Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 7 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Homilie na Św. Niepodległości
PostNapisane: 15 lis 2009, 10:27 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31303
"Ojczyznę wolną racz nam zwrócić, Panie"

Homilia wygłoszona podczas Mszy świętej w dniuŚwięta Niepodległości
Bazylika Mariacka w Gdańsku 11 listopada 2009 roku

Krzyżu Chrystusa, bądźże pochwalony,
Na wieczne czasy bądźże pozdrowiony.
Z Ciebie moc płynie i męstwo.
W Tobie jest nasze zwycięstwo.


Panie Wojewodo Pomorski!
Panie Prezydencie Miasta Gdańska!
Drodzy Kapłani Kościoła Gdańskiego
z Księdzem Infułatem Stanisławem, Proboszczem Bazyliki Mariackiej!
Kombatanci polskich dróg ku Niepodległej!
Czcigodne poczty sztandarowe!
Przedstawiciele władz państwowych i samorządowych!
Bracia i Siostry, uczestnicy Najświętszej Ofiary
sprawowanej w dniu Święta Niepodległości!
Wy wszyscy, którym drogie jest dziedzictwo 11 listopada 1918 roku
- dziedzictwo Rzeczypospolitej wiernej Chrystusowi
i tradycjom ojczystym!

11 listopada. Szczególna data w polskim kalendarzu. Święto Niepodległości. Dzień pamięci, wdzięczności i myśli kierowanych ku Ojczyźnie.

Sens tego dnia rozumieją dobrze ci, dla których pojęcia: naród, państwo, ojczyzna wciąż wiele znaczą. Nie są tylko abstrakcyjnymi terminami. Przeciwnie - budzą emocję, zakorzeniają we wspólnocie historii, kultury, tradycji.... Pisał przed laty Karol Wojtyła: " ... dziedzictwo, na które składały się pokolenia, stulecia, osiągnięcia i upadki, zwycięstwa i klęski, w każdym z nas jakoś się zakorzenia i nawarstwia. Nie żyjemy poza tym - to jest nasza dusza" ("Myśli o papiestwie i narodzie").

I. "Ojczyznę wolną racz nam zwrócić, Panie"

Te słowa: naród, państwo, ojczyzna, nas Polaków, prowadzą także ku dziedzictwu wiary. Polski naród - jesteśmy tego świadomi - od początków swych historycznych dziejów związał swe losy z Chrystusem. Z Jego Krzyżem, z Jego Zmartwychwstaniem, z Jego Matką, którą praojcowie nasi obrali za Królową Polskiej Korony, z Jego Kościołem. " Ty jesteś moim Ojcem, Bogiem moim i Skałą mojego ocalenia"(Iz 61, 27) - polskie pokolenia z ufnością i pewnością powtarzały te słowa zaczerpnięte z Psalmu 89 (88), które rozległy się przed chwila i w tej gdańskiej, czcigodnej świątyni.

"Ojczyznę wolną, racz nam zwrócić Panie". Poprzez XIX wiek - wiek niewoli narodowej - z wielu polskich serc biegło to błagalne wołanie. Wołanie ufnych serc. Wołanie zbrojnych, powstańczych czynów. Wołanie wywiedzione z myśli, pracy, twórczości przewodników i wychowawców narodu. Wołanie kapłanów, tych, co "opatrywali rany serc złamanych, zapowiadali wyzwolenie jeńców i więźniom swobodę" (por. Iz 61,1), głosili Ewangelię nadziei.

Przed miesiącem Ojciec Święty Benedykt XVI wyniósł do chwały świętych jednego z polskich kapłanów doby niewoli narodowej, arcybiskupa Warszawy Zygmunta Szczęsnego Felińskiego. Powiedział o nim podczas kanonizacji, że był "wielkim świadkiem wiary i duszpasterskiej miłości w czasach bardzo trudnych dla narodu i Kościoła w Polsce".

Święty Arcybiskup Warszawy. Jeden z kapłanów doby niewoli narodowej, wiernych prawom Bożym i wsłuchanych w głos Ojczyzny. Trzeci spośród świętych polskich - obok Adama Chmielowskiego i Rafała Kalinowskiego - w których życiu i posłudze tak mocno odcisnął się tamten zbrojny zryw narodu - Powstanie Styczniowe 1863 roku.

Z trudu i znoju pokoleń, Polska powstała, by żyć!

II. Dziękujemy Bożej Opatrzności za tamten dzień

11 listopada 1918 - pierwszy dzień polskiej wolności. Tego dnia Józef Piłsudski przyjął od Rady Regencyjnej najwyższą władzę wojskową, a po kilu dniach, 14 listopada, także cywilną.

Pierwszy dzień polskiej - tylko polskiej - odpowiedzialności za kształt państwa, za jego urządzenie, także za jutro ojczyzny.

Wielu ten dzień zaskoczył, wielu zdziwił, wielu uradował, wielu także pozostawił obojętnymi lub nie dającymi wiary.

Polska, powstała by żyć... A to zmartwychwstanie do życia w wolności było - powie Jan Paweł II - "dojmującym owocem duchowego dojrzewania oraz heroicznych poświęceń wielu".

Znamy wojenne czyny polskich formacji, które pod różnymi znakami toczyły dobry bój, aby z ich krwi, odrodziła się ta, co nigdy w sercach nie zginęła - Polska. Zarówno podczas Wielkiej Wojny, i wkrótce po jej zakończeniu, w walkach o granice państwa, w zmaganiach z bolszewicką Rosją. Tę ofiarną drogę ku Polsce symbolizuje Grób Nieznanego Żołnierza na warszawskim placu Marszałka Józefa Piłsudskiego - ołtarz Ojczyzny.

Altare della Patria - jak to określają Włosi.

W tym świątecznym dniu przywołujemy nazwiska tych najwybitniejszych: wodzów, polityków - przewodników polskich dróg ku wolności. Józef Piłsudski, Roman Dmowski, Wincenty Witos, Jan Ignacy Paderewski, Józef Haller, Józef Dowbor-Muśnicki... Różnili się między sobą osobowościami, poglądami, drogami życia. Łączył ich przecież wspólny rys: troska o narodowy interes, o polską rację stanu, o państwo, które dopiero poczęło wznosić zręby swego gmachu.

Za wschodzącą jutrzenkę "zmartwychwstania Polski" dziękował Panu Ojciec Święty Benedykt XVI. Dziękowali pasterze Ojczyzny tamtej epoki.: "Spojrzał Bóg na ucisk swojego ludu w niewoli(...)oddał nam wolną, niezależną i zjednoczoną ziemię Ojców naszych.

Tak jest. Z łaski Boga jesteśmy wolni w wolnej naszej Polsce" - to słowa arcybiskupa Aleksandra Kakowskiego, metropolity warszawskiego.

Umiłowani!

Dziękujemy dziś Bożej Opatrzności za tamten dzień, który dał nam Pan dziewięćdziesiąt jeden lat temu. Dzień kluczowy, dzień graniczny, dzień symbol. To o tę graniczą datę - dzień 11 listopada 1918 roku - wspierało się później jakże wiele czynów synów i córek naszej ojczyzny - wywiedzionych z miłości, odpowiedzialności, służebnej postawy wobec Polski.

Bądźcie pozdrowieni obecni dziś w tej świątyni bracia spod znaku 11 listopada - kombatanci II wojny światowej, żołnierze polskich dróg ku Niepodległej.

Bądźcie pozdrowieni kombatanci antykomunistycznego podziemia, którzy w powojennych latach - mimo ofiar i prześladowań - nie zeszliście z drogi 11 listopada.

Bądźcie pozdrowieni ludzie "Solidarności". Otwieraliście swoje serca na dziedzictwo 11 listopada, na dziedzictwo Polski Niepodległej.

Bądźcie pozdrowieni wy wszyscy, przedstawiciele starszej generacji, którzy w latach zniewolenia i ucisku, kiedy nakazano nam iść drogą 22 lipca, pozostaliście wierni wartościom 11 listopada: wolności, niezawisłości, niepodległości, narodowej godności. Przekazywaliście te wartości swoim dzieciom. Nie traciliście nadziei, że Pan wyprowadzi nas z domu niewoli. Nie zawiedliście się. Nadszedł taki dzień, że do sytuacji jaka nastała w naszej ojczyźnie mogliśmy odnieść słowa z Księgi Kapłańskiej: "Ja rozbiłem drągi waszego jarzma i dałem wam możność chodzenia z podniesioną głową" (Kpł 16,13).

"Pan da siłę swojemu ludowi, Pan da swojemu ludowi błogosławieństwo pokoju"(Ps 29 (28) 11).

III. "Nie dawajcie miejsca diabłu (Ef 4,32)"

Umiłowani!

Przez lata mej posługi Biskupa Polowego Wojska Polskiego głosiłem w dniu 11 listopada kazania, pierwszy raz w 1992 roku, w warszawskiej Archikatedrze pw. Świętego Jana Chrzciciela, później w Bazylice pw. Świętego Krzyża w obecności przedstawicieli najwyższych instytucji życia narodu.

Przypominałem z roku na rok, że wolność, ta która przyszła w 1918 i w 1989 roku - uzyskana kosztem tak wielkich ofiar, zobowiązuje. Trzeba z niej korzystać w sposób odpowiedzialny, szanować ją, nie pomniejszać jej. Nie należy mówić - bo to wielki fałsz - że była dziełem przypadku, rezultatem szczęśliwego zbiegu zewnętrznych okoliczności.

I nie dość tego powtarzać także dziś, wobec was, Drodzy Diecezjanie, szczególnie wobec młodego pokolenia. Mamy świadomość, że zbyt często neguje się dziś przydatność i wartość patriotyzmu, ojczyzny, świadomości narodowej. Niekiedy wręcz wartości te się deprecjonuje, ośmiesza, kpi z nich i urąga. Przeciwstawia im atrakcyjność tej innej, specyficznej "ojczyzny" - opatrzonej cudzysłowem - bez granic, bez paszportów, bez zobowiązań - otwartej na oścież Europy, utylitarnej i pragmatycznej, obojętnej dla narodowego dziedzictwa, dla wartości historycznych.

Umiłowani!

Tamten listopadowy dzień sprzed dziewięćdziesięciu jeden laty uświadomił - i dalej to czyni - wartość, znaczenie, potrzebę państwa. Własnego. Wolnego. Niezawisłego.

Ten budowany od podstaw gmach polskiego państwa nie był idealny, pojawiały się na nim rysy, pęknięcia. Były w tamtej Polsce rachunki krzywd, społeczne i polityczne napięcia, także dramaty. Ale obok tego, co było małe, niedoskonałe, niekiedy wręcz podłe, płynął wartki, mocny, dominujący nurt: patriotyzmu, zrozumienia i szacunku dla własnego państwa. Kształtowany w polskich rodzinach, w Kościele, w szkole. Ileż entuzjazmu, ofiarności, ciekawości wywoływała budowa Gdyni. Z najdalszych stron Polski ciągnęły wycieczki, aby zobaczyć ten cud budowy na nadmorskich piaskach nowoczesnego miasta i portu - okna na świat II Rzeczypospolitej.

Jakże bogate owoce ten system wychowawczy wydał w latach II wojny światowej! Fenomen Polskiego Państwa Podziemnego. Jego siła zbrojna - Armia Krajowa, konspiracyjne szkolnictwo, oświata, sądownictwo, prasa i wydawnictwa.... Na wołanie ojczyzny, na wezwanie Podziemnego Państwa Polskiego, poszły do żołnierskiej podziemnej służby tysiące - przysięgając na Chrystusowy Krzyż.

Inni szli pod polskie znaki, do polskiego wojska na obczyźnie, na Zachodzie, na Wschodzie. Znaczyli swą drogę ku polskiej wolności krzyżami na żołnierskich cmentarzach na Monte Cassino, w Bolonii, w Belgii, na Bliskim Wschodzie. Obrońcy Europy: jej chrześcijańskiego ładu, jej odwiecznej kultury czerpiącej z ewangelicznego źródła. Żołnierze, których zdradził świat. Żołnierze Polski Niepodległej, wiernych dziedzictwu 11 listopada 1918 roku.

Są dziś pośród nas. Cześć Wam i uchwala. Dobrze zasłużyliście się Ojczyźnie, która powstała z waszego trudu i znoju - by żyć!

Umiłowani!

Czy dziedzictwo 11 listopada stanowi wartość trwałą, mocną, bezdyskusyjną, fundamentalną, dla tych, co dziś stanęli za sterem polskiej nawy państwowej?

Dzień 11 listopada - poważna i głęboka refleksja nad nim - wyostrza, jakby jeszcze mocniej rozświetla prawdę znana, prawdę oczywistą. Państwo polskie nie jest własnością jakiejkolwiek rządzącej partii czy koalicji, choćby była jak najbardziej zadowolonej z siebie, przekonana o słuszności swojego programu, o umiejętności i skuteczności rządzenia.

Chciałoby się przestrzec naszych braci, którzy ster nawy Rzeczypospolitej trzymają: "Nie dawajcie miejsca diabłu (Ef 4, 32) - w instytucjach państwa, w parlamencie.

Przypomnieć dawno wypowiedziane, a przecież wciąż aktualne, słowa ks. Piotra Skargi, skierowane przed trzystu laty, do włodarzy tamtej Rzeczpospolitej, powołanych nie po to - przypominał kaznodzieja - "abyście swoich pożytków pilnowali ale dla ludu, który wam Pan Bóg powierzył, abyście nam sprawiedliwość i pokój, który od Pana Boga bierzecie spuszczali".

"Nie dawajcie miejsca diabłu" (Ef 4, 32) - powtórzę raz jeszcze.

Nie zapominajcie o dziedzictwie, które stanowi fundament naszej wolności. Dziedzictwie 11 listopada, dziedzictwie Polskiego Państwa Podziemnego, dziedzictwie "Solidarności", dziedzictwie Kościoła, który w najtrudniejszych czasach ducha nie gasił, głosząc Ewangelię nadziei. I dziedzictwa Jana Pawła II.

Potrzeba powiewu tego polskiego ducha - tak jak kiedyś potrzeba było ożywczego wiatru od morza, wiatru "Solidarności". Może pod jego działaniem osłabnie dominacja ideologii indywidualistycznej, która programowo ignoruje czy wręcz niszczy narodowe wartości i tradycje, może mniej agresywny stanie się antynarodowy kosmopolityzm, który powoduje erozję wartości, państwa, narodu, ojczyzny...

To tylko sygnały zagrożeń, wątpliwości, pytań, które stawiają różne środowiska zatroskane jutrem Polski, stawia je także Kościół.

Święto Niepodległości to właściwy czas, aby je stawiać. Bo to Święto Dziękczynienia, to dzień uważnego patrzenia na bieg polskich spraw, dzień refleksji i dzień troski, tej autentycznej, płynącej z polskich serc, ze źródła miłości do tego, co polskie, co nasze...

Wam, Bracia, którzy związani jesteście z instytucjami państwa, ze służbą publiczną, także z instytucjami samorządowymi, przypominam - ku refleksji - słowa Romana Dmowskiego jednego z najwybitniejszych budowniczych Polski Niepodległej:

"Bytu Polski ryzykować, jej przyszłości przegrywać nie wolno, ani jednostkom, ani organizacji jakiejkolwiek, ani nawet całemu pokoleniu. Bo Polska nie jest własnością tego czy innego Polaka, tego czy innego obozu, ani nawet jednego pokolenia".

Przypominam te przenikliwe, ważne słowa w Gdańsku, mieście , które tak wielką role odegrało na polskich drogach ku wolności.

IV. Usuwanie krzyży to standard bezprawia i nowej niewoli

Umiłowani!

Niepodległość naszej ojczyzny kształtowalna się w znaku krzyża. Znaku Chrystusa. Znaku Odkupieńczej Miłości. Znaku Zwycięstwa. Znaku transcendentnej nadziei.

O crux, ave, spes unica - O Krzyżu, bądź pozdrowiony, jedyna nasza nadziejo!

Krzyż znak Polski. Znak polskich dróg ku Niepodległej. Stanął na pantyrskiej, karpackiej przełęczy, przez którą szli żołnierze Józefa Hallera - "Dla Ciebie, Polsko, i dla Twojej chwały". Znaczył mogiły młodych żołnierzy Powstania Warszawskiego - na warszawskich podwórkach kamienic, skwerach, trawnikach.

Wystrzeliły w niebo trzy gdańskie krzyże, upamiętniające ofiarę robotników Wybrzeża, tamtą godzinę, kiedy "za chleb i wolność, Janek Wiśniewski padł". I tylu innych!

Krzyż Chrystusa, na którym zawisło zbawienie świata.

Drzewo przenajszlachetniejsze, "gdzie Bóg, Król świata całego, dokonał życia swojego". Krzyż wzrasta w naszą niepodległość. Krzyż Niepodległości. Krzyż "Virtuti Militari" - cnocie wojskowej.

Krzyż - znak, któremu sprzeciwiać się będą!

Wiemy, co zdarzyło się kilka dni temu w Strasburgu, mieście Europy, której historia, kultura od stuleci rozwijała się w znaku krzyża.

Werdykt Europejskiego Trybunału Praw Człowieka: krzyż, który wisi we włoskiej szkole, jest nie do pogodzenia z zasadami demokracji. Obecność krzyża w szkolnej sali - zdaniem sądu - zagraża ludzkiej wolności, przynieść może "straty moralne" spoglądającemu na nie dziecku. Dziecku, którego rodzice są ateistami, zaangażowanymi w walkę z Bogiem, Kościołem, katolicką religią.

I to ma być wolność? Przecież to nowa niewola. Nowy dyktat. Ileż arogancji jest w tej decyzji podjętej przez instytucję Unii Europejskiej, która narzuca swoje prawa, swoje poglądy niezgodne z tradycją społeczności do których są kierowane. Pogarda dla 90% Włochów.

Życie narodów europejskich, kształtowało od wieków chrześcijaństwo, to z niego wyrastała europejska cywilizacja i kultura. Religia chrześcijańska ma wymiar społeczny, wspólnotowy. Ma prawo - właśnie w imię właściwie zrozumianej wolności ludzkiej - do umieszczania, także w miejscach publicznych, symboli swojej religii, do okazywania im czci. Dziękujemy Ks. Kard. Tarcisio Bertone za zdanie: "Nowa Europa zamiast krzyża chce dyni".

Jedna z gazet polskich napisała, że wyrok wydany w Strasburgu tworzy "standard rozumienia praw i wolności". To raczej standard bezprawia i nowej niewoli! To znak nienawiści skierowany przeciw chrześcijaństwu, przeciwko religii Miłości, przeciwko tej ogromnej liczbie obywateli Europy, którzy zawierzyli Krzyżowi i Temu, który na nim umarł - dla naszego zbawienia. "Umiłowawszy swoich... do końca ich umiłował" (J 13,1).

"Brońcie krzyża, nie pozwólcie, aby Imię Boże było obrażane w waszych sercach, w życiu rodzinnym czy społecznym".

Pamiętamy to wołanie, to zalecenie, to zadanie, jakie postawił przed nami 6 czerwca 1997 roku Ojciec Święty - w Zakopanem, patrząc na krzyż umieszczony na szczycie Giewontu.

Był świadom zagrożeń, jakie płyną od destrukcyjnych sił, od nieuporządkowanego świata, od wrogów chrześcijaństwa.

"Brońcie krzyża!" - wołał. Obronimy Ojcze Święty! No pasarán!

Brońcie krzyża, Bracia i Siostry, jeśli przyjdzie taka potrzeba, taka godzina!

Brońcie krzyża, tak, jak niegdyś ojcowie wasi, bronili polskiej wolności!

Będziemy bronić krzyża, bowiem jest częścią naszej Niepodległości!

Brońcie krzyża, bo tylko pod tym znakiem Polska będzie Polską, a Polak Polakiem!

Brońcie krzyża!

"W krzyżu cierpienie, w krzyżu zbawienie. W krzyżu miłości nauka".

Umiłowani!

Ewangelia dzisiejszego dnia przybliża nam dzień Sądu, obraz Syna Człowieczego, zasiadającego na końcu dziejów "na swoim tronie pełnym chwały" (Mt 25, 31), przed którym gromadzą się "wszystkie narody". Ci, którzy tam staną będą sądzeni wedle miary Miłości.

Adresatem tej miłości, z której będziemy zdawać sprawę Chrystusowi, jest też ojczyzna, wspólnota wiary, jedności, miłości.

Idźmy jej drogami za Chrystusem i z Chrystusem. Idźmy z nadzieją, że tam, w ostatniej godzinie, usłyszymy słowa Syna Człowieczego:

"Pójdzie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata".

Boże, błogosław Ojczyźnie naszej - Polsce Niepodległej!

Amen.

Ks. Abp Sławoj Leszek Głódź Metropolita Gdański

http://www.radiomaryja.pl/artykuly.php?id=101610


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Homilie na Św. Niepodległości
PostNapisane: 02 gru 2010, 18:31 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31303
Homilia wygłoszona na Mszy św. w intencji Ojczyzny w Bazylice Mariackiej w Gdańsku

abp Leszek Sławoj Głódź - metropolita gdański (2010-11-11) Homilia

"Błogosławiony człowiek,
który nie idzie za radą występnych.
Nie wchodzi w drogę grzeszników
i nie zasiada w gronie szyderców"
(Ps 1,1).



Panie Wojewodo Pomorski!
Panie Prezydencie Miasta Gdańska!
Bracia Kapłani z Księdzem Infułatem Stanisławem, Proboszczem Bazyliki Mariackiej!
Kombatanci żołnierskich dróg ku Niepodległej!
Czcigodne poczty sztandarowe!
Przedstawiciel władz państwowych i samorządowych!
Bracia i Siostry - wierni dziedzictwu 11 listopada!

Dziś święto polskiego Narodu. Święto Niepodległości. Pamiątka tamtego listopadowego dnia sprzed 92 lat, który stał się dniem "nowego początku" w dziejach ojczyzny. Polska po latach zniewolenia wstawała "na zmartwychwstanie życia" (J 5,29). To od niego liczy się czas Polski Niepodległej. Zakończyło się sieroctwo polskiego narodu pozbawionego własnego państwa. Tamten listopadowy dzień stał się symbolem polskich dróg ku Niepodległej. To ku niemu biegły myśli, kiedy znowu niepodległości zabrakło, i trzeba było ku niej iść, przez pożogę wojenną, przez lata komunistycznego zniewolenia.

I. Drogi ku Niepodległej

W końcu XVIII wieku, w środku Europy, popełniona została zbrodnia rozbiorów. Potężne ongiś państwo, przez chrzest Mieszkowy wprowadzone w X wieku do rodziny chrześcijańskiej Europy, zostało starte z jej mapy. "To bolesne, w istocie swej negatywne doświadczenie stało się jakby nową kuźnią polskiego patriotyzmu" - mówił podczas swej pierwszej Pielgrzymki do Ojczyzny Jan Paweł II (Warszawa-Belweder, 2 czerwca 1978). Pokolenia, które szły poprzez lata niewoli nie poginęły w ciemności. Zachowały "pokój z Bogiem przez Jezusa Chrystusa" (Rz 5,1). Zaufały nadziei... Zawierzyły Bożej Opatrzności. Rozpoczęły drogę ku Niepodległej. Drogę powstańczych zrywów. Ufnej modlitwy tych, którzy wiedzieli, że w Chrystusa nie tylko należy wierzyć, ale dla niego potrafić cierpieć (por. Flp 1, 24). Drogę trudu codziennej pracy, nauki, życiowej aktywności, która wkorzeniała pokolenia we wspólnotę ojczyzny, jej tożsamość, kulturę. Otwierały się polskie serca na dzieła literackiego artyzmu: Mickiewicza, Krasińskiego, Słowackiego, Norwida, Sienkiewicza, Wyspiańskiego, które utwierdzały narodowego ducha, uczyły miłości i odpowiedzialności za los Ojczyzny...

W listopadowy dzień 1918 roku "nowa zorza" rozświetliła przestrzeń ojczyzny, rozpoczął się w niej "dzień Boży". "Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką" (Iz 9,1). Powstał z "niewoli zepsucia, by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych" (Rz 8,21).

Dziś, w 92 rocznicę tego pamiętnego dnia, do apelu narodowej pamięci wzywamy tych wielkich mężów ducha, myśli, żołnierskich czynów, którzy wtedy, na tym ostatnim etapie drogi ku Niepodległej, "dobrze zasłużyli się ojczyźnie". Józef Piłsudski, Roman Dmowski, Ignacy Jan Paderewski, Wincenty Witos, gen. Józef Dowbór-Muśnicki. Także gen. Józef Haller, ten, co jednoczył Pomorze z Ojczyzną, a w lutym 1920 roku, w toń Zatoki Puckiej, wrzucił platynowy pierścień - znak zaślubin Polski z morzem. Dziękujemy Bożej Opatrzności, że postawiła ich pośród ludzi naszej ojczyzny. Bowiem: "mogą być ludy i narody same w sobie wielkie, ale jeśli nie mają wielkich jednostek, liderów, to nigdy nie popchną ich do scalenia i do dynamizmu"- mówił biskup Władysław Bandurski, sam przecież wybitny budziciel narodowego ducha.

Wspominamy tych, którzy żołnierskim szlakiem szli ku Niepodległej: legionistów z I i II Brygady, żołnierzy Błękitnej Armii, Korpusu Polskiego w Rosji, Peowiaków, lwowskie i przemyskie Orlęta, wielkopolskich powstańców. Stajemy w duchowych sposób przy ich mogiłach. Polegli dla Ciebie, Polsko, i dla twojej chwały.

Modlić się dziś będziemy o wieniec sprawiedliwości i wiecznej chwały dla tych naszych braci i sióstr - wiernych dziedzictwu 11 listopada. Budowniczych i obrońców Najjaśniejszej II Rzeczypospolitej. Żołnierzy polskiej wolności - w kraju, i na frontach II wojny światowej. Ofiary zbrodni katyńskiej. Więźniów sowieckich gułagów, niemieckich obozów. Pośród nich gdańskich i pomorskich męczenników ze Stuthoffu i Piaśnicy.

Drogą wierności dziedzictwu 11 listopada szli żołnierze podziemia komunistycznego powojennych lat, pokolenie akowskie więzione, często na śmierć skazywane, za wierność Niepodległej. Z ducha 11 listopada - ducha wolności, prawdy, sprawiedliwości - rodził się protest ludzi pracy Poznania, Wybrzeża, Radomia, Ursusa. To z niego w latach PRL-u czerpały siłę podziemne ugrupowania niepodległościowe, wierne konstytucji Polski Niepodległej i prawowitemu wygnańczemu rządowi Rzeczypospolitej. Dziedzictwo 11 listopada podjęła "Solidarność". Postawiła znak równania między potrzebą odnowy ducha pracy ludzkiej i wolnością. Niosła to pragnienie przez lata stanu wojennego.

Do wartości tego dziedzictwo odwoływały się te środowiska ideowe i polityczne, które po 1989 pragnęły budować nowy ład demokratyczny, nie sprzeniewierzając się dziedzictwu narodu i historycznej pamięci, przeciwnie, traktując je jako fundament nowej Polski, jako bogate, twórcze wiano.

Duchem 11 listopada - wierności dla ideałów Polski Niepodległej, szacunku i pamięci o tych, co oddali życie dla imienia Ojczyzny - motywowany był pamiętny, tragicznie przerwany pod Smoleńskiem lot Prezydenta Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Lecha Kaczyńskiego, Jego Małżonki Marii, ostatniego Prezydenta Rzeczypospolitej na Uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego i towarzyszących im 93 osób.

Na mogiłach ofiar Zbrodni Katyńskiej mieli złożyć wieniec narodowej pamięci, potwierdzić duchową łączność z ofiarami tamtej strasznej zbrodni, ofiarować im modlitwę ojczyzny, która pamięta...

II. Dziedzictwo tamtego dnia

Umiłowani!

Każdego roku, w ten świąteczny dzień, pytamy o dziedzictwo 11 listopada 1918 roku. O jego obecność w polskim dziś: w świadomości obywateli, historycznej pamięci, w szkolnej edukacji, także w postawach tych, którzy kierują biegiem spraw publicznych. O jego wartość dla samowiedzy narodu. Także o to, co to dziedzictwo pomniejsza, spycha w cień, czasem wręcz lekceważy. Gromadzimy się w kościołach ojczyzny, dziękując Bogu w Trójcy Świętej Jedynemu za tamten listopadowy dzień, za dar wolności.

Bierzemy udział w świątecznych uroczystościach i manifestacjach - takich choćby jak nasza gdańska parada. Z przyjemnością patrzymy na grupy rekonstrukcyjne, na dawne mundury, słuchamy żołnierskich pieśni... Wraca pamięć o tej dawnej, ważnej godzinie w polskich dziejach.

W tym dniu zwracamy spojrzenie ku wspólnocie polskiego narodu. Ku temu co tworzy naszą narodową tożsamość - katolickiej wierze, historii, kulturze, znakom i symbolom tradycji, ku miejscom w polskiej przestrzeni, w których Polska trwa: Jasnej Górze, Wawelskiemu Wzgórzu, pomnikom, grobom świętych, królów, bohaterów... Ku tym znakom ojczyzny, które wiążą węzłem wspólnoty naród. To o nie wspiera się jego teraźniejszość, z nich winna wyrastać jego przyszłość.

Karleje, słabnie, wręcz osuwa się w duchową bylejakość wspólnota, jeśli zrujnowane zostaną więzi, które tworzą naród, jeśli zostanie pokaleczona i porwana jego tkanka, jeśli wpatrzony w miraże przyszłości przekreśli lub zlekceważy swą pamięć, zapomni o grobach przodków, o drodze przeszłych pokoleń.

Ostrzegał przed tym niegdyś Prymas Tysiąclecia: "Naród bez przeszłości jest godny współczucia. Naród, który odcina się od historii, który się jej wstydzi, który wychowuje młode pokolenia bez powiązań historycznych - to naród renegatów" (Warszawa, 25 maja 1972).

Tamte słowa dyktowała ówczesna sytuacja. Adresowane były do tych, którzy próbowali przewartościować bieg polskiej historii, wtłoczyć obywateli ojczyzny w gorset obcej duchowi tej ziemi ideologii. To w tamtych latach często to, co było w polskich dziejach wielkie - starano się pomniejszyć, to co szlachetne - splugawić, to co rzucało cień na władcę komunistycznego bloku - wymazać z pamięci historycznej: wojnę 1920 roku, katyńskie ludobójstwo, Golgotę Wschodu...

Bracia i Siostry!

Polskie narodowe wartości przetrwały stan opresji. Przeniósł je przez tamten czas Kościół, przeniosły, działające w konspiracji, środowiska narodowe, niepodległościowe, akowskie. Nade wszystko przechowały je i przekazały nowym pokoleniom polskie rodziny. Silne Bogiem i duchem polskim. To w nich - wtedy i teraz - objawia się i żyje to wszystko, co tworzy autentyzm narodu, jego siłę, duchowe piękno...

Ukazał te wartości polski naród podczas papieskich pielgrzymek, podczas zrywu "Solidarności" - tej wielkiej konfederacji wolnych duchem obywateli, zawiązanej przeciw systemowemu i ideologicznemu zniewoleniu. Nie staliśmy się - w mikroskali - narodem renegatów, nie poddaliśmy się w "jarzmo niewoli" (Ga 5,1). Byliśmy narodem nadziei. Wbrew tragicznym niekiedy przeżyciom nie straciliśmy wiary, że przyjdzie Polska w imię Pana. Zawierzyliśmy powtarzanym często - szczególnie w czasach "Solidarności" - słowom Zygmunta Krasińskiego: "Cokolwiek będzie, cokolwiek się stanie/Jedno wiem tylko: sprawiedliwość będzie? Jedno wiem tylko: polska zmartwychwstanie...".

Taka była droga do brzegu wolności. Droga narodu, który odzyskał wolną, suwerenną ojczyznę i państwo.

Jaki jest duchowy kształt Ojczyzny? - stawiamy te pytania w dniu narodowego święta.

III. Nie uspokoiły się ludzkie serca

Umiłowani!

Nad polskim życiem: narodowym, politycznym, społecznym rodzinnym od ponad pół roku ciąży cień tragedii smoleńskiej. Wydarzenia bezprecedensowego. Jakiegoś wielkiego znaku, który nieprzerwanie woła do polskich serc. Wobec tego wstrząsu nikt o wrażliwym sumieniu nie potrafi pozostać obojętny. Nie sposób go wyciszyć, usunąć z pola widzenia, pozostawić bezdusznemu oczekiwaniu na bieg śledztwa, które wciąż budzi tyle pytań. Nie obeschły łzy, tych którzy stracili tam najbliższych. Nie uspokoiły się serca targane niepokojem.

Smoleńska tragedia niesie wiele problemów. Nie tylko związanych z tamtym tragicznym lotem. Także z przeszłością, z atmosferą, z relacjami między najwyższymi organami władzy w państwie. Byliśmy świadkami, jakże długo - nagłaśnianych medialnie - sytuacji, słów, zachowań, które żenowały, bolały, zawstydzały.

W wielu domach, środowiskach, wspólnotach pytano: Jak można żywić szacunek dla państwa skoro język politycznego dyskursu zastąpiony został językiem szyderstwa, kpiny, potwarzy, ostentacyjnie manifestowanego braku szacunku.

Pamiętamy te sytuacje, te słowa. Przywołuję je dziś je dziś nie po to, aby nimi epatować i nerwicować. W tej godzinie modlitwy za ojczyznę powinniśmy czynić rachunek sumienia. Popatrzeć w serce Ojczyzny. Oszczędzić jej bólu.

Mówi Chrystus piętnując faryzejską świętość: "To wy właśnie wobec ludzi udajecie sprawiedliwych, ale Bóg zna wasze serca" (Łk 16,15). Módlmy się o przemianę ludzkich serc. Bo nadeszła już godzina trwogi. Bo przyszedł czas, kiedy nienawiść sięga zbrodni.

Przypominajmy słowa Chrystusa Pana z dzisiejszej Ewangelii, przypominajmy je tym, którzy kierują nawą państwową, tym, którzy wstępują w szranki wyborów samorządowych: "Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą waszym. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich" (Łk 10, 43- 44).

Umiłowani!

W dniach smoleńskiej tragedii tysiączne rzesze przyszły pod pałac Prezydencki. Zjednoczone bólem, poczuciem niezwykłości chwili... Przyszły w duchu modlitwy, przyszły w znaku krzyża. Nikt nie przypuszczał, że krzyż, który tam stanął - znak największej miłości Boga do człowieka - stanie się znakiem sprzeciwu, zawadą w przestrzeni stolicy - miasta niejednego krzyża w jej tragicznych dziejach. Nikt nie przypuszczał, że sprawa upamiętnienia w sercu Stolicy ofiar tragedii stanie się tak wielkim problemem: wciąż nierozwiązanym, wciąż niepodjętym.

Nie sposób przysypać pyłem zapomnienia tego, co jest pragnieniem tylu polskich serc, co stanowi powinność wobec tysięcy obywateli ojczyzny, uczestników tamtego modlitewnego czuwania.

Tu, w Gdańsku, idziemy drogą prawdy, miłości, pamięci... Zapraszam do Bazyliki Mariackiej w dniu 13 listopada 2010 r. o godz. 11.00, na uroczyste poświęcenia Pomnika Tragedii Smoleńskiej, dzieła znanego warszawskiego artysty rzeźbiarza Andrzeja Renesa. Niech przypomina mieszkańcom naszego miasta o ofierze życia złożonej przez tych którzy podążali do Katynia, aby uczcić ofiary tamtej Kainowej zbrodni. Wieńczy ten pomnik, na którym utrwalone zostały nazwiska 96 ofiar, a pośród nich mieszkańców Trójmiasta, figura Zmartwychwstałego Chrystusa. Znak naszej nadziei. To On "zmartwychwstał jako pierwszy spośród tych, co pomarli.. I jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni" (1 Kor 15, 20-22).

IV. "Biada tym, którzy zło nazywają dobrem"

Umiłowani!

Wraz z narodem przez czas niewoli narodowej, przez czas opresji totalitarnych systemów, szedł Kościół, wspólnota wiary, nadziei i miłości. W tym roku Ojciec święty Benedykt XVI kanonizował abpa Zygmunta Szczęsnego Felińskiego, pasterza Stolicy, pasterza wygnańca za swą wierność sprawom ojczystym. Podczas obchodów 90 rocznicy Bitwy Warszawskiej, która zatrzymała pochód za Wisłę Armii Czerwonej, przywoływano słowa Biskupów Polskich tamtego czasu, którzy w dniach zagrożenia tak niedawno odzyskanej niepodległości od Jasnej Góry apelowali: "Bądźcie w służbie ojczyzny ofiarni, bo tylko wielką ofiarą odkupicie nadal jej wolność i siłę". Zajaśniała postać kapelana ks. Ignacego Skorupki - symbolu tamtych zmagań. Trzeba było lat starań, aby przed katedrą warszawsko-praską stanął Jego pomnik, duchowego przewodnika tamtych obrońców domowych progów i Bożych ołtarzy.

Prowadził przez czerwone morze komunizmu naród Prymas Tysiąclecia z ufnością i nadzieją, że Maryja Wniebowzięta, której zawierzył los ojczyzny, zdepcze głowę węża. W czerwcowy dzień wypełnili pielgrzymi z Polski całej plac Marszałka Józefa Piłsudskiego, uczestnicząc w beatyfikacji ks. Jerzego Popiełuszki, kapelana Solidarności, jednej z ofiar komunistycznego systemu nieprawości... Misterium iniguitatis ze szczególną siłą dotknęło Kościół polski. Kapłani polscy nie zostawiali swojego ludu w chwilach zagrożeń, w godzinach trwogi i bólu, zrywów ku wolności... Odprowadziliśmy w tym roku na drogę wieczności ks. Henryka Jankowskiego, pierwszego, który poniósł Chrystusa Eucharystycznego i Słowo Boże do strajkujących robotników Stoczni Gdańskiej.

Kościół i naród - wspólnota polskiej nadziei, wspólnota polskiego losu, trwała wczoraj, dziś...

W czerwcu 1987 roku od Placu Defilad, Krakowskim Przedmieściem, ku placowi Zamkowemu, ku Archikatedrze Świętego Jana Chrzciciela, wśród tłumu wiernych, przesuwał się papieski pojazd: z ustawioną na podwyższeniu monstrancją, z adorującym Ciało Chrystusa Ojcem Świętym.

Po latach na tym samym Krakowskim Przedmieściu, krzyż Chrystusa, święty znak wiary naszej wiary, został - na oczach modlących się przy nim ludzi - zbezczeszczony, przez gromadę młodych Polaków. Czegoś takiego nie widziała nasza ojczyzna nawet w czasach komunizmu. To nie był beztroski happening, to nie był znak wolności, świadectwo światopoglądowego pluralizmu - takie opinie padały. To było świadectwo zdziczenia, niepojętego, niezrozumiałego. Odrażający akt antykościelnej kampanii, podjętej przez agresywną lewicę, przez liberalne ośrodki wrogie Kościołowi. Mieliśmy jego próbkę w ostatnich dniach także w Gdańsku. Odpowiedzią jest miłość. Odpowiedzią jest przebaczenie: "Panie przebacz im bo nie wiedzą co czynią".

Oskarża się Kościół - jak w apogeum stalinowskich czasów - że jest poza narodem, że jest ekspozyturą obcego państwa - Watykanu, że stanowi przeszkodę na drodze ustawodawczej, że przeciwstawia się projektom, które odpowiadają standardom europejskim, które czynią z polski kraj nowoczesny, otwarty, przyjazny prawom i oczekiwaniom współczesnej cywilizacji...

Pamiętać należy, że Kościół jest Mistycznym Ciałem Chrystusa, zgromadzeniem widzialnym i wspólnotą duchową. Nie kłania się okolicznościom, nie zmienia pod naciskiem świata prawd wiary, kodeksu etycznego, swej tożsamości, która jest zanurzona w rzeczywistość Bożą.

Zawsze będzie znakiem sprzeciwu, zawsze protestować będzie przeciwko zamierzeniom, które wchodzą w konflikt z prawem przez Boga ustalonym, z nauką Chrystusa. "Biada tym, którzy zło nazywają dobrem, a dobro złem, którzy zamieniają ciemności na światło, a światło na ciemności' (Iz 5,20) - przestrzega prorok Izajasz.

Zawsze rozlegnie się stanowcze non possumus - kiedy zagrożona zostanie świętość ludzkiego życia, prawa rodziny, godność małżeństwa, przyzwolenie na promocję moralnego nihilizmu.

Nie można być katolikiem wyznając przykazania parzyste a odrzucając nieparzyste. Grzeszy się, jeśli się popiera takie ustawowe rozwiązania, które mają za nic naukę Kościoła, które negują świętość ludzkiego życia. To nie jest relikt przeszłości, tylko obowiązująca norma kościelna. "Nie sprzeniewierzajcie się kłamstwem prawdzie" (Jk 3,14) - przestrzega św. Jakub Apostoł.

V. Prośba do Pana wieków

Polsce niepotrzebna jest wojna religijna. Polsce potrzebny jest duch prawdy, duch wierności, duch odpowiedzialności i ład moralny - w życiu publicznym, w życiu wspólnot, w życiu rodzin. Polsce niepotrzebny jest swoisty terror tzw. środowisk oświeconych - liberalnych, neomarksistowskich - które zatruwają - szczególnie młode pokoleniem - mirażami życia związanego z normami moralnymi, hedonistycznego, odartego z sacrum.

Można Polskę dzielić. Można z pogardą i lekceważeniem mówić o Polsce mocherów, talibów, Polsce radiomaryjnej, wprowadzać pojęcia ideologii smoleńskiej, smoleńskiego zaczadzenia. Można kreować rzeczywistość wirtualną, w której wyrocznią są słupki sondaży. Można sądzić, że do jej poznania i zrozumienia wystarczy wyreżyserowany i wykoncypowany obraz medialny. Można, ale to droga do nikąd... Można! Ale czy wolno i w imię jakich racji wolno?

Powtarzałem przed rokiem wskazania jednego z twórców tamtej Niepodległości, Romana Dmowskiego. Powtarzam je znów: "Bytu Polski ryzykować, jej przyszłości przegrywać nie wolno, ani jednostkom, ani organizacji jakiejkolwiek, ani nawet całemu pokoleniu. Bo Polska nie jest własnością tego czy innego obozu, ani nawet jednego pokolenia".

Umiłowani!

W tym świątecznym dniu przynosimy także tu, do Chrystusa, nasze troski, obawy. Jest ich wiele. Dotykają każdego z nas. O chleb powszedni. O system ochrony zdrowia. O naszą przyszłość, kiedy odstąpimy od warsztatu zawodowej pracy. O bezpieczeństwo naszych rodzin - to w wymiarze moralnym i materialnym. O przyszłość młodego pokolenia, które zbyt często nie znajduje szans rozwoju pod polskim niebem.

Przynosimy też nasze radości, które daje nam życie w ojczyźnie. Te mierzone miarą polskiego serca.... Pamięć miejsc, w których toczyło się nasze życie, nieprzemijającą wartość wspólnot rodzinnych, w których staliśmy się tym, kim jesteśmy, to wszystko co stanowi dla nas synonim polskości. Rozumiemy ją, kochamy, i życzymy jej dobrze: Polsce wymodlonej, wywalczonej, naszej... Niech trwa w tym, co tworzy jej piękno, jej wielkość duchową, jej koloryt, jej istotę.

W znakach wiary, z którą idzie ku swym dziejowym przeznaczeniom. W znaku Chrystusowego krzyża, który jest drogą ojczyzny. W znaku flagi biało czerwonej, w znaku białego orła, który od krzyża na Giewoncie kieruje swój lot ku trzem Krzyżom Gdańskim.

Prośmy Pana wieków, aby ojczyzna nasza stawała się ziemią miłości, braterskiej wspólnoty, szacunku dla swoich dzieci, ziemią nadziei, Królestwem Chrystusa.. "Niech będzie z nami Pan, nasz Bóg, jak był z naszymi przodkami! Niech nas nie opuszcza i nie odrzuca nas, ale nakłoni do siebie nasze serca, abyśmy chodzili Jego drogami, strzegąc Jego poleceń, praw i nakazów, do których zobowiązał naszych przodków" (1 Kr 8, 57).

W ten świąteczny dzień kierujemy nasze spojrzenie ku wyżynom Nieba, ku Matce Boga, która przed wiekami, w katedrze Lwowskiej, została proklamowana naszą Królową. Matko z nami bądź!

Tam, w niebieskiej Ojczyźnie, w społeczności zbawionych, są święci patronowie naszej Ojczyzny: św. biskup Wojciech, apostoł średniowiecznego Gdańska, św. Stanisław ze Szczepanowa, św. Andrzej Bobola św. Stanisław Kostka. Wzywajmy dziś, aby przed Bożym Tronem orędowali za Polską, za naszym narodem.

"Błogosławiony człowiek,
który nie idzie za radą występnych.
Nie wchodzi w drogę grzeszników
i nie zasiada w gronie szyderców (Ps 1,1).

Idź Polsko, starym ojców szlakiem. Idź za Chrystusem.

Niech trwa dom polskiej ojczyzny- utwierdzony na skale. Niech mu Bóg błogosławi.

A wy, Bracia i Siostry, wspólnoto naszej Archidiecezji Gdańskiej: "Nabierzcie ducha i podnieście głowy" (Łk 21,28). Bowiem "Jeśli Bóg jest z nami, to któż przeciw nam" (Rz 8,31).

Amen.

http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=23533


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Homilie na Św. Niepodległości
PostNapisane: 02 gru 2010, 18:34 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31303
Homilia wygłoszona Bazylice Św. Krzyża w Warszawie podczas Mszy św. za Ojczyznę w Uroczystość 92. rocznicy odzyskania przez Polskę Niepodległości

prał. płk. Sławomir Żarski - Wikariusz Generalny Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego. (2010-11-11) Homilia

Listopadowe pielgrzymowanie po cmentarzach prowadziło nas nad mogiły tych, którzy przed nami byli pełni zatroskania o losy naszej rodziny i naszej Ojczyzny. Uroczystość Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny to przykład mądrego, głębokiego i prawdziwie ludzkiego świętowania. To zastanawiające, że przebywając "zmarłych żyjących w Chrystusie", można nauczyć się życia mądrego i odpowiedzialnego.

Wiele kamiennych epitafiów w naszych świątyniach i na cmentarzach przypomina, że nieśmiertelną jakością ludzkiego życia jest patriotyzm.

To świadczy dobrze, że nie przechodzimy obojętnie nad grobami tych, którzy wypełnili swoje życie ofiarną służbą Ojczyźnie i służyli naszej Ojczyźnie swoim życiem, nic ze swego nie zatrzymując dla siebie.

Tak, patriotyzm, czyli umiłowanie Ojczyzny ziemskiej, jest cechą mówiącą o jakości ludzkiego życia. Patriotyzm jest wartością świadczącą o jakości człowieka. Jest wartością dającą świadectwo również o jego świętości; o jego nadprzyrodzonym wymiarze.

Ostatnimi laty patriotyzm, jako wartość życia indywidualnego i wspólnotowego, przestał być uważany za konieczny dla egzystencji. Zaradność w zaspokajaniu własnych potrzeb i gromadzenia dóbr osobistych, nawet za cenę zniszczenia dobra wspólnego, stała się wartością. U podstaw III Rzeczpospolitej miejsce patriotyzmu, zajęło stwierdzenie jednego z pierwszych premierów "nowej" Polski, który powiedział, że "aby zostać bogaczem, to pierwszy milion trzeba ukraść".

Propagowanie podobnych haseł zaowocowało tym, że wartość została zastąpiona "anty-wartością". Patriotyzm zastąpiono promowanym kosmopolityzmem; miejsce uczciwości zajęła nieuczciwość; prawdę zastąpiono kłamstwem i pomówieniem; ofiarność i poświęcenie - chciwością i pazernością; miłość - nienawiścią. Natomiast z dziejowego doświadczenia Kościoła i Narodu wiemy, że "prawdziwym bogactwem jest stan ducha i umysłu ludzkiego, a nie grubość portfela".

Każda społeczność, która swe prawa opiera na "anty-wartościach", napełnia się bólem i krzywdą.

Czy w czasie zeszłorocznych uroczystości Święta Niepodległości, ktokolwiek z nas przypuszczał, że prawo do własnej, niepodległej Ojczyzny oraz obowiązek ochrony i obrony jej niepodległości zostanie nam przypomniane krwią Prezydenta Rzeczypospolitej, Lecha Kaczyńskiego i 95 towarzyszących mu osób?
Kolejny raz potwierdziła się prawda, że "drogę do wolności i niepodległości, krzyżami się mierzy".

Czy ktokolwiek przypuszczał u progu III Rzeczpospolitej, że aby "Polska nie zginęła" za naszego życia to koniecznie trzeba nam uczyć się miłości do Polski i Polaków?

Tak, drodzy Siostry i Bracia Polacy, żeby "...Polska żyła w nas", żeby nie utraciła niepodległości, żeby Polska nie utraciła władzy nad sobą jeszcze za naszego życia i przez nasze życie, koniecznie natychmiast, od zaraz, musimy uczyć się miłości do niej i do siebie nawzajem; potrzeba od dziś uczyć się patriotyzmu!

Ojczyzna nasza umiłowana nie musi być miejscem na świecie "jękiem i gniewem drgającym", ale musi i może być "krainą mlekiem i miodem płynącym".

Dlatego garniemy się do Jezusa Chrystusa; garniemy się do Boga, który jest Miłością, by z Nim i od Niego nauczyć się patriotyzmu, czyli miłości do Ojczyzny ziemskiej, która jest "Bramą Niebios, dla pokoleń wędrujących przez polską ziemię". (Stefan kardynał Wyszyński, Jasnogórskie Śluby Narodu Polskiego) Ten, który był i jest odwiecznym Synem Boga Ojca, "zrodzonym, a nie stworzonym", "gdy nadeszła pełnia czasu" stał się człowiekiem, który według ciała narodzonego z Dziewicy Maryi należał umęczonego Narodu Izraelskiego.

Lekcję patriotyzmu dostali od Jezusa Apostołowie, którzy otoczeni kilkutysięczną rzeszą głodnych Rodaków chcieli ich odprawić, aby zaspokoili głód chleba własną zaradnością.

Jak czytamy w Ewangelii: "A gdy nastał wieczór, przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: /.../ Każ więc rozejść się tłumom: niech idą do wsi i zakupią sobie żywności! Lecz Jezus im odpowiedział: Nie potrzebują odchodzić; wy dajcie im jeść!" (Mt 14, 15-17) Zewnętrznym przejawem patriotyzmu jest dzielenie ciężarów codzienności bliźniego. Natomiast wyrazem braku miłości do Ojczyzny jest zrzucanie z siebie odpowiedzialności za innych na innych.

O tym, jak bardzo Jezus był oddany sprawom Ojczyzny mówią słowa: "Jeruzalem, Jeruzalem! Ty zabijasz proroków i kamienujesz tych, którzy do ciebie są posłani. Ile razy chciałem zgromadzić twoje dzieci, jak ptak swoje pisklęta pod skrzydła, a nie chcieliście". (Łk 13, 34)
Tak, patriotyzm to przejaw wielkości ludzkiego życia.
W skarbcu narodowego dziedzictwa znajdujemy liczne tego przykłady.

Rodacy!
Sursum corda! ("W górę serca!)
Jest od kogo w Ojczystym domu uczyć się miłości do Ojczyzny. Jak nie wspomnieć w dniu dzisiejszym, marszałka Jozefa Piłsudskiego, gorliwego i oddanego żołnierza, polityka, ale też wielkiego patriotę.

Jak przejść obojętnie wobec premiera Ignacego Jana Paderewskiego, wspaniałego pianisty, kompozytora, polityka, porywającego mówcy i jednocześnie wielkiego patrioty?

Jak nie zauważyć dziś wielkich miłośników wolnej i niepodległej Polski: Romana Dmowskiego, Wincentego Witosa i wielu, wielu innych? Są ich tysiące - patriotów na miarę żołnierzy z pól Ossowa pod Radzyminem z sierpnia 1920 roku, "często mniejszych od własnego karabinu", którzy bohaterstwem odpowiedzieli na wezwanie "Za Boga i Ojczyznę", wypowiedzianego przez księdza majora Ignacego Skorupkę.

Prymas Tysiąclecia, Stefan kardynał Wyszyński, kamień węgielny powojennego patriotyzmu, przez całe dziesięciolecia przypominał i nauczał nas, swoich rodaków: "Dla nas po Bogu największa miłość to Polska! Musimy po Bogu dochować wierności przede wszystkim naszej Ojczyźnie, kulturze narodowej i polskiej. /.../ Stąd istnieje obowiązek obrony kultury rodzimej. /.../ Mamy obowiązek chrzcić i nauczać Naród polski oraz upominać się o uszanowanie naszej kultury rodzimej, narodowej, abyśmy nie musieli kochać najpierw wszystkich narodów, a potem dopiero na zakończenie, czasami od święta, i Polskę".(S.Wyszyński, Prosimy - wymagamy - żądamy, Kraków 12 maja 1974)

Doświadczony w patriotyzmie Biskup Warszawy i Gniezna, Prymas Polski wiedział, że "...podstawą wszystkich cnót, jakimi ma żyć naród, jest miłość. /.../ Miłość ku ojczyźnie uczy męstwa. A męstwo, wiemy, broni czasu wojny, służy słabym, potrzebującym opieki czasu pokoju. Miłość uczy roztropności, umiarkowania w wymaganiach dla siebie, uczy też wielkoduszności, gdy mamy myśleć o innych. Naród prawidłowo wychowywany i wychowujący młode pokolenie wie, że bez miłości nie przygotuje młodego pokolenia do wypełnienia przyszłych zadań. Miłość ku ojczyźnie jako wartość wychowawcza uczy też wspaniałomyślności i daje siłę ducha na chwile trudne, gdy trzeba zapomnieć o sobie.

Miłość ku ojczyźnie uczy patrzeć daleko w przyszłość ojczyzny i pragnie jej istnienia i pomyślności - nie tylko dziś, ale i w przyszłości. Uczy też przebaczać innym! (S. Wyszyński,Bezimienny bohater symbolem ofiarnego poświęcenia dla Ojczyzny, Warszawa, 31 października 1975)

Nauka Prymasa Tysiąclecia to nauka wielkiego Biskupa i wielkiego Patrioty, która nie może leżeć w archiwum. Przyszedł czas, aby Prymas Tysiąclecia jeszcze raz przeprowadził nas przez czasy trudne!

Gdyby nie miłość Prymasa Wyszyńskiego do Boga i Ojczyzny nie byłoby Polski; nie byłoby też Papieża-Polaka. Niech nam zostanie w pamięci widok wielkiego Ojca świętego Jana Pawła II klęczącego przed wielkim Prymasem i wielkim patriotą Stefanem kardynałem Wyszyńskim. Jan Paweł II, syn polskiej ziemi i Kościoła Chrystusowego, w dzień po inauguracji pontyfikatu, na spotkaniu z Rodakami uczył patriotyzmu. Mówił wówczas: "Miłość Ojczyzny łączy nas i musi łączyć ponad wszelkie różnice. Nie ma ona nic wspólnego z ciasnym nacjonalizmem czy szowinizmem. Jest prawem ludzkiego serca. Jest miarą ludzkiej szlachetności - miarą wypróbowaną wielokrotnie w ciągu naszej niełatwej historii".(Rzym, 23 października 1978 roku)

Bracia i Siostry!
Odpowiedzcie zatem, dlaczego posiadając tak wspaniałych Nauczycieli patriotyzmu, na co dzień doświadczamy tak wielu braków, a czasami wręcz zaprzeczeń, podstawowej sprawności w życiu społecznym jaką jest miłość?

Przecież Chrystus przez dzieło Odkupienia uzdolnił nas do miłości i zobowiązał do miłości nawet wobec nieprzyjaciół!

Dlaczego wciąż odradza się w nas egoizm, nieuporządkowana miłość do samego siebie, zaspokajana kosztem bliźniego, często nawet za cenę jego zdrowia, cierpienia, a nawet życia?

Polityka to zadanie dla ludzi wielkich duchem, wielkich intelektem, wielkich kulturą osobistą i wielkich charakterem. Zadaniom polityki są w stanie sprostać tylko ludzie wielkiej miłości do Ojczyzny, a nie polityczni "klauni" z antykościelnymi kompleksami. Przypomnę, że wszelkie nawoływanie do rasizmu i nienawiści wobec kogokolwiek nie jest politykowaniem, ale działalnością przestępczą. Takie zachowania zawsze poprzedzały krwawe akty przemocy człowieka wobec człowieka. Ernest Hemingway w książce pt.: "Komu bije dzwon" opisuje wojnę domową w Hiszpanii w 1937 r., w czasie której z nienawiści mordowano: księży, policjantów, wojskowych, lekarzy, kolejarzy, burżuazję. Niech jej lektura będzie przestrogą dla tych, którzy wmawiają, że religia chrześcijańska jest przyczyną zniewolenia i wojen, gdy ona, tymczasem, prowadzi do miłości i pokoju.

Żadna ani żaden Polak nie może być człowiekiem pozbawionym wyobraźni, szczególnie wyobraźni niepodległości i wyobraźni nieśmiertelności. Nadchodzi bowiem czas, kiedy trzeba zdać sprawę ze swego włodarzowania przed Bogiem i Narodem.

Są takie decyzje, które umacniają niepodległość Polski i wolność Polaków. Ale są też takie postawy i zachowania, słowa i decyzje, które bezpośrednio zmierzają do utraty niepodległego bytu Narodu i państwa oraz pozbawiają człowieka łaski Odkupienia.

Wyobraźnia niepodległości i wyobraźnia nieśmiertelności każą wejść na drogę miłości Boga i Ojczyzny.

Do narodowego skarbca wielkich Nauczycieli Patriotyzmu, z dniem 10 kwietnia br., dołączyło 96 wielkich Polaków , którzy z niewyjaśnionych do dnia dzisiejszego przyczyn, zginęli w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem, będąc w pielgrzymce pamięci o Katyniu. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, pan profesor Lech Kaczyński i towarzyszące mu w drodze do Katynia Osoby, kierując się wyobraźnią niepodległości, przypomnieli nam, że fundamentem miłości jest pamięć, nawet wtedy, gdy zachowanie pamięci może kosztować nawet życie.

W tegoroczne obchody Święta Niepodległości, w kolejną rocznicę wspaniałego dla nas 11 Listopada 1918 roku, ocalmy od zapomnienia piękną pieśń - marzenie o Polsce wolnej, Polsce bez kłamstwa i krat. Pieśń powstała w latach sowiecko-komunistycznej okupacji, w więzieniu mokotowskim. Jej autorzy to uwięzieni, wspaniali patrioci. Słowa napisał Bohdan Rudnicki, żołnierz wileńskiej AK, muzykę stworzył kapelan AK w Powstaniu Warszawskim - ks. Tomasz Rostworowski, który śpiewał tę pieśń współwięźniom:

"Ojczyzna moja to malowane łany,
Wichry szarpiące całunami chmur.
To błękit fali srebrną pianą tkany;
To czarne hałdy i zielony bór.
/.../

Ojczyzna moja to nie spętane słowo,
Spiżowych haseł modlitewny dźwięk;
To myśl radosna, że już ponad głową
Nie załopocze czarnym skrzydłem lęk.

Ojczyzna moja to kęs pszeniczny chleba,
Podany głodnym z wszystkich świata dróg.
Słoneczna przystań na drodze do nieba,
Statek dla Bożych i człowieczych sług.

Takiej Ojczyzny daj nam dożyć Panie
I znowu klęknąć w progu naszych chat.
Wiemy, że dobroć Twa rozwalić może
Gmachy obłudy w plątaninie krat.

http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=23532


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Homilie na Św. Niepodległości
PostNapisane: 12 lis 2013, 07:59 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31303
Marsz Niepodległości. Homilia ks. Ryszarda Halwy SAC (11.11.2013).



Punktualnie o godz. 13 w kościele pod wezwaniem św. Barbary w Warszawie rozpoczęła się centralna Msza Św. Inaugurująca Marsz Niepodległości. Na koniec kazania – gromkie brawa.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Homilie na Św. Niepodległości
PostNapisane: 12 lis 2013, 10:17 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31303
Homilia z dn. 11 listopada 2013 r.

Homilia wygłoszona podczas Mszy świętej w dniu Święta Niepodległości
Bazylika Mariacka w Gdańsku 11 listopada 2013 roku Godz.12.00
„W każdym położeniu bierzcie wiarę jako tarczę,
dzięki której zdołacie zgasić wszystkie
rozżarzone pociski Złego” (Ef 6, 16).

Księże Infułacie Proboszczu Bazyliki Mariackiej!
Bracia kapłani wszystkich stopni i godności!
Przedstawiciele samorządu i wspólnot życia obywatelskiego Trójmiasta!
Czcigodni weterani polskich dróg ku Niepodległej – żołnierze Polskiego Państwa Podziemnego, Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, leśnych oddziałów zmagających się po wojnie ze złem komunistycznego zniewolenia!
Bracia związkowcy z „Solidarności”, z której imieniem związał się ostatni, zwycięski etap polskiej drogi ku wolności!
Czcigodne poczty sztandarowe!
Droga młodzieży: harcerze, uczniowie, studenci, wy wszyscy, którzy otwieracie swe serca na wartości polskie, narodowe, odkrywacie ich piękno i sens!
Bracia i Siostry, obywatele Ojczyny, która dziś obchodzi Narodowe Święto Niepodległości!

Dzień 11 listopada. Szczególny dzień w polskim kalendarzu. Znowu jesteśmy we wspólnocie polskich serc w tej wspaniałej gdańskiej świątyni dedykowanej Matce Najświętszej, którą przodkowie nasi proklamowali Królową Polski. Jezusowi Obecnemu w Najświętszym Sakramencie, który jest „owocem Jej żywota”, pragniemy ofiarować radość tego świątecznego dnia.

Chcemy dziękować za dar Ojczyny – wielkie dzieło Bożej Opatrzności. Modlić się za jej dziś i jutro. Przyzywać Ducha Świętego, aby swymi siedmiorakimi darami obdzielał wspólnotę polskiego narodu.

Także prosić o przemianę polskich serc. Usunięcie z polskiego życia publicznego, narodowego, wspólnotowego tego wszystkiego, co blask tego świątecznego dnia – Święta Niepodległości – przyćmiewa i pomniejsza. O Boże wspomożenie na naszej wspólnie drodze przez polskie dziś, ku Polsce jutra.

Jesteśmy bowiem świadomi tego – przypomina o tym pierwsze czytanie z Księgi Mądrości – że to Bóg, który ogarnia wszystko, jest „prawdziwym stróżem” człowieczego serca, Tym, który „słyszy mowę jego języka. Albowiem Duch Pański wypełnia ziemię ”(por. Mdr 1,6–7).

I. Dał nam Bóg na nowo ziemię wielką, bogatą i piękną

Umiłowani!

Dzień 11 listopada. Święto przez lata pozornie utracone, wykreślone z kalendarza polskich rocznic. Zamiast niego uroczyście obchodzono pamiątkę manifestu 22 lipca. Zapowiedź systemu, który zamiast wolności, przyniósł czas zniewolenia, okrutnej walki z polskim nurtem niepodległościowym, z Kościołem, z pamięcią historyczną narodu.

Tamtego dnia, 11 listopada 1918 roku, Rada Regencyjna przekazała władzę wojskową uwolnionemu z magdeburskiego więzienia i przybyłemu do Warszawy Józefowi Piłsudskiemu – twórcy zbrojnego czynu legionowego podjętego w imię Niepodległej.

Tamten listopadowy dzień nie zakończył zbrojnego i politycznego trudu tamtego czasu. Trwały walki o Lwów, o granice, o miejsce Polski na mapie Europy, dźwigającej się z ran, jakie zadała jej Wielka Wojna. Ale stał się symbolem. Znakiem nowego początku, jakim było odzyskania Polski dla Polski. Nie wyniknął z obcego nadania, z jakiejkolwiek politycznej, zewnętrznej kalkulacji. Był zwieńczeniem ofiarnej walki, ufnej modlitwy, wierności wartościom ojczystym pokoleń czasu niewoli narodowej. Był wielkim darem Bożej Opatrzności.

„Dał nam Bóg na nowo ziemię wielką, bogatą i piękną, i wzywa nas, byśmy się co prędzej jęli duchowej budowy naszej ojczyzny” – pisali w grudniu 1918 roku, w pierwszym wspólnym liście pasterskim, biskupi trzech dawnych zaborów. Przypominali m.in. że to „w Kościele katolickim Polska zespalała się duchem swoim w jedno ciało, w jeden organizm. W nim to płakała Polska i tęskniła, przezeń wyglądała sprawiedliwości Bożej. W nim wiara nadprzyrodzona i uczucie narodowe zbierały się w jeden nierozerwalny węzeł i spójnię”.

Przywołujemy do apelu pamięci nazwiska architektów niepodległości: Józef Piłsudski, Roman Dmowski, Ignacy Jan Paderewski, Wincenty Witos, Ignacy Daszyński. Nazwiska wodzów formacji zbrojnych, które podjęły żołnierski marsz ku Niepodległej: brygadier Józef Piłsudski, generałowie Józef Haller, Józef Dowbor-Muśnicki. W ślad za nimi szły tysiące żołnierzy, w dużej mierze ochotników, świadomych tego, że to z ich trudu i znoju Polska powstanie, by żyć. Na jednym z takich szlaków ku Niepodległej, na drodze II Brygady Legionów, na karpackiej przełęczy, żołnierskie dłonie wzniosły krzyż z napisem: „Dla Ciebie, Polsko i dla Twojej chwały”. Ileż to razy odzywać się będzie echo tych słów!

Przywołujemy w modlitewnej pamięci tych, co szli „Dla Ciebie, Polsko i dla Twojej chwały” przez fronty Wielkiej Wojny lat 1914–1918. Ta żołnierska droga ku Polsce i dla Polski nie ustała. Walki o granice państwa. Zwycięska wojna z Rosją bolszewicką. Powstania na Śląsku i w Wielkopolsce. Droga żołnierzy polskiej wolności z września 39. Poległych na bitewnych polach i pomordowanych – ofiar katyńskiej zbrodni. Droga tych formacji, co szły ku Polsce, walczących na tylu frontach II wojny światowej i w służbie Polskiego Państwa Podziemnego w okupowanym kraju. Podczas powojennych zmagań z bolszewią.

Tego dnia w szczególny sposób myślimy o imperatywie wolności. Dawał o sobie dobitnie znać także tu, na Pomorzu Gdańskim. „Nie ma Kaszub bez Polonii, a bez Kaszub Polski” mówił podczas Konferencji Paryskiej Antoni Abraham, żarliwy propagator polskości Pomorza Gdańskiego, nazywany „królem Kaszubów”. Utrwalają jego imię ulice naszych miast, pomniki, tablice. W ten imperatyw wolności wpisała się krew Grudnia 1970. To tu ponad porty, stocznie zakłady pracy wzniósł się zwycięski sztandar Solidarności. To stąd, wspominamy to z dumą, począł wiać wicher wolności, który zainicjował ostatni etap polskiej drogi ku wolności.

Umiłowani!

Niepodległość wyrasta na gruncie ojczyzny. Nie byłoby tego dążenia pokoleń do jej odzyskania, gdyby nie trwała pamięć o długiej, bogatej w wydarzenia historii polskiego państwa. Przed tysiącem lat stało się ziemią Chrystusa. Przez wieki – jako antemurale christianorum – pełniło wielką misję dziejową i cywilizacyjną na Wschodzie. Broniło Europy przed nawałą tatarską, przed agresją moskiewską. Nasza historia ukazuje jak wielkim dobrem była ojczyna dla Polaków. Wiele gotowi byli zrobić, aby to dobro zachować, a kiedy je utracili – odzyskać.

II. Polsko, uwierz w swoją wielkość!

11 listopada to dzień myśli o Polsce. Wciąż gorących, aktualnych, żywych. Pisał niegdyś Cyprian Norwid, że „przeszłość jest to dziś, tylko cokolwiek dalej”. Polska przeszłość to nie zbiór rekwizytów minionego czasu, przechowywanych i chronionych za szybami muzealnych gablot. Ta przeszłość wciąż stawia pytania, formuje zadania, wciąż potrafi wstrząsnąć wrażliwymi sumieniami. Bywa, że jest niewygodna. Jakże często próbowano ją przysypać pyłem zapomnienia, zepchnąć na margines…

O narodowotwórczej roli przeszłości mówił przed laty kardynał Stefan Wyszyński: „Naród bez dziejów, bez historii, bez przeszłości, staje się wkrótce narodem bez ziemi, narodem bezdomnym, bez przyszłości. Naród, który nie wierzy w wielkość, i nie chce ludzi wielkich, kończy się”. Polsko, uwierz w swoją wielkość! Umiej szanować wielkich ludzi, co szli wraz z tobą przez polskie dzieje! Są godni pamięci, wdzięczności, czci. To drogowskazy na polskiej drodze, światło, jakie jaśnieje na głębiach czasu, który minął.

Bracia i Siostry!

Jezus w Ewangelii dzisiejszego dnia daje apostołom znamienne pouczenie, które stanowi istotę stosunku Kościoła do ludzkich grzechów, do ludzkich występków, zbłąkań na drogach historii „Jeśli brat twój zawini, upomnij go, i jeśli żałuje, przebacz mu. I jeśliby siedem razy na dzień zawinił przeciw tobie i siedem razy zwróciłby się do ciebie mówiąc, żałuje tego, przebacz mu”(Łk 17, 3–4).

Ojciec Święty Franciszek, komentując przed kilkoma dniami przypowieść o zaginionej owcy, mówił o „słabości miłości” Boga wobec tych, którzy się pogubili. Bóg szuka ich bezustannie, raduje się z ich odnalezienia. Ojciec Święty podkreślił, że kiedy zagubiona owca się odnajdzie i wraca do owczarni, nikt nie może jej wypominać, że się niegdyś zgubiła. Trzeba wtedy powiedzieć: „Jesteś jedną z nas”, gdyż jej godność została przywrócona w pełni na nowo. Bóg cieszy się z tego powodu.

Taka powinna być postawa chrześcijanina, w stosunku do tych, co pobłądzili, ale wrócili – do domu Kościoła, do domu ojczyny. Zwodnicza to i zgubna optyka, które nie potrafi rozróżnić, w perspektywie minionych lat, między tym, co wolności Polski służyło, a tym, co tej wolności zaprzeczało, gnębiło ją, odmawiało prawa do istnienia. Nie można w jednym szeregu stawiać kata i ofiary. Mówić, że obaj byli ofiarami swoich czasów. Przecież wolność nie może być siostrą zniewolenia. Droga 11 listopada i droga 22 lipca są to dwie różne drogi. Wbrew manipulatorom, wbrew zagłaskiwaczom zasadniczych różnic, których wciąż przybywa, drogi te nigdy się nie skrzyżowały i nie skrzyżują.

III. Chwała bohaterom

Umiłowani!

Chwała bohaterom – to przesłanie dzisiejszego dnia. Słychać często te słowa. To zwięzłe, ale pełne patosu hasło. Skandują je młodzi Polacy na uroczystościach patriotycznych, w dni narodowych wspomnień, podczas marszów pamięci, widowisk rekonstruujących dawne bohaterskie czyny.

Młodzi Polacy! Byli pośród mieszkańców Trójmiasta, kiedy w Gdyni wczoraj odsłaniany był pomnik Marszałka Józefa Piłsudskiego. To z jego ducha, to z jego przekonania, że Polskę stać na wielkość, powstała Gdynia, miasto na nadmorskich piaskach – symbol woli niepodległego narodu. Byli w Sopocie, gdzie święciłem tablicę upamiętniającą miejsce pracy prezydenta Lecha Kaczyńskiego, polskiego patrioty, który tak wielką wagę przywiązywał do rozbudzenia pamięci historycznej, odkłamywania polskiej historii, uhonorowania trudu tych, co przez czas PRL-u przenieśli ideały Polski niepodległej.

Młode polskie pokolenie. Będzie stanowiło o przyszłości Polski. O tym, jaką drogą ojczyzny pójdzie? Pokolenie boleśnie ugodzone. Przeżywające dramat osamotnienia, opuszczenia, bezradności, swoistego wydziedziczenia z ojczyzny.

Trwa wielki exodus polskiej młodzieży, dla której zabrakło miejsca przy stole ojczyzny: pracy, mieszkań, prawa do godnego życia. Dwa miliony, w tym roku nowe dziesiątki tysięcy… Olbrzymia rzesza…

Ale nie jest tak, że opuszczają Polskę dlatego, bo świat, bo Europa w wyniku przemian ustrojowych stanęła przed nimi otworem, mogą tam szukać miejsca dla ekspresji swych talentów, pasji, przynoszącej satysfakcję pracy… Bywa i tak, ale to przecież nikły procent tych, którzy opuszczają ojczyznę. Wyjeżdżają, aby tam znaleźć pracę, czasem byle jaką, której tu nie ma. Pracując na przysłowiowym zmywaku, myślą z goryczą o zaprzepaszczonych szansach, o odstawionych do kątach marzeniach i aspiracjach… Kogo będą za to winić? Jak będą myśleć o ojczyźnie?

To wielki ból naszego narodu. Z niewyobrażalnymi konsekwencjami dla polski jutra. Ich exodus wywoła przecież wielki demograficzny kryzys, rzutujący na całokształt polskiego życia. Kto temu zawinił? Jak jest tego przyczyna? Kto w porę nie zapobiegł temu, że przy stole ojczyzny zabrakło miejsca dla tak wielu? Stawiam te pytania, gorzkie, także dziś, kiedy zapewne i w ich myślach – tej wielkiej liczby emigrantów za chlebem – pojawi się obraz ojczyzny? Niejeden z nich zada sobie pytanie o swoją polskość, o swoje związki z ojczyzną, o przyczynę swojego oddalenie od jej codziennych dni, rodzin, miejsc, w których ich życie biegło…

IV. Dość lekceważenia społeczeństwa

Umiłowani!

Przedwczoraj, związkowcy, członkowie trzech central związkowych, manifestowali na ulicach Gdańska pod hasłem: „Dość lekceważenia społeczeństwa”. Tak jak przed dwoma miesiącami w Warszawie wypowiadali swój protest przeciw decyzjom, rozrządzeniom, projektom, które boleśnie uderzają w sytuację ludzi pracy, budzą niepokój, niosą zagrożenie dla poziomu życia, poczucie niesprawiedliwości. Bezrobocie, degradacja gospodarki morskiej, niszczenie oświaty i służby zdrowia - to tylko niektóre problemy, w imię których podjęty został gdański protest.

Przecież Polska nie jest własnością zwycięskich ugrupowań politycznych. Jest domem całej wspólnoty narodu. To naród jest suwerenem ojczyzny. To wobec niego służebną role pełnić powinna wybieralna, polityczna władza.

Przed Polską stoją wielkie problemy, także problemy o wymiarze społecznym: demografia, wymieranie Polski, wspomniany exodus młodych, bezrobocie, kryzys rodziny związany z uwarunkowaniami ekonomicznym, inwazja prądów i ideologii, które dokonują erozji dotychczasowego modelu polskiego życia, świata wartości, które cementują naród: wiary, tradycji, tożsamości, historycznej pamięci.

Wciąż polskie życie polityczne dominuje temat jeden: opozycje, ta najbardziej się licząca, krytykowana, oskarżana, obserwowana rano wieczór i w południe, winna wszystkim nieszczęściom i niepowodzeniom. A Polska czeka na rozwiązania, na decyzje, na lepszy codzienny dzień i lepszą przyszłość.

W przeszłym roku minie dwadzieścia pięć lat od przełomu politycznego w Polsce, od jej nowej drogi, od wprowadzenia systemu demokratycznego. Czy ten system jest rzeczywiście motorem i podstawą funkcjonowania państwa? Czy jego zasady są szanowane, przestrzegane, promowane? Co ma myśleć obywatel, którego raz się zachęca do udziału w referendum, a innym razem zniechęca i namawia do absencji?

Czy system demokratyczny odzwierciedla się choćby w tzw. mediach głównego nurtu? Odnosi się wrażenie, że powrócił tam dawny model funkcjonowania środków społecznego przekazu. Odgórna dyrektywa, jedna słuszna interpretacja, nie mająca skrupułów propaganda, a dla tych, co maja inne zdanie, – kpiny, inwektywy, lekceważenie ośmieszanie, odbieranie godności, znaczenia. Smoleńska rana Ojczyzna broczy dalej, nie zasklepiła się, nie zniknęła ze świadomości. Ileż ujawniono zaniechań, nieprawidłowości, sytuacji budzących niepokój, skłaniających do podjęcia nowych analiz, do pytań – wciąż otwartych. Odkrywamy te rany na tzw. ‘łączce’ na Powązkach – kości żołnierzy wyklętych po 70 latach.

V. Mądrość nie wejdzie w duszę przewrotną

Umiłowani!

Księga mądrości wskazuje drogę wyjścia z tego impasu. Ukazuje istotę mądrości, która przecież powinna cechować tych, który decydują się brać odpowiedzialność za innych, stawać na czele. „Mądrość – czytamy – nie wejdzie w duszę przewrotną, nie zamieszka w ciele zaprzedanym grzechowi.(…) Mądrość bowiem jest duchem miłującym ludzi”.

W ten dzień, dzień święta ojczyzny, módlmy się o dar mądrości, który wspiera się o umiejętność miłowania, odpowiedzialności, autentycznej służby dla wspólnoty, dla ojczyzny. Tego ducha miłowania jest w Polsce deficyt. W wielu wymiarach życia społecznego, obywatelskiego. Potrzeba nam, jak ożywczego deszczu w upalny dzień, prawdy, uczciwość w życiu publicznym, odpowiedzialności za słowa, za czyny, szacunku dla drugiego, choćby myślał inaczej, choćby odmiennie patrzył na bieg polskich spraw. Potrzeba ducha odwagi wspartej o prawdę.

Módlmy się o wspomożenie do św. Marcina z Tours, patrona dzisiejszego dnia. Rzymskiego legionisty, który połową swego żołnierskiego płaszcza przykrył spotykanego zimową porą na swej drodze żebraka. Nie był świadom, że przykrył Chrystusa, który objawił mu się następnej nocy przyodziany w jego płaszcz. Swym bezinteresownym gestem, wykazał, że służba, także ta o wielkim wymiarze publicznym, swój początek bierze ze wsłuchania się w drugiego, w jego potrzeby, oczekiwania, przemyślenia.

Umiłowani!

Święto Nieodległości jest także radością Kościoła. To on – uświadamiał nam to niegdyś kardynał Stefan Wyszyński – „od samego początku posługi w naszej ojczyźnie nieustanie i wytrwale pogłębiał budzącą się świadomość narodu, przenikał ją mocami nadprzyrodzonymi (…) trwa w nim wytrwale i nie opuścił go ani na chwilę” (Kraków – Skałka, 8 V 1966). Prowadzi ludzi ku zbawieniu ku doskonałości, ku rozwojowi duchowemu, ku zasadom wedle których konsoliduje się wspólnota narodu. Na swej drodze Kościół ofiarował narodowi jeszcze coś bardzo ważnego: dar jedności. Naród odwzajemnił mu się manifestowanym wielokrotnie przekonaniem, że wiara jest jego najwyższą duchową wartością.

Czym byłby polski naród, gdyby nie jego Kościół, w którym się chronił, znajdował oparcie. Czym byłaby nasza ojczyzna, gdyby nie Chrystusowy krzyż, gdyby nie ewangeliczny siew, który czynił nas chrześcijanami. To są prawdy znane. Ludzie wiary idą z nimi przez życie. Świadomi, że „Duch Pański wypełnia ziemię”, że na drogach życia towarzyszy nam miłująca obecność Boga, nawet wtedy – jak mówi Psalmista – „gdybym wziął skrzydła jutrzenki/ gdybym zamieszkał na krańcu morza” (Ps 139, 7–8).

Dziś Kościół polskiego narodu, który nie raz był cierniem próbowany, stanął pod pręgierzem. Jest obiektem ataku, swoistego biczowania, biskupów, kapłanów na oczach milionów. Oglądamy jego kolejne odsłony, niemal każdego dnia.

Brutalna, hałaśliwa, rozpisana na głosy rozmaitych tzw. specjalistów od Kościoła, wśród nich tych, co porzucili stan kapłański, wiwisekcja grzechu pedofilii w Kościele. Ukazywanej niemal jako wyróżnik polskiego Kościoła. Jakby nie było jednoznacznych w tej materii dokumentów i zarządzeń Papieży Benedykta XVI i Franciszka, Konferencji Episkopatu Polski. Jakby wobec tego zjawiska nie stosowano konsekwentnie zasady: zero tolerancji.

Czym zawinił? Czy swoją drogą z narodem wierną, oddaną? Czy tym, że stał się depozytariuszem wartości narodowych, kiedy państwa zabrakło lub było w opresji? Czy to, że się nie ugiął w starciu z agresywnym komunizmem? Czy za to, że światu dał papieża – bł. Jana Pawła II? Czy za to, że poparł kierunek polskich przemian zainicjowany przed ćwierćwieczem? Choć już i wtedy był przez niektórych postrzegany jako rzekome zagrożenia dla polskiej demokracji!

Kościół jest znakiem, któremu sprzeciwiać się będą. Można przypuszczać, więcej – mieć pewność, ze w naszych czasach, w polskim tu i teraz „zawinił, bo, mówi swoje zdecydowane nie antychrześcijańskim ideologiom, które budują swoje przyczółki w ojczynie, chcą okiełznać polskie dusze. Że głosi swoje odwieczne zasady moralne zapisane w Dekalogu, w Chrystusowej Ewangelii. Stoi na straży życia – Bożego daru. Broni godności człowieka i rodziny. Jest stróżem tradycji, wierny drodze narodu. Przestrzega przed wynaturzeniami, które chcą znaleźć miejsce w polskim ustawodawstwie, w prawie rodzinnym. Że jest, że trwa, że wyrasta ponad horyzont naszych dni – dom zbudowany na skale, stary dąb wrośnięty w polską glebę, w jej historię, w jej duchowość.

Dziś tu, w Gdańsku, w prawdzie naszej wiary, stajemy wobec Chrystusa. Mówimy za Ewangelistą: „Panie, przymnóż nam wiary”. Na trudny czas, i na radosny czas. Za pół roku odbędzie się kanonizacja bł. Jana Pawła II. To on, nasz wielki rodak, mówił nam, abyśmy strzegli tego wielkiego depozytu wiary, jaką nam niosą przeszłe wieki, abyśmy nigdy nie zwątpili i nie znużyli się i nie zniechęcili (Kraków-Błonia, 10 czerwca 1979). I bronili krzyża. Bo jest on znakiem Polski, jej drogi, jej dziś, jej jutra. Jeśli tego krzyża nie obronimy, nie obronimy Polski.

W drugim czytaniu dzisiejszego dnia św. Paweł Apostoł mówi o potrzebie gotowości do podjęcia takiej walki duchowej w obronie tego, co święte.” Stańcie więc do walki, przepasawszy biodra wasze prawdą i przyoblekłszy pancerz, którym jest sprawiedliwość”.

Nie jesteśmy w tej walce osamotnieni. Odczuwamy tchnienie tego „Ducha Pańskiego”, który wypełnia ziemię. Jest z nami w sakramencie ołtarza ten, któremu zawierzyliśmy – Jezus Chrystus. Mamy oręż modlitwy, która skruszyła niejedną zbroję zła. Mamy Matkę, która nas zna.

W ten listopadowy dzień Święta Niepodległości, dzień refleksji nad drogą narodu, nad jego dzisiejszym dniem, nad przyszłością, do Matki Pana, zwracamy się słowami starej, polskiej pieśni:

Matko Najświętsza, do Serca Twego,
Mieczem boleści wskroś przeszytego,
Wołamy wszyscy z jękiem, ze łzami:
Ucieczko grzesznych, módl się za nami.

Prowadź nas Matko, do Syna swojego polskim drogami, Drogami 11 listopada – Narodowego Święta Niepodległości.

Amen.

http://www.diecezja.gda.pl/modules.php? ... ge&pid=829


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Homilie na Św. Niepodległości
PostNapisane: 05 sty 2014, 13:49 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.deon.pl/religia/kosciol-i-sw ... nstwa.html

"Nie chcemy wolności bez chrześcijaństwa"
11.11.2013 17:54

"Czy naprawdę chcemy wolności odbierania dzieci rodzicom, bo nie chcą się zgodzić na sprzeczne z ich sumieniem rozumienie rodziny i wychowania, więcej, na nauczanie niemoralności? Czy naprawdę chcemy takiej wolności, jaką zanosi się do przedszkoli, które nęci się unijnymi pieniędzmi w zamian za niszczenie naturalnego, dziecięcego poczucia wstydu?" - pytał bp Piotr Libera 11 listopada w bazylice katedralnej w Płocku, podczas Eucharystii za Ojczyznę, w 95 rocznicę odzyskania przez nią niepodległości.

W homilii biskup płocki, za bł. Janem Pawłem II, powtórzył, że Polska zawsze była w Europie i dużo Europie dała w sferze kultury i idei, w sferze ducha, sumienia. Na Polakach ciąży obowiązek wszczepiania w Europę "tej zdrowej tkanki ducha", bronienia się przed jej moralnym zagubieniem, przed przekształceniem "wolności w dowolność", przed "dyktaturą relatywizmu".

"Czy naprawdę chcemy wolności odbierania dzieci rodzicom, bo nie chcą się zgodzić na sprzeczne z ich sumieniem rozumienie rodziny i wychowania, więcej, na nauczanie niemoralności? Czy naprawdę chcemy takiej wolności, jaką zanosi się już do niektórych przedszkoli, także tu, w Płocku i w okolicach, - przedszkoli, które nęci się unijnymi pieniędzmi w zamian za niszczenie naturalnego, dziecięcego poczucia wstydu?" - pytał obecnych w katedrze bp Libera

Pytał również, czy płocczanie chcą kultury w której "wszystko staje się tanim, żerującym na najniższych instynktach kabaretem" oraz kultury wyrażającej się "w obscenicznych zachowaniach w obliczu Ukrzyżowanego, przed średniowiecznym Krzyżem - najświętszym znakiem chrześcijaństwa". A jeśli ktoś chce w ten sposób zaprotestować przeciw ludziom "modlącym się do wyrzeźbionego niby-boga", to czy próbował przynajmniej "wejść uczciwie i bez uprzedzeń w świat modlitwy, adoracji i dziękczynienia" tych ludzi?

Hierarcha przypomniał, że ponad tysiąc lat temu los naszego narodu splótł się z chrześcijaństwem. To właśnie chrześcijaństwo stało się jego "cywilizacyjnym budulcem i duchową siłą". Warto o tym pamiętać, gdy ludzie sami słabi moralnie, niewierzący ani w Boga, ani w głębsze wartości, często nastawieni hedonistycznie, na nowo ośmieszają wiarę i niszczą zdrową, naturalną moralność: "Pod płaszczem nowoczesności chcą kraju bez tej jednoczącej siły chrześcijaństwa, bez oczyszczanych w konfesjonale sumień, bez podporządkowania ich Bożym przykazaniom" - powiedział bp Libera.

Dodawał, że uderza się w rzeczywistość, która obok Kościoła stanowi najmocniejszy budulec polskiej tożsamości: w pobłogosławioną przez Boga miłość mężczyzny i kobiety, w rodzinę, w godność rodzicielstwa, w prawa rodziców, na przykład tego miliona, który nie mógł doprosić się o referendum w sprawie wieku dzieci idących do szkół.

"Bez trudu da się już zaobserwować upiorną skuteczność tych niemądrych, krótkowzrocznych działań - Polacy nie chcą być ojcami, Polki nie chcą rodzić polskich dzieci. Na emigracji - tak, ale tutaj nie - bo tak słaba jest wciąż polityka prorodzinna państwa, tak nie szanuje się praw rodziny i tak niejasno widzą rodzice przyszłość swoich dzieci. Czy ta grożąca nam samozagłada nie jest ciosem dla naszej ledwie co odzyskanej niepodległości? Czy mogliśmy się spodziewać, że odbudowa zdewastowanego państwa polskiego zderzy się z tyloma niemądrymi eksperymentami, zwłaszcza w tej dziedzinie?" - zastanawiał się biskup płocki.

Bp Libera odniósł się także do słów Jezusa o niebezpieczeństwie zgorszenia. Stwierdzał że Jezusowi nie chodziło tylko o etyczne minimum: o nie gorszenie, o nie niszczenie delikatnej tkanki sumień. Jezus Chrystus postawił przed wszystkimi osobami odpowiedzialnymi za życie społeczne - "wielkie zadanie wyposażania polskiej młodzieży w dziedzictwo, jakim jest urzeczywistnianie w sobie piękna i godności człowieka, wymaganie od siebie, szacunek dla każdego, duma z narodowej wspólnoty".

Przypominał również, że obecni w katedrze zgromadzili się na dziękczynieniu za niepodległość, która stała się udziałem Polaków "po 50 latach dobijania się o nią przez żołnierzy wyklętych", przez kolejne rządy Rzeczpospolitej Polskiej na uchodźstwie, przez ludzi "Solidarności", ludzi Kościoła - kardynała Hlonda, biskupa Kaczmarka, kardynała Stefana Wyszyńskiego i bł. Jana Pawła II, przez męczenników, jak choćby generała Fieldorfa Nila, rotmistrza Pileckiego czy błogosławionego ks. Jerzego.

W religijno-patriotycznych uroczystościach w katedrze licznie uczestniczyło społeczeństwo miasta Płocka, przedstawiciele organizacji kombatanckich, Bractwa Kurkowego, władz samorządowych, poczty sztandarowe szkół (w tym Płockiego Uniwersytetu Ludowego), uczelni wyższych, organizacji i związków. W 95 rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości składali oni kwiaty przed Grobem Nieznanego Żołnierza.

KAI / pz


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Homilie na Św. Niepodległości
PostNapisane: 06 lis 2018, 19:27 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31303
Tylko w Bogu istnieje nadzieja

14 października 2018 r. w Centrum Religijno-Kulturowym przy klasztorze Ojców Bernardynów w Rzeszowie odbyło się sympozjum na temat: „Odrodzenie Polski w 1918 r. wyzwaniem dla Narodu Polskiego XXI wieku”.

14 października 2018 r. w Centrum Religijno-Kulturowym przy klasztorze Ojców Bernardynów w Rzeszowie odbyło się sympozjum na temat: „Odrodzenie Polski w 1918 r. wyzwaniem dla Narodu Polskiego XXI wieku”. W homilii wygłoszonej podczas Mszy św. odprawionej w sanktuarium Matki Bożej Rzeszowskiej ks. prof. Tadeusz Guz nawiązał do wspaniałych bohaterów narodowych: ks. Prymasa kard. Augusta Hlonda i płk. Łukasza Cieplińskiego. Kaznodzieja przywołał ich słowa pełne niezłomnej wiary w Boga i gorącej miłości do Ojczyzny – jako wspaniałego wzorca dla nas, współczesnych Polaków. Ksiądz profesor podkreślił, że program dla państwa polskiego i Kościoła w Polsce jest jeden. A jest nim wola Boża. I tylko wtedy rząd polski będzie działał dobrze, kiedy będzie realizował wolę Bożą.

https://naszdziennik.pl/galeria/202871, ... zieja.html

https://www.youtube.com/watch?time_cont ... WdXlzJvVyo

https://naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w ... zieja.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 7 ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 12 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /