Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 107 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 4, 5, 6, 7, 8
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: 13.12.1981r.
PostNapisane: 16 gru 2017, 22:36 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30978
Jaruzelski zamordował ich z zimną krwią, Kazał do nich strzelać

Modlitwą i Apelem Pamięci przed Krzyżem-Pomnikiem przy katowickiej kopalni Wujek upamiętniono w sobotę dziewięciu górników, którzy zginęli od milicyjnych kul podczas pacyfikacji strajkującej kopalni na początku stanu wojennego.
Tu Solidarność przeszła najwyższą próbę - mówiono podczas uroczystości z udziałem m.in. wicepremier Beaty Szydło i innych przedstawicieli rządu, związkowców, parlamentarzystów oraz rodzin zamordowanych górników. Uczestnicy obchodów wskazywali na potrzebę kultywowania pamięci o ofierze górników z Wujka.
W sobotę minęła 36. rocznica tragicznych wydarzeń w kopalni, zakończonych śmiercią dziewięciu górników. W swoim liście do uczestników obchodów prezydent Andrzej Duda przypomniał, że kopalnia Wujek była wśród 40 spacyfikowanych wówczas w Polsce zakładów, z czego znaczną część stanowiły kopalnie i zakłady na Śląsku.
"To tu opór przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego był największy" - napisał prezydent, wskazując, iż ofiara życia górników przez lata inspirowała innych do walki o Polskę. "Do walki zwycięskiej, do walki, która zwróciła nam wolność, która przywróciła Polsce suwerenność, która przywróciła godność Polakom" - napisał Andrzej Duda w liście, odczytanym podczas obchodów przez ministra w jego kancelarii, Andrzeja Derę.
Prezydent ocenił, że "stan wojenny był jawnym złamaniem umowy zawartej przez władze z Polakami. Był zdradą i aktem agresji przeciwko własnemu społeczeństwu. W kopalni Wujek atak ten przybrał najbrutalniejszą formę i przyniósł najtragiczniejsze żniwo" - czytamy w liście głowy państwa.
Duda ocenił, że komunistyczna władza chciała zastraszyć i podzielić Polaków. "Wiemy dziś, że to niemożliwe, że duch wolności jest tym, co określa naszą narodową tożsamość, że idea Solidarności, łączące nas poczucie wspólnoty, są silniejsze niż jakiekolwiek formy represji i terroru" - wskazał prezydent.
O potrzebie kultywowania pamięci i upamiętniania wydarzeń sprzed 36 lat mówił w swoim wystąpieniu dyrektor działającego przy kopalni Wujek Śląskiego Centrum Wolności i Solidarności Robert Ciupa - urodzony w 1980 r. syn górnika z kopalni Wujek, uczestniczącego w strajku 36 lat temu.
"Ważne dla nas jest to, w jakim sposób my, nowe pokolenie, wyrastaliśmy w cieniu tego krzyża, przychodząc tutaj w latach 90., a także w latach 80., przyprowadzani przez swoich rodziców po to, aby pamiętać o pewnych wartościach, które tutaj także się ziściły" - mówił dyrektor.
"Solidarność to ludzie, którzy walczyli o godność człowieka, o wolność, o prawdę. Ta solidarność tutaj, w tym miejscu, przeszła najwyższą próbę, bo to właśnie tutaj górnicy stanęli solidarnie, razem, przeciwko reżimowi, w obronie także swojego kolegi - o to właśnie walczyli. Te wartości, tę prawdę musimy przekazywać kolejnym pokoleniom; po to tutaj jesteśmy" - dodał Ciupa, apelując, by świadkowie tamtych wydarzeń dzielili się swoją historią i przekazywali ją innym.
"Nie jest ważne, ilu naród wydał bohaterów, ważne, o ilu bohaterach ten naród pamięta" - mówił dyrektor Śląskiego Centrum Wolności i Solidarności, dziękując za wszystkie formy upamiętnienia górników, jak wydana w ubiegłym roku okolicznościowa moneta Narodowego Banku Polskiego czy wyemitowany w tym roku znaczek Poczty Polskiej.
Listy do uczestników uroczystości wystosowali marszałkowie Sejmu i Senatu. Marek Kuchciński wskazał, że ofiara górników "staje się dla nas również nakazem, by pamiętać o ofiarach stanu wojennego i by pamięć ta była wciąż żywa w naszych sercach". Stanisław Karczewski zadeklarował, że "pamiętamy i nie zapomnimy o tych, dla których fundamentalna zasada, że dobro Rzeczypospolitej jest najwyższym prawem, była czymś niezwykle oczywistym".
Sobotnie uroczystości przed Krzyżem-Pomnikiem przy kopalni Wujek poprzedziła msza św. w katowickim kościele pw. Podwyższenia Krzyża Świętego, który powstał jako swoiste wotum po tragedii w kopalni. W homilii katowicki biskup pomocniczy Marek Wodarczyk mówił m.in., że z ofiary życia górników wyrosła wolna i niepodległa ojczyzna, w której dziś żyjemy z dumą i poczuciem chrześcijańskiej oraz narodowej godności. Wzywał, by "nie zmarnować bezcennej ofiary życia dziewięciu z Wujka".
Jak mówił hierarcha, pomordowani górnicy udzielają współczesnym lekcji miłości do Boga, ojczyzny i rodziny oraz nauki ludzkiej dumy i godności, a także uczą "najbardziej wymagającej miłości, która umie przebaczać, która modli się za nieprzyjaciół".
"Ta lekcja jest nam dzisiaj bardzo w Polsce potrzebna; lekcja, by nie patrzeć z nienawiścią na człowieka, który myśli inaczej niż ja, aby jako pierwsi podawać rękę do zgody, aby z szacunkiem patrzeć na innego człowieka, który zawsze jest moim bliźnim, nawet jeśli myśli inaczej" - powiedział katowicki biskup.
Górnicy z kopalni Wujek "będą dla nas zawsze wzorem odwagi w obronie bożych wartości, zaś dla każdej kolejnej władzy, która tu będzie przybywać by im oddać hołd, przelana za wolną ojczyznę krew niech będzie wezwaniem, by swą misję spełniali dla dobra narodu, w duchu pokory i służby w imię najsłabszych i najbardziej potrzebujących" - zaznaczył bp Wodarczyk.
Protest kopalni Wujek rozpoczął się na wieść o aresztowaniu szefa zakładowej Solidarności Jana Ludwiczaka. 14 grudnia 1981 r. pierwsza zmiana rozpoczęła strajk, żądając zwolnienia z więzienia Ludwiczaka i innych działaczy "S" z całego kraju, respektowania Porozumienia Jastrzębskiego oraz niewyciągania konsekwencji wobec protestujących. Do strajku przyłączali się górnicy z kolejnych zmian, którzy sformułowali dalsze postulaty - zniesienia stanu wojennego i przywrócenia działalności Solidarności.
16 grudnia kopalnię otoczyły siły milicji i wojska z czołgami i wozami pancernymi. Negocjacje strajkujących z władzami nie przyniosły rezultatu. Przed godziną 11. czołgi sforsowały kopalniany mur, a uzbrojone oddziały ZOMO wkroczyły na teren zakładu. Do akcji wprowadzony został pluton specjalny ZOMO, padły strzały. Na miejscu zginęło sześciu górników, jeden umarł kilka godzin po operacji, dwóch kolejnych na początku stycznia 1982 r.
Dla Józefa Czekalskiego, Krzysztofa Gizy, Ryszarda Gzika, Bogusława Kopczaka, Zenona Zająca, Zbigniewa Wilka, Andrzej Pełki, Jan Stawisińskiego i Joachima Gnidy była to ostatnia szychta w życiu. 22 górników zostało postrzelonych. Dopiero po upadku PRL, po wielu latach procesów, na kilkuletnie kary więzienia skazano kilkunastu b. członków plutonu specjalnego ZOMO, którzy strzelali do górników w Wujku, a dzień wcześniej w kopalni Manifest Lipcowy, gdzie ranili czterech górników. (PAP)

autor: Marek Błoński,

http://www.stefczyk.info/wiadomosci/pol ... 1960879278


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: 13.12.1981r.
PostNapisane: 16 gru 2017, 22:42 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30978
Największa demonstracja/bitwa stanu wojennego

Obrazek

To taki wpis co chyba 9 lat temu go pierwszy raz zamieściłem . .

36 lat temu . Czy warto jeszcze raz to wkleić ? miałem wtedy 19 lat , a teraz 55 . I tak ta notka jest dla tych pomiędzy 50 a 80 dzisiaj , bo to oni wtedy tam byli . Dziś grubi , siwi , starsi , tu łamie , tam niedomaga ale wtedyw 1981 kumple po bruku .

* * *

Osoby wrażliwe na wyrazy powszechnie uznane za niecenzuralne - proszę nie czytać - ale bez tych wyrazów wpis wydaje mi się sztuczny .


16 grudnia 1981.Idę po sąsiada równolatka . Jedziemy. Pamiętałem jak się ubrać wygodne buty i czapka kominiarka , dżinsy , kurtka.

Kolejką z Sopotu dojeżdżamy do Politechniki i tam kolejka zostaje zatrzymana. Idziemy na tramwaj który o dziwo kursuje , patrzymy na tłum w okolicach Pod Kasztanami , sami jedziemy trochę dalej w okolice Błędnika. Wysiadamy.

Dym. Wszędzie snujący się dym z gazów łzawiących i tłum , tłum jaki w tym miejscu dokładnie rok 16 XII 1980 temu słuchał Daniela Olbryskiego czytającego Apel Poległych , dzień w którym wydawało się że coś się zmienia . Minął rok i znowu polegli , tym razem na Śląsku. Zamiast mszy pod pomnikiem za tych z 1970 kolejne trupy. Tego dowiedzieliśmy się później.

Pod Pomnik nijak dojść z tej strony okrężnie do ulicy Łagiewniki i stamtąd coś już widać a przede wszystkim słychać.

"Gestapo , gestapo" spacyfikowało Stocznię( taki dzisiejszy eufemizm po prostu ich rozwalili pałami a bramę rozjechali czołgiem ) zamieszanie , krzyki , bezwład , chaos .

Nie to nie była demonstracja spokojna, przemarsz potem msza. W każdym punkcie tłum , okrzyki , ZOMO i uciekający , goniący i gonieni , pały i kamienienie . I nakrętki śruby. Latały cały czas.

ZOMO pobudzeni niemal szczęśliwi .Nie potrzebują rozkazów. Wszędzie są grupkami po 10 -20 . Pałują każdego. KAŻDEGO . Uchylają się od kamieni i śrub. Puszki z gazem łzawiącym latają w tę i z powrotem. Dym.

Ruszają spod Pomnika w Łagiewniki ( i to jest na tym zdjęciu )

. Tłum najpierw spokojnie potem panicznie zaczyna uciekać. „Bandyci" wychodzą z Wałowej wydaje mi się ze Z Gnilnej i Aksamitnej. Ucieczka w stronę Hotelu. Jest ich coraz więcej .

Kurwa zaczynają mnie gonić .Uciec uciec jak najszybciej. Walę w jakąś uliczkę , w jakąś nieznaną mi dzielnicę ( dziś wiem że to był Osiek ) podwórka, zaułek . Sporo ludzi tam ucieka , bydlaki nie odpuszczają. Skąd w nich ta chęć by tyle biec , by kogoś dorwać ? Zatrzymuje się gdzieś w jakimś podwórku . Oddechu brak. Ślina jak drut wisi z ust. Śnieg do ust - nieważne czy obsikany czy brudny. Trochę wody. Na głowie „kominiarka" trochę chroni od gazu , teraz czuję że pot się ze mnie leje. Z całego. Ścieka z pleców , cieknie po dupie . Kumpla gdzieś zgubiłem. Ale wszyscy to kumple.

Wracam .Tym razem kierując się na Targ Drzewny. Po co ? Wykrzyczeć , być tu.

Nie będę więcej pisał co się działo, działo się bieganie rzucanie ,okrzyki ucieczki. To nie była pokojowa demonstracja. To była regularna bitwa. Następne dwie godzimy wyglądają podobnie Pod Pomnikiem Sobieskiego, W okolicach Domu Partii , na ślimaku do Elbląga , przed Dworcem .

Widok kobiety która złapała kolka i nie ma siły biec i przebiegający skurwiel walący ją pała w plecy. Ludzi z załzawionymi oczami od gazu , kaszlący prychający.


Nie ma w środku krztyny litości dla frankensztajnów z pałami , oni też nie mają. Rzucić tak by skurwiela trafić. Nie przypominam sobie tego dnia "polewaczek" - chyba ich nie było.


Dlaczego? Młodzieńcza brawura, bezmyślność, nienawiść , chęć odwetu, sprzeciwu ?

A może bezsilność i tego że coś się kończy?
Po co? By być , wykrzyczeć, dowalić , nie dać się złapać.
Słowa gestapo bydlaki chuje.


A może po prostu by być tu w tym czasie bo nie wypadało być gdziekolwiek indziej.


Pomnóżcie pytania które zadałem przez 100.000 .

[ sto tysięcy ludzi gdy nie było neta , komórek , a zwykłe telefony stacjonarne były wyłączone . Nikt się nie umawiał , umówieni byliśmy wcześniej , rok wcześniej , że 16 XII spotykamy się pod pomnikiem . Dlaczego przyszli ? Odpowiedź była prosta – nie będzie nam pierdolony Ślepowron mówił , że już nie możemy złożyć hołdu tym z 1970 pod ich pomnikiem. Sto tysięcy bez umawiania się znalazło się w jednym miejscu ]

16 grudnia 1981 po pacyfikacji stoczni tylu było na ulicach Gdańska. Opozycja w tym czasie siedziała w internacie i aresztach - to byli zwykli ludzie . Każdy ze 100.000 ma podobne wspomnienia tego dnia .Największa uliczna demonstracja stanu wojennego ( a przynajmniej największa bitwa )

Następnego 17 grudnia było dużo mniej ludzi. Ten dzień jest wymieniany historycznie jako kolejne rozbicie demonstracji przez ZOMO. Zginęła 1 osoba. od kuli . Tolek.


W 2008 Napisałem to pod wpływem wiersza Freemana który napisał "Chciałem, żeby to było o nas i naszych Kumplach."

Moim Kumplom


Rów w którym płynie mętna rzeka
nazywam Wisłą. Ciężko wyznać:
na taką miłość nas skazali
taką przebodli nas ojczyzną

Z. Herbert, Prolog

Wojna polsko-jaruzelska?
To bezsilna złość, aresztowania
"ścieżki zdrowia", śmierć niewinnych
to uliczne kryteria z ZOMO

To zakochania i utraty miłości
mecze piłki nożnej i kosza
To "grzańce" na tanich winach z goździkami
i wódka "Bałtyk" pita z gwinta

To dyskusje o polityce
o prozie i poezji
To rozmowy o sporcie
komputerach, dziewczynach

To radość z celnego
rzutu brukowcem
To upojenie randką
z najpiękniejszą na roku

To Jacek Kaczmarski
i Leonard Cohen
To msze za Ojczyznę
i seks na wąskim tapczanie

To praca w kadłubie statku
i chleb łamany z robotnikami
To zaliczenia i egzaminy
i wieczna fasolka po bretońsku

To targanie bibuły
nielegalnych kaset
I drukowanie na potwornie
brudzącym powielaczu

To targanie namiotu
i letni wyjazd na Kaszuby
To dziewczyna i gitara
Złota Karczma, Ostrzyce

To kłęby gazu łzawiącego
na ulicach Gdańska i Gdyni
i kłęby mgły w dolinach
Szwajcarii Kaszubskiej

To płonąca "suka"
na trawniku przed LOT-em
i płonące nielegalnie
ognisko na plaży

To bitwa z milicją
pod Biskupią Górką
i spacer z czarnowłosą
po Monciaku

To strumienie brudzącej piany
z zomowskich "polewaczek"
i strumienie "Heweliusza"
w lesie na Polankach

To komisariat na Piwnej
i piwo w "Złotym Ulu"
gdzie nietrzeźwy pianista
grywał Ogińskiego

...na taką MŁODOŚĆ nas skazali
Taką przebodli na ojczyzną

Niekiedy można wyczytać , że demonstracja z 16 grudnia została rozbita . Mam inne zdanie . Po prostu w okolicach godziny 18 ludzie zaczęli wracać do domów.Sam załapałem się chyba około 18.30 na pociąg Tczew - Gdynia z Dworca Głównego w Gdańsku.

O 20.00 zaczynała się godzina milicyjna.

DODATEK przez ten czas inni w S24 pod ta notką wspominali

wspomnienie gapowo

16-ego to była środa
Pod Pomnik przyjechałem wcześniej, myślę że ok.11.Kolejka dojechała jeszcze do głównego.Podeszliśmy wraz z kumplem w sporym tłumie pod stocznię prawie pod Pomnik.Po czołgach z poprzedniego dnia nie było śladu.Było tam sporo ludzi ale nie jakieś wielkie tłumy,tak 2-3 tys.Brama stoczni była rozwalona a w niej stali zomowcy. Na Łagiewnikach też stał kordon a za nim aż się świeciło od kasków i ich sprzętu.Ale stali i obserwowali to co przed stocznią na placu.Od dworca cały czas dochodzili ludzie. Tak po kilkunastu minutach o naszego przyjścia z bramy wyjechał gazik z wyrzutnią gazu.Stanął koło Pomnika i rozpoczął strzelanie gazem w tłum.To był chyba pierwszy gaz w Gdańsku od 1970. Na początku powstała spora panika.Wszyscy zaczęli się cofać w kierunku zieleniaka.Nie widziałem w tym momencie rzucania kamieniami.Kordon przy Łagiewnikach jeszcze nie atakował. Nie powiem ,miałem wtedy pietra, wszak to poniekąd był mój "chrzest bojowy". Przy dość bezładnym wycofywaniu się w kierunku dworca okazało się, że w odwrotnym kierunku przybywają tłumy.Utworzył się "front" przy zieleniaku a po kilku minutach pierwszy nasz kontratak.Była to 12-12,30. Tak to się zaczęło. Ten "front" przy zieleniaku i Rajskiej był do późnego wieczora,przynajmniej do 21,kiedy ślepy od gazu "zdezerterowałem" w kierunku Kartuskiej do rodziny , bo kolejki na głównym już nie jeździły a z buta na Przymorze gdzie mieszkałem nikt normalny by nie dotarł. Na tym terenie przed dworcem, monopolem i domem partii było kilkadziesiąt tys.ludzi.Kto był to wie jak to wyglądało.Mi to skojarzyło się z filmem "Czas Apokalipsy" i nocną sceną przy obronie mostu gdzie nikt nie dowodził. Pamiętam,że nawet TV podała, że w zamieszkach w Gdańsku rannych zostało ok.1000 osób (podawali dokładne liczby ilu milicjantów a ilu cywili). 17-ty nie był już dla mnie szczęśliwy.Przy Żaku wraz z kilkudziesięcioma innymi wpadłem w kocioł i skończyłem na Przeróbce.Ale i tak miałem szczęście bo skończyło się na kilku pałach i delikatnej prośbie by "spierdalać".Chyba dla mnie i kilkunastu innych po prostu zabrakło miejsca albo trafiliśmy na jakiegoś "ludzkiego".

wspomnienie KaNo

Pozwolę sobie na Twoim blogu na trochę wspomnień, które może uzupełnią Twoją relację.
15 grudnia skończył się strajk na uczelni. Zostalismy sami w budynku, gdzie prowadziliśmy nasłuch wojska i ZOMO. Zrobiło się nieswojo, a po usłyszeniu uwagi, żeby tyle nie gadać, bo mogą nas podsłuchiwać, postanowiliśmy zwinąć interes. Przekazaliśmy łącznikowi ze stoczni ostatnią, niepokojącą wiadomość o wymianie oddziałów wojskowych i ściągnięciu dodatkowych sił ZOMO pod stocznię i rozeszliśmy do domów złapać trochę snu po trzech nieprzespanych nocach.
Do stoczni wybrałem się tramwajem krótko po 10., wiedziałem już że została „spacyfikowana”. Ludzi było bardzo dużo, w powietrzu unosił się charakterystyczny zapach świec dymnych. Jak wynikało z rozmów, chwilę wcześniej tłum został wyparty z ulicy Łagiewniki, a był już blisko pomnika. Próbowałem znaleźć dojście do stoczni, wszystko było szczelnie obstawione. W tłumie była przekazywana informacja, że msza, która miała się odbyć pod pomnikiem o 17., może odbędzie się przed dworcem głównym. Było bardzo zimno, poszedłem do znajomych na Starym Mieście, żeby napić się czegoś ciepłego i „zasięgnąć języka”. Dostałem nie tylko herbatę, ale zostałem nakarmiony. Niestety, nikt nie wiedział co się dzieje ze strajkującymi zatrzymanymi w stoczni.
Koło 15. wybraliśmy się ze znajomym pod dworzec. Ludzi było już bardzo dużo, byli też znacznie lepiej zorganizowani. Od torowiska kolejki podmiejskiej aż do kas biletowych ustawiła się „kolejka”. „Kolejkowicze” wybierali kamienie z torowiska, ustawiali się karnie w rządku i gdy dochodzili do kas, wyskakiwali zza muru i rzucali kamieniami w stronę ZOMO. I tak wkoło. Natomiast gdy ZOMO próbowało ostrzej zaatakować, wszyscy zgodnie wyskakiwali i sypał się gęsty grad kamieni. Była to ciężka przeszkoda dla ZOMO, dlatego w stronę kolejki wysyłane były wzmocnione patrole. Tłum bronił się zawzięcie, nagle w okolicach bocznego wejścia na dworzec padły strzały. Zapadła cisza i pamiętam ten głos kilkunastoletniego chłopaka – „eeetam – ślepaki”. I ten atak odparto. Gdzieś około 18. tłum uzyskał przewagę i zaczął spychać ZOMO w stronę stoczni. Pojawiły się pogłoski, że na zapleczu hotelu „Monopol” wpadło w ręce „naszych” parę skrzynek z gazem łzawiącym. Chyba wówczas pojawił się nad dworcem helikopter, z którego zrzucano ładunki z gazem i ponownie linia „frontu” zastygła pomiędzy Zieleniakiem i dworcem. Gdzieś koło 20., gdy ludzie zaczęli się powoli rozchodzić, od strony Huciska nadjechał czołg, który z rykiem silników zaczął się wpychać w tłum. Ludzie ustępowali niechętnie i wtedy padł strzał. W oszklonych budkach z kwiatami koło „Żaka” posypały się wszyskie szyby. Po pierwszej panice, do czołgu podeszła grupka kilkunastoletnich chłopaków, którzy zaczęli się głośno zastanawiać, gdzie i czym najlepiej go podpalić, głównie tym wygasili panikę. Tylko na chwilę, bo zaraz rozległy się ostrzegawcze krzyki, że od strony Leningradziej nadjeżdża kolumna BWP (Bojowe Wozy Piechoty). Należało się jak najszybciej ewakuować. Pogubilismy sie, ja ruszyłem w stronę Długiej. Były już tam pierwsze patrole ZOMO, na które z okien niektórych kamienic polała się woda...
Następnego dnia ludzi było mniej, zamieszki zaczęły się póżniej, ale były bardziej zawzięte i trwały do późnych godzin nocnych.
Największa demonstracja w Gańsku odbyła się 1. maja 1982. Wówczas jednak władze zaskoczone jej rozmiarem nie zareagowały i kilkudziesięciotysięczny pochód spokojnie przemaszerował z Gdańska na Zaspę.

wspomnienie Witka

zamieszki na ulicach skonczyly sie wtedy tej nocy, grubo po 12-tej, po prostu ostatnim wytrwałym demonstrantom opadły już ręcę od rzucania i nogi od przyspieszonego przemieszczania sie, pluca od okrzykow i gazu... mroz byl wtedy srogi...

Mieszkalem wtedy przy glownej ulicy, pamietam jak pozno w nocy od str. Tczewa przyszedl w sukurs ZOMO potezny konwoj czolgów, SKOTów i innych opancerzonych pojazdów (milicyjnych czy wojskowych ?).

Polewaczek faktycznie wtedy chyba nie bylo - za zimno? Chociaz do pacyfikacji stoczni uzyto polewaczek - wiem to od stoczniowca.

Moje ( lestat ) jak wróciłem

a co tu więcej dopisać ? Może to że na peron dalekobieżny - bo tam wjeżdżały takie kolejki co je nazywaliśmy "szybka" - dostałem się inaczej - za pocztą co jest przy dworcu przez płot - torami i na peron. Tunele i wejście na dworzec poobstawiane było , ale z drugiej strony jak zatrzymać ileś tam tysięcy co szło na kolejkę. Jak było od góry czyli od strony PKS-u nie wiem,ale chyba tamtędy można było przejść "bezpiecznie".

17 grudnia była powtórka na nieco mniejsza skalę . zastrzelono Tolka .

Wtedy też już wszyscy wiedzieli , gdy ganialiśmy się dzień wcześniej z zomolami , w tym samym czasie ginęli ci Wujku.

Nastała noc Jaruzelska.

https://www.salon24.pl/u/lestat/830069, ... -wojennego


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 107 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 4, 5, 6, 7, 8

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 6 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /