisłą.
Poczucie krzywdy było więc ogromne a świadomość społeczna i narodowa daleka od ideału.

Czy w takich warunkach potrzeba było dodatkowej iskry, by zapalić rozgoryczone chłopskie umysły? Żeby tego wszystkiego było mało, doszła jeszcze klęska głodu. W okresie poprzedzającym rabację, zwłaszcza zachodnie cyrkuły galicyjskie, dosięgły klęski żywiołowe a głód stał się wręcz przysłowiowy. Królestwo Golicji i Głodomerii przeżyło nawet przypadki kanibalizmu. I tak jeden z kapłanów z okolic Tarnowa duszpasterzujący w swojej parafii opisywał wstrząsające odkrycie w opustoszałej sadybie chłopskiej, gdzie w piecu chlebowym pod nieobecność gospodarzy znalazł nadgryzione szczątki zmarłego dziecka.

Pojawiło się też pijaństwo, do którego zachęcała polityka państwa i przepisy prawa propinacyjnego. Chłopi pokochali karczmy a w ślad za tym dość rozwiązły sposób prowadzenia się – tak plastycznie ujęty dla tej grupy społecznej nieco później przez Władysława Reymonta.

Przykłady powyższe – egzemplifikująco i hasłowo zaledwie wspomniane wpłynęły zasadniczo na nastroje wsi galicyjskiej. Z jednej strony brak perspektyw na godziwe życie, z drugiej brak zrozumienia ze strony dworu, i wreszcie czynnik trzeci – spóźniona akcja niepodległościowa głoszona bez większego poza Krakowem i okolicą echa, doprowadziły do galicyjskiego wrzenia. Dla Austriaków napięcie było mocno odczuwalne – postanowili zatem reagować, póki sytuacja nie wymknie się spod kontroli. Parafrazując jakże trafną -, bo uzasadniającą intrygi – zasadę dworu wiedeńskiego: „Bella gerant alii, tu, felix Austria, nube” (Niech inni prowadzą wojny, ty, szczęśliwa Austrio żeń się) – chodziło tak w zasadzie o rządzenie i dzielenie przez intrygi, knowania, napuszczanie jednych nacji na drugie. W wydaniu przedrabacyjnym osobą spełniającą te „przymioty” był starosta tarnowski Breinl. Nakłanianie do przeciwstawienia się szlacheckiemu patriotyzmowi ducha Edwarda Dembowskiego w Krakowskiem, księdza Leopolda Kmietowicza i Jana Andrusikiewicza na Podhalu to żądanie przysłowiowych „głów” do cyrkułu. Na skutki nie trzeba było długo czekać. Austriaccy urzędnicy poinformowani o „rewolucyjnych” hasłach spiskowców polskich podburzyli chłopów tymi samymi hasłami tyle, że rzekomo spisanymi przez cesarza. Paradoksalnie sytuacja się odwróciła – chłopi uwierzyli zapewnieniom władzy, nie rodaków.

Oto kilka przykładów ich wystąpień:
– w Zasowie już 17 lutego 1846 r. pod wpływem agitacji komisarza chłopi zabili 18 osób;
– w Machowej zrabowano dwór, porąbano meble i fortepian, wypito tysiąc butelek węgrzyna, śmierć w dobrach miejscowej rodziny Kuczkowskich poniosło 17 osób;
– w Jastrząbce Starej chłopi wprawdzie darowali życie mieszkańcom dworu, ale wyrżnęli prawie pół tysiąca owiec – merynosów; gromadzone przez właścicieli przez dziesięciolecia książki zostały na dziedzińcu dworskim spalone;
– w Głowaczowej miejscowa szlachta – Wolscy stawiła opór, przez co chłopi stracili rezon ale podczas ucieczki tejże rodziny żona Wolskiego wpadła w ręce chłopów, którzy ją rozebrali do naga i zabili; nie lepszy los spotkał innych domowników – większość podczas ucieczki została przyłapana i najczęściej cepami zatłuczona na śmierć;
– w Straszęcinie zabito prostego ogrodnika tyko za to, że utrzymywał dobre kontakty „z panami”;
– w Borowej niektórzy chłopi – ryzykując życiem – ukryli dziedzica, przykrywając go korytem;
– w Wiewiórce, gdzie po kądzieli mieszkała kilka stuleci wcześniej wnuczka Zawiszy Czarnego zabito minimum 12 osób, zrujnowano dwór a do karczmy przynoszono jeńców oraz trupy „zwolenników dworu”;
– tyle samo osób (12) zabito w wiosce Róża, choć syna dziedzica uratowała chłopka, niejaka Białkowa;
– w Nagoszynie zabito bazylianina, splądrowano plebanię, zniszczono dwór, zamordowano co najmniej 7 osób, w tym organistę;
– w Przyborowie chłopi zamordowali dalekiego krewnego Mikołaja Reya – został on ciężko ranny, zdołał jednak uciec do Dębicy, gdzie prawdopodobnie urzędnik cyrkułu powiadomił chłopów, którzy przebili go widłami i dobili strzałem z pistoletu; inny szlachcic z tej miejscowości złamał nogę przy próbie wyskoczenia przez okno, został ostatecznie uderzony w karczmie kuflem i skonał;
– ponoć przejeżdżający przez Dębicę arcyksiążę Ferdynand zaskoczony opustoszałym miastem nie mógł uwierzyć wymordowaniu tam wszystkich oficjalistów hrabiego Raczyńskiego, na widok chłopów wychodzących w zrabowanych ubraniach dworskich z kościoła zapłakał; w tymże mieście sprofanowano odznaki powstańcze, a miejscowy oberżysta odgrażał się, że kokardami „surdutowców” (powstańców polskich) udekoruje psy; ponoć jeszcze w sierpniu 1848 r. na rynku groził szlachcie polskiej, że ją wymorduje – przy zupełnej, biernej postawie władzy austriackiej;
– w Latoszynie po wymordowaniu kosami mieszkańców dworu chłopi wywlekli na dziedziniec fortepian, na którym zagrali cepami;
– w Wolicy miejscowy Żyd miał instruować chłopów do walki z dworem, jako że „szlachta zemstą natchniona rusza z Krakowa na nich”;
– w Zawadzie nieobecność hrabiego Atanazego Raczyńskiego (dyplomaty) uratowała mu życie; dwór na skutek fortelu ocalał;
– w Gumniskach dość szczęśliwie ocalał wikary, w którego chłopi dwukrotnie rzucali widłami i dwukrotnie ulegały one złamaniu – oprawcy uznali to za „święty znak” i darowali życie; proboszczowi życie uratowała poprzez perswazję i cięty język.

To garść przykładów – różnorodnie dobranych, ukazujących wielowątkowy wymiar galicyjskiej tragedii. Mordowano nie tylko polską szlachtę, także duchownych, urzędników dworskich, gwałcono kobiety, nie litowano się nad dziećmi, wśród ofiar byli robotnicy dworscy, służba kościelna, mieszczanie, przypadkowi chłopi.

Narzędziami zbrodni były proste przedmioty: widły, cepy, piły, bosaki i drągi, siekiery, kosy, noże. Mordy przybrały postać sadyzmu, bestialstwa, braku jakichkolwiek ludzkich odruchów – może poza pojedynczymi przypadkami.

Warto jeszcze przedstawić tragiczny los powstańców krakowskich pod Gdowem, wsi w powiecie wielickim, w województwie małopolskim. To tam 26 lutego 1846 r. doszło do jedynej bitwy powstania krakowskiego, zwanego z uwagi na dość radykalne hasła społeczne – rewolucją krakowską. Raport z tej bitwy spisał dowódca austriacki – wówczas pułkownik – później generał, Ludwig von Benedek.
Pisał w nim o swojej ekspedycji przeciwko powstańcom z Krakowa i o tym, jak posiłkował się polskimi chłopami. Z rozbrajającą szczerością rozpisał się w swoim raporcie nad przekupstwem polskich chłopów, których wezwał, kierując pod ich adresem obietnicę przyznania cetnara soli za uczestnictwo w wyprawie a ponadto po 5 złotych reńskich za każdego żywego powstańca odstawionego władzy wojskowej lub administracyjnej. Z załogi bocheńskiej przeznaczył na wyprawę 327 żołnierzy piechoty i 155 żołnierzy kawalerii.
W przeddzień wymarszu rozesłał swoich żołnierzy z odezwami starościńskimi do wójtów gmin, aby zebrali zbrojnych w kosy, cepy i widły chłopów, jako tako ich uformowali i wysyłali jeszcze nocą na drogi w kierunku Wieliczki. On sam rankiem o 6.30 dnia 26 lutego 1846 r. wyruszył z oddziałem 326 piechurów i 114 szwoleżerów w kierunku Wieliczki. Jak wspominał – w odległości około 400 kroków od zabudowań Gdowa – jedna z kompanii pułku Nugent natrafiła na ogień krakowskiej młodzieży. Żołnierze biegnąc tyralierą doskoczyli do płotów i rozpoczęli wypieranie powstańców z pierwszych zabudowań. Podczas odwrotu czterech polskich kawalerzystów zostało zrzuconych z koni celnym ogniem austriackich żołnierzy. Niemal od razu przybiegli chłopi i żywych jeszcze powstańców dosłownie wypatroszyli.
Porucznik Hoffman zagrodził odwrót powstańcom w pobliskim wąwozie, co zbiegło się w czasie z akcją brawurowego ataku wojsk austriackich na wioskę Gdów. Powstańców udało się wygonić z zabudowań w kierunku miejscowego cmentarza, gdzie osaczeni, bez amunicji zostali pozostawieni chłopom. Tu powstańcy zostali zmasakrowani. Najpierw chłopi spierali się o zdobyte na nich konie, a kiedy już tę sprawę załatwili, około 50 jeńców podzielili na trzy grupy i okrutnie pozbawili życia. Wachmistrz pułkownika Benedeka, pochodzący ze Lwowa pisarz Krausz, miał pod sobą 60 – 80 chłopów. Idąc lewym skrzydłem wzięli oni do niewoli 38 jeńców, których prawie natychmiast zamordowali. Benedek w raporcie chłopów nazwał „oddziałem odwodowym”. W bitwie zginęło 154 powstańców, których pochowano w trzech dołach. Około 15.00 po południu Austriacy w karnym ordynku weszli do miasta. Zdarzył się tam incydent rzucający światło na mentalność ówczesnych mieszkańców. Naprzeciw oddziałowi Benedeka wyszła orkiestra, którą austriacki dowódca kazał zamknąć za wcześniejsze przygrywanie oddziałowi powstańczemu…

Efekt – powstanie krakowskie upadło, rzeź galicyjska walnie przyczyniła się do „wybicia z głowy” panom jakichkolwiek myśli o dalszych walkach niepodległościowych, z całą pewnością przyśpieszyła uwłaszczenie chłopów w całej monarchii habsburskiej, spowodowała traumę, z której do dziś pozostało wiele smutnych pamiątek i wspomnień. Podczas jej trwania zginęło, według niektórych historyków, nawet do dwóch tysięcy ofiar, choć udowodniono ponad wszelką wątpliwość śmierć 639 osób a według Stefana Kieniewicza mogła ta liczba dochodzić do 1100 ofiar. W ogromnej większości niewinnych ludzi. Splądrowano bądź zniszczono 430 dworów. Chłopów ostatecznie – tak jak powstańców spacyfikowano, poza nielicznymi (jak Jakub Szela), którym przyznano ziemię i nagrody. 25 lutego wyszedł okólnik, usprawiedliwiający chłopów, działających jakoby w obronie własnej…

Dziś o rzezi mówi się niechętnie, niektórzy buńczucznie chełpią się „osiągnięciami” przodków, prawdę o niej próbuje się trywializować; tymczasem rabacja galicyjska była – jak czasami próbuje się ją określać – „miniaturową rewolucją francuską” o skali oczywiście nieporównywalnie mniejszej ale o porównywalnym okrucieństwie i przemocy.
ilustracja : „Rzeź galicyjska”, Jan Nepomucen Lewicki

opracował
Marian Małecki


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 20 lut 2016, 10:26 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2565
"ZABORY"...a w szkołach o tym tak mało się mówiło...mimo czytania Żeromskiego,czy Wyspiańskiego,wszak Polska ludowa...ludem i robotnikiem stała...
dzięki za kolejną lekcję Prawdy o naszej Historii i o metodach jakie stosowali zaborcy...metodach jakże podobnych do dzisiejszych... szczucie ,przekupywanie , intrygi i plotki i robią to nasi dawni zaborcy ,jak przed laty..mimo ,ze żyjemy w XXI wieku...
Polska wciąż jak widać...zawadza im... a potomkowie tamtych chłopów podobnie jak ich dziadowie...barbarzyńscy i przekupni...
serd pozdrowienia sobotnie :)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 10 mar 2016, 10:10 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
O dzieciach z Wrześni wie cała Polska, wie cały świat z odezwy
Sienkiewicza. Któż natomiast wie o dzieciach spod Kartuz, które
uchyliły się od nauki pacierza w języku niemieckim? Pan dr Aleksan-
der Majkowski, którego niedawny zgon opłakiwały całe Kaszuby,
jedna z najpiękniejszych postaci tutejszych, lekarz z Kartuż, pozo-
stawił w swoich zbiorach protokół lekarski z oględzin dzieci kartu-
skich zbitych przez niemieckich nauczycieli. To nie było bicie, to
była masakra. Nie pręgi, ale rany aż do kości.
Była na Pomorzu Września, byli również Drzymałowie. Nie
jeden. Kilku. Gdy im nie pozwolono budować, mieszkali przez całe
lata w wozach. Czy raz jeszcze nie potwierdza się fakt, że Pomorze
leży na uboczu: któż o tych bohaterstwach wie, kto pamięta?!


Józef Kisielewski "Ziemia gromadzi prochy"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 01 maja 2016, 12:35 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historykon.pl/pierwsze-stowarzys ... -polskich/

Pierwsze stowarzyszenia nauczycielskie na ziemiach polskich
30 września 2015 05:35

Obrazek

W dziejach zawodu nauczycielskiego, który w Polsce ma bogatą tradycję, ruch zawodowy nauczycieli pojawił się w pierwszej połowie XIX wieku. Był on reprezentowany przez organizacje i związki zawodowe nauczycieli polskich oraz niemające większego zasięgu społecznego organizacje zawodowe nauczycieli mniejszości narodowych, które żyły na polskich terytoriach. Od początku istnienia zawodowy ruch nauczycieli związany był z losami narodu pod zaborami i jego nieustanną walką o przetrwanie i odzyskanie upragnionej wolności.
Towarzystwo Pedagogiczne Polskie w Poznaniu

Obrazek
Ewaryst Estkowski


Pierwszym stowarzyszeniem skupiającym nauczycielstwo polskie było Towarzystwo Pedagogiczne Polskie w Poznaniu, które powstało za sprawą Ewarysta Estkowskiego oraz grona 17 nauczycieli. Na zebraniu, które odbyło się dnia 9 września 1848 roku w Poznaniu utworzono Polskie Stowarzyszenie Pedagogiczne. Tego samego dnia założyciele podzielili się na dwie komisje, które miały zająć się opracowaniem odezwy do nauczycieli w sprawie przystępowania do stowarzyszenia oraz skonstruowaniem statutu. Efektem działań pierwszej wspomnianej komisji była Odezwa do nauczycieli opublikowana w „Gazecie Polskiej”, w której zawarto podstawowe cele stowarzyszenia, do których zaliczono m.in.: prowadzenie prac pedagogicznych w języku polskim, ćwiczenie poprawnej wymowy języka ojczystego, wydawanie pisma pedagogicznego i poprawienie sytuacji prawnej szkół polskich. W odpowiedzi na odezwę dnia 20 września 1848 roku grupa 68 osób, wśród których znajdowali się nauczyciele szkół elementarnych, seminarium nauczycielskiego i gimnazjum oraz księża i klerycy, doprowadziła do powstania nowej komisji, której celem było opracowanie statutu. Komisja ta stosunkowo szybko poradziła sobie z zadaniem, a nowy projekt wspomnianego statutu uchwalono na zebraniu dnia 6 grudnia tego samego roku. Dokument ten zmienił nazwę Polskiego Stowarzyszenia Pedagogicznego na Towarzystwo Pedagogiczne Polskie oraz ograniczył członkostwo w Towarzystwie do nauczycieli, księży i osób zajmujących się wychowaniem. Określając cele i środki, statut stwierdzał, że ogólnym celem Towarzystwa będzie taka działalność szkolna, która doprowadzi do podniesienia się narodu polskiego z kolan.
Towarzystwo Pedagogiczne Polskie miało być organizacją działającą legalnie, która zespoliłaby wszystkie towarzystwa pedagogiczne funkcjonujące w różnych miejscach, a jego pracami kierować miała dyrekcja wybierana na pół roku w składzie: dyrektor, sekretarz, podskarbi i dyrektorzy wydziałów. Według zapisów, jakie odnaleźć możemy w statucie, postulowano utworzenie trzech wydziałów: pedagogicznego, redakcyjnego i bibliotecznego. Pierwszym dyrektorem (prezesem) został ksiądz Franciszek Doliński. Powołano także komitet redakcyjny, wysiłkiem którego od 1849 roku zaczął ukazywać się miesięcznik pedagogiczny „Szkoła Polska”. Towarzystwo Pedagogiczne Polskie w Poznaniu istniało jedynie ponad rok. W związku z tym jego dokonania nie są zbyt okazałe, co nie oznacza, że nie mają one jakiejkolwiek wartości. Do niewątpliwych osiągnięć TPP zaliczyć trzeba ożywienie środowiska nauczycieli polskich w zaborze pruskim, zwłaszcza na terenie Wielkiego Księstwa Poznańskiego. Ważnym elementem działalności było także zakładanie bibliotek i czytelni pedagogicznych, w których dominować miały książki o treściach narodowych i pedagogicznych. Zasługą centrali mieszczącej się w Poznaniu oraz towarzystw filialnych było rozpoczęcie dyskusji nad ważnymi dla nauczycieli i szkoły problemami metodyczno – dydaktycznymi i wychowawczymi. Najwybitniejszym jednak osiągnięciem TPP było wydawanie miesięcznika pedagogicznego „Szkoła Polska”, które dzięki E. Estkowskiemu ukazywało się od stycznia 1849 do grudnia 1853 roku. Zamieszczano w nim głównie artykuły dotyczące zagadnień wychowawczych i dydaktycznych. Ponadto organizacja ta rozbudziła wśród polskich pedagogów świadomość ich zadań narodowych oraz obowiązek obrony polskości.


Towarzystwo Pedagogiczne we Lwowie i jego dalsze przekształcenia

Drugim nauczycielskim stowarzyszeniem oświatowo–pedagogicznym na ziemiach polskich było Towarzystwo Pedagogiczne we Lwowie, które zrodziło się dzięki zaangażowaniu osób związanych z komitetem redakcyjnym „Szkoły” – czasopisma pedagogicznego wydawanego od 1868 roku. Pierwszeństwo powołania do życia Towarzystwa Pedagogicznego przypisuje się Bronisławowi Trzaskowskiemu, który myśl tę przedstawił w prasie lwowskiej. Jego propozycję rozwinął Karol Maszkowski, z którego inicjatywy i dzięki pomocy Jana Dobrzańskiego doszło do zjazdu pedagogicznego we Lwowie w dniach 24 – 25 lutego 1868 roku. W obradach uczestniczyło około 280 nauczycieli, którzy wybrali reprezentację Wydziału Tymczasowego Towarzystwa Pedagogicznego składającego się z kilkunastu przedstawicieli świata nauki na czele z prezesem, którym został profesor Uniwersytetu Lwowskiego, Józef Zielonacki. Większość osób, jaka utworzyła wspomniane gremium została wybrana także do Zarządu Głównego Towarzystwa Pedagogicznego podczas kolejnego zjazdu dnia 10 lutego 1869 roku. Prezesem mianowano Karola Maszkowskiego, a jego zastępcą Feliksa Strzeleckiego.

Obrazek
Miesięcznik Pedagogiczny


Towarzystwo od pierwszych miesięcy swojego istnienia dążyło do skupienia w swych szeregach wszystkich zawodowych pracowników oświaty i nauki, od szkoły ludowej po uniwersytet. Organizacja ta początkowo nie była zbyt dobrze odbierana przez Radę Szkolną Krajową i rządzący Galicją obóz konserwatywny. Niezbyt życzliwy stosunek oficjalnych władz spowodował, iż początki nie były zbyt łatwe, a codzienna działalność przynosiła coraz to bardziej złożone problemy. Dopiero, gdy relacje te uległy znaczącej poprawie, Towarzystwo mogło rozwijać się i poszerzać swą działalność. W roku 1870 liczyło ono około 3 tys. członków. W czasie swojego istnienia Towarzystwo organizowało wiele kursów dla nauczycieli, które najczęściej odbywały się w okresie ferii szkolnych, a poświęcone były przygotowaniu nauczycieli do egzaminów kwalifikacyjnych. Funkcje dokształcające spełniały organizowane każdego roku walne zjazdy członków, w których mogli uczestniczyć wszyscy członkowie Towarzystwa. Istotną rolę w podnoszeniu poziomu wykształcenia nauczycieli spełniały czasopisma i wydawnictwa TP. Jego centralnym organem był najstarszy w Galicji miesięcznik „Szkoła”. Z czasem zaczęto wydawać do niego dodatek o tytule „Praktyka Szkolna”, na łamach którego publikowano artykuły wybitnych nauczycieli praktyków. Dzięki działaniom Towarzystwa wydano wiele prac pedagogicznych, przewodników metodycznych, podręczników szkolnych dla szkół wydziałowych i średnich, książki dla dzieci i młodzieży oraz pomoce poglądowe i dzieła okolicznościowe. W tym miejscu jako przykład przywołać można dzieła wydane w 100. rocznicę powstania Komisji Edukacji Narodowej czy na jubileusz J.I. Kraszewskiego i A. Mickiewicza. Towarzystwo Pedagogiczne świadczyło także zapomogi dla nauczycieli znajdujących się w wyjątkowo trudnym położeniu, organizowało bursy dla dzieci nauczycielskich i niezamożnej młodzieży. Wiele miejsca zajmowała także sprawa kształcenia dziewcząt. Rok 1906 przyniósł zmianę statutu Towarzystwa, co miało związek z opanowaniem go przez przedstawicieli Narodowej Demokracji. Od tego czasu członkiem mógł zostać jedynie Polak pracujący w szkolnictwie, a nowa nazwa organizacji brzmiała – Polskie Towarzystwo Pedagogiczne. Z kolei już po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, w 1919 roku PTP zmieniło ponownie nazwę, tym razem na Polskie Stowarzyszenie Pedagogiczne, a w 1921 roku po połączeniu z organizacjami nauczycielskimi hołdującymi podobnym założeniom społeczno – politycznym staje się Stowarzyszeniem Chrześcijańsko–Narodowym Nauczycielstwa Szkół Powszechnych.
Ponad 50–letnia działalność organizacji przyczyniła się do ożywienia wartości narodowych w szeregach nauczycieli w Galicji, a dzięki organizowanym formom dokształtu podniesiono poziom kształcenia uczniów. Warto także wspomnieć o akcjach pomocowych dla nauczycieli i ich rodzin, dzięki którym ludzie ci mogli przetrwać niezwykle trudne dla siebie okresy w życiu.


Powstanie Towarzystwa Nauczycieli Szkół Wyższych we Lwowie

Obrazek
Legitymacja Związku Polskiego Nauczycielstwa Szkół Powszechnych


Kolejnym stowarzyszeniem nauczycielskim, o którym warto wspomnieć jest Towarzystwo Nauczycieli Szkół Wyższych. Jego powstanie datuje się na 9 kwietnia 1884 roku, kiedy to we Lwowie z udziałem 90 osób odbyło się zebranie założycielskie TNSW. Statut powstały jeszcze w tym samym roku tak oto określał cele Towarzystwa: …popieranie wszelkich spraw mających na względzie rozwój szkół wyższych lub dobro nauczycieli; wzajemne udzielanie sobie najnowszych zdobyczy naukowych, tudzież spostrzeżeń i doświadczeń w praktyce nauczycielskiej; zaznajomienie szerszej publiczności z ustrojem szkół wyższych; pokrzepienie ducha koleżeństwa przez wzajemne zbliżenie się i wymianę myśli. Od początku swego istnienia Towarzystwo działało legalnie. Taka możliwość była następstwem popierania przez nie ówczesnego porządku politycznego. TNSW zgodnie z zapisanymi w statucie celami swą działalność koncentrowało po pierwsze na sprawach dotyczących treści, metod i organizacji pracy szkolnictwa średniego, a po drugie na problemach przygotowania zawodowego i warunkach życia i pracy nauczycieli. W istotnych dla szkolnictwa sprawach Towarzystwo odwoływało się do opinii publicznej i dla własnych postulatów starało się pozyskać przychylność prasy i wydawnictw galicyjskich. TNSW reprezentowało pogląd, że głównym zadaniem kształcenia szkolnego jest dobre wychowanie młodzieży, rozumiane jako należyte oddziaływanie moralne, narodowe i estetyczne. Towarzystwo propagowało konieczność noszenia przez uczniów mundurków, tak aby można było ich kontrolować poza szkołą. Wypowiadało się także w sprawie kwalifikowania książek do bibliotek szkolnych oraz było rzecznikiem rozszerzenia wychowania fizycznego młodzieży i wprowadzenia obowiązkowych zajęć z gimnastyki. Towarzystwo brało udział w utworzeniu w 1907 roku we Lwowie Muzeum Szkolnego oraz było wydawcą miesięcznika pedagogicznego „Muzeum” i serii „Nauka i sztuka”.

Towarzystwo Nauczycieli Szkół Wyższych odegrało znaczącą rolę w integracji zawodowej nauczycieli szkół średnich i wyższych w zaborze austriackim. Po połączeniu się pod koniec 1919 roku z działającym w Królestwie Polskim Stowarzyszeniem Nauczycielstwa Polskiego przybrało nazwę Towarzystwo Nauczycieli Szkół Średnich i Wyższych przy jednoczesnym zachowaniu skrótu TNSW. Z kolei w roku 1945 członkowie postanowili zgłosić akces do ZNP.


Polskie Towarzystwo Pedagogiczne w Cieszynie

Ważnym z punku widzenia omawianego tematu było także Polskie Towarzystwo Pedagogiczne w Cieszynie, które jako organizacja zawodowa nauczycieli ludowych skupiało Polaków na Śląsku Cieszyńskim. Powstało pod koniec XIX wieku. Początek istnienia to rok 1888, kiedy to powołano do życia Polskie Koło Pedagogiczne w Ustroniu. Inicjatorem Koła, a oficjalnie Kółka był Jerzy Kubisz. Wydawano własne czasopismo pod nazwą „Miesięcznik Pedagogiczny”, którego pierwszy numer ukazał się w styczniu 1892 roku. Zasługą tego pisma było m.in. przygotowanie gruntu do powołania zawodowej organizacji nauczycielskiej, którą stało się Polskie Towarzystwo Pedagogiczne Śląska Cieszyńskiego. Powstało ono dnia 10 września 1895 roku, a ukonstytuowało się w roku następnym po zatwierdzeniu statutu. Przewodniczącym Zarządu Głównego wybrano Jerzego Kubisza, a wspomniany wcześniej „Miesięcznik Pedagogiczny” stał się organem prasowym PTP. Członkami zwyczajnymi towarzystwa mogli zostać nauczyciele – Polacy, zaś nadzwyczajnymi przedstawiciele miejscowego społeczeństwa lub nawet Polacy spoza Śląska Cieszyńskiego. W roku 1914 było 476 członków zwyczajnych i 74 nadzwyczajnych. W programie działalności PTP warto wspomnieć o postulatach dotyczących reformy szkolnictwa polskiego, zniesieniu dwujęzyczności szkoły, wprowadzeniu języka polskiego jako języka urzędowego czy reformie podręczników szkolnych. PTP w ramach dokształcania nauczycieli organizowało kursy uniwersyteckie oraz kursy wakacyjne przygotowujące do egzaminów na nauczycieli szkół wydziałowych. Tworzyło i uruchamiało biblioteki specjalistyczne. Towarzystwo dążyło do laicyzacji szkoły oraz starało się pomagać nauczycielom znajdującym się w trudnej sytuacji materialnej. Działalność PTP została zahamowana w okresie pierwszej wojny światowej, gdyż wielu jego członków walczyło z bronią w ręku o niepodległość Polski. W roku 1923 Towarzystwo zgłosiło akces do Związku Polskiego Nauczycielstwa Szkół Powszechnych, które było mu najbardziej bliskie programowo.
Wszystkie omówione powyżej towarzystwa w większym lub mniejszym stopniu przyczyniły się do poprawienia jakości pracy w szkole polskiej, podniesienia kompetencji pracujących w nich pedagogów oraz pobudzenia świadomości narodowej u Polaków, którzy powoli tracili nadzieję na odzyskanie przez nasz kraj niepodległości. Były też one czynnikiem, który w niedalekiej przyszłości przyniósł utworzenie jednego, ogólnokrajowego związku zajmującego się sprawami szkoły, uczniów i nauczycieli.

Maciej Wierzchnicki

Bibliografia:
Grześ B., Związek Nauczycielstwa Polskiego od korzeni po współczesność, Warszawa 2000.
Stankiewicz R., Związek Nauczycielstwa Polskiego: 1944 – 1948. Oczekiwania i rzeczywistość, Zielona Góra 1986.
Szczechura T., Związek Nauczycielstwa Polskiego. Zarys dziejów 1919 – 1939,
Warszawa 1957.
Walczak M., ZNP wczoraj i dziś, Warszawa 1968.
Związek Nauczycielstwa Polskiego. Zarys dziejów 1905 – 1985, pr. zb. pod red. B. Grzesia, Warszawa 1986.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 04 maja 2016, 13:29 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historykon.pl/2-maja-1809-roku-m ... strowkiem/

2 maja 1809 roku, miała miejsce bitwa pod Ostrówkiem
2 maja 2016 00:04

Po oddaniu Austriakom Warszawy ks. Poniatowski gros swych sił skoncentrował koło Modlina, ale widząc, że przeciwnik nie szykuje przeciw niemu zdecydowanej i szybkiej akcji, postanowił ruszyć z wojskami na południe, skąd zamierzał z kolei zaatakować Galicję i odzyskać inicjatywę. Najpierw straży przedniej udało się rozbić wroga pod Grochowem i Radzyminem i uniemożliwić mu zajęcie Pragi, a następnie podejść pod umocniony obóz nad Wisłą pod Ostrówkiem, gdzie Austriacy konstruowali most łyżwowy by przeprawić się na drugą stronę Wisły. Dowodzący grupą szturmową gen. Michał Sokolnicki podzielił podległe sobie siły (ok. 2000 ludzi) na 6 kolumn i starannie zaplanował natarcie, które rozpoczęło się w nocy z 2 na 3 maja. Po walce toczonej w bardzo ciężkich, nocnych warunkach Polakom około 3 rano udało się opanować przyczółek i zniszczyć nieukończony jeszcze most. To zdecydowane zwycięstwo Polaków przesądziło o przejęciu inicjatywy przez ks. Poniatowskiego, który mógł być pewien, że na jego tyły nie wyjdą Austriacy, bowiem najbliższy most do przeprawy wojsk ks. Ferdynand mógł odnaleźć dopiero w Toruniu i Sandomierzu. W bitwie przy niskich stratach (200 ludzi) Polacy rozbili prawie cały oddział wroga, który stracił 500 zabitych i rannych oraz ponad 1000 jeńców. Jedynie nielicznym Austriakom udało się wpław uciec na lewy brzeg rzeki.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 06 sie 2016, 09:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historykon.pl/4-grudnia-1862-rok ... -bydgoska/

4 grudnia 1862 roku, otwarto pierwsze połączenie kolejowe ziem zaboru pruskiego i rosyjskiego – Kolej Warszawsko – Bydgoską
4 grudnia 2015 00:02

Linia kolejowa łączyła Łowicz z Bydgoszczą trasą liczącą blisko 145 km. Do 1877 roku (powstania Kolei Nadwiślańskiej) było to jedyne połączenie ziem dwóch zaborów. Po stronie pruskiej linia łączyła się w Bydgoszczy z Pruską Koleją Wschodnią, którą można było się szybko dostać do Berlina lub do stolicy Prus Wschodnich – Królewca. Trasa Kolei Warszawsko – Bydgoskiej rozpoczynała się (lub kończyła) w Bydgoszczy, następnie przez Toruń – Trojanów (stacja graniczna z komorą celną) – Włocławek – Kutno dojeżdżała do Łowicza. W Łowiczu łączyła się z trasą Kolei Warszawsko – Wiedeńskiej.

Początki linii kolejowej sięgają lat 40 XIX wieku, gdy mieszczanie gdańscy chcąc przywrócić znaczenie portowi nad Motłową oraz licząc na handel z Królestwem apelowali do władz pruskich o utworzenie linii kolejowej łączącej się z Koleją Warszawsko – Wiedeńską. Gdańszczanie liczyli, że utworzona linia kolejowa pozwoli im współzawodniczyć z Triestem i Hamburgiem. Wstępny projekt oraz kosztorys opracowała Dyrekcja wspomnianej już Kolei Wschodniej w Bydgoszczy. Dotyczył on jednak wyłącznie odcinka na terenie zaboru pruskiego. Na terenie zaboru rosyjskiego na przeszkodzie stanęła polityka władz centralnych, które były przeciwne łączeniu linią kolejową Królestwa z Gdańskiej. Dopiero trzy lata później rząd pruski wystąpił oficjalnie z projektem budowy kolei, zaś po blisko roku negocjacji, 15 grudnia 1856 roku podpisano porozumienie oraz wyznaczono stację graniczną.

19 lutego 1857 roku porozumienie zostało ratyfikowane przez parlament pruski, zaś 2 lipca 1859 roku wydano ustawę o budowie kolei. W niecały rok później, 10 kwietnia 1860 roku podjęto roboty ziemne jednocześnie na całej trasie od Bydgoszczy do granicy. Pierwszy odcinek linii o długości prawie 50 km (z Bydgoszczy do Torunia) otwarto w niecałe półtora roku później, 24 października 1861 roku.

W okresie międzywojennym, do czasu ukończenia magistrali węglowej w 1933 roku była to jedna z głównych – obok korytarza kluczborskiego – tras towarowych do portu w Gdyni. W 1937 roku linię, pierwotnie jednotorową, przebudowana na dwutorową. W latach 60 XX wieku trasa została zelektryfikowana i obecnie Kolej Warszawsko – Bydgoska stanowi część linii kolejowej nr 18 (Kutno – Piła).


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 74 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 7 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /