Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 74 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Zabory
PostNapisane: 29 gru 2009, 23:05 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://blogmedia24.pl/node/23143

Z okazji 91 rocznicy Powstania Wielkopolskiego autor opisuje gehennę Wielkopolan pod niemieckim butem, gdyż zaborca niemiecki był najsroższym spośród trzech zaborców. Szczególnie duża część artykułu poświęcona została niezłomnemu polskiemu wojownikowi - księdzu Piotrowi Wawrzyniakowi.

Kopia artykułu:

Wielkopolan drogi do wolności
avatar użytkownika Michał St. de ZieleśkiewiczMichał St. de Z..., pon., 28/12/2009 - 20:51

Już w trakcie rozbiorów, Prusy i Austria, zamierzały zgermanizować uzyskane ziemie, aby uniknąć buntów rdzennej a bitnej ludności Polski. Po trzecim rozbiorze Polski, kiedy przestaliśmy istnieć jako państwo, Prusy zamierzały pozbawić nas Polaków, Wielkopolan, narodowości.

W końcu XIX wieku Prusami zaczął rządzić, premier, kanclerz rzeszy, Otto Eduard Leopold von Bismarck-Schönhausen. To za rządów Otto von Bismarcka, Prusy stały sie najpotężniejszym państwem Europy. To on zjednoczył Niemcy po Kongresie Wiedeńskim i dał koronę Fryderykowi Wilhelmowi IV z dynastii Hohenzollernów. Za czasów Otto Bismarcka, nastąpił gwałtowny rozwój przemysłowy Prus. Nadrenia i Śląsk, należące do Prus to największe ośrodki przemysłowe pracujące na potęgę Prus. Przynależność Prus do Związku Celnego, do którego nie należała Austria. Z polecenia Otto Bismarcka, Helmut von Moltkę, stworzył nowoczesną armie. Wkrótce wyruszy ona na podbój Europy. Zwycięży Danie, Austrie, Francje. Mając wolne ręce na zachodzie Europy, Bismarck, może powiedzieć o moich rodakach:

"Bijcie Polaków tak długo, dopóki nie utracą wiary w sens życia. Współczuję sytuacji, w jakiej się znajdują. Jeżeli wszakże chcemy przetrwać, mamy tylko jedno wyjście - wytępić ich"

Otto von Bismarck, stworzył wobec Wielkopolski politykę Kulturkampfu / walka o kulturę / Ograniczenia wpływu kościoła katolickiego, który miał olbrzymi wpływ na życie Polski i Polaków. Z jego polecenia aresztowano w 1874 kardynała, metropolitę poznańsko-gnieźnieńskiego, prymasa Polski. Mieczysława Halka Ledóchowskiego herbu Szaława. Tylko dlatego, że nie wyraził zgody na naukę religii w języku niemieckim.

W tym aspekcie, Bismarck się pomylił, Wielkopolanie, stanęli murem za swoim kościołem katolickim. Reakcją na Kulturkampf, jest powstanie w Wielkopolsce ruchu narodowego.
Po dymisji Otto Bismarcka, germanizacja wzmogła się znów po 1894 r., kiedy stworzono Hakatę, Deutscher Ostmarkenverein, Niemiecki Związek Kresów Wschodnich, założony w Poznaniu w roku 1894. Nazwa pochodzi od pierwszych liter nazwisk założycieli: Ferdynanda von Hansemanna , Hermanna Kennemanna , Henryka von Tiedemanna.
Ta germańska nacjonalistyczna organizacja przetrwała do I Wojny Światowej.
Hakata miała na celu:
Rugowanie, wykupywanie za bezcen ziem od Wielkopolan.
Zakaz organizowania zebrań i wieców Wielkopolan
Wspieranie niemieckiego szkolnictwa,
Wspieranie niemieckiej administracje, przez zwalnianie z pracy Wielkopolan
Zakaz używania języka polskiego w szkole , sądzie.
Mottem hakaty w stosunku do Wielkopolan było:
"Stoicie naprzeciw najgroźniejszego, najbardziej fanatycznego wroga dla niemieckiej egzystencji, niemieckiego honoru oraz niemieckiej reputacji na całym świecie: wobec Polaków".
Władze pruskie w 1887, usunęły język polski ze szkoły.
W 1885 roku usunięto z Wielkopolski 25 obywateli, którym uprzednio zabrano, bądź nie dano obywatelstwa pruskiego tzw. Rugi pruskie
W 1904 wchodzi w życie ustawa zabraniająca Wielkopolanom, budowy budynków o trwałych fundamentach / vide wóz Drzymały/
W 1908 roku Prusacy wprowadzają w życie Ustawę kagańcową, zabraniającą Wielkopolanom używania języka polskiego na zebraniach.
W 1908 roku parlament pruski przegłosował ustawę wywłaszczeniową o przymusowym wykupie gruntów od Wielkopolan
Rząd pruski, wprowadzał zmianę nazwisk Wielkopolan na nazwiska o niemieckim brzmieniu, pisowni,

Świat nie znał takiego terroru jaki zastosowali Prusacy, Niemcy w stosunku do moich rodaków, Wielkopolan, Polaków. Tylko naród, który gdzieś po drodze wyzbył się człowieczeństwa może zgotować taki los innemu człowiekowi.
Nie ukrywajmy, plemiona germańskie, szwabskie to dzicz, którą Świat winien zamykać w czymś przypominającym ogrody zoologiczne. Świat powinien, ten germański zezwierzęcony półświatek pozbawić przemysłu, banków. Powinni żyć przez lat 100 może więcej na poziomie ludów pierwotnych.

Podobna sytuacja sie powtórzyła w czasie II Wojny Światowej, kiedy Niemcy na rozkaz Hitlera dwoma dekretami - z 8 i 12 października 1939 r. jednostronnie wcielili zachodnie terytoria Polski do Rzeszy. Wielkopolskę włączyli do III Rzeszy jako kraj Warty,Reichsgau Wartheland,Warthegau. W kraju Warty, Niemcy na niemal wszystkich obiektach umieścili napisy:" Nur für Deutsche"

Wielkopolanie pod rządami Prus od zawsze przygotowywali się do odzyskania niepodległości na drodze zbrojnego powstania narodowego.
Znając historie polskich powstań, przygotowywali sie do tego jedynego, Powstania Wielkopolan. Najpierw postawili na szeroko zakrojoną agitacje wśród wszystkich warstw społecznych a szczególnie chłopów, wiedząc jaką rolę odegrali w czasie potrzeby grunwaldzkiej. Światli księża, ziemianie, oficerowie, którzy przemaszerowali z armią Napoleona Świat, uczyli chłopów mieszczan, nowoczesnej gospodarki, która dawało bogactwo, które mogło sfinansować zakup broni, sprzętu, odzieży, środków opatrunkowych.

Wśród wybitnych Wielkopolan był ksiądz Piotr Wawrzyniak, urodzony w połowie XIX wieku w okolicach Śremu. Dokładnie w dniu 30 stycznia w Wyrzece koło Śremu, lat temu sto i siedemdziesiąt przyszedł na Świat ten wielki społecznik, jeden z najwybitniejszych Wielkopolan.
Po uzyskaniu świeceń kapłańskich w 1872 roku, został wikarym w Śremie. Tam natychmiast włączył się w ruch pracy organicznej. Juz rok później został Prezesem Towarzystwa Przemysłowego, któremu przewodniczył przez lat 25 Dwa lata później zakłada bibliotekę Towarzystwa Oświaty Ludowej. Wspólnie z księdzem Augustynem Samarzewskim, stworzył Bank Ludowy na zasadach spółdzielczości. Po smierci księdza Augustyna Samarzewskiego, stanął na czele Zawiązku Spółek Zarobkowych, które działały niemalże w całym zaborze pruskim. Za prezesury księdza Piotra Wawrzyniaka, Związek Spółek Zarobkowych, czyli banków ludowych, spółdzielczych rozszerzył na Pomorze, Warmię, Mazury i Górny Śląsk. Tworzone przez księdza Piotra Wawrzyniaka Banki Ludowe, udzielające Połakom kredyt na bardzo niski procent, stały się konkurencją dla banków pruskich Za swą społecznikowską działalność, został wybrany posłem do parlamentu pruskiego w którym zasiadał w latach 1894-1898. Kiedy pełnił role posła założył w Berlinie polskojęzyczny "Dziennik Berliński". Na zaproszenie Polonii Amerykańskiej w 1986 roku pojechał do Stanów Zjednoczonych aby dzielić się swymi osiągnięciami.
Kościół katolicki, Papież docenił społecznikowska rolę księdza Piotra Wawrzyniaka. W 1896 roku uzyskał godność arystokratyczną, został wyniesiony dożywotnio jako Szambelan Domu Papieskiego Leona XIII. Rok później tenże sam , Papież Leon XIII nadał mu w wieku 48 lat godność prałata. Po przeniesieniu do Mogilna w 1988 r. zagłada tam Spółdzielnie "Rolnik" która jest konkurencja dla pruskich towarzystw handlowych. Realizując postulaty encykliki "Rerum novarum" Leona XIII założył Katolickie Stowarzyszenie Robotników Polskich.
Jest założycielem bardzo znanego w Zakopanem domu dla księży "Ksieżówka" W 1910 roku zakłada w Mogilnie Spółkę Ziemską.

Od 1908 roku, Był przewodniczącym Wydziału Prawno Ekonomicznego Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk. założonego w 1857 roku. którego mottem było"unguibus et rostro (pazurami i dziobem), Odnosiło się do metod koniecznych dla obrony zagrożonej polskiej kultury i nauki. Poznańskie Towarzystwo Przyjaciół nauk, było jedyną wyższą uczelnia pod zaborami.
Przeniesienie księdza Prałata do Mogilna w 1988 roku, było wymuszone przez Berlin u Papieża Leona XIII, który nie kochał Polaków, mimo iż Polacy, których nie było na mapach Świata płacili świętopietrze. Prusy za panowania kanclerza Otto von Bismarcka Nie. Dziś nadal płacimy w wysokości 4 miliardów dolarów
Oto połajanki dla Polaków, w wykonaniu papieża Leona XIII :

"Wam, którzy zamieszkujecie prowincję Poznańską i Gnieźnieńską, zalecamy ufność w wielkoduszną sprawiedliwość Cesarza, o jego bowiem względem was przychylności i życzliwym usposobieniu osobiście od niego samego powzięliśmy wiadomość." Caritatis,19 marca 1894.

Ksiądz Wawrzyniak, do końca życia kierował Domem wydawniczym "Księgarnią Świętego Wojciecha" Księgarnia istnieje do dziś w centrum Poznania, przy tym samym Placu, Dziś Plac Wolności 1
Zmarł na atak serca 9 listopada 1910 roku w swym poznańskim mieszkaniu przy ul. Świętego Marcina 69 . Zgodnie z jego wolą Pochowany w Mogilnie.

Trudno jest w kilku zdaniach podsumować tego "króla czynu" jakim był Wawrzyniak. Co by się nie napisało, to ciągle za mało. Przeciętnemu człowiekowi trudno pojąć, jak to jest możliwe, by w czasie 61 lat życia tyle zrobić, podjąć tyle wyzwań i prowadzić je konsekwentnie do celu, i to często równocześnie. Różnie nazywano i nazywa się ks. Piotra. Jedni mówią o "tytanie pracy", inni o "menedżerze w sutannie". Jedno jest pewne. Ksiądz Piotr Wawrzyniak powinien pozostać w pamięci każdego Polaka, a już na pewno Wielkopolanina. To on budował podstawy dzisiejszej gospodarki Wielkopolski, która pozytywnie wyróżnia się na tle całego kraju. Wszyscy chcielibyśmy, aby również dziś były takie osoby, jak ks. Piotr. Spółdzielczy Bank Ludowy istnieje w Śremie do dziś, w jego murach istnieje też Towarzystwo Ks. Piotra Wawrzyniaka, które stara się podtrzymywać pamięć o tym wielkim człowieku.

Żydom, którzy na on czas zamieszkiwali Wielkopolskę było bliżej do Prusaków niż Polaków.
Żydzi posądzali naszych Wielkopolskich przodków o antysemityzm, gdyż organizacja polskich instytucji, banków zagrażała żydowskim dilom, interesom, które robili z Prusakami.
Robili interesy z Niemcami i donosili na Polaków.


Michał St. de Zieleśkiewicz - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 21 maja 2010, 16:17 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://blogmedia24.pl/node/30221

20 maja 1901 roku, czyli 109 lat temu, doszło do bohaterskiego strajku dzieci we Wrześni. Agresywna akcja germanizacyjna wobec dzieci to jeden z tysięcy przykładów na to, że Niemcy to naród prymitywnych dzikusów.

Kopia artykułu:

Germanizacja Wielkopolski, strajk dzieci wrzesińskich
avatar użytkownika Michał St. de ZieleśkiewiczMichał St. de Z..., czw., 20/05/2010 - 19:51
Już w trakcie rozbiorów, Prusy i Austria, zamierzały zgermanizować uzyskane ziemie, aby uniknąć buntów rdzennej a bitnej ludności Rzeczypospolitej. Po trzecim rozbiorze Polski, kiedy przestaliśmy istnieć jako państwo, Prusy zamierzały pozbawić nas Polaków, Wielkopolan, narodowości.
W końcu XIX wieku, Prusami zaczął rządzić, premier, kanclerz rzeszy, Otto Eduard Leopold von Bismarck-Schönhausen. To za rządów Otto von Bismarcka, Prusy stały się najpotężniejszym państwem Europy. To on zjednoczył Niemcy po Kongresie Wiedeńskim i dał koronę Fryderykowi Wilhelmowi IV z dynastii Hohenzollernów. Za czasów Otto Bismarcka, nastąpił gwałtowny rozwój przemysłowy Prus. Nadrenia i Śląsk, należące do Prus to największe ośrodki przemysłowe pracujące na potęgę Prus. Przynależność Prus do Związku Celnego, do którego nie należała Austria. Z polecenia Otto Bismarcka, Helmut von Moltkę, stworzył nowoczesną armie. Wkrótce wyruszy ona na podbój Europy. Zwycięży Danie, Austrie, Francje. Mając wolne ręce na zachodzie Europy, Bismarck, może powiedzieć o moich rodakach:

"Bijcie Polaków tak długo, dopóki nie utracą wiary w sens życia. Współczuję sytuacji, w jakiej się znajdują. Jeżeli wszakże chcemy przetrwać, mamy tylko jedno wyjście - wytępić ich"

Otto von Bismarck, stworzył wobec Wielkopolski politykę Kulturkampfu / walka o kulturę / Ograniczenia wpływu kościoła katolickiego, który miał olbrzymi wpływ na życie Polski i Polaków. Z jego polecenia aresztowano w 1874 kardynała, metropolitę poznańsko-gnieźnieńskiego, prymasa Polski. Mieczysława Halka Ledóchowskiego herbu Szaława. Tylko dlatego, że nie wyraził zgody na naukę religii w języku niemieckim.
W tym aspekcie, Bismarck się pomylił, Wielkopolanie, stanęli murem za swoim kościołem katolickim. Reakcją na Kulturkampf, jest powstanie w Wielkopolsce ruchu narodowego.
Po dymisji Otto Bismarcka, germanizacja wzmogła się znów po 1894 r., kiedy stworzono Hakatę, Deutscher Ostmarkenverein, Niemiecki Związek Kresów Wschodnich, założony w Poznaniu w roku 1894. Nazwa pochodzi od pierwszych liter nazwisk założycieli: Ferdynanda von Hansemanna , Hermanna Kennemanna , Henryka von Tiedemanna.
Ta germańska nacjonalistyczna organizacja przetrwała do I Wojny Światowej.
Hakata miała na celu:
Rugowanie, wykupywanie za bezcen ziem od Wielkopolan.
Zakaz organizowania zebrań i wieców Wielkopolan
Wspieranie niemieckiego szkolnictwa,
Wspieranie niemieckiej administracje, przez zwalnianie z pracy Wielkopolan
Zakaz używania języka polskiego w szkole , sądzie.
Mottem hakaty w stosunku do Wielkopolan było:

"Stoicie naprzeciw najgroźniejszego, najbardziej fanatycznego wroga dla niemieckiej egzystencji, niemieckiego honoru oraz niemieckiej reputacji na całym świecie: wobec Polaków".

Władze pruskie w 1887, usunęły język polski ze szkoły.
W 1885 roku usunięto z Wielkopolski 25 obywateli, którym uprzednio zabrano, bądź nie dano obywatelstwa pruskiego tzw. Rugi pruskie
W 1904 wchodzi w życie ustawa zabraniająca Wielkopolanom, budowy budynków o trwałych fundamentach / vide wóz Drzymały/
W 1908 roku Prusacy wprowadzają w życie Ustawę kagańcową, zabraniającą Wielkopolanom używania języka polskiego na zebraniach.
W 1908 roku parlament pruski przegłosował ustawę wywłaszczeniową o przymusowym wykupie gruntów od Wielkopolan
Rząd pruski, wprowadzał zmianę nazwisk Wielkopolan na nazwiska o niemieckim brzmieniu, pisowni,
Świat nie znał takiego terroru jaki zastosowali Prusacy, Niemcy w stosunku do moich rodaków, Wielkopolan, Polaków. Tylko naród, który gdzieś po drodze wyzbył się człowieczeństwa może zgotować taki los innemu człowiekowi.
Nie ukrywajmy, plemiona germańskie, szwabskie to dzicz, którą Świat winien zamykać w czymś przypominającym ogrody zoologiczne. Świat powinien, ten germański zezwierzęcony półświatek pozbawić przemysłu, banków. Powinni żyć przez lat 100 może więcej na poziomie ludów pierwotnych.
Z bólem ale muszę napisać, po stronie reżimu pruskiego stanął Biskup Rzymu, Papież Leon XIII. Papież Leon XIII, który nie kochał Polaków, mimo iż Polacy, których nie było na mapach Świata płacili świętopietrze. Prusy za panowania kanclerza Otto von Bismarcka. Nie.
Dziś nadal płacimy w wysokości 4 miliardów dolarów
Oto połajanki dla Polaków, w wykonaniu papieża Leona XIII :

"Wam, którzy zamieszkujecie prowincję Poznańską i Gnieźnieńską, zalecamy ufność w wielkoduszną sprawiedliwość Cesarza, o jego bowiem względem was przychylności i życzliwym usposobieniu osobiście od niego samego powzięliśmy wiadomość." Caritatis,19 marca 1894.

Rezultatem germanizacji Wielkopolski, dzieci, wybuchały liczne strajki dzieci, nasłynniejszym , który znalazł miejsce w historii był
Strajk dzieci wrzesińskich

Strajk wybuchł , 20 maja 1901 kiedy nauczyciel religii, Niemiec Scholzchen pobił jedno z dzieci gdyż nie chciało odpowiadać w języku niemieckim. Następnie na polecenie inspektora szkolnego, Niemca Wintera zarządzono zbiorową chłostę.
Zastrajkowała wówczas cała szkoła, 158 dzieci oraz rodzice dzieci, którzy w obronie dzieci siłą wtargnęli do budynku szkoły.
Władze pruskie / niemieckie / bo Niemcy z Prusami maja to za wspólne, że wymordowali, wycieli w pień ludność plemion pruskich zamieszkujących w dorzeczu Wisły i Niemna.
Przywódca strajku był ksiądz wyznania rzymskokatolickiego Jan Laskowski. W czasie napaści na Polskę w 1939 roku , Niemcy księdza Laskowskiego zamordowali. Tylko do tego byli zdolni
W rezultacie strajku Niemcy przedłużyli dzieciom polskim naukę w szkole.

""Rodzicom dzieci, które opierają się nauce niemieckiej religii, a mają prawo po ukończeniu 14 roku życia opuścić szkołę należy oznajmić, że obowiązkowa nauka szkolna zostaje im przedłużona o rok cały, zaś groźbę takową należy, gdyby nie osiągnęła należytego skutku, w czyn zamienić"

Były to dzieci z klasy I, II, II a i b


Oto ich nazwiska:

Roman Biały , Wacław Drzewiecki, Franciszek Gadziński, Bronisław Klimas, Józef Latanowicz, Władysław Podsędek, Józefa Bednarowicz, Jadwiga Bulczyńska, Stefania Chełmikowska, Franciszka Chromińska, Leonarda Dynkowska, Stefania Janiszewska, Anna Jażdżewska, Józefa Nowaczyk, Walentyna Nowakowska, Jadwiga Porosa, Bronisława Śmidowicz, Jadwiga Suszczyńska, Tekla Tomaszewska, Seweryna Wagner, Anastazja Wojciechowska, Józefa Woźniak, Melania Zaremba. Stanisław Jankowiak, Stanisław Ziółkowski, Pelagia Gawlak, Pelagia Jankowiak, Czesława Kwiatkowska, Maria Niesuchorska, Balbina Sikorska, Waleria Ziętek, Jadwiga Kuchta Aleksander Szumiłowski, Wawrzyniec Tabaka, Antoni Topolewski, Władysław Tyksiński, Maksymilian Walczak, Wiktoria Kaliszewska, Maria Suszczyńska.
Władze niemieckie wytoczyły proces dzieciom i ich rodzicom. Sąd odbywał się w Gnieźnie w dniach 14-16 i 19 listopada 1901 roku
Skazano przywódców strajku na kary więzienia od kilku miesięcy do dwa i pól roku za:

"Zostało stwierdzone, że dwudziestego maja roku bieżącego popełniono we Wrześni ciężkie przestępstwa buntu i zakłócenia spokoju krajowego oprócz innych ciężkich przewinień przeciwko prawu karnemu..."

Najsurowiej została ukarana Pani Nepomucena Piasecka, zd. Rajewicz matka pięciorga dzieci. Nie stawiła się w sądzie niemieckim w Gnieźnie. Mimo braku znajomości niemieckiego, uciekła do Lwowa a później do Krakowa. Jest tam pochowana na cmentarzu wojskowym.
Celem niesienia pomocy dzieciom i rodzicom z Wrześni w Poznaniu powstał komitet obywatelski, który niósł pomoc. Do komitetu wpływały datki z całego kraju i zza granicy
Cesarz niemiecki, Wilhelm II / Wiluś po poznańsku /powiedział po procesie gnieźnieńskim:

"znów doszło do tego, że polska buta chce ubliżyć niemczyźnie..."

Kiedy zwykli księża stanęli po stronie strajkujących dzieci i ich rodziców arcybiskup poznański Florian Oksza Stablewski umył ręce.

W roku 1905 ponownie wybuchł strajk dzieci Wielkiego Księstwa Poznańskiego w którym w samej regencji poznańskiej zastrajkowało 800 szkół.
Echa strajku dzieci wrzesińskich , proces gnieźnieński odbił się szerokim echem w całej Polsce. We wszystkich trzech zaborach.
Odniósł ogromny sukces Polaków w przeciwstawianiu się germanizacji,
Poetka Maria Konopnicka napisała wiersz "O Wrześni " Henryk Sienkiewicz pisał w Krakowskim "Czasie" o "Gwałtach Pruskich " oraz list otwarty do"J.C.M. Wilhelma II, króla pruskiego" Ten list został wydrukowany prawie we wszystkich gazetach zaboru austriackiego i rosyjskiego.
Henryk Sienkiewicz pisał:

Zapadł niesłychany wyrok!
Nie podniesiono na żadnego ze szkolnych katów ręki, nie było napaści ni czynów przemocy, a jednak rodziców tych małych dzieci, skatowanych przez pruską szkołę, sądy pruskie ukarały długim więzieniem za to, że pod wpływem rozpaczy i litości wypowiedzieli zbyt głośno słowa oburzenia przeciw takiej szkole i takim nauczycielom.
Wszędzie, gdzie zwyrodniała kultura nie przeszła w stan dzikości, nawet wśród tych Niemców, którzy woleliby w dziejach inną rolę niż rolę zbirów pruskich, wyrok ten budzi jednaką grozę i pogardę - a zarazem napełnia serce trwogą o przyszłość i zdumieniem.
My jedni, którzy od czasu, gdy część narodu naszego weszła w skład Prus, znamy bliżej to środowisko - nie powinniśmy się ani dziwić, ani też poprzestać na słowach i załamywaniu rąk.
Tak jest! Zdziwienie nie byłoby na miejscu. Wszak ich własny, niemiecki pisarz wypowiedział niegdyś znamienne słowa, iż złudzeniem jest, aby niemoralna polityka mogła nie znieprawić społeczeństwa i przyszłych jego pokoleń. Stało się więc, co się stać musiało. Od czasu Fryderyka II i jeszcze dawniejszych polityka pruska była nieprzerwanym ciągiem zbrodni, przemocy, podstępów, pokory względem silnych, tyraństwa względem słabszych, kłamstwa, niedotrzymywania umów, łamania słów i obłudy. Jest to zdanie nie tylko obcych, ale i niemieckich niepodległych historyków, a zatem cóż dziwnego, że w takich warunkach nastąpił ogólny rozkład dusz, że zwyrodniało poczucie sprawiedliwości i prawdy, że zanikł zupełnie zmysł moralny, a w ogólnym rozłajdaczeniu szkoła stała się katownią, a spodlałe rządy powolnym narzędziem dzikich instynktów i przemocy.
Więc gdy na koniec taki organizm społeczny wskutek zbiegu nieszczęsnych wypadków uczuł się zarazem państwowo silnym, musiało dojść do objawów tak potwornych, jak między innymi ostatnie procesy: toruński i wrzesiński. Można się pocieszyć myślą, że to wszystko nie może trwać.
Historia świadczy, że budowy wznoszone tylko na tyranii, złości i głupocie nie trwały nigdy długo. Rosja, która jęczała pod równie bezecnym jarzmem tatarskim, zdołała je w końcu zrzucić. Okrutne władztwo hiszpańskie nie ostało się we Flandrii. Chrześcijańskie i kulturalne narody nie mogą długo podlegać barbarzyństwu. Niemcy nie mogą także przez całą wieczność podlegać prusactwu - więc przyszłość musi przynieść jakąś olbrzymią ewolucję i ekspiację.
Ale tymczasem, co mamy czynić my, nad którymi zbrodnia i dzikość ciąży bezpośrednio?
W ogóle - wytrwać! a w szczególności pomóc do wytrwania tym, którzy się stali bezpośrednimi ofiarami łotrostwa i przemocy.
Po skatowaniu dzieci skazano na więzienie rodziców, którzy pracowali na chleb. Jedną z obwinionych, ubogą matkę siedmiorga drobiazgu, zamknięto na dwa i pół lata. Czy chodziło również o to, by bohaterskie dzieci pomarły z głodu? W społeczeństwie hakaty - doprawdy - i to możliwe.
Więc niech się poruszą serca wszystkich naszych matek! Dajmy chleb dzieciom, przynieśmy tę pociechę skowanym rodzicom, że ich nieszczęsne dzieci nie będą zmuszone żebrać! Prawo Boże, prawo chrześcijańskie nakazuje litość nad dziećmi wszystkimi, a cóż dopiero, gdy chodzi o takie dzieci - nam!
Dołączam do niniejszego listu dwieście koron na chleb dla ofiar"


Wiersz Marii Konopnickiej opublikowany w czasopiśmie "Przodownica"

Tam od Gniezna i od Warty
Biją głosy w świat otwarty,
Biją głosy, ziemia jęczy:
Prusak dzieci polskie męczy!

Za ten pacierz w własnej mowie,
Co ją dali nam ojcowie,
Co go nas uczyły matki,
Prusak męczy polskie dziatki!

Wstał na gnieździe Orzeł Biały,
Pióra mu się w blask rozwiały,
Gdzieś do Boga z skargą leci:
Prusak męczy polskie dzieci!

Zbudziły się prochy Piasta
Wstał król, berło mu urasta.
Skroń w koronie jasnej świeci
Bronić idzie polskie dzieci.
Zwołujcie mi, moje rady
Niechaj spieszą do gromady
Zwołujcie mi moich kmieci
-Prusak męczy polskie dzieci.


Wielkopolanie pod rządami królów niemieckich Prus od zawsze przygotowywali się do odzyskania niepodległości na drodze zbrojnego powstania narodowego.
Znając historie polskich powstań, przygotowywali się do tego jedynego, Powstania Wielkopolan. Najpierw postawili na szeroko zakrojoną agitacje wśród wszystkich warstw społecznych a szczególnie chłopów, wiedząc jaką rolę odegrali w czasie potrzeby grunwaldzkiej. Światli księża, ziemianie, oficerowie, którzy przemaszerowali z armią Napoleona Świat, uczyli chłopów mieszczan, nowoczesnej gospodarki, która dawało bogactwo, które mogło sfinansować zakup broni, sprzętu, odzieży, środków opatrunkowych.

Michał St. de Zieleśkiewicz - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 21 maja 2010, 16:29 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2565
re zabory
chciałoby się dopisać.....ku pamięci,
ku przestrodze,,,,,,
a co do języka niemeickiego,to niewiele się zmienilo
W Polsce mniejszość niemiecka,ma wszelkie prawa,nawet
ma swoją reprezentację w Polskim Sejmie
a jak wygląda TO
w Niemczech?
nasi Polacy,a szczegolnie polski Rodzic nie maja żadnych
dalej
jesli niemiecka ambasada,chce coś
od Polaka w Polsce,
pisze do niego w języku niemieckim,
więc jak
mamy
juz te ZABORY,czy jeszcze nie..........?

moim zdaniem MAMY
tusk podpisuje z pawlakiem umowę gazową
na trzydzieści parę lat,uzależniając nas od Rosjan,
a Niemcy robią RURE po dnie Bałtyku,smiejac sie nam w NOS


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 18 cze 2010, 15:23 
Offline
Redaktor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 07 cze 2010, 02:35
Posty: 587
Asindziej napisał(a):
Z okazji 91 rocznicy Powstania Wielkopolskiego autor opisuje gehennę Wielkopolan pod niemieckim butem, gdyż zaborca niemiecki był najsroższym spośród trzech zaborców.


Mi się wydaje, że najsroższym było jednak Carstwo Rosyjskie. Prusacy/Niemcy przynajmniej respektowali prawo, a pod carem, to każdy Polak mógł się spodziewać rozstrzelania czy wywózki.


Cytuj:
Żydom, którzy na on czas zamieszkiwali Wielkopolskę było bliżej do Prusaków niż Polaków.
Żydzi posądzali naszych Wielkopolskich przodków o antysemityzm, gdyż organizacja polskich instytucji, banków zagrażała żydowskim dilom, interesom, które robili z Prusakami.
Robili interesy z Niemcami i donosili na Polaków.


W porównaniu z innymi polskimi ziemiami, to pod zaborem pruskim, było bardzo mało Żydów.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 18 cze 2010, 19:23 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Opresyjne prawo jest gorsze od bezprawia, o czym świadczą losy Drzymały i dzieci z Wrześni. Opresyjne prawo oznaczało konsekwentne niszczenie Polaków ze stale malejącą ilością opcji ratunkowych.

Rosja carska po reformach miała sądownictwo także na wysokim poziomie i także było opresyjne, jednak daleko im było do Prusaków. Rosja oznacza dla Polski zniewolenie, a Niemcy zagładę - taką samą, jaką sprowadzili na wiele narodów słowiańskich żyjących między Łabą a Odrą oraz na Pomorzan Zachodnich, Polaków mieszkających na Dolnym Śląsku i Prusów.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 18 cze 2010, 19:41 
Offline
Redaktor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 07 cze 2010, 02:35
Posty: 587
Asindziej napisał(a):
Opresyjne prawo jest gorsze od bezprawia, o czym świadczą losy Drzymały i dzieci z Wrześni.


Chociaż to o czym piszesz jest niebłahe, to czym są losy Drzymały i dzieci z Wrześni, w porównaniu z Polakami pod zaborem rosyjskim - gdyby tam zaistniała sytuacja takiego Drzymały albo dzieci z Wrześni to zaraz by ich rozstrzelano, albo wywieziono na Sybir.


Cytuj:
Rosja carska po reformach miała sądownictwo także na wysokim poziomie i także było opresyjne, jednak daleko im było do Prusaków. Rosja oznacza dla Polski zniewolenie, a Niemcy zagładę


A ja uważam, że mimo zamierzeń Bismarcka, to ogólnie bardziej na odwrót, jeśli już ma się w ogóle porównywać tego typu rzeczy.


Cytuj:
Rosja oznacza dla Polski zniewolenie, a Niemcy zagładę - taką samą, jaką sprowadzili na wiele narodów słowiańskich żyjących między Łabą a Odrą oraz na Pomorzan Zachodnich, Polaków mieszkających na Dolnym Śląsku i Prusów.


Tylko popatrz ile setek lat im to zajęło, a i tak na niektórych obszarach pozostały ludy słowiańskie.

Zresztą wystarczy porównać sytuację przed zaborami i po zaborach.
W zaborze pruskim zdecydowaną większość stanowili Polacy. W zaborze rosyjskim, na obszarach nadwiślańskich (dawne tzw. Królestwo Kongresowe), Polacy nie stanowili zdecydowanej większości - tylko po prostu większość, w miastach było pełno Żydów sprowdazonych tu za cara (tzw. Litwacy).
Na Kresach Wschodnich, które weszły w skład II RP, Polacy często stanowili połowę, albo i mniej, a dalej na wschód - na dawnych obszarach I RP, które nie weszły w skład odrodzonego państwa polskiego, jeszcze mniej się ostało Polaków, stanowiących zazwyczaj po prostu mniejszość lub nawet zdecydowaną mniejszość (chociaż oczywiśćie i przed zaborami żyły tam pewne ludy tubylcze).

W każdym razie, nawet można porównać - ile osób uległo germanizacji, a ile rusyfikacji.
A przede wszystkim także ile Polaków zginęło pod butem królewsko-pruskim, a ile pod butem carsko-rosyjskim. Zdaje mi się, że wiele więcej w zaborze rosyjskim poginęło, niż w pruskim, czy to w trakcie powstań, czy nawet poza powstaniami.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 18 cze 2010, 22:31 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
NRohirrim napisał(a):
Chociaż to o czym piszesz jest niebłahe, to czym są losy Drzymały i dzieci z Wrześni, w porównaniu z Polakami pod zaborem rosyjskim - gdyby tam zaistniała sytuacja takiego Drzymały albo dzieci z Wrześni to zaraz by ich rozstrzelano, albo wywieziono na Sybir.

Niemcy mają na sumieniu wymordowane narody, Rosja natomiast takich ofiar nie ma - nawet tak mały naród jak Czeczeńcy istnieją do dziś, choć wielokrotnie się buntowali. Wedle twej teorii Rosja już dawno powinna wszystkich Czeczeńców wystrzelać. Skoro Czeczeńcy istnieją, a narody słowiańskie i Prusowie nie istnieją, to znaczy, że w umyśle masz przesadnie zły obraz Rosjan w stosunku do Niemców. Rosja to nie jest aniołek, pokazywała wielokrotnie okrutną twarz, nie ma jednak w odróżnieniu od Niemców w tradycji systematycznych mordów na innych narodach.

Cytuj:
Zresztą wystarczy porównać sytuację przed zaborami i po zaborach.
W zaborze pruskim zdecydowaną większość stanowili Polacy. W zaborze rosyjskim, na obszarach nadwiślańskich (dawne tzw. Królestwo Kongresowe), Polacy nie stanowili zdecydowanej większości - tylko po prostu większość, w miastach było pełno Żydów sprowdazonych tu za cara (tzw. Litwacy).

Litwaków sprowadzono po powstaniu styczniowym, bo Moskwa uznała, że ma kłopoty w utrzymaniu Polski w ryzach.

Cytuj:
Na Kresach Wschodnich, które weszły w skład II RP, Polacy często stanowili połowę, albo i mniej, a dalej na wschód - na dawnych obszarach I RP, które nie weszły w skład odrodzonego państwa polskiego, jeszcze mniej się ostało Polaków, stanowiących zazwyczaj po prostu mniejszość lub nawet zdecydowaną mniejszość (chociaż oczywiśćie i przed zaborami żyły tam pewne ludy tubylcze).

Tyle że przez rozbiorami na tych ziemiach Polacy też stanowili mniejszość. Dla porównania Dolny Śląsk jeszcze w XV wieku pełen był Polaków, a już w XVII wieku Polaków prawie nie było - ci co przeżyli prześladowania schronili się w Polsce.

Cytuj:
W każdym razie, nawet można porównać - ile osób uległo germanizacji, a ile rusyfikacji.

Zdumiewająco niewiele - a nawet więcej Niemców czy Rosjan ulegało polonizacji, niż Polaków germanizacji czy rusyfikacji. I to w czasie zaborów, gdy Polacy byli dyskryminowani - taka była siła naszej kultury. To budziło frustrację u zaborców.

Cytuj:
A przede wszystkim także ile Polaków zginęło pod butem królewsko-pruskim, a ile pod butem carsko-rosyjskim. Zdaje mi się, że wiele więcej w zaborze rosyjskim poginęło, niż w pruskim, czy to w trakcie powstań, czy nawet poza powstaniami.

A jednak w większości Polacy z zaboru pruskiego uciekali do zaboru rosyjskiego - masochiści? Polacy pod zaborem rosyjskim ginęli głównie w powstaniach. Nawet Sybir nie był tym samym, co za Sowietów, był do przeżycia - główną udręką dla zesłańców były nie trudne warunki materialne, ale zakaz powrotu do ojczyzny.

Jeśli chodzi o cele - celem Rosji jest zniewolenie przeciwnika, a celem Niemiec ostateczne rozwiązanie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 22 cze 2010, 11:07 
Offline
Redaktor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 07 cze 2010, 02:35
Posty: 587
Asindziej napisał(a):
Niemcy mają na sumieniu wymordowane narody,Rosja natomiast takich ofiar nie ma


A co to za narody wymordowali Niemcy?

Cytuj:
- nawet tak mały naród jak Czeczeńcy istnieją do dziś, choć wielokrotnie się buntowali. Wedle twej teorii Rosja już dawno powinna wszystkich Czeczeńców wystrzelać.


A widziałeś jak wygląda Grozne? Jak wygląda Czeczenia? Tam po ostatnim najeździe rosyjskim parę lat temu, to ledwo kamień na kamieniu został, można powiedzieć.


Cytuj:
Litwaków sprowadzono po powstaniu styczniowym, bo Moskwa uznała, że ma kłopoty w utrzymaniu Polski w ryzach.


Co potwierdza to co powiedziałem.


Cytuj:
Tyle że przez rozbiorami na tych ziemiach Polacy też stanowili mniejszość. Dla porównania Dolny Śląsk jeszcze w XV wieku pełen był Polaków, a już w XVII wieku Polaków prawie nie było - ci co przeżyli prześladowania schronili się w Polsce.


Jakie prześladowania?


Cytuj:
A jednak w większości Polacy z zaboru pruskiego uciekali do zaboru rosyjskiego - masochiści?


A są jakieś dane na ten temat? Bo ja jakbym się urodził pod zaborem rosyjskim, to bym się poważnie zastanawiał nad wyjechaniem do Galicji (Kraków, może Lwów) lub w Poznańskie.


Cytuj:
Polacy pod zaborem rosyjskim ginęli głównie w powstaniach. Nawet Sybir nie był tym samym, co za Sowietów, był do przeżycia - główną udręką dla zesłańców były nie trudne warunki materialne, ale zakaz powrotu do ojczyzny.


Nie tylko w powstaniach - pomiędzy powstaniami też systematycznie utrudniano życie Polakom.


Cytuj:
Jeśli chodzi o cele - celem Rosji jest zniewolenie przeciwnika, a celem Niemiec ostateczne rozwiązanie.


To pewnie dlatego jak wojska austriacko-niemieckie wkraczały na zabór rosyjski, to władze Austrii i Niemiec postanowiły utworzyć Królestwo Polskie (1916-1918), podczas gdy wcześniej w zaborze rosyjskim systematycznie zmniejszano autonomię Kongresówki, by w końcu nazywa ogólnie jako Kraj Przywiślański i wcielić ją bezpośrednio do Rosji?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 31 paź 2010, 12:33 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://blogmedia24.pl/node/38920

Artykuł opisuje niemieckie próby wymordowania Polaków na obszarze zaboru niemieckiego.

Kopia artykułu:

Germanizacja Wielkopolski
avatar użytkownika Michał St. de ZieleśkiewiczMichał St. de Z..., sob., 30/10/2010 - 11:29
Wielkopolska od zawsze była narażona na napady barbarzyńców niemieckich a w czasie rozbiorów, germanizacje.
W ramach odwiecznego germańskiego, barbarzyńskiego parcia na wschód zwanego w terminologii niemieckiej Drang nach Osten, barbarzyńcy niemieccy chcąc podporządkować sobie ludność polską, czeską, postanawiają ją systematycznie wynaradawiać, germanizować.
Adolf Hitler w swej książce pisanej w więzieniu w Landsbergu zawrze teorie nazistowskie, antypolskie. Pisał w Mein Kampf, że jeśli Niemcy chcą ziemi w Europie, mogą ją zdobyć tylko na wschodzie.

Po raz pierwszy Niemcy poddawali germanizacji podbite, Słowiańskie plemiona połabskie już w pierwszych wiekach naszej ery. Musimy pamiętać, że Berlin leży na gruzach grodów Słowiańskich Połabian.

Od wieku XVI walka z ludnością Słowiańską żyjącą w Niemczech zaostrzyła się, obejmując coraz więcej dziedzin życia. Ukazały się zarządzenia zabraniające nadawaniu praw miejskich Słowianom, którzy mogli osiedlać się jedynie na przedmieściach, tzw. chyżach. Niemieckie cechy rzemieślnicze zabraniały także wstępowania w swoje szeregi Słowianom, a każdy nowy członek musiał udowodnić, że jest czystej krwi Niemcem. W niektórych miastach zabraniano nawet ożenku ze Słowiankami, a w miejscach publicznych oraz w towarzystwie osoby duchownej obowiązywał zakaz rozmów w językach Słowiańskich.

Po Kongresie Wiedeńskim, kiedy to przyznano część Łużyc Górnych, Saksonii, a większość Łużyc Prusom, pojawiły się kolejne zakazy, ograniczające używanie języków łużyckich; nasila się emigracja Łużyczan, głównie do Teksasu (miejscowość Serbin) i Australii. W 1848; 5000 Łużyczan podpisało petycję do rządu Saksonii, w której domagali się zrównania praw języka łużyckiego z niemieckim w kościołach, sądach, szkołach i administracji.

W czasie II wojny światowej Hitler kazał wymordować ok. 20 tys. Serbów Łużyckich.
W 1742 roku Prusy zaatakowały Austrię i w efekcie tzw. wojen śląskich przyłączyły Śląsk do swojego terytorium. W 1763 roku pruski podbój Śląska został zakończony, etnicznie jednak przez cały ten czas Śląsk, podobnie jak Łużyce, w przeważającej liczbie zamieszkiwała ludność słowiańska, która na terenie Śląska mówiła dialektem śląskim uznawanym przez wieki za dialekt języka polskiego. Niemieccy osadnicy przybywający na Śląsk w drugiej połowie XIII wieku nazwali rdzenną słowiańską ludność tych terenów "Wasserpolen", a w późniejszych wiekach nazwę tę rozciągnięto także na słowiańską mowę mieszkańców Śląska: "Wasserpolnisch Michsprache".

Władze pruskie z urzędu głosiły wyższość kulturalną i cywilizacyjną Niemców nad Polakami wydając przy tym szykanujące ludność polską zarządzenia ograniczające Polakom dostęp do pracy oraz swobód obywatelskich.

Jedne z pierwszych dekretów Fryderyka Wielkiego z 1764 roku były wymierzone w język. Wprowadzono język niemiecki jako język urzędowy oraz wydano nakaz zatrudnienia w szkołach nauczycieli posługujących się wyłącznie językiem niemieckim. Nie wolno było zatrudniać osób nie mówiących po niemiecku do służby dworskiej, a młodzieży do nauki zawodu. Dekret praktycznie wykluczał polskich nauczycieli ze Śląskich, Wielkopolskich szkół. Jeszcze w 1765 roku został rozesłany w polskim tłumaczeniu do 1266 polskich szkół, w przeciwnym wypadku nie zostałby zrozumiany. Kolejny pruski dekret zabraniał Polakom uzyskiwać średnie lub wyższe wykształcenie. W roku 1764 zabroniono nawet udzielania ślubów osobom nie znającym języka niemieckiego.

W 9 lat po przyłączeniu Śląska do Prus w 1772 roku miał miejsce I rozbiór Rzeczypospolitej. W wyniku kolejnych rozbiorów Polska przestała istnieć na mapie jako państwo. Jej teren wcielony został do Prus, Cesarstwa Austro-Węgier i Rosji. Po upadku powstania kościuszkowskiego Prusacy przystąpili do intensywnej akcji germanizacyjnej. Głównymi jej elementami było osiedlanie na ziemiach polskich, Wielkopolsce, ludności niemieckiej. Rozdawano lub sprzedawano po niskich cenach skonfiskowane w roku 1795 dobra ziemskie duchowieństwa i uczestników powstania kościuszkowskiego oraz podjęto germanizowanie młodzieży polskiej.

Zmasowaną akcję germanizacyjną ludności polskiej rozpoczęto na szeroką skalę w latach 20. XIX wieku. Na Śląsku, Pomorzu Gdańskim, Warmii oraz na Mazurach, Wielkopolsce, władze pruskie wymieniały w szkolnictwie oraz administracji ludność pochodzenia polskiego na Niemców. Po powstaniu listopadowym w Wielkim Księstwie Poznańskim zlikwidowano stanowisko polskiego namiestnika – Antoniego Radziwiłła i rozpoczęto ograniczanie języka polskiego w szkolnictwie i administracji. Rząd pruski prowadził także akcję wykupywania od zubożałej polskiej szlachty folwarków i posiadłości ziemskich. Na ten cel przekazał milion talarów.

Po upadku powstania styczniowego nastąpiły masowe aresztowania Polaków i dalsze zaostrzenie kursu antypolskiego. Germanizacja osiągnęła apogeum po zjednoczeniu Niemiec w 1871 roku, kiedy to kanclerz Bismarck ogłosił akcję kulturkampf. Zlikwidowano wtedy całkowicie język polski w administracji i sądownictwie oraz zakazywano prowadzenia mszy w języku polskim. Każdy polski ksiądz, który nie zgodził się prowadzić mszy po niemiecku, był usuwany z urzędu, a polskie kościoły były zamykane. W 1874 roku usunięto język polski ze szkół średnich, a w 1866 roku z elementarnych. Wobec dzieci, które odezwały się w szkole po polsku, były stosowane kary cielesne przez niektórych niemieckich nauczycieli.

Powszechnie znany strajk dzieci wrzesińkich!

W 1886 roku rząd niemiecki utworzył Komisję Kolonizacyjną, Königlich Preußische Ansiedlungskommission in den Provinzen Westpreußen und Posen oraz Komisję Generalną, których zadaniem był wykup ziemi od Polaków mieszkających w Wielkopolsce oraz na Pomorzu.
Najzacieklejszym wrogiem polskości w zaborze pruskim był utworzony w 1894 roku. tzw. Związek Marchii Wschodnich, przez Polaków zwany Hakatą od nazwisk założycieli Hansemanna, Kennemanna, Tiedemanna. Była to organizacja zrzeszająca niemieckich nacjonalistów prowadząca ostrą propagandę antypolską. To właśnie z jej inicjatywy wydano w 1904 roku ustawę, która zabraniała wznoszenia bez zgody miejscowych władz budynków mieszkalnych na nowo nabytych gruntach. Oczywiście zgody władze nie udzielały Polakom, ale bez problemu otrzymywali je Niemcy.

Wielkopolanie, nie załamywali rąk.

Już w trakcie rozbiorów, Prusy i Austria, zamierzały zgermanizować uzyskane ziemie, aby uniknąć buntów rdzennej a bitnej ludności Polski. Po trzecim rozbiorze Polski, kiedy przestaliśmy istnieć jako państwo, Prusy zamierzały pozbawić nas Polaków, Wielkopolan, narodowości.

W końcu XIX wieku Prusami zaczął rządzić, premier, kanclerz rzeszy, Otto Eduard Leopold von Bismarck-Schönhausen. To za rządów Otto von Bismarcka, Prusy stały się najpotężniejszym państwem Europy. To on zjednoczył Niemcy po Kongresie Wiedeńskim i dał koronę Fryderykowi Wilhelmowi IV z dynastii Hohenzollernów. Za czasów Otto Bismarcka, nastąpił gwałtowny rozwój przemysłowy Prus. Nadrenia i Śląsk, należące do Prus to największe ośrodki przemysłowe pracujące na potęgę Prus. Przynależność Prus do Związku Celnego, do którego nie należała Austria. Z polecenia Otto Bismarcka, Helmut von Moltkę, stworzył nowoczesną armie. Wkrótce wyruszy ona na podbój Europy. Zwycięży Danie, Austrie, Francje. Mając wolne ręce na zachodzie Europy, Bismarck, może powiedzieć o moich rodakach:

"Bijcie Polaków tak długo, dopóki nie utracą wiary w sens życia. Współczuję sytuacji, w jakiej się znajdują. Jeżeli wszakże chcemy przetrwać, mamy tylko jedno wyjście - wytępić ich"

Otto von Bismarck, stworzył wobec Wielkopolski politykę Kulturkampfu / walka o kulturę / Ograniczenia wpływu kościoła katolickiego, który miał olbrzymi wpływ na życie Polski i Polaków. Z jego polecenia aresztowano w 1874 kardynała, metropolitę poznańsko-gnieźnieńskiego, prymasa Polski. Mieczysława Halka Ledóchowskiego herbu Szaława. Tylko dlatego, że nie wyraził zgody na naukę religii w języku niemieckim.

W tym aspekcie, Bismarck się pomylił, Wielkopolanie, stanęli murem za swoim kościołem katolickim. Reakcją na Kulturkampf, jest powstanie w Wielkopolsce ruchu narodowego.
Po dymisji Otto Bismarcka, germanizacja wzmogła się znów po 1894 r., kiedy stworzono Hakatę, Deutscher Ostmarkenverein, Niemiecki Związek Kresów Wschodnich, założony w Poznaniu w roku 1894. Nazwa pochodzi od pierwszych liter nazwisk założycieli: Ferdynanda von Hansemanna , Hermanna Kennemanna , Henryka von Tiedemanna.
Ta germańska nacjonalistyczna organizacja przetrwała do I Wojny Światowej.
Hakata miała na celu:
Rugowanie, wykupywanie za bezcen ziem od Wielkopolan.
Zakaz organizowania zebrań i wieców Wielkopolan
Wspieranie niemieckiego szkolnictwa,
Wspieranie niemieckiej administracje, przez zwalnianie z pracy Wielkopolan
Zakaz używania języka polskiego w szkole , sądzie.
Mottem hakaty w stosunku do Wielkopolan było:

"Stoicie naprzeciw najgroźniejszego, najbardziej fanatycznego wroga dla niemieckiej egzystencji, niemieckiego honoru oraz niemieckiej reputacji na całym świecie: wobec Polaków".

Władze pruskie w 1887, usunęły język polski ze szkoły.
W 1885 roku usunięto z Wielkopolski 25 obywateli, którym uprzednio zabrano, bądź nie dano obywatelstwa pruskiego tzw. Rugi pruskie
W 1904 wchodzi w życie ustawa zabraniająca Wielkopolanom, budowy budynków o trwałych fundamentach / vide wóz Drzymały/
W 1908 roku Prusacy wprowadzają w życie Ustawę kagańcową, zabraniającą Wielkopolanom używania języka polskiego na zebraniach.
W 1908 roku parlament pruski przegłosował ustawę wywłaszczeniową o przymusowym wykupie gruntów od Wielkopolan
Rząd pruski, wprowadzał zmianę nazwisk Wielkopolan na nazwiska o niemieckim brzmieniu, pisowni,

Świat nie znał takiego terroru jaki zastosowali Prusacy, Niemcy w stosunku do moich rodaków, Wielkopolan, Polaków. Tylko naród, który gdzieś po drodze wyzbył się człowieczeństwa może zgotować taki los innemu człowiekowi.
Nie ukrywajmy, plemiona germańskie, szwabskie to dzicz, którą Świat winien zamykać w czymś przypominającym ogrody zoologiczne. Świat powinien, ten germański zezwierzęcony półświatek pozbawić przemysłu, banków. Powinni żyć przez lat 100 może więcej na poziomie ludów pierwotnych.

Podobna sytuacja się powtórzyła w czasie II Wojny Światowej, kiedy Niemcy na rozkaz Hitlera dwoma dekretami - z 8 i 12 października 1939 r. jednostronnie wcielili zachodnie terytoria Polski do Rzeszy. Wielkopolskę włączyli do III Rzeszy jako kraj Warty,Reichsgau Wartheland,Warthegau. W kraju Warty, Niemcy na niemal wszystkich obiektach umieścili napisy:Nur für Deutsche"

Wielkopolanie pod rządami Prus od zawsze przygotowywali się do odzyskania niepodległości na drodze zbrojnego powstania narodowego.
Znając historie polskich powstań, przygotowywali się do tego jedynego, Powstania Wielkopolan. Najpierw postawili na szeroko zakrojoną agitacje wśród wszystkich warstw społecznych a szczególnie chłopów, wiedząc jaką rolę odegrali w czasie potrzeby grunwaldzkiej. Światli księża, ziemianie, oficerowie, którzy przemaszerowali z armią Napoleona Świat, uczyli chłopów mieszczan, nowoczesnej gospodarki, która dawało bogactwo, które mogło sfinansować zakup broni, sprzętu, odzieży, środków opatrunkowych.

Czekano na hasło,
Hasło rzucił 27 grudnia 1918 roku Ignacy Jan Paderewski, herbu Jelita, wnuk Filomaty,syn Powstańca Styczniowego z balkonu Hotelu Bazar w Poznaniu / hotel i historyczny balkon istnieje do dziś.

Kiedy dziś obserwujemy scenę polityczną Europu i stosunki polsko niemieckie oczyma przeciętnego Polaka, obecny stosunek Niemców do Polaków jest podobny do czasów okresu rozbiorów.


Polacy w Niemczech nie mają prawie żadnych praw. Nawet prawa do pracy. Niemcy w Polsce mają swoje organizacje, przedstawicieli w polskim Sejmie.
Za taki stan rzeczy odpowiada Tadeusz Mazowiecki, były, pierwszy premier III Rzeczypospolitej, dziś guru doradców Prezydenta Bronisława Komorowskiego.

Tematem stosunków polsko niemieckich zajmuje się pan doktor Mirosław Kraszewski i pan mecenas Stefan Hambura, więc ja im zostawię te 'działkę' bo w tej dziedzinie są naprawdę dobrzy .

Literatura
Widukindus Corbeius "Res gestae saxonicae sive annalium libri tres"
Thietmar z Merseburga "Thietmari merseburgiensis episcopi chronicon"
Witold Jakóbczyk: Przetrwać na Wartą 1815-1914
Czesław Łuczak "Polityka ludnościowa i ekonomiczna hitlerowskich Niemiec w okupowanej Polsce",

Michał St. de Zieleśkiewicz - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 05 gru 2010, 20:18 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://blogmedia24.pl/node/41488

152 lata temu Prusacy zlikwidowali Wielkie Księstwo Poznańskie

Wielkie Księstwo Poznańskie
Sto sześćdziesiąt dwa lata temu, 5 XII 1848 roku decyzją Frankfurckiego Zgromadzenia Narodowego, przestało istnieć Wielkie Księstwo Poznańskie, Wielkie Xięstwo Poznańskie, Grossherzogtum Posen, Grand Duché de Posnanie.
Wielkie Księstwo Poznańskie po Powstaniach z 1846 i 1848 roku praktycznie przestało istnieć. Zostało zamienione w Prowincję Poznańską, Provinz Posen.

W Poznaniu i tej części Wielkopolski, która wchodziła w skład Wielkiego Księstwa Poznańskiego, nadal używa się tej nazwy.
Wielkie Księstwo Poznańskie, powstało na mocy Kongresu Wiedeńskiego. Było autonomicznym Księstwem wchodzącym w skład Prus Königreich Preußen, będące poza Związkiem Niemieckim,Deutscher Bund.
Wielkie Księstwo Poznańskie, miało zaspokoić ambicje Polaków, ale miało być dostarczycielem żołnierza.

Namiestnikiem,/ Statthalter / Wielkiego Księstwa Poznańskiego zaraz po jego utworzeniu był Antoni Henryk Radziwiłł herbu Trąby z linii przygodzickiej. Ożeniony z bratanicą Fryderyka II Wielkiego, Fryderyką Dorotą Ludwiką Hohenzollern. Był najdelikatniej mówiąc germanofilem. Wiele jego działań szkodziło autonomicznemu Wielkiemu Księstwu Poznańskiemu.Nie potrafił zapobiec dalszej germanizacji Wielkopolski.
Bardziej pozytywnie w stosunku do Polski i Polaków była nastawiona, żona Księcia Namiestnika, wnuczka króla Fryderyka Wilhelma I. Założyła w Poznaniu pierwsza szkołę żeńską w 1830 roku. Jej tradycje kontynuuje Liceum i Gimnazjum imienia Dąbrówki
W chwili wybuchu Powstania Listopadowego, został zawieszony w czynnościach.
Wielkie Księstwo Poznańskie obejmowało zachodnią cześć Wielkopolski, częściowo Kujawy. Wielkie Księstwo Poznańskie miało powierzchnie 29 tys. km2, i było zamieszkane przez 776 tys. osób.

Dzisiejsze Województwo Wielkopolskie ma zbliżoną powierzchnie, 29 826,51 km²

Po Radziwiłach z linii Przygodzickiej a faktycznie po Księciu namiestniku został do dnia dzisiejszego Pałać myśliwski w Antoninie, swego rodzaju ccko architektury. Zbudowany przez Karla Friedricha Schinkla, na planie krzyża greckiego w układzie ośmiobocznym, ośmiokątnym / oktagonalnym /
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 13 sty 2011, 18:39 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.bibula.com/?p=30472

A jak to Polacy traktowali Rosjan w okresie zaborów?

Kopia artykułu:

Rozmowy polsko-rosyjskie
Aktualizacja: 2011-01-12 5:21 pm

Słynny polityczny obrońca czasów jeszcze carskich, mecenas Śmiarowski, taką oto odbył rozmowę z prokuratorem carskim na okręg warszawski:
- Czy sznur, na którym wiesza się skazańca jest przepisowej długości? – zapytał Śmiarowski
- Chyba tak – rzekł na to carski prokurator
- Czy używa się parę razy tego samego sznura?
- Nie sznur musi być nowy
- Wiele kosztuje arszyn takiego sznura?
- A cóż pan ze mną w kółko o tym sznurze…?!
- A o czym ja mam z panem mówić?
Piękny ten przykład ustawia dziś jeszcze relacje polsko-rosyjskie na płaszczyźnie właściwej, z której nie powinny one nigdy zejść. Jeśli ktoś nie rozumie o co mi chodzi podam inny przykład. W dworach i pałacach polskiego ziemiaństwa była pewna hierarchia, według której traktowano interesantów i gości. O tym jak podejmowano rodzinę i gości z innych dworów nie ma co wspominać, bo wszystkim to jest wiadome. Chodzi o tak zwanych innych, czyli o mieszkańców wsi, Żydów arendarzy i wozaków oraz o przedstawicieli władzy czyli urzędników i oficerów carskich. Wyglądało to tak; chłopi, o ile akurat nie przychodzili po wypłatę lub nie byli we dworze zatrudnieni, przychodzili tam po lekarstwo, kiedy ich coś bolało lub zdawało im się, że ich boli. Było specjalne pomieszczenie, gdzie tych ludzi podejmowano. Tak było w guberni kowieńskiej, zwanej później niepodległą Litwą, tak było w Mińszczyźnie, na Podolu, nad Dnieprem, a także w Kongresówce. Żyd, który przychodził z jakąś sprawą do pana, o ile nie załatwiał grubszych interesów w kancelarii, a był jedynie dzierżawcą lasu lub sadów, albo woził drewno do dworu, stawał w sieni i czekał, aż służąca przyniesie mu herbatę i postawi ją na komodzie. Pił sobie tę herbatę, załatwiał co miał do załatwienia i wychodził do swoich spraw.
Rosjan w cywilu, nie mówiąc już o popach czy oficerach, nie wpuszczano za próg w ogóle. Nieliczne przypadki kiedy do takiej profanacji doszło, omawiane były i komentowane wiele pokoleń później jako zjawiska z dziedziny kataklizmów, krachów giełdowych, najstraszniejszych zawstydzeń, zdrad i hańby. Mówimy tu cały czas o okresie po Powstaniu Styczniowym. Wcześniej różnie bywało. Jednak postępki wojsk i urzędników jego cesarskiej wysokości w czasie styczniowej insurekcji tak głęboko wryły się w pamięć panów braci, że nie tylko o pojednaniu mowy nie było, ale nawet o piciu herbaty postawionej na komodzie. I komu to przeszkadzało – chce się w tym momencie zakrzyknąć. No komu?
Dramatyczna przewaga Polaka nad Rosjaninem w tamtym czasie polegała na tym między innymi, że Polak władał swobodnie czterem językami. Nie było wśród nich rosyjskiego, co się rozumie samo przez się. Był natomiast francuski i w tym języku pan dziedzic zwracał się do podjeżdżającego pod jego dom bryczuszką chudego ruskiego asesora. Jeśli ów asesor język francuski „posiadał” dochodziło do wymiany zdań, zdawkowej i krótkiej. Jeśli zaś nie posiadał odjeżdżał sobie gdzie mu tam pasowało i była to jego ostatnia wizyta w tym dworze. Nie mógł niestety udać się na skargę do swego zwierzchnika rezydującego w mieście i powiedzieć mu jak podły Polak spostponował go znajomością języka Gallów, bo zwierzchnik ów sam ów język posiadał i uważał za szczyt dobrego tonu posługiwanie się nim na co dzień. Skarga odniosła by więc skutek odwrotny do zamierzonego. Biedny asesor mógłby wylądować w jakimś mniej niż Podole czy Kowieńszczyzna sympatycznym miejscu, na przykład w górach Sichote Alin, w których roiło się w tamtym czasie od tygrysów i chińskich bandytów. Oficerowie rosyjscy dobrze wiedzieli jakie zwyczaje panują we dworach i nie pchali się nawet za próg, jeśli zaś któryś spróbował załatwiano go w ten sposób, że wychodziła doń służba, która podejmowała gościa herbatą i ciastkami. Ani starsi państwo, ani tym bardziej ich dzieci nie pojawiali się w salonie. Po pięciu minutach spędzonych w towarzystwie lokaja Franciszka i pokojówki Klementyny, „pan porucznik od szaserów” wybiegał stukając obcasami o ganek i wszystko wracało do normy. On także nie miał po co chodzić na skargę, bo jego zwierzchnicy utożsamiali się raczej z uniwersalną – dziś powiedzielibyśmy – europejską – kulturą, reprezentowaną przez dwór i wyższe warstwy rosyjskiego aparatu administracyjnego niż ze swoim podwładnym, frustratem i aspirującym do świata i pieniędzy mydłkiem. Nie znam żadnych poza policyjnymi opisów relacji pomiędzy dworem a duchownymi prawosławnymi. Oni uważali dwór za siedlisko zdrady i gniazdo wrogów religii oraz Boga prawdziwego, a dwór uważał ich za kapusiów policyjnych i nawet do ogrodu nie wpuszczał.
Czasy te minęły i zostały zapomniane. Minęły na skutek działalności trybunałów rewolucyjnych i komisji dzielących ziemię obszarników pomiędzy chłopów, a zapomniane zostały wskutek działalności zaprzańców, zdrajców i oszustów. Dlatego dziś mamy to co mamy. Nie rozumiem jak można się dziwić bezczelności z jaką został wygłoszony raport MAK, nie rozumiem, bo każdy kto czytał nieśmiertelną prozę Leopolda Tyrmanda powinien wbić sobie raz na zawsze do głowy to w jaki sposób Rosjanie utrwalają panowanie w podbitym kraju. Robią to poprzez upokorzenie jego mieszkańców w najbardziej widowiskowy sposób.
Opisywałem to już, ale jeszcze powtórzę. Przypomniał Tyrmand w swoim dzienniku pewien mecz, który odbył się w Krakowie w roku 1945 pomiędzy Wisłą a moskiewskim Dynamem. Wszystko było już zaklepane, kraj w rękach ruskich i każdy wiedział, że nie ma odwrotu. Spodziewano się więc po Rosjanach spokojnej i dobrej gry. No bo o co chodzi? Okazało się jednak, że chłopcy z Moskwy dali popis takiego chamstwa o jakim w mieście stołecznym Krakowie nie słyszano od czasu kiedy strzała utkwiła w szyi hejnalisty. Pomagał im sędzia i kordony milicji otaczające stadion, a oni kopali, faulowali i rżeli ze śmiechu z publiczności, która nie mogła zejść na murawę i obić im mordy, bo zostałby rozstrzelana na miejscu.
Dziś mieliśmy analogiczny pokaz. Nie wiem czy oznacza to przypieczętowanie kolejnej okupacji, wiem tylko że dziś już nie mamy im czym imponować. Mało kto zna dziś w Polsce cztery języki, a jeśli już jakiś zna, to jest to przeważnie język rosyjski. Nie ma już dworów, Żydów arendarzy, nie ma nawet prawosławnych duchownych, którzy donosiliby na policję. Kto inny donosi. Jedne co dziś możemy zrobić to protestować. Każdego dnia, tak jak tylko potrafimy, musimy mówić i pisać o tym kłamstwie, o tym chamstwie, a jeśli trzeba wyjść na ulicę, bo tylko to nam zostało. Nie mamy już autorytetów – jak napisała Eska. Nie mamy majątku – jak napisał T-rex, nie mamy już właściwie nic i jeśli nie będziemy protestować osobiście i grupowo każdego dnia, zdarzy się na pewno, że przyjdą po nas nad ranem i każdego pojedynczo odprowadzą w nieznanym kierunku. I nie będzie wtedy nikogo kto przeciwko tej praktyce by zaprotestował. Nie będzie naprawdę nikogo. Piszmy więc i mówmy. Pokazujmy się także. Im nas będzie więcej tym lepiej. Naród proli musi używać broni proli – masy. Bo nic innego mu już nie zostało.
Coryllus
Za: Coryllus blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 01 cze 2011, 10:35 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30615
Anna Dominik


"Moskwa wyzwolona" Michaiła Chieraskowa, czyli ,,sąd nad umarłą Polską? lub ,,literackie zagłuszanie rosyjskiego sumienia?

Rok 1795 przyniósł III ostateczny rozbiór Rzeczpospolitej i wymazanie jej z mapy Europy na 123 lata. Lwia część jej terytorium przypadła Rosji rządzonej przez Katarzynę II, która ostatecznie umocniła w ten sposób mocarstwową pozycję swojej przybranej ojczyzny. Upadek Polski wywołał współczucie świata, którego sympatię zaskarbiła heroiczna walka Polaków o podźwignięcie się z upadku i uratowanie niepodległego bytu państwowego. Państwa zaborcze – Prusy, Austria i Rosja – znalazły się w ogniu krytyki, nic dziwnego zatem, że starały się one usprawiedliwić swoje działania i nadać im pozór czynów podyktowanych praworządnością i poczuciem sprawiedliwości. Szczególnie aktywną rolę na tym polu odgrywała Rosja, angażując do tego zadania także ludzi kultury. Dowodem na to jest powstanie słynnej rosyjskiej tragedii klasycystycznej tej epoki – Moskwy wyzwolonej Michaiła Chieraskowa. Jego dzieło stanowi wiernopoddańczą pochwałę carskiego absolutyzmu oraz panującego rodu Romanowów, zawiera także pewną refleksję historiozoficzną na temat sprawiedliwości dziejowej w stosunkach pomiędzy narodami. Artykuł niniejszy stara się przybliżyć czytelnikom to dziś już zapomniane dzieło.
Michaił Chieraskow urodził się w 1733 roku, a zmarł w 1807, za panowania cesarza Aleksandra I. Pochodził z bojarskiej rodziny wołoskiej, która w II połowie XVII wieku przeniosła się do Rosji. Po ukończeniu uczelni przez krótki czas służył w wojsku i pracował jako urzędnik, potem jednak postanowił poświęcić się kwestii oświaty w Rosji i rozpoczął pracę na niedawno otwartym uniwersytecie moskiewskim, początkowo jako dyrektor, a od 1778 roku w charakterze kuratora, odgrywając wybitną rolę w życiu uczelni – za jego sprawą od 1767 roku wykłady odbywały się już w języku rosyjskim. Jednocześnie z pracą na uniwersytecie Chieraskow rozwijał swoje pasje literackie, szybko pod względem płodności zaczynając rywalizację z Sumarokowem. Liczba napisanych przez niego utworów jest spora, spod jego pióra wyszły największe rozmiarami dzieła poezji rosyjskiej XVIII wieku. Sięgał po rozmaite gatunki literackie – pieśni, satyry, tragedie, poematy i powieści polityczno – dydaktyczne.
Poglądy polityczne Chieraskowa początkowo były zbieżne z poglądami Sumarokowa, choć Chieraskow nigdy nie odznaczał się taką bojowością i patosem, co jego rywal, uparcie walczący o oświecone państwo szlacheckie. Zmiana w światopoglądzie autora Moskwy wyzwolonej nastąpiła wraz z powstaniem Pugaczowa, które w znacznym stopniu zachwiało jego niezbyt głębokim liberalizmem i umiarkowaną szlachecką opozycyjnością. Wkrótce stał się czynnym masonem, oddając np. Nowikowowi do dyspozycji kierowaną przez siebie drukarnię uniwersytecką. W okresie tępienia masonerii Chieraskowowi udało się uniknąć represji, co jak się zdaje pomogło mu powrócić na drogę całkowitej lojalności wobec panującego ustroju. W miarę upływu czasu jego poglądy stawały się coraz bardziej reakcyjne; mieściła się w nich wyraźna niechęć wobec Rewolucji Francuskiej, którą w swoich pismach zawzięcie atakował.
Najpełniejszym wyrazem lojalizmu Chieraskowa i jego ,,politycznie poprawnych” poglądów stała się wystawiona po raz pierwszy 18 stycznia 1798 roku w Moskwie tragedia klasycystyczna Moskwa wyzwolona. Sztuka ta była następnie grana w teatrach Moskwy i Petersburga, choć niezbyt regularnie, do 1816 roku. Chwile chwały przeżyła pod koniec 1812 roku, gdyż to właśnie jej przestawienie uczciło uroczystości odbywające się w Petersburgu po otrzymaniu wiadomości o wycofaniu się Napoleona z Moskwy.
Historyczną osnowę tragedii stanowi oswobodzenie stolicy Rosji przez rosyjskie ,,pospolite ruszenie” (narodnoje opołczenije) od polskich interwentów w 1612 roku. Przestrzegając klasycznej zasady trzech jedności: miejsca, czasu i akcji, Chieraskow zamknął w czasie jednej doby wydarzenia kilku miesięcy – obserwujemy jednocześnie podejście wojsk rosyjskich pod Moskwę, bitwę z oddziałem Chodkiewicza, który próbował przyjść z pomocą oblężonym na Kremlu Polakom, zdobycie Kremla przez Rosjan i następujący zaraz po tym wybór Michaiła Romanowa na tron carski. Do tragedii dołączono także opisy wydarzeń, które rozegrały się w 1610 roku, np. umowę hetmana Żółkiewskiego z bojarami, w związku z czym na scenie pojawiają się postacie mające związek z tymi wydarzeniami, choć nie będące pod Moskwą w 1612 roku, jak choćby sam Żółkiewski, występujący w utworze jako Żełkowskij. Zamierzone przez autora anachronizmy wpłynęły na nieuchronne odstąpienia od faktów historycznych, a także na ich transformację i interpretację.
Jak już wspomniano, treścią Moskwy wyzwolonej jest walka Rosjan, pragnących przepędzić ze stolicy Polaków. Bohaterami są zarówno postacie historyczne, jak choćby wyidealizowany książę Pożarski i jego nieodłączny Kuźma Minin, uczestniczący w oblężeniu Moskwy książę Trubeckij czy też hetman Żółkiewski (Żełkowskij) oraz hetman Chodkiewicz, występujący jako Chotkiejew, a także postacie całkowicie fikcyjne, z których do najważniejszych można zaliczyć siostrę Pożarskiego Sofię oraz syna Żółkiewskiego Wianka – jak łatwo się domyślić, tych dwoje łączy głęboka, tragiczna miłość, wbrew woli krewnych i nienawiści dwóch narodów.
Akcja rozpoczyna się od ukazania rosyjskiego wojska stojącego pod Moskwą i próbującego bezskutecznie zdobyć stolicę. Niepowodzenie oblężenia wynika głównie z wzajemnych animozji, żywionych względem siebie przez poszczególnych wodzów rosyjskich, oskarżających się nawzajem o zbytnie ambicje i brak miłości do ojczyzny. Boleśnie daje się odczuć brak charyzmatycznego wodza, który powiódłby rosyjskie wojska do świętej walki z przeniewierczą Litwą (takie określenie Polaków pojawia się najczęściej), więc niektórzy dowódcy rozważają nawet możliwość rozejścia się, choć inni starają się do tego nie dopuścić (fikcyjny kniaź Fiodor stwierdza: Mamy się rozejść? Jak możesz bez rumieńca/ Proponować nam głośno takie bezeceństwa!/ Rosję mamy wszyscy bronić, póki ona dysze, / Tak jak nam z niewoli nieszczęsny Filaret pisze). Wzajemne kłótnie, osobiste urazy, złośliwości i oskarżenia (m.in. o wydanie Polakom cara Wasyla Szujskiego, od czego zdaniem bohaterów zaczęły się wszystkie rosyjskie nieszczęścia oraz o zgodę na objęcie przez królewicza Władysława tronu carskiego) przerywa pojawienie się Pożarskiego wraz z nieodłącznym Mininem. Przybycie walecznego księcia, który wygłasza porywającą, patriotyczną mowę i stwierdza: Przyszliśmy tu bronić Moskwy, tronu i wiary, rozpala na nowo zapał walczących, gotowych poświęcić wszystko dla ojczyzny i walczyć zgodnie i bez uprzedzeń osobistych i społecznych (wszyscy bojarzy ze znakomitych rodów z szacunkiem odnoszą się do kupca Minina, prezentując godny podziwu demokratyzm) o uratowanie nieszczęsnej ojczyzny. W takich nastrojach bohaterowie przyjmują butne polskie poselstwo na czele z Chotkijewem [czyli Chodkiewiczem], które niosąc gałązki oliwne, obiecuje Rosjanom łaskę i przebaczenie, jeśli tylko ukorzą się i zaakceptują królewicza Władysława jako swojego władcę. Odpowiedź rosyjska jest jednoznaczna: Wrogość! I zemsta! Oto czego możecie oczekiwać!. Tymczasem do obozu przekrada się ukochana siostra Pożarskiego Sofia, która zdołała się wydostać z oblężonej Moskwy. Zaprowadzona do brata, proponuje mu zawarcie ugody z Polakami i zgodzenie się na ich propozycje w sprawie Władysława; twierdzi, że taka droga będzie najlepsza dla umęczonej wojną, nieszczęsnej Rosji, która już dostatecznie wiele okrucieństw wojny wycierpiała, a rosyjskie wojska, zamiast ją zakończyć, wciąż mało mają rozlewu krwi. Sofia powołuje się na honor Polaków, którzy jako naród uprzejmy i szanujący płeć piękną, z pewnością będą odnosić się do Rosjan w sposób grzeczny i szlachetny. Na takie poglądy księżniczki Pożarskiej wpłynęła miłość do syna Żółkiewskiego, Wianka, którą wyznaje bratu. Wstrząśnięty Pożarski wyrzeka się siostry i stwierdza, że nigdy nie zgodzi się na jakąkolwiek ugodę z broniącym Moskwy Żółkiewskim, którego wbrew prawdzie historycznej przedstawia jako potwora, przelewającego bez litości krew rosyjskiego ludu i prześladującego wiarę prawosławną (On jako tygrys na Moskwę zawzięty, gotów ją całą w pustynię obrócić). W czasie ich dyskusji straże rosyjskie przyprowadzają pojmanego Wianka, który niespokojny o los ukochanej przekradł się do wrogiego obozu. Wodzowie postanawiają skazać go na śmierć pomimo płaczu, próśb, a w końcu i przekleństw Sofii, która ucieka do Polaków i powiadamia Żółkiewskiego o tym, co spotkało jego syna. Hetman zjawia się we wrogim obozie i błaga na kolanach o darowanie życia Wiankowi (scena wzorowana na analogicznym epizodzie Iliady Homera, kiedy to król Priam prosił Achillesa o wydanie mu zwłok jego poległego syna Hektora), obiecując w zamian za to wycofanie Polaków z Rosji i odstąpienie Władysława od marzeń o carskiej koronie. Rosjanie, mimo powątpiewania w uczciwość i szczerość Polaków, którym nie mieszkają wypomnieć wszystkich wyrządzonych przez nich krzywd (poparcie Dymitra Samozwańca, uprowadzenie Wasyla Szujskiego, podpalenie Moskwy), zgadzają się wypuścić Wianka. Przeniewierczy Żółkiewski nie dotrzymuje jednak obietnicy i rusza z wojskiem na pułki rosyjskie, lecz ginie w bitwie, zdążywszy przed śmiercią pojąć ogrom polskiej nieprawości, co prowadzi go do wniosku o nieuchronnym w przyszłości upadku Rzeczypospolitej. Umierając radzi będącemu przy nim synowi, aby starał się powściągnąć polską pychę i działał zawsze na rzecz pokojowych stosunków między oboma narodami, aby jak można opóźnił przez to zniknięcie Polski z mapy politycznej. Po jego śmierci waleczni Rosjanie na czele z Pożarskim, nie zważając na rany i niebezpieczeństwa, otaczają Moskwę. Oblężeni Polacy wpadają na okrutny pomysł i postanawiają wykorzystać przebywające w mieście kobiety jako żywe tarcze. Zamiar ten dowodnie przekonuje przerażoną Sofię o tym, jak bardzo się myliła, wierząc w dobroć i szlachetność Polaków. Na szczęście barbarzyństwu zapobiega szlachetny Wianko, który uwalnia zakładniczki i postanawia z Sofią jak najszybciej wrócić do Polski. Ich ucieczka zostaje jednak udaremniona przez zakochanego w księżniczce młodego Leona Trubeckiego, który zabija Wianka, aby zemścić się na nim za uwiedzenie Sofii, która, zrozpaczona po śmierci ukochanego, natychmiast popełnia samobójstwo. Wstrząśnięty i dręczony wyrzutami sumienia Leon postanawia pochować ją z szacunkiem, mimo sprzeciwów Pożarskiego, który twierdzi, że jego siostrę spotkała zasłużona za zdradę kara. Wszyscy świętują wyzwolenie Moskwy, wznosząc okrzyki: Rosyjska korona teraz utwierdzona,/ Polacy wygnani, Moskwa oswobodzona. Powszechne szczęście ulega zdwojeniu, kiedy Kuźma Minin przynosi wieść o wybraniu przez Sobór Ziemski na cara Michaiła Romanowa. Utwór kończą wiwaty na jego cześć oraz pieśń chóru, który wysławia nową dynastię, śpiewając: Niech władca nasz i jego potomkowie/ Zawsze nad nami panują – szczęśliwi carowie.
Nietrudno zauważyć, że Chieraskow zaprezentował się w swoim utworze jako wierny sługa rodu panującego i lojalny, oddany ojczyźnie patriota. Jednocześnie poprzez swoją tragedię starał się rozwiać wszelkie wątpliwości co do udziału Rosji w trzech rozbiorach Polski, przedstawiając je po prostu jako konieczność i akt dziejowej sprawiedliwości, który pomógł państwu carów pomścić się w ten sposób za wszystkie doznane od Polaków krzywdy i zakończyć z korzyścią dla siebie odwieczny spór i wrogość, symbolizowaną chociażby w Moskwie wyzwolonej przez opowiadany przez Minina jego sen o uporczywej, krwawej walce czarnego i białego orła. Można powiedzieć, że dzieło Chieraskowa pomagało Rosjanom przezwyciężać wątpliwości i koić sumienie.

http://historiaswiata.com.pl/wpis/180/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 15 wrz 2011, 22:08 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://blogmedia24.pl/node/51813

Ciężka była walka Polaków z niemiecką dziczą, którą z niepojętych powodów Europa Zachodnia uważa za kulturalną. Nasi przodkowie przez stulecia poznawali tą kulturę - jest to kultura powszechnego zakłamania, bezgranicznej pogardy i nienawiści, gigantycznej buty. Niemcy ze swoją potęgą są jak rozkapryszony, egocentryczny psychopata, siedzący w mieszkaniu w centrum miasta i majstrujący przy bombie atomowej. Są bardzo przewidywalni i dlatego co do Niemiec nigdy nie należy zadawać pytania czy?, ale trzeba pytać, kiedy rozpętają kolejną krwawą zawieruchę, by z pomocą okrutnych mordów udowodnić swą kulturalną wyższość.

Są już zwiastuny zbliżającej się zawieruchy, bo Niemcy już mocno zwąchały się z drugim bandytą, czyli Rosją i zaczęły knuć. Ponadto Niemcy zaczęły uważać się za pokrzywdzone, a to już niechybny znak, że szykują odwet za poniesione krzywdy. Niemcy przed II wojną światową z Rosją zwąchali się w 1926, a w 1939 zaczęli wojnę. Czy teraz też zostało nam tylko kilkanaście lat pokoju? Czy znów potrzebni będą ludzie o charakterze Drzymały, by obronić polskość w Polsce?

Kopia artykułu:

Germanizacja Wielkopolski, Jej symbol, Michał Drzymała
Michał St. de Zieleśkiewicz, czw., 15/09/2011 - 11:04

Sto pięćdziesiąt cztery lata temu, 13 września 1857 roku przyszedł na Świat, Michał Drzymała, symbol walki z germanizacją Wielkopolski.

Obrazek
Portret namalowany przez artystę Jana Drzeżdżona


W ramach odwiecznego germańskiego, barbarzyńskiego parcia na wschód zwanego w historii
Drang nach Osten,
Germanie, Niemcy chcąc podporządkować sobie Słowian, ludność polską, czeską, postanawiała ją systematycznie wynaradawiać, germanizować.
Adolf Hitler, psychopata być może Żyd austriacki w swej książce pisanej w więzieniu w Landsbergu zawrze teorie nazistowskie, antypolskie. Pisał w Mein Kampf, że jeśli Niemcy chcą ziemi w Europie, mogą ją zdobyć tylko na wschodzie.

Po raz pierwszy Niemcy poddawali germanizacji podbite pogańskie plemiona połabskie już w pierwszych wiekach naszej ery. Musimy pamiętać, że Berlin leży na gruzach grodów Słowiańskich, Sprewian. Berlin stworzył Małopolanin z rodu Gryfitów, książe Jaksa z Kopanicy / Miechowa /

Obrazek
Dzisiejszy Berlin, dawne zziemie i Gród Jaksy z Kopanicy


Od wieku XVI walka z ludnością Słowiańską żyjącą w Niemczech zaostrzyła się, obejmując coraz więcej dziedzin życia. Ukazały się zarządzenia zabraniające nadawaniu praw miejskich Słowianom, którzy mogli osiedlać się jedynie na przedmieściach, tzw. chyżach. Niemieckie cechy rzemieślnicze zabraniały także wstępowania w swoje szeregi Słowianom, a każdy nowy członek musiał udowodnić, że jest czystej krwi Niemcem. W niektórych miastach zabraniano nawet ożenku ze Słowianami, a w miejscach publicznych oraz w towarzystwie osoby duchownej obowiązywał zakaz odzywania się po Słowiańsku.

Po kongresie wiedeńskim, kiedy to przyznano część Łużyc Górnych, Saksonii, a większość Łużyc Prusom, pojawiły się kolejne zakazy, ograniczające używanie języków łużyckich; nasila się emigracja Łużyczan, głównie do Teksasu (miejscowość Serbin) i Australii. W 1848; 5000 Łużyczan podpisało petycję do rządu Saksonii, w której domagali się zrównania praw języka łużyckiego z niemieckim w kościołach, sądach, szkołach i administracji.

W czasie II wojny światowej Hitler kazał wymordować ok. 20 tys. Serbów łużyckich.

W 1742 roku Prusy zaatakowały Austrię i w efekcie tzw. wojen śląskich przyłączyły Śląsk do swojego terytorium. W 1763 roku pruski podbój Śląska został zakończony, etnicznie jednak przez cały ten czas Śląsk, podobnie jak Łużyce, w przeważającej liczbie zamieszkiwała ludność słowiańska, która na terenie Śląska mówiła dialektem śląskim uznawanym przez wieki za dialekt języka polskiego. Niemieccy osadnicy przybywający na Śląsk w drugiej połowie XIII wieku nazwali rdzenną słowiańską ludność tych terenów "Wasserpolen", a w późniejszych wiekach nazwę tę rozciągnięto także na słowiańską mowę mieszkańców Śląska: "Wasserpolnisch Michsprache".
Władze pruskie z urzędu głosiły wyższość kulturalną i cywilizacyjną Niemców nad Polakami wydając przy tym szykanujące ludność polską zarządzenia ograniczające Polakom dostęp do pracy oraz swobód obywatelskich.
Tyle, że nazwa Niemcy, pochodzi od słowa niemota / przygłup /
Jedne z pierwszych dekretów Fryderyka Wielkiego z 1764 roku były wymierzone w język polski. Wprowadzono język niemiecki jako język urzędowy oraz wydano nakaz zatrudnienia w szkołach nauczycieli posługujących się wyłącznie językiem niemieckim. Nie wolno było zatrudniać osób nie mówiących po niemiecku do służby dworskiej, a młodzieży do nauki zawodu. Dekret praktycznie wykluczał polskich nauczycieli ze śląskich szkół. Jeszcze w 1765 roku został rozesłany w polskim tłumaczeniu do 1266 polskich szkół, w przeciwnym wypadku nie zostałby zrozumiany. Kolejny pruski dekret zabraniał Polakom uzyskiwać średnie lub wyższe wykształcenie. W roku 1764 zabroniono nawet udzielania ślubów osobom nie znającym języka niemieckiego.

W 9 lat po przyłączeniu Śląska do Prus w 1772 roku miał miejsce I rozbiór Rzeczypospolitej. W wyniku kolejnych rozbiorów Polska przestała istnieć na mapie jako państwo. Jej teren wcielony został do Prus, Cesarstwa Austro-Węgier i Rosji. Po upadku powstania kościuszkowskiego Prusacy przystąpili do intensywnej akcji germanizacyjnej, gdzie w barbarzyński sposób król pruski Fryderyk II; Friedrich II von Hohenzollern po zdobyciu Śląska. Następne etapy germanizacji nastąpiły po I rozbiorze, gdzie w barbarzyński sposób germanizował Pomorze Gdańskie, Warmie oraz Wielkopolskę. Śląska. Następne etapy germanizacji nastąpiły po I rozbiorze, gdzie w barbarzyński sposób germanizował Pomorze Gdańskie, Warmie oraz Wielkopolskę.

Nasilenie nastąpiło w Wielkim Księstwie Poznańskim za czasów nadprezydenta Wielkiego Księstwa Poznańskiego, Eduarda Heinricha Flottwella. To on wprowadził język niemiecki jako obowiązkowy 1832 roku. Wprowadził system policyjny, germanizował Pomorze Gdańskie, Warmie oraz Wielkopolskę.
W dniu 31 marca 1833 wydał dekret o likwidacji klasztorów i majątku klasztornego.

W dniu 23 września 1862 roku premierem Prus zostaje jeden z największych Polakożerców Otto Bismarck. Jego ideą było zniszczenie Kościoła w Polsce. który uważał za ostoję polskości. Walkę z Kościołem Katolickim w Polsce prowadzono pod chwytliwym hasłem Kulturkampf; walka kulturowa. Po odsunięciu Otto Bismarcka, rozpoczął się kolejny etap germanizacji Polski.
Głównymi jej elementami było osiedlanie na ziemiach polskich ludności niemieckiej. Rozdawano lub sprzedawano po niskich cenach skonfiskowane w roku 1795 dobra ziemskie duchowieństwa i uczestników powstania kościuszkowskiego oraz podjęto germanizowanie młodzieży polskiej.

Zmasowaną akcję germanizacyjną ludności polskiej rozpoczęto na szeroką skalę w latach 20. XIX wieku. Na Śląsku, Pomorzu Gdańskim,Wielkopolsce, Warmii oraz na Mazurach władze pruskie wymieniały w szkolnictwie oraz administracji ludność pochodzenia polskiego na Niemców. Po powstaniu listopadowym w Wielkim Księstwie Poznańskim /Grossherzogtum Posen / zlikwidowano stanowisko polskiego namiestnika – Antoniego, Henryka Radziwiłła i rozpoczęto ograniczanie języka polskiego w szkolnictwie i administracji. Rząd pruski prowadził / także akcję wykupywania od zubożałej polskiej szlachty folwarków i posiadłości ziemskich. Na ten cel przekazał milion talarów.

Po upadku powstania styczniowego nastąpiły masowe aresztowania Polaków i dalsze zaostrzenie kursu antypolskiego. Germanizacja osiągnęła apogeum po zjednoczeniu Niemiec w 1871 roku, kiedy to kanclerz Bismarck ogłosił akcję kulturkampf. Zlikwidowano wtedy całkowicie język polski w administracji i sądownictwie oraz zakazywano prowadzenia mszy w języku polskim. Każdy polski ksiądz, który nie zgodził się prowadzić mszy po niemiecku, był usuwany z urzędu, a polskie kościoły były zamykane. W 1874 roku usunięto język polski ze szkół średnich, a w 1866 roku z elementarnych. Wobec dzieci, które odezwały się w szkole po polsku, były stosowane kary cielesne przez niektórych niemieckich nauczycieli.
Powszechnie znany strajk dzieci wrzesińkich!
O strajku Dzieci Wrzesińskich napiszę oddzielny esej.
W 1886 roku rząd niemiecki utworzył Komisję Kolonizacyjną, Ansiedlungskommission oraz Komisję Generalną, których zadaniem był wykup ziemi od Polaków mieszkających w Wielkopolsce oraz na Pomorzu.
Najzacieklejszym wrogiem polskości w zaborze pruskim był utworzony w 1894 roku. tzw. Związek Marchii Wschodnich, przez Polaków zwany Hakatą od nazwisk założycieli Hansemanna, Kennemanna, Tiedemanna. Ci trzej panowie, to Żydzi pruscy.Była to organizacja zrzeszająca niemieckich nacjonalistów prowadząca ostrą propagandę antypolską. To właśnie z jej inicjatywy wydano w 1904 roku ustawę, która zabraniała wznoszenia bez zgody miejscowych władz budynków mieszkalnych na nowo nabytych gruntach. Oczywiście zgody władze nie udzielały Polakom, ale bez problemu otrzymywali je Niemcy.

Najsłynniejszym przypadkiem jest casus Michała Drzymały znany niemal w całej Europie i Ameryce.
Michał Drzymała, polski chłop z okolic Grodziska Wielkopolskiego, kupił od Niemca działkę na której zamierzał wybudować dom dla siebie i rodziny we wsi Podgradowice dzisiaj Dzymałowo.
Prawo pruskie zabraniało bodowy Polakom domów. Michał Drzymała kupił wóz cyrkowy w którym zamieszkał. I to przeszkadzało Polakożercom z Berlina. Wóz uznano za budynek, więc Michał Drzymała przesuwał go każdego dnia o kilka centymetrów.

Obrazek
W wyniku nacisków zdziczałych Niemców, Michał Drzymała musiał sprzedać działkę i wyemigrować do Galicji.


Wóz Michała Drzymały urósł w Polsce jako symbol walki z germanizacją. W wolnej Polsce, II Rzeczypospolitej, jako bohater narodowy otrzymał od państwa 15 hektarowe gospodarstwo w Grabowie. Jednakże stan zdrowia, przepuklina nie pozwalała mu godnie żyć.


W 1939 roku juz po smierci Michała Drzymały, jego rodzinną wieś przemianowano na Drzymałowo. Został odznaczony pośmiertnie Krzyżem Oficerskim Polonia Restituta. Ziemie i odznaczenie otrzymał dzięki zabiegom posłów z Wielkopolski:
Stanisława Mikołajczyka, osobiście znanego niżej podpisanemu, posłowi Leopoldowi Nikodemowi Zieleśkiewiczowi.
Michałowi Drzymale w trakcie procesów wytyczanych przez Prusaków pomagali finansowo, moralnie arystokracja z Wielkopolski, głównie Ród Chłapowskich. Ziemiaństwo, inteligencja.
Po napaści barbarzyńców niemieckich na Polskę, grób Michała Drzymały dzikie zwierzęta z III Rzeszy zrównały z ziemią. Zona Michała , Pani Józefa, która zmarła w 1942 roku nie mogła być pochowana obok męża.
Trzecia rzesza gefrajtra Hitlera zamierzała biologicznie wyeliminować Polaków z życia

Maria Konopnicka na cześć Polskich bohaterów walczących o ziemię Ojców w tym Michała Drzymałę uhonorowała wierszem; Rotą;

Nie rzucim ziemi, skąd nasz ród,
nie damy pogrześć mowy!
Polski my naród, polski lud,
królewski szczep Piastowy.
Nie damy, by nas gnębił wróg.
Tak nam dopomóż Bóg!
Tak nam dopomóż Bóg!

Do krwi ostatniej kropli z żył
bronić będziemy ducha,
aż się rozpadnie w proch i w pył
krzyżacka zawierucha.
Twierdzą nam będzie każdy próg
Tak nam dopomóż Bóg!
Tak nam dopomóż Bóg!
Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz,
ni dzieci nam germanił,
orężny stanie hufiec nasz,
duch będzie nam hetmanił.
Pódziem, gdy zabrzmi złoty róg.
Tak nam dopomóż Bóg!
Tak nam dopomóż Bóg!
Nie damy miana Polski zgnieść.
Nie pójdziem żywo w trumnę.
W Ojczyzny imię i w jej cześć
podnosim czoło dumne.
Odzyska ziemię dziadów wnuk.
Tak nam dopomóż Bóg!
Tak nam dopomóż Bóg!

Obrazek
Pierwszy wóz Michała Drzymały


Michał St. de Zieleśkiewicz - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 13 gru 2011, 18:34 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://blogmedia24.pl/node/54189

Także pod zaborami, mimo braku państwa, Polska wydawała ludzi światowego formatu, takich, jak np. generał Józef Bem.

Kopia artykułu:

Generał Józef Bem
avatar użytkownika Michał St. de ZieleśkiewiczMichał St. de Z..., pon., 12/12/2011 - 16:05

Sto sześćdziesiąt dwa lata temu, 10 grudnia 1850 roku, zmarł w Aleppo, Syria

Bohater Polski, trzech narodów, Generał Józef Zachariasz Bem.

Był Generałem artylerii Wojska Polskiego w czasie Powstania Listopadowego, feldmarszałkiem armii tureckiej, naczelnym wodzem Powstania Węgierskiego i wodzem Rewolucji Wiedeńskiej

Uczestnik Powstania Listopadowego, dowódca obrony Warszawy.Dla wielu pokoleń Polaków, bohater równie wielki jak Tadeusz Kościuszko, Kazimierz Pułaski czy książę Józef Poniatowski, Jan Henryk Dąbrowski.
Generał Józef Bem jest kolejnym polskim bojownikiem, który swymi bohaterskimi czynami i poczynaniami, talentami przywódczymi, zapisał się w historii Polski i Europy.
Urodził się w Tarnowie, który w wyniku I rozbioru Polski w 1792 roku znalazł się pod panowaniem Austrii. Po utworzeniu przez Napoleona Bonaparte w 1807 roku Księstwa Warszawskiego, Duché de Varsovie, jego rodzice, mieszczanie, przenoszą się do Krakowa.
W 1809 roku w wieku 15 lat wstępuje do Korpusu Kadetów Armii Księstwa Warszawskiego. Wybitnie uzdolniony., po roku nauki uzyskuje stopień podporucznika . W stopniu porucznika bierze udział w kampanii rosyjskiej Cesarza Napoleona. Odznacza sie bohaterstwem i nieprzeciętnymi zdolnościami dowodzenia w czasie obrony Twierdzy Gdańskiej, obleganej przez wojska koalicji antynapoleońskiej.
Po utworzeniu Królestwa Polskiego w 1815 roku, Józef Bem, wykłada w Zimowej Szkole Artylerii. Prowadzi badania naukowe nad produkcją rakiet. Wyniki badań opublikował w swojej książce "Uwagi o rakietach zapalających""Notes sur les fusées incendiaires" wydanej w 1819 roku. Jego doświadczenia z rakietami wprowadzono do polskich wojsk. Powołano pierwszą półbaterie rakietników konnych w 1823 roku. Pieszych w 1824 roku.
Józef Bem nie przerwał pracy konspiracyjnej i dążeń do niepodległości.Za udział w pracach tajnego związku Narodowe Towarzystwo Patriotyczne w 1822 r został skazany na rok więzienia i degradacje. Po uchyleniu wyroku, Józef Bem wyjeżdza do Galicji gdzie w Brodach, zajmuje sie maszynami parowymi. Efektem jest książka "O machinach parowych".
Kiedy w dniu 29 listopada wybucha Powstanie Listopadowe, opuszcza Brody i melduje się w sztabie powstańczym w Warszawie w dniu 10 marca 1831 roku. W Warszawie otrzymuje awans do stopnia majora oraz dowództwo nad 4 baterią lekkokonną.
Bierze udział w bitwie pod Iganiami w dniu 10 kwietnia 1831 gdzie wojskami polskimi dowodził generał Ignacy Pantaleon Prądzyński herbu Grzymała. Pod Ostrołęką w dniu 26 maja 1831 roku. W bitwie tej oddziały Józefa Bema wsławiły się szaleńcza szarżą, dzieki której część wojsk polskich mogła sie wycofać z pola bitwy.
Za odwagę, męstwo Józef Bem otrzymuje Złoty Krzyż Virtuti Mlitari i nominację do stopnia Generała brygady w dniu 22 sierpnia 1831 roku

Po kapitulacji wojsk polskich przekracza granicę pruską pod wodzą Generała Majora Macieja Rybińskiego herbu Wydra ostatniego dowódcy Powstania Listopadowego. Pan Generał Maciej Rybiński, przekroczył granice Prus 5 października 1831 roku wiodąc ze sobą dwudziestotysięczną armie.

Po upadku Powstania Listopadowego, Generał Józef Bem udaje sie na emigracje do Paryża. Zajmuje się ponownie praca naukową nad maszynami parowymi. W Paryżu wydaje książkę "O powstaniu narodowym w Polsce",
Na wieść o wybuchu "Wiosny Ludów". w 1848 roku wyjeżdza do Wiednia, gdzie walczy po stronie rewolucji przeciw Habsburgom wspólnym wrogom Polski i wielu Narodów. Następnie udaje się na Węgry. Zostaje naczelnym dowódcą Armii Siedmiogrodzkiej. W 1849 roku wypiera z Siedmiogrodu wojska Habsburgów. Po wyparciu wojsk austriackich, zostaje naczelnym dowódcą wojsk węgierskich. W wyniku przymierza i pomocy zbrojnej Rosji,po klęsce pod Temesvarem powstanie na Węgrzech upada.

Obrazek
Pomnik gen. Józefa Bema w Budapeszcie. Bohater trzech narodów: Polski, Węgier oraz Turcji



Generał Józef Bem z resztkami wojsk węgierskich przedostaje się na stronę turecką.
W Turcji przechodzi na Islam, wstępuję do Armii Tureckiej. Jako Murad Pasza, zostaje marszałkiem Wojsk Tureckich. Po ugodzie Turcji z Rosją, zostaje internowany w Kütahya,na Wyżynie Anatolijskiej, a potem w Aleppo zachodniej Syrii, które obronił przed najazdem arabskich nomadów.
Umiera 10 grudnia 1850 roku na malarię azjatycką


http://upload.wikimedia.org/wikipedia/c ... /a/a3/Tarnów,_centrum_města,_socha_Jozefa_Bema_II.JPG/450px-Tarnów,_centrum_města,_socha_Jozefa_Bema_II.JPG
Pomnik Bohatera w rodzinnym Tarnowie

Prochy bohatera trzech narodów, zostaly złożone w rodzinnym Tarnowie 30 czerwca 1929 roku. Umieszczono je w mauzoleum na wyspie w Parku Strzeleckim.

http://upload.wikimedia.org/wikipedia/c ... /f/f0/Tarnów,_Mauzoleum_Generała_Józefa_Bema.jpg/446px-Tarnów,_Mauzoleum_Generała_Józefa_Bema.jpg
Mauzoleum Generała Józefa Bema w Tarnowie

Cyprian Kamil Norwid, poświęcił Generałowi "Bema pamięci żałobny rapsod" napisany w 1851 roku

"Bema pamięci żałobny rapsod"
I
Czemu, Cieniu, odjeżdżasz, ręce złamawszy na pancerz,
Przy pochodniach, co skrami grają około twych kolan? -
Miecz wawrzynem zielony i gromnic płakaniem dziś polan;
Rwie się sokół i koń twój podrywa stopę jak tancerz.
- Wieją, wieją proporce i zawiewają na siebie,
Jak namioty ruchome wojsk koczujących po niebie.
Trąby długie we łkaniu aż się zanoszą i znaki
Pokłaniają się z góry opuszczonymi skrzydłami
Jak włóczniami przebite smoki, jaszczury i ptaki...
Jako wiele pomysłów, któreś dościgał włóczniami...
II
Idą panny żałobne: jedne, podnosząc ramiona
Ze snopami wonnymi, które wiatr w górze rozrywa,
Drugie, w konchy zbierając łzę, co się z twarzy odrywa,
Inne, drogi szukając, choć przed wiekami zrobiona...
Inne, tłukąc o ziemię wielkie gliniane naczynia,
Czego klekot w pękaniu jeszcze smętności przyczynia.
III
Chłopcy biją w topory pobłękitniałe od nieba,
W tarcze rude od świateł biją pachołki służebne;
Przeogromna chorągiew, co się wśród dymów koleba,
Włóczni ostrzem o łuki, rzekłbyś, oparta pod-niebne...
IV
Wchodzą w wąwóz i toną... wychodzą w światło księżyca
I czernieją na niebie, a blask ich zimny omusnął,
I po ostrzach, jak gwiazda spaść nie mogąca, przeświéca,
Chorał ucichł był nagle i znów jak fala wyplusnął...
V
Dalej - dalej - aż kiedyś stoczyć się przyjdzie do grobu
I czeluście zobaczym czarne, co czyha za drogą,
Które aby przesadzić, Ludzkość nie znajdzie sposobu,
Włócznią twego rumaka zeprzem jak starą ostrogą...
VI
I powleczem korowód, smęcąc ujęte snem grody,
W bramy bijąc urnami, gwizdając w szczerby toporów,
Aż się mury Jerycha porozwalają jak kłody,
Serca zmdlałe ocucą - pleśń z oczu zgarną narody...

Michał St. de Zieleśkiewicz - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zabory
PostNapisane: 15 wrz 2012, 18:07 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://marucha.wordpress.com/2012/09/15 ... kolejowej/

Gdy Polska jest zniewolona, inwestycje publiczne realizują u nas Żydzi. A jak to wygląda, widzimy dziś po naszych drogach i autostradach. Podobnie było z budową naszych kolei pod zaborem rosyjskim. Po prostu pojawia się wielka spirala niemożności, nikt nic nie może, najprostsza sprawa niemożliwa do zrealizowania.

Kopia artykułu:

Bankructwa, krętactwa, dziwne oszczędności. Budowa pierwszej polskiej linii kolejowej.
Posted by Marucha w dniu 2012-09-15 (sobota)

Wszyscy doskonale wiemy, jak sprawnie idzie budowa autostrad we współczesnej Polsce. Ale co powiecie na to, że w zasadzie nic się nie zmieniło od… dwustu lat? Prace nad pierwszą koleją żelazną w zaborze rosyjskim (a koleje to przecież w pewnym sensie XIX-wieczny odpowiednik autostrad) napotykały na doskonale znane dzisiaj absurdy i trudności.

Obrazek
Stoi na stacji lokomotywa… Na stacji kolei warszawsko-wiedeńskiej!


Polacy, jak to Polacy, na pomysł wpadli bardzo szybko. Ledwie w Anglii zaczęły działać pierwsze linie kolejowe, a już nasi rodzimi [czy aby na pewno rodzimi? - admin] ryzykanci zwietrzyli złoty interes.

W 1834 roku, zaledwie dziewięć lat po tym jak pierwsza lokomotywa przemierzyła pionierski odcinek z Stockon do Darlington, dwaj polscy finansiści – Piotr Steinkeller i wiceprezes Banku Polskiego Henryk Łubieński – zlecili wykonanie wstępnych prac studyjnych nad linią kolejową z Warszawy do Zagłębia Dąbrowskiego i dalej do Wiednia. Po roku z dwóch możliwych projektów wybrano ten bardziej obiecujący, autorstwa inżyniera Stanisława Wysockiego. I dopiero wtedy zaczęły się schody.


Wszystko w rękach cara

Polacy mogli sobie planować co im się żywnie podobało, ale przecież mówimy o okresie zaborów i to bezpośrednio po przegranym powstaniu listopadowym. Decyzja o ewentualnej budowie kolei leżała tylko i wyłącznie w gestii cara, Mikołaja I. Nic nie wskazywało na to, że władca wyrazi zgodę: w tym okresie w Imperium Rosyjskim nie było jeszcze żadnych linii kolejowych, car wciąż miał do Polaków żal o ich zryw niepodległościowy, a nitka z Warszawy do Zagłębia prowadziłaby w błędnym kierunku. Do cywilizowanej Europy, a nie w rosyjską dzicz!

I rzeczywiście doradcy samodzierżcy niemal jednym głosem opowiadali się przeciwko kolei w Królestwie Polskim. Rosyjski minister finansów, Jegor Kankrin mówił otwarcie, że kolej to zbędna fanaberia, która tylko skłoni ludność do niepotrzebnego przemieszczania się z miejsca na miejsce (cyt. za: Andrzej Żor, Kronenberg. Dzieje fortuny…, s. 173).

Obrazek
Takie lokomotywy ciągnęły składy kolei warszawsko-wiedeńskej, kiedy już wreszcie ukończono jej budowę.


Pesymiści nie przewidzieli tylko jednego czynnika: Mikołaj I sam był wielkim fascynatem nowego wynalazku. Rozdarty pomiędzy własnymi marzeniami o kolei żelaznej a opiniami doradców, o podjęcie decyzji poprosił… księcia warszawskiego, namiestnika Królestwa Polskiego Iwana Paskiewicza. Ten, po krótkich deliberacjach, podpisał odpowiedni dekret. W efekcie – jak na ironię – Polacy mieli zawdzięczać skok cywilizacyjny związany z nowym środkiem transportu człowiekowi, który brutalnie stłumił powstanie listopadowe, tępił polskość i rusyfikował naród.


Za resztę odpowiada już inwestor…

Na tym etapie sprawa wróciła w ręce pomysłodawców. Państwo, podobnie jak ma to miejsce dzisiaj w przypadku autostrad budowanych w systemie partnerstwa publiczno-prywatnego, przede wszystkim zapewniło swoją zgodę na inwestycję.

Koszty wstępnie oszacowano na 21 milionów ówczesnych złotych. W celu ich pokrycia wyemitowano 5000 akcji, które zamierzano sprzedać potencjalnym inwestorom. Docelowo akcje miał wykupić (dodając dywidendę) Bank Polski i w ten sposób kolej przeszłaby na własność państwa.

Piotr Steinkeller i Henryk Łubieński przeliczyli się jednak co do popularności ich pomysłu. Początkowo w ogóle nie udało się zawiązać Towarzystwa Drogi Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej, bo brakowało chętnych na akcje. W końcu posunięto się do kilku machinacji, przykładowo oddając 1500 akcji brytyjskiej firmie „Pontwyn and Golynor”, która miała za nie zapłacić… w barterze. Zobowiązywała się mianowicie do dostarczenia 14 tysięcy szyn.

Obrazek
A tak wyglądał eden z pierwszych rozkładów jazdy, pierwszej polskiej kolei! (1845)A tak wyglądał eden z pierwszych rozkładów jazdy, pierwszej polskiej kolei (1845).


Wreszcie w 1839 roku Towarzystwo rozpoczęło działalność i ruszyły się właściwe prace. Jak pisze Andrzej Żor, autor książki „Kronenberg. Dzieje fortuny”, w 1840 roku koncentrowano się na robotach ziemnych, wycince lasu, przygotowaniu nasypów. (…) Brakowało jednak pieniędzy (s. 178).


A może wagony pociągnie… koń?

Wobec problemów finansowych i ogółem mało sprzyjającego klimatu inwestycyjnego, Piotr Steinkeller i Henryk Łubieński rzucili pomysł radykalnego ograniczenia kosztów.

Pamiętacie Edwarda Gierka, który z takich samym powodów postanowił zbudować autostradę… ze skrzyżowaniami (znaną „Gierkówkę”)? XIX-wieczni kapitaliści zdecydowanie prześcignęli go w rozmachu. Zaproponowali mianowicie, by składów kolejowych nie ciągnęły żadne lokomotywy, ale poczciwe szkapy. Henryk Łubieński argumentował: W kraju naszym taki tani jest owies i siano, takie tanie konie (…), że nierównie taniej [towary] przewieźć będzie można końmi, jak machinami parowymi. Ale (…) rozważyć należy, jak urządzić transport, czy noga za nogą, czy kłusem. Że koń ciągnie więcej wolno idąc, to nie ma kwestii (s. 176).

Na szczęście kuriozalna kolej końska, nie będąca wcale koleją, ostatecznie nie powstała. Specjalna komisja powołana przez władze państwa wymusiła realizację wariantu „parowego”. Już to zapowiadało katastrofę, bo pomysłodawcy całej inwestycji zupełnie niedoszacowali jej kosztów. Teraz wzrosły one z 21 do 30 milionów złotych.


Inwestor porzuca plac budowy…

Kolejny etap znamy doskonale z naszego dzisiejszego podwórka. W którymś momencie coś poszło zupełnie nie tak. Po pierwsze zbankrutował jeden z inwestorów kolei, wiedeński bank Steiner et Companie. Po drugie niejaki Maurycy Koniar, przemysłowiec mający doskonałe kontakty z rosyjską elitą władzy, przekonał Iwana Paskiewicza, by ten unieważnił umowę z Anglikami na dostawę szyn. Teraz, decyzją władz, szyny miał wyprodukować po zawyżonej cenie zakład samego Koniara. Do tego doszła jeszcze niechęć rządu Królestwa do nowej emisji akcji.

W końcu budowę zawieszono, a Towarzystwo Drogi Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej zwinęło interes. Zresztą od początku działało ono jak jakaś firma-krzak: bodaj ani razu nie zwołało zgromadzenia akcjonariuszy i nawet nie miało siedziby z prawdziwego zdarzenia.


Państwo przejmuje inwestycję

Obrazek
Artykuł powstał na podstawie biografii późniejszego inwestora Kolei Warszawsko-wiedeńskiej i znanego polskiego finansisty: Andrzej Żor, “Kronenberg. Dzieje fortuny”, Wydawnictwo Naukowe PWN, 2011.


Prace były już zbyt zaawansowane, by zupełnie zarzucić projekt. Niechętnie przejęło go więc państwo. Inwentaryzacja zajęła kolejne dwa lata a prace wznowiono dopiero w 1844 roku. W międzyczasie szacowane koszty wzrosły do 46 milionów złotych. Realnie mogły nawet przekroczyć 50 milionów.

Wreszcie na początku 1845 roku oddano do użytku pierwszy, 29-kilometrowy odcinek z Warszawy do Grodziska. Cała inwestycja dobiegła końca w kwietniu 1848roku – wówczas 328-kilometrowa linia kolejowa dotarła do granicy zaboru rosyjskiego.

Oczywiście zarządzana przez państwo kolej okazała się zupełnie nierentowna, co zahamowało rozwój infrastruktury na kolejne kilkanaście lat. Nie to jest jednak najciekawsze. Osobiście w konsternację wprawia mnie przede wszystkim fakt, że pomimo carskiego ucisku, machlojek, korupcji i braku inwestorów kolej warszawsko-wiedeńska i tak powstała dużo szybciej niż większość autostrad w III Rzeczpospolitej…

Kamil Janicki

Źródła:
Podstawowe:
Andrzej Żor, Kronenberg. Dzieje fortuny, Wydawnictwo Naukowe PWN, 2011.

Uzupełniające:
W. Sterner, Narodziny kolei, Książka i Wiedza, 1964.

Zobacz też:
1.Ile płaciło się za telefon w przedwojennej Polsce?
http://ciekawostkihistoryczne.pl/2011/1 ... ej-polsce/
2.Jak przechytrzyć śmierć. XIX-wieczny przyrząd do ożywiania zmarłych!
http://ciekawostkihistoryczne.pl/2011/1 ... -zmarlych/
3.Do siedmiu razy sztuka! Krótka historia zamachów na Aleksandra II Wielkiego
http://ciekawostkihistoryczne.pl/2011/1 ... wielkiego/
4.Kilka słów wypowiedzianych 35 lat wcześniej… uratowało go przed śmiercią w Katyniu!
http://ciekawostkihistoryczne.pl/2011/1 ... w-katyniu/

http://ciekawostkihistoryczne.pl/2011/1 ... kolejowej/


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 74 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /