Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 107 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 4, 5, 6, 7, 8  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: 13.12.1981r.
PostNapisane: 06 gru 2014, 11:17 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7379
Lokalizacja: Podlasie

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 13.12.1981r.
PostNapisane: 12 gru 2014, 18:01 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7379
Lokalizacja: Podlasie
Powiedziała co wiedziała. Ewa Kopacz 13.12.1981 była w przybudówce PZPR... Czyżby o tym nie pamiętała ?? :shock:

"13 grudnia był dla mnie smutnym dniem”

Obrazek

Porównanie do czasów sprzed 31 lat było wielkim nietaktem – mówiła Ewa Kopacz w Jedynce, komentując marsze opozycji w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego.

- 13 grudnia był dla mnie smutnym dniem, nie tylko przez to, że przypominał o stanie wojennym – powiedziała w Jedynce Ewa Kopacz, poproszona o komentarz do demonstracji opozycyjnych tego dnia. Marszałek Sejmu dziwi marsz w obronie wolności, solidarności i niepodległości, bo jak mówi, to wszystko już w Polsce mamy. Podkreśliła, że stan wojenny to nieszczęście wielu ludzi, internowanych, tych, którzy stracili zdrowie, walcząc o wolność i demokrację. – A dziś politycy mogą wyjść na ulicę żerować na (historii), w myśl interesu politycznego – powiedziała. Kopacz dodała, że dzisiaj możemy pomagać innym krajom w budowaniu demokracji. Ma wrażenie, że wiele osób nie zauważa zmian w Polsce: jak argumentowała, możemy mówić, co myślimy, nie zgadzać się z władzą, demonstrować na ulicach.

Marszałek Sejmu zaznaczyła przy tym, że brakuje jej tzw. patriotyzmu dnia codziennego, w którym przywiązanie do kraju pokazuje się "starannością swojej pracy, szacunkiem dla innych, pokazywaniem pomysłów na przyszłość, nawet jeśli ktoś jest w opozycji”.

- Opozycja milczy tajemniczo i ogranicza się do totalnej krytyki – komentowala marszałek Sejmu postawę opozycji. Ewa Kopacz uważa, że ta ostatnia ogranicza się w duzej mierze do takich działań, jak „pozyskiwanie osób, które muszą wyjść na ulice, by protestować, bo sączy im się jad nienawiści do rządzących”. W jej ocenie to coś nieprzyzwoitego.

Kopacz powiedziała, że jej partia chciałaby podnieść pensje i emerytury, ale musi być odpowiedzialna za przyszłość. Jej zdaniem, pozostaje prosić o odrobinę cierpliwości. Przypomniałam, że według szacunku resortu finansów 2014 rok przyniesie poprawę. W najtrudniejszym okresie Polscy muszą być solidarni – apelowała Ewa Kopacz.

Rozmawiał Wojciech Mazowiecki

agkm

http://www.polskieradio.pl/7/473/Artyku ... tnym-dniem

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 13.12.1981r.
PostNapisane: 13 gru 2014, 07:15 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30303
Nieukarane bezprawie

Obrazek

Wolna Polska istnieje już 25 lat. Tyle czasu minęło od „obalenia komunizmu”. Tak nas przynajmniej uroczyście zapewniano 4 czerwca tego roku i w dni poprzedzające tę „wiekopomną” datę. Gdybyśmy to przyjęli za prawdę, to musielibyśmy uznać, że ta „wolna Polska” potrzebowała aż 22 lata [!], by dokonać oceny prawnej tego, co Wojciech Jaruzelski i jego kamraci nazwali „stanem wojennym”. Dopiero bowiem 16 marca 2011 r. Trybunał Konstytucyjny w pełnym składzie (pod przewodnictwem prezesa Andrzeja Rzeplińskiego) wydał wyrok w sprawie tego, co rozpoczęło się w Polsce pamiętnej nocy z 12 na 13 grudnia 1981 r. i co trwało do 22 lipca 1983 roku. Formalnie do tego czasu, ale tak naprawdę do końca lat 80., gdyż stan wojenny to nie tylko godzina milicyjna. To atmosfera zastraszenia, marazmu, promowania postaw cynicznych, zachowawczych, konfidenckich. To katastrofa gospodarcza. To nade wszystko zbrodnie, których ofiarą padło ponad sto osób. Tej najpodlejszej, najbardziej okrutnej, na bł. księdzu Jerzym Popiełuszce, dokonano wiele miesięcy po formalnym „zniesieniu stanu wojennego”. Toksyczny dla Narodu Polskiego stan będzie trwał aż do kontraktu Okrągłego Stołu. Kontraktu ograniczającego nasze aspiracje niepodległościowe i dążenie do sprawiedliwości społecznej. Kontraktu zaniechania i grubej kreski, wynikających właśnie z ducha stanu wojennego. Fundamentem tego kontraktu będą znów zbrodnie na kapłanach: ks. Stefanie Niedzielaku, ks. Stanisławie Suchowolcu i ks. Sylwestrze Zychu, by nas wszystkich przerazić i utrzymać w ryzach.

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego jest ostateczny i druzgocący. Dekrety o stanie wojennym i o postępowaniach szczególnych w sprawach o przestępstwa i wykroczenia w czasie obowiązywania stanu wojennego były niezgodne nie tylko z Międzynarodowym Paktem Praw Obywatelskich i Politycznych, ale nawet z Konstytucją RP, w związku z art. 31 ust. 1 Konstytucji PRL. Stan wojenny nie mieścił się nawet w ramach stalinowskiej konstytucji z roku 1952! Dekret o stanie wojennym zawierał przepisy materialnoprawne, ustanawiające bezprawnie drastyczne ograniczenia konstytucyjnych wolności i praw obywateli PRL, przewidujące daleko idącą ingerencję w sferę tych praw. Artykuł 4 ust. 1 dekretu zawieszał lub ograniczał elementarne prawa obywateli, określone w Konstytucji PRL i innych ustawach oraz umowach międzynarodowych, których PRL była stroną. To jednak nie wszystko. Trybunał stwierdził, że dekrety wydał nieuprawniony podmiot! Rada Państwa mogła wydawać dekrety tylko między sesjami sejmu, więc akty z soboty 12 grudnia 1981 r. były nielegalne i pozbawione jakiejkolwiek podstawy prawnej!

W ramach „normalizacji sytuacji”, po nielegalnym wprowadzeniu stanu wojennego, klika Jaruzelskiego przeprowadziła na wielką skalę operację represyjną wobec tysięcy Polaków – w formie tzw. weryfikacji, czyli zwalniania pracowników instytucji państwowych z pracy – w ramach represji politycznych za brak akceptacji dla bezprawia stanu wojennego lub za współpracę z NSZZ „Solidarność” w okresie sierpień 1980 – grudzień 1981 rok. Deprawowano i zastraszano ludzi, szantażując ich groźbą utraty pracy. Zawieszano stosunek pracy, z odpowiednio sformułowanymi groźbami i z obietnicą przywrócenia do pracy po zmianie „zachowania”. Chodziło o to, by slogan o „normalizacji sytuacji” i o rzekomo zbawiennym wpływie stanu wojennego na ogólny stan kraju utrwalać przy pomocy ludzi, którzy ze strachu lub dla osobistych korzyści przyjmowali oficjalną wersję i interpretację zdarzeń, i którzy w propagandzie stanu wojennego aktywnie uczestniczyli z tych samych powodów.

Ocena tego, co stało się 13 grudnia 1981 roku, była w tamte grudniowe dni dla większości Polaków jednoznaczna – zwłaszcza po zbrodni popełnionej na górnikach z kopalni „Wujek”. Jednak w Polsce pookrągłostołowej zrobiono wiele, by „ocieplić” wizerunek Jaruzelskiego i wyszukać uzasadnienie dla tego, co zrobił. Nade wszystko podkreślano, że Jaruzelski „uratował kraj od większego nieszczęścia”. Groziła nam podobno bezpośrednia interwencja wojskowa Związku Sowieckiego. Lata poszukiwań jakiegokolwiek dokumentu na uzasadnienie tej tezy nie przyniosły skutku. Owszem, dowiedzieliśmy się, że Sowiety nie miały takich planów. Miały plan pacyfikacji Polski przy pomocy takich ludzi jak Jaruzelski. Ludzi przerażonych perspektywą osądu ich wieloletniej służby Moskwie, zbrodni popełnionych na Narodzie Polskim. Kontrakt jeszcze nie dojrzał, więc trzeba było spacyfikować i zastraszyć Polaków. „Solidarność” nie była bowiem tylko związkiem zawodowym. Była pędem ku wolności osobistej i ku suwerenności Ojczyzny.

W tegorocznym pogrzebie Jaruzelskiego, upokarzającym ofiary stanu wojennego, uczestniczył urzędujący prezydent kraju i jego dwaj poprzednicy. Podobno w imię konsolidacji wszystkich sił Narodu. Jednoznaczny wyrok Trybunału Konstytucyjnego niczego tu nie zmienił, choć prezydent państwa powinien być legalistą. Takie zabiegi to ślepa uliczka. Bezkarność i usprawiedliwianie sprawców stanu wojennego to nie jest kwestia konsolidacji Polaków. To kwestia interesów. Niech więc ten stan trwa w naszej pamięci, by nie zabliźnił się propagandową błoną podłości. Niech trwa pamięć o ofiarach promoskiewskiej junty.

Piotr Szubarczyk, IPN Gdańsk

http://www.naszdziennik.pl/mysl/118417, ... rawie.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 13.12.1981r.
PostNapisane: 13 gru 2014, 08:38 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30303
Dzieci stanu wojennego

Anna Kołakowska

Obrazek
Bogusław Łabędzki był szykanowany przez milicję za wydrukowanie ulotek na dziecinnej drukarence (FOT. ARCH.)


Dla nich doświadczenie wojny polsko-jaruzelskiej było wyjątkowe. Narażone na szykany ze strony organów bezpieczeństwa, oczekiwały na powrót rodziców. Są wśród nich mali bohaterowie, na miarę swoich możliwości podejmujący walkę o wolność. To dzieci osób, które decyzją Kiszczaka i Jaruzelskiego zostały osadzone w więzieniach i obozach dla internowanych. O nich właśnie jest ta historia.

Maryla Kaczmarek została aresztowana w Gdyni w maju 1982 r. i przewieziona do Warszawy na Rakowiecką. Przez sześć miesięcy nie miała żadnego kontaktu z rodziną, a na wolności zostawiła dwoje dzieci – siedemnastoletniego syna i trzynastoletnią córkę.

Wiele razy słyszała od esbeków pytanie: „A czy pani wie, co teraz dzieje się z pani rodziną? A wie pani, co jest z pani córką?”. Nie wiedziała, więc drżała o ich zdrowie i życie, tym bardziej że syn też był zaangażowany w działalność podziemną.

Jej aresztowanie i kilkumiesięczną nieobecność w domu szczególnie dotkliwie odczuła córka, która stres przypłaciła depresją. Trudno się dziwić – była świadkiem aresztowania mamy i przeszukania mieszkania przez esbeków. Strach tak ją sparaliżował, że nie umiała się z mamą pożegnać. Gdy matkę bezpieka zabrała do aresztu, dziewczynka została sama w domu, nie mogąc pozbierać myśli.

Potem zdarzało się, że tajniacy czekali na nią na peronie Szybkiej Kolei Miejskiej, którą dojeżdżała do szkoły w Gdyni-Orłowie. Szli za nią i straszyli trzynastolatkę, mówiąc, że zrobią jej krzywdę albo komuś z jej bliskich, że coś złego może przytrafić się uwięzionej matce.

– Jak wyszłam z więzienia, córka była zamknięta w sobie. W tym wieku dziewczynki bardzo potrzebują matki, a ja ponad osiem miesięcy przebywałam w więzieniu i nie miałyśmy z sobą kontaktu. Tylko raz przyjechała do mnie na widzenie do Zakładu Karnego w Ostródzie, ale była bardzo przerażona. Widzenie odbywało się przez grubą szybę, a rozmowa toczyła się przez słuchawkę telefoniczną, więc nie mogła ani się ze mną przywitać, ani przytulić – opowiada Maryla Kaczmarek.

Od więzienia do więzienia

Piotr Walentynowicz raz w więzieniu miał babcię, raz ojca. Zwiedził więc niejeden zakład karny, jeżdżąc do nich na widzenia.

Babcia Anna Walentynowicz zabierała siedmioletniego Piotrka na spotkania z ojcem do aresztu śledczego przy ul. Kurkowej w Gdańsku. Zawsze miał ukryte w kieszeniach spodni owoce dla taty i zrobione własnoręcznie prezenty – jakiś obrazek, krzyżyk czy koraliki. Przechodząc przez bramę więzienną, bał się bardzo, żeby strażnicy nie wykryli zawartości kieszeni, ale na szczęście funkcjonariusze nie rewidowali dziecka. – Któregoś dnia tatę wywieźli gdzieś daleko, do innego więzienia. Jechaliśmy z babcią całą noc, żeby mieć z nim widzenie. Na miejscu okazało się, że tata jest już przeniesiony do innego miejsca, a babcia została wprowadzona w błąd. Było mi bardzo smutno, że „bandyty”, jak o nich mówiłem, nie pozwolili mi się spotkać z tatą – wspomina. Ojca Piotra nie było też podczas jego Pierwszej Komunii Świętej, bo nie dostał przepustki na tę rodzinną uroczystość.

Dzieciństwo bez ojca

Czteroletni Miłosz Smagowicz na początku stycznia 1982 r. stoczył swój pierwszy „bój” z bezpieką. Był w mieszkaniu z tatą, Jackiem Smagowiczem (członkiem Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”), który w tym czasie się ukrywał i właśnie przyszedł na krótko do domu na krakowskim Kazimierzu. Skądś musieli się o tym dowiedzieć esbecy albo po prostu chcieli sprawdzić, czy akurat nie trafią na niego.

W pewnym momencie Miłosz i tata usłyszeli natarczywe pukanie do drzwi. Tajniacy różnymi sposobami usiłowali chłopca nakłonić do ich otwarcia. Na szczęście bezskutecznie. – Mówili, że są dobrymi przyjaciółmi mojego taty, że mają dla niego bardzo ważne wiadomości do przekazania. Byłem śmiertelnie przerażony, bo wiedziałem, że chcą zrobić krzywdę mojemu tacie, więc także i mnie, ale drzwi nie otworzyłem. To wydarzenie bardzo mocno zapadło mi w pamięci – wspomina Miłosz.

Miłosz, podobnie jak Piotr Walentynowicz, swoją Pierwszą Komunię Świętą obchodził bez ojca, który w tym czasie był w więzieniu na Montelupich. Jacek Smagowicz najpierw się ukrywał, potem był internowany, następnie aresztowany, więc dzieciństwo jego synów było ciągłym oczekiwaniem na tatę. Brat Miłosza, Lesław, starszy o trzy lata, pamięta, że tata zniknął nagle. Pewnego dnia w styczniu 1982 r., gdy szedł z mamą w mroźny dzień na Plantach, zauważył brodatego mężczyznę, który się do nich uśmiechał. Okazało się, że to jego tata. – Ojciec nigdy tak nie wyglądał, ani wcześniej ani potem. To był okres, kiedy się ukrywał, tylko od czasu do czasu mogliśmy się z nim potajemnie spotkać. Ale te spotkania też nagle się skończyły i przez dłuższy czas nie widzieliśmy go. Pewnego dnia wsiadłem z mamą w pociąg i pojechaliśmy do Załęża, jak się okazało, do obozu dla internowanych, w którym był przetrzymywany nasz tata – mówi Miłosz Smagowicz.

W tych okresach, gdy ojciec był na wolności, chłopcy towarzyszyli mu podczas uroczystości patriotycznych, uczestniczyli z nim w Mszach Świętych w intencji Ojczyzny, uczyli się piosenek, które śpiewano w obozach dla internowanych i nabierali coraz większej świadomości tego, co dzieje w Polsce. Lesław nosił na szyi orzełka w koronie, za co był szykanowany w szkole i wzywany do dyrektora.

Niezłomni z czerwonej Hajnówki

Po wprowadzeniu stanu wojennego w Hajnówce utworzono koszary ZOMO, które pustoszały na prawosławne święta Bożego Narodzenia. Organizowano tam też specjalne kursy dla członków ORMO z całej okolicy. Walka z WRON-ą była niezauważalna na ulicach miasta. Stąd też gdy w mieście pojawiły się ulotki, milicja i Służba Bezpieczeństwa rozpoczęły natychmiastową akcję poszukiwania sprawców, nadając jej kryptonim „Niezłomni”. Piękna nazwa dla akcji ulotkowej przeprowadzonej przez dwóch trzynastolatków, którzy popełnili poważne „przestępstwo” z dekretu o stanie wojennym przy pomocy… dziecinnej, zabawkowej drukarki.

Jednym ze sprawców wydrukowania ponad stu ulotek na kartkach z zeszytu był Bogusław Łabędzki, uczeń siódmej klasy szkoły podstawowej. Pod koniec grudnia w nocy Bogusława i jego rodziców wyrwało ze snu dobijanie się do drzwi. Po chwili do domu weszło pięciu funkcjonariuszy – trzech milicjantów i dwóch tajniaków. Bez trudu znaleźli narzędzie „przestępstwa”, czyli dziecinną drukarenkę. Bogusław został zabrany na komisariat. Po wyprowadzeniu go z domu funkcjonariusz MO zapytał, czy wie, jak chodzą psy milicyjne, i gdy chłopiec przytaknął, usłyszał, że właśnie tak ma iść – jak pies „przy nodze”, a jak wysunie się do przodu, w bok albo zostanie z tyłu to „kula w łeb!”.

Na komisariacie zastał swojego kolegę z klasy, w którego domu w trakcie rewizji znaleziono gumową pałkę, kilka ślepych naboi i łusek – zwykła rzecz dla trzynastolatka, ale nie dla milicji. – Stał odwrócony do ściany, z podniesionymi rękoma i miał zakrwawioną twarz. Kazali mi usiąść za nim i rozpoczęło się przesłuchanie, które trwało aż do świtu – wspomina Bogusław Łabędzki.

Rano chłopiec poszedł do szkoły i już na pierwszej przerwie został wezwany do gabinetu dyrektora, gdzie czekali na niego dwaj tajniacy. Zabrani też zostali jego koledzy i przez ponad godzinę esbecy wozili chłopców samochodem po polach i bezdrożach, choć na komisariat od szkoły było zaledwie kilkaset metrów. W czasie tej przedłużającej się jazdy samochodem funkcjonariusze w niewybredny sposób mówili chłopcom, co może ich spotkać – jednym słowem, że ich wykończą.

Po nieprzespanej nocy Boguś znowu znalazł się na komendzie. Przesłuchania powtarzały się co kilka, kilkanaście dni. Doszło do tego, że chłopcy bali się wychodzić z domu, bo byli zatrzymywani w różnych sytuacjach, w szkole, w parku, na ulicy, bez żadnego powodu albo pod zmyślonym pretekstem. – Podczas jednego z przesłuchań esbek najpierw wyjął z szuflady bagnet, potem pistolet i położył je na biurku. Innym razem do pokoju przesłuchań wpadło kilku milicjantów. Jeden z nich uderzył mnie pałą w plecy, a pozostali zaczęli mocować się z oknem, mówiąc, że mnie przez nie wyrzucą. Któregoś razu esbek przyłożył mi do głowy pistolet. Wtedy wszystko wydawało mi się możliwe – relacjonuje mężczyzna.

Sprawa zakończyła się w sądzie – Bogusław został skazany na dwa lata poprawczaka, ale na szczęście sąd drugiej instancji zmienił wyrok na dwa lata w zawieszeniu, co nie oznaczało końca kłopotów. Tuż po zapadnięciu wyroku zginął na poligonie brat Bogusława Łabędzkiego i choć nie ma dowodów na to, że było to działanie represyjne, to jednak chłopcu długo towarzyszyło poczucie winy, bo tak często słyszał na komisariacie, że wykończą mu rodzinę.

http://www.naszdziennik.pl/wp/118403,dz ... nnego.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 13.12.1981r.
PostNapisane: 13 gru 2014, 10:14 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7379
Lokalizacja: Podlasie
Jedność narodowa 13 XII ... :roll:

Obrazek

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 13.12.1981r.
PostNapisane: 13 gru 2014, 13:46 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Coltrane napisał(a):
Jedność narodowa 13 XII ... :roll:



To cisi inspiratorzy i współorganizatorzy stanu wojennego.



http://bezdekretu.blogspot.com/2014/12/ ... przez.html

LISTA OSÓB ZAMORDOWANYCH PRZEZ KOMUNISTYCZNYCH BANDYTÓW W LATACH 1981 - 1989

PAMIĘTAMY O WAS :


CZEKALSKI JÓZEF, l. 48.Zamordowany 16 grudnia 1981 r. podczas pacyfikacji strajku w KWK Wujek, postrzał klatki piersiowej i brzucha, postrzał lewej stopy;


GIZA JÓZEF, l. 28. Zamordowany 16 grudnia 1981 r. podczas pacyfikacji strajku w KWK Wujek, postrzał boczny szyi;


GNIDA JOACHIM, l. 28.Zmarł 25 stycznia 1982 r. w wyniku ran odniesionych w dniu 16 grudnia 1981 r. podczas pacyfikacji strajku w KWK Wujek, postrzał w głowę;


GZIK RYSZARD, l. 35.Zamordowany 16 grudnia 1981 r. podczas pacyfikacji strajku w KWK Wujek, postrzał w głowę;


KUPCZAK BOGUMIŁ, l. 28.Zamordowany 16 grudnia 1981 r. podczas pacyfikacji strajku w KWK Wujek, postrzał brzucha;


PEŁKA ANDRZEJ, l. 20.Zamordowany 16 grudnia 1981 r. podczas pacyfikacji w KWK Wujek, postrzał w głowę;


STAWISIŃSKI JAN, l. 22. Zmarł 25 stycznia 1982 r. w wyniku ran odniesionych w dniu 16 grudnia 1981 r. podczas pacyfikacji w KWK Wujek, postrzał w głowę;


WILK ZBIGNIEW, l. 20.Zamordowany 16 grudnia 1981 r. podczas pacyfikacji strajku w KWK Wujek, postrzał w plecy i postrzał od tyłu w okolicy lędźwiowej;


ZAJĄC ZENON, l. 22. Zamordowany 16 grudnia 1981 r. podczas pacyfikacji strajku w KWK Wujek, postrzał w klatkę piersiową;


BROWARCZYK ANTONI, l. 23.Zamordowany strzałem w głowę podczas rozpędzania demonstracji w Gdańsku, w dniu 17 grudnia 1981 r.;


KOSECKI TADEUSZ.- Zmarł na zawał serca, pobity przez ZOMO w czasie pacyfikacji strajku na Politechnice Wrocławskiej w dniu 17 grudnia 1981 r.;


ADAMOWICZ MICHAŁ, l. 28.Zmarł 5 września 1982 r. w wyniku ran postrzałowych odniesionych podczas demonstracji w Lubinie w dniu 31 sierpnia;


POZNIAK MIECZYSŁAW, l. 26. Zmarł 31 sierpnia w Lubinie, w wyniku rany postrzałowej brzucha odniesionej podczas demonstracji w Lubinie;


TRAJKOWSKI ANDRZEJ, l. 32.Zmarł 31 sierpnia w Lubinie, w wyniku rany postrzałowej głowy odniesionej podczas demonstracji w Lubinie;


BARCHAŃSKI EMIL, l. 17.Uczeń, więzień polityczny. Świadek w sprawie działaczy RMP. Odwołał swoje wcześniejsze zeznania jako wymuszone biciem i straszeniem przez funkcjonariuszy MO. Podczas rozprawy sądowej w dniu 17 czerwca 1982 miał wskazać sprawcow-milicjantów. 3 czerwca 1982 zaginął; 5 czerwca z Wisły wyłowiono jego ciało.


CIELECKI WOJCIECH, l. 19. Zatrzymany 2 kwietnia 1982 r. przez patrol wojskowy na ulicy w Białej Podlaskiej. Podczas próby ucieczki został zastrzelony przez pijanego starszego sierżanta LWP Andrzeja Kuśpita. Zabójcę Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego skazał na karę 12 lat pozbawienia wolności.


CIEŚLEWICZ WOJCIECH, l. 29. Zmarł 2 marca 1982 r. w wyniku pobicia przez ZOMO podczas demonstracji w Poznaniu, w dniu 13 lutego 1982 r.;


DURDA WŁADYSŁAW, Zmarł w nocy z 3 na 4 maja 1982 r. zatruty gazami łzawiącymi użytymi do rozpędzania demonstracji w dniu 3 maja 1982 r., w Szczecinie. Milicja odmówiła wezwania pogotowia;


GRUDZIŃSKI ADAM, l. 36. Zmarł na serce po pobiciu w obozie internowania w Zalężu, w październiku 1982 r.;


JURGIELEWICZ ZDZISŁAW, l. 29.Zmarł 21 września 1982 r. po pobiciu w dniu 12 września 1982 r. w KM MO, w Giżycku;


KAMIŃSKI WACŁAW, l. 32. Zmarł 28 listopada 1982 r., trafiony petardą w czasie demonstracji 11 listopada 1982 r., w Gdańsku;


KOŁODZIEJCZYK WANDA, l. 59. Przewieziona do szpitala w stanie agonalnym ze śladami pobicia z aresztu śledczego na ul. Rakowieckiej w Warszawie, zmarła 4 stycznia 1982 r.;


KOT STANISŁAW. Po pobiciu przez patrol ZOMO w dniu 31 marca 1982 r. zmarł 3 kwietnia 1982 r. w Rzeszowie;


KRÓLIK STANISŁAW, l. 39.Pobity w czasie demonstracji 10 listopada 1982 r. w Warszawie, zmarł w dniu 16 listopada 1982 r.;


LENARTOWICZ JOANNA, l. 19.Zmarła 5 maja 1982 r. po pobiciu w czasie rozpędzania demonstracji w dniu 3 maja 1982 r. w Warszawie;


LISOWSKI WŁODZIMIERZ, l. 67.Zmarł 13 lipca 1982 r. po pobiciu podczas demonstracji w dniu 13 maja 1982 r. w Krakowie;


MAJCHRZAK PIOTR, l. 19. Zmarł 18 maja 1982 r. po pobiciu przez ZOMO podczas demonstracji w dniu 13 maja 1982 r. w Poznaniu;


MAJEWSKI KAZIMIERZ, l. 46. Na skutek inwigilacji, gróźb i nakłaniania do współpracy z SB popełnił samobójstwo 29 października 1982 r. w Jeleniej Górze;


MICHALCZYK KAZIMIERZ, l. 27.Zmarł 2 września 1982 r. w wyniku obrażeń poniesionych w czasie rozpędzania demonstracji we Wrocławiu w dniu 31 sierpnia 1982 r.;


RACZEK STANISŁAW, l. 35. Zmarł 7 września 1982 r. po pobiciu w trakcie demonstracji w Kielcach w dniu 31 sierpnia 1982 r.;


RADOMSKI MIECZYSŁAW, l. 56. Zmarł 3 maja 1992 r. w czasie zajść ulicznych w Warszawie;


ROKITOWSKI MIECZYSŁAW, l. 47. Zmarł 3 kwietnia 1982 r. po pobiciu w areszcie śledczym w Zalężu;


SADOWSKI PIOTR, l. 32.Zmarł 31 sierpnia 1982 r. trafiony petardą podczas demonstracji w Gdańsku;


SZULECKI ADAM, l. 32.Zmarł 9 maja 1982 r. po pobiciu w czasie demonstracji w dniu 3 maja 1982 r. w Warszawie;


WILKOMIRSKI EUGENIUSZ, l. 52.Zmarł 3 września 1982 r. po pobiciu przez ZOMO w czasie demonstracji w Częstochowie w dniu 1 września 1982 r.;


WŁOSIK BOGDAN, l. 20. Zamordowany 13 października 1982 r. przez funkcjonariusza SB Andrzeja Augustyna podczas demonstracji w Nowej Hucie. Morderca został w 1992 r. skazany na 10 lat więzienia, zwolniony po odbyciu połowy kary.

WOZNIAK TADEUSZ, l. 49.Zmarł 1 września 1982 r. po pobiciu przez ZOMO podczas demonstracji w dniu 31 sierpnia 1982 r. we Wrocławiu;


ZDUNEK FRANCISZEK, l. 49.Przewodniczacy Komitetu Budowy Kaplicy w Sobolewie w woj. lubelskim. Zastrzelony przez sierżanta MO;


BLESZCZYNSKI ZENON, l. 24. Zmarł w nocy z 13 na 14 stycznia 1983 r. po pobiciu w areszcie śledczym w dniu 28 grudnia 1982 r.;


DRABOWSKA JANINA, l. 63. Zmarła we wrześniu 1983 r. na skutek obrzęku płuc spowodowanego działaniem gazów łzawiących użytych do rozpędzania demonstracji w Nowej Hucie w dniu 31 sierpnia 1983 r.;


GRZYWNA ANDRZEJ, l. 62.Zmarł w nocy z 29 na 30 sierpnia 1983 r. po pobiciu pałką po głowie w milicyjnym areszcie;


KOWALSKI RYSZARD, l. 44.Przewodniczący KZ NSZZ "Solidarność" w Hucie Katowice, dwukrotny więzień polityczny. Zaginął 7 lutego 1983 r. Ciało wyłowiono z rzeki w dniu 31 marca 1983 r.;


LARYSZ JÓZEF, l. 41. Przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ "Solidarność" w zakładach ELWRO. Internowany, zwolniony z pracy. Zmarł 7 marca 1983 r. po kolejnym przesłuchaniu w KW MO;


LYSKAWA BERNARD, l. 56. Zmarł na zawał serca uciekając przed ZOMO po demonstracji w Krakowie w dniu 1 maja 1983 r.;


MIASKO ZDZISŁAW, l. 29. Zmarł 3 czerwca 1983 r. po pobiciu na posterunku MO w Nowej Miłosnej;


MARZEC JERZY, l. 21. Zaginął 21 czerwca 1983 r. po uroczystościach powitania Papieża. Ciało znaleziono nad Odrą w dniu 22 czerwca 1983 r. Powodem śmierci było zachłyśnięcie się krwią;


PODBORACZYŃSKI BOGUSŁAW, l. 21. Działacz NSZZ "Solidarność". Prawdopodobnie zatrzymany przez funkcjonariuszy MO, ciało wydobyto z rzeki 30 kwietnia 1983 r.;


PRZEMYK GRZEGORZ, l. 19. Zmarł 14 maja 1983 r. w wyniku obrażeń po pobiciu przez milicjantów na Komisariacie MO przy ul. Jezuickiej w Warszawie w dniu 12 maja 1983 r.;


STEFAŃSKI JACEK, l. 25.Zmarł 9 września 1983 r. Pobity w dniu 2 września 1983 r. na ulicy przez "nieznanych sprawców". Brata Jacka i świadków wydarzenia funkcjonariusze MSW nakłaniali szantażem do zaniechania wyjaśnienia sprawy;


SYMONIUK ZBIGNIEW, l. 33. Członek Komitetu Obrony Więzionych za Przekonania. Internowany, więzień polityczny. Zmarł 8 stycznia 1983 r. Wg oficjalnej wersji popełnił samobójstwo w czasie odbywania kary 2 lat pozbawienia wolności w więzieniu w Białymstoku;


SMAGUR RYSZARD, l. 29.Zmarł 1 maja 1983 r. w Krakowie po trafieniu petardą podczas demonstracji;


SZYMANSKI ZBIGNIEW. Zmarł w kwietniu 1983 r. po pobiciu przez ZOMO -wców : R. Rudowczaka i J. Niemca;


WASILUK HENRYK, l. 28.Więzień polityczny. Zmarł 25 listopada 1983 r. Po zwolnieniu z więzienia popełnił samobójstwo przez samospalenie.

WEDROWNY JERZY, l. 28.Aresztowany za udział w manifestacji w dniu 31 sierpnia 1983 r. Zmarł w areszcie śledczym we wrześniu 1983 r. w niewyjaśnionych okolicznościach, przed terminem rozprawy;


WITKOWSKI WŁODZIMIERZ, l. 31.Zaginął podczas manifestacji w dniu 31 sierpnia 1983 r. we Wrocławiu. Zwłoki znaleziono 7 września 1983 r. wiszące na drzewie pod Oleśnicą;


ZIOŁKOWSKI JAN, l. 56.Współpracownik Komitetu Budowy Pomnika Ofiar Czerwca 1956 r. Zmarł 5 marca 1983 r. pobity w czasie przesłuchania w V komisariacie MO w Poznaniu;

BARTOSZCZE PIOTR, l. 34. Działacz NSZZ "Solidarność" Rolników Indywidualnych. Zmarł w nocy z 7 na 8 lutego 1984 r. Ciało znaleziono w dniu 8 lutego 1984 r. w studzience melioracyjnej na polu ze śladami bicia i duszenia;


FRACZEK LECH. Zmarł 25 maja 1984 r. po pobiciu w dniu 5 kwietnia 1984 r. na posterunku MO;


FRAS TADEUSZ, l. 33.Nauczyciel, przewodniczący NSZZ "Solidarność" w szkole. Zmarł 7 września 1984 r. Ciało znaleziono na przedmieściu Krakowa. Wg oficjalnej wersji wyskoczył z II piętra. Sekcja zwłok ujawniła ślady bicia i duszenia;


GEBOSZ ANDRZEJ, l. 31.Zmarł 26 października 1984 r. po pobiciu podczas przesłuchania w DUSW Łódź - Śródmieście;


HAC ALEKSANDER, l. 44.Przewodniczący KZ NSZZ "Solidarność" w Fabryce Samochodów Ciężarowych w Lublinie. Znaleziony w dniu 16 października 1984 r. w piwnicy domu przy ul. Królewskiej z ciężkimi obrażeniami głowy, Zmarł 18 października 1984 r.


HNAT EDYTA, l. 8. Uczennica, Zmarła 29 marca 1984 r. Zginęła w parku od strzału oddanego z okien mieszkania przez sierżanta MO;

JERZ JACEK ANTONI lat 38 Zamordowany w Radomiu 31 stycznia 1983, kilka tygodni po zwolnieniu z ponad rocznego internowania (w Kwidzynie ciężko pobity podczas pacyfikacji obozu przez ZOMO, przeszedł ścieżki zdrowia), wg IPN istnieje prawdopodobieństwo otrucia Furosemidem.


JASIŃSKI KRZYSZTOF, l. 25. Działacz NSZZ "Solidarność". Internowany. Zmarł 10 listopada 1984 r. Zwłoki znaleziono na przystanku PKS w Elblągu z licznymi urazami;


KULKA STANISŁAW, l. 47. 15 listopada 1984 r. został zastrzelony na szosie przez milicjanta Jana Żurka;


LAWRYNOWICZ HENRYK, l. 42. W dniu 8 listopada 1984 r. został zatrzymany na Komisariacie Kolejowym. Zmarł 9 listopada 1984 r. Lekarz stwierdził krwiaka skroni i liczne obrażenia;


LAZARSKI KAZIMIERZ, l. 58. Pobity we własnym mieszkaniu przez funkcjonariuszy MO. Zmarł 24 września 1984 r. Sąd Rejonowy w Oleśnicy skazał funkcjonariuszy Ryszarda Boryga, Zbigniewa Królaka i Józefa Jarosika na kary od 1 do 2 lat pozbawienia wolności;



POPIEŁUSZKO JERZY, l. 37. Kapłan, Kapelan NSZZ "Solidarność". Porwany przez funkcjonariuszy bezpieki i bestialsko zamordowany w nieznanych okolicznościach w październiku 1984 r.

ROMANOWSKI JAROSŁAW, l. 23.Zmarł 12 maja 1984 r. Zatrzymany przez MO. Wg oficjalnej wersji powiesił się w areszcie;


STRUSKI KRZYSZTOF, l. 28. Zmarł 14 listopada. Zatrzymany przez funkcjonariuszy MO został wyrzucony z milicyjnego samochodu;


SZTENCEL PAWEŁ, l. 19.Zmarł 22 grudnia 1984 r. na astmę sercową w areszcie śledczym przy ul. Smutnej w Łodzi.


TOKARCZYK ZBIGNIEW, l. 31. Działacz NSZZ "Solidarność" i KPN. Internowany i szykanowany przez SB. Zmarł w nocy z 22 na 23 lutego 1984 r. Ciało znaleziono koło domu. Sekcja wykazała urazy wątroby i płuc oraz ślady uderzeń;


WALCZAK BOGUSŁAW, l. 57.Zmarł w marcu 1984 r. Został zatrzymany przez patrol MO 8 marca 1984 r. Żonie wydano ciało 16 marca 1984 r. twierdząc, że znaleziono je na ulicy;


ANTONOWICZ MARCIN, l. 19. Zmarł 2 listopada 1985 r. Został zatrzymany przez patrol MO w dniu 19 października 1985 r.

BUDNY JAN. Zmarł 14 lutego 1985 r. Zatrzymany przez funkcjonariuszy MO Witolda Jabłońskiego i Kazimierza Klonowskiego w dniu 11 lutego 1985 r. Pobity w czasie przesłuchania. W szpitalu stwierdzono krwiaka mózgu, który był przyczyną zgonu;


BULKO ZDZISŁAW, l. 30.Zmarł 17 grudnia 1985 r. Znaleziony w rowie pod Zamościem z ciężkimi obrażeniami. Zwolnieni przez niego z pracy za pijaństwo i kradzieże trzej ORMO-wcy grozili mu zemstą;


CZARNY MIKOŁAJ, l. 56. Zmarł 14 lutego 1985 r. Został zatrzymany przez MO. Stwierdzono liczne urazy czaszki. Wg oficjalnej wersji spadł ze schodów;


FRANZ ROMAN, l. 32.Zmarł 8 stycznia 1985 r. Został zatrzymany przez MO na Komisariacie Kolejowym. Znaleziony martwy na ławce koło dworca PKP. Sekcja wykazała stłuczenie mózgu;

KRAWIEC JAN, l. 22. Zmarł 30 października 1985 r. W tym dniu został zatrzymany na Komendzie MO w Miechowie. Wg oficjalnej wersji popełnił samobójstwo w areszcie przez powieszenie. Ciało nosiło ślady urazów piersi, brzucha i głowy;


KRZYWDA JACEK, l. 37.Zmarł 26 czerwca 1985 r. Został pobity w bramie domu, w którym mieszkał, przez patrol MO;


SAMSONOWICZ JAN –jeden z inicjatorów powstania Ruchu Młodej Polski, działacz NSZZ "Solidarność". Zamordowany przez Służbę Bezpieczeństwa 30 czerwca 1983 w Gdańsku ;


KASPROWSKI DARIUSZ, l. 23. Zmarł 9 grudnia 1985 r. Wg. oficjalnej wersji powiesił się, w ZK w Koronowie. Na ciele stwierdzono liczne urazy szyi, ramion i pleców;


MARTIN LESŁAW, l. 37.Członek Komisji Rewizyjnej Zarządu Regionu NSZZ "Solidarność". Zamordowany 23 stycznia 1985 r. Został zrzucony przez "nieznanych sprawców" z kładki dla pieszych nad ulicą, z wysokości 20m;


PRZEPIÓRZYNSKI WITOLD, Zaginął 9 maja 1985 r. Zwłoki znaleziono w dniu 17 maja 1985 r. w kanale portowym ze śladami silnych obrażeń;


SZUSTER ALEKSANDER, l. 25.Zmarł 30 stycznia 1985 r. po pobiciu na Komisariacie MO w Świdniku. Przyczyną śmierci było złamanie podstawy czaszki;


ŚLUSARSKI RYSZARD, l. 25. Zmarł 4 marca 1985 r. po pobiciu przez funkcjonariuszy MO w mieszkaniu, na ulicy i w komisariacie. Śmierć nastąpiła w wyniku zmiażdżenia wątroby, nerek i pęknięcia jelit.


BEDNAREK MARIAN, l. 35.Zmarł 27 grudnia 1986 r. po pobiciu na komisariacie MO;


SZKARLAT ZBIGNIEW, l. 43.Działacz NSZZ "Solidarność", więzień polityczny. Zmarł 9 lutego 1986 r. Znaleziony na ulicy w dniu 2 lutego 1986 r. ciężko pobity, stwierdzono pęknięcie czaszki i uszkodzenie mózgu;


LUKS GRZEGORZ, l. 19.Zmarł 14 stycznia 1987 r. Został zbity i skopany przez patrol MO w nocy z 29 na 30 sierpnia 1986 r. Przy niedostatecznej pomocy lekarskiej, zmarł w wyniku powikłań po pourazowej torbieli trzustki;


KALINOWSKI WACŁAW. Zmarł 27 marca 1987 r. W dniu 22 marca 1987 r. został pobity w samochodzie milicyjnym;


STRZELECKI JAN, l. 69.Zmarł 11 lipca 1988 r. Znaleziony ciężko pobity nad Wisłą w dniu 30 czerwca 1988 r.;


NIEDZIELAK STEFAN. Proboszcz parafii Św. Karola Boromeusza. Zmarł w 20 stycznia 1989 r. Ciało znaleziono w mieszkaniu. Jako przyczynę śmierci sekcja wykazała liczne urazy i rozerwanie wiązadeł kręgu szyjnego;


SUCHOWOLEC STANISŁAW. Proboszcz parafii Najświętszej Marii Panny na Dojlidach. Zmarł 30 stycznia 1989 r. Prześladowany przez esbeckich bandytów. Wg oficjalnej wersji śmierć nastąpiła w wyniku zatrucia tlenkiem metali spowodowanego pożarem w pokoju księdza.

ZYCH SYLWESTER, l. 39.Wikariusz parafii Św. Jakuba. Więzień polityczny. Zmarł 11 lipca 1989 r. Ciało znaleziono na dworcu PKS.





Proszą o pamięć i modlitwę.
Jesteśmy im to winni.

Ogólną liczbę ofiar z lat 1981-89 (poza osobami, które zginęły podczas stanu wojennego w wyniku bezpośrednich akcji ZOMO i wojska, z powodu odcięcia telefonów, zablokowania transportu i bałaganu wywołanego przez komisarzy wojskowych) ocenia się na kilkaset osób.
Do dnia dzisiejszego nie znamy pełnej listy zamordowanych. Winni śmierci naszych rodaków oraz mocodawcy tych zbrodni dożywają w spokoju swoich dni.

Przypominam tę listę każdego roku. Proszę Państwa o jej uzupełnianie, o nazwiska osób zamordowanych przez komunistycznych bandytów w latach 1981-1989.

Autor: Aleksander Ścios o 09:13


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 13.12.1981r.
PostNapisane: 14 gru 2014, 13:00 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7379
Lokalizacja: Podlasie
Obrazek

Obrazek

To jakaś schizofrenia ... Zapraszają zbrodniarza do RBN, wyprawiają mu pogrzeb z honorami, a potem zapalają świeczkę jego ofiarom ...

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 13.12.1981r.
PostNapisane: 14 gru 2014, 13:38 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7379
Lokalizacja: Podlasie
Obrazek

Jaki prezydent, takie teksty ...

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 13.12.1981r.
PostNapisane: 15 gru 2014, 00:15 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7379
Lokalizacja: Podlasie
Komorowski o stanie wojennym: Fajnie, że możemy śmiać się z tych scen

Obrazek

- To naprawdę bardzo fajnie, że możemy dzisiaj anegdotą opowiadać tamten trudny czas, możemy razem śmiać się i z tych zdjęć i z tych scen. To dobrze - mówił w Pałacu Prezydenckim Bronisław Komorowski, wspominając 13 grudnia 1981 r. Opowiedział również o swoich marzeniach o zbliżeniu z Rosjanami, jakie miał "wtedy w ciemną noc stanu wojennego"

- Zawsze się zastanawiałem jak zapamiętamy ten czas stanu wojennego. Warto go opisywać zdjęciami, gdzie widać pół śmiejących się, pół skrępowanych żołnierzy, czy milicjantów, którzy bawią się plastikowymi karabinami. Warto śmiać się i pamiętać różne sceny, które nas wzruszają - przekonywał zebranych Komorowski.

Jak dodał "był to jednak trudny czas, który zabił nadzieję". - Warto żeby była ta opowieść o tym jak zabito nadzieję i jak ta nadzieja zabić się do końca nie dała - powiedział prezydent, nie konkretyzując jednak kto zabijał (nie tylko nadzieję) w stanie wojennym.

- Byli tacy, ja też, to byli moi przyjaciele, którzy wtedy w ciemną noc stanu wojennego odważali się marzyć o przyszłości, gdzie zbliżymy do siebie narody naszego rejonu świata. Gdzie wspólnie będziemy dbali o wspólną wolność i Ukraińcami, z Białorusinami, Litwinami i z Rosjanami, z Węgrami i Czechami. Trzeba było mieć dużo jakiś marzeń w sobie i sił, żeby odważyć się w tej nocy stanu wojennego działać na rzecz tak odległej wydawało się przyszłości - wspominał Komorowski.

Na koniec swojego wystąpienia, w swoim stylu "zażartował" z wojskowego charakteru wprowadzenia stanu wojennego: Serdecznie dziękuję osobom, które mówiły "ku chwale Ojczyzny", trochę po wojskowemu, może ze względu na stan wojenny. Coś jest w tym głębokiego".

W oficjalnej części uroczystości, zabrakło wspomnienia ciepłych relacji Bronisława Komorowskiego z Wojciechem Jaruzelskim. O wspólnym świętowaniu 90. urodzin komunistycznego zbrodniarza pisaliśmy na portalu niezalezna.pl

- Niedługo po dziewięćdziesiątych urodzinach ojca prezydent Bronisław Komorowski zaprosił nas do Belwederu. Pojechaliśmy we troje - ojciec, ja i Gustaw. Prezydent ugościł nas podwieczorkiem na tarasie. (...) Pan prezydent i profesor Tomasz Nałęcz wprowadzili świetną atmosferę, tak że było sympatycznie, a nawet zabawnie - wspomina w książce "Rodzina" Monika Jaruzelska.

http://niezalezna.pl/62362-komorowski-o ... -tych-scen

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 13.12.1981r.
PostNapisane: 15 gru 2014, 07:29 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30303
Tego dna bezduszności to nawet nie idzie skomentować.
Człowiek jednak nie mógł by tego powiedzieć.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 13.12.1981r.
PostNapisane: 19 gru 2014, 08:16 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30303
Bilans stanu wojennego

Stan wojenny miał miejsce ćwierć wieku temu. W międzyczasie Polska zrzuciła jarzmo komunizmu, i, jak to często słyszymy, odzyskała wolność; więc właściwie ta smutna rocznica powinna być wspominana przede wszystkim z racji historycznego obowiązku. Owszem, żyją jeszcze główni sprawcy, do których zaliczyć należy W. Jaruzelskiego i Cz. Kiszczaka, którym postawiono szereg zarzutów, więc miejmy nadzieję, że sąd wyda w końcu jakiś wiążący, sprawiedliwy i ostateczny wyrok.

Historycy odkrywają w archiwach coraz to nowe dokumenty, choć wiele z nich znajduje się w Moskwie, a nie w Warszawie. To wszystko jest ważne i ma znaczenie. Ale czy jest jeszcze coś, na co warto zwrócić uwagę, a o czym raczej rzadko się wspomina? Chyba tak. Na pewno tak.

Z perspektywy lat widać, że stan wojenny to był przede wszystkim potężny cios w budzącego się ducha narodu, który zaczął odzyskiwać wiarę w siebie, w swoją energię, w swoje możliwości i swoją solidarność. A wreszcie naród zaczął odzyskiwać swoją tożsamość, którą komuniści chcieli nam odebrać, by Polaków zamienić w „sowieckiego czeławieka”. To było najgroźniejsze i ten proces został powstrzymany, choć było to bardzo trudne.

Bo gdy z jednej strony strajki to był wynik nie tylko spontanicznego protestu robotników, ale również zakulisowej gry zwalczających się partyjnych frakcji, to z drugiej strony ta rosnąca fala protestów wymknęła się spod kontroli agentury, nastąpiło przebudzenie i poderwanie naszego ducha. Nagle ludzie, do tej pory obojętni, a wręcz nieufni, zaczęli być życzliwi i uczynni, a nawet odzyskali to wspaniałe, polskie poczucie humoru, które było cudownym lekiem na stres i biedę.

Naród się poderwał. To była wielka siła, tak jakby powróciła Polska przedwojenna. Tej właśnie siły przestraszyli się rządzący, bo przecież oni chcieli odciąć nas całkowicie od przeszłości; przestraszyli się również wywodzący się z szeregów PZPR-u doradcy Solidarności, sprzed stanu wojennego.
To zaczęło się odbijać na wynikach wyborów i na pogłębiającej się apatii całego społeczeństwa, co w przypadku, gdyby to naród polski odzyskał swoją podmiotowość, a nie tylko grupy graczy po jednej i po drugiej stronie, nie mogłoby mieć miejsca. W końcu tak nami zakręcono, że nieomal straciliśmy już orientację, kto jest kim. Nieomal, bo nie do końca. Czarna prawda mimo wszystko wychodzi na jaw.

Więc nie możemy dać się pokroić i zatomizować. Musimy poznawać lepiej prawdę o kulisach stanu wojennego, łącznie z udziałem w nim podrabianych patriotów czy projektami planów zniewalania nas przez kolejne dziesięciolecia. Musimy odzyskiwać wiarę w siebie, a to jest niemożliwe bez udziału w zorganizowanych działaniach, którym przyświeca szlachetna idea i których skuteczność łatwo rozpoznać. Dopiero wówczas zmyjemy skutki stanu wojennego, którego głównym celem nie była delegalizacja Solidarności czy przywracanie tzw. komunistycznego porządku, lecz krępowanie wszystkiego co autentycznie polskie. Tego się boją komuniści, socjaliści i liberałowie, a w tym jest właśnie nasza siła, którą musimy odzyskać.

Piotr Jaroszyński

http://www.piotrjaroszynski.pl/felieton ... -wojennego


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 13.12.1981r.
PostNapisane: 19 gru 2014, 10:24 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7379
Lokalizacja: Podlasie
Aerolit napisał(a):
Bilans stanu wojennego


Spójrzmy jeszcze na lata 1981-1989. Czymże one były ? W moim odczuciu były to lata przygotowań do przekrętu, jakim był Okrągły Stół. Żydostwo wszystko dobrze obmyśliło i zaplanowało. W tym czasie odsunięto Polaków patriotów, wielu z nich musiało uciekać za granicę w obawie przed represjami. Zlikwidowano też niewygodnych księzy, w tym m.i. bł. ks. Jerzego Popiełuszkę, którzy mogli być przeszkodą na drodze do kolejnego zniewolenia Polski, tym razem pod jarzmem żydowskim. Oczyszczono więc Solidarność z reakcyjnego elementu, a sama Solidarność została opanowana przez żydostwo skupione głównie w KOR. "Internowani" członkowie z Solidarności powiązani z żydowskim KOR mieli szczególne prawa, i w tym czasie mogli przygotowywać się do tego wielkiego przekrętu jakim był OS. Plan powiódł się nadspodziewanie łatwo. Wykrystalizowała się ekipa, która miała zasiąść z komuchami przy OS i ustalić plan zniewolenia Polski, przejęcia władzy i całego polskiego majątku, banków, mediów - wszystko to przeprowadzono pod szyldem "Plan Balcerowicza", a w dalszej perspektywie wepchnięcia Polski do żydomasońskiego tworu jakim była Unia Jewropejska. Cały ten plan został zrealizowany bez żadnego sprzeciwu ze strony Polaków. Polacy łatwo to kupili, a skutek tego jest taki, że Polska powoli z dnia na dzień staje się Judeopolonią ... I jeszcze o zgrozo, ci którzy są wykonawcami tego perfidnego planu przekształcania Polski w Judeopolonię, są wybierani przez Polaków w wyborach parlamentarnych, prezydenckich i samorządowych. Masakra ! Zresztą nie trzeba daleko szukać, wszędzie pełno resortowych dzieci, płemieł wnuk żołnierza z Wermachtu, prezydęt wnuk czekisty itd. itd. W ciągu 25 lat przewinęło się ich całe mrowie, a prawdziwych Polaków odsuwano na boczne tory. Jednym z cichych ustaleń OS było : nie dopuścić obozu narodowego do władzy ...

Także stan wojenny był jakby preludium do tego wielkiego przekrętu jakim był Okrągły Stół, który zapoczątkował proces przekształcania Polski w Judeopolonię. I nie trzeba było żadnego Majdanu, bo wszystko poszło nadspodziewanie gładko, praktycznie bez żadnego oporu ze strony nieświadomych i ogłupionych przez media Polaków...

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 13.12.1981r.
PostNapisane: 23 mar 2015, 20:39 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://3obieg.pl/zapomniane-ofiary-stan ... brodniarze

ZAPOMNIANE OFIARY STANU WOJENNEGO W POLSCE I NIEUKARANI ZBRODNIARZE
Napisano 3 miesiące temu | Brak komentarzy

W 2006 roku Instytut Pamięci Narodowej oszacował liczbę ofiar, które poniosły śmierć w okresie od 13 grudnia 1981 roku do 22 lipca 1983 roku, na 56 osób.
To głównie ci, którzy doznali pobić lub otrzymali śmiertelne postrzały podczas strajków i manifestacji. A zapalnych momentów było wiele – przez prawie 20 miesięcy stanu wojennego odbyły się aż 564 demonstracje. Często w pokojowy sposób miały one zamanifestować sprzeciw wobec władzy WRON, ale w praktyce prawie zawsze kończyły starciami z milicją i wojskiem. W tym czasie stoczono w Polsce około 500 bitew ulicznych, w których wyznaczone do tłumienia protestów jednostki m.in. LWP, MO, ZOMO, ORMO i SB używały armatek wodnych, gazu łzawiącego, rakiet sygnalizacyjnych, pałek milicyjnych. Wreszcie: otwierały do demonstrantów ogień. Po zatrzymaniu działacze opozycyjni i uczestnicy demonstracji byli bici, katowani i torturowani na komisariatach.








DO DZISIAJ NIE ZNAMY WSZYSTKICH OFIAR STANU WOJENNEGO

Ks. Jerzy Popiełuszko – najbardziej znana ofiara stanu wojennego.
Ta lista pewnie nigdy nie będzie kompletna. Do dzisiaj nie znamy bowiem dokładnej liczby śmiertelnych ofiar represji stanu wojennego – mimo że próby takiej dokumentacji były podejmowane wielokrotnie.
Podjęła się jej m.in. utworzona przez sejm kontraktowy w 1989 roku Sejmowa Komisja Nadzwyczajna do Zbadania Działalności MSW. Listę śmiertelnych ofiar stanu wojennego i przyczyny ich śmierci próbował ustalać także Komitet Helsiński, ogłaszając w 1989 roku swój raport. Niemal sto zgonów działaczy opozycji do dziś pozostaje jednak niewyjaśnionych, chociaż wiadomo, iż wywołała je działalność funkcjonariuszy MSW.


Pierwszą ofiarą stanu wojennego był 62-letni inżynier Tadeusz Kostecki, kombatant AK, uczestnik strajku na Politechnice Wrocławskiej. Po brutalnej pacyfikacji uczelni przez ZOMO, nad ranem 15 grudnia 1981 roku, zmarł na zawał serca.
Największą manifestacją brutalnej siły komunistów pozostaje jednak pacyfikacja Kopalni Węgla Kamiennego “Wujek”, która stała się swoistym symbolem represji stanu wojennego. 16 grudnia 1981 roku katowiccy zomowcy otworzyli ogień do strajkujących górników. Na miejscu zginęło siedem osób, kilkunastu protestujących raniono, a dwóch z nich zmarło w styczniu 1982 roku w szpitalu. Do dziś rodziny ofiar czekają na rozliczenie i wskazanie winnych. Nie tych, którzy pociągali za spust, ale tych, którzy kazali strzelać.


16 grudnia 1981 roku spacyfikowano także spontanicznie ukonstytuowany strajk w Stoczni Gdańskiej. Zawiązał się tam Krajowy Komitet Strajkowy, który ogłosił strajk generalny na terenie całego kraju i domagał się uwolnienia wszystkich aresztowanych i odwołanie stanu wojennego. Jego przywódcy zostali skazani na kary od dwóch do czterech lat pozbawienia wolności. 
16 i 17 grudnia na ulicach Gdańska doszło do gwałtownych demonstracji ulicznych, w których uczestniczyło od 25 do 30 tysięcy osób. Demonstranci opanowali budynek Dworca Głównego PKP, który szybko odbiła uzbrojona w czołgi 8. Dywizja Zmechanizowana wspierana przez helikoptery. Wieczorną kulminacją walk ulicznych było otoczenie przez manifestantów Komitetu Wojewódzkiego PZPR. To wtedy milicja podjęła decyzję o użyciu ostrej amunicji i broni maszynowej. Ranne zostały cztery osoby, a 23-letni Antoni Browarczyk zmarł 23 grudnia.

ANTONI BROWARCZYK

Antoni Browarczyk (ur. 21 października 1961r. w Gdańsku, zm. 17 grudnia 1981 r. tamże) — jedna z pierwszych i najmłodszych ofiar stanu wojennego w Polsce.

Był kibicem Lechii Gdańsk, uczestnikiem duszpasterstwa dominikańskiego, angażował się w rozwieszanie plakatów “Solidarności”. W działalność przeciwko wprowadzenia stanu wojennego aktywnie włączył się już 13 grudnia 1981 roku. W nocy z 13/14 grudnia 1981 roku był świadkiem aresztowań działaczy “Solidarności”. 16 grudnia uczestniczył w walkach ulicznych w Gdańsku. 17 grudnia został śmiertelnie postrzelony w głowę przez Milicję Obywatelską.

13 grudnia 2008 r. Antoni Browarczyk został pośmiertnie odznaczony przez Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi w działalności na rzecz przemian demokratycznych w Polsce.

OKOLICZNOŚCI ŚMIERCI

17 grudnia 1981, powracając do domu z praktyki w zakładzie elektromechanicznym, Antoni Browarczyk natrafił na demonstrację pod gdańską siedzibą Komitetu Wojewódzkiego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Mimo, że nie wziął w niej udziału, został trafiony w głowę wystrzelonym pociskiem.

Jego ciało zostało przetransportowane do Szpitala Wojewódzkiego w Gdańsku. Ławka uliczna, na której go przenoszono, została obrzucona petardami. W szpitalu stwierdzono uszkodzenie rdzenia kręgowego i pnia mózgu. W wyniku resuscytacji przywrócono krążenie krwi, ale Browarczyk pozostał w stanie śmierci klinicznej. Zmarł sześć dni później (23 grudnia), jednak najbliższa rodzina, która przedostała się do szpitala dzień po tragedii, twierdzi, że śmierć była natychmiastowa. Ciało zmarłego nie zostało wydane rodzinie, dopiero po dwóch tygodniach rodzina otrzymała zgodę na pogrzeb, który odbył się 31 grudnia 1981 roku.

Bezpośredni sprawca zabójstwa nie został nigdy odkryty. Według rodziny zabitego Browarczyk miał dzień przed tragedią powiedzieć, że jest śledzony…

UPAMIĘTNIENIE

W 2011 r. powstała inicjatywa budowy pomnika upamiętniającego Antoniego „Tolka” Browarczyka i pozostałe gdańskie ofiary stanu wojennego. Kibice Lechii Gdańsk aktywnie zaangażowali się w akcję zbierania podpisów poparcia dla tej inicjatywy.

STANISŁAW KANIA CZŁONEK GRUPY PRZESTĘPCZEJ

Sędzia Sądu Najwyższego Józef Dolhy: Kania był członkiem grupy przestępczej, która wprowadziła stan wojenny, twierdzi, w zdaniu odrębnym od wyroku, sędzia Sądu Najwyższego Józef Dolhy. O sprawie pisze “Nasz Dziennik”. Pierwszy sekretarz KC PZPR Stanisław Kania – w kwietniu tego roku – został uniewinniony od zarzutu udziału w grupie przestępczej. Śledczy zarzucali Kani, że podpisał dwa dokumenty przygotowujące stan wojenny i przewidujące m.in. bezprawne pozbawianie wolności.

Sąd Najwyższy kilka miesięcy temu odrzucił kasację złożoną przez IPN dot. uniewinnienia b. komunistycznego premiera Stanisława Kani. Jednak jeden z sędziów tego organu sformułował zdanie odrębne do wyroku.

– „Zebrany w sprawie materiał dowodowy wskazuje jednoznacznie, w sposób tożsamy jak w odniesieniu do oskarżonego C. K. (Czesława Kiszczaka), na udział oskarżonego S. K. (Stanisława Kani) w zorganizowanym związku przestępczym o charakterze zbrojnym mającym na celu popełnienie przestępstw” – pisze Dolhy w pisemnym uzasadnieniu wyroku Sądu Najwyższego.

Jak przypomina dziennik, w 2012 r. sąd okręgowy stwierdził, że za wprowadzenie stanu wojennego odpowiadała zbrojna grupa kierowana przez Wojciecha Jaruzelskiego, a jej celem było utrzymanie się przy władzy.

– Faktycznym motywem działania członków związku przestępczego, mającego na celu nielegalne wprowadzenie stanu wojennego, było zachowanie obowiązującego systemu ustrojowego i osobistej pozycji w hierarchii aparatu partii i państwa – mówił wówczas sąd w uzasadnieniu wyroku. Stanisław Kania nie został uznany przez sąd za uczestnika tego związku przestępczego, bo, jak stwierdzono, “opowiadał się za politycznym rozwiązaniem sytuacji w kraju, nie akceptował rozwiązań siłowych”.

Apelację od tego wyroku sądu okręgowego złożył Instytut Pamięci Narodowej. Sąd apelacyjny podtrzymał jednak wyrok uniewinniający Kanię. Wobec tego IPN złożył kasację do Sądu Najwyższego, zarzucając organowi drugiej instancji, że nie zbadał wszystkich zarzutów apelacji IPN. Kasację jednak odrzucono.

W zdaniu odrębnym do tej decyzji Sądu Najwyższego Dolhy pisze o Kani, że “jeżeli oskarżony ma świadomość celu i form działania, sam udział w związku jest wystarczający dla przypisania sprawstwa”, a “kasację należało uwzględnić”.

STAN WOJENNY I RELATYWIZM HISTORYCZNY

Rocznica stanu wojennego bardzo mocno ilustruje problemy historyczne, jakie stoją przed współczesną polską historiografią, ale i współczesną polską polityką. Brak rozliczenia tego wydarzenia skutkuje bardzo niebezpiecznymi procesami politycznymi również dzisiaj. Postkomunistyczne środowiska konsekwentnie starały się zrelatywizować sam stan wojenny, jak i cały okres PRL, uznając, że wszyscy w tym systemie byli jakoś umoczeni oraz, że współczesny świat wymaga odejścia od historii. Tymczasem warto przypomnieć, że tzw. ofiary stanu wojennego nie ograniczały się w sensie czasowym do pierwszej połowy lat osiemdziesiątych. Nie kończyły się też na zabójstwie księdza Jerzego Popiełuszki. Śmierć księdza Zycha, Niedzielaka, Suchowolca dokonała się wszak w 1989 roku, a więc wtedy, gdy władza przygotowywała się już do obrad okrągłego stołu, a nawet kiedy te obrady dawno się już zakończyły. Zatem komuniści przygotowywali się do nowych, rzekomo demokratycznych czasów poprzez likwidację niewygodnych ludzi, aby nie mieć problemów w tzw. nowej rzeczywistości społeczno-politycznej.

Relatywistycznemu podejściu do przeszłości wtórują różni eurofascynaci, uznający dziedzictwo narodowe polskie za obciążenie. Myślenie kosmopolityczne doskonale komponowało się z triumfującym na Zachodzie postmodernizmem, negującym tak naprawdę całe dziedzictwo kultury europejskiej w jej narodowym i chrześcijańskim wymiarze. Tak więc postkomunizm w Polsce bardzo szybko przybrał barwy ideologiczne zachodnioeuropejskiej nowej lewicy, głoszącej rewolucję kulturową. Intensywnie popierał również wszelkie ataki postmodernistów na tradycję i historię narodową, że przypomnę propagandę organizowaną wokół książek Jana Tomasza Grossa oskarżającego Polaków o współudział w mordowaniu Żydów. Odrzucenie dziedzictwa przeszłości, także na poziomie edukacyjnym, bardzo postkomunistom odpowiadało, zwłaszcza, że w ten sposób dochodziło do zapominania zbrodni, jakich oni dokonali w latach PRL.

Tymczasem nierozliczenie komunizmu, którego w czasach najnowszych najwymowniejszym bodaj przejawem był stan wojenny, skazuje nas na relatywizm historyczny, prosto przekładający się na grunt współczesnego życia społecznego. Skoro nie można ocenić tak oczywistego faktu, jak stan wojenny, jak można ocenić cokolwiek, co dziś w polityce się dzieje? Jeśli dokonania patriotów walczących o wolność są tyle samo warte, co dokonania władz komunistycznych, to po co się poświęcać dla Ojczyzny?

Aby dać Polsce szansę na zmianę, na rozwój – potrzebny nam jest niemalże jak tlen – patriotyzm (rozumiany jako cnota umiłowania Ojczyzny). Ma on się wyrażać we wszystkich dziedzinach życia, od polityki poczynając, na gospodarce kończąc. Aby jednak postawy moralne, postawy miłości ojczyzny były możliwe, konieczne jest prawdziwościowe podejście do historii, gdzie ocena komunizmu, w tym stanu wojennego, należy do zadań kluczowych.

Stan wojenny i relatywizm historyczny
prof. dr hab. Mieczysław Ryba
Kierownik Katedry Historii Systemów
Politycznych XIX i XX w. Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II

Źródła:
http://www.naszdziennik.pl/wpis/587,sta ... yczny.html
http://wiadomosci.wp.pl/kat,8771,title, ... zytajdalej
http://www.dziennikbaltycki.pl/artykul/ ... l?cookie=1

http://pl.wikipedia.org/wiki/Antoni_Browarczyk

http://telewizjarepublika.pl/sedzia-sad ... 10849.html

Napisane przez: Aleszuma


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 13.12.1981r.
PostNapisane: 21 gru 2015, 09:31 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30303
Stan wojenny, czyli jak jedni pomagali drugim

Obrazek

W domu parafialnym przy parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Jaśle można oglądać wystawę zatytułowaną ,,Stan wojenny” przygotowaną przez Katolickie Stowarzyszenie ,,Civitas Christiana” w Jaśle oraz rzeszowski oddział Instytutu Pamięci Narodowej.

Stan wojenny był ciosem zadanym polskiemu dążeniu do wolności, a zarazem przedłużył trwanie w Polsce komunizmu, przyczyniając się do utraty życia i zdrowia wielu ludzi. Nic zatem dziwnego, że jest przypominany w różny sposób. Ekspozycja w Jaśle przez pryzmat dokumentów i zdjęć przypomina, czym był stan wojenny, jak wyglądały jego realia.

Co niezwykle istotne, wystawa ukazuje, jak społeczeństwo przy wsparciu duchowieństwa pomagało tym, których reżimowe restrykcje dotknęły najbardziej. Opozycjoniści znajdowali wsparcie u kapłanów, a w szczególności u biskupów diecezji przemyskiej z ks. abp. Ignacym Tokarczukiem na czele.

Wielu ludzi „Solidarności”, którym udało się uniknąć internowania, znalazło schronienie na plebaniach czy w klasztorach. Równocześnie od samego początku ówczesna Kuria Diecezjalna w Przemyślu i księża w parafiach organizowali zbiórki pieniędzy i żywności dla rodzin, których ojcowie – często jedyni żywiciele – znaleźli się w miejscach odosobnienia. Pomoc w postaci paczek żywnościowych trafiała także do samych internowanych m.in. za pośrednictwem ówczesnego sufragana diecezji przemyskiej ks. bp. Tadeusza Błaszkiewicza, który zawoził ją chociażby do obozów dla internowanych w Uhercach czy w Załężu, ale również z ambony nazywał rzeczy po imieniu.

W Przemyślu powstał Komitet Pomocy Internowanym i Uwięzionym, a organizowana pomoc wykraczała także poza granice diecezji przemyskiej i docierała m.in. do rodzin górników zamordowanych w KWK „Wujek”. Z inicjatywy ks. abp. Tokarczuka przy parafii pw. Św. Trójcy w Przemyślu już kilkanaście dni po wprowadzeniu stanu wojennego dyżurowali prawnicy, którzy udzielali porad rodzinom internowanym oraz osobom represjonowanym za działalność w NSZZ „Solidarność”. Z historią tej pomocy i zaangażowania poszczególnych osób można zapoznać się, oglądając wystawę w Jaśle. Ekspozycja przypomina też o solidarnościowej akcji, w ramach której wieś pomagała miastu i na odwrót – akcji, do której zmobilizował oba te środowiska ks. abp Tokarczuk 2 września 1982 r. kazaniem wygłoszonym podczas pielgrzymki rolników na Jasną Górę. Pomoc internowanym organizowała także Stalowa Wola z proboszczem parafii pw. Maryi Królowej Polski ks. bp. Edwardem Frankowskim. Natomiast w Rzeszowie pomocą dla represjonowanych i ich rodzin zajmowali się m.in. Ojcowie Bernardyni i powstały przy sanktuarium Matki Bożej Rzeszowskiej Zespół Charytatywno-Społeczny. Również w Jaśle przy parafii pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika w stanie wojennym aktywnie działało duszpasterstwo ludzi pracy.

O placówkach wsparcia, ludziach, którzy je tworzyli, w tym o duchowieństwie, przypomina wystawa „Stan wojenny” przy parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Jaśle. Ekspozycję, którą uzupełniają m.in. archiwalne zdjęcia z największych manifestacji na Podkarpaciu, 31 sierpnia 1982 r. w Rzeszowie i Stalowej Woli, oraz zbiór dokumentów i pamiątek, ponadto obwieszczenia i zarządzenia administracyjne oraz represyjne orzeczenia sądowe czy chociażby wykazy osób zwolnionych z pracy, pokazujące mechanizm zbrodniczych działań reżimu komunistycznego w stanie wojennym wobec środowisk niepodległościowych, można oglądać do końca stycznia.

Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... rugim.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 13.12.1981r.
PostNapisane: 13 gru 2016, 16:57 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30303
Rozliczyć sprawców

Z dr. Dariuszem Iwaneczką, historykiem, dyrektorem Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Rzeszowie, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Mija 35 lat od wprowadzenia stanu wojennego. Jak to jest, że sposób przypominania o tych wydarzeniach bardziej dzieli, niż łączy grupy polityczne, które usiłują wykorzystać tę rocznicę do osiągnięcia własnych celów?
– Sądzę, że jest to brak zrozumienia istoty historii przez niektóre środowiska polityczne czy społeczne. Należę do pokolenia, które pamięta stan wojenny – kiedy został wprowadzony, miałem 16 lat. Znam ludzi, którzy w tamtym czasie prowadzili działalność związkową i za to byli represjonowani, zamykani w więzieniach. Jeśli ktoś tego nie rozumie czy też nie chce zrozumieć istoty tamtych wydarzeń, to próbuje je w taki właśnie sposób wykorzystywać do ściśle partykularnych interesów. Tyle że to jest niegodne. Oczywiście w historii bywało niejednokrotnie, że rocznice wykorzystywano do celów niekoniecznie związanych z danym wydarzeniem. Ale nie oznacza to, że ta niechlubna tradycja musi być dzisiaj kontynuowana. Na arenę publiczną wchodzi pokolenie, które nie ma nic wspólnego ze stanem wojennym, z działaczami opozycji antykomunistycznej z tamtego okresu, z ludźmi, z których wielu już odeszło. Czas szybko płynie i niestety jesteśmy świadkami odchodzenia autentycznych działaczy pierwszej „Solidarności”, którzy byli zamykani w miejscach internowania, w więzieniach, którzy za swoją wierność ideałom w tych miejscach odosobnienia tracili w sposób nieodwracalny część swego życia. I to jest istota sprawy – brak zrozumienia wartości historycznych wydarzeń sprzed lat oraz brak więzi emocjonalnej z tamtym okresem. To są często ludzie, którzy z racji wieku nie pamiętają tamtych dni, stąd nie są w stanie tego zrozumieć. Tym bardziej nie powinni w tych kwestiach zabierać głosu.

Czy stan wojenny to historia już całkowicie odkryta?
– To historia chyba nie do końca odkryta. Na przestrzeni mijających 35 lat bardziej skupiliśmy się na wydarzeniach o charakterze politycznym, na ukazaniu pewnych procesów historycznych. Skupiliśmy się bardziej na próbie zrozumienia, dlaczego stan wojenny został wprowadzony, natomiast w mniejszym zakresie poruszaliśmy ludzkie aspekty tamtego okresu, ludzkie dramaty i to, jak pod wpływem represji w stanie wojennym zmieniało się ludzkie życie, jak na skutek rozłąki zmieniało się życie rodzin, matek, sióstr, żon czy dzieci. Nie wiemy też wszystkiego, jeśli chodzi o kwestie geopolityki, nie mamy bowiem dostępu do materiałów, które wyjaśniłyby szereg istotnych czy też wątpliwych spraw. Tak czy inaczej można powiedzieć, że stan wojenny jako wydarzenie historyczne jest dość dobrze rozpoznany przez historyków.

Czy jako społeczeństwo wyciągnęliśmy wnioski z lekcji, jaką był stan wojenny, skoro część ludzi wciąż usprawiedliwia decyzję Wojciecha Jaruzelskiego?
– Trzeba być głupcem i ignorantem, żeby usprawiedliwiać tamtą decyzję Wojciecha Jaruzelskiego i Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego. I tak właśnie określam ludzi, którzy dzisiaj rocznicę stanu wojennego próbują wykorzystywać do tego, żeby manifestować, bo np. obniża się im emerytury. Czy można się temu dziwić, skoro rzeczywiście uczestniczyli w tamtych wydarzeniach, występując przeciwko Polakom. Dlaczego nazywam ich głupcami? Ponieważ ci sami ludzie, którzy kiedyś byli po stronie reżimowej władzy i de facto stali się hamulcowymi na drodze rozwoju i wolności, dzisiaj twierdzą, że Polska znajduje się na drodze do dobrobytu, że wykonała potężny krok poprzez fakt przystąpienia do struktur NATO, że jesteśmy w Unii Europejskiej. Natomiast trzeba sobie jasno powiedzieć, że to, co przed 35 laty zrobił Jaruzelski ze swoją ekipą, wprowadzając stan wojenny, to było wyhamowanie przynajmniej na 10 lat procesu emancypacji Polski i wybijania się na niepodległość czy chociażby wejścia do zachodnich struktur europejskich. Chodziło o to, żeby tą zwłoką zabezpieczyć jeszcze interesy ówczesnego obozu władzy, nic więcej. Wiemy, że ten proces był nie do wyhamowania, co pokazał w sposób jednoznaczny przełom lat 80. i 90. Uważam, że gdyby proces, który rozpoczęła „Solidarność” w 1980 r., nie został zakłócony przez stan wojenny, to najprawdopodobniej już w połowie lat 80. bylibyśmy na najlepszej drodze ku demokracji, ku niepodległości.

I to jest ta największa szkoda, jaką Polacy i Polska poniosła na skutek wprowadzenia stanu wojennego?
– Tak, uważam, że to jest największa szkoda – zarówno w wymiarze społecznym, jak i w wymiarze państwowym. Jaruzelski był wielkim hamulcowym tego procesu. Nie zgadzam się z argumentami, że wprowadzenie stanu wojennego to był wybór mniejszego zła, że ktoś mógł nas napaść, że groziła nam pacyfikacja ze Wschodu. Połowa lat 80. i reformy, jakie zaczął wprowadzać w Związku Sowieckim Michaił Gorbaczow, pokazały, że ZSRS idzie krok dalej niż Polska, która przez działania Jaruzelskiego i jego ekipy stała się wielkim hamulcowym całego obozu. Ludzie w tamtym czasie przeżywali liczne dramaty. Przecież około miliona Polaków, na ogół świetnie wykształconych, operatywnych, którzy w stanie wojennym wybrali imigrację do krajów zachodniej Europy czy do Stanów Zjednoczonych i Kanady, na obczyźnie zaczęło się rozwijać, tam również wchodzili w struktury nauki. To była też wielka strata dla Polski, bo tych mądrych, zdolnych ludzi dzisiaj nam bardzo brakuje.

Stan wojenny to ofiary, ale także kaci. Czym kierowali się esbecy, zomowcy, występując przeciwko ludziom „Solidarności”?
– Myślę, że ludzie służący reżimowi, dopuszczając się represji wobec przedstawicieli „Solidarności”, utożsamiali się z obozem władzy. W naturalny sposób weszli w struktury, które podlegały władzy komunistycznej, które zostały powołane po to, żeby tej władzy bronić. I to podporządkowanie było dla nich niejako naturalne. To wynikało też z obrony własnych interesów. Przecież ci ludzie mieli świadomość, że jeśli obóz solidarnościowy dojdzie do władzy, to oni także zostaną pozbawieni przywilejów. Stąd była to obrona ich własnych, zagrożonych interesów. W wielu wypadkach było mniej ideologii, a więcej przekonania o tym, że teraz jest im dobrze, ale zmiana władzy i ustroju może oznaczać kłopoty.

Dzisiaj, kiedy parlament przywraca elementarną sprawiedliwość społeczną, wprowadzając ustawę dezubekizacyjną, podnoszą się głosy krytyki, a opozycja wychodzi na ulice wespół z dawnymi oprawcami. Kogo de facto usiłują bronić?
– Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, czy w związku z tym, że ktoś pracował w strukturach państwa komunistycznego, w strukturach aparatu represji, obojętnie na jakim stanowisku – czy to laborantki, czy technika operacyjnego, czy kogoś, kto obsługiwał aparat podsłuchowy – to czy otrzymywał on takie samo wynagrodzenie i czy miał takie same przywileje emerytalne jak wszyscy inni pracownicy, którzy nie dali się wciągnąć w szeregi SB. Odpowiedź brzmi „nie”. To praca w tamtych strukturach, w organach bezpieczeństwa PRL-u powodowała, że ci ludzie są dzisiaj w sposób niezasłużony uprzywilejowany. Wiemy też, komu tamte organy bezpieczeństwa służyły i jaki miały cel. To, co teraz zostało zaproponowane, a więc próba przywrócenia elementarnych zasad sprawiedliwości i zrównania świadczeń emerytalno-rentowych tych ludzi z pozostałą grupą emerytów, jest spóźnione o co najmniej 25 lat.

Dlaczego do tej pory sprawcy stanu wojennego nie zostali rozliczeni? Czego zabrakło?
– Trudno mi to oceniać, pewnie różne elementy się splotły, składając się na taki, a nie inny efekt. Przede wszystkim układ, jaki został zawarty w Magdalence na przełomie lat 80. i 90., powodował, że nie dotykano, nie załatwiono tych spraw w sposób radykalny. Druga kwestia związana jest z wymiarem sprawiedliwości, który nie był skłonny czy też nie był przygotowany do osądzania sprawców stanu wojennego. Wiemy, jak długo toczyły się procesy Czesława Kiszczaka, które na dobrą sprawę zakończyły się niczym, czy Wojciecha Jaruzelskiego, który nie doczekał wyroku. To pokazuje, że państwo polskie przez długi czas tak naprawdę nie chciało choćby w symboliczny sposób osądzić wydarzeń związanych ze stanem wojennym.

Czy karty z obrad, z ustaleniami Okrągłego Stołu czy z Magdalenki zostały w pełni ujawnione? Czy wciąż jeszcze możemy liczyć, że coś nas zaskoczy, zszokuje?
– Jeśli chodzi o dokumenty czy o nagrania, które się pojawiały w związku z tymi wydarzeniami, to można powiedzieć, że wiemy praktycznie wszystko. Oczywiście nie można wykluczyć, że były jeszcze inne, mniej formalne uzgodnienia między ludźmi, którzy brali udział w tamtych rozmowach. Żeby coś wyszło na jaw, to tak naprawdę ci ludzie sami musieliby zacząć mówić. Tymczasem nie są do tego skorzy. Dzisiaj, po latach każdy z uczestników tamtych wydarzeń usiłuje interpretować je po swojemu, a przede wszystkim w taki sposób, żeby siebie samego postawić w jak najlepszym świetle.

Czy sumienie tych ludzi nie rusza?
– Skoro sumienie nie ruszało ich wtedy, kiedy uzgadniali pewien kontrakt okrągłostołowy, to trudno oczekiwać, że dzisiaj zaczną tamte wydarzenia interpretować inaczej, a tym bardziej że zaczną się bić we własne piersi.

Pewne filary czy tzw. autorytety musiałyby upaść pod ciężarem prawdy…
– Z całą pewnością tak.

Jak to jest z kreowanymi na siłę bohaterami, z których usiłowano zrobić legendy „Solidarności”, jak z Henryką Krzywonos, której Donald Tusk przyznał specjalny dodatek do emerytury, a prawdziwi, cisi bohaterowie polskiej wolności klepią biedę?
– Może nie wszyscy, ale część zapewne żyje w trudnych warunkach. Mamy takich ludzi również na Podkarpaciu, którzy mają poważne problemy czy to natury finansowej, czy zdrowotnej. Jedne i drugie są skutkiem ich zaangażowania w walkę o wolną Polskę. Jesteśmy – jak już wspomniałem – świadkami odchodzenia wielu takich osób. Jesteśmy też świadkami chorób wielu osób, które na Podkarpaciu stanowiły legendę, i tak jest w skali całego kraju. Historia czy próba interpretacji historii ma to do siebie, że pokazuje się przywódców, bohaterów, legendy. Tyle że nie zawsze ktoś, kogo się stawia na piedestał, jest legendą. Niewątpliwie to, co się wydarzyło w 1980 czy w 1981 roku, było efektem potężnego ruchu społecznego – ruchu, który wyniósł pewne postaci do funkcji przywódczych i tak należy to interpretować. Pewnie nie byłoby Lecha Wałęsy bez całego otoczenia ludzi, którzy wynieśli go na czoło ruchu społecznego. Nie byłoby też przywódców regionalnych, lokalnych struktur „Solidarności”, gdyby nie pewne środowisko, które postawiło tych ludzi na wyżyny. Oczywiście towarzyszyły temu pewne okoliczności, które sprawiły, że ten czy inny został szefem NSZZ „Solidarność” na różnym szczeblu. Inna sprawa, czy się do tego nadawali, a przynajmniej część z nich.

Autorom stanu wojennego zależało na neutralizacji Kościoła, tyle że to się nie udało. Z jakich powodów?
– W dużej mierze Kościół w jednoznaczny sposób był przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego i przeciwko represjom z tym związanym. Owszem, hierarchowie nie akceptowali tego typu działań, ale zbytnio się nie wychylano. Natomiast było wiele obszarów, gdzie Kościół stał się ostoją dla środowisk opozycyjnych. W zasadzie komunistycznym władzom – mimo podejmowanych prób – nie udało się spacyfikować Kościoła. Autorzy stanu wojennego zdawali sobie sprawę, że Kościół jest enklawą niezależności. Przypomnę tylko, że dzięki temu mogła się rozwijać działalność opozycyjna, niezależna kultura, środowiska duszpasterstw robotniczych czy rolniczych, które de facto były okazją do spotkań opozycji. Nie byłoby takich możliwości, gdyby nie zaangażowanie Kościoła, ale przede wszystkim poszczególnych księży oraz hierarchów, którzy wsparli opozycję w jednoznaczny sposób.

Ks. kard. Henryk Gulbinowicz czy ks. abp Ignacy Tokarczuk to tylko przykłady ludzi Kościoła, którzy w tamtym czasie wspierali opozycję, ale było ich znacznie więcej…
– Wymienione przez pana postaci, ale także ks. bp Edward Frankowski to przykłady, które jednoznacznie pokazują istotę wsparcia, jakiego opozycji solidarnościowej udzielił Kościół. Zresztą każdy opozycjonista doceniał tę pomoc, choć może później nie każdy o tym wsparciu Kościoła pamiętał. Nie zależnie od tego pomoc Kościoła była nieoceniona.

Dzisiaj odbędą się manifestacje KOD, który usiłuje wyprowadzać Polaków na ulice przeciwko demokratycznie wybranej władzy. Czy to nie jest anarchia?
– Trudno powiedzieć, czy to anarchia, ale z całą pewnością jest to przykład cynicznego wykorzystywania tej bardzo smutnej w dziejach najnowszych rocznicy. Jest to odwracanie – zupełnie nieuzasadnione – ostrza, które przed 35 laty było wymierzone we władzę totalitarną, władzę reżimową, podporządkowaną obcemu państwu. Dzisiaj próbuje się tę rocznicę w niecny sposób wykorzystywać przeciwko demokratycznej władzy.

Jest demokratycznie wybrany parlament, rząd, prezydent. Ale czy te podziały w społeczeństwie nie wynikają z braku czegoś, co było u podstaw polskiej wolności, czyli solidarności międzyludzkiej?
– Oczywiście brakuje zrozumienia istoty tego, co było, a mianowicie jak ludzie wówczas sobie bezinteresownie pomagali, jak się wspierali w każdej sytuacji, jak byli życzliwi wobec siebie. Dzisiaj niestety się o tym zapomina. Kto wie, może warto byłoby powrócić do źródeł…

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... awcow.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 107 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 4, 5, 6, 7, 8  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 9 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /