Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 283 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 19  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: II wojna światowa
PostNapisane: 16 lip 2009, 22:10 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Przewiduję, że będzie to nasz wspólny zbiornik na wiadomości oraz poglądy dotyczące II wojny światowej, podczas której Polska otrzymała ciosy, z których wiele do dziś jeszcze krwawi.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: II wojna światowa
PostNapisane: 16 lip 2009, 22:14 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niepoprawni.pl/blog/592/ulubiona ... churchilla

U niepoprawnych natrafiłem na ciekawy artykuł o polskiej agentce z czasów ostatniej wojny - Krystynie Skarbek.

Oto kopia artykułu:

Nazywano ją ulubioną agentką Churchilla. Krystyna Skarbek - słynna polska kobieta-szpieg, która w czasie II wojny światowej,jako agent brytyjskiego wywiadu o pseudonimie Christine Granville, pełniła misje wywiadowcze od Europy po Afrykę.
Talent i brawura Skarbkówny dały się dostrzec już w tej pierwszej fazie jej działalności, np. wówczas, gdy przeprowadzała pięciu czeskich oficerów do Jugosławii. Z powodu awarii samochodu, którym jechali, zostali skontrolowani przez niemiecki patrol.
Krystyna nie straciła głowy, i ufając fałszywym dokumentom nie tylko nie zdekonspirowała siebie, ani całej grupy, ale bezczelnie namówiła Niemców do przepchnięcia samochodu, który utknął na drodze, przez granicę.
Po wojnie miała natomiast romans z Ianem Flemingiem, który umieścił jej postać w Casino Royale pod pseudonimem Vesper Lynd.
Była córką polskiego hrabiego. Matka bardzo bogata Żydówka zginęła w czasie wojny w okupowanej Polsce.Ukochana i rozpieszczona córka magnata, Krystyna, dojrzewała w majątku swego ojca pod Piotrkowem, "jeździła na szlachetnych koniach, zimą zaś na nartach w Karpatach, zdobyła też nagrodę na zimowym konkursie piękności".
Krystyna po ojcu miała żyłkę do bujnego , niebezpiecznego, niezależnego życia. Werwę i temperament wykazywała od najmłodszych lat do tego stopnia,że siostry zakonne prowadzące w Szwajcarii szkołę dla "panienek z dobrego domu" odesłały ją, nie mogąc sobie poradzić z jej szokująca niezależnością, w tym czasie wyrażająca się "szokującym" zwyczajem łażenia po drzewach. Kochała wręcz ryzyko i przygodę.
Potrafiła nawet w czasie jednej z akcji ugłaskać SS-owskiego psa.

Gdy jeden z agentów został schwytany wraz z dwoma innymi oficerami i osadzony w więzieniu w mieście Digny, Krystyna, ryzykując własnym życiem, postawiła wszystko na jedną szalę. Udając się do miejscowego szefa gestapo, zdekonspirowała się i namówiła go na to, by dał się przekupić i uwolnić brytyjskich oficerów, wpierw grożąc tym, co może go spotkać z chwilą wkroczenia wojsk alianckich, gdyby odmówił.
Gestapowiec uległ, Krystyna załatwiła błyskawicznie pieniądze na okup i agent, a wraz z nim jego towarzysze zostali uwolnieni.

Oddała więc nieocenione usługi aliantom. Po wojnie odmówiono jej obywatelstwa angielskiego. Dlaczego? Czy wiedziała za dużo?
Podobno, pomimo wielu medali i odznaczeń nie mogła się wykazać 5-letnim pobytem w Anglii.
Pracowała więc, ona hrabianka fizycznie czy jako stewardessa czy sprzedawczyni sklepowa. Taki talent!
Zginęła z rąk zakochanego w niej , niezrównoważonego stewarda statku. Czy szaleniec napewno działał sam?
Czy może z czyjejś intencji dokonał tej zbrodni? Nigdy się już nie dowiemy...




http://jakuccy.pl/pierwsza-dziewczyna-b ... s&&lang=pl

Pierwsza dziewczyna Bonda
09/09/2012

Krystyna Skarbek. Polska arystokratka. Podczas II wojny światowej jako Christine Granville agentka brytyjskiego Special Operation Executive (SOE), której akcje przeszły do legendy służb specjalnych, a ona sama została odznaczona m.in. brytyjskim Medalem Jerzego, Złotym Medalem Zasługi i francuskim Croix de Guerre. Według Murraya Davisa z londyńskiego “The Mirror” była pierwowzorem „dziewczyny Bonda”, Vesper Lynd, granej przez Ursule Andress w filmie „Casino Royale”, będącym ekranizacją pierwszej powieści Iana Fleminga który podczas wojny służył w Navy Intelligence Division, a którego Skarbek poznała w drugiej połowie lat 40.

W Anglii bohaterska Polka, „gorąca polska patriotka, narciarka i poszukiwaczka przygód, pozbawiona uczucia strachu” – jak określił Skarbek „The Economist” z 25 sierpnia 2012 roku – jest szanowana. Niedawno na tamtejszym rynku ukazała się książka Clare Mulley „The Spy Who Loved: The Secrets and Lives of Christine Granville”, która zbiera doskonałe recenzje na Wyspach i zostanie też wydana za Oceanem. Nad Wisłą o Skarbek, kolejnej wielkiej postaci tajnego frontu z lat 1939-1945, cicho. Nawet czerwcowa 60. rocznica jej tragicznej śmierci, jeśli nie liczyć wydanej w tym roku książki Madeleine Masson „Wojna moja miłość, Krystyna Skarbek – ulubiona agentka Churchilla”, przeszła praktycznie niezauważona. Patriotyzm jest wszak nieeuropejski.

Kilka więc faktów w skrócie encyklopedycznym. W 1939 roku, jak wynika z zapisów w archiwach brytyjskiego wywiadu, Skarbek po przyjeździe do Londynu z Afryki, zażądała przyjęcia do Sekcji D brytyjskich służb, w 1940 roku przekształconej w tajny oddział dywersyjny Kierownictwo Operacji Specjalnych (Special Operations Executive – SOE), którego celem była działalność dywersyjna i przerzucanie agentów do kontrolowanej przez państwa Osi Europy. Przedstawiła też Brytyjczykom plan przedostania się przez Tatry, z terytorium Węgier, do okupowanej przez Niemców Polski by przemycić brytyjską propagandę do Warszawy, dla wzmocnienia polskiego ducha oporu. Do Londynu miała przywieźć tajne informacje o rozmieszczeniu oddziałów SS i Wermachtu wokół polskiej stolicy.

Skarbek wielokrotnie przedostawała się do kraju, skąd przywoziła informacje dla aliantów; pomagała przy przerzucaniu polskich pilotów do Wielkiej Brytanii. To ona przekazała do Londynu doniesienia o koncentracji niemieckich czołgów, co umożliwiło Churchillowi ostrzeżenie Stalina przed inwazją Hitlera na ZSRR.
Uratowała licznych uciekinierów różnych narodowości, ale – co było jej osobistą tragedią – nie zdołała uchronić własnej matki, Stefanii Goldfeder, która odmawiała ucieczki z kraju i podzieliła los milionów polskich Żydów.

Krystyna Skarbek zasłynęła z wielu brawurowych akcji, jak należy przypuszczać informacje o wielu z nich spoczywają jeszcze w sejfach wywiadu brytyjskiego. W pierwszym okresie działalności szpiegowskiej, gdy Granville przeprowadzała pięciu czeskich oficerów do Jugosławii awarii uległ samochód, którym jechali. Podczas kontroli przez niemiecki patrol Skarbek nie tylko nie zdekonspirowała siebie, ani całej grupy, ale namówiła Niemców do przepchnięcia samochodu przez granicę.

W 1944 roku we Francji, do której została zrzucona na spadochronie jako Jacqueline Armand wydostała z Gestapo kilku aresztowanych szefów siatki sabotażowo-dywersyjnej „Jockey”, oświadczając miejscowemu dowódcy Gestapo, że jest żoną Francisa Cammaertsa, agenta SOE i organizatora francuskiej Resistance, a do tego siostrzenicą brytyjskiego generała Montgomery’ego i w zamian za uwolnienie aresztowanych gwarantuje Niemcowi życie po wkroczeniu aliantów. Gestapowiec nie tylko uwierzył w jej rodzinne koligacje i uwolnił aresztowanych, ale… dał pistolet i samochód, którym przejechali na drugą stronę frontu, do aliantów.

Po powrocie do Londynu w końcu sierpnia 1944 r. wielokrotnie składała prośby o przerzut do Polski. Chciała pomóc Powstaniu. Bez powodzenia. W kwietniu 1945 r. została zdemobilizowana w Kairze. Za swoje bohaterstwo otrzymała odprawę w wysokości… 100 funtów, gdyż nie miała obywatelstwa brytyjskiego… Pozostawała bez środków do życia, w końcu udało się jej zdobyć pracę kelnerki na statku wycieczkowym.

Tak Churchill podziękował swojej – jak ją nazywał – „ulubionej wywiadowczyni”, ale o tym milczy angielska wersja Wikipedii.

Czy inaczej było np. z żołnierzami Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, którym Anglicy zabronili wzięcia udziału 8 czerwca 1946 roku w Londyńskiej Paradzie Zwycięstwa, czczącej zwycięstwo alianckie nad Niemcami i Japonią? Byli politycznie niewygodni. Zostali więc złożeni na ołtarzu przyjaźni z Sowietami, tak jak generał Sikorski zamordowany w Gibraltarze najprawdopodobniej za to, że chciał upublicznić dokumenty katyńskie.

Julia M. Jaskólska


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: II wojna światowa
PostNapisane: 22 lip 2009, 10:14 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30739
Postawa Brytyjczyków. 1945 r.

Józef Mackiewicz:

Paraliżująca rozpacz
Choćbyśmy się nie wiem jak starali odciąć od tzw. "psychiki wschodniej", pojmiemy wszelako łatwo, że to co najbardziej musiało zaskoczyć przeszło dwa tysiące oficerów dońskich, kubańskich, terskich... Gruzinów, Osetyńców, Karaczanów, Inguszów itd., to był niewątpliwie "styl" załatwienia całej sprawy. Styl zresztą odmienny również od procedury, która by była zastosowana w podobnych wypadkach na całym kontynencie europejskim. Gdzie indziej mogło być raczej gorzej, ale – "nie tak"... I właśnie to zaskakujące, to "nie mieszczące się w głowie" spotęgowało jeszcze paraliż psychiczny, który opanowuje zazwyczaj skazańców przed wykonaniem wyroku.

Najbardziej niezwykłym objawem bohaterstwa ubiegłej wojny było niewątpliwie powstanie getta warszawskiego. Ci, co wzruszają ramionami, twierdząc, że Żydzi "nie mieli ani innego wyjścia, ani żadnej nadziei", zdradzają głęboką nieznajomość psychiki ludzkiej. Właśnie: najtrudniej jest walczyć bez nadziei! W Katyniu tylko 4% oficerów miało skrępowane ręce.

W Spittal też nikt nie rzucił się na Brytyjczyków z gołymi rękami. Zaczęli zrywać z siebie dystynkcje oficerskie i ordery, zdzierać czerkieski, szarpać paradne mundury włożone na "konferencję". Niektórzy na podłogę baraków rzucali nawet poświęcane krzyżyki. Dziennikarz Tarusski powiesił się pierwszy. Starzy emigranci próbowali redagować petycje; dochodziło do gorszących kłótni zupełnie bezprzedmiotowych, albowiem petycji tych nie tylko nikt nie rozpatrywał, ale nawet nie przyjmował. Przez pewien czas nadzieję pokładano jeszcze w gen. Krasnowie, ze względu na jego bądź co bądź głośne nazwisko i osobistą znajomość z gen. Alexandrem. Chciano przywołać zza drutów przedstawiciela władzy okupacyjnej, żeby rozmawiał z Krasnowem. Staruszek nie mógł stać i czekać, więc wyniesiono mu przed druty krzesło. Żołnierz brytyjski kopnął krzesło i rozleciało się w drobne kawałki.

W nocy powiesił się płk Michałow, ale w ostatniej chwili odcięto go z pętlą. Nazajutrz, 9 maja, o świcie, dwaj duchowni prawosławni wyszli na plac przed barakami i rozpoczęły się uroczyste modły o zmiłowanie. Wokół nich stłoczył się tłum zarówno prawosławnych, jak muzułmanów.

O szóstej rano przybyły zapowiedziane ciężarówki. Gromadnie odmówiono dobrowolnego wsiadania. Wówczas na dany rozkaz zaczęli zbliżać się żołnierze uzbrojeni w pistolety automatyczne i grube pałki. Oficerowie kozaccy stłoczyli się, wziąwszy się pod ręce. Nic nowego pod słońcem! Żołnierze brytyjscy zaczęli bić pałkami, bić po głowach i złączonych rękach. Wyrwano pierwszego oficera z szeregu i wrzucono do samochodu. Wyskoczył. Wtedy pobito go znowu i zapędzono powtórni. Znowu wyskoczył. Wówczas uderzeniami kolb i pałek powalono go na ziemię i skopano butami, aż zastygł be ruchu w kałuży krwi. Wrzucono go jak worek na dno ciężarówki... Ludzie zaczęli wsiadać.

Niektórzy z Brytyjczyków mrużyli oczy i zaciskali zęby. Inni bili z zacietrzewieniem. Był taki, który miał łzy w oczach. Był taki, który podszedł z koszykiem i wyciągając z kieszeni paczki z papierosami, zaproponował:
– Za jednego papierosa zegarek.
Cóż po zegarku!... A wszyscy już wypalili papierosy, które wzięli ze sobą na "konferencję". Oficerowie brali po papierosie i rzucali do koszyka po zegarku.

Zastrzelił się jeszcze gen. Siłkin. W ostatniej chwili powiesił się oficer Charłamow. Brytyjczycy zwolnili jednego z duchownych, dwu urzędników wojskowych i dwunastu lekarzy. Wypuszczono także wyrostka, Kozaczka-spadochroniarza o przezwisku "Ryżenki".

Oficer brytyjski podszedł do dowódcy oddziałów kaukaskich Sułtan-Kelecz-Gireja, oświadczając, że wyznacza go szefem, odpowiedzialnym za zachowanie się oficerów kaukaskich. Sułtan-Kelecz-Girej splunął mu pod nogi.

Krasnow nie wyszedł na plac. Siedział w otwartym oknie baraku i patrzył. Żołnierze brytyjscy zauważyli go w ostatniej chwili i rzucili się, by go wyciągnąć przez okno. Kilku oficerów kozackich odepchnęło żołnierzy i wzięło atamana na ręce.

Wśród oficerów, wtłoczonych do ciężarówek, było 32% b. obywateli sowieckich i 68% starych emigrantów, którzy nigdy obywatelami sowieckimi nie byli.



http://www.tylkoprawda.akcja.pl/teksty24.html

O tej zbrodni brytyjskiej najlepiej gdyby ludkowie zapomnieli. Wystarczy przecież wiedza historyków.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: II wojna światowa
PostNapisane: 22 lip 2009, 17:16 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.blogmedia24.pl/node/16692

Wszyscy na ogół myśląc o AK lub NSZ mają w głowie jedynie obraz dzielnych partyzantów stawiających opór niemieckiemu okupantowi. Choć wiedza, że pod okupacją istniało Państwo Podziemne jest powszechna, większość wciąż ma w głowie jedynie luźne uzbrojone grupy kryjące się przed Niemcami po lasach oraz Powstanie Warszawskie. Jednak Polacy w okropnych warunkach okupacji zdołali utworzyć prawdziwe struktury państwowe ze wszelkimi niezbędnymi urzędami. Istniał także wywiad, i to z prawdziwego zdarzenia. Powyższy artykuł opisuje działania wywiadowcze, których celem było rozpracowanie środowisk komunistycznych na obszarze Polski. Uświadamia nam przy okazji, że Państwo Podziemne było państwem poważnym, które potrafiło prowadzić rzetelną pracę mając wobec siebie przeciwności, których dziś nikt nie jest w stanie sobie wyobrazić.

Kopia artykułu z blogmedii powstałego na bazie artykułu z Niezależnej Gazety Polskiej:

Wywiad antykomunistyczny
Portret użytkownika UnicornUnicorn, wt., 21/07/2009 - 19:10
"(...)Wywiad antykomunistyczny był prowadzony na szeroką skalę, choć oczywiście była to działalność wymagająca niezwykłej dyskrecji. Na działalność wywiadowczą składały się: infiltracja struktur komunistycznych poprzez instalowanie własnych ludzi pod przykrywką działaczy robotniczych, werbunek działaczy komunistycznych jako agentów, gromadzenie i analiza uchwał, instrukcji oraz wszelkiej dokumentacji wytwarzanej przez struktury PPR i jej wojskowych przybudówek. Dzięki tej działalności niepodległościowcy dysponowali pełnym rozpoznaniem struktur komunistycznych PPR i GL-AL, bogatą kartoteką działaczy oraz wiedzą na temat ich zamierzeń. Także zrzutkowie z ZSRS byli ewidencjonowani i rozpracowywani. Trudno jednocześnie ocenić stopień penetracji przez NSZ i AK równoległych do polskojęzycznych struktur NKWD i sowieckiego wywiadu wojskowego.



Najbardziej rozbudowanymi komórkami zajmującymi się gromadzeniem informacji o podziemiu sowiecko- komunistycznym były: Referat 999 kontrwywiadu AK o kryptonimie "Korweta" oraz Referat Żydowsko- Komunistyczny IVC wywiadu NSZ.

"Korweta" została powołana do życia w lipcu 1940 r. Swoje zadania wywiadowcze realizowała poprzez własną sieć agentów, nasłuch radiowy, analizę prasy komunistycznej. Jej działalnością kierował profesor ASP Stanisław Ostoja- Chorstowski "Just." Żołnierze "Korwety" badali nie tylko działalność PPR, GL-AL i sowieckiej partyzantki, lecz także innych organizacji skrajnie lewicowych, które mogły być inspirowane, penetrowane i przejmowane przez komunistów.

W Archiwum Akt Nowych zachowały się liczące ponad 800 kart, Raporty o stanie "K", które pisane od zimy 1941 do wiosny 1944 r. zawierały przekrojowe informacje o działalności różnych agend i oddziałów partyzanckich sowiecko- komunistycznych na terenie ziem polskich. Można zatem przypuszczać, że "Korweta" albo miała swoich własnych informatorów terenowych, albo zbierała informacje za pośrednictwem lokalnych struktur kontrwywiadowczych AK. Niewykluczone, że korzystała również z informacji otrzymywanych od innych organizacji, np. NSZ, Porozumienia Antykomunistycznego Henryka Glassa.

Niezależnie od prac "Korwety na pozyskiwanie informacji dotyczących sowieciarzy i lokalnych komunistów nastawione były wszystkie struktury wywiadowcze AK. Analizując archiwalia pozostałe w kontrwywiadzie Obszaru Warszawskiego, szczególnie przygotowywane co dwa tygodnie raporty z Warszawy i okolic, w których znajduje się specjalna sekcja zatytułowana "Komuna", widać pokaźne zbiory informacji na temat aktywistów komunistycznych, ich działalności oraz problemów z przenikaniem komunistów i osób o poglądach komunizujących do struktur organizacji niepodległościowych. W raportach znajdują się także informacje o stanie penetracji szeregów AK przez komunistów, o przekazywaniu raportów wywiadowczych do PPR oraz o poszczególnych żołnierzach i oficerach AK, których postawa w oczach informatorów kontrwywiadu, jest podejrzana.

Podobną do "Korwety" metodę pracy stosował Referat IVC wywiadu NSZ kierowany przez przedwojennego dziennikarza i członka ONR, Antoniego Szperlicha "Wróblewskiego". Do zadań pracowników referatu należało rozpracowywanie działalności komunizujących organizacji podziemnych, które sytuowały się na lewo od PPS- WRN, tzn. do początków 1942 luźnych grup komunistycznych, środowisk działaczy KPP, a z czasem: RPPS, PPR, ZWM, GL-AL oraz radykalnej części SL i BCh. Swoją działalnością komórka obejmowała Warszawę, jako centrum akcji komunistycznej na ziemiach polskich. Szperlich miał prawo prowadzić rozpracowania poza terenem Warszawy za pośrednictwem oficerów wywiadu odpowiedzialnych za zwalczanie komunistów. Zlecenia rozpracowań były przekazywane w teren za pośrednictwem szefa Centralnej Służby Wywiadowczej NSZ, Witolda Gostomskiego "Huberta". Poza penetracją struktur organizacji komunistycznych i komunizujących referat miał antykomunistyczny miał także dostarczać opracowania dotyczące dyskusji wewnątrz władz tych organizacji, odpisy instrukcji wewnętrznych i zewnętrznych, przygotowywanych i realizowanych akcji zbrojnych oraz lokalizować miejsca stacjonowania komunistycznych oddziałów zbrojnych."
Za: Dodatek specjalny IPN, Antykomunizm Polski Podziemnej 1939- 1945, [w:] "Niezależna Gazeta Polska", nr 7/2009, s. 2-3.
tags: NSZ, AK, wywiad, kontrwywiad, historia, IPN
Unicorn - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: II wojna światowa
PostNapisane: 30 lip 2009, 07:26 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30739
Stanisław Michalkiewicz

Zapomniani przyjaciele Polski

W lipcu 1939 roku sytuacja w Europie była wprawdzie napięta, ale nasza dyplomacja była dobrej myśli. Nie tylko dlatego, że - podobnie zresztą, jak i dzisiaj - państwem naszym kierowali najlepsi z najlepszych, oczywiście, jeśli nie liczyć Mariana Buczka i innych pensjonariuszy Rawicza i Wronek, ale przede wszystkim dlatego, że Polska - podobnie, jak i teraz - miała potężnych obrońców. Zaledwie w kwietniu gwarancji udzieliła Polsce sama Wielka Brytania, co w powiązaniu z istniejącym od 1921 roku sojuszem wojskowym z Francją wyglądało wręcz znakomicie. Wprawdzie w początkach lipca 1939 roku minister Mołotow przedstawił delegatom Anglii i Francji, mimo spodziewanych trudności ze strony rządu polskiego, próbującym pozyskać ZSRS do antyniemieckiego, tzn. pardon - oczywiście antyhitlerowskiego sojuszu, żądanie zgody na przemarsz Armii Czerwonej przez terytoria Polski i Rumunii, ale bawiący 17 lipca w Warszawie szef brytyjskiego Sztabu Imperialnego generał Ironside obiecał bardzo wydatną pomoc angielską, m.in. ze strony 60 batalionów rozlokowanych w tym celu na Bliskim Wschodzie, więc nie było najmniejszego powodu do niepokoju.

Jakże z tym optymizmem kontrastował list, który 24 lipca wystosował do kanclerza Rzeszy Adolfa Hitlera prezes Rady Ministrów Królestwa Węgierskiego Paweł hrabia Teleky: "Ekscelencjo, aby uniknąć możliwości wszelkiej fałszywej interpretacji mego listu z 24 lipca, mam zaszczyt oświadczyć Ekscelencji ponownie, że w obecnym stanie rzeczy Węgry, z uwagi na względy moralne, nie mogą przedsięwziąć żadnej akcji militarnej przeciwko Polsce. Mam zaszczyt złożyć Ekscelencji wyrazy mego całkowitego szacunku. Hrabia Paweł Teleky, Prezes Rady Ministrów Królestwa Węgierskiego". Być może hrabia Teleky skądś wiedział, że Adolf Hitler już 11 kwietnia, a więc zaraz po angielskich gwarancjach, nakazał wprowadzenie harmonogramu godzinowego do "Fall Weiss", czyli ramowego planu wojny z Polską, i że uderzenie nastąpi już 26 sierpnia. Nie mógł jednak wiedzieć, że 25 sierpnia Wielka Brytania zawrze z Polską sojusz wojskowy, wskutek czego Adolf Hitler przełoży termin ataku na 1 września.
To, co wydarzyło się potem, jest dość dobrze znane, chociaż - ma się rozumieć - nie uwzględnia jeszcze potrzeb nowego etapu polityki historycznej inspirowanej przez strategicznych partnerów. Naprzeciw tym potrzebom wychodzą jednakże najbardziej postępowe kręgi w Polsce, a to przygotowując demaskatorskie obrazy o Westerplatte, a to przechodząc od oskarżeń społeczeństwa polskiego o "bierność", do oskarżeń o "współudział" w zbrodniach II wojny światowej, a przecież nowy etap dopiero się zaczyna i nikt nie powiedział jeszcze w tej sprawie ostatniego słowa. Niejedno zaskoczenie przyjdzie nam w związku z tym przeżyć, bo tylko patrzeć, jak "maleńcy uczeni" już zadbają, by głównym wydarzeniem kampanii wrześniowej 1939 roku stała się "krwawa niedziela" w Bydgoszczy. Zanim to jednak nastąpi, spróbujmy wypełnić pozostałe jeszcze białe plamy i oddać sprawiedliwość ludziom, którzy w tej najczarniejszej godzinie katastrofy naszego państwa udzielili Polsce i Polakom pomocy, a przynajmniej z wdzięcznością ich wspomnieć.
Mam tu na myśli oczywiście Węgrów, a w szczególności wspomnianego już premiera hrabiego Pawła Telekya, który nakazał przyjąć na terytorium węgierskie około 140 tysięcy polskich uchodźców, a wśród nich blisko 110 tysięcy żołnierzy próbujących przedostać się do Francji w celu kontynuowania walki. Wiadomo, że władze węgierskie utworzyły ponad 80 cywilnych i 90 wojskowych obozów dla uchodźców, którymi z ramienia rządu opiekował się specjalny komisarz dr Józef Antall, ojciec pierwszego węgierskiego premiera po transformacji komuny. Jego zasługi zostały zauważone i uhonorowane, ale przecież - na szczęście - nie był on na Węgrzech odosobniony. Bardzo wiele dla polskich żołnierzy zrobiła węgierska arystokracja, m.in. księżna Klara Odescalchi-Andrassy czy hrabina Ilona Andrassy. Oprócz nich wielkie zasługi położyli również ludzie niesłusznie dziś zapomniani - jak na przykład Antal Szapary.
Antal Szapary był Węgrem o polskich korzeniach i to - bez żadnej przesady - najlepszego gatunku. Jego matką była Maria Przeździecka, potomkini Sanguszków, Sapiehów i Radziwiłłów, podczas gdy jego ojciec Paweł Szapary wywodził swój ród w 14. pokoleniu od... króla Władysława Jagiełły! Antal Szapary jako łącznik Węgierskiego i Międzynarodowego Czerwonego Krzyża położył wielkie zasługi w organizowaniu pomocy polskim uchodźcom cywilnym, a zwłaszcza żołnierzom. Oto co pisze na ten temat hrabianka Edelsheim Gyulai Ilona, wdowa po wiceregencie Stefanie Horthym w książce "Honor i obowiązek": "Problem polski pojawił się w 1939 roku. Otworzyliśmy granice dla członków armii polskiej i dla uciekinierów cywilnych i na skutek tego masowo napływali do nas po inwazji niemieckiej i rosyjskiej w 1939 roku. Wszyscy przyjmowali ich serdecznie. U nas było jedyne w Europie gimnazjum polskie i na uniwersytecie prowadzone były kursy polskiego. Uciekinierzy prowadzili też działalność polityczną i posiadali nawet radiostację. Wielu z nich uciekało do Jugosławii, żeby dalej walczyć u boku aliantów. Naturalnie ucieczki te odbywały się przy pomocy węgierskiej. Za wiedzą ministra spraw wewnętrznych Ferenca Keresztes-Fishera polski rząd emigracyjny zorganizował regularne połączenie kurierskie przez Węgry z Polską. O wszystkim byłam dobrze informowana przez mojego szwagra Gyulę Karolyiego, który wiele robił dla polskich uciekinierów i ściśle współpracował z Anti i Erzsebet Szaparymi".
Oczywiście nie uszło to uwagi Niemców, tzn. pardon - żadnych tam "Niemców", tylko oczywiście "nazistów". Kiedy więc 18 marca 1944 roku rozpoczęli okupację Węgier, natychmiast zaczęli regulować rachunki, między innymi z tymi, którzy tak wydatnie pomagali polskim żołnierzom i cywilom. Oddajmy raz jeszcze głos synowej regenta Michała Horthyego: "...kiedy wróciłam na Zamek, przyszła wiadomość, że Anti Szaparyego złapali Niemcy! Dalsza część dnia zeszła mi na tym, że próbowałam ratować Anti. Prosiłam o pomoc przybocznego adiutanta Debreceniego i pana Baviera, szwajcarskiego pełnomocnika [Międzynarodowego Czerwonego Krzyża - S.M.]. Wszystko na próżno! Nie dowiedzieliśmy się nawet, dokąd go wywieźli".
Okazało się, że wywieźli go do obozu koncentracyjnego w Mauthausen, gdzie był nawet skazany na śmierć, z pewnością za uprzednią działalność na rzecz polskich uchodźców, ale dzięki interwencji szwedzkiego króla Gustawa Adolfa został po pięciu miesiącach wypuszczony i w 1948 roku osiadł w Stanach Zjednoczonych. Mieszka tam jego syn Paweł Szapary, zaś w Budapeszcie rezyduje aktualna głowa całego rodu - Gyorgy Szapary.
Zanim tedy wkroczymy na dobre w nowy etap polityki historycznej, w ramach której będziemy musieli (bo chyba będziemy musieli?) pod rygorem odpowiedzialności przed niezawisłym sądem przyjmować do wierzenia rewelacje, jakich świat nie widział - warto, by Polska okazała wdzięczność tym, którzy w najtrudniejszych momentach pomagali jej żołnierzom, pomagali jej obywatelom. A przynajmniej - żeby chociaż o nich pamiętała.

http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=my21.txt


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: II wojna światowa
PostNapisane: 30 lip 2009, 13:49 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2565
...no cóż,pozostaje TYLKO sklonić nisko głowę
z wielkim szacunkiem i powtorzyc
za Klasykiem,Polsko
nie zapomnij o swoich Przyjaciołach Wegierskich,jutro
bedziemy wspominać godzinę W
zapalając swiece ku Pamięci Zoski,Rudego i POZOSTALYCH
nie zapomnijmy wiec i o Węgierskich Przyjaciołach,rownież o tych,ktorych krew już w powojennym piekle zrosiła budapesztanski bruk.....a slady kul jeszcze przed kilku laty były niczym niezagojone rany w murach tego dumnego Miasta


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: II wojna światowa
PostNapisane: 03 sie 2009, 22:24 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.blogmedia24.pl/node/17166

Powyższy artykuł mówi nam o tym, co Niemcy robili z polskimi dziećmi w okresie II wojny światowej. Przy okazji możemy dowiedzieć się, jak zakłamana jest wiedza o II wojnie światowej w niemieckim społeczeństwie - a nam wmawiają, że Niemcy rozliczyły się już z przeszłością. Przecież większość Niemców zdaje się nie mieć zielonego pojęcia o obozach koncentracyjnych.

Kopia artykułu z blogmedii:

Pamięć o ukradzionych dzieciach (Ellenai)
Portret użytkownika MarylaMaryla, ndz., 02/08/2009 - 20:24
Przegląd prasy i blogów


„Polacy są najbardziej inteligentnym narodem ze wszystkich, z którymi spotkali się Niemcy podczas tej wojny w Europie... Polacy, według mojej opinii oraz na podstawie obserwacji i meldunków z Generalnej Guberni, są jedynym narodem w Europie, który łączy w sobie wysoką inteligencję z niesłychanym sprytem. Jest to najzdolniejszy naród w Europie, ponieważ żyją ciągle w niesłychanie trudnych warunkach politycznych, wyrobił w sobie wielki rozsądek życiowy, nigdzie niespotykany. Na podstawie ostatnich badań, prowadzonych przez Reichsrassenamt uczeni niemieccy doszli do przekonania, że Polacy powinni być asymilowani do społeczności niemieckiej jako element wartościowy rasowo. Uczeni nasi doszli do wniosku, że połączenie niemieckiej systematyczności z polotem Polaków dałoby doskonałe wyniki”.
/Źródło: Tajny memoriał Hitlera do Himmlera 4 marca 1944. Przedruk – Głos Wielkopolski nr 330 z 1947/
Nie wiem czy ten cytat rzeczywiście jest prawdziwy i czy znajduje swoje potwierdzenie w istniejących dokumentach. Wydaje się być bowiem sprzeczny z hitlerowską polityką zagłady biologicznej prowadzoną na ziemiach polskich w czasie okupacji.
Przed najazdem na Polskę Hitler powiedział: "Naszym podstawowym obowiązkiem jest zniszczenie Polski. Celem jest nie tylko zajęcie kraju, ale unicestwienie każdej żywej istoty... Bądźcie bezlitośni! Bądźcie brutalni... Postępujcie z najwyższą surowością... Ta wojna ma być wojną zagłady".
A to stwierdzenia Heinricha Himmlera: "Polacy zostaną starci z powierzchni ziemi... Niebywale istotną jest rzeczą, by wielki naród niemiecki potraktował jako swój podstawowy obowiązek zagładę wszystkich Polaków" . I Martina Bormana: "Słowianie mają na nas pracować. Kiedy już nie będą potrzebni, mogą umrzeć”.
Przecież już w momencie uderzenia na Polskę do każdej z pięciu biorących w nim udział armii, przydzielona była specjalna grupa operacyjna policji bezpieczeństwa (Einsatzgruppen der Sicherheitspolizei). Ich zadaniem była fizyczna likwidacja najbardziej uświadomionych narodowo grup ludności polskiej. Formacje te, razem z Wehrmachtem, odpowiedzialne są za terror wobec ludności polskiej na początku wojny.
W latach 1939-41 ludność rdzennie polska była narażona na aresztowania, deportację i śmierć bardziej jeszcze niż Żydzi, których w tym czasie dopiero zapędzano do gett. Polacy pragnąc uniknąć grożących deportacją lub egzekucją łapanek uciekali się czasem nawet do niezwykłego sposobu ratunku. Kupowali lub pożyczali „gwiazdy Dawida”, by przy ich pomocy wymknąć się obławie. W tym czasie bowiem Żyd, jeśli udowodnił, że nie jest ukrywającym się Polakiem, był bezpieczny.
Z czasów poprzedzających masowy wywóz Żydów do obozów śmierci, pochodzi raport informatora OSS, że Polacy traktowani są przez Niemców dużo gorzej niż Żydzi. Pierwszymi więźniami Oświęcimia stali się właśnie Polacy, którzy do 1942 roku, to jest do czasu, gdy zaczęli napływać tam Żydzi, stanowili w obozie przeważającą większość. W Stutthof do roku 1942 również 90 procent więźniów stanowili Polacy. W żadnym kraju okupowanej Europy hitlerowska machina terroru nie była tak rozwinięta jak w Generalnej Guberni, która stanowiła oddzielną jednostkę administracyjną.
Gubernator Frank 19 stycznia 1940 roku oświadczył: "Do Polaków odnoszę się jak do wszy. W przypadkach, gdy stosowane przez nas środki nie odnoszą skutku lub jakaś akcja Polaków daje mi powód do wkroczenia, bez wahań podejmuję najbardziej drakońskie środki".
Od początku okupacji działały obozy koncentracyjne jako ośrodki masowej zagłady ludności. Polaków wywożono najpierw do obozów położonych w głębi Rzeszy jak: Dachau, Buchenwald, Sachsenhausen, Mauthausen. Już we wrześniu 1939r utworzono obozy w Sztutowie k. Elbląga, w czerwcu 1940r w Oświęcimiu, a następnie w Majdanku, Chełmnie, Sobiborze, Bełżcu, Treblince. Masowe egzekucje przeprowadzono w różnych miejscowościach. Terror osiągnął punkt kulminacyjny jesienią 1943 roku, kiedy Frank nakazał w Warszawie publiczne egzekucje. Jego dekret zawierał klauzulę, w myśl której policji wolno było na miejscu zastrzelić każdego podejrzanego.
Jaki więc sens z punktu widzenia tej prowadzonej polityki eksterminacji miałyby słowa, że Polacy są dla Niemców „elementem wartościowym rasowo”?



Jednak pewne okoliczności wskazują na to, ze taka myśl mogła zaświtać w głowach opętanych teorią wyższości rasy aryjskiej. Dwaj teoretycy pracujący na zlecenie Urzędu do spraw Rasowo Politycznych NSDAP, dr E. Wetzl i dr G. Hecht, opracowali datowany na 25 listopada 1939 roku referat "Sprawa traktowania ludności byłych polskich obszarów z rasowo-politycznego punktu widzenia", w którym zawarli kwestie dotyczące traktowania ludności terenów podbitych, ze szczególnym uwzględnieniem dzieci. W memoriale czytamy: "Znaczna część rasowo wartościowych, ale z narodowych względów niezdatnych do zniemczenia warstw polskiego narodu, będzie musiała zostać wysiedlona na pozostały polski teren. Tu jednak musi się próbować wyłączyć z przesiedlenia rasowo wartościowe dzieci i wychować je w starej Rzeszy w odpowiednich zakładach wychowawczych w rodzaju dawnego poczdamskiego domu sierot po wojskowych albo też niemieckiej opiece rodzinnej. Wchodzące w rachubę dzieci nie mogą liczyć więcej jak osiem do dziesięciu lat, ponieważ z reguły do tego wieku możliwe jest prawdziwe przenarodowienie, tzn. ostateczne zniemczenie. Warunkiem jest całkowite zaprzestanie utrzymywania jakichkolwiek stosunków z ich polskimi krewnymi. Dzieci otrzymają niemieckie nazwiska, które także w źródłosłowie muszą być jednoznacznie germańskie. Ich rodowód będzie prowadzony przez specjalną placówkę. Wszystkie rasowo wartościowe dzieci, których rodzice polegli na wojnie lub zmarli później, będą od razu przejęte przez niemieckie domy sierot. Z tego względu należy wydać zakaz adoptowania dzieci przez Polaków".
Memoriał ten dał podwaliny zaplanowanej na szeroką skalę akcji germanizacyjno-przesiedleńczej określanej ogólnie nazwą rabunku dzieci.
Akcja rabunkowa objęła w późniejszym okresie znaczny odsetek polskich dzieci i młodzieży. Pierwszym jednak etapem zbrodniczej polityki prowadzonej przez Niemców była systematyczna i masowa germanizacja, której głównym celem było albo pozyskanie Polaków, albo ich zniszczenie. Wyrazem tego było przemówienie wygłoszone przez Himmlera 14 października 1943 roku: "Sądzę, że naszym zadaniem jest zabrać ich dzieci do nas, oderwać je od środowiska, choćbyśmy mieli dzieci zabrać albo ukraść. Albo zdobędziemy dobrą krew, którą możemy spożytkować u siebie i wprząc w nasze szeregi, albo zniszczymy tę krew".
Himmler już od 1940 roku zapowiadał też segregację okresową: "Co roku przesiewane będą wszystkie 6-, 10-letnie dzieci Generalnego Gubernatorstwa i dzielone na rasowe wartościowe i niewartościowe".
W liście do Namiestnika Rzeszy w Poznaniu SS-Gruppenführera Greisera napisał: "Uważam za rzecz słuszną, aby specjalnie czyste rasowo dzieci rodzin polskich zostały zebrane razem i wychowywane przez nas w specjalnych, niezbyt dużych przedszkolach i domach dziecka. Odbieranie dzieci trzeba uzasadnić zagrożeniem ich zdrowia".
1 października 1941 roku Himmler wprowadził rozporządzenie, na podstawie którego zaczęto wywozić dziewczyny, głównie w wieku 16-20 lat, ale i młodsze, do pracy w Rzeszy.
W raporcie Głównego Urzędu Sztabu komisarza Rzeszy dla Umocnienia Niemczyzny opublikowanego 20 lutego 1942 roku można przeczytać: "Doświadczenia, uzyskane przy zatrudnieniu nadającej się do powrotnego zniemczenia młodzieży, których rodziny pozostały na Wschodzie, są, ogólnie rzecz biorąc, niekorzystne. Wymiany korespondencji z rodzinami nie da się powstrzymać. Ponadto ważną rolę odgrywa tęsknota za domem.
Wiele z zatrudnionych pomocnic domowych zachowało się opornie i musiano je ukarać. Zaszły liczne wypadki samobójstw. Widziałem się zatem zmuszonym, zlecić filii Urzędu Rasy i Osadnictwa szczególną ostrożność przy wyborze tych dziewcząt".
Mimo to, 20 czerwca 1942 roku wydane zostało rozporządzenie sygnowane podpisem Fritza Sauckla, w którym nakazano werbowanie młodych ludzi, a zwłaszcza dziewcząt. Sauckel szacował, iż uda się w ten sposób pozyskać do pracy prawie pół miliona dziewczynek.
Ogółem do Niemiec na przymusowe roboty wywieziono podobno ponad milion dzieci w wieku od 14 do 21 lat.
Bardziej podatne na wynarodowienie były jednak dzieci Polek wysłanych do Niemiec na roboty przymusowe. Jeśli słowiańskie robotnice nie spełniały kryteriów rasowych, hitlerowcy nakazywali aborcję. Jeśli natomiast ciąża z ich punktu widzenia rokowała pomyślnie, a szczególnie gdy ojcem dziecka był Niemiec, dopuszczano do jego urodzenia, po czym oddawano je Narodowo-Socjalistycznemu Stowarzyszeniu Opieki Społecznej.
Na pewno także małe polskie dzieci zabrane ich rodzicom z ziem okupowanych, mogły stanowić doskonały „materiał” do przerabiania ich na „element aryjski”.
Ocenia się, że w czasie II wojny światowej rodzicom odebrano w celu zniemczenia około 250 tysięcy dzieci, w tym najwięcej, bo aż 150 tysięcy z Polski (choć niektóre źródła mówią nawet o 220 tysiącach polskich dzieci). Wiele z nich trafiło do Austrii. Po wojnie tylko 25 tysiącom dzieci udało się powrócić do swoich rodzin. Sposoby „zdobywania” tych dzieci były różne. Były to dzieci kradzione prosto z ulic i z ówczesnych domów dla sierot, dzieci oddzielone od rodziców w obozach przejściowych, dokąd trafiali ludzie z masowych deportacji, dzieci odebrane rodzicom, którzy trafili do więzienia, obozu koncentracyjnego lub na roboty przymusowe, albo zginęli w egzekucji. W ten sposób tysiące dzieci o niebieskich oczach i jasnych włosach wysłano na przykład z objętej akcją wysiedleńczą Zamojszczyzny do Rzeszy celem zgermanizowania.
W obozach przejściowych dzieci oczekiwały na selekcję prowadzoną przez ekspertów Głównego Urzędu Rasy i Osadnictwa lub lekarzy urzędów zdrowia. Eksperci i lekarze oceniali wygląd i wielkość narządów, wypełniali specjalne formularze. Dzieciom robiono trzy fotografie i wystawiano opinię. W zasadzie dziecko mogło mieścić się w jednej z trzech norm - "pożądany przyrost ludności", "możliwy do przyjęcia przyrost ludności" i "niepożądany przyrost ludności".
Na tej podstawie dzielono dzieci na cztery grupy: do pierwszej i drugiej zaliczano dzieci mające cechy nordyckie. Do trzeciej grupy zaliczano te, które nie odznaczały się cechami nordyckimi, ale mogły pracować na rzecz Rzeszy. Czwarta grupa to dzieci nie przedstawiające żadnej wartości dla okupanta, były to głównie dzieci chore i kalekie.
Te dzieci, które nie nadawały się na zgermanizowanie, kierowano do Zakładu pod nazwą Medizinische Kinderheilanstalt oddział B w Lubińcu, gdzie podawano im przetwory barbiturowe, a przede wszystkim luminal w dużych dawkach i weronal. Słabe dzieci umierały po krótkim czasie, czasem nawet po kilku dniach, a jako przyczynę śmierci, dla zatarcia śladów zbrodni, wpisywano do dokumentów najczęściej zapalenie płuc.
Wyselekcjonowane dzieci wywożono do Rzeszy, do niemieckich ośrodków wychowawczych i do rodzin zastępczych. Część z nich czasowo przebywała w tak zwanych domach wychowawczych (na przykład w Bruczkowie, Gnieźnie, Kaliszu), mieszczących się na terenach ziem polskich. Szczególny rozgłos zdobyła sobie sprawa przetrzymywania dzieci w obozie pracy w Łodzi i jego filii w Dzierżąźni, które bezpośrednio nadzorowało Gestapo. Dzieci kierowano tam na różnej podstawie - często z powodów wyroków sądów, ale także w wyniku łapanek czy doraźnych decyzji organów administracyjnych. Komendantem nieludzkiego kompleksu mianowano SS-Sturmbannführera Kerla Ehrlicha. Dzieci osadzone w obozie w Łodzi liczyły sobie od 2 do 16 lat.
W 1944 roku głównym celem stały się dzieci uczęszczające do szkół. Zawiadująca oświatą administracja naciskała mocno na Polaków, aby ci posyłali dzieci do szkoły, ponieważ listy klasowe były doskonałym sposobem prowadzenia ewidencji i typowania dzieci do porwań, a zgrupowanie ich w jednym miejscu niezwykle ułatwiało samą akcję porwania.
Dzieci, które zostały przeznaczone do germanizacji i wywiezione do Rzeszy, umieszczano w szkołach lub instytucjach prowadzonych przez Lebensborn, SS lub NSV. Wcielano je do hitlerowskich organizacji młodzieżowych, jak Hitlerjugend albo Bund Deutscher Maedel.Od momentu zabrania dzieci, miejsce ich pobytu było dla rodziny tajemnicą. Dziecku zmieniano nazwisko, a dla dzieci przysposabianych przez rodziny zastępcze Lebensbornnajczęściej wystawiał dokumenty potwierdzające niemieckie pochodzenie. Jednocześnie Niemcy zacierali ślady po meldowaniu polskich dzieci odebranych rodzicom, aby wykluczyć możliwość upomnienia się o nie rodzin w przyszłości.
Po wojnie niezwykle trudno było dokładnie stwierdzić, co działo się z deportowanymi dziećmi, bowiem dodatkowo ewidencje niemieckie często fałszowano lub w ogóle ich nie prowadzono, aby zataić rozmiary i szczegóły procederu.
Los „dziecka ukradzionego” spotkał m.in. pisarza Alojzego Twardeckiego (Alfreda Hartmanna).Pięcioletni Alojzy został odebrany matce wraz ze swoim kuzynem, Leonem i przewieziony do domu dziecka w Oberweis, gdzie przebywał do 1944 roku. Tam zmieniono mu nazwisko na Alfred Hartmann, a wkrótce adoptowała go niemiecka rodzina Binderberger z Koblencji. Dorastał w przekonaniu, że jest Niemcem, a jego przybrany dziadek uczył go, że to Polacy wywołali II wojnę światową.
Odnaleziony przez własną matkę, dzięki pomocy Polskiego Czerwonego Krzyża, przyjechał do Polski w 1954 r. tylko po to, by wyjaśnić to – jak mniemał – dziwne nieporozumienie.
Kiedy matka opowiadała mu o prześladowaniach Polaków przez Niemców, o obozach koncentracyjnych i innych okrucieństwach II wojny światowej zaprzeczał, powołując się na niemieckie gazety, które pisały o mordach dokonywanych przez Polaków na Niemcach.
Twardecki wspomina: „Słuchałem historii o heroicznych zmaganiach uczestników Powstania Warszawskiego, o bohaterstwie dzieci Warszawy, o Armii Krajowej, zamachu na Kutscherę i Cafe-Club, o potężnym ruchu partyzanckim... i traciłem poczucie rzeczywistości. Przecież nic o tym nie wiadomo w Niemczech. Polacy nie mają przecież zmysłu organizacyjnego, jak oni to zrobili? Niewiarygodne! A te bzdury o obozach koncentracyjnych! Nikt u nas nie dawał temu wiary i nie tylko u nas. Spotykałem Amerykanów, którzy również twierdzili, że to komunistyczna propaganda. Nawet dziadek i tata podawali takie wiadomości w wątpliwość”.
Twardecki ostatecznie jednak osiadł w Polsce. Powrócił jako jeden z 25 tysięcy dzieci przywróconych Ojczyźnie spośród 200 tysięcy jej odebranych. Ci, którzy wrócili, założyli w Łodzi Zrzeszenie Dzieci Polskich Germanizowanych Przez Reżim Hitlerowski. Dziś jest ich już coraz mniej, bo przecież najmłodsi z nich mają po 70 lat.

Ilekroć jestem świadkiem kolejnej dyskusji, w której rozważa się czy cena za zachowanie narodowej tożsamości nie była zbyt wysoka, przypominam sobie te polskie dzieci, które nie wróciły i nie wrócą już nigdy. Ilu z nich udało się przekonać, że największym ich wrogiem byli ich własni rodzice?


Bibliografia
* Z kart historii polskich Janczarów XX wieku, Łódź 2000. (praca zbiorowa wyd. przez Zrzeszenie Dzieci Polskich Germanizowanych Przez Reżim Hitlerowski)
* Richard C.Lukas "Zapomniany holocaust - Polacy pod okupacją niemiecką 1939-1944", Jedność 1995
* Alojzy Twardecki "Szkoła janczarów. Listy do niemieckiego przyjaciela" Pojezierze, Olsztyn 1979
http://ellenai.salon24.pl/118248,pamiec ... -dzieciach


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: II wojna światowa
PostNapisane: 05 sie 2009, 11:08 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7481
Lokalizacja: Podlasie
W 70. rocznicę wybuchu II wojny światowej trzeba mówić głośno i zdecydowanie: II wojna światowa rozpoczęła się na polu dyplomatycznym 23 sierpnia 1939 r., z chwilą podpisania tajnego porozumienia sowiecko-niemieckiego o podziale między te państwa Europy Środkowowschodniej

Do czerwca 1941 r. Związek Sowiecki w ogóle nie brał udziału w II wojnie światowej? Zajęcie ponad połowy terytorium Polski po 17 września to nie działania wojenne? Zbrodnia katyńska i zbrodnicze deportacje setek tysięcy polskich rodzin to też nie II wojna światowa? Taką wizją najnowszej historii raczy czytelników "Rzeczpospolita" w dodatku... historycznym poświęconym bataliom największej z wojen.

Czy zajęcie 52 proc. terytorium Polski to nie były działania wojenne, a w każdym razie nie mają nic wspólnego z II wojną światową! Tak to wynika z "osi" Macieja Rosalaka, redaktora cyklu.

więcej na : http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=my11.txt

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: II wojna światowa
PostNapisane: 05 sie 2009, 14:38 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Coltrane napisał(a):
W 70. rocznicę wybuchu II wojny światowej trzeba mówić głośno i zdecydowanie: II wojna światowa rozpoczęła się na polu dyplomatycznym 23 sierpnia 1939 r., z chwilą podpisania tajnego porozumienia sowiecko-niemieckiego o podziale między te państwa Europy Środkowowschodniej

Do czerwca 1941 r. Związek Sowiecki w ogóle nie brał udziału w II wojnie światowej? Zajęcie ponad połowy terytorium Polski po 17 września to nie działania wojenne? Zbrodnia katyńska i zbrodnicze deportacje setek tysięcy polskich rodzin to też nie II wojna światowa? Taką wizją najnowszej historii raczy czytelników "Rzeczpospolita" w dodatku... historycznym poświęconym bataliom największej z wojen.

Czy zajęcie 52 proc. terytorium Polski to nie były działania wojenne, a w każdym razie nie mają nic wspólnego z II wojną światową! Tak to wynika z "osi" Macieja Rosalaka, redaktora cyklu.

więcej na : http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=my11.txt

Znów wracamy do otwartego kłamania w stylu okresu PRLu. Na pewno zamieściliby tam informację, że to Niemcy odpowiedzialni są za Katyń, gdyby nie to, że dziś Polska jest wasalem Niemiec, a Rosja jest jedynie sojusznikiem naszych władców. Z drugiej strony Rzeczpospolita postanowiła chyba przegonić GW jeśli chodzi o rozmiary umieszczanych fałszerstw. Poza tym widzimy wyraźnie, że pakt Ribbentrop-Mołotow wciąż aktualny - a nawet coraz bardziej aktualny.


Ostatnio edytowano 05 sie 2009, 15:20 przez Asindziej, łącznie edytowano 1 raz
literówki


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: II wojna światowa
PostNapisane: 06 sie 2009, 16:53 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.blogmedia24.pl/node/17255
Obrazek
W powyższym artykule zawarta została słuszna uwaga, że bez paktu Ribbentrop-Mołotow, czyli bez poparcia bogatego w surowce, a szczególnie w paliwo, ZSRR, Niemcy nie odważyłyby się rozpętać wojny. Zatem bez ZSRR II wojny światowej by nie było.

Kopia artykułu:

Dwa układy Rosja - Niemcy
Portret użytkownika MarylaMaryla, śr., 05/08/2009 - 20:31

Dramatyczne dzieje Polski podczas II wojny światowej nadal kryją tajemnice dotąd do końca niewyjaśnione. Co więcej, wiele z tych tajemnic ma swoje jak najbardziej współczesne konsekwencje polityczne dla Polski i Polaków.
Stosunkowo dużo wiemy o układzie rosyjsko-niemieckim z 23 sierpnia 1939 r. zawartym na Kremlu przez premiera Mołotowa oraz ministra spraw zagranicznych von Ribbentropa w obecności Stalina.
Po ceremonii podpisania układu Stalin wzniósł toast za zdrowie Hitlera. Układ miał znaczenie strategiczne: dzielił Europę na strefy wpływów - niemiecką i rosyjską, likwidował państwo polskie po uprzedniej wspólnej agresji na Rzeczpospolitą. W wyniku tego układu Rosja Stalina dostarczała Niemcom Hitlera ogromne ilości ropy naftowej oraz benzyny, a także inne surowce dla przemysłu zbrojeniowego III Rzeszy, która nie miała innych możliwości ich uzyskania. Bez tych dostaw surowcowych ze Związku Sowieckiego Hitler prawdopodobnie w ogóle nie rozpocząłby II wojny światowej, bowiem gigantyczna machina wojenna Wehrmachtu: czołgi, samoloty, samochody, okręty, były prawie bezużytecznym złomem bez sowieckiej ropy i benzyny!
Układ Ribbentrop - Mołotow spowodował niesłychane zbliżenie i sojusz niemiecko-sowiecki, fatalny w skutkach dla całej Europy. Ten układ był supertajny, ale formalnie zawarty, podpisany, a wcześniej wynegocjowany w Berlinie i w Moskwie. Natomiast w sierpniu 1944 r. Hitler i Stalin zawarli realnie działający, chociaż nigdy niepodpisany oraz oficjalnie nigdy nieistniejący układ o zawieszeniu broni pomiędzy Armią Czerwoną a Wehrmachtem. To jedna z tajemnic II wojny światowej.
Oto na całym froncie wschodnim, na całej ogromnej linii frontu od Bałtyku po Morze Czarne, toczone były zażarte walki pomiędzy Niemcami i Rosjanami, codziennie ginęły tysiące żołnierzy obu stron. Tylko na jednym odcinku frontu walki między Niemcami i Rosjanami ustały na okres aż pięciu miesięcy - od sierpnia 1944 r. do stycznia 1945 roku. Na odcinku blisko 250 kilometrów wzdłuż środkowej Wisły w rejonie Warszawy ustały wszelkie działania bojowe, jak gdyby podpisany został jakiś tajny niemiecko-rosyjski rozejm. W rzeczywistości nigdy nie został podpisany, lecz faktycznie był przestrzegany! Hitler i Stalin - dwaj totalitarni zbrodniarze i ludobójcy, rozumieli się bez słów. Przyczyną było Powstanie Warszawskie, a szerzej akcja "Burza", czyli ogólnopolskie powstanie polskie podjęte przez Armię Krajową. Niech to będzie powiedziane jednoznacznie: powstanie nie toczyło się o taką czy inną dzielnicę Warszawy. To było powstanie o niepodległość i wolność Polski! Natomiast nieformalny układ między Hitlerem i Stalinem z sierpnia 1944 r. był konsekwencją tego pierwszego układu z 23 sierpnia 1939 r. i miał na celu likwidację państwa polskiego i biologiczne zniszczenie polskich elit inteligenckich i wojskowych.

Józef Szaniawski

http://www.radiomaryja.pl/artykuly.php?id=100029


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: II wojna światowa
PostNapisane: 09 sie 2009, 17:41 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.blogmedia24.pl/node/17332

W powyższym artykule trochę gdybologii - co by było, gdybyśmy przyjęli propozycję Hitlera i poszli z Niemcami na Sowietów. Autor dochodzi do wniosku, że końcowy efekt byłby jeszcze gorszy - zatem decyzja o walce z Hitlerem w 1939 była najlepsza, albo mówiąc inaczej najmniej zła, bo lepszej w tamtych warunkach być nie mogło.
Na koniec autor uważa, że nie tylko Niemcy i Rosja, ale także szeroko rozumiany Zachód (USA, UK, Izrael) należy do naszych wrogów i proponuje szukać sojuszników w dalekich Chinach.

Kopia artykułu z blogmedii:

Historyczne histerie "realistów"
Portret użytkownika UnicornUnicorn, sob., 08/08/2009 - 20:40
Sierpień jest miesiącem szczególnym z uwagi na...zbliżający się wrzesień, który to stanowi okres zadumy nad historią. Odkładając na bok rozmaite sentymenty, które okazują się być proste gdy odrzemy je z propagandowej otoczki, można pokusić się o swoisty rachunek zysków i strat.

Dlaczego piszę o "sentymentach"? Dla wielu "realistów" sentymentalna była wiara w zachodnich sojuszników, co nie powinno przesłonić faktu, iż nas zdradzono. O ile pierwszy raz zwykle jest nieudany (skojarzenia mile widziane), o tyle kolejne powinny stanowić nauczkę dla polskich władz. Niestety nadal ufano sojusznikom (a przecież sojusze są zmienne jak kobieta), którzy nas sprzedali. Wiara w potęgę Zachodu jest mitem i błędem popełnianym także po 1989 roku. Skoro mowa o kampanii wrześniowej nie sposób poruszyć tematu domniemanego sojuszu z Hitlerem. Na Rosję! Ku stepom! Rzućmy okiem na plusy i minusy:
+ brak eksterminacji,
- potencjalna eksterminacja i zniszczenia w przypadku sowieckiej ofensywy.
Neutral: Czy faktycznie sojusznicy Hitlera w Europie Środkowej mieli gorszą sytuację od naszej po II wojnie światowej? Kwestia do przemyśleń.
+ prawdopodobnie w wyniku ataku sprzymierzonych sił polskich i niemieckich na sowiecką Rosję, przestałaby ona istnieć. Tu w większości kończą się alternatywne rozważania zwolenników nurtu "z Hitlerem na Rosję". A moim zdaniem tutaj dopiero zaczyna się pole do popisu dla historyków, socjologów czy politologów. Co dalej?

Niemcy kontynuują marsz na Wschód, a my...nie mamy dokąd wracać. Przypada nam rola kolonizatorów. Ponowna polonizacja dawnych terenów zdobytych, tzw. dziczy azjatyckiej. Ale, ale...kolonizacja wiąże się z bezwzględnością. I to jest minus.
Neutral: Koniec końców Polska i tak znika z mapy Europy. Czy istniała szansa na nowe mocarstwo euroazjatyckie. Istniała ale Niemcy nie dopuściliby do tego. Nie było w ich interesie tworzenie konkurenta do ziem. Jest to kolejny słaby punkt teorii sojuszu z III Rzeszą w wersji Hitler na czele.

Gdyby wojna toczyła się na jednym lub dwóch mocno ograniczonych frontach to Stany Zjednoczone nie uczestniczyłyby w niej. Anglia byłaby faszystowska. Coś nam "sojusznicy" znikają... Kolejne pytanie- kto lepszy- Hitler czy Stalin? Uważam, że dużym błędem było wyprowadzenie armii Andersa ze Związku Sowieckiego a to wiąże się z powstaniem warszawskim, na którym najbardziej zależało Sowietom i...polskim władzom. Raz byli "jednomyślni"...Kwestię L. Okulickiego (dziwny epizod podczas aresztowania przez Sowietów w 1941) i Retingera zostawmy na inny wpis.
Sosnkowski po wojnie, Tatar w trakcie, dawali do zrozumienia, że powstanie było błędem. Pierwszy wolał przemodelować AK na modłę NSZ aby uwypuklić antykomunistyczne nastawienie oddziałów, a drugi był realistą. Szukał porozumienia z Sowietami, nawet za cenę oddania Kresów. Jego analizy były trzeźwe do bólu i gdyby go posłuchano- ocalony zostałby najlepszy element polskiego społeczeństwa. Tak... Łatwo się pisze. Sytuacja dramatyczna, nadchodzi czerwona dzicz, olano nas- co robić? Problem polega na tym, że nie wiadomo co byłoby gdyby dogadano się z Sowietami. Podejrzewam, że polski żywioł zostałby roztopiony w sowieckim zakalcu. Nawet gdyby powstała forma prawie niezależna, trwałaby krótko- 2, 3 może 4 lata, podobnie jak w Czechosłowacji.
Dużego manewru nie ma. Co krok to klęska. Tylko i wyłącznie z uwagi na położenie geograficzne.

Sojusz z Niemcami bez Hitlera? Tak, koncepcja możliwa. Wystarczyło uruchomić parę ludzi z siatki wywiadowczej na Niemcy. Optymista rzekłby, że mielibyśmy Unię Europejską. Autorytety klaskałyby, że powstał nowy naród. Pesymista lub realista myślący zauważyłby, że niekoniecznie to Polacy roztopiliby się w niemieckiej ludności. Podczas wojny byliśmy rzekomo elementem niższym kulturowo. Jednak wyłapywano dzieci rokujące nadzieje na aryjskość i obawiano się...spolszczenia mieszkających na naszych terenach Niemców.
Jak widać (pomijając straty) wojna w 1939 nie była aż tak złym rozwiązaniem. Co byłoby gdyby Stalin wygrał wcześniej, polska republika związkowa jak w Pribałtyce. A w roku 2010 elity toczyłyby spory czy 20% Rosjan w największych polskich miastach to dużo...


Polski polityk, który pierwszy zrozumie, że Niemcy, Rosja i szeroko rozumiany Zachód (USA, UK, Izrael) to nasi...wrogowie i zacznie szukać sojuszu np. w Chinach- przy okazji dozbrajając i unowocześniając naszą infrastrukturę wojskową- dostanie ode mnie samochód wódki.
Obecnie mamy status albo półkolonialny- dobry kraj do finansowego ssania albo stanowimy barierę. Przeszkodę. Ciągle jesteśmy zbędni w tej części Europy z punktu widzenia sąsiadów. Właściwie wszystkich, co akurat teraz mamy możność obserwować gdy banderowcy bezczelnie igrają z Polską. Interesująca sytuacja- dawni wrogowie Żydów są ich przyjaciółmi- Niemcy, Rosja, Ukraina...Ci, którzy ratowali niewdzięczników są kreowani na antysemitów.


tags: historia, Polska, Europa, alternatywy, mity, wojna
Unicorn - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: II wojna światowa
PostNapisane: 21 sie 2009, 00:52 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://11sdh.dzs.pl/biografie/tadeusz-zawadzki---zoska/

Przed 66 laty (20 sierpnia 1943) zginął podporucznik AK Tadeusz Zawadzki, pseudonim "zośka". Jego imię nosił później batalion AK Szarych Szeregów, znany jako Batalion Zośka.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: II wojna światowa
PostNapisane: 23 sie 2009, 11:49 
Offline
Stażysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 lip 2009, 21:21
Posty: 237
Jeżeli rozmawiamy o "gdybologii".
Polska podpisała sojusz wojskowy z WB 25 sierpnia 1939 roku. Na wieść o tym Hitler przesunął termin inwazji z 26 sierpnia na 1 września, a Mussolini wycofał się z wspólnego planu wsparcia Niemiec.
Niemcy zaatakowały Polskę w drugim terminie, a Wielka Brytania nam nie pomogła.
To są fakty.

A co byłoby gdybyśmy nie podpisali paktu wojskowego z Anglią?
Hitler obawiał się udziału Włochów w inwazji, ponieważ mogliby oni otworzyć front tylko na na zachodzie, tj. we Francji, a przerzucać ich do Polski nie było sensu. Po wycofaniu się Mussoliniego Hitler odetchną z ulgą, ponieważ pozbył się niewygodnego sojusznika (dochodzą jeszcze zgrzyty po pakcie Ribbentrop - Mołotow, któremu włoscy faszyści nie byli przychylni). A gdyby Polska nie dogadała się z Wielką Brytanią? Czy Włosi wycofaliby się? Nie mieliby pretekstu. Być może Francuzi zagrożeni włoską inwazją chwyciliby za broń? W takiej sytuacji i Anglia musiałaby się do wojny włączyć, gdyż zbyt szybki upadek jej europejskiego sojusznika oznaczały katastrofę również dla niej. Czy Stalin pomógłby osaczonemu z dwu stron Hitlerowi? Raczej nie? czy zdecydowałby się przekroczyć granicę Polski? Również nie, gdyż wojna byłaby w toku a Zachód pod bronią.
Czy podpisanie układu wojskowego z Wielką Brytanią było błędem uniemożliwiającym otworzenie "drugiego frontu"?

_________________
- This is Madness!
- This is POLSKA!!



http://puchaty.wordpress.com/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: II wojna światowa
PostNapisane: 23 sie 2009, 12:17 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
elMadej napisał(a):
Jeżeli rozmawiamy o "gdybologii".
Polska podpisała sojusz wojskowy z WB 25 sierpnia 1939 roku. Na wieść o tym Hitler przesunął termin inwazji z 26 sierpnia na 1 września, a Mussolini wycofał się z wspólnego planu wsparcia Niemiec.
Niemcy zaatakowały Polskę w drugim terminie, a Wielka Brytania nam nie pomogła.
To są fakty.

A co byłoby gdybyśmy nie podpisali paktu wojskowego z Anglią?
Hitler obawiał się udziału Włochów w inwazji, ponieważ mogliby oni otworzyć front tylko na na zachodzie, tj. we Francji, a przerzucać ich do Polski nie było sensu. Po wycofaniu się Mussoliniego Hitler odetchną z ulgą, ponieważ pozbył się niewygodnego sojusznika (dochodzą jeszcze zgrzyty po pakcie Ribbentrop - Mołotow, któremu włoscy faszyści nie byli przychylni). A gdyby Polska nie dogadała się z Wielką Brytanią? Czy Włosi wycofaliby się? Nie mieliby pretekstu. Być może Francuzi zagrożeni włoską inwazją chwyciliby za broń? W takiej sytuacji i Anglia musiałaby się do wojny włączyć, gdyż zbyt szybki upadek jej europejskiego sojusznika oznaczały katastrofę również dla niej. Czy Stalin pomógłby osaczonemu z dwu stron Hitlerowi? Raczej nie? czy zdecydowałby się przekroczyć granicę Polski? Również nie, gdyż wojna byłaby w toku a Zachód pod bronią.
Czy podpisanie układu wojskowego z Wielką Brytanią było błędem uniemożliwiającym otworzenie "drugiego frontu"?

Taki scenariusz był bardzo prawdopodobny, zatem sojusz a Anglią nie wyszedł nam, a także całemu światu, na dobre. Ponadto Francja i Anglia zażądały od nas wstrzymania mobilizacji, grożąc zerwaniem sojuszu. Przez to nasza armia wrześniowa zamiast 2 milionów, liczyła tylko 1 milion. Gdyby nie było sojuszu, mobilizacji by nie wstrzymano, wojna by wybuchła, a Niemcy wkrótce walczyłyby z całą Europą. Co do Stalina - trudno powiedzieć. Postąpiłby w zależności od okoliczności. Gdyby armia polska (silniejsza - bo nie byłoby wstrzymania mobilizacji) wytrzymała niemiecką ofensywę, Stalin by nie zaryzykował. Gdyby jednak Niemcom się powiodło i zmuszaliby nasze wojska do równie gwałtownego odwrotu, jak to miao miejsce po 1 września, Sowiety by wkroczyły. Na pewno Anglia i Francja nie biłyby się o polskie ziemie za Bugiem. Z drugiej strony po wygranej wojnie z Niemcami pewnie Polska za utracone ziemie zabużańskie dostałaby rekompensatę kosztem Niemiec. NIe wiem, czy dostalibyśmy kosztem Niemców to, co w 1945, ale na pewno Gdańsk zostałby włączony do Polski oraz całe Prusy Wschodnie z Królewcem. Pewnie na Pomorzu dostalibyśmy ziemię Słupską, a na Śląsku cały Górny Śląsk i Opolszczyznę. Zapewne udałoby się też wytargować od Sowietów Lwów, który stałby się miastem granicznym, a Polska uniknęłaby etapu budowy socjalizmu, nie byłoby akcji Sonderaktion Krakau i Katynia. Nasza inteligencja nie zostałaby zniszczona i mielibyśmy własne elity.

Ale to tylko gdybologia.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: II wojna światowa
PostNapisane: 23 sie 2009, 12:32 
Offline
Stażysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 lip 2009, 21:21
Posty: 237
Ale gdybologią nie jest pytanie, na ile Anglicy byli świadomi, tego, ze podpisując pakt z Polską odsuwają wojnę na Zachodzie o rok.
Moim zdaniem, wiedzieli o tym doskonale. Każda wzmianka o sojuszu polsko-niemieckim, równała się panicznej reakcji Zachodu i tamtejszych władz oraz nowym zapewnieniom o pomocy wojskowej. Celem Anglików było, niedopuszczenie do sojuszu Polski z Hitlerem i co za tym idzie otwarcia przedwczesnego frontu na zachodzie.
Anglicy wygrali wojnę dyplomatyczną, sprzedając swój honor i pół Europy.

Po wojnie w Anglii dominował pogląd, że odpowiedzialność za wybuch II Wojny Światowej ponosi minister Beck, który doprowadził do takiego układu sojuszy, który bronił interesów Polski nie zważając na interes Europy.

Być może Beck chciał za wszelką cenę bronić niepodległości Polski, ale czy próba uzyskani pomocy może być zarzutem?
Zarzutem jest natomiast, zdrada sojusznika i doprowadzenie do konfliktu globalnego. Bo 1 września Hitler nie był gotowy stawić oporu Francji, Anglii i Polsce.

_________________
- This is Madness!
- This is POLSKA!!



http://puchaty.wordpress.com/


Ostatnio edytowano 23 sie 2009, 12:53 przez elMadej, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 283 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 19  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 6 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /