Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 286 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 15, 16, 17, 18, 19, 20  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: II wojna światowa
PostNapisane: 22 maja 2016, 13:34 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historykon.pl/7-pazdziernika-194 ... -eridania/

7 października 1943 roku, okręt podwodny ORP Sokół zatopił niemiecki transportowiec SS Eridania
7 października 2015 00:00

Obrazek

Niemiecki transportowiec o pojemności 7094 BTR był największym statkiem zatopionym przez okręty polskiej Marynarki Wojennej podczas II wojny światowej. Został zatopiony w okolicy przylądka Promontore (Obecnie Kamenjak na półwyspie Istra). Z trzech torped wystrzelonych przez polski okręt podwodny, w cel trafiły dwie. Niemiecki parowiec zatonął w ciągu około 30 minut.

(Na zdjęciu: ORP Sokół. Źródło zdjęcia: Wikipedia).


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: II wojna światowa
PostNapisane: 25 maja 2016, 10:48 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historykon.pl/8-pazdziernika-194 ... orp-orkan/

8 października 1943 roku, został zatopiony ORP Orkan
8 października 2015 00:02

Obrazek

ORP Orkan był polskim niszczycielem typu M. Został wydzierżawiony od Wielkiej Brytanii w 1942 roku. Polski niszczyciel 8 października został storpedowany w pobliżu Grenlandii. Ataku dokonał niemiecki okręt podwodny U-378. Wybuch paliwa lub amunicji zabił całą obsadę pomostu i maszynowni. Wielu marynarzy znalazła się w lodowatej wodzie gdy o świcie przybył bliźniaczy okręt „Musketeer” większość już nie żyła. Z 222 członków załogi polskiego niszczyciela udało się uratować tylko 44 marynarzy.

(Na zdjęciu: ORP Orkan. Źródło zdjęcia: Wikipedia).


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: II wojna światowa
PostNapisane: 07 sie 2016, 10:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niezlomni.com/marszu-kod-u-palac ... lanki-pis/

5 grudnia 1941 roku rozpoczęła się sowiecka kontrofensywa pod Moskwą
5 grudnia 2015 00:00

Obrazek

Do kontrofensywy wyznaczono Front Kaliński, Front Zachodni oraz Front Południowo-Zachodni w sile ponad 700 tys. Czerwonoarmistów.
Tego dnia o godz. 3.00 niemieckie pozycje na zachód od Kalinina zostały zaatakowane przez sowiecką 31. Armię. Kilka godzin później do ofensywy przyłączyła się 31. Armią, która zdobyła przyczółki na Wołdze i zagroziła okrążeniem Kalinina od wschodu. W obliczu załamania się niemieckiej ofensywy pod Moskwą oraz trudnych warunków pogodowych Hitler postanowił zawiesić Operację „Tajfun” oraz rozkazał bronić Grupie Armii Środek swoich pozycji za wszelką ceną. Dzień później do sowieckiego ataku dołączyły siły Żukowa w postaci 1. Armii Uderzeniowej, 20. i 30. Armii, zmuszając niemiecką 3. Armię Pancerną do kontrolowanego wycofania się z Klinu. Z kolei sowiecka 10. Armia uderzyła na flankę 2. Grupy Pancernej, doprowadzając do odwrotu sił Guderiana. Sowiecka kontrofensywa zimowa doprowadziła do wyparcia Niemców o 300 kilometrów od Moskwy, zażegnując tym niebezpieczeństwo zdobycia Moskwy przez Wehrmacht.
Armia czerwona na kilka miesięcy przejęła też inicjatywę strategiczną, zmuszając Niemców do obrony na całym froncie. Kontrofensywa zimowa, która zakończyła bitwę pod Moskwą była pierwszym decydującym zwycięstwem Armii Czerwonej od początku tzw. Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, która okazała się poważnym ciosem dla Wehrmachtu.

Piotr Greszta

(Na zdjęciu: Oddział Armii Czerwonej w trakcie bitwy pod Moskwą. Widoczne na zdjęciu sowieckie lekkie czołgi typu T-26. Źródło zdjęcia: Wikimedia Commons).


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: II wojna światowa
PostNapisane: 15 sie 2016, 08:46 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historia.wp.pl/title,Alianckie-p ... omosc.html

Alianckie pilotki w walce przeciw III Rzeszy
WP | dodane 2015-11-25 (17:06) 8 miesięcy 20 dni 16 godzin i 34 minuty temu | 28 opinii


Frances Green, Margaret (Peg) Kirchner, Ann Waldner i Blanche Osborn po wyjściu ze swojego samolotu w szkole pilotów w Ohio w USA. Kobiety ćwiczyły przeloty Latającymi Fortecami - B-17 (fot. Wikimedia Commons / )


Czy 70 lat temu kobiety pilotowały samoloty bojowe? Czy brały udział w Bitwie o Anglię w 1940 roku? Oczywiście tak, a wśród nich były również Polki - pisze dr Tymoteusz Pawłowski w artykule dla WP.

dr Tymoteusz Pawłowski
dr Tymoteusz Pawłowski
Służba pilotek była bardzo niebezpieczna. Wypadki zdarzały się często, niemal co dziesiąta z lotniczek straciła życie. Najbardziej znaną spośród poległych była Amy Johnson - angielska pilotka słynąca z przedwojennych rekordowych przelotów. 5 stycznia 1941 roku wystartowała do rutynowego lotu. Zadaniem było przetransportowanie dwusilnikowej maszyny Airspeed Oxford z Blackpool w północno-zachodniej Anglii na lotnisko w środku kraju, odległe o 300 kilometrów. Prosty lot, który powinien trwać niespełna 90 minut, a jedyny kłopot mogła sprawiać pogoda - deszczowa i mglista. Tymczasem Oxford pilotowany przez Amy Johnson pojawił się nad ujściem Tamizy - 150 kilometrów od wyznaczonego kursu, cztery i pół godziny później! Krążący nad morzem samolot spostrzegła załoga patrolującego okrętu HMS Haslemere. Amy Johnson wyskoczyła na spadochronie i wpadła do lodowatego morza. Do wody skoczył dowódca okrętu - komandor Fletcher - nie zdołał jednak uratować lotniczki, sam również zginął.

Jaka była przyczyna katastrofy? Oficjalnie podano, że Amy Johnson zagubiła się we mgle i skończyło jej się paliwo. Nieoficjalnie mówi się jednak o innych - tajemniczych lub niewygodnych - sprawach. Stacjonujący w pobliżu piloci myśliwscy wspominali o samolocie, którego załoga nie była w stanie dać odpowiednich sygnałów rozpoznawczych. Oddali więc w jego kierunku strzały - czyżby to oni zestrzelili brytyjską bohaterkę? W pobliżu pojawiły się niemieckie samoloty, do których strzelała brytyjska artyleria przeciwlotnicza. Być może ktoś z nich - niemieccy piloci albo brytyjscy artylerzyści - zestrzelili samolot Amy Johnson. Wreszcie w morzu zauważono jeszcze jedno ciało - podejrzewa się, że był to pasażer z Airspeed Oxfroda. Lot Amy Johnson mógł być bowiem nie tyle rutynowym lotem z jednego lotniska na drugie, ale tajnym zadaniem wykonywanym na rzecz brytyjskiego wywiadu. Jakakolwiek była przyczyna katastrofy, próba jej rozwikłania wskazuje, na jak wiele sposobów można było zginać, pilotując w czasie wojny nieuzbrojone samoloty.

Kobiety w siłach zbrojnych


W przededniu II wojny światowej lotnictwo dawno wyszło już z powijaków: samoloty były szybkie, potężne, a latanie - nawet nad Atlantykiem - było czymś codziennym. Równie zwyczajny był widok kobiety za sterami samolotu, a nazwiska Amy Johnson czy Amerykanki Amelii Eckhart były znane na całym świecie. Kobiety nie pilotowały jednak samolotów bojowych.

Zmieniło się to w czasie II wojny światowej. Jeszcze przed jej rozpoczęciem kobiety w Wielkiej Brytanii rozpoczęły przygotowania do służby w obronie kraju - służby innej niż kucharki czy pielęgniarki. Kobiety trafiły do marynarki wojennej i armii (kierowcą była m.in. królowa Elżbieta), a latem 1939 roku powstała WAAF (Women's Auxiliary Air Force) - Kobieca Służba Pomocnicza Lotnictwa. "Waafki" służyły jako kierowcy, mechanicy i radiotelegrafistki, przyszło im wypełniać również bardziej niebezpieczne zadania: większość brytyjskich kobiet-szpiegów wywodziła się z szeregów WAAF: porucznikiem tej służby była także Krystyna Skarbek.

Obrazek
Elizabeth L. Gardner za sterami samolotu B-26 Marauder


Elizabeth L. Gardner za sterami samolotu B-26 Marauderfot. Wikimedia Commons
Już po wybuchu wojny kobiety trafiły również za stery samolotów wojskowych. 1 stycznia 1940 roku pierwszych osiem pilotek rozpoczęło służbę w ATA (Air Transport Auxiliary). Zadaniem ATA było pilotowanie samolotów poza strefą działań bojowych: zajmowano się transportem personelu, ewakuacją rannych oraz - przede wszystkim - dostarczaniem samolotów z fabryk do jednostek bojowych. Nieoficjalnym mottem ATA było "anything, anywhere", czyli: "cokolwiek, dokądkolwiek". Przez kilka lat wojny piloci i pilotki ATA wykonali ponad 300 tys. lotów - imponująca liczba, biorąc pod uwagę, że personel latający liczył nieco ponad 1300 lotników. Wśród niech ponad 10 proc. stanowiły kobiety.

"Attagirls" - jak je nazywano - nie brały udziału w lotach bojowych. Nie były wcale gorszymi fachowcami od mężczyzn pilotujących myśliwskie Hurricane'y czy Spitfire'y. Być może były od nich lepsze. Miały wszechstronne wyszkolenie, umiały pilotować niemal wszystkie maszyny latające w brytyjskich barwach: od małych samolotów szkolnych, poprzez rasowe myśliwce, aż po czterosilnikowe samoloty bombowe. Pod koniec wojny większość z pilotek miała zezwolenie na prowadzenie 38 różnych typów maszyn! Nie zasiadały jedynie za sterami największych łodzi latających: tych było niewiele, w dodatku wymagały dużej siły fizycznej. Trzeba też przyznać, że początkowo kobietom nie pozwalano pilotować maszyn bojowych. Zmieniło się to dopiero w 1941 roku. Co ciekawe, to właśnie służące w ATA kobiety, po raz pierwszy w historii Imperium Brytyjskiego dostawały gażę równą mężczyznom. W tym samym czasie pilotki w lotnictwie amerykańskim otrzymywały 2/3 uposażenia mężczyzn.

Sława i niebezpieczeństwo


"Przez cały okres wojny w szeregach ATA służyły 183 pilotki. Najwięcej Angielek, sporo - bo 27 - Amerykanek, a także Kanadyjki, Nowozelandki, pilotki z Południowej Afryki, niewielka liczba Holenderek i tylko my trzy - Polki" - wspominała po latach Stefania Wojtulanis-Karpińska. Druga z nich to Anna Leska, a obie były pierwszymi cudzoziemkami latającymi - od początków 1941 roku - w ATA. Obie dosłużyły się stopnia kapitana. Trzecią Polką była Jadwiga Piłsudska-Jaraczewska - nota bene córka Marszałka. W czasie wojny osiągnęła stopień porucznika i wylatała 312 godzin, siadając za sterami 21 różnych typów samolotów. Losy trzech Polek były dość typowe dla wszystkich pilotek ATA: swoją przygodę rozpoczynały pilotując szybowce, kontynuowały latając samolotami sportowymi czy akrobatycznymi, a w chwili wybuchu wojny zgłosiły się na ochotnika do lotnictwa.

Służba była jednak ciężka i niewdzięczna. Często startowało się z jednego lotniska i po dostarczeniu samolotu do punktu przeznaczenia, dostawało się rozkaz kierujący na kolejne - mogące znajdować się na drugim końcu Anglii. Latało się bez względu na warunki atmosferyczne, które zresztą nad Wyspami Brytyjskimi potrafiły się błyskawicznie zmieniać. Co więcej, samoloty, które przyszło pilotować lotniczkom, były różnej kondycji. Niektóre wyszły prosto z fabryki, ale inne trzeba było sprowadzić lotem do miejsca remontu. Służba była zatem niebezpieczna, szczególnie że niektóre udogodnienia były zarezerwowane wyłącznie dla pilotów samolotów bojowych. Ograniczone było używanie łączności radiowej i precyzyjnych map, loty - nawet samolotami myśliwskimi - wykonywano bez amunicji, wreszcie należało latać wyznaczonymi trasami, nie zawsze najprostszymi i najbezpieczniejszymi. Co gorsze, nawet wielosilnikowymi maszynami latało się samotnie, bez pomocy nawigatorów, radiotelegrafistów czy mechaników.

Choć dziś alianckie pilotki są nieco zapomniane przez historię, w czasach II wojny światowej cieszyły się zrozumiałą sympatią społeczeństwa, a nawet swego rodzaju sławą. Zdjęcia "attagirls" pojawiały się na okładkach czasopism ilustrowanych, a same pilotki były często zapraszane na spotkania z cywilami, mającymi zachęcić ich do wytężonej pracy na zapleczu. Młode i sympatyczne dziewczyny były symbolem wysiłku wojennego, wysiłku czynionego nie tylko przez mężczyzn.

dr Tymoteusz Pawłowski dla Wirtualnej Polski


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: II wojna światowa
PostNapisane: 29 paź 2016, 11:16 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wolna-polska.pl/wiadomosci/dziwn ... ss-2016-10

Dziwna wojna (Der Sitzkrieg). Kilka spostrzeżeń. Lech Jan Weiss
OPUBLIKOWANO PAŹDZIERNIK 28, 2016PRZEZ A303W HISTORIA

Okres po napaści w 1939. roku Niemiec na Polskę do zaatakowania przez Niemcy Zachodu w dniu 10.05.1940 roku charakteryzował się prawie całkowitym spokojem na zachodnich granicach Niemiec. Niemcy nie atakowały Zachodu, a ten z kolei nie niepokoił Niemiec. Brak akcji ze strony Zachodu po wypowiedzeniu przez Francję i Wielką Brytanię wojny Niemcom w dniu 3. 09. 1939 roku, a zwłaszcza w czasie trwania działań wojennych w Polsce dziwił samych Niemców.



Marszałek Keitel oświadczył: „Cały czas oczekiwaliśmy ataku mocarstw zachodnich… Byliśmy zaskoczeni, że na Zachodzie, prócz kilku starć między linią Maginota a linią Zygfryda, nic się nie zdarzyło… Z punktu widzenia operacji wojskowych atak francuski podczas kampanii w Polsce napotkałby tylko słaby opór oddziałów niemieckich, nie zaś prawdziwą obronę”. Podobnie stwierdził generał Jodl: „Jeśli nie załamaliśmy się już w 1939 roku, to chyba tylko dlatego, że podczas kampanii w Polsce 110 dywizji francuskich i brytyjskich stało zupełnie bezczynnie naprzeciw 23 dywizji niemieckich”.
„Niech raz na zawsze zostawią nas w spokoju” – śpiewa Maurice Chevalier. Piosenka zajmuje pierwsze miejsce na liście przebojów zimą 1939/40. Jest ona doskonałym odzwierciedleniem tzw. szerokiej opinii publicznej(G.W. Nr 9/163). Taka postawa Piosenkarza powinna go zaprowadzić przed sąd wojenny! Daladier i Chamberlain chcą wygrać wojnę bez wysiłku. Pada propozycja blokady ekonomicznej Niemiec i zmasowanych dostaw amerykańskich ! Alianci marzą o rozkładzie wewnętrznym Rzeszy(G.W. Nr 9/162). Czy to nie dość ? Czy mamy wierzyć, że ten pacyfistyczny stan umysłów wywołała propaganda tylko niemiecka ? Czy pogardliwe traktowanie organizującego się Wojska Polskiego we Francji, jak natrętów, też było wynikiem propagandy niemieckiej? Czy może wojna i „Zmierzch zachodnich demokracji” był zaplanowany przez jakąś „Centralę”? Należy stwierdzić jedno: Francja w ogóle nie zamierzała wykonać swych zobowiązań (sojuszniczych)(Gaz. Woj. Nr 7/128). ?
Z powyższych stwierdzeń można wysnuć uzasadniony wniosek, że uderzenie Francji wsparte lotnictwem brytyjskim mogło zakończyć wojnę już w 1939 roku. Milczenie Francji i Anglii we wrześniu 1939 roku było zatem dziwne. Skoro wojnę można było szybko zakończyć, a nie uczyniono w tym kierunku nic, to wniosek może być tylko jeden: wojna była zaplanowana i miała trwać długo. Czyżby istniały w świecie siły, którym zależałoby na dłuższym przebiegu wojny ?
Jeśli przyjrzeć się bliżej zmaganiom II. Wojny Światowej, to zjawisk dziwnych było znacznie więcej.
Zaciekłość Hitlera przeciw Polsce
Hitler w swej mowie do Wehrmachtu w dniu 22.VIII.39 r. powiedział m.in.: „Zniszczenie Polski jest naszym pierwszym zadaniem.. Bądźcie brutalni, każda nowa armia polska, która się pojawi, winna być natychmiast zdruzgotana. Wojna ma być wojną na wyniszczenie”. (Gaz. Woj. Nr 1/10). Zadaniem naszym jest zniszczenie żywych sił nieprzyjaciela, a nie dotarcie do określonych linii. ( J. Ślaski: Polska Walcząca, Pax 1990,Wyd.II.,str.15). Tym rozkazem Hitler zamienił swoich żołnierzy w bandytów-morderców.
Wrogość Hitlera do Polaków była niesamowita. Podobną wykazał tylko prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej Franklin Delano Roosevelt, kiedy mówił do Stalina, że: „Polska ponad 600 lat wprowadzała niepokoje w Europie i nadszedł wreszcie czas, żeby położyć temu kres. Dlatego USA nie będą w sprawie Polski interweniować i oddają Polskę w strefę wpływów sowieckich”.
Z książki: H. Pająk, Retinger, Wyd. „Retro”, Lublin 1996, str. 231-233.
„Przerażającą wymowę posiada super-tajny list, przesłany przez Roosevelta w lutym 1943 roku do jego „oficera łącznikowego”, niejakiego Zabrousky’ego, gdzie Roosevelt definiuje swoje credo, jakie łącznik ma przekazać Stalinowi. List ten został przechwycony przez wywiad hiszpański w 1943 roku i stał się powodem całkowitej utraty zaufania rządu generała Franco do USA i amerykańskiej polityki wobec państw kontynentu europejskiego. List ten opublikował po wojnie(1949 r.) były ambasador hiszpański J. M. Doussinauge w książce Espana Tenia Razon (Hiszpania miała rację). Fragmenty listu cytuje w swej książce Konstanty Z. Hanff w rozdziale pt. „Wielka zmowa” – (patrz „Rewizja historii”, Wyd. „Wers”, Poznań 1995, s.133 – 134).
Biały Dom
Waszyngton
20 lutego 1943
Szanowny Panie Zabrousky,
Jak już miałem przyjemność Panu oraz p. Weissowi powiedzieć, jestem głęboko poruszony wiadomością, iż Narodowa Rada Młodego Izraela była tak niezwykle uprzejma proponując moją osobę jako mediatora w stosunku do naszego wspólnego przyjaciela Stalina w tych trudnych chwilach, kiedy jakiekolwiek niebezpieczeństwo tarć wśród Narodów Zjednoczonych… mogłoby pociągnąć za sobą fatalne konsekwencje dla nas, głównie dla ZSRR.
…….
……
……
Mamy ZSRR dostęp do rejonu śródziemnomorskiego, przychylimy się do życzeń ZSRR w odniesieniu do Finlandii i krajów nadbałtyckich, a od Polski zażądamy, by wykazała umiar, rozsądek, zrozumienie i ugodowość; Stalin będzie miał szerokie pole do ekspansji w małych nieoświeconych krajach Europy Wschodniej – zawsze biorąc przywileje przysługujące Jugosławii i Czecho-Słowacji za ich wierność – będzie on mógł odzyskać całkowicie terytoria, które były czasowo oderwane od Wielkiej Rosji […].
Jak już mówiłem, jestem bardzo zadowolony ….
Z Waszej decyzji ofiarowania mi w imieniu Narodowej Rady(Młodego Izraela) kopii największego skarbu Izraela, zwoju Tory.
….
….
Z wielką szczerością, Pański
(podpis) Franklin Roosevelt”

Rzeczywiście Polskę oddano w „dobre ręce” – nie gorsze niż Hitlera, przeciwnie – ręce w swojej skuteczności niedoścignione, a ponadto przywiedziono ją do rozsądku, zrozumienia i ugodowości.
Przygotowanie do wojny
Państwo niemieckie wyszło z Pierwszej Wojny Światowej nie tylko zrujnowane gospodarczo, lecz na mocy traktatu Wersalskiego odjęto od Niemiec terytoria o powierzchni ok. 71 585 km2 z 6,5 milj. ludności i odebrano kolonie zamorskie. Niemcy musiały też płacić odszkodowania wojenne. Niemcy nie posiadają znacznych bogactw naturalnych i zasobów surowcowych, stąd w dużej mierze ich gospodarka uzależniona była od importu. Jest więc rzeczą bardzo dziwną, że państwo to w ciągu sześciu lat zbudowało najdłuższą w Europie sieć autostrad o znaczeniu strategicznym, rozwinęło lotnictwo wojskowe przewyższające swą siłą wszystkie pozostałe kraje Europy i Azji, rozbudowało wojenną flotę morską oraz zorganizowało i nowocześnie uzbroiło ponad czteromilionową armię lądową, wyposażając ją w nowoczesną broń pancerną i artylerię(Gaz. Woj. Nr6/102). Jak tego mógł dokonać kraj pokonany, którego wojsko i przemysł wojenny znajdował się pod kontrolą Ligi Narodów ?
„Hitler początkowo zdobywał masy, a gdy wielka finansjera przekonała się o skuteczności jego działań, to wówczas on stał się oczkiem w głowie i zasilony został przez banki poważnymi sumami”(Hol. 25).
Jest rzeczą znamienną, że Hitler, po dokonaniu puczu monachijskiego w listopadzie 1923 roku został skazany na pięć lat więzienia. Przebywał w więzieniu jednak niecałe 10 miesięcy, w luksusowych warunkach, w odizolowanej celi, w której mógł przyjmować gości i która była wyposażona w bogatą bibliotekę. Hitler sam przyznał w 1942 roku: „Pobyt w więzieniu przyczynił się do pogłębienia wielu spostrzeżeń, które do tej pory ograniczały się jedynie do mglistych przeczuć”. Powiedział też o więzieniu: „Były to studia na koszt państwa”. W więzieniu napisał książkę „Mein Kampf” – swoje polityczne kredo. (Gaz. Woj. Nr 6/128). Wiadomo jednak, że korzystał z pomocy wydawcy Maxa Amanna, dyrektora pronazistowskiego Eher Verlag. Z czyich jeszcze rad i wskazówek korzystał Hitler ? Jacy goście odwiedzali go w jego luksusowej celi więziennej? Czy dostarczali mu książek i materiałów? O czym rozmawiali? Kim byli owi „goście”? Jakiego poparcia obiecali i dotrzymali? Tego gazeta nie donosi.
Wygląda tak, jakby już plan pokoju zawartego w Wersalu był taki, że jego konsekwencją miała być wojna. W więzieniu w twierdzy Landsberg omawiano szczegóły.
Wojskowe dowodzenie Hitlera
Hitler, jako naczelny wódz wojska nie wykazał samokrytycyzmu. Posiadał stopień wojskowy kaprala. Powinien więc korzystać z wiedzy i doświadczenia wielu wybitnych wojskowych, których miał w armii. W czasie kampanii zwycięskich jego ignorancja mogła się nie ujawniać. Lecz w przypadku trudności na frontach z dziwnym uporem stosował zasadę „obrony do ostatniego żołnierza” obsadzonego terenu lub odcinka. Nie odnosiły skutku rady, uwagi czy prośby najzdolniejszych niemieckich dowódców. Tych, którzy się na to odważyli, spotykały bardzo przykre konsekwencje. Mało było w armii niemieckiej wyższych dowódców, którzy nie byli odwołani, a nawet ukarani np. degradacją lub aresztem domowym. Można tu wymienić tytułem przykładu :
Naczelny dowódca wojsk lądowych feldmarszałek von Brauchitsch został odwołany ze stanowiska w dniu 19.12.1941, ponieważ ostrzegał Hitlera przed ostrą rosyjską zimą, gdy ten, mimo trudnych warunków klimatycznych nakazał ponownie zaatakować Moskwę. Akcja się nie udała, zapłacił Brauchitsch.
Feldmarszałek von Leeb, dowódca Grupy Armii „Północ” został odwołany ze stanowiska 17.01.42.
Dowódca Grupy Armii „Centrum” feldmarszałek von Bock odwołany ze stanowiska 16.12.41.
Feldmarszałek Erich von Manstein dowódca Grupy Armii „Południe“ odwołany ze stanowiska w marcu 1944 za to, że poprosił o zezwolenie na taktyczne wycofanie się.
Feldmarszałek von Rundstedt odwoływany był dwa razy, przy czym Hitler nakazał mu areszt domowy. Dwa razy odwoływano ze stanowiska twórcę niemieckiej broni pancernej feldmarszałka Heinza Guderiana. Bardzo zdolni feldmarszałkowie von Kluge i Rommel otrzymali od Hitlera nakaz samobójstwa, co też uczynili. Wielu oficerów, także wyższych było degradowanych. Po zamachu na Hitlera w dniu 20.07.1944 wielu wyższych oficerów popełniło samobójstwo z własnej woli, innych stracono przez rozstrzelanie lub powieszenie na strunie fortepianowej. Widać niezwykłe okrucieństwo dziwne, że w stosunku do własnego narodu. Terror służył jednak do utrzymania bezwzględnego posłuchu nawet w przypadku nierozumnych i szkodliwych decyzji. Ingerencje Hitlera w zakresie dowodzenia frontem przynosiły z reguły tragiczne skutki. Zasada „Ani kroku do tyłu” drogo kosztowała armię niemiecką. Uwidoczniło się to zwłaszcza pod Stalingradem, a także w Afryce, w Normandii itd. Wskutek swego dyletanctwa, a może nawet złej woli Hitler wiódł armię do zagłady. Wódz ? Czy agent obcej siły? – oto jest pytanie.
Wygląda to na szaleństwo, że kapral pomiatał marszałkami i generałami, z których wielu było niezwykle uzdolnionych i posiadało wysokie solidne wykształcenie i doświadczenie wojskowe, jak na przykład Manstein, Rommel, Guderian i traktował ich jak chłopców do posyłek. A może było to „ szaleństwo zaplanowane”?
Wódz, burzyciel, a może agent?
Właściwa rola Hitlera wyszła na jaw pod koniec wojny. W styczniu 1945 roku na dowódcę Grupy Armii „Wisła” Hitler mianował Heinricha Himmlera – „kompletnego ignoranta w sprawach wojskowych”(Gud. 320), co dodatkowo osłabiało front wschodni. Grupa ta miała najtrudniejsze zadanie na froncie wschodnim w 1945 roku. Zadanie tak czy inaczej niewykonalne. Guderian pisze: „Mieliśmy nadzieję, że nasi zachodni przeciwnicy wykażą choć tyle zrozumienia dla naszej sytuacji i niebezpieczeństwa związanego z szybkim posuwaniem się Rosjan w głąb Niemiec – a być może przez Niemcy do innych krajów Europy – aby przejawić skłonność do zawarcia zawieszenia broni lub przynajmniej milczącego porozumienia, które by za cenę oddania Zachodu umożliwiło nam prowadzenie resztą naszych sił obrony na Wschodzie”(Gud.314). Niezależnie od tego, że jest to rozumowanie typowo życzeniowe, to prawdopodobnie tak myślał każdy zdrowy na umyśle Niemiec. I myśmy tak myśleli. Myśli Hitlera musiały jednak być inne, skoro faworyzował front zachodni kosztem wschodniego(Gud. 282). Wkrótce okazało się, że nie tylko Hitler tak myślał. Wygląda na to, że „faworyzowanie Wschodu” projektowała „Centrala” i wymusiła inwazję na Europę przez Normandię. Hitler i Stalin, choć sami o tym z pewnością nie wiedząc, działali jednak „ręka w rękę”, „rozmiękczając” Europę. Tu nasuwa się myśl, że pakt Ribbentrop-Mołotow w 1939 roku mógł być inspirowany z „Centrali”.
Hitler wydał szaleńczy rozkaz zniszczenia wszystkich fabryk, wodociągów, elektrowni, kolei i mostów. Minister gospodarki Speer wykazywał, że musi to spowodować nie mające precedensu w historii świata masową nędzę i zagładę ludności. Proponował, by zniszczeń dokonywano tylko na przedpolach linii obronnej. Wystosował do Hitlera odpowiedni memoriał, w którym oświadcza, że naród mogą zniszczyć tylko przeciwnicy. Niszczenie własnego narodu jest hańbą. Niemcom należy pozostawić możliwość przyszłej odbudowy. Hitler utrzymał jednak swój rozkaz w mocy, przy czym oświadczył: „Jeśli wojna będzie przegrana, to zginie i naród niemiecki. Los ten jest nieuchronny. Nie widzę konieczności liczenia się z tym, co byłoby potrzebne narodowi do dalszego prymitywnego życia. Wręcz przeciwnie: lepiej samemu wszystko zniszczyć, gdyż naród niemiecki przegrywając wojnę wykazałby, że jest słabszy i przyszłość wtedy należałaby do silniejszego narodu wschodniego. Po walce i tak pozostaliby przy życiu tylko ludzie pośledniej wartości, najlepsi bowiem polegną”(Gud. 329). Tak mówi wódz, czy burzyciel? Nie uwzględnia tego, że może jednak naród nie był taki zły, lecz miał beznadziejnego „Wodza” (Führer czy Verführer ?). Jeśli chodzi o „naród wschodni”, to ma się na ogół na myśli Słowian lub konkretnie Rosjan. Czy jednak nie może to być jakiś inny naród? Hitler mógł na ten temat coś więcej wiedzieć.
Prosowiecka polityka U S A
Wydawać by się mogło, że kapitalistyczne USA i komunistyczna Rosja to „ogień i woda”. Jednak to ogólne mniemanie było dobrą zasłoną dla wielu politycznych pociągnięć Ameryki – wrogich wobec swoich sojuszników Francji i Wielkiej Brytanii, a także bardzo wrogich Polsce. Finansjera zachodnia cichaczem popierała powiększanie potencjału wojennego ZSRR już w latach dwudziestych XX wieku: „…u podstaw zakładania ZSRR legła pomoc kręgów finansowych Zachodu, które wyraźnie i hojnie wspierały rewolucję bolszewicką, uznano bowiem, że komunizm jest narzędziem, które służy do zniszczenia państw narodowych i do ustalenia jednego rządu światowego”(Jack. 95). Sowiety zakupiły wówczas amerykański prototyp czołgu, który rozłożony na części przetransportowano na fałszywych papierach do ZSRR jako traktor. Fabryka w Charkowie produkowała 22 czołgi tego typu, nazwanego BT-1 oraz typy ulepszane (do BT-7) dziennie. W 1932 roku Armia Czerwona miała już 4000 czołgów. Na podstawie modelu BT-7 zbudowano 1941 roku własny model słynnego czołgu T-34(Suw. 27).
Prosowietyzm prezydenta USA Franklina Delano Roosevelta wyszedł na jaw pod koniec wojny. Lecz już w dniu 14.08.1941 roku wespół z Churchillem zaproponował on Kartę Atlantycką, w której gwarantował narodom prawo do suwerenności. Kartę zaaprobowało 24.09. 1941 w Londynie wiele państw. Podpisała ją też Polska. Karta Atlantycka okazała się „majstersztykiem” cynizmu, hipokryzji i perfidii, gdy dwa lata później w Teheranie, w tajemnicy przed trzecim członkiem Wielkiej Trójki Churchillem, Roosevelt trzykrotnie spotykał się ze Stalinem, z którym naradzał się, jak pozbawić W.Brytanię i Francję kolonii(Wielka Koalicja , Rozdz. 8). W Teheranie dokonano też potajemnie podziału świata na „strefy wpływów”, zaprzeczając tym samym obietnicom i zobowiązaniom wynikającym z Karty Atlantyckiej. USA były zatem oficjalnie Polsce przyjazne, faktycznie i potajemnie zaś wrogie. Polska znalazła się w sowieckiej strefie wpływów, oznacza to, że została oddana w niewolę największemu zbrodniarzowi świata Stalinowi– swojemu śmiertelnemu wrogowi! Swoją decyzją Roosevelt pozbawił Polaków ojczyzny, żołnierze polscy walczący na Zachodzie stali się bezdomnymi tułaczami, w wielu przypadkach bez środków do życia, a Polacy pozostający w Kraju, z którego utworzono „ojczyznę pro forma” ponosili prześladowania, poddawani byli deprawacji i w różny sposób dyskryminowani i prześladowani. Prawdziwe koszty wojny w najwyższym stopniu ponieśli Polacy.
Po wojnie można było przekonać się, że spostrzeżenie : „Trocki dostrzegł, że na scenie międzynarodowej Stalin stosuje tę samą taktykę: traktuje niemiecki faszyzm czysto instrumentalnie, jak zapalnik wojny, jak lodołamacz, który utoruje mu drogę do rewolucji. To Hitler wykona całą czarną robotę. Niech więc Europa wali się i pęka pod uderzeniami lodołamacza”.
W powyższym cytacie wystarczy zamiast „Stalin” napisać „USA”, a zamiast „Hitler” – „Hitler i Stalin” (wykonają)…
I dalej czytamy: …wystąpimy, ale wystąpimy jako ostatni, żeby rzucić na szalę ciężar, który mógłby przeważyć(Suw. 25).
Począwszy od 1927 roku Stalin ze wszystkich sił wspiera pnących się do władzy faszystów(choć publicznie stara się tego nie okazywać). Kiedy obejmą już stery rządów , usilnie popycha ich ku wojnie(Suw.26). Podobne metody stosowały USA, by (trawestując słowa Stalina) : Rozbić Europę, obalić niezależne państwa- pozbawiając kolonii te, które je posiadają i ustalić hegemonię USA.
W celu poparcia i wzmocnienia ZSRR, a osłabienia Wielkiej Brytanii Roosevelt z niezwykłym uporem forsował koncepcję inwazji w Normandii (zamiast przez Bałkany) mimo, że operacja ta była bardzo ryzykowna. Jej konsekwencje były korzystne jedynie dla USA: maksymalne zniszczenie Europy i „rozmiękczenie” jej tak, by musiała szukać pomocy w USA. Natomiast Europa środkowa i wschodnia przechodziły pod reżim sowiecki. Podział Europy to następny zysk USA. W tej sytuacji nie było szans na wolną Polskę. Dowódcy amerykańscy, którzy nie rozumieli polityki swojego rządu, byli odsuwani (np. gen. Patton, gen Mac Artur). Polska została szczególnie upośledzona, pokrzywdzona i upokorzona: mimo znacznego wkładu w zwycięstwo, co również dla Niemców okazało się korzystne, wojsko polskie musiało iść na tułaczkę, żołnierzy Armii Krajowej mordowano i gnębiono. Inni musieli ukrywać się, lub zatajać swój udział w AK. Naród polski znalazł się całkowicie w rękach nowego okupanta, który tak jak hitlerowcy likwidował jednostki o silnych charakterach, a innych demoralizował, deprawował i gnębił. Do defilady zwycięstwa Polaków nie dopuszczono. Nie udzielono też Polsce pomocy finansowej. Dlaczego? Przecież wkład Polaków w zwycięstwo był duży i bezsprzeczny. Już samo rozszyfrowanie kodu „Enigmy” pomogło aliantom odnieść szereg zwycięstw, a mianowicie: zwycięstwa w „Bitwie o Atlantyk”, pokonać Rommla w Afryce Północnej, odnieść zwycięstwo w kampanii włoskiej, w Normandi i inne. Dzięki „Enigmie” Rosjanie znali dokładnie plan niemieckiej ofensywy pod Kurskiem. Sir Edgar-Williams, szef wywiadu Montgomerego stwierdził kategorycznie: „Montgomery wygrał swą pierwszą bitwę, ponieważ wierzył wiadomościom, które otrzymywał od wywiadu”. Wiadomości te pochodziły z „Enigmy” (Rej. 172).
Tam, gdzie alianci, a w szczególności Montgomery zignorowali wiadomości pochodzące z „Enigmy” np. pod Arnhem, na podejściach do Antwerpii i w Ardenach spotkało ich niepowodzenie. Prof. F. H. Hinsley – autor oficjalnej historii wywiadu brytyjskiego twierdzi, że: „Enigma skróciła wojnę o trzy lata”(Rej. 172).
Można zapytać: o ile lat skróciło wojnę wykrycie przez Polaków miejsca produkcji pocisków V1 i V2, powiadomienie o tym Brytyjczyków i dostarczenie im schematów i części składowych przechwyconego egzemplarza tej broni? O ile lat skróciły wojnę akcje sabotażowe AK na transporty zaopatrzenia armii niemieckiej walczącej na Wschodzie? O ile lat skróciły wojnę …? A także można zapytać : O ile dłużej trwałaby wojna, gdyby Polacy nie stawili oporu Hitlerowi 1. września 1939 roku? A może wcale nie chodziło o skrócenie wojny ?! A może Polacy wyrwali się przed szereg i pokrzyżowali plany „Centrali”, która wojnę zaplanowała? A może wojna miała trwać bardzo długo, aż wszystkie państwa europejskie i pół Azji legną w gruzach?
Jaki był stosunek aliantów do Polaków ilustruje ilość dostarczonego sprzętu i broni walczącym armiom podziemnym (w tonach):
Polska – 670, Grecja – 5 796, Francja – 10 000, Jugosławia – 10 000 (Komandos). Samodzielna Brygada Spadochronowa, która została utworzona z przeznaczeniem do walki w Kraju i z tego powodu była wyłączona z wojsk na Zachodzie, alianci użyli pod Arnhem, gdzie Brygada się wykrwawiła i straciła zdolność bojową. Przestała więc istnieć. Dla Powstania Warszawskiego również alianci dostarczyli nikłej, raczej pozornej pomocy(Bien. 389-348). Nasi Alianci zadziałali tu tak, jak najwięksi wrogowie Polski – Hitler i Stalin: wydali Kraj i jego stolicę na zagładę.
Bezczynność Francji i Wielkiej Brytanii(za premiera Chamberlaina), pacyfistyczna propaganda we Francji, a potem jej kapitulacja, inwazja aliantów przez Normandię zamiast przez Bałkany w 1944 roku, dyskryminacja gen. Pattona, który parł do przodu, a forowanie Montgomery’ego, który lubił podejmować chybione decyzje, to wszystko wygląda tak, jakby wojna miała trwać jak najdłużej, a Europa, w tym W. Brytania miały ulec maksymalnemu „zmiękczeniu”. Premier W. Brytanii Winston Churchill najwidoczniej nie był świadomy tych planów. Z pewnością coś jednak rozumiał, kiedy mówił (o sobie) do Polaków: „Nie kopcie tego osiołka, który usiłuje przeciągnąć was przez tę straszną rzekę) (Ber. 72). Coś niecoś na ten temat musiał wiedzieć ambasador Polski w Londynie Edward hr. Raczyński, gdy mówił: „Nie broń Roosevelta, oddał nas. Podzielił ze Stalinem świat na strefy wpływów, chcąc utrącić imperium brytyjskie”(Ber. 104). Lepiej rozumiał politykę D. Eisenhower, kiedy w dniu 20.01.1953 roku w swym inauguracyjnym przemówieniu powiedział: „Żołnierski tornister nie jest tak ciężki jak kajdany”, o czym doniosło radio (http://www.quotedb.com/speeches/eisenho ... inaugural-….) Miało to wzbudzić nadzieję Polaków na trzecią wojnę światową, po której dopiero spodziewali się wolności. Nadzieja ta podtrzymywała ruch antysowiecki w Polsce i przyczyniła się do wielkich strat ludności i ofiar. Spowodowało to też zagładę resztek partyzantki antyradzieckiej. Były to czasy stalinowskie – zimna wojna. Na Zachodzie świętowano, a u nas w Polsce szalał terror i mordowano Polaków. Czy „Centrala” była zadowolona?
6. Kwestia żydowska
Zdecydowanie wrogi swój stosunek do Żydów przedstawił Hitler w książce „Mein Kampf”, której pierwsze wydanie ukazało się w 1924 roku. Książkę tę napisał Hitler w więzieniu przy współpracy Karola Haushofera i Alfreda Rosenberga obaj pochodzenia żydowskiego(Hol. 23). W książce zawarty jest program antyżydowski, który później realizowany był przez Niemiecką Partię Narodowo-Socjalistyczną – NSDAP. Pomysł zaczerpnął Hitler z książki pt. „Held oder Heiliger” autorstwa Coudenhove-Kalergi, polityka austriackiego, twórcy idei Pan-Europy. Autor ten, w jednej ze swoich następnych prac, tak określa rolę Żydów w Pan-Europie: jej „przywódcami mają być Żydzi, ponieważ dobrotliwa Opatrzność obdarzyła Europę Żydami jako nową rasą szlachecką z łaski Ducha(…). Wyższość ich ducha predestynuje ich do odegrania roli głównego czynnika w tworzeniu się szlachty przyszłości”(cyt. Za Hol. 24). Hitler pod użytym przez Coudenhove’a terminem „Herrenvolk” rozumie rasę germańską. Coudenhove’a finansowali Żydzi-bankierzy: Louis de Rothschild z USA i Max Warburg z Niemiec. Będąca w żydowskich rękach prasa międzynarodowa(np. Stern) chwaliła program partii nazistowskiej. Zagraniczna finansjera sponsorowała też wybory Hitlera. Przekazaniu władzy Hitlerowi patronował „bogaty finansista izraelskiego pochodzenia” baron Kurt von Schröder(Hol. 33). W listopadzie 1947 roku Brigadenführer SS baron Kurt von Schröder, przestępca wojenny skazany został na karę pieniężną i… 3 miesiące aresztu(Lexikon der deutschen Geschichte…,s.1120), (cyt. Za Hol. 34).
Czyżby prześladowania Żydów w Europie przygotowali bogaci Żydzi, a Hitler był marionetką w ich rękach.
Po zaatakowaniu Polski przez Niemcy, we wrześniu 1939 roku, czołowy działacz organizacji żydowskiej „Bund” – Szmul Zygielbojm opuścił Warszawę, by uprzedzić świat o zagładzie zagrażającej polskiemu żydostwu. Udał się do Francji, a po jej upadku do Londynu. Dalej tak pisze Jerzy Ślaski: „Tam doszły do niego pierwsze wiadomości o masowym mordowaniu Żydów w Polsce. O szczegółach poinformował go w listopadzie 1942 roku specjalny kurier z Warszawy, Jan Kozielewski (Jan Karski), który przekazał mu także wyuczone na pamięć słowa przesłania przywódców Żydów w Polsce Menachema Kirszenbauma z Tajnego Żydowskiego Komitetu Narodowego oraz Leona Feinera z „Bundu”, Zaklinali oni Zygielbojma, by obudził on wreszcie z letargu liczących się w świecie zachodnim członków społeczności żydowskiej i zmusił do zorganizowania skutecznej akcji ratowniczej”(Ślaski, 565). S. Zygielbojm wykonał wszystko według instrukcji, jaką otrzymał. Gdy się przekonał, że wszędzie gdzie dotarł nie dawano mu wiary(albo udawano brak wiary !) i jego starania pozostawały bezskuteczne, popełnił samobójstwo w dniu 13.05.1943 roku, to jest po likwidacji getta w Warszawie. Żydzi znajdujący się w wolnych krajach uparcie milczeli.
Mimo usilnej i rzeczowej informacji kół żydowskich w USA i W. Brytanii tamtejsi Żydzi nie podjęli jakichkolwiek działań w prasie, radio czy zrzucając ulotki. Nie zrzucono też broni, nie dostarczono żywności, lekarstw, a zwłaszcza pieniędzy, które najpilniej były potrzebne dla ratowania ludności warszawskiego getta. Rząd Polski w Londynie ze swoich szczupłych środków potrafił przeznaczyć na pomoc Żydom w Polsce 0,5 milj., w 1943 roku, a w 1944 roku 1 milj. Złotych(Gaz.Woj. 889). Nie zbombardowano torów kolejowych biegnących do Oświęcimia, nie zbombardowano komór gazowych mimo, że byłaby to operacja stosunkowo łatwa i nie ryzykowna. Jakie to daje świadectwo o społeczności żydowskiej, która nie zbierała pieniędzy i nie zorganizowała żadnej akcji?
Wśród osobistości postawionych wysoko w polityce i w przemyśle Ameryki było wielu Żydów. Dlaczego nie działali ? Dlaczego nie przekonywali opinii publicznej , nie organizowali pomocy, nie demonstrowali sprzeciwu ?
Pod datą 13. 12 1942 Goebbels zapisał w swoim dzienniku:: „wydaje mi się, że zarówno Brytyjczycy, jak Amerykanie są zupełnie zadowoleni, że eksterminujemy żydowski motłoch”, cytuje(Hol.92) i dodaje: „Było to pewną przesadą”. W świetle powyżej opisanych faktów stwierdzenie Goebbelsa wcale nie wydaje się przesadne. Raczej nasuwa się wniosek że bogaci Żydzi amerykańscy przeznaczyli na zagładę swoich europejskich „ubogich krewnych”. Powodem mogło być to, że Żydzi europejscy asymilowali się z ludnością kraju, w którym zamieszkiwali, mało Żydów było w organach władzy w tych krajach, a na przykład w Polsce Żydzi szyli polskim oficerom mundury i robili buty. Tych to właśnie Żydów postanowiono pozbyć się i za nich wziąć okup. Oto „holocaust-biznes”. Teraz obwiniają Polaków, że ich nie ratowali, wbrew temu, co Polacy dla nich z narażeniem, a często z utratą własnego i swoich bliskich życia uczynili. Wykrzykują różne pretensje pod adresem Polaków i szkalują ich i oczerniają. Prawda zaś jest taka, że Armia Krajowa zawsze była gotowa pomagać Żydom, jeśli jej tylko chcieli. Często też pomocy udzielała. Żydzi oskarżają też ówczesnego Papieża, jakby w jego mocy leżało ocalenie Żydów. Za nic w świecie nie chcą jednak uderzyć się we własne piersi.
Niezwykle dużo światła na sprawę wywołania i prowadzenia II. Wojny Światowej i eksterminacji ludności – zwłaszcza żydowskiej – rzuca książka pt. „IBM i Holocaust” (Black). We wstępie książki m.in. czytamy: „Siłą napędową późniejszych wydarzeń okazałą się nienawiść do Żydów, jaką przejawiał Hitler. Działalność Führera w dużej mierze opierała się na przebojowości i żądzy zysku pewnej amerykańskiej firmy i jej prezesa. Mowa o International Bussines Mashines i jego szefie Thomasie J. Watsonie”. I dalej jest zdanie: „Hitler nie robił niczego sam. Miał wielu pomocników”.
Autor – syn polskich Żydów – dowodzi w książce w sposób niezwykle sumienny i szczegółowy:
że eksterminacja Żydów w Europie nie byłaby możliwa bez uprzedniego ich zidentyfikowania, zarejestrowania i zarejestrowania ich majątku; identyfikacja (do czwartego pokolenia) i rejestracja nie byłyby możliwe bez specjalnych automatycznych urządzeń,
że tzw. „wojna błyskawiczna” nie byłaby możliwa do zrealizowania bez urządzeń automatyzujących logistykę wojenną,
że Żydzi europejscy, w tym polscy, którzy znaleźli się pod okupacją hitlerowską wykazali całkowitą bierność lub nawet współpracowali z okupantem, przez co ułatwiali mu eksterminację swoich współplemieńców.
Tych właśnie automatycznych urządzeń, sorterów i alfabetyzerów zbudowanych według najnowszych wynalazków i patentów dostarczała Hitlerowi przed wojną i w czasie wojny, amerykańska firma IBM, będąca monopolistą na rynku tych maszyn. Produkcja i sprzedaż jak również przeznaczenie tych maszyn w Niemczech nie były tajemnicą dla rządu i prezydenta USA.
Książka jest całkowicie wiarygodna ze względu na szczegółowe i obficie przytaczane i wyczerpujące źródła, jak i ze względu na żydowskie pochodzenie Autora.
7. Teoria permanentnej wojny
„Marks i Engels przepowiadali wojnę światową i długotrwałe konflikty międzynarodowe, które potrwają 15, 20, 50 lat”(Lod. 15).
Istnieje teoria, według której wojna ożywia gospodarkę. Najlepiej więc będzie, gdy gospodarka żywić się będzie wojną permanentną. Wydaje się, że istnieją siły ogólnoświatowe („Centrala”?), których postępowanie zgodne jest z taką teorią. Potwierdza to II. Wojna Światowa i następujący po niej ciąg wojen: w Korei, w Wietnamie, wojny w Iraku itd. Teorię permanentnej wojny spełnia również fakt podziału kontynentów lub państw np.: podział Europy, podział Niemiec, Korei, Wietnamu. Podziały stają się przyczyną następnych wojen, stanowią punkty zapalne. Wojny i podziały faktycznie przeczą głoszonym hasłom i deklaracjom pokojowym. W rzeczywistości koniec jednej wojny ma być początkiem następnej. Nasuwa się tu wniosek, że może II. Wojna Światowa skończyła się wcześniej niż zaplanowano? Ponieważ Polacy, według ocen specjalistów, przyczynili się do znacznego skrócenia czasu trwania wojny, a zatem zmniejszyli zniszczenia, a może tym samym zmniejszyli zarobki i profity, zasłużyli sobie tym samym na niechęć „Centrali”?
Podsumowanie i wnioski
Czy wojna może być dziwna? Wojny się planuje. Każda wojna ma swój cel: ma przynieść określonemu państwu lub grupie ludzi określone korzyści. Is fecit cui prodest. Święty Mateusz pisze: „Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy do was przychodzą w odzieniu owczym, a wewnątrz są wilki drapieżne. Po ich owocach poznacie ich”(Mat 7,15). Po korzyściach więc można ocenić, komu na wznieceniu wojny zależało. Początkowy brak działań we wrześniu 1939 roku wskazuje na to, że zamiarem rządów czy premierów Francji i Wielkiej Brytanii było wydłużenie wojny. (Wiadomo, że najskuteczniej ogień gasi się w zarodku!). Na zamiary przedłużenia wojny wskazuje też silna antywojenna propaganda we Francji. Środki przekazu były w rękach komunistów i zwolenników „Centrali”. Wybrany w 1940 roku premierem W. Brytanii Churchill najwidoczniej nie był wtajemniczony w plany wojny. Kto zyskał na wojnie? To widać.
Pierwszym więc celem wojny było „rozmiękczenie” Europy i uczynienie z niej wasala.
Drugim celem było pozbycie się z Europy Żydów-Chałaciarzy i zrobienie na tym holocaust – biznesu.
Jest oczywiste, że „rozmiękczone” rządy krajów Europy, a także środki przekazu powinny być posłuszne światowemu „Centrum” finansowo-gospodarczemu. To się też zauważa.
Należy nadmienić, że USA zbroiły równocześnie Związek Sowiecki (patrz: A. C. Sutton: Wall Street and the Boshevik Revolution i inne). Jakie więc mogło mieć cel uzbrajanie dwóch prawie z sobą sąsiadujących (pomijając Polskę), a wrogich sobie kolosów, samemu udając pacyfistę? Ich starcie miało być potężne i trwać dostatecznie długo, by spustoszyć i wyludnić Europę i przygotować ją pod nowe zasiedlenie. Ten plan popsuła Polska, przyczyniając się do wcześniejszego wybuchu wojny i następnie do skrócenia jej czas trwania o kilkanaście lat.
Polska. Kraj początkowo lekceważony uniemożliwił osiągnięcie planowanych rezultatów. Został też za to przykładnie, surowo ukarany.

Lech Jan Weiss

Literatura:

(G. W. xx/yy) – Gazety Wojenne Zeszyt/Strona
(Ślaski. yy ) – Jerzy Ślaski, Polska walcząca, Pax 1990,
Wyd II., Warszawa.
(Hol. yy ) – A. L. Szcześniak, Holocaust, Polskie
Wydawnictwo Encyklopedyczne, Radom 2002.
Podano następującą literaturę:
P. Willemarest, Źródła finansowania komunizmu i nazizmu,
Warszawa 1997.
(Gud. yy ) – Heinz Guderian, Wspomnienia żołnierza,
Bellona, Warszawa 1991.
(Jack. yy ) – Jan Maria Jackowski, Bitwa o Prawdę,
Podano następującą literaturę:
A.B. Zeman, Germany and the Revolution
in Russia 1915-1918, London 1958.
C. Sutton, Wall Street and the Bolshevik Revolution,
New Rochelle 1974.
D. Virion, Le Nouvel Ordre du Monde, Paris 1974 s.59.
( Lod. yy ) – Wiktor Suworow, Lodołamacz, Edditions
Spotkania 1992, Warszawa
(Rej. yy ) – Marian Rejewski, Życie Enigmą pisane,
Wyd. Tekst Sp. Z o. o. , Bydgoszcz 2005
(Ber. yy ) – Ewa Berberyusz, Anders spieszony
AN-EKS, Londyn 1992
Władysław Anders, Bez ostatniego rozdziału, Wyd. Nasza
Przyszłość, Bydgoszcz, 1989
Włodzimierz T. Kowalski, Wielka Koalicja 1941 – 1945
Wyd. MON , Wyd.III. W-wa 1976
„Komandos”, 12(54)96 str.38
(Bien. yy) – Kajetan Bieniecki, Lotnicze wsparcie Armii
Krajowej, ARCANA, Kraków 1994
(Black) – Edwin Black, IBM and the Holocaust – The
Strategic Alliance Between Nazi Germany and
America’s Most Powerful Corporation.
Polnische Eddition: IBM i Holokaust, Warszawskie
Wydawnictwo Literackie MUZA S.A., w-wa 2001.
(Nie podawałem stron, gdyż warto przeczytać całą książkę).
Dodatkowo: (26.08.2009
Western Betrayal – Wikipedia
Ret Marut: How the Allied multinationals supplied Nazi Germany
Thoughout World War II, 13.Dec.2006
Warsaw Uprising Documents: Roosevelt-Stalin Teheran Meeting,
http://www.warsawuprising.com/doc/teher ... stalin.htm
Fundusze Hitlera i NSDAP
http://www.kki.pl/piojar/polemiki/novus ... hitl5.html
War crimes and war profiteering by Norman Livergood. Internet.
Jonathan Fenby: Alliance. The inside Story of how Roosevelt, Stalin and Churchill Won One War and Began Another. (Wyd. Pol., Znak 2007).
C. Sutton: “Wall Street and the rise of Hitler”, – Seal Beach 1976
C. Sutton: “Wall Street and the Bolshevik Rewolution, html ver.
Lynne Olson: Buntownicy, AFM, Warszawa,2008
Mae Brussell: How Noxon Actually Got the Power,
http://wwwwhale.to/b/brussell13.html
Golda Meir: “nalot na Auschwitz” , Rzeczpospolita,
http:www.rp.pl./temat/853866.html?tag=Histadrut
Literatura podstawowa
Des Griffin, Descent into Slavery
Des Griffin, Fourth Reich oft he Rich
http://sipdf.traklink.eu/fourth-reich-o ... 530438.pdf
Carrol Quigley, Tragedy and Hope,
http://www.carrollquigley.net/pdf/Tragedy_and_Hope.pdf
The Pilgrims Society, Jul. 2008
Meet The World Money Power, by Charles Savoie, Dec. 2004
Albert Pike to Mazzini, August 15, 1871: Three World Wars?
http://www.conspiracyarchive.com/2015/0 ... orld-wars/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: II wojna światowa
PostNapisane: 13 sty 2017, 17:44 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://historiamniejznanaizapomniana.w ... nska-1945/

Operacja wiślańsko-odrzańska 1945
Posted on 12/01/2017

Obrazek
Ześrodkowanie czołgów 1. Brygady Pancernej przed operacją warszawską, będącą cześcią operacji wiślańsko-odrzańskiej. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe.


12 stycznia 1945 roku na froncie wschodnim oddziały Armii Czerwonej i Wojska Polskiego rozpoczęły operację wiślańsko-odrzańską, zwaną potocznie „Ofensywą styczniową”. Jej celem było wyparcie wojsk niemieckich z ziem polskich, a następnie przeniesienie działań wojennych na teren III Rzeszy. W ciągu 23 dni trwania zimowej operacji przesunięto granicę frontu o 500 kilometrów na zachód nad Odrę.

Jesienią 1944 roku po ustabilizowaniu się frontu na linii Wisły i Narwi, rozpoczęto przygotowania do operacji, która miała otworzyć bezpośrednią drogę do Berlina. Plan operacji zimowej ofensywy 1945 roku zakładał błyskawiczne uderzenie siłami czterech frontów 1., 2., 3 Frontu Białoruskiego oraz 1. Frontu Ukraińskiego. Składał się z dwóch etapów. W pierwszym w ciągu 15 dni miano opanować Bydgoszcz, Poznań i Wrocław. W drugim w ciągu 30 dni miano sforsować Odrę i następnie uderzyć na Berlin. Najpóźniej. Miano to zrealizować w czasie nie dłuższym niż 60 dni. Międzyczasie zmienili dowódcy frontów. Dowództwo nad 1. Frontem Białoruski objął Gieorgij Żukow, a nad 2. Frontem Białoruskim marszałek Rokossowski. Plan operacji zatwierdzono w listopadzie 1944 roku. Jednak na zachodzie Alianci mający kłopoty z niemiecką ofensywą w Ardenach, zwrócili się do Rosjan z prośbą o przyśpieszenie swojej ofensywy na froncie wschodnim, by odciążyć walczące na zachodzie wojska.
W łamach 1 Frontu Białoruskiego oraz 1 Frontu Ukraińskiego walczyły oddziały Wojska Polskiego. W skład tego pierwszego wchodziły polskie oddziały, 1. oraz 2. Armia Wojska Polskiego z 1. Korpusem Pancernym Łącznie w ramach czterech frontów walczyło ok.. 2,2 mln żołnierzy. Niemcy bronili się siłami Grupy Armii „A” oraz „Środek”, czyli ok. 500 tys. żołnierzy. Wojska marszałka Żukowa planowały rozbić warszawsko-radomskie zgrupowanie nieprzyjaciela, przełamać obronę niemieckiej 9 Armii Polowej, wyzwolić Warszawę, a następnie głównymi siłami osiągnąć rubież: Piotrówek, Żychlin, Łódź i nacierać w kierunku na Poznań. Zamierzano dokonać tego wykonując trzy uderzenia. Pierwsze głownie z przyczółka magnuszewskiego w kierunku Kutna. Drugie uderzenie z przyczółka puławskiego w kierunku Radomia i Łodzi; a trzecie z z rejonu Jabłonny – Legionowa i spod Warszawy. Z kolei wojska 1. Frontu Ukraińskiego Marszalka Iwana Koniewa miała uderzyć z przyczółka sandomierskiego dwóch kierunkach. W pierwszym na Kielce i Częstochowę w stronę Wrocławia, a drugi w stronę Krakowa i Górnego Śląska. W ten sposób planowano oskrzydlić niemieckie oddziały, zmuszając je do odwrotu.

Obrazek
Żołnierze Armii Czerwonej podczas operacji wiślańsko-odrzańskiej. Fot. Liveinternet.ru


Operacja rozpoczęła 12 stycznia 1945 roku. Siła radzieckiej ofensywy zdezorganizowała niemieckiej linie obrony, oskrzydlając zgrupowania przeciwnika i przecinając linie zaopatrzeniowe. Część oddziałów niemieckich w obawie przed oskrzydleniem, rezygnowała z obrony niektórych miast i decydowała się na odwrót.

Obrazek
Schemat przebiegu operacji wiślańsko-odrzańskiej. Źródło: Wikimedia Commons


4 Armia Pancerna generała Leluszenki wchodząca w skład 1. FU w rejonie Kielc i Chęcin radziecka rozgromiła jednostki Grupy Armii „A”. 15 stycznia wyzwolone Kielece, 17 stycznie Radomsko i Częstochowę, 18/19 stycznia Kraków, 19 stycznia Łodź. Po zdobyciu Częstochowy, działająca na tym odcinku frontu 3 Gwardyjska Armia Pancerna generała Rybałki zmieniła kierunek natarcia z zachodniego na południowo-zachodni, w kierunku Opola i Olesna, w celu oskrzydlenia 17 Armii gen. Schulzego na terenie okręgu przemysłowego.

Obrazek
Styczeń 1945 roku. Żołnierze Armii Czerwonej przed Barbakanem w Krakowie. Fot. Romuald Broniarek


Główne natarcie 1. FB z przyczółka puławskiego, rozpoczęła 69 Armia gen. Władimira Kołpakczina, a na południe od niej 33. Armia gen. Wiaczesława Cwietajewa, wykonująca główne uderzenie w kierunku na Szydłowiec i Skarżysko-Kamienne. 14 stycznia z przyczółka warecko-magnuszewskiego uderzyła radziecka 61. Armia dowodzona przez gen. płka Pawła Biegowa. 15 stycznia od strony Modlina nacierała 47. Armia w kierunku Błonia oskrzydlając Warszawę z północnego i południowego zachodu. W ten sposób 9. Armia niemiecka znalazla się w kotle warszawskim.W zaistniałych okolicznościach jej dowódca wydał rozkaz wycofania wojsk z pozycji nadwiślańskich w celu zorganizowania linii oporu nad dolną Bzurą, Rawką i środkową Pilicą.
1. Armia Wojska Polskiego pod dowództwem gen. Stanisława Popławskiego głównymi siłami uderzyła na Warszawę siłami z południa, od strony przyczółka pod Warką, a częścią sił frontalnie, z rejonu Łomianek, Pragi i Wilanowa. Rankiem 17 stycznia 1., 3. i 4. Dywizja Piechoty rozwinęły natarcie od południowego wschodu w kierunku przedmieść Warszawy. 6. Dywizja Piechoty zgrupowana na prawym brzegu rzeki sforsowała Wisłę w rejonie Śródmieścia, Żoliborza i Wilanowa, która jako pierwsza, wkroczyła do lewobrzeżnej Warszawy. Nieco później do miasta dotarły jednostki 2. Dywizji Piechoty, po przeprawie w okolicach Jabłonny na Kępę Kiełpińską sforsowały Wisłę na północ od miasta i reszta sił 1. Armii z południa.
Walki o opanowanie lewobrzeżnej części miasta trwały zaledwie kilka godzin, gdyż dowództwo niemieckie, obawiając się okrążenia, wycofało większość swoich sił ze stolicy. 17 stycznia 1945 r. przed żołnierzami 1 Armii WP znajdowały się jedynie niemieckie siły osłonowe. Do poważniejszych starć z nieprzyjacielem dochodziło sporadycznie. Walczono m.in. w rejonie Lasku Bielańskiego, Dworca Głównego oraz na skrzyżowaniu Alei Jerozolimskich i Nowego Światu. Warszawa została Wyzwolona. Po walkach oddziały inżynieryjne rozpoczęły rozminowanie i zbudowały pierwszy most pontonowy na Wiśle. 19 stycznia na ulicach wymarłej stolicy wydzielone jednostki uczestniczyły na ul. Marszałkowskiej w defiladzie, którą osłaniał z powietrza 1. pułk lotnictwa myśliwskiego „Warszawa”.

Obrazek
Defilada 1 Armii Wojska Polskiego na ulicy Marszałkowskiej w zdobytej Warszawie 19 stycznia 1945 r. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe


Fronty 1. i 2 Białoruski działały rozbieżnie. Dla obrony, jednostki polskie zostały skierowane i działały na prawym skrzydle 1 Frontu Białoruskiego. Generał Popławski podzielił siły polskie na dwa ugrupowania. Zgrupowanie ubezpieczające tworzyły 3. i 6 Dywizja Piechoty, 2 Brygada Artylerii Haubic i 1 Pułk Moździerzy, reszta sił tworzyła trzon uderzeniowy. 1 Warszawska Brygada Pancerna im. Bohaterów Westerplatte została włączona w skład 50 Brygady Pancernej pułkownika Czeriapkina. 19 stycznia jednostki polskie poruszały się w kierunku Bydgoszczy, wzdłuż lewego brzegu Wisły, drogą na Sochaczew, Gostynin i Brześć Kujawski. 1. Armia WP, współdziałała z oddziałami 47. Armii i 2. Gwardyjskiej Armii Pancernej. 26 stycznia oddziały 1. Armii WP wyzwoliły Bydgoszcz.

Obrazek
26 stycznia 1945 roku – wyzwolenie Bydgoszczy spod niemieckiej okupacji. Na Wełnianym Rynku mieszkańcy powitali żołnierzy 1. Armii Wojska Polskiego z 1. Brygady Pancernej im. Bohaterów Westerplatte”


Od 24 stycznia do 23 lutego toczono bitwę o Poznań. 25 stycznia podjęto próbę 28 stycznia 2 Gwardyjska Armia Pancerna przełamała pozycje umocnione Wału Pomorskiego na odcinku Osieczno – Drawiny i kontynuowała marsz w kierunku Odry. Na szpicy posuwał się 1. Gwardyjski Korpus Zmechanizowany. 31 stycznia w rejonie Kienitza przeprawiły się przez Odrę jednostki 1 Gwardyjskiej Armii Pancernej. Napotkały one opór ze strony wojsk niemieckich na rubieży Pozycji Trzcielskiej i Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego. 2 lutego złamano opór niemiecki i rozpoczęto walki o utrzymanie przyczółku na Odrze Od 3 lutego do 30 marca toczyły się walki o zdobycie Kostrzyna nad Odrą, a miasto uległo zniszczeniu w 90%.
W międzyczasie oddziały 2. i 3. Frontu Białoruskiego toczyły walki w ramach „Operacji wschodniopruskiej”, której celem było rozbicie wojsk niemieckich w Prusach Wschodnich. 22 stycznia Armia Czerwona zdobyła Olsztyn, 26 dotarła do Zalewu Wiślanego, a 10 lutego opanowała Elbląg. Miasta Gdańsk i Królewiec odcięte i okrążone, bronią rozpaczliwie.
4 i 8 lutego ruszyły kolejne natarcia oddziałów 1. FU w kierunku zachodnim spod Oławy i Opola. Zdobyto 60 miejscowości i oskrzydlono Wrocław od południa i południowego zachodu. 9 lutego zdobyto Legnicę i mimo sprowadzenia przez Niemców posiłków z zachodu, natarcie rozwinęło się na głębokość 60 km w pozycjach obronnych wojsk niemieckich. 11 lutego Armia Czerwona rozpoczęła szturm pod Oławy na zachód od miasta. Po dniu zaciekłych walki i zepchnięciu niemieckiej 269. Dywizji Piechoty w kierunku Sobótki nastąpiło zamknięcie pierścienia wokół „Festung Breslau”. Pozostała tylko linia kolejowa Wrocław – Ziębice i to ona była w swoim 8 km pasie szerokości jedyną droga łączącą garnizon twierdzy z resztą wojsk niemieckich. Ten wąski odcinek był miejscem zaciętych walk wojsk radzieckich z niemiecką 19 Dywizją Pancerną. W trakcie walk pomimo ciągłych niemieckich kontrataków oddziały radzieckie opanowały Środę Śląską, Kąty Wrocławskie, Ścinawę, Jaczów, Przemków, Chocianów i wiele innych miast. 16 lutego Wrocław został całkowicie odcięty. W kolejnych dniach zdobyto Zieloną Górę, Żary Świdnicę.
W tym samym czasie północne skrzydło 1 Frontu Ukraińskiego prowadziło uderzenie na Wrocław z kierunku północnego, gdzie z marszu 25 stycznia po zaciekłych walkach w okolicach Sycowa zajęta została Oleśnica. 26 stycznia wojska radzieckie zdobyły Trzebnicę i jeszcze tego samego dnia pierwsze oddziały Armii Czerwonej sforsowały Odrę i okrążyły Ścinawę oraz zaczęły rozbudowywać silny przyczółek, jednocześnie rozpoczynając likwidację załogi Ścinawy. 27 stycznia zdobyto Wołów, Oborniki Śląskie i Brzeg Dolny. 10 lutego po przegrupowaniu, 1 Front Ukraiński przeszedł do pościgu za wojskami niemieckimi, mając za zadanie sforsowanie rzek Bóbr i Kwisa, aby uniemożliwić dowództwu niemieckiemu zorganizowanie kolejnej rubieży obrony. 14 lutego zdobyto Lubsko, a 6 Gwardyjski Korpus Zmechanizowany dotarł do Nysy Łużyckiej, w rejonie Gubina. Tego samego dnia Armia Czerwona wyzwoliła niemiecki obóz koncentracyjny Groß-Rosen Do Nysy Łużyckiej dotarły również wojska 10 Korpusu Pancernego. Próba sforsowania rzeki nie powiodła się; wojska przeszły do obrony co stwarzało groźbę odcięcia walczących nad Nysą Łużycką oddziałów pancernych od głównych sił frontu. 18 lutego oddziały 13 Armii zajęły Żagań. Od 15 do 18 lutego rozgrywały się walki o Stargard związane z operacją „Sonnenwende”.

https://www.youtube.com/embed/I5ILcG_oAek

W lutym ofensywa zwolniła i zatrzymała się w wyniku konieczności uzupełnienia zapasów i odbudowy zdobytej sieci komunikacyjnej. Dzięki operacji wiślańsko-odrzańskiej udało się przesunąć front o 500 km na zachód nad Odrą. Z kolei oddziały 1. Armii Wojska Polskiego toczyły zacięte walki o przełamanie Walu Pomorskiego w ramach „Operacji Pomorskiej”.

Literatura:
Czesław Grzelak, Henryk Stańczyk, Stefan Zwoliński: Armia Berlinga i Żymierskiego. Neriton, 2002.
Edward Kospath-Pawłowski, Wojsko Polskie na wschodzie 1943-45, wyd. „Ajaks”, 1993.
K. Kaczmarek „Polskie Wojsko na Wschodzie 1943-45 od Mierei do łaby i Wełtawy”, Lublin 2003


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: II wojna światowa
PostNapisane: 15 sty 2017, 13:03 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historykon.pl/4-marca-1945-roku- ... omorskiej/

4 marca 1945 roku, rozpoczęła się bitwa o Kołobrzeg stoczona w dniach 4-18 marca w mieście Kołobrzeg podczas II wojny światowej. Była to jedna z głównych bitew operacji pomorskiej
4 marca 2016 00:01

Obrazek

4 marca do Kołobrzegu dotarły jednostki sowieckiej 1 Armii Pancernej, które przecięły lądowe szlaki komunikacyjne miasta po tym jak nie udało się zdobyć go z marszu. 7 marca jednostki 1 Armii Wojska Polskiego rozpoczęły oblężenie Kołobrzegu. Pierwsze uderzenie 6 Dywizji w rejonie południowych przedmieść doprowadziło do głębokiego włamania. 8 marca 3 Dywizja zacisnęła pierścień okrążenia od wschodu. Po ciężkich walkach do 12 marca przełamano zewnętrzny pierścień obronny. Od tego dnia do 17 marca walczono o przełamanie drugiego pierścienia obrony i umocnionych obiektów w śródmieściu. W nocy z 17 na 18 marca, po przegrupowaniu oddziałów rozpoczął się szturm na trzeci pierścień obrony. Rano zdobyte zostały rejony stacji kolejowej i port. Niemcom udało się ewakuować część sił morzem, pozostała część została zniszczona lub wzięta do niewoli, w sumie około 8000 jeńców. Po zakończeniu walk, na kołobrzeskiej plaży odbyły się uroczyste zaślubiny Polski z morzem.

(Na zdjęciu: Kołobrzeg w 1945roku. Źródło zdjęcia: Wikipedia)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: II wojna światowa
PostNapisane: 29 sty 2017, 20:27 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://marucha.wordpress.com/2016/03/2 ... swiatowej/

Atak na Tokio – największy nalot II wojny światowej
Posted by Marucha w dniu 2016-03-21 (poniedziałek)

W pojedynczym i najbardziej śmiercionośnym nalocie II wojny światowej 334 amerykańskie B-29 spuściły deszcz bomb zapalających na Tokio. W kilka godzin rozpętały one szalejącą z prędkością 45 km/h burzę ogniową, która zabiła 100 tys. osób, a niespełna milion mieszkańców pozbawiła dachu nad głową. Tyle ofiar nie pochłonęły nawet Hiroszima i Nagasaki razem wzięte. W jedną marcową noc 1945 roku stolica Japonii zamieniła się w prawdziwe piekło na Ziemi.


Dzielnica mieszkalna Tokio niemal kompletnie zniszczona przez amerykańskie bombardowanie (fot. Wikimedia Commons)


Po ataku na amerykańską flotę stacjonującą w Pearl Harbor wojna między USA a Japonią rozgorzała w całej swojej brutalności. Cios, który spadł na dumną Amerykę, wymagał natychmiastowego pomszczenia. Nic nie spełniało tego celu lepiej niż zorganizowanie błyskawicznego kontrataku, nie tyle na stacjonujące na wyspach Pacyfiku jednostki wroga, ale jego stolicę – Tokio.
Właśnie z takim zamiarem w kwietniu 1942 roku nad siedzibę cesarza Hirohito wyruszyła kawalkada bombowców, zwana rajdem płk. Doolittle’a. Pomimo sukcesów propagandowych, żadna z kolejnych misji nie zadała Japonii tak poważnych strat militarnych.


Spalić serce Japonii

Nalot dywanowy planowany na noc z 9 na 10 marca 1945 roku, miał być pod tym względem inny. Nie tylko ze względu na przewidywaną skalę zniszczeń, ale również modyfikację stosowanej do tej pory taktyki. Zamiast precyzyjnych, ograniczonych do konkretnych obszarów przemysłowych bombardowań prowadzonych przez „Latające fortece” z dużej wysokości, amerykańskie długodystansowe B-29 miały zejść znacznie niżej, dzięki czemu mogły pokryć ogniem zwarte obszary miejskie.
Tokio było pierwszym z pięciu największych japońskich miast, które objęto misjami mającymi złamać morale Japończyków. Kobe, Nagoya i Osaka były również na celowniku, z czego Nagoya została zbombardowana dwukrotnie w ciągu tygodnia. Do końca wojny ponad 60 japońskich miast zostało zrównanych z ziemią przez ładunki zapalające. W ten sposób spełniły się słowa generała Georgra Marshalla, który zapowiadał w listopadzie 1941 roku, że jeżeli dojdzie do wojny z Japonią, „będzie ona prowadzona bez litości, a ‚Latające fortece’ obrócą papierowe miasta (…) w popiół, nawet kosztem cywilów”.
Rajd na Tokio, któremu nadano kryptonim „Meetinghouse”, spełnił te groźby. Po fakcie wydawało się, że jego skalą zaskoczeni byli nawet sami Amerykanie, którzy niespełna miesiąc po ataku stwierdzili brak istotnych z punktu widzenia strategicznego ośrodków, które można byłoby jeszcze w sposób konwencjonalny zbombardować. Niestety, to nie wojsko i zakłady przemysłowe były głównymi celami bombardowań, ale jak pokazała rzeczywistość – obiekty cywilne. Zamierzano w ten sposób zmusić Japonię do kapitulacji i zgasić w niej ducha walki.
Jak pokazały doświadczenia ataków na III Rzeszę, przewidywania te okazały się daremne. Choć bombardowania zdecydowanie zachwiały morale, kiedy przeszedł szok, Japończycy pozostali wierni cesarzowi Hirohito, a główne zgrupowania wojskowe gotowe do dalszej walki. Nie zmienia to jednak faktu, że ponad 50 proc. lekkiego przemysłu zbrojeniowego w Tokio (produkującego głównie zamki do karabinów), rozsiane było po małych zakładach ulokowanych w rejonach mieszkalnych i handlowych Tokio. Właśnie w takich sposób Dowództwo Sił Powietrznych USA oficjalnie uzasadniało konieczność uderzenia w serce miasta.


Czyszczenie magazynów

Pomijając długodystansowe konsekwencje strategiczne nalotu, przynajmniej z wojskowego punktu widzenia ładunki zapalające potwierdziły swoją siłę m.in. nad Tokio. Szczególnie w jego centralnej dzielnicy Shitamachi. Decyzję o ich masowym użyciu podjęto przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze, składy tego typu bomb w USA rosły, a na wojnie na Pacyfiku nie były specjalnie przydatne. Po drugie, typowa pochmurna pogoda nad Japonią utrudniała precyzyjne bombardowania ładunkami konwencjonalnymi z wysokości 9-10 tys. metrów. Przez gwałtowne podmuchy wiatru, które rozrzucały ładunki na wszystkie strony, według szacunków amerykańskiego dowództwa, tylko około 10 proc. z nich sięgało celu.

Obrazek
Amerykański bombowiec B-29. Takie maszyny dokonały nalotu niszczącego Tokio.


Major Generał Curtis LeMay, odpowiedzialny za stacjonujące na Marianach XXI Dowództwo Bombowe zajmujące się przeprowadzaniem bombardowań strategicznych, również optował za rozpoczęciem nalotów na niskim pułapie z użyciem ładunków zapalających. Jego zdaniem ciasna, tradycyjna, drewniana zabudowa japońskich miast skłaniała to tego rodzaju ataków, zwiększając „skuteczność” bombardowań.
Biorące udział w misji B-29 obdarto ze wszelkiego uzbrojenia i systemów obronnych, tylko po to, aby dwukrotnie zwiększyć ich siłę nośną i wagę możliwych do zabrania ładunków. Wśród nich główną rolę odgrywał biały fosfor oraz napalm – nowa mieszanka benzyny i lepkiego żelu, wynaleziona na Uniwersytecie Harwarda. Po raz pierwszy użyto go podczas bitwy o wyspę Tinian 22 lipca 1944 roku, ale to właśnie w Tokio napalm ujawnił swoją prawdziwą, niszczycielką siłę. Jak powiedział gen. LeMay do pilotów przed rozpoczęciem misji: „dzisiaj zrzucicie największe sztuczne ognie, jakie Japonia kiedykolwiek widziała”. Nie mylił się, choć nachodzące wydarzenia w niczym nie przypominały karnawału.
W przeciwieństwie do wspomnianych nalotów z dużej wysokości, które z mieszanymi rezultatami stosowano przez cały okres wojny nad III Rzeszą i Japonią, „rajdy ogniowe” odbywały się nawet kilkanaście razy niżej, na wysokości od 600 do 800 metrów nad celem. Oczywiście w normalnych warunkach, ze sprawnie działającą obroną przeciwlotniczą, podobne naloty zostałyby zdziesiątkowane przez obrońców. Amerykanie mogli sobie jednak pozwolić na podobną brawurę, ponieważ w marcu 1945 roku japońskie siły przeciwlotnicze właściwie nie istniały. Jako przykład obrazujący ich niemoc niech posłuży fakt, że w trakcie całego ataku, tylko 27 z 334 „Superfortec” uległo zniszczeniu, awariom, bądź zaginęło w słupach dymu wywołanego przez pożar.
Podobnie jak w Europie, również nad Tokio dużą rolę odegrały samoloty zwiadowcze, które zrzucanymi przed głównym atakiem ładunkami oznaczały pozycje najważniejszych celów, tworząc charakterystyczny symbol „X” w centrum miasta. Na tak przygotowany grunt nadlatywały trzy fale bombowców, które przez ponad trzy godziny zrzuciły prawie 2 tys. ton ładunków zapalających w okolicach doków oraz zagłębia przemysłowego stolicy cesarstwa. Wśród używanych bomb znajdowały się głównie 230-kilogramowe E-46 z ładunkami kasetowymi w postaci 38 wypełnionych napalmem pocisków M-69. Spadając z wysokości kilkuset metrów, przebijały one cienkie dachy tokijskich mieszkań, kilka sekund później wypuszczając z siebie strugę płonącej cieszy. Oprócz nich dzieła zniszczenia dopełniły również lżejsze bomby fosforowe oraz 45-kilogramowe M-47, w całości wypełnione niezwykle trudnym do ugaszenia napalmem.

Obrazek
Płonące Tokio podczas ponownego bombardowania 26 maja 1945 r. fot. Biblioteka Kongresu USA



Ściana płomieni

Tylko w dwóch pierwszych godzinach ataku aż 226 z atakujących samolotów zrzuciło przenoszony ładunek, po prostu likwidując pozostałości obrony miasta. Tokio nie miało żadnych szans, błyskawicznie zamieniając się w przerażające morze płomieni. Połączenie właściwości fizycznych bomb, niskiej wysokości z której były zrzucane oraz warunków pogodowych, przerodziło się w prawdziwą katastrofę mieszkańców miasta. Brak skoordynowanej akcji gaśniczej i w większości drewniana zabudowa Tokio sprawiły, że szalejącej burzy ogniowej nie dało się w żaden sposób opanować. Za sprawą silnie wiejącego wiatru, przemieszczała się ona przez miasto z prędkością dochodzącą do 45 km/h niczym ściana z płomieni.
Los, który dwa lata wcześniej spotkał Hamburg, a tylko miesiąc przed operacją „Meetinghouse” Drezno, w kilkukrotnie większej skali podzieliła Japonia. Temperatura przekraczająca 1200 stopni Celsjusza topiła asfalt oraz gięła stal. Woda w kanałach wrzała. Według ostrożnych szacunków opartych o gęstość zaludnienia zniszczonych obszarów miasta, w ataku zginęło ponad 120 tys. żołnierzy oraz cywili.
Dla porównania, we wspomnianym Dreźnie było około 25 tys. ofiar. Już sama statystyka sprawia, że nalot na Tokio należy uznać za największe bombardowanie II wojny światowej, w wyniku którego śmierć poniosło więcej osób, niż w przeprowadzonych w sierpniu atakach jądrowym na Hiroszimę i Nagasaki.

Obrazek
Zdjęcia lotnicze ukazujące Tokio przed bombardowaniem (z lewej) i po nalocie dywanowym z 10 marca 1945 r.fot. Wikimedia Commons


Piekło, które rozpętało się tamtego dnia w centrum Tokio, było wprost nie do opisania. Pomimo nocy łuna oświetlała okolice miasta, była widoczna z odległości kilkudziesięciu kilometrów. Jak relacjonowali lotnicy lecący w ogonie i zamykający bombardowanie, charakterystyczny smród palonych ciał unosił się tak wysoko, że byli w stanie wyczuć go w kabinach swoich maszyn.
Po kilkunastu godzinach pożaru ponad 60 proc. centrum Tokio i 18 proc. obszaru przemysłowego po prostu przestało istnieć. To w przybliżeniu 4100 hektarów spalonej ziemi. W zgliszcza obróciło się około 267 tys. budynków mieszkalnych. Dla porównania, po Powstaniu Warszawskim Niemcy zburzyli niespełna 30 proc. zabudowań przedwojennej, lewobrzeżnej części stolicy.
Według szacunków, cała kampania nalotów dywanowych, wraz z atakiem atomowym poprzedzającym kapitulację Japonii, pomiędzy marcem a sierpniem 1954 roku kosztowała życie ponad miliona cywilów.

Artykuł pierwotnie ukazał się na Wirtualnej Polsce.
http://historia.wp.pl/title,Atak-na-Tok ... omosc.html

http://dziwnawojna.pl/atak-na-tokio-naj ... swiatowej/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: II wojna światowa
PostNapisane: 21 lut 2017, 10:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historykon.pl/21-lutego-1943-rok ... charkowem/

21 lutego 1943 roku, rozpoczęła się niemiecka ofensywa pod Charkowem
21 lutego 2017 00:03

Obrazek

Po klęsce Niemców pod Stalingradem Sowieci rozpoczęli zmasowaną ofensywę na całym froncie wschodnim. Na południowym odcinku frontu niemieckie armie zmuszone zostały do wycofania się w głąb Ukrainy pod naporem Sowietów. Armia Czerwona odzyskała inicjatywę strategiczną i 19 lutego sowieckie czołówki znajdowały się już 48 kilometrów od kwatery głównej Mansteina w Zaporożu, którą w tym czasie wizytował Adolf Hitler.
W tym czasie sowieckie oddziały zostały zmuszone zatrzymać się z powodu braku paliwa. Dowódca niemieckiej Grupy Armii Południe feldmarszałek Erich von Manstein zdawał sobie sprawę, że Sowieci znajdują się na końcach swoich linii zaopatrzeniowych, a ich siły są mocno rozciągnięte. Wykorzystał miejscową przewagę i 21 lutego rozpoczął atak II Korpusem Pancernym SS na flankę sowieckiej 6 Armii. Do ataku na 6 Armię dołączył również XL Korpus Pancerny. Pomimo niemieckiego ataku Sowieci wciąż nacierali na zachód. W tym czasie Armia Czerwona poniosła jednak wiele strat i była już na wyczerpaniu, dlatego też Niemcy odnieśli pewne sukcesy i zagrozili okrążeniem Sowietów na południe od Charkowa. Na początku marca sowiecka 3 Armia Pancerna zostaje rozbita i niemieckie siły posunęły się głęboko na wschód. 4 marca rozpoczął się szturm II Korpusu Pancernego SS i XLVIII Korpusu Pancernego na Charków.14 marca miasto to zostało okrążone przez Niemców. Ostanie walki uliczne w Charkowie zakończą się 20 marca i miasto zostanie w pełni zdobyte przez Niemców. 13 marca sowiecka 40 i 69 Armia zostają przecięte przez Dywizję „GrossDeutschalnd”, a sowiecka 3 Armia Pancerna została odcięta od Charkowa. Stawka próbowała uratować sytuację rzucając do walk rezerwy, jednak bezskutecznie.18 marca II Korpus Pancerny SS zdobywa Biełgorod i jest to ostatni sukces tej operacji, gdyż w tym czasie nastały już wiosenne roztopy, które skutecznie sparaliżowały aż do lata 1943 jakiekolwiek akcje obu stron.
Niemiecka ofensywa pod Charkowem w 1943 roku zakończyła się zdecydowanym sukcesem i miała ogromne znaczenie strategiczne dla Niemców. Dzięki manewrowi Mansteina udało się Niemcom ustabilizować front w tym rejonie po klęsce stalingradzkiej oraz odzyskać częściowo inicjatywę strategiczną. Sowieci ponieśli ciężkie straty w liczbie ponad 80 tys. zabitych i rannych. Szacuje się, że Niemcy mogli stracić ok.15 tys. żołnierzy. Operację pod Charkowem uważa się za jeden z najlepszych manewrów wojskowych tej wojny. W wyniku ofensywy, na północ od Charkowa, powstało wielkie wybrzuszenie wcinające się głęboko w niemieckie linie, które posłużyło Niemcom do przeprowadzenia następnej ofensywy na łuku kurskim.

Piotr Greszta

Na zdjęciu: Natarcie niemieckich oddziałów Waffen-SS na Charków. Na pierwszym planie niemiecki czołg średni PzKpfW IV. Źródło zdjęcia: Wikimedia Commons.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: II wojna światowa
PostNapisane: 21 lut 2017, 18:31 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://historykon.pl/17-kwietnia-1945-r ... erykanami/

17 kwietnia 1945 roku, niemiecka 300-tysięczna Grupa Armii „B” pod dowództwem feldmarszałka Walthera Modela skapitulowała przed Amerykanami
17 kwietnia 2016 00:02

Obrazek

Heeresgruppe B została utworzona w październiku 1939 roku z przemianowania przerzucanej z Polski na zachód Grupy Armii Północ. Grupa Armii B była północnym skrzydłem uderzenia na Francję, atakowała przez Belgię i Holandię. W dalszej fazie kampanii francuskiej nacierała w kierunku Paryża i na Atlantyk. Po zakończeniu działań na zachodzie została przerzucona w sierpniu 1940 roku do Prus Wschodnich, a z początkiem wojny niemiecko-radzieckiej przemianowana na Grupę Armii Środek.
Następnie utworzona w lipcu 1942 roku na południowym odcinku frontu wschodniego z przemianowania oddziałów Grupy Armii Południe. Brała udział w ofensywie letniej w 1942 roku, kierując się w stronę Stalingradu i Wołgi. W listopadzie 1942 roku została rozdzielona, a jej 6 Armia i 4 Armia rumuńska znalazły się w Stalingradzie, gdzie zostały zniszczone. Po kolejnych uderzeniach Armii Czerwonej Grupa Armii B została rozbita w lutym 1943 roku, po czym została podzielona na Grupę Armii Południe i Środek.
Kolejne utworzenie Grupy Armii B miało miejsce w Monachium w lipcu 1943 roku. Następnie znalazła się w północnych Włoszech, gdzie w listopadzie 1943 roku posłużyła do utworzenia Naczelnego Dowództwa Południe.
Po raz ostatni utworzona w celu użycia na wybrzeżu kanału La Manche. Po inwazji alianckiej stanowiła północne skrzydło frontu zachodniego, podczas ofensywy w Ardenach przejęła środkowy odcinek. Skapitulowała ostatecznie w Zagłębiu Ruhry.
Ostatni dowódca Walther Model, mając świadomość iż w przypadku ujęcia może być sądzony za zbrodnie wojenne oraz chcąc uniknąć wzięcia do niewoli przez Aliantów popełnił samobójstwo.

Obrazek
Walther Model



Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: II wojna światowa
PostNapisane: 06 mar 2017, 14:29 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://historiamniejznanaizapomniana.w ... laba-1945/

Spotkanie Polaków z Amerykanami nad Łabą 1945
Posted on 03/05/2016

Obrazek

3 maja 1945 roku – nad Łabą w miejscowości Spandau w Niemczech, doszło do spotkania polskich żołnierzy z 14. pułku z 6. Pomorskiej Dywizji Piechoty z żołnierzami 9. Armii amerykańskiej. Tym samym polscy żołnierze zakończyli swój szlak bojowy. Poniżej, więcej zdjęć:
Jednostki 1. Armii Wojska Polskiego 3. DP im. R.Traugutta 4. DP im.J.Kilińskiego i 6. DP rozwinęły działania w kierunku zachodnim i ruszały w pościg za wycofującymi się oddziałami niemieckimi.

Obrazek

6. DP 1 maja sforsowała Hawelę i 3 maja o godz. 15.20 jako pierwsza osiągnęła Łabę w rejonie Spandau – Wulkau, a 4 maja dywizja zakończyła swój szlak bojowy. Pułki 4.DP zlikwidowały do 6 maja zgrupowanie niemieckie pod Klietz.

Obrazek

2. Warszawska DP im. H.Dąbrowskiego zdobyła 1 maja Fehbellin. 5 maja 1945 r. odbyło także spotkanie żołnierzy polskich i amerykańskich, tym razem dowódców polskiej 2. DP płk Dionizego Surzyca i 102. DP amerykańskiej gen. Franka Keatinga.

Obrazek

W nocy z 6 na 7 maja 1945 r. dywizja zdała obronę nad Łabą 82. DP 47. armii radzieckiej i rozpoczęła powrót na wschód. W kolejnych miesiącach pełniła służbę okupacyjną na terenie Niemiec. Działając w składzie wojsk okupacyjnych jej sztab stacjonował w Chociebużu.

Obrazek

Obrazek


Literatura:
Czesław Grzelak, Henryk Stańczyk, Stefan Zwoliński: Armia Berlinga i Żymierskiego. Neriton, 2002.
Józef Urbanowicz [red.]: Mała encyklopedia wojskowa. Tom 1. Warszawa: Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej, 1967, s. 135-138.
Stanisław Komornicki: Wojsko Polskie: krótki informator historyczny o Wojsku Polskim w latach II wojny światowej, T. 1, Regularne jednostki ludowego Wojska Polskiego: formowanie, działania bojowe, organizacja, uzbrojenie, metryki jednostek piechoty. Warszawa: Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej, 1965.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: II wojna światowa
PostNapisane: 27 mar 2017, 10:17 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Rumuńska porażka (1)

Na wiosnę 1944 roku sowieckie armie poniosły porażkę w walkach o opanowanie Rumunii.
Na wiosnę 1944 roku sowieckie dowództwo zamierzało przeprowadzić siłami 2. i 3. Frontu Ukraińskiego wielką operację, której celem było przerwanie obrony wojsk niemiecko-rumuńskich w północnej Rumunii, wyparcie ich za Dniestr, zdobycie Jass i Kiszyniowa oraz głębokie wdarcie się wojsk sowieckich w głąb Rumunii.
Pod koniec marca 1944 roku wojska trzech sowieckich frontów ukraińskich przełamały linie obronne niemieckiej Grupy Armii „Południe” oraz Grupy Armii „A” na Ukrainie i wdarły się na tyły wojsk niemieckich. Na początku kwietnia 1944 roku jednostki 1. Frontu Ukraińskiego marszałka Żukowa zajęły kluczowy węzeł drogowy w miasteczku Chocim, położonym na przecięciu szklaków prowadzących do południowo-wschodniej Polski i północnej Rumunii. W kilka dni później zdobyto Czerniowce w północnej Bukowinie.
Te sukcesy sowieckie doprowadziły do oddzielenia rozbitej GA „Południe” feldmarszałka Mansteina, operującej na zachodniej Ukrainie od GA „A” Schörnera, broniącej południowej Ukrainy. W celu przezwyciężenia kryzysu niemieckie naczelne dowództwo przemianowano GA „Południe” na GA „Północna Ukraina”, powierzając jej dowództwo feldmarszałkowi Walterowi Modelowi. Z kolei GA „A” stała się GA „Południowa Ukraina”. Jej dowódcą pozostał Schörner. Podstawowym jej zadaniem była obrona dostępu do północnej i wschodniej Rumunii na linii Dniestru i Prutu.
Naczelne dowództwo sowieckie (Stawka) postanowiło podjąć generalną ofensywę, której celem obok zdobycia Odessy było zajęcia Jass i Kiszyniowa w rumuńskiej Besarabii. Ponadto Stalin uważał, iż utrata tych miast skłoni Rumunię do porzucenia sojuszu z Niemcami i wycofania się z wojny przeciwko sprzymierzonym.
Na początku kwietnia 1944 roku 2. Front Ukraiński gen. Iwana Koniewa tworzyło siedem armii ogólnowojskowych oraz trzy armie pancerne. 3. Front Ukraiński gen. Rodiona Malinowskiego składał się z sześciu armii ogólnowojskowych oraz potężnej Grupy Konno-Zmechanizowanej.
Z kolei niemiecka GA „Południowa Ukraina” dysponowała dwoma armiami niemieckimi oraz dwoma armiami rumuńskimi.
W rezultacie siły sowieckie posiadały ponad dwukrotną przewagę liczebną nad Niemcami oraz co najmniej trzykrotną w czołgach, artylerii i działach samobieżnych. Dodatkowo Niemcy zostali zaskoczeni tym, że Armia Czerwona po raz pierwszy w tej wojnie nie przeszła do obrony po nadejściu wiosennej odwilży i ulewnych deszczy. Wehrmacht pozbawiony został tym samym okresu wytchnienia na uzupełnienie strat.
Wykorzystując działania 52 armii w kierunku na Jassy, mające na celu odwrócenie uwagi przeciwnika, wczesnym rankiem 8 kwietnia trzy armie 2. Frontu Ukraińskiego rozpoczęły natarcie na południe, przekraczając Prut i zmuszając Rumunów do odwrotu.
W obliczu zagrożenia dla swej głównej linii obrony, niemieckie dowództwo nakazało gen. Hasso von Manteufflowi, dowódcy DGPanc. „Grossdeutschland” skierowanie się w zagrożony rejon w pobliżu miasta Tirgu Frumos.
W dniu 10 kwietnia 1944 roku 150 czołgów niemieckich uderzyło na trzy sowieckie dywizje piechoty, wypierając je z Tirgu Frumos i zmuszając do odwrotu. Zdecydowany niemiecki kontratak nie tylko udaremnił dalsze natarcie sowieckie na tym odcinku, ale pokrzyżował również całą koncepcję ofensywy Koniewa.
Podrażniony porażką dowódca 2. Frontu Ukraińskiego rozkazał w dniu 12 kwietnia 1944 roku dowódcy 2. Armii Pancernej gen. Bogdanowowi przeprowadzenia ataku na niemieckie pozycje obronne pod miastem Podu Iloaiei. Pomimo olbrzymiej przewagi Sowietom nie udało się odnieść sukcesu – po wstępnym przedarciu się przez pierwsze linie obrony, kontrataki nielicznych niemieckich sił pancernych na obie flanki sowieckie, zmusiły Bogdanowa do zaniechania dalszego natarcia.
Podczas gdy główne siły Koniewa zaatakowały Niemców i Rumunów w rejonie Tirgu Frumos, jego jednostki na lewym skrzydle miały za zadanie sforsować Dniestr oraz zdobyć Kiszyniów – stolicę rumuńskiej Besarabii. Sowiecki atak na tym odcinku frontu rozpoczął się w dniu 4 kwietnia. Dysponując przygniatającą przewagą sowieckie oddziały zdobyły przyczółek na południowym brzegu Reutu, jednak dalsze natarcie zakończyło się porażką.
Podobnie zakończył się atak na linię Dniestru na odcinku między Grigoriopolem a Taszłykiem. Po początkowym powodzeniu, sowieckie oddziały zmuszone zostały do odwrotu przez niemieckie kontrataki, przeprowadzone na sowieckie flanki przez szybko sformowanie niemiecki Kampfgruppen.
W połowie kwietnia 1944 roku dla Stawki stało się jasne, że 2. Front Ukraiński nie był w stanie przeprowadzić żadnych większych operacji, dopóki jego siły nie zostaną znacząco wzmocnione.

Pomimo lokalnych sukcesów pierwsza próba przeprowadzenia przez Koniewa skoordynowanej ofensywy na Jassy i Kiszynów zakończyła się całkowitą porażką. Koniew posyłał swe oddziały do walki częściami, nie czekając aż wszystkie jego jednostki będą mogły wziąć udział w operacji. Z kolei Niemcy umiejętnie rozporządzali swymi skromnymi rezerwami, kierując je na zagrożone odcinki frontu w celu przeprowadzenia doskonale zaplanowanych kontrataków powodujących wielkie zamieszanie w sowieckich jednostkach i zmuszając je do panicznych odwrotów.
W tym samym czasie oddziały 3. Frontu Ukraińskiego Malinowskiego w końcu marca 1944 roku rozpoczęły operację, której celem było zniszczenie niemieckiej 6 Armii oraz zdobycie Odessy, kluczowego portu nad Morzem Czarnym.
W dniu 4 kwietnia sowieckie oddziały zdobyły miejscowość Razdielnaja, rozcinając tym samym niemiecką armię na dwie części i wychodząc na tyły Niemców. Jedynie skupienie się gen. Czujkowa, dowódcy 8 Armii Gwardii, na zdobyciu Odessy, pozwoliło znacznej części niemieckich oddziałów na wydostanie się z okrążenia i przedostanie się na zachodni brzeg Dniestru. Odessa została zdobyta w dniu 10 kwietnia 1944 roku.
Po zajęciu miasta Malinowski otrzymał rozkaz kontynuowania natarcia w celu dotarcia do granicy z Rumunią na Prucie i Dunaju. Kolejnym cele 3. Frontu Ukraińskiego miało być opanowanie wschodniej części Besarabii.
Pomimo zdobycia kilku przyczółków na Dniestrze, sowieckim oddziałom nie udało się przebić do otwartych terenów na zachód od rzeki. Niemcom udało się obronić swe pozycje mimo, iż Sowieci posiadali przygniatającą przewagę (3:1 w liczbie żołnierzy, 5:1 w liczbie czołgów oraz 10:1 w artylerii).
Podobnie jak w przypadku walk z oddziałami 2. Frontu Ukraińskiego, także w tym przypadku niezwykle istotną rolę w zatrzymaniu sowieckiej ofensywy odegrały sformowane ad hoc niemieckie Kampfgruppen, działające w charakterze swego rodzaju „straży pożarnej” na najbardziej zagrożonych odcinkach frontu.
Po tym niepowodzeniach sowieckie naczelne dowództwo przystąpiło do opracowania nowego planu ofensywy na północną Rumunię.

CDN.

http://chris1991.salon24.pl/766821,rumunska-porazka-1


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: II wojna światowa
PostNapisane: 01 maja 2017, 13:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/ ... na-berlin/

72 ROCZNICA PRZEŁAMANIA WAŁU POMORSKIEGO I ZDOBYCIA KOŁOBRZEGU OTWORZYŁA DROGĘ NA BERLIN
MAREK TOCZEK 30/04/2017


Bitwa o Wał Pomorski - mapa


97 lat temu dzięki nieugiętej postawie i politycznemu kunsztowi Romana Dmowskiego Polska powróciła nad Bałtyk. 10 lutego 1920 r. gen. Józef Haller w obecności licznych delegatów partii i organizacji politycznych, generalicji i reprezentantów różnych środowisk Polaków dokonał w Pucku symbolicznych Zaślubin Polski z Morzem. Wydarzenie to odbiło się szerokim echem w całym kraju. Sejm RP przeprowadził specjalną debatę parlamentarną, wszystkie gazety na pierwszych stronach relacjonowały przebieg uroczystości….
25 lat później, 18 marca 1945 r. na plaży w Kołobrzegu żołnierze 1 Armii Wojska Polskiego, po krwawych walkach z Niemcami, przełamaniu systemu umocnień obronnych Wału Pomorskiego i twierdzy Kołobrzeg, po zdobyciu miasta, swoje zwycięstwo udokumentowali symbolicznym aktem ponownych Zaślubin Polski z Morzem.
Te dwa wydarzenia łączą się bez wątpienia w logiczną całość, jaką było wypieranie niemczyzny ze starych ziem piastowskich na zachód.
Zdumiewać musi jednak fakt, że kolejne władze III Rzeczypospolitej, deklarujące powrót do polityki historycznej, przemilczają i całkowicie ignorują ten czyn żołnierza polskiego, dokonany tu – na polskiej ziemi.
Co ma oznaczać brak pamięci elit politycznych o polskim zwycięstwie z udziałem 73 tys. żołnierzy 1 Armii WP, walczących z okupantem niemieckim na polskiej ziemi ?
Co ma oznaczać brak pamięci o poległych w tej walce – 3130 żołnierzach Polskich – czy im nie należą się honory za męstwo i najwyższą ofiarę jaką oddali za Ojczyznę ?
Czy kombatantom, uczestnikom tych walk nie należą się wyrazy szacunku i podziękowania za ich poświęcenie?
Czy pokolenia młodych Polaków nie zasługują na przypominanie im o bohaterskim czynie żołnierzy 1 Armii WP i ich symbolicznym akcie ponownych Zaślubin Polski z Morzem ?
Od lat, obchody kolejnych rocznic zwycięstwa oręża polskiego - przełamania Wału Pomorskiego i zajęcia Kołobrzegu oraz symbolicznych Zaślubin Polski z Morzem mają wyłącznie charakter lokalny.
Do czasu przełamania Wału Pomorskiego, zniszczenia znajdujących się tu znacznych sił niemieckich wielka ofensywa berlińska nie mogła się rozpocząć.

Redakcja KIP


Bitwa o Wał Pomorski



Jak doszło do udziału 1 Armii WP w bitwie o Wał Pomorski?

Już po kilku dniach od rozpoczęcia styczniowej ofensywy przez Armię Czerwoną było dla Niemców jasne, że próby zatrzymania sowietów na linii Wisły skończą się katastrofą wojsk niemieckich. 19 stycznia gen. Winter, szef Sztabu Dowodzenia OKW w meldunku o sytuacji na froncie wschodnim pisał: „ …powstały obecnie na Wschodzie kryzys zmusza nas do tego, ażeby kosztem wszystkich innych teatrów działań wojennych i przy świadomym pogodzeniu się ze związanym z tym ryzykiem, skoncentrować maksimum sił na rzecz wielkiej rozstrzygającej bitwy na wschodnim teatrze działań wojennych, podporządkowując jednocześnie tej koncepcji sposób działania wszystkich frontów”.
Hitler nie podzielał tych obaw, uważał że uda się powstrzymać przeciwnika na dawnej granicy polsko-niemieckiej. Nakazał przegrupować siły i utworzyć Grupę Armii „Wisła”, która miała:
„ …przeszkodzić w przełamaniu się nieprzyjaciela w kierunku Gdańska i Poznania, i w ten sposób nie dopuścić do odcięcia Prus Wschodnich od Rzeszy oraz zabezpieczyć koncentrację nowych sił .”.
Dowódcą Grupy Armii „Wisła” został reichsfuhrer SS Himmler. W skład Armii „Wisła” wchodziły: 2 Armia Polowa, 3 Armia Pancerna i część oddziałów 11 Armii; razem 35 dywizji, 3 brygady i wiele samodzielnych oddziałów i pododdziałów. Stan osobowy to ponad 430 tys. ludzi, uzbrojenie: to ok. 1500 czołgów i dział szturmowych, 600 dział i moździerzy, ponad 300 samolotów różnych typów.
2 lutego Hitler wydał dyrektywę: „ …zlikwidować nad Odrą ruch nieprzyjaciela wzdłuż Warty w kierunku Berlina i zorganizować wszystkimi posiadanymi siłami na rubieży Odry, aż do miejscowości Schwedt ciągłą obsadę frontu. Nieprzyjaciela, który przekroczy Odrę należy bezzwłocznie zaatakować i odrzucić za rzekę.”.
Jedną z głównych niemieckich linii obronnych stał się Wał Pomorski (Pomernstellung). Fortyfikacje, setki bunkrów i umocnień polowych wznosili Niemcy w nieprzystępnym terenie leśnym od 1934 r, wzdłuż przedwojennej granicy z Polską. Rozbudowę umocnień intensywnie kontynuowano od jesieni 1944 r. Hitler liczył, że ten pas umocnień odwróci losy wojny na wschodzie. Wał Pomorski stał się to pasem trudnych do sforsowania umocnień obronnych, rozlokowanych w dogodnym dla obrońców terenie, o długości 275 km.
Oceniając sytuację na froncie dowództwo Frontu Białoruskiego postanowiło wstrzymać się z rozpoczęciem operacji berlińskiej do czasu rozbicia sił niemieckich na Pomorzu. Podjęło pośpiesznie przygotowania do działań na tym kierunku. Zadanie przełamania Wału Pomorskiego i zdobycie twierdzy Kołobrzeg przypadło dowódcy 1 Armii WP gen. Popławskiemu.
1 Armia WP działając w składzie 1 Frontu Białoruskiego, po zajęciu Warszawy została skierowana w rejon Bydgoszczy. 24 stycznia rozpoczęły się walki o Bydgoszcz. Pierwsza do akcji weszła 1 Brygada Pancerna im. Bohaterów Westerplatte. Po zajęciu miasta, 31 stycznia oddziały 1 i 4 Dywizji Piechoty rozpoczęły pościg za wycofującym się nieprzyjacielem, rozwijając powodzenie operacji. Po ciężkich walkach, w ciągłej styczności bojowej z nieprzyjacielem, przełamano silnie broniony pas obrony w rejonie Podgaje. Pozycji tych broniła łotewska 15 Dywizja Grenadierów SS „Lettland”. Żołnierze tej dywizji dali się poznać, że nie obce im są najbardziej ohydne metody walki.
4 lutego, praktycznie z marszu, 1 Armia WP weszła do działań bojowych z zadaniem przełamanie Wału Pomorskiego. W pasie natarcia 1 Armii WP broniła się dywizja „Markisch Friedland”, która w pierwszym rzucie obsadziła oddziały sformowane z podchorążych oficerskiej szkoły artylerii z Bornego-Sulinowa. 6 lutego przełamano niemiecką obronę i zdobyto Nadarzyce. Po wprowadzeniu do walki 1 Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki kontynuowano natarcie w rejonie Dobrzycy. Zwieńczeniem operacji przełamania Wału Pomorskiego było uderzenie na ważny węzeł drogowy w Mirosławcu.
O zaciętości walk może świadczyć stosunkowo małe tempo i rozległy obszar działań bojowych. W okresie od 29 stycznia do 10 lutego 1 Armia WP była w stałej styczności bojowej z nieprzyjacielem na obszarze 770 km2, przesuwając linię frontu o 135 km. W bitwie brało udział 73 tys. żołnierzy, dysponując 1431 działami i moździerzami oraz 214 czołgami i działami pancernymi.
Dokonanie głębokiego wyłomu w systemie obrony niemieckiej było możliwe dzięki użyciu 1 Brygady Pancernej im. Bohaterów Westerplatte, która wraz z oddziałami piechoty opanowała to miasto.
Oddziały niemieckie z Wałcza zostały odcięte. Następnym celem 1 Armii WP był Kołobrzeg.


Bitwa o wał Pomorski - walki o Kołobrzeg



Walki o Kołobrzeg.

Walki o Kołobrzeg należą niewątpliwie do największych, obok szturmu na Berlin, bojów ulicznych, w których brał udział żołnierz polski w drugiej wojnie światowej. W zdobywaniu tego miasta portowego uczestniczyły dowództwo i sztab 1 Armii WP oraz podległe jednostki w składzie: trzy dywizje piechoty, pułk czołgów ciężkich, trzy brygady artylerii, pułk moździerzy, dwa pułki artylerii p. lot, brygada saperów, samodzielny batalion saperów, zmotoryzowany batalion miotaczy ognia oraz jednostki polskiej dywizji lotniczej i oddziały tyłowe. Ponadto w szturmie brały udział dwie jednostki Armii Czerwonej – dywizja piechoty i brygada artylerii rakietowej. Walkami o Kołobrzeg kierowało dowództwo 1 Armii WP i Polacy odegrali w tych walkach decydującą rolę.
Kołobrzeg był miastem – twierdzą, zawczasu doskonale przygotowaną do obrony. Prace nad przywróceniem miastu znaczenia twierdzy, rozpoczęli Niemcy w listopadzie 1944 roku. Powstał wtedy szczegółowy plan umocnień obronnych. W planie uwzględniono specyfikę położenia miasta i istniejącej zabudowy. W lutym 1945 roku zakończono pracę nad budową umocnień. Wykopano kilka kilometrów rowów przeciwczołgowych, wszystkie dogodnie położone budynki zamieniono w umocnione punkty oporu. To wszystko w połączeniu z naturalnymi przeszkodami; rzeką Parsętą, Kanałem Drzewnym i podmokłym, bagnisto-lesistym terenem wokół miasta, czyniło je niemal niedostępnym dla wojsk pancernych.
Umocnienia obronne Kołobrzegu składały się z trzech pierścieni pozycji obronnych, nasyconych dużą ilością broni maszynowej i p.panc. Linie te rozbudowywano praktycznie do ostatniego dnia przed walką. Pierwszy pierścień obrony rozbudowany był na skraju przedmieść. Drugi przebiegał od zachodu nad brzegiem Kanału Drzewnego, ulicami idącymi na północ od rzeki do wybrzeża i dalej przez nastawnię, stadion i stare forty nad morzem. Trzeci pierścień obrony biegł wzdłuż rzeki Parsęty, torem kolejowym do brzegu morskiego.
Realizację planu obrony Kołobrzegu powierzono jednemu z najzdolniejszych oficerów niemieckich, weteranowi walk w Afryce, płk. Fritzowi Fullriede, który przybył do miasta na początku marca . Pułkownik swoim osobistym staraniem, pomimo wykonania już wielkiej ilości prac fortyfikacyjnych i dużego nasycenia obrony środkami ogniowymi, poprawił organizacje obrony, dodatkowo wzmocnił ją 16 stanowiskami ciężkich wyrzutni rakiet kal. 280 mm i doprowadził stan zaopatrzenia amunicji dla wszystkich typów uzbrojenia do pełnego, normatywnego poziomu. Z zakładów remontowych wyprowadzono remontowane tam czołgi i działa pancerne. Artylerię nadbrzeżną kal. 280 mm i haubice kal. 105 mm przystosowano do wypełniania zadań na liniach obrony lądowej. Dowódca obrony posiadał w dyspozycji pociąg pancerny. Ponadto obronę wspierał ogniem artylerii dział kal. 150 mm zespół niszczycieli Krigsmarine ze Świnoujścia oraz lotnictwo bazujące na wyspie Bornholm.
Do miasta napływały duże ilości uciekającej ludności cywilnej oraz pozostałości rozbitych wcześniej oddziałów. Zdolnych do obsługi broni kierowano do oddziałów fortecznych. Pozostałych, pod kontrolą policji, żandarmerii i SS, sukcesywnie ewakuowano drogą lądową i morską.
Pierwsze uderzenie na Kołobrzeg przeprowadziła 272 Dywizja Piechoty Armii Czerwonej, zakończyło się ono całkowitą jej klęską, dywizja poniosła ciężkie straty i została wycofana. Do akcji wkroczyli Polacy.
Dowódca 1 Armii WP gen. Popławski nie miał informacji z dowództwa frontu o sile przeciwnika i systemie obrony miasta. Do szturmu wyznaczył w pierwszym rzucie 6 Dywizję Piechoty, która miała uderzyć z marszu na kierunku południowo-zachodniego, aby najkrótszą drogą dotrzeć do portu. Następnie, częścią sił miała ruszyć 3 Dywizja Piechoty i nacierając od południowego wschodu wejść do centrum miasta. Polski szturm rozpoczął się 8 marca.
Na odcinku natarcia 6 Dywizji Piechoty doborowe jednostki SS stawiały zaciekły opór. Przełom w walkach nastąpił dopiero po pięciu dniach ciężkich zmagań.
14 marca do walki weszła 4 Dywizja Piechoty. Następnego dnia trzy polskie dywizje, wsparte ogniem 645 dział oraz ok. 300 czołgów i dział pancernych, ruszyły do kolejnego natarcia. Po południu gen. Popławski, obserwując rezultaty natarcia, nakazał przerwać ogień i zaproponował niemieckiemu dowódcy kapitulację. W odpowiedzi otrzymał oświadczenie:
„W 1807 r. wojska napoleońskie nie potrafiły zdobyć Kołobrzegu, tym bardziej nie uda się to teraz Polakom”.
Była to jednak gra na zwłokę. Niemcy świadomi, że klęska jest nieuchronna przystąpili do pośpiesznej ewakuacji drogą morską swych żołnierzy, głównie z jednostek SS. Ewakuacja przebiegała sprawnie i bez większych zakłóceń ze strony wojsk polskich. Ewakuowano z portu ok. 7.5 tyś. żołnierzy.
Na morzu swą skuteczność w atakach torpedowych wykazywały okręty podwodne Floty Bałtyckiej topiąc napotkane transportowce.
W mieście pozostały tylko jednostki osłonowe. Ostateczny szturm nastąpił nocą z 17 na 18 marca. Ostatni obrońcy skapitulowali w porcie.
Pułkownik Fullride, w nagrodę za doskonałą obronę Kołobrzegu awansowany został na generała.
Por. Stanisław Nałęcz-Komornicki, dowódca kompani moździerzy 14 pułku piechoty, wcześniej żołnierz Armii Krajowej i uczestnik walk w Powstaniu Warszawskim tak opisywał swoje wrażenia tuż po zdobyciu Kołobrzegu:
„ …wyszliśmy na duży plac koło magazynów zastawiony silnikami lotniczymi, których Niemcy nie zdążyli wywieść. Na morzu widać było trzy okręty oddalające się szybko. /…/ Na wieży latarni powiewała już biało-czerwona chorągiew. Całe wybrzeże pokryte było polskimi mundurami. Mimo śmiertelnego znużenia żołnierze biegli do morza, by choć umoczyć palce w słonej wodzie. W niebo zrywały się bez końca salwy na wiwat. Kołobrzeg nasz! – Miasto zdobyte! Ktoś zaintonował Rotę”.


Bitwa o Wał Pomorski - zaśliny z morzem


Przełamanie Wału Pomorskiego i późniejsze 10-dniowe krwawe walk o Kołobrzeg, to operacja całkowicie przygotowana i prowadzona przez dowództwo 1 Armii Wojska Polskiego, to niewątpliwie jedna z największych zwycięskich bitew, w której uczestniczyli żołnierze polscy w drugiej wojnie światowej.



Opracował Marek J. Toczek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: II wojna światowa
PostNapisane: 11 maja 2017, 09:58 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://prawy.pl/50518-dla-polakow-ani-8 ... -wolnosci/

Dla Polaków ani 8 ani 9 maja 1945 r. nie oznaczał odzyskania upragnionej wolności
Anna Wiejak Opublikowano 9 maja 2017

Obrazek

We wtorek 9 maja delegacja Prawicy Rzeczypospolitej złożyła wiązankę kwiatów i zapaliła znicze na grobie symbolicznym wicepremiera Jankowskiego. Jej przedstawiciele Krzysztof Kawęcki, Jan Klawiter i Lech Łuczyński wydała specjalne oświadczenie z okazji 8 (9) maja, zaznaczając, iż „dla Polaków 8 maja (w wersji sowieckiej 9 maja) 1945 roku nie oznaczało odzyskania upragnionej wolności”.
„Dla Polaków zakończenie działań wojennych w dniu 8 maja (w wersji sowieckiej 9 maja) 1945 roku nie oznaczało odzyskania upragnionej wolności. 8 maja 1945 roku ostatni Delegat Rządu na Kraj, Stefan Korboński, w depeszy radiowej z Warszawy do Londynu pisał: „U nas to niczego nie zmienia”.” napisali przedstawiciele Prawicy RP.
Przypomnieli, że „podczas gdy w Europie Zachodniej świętowano klęskę Niemiec a na Placu Czerwonym Stalin organizował paradę zwycięstwa, w Polsce walczyło ponad 30 tysięcy żołnierzy podziemia antykomunistycznego – wiernych niepodległej Rzeczpospolitej. W Moskwie natomiast trwał „proces porwanych przywódców Polskiego Państwa Podziemnego”.

„Prawica Rzeczypospolitej przypomina po raz kolejny, że głównym celem polskiej polityki historycznej na forum europejskim powinno stać się międzynarodowe potępienie komunizmu” dodali.
Przedstawiciele Prawicy Rzeczypospolitej, tradycyjnie w dniu 9 maja, złożyli kwiaty na symbolicznym grobie wicepremiera Rządu Polskiego Jana Stanisława Jankowskiego na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach.
Jan Stanisław Jankowski skazany w „procesie szesnastu” na 8 lat więzienia zmarł zamęczony w sowieckim więzieniu 13 marca 1953 roku, na dwa tygodnie przed końcem odbywania kary.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: II wojna światowa
PostNapisane: 24 maja 2017, 18:56 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niezlomni.com/george-patton-oddz ... ykanskimi/

Patton: Oddziały polskie prezentują się najlepiej ze wszystkich, jakie kiedykolwiek widziałem, łącznie z brytyjskimi i amerykańskimi
Opublikowane 2016/08/11 w Cytaty

Siedemnastego generał Nesbitt zabrał mnie do generała Andersa, dowódcy polskiego 2 korpusu. W towarzystwie generała Andersa i oficerów naszego sztabu pojechaliśmy do obozu polskiego w pobliżu Faqus po wschodniej stronie delty.

Wystawiono nam oddział honorowy złożony z bardzo ładnie prezentujących się żołnierzy. Potem był lunch; podczas lunchu generał Anders przypiął mi dystynkcje polskiego generała porucznika, na ramieniu zaś emblemat polskiego 2 korpusu. Nie pozwoliłem się zdystansować i dałem mu dystynkcje amerykańskie oraz emblemat 7 armii na ramię.

Generał Anders zrobił na mnie silne wrażenie, jako bardzo męski typ. Podczas pierwszej wojny światowej zajmował on stanowisko szefa sztabu rosyjskiej dywizji. Był siedem razy ranny i dwukrotnie otrzymał za męstwo polskie odznaczenie. Oddziały polskie prezentują się najlepiej ze wszystkich, jakie kiedykolwiek widziałem, łącznie z brytyjskimi i amerykańskimi. Śmiejąc się powiedział mi, że jeśli jego korpus dostanie się pomiędzy armię niemiecką i armię rosyjską, będzie w kłopocie, z którą bardziej pragnąłby walczyć.

George Patton, fragment książki „Wojna, jak ją poznałem”

Obrazek
Fot.: Generałowie W.Anders i G.S.Patton podczas spotkania w Faqus, Ash Sharqiyah w Egipcie. 17 grudnia 1943 r.



Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 286 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 15, 16, 17, 18, 19, 20  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /