Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 37 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: "Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie".
PostNapisane: 05 cze 2011, 17:33 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31400
Hitler był mężem stanu!

Wojtek Klata z okazji 20 rocznicy obrad okrągłego stoły zrealizował dla telewizji polskiej pięcioodcinkowy cykl o tych wydarzeniach. Warto sobie go przypomnieć, bo jak wiele wartościowych filmów, został on kompletnie przemilczany. Warto przebić się przez niewyraźną dykcję spieszącego się narratora, by usłyszeć co ma nam do powiedzenia.

Historia najnowsza nie jest niepotrzebnym bagażem, który nie pozwala nam iść naprzód. Historia najnowsza nie tylko definiuje naszą teraźniejszość, ale bardzo wydatnie na nią wpływa. Znajomość podstawowych faktów umożliwia prawdziwą budowę czegokolwiek, jakiekolwiek budowanie jest możliwe tylko jeśli wiemy, który wykonawca to złodziej albo partacz. Bez tej wiedzy jesteśmy narażeni na buble, katastrofy budowlane albo ciężkie zatrucia. Przykładem najlepszym jest jakość i merytoryczna wartość naszej sceny politycznej, która porusza się w sferze matrycy kłamstw, zamiast w twardej rzeczywistości.

Bardzo znamienne są słowa amerykańskiego politologa Johna Lenczowski, który wypowiada pod koniec filmu "Towarzysz Generał" następujące słowa:

"Polska doświadczyła w przeszłości jak ludzie zdradzali niepodległość kraju i nie może zapominać o naukach z tego płynących. Trzeba wyciągnąć lekcję. Czy Polska będzie w przyszłości niepodległym wolnym krajem? Będzie, jeśli ludzie będą lojalni wobec swojego kraju. Ale jeśli będzie się tolerować brak lojalności, a nielojalność nie będzie podlegać karze, to Polska stanie się ponownie satelitą."

Tu nie chodzi o jakąś mityczną zamierzchłą przeszłość, gdzie nikt z ówczesnych zbrodniarzy nie ma wpływu na teraźniejszość. Tu chodzi o naszą przyszłość! Jeśli żyjemy w warunkach, gdy 20 lat od rzekomego odzyskania niepodległości uniewinnia się zdrajców i zbrodniarzy, to jakie mamy hamulce dla przyszłych zbrodni? Jakie mamy gwarancje, że w bliższym lub dalszym czasie ludzie będą działać w imię tak wyśmiewanych "bogoojczyźnianych i patetycznych" wartości? Czy dziwne będzie, jeśli ktoś wpadnie na pomysł cynicznego wykorzystania stanowiska i zasobów kraju (czyli nas wszystkich) po raz kolejny w historii? Przecież zawsze jutrzejszy zamach stanu, pojutrze będzie przeszłością! Historia sprzed 20, 30 czy 50 lat nie jest historią. To jest ciągle teraźniejszość!

Trafiłem także na informację, że niemal cała pomoc CIA dla polskiej opozycji przepływała przez ręce służby bezpieczeństwa PRL. Jak dotąd brak jest jakichkolwiek informacji na temat sposobu wykorzystania tych środków, nie mówiąc o jakimś bardziej szczegółowym rozliczeniu. "Pieniądze wpłynęły i popłynęły, dawno już ich nie ma, to jest przeszłość i nie ma sensu do tego wracać." Czyżby? Za pieniądze zdefraudowane przez polskie służby powstał koncern medialny ITI, który bardzo realnie i bardzo wydatnie wpływa na polską rzeczywistość. To także nie ma znaczenia?

Jakiś czas temu pewien Hindus zapytał mnie czy zgodziłbym się z poglądem, że Hitler to jest mąż stanu? Bardzo się zdziwiłem i powiedziałem, że zbyt dużo ludzi zginęło z jego powodu, by można go było rozpatrywać w tych kategoriach. Hindus jednak mógł na to patrzeć tak, że przecież to wywołana przez Hitlera wojna przyczyniła się do upadku Imperium Brytyjskiego, co przyniosło w konsekwencji niepodległość jego krajowi. W dodatku dziś Niemcy wcale nie są krajem pokonanym i złamanym, więc ta krótka perturbacja może nie była taka zła.

Dziś dochodzę do wniosku, że faktycznie, Hitlera też możemy uważać za męża stanu, który jest jednym z budowniczych dzisiejszej potęgi niemieckiej i który w 1939 roku uchronił nas choć przez przez chwilę przed kataklizmem komunizmu. Absurd? Dlaczego? Skoro Kiszczak może być człowiekiem honoru, sąd potwierdził jego niewinność, a Jaruzelski rzekomo uchronił świat przed trzecią wojną światową...

http://wiktorinoc.salon24.pl/313030,hit ... ezem-stanu


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: "Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie".
PostNapisane: 12 lip 2011, 15:16 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31400
Trzecia droga

jestem gościem z drogi

z drogi do Polski Niezależnej od "somsiadów"

Polski Wolnej gospodarczo,zamożnej pracą swego Narodu

a nade wszystko Wolnej od korupcji POlitycznej

Kiedyś przed laty gdy wydawało sie nam,ze uciekając przed ZOMO,budujemy Taką właśnie Polskę,

marzylismy,ze jak mityczny Rybak,że

weżmiemy w rękę wędkę i obiad złowimy sobie i Rodzinom SAMI,

Marzylismy o stworzeniu Klasy Niezależnej,utrzymującej sie z pracy własnych rąk,z pracy czystej,godnej i ku chwale naszego Kraju i Naszych Rodzin

marzenia,marzeniami,ale jaka jest obecna rzeczywistość,czy daleka od tamtych

snów o Polsce ?

czy casus pana Kluski,to szczyt marzeń?

czy Dramat Rodziny OLewnikow w tle z prywatyzacją ?tO ta niezalezna klasa średnia?

a moze chociaż jesteśmy WOLNI ?/re młody internauta/

a jak sie ma do naszych marzeń Armia Urzędników Platformy i jej nadwładza?

nadchodzi CZAS Prawdy i konfrontacji dawnych marzeń, z dzisiejszą platformianą rzeczywistością

i CZAS LOGICZNEGO myslenia

czyli wyboru Drogi do Polski Marzeń,moich i Przyjaciół marzeń

i wychodzi mi jedno GŁOSOWAĆ ,tak

by platforma z przyczółkami odeszła na zawsze od WADZY i KORYT

i Jeszcze SMOLENSK

mój Prezydencie Profesorze Lechu Kaczyński

znam od zawsze Jedną drogę do POLSKI WOLNEJ.

tą drogą jest Jedność,o którą kiedyś tak pięknie apelował ukochany Ojciec Swięty,dzisiaj

Błogosławiony Jan Paweł II

Drogi Ojcze

jestem CI wierna i moj Głos dostanie tylko TEN kto ma szansę Polskę uratować

od następnej Smolenskiej Katastrofy,

tym razem nazwę TO PO imieniu,przed kolejnym

tym RAZem POkojowym Rozbiorem Polski

Mały Rycerzu

pamiętam Twoje słowa z przed lat i z Westerplatte wypowiedziane o świcie

i jestem im Wierna ,TYLKO IM

"Ojczyznę Wolną racz nam zwrócić Panie"

http://blogmedia24.pl/node/50101


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: "Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie".
PostNapisane: 12 lis 2011, 14:20 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31400
Niepodległość

„Patriotyzm nie oznacza nacjonalizmu. Nacjonalizm, a jeszcze tym bardziej szowinizm, bierze się z nienawiści. Patriotyzm bierze się z miłości, z poczucia utożsamienia się ze wspólnotą, ze wspólnoty kultury i historii. I taki patriotyzm był wtedy [w 1918 roku], i w równym stopniu potrzebny jest dzisiaj”.
Lech Kaczyński - przemówienie z okazji Narodowego Święta Niepodległości na placu Piłsudskiego w Warszawie, 11 listopada 2008 roku

„Mając za sobą dwukrotną utratę niepodległości, wiemy, co znaczy trwać jako naród pozbawiony prawa do samodzielnego decydowania, kształtowania przyszłości wedle swoich celów i zamierzeń, swobodnego manifestowania uczuć patriotycznych i rozwijania własnej kultury. Wiemy, że wspólne dobro – państwo – jest dla narodu wartością najwyższą. Wiemy, że osłabić, zdeformować, odebrać państwo znaczy wyrządzić narodowi jedną z największych krzywd. I że żadna namiastka nie może zastąpić tej gwarancji bezpieczeństwa i suwerenności, tej szkoły samodzielności i odpowiedzialności, tego źródła dumy, jakim jest własne państwo”.
Lech Kaczyński - list z 27 września 2009 roku na obchody 70. rocznicy powstania Polskiego Państwa Podziemnego w Warszawie

A na zakończenie refleksja dla najbardziej wytrwałych, jaką dzieli się z nami ś.p. Lech Kaczyński:

"Jeżeli zna się Europę od strony tych, którzy nią rządzą, a mnie przypadł w udziale ten zaszczyt, pewne wyróżnienie, to wiadomo, że narody – i te wielkie, i te mniejsze – chcą mieć poczucie historycznej tożsamości. Że często tworzą także coś w rodzaju mitu, mitu dotyczącego swojej historii: mitu, którego nawet pobieżna znajomość historii powszechnej nie pozwala potwierdzić. […]
Każdy prawie naród ma swoją – według stwierdzeń jego najwyższych przedstawicieli – historię, zupełnie szczególną. I my nie powinniśmy być tu wyjątkiem. Naród może być w ogóle definiowany jako wspólnota pokoleń. Nie będę się w tej chwili zastanawiał nad tym, jaka jest właściwa definicja narodu, jestem jednak przekonany, że element pamięci, tożsamości jest elementem niezwykle wręcz istotnym. A w takim razie także i coś, co można określić jako politykę historyczną, jest potrzebne. […]
Polityka historyczna to tylko zespół działań, zmierzających do tego, żeby poczucie tożsamości oparte o historię – obejmującą także słabe strony, a nasza historia ma słabe strony, dobrze o tym wiemy – było własnością jak największej grupy obywateli. Żeby naród znał swoją historię, znał także powody, dla których nie ze wszystkiego może być dumny, i na przykład ponownie nie utracił niepodległości. A Polacy są dużym, historycznym narodem i mają powody do dumy. […]
Sądzę, że jeżeli w dzisiejszej humanistyce jest jakaś groźba dla wolności badań, to ona bierze się raczej ze swoistej potrzeby poprawności w niektórych dziedzinach – w tej chwili abstrahuję od historii. Owo poprawne myślenie tu i tam zagraża wolności nauki; często jest to narzędzie skuteczniejsze niż ołówek cenzora. I to bardzo źle, bo bez dyskusji, bez odmiennych, czasami epigońskich albo marginesowych poglądów nauka nie może się rozwijać – to jest pewne. Ale nie polityka historyczna jest tutaj zagrożeniem".

Wystąpienie na 18. Powszechnym Zjeździe Historyków Polskich w Olsztynie,
17 września 2009 roku



· W Polsce nie było i nigdy nie będzie faszystów. Faszyzm, nazizm czy narodowy-socjalizm jest zjawiskiem typowo niemieckim, z prostej i oczywistej przyczyny, popartej faktami historycznymi, a mianowicie takiej, że pojęcie i rozumienie "narodu" w Niemczech i w Polsce jest zasadniczo różne. W skrócie tę różnicę można to przedstawić następująco:

Niemcy jako państwo, zwłaszcza "wielkie Niemcy" kultywują rozumienie narodu jako rasy. Stąd niemiecki faszyzm ma silne zabarwienie rasistowskie, w przeciwieństwie na przykład do faszyzmu włoskiego.

Natomiast w Polsce, która od wieków była wielokulturowa, czy zgoła wielonarodowościowa faszyzm w wydaniu niemieckim nigdy nie miał i nie będzie miał miejsca. W Polsce pojęcie "narodu" czy tożsamości narodowej jest rozumiane jako patriotyzm, a polski patriotyzm nie ma niczego wspólnego z niemieckim nacjonalizmem, co czasami starają się nam wmówić redaktorzy z GieWu.

a ostatnio także gnojki z "Krytyki Politycznej". To podobno właśnie oni zaprosili niemieckie bojówki do Warszawy.

Przejrzałem różne relacje z dzisiejszych manifestacji i wnoszę, że największym skandalem i bezczelnością było zaproszenie niemieckich zadymiarzy, którzy napadali na pojedyncze osoby i małe grupy osób idące na przykład na pokaz rekonstrukcji historycznych wydarzeń.
Sądzę, że ratusz czy ministerstwo powinno wstrzymać się z finansowaniem za publiczne pieniądze gnojków z "Krytyki Politycznej", a my wszyscy mieszkańcy Polski, niezależnie od tego co nas dzieli, solidarnie powinniśmy bojkotować GieWu.

http://giz3.salon24.pl/362896,niepodleglosc


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: "Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie".
PostNapisane: 17 lis 2011, 19:55 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31400
Marsz, który się dopiero zaczyna – Jacek Bartyzel

Wyjdźmy od elementarnego faktu, który pomimo swojej oczywistości jest ignorowany w medialnym zgiełku po Marszu Niepodległości. Legalnie działające organizacje: Młodzież Wszechpolska i ONR zgłosiły odnośnym władzom zamiar zorganizowania manifestacji pod wspomnianą wyżej nazwą i po dopełnieniu przepisanych prawem formalności zgodę na to uzyskały. Od tego momentu, i w myśl uroczyście zadeklarowanych zasad „państwa prawa”, manifestacja ta powinna podlegać troskliwej ochronie organów władzy państwowej, a w szczególności wyznaczonych do tego sił porządkowych.

Tymczasem, inne organizacje i środowiska, które nawet specjalnie w tym celu utworzyły koalicję pn. Porozumienie 11 Listopada, ogłosiły (nie po raz pierwszy zresztą) zamiar czynnego przeszkodzenia uczestnikom owego Marszu w wypełnieniu ich zamiaru. Nie czyniły z tego żadnej tajemnicy: przeciwnie – zapowiadając bezprawną „blokadę” Marszu, posunęły się nawet do ściągnięcia posiłków zagranicznych w postaci anarcho-komunistycznych band z Niemiec, których terrorystyczna działalność jest powszechnie znana. Czym organizatorzy usprawiedliwiali to działanie? To oczywiście jest również wiadome: upoważniało ich do tego, ich zdaniem, „moralne oburzenie” faktem, iż manifestować będą znienawidzeni przez nich osobnicy, których określają mianem „faszystów”, a nawet (zresztą wymiennie, jak to mają w zwyczaju) „nazistów”. Cóż to jednak oznacza?

Wróg prywatny i wróg publiczny

Otóż, ni mniej, ni więcej, tylko totalny przejaw anarchii społecznej. Wyznawcy pewnej ideologii, czyli wykoncypowanego obrazu świata, opartego nie na zreflektowanym rozpoznaniu pryncypiów rzeczywistości, tylko na mniemaniach, emocjach i wrażeniach (doksai – powiedzieliby filozofowie), a jednocześnie podejmujący działanie na mocy „upoważnienia” płynącego „z dołu”, czyli z „racji” subiektywnej, co jest sprzeczne z wszelką zasadą urzeczywistniania porządku, wypływającą zawsze i tylko „z góry”, uważają i chcą to swoje przekonanie narzucić par force, że społeczeństwo i państwo są zobowiązane do przyjęcia i realizacji ich wizji świata. Innymi słowy, wyznawcy (w tym wypadku) ultralewicowych ideologii, których wspólnym (negatywnym) mianownikiem jest „antyfaszyzm”, dążą do tego, aby ich ideologiczny wróg „prywatny” (inimicus), nazywany przez nich „faszystą”, został oficjalnie wskazany i zdefiniowany jako wróg „publiczny” (hostis), ze wszystkimi tego konsekwencjami, począwszy od wykluczenia z przestrzeni publicznej. Państwo nie ma być więc najwyższą formą możliwej jedności wspólnoty politycznej, której filarami i wspornikami są patriotyzm, tradycja wspólnej drogi dziejowej, wola bycia razem oraz ta nadrzędna zasada dobrego społeczeństwa jaką jest dobro wspólne, lecz aparatem przemocy (od fizycznej po werbalną), używanym w służbie ideologii panującej, tj. „antyfaszyzmu”.

Narodziny „antyfaszyzmu”
Dokładnie taki właśnie system mieliśmy niedawno przez kilka dziesięcioleci, teraz zaś, jak widać, zmierzamy ku niemu z powrotem milowymi krokami. Dowodzi to jasno, że nieustannie trwa proces samoczynnego reprodukowania się antypolskiej – a w wymiarze powszechnym antytradycjonalistycznej – czerwonej oligarchii, która znakiem swojej tożsamości uczyniła właśnie „antyfaszyzm”. Proces ten rozpoczął się w latach 30. ubiegłego wieku, kiedy ruch komunistyczny przeszedł od „sekciarstwa” poprzedniej dekady – czemu towarzyszyły również próby kokietowania narodowych socjalistów, jako „obiektywnych sojuszników” w walce z burżuazją – do strategii tworzenia Frontów Ludowych. Tej ofercie pod adresem niedawnych śmiertelnych wrogów, czyli socjaldemokratów, a także rozmaitych „pożytecznych idiotów” z kręgów demoliberalnych i nawet „postępowo-katolickich”, towarzyszyło równie szerokie spectrum „faszystów”, którym objęto wszystkich antykomunistów, będących także przeciwnikami demoliberalizmu, a więc tradycyjnych katolików, konserwatystów i monarchistów, autorytarystów i nacjonalistów łącznie z nurtami narodowo-radykalnymi. Szczególny wkład do tej strategii wniósł genialny doprawdy propagandysta Kominternu, Willi Münzenberg, zaś poligonem doświadczalnym jego skuteczności stała się wojna domowa w Hiszpanii. W naszej obecnej sytuacji „awatarem” Münzenberga stał się red. Seweryn Blumsztajn z „Gazety Wyborczej”, jako główny organizator i propagandysta zagrzewający do walki z faszyzmem zamaskowanych bandytów z „Antify” i im podobnych. Pomni błagania poety (Kornela Ujejskiego): O rękę karaj, nie ślepy miecz!, winniśmy mieć to na uwadze słysząc dochodzące od dawna z ulicy Czerskiej żądanie: „przynieście mi głowy faszystów”.

Biało-Czerwona, nie „kolorowa”

Warto też na moment rzucić okiem na lewacki slogan „kolorowej Niepodległej”. Cóż to może znaczyć? Czyżby Marsz Niepodległości czy w ogóle świętowanie Niepodległej w normalny sposób oznaczało coś brudnoszarego lub bezbarwnego? Jeśli nawet pominąć różnokolorowe emblematy poszczególnych ugrupowań i organizacji, to przecież znak łączący wszystkich – Biało-Czerwona flaga Polski jest esencją barwności w jej głęboko symbolicznym znaczeniu, przesyconym też na wskroś tragizmem i wzniosłością, dniami chwały i cierpienia całej naszej historii. Ta paplanina o „kolorowości” odbiera tak naprawdę wszelką substancjalność pojęciu i symbolice barw, sprowadza ją do jakiegoś infantylnego gaworzenia o „książeczce do kolorowania” dla mieszkańców Ulicy Sezamkowej, nie rozwodząc się już nawet nad tą oczywistością, że to tylko nieudolny pseudonim dla podkładania pod to treści z repertuaru „tolerancjonizmu”, głównie „tęczowego”, mające się nijak do polskości i patriotyzmu.

Ani Lepanto, ani Cheronea

Na koniec uwaga tycząca sporów, jakie natychmiast po Marszu wybuchły w środowisku narodowców czy szerzej – prawicowym. Uważam za nieuzasadnione zarówno głosy triumfalistyczne, jak lamentacje, zwłaszcza nad „klęską medialną”. Mówienie o „wielkim sukcesie” w czasie, kiedy nie dość, że jak „lawa plugawa” rozlewa się wszędzie relatywistyczne, demoliberalne bajoro, to jeszcze wypełniają je coraz szerzej czerwono-różowe siły ciemności, dowodzi braku poczucia rzeczywistości. Z drugiej strony, „klęska medialna” była od początku oczywistością. Bardzo wymowny jest fakt, iż Marszowi w jego głównej, wielotysięcznej kolumnie, idącej spokojnie i wytrwale do celu, nie towarzyszyła żadna kamera – prócz tej operacyjnej, policji. Mediów lewicowo-liberalnego i reżimowego mainstreamu w ogóle Marsz nie interesował, a tylko jego obrzeża, gdzie mogli grasować niezdyscyplinowani „partyzanci” czy po prostu chuligani oraz prowokatorzy. Tego rodzaju „klęska” była nie do uniknięcia, więc trzeba ją było też z góry wpisać w koszty. Gdyby nawet organizatorzy odwołali Marsz, to ona i tak by nastąpiła, i to w podwójnym sensie: raz, że „antyfaszyści” odtrąbiliby swoje zwycięstwo, dwa, że owi „partyzanci”, nad którymi nikt nie ma kontroli, ani fizycznej ani moralnej, i tak niechybnie by się pojawili, a wówczas nie byłoby już nic, co można im wizerunkowo przeciwstawić. Lecz kto z góry się poddaje, ten ponosi klęskę na pewno, a jeszcze na domiar okrywa się niesławą.

Zamiast epatowania ocenami skrajnymi, należy wyjść od rozpoznania sytuacji. A skoro jest to sytuacja wybitnie niekorzystna, to trzeba docenić tę mobilizację wielotysięcznych sił idących obok siebie zgodnie narodowców, monarchistów, piłsudczyków, konserwatywnych liberałów itd. To na swój sposób docenił nawet S. Blumsztajn, pisząc, iż Marsz pokazał siłę ruchu narodowego. Jeśli jawnie deklarowanym celem wroga było nie dopuścić do Marszu i rozbić go, a cel ten nie został osiągnięty, to jego uczestnicy mają prawo – bez euforii, ale i bez fałszywej skromności – powiedzieć: a jednak ¡hemos pasado! (przeszliśmy). Z pewnością nie jest to wiktoria na miarę wiedeńskiej czy tej spod Lepanto, ale też nie klęska, jak pod Cheroneą. Powiedzmy, że pierwsza nieprzegrana potyczka, jak pod Covadongą, początek długiej i żmudnej rekonkwisty.

Jacek Bartyzel

Autor jest członkiem Komitetu Poparcia Marszu Niepodległości.

Pierwodruk: „Nasz Dziennik”, nr 265, 15 listopada 2011.

http://www.bibula.com/?p=47155


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: "Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie".
PostNapisane: 04 sty 2012, 15:18 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31400
Oczyszczanie bagna.

Takiego nagromadzenia strasznych zdarzeń jak w mojej ojczyźnie nie znajdzie chyba nikt w żadnym cywilizowanym kraju. W jakim cywilizowanym kraju tylko w jednej sprawie wiesza się strażnik który pilnował zabójcę Olewnika, wieszają się: Zabójcy Krzysztofa Olewnika - Franiewski (2007), Kościuk (2008), Pazik (2009) zostali znalezieni martwi. Wszyscy powiesili się w celi aresztu bądź więzienia.

Prezes spółki lotniczej Ad Astra Executive Charter SA Dariusz Szpineta wykupił 14 dniową wycieczkę do Indii, żeby się tam....powiesić. Znajomi zapewniają że był w bardzo dobrym nastroju. Szpineta był ekspertem lotniczym który w mediach nie bał się mieć odmiennego zdania od oficjalnych tez.. Wskazywał przede wszystkim na oczywisty fałsz w przypisaniu lotowi Tu-154 charakteru cywilnego. Przeczyła temu, jego zdaniem, wojskowa załoga, samolot i litera M od angielskiego słowa „Military” w planie lotu. Kłamstwo to legło u podstaw całego sposobu prowadzenia śledztwa przez komisje obojgu państw. Te komisje w normalnych państwach nie miałyby prawa zajmować się lotem wojskowym.

23 grudnia 2009 roku powiesił się dyrektor generalny kancelarii premiera Tuska Grzegorz Michniewicz. Jego matka zeznała w prokuraturze że ostatnią służbową rozmowę odbył z szefem kancelarii premiera Tuska Tomaszem Arabskim. Powiedział jej, że.. "że odbył bardzo przykrą rozmowę z ministrem Arabskim [...] bał się, że zostanie zwolniony” .
19 sierpnia 2011 r. powiesił się wicepremier Andrzej Lepper. Przed śmiercią Lepper zdążył ujawnić red. Sakiewiczowi kto był źródłem przecieku w aferze gruntowej. Ujawnił że bał się o życie.

Inspektor NIK-u Michał Falzmann 16 lipca 1991 roku wtstąpił do NBP o udostępnienie danych nt. obrotów i stanu FOZ-u. Tego samego dnia na polecenie prezesa NIK Falzmann został odsunięty od sprawy a 18 lipca już był martwy.

Czy ktoś słyszał by w oskarżanej o totalitaryzm Białorusi lub na Ukrainie miała miejsce podobna plaga zagadkowych śmierci. A przecież było ich wielokrotnie więcej. Wspomnę tylko szyfranta Zielonkę, ochroniarza Sobotki, szefa policji Marka Papałę, prezesa GUC Ireneusza Sekułę, ministera sportu Jacka Dębskiego, założyciela Ośrodka Studiów Wschodnich Mareka Karpa, prezesa NIK-u Mariana Pańko (szefa Falzmanna), szofera Pańki, tropiącego nieprawidłowości w Petrochemii Płock Darjusza Stolarskiego. Jakby pieczęcią podsumowującą tamte tragiczne zdarzenia była katastrofa smoleńska.

Antoni Macierewicz ujawnił, że podczas swojej rozmowy ze śp. prezydentem Lechem Kaczyński prezydent wyraził przekonanie że " ta mafia jest zdolna do wszystkiego".
Na forum Salonu 24 trwa dyskusja o potrzebie budowania drugiego obiegu, społeczeństwa równoległego... Tak, taka potrzeba jest niezbędnie potrzebna i bardzo pilna. Jest wiele spraw i zdarzeń o których trzeba przypominać, które należy badać i pilnować by nie były zapomniane. W przeciwnym razie utoniemy w morzu kłamstw. Niemniej należy również bronić wszelkich przyczółków wolnego słowa w "pierwszym" obiegu. Dlatego ważne że jest w nim Pospieszalski (choć tak późno), że mamy TV Trwam i inne media redemptorystów. Szkoda że na Salonie brak batalii o przyznanie multiplexu dla TV Trwam. To jest jedna z najważniejszych dziś spraw. Jeżeli nie będzie silnego drugiego obiegu informacyjnego to nawet najstraszniejsze wydarzenia jak choćby te opisane w pierwszej części notatki, spychane będą na margines zapomnienia.

http://yxv49.salon24.pl/378189,oczyszczanie-bagna


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: "Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie".
PostNapisane: 12 lut 2012, 12:53 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31400
Agresywna polityka Niemiec, kierowanych przez kanclerza Hitlera, który doszedł do władzy w drodze całkowicie demokratycznych procedur, doprowadziła do wybuchu najbardziej nieludzkiej w dziejach wojny. Wojny totalnej, globalnej i ludobójczej.

Polski miało nie być

Atak na Polskę, który rozpoczął ten światowy konflikt w sposób formalny, poprzedziły przeprowadzone z sukcesem krótkie ekspedycje karne przeciwko Austrii i Czechosłowacji. Korytarz do Wolnego Miasta Gdańska, w którym urodził się i wzrastał późniejszy członek SS, pisarz i noblista Guenther Grass, był dla Hitlera tylko pretekstem. Podobnie jak prowokacja gliwicka.

Zjednoczone i odzyskujące wigor po wersalskim „upokorzeniu” wielomilionowe Niemcy, szukając dla swych obywateli nowej przestrzeni życiowej, parły na wschód.

Park dla esesmanów
Polski miało nie być. Terytorium II Rzeczypospolitej rozkawałkowano. Ziemie uznawane przez Niemców za rdzennie niemieckie włączono do Rzeszy. Z części centralnej utworzono buforową marchię: Generalne Gubernatorstwo, ze stolicą w Krakowie. Nasze Kresy Wschodnie przypadły w udziale Sowietom Stalina. W czwartym rozbiorze Polski ze zrozumiałych względów nie wzięła udziału tylko Austria.

Zarządzający GG Hans Frank rezydował na Wawelu. Natomiast Warszawę skazano na zagładę. Według planu Pabsta, po unicestwieniu mieszkańców i zniszczeniu miejskiej substancji, czyli po starciu stolicy Polski z powierzchni ziemi, miało w jej miejsce powstać półmilionowe miasto dla niemieckiej elity. Na zaoranych terenach getta zaplanowano, z pewnym rozmachem, park dla esesmanów.

W czasach PRL celebrowano, przynajmniej formalnie, obchody kolejnych rocznic „napaści hitlerowskiej na Polskę”, ale ze względu na wasalny charakter władz tamtego państwa wobec Związku Sowieckiego prawdę o czasach pogardy dozowano raczej wybiórczo. Westerplatte tak, jeszcze od biedy Hubal, ale już Anders czy Monte Cassino niechętnie, natomiast „cios w plecy” albo Katyń – absolutnie nie! Dostęp do rzetelniejszych źródeł był odcięty lub mocno koncesjonowany. Ale w polskich miastach syreny w południe wyły, przypominając wszystkim, że to właśnie „dnia pierwszego września roku pamiętnego / napadł wróg na Polskę z kraju sąsiedniego”.

Poszedł Schroeder do Putina
Przez kilkanaście lat III RP wzięto ostry kurs na amnezję historyczną, rugowanie historii Polski ze szkolnych programów, ośmieszanie symboli, tradycji i postaw patriotycznych w mediach. Kilka wydawanych w Polsce tytułów prasowych zarobiło krocie, wmawiając ufnym Polakom, że patent na obywatela nowoczesnej Europy zdobędzie ten, kto szybciej porzuci burżuazyjne mrzonki o jakimś interesie narodowym czy też racji stanu.

Skutki nie dały na siebie długo czekać. Za sprawą ministra Skubiszewskiego mamy wyjątkowo niekorzystny dla Polski traktat z Niemcami. Umowa ta nie dość, że naraża nasze państwo na roszczenia majątkowe obywateli niemieckich (Powiernictwo Pruskie właśnie ruszyło do Strasburga), to jeszcze zapewnia Niemcom w Polsce uprzywilejowany status mniejszości narodowej, podczas gdy Polacy w Niemczech są tego przywileju pozbawieni. Groźna wydaje się też perspektywa rosyjsko-niemieckiej rury na dnie Bałtyku, którą za naszymi plecami wynegocjował z prezydentem Rosji przyjaciel Kwaśniewskiego ekskanclerz Schroeder.

Erika Steinbach kreuje się na wypędzoną. „Wypędzoną” z domu w gdańskiej Rumii, w którym jej rodzice zdołali przemieszkać zaledwie parę lat podczas zwycięskiej dla Rzeszy fazy wojny. Niemieccy publicyści chętnie zresztą wytykają Polakom „nadmierną drażliwość” w kwestii wypędzeń. Pozwalają sobie także na ordynarne szyderstwa z prezydenta RP i jego matki. Wygląda na to, że tradycyjna niemiecka buta znów dochodzi do głosu.

Czas wreszcie policzyć straty
Najnowsza prowokacja Bundesmarine na naszych wodach terytorialnych koło Szczecina dowodzi, że Niemcy – niepomni złych doświadczeń z połowy minionego stulecia – testują odporność pierwszej po 1989 roku niezależnej formacji politycznej, która rządzi w Polsce, nie tylko dysponując kompletem narzędzi politycznych (rząd, urząd prezydenta, większość parlamentarna), ale w dodatku kierując się polską racją stanu.

A jeśli Kaczyńskim, mimo oporu wielu krajowych mediów oraz części klasy politycznej, uda się wyrwać Polskę z postkomunistycznej „smuty”? Niezadowolenie Rosji Putina z takiego rozwoju wydarzeń wydaje się zrozumiałe, ale niechęć i obawy Niemiec, manifestowane ostatnio serią wrogich gestów, powinny wzbudzić poważną refleksję i ożywić działania polskiej dyplomacji. Również w zakresie międzynarodowej polityki historycznej.

Rację ma chyba Klara Górska, gdy pisze, że „Polska jako jeden z nielicznych krajów, biorących udział w II wojnie światowej, nie wie dokładnie, ilu utraciła obywateli i w wyniku jakich działań; frontowych, eksterminacji i śmiertelności w obozach, łagrach, pacyfikacjach i ulicznych egzekucjach. Nie może być tak, że Niemcy śmieją się nam w twarz, dokonując własnych «badań» i twierdzą w dodatku, że wzajemny bilans jest dla nas skrajnie niekorzystny. To nie my wywołaliśmy II wojnę światową, nie my zakładaliśmy «polskie obozy śmierci», nie my dokonaliśmy zagłady Żydów i nie jechaliśmy na Syberię, aby tam szukać lepszej pracy i łatwego chleba” (www.polskiejutro.com).

Tworzenie nowej wykładni drugiej wojny światowej nabiera rozpędu. Dlatego trzeba wreszcie dokładnie policzyć polskie straty, choć to z pewnością bardzo się w świecie nie spodoba.

„Tygodnik Solidarność” nr 35, z 1 września 2006

http://waldemar-zyszkiewicz.pl/index.ph ... &Itemid=57


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: "Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie".
PostNapisane: 22 mar 2012, 07:49 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31400
Nie chcemy ateistycznej Polski

Państwo polskie nie może być państwem ateistycznym, ma bronić praw i swobód obywatelskich wszystkich ludzi - napisali w oświadczeniu członkowie Parlamentarnego Zespołu na rzecz Katolickiej Nauki Społecznej. Posłowie i senatorowie przyjęli swoje stanowisko w sprawie obrony Kościoła katolickiego i symboli religijnych przed atakami władz świeckich w Polsce.

"Pogoń za źle rozumianą "europejskością" i tak zwaną poprawnością polityczną, wyrażająca się między innymi atakami na Kościół katolicki i symbole religijne, budzi nasz zdecydowany sprzeciw" - napisano w oświadczeniu. "Państwo polskie nie ma być państwem ateistycznym ani tym bardziej antyteistycznym. Państwo polskie ma bronić praw i swobód obywatelskich wszystkich ludzi niezależnie od tego, czy wierzą w Boga, czy też tej wiary nie podzielają" - podkreślają posłowie i senatorowie.
- Jako katoliccy posłowie nie możemy biernie przyglądać się temu, że w Polsce ograniczane są prawa katolików, że istnieje nagonka na Kościół, w tym również na duchowieństwo katolickie - podkreśla poseł Tadeusz Woźniak (SP), przewodniczący Parlamentarnego Zespołu na rzecz Katolickiej Nauki Społecznej, do którego należy ponad 50 posłów i senatorów.
Wzywają również, by bronić swoich praw i wartości w życiu publicznym. "Walczmy o swoje prawa i o ich respektowanie. Bóg, Honor i Ojczyzna pozostaną dla nas zawsze najwyższymi wartościami, których nie pozwolimy sobie odebrać, a nasze przywiązanie do wolności sprawia, że niestraszne nam są zakazy i ograniczenia, które ze zdrowym rozsądkiem nie mają niczego wspólnego" - napisali.
Podkreślają również, iż bezpośrednim uderzeniem w Kościół katolicki jest zapowiedź rządu o likwidacji Funduszu Kościelnego, redukcji etatów kapelanów wojskowych i wprowadzeniu utrudnień w nauczaniu religii w szkołach. Jak zwracają uwagę parlamentarzyści, przykładem dyskryminacji Kościoła jest także m.in. nieprzyznanie przez KRRiT miejsca Telewizji Trwam na cyfrowym multipleksie, sprawa zakazu noszenia symboli religijnych przez pracowników PLL LOT, jak też zakaz PZPN dotyczący wnoszenia "materiałów religijnych" na stadiony w czasie Euro 2012.
Parlamentarzyści, powołując się na zapisy konstytucyjne, m.in. o bezstronności państwa w sprawach przekonań religijnych oraz o wolności do ich wyznawania, wzywają rząd do "natychmiastowego zaprzestania walki z Kościołem katolickim i symbolami religijnymi niezależnie od tego, jakie pobudki przyświecają prowadzeniu tej irracjonalnej "wojny domowej"". Do władz publicznych RP skierowali żądanie, by "przestrzegały Konstytucji i nie występowały przeciwko obywatelom ze względu na ich wiarę i przywiązanie do Kościoła".
Stanowisko zostało przesłane wczoraj do marszałka Sejmu, Senatu, prezesa Rady Ministrów, wojewodów, marszałków sejmików wojewódzkich, jak również do polskich biskupów.

MB

http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=wi03.txt


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: "Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie".
PostNapisane: 22 mar 2012, 15:56 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31400
Bogota, Budapeszt, Warszawa - wspólna sprawa

Czy ktoś w tzw. cywilizowanym świecie XXI wieku uwierzy, że istniał prezydent kraju, która zaczyna dzień od modlitwy, publicznie przyznaje się do odmawiania Różańca? Czy ktoś uwierzy, że w tym kraju żyje kobieta, która - spalona piorunem - dzięki wierze i modlitwie odzyskała w pełni zdrowie? Czy wreszcie ktoś uwierzy, że jest na świecie kobieta wielkiego biznesu, w której restauracjach codziennie o godz. 12.00 odmawiany jest przez radiowęzły "Anioł Pański"?
Ten kraj to 45-milionowa Kolumbia, z wielkonakładowej prasy znana przede wszystkim jako ponury pejzaż narkobiznesu, terroryzmu i wszelkich możliwych plag. çlvaro Uribe, prezydent tego kraju w latach 2002-2010 - przełóżmy to na politykę "miłości" prowadzoną przez liderów PO! - uwolnił swoją kontrkandydatkę w wyborach Ingrid Betancourt, wysyłając przeciw terrorystom komandosów bez broni, zbrojnych tylko w różańce i siłę wiary. I odbili ją bez jednego wystrzału! Wszystko to zawarł w swoim filmie "Kolumbia - świadectwo dla świata" Dominik Tarczyński, od dawna wciągnięty w dzieło ewangelizacji. Autor spędził w Kolumbii wiele miesięcy i zobaczył zupełnie inny kraj niż ten znany z jakichś "New York Timesów", "Spieglów" czy innych "Gazet Wyborczych". Kraj odmieniający oblicze zła - siłą katolicyzmu, siłą wiary i wielkiej wspólnej pracy narodu i jego elit. Filmu Tarczyńskiego z pewnością nie wyświetli ani telewizja zwana publiczną, ani tym bardziej "zaprzyjaźnione" z elitami władzy i Andrzejem Wajdą stacje komercyjne. To przecież czyste oszołomstwo, kolumbijskie "mohery", ciemnogród itp.
Polskie elity pamięć historyczną mają krótką albo nie mają jej wcale. Bo Kolumbia i odmiana jej losu to nie pierwszy przypadek odwrócenia biegu wydarzeń dzięki modlitwie. Austriacka krucjata różańcowa spowodowała, że Sowieci opuścili austriacką strefę okupacyjną w roku 1955, na Filipinach - dwumilionowa rozmodlona manifestacja odwróciła widmo krwawej masakry. Wspaniały węgierski premier Viktor Orbán wraz z Episkopatem katolickim zmobilizował swoich kompatriotów do modlitwy różańcowej. I kłamstwo Gyurcsányego padło - Węgry świecą dziś zramolałej w lewactwie Europie światłem rzeczywistej wolności i suwerenności.
A w Polsce, Ojczyźnie błogosławionego Jana Pawła II, w niecałe 7 lat od jego śmierci, w rok po beatyfikacji? W Polsce Tuska triumfy święci nadal to, co nieopatrznie wyznał Gyurcsány: "Kłamaliśmy wczoraj, kłamaliśmy dziś".
I więcej jeszcze - trwa nieprzebierająca w środkach walka z Kościołem i religią katolicką. Od miesięcy trwają protesty, płyną do KRRiT setki tysięcy listów (dziś już blisko 2 miliony!) przeciwko dyskryminowaniu katolickiej Telewizji Trwam przez odmowę koncesji na multipleksie cyfrowym. Dziesiątki tysięcy ludzi wychodzą w tej sprawie na ulice polskich i nie tylko polskich miast - bo i w Nowym Jorku, w Los Angeles, na Florydzie, w Hamburgu. KRRiT - nie widzi, nie słyszy, nie czyta. Media "głównego nurtu" - jaki tam nurt, ściek raczej - też nie słyszą, nie widzą. Sto feministek wyjdzie na ulice - jest relacja od TVP1, TVP Info po TVN i Polsat. Dwadzieścia tysięcy ludzi wychodzi i przyjeżdża na manifestację w Krakowie w sprawie Telewizji Trwam - cisza.
Ostatnio rząd postanowił wzbogacić państwową kiesę, sięgając do Funduszu Kościelnego. Ten Fundusz, przypomnę, powstał jako nieznaczna rekompensata za mienie zagrabione Kościołowi przez komunistów i funkcjonuje nie tylko po to, ubezpieczać duchowieństwo, ale także finansuje hospicja i domy opieki prowadzone przez Kościół. No, ale "ludowi" w telewizjach podsuwa się sprytną bajeczkę, jak to rozpasani księża i biskupi żyją sobie lekko na jego, ludu, koszt. Kolejny pomysł "ukrócenia Kościoła" - Donald Tusk deklarował wszak, że nie "będzie klękał przed księżmi" - to rugowanie lekcji religii ze szkół i przerzucanie kosztów katechezy na ledwo już zipiące pod ciężarem powinności samorządy. Ostatni kwiatek - to rzecz z pozoru drobna. Oto prezydent Częstochowy Krzysztof Matyjaszczyk (SLD) zablokował uczestnikom Motocyklowego Rajdu Katyńskiego możliwość Mszy Świętej w Częstochowie. Po prostu na placu, gdzie parkowali motocykliści, i w dniach, kiedy mieli tam przyjechać przed katyńską wyprawą - zorganizuje... bazar. A ów Rajd to sprawa zupełnie niezwykła. Kilkadziesiąt osób pod przewodnictwem komandora Wiktora Węgrzyna co roku udaje się do Katynia szlakiem - można rzec - polskiej Golgoty Wschodu. Niosąc i krzepiąc tam polskość, wioząc polskie książki i pisma. I nie ograniczają swojej pomocy wyłącznie do tamtejszych rodaków, odwiedzają i wspierają np. także rosyjskie sierocińce. Prezydentowi Częstochowy najwyraźniej się taka idea przyjaźni nie podoba.
Jak najczarniejszy absurd brzmi w tych okolicznościach "honorowy patronat" Bronisława Komorowskiego nad IX Zjazdem Gnieźnieńskim, którego hasłem była rola religii w życiu społecznym. Prezydent, owszem, wystąpił i coś tam mówił, z właściwą sobie frazeologią, o "rezerwuarze" religii.
Tak wygląda z grubsza walka z religią w kraju Jana Pawła II. Największego z rodu Słowian, człowieka, który miał wielkie nadzieje, że jego Ojczyzna stanie się wielką ewangelizatorką Starego Kontynentu.
André Malraux napisał niegdyś, że XXI wiek albo będzie religijny, albo nie będzie go wcale. Jak będzie - zależy także od nas, Polaków. Dlatego hasłem chwili jest to, co w tytule: "Bogota, Budapeszt, Warszawa - wspólna sprawa". Bogota, co prawda, leży poza Europą, ale bliżej nam do niej niż do Biłgoraja.

Dr Elżbieta Morawiec

http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=my13.txt


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: "Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie".
PostNapisane: 10 kwi 2012, 06:26 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31400
Nie zatrzymamy się już

Po 10 kwietnia nic nie jest już dla mnie takie samo - mówi Marcin Plewka, pilot wycieczek i przewodnik po Warszawie i Krakowie. - Świadomość, że na oczach całego świata zamordowano nam prezydenta, dowódców polskiej armii i inne ważne osobistości nie pozwala żyć mi dalej tak beztrosko, jak przedtem - dodaje. W przekonaniu, że 10 kwietnia 2010 roku zmieniło się wszystko, Marcin nie jest osamotniony. Propagandzie władzy nie udało się wmówić, że patriotyzm i walka o dobre imię Ojczyzny są reliktem przeszłości.

- Tragiczne doświadczenia poprzednich pokoleń Polaków stały się dla mnie nie martwą literą, ale doznaniem bardzo aktualnym. Ja też cierpiałam. To bliżej nieokreślone uczucie wpisało mnie w ciąg polskiej Golgoty. Tak właśnie wykuwa się świadoma miłość do Ojczyzny - mówi Katarzyna Kaczyńska, nauczycielka historii.
- Czy katastrofa zmieniła moje życie? Diametralnie. Ból i szok po tamtych zdarzeniach zjednoczył Polaków, którzy nigdy wcześniej nie ujawniliby się ze swoimi poglądami, a którym katastrofa rozwiązała usta - deklaruje 25-letnia Dominika, absolwentka filologii tłumaczeniowej na Uniwersytecie Warszawskim. - Nagle okazało się, że wokół mnie jest morze ludzi, którzy myślą podobnie i "oddychają tym samym powietrzem", ludzi ciekawych intelektualnie, wartościowych i pojmujących patriotyzm w sposób szlachetny, bliski panu Wołodyjowskiemu: "A jeśli przyjdzie ci kiedy do głowy, żeć zapomniano, nie nagrodzono, spocząć nie dano, żeś wysłużył nie smarowane grzanki, ale suchy chleb, nie starostwa, ale rany, nie spoczynek, ale mękę, to jeno zęby ściśnij i powiedz: "Tobie Ojczyzno!"".
- 10 kwietnia był punktem zwrotnym w moim życiu. Dotarło do mnie wtedy, jak łatwo zniszczyć człowieka. Nie zawsze trzeba go niszczyć fizycznie, wystarczy ośmieszyć wizerunek - opowiada Dominika. - Pojawił się przy tym wyrzut sumienia - jak można było tak łatwo dać się zmanipulować, wbić w kąt ze swoimi poglądami w obawie przed ośmieszeniem? - pyta dziewczyna. Wielu młodych ludzi przyznaje, że przed 10 kwietnia nie w pełni zdawali sobie sprawę z tego, że propaganda i "przemysł nienawiści" niesie ze sobą śmiertelne niebezpieczeństwo. - Przed 10 kwietnia chętnie brałem udział w rozmowach, w których podśmiewałem się z rządzących, z prezydenta Kaczyńskiego i ogólnie "Kaczorów". Nie raziło mnie to, że ludzie, z którymi pracuję, przy każdej okazji krytykują "mohery i kaczyzm". Nie identyfikowałem się wtedy politycznie i nie przejmowałem się tym, co się dzieje "na górze". Myślałem sobie: "A niech się biorą za łby" - co mnie to obchodzi? - opowiada 28-letni Wiktor. Zmieniło się to dopiero w chwili naszej narodowej tragedii. - 10 kwietnia był "eksplozją" wyzwalającą wielką falę emocji, z którymi nie umiałem sobie poradzić - mówi.
Ta data dla wielu ludzi okazała się także momentem wyboru - opowiedzenia się po stronie prawdy bądź kłamstwa, po stronie Polski lub przeciwko niej, wreszcie - po stronie Krzyża albo po stronie jego wrogów. Każdy wybór miał swoją cenę. - Straciłem kontakt z kilkoma znajomymi, a w końcu zdecydowałem się zmienić pracę, w której nie czułem się komfortowo ze swoimi poglądami - opowiada Wiktor. Doświadczenie utraty części znajomych jest wspólne właściwie dla wszystkich, którzy "odnaleźli się" po 10 kwietnia. Wkrótce jednak pojawiły się nowe przyjaźnie oparte na wspólnocie wartości. - Zaangażowałem się w kilka inicjatyw, które powstały po 10 kwietnia, i poznałem wielu wspaniałych ludzi - mówi Wiktor. Wtóruje mu Danuta, założycielka i szefowa Klubokawiarni Republikańskiej. - To jest głęboka przyjaźń na całe życie, umocniona wspólnymi przeżyciami podczas demonstracji, marszów w miesięcznice katastrofy, długich nocnych rozmów o Polsce. - Wielu z moich przyjaciół zmieniło swoje życie po Smoleńsku, stali się bardziej religijni, zaczęli angażować się społecznie. To samo dotyczy mnie - uzupełnia Marcin.
Nie dla wszystkich młodych ludzi angażujących się obecnie w działania patriotyczne bodźcem do zmiany stał się właśnie 10 kwietnia. - Tragedia smoleńska w niczym mnie nie zmieniła. Mój światopogląd był kształtowany od najwcześniejszych lat przez rodziców. 10 kwietnia, po usłyszeniu w mediach mainstreamowych pierwszych informacji cytujących Żyrinowskiego, który sugerował winę pilotów i śp. Lecha Kaczyńskiego, nie miałem wątpliwości, "kto szczuł i co było grane" - opowiada Maciej, przedsiębiorca z branży komputerowej.
O co walczą młodzi ludzie? O podstawowe i oczywiste sprawy, tak jak zawsze w historii Polski. - W normalnym kraju po 10 kwietnia miliony ludzi wyszłoby na ulice protestować, stanęłyby autobusy, pociągi i tramwaje. W normalnym kraju dziennikarze rzetelnie informowaliby o tym, co się stało. Powstałyby dziesiątki superprodukcji filmowych analizujących każdy moment katastrofy - mówi Marcin, nie kryjąc przekonania, że prędzej czy później tak właśnie się stanie.
Przekonanie to podziela młoda malarka i grafik Beata Łupińska. - Poznaję wielu artystów, którzy - podobnie jak ja - mają poglądy wolnościowe i nie mogą przebić się do szerszego odbiorcy właśnie ze względu na obowiązującą w dziedzinie sztuki polityczną poprawność. Jest nas jednak coraz więcej, można powiedzieć, że "odnaleźliśmy się" po tragedii smoleńskiej. Z początku zajmowaliśmy się narzekaniem na to, w jak trudnej jesteśmy sytuacji, stopniowo jednak zastąpiliśmy zamartwianie się wspólnym działaniem. To tylko kwestia czasu, kiedy nasze działanie doprowadzi do przemian kulturowych w Polsce - przewiduje Beata. Zdaniem artystki, młodzi ludzie, którzy poznali się po katastrofie smoleńskiej, mają wielki potencjał. - Za kilka lat będzie to naprawdę fajne środowisko, zdolne wiele dobrego zrobić. Kiedy dojdziemy do głosu, całe to kłamstwo, zło i brzydota, która nas otacza, po prostu eksploduje. Nie mogę się już tego doczekać - mówi Beata.
Według Katarzyny, po Smoleńsku Naród Polski wybudził się z letargu obojętności na sprawy państwa. Przypomniano sobie o ideałach "Solidarności". Polacy znowu poczuli, jaką moc daje jedność i siła tysięcy gardeł krzyczących to samo. - Poczuliśmy się u siebie, a przy okazji zauważyliśmy, że wkradli nam się nieproszeni goście w postaci niesprawiedliwości społecznej, hipokryzji polityków PO i oportunistycznej lewicy, korporacjonizmu, relatywizmu moralnego - wskazuje Katarzyna. Jak obserwuje Dominika, wielu ludzi, którzy spotkali się po 10 kwietnia, nie poprzestało na "policzeniu się". - Niespodziewanie rozkwitło mnóstwo oddolnych patriotycznych inicjatyw, a efekty tej aktywności zaczynają być powoli widoczne.
Jedną z takich inicjatyw stała się Klubokawiarnia Republikańska, która powstała właśnie po Smoleńsku. - Nie miałam wątpliwości co do tego, że mój kraj znalazł się w niebezpieczeństwie, skazany na zależność od Rosji. Doszłam do wniosku, że nie chcę dłużej patrzeć na to, co się dzieje, ale chcę mieć realny wpływ na los Polski - opowiada Danuta. Jak mówi, została wychowana w patriotycznej rodzinie, jednak do 10 kwietnia żyła własnymi sprawami, była osobą dość nieśmiałą i wycofaną. - Zdecydowałam, że teraz się to zmieni, że chcę poświęcić swój czas, energię i zdolności dla Polski. Postanowiłam przestać się chować i tłumaczyć bierność brakiem pewności siebie. Modliłam się, żeby Bóg mną pokierował, żebym wiedziała, co mam robić - czułam się jak bohaterka baśni wyruszająca samotnie w nieznane, w drogę, na której czekają mnie wyzwania, próby, przyjaciele i nieprzyjaciele, i która jest moim prawdziwym przeznaczeniem - wspomina Danuta. - Ponieważ strategiczne dla przyszłości Polski jest ukształtowanie nowych elit, młodych ludzi, którym będzie zależało na Polsce, postanowiłam stworzyć w Warszawie miejsce, które będzie pełniło taką rolę. I tak powstała Klubokawiarnia Republikańska, organizująca spotkania dla wszystkich, którym nieobce są patriotyzm i wartości chrześcijańskie - wyjaśnia.
Młodych ludzi działających na rzecz Ojczyzny będzie coraz więcej, w miarę opadania mgły kłamstwa, jakim prorządowe media karmiły Polaków po katastrofie. - Główne media powielają rosyjskie i polskie kłamstwa. Jak w tej sytuacji młodzież może przeżywać katastrofę z należytym szacunkiem i uwagą? - pyta Marcin. Szatańskim pomysłem aktualnej władzy było także wywołanie zamieszek przed Pałacem Prezydenckim, gdzie - w wyniku medialnego szczucia - doszło do sprofanowania krzyża. - Obserwowałem nie tylko stek kłamstw i bezczelnych manipulacji rosyjskich i polskich w sprawie smoleńskiego zamachu, ale także pogardę dla zmarłych, szyderstwa z żałoby i żałobników dokonywane nie tylko przez rozpoznanych w gazetach opozycyjnych kryminalistów, byłych esbeków i pijanych wyrostków na Krakowskim Przedmieściu, ale także przez znane nam wszystkim telewizyjne gwiazdy czy polityków - mówi wzburzony Marcin. - Chyba nawet w najczarniejszych latach PRL starano się zachować pozory szacunku dla flagi i wychowania patriotycznego - konkluduje.
- W moim odczuciu, obecna nagonka na polski Kościół jest prostą konsekwencją tego, co się działo wówczas przed krzyżem - konstatuje Dominika. - Pierwszy raz w postkomunistycznej Polsce tak jawnie przyzwolono na publiczne szkalowanie symbolu religijnego, a co za tym idzie - wiary chrześcijańskiej. Zdaniem Dominiki, to wtedy właśnie przygotowano grunt pod stosowane obecnie represje wobec Kościoła, takie jak likwidacja Funduszu Kościelnego czy próba wyeliminowania religii ze szkół.
Dwa lata, jakie upłynęły od katastrofy smoleńskiej, były czasem trudnym do zniesienia, pełnym pogardy, poczucia upokorzenia i świadomości zdrady naszych najwyższych władz. Z drugiej jednak strony te dwa lata okazały się czasem tworzenia wspólnoty, dla wielu - przebudzeniem, dla innych - uruchomieniem talentów, których może nigdy nie odważyliby się ujawnić, gdyby nie poczucie, że wymaga tego Ojczyzna. Tragedia smoleńska i związane z nią manipulacje medialne obudziły w młodych ludziach także poczucie nieufności wobec prorządowych środków masowego przekazu i skłoniły do podjęcia poszukiwań informacji o Polsce na własną rękę. - Zaczęłam czytać więcej literatury dotyczącej historii Polski. Widzę, że Polska nie jest suwerennym krajem i jest nam potrzebny przewrót, który odsunie od władzy ludzi pochodzących z poprzedniego systemu. Wcześniej w ogóle o tym nie myślałam - opowiada Gosia z Warszawy.
Wielu młodych ludzi mówi o doświadczeniu wpisania się w wielowiekowe dzieje Polski, o poczuciu obecności i wsparcia tych, którzy nas poprzedzili - bł. Jana Pawła II, bł. księdza Jerzego Popiełuszki, Sługi Bożego Kardynała Stefana Wyszyńskiego, powstańców warszawskich, żołnierzy wyklętych. Nawiązując do słów bł. Jana Pawła II - każde pokolenie Polaków ma swoje Westerplatte. Zadaniem, które stanęło przed obecnym młodym pokoleniem, jest wyjaśnienie prawdy o katastrofie smoleńskiej, upamiętnienie ofiar i wypełnienie testamentu, jaki pozostawili po sobie polegli. Wielu czuje podobnie jak Katarzyna: - Teraz historia wezwała mnie do odpowiedzi, do konkretnej postawy. Musiałam się określić, czy jestem skłonna dać świadectwo prawdzie, czy też tak jak reszta konformistów zamknąć oczy na zalewające Polskę kłamstwo. Zaangażowałam się w działalność społeczną, której zadaniem jest odbudowanie postawy obywatelskiej i ducha Narodu.
Młodzi ludzie czują, że nadszedł ich czas w sztafecie pokoleń, o której mówiła śp. Maria Fieldorf-Czarska, córka generała Augusta Emila Fieldorfa "Nila". Że teraz to oni mają być rękami, ustami i sercami tych, którzy odeszli już do wieczności. W tę ponadczasową i ponadmaterialną więź mocno wierzyli wszyscy polscy patrioci. O niej właśnie pisał poległy w Powstaniu poeta Tadeusz Gajcy:
Nie zatrzymamy się więc
tej nocy w milczeniu płynąc,
gdy wszystko sen, jesteśmy snem
bez ciała i bez imion.
Lecz gdy kogutów tkliwy głos
doleci nas już siwy -
przy twarzy twarz, przy dłoni dłoń
wrócimy, wrócimy.

Agnieszka Żurek
--------------------------------------------------------------------------------

Tytuł i śródtytuły pochodzą z wiersza Tadeusza Gajcego "Przed snem"

http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=nn08.txt


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: "Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie".
PostNapisane: 27 paź 2012, 06:25 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31400
Czuwanie modlitewne za Ojczyznę na Jasnej Górze

Dzisiejszej nocy odbędzie się dziewiąte już czuwanie modlitewne Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę przy tronie Maryi Królowej Polski na Jasnej Górze.

Wspólna modlitwa rozpocznie się dzisiaj po Apelu Jasnogórskim, a zakończy w sobotę nad ranem.

Ojcowie Paulini zapraszają wszystkich, którym leżą na sercu losy Ojczyzny, by modlitwą i postem uprosić łaski u Królowej Jasnogórskiej.

Krucjata Różańcowa za Ojczyznę ogłoszona 15 czerwca 2011 r. w Teresinie jest ruchem modlitewnym łączącym wiernych deklarujących codzienną modlitwę co najmniej jedną dziesiątką Różańca Świętego w intencji Polski wiernej Bogu, Krzyżowi i Ewangelii oraz o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu Polskiego.

- Może to być dziesiątka odmawiana osobno, ale też intencja może być dodawana do już odmawianego Różańca w innych intencjach. Ważne, by jasno było wyrażone, o jaką Ojczyznę się modlimy, by nie była to nieokreślona intencja, nic niemówiąca i bez zobowiązań, jakieś ogólne "za Ojczyznę" – poinformował sekretariat Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę.

Organizatorzy czuwania zapraszają do przybycia i czynnego uczestnictwa w modlitwie.

Treść ślubowań z 1946 roku:

Niepokalana Dziewico! Boga Matko Przeczysta! Jak ongiś po szwedzkim najeździe król Jan Kazimierz Ciebie za Patronkę i Królowę państwa obrał i Rzeczpospolitą Twojej szczególnej opiece i obronie polecił, tak w tę dziejową chwilę my, dzieci Narodu polskiego, stajemy przed Twym tronem z hołdem miłości, czci serdecznej i wdzięczności. Tobie i Twojemu Niepokalanemu Sercu poświęcamy siebie, naród cały i wskrzeszoną Rzeczpospolitą, obiecując Ci wierną służbę, oddanie zupełne oraz cześć dla Twych świątyń i ołtarzy. Synowi Twojemu, a naszemu Odkupicielowi, ślubujemy dochowanie wierności Jego nauce i prawu, obronę Jego Ewangelii i Kościoła, szerzenie Jego Królestwa.

Pani i Królowo nasza! Pod Twoją obronę uciekamy się. Macierzyńską opieką otocz rodzinę polską i strzeż jej świętości. Natchnij duchem nadprzyrodzonym i pobożnością naszą parafię; ochraniaj jej lud od grzechów i nieszczęść, a pasterza umacniaj i uświęcaj swymi łaskami. Narodowi polskiemu uproś stałość w wierze, świętość życia, zrozumienie posłannictwa. Złącz go w zgodzie i bratniej miłości. Daj tej polskiej ziemi, przesiąkniętej krwią i łzami, spokojny i chwalebny byt w prawdzie, sprawiedliwości i wolności. Rzeczpospolitej Polskiej bądź Królową i Panią, natchnieniem i Patronką.

Potężna Wspomożycielko Wiernych! Otocz płaszczem opieki papieża oraz Kościół święty. Bądź mu puklerzem w dni prześladowania. Wyjednaj mu świętość i żarliwość apostolską, swobodne i skuteczne działanie. Powstrzymaj zalew bezbożności. Ludom od Kościoła odłączonym wskaż drogę powrotu do jedności Chrystusowej owczarni. Okaż niewierzącym słońce prawdy i podbij ich dusze czułością Twego Niepokalanego Serca.

Władna świata Królowo! Spojrzyj miłościwym okiem na troski i błędy rodzaju ludzkiego. Wyprowadź go z udręki i bezładu, z nieuczciwości i grzechów. Wyproś narodom pojednanie szczere i trwałe. Wskaż im drogę powrotu do Boga, aby na Jego prawie budowały swe życie. Daj wszystkim trwały pokój, oparty na sprawiedliwości, braterstwie, zaufaniu.

Przyjmij naszą ofiarę i nasze ślubowanie, Matko Boga i nasza. Przygarnij wszystkich do serca swego i złącz nas na zawsze z Chrystusem i Jego świętym Królestwem. Amen.

MM

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... gorze.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: "Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie".
PostNapisane: 28 sty 2013, 19:12 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31400
Ojczyzną Wolną „Pobłogosław” czy „Wróć” nam Panie?

Historia pieśni „Boże coś Polskę” sięga 1816 roku i początkowo był to hymn Królestwa Polskiego zamówiony przez księcia Konstantego na cześć cara Rosji, Aleksandra I Romanowa, a sporny refren brzmiał wtedy:

„Przed Twe ołtarze zanosim błaganie,

Naszego Króla zachowaj nam Panie!”

Już rok później Polacy spontanicznie zaczęli śpiewać „Naszą Ojczyznę racz nam wrócić Panie”.

Refren ten już niemal dwieście lat denerwuje zaborców, okupantów i miejscowych renegatów, którym powierzano zewnętrzne znamiona władzy w Polsce, a jego słowa bywały nawet urzędowo zakazywane. Tak stało się w zaborze rosyjskim w 1862 roku przed wybuchem Powstania Styczniowego. Już w powstaniu pieśń ta powszechnie towarzyszyła walczącym rodakom, którzy nazwali ją „Marsylianką 1863”.

Fenomen tego nieoficjalnego hymnu Polski polega na tym, że nasi rodacy spontanicznie, sami wyczuwali historyczne momenty, w których należy śpiewać zamiast „pobłogosław”, „wróć nam Panie”.

I tak „pobłogosław” obowiązywało w II Rzeczpospolitej, a w czasach okupacji niemieckiej i późniejszego panowania komunistów niezmiennie śpiewano:

Przed Twe ołtarze zanosim błaganie
Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie!

Dzisiaj w kościołach, a także w takim magicznym miejscu jak Krakowskie Przedmieście w Warszawie znowu coraz częściej rozbrzmiewa „Boże coś Polskę” w wersji zaborczej i okupacyjnej, a kolejne władze i wspierające je „mianowane elity” mają z tym poważny problem.

Co robią? Próbują przekonywać, że po raz pierwszy od dwóch wieków instynkt zawiódł Polaków i pomylili wersje pieśni.

Adam Leszczyński, Gazeta Wyborcza (11.10.2010):

„Rozum prezesowi racz wrócić, Panie!

"Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie!". W tej wersji "Boże coś Polskę" śpiewało się zwykle w czasach niewoli. Wczoraj pod Pałacem Prezydenckim Jarosław Kaczyński razem z tłumem działaczy PiS i "obrońców" krzyża wybrał właśnie ten refren. Każdy ma prawo czcić pamięć bliskich tak, jak uważa za stosowne. Sięganie do patriotycznych gestów z czasów zaborów i okupacji przekracza jednak granice groteski. Staje się kpiną z tych, którzy tragicznie zginęli, a nie hołdem ich pamięci. Polski dziś nikt nie okupuje. Więcej - nikt jej nie zagraża. Skąd więc ten fałszywy patos?
Od wielu miesięcy tragedia smoleńska jest wykorzystywana przez PiS w celu podważenia prawa do władzy demokratycznie wybranych władz Rzeczypospolitej."

3 maja 2011, Gazeta Wyborcza -„ Właśnie dzisiaj w dniu majowego święta trzeba zaapelować: nie czyńmy z naszych narodowych symboli, z naszych pieśni i sztandarów zakładników współczesnych sporów - mówił we wtorek po południu na placu Zamkowym w Warszawie prezydent Bronisław Komorowski podczas uroczystości z okazji 220 rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 Maja.

Prezydent stwierdził, że dziś boli serce, gdy słyszy święte słowa dla Polaków "Ojczyznę wolną racz nam zwrócić Panie" śpiewane przeciwko współczesnej, przecież wolnej, naszej Polsce. - Tym głośniej i radośniej powinniśmy śpiewać w dniu dzisiejszym "Ojczyznę wolną pobłogosław Panie", bo tymi słowami dziękujemy za odzyskanie wolności Panu historii, ale i wszystkim ludziom, którzy w tej walce położyli zasługi - dodał.”

Zastanawiam się czy dzisiejsze władze III RP i wspierające je „elity” oraz „zaprzyjaźnione media” zdają sobie sprawę, jak ta walka z „Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie” ich demaskuje, ośmiesza oraz kogo coraz bardziej przypominają.

Otóż 4 września 1945 r. minister informacji i propagandy zainstalowanego przez Stalina w Polsce marionetkowego rządu złożonego z zaprzańców i zdrajców, wydał okólnik nakazujący „podjęcie "odpowiednich środków", by Polacy śpiewali w kościołach "Boże, coś Polskę", używając słów: "Ojczyznę wolną, pobłogosław, Panie", a nie "Ojczyznę wolną, racz nam wrócić, Panie"

Ubeków oddelegowywano do kościołów by głośno intonowali „pobłogosław”, zamiast „wróć nam”.

Wyczulam czytelników Warszawskiej Gazety by rozglądali się podczas niedzielnych nabożeństw, bo jest wielce prawdopodobne, że w tłumie wiernych rozpoznacie ucharakteryzowanych na różnych brodaczy i wąsaczy dziennikarzy z ulicy Czerskiej i Wiertniczej oraz polityków PO, SLD, PSL i RP oraz pracowników kancelarii prezydenta, którzy będą próbowali was porwać refrenem ze słowem „pobłogosław Panie”.

Ja osobiście nie wierzę, że Naród po raz pierwszy się pomylił, a więc chyba jedynym wyjściem dla rządzących będzie wydanie zakazu, jak carat w 1862 roku, albo okólnika podobnego do tego z 1945 roku wydanego przez zdrajców-komuchów.

Źródła:

http://wyborcza.pl/1,76842,9532089,Swie ... z2IgcwkXt8

http://wyborcza.pl/1,107889,8491978,Roz ... anie_.html

http://archiwum.dlapolski.pl/informacje ... -1686.html

http://kokos.salon24.pl/482389,ojczyzna ... -nam-panie


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: "Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie".
PostNapisane: 03 sie 2013, 06:51 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31400
Dotknąć historii

Pod patronatem „Naszego Dziennika”

W najbliższy wtorek z krakowskich Oleandrów po raz 48. wyruszy Marsz Szlakiem I Kompanii Kadrowej. Śladami legionistów Marszałka Józefa Piłsudskiego podąży prawie 500 osób.

To już 99 lat, jak strzelcy „poszli czynem wojennym budzić Polskę do zmartwychwstania”. Rankiem, 6 sierpnia, ich śladami, wiodącymi z krakowskich Oleandrów do Kielc, wyruszy Marsz Szlakiem I Kompanii Kadrowej.

Weźmie w nim udział prawie 500 osób: kombatantów, strzelców, harcerzy, uczniów szkół noszących imię Józefa Piłsudskiego, żołnierzy Wojska Polskiego, funkcjonariuszy Straży Granicznej i Policji, a także oddział kawalerii w barwach pułków ułanów II RP. Wedle zapowiedzi organizatorów marszu, najmłodszy uczestnik będzie miał 11 miesięcy, a najstarszy przeszło 80 lat.

– Marsz ma formułę radosnego obcowania z patriotyzmem i dziejami polskiego oręża. I może właśnie dlatego gromadzi tak wielu uczestników, którzy w okresie wakacji chcą przez wysiłek fizyczny i obecność na trasie z krakowskich Oleandrów po kielecką „Czwórkę” wznieść żywy pomnik bohaterom naszej wolności, spotkać się z historią i udowodnić, że patriotyzm to przygoda z Ojczyzną – mówi Jan Józef Kasprzyk, komendant marszu.

Podczas wędrówki będzie można uczestniczyć w prelekcjach, spotykać się z uczestnikami walk o niepodległość, odwiedzić miejsca pamięci narodowej, ale też rywalizować w zawodach strzeleckich, marszobiegu, konkursach edukacyjnych i wziąć udział w licznych zajęciach kulturalno-oświatowych.

– Jesteśmy w miejscach, w których historia się działa, możemy jej dotknąć. Odwiedzamy miejsca, w których legioniści toczyli bitwy, zwiedzamy kwatery Józefa Piłsudskiego i jego sztabu, np. w Jędrzejowie, Książu Wielkim czy Kielcach. W takich okolicznościach, także przy ognisku, z udziałem uczestników walk o niepodległość, inaczej opowiada się młodym ludziom o wydarzeniach z przeszłości. Przynosi to efekty zdecydowanie lepsze niż nauka przekazana w murach szkolnych, szczególnie że nauka historii poprzez fatalne decyzje obecnego rządzą została zredukowana właściwie do minimum – podkreśla komendant w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”.

Z Krakowa do Kielc

W tym roku Marsz Szlakiem I Kompanii Kadrowej poprzedzi pokaz filmu „Cichociemni”, spotkanie z Wacławem Szaconiem – żołnierzem wyklętym (4 sierpnia, godz. 15.00, Muzeum Armii Krajowej im. gen. Emila Fieldorfa „Nila”, ul. Wita Stwosza 12) i otwarcie węgierskiej wystawy „W naszej pamięci/Emlékeinbem” poświęconej Andrzejowi Przewoźnikowi (5 sierpnia, godz. 12.00, Muzeum Historyczne Miasta Krakowa, Rynek Główny 35).

W tym dniu (o godz. 16.30) odbędzie się też przemarsz z Oleandrów na Wawel z udziałem orkiestry i kompanii honorowej Wojska Polskiego, gdzie odprawiona zostanie Msza św. w intencji Ojczyzny, a następnie odbędzie się apel i złożenie kwiatów na grobie Marszałka Józefa Piłsudskiego oraz prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego – honorowego protektora marszu w latach 2006-2009.

O godz. 19.00 na Małym Rynku rozpocznie się koncert piosenek legionowych. O 21.30 przewidziany jest apel wieczorny i złożenie kwiatów przy pomniku Marszałka Piłsudskiego przy ulicy jego imienia. Następnego dnia (6 sierpnia) o godz. 7.00 nastąpi wymarsz z Oleandrów. O godz. 9.45 marsz dotrze do Michałowic, gdzie odbędą się uroczystości pod pomnikiem upamiętniającym obalenie słupów granicznych przez I Kompanię Kadrową.

Wieczorem marsz dotrze do Słomnik. 7 sierpnia uczestnicy wydarzenia przejdą przez Miechów i udadzą się do Książa Wielkiego. W kolejnych dniach przejdą przez Wodzisław, Jędrzejów, Chojny nad Nidą, Chęciny i Bolechowice. Stąd 12 sierpnia wyruszą w stronę Kielc, gdzie o godz. 12.30 przemaszerują ul. ks. Piotra Ściegiennego na cmentarz Wojskowy, tam złożą kwiaty na mogiłach poległych legionistów oraz przy kapliczce NMP przy ul. Spacerowej.

O godz. 13.30 marsz dotrze pod pomnik Czynu Legionowego („Czwórki Legionowej”), gdzie komendant marszu złoży meldunek. O godz. 14.00 nastąpi przemarsz pod dawny Pałac Biskupów Krakowskich, tam odbędzie się Apel Poległych, zostaną złożone kwiaty w muzeum Marszałka Józefa Piłsudskiego. Tam marsz będzie oficjalnie zakończony. To jednak nie koniec drogi, bo delegacja jego uczestników uda się na Jasną Górę, gdzie dołączy do pielgrzymki Wojska Polskiego.

Marsz odbywa się na pamiątkę wydarzeń z 1914 roku. 6 sierpnia na rozkaz Józefa Piłsudskiego z krakowskich Oleandrów I Kompania Kadrowa wyruszyła w kierunku Kongresówki. W Michałowicach obalono słupy graniczne rozdzielające tereny zaboru rosyjskiego i austriackiego. Potem zajęto będące w rękach Rosjan Słomniki, Miechów i Jędrzejów, by 12 sierpnia dotrzeć do Kielc.

Po raz pierwszy marsz śladami Kadrówki wyruszył w 1924 roku – była to inicjatywa byłych legionistów. Odbywał się on nieprzerwanie do 1939 roku. Okupacja niemiecka oraz wejście do Polski Armii Czerwonej i objęcie władzy przez komunistów spowodowały, że przez wiele lat marsz nie mógł być organizowany. Do tej idei powrócono w 1981 roku i mimo represji komunistycznych władz – bo marsz był patriotyczną demonstracją – był on kontynuowany także w kolejnych latach. Po 1989 roku marsz wrócił do formuły przedwojennej.

Marcin Austyn

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... torii.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: "Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie".
PostNapisane: 31 sie 2013, 06:51 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31400
Dzień Solidarności i Wolności

Piotr Szubarczyk

Ustawą z 27 lipca 2005 r. Sejm RP ustanowił święto państwowe – Dzień Solidarności i Wolności. Upamiętnia ono podpisanie bezprecedensowych, w bloku państw zależnych po wojnie od Związku Sowieckiego, porozumień między komunistycznymi władzami a przedstawicielami niezależnego ruchu społecznego. Do tego czasu Sowiety nie tolerowały wolnych związków na obszarze swego „imperium zewnętrznego”. Na tym polegała niezwykłość Porozumień Sierpniowych z 31 sierpnia 1980 r. – niezależnie od tego, co z nimi zrobiono w roku 1989, przy Okrągłym Stole.

Posłowie postanowili, że 31 sierpnia będzie w Polsce Dniem Solidarności i Wolności – świętem państwowym. Ustawa weszła w życie 17 sierpnia 2005 roku.

Święto było obchodzone po raz pierwszy w roku 2005. Niestety, za każdym razem dochodziło do incydentów obniżających znaczenie tego dnia – głównie z powodu różnicy zdań, co do skutków umowy przy Okrągłym Stole i z powodu niefortunnych wypowiedzi pierwszego przewodniczącego NSZZ „Solidarność”.

To jest święto całego, wielomilionowego ruchu społecznego „Solidarność”, zwłaszcza tych, którzy do dziś przechowują depozyt nadziei i pragnień pierwszej „Solidarności”. Przede wszystkim pragnienia suwerennego bytu Polaków w swoim państwie. Nie interesują nas gwiazdorskie występy człowieka, który sam obalił komunizm… Z dezaprobatą przyjmujemy próby wmontowania święta w bieżące interesy partyjne i kreowania nowych, wątpliwych bohaterów, co jednym ruchem wajchy zatrzymali gdańskie tramwaje. To jest święto zbiorowego wysiłku Narodu Polskiego budzącego się znów do wolności. Wolny związek zawodowy nie był dla nas celem samym w sobie. Był kolejnym głazem wyznaczającym drogę do suwerennego państwa. Poprzednim był dwa lata wcześniej polski biskup na Stolicy Piotrowej… Czy osiągnęliśmy kres tej drogi?

http://www.naszdziennik.pl/wp/52562,dzi ... nosci.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: "Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie".
PostNapisane: 01 paź 2014, 12:24 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31400
Modlitwa naszą bronią

Nie ustaje modlitwa na placu Zbawiciela w Warszawie. Każdego dnia grupa osób spotyka się w centrum stolicy, by poprzez modlitwę przepraszać Pana Boga za grzech świętokradztwa. Modlitwa prowadzona jest także przeciwko deprawacji dzieci i młodzieży.

Już ponad miesiąc od poniedziałku do piątku odbywają się modlitewne pikiety. – Tradycyjnie rozpoczynamy o godz. 12.00 modlitwą „Anioł Pański”. Następnie odmawiamy kolejno części Różańca. Również odmawiamy modlitwę do świętego Michała Archanioła. Kończymy o godz. 15.00 Koronką do Bożego Miłosierdzia. W czasie naszej pikiety nie mogło zabraknąć modlitwy ekspiacyjnej „Święty Boże” – wyjaśnia w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl ksiądz Jerzy Garda, misjonarz i inicjator pikiety.

Kapłan podkreśla, że sprzeciw wobec instalacji, jaką jest tęcza ustawiona na placu Zbawiciela, powinien być wyraźny. – Nie możemy się bać sprzeciwiać zawłaszczeniu przez środowiska LGBT symbolu tęczy i ustawieniu jej na placu poświęconemu naszemu Zbawicielowi. Musimy być odważni i zdawać sobie sprawę, że ustawienie tej instalacji właśnie w tym miejscu nie jest przypadkowe. Za to wszystko pragniemy przepraszać Pana Boga. Nasza codzienna modlitwa jest ekspiacją za szyderstwo, bluźnierstwo i zniewagę, jakie wymierzone są przeciwko miłosiernemu Panu Bogu – zaznacza ks. Garda, który nie pierwszy raz organizuje modlitewne pikiety. Kapłan znany jest bowiem z wytrwałej modlitwy, którą wraz z grupą osób prowadził w intencji Telewizji Trwam pod siedzibą Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji oraz Wojewódzkim Sądem Administracyjnym.

– To, co dzieje się na placu Zbawiciela, jest szyderstwem w majestacie prawa. Tutaj bluźnierstwo skierowane jest przeciw Bogu w Trójcy Świętej Jedynemu. Ta instalacja szydzi z katolików i całego polskiego Narodu – dodaje nasz rozmówca.

Uczestnicy pikiety poprzez swoją modlitwę pragną wyprosić, aby władze Warszawy zechciały zlikwidować tęczę z placu Zbawiciela. Modlitwą otaczają polskie dzieci i młodzież oraz całą Ojczyznę i świat. – Oprócz ekspiacji pragniemy również prosić dobrego Ojca, by zaprzestano deprawacji młodego pokolenia Polaków. W szkolne programy rządzący na siłę wdrażają złowieszczą ideologię gender, która niszczy tożsamość i umysły. Celowo cichy atak skierowano w dzieci i młodzież. Konsekwencje wyniszczania tożsamości u najmłodszych będą odczuwalne za kilka lat. Wówczas będzie już za późno. Musimy działać teraz – zaznacza ks. Jerzy Garda.

Do modlitwy zaproszeni są wszyscy. – Zachęcamy każdego, komu na sercu leży los naszej Ojczyzny, kto czuje się Polakiem, katolikiem, aby swoją obecnością i modlitwą zaprotestował przeciwko obrazoburczej instalacji na placu Zbawiciela oraz przeciwko wdrażaniu do szkół i przedszkoli ideologii gender – zaprasza nasz rozmówca.

Izabela Kozłowska

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... ronia.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: "Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie".
PostNapisane: 15 paź 2014, 06:33 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31400
25 lat po rzekomym upadku komunizmu, bandytyzm lewacki, ten który mordował Polskich Patriotów nadal jest ceniony i oddawane są mu honory.
Gdzie nasza godność? Gdzie ona się podziała? Gdzie się roztrwoniła, czy pogubiła w naszych obecnie żyjących pokoleniach Polaków?


Koniec z relatywizmem wobec komunizmu!

Wojskowa asysta honorowa przy pochówku byłego prokuratora Wacława Krzyżanowskiego, który w 1946 r. zażądał kary śmierci dla nastoletniej Danuty Siedzikówny „Inki”, nie dziwi, biorąc pod uwagę, że z wojskowymi honorami pochowano Wojciecha Jaruzelskiego, człowieka odpowiedzialnego za wprowadzenie w Polsce stanu wojennego.

W takiej sytuacji ktoś mógłby zapytać, dlaczego prokurator stalinowski, który nie miał wyroku sądowego, miałby być pozbawiony państwowych honorów? Doszliśmy zatem do absurdu! Nie osądzając zbrodni komunizmu na szczytach władzy, osób wprost odpowiedzialnych za zbrodnicze działania przeciw Rzeczypospolitej, nie jesteśmy w stanie rozróżnić, komu wojskowe honory się należą, a komu się one nie należą. Nie można krzewić pamięci o Żołnierzach Niezłomnych, a jednocześnie wysyłać na pogrzeb ich oprawców asystę honorową.

Pamiętajmy, że Danuta Siedzikówna „Inka”, 17-letnia dziewczyna walcząca w oddziale mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”, stała się symbolem niewinności i odwagi Polskiego Państwa Podziemnego walczącego o wolną Polskę. Wyrok śmierci i zamordowanie „Inki” było najbardziej perfidnym działaniem ówczesnych władz i każdy, kto się do tego przyczynił, zasługuje na proces, a nie wojskowe honory. Stawiając żołnierzy Wojska Polskiego przy trumnie tego człowieka, dajemy młodemu pokoleniu do zrozumienia, że nie ma znaczenia, czy było się prawdziwym bohaterem walczącym o dobro ukochanej Ojczyny, czy było się stalinowskim funkcjonariuszem.

Choć pozytywnym sygnałem jest odwołanie przez MON dowódcy oraz komendanta garnizonu Koszalin, którzy zdecydowali o przyznaniu takiej asysty, to wciąż musimy domagać się jednoznacznej polityki historycznej wobec dziedzictwa komunizmu. W tym momencie mamy niejednoznaczną, relatywistyczną, pogmatwaną, sprzeczną w sobie politykę dotyczącą oceny komunizmu, i jeśli to się nie zmieni, to wciąż do tak absurdalnych i niedopuszczalnych sytuacji będzie dochodzić.

Prof. Mieczysław Ryba

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... nizmu.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 37 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /