Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 74 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 10 sty 2013, 19:19 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Oto jak Przegląd Powszechny oceniał stan Narodu Polskiego w 1884 roku, a więc 34 lata przed odzyskaniem niepodległości:

Podczas gdy tyle innych krajów w Europie przechodzi
ciężkie koleje i widocznemu ulega rozkładowi, nasze społeczeń­
stwo, dzięki Bogu, dzięki pewnym sprzyjającym okolicznościom
a zwłaszcza próbom i niedolom, któreśmy przeboleli, zdaje się
być na drodze pewnego organicznego postępu : praca mnoży się
i doskonali, życie religijne i ruch naukowy zdobywają coraz szer­
sze podstawy, klasy wyższe zajmują, się szczerze ulepszeniem
bytu i oświeceniem niższych, a te się wywdzięczają rosnącem co
dzień zaufaniem, w politycznych stosunkach dajemy dowód trzeźwo­
ści i zgodności z porządkiem i władzą, jakich świat o nas nie
przypuszczał, w dziedzinie umiejętności choć swoją grzędę skrzętnie
uprawiamy, a w sztuce już głośne w świecie zajęliśmy stano­
wisko; wreszcie w ślad za tym organicznym rozwojem mnożą się
pojęcia i zdania różnych odcieni i ścierają się żywo.


Przegląd Powszechny, Nr 1, 1884


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 14 sty 2013, 09:42 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30967
Niekoronowany król Polski

Piotr Szubarczyk

Był autorytetem dla rodaków, którym marzyło się odrodzenie Polski. Nazywano go niekoronownym królem Polaków.

Książę Adam Jerzy Czartoryski (*14 I 1770 †15 VII 1861) urodził się w Warszawie. Jego ojcem był książę Adam Kazimierz, matką Izabela z Flemingów – twórczyni pierwszego muzeum narodowego, Świątyni Sybilli w Puławach. Należał do zwolenników Konstytucji 3 maja. W wojnie z Rosją oficer kawalerii, zdobył Virtuti Militari. Pełnił ważne stanowiska w państwie rosyjskim, by uczyć się sztuki rządzenia i mieć wpływ na sprawy polskie. W czasie kongresu wiedeńskiego (1815) uczynił wszystko, by jak najwięcej uratować z polskiego stanu posiadania.

Już kilka dni po wybuchu Powstania Listopadowego ten realista, uważany przez przeciwników za rusofila, został prezesem powstańczego Rządu Tymczasowego! Nie wierzył w zwycięstwo militarne, ale chciał demonstracji polskiej siły, by zawrzeć korzystną ugodę z carem. Ryzykował wielki majątek i całe swe życie dla Polski.

Po upadku powstania ruszył na polityczną emigrację. Niedawny doradca cara, wybrał w momencie próby ognia polski interes narodowy. Reprezentował orientację rosyjską w Polsce tylko do pewnej granicy, za którą był polski interes narodowy. Cesarz Mikołaj I skazał go na śmierć.

Wybudował w Turcji osadę, nazwaną na jego cześć Adampolem. Osiedlali się tu oficerowie Powstania Listopadowego. Książę myślał o przyszłej konfrontacji zbrojnej z Rosją, z pomocą jej naturalnego wroga –Turcji. W 1843 r. kupił Hôtel Lambert, który stał się centrum Wielkiej Emigracji politycznej Polaków. Do 1839 r. realny był projekt ogłoszenia księcia Adama królem Polski. Projekt upadł, ale i tak polscy emigranci uważali go za króla wszystkich Polaków.

Przeszedł przez życie, dobrze czyniąc dla świętej polskiej Sprawy. Godzien jest naszej pamięci.

http://www.naszdziennik.pl/wp/20877,nie ... olski.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 12 lut 2013, 00:02 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://marucha.wordpress.com/2013/01/11 ... awrzyniak/

Wielkopolskie drogi do wolności, ks.Piotr Wawrzyniak
Posted by Marucha w dniu 2013-01-11 (piątek)

Temat i linki podrzucił(o/a) 166 Bojkot TVN – admin.

Już w trakcie rozbiorów, Prusy i Austria, zamierzały zgermanizować uzyskane ziemie, aby uniknąć buntów rdzennej a bitnej ludności Polski. Po trzecim rozbiorze Polski, kiedy przestaliśmy istnieć jako państwo, Prusy zamierzały pozbawić nas Polaków, Wielkopolan, narodowości.

Obrazek
Ks. Piotr Wawrzyniak (1849-1910)


W końcu XIX wieku Prusami zaczął rządzić, premier, kanclerz rzeszy, Otto Eduard Leopold von Bismarck-Schönhausen.

To za rządów Otto von Bismarcka, Prusy stały sie najpotężniejszym państwem Europy. To on zjednoczył Niemcy po Kongresie Wiedeńskim i dał koronę Fryderykowi Wilhelmowi IV z dynastii Hohenzollernów. Za czasów Otto Bismarcka, nastąpił gwałtowny rozwój przemysłowy Prus. Nadrenia i Śląsk, należące do Prus to największe ośrodki przemysłowe pracujące na potęgę Prus. Przynależność Prus do Zwiazku Celnego, do którego nie należała Austria. Z polecenia Otto Bismarcka, Helmut von Moltkę, stworzył nowoczesną armie. Wkrótce wyruszy ona na podbój Europy. Zwycięży Danie, Austrie, Francje. Mając wolne ręce na zachodzie Europy, Bismarck, może powiedzieć o moich rodakach:

“Bijcie Polaków tak długo, dopóki nie utracą wiary w sens życia. Współczuję sytuacji, w jakiej się znajdują. Jeżeli wszakże chcemy przetrwać, mamy tylko jedno wyjście – wytępić ich”

Otto von Bismarck, stworzył wobec Wielkopolski politykę Kulturkampfu / walka o kulturę / Ograniczenia wpływu kościoła katolickiego, który miał olbrzymi wpływ na życie Polski i Polaków. Z jego polecenia aresztowano w 1874 kardynała, metropolitę poznańsko-gnieźnieńskiego, prymasa Polski. Mieczysława Halka Ledóchowskiego herbu Szaława. Tylko dlatego, że nie wyraził zgody na naukę religii w języku niemieckim.

W tym aspekcie, Bismarck się pomylił, Wielkopolanie, stanęli murem za swoim kościołem katolickim. Reakcją na Kulturkampf, jest powstanie w Wielkopolsce ruchu narodowego. Po dymisji Otto Bismarcka, germanizacja wzmogła się znów po 1894 r., kiedy stworzono Hakatę, Deutscher Ostmarkenverein, Niemiecki Związek Kresów Wschodnich, założony w Poznaniu w roku 1894. Nazwa pochodzi od pierwszych liter nazwisk założycieli: Ferdynanda von Hansemanna , Hermanna Kennemanna , Henryka von Tiedemanna.

Ta germańska nacjonalistycna organizacja przetrwała do I Wojny Światowej.

Hakata miała na celu:

*Rugowanie, wykupywanie za bezcen ziem od Wielkopolan.
*Zakaz organizowania zebrań i wieców Wielkopolan
*Wspieranie niemieckiego szkolnictwa,
*Wspieranie niemieckiej administracje, przez zwalnianie z pracy Wielkopolan
*Zakaz używania języka polskiego w szkole, sądzie.

Mottem hakaty w stosunku do Wielkopolan było:
“Stoicie naprzeciw najgroźniejszego, najbardziej fanatycznego wroga dla niemieckiej egzystencji, niemieckiego honoru oraz niemieckiej reputacji na całym świecie: wobec Polaków”.

Władze pruskie w 1887, usunęły język polski ze szkoły.

W 1885 roku usunięto z Wielkopolski 25 obywateli, którym uprzednio zabrano, bądź nie dano obywatelstwa pruskiego tzw. Rugi pruskie.

W 1904 wchodzi w życie ustawa zabraniająca Wielkopolanom, budowy budynków o trwałych fundamentach (vide wóz Drzymały).

W 1908 roku Prusacy wprowadzają w życie Ustawę kagańcową, zabraniającą Wielkopolanom używania języka polskiego na zebraniach.

W 1908 roku parlament pruski przegłosował ustawę wywłaszczeniową o przymusowym wykupie gruntów od Wielkopolan.

Rząd pruski, wprowadzał zmianę nazwisk Wielkopolan na nazwiska o niemieckim brzmieniu i pisowni.

Świat nie znał takiego terroru jaki zastosowali Prusacy, Niemcy w stosunku do moich rodaków, Wielkopolan, Polaków. Tylko naród, który gdzieś po drodze wyzbył się człowieczeństwa może zgotować taki los innemu człowiekowi.

Nie ukrywajmy, plemiona germańskie, szwabskie to dzicz, którą Świat winien zamykać w czymś przypominającym ogrody zoologiczne. Świat powinien ten germański zezwierzęcony półświatek pozbawić przemysłu, banków. Powinni żyć przez lat 100, może więcej, na poziomie ludów pierwotnych.

Podobna sytuacja sie powtórzyła w czasie II Wojny Światowej, kiedy Niemcy na rozkaz Hitlera dwoma dekretami – z 8 i 12 października 1939 r. jednostronnie wcielili zachodnie terytoria Polski do Rzeszy. Wielkopolskę włączyli do III Rzeszy jako kraj Warty, Reichsgau Wartheland, Warthegau. W kraju Warty, Niemcy na niemal wszystkich obiektach umieścili napisy: “Nur für Deutsche”

Wielkopolanie pod rządami Prus od zawsze przygotowywali się do odzyskania niepodległości na drodze zbrojnego powstania narodowego. Znając historie polskich powstań, przygotowywali sie do tego jedynego Powstania Wielkopolan. Najpierw postawili na szeroko zakrojoną agitacje wśród wszystkich warstw społecznych a szczególnie chłopów, wiedząc jaką rolę odegrali w czasie potrzeby grunwaldzkiej. Światli księża, ziemianie, oficerowie, którzy przemaszerowali z armią Napoleona Świat, uczyli chłopów mieszczan, nowoczesnej gospodarki, która dawało bogactwo, które mogło sfinansować zakup broni, sprzętu, odzieży, środków opatrunkowych.
Wśród wybitnych Wielkopolan był ksiądz Piotr Wawrzyniak, urodzony w połowie XIX wieku w okolicach Śremu. Dokładnie w dniu 30 stycznia w Wyrzece koło Śremu, lat temu sto sześćdziesiąt dziewięć [w roku 1849 - admin] przyszedł na świat ten wielki społecznik, jeden z najwybitniejszych Wielkopolan.

Po uzyskaniu świeceń kapłańskich w 1872 roku, został wikarym w Śremie. Tam natychmiast włączył się w ruch pracy organicznej. Juz rok później został Prezesem Towarzystwa Przemysłowego, któremu przewodniczył przez lat 25.

Dwa lata później zakłada bibliotekę Towarzystwa Oświaty Ludowej. Wspólnie z księdzem Augustynem Samarzewskim, stworzył Bank Ludowy na zasadach spółdzielczości. Po smierci księdza Augustyna Samarzewskiego, stanął na czele Zwiazku Spółek Zarobkowych, które działały niemalże w całym zaborze pruskim.
Za prezesury księdza Piotra Wawrzyniaka, Związek Spółek Zarobkowych, czyli banków ludowych, spółdzielczych rozszerzył na Pomorze, Warmię, Mazury i Górny Śląsk. Tworzone przez księdza Piotra Wawrzyniaka Banki Ludowe, udzielające Połakom kredytu na bardzo niski procent, stały się konkurencją dla banków pruskich.
Za swą społecznikowską działalność, został wybrany posłem do parlamentu pruskiego w którym zasiadał w latach 1894-1898. Kiedy pełnił role posła założył w Berlinie polskojęzyczny “Dziennik Berliński”. Na zaproszenie Polonii Amerykanskiej w 1986 roku pojechał do Stanów Zjednoczonych, aby dzielić się swymi osiągnięciami.
Kościół katolicki, Papież docenił społecznikowska rolę księdza Piotra Wawrzyniaka. W 1896 roku uzyskał godność arystokratyczną, został wyniesiony dożywotnio jako Szambelan Domu Papieskiego Leona XIII. Rok później tenże sam Papież Leon XIII nadał mu w wieku 48 lat godność prałata.

Po przeniesieniu do Mogilna w 1988 r. zagłada tam Spółdzielnię “Rolnik” która jest konkurencja dla pruskich towarzystw handlowych. Realizując postulaty encykliki “Rerum novarum” Leona XIII założył Katolickie Stowarzyszenie Robotników Polskich.

Jest założycielem bardzo znanego w Zakopanem domu dla księży “Ksieżówka” . W 1910 roku zaklada w Mogilnie Spółkę Ziemską.

Od 1908 roku był przewodniczącym Wydziału Prawno-Ekonomicznego Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, założonego w 1857 roku, którego mottem było”Unguibus et rostro (pazurami i dziobem). Odnosiło się to do metod koniecznych dla obrony zagrożonej polskiej kultury i nauki. Poznańskie Towarzystwo Przyjaciół nauk było jedyną wyższą uczelnią pod zaborami.

Przeniesienie księdza Prałata do Mogilna w 1988 roku było wymuszone przez Berlin u papieża Leona XIII, który nie kochał Polaków, mimo iż Polacy, których nie było na mapach świata, płacili świętopietrze, a Prusy za panowania kanclerza Otto von Bismarcka – nie. Dziś nadal płacimy je w wysokości 4 miliardów dolarów.

Oto połajanki dla Polaków, w wykonaniu Leona XIII:
“Wam, którzy zamieszkujecie prowincję Poznańską i Gnieźnieńską, zalecamy ufność w wielkoduszną sprawiedliwość Cesarza, o jego bowiem względem was przychylności i życzliwym usposobieniu osobiście od niego samego powzięliśmy wiadomość.” Caritatis, 19 marca 1894 .

Do końca życia kierował Domem wydawniczym “Księgarnią Świętego Wojciecha” Księgarnia istnieje do dziś w centrum Poznania, przy tym samym Placu, Dziś Plac Wolności 1.

Zmarł na atak serca 9 listopada 1910 roku w swym poznańskim mieszkaniu przy ul. Świętego Marcina 69 . Zgodnie z jego wolą Pochowany w Mogilnie.

Trudno jest w kilku zdaniach podsumować tego “króla czynu” jakim był Wawrzyniak. Co by się nie napisało, to ciągle za mało. Przeciętnemu człowiekowi trudno pojąć, jak to jest możliwe, by w czasie 61 lat życia tyle zrobić, podjąć tyle wyzwań i prowadzić je konsekwentnie do celu, i to często równocześnie.

Różnie nazywano i nazywa się ks. Piotra. Jedni mówią o “tytanie pracy”, inni o “menedżerze w sutannie”. Jedno jest pewne. Ksiądz Piotr Wawrzyniak powinien pozostać w pamięci każdego Polaka, a już na pewno Wielkopolanina. To on budował podstawy dzisiejszej gospodarki Wielkopolski, która pozytywnie wyróżnia się na tle całego kraju. Wszyscy chcielibyśmy, aby również dziś były takie osoby, jak ks. Piotr. Spółdzielczy Bank Ludowy istnieje w Śremie do dziś, w jego murach istnieje też Towarzystwo Ks. Piotra Wawrzyniaka, które stara się podtrzymywać pamięć o tym wielkim człowieku.

Żydom, którzy na on czas zamieszkiwali Wielkopolskę, było bliżej do Prusaków niz Polaków. Żydzi posądzali naszych wielkopolskich przodków o antysemityzm, gdyż organizacja polskich instytucji i banków zagrażała żydowskim interesom, które robili z Prusakami.

Jest to kolejne kłamstwo, Wielkopolanie od prawie 200 lat przygotowywali się do odzyskania niepodległości przez prace organiczną, jednoczenie.

http://michaelstanislaus.salon24.pl/436 ... wawrzyniak

* * *


Życie i dzieło ks. Piotra Wawrzyniaka

30 stycznia 1999 r. w Mogilnie obchodzono uroczyście 150. rocznicę urodzin księdza prałata Piotra Wawrzyniaka. 10 listopada 2000 r. obchodzimy z kolei 90. rocznicę śmierci niekoronowanego Króla Polski doby Rozbiorów.

Obrazek

Ksiądz Piotr Wawrzyniak urodził się 30 stycznia 1849 r. w Wyrzece niedaleko Śremu jako czwarte dziecko Franciszka i Cecylii Wawrzyniaków. Był jednak ich pierwszym dzieckiem, które przeżyło. Pozostała trójka zmarła bardzo wcześnie. Matka przed jego urodzeniem ślubowała w Górce Duchownej, że jeżeli przeżyje zostanie poświęcony stanowi duchownemu. Tak też się stało.

Po ukończeniu wiejskiej szkółki elementarnej rozpoczyna naukę w gimnazjum w Śremie. W szkole nie był uczniem celującym, ale w ostatniej klasie został prymusem. 5 października 1867 roku otrzymał świadectwo dojrzałości i dwa dni później wstąpił do seminarium duchownego w Poznaniu. Od początku należał do najlepszych uczniów.
W 1871 r. otrzymał od władz pruskich stypendium na studia teologiczne w Monasterze (Munster). Sytuacja materialna zmusiła go do przerwania tych studiów. 11 sierpnia 1872 roku odprawił w Dalewie swoją mszę prymicyjną i osiadł jako wikariusz i mansjonarz w parafii śremskiej.

Obrazek

Od samego początku rozwinął tam szeroką działalność społeczną i narodową. Rozpoczął od akcji odczytowej i szkoleń a cykl spotkań trwał kilkanaście lat. Sława jego dokonań sięgnęła po kilku latach daleko poza Śrem. W 1877 r. został Patronem Towarzystw Przemysłowych w Wielkopolsce. Musiał jednakże po roku zrezygnować z tej funkcji na żądanie władz kościelnych.

Nie zrażony niepowodzeniem kontynuował pracę w Towarzystwie Młodych Przemysłowców w Poznaniu. Działał także w kilku towarzystwach śremskich m.in. aktywizując tamtejszy Bank Ludowy. Cała jego działalność została w końcu doceniona przez władze duchowne i w 1896 roku otrzymał nominację na szambelana papieskiego (prałata).

Z Mogilnem związany był już od 1894 roku, gdy kandydował z okręgu mogileńsko – strzelneńsko – inowrocławskiego do parlamentu Rzeszy. Co prawda zrezygnował z kandydowania w tym okręgu ale został posłem z okręgu śremskiego. Lata 1894 – 98 to uaktywnienie się działalności politycznej księdza Piotra. Ten epizod nie pozostawił jednak poważniejszych śladów w życiu tego działacza. Już nigdy nie kandydował na posła. W tym czasie dużo podróżował. Był między innymi w Stanach Zjednoczonych (1896 r.).

Najbardziej zaangażowany był w działalność Związku Spółek Zarobkowych i Gospodarczych w Poznaniu, którym patronował ks. Augustyn Szamarzewski. Piotr Wawrzyniak pełnił w nim w latach 1889 – 91 funkcję wice patrona, a od 1891 aż do swej śmierci w 1910 r. funkcję Patrona Związku.

Obrazek

W 1898 r. ks. Arcybiskup Stablewski powierzył ks. Prałatowi Piotrowi Wawrzyniakowi funkcję proboszcza parafii farnej w Mogilnie. Wysiadając 30 kwietnia 1898 r. na dworcu mogileńskim nie był zachwycony nową prebendą, w skład której wchodziły trzy kościoły p.w. św. Jakuba (fara), św. Jana Apostoła (były klasztor benedyktyński) i św. Klemensa (na cmentarzu mogileńskim).

Wydawało się, że proboszczowanie w małym miasteczku pogranicza zmniejszy aktywność społeczną księdza. Nic bardziej mylnego. Mogilno okazało się znakomitą odskoczniądlajego misji duszpasterskiej i społecznej. Ks. Wawrzyniak nigdy nie ukrywał, że było to możliwe tylko dzięki jego pomocnikowi w parafii ks. Mieczysławowi Brodowskiemu.

Obrazek

Cała działalność księdza była wielonurtowa. Już wcześniej okazał się znakomitym organizatorem spółdzielczości w Wielkopolsce. W Mogilnie rozpoczął działalność budowlaną. W ciągu 12 łat spowodował ogromne przeobrażenia w parafii. Przede wszystkim gruntownie wyremontował dwa kościoły (fara i klasztor), zakupił do nich organy, całkowicie przeobraził wygląd cmentarza miejskiego, urządzając go na sposób parku. Znana jest prawdziwa anegdota z życia księdza, która mówi, że każdego gościa, przyjeżdżającego do Mogilna na zaproszenie księdza, zawoził najpierw na cmentarz mogileński by pochwalić się swym dziełem.

Obrazek

Kilka miesięcy po objęciu funkcji proboszcza oddano do użytku przerobioną stodółkę proboszczowską, którą przeznaczono na miejsca spotkań polskich organizacji działających w mieście. Przez wiele lat budynek ten był jedynym pomieszczeniem, w którym mogli legalnie zbierać się Polacy, by dyskutować o problemach społecznych i politycznych. Dziś po stu latach w pomieszczeniu tym (kaplica św. Judy Tadeusza) spotykają się organizacje katolickie i prawicowe działające w Mogilnie.

Obejmując funkcję prezesa Rady Nadzorczej mogileńskiego Banku Ludowego, podobnie jak w Śremie, spowodował błyskawiczny rozrost tej instytucji. Rozwój banku był tak żywiołowy, że należało pomyśleć o nowych pomieszczeniach dla niego. Ks. Wawrzyniak zbudował na terenie parafii, na brzegu Jeziora Mogileńskiego piękny budynek, zaprojektowany w stylu gotyku angielskiego. Jest on do dziś ozdobą tej części miasta i tam w 1904 r. została przeniesiona siedziba banku.

Największym dziełem, które sobie zamierzył był wspaniały budynek przeznaczony dla polskiej społeczności lokalnej, z salą widowiskową na 350 miejsc. Miał to być i tak się zresztą stało, Dom Katolicki, w którym znalazłaby miejsce biblioteka publiczna (pamiętajmy, że Wawrzyniak był wiele lat związany z Towarzystwem Czytelni Ludowych, w którym pełnił liczne i ważne funkcje), a także pomieszczenia dla różnych polskich organizacji społecznych. Budynek oddany do użytku po śmierci księdza do 1939 roku spełniał funkcje, do których był powołany. Obecnie mieści się w nim kino i Dom Kultury.

Obrazek

Należy jednakże wrócić do tematu, który był domeną księdza prałata. Pełnienie funkcji Patrona Związku Spółek Zarobkowych i Gospodarczych nie wyczerpuje jego olbrzymich dokonań na rzecz rozwoju spółdzielczości w Wielkopolsce, na Pomorzu i Śląsku. W roku 1900 postanawia dokonać eksperymentu i 20 maja zakłada w Mogilnie, pierwszą w Wielkopolsce spółdzielni „Rolnik”, która w zamyśle księdza miała skutecznie rywalizować z nieuczciwym wobec włościan kupiectwem, głównie niemieckim. Rok po śmierci pomysłodawcy istniały już 54 „Rolniki”. Innym pomysłem było założenie w 1910 r. spółki parcelacyjnej w celu przeciwstawienia się działalności Komisji Kolonizacyjnej.

Obrazek

W swej działalności ks. Piotr Wawrzyniak nie zapomina o polityce. Działa w Komitetach Wyborczych, min. w 1910 r. został Przewodniczącym Polskiego Centralnego Komitetu Wyborczego w Poznaniu. Sławne na całą Polskę stały się cotygodniowe „Niedziele w Mogilnie”, organizowane na plebanii farnej. Na spotkania przyjeżdżało każdorazowo 20 – 30 osób z terenu poznańskiego, Pomorza i innych dzielnic polskich. Analizowano na nich sytuację polityczną, sprawy społeczne, oświatowe, itp.. Przyjeżdżali wybitni działacze o bardzo znanych nazwiskach. Mogilno stało się na początku XX wieku żywym ośrodkiem społecznym i politycznym, skupiającym tych, których łączyła wspólna troska o losy narodu i Polski, oddziaływującym na wszystkie zabory. Wraz ze śmiercią księdza Prałata ta cenna inicjatywa upadła.

Niewątpliwie dużą rolę w zmaganiach z germanizacją odegrała prasa polska. Wiedział o tym fakcie i ksiądz Wawrzyniak. Założył on i kierował działalnością wydawniczą drukarni i księgarni św. Wojciecha w Poznaniu. Był także wydawcą kilku specjalistycznych pism spółdzielczych. W Mogilnie założył pismo „Orędownik na Powiat Mogileński”, które wszelako po roku działalności przestało się ukazywać.
Ksiądz Wawrzyniak był zwolennikiem tez zawartych w „Rerum Novarum” papieża Leona XIII. Wszystkie tworzone przez niego organizacje były konkurencyjne dla idei socjalistycznych. Założył ich w samym Mogilnie około 20, a wieloma z nich kierował, mimo że cały czas był w rozjazdach a do swej parafii przyjeżdżał w sobotę wieczorem, by w poniedziałek znów udać się na kolejną inspekcję.

Jako ksiądz miał dwa znaczące osiągnięcia. W 1907 roku założył Związek Kapłanów „Unitas”, spełniający funkcję związku zawodowego, który miał się zajmować ubezpieczeniem ogniowym, życiowym, emeryturami, rozwiązywaniem sporów i kwestii wątpliwych oraz krzewieniem życia naukowego i towarzyskiego. Organizacja ta objęła 80% księży w zaborze pruskim. Po śmierci Wawrzyniaka prezesem Głównego Zarządu związku został ks. Prałat Laubitz z Inowrocławia. Drugie osiągnięcie to „Księżówka” – dom zdrowia dla kapłanów katolickich w Zakopanem, istnie- jąca do dzisiaj.

Obrazek

Śmierć przyszła nagle w nocy z 9 na 10 listopada 1910 roku w Poznaniu. Pożegnanie zwłok odbyło się w grodzie nad Wartą, a ksiądz Wawrzyniak, jak co tydzień w sobotę 12 listopada, powrócił na stałe do Mogilna. Pogrzeb odbył się w niedzielę o godzinie 15:00 na ulubionym cmentarzu. Stał się ogólnonarodową manifestacją patriotyczną. Tak wielkiej liczby osób, które zjechały się do Mogilna z wszystkich dzielnic Polski, nigdy przedtem, ani nigdy potem to małe miasteczko wielkopolskie nie widziało (przybyło ponad 20.000 ludzi). Kondukt pogrzebowy z klasztoru na cmentarz szedł przez całe miasto. Domy przybrane żałobą i kwiatami, czerwone sukno rozwinięte na trasie. śegnali Wielkiego Polaka jego przyjaciele i współpracownicy z ks. Kazimierzem Zimmermanem, rektorem Uniwersytetu Jagiellońskiego na czele.

Trzy lata później zwłoki księdza przeniesiono do wybudowanego pomnika grobowego projektu Stefana Cybichowskiego z Poznania.
Na tablicy nagrobnej widnieje napis:


Ks. Piotr Wawrzyniak -
Wielki Syn Narodu

Obrazek

Grob_ks_WawrzyniakaO roli ks. Wawrzyniaka najlepiej świadczą wypowiedzi jego wrogów. Organ spółdzielni niemieckich pisał: „Z jego śmiercią ubył społeczeństwu polskiemu mąż, którego nazwisko na zawsze będzie związane z historią odrodzenia narodu polskiego. Duch jego nie tylko w dziedzinie ruchu spółdzielczego pozostawił po sobie ślady niezatarte, lecz także we wszelkich organizacjach polskich. Należy się, abyśmy wielkość tego męża i wielkość
jego dzieł uznali”.

Obrazek

Inne pismo, niemiecki „Posener Tageblatt” wydało taki oto sąd o księdzu Piotrze: „Zakładając spółdzielnie stał się równocześnie wychowawcą narodu. Organizacje spółdzielcze i punktualność w prowadzeniu przedsiębiorstw – oznaczały wyzwolenie włościan z rąk lichwiarzy. Niemcy nazwali go „Niekoronowanym Królem Polski”.
Ks_Wawrzyniak_2Komuniści polscy po 1945 roku kazali zupełnie o nim zapomnieć, na szczęście nieskutecznie.

Należał do najbarwniejszych postaci Wielkopolski okresu zaborów. Tak o nim pisał w szkicu „Najdłuższa wojna Polaków” Stefan Bratkowski: „Kaznodzieja to nie był. Orator też nie. Słownikiem operował mocno ograniczonym, do rozmownych nie należał. Gęba zimna, nie okazująca żadnej reakcji na zachowanie otoczenia, wypisz, wymaluj – rekin finansjery, jak takich malują portrety i filmy. Łapa żelazna – i dosłownie i w przenośni. Siły – końskie. Postura – boksera ciężkiej wagi. A zdolność i jasność myślenia w sprawach gospodarczych niewiarygodna, podparta pasją patriotyczną. Skąd się wszystkiego naumiał.

http://www.faramogilno.pl/Wawrzyniak_pl ... t/4art.pdf


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 18 lut 2013, 12:20 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://marucha.wordpress.com/2013/02/09 ... -na-mapie/

Nawet w okresie zaborów zdarzali się żydzi, którzy szczerze stawali się Polakami.

Kopia artykułu:

Był Polakiem, gdy Polski nie było na mapie
Posted by Marucha w dniu 2013-02-09 (sobota)

Obrazek

“Szymon Winawer – kupiec z Warszawy”

Taką tabliczkę zawsze stawiał na stoliku, przy którym zasiadał do gry w szachy w najróżniejszych miejscach Europy.
Swe sukcesy zawsze traktował jako osiągnięcia szachisty – Polaka.
Zaznaczał nieustannie swą przynależność do narodu polskiego, a występując za granicą z paszportem rosyjskim, niezmiennie stawiał na stoliku podczas gry wspomnianą na wstępie tabliczkę!
Argumentując, ze jest Polakiem, odmówił udziału we wszechrosyjskim turnieju w Petersburgu w 1878/1879 r., do którego był oficjalnie, jako obywatel rosyjskiego imperium, zaproszony.
Karierę szachowa rozpoczął w sposób niezwykły. Szachami pasjonował się od dziecka. W 1867 roku pojechał, w charakterze kupca, na światową wystawę do Paryża, majac zamiar załatwienia wielu zawodowych interesów. Po przybyciu do Paryża dowiedział się o mającym mieć miejsce wielkim międzynarodowym turnieju szachowym.
Dzięki swym wpływom (czytaj: pieniądzom) został do turnieju dopuszczony. Co więcej: w czasach gdy na ówczesnej mapie politycznej nazwa “Polska” nie istniała - “załatwił”, że przy Jego nazwisku pisano “Polska”!
W turnieju, co stanowiło sensację, Szymon Winawer był drugi za I. Kolischem, a przed W. Steinitzem i G. Neumannem.
Od tego momentu, przez kilka kolejnych lat, zaczyna uczestniczyć w rozmaitych turniejach, stając sią niekwestionowanym drugim/trzecim szachistą świata końca XIX stulecia.
Po odejściu, z końcem wieku, z publicznego życia szachowego, staje się regularnym bywalcem warszawskiej “szachowej cukierni” Semadeniego [przy ul. Królewskiej - admin], gdzie wspiera młodych adeptów szachów (przeciwnikiem jego, miedzy innymi, bywal… Bolesław Prus).
Był honorowym członkiem licznych europejskich stowarzyszeń.
Szymon Winawer (ur. 6 marca 1838 w Warszawie, zm. 29 listopada 1919 w Warszawie) – polski szachista pochodzenia żydowskiego.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Szymon_Winawer

http://www.chessgames.com/perl/chessplayer?pid=16049

Krzysztof Pytel

Inni wybitni polscy szachiści pochodzenia żydowskiego to m.in. Akiba Rubinstein (1882-1961), Ksawery Tartakower (1887-1956), Mieczysław Najdorf (1910-1997).
Admin.



Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 22 lip 2013, 21:42 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://blogmedia24.pl/node/63913

Biblioteka Raczyńskich w Poznaniu, pierwsza publiczna biblioteka na Ziemiach Polskich

Sto osiemdziesiąt cztery lata temu, w dniu 5 maja 1829 roku otworzono w Poznaniu, pierwszą publiczną bibliotekę na ziemiach zaboru pruskiego / niemieckiego/.Jej budynek był pierwszym na Ziemiach Rzeczypospolitej Polski w całości przeznaczony na zbiory biblioteczne.


Nawet nie mając swego państwa Polacy potrafili dbać o swoją kulturę.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 08 sie 2013, 12:41 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.nacjonalista.pl/2013/07/22/r ... a-polonia/

Nawet pod zaborami Polska silnie oddziaływała na całą ludzkość. Polskiemu duchowi oprzeć się nie potrafił także wybitny niemiecki kompozytor Ryszard Wagner. Jak wiemy od pana Chestertona duchowi polskości nie każdy człowiek może ulec - ulegają mu tylko jednostki szlachetne. Ludzie podli są na polskość odporni.

Kopia artykułu:

Richard Wagner – Uwertura Polonia
Ostatnia aktualizacja: 22 lipca 2013 | 1 Komentarz | 444 Odsłon

Obrazek
Richard Wagner


W tym roku minęło 200 lat od daty urodzin wielkiego niemieckiego kompozytora – Richarda Wagnera. Z tej okazji przypominamy jego nieco zapomnianą uwerturę „Polonia”. Wagner napisał tę uwerturę będąc pod wrażeniem jedności i odwagi Polaków w czasie powstania listopadowego, w dążeniu przez nich do wywalczenia niepodległości. Na powstanie utworu wpłynął fakt ciągnących przez jego rodzinny Lipsk oddziałów rozbitej armii polskiej, zmierzających ku Francji po upadku Powstania Listopadowego, a także spotkaniem z jednym z jego bohaterów, hrabią Wincentym Tyszkiewiczem. W roku 1832 uczestniczył natomiast w urządzonych przez emigrantów obchodach rocznicy 3 Maja, słuchając polskich pieśni patriotycznych.
W utwór wkomponowane są fragmenty polskich dzieł: „Witaj, majowa jutrzenko”, „Mazurek Dąbrowskiego” i „Litwinka” czyli hymn Legionów Litewskich (dobrze znanej w I połowie XX wieku patriotycznej pieśni autorstwa Karola Kurpińskiego).


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 20 paź 2013, 23:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.kurierpieninski.pl/component ... -cz-1.html

Spór o Morskie Oko, czyli długa walka o polską granicę

Obrazek
Widok na Morskie Oko znad Czarnego Stawu (fot. Tamerlan, domen publiczna)


Morskie Oko znane jest chyba każdemu Polakowi. Niewiele jednak brakowało, by górskie jeziorko na zawsze znalazło się poza granicami Polski.

111 lat temu, 13 września 1902 roku, międzynarodowy trybunał wydał wyrok przyznający ten fragment Tatr stronie austriackiej, a w konsekwencji polskiej.
Morskie Oko, wraz z Czarnym Stawem pod Rysami i otaczającymi je najwyższymi szczytami Tatr Wysokich znajdującymi się po polskiej stronie granicy, zaliczane jest do najbardziej rozpoznawalnych miejsc w kraju, które co roku odwiedza tysiące turystów. W odczuciu wielu z nich jest to jeden z najpiękniejszych krajobrazów w Polsce. Na przełomie XIX i XX wieku miejsce to zostało ściśle związane ze sprawą polską i skupiało uwagę Polaków ze wszystkich zaborów. Gdyby nie ówczesne zaangażowanie i upór wielu ludzi, dostęp do górskich stawów i droga na Rysy mogłyby być przez kolejne dziesiątki lat bardzo utrudnione lub wręcz niemożliwe, gdyż znajdowałyby się już poza polską granicą.
Kształtowanie się granicy w Tatrach i pierwsze konflikty
W okresie średniowiecza południowa granica Polski na odcinku karpackim miała charakter strefowy i postać pasa ziemi niczyjej ciągnącego się przez najbardziej niedostępne tereny. Dopiero w kolejnych stuleciach, w wyniku kolonizacji i wdzierania się człowieka coraz dalej i wyżej, zaczęła przybierać formę linearną. Tatry po polskiej stronie stanowiły część królewszczyzny na terenie starostwa nowotarskiego. Ponadto do Rzeczypospolitej należały także fragmenty Tatr Bielskich wchodzące w skład starostwa spiskiego. Tworzyło je od XV wieku sześć rozproszonych kompleksów terytorialnych na Spiszu z szesnastoma miastami, które król węgierski Zygmunt Luksemburski zastawił u Władysława Jagiełły. Starostwo formalnie wchodziło w skład Rzeczypospolitej aż do pierwszego rozbioru, choć zostało zajęte przez wojska austriackie już w 1769 roku.
Pierwsze poważniejsze zatargi o przebieg granicy w Tatrach Wysokich miały miejsce na przełomie XVI i XVII wieku. U ich podłoża leżały wzajemne pretensje miejscowych właścicieli, którzy starali się poszerzyć granice swoich dóbr. Polski magnat Hieronim Łaski, który wszedł w posiadanie klucza niedzickiego leżącego wówczas na obszarze Węgier, zaczął twierdzić, że należne mu są tereny położone pomiędzy rzeką Białką a Leśnicą, będące częścią królewszczyzny. W 1589 roku odsprzedał swe spiskie posiadłości Jerzemu Horváthowi Polocsayowi. Nowi właściciele podtrzymywali pretensje do spornego obszaru, czemu kres położył dopiero starosta Mikołaj Komorowski w 1635 roku. W międzyczasie sprawa ta była dyskutowana na sejmach i została nawet poruszona w listach Zygmunta III Wazy do cesarzy Rudolfa II i Ferdynanda II. Drugi z austriackich władców zaproponował posłanie w Tatry wspólnej komisji w celu wyznaczenia dokładnego przebiegu granicy, jednak polski król odpowiedział, że kwestia ta była już podnoszona przez sejm, ale ze względu na trudności zaniechano jej rozwiązania, uznając, iż przyroda przez wieki zasadniczo określała granicę i nie jest rzeczą pożądaną, aby państwa toczyły spory w wyniku prywatnych zatargów. Po ich wyciszeniu granica w Tatrach biegła główną granią od Doliny Chochołowskiej aż po Dolinę Białej Wody. Kwestie sporne ponownie odżyły w XIX wieku w wyniku przesunięcia linii granicznej w Tatrach Wysokich na korzyść strony węgierskiej.

Obrazek
Mapa przedstawiająca sporny rejon (Piotr Bąk i Marcin Guzik, część prezentacji „Topograficzne i geodezyjne aspekty sporu o Morskie Oko” powstałej w czerwcu 2013 roku i prezentowanej m.in. na sesji popularnonaukowej „Władysław hr. Zamoyski w Zakopanem”, 7 czerwca 2013 roku w siedzibie TPN w Kuźnicach)


Pierwotnie granica Rzeczypospolitej biegła z Rysów na wschód przez Wysoką, Ganek, Żelazne Wrota, Zadni Gerlach, Polski Grzebień, aż po Graniastą, gdzie dopiero wówczas opadała ku północnemu zachodowi Rówienkowym Potokiem do Białej Wody i kierowała się dalej ku północy wzdłuż tego potoku. Po rozbiorach Dolina Białej Wody znalazła się poza obszarem Galicji i od tej pory linia graniczna ciągnęła się z Rysów na północ, Granią Żabiego. Należy jednak podkreślić, że proces przesunięcia granicy i ostateczne przyjęcie jej nowego przebiegu trwał przez dziesięciolecia. Pierwsza mapa, na której Dolina Białej Wody znalazła się na Węgrzech, pochodzi z 1794 roku, jednak jeszcze do 1859 roku ukazało się co najmniej kilkanaście map austriackich i węgierskich rozgraniczających Galicję i Węgry zgodnie ze stanem z czasów Rzeczypospolitej.
Od sporu prywatnego do sprawy narodowej
Podobnie jak przed kilkoma stuleciami, preludium do sporu o Morskie Oko, który wywiązał się w XIX wieku, stanowił konflikt między właścicielami terenów położonych w Tatrach Wysokich. Tym razem przedmiotem zatargu stał się obszar obejmujący Żabie od Rysów aż po miejsce gdzie Rybi Potok uchodzi do Białej Wody, wraz ze wschodnią częścią Morskiego Oka i Czarnego Stawu, liczący łącznie około 350 hektarów. Tereny te należały do dóbr zakopiańskich (sekcja Bukowina) oraz białczańskich sołtysów Nowobilskich, którzy w XVII wieku otrzymali od króla Jana Kazimierza przywilej zezwalający na użytkowanie pastwisk nad Morskim Okiem. Pod zaborem dawna królewszczyzna została podzielona i sprzedana przez Kamerę austriacką. W 1824 roku dobra Zakopane-Kościelisko nabył Emanuel Homolasc i wówczas bardzo dokładnie opisano granicę jego posiadłości w Dolinie Rybiego Potoku, na linii Rysy-Grań Żabiego Właściciele terenów po węgierskiej stronie z rodzin Horváthów-Polocsyów oraz ich sukcesorów Alapi-Salomonów zaczęli przy różnych okazjach sygnalizować swoje pretensje do obszaru położonego na wschód od Rybiego Potoku. Powoływali się przy tym m. in. na ugodę zawartą w 1858 roku z Klementyną Homolasc, wdową po Emanuelu, która zgodziła się oddać las Żabie i uznała, że odtąd granica dóbr będzie jednoznaczna z granicą państwową. Umowa ta była jednak całkowicie nieważna i to z kilku powodów. Prywatne porozumienie nie miało mocy regulowania przebiegu granicy państwowej, obejmowała tereny należące do Nowobilskich, a przede wszystkim dzieliła dobra tabularne, co w świetle ówczesnych przepisów było niedozwolone. Przez lata jednak kolejni właściciele dóbr po węgierskiej stronie starali się wykorzystywać ją jako jeden z koronnych argumentów mających rozstrzygnąć konflikt na ich korzyść.

Obrazek
Dolina Rybiego Potoku (rys. EMeczKa, na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa–na tych samych warunkach 3.0 niezlokalizowana)


W decydującą fazę spór o Morskie Oko wszedł w momencie, gdy nabywcą dóbr po węgierskiej stronie – Jaworzyny Spiskiej, Jurgowa oraz Lendka na Spiszu – został pruski książę Christian Hohenloe-Öhringen, co miało miejsce w 1879 roku. Nowy właściciel był postacią niezwykle wpływową, jako członek Izby Panów i poseł do Reichstagu. Posiadając jednocześnie znaczne dochody z działalności przemysłowej na Górnym Śląsku, dysponował licznymi możliwościami i środkami realizowania obranych przez siebie celów. Bardzo szybko doprowadził do zaostrzenia tlącego się nad Morskim Okiem konfliktu, chcąc jako miłośnik polowań powiększyć obszar swoich terenów łowieckich.
Książę znalazł bardzo energicznego wykonawcę tych planów w osobie Edwarda Kegla, zarządcy swoich dóbr. Wkrótce w węgierskich księgach hipotecznych i katastralnych dokonano zapisów mających potwierdzać prawo księcia do spornego obszaru, kosztem właścicieli zakopiańskich dóbr, górali Nowobilskich oraz Towarzystwa Tatrzańskiego, które od 1874 roku użytkowało część parceli na schronisko im. Stanisława Staszica, a w późniejszych latach odkupiło fragmenty hal i lasu od górali. Właściciel Jaworzyny stosował politykę faktów dokonanych i zaczął wydawać rozporządzenia starając się je egzekwować. Zabronił góralom wypasu trzody, Towarzystwu Tatrzańskiemu nakazał zaś rozbiórkę tratwy na Czarnym Stawie.
Gdy wezwania pruskiego księcia zostały zignorowane, wystąpił z oficjalną skargą do władz państwowych, co zaowocowało utworzeniem przez węgierskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Namiestnictwo Galicyjskie wspólnej komisji dla rozstrzygnięcia sporu. Zebrała się ona 16 sierpnia 1883 roku w schronisku nad Morskim Okiem i w Jaworzynie w dniu następnym. Strona galicyjska reprezentowana była przez radcę Wydziału Krajowego Edmunda Mochnackiego i starostę nowotarskiego Franciszka Steuera. Nad Morskim Okiem obecny był także Tytus Chałubiński, który gorąco propagował w owym czasie Tatry w całym polskim społeczeństwie, jak również inni goście z Warszawy. Ponadto na zebraniu obecni byli przedstawiciele Towarzystwa Tatrzańskiego (Władysław Markiewicz, Leopold Świerz i Walery Eliasz-Radzikowski), Nowobilscy z reprezentującym ich Franciszkiem Zygmuntowiczem oraz przedstawiciel dworu zakopiańskiego.

Obrazek

Mapa przedstawiająca przebieg granic spornych parceli (Piotr Bąk i Marcin Guzik, część prezentacji „Topograficzne i geodezyjne aspekty sporu o Morskie Oko” powstałej w czerwcu 2013 roku i prezentowanej m.in. na sesji popularnonaukowej „Władysław hr. Zamoyski w Zakopanem”, 7 czerwca 2013 roku w siedzibie TPN w Kuźnicach)

Wszyscy ze strony Galicji byli doskonale przygotowani, posiadali merytoryczne argumenty podparte licznymi dokumentami, łącznie z przywilejem królewskim dla górali, wypisami metryk gruntowych i spisem odbiorczym. Strona węgierska była w stanie oprzeć się praktycznie wyłącznie na ustnych zapewnieniach Edwarda Kegla, a w dniu następnym przedstawiła kilka dokumentów sprzed zaledwie kilku lat oraz wspomnianą wcześniej nieważną umowę z Klementyną Homolasc z 1858 roku. Edmund Mochnacki bardzo dobitnie wyjaśnił, że na chwilę obecną Galicja może jedynie tymczasowo uznać granicę na linii Rysy-Żabie, a w przyszłości upomni się również o Dolinę Białej Wody, natomiast wszelkie pretensje całkowicie odrzuca. Węgrzy pomimo braku silnych argumentów nie zamierzali jednak wycofać się ze swego stanowiska i na tym kończąc, obie delegacje rozstały się.
W latach osiemdziesiątych XIX wieku Towarzystwo Tatrzańskie przejęło na siebie główny ciężar obrony spornych terenów zagrożonych trwałym przejęciem przez pruskiego księcia. Był to czas, w którym Tatry stawały się coraz bardziej popularne i zaczynały być postrzegane przez polskie społeczeństwo we wszystkich zaborach jako narodowe dobro. Do Zakopanego sprowadzali się na stałe lub przyjeżdżali w okresie letnim liczni przedstawiciele kręgów kulturalnych, naukowych, politycznych, gospodarczych i społecznych, dzięki czemu tatrzański mit propagowany przez wybitnych artystów i wiązany ze sprawą narodową coraz silnej oddziaływał na Polaków. Morskie Oko, nazywane w pierwszej połowie XIX wieku „Perłą Galicji”, zaczęło stawać się w powszechnej świadomość czymś zdecydowanie bardziej znaczącym – narodowym sacrum.
Założone w 1873 roku Towarzystwo Tatrzańskie skupiało ludzi z różnych kręgów, nie wyłączając profesorów akademickich, artystów czy przedstawicieli miejscowej ludności. Jego członków cechowała wrażliwość na piękno gór, chęć ich badania i poznania, promowania bezpiecznej i odpowiedzialnej turystyki oraz ochrony przyrody. Ze względu na swe zaangażowanie nie mogli pozostać obojętni wobec pretensji Hohenloego. Pasja i poświęcenie dla sprawy pozwoliły im, pomimo ogromnych trudności, skutecznie zabiegać u władz galicyjskich i państwowych, by kwestia konfliktu o Morskie Oko nie została zaniechana, a jednocześnie prowadzić akcję uświadamiania i pozyskiwania poparcia opinii publicznej.

Obrazek
Tytus Chałubiński, jeden z założycieli Towarzystwa Tatrzańskiego (portret autorstwa Stanisława Witkiewicza)


Z wielu powodów działania te mogły się wydawać skazane na porażkę. Książę poprzez swego zarządcę stale eksploatował sporny teren, prowadząc na nim wypas bydła, organizując polowania czy karczując las. Mógł on liczyć na dyplomatyczne wsparcie Cesarstwa Niemieckiego, które wywierało naciski na Wiedeń i Budapeszt, co z kolei przekładało się bezpośrednio na decyzje podejmowane w CK urzędach. Jedną z nich było uznanie, iż obowiązek pilnowania porządku będzie wykonywała żandarmeria węgierska, a nie austriacka, co w praktyce oznaczało ochronę interesów Hohenloego. Takie posunięcia umożliwiały ludziom z dworu w Jaworzynie obalanie galicyjskich słupów granicznych i znaków dworu zakopiańskiego, niszczenie ścieżki turystycznej wokół Morskiego Oka oraz mostków nad Rybim Potokiem, zakazywanie wstępu turystom oraz stawianie własnych zabudowań.
W odpowiedzi na działania księcia Towarzystwo Tatrzańskie wystąpiło z petycją do Sejmu Krajowego we Lwowie, wzywając do ochrony interesów obywateli na polskim gruncie i zabezpieczenia cennego skrawka gór przed włączeniem go do Węgier. Podobny wniosek złożył również poseł nowotarski Feliks Pławicki. Dzięki tym zabiegom 10 września 1884 roku sejm przegłosował uchwałę, w której zaapelowano do rządu, by o każdej kwestii spornej dotyczącej granic Galicji informowany był Wydział Krajowy i aby mógł on delegować swego przedstawiciela do komisji regulacyjnej.
Był to pierwszy z całej serii kolejnych formalnych i nieformalnych kroków podjętych przez Towarzystwo Tatrzańskie. Jego członkowie interweniowali u wpływowych osobistości z kręgów galicyjskich i wiedeńskich, a przede wszystkim u namiestnika Galicji, w Sejmie Krajowym, w kole polskim w Wiedniu, u premiera rządu i wreszcie u cesarza Franciszka Józefa, za każdym razem starając się dokładnie objaśniać istotę sporu i jego przebieg. Pilnowali również, aby niżsi urzędnicy nie zaniedbywali swoich obowiązków i poprzez zbytni lojalizm lub bojaźń nie podejmowali korzystnych dla Węgrów decyzji, co zwłaszcza w początkowym okresie konfliktu charakteryzowało starostwo w Nowym Targu.
Pomimo braku wiążących rozstrzygnięć na szczeblu centralnym, działania podjęte przez polskie środowiska miały dla sprawy doniosłe znaczenie, nie pozwoliły bowiem na ciche i niekorzystne jej załatwienie. Przede wszystkim jednak doprowadziły do zaangażowania kolejnych, tym razem już oficjalnych czynników z Galicji, a poprzez zabiegi propagandowe skierowały na konflikt zainteresowanie opinii publicznej nie tylko w zaborze austriackim. Spór przestawał być prywatnym czy regionalnym, lecz zaczął nabierać charakteru narodowego i został włączony do sprawy polskiej.
W konflikcie granicznym w Tatrach Wysokich nadchodził powoli czas ostatecznego rozstrzygnięcia. Szczególna rola w przyszłych wydarzeniach przypadła hrabiemu Władysławowi Zamoyskiemu, o czym będzie można dowiedzieć się w drugiej części artykułu.

Zobacz też:
Murowaniec – król polskich schronisk;
http://histmag.org/Murowaniec-krol-pols ... onisk-8165
Z historii polskiego narciarstwa, kolei linowych i nie tylko;
http://histmag.org/Z-historii-polskiego ... tylko-2564
Krywaniu, Krywaniu wysoki…;
http://histmag.org/Krywaniu-Krywaniu-wysoki-6975
Najstarsze koleje linowe w Czechach;
http://histmag.org/Najstarsze-koleje-li ... chach-4892
Großglockner Hochalpenstraße – efekt potrzeb, marzeń i wielkiego kryzysu;
http://histmag.org/GroBglockner-Hochalp ... yzysu-3459
Goralenvolk: podhalańscy wasale III Rzeszy.
http://histmag.org/Goralenvolk-podhalan ... zeszy-6044

Bibliografia
Władysław Bieńkowski, Spór o Morskie Oko. Wspomnienia, Biblioteka Kórnicka PAN–Tatrzański Park Narodowy, Kórnik–Zakopane 2002.
Zenon Bosacki, Władysław Zamoyski 1853–1924, Biblioteka Kórnicka PAN, Kórnik 2002.
Helena z Lubomirskich Stanisławowa Gawrońska, Władysław Zamoyski. Zakopane – Morskie Oko, oprac., posł. i ind. osób Zofia Nowak, Biblioteka Kórnicka PAN–Zakopane–Tatrzański Park Narodowy–Urząd Miasta Zakopane, Kórnik–Zakopane 2003.
Jacek Kolbuszewski, Siedem wizji Morskiego Oka, [w:] Spór o Morskie Oko. Materiały z sesji poświęconej 90 rocznicy procesu w Grazu. Zakopane 12–13 września 1992 r., pod red. Jerzego M. Roszkowski, Wyd. Muzeum Tatrzańskiego, Zakopane 1993.
Władysław Krygowski, Dzieje Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego, Wyd. PTTK „Kraj”, Warszawa–Kraków 1988.
Zofia Nowak, Władysław hr. Zamoyski a spór o Morskie Oko, [w:] Spór o Morskie Oko. Materiały…
Wacław Polakiewicz, Doniosłość i wymiar moralny zwycięstwa w Grazu – 1902, [w:] Spór o Morskie Oko. Materiały…
Mieczysław Rokosz, Adwokat sprawy narodowej. O roli Oswalda Balzera w procesie o Morskie Oko, [w:] Spór o Morskie Oko. Materiały…
Jerzy M. Roszkowski, Spór o Morskie Oko na tle kształtowania się granicy w Tatrach, [w:] Władysław Zamoyski 1853–1924, red. Stanisław Sierpowski, Biblioteka Kórnicka PAN–Urząd Miasta Zakopane, Kórnik–Zakopane 2003.
Jerzy M. Roszkowski, Towarzystwo Tatrzańskie wobec sporu o Morskie Oko w latach 1873–1902, [w:] Spór o Morskie Oko. Materiały…
Adrianna D. Sznapik, Tatrzańska Arkadia. Zakopane jako ośrodek artystyczno-intelektualny od około 1880 do 1914 roku, Neriton, Warszawa 2009.

Redakcja: Roman Sidorski

Krzysztof Rataj

Za histmag.org
http://histmag.org/Spor-o-Morskie-Oko-c ... cz.-1-8406


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 30 lis 2013, 19:21 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... torii.html

Po co Niemcy chcą nam pomóc pisać podręcznik do historii?
Wtorek, 8 października 2013 (10:08)

Fragment najnowszego wpisu dr Gabrieli Masłowskiej opublikowany na blogAID

„Za ten pacierz w własnej mowie,
Co ją zdali nam ojcowie,
Co go nas uczyły matki,
— Prusak męczy polskie dziatki″ (Maria Konopnicka ”O Wrześni″)
Dokładnie 103 lata temu, 8 października 1910 roku zmarła autorka wiersza „Rota″ Maria Konopnicka. Warto przypomnieć, że wiersz ten składa się z czterech zwrotek a jego tytuł związany jest z tym, że stanowi on, jak wskazywała później jego autorka, rotę (czyli formę przysięgi) na wierność Ojczyźnie. ”Rota″ to także jeden z symboli naszego oporu wobec germanizacji. Jednym z przejawów tego oporu był strajk dzieci wrzesińskich w obronie języka polskiego w latach 1901-1902.
Sądzę, że warto przypominać sobie często ten strajk i zadawać sobie samemu pytanie „Do czego powinna dziś mnie osobiście zachęcać pamięć o strajku dzieci wrzesińskich? Do czego dziś mnie wzywa w moim życiu ,,Rota”?. O strajku dzieci wrzesińskich pisała między innymi w swych wspomnieniach mgr Helena Mordal.
W swym dzisiejszym wpisie postaram się na podstawie jej wspomnień krótko przypomnieć przebieg tamtych wydarzeń…
W marcu 1901 r. rektor katolickiej szkoły ludowej we Wrześni otrzymał poufne zarządzenie prezesa rejencji w Poznaniu, że od nowego roku szkolnego religii należy uczyć po niemiecku.
Lekcje prowadził nauczyciel Scholzchen, kat dzieci wrzesińskich, hakatysta, którego metoda pedagogiczna polegała na budzeniu strachu i używaniu kija. Z kolei nauczyciel Feliks Koralewski mawiał o sobie: „Jestem pochodzenia polskiego, dziś jednak jestem Niemcem i uważam się za Niemca”. Cieszył się on zaufaniem władz „za owocne krzewienie języka niemieckiego″.
Oskar Pohl. – ”Niemiec z zachodu„, na pozór bezstronny nauczyciel, nie tylko srogo obchodził się z dziećmi, ale donosił do władz, że jakoby zaprowadzone w prowincji poznańskiej niemieckie pozdrowienie ”Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus„ dzieci celowo powtarzają w języku polskim i proponował je za to ukarać.
Podręczniki religii w języku niemieckim nie pojawiły się na czas. Gdy wreszcie nadeszły, zaskoczenie i zakłopotanie nauczycieli było ogromne – dzieci odmówiły przyjęcia ofiarowanych im katechizmów.
Jedna z uczennic, Bronisława Śmidowiczówna, zwracając nauczycielowi niemiecki katechizm trzymała go przez fartuszek, aby nie splamić sobie rąk. Ten wymowny protest dziecka wywołał szał wściekłości u nauczycieli.
Inny uczeń, Bronisław Klimas, zapytany na lekcji, jaka jest barwa narodowa, odpowiedział bez wahania: ”Nasza barwa narodowa jest biała i czerwona, a pruska biała i czarna„
Dzieci w porozumieniu z rodzicami zastosowały bierny opór, odmawiając udzielania odpowiedzi w języku niemieckim na lekcjach religii. Wobec dzieci zastosowano areszt, trwający niekiedy kilka godzin; dwukrotnie – 2 i 13 maja – zastosowano karę chłosty w obecności świadków, uzasadniając ją naruszeniem dyscypliny i uważając za ”zgodną z przepisami″.
Nauczyciele wrzesińscy spodziewali się przez swoją działalność germanizacyjną zdobyć awanse i nagrody pieniężne, które już nieraz otrzymywali. Częstym gościem w szkole wrzesińskiej był inspektor szkolny, dr Winter. Różnymi argumentami pragnął on złamać wiarę w słuszność sprawy, której służyły dzieci. Często pytał je: „Kim jesteście?″ Odpowiedź była niezmiennie taka sama: ”Jesteśmy Polakami″. (...)

Cały wpis dostępny na blogAID
http://naszdziennik.pl/blogaid/nie-rzuc ... l#entry404


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 07 sty 2014, 00:38 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historiezapomniane.blogspot.com/ ... rzadz.html

Litwacy czyli "dziel i rządź"
środa, 13 listopada 2013

Obrazek
Mapa "stref osiedlenia".


źródło
http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Map_s ... edia_(1905).jpg

Pomysł był iście diabelski. Pozbyć się niechcianej grupy, „podrzucając” ją przy okazji Polakom, aby rozpalić konflikty, które odciągnęłyby ich od „knucia” przeciwko imperium (albo przynajmniej ograniczyły ich aktywność w tej materii). Niestety, przynajmniej częściowo udało się …..
Strefy osiedlenia hamujące napływ polskich Żydów na ziemie imperium rosyjskich po raz pierwszy uchwaliła caryca Katarzyna II, która w grudniu 1791 roku wypędziła z Rosji wszystkich Żydów na ziemie zaboru polskiego. Dodatkowo zabroniono im tam osiedlania się w miastach. Ukaz częściowo cofnął Aleksander I, otwierając miasta na wschodniej Białorusi i Ukrainie dla bogatych kupców i wojskowych pochodzenia żydowskiego. Od 1862 roku w Królestwie Polskim Żydzi zyskali dzięki staraniom Aleksandra Wielopolskiego częściowe równouprawnienie. Trudno więc dziwić się, że gdy w 1868 roku zniesiono ograniczenia w przemieszczaniu się ludności żydowskiej między „kongresówką” i resztą imperium upośledzeni polityczni i społecznie rosyjscy Żydzi gremialnie ruszyli na zachód. Nasilenie tej migracji przyniosły zmiany w wewnętrznej polityce Rosji pod koniec stulecia. Gwałtowną eksplozję rosyjskiego antysemityzmu spowodował skuteczny zamach na cara Aleksandra II (13 marca 1881 r.). Chociaż dokonał go Polak Ignacy Hryniewiecki, to opinia publiczna oskarżyła o współudział Żydów. Doprowadziło to na początku lat 90-tych do wypędzenia do Żydów z Petersburga, Moskwy, północnej Białorusi i Litwy. Tym razem za granicę strefy osiedlenia uznano wschodnią granicę Królestwa Polskiego.
Żydów przesiedlonych w ten sposób na ziemie polskie nazywano powszechnie, choć cokolwiek nieprecyzyjnie, litwakami. Ich pierwsza fala liczyła około 70-tysięcy rodzin. Druga, jeszcze większa przybyła w latach 1905 – 1907 . W sumie było to ponad 600 tysięcy osób. Osiedlali się najchętniej we wielkich ośrodkach miejskich i przemysłowych (szczególnie Łódź i Warszawa).
O ile napływ litwaków miał pozytywny wpływ na gospodarkę Królestwa (było wśród nich wielu ludzi nowocześnie wykształconych i bogatych), to przyniósł fatalne skutki dla stosunków polsko – żydowskich. Litwacy w większości byli już zasymilowani do kultury rosyjskiej. Nie znali polskiego i posługiwali się rosyjskim (ew. litewskim jidysz). Nie utożsamiali się z kulturą i historią Rzeczypospolitej. Dzięki swojej liczebności oraz sile ekonomicznej (wynikającej po części ze znajomości języka rosyjskiego oraz rynków cesarstwa), z czasem praktycznie zdominowali liberalną część polskich Żydów. Przyczyniła się do tego również polityka carskiej administracji, aktywnie wspierającej zrusyfikowanych litwaków wobec asymilujących się „starych” Żydów.
Litwacy zwalczali podjęte przez polskich Żydów na początku XIX wieku dzieło asymilacji, odcinając się od polskich dążeń narodowych i propagując wśród szerokich mas żydowskich de facto prorosyjski separatyzm. Zrujnowali w ten sposób proces, który również dla nich samych mógł być wielką szansą. Tragicznym paradoksem tej historii jest to, że litwacy uciekając przez represyjnością oficjalnej polityki w rosyjskich guberniach imperium sami (świadomie lub nie, ale jednak) stali się jej narzędziem przeciwko Polakom. Zgodnie z dążeniami imperialnej administracji zadziałała stara jak historia cywilizacji zasada „dziel i rządź”. Polacy od początku traktowali litwaków niechętnie postrzegając, nie bez racji, jako narzędzie polityki rusyfikacyjnej. Osadnictwo rosyjskich Żydów mocno ograniczało polskie wpływy polityczne i gospodarcze, w oczywisty sposób osłabiając opór przeciwko zaborcy. Gdyby Polska istniała jako niezależne państwo na całości swoich ziem to litwaków zasymilowano by prędzej czy później. Mały rosyjski protektorat, jakim była „kongresówka”, po prostu nie miał potencjału, aby poradzić sobie z takim problemem. Dlatego duże skupiska ludności separującej się od polskich dążeń narodowych, a powstające na ziemiach polskich jako skutek imperialnej polityki, były iskrą rozpalającą konflikty, które dotąd tliły się gdzieś na politycznym marginesie. Skutki były fatalne, a ich dziedzictwo wlecze się za nami do tej pory.
Litwackie osadnictwo rozpaliło również konflikt między samymi Żydami. Przede wszystkim negatywnie przyjęli ich żydowscy ortodoksi. Kiedy w odrodzonej Polsce ponownie znalazły się społeczności małopolskich chasydów wybuchła niemal wojna religijna między obiema społecznościami („Wilno vs Ukraina”). Chasydzi nazywali litwaków „szajgecami” (co w tym kontekście oznaczało „nierozsądnych młodzieńców”) zarzucając ich religijności intelektualny scholastycyzm. Z kolei wykształceni litwacy odpłacali „ciemnym” chasydom pogardą, oskarżając ich o prymitywizm i zabobony. Zajadłość tego sporu była taka, że obie strony nie potrafiły porozumieć się aż do tragicznego końca. Opozycją wobec litwaków byli również Żydzi „reformowani”, postrzegający swoich zrusyfikowanych pobratymców jako konkurencję gospodarczą i przeciwników w dążeniu do asymilacji i związania polskich Żydów z polskimi ruchami niepodległościowymi.
Konflikty rozpętane przez osadnictwo litwaków to tylko jeden z długiej listy fatalnych skutków utraty własnej państwowości i zaborów. Z ich dziedzictwem nigdy nie poradziła sobie II Rzeczpospolita, jako państwo zbyt słabe ekonomicznie, politycznie, a ponad wszystko zbyt krótko istniejące. Wszystko zakończyła tragedia II wojny światowej.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 22 sty 2014, 12:58 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://marucha.wordpress.com/2013/11/30 ... y-endecji/

Rzeczpospolita Zakopiańska – namiastka realnej władzy endecji
Posted by Marucha w dniu 2013-11-30 (sobota)

W 1914 roku działało w Zakopanem około 30 stowarzyszeń społeczno-politycznych, liczne instytucje usługowe, handlowe, kulturalne i uzdrowiskowe. Wiosną tegoż roku w Zakopanem odżyła problematyka pobudzenia ruchu narodowego w pogranicznych rejonach Spisza i Orawy.

Obrazek
Przysięga oficerów Polaków w 1918 r. na rynku zakopiańskim (arch. Muzeum Tatrzańskiego)


Działalność patriotyczną prowadziły w tym kierunku zwłaszcza komitety wykonawcze Zjazdów Podhalan i inne formacje ruchu podhalańskiego z “Gazetą Podhalańską” na czele, a także Towarzystwo Szkoły Ludowej w Nowym Targu, zaś zakopiańczykom problematykę kresową przypomniał orientalista i dziennikarz, redagujący pod Giewontem czasopisma jeszcze w XIX wieku – Jan Grzegorzewski, w odczycie o Spiszu, jako pierwszej dzielnicy rozbiorowej Polski.
W czerwcu, w Dworcu Tatrzańskim, ukonstytuował się Główny Komitet dla Spraw Ludności Polskiej na Orawie i Spiszu. Na jego czele stanął nowotarski poseł, dr Jan Bednarski – endek z przekonania, członek SN-D. Drużyny “Strzelca” i Drużyny Podhalańskie, zawiązane pod wpływem wypadków bałkańskich, coraz częściej odbywają manewry i nocne ćwiczenia. W czerwcu też prezesem Związku Drużyn Podhalańskich zostaje wybrany w Nowym Targu dziennikarz Feliks Gwiżdż.
Również w czerwcu odbywają się w Zakopanem uzupełniające wybory połowy radnych gminnych. Radnym został wtedy m.in. prezes Sekcji Przyjaciół Zakopanego TT dr Zdzisław Czaplicki, natomiast dr Józef Żychoń utracił swój mandat. Funkcję wójta otrzymał profesor Szkoły Przemysłu Drzewnego Wincenty Regiec.
Z początkiem 1917 roku osiadł w Zakopanem inżynier Leon Krobicki z Harklowej. Wspólnie z tutejszym nauczycielem, dawniejszym działaczem Sekcji Przyjaciół Zakopanego Medardem Kozłowskim założył on tajną grupę Stronnictwa Narodowo-Demokratycznego, która stała się czołową siłą polityczną Zakopanego.
W sferze działalności społeczno-kulturalnej najbardziej aktywny był Stefan Żeromski (pisarz, przyjaciel Romana Dmowskiego, sympatyk narodowej demokracji). Kierował Biblioteką Publiczną i miejscowym oddziałem Towarzystwa Szkoły Ludowej, zakładał stowarzyszenie “Podhalańskie Warsztaty Pracy”, był także sekretarzem Narodowego Komitetu Zakopiańskiego i przewodniczącym jego sekcji… ekonomicznej. Autorowi „Popiołów” przyszło odegrać niebawem w Zakopanem jeszcze jedną rolę…
W sali kina “Sokół” 13 października 1918 roku odbyło się zgromadzenie obywatelskie, zwołane przez naczelnika gminy Wincentego Regieca. Pięciuset uczestników wybrało przewodniczącym wiecu Stefana Żeromskiego, a wiceprzewodniczącym – reprezentanta endecji, zarządcę dóbr Zamoyskiego Wincentego Szymborskiego (ciekawostka – jest to ojciec Wisławy Szymborskiej – sic!) i reprezentującego lewicę Mariusza Zaruskiego. Dawny redaktor naczelny czasopisma “Zakopane” adwokat Józef Diehl, członek Stronnictwa Narodowo- Demokratycznego przedstawił rezolucję, owacyjnie przyjętą przez uczestników wiecu: ”Wobec przyjęcia zasad pokojowych prezydenta Stanów Zjednoczonych Wilsona przez państwa rozbiorowe, uważamy się odtąd za obywateli wolnej, niepodległej i zjednoczonej Polski. Tej Polsce winniśmy wierność i posłuszeństwo, mienie i krew naszą, nie uznajemy żadnych więzów, tym najświętszym obowiązkom przeciwnych.
Przejęci ważnością godziny dziejowej dla wspólnego gorliwego pełnienia obowiązków wobec państwa polskiego postanawiamy stworzyć Organizację Narodową w Zakopanem i w tym celu wybieramy jej zarząd, złożony z 32 osób, polecając mu ułożenie programu i sposobu działalności”.
Przewodniczącym tej reprezentacji zakopiańskiej społeczności został Żeromski, a sekretarzem również endek – Medard Kozłowski. Mimo ponadpartyjności, profil organizacji był zdecydowanie endecki.
W dwa dni później dopiero polscy posłowie do parlamentu austriackiego przyjęli uchwałę, że odtąd uważają się za reprezentantów państwa polskiego. W 2 tygodnie później (28 października 1918) powstała w Krakowie Polska Komisja Likwidacyjna z Wincentym Witosem na czele – organ stawiający sobie za cel likwidację rządów austriackich w Galicji.
30 października – dzień wcześniej niż Kraków – Zakopane oficjalnie zrzuciło jarzmo austriackiej niewoli. Polscy oficerowie i żołnierze przeprowadzili rozbrojenie żołnierzy i żandarmów obcych narodowości, zajęli skład broni i stację telefoniczną i oddali się do dyspozycji zakopiańskiej reprezentacji narodu – Organizacji Narodowej. Akcją kierowali porucznik Marian Bolesławicz i dr Gustaw Nowotny. 1 listopada zarząd Organizacji Narodowej przekształcił się w Radę Narodową – organ kierowniczy niepodległej, polskiej “Rzeczypospolitej Zakopiańskiej”. Rada złożyła uroczyste przyrzeczenie na wierność państwu polskiemu i objęła w jej imieniu władzę w Zakopanem. Przewodniczącym Rady, pełniącym obowiązki “Prezydenta Rzeczpospolitej Zakopiańskiej” został Stefan Żeromski. 2 listopada odebrał on przyrzeczenie wiernej służby dla Polski od przewodniczących organizacji i kierowników instytucji zakopiańskich.
Przedstawiciele zakopiańskiej PPS zanegowali reprezentatywność Rady Narodowej z uwagi na dominację w niej endecji. W efekcie, w willi “Czerwony Dwór” przy Kasprusiach (Kasprusie 27, dziś mieści się tam Przedszkole im. Szymanowskiego), gdzie rezydował Żeromski, a która przez 2 tygodnie pełniła funkcję zakopiańskiego Belwederu – doszło do porozumienia z lewicą. Do Rady Narodowej dokooptowano 17 nowych członków – tak że ostatecznie pierwszy w niepodległej Polsce parlament Zakopanego liczył 57 osób. Kierownictwo Rzeczpospolitej Zakopiańskiej stanowili Stefan Żeromski jako jej prezydent, Wincenty Szymborski, Mariusz Zaruski i przewodniczący Związku Górali Franciszek Pawlica jako jego zastępcy, Medard Kozłowski – sekretarz, Anna Augustynowiczowa – zastępca sekretarza, Józef Hajec i Stanisław Roj – skarbnicy, a także członkowie Wydziału dr Kazimierz Dłuski, ks. Kazimierz Kaszelewski, Józefa Kuczewska, Wincenty Regiec i Stanisław Wyrzykowski.
16 listopada 1918 roku, wobec objęcia zarządu Galicji przez Polską Komisję Likwidacyjną, Rada Narodowa w Zakopanem rozwiązała się i Rzeczpospolita Zakopiańska przestała istnieć po dwutygodniowym zaledwie żywocie. Fakt efemeryczności jej bytu nie zmienia istoty sprawy: pod Tatrami powstał pierwszy skrawek wolnej Polski, co mesjaniści tatrzańscy interpretowali jako ziszczenie się legend o śpiących w Giewoncie rycerzach.

Jest w tym głęboka sprawiedliwość historyczna; wszak wyprzedzając o trzy lata pierwszy traktat rozbiorowy, od ziemi spiskiej, a następnie nowotarskiej, czorsztyńskiej i sądeckiej zaczęła się grabież ziem I Rzeczpospolitej: na Spisz obce armie wkroczyły już w lutym 1769 roku, zaś 19 lipca 1770 Austria zajęła Podhale.

Literatura:
M. Zaruski. Na bezdrożach tatrzańskich. Wycieczki, wrażenia i opisy. Opracował, przypisami i notą edytorską zaopatrzył Witold H. Paryski, Warszawa 1958.
J. Rogalska – Cybulska. Tajemnica Tatr, Warszawa 1957.
K. Stecki. Wspomnienia zakopiańskie, Kraków 1976.
M. Pinkwart. Zakopiańskim szlakiem Mariusza Zaruskiego, Warszawa – Kraków 1983.

W tekście wykorzystano obszerne fragmenty “Zakopiańskim szlakiem Mariusza Zaruskiego” – M. Pinkwart.

http://dziennikradykala.bloog.pl/id,338 ... aid=611c19


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 04 mar 2014, 22:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://marucha.wordpress.com/2013/12/31 ... kich-tatr/

Obrońca polskich Tatr
Posted by Marucha w dniu 2013-12-31 (wtorek)

Władysławowi hr. Zamoyskiemu w 160. rocznicę urodzin
Władysław Zamoyski, który narodowi polskiemu ofiarował bezcenne skarby Biblioteki Kórnickiej i uratowane własnym kosztem przed zniszczeniem skalne sanktuarium Tatr, wciąż jest postacią lekceważoną i mało znaną. Mimo że motywem jego działania przez całe życie było dobro Polski.

Obrazek

W jednym z poczytnych prawicowych tygodników pojawił się ostatnio dodatek poświęcony znanym polskim rodom: arystokratycznym, mieszczańskim, sportowym czy kulturalnym. Rodzina Zamoyskich została w nim podsumowana następująco: „Bywają dynastie, które zaistniały tylko dzięki jednemu najwybitniejszemu przedstawicielowi. Klasycznym przykładem z naszej historii są Zamoyscy” (autorowi chodziło oczywiście o żyjącego w XVI wieku hetmana Jana Zamoyskiego).
Trudno o bardziej niesprawiedliwy osąd. Władysław Zamoyski, który narodowi polskiemu ofiarował bezcenne skarby Biblioteki Kórnickiej i uratowane własnym kosztem przed zniszczeniem skalne sanktuarium Tatr, wciąż jest postacią lekceważoną i mało znaną. Mimo że motywem jego działania przez całe życie było dobro Polski.

Granice polskości
Głównym talentem Władysława Zamoyskiego, urodzonego w 1853 r. syna generała Władysława Zamoyskiego (powstańca listopadowego i współpracownika księcia Adama Czartoryskiego, założyciela Hotelu Lambert) oraz Jadwigi, córki Tytusa Działyńskiego, była umiejętność prowadzenia zyskownej działalności gospodarczej. W czasach, gdy polskie majątki masowo przechodziły w obce ręce wskutek niekorzystnych przemian ekonomicznych czy antypolskiej polityki władz zaborczych, była to umiejętność dla narodu polskiego równie cenna jak zdolności malarskie Matejki czy pisarskie Sienkiewicza.
Pierwotnym polem publicznej działalności Władysława hrabiego Zamoyskiego była obrona polskiego stanu posiadania w zaborze pruskim. Zanim na mocy bismarckowskiej ustawy o wydalaniu „polskojęzycznych obcych poddanych” został w 1885 r. wyrzucony z rodzinnego Kórnika (miał obywatelstwo francuskie), skupował majątki bankrutujących polskich właścicieli ziemskich, które miały przejść w pruskie ręce, i organizował polską bankowość.
W 1889 r. Zamoyski kupił na aukcji zbankrutowane dobra zakopiańskie, obejmujące Zakopane z okolicznymi wsiami, Kuźnice i znaczną część Tatr Polskich. Uczynił to nie tyle dla osobistych korzyści, ile dla „sprawy narodowej” – odzyskania coraz szerzej znanych i coraz bardziej istotnych dla polskiej tożsamości Tatr z obcych rąk oraz ochrony ich przyrody, z której wyjątkowości już wtedy zdawano sobie sprawę.
Poprzedni właściciele „państwa zakopiańskiego” – berliński bankier żydowskiego pochodzenia Ludwig Eichborn i jego zięć Magnus Peltz – po przejęciu dóbr kuźnickich od Homolacsów, polskiej patriotycznej rodziny węgierskiego pochodzenia, uruchomili w Kuźnicach tartak i papiernie, wykorzystujące drewno z Tatr. Ich rabunkowa gospodarka doprowadziła w krótkim czasie do dramatycznego wyniszczenia lasów tatrzańskich, lecz nie uratowała przed bankructwem.
Na licytacji Zamoyski miał dwóch poważnych przeciwników: żydowskiego kupca z Nowego Targu Jakuba Goldfingera i pruskiego księcia Christiana Hohenlohe. Goldfinger dzierżawił już papiernie w Zakopanem, co źle wróżyło tatrzańskim lasom, a Hohenlohe, posiadający znaczną część obecnych Tatr słowackich, walczył w tym czasie sądownie o odebranie Polsce (a dokładniej Galicji) części Doliny Rybiego Potoku wraz z Morskim Okiem.
Zwycięstwo Zamoyskiego – opisane przez Henryka Sienkiewicza w felietonie „Kto da więcej? Szkice z licytacji Zakopanego” – opinia publiczna potraktowała jako zwycięstwo polskości. Sam bohater po licytacji stwierdził: Zapłaciłem tyle, że mnie najbliżsi waryiatem ogłosili; a zarządca dóbr kórnickich, Celichowski, napisał do generałowej Zamoyskiej, matki Władysława:
Nie znam tej majętności bliżej, ale z tego co wiem, nie wnoszę, żeby to był świetny interes. Nazwałbym go świetnym, gdyby przyniósł tyle, żeby mógł opłacać procent pożyczek zaciągniętych teraz na Kórnik. Ale gdyby nawet tego nie przyniósł, to przynosi on tyle innych korzyści, że można by przeboleć nawet małą stratę materialną. Toć zwykle praca dla dobra ogółu nie przynosi materialnych zysków, jest ofiarą i poświęceniem.
Kwestia granic polskości pojawiła się ponownie w ostrej formie w sporze granicznym o Morskie Oko. Jego sens nie ograniczał się do walki o kilkadziesiąt hektarów lasu, kilka szczytów i kawałek jeziora, nawet jeśli najpiękniejszego w Tatrach. Istnieje przekaz, że podczas jednej z rozmów Zamoyskiego z austriackim urzędnikiem ten ostatni wyraził zdziwienie, po co tyle hałasu o tak niewielki kawałek terenu. Wtedy Zamoyski wziął kapelusz urzędnika i na nim usiadł, wyrażając zdziwienie, po co tyle hałasu o jeden kapelusz…
Trwający kilkadziesiąt lat spór był walką o utrzymanie w granicach polskiej Galicji najpiękniejszego miejsca w Tatrach — Morskiego Oka wraz z otoczeniem, i stał się symbolem walki o polskość w ogóle. Zamoyski był właścicielem spornego terenu i aktywnym uczestnikiem wydarzeń. Działał oficjalnie, występując jako strona zainteresowana i finansując opiekę prawną, a także nieoficjalnie, wspierając (na różne sposoby) górali – dzierżawców hal nad Morskim Okiem – nachodzonych przez strażników księcia Hohenlohe.
W 1902 r., po ostatecznym wygraniu sprawy sądowej, kiedy można już było pisać, że Morskie Oko nasze (cytat z wiersza Ludwika Solskiego), Zamoyski przybił na limbie nad Czarnym Stawem tablicę z napisem „Państwo Zakopane”.

Najdłuższa wojna nowoczesnej Europy
Władysław Zamoyski był człowiekiem uczciwym, a jednocześnie znakomitym organizatorem i przedsiębiorcą. Walczył o Polskę przez samoobronę gospodarczą, społeczną i kulturalną. Dzięki jego staraniom wybudowano linię kolejową z Chabówki do Zakopanego, wodociągi zakopiańskie i elektrownię wodną. Wspierał Szkołę Domowej Pracy Kobiet w Kuźnicach, utworzoną przez jego matkę, generałową Jadwigę Zamoyską. Uczyły się w niej panny ze wszystkich zaborów, szczególnie z terenów objętych represjami. Założył zakopiańskie gniazdo Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”. Uczestniczył w pracach związanych z budową Muzeum Tatrzańskiego i zainicjował powstanie Szkoły Przemysłu Drzewnego. Powołał Chrześcijańską Spółkę Handlową, która budowała i otwierała polskie sklepy, m.in. (zachowany do dziś) „Bazar Polski” przy Krupówkach. Wspierał materialnie kościoły, domy zakonne i organizacje katolickie, podarował św. Bratu Albertowi Chmielowskiemu ziemię pod klasztor na Kalatówkach, wybudował siedzibę dla Stowarzyszenia Katolickiej Młodzieży Męskiej i Żeńskiej…
Dochody Zamoyskiemu przynosiły monopol propinacyjny (prawo produkcji i dystrybucji artykułów spirytusowych), eksploatacja kolei, tartak i papiernia. Uruchomił też fabrykę wody sodowej, zakład wyrobu mydła i (podobno bardzo dochodowy) tor bobslejowy w Kuźnicach. Mówiono o nim, że potrafi wycisnąć pieniądze nawet z kamienia. Natomiast w samych Tatrach prowadził gospodarkę w ograniczonym zakresie i jako pierwszy odnawiał tatrzańskie lasy, zalesiając ponownie ogołocone z drzew obszary.
Zamoyski miał też krytyków. Zarzucano mu, że jest żydożercą. Tymczasem on sam wyjaśniał:
Nie z nienawiści do tego, co obce, lecz z miłości do tego, co polskie, staram się działać. Inaczej wolno działać człowiekowi, którego kraj swobodny i szczęśliwy, inne ma obowiązki syn kraju tak strasznie zdeptanego jak nasz. W kraju, gdzie nasi roboty dostać nie mogą, z którego szeregi całe zarobku za granicami daleko szukać muszą, wprowadzanie obcych jest rzeczą, która się ze sumieniem zgodzić nie może. Żyda krzywdy nie szukam, ale wolno mnie koncesjonariuszowi, katolikowi i Polakowi chcieć, by pierwszeństwo mieli rodacy moi, jednego Boga chwalący, jedną ojczyznę miłujący.
Wytykano Zamoyskiemu, że jest kutwą. Dowodem miało być to, że podróżował koleją trzecią klasą. Tymczasem on uważał to za coś normalnego – takie miał potrzeby. Po prostu nie żył ponad stan. Ci, co go znali, mówili, że Zamoyski jeździ pociągiem trzecią klasą, bo nie ma czwartej. Zamoyski nie był jednak skąpy, lecz oszczędny, wydawał (lub pożyczał) pieniądze wtedy, gdy widział, że ma to sens, na przykład kiedy działał w Towarzystwach: Zaliczkowym i Pomocy Przemysłowej, wspierając polski drobny przemysł, handel i spółdzielczość.

Spuścizna Władysława Zamoyskiego
Pierwszą wojnę światową Zamoyski spędził we Francji. Do Polski powrócił w 1920 r., ale już do Kórnika. Na krótko przed śmiercią w 1924 r., realizując podjęty kilkanaście lat wcześniej z najbliższą rodziną zamiar przekazania majątku rodzinnego na rzecz fundacji narodowej, utworzył wraz z siostrą Marią Fundację „Zakłady Kórnickie”. Jej celami były: utrzymanie i rozwój Szkoły Domowej Pracy Kobiet w Kuźnicach, wychowanie młodzieży męskiej w duchu polskim i katolickim, pomoc w studiach wyższych dla wyjątkowo zdolnych. Opiekę nad Fundacją (jej własnością była też Biblioteka Kórnicka i kolekcja dzieł sztuki) objęli Prezydent Rzeczypospolitej i Prymas Polski.
Najczęściej mówi się, że Zamoyski przekazał swój majątek narodowi polskiemu i jest to prawda; jednak postanowił to zrobić za formalnym pośrednictwem Fundacji, twierdząc: nie dowierzam państwu i znam swoją rodzinę. W 1933 r. część majątku obejmującą Tatry Fundacja sprzedała państwu na cele przyszłego parku narodowego (powstał on dopiero w 1954 r.).
Zakopane uhonorowało Władysława Zamoyskiego jeszcze w 1898 r., nadając jego imię jednej z ulic. Kiedy w 1955 r. Miejska Rada Narodowa jednomyślną uchwałą zniosła tę nazwę, argumentując, że „krwiopijca hrabia Zamoyski pozabierał majątki biednym chłopom”, mieszkańcy miasta zaprotestowali u władz wojewódzkich i nazwę przywrócono.
Już w wolnej Polsce, 11 listopada 2003 r., na reprezentacyjnej ulicy miasta — Krupówkach, u zbiegu z Aleją 3 Maja, odsłonięto pomnik Zamoyskiego. W uroczystości wziął udział ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski. Pomnik jest taki sam jak Zamoyski – oszczędny, skromny, nawet do przesady. Ostatni zaś rok, z racji 160. rocznicy urodzin ogłoszony pod Tatrami rokiem Władysława Zamoyskiego, przyniósł wiele przypominających jego postać imprez. Podhale pamięta o obrońcy polskich Tatr.

Artur Krupiński, przewodnik tatrzański.

http://www.pch24.pl/obronca-polskich-tatr-,20153,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 10 mar 2014, 19:29 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historiezapomniane.blogspot.com/ ... -cz-i.html

Warszawa 1860 r. (cz. I).
niedziela, 5 stycznia 2014

Obrazek
Warszawa od strony Pragi (1860 r.).
Rys. J. Cegliński, A. Matuszkiewicz.

Obrazek
Zamek (1860 r.). Rys. J. Cegliński, A. Matuszkiewicz.

Obrazek
Zamek od strony tarasu (1860 r.).
Rys. J. Cegliński, A. Matuszkiewicz.

Obrazek
Dworzec kolei żelaznej (1860 r.).
Rys. J. Cegliński, A. Matuszkiewicz.

Obrazek
Ogród Saski (1860 r.). Rys. J. Cegliński, A. Matuszkiewicz.


Autor: PacoP o 06:31




http://historiapolski.eu/viewtopic.php? ... 276#p21276

Plany polskich miast z okresu zaborów.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 20 mar 2014, 22:03 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.polishclub.org/2014/01/16/15 ... lawskiego/

150 rocznica urodzin Jana Ludwika Popławskiego
16 STY 2014 O 16:13

Obrazek

Nie tylko w rękach i piersiach, ale w sercach i głowach naszych, pracą i odwagą, rozumem własnym i uczuciem polskim zbrojni, śmiałą, ambitną myślą o wielkich zadaniach narodu naszego przejęci – nie ulękniemy się walki.
Powyższy cytat pochodzi z publikacji, którą w 1901 r. zamieścił w „Przeglądzie Wszechpolskim” Jan Ludwik Popławski. Słowa te są ciągle aktualne. Bo obecnie, gdy z woli narodu Polska jest w Unii Europejskiej, i tracimy niepodległość, trzeba je ciągle przypominać. Jesteśmy na progu utraty suwerenności, więc trzeba ukazywać wielkich ludzi, którzy kiedyś walczyli o niepodległość, i by w oparciu o ich życiorysy kształtować w ludziach postawy patriotyczne. Wśród wielu Polaków, którzy walczyli o niepodległą Polskę, o przyszły kształt naszych granic, o dusze i umysły ludzi do najwybitniejszych, obok Romana Dmowskiego, należał Jan Ludwik Popławski.
17 stycznia 2014 r. przypada 160 rocznica urodzin tego Wielkiego Polaka, patrioty, publicysty politycznego, dziennikarza, krytyka literackiego i tłumacza, ale przede wszystkim prekursora narodowej myśli politycznej i współtwórcy ruchu narodowego. Był ideologiem, twórcą myśli politycznej, a przede wszystkim dziennikarzem. Jego dziejowa rola to nieustanna praca publicystyczna nad odbudową politycznej i kulturalnej jedności, podzielonego rozbiorowymi kordonami narodu. Publicystykę traktował poważnie. Wprowadził do niej po raz pierwszy w Polsce sprawy prowincji i szarych, codziennych spraw prostych ludzi. Celem jego życia była walka o niepodległość Polski. Stałym składnikiem jego myśli było dążenie do odrodzenia podzielonej przez zaborców Ojczyzny. Obóz Wszechpolski stawiał na niepodległość, dążył do wolności w oparciu o własne siły narodu i gotowość wykorzystania pomyślnej koniunktury międzynarodowej. J. L. Popławski wiedział, że przyszła Polska powstanie w innym kształcie terytorialnym, niż przedrozbiorowa. Widział nową Polskę z całą Galicją, z Pomorzem Gdańskim, Górnym Śląskiem, z Wielkopolską, Orawą i Spiszem. Był też twórcą polskiej myśli dostrzegającej problem Ziem Zachodnich. Uważał, że bez szerokiego dostępu do morza i oparcia granicy na Odrze, nie będzie silnego i niepodległego państwa polskiego. W życiu osobistym był nieśmiały i bezradny, natomiast w życiu publicznym był odważny i bezpardonowy.
Urodził się 17 stycznia 1854 r. w Bystrzejowicach pod Lublinem w patriotycznej rodzinie ziemiańskiej. Jego dzieciństwo przypadło na burzliwy okres Powstania Styczniowego. Od najmłodszych lat wychowywany był w duchu patriotyzmu i umiłowania Ojczyzny. W latach 1874–1878 studiował prawo na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie związał się z organizacją niepodległościową Adama Szymańskiego. Za konspiracyjną działalność był trzykrotnie więziony w X Pawilonie, a w latach 1878 – 1882 zesłany na Syberię. Po powrocie z Syberii rozpoczął pracę w redakcji „Prawdy”, organie pozytywistów warszawskich. W 1886 r. przenosi się do tygodnika „Głos”, gdzie pracował ponad 7 lat. Pismo to stało się przełomem w jego życiu, ale także w historii polskiej myśli politycznej. J. L. Popławski w czasie pracy w „Głosie” stał się jednym z założycieli i przywódców Ligi Polskiej. On to z Romanem Dmowskim był inicjatorem i organizatorem przemiany w kwietniu 1893 r. Ligi Polskiej w Ligę Narodową. W 1894 r. za swoją działalność został po raz drugi uwięziony w X Pawilonie. Po roku zostaje zwolniony, i opuszcza Warszawę. Wyjeżdża do Lwowa, gdzie wykonuje zawód dziennikarza. Początkowo współredagował z Romanem Dmowskim „Przegląd Wszechpolski”, następnie pracował w pismach „Polak” i „Ojczyzna”. Od 1901 r. wydawał dziennik „Wiek XX”, a w roku następnym „Słowo Polskie”. Był dziennikarzem bardzo pracowitym, regularnie pisał do 4-5 czasopism narodowych i często też sprawował nad nimi funkcję redaktora naczelnego. Ostatnie miesiące życia spędził w Warszawie, walcząc z postępującą, nieuleczalną chorobą. Umarł 12 marca 1908 r.
Roman Dmowski uważał go za duchowego ojca ruchu narodowego. Natomiast znany historyk Władysław Pobóg – Malinowski uważał go za postać największą w ruchu narodowym.
Za: „Bastion”, nr 2, 1993 r.

„Przegląd Wszechpolski” (1895 – 1905)
Wspominając J. L. Popławskiego nie sposób jest pominąć pismo „Przegląd Wszechpolski”, którego był redaktorem. W 2014 r. przypadać będzie 119 rocznica ukazania się pierwszego numeru dwutygodnika „Przegląd Wszechpolski”, który pod redakcją Romana Dmowskiego został wydany 15 lipca 1895r. Wychodził dziesięć lat, w okresie 1895 – 1901 we Lwowie, i w latach 1902 – 1905 w Krakowie.
W początkach istnienia pisma, Roman Dmowski sam je redagował, mając jedynie do pomocy studenta Zdzisława Dębickiego, znanego później literata i wieloletniego redaktora „Tygodnika Ilustrowanego” w Warszawie. Po kilku miesiącach przybył do Lwowa Jan Ludwik Popławski, z którym Roman Dmowski wspólnie redagował „Przegląd Wszechpolski”. Współpraca tych dwóch ludzi trwała dwa lata, do początku 1898 r. W latach 1898 – 1900 pismo redagował J. L. Popławski samodzielnie. W 1901 r. do redakcji wrócił Roman Dmowski. W następnym roku „Przegląd Wszechpolski” zostaje przeniesiony do Krakowa, z uwagi na korzystne położenie tego miasta (bliskość granic pozostałych dwóch zaborów). „Przegląd Wszechpolski”, „Polak” i inne wydawnictwa narodowe były przerzucane jako kontrabanda w tzw. „armatach”. W Krakowie włączył się na szerszą skalę do pracy w piśmie Zygmunt Balicki. „Przegląd Wszechpolski” był organem Ligi Narodowej, organizacji ideowo – politycznej, trójzaborowej, która działała w latach 1893 – 1927. Utworzyła ona cały szereg organizacji politycznych i społecznych. W duchu narodowym i niepodległościowym oddziaływała na całe polskie społeczeństwo. Członkowie Ligi Narodowej reprezentowali wysoki poziom ideowy i etyczny.
Na łamach „Przeglądu Wszechpolskiego” publikowano programy Stronnictwa Demokratyczno – Narodowego z 1897 i 1903 r. W 1902 r. ukazał się cykl artykułów p.t. „Myśli nowoczesnego Polaka” pióra Romana Dmowskiego jeszcze pod pseudonimem R. Skrzycki, które w 1903 r. ukazały się jako wydanie książkowe, już pod własnym nazwiskiem. Praca stała się fundamentem nowoczesnego Ruchu Narodowego, pierwszego w Europie.
Na lekturze „Przeglądu Wszechpolskiego” wychowało się pokolenie, które stoczyło decydującą walkę o granice zjednoczonej i niepodległej Polski. Do końca życia Roman Dmowski był wierny zasadzie głoszonej w Przeglądzie Wszechpolskim, która brzmi następująco: W robocie politycznej musi panować duch bezinteresowności i zdolności poświecenia osobistych interesów materialnych, a nawet wystawienia się na znaczne niebezpieczeństwo dla wyższych interesów moralnych, pobudzających jednostkę do służenia sprawie publicznej.

Edward Węgierski, Biuletyn Stronnictwa Narodowego.
Przygotował Stanisław Bulza

POLISH CLUB ONLINE, 2014.01.16


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 22 kwi 2014, 18:27 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niezlomni.com/?p=10507

Zapomniany zryw wolnościowy w zaborze pruskim. Buntowano się nie tylko w niewoli rosyjskiej. 168 lat później niewielu o tym pamięta
lut 21, 2014 Admin Wydarzenia 1

Obrazek
Florian Ceynowa


Powstania narodowe w XIX w. kojarzą nam się przede wszystkim z zaborem rosyjskim. Bywało jednak i tak, że impuls do bezpośredniej, zbrojnej walki o niepodległość dawali rodacy z zaboru pruskiego. Tak było w przypadku Powstania Ceynowy, czy raczej próby powstania. Działo się w Starogardzie na Pomorzu 168 lat temu.
Warunki dla polskiej konspiracji niepodległościowej w zaborze pruskim były szczególnie trudne. Młodzież polska z Pomorza, zdecydowana na udział w walce zbrojnej, udawała się w okresie powstań narodowych przez kordony graniczne do Kongresówki. Jedną z nielicznych prób wzniecenia powstania na terenie zaboru pruskiego była wyprawa starogardzka, nazywana też Powstaniem Ceynowy.
Emigracyjne Towarzystwo Demokratyczne wyznaczyło na komisarza konspiracji niepodległościowej w rejonie starogardzkim Juliana Trojanowskiego, studenta Uniwersytetu w Królewcu. Został on jednak aresztowany. W tej sytuacji inicjatywę przejął ks. Józef Łobodzki, administrator parafii w Klonówce, niedaleko Starogardu. Rozpoczął werbowanie ludzi gotowych podjąć walkę zbrojną z Prusakami w Starogardzie — z nadzieją, że uda się następnie wzniecić powstanie w powiecie, wreszcie na całym terenie dawnych polskich Prus Królewskich. Plan był bardzo niebezpieczny i miał w ówczesnych warunkach niewielkie szanse powodzenia. Jednak znaleźli się ludzie gotowi zaryzykować własnym życiem dla tej niewielkiej iskierki nadziei na wolną Polskę na Pomorzu.
Pierwszymi zaprzysiężonymi przez ks. Łobodzkiego byli czeladnik garncarski Wilhelm Wysocki, subiekci sklepowi Karol Koss i Aleksander Mierzwicki oraz uczniowie starogardzkiego seminarium nauczycielskiego Ignacy Kerszka i Jakub Złotowski. Później także szewc Jan Rywelski i czeladnik kuśnierski Tomasz Wojewoda.
Mimo ogromnego niebezpieczeństwa, do sprzysiężenia przystąpiło około 40 mieszkańców Starogardu. Dalszych uczestników planowanego powstania werbowano wśród chłopów, wyrobników wiejskich, rzemieślników i oficjalistów dworskich z okolicznych wsi i folwarków. Chętnych znaleziono w nieodległych od Starogardu miejscowościach: Klonówce, Rywałdzie, Brzeźnie, Rajkowach, Najmusach, Jabłonowie i Dąbrówce, w Suminie, Lipach i Bytoni.
W styczniu 1846 roku ks. Łobodzki powziął plan działania: rozbroić garnizon pruski w Starogardzie i przekształcić miasto w ośrodek sił powstańczych na Pomorzu. Plan przewidywał opanowanie nocą z 21 na 22 lutego arsenału huzarów pruskich i rozbrojenie ich szwadronu. Zadanie to miały wykonać dwa oddziały powstańcze. Pierwszy z nich, pod wodzą Józefa Puttkamera-Kleszczyńskiego z Jabłowa, miał zająć pozycję przy szosie tczewskiej. Drugi, pod dowództwem Stanisława Jenty-Lipińskiego, administratora dóbr w Suminie oraz Jana Edwarda Mazurowskiego, dzierżawcy gospody w Bytoni, miał zająć pozycje od zachodu miasta, przy szosie chojnickiej.
20 lutego przybył z Królewca do Klonówki Florian Ceynowa i został dowódcą wojskowym akcji.
Wieczorem 21 lutego 1846 r. po wschodniej stronie miasta zgromadziło się ponad stu ludzi uzbrojonych w siekiery, widły, nieliczni w broń palną. Od zachodniej części miasta przybyło 40 powstańców.
Do ataku na huzarów ostatecznie nie doszło. Dlaczego? Cały plan walki ze znacznie silniejszym i doskonale uzbrojonym przeciwnikiem opierał się na zaskoczeniu. To była jedyna szansa. Aresztowanie oficerów pruskich miało nastąpić w resursie, gdzie w tym czasie odbywała się zabawa karnawałowa. Niestety, doszło do zdrady. Prowadzenie werbunku na tak szerokim terenie, mimo zachowania wymogów konspiracji, okazało się niemożliwe do ukrycia. Prusacy zostali uprzedzeni o przygotowaniach, prawdopodobnie przez niejakiego Żelewskiego z Rywałdu, emerytowanego podoficera pruskiego. Powiadomił on o wszystkim dowódcę szwadronu huzarów, rotmistrza von Witte. W pamiętną noc sprzysiężeni ujrzeli huzarów w pełnej gotowości bojowej. Nie mieliby żadnych szans w tej walce. Musieli się wycofać.

Obrazek
Tablica w Klonówce pod Starogardem, upamiętniająca powstanie Ceynowy


Prusacy aresztowali konspiratorów. Florian Ceynowa, ks. Józef Łobodzki i 22 innych spośród najaktywniejszych stanęło w roku 1847 przed sądem w Berlinie z oskarżenia o zbrodnię przeciwko państwu. Ceynowa, Łobodzki, Puttkamer-Kleszczyński i kilku innych zostało skazanych na śmierć przez ścięcie toporem. Wyroku nie wykonano, bowiem kilka miesięcy później w Berlinie wybuchła antyrządowa rewolta. Zaczynała się w całej Europie pamiętna Wiosna Ludów. Jednym z pierwszych czynów młodych demokratów niemieckich było uwolnienie więźniów politycznych z berlińskiego więzienia na Moabicie. Ruch demokratyczny wymusił ogłoszenie amnestii królewskiej dla więźniów politycznych.
Różnie pokazywano w przeszłości wyprawę starogardzką. Prusacy szydzili z jej niepowodzenia i lekceważyli czyn konspiratorów.
Po wojnie komuniści chętnie pisali o „powstaniu chłopskim” Ceynowy. To pasowało do ich prostackiej, „klasowej” teorii społeczeństwa i prymitywnej wizji dziejów.
Dziś, w wolnej Polsce zupełnie o nich zapomniano nie tylko w kraju, ale i na Pomorzu.

Piotr Szubarczyk, źródło: wolnapolska


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 11 maja 2014, 22:42 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.prawy.pl/historia/5268-95-ro ... a-mazurach

95. rocznica śmierci Bogumiła Labusza – działacza narodowego i ludowego, krzewiciela polskości na Mazurach
Paweł Brojek czwartek, 13, marzec 2014 05:22

Obrazek

Był znanym działaczem polskim na Warmii i Mazurach, u progu XX w. współtworzył Mazurską Partię Ludową, łączącą w swym programie postulaty narodowe ze społeczno-gospodarczymi. Zainicjował powstanie wielu instytucji służących Polakom żyjącym na terenach Prus Wschodnich – banku, czasopism, kółek rolniczych.


Bogumił Labusz przyszedł na świat 24 sierpnia 1860 r. w Rumach pod Szczytnem na Mazurach. Wychowywał się w rodzinie średniozamożnego rolnika Jakuba Labusza kultywującej polskie tradycje. Formalne wykształcenie zdobył w niemieckiej szkole ludowej, następnie odbył obowiązkową służbę wojskową w armii pruskiej w Królewcu. Po jej zakończeniu osiadł we wsi Hozembark, gdzie zajął się pracą na roli.

W tym czasie aktywnie zaangażował się w działalność na rzecz polskości Mazur. Został jednym ze współpracowników wydawanej w Ełku „Gazety Ludowej” - polskiego tygodnika społeczno-kulturalnego w Prusach Wschodnich.

W 1896 r. był współzałożycielem Mazurskiej Partii Ludowej, pierwszej organizacji politycznej Mazurów w Prusach Wschodnich, która łączyła w swym programie sprawy narodowe ze społeczno-gospodarczymi. Wszystkie swoje uchwały partia ogłaszała na łamach „Gazety Ludowej”, która stała się jej organem.

W 1898 r. Labusz kierował komitetem wyborczym MPL i prowadził akcję na rzecz kandydującego do Reichstagu Zenona Lewandowskiego. Polski kandydat nie dostał się do niemieckiego parlamentu, odniesiono jednak spory sukces – otrzymał on bowiem niewiele mniej głosów niż jego niemiecki kontrkandydat.

W 1903 r. Labusz stanął na czele Mazurskiej Partii Ludowej i pełnił funkcję przewodniczącego bez przerwy aż do wybuchu pierwszej wojny światowej. Kilkukrotnie startował wyborach do parlamentu Rzeszy, jednak nieuczciwe praktyki i fałszowanie wyników przesądziły o jego porażce.

W 1906 r. staraniem Komitetu Mazurskiego, w skład którego wchodził, na miejsce zlikwidowanej „Gazety Ludowej” zaczęto wydawać czasopismo „Mazur”.

Po niepowodzeniach politycznych skupił się na działalności gospodarczej, w ten właśnie sposób starając się wspierać mazurskich rolników. W 1910 r. założył Bank Ludowy w Szczytnie i wszedł do jego zarządu, tworzył też kółka rolnicze.

Po wybuchu I wojny światowej oskarżony o „zdradę stanu i działalność szpiegowską”, został na krótko uwięziony przez władze pruskie. Bezpośrednim powodem miało być umieszczenie na dachu domu wielkiej rzeźby Orła Białego.

Od 1918 r. reprezentował Mazury w Naczelnej Radzie Ludowej i Sejmie Dzielnicowym w Poznaniu. Był zwolennikiem przyłączenia Mazur do Polski bez plebiscytu.

Mniej więcej w tym czasie ciężko zachorował i trafił do szpitala w Królewcu. Zmarł w trakcie powrotu do domu 13 marca 1919 r. w miejscowości Jeziorany. Został pochowany w Hozembarku, przemianowanym w 1948 r. na jego cześć na Labuszewo.

Miał pięcioro dzieci, z których szczególną aktywnością w działalności społecznej wyróżnili się syn Bogumił i córka Emilia. Jego prawnuczką jest Urszula Pasławska, podsekretarz stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa, była wicemarszałek województwa warmińsko-mazurskiego.

opr. Pawel Brojek
Źródło i fot.: paslawska.pl


© WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 74 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /