Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 74 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 21 lip 2014, 09:21 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niezlomni.com/?p=14815

Tak Henryk Sienkiewicz opisywał przedrewolucyjne wrzenie w Kongresówce. „Anarchia wzrasta. Wodzami są Żydzi, kto wie, czy nie umyślnie prowadzą do ruiny”
lip 19, 2014 Admin Historia do 1918 r., Wspomnienia i pamiętniki 0

Z polityki nic nowego, a z wiadomości miejscowych jedna ważna, tj. że Lilpop, Rau et Comp. Zamknięta na dobre. Był streik. Robotnicy stawiali żądania niemożliwe, nieporozumienie rosło, doszło do awantur i zamknięcia. Teraz płacz i zgrzytanie zębów między tymiż samymi robotnikami. – Co będzie z akcjami, postaram się dowiedzieć i przywiozę wiadomość. -

W ogóle anarchia wzrasta, a z nią i nędza. Wodzami są Żydzi rosyjscy i kto wie, czy nie umyślnie prowadzą do ruiny na korzyść przemysłu postronnego.

Streik szkolny dzieli ludzi w dalszym ciągu.

Henryk Sienkiewicz, pisarz, w liście do Marii z Babskich Sienkiewiczowej

[Warszawa], Królestwo Polskie, zabór rosyjski, 4 sierpnia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 25 paź 2014, 14:44 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.prawy.pl/historia/7300-24-pa ... ior-polski

24 października 1795 III rozbiór Polski
Jan Bodakowski piątek, 24, październik 2014 15:01

Obrazek

219 lat temu, 24 października 1795, władcy Rosji, Prus i Austrii, zdecydowali o ostatecznej likwidacji państwa polskiego. Głównym beneficjentem trzeciego rozbioru Polski była Rosja, która chciała na zawsze Polskę i pamięć o niej pogrzebać.

Ostateczną zagładę Polski poprzedziła nieudana insurekcja kościuszkowska, którą rosyjska armia utopiła we krwi polskich patriotów. Insurekcja - powstanie narodowe, które miało na celu wywalczenie dla Polski niepodległości i suwerenności.

W wyniku trzeciego rozbioru Rosja zagarnęła największy obszar wchodzącej w skład Rzeczypospolitej - Polski, Litwy, Białorusi i Ukrainy - Wołyń, Grodzieńszczyzny, Mińszczyznę, Litwę z Wilnem.

Austria zajęła Lubelszczyznę, resztę Małopolski, część Podlasia i Mazowsza. Prusy zajęły część Mazowsza z Warszawą, część Podlasia, Litwy, i Małopolski - tereny całkowicie polskie i dobrze rozwinięte gospodarczo.

Zaborcy postanowili też, że wszelkich oficjalnych wypowiedziach nazwa Polski nie będzie wymieniana. Stanisław August Poniatowski kalający tron polski abdykował na rzecz Rosji.

Jednym ze skutków zaborów były represje wobec polskich patriotów: mordy dokonywane przez rosyjskiego zaborcę, konfiskaty majątków, zsyłki na Sybir, prześladowanie Kościoła katolickiego i rusyfikacja, w ramach której zlikwidowano szkolnictwo polskie, narzucono władzę Rosji we wszystkich dziedzinach, zrusyfikowano prawo, sądownictwo i administrację. Na ziemiach pierwszego zaboru Rosjanie zakazali działalności polskich organizacji i istnienia polskich instytucji kultury. Na Sybir zsyłano Polaków politycznie podejrzanych bez postępowania sądowego.

Już przed zaborami korumpując część polskich polityków Rosja nie pozwoliła na przeprowadzenie koniecznych reform w wyniszczonej XVII-wiecznymi i XVIII-wiecznymi wojnami Rzeczpospolitej. Rosja zainspirowała powstanie w Rzeczypospolitej konfederacji innowierczych by mieć pretekst do ingerowania w życie polityczne Rzeczypospolitej. Agentura rosyjska w Europie szkalowała Polskę jako kraj prześladujący mniejszości narodowe.

W 1767 r. Rosjanie porwali do Rosji opozycyjnych antyrosyjskich posłów i senatorów. Resztę posłów i senatorów Rosja zastraszyła by ogłosili oni niezmienność ustroju ze wszystkimi patologiami. Miał być to dla Rosji pretekst do ingerowania w rzeczywistość polityczną Rzeczypospolitej.

W 1768 r. Rosja stała się gwarantem patologi demokracji szlacheckiej i równouprawnia innowierców. Terror Rosji i zbrodnie popełniane przez żołnierzy rosyjskich obecnych w Polsce doprowadziły w latach 1768-1772 do walki patriotów polskich z Konfederacji Barskiej (antyrosyjskiej, sarmackiej, wrogiej uprzedzającemu królowi) z rosyjską armią. Po upadku konfederacji polscy patrioci byli okrutnie prześladowani przez Rosjan.

W 1772 roku miał miejsce pierwszy rozbiór Polski. Rosja zajęła 92.000 km kwadratowych Polski (polskie Inflanty, ziemie na wschód od Dniepru do Dźwiny, z Połockiem i Witebskiem). W czasie pierwszego rozbioru Rzeczpospolita na rzecz zaborców straciła 30 proc. swojego terytorium i 33 proc. swojej populacji.

Otoczony przez rosyjskie wojska i zinfiltrowany przez rosyjskich agentów sejm polski zgodził się na rozbiory.

W 1780 wojska rosyjskie opuściły Polskę. Rosja miała kłopoty na innych granicach. W 1787 r. wybuchła wojna rosyjsko turecka. W 1788 r. szwedzko-rosyjska. Dzięki temu Polacy zdołali przeprowadzić reformy sejmu wielkiego (zwiększyli armię, uchwalili prawo o miastach i Konstytucję 3 Maja).

W 1791 roku po wygranej z Turcją Katarzyna II podjęła decyzję o agresji na Polskę. Pretekstem do agresji stała się zawiązana w 1792 r. przez zdrajcy Polski w Petersburgu konfederację zwaną później Targowicą (od miejsca ogłoszenia). W czasie gdy targowiczanie ogłaszali swoją konfederację, wojska rosyjskie rozpoczęły agresję na Rzeczpospolitą. Wojskom polskim nie udało się powstrzymać Rosji w latach 1792-1793 podczas wojny polsko rosyjskiej. Rosję i targowicę poparły Prusy. Polskę zdradził też król Stanisław August Poniatowski przystępując do konfederacji.

W 1793 miał miejsce drugi rozbiór Polski. Rosja zajęła 250.000 km kwadratowych Polski (Białoruś, Ukrainę Naddnieprzańską i Podole, ziemie do linii Druja, Pińsk, Zbrucz). Posłowie otoczeni przez rosyjską artylerię pod groźbą śmierci potwierdzili zabory. Władzę nad Polską Rosjanie oddali targowiczanom. Targowiczanie władzę wykorzystali do osobistych porachunków z przeciwnikami i do cynicznej grabieży kraju.

W 1794 roku wybuchło powstanie polskich patriotów przeciw panowaniu Rosji w Polsce zwane od dowódcy Tadeusza Kościuszki Insurekcja Kościuszkowska. Rosja i Prusy stłumiły powstanie. W czasie walk Rosjanie wymordowali cywilną ludność prawobrzeżnej Warszawy (rzeź Pragi).

Po po stłumieniu narodowościowego zrywu Polaków w 1795 miał miejsce trzeci rozbiór Polski oznaczający całkowitą likwidację państwa Polskiego. Rosja zajęła 120.000 kilometrów kwadratowych (w tym Wilno). Rozpoczął się okres prawie 125 lat prześladowań Polaków dokonywanych przez rosyjskiego zaborcę. Zaborcy (w tym i Rosjanie) prowadzili politykę wymazania pamięci o Polsce z świadomości społeczności międzynarodowej. Wyrazem tej polityki była zawarta w 1797 w Petersburska konwencja delimitacyjna (podpisana przez Rosję, Prusy i Austrię) na mocy której raz na zawsze zlikwidowano Królestwo Polskie i zakazano jego odbudowy.
W tym też czasie w 1801 przyłączono Gruzję do Rosji.

W 1807 roku dzięki Napoleonowi powstało Księstwo Warszawskie (Napoleon odrodził polską państwowość i przywrócił Polakom wiarę we własne siły). W 1812 Napoleon zaatakował Rosję (siłą 670.000 żołnierzy w tym 100.000 z księstwa Warszawskiego), jednym z jego celów była odbudowa niepodległej Polski. Niestety misja Napoleona zakończyła się klęską i w 1813 nastąpił upadek księstwa Warszawskiego po walkach armii polskiej z rosyjską która zajęła teren Księstwa Warszawskiego.

W 1815 na Kongresie Wiedeńskim z ziem Księstwa Warszawskiego (bez Wielkopolski i Krakowa) utworzono Królestwa Polskiego pod berłem cara Aleksandra I Romanowa (Aleksander I był konstytucyjnym królem królestwa Polskiego). Królestwo Polskie miało jedną z najbardziej liberalnych konstytucji w Europie (podczas gdy Rosja nie miała ani konstytucji ani parlamentu), polską administracje, sądownictwo i armie. Do Rosji włączono ziemie z pierwszego rozbioru. Polacy mieli ogromne nadzieje wobec cara. Car jednak nie chciał tolerować polskiego eksperymentu wolnościowego. Car systematycznie łamał zapisy konstytucji, wprowadził cenzurę, nie zwoływał sejmu, rosyjska administracja odbierała uprawnienia polskiej administracji. Rosjanie prześladowali polską patriotyczną młodzież i upokarzali polskich oficerów. Car zawiesił obrady sejmu za to ,że polscy posłowie protestowali przeciw łamani konstytucji. Prześladowania zmusiły polskich patriotów do działania w tajnych organizacjach, niestety tajna rosyjska policja wyłapywała polskich patriotów i wysyłał ich na Sybir. Pomimo otwartości Polaków na rosyjską opozycje i Dekabryści sprzeciwiali się niepodległości Polski.

W 1825 umarł car Aleksander I, nowym carem został Mikołaj I. Celem życia Mikołaja I był podbój Europy. By umożliwić realizacje planów nowego cara tajna rosyjska policja nasiliła prześladowania polskich patriotów. Rosyjskie wojska przygotowywały się do wejścia do Królestwa Polskiego i pacyfikacji Polaków. Doprowadziło to w 1830 do Powstania Listopadowego, które poparła większość Polaków. Po ciężkich walkach Rosjanom udało się zdławić Powstanie Listopadowe. Po powstaniu polscy patrioci musieli emigrować z kraju by uniknąć prześladowań ze strony Rosjan. Po powstaniu Rosjanie zlikwidowali polskie szkolnictwo średnie i wyższe, zmogli rusyfikacje. Tych powstańców którym nie udało się uciec za granice wcielono do rosyjskiej armii i wysłano na Kaukaz. Car skonfiskował majątki polskich patriotów, 90.000 Polskich rodzin deportowano w głąb Rosji. Zlikwidowano kościół unicki będący częścią kościoła katolickiego, na ziemiach zabranych zlikwidowano Polskie klasztory. Rosjanie zlikwidowali autonomie Królestwa, polski sejm, polską armie i polskie sądownictwo. W latach 1832-1836 car zbudował w Warszawie cytadele by więzić polskich patriotów, torturować ich i zabijać.

W 1855 zmarł Mikołaj I, carem został Aleksander II. Rok później w 1856 Rosja przegrała wojnę Krymską (którą prowadziła przeciw Francji i Wielkiej Brytanii). Rosjanom zaczęło brakować sił i środków by zajadle dręczyć Polaków, dzięki czemu represje stały się mniej dotkliwe a patriotyzm rozwijał się wśród Polaków. Polacy łączyli patriotyzm z katolicyzmem i manifestowali swoją polskość publicznie. Patriotyzm Polaków spotkał się z represjami ze strony Rosjan. Wojska rosyjskie strzelały do pokojowych manifestacji polskich patriotów. Rosyjscy żołnierze napadali na kościoły, bili i aresztowali polskich katolików. Rosjanie więzili i torturowali polskich patriotów. W atmosferze rosyjskiego terroru margrabia Wielopolski zyskał obietnice liberalizacji od cara.

Wielopolski nie potrafił zyskać społecznego poparcia, więc zdecydował się na wzmożenie terroru w celu zaprowadzenia zmian. Wielopolski skłonił cara do ogłoszenia przymusowego poboru do armii rosyjskiej (służba w armii rosyjskiej trwała 20 lat czyli była przy o wiele krótszej przeciętnej życia dożywotnim wyrokiem więzienia). Młodzi Polacy nie mieli więc wyboru i 22 stycznia 1863 roku wybuchło powstanie. Powstanie zostało zmiażdżone w 1864 roku przez 300.000 rosyjskich żołnierzy (siły powstańcze liczyły 30.000 powstańców). Rosji w tłumieniu powstania pomagały Prusy.

Po powstaniu Rosjanie zaprowadzili brutalne represje i terror. Rosjanie mordowali, torturowali i więzili polskich patriotów. Od 1864 roku Rosja zesłała na katorgę lub osiedlenie dziesiątki tysięcy polskich patriotów na Syberię. Wzmogła się rusyfikacja, język rosyjski zaprowadzono w administracji i szkolnictwie. Rosjanie prześladowali Kościół katolicki będący ostoją polskości, na Syberię zesłano większość biskupów, zamknięto prawie wszystkie domy zakonne, unitów karano śmiercią za trwanie w katolicyzmie. Skonfiskowano majątki polskich patriotów. Na Litwie skonfiskowano 1800 majątków i zakazano Polakom (szlachcie i chłopom) nabywać ziemie. W 1866 nastąpiła pełna rusyfikacja szkolnictwa w zaborze rosyjskim. W szkołach nauczano tylko po rosyjsku.

W 1868 roku nastąpiła rusyfikacja administracji w zaborze rosyjskim (w Galicji w 1869 administracja i sądownictwo uległo polonizacji, od 1871 do 1873 spolszczono uniwersytet Krakowski i Lwowski). W 1873 roku Car Aleksander II narzucił Królestwu Polskiemu władze generał-gubernatora i zmienił nazwę królestwa na „Kraj Nadwiślański”. W 1876 roku rosyjskie sądownictwo wprowadzono w zaborze Rosyjskim. W 1882 roku Rosja wyrzuca wszystkich rosyjskich Żydów z Rosji na ziemie polskie do zaboru rosyjskiego. W 1897 pod okupacją rosyjską w dawnym Królestwie Polskim żyło 9,5 miliona Polaków (Rosja za swoje trzecie do wielkości miasto uważała Warszawę liczącą 638 tysięcy mieszkańców). W 1904 roku Rosja poniosła klęskę w wojnie z Japonią. Od 1905 roku do 1907 roku trwała rewolucja robotnicza w zaborze rosyjskim (popierała ją niepodległościowa PPS). Owocem 1905 roku było częściowe spolszczenie szkolnictwa, zezwolenie na tworzenie polskich organizacji społecznych, kulturalnych i oświatowych, wybory polskich posłów do Dumy. Od 1906 do 1911 nasiliła się ponownie rusyfikacja ziem polskich okupowanych przez Rosję. W 1914 wybuchła wojna między zaborcami (Niemcami i Austro-Węgrami a Rosją). W 1917 wybuchła rewolucja komunistyczna w Rosji i upadł carat. W 1918 Polska odzyskała niepodległość.

Jan Bodakowski

© WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 09 lis 2014, 12:17 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/ ... polskiego/

HISTORIA. POLSKIE DROGI DO NIEPODLEGŁOŚCI, ODRODZENIE SIĘ PAŃSTWA POLSKIEGO
KLUB INTELIGENCJI POLSKIEJ 8 LISTOPADA 2014

1. SYTUACJA SPOŁECZNO- POLITYCZNA POLAKÓW PO POWSTANIU STYCZNIOWYM.
Po upadku powstania styczniowego w 1864 r. wszystkie rządy zaborcze zaczęły prześcigać się w wywieraniu represji na polską inteligencję, w tym głównie na sfery ziemiańskie. Powszechnym zjawiskiem staje się usuwanie Polaków z majątków ziemskich. Najtrudniejsze warunki egzystencji dla Polaków wytworzono w zaborze rosyjskim i pruskim. Na porządku dziennym stosowane są różnego rodzaju szykany wynikające z drakońskiego prawa zaborców wobec Polaków. W zaborze rosyjskim i austriackim rozprzestrzenia się niczym nie ograniczana lichwa, niszcząca podstawy lokalnej gospodarki. Wszystko to prowadziło do apatii, do sytuacji obywatelskiej zachowawczości i politycznej stagnacji.



Spadkobiercy warstw szlacheckich tych, którzy z taką charyzmą prowadzili walki o niepodległość ojczyzny aż do 1864 r. stali się podatnym instrumentem ugody we wszystkich trzech zaborach. Tworzące się w poszczególnych zaborach nowe warstwy społeczne wywodzące się z przemysłu i handlu, w przeważającej części stanowiące obcy, napływowy element, stają się podporą postawy lojalizmu wobec rządów zaborczych. Otrzymują za to możliwości prowadzenia działalności gospodarczej i indywidualnego bogacenia się.
Okres ten słusznie nazwano „okresem obniżenia ideałów obywatelskich”. Stan ten utrzymuje się do połowy lat 80 – tych XIX w. kiedy to przezwyciężenie apatii krępującej polot myśli politycznej, staje się coraz bardziej zauważalne w działaniach publicznych społeczeństwa, ściślej mówiąc w warstwach jego inteligencji.
Obserwowany rozwój wydarzeń na europejskiej scenie politycznej nie stwarzał nadziei Polakom na znaczącą poprawę ich sytuacji. Klęska Francji pod Sedanem (2 września 1870 r.) doprowadziła do proklamowania w Wersalu (18 stycznia 1871 r.) zjednoczenia Niemiec (Reich) z cesarzem Prus na czele. Austro-Węgry pozostawały nadal jako europejskie mocarstwo nad Dunajem. Era konstytucyjna w Austrii przyniosła Polakom daleko idące prawa i wpływy reprezentacji politycznej na rządy. Dała Polakom faktyczną, choć formalnie nie określoną autonomię Galicji, rządzonej przez prawie pół wieku po polsku i przez Polaków. Swobodne, w porównaniu do dwóch pozostałych zaborów, życie polityczne czyniło z Galicji w oczach nie tylko znacznej części Polaków, także przebywających za granicą „Piemont polski”, ożywiony ogromną energią społeczeństwa kierowaną coraz silniej na tworzenie ruchu państwowego.
Zjednoczone Niemcy, pod przywództwem Otto von Bismarcka, rozpoczęły marsz do zapewnienia sobie przywództwa wśród Rosji i Austro-Węgier, zwanych w politycznym żargonie „koncertem mocarstw”. Zbliżanie się Niemiec do Austro-Węgier pod koniec XIX w. rozbudziło frustrację Rosji i doprowadziło do jej stopniowego zbliżenie się do Francji, przypieczętowanego układami z lat 1891 – 93.
Można powiedzieć, że był to początek rozpadu „koncertu mocarstw” na dwa odrębne systemy sojusznicze. Kwestia polska przestała więc być sprawą trzech mocarstw. Fakt nie podpisania wcześniej trójprzymierza oznaczał, że kwestia polska przestała być także sprawą międzynarodową, stawała się wewnętrzną sprawą każdego z trzech mocarstw. Niestety, to był jedyny efekt polityki lojalności i ugody wobec zaborców.
Zerwanie Rosji z Niemcami zaowocowało wprowadzeniem „nowego kursu” wobec Polaków w zaborze pruskim. Uczyniono drobne ulgi w sprawach edukacji (język polski), parcelacji i osadnictwa. Wydarzeniem była też nominacja Polaka, ks. Stablewskiego na arcybiskupstwo gnieźnieńskie. W krótkim czasie podobne oznaki „odwilży” wprowadzono w zaborze rosyjskim.
2. PROCES TWORZENIA POLITYCZNEJ REPREZENTACJI NARODU POD ZABORAMI.
- Narodowa Demokracja.
W 1887 r. Zygmunt Balicki (1858 – 1916), działacz polityczny i publicysta, zakłada „Związek Młodzieży Polskiej” (Zet). Niemal równolegle, w Szwajcarii z inicjatywy Zygmunta Miłkowskiego (1824 – 1915), uczestnika powstania styczniowego, czołowego działacza niepodległościowego na emigracji, zostaje utworzona tajna organizacja polityczna „Liga Polska”. Organizacje te nawiązują ścisłą współpracę owocem, której było opracowanie programu odzyskania niepodległości i postulatów dotyczących reform. „Liga Polska” stała się organem zwierzchnim dla „Związku Młodzieży Polskiej”. Nawiązuje kontakty i współpracę ze środowiskami patriotycznymi działającymi w kraju przy pismach: „Głos” w Warszawie i „Przeglądzie Społecznym” we Lwowie. W 1893 r. „Liga Polska” zostaje przekształcona w „Ligę Narodową”, na czele której stanęli Roman Dmowski (1864 – 1939) i Zygmunt Balicki.
Przeniesienie kierownictwa do kraju i zmiana nazwy na „Ligę Narodową” odzwierciedla dokonującą się ewolucję ideową środowiska w kierunku nacjonalistycznym. Na początku XX w. „Liga Polska” liczyła już dziesiątki tysięcy zaprzysiężonych członków, dysponowała kilkunastoma tytułami prasowymi.
Represje władz rosyjskich zmusiły działaczy do zakonspirowania działalności kierownictwa „Ligi Narodowej” i utworzenia jawnej struktury politycznej „Stronnictwa Narodowo – Demokratycznego” działającej we wszystkich zaborach. Publikacje książkowe: Z. Balickiego – „Egoizm narodowy wobec etyki” (1902) oraz „Myśli nowoczesnego Polaka” (1903) – R. Dmowskiego, stały się manifestem ideologicznym Stronnictwa.
Porażka Rosji w wojnie z Japonią (1904 -1905) i wybuch rewolucji w Rosji tworzyły szansę dynamicznego działania w kluczowym zaborze rosyjskim. Poczynania R. Dmowskiego w owym czasie zdominowały obawy przed możliwością żywiołowego wybuchu kolejnego powstania, które nie miało jeszcze szans powodzenia. Spektakularnym dla tej idei przedsięwzięciem była podróż do Japonii, gdzie R. Dmowski nie zyskał poparcia Japończyków dla rozpoczęcia powstania w Polsce. Także negocjacje z opozycją w Finlandii, w sprawie wspólnych działań przeciwko uwikłanej w rewolucje Rosji, nie dały pozytywnych rezultatów. Lekkomyślnym krokiem R. Dmowskiego był akces do ruchu neo-slawistycznego (1908 r.), proklamującego sojusz narodów słowiańskich (z Rosją) w obliczu groźby niemieckiej. R. Dmowski szybko się z tej inicjatywy wycofał.
Wobec widocznej słabości środowisk konserwatywno – ugodowych na drugi plan zeszło pierwszoplanowe dotąd zadanie – przeciwstawianie się nastrojom lojalistycznym. W rezultacie, zamiast pozostawać oazą spokoju i porządku na tle trawionej rewolucją Rosji, Królestwo Polskie stało się jednym z centrów tejże rewolucji. Wysuwane postulaty do władz rosyjskich, m. in. żądanie autonomii czy polonizacja urzędów i szkół, w sytuacji cofania się fali rewolucji stały się nie realne. Walka o wpływy w samorządzie, spotkała się z ostrym sprzeciwem środowisk żydowskich, na który odpowiedziano bojkotem żydowskiego handlu. Nie popychało to sprawy polskiej do przodu.
Aktywność polityczna Romana Dmowskiego w życiu politycznym Królestwa zyskiwała mu coraz większe poparcie, stał się jedną z dominujących postaci w kraju, a jego partia stała się najważniejszą siła polityczną.
Wobec stabilizowania się władzy w Rosji nadzieje na rozwiązanie kwestii polskiej R. Dmowski zaczął wiązać ze zmianami w sytuacji międzynarodowej, które dokonywały się w związku z zaznaczającym się coraz silniej podziałem Europy na dwa antagonistyczne bloki polityczno – militarne. Przeciw Niemcom konsolidował się blok brytyjsko – francusko – rosyjski. Symptomy kruszenia się XIX w. układu sił w połączeniu z trwającym już wyścigiem zbrojeń zwiększały prawdopodobieństwo wojny. Mimo świadomości, że każda wojna, a tym bardziej ta prowadzona na olbrzymią skalę, stanowi nieszczęście trudne do wyobrażenia – jeżeli szukało się dróg wyjścia z impasu, w jakim znajdowała się kwestia polska (przegrane powstania, postępy asymilacji politycznej i kulturowej w poszczególnych zaborach), to taka wojna była szansą dla odzyskania państwa polskiego i niepodległości.
- Polska Partia Socjalistyczna.
Na starcie XX w. bardziej radykalne oblicze uzewnętrzniała druga polska organizacja, stojąca programowo na gruncie samodzielnej walki o pełną niepodległość Polski. Tą organizacją była Polska Partia Socjalistyczna (PPS) założona w listopadzie 1892 r. na zjeździe w Paryżu.
PPS powstała z połączenia:
- Polskiej Socjalno-Rewolucyjnej Partii „Proletariat”, którą reprezentowali m. in. Aleksander Dębski,
Bolesław Jędrzejowski, Witold Jotko-Narkiewicz, Stanisław Mendelson, Maria Jankowska- Mendelson, Feliks Perl;
- Zjednoczenia Robotniczego, z Edwardem Abramowskim, Janem Stróżeckim, Stanisławem Wojciechowskim, Stanisławem Tylickim;
- Polskiej Gminy Narodowo-Socjalistycznej z Janem Lorentowiczem, Władysławem Ratuldem, Marią Szteligą.
Do porozumienia nie przyłączyła się część grupy wydającej pismo „Przegląd Socjalistyczny” oraz członkowie „grupy socjalno-demokratycznej” z Paryża, Estera Golde, Cezaryna Wojnarowska, Stanisław Grabski, Władysław Grabski. Na zjeździe przyjęto program partii, w nim:
„Polska Partia Socjalistyczna, jako organizacja polityczna polskiej klasy robotniczej, walczącej o swe wyzwolenie z jarzma kapitalizmu, dąży przede wszystkim do obalenia dzisiejszej niewoli politycznej i zdobycia władzy dla proletariatu. W dążeniu tym celem jej jest niepodległa rzeczpospolita demokratyczna.”
W programie zapowiedziano wprowadzenie demokratycznego systemu władzy, poszanowanie praw każdego obywatela, bez względu na jego pochodzenie, rasę, narodowość i wyznanie, wolność słowa oraz bezpłatną edukację, a także ochronę pracowników, m. in. 8 godzinny dzień pracy.
Po pierwszym zjeździe krajowym PPS, który miał miejsce w czerwcu 1893 r. (Józef Piłsudski, Stanisław Wojciechowski, Aleksander Sulkiewicz, Ludwik Zajkowski, Stefan Bielak), doszło do rozłamu i wydzielenia się żydowskiej grupy socjalistów o orientacji internacjonalistycznej. Na II zjeździe PPS (orientacja niepodległościowa), w lutym 1894 r. w Warszawie powołano Centralny Komitet Robotniczy w składzie: Jan Stróżecki, Julian Grabowski, Józef Piłsudski, Paulin Klimowicz. Zdecydowano o Wydawaniu pisma „Robotnik”, najistotniejszego elementu propagandy socjalistycznej.
Po aresztowaniu działaczy CKR, w sierpniu 1894 r. na czele organizacji staje Józef Piłsudski. Partia rozwija się, powstają komitety robotnicze w Warszawie, Radomiu i Zagłębiu. W lutym 1900 r. policja zdekonspirowała w Łodzi drukarnię „Robotnika” i aresztowała Józefa Piłsudskiego.
Podczas rewolucji w 1905 r. PPS rozrywana była przez dwa rywalizujące ze sobą środowiska, tzw. Starych” z Józefem Piłsudskim, którzy wzywali do samodzielnej walki zbrojnej i „Młodych”, liczących na obalenie caratu przy pomocy zrewoltowanych mas rosyjskich.
Za sprawą PPS, konieczność istnienia niepodległej Polski zostaje uznana programowo przez międzynarodówkę socjalistyczną. W okresie znacznego napływu nowych członków podczas rewolucji 1905 r. sprawa ,,niepodległości Polski” powoduje rozłam tej partii na żydowski odłam: „PPS – Lewica” i widzącą konieczność dokonywania zmian społecznych na gruncie suwerennej Polski: PPS – Frakcja Rewolucyjna, pod przewodnictwem Józefa Piłsudskiego.
Zdominowana przez „Starych” PPS i jej Organizację Bojową, w imię haseł niepodległości przekuwanych na działalność zbrojną polskich rewolucjonistów, w latach 1905-1907 przeprowadziła setki akcji bojowych i terrorystycznych (zamachy, odbijanie więźniów).
Rozwój sytuacji politycznej w Europie, w tym rozpad „Koncertu mocarstw” i tworzenie się nowego układu sił polityczno-militarnych oznaczał rozerwanie dotychczasowej solidarności zaborców. Józef Piłsudski właściwie ocenił wagę tych zmian i znaczenie jakie mogą mieć dla kwestii polskiej. Uznając, iż w przyszłym konflikcie między zaborcami, posiadanie polskiej siły zbrojnej będzie najważniejszym atutem dla wytargowania kolejnych ustępstw, czy wręcz wywalczenia własnego państwa, udaje się on z kongresówki na obszar zaboru austriackiego.
W Galicji (gdzie od grudnia 1867 r. Polacy otrzymali autonomię) istniała możliwość pracy nad tworzeniem zawiązku polskiej siły zbrojnej. W latach 1907-1908 z inicjatywy Józefa Piłsudskiego powstają dwie polskie paramilitarne organizacje jako związki strzeleckie: Związek Strzelecki i Polskie Drużyny Strzeleckie.
W 1912 r. w Galicji utworzono Komisję Skonfederowanych Stronnictw Politycznych (Niepodległościowych), w skład której weszły: PP, SD, PPS (bez PSL „Piast” Witosa).
3. KWESTIA POLSKA NA ARENIE MIĘDZYNARODOWEJ. W polityce międzynarodowej, zarówno w II połowie XIX w. jak i w chwili wybuchu I wojny światowej, kwestia polska w znaczeniu państwowym nie istniała. W gabinetach ministerialnych nie wspominało się nigdzie nawet samej nazwy – POLSKA. Urzędy nadal zapisują i prowadzą ewidencję Polaków wg. wystawionych im paszportów jako: Rosjan, Niemców, czy Austriaków. Nawet dla Francji sprawa Polski jest niewygodna, jej milczenie stanowi warunek utrzymania sojuszu z Rosją. Obydwa bloki mocarstw Europy, które miały się w niedalekiej przyszłości zetrzeć ze sobą w bojach wojny światowej, nie znajdowały miejsca dla Polski w swych programach, nawet tych dotyczących rozważań nad najdalszą przyszłością.
Moment przewidywany od trzydziestu lat – wojna Rosji z Austrią nastąpił z chwilą wystosowania ultimatum austriackiego wobec Serbii i solidarnego przyłączenia się Niemiec dopiero w 1914 r. Niemcy wypowiedziały 1 sierpnia wojnę Rosji i Francji. Decydując się na walkę na dwa fronty zamierzały w pierwszej kolejności szybko zakończyć działania na zachodzie, aby później całą swą potęgę militarną skierować na wschód przeciwko Rosji. Austria przystąpiła do wojny z Rosją dopiero 6 sierpnia.
Przy głębszej analizie przyczyn I wojny światowej, można poza wszelką wątpliwość odnaleźć kwestię polską, występuje ona wyraźnie. Prawdą jest, że była ona przysypana mnóstwem spraw pomniejszych i przy pobieżnej obserwacji była niewidoczna nawet dla oka dyplomatów. Gdy jednak wojna zaczęła się przeciągać, kwestia ta zaczęła kruszyć polityczne pokłady leżące na powierzchni i wypływać coraz wyraźniej na plan główny. Był to rodzący się huragan, rozsadzający spójność państw zaborczych, zbudowaną przede wszystkim na dramacie narodu i rozbiorach Polski. Takiego rozwoju wydarzeń nie przewidywały zarówno państwa zaborcze jak i koalicja aliancka.
Kwestia polska – przy niedostrzegalnym jej znaczeniu dla mocarstw europejskich, przy braku realnych możliwości przekucia jej na wojenny kapitał, z czasem stawała się dla nich przysłowiową kotwicą. Z upływem czasu ciągnęła ona państwa zaborcze w głębię odmętu wojennych niepowodzeń.
Głównym terenem działań wojennych na wschodzie stały się bowiem rozległe obszary dawnej Rzeczypospolitej. Pozyskanie zasobów ludności i czynnego jej wsparcia dla któregokolwiek z obozów walczących stawało się czynnikiem decydującym. W chwilach gdy niewiele brakowało by jeden blok mocarstw uzyskał przewagę nad drugim i przeważyłoby to na szali sukcesów wojennych, kwestia polska stawała się coraz ważniejszą.
Gdy w sierpniu 1914 r. wybuchła oczekiwana wielka wojna, R. Dmowski mógł poddać próbie trzymaną dotąd w ukryciu koncepcję polityczną. Zakładała ona, że rozwiązanie kwestii polskiej dokona się w dwóch etapach. Pierwszy wynikał z logiki podziału Europy na dwa bloki, z Rosją w jednym i Niemcami wraz z Austro-Węgrami w drugim. Sukces koalicji antyniemieckiej miał pociągnąć za sobą zjednoczenie ziem polskich w obrębie Rosji, która nie okaże się zdolna do stabilnego trwania po wojnie. Wewnętrzny rozpad Rosji, zdaniem R. Dmowskiego był nieuchronny.
Elementem realizacji sygnalizowanego planu był memoriał w kwestii granicy zachodniej państwa, jaki złożył rosyjskiemu ministrowi spraw zagranicznych S. Sazonowowi jesienią 1914 r. Postulował oderwanie od Niemiec Górnego Śląska, części Dolnego Śląska (powiat sycowski i namysłowski), całego Poznańskiego, całego woj. Pomorskiego (tzw. Prus Zach.) wraz z powiatami: lęborskim i bytowskim, a także Warmii i Mazur (tzw. Prus Wsch.).
Klęska Rosji w 1915 r. unaoczniła R. Dmowskiemu konieczność odejścia od tego scenariusza. Jesienią 1915 r. R. Dmowski wyrusza na Zachód szukać i pozyskiwać sojuszników dla kwestii polskiej.
Dużą przeszkodą w negocjacjach były obawy sojuszników przed reakcją Rosji, ten stan utrzymywał się do jesieni 1916 r. kiedy to Niemcy i Austro–Węgry proklamowały utworzenie samodzielnego państwa polskiego z własną armią. Zmieniło to znacząco sytuację i rosyjski punkt widzenia przestał być dominującym dla zachodnich sojuszników. Rozpad Rosji stworzył konkretne możliwości działania. W marcu 1917 r. R. Dmowski złożył na ręce rządu brytyjskiego dwa memoriały o granicach państwa polskiego. Przebieg granicy zachodniej przedstawiono jak w dokumencie dla min. S. Sazonowa, novum stanowiła granica wschodnia. R. Dmowski postulował by przebiegała ona wzdłuż linii drugiego rozbioru. Dla wielu Polaków żądania te były zbyt skromne. Na południu Do Polski włączona miała być cała Galicja oraz połowa Śląska Cieszyńskiego. W uzasadnieniu R. Dmowski akcentował bankructwo polityki rosyjskiej na obszarze Środkowo – Wschodniej Europy, oraz konieczność wypełnienia tworzącej się tam politycznej próżni, potencjalnie otwierającej drogę wpływom niemieckim.
W dniach gdy Niemcy wkraczają jako nowi okupanci na tereny kongresówki, z przeciwnej strony zjawia się odezwa wielkiego księcia Mikołaja – naczelnego dowódcy wszystkich armii rosyjskich:
„ Polacy!
Wybiła godzina, w której przekazane Wam marzenie ojców i dziadów Waszych ziścić się może.
Przed półtora wiekiem żywe ciało Polski rozszarpano na kawały, ale dusza jej nie umarła. Żyła ona nadzieją, że nadejdzie godzina zmartwychwstania dla narodu polskiego i pojednania się braterskiego z wielką Rosją.
Wojsko rosyjskie niesie Wam błogą wieść owego pojednania. Niechaj się zatrą granice, rozcinające na części naród polski.
Niech naród polski połączy się w jedno ciało pod berłem cesarza rosyjskiego. Pod berłem tem odrodzi się Polska, swobodna w swej wierze, języku i samorządzie.
Jednego tylko Rosja spodziewa się po Was: takiego samego poszanowania praw ludów, z któremi związały Was dzieje.
Z sercem otwartem, z ręką po bratersku wyciągniętą, kroczy na Wasze spotkanie wielka Rosja. Wierzy ona, iż nie zardzewiał miecz, który poraził wroga pod Grunwaldem.
Od brzegów oceanu Spokojnego do mórz Północnych ciągną hufce rosyjskie. Zorza nowego życia dla Was wschodzi.
Niech zajaśnieje na tej jutrzni znamię krzyża, godło męki i zmartwychwstania ludów.
Zwierzchni Wódz Naczelny, Jenerał-adjutant
Dnia 14 sierpnia 1914 r. Mikołaj.
Odezwa podpisana przez Mikołaja była pośpiesznie przygotowanym posunięciem politycznym, które miało uspokoić Francję i Anglię i w nieobowiązujący dla Rosji sposób pozyskać Polaków. Projekt odezwy ułożony przez ministra spraw zagranicznych Sergiusza Sazonowa został przyjęty przez cara i uchwalony na radzie ministrów 11 sierpnia. Nadano mu wielki rozgłos za granicą a zwłaszcza w Paryżu.
Odezwa wielkiego księcia, zapowiadając zjednoczenie Polaków z wszystkich trzech zaborów, mogła (lecz nie musiała) stanowić zapowiedź zamierzonego przez Rosję naruszenia układu sił państw zaborczych na trenie dawnej Rzeczypospolitej. Jednak, mimo że odezwa ta była napisana zręcznie, wywołując wielkie wrażenie na polskich umysłach, w istocie swej stanowiła akt czysto wojskowy, nie zaś zobowiązanie kompetentnych w tej kwestii organów rządowych z carem na czele.
Brak powodzenia Niemców w walkach o Paryż, rozkład machiny wojennej Austro-Węgier w latach 1914 -1916, definitywnie przekreśliły niemieckie kalkulacje co do możliwości szybkiego odniesienia zwycięstwa i zakończenia wojny. Wizja długotrwałej wojny do ostatecznego wyczerpania sił, stawała się coraz bardziej realną. Szukając nowych rezerw wojennych, także Niemcy i Austria, podejmują próbę wykorzystania sprawy polskiej.
5 XI 1916 r. ogłoszono przez cesarzy: niemieckiego i austriackiego akt „Niepodległości Polski”. Szybko okazał się on iluzją. Niemcy w swych praktycznych działaniach pokazali, że nie zamierzają urzeczywistniać rzuconego hasła niepodległości Polski. W istocie pragnęli oni wrócić do idei linii granicznej trzeciego rozbioru Rzeczypospolitej i wciągnąć resztę kongresówki w obręb Rzeszy niemieckiej jako podporządkowanego im kraju na wzór Bawarii czy Saksonii.
Także podobny iluzyjny charakter miało ogłoszenie niepodległości państwa litewskiego z powołaną i kontrolowaną przez Niemców namiastką rządu. Ogłoszenie nazwą „Litwa” państewka na terenie historycznej Żmudzi, ujawniało właściwe oblicze polityki niemieckiej, która, odrywając wówczas ten kraj od Rosji, równocześnie dążyła do zniszczenia historycznego związku Polski z Litwą.
Niemcy, każąc Polakom płacić krwią na polach bitew za namiastkę państwowości, równocześnie dążyli do zalegalizowania kosztem Polski dalszych swoich zdobyczy terytorialnych. Zapewne w razie zwycięstwa Niemiec, takie państewko stanowiłoby jakąś korzyść polityczną, niemniej jednak nie mogło ono żadną miarą stanowić dla Polaków punktu oparcia przeciw dalszej ekspansji niemczyzny na wschód.
Mimo wszystko, trzeba jednak wyraźnie stwierdzić, że ogłoszenie przez Niemców aktu „Niepodległości Polski” miało duże znaczenie polityczne. Po raz kolejny wyrywało kwestię Polski z martwego punktu. To ożywienie kwestii polskiej umożliwiało gabinetom zachodnioeuropejskim (Francja, Anglia), choć na razie w formie niezobowiązującej, oficjalne poruszyć kwestię polską wobec caratu, dla którego listopadowy akt „Niepodległości Polski” stanowił cios.
Kolejną niespodzianką dla Europy, a dalszym awansem sprawy Polski, była rewolucja lutowa w Rosji w marcu 1917 r. 30 marca 1917 r. Tymczasowy Rząd Rosyjski wydaje proklamację do Polaków. Proklamacja ta zapowiada utworzenie niepodległej Polski ze wszystkich ziem zaludnionych w większości przez Polaków. Ta nowa Polska miała być złączona wojskowym przymierzem z Rosją. Na podstawie aktu do tej proklamacji rozpoczęła się likwidacja stosunków polsko-rosyjskich, opartych na zasadzie rozbioru Polski. Rozpoczęto wydzielanie z armii rosyjskiej oddziałów polskich.
Proklamacja ta bynajmniej nie oznaczała rezygnacji Rosji z zagarniętych ziem polskich i zamiaru odrodzenia Rzeczypospolitej. Tymczasowy Rząd Rosyjski jest godził się na utworzenie nowej Polski, ograniczonej w jej etnograficznych granicach i pozostającej pod jej protektoratem. Była to więc w swej istocie reakcja i odpowiedź dla programu niemieckiego w sprawie polskiej.
Tak oto kwestia polska, sprawa państwowości Polski przeszła z politycznego niebytu do poziomu międzynarodowej licytacji, gdzie strony zaczęły się prześcigać, kto da więcej. Samo ustępstwo Rosji było także elementem tej licytacji, nie zaś wynikiem szczególnych sympatii konstytucjonalistów rosyjskich do Polski. Nastąpiło ono także za sprawą orędzia prezydenta Stanów Zjednoczonych z dnia 22 stycznia 1917 r. Orędzie to, mówiące o powojennym porządku świata, w kwestii polskiej wyraźnie stwierdzało:
„… powinna istnieć zjednoczona, niepodległa i samodzielna Polska”. Inicjatywa prezydenta Wilsona miała szczególnie ważne znaczenie dla kwestii polskiej, była jego wielką zasługą dla Polski. Otóż obok dotychczasowych deklaracji państw zaborczych odezwało się w sprawie Polski potężne mocarstwo światowe, nie patrzące koniunkturalnie przez pryzmat kalkulacji rosyjskich, Anglii czy Francji, lecz stawiające sprawę jej istnienia jako podmiotu polityki międzynarodowej. Znaczenie orędzia jeszcze niepomiernie wzrosło, gdy w kwietniu 1917 r. Stany Zjednoczone przystępują do wojny przeciw państwom centralnym.
W przeciwieństwie do dotychczasowych praktyk tajnych traktatów czy programów państw alianckich, USA wystąpiło jawnie z wyraźnym programem ustalenia powojennego porządku świata, opartego na styczniowym orędziu prezydenckim. 13 – ty punkt tego programu, precyzującego warunki przyszłego pokoju, deklarował:
,,Niezawisłe państwo polskie, które by musiało zamknąć w sobie niewątpliwie zamieszkałe przez ludność polską obszary , musiałoby być stworzone. Musiałoby ono posiadać wolny dostęp do morza. Jego gospodarcza niezawisłość i terytorialna nienaruszalność musiałaby być zagwarantowana przez międzynarodowy układ.”
W listopadzie 1917 r. z inspiracji Niemców ma miejsce przewrót bolszewicki w Rosji. Przywódcy bolszewiccy z Leninem na czele, finansowani i przerzuceni przez niemiecki wywiad ze Szwajcarii przez Niemcy i Finlandię docierają do Rosji. Bolszewicka rewolucja przejmuje władzę pod hasłem stanowczego zakończenia wojny, co pozwoliło uzyskać mu na starcie poparcie w masach włościańskich i żołnierskich, pragnących powrotu do domów. Nowa władza w Rosji, działając w zgodzie do intencji swoich niemieckich mocodawców, wypowiada traktaty i zobowiązania carskiej Rosji, zawarte z aliancką koalicją, a przede wszystkim z Francją. Zmusza to Francję do powrotu do jej starych, zapomnianych programów kwestii polskiej. Zarysowała się przed nią konieczność odbudowy silnego państwa polskiego, które w razie nowej wojny z Niemcami angażowało by ich wysiłek także na wschodniej granicy.
We Francji uznano utworzony w lipcu 1917 r. w Lozannie Polski Naczelny Komitet Narodowy na czele, którego stanął Roman Dmowskiego, jako organ polityczny do reprezentowania interesów przyszłego państwa polskiego. Napływ ochotników sprzyjał tworzeniu polskiej siły zbrojnej. Przystąpiono do szybkiego formowania Armii Polskiej, na czele której stanął gen. Józef Haller.
W miarę jak coraz szybciej dojrzewała na forum światowym sprawa niepodległej Polski, Niemcy z początkiem 1918 r. zaczęły pośpiesznie porządkować swoje stosunki z Rosją Bolszewicką, by wspólnie zapobiec niebezpieczeństwu samorzutnego zorganizowania się państwa polskiego. Stawało się to coraz bardziej prawdopodobne w sytuacji przedostawania się do Polski silnych oddziałów wojska polskiego, sformowanych w Rosji jeszcze przed bolszewickim przewrotem listopadowym.
3 marca 1918 r. Niemcy i Bolszewicka Rosja zawarły traktat pokojowy w Brześciu. W stosunku do kwestii polskiej – rodzącej się perspektywy mającego powstać państwa polskiego, traktat ten był wypowiedzeniem wojny przez Niemcy i Austrię. W traktacie tym władze Bolszewickiej Rosji zrzekły się obszarów zachodnich opierając się o granice państwa moskiewskiego sprzed 1654 r. Z drugiej strony traktat naruszał całość królestwa polskiego odcinając od niego ziemię chełmińską i wschodnią część Małopolski z Lwowem, powoływał szereg buforowych, nieistniejących przedtem państewek na wschodzie, zamykając przyszłe państwo polskie na maleńkim terytorium kongresówki okrojonej ze wschodu i zachodu.
W czerwcu 1918 r. alianci zachodni ogłosili w swoim oficjalnym dokumencie,
„…utworzenie niepodległego państwa polskiego z wolnym dostępem do morza uznane zostało za jeden z wojennych celów państw sprzymierzonych”.
Był to oczywisty sukces polityki Romana Dmowskiego.
4 listopada 1918 r. Państwa Centralne zwróciły się z prośbą o podjęcie pertraktacji pokojowych. 11 listopada 1918 r. wszedł w życie narzucony Niemcom rozejm. Jeden z jego warunków głosił:
„Wszystkie Wojska Niemieckie, jakie się znajdują obecnie na obszarach, które przed wojną tworzyły część Rosji, powinny wrócić do Niemiec, jakie były w dniu 1 sierpnia 1914 r., skoro tylko Alianci uznają, że chwila ku temu nadeszła ze względu na położenie tych obszarów.
Była to bardzo dwuznaczna redakcja dokumentu i stąd niebezpieczna dla odradzającej się Polski. Państwo polskie, Polacy mogli już na starcie znaleźć się w pełnej zależności od Niemców, którzy uzyskawszy rozejm, zyskali czas i środki militarne do rozwiązania sytuacji na polskich obszarach w sposób dla siebie wygodny. Niemcy przystosowując się do nowej sytuacji, mogli to zrealizować jako potrzebny koalicji na tym obszarze „nadzorca – rozjemca”. Sprawa istnienia suwerennej Polski mogła więc stać się rezultatem politycznych decyzji, niekoniecznie przyjaznych i rozumiejących jej istotę obcych czynników decyzyjnych.
Nadszedł czas, by Polacy aspirujący do wolności sami wzięli sprawy w swoje ręce. Czas egzaminu polskiego społeczeństwa do prawa wywalczenia i posiadania własnego państwa nadszedł, dobrze rozumiały to polskie elity patriotyczne.
Umiejętność wnikliwej obserwacji, znajomość sytuacji oraz trafna jej ocena pozwoliły R. Dmowskiemu zdumiewająco ściśle przeprowadzić zmiany, które żywiołowo ustaliły się półtora roku później, w końcowym okresie wojny i bezpośrednio po niej. Miejsce dawnych monarchii zajęły suwerenne państwa narodowe z Polską jako jednym z silniejszych elementów nowego porządku terytorialnego.
Pomyłką R. Dmowskiego były starania pozyskania Wielkiej Brytanii dla sprawy polskiej i powojennego z nią sojuszu. Pomimo czynionych mu honorów Brytyjczycy nie zdecydowali się przyjąć przedstawionej oferty. W przyszłości jeszcze nie raz doświadczymy co warte są brytyjskie zobowiązania sojusznicze i na czym polega realizacja własnych interesów.



Julianów, listopad 2014 r. oprac. Marek J. Toczek




http://niezlomni.com/?p=17697

Najstarsza na świecie kopalnia ropy naftowej znajduje się w Polsce. Polska zajmowała nawet trzecie miejsce na świecie pod względem wydobycia ropy naftowej
sie 18, 2014 Admin Historia słynnych miejsc 0

Szyby naftowe w muzeum w BóbrceSzyby naftowe w muzeum w Bóbrce
Na Zachodzie Europy moda na odrestaurowywanie zabytków techniki rozpoczęła się w latach 60. i 70. XX i panuje do dziś. W Polsce wyraźne zainteresowanie w tym zakresie pojawiło się już w latach 30. XX wieku, kiedy to powstały specjalne sekcje zajmujące się zabytkami polskiej sztuki inżynierskiej.
Najstarszą na świecie kopalnię ropy naftowej otwarto w 1854 roku we wsi Bóbrka w Gminie Chorkówka, koło Krosna. Jej założycielami byli Ignacy Łukasiewicz, Tytus Trzecieski i Karol Klobassa-Zrencki. Obecnie działa w tym miejscu Muzeum Przemysłu Naftowego i Gazowniczego im. Ignacego Łukasiewicza.

Obrazek

W latach 1854-1880 wydrążono tu ręcznie ponad 60 szybów, o głębokości od 14 do 150 metrów. – Kopalnia cały czas działa i można poczuć zapach ropy
- twierdzi Czesław Kondera, przewodnik turystyczny, w rozmowie z Polskim Radiem.
Kopalnia Bóbrka była wzorcowa jak na tamte czasy. Łukasiewicz dbał, by sprowadzać tu wszelkie nowinki (a przemysł naftowy rozwijał się bardzo szybko, zwłaszcza w USA). Godzinami stał nad odwiertem, wszystkiego doglądał. W 1862 roku sprowadził do kopalni Henryka Waltera, który zastosował pierwszą w Polsce wiertnicę ręczną. Wcześniej studnie kopano prostymi metodami: kilofami, łopatami.
Czynny do dziś 150-letni szyb Franek został wykopany ręcznie, do głębokości 50 metrów, a potem pogłębiony wiertnicą do 150 metrów.
- Franek to nasz wielki skarb – mówi serwisowi Nowiny24.pl Barbara Olejarz. – Pracuje od 1860 roku i nadal jest bogaty w ropę.
Poważnym zagrożeniem były wybuchy gazu. Nie dało się przewidzieć, czy kopacz nie natrafi na gaz podczas pogłębiania studni. Starano się przed tym zabezpieczyć. Do wentylowania szybu wykorzystywano… gęsi i kaczki. Ptaszysko wiązano za nogę i spuszczano na dno kopanki. Ratując się, gęś machała skrzydłami. Te niehumanitarne metody szybko porzucono, zastępując je drewnianą rynną, do której powietrze tłoczono młynkami – dmuchawami – czytamy w serwisie Nowiny 24.pl.
Górująca nad wierzchołkami drzew drewniana wieża to „kanadyjka”. Oryginalna się nie zachowała ale odtworzono wiernie jej replikę (w specjalnie adaptowanym wnętrzu można urządzać imprezy).
- Pierwsza wiertnica kanadyjska wjechała do Bóbrki już po śmierci Łukasiewicza. Sprowadził je Henry Mac Garvey, znany przemysłowiec naftowy, kanadyjczyk, który całe życie spędził w Polsce – opowiada Barbara Olejarz. – Te wiertnice świetnie się sprawdzały w trudnych warunkach karpackich, wierciły do 1500 metrów, pod koniec XIX wieku królowały na tym terenie.
To właśnie kanadyjki rozwierciły na początku XX wieku najbogatsze w polskim przemyśle złoża ropy naftowej. Dokładnie 90 lat temu dało to Polsce trzecie miejsce w świecie pod względem jej wydobycia.
Więcej o słynnych kopalniach w audycji Polskiego Radia!

źródło: Polskie Radio, Nowiny24.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 06 gru 2014, 20:19 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niezlomni.com/?p=17445

Zapomniane początki polskiej piłki nożnej. Jak futbol bywał bronią w walce z zaborcami. Które kluby były symbolami polskości
sie 16, 2014 Admin Historia do 1918 r. 1

Początki nowoczesnego polskiego piłkarstwa sięgają końca XIX wieku, nieodzownie łącząc się z działalnością, powiązanego z Narodową Demokracją Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”, powstałego we Lwowie w roku 1867.
Pierwszy historycznie udokumentowany mecz piłkarski na ziemiach polskich odbył się we Lwowie w dniu 14 lipca 1894 roku na zjeździe działaczy sokolich. Rozegrały go drużyny, reprezentujące sokołów lwowskich i krakowskich. Spotkanie to w niewielkim jednak stopniu przypomniało widowiska sportowe, jakie dziś możemy oglądać na piłkarskich stadionach. Przede wszystkim brak było jeszcze wówczas ściśle określonych zasad gry, które regulowałyby przebieg samego meczu. Wiadome jedynie było, iż w czasie spotkania dopuszczalne jest przez zawodników dotykanie piłki jedynie nogami, przy jednoczesnym kategorycznym zakazie używania rąk. Nieokreślona była również długość czasowa rozgrywanego spotkania, nie mówiąc już nawet o takich szczegółach, jak faule, rzuty wolne, czy wykluczenia z gry przy pomocy czerwonych kartek. I tak wzmiankowany już wyżej mecz trwał zaledwie sześć minut i zakończył się po zdobyciu pierwszej bramki przez drużynę lwowską.
Strzelcem pierwszego historycznego gola w dziejach polskiej piłki nożnej był Włodzimierz Chomicki, wówczas uczeń II roku miejscowego seminarium nauczycielskiego.



Pierwsze lata XX wieku przyniosły stopniowe ujednolicenie zasad gry na gruncie międzynarodowym. Zostały one niemal w zupełności oparte na wzorcach angielskich, a więc kraju, który uważa się powszechnie za kolebkę nowoczesnego futbolu. Formalizacja regulaminu gry oraz wyodrębnienie piłkarstwa jako samodzielnej dyscypliny sportowej, która już od roku 1900 stała się konkurencją olimpijską, zbiegła się w czasie z popularyzacją futbolu wśród społeczeństwa polskiego na ziemiach wszystkich trzech zaborów.
Kluczowa rola w propagowaniu nowoczesnego polskiego piłkarstwa przypadła galicyjskiemu działaczowi narodowo- demokratycznemu profesorowi Eugeniuszowi Piaseckiemu (ojcu Stanisława Piaseckiego- działacza młodzieży narodowej okresu międzywojnia, twórcy i redaktora naczelnego czasopisma kulturalnego „Prosto z Mostu”, zamordowanego przez Niemców w Palmirach w roku 1940).
Ten wybitny lekarz i teoretyk wychowania fizycznego, pracując jako nauczyciel w IV gimnazjum we Lwowie już pod koniec XIX wieku wprowadził piłkę nożną do zajęć swoich uczniów. Dyscyplina ta niemal z miejsca przypadła do serca jego wychowankom, którzy już w roku 1900 utworzyli pierwsze szkolne drużyny piłkarskie. Z czasem popularność piłki nożnej zaczęła się rozprzestrzeniać także i na inne lwowskie szkoły średnie.

Obrazek

Niemałą rolę w tym względzie odegrał jeden z pierwszych dziennikarzy sportowych i działacz „Sokoła” Kazimierz Hemmerling, który już w roku 1901 na łamach „Gazety Sportowej” relacjonował rozgrywki piłkarskie pomiędzy poszczególnymi drużynami. W oparciu o powstałe w ciągu kilku lat drużyny szkolne utworzono w roku 1904 Towarzystwo Gimnastyczno- Sportowe, które w roku 1907 przekształciło się w profesjonalny klub piłkarski pod nazwą Pogoni Lwów. Jego pierwszym prezesem został profesor Piasecki, pełniący tę funkcje do roku 1909. Za swoje barwy klubowe Pogoń przybrała kolory błękitny, czerwony i biały. Największe sukcesy lwowiaków przypadły na lata 1922- 1926, kiedy to klub aż cztery razy zdobywał tytuł mistrza Polski.
Inną galicyjską drużyną piłkarską z wyraźnie endeckimi konotacjami była krakowska Wisła. Założono ją formalnie na przełomie lat 1906- 1907, po dokonaniu fuzji zespołów gimnazjalnych noszących wcześniej nazwy „niebieskich” i „czerwonych”. Szczególnie wyróżniającą się na tym polu postacią był profesor Tadeusz Łopuszański, aktywista Towarzystwa Szkoły Ludowej, a w okresie niepodległej Rzeczypospolitej minister wyznań religijnych i oświecenia publicznego w rządach Leopolda Skulskiego i Władysława Grabskiego, po zamachu majowym usunięty z ministerstwa za „polityczną nieprawomyślność”. Łopuszański pełnił początkowo role opiekuna i głównego sponsora drużyny „niebieskich”, by już po powstaniu Wisły zostać jej pierwszym prezesem.
Od samego początku w Wiśle dał o sobie znać jej wyraźnie narodowo- patriotyczny charakter. To właśnie działacze i piłkarze Wisły już w roku 1910 wystąpili z wnioskiem powołania Polskiego Związku Piłki Nożnej. Był to swego rodzaju symboliczny gest , skierowany w stronę austriackiego zaborcy. Chciano w ten sposób zamanifestować niezależność polskiego piłkarstwa, jako czynnika podkreślającego własną narodową odrębność. Strojem klubowym Wisły stały się czerwone koszulki z białą gwiazdą oraz białe spodenki, a czasem jej największego rozkwitu były lata 1927- 1928, kiedy to Wiślacy dwukrotnie zdobywali mistrzostwo Polski.
Najmocniej jednak narodowo- patriotyczny charakter polskiego piłkarstwa zaznaczył się na terenach zaboru pruskiego, gdzie miejscowe władze od momentu zapoczątkowania przez Bismarcka polityki „Kulturkampfu” dążyły różnymi sposobami do likwidacji wszelkich przejawów polskości. Tym bardziej więc społeczność polska starała się wykorzystywać wszelkie dostępne środki, które stwarzały jakąkolwiek możliwość oporu przeciwko zaborcy.

W tym kontekście do rangi symbolu urosła aktywność Klubu Sportowego „Venetia”, założonego w Ostrowie Wielkopolskim w roku 1908. Jego twórcami a jednocześnie zawodnikami była grupa młodzieży gimnazjalnej, skupionej w Towarzystwie Tomasza Zana, ściśle współpracującym z endeckim Związkiem Młodzieży Polskiej „Zet” i Ligą Narodową. Nazwa klubu została zaczerpnięta od jednej z miejscowych knajp, w których młodzież odbywała swoje konspiracyjne zebrania. Piłkarskie sukcesy Venetii od samego niemal początku jej istnienia wyraźnie irytowały zaborcze władze niemieckie. Veneci już w roku 1908 zremisowali z niemieckim Ostover FC 1:1 oraz zdeklasowali Turn- Verein 3:0. Natomiast w latach 1910- 1913 Venetia nie przegrała żadnego z 12 rozegranych spotkań. Z tego też powodu Niemcy doprowadzili do likwidacji klubu. Co nastąpiło na jesieni 1915 roku. Venetia został jednak reaktywowana w kwietniu 1921 roku. Jednak w okresie międzywojennym klub ten nie odniósł poważniejszych sukcesów.
Sukcesy ostrowskiej Venetii wytworzyły potężny efekt psychologiczno- propagandowy stając się dla Polaków, mieszkających w Wielkopolsce impulsem do tworzenia kolejnych czysto narodowych klubów piłkarskich. Już w roku 1912 w Poznaniu utworzono Klub Sportowy Warta. Inspiratorami jej powstania była grupa młodzieży sokolej na czele z braćmi Franciszkiem i Edmundem Szycami. Sama nazwa drużyny i jej symbolika miały wyraźnie niepodległościową symbolikę. Nazwa Warta miała oznaczać czuwanie i gotowość do walki o Polskę zaś zielony kolor koszulek symbolizował nadzieję na odzyskanie upragnionej wolności. Już w swoim inauguracyjnym meczu Warta rozgromiła niemiecką Herthę Posen aż 9:2, co z miejsca zjednało jej rzesze kibiców i przyciągnęło kolejne grupy młodzieży, które chciały przywdziać klubowe barwy. Jednak bardzo dynamiczny rozwój klubu został zahamowany przez wybuch I wojny światowej. Po odzyskaniu niepodległości Warta należała do czołówki polskich klubów zdobywając trzykrotnie tytuł wicemistrza Polski ( w roku 1922, 1925 i 1928).
Wyraźne narodowe i jednocześnie antyniemieckie przesłanki legły również u podstaw powstania kolejnej poznańskiej drużyny Posnanii, utworzonej w roku 1913. Początkowo jego zawodnicy grali w barwach niemieckiej Normanii Posen, jednak na tle antypolskiego incydentu do jakiego doszło podczas jednego z meczów Polacy postanowili powołać własny klub. W czasie spotkania z niemiecką FC Brytanią, rozgrywanego w roku 1912 sędzia ukarał czerwoną kartką i wyrzucił z boiska zawodnika Mariana Srokę, za to że ten odzywał się po polsku. Na znak protestu pozostali Polacy grający w drużynie ostentacyjnie opuścili murawę, co z miejsca stało się przyczyną konfliktu między nimi, a niemieckimi piłkarzami Normanii. Sytuację dodatkowo zaostrzył fakt nałożenia wysokiej kary pieniężnej, jaka spadła na klub ze strony Suddeutscher Fussball Verband. W tej sytuacji 7 stycznia 1913 roku utworzono Klub Sportowy Posnania Poznań, który obok Warty stał się najpoważniejszą polską konkurencją dla niemieckich drużyn istniejących w Wielkopolsce.
W porównaniu z pozostałymi zaborami rozwój polskiego piłkarstwa w Królestwie Kongresowym wyglądał znacznie skromniej. Wynikało to nie tylko z zaostrzonej polityki rusyfikacyjnej, ale także z ogólnie niskiego stanu kultury fizycznej na terenie całego cesarstwa rosyjskiego. Pierwsze polskie drużyny piłkarskie powstały tu dopiero na przełomie lat 1910- 1911.
Klubem o wyraźnie narodowym obliczu była warszawska Polonia, założona formalnie w roku 1912 po połączeniu kilku drużyn szkolnych, w tym m. in. Mercurego, Varsovii, Stelli i Sparty. Już sama nazwa klubu miała konotacje wyraźnie patriotyczne, podobnie zresztą jak czarny kolor koszulek, który symbolizował żałobę po utraconej niepodległości. Wśród najważniejszych postaci, które przyczyniły się do powstania Polonii wymienić należy przede wszystkim Tadeusza Gebethnera pierwszego prezesa klubu, wnuka Gustawa Gebethnera- jednego ze współzałożycieli i współwłaścicieli wydawnictwa Gebethner i Wolff, które w okresie międzywojennym drukowało m. in. endecki „Kurier Warszawski”. Tadeusz Gebethner uczestniczył w wojnie z bolszewikami w roku 1920, walcząc w szeregach 5 Pułku Ułanów Zasławskich. Brał również udział razem ze swoimi klubowymi kolegami w działaniach na rzecz przyłączenia Górnego Śląska do Polski. Pod kierunkiem Gebethnera klub zdobył wicemistrzostwo Polski w roku 1921. Sukces ten udało się jeszcze powtórzyć Polonusom w roku 1926.
Narodowe koneksje odnaleźć można także wśród drużyn robotniczej Łodzi, w tym w pierwszej kolejności w ŁKS- ie, który początkowo nosił nazwę Łodzianki. Przez kilka pierwszych lat Łodzianka była jedynym czysto polskim klubem na terenie miasta. Fakt ten był podkreślany przede wszystkim przez barwy drużyny, którymi były biel i czerwień.
Z łódzkim ŁKS- em wiąże się też jedna z ciekawszych historii całego przedwojennego polskiego futbolu. Otóż w pierwszych dniach listopada 1918, na krótko przed rozpoczęciem rozbrajania Niemców w Królestwie w Łodzi odbywał się mecz między ŁKS- em a drużyną niemieckiego Sturmu. W trakcie spotkania jeden z polskich zawodników Antoni Kowalski został brutalnie sfaulowany przez przeciwnika. W odpowiedzi na atak Kowalski „odgryzł się” Niemcowi tak potężnych kopnięciem, że ten aż upadł na murawę. Widząc to polska publiczność rzuciła się na niemieckich żołnierzy obecnych na trybunach, co zaowocowało potężną bijatyką na całym stadionie.
Warto podkreślić, iż w okresie II Rzeczypospolitej polityczne powiązania klubowe przekładały się często na ideowe sympatie kibiców. Tak było m .in. w przypadku wspomnianej już Polonii, której gros fanów stanowiła młodzież powiązana z obozem narodowym, niespecjalnie „przepadająca” za kibicami Legii, klubu którego założycielami byli legioniści Piłsudskiego. Jeszcze bardziej endeckie sympatie dawały o sobie znać w łonie krakowskiej Wisły, której piłkarzom zdarzało się witać swoich kibiców „rzymskim salutem”, będącym oficjalnym pozdrowieniem Obozu Wielkiej Polski.
dr Jacek Misztal- historyk, publicysta, współpracownik kwartalnika „Myśl.pl”.
Tekst opublikowano na łamach nr 30 (1/2014) kwartalnika „Myśl.pl”.
Po publikacji artykułu otrzymaliśmy sprostowanie:
Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół” nigdy nie było powiązane, nie podlegało, nie łączyło się z Narodową Demokracją! TG „Sokół” powstał KILKADZIESIĄT LAT WCZEŚNIEJ i zawsze pozostawał organizacją apartyjną! Dlatego jakiekolwiek łączenie naszej działalności z partią polityczną jest zwykłym nieporozumieniem

Damian Małecki
redaktor naczelny portalu wSokole.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 29 gru 2014, 21:00 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niezlomni.com/?p=19748

Niesamowita odtworzona panorama Warszawy z 1873 roku oraz świetne zdjęcia pokazujące różne oblicza stolicy w XIX wieku [foto]


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 27 lut 2015, 17:06 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historykon.pl/24-listopada-1904- ... mokotowie/

24 listopada 1904 roku, miało miejsce uroczyste otwarcie więzienia przy ul. Rakowieckiej na warszawskim Mokotowie
24 listopada 2014 00:01

Więzienie wybudowały władze carskie w latach 1902-1904. Miała być to wówczas dość nowoczesna instytucja, urządzona na „sposób europejski”. Rzeczywistość okazała się inna. Mury zakładu szybko się zapełniły po wybuchu rewolucji 1905 r. Cele były przepełnione, więźniowie maltretowani i bici, a Mokotów zasłynął jako najcięższe więzienie w „Priwislanskim kraju”. Po odzyskaniu niepodległości więzienie zostało rozbudowane i służyło jako areszt śledczy oraz miejsce egzekucji. W czasie II wojny światowej więzienie użytkowali okupanci niemieccy. Załoga więzienna była polska. Więziono tu osoby podejrzane lub skazane za przestępstwa pospolite. W strasznie trudnych warunkach przebywało tu ok. 2,5 tys. więźniów. Część personelu współpracowała z nowymi władzami, inni należeli do konspiracji. Najbardziej ponury okres w dziejach więzienia przypadł na czasy stalinowskie. W marcu 1945 r. więziennictwo podporządkowano VI Departamentowi UB. Pawilony X, XI i XII więzienia mokotowskiego podlegały departamentowi śledczemu Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, natomiast w pawilonach X i XI przetrzymywani byli żołnierze AK, NSZ oraz wszyscy oskarżeni o dywersję, szpiegostwo i sabotaż. To właśnie w wiezieniu przy Rakowieckiej siedział w jednej celi powstaniec warszawski i żołnierz podziemia Kazimierz Moczarski oraz Jürgen Stroop – kat warszawskiego getta. Już w pierwszych latach Polski Ludowej za murami więzienia zamordowano 350 osób, m. in. gen. Augusta Emila Fieldorfa „Nila”, mjra Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę” czy rtm. Witolda Pileckiego. Szacuję się, że liczba wykonanych wyroków okresu stalinowskiego wynosi ponad 2800, a liczba ofiar zmarłych w więzieniu na skutek tortur do dnia dzisiejszego nie jest poznana. /P.L.


(Na zdjęciu więzienie śledcze na ul. Rakowieckiej w Warszawie oraz tablica pamiątkowa, fot. Wikimedia Commons)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 30 mar 2015, 13:30 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://ciekawostkihistoryczne.pl/2014/1 ... czniowego/

Browningami i bombami w Moskala! Po raz pierwszy od powstania styczniowego
Autor: Włodzimierz Kalicki | 13 grudnia 2014 | 2,994 odsłon

Obrazek

Bojowcy PPS z browningami.Bojówkarze Polskiej Partii Socjalistycznej nie mieli zamiaru stać i biernie się przyglądać jak kozacy roznoszą na szablach polskie demonstracje i zgromadzenia. Pragnęli poczuć w dłoniach ciężar lśniących rewolwerów i strzelać bez litości do carskich żołdaków. 13 listopada 1904 roku to marzenie się ziściło.
Bladym świtem mieszkańców placu Grzybowskiego w Warszawie i okolicznych ulic zrywa z łóżek stukot końskich kopyt i podkutych wojskowych butów. Dobre dwie setki policjantów oraz carskich żandarmów konnych i pieszych maszerują przez plac, dzielą się na mniejsze oddziałki i chowają po bramach.

By więcej nie siekli szablami bezbronnych…
Wszyscy w Warszawie wiedzą o zwołanej przez Polską Partię Socjalistyczną na godzinę trzynastą na plac Grzybowski manifestacji przeciw mobilizacji polskiego rekruta na wojnę z Japonią.

Obrazek
Kierujący konferencją warszawskich działaczy PPS Józef Kwiatek (na zdj.) mógł tylko przypuszczać, co stanie się, gdy PPS stawi zbrojny opór carskim żołnierzom.


Socjaliści wydali trzy odezwy – do robotników, do uczniów i do ogółu obywateli – wzywające do udziału w proteście. Jak głosiła rozrzucana wczoraj po ulicach ulotka Warszawskiego Komitetu Robotniczego PPS:
Demonstracja nasza stać się powinna imponującym wyrazem głębokiej nienawiści ludu polskiego względem całego gniotącego nas ustroju politycznego.
Przed niespełna dwoma tygodniami przez warszawskie Leszno przemaszerowała pepeesowska manifestacja przeciw mobilizacji. Sotnia kozaków i kilkudziesięciu pieszych policjantów rzuciło się z szablami na bezbronnych robotników. Zamiast uderzać płazem, cięli ostro. Na bruku zostało blisko 80 rannych. Jednemu z demonstrantów kozak odrąbał rękę.
Po tej tragedii zebrała się w konspiracyjnym mieszkaniu na Pradze konferencja stu warszawskich działaczy PPS. Kierował nią Józef Kwiatek. Jednogłośnie uchwalono, że PPS nie będzie więcej manifestować bez broni. Podnieceni socjaliści, nie bacząc na groźbę dekonspiracji, krzyczeli na całe gardło:
Dawajcie broni! Odpłacimy im za Leszno!

Jeden Walery Sławek i trzydzieści dwa browningi
Wysłannik warszawskiej PPS Walery Sławek, zaopatrzony w pokaźną kwotę 600 rubli, usiłował kupić broń w Kijowie. Nie udało mu się, ale w końcu nielegalnie kupił większą partię rewolwerów w Winnicy, zaś inny konspirator, Zahorski, dokupił nieco broni w Połtawie.

Obrazek
Plac Grzybowski w Warszawie stał się areną krwawego starcia polskich patriotów z siłami zaborcy.


Przed dwoma dniami Sławek z transportem 34 rewolwerów i dwóch pistoletów browning, przez konspiratorów nazywanych pieszczotliwie „bronkami”, dotarł do Warszawy. Broń rozdano tak zwanym starym bojowcom PPS, którzy od początku roku brali udział w manifestacjach ulicznych. Na własną rękę zbroili się też studenci i starsi uczniowie prywatnych szkół technicznych.

Obrazek
Artykuł ukazał się także jako jeden z rozdziałów najnowszej książki Włodzimierza Kalickiego pt. „Zdarzyło się” (Znak Horyzont 2014).


Już od wiosny tego roku, na prośbę Józefa Kwiatka, student warszawskiej politechniki eksperymentował z wytwarzaniem materiału wybuchowego. Do jesieni wyprodukował go 2 kg.
Środkiem tym wypełnił dwie bomby własnej konstrukcji. Organizujący demonstrację Kwiatek zdecydował, że obie mają być użyte na placu Grzybowskim. Wczoraj dostali je do ręki bojowcy PPS Józef Ratke i Władysław Gawroński.
Zamiar podjęcia walki z policją przy okazji demonstracji organizatorzy zachowali w tajemnicy. Jeden z browningów dostał jednak prowokator ochrany w PPS Dawid Ajzenlist, który zawiadomił oberpolicmajstra Karla Nolkena. Wskutek jego donosu jeszcze wczoraj ochrana aresztowała jednego z żydowskich bojowców.

„My tylko do kościoła”
O ósmej rano Plac Grzybowski wypełnia się robotnikami i młodzieżą. Dziesiątki tysięcy ludzi stoją w takim ścisku, że trudno przejść do kościoła. Policyjne patrole przepytują stojących, po co przyszli. Wszyscy odpowiadają z powagą, że na niedzielną mszę, ale ścisk dziś taki, że do kościoła wejść nie sposób.

Obrazek
Na mapie Warszawy z 1904 roku zaznaczony jest Plac Grzybowski.Na mapie Warszawy z 1904 roku zaznaczony jest Plac Grzybowski.


Około jedenastej pomocnik komisarza VIII cyrkułu wchodzi na schody kościoła i grozi zgromadzonym, że jeśli nie rozejdą się do domów, zarobią po 3 miesiące więzienia albo 3 tys. rubli kary. Tłum ani drgnie.
O wpół do dwunastej policjanci zatrzymują tramwaje i powozy na całym Grzybowie. Kwadrans po dwunastej pierwsi wierni wychodzą po mszy z kościoła. W tłumie niemal każdy zerka na zegarek. Wszyscy czekają na trzynastą.

Po prawej stronie kościelnych schodów zbiera się grupa 60 w większości uzbrojonych bojowców. Napięcie jest tak wielkie, że kierujący akcją decydują:
Zaczynamy przed czasem!
O 12.20 siostra Stefana Okrzei wyjmuje spod bluzki małe czerwone zawiniątko i wręcza bojowcowi „Zdunowi”. Jeden z szefów demonstracji Nejman woła wówczas: „Płachta w górę!” i na schodach zapada cisza jak makiem zasiał. Obok „Zduna” stają Stefan Okrzeja, jego siostra i inni bojowcy. Wszyscy intonują „Warszawiankę”. Przy pierwszych słowach nieprzebrany tłum, zapychający plac zdejmuje kapelusze. I wtedy nad głową Okrzei i „Zduna” rozwija się niezbyt wielki, czerwony sztandar z napisem:
PPS Precz z wojną i caratem! Niech żyje Wolny Polski Lud!

Marsy pod kulami i szablami
Czoło pochodu ze sztandarem rusza w stronę ulicy Bagno. Już w minutę później z bramy na rogu ulicy Bagno i placu Grzybowskiego wysypuje się 80 ukrytych tam od rana policjantów. Pomocnik komisarza wykrzykuje komendę: Szaszki won! i w ich rękach pojawiają się szable. Pierwszy policjant dobiega do „Zduna” i chce pochwycić drzewce sztandaru, ale „Zdun” wyciąga browninga i znienacka strzela napastnikowi w usta. Pierwszy trup wali się na bruk placu. W chwilę potem strzela Okrzeja i już grzmi kanonada ponad trzydziestu rewolwerów.

Obrazek
Carscy żołnierze za nic mieli szacunek dla świątyni. Strzelali do wnętrza kościoła, gdzie zgromadzeni byli wierni.


Wielu socjalistów z góry upatrzyło sobie znienawidzonych policjantów i teraz strzela tylko do nich. Bronisław Żukowski trzy razy strzela do pomocnika komisarza VIII cyrkułu, ale chybia. Gawroński rzuca bombę, pocisk jednak nie wybucha. Policjanci rzucają się w tył, w zamieszaniu porywają z sobą część bojowców i gapiów.

Bronić sztandaru!
Wokół sztandaru pozostaje kilkunastu bojowców. Nie zważają na ostrzeliwujących ich z daleka żandarmów, idą dalej ulicą Bagno. W połowie ulicy gęstą strzelaniną odpierają szarżę kilkunastu konnych żandarmów. Jednego z nich miażdży zabity koń.
Na Świętokrzyskiej grupę wokół sztandaru usiłują rozproszyć dragoni, ale dwie rewolwerowe salwy odpędzają ich.
W chwilę potem pepeesowcy chowają sztandar i rozpraszają się w tłumie gapiów.
Tymczasem wezwane na pomoc wojsko otacza plac. Przerażeni gapie i rozproszeni w tłumie bojowcy uciekają do kościoła. W zatłoczonej świątyni stary ksiądz odprawia właśnie sumę. Kilka policyjnych kul wpada do kościoła.
Wierni chowają się za ławami. Ksiądz prosi z ambony, by śpiewać „Kto się w opiekę…”, ale pośród krzyków przerażenia tłumu pieśni nie słychać.
Policja i wojsko otaczają kościół na placu Grzybowskim. Kilkuset osaczonych w nim wiernych i grupka bojowców już nie mają dokąd uciekać.

Obrazek
Kamień na pamiątkę wydarzeń 13 listopada 1904 roku.


Słowo oberpolicmajstra
Na ulicy Bagno ktoś zza parkanu rzuca kamieniem w oficera dragonów. W odwecie oficer ten każe dragonom strzelać w tłum przechodniów. Po trzech salwach na bruku leży ośmiu zabitych i kilkunastu rannych.
O wpół do trzeciej pod oblężony kościół przyjeżdża oberpolicmajster Nolken. Namawia wiernych, by wyszli. Ci odpowiadają przez uchyloną bramę, że policja bije wychodzących. Nolken daje słowo honoru, że od tej chwili nikt bity nie będzie. W asyście księdza wychodzi dwieście osób. Żandarmi odprowadzają je na bok, Nolken każe zamknąć drzwi kościoła, tak by z wewnątrz nie było widać placu, i policjanci masakrują kolbami wszystkich, w tym kobiety, starców i dzieci. Potem pokrwawionych prowadzą do aresztu. Ostatnią partię osaczonych w kościele żandarmi wyprowadzają o 22.30. W sumie do aresztu w ratuszu i na Pawiaku trafia 618 osób. Wtedy policjanci rewidują kościół. Znajdują w nim czternaście porzuconych rewolwerów.
Ulice śródmieścia do wieczora zapchane są podnieconymi tłumami. Jedni z warszawiaków wyrzekają na zbezczeszczenie kościoła i ofiary wśród cywilów, inni promienieją z dumy – Polacy po raz pierwszy od upadku powstania styczniowego strzelają do carskich oprawców.

Źródło:
Artykuł stanowi nieznacznie skróconą wersję rozdziału „Słowo Oberpolicmajstra” z najnowszej książki Włodzimierza Kalickiego pt. „Zdarzyło się” (Znak 2014). Tytuł, lead i śródtytuły pochodzą od redakcji.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 09 kwi 2015, 13:19 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.prawy.pl/historia/8995-masak ... wie-w-1861

Masakry podczas patriotycznych manifestacji w Warszawie w 1861
Paweł Brojek środa, 08, kwiecień 2015 05:39

Obrazek

W 1861 r. w Warszawie miały miejsce liczne manifestacje, które były krwawo tłumione przez armię Imperium Rosyjskiego. 8 kwietnia tego roku wojska rosyjskie ostrzelały bezbronny tłum na Placu Zamkowym. Zginęło wówczas co najmniej 100 osób, a kilkaset zostało rannych.

Wybuch powstania styczniowego poprzedził szereg manifestacji narodowych Polaków, organizowanych od 1860 r. Do pierwszej z nich doszło na początku czerwca 1860 r., podczas pogrzebu Katarzyny Sowińskiej, działaczki patriotycznej i społecznej, wdowy po generale Józefie Sowińskim – jednym z dowódców podczas powstania listopadowego, który wsławił się bohaterską obrona reduty na warszawskiej Woli.

29 listopada, w 30. rocznicę nocy listopadowej, odbyła się wielka manifestacja, podczas której zaśpiewano publicznie po raz pierwszy „Boże coś Polskę” w nowej wersji. Dotychczasowe słowa refrenu: „Naszego cara zachowaj nam, Panie!” zostały zastąpione frazą: „Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie!”.

25 lutego 1861 r., w 30. rocznicę bitwy o Olszynkę Grochowską, odbyła się kolejna manifestacja. Dwa dni później protest zorganizowali studenci dwóch warszawskich uczelni: Szkoły Sztuk Pięknych i Akademii Medyko-Chirurgicznej. Demonstracja przebiegała pod hasłami przeprowadzenia reform społecznych oraz zagwarantowania praw obywatelskich.

Na starym mieście manifestacja przerodziła się w procesję religijną. Na Krakowskim Przedmieściu do jej uczestników ogień otworzyło wojsko carskie, od kul zginęło pięciu demonstrantów. Pogrzeb „pięciu poległych” na Cmentarzu Powązkowskim stał się okazją do wielotysięcznej manifestacji patriotycznej. Zjednoczeni w oporze przeciwko rosyjskiemu despotyzmowi, uczestniczyli w niej przedstawiciele wszystkich cechów, stanów społecznych i wyznań.

Najtragiczniejszą w skutkach okazała się manifestacja, do której doszło 8 kwietnia 1861 r. na Placu Zamkowym w Warszawie. Duży oddział wojska rosyjskiego liczący ponad tysiąc piechoty i jazdy, dowodzony przez generała Stiepana Chrulewa, zaatakował bezbronny tłum, zabijając ponad sto osób, a kilkaset raniąc. Po tej zbrodni władze kościelne w mieście ogłosiły żałobę narodową.

Z czasem antyrosyjskie manifestacje zaczęto organizować w innych miastach Królestwa Polskiego, a także na dawnych ziemiach Rzeczypospolitej – na Litwie czy w Galicji.

14 października 1961 r. nowy rosyjski namiestnik, gen. hr. Karol Lambert, wprowadził w Królestwie Polskim stan wojenny. Dzień później, podczas nabożeństw w rocznicę śmierci Tadeusza Kościuszki, wojsko carskie wtargnęło do kilku warszawskich kościołów, co przyczyniło się do decyzji o zamknięciu wszystkich świątyń w Warszawie.

Narastający terror rosyjski i spowodowana nim dalsza radykalizacja nastrojów w polskim społeczeństwie doprowadziły do wybuchu 22 stycznia 1963 r. największego w dziejach państwa polskiego powstania.

Paweł Brojek

© WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 13 kwi 2015, 10:24 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://kmn.info.pl/?p=25810

12 kwietnia 1861 – Strażnik pamięci narodowej
Informację zamieścił Oskar Polsky
Strona www Oskar Polsky


Adam Tytus hrabia Działyński (*24 XII 1796 †12 IV 1861)
fotografia obrazu-portretu z lat 50. XIX w.


Przed 154 laty umarł w Poznaniu Adam Tytus Działyński – wielki Polak, patriota, który w zależności od potrzeb kraju potrafił być zarówno żołnierzem, jak i historykiem-wydawcą, badającym przeszłość swojego narodu. Potrafił być zarówno dobrym gospodarzem na swych włościach, wykonującym żmudną pracę organiczną dla Polski po upadku Powstania Listopadowego, jak i politykiem zabiegającym w sejmie pruskim o interesy Polaków z Wielkopolski. Był też wybitnym edukatorem, który uczył swoich rodaków dumy z tego, że są Polakami i szacunku dla przeszłości narodu. A to wszystko w czasach, kiedy zaborcy robili wszystko, aby nas tej dumy pozbawić. Adam Tytus Działyński wykonał wielką pracę dla Polski.
Założyciel narodowych zbiorów w Kórniku (obecnie muzeum i Biblioteka Kórnicka PAN) oraz wydawca cennych źródeł do historii Polski, urodził się w Poznaniu w Wigilię Bożego Narodzenia 1796 r. (dokładnie 2 lata później, także w Wigilię, urodził się Adam Mickiewicz). Jego ojcem był wielkopolski arystokrata Ksawery Działyński, matką Justyna z Dzieduszyckich. Otrzymał wszechstronne wykształcenie, które zdecydowało o całym jego życiu i zainteresowaniach. Odbył studia humanistyczne w Berlinie i w Paryżu, ale także studia politechniczne w Pradze.
Zainspirowany studiami, w pałacu w Konarzewie rozpoczął porządkowanie księgozbioru i archiwum oraz gromadzenie zbiorów, które zostaną później przeniesione do Kórnika.
Zainteresował się szczególnie rękopisami i starymi drukami z czasów Regnum Poloniae i I Rzeczypospolitej, pokazującymi historię polityczną, gospodarczą i tradycje Polaków oraz innych narodów Rzeczypospolitej.
Podróżował po Europie w poszukiwaniu poloników, spotykał się z historykami, sam stawał się coraz bardziej kompetentnym znawca dziejów swojego narodu. Tak jak pół wieku wcześniej księżna Izabella Czartoryska budowała pierwsze polskie muzeum narodowe – Świątynię Sybilli w Puławach – by ratować pamiątki przeszłości Rzeczypospolitej, tak teraz Tytus Działyński postanowił stworzyć wielką bibliotekę i archiwum, potem także muzeum, w których zachowałby pamięć polskiej przeszłości dla lepszej polskiej przyszłości.
Jednocześnie rozpoczął działalność wydawniczą, by poszerzyć krąg osób, które by mogły korzystać z jego zbiorów. Publikował to, co dziś historyk nazywa źródłami do historii Polski: dokumenty, reedycje starych druków, rękopisy (zwłaszcza pamiętniki). Jeszcze w latach 20. XIX w. wydał prawa litewskie, potem pamiętniki Jana Kilińskiego z czasów Insurekcji Kościuszkowskiej. Został członkiem Warszawskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk – poprzednika późniejszej Polskiej Akademii Umiejętności (PAU) i Polskiej Akademii Nauk (PAN).
Gdy odziedziczył po ojcu bogate dobra kórnickie, uzyskał większe środki i możliwości realizacji swoich wielkich planów. Niewiele brakowało, a udział w Powstaniu Listopadowym zniweczyłby to wszystko – z powodu represji wroga.
Nie wyobrażał sobie, że mógłby nie uczestniczyć w powstaniu. Służył w 2 pułku strzelców konnych, potem w sztabie naczelnego wodza, jako adiutant gen. Jana Skrzyneckiego oraz w sztabie gen. Girolamo Ramolino.
Za udział w Powstaniu Listopadowym rząd pruski – pozornie neutralny wobec powstania – obłożył dobra Działyńskiego sekwestrem – prawem kaduka! Hrabia Działyński musiał przez wiele lat sądzić się o swoją własność z rządem pruskim. Mieszkał w Krakowie i w posiadłości swej żony pod Jarosławiem. Mimo dyskomfortu związanego z tą sytuacją, nie zrezygnował ze swej misji i ciągle wzbogacał zbiory.
W końcu wygrał proces i bezprawny sekwestr zniesiono. Wrócił do Wielkopolski – do Kórnika i Poznania.
Zamek kórnicki został specjalnie zaadoptowany dla potrzeb wielkiej biblioteki i muzeum. Tytus Działyński rozwinął też szerzej wcześniejszą działalność wydawniczą, publikując kolejne źródła do historii Polski i polskiej kultury.
Hrabia pozostał też wielkim edukatorem, co zawsze uważał za szczególnie ważne. W swoim poznańskim pałacu organizował wykłady, był współzałożycielem Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Poznaniu i jego prezesem.
Był posłem do parlamentu w Erfurcie, występował przeciwko włączeniu Księstwa Poznańskiego do cesarstwa. Złożył mandat na znak protestu przeciwko pruskiej polityce, zmierzającej do wynarodowienia i pauperyzacji Polaków w Wielkopolsce. W okresie Wiosny Ludów został uwięziony w twierdzy poznańskiej. Wygrał wybory do sejmu w roku 1858, był niekwestionowanym autorytetem dla Polaków z Wielkopolski.
Zajmował się nie tylko historią i kulturą. Także tym, co później, po Powstaniu Styczniowym, nazwano pracą organiczną: gospodarka i ekonomią. Dostrzegał, że stan narodowości polskiej zależy nie tylko od świadomości, ale i od kondycji ekonomicznej Polaków. Urządzał wystawy polskiego przemysłu, był współzałożycielem i prezesem Towarzystwa Przemysłowego. Stworzył w Kórniku park użytkowy, rodzaj szkółki rolniczej. Do końca życia nie ustawał w wysiłkach, w służbie dla polskiej Sprawy.
Umarł nagle w Poznaniu, pochowany w Kórniku.
Po śmierci Tytusa Działyńskiego, dobra kórnickie trafiły w ręce jego syna Jana Działyńskiego, który kontynuował dzieło ojca, ale już bez tego rozmachu i entuzjazmu, bez tej świadomości znaczenia dzieła. Jan umarł bezpotomnie (1880), dobra odziedziczył jego siostrzeniec Władysław Zamoyski. Jako obywatel francuski został w roku 1885 wyrzucony przez Prusaków z Kórnika. Mieszkał w Kuźnicy koło Zakopanego, gdzie służył Polsce równie gorliwie jak Tytus Działyński. Do Kórnika powrócił już w wolnej Polsce. W roku 1924 przekazał swoje imponujące dobra narodowi polskiemu: zamek kórnicki, kolekcję dzieł sztuki, księgozbiór, zbiory muzealne. Także ogród dendrologiczny (Arboretum Kórnickie). Powstała fundacja Zakłady Kórnickie. W czasie wojny złodzieje Hitlera zrabowali dużą część zbiorów, by je spieniężyć. Po wojnie sowieccy komuniści zamiast pomóc fundacji, zlikwidowali ją (1953). Została odnowiona w roku 2001.
Pisząc o szlachetnym Tytusie Działyńskim, nie wolno zapomnieć o jego równie szlachetnej małżonce. Gryzelda Celestyna Działyńska (*1804 †1883) była córką ordynata Stanisława Zamoyskiego i Zofii księżnej Czartoryskiej. Ślub z Tytusem hrabią Działyńskim zawarła w roku 1825. Tak jak mąż, uczestniczyła w Powstaniu Listopadowym – w samarytańskiej służbie medycznej i opiekuńczej siostry Tytusa – Klaudyny Potockiej.
Po powstaniu służyła narodowi polskiemu poprzez działalność oświatową i wychowawczą wśród biednego ludu. Zakładała szkoły elementarne i ochronki. Po zniesieniu sekwestru i powrocie do Poznania i Kórnika, zajęła się filantropia na rzecz najuboższych i chorych.
Zorganizowała poznańskie Towarzystwo Dobroczynności (bardziej znane później jako Towarzystwo Pań Miłosierdzia św. Wincentego a Paulo – rozpowszechnione w Wielkopolsce i na Pomorzu. W Kórniku założyła Dom Sióstr Miłosierdzia ze szkołą zawodową, ochronką i szpitalem i pracownią.
Wspierała zgromadzenia zakonne, które kładły nacisk na kontakt ze społeczeństwem i pracę na rzecz tego społeczeństwa. Generał sióstr miłosierdzia nadał jej prawa członkini zgromadzenia.
Jej dobroczynność miała też wymiar patriotyczny i polityczny. Otaczała opieką inwalidów z powstań narodowych, kombatantów, wdowy i sieroty po poległych i zmarłych. Gromadziła fundusze na taką działalność, urządzając w poznańskim pałacu koncerty i wystawy, ale także loterie. Według przekazów z tamtego czasu, żyła skromnie. Umarła 10 lipca 1883 r. w Poznaniu. Niech pozostanie w pamięci rodaków – tak jak jej wielki mąż.

Piotr Szubarczyk

Wolna Polska


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 16 kwi 2015, 20:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historia.org.pl/2015/01/06/nowa- ... zynskiego/

Nowa Polska na Oceanie Spokojnym? Niezwykły pomysł Piotra Aleksandra Wereszczyńskiego
PIOTR CZYŻEWSKI | 6 STYCZNIA 2015 10:00

Pośród dziewiętnastowiecznych zmagań o odzyskanie utraconej państwowości, wyłania się koncepcja utworzenia polskiej kolonii na wyspach Melanezji. Wcielenie idei w życie, pozwalałoby na bezpieczne pielęgnowanie świadomości narodowej z dala od rozbiorowych mocarstw. Czy szanse utworzenia polskiej kolonii na Oceanii były faktycznie możliwe?

Obrazek
Zasięg geograficzny Melanezji


Taki pomysł przedstawił Piotr Aleksander Wereszczyński w „Liście otwartym względem założenia osady polskiej niezależnej w Oceanii”. Był to rok 1875. W społecznej świadomości wciąż żywe było powstanie styczniowe oraz konsekwencje, jakie spadły na Polaków po klęsce insurekcji. Tak oto pojawia się pomysł zbudowania czegoś zupełnie nowego – na nienależących do żadnego światowego mocarstwa – wyspach Melanezji.
Wereszczyński urodził się w 1806 roku, jego rodzina miała korzenie szlacheckie pochodzące z Kurlandii. Ojciec był adiutantem ostatniego króla Polski, posiadał stopień pułkownika. Zapewnił synowi dobre wykształcenie. Wereszczyński władał biegle czterema językami. Służył w armii rosyjskiej stacjonującej w Kurlandii, a następnie Finlandii. Mając zaledwie 24 lata, zakończył służbę i przeniósł się do Petersburga. Zaczął interesować się geografią, co miało zaprocentować późniejszą znajomością tematyki oceanicznej. Dopiero ok. 1870 roku miał przeczytać o wyspach na Oceanie Spokojnym, które mogłyby nadawać się do skolonizowania.

Polskie plany kolonizacyjne a wielkie mocarstwa
W tym samym okresie Rosjanie wysłali w celach badawczych na Nową Gwineę ekspedycję, na czele której stał Mikołaj Mikłucho-Makłaj. Odbył on również podróż na inne wyspy Mikronezji i Melanezji, a więc na obiekt zainteresowań Wereszczyńskiego.
Sytuacja zdawała się być dogodną okazją do wypłynięcia koncepcji osadzenia w tym rejonie polskich osadników. Rosyjska ekspansja, która mogłaby iść za ciosem naukowych ekspedycji rosyjskiego badacza, zaburzałaby pewną równowagę w regionie. Powstanie polskiej, neutralnej kolonii nie powinno tej równowagi znacząco zaburzać. Problemem mogłaby być duża liczba Polaków mieszkająca w zaborze rosyjskim. Mimo zniesienia autonomii Królestwa Polskiego po klęsce powstania styczniowego, Rosja mogłaby rościć sobie ewentualne prawa do polskich osad na Oceanii. Jednak w świetle swojego pomysłu, Wereszczyński takich obaw nie przejawiał, a samą ideę utworzenia polskich kolonii motywował ucieczką narodu przed powściąganiem w Europie polskich wystąpień niepodległościowych.

Idea Wereszczyńskiego
Głównym tekstem, w którym Piotr Wereszczyński przedstawił swój pomysł, był „List otwarty względem założenia osady polskiej niezależnej w Oceanii„, wydany pod pseudonimem „Korczak„. W treści nawiązywał do swojego tekstu sprzed roku, tj. „Odezwy do Polaków i Polek”, która wydana w Paryżu, nie przebiła się do czytelników w kraju. Jedynie przedruk w chicagowskiej ”Gazecie Polskiej”, pozwolił na dotarcie do polskich odbiorców.
Wydaje się, że początkowo autor nie był przekonany do całej Melanezji, bowiem podążając za publikacjami pisma „Morza” z 1933 roku – gdzie został opublikowany pewien oryginalny tekst drukowany przez Wereszczyńskiego w 1874 roku – sugerował on Nową Gwineę na miejsce zasiedlenia. Obok tych sugestii popełnił również cenne opisy geograficzne oraz charakterystykę miejscowej ludności.
Co istotne, nie zamierzał traktować przedmiotowo tamtejszych mieszkańców. Nie myślał, aby siłą wypędzać tubylców z ich ziemi, choć dostrzegał ich brak doceniania wartości pieniądza i chciał ten tubylczy mankament sprytnie wykorzystać, otóż „spółka nie powinna samowolnie zabierać ziemi, ale należy nabyć ją kupnem u tubylców Papuasów i za ich zgodą – Papuasi nie znają się na wartości pieniędzy, ale chętnie ustąpią za paciorki, błyskotki i wszelkie fraszki...”

List otwarty i organizacja życia na wyspie
W swym zasadniczym tekście bohater nie ogranicza się do Nowej Gwinei, wskazując już na samym początku listu we wstępie „od autora„, że „dla Osady Polskiej najdogodniejszym i najbezpieczniejszym jest miejscowość na jednej z niezajętych przez nikogo wysp Oceanii„. Sama odległość kolonii też nie powinna odstraszać, bowiem w dalszej treści listu, można odczytać, ”kto pożąda szczęścia, pokoju i jest zwolennikiem niepodległego samoistnienia, tego nic nie powinno zrażać, takie jest o tem rozumienie i przekonanie, trzymam się więc pierwotnej myśli założenia osady w Oceanii”
Wereszczyński właściwie miał brać pod uwagę Nową Gwineę, Nową Irlandię lub Nową Brytanię, jako przyszłe miejsce dla polskiej osady. O ustroju mieli de facto zadecydować sami osadnicy. Mimo to, nakreślił pewne zasady, jakie miały panować w przyszłej osadzie. Miała być republiką, a państwową religią miał być katolicyzm. Zakładał też istnienie na wyspie luteranizmu. Państwo miałoby być etnicznie polskie, niespecjalnie zaprzątał sobie głowę miejscową ludnością. Dopuszczał jednak osadnictwo osób innych narodowości, m.in. Czechów, Belgów i Irlandczyków.
Aby na wyspie zapewnić każdemu równy start, przewidywał takie same nadziały ziemi dla każdego przybyłego osadnika. Władzę miał sprawować organ, nazywany przez Wereszczyńskiego „zarządem”. Miał się składać z osób, które traktowane byłyby jako autorytety. Kryteria ich wyboru nie były sprecyzowane. Dopiero później miałyby się odbyć powszechne wybory.
To co najbardziej dziwi, to pomysł, aby dokonać przeprowadzki możliwie całego narodu. Skąd taka idea? Wydaje się, że źródeł należy szukać w rozgoryczeniu związanym z insurekcją styczniową. Sytuacja po powstaniu mogła wydawać się beznadziejna. Stąd postulat przeniesienia się i koncentracji w jednym miejscu, tak bardzo odległym od prawdziwych ziem polskich i wolnym od niekorzystnego położenia geopolitycznego.


Władysław Czartoryski


Teoria a praktyka. Wcielanie planu w życie i list z Ameryki
Już w samym „Liście...„ jego autor deklaruje, iż ”co do mnie: z mojego mienia, które obecnie zawiera się w 230000 franków, siódmą część najchętniej gotowym złożyć chociaż mam potomka, nawet i moją bibliotekę z poważnych i naukowych dzieł złożoną, wartająca 37,833 franków, na własność niezależnej osady oddam”.
Istotnie więc, że Wereszczyński nie tylko posiadał plan założenia osady, ale gotów był go również wesprzeć finansowo. Naturalnie jego wkład nie mógł wystarczyć do podjęcia się takiego przedsięwzięcia. Próbował zainteresować pomysłem księcia Władysława Czartoryskiego, który był przywódcą Hotelu Lambert, lecz idea ta nie porwała księcia do szczytnych celów. Wereszczyński próbował szczęścia również u innych znamienitych osób, jednak nie przynosiło to zakładanego skutku.
Pozornym przełomem miał okazać się list od Juliana Horaina, mieszkającego w Ameryce redaktora polskich gazet wydawanych w Chicago i Nowym Jorku. W optymistycznym tonie, zapewniał nie tylko swój entuzjazm wobec idei, ale również wsparcie finansowe. Wcześniej, autor założenia polskiej osady na Oceanii, szacował całe przedsięwzięcie na 227 tysięcy rubli. W przypadku licznego odzewu Polonii, cała akcja mogła mieć szansę powodzenia. Jednak poza Horainem, wsparcie gotowi byli okazać tylko dwaj panowie – Henryk Korwin-Kałłusowski i Sygurd Wiśniowski.
Pierwszy z wymienionych widział całą sprawę zupełnie inaczej i chciał zmienić plan Wereszczyńskiego. Sugerował próby starań o protekcję wewnątrz państwa Stanów Zjednoczonych, a konkretnie w Kalifornii. Jednak nadzieje na utworzenie jakiejś autonomii wewnątrz USA były wątłe i uprościły się do emigracji Polaków w stronę kalifornijskiej ziemi. Ponadto między sponsorami przedsięwzięcia powstały spory na tle finansowym. Autor listu do Wereszczyńskiego – Horain – szacował koszty na jedynie 100 tysięcy rubli. Jak się później okazało, niepewność całego planu spowodowała, że nikt nie chciał w ciemno finansować wyprawy.
Autor całej koncepcji niedługo potem zmarł, bowiem kres jego życia nadszedł w 1879 roku. Wraz z nim upadła koncepcja utworzenia polskiej osady na Melanezji. Należy przyznać, że żywiołowo angażował się w cały plan i mimo dość zaawansowanego wieku, potrafił w końcowym okresie życia próbować choć trochę przybliżyć się do urzeczywistnienia swoich marzeń.

Bibliografia:
Kowalski M. A., Kolonie Rzeczypospolitej, Warszawa 2005
Kraszewski P., Polska emigracja zarobkowa w latach 1870-1939: praktyka i refleksja, Poznań 1995
Ludy i kultury Australii i Oceanii, red. Rosiński F. M., Wrocław 2001
Paszkowski L., Polacy w Australii i Oceanii 1790-1940, Toruń 2008
Wereszczyński P. A., List otwarty względem założenia osady polskiej niezależnej w Oceanii, Kraków 1875 [wersja cyfrowa tego tekstu jest dostępna na stronie Repozytorium Cyfrowego Instytutów Naukowych pod adresem: http://rcin.org.pl/dlibra/docmetadata?i ... 25&lp=1668 – autor podpisał się pod pseudonimem „Korczak”]


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 20 kwi 2015, 12:58 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.prawy.pl/historia/8041-teodo ... i-polskiej

Teodor Tomasz Jeż, czyli Zygmunt Miłkowski – setna rocznica śmierci twórcy Ligi Polskiej
Paweł Brojek niedziela, 11, styczeń 2015 05:49

Obrazek

Jako zwolennik Europy wolnych narodów wspierał demokratyczne ruchy niepodległościowe na całym kontynencie z nadzieją, że przyniosą one wolność także będącej pod zaborami Polsce. Organizował pomoc militarną na rzecz powstania styczniowego, był twórcą i pierwszym prezesem Ligi Polskiej, z której wyłonił się ruch endecki.


Zygmunt Miłkowski ur. 23 marca 1824 r. we wsi Saracei na Podolu, w rodzinie oficera napoleońskiego. Uczył się w gimnazjum w Niemirowie, a następnie w liceum w Odessie. W 1947 r. podjął studia na Uniwersytecie Kijowskim, gdzie zetknął się z ruchem konspiracyjnym skierowanym przeciw caratowi.

W 1948 r. porzucił uczelnię i wyjechał na Węgry. Podczas Wiosny Ludów w szeregach Legionu Polskiego wziął udział w tamtejszym powstaniu. Po jego upadku był przez rok internowany w Turcji.

W 1850 r. wyjechał do Anglii, gdzie podjął pracę jako robotnik w fabryce. Został członkiem Towarzystwa Demokratycznego Polskiego - jednego z największych ugrupowań emigracji polskiej, które zamierzało odbudować Rzeczpospolitą siłami samych Polaków.

Jako emisariusz Komitetu Centralnego Demokracji Europejskiej był delegowany na Ruś, do Mołdawii i Turcji, gdzie organizował polskie siły zbrojne na wojnę krymską. Potem udał się na Bałkany i działał w kręgach polskich emigrantów oraz nawiązywał kontakty z demokratycznymi kołami patriotów rumuńskich, bułgarskich, serbskich i chorwackich.

W 1858 r. powrócił do Anglii. Niedługo potem wystąpił z Towarzystwa Demokratycznego Polskiego, nie będąc w stanie przekonać innych jej działaczy, że przywództwo polityczne sprawy narodowej emigracja powinna scedować na środowiska krajowe.

W 1862 r. podjął współpracę z Komitetem Centralnym Narodowym, z ramienia którego po wybuchu powstania styczniowego został naczelnikiem sił zbrojnych na Rusi. Na czele zorganizowanego w tureckiej Bułgarii oddziału przedzierał się na Podole, ale został rozbrojony przez Rumunów, a następnie uwięziony przez Austriaków we Lwowie.

Po upadku powstania przebywał w Belgradzie, a później w Brukseli, gdzie został członkiem Zjednoczenia Emigracji Polskiej. W 1866 r. zainicjował akcję utworzenia Skarbu Narodowego w celu finansowania przyszłej akcji powstańczej i rozwijania propagandy polskiej za granicą.

W 1872 r. osiadł na stałe w Szwajcarii. W 1887 r. był twórcą i pierwszym prezesem Ligi Polskiej - tajnej niepodległościowej organizacji politycznej, z której za sprawą jej młodych działaczy, m.in. Romana Dmowskiego i Zygmunta Balickiego, wyłonił się ruch endecki.

Prócz działalności politycznej, pod pseudonimem Teodor Tomasz Jeż pisał powieści, których opublikował ponad osiemdziesiąt. Zadebiutował w 1856 r. „Pamiętnikami włóczęgi” na łamach „Dziennika Literackiego”. Tam też ukazały się pierwsze powieści „Wasyl Hołub” (1858) i „Handzia Zahornicka” (1860). Ponadto był autorem wielu prac publicystycznych, historycznych i obszernych pamiętników.

Zygmunt Miłkowski zmarł 11 stycznia 1915 r. w Lozannie, tam też został pochowany. Trwają starania o sprowadzenie jego prochów do Polski.

Paweł Brojek


© WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 20 maja 2015, 19:46 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historykon.pl/w-nocy-z-2122-lute ... rakowskie/

W nocy z 21 na 22 lutego 1846 roku, wybuchło powstanie krakowskie
21 lutego 2015 00:00



Trwający do 4 marca zryw był próbą wzniecenia ogólnonarodowego powstania skierowanego przeciw wszystkim zaborcom podjętą w Wolnym Mieście Krakowie.
Niezwykle ambitne, aczkolwiek niezbyt realne plany przywódców powstania (Edward Dembowski, Erazm Skarżyński, Jan Tyssowski, Ludwik Gorzkowski, Aleksander Grzegorzewski, Karol Libelt) narodziły się już pod koniec 1845 roku. Przyszłe powstanie zamierzano oprzeć o włościan, których uwłaszczenie miało spowodować masowy napływ tej warstwy społecznej w szeregi wojsk powstańczych. Plan nie powiódł się ze względu zarówno na niewystarczające możliwości w dotarciu z głoszonymi nowinami do włościan, jak i nieufność chłopów do szlachty tradycyjnie zupełnie oderwanej od rzeczywistości w głoszonych przez siebie światłych ideach (w tym czasie trwała już rabacja galicyjska). Kolejnym ciosem okazała się denuncjacje członków władz powstańczych w Wielkopolsce oraz we Lwowie, co poważnie nadwątliło i tak słabe organizacyjnie plany powstańcze.
Pierwsze potyczki odbyły się w okolicach Krosna, Sanoka i Leska, jednakże wystąpienia te zostały bardzo szybko zdławione przez Austriaków, bądź chłopów biorących udział w rabacji, czego efektem było wycofanie się większości dowódców na Węgry. Jedyna bitwa powstania miała miejsce w podkrakowskim Gdowie kiedy to maszerujący na Kraków austriacki pułkownik Ludwig von Benedek wraz z okolicznymi chłopami pokonał po krótkiej walce, wysłany przeciwko niemu, oddział powstańczy. Ogółem w szeregi wojsk powstańczych zgłosiło się ok. 6000 ludzi, jednakże, ze względu na niedostatek posiadanej broni, udało się uzbroić ok. 2000 ochotników. 27 lutego na Podgórzu zginął zastrzelony przez oddziały austriackie Dembowski idący na czele procesji mającej za zadanie zachęcić chłopów do wstępowania w szeregi powstańczego wojska.
Po upadku powstania Tyssowski wraz z 1500 ludźmi został internowany przez władze pruskie, które wydały Rosji powstańców z Królestwa Polskiego (m. in. Grzegorzewskiego, który został zesłany na Syberię). Prusacy osądzili 254 powstańców, z których: 8 skazano na śmierć (m.in. Ludwika Mierosławskiego), 23 skazano na dożywocie, Karol Libelt dostał karę 25 lat więzienia; 88 otrzymało wyroki długoletniego więzienia, a 134 uniewinniono.Wyroków jednak nie udało się wykonać, gdyż już w 4 miesiące po ich ogłoszeniu doszło do wybuchu Wiosny Ludów, a rewolucjoniści uwolnili wszystkich skazanych.

Najbardziej negatywnym skutkiem, tego niemającego nawet najmniejszych szans na powodzenie zrywu powstańczego, była likwidacja Wolnego Miasta Krakowa, anektowanego przez Austrię w listopadzie 1846 roku.

Na zdj. anonimowy obraz przedstawiający Edwarda Dembowskiego na czele procesji 27 lutego 1846 r. źródło: Wikimedia Commons


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 12 cze 2015, 16:15 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://ptto.wordpress.com/2013/03/10/z ... uxenberga/

Szela to przykład, jak żydzi potrafią tworzyć grupy zwyrodniałych ludobójców. Tak stworzyli na Ukrainie banderowców, tak na naszych oczach utworzyli ISIS. Tak moim zdaniem utworzyli Niemców, jako młot na Słowian, w I wieku przed Chrystusem, bo wtedy właśnie pierwsi Niemcy pojawili się u ujścia Renu. Zapewne była to zbieranina starannie dobranych degeneratów obojga płci z różnych ludów - ze Skandynawii, spośród Celtów, trochę może pochodziło i ze Słowian, ale obowiązkowo musieli być wśród nich także żydzi. W każdym razie bez względu na czasy sposób tworzenia takich grup był i jest taki sam, i jak to działa, widzimy na naszych oczach, patrząc na wyczyny ISIS na Bliskim Wschodzie, Boko Haram w Nigerii czy banderowców w Donbasie.

Kopia artykułu:

Żydzi a rabacja galicyjska z 1846 r.: złote żniwa Izaaka Luxenberga
Marzec 10, 2013 · by Redakcja PMN

Tekst pierwotnie opublikowany w: „Myśl Polska” z 27 lutego – 6 marca 2011 r.
Autor: Andrzej Solak
„[…] Żydzi dla zysku podniecali chłopów, aby rabowali, zabijali, aby mogli od nich fanty najdroższe za parę grajcarów nabywać” – pisał Franciszek Ksawery Prek, naoczny świadek rabacji galicyjskiej 1846 r.
Franciszek Ksawery Prek – wybitny malarz, literat, pamiętnikarz i społecznik, przeszedł do historii przede wszystkim jako autor 11-tomowych pamiętników obejmujących lata 1817-1855, będących nieocenionym źródłem wiedzy o życiu społeczno-gospodarczym oraz obyczajowym ówczesnej Galicji. Fragmenty dziennika opublikowane przez Zakład Narodowy im. Ossolińskich – Wydawnictwo pt. „Czasy i ludzie” (Wrocław 1959) przybliżają barwną panoramę tamtych lat, m.in. tragiczne wydarzenia 1846 r.
Antyszlacheckie wystąpienia chłopów w Galicji w lutym 1846 r. zostały już po wielokroć opisane przez wielu autorów. Społeczny konflikt nabrzmiewający od lat wybuchł z ogromną siłą dzięki knowaniom austriackiej administracji lokalnej, dążącej do zniszczenia rękami włościan polskiego zrywu niepodległościowego. Jednak pewne aspekty owych wypadków wciąż oczekują na bliższe zbadanie.
W tych tragicznych dniach obwód tarnowski, w mniejszym stopniu bocheński, sanocki, jasielski, sądecki, wadowicki, rzeszowski stały się widownią krwawych porachunków. Podburzone przez Austriaków oddziały chłopskie atakowały, grabiły i równały z ziemią „pańskie” dwory. Szczególnie złowrogą sławę zdobyła wataha Jakuba Szeli, odpowiedzialna za napady w Smarżowej, Kamienicy, Gorzejowej, Siedliskach, Bączałce, Grudnej, gdzie z wyszukanym okrucieństwem zamordowano ponad sto osób.
Rabacja okazała się kataklizmem, który uderzył z niepohamowaną mocą, wprawiając w przerażenie całą ówczesną Europę. W Tarnowskiem zrujnowano aż 90 proc. szlacheckich gniazd; w Sądeckiem 77 proc.; w Bocheńskiem i Jasielskiem ok. 35 proc.; w Sanockiem i Wadowickiem ok. 20 proc.
W sumie zniszczono aż 470 dworów i pałaców. Dewastacjom i grabieżom towarzyszył wielki rozlew krwi. Zamordowano ok. 200 właścicieli dóbr i dzierżawców oraz kilkakrotnie więcej służby. Ogółem historycy doliczyli się co najmniej 1100 zabitych (z tego ¾ w Tarnowskiem) tylko podczas napadów na dwory.
Zdaniem niektórych badaczy całkowita liczba ofiar rabacji mogła sięgnąć nawet dwóch tysięcy. Nie jest to wykluczone, jeśli uwzględnić, że chłopskie watahy atakowały również polskie oddziały powstańcze. Do największej tragedii doszło pod Gdowem, gdzie powstańcza partia pułkownika Adama Suchorzewskiego została rozgromiona przez austriackie wojsko oraz tłumy chłopstwa (zwerbowanego przez starostę bocheńskiego Karola Bernda ). Doszło wówczas do bestialskiego mordowania wziętych do niewoli powstańców, do dobijania rannych leżących na pobojowisku. W tym jednym starciu poległo aż 154 polskich patriotów, z tego wielu – z rąk chłopskich „braci”.
„Ręce za lud walczące sam lud poobcina” – napisał proroczo narodowy wieszcz.

Krew i wódka
Współczesnych szokowało okrucieństwo uczestników ruchawki. Zabójstw dokonywano przy pomocy noży, siekier, wideł, cepów, nieraz bestialsko torturując ofiary. Do legendy przeszły przypadki przerzynania „panów” piłami. Ginęli nie tylko przedstawiciele szlachty oraz ich służba; również księża katoliccy oraz chłopi, którzy próbowali powstrzymać morderców. W pamiętnikach Preka oraz w pracach wielu innych autorów znajdziemy szereg drastycznych opisów zbrodni.
W relacjach powtarza się często motyw odurzenia alkoholem sprawców rzezi. Problem odbił się echem nawet w literaturze.
„Tańcowali raz po raz
chłopska kosa, pański pas.
Od ogródka do ogródka
ciekła rowem krew jak wódka.
Tańcowali – z panem pień.
Była noc jak biały dzień…”
– pisał Bruno Jasieński w „Słowie o Jakubie Szeli” (1926).
W istocie podczas rabacji wódka lała się strumieniami. Może to być wytłumaczeniem przynajmniej części okrucieństw, dokonanych (jak potwierdzają relacje świadków) w pijackim amoku.
W owym czasie wysokoprocentowy alkohol nie zaliczał się do towarów szczególnie tanich (zwłaszcza dla wiejskiej biedoty). Tymczasem uczestnicy rabacji spożywali go w znacznych ilościach, za darmo. Nasuwa się pytanie: kto poił wódką chłopskie watahy? Kto był ich hojnym „sponsorem”?

Podżegacze
Wszyscy autorzy zgodnie wskazują na złowrogą rolę, jaką odegrał tarnowski starosta Joseph Breinl, utrzymujący ścisłe kontakty z radykalnymi chłopskimi liderami, w tym z Jakubem Szelą. Krążyły pogłoski, jakoby Breinl wypłacał znaczne sumy za schwytanych bądź zabitych szlachciców. Cena za pojmanego miała wynosić 5 złotych reńskich, za zabitego – dwakroć tyle (co odbierano jako zachętę do zabójstw). Starosta Breinl zaprzeczał później, jakoby płacił za zabijanie ludzi, acz przyznał, że rozdał chłopom 4000 złotych reńskich – „w nagrodę za wierność cesarzowi”…
Franciszek Ksawery Prek nie poprzestaje na zdemaskowaniu niecnej roli tarnowskiego starosty. Ujawnia też jego najbliższych współpracowników. Byli nimi komisarze cyrkularni Chomiński, Żminkowski, Leśniewicz („wszyscy trzej Rusini, najpodlejsze pod słońcem dusze”), następnie kanceliści Trojanowski, Zgorski, Wolfarth . Wreszcie Żyd Izaak Luxenberg, dzierżawca propinacji w Tarnowie.
Izaak Luxenberg znany był z mętnych interesów prowadzonych na dość szeroką skalę. Zażyłe stosunki z austriacką administracją pozwoliły mu odegrać niepoślednią, a wyjątkowo złowrogą rolę. Jak zaświadcza Prek: „Żyd Luksenberg, który dzień i noc z Breinlem konferował, szachrował, Żydków swoich po wsiach rozsyłał, szpiegował, chłopów do zabójstwa i rabunków namawiał i pieniądze w nadgrodę za najokropniejsze zbrodnie rozdawał i przyrzekał.”
Współpracę Izaaka Luxenberga ze starostą Breinlem potwierdza prof. Stefan Kieniewicz, który nadmienia, iż mimo masowej skali rzezi ani jeden Żyd nie zginął z rąk chłopów.

Beneficjenci zbrodni
Niektórzy wiążą zaangażowanie pewnych galicyjskich Żydów w rabację z prowadzoną w poprzednich latach akcją trzeźwości, propagowaną przez Kościół katolicki. Akcja ta w krótkim czasie przyczyniła się do poważnego obniżenia ilości spożywanego alkoholu, a przez to znacznie ograniczyła dochody arendarzy.
Z pamiętników Preka wynika jasno, że Żydzi uczestniczyli bezpośrednio w najściach na dwory. Dowodem tego zdarzenia z Nockowej, gdzie napadnięty pan Woynarowski dzielnie stawił czoła napastnikom ze strzelbą w ręku – „czterech chłopów trupem położył, a Żyda mocno postrzelił.”
Ponadto wielu Żydów miało czerpać korzyści finansowe, skupując za bezcen od uczestników rabacji dobra zrabowane podczas grabieży dworów. „Oni [Żydzi] się najwięcej teraz obcymi łupami wzbogacili” – wspominał Prek.
Trzeba tu nadmienić, iż Prekowa relacja o nikczemnej postawie niektórych Żydów znajduje potwierdzenie u innych autorów. Np. Helena Klementyna Katarzyna Kadłubowska w swym „Dzienniku z lat 1856 – 1860" stwierdza, iż: „Po tym rabunku położenie nasze było bardzo krytyczne, cały majątek przeszedł w ręce chłopów, a bardziej jeszcze Żydów, którzy zrabowane rzeczy za bezcen kupowali…”
Jak już wspomniano, skala grabieży oraz spekulacji zrabowanymi dobrami była bardzo wysoka. Wedle Preka, wielce wzbogacili się na nich, poza Żydami, również urzędnicy austriaccy ze starostą Breinlem na czele.

Sprawiedliwi wśród narodów cesarstwa
Podkreślmy z mocą, iż Franciszek Ksawery Prek wcale nie obciąża zbiorową odpowiedzialnością całej społeczności żydowskiej. Przeciwnie, przytacza przykłady chwalebnej postawy izraelickich sąsiadów, przeciwstawiających się zarówno morderczym watahom, jak i własnym chciwym ziomkom.
Opisuje swą rozmowę z leśniczym, bestialsko pobitym przez chłopów, zawdzięczającym życie żydowskiemu szynkarzowi, który „wódką, prośbami chłopów zmiękczył i uprosił, aby go oszczędzili”.
Wspomina żydowskiego arendarza z Kamienicy, który (wraz z osiadłym we wsi Cyganem) próbował bezskutecznie ocalić pochwyconego przez chłopów Wiktora Bogusza,
Wyjątkowo ciekawa jest informacja o rabinie, który „w tarnowskim cyrkule rzucił klątwę na wszystkich Żydów, którzy by co z zrabowanych rzeczy kupili od chłopów”. Niestety, jak stwierdza Prek: „Rząd zniósł tę klątwę i rabinowi zagroził karą za to, a Żydom pozwolił zrabowane rzeczy kupować, które też oni za bezcen nabywali wraz z byłym starostą tarnowskim Breinlem, który tym się zbogacił.”
Wypada wyrazić żal, że nazwiska tych dzielnych Żydów giną w mroku niepamięci.

Żniwiarz Gross
Na terenach objętych rabacją obserwujemy zatem mnogość postaw miejscowych Żydów – od działań inspirujących zbrodnie, poprzez bezpośredni w nich udział, następnie czerpanie zysku z grabieży, aż po wystąpienia jednostek szlachetnych, przeciwstawiających się mordercom, łupieżcom i paserom popieranym przez lokalne władze.
W chwili, gdy piszę te słowa, emocje rozpala książka Jana Tomasza Grossa i Ireny Grudzińskiej-Gross „Złote żniwa”, zarzucająca Polakom masowe mordowanie Żydów w okresie II wojny światowej oraz grabież mienia pożydowskiego. Jej wydawca – prezes Wydawnictwa Znak Henryk Woźniakowski – zadeklarował, że opublikowanie tego dzieła wynika z misji jego środowiska, misji polegającej na „pracy nad pamięcią”.
Zaskakujące w tym kontekście jest oświadczenie dyrektor Wydawnictwa Znak Barbary Skóry, która w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” książkę Grossów nazwała tendencyjną. Szczególnej krytyce poddała „metodę gęstego opisu” Grossa jako niemającą nic wspólnego z rzetelną nauką oraz budzącą etyczne wątpliwości. Wedle dyr. Skóry, Grossowi wystarczą trzy przypadki obrabowania Żydów przez Polaków, aby wyciągać daleko idące wnioski odnoszące się do całej lokalnej społeczności czy nawet całego narodu polskiego (zob.: http://www.rp.pl/artykul/609914.html ). Wyraziła przy tym obawę, że książka może sprowokować wzrost nastrojów antysemickich w Polsce.
Jak wyglądałoby opisanie relacji polsko-żydowskich podczas rabacji 1846 r., sporządzone wedle metody Jana Tomasza Grossa? Czy nie zabrakłoby w nim miejsca dla żydowskiego arendarza z Kamienicy, błagającego o życie polskiego „pana”? Albo dla rabina wyklinającego współziomków budujących fortuny na dobrach splamionych krwią? Czy właśnie o taką „pracę nad pamięcią” chodzi prezesowi Wydawnictwa Znak?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 27 cze 2015, 20:26 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historykon.pl/6-kwietnia-1807-ro ... ko-wloska/

6 kwietnia 1807 roku, sformowano Legię Polsko – Włoską
6 kwietnia 2015 00:01



Nowa jednostka została oparta na polskich jeńcach służących wcześniej w armii pruskiej, którzy znaleźli się we francuskich obozach w czasie kampanii 1806r. Zasilana była również przez powracające z Włoch strzępki dawnych Legionów oraz rekrutów z Wielkopolski. Legia składała się z 3 pułków piechoty i 1 jazdy pod ogólnym dowództwem gen. Józefa Grabińskiego. Licząca ok. 7 000 ludzi jednostka została 31 marca 1808r. przeformowana w Legię Nadwiślańską na żołdzie francuskim i wysłana za Pireneje na toczącą się tam wojnę z Hiszpanią i Portugalią, zaś gen. Grabiński zrezygnował z dowództwa.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 29 lip 2015, 14:02 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historykon.pl/19-kwietnia-1809-r ... -raszynem/

19 kwietnia 1809 roku, miała miejsce bitwa pod Raszynem
19 kwietnia 2015 00:00



Starcie to rozegrało się pomiędzy wojskami Księstwa Warszawskiego wspartymi przez oddziały saskie pod dowództwem ks. Józefa Poniatowskiego a dwukrotnie liczniejszymi oddziałami VII Korpusu austriackiego arcks. Ferdynanda d’Este .
Mimo przeważającej liczebnie armii austriackiej bitwa nie zastała taktycznie rozstrzygnięta na korzyść żadnej ze stron. Ogromny wpływ na to miało męstwo m.in. 8. Pułk Piechoty i polskiej kawalerii.
Starcie mimo że nie zostało rozstrzygnięte w dalszej perspektywie przyniosło stronie polskiej pozytywne efekty. Znaczenie psychologiczne tego starcia dla nowo formowanego wojska było znaczące. Dzięki temu udało się powiększyć kilkukrotnie polskie siły, co w rezultacie końcowym przyniosło dwukrotne powiększenie obszaru Księstwa.

Zdj. Obraz Wojciecha Kossaka – Bitwa pod Raszynem.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 74 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 12 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /